Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

Blogi społeczności

  1. Otwórz Oczy

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 24
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Granica

     

    "Czasem nie wolno odpuścić

    I stanąć z boku

    Bo w życiu są sprawy

    Dużo ważniejsze niż spokój"

    Eldo - Granice

     

    W swoim pierwszym wpisie na blogu wspominałem o tym, że miałem problem z własną samooceną oraz pewnością siebie. Właściwie to...nadal ten problem istnieje, poradziłem sobie z nim w jakimś stopniu ale nadal to gdzieś siedzi we mnie i ciężko jest się tego pozbyć, dlatego w tym wpisie chciałbym przedstawić Wam sprawdzone przeze mnie i działające metody na to by podnieść własną samoocenę oraz pewność siebie oraz dodać parę swoich przemyśleń. Jestem dosyć młodym chłopakiem, każdy kto przeczytał wstęp zapewne się tego domyślił więc praktycznie całe życie przede mną ale..nawet jeśli Ty masz więcej lat, to przecież nic, zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie byś również zaczął zmieniać siebie na lepsze.

    Moim zdaniem KAŻDY facet, KAŻDY kto się facetem czuje a więc ma tam coś między nogami na kształt banana, parówki czy jak tam zwał (swoją drogą Panie mają na to zabawne określenia :P ) powinien uprawiać jakiś sport - czy to będzie siłownia czy sztuki walki czy piłka nożna. Obojętnie. Sprawny facet to facet pewniejszy siebie i nie oszukujmy się - o wiele bardziej atrakcyjny niż przeciętny cipeusz z barkami wrośniętymi w szyję. Nie chcę nikogo obrażać, każdy ma własny pogląd i szanuję osoby, które np nie mogą lub nie chcą ćwiczyć, mają do tego prawo ale przytaczam tutaj wyłącznie swoje zdanie na ten temat. Ja trenuję jakiś czas na swojej "siłowni", dałem tutaj cudzysłów z tego względu, że nie do końca jest to taka siłownia jaka przychodzi każdemu na myśl. Mieszkam w małej miejscowości, mam swój garażyk, w którym mam: ławkę ze skosem dodatnim, drążek, wyciąg górny oraz dolny, sztangę prostą, łamaną, hantle plus ponad 160kg obciążenia. Nie musimy na taką przydomową siłownię wydawać fortuny, ja na sztangę prostą nie wydałem żadnych pieniędzy, tylko odpowiednio przyciąłem i nadałem właściwą średnicę metalowemu prętowi, łamana była już kupna, tak samo ławeczka ale posiadam również ławkę samoróbkę na którą również nie wydałem masy pieniedzy, zespawana, solidna do dziś mi służy. Obciążenie - generalnie jest dosyć drogie, przed wpisem zerknąłem na ceny i np na stronie m*** cena za 10kg wynosi - 82zł :) ja płaciłem 2zł od każdego kg a więc za krążek o wadze 10kg = 20zl a to jest 60zł w kieszeni.

    Wystarczy tylko potem ten krążek przystosować do średnicy swojej sztangi czyli wywiercamy odpowiedni otwór. Voula, obciążenie za grosze. Może i wygląd nienajlepszy ale za taką cene - warto.

    Do tego od pewnego czasu zastanawiam się czy aby nie dołożyć do treningów na siłowni jakiejś sztuki walki - choćby boksu, wiadomo, że siła na siłowni =/= sile wyrobionej w sporcie walki.

    Poważnie się nad tym tematem zastanawiam ale nie chcę od razu rzucać się na głęboką wodę i zmieniać wszystkiego na raz, ważne że jest pomysł, są chęci na coś jeszcze.

    Trening na siłowni podnosi poziom endorfin, czujemy się lepiej, po jakimś czasie przychodzi siła, sprawność, no i najważniejsze - wygląd. Warto też zbadać swoje hormony, ja tego jeszcze nie zrobiłem ale mam zamiar zrobić, w temacie założonym przez GluX była wzmianka o tym, jakie hormony warto zbadać. Pozwolę sobie przekleić:

    " -testosteron
    -testosteron wolny
    -estradiol
    -kortyzol
    -SHBG
    -prolaktyna
    -progesteron
    -FSH
    -LH "

    Żałuję, że wcześniej o tym nie pomyślałem, na szczęście badania nie są jakoś bardzo drogie, sądze, że warto wziąć pod uwagę myśl, by je wykonać. Stracisz troche czasu i kasy ale zyskasz wiedze.

    Jeśli już trenujesz to powinieneś również zwrócić uwagę na własną garderobę co by nie wyglądać jak menel spod Żabki - nowe ciuchy, buty, koszule, spodnie - też potrafią Cię w pewien sposób odmienić i sprawić, że poczujesz się lepiej, ładniej, bardziej atrakcyjnie a więc co za tym idzie - pewniej siebie. Idźmy dalej - mamy nowe ciuchy, zadbajmy o swoją twarz i ciało a więc : fryzjer - nowa fryzura, najlepiej dopasowana do naszego kształtu twarzy, jeśli masz zarost - ogarnij go i zadbaj o niego, ładny zarost na pewno jest atutem ale zaniedbany sprawi, że będziesz wyglądać jak Odyseusz po 10 latach tułaczki. Ja niestety mam póki co mizerny - może jeszcze coś wyrośnie :P a jak nie to będę do końca życia wyglądać jak przypakowany ministrant. Trudno, nie można mieć wszystkiego. Brwi, paznokcie na to również zwróć uwagę i od razu dodam, monobrew niestety, wbrew legendom nie jest sexy i nie spowoduje wilgoci w majtkach okolicznych dziewcząt.

    Zęby! Najważniejsze, warto poświęcić nieco czasu i pieniędzy by je ogarnąć i sprawić by wyglądały jak najlepiej, przecież uśmiech to coś na co KAŻDY zwraca uwagę, zwłaszcza Panie.

    Podsumujmy co zatem do tej pory mamy jeśli chodzi o sposoby na większą pewność siebie i wyższą samoocenę:

     

    - zacznij trenować by Twe ciało nabrało męskich kształtów

    - zadbaj o swoją garderobę

    - zadbaj o swoje ciało, wygląd ogólny

     

    To są 3 pierwsze, podstawowe kroki, a co dalej? Afirmacje - stosowałem je jakiś czas i potwierdzam, działają ale musisz się przyłożyć do nich i je pisać i często czytać sobie. Jeśli możesz powieś sobie je gdzieś gdzie długo przesiadujesz np obok komputera przez co ciągle bedziesz na nie zerkał chcąc czy nie chcąc. Można też znaleźć fajne afirmacje na YT, ściągasz, wrzucasz na telefon i masz na słuchawkach kiedy tylko chcesz. Zastanawiam się nad boggingiem, czy ktoś z czytających stosował i jakie są rezultaty? Warto przede wszystkim przełamywać swoją strefę komfortu więc jeżeli jesteś nieśmiały w stosunku do dziewczyn - zagaduj. Nie musi być to jak uczą PUA, wyciąganie numeru tel na ulicy ale wystarczy choćby od zagadania do ekspedientki w sklepie czy koleżanki z klasy, studiów. Przełamywanie swoich granic też wpływa na pewność siebie. Wszystkie opisane tutaj sposoby mi pomogły, jeśli macie jakieś inne wpiszcie w komentarzu, chętnie sam sprawdzę.

    Na koniec chciałem dodać (nadal czytasz? gratuluję siły przebicia przez kłębowisko moich myśli niczym kabli w domu informatyka) że sama świadomość, tego, że coś zmieniamy sprawia, że czujemy się lepsi..każdy krok a nawet kroczek w przód to nasz sukces. Nie bójmy się przekraczania granic, nie bójmy się zmian, ludzie z natury boją się tego, boją się nieznanego..lecz jeśli stoisz w miejscu i nie masz nic do stracenia to czemu miałbyś nie spróbować? Może dzięki temu za kilka lat będziesz w zupełnie innym miejscu. Rozwijaj się, stagnacja nie jest pożądana. Walcz o siebie, o swoje życie i o to byś przeżył je Ty a nie ktoś inny.

     

    9b864b6823aeaa5645a983b2b3c296b01230.jpg

  2.  

     

    Wpis zachęcający do refleksji:

     

     

    Cytuj

    SPORT W POLSCE I W STANACH ZJEDNOCZONYCH, CZYLI JAK TO JEST Z TYMI STERYDAMI I AFROAMERYKANAMI

    Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że najgorsza rzecz niezwiązana z utratą krwi i pobytem w szpitalu która może się człowiekowi przydarzyć, to wyjście do centrum handlowego w celu kupna nowych jeansow.
    Do tej pory popierałem to nie tylko całym sercem, ale również nogami i tyłkiem, na które znalezienie dopasowanych spodnie jest mniej prawdopodobne, niż wpadnięcie w przebieralni na Jessice Albe która zaproponuje, że pomoże wam je ubrać..albo i zdjąć..zębami. Muszę jednak zmienić zdanie.


    W Polsce pracowałem z ekstraklasowym zespołem i zawodnikami z tego szczebla rozgrywek z wielu dyscyplin sportowych. Obecnie mam przyjemność obserwować i pracować na co dzień w USA z zawodnikami NFL, graczami biorącymi udział w drafcie (próbującymi dostać się do ligi) oraz zawodnikami na poziomie Uniwersyteckim. Zajmijmy się tylko tymi ostatnimi.
    Gdy mówię moim rodakom, jaka przepaść dzieli sportowców w USA i w Polsce pod względem fizycznym, odpowiedź prawie zawsze brzmi tak samo: "Biorą sterydy" albo "Bo oni są czarni". Nie, wy biedni, smutni, pogrążeni w kompleksach i swoich strefach komfortu ignoranci! Prawda jest inna:

     

    OD DZIECKA

    Rodzice uprawiających sport dzieci nieprzerwanie szukają sposobu, jak mogą pomóc swojemu potomkowi zniwelować ryzyko kontuzji, wejść na wyższy poziom i przegonić rówieśników. Odwiedzają więc różne ośrodki sportowe oraz szkoły i rozmawiają, rozmawiają i jeszcze raz rozmawiają. Dlatego nikt z nich nie powie: "Synu, nie możesz robić przysiadów, bo jesteś za młody, ale idź poskakać z drzewa, co o wiele bardziej obciąża Twoje stawy, bo to bezpieczniejsze", jak to się dzieję w nadwiślańskich domach. W pewnej Polskiej ekstraklasowej drużynie, zawodniczki w wieku 20+ NIGDY nie robiły przysiadów. Z kolei ich rówieśniczki zza oceanu robią to już od kilku lat.

     

    AMBICJE

    Przeciętny dzień Polskiego zawodowego sportowce wygląda tak:
    Pobudka "skoro świt" , bo o 9. Trening. Koniec. Czasem zdarza się, że popołudniu odbywa się drugi trening. W ciągu dnia można usłyszeć średnio 10 razy z jego ust, że jest tak strasznie zmęczony/na
    Przeciętny dzień sportowca na uniwersytecie :
    Pobudka 5 rano. Siłownia. Kilka godzin zajęć szkolnych. Drugi trening. Kolacja. Wyjście z kolegami z drużyny, żeby jeszcze trochę potrenować na boisku. W ciągu dnia można usłyszeć średnio 10 razy z jego ust, że chce być najlepszy.
    Polski zawodowy sportowiec traktuję trening jako zło konieczne, jak wyjście do pracy. Jego odpowiednik w czapce z daszkiem jak narzędzie, które pozwala mu być lepszym i spełnić marzenia.

     

    NASTAWIENIE

    Trener mówi do footbolisty, który w Polsce uchodziłby za najbardziej pracowitego "Widzę, jak trenujesz, widzę jakie masz nastawienie. Zawsze będziesz przeciętniakiem, nigdy nie będziesz dominował". Zawodnik przybija trenerowi piątkę i mówi: "Doceniam to. To jest motywacja".
    Polski sportowiec słysząc takie słowa obraża się, przez cały sezon złorzeczy na trenera który mu/ jej to powiedział, a następnie każdym swoim poczynaniem próbuję zrobić na złość całemu sztabowi szkoleniowemu, nie zdając sobie sprawy, że jedyną osobą którą w tym momencie krzywdzie jest ona/on sam/a.

     

    MOTYWACJA

    Jedna z moich byłych zawodniczek chciała odbyć trening na siłowni w dzień meczu. Gdy pakowała rzeczy do torby, z ust jej koleżanek z drużyny można było usłyszeć: "Idziesz na siłownie? Po co? Daj spokój, pooglądaj lepiej z nami film".
    Wczoraj z nieuwagi zjadłem przeterminowaną wołowinę, ale jak sobie to przypomnę to dopiero teraz chce mi się naprawdę wymiotować.
    W USA na każdym kroku podkreślana jest konieczność dążenia do bycia lepszym. Dla siebie i dla swojej drużyny. Jeżeli wolisz oglądając film, niż doskonalić swoje umiejętności, zostaniesz nazwany zdrajcą, w męskich drużynach dziwką, oraz zasypany obelgami, że nie grasz dla swojej drużyny, tylko dla przeciwnika.

     

    SPÓŹNIENIA I KARY

    Mówiąc wprost, jeżeli podpadniesz w jakiś sposób, lepiej na wszelki wypadek pożegnaj się z rodziną. Nasz zespół podzielony jest na 4 grupy na siłowni. Dwóch graczy przyszło nie ze swoją grupą, dwóch spóźniło się o mniej niż minutę(nie żartuję). Doskonale wiedzieli, że czeka ich kara i w żaden sposób nawet nie próbowali protestować. Wiedzieli, że zawiedli drużynę i jest to jedyny sposób na rekompensatę. Przez godzinę robili 8 powtórzeń przysiadów z niezbyt lekką sztangą z przerwą 45s pomiędzy każda serią. Jeden wymiotował do wiadra, które przy nim stało, drugi wywrócił się idąc po wodę(miał tylko 45sekund, więc napić się nie zdążył)ale wytrwali do końca. Nawet najbardziej niesubordynowani zawodnicy nie odbyli tej kary więcej niż jeden raz, bo najzwyczajniej w świecie się jej boją, dlatego wolą nie podpadać.
    W innej uczelni w której miałem okazję przebywać, zawodniczka za spóźnienie została posadzona na krześle na samym środku hali, a reszta jej koleżanek przez godzinę biegała. One wymiotowały, ona płakała.
    Wróćmy do Polski.
    W jednej z Polskich drużyn ekstraklasowych, w ramach kary za spóźnienie musisz przynieść kratę piwa. W innej zawodniczki są zobligowane do uiszczenia opłaty w wysokości mniej więcej wspomnianego wyżej napoju. Jednak pomimo notorycznych spóźnień, nigdy taka nie została wpłacona. Spóźnienia i brak subordynacji zdarzał się codziennie.

     

    TRENING

    Można by było pisać o tym książki, więc pokrótce - w Polsce przygotowaniem motorycznym zajmują się często osoby, które nie mają o tym pojęcia. Tak, fizjoterapeuci też nie mają o tym pojęcia. W USA na poziomie akademickim zajmują się tym profesjonaliści.
    Nikt nie stoi na pieprzonym bosu, a wszyscy podnoszą cholernie ciężkie sztangi. Koniec.

    To tylko wierzchołek góry lodowej. Większości Polskich sportowców jest leniwa, brakuje im ambicji, chęci podnoszenia swoich umiejętności i odwagi, by przyznać to przed samym sobą. Przez to większość ludzi bardziej lub mniej zaangażowanych w sport postrzega innych przez ich pryzmat. "On jest czarny dlatego podnosi 280kg w przysiadzie, a ja 40". Nie, on trenuje, a Ty oglądasz filmy. "On trenuję 3 razy dziennie, jest zbudowany jak gladiator i biega szybciej niż antylopa to na pewno jest na sterydach". Nie, po prostu nie jest leniwy, właściwie trenuje od małego, a zamiast wypić piwo w ramach kary robi przysiady.

     

    Źródło:
    
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1342385902522528&id=100002533928737

     

  3. Myślę że to dobry moment na to, aby dodać kolejne sety z serii THE JOURNEY. Jak na razie pojawiło się 25 epizodów, więc lista będzie uzupełniana z kolejnymi miesiącami aż dojdziemy do TJ#030. Myślę że wszystko jest jasne, więc przejdźmy do konkretów.

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    THE JOURNEY #021 zaczyna się całkiem energetycznie ale stopniowo wraz z kolejnymi utworami można zauważyć coś jeszcze. Do solidnej dawki pozytywnej energii z czasem zaczyna dołączać się bardzo przyjemny klimacik, a całość zostaje uwieńczona bardzo dobrym utworem od Ferry Corstena o nazwie Beautiful.

     

    H5 - THE JOURNEY #021 [2016-09-25]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-021-2016-09-25/


    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Indecent Noise & RAM - DOOM DEVICE [EXTENDED MIX]
    02. Chris Metcalfe - ARASHI [ORIGINAL MIX]
    03. Ronny K & Ren - COME WITH ME [ORIGINAL MIX]
    04. Sean Mathews - EPIPHANY [ORIGINAL MIX]
    05. Pierre Pienaar - AROHA [ORIGINAL MIX]
    06. Andre van Reese - CAPE SAGRES [EXTENDED MIX]
    07. Andre Visior - MIND GAMES [ORIGINAL MIX]
    08. A.R.D.I feat. Irena Love - MEMORIES [ORIGINAL MIX]
    09. ReLocate & Robert Nickson - INITIUM [FACTOR B REMIX]
    10. Ferry Corsten - BEAUTIFUL [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Epizodzik numer 22 jest dość interesujący. Początek to bardziej tech-trancowe klimaty a potem mamy w końcu naprawdę porządny utwór od Markusa Schulza. Tego pana stać naprawdę na wiele i w końcu postanowił pokazać to za pomocą Sestertius. Następnie pojawiają się bardziej upliftowe tracki, aż tu nagle pojawia się Airborne w remixie Iana Standerwicka dając wyraźny znak, że czas na mocniejsze argumenty. Tempo zostaje utrzymane aż do końca, gdzie pojawia się troszkę mniej znany klasyk od G&M Project o nazwie Sunday Afternoon, ale naprawdę warto się z nim zapoznać.

     

    H5 - THE JOURNEY #022 [2016-10-30]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-022-2016-10-30/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Lee Osborne - ANGELS CALL [ALEX DI STEFANO REMIX]
    02. Mark Sherry - GRAVITATIONAL WAVES [ORIGINAL MIX]
    03. Markus Schulz - SESTERTIUS [ORIGINAL MIX]
    04. DJ Xquizit & Enfortro feat. Tim Hilberts - YOU SAY FOREVER [ORIGINAL MIX]
    05. Mike Sanders - ATLANTIS [ORIGINAL MIX]
    06. Ronski Speed feat. Ariella Maren - FALL INTO TIDES [ORIGINAL MIX]
    07. Jase Thirlwall - AIRBORNE [IAN STANDERWICK REMIX]
    08. Johan Ekman - TURN OUT [ORIGINAL MIX]
    09. Brian Cameron - ENGAGE [ORIGINAL MIX]
    10. G&M Project - SUNDAY AFTERNOON [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    A tutaj z kolei mamy początek w bardziej energicznym stylu i taka atmosfera zostaje utrzymana aż do nadejścia utworu Let Healing Begin. Wtedy pojawia się naprawdę uroczy wokal Cathy Burton i następuje czas na uspokojenie sytuacji... tylko po to, żeby potem pojawiły się mocniejsze pierdyknięcia. A na koniec postanowiłem zmienić trochę klimat i zaprezentować świetny klasyk od OceanLab w postaci Beautiful Together. Za tym aliasem ukrywa się nie kto inny a Above & Beyond wspierane przez Justine Suissa, wokalistkę o genialnym głosie. Z resztą wystarczy posłuchać tego klasyka, aby samemu się o tym przekonać.

     

    H5 - THE JOURNEY #023 [2016-11-27]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-023-2016-11-27/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Bjorn Akesson - DESERT STYLE [EXTENDED MIX]
    02. Dirkie Coetzee - SPACE ODYSSEY [ORIGINAL MIX]
    03. Jeremy Vancaulart & Assaf feat. Laura Aqui - THE SPACE BETWEEN [COLD RUSH REMIX]
    04. Dreamy & York - ONCE UPON A TIME [ORIGINAL MIX]
    05. Liam Wilson feat. Cathy Burton - LET HEALING BEGIN [ORIGINAL MIX]
    06. Indecent Noise - HYDRA [GEORGE FORD REMIX]
    07. Harmonic Rush - SHEPHERD [ORIGINAL MIX]
    08. Sneijder & Mark Leanings - BREAKING POINT [ORIGINAL MIX]
    09. Jase Thirlwall - FREAKED [ORIGINAL MIX]
    10. OceanLab - BEAUTIFUL TOGETHER [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    No a tutaj postanowiłem zrobić takie dziwne coś, że zacząłem od utwory który sieje dewastację i wymiata parkiety. No a jeżeli jesteś w domu, to potrafi nieźle podkurzyć sąsiadów / rodziców. Taka jest moc utworu Squelcher od Willa Atkinsona i Jase'a Thrilwalla. Potem klimat stopniowo łagodnieje za pomocą Hostel... aż tu nagle wkracza Lunacy od Stoneface & Terminal i znowu mamy mroczniejszą jazdę. Dopiero potem robi się zdecydowanie lżej dzięki utworowi Carry Me Away, który posiada świetną melodię. Następnie robi się coraz bardziej upliftowo aż docieramy do Fallen. Jest to utwór stworzony przez Giuseppe Ottavianiego w którym słuchać wokalistkę o pseudonimie Faith i jest to kawał naprawdę porządnego vocal trance.

     

    H5 - THE JOURNEY #024 [2016-12-25]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-024-2016-12-25/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Will Atkinson & Jase Thirlwall - SQUELCHER [ORIGINAL MIX]
    02. Mark Sherry & Paul Denton - HOSTEL [ORIGINAL MIX]
    03. Stoneface & Terminal - LUNACY [EXTENDED MIX]
    04. James Dymond - CARRY ME AWAY [EXTENDED MIX]
    05. ReOrder - VENICE BEACH [EXTENDED MIX]
    06. Greg Downey - RUSHIN' [ORIGINAL MIX]
    07. The Noble Six - ODDWORLD [ORIGINAL MIX]
    08. Cold Rush feat. Elles de Graaf - DAYDREAMER [ALAN MORRIS REMIX]
    09. Tom Forde - I'M FREE [ORIGINAL MIX]
    10. Giuseppe Ottaviani feat. Faith - FALLEN [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    THE JOURNEY #025 zaczyna się całkiem mrocznie. Vapour Trails, Thunderstruck i W5 (Waiting For) robią niezłą robotę i na pewno usatysfakcjonują fanów mocniejszej strony trance. Potem mamy troszeczkę klimatu psytrance dzięki utworowi Prime Example, a następnie wkraczamy w coraz bardziej energetyczne i upliftowe klimaty. Wisienką na torcie jest klasyk w postaci utworu Viola od Moogwai, zremixowanego przez Armina van Buurena. Kiedyś ten pan potrafił tworzyć właśnie takie mocarne remixy, przy których nogi same zaczynały wędrować i czuło się masę pozytywnej energii, która przelewała się na słuchacza i dawała niezłego kopa. Viola w remixie Armina zdecydowanie zasługuje na status klasyka.

     

    Ten set jest dla mnie wyjątkowy, ponieważ został on dostrzeżony przez legendę muzyki elektronicznej, jaką jest Mario Piu. Takiej dozy pozytywnych emocji, euforii i po prostu szczęścia życzę każdemu, kto dąży do spełnienia swoich marzeń. Wiele osób będzie wam mówiło, że nie dacie rady, że to głupota, że po co wam to, ale nie poddawajcie się. Naprawdę warto jest ciężko pracować i dawać z siebie 110%, bo kiedy zostaniecie docenieni w taki bądź też inny sposób, to zaznacie czegoś z czym nic nie może się równać.

     

    H5 - THE JOURNEY #025 [2017-01-29]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-025-2017-01-29/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Simon Patterson feat. Dave Wright - VAPOUR TRAILS [EXTENDED MIX]
    02. Mario Piu - THUNDERSTRUCK [VOOLGARIZM MIX]
    03. Scot Project - W5 (WAITING FOR) [ORIGINAL MIX]
    04. Bryan Kearney & Will Rees - PRIME EXAMPLE [ORIGINAL MIX]
    05. Niko Zografos - MYKONOS [EXTENDED MIX]
    06. Neptune Project feat. Polly Strange - IT TURNS FOR YOU [ORIGINAL MIX]
    07. Menno de Jong & Talla 2XLC - AREA 51 [TALLA 2XLC MIX]
    08. Jorn van Deynhoven - SPACE GIRL [EXTENDED MIX]
    09. Adam Ellis - NAPALM POET [ORIGINAL MIX]
    10. Moogwai - VIOLA [ARMIN VAN BUUREN REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Epizod o numerze #026 daje możliwość złapania oddechu po swoich dwóch poprzednikach, którzy zaczynali się dosyć ciężko. Tym razem początek jest dość energiczny i taki klimat jest utrzymany do 1/3 seta, gdzie stopniowo zaczyna pojawiać się coraz więcej melodii. W momencie kiedy do akcji wkracza Lifeline atmosfera jest już całkiem inna i mix koncentruje się bardziej na klimacie i emocjach zamiast na ostrej jeździe.

     

    H5 - THE JOURNEY #026 [2017-02-26]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-026-2017-02-26/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Harmonic Rush - FATALITY [ORIGINAL MIX]
    02. John Askew - MECHANISM [ORIGINAL MIX]
    03. Angry Man - NIGHTCRAWLER [ORIGINAL MIX]
    04. Gareth Weston - CHECKMATE [IAN STANDERWICK REMIX]
    05. Armin van Buuren - WHO'S AFRAID OF 138 [PHOTOGRAPHER REMIX]
    06. Paul Miller - SHE IS BLACK [ORIGINAL MIX]
    07. Solarstone & Ferry Tayle - LIFELINE [EXTENDED MIX]
    08. Temple One feat. Sarah Lynn - SHOW ME THE STARS [ORIGINAL MIX]
    09. Mino Safy - APHELION [THOMAS DATT REMIX]
    10. Solarstone - RAIN STARS ETERNAL [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Co my tutaj mamy w tym epizodzie 27? Na pewno kontynuacje bardziej lżejszych klimatów i ładnych breakdownów. Cały set jest utrzymany w takiej właśnie atmosferze i można go określić mianem przyjemniaczka. Wisienką na torcie jest klasyk w postaci utworu Daydream w remixie Lemon & Einar K, gdzie moim zdaniem mamy świetne połączenie emocji oraz energii sprawiającej, że chce się wracać do tego kawałka.

     

    H5 - THE JOURNEY #027 [2017-03-26]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-027-2017-03-26/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Daniel Kandi & Miroslav Vrlik - YOU & ME [EXTENDED MIX]
    02. Alan Morris - WHEREVER WE FLY [EXTENDED MIX]
    03. Mike van Fabio - FOREVER TOGETHER [ORIGINAL MIX]
    04. Bryan Kearney feat. Snatam Kaur - ONG NAMO [NEPTUNE PROJECT REMIX]
    05. Andre Visior & Rene Ablaze - DRAWN INSIDE [ORIGINAL MIX]
    06. Eddie Bitar - BEIRUT [GIUSEPPE OTTAVIANI REMIX]
    07. Myk Bee - PRESSURE POINT [EXTENDED MIX]
    08. Liam Wilson - REMEMBER ME [ORIGINAL MIX]
    09. Temple One - MAVERICK [EXTENDED MIX]
    10. Markus Schulz & Andy Moor - DAYDREAM [LEMON & EINAR K 'UPLIFTING' MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    I póki co to tyle ode mnie, jeżeli chodzi o nowe epizody THE JOURNEY. Wraz z pojawianiem się kolejnych będę starał się uzupełniać listę na bieżąco. Stay tuned ;)

    • 2
      wpisy
    • 1
      komentarz
    • 167
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Cytuj

    Wasze ciało to pojazd, a energoinformacyjna istota, świadomość, dusza - kierowca. Kto kieruje samochodem? Oczywiście, kierowca. Myśleliście, że wasze ciało samo rządzi sobą, żyje własnym życiem? A kto remontuje samochód, likwiduje usterki? Również kierowca. I jeśli nawet samochód będzie całkowicie nie do użytku i trzeba będzie wywieźć go na złomowisko - kierowca nie zostanie wyrzucony razem z nim. W ostateczności może chodzić pieszo.

    Dimitri Wereszczagin - DEIR I

     

    Cytuj

    Aby nie zaplątać się w terminologii i semantyce, wszystko co jest związane ze świadomością nazywać będziemy dla wygody umysłem, a to, co wiąże się z podświadomością, nazwiemy duszą.

    Vadim Zeland - Transerfing Rzeczywistości tom 1

     

    Cytuj

    Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza doskonale wie, że jej zadaniem jest ewoluowanie. Nie obchodzę jej dokonania ciała czy rozwój umysłowy. To sprawy dla niej bez znaczenia. Dusza pojmuje też wyraźnie, że porzucenie ciała nie jest wielka tragedia. Pod wieloma względami tragedią jest bycie w ciele. Toteż umieranie postrzega ona zupełnie inaczej. Życie też, rzecz jasna, widzi odmiennie - i stad bierze się w dużej mierze frustracja i niepokój, nękające nas na co dzień. Rodzę się one w nas, gdy przestajemy słuchać duszy.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza jest iskrą Boskości; osobowość - istota ludzka - jest fragmentem energii duszy w ciele fizycznym. Osobowość składa się z cech przejściowych, które istnieją tylko w okresie jednego fizycznego życia, oraz z nieśmiertelnego rdzenia, który jednoczy się z duszą po śmierci. Dusza jest istotą rozległą i wykracza daleko poza każdą ze swych osobowości, lecz każda osobowość jest dla niej ważna i każda jest przez nią jednakowo ukochana.

    Robert Schwartz - Odważne dusze

     

    Cytuj

    W każdym człowieku jest dusza, święty pierwiastek, ludzkie i zwierzęce.Wnormalnym stanie ciało powinno otrzymywać
    pożywienie od duszy, dusza od ducha, duch od Boga.Wyłączenie któregokolwiek ogniwa tej kolejności jest niedopuszczalne,
    a życie zbudowane na prymitywnej zasadzie nasycenia pokarmem tylko swego ciała, bez dbałości o pozostałe, jest dość skuteczną
    drogą regresu.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

    Cytuj

    Z przyzwyczajenia przywykliśmy uważać, że głównym systemem ochrony organizmu są komórki odpornościowe. Zapominamy
    o prostej prawdzie: duch, dusza i ciało są jednością. Podświadomość i świadomość są polem, a ciało fizyczne to
    odmiana, dialektyczne przeciwieństwo tego pola. I najlepszym systemem zabezpieczenia organizmu jest przede wszystkim
    ochrona duchowych struktur pola.Dlatego kiedy przed organizmem stoi zadanie przeżycia, powinny przeżyć przede wszystkim
    strategiczne, duchowe struktury, łączące nas z praprzyczyną.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

     

     

     

  4. Pułapki i kruczki

    • 1
      wpis
    • 6
      komentarzy
    • 103
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Drodzy Panowie i (Panie).

     

    Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram.

     

    Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi.

     

    Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny.

     

    Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła.

     

    Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą.

     

    I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.:

    1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean ;). Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji.

    2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę.

     

    Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć.

     

    Pozdrawiam:)

     

     

  5. Dawno niczego nie pisałem na blogu, a tym bardziej nie w temacie manipulacji, więc dziś będzie wpis właśnie na ten temat. 

     

    Socjotechnika (inżynieria społeczna) – jest to zespół technik służących do manipulacji społeczeństwem. Stosują ją zarówno politycy, służby państwowe, jak i media. 

    Zamiast pisać o prostych technikach socjotechnicznych, jak te które można podciągnąć pod zwykłe techniki manipulacji (reguły Cialdiniego itp., o których już pisałem kilkukrotnie) czy takich jak selekcja faktów, dezinformacja, rzucanie sloganów itd., pozwolę sobie opisać metody od razu „z grubej rury”, stosowane przez „najlepszych z najlepszych”. 

     

     

    Dywersja ideologiczna – model KGB

     

     

    Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. 

    Znany jest przede wszystkim z omówienia modelu przejmowania kontroli nad społeczeństwem, który omówił w wykładzie pt. „Jak napaść na państwo” (można go znaleźć na YT z napisami PL) złożonego z 4 kolejnych kroków: 

     

    1.      Demoralizacja

    2.      Destabilizacja

    3.      Kryzys

    4.      Normalizacja 

     

    Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych etapów przewrotu:

     

     

    Ad. 1 

    W celu demoralizacji należy podkopać obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Trzeba tu dobrze zrozumieć dwie rzeczy: po pierwsze atak na religię nie następuje w celu jakiegoś oświecania społeczeństwa, a jedynie po to aby podkopać obowiązujący system wartości. W zamian nie proponuje się jakiegoś świeckiego kodeksu moralnego, ale jego brak, pełny relatywizm moralny. Stąd charakterystyczny na zachodzie atak na Kościół katolicki, ludzi wierzących i ogólnie chrześcijaństwo ze strony „postępowców” ma charakter mało merytoryczny i konstruktywny, za to mocno emocjonalny, często wręcz obrzydliwy. Po drugie atakuje się religię powszechnie występującą w danym społeczeństwie. W kraju chrześcijańskim atak pójdzie na chrześcijaństwo, w społeczeństwie buddyjskim, atak poszedłby na buddyzm itd. To tłumaczy dlaczego „tolerancyjna” lewica tak mocno napiera na „chrześcijański ciemnogród”, jednocześnie pobłażając znacznie bardziej przemocowemu islamowi, nie wyłączając feministek, którym przeszkadza podejście do kobiet w katolicyzmie, ale już nie tak bardzo w islamie, gdzie pozycja kobiet jest znacznie gorsza. Pozornie wydaje się jakąś nieprawdopodobną hipokryzją, wręcz skrajną głupotą, ale z punktu widzenia przewrotu ideologicznego ma pewien logiczny sens. Oczywiście sens ten znają „architekci” projektu, ludzie którzy naprawdę w takie nielogiczne bzdury wierzą, pełnią tu rolę tzw. „pożytecznych idiotów”. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja i wychowanie. Za nie już nie mają odpowiadać rodzice, a już zwłaszcza ojcowie, tylko państwo. Stąd mamy rodziców, którzy muszą dużo pracować (dzięki rosnącym podatkom, długom publicznym i utracie siły nabywczej pieniądza), państwowe szkoły z programem wytyczonym przez MEN, dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, zabieranie dzieci rodzicom przez opiekę społeczną itd. Sama edukacja w szkole obniża poziom nauczania, przez „wyrównywania szans” (dostosowanie poziomu do najgorszych uczniów, tworzenie klas mieszanych z imigrantami) i odchodzeniu od przedmiotów ścisłych i praktycznych (matematyka, fizyka, chemia, biologia, muzyka, języki) na rzecz humanistycznych (wiedza o społeczeństwie, spłycona historia, schematyczna nauka literatury z narzuconą interpretacją i kanonem, wyselekcjonowana ekonomia) lub bezużytecznych (europeistyka, bhp, własność intelektualna, edukacja seksualna, warsztaty tolerancji etc). Ostatnio pojawiają się coraz „ciekawsze” pomysły, jak teoria gender. Każde dziecko w szkole musi się dostosować odgórnie narzuconym programom nauczania, wszelki indywidualizm i dociekliwość są niemile widziane. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest promowanie przesadnie konsumpcyjnego, hedonistycznego i irracjonalnego stylu życia: „Sex, Drugs and Rock and Roll”, „róbta co chceta”. Do używek można mieć trzy podejścia:

    -Bardzo konserwatywne, prohibicyjne, wszystkiego zakazywać – prowadzi do pogłębienia patologii, reglamentowane dobra stają się zakazanym owocem, przez co stają się bardziej pożądane, stają się też drogie, doprowadzając do ruiny osoby uzależnione i ich rodziny, napychając kieszenie mafiom, dilerom, alfonsom itd.

    -Wolnościowe – oparte na wolnym wyborze i zasadzie „chcącemu nie dzieje się krzywda” – człowiek ma prawo do decydowania o swoim ciele i portfelu, ale jednocześnie bierze za swoje czyny pełną odpowiedzialność. Zaleca się więc zachowanie umiaru i rozwagi.

    -Lewackie – czyli chlaj, ćpaj i ruchaj wszystko co się rusza bez konsekwencji. W razie czego pomoże państwo, dadzą zasiłek, opiekę zdrowotną na koszt innych. Sam hedonizm jest tu mocno propsowany, jako coś modnego i fajnego. Wszystko także w oderwaniu od wszelkiej moralności. Zdrada? Oj tam, to tylko seks. Młodzież pije i ćpa? Młodzież musi się wyszaleć. 

     

    Oczywiście przedmiotem przewrotu ideologicznego jest podejście trzecie.

     

     

    Ad. 2 

    Kiedy społeczeństwo jest już mocno zdemoralizowane, cierpią w nim jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Ludzie skaczą sobie do gardeł, nikomu nie można ufać. Pojawia się destabilizacja. Wszelkie konflikty między ludźmi są stale podgrzewane przez odpowiednie organizacje w tym celu wspierane i finansowane (są to tzw. „pożyteczni idioci”). Np. organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami, związki zawodowe zamiast pomagać pracownikom dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami nawet jeśli jedyne co on przyniesie to szkody w postaci upadku firmy, fali niekończących się strajków i paraliżu kraju. Wierzący ścierają się z niewierzącymi, biali z czarnymi itd. itd. Konflikt, konfliktem pogania. 

     

     

    Ad. 3 

    Kiedy społeczeństwo jest już na tyle zdestabilizowane, że problematyczne staje się funkcjonalnie jakichkolwiek relacji między ludźmi pojawia się poważny kryzys. Może być to kryzys zarówno gospodarczy, jak i społeczny, często idą one w parze. W każdym razie „źle się dzieje”. W takich warunkach ludzie odczuwają potrzebę znalezienia kogoś, kto to wszystko ogarnie, zaprowadzi zmiany. I tu właśnie wchodzi czwarta, ostatnia faza dywersji ideologicznej czyli normalizacja.

     

     

    Ad. 4 

    Faza „normalizacji” to ostateczny cel całego przedsięwzięcia. Społeczeństwo samo oddaje władzę w ręce dywersanta, który jawi im się jako mesjasz, ktoś kto naprawi całą sytuację. W sytuacji kryzysowej ludzie kierują się emocjami, więc łatwo postawią na kogoś głoszącego populistyczne hasła, slogany, oferującego proste rozwiązania i radykalne, zdecydowane działanie. 

     

    Tę fazę charakteryzuje również usunięcie „pożytecznych idiotów”, którzy już spełnili swoją rolę. Dzieje się tak dlatego, że ci, którzy naprawdę wierzyli że robią coś dobrego, widząc swoje dzieło, zaczynają przeglądać na oczy i czuć się oszukani. Są więc idealnymi kandydatami do zostania najbardziej zagorzałymi przeciwnikami nowego porządku. Stąd zostają oni usunięci zanim na dobre urosną w siłę. Jeśli przewrót ideologiczny ma miejsce w państwie totalitarnym dochodzi do brutalnej czystki, łącznie z fizyczną likwidacją. Dlatego właśnie w historii zdarzało się że np. jedni komuniści zabijali innych komunistów, np. Stalin niszczący trockistów. Jeśli rzecz dzieje się w zachodnim, demokratycznym świecie takich ludzi po prostu odsuwa się od stanowisk i pokazuje opinii publicznej w negatywnym świetle. 

     

     

     

    Psychologia tłumu i permanentna rewolucja 

     

    Cytuj

     

    Długie lata z pochodnią rozumu,

    Szukamy wolności wśród bezmózgiego tłumu,

    Logika i prawda tak nam oczywiste,

    Wywołują wśród niego reakcje nienawistne. 

    Tłum nie rozumie, tłum się nie interesuje,

    Tłum jedynie podąża, tam gdzie kieruje się orszak

     

    Kelthuz w piosence „Bloody Dictatorship”

     

     

    Nie podoba nam się obecna sytuacja? To może by tak „wyjść na ulicę” i walczyć o swoje? Z tym jest jednak jeden poważny problem, czyli psychologia tłumu. Jest ona silniejsza niż mogłoby się wydawać. Np. słynna „znieczulica” czyli sytuacja kiedy nikt nie pomógł ofierze wypadku, albo brutalnego napadu pomimo dużej ilości świadków nie wynika jak niektórzy uważają z braku empatii tylko ze społecznego dowodu słuszności. Sytuacja odwraca się kiedy pierwsza osoba z tłumu decyduje się pomóc. Wówczas w ślad za nią zaczyna podążać spora grupa osób. Dokładniej opisuje to Robert Cialdini w książce „Wywieranie wpływy na innych”. 

     

    Praktycznie wszystkie rewolucje i przewroty nie były spontanicznym buntem oddolnym, a zaplanowanymi akcjami finansowanymi z zewnątrz. I tak np. amerykańscy i zachodnioeuropejscy przemysłowcy i bankierzy, zwłaszcza „wiadomego” pochodzenia finansowali zarówno bolszewików, Hitlera, Mussoliniego, czy Franklina Delano Roosevelta i jego New Deal. Wsparcia udzielają też zagraniczne mocarstwa w swoich rozgrywkach, np. Lenin otrzymywał pieniądze od rządów Japonii i Niemiec, a Mussolini od rządu francuskiego i angielskiego. 

     

    Nawet jeśli dany ruch, partia, czy stowarzyszenie powstanie spontanicznie do walki o lepsze jutro, może zostać łatwo zinfiltrowany przez wrogów, jak stało się np. z Solidarnością i ogólnie całą opozycją w PRL-u.  

      

    W dodatku tłumem ludzi można łatwo sterować, wystarczy kilku prowokatorów. Przykładem jest chociażby naprowadzenie zbuntowanych Białorusinów do ataku na budynek rządu, po kolejnych wyborach wygranych przez Łukaszenkę. Wystarczyło kilku prowokatorów, za którymi podążył cały tłum ludzi, a po drugiej stronie drzwi już czekała na nich milicja. Że już nie wspomnę że cała akcja może się okazać zwyczajną operacją false flag. 

     

    Permanentna rewolucja – w myśl Lwa Trockiego rewolucja socjalistyczna jest okresem permanentnych, wielkich przemian, nie ma w nim okresów stabilizacji i trzeba ją rozlewać poza ZSRR. Krótko mówiąc ogień rewolucji nie może przygasać, trzeba go ciągle podsycać. Zwróćmy uwagę że w taką permanentną rewolucję bawi się obecna „opozycja totalna” z KOD-em na czele. Niestrudzenie dążą do postawienia w Polsce „Majdanu”. A to walka o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to prowokacja na pogrzebie Inki, a to Czarny Marsz, a to okupacja Sejmu, a to marsze na ulicach. Póki co wychodzi im jednak tylko „Ciamajdan”.

  6. Zbrukam swój blog szambem ale wena bywa nieubłagana i czasami każe mi pisać o takich przykrych rzeczach jak polityka. No ale nawet Jaskier był szpiegiem więc no cóż... czasami trzeba ;)

    Obserwując to co się dzieje obecnie na naszej scenie politycznej widzę pewne zależności między zachowaniami polityków lub  raczej stron które reprezentują a schematami, które nie raz były wspominane przez naszego Ojca Założyciela i nas - użytkowników forum. Pozwolę sobie wymienić kilka takich przykładów, które pokazują, że obecny system polityczny jest moim zdaniem bardziej kobiecy, to znaczy: słaby, niewydajny, i bardzo przypominający zachowanie typowej kobiety. Tam gdzie znajduje się punkt A - omawiam typowe zachowanie kobiet, w punkcie B - opisuję jak to wygląda w polityce. Co prawda krytykuję obecną opozycję ale nie popieram także obecnie rządzących i dam sobie paznokcia uciąć, że oni się będą zachowywać tak samo gdy zamienią się miejscami. No to jedziemy:

     

    1.      Robienie z siebie ofiary

    A. Powszechnie wiemy, że loszki lubią z siebie robić ofiarę aby coś ugrać. Oskarżają swojego partnera, manipulując jego wypowiedziami, skarżą się na około jaki on jest zły i niedobry, robiąc sobie tym samym  fundamenty pod wielką bitwę jaką jest rozwód.  Środowisko widząc co się dzieje, jak loszka jest skrzywdzona stanie raczej po stronie kobiety.

    B. Spójrzmy co teraz robi opozycja. Wchodzę na fejsbuka, obecnie jest transmisja na żywo jak opozycja zablokowała mównicę. HURR DURR DRAMA AWANTURA ;) Ciągle jest mówione przez polityków opozycji, że partia rządząca robi to źle i tamto źle, i odbiera nam wolność. KOD – robi z siebie ofiarę, symbol walki o demokrację. I społeczeństwo się na to nabiera. 

     

    2.      Emocje, czyli to co loszki lubią najbardziej

    A. Że kobiety kochają emocje i nimi żyją wiemy wszyscy, nie ma co się rozdrabniać. Należy pamiętać, że jak jest za nudno lub chcą przejąć kontrolę w związku aby wyszło na ich rację no to zaczną wiercić dziurę w brzuchu. Jak nie złością to płaczem. I tak mamy w polityce.

    B. „Terror”, „brak wolności”, „totalitaryzm” – czytamy w (tfu) gazetach. Powoli zaczynamy czuć strach, zaniepokojenie, agresję… Władza rządząca nie jest idealna, ale opozycja wyraźnie przesadza. Wywołuje emocje, którym  karmi siebie i wszystkich dookoła.

     

    3.      Atencja, czyli to co loszki lubią jeszcze bardziej

    A. Wiemy o tym z życia, wiemy o tym z forum, że poszukiwanie uwagi u kobiety to norma. Celebrytki mówią głupie albo kontrowersyjne słowa, po to aby o nich mówiono,  kobiety na co dzień ubierają się wyzywająco mimo, że idą do pracy lub do kościoła, gdzie taki ubiór konieczny nie jest (chyba że pracuje w borelu XD). Wszyscy wiemy o co chodzi. „Ma na mnie patrzeć, o mnie  myśleć i o mnie mówić. Mam być najważniejsza dla niego”.

    B. Róbmy afery, HUUR DURR marsze kodu, czarne czwartki, soboty i niedziele, niech o nas mówią w radiu i telewizji, że jesteśmy uciemiężoną stroną prawdziwej demokracji! Mówmy aby mieć ludzie o nas mówili, myśleli, kłócili się o nas!

     

    4.      Odgradzanie od znajomych

    A. Nie raz czytałem panowie jak skarżyliście się, że loszka robiła afery, bo chcieliście wyjść na piwo. Stopniowo odgradzała Was od kumpli tylko po to aby mieć potem kolejnego asa w momencie rozwodu, w postaci braku Twoich sprzymierzeńców.

    B. Podzieleni jesteśmy słabi. Trzeba o tym pamiętać. Jako kumple, jako rodzina, jako społeczeństwo. Da się nami manipulować. Zaczynamy dzielić ludzi na tych co głosowali na partię KUPA, oraz tych którzy wspierają partię SIKI. Nie widzimy w drugim człowieku człowieka tylko wroga, tylko dlatego, że postawił krzyżyk na okienku niżej niż Ty. 

     

    5.      Mi się należy!

    A. Przepuszczanie kobiet w drzwiach,  dawanie im prezentów, całowanie w rękę, albo zaskakiwanie ich śniadaniem do łóżka… Może kiedyś wywoływało to miłe zaskoczenie u płci piękniejszej tylko z wyglądu oraz wdzięczność, obecnie postawa roszczeniowa zjadła resztki skromności w naszych drogich (albo tanich) loszkach. Im się należy. Po prostu. Bo tak. Bo są kobietami. Należy. I koniec dyskusji. Oczywiście dochodzi kwestia rozwodów i alimentów tutaj J

    B. Cały system socjalny, który uczy ludzi tego, że za nic (zasiłek dla bezrobotnych) lub za coś (narodziny dziecka i 500+) daje pieniądze ot tak… w dodatku nie swoje pieniądze UCZY społeczeństwo roszczeniowości. Ludzie zaczynają wymagać od państwa coraz więcej pieniędzy. „Ten system musi upaść, teraz i zaraz” śpiewał Kazik. Tak Twojej byłej żonie bez dzieci należą się alimenty jak bezrobotnemu  zasiłek ;) Dodam tutaj jeszcze kwestię polityków, którzy też uważają, że ich „wysiłki” w Sejmie powinny być wysoko nagradzanie. Bo im się NALEŻY (patrz: jedna z ostatnich wypowiedzi obecnego Ministra Finansów) 

     

    6.      Socjalizm i feminizm

    A. Kobieta chce mieć to samo co mężczyzna a nawet i więcej dlatego zawsze będzie chciała zabrać lub liczyć, że partner się sam podzieli zasobami. Każdy ma mieć równo, no ale ja, dlatego, że jestem kobietą powinnam mieć równiej ;) 

    B. Feminizm zakłada równość i uderza tym samym w ideę rywalizacji i wolnego rynku. Dlatego feminizm idzie w parze z socjalizmem, dlatego feminizm broni praw mniejszości, które rzekomo są tłamszone i pokrzywdzone (znowu ofiara).  Dlatego feministki chcą więcej i więcej przywilejów i praw, próbując zdobyć je kosztem  rzekomego uciskającego patriarchatu.

     

    Co dalej?

    Jeśli się nie zjednoczymy, nie zmądrzejemy, nie zdystansujemy to ten związek, zwany Rzeczpospolitą runie. A wtedy czeka nas kosztowny rozwód, czyli wygrana opozycji w kolejnych wyborach - bo oni nie omieszkają się od nas ciągnąć tychże pieniędzy. 

     

    A co Wy o tym sądzicie? Zapraszam do dyskusji, Artem.

  7. Blog Duńczyka

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 157
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Sisera był charyzmatycznym dowódcą. Miał ponad 2000 oddanych na śmierć i życie kananejskich wojowników. W armii Sisera panowały zasady: szacunek, honor, przyjaźń i braterstwo.  Dowodził armią złożoną z 900 rydwanów. Przez 20 lat niemiłosiernie najeżdżał i nękał żydów, widząc w nich całe otaczające jego świat zło. Zaprawiony w bojach, niezłomny i niebywale silny mężczyzna po przegranej bitwie z Deborą i Barakiem przedarł sie przez zastępy wroga, szatkując swoim mieczem dziesiątki Izraelitów. Schronienie znalazł w namiocie Jaeli.

    Jaela, była niezwykle piękną kobietą, emanowała seksem, inteligentna i intrygująca, czuła i mądra. Nic dziwnego że Sisera sie w niej zakochał. Stracił całkowicie dla niej głowę. Była ukojeniem. Oddała mu swoje łono.

    Gdy upojony winem i miłością zasnął, Jaela wyjęła gwóźdź z namiotu, wzięła młotek i wbiła mu stalową szpilkę w głowę.

    Nie wierz nigdy kobiecie......

    Felice Ficherelli.jpg

  8. Moje przemyślenia

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 269
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gekoneks
    Ostatni wpis

    Witam serdecznie wszystkie osoby które tutaj zawędrowały. Będę opisywał tutaj rzeczy które siedzą mi w głowie. Nie piszę też tego, aby zdobyć jakąś widownię, piszę to bardziej dla siebie, ale jak już tutaj trafiłeś to możesz poczytać, pozwalam :)

     

    Mój pierwszy wpis poruszy sprawę bardzo ciekawą. Będzie on o moim marzeniu oraz trochę dokładniej o tym dlaczego to piszę.

     

    Otóż zawsze lubiłem pisać. W wielu internetowych miejscach w których się udzielałem pisałem różne artykuły, newsy i tym podobne rzeczy. Sprawia mi to przyjemność. Tak wiele rzeczy można przekazać słowami. Tak wiele rzeczy można się dowiedzieć o człowieku siedzącym po drugiej stronie komputera. A może raczej o tym na jakiego in się kreuje w internecie. 

     

    Drodzy państwo jakie jest moje marzenie. Kiedyś miałem ich wiele, ale były bardzo przyziemne. Dom, pieniądze rodzina. Może zabrzmi to śmiesznie, ale obecnie moim największym marzeniem jest... kobieta.

    Niestety uważam, że jest to marzenie nie możliwe do zrealizowania. Spytacie dlaczego? "Przecież tego kwiatu pół światu! Co ty gadasz?"

    W dużej mierze dzięki temu forum patrzę teraz na świat w zupełnie inny sposób. Moje obecne marzenie jest w dużej mierze ukształtowane przez moją poprzednią 'kobietę', ale o tym niżej.

     

    Wróćmy do kwestii tego marzenia nie możliwego do zrealizowania. Chcę, aby była to kobieta z pasją. Chcę, aby była to kobieta inteligentna i mądra zarazem. Aby można było z nią porozmawiać na bardzo wiele tematów i aby jej jedynymi odpowiedziami nie było "aha", "no tak". Chcę, aby w jej oczach była iskra gdy opowiada różne rzeczy, aby mogła opowiadać o swojej pasji i zainteresowaniach godzinami, tak samo jak potrafię ja.  Do tego musi być to kobieta.. kobieca, zmysłowa. Brzydzę się brzydkimi kobietami. Nie traktuję ich poważnie. Jestem bardzo wymagający. Czasami ze znajomymi porównujemy kobiety idące ulicą. Często zauważam, że kobieta którym oni dają 6-7 dla mnie jest 2-3. Nie wiem, może przesadzam. Chciałbym stworzyć więź z kobietą tak, aby była ona moim przyjacielem i partnerem zarazem.

     

    Niestety. Wiem, że jest niemożliwe i niedobre zarazem. Kobieta.. to tylko kobieta. Może być ona dopełnieniem mojego życia, ale czy tak naprawdę jest ona niezbędna? Chciałbym mieć syna, do tego jest mi ona potrzebna. 

     

    Minęło już chyba z 8 miesięcy od momentu gdy zostałem zdradzony przez kobietę za którą oddałbym wszystko. Dzisiaj przez pryzmat tego czasy patrze na to z kolosalną różnicą. Oddałbym wszystko.. za kobietę. Żałosne. Dobrze, że to się stało. Dobrze, bo dostałem chyba jedną z najcenniejszych lekcji jakie mogłem otrzymać. Za tak niską cenę. A tak w sumie to nic za to nie zapłaciłem. Powiem więcej! Pozbyłem się fałszywej osoby z mojego otoczenia. Wspaniale! 

     

    Męczy mnie to pisanie i mówienie o mojej byłej, już tylu moim znajomym to opowiadałem, że kurwa tym rzygam dlatego też nie będę tutaj o niej wspominał. Chyba, że dla lepszego zobrazowania opisanej sytuacji.

     

    O czym to pisałem. W sumie straciłem wątek. Kilka dni temu nawiązałem kontakt z bardzo ładnie wyglądającą dziewczyną. Co się okazało? Głupia. Jak. But. Odpycha mnie brak części mózgu w kobiecie. Czy bycie osobą 'mądrą' już wyszło z mody? Mimo iż mam masę znajomych, bliższych czy też dalszych to dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z którymi jestem w stanie przeprowadzić konwersację na poziomie. Chyba nie muszę wspominać, że wszystkie te osoby to mężczyźni. 

     

    Czuję się smutny panowie i panie. Czuję się jakby pusty. Brakuje mi takiej osoby jak opisałem wyżej. Oczywiście nie uzależniam swojego szczęścia od tego czy tą osobę znajdę, lub nie. Powiem więcej. Jestem szczęśliwym człowiekiem, jest mi dobrze samemu, ale brakuje mi kogoś kto by mnie zafascynował i ja zafascynował bym tego kogoś.  Ciekawa sprawa. 

     

    Nie wiem czy też tak macie, ale gdy spojrzę na człowieka jestem w stanie powiedzieć czy z tym kimś da radę porozmawiać czy też jest on kretynem. Sporo osób mi mówiło, aby nie oceniać książki po okładce, ale przecież to jest oczywista sprawa. 

    Patrzysz na człowieka z pustym wzrokiem człapiącego w bliżej nieokreślonym celu. Albo te wszystkie smutne kamienne twarze mijające mnie dzień w dzień. Cholera, ale zboczyłem z mojego pierwotnego tematu. Zostawię to na jutro.

     

    Aa, jeszcze wrócę do tematu tej nowo poznanej dziewczyny.  No głupia jak but, ale ładna. Mimo iż nigdy nie kierowałem się seksem w życiu o czym chcę wspomnieć jutro to z chęcią bym ją po prostu ruchnął :P

     

    Doobra jutro muszę poruszyć temat mojej mamy i znajomych. Na razie :rolleyes:

     

    Nawet nie czytam czy jest to poprawnie napisane, więc wybaczcie ewentualne błędy.

     

     

     

     

  9. Scarcity of Knowledge

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 356
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    MODERN SCIENCE AND „NATURALISTIC”* BUDDHISM – ALLIES OR ENEMIES?

     

    Creative_Wallpaper_Buddha_sitting_back_0

     

     

    Human kind, in the course of history, constantly persevered with the idea that there is a gap between humanity and other species, sort of superiority that allows us, as people, to rule the roost. However, if one decides to research and take a closer look at this issue, it no longer applies to all aspects of human life and we are also subjected to conditions programmed into our minds, various predispositions which do not allow us to see the world in a purely objective way. It is said that Buddhism may be of help as a rebellion against natural selection since it gives its own explanations and ways of treating the predicament.

     

     

    TWO NOBLE TRUTHS AND THEIR PERVASIVENESS

     

     

    The First Noble Truth is translated into English language as The Truth of Suffering, although on many occasions scholars argue that this interpretation is not altogether accurate. Thus, they provided a broader description of the term dukkha (in Sanskrit) or duhkha (in Pali) introduced in Buddha's teachings as unsatisfactoriness. This theme returns in many Buddhist's texts and the main idea is that there is always an undercurrent of yearning and the transience of human life present in every pleasure that we strive to grasp. 

     

    The cause of human predicament may be found in The Second Noble Truth in which Buddha clearly states that clinging to possessions and other external factors will eventually lead to dukkha. Even when there is a degree of completeness, it will fade with the passage of time and one will be left with a thirst for more. The oblivion of that fact seems to be ubiquitous for the majority, hence modern science provides further explanations.

     

    Neurotransmitter dopamine, depending on the part of a brain in which occurs, as well as which neurons and receptors are involved, is responsible or at least correlates with the pleasure.

    A research conducted by scientists from University of Fribourg on monkey's neurons involved in the release of dopamine reveals that, after the fruit was given to the animal, there was a dopamine spike which lasted about a third of a second.

     

    In the same study, they trained the monkey that it would reach over and touch a lever and then there would be a fruit juice, thus made anticipation possible. It revealed that the pleasure is even greater in the anticipation process than in the activity itself. Furthermore, when there is anticipation and then the actual object is not delivered, there is a deficit of dopamine activity.

     

    N3U1iyH.jpg

     

     

    Although that is not human brain which was tested, it is sufficient to say that there is a fair plausibility that natural selection formed species so that they put an emphasis on hapiness without noticing the fleeting of the bliss. It may easily be figured out by acknowledging that in distant past there must have been attraction in order to help the species survive.

     

     

    BRAIN ON MEDITATION

     

     

    As mentioned before, the main idea of Buddhism, especially „naturalistic” one, is seeing the essence, the true nature of things. Meditation seems to be a trusted and reliable guide in this process, a step towards taking responsibility for our own states of mind and, therefore, altering human condition to the more objective worldview. One may unearth the patterns and habits of the mind through various practices and traditions,

     

    There are different forms of meditation associated with Buddhism. Tibetan Buddhists, for instance, frequently use visualizations and images, Zen Buddhists meditate on kōans – provoking questions and statements that are used as a test for student's progress in Zen practice. In South Asia, Vipassana meditation is particularly common and puts emphasis on observing the mind. Mindfulness meditation, broadly speaking, consists of observing anything that the individual experiences. Studying the issue would plausibly provide more examples, albeit the top priority in this segment is to sketch the basic idea of this practice.

     

    In recent years, there has been whole lot of information about the effects of meditation on brain such as increase of gamma wave activity or expansion in the amount of white matter in cerebrum, yet the core of meditative experience lies in the part of the brain called the default mode network.

    It is culpable of all the thoughts that arise when an individual is not concentrated on any particular task. A paper published in the proceedings of the National Academy of Sciences verify that when people practice meditation, the default mode network gets more tranquil.

     

    3DUEaUv.jpg

    Fig.1. Experienced meditators demonstrate decreased DMN activation during meditation. Brain activation in meditators > controls is shown, collapsed across all meditations (relative to baseline).

     

    This very fact is essential since quieter mind tends to be more peaceful and, in consequence, less judgmental. With a guidance of mindfulness meditation, for instance, if you think about a person whom you do not admire, you can choose not to be attached, just observe the feeling as it arises without negative prejudices. 

     

     

    SHORT SUMMARY

     

    To conclude, various findings and scientific data proves that „naturalistic” or, in other words, western Buddhism, without all deities and additional beliefs, is accurate in identifying the human predicament and offers possible treatment which may help to reorganize lives, especially in present-day world when pursuit of career and obsession about possesions tends to cloud human's vision.

     

    ______________________________________________________________________________________________________________________________________________

    • The term „naturalistic” refers to western tendencies in which people apply certain practices from Buddhism, albeit without deities and other elaborate beliefs.

     

     

    References:

     

    http://www.jneurosci.org/content/13/3/900.full.pdf (A study about monkeys and dopamine activity)

    http://www.pnas.org/content/108/50/20254.full (Meditation and the default mode network)

     

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 758
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1111
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  10. Samczym okiem

    • 1
      wpis
    • 5
      komentarzy
    • 392
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Samiec Alfa
    Ostatni wpis

    Czy nie zdarza się wam tak od czasu do czasu poobserwować ludzi wokół siebie? Ale tak naprawdę dokładnie. Nie nasuwa się wam jakiś wniosekarrow-10x10.png wtedy? Bo mi tylko jeden. Wszyscy mają smutne twarze bez wyrazu, spasione brzuchy, naprawdę rzadkością jest zobaczenie kogoś kto dba o siebie i jest szczęśliwy, a podobno ocenianie po wyglądzie jest takie bezuczuciowe. Prawda jest jednak odmienna w tej kwestii ktoś kto ma szacunek do samego siebie potrafi doskonale zadbać o swój wizerunek i autoprezentację, ale po co? Lepiej kupić w jakimś dyskontowym markecie sześciopak piwa i uchlać się do nieprzytomności przy wrzaskach spasionej i otyłej kobiety. Przerażające? Niestety tak się prezentuje wizerunek większości ludzi w Polsce. To jest po prostu straszne.

     

    Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że ludzie wokół mnie są tacy bez życia, wypluci, pozbawieni głębi. Są niczym roboty, które wykonują wszystko automatycznie. Nie myślą, nie planują, nie celują w gwiazdy, bo są po prostu wyprani ze wszystkich marzeń. Tak jakby coś stało nad nimi i wyssało z nich całą życiodajną energię za każdym razem jak tylko oderwą się od tej codziennej rutyny, a w ich oczach pojawi się iskierka, która miałaby, by być początkiem ognia zmieniającego ich życie.

     

    Ludzie są smutni cholernie smutni i nieszczęśliwi. Zwalają winę na Boga, innych, rodzinę, otoczenie i masę innych pierdół, bo zamiast działać marnują najlepsze lata swojego życia. Zamiast wnieść się na wyżyny, oni ciągle tkwią w dole, który sami go kopią zapadając w nim się samoistnie. Gdy sam mam do czynienia z takimi osobami nie mówię oczywiście, że każdy reprezentuje ten poziom wszechobecnego zdołowania i niemocy, ale tacy osobnicy są cholerną rzadkością w tłumie to zawsze ich marazmu i apatii nie przebiję niczym. Oni wolą sobie siedzieć na dupie, chlać piwsko, oglądać jak ich bęben rośnie zamiast działać. To jest strasznie irytujące. Bo ich żadną siłą nie przekonasz, że serio da się coś zmienić w życiu.

     

    Najbardziej wnerwiającym aspektem, który powoduje po prostu u mnie cierpienia jak i zarazem gniew, jest to, że tacy ludzie później płodzą dzieci, a ich dzieci zamiast zdobywać świat, rozwijać się wcześniej czy później zostaną sprowadzeni na ich poziom beznadziejności. Nie ma nic okrutniejszego dla dziecka niż pozbawienie go wszelkich złudzeń i marzeń, a wtedy koło się zamyka i schemat powtarza się z pokolenia na pokolenie. Później małe, zranione emocjonalnie dzieci w ciele dorosłego człowieka chodzą po świecie i zadają ból innym osobom wokół siebie, a szczególnie swoim bliskim, gdzie zamiast dać swoim małym pociechom namiastkę miłości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. Natchnąć w nich pierwiastek odwagi jak i chęci poznawania świata, ranią je.

     

    Później albo takie dziecko może się poddać tym wszystkim negatywnym wzorcom, nawykom i powielać błędy swoich rodziców i najbliższego otoczenia popadając w nieszczęście nic nie robiąc ze swoim życiem, albo też podjąć walkę o siebie, o swoją godność, zbudować poczucie własnej wartości, wymknąć się z toksycznej relacji, nauczyć się cieszyć z życiem i w końcu po prostu poczuć się wolnym.

     

    Wciąż walczę i widzę promyk światła, a podświadomie jestem przekonany, że z czasem stanę się silniejszy i lepszy.

     

    Dziękuję za uwagę.

     

    Wasz młody braciszek.

    • 2
      wpisy
    • 4
      komentarze
    • 553
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Jestem tylko człowiekiem.

    Rozbitkiem, na skali kosmosu. Zbiorem genów, wypadkową losu.

    Nic nie jest moje, nigdy nie było. Nic w nigdy mnie nie dotyczyło.

    Jestem malutkim puchem, nic nie znaczącym statkiem, co przez chwilę krótką, przymknie po ziemi ukradkiem.

    Na nic moje starania, na nic krzyk bezduszny, nic to nie zmieni, tak mówi mój anioł zauszny.

    Nic nie wiem, nic pewnego mnie nie czeka, a przede mną zdarzeń rzeka.

    Nurt wody, w której jestem kroplą, gdzie mój oddech jest chwilą ulotną.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Me życie emocji wahadłem, stojąc nad czarną przepaścią jeszcze w nią nie wpadłem.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Kamień w górę, rzut w dół, oszczep podniosę, rakiet rój. Nic to. Marność.

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 48031
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Jątrzenie w umyśle.


    Teksty "duchowe", wiedza alternatywna, czakramy, meridiany, aura, krokodyle, pola energetyczne... to wszystko zaczyna mnie już nużyć. Kanały energetyczne - z czego są one zrobione, czy są częścią ciała? Jeśli nie, to jak są z nami połączone i wpływają na to co jest w ciele? Czakramy - podobnie. Czy twórcy tych koncepcji w ogóle próbowali je udowodnić? Jak tu z nimi dyskutować? Jaka byłaby metoda badania tych zjawisk. Ja nie jestem uprzedzony w tym temacie i chciałbym przeprowadzić doświadczenia, jako człowiek, który nie wie; a nie jako racjonalista, które próbuje ludzi poszukujących nowych metod leczenia i wpływania na rzeczywistość poniżyć. Ale czy ludzie w to wierzący rzeczywiście chcą sprawdzić, czy przypadkiem nie dali się wrobić? 


    Pozytywne myślenie, czyszczenie umysłu, kierowanie świadomości na ciało, dążenie do oświecenia, podmienianie myśli, wmawianie sobie tego, co chce się osiągnąć, uspokajanie siebie metodami relaksacyjnymi w chwili, gdy chcę kogoś zniszczyć za to co mi zrobił... To dla mnie jątrzenie w umyśle, które wyczerpuje nerwowo człowieka. Po długim czasie stosowania takich metod można się wymęczyć swój układ nerwowy, że wejdziemy w stany depresyjne. Wstanie z łóżka będzie wyzwaniem, jeśli wyjdziemy z domu będziemy szli bez żadnej motywacji, myśli będą pojawiać się i znikać bardzo powoli. Świetnie, ograniczyłem swój myślotok - niedługo będę oświecony.


    Z tym oświeceniem to też ciekawe sprawa. Rozumiem, że można być mniej lub bardziej świadomym, zależnie od tego co się spożyło, od warunków zewnętrznych. I czym miałoby być to oświecenie  - utrzymaniem maksymalnej świadomości wszystkiego co się postrzega? Jak organizm miałby to wytrzymać? Co to w ogóle znaczy być bardziej świadomym? Przykładowo gdy jestem w parku mogę skupiać się na przyrodzie i zauważać co raz więcej elementów. Ale gdy mówimy, że ktoś został uświadomiony seksualnie, to tak naprawdę zdobył pewną wiedzę, którą może sobie przedstawiać potem w umyśle. Nie jest tego świadomy ciągle.
    Takie nie dające się dowieść teorie i koncepcje mi nie przeszkadzają, dopóki ktoś nie bierze za nie pieniędzy z podatków.


    Zamiast zajmować się oświeceniem, wolę zająć się głównie swoim ciałem. Pod wpływem gwałtownych wydarzeń można wpaść w załamanie i siła oparta na umyśle nie pomoże. Zaś wykształcone ciało przez pewien czas jeszcze będzie można wykorzystać.

    • 1
      wpis
    • 10
      komentarzy
    • 528
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam czytających na moim pierwszym wpisie na blogu. Zamierzam podzielić się moimi doswiadczeniami z zycia na różne tematy, mimo młodego wieku myśle ze swieże spojrzenie sie przyda na niektóre sprawy :D

     

    Przez całe swoje życie byłem mniej lub bardziej rycerzyk, przynajmniej jeśli chodzi o relacje z kobietami. myslalem ze jesli bede dla nich miły, kupował kwiatki i zapraszał na kolacje to dostane od nich seks.

    Nie mogłem się bardziej mylić.

     

    Starałem się żeby ludzie mnie lubili, nawet za cenę nie bycia fair samym ze sobą, robienia czegoś wobec siebie. Nie umiałem się postawić w prawie żadnej sytuacji, mało asertywny byłem.

     

    Wszystko się zmieniło gdy zacząłem cwiczyć na siłowni w wieku 18 lat (wcześniej nie uprawiałem zadnych sportów i nic nie umiałem). Zrobiłem się duzo większy "naturalnie", ludzie zaczeli mi bardziej okazywac szacunek ale mentalnie za duzo

    to sie nie zmieniło. W pewnym momencie wpadłem na pomysł ze warto zbadać hormony. Okazało się ze testosteron mam poniżej dolnej granicy mimo CWICZEŃ i w miare zdrowego trybu zycia (siedzący, ale nie piłem nie paliłem juz wtedy, w miare ok sie odzywiałem).

     

    W tamtym okresie bałem się iść do lekarza w takiej sprawie, więc postanowiłem wziąśc sprawy w swoje rece i zainwestowałem pieniązki w Testosteron Propionate.

     

    Po pierwszym zastrzyku moje życie juz na zawsze sie zmieniło, na lepsze.

     

    Można się tylko domyslać co to znaczy byc samcem alfa z wysokim poziomem testosteronu, ale jedyna szansa by sie o tym przekonać to wejśc na cykl. Miałem więcej energii, większy apetyt, przestałem być pobłażliwy dla ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia, byłem o wiele bardziej skłonny do podejmowania ryzyka, mnóstwo pomysłów. Czułem się lepszy od szarej masy która nadal szła w starym tempie i próbowali ze mna rozmawiac na jakies denne tematy. Przytyłem ponad 10 kg w ciągu 2 miesięcy, z czego połowa to suchy miesien(badałem BF).

     

    Po 3 miesiącach zszedłem z pierwszego skromnego cyklu 100mg EOD prop, oczywiście nie czułem się juz jak bóg ale zachowania i odruchy których sie nauczyłem na cyklu zostały ze mną. Oczywiście nie łudziłem się ze to pierwszy i ostatni cykl bo czegos takiego nie ma.

     

    Do myślenia daje bardzo to, ze kobieta może iść do lekarza legalnie po progesteron (tabletki antykoncepcyjne) i zaden lekarz jej nie odmówi, przynajmniej nie slyszalem o takim przypadku. to jest norma, az dziwne ze jeszcze tego nie ma bez recepty. Ale jeśli ja jako facet pójde do lekarza i poproszę o testosteron zebym sie lepiej poczuł to wiekszosc odmówi bo powie ze nie maja na ten temat wiedzy (znam znajomych którzy chcieli wziasc) albo trzeba robic badania, dostanie sie najpierw jakies tabletki pozniej zele... a na koncu dopiero prawdziwy testosteron domiesniowy ale najczesciej dawka taka ze szkoda gadać. (ja taka dostalem od lekarza, ale to temat na inny wpis).

     

    Od wielu lat obserwuje sie zniewieszczenie mezczyzn, testosteron spada rażąco co roku o jakieś 1% w skali globalnej. Jedynie kto na tym zyskuje to kobiety i rządy które maja facetów którzy sie nie postawią i są grzeczni, nie chcą ryzyka, wolę piwo i telewizor... dobrze to nie wróży.

     

    Pozdrawiam

     

     

  11. Pan Kabat75
    Ostatni wpis

    Andropauza.

    Kłopoty z erekcją.

    Zdradzany.

     

    Takimi słówkami potrafią nas karmić niektóre kobiety (coraz bardziej wierzę, ze któregoś dnia uwierzę w to, że jest mniej niż 50% wśród kobiet). Nazywają się czarownicami.

    Ach, ach!

    Jakbym miał już dość, postąpiłbym po chamsku i spytał "czy to prawda, że czarownice dobrze dają dupy?"

    Ale wolę wybierać lepsze rozwiązania - tak jak teraz skupię się na istocie tego co mam na myśli.

     

    Otóż, Mój Drogi Żołnierzu, jesteś Nieśmiertelny.

    Zadbaj tyko o to.

    Dziwisz się? Nie ma czemu, tylko zauważ Siebie. Dbaj, pieść i dogadzaj Sobie. Wystarczy na wieczność.

     

    Ostatnio mało o siebie dbałem, więc po dzisiejszym podjeździe do cudnie uśmiechającej się blondynki drżały mi dłonie. Numer telefonu dostałem. Wygląda na zajętą... Nie dbam jednak o przyszłość, dbam o Siebie.

    By być Nieśmiertelnym jak my wszyscy, Żołnierze.

     

    Czuj duch!, Zwycięzcy!

  12. Zapiski Eldritcha

    • 1
      wpis
    • 4
      komentarze
    • 614
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Systematycznie na forum pojawiają się wpisy opisujące relacje z kobietami które mają problemy z software'm (w przybliżeniu można to określić jako problemy z osobowością, schematy postępowania), dalej będę je nazywał kosmitkami. Autorzy prześcigają się w licytowaniu procentu napotkanych kosmitek, tymczasem źródła (Wikipedia) podają znacznie niższy ich udział w populacji. W niniejszym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię różnicy między postrzeganą i rzeczywistą częstością występowania kosmitek.

     

    Proszę wyobrazić sobie eksperyment polegający na wystawieniu rano w markecie skrzynki z owocami. Wieczorem w skrzynce pozostaną wymiędlone i w jakiś sposób niepełnowartościowe sztuki. To zjawisko opisywane jest w teorii ekonomii jako przykład działania prawa Kopernika-Greshama: jeśli na rynku występują dwa rodzaje monety o tym samym nominale i różnej zawartości kruszcu, to monety o wyższej zawartości kruszcu będą zatrzymywane (gromadzone, tezauryzowane) zaś w obiegu pozostaną monety o niższej zawartości kruszcu. Przenosząc to na rynek partnerek, jeśli na tym rynku występują kobiety o różnym stopniu "poukładania w głowie", to kobiety które mają lepiej poukładane w głowie prawdopodobnie będą w związkach, zaś kosmitki raczej pozostaną w obiegu (oczywiście przy założeniu ceteris paribus).

     

    Podobny problem opisywany jest jako "market for lemons": wiadomo, że w komisie są dwa rodzaje samochodów - "dobre" (wisienki) i "kiepskie" (cytryny), przy czym nie jest łatwo zweryfikować do której grupy należy dany samochód. Nabywca nie wie jaki jest stan samochodu, i jest gotowy jest zapłacić za średni stan samochodu. Ok, ale osoba która sprzedaje wie do której grupy faktycznie samochód się zalicza, zatem jeśli samochód jest wisienką, to cena za średnią jakość nie jest dla osoby wystawiającej zadowalająca. Powoduje to, że wystawiane są raczej samochody o kiepskiej jakości, co powoduje dalszy spadek przeciętnej jakości oferowanych samochodów, i w ślad za tym, oferowanych cen. Powoduje to dalsze wycofywanie lepszych samochodów z rynku. Przenosząc to na rynek partnerek, wniosek jest taki sam jak w akapicie powyżej, na rynku pozostają raczej kosmitki niż normalne kobiety.

    Właściciele samochodów o lepszej jakości będą starali się samochód komuś kto im ufa, udzielą gwarancji, postarają się o certyfikat jakości. Przenosząc to na rynek partnerek, laski bardziej poukładane wiedzą że są bardziej poukładane i zwiążą się raczej z kimś "kto wie jakie są naprawdę" (w praktyce "z kimś kto ją dobrze zna").

     

    Na koniec jeszcze jedna kwestia: czy jeśli kobieta wychodzi na rynek z facetami to ma miejsce analogiczna prawidłowość? Powyższe przemyślenia mogą wg mnie mieć zastosowanie i wobec facetów. Ale nie należy zapominać, że ww rozumowania to uproszczenie rzeczywistości, które uwzględniają to co uwzględniają i nie uwzględniają całej reszty rzeczywistości. Inaczej zmienia się w czasie wartość kwiatów ciętych, a inaczej wartość wina.

     

    Przy dokonywaniu powyższego wpisu korzystałem z Wikipedii.

  13. Brzytwą pisane

    • 2
      wpisy
    • 16
      komentarzy
    • 2258
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Wieści z kraju i świata:
    - Na fali walki z faszyzmem i zaściankowością Pierwsza Sekretarka postanowiła podjąć uchwałę według której wszelkie spory i debaty publiczne a także procesy i rozprawy sądowe mają się odbywać za pośrednictwem tak zwanych 'randomizatorów mowy'. Mają one za zadanie przekształcać mowę ludzką na losowy i bezsensowny ciąg wyrazów. Jak donoszą eksperci taki zabieg wyrówna szanse na zaistnienie w przestrzeni publicznej słów rzadziej używanych czyli będących w uciskanej mniejszości a także wzbogaci kulturowo język mówiony oraz wykorzeni z mowy zwroty uważane za obraźliwe, które teraz będą pojawiały się zdecydowanie rzadziej jako wyrwane z kontekstu słówka, tak aby nie mogły nikogo skrzywdzić i obrazić.


    - Uwaga obywatelki! Oficjalna nazwa miłościwie nam panującej Partii uległa zmianie. Kierownictwo Partii w asyście zawsze wiernych komsomołców komandosów ANTY-FA uroczyście podpisało dekret o wydłużeniu nazwy Partii o 14 dodatkowych liter oznaczających uciskane przez patriarchat mniejszości. Do Partii dołączyli między innymi Cos-playerzy oraz miłośnicy ASG. Pełna nazwa Partii brzmi zatem: LGBTTIQQ2SAWASIPFNQWSVTSZQCUWGBXSNOCVENJP2IASOCHWDPASDCWWOSWIDJP100%CNDWRGALKALEOSOCHOZICEOEBASYOPEFYASPCNCCCPASG.

     

    Z Pamiętniczka Feministki, czyli "szybkie pytania - szybkie odpowiedzi" radzi: panel ekspertów:
    P: Drogi Pamiętniczku, mam na imię Ola. W tym tygodniu zostałam zgwałcona raptem 3 razy przez co Fundacja w której pracuję obcięła mi o połowę racje żywnościowe. Co mam zrobić? Jestem głodna i zaczynam powoli myśleć o zjedzeniu paska od spodni, ale on jest ze sztucznej skóry (go vege!) więc raczej się nie nada.
    O: Droga Olu! Nie wiem czy wiesz, ale najprostszą metodą na potwierdzenie gwałtu jest zapis miejskiego monitoringu ukazujący kontakt cielesny. Wpadnij 'przypadkiem' na grupkę uchodźców najlepiej gdzieś w centrum miasta. Śmiechu będzie co niemiara, bo to bardzo rozrywkowi ludzie. A że później ich pozwiesz? Cóż, to ich problem!

     

    Księga skarg i zażaleń:
    - Dokonałam zakupu wibratora w waszym sklepie internetowym. Niestety zamiast wybranego modelu w kształcie pocisku ppanc APFSDS-T w skali 1:1 przysłano mi model w kształcie męskiego członka!!! To symbol faszystowskiego patriarchatu! Żądam zadośćuczynienia i odszkodowania! Spotkamy się w sądzie!

     

    Dział naukowy:
    - Trwają badania nad przydatnością nasienia małp człekokształtnych w inseminacji ludzkich komórek jajowych. Celem badania jest wyeliminowanie czynnika męskiego z procesu rozrodu. Niestety na wyniki przyjdzie nam poczekać, ponieważ z nieznanych przyczyn wszystkie biorące udział w badaniu ochotniczki po bezpośrednim zapłodnieniu postanowiły dokonać aborcji, po czym wróciły na koniec kolejki.


    - Rewolucja w poligrafii!!! Zgodnie z najnowszym odkryciem zamiana sposobu cenzurowania tekstów drukowanych ze stosowania czarnego paska na biały przyniosła 98% oszczędności na litrażu tonerów i pigmentów służących do druku. Cenzorki odetchnęły z ulgą - wreszcie nasze ekrany nie są całe czarne, w biurach zrobiło się jaśniej!

     

    Ogłoszenia drobne:
    - W związku ze zbliżającym się zimowym sezonem gwałtów producenci masażerów turystycznych obniżają normy wielkościowe - hasło kampanii to 'Nie czuj się gwałcona'

     

    Kronika kryminalna:
    - 12 listopada br. około godziny 17.30 na skrzyżowaniu ul.Tęczowej Armii i ul.Waginalnej widziano heteroseksualnego białego mężczyznę wiek ok. 40l. Sprawę bada policja.

  14. italy-shipwreck-trial.jpg

     

    Statek na mieliźnie, czyli szalone nawigatorki 

     

    Jadąc wczoraj nie swoim samochodem odpaliłem sobie radio, a że trasa do pokonania względnie krótka to zostawiłem na tzw. Jedynce, czyli Pierwszym Kanale (oceniając po tym co usłyszałem dosłownie) Polskiego Radia, nie chcąc ingerować w preferencje właścicielki. Może miałem to nieszczęście, że akurat trafiłem na audycję "Sterniczki", gdzie już nazwa sama w sobie uderza swoim feminazizmem w jakże propagandowym stylu. Wszakże obsada godna nazwy, kobiety wykształcone i na stanowiskach, prowadzącym był Robert Kowalski (pięknie przytakiwał), a oto lista gości wczorajszej:

     

    Halina Bortnowska - filozofka, teolożka, Fundacja Helsińska;
    dr Kinga Dunin - pisarka, publicystka, Krytyka Polityczna;
    prof. Małgorzata Fuszara - socjolożka, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW;
    Draginja Nadażdzin - szefowa Amnesty International Polska.

     

    Wszystkie powyższe informacje zaczerpnąłem z internetowej ramówki po powrocie do domu. Audycji słuchałem jakieś 20 minut. Po tym czasie, ze względu na poziom przedstawianych poglądów, który zaczął wywoływać we mnie negatywne odczucia (co odkryłem zauważając, że zaczynam podświadomie mocniej dociskać pedał gazu - sam nie wiem, czy chciałem tą bezmyślność zgasić jak papierosa czy zagazować) postanowiłem rzucając do prowadzącego "kończ waść, wstydu oszczędź" oszczędzić sobie dalszej indoktrynacji.

     

    Pokrótce ww. damy stwierdziły co następuje:

    - że przed przybyciem uchodźców kobiety też nie były bezpieczne i gwałty się zdarzały;
    - że to wina władz, że nie zorganizowały w żaden sposób uchodźcom czasu na sylwestra;
    - że nie można uchodźców winić, bo przecież jakby gdzieś wpuścić pół miliona Polaków, bez pracy 
    i w trudnej sytuacji to pewnie zachowaliby się oni identycznie;
    - nie wiemy czy to byli uchodźcy i jaka cześć z nich (wychodzi na to, że gwałcili Niemcy i teraz chcą zwalić wszystko na biednych imigrantów spod znaku półksiężyca).

     

    Nawet nie chcę wiedzieć, jakie jeszcze bzdury pojawiły się w dalszym przebiegu tej audycji. Mogę jedynie podziękować za krótkie podniesienie mi ciśnienia, takiego skondensowanego uderzenia marksizmu kulturowego się nie spodziewałem. Pewnie gdybym był sporo starszy to zdjęliby mnie zawałem, bo publiczne media omijam z daleka z tą ich kulturalną misją i obiektywnością polityczną. Także pamiętajcie: nagłe włączenie mediów publicznych może zagrażać Waszemu życiu lub zdrowiu.

     

    Paniom dyskutującym w studio proponuję przejechać się do Hamburga i zaspokoić potrzeby tamtejszych młodych i jurnych mężczyzn o śniadej karnacji, którzy swoje kobiety, matki i siostry zostawili na pastwę gwałtów w strefie wojennej. Wszakże najlepszym sposobem zapobiegania przestępstwu jest prewencja. Bardzo chętnie i tym razem wyjątkowo słusznie zarzucały, że nie zadziałała męska w postaci niemieckiej policji. Zatem pora pokazać im jak to się robi - kiecki w górę i do roboty - niech żyje "siostrzeństwo" kobiet całego świata!

     

    http://www.polskieradio.pl/7/4398/Artykul/1567762,Ataki-na-kobiety-w-Kolonii-Dlaczego-do-nich-doszlo

     


     

  15. RysiekBlog

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 10792
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  16. TradeMe

    W dziennym handlu trzeba gdzies sobie wystawic limit przy ktorym sie sprzedaje pozycje, bo straty moga isc w nieskonczonosc. To jest podstawa tzw. Money Management (ale o tym innym razem). Gdzie ten "hamulec" postawic? Na to kazdy ma inny sposob. Ja patrze na moje konto, gdyz nie raz mi moj broker konto zamknal z braku pieniedzy.

     

    A wiec dzisiaj pokaze wam, jaka gielda jest bezlitosna i jak mozna szybko spasc na pysk i przypalic sobie dupe

     

    Sytuacja wyjsciowa w DOW:

    2016-01-06_22-20-17.jpg

     

    Moje pozycje sprzedalem przy 16818,67 punktow.

     

    A najnizszy poziom byl.. przy 16815,57 punktach. Gdyz od tego momentu, zaczelo sie "cos takiego":

    2016-01-06_22-29-34.jpg.1cf8bedbcb233846

     

    Co dla mnie oznaczalo by, ze bym wyszedl na 0 (break even). A tak: -2736,98€

    2016-01-06_22-08-01.thumb.jpg.f09a08854e

     

    Boli? Boli. Mysle, ze by mniej bolaly, gdyby DOW nadal spadal, a nie dokladnie 3 punkty po sprzedazy, zaczal wzrastac. 

    Mozna sie tez wkurwic. Ale nie pierwszy raz mi sie to zdazylo, a wiec (staram sie) byc spokojny.

     

    to be continued...

     

    P. S. A-ha, jeszcze jeden komentarz dla "fachowcow": to nie byl tzw. "stopp-loss fishing" od mojego broker-a, bo ja sam "recznie" sprzedalem.

     

  17. redBlog

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 1219
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Początek rozwoju prawa rzymskiego datuje się na rok 753 p.n.e. , zgodnie z tradycją jest to również data założenia Rzymu.

    Mimo upadku zachodniej części cesarstwa w roku 476 n.e. spowodowanego najazdem Germanów, historia rozwoju prawa toczy się dalej.

    Datą kończącą wspaniały okres rozwoju prawa rzymskiego jest śmierć panującego w części wschodniej Justyniana (Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus) w roku 565 n.e.

    Podczas panowania Justyniana dokonano największej kodyfikacji prawa w okresie antyku, podsumowania całościowego dorobku myśli prawniczej.

    Jak łatwo zauważyć ramy czasowe obejmują trzynaście wieków, samo państwo rzymskie przechodziło w tym czasie znaczące zmiany ustrojowe. Naturalnym procesem jest iż wraz ze zmianą ustroju podąża zmiana w prawie. Kolejne formy ustrojowe to monarchia (do 509 r. p.n.e.), republika (do 27 r. p.n.e.), pryncypat (do 284 r. n.e.), dominat (do 565 r. n.e.).

    Okres prawa archaicznego (753 r. p.n.e. - połowa III w. p.n.e.)

    Był to okres wczesnego rozwoju państwowości, w owym czasie Rzymianie zajmowali się w znacznej mierze uprawą roli oraz pasterstwem. Występowały inne przejawy życia gospodarczego lecz stanowiły one margines działalności ludzkiej. Dominowało prawo kwirytarne (Quirites) opierające się głównie na prawie zwyczajowym. Powolny proces przemian rozpoczął się dzięki działaniom magistratu i zastępowaniu prawa zwyczajowego ustawami.

    Dokonało się przejście formy państwowej z monarchii w republikę, jednakże nie odcisnęło ono silnego piętna w prawie jako takim.

    Druga połowa okresu archaicznego zaowocowała narodzinami ustawy XII tablic (lex duodecim tabularum), której to ustawie poświęcę oddzielny wpis.

    Nasiliła się działalność interpretacyjna uczonych z dziedziny prawa, powoli powstawało to co dziś nazywamy systemem prawa.

    Okres prawa klasycznego (połowa III w. p.n.e. - 235 r. n.e.)

    Zbrojna ekspansja Rzymu oraz zwycięskie wojny zaowocowały napływem bogactw oraz niewolników.

    Napływ kapitału doprowadził do rozwoju zarówno produkcji rolnej jak i przedsiębiorstw przemysłowych, rozwój tych drugich doprowadził do wzrostu produkcji, poszła za tym szeroko pojęta wymiana towarowa również o charakterze międzynarodowym.

    Wykształcił się nowy dział prawa ius gentium czyli prawo narodów - wspólny system prawny dla wszystkich obywateli cesarstwa regulujący relacje prawne z cudzoziemcami.

    Wprowadzono nowości takie jak urząd pretora dla peregrynów i stosowany przezeń proces formułkowy (agere per formulas), który stał się główną formą cywilnego postępowania sądowego w końcowym okresie republiki i przez cały okres pryncypatu. Dawał on możliwość uczestnictwa w procesie osobom nie będącą obywatelami, rozszerzał ochronę praw prywatnych, był mało sformalizowany.

    Z przejściem ustrojowym republiki do pryncypatu wiązało się powstanie nowych czynników prawotwórczych takich jak : cesarz, senat, nauka prawa. Czas przejścia czyli rok 27 p.n.e. jest granicą wyznaczającą podział okresu klasycznego na dwa podokresy.

    Okres prawa przedklasycznego obejmujący ostatnie wieki republiki oraz okres prawa klasycznego obejmujący pierwsze wieki pryncypatu.

    Wszystkie zmiany zachodzące w tych okresach doprowadziły prawo rzymskie do szczytowego rozwoju.

    Okres schyłkowy/ poklasyczny (235 - 565 n.e.)

    Rozkład ustroju niewolniczego doprowadził do upadku gospodarczego Rzymu, efektem tego był kryzys w wielu dziedzinach życia społecznego.

    Spadek wartości pieniądza zaczął cofać obrót gospodarczy do czasów wymiany naturalnej.

    Ciężar wydatków państwowych spoczął na klasie średniej (znacie to z czasów bardziej współczesnych? ;) ) , doprowadziło to zubożenia ludności, mimo usilnych prób zahamowania tego poprzez liczne reformy administracji państwowej (tak dziś też jesteśmy na równi pochyłej tyle że nikt nie stara się nawet nic reformować, wręcz przeciwnie etatyzm pełną gębą). Rok 395 n.e. przyniósł podział państwa na część wschodnią i zachodnią.

    Prawo klasyczne nie było dostosowane dla nowych warunków, wręcz niezrozumiałe dla urzędników państwowych, rozpoczęły się unifikacje prawa.

    Głównym źródłem prawa stały się konstytucje cesarzy, władców absolutnych (dominus).

    Upadły prawie wszystkie czynniki prawotwórcze, paradoksalnie spowodowało to rozwój szkół prawniczych zarówno na wschodzie i zachodzie.

    Ostatnim i największym dziełem prawodawstwa rzymskiego była wspomniana na wstępie kodyfikacja Justyniana.

     

    cdn.

     

    200px-Meister_von_San_Vitale_in_Ravenna.jpg Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus

    źródło:

    prawo_rzymskie_zarys_wykladu_wraz_z_wyborem_zrodel_0_b.jpg

  18. blog-0493268001445583731.jpgKsiążka - klejnot, z równie dobrą ekranizacją kinową i chyba jeszcze lepszym serialem telewizyjnym z 1977 roku. Role Kamasa i Pawlika, szczególnie tego ostatniego jako starego Rzeckiego - prawie oskarowe. Wiem, wiem - lektura szkolna a do obowiązkowych lektur każdy w swoim wieku podchodzi tak jak podchodzi. O dziwo, jak na szkolną lekturę - mnie ta książka pochłonęła.

    Bo Stanisław Wokulski, Panowie, to jeden z nas. Cała ksiażka jak i serial pełen jest perełek do wychwycenia, które o ile umykały mi w wieku młodzieńczym tak teraz wręcz rozsadzają tą powieść i nadają jej wyjątkowego kolorytu. Mamy więc wzorcowy przykład rozwoju wewnętrznego. spektakularną przemianę osobowości a całość gra w tonie niewłaściwie ulokowanej fascynacji. Co potrafi zauroczony od stóp do głów mężczyzna (a czego przede wszytkim nie potrafi!) i czym tak naprawdę kieruje się w swych wyborach kobieta rozpuszczona licznymi adoratorami i przyzwyczajona do poklasku oraz atencji. Jest to nic innego jak rzeczy, o których tak często-gęsto piszemy na forum.

    Książkę i serial odkrywam na nowo. Niegdyś, gdy miałem z nimi styczność - byłem chłopcem, większym dzieckiem. Obecnie odkrywam będąc mężczyzną z bagażem pewnych doświadczeń życiowych i związanych z nimi postaw oraz poglądów. Fanstastyczne uczucie a odkrywane na nowo perły życiowej mądrości, padające co pewien czas z ust bohaterów - tylko pogłębiają to doznanie. Bo każdy z nas był, jest lub będzie w którymś etapie swojego życia ... Stanisławem Wokulskim.

    9080f78f4c986e30455c7131c021d510,300,0,0,0.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=5s5efgi1qzA

  19. Paweł z N.

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 6620
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga