Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Blogi

Blogi społeczności

  1. Rok 2016 był całkiem dobry dla muzyki trance, więc postanowiłem wymienić tutaj 12 utworów, które moim zdaniem okazały się być naprawdę świetne. Przebrniemy po kolei przez każdy miesiąc zeszłego roku i zobaczymy jakie produkcje wywarły na mnie największe wrażenie. Od razu zaznaczam, że to tylko i wyłącznie moja opinia i jeżeli ktoś nie zgodzi się z którymś z moich wyborów to śmiało może zamieścić swoją propozycję w komentarzach. A teraz przejdźmy do konkretów.

     

    STYCZEŃ: ANDY MOOR - RESURRECTION (ORIGINAL MIX)

    Udany powrót Andy'ego Moor'a do formy. Utwór ma naprawdę okazałą melodię, nie jest nachalny i przyjemnie się go słucha. Good job Andy.

     

    LUTY: BENJANI - PULSAR (MAC & MONDAY REMIX)

    Moim zdaniem jeden z niedocenionych utworów tego roku. Wielka szkoda, bo mamy tutaj do czynienia z naprawdę świetnym remixem od Mac & Monday, który jak widać trzyma formę. Jeżeli przypadnie wam do gustu ten kawałek, to sprawdźcie również utwór Raysa. Zdecydowanie polecam.

     

    MARZEC: MARK SHERRY & DARK FUSION FEAT. JAN JOHNSTON - DEJA VU (OUTBURST VOCAL MIX)

    W tym miesiącu pojawił się ładny utwór od Marka Sherry'ego oraz Dark Fusion z bardzo dobrym wokalem Jan Johnston. Mark zazwyczaj jedzie z bardziej mocarnymi brzmieniami a tutaj dostaliśmy coś delikatniejszego i bardziej klimatycznego. Jestem bardzo na tak.

     

    KWIECIEŃ: SIMON PATTERSON & MAGNUS - EVOKE (ORIGINAL MIX)

    Tutaj nie będę za bardzo oryginalny i wskaże na utwór Evoke stworzony przez Simona Pattersona i Magnusa. Świetna, melodia, breakdown i do tego ta energia... po prostu kawał świetnej roboty. Nie bez powodu ten utwór pojawiał się wielu setach.

     

    MAJ: JORN VAN DEYNHOVEN - WE CAN FLY (EXTENDED MIX)

    W tym miesiącu zostałem zahipnotyzowany przez produkcje Jorna van Deynhovena. Owy pan niestety często miewa wahania formy, ale tutaj mamy do czynienia z prawdziwą perełką. Naprawdę warto zapoznać się tym utworem.

     

    CZERWIEC: GOURYELLA - NEBA (ORIGINAL MIX)

    W zasadzie po konstrukcji tego utworu można go uznać za follow up do Anahery, ale to nie znaczy, że ten utwór jest zły. Wręcz przeciwnie, jest bardzo dobry i pokazuje, że Ferry Crosten nadal potrafi czarować tak jak kiedyś. Ciekawostka: kiedyś alias Gouryella tworzyli Tiesto oraz Ferry, a teraz odpowiada za niego tylko ten drugi pan.

     

    LIPIEC: GREG DOWNEY - RUSHIN' (ORIGINAL MIX)

    Kolejny z troszkę niedocenionych utworów. Ciekawa konstrukcja, klimat oraz melodia sprawiają, że jest jednym z bardziej interesujących pozycji roku 2016.

     

    SIERPIEŃ: SUPER8 & TAB - INTO (EXTENDED MIX)

    Panowie Super8 & Tab to dość ciekawy przypadek. Często potrafią zrobić coś niezbyt ambitnego... a potem nagle zaskakują takim utworem jak Into. Po prostu cały utwór jest świetny i stanowi jedną z ich najlepszych produkcji.

     

    WRZESIEŃ: AIRWAVE - THE QUEST FOR BEAUTY (ORIGINAL MIX)

    The Quest for Beauty to jeden z tych utworów, gdzie melodia łapie za duszę i nie pozwala jej pozostać obojętną na to, czego właśnie doświadcza. Coś pięknego.

     

    PAŹDZIERNIK: JAMES DYMOND - CARRY ME AWAY (ORIGINAL MIX)

    Carry Me Away to kawał porządnej dawki energii wraz z cudnym breakdowanem. Nie pozostaje nic innego jak tylko dać się ponieść świetnej melodii zawartej w tym utworze.

     

    LISTOPAD: SCOT PROJECT - W5 (WAITING FOR) (ORIGINAL MIX)

    Ten utwór jest potwierdzeniem tego, że Scot Project pomimo upływu lat nadal potrafi tworzyć mocarne utwory. Solidna dawka trancowej energii zawarta w tym utworze powinna zadowolić fanów tego pana.

     

    GRUDZIEŃ: MARK SHERRY & RAM - NORDIC NIGHTS (GROTESQUE 250 ANTHEM) (ORIGINAL MIX)

    Mark Sherry oraz RAM postanowili połączyć siły i stworzyć razem hymn z okazji 250 edycji festiwalu Grotesque. Mamy tutaj bardzo dobrą melodię, epicki breakdown a zaraz po nim tonę energii. Kombinowali, kombinowali i wyszła z tego mieszanka wybuchowa... ale taka pozytywna.

     

    I to by było na tyle, jeżeli chodzi o moje typy ciekawszych utworów trance roku 2016. W zasadzie to zeszły rok był naprawdę dobry dla tego gatunku muzycznego i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że obecny może być jeszcze lepszy. Po kiepskim okresie trance znowu staje coraz mocniej na nogi a i mam wrażenie, że sami twórcy jakby zaczęli coraz bardziej eksperymentować w kwestii konstrukcji swoich dzieł. Czas pokaże jak się rozwinie sytuacja a tymczasem zapraszam do dyskusji w komentarzach i życzę miłego słuchania.

  2. GluX
    Ostatni wpis

    Zmiana

     

                    Każdego człowieka dążącego do bycia lepszym sobą będzie ciągle towarzyć wybranka życia – zmiana. Zmiana musi każdorazowo występować u jednostki stale kształcącej się, stale podążającej do swoich wartości, celów i ambicji – ponieważ na świecie nikt nie ma dostępu do jednej, uniwersalnej prawdy, którą można by się poruszać całe życie. A więc poruszanie się jednostki zawsze przypomina błądzenie w ciemnościach, w których pełno pułapek, zasadzek i trudności – tak jest i nic z tym nie zrobimy.

     

                    To co najczęściej może Cię ograniczać to dwie rzeczy – Ty sam oraz środowisko. Jak widzisz, napisałem „oraz”, a nie „lub”. Każdorazowo ogranicza Cię przeszłość, którą splatasz się i mimowolnie wytworzone relacje z otoczeniem. To nic złego, to naturalny proces – tak jak poznawanie się kobiety i mężczyzny, w efekcie stają się kochankami. Czysta chemia, hormony oraz nasze podstawowe dążenia biologiczne jako osobników stadnych. Nikt z nas nie chce być sam, nawet świadome osobniki – ponieważ w głębi każdy z nas jest taki sam.

     

                    Niestety ewolucja to bardzo bolesny proces. Ale im szybciej zrozumiesz, że ból oraz poświęcenie się jest naturalną ceną do zapłaty za rozwój – tym będziesz osiągać więcej w życiu. Mit słów „rób to co kochasz” albo „jeśli robisz to co kochasz to nie przepracujesz ani jednego dnia” wrzucam do śmietnika – są zasady dotyczące niewielkiego promila naszego społeczeństwa. Jeśli komuś się udało robić to co kocha i ma z tego serio dobre pieniądze – czapki z głów i uszanowanko. Niestety w większości przypadków – nas, ludzi – jesteśmy zmuszeni do robienia rzeczy niekoniecznie miłych czy przyjemnych, aby dostawać to co chcemy od życia. Naucz się języka obcego, zdaj studia, ukończ kurs, ćwicz codziennie, nie jedz słodkiego, nie pij alkoholu, czytaj codziennie książki, nie siedź do późna przed ekranem itp. Niestety, do takich rzeczy musimy się zmuszać, ale to właśnie dzięki „muszę”, dobrowolnemu „muszę” stajemy się wolni:

    "musze” ćwiczyć, żeby dobrze wyglądać, a w przyszłości nie mieć problemu ze sprawnością,

    „muszę” wstać o szóstej żeby dzisiaj wszystko zdążyć zrobić, żeby nie cierpieć w sytuacjach kiedy nie mam pieniędzy,

    „muszę” się nauczyć na ten przedmiot, żeby zdać studia

    „musze” usiąść godzinę dziennie, żeby nauczyć się języka – w efekcie zmienić pracę na lepszą.

     

                    Z natury umysłu, zawsze szukamy najłatwiejszych i najlżejszych sposobów na życie – dlatego program 500+ sprawił, że tak dużo osób przestało pracować ;). Łatwo nam się osiada na mieliźnie życia, w jego szarym kącie, z każdym miesiącem stajemy się bardziej misiowaci, bardziej wygodni, wpadający w rutynę życia. Praca-dom-sklep. Podstawowe potrzeby zaspokojone? Tyle wystarczy.

     

                    W tym momencie chcę powiedzieć, że jeśli nie masz ambicji to tutaj przestań czytać.

    Nie interesuje mnie co myślisz, ani kim jesteś – jeśli nie działasz jak człowiek ambitny to nim nie jesteś.

     

                    Ambicja to dziwka, której się płaci w krwi, zepsuciu, pocie, bólu i cierpieniu. Kto nie jest gotów na zepsucie i śmierć, ten nie jest gotów żyć. Kto nie jest gotów umrzeć teraz, nie będzie wolny nigdy. Bo ogranicza go strach, lęk przed tym co życie ma najlepsze – wariacją najróżniejszych doświadczeń – od szczęścia, przyjemności, uśmiechu po strach, smutek oraz ból. Przeciętny zjadacz glutenu woli jednak nie ryzykować, bo „życie jest niebezpiecznie”. Lepiej siedzieć w domu, chodzić przez 30 lat do jednej pracy – niech każdy dzień toczy się bezpiecznie ku…no właśnie? Ku śmierci.

    Chcesz, czy nie – umrzesz. Koniec, kropka – nie dyskutujesz, wiesz o tym.

    Więc czemu nie przeżyć życia jak najlepiej, na własnych warunkach?

     

                    Jako aparat imitacyjno-naśladowczy musisz rozumieć, że z kim przystajesz takim się stajesz. Towarzystwo to środowisko wtórne Twoich myśli, zachowań i słów – będzie Cię korygować, abyś nie odstawał od niego za bardzo – bo naturalnie lubimy podobnych do siebie, a odmieńców nie szanujemy, bo zaburzają nasz spokój, komfort przekonań. Pamiętaj co się stało z Jezusem ;).

     

                    Tak więc jeśli będziesz się otaczać sportowcami to mimowolnie zaczniesz ćwiczyć. Zaczniesz otaczać się przedsiębiorcami to sam zaczniesz myśleć jakby tu zrobić biznes + będziesz mógł się poradzić kogoś, kto jest dalej od Ciebie. Zaczniesz się otaczać imprezowiczami i studentami? Zaczniesz przystawać do nich. Narzędzie wykorzystane w sposób przemyślany, pozwala na ogromny skok w rozwoju jednostki, ale tak jak z ogniem – trzeba uważać, żeby się nie poparzyć.

                    Jeśli zaczniesz przystawać do ludzi smutnych i narzekających – sam zaczniesz to robić. Ludzie mało ambitni, siedzący co wieczór na ławce z piwskiem i szlugami? Niedługo kupisz sobie dresik Adasia oraz czapkę z daszkiem. Jesteś w toksycznym związku z kobietą? Niedługo przytyjesz, przestaniesz dbać o siebie – a po dawnym tygrysie zostanie Kłapouchy.

                    Sam, widzisz – jeśli chodzi o towarzystwo – jest jedna zasada.

    Musi służyć Tobie.

    I nie ma tutaj odpowiedzi „trochę tak, trochę nie” – albo tak albo nie.

    Jeśli towarzystwo źle na Ciebie działa, zmieniasz je. Decyzja nie powinna być negocjowalna z nikim poza Tobą. To Twoje życie i w tym momencie bierzesz odpowiedzialność za siebie – bo musisz, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie, bo jesteś świadom konsekwencji odwlekania tej decyzji w czasie, bo marnujesz swój limitowany czas w życiu. Nikt nie powinien móc wpływać negatywnie na Twoje wartości poza Tobą samym.

    Szczerość i pielęgnowanie małżeństwa z samym sobą to największy kapitał, jaki możemy stworzyć – wszystko inne jest pochodną.

     

     

     

    Tak więc podejmując w życiu decyzje o zmianie – musisz być świadom tego, że:

    -Będziesz musiał się zmuszać do rzeczy, których nie lubisz aby uzyskać to co chcesz

    -Towarzystwo z czasem będzie Cię ograniczać, jeśli nie będzie się rozwijać w kierunku co Ty

    -Będziesz musiał podjąć decyzję, żeby opuścić towarzystwo

     

    Cały temat chcę teraz zamknąć w tym, że będziesz musiał opuścić swoje środowisko. Mimo młodego wieku, przechodziłem to kilkanaście razy w życiu, ostatni raz – kiedy jeszcze się przejąłem to było gdy się rozstałem z byłą, którą bardzo kochałem. Dzięki doświadczeniu opiszę tutaj pewien schemat.

     

    Ambicja do dążenia i stawania się bardziej sobą wymaga tego, abyś nie tracił czas na relacje, które utrzymujesz w życiu, a:

    -źle na Ciebie wpływają

    -trzymasz je ze względu na sentyment i przywiązanie

    -trzymasz je ze względu, że nie poznasz nikogo lepszego w swoim mniemaniu

    -nie wnoszą nic do Twojego życia

     

    To jak zareaguje towarzystwo, które opuszczasz świadczy o tym czy zrobiłeś dobry ruch.

    Reakcje osób można zobowiązać do dwóch zachowań:

    1. Powie Ci, że się cieszy, że Cię poznała i miała chwilę spędzone z Tobą. Rozumie Twoje postępowanie i życzy Ci jak najlepiej.

       

      Jeśli ktoś Ci tak podziękuje, zawsze miej namiary na taką osobę do końca życia – to znak, że potrafi ona brać bezosobowo to co przynosi życie, rozumie filozofię zmiany – w efekcie posiada ogromną siłę.

       

    2. Powie, żebyś spierdalał – zdenerwujesz ją i zacznie Cię obrażać.
      „Nie masz jaj, żeby być ze mną po prostu”
      „Jesteś nic nie wart”
      „Zmarnowałam z Tobą czas”

      „Odbiła Ci woda sodowa do głowy”
      „Nie masz w sobie za krzty pokory i szacunku do rodziców”
      „To było na żarty, ja tak nie myślałam”
      Następnie w tym towarzystwie Twoja osoba będzie obrażana oraz dewaluowana.

      To w sumie dobry znak, bo gdybyś nic nie znaczył, to nikt by nie chciał umniejszać Twojej wartości. Nikt nie obgaduje żula i go obraża na forum publicznym, co nie?

      To również znak, że podjąłeś dobrą decyzję – czemu?

      Jednostki skłonne do takich zachowań, mają poczucie, że do nich należysz i jesteś im coś winny.
      Środowisko jest brutalne dla odmieńców. Jeśli lider środowiska Cię skrytykuje, to większość podaży za nim – również ludzie, którym pomagałeś niedawno, byłeś gotów nastawić za nich kark, śmiałeś się z nimi czy po prostu rozmawiałeś i dzieliłeś się doświadczeniami. Oni nie pójdą z Tobą. Nie miej do nich żalu nigdy, wybacz – każdy popełnia swoje błędy – ale nie zapominaj o tym.

       

      Nigdy nie wracaj. Relacji się nie naprawia, a zmienia się je. Jest 7 miliardów ludzi na świecie, nie musisz biedować – na tym świecie jest wystarczają dużo książek, ludzi, pieniędzy abyś miał je dla siebie w takich ilościach i jakościach jakich chcesz.

       

      Świat to nieograniczony zasób. Wyrusz w przygodę, spakuj się, ogol się na łyso, poznawaj dużo osób, śmiej się do późnej nocy, często się kochaj, dużo podróżuj i zwiedzaj - żyj niebezpiecznie, popełniaj błędy, ucz się ciągle.
      To jest Twoje życie, przeżyj je tak jak Ty chcesz. 

     

     

    Winston-Churchill-Inspirational-Quote-To

     

     

    To mój manifest wolności.

    GluX

  3. Pułapki i kruczki

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 14
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Drodzy Panowie i (Panie).

     

    Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram.

     

    Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi.

     

    Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny.

     

    Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła.

     

    Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą.

     

    I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.:

    1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean ;). Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji.

    2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę.

     

    Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć.

     

    Pozdrawiam:)

     

     

  4. Dawno niczego nie pisałem na blogu, a tym bardziej nie w temacie manipulacji, więc dziś będzie wpis właśnie na ten temat. 

     

    Socjotechnika (inżynieria społeczna) – jest to zespół technik służących do manipulacji społeczeństwem. Stosują ją zarówno politycy, służby państwowe, jak i media. 

    Zamiast pisać o prostych technikach socjotechnicznych, jak te które można podciągnąć pod zwykłe techniki manipulacji (reguły Cialdiniego itp., o których już pisałem kilkukrotnie) czy takich jak selekcja faktów, dezinformacja, rzucanie sloganów itd., pozwolę sobie opisać metody od razu „z grubej rury”, stosowane przez „najlepszych z najlepszych”. 

     

     

    Dywersja ideologiczna – model KGB

     

     

    Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. 

    Znany jest przede wszystkim z omówienia modelu przejmowania kontroli nad społeczeństwem, który omówił w wykładzie pt. „Jak napaść na państwo” (można go znaleźć na YT z napisami PL) złożonego z 4 kolejnych kroków: 

     

    1.      Demoralizacja

    2.      Destabilizacja

    3.      Kryzys

    4.      Normalizacja 

     

    Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych etapów przewrotu:

     

     

    Ad. 1 

    W celu demoralizacji należy podkopać obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Trzeba tu dobrze zrozumieć dwie rzeczy: po pierwsze atak na religię nie następuje w celu jakiegoś oświecania społeczeństwa, a jedynie po to aby podkopać obowiązujący system wartości. W zamian nie proponuje się jakiegoś świeckiego kodeksu moralnego, ale jego brak, pełny relatywizm moralny. Stąd charakterystyczny na zachodzie atak na Kościół katolicki, ludzi wierzących i ogólnie chrześcijaństwo ze strony „postępowców” ma charakter mało merytoryczny i konstruktywny, za to mocno emocjonalny, często wręcz obrzydliwy. Po drugie atakuje się religię powszechnie występującą w danym społeczeństwie. W kraju chrześcijańskim atak pójdzie na chrześcijaństwo, w społeczeństwie buddyjskim, atak poszedłby na buddyzm itd. To tłumaczy dlaczego „tolerancyjna” lewica tak mocno napiera na „chrześcijański ciemnogród”, jednocześnie pobłażając znacznie bardziej przemocowemu islamowi, nie wyłączając feministek, którym przeszkadza podejście do kobiet w katolicyzmie, ale już nie tak bardzo w islamie, gdzie pozycja kobiet jest znacznie gorsza. Pozornie wydaje się jakąś nieprawdopodobną hipokryzją, wręcz skrajną głupotą, ale z punktu widzenia przewrotu ideologicznego ma pewien logiczny sens. Oczywiście sens ten znają „architekci” projektu, ludzie którzy naprawdę w takie nielogiczne bzdury wierzą, pełnią tu rolę tzw. „pożytecznych idiotów”. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja i wychowanie. Za nie już nie mają odpowiadać rodzice, a już zwłaszcza ojcowie, tylko państwo. Stąd mamy rodziców, którzy muszą dużo pracować (dzięki rosnącym podatkom, długom publicznym i utracie siły nabywczej pieniądza), państwowe szkoły z programem wytyczonym przez MEN, dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, zabieranie dzieci rodzicom przez opiekę społeczną itd. Sama edukacja w szkole obniża poziom nauczania, przez „wyrównywania szans” (dostosowanie poziomu do najgorszych uczniów, tworzenie klas mieszanych z imigrantami) i odchodzeniu od przedmiotów ścisłych i praktycznych (matematyka, fizyka, chemia, biologia, muzyka, języki) na rzecz humanistycznych (wiedza o społeczeństwie, spłycona historia, schematyczna nauka literatury z narzuconą interpretacją i kanonem, wyselekcjonowana ekonomia) lub bezużytecznych (europeistyka, bhp, własność intelektualna, edukacja seksualna, warsztaty tolerancji etc). Ostatnio pojawiają się coraz „ciekawsze” pomysły, jak teoria gender. Każde dziecko w szkole musi się dostosować odgórnie narzuconym programom nauczania, wszelki indywidualizm i dociekliwość są niemile widziane. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest promowanie przesadnie konsumpcyjnego, hedonistycznego i irracjonalnego stylu życia: „Sex, Drugs and Rock and Roll”, „róbta co chceta”. Do używek można mieć trzy podejścia:

    -Bardzo konserwatywne, prohibicyjne, wszystkiego zakazywać – prowadzi do pogłębienia patologii, reglamentowane dobra stają się zakazanym owocem, przez co stają się bardziej pożądane, stają się też drogie, doprowadzając do ruiny osoby uzależnione i ich rodziny, napychając kieszenie mafiom, dilerom, alfonsom itd.

    -Wolnościowe – oparte na wolnym wyborze i zasadzie „chcącemu nie dzieje się krzywda” – człowiek ma prawo do decydowania o swoim ciele i portfelu, ale jednocześnie bierze za swoje czyny pełną odpowiedzialność. Zaleca się więc zachowanie umiaru i rozwagi.

    -Lewackie – czyli chlaj, ćpaj i ruchaj wszystko co się rusza bez konsekwencji. W razie czego pomoże państwo, dadzą zasiłek, opiekę zdrowotną na koszt innych. Sam hedonizm jest tu mocno propsowany, jako coś modnego i fajnego. Wszystko także w oderwaniu od wszelkiej moralności. Zdrada? Oj tam, to tylko seks. Młodzież pije i ćpa? Młodzież musi się wyszaleć. 

     

    Oczywiście przedmiotem przewrotu ideologicznego jest podejście trzecie.

     

     

    Ad. 2 

    Kiedy społeczeństwo jest już mocno zdemoralizowane, cierpią w nim jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Ludzie skaczą sobie do gardeł, nikomu nie można ufać. Pojawia się destabilizacja. Wszelkie konflikty między ludźmi są stale podgrzewane przez odpowiednie organizacje w tym celu wspierane i finansowane (są to tzw. „pożyteczni idioci”). Np. organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami, związki zawodowe zamiast pomagać pracownikom dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami nawet jeśli jedyne co on przyniesie to szkody w postaci upadku firmy, fali niekończących się strajków i paraliżu kraju. Wierzący ścierają się z niewierzącymi, biali z czarnymi itd. itd. Konflikt, konfliktem pogania. 

     

     

    Ad. 3 

    Kiedy społeczeństwo jest już na tyle zdestabilizowane, że problematyczne staje się funkcjonalnie jakichkolwiek relacji między ludźmi pojawia się poważny kryzys. Może być to kryzys zarówno gospodarczy, jak i społeczny, często idą one w parze. W każdym razie „źle się dzieje”. W takich warunkach ludzie odczuwają potrzebę znalezienia kogoś, kto to wszystko ogarnie, zaprowadzi zmiany. I tu właśnie wchodzi czwarta, ostatnia faza dywersji ideologicznej czyli normalizacja.

     

     

    Ad. 4 

    Faza „normalizacji” to ostateczny cel całego przedsięwzięcia. Społeczeństwo samo oddaje władzę w ręce dywersanta, który jawi im się jako mesjasz, ktoś kto naprawi całą sytuację. W sytuacji kryzysowej ludzie kierują się emocjami, więc łatwo postawią na kogoś głoszącego populistyczne hasła, slogany, oferującego proste rozwiązania i radykalne, zdecydowane działanie. 

     

    Tę fazę charakteryzuje również usunięcie „pożytecznych idiotów”, którzy już spełnili swoją rolę. Dzieje się tak dlatego, że ci, którzy naprawdę wierzyli że robią coś dobrego, widząc swoje dzieło, zaczynają przeglądać na oczy i czuć się oszukani. Są więc idealnymi kandydatami do zostania najbardziej zagorzałymi przeciwnikami nowego porządku. Stąd zostają oni usunięci zanim na dobre urosną w siłę. Jeśli przewrót ideologiczny ma miejsce w państwie totalitarnym dochodzi do brutalnej czystki, łącznie z fizyczną likwidacją. Dlatego właśnie w historii zdarzało się że np. jedni komuniści zabijali innych komunistów, np. Stalin niszczący trockistów. Jeśli rzecz dzieje się w zachodnim, demokratycznym świecie takich ludzi po prostu odsuwa się od stanowisk i pokazuje opinii publicznej w negatywnym świetle. 

     

     

     

    Psychologia tłumu i permanentna rewolucja 

     

    Cytuj

     

    Długie lata z pochodnią rozumu,

    Szukamy wolności wśród bezmózgiego tłumu,

    Logika i prawda tak nam oczywiste,

    Wywołują wśród niego reakcje nienawistne. 

    Tłum nie rozumie, tłum się nie interesuje,

    Tłum jedynie podąża, tam gdzie kieruje się orszak

     

    Kelthuz w piosence „Bloody Dictatorship”

     

     

    Nie podoba nam się obecna sytuacja? To może by tak „wyjść na ulicę” i walczyć o swoje? Z tym jest jednak jeden poważny problem, czyli psychologia tłumu. Jest ona silniejsza niż mogłoby się wydawać. Np. słynna „znieczulica” czyli sytuacja kiedy nikt nie pomógł ofierze wypadku, albo brutalnego napadu pomimo dużej ilości świadków nie wynika jak niektórzy uważają z braku empatii tylko ze społecznego dowodu słuszności. Sytuacja odwraca się kiedy pierwsza osoba z tłumu decyduje się pomóc. Wówczas w ślad za nią zaczyna podążać spora grupa osób. Dokładniej opisuje to Robert Cialdini w książce „Wywieranie wpływy na innych”. 

     

    Praktycznie wszystkie rewolucje i przewroty nie były spontanicznym buntem oddolnym, a zaplanowanymi akcjami finansowanymi z zewnątrz. I tak np. amerykańscy i zachodnioeuropejscy przemysłowcy i bankierzy, zwłaszcza „wiadomego” pochodzenia finansowali zarówno bolszewików, Hitlera, Mussoliniego, czy Franklina Delano Roosevelta i jego New Deal. Wsparcia udzielają też zagraniczne mocarstwa w swoich rozgrywkach, np. Lenin otrzymywał pieniądze od rządów Japonii i Niemiec, a Mussolini od rządu francuskiego i angielskiego. 

     

    Nawet jeśli dany ruch, partia, czy stowarzyszenie powstanie spontanicznie do walki o lepsze jutro, może zostać łatwo zinfiltrowany przez wrogów, jak stało się np. z Solidarnością i ogólnie całą opozycją w PRL-u.  

      

    W dodatku tłumem ludzi można łatwo sterować, wystarczy kilku prowokatorów. Przykładem jest chociażby naprowadzenie zbuntowanych Białorusinów do ataku na budynek rządu, po kolejnych wyborach wygranych przez Łukaszenkę. Wystarczyło kilku prowokatorów, za którymi podążył cały tłum ludzi, a po drugiej stronie drzwi już czekała na nich milicja. Że już nie wspomnę że cała akcja może się okazać zwyczajną operacją false flag. 

     

    Permanentna rewolucja – w myśl Lwa Trockiego rewolucja socjalistyczna jest okresem permanentnych, wielkich przemian, nie ma w nim okresów stabilizacji i trzeba ją rozlewać poza ZSRR. Krótko mówiąc ogień rewolucji nie może przygasać, trzeba go ciągle podsycać. Zwróćmy uwagę że w taką permanentną rewolucję bawi się obecna „opozycja totalna” z KOD-em na czele. Niestrudzenie dążą do postawienia w Polsce „Majdanu”. A to walka o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to prowokacja na pogrzebie Inki, a to Czarny Marsz, a to okupacja Sejmu, a to marsze na ulicach. Póki co wychodzi im jednak tylko „Ciamajdan”.

  5. Zbrukam swój blog szambem ale wena bywa nieubłagana i czasami każe mi pisać o takich przykrych rzeczach jak polityka. No ale nawet Jaskier był szpiegiem więc no cóż... czasami trzeba ;)

    Obserwując to co się dzieje obecnie na naszej scenie politycznej widzę pewne zależności między zachowaniami polityków lub  raczej stron które reprezentują a schematami, które nie raz były wspominane przez naszego Ojca Założyciela i nas - użytkowników forum. Pozwolę sobie wymienić kilka takich przykładów, które pokazują, że obecny system polityczny jest moim zdaniem bardziej kobiecy, to znaczy: słaby, niewydajny, i bardzo przypominający zachowanie typowej kobiety. Tam gdzie znajduje się punkt A - omawiam typowe zachowanie kobiet, w punkcie B - opisuję jak to wygląda w polityce. Co prawda krytykuję obecną opozycję ale nie popieram także obecnie rządzących i dam sobie paznokcia uciąć, że oni się będą zachowywać tak samo gdy zamienią się miejscami. No to jedziemy:

     

    1.      Robienie z siebie ofiary

    A. Powszechnie wiemy, że loszki lubią z siebie robić ofiarę aby coś ugrać. Oskarżają swojego partnera, manipulując jego wypowiedziami, skarżą się na około jaki on jest zły i niedobry, robiąc sobie tym samym  fundamenty pod wielką bitwę jaką jest rozwód.  Środowisko widząc co się dzieje, jak loszka jest skrzywdzona stanie raczej po stronie kobiety.

    B. Spójrzmy co teraz robi opozycja. Wchodzę na fejsbuka, obecnie jest transmisja na żywo jak opozycja zablokowała mównicę. HURR DURR DRAMA AWANTURA ;) Ciągle jest mówione przez polityków opozycji, że partia rządząca robi to źle i tamto źle, i odbiera nam wolność. KOD – robi z siebie ofiarę, symbol walki o demokrację. I społeczeństwo się na to nabiera. 

     

    2.      Emocje, czyli to co loszki lubią najbardziej

    A. Że kobiety kochają emocje i nimi żyją wiemy wszyscy, nie ma co się rozdrabniać. Należy pamiętać, że jak jest za nudno lub chcą przejąć kontrolę w związku aby wyszło na ich rację no to zaczną wiercić dziurę w brzuchu. Jak nie złością to płaczem. I tak mamy w polityce.

    B. „Terror”, „brak wolności”, „totalitaryzm” – czytamy w (tfu) gazetach. Powoli zaczynamy czuć strach, zaniepokojenie, agresję… Władza rządząca nie jest idealna, ale opozycja wyraźnie przesadza. Wywołuje emocje, którym  karmi siebie i wszystkich dookoła.

     

    3.      Atencja, czyli to co loszki lubią jeszcze bardziej

    A. Wiemy o tym z życia, wiemy o tym z forum, że poszukiwanie uwagi u kobiety to norma. Celebrytki mówią głupie albo kontrowersyjne słowa, po to aby o nich mówiono,  kobiety na co dzień ubierają się wyzywająco mimo, że idą do pracy lub do kościoła, gdzie taki ubiór konieczny nie jest (chyba że pracuje w borelu XD). Wszyscy wiemy o co chodzi. „Ma na mnie patrzeć, o mnie  myśleć i o mnie mówić. Mam być najważniejsza dla niego”.

    B. Róbmy afery, HUUR DURR marsze kodu, czarne czwartki, soboty i niedziele, niech o nas mówią w radiu i telewizji, że jesteśmy uciemiężoną stroną prawdziwej demokracji! Mówmy aby mieć ludzie o nas mówili, myśleli, kłócili się o nas!

     

    4.      Odgradzanie od znajomych

    A. Nie raz czytałem panowie jak skarżyliście się, że loszka robiła afery, bo chcieliście wyjść na piwo. Stopniowo odgradzała Was od kumpli tylko po to aby mieć potem kolejnego asa w momencie rozwodu, w postaci braku Twoich sprzymierzeńców.

    B. Podzieleni jesteśmy słabi. Trzeba o tym pamiętać. Jako kumple, jako rodzina, jako społeczeństwo. Da się nami manipulować. Zaczynamy dzielić ludzi na tych co głosowali na partię KUPA, oraz tych którzy wspierają partię SIKI. Nie widzimy w drugim człowieku człowieka tylko wroga, tylko dlatego, że postawił krzyżyk na okienku niżej niż Ty. 

     

    5.      Mi się należy!

    A. Przepuszczanie kobiet w drzwiach,  dawanie im prezentów, całowanie w rękę, albo zaskakiwanie ich śniadaniem do łóżka… Może kiedyś wywoływało to miłe zaskoczenie u płci piękniejszej tylko z wyglądu oraz wdzięczność, obecnie postawa roszczeniowa zjadła resztki skromności w naszych drogich (albo tanich) loszkach. Im się należy. Po prostu. Bo tak. Bo są kobietami. Należy. I koniec dyskusji. Oczywiście dochodzi kwestia rozwodów i alimentów tutaj J

    B. Cały system socjalny, który uczy ludzi tego, że za nic (zasiłek dla bezrobotnych) lub za coś (narodziny dziecka i 500+) daje pieniądze ot tak… w dodatku nie swoje pieniądze UCZY społeczeństwo roszczeniowości. Ludzie zaczynają wymagać od państwa coraz więcej pieniędzy. „Ten system musi upaść, teraz i zaraz” śpiewał Kazik. Tak Twojej byłej żonie bez dzieci należą się alimenty jak bezrobotnemu  zasiłek ;) Dodam tutaj jeszcze kwestię polityków, którzy też uważają, że ich „wysiłki” w Sejmie powinny być wysoko nagradzanie. Bo im się NALEŻY (patrz: jedna z ostatnich wypowiedzi obecnego Ministra Finansów) 

     

    6.      Socjalizm i feminizm

    A. Kobieta chce mieć to samo co mężczyzna a nawet i więcej dlatego zawsze będzie chciała zabrać lub liczyć, że partner się sam podzieli zasobami. Każdy ma mieć równo, no ale ja, dlatego, że jestem kobietą powinnam mieć równiej ;) 

    B. Feminizm zakłada równość i uderza tym samym w ideę rywalizacji i wolnego rynku. Dlatego feminizm idzie w parze z socjalizmem, dlatego feminizm broni praw mniejszości, które rzekomo są tłamszone i pokrzywdzone (znowu ofiara).  Dlatego feministki chcą więcej i więcej przywilejów i praw, próbując zdobyć je kosztem  rzekomego uciskającego patriarchatu.

     

    Co dalej?

    Jeśli się nie zjednoczymy, nie zmądrzejemy, nie zdystansujemy to ten związek, zwany Rzeczpospolitą runie. A wtedy czeka nas kosztowny rozwód, czyli wygrana opozycji w kolejnych wyborach - bo oni nie omieszkają się od nas ciągnąć tychże pieniędzy. 

     

    A co Wy o tym sądzicie? Zapraszam do dyskusji, Artem.

  6. Blog Duńczyka

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 86
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Sisera był charyzmatycznym dowódcą. Miał ponad 2000 oddanych na śmierć i życie kananejskich wojowników. W armii Sisera panowały zasady: szacunek, honor, przyjaźń i braterstwo.  Dowodził armią złożoną z 900 rydwanów. Przez 20 lat niemiłosiernie najeżdżał i nękał żydów, widząc w nich całe otaczające jego świat zło. Zaprawiony w bojach, niezłomny i niebywale silny mężczyzna po przegranej bitwie z Deborą i Barakiem przedarł sie przez zastępy wroga, szatkując swoim mieczem dziesiątki Izraelitów. Schronienie znalazł w namiocie Jaeli.

    Jaela, była niezwykle piękną kobietą, emanowała seksem, inteligentna i intrygująca, czuła i mądra. Nic dziwnego że Sisera sie w niej zakochał. Stracił całkowicie dla niej głowę. Była ukojeniem. Oddała mu swoje łono.

    Gdy upojony winem i miłością zasnął, Jaela wyjęła gwóźdź z namiotu, wzięła młotek i wbiła mu stalową szpilkę w głowę.

    Nie wierz nigdy kobiecie......

    Felice Ficherelli.jpg

  7. Moje przemyślenia

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 194
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gekoneks
    Ostatni wpis

    Witam serdecznie wszystkie osoby które tutaj zawędrowały. Będę opisywał tutaj rzeczy które siedzą mi w głowie. Nie piszę też tego, aby zdobyć jakąś widownię, piszę to bardziej dla siebie, ale jak już tutaj trafiłeś to możesz poczytać, pozwalam :)

     

    Mój pierwszy wpis poruszy sprawę bardzo ciekawą. Będzie on o moim marzeniu oraz trochę dokładniej o tym dlaczego to piszę.

     

    Otóż zawsze lubiłem pisać. W wielu internetowych miejscach w których się udzielałem pisałem różne artykuły, newsy i tym podobne rzeczy. Sprawia mi to przyjemność. Tak wiele rzeczy można przekazać słowami. Tak wiele rzeczy można się dowiedzieć o człowieku siedzącym po drugiej stronie komputera. A może raczej o tym na jakiego in się kreuje w internecie. 

     

    Drodzy państwo jakie jest moje marzenie. Kiedyś miałem ich wiele, ale były bardzo przyziemne. Dom, pieniądze rodzina. Może zabrzmi to śmiesznie, ale obecnie moim największym marzeniem jest... kobieta.

    Niestety uważam, że jest to marzenie nie możliwe do zrealizowania. Spytacie dlaczego? "Przecież tego kwiatu pół światu! Co ty gadasz?"

    W dużej mierze dzięki temu forum patrzę teraz na świat w zupełnie inny sposób. Moje obecne marzenie jest w dużej mierze ukształtowane przez moją poprzednią 'kobietę', ale o tym niżej.

     

    Wróćmy do kwestii tego marzenia nie możliwego do zrealizowania. Chcę, aby była to kobieta z pasją. Chcę, aby była to kobieta inteligentna i mądra zarazem. Aby można było z nią porozmawiać na bardzo wiele tematów i aby jej jedynymi odpowiedziami nie było "aha", "no tak". Chcę, aby w jej oczach była iskra gdy opowiada różne rzeczy, aby mogła opowiadać o swojej pasji i zainteresowaniach godzinami, tak samo jak potrafię ja.  Do tego musi być to kobieta.. kobieca, zmysłowa. Brzydzę się brzydkimi kobietami. Nie traktuję ich poważnie. Jestem bardzo wymagający. Czasami ze znajomymi porównujemy kobiety idące ulicą. Często zauważam, że kobieta którym oni dają 6-7 dla mnie jest 2-3. Nie wiem, może przesadzam. Chciałbym stworzyć więź z kobietą tak, aby była ona moim przyjacielem i partnerem zarazem.

     

    Niestety. Wiem, że jest niemożliwe i niedobre zarazem. Kobieta.. to tylko kobieta. Może być ona dopełnieniem mojego życia, ale czy tak naprawdę jest ona niezbędna? Chciałbym mieć syna, do tego jest mi ona potrzebna. 

     

    Minęło już chyba z 8 miesięcy od momentu gdy zostałem zdradzony przez kobietę za którą oddałbym wszystko. Dzisiaj przez pryzmat tego czasy patrze na to z kolosalną różnicą. Oddałbym wszystko.. za kobietę. Żałosne. Dobrze, że to się stało. Dobrze, bo dostałem chyba jedną z najcenniejszych lekcji jakie mogłem otrzymać. Za tak niską cenę. A tak w sumie to nic za to nie zapłaciłem. Powiem więcej! Pozbyłem się fałszywej osoby z mojego otoczenia. Wspaniale! 

     

    Męczy mnie to pisanie i mówienie o mojej byłej, już tylu moim znajomym to opowiadałem, że kurwa tym rzygam dlatego też nie będę tutaj o niej wspominał. Chyba, że dla lepszego zobrazowania opisanej sytuacji.

     

    O czym to pisałem. W sumie straciłem wątek. Kilka dni temu nawiązałem kontakt z bardzo ładnie wyglądającą dziewczyną. Co się okazało? Głupia. Jak. But. Odpycha mnie brak części mózgu w kobiecie. Czy bycie osobą 'mądrą' już wyszło z mody? Mimo iż mam masę znajomych, bliższych czy też dalszych to dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z którymi jestem w stanie przeprowadzić konwersację na poziomie. Chyba nie muszę wspominać, że wszystkie te osoby to mężczyźni. 

     

    Czuję się smutny panowie i panie. Czuję się jakby pusty. Brakuje mi takiej osoby jak opisałem wyżej. Oczywiście nie uzależniam swojego szczęścia od tego czy tą osobę znajdę, lub nie. Powiem więcej. Jestem szczęśliwym człowiekiem, jest mi dobrze samemu, ale brakuje mi kogoś kto by mnie zafascynował i ja zafascynował bym tego kogoś.  Ciekawa sprawa. 

     

    Nie wiem czy też tak macie, ale gdy spojrzę na człowieka jestem w stanie powiedzieć czy z tym kimś da radę porozmawiać czy też jest on kretynem. Sporo osób mi mówiło, aby nie oceniać książki po okładce, ale przecież to jest oczywista sprawa. 

    Patrzysz na człowieka z pustym wzrokiem człapiącego w bliżej nieokreślonym celu. Albo te wszystkie smutne kamienne twarze mijające mnie dzień w dzień. Cholera, ale zboczyłem z mojego pierwotnego tematu. Zostawię to na jutro.

     

    Aa, jeszcze wrócę do tematu tej nowo poznanej dziewczyny.  No głupia jak but, ale ładna. Mimo iż nigdy nie kierowałem się seksem w życiu o czym chcę wspomnieć jutro to z chęcią bym ją po prostu ruchnął :P

     

    Doobra jutro muszę poruszyć temat mojej mamy i znajomych. Na razie :rolleyes:

     

    Nawet nie czytam czy jest to poprawnie napisane, więc wybaczcie ewentualne błędy.

     

     

     

     

  8. Scarcity of Knowledge

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 278
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    MODERN SCIENCE AND „NATURALISTIC”* BUDDHISM – ALLIES OR ENEMIES?

     

    Creative_Wallpaper_Buddha_sitting_back_0

     

     

    Human kind, in the course of history, constantly persevered with the idea that there is a gap between humanity and other species, sort of superiority that allows us, as people, to rule the roost. However, if one decides to research and take a closer look at this issue, it no longer applies to all aspects of human life and we are also subjected to conditions programmed into our minds, various predispositions which do not allow us to see the world in a purely objective way. It is said that Buddhism may be of help as a rebellion against natural selection since it gives its own explanations and ways of treating the predicament.

     

     

    TWO NOBLE TRUTHS AND THEIR PERVASIVENESS

     

     

    The First Noble Truth is translated into English language as The Truth of Suffering, although on many occasions scholars argue that this interpretation is not altogether accurate. Thus, they provided a broader description of the term dukkha (in Sanskrit) or duhkha (in Pali) introduced in Buddha's teachings as unsatisfactoriness. This theme returns in many Buddhist's texts and the main idea is that there is always an undercurrent of yearning and the transience of human life present in every pleasure that we strive to grasp. 

     

    The cause of human predicament may be found in The Second Noble Truth in which Buddha clearly states that clinging to possessions and other external factors will eventually lead to dukkha. Even when there is a degree of completeness, it will fade with the passage of time and one will be left with a thirst for more. The oblivion of that fact seems to be ubiquitous for the majority, hence modern science provides further explanations.

     

    Neurotransmitter dopamine, depending on the part of a brain in which occurs, as well as which neurons and receptors are involved, is responsible or at least correlates with the pleasure.

    A research conducted by scientists from University of Fribourg on monkey's neurons involved in the release of dopamine reveals that, after the fruit was given to the animal, there was a dopamine spike which lasted about a third of a second.

     

    In the same study, they trained the monkey that it would reach over and touch a lever and then there would be a fruit juice, thus made anticipation possible. It revealed that the pleasure is even greater in the anticipation process than in the activity itself. Furthermore, when there is anticipation and then the actual object is not delivered, there is a deficit of dopamine activity.

     

    N3U1iyH.jpg

     

     

    Although that is not human brain which was tested, it is sufficient to say that there is a fair plausibility that natural selection formed species so that they put an emphasis on hapiness without noticing the fleeting of the bliss. It may easily be figured out by acknowledging that in distant past there must have been attraction in order to help the species survive.

     

     

    BRAIN ON MEDITATION

     

     

    As mentioned before, the main idea of Buddhism, especially „naturalistic” one, is seeing the essence, the true nature of things. Meditation seems to be a trusted and reliable guide in this process, a step towards taking responsibility for our own states of mind and, therefore, altering human condition to the more objective worldview. One may unearth the patterns and habits of the mind through various practices and traditions,

     

    There are different forms of meditation associated with Buddhism. Tibetan Buddhists, for instance, frequently use visualizations and images, Zen Buddhists meditate on kōans – provoking questions and statements that are used as a test for student's progress in Zen practice. In South Asia, Vipassana meditation is particularly common and puts emphasis on observing the mind. Mindfulness meditation, broadly speaking, consists of observing anything that the individual experiences. Studying the issue would plausibly provide more examples, albeit the top priority in this segment is to sketch the basic idea of this practice.

     

    In recent years, there has been whole lot of information about the effects of meditation on brain such as increase of gamma wave activity or expansion in the amount of white matter in cerebrum, yet the core of meditative experience lies in the part of the brain called the default mode network.

    It is culpable of all the thoughts that arise when an individual is not concentrated on any particular task. A paper published in the proceedings of the National Academy of Sciences verify that when people practice meditation, the default mode network gets more tranquil.

     

    3DUEaUv.jpg

    Fig.1. Experienced meditators demonstrate decreased DMN activation during meditation. Brain activation in meditators > controls is shown, collapsed across all meditations (relative to baseline).

     

    This very fact is essential since quieter mind tends to be more peaceful and, in consequence, less judgmental. With a guidance of mindfulness meditation, for instance, if you think about a person whom you do not admire, you can choose not to be attached, just observe the feeling as it arises without negative prejudices. 

     

     

    SHORT SUMMARY

     

    To conclude, various findings and scientific data proves that „naturalistic” or, in other words, western Buddhism, without all deities and additional beliefs, is accurate in identifying the human predicament and offers possible treatment which may help to reorganize lives, especially in present-day world when pursuit of career and obsession about possesions tends to cloud human's vision.

     

    ______________________________________________________________________________________________________________________________________________

    • The term „naturalistic” refers to western tendencies in which people apply certain practices from Buddhism, albeit without deities and other elaborate beliefs.

     

     

    References:

     

    http://www.jneurosci.org/content/13/3/900.full.pdf (A study about monkeys and dopamine activity)

    http://www.pnas.org/content/108/50/20254.full (Meditation and the default mode network)

     

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1021
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  9. Samczym okiem

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 316
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Samiec Alfa
    Ostatni wpis

    Czy nie zdarza się wam tak od czasu do czasu poobserwować ludzi wokół siebie? Ale tak naprawdę dokładnie. Nie nasuwa się wam jakiś wniosekarrow-10x10.png wtedy? Bo mi tylko jeden. Wszyscy mają smutne twarze bez wyrazu, spasione brzuchy, naprawdę rzadkością jest zobaczenie kogoś kto dba o siebie i jest szczęśliwy, a podobno ocenianie po wyglądzie jest takie bezuczuciowe. Prawda jest jednak odmienna w tej kwestii ktoś kto ma szacunek do samego siebie potrafi doskonale zadbać o swój wizerunek i autoprezentację, ale po co? Lepiej kupić w jakimś dyskontowym markecie sześciopak piwa i uchlać się do nieprzytomności przy wrzaskach spasionej i otyłej kobiety. Przerażające? Niestety tak się prezentuje wizerunek większości ludzi w Polsce. To jest po prostu straszne.

     

    Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że ludzie wokół mnie są tacy bez życia, wypluci, pozbawieni głębi. Są niczym roboty, które wykonują wszystko automatycznie. Nie myślą, nie planują, nie celują w gwiazdy, bo są po prostu wyprani ze wszystkich marzeń. Tak jakby coś stało nad nimi i wyssało z nich całą życiodajną energię za każdym razem jak tylko oderwą się od tej codziennej rutyny, a w ich oczach pojawi się iskierka, która miałaby, by być początkiem ognia zmieniającego ich życie.

     

    Ludzie są smutni cholernie smutni i nieszczęśliwi. Zwalają winę na Boga, innych, rodzinę, otoczenie i masę innych pierdół, bo zamiast działać marnują najlepsze lata swojego życia. Zamiast wnieść się na wyżyny, oni ciągle tkwią w dole, który sami go kopią zapadając w nim się samoistnie. Gdy sam mam do czynienia z takimi osobami nie mówię oczywiście, że każdy reprezentuje ten poziom wszechobecnego zdołowania i niemocy, ale tacy osobnicy są cholerną rzadkością w tłumie to zawsze ich marazmu i apatii nie przebiję niczym. Oni wolą sobie siedzieć na dupie, chlać piwsko, oglądać jak ich bęben rośnie zamiast działać. To jest strasznie irytujące. Bo ich żadną siłą nie przekonasz, że serio da się coś zmienić w życiu.

     

    Najbardziej wnerwiającym aspektem, który powoduje po prostu u mnie cierpienia jak i zarazem gniew, jest to, że tacy ludzie później płodzą dzieci, a ich dzieci zamiast zdobywać świat, rozwijać się wcześniej czy później zostaną sprowadzeni na ich poziom beznadziejności. Nie ma nic okrutniejszego dla dziecka niż pozbawienie go wszelkich złudzeń i marzeń, a wtedy koło się zamyka i schemat powtarza się z pokolenia na pokolenie. Później małe, zranione emocjonalnie dzieci w ciele dorosłego człowieka chodzą po świecie i zadają ból innym osobom wokół siebie, a szczególnie swoim bliskim, gdzie zamiast dać swoim małym pociechom namiastkę miłości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. Natchnąć w nich pierwiastek odwagi jak i chęci poznawania świata, ranią je.

     

    Później albo takie dziecko może się poddać tym wszystkim negatywnym wzorcom, nawykom i powielać błędy swoich rodziców i najbliższego otoczenia popadając w nieszczęście nic nie robiąc ze swoim życiem, albo też podjąć walkę o siebie, o swoją godność, zbudować poczucie własnej wartości, wymknąć się z toksycznej relacji, nauczyć się cieszyć z życiem i w końcu po prostu poczuć się wolnym.

     

    Wciąż walczę i widzę promyk światła, a podświadomie jestem przekonany, że z czasem stanę się silniejszy i lepszy.

     

    Dziękuję za uwagę.

     

    Wasz młody braciszek.

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 469
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Jestem tylko człowiekiem.

    Rozbitkiem, na skali kosmosu. Zbiorem genów, wypadkową losu.

    Nic nie jest moje, nigdy nie było. Nic w nigdy mnie nie dotyczyło.

    Jestem malutkim puchem, nic nie znaczącym statkiem, co przez chwilę krótką, przymknie po ziemi ukradkiem.

    Na nic moje starania, na nic krzyk bezduszny, nic to nie zmieni, tak mówi mój anioł zauszny.

    Nic nie wiem, nic pewnego mnie nie czeka, a przede mną zdarzeń rzeka.

    Nurt wody, w której jestem kroplą, gdzie mój oddech jest chwilą ulotną.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Me życie emocji wahadłem, stojąc nad czarną przepaścią jeszcze w nią nie wpadłem.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Kamień w górę, rzut w dół, oszczep podniosę, rakiet rój. Nic to. Marność.

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 22310
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Jątrzenie w umyśle.


    Teksty "duchowe", wiedza alternatywna, czakramy, meridiany, aura, krokodyle, pola energetyczne... to wszystko zaczyna mnie już nużyć. Kanały energetyczne - z czego są one zrobione, czy są częścią ciała? Jeśli nie, to jak są z nami połączone i wpływają na to co jest w ciele? Czakramy - podobnie. Czy twórcy tych koncepcji w ogóle próbowali je udowodnić? Jak tu z nimi dyskutować? Jaka byłaby metoda badania tych zjawisk. Ja nie jestem uprzedzony w tym temacie i chciałbym przeprowadzić doświadczenia, jako człowiek, który nie wie; a nie jako racjonalista, które próbuje ludzi poszukujących nowych metod leczenia i wpływania na rzeczywistość poniżyć. Ale czy ludzie w to wierzący rzeczywiście chcą sprawdzić, czy przypadkiem nie dali się wrobić? 


    Pozytywne myślenie, czyszczenie umysłu, kierowanie świadomości na ciało, dążenie do oświecenia, podmienianie myśli, wmawianie sobie tego, co chce się osiągnąć, uspokajanie siebie metodami relaksacyjnymi w chwili, gdy chcę kogoś zniszczyć za to co mi zrobił... To dla mnie jątrzenie w umyśle, które wyczerpuje nerwowo człowieka. Po długim czasie stosowania takich metod można się wymęczyć swój układ nerwowy, że wejdziemy w stany depresyjne. Wstanie z łóżka będzie wyzwaniem, jeśli wyjdziemy z domu będziemy szli bez żadnej motywacji, myśli będą pojawiać się i znikać bardzo powoli. Świetnie, ograniczyłem swój myślotok - niedługo będę oświecony.


    Z tym oświeceniem to też ciekawe sprawa. Rozumiem, że można być mniej lub bardziej świadomym, zależnie od tego co się spożyło, od warunków zewnętrznych. I czym miałoby być to oświecenie  - utrzymaniem maksymalnej świadomości wszystkiego co się postrzega? Jak organizm miałby to wytrzymać? Co to w ogóle znaczy być bardziej świadomym? Przykładowo gdy jestem w parku mogę skupiać się na przyrodzie i zauważać co raz więcej elementów. Ale gdy mówimy, że ktoś został uświadomiony seksualnie, to tak naprawdę zdobył pewną wiedzę, którą może sobie przedstawiać potem w umyśle. Nie jest tego świadomy ciągle.
    Takie nie dające się dowieść teorie i koncepcje mi nie przeszkadzają, dopóki ktoś nie bierze za nie pieniędzy z podatków.


    Zamiast zajmować się oświeceniem, wolę zająć się głównie swoim ciałem. Pod wpływem gwałtownych wydarzeń można wpaść w załamanie i siła oparta na umyśle nie pomoże. Zaś wykształcone ciało przez pewien czas jeszcze będzie można wykorzystać.

    • 1
      wpis
    • 9
      komentarzy
    • 444
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam czytających na moim pierwszym wpisie na blogu. Zamierzam podzielić się moimi doswiadczeniami z zycia na różne tematy, mimo młodego wieku myśle ze swieże spojrzenie sie przyda na niektóre sprawy :D

     

    Przez całe swoje życie byłem mniej lub bardziej rycerzyk, przynajmniej jeśli chodzi o relacje z kobietami. myslalem ze jesli bede dla nich miły, kupował kwiatki i zapraszał na kolacje to dostane od nich seks.

    Nie mogłem się bardziej mylić.

     

    Starałem się żeby ludzie mnie lubili, nawet za cenę nie bycia fair samym ze sobą, robienia czegoś wobec siebie. Nie umiałem się postawić w prawie żadnej sytuacji, mało asertywny byłem.

     

    Wszystko się zmieniło gdy zacząłem cwiczyć na siłowni w wieku 18 lat (wcześniej nie uprawiałem zadnych sportów i nic nie umiałem). Zrobiłem się duzo większy "naturalnie", ludzie zaczeli mi bardziej okazywac szacunek ale mentalnie za duzo

    to sie nie zmieniło. W pewnym momencie wpadłem na pomysł ze warto zbadać hormony. Okazało się ze testosteron mam poniżej dolnej granicy mimo CWICZEŃ i w miare zdrowego trybu zycia (siedzący, ale nie piłem nie paliłem juz wtedy, w miare ok sie odzywiałem).

     

    W tamtym okresie bałem się iść do lekarza w takiej sprawie, więc postanowiłem wziąśc sprawy w swoje rece i zainwestowałem pieniązki w Testosteron Propionate.

     

    Po pierwszym zastrzyku moje życie juz na zawsze sie zmieniło, na lepsze.

     

    Można się tylko domyslać co to znaczy byc samcem alfa z wysokim poziomem testosteronu, ale jedyna szansa by sie o tym przekonać to wejśc na cykl. Miałem więcej energii, większy apetyt, przestałem być pobłażliwy dla ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia, byłem o wiele bardziej skłonny do podejmowania ryzyka, mnóstwo pomysłów. Czułem się lepszy od szarej masy która nadal szła w starym tempie i próbowali ze mna rozmawiac na jakies denne tematy. Przytyłem ponad 10 kg w ciągu 2 miesięcy, z czego połowa to suchy miesien(badałem BF).

     

    Po 3 miesiącach zszedłem z pierwszego skromnego cyklu 100mg EOD prop, oczywiście nie czułem się juz jak bóg ale zachowania i odruchy których sie nauczyłem na cyklu zostały ze mną. Oczywiście nie łudziłem się ze to pierwszy i ostatni cykl bo czegos takiego nie ma.

     

    Do myślenia daje bardzo to, ze kobieta może iść do lekarza legalnie po progesteron (tabletki antykoncepcyjne) i zaden lekarz jej nie odmówi, przynajmniej nie slyszalem o takim przypadku. to jest norma, az dziwne ze jeszcze tego nie ma bez recepty. Ale jeśli ja jako facet pójde do lekarza i poproszę o testosteron zebym sie lepiej poczuł to wiekszosc odmówi bo powie ze nie maja na ten temat wiedzy (znam znajomych którzy chcieli wziasc) albo trzeba robic badania, dostanie sie najpierw jakies tabletki pozniej zele... a na koncu dopiero prawdziwy testosteron domiesniowy ale najczesciej dawka taka ze szkoda gadać. (ja taka dostalem od lekarza, ale to temat na inny wpis).

     

    Od wielu lat obserwuje sie zniewieszczenie mezczyzn, testosteron spada rażąco co roku o jakieś 1% w skali globalnej. Jedynie kto na tym zyskuje to kobiety i rządy które maja facetów którzy sie nie postawią i są grzeczni, nie chcą ryzyka, wolę piwo i telewizor... dobrze to nie wróży.

     

    Pozdrawiam

     

     

  10. Pan Kabat75
    Ostatni wpis

    Andropauza.

    Kłopoty z erekcją.

    Zdradzany.

     

    Takimi słówkami potrafią nas karmić niektóre kobiety (coraz bardziej wierzę, ze któregoś dnia uwierzę w to, że jest mniej niż 50% wśród kobiet). Nazywają się czarownicami.

    Ach, ach!

    Jakbym miał już dość, postąpiłbym po chamsku i spytał "czy to prawda, że czarownice dobrze dają dupy?"

    Ale wolę wybierać lepsze rozwiązania - tak jak teraz skupię się na istocie tego co mam na myśli.

     

    Otóż, Mój Drogi Żołnierzu, jesteś Nieśmiertelny.

    Zadbaj tyko o to.

    Dziwisz się? Nie ma czemu, tylko zauważ Siebie. Dbaj, pieść i dogadzaj Sobie. Wystarczy na wieczność.

     

    Ostatnio mało o siebie dbałem, więc po dzisiejszym podjeździe do cudnie uśmiechającej się blondynki drżały mi dłonie. Numer telefonu dostałem. Wygląda na zajętą... Nie dbam jednak o przyszłość, dbam o Siebie.

    By być Nieśmiertelnym jak my wszyscy, Żołnierze.

     

    Czuj duch!, Zwycięzcy!

  11. Zapiski Eldritcha

    • 1
      wpis
    • 4
      komentarze
    • 566
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Systematycznie na forum pojawiają się wpisy opisujące relacje z kobietami które mają problemy z software'm (w przybliżeniu można to określić jako problemy z osobowością, schematy postępowania), dalej będę je nazywał kosmitkami. Autorzy prześcigają się w licytowaniu procentu napotkanych kosmitek, tymczasem źródła (Wikipedia) podają znacznie niższy ich udział w populacji. W niniejszym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię różnicy między postrzeganą i rzeczywistą częstością występowania kosmitek.

     

    Proszę wyobrazić sobie eksperyment polegający na wystawieniu rano w markecie skrzynki z owocami. Wieczorem w skrzynce pozostaną wymiędlone i w jakiś sposób niepełnowartościowe sztuki. To zjawisko opisywane jest w teorii ekonomii jako przykład działania prawa Kopernika-Greshama: jeśli na rynku występują dwa rodzaje monety o tym samym nominale i różnej zawartości kruszcu, to monety o wyższej zawartości kruszcu będą zatrzymywane (gromadzone, tezauryzowane) zaś w obiegu pozostaną monety o niższej zawartości kruszcu. Przenosząc to na rynek partnerek, jeśli na tym rynku występują kobiety o różnym stopniu "poukładania w głowie", to kobiety które mają lepiej poukładane w głowie prawdopodobnie będą w związkach, zaś kosmitki raczej pozostaną w obiegu (oczywiście przy założeniu ceteris paribus).

     

    Podobny problem opisywany jest jako "market for lemons": wiadomo, że w komisie są dwa rodzaje samochodów - "dobre" (wisienki) i "kiepskie" (cytryny), przy czym nie jest łatwo zweryfikować do której grupy należy dany samochód. Nabywca nie wie jaki jest stan samochodu, i jest gotowy jest zapłacić za średni stan samochodu. Ok, ale osoba która sprzedaje wie do której grupy faktycznie samochód się zalicza, zatem jeśli samochód jest wisienką, to cena za średnią jakość nie jest dla osoby wystawiającej zadowalająca. Powoduje to, że wystawiane są raczej samochody o kiepskiej jakości, co powoduje dalszy spadek przeciętnej jakości oferowanych samochodów, i w ślad za tym, oferowanych cen. Powoduje to dalsze wycofywanie lepszych samochodów z rynku. Przenosząc to na rynek partnerek, wniosek jest taki sam jak w akapicie powyżej, na rynku pozostają raczej kosmitki niż normalne kobiety.

    Właściciele samochodów o lepszej jakości będą starali się samochód komuś kto im ufa, udzielą gwarancji, postarają się o certyfikat jakości. Przenosząc to na rynek partnerek, laski bardziej poukładane wiedzą że są bardziej poukładane i zwiążą się raczej z kimś "kto wie jakie są naprawdę" (w praktyce "z kimś kto ją dobrze zna").

     

    Na koniec jeszcze jedna kwestia: czy jeśli kobieta wychodzi na rynek z facetami to ma miejsce analogiczna prawidłowość? Powyższe przemyślenia mogą wg mnie mieć zastosowanie i wobec facetów. Ale nie należy zapominać, że ww rozumowania to uproszczenie rzeczywistości, które uwzględniają to co uwzględniają i nie uwzględniają całej reszty rzeczywistości. Inaczej zmienia się w czasie wartość kwiatów ciętych, a inaczej wartość wina.

     

    Przy dokonywaniu powyższego wpisu korzystałem z Wikipedii.

  12. Wieści z kraju i świata:
    - Na fali walki z faszyzmem i zaściankowością Pierwsza Sekretarka postanowiła podjąć uchwałę według której wszelkie spory i debaty publiczne a także procesy i rozprawy sądowe mają się odbywać za pośrednictwem tak zwanych 'randomizatorów mowy'. Mają one za zadanie przekształcać mowę ludzką na losowy i bezsensowny ciąg wyrazów. Jak donoszą eksperci taki zabieg wyrówna szanse na zaistnienie w przestrzeni publicznej słów rzadziej używanych czyli będących w uciskanej mniejszości a także wzbogaci kulturowo język mówiony oraz wykorzeni z mowy zwroty uważane za obraźliwe, które teraz będą pojawiały się zdecydowanie rzadziej jako wyrwane z kontekstu słówka, tak aby nie mogły nikogo skrzywdzić i obrazić.


    - Uwaga obywatelki! Oficjalna nazwa miłościwie nam panującej Partii uległa zmianie. Kierownictwo Partii w asyście zawsze wiernych komsomołców komandosów ANTY-FA uroczyście podpisało dekret o wydłużeniu nazwy Partii o 14 dodatkowych liter oznaczających uciskane przez patriarchat mniejszości. Do Partii dołączyli między innymi Cos-playerzy oraz miłośnicy ASG. Pełna nazwa Partii brzmi zatem: LGBTTIQQ2SAWASIPFNQWSVTSZQCUWGBXSNOCVENJP2IASOCHWDPASDCWWOSWIDJP100%CNDWRGALKALEOSOCHOZICEOEBASYOPEFYASPCNCCCPASG.

     

    Z Pamiętniczka Feministki, czyli "szybkie pytania - szybkie odpowiedzi" radzi: panel ekspertów:
    P: Drogi Pamiętniczku, mam na imię Ola. W tym tygodniu zostałam zgwałcona raptem 3 razy przez co Fundacja w której pracuję obcięła mi o połowę racje żywnościowe. Co mam zrobić? Jestem głodna i zaczynam powoli myśleć o zjedzeniu paska od spodni, ale on jest ze sztucznej skóry (go vege!) więc raczej się nie nada.
    O: Droga Olu! Nie wiem czy wiesz, ale najprostszą metodą na potwierdzenie gwałtu jest zapis miejskiego monitoringu ukazujący kontakt cielesny. Wpadnij 'przypadkiem' na grupkę uchodźców najlepiej gdzieś w centrum miasta. Śmiechu będzie co niemiara, bo to bardzo rozrywkowi ludzie. A że później ich pozwiesz? Cóż, to ich problem!

     

    Księga skarg i zażaleń:
    - Dokonałam zakupu wibratora w waszym sklepie internetowym. Niestety zamiast wybranego modelu w kształcie pocisku ppanc APFSDS-T w skali 1:1 przysłano mi model w kształcie męskiego członka!!! To symbol faszystowskiego patriarchatu! Żądam zadośćuczynienia i odszkodowania! Spotkamy się w sądzie!

     

    Dział naukowy:
    - Trwają badania nad przydatnością nasienia małp człekokształtnych w inseminacji ludzkich komórek jajowych. Celem badania jest wyeliminowanie czynnika męskiego z procesu rozrodu. Niestety na wyniki przyjdzie nam poczekać, ponieważ z nieznanych przyczyn wszystkie biorące udział w badaniu ochotniczki po bezpośrednim zapłodnieniu postanowiły dokonać aborcji, po czym wróciły na koniec kolejki.


    - Rewolucja w poligrafii!!! Zgodnie z najnowszym odkryciem zamiana sposobu cenzurowania tekstów drukowanych ze stosowania czarnego paska na biały przyniosła 98% oszczędności na litrażu tonerów i pigmentów służących do druku. Cenzorki odetchnęły z ulgą - wreszcie nasze ekrany nie są całe czarne, w biurach zrobiło się jaśniej!

     

    Ogłoszenia drobne:
    - W związku ze zbliżającym się zimowym sezonem gwałtów producenci masażerów turystycznych obniżają normy wielkościowe - hasło kampanii to 'Nie czuj się gwałcona'

     

    Kronika kryminalna:
    - 12 listopada br. około godziny 17.30 na skrzyżowaniu ul.Tęczowej Armii i ul.Waginalnej widziano heteroseksualnego białego mężczyznę wiek ok. 40l. Sprawę bada policja.

  13. italy-shipwreck-trial.jpg

     

    Statek na mieliźnie, czyli szalone nawigatorki 

     

    Jadąc wczoraj nie swoim samochodem odpaliłem sobie radio, a że trasa do pokonania względnie krótka to zostawiłem na tzw. Jedynce, czyli Pierwszym Kanale (oceniając po tym co usłyszałem dosłownie) Polskiego Radia, nie chcąc ingerować w preferencje właścicielki. Może miałem to nieszczęście, że akurat trafiłem na audycję "Sterniczki", gdzie już nazwa sama w sobie uderza swoim feminazizmem w jakże propagandowym stylu. Wszakże obsada godna nazwy, kobiety wykształcone i na stanowiskach, prowadzącym był Robert Kowalski (pięknie przytakiwał), a oto lista gości wczorajszej:

     

    Halina Bortnowska - filozofka, teolożka, Fundacja Helsińska;
    dr Kinga Dunin - pisarka, publicystka, Krytyka Polityczna;
    prof. Małgorzata Fuszara - socjolożka, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW;
    Draginja Nadażdzin - szefowa Amnesty International Polska.

     

    Wszystkie powyższe informacje zaczerpnąłem z internetowej ramówki po powrocie do domu. Audycji słuchałem jakieś 20 minut. Po tym czasie, ze względu na poziom przedstawianych poglądów, który zaczął wywoływać we mnie negatywne odczucia (co odkryłem zauważając, że zaczynam podświadomie mocniej dociskać pedał gazu - sam nie wiem, czy chciałem tą bezmyślność zgasić jak papierosa czy zagazować) postanowiłem rzucając do prowadzącego "kończ waść, wstydu oszczędź" oszczędzić sobie dalszej indoktrynacji.

     

    Pokrótce ww. damy stwierdziły co następuje:

    - że przed przybyciem uchodźców kobiety też nie były bezpieczne i gwałty się zdarzały;
    - że to wina władz, że nie zorganizowały w żaden sposób uchodźcom czasu na sylwestra;
    - że nie można uchodźców winić, bo przecież jakby gdzieś wpuścić pół miliona Polaków, bez pracy 
    i w trudnej sytuacji to pewnie zachowaliby się oni identycznie;
    - nie wiemy czy to byli uchodźcy i jaka cześć z nich (wychodzi na to, że gwałcili Niemcy i teraz chcą zwalić wszystko na biednych imigrantów spod znaku półksiężyca).

     

    Nawet nie chcę wiedzieć, jakie jeszcze bzdury pojawiły się w dalszym przebiegu tej audycji. Mogę jedynie podziękować za krótkie podniesienie mi ciśnienia, takiego skondensowanego uderzenia marksizmu kulturowego się nie spodziewałem. Pewnie gdybym był sporo starszy to zdjęliby mnie zawałem, bo publiczne media omijam z daleka z tą ich kulturalną misją i obiektywnością polityczną. Także pamiętajcie: nagłe włączenie mediów publicznych może zagrażać Waszemu życiu lub zdrowiu.

     

    Paniom dyskutującym w studio proponuję przejechać się do Hamburga i zaspokoić potrzeby tamtejszych młodych i jurnych mężczyzn o śniadej karnacji, którzy swoje kobiety, matki i siostry zostawili na pastwę gwałtów w strefie wojennej. Wszakże najlepszym sposobem zapobiegania przestępstwu jest prewencja. Bardzo chętnie i tym razem wyjątkowo słusznie zarzucały, że nie zadziałała męska w postaci niemieckiej policji. Zatem pora pokazać im jak to się robi - kiecki w górę i do roboty - niech żyje "siostrzeństwo" kobiet całego świata!

     

    http://www.polskieradio.pl/7/4398/Artykul/1567762,Ataki-na-kobiety-w-Kolonii-Dlaczego-do-nich-doszlo

     


     

  14. TradeMe

    W dziennym handlu trzeba gdzies sobie wystawic limit przy ktorym sie sprzedaje pozycje, bo straty moga isc w nieskonczonosc. To jest podstawa tzw. Money Management (ale o tym innym razem). Gdzie ten "hamulec" postawic? Na to kazdy ma inny sposob. Ja patrze na moje konto, gdyz nie raz mi moj broker konto zamknal z braku pieniedzy.

     

    A wiec dzisiaj pokaze wam, jaka gielda jest bezlitosna i jak mozna szybko spasc na pysk i przypalic sobie dupe

     

    Sytuacja wyjsciowa w DOW:

    2016-01-06_22-20-17.jpg

     

    Moje pozycje sprzedalem przy 16818,67 punktow.

     

    A najnizszy poziom byl.. przy 16815,57 punktach. Gdyz od tego momentu, zaczelo sie "cos takiego":

    2016-01-06_22-29-34.jpg.1cf8bedbcb233846

     

    Co dla mnie oznaczalo by, ze bym wyszedl na 0 (break even). A tak: -2736,98€

    2016-01-06_22-08-01.thumb.jpg.f09a08854e

     

    Boli? Boli. Mysle, ze by mniej bolaly, gdyby DOW nadal spadal, a nie dokladnie 3 punkty po sprzedazy, zaczal wzrastac. 

    Mozna sie tez wkurwic. Ale nie pierwszy raz mi sie to zdazylo, a wiec (staram sie) byc spokojny.

     

    to be continued...

     

    P. S. A-ha, jeszcze jeden komentarz dla "fachowcow": to nie byl tzw. "stopp-loss fishing" od mojego broker-a, bo ja sam "recznie" sprzedalem.

     

  15. redBlog

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 1152
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Początek rozwoju prawa rzymskiego datuje się na rok 753 p.n.e. , zgodnie z tradycją jest to również data założenia Rzymu.

    Mimo upadku zachodniej części cesarstwa w roku 476 n.e. spowodowanego najazdem Germanów, historia rozwoju prawa toczy się dalej.

    Datą kończącą wspaniały okres rozwoju prawa rzymskiego jest śmierć panującego w części wschodniej Justyniana (Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus) w roku 565 n.e.

    Podczas panowania Justyniana dokonano największej kodyfikacji prawa w okresie antyku, podsumowania całościowego dorobku myśli prawniczej.

    Jak łatwo zauważyć ramy czasowe obejmują trzynaście wieków, samo państwo rzymskie przechodziło w tym czasie znaczące zmiany ustrojowe. Naturalnym procesem jest iż wraz ze zmianą ustroju podąża zmiana w prawie. Kolejne formy ustrojowe to monarchia (do 509 r. p.n.e.), republika (do 27 r. p.n.e.), pryncypat (do 284 r. n.e.), dominat (do 565 r. n.e.).

    Okres prawa archaicznego (753 r. p.n.e. - połowa III w. p.n.e.)

    Był to okres wczesnego rozwoju państwowości, w owym czasie Rzymianie zajmowali się w znacznej mierze uprawą roli oraz pasterstwem. Występowały inne przejawy życia gospodarczego lecz stanowiły one margines działalności ludzkiej. Dominowało prawo kwirytarne (Quirites) opierające się głównie na prawie zwyczajowym. Powolny proces przemian rozpoczął się dzięki działaniom magistratu i zastępowaniu prawa zwyczajowego ustawami.

    Dokonało się przejście formy państwowej z monarchii w republikę, jednakże nie odcisnęło ono silnego piętna w prawie jako takim.

    Druga połowa okresu archaicznego zaowocowała narodzinami ustawy XII tablic (lex duodecim tabularum), której to ustawie poświęcę oddzielny wpis.

    Nasiliła się działalność interpretacyjna uczonych z dziedziny prawa, powoli powstawało to co dziś nazywamy systemem prawa.

    Okres prawa klasycznego (połowa III w. p.n.e. - 235 r. n.e.)

    Zbrojna ekspansja Rzymu oraz zwycięskie wojny zaowocowały napływem bogactw oraz niewolników.

    Napływ kapitału doprowadził do rozwoju zarówno produkcji rolnej jak i przedsiębiorstw przemysłowych, rozwój tych drugich doprowadził do wzrostu produkcji, poszła za tym szeroko pojęta wymiana towarowa również o charakterze międzynarodowym.

    Wykształcił się nowy dział prawa ius gentium czyli prawo narodów - wspólny system prawny dla wszystkich obywateli cesarstwa regulujący relacje prawne z cudzoziemcami.

    Wprowadzono nowości takie jak urząd pretora dla peregrynów i stosowany przezeń proces formułkowy (agere per formulas), który stał się główną formą cywilnego postępowania sądowego w końcowym okresie republiki i przez cały okres pryncypatu. Dawał on możliwość uczestnictwa w procesie osobom nie będącą obywatelami, rozszerzał ochronę praw prywatnych, był mało sformalizowany.

    Z przejściem ustrojowym republiki do pryncypatu wiązało się powstanie nowych czynników prawotwórczych takich jak : cesarz, senat, nauka prawa. Czas przejścia czyli rok 27 p.n.e. jest granicą wyznaczającą podział okresu klasycznego na dwa podokresy.

    Okres prawa przedklasycznego obejmujący ostatnie wieki republiki oraz okres prawa klasycznego obejmujący pierwsze wieki pryncypatu.

    Wszystkie zmiany zachodzące w tych okresach doprowadziły prawo rzymskie do szczytowego rozwoju.

    Okres schyłkowy/ poklasyczny (235 - 565 n.e.)

    Rozkład ustroju niewolniczego doprowadził do upadku gospodarczego Rzymu, efektem tego był kryzys w wielu dziedzinach życia społecznego.

    Spadek wartości pieniądza zaczął cofać obrót gospodarczy do czasów wymiany naturalnej.

    Ciężar wydatków państwowych spoczął na klasie średniej (znacie to z czasów bardziej współczesnych? ;) ) , doprowadziło to zubożenia ludności, mimo usilnych prób zahamowania tego poprzez liczne reformy administracji państwowej (tak dziś też jesteśmy na równi pochyłej tyle że nikt nie stara się nawet nic reformować, wręcz przeciwnie etatyzm pełną gębą). Rok 395 n.e. przyniósł podział państwa na część wschodnią i zachodnią.

    Prawo klasyczne nie było dostosowane dla nowych warunków, wręcz niezrozumiałe dla urzędników państwowych, rozpoczęły się unifikacje prawa.

    Głównym źródłem prawa stały się konstytucje cesarzy, władców absolutnych (dominus).

    Upadły prawie wszystkie czynniki prawotwórcze, paradoksalnie spowodowało to rozwój szkół prawniczych zarówno na wschodzie i zachodzie.

    Ostatnim i największym dziełem prawodawstwa rzymskiego była wspomniana na wstępie kodyfikacja Justyniana.

     

    cdn.

     

    200px-Meister_von_San_Vitale_in_Ravenna.jpg Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus

    źródło:

    prawo_rzymskie_zarys_wykladu_wraz_z_wyborem_zrodel_0_b.jpg

  16. blog-0493268001445583731.jpgKsiążka - klejnot, z równie dobrą ekranizacją kinową i chyba jeszcze lepszym serialem telewizyjnym z 1977 roku. Role Kamasa i Pawlika, szczególnie tego ostatniego jako starego Rzeckiego - prawie oskarowe. Wiem, wiem - lektura szkolna a do obowiązkowych lektur każdy w swoim wieku podchodzi tak jak podchodzi. O dziwo, jak na szkolną lekturę - mnie ta książka pochłonęła.

    Bo Stanisław Wokulski, Panowie, to jeden z nas. Cała ksiażka jak i serial pełen jest perełek do wychwycenia, które o ile umykały mi w wieku młodzieńczym tak teraz wręcz rozsadzają tą powieść i nadają jej wyjątkowego kolorytu. Mamy więc wzorcowy przykład rozwoju wewnętrznego. spektakularną przemianę osobowości a całość gra w tonie niewłaściwie ulokowanej fascynacji. Co potrafi zauroczony od stóp do głów mężczyzna (a czego przede wszytkim nie potrafi!) i czym tak naprawdę kieruje się w swych wyborach kobieta rozpuszczona licznymi adoratorami i przyzwyczajona do poklasku oraz atencji. Jest to nic innego jak rzeczy, o których tak często-gęsto piszemy na forum.

    Książkę i serial odkrywam na nowo. Niegdyś, gdy miałem z nimi styczność - byłem chłopcem, większym dzieckiem. Obecnie odkrywam będąc mężczyzną z bagażem pewnych doświadczeń życiowych i związanych z nimi postaw oraz poglądów. Fanstastyczne uczucie a odkrywane na nowo perły życiowej mądrości, padające co pewien czas z ust bohaterów - tylko pogłębiają to doznanie. Bo każdy z nas był, jest lub będzie w którymś etapie swojego życia ... Stanisławem Wokulskim.

    9080f78f4c986e30455c7131c021d510,300,0,0,0.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=5s5efgi1qzA

  17. friendship

    • 3
      wpisy
    • 27
      komentarzy
    • 2227
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    homer
    Ostatni wpis

    Jak to jest do jasnej cholery że jak człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi to zazwyczaj dostaje za to kopa w tyłek i co najgorsze nigdy nie uczy się pod tym względem na swoich błędach. Nie wiem, może to kwestia dobrego serca i faktu że samemu się sporo przeżyło w przeszłości, albo może jestem po prostu naiwny. Ale cięzko mi to ocenić. Ale podając kilka przykładów z życia.

    1.To pierwsze to chyba zdecydowana większość z was przeżyła. Jak człowiek pożycza swojemu koledze/koleżance/kolegom (resztę sami dopiszcie ;) ) pieniądze i później zapomina się o istnieniu takiej osoby która pożyczyła ten przysłowiowy ,,chajs''. Ok, rozumiem, są różne sytuacje w życiu. To fakt. Sam wiem to po sobie. Ale ludzie, litości, ciężko po prostu zadzwonić do takiej osoby i powiedzieć coś w stylu:,,posłuchaj stary, nie mam aż tyle pieniędzy ile myślałem. Nie mógłbym później/część teraz tylko oddać''. Czy to takie trudne!!! Sam mam często bardzo ciężko (to już trzeba moim ukochanym rodzicom za to podziękować :) ) ale staram się na bieżąco swoje długi oddawać. A jak nie jestem w stanie, to robię tak jak powyżej. W ten czas całkiem inaczej wychodzę w oczach swoich znajomych.

    2.Gryzie mnie pewna rzecz. Dlaczego ludzie są tak CHAMSCY, że za to, że pomagałem swojej mamie jak i pewnej dziewczynie, z którą nie byłem-żeby nie było, (nazwijmy ją abc :D ) dostałem od nich tak jakby w ,,pierdol''. Szczególnie moja matka, gdy za jedną kłótnię mnie w domu wyrzuciła. A wyjaśniając, tym dwóm osobom pomagałem bardzo finansowo. Mimo tego, iż mam trzech komorników dzięki właśnie moim rodzicom. Bo nie chciało im się spłacać swoich długów z mieszkaniem, a komornicy nie mieli jak ściągać od nich pieniędzy, to mi siedli na konto w pracy. Czyli dostaję z 1300 zł (fakt, niektórzy jeszcze mniej mają pieniędzy) a mimo tego regularnie dawałem swojej matce po 300 zł na życie, a kolejne 350 nawet to 400 zł (!) dawałem tej abc. Powodem mojej pomocy dla abc była jej beznadziejna sytuacja życiowa. Dziewczyna zaszła w ciążę ze swoim, który długo się nawet nie przyznawał do dzieciaka i ją kompletnie olał i przy tym też w którymś momencie została wygoniona z domu przez swoich rodziców. Podsumuwując, dziewczyna bez pieniędzy, bez mieszkania i będąca w ciąży. Więc postanowiłem jej pomóc. Znalazłem jej coś na wynajem, gdzie zgadałem cenę 300 zł miesięcznie (czyli cholernie mało!). Płaciłem ZA NIĄ te mieszkanie i zazwyczaj dawałem jej dodatkowo 50-100 zł na żywność. Fakt, bardzo niewiele ale patrząc na moją wypłatę... Ale wracając do tematu przy tym jeszcze za swoje pieniądze które mi zostały jeszcze dodatkowo potrafiłem kupować swoim rodzicom jedzenie i dodatkowo coś pożyczyć.Często nic mi już potem nie zostawało i sam czasami głodowałem. Bo miałem dosyć jak słyszałem że w swoim własnym domu (od mojego ojczyma) że jem NIE ZA SWOJE pieniądze.

    3.Jaki z tego morał. A mianowicie taki, że na dłuższą metę nie warto ludziom pomagać. A przynajmniej nie do przesady jak w moim przypadku. Ponieważ za moją udzieloną pomoc dostałem kopa w dupę od swojej matki i musiałem z dnia na dzień szukać mieszkania i się samemu teraz utrrzymywać za 1300 zł (albo i za 0zł, bo to mi niestety grozi ;( ) tylko za jedną poważnieszą kłótnię, gdzie nie tylko ja byłem tam winien. A natomiast w przypadku abc, gdy poprosiłem o głupie 50 zł, usłyszałem że ,,mało'' jej pomagałem, że jak nie chciałem to nie musiałem jej pomagać i krótko dała mi to zrozumienia że na jej pomoc nie mam co liczyć... A tą pomoc dostałem od ludzi, od których nigdy w życiu bym się nie spodziewał. :) Dzięki temu właśnie wywiązała się pewna przyjaźń która trwa to teraz (mimo pewnej poważnej kłótni powinna ona dalej trwać). Zresztą wspominałem o tym już w swoim pierwszym blogu http://braciasamcy.pl/index.php/blog/19/entry-123-hej/

    4.Krótko mówiąc ,,Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie''. I zapewniam was że tutaj w tym przypadku liczy się jakość, nie ilość.

    PS.Ten post nie ma na celu pokazanie siebie samego w świetle ,,jaki to ja nie jestem'', chwalenia ani żalenia się sobą. Nie oczekuję przy tym także pomocy ani zrozumienia. Wyrażam tu tylko swoje poglądy oraz mój punkt widzenia na to wszystko.

  18. W chuj.

    Tyle wysiłku włożyłem, by być gotowym do napisania tego bloga.

    Gotowość w takim sensie - że ten blog - to czyste odzwierciedlenie mnie.

    Zauważcie pewną zależność - czytając jakiekolwiek powieści czy też książki - poznajecie wnętrze autora, i to jak widzi rzeczywistość. Jego esencje.

    A tak bardzo go poznacie - jak bardzo spostrzegawczy jesteście - czyli inteligentni.

    Od czego by tu zacząć? Może od tego - czym jest ta domniemana męskość?

    Myślę, że wieeeelu przyszłych mężczyzn ma z tym problem. Męskość - to brak deliberowania nad pierdołami, nie zawracanie się przy wyzwaniach, w kierunku bezpiecznych przystani, w których można odpocząć. To jest - krótko mówiąc - parcie naprzód, determinacja i rozpierdalanie murów. Totalnym przeciwieństwem męskości - jest ucieczka od konfrontacji z brutalną acz sprawiedliwą rzeczywistością, choćby i do tej "byłej" która was jebła w pizdu. Bo nie mogła już na was patrzeć. Na ten obraz nędzy i rozpaczy.

    No właśnie - obraz. Wartościowa kobieta, czyli taka, która ma pomysł na siebie - swojego faceta podziwiać MUSI. On jest dla niej energią, czymś, co pociąga ją za nim.

    Wchodząc w szczegóły i analizując, kobieta tak naprawdę nie kocha jego smile.png - kocha energię, wewnętrzną siłę, która z tego mężczyzny wypływa.

    Dopiero umysł - generalizując - utożsamia tą energię właśnie z tym mężczyzną. Przez to kobieta zaczyna kochać GO - bo właśnie ten facet ma tą aurę, w której ta kobieta pływać i rozkoszować się chce.

    Aura - męskość - siła - jaja : nazywajcie to jak chcecie, ale jeśli to stracicie, stracicie i kobietę - w sensie: To nie ona będzie wasza, to Wy będziecie jej. A taka sytuacja to pomyłka. Matkę ma się jedną, a wasza kobieta nie jest i nie ma obowiązku być jej zastępczynią. Dobrze czytaliście - WASZA kobieta, bo ona jest wasza i to Wy jesteście do tego, żeby jej zapewnić spokój ducha - w zamian za to da wam wdzięczność i miłość oraz poczucie - że jesteście na tyle dojrzali, że stać was na posiadanie kobiety smile.png

    Wracając - męskich cech nikt nie dostaje za darmo, ani nikt się z nimi nie rodzi. Je się w sobie buduje, a następnie pielęgnuje.

    Należy pamiętać - że tą męskość można stracić w każdym momencie - wystarczy pomyśleć, że ktoś wami się lepiej zaopiekuje niż wy sami sobą.

    Przedstawię kilka cech męskich po krótce:

    - Dbanie o samego siebie - facet, przede wszystkim powinien umieć zadbać o siebie w taki sposób, żeby nie wymagał tej opieki od innych. Dopiero wtedy jest w stanie rozciągnąć swoją opiekę nad SWOJĄ rodzinę. Tenże Mężczyzna - musi umieć sam się wspierać w myślach, zbudować na tyle dobrą relację z samym sobą, by umieć siebie wyciągać z gówna. W przeciwnym wypadku niewiele jest wart i pewnie tęskno mu do matczynego sutka.

    - Gotowość do działania - tu nie chodzi o samo działanie, a o słowo początkowe. W życiu nie raz bywa tak, że tych, co stoją na drodze trzeba zepchnąć, nie oglądając się za siebie. To jest prawo natury, że silniejszy idzie przed siebie, reszta schodzi mu z drogi. A ta siła jest częściej mierzalna determinacją, zamiast fizycznością. Wierzcie lub nie - większość ludzi zejdzie wam z drogi, lub pobuczy zanim to zrobi. Ludzie są z reguły LENIWI.

    Wolą się dostosować zamiast walczyć, ale zanim to zrobią, będą walczyć przed tym, że muszą się znowu dostosować - czyli - wysilić.

    Ogólnie wrażliwcy i "ynteligentni" goście mają z natury swej, krótko mówiąć - przejebane. Odczuwanie przez nich emocji spychanego delikwenta, przerasta ich i zaczynają przepraszać za siebie. Myślą, że nie mają prawa tu żyć - i mają rację : )

    Bo to prawo się wywalcza a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    W życiu się dyma, albo dymać się daje.

    Boska harmonia i pokój to mrzonki idealisto-romantycznych-pizdeczek, którym jeszcze jajka nie obrosły. Spokój to tylko okres przejściowy przed kolejnym wyzwaniem.

    - Błędy - należy niezwłocznie się do nich przyznawać, to nie jest dla Twojego pośmiewiska, to jest dla Twojego wzmocnienia. Im szybciej się tego nauczysz, tym szybciej się uczył i wzrastał będziesz.

    A teraz akapella i jadziem dalej.

    Należy pamiętać, że męskość to kwestia wyboru a nie przeznaczenia. Kwestia otoczenia ma tu swoje piętno, ale skoro światopogląd i - ogólnie rzecz biorąc - łeb, raz się ukształtował, to znaczy, że można ukształtować go jeszcze raz. Kwestia determinacji i chęci - oraz tego jak duże te chęci są.

    Jedna, bardzo ważna sprawa do rozwiązania.

    Strach.

    Tylko wariaci się nie boją.

    Jednym z wielu kierunków, na rozwiązanie tego problemu -> strachu przed życiem - jest uznanie, że już jesteś martwy.

    Dopiero wtedy funkcjonujesz tak, jak powinieneś funkcjonować. Każda sekunda będzie dla Ciebie darem, będziesz wtedy wdzięczny za każdą chwile i zaczniesz żyć tym, co jest właśnie teraz. Nie ujdzie to kobiecej uwadze, oj - nie smile.png

    A ty - będziesz grał kartami jakie rzuca Ci życie i przestaniesz smęcić na ich jakość, a w dodatku - nauczysz się nimi wygrywać.

    Nie będziesz bał się tego, co Ciebie czeka, tylko brał to i tego używał, rzeźbiąc przy tym co zechcesz.

    Wygrana - cudowne uczucie, które każdy mężczyzna myślę zna.

    Kto raz w nim zasmakuje, tęsknić będzie za nim i wciąż je chciał, dopóki je pamięta.

    W każdym z nas drzemie wewnętrzna siła, która chce się uwolnić, chce zostać wykorzystana dla TWOJEGO dobra.

    Ćwiczenie na teraz - wyprostuj się, wciągnij nosem głęboko powietrze tak, by urosła Ci klatka piersiowa, dla zwiększenia efektu zamknij oczy.

    Pooddychaj jeszcze z dwa razy płucami wypinając pierś - tak jakbyś był nad czystym źródłem wody, gdzieś w naturalnym miejscu i chciał wciągnąć magię tego miejsca jednocześnie czując się wolnym.

    Czujesz? To jest właśnie energia która jest dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się nią władać, będzie ona z Ciebie wypływać, i dodawać sił w trudnych momentach. Na zawołanie.

    Najtrudniejszą rzeczą jest zrzucenie wewnętrznych blokad, które blokują wykorzystywanie tej wewnętrznej siły. A najważniejsze jest to - że te wszystkie kłódki są zamknięte od wewnątrz, i tylko z tej strony można je otworzyć. Praca indywidualna do wykonania.

    Bierze Ciebie na wspomnienia? Zostaw to na starość - teraz jest czas używalności, masz się zużyć - zużyj się tak, byś przypadkiem potem nie żałował, żeś zardzewiał i zgrzybiał w kurzu wink.png

    Zapomniałem dodać jeszcze ważnej kwestii : Bycie facetem obliguje do tego - by ten wkładał swoje starania również na poprawianie bytu społeczeństwa w którym żyje. To jest jego zasrany obowiązek i zarazem przywilej.

  19. Self Blog

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 1282
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam,w tym wpisie chciałbym podzielić się z wami prostą metodą dzięki której osłabicie swoje ego.Ego o jakie mi chodzi to nawykowe schematy myślenia o sobie oraz otaczającym nas świecie.Przedstawię wam przykład.Nauczyciel wmawia uczniom, że nie potrafią matematyki.Nauczyciel ten nie potrafi przekazać wiedzy więc przerzuca winę na uczniów.Gdy dzieci dostają jedynki obwiniają siebie i w przyszłości z takimi poglądami ciężko będzie im stać się dobrymi z matematyki.Mądrzejsi rodzice zobaczą czy dziecko na prawdę jest słabe z matematyki,czy po prostu zbyt mało ćwiczy lub wiedza jest źle przekazywana.Dziecko da sobie wmówić wiele nieprawdziwych rzeczy.Później rzutuje to na jego całe życie.Religia,stosunki damsko-męskie,kultura to coś co zostało nam zaszczepione bez naszej wiedzy i często boimy się nawet tego badać. Utożsamiamy ten zbiór myśli/przekonań z sobą.Nawet nie wiemy jaką krzywdę sobie robimy,metoda z którą się wami dziele pomoże wam odrzucić te przywiązania.

    Metoda którą proponuje jest formą medytacji,jest ona jednak prostsza od tradycyjnej medytacji.Przedstawię ją w pięciu punktach:

    1.Bądź wypoczęty,połóż się na ziemi(najlepiej na podłodze byle nie było za wygodne)

    2.Weź kilka głębokich wdechów i zaczynaj rozluźniać ciało,skup całą swą uwagę na ciele.

    3.Gdy zaczną przychodzić myśli obserwuj je nie wciągaj się w nie ani nie odganiaj ich ,kieruj uwagę z myśli na ciało.

    4.Naturalnie zwiększy się czas gdy nie będzie myśl a cała uwaga będzie zwrócona na rzeczywistość.

    5.Zacznij badać kim jesteś i czym jest świat,nie wciągaj się w gry umysłu sugerujące proste odpowiedzi .Badaj i odkrywaj.

    Na początek proponuje 10 -15 minut i zwiększanie tego czasu gdy będziemy widzieć postępy.

    Jakich efektów możemy oczekiwać?

    -Nasza uwaga skieruje się na świat dzięki czemu będziemy bardziej doświadczać życia.

    -Wyeliminujemy nasze fałszywe przekonania.

    -Nasze ciało się rozluźni co polepszy nasze samopoczucie.

    -Zrozumiemy że świat nie ma właściwości(dobry zły,piękny,brzydki) a sami mu je nadajemy.

    Podczas praktykowania mogą przyjść odczucia walki ,straty.Nawyki bronią się ,należy je obserwować a po jakimś czasie odejdą.

  20. Dzisiaj będzie troszkę o mocy, momencie i o tym jak jeździmy.

    Przede wszystkim na sam początek trzeba wyróżnić kilka rzeczy, którymi normalny facet-samochodziarz zachwyca się a Panie tego za ząb nie rozumieją. Wszystko staram się wytłumaczyć w jak największym skrócie i jak najprościej. A mianowicie:

    1. Moc- jest podawana w Watach oraz Koniach Mechanicznych (W oraz KM). Określa nam jak "silny" jest silnik samochodu. Odpowiedzialna przede wszystkim za prędkość maksymalną samochodu oraz pośrednio za przyśpieszenie i "elastyczność"

    2. Moment obrotowy- mówi nam jaką realną siłę mamy do wykorzystania na kołach napędzających samochód. Im większy, tym auto płynniej rusza, możemy większy ciężar ładunku przewieźć itd. Podawany jest w Niutonometrach (Nm). Odpowiedzialny (zwłaszcza w samochodach osobowych) za przyspieszenie- im większy moment, tym szybciej rozpędzi się.

    Moc i moment. Któż z nas nie zachwyca się wartościami podawanymi przez koncerny samochodowe. Kto by spodziewał się jeszcze 10 lat temu, że 1,4 litrowy turbo diesel będzie dzisiaj generował ponad 170 KM? Że silnik 1,8 w benzynie napędzi bezproblemowo S-klasę?

    Tak! Każdy z nas chce mieć auto mocniejsze, silniejsze od innych a jak jeszcze stać na większą pojemność to już w ogóle patrzcie jaki jestem zajebisty!

    Patrzcie a co mnie stać i jakie dupy wyrywam! Jak to kiedyś ktoś określił- pod domem X5 a w domu komuna :D

    Jeżdżę na codzień po okolicy domku samochodem o dumnej nazwie Daewoo Tico 0,8 l i całe 47 KM. Auto jest całkowicie mi wystarczające i choć czasem brakuje mi mocy, to jednak nie narzekam. Dlaczego o tym samochodzie nadmieniam? Ano bierze się to z tego (tu zabrzmi mocno zarozumiale), że czasem jeżdżę do Jeleniej Góry i okolic.Dużo inwestuję w swoje umiejętności za kółkiem, bo m.in. z tego żyję i znam możliwości Psikusia. Ostatnio jechałem ze znajomym w dwa samochody i wyśmiewał mnie na autostradzie. Gdy wjechaliśmy w góry, mimo że miał Audii A4, to miał niemałe problemy by nadążyć za mną, mimo że nie przekraczałem 80 km/h.

    Ta przypowiastka ma za zadanie ukazać, że nie potrafimy wykorzystać możliwości, jakie daje nam samochód. Osobiście uznałem, że auto z silnikiem o mocy 150 KM jest granicą dla 95% społeczeństwa. I tak z tych 150 KM wykorzystują jakieś 70% mocy. Brakuje nam umiejętności jazdy, co podkreślam i będę podkreślać. Obowiązujący u nas system nauczania ma za zadanie nauczyć nas zdania egzaminu a nie jeździć.

    Wielu kupuje auta 200; 250 czy 300 konne samochody. I na tym kończy się. Nie, nie jestem przeciwnikiem takich samochodów. Wręcz przeciwnie sam chciałbym mesia 5,5 l AMG 507 KM :D Auta, które kupują są bardzo mocne, wyposażone w systemy wspomagające (całe szczęście!) jazdę, bo mielibyśmy tyle wypadków, że aż głowa mnie boli na samą myśl. Problem polega na tym, że Ci ludzie nie robią nic w kierunku nauczenia się panowania nad takim potworem. Żaden z ludzi nie zapisze się do szkoły jazdy by podszkolić się z umiejętności.

    Sam zrozumiałem swoją pyszałkowatość i zarozumiałość gdy kolega wziął mnie 200 konną (proszę się nie śmiać) hondą civic i puścił mnie na płytę poślizgową. Wtedy okazało się, jak naprawdę mało umiem i polecam Wam szczerze z serca. Wydatek może wydaje się i spory, ale tu chodzi o nasze bezpieczeństwo :P

    A skoro już tyle spiny było z mojej strony, to na koniec coś na rozluźnienie:

    :D

  21. Blog Ruchacza

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 2235
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Silny
    Ostatni wpis

    Spotkaliśmy się na przystanku autobusowym; delikatny wietrzyk szurał pięknymi, jesiennymi liśćmi po chodniku, a ja bezgłośnie się modliłem, by randka w ciemno z tajemniczą nieznajomą, nie okazała się kolejnym policzkiem dla mojego instynktu łowieckiego. Oto nadeszła; spojrzałem jej głęboko w dekolt, i była to miłość od pierwszego wejrzenia.

    Herbata i ciastka z biedronki

    Drogę do mojej kawalerki uprzyjemniałem wykutymi na blachę dowcipami, zajmując myśli niegodnymi gentlemana bezeceństwami.

    Po przyjściu na miejsce kaźni jąder, zrobiłem herbatę i wyciągnąłem ciasteczka z biedronki - spojrzałem na nie bardziej łakomie, niż duży biust Pani. Musiały poczekać, by nie rozsadzić mi już za chwilę skaczącego jak sprężyna tyłka. Bo co to za miłość, gdy walczysz z burczącymi, spuchniętymi od gazów jelitami? Najpierw danie główne, a później deser - jak w prawdziwej, Polskiej rodzinie, co po 40 tce każdy ma cukrzycę, żylaki, nadciśnienie i hemoroidy.

    Prowadziliśmy lekką rozmowę o pogodzie, a ja zbliżyłem się z uśmiechem nr 1, by patrząc jej w oczy delikatnie ją pocałować. Smakowała truskawką, a ja lubię truskawki bo przypominają mi dzieciństwo. Oddała go dysząc ciężko, a ja westchnąłem z ulgą w duchu - no to po grze wstępnej, można przechodzić do zasadniczego celu naszego spotkania. Rozpiąłem jej pachnącą dobrym perfumem bluzeczkę, a mym szeroko otwartym oczom ukazał się koronkowy stanik. Ogarnął mnie zachwyt i pozwoliłem, by stał się widoczny; Życie kobiet to w przerażającej większości bolesne i drogie zabiegi, by podobać się samcom, więc jeśli ta Pani za chwilę mi coś da, ja chciałbym także jej coś dać (bo mam dobre serducho). Pragnąłem zatrzymać te uczucie, które rośnie we mnie gdy widzę piękne, duże piersi w staniku, by się nim rozkoszować - lecz uczucia jak chmury na niebie, szybko mijają - gdy nagle zachwyt stracił swą gorejącą intensywność, przechodząc w żelazną żądzę działania, wyłuskałem skarby z koronkowego więzienia. Złożyłem pełen szacunku pocałunek na jej piersi, by językiem pląsać czule po sutku, który szybko rósł, podobnie jak Taki Jeden. Prawą dłonią trzymałem jej pierś, lewą wsunąłem palcami we włosy, po czym mocno je złapałem i przyciągnąłem do siebie głowę samicy, by posmakować ust które potrafią bezlitośnie karać, ale i dawać niezapomnianą rozkosz. Wzdychaliśmy ciężko, a nasza flora bakteryjna miała okazję do bliższego poznania; nie pierwsze i nie ostatnie tego dnia.

    Marsz zwycięstwa

    Moja ręka powędrowała ku kuszącemu kolanu, by rozpocząć pełną wyzwań podróż ku celowi; gdy zatrzymała się tam, gdzie wilgoć i rozkosz to jedno, jakiś kobiecy głos w mojej głowie wrzasnął: Jesteś pusty i płytki! Uśmiechnąłem się w myślach i odpowiedziałem: Bo żeby mieć przyjemność, nie hajtałem się, nie podpisywałem umowy prawnej która zrobi ze mnie dziada bez mieszkania, jak Pani się odwidzi "wielka miłość"? Bo żeby się poczuć spełnionym i "prawdziwym" mężczyzną, nie muszę kupować browaru by napić się piwa? Żałosny! Emocjonalnie niedorozwinięty gówniarz! Głos krzyczał coraz bardziej. Dołączyły do niego męskie barytony; to brzuchate Ryśki z Klanu w kapciochach, dla których warowanie przy małżonce, proszenie się o seks i harówka za coraz większe pretensje i narzekania, jest życiowym sukcesem i szczęściem; nienawidzą każdego, kto żyje wolny, komu nikt nie dyktuje jak ma żyć. Zamknąłem tę całą menażerię głosów wewnętrznych w kanciapie, by nie przeszkadzały mi w akcie konsumpcji.

    Języku i członku, do dzieła! Krzyknąłem.

    Nie zawiedli mnie, ci moi od serca Przyjaciele.