Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

Blogi społeczności

  1. Droga do męskości

    • 2
      wpisy
    • 6
      komentarzy
    • 308
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Ponad tydzień temu poszedłem do fryzjera, aby ściąć włosy. Od dziesięciu lat nosiłem zawsze dłuższe włosy, przez ostatni rok modnie strzygłem tylko boki, tak że góra zostawała długa. Zapuszczałem sobie lwią grzywę. Trenuję sztuki walki i w trakcie czytania biografii słynnego boksera naszła mnie pokusa, że zetnę się niemal na łyso, tak aby dodać sobie bardziej agresywnego i poważnego wyglądu. Podczas siedzenia na fotelu młodej, atrakcyjnej fryzjerki trochę myślałem o tym jakby to było ją zerżnąć jednak moje odbicie w lustrze mówiło mi natarczywie: „Ale jesteś pasztetem… Ta fryzjerka musi być wkurwiona samym faktem, że strzyże takiego gościa jak ty…”. Było już po wszystkim. Straciłem włosy, które teraz będę musiał pół roku zapuszczać. Wiedziałem, że jak będę niemal łysy to mogę zapomnieć o poszukiwaniu dziewczyny. Zobaczyłem bladego łysola o okrągłej głowie, odstających uszach, krzywym nosie i pizdowatym, rzadkim zaroście.  Do tego jak wstałem z fotela znalazłem się obok jakiegoś mężczyzny. Przy nim dodałem sobie do mojego obrazu: jestem niski, chudy i nie zawsze chodzę wyprostowany, a jeśli już to śmierdzi to pozerstwem na kilometr. Jeszcze te moje krzywe zęby.

    Już dawno dręczyły mnie myśli pod tytułem: „Czy ktoś taki jak ja zasługuje na miłość?”. Nie jestem do dzisiaj pewien czy znajdę kiedykolwiek jakąś kobietę. Może powinienem sobie poszukać brzydkiej dziewczyny, tylko skoro mi się nie będzie podobać to jak ja mam jej mówić komplementy, a po drugie nie chcę być z kobietą, która mi się nie podoba. Niektóre kobiety uważane za brzydkie czasem mi się podobają więc tutaj upatruję nadziei. Na dodatek mam 24 lata, niewielkie doświadczenie w relacjach damsko – męskich i przyszła mnie siostra cioteczna w moim wieku zaprosić na swoje wesele. No spoko… znowu się zacznie: „Chłopaku, może byś sobie w końcu kogoś znalazł? Znajdź dziewczynę, zobacz twoi rówieśnicy się już żenią”. Nie uważam, że to złe gadanie. Myślę, że nie jestem nie szczęśliwym chłopakiem, depresja mi już parę miesięcy temu przeszła, ale wciąż zamartwiam się własnym wyglądem. Oglądam mecz – widzę przystojniaków, oglądam film – widzę przystojniaków, idę ulicą – też widzę same ciacha. Czasem mam dość tego. Nie nawiązuję nowych znajomości z kobietami, bo nie mam za bardzo gdzie tego robić no i jestem ciągle zajęty. Tylko co jakiś czas najdzie mnie taka cholerna potrzeba przytulenia się i pobycia chwilę w bliskości z pachnącą i elegancką kobietką. Hmmm… Nawet nie mam jak się zakochać. Boję się rozmawiać z pięknymi kobietami, bo czuję ciągle, że nie jestem tego godzien, że one zmarnują na mnie czas.

    Czasem czytam coś na temat męskiego wyglądu i dowiaduję się, że nie ma potrzeby się o aparycję zamartwiać, bo to należy do kobiet, to one powinny się stroić – mężczyzna ma mieć inne cechy… Tylko jak w to uwierzyć skoro kobiety najczęściej tak jak i faceci mówią: „Patrz, ale ciacho!”, „Monia, obczaj tego Hiszpana! Ale dupa” itd. Pocieszam się tym, że facet ma być odważny, silny, stanowczy, decyzyjny, samowystarczalny, dbający o siebie, pewny siebie, ma znać swoją wartość itd. Myślę też ciągle jak dbać o swój wygląd. Mam dobrą garderobę, włosy odrosną i będę wyglądał sensownie (delikatnie mówiąc), pachnę perfumami, zęby staram się myć, choć czasem mówię sobie: „Mam krzywe zęby, już nic nie pogorszy ich stanu..”. Myślę, że potrafię fajnie porozmawiać, umiem gadać emocjonalnie i wrzucać różne żarty, sarkazm, ironia itd. Mam także dystans do siebie.

    Koniec końców samo się nic nie zmieni. Będę się starał poszukać jakichś rozwiązań, aby zmienić mój stan rzeczy i wyjść być może już z dysmorfofobii. Czas pokaże czy taki ogryzek jak ja znajdzie sobie jakąś kobietę, która mi trochę umili życie.

  2. GluX
    Ostatni wpis


     

    Kupa mięsa

    Cytat z mojego dawnego tematu:

    Cytuj

    Dzisiaj każdy mówi - mój dom, moja żona/dziewczyna, moje ciało, moje pieniądze, mój samochód, mój komputer, moje ciuchy.

    Chciałbym Ci opowiedzieć o świecie. Wielki wybuch miał miejsce ok 13 mld lat temu, Słońce powstało 4,5 mld lat temu a potem Ziemia. Na niej powstawało życie i ewoluowało. Pierwsze mikroorganizmy, gady, płazy, ryby - ssaki i potem pierwsze namiastki człowieka ok 4mln lat temu. Ty zostajesz urodzony - czyli przywołany na ten świat i będziesz żył maksymalnie 100 lat. Jak Twoje 100 lat ma się do 13 000 000 000 lat świata?  Zostajemy przyzwani na ten świat i mamy dwa cele podstawowe - jeden niższy - przetrwanie i przedłużenie gatunku oraz jeden wyższy - doznawać świadomości świata. To, że jesteśmy tutaj i dostaliśmy to co dostaliśmy jest dowodem na to, że naszym jedynym celem wyższym jest samopoznanie świata. Przyrównałbym to do kamienia, który wykształcił w sobie ręce - aby poznać kim jest. Tym jest człowiek, rasa ludzka - dla świata. Jesteśmy formą samopoznania świata. Niczym więcej. Nic nie jest nasze, nawet nasze ciało. Bo dostaliśmy je. Wielki wybuch zapoczątkował świat - w raz z nim wszystkie cząsteczki zaczęły lepić świat - planety i gwiazdy. Na planetach zaczęło się lepić życie. Rośliny, zwierzątka, małpy - one ewoluowały w homo sapiens. Teraz Twoja Mama jadła sobie to co dawał ten świat, Twój Tata to samo. Podczas seksu doszło do zapłodnienia i powstałeś Ty. Choć jeszcze nie masz mózgu to od tego momentu lepić Cię będą wszystkie przemiany fizyczno-chemiczno-biologiczne. Każdy Twój kęs jedzenia, to cząstka świata. Każdy Twój oddech to cząstka świata. Więc wszystko co "masz" nie jest Twoje. NIC! Jako człowiek możesz najwyżej zarządzać tym co ma świat. A ma on również Ciebie - nie? Jesteś wolny? Spróbuj zrobić coś poza swój genotyp ze sobą. Nie zapomnij wstawić zdjęć!

     

    Źródło

     

    A tak szczerze, pora otworzyć oczy - odrzucić prawie wszystko co Ci powiedziano i szukać prawd, które działają.
    Jesteś tylko użytkownikiem swojego ciała - to musisz pamiętać. Bo jak napisałem wyżej - nie jest to nawet "Twoje" ciało czy "Twoje" życie.

    Dostałeś je - bo rodzice uprawiali seks i doszło do zapłodnienia. Nic więcej, nic mniej. Nie masz żadnego celu, ani żadnego wyższego powodu dlaczego tu jesteśmy.

     

    Nie kupuję tego, że jesteśmy istotami duchowymi koniec końców. Studiowałem dzieła z tym związane i za każdym razem coś mówiło mi "że to nie tak", że to znowu jest papka która ma mi umilić życie tutaj - dać jakiś wyższy sens nam. Ale co jeśli go nie ma? Dlaczego w ogóle zakładamy, że jest wyższy sens dla nas? Że odrodzimy się w następnym wcieleniu, że są wyższe energie, które nas kontrolują? Że jest na nas plan tutaj? Co jeśli zostaliśmy "wywaleni" jak klocki lego na dywan i musimy się nauczyć żyć tutaj?

     

    Zrozumiałem po studiowaniu zakamarków świadomości - że prawda jest brutalna - jesteśmy tylko kupą mięsa spowitą siecią neuronową. I wszystko co mamy w życiu ogranicza nas przez to.
    Dlaczego tak uważam? Ja nie uważam, tylko tak jest:

     

    LIpDZBk.jpg

    Miło? Nie? Jak mi przykro.

    A jeśli chodzi o świadomość, to radzę ją traktować jako ciekawostkę i zagadkę, którą nasz umysł na ten moment nie ogarnie. Dlaczego? Są ku temu dwa powody:

     

    Pierwsza rzecz to osoby zajmujące się duchowością zawsze odrzucają jedną "duchowość" na rzecz drugiej. Np Kościół Katolicki odrzuca medytację, mantry i wszelkie inne tego typu pojęcia. Natomiast ci wielcy duchowni odrzucają nauki Jezusa, Buddy, Mahometa itp. Ja nie wchodzę w ogóle w tą dyskusję, bo szkoda czasu. Bo jeśli jedni mają rację to większość się myli. A po studiowaniu świadomości wiem, że racja to małostkowa jednostka ograniczonego umysłu. Gdzie w takim razie ta wielka otwartość każdego z tych duchownych ludzi? Zamiast tej całej pobożnej duchowości i astrologii polecam Ci zapoznanie się materiałami takich ludzi jak Friedrich Nietzsche, Napoleon Hill czy Ralph Waldo Emerson. Oni w odróżnieniu od "duchownych" dają Ci realne zasady tego świata, a kto zna zasady ten może używać dźwigni w swoich działaniach do bycia skuteczniejszym.

     

    Dwa - stałem raz przed firmą i jakaś babka uwiązała psa przed sklepem. Padał śnieg. Płatki śniegu spadały na pysk zwierzaka. Widziałem po jego oczach, że nie rozumie zbytnio co się dzieje. Nie był w stanie pojąć tego, jego mózg go ograniczał. Gdzie Ty wiesz, dlaczego śnieg to śnieg, a jeśli nie wiesz to wiesz gdzie się dowiedzieć - czyż nie mam racji? I to samo uważam jeśli chodzi o duchowość, świadomość i karmo-podobne zagadnienia. Nasz umysł nas ogranicza w tym, żeby to zrozumieć - nie ma sensu szukać i próbować to zrozumieć. Świat jest wielką zagadką i zapewne jeszcze bardzo długo zostanie. Po co marnować czas na coś, co nie osiągniemy?

     

    Jak myślisz, jak daleko jesteśmy od małp? Ja myślę, że jakaś znacząca różnica jest w tym, że mamy tylko bardziej rozwinięty mózg i nic więcej. Cała ta otoczka bycia altruistą i wszechobecnego pomagania: uchodźcom, kobietom, dzieciom, starszym osobom. To takie miłe głaskanie Ciebie drogi Samcu po główce i mówienie "świat jest miły, nic się nie stanie, bądźmy szczęśliwi!". Ale tak nie jest. Za często zapominamy, że jak dopadnie nas choroba, potrąci na samochód czy zaatakuje nas fanatyk religijny to życie się skończy albo pogorszy nas stan. Będziemy jak warzywko, w dodatku robić pod siebie - co według mnie jest najgorszy scenariuszem życia. Ale życie jest realne, nie ma w nim chęci, dobrych myśli - jest za to za dużo uprzedzeń, urazów i ograniczeń oraz za mało REALNOŚCI.

     

    Ludzie często zapominają, że jesteśmy zwierzętami - w ulepszonej wersji - takie powiedzmy 2.0 - właśnie są beta-testy jeśli chodzi o działanie społeczeństwa wykwalifikowanego w ustroju socjalistyczno-niby-kapitalistycznym. Za często karzemy się za to, że jesteśmy tym kim jesteśmy i mamy odruchy jakie mamy. Przypominamy wtedy tego psa poniżej, który cierpi na jakiś rodzaj zaburzenia i nie rozpoznaje swoich własnych kończyn. A przecież to on i nie widzi tego kim jest? https://9gag.com/gag/aPB5RPK

    O NLP słów kilka

    Uważam, że NLP jest jedną z nauk życia, która jest najbardziej efektywna. Teraz wam wyjaśnię w kilku punktach dlaczego.

     

    -Nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, nie na odwrót. Mam taki uraz do robienia porządków - sprzątania i zmywania naczyń. Po prostu nie cierpię tego i uważam, że nie jest to rzecz dla mężczyzny - w przyszłości wynajmę sobie jakąś sprzątaczkę do mieszkania/domu. Co robię gdy mam sprzątać i zmywać naczynia? Włączam audiobooka i go słucham PRZY OKAZJI - sprzątam. Skupiam się na tym co leci w słuchawkach, a gdzieś tam nawykowo bez użycia uwagi robię swoje. Bo są typowo MECHANICZNE czynności. Tak samo jak spora ilość ćwiczeń na siłowni czy np bieganie na bieżni czy jazda na rowerze stacjonarnym. Dzięki nie skupianiu się na czynności, robię ja z taką lekkością jak oddychanie.

     

    Przeczytaj o eksperymencie Skinnera na gołębiach

     

    Cytuj

    Skinner umieszczał głodne gołębie w klatkach i karmił je w równych odstępach czasu, bez względu na to, jaką reakcję wykonywały. Okazało się, że w wyniku takich wzmocnień gołębie zaczęły się dziwnie zachowywać: niektóre podnosiły jedno skrzydełko, inne kręciły się wokół własnej osi, a jeszcze inne nauczyły się kucać. Skinner tłumaczył to zależnością magiczną – gdy kulka pokarmu wpada do klatki głodnego gołębia, to często wykonuje on akurat w tym momencie jakąś przypadkową czynność (np. podnosi skrzydło lub kręci łebkiem). W „przekonaniu” gołębia pojawienie się kuleczki pokarmu jest związane z wykonywaniem tej czynności. Przypadkowa reakcja, którą akurat wykonuje gołąb, zostaje wzmocniona. Gołąb wykonuje ją więc ponownie, a ponieważ eksperymentator podaje kulki pokarmu bez względu na to, jak zwierzę się zachowuje, to te przypadkowe reakcje znowu są wzmacniane.

     

    -Skoro nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, a później wierzymy w prawdziwość myśli to myśli wzmacniają to co się dzieje (trochę jak to powyżej). Ile razy miałeś tak, że kupiłeś auto albo rodzice i nagle widziałeś te auta wszędzie? Nie jest tak? Dodatkowo działa wzmocnienie w programowaniu neurolingwistycznym - na zasadzie co daje mi przyjemne doznania będzie się wzmacniać w zachęcaniu, co daje mi nieprzyjemne doznania będzie wzmacniać w odpychaniu - tak jak poniżej:


    a1624fce5003d304346b1430abe40aaf.gif

     

    Koty nauczyły się dzwonić, bo dostawały jedzenie za każdym razem.

     

    -Ale trzeba też zrozumieć ograniczenie w tym systemie. Gdzieś, kiedyś przeczytałem coś takiego:
     

    Cytuj

    Jeśli kot usiądzie na gorącym piecu i przypali sobie tyłek to już nigdy nie wejdzie na piec, nawet jeśli będzie zimny.

     

    Dlaczego o tym wspominam? KAŻDY z nas, powtarzam, KAŻDY ma jakieś głupie przekonanie z przeszłości - najczęściej dzieciństwa - stało się coś przyjemnego i voilà - mamy już zbudowaną regułę na świat.

    Tata bił Cię pasem? Masz uraz do ludzi i syndrom ofiary
    Sąsiad Cię zrobił w ciula? Teraz już nikomu nie zaufasz za bardzo
    Kobieta Cię zdradziła? Teraz każda to suka, niewarta Twojego czasu
    Kolega miał problem z ZUSem? Nie warto prowadzić biznesu w Polsce.

     

    Teraz coś Ci się zapytam: Jak to kurwa jest, że inni uważają inaczej i mają inne rezultaty? Przypadek losu?

     

    Nie!

     

    Oni po prostu nie trafili na coś nieprzyjemnego, nie zbudowali na tym przekonania i dalej żyją życiem bez doświadczenia, którego Ty nabrałeś.
    Niektórzy spotykają się z wieloma kobietami. Niektórzy mają wiele znajomych i przyjaciół. Niektórzy budują z sukcesem swoje firmy.

     

    BNPY0aB.jpg

     

    Teraz wracamy do początku:
     

    Cytuj

    Bo jak napisałem wyżej - nie jest to nawet "Twoje" ciało czy "Twoje" życie.

     

    Po co to wspominam? Żebyś zrozumiał, że Twoje ciało, Twój mózg to tylko pudełko. Możesz tam wpuszczać sobie takie węże - jak uprzedzenia typu:

    "nie warto nikomu ufać choćby na trochę"

    "ćwiczą tylko mięśniaki bez mózgu"

    "jestem już za stary na to"

     

    A możesz sobie wrzucać takie fajne i co najważniejsze przydatne rzeczy jak:


    "Świetnie mi idzie z kobietami!"

    "Zarabiam sporo pieniędzy, sporo oszczędzam i ciągle dostaję podwyżki"
    "Jestem zdrowy, wysportowany"
    "Jestem ważny"
    "Zasługuję na szacunek, miłość i przyjaźń wartościowych ludzi i tylko wartościowych"

    "Dbam o to co jem, bo kocham siebie - jest to mój wyraz szacunku do samego siebie"
     

     

    I teraz najważniejsze!

    To nie miłe i ładne myśli sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi - to dobre i skuteczne nawyki i zachowania sprawiają, że jesteśmy radośni. A więc również zmuszanie się do bólu np. "nie jedzenia słodyczy, które są takie dobre" czy "ćwiczeń, które sprawią ból naszym mięśniom". Bo gdybyśmy nie doznawali bólu i cierpienia - szczęście nie miałoby sensu - popatrz na bogate gwiazdy, która zaćpały się na śmierć - czy dzieci zamożnych. Rozumiesz? To po przez zbudowanie nawyków - m.in. konfrontowania się z bólem - daje nam szczęście. Jeśli nadal nie rozumiesz, to zrozumiesz za jakiś czas.

     

    Teraz jak podchodzimy do zmiany? Po przez okłamywanie się. H5 zarzucał, że tak nie można i trzeba być szczerym ze samym sobą. Zgodzę się pod warunkiem, że jak już jesteś szczery ze sobą to kurwa coś z tym robisz, a nie jedynie kolejne pogrążanie się w mantrze. Szczerość względem to punkt pierwszy - to latarnia dla statku - wiesz gdzie jesteś i wiesz gdzie jest port - teraz przed Tobą zadanie dobić właściwie do portu do którego wyznaczyłeś sobie cel.

     

    Jak to jest że nie robimy rzeczy, które chcemy? A robimy to co nie chcemy? Bo takie jest nasze NLP! (programowanie neurolingwistyczne).

     

    Teraz zmiana NLP

     

    Jak to zrobić - czyli AlphaHuman by GluX w pigułce.

     

    Włączamy muzyczkę, która nas wprowadzi w odpowiedni nastrój i jazda!

     

     

     

    1. Zmiana musi być wymuszona w sposób zdecydowany!

     

    Zamykasz oczy - wyobrażasz sobie co chcesz osiągnąć.
    -Dom?
    -Samochód?

    -Życie w ciepłych krajach?
    -Sporty ekstremalne?
    -Złoto na olimpiadzie?

    -Spisz wszystko co chcesz - swoje cele! Pamiętaj - cel musi być realny, czyli musi być możliwy do włożenia go np. do magazynu czy bagażnika auta.

     

     

    -Teraz spisz zasady, które muszą obowiązywać, abyś osiągnął to co chcesz. Ładne ciało? Sport + dieta + ew. suplementacja.
    Lepsza praca? Podjęcie jakiegoś kursu, może studia podyplomowe?

    Zestaw dobrych ciuchów? Comiesięczne wydawanie określonej sumy na odzież lub oszczędzanie np. na garnitur na miarę.

     

    Cokolwiek to jest, ZAWSZE możesz określić co musisz zrobić, żeby coś osiągnąć.

     

    -Teraz spisz rezultaty osiągniętych celów

    Lepsza praca to możliwość odłożenia większej ilości pieniędzy, większe bezpieczeństwo. Możliwość kupna lepszego auta itd.

    Skup się na pozytywnych jak i negatywnych rezultatach.

     

    Spodziewaj się, że jak zaczniesz się lepiej ubierać, to zaczną Cię obgadywać i przywiązywać mięso. Musisz być świadomy zawsze ceny tego co chcesz i musisz być świadomy, że zawsze jest druga strona.
     

    -Następnie idź na naradę do najbliższej Ci osoby - przedstaw co chcesz osiągnąć, po co chcesz to osiągnąć i dlaczego chcesz to osiągnąć. Jakich rezultatów się spodziewasz oraz jaka jest cena tego - czyli negatywne rezultaty. Opowiedz jaki system jesteś w stanie wdrożyć, aby to osiągnąć - np. siłownia 3x w tyg. Czy nauka j. niemieckiego w szkole językowe. Po proś go o krytykę tego co chcesz zrobić albo pomoc w poszukaniu optymalnego rozwiązania.

     

    -Na końcu uporządkuj to co zakładałeś i to co Ci przyjaciel powiedział i spisz wszystko od nowa w oparciu o to co już wiesz i co przedyskutowałeś. Spisz najbliższe działania, które Cię przybliżą do osiągnięcia celu.

     

    Zazwyczaj na początku jest to wykonanie 2-5 najbliższych działań.

    Na przykładzie języka:
    Poszukaj szkoły językowe w okolicy Twoje pracy lub miejsca zamieszkania -> Przedzwoń i sprawdź oferty cenowo i jakie mają opinie -> Ustal jakie godziny nie kolidują z ofertami danych firm -> Zapisz się do najbardziej optymalnej opcji.

     

    Po wykonaniu najbliższych działań pozostaje szlifowanie NAWYKU.

     

     

    2. Zmiana musi być przyjazna dla Ciebie.

     

    Trochę się gryzie z tym czym myślisz, że jest zmiana. Ale to nie prawda. Zmiana jest naturalna i łatwa jeśli wiesz jak. To jak z biciem się - jak trenowałeś sztuki walki to nie jest to dla Ciebie problem, jak nie trenowałeś to zazwyczaj jest.

     

    Ja Ci daję teraz CZARNY PAS Kuta-Karate od Sensei Miyagi:

    AAEAAQAAAAAAAANnAAAAJDM4NTFjNmE5LWExNDUt

     

    -Wyobraź sobie siebie, kim musisz się stać, aby NATURALNIE osiągać to co chces
    Wyobraź sobie to raz, bardzo szczegółowo - im więcej bodźców - zapachów, kolorów, dźwięków tym lepiej.

    Powtarzaj wyobrażenie min 5 razy dziennie przez minutę.

     

    -Okłamuj się w tym, kim chcesz być:

    "jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem"

    Powtarzaj w wolnych chwilach - np. w toalecie - tak długo, aż stanie się to prawdą.

    -Wyobraź sobie, że jeśli coś musisz załatwić u innych osób to emocjonalnie nie mają one więcej niż 5-7 lat i takie też mają potrzeby. Traktuj każdego jak dziecko pod względem emocjonalnym, dla którego ważne jest dobra zabawa. U prawie każdego bardzo dobrze się to spełni.

     

    3. Aby mówić o zmianie musi być to powtórzona czynność min. 50 razy.

     

    Czyli jeśli się zapisujemy na siłownię i chodzimy 3 razy w tygodniu to skupiamy się na szlifowaniu nowego NAWYKU - i jeśli nie przejdziesz 50 razy sesji treningowej to dopiero się uczysz ćwiczyć, rozumiesz? Nie oczekujesz efektów od razu, one przyjdą ale z czasem - teraz najważniejsze to szlifować i kształcić nawyk. Niech każda sesja będzie najdoskonalsza i dawaj z siebie wszystko. Buduj nawyk WYGRYWANIA!

     

    Gdy 50 razy przyjdziesz na trening i zrobisz go świetnie przy użyciu fachowej wiedzy, będziesz miał efekty - na 100% - małe lub duże - ale będzie zmiana, a to już coś!

     

     

    Podsumowanie:

     

    -Mój sposób jest w jakiś sposób logiczny, ale w gruncie rzeczy nie jest. Bo nie jesteśmy istotami bazującymi na inteligencji, a na emocjach. Więc to na nich musimy grać, żeby mieć efekt. A żeby mieć efekt musimy stworzyć inteligentny projekt - czyli inteligencja ma wpłynąć na emocje - i to chyba jest klucz do tego wszystkiego, aby być szczęśliwym. Umiejętność budowania nawyków emocjonalnych (NLP) w oparciu o to co racjonalne.

     

    Przydatne pozycje:
    Getting Things Done Książka autorstwa: David Allen
    NLP w 21 dni Autorzy: Beryl Heather, Harry Alder
    7 nawyków skutecznego działania Książka autorstwa: Stephen Covey
    Myśl i bogać się Książka autorstwa: Napoleon Hill
    Sukces mimo wszystko Książka autorstwa: Donald Trump

     

     

    Spytasz się, a co z nawykami destrukcyjnymi - palenie papierosów, mastrubacja, alkoholizm?

    One miną same jeśli wrzucisz swój plan działania w akcje, tak jak na filmie:

    https://jbzdy.pl/obr/554633/cala-prawda-o-narkotykach

     

     

     

     

     

     

    Jeśli dotrwałeś aż tutaj - specjalny prezent dla Ciebie, czytelniku:

     

    Film dokumentalny wart swojego czasu - jak bardzo jesteśmy podobni do małp:
    https://www.cda.pl/video/12986043d

     

     

    Jesteśmy tylko kupą mięsa, oplecioną liniami nerwów zaprogramowanych przez emocje oraz wyobrażenia - naucz się je programować i wprowadzaj w życie zmiany, bo tylko tak będziesz szczęśliwy, przez bycie skutecznym.

     

    quote-no-matter-what-happened-to-you-in-

     

    -GluX

     

     

     

     

     

     

  3. Miałem już niczego nie pisać na blogu, jako że zajmuje to za dużo czasu, a poza tym jak coś napiszę na forum, ma to większy odbiór i jest przynajmniej miejsce na dyskusję. Jednak jako że opisywałem tutaj pewien cykl co do poglądów „wolnościowych”, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami, których dokonałem w ostatnim czasie. Wpis będzie bardzo krótki, w zasadzie będzie czymś w rodzaju informacji dla społeczności forumowej, co do mojej osoby i moich poglądów.

     

    Otóż, opisywałem jakiś czas temu, na czym polegają tzw. poglądy libertariańskie. W tym wahania między tzw. anarchokapitalizmem i minarchizmem. Po przeanalizowaniu tematu stwierdzam dosyć jednoznacznie, że to minarchizm, a więc opcja państwa możliwie minimalnego, ograniczonego do wojska, policji i sądownictwa jest tą właściwą. Tzw. Akap nie może funkcjonować z prostej przyczyny. Takie coś zawsze kończy się albo wojną domową, gdzie jedna ze stron ustanawia własny porządek albo zwyczajnie jakieś wojsko wchodzi na pełnej kurvie i ustanawia nową władzę. Historia pokazuje to dobitnie. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację w Portugalii po 1910 r., Wojnę domową w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. czy pucz wojskowy w Chile w 1973 r.

     

    Podstawowy błąd w „teorii Akapu” tkwi w założeniu, że Prywatne Agencje Ochrony (PAO) zastępujące sektor państwowy w dbaniu o bezpieczeństwo nie będą ze sobą walczyć dbając o opinie klientów, woląc oddawać spory prawne pod arbitraż. Problem w tym, że aby tak to działało, wolny rynek musiałby w ogóle istnieć. A żeby istniał wolny rynek to przemoc i przymus muszą być możliwie usuwane z rynku, a więc musi istnieć prawo dbające o wolność i własność prywatną obywateli z silnym mechanizmem jego egzekwowania. W przeciwnym razie nie ma czegoś takiego jak „klienci”, mamy za to wzajemne napierdalanie się różnych grup walczących o dominację i ustanowienie własnego sytemu prawnego. Konkurencja to dobry mechanizm pod warunkiem, że konkurenci nie mogą stosować przemocy, widać na przykładzie mafii czy jakiś grup rebeliantów, że w ich przypadku konkurowanie ze sobą działa na niekorzyść zwykłych ludzi. Żeby mechanizm konkurencji o klientów działał, konkurenci muszą działać zgodnie z prawem chroniącym podstawowe i niezbywalne prawa człowieka, takie jak prawo do życia, wolność i własność prywatną.

     

    Jedyna forma „Akapu” (o ile w ogóle tak można to nazwać), która teoretycznie mogłaby działać to „Tysiąc Liechtensteinów”, a więc podział na wiele różnych enklaw, gdzie każdy prywatny właściciel terenu, czy jakaś lokalna władza, ustanawiałaby swój system prawny, a konkurencja pomiędzy enklawami wymuszałaby tworzenie dobrego prawa, opartego na wartościach wolności, własności i sprawiedliwości. I osobiście nie mam nic przeciwko tworzeniu takich prawnych autonomii. ALE, każdy z tych tworów również musi przestrzegać pewnych ogólnych zasad, spisanych np. w Konstytucji. Inaczej również spokojnie mogą się tworzyć różne komunistyczne, faszystowskie czy teokratyczne twory. Wystarczy spojrzeć na to co wyczyniają muzułmanie w Europie, tworząc strefy no-go i policje szariatu. Nie wspominając już o Bliskim Wschodzie i tworzeniu się różnych grup rebeliantów i samozwańczych tworów jak Państwo Islamskie. Na pozwoleniu utworzenia własnej autonomii muzułmanom przejechał się także Izrael. Autonomia Palestyńska zamiast stać się „Singapurem Morza Śródziemnego” stała się wojskową teokracją, której celem, zresztą już nawet oficjalnym jest zniszczenie Izraela. Jak to mówił Kelthuz już dobre 4 lata temu w audycji o islamie: „Kiedy przyjdzie islam nie będzie miejsca na konkurencyjne systemy prawa, ani pokojową secesję, bo jedynym prawem będzie szariat. I nie przekonasz ich Hansie-Hermannie Hoppe do przeczytania „Ludzkiego Działania”, gdyż islam zabrania im czytania czegokolwiek poza Koranem”. Zresztą dziadostwo stref no-go to nie tylko robota muzułmanów. Takie same strefy będące rajem dla przestępców tworzyły również chińskie mafie, Triady w Hong-Kongu. Podobne tego typu strefy powstawały w wyniku działań gangów w Brazylii.

     

    A więc prawne autonomie mogą być OK, pod warunkiem że przestrzegają prawa, tak samo jak prywatne agencje ochrony, agencje detektywistyczne, sądy polubowne i arbitrażowe, czyli instytucje istniejące już nawet teraz, jako element wspomagający policję, służby państwowe i państwowe sądy, pod warunkiem, że wszyscy oni PRZESTRZEGAJĄ PRAWA. Dlatego rozwiązaniem jest ustanowienie Konstytucji, prawdziwie chroniącej niezbywalne prawa człowieka, pozwolenie na funkcjonowanie stanów/kantonów/landów, które mogą tworzyć swoje systemy prawne w pewnym stopniu, pod warunkiem, że przestrzegają one Konstytucji, a pieczę nad nimi sprawuje federalny rząd i silne wojsko, chroniące jednocześnie całego regionu państwa przed agresją z zewnątrz. Taki system to nie ufoludek, tylko coś jak najbardziej realnego, nazywa się to federacja, z powodzeniem sprawdziło się to w historii takich krajów jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria czy Niemcy. W wersji minarchistycznej mielibyśmy po prostu rząd minimalny, a więc ograniczony do armii, policji, służb specjalnych, sądownictwa i minimalnej administracji, a więc rząd spełniające rolę tak jak opisywali to chociażby Ayn Rand, Robert Nozick, Friedrich von Hayek czy Ludwig von Mises.

     

    A druga rzecz, którą chciałem przekazać: jeśli idzie o wzorce kulturowe potrzebny jest przynajmniej umiarkowany konserwatyzm. Piszę to zarówno zainspirowany kwestią preferencji czasowej i jej wpływu na jakość życia społecznego co opisywał Hans-Hermann Hoppe, jak i znajomości mechanizmu dywersji ideologicznej przedstawianego przez Jurija Bezmienowa (demoralizacja -> destabilizacja -> kryzys -> normalizacja. Potrzeba nam społeczeństwa opartego na zasadach, nie relatywizmie moralnym, potrzeba przemian ewolucyjnych, nie rewolucyjnych (które wiadomo z historii jak się kończą). Że już nie wspomnę o potrzebie zdrowego, przemyślanego patriotyzmu. 

    • 1
      wpis
    • 10
      komentarzy
    • 252
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witajcie!

     

    W kilku ostatnich nowych tematach z działu Świeżakowni pojawiło się stwierdzenie seniorów tego forum, że nowi użytkownicy nie czytają NAJPIERW forum i tworzą nowe tematy z tymi samymi pytaniami, które już były. I seniorzy już są trochę zmęczeni wałkowaniem tych samych tekstów, racji i stwierdzeń. 

     

    Zmotywowało mnie to do napisania postu na forum. Opisywałem tam moją przygodę z forum i to, że czytając posty, w międzyczasie kopiowałem sobie co ciekawsze i budujące cytaty, i często do nich zaglądałem, by czytając je potem wielokrotnie, budować w swojej głowie ‘nową filozofię męsko-damską’. Zbieranie cytatów przez ostatnie 7 miesięcy robiłem dla samego siebie. Jak się przeczyta kilkanaście tysięcy postów, to można ‘zgłupieć’ od ilości informacji. A tak pod ręką zawsze notatnik i najważniejsze ‘reguły gry’ – jest mi źle, otwieram i czytam jak inni mieli gorzej niż ja; przypomni mi się coś złego z mojej ‘kobieto-przeszłości’, to mam pod ręką wytłumaczenie; ma zamiar spotkać się z dziewczyną, to mam darmowy kurs PUA; dzwoni znajoma z pogaduszką, to mam darmowy ‘kołczing’ prowadzenia rozmowy z laską.

     

    Pierwotnie – wspomniany w pierwszym akapicie post na forum – zawierał 102 cytaty, które najbardziej mi odpowiadały i które w krótkich słowach przekazywały wiedzę dla mnie ważną. W ogólności w mojej tabeli brakło wielu kwestii, które pominąłem, uznając je za oczywiste dla mnie samego lub niedotyczące mnie. W trakcie dyskusji w wątku wyszło, że warto byłoby uzupełnić listę cytatów o brakujące elementy, tak aby stworzyć wersję bardziej uniwersalną.

     

    Lista rozrosła się więc do ponad 320 cytatów i zapewne będzie rosła. Uporządkowana jest w taki sposób, aby je czytając można mieć wrażenie pewnej historii o logicznych przejściach pomiędzy cytatami. Okazało się, że wszystkie wykopiowane cytaty da się uporządkować w pewną spójną całość podejścia do kobiet i do określenia siebie jako mężczyzny.

     

    Z góry przepraszam jeśli kogoś pominąłem lub uznałem, że z 2 bardzo podobnych cytatów wybiorę tylko 'lepszy', albo też, gdy standardowy cytat, np. 'bądź dobry dla zwierząt, one też kochać ciebie chcą' przypiszę jednej losowej osobie (np. jakiemuś szeregowcowi), a 100 innych osób, które też coś takiego później powiedziały (np. kapitan) zostanie pominiętych - ale taki kapitan zapewne będzie miał udział w innym ważniejszym cytacie zakładając prawdopodobieństwo tego, że skoro jest na forum dłużej, to miał większą szansę powiedzieć więcej mądrego. Jeśli znajdziecie jakieś ważne sensowne cytaty, które opisują jeszcze jakąś pominiętą kwestię, albo też lepiej oddają już opisaną niżej, to piszcie w komentarzach - pomyślimy, dodam, podmienię, itp.

     

    Poprawiłem błędy ortograficzne, gramatyczne, pododawałem przecinki i gdzieniegdzie w nawiasach [przyp.:…] dodałem pewne przypisy i wyjaśniania. Na pewno wiele ‘temacików’ nie zostało poruszonych - bo żeby opisać wszystko, to albo musiałaby powstać kolejna gruba książka Guru Niniejszej Sekty, albo trzeba po prostu przeczytać całe forum - ale chyba mam nadzieję, że udało mi się zsyntetyzować ‘clue programu’ tego forum. Wielu też rzeczy nie da się po prostu opisać w kilku zdaniach. Od tego jest forum, gdzie można znaleźć dokładniejsze i szczegółowsze wyjaśnienia wszystkich kwestii i problemów.

     

    Oto co z tego wyszło - czytając po kolei historia od tego kim jest mężczyzna, jaki powinien być, jak postępować z kobietami i jak się bez nich obejść!

     

    Mądry zrozumie po 1 zdaniu, nauczy się po 100, dla swojego rozwoju przeczyta i 1000; głupiemu nie wystarczy ani 1 ani bilion bilionów zdań.


     

    @JoeBlue

    Jeśli chcesz się nauczyć polować na owce - nie pytaj owiec. One gówno o tym wiedzą. Pytaj wilka. On o tym wie wszystko.

    @Stulejman Wspaniały

    Są też tacy, co walczą o dobro tych, którzy nie są jeszcze w stanie tego zrozumieć.

    @Subiektywny

    Odpowiedź na wszystkie Twoje pytanie (bądź na ich większość) znajdziesz bez problemu w wątkach i poszczególnych postach na forum.

     

    Są dwie kategorie forumowiczów, które szukają dróg na skróty i ‘instant odpowiedzi’ na pytania - są to zawsze przewijające się przez forum kobiety oraz w większości młodzi mężczyźni. Z reguły oczekiwania krystalizują się wokół odpowiedzi jednozdaniowej, krótkiej oraz takiej, która da rozwiązanie bądź od razu, bądź w krótkim okresie czasu.

     

    Dostaję liczne wiadomości na PW [przyp.: wiadomości prywatne na forum] od świeżych, generalnie młodych wiekiem, forumowiczów z pytaniami. Jedno, co łączy wszystkie te osoby, to chęć uzyskania odpowiedzi krótkiej (bo czytanie dłuższego tekstu męczy i nuży) oraz błyskawicznie rozwiązującej kwestie.

     

    Gdy dostają zwrotną odpowiedź, że czeka ich dość długi proces zmian wewnętrznych i kształtowania swojego charakteru ‘w ogniu walki’ - generalnie jak jeden mąż są rozczarowani. No bo przecież oni już mają zajebisty charakter i podejście do życia... Owszem, mają. Dwudziestoparoletnie, który zdąży się jeszcze wielokrotnie zmienić i otrzaskać.

     

    Tak jak wspomniałem - nic nie daje takiej satysfakcji, jak własne odkrywanie zgromadzonej tu wiedzy. Jesteś w dobrym miejscu, masz szansę mocno poszerzyć swoją wiedzę, a później bazując na niej oraz własnych działaniach - nabyć mnóstwo cennych umiejętności i postaw, które będą procentować w przyszłości.

    @qbacki

    Panowie, zapamiętajcie jedną rzecz. Nie cierpicie PRZEZ KOBIETY tylko PRZEZ BRAK ZNAJOMOŚCI ZASAD jakie panują.

    @Eredin

    Takie są, bo to ich natura i tego nie zmienimy. Jeśli wyłapiesz pewne schematy kobiecych zachowań i nauczysz się je czytać, to zauważysz nagle, że WSZYSTKIE zachowują się w określony sposób. Stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude, zgrabne, niezgrabne, itp., wykształcone po studiach i zwykłe fryzjerki ze wsi, alkoholowe imprezowiczki i spokojne szare myszki siedzące z książkami w domu.

    @Przemek1991

    PUA [przyp.: pick-up artist - artysta podrywu, potocznie: kurs uwodzenia kobiet] jest gówno warte, większość poradników pisana jest przez stulejarzy, którzy uważają się za znawców, a tak naprawdę gówno wiedzą o kobietach. Trzymaj się od tej wiedzy z daleka, bo do niczego konkretnego nie dojdziesz.

    @manygguh

    Forum to miejsce, w którym możesz się tego nauczyć, a nie wnerwiać się na kobiety, że nie ogarnia się ich gierek. One tego same nie kontrolują, więc po co negatywne emocje. To mija z czasem i zaczyna mi ich być trochę szkoda. Jak się wie, jak obsługiwać kobietę, jak schematycznie działa, jak działa haj zakochania, można mieć fajny ‘fun’ w życiu i bawić się procesem.

    @slavex

    Właśnie połknąłeś odpowiednią tabletkę i zaczynasz wychodzić z matrixa.

    @Mosze Red

    Po wyjściu z matrixa człowiek skupia się na sobie i realizacji własnych potrzeb i pasji, a nie cudzych i urojonych najczęściej.

    Potrafi realnie wartościować to, co otrzymuje i daje od siebie. Czyli robi więcej dla siebie i nie daje się robić w jajo.

    @RedBull1973

    Wyjście z Matrixa przecież wcale nie oznacza, że już nigdy nie będziesz miał związku z kobietą. Można mieć i często jest to całkiem dobre wyjście. Tylko że teraz znasz już ZASADY i nie masz naiwnych złudzeń co do ‘bezinteresownej miłości’ i ogólnie co do kobiet - a to bardzo dużo! Bardzo!

    @Bosman Nowicki

    Wychodzenie z tzw. matrixu, polega na usunięciu fałszywej i narzuconej nam wizji rzeczywistości. Jeśli wiemy, że ani my, ani kobiety nie odpowiadają za swoją naturę (bo została odziedziczona po przodkach), to trudno mieć tu do kogoś pretensje, chyba że do Pana Boga czy natury.

     

    Pozbywając się fałszywych oczekiwań, złudzeń, kiedy wiemy na czym to wszystko polega, wtedy możemy się cieszyć relacjami z kobietami, bardziej niż mając w głowie wszystkie błędne przekonania. Źródłem nienawiści, podejrzewam, jest konfrontacja nierealnych oczekiwań (wpojonych nam) z rzeczywistością.

    @SennaRot

    Najpierw musisz zrozumieć, że kobieta myśli, działa, czuje różnie w różnych okresach jej życia, zależnie od piramidy jej potrzeb. Kiedy zrozumiesz jak to działa i czym One się kierują w różnych okresach życia, poskładasz wszystko do kupy, będziesz świadomy procesów, co w konsekwencji prowadzi do tego, że możesz tym sterować.

    @CalvinCandie

    Twoim sukcesem jest już sam fakt uświadomienia sobie, że byłeś białym rycerzem bez jaj. Ale nie Ty jeden taki byłeś. Każdy z nas był kiedyś białym rycerzem i może nim być ponownie, jeśli nie będzie panował nad relacją z kobietą.

    @Długowłosy

    I dlatego właśnie główne przesłanie forum brzmi - naucz się być ze sobą sam szczęśliwy, a nie będziesz czuł żalu do nikogo, że nie potrafi dać Ci szczęścia.

    @HORACIOU5

    Potem usiądź i zastanów się nad tym, kim się stałeś i jak głęboko wlazłeś w czarną dupę. Im bardziej Cię to sieknie, tym lepiej, bo tym większą będziesz miał ochotę, żeby w końcu coś w sobie zmienić. To nie baby są pierdolnięte (taka ich natura, że wykorzystują rycerzy, którzy po prostu dają im się wykorzystywać), tylko Ty siedzisz po uszy w swoim własnym gównie.

    @Subiektywny

    Za pół roku czy rok - nie poznasz samego siebie z przeszłości! Wręcz będziesz się stukał z niedowierzaniem w głowę, jak ‘ten ktoś kim kiedyś byłeś’ mógł być taki naiwny, łatwowierny, manipulowany i żyjący cały czas z półotwartymi oczami. Ta zmiana to potężny, pozytywny kop w górę w życiu każdego świadomego mężczyzny. Ale trzeba na nią uczciwie zapracować! Nie oszukiwać samego siebie i nie osiąść na laurach w połowie drogi! Z własnego doświadczenia - serdecznie i szczerze POLECAM.

    @overkill

    Myślę, że przede wszystkim powinieneś przerobić lekturę forum i książki Marka [przyp.: Marek vel @Stulejman Wspaniały vel Boss/Guru/itp. - założyciel niniejszego forum] oraz jego audycje. Pozwoli Ci to na powolne nabranie dystansu do otaczającej Cię rzeczywistości. Zaczniesz rozumieć mechanizmy, które Tobą kierują i uświadomisz sobie przyczyny, które sprowadziły Cię do takiej sytuacji.

     

    Droga do odbudowy samego siebie będzie z pewnością długa i pełna wybojów - wątpliwości, refleksji i innych rzeczy. To taka długotrwała sinusoida (ja tak kiedyś miałem), najpierw są duże zawahania, bo będziesz jedną nogą w swoim ‘starym’ świecie, a drugą będziesz próbował wejść w nową przestrzeń. Z czasem zacznie się to regulować. Ale trzeba być przy tym pokornym i konsekwentnym wobec samego siebie, bo nikt Ci za pomocą złotego środka nie odmieni nagle rzeczywistości.

     

    Będziesz musiał zrobić to sam. Forum może przy tym udzielać wsparcia.

    @GluX

    Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie -> DZIAŁAJ ZNOWU… tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to, co chcesz od życia. Nigdy nie będziesz gotów na coś w 100%, nawet 90%, czy 80% na początku.

     

    Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie, a nie stawiaj ich sobie w głowie. Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ‘ego’.

    @Samiec Alfa

    Skoro nic nie jest ważne, a Ty jesteś nikim to co masz do stracenia? Nic!

    @Miner

    Nigdy tak o sobie nie mów! Już lepiej powiedź: ‘Jeszcze nie jestem kimś!’

    @Długowłosy

    Kiedy jesteś pogodzony sam ze sobą, NIKT nie może Ci NIC zrobić. NIC!

    @XYZ

    Nikt i nic nie powie Ci tylu miłych rzeczy, ile Ty sam. Nie licz na innych. Na mnie też nie.

    @ciekawyswiata

    Szukaj szczęścia w sobie, bo nigdzie indziej go nie znajdziesz.

    @brushedsteel

    To forum uczy mieć w dupie zdanie innych na Twój temat i to jest bardzo przydatna w życiu cecha. Warto nad nią pracować.

    @Samiec:)

    I powiem jeszcze raz: nie patrzcie na opinię społeczną, że tego i tego nie powinno się robić. Chuja tam prawda. Rób tak, jak Tobie jest dobrze i dla własnych korzyści, a najlepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na innych i nie pomagaj za bardzo, bo ludzie zamiast podziękować potem oplują Cię jadem. Tak niestety jest w większości przypadków.

    @radeq

    Bo idąc swoją ścieżką, trzeba się odciąć od ludzi, który nas ściągają w dół.

    @Pozytywny

    A trzeba powiedzieć, że większość ludzi chce nas ściągać w dół, nawet najbliżsi często. O samiczkach nawet nie ma co mówić, bo jeśli nie jest to z korzyścią dla nich, to będą Cię od tego odciągać siłą. Twoja kasa, Twoja pasja i nic nikomu do tego.

    @Przemek1991

    Jak z tym walczyć? Miej wyjebane na tych wszystkich ‘mędrków’. Oni robią to dla zniechęcenia Cię do dalszych działań i zwykłej zazdrości, bo widzą, że robisz coś, co daje Ci radość, a oni każdy kolejny dzień spędzają według jednego schematu.

    @qbacki

    Parę lat. Nie dni, nie tygodni,... LAT!!!! Parę lat zajęło mi zrozumienie jednej kwestii: Czy oni, kurwa, Ci w życiu pomogą? Czy coś pokażą, dadzą pieniądze? Ustabilizują życie? Przeżyją je za Ciebie? Spełnią TWOJE marzenia? NIE!!!! No więc, do kurwy nędzy, czemu przejmujesz się ich opinią?

    @Zbychu

    Moim głównym celem jest dążenie do marzeń, odkrywanie pasji i nauka samoakceptacji, praca nad sobą i poczuciem wartości, ale żeby tego dokonać muszę mieć chłodną głowę i kontrolować swoje życie.

    @SennaRot

    1. Rozwijaj się, najlepiej w kierunku, który lubisz i w którym chciałbyś działać. Wymaga to wytrwałości i determinacji.

    2. Nie siedź w stagnacji; wcześniej czy później zemści się to na Tobie.

    3. Nie pieprz, że wystarcza Ci to, co masz. Wystarcza na życie, ale chcesz tak naprawdę więcej. Potrzebujesz hajsu, również aby wyrwać się z domu rodzinnego. Im będziesz starszy, tym będziesz bardziej potrzebował.

    4. Szukaj innych możliwości, podejmuj nowe prace. Takie, aby podnosić kwalifikacje i zdobywać doświadczenie (umiejętności).

    5. Nie bój się zmiany pracy; jak widzisz, że nic nie wnosi w Twoje życie ani rozwojowo ani finansowo, szukaj czegoś następnego.

    6. Pracuj tam, gdzie są lepsi od Ciebie, aby się od nich czegoś nauczyć, aby w perspektywie czasu być w czymś specjalistą, więcej, coraz więcej zarabiać.

    7. Nie poddaj się stagnacji, nie kiś się w czymś, co za parę lat będzie tak samo wyglądać, gdzie za parę lat będziesz robić to samo i tyle samo zarabiać.

    @The Saint

    Młody mężczyzna w takim wieku ma przeć do przodu, świat zdobywać. A nie ograniczać się do poziomu 95% przeciętniaków, którzy w wieku max 25 lat, jak stado baranów, zakładają obrączki, ograniczając do blisko ZERA swoje możliwości działania.

    @HORACIOU5

    Przecież opinia społeczeństwa jest najistotniejszym wyznacznikiem mojego życia i pod nią się MUSZĘ podporządkować! Jebać moje szczęście i to czego ja chcę bo... bo... no bo co ludzie powiedzą, no! Opinia ludzi ponad wszystko! Fuck logic!

    @żniwiarz

    Strach przed samotnością to jebana iluzja, jeden z filarów matrixa.

    @HORACIOU5

    Też się kiedyś tego obawiałem. Uwierz, że nie warto poświęcać szacunku do samego siebie i swojej własnej godności tylko po to, aby nie być samemu.

    @qbacki

    Coś mi po cichu podpowiada, że ludzie, którzy boja się być sami lub maja stracha przed rozstaniem, nie maja pomysłu na siebie, na życie, na to jak ma wyglądać ich przyszłość.

    @Dante

    Nie daj sobie wmówić, że samotność mężczyzny to coś złego. To ten sfeminizowany świat, który stoi na głowie, nadał szlachetnej samotności pejoratywnego znaczenia.

    @zuckerfrei

    Z jakiego tonącego statku? Ty chłopaku masz to szczęście, że ciągle spawają Cię w stoczni! Polecić Ci dobre spawarki? Są 4, cztery książki Bossa; kup w pakiecie i czytaj, a jak nie zrozumiesz, to raz jeszcze!

    @Zerwito

    Dobrze, że się obudziłeś. Pomyśl sobie, że niektórzy nigdy tego nie doświadczą. Popracuj nad samooceną - wszystko inwestuj w siebie. Jeżeli nadal będziesz chciał mieć dzieci, to możesz je mieć. Facet może być ojcem po 70-tce. Nie musisz się żenić, ani nawet mieć związku. Możesz mieć kochane dziecko i je wychowywać. Tylko pytanie: czy to Twoje pragnienie, czy wpojone przez programistów [przyp.: matrixa]. Zastanów się nad tym. Pamiętaj, teraz jesteś wolny.

    @Drizzt

    To jest ten, tak zwany, kryzys wieku średniego, który błędnie został powszechnie uznany za naturalne zjawisko w życiu każdego mężczyzny, a tak naprawdę jest niczym innym, jak uświadomieniem sobie błędnych decyzji ciągnących się latami, życia w narzuconym schemacie i ciągłym strachu przed zmianą tego stanu rzeczy.

    @JoeBlue

    Myślisz, że Ty jeden dostałeś w dupę? TYLKO Ty możesz zrobić tak, że się pozbierasz, a baby nie maja z tym nic wspólnego.

    @jake

    Natura kocha skurwieli i nienawidzi mięczaków - za bycie miłym dostaniecie po dupie, za bycie skurwielem zostaniecie wynagrodzeni - dokładnie odwrotnie jak wmawia nam społeczeństwo.

     

    Posłuchaj, zwolnij i miej dokładnie w dupie, co w danej chwili robi, myśli, mówi cała pozostała część świata.

    @Subiektywny

    Mężczyzna przede wszystkim MA BYĆ SOBĄ, CIESZYĆ SIĘ I CZERPAĆ SATYSFAKCJĘ Z TEGO CO ROBI I EMANOWAĆ POZYTYWNĄ ENERGIĄ (owe półmityczne wibracje - ale faktycznie to przyciąga ludzi!). Reszta (w tym zainteresowanie kobiet) - to możecie mi wierzyć bądź nie - ale jest to wyłącznie pochodna powyższego.

     

    Facet to ma być facet - twarda ręka, głowa wysoko uniesiona, dominant. Ma symbolizować i emanować siłą.

    @SennaRot

    Nie można podejmować ważnych decyzji życiowych bez analizy (wyobrażenia perspektywy skutków jej w czasie) i będąc do nich samemu nie do końca przekonanym.

    @Brzytwa

    W praktyce sprowadza się do tego, że albo rządzisz Ty, albo rządzą Tobą.

    @Mendoza

    Bo to prawo się wywalcza, a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    @Adolf

    Jak masz wątpliwości żeby komuś zaufać, to mu nie ufaj. Niewiele stracisz, dużo możesz zyskać.

    @Tarnawa vel Lancelot

    Facet robi, nie mówi.

    @Krzysiek1991

    Może jestem młodszy od większości z was, ale parę lat młodocianych błędów z loszkami nauczyło mnie 4 mądrych zasad. Jedna z nich, to że prawdziwym mężczyzną się JEST, a nie BYWA.

    @Oświecony

    Jakie cechy powinien mieć idealny (lub prawdziwy) mężczyzna? Jedna kobieta odpowiedziała, że: ‘Mężczyzna nie powinien mieć żadnych cech kobiecych!’

    @Dante

    Szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie, a nie w innych ludziach.

    @zuckerfrei

    Ty masz, kurwa, nauczyć się liczyć sam na siebie i mieć wiarę w siebie i swoje możliwości - chcesz wsparcia od kobiety, dziewczyny? No, kurwa, niżej nie da się upaść...

    @Przemek1991

    Należy mieć przede wszystkim poukładane życie z samym sobą, a żadna kobieta nie będzie w stanie spierdolić nam życia.

    @Dobi

    Jakoś dziwnie: ludzie przestali już mi mówić, że żadna kobieta mnie nie chce, że nie potrafię żadnej zdobyć. Ciekawe dlaczego? Może widzą, że wcale mi to nie przeszkadza i codziennie jestem w dobrym nastroju, a oni - nie? A może to ta moja pewność, że idę właściwą drogą i moja decyzja jest w pełni świadoma?

    @Stulejman Wspaniały

    Uświadom sobie, że jesteś słaby, bo Ci zależy na seksie, stabilności i braku samotności.

    @TPakal1

    Dlatego tacy są, bo są pod silnym kobiecym wpływem na ich życie. Najpierw matek, potem żon. Ten skutek w postaci silnego obniżenia ich wartości przez wychowywanie w wiecznym poczuciu winy, poczuciu winy za popęd seksualny, za masturbację, za brak dziewczyny, za posiadanie głupiej dziewczyny, za bycie kawalerem, za małe zarobki, za kochanki, i tak dalej w nieskończoność. Jak kurewsko silnie destrukcyjny wpływ na chłopaków, późniejszych mężczyzn, ma nasze chore destrukcyjne społeczeństwo to my dobrze wiemy, a ci, co nie wiedzą, powinni jak najszybciej sobie to uprzytomnić.

    @Eredin

    Romantyk myśli, że kobieta jest wspaniałą istotą, a on zwykłym śmieciem niegodnym zawiązać jej buta (no niestety, często tak myślą). I robi takie podchody, aż w końcu popełnia serię książkowych błędów i traci resztki godności. Konkretny koleś ma w dupie laski, a nawet jeśli nie, to na pewno ich nie stawia wyżej od siebie. I one to czują; desperata wywąchają na kilometr.

    @TPakal1

    To jest problem wielu z nas. Oceniamy i wartościujemy swoją męskość przez pryzmat kobiet. Bardzo duży błąd.

    @Assasyn

    I nie szukaj potwierdzenia swojej męskości w kobietach, to podstawowy błąd, kobieta nigdy Ci tego nie da, da Ci trochę przyjemności, dobry seks, trochę ciepła, ale to nie jest to, co powinno być, każdy mężczyzna ma w sobie taki silny, męski pierwiastek, tylko że to przykryte jest solidną warstwą syfu. To musi wychodzić od Ciebie, nie musi, ale powinno, nie uzależniaj swojego poczucia wartości od opinii innych, bo narażasz się na okropne wahania nastroju, stresu wymieszanego z przyjemnością.

    @Przemek1991

    Kobiety to wspaniałe istoty, ale nigdy nie należy stawiać ich na piedestale. Ona może być jedynie dodatkiem do spełnionego życia. Kiedy nadajesz pannie najwyższy status w swoim życiu, to z góry skazujesz się na porażkę, bo one, po pierwsze, na dłuższą metę nie znoszą faceta, którym mogą sterować jak chcą, a po drugie, potrafią to bezlitośnie wykorzystać.

    @Ziomisław

    Sraj na to, co w komediach romantycznych nazywają miłością. To bajka dla starych ciot i ciotek. Zakochanie to tylko chemia, mija i kończy się kacem. I nie jest tym samym co miłość. Ta ostatnia, prawdziwa, zaczyna się ponoć od siebie.

    @Subiektywny

    Prawdziwy Alfa nie ma takich dylematów. Bo jego pozycja i pewność siebie maja dwumetrowy fundament i nikt nie waży się go nawet tknąć. Samiec Alfa nie ma taktyki. On wchodzi i przejmuje. On nie próbuje dominować, on po prostu dominuje.

    @parafianin

    Mężczyźni kontrolują sytuację nie reagując. Kobiety będąc hiperemocjonalnymi. Kto ulegnie, ten przegra.

    @jaro670

    Silny samiec nie negocjuje tylko wymaga.

    @Assasyn

    Badboy jest atrakcyjny, bo wywołuje w kobietach emocje, mimo słownych zapewnień, że Ona by na takiego chuja nie poleciała, ulega mu; typowy badboy charakteryzuje się tym, że zapewnia skrajne emocje, raz jest misiem, cieplutkim, a za chwilę może zdemolować kuchnię za to, że obiad był za słony. Typowy badboy jest ogromnym wyzwaniem dla kobiety, ona nie potrafi go okiełznać. […]dlatego jest często człowiekiem skrajności. A to kobiety cholernie pociąga […].

    @RedBull1973

    Samiec Alfa nie boi się o swoją kobietę, bo Alfa WIE, że jest ZAJEBISTY dla swojej samicy i laska go nie puści w trąbę przy pierwszej lepszej okazji... To ONA powinna obawiać się o utratę takiego mężczyzny, jak Ty! No chyba, że... no właśnie, może nie do końca jesteś dla niej Alfą...?

    @Adolf

    Przypomnę, że samiec Alfa nie ma kłopotu z kobietami, po prostu olewa je. Ten samiec nawet nie pomyśli żeby wkurwiać się na babę. Normalnie spuszcza ją w kibel i zapomina. To Wami powinno kierować. Żadnej tolerancji na jej fochy. To Wy kreujecie kobietę i jej zachowanie. Ale kobiety są jakie są. Nasze podejście do nich powoduje ich współpracę lub nie. TO WY GENERUJECIE ICH POSTAWĘ! I wkurwiać się możecie tylko na siebie.

     

    Jeżeli wejdziecie w zawiązek, ogarnijcie babę, od samego początku! Wyznaczcie granice i pilnujcie jej. A nie, że  pod wpływem hormonów rozpływacie się dla swojej loszki. Wstyd i poruta! Tak nie powinien zachowywać się ogarnięty samiec.

    @Subiektywny

    Zachowanie bad-boya rozbudza w kobiecie masę emocji w pełnym spektrum: od euforycznych uniesień po szalonych głupotach do wściekłości i depresji, gdy jest gnojona. Na dodatek wszystko to przeplata się z sobą co chwila. Plus załącza u kobiety to słynne ‘już ja go zmienię’, ‘już ja sprawię, że będzie pełzał za mną na kolanach żebrząc o miłość’, itd.

    @mac

    Cham - mężczyzna mówiący prawdę, której kobieta nie chce słyszeć.

    @Mayki

    Znajoma pewnego chłopaka powiedziała mu: ‘My kochamy skurwysynów, a wychodzimy za mąż za frajerów.’

    @rewter2

    Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro czy zło. Jest natomiast nadrzędny cel, tj. zapewnienie przeżycia sobie oraz swojemu potomstwu, oraz przetrwanie gatunku w taki sposób, aby zmaksymalizować jego szanse na rozwój w przyszłości.

     

    To dlatego kobiety kleją się do samców Alfa, to dlatego kobiety ruchają na kasę beta-providerów i dlatego są w tym tak skuteczne, bo nawet nie przyjdzie im do głowy zastanawiać się czy jest to ‘obiektywnie filozoficznie’ dobre, a biorą pod uwagę tylko to, czy jest to dobre dla nich samych oraz ich potomstwa.

    @Klapaucjusz

    A wystarczyło uznać wyższość niektórych pod pewnymi względami, bez konieczności deprecjonowania własnej osoby. Przy okazji widać jak kobiecą psychikę mają tacy matrixowcy - bierna agresja to babska broń głównie.

     

    Tradycyjny świat mężczyzn to ustalone hierarchie i nie ma nic uwłaczającego w tym, żeby uznać, że osobnik A ma więcej hajsu, a osobnik B jest w stanie znokautować mnie w 5 sekund, i choćbym poświęcił lata na zarabianie i trening, to raczej ich nie przewyższę, bo startowali z innego poziomu.

    @qbacki

    Moja rada na wszystkie związki jest taka: jeżeli wchodzisz w związek, to musisz mieć pasję.

    @Logan

    Co do pasji. Pierwsze zastrzeżenie: kobiety jej nie mają. Tzn. niektóre tak, ale to są wyjątki, rzędu jedna na sto. Po drugie: nie mylić jakiejś chwilowej mody, jakiejś pierdoły typu ‘lubię oglądać dobre filmy’ z pasją. Pasja to jest coś wyjątkowego, coś, na czym niestety niewielu potrafi zarobić. Jednak jeśli im się to uda, to... nie pracują, a jedynie realizują swoją pasję.

    @Przemek1991

    Dla mnie osobiście, pasja to robienie czegoś nie dla kasy, lecz czystej przyjemności, wręcz z chęci oderwania się od codziennej rutyny spowodowanej pracą, bądź innymi obowiązkami.

    @qbacki

    Pasja to coś, co staje się naszą obsesją. Jesteś wtedy jak wariat. Skoncentrowany na swoim, na tym co kochasz. Wtedy nie liczy się opinia innych czy to, że ktoś Ci będzie pierdolił o rzeczach, które nie mają dla Ciebie znaczenia. Pasja to jak jazda pociągiem. Tam masz proste tory. Wiesz gdzie idziesz, dokąd zmierzasz. A jak trafiają się osoby zajarane w tym temacie, to stajesz na stacji, o ile chcesz, i je zabierasz.

    @qbacki

    Ty masz atakować, żyć dla siebie, dążyć do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą. Jeżeli masz coś, co nazywa się hobby, to próbujesz się tym zająć. Jak masz pasje, to robisz wszystko, żeby tylko mieć to przy sobie i nic innego Cię nie interesuje.

    @Bonhart

    Trzeba mieć pasję, trzeba się jej poświęcać, a kobieta musi wiedzieć, że nie stoi na piedestale, a gdzieś pod nim, i czeka na swoją kolej.

    @qbacki

    Większość doświadczonych chłopaków tutaj już wie, jak cenny jest nasz czas i wie też, że poświęcanie go dla kobiety nie jest najlepszym rozwiązaniem.

    @GluX

    Kobieta nie wytwarza swojej energii - energia kobiety jest bardziej odzwierciedleniem nas samych.

    @mac

    Kobieta nie lubi stawiać się w roli proszącego, tylko kocha brać - zawsze, i nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o energię, żeby coś się działo. Niezależnie, ile właduję w kobietę i tak będzie za mało. Mężczyzna to energia dająca. Kobieta to energia przyjmująca.

    @Stulejman Wspaniały

    Najwyższa pora, by ludzie się obudzili z tego bajkowego snu o tym, że kobiety kochają nas za wnętrze. Oczywiście kobiety tak mówią, no a co mają mówić? Że dokładnie kalkulują ile jesteś wart i czy może nie znajdzie się lepszy?

    @Długowłosy

    Kobiety oceniają facetów tylko i wyłącznie po wyglądzie i kasie - pierdolenie o ‘inteligencji i charakterze’ to totalna mrzonka i największe oszustwo jakie można sobie wmówić.

    @Mr Bread

    Zamiast rozpisywać się, proponuję nie myśleć o tym, skupić się na swoich pasjach i gromadzeniu zasobów. Prędzej czy później kobiety same zaczną Cię podrywać.

    @XYZ

    Nieważna twarz, gdy resztę masz.

    @Rnext

    Facet może być nawet ubogi, o ile ma kasę.

    @Przemek1991

    Wygląd w przypadku faceta nie odgrywa aż tak dużego znaczenia, ponieważ dla kobiet ZAWSZE najważniejsze będzie to, by facet miał możliwie jak najwyższą pozycję społeczną.

    @RafX

    Kobiety są w stanie wybaczyć wszystko oprócz słabości i braku pieniędzy.

    @XYZ

    Bracia. Nie zgadzam się. To nieprawda, że kobiety lecą na kasę. Kobiety lecą... na mężczyzn z kasą! Ewentualnie lecą... do innego, gdy kasa się kończy.

    @zuckerfrei

    Poduszka finansowa - oszczędzaj - wyrób sobie ten nawyk i odkładaj cash. I tak na przyszłość, nigdy nie mów samicy, ile masz odłożone, itp. Ona ma wiedzieć, że MASZ cash, ale NIGDY ILE masz!

    @Tomko

    Oprócz statusu kobiety szukają poczucia humoru, inteligencji oraz decyzyjności u mężczyzn.

    @SennaRot

    Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie, to przepadłeś z kretesem, Bracie.

    @RedBull1973

    Albowiem zgodnie z teorią SMV [przyp.: Sexual Market Value - wartość na rynku seksualnym] (i z życiowym doświadczeniem!), samica do szczęścia potrzebuje samca o WYŻSZYM SMV, niż jej SMV! Nie może być męskie SMV równe ani mniejsze niż samicze, musi być wyższe!

    @Subiektywny

    Na pytanie czego chcą kobiety należy odpowiedzieć w następującej kolejności: Po pierwsze - chcą jak najwięcej. Po drugie - wszystkiego, a dokładniej: wszystkiego tego, co sobie aktualnie w danym momencie zaimaginują. Po trzecie - zdobytego Twoim, samcze, staraniem lub Twoimi rękami, przy jak najmniejszym nakładzie środków własnych kobiety.

    @Subiektywny

    Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności.

     

    Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności.

    @The Saint

    Dodać można do tego kolejne mądre zdanie: ‘Każda kobieta wykorzysta mężczyznę na tyle, na ile ON jej pozwala.’

    @SennaRot

    Pamiętajmy, że One grają na takich zasadach, na jakie My pozwalamy, o ile potrafimy się ich trzymać (zasady i konsekwencja).

    @Drizzt

    Nie ma znaczenia czy będziesz z tą, czy z inną. One takie po prostu są. Będzie tak bez wyjątku. Dlatego musisz być świadomy i jasno stawiać granice. To zależy tylko od Ciebie, bo one wycisną z Ciebie ile tylko mogą.

    @Waginator

    Kobiety bardzo często narzekają, że faceci lecą tylko na ich wygląd, że zależy im tylko na seksie i traktują jako obiekt seksualny. Natomiast facetów często boli fakt, że są traktowani jak bankomaty i kobietom zależy głównie na ich pieniądzach. Pomijając wyraźną analogię pomiędzy tymi dwoma postawami, można tu dostrzec pewien paradoks.

     

    Mianowicie zarówno kobiety i mężczyźni doskonale wiedzą, że wygląd kobiet jest ich głównym atutem, co zresztą same wykorzystują, a pomimo to narzekają na ten fakt. I w drugą stronę faceci, część świadomie, większość podświadomie, wiedzą, że kobiety pragną hajsu, który jest głównym atutem mężczyzn, a pomimo to często uznają to za zjawisko negatywne.

     

    I tak paradoksalnie, wartość kobiety, która jawnie mówi, że pociągają ją pieniądze faceta zaczyna spadać, tak samo wartość faceta, u którego widać, że zależy mu na seksie, również zaczyna spadać.

     

    Ta alternatywna teoria wyjaśnia, dlaczego niezainteresowani danymi kobietami faceci są dla nich bardziej pociągający, a komplementy często wywołują odwrotny skutek do zamierzonego.

    @RedBull1973

    Jednak z perspektywy czasu bezwzględnie uważam, że ZAWSZE TRZEBA startować do TYLKO tych ładnych, najładniejszych!

    @von.hayek

    Wzór na optymalny wiek kobiety to: WiekKobiety = (WiekMężczyzny / 2) + 7. Czyli jak mamy 40 lat, to samica najlepiej aby miała nie więcej niż (40/2)+7 = 27. Jak mamy 28 lat, to (28/2)+7 = 21.

    @Długowłosy

    Dlatego strategia wiązania się z kobietą 18-23, którą możesz jeszcze w miarę ‘ukształtować’ jest słuszna także z tego powodu. Laska po 25 roku życia to kobieta z bagażem różnych doświadczeń, dodatkowo zazwyczaj cholernie zmanierowana, a przy okazji rozpuszczona przez ‘białorycerstwo’.

    @SennaRot

    Termin przydatności pełnej mężczyzny - dopóki jest sprawny fizycznie.

     

    Termin przydatności pełnej kobiety - do 25 roku życia, maks. do 28 ze sporym naciągnięciem do 30-stki (jeżeli jest w pełni zdrowa, uwzględniam podejście białorycerstwa).

     

    Mam na myśli macierzyństwo, ale również SMV. Później większość kluczowych funkcji odpada, więc spadają do funkcji podrzędnych i tak są traktowane przez samców... co ich bardzo frustruje. Stąd narzekania typu ‘prawdziwych mężczyzn już nie ma’ i pochodne. Jak wiadomo żadna Pani nie lubi grać ról drugoplanowych. Jednak w pewnym wieku tylko takie im pozostają.

    @overkill

    Wiązanie się ze starszą kobietą oznacza słabość faceta - gościa, który z różnych powodów nie jest pewien siebie albo jest w dołku, albo został tak ukształtowany, że tej pewności nigdy nie miał. Pewny siebie i, na przykład, jeszcze zasobny facet nie wejdzie w taki układ.

    @Długowłosy

    Kobieta po 30-stce, która nie ma dzieci, rodziny, etc., to z biologicznego punktu widzenia ‘przegraniec’ - tak, nie facet, którego tak chętnie nazywają różne Panie ‘looserem’, a różne pantofle płci męskiej ‘niedojrzałym’. Powtarzam - kobieta po 30-stce nie ma prawa wymagać niczego, poza zlitowaniem się nad jej samotnością i więdnącą urodą. Kobieta 30+ = tylko seks.  Przehulałaś młodość - a co mnie to obchodzi?

    @SennaRot

    Dla kobiety po 30-stce to ostatnia szansa w życiu, aby mieć dziecko i zaspokoić mega silny i coraz bardziej dominujący instynkt macierzyński. Jak nikt ich nie weźmie, to zostaje samotność, a tego panicznie się boją.

    @Herbu Mizogin

    W końcu o to w zasadzie walczył przez 150 lat ruch emancypacyjny/feministyczny - o nadanie wartości atrybutom, które wcześniej dyskwalifikowały kobietę jako partnerkę, tj. starości, brzydocie i braku zdolności prokreacyjnych.

     

    Młoda, urodziwa dziewczyna nie potrzebuje żadnych ‘praw kobiet’ - wystarczy, że założy krótką spódniczkę. Kobiety dobrze rozumieją, że ich wartość spada wraz z wiekiem - stąd ta cała uruchomiona u schyłku XIX wieku machina, której celem było wzbudzenie w mężczyznach poczucia winy, że nie dostrzegają w Paniach ‘duszy’ dokonując wyborów w zgodzie z naturalnymi popędami.

     

    W szerszym kontekście, to cały proces demokratyzacji społeczeństw jest próbą niwelacji naturalnych różnic między jednostkami poprzez odwrócenie pojęć i nadawanie ‘praw’ wszelkiej maści ‘pokrzywdzonym’.

    @Assasyn

    Piszesz, że laska ma jakieś dziecko? To spierdalaj jak najdalej: szuka sponsora; jakby doszło do sexu, waliłaby się jak królik, tylko dlatego, żeby złapać Cię na haczyk. Chodzi o zasoby dla dziecka, Ty jesteś, moim zdaniem, pionkiem, no ale mogę się oczywiście mylić.

    @parafianin

    Czyli w młodości spluwała na miłych chłopaków, a po 30-stce, z dzieciakami, nagle potrzebuje ‘miłego i zaradnego’, który będzie ‘dobrym ojcem dla jej dzieci’. I już na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie, że na więcej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej [przyp.: wyjątkowej osoby jak Ty/wyjątkowej panny jak ona].

    @RedBull1973

    Samica z małym dzieckiem (lub jeszcze gorzej - z dziećmi!) to pewny generator zajebistych problemów! A już najgorszy układ, jak jeszcze mężczyzna też ma swoje dzieci, i chce z nimi utrzymywać normalny kontakt.

    @Dobi

    Z kobietami z dziećmi generalnie jest taki problem, że one nie szukają partnera dla siebie. One szukają nowego ojca dla swoich dzieci. Wszystko jedno z jakiego powodu się rozstały z ich ojcem, czy to była wpadka dyskotekowa, czy małżeństwo.

     

    Samotne matki nie szukają ustatkowanego faceta. One szukają jelenia, który będzie ojcem dla ich dzieci. Jelenia, który będzie utrzymywał je i ich bachory.

    @Gość Dr Caligari

    Jest taka scena z filmu ‘Dziękujemy za palenie’ (‘Thank you for smoking’), gdy główny bohater zwraca się do partnera swojej byłej żony i matki ich córki: ‘Pamiętaj - to ja jestem jej ojcem, a ty tylko posuwasz jej matkę.’

    @Oktabryski

    W podrywaniu kobiet przydaje się bywanie aroganckim i zdecydowanym. Trzeba po prostu brać jak mężczyzna to, co kobieta ma do zaoferowania.

    @Oktabryski

    Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, randki służą do odrzucania kandydatek/kandydatów, którzy z różnych względów są nieodpowiedni. Twoje rówieśniczki posiadły tę wiedzę i wykorzystują ją bez litości od co najmniej 10 lat. Jeśli dojdziecie do zdania, że oboje sobie odpowiadacie, randkowanie się skończy i zacznie się dopiero budowanie związku.

    @Ludzki.Człowiek

    Nie spinać się, czerpać przyjemność z procesu poznawania i świadomość, że prędzej czy później samica przeskoczy na inną gałąź, działa cuda.

    @qbacki

    Pamiętajcie: jeżeli kobieta wychodzi z Wami na kawę, lody (obojętnie jakie), piwo, wódkę, czy nawet po ciemku do kibla, to zawsze ma już w głowie plan jak Cię wykorzystać. Świadomie, nieświadomie, ale ma. Obojętnie czy chodzi jej o pieniądze, frajdę, seks, zaspokojenie własnych potrzeb, czy też bezpieczeństwo, bo ‘ona boi się iść sama po ciemku do kibla’. ZAWSZE o tym pamiętajcie. One we WSZYSTKIM mają swój interes.

    @qbacki

    W ogromnym skrócie: kobieta SZUKA. Szuka podświadomie jak najlepszej opcji dla siebie. Musi to być jak najlepsza opcja do zapłodnienia.

    @SennaRot

    Kobieta nigdy nie przyzna się do tego nawet jakby to było oczywiste. One nigdy nie przyznają się wprost do czegoś, co jest społecznie nacechowane negatywnie.

    @SennaRot

    Kobiety lecą, pieprzą się, kochają drani. Dobrych facetów wykorzystują, olewają i gardzą nimi podświadomie.

    @Rnext

    Kobieta gada, gada i gada. ‘Waha się’, bo nie ma pewności co do Twoich reakcji i skali posiadanej władzy/przewagi/kontroli.

    @Samiec Alfa

    Otóż każda z nich posiada syndrom kameleona. Dostosuje się do Twoich oczekiwań. Wcześniej tego nie dostrzegłem za czasów białorycerskich, ale każda z pań była tą idealną i tą jedyną. Każda z nich posiadała ten sam zestaw cech, które najbardziej mi się w nich podobały.

    @Brzytwa

    Endorfinki szaleją w myśl kopulacji i przedłużenia gatunku o czym jeszcze nikt nie ma pojęcia.

    @Subiektywny

    Z tego co zauważam - statystyczna kobieta w relacji szybciej wychodzi z trybu ‘motylki w brzuchu’ i wchodzi w tryb ‘rachuję, kalkuluję i stawiam relację pod siebie i swoje oczekiwania’. Facet jeszcze biega zalofciany i niczego nie zauważa, gdy panna już go warunkuje jak psa i trenuje. A gdy się już, jeden z drugim, z tego pierwszego ciągu miłosno-narkotycznego jako-tako wybudzi, już jest generalnie pozmiatane.

    @Brzytwa

    Endorfinki się skończyły :<

    @rarek2

    Ale pamiętaj o jednym, bardzo ważnym, te anioły, piękne istoty, to w 90% tylko skorupy. W środku siedzi głupia, nadęta, próżna, wyrachowana baba. One zazwyczaj mają jeden cel (Marek nazywa je ‘zawodniczki’): znaleźć frajera z kasą, który zapewni im wygodne życie; takiego, z którego będą czerpać bez umiaru, by na koniec okraść z co najmniej połowy majątku - a wiem o czym piszę, bo rozmawiam czasami z jednymi co bardziej szczerymi. Reszta, czyli tzw. miłość jest bardzo rzadko spotykana; i nie mieszaj miłości z hajem hormonalnym - bo to dwie różne rzeczy.

     

    Jak do sprawy podejdziesz w ten prosty sposób to będzie Ci łatwiej. Bierz od nich co dadzą i co chcesz i tyle. Pod żadnym pozorem nie żeń się, w seksie się zabezpieczaj samemu, nie licz na zabezpieczenie loszki - bo wrobi Cię celowo w dzieciaka. A poza tymi gorzkimi słowami - podrywaj je, ciesz się nimi, przelatuj je.

    @Nomorepanic

    Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo ‘żadna nie jest zainteresowana’ albo ‘że wszystkie już zajęte’ - stawiasz się w pozycji ciamajdy.

    @Honest

    Nigdy kobietom nic nie obiecywałem, a wręcz otwarcie mówiłem, że ani związek, ani posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Zazwyczaj słyszałem wtedy, że widocznie nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. To, że niektóre uznawały to za wyzwanie, nie jest moją sprawą.

    @Geralt

    ‘Nigdy nie bierz dupy z własnej grupy.’ Nigdy się nie spoufalaj z kobietami z pracy. W pracy robisz swoje i wracasz do domu. W pracy pracujesz, a nie romansujesz i skup się tylko na tym. Teraz loszka będzie się mścić. Teraz spodziewaj się dziwnych akcji. Typowych dla kobiet.

    @Vincent

    Co do MĘŻATEK - nie byłbym w stanie się z jakąkolwiek przespać. Nie chodzi tu już o moje osobiste zasady, tylko o fakt że w wiele większym stopniu solidaryzuję się z moją płcią niż z przeciwną i po prostu nie byłbym w stanie zrobić takiego świństwa innemu, facetowi, być może kochającemu i naiwnemu mężowi.

    @GluX

    Na tym forum nie ruchamy mężatek. Niech się rozwiedzie i pobędzie sama - a nie, że skacze od razu na lepszą gałąź.

    @Długowłosy

    Od samego początku nie daj się ustawić w pozycji zabawiacza, który organizuje księżniczce czas, jaki ona łaskawie mu użycza, samemu nie wiedząc co z nim zrobić. Zapraszasz kobietę do SWOJEGO świata i dajesz jej z niego korzystać (Twoich pasji, zasobów) w zamian za jej odpowiednie zachowanie.

    @Rnext

    Przypomina mi się wywiad z pewną laską prowadzącą biuro matrymonialne. Opowiadała, że panie przychodzą z takimi wymaganiami, których nie jest w stanie spełnić większość facetów. Więc ona proponowała im ‘obniżenie’ tychże wymagań. I tu uwaga. Nie proponowała ‘urealnienia’ wymagań, tylko kodowała im że ‘coś muszą obniżyć’ (bo faceci są tacy kiepscy, a one świetne).

    @Brzytwa

    Skoro mamy równouprawnienie to niech spierdalają być silne i niezależne gdzie indziej.

    @Dobi

    Kobieta jest przekonana o swojej atrakcyjności, bo wszędzie znajduje adoratorów. Szczerze gardzi takimi. Jeśli w jej otoczeniu pojawia się ktoś, kto zachowuje się inaczej od pozostałych samców, to babka łapie w mózgu zwarcie styków: ‘Jak to? On na mnie nie leci? - Przecież wszyscy lecą! On też powinien!’

    @Odlotowy

    Błędem faceta jest to, że nieustannie biega za kobietami, ponieważ przyjęło się społecznie - szczególnie u Nas - że 30-sto letni facet to powinien już mieć własne mieszkanie, najlepiej w kredycie, dobry samochód, najlepiej w wersji rodzinnej, obok siebie kobietę i dzieciaka w drodze. Niby ta wizja jest pro-rodzinna i jak najbardziej w porządku... ale ja zadaję pytanie - a co z kobietą? Wymagają od facetów, to niech wymagają od kobiet.

    @Pyrrus

    Liczy się tylko to, czego Ty pragniesz. Kobieta ma być tylko dodatkiem do Twojego wspaniałego życia. Prawda jest taka, że choćbyś nie wiem co zrobił, to i tak nie poznasz jej w 100 procentach.

    @Długowłosy

    Zasada 3 randek - jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków.

    @HORACIOU5

    W przypadku, kiedy mężczyzna zostaje olany, to po prostu ma to gdzieś i zaczyna interesować się inną kobietą. U pań działa to tak, że kiedy widzi, iż nagle interesujesz się inną, a ją masz gdzieś, to robi jej się zwarcie w główce. Oprócz ogólnego schematu w postaci: ‘Dlaczego on już nie lata za mną? Przecież powinien dalej się starać o moją uwagę, bo jestem taka super!’

    @jaro670

    Wyjebka, to najlepsza terapia na świecie.

    @Subiektywny

    Jedna z największych kar dla kobiety to obojętność względem niej.

    @Lukas

    Kilka podstaw:

    1. Przenosisz się szybko do reala, spotkanie w 4 oczy, może być gdzieś w centrum, szybko krótko, dobre wrażenie i dalej w dzień.

    2. Żadnego pierdolenia o smutach, od razu przebojowo do celu, czyli do ‘dziury’.

    3. Musisz się wylansować i zbijać ich naciągniętą, jak guma w majtkach, wartość.

    4. Cocky and funny - czyli przedrzeźniasz się, negujesz, odbijasz, lekki podtekst erotyczny.

    5. Żadnych smsków, pierdololo na czacie czy telefonie.

    6. Na tych portalach chodzi o jedno, więc nie zgrywaj świętoszka i nie udawaj, że nie wiesz.

    7. Tylko ładne laski; omijaj pojebane i lochy.

    8. Musisz grać niedostępnego, nie mam czasu, jestem busy [przyp.: ang. zajęty], jutro mam randkę z nowopoznaną panną, itp., itd.

    9. Jedne szukają atencji, inne kutasa.

    10. Potraktuj to jak grę marketingowo psychologiczną - wyróżnij się z tłumu matołów.

    @Subiektywny

    Żadna, ale to żadna dziewczyna czy kobieta NIE DA PO SOBIE POZNAĆ, ŻE JEST ZDESPEROWANA NA ZWIĄZEK. Prędzej pogryzie i zje bez popijania torebkę kopertówkę z dermy kupioną na wyprzedaży w H&M! Nigdy, przenigdy, never ever! Będzie podkreślała swoją niezależność, jaka to jest szczęśliwa i silna, jak to nie potrzebuje mężczyzn i się nabija z nich, itd. A w rzeczywistości... no właśnie - oczy i uszy będą latać na lewo i prawo w intensywnym poszukiwaniu. Ale przyznać się do tego? PRZENIGDY!

    @Krzysiek1991

    Dla kobiet romantyczność oznacza dokładnie to, jak pokazują to w filmach i serialach, a nie jak my myślimy. Romantyk w filmach i serialach to zamożny facet z ugruntowaną pozycją, który buja się z kobietą po najlepszych knajpach, itd. oczywiście płacąc z własnej kieszeni za wszystko.

    @overkill

    Baba to takie zwierzę, co się szybko przyzwyczaja do dobrego. Zauważ, że z babą jest jak z dzieckiem - dziecko też się szybko przyzwyczaja do dobrego. A że faceta sprowadza do roli bankomatu nie dając nic w zamian, to w zasadzie norma - sam na to pozwoliłeś. Rozjechała Ci się rama i granice, a teraz ciężko to odkręcić.

    @Wrażliwy Egoista

    Romantyczną może być sytuacja kiedy, zabierasz kobietę w jakieś nietypowe miejsce, zabierając przy tym ze sobą dobre wino. Po drodze, wracając na mieszkanie (gdzie ją konkretnie wyruchasz) możesz jej do tego kupić różę.

     

    Ważnym jest, żeby nie było za słodko, więc każesz jej nad ranem spierdalać, bo masz dużo roboty na dzisiaj, cokolwiek - ma wiedzieć, że jej czas z Tobą minął i ma się wynosić. Wtedy kobieta szanuje każdy moment spędzony z Tobą. Na tym polega romantyczność, a nie na płaszczeniu się przed kobietą, co jest normą w matrixie.

    @Waginator

    Im więcej czasu mija bez bliższego kontaktu fizycznego, tym większa szansa na dostanie się do friendzone, więc uważam, że do takiego kontaktu trzeba dążyć jak najszybciej.

    @Tomko

    Śmiem twierdzić, że 75% przypadków trafienia do worka friendzone to nieumiejętność eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedłużanie ‘fazy zainteresowania’ bez przejścia do ‘fazy konsumpcji’. Tyle w temacie.

    @JoeBlue

    Nie bój się dziewczyny wkurwić. Tylko takie wkurwione idą do lóżka. Pod warunkiem, że ICH NIE PRZEPRASZASZ, a jeszcze lepiej - opierdolisz za to, że musiałeś się na nie wkurwić.

    @Ziomisław

    Od siebie dodam jedno: jak sex, to tylko w gumie, którą sam kupiłeś. Po wszystkim wypłucz ją w zlewie albo spuść w kiblu. Ewentualnie schowaj sobie do kieszeni. Za okno nie wyrzucaj, bynajmniej nie dlatego, że to niekulturalne, tylko dlatego, że wierz mi, iż Twoja samica jest zdolna się po nią pofatygować na trawnik przed blokiem.

    @Mosze Red

    Im więcej ma loszka kompleksów tym bardziej przekłada się to na zjebanie własnego życia, np. staropanieństwo, duży przebieg, zniszczona reputacja, i prowadzi to do jeszcze większej ilości kompleksów. Każdy facet, który zwiąże się z taką laską niszczy samego siebie, ponieważ wcześniej czy później loszka zaczyna odreagowywać własne kompleksy na facecie.

    @Grzenio

    Ja uważam, że kobieta nie może być wieśniarą (takim typowym plebsem), musi mieć jakieś zainteresowania, musi mieć mózg i umieć z niego korzystać. Nie może być leniem śmierdzącym, ani nie może być zapasiona.

    @manygguh

    Masz znajomych, przyjaciół i kobieta nie należy do tej grupy; kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu.

    @Mosze Red

    Potrzeba atencji + potrzeba kontroli + generowanie sztucznych problemów/konfliktów żeby wzbudzać Twoje poczucie winy i pobudzać własnego ‘chomika emocjonalnego’.

     

    Kontrola, odcięcie od znajomych, w jej mniemaniu ‘niebezpiecznych’, czyli takich, którzy w razie problemów staną po Twojej stronie i Ci pomogą, mogą Cię uświadomić, iż jesteś eksploatowany, itp.

     

    Niszczy systematycznie Twoje relacje koleżeńskie, pozwala jedynie na te, które w jej mniemaniu są wartościowe dla niej pośrednio lub bezpośrednio.

    @Subiektywny

    Kobieta ma tendencję do działania holistycznego w tym względzie. Więc najczęściej spotkają nas:

    1. próba odcięcia od przyjaciół i znajomych lub mocne ograniczenie dostępu do nich - po co chłop ma mieć wsparcie i ‘widzieć, że można żyć normalniej’;

    2. odcięcie od innych kobiet, koleżanek, itd. - konkurencję, jakąkolwiek - nawet potencjalną, dusimy w zarodku. Poza tym, dzięki temu jako jedyna kobieta rośnie jej wartość. Plus dodatkowo włącza się propaganda - ‘doceń, że jestem z tobą bo żadna inna by Cię nie chciała.’ Sprytne. I zaraz szybciutko podbije wartość ‘dostępu do jej dóbr’, czyli seksu. Szybciuteńko.

    3. położenie ciężkiej łapy na ubiorze mężczyzny - panna będzie decydowała co kupuje, jak się ubiera, w czym mu dobrze, a w czym nie. Uwierzcie mi na słowo, że w 95% przypadków wasza kobieta zadba, byście byli ubrani co prawda poprawnie, ale za to totalnie nijako i nie wyróżniali się ‘na plus’ z masy. Spokojnie, ona wie co robi! Sama w tym czasie stroi się co chwila w nowe szatki, a jej szafa pęka, bo nie ma gdzie składować nowych fatałaszków. Ale i tak usłyszycie kultowe ‘nie mam się w co ubrać!’

    @TPakal1

    Kobiety mają wielką umiejętność dyskredytowania tego, co robi mężczyzna, jednocześnie przykładając wielką wartość do tego, co robią same, mimo że często po prostu nic nie robią.

    @Mosze Red

    Wielu z was zetknęło się z takimi stwierdzeniami ‘MY kupiliśmy’, ‘MY zrobiliśmy’, itp. Generalnie MY (coś tam) RAZEM (w domyśle: przy TAKIM SAMYM nakładzie pracy/środków/czasu).

     

    Jest to prosty mechanizm, za pomocą którego samiczka, będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz ‘równych’ wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego.

     

    Możecie powiedzieć: ‘Ale to takie nic, to w sumie nieistotne, niech sobie baba gada’, itp.

     

    Oświecę was: to jest GÓWNO PRAWDA, może to mieć bardzo poważne reperkusje w przyszłości. Całe to babskie pierdolenie powoduje, iż otoczenie odbiera was jako równorzędnych partnerów. Równy nakład finansowy na realizację wspólnych potrzeb, równy nakład pracy w obrębie gospodarstwa domowego, równy nakład w budowanie relacji, itp. Ten mechanizm działa na wielu płaszczyznach, nie tylko finansowej czy prac domowych.

     

    Prowadzi to do tego: Wszystko, co zrobicie lub na co wydacie, to zasługa WAS JAKO PARY. Wszystko, co zrobi pani, BĘDZIE TYLKO JEJ ZASŁUGĄ, będzie o tym wspominać pizdylion razy. Jednocześnie jak coś się pani nie podoba w związku (najczęściej jest to brak kontroli nad wami i/lub waszymi zasobami), następuje WYŻALANIE SIĘ KOLEŻANKOM jacy to źli, nieczuli, niedojrzali, chamscy, itp. jesteście. Że jest z wami nieszczęśliwa.

    @Dobi

    Ja zawsze tłumaczę prostą zasadę:

    1) Jeśli samica Cię WNERWIA - z czasem BĘDZIE CORAZ GORZEJ.

    2) Jeżeli samica ROBI COŚ DOBREGO - z czasem PRZESTANIE.

    @SennaRot

    Najważniejsze w mojej opinii są detale. Diabeł tkwi w szczegółach. Od samego początku trzeba obserwować. Każde naganne zachowanie to nie przypadkowy wybryk samicy, to pieprzony zwiastun nadchodzących powoli, ale skutecznych jak tornado, problemów. Nie będzie lepiej i powtórzy się to z nasiloną siłą. Im dłużej w związku, tym negatywne cechy i zachowania samicy będą przybierać na sile. Samcu, nie zmienisz tego i zapamiętaj, ona też się nie zmieni. Chyba, że na gorsze i to masz gwarantowane.

    @Przebudzony

    Wyrwanie się z relacji z toksyczną, zaburzoną kobietą jest cholernie trudne. To naprawdę jak jazda kolejką górską i jak jest dobrze, to jest najlepiej na świecie, a jak jest źle, to się czeka, aż będzie znowu ‘najlepiej’. A najgorsze, że to uzależnia. A takie wariatki potrafią tak manipulować, że facet jeszcze wierzy, że to jego wina (u mnie przynajmniej tak było).

    @Zerwito

    Taka rada na przyszłość: kończy się haj hormonalny u dziewczyny, robi Ci fochy raz - ustawiasz ją do pionu. Robi Ci fochy po raz drugi - mocniej ustawiasz ją do pionu. Próbuję robić fochy po raz trzeci - Ciebie już nie ma - ruchasz cycatą blondynkę, medytujesz, zdobywasz Mount Everest, zaciągasz się do koreańskiej armii. Robisz wszystko, na co masz ochotę, ale proszę Cię kolego, nie rób z siebie jelenia po raz drugi, ok?

    @Subiektywny

    Zadanie domowe - zacznijcie ‘ucinać’ kobiecie dostęp do świadczonych przez Was, świadomie lub nie, usług Jana-multitoola-bankomatu-opiekuna_do_dzieci a zobaczycie jak szybciuteńko jej ‘lofcianie’ zacznie się ulatniać jak bąbelki w otwartym szampanie.

     

    Przestańcie z atencją słuchać jej emocjonalnych problemów (koniec z ‘funkcją tamponu’), zacznijcie liczyć się co do złotówki jak szwajcarski bankier (zero sponsoringu, za wszystko fifty-fifty!), zacznijcie wymagać równego wkładu w ogarnięcie domu - ale PRAWDZIWIE RÓWNEGO, a nie, że Wy zapierniczacie z odkurzaczem i mopem 2,5h, a tymczasem panna w ciągu 10 minut kwiatki podleje - a potem powie - ‘no, posprzątaliśMY!’. Raz ona jedzie na mopie, raz Ty! Za każdy masaż pleców wystawcie rachunek w postaci wyprężonego penisa do possania przez delikwentkę. Fifty-fifty!

     

    Czy muszę Wam mówić jaki będzie efekt? Jak długo będziecie czekać na legendarny teksy ‘ty już mnie nie kochasz!’ oraz turbo-combo-mortal-combat w postaci ‘ty już mnie nie kochasz! zmieniłeś się!’?

     

    Bo w klasycznym rozumieniu statystycznej kobiety, gdy pyta ‘czy mnie kochasz’, to nie chce odpowiedzi o uczuciu, które do niej żywisz. Ona chce wiedzieć, czy jak ostatni głąb i dureń jesteś gotów ponosić nieograniczone nakłady finansowo-energetyczne na utrzymywanie tej znajomości bez pytania o adekwatne świadczenia z drugiej strony.

    @GluX

    Prawda jest taka, że jak laska Cię chce, to nawet Twoje brudne gacie jej nie przeszkadzają. Natomiast jak nie chce, to nawet Twój dobry humor będzie ją obrzydzał.

    @Subiektywny

    Kobiecie, której zależy, ani czas, ani odległość, ani śnieżyca, ani ulewa, ani nic nie stanie na drodze. Jak kobieta czuje miętę do mężczyzny, to jest w stanie łyżeczką od herbaty górę przekopać w 24 godziny. A jak nie zależy... to usłyszysz byle pretekst do spławienia.

    @Przemek1991

    Babka dostała to, czego chciała, i znudzona codzienną rutyną, szuka odskoczni i nowych wrażeń.

    @Pozytywny

    Kobieta ‘zawsze ma gdzie’ i ‘zawsze ma z kim’. Poczytaj historie Braci. Kilku już się zarzekało, że ich księżniczka nie może mieć innej gałęzi, bo tylko dom i praca. Jakiś czas później okazywało się, że gałąź jest i to od dłuższego czasu.

    @Robson

    Laska zdradza wtedy, gdy myśli, że stać ją na lepszego od Ciebie.

    @Chrumkacz

    Za zdradę jest tylko i wyłącznie kara, nie ma: że ja się zmienię, to niechcący, pijana byłam, twoja wina, etc.; za zdradę jest kop w dupę, a w małżeństwie jeszcze wyciśnięcie funduszy jak intercyzy nie było.

    @RedBull1973

    Zasada jest prosta - samica zawsze gardzi w głębi ducha samcem, który wybacza jej zdradę. Gardzi do końca życia, gardzi potężnie! Ale ukrywa to... bo ma przecież korzyści z jelenia...

    @Długowłosy

    Czy kobieta zachowywałaby się tak samo, gdyby miała się umówić ze znanym aktorem/milionerem, etc.?

    @Waginator

    Te pytania ‘co słychać, dawno nie pisałeś’, ‘czy jesteś na mnie zły?’ to wręcz taki standardowy pakiet do friendzone, żeby sprawdzić, czy dalej można doić ofiarę.

    @Eredin

    ‘Zostańmy przyjaciółmi’ + ‘może do siebie wrócimy’. Wiesz, co to znaczy w rzeczywistości?

     

    ‘Mam Cię w dupie i wypierdalaj, ale nie wypierdalaj tak do końca. Wypierdalaj na tyle, żebyś mi już nie zawracał gitary, ale nie wypierdalaj całkiem, bo jak mi z nowym nie wyjdzie, to kto będzie mnie woził, usługiwał, robił prezenty? Kto będzie na każde moje zawołanie? Tak więc póki co wypierdalaj, ale jakby co, to bądź pod telefonem.’

    @Miner

    Dziewczyna trzyma Cię na smyczy, jako koło zapasowe. Widocznie nie jest pewna, czy warto przeskoczyć na Twoją gałąź lub przerwać całkiem znajomość z Tobą.

    @jaro670

    Murzyn wykonał robotę, murzyn może spadać. To, co Ty nazywasz przyjaźnią (tak dla Twojej informacji: baby do tego nie służą), ona traktowała jako darmową pomoc. Byłeś dla niej kolejnym orbiterem, który za friko podwiezie, załatwi, a na koniec można się w niego wyrzygać ze swoimi urojonymi problemami.

    @Mosze Red

    Klasyka, spadłeś na pozycję beta-orbitera, który jest trzymany jako koło zapasowe. Jak znudzi się konsumpcja innych kutangów - nie znajdzie nic lepszego (a latka uciekają), zacznie się ‘misiu, może byśmy spróbowali jeszcze raz’, ‘misiu, myliłam się, jak mogliśmy spieprzyć taki wspaniały związek’, ‘misiu... bla bla bla’.

    @Brzytwa

    Beta-provider - w dużym skrócie to osobnik płci męskiej będący dostarczycielem zasobów dla samicy. Najczęściej człowiek nieświadomy - wielu z nas, na forum było na takim etapie. Seks jest w tym przypadku instrumentem nagrody/kary za ‘odpowiednie’ (dla samicy) zachowanie - czyli łopatologicznie: niunia daje dupy jak chłopina kupi <tu wpisz przedmiot pożądania>.

     

    Beta-providerem jest zdecydowana większość osobników płci męskiej - wszyscy ohajtani i dzieciaci - o ile łożą na utrzymanie i zachcianki samicy. To podrzędna kasta nieświadomych dronów roboczych, którzy zasuwają na obiekty swojego pożądania - samice, które i tak popuszczą szpary samcom Alfa lub takim, którzy tylko na takich pozują.

    @Pyrrus

    Chyba @jaro670 kiedyś napisał: ‘Z jedną dziewczyną w jednym życiu tylko jedna szansa’. A Ty, jak sam piszesz, straciłeś u niej szanse dwa lata temu. Nic już nie ugrasz. Nie pokazuj jej, że jesteś napaleniec czy pizda. Miej honor albo przynajmniej udawaj, że go masz.

    @Pyrrus

    Powiem Ci co masz zrobić. Zrywasz kontakt bez żadnego tłumaczenia, zrób to dla własnego zdrowia psychicznego. Ignorujesz wszelkie próby kontaktu z jej strony, ona dla Ciebie nie istnieje. Nie przepraszaj jej, nie proś, pokazujesz w ten sposób swoją słabość. Czytaj forum, zdobędziesz tu nieocenioną wiedzę. Będziesz wiedział co masz robić.

    @mac

    Radzę szczerze od siebie: wyjebać wszystkie przedmioty, które Cię z nią łączyły, zablokować i usunąć ze swojego życia na amen. Ona ma dla ciebie umrzeć całkowicie w strefie fizycznej i umysłowej. Nie ma innego wyjścia według mnie.

    @KevinMitnick

    Dziękuj Bogu, że nie było ślubu i dziecka, bo byłbyś już skończony na amen. Jak masz kasę, to kup sobie coś, co Cię zadowoli i używaj życia ile wlezie, byle z rozsądkiem, żebyś znowu w jakiś związek nie wpadł. Proponuje Yamahe WR 250 i w teren - to lepsze niż najlepsza suka.

    @qbacki

    Druga sprawa olej baby. Zrób sobie odwyk. Totalny. […]

    Wiec co teraz? Moja rada? Jedz na diwy. Mówię serio. Obraz rzeczywistości wywróci Ci się o 180 stopni. Podświadomie zobaczysz, jak to wszystko prosto i łatwo funkcjonuje.

    Radze Ci tak, ponieważ zrzucisz z podświadomości uzależnienie od kobiet, ponieważ będziesz mógł wszystko to, o co trzeba się starać dniami i tygodniami, dostać za 200pln.

    @Dobi

    [przyp.: Faceci] …dłużej zastanawiają się nad wyborem spodni niż żony. To jest prawdziwa tragedia. Wszystko wynika z wychowania i z tego, co wtłacza się nam przez całe lata. Mało kto rozumie, że żona nigdy nie da szczęścia. Można je znaleźć tylko w sobie. Nikt drugiego człowieka nie uszczęśliwi.

    @Długowłosy

    Podsumowując, jeśli jesteś poukładanym człowiekiem, który wie, czego chce od życia, ma swoje pasje oraz zainteresowania - to samica powinna Ci płacić (w różny sposób) za to, że poświęcasz jej czas, a nie na odwrót.

    @Ziomisław

    I tu mam dwie wiadomości, z których jedna jest dobra: w kobiecie spełnienia nie znajdziesz, bo związek i rodzina nie są w stanie dać szczęścia. Zła wiadomość jest taka, że swoje szczęście musisz wypracować sam i odnaleźć je w sobie. To ciężka i długa praca, bo trzeba odprogramować we własnym umyśle mnóstwo chorych przekonań i wzorców emocjonalnych wtłaczanych przez społeczeństwo.

    @ciekawyswiata

    Stany zakochania i hormonalnego zaślepienia każdy z nas przeżywał. Z czasem zrozumiesz, że to normalne. Jak sobie przypomnę, co robiłem, żeby dziewczynę do siebie przekonać, zatrzymać i zaimponować, to dzisiaj się szczerze do siebie uśmiecham. Zrozumiałem, że to walka bez końca i należy skupić się na sobie. Radzę Ci wrzucić na luz i inwestować w siebie. Nie ganiaj za kobietami, bo to nie jest najważniejsza rzecz w życiu.

    @HORACIOU5

    Nikt tutaj nie mówi, że związek z kobietą to błąd. Błędem jest wejście w taki związek bez znajomości zasad i przeświadczeniem, że druga osoba da nam szczęście. Nie, nie da. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz szczęśliwy, czy nie. Druga pułapka to rozwijanie się pod kobiety, a nie dla samego siebie. Wiesz, to taki matrix, tylko przykryty ładnymi hasełkami.

    @Przemek1991

    Poza tym, ja uważam, że coś takiego jak miłość w związku nie istnieje. Początkowo jest hormonalny haj, zauroczenie, kuszenie cipy, później pozostaje tylko i wyłącznie przywiązanie do człowieka (czasami spowodowane kredytem hipotecznym). Najważniejsze to mieć wobec siebie szacunek, być lojalnym wobec partnera i żyć zgodnie ze sobą. Miłość to tylko złudzenie, którym karmieni jesteśmy przez media i ludzi bujających w obłokach.

    @Mosze Red

    Znów wracamy do fałszywego obrazu świata wpajanego większości osób od dziecka - ludzie decydują się na związki ponieważ są przeświadczeni, że związek to szczęście.

     

    Związek to zobowiązania i obciążenia, a nie szczęście.

     

    W związku istnieje pewna doza przyjemności oparta na seksie, ale nie tylko. Związek jest formą zapłaty za przyjemność, formą zapłaty nieadekwatnie wysoką do tego, co się w zamian otrzymuje. Za przyjemność, którą poza związkiem można uzyskać za nieporównywalnie niższą cenę.

    @Brzytwa

    Heh. ‘Związek’ to magiczne słowo. Radziecki nie przetrwał, a wyście myśleli, że wasz przetrwa? Ludzie dobierają się w pary w celu kopulacyjno-rozpłodowym, a nie po to żeby wszystkim było dobrze.

    @Długowłosy

    NIC nie gwarantuje [przyp.: powodzenia związku/małżeństwa] biorąc pod uwagę niestabilność emocjonalną kobiet.

    @Mosze Red

    Jak uniknąć kobiecych pułapek wchodząc w związek małżeński:

    1. Zbliżony status materialny partnerów (jak laska nie ma porównywalnie do mnie, nie traktuję jej jak potencjalnej kandydatki; minus jest taki, że z wiekiem mam coraz więcej, więc trudno mi utrafić taką, z automatu 99% kobiet nadaje się tylko do jednego).

    2. Rozdzielność majątkowa - nie trzeba objaśniać.

    3. Badania DNA potomstwa - nikt chyba nie chce łożyć na cudze.

    4. Żadnego dopuszczania żony do swojego biznesu, ani jako pracownika (np. księgowej), ani jako wspólnika - wspólny biznes to problem przy ewentualnym rozstaniu, praca w firmie może być punktem zaczepienia podczas rozwodu (gdakanie, iż brała udział w tworzeniu majątku męża).

    5. Żadnych wspólnych kredytów (generalnie mam zasadę, że nigdy nie biorę kredytów, jak mi trzeba większych pieniędzy, np. na nową inwestycję czy nieruchomość, odkładam aż będę miał dość).

    6. Jeśli masz tylko jedno mieszkanie/dom nigdy nie sprzedawaj po ślubie (zawsze możesz powiedzieć, że będzie dla dziecka jak dorośnie, jeśli zacznie trajkotać). […] Nigdy też jej nie melduj. Przekonaj, jeśli ona ma, a mieszkacie w Twoim, aby swoje np. wynajęła, nie sprzedawała (w razie rozwodu ma swoje lokum = nie ma stresu, że tobie odbierze).

    7. Wydatki dzielić na pół, nie daj na siebie zwalić wszystkich kosztów, np. utrzymania dziecka.

    8. Ewentualne prezenty i kwiaty tylko przy szczególnych okazjach (urodziny, rocznica, duży sukces zawodowy) - jak będzie za dużo, to przestanie być wyjątkowe.

    9. Raz na jakiś czas dostarczać emocje - zabrać na skoki spadochronowe, wyścigi konne, cokolwiek, czego nie robiła i od czego zrobi jej się zwarcie w mózgu.

    10. Jak coś zawini, opierdolić jak burą sukę (nie przy potomstwie, oczywiście); brak zainteresowania seksualnego traktować jako karę - tak!, na nie też to działa.

    11. Bez skrępowania oglądać się za innymi na ulicy, jak jebnie focha, krótko: ‘mam oczy, to patrzę’; będzie czuła niepewność i zazdrość - co jakiś czas to dobrze jej zrobi.

    12. Zdrada = finito, nie ma wybaczenia, rozwód; tyle, że podczas takiego cyrku, należy trzymać maksymalnie dzieci pod ochroną.

    @manygguh

    Złoty środek to:

    1. Finansowa niezależność (własne konto, nie wspólne, Twoja nieruchomość i żadnego przepisywania własności, nawet częściowego)

    2. Dbasz o siebie. Sam kupujesz sobie ciuchy albo koleżanka, nigdy nie dziewczyna. Treningi, zdrowa dieta, jesteś w formie, fryzjer.

    3. Rozumiesz jak działa psychika kobiety i lewarujesz w zależności od sytuacji, co np. sprowadza się do tego, że...

    4. Nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa. Musi być ten element niepewności z jej strony, co robisz, gdzie jesteś, czemu tak dbasz o siebie.

    5. Zarabiasz lepiej niż większość ludzi w swoim mieście.

    6. Masz znajomych, przyjaciół i ona nie należy do tej grupy, kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu - patrz punkt 4.

    7. Masz dobre relacje z rodzicami.

    8. Jak bierzesz ślub, to spisujecie intercyzę, rozdzielność majątkową, etc. Jak kręci nosem, w stylu: ‘O, ale jak to, nie wierzysz mi?’, to odpowiadasz, że masz taką tradycję w rodzinie lub wciskasz inny wiarygodny kit, który jest dobrą wymówką. Albo jeszcze lepiej: ‘No to w ogóle się nie żeńmy, no co, nie ufasz mi?’. Obowiązkowo masz mieć ten papier.

    9. Mimochodem wspomnij jej, że czytałeś gdzieś w internecie, że ok 20% dzieci w Polsce jest wychowywanych przez nieswoich biologicznych ojców i ci ojcowie o tym nie wiedzą. Powiedz jej, że jak będziesz mieć dzieci (nie mów ‘jak będzieMY mieli dzieci’), to za każdym razem zrobisz takie testy. Idąc za tym co było w Markowych audycjach, jak zacznie się szał macicy, to powinna Ci się już zapalać czerwona lampka. Jak powie:

    a.) ‘bez zaufania nie ma miłości’, to powiedz: ‘to nie bierzmy ślubu w takim razie, no co, nie ufasz mi?’ i obserwuj;

    b.) ‘nie liczy się ten, kto zapłodnił, ale ten kto wychował’, to powiedz: ‘a weźmiesz dziecko z sierocińca? nie? no ale przecież liczy się kto wychowa, a nie kto zapłodnił’ i obserwuj;

    c.) jak powie coś w stylu: ‘ok, rób sobie takie badania, jakie chcesz, no problem’, to wtedy jest OK.

    10. Zanim się zaobrączkujesz przeczytaj ten artykuł i zastanów się szczerze i bez uprzedzeń, czy spełnia te standardy. Odpisz w tym wątku, jak to widzisz.

    11. Dobry seks w związku. […]

    @Dobi

    Nigdy, ale to nigdy nie traktuj jej matki lepiej niż własną. Nawet jeśli sprawia dobre wrażenie, to i tak Cię zaatakuje jak tylko będzie to leżeć w interesie córeczki. Ty jesteś tylko mężem córki. Nigdy nie będziesz dla niej kimś ważnym. Nigdy nie będziesz dla niej członkiem rodziny i nie daj się wkręcić w grę pod tytułem ‘Dobra teściowa’.

    @Dobi

    Jeśli facet mieszka u baby, to z góry stawia siebie na przegranej pozycji. Ma niewiele do powiedzenia, samiczka czuje się bardzo pewnie, bo jest u siebie, mężczyzna nie ma praktycznie żadnego wpływu choćby na teściową, która zaczyna włazić z buciorami w jego życie.

    @rarek2

    Jak już musisz się żenić - to zadbaj o rozdzielność majątkową koniecznie. Bez tego nawet nie myśl o ślubie. Zadbaj tak, aby mieszkanie było Twoje i za Twoje.

    @Subiektywny

    Nigdy. Przenigdy. W żadnym wypadku. Za Chiny Ludowe i pół Mandżurii: WSPÓLNEGO KONTA! Bo później na 99% będziesz żałośnie żebrał o pozwolenie na wydanie stówy czy dwóch - zarobionych przez siebie - na własną zachciankę! A ZAWSZE znajdzie się niezbędny wydatek ważniejszy od Twojej zachcianki!

    @Esej

    W niezliczonej liczbie artykułów Marek zawsze podkreślał, że intercyza, choć nie jest instytucją doskonałą, jest ostatecznym sprawdzianem kobiecych intencji wobec Ciebie. Pani, która na intercyzę nic nie powie, nie będzie płakać, manipulować, to chce być z mężczyzną, bo go po prostu kocha emocjonalnie, a nie jego pieniądze.

    @Oddawaj Fartucha

    Dla faceta stabilność i bezpieczeństwo to odłożony grosz i zapewnienie płynności finansowej.

     

    Dla kobiety stabilność i bezpieczeństwo to odłożony PRZEZ MĘŻCZYZNĘ pieniądz i zapewnienie przez niego płynności. Intercyza i rozdzielność majątkowa cały ten układ rujnuje. Dlatego tak panikują. Jak to? Po rozstaniu nic nie dostanę? On będzie pracował na siebie, a nie na nas? Będę musiała pracować i samodzielnie myśleć? Być od niego niezależną?

     

    Misiu, a takie miałam plany na przyszłość. Ty, mój mężczyzno będziesz zapierdalał, a ja w międzyczasie znajdę sobie jakąś słabo płatną pracę, w której nikt nie będzie oczekiwał ode mnie odpowiedzialności, albo jeszcze lepiej... Od razu urodzę dziecko. To jest dobry plan. Spełnię się jako matka, a Ty wracając z pracy będziesz mi pomagał, tzn. jako porządny facet i ojciec zajmiesz się brzdącem, żebym ja mogła poleżeć i powczuwać się w depresję poporodową. Jak mnie będziesz wkurwiał i nie zajmował się nami odpowiednio, to złożę papiery, a Ty zostaniesz z niczym.

    @The_Man

    Udane małżeństwo - wówczas, gdy kobieta może osiągnąć dzięki niemu wielki awans społeczny, a rozwód nie da jej możliwości dalszego awansu, a tylko i wyłącznie degradacje. Wówczas taka kobieta (o ile jest na jakimś tam sensownym poziomie intelektualnym) skupia się na prowadzeniu domu i obsłudze dzieci, mąż ma wolną głowę do walki ze światem zewnętrznym o zasoby dla rodziny. Jedyna szansa, by takie małżeństwo można uznać za udane - oczywiście i tak cala presja i stres spoczywa na mężu.

    @Donovan

    Związek z kobietą to jest jak utrzymanie firmy, to jest walka na rynku. Związek kobiety i mężczyzny jest zawierany tylko po to, aby obie strony osiągnęły korzyść. Kobieta: awans społeczny i dzieci, Ty: również dzieci. Kobiety patrzą na związek w 95% przypadkach bardzo przyziemnie i twardo stąpają po ziemi. Faceci są w dzisiejszych czasach po wpływem programowania, wpływającego emocjonalnie na nas. Wszystkie komedie romantyczne, seriale, to taka próbka narkotyku zwanego zakochaniem. Oni nam ją podają abyś chciał więcej.

    @SennaRot

    Jak facet nie ma kasy na życie, na siebie, na dobre ciuchy, na swój rozwój, mieszkanie, dobrą furę, to niech nie myśli i nie marnuje energii na szukanie związku (tak wiem, podświadomość fałszywie podpowiada mu, że tam powinien szukać szczęścia, którego nie czuje, taki zjebany wzorzec). Jak facet nie ma kasy to znaczy, że coś nie dzieje się jak należy w jego życiu i trzeba się na tym skupić. Trzeba zmian: pracy, miejsca, kwalifikacji. I nie chodzi o kobiety, tylko o swój własny komfort, swoją przyszłość.

     

    Facet ma mieć kasę. Nie po to aby być w związku. Bo jak sam nie będziesz ze sobą szczęśliwy - a bez kasy, kurwa, nie będziesz - to w związku tym bardziej. Wszystko ma swoje kolejności i priorytety. Szukaj kasy. Kombinuj. Skup się na tym, aby zarobić. Abyś był w miarę niezależny, miał jakąś forsę swoją, poruszał się w miarę sensownym samochodem, rozwijał się, dbał o siebie, chodził w dobrych ciuchach, miał dobre kosmetyki. Najpierw ustaw się, a później szukaj związków.

    @Oświecony

    Niestety, ale mężczyźni, którzy wdrażają zbyt wiele uczucia w związki są prawie zawsze z góry na przegranej pozycji. Dlaczego? A to dlatego, że babeczki nudzą się, jak mają wszystko, czego chcą. Kobiecie zawsze musi czegoś brakować.

    @seba33

    Nigdy, ale to przenigdy, nie bierz ślubu ze względu na dziecko! Ja wiem, jesteśmy uczeni do bycia odpowiedzialnymi, do tego że potomek musi mieć oboje rodziców, itp., ale właśnie z takiego stanu rzeczy biorą się później wszystkie tragedie.

     

    Jeśli czujesz, że chcesz spróbować, to jak najbardziej, ale nie obrączkuj się. Poczekaj jak sytuacja się rozwinie, na to zawsze masz czas. Nie daj sobie wmówić, że dziecko musi się urodzić w małżeństwie, itp., a jeśli masz wątpliwości, zrób test DNA. Nikomu nie mów, a jak się potwierdzi, że to Twoje, to po prostu spal świstek. Nie wierz w bajeczki, że wykonanie takiego badania jest niemoralne. To Ty będziesz utrzymywał dziecko i masz prawo wiedzieć. Zaufanie zaufaniem, ale pewność trzeba mieć. A jeśli się wam nie ułoży - odejdź.

    @Dobi

    Samice traktują dzieci jak lokatę na przyszłość.

    1. Mężczyzna, który jest ojcem, będzie miał wyrzuty sumienia i nie zostawi jej dla innej.

    2. Po rozwodzie dziecko na 96% będzie mieszkać z nią, co wiąże się z alimentami od ojca dziecka.

    3. Po rozwodzie dziecko nie potrzebuje ojca, bo ma <wstaw dowolne>. Dziecko jest izolowane od własnego ojca.

    Większość samic myśli tylko o własnej dupie i o niczym więcej. Dziecko jest tylko narzędziem do osiągania celów.

    @Mosze Red

    Jedno nie wyklucza drugiego, tyle, że trzeba zacząć od drugiej strony, najpierw sprawy materialne, niezależność finansowa, później swoje marzenia, a jak już człowiek osiągnie co chciał i czuje parcie na ojcostwo… cóż, kto powiedział, że 50 letni dobrze utrzymany, wysportowany samiec nie może zostać ojcem?

     

    Żeby zostać ojcem niekoniecznie trzeba zawierać tzw. związek, a nawet gdyby, to rozdzielność majątkowa, po przyjściu potomka badania DNA, bo ruchać to my, a nie nas, a jak lala fiknie, to rozwody też są dla ludzi, grunt, żeby się nie dać oskubać.

     

    Cały ten kobiecy przemysł pasożytniczy bazuje na tym, że wyłapuje się jeszcze w miarę młodych, mało doświadczonych samców i im wchodzi na głowę, do portfela, i drenuje ile się da, z kasy, chęci do życia, własnej godności.

    @Subiektywny

    Stawiam fit-drugie śniadanie, które mam w aktówce, że przy wprowadzeniu NADER SŁUSZNEJ zasady ‘kto ile łoży, ten tyle bierze’ oraz ukróceniu alimentów - małżeństwo przestałoby być tak atrakcyjne w oczach pań, jak jest obecnie.

     

    A teraz to nic innego jak, za przeproszeniem, dupochron i konstrukt poliso-inwestycyjny. Poliso- bo ma chronić 4 litery, inwestycyjny- bo miś umiejętnie naciskany będzie tyrał efektywniej. Panie to wiedzą. Małżeństwo = pewien poziom bezpieczeństwa + społecznoprawne przyzwolenie na eksploatację mężczyzny.

     

    Z drugiej strony - debili po naszej, męskiej stronie też nie brakuje. Ich imię to ‘Legion’. Łatwi do otumanienia, łatwi do sterowania, mocno reaktywni, zakompleksieni po uszy, więc gotowi na wszystko za byle smyrnięcie za uchem, rzucony damski uśmiech i obietnicę ‘czegoś więcej’.

    @Dobi

    Teraz dowiedziałeś się, dlaczego ślub w tym kraju nie ma najmniejszego sensu. Na sprawie rozwodowej zapewne poznasz szczegóły. Choć jeśli z tego związku nie ma dzieci, to jesteś uratowany.

    @Dobi

    Jeśli liczymy na stałą relację, to nie wolno mówić kobiecie o słabościach i tym, co nas gryzie. Lepiej iść z kumplem na wódkę i z nim pogadać.

    @Mosze Red

    Z kobietą można rozmawiać o konkretnych rzeczach, np. o tym jak minął dzień w pracy czy o pogodzie, czy o ciuchach, takie pierdoły aby zaspokoić jej potrzebę mówienia. O wszystkim, co dotyczy podejmowania decyzji, się NIE DYSKUTUJE tylko DECYDUJE.

    @Pozytywny

    U kobiet nie ma czegoś takiego jak: ‘honor’, ‘przysięga’, ‘wierność’, ‘oddanie’. Mogą o tym mówić, ale same tego nie rozumieją.

    @Subiektywny

    Zwróćcie uwagę, panowie, czego najczęściej nie lubią kobiety w samych kobietach. Jak jeden mąż, czy właściwie jak jedna babka - prawie we wszystkich odpowiedziach pań znajdziecie: obłudy, fałszu i zakłamania. A wiecie czemu? Bo złodziej zawsze we wszystkich innych widzi złodzieja. A owe trio (obłuda, fałsz, zakłamanie) to taki standardzik u pań.

    @Brzytwa

    Każda kobieta kłamie. Twoja też! To ich główne narzędzie w życiu.

    @jake

    Faceci są dużo bardziej racjonalni i odporni na emocje, dlatego honor, męstwo, uczciwość nie są im obce, może nie wszystkim, ale przynajmniej dużej części.

     

    Natomiast każda, podkreślam KAŻDA baba jest dokładnie taka sama: egoistyczna, bezwzględna, bez krzty honoru, i o dziwo, wszystkie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda kobieta bez problemu jest w stanie dać się zapłodnić samcowi Alfa i jeszcze tego samego dnia przeskoczyć na Beta, układ hormonalny da jej koński zastrzyk hormonów szczęścia, bo upiekła 2 pieczenie na jednym ogniu i ani przez sekundę nie będzie gryzło ją sumienie.

    @Stulejman Wspaniały

    Szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem.

    @radeq

    Najlepiej to się nikomu nie zwierzać z niczego.

    @zuckerfrei

    Zwierzałeś się kobiecie??? Kobiecie się zwierzałeś?? Poważnie?

    @Assasyn

    Kobiety są jak Rosja, każdy objaw słabości i chęci porozumienia traktują jako słabość.

    @Subiektywny

    Jęczysz jako mężczyzna? Znaczyś słaby! A słaby - oj, to kiepsko. Nadnaturalna chcica na badboyów i kryminalistów nie bierze się z niczego - ci goście nie okazują słabości, tak działają jak magnes na hormonalnie sterowane istoty.

    @Mocny Wilk

    Ona będzie Ci ściemniała non stop w czasie związku, już o manipulacjach nie wspominając, więc i Ty nie możesz być wylewny. Zbytnia szczerość nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza w relacjach z kobietami.

    @HORACIOU5

    Z drugiej strony, teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni, to zamiast mu pomóc, to potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec.

     

    Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła, a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata.

     

    Naturalnie, kiedy to facet ją wspiera, to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają.

    @Przemek1991

    Dlatego właśnie, nigdy, przenigdy nie należy się zwierzać kobiecie, niezależnie od tego, czy jest to Twoja Matka, siostra, żona, koleżanka, itp. To się zwykle okropnie mści na facecie w przyszłości.

    @Pozytywny

    Dlatego wyznaję zasadę ‘Nie rozmawiam z kobietami o kobietach’. Warto stosować.

    @Dobi

    Facet, to ma być facet. Mówiąc babie o swoich problemach przestajesz być dla niej mężczyzną. Ona w niczym nie pomoże, najpewniej nawet nie zrozumie, ale przestajesz w jej oczach być mężczyzną.

    @SennaRot

    Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym swojej kobiecie. O niczym, absolutnie o niczym co może wykorzystać w jakikolwiek sposób przeciwko Tobie. Dzisiaj, kiedyś, za 20 lat, za 100 lat. Żona, narzeczona czy Twoja wielka miłość, czy jakakolwiek inna kobieta nie jest osobą, przed którą masz wylewać swoje osobiste sprawy.

    @Zahawi

    Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę, wywal to z kumplami na browarze. Płacząc przy niej to tak, jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa, a nie mazgajenia; jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi.

    @SennaRot

    Nie pytaj co możesz dać kobiecie, czy co możesz zrobić dla niej. Zapytaj siebie co może ona Ci dać, co może ona zrobić dla Ciebie.

    @Dobi

    Mężczyzna ma wziąć kobietę do swojego świata. Poza tym kobieta testuje mężczyznę bez przerwy. Często warto nie zgodzić się z nią tak dla zasady. ‘Nie i chuj! Ja tutaj rządzę. Jak nie pasuje, to wypierdalaj!’ Bez tłumaczenia.

    @XYZ

    O wierność kobiety się nie zabiega. Nie mówi się, że ‘kocham’. Nie płacze się. Nie pyta o zdanie i nie prosi o decyzję. Kobietę się ma lub nie.

    @SennaRot

    Kobieta ma być dla Ciebie nie Ty dla niej. Przełamać barierę psychiczną dla wielu, że to facet ma rządzić żelazną ręką w związku i to, że kobieta CHCE zobaczyć, czy poczuć emocjonalnie potęgę swojego mężczyzny (dominację), nie jest łatwo. Zbyt wiele błędnych mechanizmów w Nas zakorzeniono poprzez wychowanie, wzorce rodzinne.

     

    Nie jesteś od tego, aby wstrzelić się w klucz dziewczyny i robić wszystko tak, jak ona chce i kiedy ona chce. Kobiety żyją w świecie utopii, kreują sobie scenariusze ‘jak to powinno wyglądać’, co kiedy po kolei ma następować. Jak będzie za wolno - źle. Jak za szybko - też źle. Ma być ‘tak jak ona chce’, ale Ty nie jesteś od tego, by postępować wg jej rozkładu.

    @Wrażliwy Egoista

    Ty masz z tą dziewczyną umowę. Umowę związku - albo staracie się spełniać swoje potrzeby nawzajem albo umowa zostaje zerwana - tak to wygląda. Jak zaczniesz ‘pragnąć posiadać kobietę’ to automatycznie przegrywasz. Ty masz być samowystarczalny - jak coś odpierdoli, to zrywasz umowę - i tyle, proste.

    @SennaRot

    Podejmujesz decyzje troszcząc się o SWOJE dobro. Nie ulegasz. Nie dajesz sobą manipulować. Nie jesteś spolegliwy, nie dajesz się złamać zagrywkami. Takich chcą i tacy je jarają. Ale to trzeba testować, więc walą swoje testy. Wbrew sobie działasz wtedy, jak jesteś manipulowany, jak ulegasz presji czy zagrywkom innych. Jak jesteś łatwowierny i NIE jesteś krytyczny.

    @Dante

    Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów, tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu, tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, którą Ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu.

    @Normalny

    Związkiem rządzi ten, któremu na nim mniej zależy.

    @HORACIOU5

    Płacz i ponaglanie = standardowa manipulacja kobiet.

    @Mosze Red

    Płacz jest jedną z form szantażu najpowszechniej stosowaną przez kobiety. Jeśli jestem w związku i niewiasta stara się coś wymusić płaczem, to dostaje paczkę chusteczek i mówię z drwiącym uśmiechem ‘porozmawiamy, jak zakończysz to żenujące przedstawienie lub nie porozmawiamy, jeśli będzie trwało zbyt długo’.

    @Ziomisław

    To nie od nas zależy, co inni ludzie myślą i co do nas czują. Uczucia kobiety to nie jest Twoja sprawa. Dlaczego pragniesz czegoś, co nie należy do Ciebie? Jej uczucia - jej problem.

    @Subiektywny

    Nie słuchaj co kobieta mówi, obserwuj jak się zachowuje i co robi!

    @SennaRot

    Wcale tak nie myślała mówiąc to. To był tylko jej test [przyp.: chodzi o tzw. shit-testy]. Testuje Cię jak daleko może się posunąć.

    @Stulejman Wspaniały

    Kobieta z natury dociska, by sprawdzić siłę samca - i tu facet powinien twardo postawić granicę. Wtedy albo by faceta wyrzuciła (jeśli prawdziwym jej celem jest dokuczanie), albo zaczęła szanować. Powiedzmy sobie wprost - ci panowie, którzy pozwalali sobie na coś takiego, byli desperatami, kompletnymi słabiakami, a słabość u kobiety wzbudza pogardę. To mechanizm ewolucyjny. Słaby facet oznaczał głód, choroby i najniższą pozycję społeczną, więc kobieta czuje wobec nich wstręt, jak do węży i pająków.

    @Rnext

    Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana.

    @navarro

    Nie masz kontroli, nie jesteś 10 kroków przed nią, to ona to zrobi wszystko za Ciebie, pokazując kompletny brak szacunku dla Twojej dobroci czy stałości. Miękkość nigdy nie jest ceniona, bo to gra na zasadach kobiety. Nauczysz się robić sieczkę z jej emocji, nie przyznajesz do błędu, nie przepraszasz i masz najatrakcyjniejsze kobiety, które same będą prosić o więcej. Nie będą wiedziały czemu tak na nie wpływasz, gdy ten dobry misiu nie rozumiejący tej gry, mimo całego zestawu lepszych cech w ogóle na nie nie działa.

    @Wrażliwy Egoista

    Nie masz jej zjebać - bo będzie to oznaczać Twoją emocjonalną reakcję. Tego nie chcesz. Trzymaj ramę. I nie próbuj udobruchać również. Nie próbuj również odpisywać pierwszy - zwykłe przetrzymanie.

    @manygguh

    W skrócie: niepewność, w której non-stop utrzymuje się kobietę.

    @Subiektywny

    Zero komunikowania - zmiany wprowadzasz w życie powoli i konsekwentnie. Nie mówisz o nich - bo wówczas druga strona rusza do kontrataku. Tak działają kobiety - krok po kroku, metodą faktów dokonanych i ‘utrwalonych zwyczajów’ przesuwają rzeczywistość w kierunku swojego interesu. Naucz się tego od nich i stosuj, to skuteczna metoda. Miliony mężczyzn w Polsce pada ofiarą tego podstępnego systemu urabiania - więc czemu nie skorzystać z czegoś, co już jest sprawdzone.

    @rewter2

    Jeśli sądzisz, że jak będziesz siedział i zbierał strzały, to jej się znudzi, to nie, nie znudzi się, aż Cię publicznie nie upokorzy odbudowując przez to swoje poczucie wartości. To nie facet, im się nie nudzi.

    @The Saint

    Wrócisz zjebany z pracy, a ona z pretensjami: ‘miś, za mało czasu mi poświęcasz; miś, wyjdźmy gdzieś; miś, zabawmy się; miś, jesteś cały czas zmęczony; miś, zaczynam się z tobą nudzić; miś, myślałam, że jesteś inny; miś, myślałam, że wspólnie mieszkając będziemy mieć więcej czasu dla siebie; miś, nie marnuj czasu po pracy na głupie gry; miś, przez twoje ciągłe zmęczenie pracą oddalamy się od siebie; miś, czuję się samotna; miś, jak ty jesteś zmęczony, to sama wyjdę; miś, byś nie musiał po mnie wychodzić po imprezie przenocuję u Olki; miś, ja nie wiem jak to się stało, to już nie to co kiedyś.’

    @SledgeHammer

    Nie ma bardziej wymarzonej sytuacji dla samicy, niż żebyś ‘jechał na poczuciu winy’. To bardzo skuteczny mechanizm osiągnięcia tego, czego baba chce.

    @Stulejman Wspaniały

    To była jego wina, bo kochał za mocno... albo za słabo. Bo za dobrze gotował, albo za słabo. Bo był gruby, albo chudy. Tak czy siak, fakty są takie, że to jego wina, ‘BO TAK’!

    @giorgio

    Awantury i darcie ryja przez kobietę na swojego faceta jest OZNAKĄ BRAKU SZACUNKU! Ona Cię nie szanuje jako faceta, w przeciwnym wypadku byłaby posłuszna jak baranek.

    @nieidealny świat

    Nie dajesz jej atencji, a skoro się awanturuje, to znaczy, ze któraś z jej koleżanek znalazła frajera, co to skacze na zawołanie, sypie cebulionami wożąc jej dupę po świecie i Ty przy nim wychodzisz blado. Kolejny standard. Leci schematem po całości. Ile byś teraz nie robił i tak będziesz już zły i najgorszy. Mechanizm racjonalizacji jej postanowień co do rozwodu i wydymania Cię robi już swoje.

    @Mosze Red

    Pozwalasz się wykorzystywać, ponieważ uzależniłeś się emocjonalnie. Nie wyrażasz sprzeciwu, pogodziłeś się z losem, znalazłeś się na równi pochyłej i będzie coraz gorzej, będziesz otrzymywał coraz mniej, płacąc coraz więcej.

    @HORACIOU5

    Tylko zanim to wszystko zrobisz spuść w kiblu szacunek do samego siebie. A nie, czekaj, już dawno to zrobiłeś. Hurra, masz idealne predyspozycje do warowania przy nóżce swojej nowej ukochanej!

    @CalvinCandie

    Ty masz problem z krzywdzeniem jej, a ona go nie ma. Sprawdza, na ile sobie może pozwolić z Twoją psychiką. Bada przydatność Ciebie jako samca betabankomatu spełniającego jej zachcianki (ślub, wyjazdy zagraniczne, alimenty; gdyby nie wyszło, to oskubie z każdego grosza).

    @overkill

    Pamiętaj, że Ty z natury będziesz miał jakieś zahamowania, a kobieta to jedzie po bandzie na maxa.

    @HORACIOU5

    Masz teraz dwie opcje do wyboru:

     

    OPCJA NUMER 1 - POZOSTANIE NIEWOLNIKIEM CIPKI (EASY MODE)

    Po wybraniu tego wariantu, będziesz żył złudną nadzieją, że wszystko będzie super, że loszka Cię doceni za to, co dla niej robisz. Przez jakiś czas będziesz miał dostęp do cipki (chociaż przy dzieciach to jakoś średnio widzę ten wasz seks), będziesz zbawiał świat i uważał się za super gościa, który ocalił tę kobietę. A w rzeczywistości sam się wpierdolisz w patologię, a kiedy samica uzyska to, co będzie chciała, to załatwi Cię na cacy bez żadnych skrupułów.

     

    OPCJA NUMER 2 - ODBUDOWA SKURCZONYCH JĄDER (HARD MODE)

    Spierdalać z tego szkodzącego Ci związku, bo nie skończy się to dla Ciebie dobrze. Czy skończy się regularne ciupcianie? Tak. Zamiast tego przyjdzie czas ciężkiej pracy nad samym sobą, żeby ogarnąć burdel, który masz w głowie. Tak, masz niezły rozpierdziel w mózgownicy i dopóki tego nie poukładasz, to dalej będziesz się pakował w podobne sytuacje. Jakie będą korzyści z tej opcji? Jaja wrócą na swoje miejsce, cipka przestanie rządzić Tobą i staniesz Panem swojego własnego życia.

    @Subiektywny

    Nie mając solidnych atutów co zrobisz, Bracie, jeden z drugim? Postawisz się? Będziesz twardo wymagał? No może raz czy dwa jednemu z drugim się uda, potem niunia - co oczywiste - uzna, że lepiej i, co najważniejsze dla niej, BEZKOSZTOWO i WYGODNIE, przeskoczyć na inna gałąź. W końcu nadskakiwaczy jest tylu...

     

    A czy pisząc po staropolsku, chędożyć ją będzie kutas A, czy kutas B - dla niej to rybka, i tak w większości przypadków męskie ars amandi sprowadza się do włożyć/rytmicznie ruszać/wyjąć. Więc tu dla niej gra pierwszorzędną rolę współczynnik ‘nakład własny / potencjał zysku własnego’, reszta jest bądź drugoplanowa, bądź nawet kompletnie nieistotna.

     

    Stąd też często piszę sztampowo - bądź, Bracie, jeden z drugim, najlepszą wersją samego siebie. Takim kimś, przy którym Agnieszka, Marta czy Gosia, zanim podejmie decyzję o przeskoczeniu - trzy razy dooooobrze się zastanowi - bo ‘męskich zamienników’ o podobnej klasie i potencjale do Was - będzie jak na lekarstwo. Więc ryzyko porzucenia Was, statystycznej dziewczynie, będzie się po prostu nie kalkulowało. A co jak co, ale LICZYĆ to one potrafią WYŚMIENICIE.

    @Dobi

    One wierzą, że zawsze znajdą lepszego niż własny mąż.

     

    Ktoś kiedyś powiedział, że samica po rozwodzie obraca się o 360 stopni. Najpierw o 180 - niszczy rodzinę w przekonaniu, że znajdzie sobie lepszego. Po kilku kolejnych związkach z bad-boyami, z których każdy miał ją w dupie, zaczyna coś docierać do pustej łepetyny i chciałyby wrócić do męża, bo w końcu nie był on taki zły...

     

    Ale jest już za późno. On najczęściej ułożył sobie życie na nowo albo już ma jej i wszystkich samic serdecznie dość i woli żyć sam. Nie daj Boże, jak mężczyzna po rozwodzie znajdzie sobie nową kobietę i z nią się zwiąże. Wtedy samicy, która była żoną po prostu bije w dekiel. Wszystko oczywiście odreagowuje na dzieciach: utrudnia im kontakty z tatą, mocniej nastawia je przeciwko niemu.

    @RedBull1973

    Bracia, rozwód ZAWSZE bierzcie bez orzekania o winie! Bez ADWOKATÓW, bez kosztów, jak najszybciej! Bo choćbyście mieli w chuj niepodważalnych dowodów na swoją Ex, to i tak nie wygracie. Może być 99% jej winy, a Waszej tylko 1% - a i tak Sąd uzna, że winne są OBYDWIE STRONY! Wszystko kosztuje, ok. 4 tys. na dzień dobry, potem 300 zł za każdą rozprawę, potem minimum 2 tys. apelacja. No i czas, nerwy, świadkowie, babskie kłamstwa i niedorzeczności. Nie warto!

     

    A nawet jak wygracie, że wyłącznie z jej winy, to co Wam to da? Będziecie chodzili po znajomych i pokazywali wyrok?

    @Adolf

    I pamiętaj! Nigdy, przenigdy nie proś tej baby o cokolwiek, nawet o spotkania z córkami. To jej ma zależeć na kontakcie z ojcem. To przyniesie Ci pożytek. Wiem że to boli, ale taka powinna być strategia.

    @rewter2

    To nie jest blitzkrieg, nie da się tego wygrać z zaskoczenia. Dlatego warto się systematycznie przygotować.

    @JoeBlue

    Wróg tylko wtedy idzie na kompromisy, gdy widzi, że Ty jesteś lepiej uzbrojony. Negocjuje ten, co przegrywa. Myślisz i robisz niezłe, ale pamiętaj, że na wojnie nie ma medalu za drugie miejsce. Są tylko ci, co przeżyli i ci, co polegli.

    @Arox

    Masz kasę, to wte pędy zapierdalasz do elektronicznego czy szpiegowskiego i kurwa nagrywasz każda awanturę. Każde słowo! Od dzisiaj, dla dobra małżeństwa, to co najmniej dyktafon jest Twoją trzecią nerka, drugim zwojem na mózgu, trzecim oczkiem w głowie. Chuchasz i dmuchasz na niego. Ważniejszy od Twojego auta pod domem! A nagrania? Mały sejf, pendrive i gromadzisz to w robocie. Nie w domu, a w pracy. W razie ‘W’ uratuje Ci dupę, czego nie życzę Ci. A chwilowo będzie działać jako materiał dydaktyczny na studiach z zakresu ‘Gdzie zjebałem jako mężczyzna’.

    @rarek2

    Nie miej litości - bo ona Ci litości nie okaże - tego możesz być pewny i o czym się przekonało przy rozwodzie 99% facetów. Ona będzie próbowała ograbić Cię tyle, ile będzie mogła i ile da radę. To będzie jej jedyna okazja aby ustawić się do końca życia, bo pewnie ma zabawkową pracę za jakieś grosze - jak większość kobiet, które pasożytują na mężczyźnie. I nic ona więcej w życiu nie osiągnie - byłeś jej żywicielem, na którym żerowała.

    @Mosze Red

    Seks jest jedynym prawdziwym wyznacznikiem jakości waszej relacji i stosunku, jaki loszka ma do ciebie. Chujowy seks, brak oralu i analu = jesteś dla niej tylko portfelem, który gada, i przy pierwszej okazji zostaniesz wymieniony na lepszy model.

     

    Na dodatek drażnienie się, obiecywanie oralu, a później wykręcanie się. Klasyczny shit-test, za każdym razem wychodzisz na większego cipeusza w jej oczach.

    @RedBull1973

    Mężczyzna nie prosi kobiety o seks, nie tłumaczy… jedyna dopuszczalna forma, to lekki opierdol, że ‘słabo się stara’.

    @Brzytwa

    Jej orgazm to jej problem, nie Twój. Jak tylko dasz jej sygnał, że to Cię cokolwiek obchodzi, to Twoje notowania automatycznie spadają na łeb na szyję u tej lali.

    @Brzytwa

    Kobietki na gości, którzy ‘proszą’, reagują instynktownym zamknięciem ‘bram’.

    @Ksanti

    Najważniejsze to nie dać się przekupić za dupę. Trzeba znaleźć swój sposób na opanowanie popędu. Laska, gdy zobaczy, że ma dzięki temu przewagę, to nie popuści i zaczną się szantaże z jej strony. A silniejszy niemal zawsze wykorzystuje swoją pozycje.

    @CalvinCandie

    Bo to często tak jest, że jak samica chce zdobyć samca, to będzie robić takie rzeczy z seksem, że samiec będzie zachwycony. Tylko nie będą tego robić wiecznie. Wcześniej czy później zapytają, czy jesteś gotowy na coś poważnego (czyt. ślub - kolejny certyfikat jak to ładnie ująłeś). Po ślubie przestanie tak dawać dupy, bo będzie miała zabezpieczoną przyszłość. Zacznie się kupczenie dupą, by dostać to, czego chce za Twoje zasoby finansowe. Jak będziesz często fikać, to nie dostaniesz dupy, a jak nadal będziesz fikać, to znajdzie innego gacha, a Ciebie ograbi przy rozwodzie.

    @Subiektywny

    Każda kobieta jest dilerem rozprowadzającym swe wdzięki. Na początku jest promocja, a jak już wpadniesz po uszy - zacznie się drenaż: Twego czasu, twego zaangażowania, emocji, środków materialnych (bezpośrednio i nie). Klasyka wyzyskiwania uzależnienia. A z czasem zaczynasz płacić coraz więcej dostając coraz mniej. Szczególnie jak podpiszesz abonament (małżeństwo).

    @Subiektywny

    W większości przypadków kobiety zarządzają zasobami męskimi seksem. ‘Zasób’ dobrze wypełnia swoją rolę - seks jest, ale nie za dużo, żeby się nie przyzwyczaił. ‘Zasób’, w mniemaniu kobiety, nie wypełnia swojej roli lub może wypełniać WIĘCEJ - seksu nie ma. Uczucia w tym za grosz, wyłącznie owe ‘zarządzanie’. ‘Zasobów’ się nie kocha. Za ‘zasobami’ się nie szaleje. ‘Zasób’ nie powoduje u kobiety uderzeń gorąca i nagłego szybkiego bicia serca, ergo - nie wywołuje mocnych emocji.

    @Stulejman Wspaniały

    Panie instynktownie czują, że ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla seksu oraz bawi się grą do niego prowadzącą, jest silny - a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły.

    @Mosze Red

    Jednakże główną i podstawową przyczyną jest znów - jakże by inaczej - alergia, tym razem na ‘pluszowe zabawki’. Na misie, rysie, misiaczki, słoniki i tym podobne. Panowie, im większym słodziakiem jesteście, im jesteście bardziej wyrozumiali, kochający i szczodrzy, tym bardziej nasilają się objawy. Sierść niedźwiadka powoduje, iż cipka i usta wysychają bardzo szybko.

    @The Saint

    To nie kobiety dzielą się na te: robiące lodzika i te nierobiące. Tylko mężczyźni dzielą się: na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych, którym się nie ma.

    @CalvinCandie

    Co ona daje od siebie poza seksem? Ale to jest normalne w większości przypadków. Mało która kobieta ma coś więcej do zaoferowania poza własnym ciałem i seksem.

    @Samiec Alfa

    Zawsze płacisz. Seksu od kobiety za darmo nie dostaniesz. Atrakcyjność, hajs, pozycja społeczna. To Twoja waluta. Kłaniają się podstawy i znajomość podstaw ewolucji oraz uwarunkowania kobiet.

    @KurtStudent

    W ostateczności - skorzystać z ‘Niewidzialnej Ręki Rynku’.

    @Mosze Red

    Tak naprawdę dupa jest tania (im gorzej jest w danym miejscu i czasie tym tańsza). W Sarajewie podczas walk, kobietę na noc można było mieć za konserwę (czyli 20 $ bo po tyle chodziły tam puszki) i to można było przebierać w kobietach. Nawet w okresie pokoju w naszym społeczeństwie prostytutka jest tańsza od żony, oferuje to samo bez ściemy, a ze względu na wykonywany zawód nawet średnio półkowa prostytutka, musi być zadbana i mieć umiejętności.

    @JoeBlue

    Cipka w wersji podstawowej jest warta 100PLN, w lepszym opakowaniu 150, w dobrym opakowaniu 200.

    @Ziomisław

    Ale wiem, że to część matrixa: ‘uczciwe’ panie wmawiają, że prostytutki są złe, bo to dla nich konkurencja. To, że czułbyś się jak ostatni śmieć, jest skutkiem tresury przez społeczeństwo i niczym więcej.

    @Mosze Red

    Prostytutki reprezentują sobą to, czego panie tzw. ‘cnotliwe’ nienawidzą najbardziej. Dostarczają to samo co one po przystępnej cenie z pominięciem całej pierdolonej otoczki, gdzie one udają cnotliwe, a faceci udają, że nie płacą za dostęp do waginy. Dodatkowo za niewielką dopłatą, a coraz częściej w cenie standardowej usługi zapewniają sex analny, oralny z połykiem i inne dodatki, wszak pań na świecie jest kilka miliardów i znacząca większość z nich zarabia udostępniając cipkę, występują jedynie lokalne różnice kulturowe w sposobie serwowania sromu.

     

    Czyli prostytutki za grosze oddają to, co panie ‘cnotliwe’ sprzedają za ogromne pieniądze, wieloletnie utrzymanie, gigantyczne koszty ewentualnego rozstania; dochodzą do tego koszty emocjonalne obcowania z panią ‘cnotliwą’.

     

    Dodatkowo prostytutka nie jest zabezpieczona umową ślubną, więc nie grymasi i wykonuje swoją pracę z należytą starannością, takie prawa rynku, klient niezadowolony nie wróci.

     

    Natomiast panie ‘cnotliwe’, a żony w szczególności, są jak robotnik w PRL-u: czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy. Daje czy nie daje, stara się czy nie stara, naiwny małżonek i tak kasę wykłada: wszak to żona, która, gdy się zbiesi, zawinie połowę dorobku ‘wspólnego’ i ucieknie szukać kolejnej ‘naiwnej ofiary’… znaczy się, e… tego, miałem na myśli ‘kolejnej miłości na całe życie’.

    @Szkaradny

    Przyjąłem model działania i go rekomenduję:

    1. Kreuję SIEBIE szczęśliwego/samoświadomego.

    2. Nie uszczęśliwiam/nie ratuję JEJ.

    3. Nie pozwalam JEJ niszczyć SIEBIE.

    4. Inspiruję JĄ SOBĄ do zmian.

    5. Wspieram, gdy ONA zmienia SIEBIE.

    @SennaRot

    Ty decydujesz. Ty nie wybaczasz. Za złe karzesz srogo. Najmniejsza nagroda od Ciebie musi być przez nią ciężko zapracowana. Nie ulegasz. Nie da się Tobą manipulować. Ustawiasz wszystko po swojemu. Żadnych ustępstw. Kompromis w relacji z kobietą to krok do samobója.

    @SennaRot

    Krzywdzisz ją, bo uczysz, że może zrobić coś źle, błędnie i się wymiga, nie poniesie konsekwencji. Tylko dlatego, że jest kobietą, że ma faceta. One muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Muszą zasługiwać na nagrody.

    @HORACIOU5

    W momencie kiedy samica była grzeczna, to miała wstęp na pokład, natomiast kiedy tylko zaczynała być oschła, statek odpływał, a ona zostawała sama w porcie.

    @Pozytywny

    Nieokazywanie słabości to jedna z rzeczy jakiej się nauczyłem będą w wieloletnim związku.

    @nieidealny świat

    Nie dyskutuj z kobietą. Nic jej nie wytłumaczysz, a zwłaszcza logicznie.

    @Subiektywny

    I dlatego Drodzy Panowie, generalnie z kobietami nie ma sensu wchodzić w głębszą polemikę. Szczególnie taką bazującą na twardych danych, liczbach, statystykach, itd. - pisząc jednym słowem - logiczną.

     

    Faceci na takich spotkaniach operują prawie wyłącznie na faktach, a kobiety chcą emocji.

    @Honest

    Trzeba z kobietami rozmawiać ich językiem, językiem emocji. Logiczne wywody są dobre dla facetów i bardzo staram się tego trzymać.

    @Oddawaj Fartucha

    Kobiecie się nie tłumaczysz, z kobietą się nie kłócisz. Jak zaczyna odpierdalać, to za żadne skarby nie próbuj jej nic logicznie tłumaczyć.

    @Monte Christo

    Kiedy kobita opowiada Ci o problemie, na który masz rozwiązanie - ugryź się w język. Ona nie chce rozwiązania ani rady, tylko chce się w Ciebie tym problemem wysrać. A problem rozwiąże sobie na swój popaprany sposób.

    @parafianin

    One i tak zrobią po swojemu. I tak zrozumieją po swojemu. I tak najczęściej jedynie chcą pogadać o problemie, wyżalić się, ale żadnych zmian nie wprowadzić. Zresztą same nie rozumieją do końca problemu, bo kierują się emocjami, więc gdzie chcesz polemizować? Retrospekcja u kobiet jest znikoma.

    @rewter2

    Jeśli wydaje Ci się, że kiedykolwiek jakiś mężczyzna przekonał jakąś kobietę do czegoś kłótnią, to nie, nigdy taka sytuacja w historii świata nie miała jeszcze miejsca.

    @Normalny

    Nie wolno doprowadzać do ‘partnerstwa’ w związku. Należy przestrzegać i trzymać się tzw. tradycyjnych wartości, oczywiście nie zapominając o szacunku dla drugiej strony.

    @Normalny

    Ona chce samca. A wy pozamienialiście się rolami.

    @Subiektywny

    Co do równouprawnienia, to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiązków, zero odpowiedzialności.

    @Dobi

    Baby nie chcą odpowiadać za nic. Chciałyby rządzić, ale bez żadnej odpowiedzialności, a tak się nie da.

    @CalvinCandie

    Dużo mężczyzn nadal myśli, że trzeba kobiecie usługiwać we wszystkim, a to jest błąd, kobieta ma być partnerką życiową.

    @Adolf

    Nie traktujcie baby jako księżniczki. Ona też ma zapierdalać, nawet w gnoju. Kurwa, szanujcie się faceci, opierdalajcie swoje baby za wszystko, opłaci się, właśnie wtedy będą Was szanować. To bardzo proste. Nie bójcie się tego!

    @kryss

    Pierze pralka, sprząta przede wszystkim po sobie, zakupy czy ugotowanie czegoś raz na 2, a czasem 3 dni, to chyba też nie taki problem, dla siebie też to robi, no ale ‘zawsze wszystko robią dla nas’.

    @SledgeHammer

    Kobiecie obiecuje się wszystko, a robi SWOJE, czyli wszystko, co się robi, robi się dla siebie.

    @SennaRot

    Jak już coś obiecujesz kobiecie za darmo, bez jej starań z automatu dla niej jesteś mięczak.

    @TPakal1

    Baby nigdy nie były, nie są i nie będą wdzięczne. Uważają, że to im się należy, tak po prostu z urzędu. I nie jest to kwestia wychowania (może trochę) to jest produkt ewolucji.

    @Subiektywny

    W układach z ludźmi, a z kobietami w szczególności, nigdy, ale to przenigdy nie licz na wdzięczność. Nigdy! W ten prosty sposób oszczędzisz sobie wielu nieprzyjemności. Sam zachodzę w głowę jak wiele osób inwestuje we wdzięczność i dziwi się, że ta inwestycja przynosi wyłącznie straty.

    @Herbu Mizogin

    W biznesie, jak i w relacjach między płciami, o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ‘niczego nie muszę’. Tak w jednym, jak i drugim przypadku, szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania.

    @XYZ

    Tak to jest w rzeczywistości - mężczyzna idzie przez życie SAMODZIELNIE, co najwyżej w towarzystwie samicy... Tak kolego, piękne partnerskie życie to shit, w który uwierzyliśmy i wbrew naturze wdrażamy.

    @Assasyn

    Często cytuje Oscara Wilde, zrobię to po raz kolejny: ‘Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, pod warunkiem, że jej nie kocha’.

    @Dobi

    Facet ma być gotowy na porzucenie każdej kobiety.

    @Herbu Mizogin

    Kobieta musi widzieć, że potrafisz się doskonale obyć bez niej.

    @Ziomisław

    Nic tak nie upadla mężczyzny jak to, kiedy uzależnia poczucie własnej wartości od tego, jaką kobietę ma u swego boku

    @Arox

    Poczuj chłodny wiatr na twarzy, jedź bez celu w stronę zachodu słońca, stań w jakimś urokliwym miejscu i zadaj sobie pytanie - ‘Po chuj ja to ciągnę, skoro oszukuję wszystkich, włącznie z samym sobą?!’ A gdy zrozumiesz, gdy poczujesz w sercu jaka jest prawidłowa droga - wróć, pocałuj w policzek, wytłumacz dlaczego nie będziecie już razem, żadnych dyskusji i tłumaczenia, wyłącz telefon, idź na dobre piwo z kumplem i przypomnij sobie co tak naprawdę lubiłeś robić w życiu.

    @jaro670

    Widzisz, życie to ciągła nauka akceptacji śmierci. Najpierw umierają nasi dziadkowie, po drodze bezpowrotnie umierają (dla nas) przyjaciele, znajomi, kobiety, itp., gdzieś po drodze rodzice. To chyba stanowi o sile faceta, że akceptuje, że jest sam na tym świecie i bez żalu żegna coś, co jeszcze wczoraj było mu bliskie.

    @XYZ

    Zauważ, że boimy się tylko przyszłości... ja nie znam kogoś, kto się boi minionych, znanych doświadczeń. Strach to przyszła pochodna twego stanu obecnego - zrób różniczkę, zdyskontuj wyobrażenie sytuacji na czas teraźniejszy - przyjmij, że jej odbiło wczoraj i dziś masz tego konsekwencje. I co wtedy byś potencjalnie zrobił? Przygotuj się. Strach to narzędzie kontroli. Zapanuj nad nim - zapanujesz nad sobą.

    @jaro670

    Byłem szczęśliwy przed tobą ‘bejbe’ to i będę po tobie, więc jak mi robisz problemy, to bądź tak miła i sprawdź, co jest po drugiej stronie drzwi.

    @Długowłosy

    Każdy z Was, jako samiec, jest wart 10 razy więcej niż każda z dup, które Was olały.

    @Długowłosy

    Teraz pomyślcie o jednym - na świecie są jakieś setki milionów kobiet (jak nie idzie to w miliardach), które po rękach by Was całowały za związek/małżeństwo/dmuchanie w zamian za paszport.

     

    Ruchać, jebać, nic się nie bać!

     

    Miej wyjebane, a będzie Ci dane!

    @mis_podpalacz

    Żyć, po prostu, kurwa, ŻYĆ własnym życiem, a nie czyimiś problemami!

    @Subiektywny

    Quod erat demonstrandum

     

    Post scriptum:

    @Pyrrus

    Tak, wiemy, twoja myszka jest inna.

  4. listy do dusz

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 214
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Odwaga to jedna z tych cech które w dzisiejszym świecie decydują o tym czy nasze życie będzie udane.Czy wyciśniemy z niego każdą krople czy tylko liźniemy po jego powierzchni.W czasach gdy nasi przodkowie  uganiali się za dziką zwierzyną na słonecznej sawannie nie mieli wielkiego wyboru.By przeżyć musieli pokonywać swój strach.W dzisiejszych czasach gdy maszyny wykonują większość pracy za nas -do przeżycia nie potrzeba już odwagi.Praca w fabryce w której przez osiem godzin wykonujemy te same czynności  nie wymaga odwagi .Zapewnia natomiast bezpieczeństwo.Ciągłe bezpieczeństwo i brak jakichkolwiek wyzwań doprowadza człowieka do stagnacji-człowiek umiera za życia.Stąd w dzisiejszym świecie mamy taki problem z depresją i innymi chorobami psychicznymi.Ludzie są zanudzeni przebywaniem w swojej strefie komfortu.Nie mają jednak odwagi żeby z niej wyjść.

     

    Czym jest odwaga?

    Odwaga to dążenie do swoich celów  mimo lęku.Człowiek odważny różni się od tchórza tym ,że gdy odczuwa lęk to jest w stanie go przekroczyć.Myślicie ,że ludzie których społeczeństwo uznaje za wielkich nie znali strachu?Gdy Juliusz Cezar miał stoczyć sławną bitwę pod Farsalos nie spał całą noc.Zdając sobie sprawę z przeważającej liczebności Pompejusza czuł strach.Wierzył jednak w wyszkolenie swoich jednostek i swoją taktykę.Droga odwagi jest tak na prawdę drogą duchową.Na jej końcu znajdziemy rozpłynięcie się ego.Łatwo jednak zdarza się nam   pomylić odwagę z strachem.Często odpowiedzią na strach jest atak-dlatego często wydaje nam się ,że ludzie agresywni są odważni.Dla przykładu osobami zamożnymi są często osoby bojące się biedy.Takie osoby nie potrafią cieszyć się swoim bogactwem .Jest w nich strach ,który nie pozwala ani na chwile rozluźnienia. 

     

    Po co odwaga?

    -Im więcej masz w sobie odwagi tym pełniej żyjesz.Szczerość,miłość,mądrość nie jest możliwa bez odwagi.Jak możesz kogoś kochać jeśli nie zaryzykujesz i nie odsłonisz przed nim głębi swojej istoty?Jak możesz stać się mądry jeśli nie zaryzykujesz całej poznanej do tej pory wiedzy -która może okazać się nieprawdziwa?Odwaga wiąże się z życiem,z jego dynamiką.Strach jest jej przeciwieństwem -jest to obroną,chęcią zamknięcia się w znanym .

    -Dzięki odwadze możesz być sobą.W dzisiejszym świecie sztuczność przekroczyła granice dobrego smaku.Media kreują wzorce do których ludzie mają się wpasować.Takie wzorce to np.:biznesmen,lekkoduch,dobry mąż ,żona,singiel.Każdy taki wzorzec ma swój ideał do którego ludzie mają dążyć.Ideał ten jest jednak niemożliwy do osiągnięcia w prawdziwym świecie.Ten brak autentyczności i pogoń za ideałem powoduje ogromne zapotrzebowanie na wypełnienie tej pustki :drogim zegarkiem,samochodem czy piękna kobieta z którą można się pokazać.Ta fałszywa tożsamość często nazywane jest ego.To ego odpowiedzialne jest za cierpienie psychiczne w naszym życiu.Tylko dzięki odwadze możemy rozpuścić nasze ego i cieszyć się nasza prawdziwą istotą .Naszą "prawdziwą" naturą jak określa to Buddyzm Zen.Prawdziwa natura nie wymaga akceptacji społeczeństwa,samo wyrażanie się jest dla niej szczęściem.Osoba taka jeśli jest np.artystą cieszy się z samego stwarzania.Nie patrzy w pierwszej kolejności na zyski,choć zyski przychodzą same bo ludzie wczuwają w  dziełach takiej osoby  autentyczność. 

     

    Jak żyć odważnie:

    Życie odważne to przyjmowanie życia przez serce.Życie przez serce jest zawsze niebezpieczne.Przyjaciel może nas zdradzić,dziewczyna oszukać , możemy zostać wyśmiani.Ale jedynie przez taki sposób życia możemy odczuć jego pełnie.Gdy idziemy drogą serca nasza czujność i intelekt rozwija się.Nie mamy łatek przyklejonych z góry dla każdego człowieka,sytuacji.Poruszamy się zawsze w tym co nieznane.Takie warunki sprzyjają rozwojowi.Dziecko szybko się uczy,jest tak dlatego ,że podchodzi do świata z wielką otwartością.Nieraz się sparzy,nieraz będzie miało obdrapane kolana ,ale jeśli będzie wyciągać wnioski to będzie wzrastać.Na tej drodze można upaść ale trzeba starać się nie popełniać dwa razy tego samego błędu. Pomocna może być medytacja,gdy medytujemy zaczynamy mieć bliższy kontakt z naszymi lękami.Medytacja powoduje  uświadomienie tych lęków i stopniowe ich  rozpłyniecie.

  5. Otwórz Oczy

    • 3
      wpisy
    • 2
      komentarze
    • 378
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Dawno nie było żadnego wpisu.. więc najwyższa pora to zmienić. Konsekwentnie realizuję cele, które obrałem, póki co wszystko idzie w jak najlepszym kierunku ale muszę przyznać, iż mimo całej tej wiedzy, mimo przesłuchania markowych audycji, przeczytania książek (nie tylko Marka) na ten temat, mimo jak mi się zdawało obiektywnego spojrzenia na to wszystko i tak zostałem zaskoczony przez pewną Damę. Nie powinienem był dać się zaskoczyć, nie w ten sposób, lekcja została odrobiona i w przypadku kolejnych konfrontacji będę bogatszy o te doświadczenie ;) Przechodząc jednak do sedna tego wpisu, wiedza, którą wszyscy czytelnicy/słuchacze wynoszą stąd jest BEZCENNA i nie boję się tego napisać dużymi literami, pogrubić i walnąć czcionkę tak dużą jak przyrodzenie aktorów porno (Łysy z Brazzers lubi to). Dlaczego o tym właśnie piszę? Ostatnio zapisałem się na kurs, drugiego dnia tj. dokładnie wczoraj, gdy wszyscy zrobili sobie krótką przerwę miałem okazję posłuchać rozmowy Panów w wieku 19-40 lat, jeden z nich opowiadał o swojej dziewczynie. Chwalił ją, że nie pije, nie pali.. szczupła, OK, widać, że różowe okulary siedzą nadzwyczaj mocno na tym chłopaku, w dalszej części jego monologu zdarzyło mi się usłyszeć "ja ją kocham", "oświadczyłem się", "przepisałem jej mieszkanie", "ona jest porządna dziewczyna".

    Nie odzywałem się nic, spojrzałem na tego biedaka z politowaniem i soczystym "kurwa, co Ty najlepszego zrobiłeś, IDIOTO!" w myślach. Gość siedział z rozmarzoną miną, zadumany w iluzji swojej "idealnej" myszki, póki co jest szczęśliwy, haj kopnął go mocno i pierwsze porównanie jego sytuacji jakie przyszło mi na myśl było własnie takie jak na poniżej załączonym obrazku:

    5bae55b68fbd4e598a0d72deee12bcdc.jpg

    To zabawne ale mając różowe okulary często zachowujemy się jaki mityczny Ikar, który niesiony przyjemnością wzleciał za wysoko i zupełnie nie przejmował sie tym jak wylądować. Skutek mógł być tylko jeden, upadek na dupsko z niebotycznej wysokości. Dla chwili przyjemności jesteśmy w stanie ryzykować dorobek naszego życia. Czy to nie głupota? ;) 

    Dzięki braciasamcy.pl 

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 244
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    aras
    Ostatni wpis

    Co u mnie ? Mam kobietę. Jako człowiek, któremu wmawiano przez całe życie, że jest humanistą, mając wokół klimat teatru, dzinnikarstwa, mody bardzo trudno było zdobyć wiarę, że jest dla mnie miejsce w IT. Przygoda z Linuxem zaczęła się od Red Hata 7.1, także trochę lat minęło. Problemy z matematyką potwierdzały, że nie dla mnie IT. w 2010 roku zrobiłem studia podyplomowe "Administrowanie sieciami komputerowymi" teraz robię drugie studia podyplomowe "Informatyka" a we wrześniu zacznę dwuletnią szkołę policealną "technik - teleinformatyk. Udało mi się z dużym trudem i po długim czasie dostać robotę na 4 miesiące "Asystent działu IT" i cieszę się z tego bo teraz aplikując zamiast opierać się na stanowisku Orange - wsparcie techniczne, będzie słowo klucz "IT" D ługa przede mną przygoda, ale mam zajawkę i ide w stronę sieci komputerowych od strony technicznej. Myślę, że będzie mi tu towarzyszyć gdzie niegdzie Linux i tez jest to kierunek przeze mnie akceptowalny. Odpuszczam sobie stanowiska programistyczne, chociaz jakie kolwiek pojęcie mam.

     

    Co ostatnio absorbowało moją uwagę to przetwarzanie sygnału analogowego na cyfrowy, co ostatecznie w końcu rozkminiłem, z czego jestem zadowolony to nabycie książek wydawanych od 1994r. do 2004. które maksymalnie wyczerpują tematy, które będą mi w życiu towarzyszyły.

     

    en476_17880085_10209234122914931_2532525

     

    A tutaj, możecie sobie Państwo zobaczyć, jakie rzeczy kiedyś mnie absorbowały: cojesturokiem.blogspot.com jest to parę wpisów, a nie żaden prowadzony blog (bo go nie prowadzę i nie czerpię, żadnych korzyści z umieszczenia tutaj linka, traktuję to jako archiwum, czy bazę) , także ma to wartość, taką, że jest napisane to co mógłbym napisać tutaj.

     

    Jesli chodzi o moja formę, jest zła, +20 kg. przez 2 lata i już nie jestem bykiem, a facetem z nadwagą. Jakoś musze sobie z tym poradzić, co nie jest łatwe, ze względu na służbę zdrowia, możliwości sportowe przez pewne dolegliwości, które wymagają lekarzy specjalistów i kilku wizyt prywatnych za które będzie trzeba trochę zapłacić. Diety na razie nie pomagają, próbowałem diet do 100 gram weglowodanów, reszta tłusze białko, ale efekty sa krótkotrwałe. I wiem, że wiele osób powie, że liczenie kalorii jest chujowe, ale tak właśnie zrobię. I obiecuję, że zejdę te 15 kg, bo myślę, że mięśni z 5 kg więcej mogło w między czasie wpaść. 

     

    Byłem panowie i panie również diagnozowany jako borderline (być może) czy (diagnoza ustna na podstawie wywiadu) CHAD, ale szczerze powiem, że nie wierzę do końca w to. Myślę, że to jednak bardziej depresja. A lekarze psychiatrzy tak na prawdę mają zajebiście trudną pracę, bo tak na prawdę wróżą z fusów. Stwierdzam, że żeby tak na prawdę było wiadomo co mi jest, to by chyba musiał mnie sam Freud zbadać. Radzę sobie jak mogę i myślę, że jakąś mądrość życiową posiadłem, która przez niektórych może być doceniona, a niektórzy mnie skreślą, przypną łatkę i koniec. Jak każdy potrafię się wkurwić, jak każdy potrafię się dołować, czasem mogę wydawać się niebezpieczny, a czasem wydawać ekstra ciotą, co ma czasem wpływ na moje zachowanie.

     

    W każdym razie do czego zmierzam, jestem zadowolony z życia, poprawił mi się kontakt z ojcem, wierzę w siebie bardziej niż kiedyś, mam kobietę i chociaz wiadomo, że z kobietą trzeba być czujnym, to jednak układa mi się.

     

    Każdy kto ma pod górkę, niech walczy o siebie i nie godzi się ! nie sugeruje, nie uzależnia od opinii wytworzonych przez tych bardziej ekstrawertycznych i wyszczekanych lub zadufanych w sobie pyszałków. Niech obserwuje, analizuje, konfrontuje, poprawia, ulepsza, ale niech patrzy na siebie i sobie ufa.

  6. Samczym okiem

    • 2
      wpisy
    • 5
      komentarzy
    • 672
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Samiec Alfa
    Ostatni wpis

         Płatki róż głaskały jej twarz, tak jakby sami aniołowie rozsypywali ją z nieba. Była to dla niej ważna, a zarazem wzruszająca chwila. Po jej policzku spłynęła łza. Czy łza była oznaką wielkiego szczęści, czy może smutku tego się nie dowiemy. Chciała czegoś innego w głębi duszy, poczuwała się do tego, że nie jest stworzona do zwykłych rzeczy, jej zdaniem była niczym nimfa, która musiała ubruździć swoje stopki przychodząc na ten grzeszny świat. Córka bogów, która za występki przeciw nim została skazana na męki w tej szarej i brutalnej rzeczywistości. Tak bynajmniej myślała nasza bohaterka. Uważała siebie za niewinną i czystą istotkę utkaną ze światłości.

         Jej usta lekko rozchyliły się w delikatnym uśmieszku, pokazującym śnieżnobiałe ząbki. " Zasługuję na to co najlepsze, przecież jestem taka cudowną istotą jaka mogła przyjść na świat, a oto z mej łaski pojmę śmiertelnika i wydam na świat piękne i zdrowe potomstwo, które będzie rządzić i dzielić świat według własnych reguł."

         Rozmyślania przyszłej młodej żony przerwał kościelny dzwon, grzmiąc tak jakby chciał ostrzec wszystkich przed nadchodzącymi wydarzeniami.

     

         Pan młody wpatrywał się w krzyż wiszący na ścianie w kościele. Jego wzrok szczególnie przykuła uwagę figurka Chrystusa. Nie była ona taka inne typowe przedstawienia męki. Twarz Zbawiciela była uśmiechnięta. Jego ciało jednak było w okropnym stanie. Pełno ran, krwi oraz ślady po uderzeniach biczem kontrastowały z uśmiechem na twarzy ukrzyżowanego. Tak jakby nie przejmował się wcale bólem, ale też już za chwilę będąc po drugiej stronie swojego ojca, który chciał go objąć w swoje ramiona i pogratulować mu, że wytrwał do końca, a jego ofiara wcale nie poszła na marne, a otworzyła bramy raju dla zwykłych śmiertelników.

        Z zadumy wyrwał go głos księdza, który osobiście miał sprawować pieczę nad całą uroczystością. Nasz bohater miał przystąpić do sakramentu z czystym sumieniem. Klękając w konfesjonale z prawdziwą czułością pocałował złotą stułę. W tym momencie uświadomił sobie, że przed obliczem Boga jest tak naprawdę marnym pyłkiem, szarym grzesznikiem, który dostał łaskę odkupienia swych win. Wewnątrz siebie wiedział, że Bóg jest niczym surowy ojciec, który karze, ale zarazem darzy miłością tych, którzy przy nim trwali i nie opuścili go w chwili próby. A dowodem jego miłości miał być nadchodzący dzisiejszy moment.

     

         Jeden z gości weselnych wyszedł na podwórko, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Miał nadzieję, że zimny wiatr złagodzi szumiącą głowę. Oczywiście nie mógł się rozstać z butelką wina, więc oparty o werandę cieszył oczy gwiaździstym niebem. Nagle podszedł do niego podwórkowy pies zwany przez wszystkich Burkiem. Skomląc cicho tykając nosem ręki Janka chciał wyprosić coś do jedzenia.

         Janek nie mógł odmówić psinie. Słynął w okolicy z dobrego serca, a także ze swojej głębokiej wrażliwości, którą znali wszyscy szczególnie uwidaczniająca się po wypiciu kilku głębszych. " Widzisz Burek, przysięgli przed Bogiem wierność. On i ona. Wydawać, by się mogło, że są sobie przeznaczeni, a jednak stało się inaczej..."

        Zrobiwszy przerwę na głęboki łyk słodkiego wina dokończył swoją myśl "Tak to jest gdy swędzi cipa, a kutas cipce już się nie podoba. Cipka musi szukać nowych wrażeń. Zgadnij Burek gdzie znaleźli pannę młodą. No zgadnij" Piesek przekrzywiając łebek chciał tak jakby pokazać, że rozumie i doskonale wie, ale niestety nie ma jak tego wyrazić. " Burek Ty bestio, widzę, że się domyślasz. Jakże nie inaczej jak nie na sianku ze stajennym! A to Ci dopiero heca! A mówią, że trzeba babę bić, bo jak się nie bije to jej wątroba gnije i głupie pomysły do głowy przychodzą, widać, że starsi mają rację, więc Burek zawsze słuchaj starszych Braci..."

     

     

     

  7. Myślę że to dobry moment na to, aby dodać kolejne sety z serii THE JOURNEY. Jak na razie pojawiło się 29 epizodów, więc lista będzie uzupełniana z kolejnymi miesiącami aż dojdziemy do TJ#030. Myślę że wszystko jest jasne, więc przejdźmy do konkretów.

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    THE JOURNEY #021 zaczyna się całkiem energetycznie ale stopniowo wraz z kolejnymi utworami można zauważyć coś jeszcze. Do solidnej dawki pozytywnej energii z czasem zaczyna dołączać się bardzo przyjemny klimacik, a całość zostaje uwieńczona bardzo dobrym utworem od Ferry Corstena o nazwie Beautiful.

     

    H5 - THE JOURNEY #021 [2016-09-25]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-021-2016-09-25/


    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Indecent Noise & RAM - DOOM DEVICE [EXTENDED MIX]
    02. Chris Metcalfe - ARASHI [ORIGINAL MIX]
    03. Ronny K & Ren - COME WITH ME [ORIGINAL MIX]
    04. Sean Mathews - EPIPHANY [ORIGINAL MIX]
    05. Pierre Pienaar - AROHA [ORIGINAL MIX]
    06. Andre van Reese - CAPE SAGRES [EXTENDED MIX]
    07. Andre Visior - MIND GAMES [ORIGINAL MIX]
    08. A.R.D.I feat. Irena Love - MEMORIES [ORIGINAL MIX]
    09. ReLocate & Robert Nickson - INITIUM [FACTOR B REMIX]
    10. Ferry Corsten - BEAUTIFUL [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Epizodzik numer 22 jest dość interesujący. Początek to bardziej tech-trancowe klimaty a potem mamy w końcu naprawdę porządny utwór od Markusa Schulza. Tego pana stać naprawdę na wiele i w końcu postanowił pokazać to za pomocą Sestertius. Następnie pojawiają się bardziej upliftowe tracki, aż tu nagle pojawia się Airborne w remixie Iana Standerwicka dając wyraźny znak, że czas na mocniejsze argumenty. Tempo zostaje utrzymane aż do końca, gdzie pojawia się troszkę mniej znany klasyk od G&M Project o nazwie Sunday Afternoon, ale naprawdę warto się z nim zapoznać.

     

    H5 - THE JOURNEY #022 [2016-10-30]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-022-2016-10-30/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Lee Osborne - ANGELS CALL [ALEX DI STEFANO REMIX]
    02. Mark Sherry - GRAVITATIONAL WAVES [ORIGINAL MIX]
    03. Markus Schulz - SESTERTIUS [ORIGINAL MIX]
    04. DJ Xquizit & Enfortro feat. Tim Hilberts - YOU SAY FOREVER [ORIGINAL MIX]
    05. Mike Sanders - ATLANTIS [ORIGINAL MIX]
    06. Ronski Speed feat. Ariella Maren - FALL INTO TIDES [ORIGINAL MIX]
    07. Jase Thirlwall - AIRBORNE [IAN STANDERWICK REMIX]
    08. Johan Ekman - TURN OUT [ORIGINAL MIX]
    09. Brian Cameron - ENGAGE [ORIGINAL MIX]
    10. G&M Project - SUNDAY AFTERNOON [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    A tutaj z kolei mamy początek w bardziej energicznym stylu i taka atmosfera zostaje utrzymana aż do nadejścia utworu Let Healing Begin. Wtedy pojawia się naprawdę uroczy wokal Cathy Burton i następuje czas na uspokojenie sytuacji... tylko po to, żeby potem pojawiły się mocniejsze pierdyknięcia. A na koniec postanowiłem zmienić trochę klimat i zaprezentować świetny klasyk od OceanLab w postaci Beautiful Together. Za tym aliasem ukrywa się nie kto inny a Above & Beyond wspierane przez Justine Suissa, wokalistkę o genialnym głosie. Z resztą wystarczy posłuchać tego klasyka, aby samemu się o tym przekonać.

     

    H5 - THE JOURNEY #023 [2016-11-27]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-023-2016-11-27/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Bjorn Akesson - DESERT STYLE [EXTENDED MIX]
    02. Dirkie Coetzee - SPACE ODYSSEY [ORIGINAL MIX]
    03. Jeremy Vancaulart & Assaf feat. Laura Aqui - THE SPACE BETWEEN [COLD RUSH REMIX]
    04. Dreamy & York - ONCE UPON A TIME [ORIGINAL MIX]
    05. Liam Wilson feat. Cathy Burton - LET HEALING BEGIN [ORIGINAL MIX]
    06. Indecent Noise - HYDRA [GEORGE FORD REMIX]
    07. Harmonic Rush - SHEPHERD [ORIGINAL MIX]
    08. Sneijder & Mark Leanings - BREAKING POINT [ORIGINAL MIX]
    09. Jase Thirlwall - FREAKED [ORIGINAL MIX]
    10. OceanLab - BEAUTIFUL TOGETHER [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    No a tutaj postanowiłem zrobić takie dziwne coś, że zacząłem od utwory który sieje dewastację i wymiata parkiety. No a jeżeli jesteś w domu, to potrafi nieźle podkurzyć sąsiadów / rodziców. Taka jest moc utworu Squelcher od Willa Atkinsona i Jase'a Thrilwalla. Potem klimat stopniowo łagodnieje za pomocą Hostel... aż tu nagle wkracza Lunacy od Stoneface & Terminal i znowu mamy mroczniejszą jazdę. Dopiero potem robi się zdecydowanie lżej dzięki utworowi Carry Me Away, który posiada świetną melodię. Następnie robi się coraz bardziej upliftowo aż docieramy do Fallen. Jest to utwór stworzony przez Giuseppe Ottavianiego w którym słuchać wokalistkę o pseudonimie Faith i jest to kawał naprawdę porządnego vocal trance.

     

    H5 - THE JOURNEY #024 [2016-12-25]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-024-2016-12-25/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Will Atkinson & Jase Thirlwall - SQUELCHER [ORIGINAL MIX]
    02. Mark Sherry & Paul Denton - HOSTEL [ORIGINAL MIX]
    03. Stoneface & Terminal - LUNACY [EXTENDED MIX]
    04. James Dymond - CARRY ME AWAY [EXTENDED MIX]
    05. ReOrder - VENICE BEACH [EXTENDED MIX]
    06. Greg Downey - RUSHIN' [ORIGINAL MIX]
    07. The Noble Six - ODDWORLD [ORIGINAL MIX]
    08. Cold Rush feat. Elles de Graaf - DAYDREAMER [ALAN MORRIS REMIX]
    09. Tom Forde - I'M FREE [ORIGINAL MIX]
    10. Giuseppe Ottaviani feat. Faith - FALLEN [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    THE JOURNEY #025 zaczyna się całkiem mrocznie. Vapour Trails, Thunderstruck i W5 (Waiting For) robią niezłą robotę i na pewno usatysfakcjonują fanów mocniejszej strony trance. Potem mamy troszeczkę klimatu psytrance dzięki utworowi Prime Example, a następnie wkraczamy w coraz bardziej energetyczne i upliftowe klimaty. Wisienką na torcie jest klasyk w postaci utworu Viola od Moogwai, zremixowanego przez Armina van Buurena. Kiedyś ten pan potrafił tworzyć właśnie takie mocarne remixy, przy których nogi same zaczynały wędrować i czuło się masę pozytywnej energii, która przelewała się na słuchacza i dawała niezłego kopa. Viola w remixie Armina zdecydowanie zasługuje na status klasyka.

     

    Ten set jest dla mnie wyjątkowy, ponieważ został on dostrzeżony przez legendę muzyki elektronicznej, jaką jest Mario Piu. Takiej dozy pozytywnych emocji, euforii i po prostu szczęścia życzę każdemu, kto dąży do spełnienia swoich marzeń. Wiele osób będzie wam mówiło, że nie dacie rady, że to głupota, że po co wam to, ale nie poddawajcie się. Naprawdę warto jest ciężko pracować i dawać z siebie 110%, bo kiedy zostaniecie docenieni w taki bądź też inny sposób, to zaznacie czegoś z czym nic nie może się równać.

     

    H5 - THE JOURNEY #025 [2017-01-29]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-025-2017-01-29/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Simon Patterson feat. Dave Wright - VAPOUR TRAILS [EXTENDED MIX]
    02. Mario Piu - THUNDERSTRUCK [VOOLGARIZM MIX]
    03. Scot Project - W5 (WAITING FOR) [ORIGINAL MIX]
    04. Bryan Kearney & Will Rees - PRIME EXAMPLE [ORIGINAL MIX]
    05. Niko Zografos - MYKONOS [EXTENDED MIX]
    06. Neptune Project feat. Polly Strange - IT TURNS FOR YOU [ORIGINAL MIX]
    07. Menno de Jong & Talla 2XLC - AREA 51 [TALLA 2XLC MIX]
    08. Jorn van Deynhoven - SPACE GIRL [EXTENDED MIX]
    09. Adam Ellis - NAPALM POET [ORIGINAL MIX]
    10. Moogwai - VIOLA [ARMIN VAN BUUREN REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Epizod o numerze #026 daje możliwość złapania oddechu po swoich dwóch poprzednikach, którzy zaczynali się dosyć ciężko. Tym razem początek jest dość energiczny i taki klimat jest utrzymany do 1/3 seta, gdzie stopniowo zaczyna pojawiać się coraz więcej melodii. W momencie kiedy do akcji wkracza Lifeline atmosfera jest już całkiem inna i mix koncentruje się bardziej na klimacie i emocjach zamiast na ostrej jeździe.

     

    H5 - THE JOURNEY #026 [2017-02-26]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-026-2017-02-26/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Harmonic Rush - FATALITY [ORIGINAL MIX]
    02. John Askew - MECHANISM [ORIGINAL MIX]
    03. Angry Man - NIGHTCRAWLER [ORIGINAL MIX]
    04. Gareth Weston - CHECKMATE [IAN STANDERWICK REMIX]
    05. Armin van Buuren - WHO'S AFRAID OF 138 [PHOTOGRAPHER REMIX]
    06. Paul Miller - SHE IS BLACK [ORIGINAL MIX]
    07. Solarstone & Ferry Tayle - LIFELINE [EXTENDED MIX]
    08. Temple One feat. Sarah Lynn - SHOW ME THE STARS [ORIGINAL MIX]
    09. Mino Safy - APHELION [THOMAS DATT REMIX]
    10. Solarstone - RAIN STARS ETERNAL [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Co my tutaj mamy w tym epizodzie 27? Na pewno kontynuacje bardziej lżejszych klimatów i ładnych breakdownów. Cały set jest utrzymany w takiej właśnie atmosferze i można go określić mianem przyjemniaczka. Wisienką na torcie jest klasyk w postaci utworu Daydream w remixie Lemon & Einar K, gdzie moim zdaniem mamy świetne połączenie emocji oraz energii sprawiającej, że chce się wracać do tego kawałka.

     

    H5 - THE JOURNEY #027 [2017-03-26]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-027-2017-03-26/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Daniel Kandi & Miroslav Vrlik - YOU & ME [EXTENDED MIX]
    02. Alan Morris - WHEREVER WE FLY [EXTENDED MIX]
    03. Mike van Fabio - FOREVER TOGETHER [ORIGINAL MIX]
    04. Bryan Kearney feat. Snatam Kaur - ONG NAMO [NEPTUNE PROJECT REMIX]
    05. Andre Visior & Rene Ablaze - DRAWN INSIDE [ORIGINAL MIX]
    06. Eddie Bitar - BEIRUT [GIUSEPPE OTTAVIANI REMIX]
    07. Myk Bee - PRESSURE POINT [EXTENDED MIX]
    08. Liam Wilson - REMEMBER ME [ORIGINAL MIX]
    09. Temple One - MAVERICK [EXTENDED MIX]
    10. Markus Schulz & Andy Moor - DAYDREAM [LEMON & EINAR K 'UPLIFTING' MIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    W epizodzie #028 postanowiłem nie umieścić żadnego utworu z wokalem. Dawno nie było takiego seta więc stwierdziłem, że czas na małą zmianę. Zamiast tego tym razem postawiłem na zawarcie w mixie dużej dawki pozytywnej energii, którą można odczuć już w pierwszym utworze. Całość kończy się jednym z bardzo dobrych klasyków muzyki trance, a jest nim Time To Die w remixie Cosmicman'a.

     

    H5 - THE JOURNEY #028 [2017-04-30]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-028-2017-04-30/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Ben Gold & Standerwick - VENDETTA [EXTENDED MIX]
    02. Exouler - ASPIRATION [EXTENDED MIX]
    03. Sean Matthews - OUR EMPIRE [JOHN ASKEW REMIX]
    04. Indecent Noise - STRIKEFORCE [TRANCEFORCE MIX]
    05. John Newall - TRANCELATE [ORIGINAL MIX]
    06. McAree & Clancy - FIRE WITHIN [ORIGINAL MIX]
    07. Elite Electronic - STARFIGHTER [ORIGINAL MIX]
    08. The Alliance - ENSO [ORIGINAL MIX]
    09. UCast & Magnus - ECHO [EXTENDED MIX]
    10. Nitromethane - TIME TO DIE [COSMICMAN REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    Zastanawiałem się co by tutaj zagrać w kolejnym epizodzie i szczerze mówiąc dawno nie zagrałem takiego seta. Dużo mocniejszych utworów, które przy odpowiednim nagłośnieniu potrafią siać zniszczenie, a na sam koniec trzy bardziej klimatyczne produkcje. Pośród nich znajduje się jeden z moich ulubionych klasyków, czyli Helsinki Scorchin' w remixie Alexa M.O.R.P.H.'a jak Destination of the Month. Pozostaje mi tylko zaprosić do słuchania a jeżeli chcecie trochę poirytować sąsiadów, którzy zazwyczaj hałasują i wam przeszkadzają ignorując wasze prośby o zachowanie ciszy... no to ten set świetnie się do tego nadaje.

     

    H5 - THE JOURNEY #029 [2017-05-28]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-029-2017-05-28/

     

    |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-|
    01. Will Rees - ESCALATE [ORIGINAL MIX]
    02. Simon Patterson - SPIKE [ORIGINAL MIX]
    03. Ashley Smith - THE WATCHER [EXTENDED MIX]
    04. Liam Wilson - LOST IN TIME [ORIGINAL MIX]
    05. Allan Morrow - RELUCENT [ORIGINAL MIX]
    06. Andres Sanchez - EL GORDO [ORIGINAL MIX]
    07. Indecent Noise - PHOBIA [ORIGINAL MIX]
    08. Factor B - LUNA THERAPY [EXTENDED MIX]
    09. SoundLift - WILD NATURE [ORIGINAL MIX]
    10. Super8 & Tab - HELSINKI SCORCHIN [ALEX M.O.R.P.H REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH]

     

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     

    I póki co to tyle ode mnie, jeżeli chodzi o nowe epizody THE JOURNEY. Wraz z pojawianiem się kolejnych będę starał się uzupełniać listę na bieżąco. Stay tuned ;)

    • 2
      wpisy
    • 1
      komentarz
    • 399
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Cytuj

    Wasze ciało to pojazd, a energoinformacyjna istota, świadomość, dusza - kierowca. Kto kieruje samochodem? Oczywiście, kierowca. Myśleliście, że wasze ciało samo rządzi sobą, żyje własnym życiem? A kto remontuje samochód, likwiduje usterki? Również kierowca. I jeśli nawet samochód będzie całkowicie nie do użytku i trzeba będzie wywieźć go na złomowisko - kierowca nie zostanie wyrzucony razem z nim. W ostateczności może chodzić pieszo.

    Dimitri Wereszczagin - DEIR I

     

    Cytuj

    Aby nie zaplątać się w terminologii i semantyce, wszystko co jest związane ze świadomością nazywać będziemy dla wygody umysłem, a to, co wiąże się z podświadomością, nazwiemy duszą.

    Vadim Zeland - Transerfing Rzeczywistości tom 1

     

    Cytuj

    Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza doskonale wie, że jej zadaniem jest ewoluowanie. Nie obchodzę jej dokonania ciała czy rozwój umysłowy. To sprawy dla niej bez znaczenia. Dusza pojmuje też wyraźnie, że porzucenie ciała nie jest wielka tragedia. Pod wieloma względami tragedią jest bycie w ciele. Toteż umieranie postrzega ona zupełnie inaczej. Życie też, rzecz jasna, widzi odmiennie - i stad bierze się w dużej mierze frustracja i niepokój, nękające nas na co dzień. Rodzę się one w nas, gdy przestajemy słuchać duszy.

    Neale Donald Walsch - Rozmowy z Bogiem tom 1.

     

    Cytuj

    Dusza jest iskrą Boskości; osobowość - istota ludzka - jest fragmentem energii duszy w ciele fizycznym. Osobowość składa się z cech przejściowych, które istnieją tylko w okresie jednego fizycznego życia, oraz z nieśmiertelnego rdzenia, który jednoczy się z duszą po śmierci. Dusza jest istotą rozległą i wykracza daleko poza każdą ze swych osobowości, lecz każda osobowość jest dla niej ważna i każda jest przez nią jednakowo ukochana.

    Robert Schwartz - Odważne dusze

     

    Cytuj

    W każdym człowieku jest dusza, święty pierwiastek, ludzkie i zwierzęce.Wnormalnym stanie ciało powinno otrzymywać
    pożywienie od duszy, dusza od ducha, duch od Boga.Wyłączenie któregokolwiek ogniwa tej kolejności jest niedopuszczalne,
    a życie zbudowane na prymitywnej zasadzie nasycenia pokarmem tylko swego ciała, bez dbałości o pozostałe, jest dość skuteczną
    drogą regresu.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

    Cytuj

    Z przyzwyczajenia przywykliśmy uważać, że głównym systemem ochrony organizmu są komórki odpornościowe. Zapominamy
    o prostej prawdzie: duch, dusza i ciało są jednością. Podświadomość i świadomość są polem, a ciało fizyczne to
    odmiana, dialektyczne przeciwieństwo tego pola. I najlepszym systemem zabezpieczenia organizmu jest przede wszystkim
    ochrona duchowych struktur pola.Dlatego kiedy przed organizmem stoi zadanie przeżycia, powinny przeżyć przede wszystkim
    strategiczne, duchowe struktury, łączące nas z praprzyczyną.

    Siergiej Łazariew - Diagnostyka karmy tom 1

     

     

     

     

  8. Pułapki i kruczki

    • 1
      wpis
    • 6
      komentarzy
    • 328
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Drodzy Panowie i (Panie).

     

    Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram.

     

    Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi.

     

    Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny.

     

    Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła.

     

    Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą.

     

    I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.:

    1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean ;). Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji.

    2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę.

     

    Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć.

     

    Pozdrawiam:)

     

     

  9. Blog Duńczyka

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 368
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Sisera był charyzmatycznym dowódcą. Miał ponad 2000 oddanych na śmierć i życie kananejskich wojowników. W armii Sisera panowały zasady: szacunek, honor, przyjaźń i braterstwo.  Dowodził armią złożoną z 900 rydwanów. Przez 20 lat niemiłosiernie najeżdżał i nękał żydów, widząc w nich całe otaczające jego świat zło. Zaprawiony w bojach, niezłomny i niebywale silny mężczyzna po przegranej bitwie z Deborą i Barakiem przedarł sie przez zastępy wroga, szatkując swoim mieczem dziesiątki Izraelitów. Schronienie znalazł w namiocie Jaeli.

    Jaela, była niezwykle piękną kobietą, emanowała seksem, inteligentna i intrygująca, czuła i mądra. Nic dziwnego że Sisera sie w niej zakochał. Stracił całkowicie dla niej głowę. Była ukojeniem. Oddała mu swoje łono.

    Gdy upojony winem i miłością zasnął, Jaela wyjęła gwóźdź z namiotu, wzięła młotek i wbiła mu stalową szpilkę w głowę.

    Nie wierz nigdy kobiecie......

    Felice Ficherelli.jpg

  10. Moje przemyślenia

    • 1
      wpis
    • 3
      komentarze
    • 494
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Gekoneks
    Ostatni wpis

    Witam serdecznie wszystkie osoby które tutaj zawędrowały. Będę opisywał tutaj rzeczy które siedzą mi w głowie. Nie piszę też tego, aby zdobyć jakąś widownię, piszę to bardziej dla siebie, ale jak już tutaj trafiłeś to możesz poczytać, pozwalam :)

     

    Mój pierwszy wpis poruszy sprawę bardzo ciekawą. Będzie on o moim marzeniu oraz trochę dokładniej o tym dlaczego to piszę.

     

    Otóż zawsze lubiłem pisać. W wielu internetowych miejscach w których się udzielałem pisałem różne artykuły, newsy i tym podobne rzeczy. Sprawia mi to przyjemność. Tak wiele rzeczy można przekazać słowami. Tak wiele rzeczy można się dowiedzieć o człowieku siedzącym po drugiej stronie komputera. A może raczej o tym na jakiego in się kreuje w internecie. 

     

    Drodzy państwo jakie jest moje marzenie. Kiedyś miałem ich wiele, ale były bardzo przyziemne. Dom, pieniądze rodzina. Może zabrzmi to śmiesznie, ale obecnie moim największym marzeniem jest... kobieta.

    Niestety uważam, że jest to marzenie nie możliwe do zrealizowania. Spytacie dlaczego? "Przecież tego kwiatu pół światu! Co ty gadasz?"

    W dużej mierze dzięki temu forum patrzę teraz na świat w zupełnie inny sposób. Moje obecne marzenie jest w dużej mierze ukształtowane przez moją poprzednią 'kobietę', ale o tym niżej.

     

    Wróćmy do kwestii tego marzenia nie możliwego do zrealizowania. Chcę, aby była to kobieta z pasją. Chcę, aby była to kobieta inteligentna i mądra zarazem. Aby można było z nią porozmawiać na bardzo wiele tematów i aby jej jedynymi odpowiedziami nie było "aha", "no tak". Chcę, aby w jej oczach była iskra gdy opowiada różne rzeczy, aby mogła opowiadać o swojej pasji i zainteresowaniach godzinami, tak samo jak potrafię ja.  Do tego musi być to kobieta.. kobieca, zmysłowa. Brzydzę się brzydkimi kobietami. Nie traktuję ich poważnie. Jestem bardzo wymagający. Czasami ze znajomymi porównujemy kobiety idące ulicą. Często zauważam, że kobieta którym oni dają 6-7 dla mnie jest 2-3. Nie wiem, może przesadzam. Chciałbym stworzyć więź z kobietą tak, aby była ona moim przyjacielem i partnerem zarazem.

     

    Niestety. Wiem, że jest niemożliwe i niedobre zarazem. Kobieta.. to tylko kobieta. Może być ona dopełnieniem mojego życia, ale czy tak naprawdę jest ona niezbędna? Chciałbym mieć syna, do tego jest mi ona potrzebna. 

     

    Minęło już chyba z 8 miesięcy od momentu gdy zostałem zdradzony przez kobietę za którą oddałbym wszystko. Dzisiaj przez pryzmat tego czasy patrze na to z kolosalną różnicą. Oddałbym wszystko.. za kobietę. Żałosne. Dobrze, że to się stało. Dobrze, bo dostałem chyba jedną z najcenniejszych lekcji jakie mogłem otrzymać. Za tak niską cenę. A tak w sumie to nic za to nie zapłaciłem. Powiem więcej! Pozbyłem się fałszywej osoby z mojego otoczenia. Wspaniale! 

     

    Męczy mnie to pisanie i mówienie o mojej byłej, już tylu moim znajomym to opowiadałem, że kurwa tym rzygam dlatego też nie będę tutaj o niej wspominał. Chyba, że dla lepszego zobrazowania opisanej sytuacji.

     

    O czym to pisałem. W sumie straciłem wątek. Kilka dni temu nawiązałem kontakt z bardzo ładnie wyglądającą dziewczyną. Co się okazało? Głupia. Jak. But. Odpycha mnie brak części mózgu w kobiecie. Czy bycie osobą 'mądrą' już wyszło z mody? Mimo iż mam masę znajomych, bliższych czy też dalszych to dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z którymi jestem w stanie przeprowadzić konwersację na poziomie. Chyba nie muszę wspominać, że wszystkie te osoby to mężczyźni. 

     

    Czuję się smutny panowie i panie. Czuję się jakby pusty. Brakuje mi takiej osoby jak opisałem wyżej. Oczywiście nie uzależniam swojego szczęścia od tego czy tą osobę znajdę, lub nie. Powiem więcej. Jestem szczęśliwym człowiekiem, jest mi dobrze samemu, ale brakuje mi kogoś kto by mnie zafascynował i ja zafascynował bym tego kogoś.  Ciekawa sprawa. 

     

    Nie wiem czy też tak macie, ale gdy spojrzę na człowieka jestem w stanie powiedzieć czy z tym kimś da radę porozmawiać czy też jest on kretynem. Sporo osób mi mówiło, aby nie oceniać książki po okładce, ale przecież to jest oczywista sprawa. 

    Patrzysz na człowieka z pustym wzrokiem człapiącego w bliżej nieokreślonym celu. Albo te wszystkie smutne kamienne twarze mijające mnie dzień w dzień. Cholera, ale zboczyłem z mojego pierwotnego tematu. Zostawię to na jutro.

     

    Aa, jeszcze wrócę do tematu tej nowo poznanej dziewczyny.  No głupia jak but, ale ładna. Mimo iż nigdy nie kierowałem się seksem w życiu o czym chcę wspomnieć jutro to z chęcią bym ją po prostu ruchnął :P

     

    Doobra jutro muszę poruszyć temat mojej mamy i znajomych. Na razie :rolleyes:

     

    Nawet nie czytam czy jest to poprawnie napisane, więc wybaczcie ewentualne błędy.

     

     

     

     

  11. Scarcity of Knowledge

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 597
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    MODERN SCIENCE AND „NATURALISTIC”* BUDDHISM – ALLIES OR ENEMIES?

     

    Creative_Wallpaper_Buddha_sitting_back_0

     

     

    Human kind, in the course of history, constantly persevered with the idea that there is a gap between humanity and other species, sort of superiority that allows us, as people, to rule the roost. However, if one decides to research and take a closer look at this issue, it no longer applies to all aspects of human life and we are also subjected to conditions programmed into our minds, various predispositions which do not allow us to see the world in a purely objective way. It is said that Buddhism may be of help as a rebellion against natural selection since it gives its own explanations and ways of treating the predicament.

     

     

    TWO NOBLE TRUTHS AND THEIR PERVASIVENESS

     

     

    The First Noble Truth is translated into English language as The Truth of Suffering, although on many occasions scholars argue that this interpretation is not altogether accurate. Thus, they provided a broader description of the term dukkha (in Sanskrit) or duhkha (in Pali) introduced in Buddha's teachings as unsatisfactoriness. This theme returns in many Buddhist's texts and the main idea is that there is always an undercurrent of yearning and the transience of human life present in every pleasure that we strive to grasp. 

     

    The cause of human predicament may be found in The Second Noble Truth in which Buddha clearly states that clinging to possessions and other external factors will eventually lead to dukkha. Even when there is a degree of completeness, it will fade with the passage of time and one will be left with a thirst for more. The oblivion of that fact seems to be ubiquitous for the majority, hence modern science provides further explanations.

     

    Neurotransmitter dopamine, depending on the part of a brain in which occurs, as well as which neurons and receptors are involved, is responsible or at least correlates with the pleasure.

    A research conducted by scientists from University of Fribourg on monkey's neurons involved in the release of dopamine reveals that, after the fruit was given to the animal, there was a dopamine spike which lasted about a third of a second.

     

    In the same study, they trained the monkey that it would reach over and touch a lever and then there would be a fruit juice, thus made anticipation possible. It revealed that the pleasure is even greater in the anticipation process than in the activity itself. Furthermore, when there is anticipation and then the actual object is not delivered, there is a deficit of dopamine activity.

     

    N3U1iyH.jpg

     

     

    Although that is not human brain which was tested, it is sufficient to say that there is a fair plausibility that natural selection formed species so that they put an emphasis on hapiness without noticing the fleeting of the bliss. It may easily be figured out by acknowledging that in distant past there must have been attraction in order to help the species survive.

     

     

    BRAIN ON MEDITATION

     

     

    As mentioned before, the main idea of Buddhism, especially „naturalistic” one, is seeing the essence, the true nature of things. Meditation seems to be a trusted and reliable guide in this process, a step towards taking responsibility for our own states of mind and, therefore, altering human condition to the more objective worldview. One may unearth the patterns and habits of the mind through various practices and traditions,

     

    There are different forms of meditation associated with Buddhism. Tibetan Buddhists, for instance, frequently use visualizations and images, Zen Buddhists meditate on kōans – provoking questions and statements that are used as a test for student's progress in Zen practice. In South Asia, Vipassana meditation is particularly common and puts emphasis on observing the mind. Mindfulness meditation, broadly speaking, consists of observing anything that the individual experiences. Studying the issue would plausibly provide more examples, albeit the top priority in this segment is to sketch the basic idea of this practice.

     

    In recent years, there has been whole lot of information about the effects of meditation on brain such as increase of gamma wave activity or expansion in the amount of white matter in cerebrum, yet the core of meditative experience lies in the part of the brain called the default mode network.

    It is culpable of all the thoughts that arise when an individual is not concentrated on any particular task. A paper published in the proceedings of the National Academy of Sciences verify that when people practice meditation, the default mode network gets more tranquil.

     

    3DUEaUv.jpg

    Fig.1. Experienced meditators demonstrate decreased DMN activation during meditation. Brain activation in meditators > controls is shown, collapsed across all meditations (relative to baseline).

     

    This very fact is essential since quieter mind tends to be more peaceful and, in consequence, less judgmental. With a guidance of mindfulness meditation, for instance, if you think about a person whom you do not admire, you can choose not to be attached, just observe the feeling as it arises without negative prejudices. 

     

     

    SHORT SUMMARY

     

    To conclude, various findings and scientific data proves that „naturalistic” or, in other words, western Buddhism, without all deities and additional beliefs, is accurate in identifying the human predicament and offers possible treatment which may help to reorganize lives, especially in present-day world when pursuit of career and obsession about possesions tends to cloud human's vision.

     

    ______________________________________________________________________________________________________________________________________________

    • The term „naturalistic” refers to western tendencies in which people apply certain practices from Buddhism, albeit without deities and other elaborate beliefs.

     

     

    References:

     

    http://www.jneurosci.org/content/13/3/900.full.pdf (A study about monkeys and dopamine activity)

    http://www.pnas.org/content/108/50/20254.full (Meditation and the default mode network)

     

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1325
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 2
      wpisy
    • 4
      komentarze
    • 919
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Jestem tylko człowiekiem.

    Rozbitkiem, na skali kosmosu. Zbiorem genów, wypadkową losu.

    Nic nie jest moje, nigdy nie było. Nic w nigdy mnie nie dotyczyło.

    Jestem malutkim puchem, nic nie znaczącym statkiem, co przez chwilę krótką, przymknie po ziemi ukradkiem.

    Na nic moje starania, na nic krzyk bezduszny, nic to nie zmieni, tak mówi mój anioł zauszny.

    Nic nie wiem, nic pewnego mnie nie czeka, a przede mną zdarzeń rzeka.

    Nurt wody, w której jestem kroplą, gdzie mój oddech jest chwilą ulotną.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Me życie emocji wahadłem, stojąc nad czarną przepaścią jeszcze w nią nie wpadłem.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Kamień w górę, rzut w dół, oszczep podniosę, rakiet rój. Nic to. Marność.

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 78891
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Jątrzenie w umyśle.


    Teksty "duchowe", wiedza alternatywna, czakramy, meridiany, aura, krokodyle, pola energetyczne... to wszystko zaczyna mnie już nużyć. Kanały energetyczne - z czego są one zrobione, czy są częścią ciała? Jeśli nie, to jak są z nami połączone i wpływają na to co jest w ciele? Czakramy - podobnie. Czy twórcy tych koncepcji w ogóle próbowali je udowodnić? Jak tu z nimi dyskutować? Jaka byłaby metoda badania tych zjawisk. Ja nie jestem uprzedzony w tym temacie i chciałbym przeprowadzić doświadczenia, jako człowiek, który nie wie; a nie jako racjonalista, które próbuje ludzi poszukujących nowych metod leczenia i wpływania na rzeczywistość poniżyć. Ale czy ludzie w to wierzący rzeczywiście chcą sprawdzić, czy przypadkiem nie dali się wrobić? 


    Pozytywne myślenie, czyszczenie umysłu, kierowanie świadomości na ciało, dążenie do oświecenia, podmienianie myśli, wmawianie sobie tego, co chce się osiągnąć, uspokajanie siebie metodami relaksacyjnymi w chwili, gdy chcę kogoś zniszczyć za to co mi zrobił... To dla mnie jątrzenie w umyśle, które wyczerpuje nerwowo człowieka. Po długim czasie stosowania takich metod można się wymęczyć swój układ nerwowy, że wejdziemy w stany depresyjne. Wstanie z łóżka będzie wyzwaniem, jeśli wyjdziemy z domu będziemy szli bez żadnej motywacji, myśli będą pojawiać się i znikać bardzo powoli. Świetnie, ograniczyłem swój myślotok - niedługo będę oświecony.


    Z tym oświeceniem to też ciekawe sprawa. Rozumiem, że można być mniej lub bardziej świadomym, zależnie od tego co się spożyło, od warunków zewnętrznych. I czym miałoby być to oświecenie  - utrzymaniem maksymalnej świadomości wszystkiego co się postrzega? Jak organizm miałby to wytrzymać? Co to w ogóle znaczy być bardziej świadomym? Przykładowo gdy jestem w parku mogę skupiać się na przyrodzie i zauważać co raz więcej elementów. Ale gdy mówimy, że ktoś został uświadomiony seksualnie, to tak naprawdę zdobył pewną wiedzę, którą może sobie przedstawiać potem w umyśle. Nie jest tego świadomy ciągle.
    Takie nie dające się dowieść teorie i koncepcje mi nie przeszkadzają, dopóki ktoś nie bierze za nie pieniędzy z podatków.


    Zamiast zajmować się oświeceniem, wolę zająć się głównie swoim ciałem. Pod wpływem gwałtownych wydarzeń można wpaść w załamanie i siła oparta na umyśle nie pomoże. Zaś wykształcone ciało przez pewien czas jeszcze będzie można wykorzystać.

    • 1
      wpis
    • 10
      komentarzy
    • 768
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam czytających na moim pierwszym wpisie na blogu. Zamierzam podzielić się moimi doswiadczeniami z zycia na różne tematy, mimo młodego wieku myśle ze swieże spojrzenie sie przyda na niektóre sprawy :D

     

    Przez całe swoje życie byłem mniej lub bardziej rycerzyk, przynajmniej jeśli chodzi o relacje z kobietami. myslalem ze jesli bede dla nich miły, kupował kwiatki i zapraszał na kolacje to dostane od nich seks.

    Nie mogłem się bardziej mylić.

     

    Starałem się żeby ludzie mnie lubili, nawet za cenę nie bycia fair samym ze sobą, robienia czegoś wobec siebie. Nie umiałem się postawić w prawie żadnej sytuacji, mało asertywny byłem.

     

    Wszystko się zmieniło gdy zacząłem cwiczyć na siłowni w wieku 18 lat (wcześniej nie uprawiałem zadnych sportów i nic nie umiałem). Zrobiłem się duzo większy "naturalnie", ludzie zaczeli mi bardziej okazywac szacunek ale mentalnie za duzo

    to sie nie zmieniło. W pewnym momencie wpadłem na pomysł ze warto zbadać hormony. Okazało się ze testosteron mam poniżej dolnej granicy mimo CWICZEŃ i w miare zdrowego trybu zycia (siedzący, ale nie piłem nie paliłem juz wtedy, w miare ok sie odzywiałem).

     

    W tamtym okresie bałem się iść do lekarza w takiej sprawie, więc postanowiłem wziąśc sprawy w swoje rece i zainwestowałem pieniązki w Testosteron Propionate.

     

    Po pierwszym zastrzyku moje życie juz na zawsze sie zmieniło, na lepsze.

     

    Można się tylko domyslać co to znaczy byc samcem alfa z wysokim poziomem testosteronu, ale jedyna szansa by sie o tym przekonać to wejśc na cykl. Miałem więcej energii, większy apetyt, przestałem być pobłażliwy dla ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia, byłem o wiele bardziej skłonny do podejmowania ryzyka, mnóstwo pomysłów. Czułem się lepszy od szarej masy która nadal szła w starym tempie i próbowali ze mna rozmawiac na jakies denne tematy. Przytyłem ponad 10 kg w ciągu 2 miesięcy, z czego połowa to suchy miesien(badałem BF).

     

    Po 3 miesiącach zszedłem z pierwszego skromnego cyklu 100mg EOD prop, oczywiście nie czułem się juz jak bóg ale zachowania i odruchy których sie nauczyłem na cyklu zostały ze mną. Oczywiście nie łudziłem się ze to pierwszy i ostatni cykl bo czegos takiego nie ma.

     

    Do myślenia daje bardzo to, ze kobieta może iść do lekarza legalnie po progesteron (tabletki antykoncepcyjne) i zaden lekarz jej nie odmówi, przynajmniej nie slyszalem o takim przypadku. to jest norma, az dziwne ze jeszcze tego nie ma bez recepty. Ale jeśli ja jako facet pójde do lekarza i poproszę o testosteron zebym sie lepiej poczuł to wiekszosc odmówi bo powie ze nie maja na ten temat wiedzy (znam znajomych którzy chcieli wziasc) albo trzeba robic badania, dostanie sie najpierw jakies tabletki pozniej zele... a na koncu dopiero prawdziwy testosteron domiesniowy ale najczesciej dawka taka ze szkoda gadać. (ja taka dostalem od lekarza, ale to temat na inny wpis).

     

    Od wielu lat obserwuje sie zniewieszczenie mezczyzn, testosteron spada rażąco co roku o jakieś 1% w skali globalnej. Jedynie kto na tym zyskuje to kobiety i rządy które maja facetów którzy sie nie postawią i są grzeczni, nie chcą ryzyka, wolę piwo i telewizor... dobrze to nie wróży.

     

    Pozdrawiam

     

     

  12. Pan Kabat75
    Ostatni wpis

    Andropauza.

    Kłopoty z erekcją.

    Zdradzany.

     

    Takimi słówkami potrafią nas karmić niektóre kobiety (coraz bardziej wierzę, ze któregoś dnia uwierzę w to, że jest mniej niż 50% wśród kobiet). Nazywają się czarownicami.

    Ach, ach!

    Jakbym miał już dość, postąpiłbym po chamsku i spytał "czy to prawda, że czarownice dobrze dają dupy?"

    Ale wolę wybierać lepsze rozwiązania - tak jak teraz skupię się na istocie tego co mam na myśli.

     

    Otóż, Mój Drogi Żołnierzu, jesteś Nieśmiertelny.

    Zadbaj tyko o to.

    Dziwisz się? Nie ma czemu, tylko zauważ Siebie. Dbaj, pieść i dogadzaj Sobie. Wystarczy na wieczność.

     

    Ostatnio mało o siebie dbałem, więc po dzisiejszym podjeździe do cudnie uśmiechającej się blondynki drżały mi dłonie. Numer telefonu dostałem. Wygląda na zajętą... Nie dbam jednak o przyszłość, dbam o Siebie.

    By być Nieśmiertelnym jak my wszyscy, Żołnierze.

     

    Czuj duch!, Zwycięzcy!

  13. Zapiski Eldritcha

    • 1
      wpis
    • 4
      komentarze
    • 813
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Systematycznie na forum pojawiają się wpisy opisujące relacje z kobietami które mają problemy z software'm (w przybliżeniu można to określić jako problemy z osobowością, schematy postępowania), dalej będę je nazywał kosmitkami. Autorzy prześcigają się w licytowaniu procentu napotkanych kosmitek, tymczasem źródła (Wikipedia) podają znacznie niższy ich udział w populacji. W niniejszym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię różnicy między postrzeganą i rzeczywistą częstością występowania kosmitek.

     

    Proszę wyobrazić sobie eksperyment polegający na wystawieniu rano w markecie skrzynki z owocami. Wieczorem w skrzynce pozostaną wymiędlone i w jakiś sposób niepełnowartościowe sztuki. To zjawisko opisywane jest w teorii ekonomii jako przykład działania prawa Kopernika-Greshama: jeśli na rynku występują dwa rodzaje monety o tym samym nominale i różnej zawartości kruszcu, to monety o wyższej zawartości kruszcu będą zatrzymywane (gromadzone, tezauryzowane) zaś w obiegu pozostaną monety o niższej zawartości kruszcu. Przenosząc to na rynek partnerek, jeśli na tym rynku występują kobiety o różnym stopniu "poukładania w głowie", to kobiety które mają lepiej poukładane w głowie prawdopodobnie będą w związkach, zaś kosmitki raczej pozostaną w obiegu (oczywiście przy założeniu ceteris paribus).

     

    Podobny problem opisywany jest jako "market for lemons": wiadomo, że w komisie są dwa rodzaje samochodów - "dobre" (wisienki) i "kiepskie" (cytryny), przy czym nie jest łatwo zweryfikować do której grupy należy dany samochód. Nabywca nie wie jaki jest stan samochodu, i jest gotowy jest zapłacić za średni stan samochodu. Ok, ale osoba która sprzedaje wie do której grupy faktycznie samochód się zalicza, zatem jeśli samochód jest wisienką, to cena za średnią jakość nie jest dla osoby wystawiającej zadowalająca. Powoduje to, że wystawiane są raczej samochody o kiepskiej jakości, co powoduje dalszy spadek przeciętnej jakości oferowanych samochodów, i w ślad za tym, oferowanych cen. Powoduje to dalsze wycofywanie lepszych samochodów z rynku. Przenosząc to na rynek partnerek, wniosek jest taki sam jak w akapicie powyżej, na rynku pozostają raczej kosmitki niż normalne kobiety.

    Właściciele samochodów o lepszej jakości będą starali się samochód komuś kto im ufa, udzielą gwarancji, postarają się o certyfikat jakości. Przenosząc to na rynek partnerek, laski bardziej poukładane wiedzą że są bardziej poukładane i zwiążą się raczej z kimś "kto wie jakie są naprawdę" (w praktyce "z kimś kto ją dobrze zna").

     

    Na koniec jeszcze jedna kwestia: czy jeśli kobieta wychodzi na rynek z facetami to ma miejsce analogiczna prawidłowość? Powyższe przemyślenia mogą wg mnie mieć zastosowanie i wobec facetów. Ale nie należy zapominać, że ww rozumowania to uproszczenie rzeczywistości, które uwzględniają to co uwzględniają i nie uwzględniają całej reszty rzeczywistości. Inaczej zmienia się w czasie wartość kwiatów ciętych, a inaczej wartość wina.

     

    Przy dokonywaniu powyższego wpisu korzystałem z Wikipedii.

  14. italy-shipwreck-trial.jpg

     

    Statek na mieliźnie, czyli szalone nawigatorki 

     

    Jadąc wczoraj nie swoim samochodem odpaliłem sobie radio, a że trasa do pokonania względnie krótka to zostawiłem na tzw. Jedynce, czyli Pierwszym Kanale (oceniając po tym co usłyszałem dosłownie) Polskiego Radia, nie chcąc ingerować w preferencje właścicielki. Może miałem to nieszczęście, że akurat trafiłem na audycję "Sterniczki", gdzie już nazwa sama w sobie uderza swoim feminazizmem w jakże propagandowym stylu. Wszakże obsada godna nazwy, kobiety wykształcone i na stanowiskach, prowadzącym był Robert Kowalski (pięknie przytakiwał), a oto lista gości wczorajszej:

     

    Halina Bortnowska - filozofka, teolożka, Fundacja Helsińska;
    dr Kinga Dunin - pisarka, publicystka, Krytyka Polityczna;
    prof. Małgorzata Fuszara - socjolożka, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW;
    Draginja Nadażdzin - szefowa Amnesty International Polska.

     

    Wszystkie powyższe informacje zaczerpnąłem z internetowej ramówki po powrocie do domu. Audycji słuchałem jakieś 20 minut. Po tym czasie, ze względu na poziom przedstawianych poglądów, który zaczął wywoływać we mnie negatywne odczucia (co odkryłem zauważając, że zaczynam podświadomie mocniej dociskać pedał gazu - sam nie wiem, czy chciałem tą bezmyślność zgasić jak papierosa czy zagazować) postanowiłem rzucając do prowadzącego "kończ waść, wstydu oszczędź" oszczędzić sobie dalszej indoktrynacji.

     

    Pokrótce ww. damy stwierdziły co następuje:

    - że przed przybyciem uchodźców kobiety też nie były bezpieczne i gwałty się zdarzały;
    - że to wina władz, że nie zorganizowały w żaden sposób uchodźcom czasu na sylwestra;
    - że nie można uchodźców winić, bo przecież jakby gdzieś wpuścić pół miliona Polaków, bez pracy 
    i w trudnej sytuacji to pewnie zachowaliby się oni identycznie;
    - nie wiemy czy to byli uchodźcy i jaka cześć z nich (wychodzi na to, że gwałcili Niemcy i teraz chcą zwalić wszystko na biednych imigrantów spod znaku półksiężyca).

     

    Nawet nie chcę wiedzieć, jakie jeszcze bzdury pojawiły się w dalszym przebiegu tej audycji. Mogę jedynie podziękować za krótkie podniesienie mi ciśnienia, takiego skondensowanego uderzenia marksizmu kulturowego się nie spodziewałem. Pewnie gdybym był sporo starszy to zdjęliby mnie zawałem, bo publiczne media omijam z daleka z tą ich kulturalną misją i obiektywnością polityczną. Także pamiętajcie: nagłe włączenie mediów publicznych może zagrażać Waszemu życiu lub zdrowiu.

     

    Paniom dyskutującym w studio proponuję przejechać się do Hamburga i zaspokoić potrzeby tamtejszych młodych i jurnych mężczyzn o śniadej karnacji, którzy swoje kobiety, matki i siostry zostawili na pastwę gwałtów w strefie wojennej. Wszakże najlepszym sposobem zapobiegania przestępstwu jest prewencja. Bardzo chętnie i tym razem wyjątkowo słusznie zarzucały, że nie zadziałała męska w postaci niemieckiej policji. Zatem pora pokazać im jak to się robi - kiecki w górę i do roboty - niech żyje "siostrzeństwo" kobiet całego świata!

     

    http://www.polskieradio.pl/7/4398/Artykul/1567762,Ataki-na-kobiety-w-Kolonii-Dlaczego-do-nich-doszlo

     


     

  15. TradeMe

    W dziennym handlu trzeba gdzies sobie wystawic limit przy ktorym sie sprzedaje pozycje, bo straty moga isc w nieskonczonosc. To jest podstawa tzw. Money Management (ale o tym innym razem). Gdzie ten "hamulec" postawic? Na to kazdy ma inny sposob. Ja patrze na moje konto, gdyz nie raz mi moj broker konto zamknal z braku pieniedzy.

     

    A wiec dzisiaj pokaze wam, jaka gielda jest bezlitosna i jak mozna szybko spasc na pysk i przypalic sobie dupe

     

    Sytuacja wyjsciowa w DOW:

    2016-01-06_22-20-17.jpg

     

    Moje pozycje sprzedalem przy 16818,67 punktow.

     

    A najnizszy poziom byl.. przy 16815,57 punktach. Gdyz od tego momentu, zaczelo sie "cos takiego":

    2016-01-06_22-29-34.jpg.1cf8bedbcb233846

     

    Co dla mnie oznaczalo by, ze bym wyszedl na 0 (break even). A tak: -2736,98€

    2016-01-06_22-08-01.thumb.jpg.f09a08854e

     

    Boli? Boli. Mysle, ze by mniej bolaly, gdyby DOW nadal spadal, a nie dokladnie 3 punkty po sprzedazy, zaczal wzrastac. 

    Mozna sie tez wkurwic. Ale nie pierwszy raz mi sie to zdazylo, a wiec (staram sie) byc spokojny.

     

    to be continued...

     

    P. S. A-ha, jeszcze jeden komentarz dla "fachowcow": to nie byl tzw. "stopp-loss fishing" od mojego broker-a, bo ja sam "recznie" sprzedalem.

     

  16. redBlog

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 1431
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Początek rozwoju prawa rzymskiego datuje się na rok 753 p.n.e. , zgodnie z tradycją jest to również data założenia Rzymu.

    Mimo upadku zachodniej części cesarstwa w roku 476 n.e. spowodowanego najazdem Germanów, historia rozwoju prawa toczy się dalej.

    Datą kończącą wspaniały okres rozwoju prawa rzymskiego jest śmierć panującego w części wschodniej Justyniana (Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus) w roku 565 n.e.

    Podczas panowania Justyniana dokonano największej kodyfikacji prawa w okresie antyku, podsumowania całościowego dorobku myśli prawniczej.

    Jak łatwo zauważyć ramy czasowe obejmują trzynaście wieków, samo państwo rzymskie przechodziło w tym czasie znaczące zmiany ustrojowe. Naturalnym procesem jest iż wraz ze zmianą ustroju podąża zmiana w prawie. Kolejne formy ustrojowe to monarchia (do 509 r. p.n.e.), republika (do 27 r. p.n.e.), pryncypat (do 284 r. n.e.), dominat (do 565 r. n.e.).

    Okres prawa archaicznego (753 r. p.n.e. - połowa III w. p.n.e.)

    Był to okres wczesnego rozwoju państwowości, w owym czasie Rzymianie zajmowali się w znacznej mierze uprawą roli oraz pasterstwem. Występowały inne przejawy życia gospodarczego lecz stanowiły one margines działalności ludzkiej. Dominowało prawo kwirytarne (Quirites) opierające się głównie na prawie zwyczajowym. Powolny proces przemian rozpoczął się dzięki działaniom magistratu i zastępowaniu prawa zwyczajowego ustawami.

    Dokonało się przejście formy państwowej z monarchii w republikę, jednakże nie odcisnęło ono silnego piętna w prawie jako takim.

    Druga połowa okresu archaicznego zaowocowała narodzinami ustawy XII tablic (lex duodecim tabularum), której to ustawie poświęcę oddzielny wpis.

    Nasiliła się działalność interpretacyjna uczonych z dziedziny prawa, powoli powstawało to co dziś nazywamy systemem prawa.

    Okres prawa klasycznego (połowa III w. p.n.e. - 235 r. n.e.)

    Zbrojna ekspansja Rzymu oraz zwycięskie wojny zaowocowały napływem bogactw oraz niewolników.

    Napływ kapitału doprowadził do rozwoju zarówno produkcji rolnej jak i przedsiębiorstw przemysłowych, rozwój tych drugich doprowadził do wzrostu produkcji, poszła za tym szeroko pojęta wymiana towarowa również o charakterze międzynarodowym.

    Wykształcił się nowy dział prawa ius gentium czyli prawo narodów - wspólny system prawny dla wszystkich obywateli cesarstwa regulujący relacje prawne z cudzoziemcami.

    Wprowadzono nowości takie jak urząd pretora dla peregrynów i stosowany przezeń proces formułkowy (agere per formulas), który stał się główną formą cywilnego postępowania sądowego w końcowym okresie republiki i przez cały okres pryncypatu. Dawał on możliwość uczestnictwa w procesie osobom nie będącą obywatelami, rozszerzał ochronę praw prywatnych, był mało sformalizowany.

    Z przejściem ustrojowym republiki do pryncypatu wiązało się powstanie nowych czynników prawotwórczych takich jak : cesarz, senat, nauka prawa. Czas przejścia czyli rok 27 p.n.e. jest granicą wyznaczającą podział okresu klasycznego na dwa podokresy.

    Okres prawa przedklasycznego obejmujący ostatnie wieki republiki oraz okres prawa klasycznego obejmujący pierwsze wieki pryncypatu.

    Wszystkie zmiany zachodzące w tych okresach doprowadziły prawo rzymskie do szczytowego rozwoju.

    Okres schyłkowy/ poklasyczny (235 - 565 n.e.)

    Rozkład ustroju niewolniczego doprowadził do upadku gospodarczego Rzymu, efektem tego był kryzys w wielu dziedzinach życia społecznego.

    Spadek wartości pieniądza zaczął cofać obrót gospodarczy do czasów wymiany naturalnej.

    Ciężar wydatków państwowych spoczął na klasie średniej (znacie to z czasów bardziej współczesnych? ;) ) , doprowadziło to zubożenia ludności, mimo usilnych prób zahamowania tego poprzez liczne reformy administracji państwowej (tak dziś też jesteśmy na równi pochyłej tyle że nikt nie stara się nawet nic reformować, wręcz przeciwnie etatyzm pełną gębą). Rok 395 n.e. przyniósł podział państwa na część wschodnią i zachodnią.

    Prawo klasyczne nie było dostosowane dla nowych warunków, wręcz niezrozumiałe dla urzędników państwowych, rozpoczęły się unifikacje prawa.

    Głównym źródłem prawa stały się konstytucje cesarzy, władców absolutnych (dominus).

    Upadły prawie wszystkie czynniki prawotwórcze, paradoksalnie spowodowało to rozwój szkół prawniczych zarówno na wschodzie i zachodzie.

    Ostatnim i największym dziełem prawodawstwa rzymskiego była wspomniana na wstępie kodyfikacja Justyniana.

     

    cdn.

     

    200px-Meister_von_San_Vitale_in_Ravenna.jpg Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus

    źródło:

    prawo_rzymskie_zarys_wykladu_wraz_z_wyborem_zrodel_0_b.jpg

  17. blog-0493268001445583731.jpgKsiążka - klejnot, z równie dobrą ekranizacją kinową i chyba jeszcze lepszym serialem telewizyjnym z 1977 roku. Role Kamasa i Pawlika, szczególnie tego ostatniego jako starego Rzeckiego - prawie oskarowe. Wiem, wiem - lektura szkolna a do obowiązkowych lektur każdy w swoim wieku podchodzi tak jak podchodzi. O dziwo, jak na szkolną lekturę - mnie ta książka pochłonęła.

    Bo Stanisław Wokulski, Panowie, to jeden z nas. Cała ksiażka jak i serial pełen jest perełek do wychwycenia, które o ile umykały mi w wieku młodzieńczym tak teraz wręcz rozsadzają tą powieść i nadają jej wyjątkowego kolorytu. Mamy więc wzorcowy przykład rozwoju wewnętrznego. spektakularną przemianę osobowości a całość gra w tonie niewłaściwie ulokowanej fascynacji. Co potrafi zauroczony od stóp do głów mężczyzna (a czego przede wszytkim nie potrafi!) i czym tak naprawdę kieruje się w swych wyborach kobieta rozpuszczona licznymi adoratorami i przyzwyczajona do poklasku oraz atencji. Jest to nic innego jak rzeczy, o których tak często-gęsto piszemy na forum.

    Książkę i serial odkrywam na nowo. Niegdyś, gdy miałem z nimi styczność - byłem chłopcem, większym dzieckiem. Obecnie odkrywam będąc mężczyzną z bagażem pewnych doświadczeń życiowych i związanych z nimi postaw oraz poglądów. Fanstastyczne uczucie a odkrywane na nowo perły życiowej mądrości, padające co pewien czas z ust bohaterów - tylko pogłębiają to doznanie. Bo każdy z nas był, jest lub będzie w którymś etapie swojego życia ... Stanisławem Wokulskim.

    9080f78f4c986e30455c7131c021d510,300,0,0,0.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=5s5efgi1qzA

  18. friendship

    • 3
      wpisy
    • 27
      komentarzy
    • 2412
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    homer
    Ostatni wpis

    Jak to jest do jasnej cholery że jak człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi to zazwyczaj dostaje za to kopa w tyłek i co najgorsze nigdy nie uczy się pod tym względem na swoich błędach. Nie wiem, może to kwestia dobrego serca i faktu że samemu się sporo przeżyło w przeszłości, albo może jestem po prostu naiwny. Ale cięzko mi to ocenić. Ale podając kilka przykładów z życia.

    1.To pierwsze to chyba zdecydowana większość z was przeżyła. Jak człowiek pożycza swojemu koledze/koleżance/kolegom (resztę sami dopiszcie ;) ) pieniądze i później zapomina się o istnieniu takiej osoby która pożyczyła ten przysłowiowy ,,chajs''. Ok, rozumiem, są różne sytuacje w życiu. To fakt. Sam wiem to po sobie. Ale ludzie, litości, ciężko po prostu zadzwonić do takiej osoby i powiedzieć coś w stylu:,,posłuchaj stary, nie mam aż tyle pieniędzy ile myślałem. Nie mógłbym później/część teraz tylko oddać''. Czy to takie trudne!!! Sam mam często bardzo ciężko (to już trzeba moim ukochanym rodzicom za to podziękować :) ) ale staram się na bieżąco swoje długi oddawać. A jak nie jestem w stanie, to robię tak jak powyżej. W ten czas całkiem inaczej wychodzę w oczach swoich znajomych.

    2.Gryzie mnie pewna rzecz. Dlaczego ludzie są tak CHAMSCY, że za to, że pomagałem swojej mamie jak i pewnej dziewczynie, z którą nie byłem-żeby nie było, (nazwijmy ją abc :D ) dostałem od nich tak jakby w ,,pierdol''. Szczególnie moja matka, gdy za jedną kłótnię mnie w domu wyrzuciła. A wyjaśniając, tym dwóm osobom pomagałem bardzo finansowo. Mimo tego, iż mam trzech komorników dzięki właśnie moim rodzicom. Bo nie chciało im się spłacać swoich długów z mieszkaniem, a komornicy nie mieli jak ściągać od nich pieniędzy, to mi siedli na konto w pracy. Czyli dostaję z 1300 zł (fakt, niektórzy jeszcze mniej mają pieniędzy) a mimo tego regularnie dawałem swojej matce po 300 zł na życie, a kolejne 350 nawet to 400 zł (!) dawałem tej abc. Powodem mojej pomocy dla abc była jej beznadziejna sytuacja życiowa. Dziewczyna zaszła w ciążę ze swoim, który długo się nawet nie przyznawał do dzieciaka i ją kompletnie olał i przy tym też w którymś momencie została wygoniona z domu przez swoich rodziców. Podsumuwując, dziewczyna bez pieniędzy, bez mieszkania i będąca w ciąży. Więc postanowiłem jej pomóc. Znalazłem jej coś na wynajem, gdzie zgadałem cenę 300 zł miesięcznie (czyli cholernie mało!). Płaciłem ZA NIĄ te mieszkanie i zazwyczaj dawałem jej dodatkowo 50-100 zł na żywność. Fakt, bardzo niewiele ale patrząc na moją wypłatę... Ale wracając do tematu przy tym jeszcze za swoje pieniądze które mi zostały jeszcze dodatkowo potrafiłem kupować swoim rodzicom jedzenie i dodatkowo coś pożyczyć.Często nic mi już potem nie zostawało i sam czasami głodowałem. Bo miałem dosyć jak słyszałem że w swoim własnym domu (od mojego ojczyma) że jem NIE ZA SWOJE pieniądze.

    3.Jaki z tego morał. A mianowicie taki, że na dłuższą metę nie warto ludziom pomagać. A przynajmniej nie do przesady jak w moim przypadku. Ponieważ za moją udzieloną pomoc dostałem kopa w dupę od swojej matki i musiałem z dnia na dzień szukać mieszkania i się samemu teraz utrrzymywać za 1300 zł (albo i za 0zł, bo to mi niestety grozi ;( ) tylko za jedną poważnieszą kłótnię, gdzie nie tylko ja byłem tam winien. A natomiast w przypadku abc, gdy poprosiłem o głupie 50 zł, usłyszałem że ,,mało'' jej pomagałem, że jak nie chciałem to nie musiałem jej pomagać i krótko dała mi to zrozumienia że na jej pomoc nie mam co liczyć... A tą pomoc dostałem od ludzi, od których nigdy w życiu bym się nie spodziewał. :) Dzięki temu właśnie wywiązała się pewna przyjaźń która trwa to teraz (mimo pewnej poważnej kłótni powinna ona dalej trwać). Zresztą wspominałem o tym już w swoim pierwszym blogu http://braciasamcy.pl/index.php/blog/19/entry-123-hej/

    4.Krótko mówiąc ,,Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie''. I zapewniam was że tutaj w tym przypadku liczy się jakość, nie ilość.

    PS.Ten post nie ma na celu pokazanie siebie samego w świetle ,,jaki to ja nie jestem'', chwalenia ani żalenia się sobą. Nie oczekuję przy tym także pomocy ani zrozumienia. Wyrażam tu tylko swoje poglądy oraz mój punkt widzenia na to wszystko.