Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

Blogi społeczności

  1.  

     

    Już niemal trzy miesiące upłynęły od nagrania tej audycji przez Marka.

    Audycja dla mnie wzruszająca, wybijająca się ponad inne. Trafiająca w samo sedno problemu. Słuchając ten kawał nagrania mam wrażenie, jakby autor strzelał z kałacha, a trafiał z odległości 100m w ucho igielne. Taka jest precyzja rad autora w stosunku do mnie.

     

    Kiedy audycja ukazała się na YouTubie, rwałem ten winogron w niemocy i w obrzydzeniu, bezsilny, zupełnie jakbym miał u szyi kamień młyński. Minęło już trochę czasu.

    Chciałem nauczyć się programować tylko i wyłącznie dla pewnego zawodu i sporych pieniędzy. Nie będę czarował.

     

    Uczyłem się cały październik zupełnych podstaw, kiedy powstała audycja, nie wiedziałem nawet, że istnieje coś takiego jak zmienna w programowaniu, a na pytanie kolegów w jakim języku chciałbym zacząć programować odpowiadałem na ślepo: "Hmmm, python, może C++...", na ślepo, bo tylko te języki znałem z nazwy i nie chciałem się kompromitować, że jestem kompletnym ignorantem. Nie wiedziałem kompletnie nic.

    Wybrałem Javę. Spodobało mi się w niej możliwość uruchamiania na wielu OSach, bardzo rozbudowana dokumentacja i szerokie możliwości rozwoju, a także dużo ofert pracy. Javę polecił mi kolega.

    I tak na bezrobociu po studiach skonfigurowałem IDE, zakupiłem prawie półmetrowy stosik książek (słusznie lub nie... lubię książki i nie uważam tych 500zł za stracone pieniądze), usiadłem sobie i zacząłem dłubać. Cały październik dłubałem dosłownie w konsolowych podstawach.

    Nadszedł czas, że byłem mega sfrustrowany, bo w nadziei, że w końcu będzie widać jakieś efekty, książka oferowała ciągle nowe rozdziały (przynajmniej tak uważałem) niepotrzebnych treści.

    Byłem sfrustrowany. Chciałem już pisać programy, małe gierki, jakieś aplikacje z interfejsem użytkownika, a tkwiłem ciągle w podstawach podstaw.

     

    O teraz lambdy! A potem wyjątki... to już na pewno będzie konkretne programowanie! Już stworzę na pewno coś fajnego.

    Szybko okazało się to ciągle nie to. Byłem sfrustrowany i najzwyczajniej w świecie nie cierpiałem programowania. Naukę zacząłem odkładać, ale nigdy nawet na jeden dzień nie zrezygnowałem.

    Wiedziałem, że to jest coś innego, że to inne wyzwanie niż dotychczasowe, gdzieś czuję, że to moja jakaś nie określona bliżej misja.

     

    Jan Paweł II mówił: "... każdy ma swoje własne Westerplatte..." i ja uważasz, że to moje Westerplatte nadeszło, że teraz jest czas, aby obronić moje marzenie. Obronić przed rodzicami, którzy chwalą tych, którzy przeszli zawodówkę i wzięli się ochoczo do pracy (to świetnie, ale irytuje mnie przekręcanie kota ogonem, że to ja ten "książkowy" chłopak jestem zły).

    Obśmiewany za zakup książek. Jak oświadczyłem, że dalej programować, to słyszę opinię, że nic z tego nie będzie, że nawet te książki i wykupione kursy video są stratą pieniędzy itd.

    Tak to jest moje Westerplatte. Patrzą na mnie jak na clowna, próżniaka, który mami rodziców, że zdobędzie pracę w IT.

    Pancernik wroga ostrzeliwuje moje cele, które muszę obronić za wszelką cenę. Nie ma odwrotu.

     

    Długo się przymuszałem, robiłem to na prawdę na siłę, Bracia z forum to wiedzą, bo uciekałem się do nich wiele razy o pomoc, którą otrzymałem.

     

    Nadszedł w końcu moment jak już przebrnąłem przez puste, czcze i nudne przykłady, a teraz dziękuję sobie, że się przymusiłem i nie odpuściłem, ale przerobiłem solidnie podstawy składni, budowy języka. Dużo czytałem, poznałem w pewnym stopniu otoczkę programowania, co i jak, co jest po co itd.

    Teraz potrafię programować proste aplikacje, opanowuję świetną JavaFX, przerobiłem podstawy, znam GITa, korzystam (mam nadzieję) biegle z IDE, Mavena, i rozwijam się dalej. Dalszy etap, stacja docelowa to programowanie aplikacji webowych: Spring, JavaEE itd. I teraz już jest o wiele lepiej.

    Znalazłem w tym co robię jakąś satysfakcję, nie będę programowania na wyrost nazywał pasją, bo chyba jeszcze tak nie jest, ale jak już zacząłem robić swoje aplikacje i zobaczyłem efekt swojej pracy to poczułem się jak ten chłopak z "Karate Kid". Robić on ciągle jakieś czynności nie związane ze sztuką walki, aż nagle nadszedł moment, w którym się zdziwił, a zasiane ziarno wydało plon.

     

    Po prostu jestem niecierpliwy, a właśnie cierpliwości i niezłomności uczę się cały czas. I oby tylko ciągle do przodu.

     

    Pozdrawiam serdecznie!

    Jestem wdzięczny za pomoc.

     

  2. Szkaradny's

    • 2
      wpisy
    • 1
      komentarz
    • 59
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Tym razem chciałem przedstawić odczuwane przeze mnie codzienne efekty Mojej drogi.

    Może kogoś zmotywuje ten wpis do własnej wędrówki.

     

    Oczywiście ta długa lista nie oznacza, że trwam ciągle w błogostanie, swoiste trudy drogi są codziennym doświadczeniem, ale jestem szczęśliwy, że jestem tu gdzie jestem :)

     

     

    1. lepszy kontakt wzrokowy,
    2. lepsza komunikacja
    3. lepsza koncentracja
    4. lepszy “flow” - obecność, świadome kierowanie uwagą i zachowaniem,
    5. trwalszy nawyk samoobserwacji,
    6. zanik “dialogów w głowie
    7. brak porywów emocjonalnych i myślotoków
    8. kierowanie uwagi na nowe obiekty i związane z tym nowe inne myśli,
    9. lepsza kondycja fizyczna (bieg 10 km poniżej 50 min)
    10. zrzucenie 10 kg
    11. brzuszek zniknął, zamiast tego rzeźba
    12. bardziej świadomy dobór jedzenia,
    13. lepsze trawienie,
    14. większa energia,
    15. brak kacy
    16. lepszy zdrowszy wygląd skóry, twarzy, oczy
    17. lepsze myślenie - jasność myśli,
    18. większa kreatywność
    19. lepsza skuteczność w osiąganiu celów
    20. większa skłonność do przyjmowania odpowiedzialności
    21. mniejszy opór przy wychodzeniu z komfortu
    22. więcej praktykowania mniej planowania
    23. większa pewność siebie
    24. brak lęków i stanów depresyjnych,
    25. brak wkurwów
    26. dużo lepsze panowanie nad emocjami i odpowiednia obsługa przeżywanych stanów emocjonalnych,
    27. rozwinięta inteligencja emocjonalna,
    28. lepsza intuicja,
    29. lepsza pamięć
    30. dużo odrodzonych wspomnień
    31. wzrost wewnętrznej integralności, spójności wewnętrznej
    32. poczucie zaufania do siebie i podejmowanych decyzji
    33. lepsza znajomość swoich potrzeb
    34. łatwiejsze podejmowanie decyzji
    35. większa ochota na eksperymentowanie i próbowanie nowych rzeczy
    36. lepsza asertywność
    37. mniejsza prokrastynacja
    38. większa odporność na stres
    39. większa odwaga
    40. pozytywne myślenie
    41. większa swoboda w wyrażaniu swoich uczuć
    42. wzrost samooceny
    43. lepszy sen
    44. większe zainteresowanie ludźmi i światem
    45. posiadanie i wyrażanie własnego zdania na rzecz utraty obojętności lub braku zdania, dotyczy to głównie obiektów postrzeganych zmysłowo,
    46. intensywniejsze i bardziej świadome wrażenia zmysłowe (np. jedzenie smakuje lub nie smakuje bardziej, robi większe wrażenie)
    47. mniejszy przymus wewnętrzny do oceny innych i porównywania się z innymi
    48. znacznie obniżony przymus wewnętrzny “powinienem to czy tamto”
    49. mniejsza obawa przed opinię innych
    50. większa akceptacja rzeczywistości
    51. większy dystans do życia
    52. lepsze poczucie humoru i skłonność do żartów
    53. niechęć do plotkowania i obmawiania
    54. niechęć do marudzenia i narzekania
    55. większa chęć do podejmowania kontrolowanego ryzyka (w granicach rozsądku)
    56. ochota do poznawania nowych ludzi
    57. więcej wolnego czasu
    58. ochota do aktywnego spędzania czasu
    59. ochota do dopasowanej aranżacji przestrzeni w której spędzam czas (światło, kolor, zapach, dźwięk)
    60. większe umiejętności zarządzania czasem i planowania
    61. większa świadomość przy zakupach
    62. większa motywacja
    63. większe oszczędności
    64. lepsza jakość życia towarzyskiego
    65. chęć pogłębienie relacji z ludźmi,
    66. ochota i otwarta postawa na bardziej szczere relacje
    67. większa świadomość prób manipulacji i wampiryzmu energetycznego
    68. łatwiejsza identyfikacja narcyzów, pozerów, pieniaczy, księżniczek, dramatyczek, histeryczek, naciągaczy, cwaniaków, ofiar, białych rycerzy, ratowników i innych szkodników i toksyków
    69. większa empatia
    70. lepsza umiejętność stawiania granic
    71. spora wiedza z zakresu psychologii - uzależnienia, współuzależnienia, mechanizmy obronne ego, typy i zaburzenia osobowości, związki, świadomość, podświadomość, jaźń
    72. lepsze zarządzanie swoją energią,
    73. większe poczucie niezależności swojego stanu od czynników zewnętrznych
    74. ochota na odbiór rzeczywistości bez zniekształceń (np. używek )
    75. większa umiejętność akceptacji rzeczywistości
    76. mniejszy lęk przed doznaniem porażki lub popełnieniem błędu,
    77. mniejsza skłonność do irytacji lub frustracji,
    78. szybszy powrót do równowagi i stabilności emocjonalnej

     

  3. W ogniu ćwiczeń!

    • 10
      wpisów
    • 10
      komentarzy
    • 179
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gromisek
    Ostatni wpis

    Hej witam z powrotem. Mam problemy z regularnym dodawaniem wpisów, bo zazwyczaj ćwiczę późniejszym wieczorem. Później chwila oglądania głupot w necie, lub samczego radia, kiedy mnie to nuży kładę się do medytacji, a po niej z reguły robię się bardzo senny (znika natłok myśli i to co Cię trzyma na noga np. problemy/rozmyślania itd. Panuje cisza i realizujesz, to co ciało podpowiada- sen.). Z ograniczaniem słodkiego napoju idzie bardzo, bardzo słabo. Zmieniłem taktykę, a mianowicie resztkę (jakieś 300-400ml) zostawiłem na jutro jako nagrodę za silną wolę. Postaram się tak ćwiczyć następny tydzień. Nie chce mi się w ogóle biegać, ale zmuszę się mimo deszczu, żeby przebiec wolnym tempem 1km. Nie chodzi o to, że nie lubię samej czynności, a brak mi do niej motywacji... Lubię uczucie zmęczenia i przebicia poczucia "nie dam rady przebiec tych 200m sprintem na koniec", a mimo to zmuszam się do wiary w siebie i kiedy osiągam cel, jestem bardzo zadowolony.

    Dzień 11:
    -Rozpocząłem dzień od ogólnego rozciągnięcia się.
    -2x9 pompek. Idzie coraz lepiej. Zauważyłem, że mam słabe mięśnie pleców przez co często mam problem z tym ćwiczeniem.
    -10 kocich grzbietów (tu dopisek z dnia dzisiejszego(tzn.Niedziela 12 dzień treningu) widzę lekką poprawę przy robieniu pompek, plecy nie są już tak obciążone. Nie mam pojęcia, czy to dzięki temu ćwiczeniu, ale zważywszy na jego specyfikę raczej tak.)
    -5 minut rozciągania kręgosłupa.
    -2x30 regularnych brzuszków i 2x30 skośnych.
    -12 pompek tricepsowych.
    -50 pajacyków.
    -50 przysiadów.

    Dzień 12:
    -5 minut rozciągania kręgosłupa.
    -2x25 przysiadów. Ćwiczę na oddychaniem. Są tego lepsze efekty ^^. Nie gubię oddechu.
    -2x30 brzuszków i 3x30 skośnych.
    -12 pompek tricepsowych. Coraz lepiej. Powoli będę podkręcał tępo. Schodzę już na odpowiednią głębokość co skutkuje większym zmęczeniem, no ale oszukane się nie liczą w końcu :D.
    -2x(2x10) pompek. Są coraz lepsze efekty. Udało mi się zmusić do zrobienia tego ćwiczenia dwukrotnie w dniu dzisiejszym.
    -50 pajacyków.
    -10 kocich grzbietów.
    -Przebiegłem 1km dla "zachęty" do większego wysiłku. To była bardzo dobra decyzja. Zauważyłem, że mam jakieś blokady "nie uda się, jesteś nikim, bleee nee" i tak dalej. Postanowiłem, że będę biegać co 2-3 dni zwiększając dystans o 200m, aż do 2500. Myśl o 2km sprawia, że czuję paraliż decyzyjny... Nie mam pojęcia dlaczego, bo przebiegałem tyle z łatwością tydzień temu. Brak wiary w siebie wychodzi.

     

  4. Muzyka łagodzi obyczaje

    Spokojny jesienny wieczór, cisza w domu i lecąca leniwie muzyka w słuchawkach. Chwila, która mogłaby trwać znacznie dłużej, gdyby nie to, że obowiązki nie pozwalają na siedzenie do późna w nocy. Muzyka uspokaja, muzyka relaksuje, muzyka łagodzi obyczaje jak zwykł mawiać Jerzy Waldorff. No właśnie, co z tą muzyką? Jest wiele pozytywnych aspektów, które przedstawiam niżej:

     

    Korzyści płynące z jej słuchania

    1. Badania dowodzą dobroczynny wpływ na organizm człowieka
    2. Istnieją terapeutyczne korzyści ze słuchania muzyki (nie musi być pozytywna)
    3. Pomaga wcześniakom
    4. Pomaga w łagodzeniu bólu
    5. Granie na instrumentach = rozwój umiejętności motorycznych
    6. Pozwala kontrolować wagę
    7. "Efekt Mozarta" - lepsza nauka podczas słuchania muzyki
    8. Jesteśmy stworzeniami muzycznymi ("Muzykofilia" - dr O. Sacksa)
    9. Pozytywnie oddziałuje na poziom interleukiny -1
    10. Pomaga starszym ludziom

     

    Muzyka a osobowość

    Nie od dziś wiadomo, że nasze gusta muzyczne odzwierciedlają naszą osobowość. Istnieje nawet powiedzenie "Powiedz mi, jakiej muzyki słuchasz a powiem Ci, kim jesteś". Ciekawe badanie przeprowadzono w 2010r w Curtin University w Australii, na jego podstawie zależności między muzyką a osobowością przedstawiają sie w następujący sposób:

    Cytat

    rap/ hip-hop: wysoka samoocena, towarzyski, nie bardzo przyjazny środowisku;
    heavy metal: łagodny, niska samoocena, powściągliwy, dobrze czuje się we własnej skórze;
    Indie Rock: niska samoocena, kreatywność, leniwy, uparty;
    muzyka elektroniczna/taneczna: towarzyski, uparty, otwarty, kreatywny;
    muzyka klasyczna: wysoka samoocena, introwertyczność, wysokie zarobki, przyjazny środowisku;
    pop: wysoka samoocena, pracowity, towarzyski, niska kreatywność, nerwowość.

    Inne badania, tym razem z roku 2007 wyjaśniły, że muzyka jest powiązana z 3 funkcjami psychologicznymi:

    - pomoc w poprawie wyników (ćwiczenia fizyczne)

    - stymulacja ciekawości (skłania do przemyśleń)

    - wspomaganie w osiągnięciu danej emocji (smutna muzyka podczas rozstania, wesoła podczas zabawy itp)

    Wracając jeszcze do tezy z tytułu mojego wpisu chciałbym przytoczyć wyniki badania dotyczące właśnie tego sformułowania:

    Cytat

    najlepiej spisały się ulubione utwory badanych osób – podczas ich słuchania testosteron u mężczyzn spadał aż o połowę. U kobiet z kolei wzrastał, przy czym tutaj muzyka jazzowa działała równie dobrze jak ulubione utwory.

    (Panowie - nie dawajcie swoim kobiet słuchać ich ulubionych utworów, nie ważne czy to będzie Ania Dąbrowska, Indila czy Quebonafide ;))

     

    Moje odczucia

    Osobiście słucham muzyki praktycznie kiedy tylko mogę, mam płyty z ulubionymi utworami w aucie, mam dosyć długą playlistę na odtwarzaczu w smartfonie, do tego dochodzi YT, internetowe radia. Jestem nieco sfiksowany na jej punkcie, osobiście z gatunków są mi bliskie: rock, rap, klasyczna. Oczywiście, to nie oznacza, że zamykam się tylko na nie, bo właśnie to jest piękne, że w wielu gatunkach możemy odnaleźć coś, co będzie grało w naszej duszy. Moim zdaniem należy być otwartym i pozwolić się wsłuchać w melodię, rytm, tekst (jeśli jest) i klimat jaki wytwarza podczas słuchania. I tak podczas "Autumn Overture" Kiseleva możemy oddać się refleksji, zamyślić się i pozwolić sobie odpłynąć słuchając pięknych a zarazem smutnych dźwięków przeszywających nasze uszy, muzyka zdecydowanie dla osób z pewną dozą wrażliwości, potrafiących wczuć się w ten klimat:

    Przy Green Day "Still Breathing" z początku możemy mieć wrażenie, że muzyka jest lekko leniwa, na szczęście szybko przekonujemy się, że tak nie jest a utwór niesie ze sobą wiele energii:

    Możemy zatopić się w nieco posępnym, agresywnym "Lose Yourself" Eminema

    Czy też w pozytywnym "Can't Hold Us" 

    Jest też piosenka mówiąca poniekąd o tym o czym często rozmawiamy na forum "Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą" Lady Pank (wsłuchać się w tekst!)

     

    I to już koniec...?

    Tym sposobem dotarliśmy do końca mojego wpisu ;) Zachęcam do umieszczania swoich 5 ulubionych utworów i dyskusji na tematy muzyczne. Znów 1 w nocy :rolleyes: to już chyba się staje tradycją podczas dodawania moich wpisów, kończę więc dla odmiany znacznie dłuższy wpis i serdecznie pozdrawiam osoby czytające.

     

    Źródła, z których korzystałem:

    http://jakzdrowozyc.pl/czy-muzyka-lagodzi-obyczaje/

    http://natemat.pl/136099,powiedz-mi-jakiej-muzyki-sluchasz-a-powiem-ci-kim-jestes

    https://portal.abczdrowie.pl/10-korzysci-z-muzyki-z-ktorych-nie-zdawales-sobie-sprawy

     

  5. Witam czytelników po raz kolejny na moim blogu. Dzisiaj będzie temat bardzo wyjątkowy ponieważ będzie dotyczył nas samych a mianowicie naszej tożsamości. Skąd jesteśmy, kim jesteśmy i gdzie są nasze korzenie . Bardzo wiele osób zadaje sobie to pytanie a historia Polski niestety nam tego nie dostarcza. Podręczniki szkolne i wiedza historyczna nie jest kompletna lub zakłamana. Osobiście szukałem wiedzy dotyczącej naszej historii i to czego się dowiedziałem napełniło mnie dumą i szczęściem ,że mogę żyć w takim kraju pełnym  bogatej i wspaniałych dziejów. Przedstawię wam artykuł ,który mi się tak spodobał,  że postanowiłem się z wami nim podzielić i przedstawić w moim blogu.

     

    Obecnie Polacy maja problem ze swoją tożsamością i kulturą. Nie ma co się dziwić, ponieważ zostaliśmy poddani zmianie tożsamości, a obecna nauka będąca widocznie pod czyimś „butem” nie kwapi się na udzielenie nam wyczerpujących wiadomości na ten temat. Jakie są zatem możliwości działanie przy takim stanie rzeczy? Jedyną rzeczą jaką nam pozostała to indywidualne dochodzenie do prawdy, opierając się na szczątkowej antycznej wiedzy historycznej pozostawionej, przez średniowiecznych kronikarzy, religioznastwie, genetyce i jezykoznastwie słowiańskim, jak i umiejetności logicznego myślenia i powiązania znanych faktów w jedną całość. Na podstawie faktów jak i drobnych szczegółów można w przybliżeniu zrekonstruować zarówno naszą antyczną historię jak i system wierzeń. Jest to trudne, bo zmieniono nam naszą tożsamość, naszą nazwę jak i nasze rodzime wierzenia i kulturę. Polska (Lechia – przedkatolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych kronikarzy. Wszystkie antyczne mapy zachodnie pokazują Europe podzieloną między dwa mocarstwa. Cesarstwo Rzymskie i (białą plamę Emotikon smile ) Imperium Lechitów w którego skład wchodziły słowiańskie plemiona: Wandali, Wenetów, Gotów, Polan, Alanów Sarmatów i Scytów . Thietmar-X wiek, Prokosz-Xw, Gall – XIIw, Helmold – XIIw, Cholewa – XIIIw, Kadłubek-XIIIw, Boguchwał-XIIIw, Dzierżwa-XIVw, Jan Długosz-XVw, Kromer-XVIw, Naruszewicz-XVIIIw i wielu innych zagranicznych kronikarzy antycznych jednoznacznie twierdzi, ze LECHIA to antyczna nazwa Polski z przed chrztu w 966 r. Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie-Lachestan, litewskie-Lenkija, tureckie-Lehistan, ormiańskie-Lehastan, węgierskie-Lengyelország. Polaków nzywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumunskie Leah, Ledianin u Serbów. Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako laska) oznaczało nic innego jak Polka. Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami. Słowo „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, wcześniej używano „Polanie” w łacińskiej formie Polani, Poleni, Poloni, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w żywocie starszym św. Wojciecha, prawdopodobnie spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem. Polonia (Polska) to katolicka/łacińska nazwa naszego kraju. Co ciekawe, że w innych ościennych językach np. czeskie lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi (podobnie jak Ariowie szlachetnie urodzeni). Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów/Wybranych). W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza. Warto odnotować, że słowo Leh/Lah znajduje się również na inskrypcjach na wielu Kurhanach w Europie i Azji. Oznacza się w ten sposób, że grobowiec należy do Władcy. Węgrzy zwą nas Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel (Pan i Anioł). Również w całym regionie bliskowschodnim ten rdzeń LACH jest widoczny. Po hebrajsku słowo “Lah” ma ta same znaczenia i brzmi Elah. W liczbie mnogiej to Elahim, a w wersji starohebrajskiej brzmi Elohim. Co bardziej gorliwi chrześcijanie znają to słowo bardzo dobrze, jest ono użyte w Biblii (hebrajskiej) ponad 2700 razy na nazwanie Boga lub Bogów (bo jest to liczba mnoga). Podczas czytania Biblii słowo JHWH tłumaczone na Polski jako Jehowah czytane jest właśnie jako Elohim (Panowie, Bogowie), ponieważ Żydzi wierzą, że nie są godni wymawiania słowa JHWH. Nie przypadkowo w Biblii zwie się ludzi owieczkami, bo słowo Elohim oznacza też pasterzy. Po arabsku natomiast słowo Lah ma dodany przedrostek określony Al i stąd wziął się słynny Allah, co znaczy dosłownie “ten Bóg” / “Bóg właściwy”. Dlatego Lahestan po arabsku również znaczy Kraj Boga/Bogów.

    To właśnie nazwy Lechia/Lechici czy Lachy/Lechistan używano na wczesnym etapie rozwoju naszej rodzimej historii, która zaczyna się od panowania pierwszego jej króla Kraka i jego linii rodowej, a kończacą się na Popielu. Pierwsze wzmianki średniowiecznych kronikarzy mówią właśnie o państwie Lechitów ze swoją stolicą Wawel. Okres panowania Kraka jaki podają średniowieczni kronikarze to 400 roku p.n.e.

    Kurchanowe kopce (mogiły) Kraka jak i jego córki Wandy pierwszych władców Lechii, usypane przez poddanych stoją do dzisiaj w Krakowie, dawnym Wawelu stolicy państwa Lechii, nazwanej później Krakowem na część pierwszego władcy Kraka, którego mieszkańcy starożytnej Lechii traktowali jako ojca narodu i założyciela państwa. Niektórzy językoznawcy nawet porównują Wawel do Babel (wieży) i Babilon i wcześniejszego Sumeru i początków cywilizacji i wiążą ją z początkiem cywilizacji słowiańskiej.

    Kolejnym władcą Lechii a raczej władczynią była Wanda (Wenda). Mieliśmy też takową królową Wandę kilka tysięcy lat temu, córkę Kraka. Krak miał dwóch synów, ale z powodu ich śmierci, królową Lechitów została jego jedyna córka Wanda (Wenda), nasza rodzima królowa, dziewica znana w całej Lechii i po zagranicami z urody i mądrości a nawet sił nadprzyrodzonych, która dziewictwo wyżej stawiała od małżeństwa, pomimo, że Laszka Wanda dalece przewyższała wszystkich zarówno piękną postacią jak i powagą wdzięków i wiedzą i mądrością. To od jej imienia wywodzi się nazwa rzeki Wandal (obecnej Wisły) jak i ludu zamieszkującego jej brzegi Wandale. Jakie dzisiaj ma znaczenie słowo wandal i jakim siłom od zawsze przeszkadzało nie rozwijam

    Lechia, tajemnicze Lechici Imperii, jak zwie ten twór państwowy Johann Uphagen, pisząc o tajemniczym Slavici Foederis Imperatorem, które potwierdza XIX-wieczny historyk Bielowski dowodzi że wspomniany organizm państwowy ongiś istniał. Było to ogromne imperium, będące jedyną ogromną siłą zdolną przeciwstawić się rosnącej potędze cesarstwa rzymskiego. W wyżej wymienionych kronikach średniowiecznych Polskich również opisane są potyczki z Cesarstwem Rzymskim a nawet Aleksandrem Wielkim co potwierdzają i uwiarygodniają nie polskie a obce kroniki jak np. czeskie. W/g nich wielki i dzielny lud Lechitów żyjący na terenach obecnej Polski stworzył ogromne państwo od Łaby po Ural, które toczyło liczne walki z Rzymianami. Co za tym przemawia? Ogromne dziedzictwo historyczne, które znajdujemy w innych kronikach wczesnośredniowiecznych. Przemawiają za tym także: opisy antycznych wypraw geograficznych poświęconych badaniu tych terenów, opis prowincji Lechickich np. pióra Adama z Bremy (żyjącego w latach1050- ok. 1081), wydarzenia z okresu panowania cesarza Nerona, zachowane nazwy toponimiczne z czasów starożytnych. Lechici (Wandale) toczyli zaciekłe walki przez kilkaset lat z Cesarstwem Rzymskim jak i Bizantyjskim i były momenty gdzie łupili  i władali nie tylko Cesarstwem Rzymskim ale i Afryką. A dokładniej po przełamaniu oporu legionistów na Renie i najechali rzymskie państwo. Złupili Galię (czyli obecną Francję) i Hiszpanię, przeprawili się do Afryki i tam założyli państwo na terenie obecnej Tunezji. Ślady tego rajdu podboju Wandali możemy odnaleźć w samej nazwie Andaluzja, „Wandaluzja”, czyli kraju Wandali, choć sami Wandalowie od dawna już tam nie zamieszkują. Dopiero w 534 roku rozbił ich i rozproszył cesarz Justynian. Przyjście po europie południowej Lechitów odbyło się „przy świadkach”. Ich najazdy odnotowali dwaj ówcześni dziejopisarze: Prokopiusz, oraz żyjący w ItaliiJordanes. Odbył się również katastrofalny dla Bizancjum najazd Słowian na Bałkany w VI w. który był skutkiem kolejnych wojen Justyniana, ze Słowianami czego bez naszej słowiańskiej Lechiady wyjaśnić się nie da i tu nie obyło się bez nich. To że armia Lechitów ZAWALIŁA ŚWIAT RZYMSKI jest kazusem bizantyjskiej cenzury, która zakazała pisania o Wandalach, aby nie wywoływać paniki. Świadczy o tym relacja Prokopa z Cezarei o zdobyciu przez armię słowiańską miasta Toperos nad Morzem Egejskim, miasto było bronione przez regularną armię bizantyjską a Słowianie, po zdobyciu tej twierdzy, wymordowali 25 tysięcy mężczyzn.

    Kim więc jest ten tajemniczy lud Słowian, który podbijał antyczną Europę którego obecna nauka traktuje jako „prymitywnych niepiśmiennych dzikusów”, którym cywilizacje podarowała dopiero Rzymsko-katolicka kultura ? Kim są te „prymitywne dzikusy” którzy kilka tysięcy lat temu posiadali starożytne huty żelaza, np. świętokrzyskie dymarki czy starożytny metalowy przemysł rzemieślniczy przerabiający wytopiony metal na broń lub narzędzia powszechnego użytku ? …mówiący językiem „niesłychanie barbarzyńskim”, jak pisał o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei, kronikarz wojen za cesarza Justyniana. Na dodatek ostatnie badania genetyczne gdzie zbadano DNA Słowian, pokazały, że zamieszkują oni swoje ziemię od kilku tysięcy lat. Mało tego, okazało się bowiem, że Polacy , Lechici, Wandale zamieszkują swoją ziemię już od ponad 10 tys. lat i posiadają inną podhaplogrupę niż reszta Słowian – Y-DNA R1a1a7. Na podstawie tychże badań naukowców zachodnich okazało się, że Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonach Wisły, Zbrucza i Dźwiny. Na tych terenach bowiem odkryto masową obecność haplogrupy R1a1a7. Dotąd uważano, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków z haplogrupą R1a1, i przybyli do Europy ze Wschodu a na ziemie polskie dotarli ze środkowej Ukrainy. A może było odwrotnie i to my chodziliśmy pierwsi po ziemi a nasi przodkowie na podbój Wschodu i świata wyruszyli z ziem polskich ? I jak to się ma do nauki czy religii, która głosi że człowiek został stworzony i istnieje na ziemi 6 tysięcy lat ??? Czy sprawozdanie biblijne z księgi Rodzaju o pojawieniu się pierwszych ludzi 6000 lat temu można traktować poważnie w świetle badań współczesnej nauki? Jeśli tak, to chyba my Polscy (Lechici) powinniśmy być narodem wybranym jako najstarsza cywilizacja chodząca po ziemi Chyba, że ktoś nam ten zaszczyt podkradł Może owe rajskie jabłko, najpopularniejszy owoc w Polsce rosło u nas a nie w strefachpodzwrotnikowych gdzie najpopularniejszymi owocami są cytrusy czy banany.

    A co na to mówią nasze religie. Pomijam wszystkie semickie religie, łącznie z katolicyzmem, które dziedziczą po judaizmie i sa jego kontynuacją. Temat należy zbadać wracając do naszych rodzimych wierzeń. I tu znowu napotykamy trudność, ponieważ nasze wierzenia podobnie jak nasza kultura i historia zostały dość dokładnie wymazane i wyczyszczone. Ale dla chcącego nic trudnego. Okazuje się, ze my słowiańscy Ariowie, zwani indoeuropejczykami mamy źródło swojej Religi w wierzeniach Wedyjskich. Ale tu znowu problem Historia i nauka zamiast zaproponować coś konkretnego pozostawiła Ariów w mrokach niewiedzy zadowalając się tym, że ludy indoeuropejskie nagle się pojawiają. Ale po głębszym zbadaniu tematu okazuje się, ze Wedy, to nie religia a wiedza, prawdziwe poznanie czyli wiedza na temat człowieka, ducha/duszy i Absolutu (kosmosu) który dla ludów będących pod wpływem tych wierzeń był prawdziwym Bogiem. Wedy to po polsku Wiedza, po grecku Gnoza, pożydowku Kabała egipsku i rzymska (watykańska) magia albo cuda . Wedy (wiedza) byly ogólnoświatowymi wierzeniami naszych przodków, którą zastąpiły obecne pasożytnicze semickie religie. Wed, nie można nazwać religią, która jest czymś „kolejny” (re-ligia, re-dystrybucja), tak jak obecnie nam panujące religie Mojżeszowe (judaizm, chrzescjaństwo, islam czy ich setki odłamów) Weda (wiedza) była czymś pierwotnym, reszta to plagiaty nastawione dla ich twórców na wygodne życie.

    Podstawowa zasada organizacyjna w wierzeniach Słowian, podobnie jak i innych ludów indoeuropejskich (Ariów) to zasada trójdzielności rzeczywistości, oparta na wiedzy duchowej na temat ludzkiego ducha i jego trzech (aspektów). Taką wiedzę posiadały wszystkie cywilizacje ducha, których wierzenia wedyjskie oparte były na wiedzy dotyczącej Ducha/duszy, Absolutu (kosmosu) i powiązania miedzy nimi. Z tą podstawową zasadą trójdzielności wiążą się też postacie słowiańskich, czy Wedyjskich bogów o trzech obliczach. Np. u Hindusów Brahma, u Słowianwschodnich Trygław utożsamiany z Rodem i u nas Słowian zachodnich Światowid. Bogach, którzy swoim cywilizacjom przynosili wiedzę i symbolizujące ją światło czyli światłość. Odkąd sięgniemy pamięcią na ziemi zawsze toczył się bój między siłami światła i ciemności, a odwieczna walka między siłami ciemności i jasną stroną trwa nadal Ale to nic innego jak walka pomiędzy głupotą, zacofaniem i ciemnotą mądrością, otwartym umysłem. podstawowa zasada trójdzielności to przede wszystkim wiedza o samym człowieku i jego trzech aspektach duchowej osobowości wyzwalających energię zachodzącą w jego komórkach napędzającą życie. Ta wiedza to nic innego jak ukryta religijnie natura „Boga” i „Szatana” który mieszkuje fizyczne ciało człowieka. Do pomocy mamy też zainstalowany trzeci składnik boski. Duszę ludzką, która z kolei oddziela nas od „Złego” które kryje się w naszym wnętrzu ale również atakuje nas niepostrzeżenie ze zewnątrz. Generalnie nasza osobowość (dusza) jest pozostałością naszych bogów naszych przodków i ich mitycznego Stwórcy. Pozostawił on nam swobodę wyboru czyli wolę i tak wyposażył psychiczną część człowieka; iż posiadamy naturalnego sędziego; jakim jest sumienie, dusza, która oddziela nas od złych i nieetycznych rzeczy. Jest ona niejako wykonawcą naszej wolnej woli. U ludzi rozumnych obdarzonych duszą rozwiniętą na właściwym poziomie ten proces jest świadomy, ponieważ podlegają oni ciągłemu samorozwojowi korzystając z atrybutów jakimi obdarzył nas Stwórca, np. inteligencji za którą idzie zdolność człowieka do zrozumienia tajemnicy własnego istnienia niezbędnego do świadomego i mądrego kierowania własnym życiem. Jest więc to forma inteligencji, nazywanej obecnie inteligencją duchową dopełniająca tą pierwszą. Stanowi więc rodzaj superinteligencji. Sprawia, że człowiek staje się w pełni tym kim jest – istotą rozumną i kreatywną w ludzkiej wspólnocie. Duchowość pełni rolę centralnego organu zarządzania naszym życiem. Posługujemy się nią w analizie i rozwiązywaniu problemów dotyczących sensu i wartości, także przy postrzeganiu i ocenie swych działań i innych ludzi. Przekładając dalej to na język dzisiejszej wiedzy owe trzy aspekty ducha ludzkiego to znane nam z psychologii czy psychiatrii: podświadomość, świadomość i nadświadomość. W/g wierzeń naszych przodków tylko sprzęgniecie w jedną całość trzech osobowości duchów czy dusz człowieka daje najlepsze efekty. W/g ich prawideł to Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Przy takim myśleniu i działaniu podpartym wiedzą na powyższe tematy nasze trzy stany świadomości będą współpracowały jako jedna całość, aby doprowadzić nas do normalnej, bardziej postępowej formy życia. Można śmiało powiedzieć, ze cyfra 3 jest u Słowian cyfrą świętą

    A kim jest głowny bóg Słowian niosacy im wiedzę i światło -ŚWIATOWID – (Światło-wid, Svetowid, Svantewid, Swetłowed) bóg o kilku obliczach, czczony przez Słowian, (Lechitów). Uważany za boga najwyższego – pana niebios, wojny, płodności, urodzaju i wiedzy. Utożsamiany z czczonym na Rusi Trygławem (Trzygłowem) czy wschodniosłowiańskim bogiem Rodem czy wedyjskim Brahmą.

    To my Słowianie w swoich genach mamy zapisaną historię rodzaju ludzkiego, dlatego od co najmniej 1000 lat nas się eksterminuje. To ich Słowian ideę boga, zamierzało i nieudanie uśmiercić judeo-chrześcijaństwo, a później bazując na ich histori nieudolnie podrobić to w swoich religiach. Kiedyś to My byliśmy bezdyskusyjnymi gospodarzami naszego kraju, od Łaby po Ural a nasi Przodkowie Lechiccy żyli wedle swojego uznania, wedle swoich prastarych praw i obyczajów przez co mężny i szlachetny duch kwitł, tężniał i się rozwijał. Dopiero zdrada i knowania „obcych” pchnęła Nas w objęcia nieludzkiego judeo-chrześcijaństwa, i obcej nam kultury rodem znad Jordanu pod wpływem której traciliśmy swą siłę, swoją dumę, honor i wolę. Wielu z nas stało się gwarantami, strażnikami nowego , obcego naszej Słowiańskiej duszy porządku. Represje i nienawistna walka ze wszystkim co rodzime, Słowiańskie poczyniła ogromne spustoszenia w duszy wszystkich Słowian. Obecnie dzięki naszym okupantom, poczynając od cesarstwe rzymsko-niemieckiego, Lechitów i Słowian wogóle pomija się w przytoczeniach historii antycznej jak i mitologicznych. Co za wstydliwy absurd, zwłaszcza dla Polaków mających udowodnione zakorzenienie w starożytności sięgające 10.000 lat p.n.e. nieprzerwanego bytowania w Europie, po dziś dzień. Przez ostatnie 1000 lat ponosimy tylko skutki zmiany tożsamości, łatwowierności, głupoty i poddaństwa. właśnie na tym polegał również numer z podrzuceniem nam obcej religii cesarstwa rzymskiego. Lechici, Polacy stali religijnie sterowanymi antypolakami. Co widać i dzisiaj gdzie każdy katolik to wróg słowiańskiej Polski !!! Bo nie wie, że Oficjalny upadek Cesarstwa Zachodniorzymskiego jest jednym z wielu historycznych nieprawd, mitów. Imperium trwało nadal, przekształciło się w cesarstwo Rzymsko-niemieckie i przez wieki używało ludów i państw germańskich, by zdobywać, kawałek po kawałku, ziemie Lechitów. Cesarstwo Rzymskie wraz z tysiące razy modyfikowaną religią, trwa po dziś dzień. Papież ma jednocześnie funkcję imperatora (cezara), zaś bank watykański kontroluje wszystkie zasoby naturalne, korporacje, banki prywatne i banki narodowe na świecie. W czasie II wojny światowej faszystowskie Włochy, Watykan i faszystowskie Niemcy, to kolejna odbudowa i odsłona wielkiego Imperium Romanum, które od zawsze było śmiertelnym wrogiem słowiańskiej Polski. A czemu papieże noszą tytuł cesarzy rzymskich, tj PONTIFEX MAXIMUS? Jedyna nadzieja w rozumniejszej części Lechitów . SŁAWA. Jak zwykle kończąc bloga i tym razem będą filmy.

     

     

     

    • 1
      wpis
    • 5
      komentarzy
    • 65
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Dzisiejszy wpis jest jakoby podyktowany ostatnimi wydarzeniami w moim życiu. Mianowicie, uświadomiłem sobie pewną swoją część. Część mnie która leży w cieniu, od lat zrzucona do nieświadomości. Tą częścią jest gniew.

     

    Co więc się stało ,że zacząłem zauważać ,że coś się zmienia, wychodzi na wierzch? Zdałem sobie sprawę ,że niejako jestem lub też czuje się popychadłem. W towarzystwie ludzi z którymi pracuję czasami odczuwam manipulację, wykorzystywanie mnie, jednakże nie umiem się temu przeciwstawić. Bam nie wiem nawet jak? Mam bardzo mieszane uczucia, nawet ambiwalentne. Ale najbardziej chciałbym zadbać o siebie i obronić siebie, niestety tego zrobić nie umiem. NAwet gdy się staram to mam poczucie winy, mam wrażenie ,że wszyscy wokoło się ode mnie odwrócą gdy wyrażę gniew, niezadowolenie z jakiejś sytuacji, powiem komuś ,że to co robi jest dla mnie przykre ,bolesne. Przychodzi mi to z ogromnym trudem. Od kiedy sięgnę pamięcią wstecz, było tak zawsze. W szkole byłem popychadłem między dwoma pseudokolegami . Wdałem się w relację w ,której probowałem przeciągnąć jednego z kolegów na swoją stronę, bezskutecznie. Odbiło się to tym ,że byłem "terroryzowany" przez drugiego słownie i raz nawet fizycznie. TO był pierwszy raz gdy dostałem pięścią w twarz od mężczyzny. Na pytanie ojca co się stało- uderzyłem się o drzwi...

     

    Jako dziecko zapewne próbowałem gniew wyrażać nie raz. SKutek był zawsze taki sam- nie wolno! Pamiętam sytuację (zapewne takich było wiele) gdy postanowiłem się przeciwstawić ojcu i wyrazić złość, gniew. Jego słowa brzmią mi po dziś dzień w głowie "Nie będziesz mi tu pokazywał złości". Pomyślcieco czuje dziecko gdy chce wyrazić swoje zdanie, niezadowolenie, gniew ale tego zrobić nie może bo spotyka je wściekłość w oczach ojca, krytyka jego jako człowieka (jesteś zły, zepsuty, beznadziejny) oraz kary fizyczne. Niejednokrotnie ladnie pasem gdzie się da, po rękach, plecach , nogach. Pas trafia wszędzie, nawet w głowę. ALe nie zawsze pas jest pod ręką. Czasami może to być np. kabel od komputera pomiędzy zasilaczem a gniazdkiem. Lub też kabel od monitora. Czasami jest tak także klawiatura, która po kilkukrotnym uderzeniu w głowę lub w ręcę ,które głowę zasłaniają rozpada się na kilkadziesiąt klawiszy. DLaczego klawiatura więc? Pewnie dlatego, że ojciec wie ,że gra sprawia przyjemność, a bez klawiatury pograć nie sposób. Poza tym moja absencja w szkole i złe oceny spowodowane są właśnie przez komputer. Ale czy aby na pewno? Czyżby to było to? Oczywiście ,że nie. To jest to do czego dane mi będzie pewnie dojść w przyszłości gdy odzyskam część zepchniętego do nieświadomości gniewu. Ale pora wrócić do zbierania klawiszy z różnych części pokoju. Wściekłość podczas tego "sprzątania" miesza się z poczuciem bezwartościowości i smutku. Brak nadzieji. Co zrobić więc? Trzeba będzie udawać ,że wszystko gra . Może nie dziś ale jutro już mi przejdzie. Przecież potrzebuje ojca, bez niego sobie nie poradzę. Mam dopiero 13-14 lat. Tęsknię za mamą. Ale jej nie ma, odeszła kilka lat temu. Też miała dość tyrana.

     

    Pora wrócić do szkoły. Niestety w szkole nie mogę się skupić, pseudokolega z którym siedzę w ławce (dziwnym trafem jego nazwisko jest na tą samą literę co moje a nauczyciel zdecydował ,że nr 1 siedzi z nr 2 itp) rysuje mi w zeszycie jakieś bazgroły. Przedrzeźnia mnie ciągle, zaczepia i obniża moją wartość wyzwiskami. Byle do przerwy, ale na niej też jest źle. Wyzwiska i groźby (po szkole Ci wpierdolimy) nie napawają chęcią do nauki. Pozostaje zrobić sobie wolne lub uciec z lekcji. Ale to jak ojciec będzie w pracy na poranną zmianę. Schowana przed nim klawiatura przyda mi się i dzięki niej będę mógł zapomnieć o tych koszmarach podczas sesji w Warcrafta 3.

     

    No ale przecież to wszystko nie zaczęło się w gimnazjum ani też w wieku 12-13 lat ale znacznie wcześniej. Już jako raczkujący brzdąc słyszałem zapewne zakazy i nakazy. Zapalając zapałkę w wieku 3 lat dostałem tak mocno w tyłek z otwartej ręki ,że aż moja ciotka ,która to widziała zareagowała bardzo agresywnie w stronę mojego ojca.

     

    Mechanizmy obronne działają, uniemożliwiają mi odczucie tego. Gniew, smiutek, poczucie niesprawiedliwości- gdzie to się wszystko podziało? Krąży gdzieś nieświadomości wypaczając życiowe decyzje. Odbiera całkowicie energię do życia, zmusza niejako do życia minimalistycznego, izolacji. Ale co najciekawsze, teraz już nie ojciec czy matka jest katem, nie są to również pseudokoledzy ze szkolnych ławek. Teraz to już jestem ja sam. Ja który przyjął to wszystko co się działo, wziął na klatę. Przecież jak mawia Marek wystarczy sobie wyrobić poczucie wdzięczności i będzie dobrze. Więc dlaczego nie jest? Dlaczego więc nie wmawiać sobie ,że jestem szczęśliwy i cieszy mnie każdy drobiazg? Bo to nie działa, bo problem leży hen tam w wieku x lat gdy pokazałem ojcu środkowy palec ,a potem musiałem przed nim uciekać i zamykać się w WC ze strachu, że mnie pobije znów. Prawie wszystkie moje problemy obecnie są konsekwencją tego ,że jestem odcięty od emocji. Od tych trudnych emocji. One są kluczem.

     

    Kończąc wpis chciałem się podzielić filmikiem P. Magdaleny Szpilki ,który zachęcił mnie do napisania tego co napisałem.

     

    Zachęcam do oglądania:

     

    https://www.youtube.com/watch?v=YcU_Icvcpwg

     

     

    TBC...

     

     

     

    • 11
      wpisów
    • 29
      komentarzy
    • 787
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Tomko
    Ostatni wpis

    Witam wszystkich :) 

    Dawno mnie nie było, wiem i już pisze co się działo pokrótce. Tydzień wypadł mi z treningów gdyż pojechałem założyć podtlenek LPG do mojej fury co by jeździć oszczędniej i nie było wiru w baku :) Wróciłem w Poniedziałek i na fb mojego klubu przeczytałem, że we Wtorek zajęcia odwołane, gdyż jest jakaś gala czy coś. No trudno - bywa. Pognałem wczoraj nie ukrywam z wielkim stresem czy tydzień braku zajęć i ruchu a także picia browarów (wyjazd gościnny to i napić się trzeba było). Wszedłem na salę, ludzi full, znajome twarze. Fajnie :) Przebrałem się szybko i dawaaaaaj. 

    Trening jak zawsze - rozgrzeweczka, bieg bokserski z przyspieszaniem, walka z cieniem. Potem ćwiczenia w trójkach - to co było ostatnio - uderzanie w różnych kombinacjach idąc do przodu i na zmianę. Były jakieś dwie nowe młode dupki, ale wciąż za młode ;) Był też kumpel i była laska z ładnymi stopami. Wczoraj było dużo więcej nacisku na wolne sparingi w kombinacji cios za cios, 2x2, 3x3. Dostałem nie powiem, ale też mi ładnie siadały niektóre na wątrobę. Na sam koniec treningu - 3 rundy na worku bokserskim w kombinacjach ciosów. I stało się... Zauważyłem, że z każdym ciosem jestem coraz słabszy. Ale nie tak jak zwykle. Po prostu ręce same opadały i już nawet nie dałem rady gardy trzymać. Tlenu brakowało, siły brakowało i energii też brakowało. 

    Wychodząc z treningu szedłem ledwie o własnych nogach. Po konsultacji z naszym forumowym kolegą @qbacki, z którym współpracuję i układa mi dietę ketogeniczną okazało się, że wszystko jest na dobrej drodze - proces adaptacji do diety się zaczął i stąd kompletny brak energii i siły, dopalanie glikogenu, którego zaczyna brakować. Pozytywna sprawa! Nie wspomnę już o tym, że pracując niecałe trzy tygodnie waga zleciała mi już 6 kg co daje dużo lepsze rezultaty niż na diecie zbilansowanej z 3 treningami tygodniowo, którą "układał" mi znany dietetyk i trener. Wow!

    Obserwacje:
    - dużo lepsza rotacja bioder, ciosy fajnie zakręcam
    - wciąż kompletny brak koncentracji, z czasem może przejdzie.

  6. Blog

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 89
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam serdecznie!

    Korzystając z wolnych chwil w tą piękną, choć deszczową niedzielę, postanowiłam zrobić porządek z czymś, co psuło mi wrażenia estetyczne od momentu kupna samochodu, a mianowicie elementów plastikowych tunelu środkowego - zaślepek, przegródek, klapek. Miejsca ta pokrywa mnóstwo głębokich zadrapań, które wyglądają po prostu brzydko i szpecą wnętrze. Uznałam, że może ktoś z obecnych na forum zmaga się z podobnym problemem i chciałby zobaczyć, jaki efekt przyniosły moje prace.

     

    1. Dokonuję demontażu części, by oczyścić je za pomocą zmywaka kuchennego, wody, płynu do mycia naczyń; w razie potrzeby użyję papieru ściernego.

     

    (wątek zostanie uzupełniony o zdjęcia i dalsze kroki w walce o perfekcyjne wnętrze w aucie)

  7. ,,Być samemu, znaczy z nikim i niczym się nie wiązać, nie uznawać żadnej religii, nie mieć narodowości, w nic nie wierzyć i nie przyjmować żadnych dogmatów. Taka samotność wiedzie do czystości nie zbrukanej przez ludzi. Czystość ta może żyć w świecie pełnym zgiełku, a jednak do niego nie należeć. Nie przywdziewa ona żadnych szczególnych szat. 
    Dobroć nie rozkwita, gdy stąpamy jakąś drogą, albowiem żadna droga nie wiedzie do prawdy.''
    - Jiddu Krishnamurti

     

     

    21766365_1640490972687999_18518629300046

  8. Następna dawka "łubu dubu" dla wytrwałych. Zainteresowanych zapraszam do mordowni od H5.

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    H5 - THE JOURNEY #031 [2017-07-30]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-031-2017-07-30/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Eco & Driftmoon - TRUST IN THE WIND [EXTENDED MIX]
    02. Giuseppe Ottaviani feat. Tricia McTeague - LONELIEST NIGHT [ON AIR MIX]
    03. John Askew - SUPERSONIC [EXTENDED MIX]
    04. Simon Patterson feat. David Wright - NORTHERN LIGHTS [ORIGINAL MIX]
    05. Arctic Moon - NOCTURNAL HORIZONS [EXTENDED MIX]
    06. A.R.D.I & Allam - BRAVEHEART [ORIGINAL MIX]
    07. Matt Bowdidge & Phil Taylor - FIRECRACKER [ORIGINAL MIX]
    08. Craig Connelly feat. Jessica Lawrence - HOW CAN I [JOHN O'CALLAGHAN REMIX]
    09. Jamie Drummond - ORPHAN [WILL ATKINSON REMIX]
    10. Sean Tyas - LIFT [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    H5 - THE JOURNEY #032 [2017-08-27]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-032-2017-08-27/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Jordan Suckley - ACCESS [ORIGINAL MIX]
    02. Sean Tyas - REACH OUT [GIUSEPPE OTTAVIANI REMIX]
    03. Simon Patterson feat. Lucy Pullin - NOW I CAN BREATHE AGAIN [EXTENDED MIX]
    04. Matt Bowdidge - SLIP BACK [ORIGINAL MIX]
    05. Eddie Bitar - HYSTERIA [ORIGINAL MIX]
    06. Daniel Skyver - AIRFLOW [ORIGINAL MIX]
    07. Pierre Pienaar - NOVUS VITAE [ORIGINAL MIX]
    08. Gelardi - JUST FLY [ORIGINAL MIX]
    09. Sneijder - OUTSIDER [EXTENDED MIX]
    10. Orjan Nilsen - IN FUSION [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    H5 - THE JOURNEY #033 [2017-09-24]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-033-2017-09-24/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. David Forbes feat. Emma Gillespie - SHADOWS [ORIGINAL MIX]
    02. Alex di Stefano - SPLIT [ORIGINAL MIX]
    03. Mark Sherry - GRAVITATIONAL WAVES [MARCO V REMIX]
    04. Super8 & Tab - INTO [EXTENDED MIX]
    05. Photographer - HIGHWAY [ORIGINAL MIX]
    06. Allen Watts - ARIZONA [EXTENDED MIX]
    07. Man En Trance - PURPLE ACID [ORIGINAL MIX]
    08. Indecent Noise - BLADE DANCER [EXTENDED MIX]
    09. Alex M.O.R.P.H - IT'S FULL OF STARS [EXTENDED MIX]
    10. 4 Strings - LET IT RAIN [MYSTERY REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    H5 - THE JOURNEY #034 [2017-10-29]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-034-2017-10-29/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Alex M.O.R.P.H vs Scott Bond & Charlie Walker - F3F [EXTENDED MIX]
    02. F.E.B - MAKTUB [ORIGINAL MIX]
    03. Ryan Bentham - SET IT FREE [ORIGINAL MIX]
    04. Photographer - THIS IS UPSTEP [ESTIGMA REMIX]
    05. Matt Bowdidge - SLIP BACK [PEETU S REMIX]
    06. John Askew - BLACK COFFEE [ORIGINAL MIX]
    07. O.B.M Notion - UPLIFTED TO ANOTHER WORLD [ORIGINAL MIX]
    08. Dan Schneider - TIME WAITS FOR NO ONE [ORIGINAL MIX]
    09. Jon Mangan - CONVALO [ORIGINAL MIX]
    10. Kid Vicious - RE-FORM [TIESTO REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  9. Moim okiem

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 535
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Kompulsywne zachowania prowadzą do automatyzmów,które na dłuższą metę prawie zawsze są destrukcyjne,aby ich się wystrzegać należy celowo i świadomie zabijać rutynę,W przypadku onanizmu,który przeradza się w jedyną,bądź główną drogę zaspakajania popędu seksualnego,mamy do czynienia z postępującym procesem autodestrukcji,uzależniony staje się coraz mniej wrażliwy na poprzednio doświadczane bodźce,więc musi szukać mocniejszych,zwiększać ich częstotliwość. Początkowym atraktorem dla jeszcze nieuzależnionego może być widok zgrabnej łydki,dekoltu,po szybkim czasie(praktycznie od razu to staje się nudne),nadchodzi czas na oglądanie onanizujących się kobiet/klasycznych heteryckich porno,dalej przychodzi czas na zwiększenie bodźców najczęściej pojawia się wtedy tematyka bdsm,perwersje,miłość grecka oraz fetyszyzm. To zdegenerowanie onanisty będącego na etapie ostro zboczonych filmów,może nie stanowić zagrożenia,lecz z czasem zamiast doświadczać normalego czy też udziwnionego seksu z partnerką wzbudzona w nim agresja i żądza agresora,może prowadzić  często do wielu przykrych historii.

    Główną przyczyną takich wypaczeń jest powszechność seksualizacji,darmowe porno…https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw,może i przekazy podprogowehttps://www.youtube.com/watch?v=uOtLwLiHLkQ ?!
    Ciągłe nakręcanie popędu ma jeden cel zachować jednostki w stanie niezaspokojenia nie szczęśliwości,niedorżnięcia,a gdy w tym stanie funkcjonujemy,nasze decyzje są bardzo często tragiczne w długofalowych skutkach.Niezaspokojony samiec poszukuje jak najszybszej drogi do upuszczenia swojego popędu,zaworem bezpieczeństwa okazuje się być najczęściej dłoń i skrajnie odbiegający od normy film pornograficzny. Podczas jego oglądania możemy doszukać się wielu ciekawych zachowań np. bardzo rzadko praktycznie w 90 procentach filmów,między aktorami nie ma żadnej bliskości poza narządami kopulacyjnymi i znikomą powierzchnią ciała to praktycznie się nie stykają,co całkowicie odwraca rolę seksu jako formę bliskości,a jedynie często udawanym orgazmem i ejakulacją,która jest powiązana z utratą wielu ważnych składników budulcowych męski organizm takich jak hormony,witaminy,minerały etc. Czym różnią się ludzie kopulujący na szybkiego od piesków na ulicy ? Prócz wielu cech które tutaj celowo pominę,najbardziej nas ludzi wyróżnia świadomość,która powinna być dla nas drogowskazem,a jest ona zazwyczaj zwykłym cieniasem w konfrontacji z naszymi emocjami i popędami,które nami zaczynają rządzić,

    Seks jest wspaniałą formą spędzania czasu wspólnie z partnerką/partnerkami,lecz gdy zamiast niego jesteśmy pod wpływem seks-ciągu nie możemy działać w sposób świadomy,owładnięci ciągłą rządzą tracimy coraz bardziej zdolność skupiania uwagi,twórcze i pożyteczne zachowania zaczynają coraz bardziej zanikać ,zostają wypierane przez automatyzmy,czy to manualne czy klubowe,które niosą ze sobą wiele zagrożeń od nieprzyjemności,po ciąże,alimenty i choroby weneryczne.

    Cytując niemieckiego medyka o trudnym nazwisku „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.” Możemy dostrzec analogię pomiędzy tym cytatem a zdrowym podejściem do seksu,a kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi na które cierpi coraz więcej osób.
    Prostacy nie dostrzegają różnicy pomiędzy seksem,a seksem podam tu przykład rozmowy z kolegą bardzo poczciwym gościem,ale niezbyt bystrym,nazwijmy go spoko Sebix. Miałem sposobnośc go odwozić w nocy do jego miejsca zamieszkania. Spytałem się go jak tam jego nowa partnerka czy wszystko ok itd. Jego odpowiedź była przezabawna jest super ma tak duże cycki,że nie mieszczą mi się w dłoniach. Proszę aby powiedział o niej coś więcej,czy ma ładną twarz,sylwetkę,a on dalej o tych cyckach. Gdy ją zobaczyłem kiedyś z nim stwierdziłem,że mamy tu do czynienia z dużym relatywizmem oczekiwań(tak to delikatnie nazwę),była nienachalnej urody,a biust wyglądał raczej jak dwa duże zwisające worki,na siłę podnoszone przez znoszony top.

    Doszukiwałbym się tutaj zaczątków kompulsywnego może nawet fetyszyzmu wielkiego biustu,który najpewniej został mu przez kogoś lub coś (filmy) narzucony. Dopóki nie pozna partnerki,która będzie spełniała wymóg wielkich (obojętnie jakich) cycków dopóty będzie nie zadowolny
    Spoglądając na obecne podejście społeczeństwa do seksu, zacytuję Marka "Seks jest poniżeniem dla mądrego, a rozkoszą dla głupiego"https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw
    ,jest w nich sporo prawdy,mam od pewnego czasu wrażenie,że seksualne ciągi czy to z partnerką czy bez XD ubliżają mi,a jedyna prawdziwa rozkosz płynąca z seksu jest wtedy gdy pojawia się w nim prawdziwa bliskość,a nie jedynie ciąg ruchów frykcyjnych,sam też lubię czasami ostrzej pohulać,aczkolwiek nie uważam,iż to powinno być podstawowym wzorcem seksu,gdyż jest on mocno destruktywny na dłuższą metę,należy doszukiwać się złotego środka i oczywiście w większości przypadków ograniczenie się do jednej życiowej partnerki seksualnej jest sprzeczne z naszą naturą,gdyż zawęża to mocno horyzont,aczkolwiek każdy ma wolną wole i może skłonności masochistyczne w podejmowaniu niektórych decyzji.
    Uważam,że po kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu :P partnerkach korzystne jest dla samca osiąść przy dobrze dobranej kobiecie na dłużej,ale nigdy z przymusu czy to finansowego (wspólny kredyt) #dwaśluby(jeden z bankiem,drugi z korporacją/urzędem).
    Skrajna monogamia oraz skrajna rozwiązłość to dwie niszczące postawy (mniej lub bardziej),powinniśmy doszukiwać się złotego środka,który oczywiście nie jest w postaci celibatu,choć czasami przyczynia się on do gigantycznego zwiększenia naszych osiągnięć np.Nicola Tesla
    Działajmy tak,abyśmy byli szczęśliwy,a jak wiadomo szczęście to zupełny relatywizm,każdy może mieć inną jego definicję.
    Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie ten tekst jest moim debiutem na blogach

    PS. Uważam,że darmowe porno mogło zostać stworzone jako narzędzie kontroli,przez ograniczenie zapału w ludziach,do wyższych celów takich jak rozwój duchowy czy finansowy(głownie ten drugi)

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 601
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    aras
    Ostatni wpis

    Długi czas nie miałem pracy, bo trudno było mi się dostać do oczekiwanej branży. Zawsze mnie nużyły nie mające dla mnie sensu zadania.

     

    Przez przypadek zauważyłem, że Urząd pracy dofinansowuje studia, więc z dużymi przepychankami udało mi się załatwić dofinansowanie i poszedłem na studia podyplomowe "Studia podyplomowe w zakresie informatyki" A czemu ? Ponieważ byłem już na jednej podyplomówce "Administrowanie sieciami komputerowymi" gdzie tliło się jakieś marzenie "sieci, sieci, sieci" Ale nie bardzo wiedziałem co i jak i w zasadzie nie kojarzyłem pracy z zainteresowaniami.

     

    Około 2001 roku zainstalowałem pierwszego linuxa RedHat 7.2, w zasadzie od gimnazjum byłem napalony na hacking, ale nigdy nie wiązałem tego z pracą ;) A z Linuxa korzystam do teraz.

     

    Przekonania - Zazwyczaj, to jest to co mówili Ci rodzice i koledzy, jest to związane z tym co byś (zazwyczaj) chciał ale widzisz przeszkody, może być tak, że jest dziedzina inna niż miałeś przykład w domu.

     

    Decyzja - Robię to i koniec !

     

    Ludzie dobrej woli - Jest bardzo wskazane by mieć ludzi, z którymi można bardzo dogłębnie poruszać wszelkie tematy co Nas trapią !

     

    Działanie - Co zrobić by zacząć ? Zacząć ! Odpicowałem CV w photoshopie - graficznie. Także poszedłem na pierwszą rozmowę ;) Oczywiście test techniczny, na który nie byłem przygotowany - oblałem. Ale miałem test - bo poprosiłem o kartkę ! I tak byłem na jeszcze 7 rozmowach i zbierałem artefakty w postaci pytań technicznych. Na każdą rozmowę przygotowywałem się z puli zebranej ze swoich pytań. Widząć, że rozmowy miekkie i techniczne ida mi coraz lepiej, zastanawiałem się co jest nie tak, że jednak mnie nie przyjmują !?

     

    Wytrwałość - Nigdy nie wiesz, czy ta decyzja którą podjąłeś to jest prawdziwe pragnienie czy jakaś psychodela, która jest jak milion innych pomysłów, Przekonaj się, sprawdź ! Spróbuj ! Może się nie udawać ! Zastanów się czy chcesz odpuścić, czy jednak napierasz dalej !

     

    Nie przepraszaj, za to że żyjesz !

    Młodzi, najczęściej w trakcie studiów 5-letnich zachowują się jakby pozjadali wszystkie umysły i mają wielką pewność siebie. Niema sensu być niepewnym siebie, jeśli efektem jest oblewanie rozmów kwalifikacyjnych ! Trzeba nastawić się na cel i osiągnięcie go.

     

    Zdarzenia losowe - Dostałem się na asystenta IT, tydzień później zrobiła mi się przepuklina pachwinowa i półtora miesiąca później miałem operację. Nie mogłem kontynuować pracy bo obowiązkami między innymi było przenoszenie sprzętu komputerowego, a nie można robić tego przy przepuklinie. Co by tu... ?

     

    Nudzisz się - Zrób coś co przybliża Cię do celu !

     

    Nieznana siła - Upływa czas, Twój umysł jest skupiony od jakiegoś czasu na jednym temacie i są tego efekty, jeżeli postępujesz według schematu, szukasz szansy, kalkulujesz, a co najważniejsze MASZ DOŚWIADCZENIE i wiesz co robić, a czego nie ! Jest szansa - przygotuj się ! Perfekcyjnie !

     

    Dostałem pracę w IT, posada bardzo nieoryginalna, ale dobra wejściówka.

     

    Motywacja - Osiągnąłem cel i co teraz ? Opanuj strach ! Nie rób rzeczy, przez które straciłeś inne prace ! Rób to co uważasz za słuszne. Doświadczenia zdobywałeś przez cały czas, przez który zajmowałeś się swoim celem i nie tylko.


    GOOD LUCK

     

     

    397e5c0cca930b698b87c84d69a37060,51,57.j

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  10. Przelewanie mysli.

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 230
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Superego
    Ostatni wpis

    Mijam pierwszą i drugą ulicę słuchając w tle delikatnej muzyki Beatlesów. 

    Dobrze wiem że John Lennon dawno nie żyje ale ta muzyka mnie kręci jak ta noc która rozświetla gwiazdy głęboko przede mną.

    Nazywają mnie przestępcom zabójcą człowiekiem bez skrupułów chodzącym w czarnym garniturze lecz nie wiedzą że kryje się we mnie delikatny mężczyzna który dojdzie na sam szczyt władzy.

  11. Miałem już niczego nie pisać na blogu, jako że zajmuje to za dużo czasu, a poza tym jak coś napiszę na forum, ma to większy odbiór i jest przynajmniej miejsce na dyskusję. Jednak jako że opisywałem tutaj pewien cykl co do poglądów „wolnościowych”, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami, których dokonałem w ostatnim czasie. Wpis będzie bardzo krótki, w zasadzie będzie czymś w rodzaju informacji dla społeczności forumowej, co do mojej osoby i moich poglądów.

     

    Otóż, opisywałem jakiś czas temu, na czym polegają tzw. poglądy libertariańskie. W tym wahania między tzw. anarchokapitalizmem i minarchizmem. Po przeanalizowaniu tematu stwierdzam dosyć jednoznacznie, że to minarchizm, a więc opcja państwa możliwie minimalnego, ograniczonego do wojska, policji i sądownictwa jest tą właściwą. Tzw. Akap nie może funkcjonować z prostej przyczyny. Takie coś zawsze kończy się albo wojną domową, gdzie jedna ze stron ustanawia własny porządek albo zwyczajnie jakieś wojsko wchodzi na pełnej kurvie i ustanawia nową władzę. Historia pokazuje to dobitnie. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację w Portugalii po 1910 r., Wojnę domową w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. czy pucz wojskowy w Chile w 1973 r.

     

    Podstawowy błąd w „teorii Akapu” tkwi w założeniu, że Prywatne Agencje Ochrony (PAO) zastępujące sektor państwowy w dbaniu o bezpieczeństwo nie będą ze sobą walczyć dbając o opinie klientów, woląc oddawać spory prawne pod arbitraż. Problem w tym, że aby tak to działało, wolny rynek musiałby w ogóle istnieć. A żeby istniał wolny rynek to przemoc i przymus muszą być możliwie usuwane z rynku, a więc musi istnieć prawo dbające o wolność i własność prywatną obywateli z silnym mechanizmem jego egzekwowania. W przeciwnym razie nie ma czegoś takiego jak „klienci”, mamy za to wzajemne napierdalanie się różnych grup walczących o dominację i ustanowienie własnego sytemu prawnego. Konkurencja to dobry mechanizm pod warunkiem, że konkurenci nie mogą stosować przemocy, widać na przykładzie mafii czy jakiś grup rebeliantów, że w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurenci muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka, takie jak prawo do życia, wolność i własność prywatną.

     

    Jedyna forma „Akapu” (o ile w ogóle tak można to nazwać), która teoretycznie mogłaby działać to „Tysiąc Liechtensteinów”, a więc podział na wiele różnych enklaw, gdzie każdy prywatny właściciel terenu, czy jakaś lokalna władza, ustanawiałaby swój system prawny, a konkurencja pomiędzy enklawami wymuszałaby tworzenie dobrego prawa, opartego na wartościach wolności, własności i sprawiedliwości. I osobiście nie mam nic przeciwko tworzeniu takich prawnych autonomii. ALE, każdy z tych tworów również musi przestrzegać pewnych ogólnych zasad, spisanych np. w Konstytucji. Inaczej również spokojnie mogą się tworzyć różne komunistyczne, faszystowskie czy teokratyczne twory. Wystarczy spojrzeć na to co wyczyniają muzułmanie w Europie, tworząc strefy no-go i policje szariatu. Nie wspominając już o Bliskim Wschodzie i tworzeniu się różnych grup rebeliantów i samozwańczych tworów jak Państwo Islamskie. Na pozwoleniu utworzenia własnej autonomii muzułmanom przejechał się także Izrael. Autonomia Palestyńska zamiast stać się „Singapurem Morza Śródziemnego” stała się wojskową teokracją, której celem, zresztą już nawet oficjalnym jest zniszczenie Izraela. Jak to mówił Kelthuz już dobre 4 lata temu w audycji o islamie: „Kiedy przyjdzie islam nie będzie miejsca na konkurencyjne systemy prawa, ani pokojową secesję, bo jedynym prawem będzie szariat. I nie przekonasz ich Hansie-Hermannie Hoppe do przeczytania „Ludzkiego Działania”, gdyż islam zabrania im czytania czegokolwiek poza Koranem”. Zresztą dziadostwo stref no-go to nie tylko robota muzułmanów. Takie same strefy będące rajem dla przestępców tworzyły również chińskie mafie, Triady w Hong-Kongu. Podobne tego typu strefy powstawały w wyniku działań gangów w Brazylii.

     

    A więc prawne autonomie mogą być OK, pod warunkiem że przestrzegają prawa, tak samo jak prywatne agencje ochrony, agencje detektywistyczne, sądy polubowne i arbitrażowe, czyli instytucje istniejące już nawet teraz, jako element wspomagający policję, służby państwowe i państwowe sądy, pod warunkiem, że wszyscy oni PRZESTRZEGAJĄ PRAWA. Dlatego rozwiązaniem jest ustanowienie Konstytucji, prawdziwie chroniącej niezbywalne prawa człowieka, pozwolenie na funkcjonowanie stanów/kantonów/landów, które mogą tworzyć swoje systemy prawne w pewnym stopniu, pod warunkiem, że przestrzegają one Konstytucji, a pieczę nad nimi sprawuje federalny rząd i silne wojsko, chroniące jednocześnie całego regionu państwa przed agresją z zewnątrz. Taki system to nie ufoludek, tylko coś jak najbardziej realnego, nazywa się to federacja, z powodzeniem sprawdziło się to w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria czy Niemcy. W wersji minarchistycznej mielibyśmy po prostu rząd minimalny, a więc ograniczony do armii, policji, służb specjalnych, sądownictwa i minimalnej administracji, a więc rząd spełniające rolę tak jak opisywali to chociażby Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek czy Ludwig von Mises.

     

    A druga rzecz, którą chciałem przekazać: jeśli idzie o wzorce kulturowe potrzebny jest przynajmniej umiarkowany konserwatyzm. Piszę to zarówno zainspirowany kwestią preferencji czasowej i jej wpływu na jakość życia społecznego co opisywał Hans-Hermann Hoppe, jak i znajomości mechanizmu dywersji ideologicznej przedstawianego przez Jurija Bezmienowa (demoralizacja -> destabilizacja -> kryzys -> normalizacja. Potrzeba nam społeczeństwa opartego na zasadach, nie relatywizmie moralnym, potrzeba przemian ewolucyjnych, nie rewolucyjnych (które wiadomo z historii jak się kończą). Że już nie wspomnę o potrzebie zdrowego, przemyślanego patriotyzmu. 

    • 1
      wpis
    • 13
      komentarzy
    • 630
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witajcie!

     

    W kilku ostatnich nowych tematach z działu Świeżakowni pojawiło się stwierdzenie seniorów tego forum, że nowi użytkownicy nie czytają NAJPIERW forum i tworzą nowe tematy z tymi samymi pytaniami, które już były. I seniorzy już są trochę zmęczeni wałkowaniem tych samych tekstów, racji i stwierdzeń. 

     

    Zmotywowało mnie to do napisania postu na forum. Opisywałem tam moją przygodę z forum i to, że czytając posty, w międzyczasie kopiowałem sobie co ciekawsze i budujące cytaty, i często do nich zaglądałem, by czytając je potem wielokrotnie, budować w swojej głowie ‘nową filozofię męsko-damską’. Zbieranie cytatów przez ostatnie 7 miesięcy robiłem dla samego siebie. Jak się przeczyta kilkanaście tysięcy postów, to można ‘zgłupieć’ od ilości informacji. A tak pod ręką zawsze notatnik i najważniejsze ‘reguły gry’ – jest mi źle, otwieram i czytam jak inni mieli gorzej niż ja; przypomni mi się coś złego z mojej ‘kobieto-przeszłości’, to mam pod ręką wytłumaczenie; ma zamiar spotkać się z dziewczyną, to mam darmowy kurs PUA; dzwoni znajoma z pogaduszką, to mam darmowy ‘kołczing’ prowadzenia rozmowy z laską.

     

    Pierwotnie – wspomniany w pierwszym akapicie post na forum – zawierał 102 cytaty, które najbardziej mi odpowiadały i które w krótkich słowach przekazywały wiedzę dla mnie ważną. W ogólności w mojej tabeli brakło wielu kwestii, które pominąłem, uznając je za oczywiste dla mnie samego lub niedotyczące mnie. W trakcie dyskusji w wątku wyszło, że warto byłoby uzupełnić listę cytatów o brakujące elementy, tak aby stworzyć wersję bardziej uniwersalną.

     

    Lista rozrosła się więc do ponad 320 cytatów i zapewne będzie rosła. Uporządkowana jest w taki sposób, aby je czytając można mieć wrażenie pewnej historii o logicznych przejściach pomiędzy cytatami. Okazało się, że wszystkie wykopiowane cytaty da się uporządkować w pewną spójną całość podejścia do kobiet i do określenia siebie jako mężczyzny.

     

    Z góry przepraszam jeśli kogoś pominąłem lub uznałem, że z 2 bardzo podobnych cytatów wybiorę tylko 'lepszy', albo też, gdy standardowy cytat, np. 'bądź dobry dla zwierząt, one też kochać ciebie chcą' przypiszę jednej losowej osobie (np. jakiemuś szeregowcowi), a 100 innych osób, które też coś takiego później powiedziały (np. kapitan) zostanie pominiętych - ale taki kapitan zapewne będzie miał udział w innym ważniejszym cytacie zakładając prawdopodobieństwo tego, że skoro jest na forum dłużej, to miał większą szansę powiedzieć więcej mądrego. Jeśli znajdziecie jakieś ważne sensowne cytaty, które opisują jeszcze jakąś pominiętą kwestię, albo też lepiej oddają już opisaną niżej, to piszcie w komentarzach - pomyślimy, dodam, podmienię, itp.

     

    Poprawiłem błędy ortograficzne, gramatyczne, pododawałem przecinki i gdzieniegdzie w nawiasach [przyp.:…] dodałem pewne przypisy i wyjaśniania. Na pewno wiele ‘temacików’ nie zostało poruszonych - bo żeby opisać wszystko, to albo musiałaby powstać kolejna gruba książka Guru Niniejszej Sekty, albo trzeba po prostu przeczytać całe forum - ale chyba mam nadzieję, że udało mi się zsyntetyzować ‘clue programu’ tego forum. Wielu też rzeczy nie da się po prostu opisać w kilku zdaniach. Od tego jest forum, gdzie można znaleźć dokładniejsze i szczegółowsze wyjaśnienia wszystkich kwestii i problemów.

     

    Oto co z tego wyszło - czytając po kolei historia od tego kim jest mężczyzna, jaki powinien być, jak postępować z kobietami i jak się bez nich obejść!

     

    Mądry zrozumie po 1 zdaniu, nauczy się po 100, dla swojego rozwoju przeczyta i 1000; głupiemu nie wystarczy ani 1 ani bilion bilionów zdań.


     

    @JoeBlue

    Jeśli chcesz się nauczyć polować na owce - nie pytaj owiec. One gówno o tym wiedzą. Pytaj wilka. On o tym wie wszystko.

    @Stulejman Wspaniały

    Są też tacy, co walczą o dobro tych, którzy nie są jeszcze w stanie tego zrozumieć.

    @Subiektywny

    Odpowiedź na wszystkie Twoje pytanie (bądź na ich większość) znajdziesz bez problemu w wątkach i poszczególnych postach na forum.

     

    Są dwie kategorie forumowiczów, które szukają dróg na skróty i ‘instant odpowiedzi’ na pytania - są to zawsze przewijające się przez forum kobiety oraz w większości młodzi mężczyźni. Z reguły oczekiwania krystalizują się wokół odpowiedzi jednozdaniowej, krótkiej oraz takiej, która da rozwiązanie bądź od razu, bądź w krótkim okresie czasu.

     

    Dostaję liczne wiadomości na PW [przyp.: wiadomości prywatne na forum] od świeżych, generalnie młodych wiekiem, forumowiczów z pytaniami. Jedno, co łączy wszystkie te osoby, to chęć uzyskania odpowiedzi krótkiej (bo czytanie dłuższego tekstu męczy i nuży) oraz błyskawicznie rozwiązującej kwestie.

     

    Gdy dostają zwrotną odpowiedź, że czeka ich dość długi proces zmian wewnętrznych i kształtowania swojego charakteru ‘w ogniu walki’ - generalnie jak jeden mąż są rozczarowani. No bo przecież oni już mają zajebisty charakter i podejście do życia... Owszem, mają. Dwudziestoparoletnie, który zdąży się jeszcze wielokrotnie zmienić i otrzaskać.

     

    Tak jak wspomniałem - nic nie daje takiej satysfakcji, jak własne odkrywanie zgromadzonej tu wiedzy. Jesteś w dobrym miejscu, masz szansę mocno poszerzyć swoją wiedzę, a później bazując na niej oraz własnych działaniach - nabyć mnóstwo cennych umiejętności i postaw, które będą procentować w przyszłości.

    @qbacki

    Panowie, zapamiętajcie jedną rzecz. Nie cierpicie PRZEZ KOBIETY tylko PRZEZ BRAK ZNAJOMOŚCI ZASAD jakie panują.

    @Eredin

    Takie są, bo to ich natura i tego nie zmienimy. Jeśli wyłapiesz pewne schematy kobiecych zachowań i nauczysz się je czytać, to zauważysz nagle, że WSZYSTKIE zachowują się w określony sposób. Stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude, zgrabne, niezgrabne, itp., wykształcone po studiach i zwykłe fryzjerki ze wsi, alkoholowe imprezowiczki i spokojne szare myszki siedzące z książkami w domu.

    @Przemek1991

    PUA [przyp.: pick-up artist - artysta podrywu, potocznie: kurs uwodzenia kobiet] jest gówno warte, większość poradników pisana jest przez stulejarzy, którzy uważają się za znawców, a tak naprawdę gówno wiedzą o kobietach. Trzymaj się od tej wiedzy z daleka, bo do niczego konkretnego nie dojdziesz.

    @manygguh

    Forum to miejsce, w którym możesz się tego nauczyć, a nie wnerwiać się na kobiety, że nie ogarnia się ich gierek. One tego same nie kontrolują, więc po co negatywne emocje. To mija z czasem i zaczyna mi ich być trochę szkoda. Jak się wie, jak obsługiwać kobietę, jak schematycznie działa, jak działa haj zakochania, można mieć fajny ‘fun’ w życiu i bawić się procesem.

    @slavex

    Właśnie połknąłeś odpowiednią tabletkę i zaczynasz wychodzić z matrixa.

    @Mosze Red

    Po wyjściu z matrixa człowiek skupia się na sobie i realizacji własnych potrzeb i pasji, a nie cudzych i urojonych najczęściej.

    Potrafi realnie wartościować to, co otrzymuje i daje od siebie. Czyli robi więcej dla siebie i nie daje się robić w jajo.

    @RedBull1973

    Wyjście z Matrixa przecież wcale nie oznacza, że już nigdy nie będziesz miał związku z kobietą. Można mieć i często jest to całkiem dobre wyjście. Tylko że teraz znasz już ZASADY i nie masz naiwnych złudzeń co do ‘bezinteresownej miłości’ i ogólnie co do kobiet - a to bardzo dużo! Bardzo!

    @Bosman Nowicki

    Wychodzenie z tzw. matrixu, polega na usunięciu fałszywej i narzuconej nam wizji rzeczywistości. Jeśli wiemy, że ani my, ani kobiety nie odpowiadają za swoją naturę (bo została odziedziczona po przodkach), to trudno mieć tu do kogoś pretensje, chyba że do Pana Boga czy natury.

     

    Pozbywając się fałszywych oczekiwań, złudzeń, kiedy wiemy na czym to wszystko polega, wtedy możemy się cieszyć relacjami z kobietami, bardziej niż mając w głowie wszystkie błędne przekonania. Źródłem nienawiści, podejrzewam, jest konfrontacja nierealnych oczekiwań (wpojonych nam) z rzeczywistością.

    @SennaRot

    Najpierw musisz zrozumieć, że kobieta myśli, działa, czuje różnie w różnych okresach jej życia, zależnie od piramidy jej potrzeb. Kiedy zrozumiesz jak to działa i czym One się kierują w różnych okresach życia, poskładasz wszystko do kupy, będziesz świadomy procesów, co w konsekwencji prowadzi do tego, że możesz tym sterować.

    @CalvinCandie

    Twoim sukcesem jest już sam fakt uświadomienia sobie, że byłeś białym rycerzem bez jaj. Ale nie Ty jeden taki byłeś. Każdy z nas był kiedyś białym rycerzem i może nim być ponownie, jeśli nie będzie panował nad relacją z kobietą.

    @Długowłosy

    I dlatego właśnie główne przesłanie forum brzmi - naucz się być ze sobą sam szczęśliwy, a nie będziesz czuł żalu do nikogo, że nie potrafi dać Ci szczęścia.

    @HORACIOU5

    Potem usiądź i zastanów się nad tym, kim się stałeś i jak głęboko wlazłeś w czarną dupę. Im bardziej Cię to sieknie, tym lepiej, bo tym większą będziesz miał ochotę, żeby w końcu coś w sobie zmienić. To nie baby są pierdolnięte (taka ich natura, że wykorzystują rycerzy, którzy po prostu dają im się wykorzystywać), tylko Ty siedzisz po uszy w swoim własnym gównie.

    @Subiektywny

    Za pół roku czy rok - nie poznasz samego siebie z przeszłości! Wręcz będziesz się stukał z niedowierzaniem w głowę, jak ‘ten ktoś kim kiedyś byłeś’ mógł być taki naiwny, łatwowierny, manipulowany i żyjący cały czas z półotwartymi oczami. Ta zmiana to potężny, pozytywny kop w górę w życiu każdego świadomego mężczyzny. Ale trzeba na nią uczciwie zapracować! Nie oszukiwać samego siebie i nie osiąść na laurach w połowie drogi! Z własnego doświadczenia - serdecznie i szczerze POLECAM.

    @overkill

    Myślę, że przede wszystkim powinieneś przerobić lekturę forum i książki Marka [przyp.: Marek vel @Stulejman Wspaniały vel Boss/Guru/itp. - założyciel niniejszego forum] oraz jego audycje. Pozwoli Ci to na powolne nabranie dystansu do otaczającej Cię rzeczywistości. Zaczniesz rozumieć mechanizmy, które Tobą kierują i uświadomisz sobie przyczyny, które sprowadziły Cię do takiej sytuacji.

     

    Droga do odbudowy samego siebie będzie z pewnością długa i pełna wybojów - wątpliwości, refleksji i innych rzeczy. To taka długotrwała sinusoida (ja tak kiedyś miałem), najpierw są duże zawahania, bo będziesz jedną nogą w swoim ‘starym’ świecie, a drugą będziesz próbował wejść w nową przestrzeń. Z czasem zacznie się to regulować. Ale trzeba być przy tym pokornym i konsekwentnym wobec samego siebie, bo nikt Ci za pomocą złotego środka nie odmieni nagle rzeczywistości.

     

    Będziesz musiał zrobić to sam. Forum może przy tym udzielać wsparcia.

    @GluX

    Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie -> DZIAŁAJ ZNOWU… tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to, co chcesz od życia. Nigdy nie będziesz gotów na coś w 100%, nawet 90%, czy 80% na początku.

     

    Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie, a nie stawiaj ich sobie w głowie. Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ‘ego’.

    @Samiec Alfa

    Skoro nic nie jest ważne, a Ty jesteś nikim to co masz do stracenia? Nic!

    @Miner

    Nigdy tak o sobie nie mów! Już lepiej powiedź: ‘Jeszcze nie jestem kimś!’

    @Długowłosy

    Kiedy jesteś pogodzony sam ze sobą, NIKT nie może Ci NIC zrobić. NIC!

    @XYZ

    Nikt i nic nie powie Ci tylu miłych rzeczy, ile Ty sam. Nie licz na innych. Na mnie też nie.

    @ciekawyswiata

    Szukaj szczęścia w sobie, bo nigdzie indziej go nie znajdziesz.

    @brushedsteel

    To forum uczy mieć w dupie zdanie innych na Twój temat i to jest bardzo przydatna w życiu cecha. Warto nad nią pracować.

    @Samiec:)

    I powiem jeszcze raz: nie patrzcie na opinię społeczną, że tego i tego nie powinno się robić. Chuja tam prawda. Rób tak, jak Tobie jest dobrze i dla własnych korzyści, a najlepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na innych i nie pomagaj za bardzo, bo ludzie zamiast podziękować potem oplują Cię jadem. Tak niestety jest w większości przypadków.

    @radeq

    Bo idąc swoją ścieżką, trzeba się odciąć od ludzi, który nas ściągają w dół.

    @Pozytywny

    A trzeba powiedzieć, że większość ludzi chce nas ściągać w dół, nawet najbliżsi często. O samiczkach nawet nie ma co mówić, bo jeśli nie jest to z korzyścią dla nich, to będą Cię od tego odciągać siłą. Twoja kasa, Twoja pasja i nic nikomu do tego.

    @Przemek1991

    Jak z tym walczyć? Miej wyjebane na tych wszystkich ‘mędrków’. Oni robią to dla zniechęcenia Cię do dalszych działań i zwykłej zazdrości, bo widzą, że robisz coś, co daje Ci radość, a oni każdy kolejny dzień spędzają według jednego schematu.

    @qbacki

    Parę lat. Nie dni, nie tygodni,... LAT!!!! Parę lat zajęło mi zrozumienie jednej kwestii: Czy oni, kurwa, Ci w życiu pomogą? Czy coś pokażą, dadzą pieniądze? Ustabilizują życie? Przeżyją je za Ciebie? Spełnią TWOJE marzenia? NIE!!!! No więc, do kurwy nędzy, czemu przejmujesz się ich opinią?

    @Zbychu

    Moim głównym celem jest dążenie do marzeń, odkrywanie pasji i nauka samoakceptacji, praca nad sobą i poczuciem wartości, ale żeby tego dokonać muszę mieć chłodną głowę i kontrolować swoje życie.

    @SennaRot

    1. Rozwijaj się, najlepiej w kierunku, który lubisz i w którym chciałbyś działać. Wymaga to wytrwałości i determinacji.

    2. Nie siedź w stagnacji; wcześniej czy później zemści się to na Tobie.

    3. Nie pieprz, że wystarcza Ci to, co masz. Wystarcza na życie, ale chcesz tak naprawdę więcej. Potrzebujesz hajsu, również aby wyrwać się z domu rodzinnego. Im będziesz starszy, tym będziesz bardziej potrzebował.

    4. Szukaj innych możliwości, podejmuj nowe prace. Takie, aby podnosić kwalifikacje i zdobywać doświadczenie (umiejętności).

    5. Nie bój się zmiany pracy; jak widzisz, że nic nie wnosi w Twoje życie ani rozwojowo ani finansowo, szukaj czegoś następnego.

    6. Pracuj tam, gdzie są lepsi od Ciebie, aby się od nich czegoś nauczyć, aby w perspektywie czasu być w czymś specjalistą, więcej, coraz więcej zarabiać.

    7. Nie poddaj się stagnacji, nie kiś się w czymś, co za parę lat będzie tak samo wyglądać, gdzie za parę lat będziesz robić to samo i tyle samo zarabiać.

    @The Saint

    Młody mężczyzna w takim wieku ma przeć do przodu, świat zdobywać. A nie ograniczać się do poziomu 95% przeciętniaków, którzy w wieku max 25 lat, jak stado baranów, zakładają obrączki, ograniczając do blisko ZERA swoje możliwości działania.

    @HORACIOU5

    Przecież opinia społeczeństwa jest najistotniejszym wyznacznikiem mojego życia i pod nią się MUSZĘ podporządkować! Jebać moje szczęście i to czego ja chcę bo... bo... no bo co ludzie powiedzą, no! Opinia ludzi ponad wszystko! Fuck logic!

    @żniwiarz

    Strach przed samotnością to jebana iluzja, jeden z filarów matrixa.

    @HORACIOU5

    Też się kiedyś tego obawiałem. Uwierz, że nie warto poświęcać szacunku do samego siebie i swojej własnej godności tylko po to, aby nie być samemu.

    @qbacki

    Coś mi po cichu podpowiada, że ludzie, którzy boja się być sami lub maja stracha przed rozstaniem, nie maja pomysłu na siebie, na życie, na to jak ma wyglądać ich przyszłość.

    @Dante

    Nie daj sobie wmówić, że samotność mężczyzny to coś złego. To ten sfeminizowany świat, który stoi na głowie, nadał szlachetnej samotności pejoratywnego znaczenia.

    @zuckerfrei

    Z jakiego tonącego statku? Ty chłopaku masz to szczęście, że ciągle spawają Cię w stoczni! Polecić Ci dobre spawarki? Są 4, cztery książki Bossa; kup w pakiecie i czytaj, a jak nie zrozumiesz, to raz jeszcze!

    @Zerwito

    Dobrze, że się obudziłeś. Pomyśl sobie, że niektórzy nigdy tego nie doświadczą. Popracuj nad samooceną - wszystko inwestuj w siebie. Jeżeli nadal będziesz chciał mieć dzieci, to możesz je mieć. Facet może być ojcem po 70-tce. Nie musisz się żenić, ani nawet mieć związku. Możesz mieć kochane dziecko i je wychowywać. Tylko pytanie: czy to Twoje pragnienie, czy wpojone przez programistów [przyp.: matrixa]. Zastanów się nad tym. Pamiętaj, teraz jesteś wolny.

    @Drizzt

    To jest ten, tak zwany, kryzys wieku średniego, który błędnie został powszechnie uznany za naturalne zjawisko w życiu każdego mężczyzny, a tak naprawdę jest niczym innym, jak uświadomieniem sobie błędnych decyzji ciągnących się latami, życia w narzuconym schemacie i ciągłym strachu przed zmianą tego stanu rzeczy.

    @JoeBlue

    Myślisz, że Ty jeden dostałeś w dupę? TYLKO Ty możesz zrobić tak, że się pozbierasz, a baby nie maja z tym nic wspólnego.

    @jake

    Natura kocha skurwieli i nienawidzi mięczaków - za bycie miłym dostaniecie po dupie, za bycie skurwielem zostaniecie wynagrodzeni - dokładnie odwrotnie jak wmawia nam społeczeństwo.

     

    Posłuchaj, zwolnij i miej dokładnie w dupie, co w danej chwili robi, myśli, mówi cała pozostała część świata.

    @Subiektywny

    Mężczyzna przede wszystkim MA BYĆ SOBĄ, CIESZYĆ SIĘ I CZERPAĆ SATYSFAKCJĘ Z TEGO CO ROBI I EMANOWAĆ POZYTYWNĄ ENERGIĄ (owe półmityczne wibracje - ale faktycznie to przyciąga ludzi!). Reszta (w tym zainteresowanie kobiet) - to możecie mi wierzyć bądź nie - ale jest to wyłącznie pochodna powyższego.

     

    Facet to ma być facet - twarda ręka, głowa wysoko uniesiona, dominant. Ma symbolizować i emanować siłą.

    @SennaRot

    Nie można podejmować ważnych decyzji życiowych bez analizy (wyobrażenia perspektywy skutków jej w czasie) i będąc do nich samemu nie do końca przekonanym.

    @Brzytwa

    W praktyce sprowadza się do tego, że albo rządzisz Ty, albo rządzą Tobą.

    @Mendoza

    Bo to prawo się wywalcza, a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    @Adolf

    Jak masz wątpliwości żeby komuś zaufać, to mu nie ufaj. Niewiele stracisz, dużo możesz zyskać.

    @Tarnawa vel Lancelot

    Facet robi, nie mówi.

    @Krzysiek1991

    Może jestem młodszy od większości z was, ale parę lat młodocianych błędów z loszkami nauczyło mnie 4 mądrych zasad. Jedna z nich, to że prawdziwym mężczyzną się JEST, a nie BYWA.

    @Oświecony

    Jakie cechy powinien mieć idealny (lub prawdziwy) mężczyzna? Jedna kobieta odpowiedziała, że: ‘Mężczyzna nie powinien mieć żadnych cech kobiecych!’

    @Dante

    Szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie, a nie w innych ludziach.

    @zuckerfrei

    Ty masz, kurwa, nauczyć się liczyć sam na siebie i mieć wiarę w siebie i swoje możliwości - chcesz wsparcia od kobiety, dziewczyny? No, kurwa, niżej nie da się upaść...

    @Przemek1991

    Należy mieć przede wszystkim poukładane życie z samym sobą, a żadna kobieta nie będzie w stanie spierdolić nam życia.

    @Dobi

    Jakoś dziwnie: ludzie przestali już mi mówić, że żadna kobieta mnie nie chce, że nie potrafię żadnej zdobyć. Ciekawe dlaczego? Może widzą, że wcale mi to nie przeszkadza i codziennie jestem w dobrym nastroju, a oni - nie? A może to ta moja pewność, że idę właściwą drogą i moja decyzja jest w pełni świadoma?

    @Stulejman Wspaniały

    Uświadom sobie, że jesteś słaby, bo Ci zależy na seksie, stabilności i braku samotności.

    @TPakal1

    Dlatego tacy są, bo są pod silnym kobiecym wpływem na ich życie. Najpierw matek, potem żon. Ten skutek w postaci silnego obniżenia ich wartości przez wychowywanie w wiecznym poczuciu winy, poczuciu winy za popęd seksualny, za masturbację, za brak dziewczyny, za posiadanie głupiej dziewczyny, za bycie kawalerem, za małe zarobki, za kochanki, i tak dalej w nieskończoność. Jak kurewsko silnie destrukcyjny wpływ na chłopaków, późniejszych mężczyzn, ma nasze chore destrukcyjne społeczeństwo to my dobrze wiemy, a ci, co nie wiedzą, powinni jak najszybciej sobie to uprzytomnić.

    @Eredin

    Romantyk myśli, że kobieta jest wspaniałą istotą, a on zwykłym śmieciem niegodnym zawiązać jej buta (no niestety, często tak myślą). I robi takie podchody, aż w końcu popełnia serię książkowych błędów i traci resztki godności. Konkretny koleś ma w dupie laski, a nawet jeśli nie, to na pewno ich nie stawia wyżej od siebie. I one to czują; desperata wywąchają na kilometr.

    @TPakal1

    To jest problem wielu z nas. Oceniamy i wartościujemy swoją męskość przez pryzmat kobiet. Bardzo duży błąd.

    @Assasyn

    I nie szukaj potwierdzenia swojej męskości w kobietach, to podstawowy błąd, kobieta nigdy Ci tego nie da, da Ci trochę przyjemności, dobry seks, trochę ciepła, ale to nie jest to, co powinno być, każdy mężczyzna ma w sobie taki silny, męski pierwiastek, tylko że to przykryte jest solidną warstwą syfu. To musi wychodzić od Ciebie, nie musi, ale powinno, nie uzależniaj swojego poczucia wartości od opinii innych, bo narażasz się na okropne wahania nastroju, stresu wymieszanego z przyjemnością.

    @Przemek1991

    Kobiety to wspaniałe istoty, ale nigdy nie należy stawiać ich na piedestale. Ona może być jedynie dodatkiem do spełnionego życia. Kiedy nadajesz pannie najwyższy status w swoim życiu, to z góry skazujesz się na porażkę, bo one, po pierwsze, na dłuższą metę nie znoszą faceta, którym mogą sterować jak chcą, a po drugie, potrafią to bezlitośnie wykorzystać.

    @Ziomisław

    Sraj na to, co w komediach romantycznych nazywają miłością. To bajka dla starych ciot i ciotek. Zakochanie to tylko chemia, mija i kończy się kacem. I nie jest tym samym co miłość. Ta ostatnia, prawdziwa, zaczyna się ponoć od siebie.

    @Subiektywny

    Prawdziwy Alfa nie ma takich dylematów. Bo jego pozycja i pewność siebie maja dwumetrowy fundament i nikt nie waży się go nawet tknąć. Samiec Alfa nie ma taktyki. On wchodzi i przejmuje. On nie próbuje dominować, on po prostu dominuje.

    @parafianin

    Mężczyźni kontrolują sytuację nie reagując. Kobiety będąc hiperemocjonalnymi. Kto ulegnie, ten przegra.

    @jaro670

    Silny samiec nie negocjuje tylko wymaga.

    @Assasyn

    Badboy jest atrakcyjny, bo wywołuje w kobietach emocje, mimo słownych zapewnień, że Ona by na takiego chuja nie poleciała, ulega mu; typowy badboy charakteryzuje się tym, że zapewnia skrajne emocje, raz jest misiem, cieplutkim, a za chwilę może zdemolować kuchnię za to, że obiad był za słony. Typowy badboy jest ogromnym wyzwaniem dla kobiety, ona nie potrafi go okiełznać. […]dlatego jest często człowiekiem skrajności. A to kobiety cholernie pociąga […].

    @RedBull1973

    Samiec Alfa nie boi się o swoją kobietę, bo Alfa WIE, że jest ZAJEBISTY dla swojej samicy i laska go nie puści w trąbę przy pierwszej lepszej okazji... To ONA powinna obawiać się o utratę takiego mężczyzny, jak Ty! No chyba, że... no właśnie, może nie do końca jesteś dla niej Alfą...?

    @Adolf

    Przypomnę, że samiec Alfa nie ma kłopotu z kobietami, po prostu olewa je. Ten samiec nawet nie pomyśli żeby wkurwiać się na babę. Normalnie spuszcza ją w kibel i zapomina. To Wami powinno kierować. Żadnej tolerancji na jej fochy. To Wy kreujecie kobietę i jej zachowanie. Ale kobiety są jakie są. Nasze podejście do nich powoduje ich współpracę lub nie. TO WY GENERUJECIE ICH POSTAWĘ! I wkurwiać się możecie tylko na siebie.

     

    Jeżeli wejdziecie w zawiązek, ogarnijcie babę, od samego początku! Wyznaczcie granice i pilnujcie jej. A nie, że  pod wpływem hormonów rozpływacie się dla swojej loszki. Wstyd i poruta! Tak nie powinien zachowywać się ogarnięty samiec.

    @Subiektywny

    Zachowanie bad-boya rozbudza w kobiecie masę emocji w pełnym spektrum: od euforycznych uniesień po szalonych głupotach do wściekłości i depresji, gdy jest gnojona. Na dodatek wszystko to przeplata się z sobą co chwila. Plus załącza u kobiety to słynne ‘już ja go zmienię’, ‘już ja sprawię, że będzie pełzał za mną na kolanach żebrząc o miłość’, itd.

    @mac

    Cham - mężczyzna mówiący prawdę, której kobieta nie chce słyszeć.

    @Mayki

    Znajoma pewnego chłopaka powiedziała mu: ‘My kochamy skurwysynów, a wychodzimy za mąż za frajerów.’

    @rewter2

    Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro czy zło. Jest natomiast nadrzędny cel, tj. zapewnienie przeżycia sobie oraz swojemu potomstwu, oraz przetrwanie gatunku w taki sposób, aby zmaksymalizować jego szanse na rozwój w przyszłości.

     

    To dlatego kobiety kleją się do samców Alfa, to dlatego kobiety ruchają na kasę beta-providerów i dlatego są w tym tak skuteczne, bo nawet nie przyjdzie im do głowy zastanawiać się czy jest to ‘obiektywnie filozoficznie’ dobre, a biorą pod uwagę tylko to, czy jest to dobre dla nich samych oraz ich potomstwa.

    @Klapaucjusz

    A wystarczyło uznać wyższość niektórych pod pewnymi względami, bez konieczności deprecjonowania własnej osoby. Przy okazji widać jak kobiecą psychikę mają tacy matrixowcy - bierna agresja to babska broń głównie.

     

    Tradycyjny świat mężczyzn to ustalone hierarchie i nie ma nic uwłaczającego w tym, żeby uznać, że osobnik A ma więcej hajsu, a osobnik B jest w stanie znokautować mnie w 5 sekund, i choćbym poświęcił lata na zarabianie i trening, to raczej ich nie przewyższę, bo startowali z innego poziomu.

    @qbacki

    Moja rada na wszystkie związki jest taka: jeżeli wchodzisz w związek, to musisz mieć pasję.

    @Logan

    Co do pasji. Pierwsze zastrzeżenie: kobiety jej nie mają. Tzn. niektóre tak, ale to są wyjątki, rzędu jedna na sto. Po drugie: nie mylić jakiejś chwilowej mody, jakiejś pierdoły typu ‘lubię oglądać dobre filmy’ z pasją. Pasja to jest coś wyjątkowego, coś, na czym niestety niewielu potrafi zarobić. Jednak jeśli im się to uda, to... nie pracują, a jedynie realizują swoją pasję.

    @Przemek1991

    Dla mnie osobiście, pasja to robienie czegoś nie dla kasy, lecz czystej przyjemności, wręcz z chęci oderwania się od codziennej rutyny spowodowanej pracą, bądź innymi obowiązkami.

    @qbacki

    Pasja to coś, co staje się naszą obsesją. Jesteś wtedy jak wariat. Skoncentrowany na swoim, na tym co kochasz. Wtedy nie liczy się opinia innych czy to, że ktoś Ci będzie pierdolił o rzeczach, które nie mają dla Ciebie znaczenia. Pasja to jak jazda pociągiem. Tam masz proste tory. Wiesz gdzie idziesz, dokąd zmierzasz. A jak trafiają się osoby zajarane w tym temacie, to stajesz na stacji, o ile chcesz, i je zabierasz.

    @qbacki

    Ty masz atakować, żyć dla siebie, dążyć do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą. Jeżeli masz coś, co nazywa się hobby, to próbujesz się tym zająć. Jak masz pasje, to robisz wszystko, żeby tylko mieć to przy sobie i nic innego Cię nie interesuje.

    @Bonhart

    Trzeba mieć pasję, trzeba się jej poświęcać, a kobieta musi wiedzieć, że nie stoi na piedestale, a gdzieś pod nim, i czeka na swoją kolej.

    @qbacki

    Większość doświadczonych chłopaków tutaj już wie, jak cenny jest nasz czas i wie też, że poświęcanie go dla kobiety nie jest najlepszym rozwiązaniem.

    @GluX

    Kobieta nie wytwarza swojej energii - energia kobiety jest bardziej odzwierciedleniem nas samych.

    @mac

    Kobieta nie lubi stawiać się w roli proszącego, tylko kocha brać - zawsze, i nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o energię, żeby coś się działo. Niezależnie, ile właduję w kobietę i tak będzie za mało. Mężczyzna to energia dająca. Kobieta to energia przyjmująca.

    @Stulejman Wspaniały

    Najwyższa pora, by ludzie się obudzili z tego bajkowego snu o tym, że kobiety kochają nas za wnętrze. Oczywiście kobiety tak mówią, no a co mają mówić? Że dokładnie kalkulują ile jesteś wart i czy może nie znajdzie się lepszy?

    @Długowłosy

    Kobiety oceniają facetów tylko i wyłącznie po wyglądzie i kasie - pierdolenie o ‘inteligencji i charakterze’ to totalna mrzonka i największe oszustwo jakie można sobie wmówić.

    @Mr Bread

    Zamiast rozpisywać się, proponuję nie myśleć o tym, skupić się na swoich pasjach i gromadzeniu zasobów. Prędzej czy później kobiety same zaczną Cię podrywać.

    @XYZ

    Nieważna twarz, gdy resztę masz.

    @Rnext

    Facet może być nawet ubogi, o ile ma kasę.

    @Przemek1991

    Wygląd w przypadku faceta nie odgrywa aż tak dużego znaczenia, ponieważ dla kobiet ZAWSZE najważniejsze będzie to, by facet miał możliwie jak najwyższą pozycję społeczną.

    @RafX

    Kobiety są w stanie wybaczyć wszystko oprócz słabości i braku pieniędzy.

    @XYZ

    Bracia. Nie zgadzam się. To nieprawda, że kobiety lecą na kasę. Kobiety lecą... na mężczyzn z kasą! Ewentualnie lecą... do innego, gdy kasa się kończy.

    @zuckerfrei

    Poduszka finansowa - oszczędzaj - wyrób sobie ten nawyk i odkładaj cash. I tak na przyszłość, nigdy nie mów samicy, ile masz odłożone, itp. Ona ma wiedzieć, że MASZ cash, ale NIGDY ILE masz!

    @Tomko

    Oprócz statusu kobiety szukają poczucia humoru, inteligencji oraz decyzyjności u mężczyzn.

    @SennaRot

    Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie, to przepadłeś z kretesem, Bracie.

    @RedBull1973

    Albowiem zgodnie z teorią SMV [przyp.: Sexual Market Value - wartość na rynku seksualnym] (i z życiowym doświadczeniem!), samica do szczęścia potrzebuje samca o WYŻSZYM SMV, niż jej SMV! Nie może być męskie SMV równe ani mniejsze niż samicze, musi być wyższe!

    @Subiektywny

    Na pytanie czego chcą kobiety należy odpowiedzieć w następującej kolejności: Po pierwsze - chcą jak najwięcej. Po drugie - wszystkiego, a dokładniej: wszystkiego tego, co sobie aktualnie w danym momencie zaimaginują. Po trzecie - zdobytego Twoim, samcze, staraniem lub Twoimi rękami, przy jak najmniejszym nakładzie środków własnych kobiety.

    @Subiektywny

    Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności.

     

    Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności.

    @The Saint

    Dodać można do tego kolejne mądre zdanie: ‘Każda kobieta wykorzysta mężczyznę na tyle, na ile ON jej pozwala.’

    @SennaRot

    Pamiętajmy, że One grają na takich zasadach, na jakie My pozwalamy, o ile potrafimy się ich trzymać (zasady i konsekwencja).

    @Drizzt

    Nie ma znaczenia czy będziesz z tą, czy z inną. One takie po prostu są. Będzie tak bez wyjątku. Dlatego musisz być świadomy i jasno stawiać granice. To zależy tylko od Ciebie, bo one wycisną z Ciebie ile tylko mogą.

    @Waginator

    Kobiety bardzo często narzekają, że faceci lecą tylko na ich wygląd, że zależy im tylko na seksie i traktują jako obiekt seksualny. Natomiast facetów często boli fakt, że są traktowani jak bankomaty i kobietom zależy głównie na ich pieniądzach. Pomijając wyraźną analogię pomiędzy tymi dwoma postawami, można tu dostrzec pewien paradoks.

     

    Mianowicie zarówno kobiety i mężczyźni doskonale wiedzą, że wygląd kobiet jest ich głównym atutem, co zresztą same wykorzystują, a pomimo to narzekają na ten fakt. I w drugą stronę faceci, część świadomie, większość podświadomie, wiedzą, że kobiety pragną hajsu, który jest głównym atutem mężczyzn, a pomimo to często uznają to za zjawisko negatywne.

     

    I tak paradoksalnie, wartość kobiety, która jawnie mówi, że pociągają ją pieniądze faceta zaczyna spadać, tak samo wartość faceta, u którego widać, że zależy mu na seksie, również zaczyna spadać.

     

    Ta alternatywna teoria wyjaśnia, dlaczego niezainteresowani danymi kobietami faceci są dla nich bardziej pociągający, a komplementy często wywołują odwrotny skutek do zamierzonego.

    @RedBull1973

    Jednak z perspektywy czasu bezwzględnie uważam, że ZAWSZE TRZEBA startować do TYLKO tych ładnych, najładniejszych!

    @von.hayek

    Wzór na optymalny wiek kobiety to: WiekKobiety = (WiekMężczyzny / 2) + 7. Czyli jak mamy 40 lat, to samica najlepiej aby miała nie więcej niż (40/2)+7 = 27. Jak mamy 28 lat, to (28/2)+7 = 21.

    @Długowłosy

    Dlatego strategia wiązania się z kobietą 18-23, którą możesz jeszcze w miarę ‘ukształtować’ jest słuszna także z tego powodu. Laska po 25 roku życia to kobieta z bagażem różnych doświadczeń, dodatkowo zazwyczaj cholernie zmanierowana, a przy okazji rozpuszczona przez ‘białorycerstwo’.

    @SennaRot

    Termin przydatności pełnej mężczyzny - dopóki jest sprawny fizycznie.

     

    Termin przydatności pełnej kobiety - do 25 roku życia, maks. do 28 ze sporym naciągnięciem do 30-stki (jeżeli jest w pełni zdrowa, uwzględniam podejście białorycerstwa).

     

    Mam na myśli macierzyństwo, ale również SMV. Później większość kluczowych funkcji odpada, więc spadają do funkcji podrzędnych i tak są traktowane przez samców... co ich bardzo frustruje. Stąd narzekania typu ‘prawdziwych mężczyzn już nie ma’ i pochodne. Jak wiadomo żadna Pani nie lubi grać ról drugoplanowych. Jednak w pewnym wieku tylko takie im pozostają.

    @overkill

    Wiązanie się ze starszą kobietą oznacza słabość faceta - gościa, który z różnych powodów nie jest pewien siebie albo jest w dołku, albo został tak ukształtowany, że tej pewności nigdy nie miał. Pewny siebie i, na przykład, jeszcze zasobny facet nie wejdzie w taki układ.

    @Długowłosy

    Kobieta po 30-stce, która nie ma dzieci, rodziny, etc., to z biologicznego punktu widzenia ‘przegraniec’ - tak, nie facet, którego tak chętnie nazywają różne Panie ‘looserem’, a różne pantofle płci męskiej ‘niedojrzałym’. Powtarzam - kobieta po 30-stce nie ma prawa wymagać niczego, poza zlitowaniem się nad jej samotnością i więdnącą urodą. Kobieta 30+ = tylko seks.  Przehulałaś młodość - a co mnie to obchodzi?

    @SennaRot

    Dla kobiety po 30-stce to ostatnia szansa w życiu, aby mieć dziecko i zaspokoić mega silny i coraz bardziej dominujący instynkt macierzyński. Jak nikt ich nie weźmie, to zostaje samotność, a tego panicznie się boją.

    @Herbu Mizogin

    W końcu o to w zasadzie walczył przez 150 lat ruch emancypacyjny/feministyczny - o nadanie wartości atrybutom, które wcześniej dyskwalifikowały kobietę jako partnerkę, tj. starości, brzydocie i braku zdolności prokreacyjnych.

     

    Młoda, urodziwa dziewczyna nie potrzebuje żadnych ‘praw kobiet’ - wystarczy, że założy krótką spódniczkę. Kobiety dobrze rozumieją, że ich wartość spada wraz z wiekiem - stąd ta cała uruchomiona u schyłku XIX wieku machina, której celem było wzbudzenie w mężczyznach poczucia winy, że nie dostrzegają w Paniach ‘duszy’ dokonując wyborów w zgodzie z naturalnymi popędami.

     

    W szerszym kontekście, to cały proces demokratyzacji społeczeństw jest próbą niwelacji naturalnych różnic między jednostkami poprzez odwrócenie pojęć i nadawanie ‘praw’ wszelkiej maści ‘pokrzywdzonym’.

    @Assasyn

    Piszesz, że laska ma jakieś dziecko? To spierdalaj jak najdalej: szuka sponsora; jakby doszło do sexu, waliłaby się jak królik, tylko dlatego, żeby złapać Cię na haczyk. Chodzi o zasoby dla dziecka, Ty jesteś, moim zdaniem, pionkiem, no ale mogę się oczywiście mylić.

    @parafianin

    Czyli w młodości spluwała na miłych chłopaków, a po 30-stce, z dzieciakami, nagle potrzebuje ‘miłego i zaradnego’, który będzie ‘dobrym ojcem dla jej dzieci’. I już na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie, że na więcej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej [przyp.: wyjątkowej osoby jak Ty/wyjątkowej panny jak ona].

    @RedBull1973

    Samica z małym dzieckiem (lub jeszcze gorzej - z dziećmi!) to pewny generator zajebistych problemów! A już najgorszy układ, jak jeszcze mężczyzna też ma swoje dzieci, i chce z nimi utrzymywać normalny kontakt.

    @Dobi

    Z kobietami z dziećmi generalnie jest taki problem, że one nie szukają partnera dla siebie. One szukają nowego ojca dla swoich dzieci. Wszystko jedno z jakiego powodu się rozstały z ich ojcem, czy to była wpadka dyskotekowa, czy małżeństwo.

     

    Samotne matki nie szukają ustatkowanego faceta. One szukają jelenia, który będzie ojcem dla ich dzieci. Jelenia, który będzie utrzymywał je i ich bachory.

    @Gość Dr Caligari

    Jest taka scena z filmu ‘Dziękujemy za palenie’ (‘Thank you for smoking’), gdy główny bohater zwraca się do partnera swojej byłej żony i matki ich córki: ‘Pamiętaj - to ja jestem jej ojcem, a ty tylko posuwasz jej matkę.’

    @Oktabryski

    W podrywaniu kobiet przydaje się bywanie aroganckim i zdecydowanym. Trzeba po prostu brać jak mężczyzna to, co kobieta ma do zaoferowania.

    @Oktabryski

    Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, randki służą do odrzucania kandydatek/kandydatów, którzy z różnych względów są nieodpowiedni. Twoje rówieśniczki posiadły tę wiedzę i wykorzystują ją bez litości od co najmniej 10 lat. Jeśli dojdziecie do zdania, że oboje sobie odpowiadacie, randkowanie się skończy i zacznie się dopiero budowanie związku.

    @Ludzki.Człowiek

    Nie spinać się, czerpać przyjemność z procesu poznawania i świadomość, że prędzej czy później samica przeskoczy na inną gałąź, działa cuda.

    @qbacki

    Pamiętajcie: jeżeli kobieta wychodzi z Wami na kawę, lody (obojętnie jakie), piwo, wódkę, czy nawet po ciemku do kibla, to zawsze ma już w głowie plan jak Cię wykorzystać. Świadomie, nieświadomie, ale ma. Obojętnie czy chodzi jej o pieniądze, frajdę, seks, zaspokojenie własnych potrzeb, czy też bezpieczeństwo, bo ‘ona boi się iść sama po ciemku do kibla’. ZAWSZE o tym pamiętajcie. One we WSZYSTKIM mają swój interes.

    @qbacki

    W ogromnym skrócie: kobieta SZUKA. Szuka podświadomie jak najlepszej opcji dla siebie. Musi to być jak najlepsza opcja do zapłodnienia.

    @SennaRot

    Kobieta nigdy nie przyzna się do tego nawet jakby to było oczywiste. One nigdy nie przyznają się wprost do czegoś, co jest społecznie nacechowane negatywnie.

    @SennaRot

    Kobiety lecą, pieprzą się, kochają drani. Dobrych facetów wykorzystują, olewają i gardzą nimi podświadomie.

    @Rnext

    Kobieta gada, gada i gada. ‘Waha się’, bo nie ma pewności co do Twoich reakcji i skali posiadanej władzy/przewagi/kontroli.

    @Samiec Alfa

    Otóż każda z nich posiada syndrom kameleona. Dostosuje się do Twoich oczekiwań. Wcześniej tego nie dostrzegłem za czasów białorycerskich, ale każda z pań była tą idealną i tą jedyną. Każda z nich posiadała ten sam zestaw cech, które najbardziej mi się w nich podobały.

    @Brzytwa

    Endorfinki szaleją w myśl kopulacji i przedłużenia gatunku o czym jeszcze nikt nie ma pojęcia.

    @Subiektywny

    Z tego co zauważam - statystyczna kobieta w relacji szybciej wychodzi z trybu ‘motylki w brzuchu’ i wchodzi w tryb ‘rachuję, kalkuluję i stawiam relację pod siebie i swoje oczekiwania’. Facet jeszcze biega zalofciany i niczego nie zauważa, gdy panna już go warunkuje jak psa i trenuje. A gdy się już, jeden z drugim, z tego pierwszego ciągu miłosno-narkotycznego jako-tako wybudzi, już jest generalnie pozmiatane.

    @Brzytwa

    Endorfinki się skończyły :<

    @rarek2

    Ale pamiętaj o jednym, bardzo ważnym, te anioły, piękne istoty, to w 90% tylko skorupy. W środku siedzi głupia, nadęta, próżna, wyrachowana baba. One zazwyczaj mają jeden cel (Marek nazywa je ‘zawodniczki’): znaleźć frajera z kasą, który zapewni im wygodne życie; takiego, z którego będą czerpać bez umiaru, by na koniec okraść z co najmniej połowy majątku - a wiem o czym piszę, bo rozmawiam czasami z jednymi co bardziej szczerymi. Reszta, czyli tzw. miłość jest bardzo rzadko spotykana; i nie mieszaj miłości z hajem hormonalnym - bo to dwie różne rzeczy.

     

    Jak do sprawy podejdziesz w ten prosty sposób to będzie Ci łatwiej. Bierz od nich co dadzą i co chcesz i tyle. Pod żadnym pozorem nie żeń się, w seksie się zabezpieczaj samemu, nie licz na zabezpieczenie loszki - bo wrobi Cię celowo w dzieciaka. A poza tymi gorzkimi słowami - podrywaj je, ciesz się nimi, przelatuj je.

    @Nomorepanic

    Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo ‘żadna nie jest zainteresowana’ albo ‘że wszystkie już zajęte’ - stawiasz się w pozycji ciamajdy.

    @Honest

    Nigdy kobietom nic nie obiecywałem, a wręcz otwarcie mówiłem, że ani związek, ani posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Zazwyczaj słyszałem wtedy, że widocznie nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. To, że niektóre uznawały to za wyzwanie, nie jest moją sprawą.

    @Geralt

    ‘Nigdy nie bierz dupy z własnej grupy.’ Nigdy się nie spoufalaj z kobietami z pracy. W pracy robisz swoje i wracasz do domu. W pracy pracujesz, a nie romansujesz i skup się tylko na tym. Teraz loszka będzie się mścić. Teraz spodziewaj się dziwnych akcji. Typowych dla kobiet.

    @Vincent

    Co do MĘŻATEK - nie byłbym w stanie się z jakąkolwiek przespać. Nie chodzi tu już o moje osobiste zasady, tylko o fakt że w wiele większym stopniu solidaryzuję się z moją płcią niż z przeciwną i po prostu nie byłbym w stanie zrobić takiego świństwa innemu, facetowi, być może kochającemu i naiwnemu mężowi.

    @GluX

    Na tym forum nie ruchamy mężatek. Niech się rozwiedzie i pobędzie sama - a nie, że skacze od razu na lepszą gałąź.

    @Długowłosy

    Od samego początku nie daj się ustawić w pozycji zabawiacza, który organizuje księżniczce czas, jaki ona łaskawie mu użycza, samemu nie wiedząc co z nim zrobić. Zapraszasz kobietę do SWOJEGO świata i dajesz jej z niego korzystać (Twoich pasji, zasobów) w zamian za jej odpowiednie zachowanie.

    @Rnext

    Przypomina mi się wywiad z pewną laską prowadzącą biuro matrymonialne. Opowiadała, że panie przychodzą z takimi wymaganiami, których nie jest w stanie spełnić większość facetów. Więc ona proponowała im ‘obniżenie’ tychże wymagań. I tu uwaga. Nie proponowała ‘urealnienia’ wymagań, tylko kodowała im że ‘coś muszą obniżyć’ (bo faceci są tacy kiepscy, a one świetne).

    @Brzytwa

    Skoro mamy równouprawnienie to niech spierdalają być silne i niezależne gdzie indziej.

    @Dobi

    Kobieta jest przekonana o swojej atrakcyjności, bo wszędzie znajduje adoratorów. Szczerze gardzi takimi. Jeśli w jej otoczeniu pojawia się ktoś, kto zachowuje się inaczej od pozostałych samców, to babka łapie w mózgu zwarcie styków: ‘Jak to? On na mnie nie leci? - Przecież wszyscy lecą! On też powinien!’

    @Odlotowy

    Błędem faceta jest to, że nieustannie biega za kobietami, ponieważ przyjęło się społecznie - szczególnie u Nas - że 30-sto letni facet to powinien już mieć własne mieszkanie, najlepiej w kredycie, dobry samochód, najlepiej w wersji rodzinnej, obok siebie kobietę i dzieciaka w drodze. Niby ta wizja jest pro-rodzinna i jak najbardziej w porządku... ale ja zadaję pytanie - a co z kobietą? Wymagają od facetów, to niech wymagają od kobiet.

    @Pyrrus

    Liczy się tylko to, czego Ty pragniesz. Kobieta ma być tylko dodatkiem do Twojego wspaniałego życia. Prawda jest taka, że choćbyś nie wiem co zrobił, to i tak nie poznasz jej w 100 procentach.

    @Długowłosy

    Zasada 3 randek - jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków.

    @HORACIOU5

    W przypadku, kiedy mężczyzna zostaje olany, to po prostu ma to gdzieś i zaczyna interesować się inną kobietą. U pań działa to tak, że kiedy widzi, iż nagle interesujesz się inną, a ją masz gdzieś, to robi jej się zwarcie w główce. Oprócz ogólnego schematu w postaci: ‘Dlaczego on już nie lata za mną? Przecież powinien dalej się starać o moją uwagę, bo jestem taka super!’

    @jaro670

    Wyjebka, to najlepsza terapia na świecie.

    @Subiektywny

    Jedna z największych kar dla kobiety to obojętność względem niej.

    @Lukas

    Kilka podstaw:

    1. Przenosisz się szybko do reala, spotkanie w 4 oczy, może być gdzieś w centrum, szybko krótko, dobre wrażenie i dalej w dzień.

    2. Żadnego pierdolenia o smutach, od razu przebojowo do celu, czyli do ‘dziury’.

    3. Musisz się wylansować i zbijać ich naciągniętą, jak guma w majtkach, wartość.

    4. Cocky and funny - czyli przedrzeźniasz się, negujesz, odbijasz, lekki podtekst erotyczny.

    5. Żadnych smsków, pierdololo na czacie czy telefonie.

    6. Na tych portalach chodzi o jedno, więc nie zgrywaj świętoszka i nie udawaj, że nie wiesz.

    7. Tylko ładne laski; omijaj pojebane i lochy.

    8. Musisz grać niedostępnego, nie mam czasu, jestem busy [przyp.: ang. zajęty], jutro mam randkę z nowopoznaną panną, itp., itd.

    9. Jedne szukają atencji, inne kutasa.

    10. Potraktuj to jak grę marketingowo psychologiczną - wyróżnij się z tłumu matołów.

    @Subiektywny

    Żadna, ale to żadna dziewczyna czy kobieta NIE DA PO SOBIE POZNAĆ, ŻE JEST ZDESPEROWANA NA ZWIĄZEK. Prędzej pogryzie i zje bez popijania torebkę kopertówkę z dermy kupioną na wyprzedaży w H&M! Nigdy, przenigdy, never ever! Będzie podkreślała swoją niezależność, jaka to jest szczęśliwa i silna, jak to nie potrzebuje mężczyzn i się nabija z nich, itd. A w rzeczywistości... no właśnie - oczy i uszy będą latać na lewo i prawo w intensywnym poszukiwaniu. Ale przyznać się do tego? PRZENIGDY!

    @Krzysiek1991

    Dla kobiet romantyczność oznacza dokładnie to, jak pokazują to w filmach i serialach, a nie jak my myślimy. Romantyk w filmach i serialach to zamożny facet z ugruntowaną pozycją, który buja się z kobietą po najlepszych knajpach, itd. oczywiście płacąc z własnej kieszeni za wszystko.

    @overkill

    Baba to takie zwierzę, co się szybko przyzwyczaja do dobrego. Zauważ, że z babą jest jak z dzieckiem - dziecko też się szybko przyzwyczaja do dobrego. A że faceta sprowadza do roli bankomatu nie dając nic w zamian, to w zasadzie norma - sam na to pozwoliłeś. Rozjechała Ci się rama i granice, a teraz ciężko to odkręcić.

    @Wrażliwy Egoista

    Romantyczną może być sytuacja kiedy, zabierasz kobietę w jakieś nietypowe miejsce, zabierając przy tym ze sobą dobre wino. Po drodze, wracając na mieszkanie (gdzie ją konkretnie wyruchasz) możesz jej do tego kupić różę.

     

    Ważnym jest, żeby nie było za słodko, więc każesz jej nad ranem spierdalać, bo masz dużo roboty na dzisiaj, cokolwiek - ma wiedzieć, że jej czas z Tobą minął i ma się wynosić. Wtedy kobieta szanuje każdy moment spędzony z Tobą. Na tym polega romantyczność, a nie na płaszczeniu się przed kobietą, co jest normą w matrixie.

    @Waginator

    Im więcej czasu mija bez bliższego kontaktu fizycznego, tym większa szansa na dostanie się do friendzone, więc uważam, że do takiego kontaktu trzeba dążyć jak najszybciej.

    @Tomko

    Śmiem twierdzić, że 75% przypadków trafienia do worka friendzone to nieumiejętność eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedłużanie ‘fazy zainteresowania’ bez przejścia do ‘fazy konsumpcji’. Tyle w temacie.

    @JoeBlue

    Nie bój się dziewczyny wkurwić. Tylko takie wkurwione idą do lóżka. Pod warunkiem, że ICH NIE PRZEPRASZASZ, a jeszcze lepiej - opierdolisz za to, że musiałeś się na nie wkurwić.

    @Ziomisław

    Od siebie dodam jedno: jak sex, to tylko w gumie, którą sam kupiłeś. Po wszystkim wypłucz ją w zlewie albo spuść w kiblu. Ewentualnie schowaj sobie do kieszeni. Za okno nie wyrzucaj, bynajmniej nie dlatego, że to niekulturalne, tylko dlatego, że wierz mi, iż Twoja samica jest zdolna się po nią pofatygować na trawnik przed blokiem.

    @Mosze Red

    Im więcej ma loszka kompleksów tym bardziej przekłada się to na zjebanie własnego życia, np. staropanieństwo, duży przebieg, zniszczona reputacja, i prowadzi to do jeszcze większej ilości kompleksów. Każdy facet, który zwiąże się z taką laską niszczy samego siebie, ponieważ wcześniej czy później loszka zaczyna odreagowywać własne kompleksy na facecie.

    @Grzenio

    Ja uważam, że kobieta nie może być wieśniarą (takim typowym plebsem), musi mieć jakieś zainteresowania, musi mieć mózg i umieć z niego korzystać. Nie może być leniem śmierdzącym, ani nie może być zapasiona.

    @manygguh

    Masz znajomych, przyjaciół i kobieta nie należy do tej grupy; kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu.

    @Mosze Red

    Potrzeba atencji + potrzeba kontroli + generowanie sztucznych problemów/konfliktów żeby wzbudzać Twoje poczucie winy i pobudzać własnego ‘chomika emocjonalnego’.

     

    Kontrola, odcięcie od znajomych, w jej mniemaniu ‘niebezpiecznych’, czyli takich, którzy w razie problemów staną po Twojej stronie i Ci pomogą, mogą Cię uświadomić, iż jesteś eksploatowany, itp.

     

    Niszczy systematycznie Twoje relacje koleżeńskie, pozwala jedynie na te, które w jej mniemaniu są wartościowe dla niej pośrednio lub bezpośrednio.

    @Subiektywny

    Kobieta ma tendencję do działania holistycznego w tym względzie. Więc najczęściej spotkają nas:

    1. próba odcięcia od przyjaciół i znajomych lub mocne ograniczenie dostępu do nich - po co chłop ma mieć wsparcie i ‘widzieć, że można żyć normalniej’;

    2. odcięcie od innych kobiet, koleżanek, itd. - konkurencję, jakąkolwiek - nawet potencjalną, dusimy w zarodku. Poza tym, dzięki temu jako jedyna kobieta rośnie jej wartość. Plus dodatkowo włącza się propaganda - ‘doceń, że jestem z tobą bo żadna inna by Cię nie chciała.’ Sprytne. I zaraz szybciutko podbije wartość ‘dostępu do jej dóbr’, czyli seksu. Szybciuteńko.

    3. położenie ciężkiej łapy na ubiorze mężczyzny - panna będzie decydowała co kupuje, jak się ubiera, w czym mu dobrze, a w czym nie. Uwierzcie mi na słowo, że w 95% przypadków wasza kobieta zadba, byście byli ubrani co prawda poprawnie, ale za to totalnie nijako i nie wyróżniali się ‘na plus’ z masy. Spokojnie, ona wie co robi! Sama w tym czasie stroi się co chwila w nowe szatki, a jej szafa pęka, bo nie ma gdzie składować nowych fatałaszków. Ale i tak usłyszycie kultowe ‘nie mam się w co ubrać!’

    @TPakal1

    Kobiety mają wielką umiejętność dyskredytowania tego, co robi mężczyzna, jednocześnie przykładając wielką wartość do tego, co robią same, mimo że często po prostu nic nie robią.

    @Mosze Red

    Wielu z was zetknęło się z takimi stwierdzeniami ‘MY kupiliśmy’, ‘MY zrobiliśmy’, itp. Generalnie MY (coś tam) RAZEM (w domyśle: przy TAKIM SAMYM nakładzie pracy/środków/czasu).

     

    Jest to prosty mechanizm, za pomocą którego samiczka, będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz ‘równych’ wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego.

     

    Możecie powiedzieć: ‘Ale to takie nic, to w sumie nieistotne, niech sobie baba gada’, itp.

     

    Oświecę was: to jest GÓWNO PRAWDA, może to mieć bardzo poważne reperkusje w przyszłości. Całe to babskie pierdolenie powoduje, iż otoczenie odbiera was jako równorzędnych partnerów. Równy nakład finansowy na realizację wspólnych potrzeb, równy nakład pracy w obrębie gospodarstwa domowego, równy nakład w budowanie relacji, itp. Ten mechanizm działa na wielu płaszczyznach, nie tylko finansowej czy prac domowych.

     

    Prowadzi to do tego: Wszystko, co zrobicie lub na co wydacie, to zasługa WAS JAKO PARY. Wszystko, co zrobi pani, BĘDZIE TYLKO JEJ ZASŁUGĄ, będzie o tym wspominać pizdylion razy. Jednocześnie jak coś się pani nie podoba w związku (najczęściej jest to brak kontroli nad wami i/lub waszymi zasobami), następuje WYŻALANIE SIĘ KOLEŻANKOM jacy to źli, nieczuli, niedojrzali, chamscy, itp. jesteście. Że jest z wami nieszczęśliwa.

    @Dobi

    Ja zawsze tłumaczę prostą zasadę:

    1) Jeśli samica Cię WNERWIA - z czasem BĘDZIE CORAZ GORZEJ.

    2) Jeżeli samica ROBI COŚ DOBREGO - z czasem PRZESTANIE.

    @SennaRot

    Najważniejsze w mojej opinii są detale. Diabeł tkwi w szczegółach. Od samego początku trzeba obserwować. Każde naganne zachowanie to nie przypadkowy wybryk samicy, to pieprzony zwiastun nadchodzących powoli, ale skutecznych jak tornado, problemów. Nie będzie lepiej i powtórzy się to z nasiloną siłą. Im dłużej w związku, tym negatywne cechy i zachowania samicy będą przybierać na sile. Samcu, nie zmienisz tego i zapamiętaj, ona też się nie zmieni. Chyba, że na gorsze i to masz gwarantowane.

    @Przebudzony

    Wyrwanie się z relacji z toksyczną, zaburzoną kobietą jest cholernie trudne. To naprawdę jak jazda kolejką górską i jak jest dobrze, to jest najlepiej na świecie, a jak jest źle, to się czeka, aż będzie znowu ‘najlepiej’. A najgorsze, że to uzależnia. A takie wariatki potrafią tak manipulować, że facet jeszcze wierzy, że to jego wina (u mnie przynajmniej tak było).

    @Zerwito

    Taka rada na przyszłość: kończy się haj hormonalny u dziewczyny, robi Ci fochy raz - ustawiasz ją do pionu. Robi Ci fochy po raz drugi - mocniej ustawiasz ją do pionu. Próbuję robić fochy po raz trzeci - Ciebie już nie ma - ruchasz cycatą blondynkę, medytujesz, zdobywasz Mount Everest, zaciągasz się do koreańskiej armii. Robisz wszystko, na co masz ochotę, ale proszę Cię kolego, nie rób z siebie jelenia po raz drugi, ok?

    @Subiektywny

    Zadanie domowe - zacznijcie ‘ucinać’ kobiecie dostęp do świadczonych przez Was, świadomie lub nie, usług Jana-multitoola-bankomatu-opiekuna_do_dzieci a zobaczycie jak szybciuteńko jej ‘lofcianie’ zacznie się ulatniać jak bąbelki w otwartym szampanie.

     

    Przestańcie z atencją słuchać jej emocjonalnych problemów (koniec z ‘funkcją tamponu’), zacznijcie liczyć się co do złotówki jak szwajcarski bankier (zero sponsoringu, za wszystko fifty-fifty!), zacznijcie wymagać równego wkładu w ogarnięcie domu - ale PRAWDZIWIE RÓWNEGO, a nie, że Wy zapierniczacie z odkurzaczem i mopem 2,5h, a tymczasem panna w ciągu 10 minut kwiatki podleje - a potem powie - ‘no, posprzątaliśMY!’. Raz ona jedzie na mopie, raz Ty! Za każdy masaż pleców wystawcie rachunek w postaci wyprężonego penisa do possania przez delikwentkę. Fifty-fifty!

     

    Czy muszę Wam mówić jaki będzie efekt? Jak długo będziecie czekać na legendarny teksy ‘ty już mnie nie kochasz!’ oraz turbo-combo-mortal-combat w postaci ‘ty już mnie nie kochasz! zmieniłeś się!’?

     

    Bo w klasycznym rozumieniu statystycznej kobiety, gdy pyta ‘czy mnie kochasz’, to nie chce odpowiedzi o uczuciu, które do niej żywisz. Ona chce wiedzieć, czy jak ostatni głąb i dureń jesteś gotów ponosić nieograniczone nakłady finansowo-energetyczne na utrzymywanie tej znajomości bez pytania o adekwatne świadczenia z drugiej strony.

    @GluX

    Prawda jest taka, że jak laska Cię chce, to nawet Twoje brudne gacie jej nie przeszkadzają. Natomiast jak nie chce, to nawet Twój dobry humor będzie ją obrzydzał.

    @Subiektywny

    Kobiecie, której zależy, ani czas, ani odległość, ani śnieżyca, ani ulewa, ani nic nie stanie na drodze. Jak kobieta czuje miętę do mężczyzny, to jest w stanie łyżeczką od herbaty górę przekopać w 24 godziny. A jak nie zależy... to usłyszysz byle pretekst do spławienia.

    @Przemek1991

    Babka dostała to, czego chciała, i znudzona codzienną rutyną, szuka odskoczni i nowych wrażeń.

    @Pozytywny

    Kobieta ‘zawsze ma gdzie’ i ‘zawsze ma z kim’. Poczytaj historie Braci. Kilku już się zarzekało, że ich księżniczka nie może mieć innej gałęzi, bo tylko dom i praca. Jakiś czas później okazywało się, że gałąź jest i to od dłuższego czasu.

    @Robson

    Laska zdradza wtedy, gdy myśli, że stać ją na lepszego od Ciebie.

    @Chrumkacz

    Za zdradę jest tylko i wyłącznie kara, nie ma: że ja się zmienię, to niechcący, pijana byłam, twoja wina, etc.; za zdradę jest kop w dupę, a w małżeństwie jeszcze wyciśnięcie funduszy jak intercyzy nie było.

    @RedBull1973

    Zasada jest prosta - samica zawsze gardzi w głębi ducha samcem, który wybacza jej zdradę. Gardzi do końca życia, gardzi potężnie! Ale ukrywa to... bo ma przecież korzyści z jelenia...

    @Długowłosy

    Czy kobieta zachowywałaby się tak samo, gdyby miała się umówić ze znanym aktorem/milionerem, etc.?

    @Waginator

    Te pytania ‘co słychać, dawno nie pisałeś’, ‘czy jesteś na mnie zły?’ to wręcz taki standardowy pakiet do friendzone, żeby sprawdzić, czy dalej można doić ofiarę.

    @Eredin

    ‘Zostańmy przyjaciółmi’ + ‘może do siebie wrócimy’. Wiesz, co to znaczy w rzeczywistości?

     

    ‘Mam Cię w dupie i wypierdalaj, ale nie wypierdalaj tak do końca. Wypierdalaj na tyle, żebyś mi już nie zawracał gitary, ale nie wypierdalaj całkiem, bo jak mi z nowym nie wyjdzie, to kto będzie mnie woził, usługiwał, robił prezenty? Kto będzie na każde moje zawołanie? Tak więc póki co wypierdalaj, ale jakby co, to bądź pod telefonem.’

    @Miner

    Dziewczyna trzyma Cię na smyczy, jako koło zapasowe. Widocznie nie jest pewna, czy warto przeskoczyć na Twoją gałąź lub przerwać całkiem znajomość z Tobą.

    @jaro670

    Murzyn wykonał robotę, murzyn może spadać. To, co Ty nazywasz przyjaźnią (tak dla Twojej informacji: baby do tego nie służą), ona traktowała jako darmową pomoc. Byłeś dla niej kolejnym orbiterem, który za friko podwiezie, załatwi, a na koniec można się w niego wyrzygać ze swoimi urojonymi problemami.

    @Mosze Red

    Klasyka, spadłeś na pozycję beta-orbitera, który jest trzymany jako koło zapasowe. Jak znudzi się konsumpcja innych kutangów - nie znajdzie nic lepszego (a latka uciekają), zacznie się ‘misiu, może byśmy spróbowali jeszcze raz’, ‘misiu, myliłam się, jak mogliśmy spieprzyć taki wspaniały związek’, ‘misiu... bla bla bla’.

    @Brzytwa

    Beta-provider - w dużym skrócie to osobnik płci męskiej będący dostarczycielem zasobów dla samicy. Najczęściej człowiek nieświadomy - wielu z nas, na forum było na takim etapie. Seks jest w tym przypadku instrumentem nagrody/kary za ‘odpowiednie’ (dla samicy) zachowanie - czyli łopatologicznie: niunia daje dupy jak chłopina kupi <tu wpisz przedmiot pożądania>.

     

    Beta-providerem jest zdecydowana większość osobników płci męskiej - wszyscy ohajtani i dzieciaci - o ile łożą na utrzymanie i zachcianki samicy. To podrzędna kasta nieświadomych dronów roboczych, którzy zasuwają na obiekty swojego pożądania - samice, które i tak popuszczą szpary samcom Alfa lub takim, którzy tylko na takich pozują.

    @Pyrrus

    Chyba @jaro670 kiedyś napisał: ‘Z jedną dziewczyną w jednym życiu tylko jedna szansa’. A Ty, jak sam piszesz, straciłeś u niej szanse dwa lata temu. Nic już nie ugrasz. Nie pokazuj jej, że jesteś napaleniec czy pizda. Miej honor albo przynajmniej udawaj, że go masz.

    @Pyrrus

    Powiem Ci co masz zrobić. Zrywasz kontakt bez żadnego tłumaczenia, zrób to dla własnego zdrowia psychicznego. Ignorujesz wszelkie próby kontaktu z jej strony, ona dla Ciebie nie istnieje. Nie przepraszaj jej, nie proś, pokazujesz w ten sposób swoją słabość. Czytaj forum, zdobędziesz tu nieocenioną wiedzę. Będziesz wiedział co masz robić.

    @mac

    Radzę szczerze od siebie: wyjebać wszystkie przedmioty, które Cię z nią łączyły, zablokować i usunąć ze swojego życia na amen. Ona ma dla ciebie umrzeć całkowicie w strefie fizycznej i umysłowej. Nie ma innego wyjścia według mnie.

    @KevinMitnick

    Dziękuj Bogu, że nie było ślubu i dziecka, bo byłbyś już skończony na amen. Jak masz kasę, to kup sobie coś, co Cię zadowoli i używaj życia ile wlezie, byle z rozsądkiem, żebyś znowu w jakiś związek nie wpadł. Proponuje Yamahe WR 250 i w teren - to lepsze niż najlepsza suka.

    @qbacki

    Druga sprawa olej baby. Zrób sobie odwyk. Totalny. […]

    Wiec co teraz? Moja rada? Jedz na diwy. Mówię serio. Obraz rzeczywistości wywróci Ci się o 180 stopni. Podświadomie zobaczysz, jak to wszystko prosto i łatwo funkcjonuje.

    Radze Ci tak, ponieważ zrzucisz z podświadomości uzależnienie od kobiet, ponieważ będziesz mógł wszystko to, o co trzeba się starać dniami i tygodniami, dostać za 200pln.

    @Dobi

    [przyp.: Faceci] …dłużej zastanawiają się nad wyborem spodni niż żony. To jest prawdziwa tragedia. Wszystko wynika z wychowania i z tego, co wtłacza się nam przez całe lata. Mało kto rozumie, że żona nigdy nie da szczęścia. Można je znaleźć tylko w sobie. Nikt drugiego człowieka nie uszczęśliwi.

    @Długowłosy

    Podsumowując, jeśli jesteś poukładanym człowiekiem, który wie, czego chce od życia, ma swoje pasje oraz zainteresowania - to samica powinna Ci płacić (w różny sposób) za to, że poświęcasz jej czas, a nie na odwrót.

    @Ziomisław

    I tu mam dwie wiadomości, z których jedna jest dobra: w kobiecie spełnienia nie znajdziesz, bo związek i rodzina nie są w stanie dać szczęścia. Zła wiadomość jest taka, że swoje szczęście musisz wypracować sam i odnaleźć je w sobie. To ciężka i długa praca, bo trzeba odprogramować we własnym umyśle mnóstwo chorych przekonań i wzorców emocjonalnych wtłaczanych przez społeczeństwo.

    @ciekawyswiata

    Stany zakochania i hormonalnego zaślepienia każdy z nas przeżywał. Z czasem zrozumiesz, że to normalne. Jak sobie przypomnę, co robiłem, żeby dziewczynę do siebie przekonać, zatrzymać i zaimponować, to dzisiaj się szczerze do siebie uśmiecham. Zrozumiałem, że to walka bez końca i należy skupić się na sobie. Radzę Ci wrzucić na luz i inwestować w siebie. Nie ganiaj za kobietami, bo to nie jest najważniejsza rzecz w życiu.

    @HORACIOU5

    Nikt tutaj nie mówi, że związek z kobietą to błąd. Błędem jest wejście w taki związek bez znajomości zasad i przeświadczeniem, że druga osoba da nam szczęście. Nie, nie da. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz szczęśliwy, czy nie. Druga pułapka to rozwijanie się pod kobiety, a nie dla samego siebie. Wiesz, to taki matrix, tylko przykryty ładnymi hasełkami.

    @Przemek1991

    Poza tym, ja uważam, że coś takiego jak miłość w związku nie istnieje. Początkowo jest hormonalny haj, zauroczenie, kuszenie cipy, później pozostaje tylko i wyłącznie przywiązanie do człowieka (czasami spowodowane kredytem hipotecznym). Najważniejsze to mieć wobec siebie szacunek, być lojalnym wobec partnera i żyć zgodnie ze sobą. Miłość to tylko złudzenie, którym karmieni jesteśmy przez media i ludzi bujających w obłokach.

    @Mosze Red

    Znów wracamy do fałszywego obrazu świata wpajanego większości osób od dziecka - ludzie decydują się na związki ponieważ są przeświadczeni, że związek to szczęście.

     

    Związek to zobowiązania i obciążenia, a nie szczęście.

     

    W związku istnieje pewna doza przyjemności oparta na seksie, ale nie tylko. Związek jest formą zapłaty za przyjemność, formą zapłaty nieadekwatnie wysoką do tego, co się w zamian otrzymuje. Za przyjemność, którą poza związkiem można uzyskać za nieporównywalnie niższą cenę.

    @Brzytwa

    Heh. ‘Związek’ to magiczne słowo. Radziecki nie przetrwał, a wyście myśleli, że wasz przetrwa? Ludzie dobierają się w pary w celu kopulacyjno-rozpłodowym, a nie po to żeby wszystkim było dobrze.

    @Długowłosy

    NIC nie gwarantuje [przyp.: powodzenia związku/małżeństwa] biorąc pod uwagę niestabilność emocjonalną kobiet.

    @Mosze Red

    Jak uniknąć kobiecych pułapek wchodząc w związek małżeński:

    1. Zbliżony status materialny partnerów (jak laska nie ma porównywalnie do mnie, nie traktuję jej jak potencjalnej kandydatki; minus jest taki, że z wiekiem mam coraz więcej, więc trudno mi utrafić taką, z automatu 99% kobiet nadaje się tylko do jednego).

    2. Rozdzielność majątkowa - nie trzeba objaśniać.

    3. Badania DNA potomstwa - nikt chyba nie chce łożyć na cudze.

    4. Żadnego dopuszczania żony do swojego biznesu, ani jako pracownika (np. księgowej), ani jako wspólnika - wspólny biznes to problem przy ewentualnym rozstaniu, praca w firmie może być punktem zaczepienia podczas rozwodu (gdakanie, iż brała udział w tworzeniu majątku męża).

    5. Żadnych wspólnych kredytów (generalnie mam zasadę, że nigdy nie biorę kredytów, jak mi trzeba większych pieniędzy, np. na nową inwestycję czy nieruchomość, odkładam aż będę miał dość).

    6. Jeśli masz tylko jedno mieszkanie/dom nigdy nie sprzedawaj po ślubie (zawsze możesz powiedzieć, że będzie dla dziecka jak dorośnie, jeśli zacznie trajkotać). […] Nigdy też jej nie melduj. Przekonaj, jeśli ona ma, a mieszkacie w Twoim, aby swoje np. wynajęła, nie sprzedawała (w razie rozwodu ma swoje lokum = nie ma stresu, że tobie odbierze).

    7. Wydatki dzielić na pół, nie daj na siebie zwalić wszystkich kosztów, np. utrzymania dziecka.

    8. Ewentualne prezenty i kwiaty tylko przy szczególnych okazjach (urodziny, rocznica, duży sukces zawodowy) - jak będzie za dużo, to przestanie być wyjątkowe.

    9. Raz na jakiś czas dostarczać emocje - zabrać na skoki spadochronowe, wyścigi konne, cokolwiek, czego nie robiła i od czego zrobi jej się zwarcie w mózgu.

    10. Jak coś zawini, opierdolić jak burą sukę (nie przy potomstwie, oczywiście); brak zainteresowania seksualnego traktować jako karę - tak!, na nie też to działa.

    11. Bez skrępowania oglądać się za innymi na ulicy, jak jebnie focha, krótko: ‘mam oczy, to patrzę’; będzie czuła niepewność i zazdrość - co jakiś czas to dobrze jej zrobi.

    12. Zdrada = finito, nie ma wybaczenia, rozwód; tyle, że podczas takiego cyrku, należy trzymać maksymalnie dzieci pod ochroną.

    @manygguh

    Złoty środek to:

    1. Finansowa niezależność (własne konto, nie wspólne, Twoja nieruchomość i żadnego przepisywania własności, nawet częściowego)

    2. Dbasz o siebie. Sam kupujesz sobie ciuchy albo koleżanka, nigdy nie dziewczyna. Treningi, zdrowa dieta, jesteś w formie, fryzjer.

    3. Rozumiesz jak działa psychika kobiety i lewarujesz w zależności od sytuacji, co np. sprowadza się do tego, że...

    4. Nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa. Musi być ten element niepewności z jej strony, co robisz, gdzie jesteś, czemu tak dbasz o siebie.

    5. Zarabiasz lepiej niż większość ludzi w swoim mieście.

    6. Masz znajomych, przyjaciół i ona nie należy do tej grupy, kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu - patrz punkt 4.

    7. Masz dobre relacje z rodzicami.

    8. Jak bierzesz ślub, to spisujecie intercyzę, rozdzielność majątkową, etc. Jak kręci nosem, w stylu: ‘O, ale jak to, nie wierzysz mi?’, to odpowiadasz, że masz taką tradycję w rodzinie lub wciskasz inny wiarygodny kit, który jest dobrą wymówką. Albo jeszcze lepiej: ‘No to w ogóle się nie żeńmy, no co, nie ufasz mi?’. Obowiązkowo masz mieć ten papier.

    9. Mimochodem wspomnij jej, że czytałeś gdzieś w internecie, że ok 20% dzieci w Polsce jest wychowywanych przez nieswoich biologicznych ojców i ci ojcowie o tym nie wiedzą. Powiedz jej, że jak będziesz mieć dzieci (nie mów ‘jak będzieMY mieli dzieci’), to za każdym razem zrobisz takie testy. Idąc za tym co było w Markowych audycjach, jak zacznie się szał macicy, to powinna Ci się już zapalać czerwona lampka. Jak powie:

    a.) ‘bez zaufania nie ma miłości’, to powiedz: ‘to nie bierzmy ślubu w takim razie, no co, nie ufasz mi?’ i obserwuj;

    b.) ‘nie liczy się ten, kto zapłodnił, ale ten kto wychował’, to powiedz: ‘a weźmiesz dziecko z sierocińca? nie? no ale przecież liczy się kto wychowa, a nie kto zapłodnił’ i obserwuj;

    c.) jak powie coś w stylu: ‘ok, rób sobie takie badania, jakie chcesz, no problem’, to wtedy jest OK.

    10. Zanim się zaobrączkujesz przeczytaj ten artykuł i zastanów się szczerze i bez uprzedzeń, czy spełnia te standardy. Odpisz w tym wątku, jak to widzisz.

    11. Dobry seks w związku. […]

    @Dobi

    Nigdy, ale to nigdy nie traktuj jej matki lepiej niż własną. Nawet jeśli sprawia dobre wrażenie, to i tak Cię zaatakuje jak tylko będzie to leżeć w interesie córeczki. Ty jesteś tylko mężem córki. Nigdy nie będziesz dla niej kimś ważnym. Nigdy nie będziesz dla niej członkiem rodziny i nie daj się wkręcić w grę pod tytułem ‘Dobra teściowa’.

    @Dobi

    Jeśli facet mieszka u baby, to z góry stawia siebie na przegranej pozycji. Ma niewiele do powiedzenia, samiczka czuje się bardzo pewnie, bo jest u siebie, mężczyzna nie ma praktycznie żadnego wpływu choćby na teściową, która zaczyna włazić z buciorami w jego życie.

    @rarek2

    Jak już musisz się żenić - to zadbaj o rozdzielność majątkową koniecznie. Bez tego nawet nie myśl o ślubie. Zadbaj tak, aby mieszkanie było Twoje i za Twoje.

    @Subiektywny

    Nigdy. Przenigdy. W żadnym wypadku. Za Chiny Ludowe i pół Mandżurii: WSPÓLNEGO KONTA! Bo później na 99% będziesz żałośnie żebrał o pozwolenie na wydanie stówy czy dwóch - zarobionych przez siebie - na własną zachciankę! A ZAWSZE znajdzie się niezbędny wydatek ważniejszy od Twojej zachcianki!

    @Esej

    W niezliczonej liczbie artykułów Marek zawsze podkreślał, że intercyza, choć nie jest instytucją doskonałą, jest ostatecznym sprawdzianem kobiecych intencji wobec Ciebie. Pani, która na intercyzę nic nie powie, nie będzie płakać, manipulować, to chce być z mężczyzną, bo go po prostu kocha emocjonalnie, a nie jego pieniądze.

    @Oddawaj Fartucha

    Dla faceta stabilność i bezpieczeństwo to odłożony grosz i zapewnienie płynności finansowej.

     

    Dla kobiety stabilność i bezpieczeństwo to odłożony PRZEZ MĘŻCZYZNĘ pieniądz i zapewnienie przez niego płynności. Intercyza i rozdzielność majątkowa cały ten układ rujnuje. Dlatego tak panikują. Jak to? Po rozstaniu nic nie dostanę? On będzie pracował na siebie, a nie na nas? Będę musiała pracować i samodzielnie myśleć? Być od niego niezależną?

     

    Misiu, a takie miałam plany na przyszłość. Ty, mój mężczyzno będziesz zapierdalał, a ja w międzyczasie znajdę sobie jakąś słabo płatną pracę, w której nikt nie będzie oczekiwał ode mnie odpowiedzialności, albo jeszcze lepiej... Od razu urodzę dziecko. To jest dobry plan. Spełnię się jako matka, a Ty wracając z pracy będziesz mi pomagał, tzn. jako porządny facet i ojciec zajmiesz się brzdącem, żebym ja mogła poleżeć i powczuwać się w depresję poporodową. Jak mnie będziesz wkurwiał i nie zajmował się nami odpowiednio, to złożę papiery, a Ty zostaniesz z niczym.

    @The_Man

    Udane małżeństwo - wówczas, gdy kobieta może osiągnąć dzięki niemu wielki awans społeczny, a rozwód nie da jej możliwości dalszego awansu, a tylko i wyłącznie degradacje. Wówczas taka kobieta (o ile jest na jakimś tam sensownym poziomie intelektualnym) skupia się na prowadzeniu domu i obsłudze dzieci, mąż ma wolną głowę do walki ze światem zewnętrznym o zasoby dla rodziny. Jedyna szansa, by takie małżeństwo można uznać za udane - oczywiście i tak cala presja i stres spoczywa na mężu.

    @Donovan

    Związek z kobietą to jest jak utrzymanie firmy, to jest walka na rynku. Związek kobiety i mężczyzny jest zawierany tylko po to, aby obie strony osiągnęły korzyść. Kobieta: awans społeczny i dzieci, Ty: również dzieci. Kobiety patrzą na związek w 95% przypadkach bardzo przyziemnie i twardo stąpają po ziemi. Faceci są w dzisiejszych czasach po wpływem programowania, wpływającego emocjonalnie na nas. Wszystkie komedie romantyczne, seriale, to taka próbka narkotyku zwanego zakochaniem. Oni nam ją podają abyś chciał więcej.

    @SennaRot

    Jak facet nie ma kasy na życie, na siebie, na dobre ciuchy, na swój rozwój, mieszkanie, dobrą furę, to niech nie myśli i nie marnuje energii na szukanie związku (tak wiem, podświadomość fałszywie podpowiada mu, że tam powinien szukać szczęścia, którego nie czuje, taki zjebany wzorzec). Jak facet nie ma kasy to znaczy, że coś nie dzieje się jak należy w jego życiu i trzeba się na tym skupić. Trzeba zmian: pracy, miejsca, kwalifikacji. I nie chodzi o kobiety, tylko o swój własny komfort, swoją przyszłość.

     

    Facet ma mieć kasę. Nie po to aby być w związku. Bo jak sam nie będziesz ze sobą szczęśliwy - a bez kasy, kurwa, nie będziesz - to w związku tym bardziej. Wszystko ma swoje kolejności i priorytety. Szukaj kasy. Kombinuj. Skup się na tym, aby zarobić. Abyś był w miarę niezależny, miał jakąś forsę swoją, poruszał się w miarę sensownym samochodem, rozwijał się, dbał o siebie, chodził w dobrych ciuchach, miał dobre kosmetyki. Najpierw ustaw się, a później szukaj związków.

    @Oświecony

    Niestety, ale mężczyźni, którzy wdrażają zbyt wiele uczucia w związki są prawie zawsze z góry na przegranej pozycji. Dlaczego? A to dlatego, że babeczki nudzą się, jak mają wszystko, czego chcą. Kobiecie zawsze musi czegoś brakować.

    @seba33

    Nigdy, ale to przenigdy, nie bierz ślubu ze względu na dziecko! Ja wiem, jesteśmy uczeni do bycia odpowiedzialnymi, do tego że potomek musi mieć oboje rodziców, itp., ale właśnie z takiego stanu rzeczy biorą się później wszystkie tragedie.

     

    Jeśli czujesz, że chcesz spróbować, to jak najbardziej, ale nie obrączkuj się. Poczekaj jak sytuacja się rozwinie, na to zawsze masz czas. Nie daj sobie wmówić, że dziecko musi się urodzić w małżeństwie, itp., a jeśli masz wątpliwości, zrób test DNA. Nikomu nie mów, a jak się potwierdzi, że to Twoje, to po prostu spal świstek. Nie wierz w bajeczki, że wykonanie takiego badania jest niemoralne. To Ty będziesz utrzymywał dziecko i masz prawo wiedzieć. Zaufanie zaufaniem, ale pewność trzeba mieć. A jeśli się wam nie ułoży - odejdź.

    @Dobi

    Samice traktują dzieci jak lokatę na przyszłość.

    1. Mężczyzna, który jest ojcem, będzie miał wyrzuty sumienia i nie zostawi jej dla innej.

    2. Po rozwodzie dziecko na 96% będzie mieszkać z nią, co wiąże się z alimentami od ojca dziecka.

    3. Po rozwodzie dziecko nie potrzebuje ojca, bo ma <wstaw dowolne>. Dziecko jest izolowane od własnego ojca.

    Większość samic myśli tylko o własnej dupie i o niczym więcej. Dziecko jest tylko narzędziem do osiągania celów.

    @Mosze Red

    Jedno nie wyklucza drugiego, tyle, że trzeba zacząć od drugiej strony, najpierw sprawy materialne, niezależność finansowa, później swoje marzenia, a jak już człowiek osiągnie co chciał i czuje parcie na ojcostwo… cóż, kto powiedział, że 50 letni dobrze utrzymany, wysportowany samiec nie może zostać ojcem?

     

    Żeby zostać ojcem niekoniecznie trzeba zawierać tzw. związek, a nawet gdyby, to rozdzielność majątkowa, po przyjściu potomka badania DNA, bo ruchać to my, a nie nas, a jak lala fiknie, to rozwody też są dla ludzi, grunt, żeby się nie dać oskubać.

     

    Cały ten kobiecy przemysł pasożytniczy bazuje na tym, że wyłapuje się jeszcze w miarę młodych, mało doświadczonych samców i im wchodzi na głowę, do portfela, i drenuje ile się da, z kasy, chęci do życia, własnej godności.

    @Subiektywny

    Stawiam fit-drugie śniadanie, które mam w aktówce, że przy wprowadzeniu NADER SŁUSZNEJ zasady ‘kto ile łoży, ten tyle bierze’ oraz ukróceniu alimentów - małżeństwo przestałoby być tak atrakcyjne w oczach pań, jak jest obecnie.

     

    A teraz to nic innego jak, za przeproszeniem, dupochron i konstrukt poliso-inwestycyjny. Poliso- bo ma chronić 4 litery, inwestycyjny- bo miś umiejętnie naciskany będzie tyrał efektywniej. Panie to wiedzą. Małżeństwo = pewien poziom bezpieczeństwa + społecznoprawne przyzwolenie na eksploatację mężczyzny.

     

    Z drugiej strony - debili po naszej, męskiej stronie też nie brakuje. Ich imię to ‘Legion’. Łatwi do otumanienia, łatwi do sterowania, mocno reaktywni, zakompleksieni po uszy, więc gotowi na wszystko za byle smyrnięcie za uchem, rzucony damski uśmiech i obietnicę ‘czegoś więcej’.

    @Dobi

    Teraz dowiedziałeś się, dlaczego ślub w tym kraju nie ma najmniejszego sensu. Na sprawie rozwodowej zapewne poznasz szczegóły. Choć jeśli z tego związku nie ma dzieci, to jesteś uratowany.

    @Dobi

    Jeśli liczymy na stałą relację, to nie wolno mówić kobiecie o słabościach i tym, co nas gryzie. Lepiej iść z kumplem na wódkę i z nim pogadać.

    @Mosze Red

    Z kobietą można rozmawiać o konkretnych rzeczach, np. o tym jak minął dzień w pracy czy o pogodzie, czy o ciuchach, takie pierdoły aby zaspokoić jej potrzebę mówienia. O wszystkim, co dotyczy podejmowania decyzji, się NIE DYSKUTUJE tylko DECYDUJE.

    @Pozytywny

    U kobiet nie ma czegoś takiego jak: ‘honor’, ‘przysięga’, ‘wierność’, ‘oddanie’. Mogą o tym mówić, ale same tego nie rozumieją.

    @Subiektywny

    Zwróćcie uwagę, panowie, czego najczęściej nie lubią kobiety w samych kobietach. Jak jeden mąż, czy właściwie jak jedna babka - prawie we wszystkich odpowiedziach pań znajdziecie: obłudy, fałszu i zakłamania. A wiecie czemu? Bo złodziej zawsze we wszystkich innych widzi złodzieja. A owe trio (obłuda, fałsz, zakłamanie) to taki standardzik u pań.

    @Brzytwa

    Każda kobieta kłamie. Twoja też! To ich główne narzędzie w życiu.

    @jake

    Faceci są dużo bardziej racjonalni i odporni na emocje, dlatego honor, męstwo, uczciwość nie są im obce, może nie wszystkim, ale przynajmniej dużej części.

     

    Natomiast każda, podkreślam KAŻDA baba jest dokładnie taka sama: egoistyczna, bezwzględna, bez krzty honoru, i o dziwo, wszystkie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda kobieta bez problemu jest w stanie dać się zapłodnić samcowi Alfa i jeszcze tego samego dnia przeskoczyć na Beta, układ hormonalny da jej koński zastrzyk hormonów szczęścia, bo upiekła 2 pieczenie na jednym ogniu i ani przez sekundę nie będzie gryzło ją sumienie.

    @Stulejman Wspaniały

    Szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem.

    @radeq

    Najlepiej to się nikomu nie zwierzać z niczego.

    @zuckerfrei

    Zwierzałeś się kobiecie??? Kobiecie się zwierzałeś?? Poważnie?

    @Assasyn

    Kobiety są jak Rosja, każdy objaw słabości i chęci porozumienia traktują jako słabość.

    @Subiektywny

    Jęczysz jako mężczyzna? Znaczyś słaby! A słaby - oj, to kiepsko. Nadnaturalna chcica na badboyów i kryminalistów nie bierze się z niczego - ci goście nie okazują słabości, tak działają jak magnes na hormonalnie sterowane istoty.

    @Mocny Wilk

    Ona będzie Ci ściemniała non stop w czasie związku, już o manipulacjach nie wspominając, więc i Ty nie możesz być wylewny. Zbytnia szczerość nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza w relacjach z kobietami.

    @HORACIOU5

    Z drugiej strony, teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni, to zamiast mu pomóc, to potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec.

     

    Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła, a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata.

     

    Naturalnie, kiedy to facet ją wspiera, to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają.

    @Przemek1991

    Dlatego właśnie, nigdy, przenigdy nie należy się zwierzać kobiecie, niezależnie od tego, czy jest to Twoja Matka, siostra, żona, koleżanka, itp. To się zwykle okropnie mści na facecie w przyszłości.

    @Pozytywny

    Dlatego wyznaję zasadę ‘Nie rozmawiam z kobietami o kobietach’. Warto stosować.

    @Dobi

    Facet, to ma być facet. Mówiąc babie o swoich problemach przestajesz być dla niej mężczyzną. Ona w niczym nie pomoże, najpewniej nawet nie zrozumie, ale przestajesz w jej oczach być mężczyzną.

    @SennaRot

    Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym swojej kobiecie. O niczym, absolutnie o niczym co może wykorzystać w jakikolwiek sposób przeciwko Tobie. Dzisiaj, kiedyś, za 20 lat, za 100 lat. Żona, narzeczona czy Twoja wielka miłość, czy jakakolwiek inna kobieta nie jest osobą, przed którą masz wylewać swoje osobiste sprawy.

    @Zahawi

    Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę, wywal to z kumplami na browarze. Płacząc przy niej to tak, jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa, a nie mazgajenia; jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi.

    @SennaRot

    Nie pytaj co możesz dać kobiecie, czy co możesz zrobić dla niej. Zapytaj siebie co może ona Ci dać, co może ona zrobić dla Ciebie.

    @Dobi

    Mężczyzna ma wziąć kobietę do swojego świata. Poza tym kobieta testuje mężczyznę bez przerwy. Często warto nie zgodzić się z nią tak dla zasady. ‘Nie i chuj! Ja tutaj rządzę. Jak nie pasuje, to wypierdalaj!’ Bez tłumaczenia.

    @XYZ

    O wierność kobiety się nie zabiega. Nie mówi się, że ‘kocham’. Nie płacze się. Nie pyta o zdanie i nie prosi o decyzję. Kobietę się ma lub nie.

    @SennaRot

    Kobieta ma być dla Ciebie nie Ty dla niej. Przełamać barierę psychiczną dla wielu, że to facet ma rządzić żelazną ręką w związku i to, że kobieta CHCE zobaczyć, czy poczuć emocjonalnie potęgę swojego mężczyzny (dominację), nie jest łatwo. Zbyt wiele błędnych mechanizmów w Nas zakorzeniono poprzez wychowanie, wzorce rodzinne.

     

    Nie jesteś od tego, aby wstrzelić się w klucz dziewczyny i robić wszystko tak, jak ona chce i kiedy ona chce. Kobiety żyją w świecie utopii, kreują sobie scenariusze ‘jak to powinno wyglądać’, co kiedy po kolei ma następować. Jak będzie za wolno - źle. Jak za szybko - też źle. Ma być ‘tak jak ona chce’, ale Ty nie jesteś od tego, by postępować wg jej rozkładu.

    @Wrażliwy Egoista

    Ty masz z tą dziewczyną umowę. Umowę związku - albo staracie się spełniać swoje potrzeby nawzajem albo umowa zostaje zerwana - tak to wygląda. Jak zaczniesz ‘pragnąć posiadać kobietę’ to automatycznie przegrywasz. Ty masz być samowystarczalny - jak coś odpierdoli, to zrywasz umowę - i tyle, proste.

    @SennaRot

    Podejmujesz decyzje troszcząc się o SWOJE dobro. Nie ulegasz. Nie dajesz sobą manipulować. Nie jesteś spolegliwy, nie dajesz się złamać zagrywkami. Takich chcą i tacy je jarają. Ale to trzeba testować, więc walą swoje testy. Wbrew sobie działasz wtedy, jak jesteś manipulowany, jak ulegasz presji czy zagrywkom innych. Jak jesteś łatwowierny i NIE jesteś krytyczny.

    @Dante

    Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów, tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu, tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, którą Ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu.

    @Normalny

    Związkiem rządzi ten, któremu na nim mniej zależy.

    @HORACIOU5

    Płacz i ponaglanie = standardowa manipulacja kobiet.

    @Mosze Red

    Płacz jest jedną z form szantażu najpowszechniej stosowaną przez kobiety. Jeśli jestem w związku i niewiasta stara się coś wymusić płaczem, to dostaje paczkę chusteczek i mówię z drwiącym uśmiechem ‘porozmawiamy, jak zakończysz to żenujące przedstawienie lub nie porozmawiamy, jeśli będzie trwało zbyt długo’.

    @Ziomisław

    To nie od nas zależy, co inni ludzie myślą i co do nas czują. Uczucia kobiety to nie jest Twoja sprawa. Dlaczego pragniesz czegoś, co nie należy do Ciebie? Jej uczucia - jej problem.

    @Subiektywny

    Nie słuchaj co kobieta mówi, obserwuj jak się zachowuje i co robi!

    @SennaRot

    Wcale tak nie myślała mówiąc to. To był tylko jej test [przyp.: chodzi o tzw. shit-testy]. Testuje Cię jak daleko może się posunąć.

    @Stulejman Wspaniały

    Kobieta z natury dociska, by sprawdzić siłę samca - i tu facet powinien twardo postawić granicę. Wtedy albo by faceta wyrzuciła (jeśli prawdziwym jej celem jest dokuczanie), albo zaczęła szanować. Powiedzmy sobie wprost - ci panowie, którzy pozwalali sobie na coś takiego, byli desperatami, kompletnymi słabiakami, a słabość u kobiety wzbudza pogardę. To mechanizm ewolucyjny. Słaby facet oznaczał głód, choroby i najniższą pozycję społeczną, więc kobieta czuje wobec nich wstręt, jak do węży i pająków.

    @Rnext

    Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana.

    @navarro

    Nie masz kontroli, nie jesteś 10 kroków przed nią, to ona to zrobi wszystko za Ciebie, pokazując kompletny brak szacunku dla Twojej dobroci czy stałości. Miękkość nigdy nie jest ceniona, bo to gra na zasadach kobiety. Nauczysz się robić sieczkę z jej emocji, nie przyznajesz do błędu, nie przepraszasz i masz najatrakcyjniejsze kobiety, które same będą prosić o więcej. Nie będą wiedziały czemu tak na nie wpływasz, gdy ten dobry misiu nie rozumiejący tej gry, mimo całego zestawu lepszych cech w ogóle na nie nie działa.

    @Wrażliwy Egoista

    Nie masz jej zjebać - bo będzie to oznaczać Twoją emocjonalną reakcję. Tego nie chcesz. Trzymaj ramę. I nie próbuj udobruchać również. Nie próbuj również odpisywać pierwszy - zwykłe przetrzymanie.

    @manygguh

    W skrócie: niepewność, w której non-stop utrzymuje się kobietę.

    @Subiektywny

    Zero komunikowania - zmiany wprowadzasz w życie powoli i konsekwentnie. Nie mówisz o nich - bo wówczas druga strona rusza do kontrataku. Tak działają kobiety - krok po kroku, metodą faktów dokonanych i ‘utrwalonych zwyczajów’ przesuwają rzeczywistość w kierunku swojego interesu. Naucz się tego od nich i stosuj, to skuteczna metoda. Miliony mężczyzn w Polsce pada ofiarą tego podstępnego systemu urabiania - więc czemu nie skorzystać z czegoś, co już jest sprawdzone.

    @rewter2

    Jeśli sądzisz, że jak będziesz siedział i zbierał strzały, to jej się znudzi, to nie, nie znudzi się, aż Cię publicznie nie upokorzy odbudowując przez to swoje poczucie wartości. To nie facet, im się nie nudzi.

    @The Saint

    Wrócisz zjebany z pracy, a ona z pretensjami: ‘miś, za mało czasu mi poświęcasz; miś, wyjdźmy gdzieś; miś, zabawmy się; miś, jesteś cały czas zmęczony; miś, zaczynam się z tobą nudzić; miś, myślałam, że jesteś inny; miś, myślałam, że wspólnie mieszkając będziemy mieć więcej czasu dla siebie; miś, nie marnuj czasu po pracy na głupie gry; miś, przez twoje ciągłe zmęczenie pracą oddalamy się od siebie; miś, czuję się samotna; miś, jak ty jesteś zmęczony, to sama wyjdę; miś, byś nie musiał po mnie wychodzić po imprezie przenocuję u Olki; miś, ja nie wiem jak to się stało, to już nie to co kiedyś.’

    @SledgeHammer

    Nie ma bardziej wymarzonej sytuacji dla samicy, niż żebyś ‘jechał na poczuciu winy’. To bardzo skuteczny mechanizm osiągnięcia tego, czego baba chce.

    @Stulejman Wspaniały

    To była jego wina, bo kochał za mocno... albo za słabo. Bo za dobrze gotował, albo za słabo. Bo był gruby, albo chudy. Tak czy siak, fakty są takie, że to jego wina, ‘BO TAK’!

    @giorgio

    Awantury i darcie ryja przez kobietę na swojego faceta jest OZNAKĄ BRAKU SZACUNKU! Ona Cię nie szanuje jako faceta, w przeciwnym wypadku byłaby posłuszna jak baranek.

    @nieidealny świat

    Nie dajesz jej atencji, a skoro się awanturuje, to znaczy, ze któraś z jej koleżanek znalazła frajera, co to skacze na zawołanie, sypie cebulionami wożąc jej dupę po świecie i Ty przy nim wychodzisz blado. Kolejny standard. Leci schematem po całości. Ile byś teraz nie robił i tak będziesz już zły i najgorszy. Mechanizm racjonalizacji jej postanowień co do rozwodu i wydymania Cię robi już swoje.

    @Mosze Red

    Pozwalasz się wykorzystywać, ponieważ uzależniłeś się emocjonalnie. Nie wyrażasz sprzeciwu, pogodziłeś się z losem, znalazłeś się na równi pochyłej i będzie coraz gorzej, będziesz otrzymywał coraz mniej, płacąc coraz więcej.

    @HORACIOU5

    Tylko zanim to wszystko zrobisz spuść w kiblu szacunek do samego siebie. A nie, czekaj, już dawno to zrobiłeś. Hurra, masz idealne predyspozycje do warowania przy nóżce swojej nowej ukochanej!

    @CalvinCandie

    Ty masz problem z krzywdzeniem jej, a ona go nie ma. Sprawdza, na ile sobie może pozwolić z Twoją psychiką. Bada przydatność Ciebie jako samca betabankomatu spełniającego jej zachcianki (ślub, wyjazdy zagraniczne, alimenty; gdyby nie wyszło, to oskubie z każdego grosza).

    @overkill

    Pamiętaj, że Ty z natury będziesz miał jakieś zahamowania, a kobieta to jedzie po bandzie na maxa.

    @HORACIOU5

    Masz teraz dwie opcje do wyboru:

     

    OPCJA NUMER 1 - POZOSTANIE NIEWOLNIKIEM CIPKI (EASY MODE)

    Po wybraniu tego wariantu, będziesz żył złudną nadzieją, że wszystko będzie super, że loszka Cię doceni za to, co dla niej robisz. Przez jakiś czas będziesz miał dostęp do cipki (chociaż przy dzieciach to jakoś średnio widzę ten wasz seks), będziesz zbawiał świat i uważał się za super gościa, który ocalił tę kobietę. A w rzeczywistości sam się wpierdolisz w patologię, a kiedy samica uzyska to, co będzie chciała, to załatwi Cię na cacy bez żadnych skrupułów.

     

    OPCJA NUMER 2 - ODBUDOWA SKURCZONYCH JĄDER (HARD MODE)

    Spierdalać z tego szkodzącego Ci związku, bo nie skończy się to dla Ciebie dobrze. Czy skończy się regularne ciupcianie? Tak. Zamiast tego przyjdzie czas ciężkiej pracy nad samym sobą, żeby ogarnąć burdel, który masz w głowie. Tak, masz niezły rozpierdziel w mózgownicy i dopóki tego nie poukładasz, to dalej będziesz się pakował w podobne sytuacje. Jakie będą korzyści z tej opcji? Jaja wrócą na swoje miejsce, cipka przestanie rządzić Tobą i staniesz Panem swojego własnego życia.

    @Subiektywny

    Nie mając solidnych atutów co zrobisz, Bracie, jeden z drugim? Postawisz się? Będziesz twardo wymagał? No może raz czy dwa jednemu z drugim się uda, potem niunia - co oczywiste - uzna, że lepiej i, co najważniejsze dla niej, BEZKOSZTOWO i WYGODNIE, przeskoczyć na inna gałąź. W końcu nadskakiwaczy jest tylu...

     

    A czy pisząc po staropolsku, chędożyć ją będzie kutas A, czy kutas B - dla niej to rybka, i tak w większości przypadków męskie ars amandi sprowadza się do włożyć/rytmicznie ruszać/wyjąć. Więc tu dla niej gra pierwszorzędną rolę współczynnik ‘nakład własny / potencjał zysku własnego’, reszta jest bądź drugoplanowa, bądź nawet kompletnie nieistotna.

     

    Stąd też często piszę sztampowo - bądź, Bracie, jeden z drugim, najlepszą wersją samego siebie. Takim kimś, przy którym Agnieszka, Marta czy Gosia, zanim podejmie decyzję o przeskoczeniu - trzy razy dooooobrze się zastanowi - bo ‘męskich zamienników’ o podobnej klasie i potencjale do Was - będzie jak na lekarstwo. Więc ryzyko porzucenia Was, statystycznej dziewczynie, będzie się po prostu nie kalkulowało. A co jak co, ale LICZYĆ to one potrafią WYŚMIENICIE.

    @Dobi

    One wierzą, że zawsze znajdą lepszego niż własny mąż.

     

    Ktoś kiedyś powiedział, że samica po rozwodzie obraca się o 360 stopni. Najpierw o 180 - niszczy rodzinę w przekonaniu, że znajdzie sobie lepszego. Po kilku kolejnych związkach z bad-boyami, z których każdy miał ją w dupie, zaczyna coś docierać do pustej łepetyny i chciałyby wrócić do męża, bo w końcu nie był on taki zły...

     

    Ale jest już za późno. On najczęściej ułożył sobie życie na nowo albo już ma jej i wszystkich samic serdecznie dość i woli żyć sam. Nie daj Boże, jak mężczyzna po rozwodzie znajdzie sobie nową kobietę i z nią się zwiąże. Wtedy samicy, która była żoną po prostu bije w dekiel. Wszystko oczywiście odreagowuje na dzieciach: utrudnia im kontakty z tatą, mocniej nastawia je przeciwko niemu.

    @RedBull1973

    Bracia, rozwód ZAWSZE bierzcie bez orzekania o winie! Bez ADWOKATÓW, bez kosztów, jak najszybciej! Bo choćbyście mieli w chuj niepodważalnych dowodów na swoją Ex, to i tak nie wygracie. Może być 99% jej winy, a Waszej tylko 1% - a i tak Sąd uzna, że winne są OBYDWIE STRONY! Wszystko kosztuje, ok. 4 tys. na dzień dobry, potem 300 zł za każdą rozprawę, potem minimum 2 tys. apelacja. No i czas, nerwy, świadkowie, babskie kłamstwa i niedorzeczności. Nie warto!

     

    A nawet jak wygracie, że wyłącznie z jej winy, to co Wam to da? Będziecie chodzili po znajomych i pokazywali wyrok?

    @Adolf

    I pamiętaj! Nigdy, przenigdy nie proś tej baby o cokolwiek, nawet o spotkania z córkami. To jej ma zależeć na kontakcie z ojcem. To przyniesie Ci pożytek. Wiem że to boli, ale taka powinna być strategia.

    @rewter2

    To nie jest blitzkrieg, nie da się tego wygrać z zaskoczenia. Dlatego warto się systematycznie przygotować.

    @JoeBlue

    Wróg tylko wtedy idzie na kompromisy, gdy widzi, że Ty jesteś lepiej uzbrojony. Negocjuje ten, co przegrywa. Myślisz i robisz niezłe, ale pamiętaj, że na wojnie nie ma medalu za drugie miejsce. Są tylko ci, co przeżyli i ci, co polegli.

    @Arox

    Masz kasę, to wte pędy zapierdalasz do elektronicznego czy szpiegowskiego i kurwa nagrywasz każda awanturę. Każde słowo! Od dzisiaj, dla dobra małżeństwa, to co najmniej dyktafon jest Twoją trzecią nerka, drugim zwojem na mózgu, trzecim oczkiem w głowie. Chuchasz i dmuchasz na niego. Ważniejszy od Twojego auta pod domem! A nagrania? Mały sejf, pendrive i gromadzisz to w robocie. Nie w domu, a w pracy. W razie ‘W’ uratuje Ci dupę, czego nie życzę Ci. A chwilowo będzie działać jako materiał dydaktyczny na studiach z zakresu ‘Gdzie zjebałem jako mężczyzna’.

    @rarek2

    Nie miej litości - bo ona Ci litości nie okaże - tego możesz być pewny i o czym się przekonało przy rozwodzie 99% facetów. Ona będzie próbowała ograbić Cię tyle, ile będzie mogła i ile da radę. To będzie jej jedyna okazja aby ustawić się do końca życia, bo pewnie ma zabawkową pracę za jakieś grosze - jak większość kobiet, które pasożytują na mężczyźnie. I nic ona więcej w życiu nie osiągnie - byłeś jej żywicielem, na którym żerowała.

    @Mosze Red

    Seks jest jedynym prawdziwym wyznacznikiem jakości waszej relacji i stosunku, jaki loszka ma do ciebie. Chujowy seks, brak oralu i analu = jesteś dla niej tylko portfelem, który gada, i przy pierwszej okazji zostaniesz wymieniony na lepszy model.

     

    Na dodatek drażnienie się, obiecywanie oralu, a później wykręcanie się. Klasyczny shit-test, za każdym razem wychodzisz na większego cipeusza w jej oczach.

    @RedBull1973

    Mężczyzna nie prosi kobiety o seks, nie tłumaczy… jedyna dopuszczalna forma, to lekki opierdol, że ‘słabo się stara’.

    @Brzytwa

    Jej orgazm to jej problem, nie Twój. Jak tylko dasz jej sygnał, że to Cię cokolwiek obchodzi, to Twoje notowania automatycznie spadają na łeb na szyję u tej lali.

    @Brzytwa

    Kobietki na gości, którzy ‘proszą’, reagują instynktownym zamknięciem ‘bram’.

    @Ksanti

    Najważniejsze to nie dać się przekupić za dupę. Trzeba znaleźć swój sposób na opanowanie popędu. Laska, gdy zobaczy, że ma dzięki temu przewagę, to nie popuści i zaczną się szantaże z jej strony. A silniejszy niemal zawsze wykorzystuje swoją pozycje.

    @CalvinCandie

    Bo to często tak jest, że jak samica chce zdobyć samca, to będzie robić takie rzeczy z seksem, że samiec będzie zachwycony. Tylko nie będą tego robić wiecznie. Wcześniej czy później zapytają, czy jesteś gotowy na coś poważnego (czyt. ślub - kolejny certyfikat jak to ładnie ująłeś). Po ślubie przestanie tak dawać dupy, bo będzie miała zabezpieczoną przyszłość. Zacznie się kupczenie dupą, by dostać to, czego chce za Twoje zasoby finansowe. Jak będziesz często fikać, to nie dostaniesz dupy, a jak nadal będziesz fikać, to znajdzie innego gacha, a Ciebie ograbi przy rozwodzie.

    @Subiektywny

    Każda kobieta jest dilerem rozprowadzającym swe wdzięki. Na początku jest promocja, a jak już wpadniesz po uszy - zacznie się drenaż: Twego czasu, twego zaangażowania, emocji, środków materialnych (bezpośrednio i nie). Klasyka wyzyskiwania uzależnienia. A z czasem zaczynasz płacić coraz więcej dostając coraz mniej. Szczególnie jak podpiszesz abonament (małżeństwo).

    @Subiektywny

    W większości przypadków kobiety zarządzają zasobami męskimi seksem. ‘Zasób’ dobrze wypełnia swoją rolę - seks jest, ale nie za dużo, żeby się nie przyzwyczaił. ‘Zasób’, w mniemaniu kobiety, nie wypełnia swojej roli lub może wypełniać WIĘCEJ - seksu nie ma. Uczucia w tym za grosz, wyłącznie owe ‘zarządzanie’. ‘Zasobów’ się nie kocha. Za ‘zasobami’ się nie szaleje. ‘Zasób’ nie powoduje u kobiety uderzeń gorąca i nagłego szybkiego bicia serca, ergo - nie wywołuje mocnych emocji.

    @Stulejman Wspaniały

    Panie instynktownie czują, że ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla seksu oraz bawi się grą do niego prowadzącą, jest silny - a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły.

    @Mosze Red

    Jednakże główną i podstawową przyczyną jest znów - jakże by inaczej - alergia, tym razem na ‘pluszowe zabawki’. Na misie, rysie, misiaczki, słoniki i tym podobne. Panowie, im większym słodziakiem jesteście, im jesteście bardziej wyrozumiali, kochający i szczodrzy, tym bardziej nasilają się objawy. Sierść niedźwiadka powoduje, iż cipka i usta wysychają bardzo szybko.

    @The Saint

    To nie kobiety dzielą się na te: robiące lodzika i te nierobiące. Tylko mężczyźni dzielą się: na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych, którym się nie ma.

    @CalvinCandie

    Co ona daje od siebie poza seksem? Ale to jest normalne w większości przypadków. Mało która kobieta ma coś więcej do zaoferowania poza własnym ciałem i seksem.

    @Samiec Alfa

    Zawsze płacisz. Seksu od kobiety za darmo nie dostaniesz. Atrakcyjność, hajs, pozycja społeczna. To Twoja waluta. Kłaniają się podstawy i znajomość podstaw ewolucji oraz uwarunkowania kobiet.

    @KurtStudent

    W ostateczności - skorzystać z ‘Niewidzialnej Ręki Rynku’.

    @Mosze Red

    Tak naprawdę dupa jest tania (im gorzej jest w danym miejscu i czasie tym tańsza). W Sarajewie podczas walk, kobietę na noc można było mieć za konserwę (czyli 20 $ bo po tyle chodziły tam puszki) i to można było przebierać w kobietach. Nawet w okresie pokoju w naszym społeczeństwie prostytutka jest tańsza od żony, oferuje to samo bez ściemy, a ze względu na wykonywany zawód nawet średnio półkowa prostytutka, musi być zadbana i mieć umiejętności.

    @JoeBlue

    Cipka w wersji podstawowej jest warta 100PLN, w lepszym opakowaniu 150, w dobrym opakowaniu 200.

    @Ziomisław

    Ale wiem, że to część matrixa: ‘uczciwe’ panie wmawiają, że prostytutki są złe, bo to dla nich konkurencja. To, że czułbyś się jak ostatni śmieć, jest skutkiem tresury przez społeczeństwo i niczym więcej.

    @Mosze Red

    Prostytutki reprezentują sobą to, czego panie tzw. ‘cnotliwe’ nienawidzą najbardziej. Dostarczają to samo co one po przystępnej cenie z pominięciem całej pierdolonej otoczki, gdzie one udają cnotliwe, a faceci udają, że nie płacą za dostęp do waginy. Dodatkowo za niewielką dopłatą, a coraz częściej w cenie standardowej usługi zapewniają sex analny, oralny z połykiem i inne dodatki, wszak pań na świecie jest kilka miliardów i znacząca większość z nich zarabia udostępniając cipkę, występują jedynie lokalne różnice kulturowe w sposobie serwowania sromu.

     

    Czyli prostytutki za grosze oddają to, co panie ‘cnotliwe’ sprzedają za ogromne pieniądze, wieloletnie utrzymanie, gigantyczne koszty ewentualnego rozstania; dochodzą do tego koszty emocjonalne obcowania z panią ‘cnotliwą’.

     

    Dodatkowo prostytutka nie jest zabezpieczona umową ślubną, więc nie grymasi i wykonuje swoją pracę z należytą starannością, takie prawa rynku, klient niezadowolony nie wróci.

     

    Natomiast panie ‘cnotliwe’, a żony w szczególności, są jak robotnik w PRL-u: czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy. Daje czy nie daje, stara się czy nie stara, naiwny małżonek i tak kasę wykłada: wszak to żona, która, gdy się zbiesi, zawinie połowę dorobku ‘wspólnego’ i ucieknie szukać kolejnej ‘naiwnej ofiary’… znaczy się, e… tego, miałem na myśli ‘kolejnej miłości na całe życie’.

    @Szkaradny

    Przyjąłem model działania i go rekomenduję:

    1. Kreuję SIEBIE szczęśliwego/samoświadomego.

    2. Nie uszczęśliwiam/nie ratuję JEJ.

    3. Nie pozwalam JEJ niszczyć SIEBIE.

    4. Inspiruję JĄ SOBĄ do zmian.

    5. Wspieram, gdy ONA zmienia SIEBIE.

    @SennaRot

    Ty decydujesz. Ty nie wybaczasz. Za złe karzesz srogo. Najmniejsza nagroda od Ciebie musi być przez nią ciężko zapracowana. Nie ulegasz. Nie da się Tobą manipulować. Ustawiasz wszystko po swojemu. Żadnych ustępstw. Kompromis w relacji z kobietą to krok do samobója.

    @SennaRot

    Krzywdzisz ją, bo uczysz, że może zrobić coś źle, błędnie i się wymiga, nie poniesie konsekwencji. Tylko dlatego, że jest kobietą, że ma faceta. One muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Muszą zasługiwać na nagrody.

    @HORACIOU5

    W momencie kiedy samica była grzeczna, to miała wstęp na pokład, natomiast kiedy tylko zaczynała być oschła, statek odpływał, a ona zostawała sama w porcie.

    @Pozytywny

    Nieokazywanie słabości to jedna z rzeczy jakiej się nauczyłem będą w wieloletnim związku.

    @nieidealny świat

    Nie dyskutuj z kobietą. Nic jej nie wytłumaczysz, a zwłaszcza logicznie.

    @Subiektywny

    I dlatego Drodzy Panowie, generalnie z kobietami nie ma sensu wchodzić w głębszą polemikę. Szczególnie taką bazującą na twardych danych, liczbach, statystykach, itd. - pisząc jednym słowem - logiczną.

     

    Faceci na takich spotkaniach operują prawie wyłącznie na faktach, a kobiety chcą emocji.

    @Honest

    Trzeba z kobietami rozmawiać ich językiem, językiem emocji. Logiczne wywody są dobre dla facetów i bardzo staram się tego trzymać.

    @Oddawaj Fartucha

    Kobiecie się nie tłumaczysz, z kobietą się nie kłócisz. Jak zaczyna odpierdalać, to za żadne skarby nie próbuj jej nic logicznie tłumaczyć.

    @Monte Christo

    Kiedy kobita opowiada Ci o problemie, na który masz rozwiązanie - ugryź się w język. Ona nie chce rozwiązania ani rady, tylko chce się w Ciebie tym problemem wysrać. A problem rozwiąże sobie na swój popaprany sposób.

    @parafianin

    One i tak zrobią po swojemu. I tak zrozumieją po swojemu. I tak najczęściej jedynie chcą pogadać o problemie, wyżalić się, ale żadnych zmian nie wprowadzić. Zresztą same nie rozumieją do końca problemu, bo kierują się emocjami, więc gdzie chcesz polemizować? Retrospekcja u kobiet jest znikoma.

    @rewter2

    Jeśli wydaje Ci się, że kiedykolwiek jakiś mężczyzna przekonał jakąś kobietę do czegoś kłótnią, to nie, nigdy taka sytuacja w historii świata nie miała jeszcze miejsca.

    @Normalny

    Nie wolno doprowadzać do ‘partnerstwa’ w związku. Należy przestrzegać i trzymać się tzw. tradycyjnych wartości, oczywiście nie zapominając o szacunku dla drugiej strony.

    @Normalny

    Ona chce samca. A wy pozamienialiście się rolami.

    @Subiektywny

    Co do równouprawnienia, to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiązków, zero odpowiedzialności.

    @Dobi

    Baby nie chcą odpowiadać za nic. Chciałyby rządzić, ale bez żadnej odpowiedzialności, a tak się nie da.

    @CalvinCandie

    Dużo mężczyzn nadal myśli, że trzeba kobiecie usługiwać we wszystkim, a to jest błąd, kobieta ma być partnerką życiową.

    @Adolf

    Nie traktujcie baby jako księżniczki. Ona też ma zapierdalać, nawet w gnoju. Kurwa, szanujcie się faceci, opierdalajcie swoje baby za wszystko, opłaci się, właśnie wtedy będą Was szanować. To bardzo proste. Nie bójcie się tego!

    @kryss

    Pierze pralka, sprząta przede wszystkim po sobie, zakupy czy ugotowanie czegoś raz na 2, a czasem 3 dni, to chyba też nie taki problem, dla siebie też to robi, no ale ‘zawsze wszystko robią dla nas’.

    @SledgeHammer

    Kobiecie obiecuje się wszystko, a robi SWOJE, czyli wszystko, co się robi, robi się dla siebie.

    @SennaRot

    Jak już coś obiecujesz kobiecie za darmo, bez jej starań z automatu dla niej jesteś mięczak.

    @TPakal1

    Baby nigdy nie były, nie są i nie będą wdzięczne. Uważają, że to im się należy, tak po prostu z urzędu. I nie jest to kwestia wychowania (może trochę) to jest produkt ewolucji.

    @Subiektywny

    W układach z ludźmi, a z kobietami w szczególności, nigdy, ale to przenigdy nie licz na wdzięczność. Nigdy! W ten prosty sposób oszczędzisz sobie wielu nieprzyjemności. Sam zachodzę w głowę jak wiele osób inwestuje we wdzięczność i dziwi się, że ta inwestycja przynosi wyłącznie straty.

    @Herbu Mizogin

    W biznesie, jak i w relacjach między płciami, o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ‘niczego nie muszę’. Tak w jednym, jak i drugim przypadku, szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania.

    @XYZ

    Tak to jest w rzeczywistości - mężczyzna idzie przez życie SAMODZIELNIE, co najwyżej w towarzystwie samicy... Tak kolego, piękne partnerskie życie to shit, w który uwierzyliśmy i wbrew naturze wdrażamy.

    @Assasyn

    Często cytuje Oscara Wilde, zrobię to po raz kolejny: ‘Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, pod warunkiem, że jej nie kocha’.

    @Dobi

    Facet ma być gotowy na porzucenie każdej kobiety.

    @Herbu Mizogin

    Kobieta musi widzieć, że potrafisz się doskonale obyć bez niej.

    @Ziomisław

    Nic tak nie upadla mężczyzny jak to, kiedy uzależnia poczucie własnej wartości od tego, jaką kobietę ma u swego boku

    @Arox

    Poczuj chłodny wiatr na twarzy, jedź bez celu w stronę zachodu słońca, stań w jakimś urokliwym miejscu i zadaj sobie pytanie - ‘Po chuj ja to ciągnę, skoro oszukuję wszystkich, włącznie z samym sobą?!’ A gdy zrozumiesz, gdy poczujesz w sercu jaka jest prawidłowa droga - wróć, pocałuj w policzek, wytłumacz dlaczego nie będziecie już razem, żadnych dyskusji i tłumaczenia, wyłącz telefon, idź na dobre piwo z kumplem i przypomnij sobie co tak naprawdę lubiłeś robić w życiu.

    @jaro670

    Widzisz, życie to ciągła nauka akceptacji śmierci. Najpierw umierają nasi dziadkowie, po drodze bezpowrotnie umierają (dla nas) przyjaciele, znajomi, kobiety, itp., gdzieś po drodze rodzice. To chyba stanowi o sile faceta, że akceptuje, że jest sam na tym świecie i bez żalu żegna coś, co jeszcze wczoraj było mu bliskie.

    @XYZ

    Zauważ, że boimy się tylko przyszłości... ja nie znam kogoś, kto się boi minionych, znanych doświadczeń. Strach to przyszła pochodna twego stanu obecnego - zrób różniczkę, zdyskontuj wyobrażenie sytuacji na czas teraźniejszy - przyjmij, że jej odbiło wczoraj i dziś masz tego konsekwencje. I co wtedy byś potencjalnie zrobił? Przygotuj się. Strach to narzędzie kontroli. Zapanuj nad nim - zapanujesz nad sobą.

    @jaro670

    Byłem szczęśliwy przed tobą ‘bejbe’ to i będę po tobie, więc jak mi robisz problemy, to bądź tak miła i sprawdź, co jest po drugiej stronie drzwi.

    @Długowłosy

    Każdy z Was, jako samiec, jest wart 10 razy więcej niż każda z dup, które Was olały.

    @Długowłosy

    Teraz pomyślcie o jednym - na świecie są jakieś setki milionów kobiet (jak nie idzie to w miliardach), które po rękach by Was całowały za związek/małżeństwo/dmuchanie w zamian za paszport.

     

    Ruchać, jebać, nic się nie bać!

     

    Miej wyjebane, a będzie Ci dane!

    @mis_podpalacz

    Żyć, po prostu, kurwa, ŻYĆ własnym życiem, a nie czyimiś problemami!

    @Subiektywny

    Quod erat demonstrandum

     

    Post scriptum:

    @Pyrrus

    Tak, wiemy, twoja myszka jest inna.

  12. listy do dusz

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 434
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Odwaga to jedna z tych cech które w dzisiejszym świecie decydują o tym czy nasze życie będzie udane.Czy wyciśniemy z niego każdą krople czy tylko liźniemy po jego powierzchni.W czasach gdy nasi przodkowie  uganiali się za dziką zwierzyną na słonecznej sawannie nie mieli wielkiego wyboru.By przeżyć musieli pokonywać swój strach.W dzisiejszych czasach gdy maszyny wykonują większość pracy za nas -do przeżycia nie potrzeba już odwagi.Praca w fabryce w której przez osiem godzin wykonujemy te same czynności  nie wymaga odwagi .Zapewnia natomiast bezpieczeństwo.Ciągłe bezpieczeństwo i brak jakichkolwiek wyzwań doprowadza człowieka do stagnacji-człowiek umiera za życia.Stąd w dzisiejszym świecie mamy taki problem z depresją i innymi chorobami psychicznymi.Ludzie są zanudzeni przebywaniem w swojej strefie komfortu.Nie mają jednak odwagi żeby z niej wyjść.

     

    Czym jest odwaga?

    Odwaga to dążenie do swoich celów  mimo lęku.Człowiek odważny różni się od tchórza tym ,że gdy odczuwa lęk to jest w stanie go przekroczyć.Myślicie ,że ludzie których społeczeństwo uznaje za wielkich nie znali strachu?Gdy Juliusz Cezar miał stoczyć sławną bitwę pod Farsalos nie spał całą noc.Zdając sobie sprawę z przeważającej liczebności Pompejusza czuł strach.Wierzył jednak w wyszkolenie swoich jednostek i swoją taktykę.Droga odwagi jest tak na prawdę drogą duchową.Na jej końcu znajdziemy rozpłynięcie się ego.Łatwo jednak zdarza się nam   pomylić odwagę z strachem.Często odpowiedzią na strach jest atak-dlatego często wydaje nam się ,że ludzie agresywni są odważni.Dla przykładu osobami zamożnymi są często osoby bojące się biedy.Takie osoby nie potrafią cieszyć się swoim bogactwem .Jest w nich strach ,który nie pozwala ani na chwile rozluźnienia. 

     

    Po co odwaga?

    -Im więcej masz w sobie odwagi tym pełniej żyjesz.Szczerość,miłość,mądrość nie jest możliwa bez odwagi.Jak możesz kogoś kochać jeśli nie zaryzykujesz i nie odsłonisz przed nim głębi swojej istoty?Jak możesz stać się mądry jeśli nie zaryzykujesz całej poznanej do tej pory wiedzy -która może okazać się nieprawdziwa?Odwaga wiąże się z życiem,z jego dynamiką.Strach jest jej przeciwieństwem -jest to obroną,chęcią zamknięcia się w znanym .

    -Dzięki odwadze możesz być sobą.W dzisiejszym świecie sztuczność przekroczyła granice dobrego smaku.Media kreują wzorce do których ludzie mają się wpasować.Takie wzorce to np.:biznesmen,lekkoduch,dobry mąż ,żona,singiel.Każdy taki wzorzec ma swój ideał do którego ludzie mają dążyć.Ideał ten jest jednak niemożliwy do osiągnięcia w prawdziwym świecie.Ten brak autentyczności i pogoń za ideałem powoduje ogromne zapotrzebowanie na wypełnienie tej pustki :drogim zegarkiem,samochodem czy piękna kobieta z którą można się pokazać.Ta fałszywa tożsamość często nazywane jest ego.To ego odpowiedzialne jest za cierpienie psychiczne w naszym życiu.Tylko dzięki odwadze możemy rozpuścić nasze ego i cieszyć się nasza prawdziwą istotą .Naszą "prawdziwą" naturą jak określa to Buddyzm Zen.Prawdziwa natura nie wymaga akceptacji społeczeństwa,samo wyrażanie się jest dla niej szczęściem.Osoba taka jeśli jest np.artystą cieszy się z samego stwarzania.Nie patrzy w pierwszej kolejności na zyski,choć zyski przychodzą same bo ludzie wczuwają w  dziełach takiej osoby  autentyczność. 

     

    Jak żyć odważnie:

    Życie odważne to przyjmowanie życia przez serce.Życie przez serce jest zawsze niebezpieczne.Przyjaciel może nas zdradzić,dziewczyna oszukać , możemy zostać wyśmiani.Ale jedynie przez taki sposób życia możemy odczuć jego pełnie.Gdy idziemy drogą serca nasza czujność i intelekt rozwija się.Nie mamy łatek przyklejonych z góry dla każdego człowieka,sytuacji.Poruszamy się zawsze w tym co nieznane.Takie warunki sprzyjają rozwojowi.Dziecko szybko się uczy,jest tak dlatego ,że podchodzi do świata z wielką otwartością.Nieraz się sparzy,nieraz będzie miało obdrapane kolana ,ale jeśli będzie wyciągać wnioski to będzie wzrastać.Na tej drodze można upaść ale trzeba starać się nie popełniać dwa razy tego samego błędu. Pomocna może być medytacja,gdy medytujemy zaczynamy mieć bliższy kontakt z naszymi lękami.Medytacja powoduje  uświadomienie tych lęków i stopniowe ich  rozpłyniecie.

  13. ALPHA HUMAN

    • 0
      wpisów
    • 72
      komentarzy
    • 4997
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  14. Samczym okiem

    • 2
      wpisy
    • 5
      komentarzy
    • 1006
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Samiec Alfa
    Ostatni wpis

         Płatki róż głaskały jej twarz, tak jakby sami aniołowie rozsypywali ją z nieba. Była to dla niej ważna, a zarazem wzruszająca chwila. Po jej policzku spłynęła łza. Czy łza była oznaką wielkiego szczęści, czy może smutku tego się nie dowiemy. Chciała czegoś innego w głębi duszy, poczuwała się do tego, że nie jest stworzona do zwykłych rzeczy, jej zdaniem była niczym nimfa, która musiała ubruździć swoje stopki przychodząc na ten grzeszny świat. Córka bogów, która za występki przeciw nim została skazana na męki w tej szarej i brutalnej rzeczywistości. Tak bynajmniej myślała nasza bohaterka. Uważała siebie za niewinną i czystą istotkę utkaną ze światłości.

         Jej usta lekko rozchyliły się w delikatnym uśmieszku, pokazującym śnieżnobiałe ząbki. " Zasługuję na to co najlepsze, przecież jestem taka cudowną istotą jaka mogła przyjść na świat, a oto z mej łaski pojmę śmiertelnika i wydam na świat piękne i zdrowe potomstwo, które będzie rządzić i dzielić świat według własnych reguł."

         Rozmyślania przyszłej młodej żony przerwał kościelny dzwon, grzmiąc tak jakby chciał ostrzec wszystkich przed nadchodzącymi wydarzeniami.

     

         Pan młody wpatrywał się w krzyż wiszący na ścianie w kościele. Jego wzrok szczególnie przykuła uwagę figurka Chrystusa. Nie była ona taka inne typowe przedstawienia męki. Twarz Zbawiciela była uśmiechnięta. Jego ciało jednak było w okropnym stanie. Pełno ran, krwi oraz ślady po uderzeniach biczem kontrastowały z uśmiechem na twarzy ukrzyżowanego. Tak jakby nie przejmował się wcale bólem, ale też już za chwilę będąc po drugiej stronie swojego ojca, który chciał go objąć w swoje ramiona i pogratulować mu, że wytrwał do końca, a jego ofiara wcale nie poszła na marne, a otworzyła bramy raju dla zwykłych śmiertelników.

        Z zadumy wyrwał go głos księdza, który osobiście miał sprawować pieczę nad całą uroczystością. Nasz bohater miał przystąpić do sakramentu z czystym sumieniem. Klękając w konfesjonale z prawdziwą czułością pocałował złotą stułę. W tym momencie uświadomił sobie, że przed obliczem Boga jest tak naprawdę marnym pyłkiem, szarym grzesznikiem, który dostał łaskę odkupienia swych win. Wewnątrz siebie wiedział, że Bóg jest niczym surowy ojciec, który karze, ale zarazem darzy miłością tych, którzy przy nim trwali i nie opuścili go w chwili próby. A dowodem jego miłości miał być nadchodzący dzisiejszy moment.

     

         Jeden z gości weselnych wyszedł na podwórko, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Miał nadzieję, że zimny wiatr złagodzi szumiącą głowę. Oczywiście nie mógł się rozstać z butelką wina, więc oparty o werandę cieszył oczy gwiaździstym niebem. Nagle podszedł do niego podwórkowy pies zwany przez wszystkich Burkiem. Skomląc cicho tykając nosem ręki Janka chciał wyprosić coś do jedzenia.

         Janek nie mógł odmówić psinie. Słynął w okolicy z dobrego serca, a także ze swojej głębokiej wrażliwości, którą znali wszyscy szczególnie uwidaczniająca się po wypiciu kilku głębszych. " Widzisz Burek, przysięgli przed Bogiem wierność. On i ona. Wydawać, by się mogło, że są sobie przeznaczeni, a jednak stało się inaczej..."

        Zrobiwszy przerwę na głęboki łyk słodkiego wina dokończył swoją myśl "Tak to jest gdy swędzi cipa, a kutas cipce już się nie podoba. Cipka musi szukać nowych wrażeń. Zgadnij Burek gdzie znaleźli pannę młodą. No zgadnij" Piesek przekrzywiając łebek chciał tak jakby pokazać, że rozumie i doskonale wie, ale niestety nie ma jak tego wyrazić. " Burek Ty bestio, widzę, że się domyślasz. Jakże nie inaczej jak nie na sianku ze stajennym! A to Ci dopiero heca! A mówią, że trzeba babę bić, bo jak się nie bije to jej wątroba gnije i głupie pomysły do głowy przychodzą, widać, że starsi mają rację, więc Burek zawsze słuchaj starszych Braci..."

     

     

     

    • 2
      wpisy
    • 2
      komentarze
    • 686
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Cytuj

    Wasze ciało to pojazd, a energoinformacyjna istota, świadomość, dusza - kierowca. Kto kieruje samochodem? Oczywiście, kierowca. Myśleliście, że wasze ciało samo rządzi sobą, żyje własnym życiem? A kto remontuje samochód, likwiduje usterki? Również kierowca. I jeśli nawet samochód będzie całkowicie nie do użytku i trzeba będzie wywieźć go na złomowisko - kierowca nie zostanie wyrzucony razem z nim. W ostateczności może chodzić pieszo.

    Dimitri Wereszczagin - DEIR I

     

    Cytuj

    Aby nie zaplątać się w terminologii i semantyce, wszystko co jest związane ze świadomością nazywać będziemy dla wygody umysłem, a to, co wiąże się z podświadomością, nazwiemy duszą.

    Vadim Zeland - Transerfing Rzeczywistości tom 1

     

    Cytuj

    Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza doskonale wie, że jej zadaniem jest ewoluowanie. Nie obchodzę jej dokonania ciała czy rozwój umysłowy. To sprawy dla niej bez znaczenia. Dusza pojmuje też wyraźnie, że porzucenie ciała nie jest wielka tragedia. Pod wieloma względami tragedią jest bycie w ciele. Toteż umieranie postrzega ona zupełnie inaczej. Życie też, rzecz jasna, widzi odmiennie - i stad bierze się w dużej mierze frustracja i niepokój, nękające nas na co dzień. Rodzę się one w nas, gdy przestajemy słuchać duszy.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza jest iskrą Boskości; osobowość - istota ludzka - jest fragmentem energii duszy w ciele fizycznym. Osobowość składa się z cech przejściowych, które istnieją tylko w okresie jednego fizycznego życia, oraz z nieśmiertelnego rdzenia, który jednoczy się z duszą po śmierci. Dusza jest istotą rozległą i wykracza daleko poza każdą ze swych osobowości, lecz każda osobowość jest dla niej ważna i każda jest przez nią jednakowo ukochana.

    Robert Schwartz - Odważne dusze

     

    Cytuj

    W każdym człowieku jest dusza, święty pierwiastek, ludzkie i zwierzęce.Wnormalnym stanie ciało powinno otrzymywać
    pożywienie od duszy, dusza od ducha, duch od Boga.Wyłączenie któregokolwiek ogniwa tej kolejności jest niedopuszczalne,
    a życie zbudowane na prymitywnej zasadzie nasycenia pokarmem tylko swego ciała, bez dbałości o pozostałe, jest dość skuteczną
    drogą regresu.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

    Cytuj

    Z przyzwyczajenia przywykliśmy uważać, że głównym systemem ochrony organizmu są komórki odpornościowe. Zapominamy
    o prostej prawdzie: duch, dusza i ciało są jednością. Podświadomość i świadomość są polem, a ciało fizyczne to
    odmiana, dialektyczne przeciwieństwo tego pola. I najlepszym systemem zabezpieczenia organizmu jest przede wszystkim
    ochrona duchowych struktur pola.Dlatego kiedy przed organizmem stoi zadanie przeżycia, powinny przeżyć przede wszystkim
    strategiczne, duchowe struktury, łączące nas z praprzyczyną.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

     

     

     

  15. Pułapki i kruczki

    • 1
      wpis
    • 6
      komentarzy
    • 614
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Drodzy Panowie i (Panie).

     

    Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram.

     

    Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi.

     

    Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny.

     

    Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła.

     

    Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą.

     

    I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.:

    1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean ;). Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji.

    2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę.

     

    Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć.

     

    Pozdrawiam:)

     

     

  16. Blog Duńczyka

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 616
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Sisera był charyzmatycznym dowódcą. Miał ponad 2000 oddanych na śmierć i życie kananejskich wojowników. W armii Sisera panowały zasady: szacunek, honor, przyjaźń i braterstwo.  Dowodził armią złożoną z 900 rydwanów. Przez 20 lat niemiłosiernie najeżdżał i nękał żydów, widząc w nich całe otaczające jego świat zło. Zaprawiony w bojach, niezłomny i niebywale silny mężczyzna po przegranej bitwie z Deborą i Barakiem przedarł sie przez zastępy wroga, szatkując swoim mieczem dziesiątki Izraelitów. Schronienie znalazł w namiocie Jaeli.

    Jaela, była niezwykle piękną kobietą, emanowała seksem, inteligentna i intrygująca, czuła i mądra. Nic dziwnego że Sisera sie w niej zakochał. Stracił całkowicie dla niej głowę. Była ukojeniem. Oddała mu swoje łono.

    Gdy upojony winem i miłością zasnął, Jaela wyjęła gwóźdź z namiotu, wzięła młotek i wbiła mu stalową szpilkę w głowę.

    Nie wierz nigdy kobiecie......

    Felice Ficherelli.jpg

  17. Moje przemyślenia

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 809
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gekoneks
    Ostatni wpis

    Witam serdecznie wszystkie osoby które tutaj zawędrowały. Będę opisywał tutaj rzeczy które siedzą mi w głowie. Nie piszę też tego, aby zdobyć jakąś widownię, piszę to bardziej dla siebie, ale jak już tutaj trafiłeś to możesz poczytać, pozwalam :)

     

    Mój pierwszy wpis poruszy sprawę bardzo ciekawą. Będzie on o moim marzeniu oraz trochę dokładniej o tym dlaczego to piszę.

     

    Otóż zawsze lubiłem pisać. W wielu internetowych miejscach w których się udzielałem pisałem różne artykuły, newsy i tym podobne rzeczy. Sprawia mi to przyjemność. Tak wiele rzeczy można przekazać słowami. Tak wiele rzeczy można się dowiedzieć o człowieku siedzącym po drugiej stronie komputera. A może raczej o tym na jakiego in się kreuje w internecie. 

     

    Drodzy państwo jakie jest moje marzenie. Kiedyś miałem ich wiele, ale były bardzo przyziemne. Dom, pieniądze rodzina. Może zabrzmi to śmiesznie, ale obecnie moim największym marzeniem jest... kobieta.

    Niestety uważam, że jest to marzenie nie możliwe do zrealizowania. Spytacie dlaczego? "Przecież tego kwiatu pół światu! Co ty gadasz?"

    W dużej mierze dzięki temu forum patrzę teraz na świat w zupełnie inny sposób. Moje obecne marzenie jest w dużej mierze ukształtowane przez moją poprzednią 'kobietę', ale o tym niżej.

     

    Wróćmy do kwestii tego marzenia nie możliwego do zrealizowania. Chcę, aby była to kobieta z pasją. Chcę, aby była to kobieta inteligentna i mądra zarazem. Aby można było z nią porozmawiać na bardzo wiele tematów i aby jej jedynymi odpowiedziami nie było "aha", "no tak". Chcę, aby w jej oczach była iskra gdy opowiada różne rzeczy, aby mogła opowiadać o swojej pasji i zainteresowaniach godzinami, tak samo jak potrafię ja.  Do tego musi być to kobieta.. kobieca, zmysłowa. Brzydzę się brzydkimi kobietami. Nie traktuję ich poważnie. Jestem bardzo wymagający. Czasami ze znajomymi porównujemy kobiety idące ulicą. Często zauważam, że kobieta którym oni dają 6-7 dla mnie jest 2-3. Nie wiem, może przesadzam. Chciałbym stworzyć więź z kobietą tak, aby była ona moim przyjacielem i partnerem zarazem.

     

    Niestety. Wiem, że jest niemożliwe i niedobre zarazem. Kobieta.. to tylko kobieta. Może być ona dopełnieniem mojego życia, ale czy tak naprawdę jest ona niezbędna? Chciałbym mieć syna, do tego jest mi ona potrzebna. 

     

    Minęło już chyba z 8 miesięcy od momentu gdy zostałem zdradzony przez kobietę za którą oddałbym wszystko. Dzisiaj przez pryzmat tego czasy patrze na to z kolosalną różnicą. Oddałbym wszystko.. za kobietę. Żałosne. Dobrze, że to się stało. Dobrze, bo dostałem chyba jedną z najcenniejszych lekcji jakie mogłem otrzymać. Za tak niską cenę. A tak w sumie to nic za to nie zapłaciłem. Powiem więcej! Pozbyłem się fałszywej osoby z mojego otoczenia. Wspaniale! 

     

    Męczy mnie to pisanie i mówienie o mojej byłej, już tylu moim znajomym to opowiadałem, że kurwa tym rzygam dlatego też nie będę tutaj o niej wspominał. Chyba, że dla lepszego zobrazowania opisanej sytuacji.

     

    O czym to pisałem. W sumie straciłem wątek. Kilka dni temu nawiązałem kontakt z bardzo ładnie wyglądającą dziewczyną. Co się okazało? Głupia. Jak. But. Odpycha mnie brak części mózgu w kobiecie. Czy bycie osobą 'mądrą' już wyszło z mody? Mimo iż mam masę znajomych, bliższych czy też dalszych to dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z którymi jestem w stanie przeprowadzić konwersację na poziomie. Chyba nie muszę wspominać, że wszystkie te osoby to mężczyźni. 

     

    Czuję się smutny panowie i panie. Czuję się jakby pusty. Brakuje mi takiej osoby jak opisałem wyżej. Oczywiście nie uzależniam swojego szczęścia od tego czy tą osobę znajdę, lub nie. Powiem więcej. Jestem szczęśliwym człowiekiem, jest mi dobrze samemu, ale brakuje mi kogoś kto by mnie zafascynował i ja zafascynował bym tego kogoś.  Ciekawa sprawa. 

     

    Nie wiem czy też tak macie, ale gdy spojrzę na człowieka jestem w stanie powiedzieć czy z tym kimś da radę porozmawiać czy też jest on kretynem. Sporo osób mi mówiło, aby nie oceniać książki po okładce, ale przecież to jest oczywista sprawa. 

    Patrzysz na człowieka z pustym wzrokiem człapiącego w bliżej nieokreślonym celu. Albo te wszystkie smutne kamienne twarze mijające mnie dzień w dzień. Cholera, ale zboczyłem z mojego pierwotnego tematu. Zostawię to na jutro.

     

    Aa, jeszcze wrócę do tematu tej nowo poznanej dziewczyny.  No głupia jak but, ale ładna. Mimo iż nigdy nie kierowałem się seksem w życiu o czym chcę wspomnieć jutro to z chęcią bym ją po prostu ruchnął :P

     

    Doobra jutro muszę poruszyć temat mojej mamy i znajomych. Na razie :rolleyes:

     

    Nawet nie czytam czy jest to poprawnie napisane, więc wybaczcie ewentualne błędy.

     

     

     

     

  18. Scarcity of Knowledge

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 939
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    MODERN SCIENCE AND „NATURALISTIC”* BUDDHISM – ALLIES OR ENEMIES?

     

    Creative_Wallpaper_Buddha_sitting_back_0

     

     

    Human kind, in the course of history, constantly persevered with the idea that there is a gap between humanity and other species, sort of superiority that allows us, as people, to rule the roost. However, if one decides to research and take a closer look at this issue, it no longer applies to all aspects of human life and we are also subjected to conditions programmed into our minds, various predispositions which do not allow us to see the world in a purely objective way. It is said that Buddhism may be of help as a rebellion against natural selection since it gives its own explanations and ways of treating the predicament.

     

     

    TWO NOBLE TRUTHS AND THEIR PERVASIVENESS

     

     

    The First Noble Truth is translated into English language as The Truth of Suffering, although on many occasions scholars argue that this interpretation is not altogether accurate. Thus, they provided a broader description of the term dukkha (in Sanskrit) or duhkha (in Pali) introduced in Buddha's teachings as unsatisfactoriness. This theme returns in many Buddhist's texts and the main idea is that there is always an undercurrent of yearning and the transience of human life present in every pleasure that we strive to grasp. 

     

    The cause of human predicament may be found in The Second Noble Truth in which Buddha clearly states that clinging to possessions and other external factors will eventually lead to dukkha. Even when there is a degree of completeness, it will fade with the passage of time and one will be left with a thirst for more. The oblivion of that fact seems to be ubiquitous for the majority, hence modern science provides further explanations.

     

    Neurotransmitter dopamine, depending on the part of a brain in which occurs, as well as which neurons and receptors are involved, is responsible or at least correlates with the pleasure.

    A research conducted by scientists from University of Fribourg on monkey's neurons involved in the release of dopamine reveals that, after the fruit was given to the animal, there was a dopamine spike which lasted about a third of a second.

     

    In the same study, they trained the monkey that it would reach over and touch a lever and then there would be a fruit juice, thus made anticipation possible. It revealed that the pleasure is even greater in the anticipation process than in the activity itself. Furthermore, when there is anticipation and then the actual object is not delivered, there is a deficit of dopamine activity.

     

    N3U1iyH.jpg

     

     

    Although that is not human brain which was tested, it is sufficient to say that there is a fair plausibility that natural selection formed species so that they put an emphasis on hapiness without noticing the fleeting of the bliss. It may easily be figured out by acknowledging that in distant past there must have been attraction in order to help the species survive.

     

     

    BRAIN ON MEDITATION

     

     

    As mentioned before, the main idea of Buddhism, especially „naturalistic” one, is seeing the essence, the true nature of things. Meditation seems to be a trusted and reliable guide in this process, a step towards taking responsibility for our own states of mind and, therefore, altering human condition to the more objective worldview. One may unearth the patterns and habits of the mind through various practices and traditions,

     

    There are different forms of meditation associated with Buddhism. Tibetan Buddhists, for instance, frequently use visualizations and images, Zen Buddhists meditate on kōans – provoking questions and statements that are used as a test for student's progress in Zen practice. In South Asia, Vipassana meditation is particularly common and puts emphasis on observing the mind. Mindfulness meditation, broadly speaking, consists of observing anything that the individual experiences. Studying the issue would plausibly provide more examples, albeit the top priority in this segment is to sketch the basic idea of this practice.

     

    In recent years, there has been whole lot of information about the effects of meditation on brain such as increase of gamma wave activity or expansion in the amount of white matter in cerebrum, yet the core of meditative experience lies in the part of the brain called the default mode network.

    It is culpable of all the thoughts that arise when an individual is not concentrated on any particular task. A paper published in the proceedings of the National Academy of Sciences verify that when people practice meditation, the default mode network gets more tranquil.

     

    3DUEaUv.jpg

    Fig.1. Experienced meditators demonstrate decreased DMN activation during meditation. Brain activation in meditators > controls is shown, collapsed across all meditations (relative to baseline).

     

    This very fact is essential since quieter mind tends to be more peaceful and, in consequence, less judgmental. With a guidance of mindfulness meditation, for instance, if you think about a person whom you do not admire, you can choose not to be attached, just observe the feeling as it arises without negative prejudices. 

     

     

    SHORT SUMMARY

     

    To conclude, various findings and scientific data proves that „naturalistic” or, in other words, western Buddhism, without all deities and additional beliefs, is accurate in identifying the human predicament and offers possible treatment which may help to reorganize lives, especially in present-day world when pursuit of career and obsession about possesions tends to cloud human's vision.

     

    ______________________________________________________________________________________________________________________________________________

    • The term „naturalistic” refers to western tendencies in which people apply certain practices from Buddhism, albeit without deities and other elaborate beliefs.

     

     

    References:

     

    http://www.jneurosci.org/content/13/3/900.full.pdf (A study about monkeys and dopamine activity)

    http://www.pnas.org/content/108/50/20254.full (Meditation and the default mode network)

     

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 1329
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1646
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

×