Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 17.12.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Szanowni Modzi, Bracia, Panie z rezerwatu, hejterzy; Z okazji świąt chciałbym życzyć: 1. Moderacji wyższego i niższego szczebla za ich często ciężką pracę, zaangażowanie, poświęcenie - by inni Bracia i Panie mogli spokojnie oraz z przyjemnością korzystać z naszego forum. 2. Braciom z forum za to, że pomagacie swoimi historiami i doświadczeniem zagubionym i poranionym kolegom, oraz sami czerpiecie pomoc od bardziej doświadczonych, przez co piękna idea czynienia dobra i pomagania innym może się ziścić dzięki waszej pracy, energii i wydatkowi czasu, że nie wspomnę o dotacjach za które serdecznie dziękuję, i które dzisiaj przepiję. 3. Kochanym Paniom z rezerwatu, że swą obecnością zwiększają poziom testosteronu i adrenaliny Braciom, i po prostu za bycie z nami. 4. Hejterom, trollom, wariatom, szaleńcom, socjopatom, osobom psychicznie chorym, Sławkowi - za to że dzięki waszej pracy i zaangażowaniu w sprawy forum i moje prywatne, wzrastamy w wiedzę o tym jak się przed wami bronić, a przez to stajemy silniejsi i bardziej trzymamy się razem każdego dnia. Tak więc kochani życzę wam z całego serca: 1. Nawiązania kontaktu z tą Boską cząstką w nas, która daje nam spokój, zadowolenie, szczęście i nie żąda nic w zamian, 2. Coraz wyższej samooceny każdego dnia, byście sami siebie nauczyli się szanować, kochać, lubić i traktować z życzliwością, 3. Zdrowia, pomyślności w zamierzeniach i interesach. 4. Dla zaobrączkowanych i dzieciatych, zadowolenia z dzieci i by zdrowo, mądrze rosły, oraz zadowolenia z kobity, niech będzie zawsze szczupła i ciasna! 5. Niech wasi wrogowie odstąpią od was, precz odejdą.
    38 polubień
  2. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Jako, że mamy okres taki jaki mamy, postanowiłem przelać na klawiaturę garść swoich spostrzeżeń odnośnie aktualnej szopki. 1. Kilometrowe kolejki w marketach. Wyścig szczurów, kupowanie żarcia w ilościach hurtowych. ,,Bo tak trzeba, bo są święta''. Żadnej refleksji ,,czy ja tego naprawdę potrzebuję?''. Opychanie się jak świnia i zapijanie tego wódką. ,,Bo tak trzeba''. 2. Zabijanie karpia. Bo taka tradycja. Kurwa, serio? Religia pokoju, święta, czas miłości i wybaczenia, a w znacznej ilości polskich domów tłucze się niewinne stworzenie młotkiem w łeb. Zakładając, że Jezus istnieje, musi on się w tej chwili śmiać do rozpuku z tego, jak ludzie świętują jego urodziny, albo prędzej wygląda tak: Ja na jego miejscu tak bym wyglądał patrząc na swoich obłudnych wyznawców. ,,Religia pokoju i miłości'', a szlachtuje się zwierzęta w imię wydumanych tradycji. To wszystko już dawno zresztą przestało być warunkowane wiarą, a stało się zwykłą pogonią tak naprawdę nie wiadomo za czym. Wszyscy to robią i się nie zastanawiają. 3. Kłótnie, awantury, krzyki, wyzwiska. Bo źle stół stoi, bo Kryśka niedobre ciasto przywiozła i tak dalej. 4. Udawana miłość i pokój przez 10 minut podczas składania życzeń, a potem pijaństwo i obrabianie dupy każdemu. Bo sąsiad kupił nowego Mercedesa E-klasę, chyba nakradł, a tamten Michał spod szóstki to do tej pory nie ma dziewczyny, pewnie pedał, zdechnie sam i nikt mu szklanki wody nie poda. Pojedzą, pochlają, zesrają się i... tyle. Poudają przy stole, ponapinają się przed rodzinką i sąsiadami, nie myśląc w ogóle o tym, dlaczego takie święta są obchodzone. O Jezusie mało kto już pamięta, chociaż uważają się za głęboko wierzących. Umieściłem to w dziale ,,Co Cię wkurwia?'', chociaż tak naprawdę to mogę się tylko z tego śmiać albo uśmiechnąć pod nosem w akcie politowania...
    34 polubień
  3. Ja tylko na krótko, napiszę coś co mam nadzieję posłuży za refleksję dla innych...Ostatnimi czasy zauważyłem pewien fakt obecny na forum, mianowicie chodzi mi o to że jest coraz więcej waśni i niepotrzebnych kłótni, przeważnie o tematy z dupy. O ile każdy inteligentny mężczyzna który dostąpił zaszczytu wymiany poglądów w tym pięknym i wyjątkowym miejscu ma prawo do głoszenia swoich poglądów, to szczerze przyznam że wkurwia mnie coraz więcej konfliktów na forum między użytkownikami, chamskie wycieczki personalne, brak zrozumienia i popularne w naszym kraju ''Ja kurwa wiem lepiej'' Jeśli mamy być zgrana grupą świadomych i silnych facetów to musimy trzymać się razem, znaczy nie musimy, wolna wola, natomiast chciałbym zwrócić uwagę że istnieje takie mądre powiedzenie że zgoda buduję, niezgoda rujnuję... Oczywiście moim zdaniem jak najbardziej jest wskazane solidne męskie prowadzenie dyskusji, bo to ma być w pewien sposób ''fabryka'' silnych mężczyzn których prowadzi wspólna idea z której czerpią siłę do dalszej walki, bo nie oszukujmy się, życie to ciągłe zmagania, a nie wyposzczonych pizdeuszy w rozciągniętych tureckich swetrach, dlatego solidne męskie argumenty podparte często gęsto ''kurwami'' jest jak najbardziej wskazane, ale taka postawa ma być jednak zalążkiem pozytywnych zmian w życiu osób które tu się udzielają, a nie dziecięcych wycieczek okraszonych fochem i zamykania się w swoim świecie, ograniczając się tylko do swojego światopoglądu. Mamy być grupą indywidualistów których łączy wspólna idea... Także reasumując, trochę więcej szacunku wśród braci do braci, bo mamy szanse zbudować coś wspaniałego, mamy tu grupę naprawdę fajnych ludzi, często bardzo inteligentnych osób z masą talentów i wiedzy, nie marnujmy tego ale konstruktywnie wykorzystajmy Z pozdrowieniami Assasyn.
    29 polubień
  4. Panowie, dzisiaj trochę dłużej. Czymś, o co stale zahacza się w dyskusjach na tym forum jest tzw. matrix. O niego się wszystko rozbija, na niego wszędzie trafiamy. A co to w ogóle za zwierzę? Najkrócej powiedziawszy, jest to panująca w społeczeństwie powszechna ideologia, stworzona przez elity na potrzeby przeciętnych "Januszy". Oczywiście nie służy ona potrzebom zwykłych ludzi, tylko nadzorców stada. Owieczki mają być nieszczęśliwe, mnożyć się i kupować - panowie je golą i strzygą. Tutaj dochodzi jeszcze specyfika naszego kraju, który jako kolonia zachodniego kapitału, jak słusznie mówi Marek - taki ekonomiczny obóz koncentracyjny, jest miejscem rabunkowej gospodarki zasobami ludzkimi. Z tego powodu owieczki goli się u nas do kości, a i z mnożeniem pogłowia przy pustym korycie jest dosyć nietęgo. To jednak problem naszych pastuchów, a my się tymczasem przyjrzyjmy jak zarządzają stadem. Propaganda, prawo, religie, doktryny. To wszystko istnieje już od głębokiej starożytności, a chyba nawet początku człowieka jako gatunku. Podział na masy i elity też jest czymś naturalnym i nie ma w nim nic złego. To wszystko utrzymuje ludzkie stado w kupie i pozwala mu przetrwać we wrogim środowisku i pośród innych stad. Pewien zasób wspólnych wartości i ogólnie uznawanych pojęć jest po prostu niezbędny, żeby społeczeństwo mogło funkcjonować. W normalnej sytuacji i w zdrowych społecznościach tę rolę pełniła tradycja, religia i prawo zwyczajowe. Dzięki temu jednostka miała wystarczający margines swobody, a jednocześnie mogła spokojnie żyć w ramach tradycyjnych struktur: rodu, plemienia, państwa, miasta, cechu, gildii, gminy itp. Im wyższa cywilizacja, tym sprawy się bardziej komplikują. Dzisiaj technologia i stopień złożoności struktury społecznej wyprzedziły naturę o wiele długości: jesteśmy jaskiniowcami z bronią nuklearną. Jak to się ma do tematu? W czym problem w ogóle? Problem polega na tym, że dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu elity dostały do rąk takie narzędzia do kontroli mas, o których w dawnych czasach nie mogły nawet marzyć. Rozwój massmediów, reklamy i nauk społecznych doprowadził do tego, że zwykły człowiek jest dzisiaj całkowicie bezbronny. Pierwsze próby hodowli nowego człowieka, a więc idealnego niewolnika Systemu, były prymitywne. Nazizm, faszyzm, komunizm, co widać po naszej historii, pomimo ogromnych nakładów i pozorów potęgi okazały się niewystarczające i zbyt niewydolne. Dopiero rozwój marksizmu kulturowego wg recepty Gramsciego pozwolił zaprząc dosłownie całą kulturę w rydwan propagandy elit i zmienić świadomość mas. To dzięki niemu panuje dzisiaj feminizm i terror politycznej poprawności. W ten sposób powstał matrix. Z czego on się składa i jak go rozmontować? Oczywiście, jak słusznie prawi nasz Boss, z pozycji zwykłego szaraczka Systemu nie obalisz. Nawet myślenie o tym nie ma żadnego sensu, bo gdybyś miał tak wielkie możliwości żeby cokolwiek zmienić, to jakakolwiek zmiana na korzyść prostych ludzi godziłaby bezpośrednio w Twoje interesy. Jedyne co możemy, to pracować nad sobą, spróbować uciec od stada albo odejść gdzieś na bok, gdzie jest więcej miejsca dla niesfornych owieczek Dobra wiadomość jest taka, że to w zupełności wystarczy: jeśli tylko skutecznie zmienimy swój świat, to tak jakbyśmy zmienili cały świat w ogóle! Jak się do tego zabrać? Zmienić przekonania. Dlaczego to takie ważne? W oparciu o przekonania nasz umysł tworzy emocje. Emocje natomiast trafiają wprost do podświadomości. Nikomu kto słuchał Marka i czytał jego książki nie trzeba tego wyjaśniać. O podstawowym znaczeniu przekonań dla naszej jakości życia wiedziano już w starożytności. Świat i wszystko co na nim się dzieje nie jest tak naprawdę ani zły ani dobry. To nasze przekonania nadają takie znaczenie wszystkiemu z osobna. Tworzymy sobie jakieś wyobrażenia o szczęściu i nieszczęściu i zgodnie z tym odczuwamy. Marek (przypadek? ) Aureliusz pisał: Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usuń poczucie krzywdy, a usunie się i krzywda. Dzisiaj te wyobrażenia wtłacza nam do głów reklama, komiksy, filmy i telewizja, szkoła i w ogóle cała szeroko pojęta popkultura. Zaraza szerzy się nawet oddolnie, bo zindoktrynowane jednostki z rozkoszą robią za pożytecznych idiotów: zob. np. memy. Wszystkim tym zarządzają spece od inżynierii społecznej, takie pieski pasterskie na smyczy u właścicieli stada. Jedyne co można z tym zrobić, to te fałszywe przekonania wyłapać, zrozumieć ich właściwą funkcję i przeciwstawić im własne - które będą nas wspierać. Po tym przydługim wstępie chciałbym otworzyć listę. Dodawajcie od siebie, co sami wyłapaliście. 1. Dom+dzieci+ładna żona=szczęście (ew. wariant o domu, drzewie i synu, w tym wszystkie pokrewne), 2. Kto nie ma tego przed 30. ten jest frajer i przegryw (szczególnie w polskich realiach to bardzo destrukcyjne przekonanie, perfidnie dołujące większość młodych samców), 3. Im kto ma więcej hajsu i ładniejszą kobietę tym lepszym i bardziej wartościowym jest człowiekiem, 4. Sex to najlepsza rzecz, która istnieje, sens życia, 5. Sex=szczęście, 6. Hajs=szczęście, 7. Twoje życie jest warte tyle ile zarabiasz, 8. To facet musi się starać, kobieta wystarczy że jest, 9. Musisz być miły dla pań, 10. Dzieci=szczęście=sens życia (niepotrzebne skreślić)...
    28 polubień
  5. Bardzo dobry temat @Ziomisław. Wiecie czemu służy układ monogamicznego małżeństwa 1+1 w społeczeństwie ? Umożliwia zwiększenie transferu środków z dołu piramidy w górę - do szeroko rozumianych elit/nadzorców/beneficjentów. Dlaczego? Niegdyś topowych samców było z 10%. Oni mieli władzę i każdą chętną kobietę na wyciągniecie ręki. Reszta mężczyzn, nazwijmy ich beta - nie miała ani władzy ani za dużego widoku na super kobiety do prokreacji. Dostawali albo słaby towar albo mocno przechodzony po tych topowych alfach. Ta cała rzesza beta nie miała motywacji do pracy, do wytwarzania dóbr, do zdobywania zasobów - bo i tak nie dali by radę dostać się do topowe 10% albo było to szanse ekstremalnie nikłe. Trzeba więc było zapędzić ich do wytwarzania dóbr i zdobywania zasobów w zakresie ponad ich potrzeby pokrywające egzystencje. Czemu? Bo tylko tymi dobrami mogli skusić kobietę do wejście z nimi z związek i prokreacji. Jednocześnie nakazami moralno-religijno-prawnymi ograniczono 'alfom' oficjalne posiadanie wielu kobiet. Dla mas wytworzył się model 1+1. Legion samców beta tworząc coraz więcej dóbr i gromadząc zasoby stał się źródłem podatków dla państwa - a tak naprawdę kasty nadzorców. Ekonomia jest tak mocno związana z kwestiami związkowymi i reprodukcją że właściwie stanowią dwie głowy hydry wyrastające z tego samego ciała. Daliście Panowie wiele przykładów 'matrixu' dla spraw damsko-męskich. Ja pozwolę dodać sobie fundamentalną zasadę ekonomiczną. Ucz się pilnie i ciężko pracuj a w przyszłości dojdziesz do czegoś - od pucybuta do milionera. Nie odstawaj i bądź taki jak inni. To błędne przekonanie wrzuca miliony w gigantyczny kołowrotek dla biegajacych szczurów i napędza system. S.
    24 polubień
  6. Gratuluję Wszystkim! Zapraszam do zapoznania się z Ogłoszeniem: http://braciasamcy.pl/index.php?/announcement/18-awanse-użytkowników-forum/ Podaję listę użytkowników którzy otrzymali uprawnienia do pisania w dziale "Zasłużona Starszyzna": @Adolf @AdrianoPeruggio @APSS @aras @Arox @Artem @Assasyn @B-TEX @Barhar @bumblebee @Damian @DeMasta @Długowłosy @Doug @dr Mordechaj B'rzyt-wa @Drizzt @Endeg @EnemyOfTheState @Eredin @Eryk @Ethereal @Grzenio @Herbu Mizogin @HORACIOU5 @icman @Imperator @Jacol1986 @kootas @kryss @Ludzki.Człowiek @Lukulus @Mariuszsoq @Matt @Molu @Mordimer @Mosze Red @Mr Bread @Normalny @overkill @pirx @Pogromca_wdów_i_sierot @Quizas Jeremi @radeq @Rnext @RRRR_WWWW @SennaRot @Silny @SledgeHammer @SLV @Sneer @Subiektywny @Tarnawa vel Lancelot @TPakal1 @von.hayek @Voqlsky @Waflo @WojtekSk @XYZ
    23 polubień
  7. 23 polubień
  8. Artem, wiem, że będziesz się tłumaczył że to tylko takie śmieszki, i że 'już masz to przepracowane' ale pozwól, że napiszę Ci coś od serca. A masz jakiś pomysł, żeby nie mogły? Zakażesz im, będziesz śledził? No, dobre żarty. Kobieta zdradza zawsze w konkretnych przypadkach z konkretnych powodów - najczęściej tylko jej znanych, co powoduje stworzenie wokół tego zachowania nimbu tajemniczości niemożliwego do przeniknięcia dla śmiertelników płci męskiej. Zawsze stoi za tym chęć przetestowania reakcji misia, chęć upokorzenia go, brak emocji ze strony misia lub podobne zachowania których katalizatorem jesteś TY, bo to na TOBIE jak na gałęzi wisi Twoja Pani! Nie wiem jak Ty, ale ja tam wolałbym wiedzieć jaki element gry spieprzyłem, że przegrałem, że dałem się zrobić w wała, lub dlaczego niunia nagle zaczęła mną gardzić. To jest otwarty ocean możliwości i nauki, ale nikt nie będzie za Ciebie pływał. Jeżeli zgodnie z tym co piszesz nie będziesz dociekał dlaczego Cię zdradziła, to gówno się dowiesz i nauczysz. Jednym hasełkiem 'bo mogą' zamykasz sobie drogę do poznania mechanizmu rozgrywki emocjonalnej która się kryje za tym zwrotem i nie oszukujmy się - potrafi się ciągnąć tyle co i związek, czyli latami. Posługując się hasełkiem tylko utwierdzisz się w tym, że nie ma po co wchodzić w związek bo i tak Pani Cię boleśnie zdradzi. (No a może właśnie nie, bo wykryjesz objawy wcześniej i jej zwyczajnie podziękujesz?) Cały bajer polega na tym że jeżeli decydujesz się wejść w związek to żebyś wiedział jak się GRA. A jak masz się tego nauczyć jak swoją niewiedzę o procesie który poprzedza zdradę maskujesz jednym zwrotem który prowadzi tylko do odsunięcia się od Pań, i od zrozumienia jak to się odbywa (najlepiej przez doświadczenie bezpośrednie) ? Powody zdrady a egzekwowanie kary, tak KARY a nie ZEMSTY za zdradę to zupełnie inna sprawa. No i właśnie: Wybaczenie nie jest dla loszki ale dla Ciebie, żebyś przestał się katować faktem bycia zdradzonym. Masz aktem wybaczenia zrobić dobrze sobie i to lepiej niż ręką! Marek o tym pisał pierdylion razy więc wróć chwilowo do jego nauk. Co więcej, to, że Pani wybaczysz zdradę nie wyklucza, że ją surowo za zdradę ukarzesz. Co przyczyni się po pierwsze do poprawy Twojego samopoczucia oraz przysłuży się ogólnemu dobru bo zaszczepiasz w Paniach lęk przed bolesną karą za zdradę. Win-Win. Kara powinna być adekwatna - czyli zerwanie z Panią jakiejkolwiek relacji. Bez użycia przemocy, wyzwisk, scen i rękoczynów. A potem po pierwsze uczysz się tego co zjebałeś. Następnie szukasz innej albo zajmujesz się własnym sukcesem co będzie taką karą dla Pani, że nie zapomni o Tobie aż do śmierci. Zgodnie z tym, co piszesz, że biały rycerz wybacza to 'czarny rycerz' nie wybacza - więc wychodzi, że wszyscy którzy przeszli na drugą stronę matrixa pałają wobec kobiet żądzą zemsty, albo na najmniej chowają do pań uraz, co jest totalnie absurdalne i szkodliwe nie tylko dla Ciebie ale dla wszystkich którzy w dosłowny sposób odczytają to co napisałeś. A najgorsze, że w ten sposób szkodzisz Forum bo utwierdzasz ludzi w przeświadczeniu że to miejsce dla skrzywdzonych frustratów. Pozwól więc że Cię odeślę do tematów na forum gdzie czarno na białym było rozpisane jak stosowanie nieodpowiednich zwrotów i mieszanie znaczeniem semantycznym słów jakich używasz powoduje chaos i niezrozumienie u odbiorcy. Z tego mechanizmu korzystają nie tylko Panie, ale także politycy i przedstawiciele korporacji religijnych a najbardziej jawnym przykładem są orędownicy idei marksistowskich i obrońcy poprawnego politycznie języka co widać na naszym kontynencie aż za mocno. Wróć do lektury Orwella i w jaki sposób tam manipulowano znaczeniem słowa. Jeżeli chcesz stosować na przyszłość takie żarciki, to musisz mieć pewność że odbiorca odczyta to jako żart a nie prawilną informację, bo inaczej mam złą wiadomość - będzie gruby rozpierdol z Tobą jako epicentrum wydarzeń!
    22 polubień
  9. Pierwsza część wpisu w sposób nieco beletrystyczny ma za zadanie przygotować podłoże teoretyczne pod dalsze rozważania dotyczące optymalizacji sztucznego oświetlenia w naszym domu czy miejscu pracy. W drugiej części opiszę propozycje praktycznych rozwiązań, źródła światła sztucznego i być może zahaczymy o temat światłoterapii. Słońce to życie. Pozornie banalne stwierdzenie, ale nie uświadamiamy sobie tego w pełni. Niby to wiemy, jednak w większości, nie pojmujemy. Jeśli kiedykolwiek ktoś zapyta, jaka gwiazda jest najbliżej Ziemi, pamiętajcie, że nie jest to Proxima Centauri. Zupełnie po sąsiedzku, zaledwie osiem minut świetlnych od nas, jest maleńka gwiazda, którą nazywamy Słońcem. Osiem minut świetlnych to we wszechświecie bardzo blisko, mimo, że to jakieś 150 mln kilometrów. Co oznacza owo 8 minut świetlnych? Otóż, jeśli Słońce nagle „zgaśnie”, dowiemy się o tym po mniej więcej ośmiu minutach. Tyle czasu potrzebuje światło, żeby stamtąd do nas dotrzeć. Po takim czasie, na Ziemi, zapanuje całkowita ciemność, po czym dość gwałtownie zaczniemy zamarzać. Kosmos jest dość zimny. Akwarium Jako dziecko marzyłem o założeniu akwarium. Gdy moi rodzice się w końcu przemogli, stanął w moim pokoju niewielki zbiornik. Z zapałem zarybiałem go gupikami, nasadzając gdzie się dało, mnóstwo zielonych roślin. Zapalałem nad akwarium lampkę i hipnotycznie, siedząc po turecku, wpatrywałem się w wodne życie. Ale z dnia na dzień patrzyłem, jak piękne roślinki, zamiast bujnie rosnąć, najzwyczajniej marnieją. Kupowałem więc nowe i nowe. Jednocześnie legendarna jurność samczyków gupików, na powrót przechodziła do legendy. Wszystko pływało jakieś apatyczne wśród zanikających liści roślin. Życie w akwarium zamierało. Spektrum światła Dlaczego sukienka naszej dziewczyny jest czerwona a rośliny przeważnie zielone? Dlaczego widzimy kolory? No i czym właściwie jest światło? Żeby nie zagłębiać się nadmiernie w szczegóły teoretyczne, posłużę się mało ścisłymi uproszczeniami, żeby naszkicować łatwy do zrozumienia model. Na Słońcu zachodzą liczne reakcje, których efektem jest wyrzut dużych porcji energii, zwanych fotonami. Oczywiście nie tylko ich, ale to one nas głównie interesują. Te porcje zwane kwantami (energii), jednak bardzo różnią się między sobą. Wyobraźmy to sobie, jak byśmy rzucali kamieniami o różnych wielkościach w np. płytę gipsowo-kartonową. Jeśli będziemy rzucać ziarnami piasku, w zasadzie nic się płycie nie stanie. Gdy walniemy cegłą, rezultat jest łatwy do przewidzenia. Otóż Słońce rzuca w nas niejako mieszaniną kamieni różnej wielkości, więc każdy z nich z osobna, niesie inną energię, bo ich „produkcją” zajmują się różni rzemieślnicy, (np. hel, wodór i inne) i każdy z nich robi kamienie innej „wielkości”. W świecie kwantów, owa „wielkość” to po prostu niesiona przez nie energia. Nasze oko nie jest w stanie separować konkretnych energii kamieni, więc ową mieszaninę widzi jako tzw. „światło białe”. Gdybyśmy jednak mieli przyrząd sprawniejszy od oka, np. spektroskop zdolny dostrzegać pojedyncze kamienie w postaci fotonów, zobaczył by on coś takiego, co nazywamy widmem światła, a które dla światła słonecznego wygląda mniej więcej tak: Dla czystego porównania, widmo światła emitowane przez świetlówkę: Jeśli przypomina to komuś histogram fotografii cyfrowej, to słusznie przypomina. Tu po prostu widzimy jak dużo jest fotonów o konkretnych energiach. Na wykresie mamy na osi odciętych (pamiętna oś „X”) wprawdzie długość fali a jest ona (odwrotnie) proporcjonalna do energii. Czyli im dłuższa fala, tym mniejszą energię ma taki foton. Rozkład widmowy pokazuje, ile i jakich fotonów (kamieni), znajduje się w świetle słonecznym. Z lewej strony są te o największych energiach a z prawej te o niższych. Środek obfituje w średniaków. Leci do nas niezła mieszanina „piachu”. Powoli pora na odpowiedź z początku akapitu. Wiecie jakie energie fotonów najchętniej absorbują rośliny na potrzeby fotosyntezy i rozwoju? Porównajmy więc nasze widmo słoneczne z poniższym wykresem: Jak widać, rośliny najchętniej korzystają z tych w zakresie długości fal 400-500nm (niebiesko) i 600-700 (czerwono). Te pomiędzy 500 a 600 są dla roślin praktycznie bezużyteczne. Widać że jest w tym zakresie dość zielono? Otóż właśnie dlatego liście widzimy jako zielone, bo rośliny nie potrzebują tych fotonów, więc je odbijają niczym Boris Becker piłki. Dlatego moje dziecięce akwarium poniosło klęskę. Świecąc nad akwarium lampką, która emitowała mało fotonów a w dodatku te, które emitowała, miały bezużyteczne dla roślin energie (żółto-pomarańczowe), marniały mi i gniły. Ale o źródłach światła sztucznego napiszę później. Zaczyna was ciekawić jak odbiera światło człowiek? O tym również będzie. Przy okazji - sukienki naszych dziewczyn są czerwone, bo pochłaniają mnóstwo wysokich energii, odbijając tylko te o energiach niższych Jeśli jednak oświetlić je niebieską lampą, no cóż, będą niemal czarne, choć żadna z nich się w międzyczasie nie przebrała. Temperatura barwowa światła i lord Kelvin Bez trudu możemy przyjąć, że chodzi w tym określeniu po prostu o „barwę światła”. Żeby jednak barwa światła brzmiała ściślej, używa się pojęcia „temperatura barwowa” i wyraża się ją w Kelwinach (K). Choć to ma ścisłe umocowanie w „promieniowaniu ciała doskonale czarnego”, na nasze potrzeby wystarczy zilustrowanie tego na przykładach. - świeczka, światło żółto-pomarańczowe, temperatura barwowa poniżej 2500K - światło słoneczne, napawające aktywnością i entuzjazmem – okolice 5500-6500K - oświetlenie w galeriach handlowych? Ciekawe, że również w okolicach 5000-6000K - żarówka, klasyczny żarnik – okolice 2500K – 2700K - halogen – ca 3000K - ognisko – ca 2500K - ponura i depresyjna, uliczna lampa sodowa wysokoprężna – 2000K Z czego jednak wynikają różnice w temperaturze barwowej różnych źródeł światła? Pamiętacie widmo słoneczne? Po prostu w różnych źródłach emitujących światło, brakuje sporej części fotonów o niektórych energiach i widmo światła jest albo „dziurawe” (nieciągłe) albo inaczej się rozkłada (dużo żółtego, mało niebieskiego itp.). Kim jest Ra? Starożytni Egipcjanie odpowiedzieliby bez wahania, że to Bóg Słońca. Jednak to nawet nieco zabawne, że dziś jego imienia używa się do określania tzw. CRI (colour rendering index) uznając go za współczynnik (wierności) oddawania kolorów w zakresie Ra 0-100, gdzie 100 oznacza jakość odwzorowania kolorów przez światło słoneczne. Im więcej będzie „dziur” w widmie światła, tym gorsze odwzorowanie kolorystyczne otaczającego nas świata. Wchodzimy np. do klubu, którego wnętrze oświetlone jest na czerwono i stajemy się nagle daltonistami. Lux (lx) kontra Lumen (lm) Gdy weźmiemy do ręki pudełko z żarówką czy świetlówką, raczej na każdym będzie podana jakaś magiczna liczba tajemniczych lumenów. Na nasze potrzeby, przyjmiemy że jest to po prostu całkowita ilość światła jaką emituje jego źródło. Głównie przyda się ta wielkość do praktycznego oszacowania energooszczędności, czyli sprawności przerabiania prądu na światło. Jeśli mamy na przykład tradycyjną żarówkę o mocy 60W, będzie emitowała około 700 lm, czyli z jednego Wata energii dostaniemy niespełna 12 lumenów. To wyjątkowo słaby wynik, zwłaszcza gdy zestawimy go ze sprawnością nowoczesnych emiterów LED, które z łatwością wyciągną 100lm z 1W. Rekordzistka LED wyciągnęła nawet ponad 300lm z 1Wata! Szokujące, prawda? 2W w LED mogą dać tyle światła co jedna 60W żarówka. Po Luxie się teraz tylko krótko przejedziemy, bo jest on praktycznie tylko ilością lumenów padających na nasze biurko, czyli mówi o tym, ile tych lumenów mamy na danej powierzchni. Możecie sobie w dość prosty sposób zmierzyć ową ilość luxów, choćby pobierając jakiś „luxmeter” w postaci aplikacji na smartphone’a. A ile ich powinno być? No to już zależy Wielka trójca Docieramy w końcu do wskazania odpowiedzialnych za jakość światła. Są to oczywiście wielkie korporacje żarówkowe OK., załóżmy, że był to lekki żart. Dla komfortu fizjologicznego potrzebujemy oświetlenia spełniającego kombinację trzech warunków: - ilość światła (magiczne luksy i lumeny) - temperatura barwowa (K) - jakość światła (Ra/CRI) Czym mieszkanie różni się od akwarium, czyli jak je oświetlać? Żyjemy w dość ponurej strefie klimatycznej. Spadki nastroju wywołane brakiem światła nie należą do rzadkości, jesienią i zimą przeważnie jesteśmy znużeni, w dodatku z obniżoną motywacją do działania. Do czasów tzw. „rewolucji przemysłowej” hominidy spędzały większość czasu na wolnym powietrzu. Świtało gdy wychodziły z jaskini z burczeniem w brzuchu i maczugą a samice zostawały przy ogniskach by nacierać cuchnącą skórzaną bieliznę popiołem. Większość dnia (średnio 6000K) była czasem największej aktywności i wojennego bądź łowieckiego zapału. Wieczór przy ognisku (2500K) nastrajał refleksyjnie i sennie. Tym sposobem dotarliśmy do pojęcia „cyklu dobowego” naszej aktywności. A jest ona sterowana m.in. specjalnymi fotoreceptorami w oku, które nie mają absolutnie związku z samym procesem widzenia, lecz są częścią systemu sterowania dobowym wydzielaniem hormonów odpowiedzialnych za funkcjonowanie organizmu. cdn.
    21 polubień
  10. Hej, Przeczytałem ostanio artykuł o tym jak wygląda casting na aktora porno. Jakie są wymagania tak w skrócie, oprócz ogólnej dobrej fizycznej aparycji? 1. Sierżant musi mieć długość min. 20-23 cm. 2. Wzwód na zawołanie. 3. Wystrzał na komendę. Czyli musisz być w stanie bzykać długi czas bez wytrysku lub na komendę wystrzelić i nie opadać przed kamerami w trakcie zmian pozycji, ustawienia kamer itd. Ciekawe co muszą umieć kobiety, oprócz powiedzenia "zrobię wszystko"? Przy zwykłym seksie z partnerką, to też na naszych barkach głównie leży to jaki będzie seks. Mamy sprzęt, o który trzeba zadbać. Laska wystarczy, że rozłoży nogi i jest gotowa. Z reguły to mężczyzna jest badziej aktywny podczas stosunku. To my pozbywamy się przy orgaźmie ważnych dla organizmu minerałów. Mężczyzna musi osiągnąć orgazm, aby doszło do zapłodnienia, kobieta - nie. Mężczyzna podczas jednego stosunku ma tylko jeden orgazm, kobieta może mieć wiele. Jak tak wszystko zbiorę sobię razem, wydaje mi się, że to kobiety powinny płacić mężczyznom za seks. To męskich prostytutek powinno być więcej. To my powinniśmy "kupczyć chujem". To one powinny się bardziej starać o stosunek ze zdrowym samcem. Ja nigdy nie byłem szantażowany seksem, bo nawet za czasów rycerstwa seks był dla mnie wymianą 1:1 - ja mam przyjemność, ona też. Ale jak widzę co faceci robią żeby zaruchać... Upadlają się, biją, stroszą piórka, oszukują, odgrywają jakieś teatrzyki, oddają majątki. A laski co? Tak jak dzisiaj @Eryk wynalazł, potrafią sprzedać stosunek ze sobą za 7000zł! Albo swoją "cnotę" za dużo grubsze pieniądze. No ludzie, kurwa! Za rozłożenie nóg i udostępnienie narządu, który posiada połowa ludzkości? To są jakieś żarty. Panowie nie dajmy się zwariować, trzeba znać swoją wartość. Ale dlaczego jest jak jest? Jednej rzeczy Bóg bardziej poskąpił kobietom niż nam. Pożądania. Ta jedna emocja została bezlitośnie wykorzystana przez nasze kochane panie, przeciwko nam... Po prostu musiałem się tym podzielić
    20 polubień
  11. Trochę odświeżę temat. Długo się zastanawiałem, dlaczego polki są tak popierdolone. Szukałem informacji, analizowałem ich postępowanie, obserwowałem rodzinę i znajomych... W różnych analizach bardzo często pojawia się temat wojny. W tym czasie bardzo wielu mężczyzn zginęło i to kobiety musiały przejąć ich rolę w społeczeństwie. Wiele dzieci było wychowywanych bez ojca i nie poznały żadnego męskiego wzorca. Następnie zakładając własne rodziny, powielają schemat rodziców, a raczej matki. Takie rzeczy potrafią się ciągnąć przez wiele pokoleń. To nie jest tak, że jeśli babcia nie szanowała dziadka, to wnuczka z pewnością będzie inna, bo to było dawno i są inne czasy. Postępowanie tej babci obserwowała matka, która powielała je. Następnie swoją matkę obserwowała ta wnuczka. Kiedyś sądziłem, że skoro kobieta była wychowywana bez ojca, to sama będzie dbać o swojego męża i nie dopuści do tego, aby dzieci przeżywały to samo, co ona. Wydawałoby się, że to logiczne. Otóż nie! Kobieta wychowywana bez ojca wie, że matka sama potrafiła zadbać o rodzinę, a skoro ona sobie poradziła, to najwyraźniej ojciec nie był w ogóle potrzebny. Ona idzie tą samą drogą. Nie szanuje w ogóle swojego męża (jeśli go ma), nie docenia, bo dla niej mężczyzna nie istnieje. Nie ma żadnych skrupułów, aby w przypadku rozstania pozbawić dzieci z dnia na dzień ich taty. W końcu mężczyzna jest niepotrzebny, prawda? Kobiety z jej rodziny udowodniły całemu światu, że doskonale radzą sobie bez niego, więc po co dzieciom tata? - One też go nie potrzebują! Analizując ten temat można dojść do wniosku, że rola mężczyzny była marginalizowana przynajmniej od zakończenia wojny. W roku 1964 wprowadzono KRiO, który przypieczętował ten fakt. Według różnych źródeł (niestety nie udało mi się odnaleźć oficjalnych danych, ale nie mam powodu, aby sądzić, że te informacje są nieprawdziwe) i informacji uzyskanych od ludzi starszego pokolenia wiadomo, że do momentu wprowadzenia KRiO dzieci praktycznie zawsze były wychowywane przez ojców. To ojciec zapewniał źródło utrzymania rodzinie i logicznym było, że on jest w stanie utrzymywać dalej dzieci. Oczywiście skala rozwodów była nieporównywalnie mniejsza niż obecnie. Rozwód, to było coś złego. Człowiek po rozwodzie był traktowany przez rodzinę i swoje otoczenie jak ktoś gorszego sortu. To był wstyd nie tylko na osoby, która się rozwodzi, ale przede wszystkim dla najbliższej rodziny. Po wprowadzeniu KRiO rola kobiety urosła do niewyobrażalnych rozmiarów. Dzieci praktycznie zawsze trafiają pod opiekę kobiety, a ojca skazuje się na płacenie alimentów, właściwie uniemożliwiając mu realny wpływ na wychowywanie dzieci. Brak ojca w życiu dziecka jest dla niego katastrofalny w skutkach. Pewne rzeczy są widoczne natychmiast, inne ujawniają się w dorosłym życiu: problem w relacjach międzyludzkich, wycofanie, trudność w nawiązywaniu trwałych relacji, brak wiary w siebie, brak szacunku do innych. Kobiety wychowywane bez udziału ojca mają wtłaczane do głów od małego, że wszystko im się należy, że wystarczy być ładną i znaleźć bogatego mężczyznę, aby ułożyć sobie życie... tak, jak zrobiła to mamusia. Z własnego doświadczenia wiem, że najbardziej popierdolone są te kobiety, które były wychowywane bez ojca lub jego rola w życiu rodziny była przez matkę marginalizowana. Jeśli ktoś w ogóle myśli o jakiejś poważnej relacji z kobietą, to szczerze radzę - przyjrzyjcie się jej rodzicom. Ważny jest sposób, w jaki rodzice odnoszą się do siebie, czy matka liczy się ze zdaniem swojego męża, czy dba o niego, czy go szanuje. Wiele rodzin potrafi dobrze grać, o czym pisałem w jednym z tematów, dlatego trzeba być szczególnie uważnym. Dalej powinno się analizować, jaki mają stosunek do dziadków. Jeśli kobieta nie szanuje swojego męża, to automatycznie wpaja swoim dzieciom nienawiść do jego rodziców. Zatem jeżeli kobieta nie lubi dziadków od strony swojego ojca, to coś jest na rzeczy. Dalej należy sprawdzić, czy rodzice wybranki mają znajomych, z kim się spotykają/przyjaźnią. Jakie mają relacje z rodzeństwem i resztą rodziny. Czy jeżdżą na obiadki tylko do rodziców matki wybranki, czy do rodziców ojca, a może rozkładają to po równo? Dobrze jest wiedzieć, jaki jest majątek rodziny. Nie chodzi o ewentualne korzyści z tego płynące, ale dobrze jest wiedzieć dzięki komu rodzina zawdzięcza to, co ma. Jeżeli okaże się, że na wszystko zapracował ojciec wybranki, to należy pamiętać, że ona będzie oczekiwać tego samego. To tylko kilka przykładów. Wyszedł tego dość długi post. To chyba nadaje się na osobny temat, wymaga jednak dopracowania i uporządkowania. Mam nadzieję, że trochę zaciekawiłem Was tym tematem
    20 polubień
  12. Miałem napisać coś podobnego ale jak widzę - @Assasynjuż mnie zasadniczo uprzedził. SMV, jak każda teoria, zawiera pewne uogólnienia. I pewnie znajdziesz w niej wyjątki. Praca nad sobą, tak promowana na forum, nie oznacza wyłącznie przyozdobienia nadgarstka lewej dłoni szwajcarem za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy, wrzucenia na barki marynarki z materiału od Zegny za 5k pln i wożenia się bawarką za tysi sto. Bo to przypomina robienie z siebie bażanta czy też cietrzewia na tokowisku. Wystawianie się na odstrzał. Wszystko tkwi w poukładaniu w głowie oraz właściwym tudzież umiejętnym zarządzaniem sobą, sprawami i ludźmi wokół nas - w szczególności kobietami. Jak wyekstraktujesz z netowych ochów-i-achów pań 'jaki to mężczyzna ma nie być' to wyjdzie Ci jeden mianownik - ma być 'męski'. A pod tym słowem kluczem, choć pojemnym bo każdy może wrzucić tu inne elementy w zależności od swojej wizji i percepcji rzeczywistości - są takie uniwersalne rzeczy jak: zasady, wierność sobie, wysokie poczucie wartości, nie uleganie pod byle pretekstem, konsekwencja, wytrwałość. Mi jest totalnie obojętne co tam aktualnie Drogie Panie achują i ochują, bo nie one decydować będą tym jaki jestem i będę - ale warto mieć to na względzie. Jak wiele innych rzeczy w życiu. Zachowanie kobiet jest jak krzywe lustro. Twoje zalety odbiją w tym samym zakresie czyli 1:1, Twoje wady pomnożą co najmniej 3:1 ! Niezły deal, co ? Ale liczy się feedback - bo wiesz, że coś chrzanisz. To dopiero hołdowanie tym zasadom być może przyniesie Ci w przyszłości szwajcara na ręce, Zegnę na plecach i nową X6 na parkingu. NIGDY NA ODWRÓT !!! A teraz ważne, więc będzie w boldzie: Świat reklamy i konsumpcji SPRZEDAŁ NAM odwrotną wizję - kup szwajcara, wbij się we włoskie drogie garnitury i woź tyłek wozidłem o wartości pół domu - to będziesz gość! KUP! KUP! KUP! Wypaczył i zamienił rolami PRZYCZYNĘ ze SKUTKIEM. I nadal to robi. Co do owego odczucia 'że chcę być kochanym'. Wybacz, nie wiem, nie wypowiem się - bo generalnie, pisząc po męsku i niecenzuralnie, wisi mi i powiewa jak hiszpańskie sztandary pod Rocroi, czy ktoś mnie kocha czy też nie. Uzależnianie się od zmiennej w czasie oraz totalnie niepewnej jaką jest 'bycie przez kogoś kochanym' jest niczym innym jak zawierzanie swojej przyszłości woreczkowi kokainy. Powodzenia. Wiesz co jest ważne? Zawsze? Że czujesz się dobrze sam ze sobą, masz chęć do działania i permanentnego ulepszania jakości swojego życia. A wiesz dlaczego? Bo nic Ci więcej nie trzeba. Reszta to tylko wypadkowe i pochodne w/w. Przemyśl to @żniwiarz. Pozdrawiam, S.
    19 polubień
  13. Jednym z największych mitów jest wmawianie mężczyznom że mogą pokochać nieswoje dziecko taka miłością jako kochałby swoje...To taki frazes usprawiedliwiający kurewstwo i łapanie faceta na przybranego ojca, w myśl zasady nie ważne kto zrobił, ważne kto wychował, ku utrapieniu wielu facetów się na to nabiera... Drugim jest wytwarzanie w mężczyznach sztucznego poczucia braku, czyli jak nie masz kobiety, masz czuć się nieszczęśliwy, smutny i zgarbiony...
    19 polubień
  14. @RedBull1973 - perm ban za multikonto @Rysiek Judasz Forumowicze i forumowiczki zwracam się dziś do was jako moderator i jako współforumowicz. Zwracam się do was w sprawach wagi najwyższej. Forum nasze znalazło się nad przepaścią. Dorobek wielu forumowiczów, wzniesiony z niczego samczy dom ulega ruinie. Struktury forum przestają działać. Gasnącemu ładowi zadawane są coraz nowe ciosy. Warunki postowania przytłaczają was coraz większym ciężarem. Przez każdy dział, przez wiele tematów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Gównoburze, gotowość białorycerska, akcje dyskredytujące stały się normą. Wciąga się do nich nawet młodych i nieświadomych uczestników zlotów. Mnożą się wypadki trollingu, głupoty i śmieciowych tematów, a także bezpośredniej przemocy. Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji, którą zapowiedzieli otwarcie przywódcy deterministów. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data świąt , zwołanych w związku z doroczną tradycją chlana wódy i wpieprzania karpia. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby spodziewana trollerka stały się iskrą, od której zapłonąć może całe forum. Instynkt samozachowawczy forumowiczów musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą forum w otchłań bratobójczej walki. Forumowicze i forumowiczki! Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie forumowej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność – chodzi o przyszłość forum, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach sieci i której oddało najlepsze godziny wolnego czasu. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Moderatorska Rada Ocalenia Forumowego. Rada forum, w zgodzie z postanowieniami administracji, wprowadziła dziś stan anty - śmieciowy na terenie całego forum.
    19 polubień
  15. 1.Sztuka dezinformacji, i poszczególne metody, czyli jak zniszczyć kogoś w państwie prawa. Witam braci, otóż chciałbym poruszyć pewne bardzo istotne zagadnienie które funkcjonuję wszędzie tam gdzie trzeba kogoś zniszczyć , ośmieszyć i ostateczności ‘’wykupić’’ mianowicie chodzi o sztukę siania dezinformacji tak aby osoba która ma zostać w przyszłości ‘’ujebana’’ nie wiedziała o niczym. Pewnie wielu z was oglądało film ‘’Układ Zamknięty’’ ze świetnym Januszem Gajosem w roli głównej, tam mamy klasyczny model przekręcenia wszystkiego co dało się przekręcić, oczywiście o stratach psychicznych głównych bohaterów nie wspominając… Tak więc w kilku punktach chciałbym objaśnić na czym według mnie polega taki system, wiedzę czerpałem również ze swoich własnych obserwacji, opowieści, a jestem dobrym obserwatorem mówiąc skromnie , metoda typowo KGB-owska i niestety diabelsko skuteczna… Postaram się w dużym skrócie to przedstawić wg swojego punktu widzenia… Stworzyłem ten temat dla przestrogi i ogólnej świadomości czytających to osób… Zaczynamy w takim razie Panowie i Panie Załóżmy że mamy pewien autorytet w danej dziedzinie, może być to osoba anty-systemowa (przeważnie) głosząca prawd kompletnie odmienne od promowanych i w szybkim tempie zdobywa zwolenników… 1. Ośmieszanie autorytetu Proces ośmieszania ofiary działa na zasadach typu ‘’Ale ten X to kretyn, głupek, co On wygaduje’’ za tym idzie fala wielkości tsunami na wszelkie możliwe media, prasę i tym podobne, czyli rzucamy oszczerstwa wobec ofiary wszędzie gdzie się da, czyli komuch, pedał, kłamca, rasista albo fanatyk religijny, to jest klasyczny sposób rujnowania wiarygodności danej osoby, ma to na celu osiągniecie pożądanego skutku wśród ludzi , dochodzimy do takiego momentu w którym autorytet jest traktowany jak ścierwo i jest omijany przez ludzi…Czyli stracił pełnię wiarygodności… Istnieją sytuacje w której pierwszy punkt nie działa, ofiara naglę ma więcej zwolenników niż wcześniej coś nie zadziałało w procesie niszczenia, w związku z tym automatycznie ktoś od górnie instaluje tak zwanych ‘Spiochów’’ a Oni maja całą gamę metod aby unicestwić jednostkę 2. Uderzenie personalne w jednostkę Jeśli obiekt po pierwszej fali uderzenia nie reaguje, bądź zdobywa więcej fanów, to znaczy że dobrze rokuję czyli dobra kasa w przyszłości, w jego kierunku wysyła się więc specjalnie wynajętych agentów, ja to nazywam ‘’śpioch’’ . Śpioch ma za zadanie od mocodawcy zdobyć zaufanie ‘’ofiary’’ poprzez popieranie jego poglądów i enigmatyczną przyjaźń , w ten sposób tworzy wokół siebie aure zajebistego kompana, kolegi dzięki czemu obiekt przeznaczony do zniszczenia zaczyna mu ufać, teraz już tylko z górki…dla śpiocha oczywiście Jeśli obiekt zaufa, śpioch ściąga swoich kompanów do całej zaplanowanej akcji, o czym ofiara absolutnie nie wie, no bo przecież ufa 3. Zastraszanie ofiary Skoro ‘’śpioch’’ pozyskał swoich to bardzo często uderzają w ofiarę metoda zastraszania, czyli jeden bądź dwóch pomocników głównego śpiocha zastrasza ofiarę, np. wykazuje jakieś kwity, bądź dziwne przelewy na konto jak to robili komuniści jak chcieli kogoś ujebać, jakieś dokumenty które nie mają nic wspólnego z prawdą, ofiara jest zastraszona ale nie wie że robią to agenci śpiocha , bo nie ma absolutnie żadnej świadomości że istnieją, świadomość została mu odebrana w momencie kiedy zaufał swojemu jak mniema głównemu przyjacielowi(śpioch), który oczywiście idealnie się kamufluje i przyjacielem nie jest Śpioch który zdobył zaufanie ofiary, (taki to myk) w momencie kiedy ofiara jest zastraszona , co robi? uspokaja ofiarę, udając jednocześnie przyjaciela , dlaczego to robi? A no dlatego że zwiększa tym samym jeszcze bardziej swoje zaufanie wobec ofiary i jeszcze mocniej się zadomawia, coś jak kleszcz, dzięki temu teraz z pełną swobodą może realizować za plecami ofiary swój plan… Mało tego, jeśli jeden z agentów śpiocha coś wysnuję, albo automatycznie uświadomi sobie że sprawy zachodzą za daleko, bądź dotkną go kwestie moralne(zdarza się) automatycznie główny śpioch stosuję identyczne metody jak wobec głównej ofiary, czyli ośmiesza w oczach ofiary, aby ten się nie domyślił co jest grane, w dodatku wykorzystuję innych swoich pomocników aby uderzyli w tego który się nawrócił mówiąc językiem kościelnym… Uderzenie jednostki w słaby punkt Jakie są najsłabsze punkty ludzi? Śpioch zdobywając zaufanie ofiary po pewnym czasie zna jego słabe punkty i umiejętnie w nie uderza… Oczywiście próżność, chęć władzy, popularności i tak dalej… Tak więc ofierze zaczyna się obiecywać przysłowiowe gruszki na wierzbie, złote góry, krainę mlekiem i miodem płynącą, to są typowe zagrywki aby zdobyć jeszcze więcej zaufania jednocześnie połechtać ego ofiary to takie jakby swoiste znęcanie się i zabawa z premedytacją na ofierze jednocześnie nakręcając biznes. Oczywiście śpioch może pozwolić aby ofiara zarabiała przez chwilę, ale to dla nich nie problem, bo odbiorą sobie wszystko z nawiązką do tego momentu będą go nawet dopingować , ba nawet będzie krakać jak śpioch, tak został zmanipulowany. Np. jak się zrobi majętny to może dostać kilka pozwów z dupy do sądu , które uwaga! są bardzo często celowo odwlekane Tak jak komuniści robili dziwne przelewy swoim ofiarom i zaginali ich tak aby Ci zgodzili się z nimi współpracować… Po tym wszystkim robi się tak ‘’majętny’’ jak przeciętna rodzina w Sudanie, a na dodatek dostaję łatkę oszołoma i kretyna, tak się niszczy ludzi proszę braci nikt już mu nie zaufa i temat można zamknąć, oczywiście wypracowanym majątkiem ofiary zajmą się odpowiedni ludzie Tak więc taki mechanizm był i jest nadal stosowany w szczególnie w krajach byłego ZSRR a także w Polsce, dlatego wspomniałem o tym filmie, metoda skuteczna stosowana kiedy trzeba kogoś ujebać, zniszczyć, ewentualnie ktoś staję się konkurencja a konkurencje trzeba zlikwidować , bądź kompletnie nie pasuję do nowych prawd, jak to zauważyłem na początku Oczywiście to wszystko co opisałem jest idealnie podzielone w czasie, to nie odbywa się na zasadzie ‘’hop siup’’ ale trwa i to czasami dosyć długo. .. Każdy ruch czemuś służy, wszystko jest rozstawione jak pionki na szachownicy, w sytuacjach gdzie plan może się nie powieść szybko trzeba znaleźć wyimaginowanych wrogów , aby skutecznie odwrócić uwagę ofiary i od tego aby się nie zorientował ( co niestety na pewnym poziomie zdarza się rzadko) Tak więc dziękuje za dar obserwacji i wyciągania wniosków, dzięki czemu potrafie dostrzec skurwysyństwo iście Ub-eckie… Kuzwa, pisałem w wordzie i powychodziły jakieś dziwne znaki w pisaowni, proszę się tym nie sugerować.
    18 polubień
  16. Odniosę się do trzech spraw: 1. Jako admin nie brałem (i nie biorę) ani złotówki za swoją działalność na forum, wszystko co tu robię to poświęcanie czasu po godzinach pracy - dlaczego - ponieważ Marek ( @Silny ) poprzez swoje książki, audycje i forum wiele mi pomógł kiedy byłem na życiowym zakręcie. Dodatkowo posty kilku użytkowników stąd otworzyły mi oczy na wiele spraw. 2. Nie życzę sobie pomawiania o mizoginię / wrogość do kobiet ponieważ takie postawy (podobnie jak jakiekolwiek próby przemocy w stosunku do Pań) są tępione przez moderację, a użytkownicy ostrzegani / banowani. Tym bardziej nie jest na miejscu gdy tego typu uwagę wygłasza osoba, którą napisała: w wątku: Na forum pada wiele gorzkich słów w stosunku co do Pań ale mizgonia czy wrogość co do nich.... Raczej nie. Tym bardziej, że jest tu silna frakcja prozwiązkowa do której sam należę.... 3. Uważam, iż waflowanie sie na wykopie z ludźmi jawnie dążącymi do zniszczenia tego miejsca jest co najmniej słabe. Tyle ode mnie.
    18 polubień
  17. Dzień dobry Panowie, U Was też tak mroźno? A zapylenie przekracza ponad 10 razy dopuszczalne normy ? Wychodząc w czwartek z pracy stwierdziłem, że dam odpocząć oczom od kompa na te trzy dni. Wchodzę dziś do BS i czuję się nieco zaskoczony. Tylko nieco, bo już w takim wieku jestem że totalnie zaskoczyć mnie trudno. Ale to dygresja. Jest rzeczą powszechnie panującą w naturze, że każdy ruch masowy, oprócz haseł które łączą ową masę ma też kilka różnych 'frakcji'. Wiadomo, ilu ludzi tyle poglądów. Jako przykład można podać choćby historyczne ujęcie partii bolszewickiej w Rosji (i mnogość jej 'frakcji'), polską Solidarność w szczycie jej rozwoju czy choćby aktualnie medialny KOD. Po co ten wstęp? Bo jest rzeczą oczywistą, że na forum, poza głównym rdzeniem ideologicznym łączącym wszystkich, są też poszczególne frakcje - które w sposób zasadniczy różnią się do do metod, sposobów oraz poglądów jak ów cel można i należy osiągnąć. Jedną frakcję nazwałbym, z uśmiechem, frakcją 'mózgowców-rozkminiaczy-myślicieli-jajogłowych' a drugą frakcją 'mięśniaków-działaczy-jeb_z_dzidy'. Nazwy żartobliwe Nawet nie próbuję w najmniejszym stopniu gloryfikować lub oceniać negatywnie którejkolwiek z nich. Zaraz rozwinę dlaczego ... ... ano dlatego, że przychodząc na to forum i rejestrując się byłem człowiekiem z wypracowanym przez lata i napiszmy to szczerze - skostniałym systemem poglądów. Do dziś pamiętam moje szczere niezrozumienie wielu, ale to wielu poruszanych tematów oraz spojrzenia na nie. Na początku, owszem, reagowałem na zasadzie 'co ten gość pisze?' a treści które pasowały do mojego światopoglądu kwitowałem 'no! prawda! dobrze napisane!'. Dość szybko jednak zorientowałem się, że taka postawa do niczego nie prowadzi. Przyszedłem tu po wiedzę oraz wymianę doświadczeń. Przyszedłem, bo mój wcześniejszy sztywny system poglądów/działań/postaw nie dawał mi tego, co od niego oczekiwałem. Rzeczą oczywistą jak jutrzejszy wschód słońca było to, że należy 'otworzyć się' na inne spojrzenie. I od tego czasu posty czy pisząc szerzej - wątki, które kiedyś kwitowałem 'WTF?' zacząłem czytać dwa razy, trzy raz. A nawet więcej - tak by w miarę możliwości zbliżyć się do esencji tego, co 'autor miał na myśli'. Długofalowe skutki były więcej niż pozytywne. To nawet nie było wyjście poza strefę komfortu, choć może w jakiejś drobnej mierze również i to. To było otworzenie się na poznanie innej percepcji spojrzenia na dane zagadnienie. Nie bez kozery piszę czasami żartobliwie, że jestem mentalnym kupcem-Żydem, bo z zebranej na forum wiedzy staram się wyciągnąć wszystko co najlepsze dla siebie. Adaptować i kształtować to do moich naturalnym predyspozycji a później wykorzystywać w życiu. Powtórzę się - skutki i efekty więcej niż pozytywne. Przy okazji taka drobna dygresja. Często-gęsto łapię się na tym, że nie znając danego użytkownika, jestem pi-razy-drzwi w stanie wydedukować ze sposobu jego pisania oraz prezentowanego światopoglądu dwóch rzecz: 1) jego wieku oraz doświadczenia życiowego 2) mniej więcej środowiska z jakiego się wywodzi. Co w żaden sposób nie szufladkuje mojego sposobu oceny tego, co dany użytkownik chce przekazać. Nie lubiłem tylko jednej rzeczy - ekstremalnych skrajność serwowanych z klapkami na oczach i bezpośrednią agresją wobec każdego kto ma inny pogląd. Był tu kiedyś pewien randomowy użytkownik (już go nie ma) co to w awatarze miał ściśniętą pięść a poglądy zaczynały się i kończyły na pierdolnięciu oponenta pięścią w twarz. I w życiu i na forum. Młody, swoją drogą ... I powiem szczerze - jest to jeden jedyny typ człowieka, jakiego organicznie nie trawię. Co nie oznacza, że chcę i żądam dla niego bana. Absolutnie! Po prostu po jakimś czasie taki 'pistolet' jest przeze mnie ignorowany - nie wchodzę w nim w interakcje bo nie ma sensu. Panowie, Co do zasad. Regulamin jest od tego by go przestrzegać. Ja wiem, że znany jest również i praktykowany pogląd 'zasady są od tego by je łapać/omijać' ale doprowadza zawsze do jednego - na dłuższą metę do permanentnego burdelu. Jak ktoś ma problemy z EGO i wszędzie musi dopisać swoje 'kurwa, mylicie się, ja wiem kurwa lepiej!' to jest to jego sprawa. Ale niech ma świadomość, że napisanie powyższego bez solidnej argumentacji (i rzeczowej!) jest niczym innym jak zamanifestowaniem swojej obecności na wytwornym przyjęciu w ambasadzie poprzez spektakularne pierdnięcie. Może to i zwraca uwagę ale ani chwały ani prestiżu pierdnącemu nie przynosi. Wręcz przeciwnie. Na tym forum jest miejsce dla wszystkich. Wystarczy jako-taka wpasować się w ramy wyznaczone przez regulamin. Co do głosów, a pojawiają się takie, że napisałem coś innego niż 'utrwalona i słuszna linia forumowej partii' skutkiem czego mnie zakrzyczano. I w czym problem, że Cię 'zakrzyczano' ? Bracie! Jesteś mężczyzną! Wyraziłeś swoje zdanie więc miej świadomość, że będą tacy co poklepią za nie po ramieniu i tacy, którzy skrytykują. No niestety, takie jest życie. Nawet lepiej, że nie tylko klepią po ramieniu bo owa krytyka to szansa na spojrzenie szerzej na swój własny pogląd w zagadnieniu. Polecam z całego serca ! Osobiście parę razy zostałem pojechany jak T-72 po trafieniu z RPG-29 i co? I nic. Argumenty, które uznałem za rzeczowe - pochyliłem się nad nimi. Argumenty z rodziny 'a tak! bo JA tam mówię i chuj!' - omiotłem wzrokiem i przeszedłem dalej. I tyle. A może zarazem aż tyle ... Nie będę apelował o spokój i rozsądek - bo każdy ma własny rozum i działa jak mu ów rozum podpowiada, raz lepiej a raz gorzej. A co do forum @Silnyto kiedyś już bodajże Ci wspominałem ale dziś powtórzę - może warto przemyśleć choć częściowe zarabianie na nim poprzez męskie reklamy. Nieagresywanie, nie wywalające się na pół ekranu - ale jakieś niewielkie, nie rzucające się strasznie w oczy. Pozdrawiam Braci niezależnie od frakcji, Czerpiący z Waszego doświadczenia - S. PS. Dobry wątek @Assasyn- dobrze że go założyłeś.
    18 polubień
  18. Panowie, Przez przypadek dowiedziałem się o 'skandalu' w necie z hasztagiem #RespectAriana. Wokalistka, niejaka Ariana Grande ciężko obruszyła się gdy jakiś fan powiedział do jej chłopaka "że mu zazdrości panny bo już widzi, jak ów chłopak ją .....". Wokalistka się obraziła i stwierdziła, że to ciężki seksizm a ona nie jest, cytuję, kawałkiem mięsa. "Dla niektórych z was może się to zdawać niczym takim, ale mnie zrobiło się niedobrze i poczułam się uprzedmiotowiona. Ja też tam siedziałam, kiedy on to mówił. Od tego momentu czułam się uciszona i zraniona." Gwiazda naprawdę źle zniosła komentarz fana. "Takie rzeczy zdarzają się cały czas i wpływają na kobiece poczucie strachu i niedostateczności. Nie jestem kawałkiem mięsa, które mężczyzna wykorzystuje dla swojej przyjemności. Jestem dojrzałą istotą ludzką, która jest w związku z mężczyzną, traktującym ją z miłością i szacunkiem." "To rani moje serce, że tak wielu młodych ludzi swobodnie używa podobnych określeń, by z taką łatwością uprzedmiotowiać kobiety." Link do materiału: http://www.eska.pl/hotplota/news/ariana-grande-obrazona-przez-fana-maca-millera-o-co-chodzi-z-hasztagiem-respectariana/n/98634 Jako że pierwszy raz słyszę o 'Pani Arianie' stwierdziłem, że zobaczę kim zacz jest ta młoda dama. Odpaliłem jutuba i proszę ... No w kolce jeża !!! Owa 'pokrzywdzona' młoda dama szczuje dupą ile wejdzie !!! Wije się, wypina tyłek i oblizuje usta językiem. Próbka Ariany? Proszę bardzo: No właśnie ... Droga Ariano, Jeśli nikt Ci jeszcze tego nie napisał to zrobię to ja. Robisz z logiki kur_ę próbując podważać logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Jeśli kobieta szczuje cycem i tyłkiem, pręży się i wypina oblizując usta jak w samica w rui - to nie może dziwić się że jest później traktowana jak ów kawałek mięsa. Na szacunek, droga gwiazdko, trzeba sobie zasłużyć i zapracować swoją postawą. Wypiętą dupą i cyckami zapracujesz wyłącznie tak, jak nie chcesz żeby Cię traktowano... Można powiedzieć, że więcej szczerości i prawdomówności mają w sobie bojownicy ISIS, bo nie żądają by nie traktować ich jak zabójców i morderców. A kierując się Twoja logiką powinni podobnie stwierdzić, że boli ich taka opinia - bo oni nie zabijają! Oni tylko naciskają lekko opuszkami palców za spust, a co się potem dzieje - to już nie ich wina !!! Jakiś wystrzał? Jakaś kula? Jakaś rana? Jakaś krew? Jakaś ofiara? Nieeeeeee... Tylko paluszek lekko naciskający spust - reszta to już nie z nimi nic wspólnego ! A całość, Panowie, to klasyczny przykład zachodniego spierniczenia w zakresie pojęć i logiki. Dziecko poprawności politycznej i wojującego postfeminizmu III fali. Oderwać związek przyczyny od skutku, wykreować na nowo związki ocenne między wydarzeniem a jego konsekwencją. Jak u Orwella - wojna to pokój a pokój to wojna. Plus odwieczne pragnienie części kobiet - jak zachowywać się wyuzdanie i jednocześnie nie być oceniana i traktowana jak dziwka... I jeszcze jedno. Ta fala totalnego postmodernizmu i próby indoktrynowania w zakresie nowych pojęć polegających na wywijaniu kota ogonem - przyjdzie i do naszego kraju. Już się przesącza w mediach wychowując najmłodsze latorośle. Ariana! Kręć tyłkiem i świeć cyckami. Tylko nie miej po tym żalu, że traktują Cię właśnie przedmiotowo. S.
    18 polubień
  19. 18 polubień
  20. @Damian Dzięki, już miałem się wieszać Co do Starszyzny i Administracji ( @Mosze Red @Długowłosy @Silny @dr Mordechaj B'rzyt-wa ) - jeśli to możliwe - chciałbym usłyszeć od was feedback, nie z wyjaśnieniem, a w sumie z waszą motywacją co do decyzji. Bo w sumie najpierw odebraliście mi uprawnienia, po 3h zostało oficjalne info na forum - ale w sumie mam tylko informację: "dziękujemy za współpracę". Bardziej mnie interesuje odbiór zarządu forum mojej osoby, chodzi o moją dalszą karierę w świecie rzeczywistym - dzięki takiej informacji mógłbym popracować nad sobą w realu, może coś polepszyć/zmienić w sobie, aby być bardziej skutecznym Jak nie napiszecie, bo w sumie żaden z was nie musi - to ok, nie ma problemu - jesteśmy dorośli. Ale fajnie by było, gdybym mógł zmądrzeć w czymś albo umocnić się w czymś innym - nie mniej - chciałbym, żebyście wiedzieli, że to ważna informacja dla mnie. Bo częściej w życiu uczyłem się więcej właśnie jak ktoś mówił mi "nie". Jakby co to czekam na wiadomość na priv. Co do moich działań na forum - to chciałem mieć tylko ten swój dział sportu - mega się cieszyłem, że mogę tam sprawować pieczę, bo to jest mój konik i będzie długo - władza na forum mnie nie interesuje i nigdy nie interesowała Nie udało się, trochę się wkurwiłem na początku przyznam, ale zrozumiałem, że jak mogę mieć pretensje do kogokolwiek, jak to nie moja własność - kłóci się to z moją życiową filozofią! Nie wyszło to się nie rozpamiętuje i leci się dalej - jak z loszkami Puka się dalej Pomagać użytkownikom nadal zamierzam w tematach z związanych sportem i odżywaniem - jak również pokazywać swoją postawą - dziennikami - że można sporo zmieniać w swoim życiu, bo taki jest mój dług wdzięczności względem forum po tym jak mi pomógł w ciężkim okresie. - GluX
    18 polubień
  21. Oraz największe łgarstwo dotyczące kobiet, któremu sam ulegałem baaaaardzo długo... Bądź taki jakim kobieta życzy sobie byś był. Ciepłym, kochającym, oddanym, współczującym, wyrozumiałym, partnerskim i gotowym nieść pomoc - a ona sama z siebie to doceni i zrewanżuje się tym samym. Mega łgarstwo nr 1 !!!
    18 polubień
  22. Najbardziej niszczące. Do tego - 11. kobiecie należy się szacunek bez względu na to jak traktuje samca. Kolejne gówno zainstalowane w naszych głowach zamiast zasady wzajemności.
    18 polubień
  23. Panowie - chyba najważniejsze pytanie! Czy zadbaliście o najważniejszą osobę w waszym życiu? Siebie samego ? Jaki prezent sobie zrobiliście? Bo święta byłyby bez sensu gdybym się modlił o to co chcę i dostał to od bliskich - to jest prawie tak jak chcemy podwyżkę i szef ma się domyśleć. Trzeba samemu sięgać po prezenty które chcemy :> Ja nakupowałem sobie książek za 600zł oraz idę do pani lekkich obyczajów EDIT: Co roku to samo - z AWFem się nie zgadza tylko xD
    18 polubień
  24. 18 polubień
  25. 18 polubień
  26. Cześć Jako że znowu zaczynam być aktywny fizycznie, postanowiłem wrócić do rzeczy w których zawsze byłem dobry jeśli chodzi o sport, czyli podciąganie na drążku i pompki... Postanowiłem wybrać pompki, na dzień dzisiejszy mój rekord w ''pompkowaniu'' to 96 mój cel to zrobić za jednym zamachem 300! Jeśli tego dokonam wstawię swój własny film, gdzie będę robił te 300 pompek Potrzebuje trochę na to czasu, ale myślę że się uda Życzcie mi powodzenia
    17 polubień
  27. Ta pierwsza reklama, to zenada... Druga natomiast jest calkiem smieszna hehe. Generalnie jak jestem chory, to jestem kompletnie nie do zycia. To, ze jest wszechobecny feminizm w reklamach to juz nie mamy wplywu na to. W agencjach, ktore projektuja reklamy pracuja stulejarze i kobiety. Stad mamy reklamy jakie mamy. Popatrz na to z innej strony. Czesto kobiety uwielbiaja sie porownywac do kotow - ze dzikie, chodza wlasnymi sciezkami, tajemnicze, nieodgadnione, kuszace, z gracja... Z drugiej strony jedyne co robia calymi dniami to jedza, liza sie po dupie i futrze i sa bezuzyteczne Cos w tym musi byc...
    17 polubień
  28. W zasadzie to można zakończyć na tym, że kobieta to pieniądze podniesione do kwadratu Ewentualnie zmodyfikować: "money is the root of all evil", z czego wychodzi, że "woman = evil"
    17 polubień
  29. Witam. Jeśli choć jedna osoba uzna ten temat za ‘life-changing experience’ uznam zainwestowanie czasu w napisanie go za mądrą decyzję. A o czym będzie ten temat? O znalezieniu prawdziwego siebie, o znalezieniu swojej duchowej ścieżki, o życiu. Jest tyle materiałów i systemów na ten temat, o których warto wspomnieć i je poruszyć, że właściwie nie ma opcji, żeby nawet polizać granice ‘satysfakcjonującej relacji’. Samo zgłębianie tych tematów stało się moim życiowym numerem jeden przed dwoma laty, kiedy to postanowiłem wyjechać za granicę studiować. Uważam tą decyzję za najlepsze co mi się w życiu przytrafiło, wyrwałem się z nędznie nudnego i przewidywalnego życia które czekałoby mnie na miejscu. Jeśli jesteś ojcem i masz nastoletniego syna czy córkę – wykop je na studia (albo nawet szkołę średnią/college) gdzieś hen daleko. Na początku będzie ciężko ale smak wolności nie da się porównać z niczym innym. Osobiście czas beztroski i zerowej ilości obowiązków, że gdyby nie ten wyjazd, byłbym życiową kaleką. A tak – życie wzięło mnie za pysk, przetarło po podłodze i pokazało co to jest odpowiedzialność i prawdziwa dorosłość (a nie obiadki od mamusi i zjazd na weekend do domu co weekend). Na początku było ciężko, przyznaję, ale nic w życiu nie ma za darmo. Z perspektywy czasu – nic, co w życiu dotychczas zrobiłem, nie dało mi większej satysfakcji niż pełna odpowiedzialność za swoje życie. Terapia szokowa jest chyba najlepszą terapią na wszystkie problemy związane z szeroko pojętą dorosłością. Jeśli czujesz, że nie jest dobrze, że twoje życie przecieka ci przez palce, że jest nudno, że jest przewidywalnie, nie ma przygody – uzbieraj trochę oszczędności i po prostu wyjedź gdzieś w ciemno – przeżycie, znalezienie pracy i noclegu – wszystko spoczywa wtedy na twoich barkach. Gwarantuję, że sobie poradzisz. Myślisz, że to jeszcze nie czas? Że później? Nie będzie bardziej odpowiedniego czasu niż TERAZ. Norwegia jest chyba najlepszą opcją na taki wypad. Załóżmy, że jesteś odpowiedzialny za swoje życie w satysfakcjonującym stopniu. Ok. Załóżmy, że czujesz, że nie jesteś usatysfakcjonowany tym co w życiu robisz i tym w jakiej sytuacji życiowej się znajdujesz. Nie masz pasji, nie masz jakiś głębszych zainteresowań, jakiegoś wielkiego celu w życiu też nie masz... byle do piątku. Jeśli na prawdę chcesz się zmienić – musisz zaakceptować fakt, że twoje nowe życie będzie zupełnie inne niż dotychczas. ZUPEŁNIE INNE. Na tym etapie wymięka zdecydowana większość ludzi. A bo nie chcą rezygnować z uchlewania ryja co weekend, a to bo ich niunia im nie pozwoli na wyjazd, a to bo mama mówi, że ją kręgosłup boli i powinni zostać z nią i jej pilnować. Przykładów jest tyle ilu ludzi. Dużo. Załóżmy, że jesteś tak bardzo zmotywowany, tak bardzo chcesz w końcu poczuć długotrwałą satysfakcję, poczuć się prawdziwym mężczyzną, łapiącym życie za wszystko za co się da – że gotów jesteś na naprawdę duże poświęcenia. Ok. Pierwszym faktem do zaakceptowania jest ten – wszystko co do tej pory myślałeś o świecie jest totalnym kłamstwem, twój umysł został zaprogramowany po to, żebyś był dobrym niewolnikiem. W szkole nie uczono cię jak znaleźć swoje powołanie, nie uczono cię jak działa psychika ludzka, nauczono cię fałszywej duchowości, która nie ma nic wspólnego z prawdziwą duchowością, dano ci nakazy i zakazy które stosujesz po dziś dzień, kazano ci się uczyć na pamięć kompletnie bezwartościowych rzeczy, z których pamiętasz może 5%. Można się solidnie wkurwić jak się o tym wszystkim pomyśli – gdyby ilość czasu spędzonego w szkole poświęcić na doskonalenie swojego talentu (który znano by już w dzieciństwie za sprawą dogłębnej wiedzy psychologicznej i systemów takich jak numerologia) – w wieku 18 lat (a więc w wieku ukończenia obowiązkowego prania mózgu pod groźbą kary) byłbyś mistrzem w tym co robisz, gotowym do wejścia na rynek z nieocenionymi umiejętnościami i wiedzą. Tak było kiedyś, na przykład ojciec kowal uczył swoich potomków fachu od małego. Gdy dorastali, byli mistrzami w tym co robili. Nigdy jednak nie jest za późno na zmianę. Lepiej późno niż później. Co to oznacza dla kogoś, kto chce wziąć życie w swoje ręce? Odrzucenie wszystkich autorytetów. Co do jednego – i lepiej dla ciebie, jeśli nigdy w życiu nie zaakceptujesz innego autorytetu niż ty sam. Można oczywiście mieć ulubionych guru, przewodników duchowych, idoli – chodzi o samo odrzucenie bezmyślnej satysfakcji czegokolwiek, co nie pochodzi od ciebie prawdziwego (intuicja). Są przeróżne sposoby na trenowanie intuicji, na odróżnianie jej od wyobraźni. Twoja intuicja to najpotężniejszy magnes, który działa tylko wtedy, kiedy go słuchasz. Twoja boska cząstka staje się wtedy silniejsza niż ego i życie toczy się tak, jak powinno – w zgodzie z prawdziwym tobą – i do tego stanu wciąż dążę. Jest to stan osiągnięcia pełnej zgodności umysłu z intuicją (czyli z duszą), stopienie się tych dwóch energii, osiągnięcie stanu najwyższej inspiracji i największych możliwości. Taka mała analogia – kiedy widzisz czołg (programowanie umysłu przez społeczeństwo i władzę zakłada ci na oczy worek przez który nic nie widać. Coś tam słyszysz ale i tak nie wiesz o co biega) jaką broń wybierzesz? Rewolwer czy RPG-7? Czołg to twój życiowy cel który musisz zrealizować (jeśli nie w tym życiu to w następnym, jak to mawia Pika „Przed sobą nie spierdolisz”. Ja to trochę inaczej zinterpretowałem – „Przed swoją karmą nie spierdolisz”, i im szybciej się uporasz ze swoimi lękami i cieniami, ze swoimi długami karmicznymi, tym lepiej dla ciebie). Rewolwer oznacza moc umysłu, RPG oznacza w tym przypadku moc ducha. Może się okazać, że twoja idealna droga rozwoju duchowego różni się od tej obranej przez twój umysł tak bardzo, że właściwie nie ma nic wspólnego z twoim obecnym życiem. Co wtedy? Albo, albo. Albo wybierasz podporządkowanie się duszy albo przeżywasz życie, które może będzie przyjemne i wygodne, ale do nikąd nie zaprowadzi. Oczywiście bierzemy tu pod uwagę, że istnieje coś takiego jak reinkarnacja. Jeśli nie wierzysz w reinkarnację – postaraj się przez chwilę nie upierać się przy swoim stanowisku po prostu dopuść do siebie myśl, że ona faktycznie może istnieć. Nie ma nic pewnego na tym świecie, ale coś w moim wnętrzu mówi mi, że jest w tym ziarno prawdy. Dobra, ale jak poznać swój życiowy cel? Jak poznać cele swojej duszy? Jak w ogóle się zdystansować od tej rzeczywistości? Przecież to wszystko jest TAKIE PRAWDZIWE. Zauważ, że podczas snu rzeczywistość też jest prawdziwa. W snach często doświadczam silniejszych doznań i emocji niż w ‘realnym’ życiu. Ciekawe. Sen różni się od ‘realnej’ rzeczywistości tym, że nie jest ciągły. To właśnie ta ciągłość daje nam wrażenie istnienia czegoś takiego jak czas. Jak to jest, że zarówno zwierzęta jak i ludzie MUSZĄ codziennie odłączać się od tego pełnego zła i cierpienia świata? Gdzie wtedy są? Jak to świadczym o tym ‘realnym świecie’? Pozostawiam do swojej własnej interpretacji. Czas teraz napisać trochę o faktycznym poszukiwaniu swojej duchowej ścieżki. Wszelkich sceptyków proszę o zostawienie ego w innej karcie w przeglądarce i dopuszczenie do siebie świadomości, że to wszystko MOŻE być prawdziwe. Kto wie. A nóż. Przeczytasz, wypróbujesz – najwyżej stracisz trochę czasu który i tak poświęciłbyś na walenie gruchy czy inną, równie pożyteczną czynność. A co jeśli to się okaże prawdziwe? Wszelkie systemy sprawdziłem na sporej ilości osób w moim życiu, wszystko się zgadza. Poświadczam swoją godnością, że warto. A jeśli tobie się nie zgodzi – możesz mnie ukrzyżować lub nazwać debilem i oszołomem. Żeby zrozumieć swoją duszę trzeba najpierw zrozumieć swój umysł (czyli ego). Zacznijmy tą część od przedstawienia systemów, które pozwalają określić i poznać swoją osobowość. W psychologii ‘uznawanej’ przez naukę są to racjonalne systemy które da się udowodnić faktami. Przejdę w dalszej części do systemów, które już tej etykietce umykają – uchodząc za paranaukę. Umysł ma to do siebie, że nie potrafi dokładnie sam określić swojej osobowości – musi mieć odniesienie i spory zasób użytecznej wiedzy. Tym zajęli się w XX wieku Freud i Jung. Chwała im za to. Na samym początku polecam zrobić sobie test osobowości MBTI. Typów jest szesnaście, każdy z nich jest bardzo głęboko i dokładnie scharakteryzowany. Jeśli nie masz pojęcia kim jesteś i co wyniosłeś z domu tak na prawdę – możesz się tutaj BARDZO zaskoczyć. Podczas czytania opisu danej osobowości mogą przypominać się na bieżąco zdarzenia z przeszłości które ową cechę wywołały. Test można przeprowadzić tutaj: https://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci E-booka z bardzo szerokim opisem własnej osobowości dostać można tutaj: https://www.smashwords.com/books/byseries/17620 Jest mnóstwo materiałów na ten temat w Internecie, powstało też mnóstwo for internetowych poświęconych temu tematowi. Dobra, już coś o sobie wiesz – czas na coś, co mną wstrząsnęło – enneagram. Taka sama zasada jak w systemie powyżej – odpowiadasz na pytania. Rezultat udzielonych odpowiedzi to twój typ – zakres i zgodność szczegółów opisów danych typów jest dla mnie po prostu roz-pier-da-la-ją-cy. http://enneagram.pl/ test można wykonać na ten stronie. Zawiera ona też (w porównaniu z innymi źródłami) krótkie opisy danych typów. Zastanawiałeś się zawsze co zrobić, żeby twoja panna cię nie opuściła? W opisach masz podane wskazówki jak powinieneś się wobec niej zachowywać, żeby czuła się przy tobie jak w niebie. J Ponownie – materiałów na temat typów enneagramu jest tyle, że siedząc na bezludnej wyspie do końca życia pewnie by się ich wszystkich nie przerobiło. Tu właściwie kończy się ten temat dla Janusza nauki i speca od życia. Ja natomiast przechodzę dalej – najważniejszy moim zdaniem system – numerologia daty urodzenia. To właściwie dopiero teraz zaczynamy wgłębiać się w to, czego może chcieć dusza. Nassim Haramein wysnuł teorię, że wszystko we wszechświecie jest połączone. Co na górze, to na dole. Polecam zapoznać się najpierw z tym filmikiem: https://www.youtube.com/watch?v=0fKBhvDjuy0&t=86s Wynika z niego jasno, że przestrzeń w najodleglejszym punkcie znanego wszechświata oraz przestrzeń w najmniejszym obserwowanym przez człowieka elemencie materii jest rażąca do siebie podobna. Jeśli kogoś temat zainteresuje – wspomniany pan wygłasza swoją teorię w tym filmiku: Nassim Haramein 2015 - The Connected Universe Dodam tylko, że Einstein swoje ostatnie chwile przed śmiercią poświęcił na próby dojścia do tej samej teorii co pan Haramein (Prace Einsteina na ten temat zostały wydane dopiero kilka lat temu). Ułożenie gwiazd i planet w chwili narodzin wibruje z jakąś charakterystyczną energią, która będzie towarzyszyła danemu człowiekowi do końca życia. Nie ma w numerologii lepszych czy gorszych numerów – każdy z nich ma zadanie do spełnienia, każdy jest tak samo ważny. Pychy należy unikać jak ognia (tu trochę poleciałem autoostrzeżeniem) – to ona, razem ze stresem jest główną przyczyną wszelkich chorób i problemów zdrowotnych (również psychicznych). Numerologia to bardzo potężny system którego prawdziwość w moim życiu (jak również znajomych mi osób) tak dobitnie jest stale akcentowana, że nie widzę innej opcji jak tylko trwale podążać za jej wytycznymi. Ważna informacja – jesteśmy więźniami wszystkiego, co nieuświadomione. Znając informacje na temat wszystkich tych systemów, ziarenko zostaje zasiane, umysł zaczyna analizować, drążyć, doszukiwać się powiązań. Już w momencie, w którym sprawdzisz dane systemy i ich opisy, twój umysł odkryje nigdy nie znaną mapę. Odkrywanie siebie jest tak satysfakcjonujące i daje tyle frajdy, że nie wyobrażam sobie przestać, nawet kosztem ubogiego życia. Według numerologii jestem mistrzowską jedenastką, starą duszą, która przyszła ponownie na ten świat aby zdobywać wiedzę na temat świata i jego tajemnic (co przytrafia mi się z taką łatwością, z taką precyzją... czary jakie), dzielić się wiedzą oraz inicjować ludzi w kierunku rozwoju duchowego. Najbardziej niezwykłym elementem mojego ciała według wszystkich ludzi których o to pytałem są... oczy. Oczy to zwierciadło duszy. Podobno jest w nich coś niesamowitego, magicznego i niezwykle tajemniczego. Całe życie bałem się patrzeć ludziom w oczy. Dopiero po przepracowaniu swojego najważniejszego cienia odkryłem, po zrozumieniu nieuświadomionej wcześniej części siebie przestałem się lękać to robić. Moje oczy to element, który powoduje wspomniane inicjowanie ludzi. Potrafię prześwietlić człowieka wzdłuż i wszerz samym spojrzeniem, odkryć co go gryzie i jaki ma najważniejszy cień do przepracowania. Czuję, że nie byłem wcześniej gotowy na taką wielką odpowiedzialność. Musiałem dojrzeć aby używać tej mocy tylko w celach, które mają przynieść ludzkości pożytek. Możesz pomyśleć – oszołom, jakiś neo-szaman, za kogo on się uważa. Też tak myślałem, jeszcze jakieś trzy tygodnie temu. Druga połowa grudnia to dla mnie taki splot, tak nieprawdopodobnych synchroniczności i zbiegów okoliczności, że po prostu się poddałem. Poddałem się swojej intuicji, to ona mnie teraz prowadzi. Najwyraźniej potrzebowałem sygnału od Absolutu, że moje ego (ultra-logiczny umysł, typ osobowości LOGIK) ma ustąpić miejsca Intuicji. Od tamtego czasu jestem świadomy prawie non stop. Tylko kiedy osiąga się autentyczność (jedność umysłu z intuicją) można być świadomym w 100% - czyli przebywać w tu i teraz. Bo tylko tu i teraz się liczy. Tak na prawdę nie ma nic innego niż TU I TERAZ. Myśląc o przeszłości czy o przyszłości JESTEŚ nimi. Każdy z nas ma jakieś wydarzenie ze swojego życia do którego notorycznie wraca i je roztrząsa na nowo czując te same emocje które towarzyszyły owemu wydarzeniu. Sztuką jest uczyć się z przeszłości aby nie popełniać tych samych błędów w teraźniejszości. A jak to zrobić? Będąc świadomym – tylko wtedy unikniesz popełnienia tych samych błędów. Jest taki czas, że trzeba wszystko to sobie pogrupować, posegregować, poustalać, poprzypominać, przechodzi się wtedy przez na prawdę ciężki okres – czyli Ciemną Noc Duszy. Oznacza to tyle, że należy się zgłębić w swoje wnętrze, rozpracować wszystkie przyczyny i skutki, ZROZUMIEĆ dlaczego jest tak a nie inaczej i... zacząć działać. Wiedza -> Mądrość -> Działanie Mówi o tym Mark Passio w swoich wykładach na temat prawa przyciągania. Polecam. Trzeba stać się introwertykiem na jakiś czas (ciężkie zadanie dla ekstrawertyków) aby przejść przez ten okres. U różnych ludzi trwa on różną ilość czasu – u niektórych 2 lata, u niektórych 10 lat. Jeśli tobie idzie dłużej niż innym, nie znaczy to że jesteś gorszy. Wróćmy do systemów – kolejnym związanym z datą urodzin (tutaj również z miejscem) jest Human Design. Dokładność tego systemu i ilość szczegółów jest (powtórzę się) roz-pier-da-la-ją-ca. Niestety większość informacji na jego temat jest po angielsku, co może odrzucić tych, którzy języka nie znają. Chłopaki z Tresury Matrixa (aka DwieHerbaty) bardzo przystępnie wyjaśniają po polsku detale tego systemu. Wszystko dostępne na Youtubie: https://www.youtube.com/user/dwieherbaty/videos Ostatnim, póki co, systemem który stosuję jest znak zodiaku. Niesamowita ilość danych, niesamowita dokładność, niesamowite źródło wiedzy o sobie samym i innych. http://krystian.homelinux.org/testy/znaki/index.php Według Neila Kramera (polecam pana, można znaleźć jego wystąpienia i wywiady na Youtubie) życie może występować w trzech wersjach: 1) Nie jesteś świadomy większości rzeczy które dzieją się wokół ciebie – poddajesz się im i mówisz/myślisz „trudno, nic i tak nie zmienię”. 2) Jesteś świadomy – znasz przyczyny, znasz skutki, masz wiedzę, ale płyniesz z życiem. Zostawiasz wiedzę dla siebie, nie propagujesz jej, może też używasz do własnych celów materialnych. 3) Jesteś w pełni świadomy, oddałeś wodzę swojej intuicji, dzielisz się wiedzą, zminimalizowałeś udział ego w swoim życiu ale się go nie pozbyłeś – nie o to chodzi żeby się go pozbywać. Masz ego z jakiegoś powodu – tym powodem jest zrozumieć je i używać do swoich celów aby dać coś wartościowego od siebie światu. Bez ego nie byłoby nas. Nie byłoby jak przekazać tego co w wyobraźni, bo w Absolucie jest WSZYSTKO ale nie ma drogi ujścia. Nie ma kto tego wszystkiego podziwiać. I tutaj nasuwa się idea – po to właśnie powstała ludzkość – żeby doświadczać piękna tego świata. Po to jest ego, żeby każdy miał swój punkt widzenia. Na samym końcu i tak wszyscy jesteśmy jednością i nie ma znaczenia czy przeżyłeś X czy Y w swoim życiu. Żadne życie nie jest lepsze od innego. Jednakże tylko życie W PEŁNI ŚWIADOME jest warte przeżycia. Na tym etapie inicjujesz innych, i najważniejsze – TWORZYSZ. Cokolwiek. DAJESZ SIEBIE światu. Nie opisałem tutaj mnóstwa innych, równie ważnych informacji o świecie, myślę, że zrobię to kiedyś w swojej książce. Czuję, że kiedyś taką napiszę. Przerobienie tych wszystkich informacji i systemów to tygodnie (jeśli nie miesiące) pracy i obserwacji. Mam jeszcze tyle do opowiedzenia. W razie jakichkolwiek pytań – chętnie odpowiem. Dziękuję za uwagę. Guliver
    16 polubień
  30. Witam wszystkich serdecznie Na początku napiszę, co w poprzednim roku z grubsza się u mnie zmieniło. Pierwszą sprawą jest alkohol, który całkowicie wyeliminowałem. To było totalnie niewymuszone. Samo się stało. Nigdy sobie nie obiecywałem, że nie będę pił, po prostu stopniowo docierał do mnie bezsens tego wszystkiego, więc od jakiegoś czasu w towarzystwie nie piję, odmawiam, nie czuję potrzeby i czuję się z tym bardzo dobrze. Drugą sprawą, jest, że zrzuciłem 8% tłuszczu. Zaczęło się od zapisania na początku maja na karate. Zmieniłem do tego dietę, zmodyfikowałem trening siłowy i to się stało. Zrzuciłem 12 kg wagi ogółem w 5 miesięcy, a sucha masa mięśniowa nie ucierpiała. Brawo ja, ładnie to rozegrałem Trzecią sprawą jest, że skończyłem licencjat, obroniłem się, kamień z serca. Czwarta rzecz. Po tym jak ukończyłem studia I stopnia powiedziałem sobie, że dosyć studiowania tego co mnie nie kręci i zapisałem się na nowe studia, to co chciałem studiować od zawsze. Nareszcie posłuchałem głosu serca. Będę miał trochę pod górkę na początku z materiałem przez zaległości, ale jasne, że dam radę Przez dwa lata piekielnie dużo zmieniło się u mnie na lepsze, ale to nie koniec walki z samym sobą. Muszę tutaj aż złożyć przysięgę, żeby pokazać sobie jaja, bo walczę, walczę i nie mogę. Strasznie mnie to udupia. Chcę się postawić w takiej sytuacji, żeby mi głupio było jak się poddam. W nowym roku konkretne zmiany. Po pierwsze wyrzucam ze swojego życia kawę. Piję codziennie, tak nie może być. Czuję, że to wymyka się już spod kontroli. Odstawiam. Zamiast tego herbata biała, zielona i miętowa. Dużo lepiej na tym wyjdę. Po drugie, rzucam palenie. Już miałem okres, że nie paliłem. Jak zapisałem się na wspomniane karate, od pierwszego treningu przestałem palić. Zrobiłem to z łatwością. Żadnych zjazdów. Niestety w wakacje wróciłem. Żenada. Czuję, że to jest ten moment. Pierwszy dzień bez palenia już za mną na dobry początek. Nie palę. Jestem wolny. Po trzecie, nie wiem jak to zrobię, ale zrobię to. Będę się regularnie uczył Nigdy tego nie potrafiłem. Regularność, rutyna, to mnie zabijało od kiedy pamiętam. Zawsze odkładam wszystkie sprawy na ostatnią chwilę i dopiero wtedy wjeżdżam. Jestem taki, że potrzebuję bardzo silnego kopa, aby pobudzić układ nerwowy, stąd to odkładanie na później i stawianie się ciągle w trudnych sytuacjach.Wtedy dopiero potrafię działać, żyć. Zmienię to, bo czuję, że daleko nie zajdę z takim podejściem. To potrafi być wyniszczające. Całe życie nie można tak. Zawsze udawało mi się, ale to nie jest taka jakość jak bym chciał. Łapię się na tym do dziś, nawet kiedy nareszcie się uczę tego co mnie interesuje, dlatego mnie tak to boli, bo zawsze gadałem, że brakuje mi motywacji, bo nie robię tego co lubię, ale teraz wybrałem kierunek, który mnie jara, więc nie mogę mieć wymówek. Pokonam tego demona. Nie chcę być przeciętnym studentem. Chce być the best. Wiem, że tak powinno być, dlatego dosyć tego marnowania życia - od tej pory regularnie się uczę i jestem the best. Po czwarte, też nie wiem jak to się stanie, ale zrobię to. Mam to gdzieś, że mam traumy z dzieciństwa i strach przed motoryzacją. Co w tym takiego strasznego? Dosyć bycia stulejką życiową. Zrobię prawo jazdy. Tak jest! I to z przyjemnością. Jeszcze w tym roku będę śmigał furą. Zapamiętajcie to sobie. Jeżeli ja zdam prawo jazdy, to znaczy, że każdy może zdać i nie ma w życiu rzeczy niemożliwych. A potem kupie sobie Mercedesa W124 Realizując wszystkie cztery punkty, moja jakość życia wzrośnie o jakieś tysiąc procent, więc jest o co walczyć. Marzę o tym, żeby to wszystko mieć za sobą. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby nie zabrakło mi mocy w dążeniu do celu. Dzięki, że jesteście.
    16 polubień
  31. Przyznają się do zdrady bo im się na to po prostu pozwala. Media i inne środki kontroli umysłów społeczeństwa kreują pewne wzorce i zachowania. Zdrada dzisiaj została przedefiniowana na stronę czegoś co nie jest złe albo co najmniej nie jest takie złe albo co jest dopuszczalne. Na pewno co jest modne. W dodatku bez większych konsekwencji społecznych czy moralnych i nikogo to już nie dziwi. Najbardziej wkurzające w tym jest, że powszechnie niszczy się autorytet ojca, męża, głowy rodziny. Astronomiczne wymagania i zadanie jakie ma on spełniać kontrastują i odbiegają od rzeczywistości. Jednocześnie kreuje się kobietę jako niezależną i silną płeć. Zburzony autorytet ojca i rodziny zbiera swoje żniwo. Zdrady, rozwody, patologie. Masy dzieci i młodzieży bez autorytetów. Ich mózgi przejmują ci co kreują rzeczywistośc i trzymają media. Zmiany społeczne widać gołym okiem. Zawsze powtarzam, nie ma przypadków.
    16 polubień
  32. Jeszcze jedna ściema z matrixa mi się przypomniała. Rozstaliście się? Zawalcz o nią! Nie poddawaj się tylko zrób to i walcz o was! Nie muszę chyba mówić do czego to prowadzi, kogo to z nas robi i jak bardzo żałośni wtedy się stajemy.
    16 polubień
  33. Już to kiedyś pisałem ale facet ma do wyboru: 1. Całkowity szlus od kobiet i 0 seksu - spokój duchowy totalny (praktykowałem kilka miesięcy) 2. Związki "lekkie" - ONS / FF / prostytutki - mniejszy spokój duchowy ale jest seks - koszty finansowe plus jakiś tam mętlik w głowie 3. Związek klasyczny - burdel w głowie ale (jeśli ktoś potrzebuje) poczucie bliskości. Żadna z tych opcji nie jest lepsza, żadna gorsza ale każda niesie ze sobą określone plusy i minusy. Forum daje nam możliwośc świadomie wybrać to, co dla danej jednostki najlepsze. Z mojego doświadczenia wynika, iż opcja 1 mija z czasem, opcja 2 jest tylko, na dłuższą metę, dla specyficzny ludzi, większość wyląduje w 3 - teraz pytanie - czy mając wiedzę z forum uda się spacyfikować związkowy burdel w głowie. Moim zdaniem trochę ale nie do końca bo natury kobiety nigdy się nie zmieni. Stąd - kobiet nie warto się bac, należy się nauczyć czym są i postępować z nimi świadomie, nie bojąc się ich odejścia. Jeśli przełamie się tę barierę strachu (zostanę sam) jesteśmy królami relacji damsko-męskich w formie LTRów. Zanim to jednak nastąpi należy się nauczyć kontrolować popęd seksualny - kontrolować nie eliminować... Wtedy kobieta nie ma nad mężczyzną żadnej władzy... Te dwie umiejętności i.... żyjecie jako wolni ludzie.
    16 polubień
  34. Tytułem wstępu Codziennie we wszelkiej literaturze motoryzacyjnej, testach internetowych, blogach, vlogach jesteśmy bombardowani propozycjami rozsądnych samochodów do 15 tys. małych miejskich do 10 tys. zł czy 10 najlepszych dla świeżego kierowcy. Mi również przyświeca taki cel, by przedstawić swoje propozycje pasjonatom czterech kółek, którzy odebrali świeżo prawo jazdy czy zastanawiają się nad kupnem pierwszego własnego samochodu. Nie będą to propozycje z gatunków rozsądnych, co nie wyklucza, iż mogą okazać się ekonomiczniejsze i trwalsze od tych, które są proponowane nam na co dzień. Jako górną granice przyjmijmy 10 tys. zł. Opis jest tylko pobieżny, mający za zadanie ogólnie przybliżyć sylwetkę samochodu. Jeżeli chodzi o konkretne dane techniczne to najlepszy będzie portal autocentrum.pl. Dlaczego Youngtimer?! To bardzo dobre pytanie! A dlaczego nie? Może dlatego iż Golf II serii z silnikiem 1,8 benzyna 90 KM daje nam tyle samo frajdy z jazdy co nowy Golf VII GTI a kosztuje tyle co rozrząd do drugiego? A może dlatego że naszym starym poczciwym FSO Polonez 1,4 100 KM (silnik rovera) czy Fiat 125p 1500, by pojeździć w zimie trzeba mieć większe umiejętności niż w nowym Mercedesie AMG? A może po to by czerpać przyjemność z samodzielnych napraw i regulacji naszego samochodu? Czy może dlatego, że taki odremontowany samochód własnym sumptem z roku na rok nabiera wartości wymiernej w pieniążkach? Czemu by nie zrobić sobie z tego inwestycji po godzinach i połączyć pięknego odpoczynku z konkretną wizją zwrotu większych pieniędzy? Każda odpowiedź jest dobra. A auta proponowane przeze mnie są wybierane nie jako wybór serca, tylko często jako ostateczność, bo brak budżetu na nowsze, choć nie koniecznie lepsze. W dobie dzisiejszej, powszechnej elektroniki, systemów wspomagania jazdy kierowanych przez komputer, rola kierowcy zaczyna ograniczać się do wciskania pedała gazu czy hamulca. Przy czym, jeżeli zagapimy się to auto samo nas wyhamuje przed np. pieszym. Jest to auto bezduszne. 4-ro milionowy produkt taśmy produkcyjnej, gdzie nic się nie naprawia a wymienia moduły na nowe. Dzisiejsza motoryzacja zatraciła ducha. Zatraciła to coś. Dlatego też chcę by młodzi jak i ja ludzie zwrócili uwagę na przeszłość- auto, z którym się zżywało. Na auto, przy którym po obiedzie wymieniałeś sam alternator czy rozrząd, przy którym 90 KM wymagało więcej niż współczesne 1,6 biTurbo 200 KM. Auto, podczas którego prowadzenia czułeś jak jechałeś. Byłeś skupiony na chwili, na tym co działo się na drodze. W sytuacji, gdy każda Twoja decyzja niosła za sobą konkretną sytuację na drodze. Gdy liczyłeś się Ty i Twoje umiejętności. Dlatego wszyscy tęsknią za starymi samochodami, które naprawdę miały swoją "Duszę", gdzie dbało się o auto, bo nie odstawiało się go do serwisu a naprawiało się samemu, nie rzadko zostawiało się przy naprawie pot i krew. Pragnę również zauważyć iż są to moje propozycje. Podyktowane doświadczeniem własnym- czy to posiadałem, czy użytkowałem czy miałem okazję dłużej pojeździć. Są to auta różnych klas. Od typowo miejskich po auta klasy wyższej. Pragnę również zauważyć, iż często ABS był drogą opcją wyposażenia dodatkowego a o ESP nikt nie słyszał. Auta te są doskonałymi nauczycielami jazdy. To w końcu które auta?! Zacznijmy może od naszego podwórka. FSO Polonez Któż go z nas nie zna? Wielu starszych Braci zapewne miało go w swym garażu i pewnie z pewnym rozrzewnieniem go wspomina. Auto konstrukcji ramowej w ogromnej liczbie odmian: Cargo, Kombi, Hatchback, Sedan czy Truck. Główna konstrukcja praktycznie nie wiele zmieniła się od początków produkcji. Kiedyś auto wierchuszki, dzisiaj jakby zapomniane. Przede wszystkim szalenie wygodne. Dużo miejsca zarówno za kierownicą jak i na tylnej kanapie. Komfort podróży, proszę nie śmiać się- porównywalny z amerykańskimi krążownikami szos. Czemu został zapomniany? Ano winą tego były stosunkowo słabe, popularne silniki benzynowe, które przez to były paliwożerne. Cóż, jednostki 1500 były również podatne na drobne, ale upierdliwe awarie. Moje typy to 2,0 112 KM- strasznie rzadko spotykany- bo to początek lat 80 oraz już wspominany 1,4 100 KM od rovera. Prawdziwą rzadkością jest odnalezienie 2,0 100KM w wersji Caro. Lecz największy wpływ miały na to koncerny zachodnie. Był bardzo poważnym zagrożeniem dla aut zachodnich. Wystarczyłaby wymiana silników na mocniejsze, troszkę lepsze wykończenie i drobne zmiany a auto wygrałoby wyścig z konkurentami o sprzedaż. Warto zauważyć, iż pod względem klasy był równy choćby Oplowi Astrze I. Nie można zapomnieć, iż pod koniec produkcji były dostępne wersje z ABS, Klimatyzacją Manualną i elektrycznymi szybami- czyli wyposażeniem aut klasy średniej tamtego czasu. Był to również jeden z pierwszych samochodów typu hatchback na świecie! A kto z Was wie co to za auto? Golf II Tego auta nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy zna doskonale- Hit Volkswagena. Auto, które okazało się aż zbyt dobrym produktem- coś na wzór W124 Mercedesa. Do dnia dzisiejszego zadbane i wychuchane przykuwa wzrok na ulicy i przyprawia o szybsze bicie serca. Na dobrą sprawę jest auto, które zmotoryzowało Niemcy. Osiągi zwłaszcza wersji GTI, które były porównywalne z autami sportowymi a do tego możliwość codziennego użytkowania. Trwałość, solidność i ponadczasowa sylwetka utrzymana do dziś w golfie VII generacji. 20 silników benzynowych oraz 4 diesle (co prawda 1,6 wolnossący i 3 odmiany TD) powoduje zawrót głowy... Tutaj już tylko i wyłącznie wybór indywidualny. Auto dopracowane, ustrzegło się większych wpadek. Blachy niesamowicie zabezpieczone- więc jeżeli widzisz Golfa II rdzewiejącego- wiedz, że miał poważną przygodę wypadkową w swoim życiu. Moje marzenie? 1,8 GTI G60 Syncro 160 KM- dostać takiego- niemożliwe... Rozsądek podpowiada wersję 1,8 90 KM. Auto, które jest nie do zarżnięcia. Wytrzymuje naprawdę wiele i daje ogrom frajdy mimo, iż silnika nie uturbiono. Inną wersją przeze mnie polecaną- 1,8 GTI 112 KM. Doskonale wytrzymują instalację LPG i Skodopel przy nich to pudełko na czterech kółkach Diesle- to rosyjska ruletka. Nie kupisz w cenie do 10 tysięcy silnika który ma mniej niż 600 tys km. najechane. Wg mojego prywatnego rankingu auto znajdujące się w pierwszej trójce, jakie bym polecił wszem i wobec. Części za grosze, wysokiej jakości i ogólnie dostępne. Nie trzeba być mechanikiem by naprawić. Wystarczy dostęp do internetu i człowiek sam z radością naprawia swoje 4 kółka. Mercedes W190 Wielu z naszych rodziców marzyło o Mercedesie. Dawnym symbolu luksusu, pozycji społecznej i niestety jużlegendarnej trwałości. W190, mniejsza i tańsza ( nie znaczy ze gorzej wykonana) wersja limuzyny W124 czy S-klasy W140. Dzięki niskiej masie, oraz małym rozmiarze jak na auto klasy średniej tamtych czasów sprawdzał się doskonale jako auto miejskie jak i na długie trasy autostradą. Do dnia dzisiejszego zaskakuje zdolnościami do parkowania w ciasnych uliczkach. Wielu narzeka na mercedesy, że ruda zżera aż słychać- i tu pędzę z odpowiedzią jako właściciel kilku starszych mercedesów. Tak. Ruda zżera te auta, które są zaniedbane i niestety miały poważne przejścia wypadkowe. Przede wszystkim przy zakupie należy zwrócić na stan podwozia. To wyznacznik historii auta i jego losów. Podłogą w Mercedesie nie oszukasz. Auto zapewniające wysoki komfort i ogromną radość z jazdy dzięki tylnemu napędowi. Produkowany tylko w wersji sedan. Tak, dostępne są wersje z klimatyzacją, ale za sprawną zwykle należy dopłacić około 30% ceny więcej niż za auto bez klimy. Moje typy? Ciężko wybrać...19 benzyn i 6 diesli daje pole do popisu... Ale jak już to brałbym 2,0 E 102 KM , 2,3 I 136 KM oraz 2,5 E 204 KM. Z Diesli najciekawsza dla mnie opcją byłoby 2,5 D 94 KM. Uprzedzam- starsze typy benzyn są klasycznymi gaźnikowymi i źle znoszą montaż instalacji lpg! To auto było projektowane w czasach, gdy napęd Lpg jawił się raczej jako zastępczy. Tym samochodem należy nauczyć się jeździć, gdyż inaczej dużo potrafi spalić.
    15 polubień
  35. @Assasyn - świetny temat. Powtórzę to po raz nty bo widzę, że niektórzy albo udają idiotów albo muszą mieć to napisane kilka razy: 1. Ktoś postanawia się podzielić doświadczeniem zebranym przez kilka lat - i to nie pierdololo teoretyzowanym (którego pełno w necie) ale realną wiedzą, gotową do użytku "od ręki" - i dzieli się tym za darmo (Bracia się orientują ile kosztują tzw. "szkolenia uwodzenia" - pal sześć co na nich jest przekazywane - chodzi o cenę) 2. Kilka tygodni analizuje co powinno być w tekście aby zaciekawił i nauczył czegoś innych userów 3. Pisze (kilka dni) tekst, koryguje go itp. 4. Wkłada swój know-how zawodowy w to, żeby odwalić robotę dla forum 5. Pod tekstem pisze CZERWONĄ WYBOLDOWANĄ CZCIONKĄ aby osoby się z nim niezgadzające nie postowały tylko założyły oddzielny temat 6. Ta informacja jest związana z faktem, iż ma on przyciągać userów z googla, a jesli taka osoba, zobaczy pod wpisem gównoburzę (na którą się zanosiło) od razu od nas ucieknie 7. Czy do niektórych nie dociera, iż punkt szósty nie mógł być bezpośrednio wprost napisany ze względów marketingowych? Logiczne jest, iż user, który świadomie trolluje w takim temacie otrzymuje ostrzeżenie (ode mnie bodajże 5 dni). Po tym wraca i wyzywa moderatorów i innych użytkowników. Wszystkich kolegów powyższego chciałbym zapytać - czy jakby napyskowali modom np. na knives.pl - ile by popostowali? Dla mnie kwestie związane z tym czy ktoś sę zgadza czy nie zgadza z tym co piszę są drugorzędne - ma do tego prawo - ale na litość boską - nie pozwolę aby jawnie ktoś niszczył moją pracę nastawioną na to, aby forum się rozrastało. Powtórzę dla mających problem z czytaniem ze zrozumieniem: 1. Praca nad tekstem 2. Zaznaczenie prośby, żeby nie dystkutowac w tym wątku 3. Ban bodajże na 4 czy 5 dni. 4. Pyskowanie, obrażanie itp. Jeszcze śmieszniejsze jest to, że część przyklaskujących została na tym forum swego czasu tylko dzięki wstawiennictwu flekowanego w tym wątku....
    15 polubień
  36. Wiesz @GluX powiem Ci coś od serca. Mało z Tobą rozmawiałem z prostego powodu. Jesteś po prostu sztywny w swojej wizji świata. Sztywny w chuj bym powiedział. Do tego stopnia, że stałeś się całkowicie odporny na jakiekolwiek argumenty, a łącząc to z uwielbieniem jakim darzysz ludzi nieposiadających zasad moralnych (za to biegłych wyłącznie w sztukach 'ziemskich' typu pieniądze, fejm i gładki język) powoduje że jeszcze mniej mam ochotę z Tobą przebywać. Odczuwasz to podświadomie z poziomu emocjonalnego nie tylko z mojej strony na Forum, co powoduje jeszcze większe zamknięcie się w sobie i izolację emocjonalną a to w konsekwencji, brak jakiegokolwiek dystansu do siebie i swojego światopoglądu, bo "PRZECIEŻ JA MAM RACJĘ!". Mało to dojrzałe i mało męskie. Niestety. Bardziej pasuje do okresu gówniarskiego buntu przez który pewnie większość z nas przeszła, w którym to buncie odnalazłeś złotą receptę na życie 'wg Gluxa', co w sumie mnie nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że masz niewiele ponad 20 lat. Ten 'słuszny bunt' z kolei powoduje, że ludzie świadomi swoich działań z poziomu emocji się od Ciebie odsuwają. Skutek tego jest taki, że ubzdurałeś sobie tutaj jakiś ideologicznych wrogów. Kto wie, czy nie podjudzony lub zainspirowany przez swoje 'aótorytety'? Prawdopodobny bieg wydarzeń będzie wyglądał tak, że znajdziesz akceptację w grupie sobie podobnych osób, które szanują się tylko 'po wierzchu' a emocjonalnie pod spodem są jak wrzący garnek, co będzie się objawiało w tym że będziesz nieustannie wchodził w konflikty, gierki, zdrady i układziki nie znajdując w tym nic poza chwilową przyjemnostką i napompowaniem swojego wybujałego ego, które jest wielkościowo odwrotnie proporcjonalne do dystansu jakim darzysz swoją własną osobę. Co osobiście mam głęboko w dupie, bo to Twoje życie a nie moje. Z własnego doświadczenia powiem Tobie że długotrwałe przywiązywanie się do konkretnych wzorców myślowo-emocjonalnych powoduje nieustanne napięcie, stres i powoli ale sukcesywnie obniża samoocenę (konieczność robienia czegokolwiek) do tego stopnia, że aby zachować siły i energię do działania albo sięgniesz po silne substancje pobudzające (co tylko zaszkodzi w okresie długoterminowym) albo dostaniesz od życia taką LEPĘ Z UCHA NA PYSK, że nie wytrzymasz i w końcu po tylu latach, pozwolisz sobie samemu na chwilę słabości gdzie będziesz miał szansę zacząć budować swoją osobowość na nieco zdrowszych zasadach niż polskie, cebulowo-januszowe: "Moje jest mojsze niż twojsze!" Czego serdecznie Tobie życzę. Post Scriptum: Liczę, na soczyste wypracowanie dlaczego nie jest tak jak napisałem. Wiem, że się nie oprzesz :> Tylko uprzedzam - w sztukach oratorskich zwyciężają nie te osoby które głośniej krzyczą, ale te które potrafią lepiej zapanować nad swoimi emocjami :>
    15 polubień
  37. Powiedzcie mi czy w sytuacji gdy: 1. Zdrada nie niesie konsekwencji finansowych 2. Wiecie, że bez problemu możecie znaleźć kolejną kobietę 3. Samotność (singielstwo) nie jest żadnym problemem ale czasem świetnej zabawy i samorozwoju w ogóle myślelibyście o zdradzie ze strony kobiety? A co, gdybyście przyjęli, iż kończy się jedna historia co oznacza początek nowej, być może jeszcze bardziej fascynującej?
    15 polubień
  38. W domu na forum ;P, miejscówka u znajomego została odwołana .......
    15 polubień
  39. Ten, kto pracuje umysłowo jest leniem, ten kto jest bogaty jest złodziejem, dopiero pracownik fizyczny zarabiający 1500 zł miesięcznie jest uczciwym obywatelem, którego nikt nie docenia i nic mu się nie opłaca oraz na nic go nie stać (z wyjątkiem wódki, której pije więcej niż zwykły człowiek robi wdechów i wydechów). Ten, kto podaje otwarcie FAKTY na temat kobiecej natury, jest przez nie skrzywdzony i mści się na nich. I tak naprawdę w głębi duszy chce mieć dziewczynę, a po nocach płacze do poduszki. Jak mi się coś przypomni to dopiszę.
    15 polubień
  40. 15 polubień
  41. 15 polubień
  42. 14 polubień
  43. Jak chcesz 30 letnie niezawodne autko w cenie około 20 k. To tylko: Mmmm........ Sam miód i kaszanka.
    14 polubień
  44. Tak tytułem wstępu chciałbym przytoczyć pewną śmieszną historię mojego kolegi, nawiązując trochę do postu @SledgeHammer który pewnego razu robił remont na strychu swojego domu na wsi, po wyrzuceniu zbędnych przedmiotów znalazł jak mi powiedział 62 torebki swojej żony na przestrzeni x lat w którym razem ze sobą mieszkali Ja wiem że kobiety zazdroszczą nam ''Torebki'' ale żeby aż do takiego stopnia?? Co to znaczy kobiecość, dla mnie oczywiście powab, delikatność, ciepło, energia seksualna ubrana w nieśmiałość i delikatny wstyd, który mi mężczyźnie delikatnie sugeruje ''Przełam go'' Założenie tego wątku sugeruje że autorka jest pogubiona w ówczesnym świecie i ktoś, albo najczęściej sama zrobiła sobie kuku, oczywiście nie jest to jakby wycieczka pretensjonalna w stronę autorki wątku, ale chęć zwrócenia uwagi na to że nadmierne podążanie za modą i brak krytycyzmu, weryfikacji tego co się wkłada do makówki od strony kobiet jest dla nich szkodliwe tak samo jak granat w ręku małego terrorysty z ISiS, do tego stopnia że kobiety szukają porad w internecie, bo jakby nikt jej nie rozumie w świecie rzeczywistym, ale jak ma rozumieć jak większość została perfidnie wydymana bez mydła, podcierając się starym, czarnym kotem jako symbolu ''damskiego'' fallusa ówczesnych czasów...:) Dlaczego tak się składa że ta zagubiona istotka z grotą cierpienia między nogami szuka rozwiązania swoich problemów, egzystencjalnych problemów wynikających z tego iż kobiety zagubiły gdzieś pierwiastek damski w tym świecie...? Co to znaczy kobiecość? wyjaśniam, ja jako specjalista od kontaktów z kobietami, były totalny biały rycerz, niedoszły małżonek jednej żony i jednego banku, uzależniony od seksu i eksperymentów łóżkowych osobnik o słowiańskich korzeniach z domieszką krwi żydowskiej...:) Kobiecością dla mnie jest szczerość i prawdziwość o której kobiety zapomniały, nie ma dla mnie nic słodszego jak kobieta która mówi do mnie ''Nie potrafię tego zrobić'' a co obserwuję? Jako nowoczesne silne i niezależne istoty próbują na sile udowodnić że dadzą radę, dlatego ich plan na zakończenie wygląda tak że głowa jest tam gdzie lewa noga, stopa tam gdzie przedramię, prawa noga tam gdzie plecy a tyłek tam co głowa...:) Ciepło, nie chodzi mi wcale o wilgotność i ciepło cipki, ale o taka prawdziwą kobiecą temperaturę, atmosferę wyczekiwania na swojego samca, to coś czuć, znaczy czułem ;p Skromność, nie mówię wcale o zakładaniu burki ale o tym że kobiety stały się wulgarne, prymitywne i godne pożałowania...Niestety to pokazuje jak media sterują ludźmi, znaczy kobietami, i jak brakuje im samokontroli, krytycyzmu i dystansu, teraz gołe dupsko na imprezie to wyraz podziwu, odwagi, a kiedyś to kurewstwo, trochę klubów w swoim życiu zwiedziłem i przyznam szczerzę że większość kobiet zachowaniem i wyglądem przypomina mi prostytutki, i to wcale nie te ekskluzywne Świadomość męskiej silnej ręki i dostosowaniu się do niej, nie chodzi mi o to aby zamknąć kobietę w czterech ścianach, ale o tym żeby kobieta wiedziała że to facet ma mieć ostatnie zdanie i to On powinien kierować całą machiną, a kobieta w miarę możliwości żeby mu nie przeszkadzać...:) A co ja widzę? wydumana głupia indywidualność kosztem wszystkiego i wszystkich, sztucznie nadmuchana postawa ''Jestem silna i niezależna'' promowana w kobiecych pisemkach, które nadają się jako rozpałka na grila bądź do toalety, z wiadomych powodów zresztą męskie gazetki często tez się tylko do tego nadają... Chęć towarzyszenia mężczyźnie i wspieraniu go w jego planach, a co ja widzę? dyskryminacja, wrogość, prowokowania do waśni, teksty typu ''Jak on mnie zdradzi, to ja go też'' ''Jak się rozwiedziemy, zapierdole mu wszystko, puszczę go w używanych gaciach'' ''Po co Ci ta pasja, i tak nic z tego nie ma'' No i najważniejsze dla mnie, trzymanie się razem, choćby nie wiem co się stanie to będziemy razem, wyjdziemy z tego, przeskoczymy ten płot (jak Wałęsa) na tym polega związek, wyciąga się kogoś kto jest na dnie, podaje mu się rękę, a co ja widzę? coś nie pasuje, to się idzie do innego, szuka się wrażeń, mężczyzna który był kochany wczoraj, dziś jest juz śmieciem, nie chcę go znać, zapieram się go... Doszliśmy do takich czasów że mówienie kobiecie o ich naturalnych cechach i predyspozycjach spotyka się z wyśmianiem przez nie Kiedyś kobieta zadała takie pytanie w towarzystwie ''Gdzie Ci prawdziwi mężczyni?'' po czym kolega jej odpowiedział ''Tam gdzie prawdziwe kobiety'' To taki krótki tekst z mojego punktu widzenia, co jest wg mnie kobiecością a co nie jest...
    14 polubień
  45. Jako świadek naoczny tych wydarzeń mogę powiedzieć kilka słów o tym Po pierwsze, sprawcami zabójstwa są chłopaki wyznania religii pokoju, czyli Islamu...Algieria, Tunezja i Maroko Po drugie, mając na uwadze fakt że Polak ponoć wrzucił petarde powinni zadzwonić na policje, ewentualnie obezwładnić rzekomego napastnika, za to zajebali go jak psa... Wróciłem z Ełku godzinę temu, jest coraz więcej osób i na tym się nie skończy, spotkałem wielu krewkich chłopaków którzy ewidentnie szukają dymu, z tego co mi opowiadał kolega drugi lokal tych właścicieli jest również zniszczony Riposta być musi Policja? twierdziła że nie wie skąd są napastnicy, ale za to wiadomo że to Polak wrzucił petarde, tak się Panowie wprowadza ludzi w błąd...:) Szkoda tylko że niektórzy z chłopaków dali się złapać, mogą mieć problemy jak napisał @Silny... @AdrianoPeruggio radzę aby pobawić się zabawkami które dostałeś pod choinkę, bo piszesz chłopie takie bzdury czasami że aż oczy bolą
    14 polubień
  46. Może Cię zaskoczę, ale możliwości (rozumiane jako warunki zewnętrzne) do rozwoju to od długiego czasu mamy równe. I co? I gówno. Dalej panie zachowują się jak 'Panie', bo tak zostały zaprogramowane przez biologię. "Tego nie, to za trudne, to za brudne, a w sumie to w ogóle po co". Jazda pracować do kopalni, brukarstwa, ciesielstwa i robót wysokościowych. Satysfakcja z bycia cwańszym sukinsynem. I jest to obiektywna ocena, bo moralną to zostawiam każdemu czytającemu. Pierdolenie o szopenie. Kryzys wieku średniego nie jest niczym innym a smutnym końcem każdego bielorycerskiego pantofelka, który będzie tyrał 40 lat albo i więcej na zachcianki jakiejś królewny z biedaszybu. To jest prawdziwa przyczyna 'kryzysu wieku średniego u mężczyzn' - czyli świadomość że się jest niczym więcej jak 'bankomatem' który pogrzebał i zapomniał o swoich marzeniach, pasjach i planach na życie. Tylko u ludzi którzy nie są świadomi swoich emocji. Więc nie. Może. Tylko że zaufanie to nie jest prezent a transakcja, za którą przyjdzie zapłacić. Za dużo testosteronu masz we krwi. 'Rozsądny człowiek' to właściwie zawężyłaś ilość ludzi do samoświadomych mężczyzn, czego naturalnie zrozumieć nie możesz skoro jesteś kobietą. Czyli niestety pieprzysz dla samego pieprzenia. Powiedz to własnej biologii :> i przestań być bardziej męska od mężczyzny. Mnie nie interesują kobiety które są 'silne i niezależne' zwyczajnie dlatego że od kolegowania mam kolegów. Kobieca 'energia emocjonalna' jest zajebista i daje przestrzeń żebym mógł się czuć przy kobiecie jak mężczyzna a nie jak 'kolega'. Was okłamano nie lepiej od nas. Wmówiono wam, że jak nie jesteście jak mężczyzna - 'silne i niezależne' to jesteście gorsze. Co spowodowało zanik naturalnych kobiecych cech. Skutkiem czego 3/4 młodych kobiet dzisiaj z marnym skutkiem próbuje zachowywać się jak MY co prowadzi do problemów psychicznych, pogłębiającej się niestabilności emocjonalnej, niszczeniu rodzin, problemów z otyłością i pierdyliona innych. Nie jesteśmy zaniedbywani na tym polu. Zaniedbywani to jesteśmy na polu NASZYCH PIERDOLONYCH PRAW. To mnie bardzo boli, więc nie chce się rozwodzić nad tematem. A może za często się nam mówi że znalezienie i zadowolenie kobiety/kobiet jest naszym życiowym celem? Manipulacja level: "Nasze Kochane Panie" :> Zamiast przestać próbować robić wodę z mózgu mężczyźnie to zaczynacie kręcić chochelką emocjonalnej kontroli w druga stronę jak zauważycie że poprzednie działania spowodują 'wylanie treści z gara'. Nie ze mną te numery. Wystarczy że przestaniecie mówić nam jak mamy żyć. Wyciąganiem wniosków i nauką zajmiemy się sami bez waszej (dziękuję bardzo) 'pomocy'. Skutkiem ubocznym jest to, że coraz większa ilość ludzi zaczyna Cię nienawidzić, bo: "JAG ON ŹMIE!??!!!" "ZA GOKO ON SIEM UWARZA?!?!?" A Wy, Drogie Panie jesteście w 'chlubnym' peletonie takich zachowań - pod warunkiem, że nie jesteście piękne i młode, bo wtedy takie zachowania powodują u was kisiel w majtadałkach :> Wtedy 'doceniacie to' tylko dlatego, że może Wam to i owo 'skapnąć', a jak jesteście stare i brzydkie, to naturalnie nie może skapnąć co powoduje NOTORYCZNY BUL DUPSKA. Co podświadomie i instynktownie wiecie i czujecie, stąd parcie na ślubiki, gówniaki, pantoflenie i resztę zachowań mających 'dobrą partię' zakotwiczyć na orbicie Waszych gonad. Nie ma takiego gifu, ani mema który potrafiłby oddać emocjonalną głębię mojej beki w tym momencie. Chyba jedynie Markowe: "Miś, dziś możesz bez gumy" Takie kity, to ja, a nie mi. Czyli albo walisz bez gumy i wierzysz swojej myszce, albo uważasz ludzi za debili i się na nich mścisz. GENIUSZ KURWA. Dostajesz NOOBla.
    14 polubień
  47. Dlatego mottem przewodnim forum, którego i ja zostałem nauczony przez @Silny jest - "szukaj szczęścia w sobie, nie w innych ludziach". A już na bank nie w kobietach
    14 polubień
  48. 14 polubień
  49. 14 polubień
  50. 1 Na podstawie dostępnych dla moderacji danych stwierdzono multikonto za co zgodnie z regulaminem konto zostało zablokowane. 2 Moderacja nie może weryfikować użytkowników na podstawie danych takich jak profile na portalach społecznościowych, ponieważ nie ma technicznych możliwości sprawdzenia prawdziwości danych tam zawartych. 3 Moderacja nie ma obowiązku kontaktowania się z użytkownikami w sposób inny niż skrzynka moderatorska, nie będziemy nikogo weryfikować telefonicznie, fejsbookowo czy. innymi metodami jakie zbanowany użytkownik stara się nam narzucić. 4 Moderacja nie ma obowiązku odpowiadać na każdy mail użytkownika, szczególnie gdy ilość wiadomości na skrzynce nosi znamiona spamu. 5 Termin udzielenia odpowiedzi na maile jest zależny od ram czasowych w jakich moderatorzy pracują, a nie życzeń użytkowników, którzy chcą odpowiedzi natychmiastowej. Trzeba cierpliwie czekać. 6 Wysyłanie wiadomości w sprawie odblokowania konta na YT, FB, maile Marka jest również traktowane jako spam i oznaka braku szacunku dla panujących na forum zasad. 7 Zawsze istnieje niewielka możliwość pomyłki przy banowaniu użytkowników za posiadanie kilku kont na forum, możliwości techniczne nie dają 100% pewności. Należy zgłosić to i czekać na rozpatrzenie odwołania. 8 Jeśli chodzi o redbulla i jego karygodne zachowanie w trakcie oczekiwania na rozpatrzenie odwołania, konto nie zostanie odblokowane. Marek to uzasadnił powyżej. - pomówienia na wykopie - bezpodstawne oskarżenie o przestępstwo z art. 286 kk - groźby karalne art. 190 kk Informuję iż w związku z ukazaniem się publicznie tych treści, został zabezpieczone materiał dowodowy w postaci wydruku zawierającego, nazwę strony internetowej, datę, treść wypowiedzi i inne dane. Czynności dokonał notariusz i potwierdził zgodność wydruków z materiałami zawartymi na wykop.pl. Ponadto, będę namawiał Marka aby podjął kroki prawne wobec osoby pomawiającej go na wykopie o przywłaszczenie pieniędzy. Temat zostaje zamknięty. Próby wznowienia go w innych wątkach będą traktowane jako celowe zakłócenie funkcjonowania forum, co wiąże się z karami w postaci punktów ostrzeżeń lub perm bana. Wszelkie sprawy, prośby zażalenia należy kierować na mod@braciasamcy.pl lub w szczególnych wypadkach na PW moderatorów. Zgłoszenia dotyczące problemów technicznych umieszczać w odpowiednim temacie, w dziale dotyczącym funkcjonowania forum.
    13 polubień