Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 29.05.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 37 polubień
    Choć linkowałem kiedyś źródło w jakimś poście, to żeby nie umknęło, zakładam jako nowy temat i wklejam pełną treść wywiadu. *** Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje Bożena Aksamit: Łatwiej jest przebijać się przez życie w spodniach czy w spódnicy? Prof. Bogdan Wojciszke: To pytanie jest źle postawione. Dlaczego? - Mamy po prostu inne zadania do wykonania. Mężczyźni są inwestycją na trudne czasy. Dopóki czasy są średnie, kobiety świetnie się sprawdzają i wystarczą. Kiedy robi się naprawdę ciężko, stajemy się niezbędni. Czym się różnimy? - Jeśli chodzi o właściwości intelektualne, to mężczyźni mają nieco większe zdolności matematyczne i przestrzenne, zaś kobiety są nieco lepsze w komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Jeśli chodzi o średnią inteligencji, to nie różnimy się niczym. Naukowcy są już tego pewni, niedawno Anglicy przebadali jednego roku wszystkich 12-latków, ponad 300 tys. dzieciaków. Okazało się, że kobiety i mężczyźni nie różnią się między sobą, ale tylko porównując średnią arytmetyczną. W grupie osób ze zdolnościami umiarkowanymi jest wyraźna nadreprezentacja kobiet. A wśród geniuszy więcej jest mężczyzn? - Tak, ale wśród kompletnych idiotów także. Mężczyźni są bardziej krańcowi, także gdy bada się inne wskaźniki. Każdy zna zjawisko szklanego sufitu, czyli niedoreprezentowania kobiet na wyższych szczeblach władzy. Im wyższy szczebel, tym mniej tam jest kobiet. Jednak gdy spojrzymy na dno społeczne, tam też jest więcej mężczyzn. Różnica jest niebywała. Wśród 85 tys. więźniów w Polsce zaledwie 3 proc. to kobiety. W USA siedzi ponad 2 mln osób, tam kobiety stanowią 7 proc. więźniów. Duża cena za geniusz. Może kobietom trudniej trafić na szczyt lub dno, bo czego innego od nich wymagano? - Przez cały XIX wiek i dużą część XX standardem wykształcenia panien z lepszych domów była umiejętność gry na pianinie. Grały wszystkie, czy miały talent, czy nie. Wiek XIX wydał najwięcej wspaniałych kompozytorów. Żadnej kompozytorki? - Od Beethovena do Strawińskiego nie ma ani jednej kobiety, mimo że to one głównie uczyły się gry na instrumentach. Ja chyba wolę być szarą gąską, grać kolędy na pianinie, niż szarpać się w korporacji czy dać się zabić na idiotycznej wojnie. - Mężczyźni są silnie nakręceni na rywalizację, ale nie ma co się dziwić. Dane genetyków pokazują, że 80 proc. kobiet żyjących w przeszłości się rozmnożyło i zaledwie 40 proc. mężczyzn. Gdy się jest kobietą, nie trzeba za wiele robić dla sukcesu reprodukcyjnego, wystarczy się urodzić. Mężczyzna musi zawalczyć, by przekazać DNA. Ten mechanizm skutecznie nakręca rywalizację i skłonność do ryzykownych zachowań. Owocuje to m.in. szybszą śmiercią mężczyzn. Panowie żyją krócej, bo biologia zmusza ich do wyniszczającej rywalizacji o partnerki? - Tak. Jakiekolwiek zachowania ryzykowne weźmiemy pod uwagę - pożądane społecznie czy naganne - to zawsze więcej tam jest mężczyzn. Najbardziej rywalizują osoby, które świeżo weszły na rynek matrymonialny. Dwójka kanadyjskich badaczy zestawiła intensywność wojen domowych, które miały miejsce w latach 90., mierzoną liczbą zabitych, z danymi o proporcji młodych mężczyzn w wieku od 15 do 29 lat w populacji. Dlaczego akurat tych? - Bo w tej grupie wiekowej jest silna nadreprezentacja osób popełniających agresywne przestępstwa, hazardzistów, sprawców kolizji. I okazało się, że istnieje wyjątkowo silna korelacja między proporcją młodych mężczyzn a intensywnością wojen. Na wojnie walczą o kobiety? - Nie wprost, ale najprawdopodobniej to pragnienie młodych mężczyzn, by zawładnąć zasobami, bo inaczej kobiety ich nie zechcą, przekłada się bezpośrednio na ryzykowne zachowania. To działania niepożądane, a z drugiej strony skłonność do ryzyka przekłada się też na działania, bez których cywilizacja by nie przetrwała. Jakie? - Antropolodzy kulturowi na podstawie analizy kilkuset społeczeństw skompilowali listę cech występującą jednocześnie w różnych kulturach. Ze zdumieniem wykryłem na tej liście większą ruchliwość przestrzenną mężczyzn. Pokrywało się to z moimi obserwacjami: od 12 lat jeżdżę w kółko między Warszawą a Sopotem, w pociągu spotykam przeważnie mężczyzn. Z czego to wynika? - Kobiety i mężczyźni mają dążenia wspólnotowe polegające na tworzeniu relacji z innymi ludźmi. Różnica między płciami polega nie tyle na intensywności, ile na sposobie ich realizacji. Kobiety są zorientowane na bliskie związki z niewielką liczbą osób, mężczyźni na luźne koalicje z szerszymi grupami. Lady Diana mówiła: "Troje to już tłum", księciu Karolowi to nie przeszkadzało. Mężczyźni bardziej skłonni są do związków luźniejszych, ale szerszych, obejmujących coraz to nowe osoby, z którymi robi się interesy czy uprawia politykę. Orientacja wyłącznie na najbliższych prowadziłaby do niesłychanej atomizacji społeczeństwa. Od zmian kulturowych są mężczyźni, kobiety pełnią funkcję kotwicy stabilizacyjnej. Dziś to kobiety prą do zmiany. Domagają się od partnerów większego udziału w życiu rodziny, empatii. Panowie czują się zagubieni. - To dotyczy niewielkiego odsetka populacji. Ważnego, bo trendotwórczego, ale nie mam przekonania, że to jakaś fundamentalna zmiana. To zjawisko trochę podobne do tego, które pojawiło się, gdy kobiety zaczęły pracować zawodowo. Ich życie skomplikowało się w sposób nieznany wcześniej ani mężczyznom, ani kobietom. Panie stanęły przed koniecznością godzenia ról - gdy poszły to pracy, to nie po to, by stać się mniej kobiece i przestać zajmować się dziećmi. W domu miały być takie jak zawsze. Podobnie będzie z mężczyznami - mają być "kobiecy" w kontakcie z rodzinami, a nie w środowisku zawodowym. Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje. Mężczyźni mają stać się bardziej "kobiecy" w sensie relacji społecznych. Można to pogodzić? - Marzenia można mieć, ale trzeba pamiętać - za tą psychiczną czy kulturową męskością leży sprawczość, orientacja na zadania, cele, ambicja i wytrwałość w ich realizacji. Za kobiecością leży wspólnotowość, orientacja na relacje, na emocje, na podtrzymanie jakości związku. Chociaż często się mówi, że to płci przeciwne, to gdy patrzymy na wymiar psychiczny, ta teza się nie broni. Kobiecość i męskość to jakby osie układu współrzędnych, są do siebie prostopadłe, a nie przeciwległe. Teoretycznie nie ma powodu, żeby nie być i wspólnotowym, i sprawczym jednocześnie. Tylko może zabraknąć czasu, bo jedno i drugie jest żarłoczne. Wychowanie dzieci zbyt pochłania, by zrobić wielką karierę? - Wychowanie dzieci czy praca mogą być czasochłonne, ale to też trochę kwestia umiejętności. Nie wierzę, żeby żarłoczność pracy była konieczna dla jej wydajności czy ilości pieniędzy, jakie przynosi. Ale panowie często zatracają się w pracy. - Nie tylko dlatego, że tak chcą, ale też dlatego, że takich chcą kobiety. Panie nie pragną facetów, którzy zarabiają połowę tego, co one. W USA zrobiono badania, które pięknie obrazują tę tezę. Nawet jeśli oboje partnerzy zarabiają na tyle dużo, że pieniądze nie są problemem, sytuacja, w której mężczyzna zarabia mniej od kobiety, jest silnym predyktorem rozwodu. Ten, który ma kasę, automatycznie staje się seksowny? - Oczywiście nie każdy, ale bardzo trudno być seksownym bez kasy, szczególnie po przekroczeniu pewnego wieku. Gdy wszyscy są młodzi, to liczą się plany na przyszłość i ambicje, potem widzi się już, jak jest. Nie ulega wątpliwości, że gdyby zamożność i pozycja nie byłyby seksowne w oczach kobiet, to mężczyźni mniej by za tym biegali. Badano to? - Wielokrotnie, np. młody mężczyzna był pokazywany paniom w uniformie Burger Kinga, a innym w trzyczęściowym garniturze z roleksem na przegubie. Ten drugi był oczywiście sexy, na pierwszego żadna nie zwróciła uwagi. To automatyczna reakcja, niekoniecznie biologiczna, wiele automatyzmów ma podłoże kulturowe. Jak powstają stałe pary? W naszym kręgu kulturowym potrzebne jest zakochanie, przynajmniej na początku. Czujemy motyle w brzuchu, targa nami namiętność. - Ludzie dobierają się w taki sposób, że zaleta jednego z partnerów jest wyrównywana dobrem oferowanym przez drugiego, a układ sił w związku zależy od liczby wnoszonych dóbr. Potwierdza to wiele badań przeprowadzonych na setkach par. Piękne kobiety zdobywają lepiej zarabiających mężczyzn niż brzydkie. Żony zarabiających dużo częściej uważają, że mężowie powinni mieć więcej do powiedzenia w związku. A ci z cieńszym portfelem? - Ich żony są za równouprawnieniem. Im kobiety więcej zarabiają, tym więcej mają do powiedzenia w swoich związkach. Gdy mężczyzna traci pracę, to często traci też autorytet we własnej rodzinie. Uroda, fajny charakter w ogóle się nie liczy? - Liczy się, ale o ogólnej atrakcyjności mężczyzny jako partnera decyduje raczej to, jak dalece jest on w stanie dostarczać pożądanych przez kobietę dóbr, cokolwiek to oznacza w danym społeczeństwie. Kobiety - aby zapewnić sobie sukces reprodukcyjny - muszą być bardziej selektywne, ponieważ ich wybór oznacza w biologicznym sensie większe nakłady. Ponieważ współczesnym wskaźnikiem zdolności mężczyzny do dostarczania niezbędnych dóbr są jego perspektywy finansowe, ambicja i przedsiębiorczość to cechy cenione przez kobiety. Czy zna pani jakąś bajkę, żeby książę wybrzydzał na kandydatki do swych względów? Za to o serce księżniczki zawsze starają się liczni konkurenci. Baśniowe prawdy się potwierdzają? - Kobiety są o wiele bardziej wymagające, do tego poziom ich wymagań pozostaje wysoki niezależnie od stopnia zaangażowania w związek. Amerykański psycholog Douglas Kenrick prosił młode kobiety i mężczyzn o określenie minimalnych wymogów od potencjalnych partnerów. Najwyższe oczekiwania obie płcie stawiały parterom "stałego chodzenia" i małżeństwa, wymagania obu płci specjalnie się nie różniły. Ogromne różnice pojawiały się przy związkach przelotnych: panom wystarczała pani o inteligencji paprotki, zaś panie nadal pożądały pana o inteligencji wyższej niż przeciętna - dla nich seks zawsze oznaczał potencjalnie duże inwestycje. Te upodobania ukształtowały się w odległej przeszłości, kiedy nie było środków antykoncepcyjnych. Przelotny seks bez zobowiązań to wybitnie męski pomysł, który paniom podoba się tylko w szczególnych okolicznościach i nigdy nie oznacza seksu z kimkolwiek. Stereotyp kobiety jako uduchowionego anioła skłonnego do romantycznych uniesień i przyziemnego mężczyzny zajętego pracą się nie sprawdza? - Nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Amerykanki Susan Sprecher i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha. A kto się łatwiej odkochuje? - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i zrywają związki. Prą do rozwodów? - Nie, małżeństwo rządzi się innymi prawami. Kobiety szybciej zrywają związki przedmałżeńskie, są też bardziej stanowcze, gdy chcą skończyć. Mężczyźni dłużej trzymają się straconej sprawy i cierpią mocniej, są bardziej przygnębieni, nieszczęśliwi. Warto wspomnieć, że w tak różnych krajach jak Polska i USA liczba samobójstw popełnianych przez mężczyzn z powodu zawodu miłosnego jest kilkakrotnie wyższa niż kobiet - u nas cztero-, a za oceanem trzykrotnie większa. Skąd zatem obiegowa opinia, że faceci to cyniczni seksualni łowcy, a kobiety są ofiarami ich nienasyconego pożądania? - Panie mają tendencję do silniejszego przeżywania wszelkich uczuć, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mocniej przeżywają swoją miłość i czują się bardziej uzależnione od stałych partnerów. Można zatem powiedzieć, że kobiety są bardziej uczuciowe, choć mężczyźni bardziej kochliwi. A kto jest bardziej zazdrosny? - Zazdrość mężczyzn koncentruje się głównie ma seksie, kobiet - na niebezpieczeństwie utraty lub pogorszenia się związku. Jednak przykłady wskazują, że do zazdrości nie dochodzi nawet w przypadku "zdrady małżeńskiej", jeżeli na gruncie przyjętych przez partnerów norm akt seksualny miał miejsce w okolicznościach niezagrażających istnieniu związku bądź poczuciu wartości własnej małżonków. Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz. Jeśli mężczyzna chce seksu, to tylko takiego, który kończy się sukcesem reprodukcyjnym? - Oczywiście nie jest to świadoma motywacja. Nikt nie chodzi po ulicy, przyglądając się kobietom i szukając takiej, z którą uda się ten sukces odnieść. Przyciąga to, co ma sens. Czyli? - Młode kobiety, które są ładne i mają wydatne wcięcie w talii. Krótko mówiąc - płodne, choć oczywiście nikt o tym nie myśli w ten sposób, podobnie jak nie myślimy o smakowitej gruszce jako źródle sacharozy i innych węglowodanów. Nie ma nic niezwykłego w tym, co przytrafiło się premierowi Marcinkiewiczowi, który porzucił żonę dla młodszej. To może się nie podobać, ale to standard u zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej. Wśród moich kolegów, amerykańskich czy polskich profesorów, znam tylko kilku, którzy mają tę samą żonę od 30 lat. Ale chyba nie wszyscy panowie po czterdziestce chcą nawiewać? - Oczywiście, że nie. Problem jest inny: nie jesteśmy dostosowani swoją konstrukcją psychiczną i biologiczną do tak długiego życia. Kiedyś 40-letni mężczyzna umierał. W ciągu ostatnich stu lat bardzo wydłużyła się długość życia, a tych wszystkich problemów, które pojawiają się między 50. a 70. rokiem życia, niedawno w ogóle nie było. Musimy się nauczyć je rozwiązywać, a to trochę potrwa.
  2. 30 polubień
    Witam Panowie: krótko i zwięźle. To od Marka i od Was zaczęło się dosłownie wszystko. Chciałbym podziękować za wiedzę którą przekazujecie innym. Na początku roku pisałem, że mam zamiar uciekać z kraju i zaczynać prace jako animator sportowy. Dziś piszę tego posta z Greckiej kawiarni na Krecie - jako animator sportowy w hotelu "Malia Park". NIGDY nie dopuszczajcie do momentu w którym zaczynacie wątpić w swoje marzenia. NIGDY nie zapominajcie o sile podświadomości. DZIĘKUJĘ
  3. 24 polubień
    W jaki ? A proszę - w zasadniczy Bo chyba nie łudzisz się, że kierowała się wyłącznie 'przyjemnością'. Po pierwsze mściła się na mężu. Po drugie upewniała, czy ma jeszcze branie. Po trzecie nabijała sobie poczucie własnej zajebistości. Po czwarte - upewniała się, ŻE MOŻE WSZYSTKO KIEDY TYLKO ZECHCE. Po piąte - bo utrwaliłeś w niej ZEPSUCIE. Dociera powolutku? To tak jak napisał @GluX- mężatek się nie puka. Ale ja akcentuje kwestie 'strategiczne' dlaczego nie warto tego robić. Bo zwiększa się wówczas ogólną masę mentalnej żeńskiej spierdoliny w kosmosie. Ja Cię nie osądzam, ani nie krytykuje ani nie pochwalam. Twoje życie, prawda? No właśnie. Ale z powodu takiego pukania - spierniczamy mentalność kobiet. One trzymają sztamę w ramach solidarności jajników. A stado facetów jest w stanie zapomnieć o swojej pewnej solidarności interesów - byle tylko popukać. I dlatego zawsze ... ... jako 'en masse' samcy będziemy w czarnej du_ie. Bo jak zachcemy wychowywać naszą partnerkę to zawsze będzie mogła sobie znaleźć odskocznię i nabijacza zajebistości w postaci usłużnego pukacza. Co było do udowodnienia. S.
  4. 23 polubień
    Witam w sobotni wieczór, dziś z pomocą w znalezieniu tematu przyszedł mój ulubiony serwis netloszki. Znalazłem tam taki typowy loszko schemacik: Lecimy z tym koksem i tłumacze z loszkowego na ludzki: "Mam 28, on 44. Poznaliśmy się 4 lata temu przez internet. Początkowo były to tylko zwykłe rozmowy na Skypie, później rozmowy telefoniczne. Wielogodzinne. Powiedział mi, że ma żonę i dwójkę dzieci, ale że ich pożycie małżeńskie ustało dawno temu, ze odbywał karę pozbawienia wolności. Nie brałam sobie tego do serca, bo nigdy nie myślałam że coś nas jednak połączy. Ale stało się inaczej. Początkowo spotykaliśmy się co 3-4 miesiące, kiedy przyjeżdżałam do swojej cioci na wakacje/weekendy. " 1 Szukałam przygody w internecie ponieważ w świcie realnym sobie nie radziłam ze znalezieniem faceta. 2 Poznałam żonatego faceta z dwójką dzieci, do tego kryminalistę - o mój boże jaka romantyczna przygoda !!! 3 Jeździłam "niby do ciotki" żeby spotykać się z nim z dala od domu, ach ten dreszczyk emocji. "Nigdy nie powiedziałam nikomu że znam kogoś takiego jak on. Wiedziałam, że nikt tego nie zrozumie i nie zaakceptuje (wiedział tylko jeden znajomy)." 1 Przezywałam sekretną, romantyczną przygodę z prawdziwym mężczyzną. 2 Powiedziałam tylko swojemu beta orbiterowi. "Po ok. 2 latach przeprowadziłam się tam skąd on pochodzi, ponieważ dostałam pracę w swoim zawodzie. Przyznaję, wielokrotnie go naciskałam by się ze mną spotkał, by przyjechał, a on nie odmawiał. Mimo, że powtarzał że nie jesteśmy razem, że unikał tematu wspólnej przyszłości i złościł się kiedy o tym wspominałam,jednak nadal przy nim trwałam. Stałam się kochanką. Bolało mnie to. Ale wszystko ma swoje granice, zrozumiałam że pewne rzeczy mnie przerosły, jak np to że zostało mu do odsiedzenia kilka lat wyroku. Kiedy on wyjdzie ja będę mieć ponad 30 lat, kiedy wszyscy wkoło będą mieli rodziny ja będę nadal czekać. Że zostanę sama,bo wszyscy się ode mnie odsuną. Nie chciałam takiego życia, w ukryciu, niepewnego. " 1 Dwa lata kombinowałam, żeby znaleźć się bliżej niego. 2 Latałam za nim jak suczka z cieczką, ruchał jak dzikie zwierze. 3 Zawsze po mówił, że nie jesteśmy parą, chciałam ucywilizować tego chama ! 4 Dowiedziałam się, że wróci do więzienia, a mam już 28 lat i trzeba się rozmnożyć, co za niefart Trzeba się jakoś z tego wykręcić (efekt szczura uciekającego z tonącego statku). " Wtedy on zadzwonił, że żona złożyła pozew o rozwód. Jak się okazało, zaszła w ciąże z kimś innym. Nie mogłam go wtedy zostawić,mimo że on chciał mnie od siebie odsunąć. Chcialam go wesprzeć w tych trudnych chwilach. To były najlepsze 2 miesiące, jednak po tym czasie znowu zaczęło się psuć. Tyle,że tym razem role się odwróciły i to on chciał nagłego ślubu, dzieci, przeprowadzki. Nie byłam w stanie mu tego dać. Nie byłam w stanie nawet przyznać się rodzicom o istnieniu takiego związku. Zrozumiałam, że w takim razie to nie miłość, może to było tylko zauroczenie?" 1 Nareszcie się pozbędę tej kurwy, jego żony ! 2 A może on jednak nie jest taki fajny, jak żona chce mieć dziecko z innym ? bzzz bzzz zwarcie, bzzz bzzz dysonans poznawczy :> 3 Przez dwa miesiące było fajnie i nareszcie on zaczął traktować mnie poważnie i o mnie zabiegać, ale ja nagle przestałam czuć to co kiedyś !!! "Zerwałam z nim w lutym, i od tamtego czasu toczy się batalia. On nie odpuszcza, nie rozumie moich tłumaczeń że go nie kocham, ze nikt tego nie zrozumie, ze jego nie będzie, że ja nie bede w stanie czekać na niego kilka kolejnych lat. Raz nawet mnie zastraszył, że zrobi mi krzywdę jeśli do niego nie wrócę. Stał się dla mnie człowiekiem nieobliczalnym. Miłość czasem zaślepia wiem, ale jestem już tym tak bardzo zmęczona najgorsze że nie wiem nawet z kim o tym porozmawiać. Moja mama jest schorowana, nie mogę i nie chcę jej tego wszystkiego mówić. Zawiodłaby się na mnie Czasem czuje, że mnie od siebie uzależnił, nie wiem jak się z tego wyplątać." 1 Sama nie wiem czemu przestał mnie interesować, spławiłam go w lutym. 2 Ten podły człowiek, cham i kryminalista za mną gania i mi grozi. 3 Nagle stał się człowiekiem nieobliczalnym. 4 Nikomu nie mogę się wyżalić to pochwalę się w internecie sukcesem w cywilizowaniu kryminalisty i może inne loszki poradzą jak się go pozbyć. Krótkie podsumowanie. Mamy tutaj do czynienia ze schematem: - przezywam romantyczna przygodę z kryminalistą > - on mnie nie chce ale latam za nim > - traci w moich oczach (zdrada żony + zaczyna o mnie zabiegać) > - przestał mnie podniecać na dodatek znów idzie do więzienia > - mam 28 lat muszę się go pozbyć > idę pisać w internetach, że niebezpieczny bandyta mnie prześladuje (przecież nikt nie zauważy, że przez 4 lata dawania mu dupki wiedziałam, że jest niebezpiecznym bandytą i nie powie, że dla tego mu dupku dawałam) Tutaj jest jedna bardzo ważna rzecz warta podkreślenia. Loszki często są z wami dla tego, że coś je kręci i podnieca itp. Jednak gdy zaczyna się sprawa sypać odwracają kota ogonem i cechy, które je podniecały bądź zachowania, do których wywołania same dążyły zostają użyte przeciwko wam. Znam sytuację, gdy loszka wywołała bójkę w barze (sprowokowała obcych mężczyzn) , mąż staną w jej obronie, uszkodził napastnika i dostał wyrok w zawieszeniu. Loszka mówiłeś, kochanie nie przejmuj się broniłeś mnie, byłeś dzielny, męski bla bla bla. Był w tym dniu najwspanialszym misiem we wszechświecie, cipka była mokra, a kilak lat później przy rozwodzie loszka krzyczała, że się boi bo mąż ma skłonność do przemocy, bo kiedyś pobił niewinnych ludzi w barze, bez powodu To jest schemat tego samego typu. To co jednego dnia jest waszą największa zaletą, nawilżaczem cipki, przy rozstaniu staje się często wasza największą skazą.
  5. 23 polubień
    Oj chłopaki, chłopaki... Przewróciliście moje życie do góry nogami, wybiliście mnie całkowicie z mojej wcześniejszej rzeczywistości i pomieszaliście w głowie tak, że sam nie wiem jak to możliwe. Przeczytałem książki Marka - Kobietopedię, Wyprawę po Samcze Runo, Stosunkowo dobry. Po tej lekturze już nigdy nie będę taki sam, zmieniłem podejście do wszystkiego i wszystkich, a zwłaszcza do siebie. Jestem mniej krytyczny dla siebie - nie wyszło? Spokojnie, następnym razem się przyłożysz i będzie lepiej. Wcześniej, przed otwarciem moich oczu chciałem (tak, chciałem i cały czas bym chciał, już to wiem) być bogaty, teraz, po niecałym miesiącu (bo pod koniec maja kupiłem książki) wiem, że to zupełnie nie o to chodzi i że przez to szczęśliwy nie będę nigdy. Ale jak już nie dążę ślepo do pieniędzy, to w miesiącu czerwiec zarobiłem już prawie dwa razy więcej niż w maju (a to tylko i wyłącznie zmiana podejścia! podświadomość działa cuda), jest identycznie jak pisał Marek - to się dzieje samo, wcześniej nie widziałem takiej możliwości, teraz dookoła siebie widzę tyle rzeczy na których można zarabiać kupę pieniędzy praktycznie zerowym poświęceniem i wkładem, że to jest szok! Widzę jakąś opcje? Po prostu zacząłem to robić. Ludzie w okół (najbliższa rodzina) już zaczęli to zauważać, czekam na spełnienie się schematów z książek - tych kiedy się okaże, że ktoś ma lepiej, ciekawe, czy będą mnie faktycznie próbowali temperować. Zazdrość 2 moich znajomych (parka) już zauważyłem na początku czerwca (moje pierwsze małe sukcesy) - nie cieszyli się tym zupełnie, ogromnie zazdrościli co było widać i słychać, ludzie którzy lubią narzekać na wszystko i wszystkich - nie utrzymuje już z nimi kontaktu. Moja partnerka o ile przed tymi wydarzeniami praktycznie rządziła w związku nie ma już zupełnie nic do powiedzenia. Jestem ja a ona może być w moim świecie o ile się dostosuje do mnie - inaczej możemy się pożegnać tu i teraz. Wcześniej (np. rok 2016) kłótni było kilka w miesiącu - o bzdury, teraz wiem dlaczego - testy, testy, testy, które skutecznie oblewałem. Teraz - w czerwcu była jedna próba sprawdzenia mnie i przesunięcia granic z zastraszeniem mnie odejściem włącznie - uciąłem to bardzo szybciutko stwierdzając, że jak chce odejść, to rozstać się możemy już teraz i po zapytaniu czy to aby na pewno ostateczna decyzja nagle się odwidziało i stwierdziła, że to nerwy i przeprasza. Mhm. Nerwy - ja już to znam i wiem o co chodzi. Nie dam sobą sterować. Jestem inny. Lepszy. Jest mi lepiej. Dziękuję.
  6. 21 polubień
    Od dłuższego czasu prowadziłem rozmowę z paniami w taki sposób, żeby uzyskać informację co sprawia iż są zainteresowane danym facetem i chciały wejść/ weszły z nim w relację. Interesowała mnie grupa kobiet z tzw. wyższej półki. Czyli skupiłem się na kobietach w wieku 23 - 35, które albo mają ugruntowaną pozycję zawodową, albo są na drodze do dobrych zarobków i pozycji społecznej np. studentki medycyny, studentki prawa (które później będą pracowały w zawodzie - tj. z rodzin prawniczych). Tak żeby nikt mi nie zarzucił, że panie z nizin społecznych tak mają Pań, z którymi rozmawiałem było 42 sztuki. Wielkiego zaskoczenia nie było. Oczywiście kupę wymijającego pierdolenia jaki facet "musi być" - dobry, wyrozumiały, hojny, opiekuńczy bla bla bla ... Kierowałem rozmowę w kierunku ich aktualnych i przeszłych związków, żeby zobaczyć jakie cechy miał facet , z którym były. Najczęściej były to zupełnie inne cechy niż te, które znajdują się na liście "musi być". Gdy zwracałem im uwagę iż lista i to z kim były ze sobą nie gra, padało sakramentalne "sama nie wiem, on miał to coś", "on taki był tylko maskował , ale ja wiem jaki był/ jest naprawdę" To tak jak z filmowym Januszem Traczem i paniami mówiącymi, że on nie jest taki zły :> Drążyłem temat, żeby się dowiedzieć od naszych kochanych pań jakie cechy mieli owi faceci "z tym czymś". Znów nie byłem zaskoczony, we wszystkich relacjach ze związków, zapoznania, co je zainteresowało itp. prócz standardowego pierdolenia wyłaniały się cztery cechy, z których owi faceci posiadali nie mniej niż dwie (a często trzy lub nawet cztery). - pewny siebie - bezczelny - arogancki - samolubny/ egoista I oczywiście panie czuły, że oni naprawdę tacy nie są, że mają piękne wnętrze Zaskoczenie niby żadne, ale poziom racjonalizacji i auto zakłamania pań mimo znajomości tematu nie przestaje mnie zadziwiać.
  7. 21 polubień
    Gdy spoglądam wstecz w swoje życie, widzę tysiące błędów. Gdybym ich nie popełniał, byłbym teraz w zupełnie innym (lepszym) miejscu - w każdym możliwym sensie; finansowym, społecznym, psychologicznym, zdrowotnym. Nie potrafię zliczyć ludzi, z którymi rozmawiałem przez te lata zamknięcia w domu (przez chorobę). Zdecydowana większość z nich, to ludzie toksyczni, niewdzięczni, nienawistni, chorzy psychicznie, zakompleksieni, przysysający się do kogoś kto okazał im uwagę (energię), i mszczący gdy już masz dość dawania jej bez żadnej wdzięczności. Z tej całej masy, odwdzięczyło się realnie kilkunastu ludzi. Straciłem wiele lat swojego życia, żeby zaspokajać potrzeby ludzkich odkurzaczy emocjonalnych, którzy żyją tylko dla brania, a nie zdrowego dzielenia się. Gdybym umiał rozpoznawać ludzkie charaktery, inwestowałbym swoją troskę, lojalność, energię i czas w ludzi, którzy się odwdzięczają - i są w stanie odczuć wdzięczność. Nie dla zysków, a dla zaspokojenia potrzeby uznania, którą ma każdy normalny człowiek. Zyski też by się pojawiły, czemu nie? Ale nie miałem takiej umiejętności. Oczywiście te negatywne doświadczenia też coś zbudowały - ale i wiele zniszczyły. Bieda płynąca z oddawania za darmo darów Bożych i talentów skutkowała nie tylko chaosem w życiu, niską samooceną i chorobą, ale także staniem się celem dla Sławomira, który jak wiecie zadbał, by mi za przyjemnie nie było przez ostatnie dziesięć lat. Zaatakował ciężko chorego biedaka w depresji, jako łatwy łup - gdybym był zamożnym smakoszem życia, na pewno by tak się nie stało. Jaki więc płynie z tego wniosek? Trzeba zrobić wszystko, by się nauczyć "życia" i ludzkiej natury. To może oszczędzić nam nieprawdopodobną wręcz ilość cierpień i upokorzeń, straty nieodnawialnego czasu i energii. Nauka jest bezwzględnie konieczna, ponieważ cierpiące otoczenie nie da nam tej wiedzy. Gdyby ją miało, to by nie cierpiało. Na szybko do nauki życia zaliczę: 1. Muzyka klasyczna - odchamia, uwrażliwia, uszlachetnia i wzmacnia pragnienie doskonałości. Zapytacie - co ma muzyka do nie dawania się "wyruchać" cwaniaczkom? Ma wiele - bo im większe piękno odczuwasz, tym większe obrzydzenie czujesz do szpetoty ducha. Gdy czujesz i kochasz piękno, dążysz do niego a omijasz moralne kupy na chodniku codzienności. To nie panaceum na kurestwo życia, a wspomagacz. Coś jak kreatyna w sporcie. 2. Wzmacnianie własnej samooceny, by nie wykorzystał nas ktoś, kto zaoferuje nam chwilowe jej podniesienie. 3. Dbanie o zdrowie, długi sen i wczesne kładzenie się spać, małe ilości jedzenia, ćwiczenia fizyczne, dostęp do słońca i świeżego powietrza. 4. Zadawanie się z inspirującymi ludźmi, dbanie o nich by nas wspomogli w ewentualnym upadku. 5. Czytanie; przede wszystkim biografii dyktatorów, psychopatów, znanych morderców i bestii ludzkich, by poznać ich uwarunkowania i wiedzę. Psychologia, psychiatria, historie wojen, dzieje religii. 6. Niezależność finansowa. 7. Wiara w Istotę ABSOLUTNIE DOSKONAŁĄ, która istnieje i nas kocha. Odwoływanie się do niej w chwilach słabości. ------------------------- Tyle na dziś, bo bolą mnie dłonie od pisania. Zapraszam do waszych spostrzeżeń na temat życia.
  8. 21 polubień
    Witajcie! W kilku ostatnich nowych tematach z działu Świeżakowni pojawiło się stwierdzenie seniorów tego forum, że nowi użytkownicy nie czytają NAJPIERW forum i tworzą nowe tematy z tymi samymi pytaniami, które już były. I seniorzy już są trochę zmęczeni wałkowaniem tych samych tekstów, racji i stwierdzeń. Zmotywowało mnie to do napisania postu na forum. Opisywałem tam moją przygodę z forum i to, że czytając posty, w międzyczasie kopiowałem sobie co ciekawsze i budujące cytaty, i często do nich zaglądałem, by czytając je potem wielokrotnie, budować w swojej głowie ‘nową filozofię męsko-damską’. Zbieranie cytatów przez ostatnie 7 miesięcy robiłem dla samego siebie. Jak się przeczyta kilkanaście tysięcy postów, to można ‘zgłupieć’ od ilości informacji. A tak pod ręką zawsze notatnik i najważniejsze ‘reguły gry’ – jest mi źle, otwieram i czytam jak inni mieli gorzej niż ja; przypomni mi się coś złego z mojej ‘kobieto-przeszłości’, to mam pod ręką wytłumaczenie; ma zamiar spotkać się z dziewczyną, to mam darmowy kurs PUA; dzwoni znajoma z pogaduszką, to mam darmowy ‘kołczing’ prowadzenia rozmowy z laską. Pierwotnie – wspomniany w pierwszym akapicie post na forum – zawierał 102 cytaty, które najbardziej mi odpowiadały i które w krótkich słowach przekazywały wiedzę dla mnie ważną. W ogólności w mojej tabeli brakło wielu kwestii, które pominąłem, uznając je za oczywiste dla mnie samego lub niedotyczące mnie. W trakcie dyskusji w wątku wyszło, że warto byłoby uzupełnić listę cytatów o brakujące elementy, tak aby stworzyć wersję bardziej uniwersalną. Lista rozrosła się więc do ponad 320 cytatów i zapewne będzie rosła. Uporządkowana jest w taki sposób, aby je czytając można mieć wrażenie pewnej historii o logicznych przejściach pomiędzy cytatami. Okazało się, że wszystkie wykopiowane cytaty da się uporządkować w pewną spójną całość podejścia do kobiet i do określenia siebie jako mężczyzny. Z góry przepraszam jeśli kogoś pominąłem lub uznałem, że z 2 bardzo podobnych cytatów wybiorę tylko 'lepszy', albo też, gdy standardowy cytat, np. 'bądź dobry dla zwierząt, one też kochać ciebie chcą' przypiszę jednej losowej osobie (np. jakiemuś szeregowcowi), a 100 innych osób, które też coś takiego później powiedziały (np. kapitan) zostanie pominiętych - ale taki kapitan zapewne będzie miał udział w innym ważniejszym cytacie zakładając prawdopodobieństwo tego, że skoro jest na forum dłużej, to miał większą szansę powiedzieć więcej mądrego. Jeśli znajdziecie jakieś ważne sensowne cytaty, które opisują jeszcze jakąś pominiętą kwestię, albo też lepiej oddają już opisaną niżej, to piszcie w komentarzach - pomyślimy, dodam, podmienię, itp. Poprawiłem błędy ortograficzne, gramatyczne, pododawałem przecinki i gdzieniegdzie w nawiasach [przyp.:…] dodałem pewne przypisy i wyjaśniania. Na pewno wiele ‘temacików’ nie zostało poruszonych - bo żeby opisać wszystko, to albo musiałaby powstać kolejna gruba książka Guru Niniejszej Sekty, albo trzeba po prostu przeczytać całe forum - ale chyba mam nadzieję, że udało mi się zsyntetyzować ‘clue programu’ tego forum. Wielu też rzeczy nie da się po prostu opisać w kilku zdaniach. Od tego jest forum, gdzie można znaleźć dokładniejsze i szczegółowsze wyjaśnienia wszystkich kwestii i problemów. Oto co z tego wyszło - czytając po kolei historia od tego kim jest mężczyzna, jaki powinien być, jak postępować z kobietami i jak się bez nich obejść! Mądry zrozumie po 1 zdaniu, nauczy się po 100, dla swojego rozwoju przeczyta i 1000; głupiemu nie wystarczy ani 1 ani bilion bilionów zdań. @JoeBlue Jeśli chcesz się nauczyć polować na owce - nie pytaj owiec. One gówno o tym wiedzą. Pytaj wilka. On o tym wie wszystko. @Stulejman Wspaniały Są też tacy, co walczą o dobro tych, którzy nie są jeszcze w stanie tego zrozumieć. @Subiektywny Odpowiedź na wszystkie Twoje pytanie (bądź na ich większość) znajdziesz bez problemu w wątkach i poszczególnych postach na forum. Są dwie kategorie forumowiczów, które szukają dróg na skróty i ‘instant odpowiedzi’ na pytania - są to zawsze przewijające się przez forum kobiety oraz w większości młodzi mężczyźni. Z reguły oczekiwania krystalizują się wokół odpowiedzi jednozdaniowej, krótkiej oraz takiej, która da rozwiązanie bądź od razu, bądź w krótkim okresie czasu. Dostaję liczne wiadomości na PW [przyp.: wiadomości prywatne na forum] od świeżych, generalnie młodych wiekiem, forumowiczów z pytaniami. Jedno, co łączy wszystkie te osoby, to chęć uzyskania odpowiedzi krótkiej (bo czytanie dłuższego tekstu męczy i nuży) oraz błyskawicznie rozwiązującej kwestie. Gdy dostają zwrotną odpowiedź, że czeka ich dość długi proces zmian wewnętrznych i kształtowania swojego charakteru ‘w ogniu walki’ - generalnie jak jeden mąż są rozczarowani. No bo przecież oni już mają zajebisty charakter i podejście do życia... Owszem, mają. Dwudziestoparoletnie, który zdąży się jeszcze wielokrotnie zmienić i otrzaskać. Tak jak wspomniałem - nic nie daje takiej satysfakcji, jak własne odkrywanie zgromadzonej tu wiedzy. Jesteś w dobrym miejscu, masz szansę mocno poszerzyć swoją wiedzę, a później bazując na niej oraz własnych działaniach - nabyć mnóstwo cennych umiejętności i postaw, które będą procentować w przyszłości. @qbacki Panowie, zapamiętajcie jedną rzecz. Nie cierpicie PRZEZ KOBIETY tylko PRZEZ BRAK ZNAJOMOŚCI ZASAD jakie panują. @Eredin Takie są, bo to ich natura i tego nie zmienimy. Jeśli wyłapiesz pewne schematy kobiecych zachowań i nauczysz się je czytać, to zauważysz nagle, że WSZYSTKIE zachowują się w określony sposób. Stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude, zgrabne, niezgrabne, itp., wykształcone po studiach i zwykłe fryzjerki ze wsi, alkoholowe imprezowiczki i spokojne szare myszki siedzące z książkami w domu. @Przemek1991 PUA [przyp.: pick-up artist - artysta podrywu, potocznie: kurs uwodzenia kobiet] jest gówno warte, większość poradników pisana jest przez stulejarzy, którzy uważają się za znawców, a tak naprawdę gówno wiedzą o kobietach. Trzymaj się od tej wiedzy z daleka, bo do niczego konkretnego nie dojdziesz. @manygguh Forum to miejsce, w którym możesz się tego nauczyć, a nie wnerwiać się na kobiety, że nie ogarnia się ich gierek. One tego same nie kontrolują, więc po co negatywne emocje. To mija z czasem i zaczyna mi ich być trochę szkoda. Jak się wie, jak obsługiwać kobietę, jak schematycznie działa, jak działa haj zakochania, można mieć fajny ‘fun’ w życiu i bawić się procesem. @slavex Właśnie połknąłeś odpowiednią tabletkę i zaczynasz wychodzić z matrixa. @Mosze Red Po wyjściu z matrixa człowiek skupia się na sobie i realizacji własnych potrzeb i pasji, a nie cudzych i urojonych najczęściej. Potrafi realnie wartościować to, co otrzymuje i daje od siebie. Czyli robi więcej dla siebie i nie daje się robić w jajo. @RedBull1973 Wyjście z Matrixa przecież wcale nie oznacza, że już nigdy nie będziesz miał związku z kobietą. Można mieć i często jest to całkiem dobre wyjście. Tylko że teraz znasz już ZASADY i nie masz naiwnych złudzeń co do ‘bezinteresownej miłości’ i ogólnie co do kobiet - a to bardzo dużo! Bardzo! @Bosman Nowicki Wychodzenie z tzw. matrixu, polega na usunięciu fałszywej i narzuconej nam wizji rzeczywistości. Jeśli wiemy, że ani my, ani kobiety nie odpowiadają za swoją naturę (bo została odziedziczona po przodkach), to trudno mieć tu do kogoś pretensje, chyba że do Pana Boga czy natury. Pozbywając się fałszywych oczekiwań, złudzeń, kiedy wiemy na czym to wszystko polega, wtedy możemy się cieszyć relacjami z kobietami, bardziej niż mając w głowie wszystkie błędne przekonania. Źródłem nienawiści, podejrzewam, jest konfrontacja nierealnych oczekiwań (wpojonych nam) z rzeczywistością. @SennaRot Najpierw musisz zrozumieć, że kobieta myśli, działa, czuje różnie w różnych okresach jej życia, zależnie od piramidy jej potrzeb. Kiedy zrozumiesz jak to działa i czym One się kierują w różnych okresach życia, poskładasz wszystko do kupy, będziesz świadomy procesów, co w konsekwencji prowadzi do tego, że możesz tym sterować. @CalvinCandie Twoim sukcesem jest już sam fakt uświadomienia sobie, że byłeś białym rycerzem bez jaj. Ale nie Ty jeden taki byłeś. Każdy z nas był kiedyś białym rycerzem i może nim być ponownie, jeśli nie będzie panował nad relacją z kobietą. @Długowłosy I dlatego właśnie główne przesłanie forum brzmi - naucz się być ze sobą sam szczęśliwy, a nie będziesz czuł żalu do nikogo, że nie potrafi dać Ci szczęścia. @HORACIOU5 Potem usiądź i zastanów się nad tym, kim się stałeś i jak głęboko wlazłeś w czarną dupę. Im bardziej Cię to sieknie, tym lepiej, bo tym większą będziesz miał ochotę, żeby w końcu coś w sobie zmienić. To nie baby są pierdolnięte (taka ich natura, że wykorzystują rycerzy, którzy po prostu dają im się wykorzystywać), tylko Ty siedzisz po uszy w swoim własnym gównie. @Subiektywny Za pół roku czy rok - nie poznasz samego siebie z przeszłości! Wręcz będziesz się stukał z niedowierzaniem w głowę, jak ‘ten ktoś kim kiedyś byłeś’ mógł być taki naiwny, łatwowierny, manipulowany i żyjący cały czas z półotwartymi oczami. Ta zmiana to potężny, pozytywny kop w górę w życiu każdego świadomego mężczyzny. Ale trzeba na nią uczciwie zapracować! Nie oszukiwać samego siebie i nie osiąść na laurach w połowie drogi! Z własnego doświadczenia - serdecznie i szczerze POLECAM. @overkill Myślę, że przede wszystkim powinieneś przerobić lekturę forum i książki Marka [przyp.: Marek vel @Stulejman Wspaniały vel Boss/Guru/itp. - założyciel niniejszego forum] oraz jego audycje. Pozwoli Ci to na powolne nabranie dystansu do otaczającej Cię rzeczywistości. Zaczniesz rozumieć mechanizmy, które Tobą kierują i uświadomisz sobie przyczyny, które sprowadziły Cię do takiej sytuacji. Droga do odbudowy samego siebie będzie z pewnością długa i pełna wybojów - wątpliwości, refleksji i innych rzeczy. To taka długotrwała sinusoida (ja tak kiedyś miałem), najpierw są duże zawahania, bo będziesz jedną nogą w swoim ‘starym’ świecie, a drugą będziesz próbował wejść w nową przestrzeń. Z czasem zacznie się to regulować. Ale trzeba być przy tym pokornym i konsekwentnym wobec samego siebie, bo nikt Ci za pomocą złotego środka nie odmieni nagle rzeczywistości. Będziesz musiał zrobić to sam. Forum może przy tym udzielać wsparcia. @GluX Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie -> DZIAŁAJ ZNOWU… tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to, co chcesz od życia. Nigdy nie będziesz gotów na coś w 100%, nawet 90%, czy 80% na początku. Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie, a nie stawiaj ich sobie w głowie. Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ‘ego’. @Samiec Alfa Skoro nic nie jest ważne, a Ty jesteś nikim to co masz do stracenia? Nic! @Miner Nigdy tak o sobie nie mów! Już lepiej powiedź: ‘Jeszcze nie jestem kimś!’ @Długowłosy Kiedy jesteś pogodzony sam ze sobą, NIKT nie może Ci NIC zrobić. NIC! @XYZ Nikt i nic nie powie Ci tylu miłych rzeczy, ile Ty sam. Nie licz na innych. Na mnie też nie. @ciekawyswiata Szukaj szczęścia w sobie, bo nigdzie indziej go nie znajdziesz. @brushedsteel To forum uczy mieć w dupie zdanie innych na Twój temat i to jest bardzo przydatna w życiu cecha. Warto nad nią pracować. @Samiec:) I powiem jeszcze raz: nie patrzcie na opinię społeczną, że tego i tego nie powinno się robić. Chuja tam prawda. Rób tak, jak Tobie jest dobrze i dla własnych korzyści, a najlepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na innych i nie pomagaj za bardzo, bo ludzie zamiast podziękować potem oplują Cię jadem. Tak niestety jest w większości przypadków. @radeq Bo idąc swoją ścieżką, trzeba się odciąć od ludzi, który nas ściągają w dół. @Pozytywny A trzeba powiedzieć, że większość ludzi chce nas ściągać w dół, nawet najbliżsi często. O samiczkach nawet nie ma co mówić, bo jeśli nie jest to z korzyścią dla nich, to będą Cię od tego odciągać siłą. Twoja kasa, Twoja pasja i nic nikomu do tego. @Przemek1991 Jak z tym walczyć? Miej wyjebane na tych wszystkich ‘mędrków’. Oni robią to dla zniechęcenia Cię do dalszych działań i zwykłej zazdrości, bo widzą, że robisz coś, co daje Ci radość, a oni każdy kolejny dzień spędzają według jednego schematu. @qbacki Parę lat. Nie dni, nie tygodni,... LAT!!!! Parę lat zajęło mi zrozumienie jednej kwestii: Czy oni, kurwa, Ci w życiu pomogą? Czy coś pokażą, dadzą pieniądze? Ustabilizują życie? Przeżyją je za Ciebie? Spełnią TWOJE marzenia? NIE!!!! No więc, do kurwy nędzy, czemu przejmujesz się ich opinią? @Zbychu Moim głównym celem jest dążenie do marzeń, odkrywanie pasji i nauka samoakceptacji, praca nad sobą i poczuciem wartości, ale żeby tego dokonać muszę mieć chłodną głowę i kontrolować swoje życie. @SennaRot 1. Rozwijaj się, najlepiej w kierunku, który lubisz i w którym chciałbyś działać. Wymaga to wytrwałości i determinacji. 2. Nie siedź w stagnacji; wcześniej czy później zemści się to na Tobie. 3. Nie pieprz, że wystarcza Ci to, co masz. Wystarcza na życie, ale chcesz tak naprawdę więcej. Potrzebujesz hajsu, również aby wyrwać się z domu rodzinnego. Im będziesz starszy, tym będziesz bardziej potrzebował. 4. Szukaj innych możliwości, podejmuj nowe prace. Takie, aby podnosić kwalifikacje i zdobywać doświadczenie (umiejętności). 5. Nie bój się zmiany pracy; jak widzisz, że nic nie wnosi w Twoje życie ani rozwojowo ani finansowo, szukaj czegoś następnego. 6. Pracuj tam, gdzie są lepsi od Ciebie, aby się od nich czegoś nauczyć, aby w perspektywie czasu być w czymś specjalistą, więcej, coraz więcej zarabiać. 7. Nie poddaj się stagnacji, nie kiś się w czymś, co za parę lat będzie tak samo wyglądać, gdzie za parę lat będziesz robić to samo i tyle samo zarabiać. @The Saint Młody mężczyzna w takim wieku ma przeć do przodu, świat zdobywać. A nie ograniczać się do poziomu 95% przeciętniaków, którzy w wieku max 25 lat, jak stado baranów, zakładają obrączki, ograniczając do blisko ZERA swoje możliwości działania. @HORACIOU5 Przecież opinia społeczeństwa jest najistotniejszym wyznacznikiem mojego życia i pod nią się MUSZĘ podporządkować! Jebać moje szczęście i to czego ja chcę bo... bo... no bo co ludzie powiedzą, no! Opinia ludzi ponad wszystko! Fuck logic! @żniwiarz Strach przed samotnością to jebana iluzja, jeden z filarów matrixa. @HORACIOU5 Też się kiedyś tego obawiałem. Uwierz, że nie warto poświęcać szacunku do samego siebie i swojej własnej godności tylko po to, aby nie być samemu. @qbacki Coś mi po cichu podpowiada, że ludzie, którzy boja się być sami lub maja stracha przed rozstaniem, nie maja pomysłu na siebie, na życie, na to jak ma wyglądać ich przyszłość. @Dante Nie daj sobie wmówić, że samotność mężczyzny to coś złego. To ten sfeminizowany świat, który stoi na głowie, nadał szlachetnej samotności pejoratywnego znaczenia. @zuckerfrei Z jakiego tonącego statku? Ty chłopaku masz to szczęście, że ciągle spawają Cię w stoczni! Polecić Ci dobre spawarki? Są 4, cztery książki Bossa; kup w pakiecie i czytaj, a jak nie zrozumiesz, to raz jeszcze! @Zerwito Dobrze, że się obudziłeś. Pomyśl sobie, że niektórzy nigdy tego nie doświadczą. Popracuj nad samooceną - wszystko inwestuj w siebie. Jeżeli nadal będziesz chciał mieć dzieci, to możesz je mieć. Facet może być ojcem po 70-tce. Nie musisz się żenić, ani nawet mieć związku. Możesz mieć kochane dziecko i je wychowywać. Tylko pytanie: czy to Twoje pragnienie, czy wpojone przez programistów [przyp.: matrixa]. Zastanów się nad tym. Pamiętaj, teraz jesteś wolny. @Drizzt To jest ten, tak zwany, kryzys wieku średniego, który błędnie został powszechnie uznany za naturalne zjawisko w życiu każdego mężczyzny, a tak naprawdę jest niczym innym, jak uświadomieniem sobie błędnych decyzji ciągnących się latami, życia w narzuconym schemacie i ciągłym strachu przed zmianą tego stanu rzeczy. @JoeBlue Myślisz, że Ty jeden dostałeś w dupę? TYLKO Ty możesz zrobić tak, że się pozbierasz, a baby nie maja z tym nic wspólnego. @jake Natura kocha skurwieli i nienawidzi mięczaków - za bycie miłym dostaniecie po dupie, za bycie skurwielem zostaniecie wynagrodzeni - dokładnie odwrotnie jak wmawia nam społeczeństwo. Posłuchaj, zwolnij i miej dokładnie w dupie, co w danej chwili robi, myśli, mówi cała pozostała część świata. @Subiektywny Mężczyzna przede wszystkim MA BYĆ SOBĄ, CIESZYĆ SIĘ I CZERPAĆ SATYSFAKCJĘ Z TEGO CO ROBI I EMANOWAĆ POZYTYWNĄ ENERGIĄ (owe półmityczne wibracje - ale faktycznie to przyciąga ludzi!). Reszta (w tym zainteresowanie kobiet) - to możecie mi wierzyć bądź nie - ale jest to wyłącznie pochodna powyższego. Facet to ma być facet - twarda ręka, głowa wysoko uniesiona, dominant. Ma symbolizować i emanować siłą. @SennaRot Nie można podejmować ważnych decyzji życiowych bez analizy (wyobrażenia perspektywy skutków jej w czasie) i będąc do nich samemu nie do końca przekonanym. @Brzytwa W praktyce sprowadza się do tego, że albo rządzisz Ty, albo rządzą Tobą. @Mendoza Bo to prawo się wywalcza, a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa. @Adolf Jak masz wątpliwości żeby komuś zaufać, to mu nie ufaj. Niewiele stracisz, dużo możesz zyskać. @Tarnawa vel Lancelot Facet robi, nie mówi. @Krzysiek1991 Może jestem młodszy od większości z was, ale parę lat młodocianych błędów z loszkami nauczyło mnie 4 mądrych zasad. Jedna z nich, to że prawdziwym mężczyzną się JEST, a nie BYWA. @Oświecony Jakie cechy powinien mieć idealny (lub prawdziwy) mężczyzna? Jedna kobieta odpowiedziała, że: ‘Mężczyzna nie powinien mieć żadnych cech kobiecych!’ @Dante Szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie, a nie w innych ludziach. @zuckerfrei Ty masz, kurwa, nauczyć się liczyć sam na siebie i mieć wiarę w siebie i swoje możliwości - chcesz wsparcia od kobiety, dziewczyny? No, kurwa, niżej nie da się upaść... @Przemek1991 Należy mieć przede wszystkim poukładane życie z samym sobą, a żadna kobieta nie będzie w stanie spierdolić nam życia. @Dobi Jakoś dziwnie: ludzie przestali już mi mówić, że żadna kobieta mnie nie chce, że nie potrafię żadnej zdobyć. Ciekawe dlaczego? Może widzą, że wcale mi to nie przeszkadza i codziennie jestem w dobrym nastroju, a oni - nie? A może to ta moja pewność, że idę właściwą drogą i moja decyzja jest w pełni świadoma? @Stulejman Wspaniały Uświadom sobie, że jesteś słaby, bo Ci zależy na seksie, stabilności i braku samotności. @TPakal1 Dlatego tacy są, bo są pod silnym kobiecym wpływem na ich życie. Najpierw matek, potem żon. Ten skutek w postaci silnego obniżenia ich wartości przez wychowywanie w wiecznym poczuciu winy, poczuciu winy za popęd seksualny, za masturbację, za brak dziewczyny, za posiadanie głupiej dziewczyny, za bycie kawalerem, za małe zarobki, za kochanki, i tak dalej w nieskończoność. Jak kurewsko silnie destrukcyjny wpływ na chłopaków, późniejszych mężczyzn, ma nasze chore destrukcyjne społeczeństwo to my dobrze wiemy, a ci, co nie wiedzą, powinni jak najszybciej sobie to uprzytomnić. @Eredin Romantyk myśli, że kobieta jest wspaniałą istotą, a on zwykłym śmieciem niegodnym zawiązać jej buta (no niestety, często tak myślą). I robi takie podchody, aż w końcu popełnia serię książkowych błędów i traci resztki godności. Konkretny koleś ma w dupie laski, a nawet jeśli nie, to na pewno ich nie stawia wyżej od siebie. I one to czują; desperata wywąchają na kilometr. @TPakal1 To jest problem wielu z nas. Oceniamy i wartościujemy swoją męskość przez pryzmat kobiet. Bardzo duży błąd. @Assasyn I nie szukaj potwierdzenia swojej męskości w kobietach, to podstawowy błąd, kobieta nigdy Ci tego nie da, da Ci trochę przyjemności, dobry seks, trochę ciepła, ale to nie jest to, co powinno być, każdy mężczyzna ma w sobie taki silny, męski pierwiastek, tylko że to przykryte jest solidną warstwą syfu. To musi wychodzić od Ciebie, nie musi, ale powinno, nie uzależniaj swojego poczucia wartości od opinii innych, bo narażasz się na okropne wahania nastroju, stresu wymieszanego z przyjemnością. @Przemek1991 Kobiety to wspaniałe istoty, ale nigdy nie należy stawiać ich na piedestale. Ona może być jedynie dodatkiem do spełnionego życia. Kiedy nadajesz pannie najwyższy status w swoim życiu, to z góry skazujesz się na porażkę, bo one, po pierwsze, na dłuższą metę nie znoszą faceta, którym mogą sterować jak chcą, a po drugie, potrafią to bezlitośnie wykorzystać. @Ziomisław Sraj na to, co w komediach romantycznych nazywają miłością. To bajka dla starych ciot i ciotek. Zakochanie to tylko chemia, mija i kończy się kacem. I nie jest tym samym co miłość. Ta ostatnia, prawdziwa, zaczyna się ponoć od siebie. @Subiektywny Prawdziwy Alfa nie ma takich dylematów. Bo jego pozycja i pewność siebie maja dwumetrowy fundament i nikt nie waży się go nawet tknąć. Samiec Alfa nie ma taktyki. On wchodzi i przejmuje. On nie próbuje dominować, on po prostu dominuje. @parafianin Mężczyźni kontrolują sytuację nie reagując. Kobiety będąc hiperemocjonalnymi. Kto ulegnie, ten przegra. @jaro670 Silny samiec nie negocjuje tylko wymaga. @Assasyn Badboy jest atrakcyjny, bo wywołuje w kobietach emocje, mimo słownych zapewnień, że Ona by na takiego chuja nie poleciała, ulega mu; typowy badboy charakteryzuje się tym, że zapewnia skrajne emocje, raz jest misiem, cieplutkim, a za chwilę może zdemolować kuchnię za to, że obiad był za słony. Typowy badboy jest ogromnym wyzwaniem dla kobiety, ona nie potrafi go okiełznać. […]dlatego jest często człowiekiem skrajności. A to kobiety cholernie pociąga […]. @RedBull1973 Samiec Alfa nie boi się o swoją kobietę, bo Alfa WIE, że jest ZAJEBISTY dla swojej samicy i laska go nie puści w trąbę przy pierwszej lepszej okazji... To ONA powinna obawiać się o utratę takiego mężczyzny, jak Ty! No chyba, że... no właśnie, może nie do końca jesteś dla niej Alfą...? @Adolf Przypomnę, że samiec Alfa nie ma kłopotu z kobietami, po prostu olewa je. Ten samiec nawet nie pomyśli żeby wkurwiać się na babę. Normalnie spuszcza ją w kibel i zapomina. To Wami powinno kierować. Żadnej tolerancji na jej fochy. To Wy kreujecie kobietę i jej zachowanie. Ale kobiety są jakie są. Nasze podejście do nich powoduje ich współpracę lub nie. TO WY GENERUJECIE ICH POSTAWĘ! I wkurwiać się możecie tylko na siebie. Jeżeli wejdziecie w zawiązek, ogarnijcie babę, od samego początku! Wyznaczcie granice i pilnujcie jej. A nie, że pod wpływem hormonów rozpływacie się dla swojej loszki. Wstyd i poruta! Tak nie powinien zachowywać się ogarnięty samiec. @Subiektywny Zachowanie bad-boya rozbudza w kobiecie masę emocji w pełnym spektrum: od euforycznych uniesień po szalonych głupotach do wściekłości i depresji, gdy jest gnojona. Na dodatek wszystko to przeplata się z sobą co chwila. Plus załącza u kobiety to słynne ‘już ja go zmienię’, ‘już ja sprawię, że będzie pełzał za mną na kolanach żebrząc o miłość’, itd. @mac Cham - mężczyzna mówiący prawdę, której kobieta nie chce słyszeć. @Mayki Znajoma pewnego chłopaka powiedziała mu: ‘My kochamy skurwysynów, a wychodzimy za mąż za frajerów.’ @rewter2 Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro czy zło. Jest natomiast nadrzędny cel, tj. zapewnienie przeżycia sobie oraz swojemu potomstwu, oraz przetrwanie gatunku w taki sposób, aby zmaksymalizować jego szanse na rozwój w przyszłości. To dlatego kobiety kleją się do samców Alfa, to dlatego kobiety ruchają na kasę beta-providerów i dlatego są w tym tak skuteczne, bo nawet nie przyjdzie im do głowy zastanawiać się czy jest to ‘obiektywnie filozoficznie’ dobre, a biorą pod uwagę tylko to, czy jest to dobre dla nich samych oraz ich potomstwa. @Klapaucjusz A wystarczyło uznać wyższość niektórych pod pewnymi względami, bez konieczności deprecjonowania własnej osoby. Przy okazji widać jak kobiecą psychikę mają tacy matrixowcy - bierna agresja to babska broń głównie. Tradycyjny świat mężczyzn to ustalone hierarchie i nie ma nic uwłaczającego w tym, żeby uznać, że osobnik A ma więcej hajsu, a osobnik B jest w stanie znokautować mnie w 5 sekund, i choćbym poświęcił lata na zarabianie i trening, to raczej ich nie przewyższę, bo startowali z innego poziomu. @qbacki Moja rada na wszystkie związki jest taka: jeżeli wchodzisz w związek, to musisz mieć pasję. @Logan Co do pasji. Pierwsze zastrzeżenie: kobiety jej nie mają. Tzn. niektóre tak, ale to są wyjątki, rzędu jedna na sto. Po drugie: nie mylić jakiejś chwilowej mody, jakiejś pierdoły typu ‘lubię oglądać dobre filmy’ z pasją. Pasja to jest coś wyjątkowego, coś, na czym niestety niewielu potrafi zarobić. Jednak jeśli im się to uda, to... nie pracują, a jedynie realizują swoją pasję. @Przemek1991 Dla mnie osobiście, pasja to robienie czegoś nie dla kasy, lecz czystej przyjemności, wręcz z chęci oderwania się od codziennej rutyny spowodowanej pracą, bądź innymi obowiązkami. @qbacki Pasja to coś, co staje się naszą obsesją. Jesteś wtedy jak wariat. Skoncentrowany na swoim, na tym co kochasz. Wtedy nie liczy się opinia innych czy to, że ktoś Ci będzie pierdolił o rzeczach, które nie mają dla Ciebie znaczenia. Pasja to jak jazda pociągiem. Tam masz proste tory. Wiesz gdzie idziesz, dokąd zmierzasz. A jak trafiają się osoby zajarane w tym temacie, to stajesz na stacji, o ile chcesz, i je zabierasz. @qbacki Ty masz atakować, żyć dla siebie, dążyć do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą. Jeżeli masz coś, co nazywa się hobby, to próbujesz się tym zająć. Jak masz pasje, to robisz wszystko, żeby tylko mieć to przy sobie i nic innego Cię nie interesuje. @Bonhart Trzeba mieć pasję, trzeba się jej poświęcać, a kobieta musi wiedzieć, że nie stoi na piedestale, a gdzieś pod nim, i czeka na swoją kolej. @qbacki Większość doświadczonych chłopaków tutaj już wie, jak cenny jest nasz czas i wie też, że poświęcanie go dla kobiety nie jest najlepszym rozwiązaniem. @GluX Kobieta nie wytwarza swojej energii - energia kobiety jest bardziej odzwierciedleniem nas samych. @mac Kobieta nie lubi stawiać się w roli proszącego, tylko kocha brać - zawsze, i nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o energię, żeby coś się działo. Niezależnie, ile właduję w kobietę i tak będzie za mało. Mężczyzna to energia dająca. Kobieta to energia przyjmująca. @Stulejman Wspaniały Najwyższa pora, by ludzie się obudzili z tego bajkowego snu o tym, że kobiety kochają nas za wnętrze. Oczywiście kobiety tak mówią, no a co mają mówić? Że dokładnie kalkulują ile jesteś wart i czy może nie znajdzie się lepszy? @Długowłosy Kobiety oceniają facetów tylko i wyłącznie po wyglądzie i kasie - pierdolenie o ‘inteligencji i charakterze’ to totalna mrzonka i największe oszustwo jakie można sobie wmówić. @Mr Bread Zamiast rozpisywać się, proponuję nie myśleć o tym, skupić się na swoich pasjach i gromadzeniu zasobów. Prędzej czy później kobiety same zaczną Cię podrywać. @XYZ Nieważna twarz, gdy resztę masz. @Rnext Facet może być nawet ubogi, o ile ma kasę. @Przemek1991 Wygląd w przypadku faceta nie odgrywa aż tak dużego znaczenia, ponieważ dla kobiet ZAWSZE najważniejsze będzie to, by facet miał możliwie jak najwyższą pozycję społeczną. @RafX Kobiety są w stanie wybaczyć wszystko oprócz słabości i braku pieniędzy. @XYZ Bracia. Nie zgadzam się. To nieprawda, że kobiety lecą na kasę. Kobiety lecą... na mężczyzn z kasą! Ewentualnie lecą... do innego, gdy kasa się kończy. @zuckerfrei Poduszka finansowa - oszczędzaj - wyrób sobie ten nawyk i odkładaj cash. I tak na przyszłość, nigdy nie mów samicy, ile masz odłożone, itp. Ona ma wiedzieć, że MASZ cash, ale NIGDY ILE masz! @Tomko Oprócz statusu kobiety szukają poczucia humoru, inteligencji oraz decyzyjności u mężczyzn. @SennaRot Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie, to przepadłeś z kretesem, Bracie. @RedBull1973 Albowiem zgodnie z teorią SMV [przyp.: Sexual Market Value - wartość na rynku seksualnym] (i z życiowym doświadczeniem!), samica do szczęścia potrzebuje samca o WYŻSZYM SMV, niż jej SMV! Nie może być męskie SMV równe ani mniejsze niż samicze, musi być wyższe! @Subiektywny Na pytanie czego chcą kobiety należy odpowiedzieć w następującej kolejności: Po pierwsze - chcą jak najwięcej. Po drugie - wszystkiego, a dokładniej: wszystkiego tego, co sobie aktualnie w danym momencie zaimaginują. Po trzecie - zdobytego Twoim, samcze, staraniem lub Twoimi rękami, przy jak najmniejszym nakładzie środków własnych kobiety. @Subiektywny Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności. Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności. @The Saint Dodać można do tego kolejne mądre zdanie: ‘Każda kobieta wykorzysta mężczyznę na tyle, na ile ON jej pozwala.’ @SennaRot Pamiętajmy, że One grają na takich zasadach, na jakie My pozwalamy, o ile potrafimy się ich trzymać (zasady i konsekwencja). @Drizzt Nie ma znaczenia czy będziesz z tą, czy z inną. One takie po prostu są. Będzie tak bez wyjątku. Dlatego musisz być świadomy i jasno stawiać granice. To zależy tylko od Ciebie, bo one wycisną z Ciebie ile tylko mogą. @Waginator Kobiety bardzo często narzekają, że faceci lecą tylko na ich wygląd, że zależy im tylko na seksie i traktują jako obiekt seksualny. Natomiast facetów często boli fakt, że są traktowani jak bankomaty i kobietom zależy głównie na ich pieniądzach. Pomijając wyraźną analogię pomiędzy tymi dwoma postawami, można tu dostrzec pewien paradoks. Mianowicie zarówno kobiety i mężczyźni doskonale wiedzą, że wygląd kobiet jest ich głównym atutem, co zresztą same wykorzystują, a pomimo to narzekają na ten fakt. I w drugą stronę faceci, część świadomie, większość podświadomie, wiedzą, że kobiety pragną hajsu, który jest głównym atutem mężczyzn, a pomimo to często uznają to za zjawisko negatywne. I tak paradoksalnie, wartość kobiety, która jawnie mówi, że pociągają ją pieniądze faceta zaczyna spadać, tak samo wartość faceta, u którego widać, że zależy mu na seksie, również zaczyna spadać. Ta alternatywna teoria wyjaśnia, dlaczego niezainteresowani danymi kobietami faceci są dla nich bardziej pociągający, a komplementy często wywołują odwrotny skutek do zamierzonego. @RedBull1973 Jednak z perspektywy czasu bezwzględnie uważam, że ZAWSZE TRZEBA startować do TYLKO tych ładnych, najładniejszych! @von.hayek Wzór na optymalny wiek kobiety to: WiekKobiety = (WiekMężczyzny / 2) + 7. Czyli jak mamy 40 lat, to samica najlepiej aby miała nie więcej niż (40/2)+7 = 27. Jak mamy 28 lat, to (28/2)+7 = 21. @Długowłosy Dlatego strategia wiązania się z kobietą 18-23, którą możesz jeszcze w miarę ‘ukształtować’ jest słuszna także z tego powodu. Laska po 25 roku życia to kobieta z bagażem różnych doświadczeń, dodatkowo zazwyczaj cholernie zmanierowana, a przy okazji rozpuszczona przez ‘białorycerstwo’. @SennaRot Termin przydatności pełnej mężczyzny - dopóki jest sprawny fizycznie. Termin przydatności pełnej kobiety - do 25 roku życia, maks. do 28 ze sporym naciągnięciem do 30-stki (jeżeli jest w pełni zdrowa, uwzględniam podejście białorycerstwa). Mam na myśli macierzyństwo, ale również SMV. Później większość kluczowych funkcji odpada, więc spadają do funkcji podrzędnych i tak są traktowane przez samców... co ich bardzo frustruje. Stąd narzekania typu ‘prawdziwych mężczyzn już nie ma’ i pochodne. Jak wiadomo żadna Pani nie lubi grać ról drugoplanowych. Jednak w pewnym wieku tylko takie im pozostają. @overkill Wiązanie się ze starszą kobietą oznacza słabość faceta - gościa, który z różnych powodów nie jest pewien siebie albo jest w dołku, albo został tak ukształtowany, że tej pewności nigdy nie miał. Pewny siebie i, na przykład, jeszcze zasobny facet nie wejdzie w taki układ. @Długowłosy Kobieta po 30-stce, która nie ma dzieci, rodziny, etc., to z biologicznego punktu widzenia ‘przegraniec’ - tak, nie facet, którego tak chętnie nazywają różne Panie ‘looserem’, a różne pantofle płci męskiej ‘niedojrzałym’. Powtarzam - kobieta po 30-stce nie ma prawa wymagać niczego, poza zlitowaniem się nad jej samotnością i więdnącą urodą. Kobieta 30+ = tylko seks. Przehulałaś młodość - a co mnie to obchodzi? @SennaRot Dla kobiety po 30-stce to ostatnia szansa w życiu, aby mieć dziecko i zaspokoić mega silny i coraz bardziej dominujący instynkt macierzyński. Jak nikt ich nie weźmie, to zostaje samotność, a tego panicznie się boją. @Herbu Mizogin W końcu o to w zasadzie walczył przez 150 lat ruch emancypacyjny/feministyczny - o nadanie wartości atrybutom, które wcześniej dyskwalifikowały kobietę jako partnerkę, tj. starości, brzydocie i braku zdolności prokreacyjnych. Młoda, urodziwa dziewczyna nie potrzebuje żadnych ‘praw kobiet’ - wystarczy, że założy krótką spódniczkę. Kobiety dobrze rozumieją, że ich wartość spada wraz z wiekiem - stąd ta cała uruchomiona u schyłku XIX wieku machina, której celem było wzbudzenie w mężczyznach poczucia winy, że nie dostrzegają w Paniach ‘duszy’ dokonując wyborów w zgodzie z naturalnymi popędami. W szerszym kontekście, to cały proces demokratyzacji społeczeństw jest próbą niwelacji naturalnych różnic między jednostkami poprzez odwrócenie pojęć i nadawanie ‘praw’ wszelkiej maści ‘pokrzywdzonym’. @Assasyn Piszesz, że laska ma jakieś dziecko? To spierdalaj jak najdalej: szuka sponsora; jakby doszło do sexu, waliłaby się jak królik, tylko dlatego, żeby złapać Cię na haczyk. Chodzi o zasoby dla dziecka, Ty jesteś, moim zdaniem, pionkiem, no ale mogę się oczywiście mylić. @parafianin Czyli w młodości spluwała na miłych chłopaków, a po 30-stce, z dzieciakami, nagle potrzebuje ‘miłego i zaradnego’, który będzie ‘dobrym ojcem dla jej dzieci’. I już na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie, że na więcej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej [przyp.: wyjątkowej osoby jak Ty/wyjątkowej panny jak ona]. @RedBull1973 Samica z małym dzieckiem (lub jeszcze gorzej - z dziećmi!) to pewny generator zajebistych problemów! A już najgorszy układ, jak jeszcze mężczyzna też ma swoje dzieci, i chce z nimi utrzymywać normalny kontakt. @Dobi Z kobietami z dziećmi generalnie jest taki problem, że one nie szukają partnera dla siebie. One szukają nowego ojca dla swoich dzieci. Wszystko jedno z jakiego powodu się rozstały z ich ojcem, czy to była wpadka dyskotekowa, czy małżeństwo. Samotne matki nie szukają ustatkowanego faceta. One szukają jelenia, który będzie ojcem dla ich dzieci. Jelenia, który będzie utrzymywał je i ich bachory. @Gość Dr Caligari Jest taka scena z filmu ‘Dziękujemy za palenie’ (‘Thank you for smoking’), gdy główny bohater zwraca się do partnera swojej byłej żony i matki ich córki: ‘Pamiętaj - to ja jestem jej ojcem, a ty tylko posuwasz jej matkę.’ @Oktabryski W podrywaniu kobiet przydaje się bywanie aroganckim i zdecydowanym. Trzeba po prostu brać jak mężczyzna to, co kobieta ma do zaoferowania. @Oktabryski Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, randki służą do odrzucania kandydatek/kandydatów, którzy z różnych względów są nieodpowiedni. Twoje rówieśniczki posiadły tę wiedzę i wykorzystują ją bez litości od co najmniej 10 lat. Jeśli dojdziecie do zdania, że oboje sobie odpowiadacie, randkowanie się skończy i zacznie się dopiero budowanie związku. @Ludzki.Człowiek Nie spinać się, czerpać przyjemność z procesu poznawania i świadomość, że prędzej czy później samica przeskoczy na inną gałąź, działa cuda. @qbacki Pamiętajcie: jeżeli kobieta wychodzi z Wami na kawę, lody (obojętnie jakie), piwo, wódkę, czy nawet po ciemku do kibla, to zawsze ma już w głowie plan jak Cię wykorzystać. Świadomie, nieświadomie, ale ma. Obojętnie czy chodzi jej o pieniądze, frajdę, seks, zaspokojenie własnych potrzeb, czy też bezpieczeństwo, bo ‘ona boi się iść sama po ciemku do kibla’. ZAWSZE o tym pamiętajcie. One we WSZYSTKIM mają swój interes. @qbacki W ogromnym skrócie: kobieta SZUKA. Szuka podświadomie jak najlepszej opcji dla siebie. Musi to być jak najlepsza opcja do zapłodnienia. @SennaRot Kobieta nigdy nie przyzna się do tego nawet jakby to było oczywiste. One nigdy nie przyznają się wprost do czegoś, co jest społecznie nacechowane negatywnie. @SennaRot Kobiety lecą, pieprzą się, kochają drani. Dobrych facetów wykorzystują, olewają i gardzą nimi podświadomie. @Rnext Kobieta gada, gada i gada. ‘Waha się’, bo nie ma pewności co do Twoich reakcji i skali posiadanej władzy/przewagi/kontroli. @Samiec Alfa Otóż każda z nich posiada syndrom kameleona. Dostosuje się do Twoich oczekiwań. Wcześniej tego nie dostrzegłem za czasów białorycerskich, ale każda z pań była tą idealną i tą jedyną. Każda z nich posiadała ten sam zestaw cech, które najbardziej mi się w nich podobały. @Brzytwa Endorfinki szaleją w myśl kopulacji i przedłużenia gatunku o czym jeszcze nikt nie ma pojęcia. @Subiektywny Z tego co zauważam - statystyczna kobieta w relacji szybciej wychodzi z trybu ‘motylki w brzuchu’ i wchodzi w tryb ‘rachuję, kalkuluję i stawiam relację pod siebie i swoje oczekiwania’. Facet jeszcze biega zalofciany i niczego nie zauważa, gdy panna już go warunkuje jak psa i trenuje. A gdy się już, jeden z drugim, z tego pierwszego ciągu miłosno-narkotycznego jako-tako wybudzi, już jest generalnie pozmiatane. @Brzytwa Endorfinki się skończyły :< @rarek2 Ale pamiętaj o jednym, bardzo ważnym, te anioły, piękne istoty, to w 90% tylko skorupy. W środku siedzi głupia, nadęta, próżna, wyrachowana baba. One zazwyczaj mają jeden cel (Marek nazywa je ‘zawodniczki’): znaleźć frajera z kasą, który zapewni im wygodne życie; takiego, z którego będą czerpać bez umiaru, by na koniec okraść z co najmniej połowy majątku - a wiem o czym piszę, bo rozmawiam czasami z jednymi co bardziej szczerymi. Reszta, czyli tzw. miłość jest bardzo rzadko spotykana; i nie mieszaj miłości z hajem hormonalnym - bo to dwie różne rzeczy. Jak do sprawy podejdziesz w ten prosty sposób to będzie Ci łatwiej. Bierz od nich co dadzą i co chcesz i tyle. Pod żadnym pozorem nie żeń się, w seksie się zabezpieczaj samemu, nie licz na zabezpieczenie loszki - bo wrobi Cię celowo w dzieciaka. A poza tymi gorzkimi słowami - podrywaj je, ciesz się nimi, przelatuj je. @Nomorepanic Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo ‘żadna nie jest zainteresowana’ albo ‘że wszystkie już zajęte’ - stawiasz się w pozycji ciamajdy. @Honest Nigdy kobietom nic nie obiecywałem, a wręcz otwarcie mówiłem, że ani związek, ani posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Zazwyczaj słyszałem wtedy, że widocznie nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. To, że niektóre uznawały to za wyzwanie, nie jest moją sprawą. @Geralt ‘Nigdy nie bierz dupy z własnej grupy.’ Nigdy się nie spoufalaj z kobietami z pracy. W pracy robisz swoje i wracasz do domu. W pracy pracujesz, a nie romansujesz i skup się tylko na tym. Teraz loszka będzie się mścić. Teraz spodziewaj się dziwnych akcji. Typowych dla kobiet. @Vincent Co do MĘŻATEK - nie byłbym w stanie się z jakąkolwiek przespać. Nie chodzi tu już o moje osobiste zasady, tylko o fakt że w wiele większym stopniu solidaryzuję się z moją płcią niż z przeciwną i po prostu nie byłbym w stanie zrobić takiego świństwa innemu, facetowi, być może kochającemu i naiwnemu mężowi. @GluX Na tym forum nie ruchamy mężatek. Niech się rozwiedzie i pobędzie sama - a nie, że skacze od razu na lepszą gałąź. @Długowłosy Od samego początku nie daj się ustawić w pozycji zabawiacza, który organizuje księżniczce czas, jaki ona łaskawie mu użycza, samemu nie wiedząc co z nim zrobić. Zapraszasz kobietę do SWOJEGO świata i dajesz jej z niego korzystać (Twoich pasji, zasobów) w zamian za jej odpowiednie zachowanie. @Rnext Przypomina mi się wywiad z pewną laską prowadzącą biuro matrymonialne. Opowiadała, że panie przychodzą z takimi wymaganiami, których nie jest w stanie spełnić większość facetów. Więc ona proponowała im ‘obniżenie’ tychże wymagań. I tu uwaga. Nie proponowała ‘urealnienia’ wymagań, tylko kodowała im że ‘coś muszą obniżyć’ (bo faceci są tacy kiepscy, a one świetne). @Brzytwa Skoro mamy równouprawnienie to niech spierdalają być silne i niezależne gdzie indziej. @Dobi Kobieta jest przekonana o swojej atrakcyjności, bo wszędzie znajduje adoratorów. Szczerze gardzi takimi. Jeśli w jej otoczeniu pojawia się ktoś, kto zachowuje się inaczej od pozostałych samców, to babka łapie w mózgu zwarcie styków: ‘Jak to? On na mnie nie leci? - Przecież wszyscy lecą! On też powinien!’ @Odlotowy Błędem faceta jest to, że nieustannie biega za kobietami, ponieważ przyjęło się społecznie - szczególnie u Nas - że 30-sto letni facet to powinien już mieć własne mieszkanie, najlepiej w kredycie, dobry samochód, najlepiej w wersji rodzinnej, obok siebie kobietę i dzieciaka w drodze. Niby ta wizja jest pro-rodzinna i jak najbardziej w porządku... ale ja zadaję pytanie - a co z kobietą? Wymagają od facetów, to niech wymagają od kobiet. @Pyrrus Liczy się tylko to, czego Ty pragniesz. Kobieta ma być tylko dodatkiem do Twojego wspaniałego życia. Prawda jest taka, że choćbyś nie wiem co zrobił, to i tak nie poznasz jej w 100 procentach. @Długowłosy Zasada 3 randek - jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków. @HORACIOU5 W przypadku, kiedy mężczyzna zostaje olany, to po prostu ma to gdzieś i zaczyna interesować się inną kobietą. U pań działa to tak, że kiedy widzi, iż nagle interesujesz się inną, a ją masz gdzieś, to robi jej się zwarcie w główce. Oprócz ogólnego schematu w postaci: ‘Dlaczego on już nie lata za mną? Przecież powinien dalej się starać o moją uwagę, bo jestem taka super!’ @jaro670 Wyjebka, to najlepsza terapia na świecie. @Subiektywny Jedna z największych kar dla kobiety to obojętność względem niej. @Lukas Kilka podstaw: 1. Przenosisz się szybko do reala, spotkanie w 4 oczy, może być gdzieś w centrum, szybko krótko, dobre wrażenie i dalej w dzień. 2. Żadnego pierdolenia o smutach, od razu przebojowo do celu, czyli do ‘dziury’. 3. Musisz się wylansować i zbijać ich naciągniętą, jak guma w majtkach, wartość. 4. Cocky and funny - czyli przedrzeźniasz się, negujesz, odbijasz, lekki podtekst erotyczny. 5. Żadnych smsków, pierdololo na czacie czy telefonie. 6. Na tych portalach chodzi o jedno, więc nie zgrywaj świętoszka i nie udawaj, że nie wiesz. 7. Tylko ładne laski; omijaj pojebane i lochy. 8. Musisz grać niedostępnego, nie mam czasu, jestem busy [przyp.: ang. zajęty], jutro mam randkę z nowopoznaną panną, itp., itd. 9. Jedne szukają atencji, inne kutasa. 10. Potraktuj to jak grę marketingowo psychologiczną - wyróżnij się z tłumu matołów. @Subiektywny Żadna, ale to żadna dziewczyna czy kobieta NIE DA PO SOBIE POZNAĆ, ŻE JEST ZDESPEROWANA NA ZWIĄZEK. Prędzej pogryzie i zje bez popijania torebkę kopertówkę z dermy kupioną na wyprzedaży w H&M! Nigdy, przenigdy, never ever! Będzie podkreślała swoją niezależność, jaka to jest szczęśliwa i silna, jak to nie potrzebuje mężczyzn i się nabija z nich, itd. A w rzeczywistości... no właśnie - oczy i uszy będą latać na lewo i prawo w intensywnym poszukiwaniu. Ale przyznać się do tego? PRZENIGDY! @Krzysiek1991 Dla kobiet romantyczność oznacza dokładnie to, jak pokazują to w filmach i serialach, a nie jak my myślimy. Romantyk w filmach i serialach to zamożny facet z ugruntowaną pozycją, który buja się z kobietą po najlepszych knajpach, itd. oczywiście płacąc z własnej kieszeni za wszystko. @overkill Baba to takie zwierzę, co się szybko przyzwyczaja do dobrego. Zauważ, że z babą jest jak z dzieckiem - dziecko też się szybko przyzwyczaja do dobrego. A że faceta sprowadza do roli bankomatu nie dając nic w zamian, to w zasadzie norma - sam na to pozwoliłeś. Rozjechała Ci się rama i granice, a teraz ciężko to odkręcić. @Wrażliwy Egoista Romantyczną może być sytuacja kiedy, zabierasz kobietę w jakieś nietypowe miejsce, zabierając przy tym ze sobą dobre wino. Po drodze, wracając na mieszkanie (gdzie ją konkretnie wyruchasz) możesz jej do tego kupić różę. Ważnym jest, żeby nie było za słodko, więc każesz jej nad ranem spierdalać, bo masz dużo roboty na dzisiaj, cokolwiek - ma wiedzieć, że jej czas z Tobą minął i ma się wynosić. Wtedy kobieta szanuje każdy moment spędzony z Tobą. Na tym polega romantyczność, a nie na płaszczeniu się przed kobietą, co jest normą w matrixie. @Waginator Im więcej czasu mija bez bliższego kontaktu fizycznego, tym większa szansa na dostanie się do friendzone, więc uważam, że do takiego kontaktu trzeba dążyć jak najszybciej. @Tomko Śmiem twierdzić, że 75% przypadków trafienia do worka friendzone to nieumiejętność eskalacji dotyku, przeniesienia rozmowy na tory seksualne oraz przedłużanie ‘fazy zainteresowania’ bez przejścia do ‘fazy konsumpcji’. Tyle w temacie. @JoeBlue Nie bój się dziewczyny wkurwić. Tylko takie wkurwione idą do lóżka. Pod warunkiem, że ICH NIE PRZEPRASZASZ, a jeszcze lepiej - opierdolisz za to, że musiałeś się na nie wkurwić. @Ziomisław Od siebie dodam jedno: jak sex, to tylko w gumie, którą sam kupiłeś. Po wszystkim wypłucz ją w zlewie albo spuść w kiblu. Ewentualnie schowaj sobie do kieszeni. Za okno nie wyrzucaj, bynajmniej nie dlatego, że to niekulturalne, tylko dlatego, że wierz mi, iż Twoja samica jest zdolna się po nią pofatygować na trawnik przed blokiem. @Mosze Red Im więcej ma loszka kompleksów tym bardziej przekłada się to na zjebanie własnego życia, np. staropanieństwo, duży przebieg, zniszczona reputacja, i prowadzi to do jeszcze większej ilości kompleksów. Każdy facet, który zwiąże się z taką laską niszczy samego siebie, ponieważ wcześniej czy później loszka zaczyna odreagowywać własne kompleksy na facecie. @Grzenio Ja uważam, że kobieta nie może być wieśniarą (takim typowym plebsem), musi mieć jakieś zainteresowania, musi mieć mózg i umieć z niego korzystać. Nie może być leniem śmierdzącym, ani nie może być zapasiona. @manygguh Masz znajomych, przyjaciół i kobieta nie należy do tej grupy; kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu. @Mosze Red Potrzeba atencji + potrzeba kontroli + generowanie sztucznych problemów/konfliktów żeby wzbudzać Twoje poczucie winy i pobudzać własnego ‘chomika emocjonalnego’. Kontrola, odcięcie od znajomych, w jej mniemaniu ‘niebezpiecznych’, czyli takich, którzy w razie problemów staną po Twojej stronie i Ci pomogą, mogą Cię uświadomić, iż jesteś eksploatowany, itp. Niszczy systematycznie Twoje relacje koleżeńskie, pozwala jedynie na te, które w jej mniemaniu są wartościowe dla niej pośrednio lub bezpośrednio. @Subiektywny Kobieta ma tendencję do działania holistycznego w tym względzie. Więc najczęściej spotkają nas: 1. próba odcięcia od przyjaciół i znajomych lub mocne ograniczenie dostępu do nich - po co chłop ma mieć wsparcie i ‘widzieć, że można żyć normalniej’; 2. odcięcie od innych kobiet, koleżanek, itd. - konkurencję, jakąkolwiek - nawet potencjalną, dusimy w zarodku. Poza tym, dzięki temu jako jedyna kobieta rośnie jej wartość. Plus dodatkowo włącza się propaganda - ‘doceń, że jestem z tobą bo żadna inna by Cię nie chciała.’ Sprytne. I zaraz szybciutko podbije wartość ‘dostępu do jej dóbr’, czyli seksu. Szybciuteńko. 3. położenie ciężkiej łapy na ubiorze mężczyzny - panna będzie decydowała co kupuje, jak się ubiera, w czym mu dobrze, a w czym nie. Uwierzcie mi na słowo, że w 95% przypadków wasza kobieta zadba, byście byli ubrani co prawda poprawnie, ale za to totalnie nijako i nie wyróżniali się ‘na plus’ z masy. Spokojnie, ona wie co robi! Sama w tym czasie stroi się co chwila w nowe szatki, a jej szafa pęka, bo nie ma gdzie składować nowych fatałaszków. Ale i tak usłyszycie kultowe ‘nie mam się w co ubrać!’ @TPakal1 Kobiety mają wielką umiejętność dyskredytowania tego, co robi mężczyzna, jednocześnie przykładając wielką wartość do tego, co robią same, mimo że często po prostu nic nie robią. @Mosze Red Wielu z was zetknęło się z takimi stwierdzeniami ‘MY kupiliśmy’, ‘MY zrobiliśmy’, itp. Generalnie MY (coś tam) RAZEM (w domyśle: przy TAKIM SAMYM nakładzie pracy/środków/czasu). Jest to prosty mechanizm, za pomocą którego samiczka, będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz ‘równych’ wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego. Możecie powiedzieć: ‘Ale to takie nic, to w sumie nieistotne, niech sobie baba gada’, itp. Oświecę was: to jest GÓWNO PRAWDA, może to mieć bardzo poważne reperkusje w przyszłości. Całe to babskie pierdolenie powoduje, iż otoczenie odbiera was jako równorzędnych partnerów. Równy nakład finansowy na realizację wspólnych potrzeb, równy nakład pracy w obrębie gospodarstwa domowego, równy nakład w budowanie relacji, itp. Ten mechanizm działa na wielu płaszczyznach, nie tylko finansowej czy prac domowych. Prowadzi to do tego: Wszystko, co zrobicie lub na co wydacie, to zasługa WAS JAKO PARY. Wszystko, co zrobi pani, BĘDZIE TYLKO JEJ ZASŁUGĄ, będzie o tym wspominać pizdylion razy. Jednocześnie jak coś się pani nie podoba w związku (najczęściej jest to brak kontroli nad wami i/lub waszymi zasobami), następuje WYŻALANIE SIĘ KOLEŻANKOM jacy to źli, nieczuli, niedojrzali, chamscy, itp. jesteście. Że jest z wami nieszczęśliwa. @Dobi Ja zawsze tłumaczę prostą zasadę: 1) Jeśli samica Cię WNERWIA - z czasem BĘDZIE CORAZ GORZEJ. 2) Jeżeli samica ROBI COŚ DOBREGO - z czasem PRZESTANIE. @SennaRot Najważniejsze w mojej opinii są detale. Diabeł tkwi w szczegółach. Od samego początku trzeba obserwować. Każde naganne zachowanie to nie przypadkowy wybryk samicy, to pieprzony zwiastun nadchodzących powoli, ale skutecznych jak tornado, problemów. Nie będzie lepiej i powtórzy się to z nasiloną siłą. Im dłużej w związku, tym negatywne cechy i zachowania samicy będą przybierać na sile. Samcu, nie zmienisz tego i zapamiętaj, ona też się nie zmieni. Chyba, że na gorsze i to masz gwarantowane. @Przebudzony Wyrwanie się z relacji z toksyczną, zaburzoną kobietą jest cholernie trudne. To naprawdę jak jazda kolejką górską i jak jest dobrze, to jest najlepiej na świecie, a jak jest źle, to się czeka, aż będzie znowu ‘najlepiej’. A najgorsze, że to uzależnia. A takie wariatki potrafią tak manipulować, że facet jeszcze wierzy, że to jego wina (u mnie przynajmniej tak było). @Zerwito Taka rada na przyszłość: kończy się haj hormonalny u dziewczyny, robi Ci fochy raz - ustawiasz ją do pionu. Robi Ci fochy po raz drugi - mocniej ustawiasz ją do pionu. Próbuję robić fochy po raz trzeci - Ciebie już nie ma - ruchasz cycatą blondynkę, medytujesz, zdobywasz Mount Everest, zaciągasz się do koreańskiej armii. Robisz wszystko, na co masz ochotę, ale proszę Cię kolego, nie rób z siebie jelenia po raz drugi, ok? @Subiektywny Zadanie domowe - zacznijcie ‘ucinać’ kobiecie dostęp do świadczonych przez Was, świadomie lub nie, usług Jana-multitoola-bankomatu-opiekuna_do_dzieci a zobaczycie jak szybciuteńko jej ‘lofcianie’ zacznie się ulatniać jak bąbelki w otwartym szampanie. Przestańcie z atencją słuchać jej emocjonalnych problemów (koniec z ‘funkcją tamponu’), zacznijcie liczyć się co do złotówki jak szwajcarski bankier (zero sponsoringu, za wszystko fifty-fifty!), zacznijcie wymagać równego wkładu w ogarnięcie domu - ale PRAWDZIWIE RÓWNEGO, a nie, że Wy zapierniczacie z odkurzaczem i mopem 2,5h, a tymczasem panna w ciągu 10 minut kwiatki podleje - a potem powie - ‘no, posprzątaliśMY!’. Raz ona jedzie na mopie, raz Ty! Za każdy masaż pleców wystawcie rachunek w postaci wyprężonego penisa do possania przez delikwentkę. Fifty-fifty! Czy muszę Wam mówić jaki będzie efekt? Jak długo będziecie czekać na legendarny teksy ‘ty już mnie nie kochasz!’ oraz turbo-combo-mortal-combat w postaci ‘ty już mnie nie kochasz! zmieniłeś się!’? Bo w klasycznym rozumieniu statystycznej kobiety, gdy pyta ‘czy mnie kochasz’, to nie chce odpowiedzi o uczuciu, które do niej żywisz. Ona chce wiedzieć, czy jak ostatni głąb i dureń jesteś gotów ponosić nieograniczone nakłady finansowo-energetyczne na utrzymywanie tej znajomości bez pytania o adekwatne świadczenia z drugiej strony. @GluX Prawda jest taka, że jak laska Cię chce, to nawet Twoje brudne gacie jej nie przeszkadzają. Natomiast jak nie chce, to nawet Twój dobry humor będzie ją obrzydzał. @Subiektywny Kobiecie, której zależy, ani czas, ani odległość, ani śnieżyca, ani ulewa, ani nic nie stanie na drodze. Jak kobieta czuje miętę do mężczyzny, to jest w stanie łyżeczką od herbaty górę przekopać w 24 godziny. A jak nie zależy... to usłyszysz byle pretekst do spławienia. @Przemek1991 Babka dostała to, czego chciała, i znudzona codzienną rutyną, szuka odskoczni i nowych wrażeń. @Pozytywny Kobieta ‘zawsze ma gdzie’ i ‘zawsze ma z kim’. Poczytaj historie Braci. Kilku już się zarzekało, że ich księżniczka nie może mieć innej gałęzi, bo tylko dom i praca. Jakiś czas później okazywało się, że gałąź jest i to od dłuższego czasu. @Robson Laska zdradza wtedy, gdy myśli, że stać ją na lepszego od Ciebie. @Chrumkacz Za zdradę jest tylko i wyłącznie kara, nie ma: że ja się zmienię, to niechcący, pijana byłam, twoja wina, etc.; za zdradę jest kop w dupę, a w małżeństwie jeszcze wyciśnięcie funduszy jak intercyzy nie było. @RedBull1973 Zasada jest prosta - samica zawsze gardzi w głębi ducha samcem, który wybacza jej zdradę. Gardzi do końca życia, gardzi potężnie! Ale ukrywa to... bo ma przecież korzyści z jelenia... @Długowłosy Czy kobieta zachowywałaby się tak samo, gdyby miała się umówić ze znanym aktorem/milionerem, etc.? @Waginator Te pytania ‘co słychać, dawno nie pisałeś’, ‘czy jesteś na mnie zły?’ to wręcz taki standardowy pakiet do friendzone, żeby sprawdzić, czy dalej można doić ofiarę. @Eredin ‘Zostańmy przyjaciółmi’ + ‘może do siebie wrócimy’. Wiesz, co to znaczy w rzeczywistości? ‘Mam Cię w dupie i wypierdalaj, ale nie wypierdalaj tak do końca. Wypierdalaj na tyle, żebyś mi już nie zawracał gitary, ale nie wypierdalaj całkiem, bo jak mi z nowym nie wyjdzie, to kto będzie mnie woził, usługiwał, robił prezenty? Kto będzie na każde moje zawołanie? Tak więc póki co wypierdalaj, ale jakby co, to bądź pod telefonem.’ @Miner Dziewczyna trzyma Cię na smyczy, jako koło zapasowe. Widocznie nie jest pewna, czy warto przeskoczyć na Twoją gałąź lub przerwać całkiem znajomość z Tobą. @jaro670 Murzyn wykonał robotę, murzyn może spadać. To, co Ty nazywasz przyjaźnią (tak dla Twojej informacji: baby do tego nie służą), ona traktowała jako darmową pomoc. Byłeś dla niej kolejnym orbiterem, który za friko podwiezie, załatwi, a na koniec można się w niego wyrzygać ze swoimi urojonymi problemami. @Mosze Red Klasyka, spadłeś na pozycję beta-orbitera, który jest trzymany jako koło zapasowe. Jak znudzi się konsumpcja innych kutangów - nie znajdzie nic lepszego (a latka uciekają), zacznie się ‘misiu, może byśmy spróbowali jeszcze raz’, ‘misiu, myliłam się, jak mogliśmy spieprzyć taki wspaniały związek’, ‘misiu... bla bla bla’. @Brzytwa Beta-provider - w dużym skrócie to osobnik płci męskiej będący dostarczycielem zasobów dla samicy. Najczęściej człowiek nieświadomy - wielu z nas, na forum było na takim etapie. Seks jest w tym przypadku instrumentem nagrody/kary za ‘odpowiednie’ (dla samicy) zachowanie - czyli łopatologicznie: niunia daje dupy jak chłopina kupi <tu wpisz przedmiot pożądania>. Beta-providerem jest zdecydowana większość osobników płci męskiej - wszyscy ohajtani i dzieciaci - o ile łożą na utrzymanie i zachcianki samicy. To podrzędna kasta nieświadomych dronów roboczych, którzy zasuwają na obiekty swojego pożądania - samice, które i tak popuszczą szpary samcom Alfa lub takim, którzy tylko na takich pozują. @Pyrrus Chyba @jaro670 kiedyś napisał: ‘Z jedną dziewczyną w jednym życiu tylko jedna szansa’. A Ty, jak sam piszesz, straciłeś u niej szanse dwa lata temu. Nic już nie ugrasz. Nie pokazuj jej, że jesteś napaleniec czy pizda. Miej honor albo przynajmniej udawaj, że go masz. @Pyrrus Powiem Ci co masz zrobić. Zrywasz kontakt bez żadnego tłumaczenia, zrób to dla własnego zdrowia psychicznego. Ignorujesz wszelkie próby kontaktu z jej strony, ona dla Ciebie nie istnieje. Nie przepraszaj jej, nie proś, pokazujesz w ten sposób swoją słabość. Czytaj forum, zdobędziesz tu nieocenioną wiedzę. Będziesz wiedział co masz robić. @mac Radzę szczerze od siebie: wyjebać wszystkie przedmioty, które Cię z nią łączyły, zablokować i usunąć ze swojego życia na amen. Ona ma dla ciebie umrzeć całkowicie w strefie fizycznej i umysłowej. Nie ma innego wyjścia według mnie. @KevinMitnick Dziękuj Bogu, że nie było ślubu i dziecka, bo byłbyś już skończony na amen. Jak masz kasę, to kup sobie coś, co Cię zadowoli i używaj życia ile wlezie, byle z rozsądkiem, żebyś znowu w jakiś związek nie wpadł. Proponuje Yamahe WR 250 i w teren - to lepsze niż najlepsza suka. @qbacki Druga sprawa olej baby. Zrób sobie odwyk. Totalny. […] Wiec co teraz? Moja rada? Jedz na diwy. Mówię serio. Obraz rzeczywistości wywróci Ci się o 180 stopni. Podświadomie zobaczysz, jak to wszystko prosto i łatwo funkcjonuje. Radze Ci tak, ponieważ zrzucisz z podświadomości uzależnienie od kobiet, ponieważ będziesz mógł wszystko to, o co trzeba się starać dniami i tygodniami, dostać za 200pln. @Dobi [przyp.: Faceci] …dłużej zastanawiają się nad wyborem spodni niż żony. To jest prawdziwa tragedia. Wszystko wynika z wychowania i z tego, co wtłacza się nam przez całe lata. Mało kto rozumie, że żona nigdy nie da szczęścia. Można je znaleźć tylko w sobie. Nikt drugiego człowieka nie uszczęśliwi. @Długowłosy Podsumowując, jeśli jesteś poukładanym człowiekiem, który wie, czego chce od życia, ma swoje pasje oraz zainteresowania - to samica powinna Ci płacić (w różny sposób) za to, że poświęcasz jej czas, a nie na odwrót. @Ziomisław I tu mam dwie wiadomości, z których jedna jest dobra: w kobiecie spełnienia nie znajdziesz, bo związek i rodzina nie są w stanie dać szczęścia. Zła wiadomość jest taka, że swoje szczęście musisz wypracować sam i odnaleźć je w sobie. To ciężka i długa praca, bo trzeba odprogramować we własnym umyśle mnóstwo chorych przekonań i wzorców emocjonalnych wtłaczanych przez społeczeństwo. @ciekawyswiata Stany zakochania i hormonalnego zaślepienia każdy z nas przeżywał. Z czasem zrozumiesz, że to normalne. Jak sobie przypomnę, co robiłem, żeby dziewczynę do siebie przekonać, zatrzymać i zaimponować, to dzisiaj się szczerze do siebie uśmiecham. Zrozumiałem, że to walka bez końca i należy skupić się na sobie. Radzę Ci wrzucić na luz i inwestować w siebie. Nie ganiaj za kobietami, bo to nie jest najważniejsza rzecz w życiu. @HORACIOU5 Nikt tutaj nie mówi, że związek z kobietą to błąd. Błędem jest wejście w taki związek bez znajomości zasad i przeświadczeniem, że druga osoba da nam szczęście. Nie, nie da. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz szczęśliwy, czy nie. Druga pułapka to rozwijanie się pod kobiety, a nie dla samego siebie. Wiesz, to taki matrix, tylko przykryty ładnymi hasełkami. @Przemek1991 Poza tym, ja uważam, że coś takiego jak miłość w związku nie istnieje. Początkowo jest hormonalny haj, zauroczenie, kuszenie cipy, później pozostaje tylko i wyłącznie przywiązanie do człowieka (czasami spowodowane kredytem hipotecznym). Najważniejsze to mieć wobec siebie szacunek, być lojalnym wobec partnera i żyć zgodnie ze sobą. Miłość to tylko złudzenie, którym karmieni jesteśmy przez media i ludzi bujających w obłokach. @Mosze Red Znów wracamy do fałszywego obrazu świata wpajanego większości osób od dziecka - ludzie decydują się na związki ponieważ są przeświadczeni, że związek to szczęście. Związek to zobowiązania i obciążenia, a nie szczęście. W związku istnieje pewna doza przyjemności oparta na seksie, ale nie tylko. Związek jest formą zapłaty za przyjemność, formą zapłaty nieadekwatnie wysoką do tego, co się w zamian otrzymuje. Za przyjemność, którą poza związkiem można uzyskać za nieporównywalnie niższą cenę. @Brzytwa Heh. ‘Związek’ to magiczne słowo. Radziecki nie przetrwał, a wyście myśleli, że wasz przetrwa? Ludzie dobierają się w pary w celu kopulacyjno-rozpłodowym, a nie po to żeby wszystkim było dobrze. @Długowłosy NIC nie gwarantuje [przyp.: powodzenia związku/małżeństwa] biorąc pod uwagę niestabilność emocjonalną kobiet. @Mosze Red Jak uniknąć kobiecych pułapek wchodząc w związek małżeński: 1. Zbliżony status materialny partnerów (jak laska nie ma porównywalnie do mnie, nie traktuję jej jak potencjalnej kandydatki; minus jest taki, że z wiekiem mam coraz więcej, więc trudno mi utrafić taką, z automatu 99% kobiet nadaje się tylko do jednego). 2. Rozdzielność majątkowa - nie trzeba objaśniać. 3. Badania DNA potomstwa - nikt chyba nie chce łożyć na cudze. 4. Żadnego dopuszczania żony do swojego biznesu, ani jako pracownika (np. księgowej), ani jako wspólnika - wspólny biznes to problem przy ewentualnym rozstaniu, praca w firmie może być punktem zaczepienia podczas rozwodu (gdakanie, iż brała udział w tworzeniu majątku męża). 5. Żadnych wspólnych kredytów (generalnie mam zasadę, że nigdy nie biorę kredytów, jak mi trzeba większych pieniędzy, np. na nową inwestycję czy nieruchomość, odkładam aż będę miał dość). 6. Jeśli masz tylko jedno mieszkanie/dom nigdy nie sprzedawaj po ślubie (zawsze możesz powiedzieć, że będzie dla dziecka jak dorośnie, jeśli zacznie trajkotać). […] Nigdy też jej nie melduj. Przekonaj, jeśli ona ma, a mieszkacie w Twoim, aby swoje np. wynajęła, nie sprzedawała (w razie rozwodu ma swoje lokum = nie ma stresu, że tobie odbierze). 7. Wydatki dzielić na pół, nie daj na siebie zwalić wszystkich kosztów, np. utrzymania dziecka. 8. Ewentualne prezenty i kwiaty tylko przy szczególnych okazjach (urodziny, rocznica, duży sukces zawodowy) - jak będzie za dużo, to przestanie być wyjątkowe. 9. Raz na jakiś czas dostarczać emocje - zabrać na skoki spadochronowe, wyścigi konne, cokolwiek, czego nie robiła i od czego zrobi jej się zwarcie w mózgu. 10. Jak coś zawini, opierdolić jak burą sukę (nie przy potomstwie, oczywiście); brak zainteresowania seksualnego traktować jako karę - tak!, na nie też to działa. 11. Bez skrępowania oglądać się za innymi na ulicy, jak jebnie focha, krótko: ‘mam oczy, to patrzę’; będzie czuła niepewność i zazdrość - co jakiś czas to dobrze jej zrobi. 12. Zdrada = finito, nie ma wybaczenia, rozwód; tyle, że podczas takiego cyrku, należy trzymać maksymalnie dzieci pod ochroną. @manygguh Złoty środek to: 1. Finansowa niezależność (własne konto, nie wspólne, Twoja nieruchomość i żadnego przepisywania własności, nawet częściowego) 2. Dbasz o siebie. Sam kupujesz sobie ciuchy albo koleżanka, nigdy nie dziewczyna. Treningi, zdrowa dieta, jesteś w formie, fryzjer. 3. Rozumiesz jak działa psychika kobiety i lewarujesz w zależności od sytuacji, co np. sprowadza się do tego, że... 4. Nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa. Musi być ten element niepewności z jej strony, co robisz, gdzie jesteś, czemu tak dbasz o siebie. 5. Zarabiasz lepiej niż większość ludzi w swoim mieście. 6. Masz znajomych, przyjaciół i ona nie należy do tej grupy, kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu - patrz punkt 4. 7. Masz dobre relacje z rodzicami. 8. Jak bierzesz ślub, to spisujecie intercyzę, rozdzielność majątkową, etc. Jak kręci nosem, w stylu: ‘O, ale jak to, nie wierzysz mi?’, to odpowiadasz, że masz taką tradycję w rodzinie lub wciskasz inny wiarygodny kit, który jest dobrą wymówką. Albo jeszcze lepiej: ‘No to w ogóle się nie żeńmy, no co, nie ufasz mi?’. Obowiązkowo masz mieć ten papier. 9. Mimochodem wspomnij jej, że czytałeś gdzieś w internecie, że ok 20% dzieci w Polsce jest wychowywanych przez nieswoich biologicznych ojców i ci ojcowie o tym nie wiedzą. Powiedz jej, że jak będziesz mieć dzieci (nie mów ‘jak będzieMY mieli dzieci’), to za każdym razem zrobisz takie testy. Idąc za tym co było w Markowych audycjach, jak zacznie się szał macicy, to powinna Ci się już zapalać czerwona lampka. Jak powie: a.) ‘bez zaufania nie ma miłości’, to powiedz: ‘to nie bierzmy ślubu w takim razie, no co, nie ufasz mi?’ i obserwuj; b.) ‘nie liczy się ten, kto zapłodnił, ale ten kto wychował’, to powiedz: ‘a weźmiesz dziecko z sierocińca? nie? no ale przecież liczy się kto wychowa, a nie kto zapłodnił’ i obserwuj; c.) jak powie coś w stylu: ‘ok, rób sobie takie badania, jakie chcesz, no problem’, to wtedy jest OK. 10. Zanim się zaobrączkujesz przeczytaj ten artykuł i zastanów się szczerze i bez uprzedzeń, czy spełnia te standardy. Odpisz w tym wątku, jak to widzisz. 11. Dobry seks w związku. […] @Dobi Nigdy, ale to nigdy nie traktuj jej matki lepiej niż własną. Nawet jeśli sprawia dobre wrażenie, to i tak Cię zaatakuje jak tylko będzie to leżeć w interesie córeczki. Ty jesteś tylko mężem córki. Nigdy nie będziesz dla niej kimś ważnym. Nigdy nie będziesz dla niej członkiem rodziny i nie daj się wkręcić w grę pod tytułem ‘Dobra teściowa’. @Dobi Jeśli facet mieszka u baby, to z góry stawia siebie na przegranej pozycji. Ma niewiele do powiedzenia, samiczka czuje się bardzo pewnie, bo jest u siebie, mężczyzna nie ma praktycznie żadnego wpływu choćby na teściową, która zaczyna włazić z buciorami w jego życie. @rarek2 Jak już musisz się żenić - to zadbaj o rozdzielność majątkową koniecznie. Bez tego nawet nie myśl o ślubie. Zadbaj tak, aby mieszkanie było Twoje i za Twoje. @Subiektywny Nigdy. Przenigdy. W żadnym wypadku. Za Chiny Ludowe i pół Mandżurii: WSPÓLNEGO KONTA! Bo później na 99% będziesz żałośnie żebrał o pozwolenie na wydanie stówy czy dwóch - zarobionych przez siebie - na własną zachciankę! A ZAWSZE znajdzie się niezbędny wydatek ważniejszy od Twojej zachcianki! @Esej W niezliczonej liczbie artykułów Marek zawsze podkreślał, że intercyza, choć nie jest instytucją doskonałą, jest ostatecznym sprawdzianem kobiecych intencji wobec Ciebie. Pani, która na intercyzę nic nie powie, nie będzie płakać, manipulować, to chce być z mężczyzną, bo go po prostu kocha emocjonalnie, a nie jego pieniądze. @Oddawaj Fartucha Dla faceta stabilność i bezpieczeństwo to odłożony grosz i zapewnienie płynności finansowej. Dla kobiety stabilność i bezpieczeństwo to odłożony PRZEZ MĘŻCZYZNĘ pieniądz i zapewnienie przez niego płynności. Intercyza i rozdzielność majątkowa cały ten układ rujnuje. Dlatego tak panikują. Jak to? Po rozstaniu nic nie dostanę? On będzie pracował na siebie, a nie na nas? Będę musiała pracować i samodzielnie myśleć? Być od niego niezależną? Misiu, a takie miałam plany na przyszłość. Ty, mój mężczyzno będziesz zapierdalał, a ja w międzyczasie znajdę sobie jakąś słabo płatną pracę, w której nikt nie będzie oczekiwał ode mnie odpowiedzialności, albo jeszcze lepiej... Od razu urodzę dziecko. To jest dobry plan. Spełnię się jako matka, a Ty wracając z pracy będziesz mi pomagał, tzn. jako porządny facet i ojciec zajmiesz się brzdącem, żebym ja mogła poleżeć i powczuwać się w depresję poporodową. Jak mnie będziesz wkurwiał i nie zajmował się nami odpowiednio, to złożę papiery, a Ty zostaniesz z niczym. @The_Man Udane małżeństwo - wówczas, gdy kobieta może osiągnąć dzięki niemu wielki awans społeczny, a rozwód nie da jej możliwości dalszego awansu, a tylko i wyłącznie degradacje. Wówczas taka kobieta (o ile jest na jakimś tam sensownym poziomie intelektualnym) skupia się na prowadzeniu domu i obsłudze dzieci, mąż ma wolną głowę do walki ze światem zewnętrznym o zasoby dla rodziny. Jedyna szansa, by takie małżeństwo można uznać za udane - oczywiście i tak cala presja i stres spoczywa na mężu. @Donovan Związek z kobietą to jest jak utrzymanie firmy, to jest walka na rynku. Związek kobiety i mężczyzny jest zawierany tylko po to, aby obie strony osiągnęły korzyść. Kobieta: awans społeczny i dzieci, Ty: również dzieci. Kobiety patrzą na związek w 95% przypadkach bardzo przyziemnie i twardo stąpają po ziemi. Faceci są w dzisiejszych czasach po wpływem programowania, wpływającego emocjonalnie na nas. Wszystkie komedie romantyczne, seriale, to taka próbka narkotyku zwanego zakochaniem. Oni nam ją podają abyś chciał więcej. @SennaRot Jak facet nie ma kasy na życie, na siebie, na dobre ciuchy, na swój rozwój, mieszkanie, dobrą furę, to niech nie myśli i nie marnuje energii na szukanie związku (tak wiem, podświadomość fałszywie podpowiada mu, że tam powinien szukać szczęścia, którego nie czuje, taki zjebany wzorzec). Jak facet nie ma kasy to znaczy, że coś nie dzieje się jak należy w jego życiu i trzeba się na tym skupić. Trzeba zmian: pracy, miejsca, kwalifikacji. I nie chodzi o kobiety, tylko o swój własny komfort, swoją przyszłość. Facet ma mieć kasę. Nie po to aby być w związku. Bo jak sam nie będziesz ze sobą szczęśliwy - a bez kasy, kurwa, nie będziesz - to w związku tym bardziej. Wszystko ma swoje kolejności i priorytety. Szukaj kasy. Kombinuj. Skup się na tym, aby zarobić. Abyś był w miarę niezależny, miał jakąś forsę swoją, poruszał się w miarę sensownym samochodem, rozwijał się, dbał o siebie, chodził w dobrych ciuchach, miał dobre kosmetyki. Najpierw ustaw się, a później szukaj związków. @Oświecony Niestety, ale mężczyźni, którzy wdrażają zbyt wiele uczucia w związki są prawie zawsze z góry na przegranej pozycji. Dlaczego? A to dlatego, że babeczki nudzą się, jak mają wszystko, czego chcą. Kobiecie zawsze musi czegoś brakować. @seba33 Nigdy, ale to przenigdy, nie bierz ślubu ze względu na dziecko! Ja wiem, jesteśmy uczeni do bycia odpowiedzialnymi, do tego że potomek musi mieć oboje rodziców, itp., ale właśnie z takiego stanu rzeczy biorą się później wszystkie tragedie. Jeśli czujesz, że chcesz spróbować, to jak najbardziej, ale nie obrączkuj się. Poczekaj jak sytuacja się rozwinie, na to zawsze masz czas. Nie daj sobie wmówić, że dziecko musi się urodzić w małżeństwie, itp., a jeśli masz wątpliwości, zrób test DNA. Nikomu nie mów, a jak się potwierdzi, że to Twoje, to po prostu spal świstek. Nie wierz w bajeczki, że wykonanie takiego badania jest niemoralne. To Ty będziesz utrzymywał dziecko i masz prawo wiedzieć. Zaufanie zaufaniem, ale pewność trzeba mieć. A jeśli się wam nie ułoży - odejdź. @Dobi Samice traktują dzieci jak lokatę na przyszłość. 1. Mężczyzna, który jest ojcem, będzie miał wyrzuty sumienia i nie zostawi jej dla innej. 2. Po rozwodzie dziecko na 96% będzie mieszkać z nią, co wiąże się z alimentami od ojca dziecka. 3. Po rozwodzie dziecko nie potrzebuje ojca, bo ma <wstaw dowolne>. Dziecko jest izolowane od własnego ojca. Większość samic myśli tylko o własnej dupie i o niczym więcej. Dziecko jest tylko narzędziem do osiągania celów. @Mosze Red Jedno nie wyklucza drugiego, tyle, że trzeba zacząć od drugiej strony, najpierw sprawy materialne, niezależność finansowa, później swoje marzenia, a jak już człowiek osiągnie co chciał i czuje parcie na ojcostwo… cóż, kto powiedział, że 50 letni dobrze utrzymany, wysportowany samiec nie może zostać ojcem? Żeby zostać ojcem niekoniecznie trzeba zawierać tzw. związek, a nawet gdyby, to rozdzielność majątkowa, po przyjściu potomka badania DNA, bo ruchać to my, a nie nas, a jak lala fiknie, to rozwody też są dla ludzi, grunt, żeby się nie dać oskubać. Cały ten kobiecy przemysł pasożytniczy bazuje na tym, że wyłapuje się jeszcze w miarę młodych, mało doświadczonych samców i im wchodzi na głowę, do portfela, i drenuje ile się da, z kasy, chęci do życia, własnej godności. @Subiektywny Stawiam fit-drugie śniadanie, które mam w aktówce, że przy wprowadzeniu NADER SŁUSZNEJ zasady ‘kto ile łoży, ten tyle bierze’ oraz ukróceniu alimentów - małżeństwo przestałoby być tak atrakcyjne w oczach pań, jak jest obecnie. A teraz to nic innego jak, za przeproszeniem, dupochron i konstrukt poliso-inwestycyjny. Poliso- bo ma chronić 4 litery, inwestycyjny- bo miś umiejętnie naciskany będzie tyrał efektywniej. Panie to wiedzą. Małżeństwo = pewien poziom bezpieczeństwa + społecznoprawne przyzwolenie na eksploatację mężczyzny. Z drugiej strony - debili po naszej, męskiej stronie też nie brakuje. Ich imię to ‘Legion’. Łatwi do otumanienia, łatwi do sterowania, mocno reaktywni, zakompleksieni po uszy, więc gotowi na wszystko za byle smyrnięcie za uchem, rzucony damski uśmiech i obietnicę ‘czegoś więcej’. @Dobi Teraz dowiedziałeś się, dlaczego ślub w tym kraju nie ma najmniejszego sensu. Na sprawie rozwodowej zapewne poznasz szczegóły. Choć jeśli z tego związku nie ma dzieci, to jesteś uratowany. @Dobi Jeśli liczymy na stałą relację, to nie wolno mówić kobiecie o słabościach i tym, co nas gryzie. Lepiej iść z kumplem na wódkę i z nim pogadać. @Mosze Red Z kobietą można rozmawiać o konkretnych rzeczach, np. o tym jak minął dzień w pracy czy o pogodzie, czy o ciuchach, takie pierdoły aby zaspokoić jej potrzebę mówienia. O wszystkim, co dotyczy podejmowania decyzji, się NIE DYSKUTUJE tylko DECYDUJE. @Pozytywny U kobiet nie ma czegoś takiego jak: ‘honor’, ‘przysięga’, ‘wierność’, ‘oddanie’. Mogą o tym mówić, ale same tego nie rozumieją. @Subiektywny Zwróćcie uwagę, panowie, czego najczęściej nie lubią kobiety w samych kobietach. Jak jeden mąż, czy właściwie jak jedna babka - prawie we wszystkich odpowiedziach pań znajdziecie: obłudy, fałszu i zakłamania. A wiecie czemu? Bo złodziej zawsze we wszystkich innych widzi złodzieja. A owe trio (obłuda, fałsz, zakłamanie) to taki standardzik u pań. @Brzytwa Każda kobieta kłamie. Twoja też! To ich główne narzędzie w życiu. @jake Faceci są dużo bardziej racjonalni i odporni na emocje, dlatego honor, męstwo, uczciwość nie są im obce, może nie wszystkim, ale przynajmniej dużej części. Natomiast każda, podkreślam KAŻDA baba jest dokładnie taka sama: egoistyczna, bezwzględna, bez krzty honoru, i o dziwo, wszystkie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda kobieta bez problemu jest w stanie dać się zapłodnić samcowi Alfa i jeszcze tego samego dnia przeskoczyć na Beta, układ hormonalny da jej koński zastrzyk hormonów szczęścia, bo upiekła 2 pieczenie na jednym ogniu i ani przez sekundę nie będzie gryzło ją sumienie. @Stulejman Wspaniały Szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem. @radeq Najlepiej to się nikomu nie zwierzać z niczego. @zuckerfrei Zwierzałeś się kobiecie??? Kobiecie się zwierzałeś?? Poważnie? @Assasyn Kobiety są jak Rosja, każdy objaw słabości i chęci porozumienia traktują jako słabość. @Subiektywny Jęczysz jako mężczyzna? Znaczyś słaby! A słaby - oj, to kiepsko. Nadnaturalna chcica na badboyów i kryminalistów nie bierze się z niczego - ci goście nie okazują słabości, tak działają jak magnes na hormonalnie sterowane istoty. @Mocny Wilk Ona będzie Ci ściemniała non stop w czasie związku, już o manipulacjach nie wspominając, więc i Ty nie możesz być wylewny. Zbytnia szczerość nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza w relacjach z kobietami. @HORACIOU5 Z drugiej strony, teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni, to zamiast mu pomóc, to potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec. Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła, a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata. Naturalnie, kiedy to facet ją wspiera, to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają. @Przemek1991 Dlatego właśnie, nigdy, przenigdy nie należy się zwierzać kobiecie, niezależnie od tego, czy jest to Twoja Matka, siostra, żona, koleżanka, itp. To się zwykle okropnie mści na facecie w przyszłości. @Pozytywny Dlatego wyznaję zasadę ‘Nie rozmawiam z kobietami o kobietach’. Warto stosować. @Dobi Facet, to ma być facet. Mówiąc babie o swoich problemach przestajesz być dla niej mężczyzną. Ona w niczym nie pomoże, najpewniej nawet nie zrozumie, ale przestajesz w jej oczach być mężczyzną. @SennaRot Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym swojej kobiecie. O niczym, absolutnie o niczym co może wykorzystać w jakikolwiek sposób przeciwko Tobie. Dzisiaj, kiedyś, za 20 lat, za 100 lat. Żona, narzeczona czy Twoja wielka miłość, czy jakakolwiek inna kobieta nie jest osobą, przed którą masz wylewać swoje osobiste sprawy. @Zahawi Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę, wywal to z kumplami na browarze. Płacząc przy niej to tak, jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa, a nie mazgajenia; jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi. @SennaRot Nie pytaj co możesz dać kobiecie, czy co możesz zrobić dla niej. Zapytaj siebie co może ona Ci dać, co może ona zrobić dla Ciebie. @Dobi Mężczyzna ma wziąć kobietę do swojego świata. Poza tym kobieta testuje mężczyznę bez przerwy. Często warto nie zgodzić się z nią tak dla zasady. ‘Nie i chuj! Ja tutaj rządzę. Jak nie pasuje, to wypierdalaj!’ Bez tłumaczenia. @XYZ O wierność kobiety się nie zabiega. Nie mówi się, że ‘kocham’. Nie płacze się. Nie pyta o zdanie i nie prosi o decyzję. Kobietę się ma lub nie. @SennaRot Kobieta ma być dla Ciebie nie Ty dla niej. Przełamać barierę psychiczną dla wielu, że to facet ma rządzić żelazną ręką w związku i to, że kobieta CHCE zobaczyć, czy poczuć emocjonalnie potęgę swojego mężczyzny (dominację), nie jest łatwo. Zbyt wiele błędnych mechanizmów w Nas zakorzeniono poprzez wychowanie, wzorce rodzinne. Nie jesteś od tego, aby wstrzelić się w klucz dziewczyny i robić wszystko tak, jak ona chce i kiedy ona chce. Kobiety żyją w świecie utopii, kreują sobie scenariusze ‘jak to powinno wyglądać’, co kiedy po kolei ma następować. Jak będzie za wolno - źle. Jak za szybko - też źle. Ma być ‘tak jak ona chce’, ale Ty nie jesteś od tego, by postępować wg jej rozkładu. @Wrażliwy Egoista Ty masz z tą dziewczyną umowę. Umowę związku - albo staracie się spełniać swoje potrzeby nawzajem albo umowa zostaje zerwana - tak to wygląda. Jak zaczniesz ‘pragnąć posiadać kobietę’ to automatycznie przegrywasz. Ty masz być samowystarczalny - jak coś odpierdoli, to zrywasz umowę - i tyle, proste. @SennaRot Podejmujesz decyzje troszcząc się o SWOJE dobro. Nie ulegasz. Nie dajesz sobą manipulować. Nie jesteś spolegliwy, nie dajesz się złamać zagrywkami. Takich chcą i tacy je jarają. Ale to trzeba testować, więc walą swoje testy. Wbrew sobie działasz wtedy, jak jesteś manipulowany, jak ulegasz presji czy zagrywkom innych. Jak jesteś łatwowierny i NIE jesteś krytyczny. @Dante Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów, tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu, tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, którą Ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu. @Normalny Związkiem rządzi ten, któremu na nim mniej zależy. @HORACIOU5 Płacz i ponaglanie = standardowa manipulacja kobiet. @Mosze Red Płacz jest jedną z form szantażu najpowszechniej stosowaną przez kobiety. Jeśli jestem w związku i niewiasta stara się coś wymusić płaczem, to dostaje paczkę chusteczek i mówię z drwiącym uśmiechem ‘porozmawiamy, jak zakończysz to żenujące przedstawienie lub nie porozmawiamy, jeśli będzie trwało zbyt długo’. @Ziomisław To nie od nas zależy, co inni ludzie myślą i co do nas czują. Uczucia kobiety to nie jest Twoja sprawa. Dlaczego pragniesz czegoś, co nie należy do Ciebie? Jej uczucia - jej problem. @Subiektywny Nie słuchaj co kobieta mówi, obserwuj jak się zachowuje i co robi! @SennaRot Wcale tak nie myślała mówiąc to. To był tylko jej test [przyp.: chodzi o tzw. shit-testy]. Testuje Cię jak daleko może się posunąć. @Stulejman Wspaniały Kobieta z natury dociska, by sprawdzić siłę samca - i tu facet powinien twardo postawić granicę. Wtedy albo by faceta wyrzuciła (jeśli prawdziwym jej celem jest dokuczanie), albo zaczęła szanować. Powiedzmy sobie wprost - ci panowie, którzy pozwalali sobie na coś takiego, byli desperatami, kompletnymi słabiakami, a słabość u kobiety wzbudza pogardę. To mechanizm ewolucyjny. Słaby facet oznaczał głód, choroby i najniższą pozycję społeczną, więc kobieta czuje wobec nich wstręt, jak do węży i pająków. @Rnext Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana. @navarro Nie masz kontroli, nie jesteś 10 kroków przed nią, to ona to zrobi wszystko za Ciebie, pokazując kompletny brak szacunku dla Twojej dobroci czy stałości. Miękkość nigdy nie jest ceniona, bo to gra na zasadach kobiety. Nauczysz się robić sieczkę z jej emocji, nie przyznajesz do błędu, nie przepraszasz i masz najatrakcyjniejsze kobiety, które same będą prosić o więcej. Nie będą wiedziały czemu tak na nie wpływasz, gdy ten dobry misiu nie rozumiejący tej gry, mimo całego zestawu lepszych cech w ogóle na nie nie działa. @Wrażliwy Egoista Nie masz jej zjebać - bo będzie to oznaczać Twoją emocjonalną reakcję. Tego nie chcesz. Trzymaj ramę. I nie próbuj udobruchać również. Nie próbuj również odpisywać pierwszy - zwykłe przetrzymanie. @manygguh W skrócie: niepewność, w której non-stop utrzymuje się kobietę. @Subiektywny Zero komunikowania - zmiany wprowadzasz w życie powoli i konsekwentnie. Nie mówisz o nich - bo wówczas druga strona rusza do kontrataku. Tak działają kobiety - krok po kroku, metodą faktów dokonanych i ‘utrwalonych zwyczajów’ przesuwają rzeczywistość w kierunku swojego interesu. Naucz się tego od nich i stosuj, to skuteczna metoda. Miliony mężczyzn w Polsce pada ofiarą tego podstępnego systemu urabiania - więc czemu nie skorzystać z czegoś, co już jest sprawdzone. @rewter2 Jeśli sądzisz, że jak będziesz siedział i zbierał strzały, to jej się znudzi, to nie, nie znudzi się, aż Cię publicznie nie upokorzy odbudowując przez to swoje poczucie wartości. To nie facet, im się nie nudzi. @The Saint Wrócisz zjebany z pracy, a ona z pretensjami: ‘miś, za mało czasu mi poświęcasz; miś, wyjdźmy gdzieś; miś, zabawmy się; miś, jesteś cały czas zmęczony; miś, zaczynam się z tobą nudzić; miś, myślałam, że jesteś inny; miś, myślałam, że wspólnie mieszkając będziemy mieć więcej czasu dla siebie; miś, nie marnuj czasu po pracy na głupie gry; miś, przez twoje ciągłe zmęczenie pracą oddalamy się od siebie; miś, czuję się samotna; miś, jak ty jesteś zmęczony, to sama wyjdę; miś, byś nie musiał po mnie wychodzić po imprezie przenocuję u Olki; miś, ja nie wiem jak to się stało, to już nie to co kiedyś.’ @SledgeHammer Nie ma bardziej wymarzonej sytuacji dla samicy, niż żebyś ‘jechał na poczuciu winy’. To bardzo skuteczny mechanizm osiągnięcia tego, czego baba chce. @Stulejman Wspaniały To była jego wina, bo kochał za mocno... albo za słabo. Bo za dobrze gotował, albo za słabo. Bo był gruby, albo chudy. Tak czy siak, fakty są takie, że to jego wina, ‘BO TAK’! @giorgio Awantury i darcie ryja przez kobietę na swojego faceta jest OZNAKĄ BRAKU SZACUNKU! Ona Cię nie szanuje jako faceta, w przeciwnym wypadku byłaby posłuszna jak baranek. @nieidealny świat Nie dajesz jej atencji, a skoro się awanturuje, to znaczy, ze któraś z jej koleżanek znalazła frajera, co to skacze na zawołanie, sypie cebulionami wożąc jej dupę po świecie i Ty przy nim wychodzisz blado. Kolejny standard. Leci schematem po całości. Ile byś teraz nie robił i tak będziesz już zły i najgorszy. Mechanizm racjonalizacji jej postanowień co do rozwodu i wydymania Cię robi już swoje. @Mosze Red Pozwalasz się wykorzystywać, ponieważ uzależniłeś się emocjonalnie. Nie wyrażasz sprzeciwu, pogodziłeś się z losem, znalazłeś się na równi pochyłej i będzie coraz gorzej, będziesz otrzymywał coraz mniej, płacąc coraz więcej. @HORACIOU5 Tylko zanim to wszystko zrobisz spuść w kiblu szacunek do samego siebie. A nie, czekaj, już dawno to zrobiłeś. Hurra, masz idealne predyspozycje do warowania przy nóżce swojej nowej ukochanej! @CalvinCandie Ty masz problem z krzywdzeniem jej, a ona go nie ma. Sprawdza, na ile sobie może pozwolić z Twoją psychiką. Bada przydatność Ciebie jako samca betabankomatu spełniającego jej zachcianki (ślub, wyjazdy zagraniczne, alimenty; gdyby nie wyszło, to oskubie z każdego grosza). @overkill Pamiętaj, że Ty z natury będziesz miał jakieś zahamowania, a kobieta to jedzie po bandzie na maxa. @HORACIOU5 Masz teraz dwie opcje do wyboru: OPCJA NUMER 1 - POZOSTANIE NIEWOLNIKIEM CIPKI (EASY MODE) Po wybraniu tego wariantu, będziesz żył złudną nadzieją, że wszystko będzie super, że loszka Cię doceni za to, co dla niej robisz. Przez jakiś czas będziesz miał dostęp do cipki (chociaż przy dzieciach to jakoś średnio widzę ten wasz seks), będziesz zbawiał świat i uważał się za super gościa, który ocalił tę kobietę. A w rzeczywistości sam się wpierdolisz w patologię, a kiedy samica uzyska to, co będzie chciała, to załatwi Cię na cacy bez żadnych skrupułów. OPCJA NUMER 2 - ODBUDOWA SKURCZONYCH JĄDER (HARD MODE) Spierdalać z tego szkodzącego Ci związku, bo nie skończy się to dla Ciebie dobrze. Czy skończy się regularne ciupcianie? Tak. Zamiast tego przyjdzie czas ciężkiej pracy nad samym sobą, żeby ogarnąć burdel, który masz w głowie. Tak, masz niezły rozpierdziel w mózgownicy i dopóki tego nie poukładasz, to dalej będziesz się pakował w podobne sytuacje. Jakie będą korzyści z tej opcji? Jaja wrócą na swoje miejsce, cipka przestanie rządzić Tobą i staniesz Panem swojego własnego życia. @Subiektywny Nie mając solidnych atutów co zrobisz, Bracie, jeden z drugim? Postawisz się? Będziesz twardo wymagał? No może raz czy dwa jednemu z drugim się uda, potem niunia - co oczywiste - uzna, że lepiej i, co najważniejsze dla niej, BEZKOSZTOWO i WYGODNIE, przeskoczyć na inna gałąź. W końcu nadskakiwaczy jest tylu... A czy pisząc po staropolsku, chędożyć ją będzie kutas A, czy kutas B - dla niej to rybka, i tak w większości przypadków męskie ars amandi sprowadza się do włożyć/rytmicznie ruszać/wyjąć. Więc tu dla niej gra pierwszorzędną rolę współczynnik ‘nakład własny / potencjał zysku własnego’, reszta jest bądź drugoplanowa, bądź nawet kompletnie nieistotna. Stąd też często piszę sztampowo - bądź, Bracie, jeden z drugim, najlepszą wersją samego siebie. Takim kimś, przy którym Agnieszka, Marta czy Gosia, zanim podejmie decyzję o przeskoczeniu - trzy razy dooooobrze się zastanowi - bo ‘męskich zamienników’ o podobnej klasie i potencjale do Was - będzie jak na lekarstwo. Więc ryzyko porzucenia Was, statystycznej dziewczynie, będzie się po prostu nie kalkulowało. A co jak co, ale LICZYĆ to one potrafią WYŚMIENICIE. @Dobi One wierzą, że zawsze znajdą lepszego niż własny mąż. Ktoś kiedyś powiedział, że samica po rozwodzie obraca się o 360 stopni. Najpierw o 180 - niszczy rodzinę w przekonaniu, że znajdzie sobie lepszego. Po kilku kolejnych związkach z bad-boyami, z których każdy miał ją w dupie, zaczyna coś docierać do pustej łepetyny i chciałyby wrócić do męża, bo w końcu nie był on taki zły... Ale jest już za późno. On najczęściej ułożył sobie życie na nowo albo już ma jej i wszystkich samic serdecznie dość i woli żyć sam. Nie daj Boże, jak mężczyzna po rozwodzie znajdzie sobie nową kobietę i z nią się zwiąże. Wtedy samicy, która była żoną po prostu bije w dekiel. Wszystko oczywiście odreagowuje na dzieciach: utrudnia im kontakty z tatą, mocniej nastawia je przeciwko niemu. @RedBull1973 Bracia, rozwód ZAWSZE bierzcie bez orzekania o winie! Bez ADWOKATÓW, bez kosztów, jak najszybciej! Bo choćbyście mieli w chuj niepodważalnych dowodów na swoją Ex, to i tak nie wygracie. Może być 99% jej winy, a Waszej tylko 1% - a i tak Sąd uzna, że winne są OBYDWIE STRONY! Wszystko kosztuje, ok. 4 tys. na dzień dobry, potem 300 zł za każdą rozprawę, potem minimum 2 tys. apelacja. No i czas, nerwy, świadkowie, babskie kłamstwa i niedorzeczności. Nie warto! A nawet jak wygracie, że wyłącznie z jej winy, to co Wam to da? Będziecie chodzili po znajomych i pokazywali wyrok? @Adolf I pamiętaj! Nigdy, przenigdy nie proś tej baby o cokolwiek, nawet o spotkania z córkami. To jej ma zależeć na kontakcie z ojcem. To przyniesie Ci pożytek. Wiem że to boli, ale taka powinna być strategia. @rewter2 To nie jest blitzkrieg, nie da się tego wygrać z zaskoczenia. Dlatego warto się systematycznie przygotować. @JoeBlue Wróg tylko wtedy idzie na kompromisy, gdy widzi, że Ty jesteś lepiej uzbrojony. Negocjuje ten, co przegrywa. Myślisz i robisz niezłe, ale pamiętaj, że na wojnie nie ma medalu za drugie miejsce. Są tylko ci, co przeżyli i ci, co polegli. @Arox Masz kasę, to wte pędy zapierdalasz do elektronicznego czy szpiegowskiego i kurwa nagrywasz każda awanturę. Każde słowo! Od dzisiaj, dla dobra małżeństwa, to co najmniej dyktafon jest Twoją trzecią nerka, drugim zwojem na mózgu, trzecim oczkiem w głowie. Chuchasz i dmuchasz na niego. Ważniejszy od Twojego auta pod domem! A nagrania? Mały sejf, pendrive i gromadzisz to w robocie. Nie w domu, a w pracy. W razie ‘W’ uratuje Ci dupę, czego nie życzę Ci. A chwilowo będzie działać jako materiał dydaktyczny na studiach z zakresu ‘Gdzie zjebałem jako mężczyzna’. @rarek2 Nie miej litości - bo ona Ci litości nie okaże - tego możesz być pewny i o czym się przekonało przy rozwodzie 99% facetów. Ona będzie próbowała ograbić Cię tyle, ile będzie mogła i ile da radę. To będzie jej jedyna okazja aby ustawić się do końca życia, bo pewnie ma zabawkową pracę za jakieś grosze - jak większość kobiet, które pasożytują na mężczyźnie. I nic ona więcej w życiu nie osiągnie - byłeś jej żywicielem, na którym żerowała. @Mosze Red Seks jest jedynym prawdziwym wyznacznikiem jakości waszej relacji i stosunku, jaki loszka ma do ciebie. Chujowy seks, brak oralu i analu = jesteś dla niej tylko portfelem, który gada, i przy pierwszej okazji zostaniesz wymieniony na lepszy model. Na dodatek drażnienie się, obiecywanie oralu, a później wykręcanie się. Klasyczny shit-test, za każdym razem wychodzisz na większego cipeusza w jej oczach. @RedBull1973 Mężczyzna nie prosi kobiety o seks, nie tłumaczy… jedyna dopuszczalna forma, to lekki opierdol, że ‘słabo się stara’. @Brzytwa Jej orgazm to jej problem, nie Twój. Jak tylko dasz jej sygnał, że to Cię cokolwiek obchodzi, to Twoje notowania automatycznie spadają na łeb na szyję u tej lali. @Brzytwa Kobietki na gości, którzy ‘proszą’, reagują instynktownym zamknięciem ‘bram’. @Ksanti Najważniejsze to nie dać się przekupić za dupę. Trzeba znaleźć swój sposób na opanowanie popędu. Laska, gdy zobaczy, że ma dzięki temu przewagę, to nie popuści i zaczną się szantaże z jej strony. A silniejszy niemal zawsze wykorzystuje swoją pozycje. @CalvinCandie Bo to często tak jest, że jak samica chce zdobyć samca, to będzie robić takie rzeczy z seksem, że samiec będzie zachwycony. Tylko nie będą tego robić wiecznie. Wcześniej czy później zapytają, czy jesteś gotowy na coś poważnego (czyt. ślub - kolejny certyfikat jak to ładnie ująłeś). Po ślubie przestanie tak dawać dupy, bo będzie miała zabezpieczoną przyszłość. Zacznie się kupczenie dupą, by dostać to, czego chce za Twoje zasoby finansowe. Jak będziesz często fikać, to nie dostaniesz dupy, a jak nadal będziesz fikać, to znajdzie innego gacha, a Ciebie ograbi przy rozwodzie. @Subiektywny Każda kobieta jest dilerem rozprowadzającym swe wdzięki. Na początku jest promocja, a jak już wpadniesz po uszy - zacznie się drenaż: Twego czasu, twego zaangażowania, emocji, środków materialnych (bezpośrednio i nie). Klasyka wyzyskiwania uzależnienia. A z czasem zaczynasz płacić coraz więcej dostając coraz mniej. Szczególnie jak podpiszesz abonament (małżeństwo). @Subiektywny W większości przypadków kobiety zarządzają zasobami męskimi seksem. ‘Zasób’ dobrze wypełnia swoją rolę - seks jest, ale nie za dużo, żeby się nie przyzwyczaił. ‘Zasób’, w mniemaniu kobiety, nie wypełnia swojej roli lub może wypełniać WIĘCEJ - seksu nie ma. Uczucia w tym za grosz, wyłącznie owe ‘zarządzanie’. ‘Zasobów’ się nie kocha. Za ‘zasobami’ się nie szaleje. ‘Zasób’ nie powoduje u kobiety uderzeń gorąca i nagłego szybkiego bicia serca, ergo - nie wywołuje mocnych emocji. @Stulejman Wspaniały Panie instynktownie czują, że ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla seksu oraz bawi się grą do niego prowadzącą, jest silny - a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły. @Mosze Red Jednakże główną i podstawową przyczyną jest znów - jakże by inaczej - alergia, tym razem na ‘pluszowe zabawki’. Na misie, rysie, misiaczki, słoniki i tym podobne. Panowie, im większym słodziakiem jesteście, im jesteście bardziej wyrozumiali, kochający i szczodrzy, tym bardziej nasilają się objawy. Sierść niedźwiadka powoduje, iż cipka i usta wysychają bardzo szybko. @The Saint To nie kobiety dzielą się na te: robiące lodzika i te nierobiące. Tylko mężczyźni dzielą się: na tych, którym ma się ochotę zrobić i na tych, którym się nie ma. @CalvinCandie Co ona daje od siebie poza seksem? Ale to jest normalne w większości przypadków. Mało która kobieta ma coś więcej do zaoferowania poza własnym ciałem i seksem. @Samiec Alfa Zawsze płacisz. Seksu od kobiety za darmo nie dostaniesz. Atrakcyjność, hajs, pozycja społeczna. To Twoja waluta. Kłaniają się podstawy i znajomość podstaw ewolucji oraz uwarunkowania kobiet. @KurtStudent W ostateczności - skorzystać z ‘Niewidzialnej Ręki Rynku’. @Mosze Red Tak naprawdę dupa jest tania (im gorzej jest w danym miejscu i czasie tym tańsza). W Sarajewie podczas walk, kobietę na noc można było mieć za konserwę (czyli 20 $ bo po tyle chodziły tam puszki) i to można było przebierać w kobietach. Nawet w okresie pokoju w naszym społeczeństwie prostytutka jest tańsza od żony, oferuje to samo bez ściemy, a ze względu na wykonywany zawód nawet średnio półkowa prostytutka, musi być zadbana i mieć umiejętności. @JoeBlue Cipka w wersji podstawowej jest warta 100PLN, w lepszym opakowaniu 150, w dobrym opakowaniu 200. @Ziomisław Ale wiem, że to część matrixa: ‘uczciwe’ panie wmawiają, że prostytutki są złe, bo to dla nich konkurencja. To, że czułbyś się jak ostatni śmieć, jest skutkiem tresury przez społeczeństwo i niczym więcej. @Mosze Red Prostytutki reprezentują sobą to, czego panie tzw. ‘cnotliwe’ nienawidzą najbardziej. Dostarczają to samo co one po przystępnej cenie z pominięciem całej pierdolonej otoczki, gdzie one udają cnotliwe, a faceci udają, że nie płacą za dostęp do waginy. Dodatkowo za niewielką dopłatą, a coraz częściej w cenie standardowej usługi zapewniają sex analny, oralny z połykiem i inne dodatki, wszak pań na świecie jest kilka miliardów i znacząca większość z nich zarabia udostępniając cipkę, występują jedynie lokalne różnice kulturowe w sposobie serwowania sromu. Czyli prostytutki za grosze oddają to, co panie ‘cnotliwe’ sprzedają za ogromne pieniądze, wieloletnie utrzymanie, gigantyczne koszty ewentualnego rozstania; dochodzą do tego koszty emocjonalne obcowania z panią ‘cnotliwą’. Dodatkowo prostytutka nie jest zabezpieczona umową ślubną, więc nie grymasi i wykonuje swoją pracę z należytą starannością, takie prawa rynku, klient niezadowolony nie wróci. Natomiast panie ‘cnotliwe’, a żony w szczególności, są jak robotnik w PRL-u: czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy. Daje czy nie daje, stara się czy nie stara, naiwny małżonek i tak kasę wykłada: wszak to żona, która, gdy się zbiesi, zawinie połowę dorobku ‘wspólnego’ i ucieknie szukać kolejnej ‘naiwnej ofiary’… znaczy się, e… tego, miałem na myśli ‘kolejnej miłości na całe życie’. @Szkaradny Przyjąłem model działania i go rekomenduję: 1. Kreuję SIEBIE szczęśliwego/samoświadomego. 2. Nie uszczęśliwiam/nie ratuję JEJ. 3. Nie pozwalam JEJ niszczyć SIEBIE. 4. Inspiruję JĄ SOBĄ do zmian. 5. Wspieram, gdy ONA zmienia SIEBIE. @SennaRot Ty decydujesz. Ty nie wybaczasz. Za złe karzesz srogo. Najmniejsza nagroda od Ciebie musi być przez nią ciężko zapracowana. Nie ulegasz. Nie da się Tobą manipulować. Ustawiasz wszystko po swojemu. Żadnych ustępstw. Kompromis w relacji z kobietą to krok do samobója. @SennaRot Krzywdzisz ją, bo uczysz, że może zrobić coś źle, błędnie i się wymiga, nie poniesie konsekwencji. Tylko dlatego, że jest kobietą, że ma faceta. One muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Muszą zasługiwać na nagrody. @HORACIOU5 W momencie kiedy samica była grzeczna, to miała wstęp na pokład, natomiast kiedy tylko zaczynała być oschła, statek odpływał, a ona zostawała sama w porcie. @Pozytywny Nieokazywanie słabości to jedna z rzeczy jakiej się nauczyłem będą w wieloletnim związku. @nieidealny świat Nie dyskutuj z kobietą. Nic jej nie wytłumaczysz, a zwłaszcza logicznie. @Subiektywny I dlatego Drodzy Panowie, generalnie z kobietami nie ma sensu wchodzić w głębszą polemikę. Szczególnie taką bazującą na twardych danych, liczbach, statystykach, itd. - pisząc jednym słowem - logiczną. Faceci na takich spotkaniach operują prawie wyłącznie na faktach, a kobiety chcą emocji. @Honest Trzeba z kobietami rozmawiać ich językiem, językiem emocji. Logiczne wywody są dobre dla facetów i bardzo staram się tego trzymać. @Oddawaj Fartucha Kobiecie się nie tłumaczysz, z kobietą się nie kłócisz. Jak zaczyna odpierdalać, to za żadne skarby nie próbuj jej nic logicznie tłumaczyć. @Monte Christo Kiedy kobita opowiada Ci o problemie, na który masz rozwiązanie - ugryź się w język. Ona nie chce rozwiązania ani rady, tylko chce się w Ciebie tym problemem wysrać. A problem rozwiąże sobie na swój popaprany sposób. @parafianin One i tak zrobią po swojemu. I tak zrozumieją po swojemu. I tak najczęściej jedynie chcą pogadać o problemie, wyżalić się, ale żadnych zmian nie wprowadzić. Zresztą same nie rozumieją do końca problemu, bo kierują się emocjami, więc gdzie chcesz polemizować? Retrospekcja u kobiet jest znikoma. @rewter2 Jeśli wydaje Ci się, że kiedykolwiek jakiś mężczyzna przekonał jakąś kobietę do czegoś kłótnią, to nie, nigdy taka sytuacja w historii świata nie miała jeszcze miejsca. @Normalny Nie wolno doprowadzać do ‘partnerstwa’ w związku. Należy przestrzegać i trzymać się tzw. tradycyjnych wartości, oczywiście nie zapominając o szacunku dla drugiej strony. @Normalny Ona chce samca. A wy pozamienialiście się rolami. @Subiektywny Co do równouprawnienia, to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiązków, zero odpowiedzialności. @Dobi Baby nie chcą odpowiadać za nic. Chciałyby rządzić, ale bez żadnej odpowiedzialności, a tak się nie da. @CalvinCandie Dużo mężczyzn nadal myśli, że trzeba kobiecie usługiwać we wszystkim, a to jest błąd, kobieta ma być partnerką życiową. @Adolf Nie traktujcie baby jako księżniczki. Ona też ma zapierdalać, nawet w gnoju. Kurwa, szanujcie się faceci, opierdalajcie swoje baby za wszystko, opłaci się, właśnie wtedy będą Was szanować. To bardzo proste. Nie bójcie się tego! @kryss Pierze pralka, sprząta przede wszystkim po sobie, zakupy czy ugotowanie czegoś raz na 2, a czasem 3 dni, to chyba też nie taki problem, dla siebie też to robi, no ale ‘zawsze wszystko robią dla nas’. @SledgeHammer Kobiecie obiecuje się wszystko, a robi SWOJE, czyli wszystko, co się robi, robi się dla siebie. @SennaRot Jak już coś obiecujesz kobiecie za darmo, bez jej starań z automatu dla niej jesteś mięczak. @TPakal1 Baby nigdy nie były, nie są i nie będą wdzięczne. Uważają, że to im się należy, tak po prostu z urzędu. I nie jest to kwestia wychowania (może trochę) to jest produkt ewolucji. @Subiektywny W układach z ludźmi, a z kobietami w szczególności, nigdy, ale to przenigdy nie licz na wdzięczność. Nigdy! W ten prosty sposób oszczędzisz sobie wielu nieprzyjemności. Sam zachodzę w głowę jak wiele osób inwestuje we wdzięczność i dziwi się, że ta inwestycja przynosi wyłącznie straty. @Herbu Mizogin W biznesie, jak i w relacjach między płciami, o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ‘niczego nie muszę’. Tak w jednym, jak i drugim przypadku, szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania. @XYZ Tak to jest w rzeczywistości - mężczyzna idzie przez życie SAMODZIELNIE, co najwyżej w towarzystwie samicy... Tak kolego, piękne partnerskie życie to shit, w który uwierzyliśmy i wbrew naturze wdrażamy. @Assasyn Często cytuje Oscara Wilde, zrobię to po raz kolejny: ‘Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, pod warunkiem, że jej nie kocha’. @Dobi Facet ma być gotowy na porzucenie każdej kobiety. @Herbu Mizogin Kobieta musi widzieć, że potrafisz się doskonale obyć bez niej. @Ziomisław Nic tak nie upadla mężczyzny jak to, kiedy uzależnia poczucie własnej wartości od tego, jaką kobietę ma u swego boku @Arox Poczuj chłodny wiatr na twarzy, jedź bez celu w stronę zachodu słońca, stań w jakimś urokliwym miejscu i zadaj sobie pytanie - ‘Po chuj ja to ciągnę, skoro oszukuję wszystkich, włącznie z samym sobą?!’ A gdy zrozumiesz, gdy poczujesz w sercu jaka jest prawidłowa droga - wróć, pocałuj w policzek, wytłumacz dlaczego nie będziecie już razem, żadnych dyskusji i tłumaczenia, wyłącz telefon, idź na dobre piwo z kumplem i przypomnij sobie co tak naprawdę lubiłeś robić w życiu. @jaro670 Widzisz, życie to ciągła nauka akceptacji śmierci. Najpierw umierają nasi dziadkowie, po drodze bezpowrotnie umierają (dla nas) przyjaciele, znajomi, kobiety, itp., gdzieś po drodze rodzice. To chyba stanowi o sile faceta, że akceptuje, że jest sam na tym świecie i bez żalu żegna coś, co jeszcze wczoraj było mu bliskie. @XYZ Zauważ, że boimy się tylko przyszłości... ja nie znam kogoś, kto się boi minionych, znanych doświadczeń. Strach to przyszła pochodna twego stanu obecnego - zrób różniczkę, zdyskontuj wyobrażenie sytuacji na czas teraźniejszy - przyjmij, że jej odbiło wczoraj i dziś masz tego konsekwencje. I co wtedy byś potencjalnie zrobił? Przygotuj się. Strach to narzędzie kontroli. Zapanuj nad nim - zapanujesz nad sobą. @jaro670 Byłem szczęśliwy przed tobą ‘bejbe’ to i będę po tobie, więc jak mi robisz problemy, to bądź tak miła i sprawdź, co jest po drugiej stronie drzwi. @Długowłosy Każdy z Was, jako samiec, jest wart 10 razy więcej niż każda z dup, które Was olały. @Długowłosy Teraz pomyślcie o jednym - na świecie są jakieś setki milionów kobiet (jak nie idzie to w miliardach), które po rękach by Was całowały za związek/małżeństwo/dmuchanie w zamian za paszport. Ruchać, jebać, nic się nie bać! Miej wyjebane, a będzie Ci dane! @mis_podpalacz Żyć, po prostu, kurwa, ŻYĆ własnym życiem, a nie czyimiś problemami! @Subiektywny Quod erat demonstrandum Post scriptum: @Pyrrus Tak, wiemy, twoja myszka jest inna.
  9. 21 polubień
    To Cię uświadomię Bracie. Jesteś dalej w głębokiej dupie mentalnie. Przeczytałeś książki i 3 miesiące Forum ale w Twojej podświadomości nadal rządzą Tobą Twoje stare wzorce. Wzorce 99% facetów w tym kraju tzw wzorce białego rycerza. Tak łatwo to nie działa. Tak łatwo ich nie zmienisz. Jakie to wzorce? Zabiegania o kobietę i jej atencję ... w konsekwencji traktowanie zdobycia kobiety jako triumf .... a Ona ma być nagrodą dla Ciebie. Bzdura. Jesteś młody i wszystsko przed Tobą. One nie muszą robić nic (w tym wieku, z tego co piszesz jesteś na studiach). Adorują siebie dostawaną atencją z otoczenia. Im więcej robisz dziwacznych podchodów, jakieś zagadywanie na tych tam bukach i innych , itp, itd..... tym bardziej się pogrążasz. One czują jak facet chce je podejść, z automatu to jeszcze utrudniają w myśl zasady "staraj się bardziej", wpojonej do samiczej podświadomości. Czują to jak facet zabiega nieudolnie o jej wdzięki. Skoro On musi się starać o nią tzn, że jest gorszy prawda? Przecież gorszy stara się o lepszego. Myślisz, ze tak poruchasz? Nie ma się co rozpisywać, po co te wszystkie kombinacje, jak miałeś ochotę z nią się spotkać, wyjść trzeba było wprost od razu jej to powiedzieć a lepiej przedstawić ją przed faktem dokonanym ( z jej strony opór z automatu, masz go przełamać aby pokazać jej jaki jesteś silny i nie pisze tutaj o żadnej przemocy fizycznej tylko o dominacji psychicznej). Silny facet wie czego chce i to bierze. Jak odmówi to kara dla niej, niech teraz Ona się stara, taka tam zabawa i gra tych relacji.... .... ale wracając do meritum.... .... zmień swoje wzorce, pogłębiaj wiedzę, czytaj, obserwuj, eksperymentuj.... bo .... jeżeli Ty masz takie rozkminy tylko po to aby poznać jakąś tam laskę, marnujesz tyle czasu i energii na rozmyślanie o tym, to jesteś jeszcze głęboko w dupie w tych gierkach. jednak jak już pisałem jesteś młody, wszystko przed Tobą.
  10. 20 polubień
    Nie lubie tego typu inicjatyw - bo z zalozenia sa one dobre, ale w gruncie rzeczy chodzi tylko o to zeby sie przypodobac foczkom i pytanie jak to zrobic? A no srak. Nie wolno sie nigdy szmacic! Jak robisz co chcesz i jestes w tym zajebisty to niech kobieta pomysli jak sie przypodobac Tobie, a nie na odwrot.
  11. 20 polubień
    Dziś będzie króciutko Mamy taki wpis z serwisu net loszek. Wpis schematyczny do bólu, mimo to warty przytoczenia. i dodatkowe info z innego posta tej samej loszki w tym samym temacie: Lecimy od początku: "Witajcie. Jestem tu nowa. Kompletnie sobie nie radze. Rozstalam się z facetem którego bardzo kochałam. W sumie on mnie zostawil. Przez ten czas bardzo cierpialam. Zaczęłam spotykać się z panem A. Było milo. Dopóki nie poszłam z nim do łóżka. Okazało się to zupełna pomyłka" - facet mnie zostawił, jak on mógł/ jestem taka nieatrakcyjna/ jestem nikim - znalazłam miłego gościa, ale seksualnie mnie nie kręcił, nie był taki fajny jak ten co mnie zostawił - chciałam się zemścić/ odegrać/wzbudzić zazdrość i pokazać koleżankom, że nadal jestem atrakcyjna więc złapałam pierwszego zainteresowanego "przestaliśmy się spotykać po 2 mc się dowiedziałam że jestem z nim w ciazy ... zalamalam sie. On oczywiście ma mnie gdzieś. " - zostawiłam go i poszłam szukać kolejnej gałęzi - o kurwa wszystko się posypało okazało się, że jestem w ciąży z tym drugim - chciałam wrócić do niego, jak ten cham mógł mieć godność osobistą i mnie odrzucić? no jak? "A do mnie dotarło jak bardzo tęsknię i kocham mojego byłego faceta. Ale jest już za późno. On mnie z dzieckiem nie zaakceptuje. Wiem że mnie też kocha Ale nie wyobraża sobie tego to dla niego zbyt ciężkie. " - jak beta orbiter mnie spławił, postanowiłam spróbować wrócić do niegrzecznego chłopca - ten chuj i prostak też ma godność osobistą i mnie nie chce z cudzym gówniakiem - ale ja wiem, że mnie kocha i chciałby wrócić (no jasne wykopanie cię ze swojego, życia świadczy o tym ^^), tylko ta ciąża mu przeszkadza "Nie radzę sobie. Ciągle płacze czuje się strasznie samotna . Jestem w 19 tyg ciazy . Zostalam zupełnie sama . Nikt mnie już nigdy nie pokocha z dzieckiem. Mam totalne załamanie. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji ? Pozdrawiam Was serdecznie:(" - nie mam frajera, który zapłaci za moje błędy, co mam zrobić/ co ludzie powiedzą/ będę samotną matką - kurwa powiedzcie mi jak z tego wybrnąć ! "Mam 23 lata były 27. Pracuje w niemczech Ale z powodu ciazy wróciłam do polski. Finansowo stoję ok jak na ten wiek. Nie oceniaj mnie . W ciągu tego okresu minęło trochę czasu i każdy popełnia błędy. " - jestem dzielna i samodzielna na pokaz, a tak naprawdę zionę desperacją bo muszę mieć faceta i źródło utrzymania - wiem, że prowadziłam rozwiązły tryb życia i mam niechcianą ciążę, ale kurwa nie mówcie tego na głos - nie oceniajcie tylko powiedzcie jak to załatwić żeby się ustawić "Dlaczego się rozeszlismy? Nie układało nam się i się poddaliśmy. Żałujemy tego Ale czasu się nie cofnie. On mnie z dzieckiem już nie zaakceptuje" - nie powiem publicznie co zjebałam bo się pogrążę - zjebałam i mnie zostawił - chciałam wzbudzić zazdrość, ale znów zjebałam i zaszłam z innym na dodatek termin był taki, że nie mogę udawać, ze to tego pierwszego I teraz w ramach zabawy, gry logicznej itp. Jaka jest celowość zamieszczenia posta o takiej treści przez loszkę i o co jej tak naprawdę chodzi?
  12. 20 polubień
    Ludzie ogarnijcie się, zachowujecie się jak banda dzieciaków w piaskownicy. Nie ma żadnego znaczenia jaki gość jest z charakteru, jak zachowuje się w życiu prywatnym. Nie ma znaczenia, że żyje z chujowego kontentu dla nastolatków, jest zapotrzebowanie na dany typ rozrywki jaka ona by nie była, pojawiają się ludzie, którzy ją robią. To jest wszystko nieważne, wobec jednego prostego faktu, że ZOSTAŁ OKRADZIONY i był OKRADANY SYSTEMATYCZNIE. Złodziej się tym chełpi publicznie i swój czyn opisuje jako cnotę. Zaczynacie rozróżniać ludzi na tych, których można krzywdzić i można wobec nich łamać prawo na zasadzie bo kogoś lubię/ nie lubię, bo robi chujowy show, bo nie podoba mi się jego wizerunek medialny? Serio kurwa? Spodziewałem się po was ciut więcej. Co będzie następne "dziesiona" na ulicy, i fajnie że tak się stało, bo typ był chujowy z charakteru, albo będziecie się cieszyć, że ktoś pada ofiarą przestępstwa bo go zwyczajnie nie lubicie np. wasz sąsiad? I właśnie przez takie postawy jak tutaj prezentowane, w tym kraju jest chujowo, bo każdy z was zamiast odnieść się do prostej sytuacji robi wykopaliska z życia ofiary. Bo może sobie zasłużył, bo jest chujowym człowiekiem, bo mi się nie podoba, bo ona ma cycki, a on nie .... Ja pierdolę, ręce opadają, prawo ma być równe dla wszystkich i ma CHRONIĆ WSZYSTKICH, nawet skazanego przestępce. Dam wam przykład, gość siedział 10 lat w więzieniu, odsiedział swoje, wyszedł. Później zostaje okradziony lub pobity i co powiecie fajnie się stało bo gość był bandytą? Nie kurwa niefajnie stuleje, odbył karę, wrócił do społeczeństwa i ma być traktowany jak każdy inny chyba, że znów coś wywinie. I taka konkluzja dziś dojeżdżają Isamu, który jest ofiarą wielokrotnej kradzieży, a jutro zaczną dojeżdżać kogoś z was np. bo baba was okradnie i będzie chciał zabrać wam dorobek życia. I też będą ludzie, którym się nie podobacie i też będą klaskać brawo loszce, że chce was ograbić. Może ktoś z takich zjebów mentalnych trafi się w prokuraturze lub sądzie i zajmie się waszą sprawą i będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tego kurwa chcecie, takiego podejścia? Dziś Isamu publicznie, jutro jeden z was w życiu prywatnym, bo dajecie przyzwolenie na bandytyzm wobec określonych ludzi, za którymi nie przepadacie. Sprawa jest prosta, złodziej jest złodziej, a wagę czynu, okoliczności łagodzące i wymiar kary ma wyznaczyć sąd i nie przez pryzmat tego czy lubi kontent Pana Isamu lub jego charakter, tylko na podstawie materiału dowodowego.
  13. 19 polubień
    Cześć wszystkim Mam 36 lat, żyję na południu Polski, to mój pierwszy post. Od jakiegoś czasu jestem zarejestrowanym użytkownikiem a swojego czasu wpadłem na tą stronę zupełnie przypadkiem zagłębiając się w czeluściach jej artykułów na pół dnia. Od tamtej pory jednak nie byłem tutaj obecny z powodów zawodowych do czego wrócę w odpowiednim momencie mych wypocin. JEDEN Próbując zacząć w odpowiednim momencie musimy się cofnąć do września 2016 kiedy to zagadałem w piękny i słoneczny dzień do nazwijmy ją Oli (29 lat). Ola okazała się wysoką i atrakcyjną panną o odstającym tyłku 11/10. Być może dla celów tej historii i rozkmin czytelnika dodam, że Ola była/jest w trakcie rozwodu i ma 2 letnie dziecko. Po kilku telefonach o wszystkim i o niczym, po niedoszłym do skutku spotkaniu i po ok. 3 tygodniach od pierwszego widzenia udało się nam umówić ok. północy na piwko. Buziak w policzek na dzień dobry. (Pozwolę sobie dodawać pewne mało lub bardziej istotne szczegóły w nawiasie) Chlapnęliśmy po piwku i dawaj na spacer. (Wziąłem ją na pewniaka pod pachę i poleźliśmy się przejść) Jakieś żarty, niby erotyczne zaczepki na co było przyzwolenie bo od samego początku chyba obojgu nam o coś chodziło. Po około 30 minutach chodzenia odprowadziłem ją pod dom próbując pocałować lecz Ola się odsunęła co obróciłem w żart, z którego się śmiała. Następnego dnia zaprosiła mnie do siebie bo mówiła, że córeczkę sprzeda rodzicom a jest mecz więc pooglądamy. Tak też się stało, wziąłem alkoholu i dopłucnych używek i wio. ... mecz się skończył, zaproponowałem masaż pamiętając o tym zajebistym dupsku. Została w staniku i spodniach i położyła się na brzuchu. Stanik natychmiast zdjąłem i oliwką masowałem plecy zsuwając z niej spodnie, które odsłoniły 8 cud natury. Sam zdjąłem z siebie wszystko i chciałem wejść... Ola na odchodne powiedziała coś w stylu "rozochociłeś mnie i nawet nie wydupczyłeś". (Tutaj pojawia się jeden z głównych wątków całej historii - pornole i bicie konia) Nie rozpisując się zbytnio w naszych spotkaniach i raz lepszego raz gorszego a raz żadnego seksu powiem w skrócie, że po prostu fiut nie chciał stawać na wysokości zadania. Był to problem, z którym żyłem dość długo i przy każdej nowej partnerce on występował. Niby na powodzenie u kobiet nie narzekałem jakoś specjalnie ale PROBLEM powodował, że podświadomie byłem miękki. Lekarstwo przyszło zupełnie przypadkowo jak zarejestrowanie się u Braci. Otóż gdzieś na wykopie czy coś znalazłem artykuł o ruchu NOFAP a było to 27.01.2016 i rzutem na taśmę wtedy powiedziałem sobie stop. Czytałem mnóstwo o tym jak ludzie się poddawali i walili po tygodniu, dwóch, miesiącu czy coś. Biorąc pod uwagę, że waliłem około 20 lat to udało mi się przejść próbę 90 DAYS NOFAP CHALLENGE od strzała i po dziś dzień nie walę. Olę pieprzyłem jak ździrę bo sama się o to prosiła. Prosiła bym do niej mówił w stylu "lubisz to suko", "tylko mnie rżnij" i podobne komplementy. Tak się złożyło, że znalazła jakiegoś faceta, którego pewnie zechce urobić na dziecko bo my od samego początku byliśmy jedynie FF. W każdym razie zero kontaktu a co wydupczyłem moje. Przed drugim rozdziałem należy dodać, że dysfunkcja na jaką cierpiałem nazywała się PIED - tutaj jeden z wielu odnośników, które warto poczytać jeśli ktoś posiada ten problem. Śmiało mogę powiedzieć, zostałem w 100% wyleczony, pornoli nie oglądam, konia nie walę. Rano mdleję z powodu ilości krwi w fiucie. DWA Wyleczenie z przykrego i walącego w męskie jaja schorzenia przyniosło zmianę nie tylko na stopie seksualnej. Stałem się atrakcyjny dla kobiet, stałem się bardzo pewny siebie co czasami dzieje się aż za szybko bo jak nazwać sytuację gdy do koleżanki znanej od dzieciństwa, i która zawsze była tylko koleżanką mówisz nagle, że chodź skoczymy do ciebie, ostro cię zerżnę i wrócimy tutaj? Najlepsze, że ona nie daje mi w pysk tylko do niej idziemy... To wszystko sprawia, że stałem się ogromnym zwolennikiem nieoglądania pornoli bo ponoć to właśnie pornole mają wpływ największy na ten burdel we łbie oraz niemarszczenia freda, którego nie czuję potrzeby by zwalić. Stałem się bardziej pociągający dla żony, czy to swojej czy cudzej i mam zamiar w tej kwestii się bardzo rozwinąć bo jestem pieprzonym egoistą o bardzo pozytywnej opinii nt. właśnie egoizmu. Pokrótce mogę wytłumaczyć to jednym zdaniem. Jeśli mi jest dobrze to każdemu wokół też będzie dobrze. Być może to miejsce Braciszkowie da mi pewne wskazówki co do postępowania. Cała historia nie nabrałaby smaczku gdyby nie było w niej wzmianki o pieniądzach... Nie wdając się zbytnio w szczegóły musiałem założyć firmę gdyż były do podniesienia z ziemi pieniądze. Mając za sobą oddech niedawnego pracodawcy, pisma od jego prawnika, będąc na etacie w jeszcze innej firmie zaryzykowałem i otwarłem na początku kwietnia 2017 działalność. W pierwszym miesiącu na czysto zarobiłem 5000 złotych, w drugim na czysto 15000zł, teraz jest połowa trzeciego miesiąca i zysk wyniesie przynajmniej 75000zł. Sprawa powoduje, że chcę złożyć wypowiedzenie u obecnego pracodawcy jeszcze w tym miesiącu. Z tego właśnie powodu nie zagłębiałem się w treści owego forum bo w moim życiu było obecny strach, milion myśli w głowie, trylion problemów oraz pierdylion spraw do zorganizowania. Wciąż nie mam aż tak bardzo klarownej sytuacji jaką chciałbym mieć gdyż wciąż pojawiają się nowe rzeczy do zorganizowania, kupienia, sprzedania, wydupczenia Jestem umówiony z pewną miłą panią na ostre pieprzenie i nawet teraz gdy do was piszę otrzymuję od niej wiadomości na messengera. Oto jedno sprzed 5 minut "Mam na ciebie straszną ochotę". Pani nazwijmy ją tym razem Ania jest kilka lat ode mnie starszą lasencją z zajebistym tyłkiem. Poznałem ją na Tinderze i od razu zaiskrzyło, od razu w zasadzie padło bezpośrednie pytanie "Gramy w otwarte karty?". Myślę, że już na pierwszym spotkaniu pójdziemy do łóżka bo oboje tego chcemy. CREDITS Biorąc pod uwagę fakt, że moim zdaniem jestem człowiekiem, który mimo tego, że całe życie był w jakimś stopniu jebany od życia za całokształt i egoistyczny gówniarski charakter to jestem człowiekiem, który ma w życiu szczęście i mam wrażenie, że ktoś pisze mi jakiś ciekawy scenariusz. Miałem w życiu trzy prorocze sny, po pierwszym zmarł mój dziadek, po drugim poważny wypadek ze szpitalem w tle miała moja niedaleka rodzina. Przy trzecim śniła mi się krowa, która z tyłu miała taką metalową dużą balię i do niej srała, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tego gówna wyrzuciła z siebie tony i nie przestawała. Obrzydzenie mnie wybudziło i wysłało natychmiast do sennika sprawdzić - otóż gówno oznacza pieniądze i tak się też dzieje. Moje wnioski są takie, że poprzestanie ręcznych praktyk z moim fiutem oraz odstawienie pornoli zrobiło ze mnie dorosłego faceta, który jest w stanie wziąć na klatę problemy związane z życiem, pracą, kobietami i wszystkim co mnie otacza. Nie mam w głowie umysłu nastolatka a odpowiedzialnego faceta, który potrafi zadbać o siebie i innych. Nie twierdzę, że moje doświadczenia spowodują, że komuś życie napisze podobny scenariusz bo myślę, że każdy jest kowalem swego losu. Nie stałem się IronManem, nie mam nadludzkich zdolności ale śmiało mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 stopni w przeciągu kilku miesięcy i wciąż się zmienia. Mam plany wyprzedzające mnie o 5 lat i twierdzę, że robię to z głową. Jeśli dotrwałeś Szanowny Kolego/Czytelniku do tego momentu to bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas bo już od dłuższego czasu chciałem opisać tutaj moją historię.
  14. 18 polubień
  15. 18 polubień
    A mi się wydaje, że ona powiedziała po prostu to co chciałeś usłyszeć chociaż wcale nie musi tak myśleć, czyli opisywany już tutaj syndrom kameleona. Znacie się już pewnie trochę i myślę, że ona już dobrze kojarzy Twój światopogląd i wizję relacji damsko-męskich, więc bez problemu mogła powiedzieć, że woli silnych, pewnych siebie facetów i jak słusznie zauważyłeś w ostatniej wypowiedzi połechtać Twoje ego tym, że jesteś takim właśnie silnym facetem. Czyli jeden ze sposobów, żebyś bardziej się zaangażował - dobry seks i komplementy. Kawałek wcześniej widać inny ze sposobów - wzbudzanie zazdrości, jednakże zauważyła, że nie zadziałał, więc przeszła do innych środków. A dlaczego jej tak zależy? Jesteś od niej starszy, zarabiasz hajs, masz pasje, wysportowane ciało i masz umiejętności kontaktu z kobietami. Masz całą paletę cech, której nie da jej praktycznie żaden rówieśnik na ten moment.
  16. 17 polubień
    źródło: http://www.mensfitness.com/women/dating-advice/are-you-her-back-plan Jak to wygląda w praktyce? Otóż jako wolny strzelec jestem b. często brany jako opcja zastępcza dla loszki, jeśli ona poczuła, że może mieć lepiej niż w obecnym związku - reguła dotyczy loszek z zakresu 16-35 lat jeśli chodzi o gościa w moim wieku - to niby przypadkiem zawsze dąży do relacji czy spotkania. Takie gadki to u mnie reguła - (koleżanka w 5letnim związku) I nie, Twoja loszka nie jest inna. Z poważaniem, GluX.
  17. 17 polubień
    Ja jednak będę w tym momencie przysłowiowym adwokat diabła, @Voqlskyi napiszę tak: CZY KTOŚ PRZYKŁADA TYM FACETOM ODBEZPIECZONY PISTOLET DO SKRONI I KAŻE PONADNORMATYWNIE SIĘ PAŚĆ ? Nie! Nie! Nie i jeszcze raz NIE ! Kobiety, jak każda fizycznie słabsza strona może osiągać swój cel sprytnie i bezwzględnie wykorzystując słabość drugiej strony. Jak gość jest żarty - to go tuczą. Jak jest leniwym abnegatem i nich chce zadbać o swój ubiór - to go 'ubiorą'. Jak coś chcą - to tak mu będą truły, że wymięknie i się nagnie do ich woli. Słabość! Tak! One bazują na słabości tych ... facetów. Nie napiszę mężczyzn - bo w moich oczach aby zostać tak nazwanym trzeba czegoś więcej niż męskich organów płciowych. Pięknie widać ostatnimi czasy olbrzymie rozwarstwienie społeczne w Polsce. Nie tyle pod względem majątku i dochodów, ile pod względem świadomości - SPAŚLAKI vs DBAJĄCY O SIEBIE. A za tą świadomością idzie też nastawienie do życia. Skąd te brzuchy godne wieprzy? Rozrośnięte kałduny? Nalane, spocone ryjki? Kobiety, nawet młode nastolatki na słoniowych nogach wpierniczające kolejną paczkę czipsów popijając napakowanym węglami energetykiem ? Zwykłe wygodnictwo! Lenistwo! Kapitulanckie uleganie własnym najprymitywniejszym popędom. A potem taki spasiony knur jeden z drugim będą przy wódce jęczeć, że 'stara to zniszczyła mi życie'. Jasne! Bo gdyby nie jego 'stara' to jak Adonis brylowałby właśnie w haremie megaatrakcyjnych młodych hostess i modelek. Jasne ... Złośliwie napiszę, że w sumie mi to jest cholernie na rękę, że jest tyle tłustych, zaniedbanych facetów. Wystarczy prawie nic nie robić a i tak lśni się na ich tle jak rubin Mniejsza konkurencja i tyle ! S.
  18. 17 polubień
    Znajdź miłą, porządną dziewczynę, już ona Ci wyliczy co jednej setnej grosza ile wydałeś "na głupoty" :>
  19. 17 polubień
    Kisnę. Gdyby loszka wartościował cię wysoko, chciała by się pochwalić tobą przed kuzynką.
  20. 17 polubień
    Dziś w cyklu "Chujnia na sobotę" poddamy analizie wpis, który znalazł się pod audycją Marka na temat dramy Isamu vs Nymfa. Wpis ze względu na swój wydźwięk, nielogiczność i bezpodstawne robienie gównoburzy został usunięty z YT. Jednakże zachowałem go w "kapowniczku" w celach edukacyjnych. Będzie to przerażający i mrożący krew w żyłach pokaz loszko logiki, który jest w stanie przyprawić o impotencję każdego zdrowego faceta. Bez zbędnego pierdolenia, lecimy z tym tematem: "powiem Ci, że do autora nic nie dotrze. On już postawił swoją opinię i jej nie zmieni. Skoro przedstawił tak bezkrytycznie i w samych superlatywach postać Szymona, to już jest po chłopie Zresztą w jakim celu zaczyna ten temat, mówiąc, że on Isamu nie zna, nie wie czy nick dobrze czyta, bla bla bla? Chyba każdy wie z czego Szymon zabłysnął na YT - z poniżania i obrażania każdego kto się napatoczy." - nie wiem, ale się wypowiem bo przeczytałam tytuł i się rozemocjonowałam (Marek nie przedstawił postaci Szymona w superlatywach, opisał jedynie co zrobiła Nymfa i w jakim celu, jedyne co sugerowało owe superlatywy to tytuł audycji gdzie widnieje "internet niszczy dobrego chłopaka", który był lekkim clickbait, czyli mamy do czynienia z panią, która nie zapoznała się z treścią audycji lub zapoznała się pobieżnie i już ma opinie i klepie elaborat. Jest to klasyczne loszkowe wypowiadanie się w tematach, o których nie ma pojęcia, czego efektem w 90% przypadków jest żenada) - ja go znam więc wszyscy go znają - jest to stwierdzenie, które manifestuje trzy rzeczy: 1 Mierzenie innych własną miarą - ja znam więc wszyscy znają, klasyczne loszko założenie + szczypta egocentryzmu (no dobra szufla ). 2 Młody wiek wypowiadającej się osoby - ponieważ znajomość dram z życia Isamu na przestrzeni ostatnich kilku lat świadczy o zainteresowaniu tego typu rozrywką, która przeznaczona jest dla osób 12 - 20 lat. 3 Zarzucenie kłamstwa autorowi materiału. "Słownictwo jakim operował od początku, kiedy nie miał żadnych współprac, ani partnerstw było iście jak z rynsztoka. Udowodnił wiele razy, że nikogo nie szanuje i nie ma żadnych hamulców, a wrogów eliminuje bez żadnych wyrzutów sumienia. Nawet na swoich live'ach niejednokrotnie pokazywał brak szacunku do Nymfy. Jeśli autor audycji uważa, że nagranie z TS rozmowy Amelii z jej ZNAJOMYMI, z którymi się trzymała jeszcze przed związkiem z tym pato gościem, jest w celu zemsty na Szymonie, że to wszystko było zaplanowane, to ja nie wiem gościu, ale idź poszukaj mózgu, bo Ci chyba wypadł. Ta rozmowa pokazuje właśnie jak Nymfa była traktowana i jak ją skrzywdził." 1 Tutaj mamy listę "domniemanych" grzechów Isamu, na podstawie, których będzie później implikowane uzasadnienie słuszności kradzieży. 2 Domaganie się szacunku dla drugiej osoby, osoby która nie reprezentuje sobą nic czym może ten szacunek wzbudzić, czyli klasyczne TRZEBA SZANOWAĆ KOBIETY BO TAK, przeniesione na konkretny przypadek. 3 Wyzwiska względem autora filmu (Marka), z braku logicznych argumentów, którymi można by zawalczyć z argumentacją zawartą w audycji, czyli jak mała dziewczynka na podwórku krzycząca na kolegę, który nie przyznał jej racji "Jesteś gupi, jestś gupi, jesteś gupi, poskarżę się mamie" < to o czym wielokrotnie było mówione kobiety mają mentalność dzieci i używają dziecinnych argumentacji, bardzo niewiele z nich wybija ponad ten poziom. "Nie słyszysz emocji w jej głosie i wołania o pomoc, bo już sobie nie radzi? Skoro tak namiętnie upierasz się, że okradała Szymona bez jego zgody i wiedzy, to pomyśl przez chwilę. Ich dziecko urodziło się w marcu zeszłego roku, a po paru miesiącach były już wyprowadzki. Po jej profilu na instagramie wnioskuje, że nie mieszkała z Szymonem od września (wrzucając fotki udostępniała lokalizacje miasta, w którym obecnie mieszka). Ile w takim razie miała szans na zabranie mu tych dużych pieniędzy? Skąd wiesz czy przez te miesiące Szymon wysyłał pieniądze na dziecko?" 1 Emocje najważniejsze 2 Wiktymizowanie samicy za wszelką cenę, w ramach kolektywu, tworzenie bezpodstawnego i nie popartego argumentami czarno białego obrazu sytuacji. Już kiedyś pisałem na ten temat, loszki biorą stronę innych loszek zawsze, chyba że wzięcie jej strony zagraża jej osobistym interesom. 3 Jest fanką Nymfy, skoro tak skrupulatnie śledzi jej profil i przeżywa dramy. UWAGA UWAGA DOTARLIŚMY DO ARCYCIEKAWEGO FRAGMENTU: "W styczniu widać, że znowu razem mieszkali. Mogła wtedy wziąć ten tysiak więcej. Każdy chyba by zauważył, że mu kasa z konta znika, a z pewnością ten łasy na hajs gnojek. Gdyby trwało to Bóg wie ile i miał coś przeciwko to by zareagował. Gdybyś też miał cokolwiek szacunku do kobiet, a przede wszystkim samotnych matek i do tego w zaawansowanej ciąży, nie poruszał byś tego tematu." 1 Znowu razem mieszkali czyli na 99% otrzymała od Isamu drugą szansę. Zapewne było udawane przepraszanie i sypanie głowy popiołem. Nieświadomie uzyskaliśmy też dodatkową informację od fanki Nymfy, że ten powrót miał na celu dobranie się do zasobów finansowych faceta, czyżby owe podbieranie pieniążków było wcześniej zaplanowane? 2 Ponowne domaganie się bezwarunkowego szacunku dla drugiej osoby z racji tego, że posiada określone organy płciowe. Nie dziewczynko, nie szanuje się drugiej osoby za to, że urodziła się z waginą, można ją szanować za osiągnięcia zawodowe, postawę moralną czy inne pozytywne przymioty, których tutaj ewidentnie brak. 3 Próba zamknięcia ust ulubioną argumentacją "ona jest w ciąży to jej więcej wolno/ wszystko wolno", co przewijało się kilkukrotnie i pod audycją Isamu. I znów domaganie się szacunku dla jakiegoś kolektywu, w tym wypadku są nim "samotne matki", co jak wiadomo jest typową loszko argumentacją. Samotna matka może być wspaniałą osobą, a może by ludzkim śmieciem, kwestię indywidualne więc nie szanuje się wszystkich "samotnych matek", tylko można szanować konkretną samotną matkę i to nie ze względu na to, że jest samotną matką tylko na określone przymioty, bo akurat poczęcie dziecka jest funkcją biologiczną taką samą jak wypróżnianie. Ba nawet mniej istotną dla jednostki z punktu widzenia funkcjonowania organizmu, bo wypróżniać trzeba się regularnie, a posiadanie potomstwa nie jest niezbędne do życia. Tak więc szanuje się człowieka za osiągnięcia/ przymioty posiadane, natomiast czy ten człowiek jest "samotną matką" nie jest istotne, bo to nie jest wartość sama w sobie tylko właściwość, którą posiada. "Temat Ciebie nie dotyczy, a jednak zależy Ci na oglądalności, popularności zdobytej czyjąś tragedią. Tak, bo to jest tragedia kiedy cały internet stoi murem i szczuje się na bezbronną osobę, która nie posługuje się bez żadną armią zjebów i bezmózgów, a których celem jest połechtanie isamu. Niestety ręka, rękę myje i tak paskudne charaktery się przyciągają i wspierają. Czekam na zaciążenie jego nowej ukrainki, która mówi, że już długo jest w związku z Szymonem, a związek Amelii i Szymona zakończył się w połowie marca." - całkowite zignorowanie faktu iż materiał, który się ukazał został stworzony przez Nymfę oraz wyemitowany za jej zgodą, więc to ona poddał go pod publiczną dyskusję, czyli klasyczne zamknij się bo masz inne zdanie niż ja. - epitety w kierunku osoby, które ma inne zdanie niż ona, znów syndrom małego dziecka. - Isamu ma paskudny charakter, a ty bierzesz go w obronę czyli bezpodstawne przeniesienie cech z jednej osoby na drugą, tylko dla tego iż stanęła w czyjejś obronie w konkretnej sytuacji. - Co ewentualna ciąża jego kolejnej partnerki ma z tym wszystkim wspólnego :> ? "Ciekawe ile czasu pukał te ścierę będąc w związku z Nymfą. I skoro była z nim 4 lata w związku to chyba go dobrze poznała, z pewnością lepiej niż Ty, czy ja. Jeśli jednak wybrała życie bez Szymona w gorszych warunkach i sytuacji finansowej to chyba musi świadczyć o tym, że ją źle traktował. Jeszcze Ci powiem, jeśli chodzi o jej kanał. Ona nigdy nie czuła się dobrze przed kamerą. Wolała robić chłopakom intra, montaże filmów itd. nawet po jej pierwszych wielu, wielu nagraniach widać jaka jest spłoszona i przestraszona." - inwektywy wobec osoby, której nie zna, tylko dla tego, że jest nową partnerką jej idolki (co w praktyce oznacza, że jest na wielu płaszczyznach lepsza łózko/ życie codzienne/ mniejsze spierdolenie charakteru << świetne powody do nienawiści prawda), tak naprawdę jest to hejt za to iż inna kobieta okazała się być lepsza w czym? no właśnie w czym? :> W byciu KOBIETĄ ^^ - usprawiedliwianie stanu "leżę i pachnę" czyli nieróbstwa i pasożytnictwa "Nie chodzi o to, że nie chciała nagrywać, bo jest leniwa. Lubi grać, a wie, że na tym może zarabiać, lecz widocznie większy dyskomfort jej to sprawiało niżeli przyjemność więc czemu ją tak źle za to oceniasz? Sam nie pokazujesz swojej twarzy i nikt Cię do niczego nie zmusza. Chciałbyś żyć w związku, w którym ktoś cały czas Cię poniża, nakłania Cię do robienia czegoś, czego nie chcesz? Chciałbyś być porównywany do psa i słuchać, że jest niego większy pożytek niż z Ciebie? te nagrania krążą po internecie." - dalszy ciąg usprawiedliwień nieróbstwa i pasożytnictwa :> - dziewczynko, jeśli to kiedykolwiek przeczytasz i uda ci się tego dokonać ze zrozumieniem, to pracy nie trzeba lubić (miłe jeśli się ją lubi), ale jak się nie ma innych opcji i dziecko na utrzymaniu to się idzie do jakiejkolwiek pracy, znam samotne matki, które zasuwają na dwóch etatach fizycznie, a twojej idolce nie chciało się posiedzieć przed kamerą, bo miała wszystko za darmo, żyła na cudzy koszt. "Wystarczy poszukać. Dla mnie wszyscy co ją tak obrażacie, poniżacie i gnębicie, jesteś zepsutymi osobami, osobami bez uczuć i jakiekolwiek współczucia. aha i jeszcze jedno, powiedz mi czemu Szymon nie spędził pierwszych urodzin ze swoją córeczką? to jest bardzo ważny dzień, w którym ojca nie powinno zabraknąć. Myślisz, że Szymon nie wie gdzie była mała? Myślisz, że Amelia zamknęła się z małą w bunkrze przeciwatomowym? Jakby mu zależało zrobiłby wszystko, mimo wszystko by spędzić ten dzień razem. Dla mnie jest tu wszystko jasne. "Jak Ci na czymś zależy - znajdziesz sposób, jeśli nie to znajdziesz przyczynę" " A tutaj mamy klasyczną zmianę tematu i wywlekanie epizodów z przeszłości, każdy kto był w jakimkolwiek dłuższym związku, niekoniecznie małżeńskim zna to z autopsji. Kiedy loszka coś spierdoli, a dyskusja dotyczy bieżącej sytuacji i konkretnego zdarzenia to zaczyna wywlekać zamknięte już epizody z przed miesięcy lub lat, które mają usprawiedliwić jej aktualne zachowanie. To nie ma nic wspólnego ze sprawą kradzieży! - nie był na urodzinach dziecka, więc można go okraść - nieładnie się do niej odezwał, więc można go okraść - ona jest w ciąży, więc jej wszystko wolni - ona na waginę, więc nie wolno jej krytykować - ona jest samotną matką, więc wszystko co czyni jest z założenia "dla dobra dziecka" Taki jest wydźwięk tego całego wpisu. Niech ktoś mi kurwa powie co za pacan dał im prawa wyborcze, to zrobimy zrzutkę, zbudujemy wehikuł czasu, cofnę się i własnoręcznie gościa uduszę :>
  21. 17 polubień
  22. 16 polubień
    Okej. Oddam ci za ten pierścionek. Przepraszam, że go zgubiłem, ale wiesz, zróbmy inaczej. Wisisz mi 400 złotych za zderzak, pamiętasz jak mi zniszczyłeś prawda kumplu? To już ci tą stówkę daruję, oddaj mi 300 i będziemy kwita. Numer konta masz? Aaa, usunąłeś, to już wysyłam smsem. Dzięki kumplu, że przypominasz, bo na śmierć bym o tym zderzaku zapomniał, taki gapa ze mnie...
  23. 16 polubień
    Witam. Jako, że się przedstawiłem, chciałbym w skrócie przestawić moją historię. Przyznam szczerze, że inni mieli gorzej, ale gdy jesteś dobrym dzieckiem, w złym miejscu możesz mieć lipę. Kiedyś mnie bardzo wiele rzeczy bolało z powodu "programowania religijno-społecznego". Wszystkiego wzorce, które miały za zadanie wychować mnie na porządnego człowieka, zrobiły mi sieczke w głowie i wpoiły niesamowitą ilość kłamstw. Rodzice, niby dbali o mój byt, ale co z tego, skoro mnie do tej pory poniżają, starają się za wszelką cenę mi wmówić, że jestem nikim, zabić przejawy mojej indywidualności, a także potępiają mój światopogląd. Dodajmy do tego, że ojciec jest... jaki jest, matka poszła w jego ślady i mam wrażenie, że byłem chowany w patologicznej rodzinie. Całe szczęście, że mam brata bliźniaka, bo czuję dzięki temu, że ktoś mnie kocha i mam dla kogo żyć. Jest jeszcze starszy brat, ale... On poszedł w melanż i pewne nawyki siedzą w nim do dziś, mimo iż założył rodzinę. Do tego dochodzi białorycerstwo ojca i starszego brata. Jednak zanim założył rodzinę, starał się zastąpić mi ojca, który był tak pochłonięty pracą, że nie miał dla nas czasu. Następstwem było wykorzystanie mojej osoby do różnych czynności i wyładowanie nerwów, urojeń na najsłabszych. Potrafiłem usłyszeć stek wyzwisk lub dostać " kopa" za to, że nie posłodziłem herbaty. Jednak krzyki, upodlenia, depresja matki, z nerwicowany i obojętny ojciec, a do tego brat, który lubił sobie popić lub przypalić nie tylko papierosy, skutecznie zablokowali mój rozwój. Sam fakt, że miałem swoje pasje i inaczej myślałem od innych powodował, że byłem wyśmiewany i odtrącony. Wszyscy do tego uznają mnie do tej pory za dziwaka, ponieważ staram się nie pić ( w mojej rodzinie alkoholizm jest chyba dziedziczny), nie palę( choć próbowałem, ale na szczęście się nie wkręciłem), a do tego kolega, który miał za sobą wizytę w zakładzie penitencjarnym, nie mógł uwierzyć ( jak i wszyscy inni znajomi), że nigdy w życiu nie pchałem białej suki do nosa( uwierzył, gdy odmówiłem mu belki mefiego). Z kobietami zaliczyłem same porażki, choć... Po moim wielkim przebudzeniu rzuciłem pannę, która zrobiła ze mnie pantofla, a ostatnio nie dałem się zmanipulować pannie, która chciała się ze mną bzykać lub niszczyć mi życie związkiem. Do tego doszły przeróżne porażki w życiu szkolnym, towarzyskim, zawodowym. Po części z mojej winy, bo uwierzyłem w to co mówią inni, czyli jestem zerem itd. Na szczęście, nieszczęście w zeszłym roku poczułem, że spadłem na dno. Psychicznie byłem w rozsypce. Nie miałem kasy. Popadałem w paranoje, gdy myślałem o swojej przyszłości. I pewnego razu, po tym jak nie przespałem całej nocy, postanowiłem pobiegać i w sąsiedniej wiosce spotkałem pijanego ziomka, który chciał wsiadać do auta, ponieważ planował kupić alkohol. Los sprawił, że on wsiadł do auta, ale jako pasażer. Płakałem cały dzień, gdy sobie myślałem, co by było gdybym, się nie zjawił, bo wcześniej pokłócił się z bratem, a dodając do tego beznadziejną pogodę i fakt, iż na danym odcinku drogi, feralnego dnia było 6 wypadków, cieszę się, że mogę go jeszcze spotkać. Po tym zdarzeniu poczułem, że jestem coś warty i uśmiecha się do mnie pozytywna karma. W następstwie znalazłem pracę, wspomagam finansowo rodziców, wybaczyłem złe rzeczy innym, później wybaczyłem sobie. Wychodzę na ludzi. Już nie jestem taki wystraszony, introwertyczny, nieśmiały, jak dawniej. A teraz moje życie idzie w dobrym kierunku. Czasami prześladuje mnie negatywna energia, ale staram się z tym walczyć, abym zachował pogodę ducha. Uważam też, że wszystkie porażki, które mnie dotknęły, czegoś mnie nauczyły i miały swój cel. " Kobietopedia", felietony pana Marka, komentarze użytkowników, z tego zacnego forum, spowodowały, iż nabyłem niezbędnych podstaw, których nie przekazali mi rodzice. Dlatego jestem wdzięczny Waszej społeczności. I nie zamierzam się poddawać w poszukiwaniu prawdy i godnego życia.
  24. 16 polubień
    @Pawel1978 @lola123 Przecież większa część tego forum z moderacją na czele to sfrustrowani, niedojrzali, skrzywdzeni przez kobiety dzieciaki z pryszczami na czole, bez pracy i perspektyw. Nie mamy co robić więc całymi dniami przesiadujemy w internecie, na forum i wylewamy żale, bo nie mamy najmniejszej szansy zaruchać i tutaj sobie to racjonalizujemy. A no i oczywiście mieszkamy z rodzicami i nie mamy kasy. Takie biedaki cebulaki, w dodatku prawiczki, laski widujemy tylko w formacie .jpg. Nie warto w tym uczestniczyć. Naprawdę. (Zrobiłem to za Was, w końcu i tak by padło) Nara
  25. 16 polubień
    Dziś w cyklu chujnia na sobotę zamieszczam wpis z grupy fejsikowej podesłany przez jednego z was, dzięki @Mariuszsoq za materiał. Komcie pod wpisem też fajne, więc zostawiam dla potomności. Tak więc dziś nie będę tłumaczył z loszkowego na polski, a zwyczajnie zamieszczam wpis, w którym schemat goni schemat. Jest on znakomitym zobrazowaniem sposobu myślenia naszych kochanych pań. To może w punkcikach: 1 Jest z chłopakiem w związku od trzech lat i dobrze im się układa (zwróćcie pilną uwagę na czym polega to dobre układanie się - kroję go z kasy, on na mnie zapierdala, a ja robię co chcę << to zazwyczaj oznacza gdy loszka mówi, że układa jej się w związku, zapamiętajcie sobie raz na zawsze wasza kasa + jej samowolka = udany związek) 2 Zostawił ją chłopak, w którym była zalofciana i wskoczyła od razu na beta orbitera, nie chciała być sama. Strach przed spadkiem pozycji w grupie, strach przed brakiem źródła utrzymania - kolejny schemat. 3 Facet jej ufa i robi dla niej wszystko, kupuje co chce, a ona go nie kocha jest z nim dla kasy. Co więcej ona wie, że on traktuje relację poważnie i to wykorzystuje. 4 Pracuje ciężko, a ona hula za jego kasę i zdradza go regularnie z różnymi facetami. Kolejny schemat - prosta droga do tego żeby zostać frajerem (nieświadomym), który nie spłodzi ale wychowa. 5 Facet tyra, Karyna cały tydzień imprezuje na jego koszt, zdradza go i okłamuje, nie pracuje skoro ma czas na codzienne imprezy. 6 Dodatkowo mieszkają w jednym mieście, więc wszyscy znajomi wiedza, że jest rogaczem, ni da się być z kimś w związku przez 3 lata, regularnie łowić gachów na mieście w taki sposób żeby otoczenie o tym nie wiedziało. Klasyczna sytuacja wszyscy wiedzą tylko nie główny zainteresowany. 7 Ona jest przekonana, że by jej wybaczył - pełne poczucie bezkarności. 8 Pisze, że jest jej źle z tym co robi << pod publikę wszystko inne w tym wpisie świadczy o tym, że jest dokładnie odwrotnie i jest z tego dumna. 9 Wie, że się z nim nie zestarzeje - intensywnie szuka lepszej opcji. 10 Nie może sobie pozwolić na bycie singlem - nie była by w stanie utrzymać samodzielnie takiego poziomu życia. 11 Ostatnio podłapała nową gałąź ale nie jest jej pewna więc nadal trzyma się tego biedaka. Małe podsumowanie: - trzy lata okradania faceta i okłamywania go - życie na czyjś koszt - czyli pasożytnictwo w najczystszej postaci - ciągłe zdrady i afiszowanie się z nimi w mieście, w którym żyją czyli kompletny brak szacunku do partnera i dążenie do publicznego upodlenia go - poczucie bezkarności, ZAPAMIĘTAJCIE RAZ NA ZAWSZE !!! WASZA DOBROĆ I HOJNOŚĆ TO WYWOŁUJE, nie wywołuje wdzięczności, przywiązania, chęci odpłacenia dobrem za dobro, wywołuje pogardę do was, poczucie bezkarności i czyni z was ofiarę - deklarowanie kontynuacji tej relacji, a ewentualne zakończenie jej jedynie gdy się znajdzie ktoś lepszy Schemat goni schemat i schematem pogania. I pytanie do was, co facet zrobił źle, jakie błędy popełnił i jak taka relacja powinna wyglądać?
  26. 15 polubień
    To nie jest Twój kolega, bo tak się zachowuje pasożyt a nie kolega. Niestety, ale już go nie wychowasz - co byś nie zrobił (przyjął postawę uległą i oddał siano za pierścionek, czy staniesz się agresywny) i tak "kolega" będzie Cię nienawidził i miał żal o wszystko do Ciebie. Ta znajomość jest już stracona, ale lepiej żeby ten pajac cierpiał że go rzekomo okradłeś, niż miał rechotać że zrobił z Ciebie frajera; czyli piszesz smsa o kosztach zderzaka, i żeby odjął koszt pierścionka i kiedy Ci zwróci pieniądze. O hajs za podwózki nie żądaj spłaty, bo to żałosne - ale zderzak to zderzak. Jak już stracisz znajomość z gościem (kulą u nogi, pasożytem), to zapisz się na zapasy, boks albo MMA, zacznij podwyższać samoocenę, a do domku nad jeziorem nie zapraszaj frajerów tylko mnie z Braćmi :>
  27. 15 polubień
    Oraz z jeszcze jednej sprawy. Rzeczone jędrne cycki się dostaje za nic. Ot loteria genowa. Ciach - cycki są. Wkład własny posiadaczki cycków - zerowy. Natomiast na przysłowiowe 5 zł, metry kwadratowy lokum czy konia mechanicznego samochodu trzeba zasuwać. I nie ważne jak, trzeba coś dać od siebie. Coś osiągnąć, coś udowodnić. Zarobić. Cycki nie wymagają postawy aktywnej, wystarczy pasywna. Zero wysiłku. Zasoby, których wymaga statystyczna kobieta od mężczyzn wymagają postawy stricte aktywnej. Maks wysiłku. S.
  28. 15 polubień
  29. 15 polubień
    Samiczki mają mokro jeśli w danej chwili jesteś najlepszym dostępnym towarem. Nie ważne czy masz super auto czy jeździsz busem. Czy jesteś lekarzem czy spawaczem. Czy masz 185cm i kwadratową szczenę czy 170cm i bojler. Wybierają najlepsza daną opcję na tą chwilę, ale to już było poruszane setki razy. Co prawda schematy istnieją i utarło się, że samiczki marzą o lekarzach i prawnikach gdyż są to według nich pewne i dobrze płatne zawody. Do tego rodzice samicy, gdy dowiedzą się że ich córcia ma chłopaka lekarza trąbią o tym na całą wieś i ubijają świniaczka, żeby godnie przyjąć nowego syna w rodzinie. Jednak kim byś nie był i czego byś nie miał, zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Bądź milionerem, zacznij zabierać ją na przyjęcia a tam pozna inne kobiety - żony miliarderów, które będą patrzeć na nią jak na biedaczkę bo nie ma jachtu za 150 milionów. Szybko okaże się, że jesteś w jej oczach nieudacznikiem. Dlatego robienie czegoś pod samice mija się z celem, musiałbyś dzień w dzień podwyższać poprzeczkę, na co to komu? Zresztą znudzone żonki obrzydliwych starych bogaczy i tak marzą o tym młodym opalonym ogrodniku który śpiewa hiszpańskie piosenki kosząc jej trawnik Ja się wyleczyłem z imponowania cipkom. Gdybym by sam to one musiałaby mi zaimponować. A czym może zaimponować teraz przeciętna Klaudia poza fotkami z psim ryjem na fejsie?
  30. 15 polubień
  31. 14 polubień
    Loszki niszczą mężczyzn jedzeniem! „Świnie przy korycie” Witam obserwuję od dawna to zjawisko na przykładzie mojej rodziny i znajomych jest to przejadanie, karmienie na siłę dzieci i facetów. Ciotki,babcie,siostry tuczą dzieci które wyglądają jak „maskotka opon Miszelin” ,kiedy dzieci odmawiają dalszego jedzenia ciotka odpala TV i mówi do dzieciaka długo i jednostajnie jakąś historie „hipnoza” dzieciak na chwile się „zawiesza” i wyłącza mu się wolna wola, może jeść dalej . Pewna dziewczynka została doprowadzona do takiego stanu że wyglądała jak „klon” babki . Dla osób dorosłych jest „poczucie winy” zjedz żeby Babci nie zrobić przykrości , lub Ciocia się tak napracowała przy tych potrawach . Miśki i biali rycerze ,próbują cię namówić „ Co tak mało? Na takiego chłopa jak ty? … weź więcej ! Halina dołóż mu więcej, jedz nie krepuj się ” Kiedy zwrócisz uwagę siostrze,ciotce że niszczy dzieci to zaczyna się mega ujadanie. Rozumiem że loszki chcą utuczyć faceta po ślubie ale dlaczego niszczą swoją rodzinę? Dzieci,młodzież? Czy jest to jakaś szeroko zakrojona akcja niszczenia mężczyzn ? Wiadomo ,że żarcie prowadzi do „otępienia” coś ala narko człowiek nie ma sił żeby czytać, czy rozwijać się. Ukryta Agresja? Na szczęście Ja i brat cioteczny wyrwaliśmy się z tej patologi . Macie jakieś doświadczenia?
  32. 14 polubień
    Tysiące lat ewolucji i kształtowania człowieka napędzanego pierwotnymi instynktami, którego głównym celem jest przetrwać i się rozmnożyć - ale chuj tam, wszystkiemu winne rozwody i alkohol. Znam mnóstwo kobiet wychowanych w normalnych pełnych rodzinach i jakoś wszystkie przejawiają wspomniane w artykule zachowania. Nie wspominajac o chwalonym przez Ciebie Zachodzie, gdzie laski odpierdalają większe cyrki niż te nasze karyny. Z całym szacunkiem chłopak, ale ty naprawdę nie wiesz o czym piszesz. Im lepsza sytuacja ekonomiczna, tym mniej stabilne związki - kobiety nie muszą żyć z facetami, mogą od nich odejść a i tak sobie poradzą. Na Zachodzie w niektórych krajach nawet 60-70% małżeństw się rozwodzi, u nas "tylko" 40%. Każda kobieta leci na hajs, ale tutaj nikt nie mówi, że lecą tylko na $$$. Uroda, pewność siebie czy gadane to też istotne czynniki, nie zmienia to faktu, że kobiety wbrew pozorom mózg mają i potrafią się domyślić, że wychowanie dziecka i fajne życie kosztuje, stąd każda pani planująca założyć rodzinę zwraca uwagę również na pieniądze. A najlepsze, jak słyszę "ja nie lecę na hajs" od kobiet, które biednych facetów widziały, ale u koleżanek: 1 koleżanka - "dzisiaj my kobiety nie lecimy już na dupków, teraz właśnie wolimy dżentelmenów" - jej fagas to gangsta, ma znajomości mafijne i kumpli w pierdlach, zarabia kilka-kilkanaście tys. miesięcznie, koks z siłowni, nieprawdopodobnie pewny siebie, napierdala każdego, kto krzywo na niego spojrzy, kiedyś pobił policjanta w trakcie kontroli drogowej, bo ten mu zaczął pyskowac. 2 koleżanka - "hajs wcale nie jest najważniejszy, może i niektóre faktycznie lecą na pieniądze, ale nie wszystkie" - jej chłopak jest kilka lat starszy, ma firmę, 3 mieszkania. Jak kiedyś z nią gadałem chwaliła mi się, że z nim wszystko jest takie łatwe i proste, że ona w ogóle się niczym nie martwi...
  33. 14 polubień
    I gdzie są teraz te wspaniałe niewiasty, które nie lecą na kasę tylko na wspaniałe wnętrze? Zbudowałeś sobie, z którąś życie, zestarzałeś się, odchowałeś dzieci, przeżyłeś sielankowe 30 lat np.? Niech zgadnę .... poszły w pizdu do faceta z zasobami
  34. 14 polubień
  35. 14 polubień
    Mam obecnie 34 lata. W wieku 20-30 miałem kilka normalnych zwyczajnych związków, jedne dłuższe, inne krótsze, nic szczególnego. Ale zawsze to ja byłem porzucany, zostawiany, zawsze one odchodziły. Fakt, że zawsze mierzyłem bardzo wysoko i ja raczej przeciętny chłopak zawsze byłem z pięknościami 10/10 (choć to oczywiście subiektywne). Nie rozumiałem co robię nie tak, gdy starałem się im dogadzać, robić dla nich wszystko, być tym białym rycerzem. One mnie zostawiały po pół roku, po roku, po 2 latach chyba najdłużej. Mówiły że nie są gotowe na poważny związek itd, że potrzebują być same itp, a co się okazywało - zawsze po miesiącu już były z kimś nowym, kimś przystojniejszym ode mnie, z lepszym autem, lepszym mieszkaniem i lepszymi zarobkami. Zacząłem ogarniać co się dzieje dopiero w wieku około 30stki. Może dlatego, że większość znajomych już było w stałych związkach, po ślubie. Zacząłem obserować, że okazuje się że wszystkie te podchody kobiet są tylko po to by złapać jak najbogatszego faceta, żeby się ustawić za jego pieniądze. Nagle po ślubie się okazuje że kobiety rezygnują z pracy, albo jeśli pracy nie miały i szukały - przestają szukać, albo natychmiast chcą dziecko = rezygnują z pracy, itd. Nagle zauważyłem, że moi koledzy po ślubie mają o wiele gorsze życie niż przed. To był pierwszy moment gdy zacząłem się nad tym zastanawiać. Po 30stce już coraz bardziej uważałem na kobiety. Przykładów mógłbym opisać wiele, ale przytoczę tylko jedną historię (może inne opiszę później). Ja - wtedy świeżo po 30stce, ona ciut przed 30stką. Poznaliśmy się typowo przez znajomych, mniejsza z tym. Nic o niej nie wiedziałem, ale dziewczyna 7/10 więc ładna, także po wymianie numerów trochę pisania i spotkania na kawę. Spotkań było wiele. Na początku ją poznawałem, później niedowierzałem że ona taka jest, więc jeszcze kilka razy się spotkałem z nią. Zanim to zakończyłem. Opiszę kilka faktów o niej, czego się dowiedziałem od niej samej: - kobieta lat prawie 30 , nigdy w życiu nie pracowała, jest na utrzymaniu rodziców, mieszka z nimi (nie są bogaci, przeciętna rodzina z bloku z osiedla z lat 70) - nigdy nie była w związku, podejrzewam że zawsze pojedyncze randki i faceci uciekali gdy bliżej ją poznali, w sumie jak ja - całe dnie spędza na oglądaniu filmów , bardzo chętnie o tym opowiada i w zasadzie nic poza tym nie robi - opowiada cały czas co sobie kupiła (nie są to jakieś wielkie kwoty, nie jest rozrzutna, ale samo to że chwali się na co wydaje pieniądze rodziców) Jej podejście do mnie (i do facetów ogólnie): - rozmawialiśmy o tym kilka razy, ona uważa że to facet ma pracować i utrzymać rodzinę, a kobieta absolutnie nie powinna pracować, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - podpuściłem ją i zapytałem jak sobie wyobraża dzielenie się rachunkami i wydatkami na życie, skoro nie zamierza pracować, odpowiedziała że to kobieta powinna trzymać całą kasę którą facet zarabia i powinna wydzielać na co trzeba wydać, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - seks... jaki seks... ogólnie tego tematu unika - jak najszybciej ślub i dziecko A teraz kilka faktów z naszych spotkań: - na pierwszym spotkaniu oczywiście ja płaciłem za wszystko, na kolejnych też się starałem, choć coś mnie tknęło gdy ona zawsze wybierała najdroższe rzeczy z menu (restauracje, kawiarnie), np. pytałem ją na co ma ochotę sugerując wybór napoju bo umawialiśmy się na kawę, to ona na to "a ja bym zjadła obiad" - jak się umawialiśmy na kolejne spotkanie, to niby żartem mówiłem "ostatnio ja Cię zapraszałem, to teraz Ty zapraszasz" - od razu zaczęła przeciągać datę spotkania, odkładać, a jak ja zapraszałem to każdego dnia miała czas - kilka razy powiedziała coś w stylu - uwaga to naprawdę cytat - "ooo otworzyli nową restaurację niedaleko, musisz mnie tam zaprosić" - nie powiedziała, że może byśmy tam poszli, może się tam wybierzemy, itp, tylko musisz mnie zaprosić. I to nie była jednorazowa sytuacja, wiele razy tak mówiła. - kilka razy też mówiła: może zabierzesz mnie na wycieczkę do Krakowa/nad morze itd? chodziło jej o wspólny wypad na weekend, ale wprost sugerowała że ja mam za wszystko zapłacić, nie mówiła "może sie wybierzemy" tylko "może mnie zabierzesz" , więc nigdy taki wypad nie doszedł do skutku... Mógłbym tak jeszcze wymieniać dalej przykłady jej zachowania. Ja już po kilku spotkaniach wiedziałem, że pora uciekać, ale z czystej ciekawości spotkałem się jeszcze kilka razy, nawet za cenę tej kawy, po prostu mnie to śmieszyło - a że w ogóle nic do niej nie czułem to mogłem obiektywnie obserować zachowanie typowej kobiety:) Potem zakończyłem znajomość, ale.................. ona się we mnie zakochała:) Tak mi napisała i nie odpuszczała przez długi czas:) Na szczeście po ignorowaniu jej w końcu odpuściła. Śmieszna historia i dała mi dużo do myślenia o kobietach.
  36. 14 polubień
    Rozumiem czyli cały czas męczysz się z dziewczyną o której pisałeś między innymi tutaj: tutaj: tutaj: tutaj: I tutaj też: Ile jeszcze tematów o tej dziewczynie założysz? Wygląda na to że pisanie pisanie braci w Twoich tematach jest bezcelowe. Nie chcesz niczego zrozumieć. Chyba nikt tyle rad nie dostał co Ty. Tak bardzo masz wyjebane na te wszystkie rady które od nas dostałeś. Przykro mi to stwierdzić ale nie szanujesz nas. Bądź w końcu mężczyzną!
  37. 14 polubień
    Ponoć to, co najczęściej słyszą star-upowcy w Dolinie Krzemowej, to słowa - "it's OK to fail". Zmienia podejście do porażek, podobnie jak dźwięczący mi w głowie od dzieciństwa cytat przypisywany (chyba niesłusznie) Edisonowi, który miał o wymyślaniu żarówki powiedzieć - "Nie poniosłem klęski. Odkryłem tylko 10 tys. błędnych rozwiązań". Ponoć dalszy ciąg brzmiał - "Co by było, gdybym zakończył na ostatniej porażce?". Błędy i niepowodzenia są tym, co również czyni nas takimi, jakimi jesteśmy. Podejdę więc do tematu trochę z innej beczki. Błędy i porażki są nieuniknione. Natomiast powinniśmy budować arsenał umożliwiający ograniczanie ich negatywnych skutków wraz z z doskonaleniem zestawu detektorów ściemy czy manipulacji ze strony świata zewnętrznego. Dodam więc jeszcze od siebie: - Budowanie poczucia wolności (i autonomii) - tu mam na myśli jej zrozumienie i diagnozowanie sytuacji w których jesteśmy niewolnikami: uczuć, zbyt drogiego auta, używek, szefa, toksycznej relacji czy niedostatku. - Wszechstronne wykształcenie i ciągłe samokształcenie. Moim ideałem jest (może i zmitologizowany) tzw. "człowiek renesansu". Pobudzony ciekawością świata, o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach typu języki, literatura, muzykowanie, technologie - ogólnie nauka i sztuka. IMO trudno cieszyć się życiem mając umysłowość fistaszka, choćby ten nie wiem jak był zasobny. - Unikanie decyzji trudno- i nieodwracalnych o długofalowych skutkach (przypadkowe rodzicielstwo, kredyty, narkotyki etc.) - Pewien dystans do samego siebie. Trochę jak z moim graniem na gitarze, jestem w tym do dupy, ale kocham to robić
  38. 14 polubień
    Napiszę wam dialog, który się wywinął między mną a moją dziewczyna. Troszkę o niewiaście – 18lat, liceum, 9+/10 – co tydzień jakiś szajbus wysyła jej zdjęcie członka. Mówi, że jakby zapisywała to by miała już sporą kolekcję. Miałem sporo ładnych kobiet, ta jest bardzo dobra, co mi się podoba niezmiernie. Ale jest to relacja na teraz luźna, za mało wspólnego mamy jak na teraz, zresztą zobaczymy co ja z tym zrobię. I rozmowa: -Wiesz, mój były do mnie pisze… -Pokaż mi go <pokazuje na FB – ogólnie jej rówieśnik 18 lat, rurki, długa grzywka – coś jak ja w gimnazjum, znam ten typ mentalny – romantyk, introwertyk, „będzie o nią walczył” bla bla bla> -Co tam pisze do Ciebie? -A wiesz, że tęskni, co u mnie – wiesz, standard. -Daj mu jak chcesz -COOOOO? -Daj mu jak chcesz, nie mam z tym problemu -Chyba oszalałeś! -Słuchaj, widzę jak bierzesz go na sentyment. Pewnie Twoja pierwsza poważniejsza miłość lub coś w tym stylu. Daj mu z litości, sentymentu ostatni raz, potem patrz jak mimowolnie będziesz go przyrównywać do mnie i jak na końcu będziesz nim gardzić, bo jest słaby. Szukasz silnego faceta w życiu – czy tego chcesz czy nie – a nie pizdy, z którą będziesz szczęśliwa. Wiesz dobrze o co mi chodzi. W tym momencie rozmowa się kończy na dłużej, widzę że poczuła się troszkę „dziwnie”. Troszkę jakbym nazwał ją „dziwką” ale z drugiej strony jest bardziej zaskoczenie „jak mogłem?” Śpimy razem w nocy i słyszę: -Ty mnie doskonale rozumiesz… -Z czym dokładniej? -Z tym byłym co Ci mówiłam… -Aha -Nie muszę przed Tobą udawać, że jestem dobra i te gówna o miłości coś dla mnie znaczą. Ty mnie rozumiesz. <Ja się nie odzywam, bo padnięty jestem po dwóch treningach tego dnia> 5min później -Zawsze się bałam, że zła jestem czy coś, bo tak myślę i czuję, a nie inaczej. Że kręcą mnie Ci pewni siebie i z problemami, a nie dobrze wychowani z dobrymi ocenami. <Ja w śmiech> -A co ja mam za problemy? :> -No właśnie <moje_imię>, Ty nie masz słabości. -Już się nie podlizuj tak W tym momencie dobiera się do mnie, zbliżenie spektakularne, mam wrażenie, że coś puściło w niej i zrzuciła łańcuchy. Drze się jak poparzona, chcę zobaczyć minę sąsiadów jak ich spotkam na klatce...UF. Jak widać na moim przykładzie, lektura forum POMAGA. Dla mnie jest dźwignią w działaniu, której nie posiada nikt w moim przedziale wiekowym, bo w końcu wiem JAKIE SĄ REGUŁY GRY i dzięki temu WIEM JAK ZDOBYWAĆ TO CO CHCĘ. Coś pięknego, po wielu latach babrania się w błocie i gównie, czyli białorycerstwa, móc mieć wyjebane, a zarazem posiadać przyjemne efekty.
  39. 14 polubień
    @JorundCzy tą zasadę stosujesz we wszystkich aspektach swojego życia? Tzn, że jak gościowi wystaje portfel z kieszeni to go sobie bierzesz bo jak nie ty to ktoś to na pewno zrobi. Albo się ma zasady albo się ich nie ma.
  40. 13 polubień
    Dzisiaj zadzwonił do mnie znajomy z prośbą o pomoc w pewnej sprawie (mała pożyczka pieniężna). Odmówiłem grzecznie niewzruszonym głosem do słuchawki. Dlaczego? Z osobą tą miałem kiedyś dobry kontakt na stopie koleżeńskiej. Wiele razy pomogłem mu w pewnych kwestiach, również pożyczając pieniądze. Niestety ta osoba nie wywiązała się wobec mnie z tych kwestii do końca, nie wielkie sumy ale ... Ponadto Wasz Brat Senna był kiedyś w niezłych kłopotach i ta osoba mogła mi pomóc, wiedziała o moich problemach i mimo, to olała mnie. Nie byłby to wielki wysiłek dla tej osoby aby wtedy mi pomóc ale mniejsza o to. Na szczęście, o nic nie poprosiłem mając przysłowiowy nóż na gardle z czego dzisiaj jestem dumny. Wychowany przez matkę bez ojca miałem jebany wzorzec pomagania innym, uczynności, wyrozumiałości dla innych i darzenia innych zaufaniem. Sam nie wiem skąd to kurestwo się wzięło i nie chcę wiedzieć. Kiedy dostałem parę razy mocno po dupie zrozumiałem, że jestem frajerem i dokładnie przyjrzałem się wzorcom i je przepracowałem. Oczywiście skłoniły mnie do tego jak najczęściej bywa doświadczenia życiowe. Jeżeli krzywdzisz siebie pomagając komuś robisz bardzo źle. Więc Bracia wbrew temu co być może macie w głowie zapamiętajcie sobie raz na zawsze do końca życia: Jeżeli ktoś Was o coś prosi (np pożyczka pieniężna) z automatu macie mu odpowiedzieć - nie -. Ludzie to egoiści, każdy jest egoistą, każdy. Ja jestem egoistą, Ty jesteś egoistą. Wpojone wzorce uczynności i pomocy innym są wbrew naszej naturze. Aby dobrze się zrozumieć pisze o sytuacjach kiedy Ty aby komuś zrobić potocznie mówiąc "dobrze" musisz ponieść tego jakieś konsekwencje - np utraty pieniędzy, zasobów, czasu. Działasz wtedy sam wbrew naturze. Nie robisz dobrze, bo krzywdzisz siebie pomagając komuś. Pomagać to nie dobrze dobrane określenie, powinno być dając się wykorzystać komuś pod przykrywką pomocy. Najpierw TY, Twoje sprawy, zasoby, czas, emocje daleko później sprawy innych, prośby innych, emocje innych. I tylko wtedy jeżeli Cie na to stać. Pasożyty jak właściwie określa ich Marek nie mają żadnej litości, skrupułów, poczucia wstydu. Jak im raz pomożesz wyczują ofiarę i będą ja drenować. Wykorzystają Cię ile im pozwolisz i nie licz, że kiedykolwiek odpłacą się wdzięcznością. Oni nie mają poczucia wstydu. Więc wybaczcie, że pisze dość chaotycznie, późna pora.... ale po dzisiejszym telefonie pasożyta do mnie rozpoczynam post o asertywności i zdrowo pojętym samczym EGOIZMIE jak kluczu do prawdziwej męskiej postawy. Acha.... odmawiając poczułem się dobrze. Poczułem, że postąpiłem właściwie. Dla siebie, świata. Nie dałem się wykorzystać co skutkowałoby moim złym samopoczuciem, negatywnymi emocjami i najprawdopodobniej stratami. ( Nawet niedawno Marek miał audycje o asertywności. Nie chce powtarzać po Nim ale temat uważam za tak ważny, że napisałem tego posta. Jak ktoś kojarzy audycję można wrzucić linka)
  41. 13 polubień
    Szkoda, znaczy nie to, że chcesz bałamucić nastoletnie fotomodelki Szkoda,że chcesz się żegnać z forum, będzie to niepowetowana strata. Poziom i ilość merytorycznego materiału jaki wnosisz jest nieoceniona.
  42. 13 polubień
    Son's of a whore. Give me back my money.
  43. 13 polubień
    Na wstępie, proszę mi wybaczyć dłuższy post, niż zwykle. Spotkałem dzisiaj przypadkiem znajomą z dawnej pracy, przypadkiem weszliśmy na siebie, ona z dzieciakiem na zakupach, ja wracałem z kina. Tak się złożyło, że towarzyszył jej, nasz inny znajomy z tej samej pracy - inny dział, inne wszystko - w trakcie rozmowy okazało się, że są parą. Do czego zmierzam... Tak się złożyło, że miałem z tą dziunią taki typowy wakacyjny romansik, trwający 3 miesiące - ja byłem singlem jeszcze wierzącym w jakiekolwiek ostatki Biało-Rycerstwa - ona zaś, miała kryzys w małżeństwie i zastanawiała się nad rozwodem. Dzisiaj wiem, że szukała emocji na zewnątrz, ja korzystałem bo jako jeszcze Biały-Rycerzyk wierzyłem, że jej na mnie zależy, co pokazywała każdego dnia w pracy i po pracy; na piwie i w łóżku...słowem - zero tajemnic mieliśmy przed sobą. W tym miejscu warto dodać, że nie miałem wtedy jeszcze stanowiska liderskiego, zaś owa samiczka była na tym samym stanowisku co ja. Dziwiłem się, że między nami jest tak zajebiście, podczas kiedy w domu miała ciągły koszmar...bynajmniej wtedy wyznawałem takie myślenie - a teraz poczujcie w jakim g***nie siedziałem; owa samiczka miała dziecko ze swoim partnerem, nie mieli ślubu, wszyscy mieszkali u ojca dziecka, który wtedy był pośrednikiem sprzedaży nieruchomości a więc dobrze zarabiał. Dzisiaj wiem, że to ją przy nim trzymało - wtedy zastanawiałem się, czemu typa nie zostawi? Widzicie....Odlotowy, nie był kiedyś taki Odlotowy, jak teraz. Skończyło się tym, że się rzecz jasna zakochałem, ona niby też ale jednak postanowiła to zakończyć i jak każdy frajerzyk, wylądowałem w Strefie Przyjaźni - po niedługim czasie okazało się, że w między czasie spotkała się jeszcze z kilkoma facetami. Jakoś na Święta Bożego Narodzenia przyznała mi się, że jednak jej stały partner nie chce z nią być ale z uwagi na dziecko pozwala im mieszkać u siebie, po czym sam się wyprowadził do innej kobiety. Już w tym miejscu moje Biało-Rycerstwo powinno się skończyć, ja jednak tłumaczyłem to wszystko sobie, że ,,tak musiało najwidoczniej być" czy inny chłam w stylu ,,przeznaczenie..." czy ulubione loszkowe powiedzenie, że ,,nie byliśmy sobie pisani" Za kolejne pół roku, loszka odziedziczyła po majętnych dziadkach trochę szmalu, trochę na nowy start dostała od rodziców swoich oraz rodziców ojca jej dziecka - co za patola?! - ogarnęła własne mieszkanie, na obrzeżach miasta, zaczęła inwestować w swój rozwój i tak dalej. Oczywiście dalej mieliśmy kontakt, oczywiście ja dalej liczyłem, że może jednak mnie dostrzeże ponownie. A skąd! Dowiedziałem się później od niej, że żyje z gościem poznanym na studniach, pracującym w budowlance...a więc dzisiaj wiem, że znalazła łosia co jej po kosztach mieszkanie zrobi, wyremontuje, umebluje...tak też się stało. Wtedy jednak nastąpiły zmiany zawodowe u mnie i u niej - drogi nam się rozeszły. Dzisiaj powiedziała, że ten budowlaniec to nie było jednak ,,to" i go pogoniła - dzisiaj wiem, że wykorzystała samca do końca a gdy nie był już jej potrzebny, pogoniła go. Obecnie ma kolejnego faceta, który pracuje w byłej firmie, w której razem pracowaliśmy w jednym dziale. Jest z nim jakieś pół roku - najbardziej żal mi tylko jej dzieciaka, który obserwuje jak przy mamusi co jakiś czas znajduje się inny facet; nie dopytywałem o ojca dzieciaka - oczywiście od razu zaczęła wypytywać mnie o wszystko. Rzuciłem na odchodne kilka bajeczek, stwierdziła, że koniecznie musimy odnowić znajomość i poznać się na nowo. Numerami się co prawda wymieniliśmy ale nie sądzę abym się do niej odezwał - nie potrzebuje w życiu urozmaicenia w postaci czyszczenia komina, z g**na, które tam się znajduje - a tym by się skończyło. Kwintesencją końca mojego Biało-Rycerstwa, jest ubiegłoroczny dzień urodzin, kiedy odkryłem, że kobieta, z którą jestem dobre 2 lata zdradza mnie z moja gośćmi jednocześnie. Żebyście słyszeli jej tłumaczenia - koniec końców z jednym z tych gości się zaręczyła. To tyle ode mnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca - bardzo dziękuję, że poświęciłeś czas na tą historię.
  44. 13 polubień
    @Pyrrus - co za problem, biorą gówniaka idą na badania i wiadomo czy faceta czy nie, wszystko max miesiąc potrwa i nie mówię o pozbawieniu alimentów tylko o zawieszeniu, jeśli ojcostwo się potwierdzi gość zapłaci zaległe alimenty. Jeśli nie, niech loszka idzie do tego co spłodził, a nie do tego, którego próbowała ograbić, proste? :> Gorzej jak nie wie kto spłodził, ale to już loszki problem :> I z automatu zarzuty prokuratorskie za próbę wyłudzenia dla takiej pani :>
  45. 13 polubień
    No widzisz kocica, bo sympatia nie jest uczuciem, którym obdarzam kolektyw, tylko jednostki. Mogę czuć sympatię lub/ i szacunek, a nawet podziw do jakiejś konkretnej niewiasty, ale nie do kobiet jako ogółu. Jest to bezsensowne, nielogiczne i stanowiłoby podstawowy błąd w budowaniu relacji międzyludzkich. To są elementarne, proste rzeczy, których dziwnym trafem nie ogarnia 99% społeczeństwa i przez to jest jak jest.
  46. 12 polubień
    Dlaczego uważam, że Polska obecnie staje przed wielką szansą na rozwój i stanie się liczącym krajem w Europie? Po pierwsze: bezpieczeństwo i w miarę zdrowe wzorce kulturowe Nasz kraj obecnie znany jest jako ciemnogród, co nawet nie ma swoich zamachów . A tak poważnie, w tej chwili wygrywamy wszelkie rankingi jeśli idzie o bezpieczeństwo, czy zagrożenie zamachem terrorystycznym. Jest to ogromny atut. Raz, że jest to duży kop dla rozwoju turystyki. A dwa, świetna informacja dla inwestorów. To wszystko ma znaczenie, nawet sama informacja. Np. USA mogą sobie pozwalać na więcej (jak np. drukowanie dolarów), a i tak są nieustannie postrzegane jako potęga gospodarcza, na którą warto stawiać, dlatego że każdy wie że to największa na świecie potęga militarna, której nikt nie podskoczy. Szwajcaria jest traktowana jako gospodarczy azyl, gdzie zawsze warto przenieść swój kapitał, ze względu na prawie zerowe zagrożenie wojną, kłania się zarówno ich neutralność, górzysty teren i dobre uzbrojenie, plus oczywiście tajemnica bankowa. No a teraz Polska stała się krajem gdzie jest wyjątkowo bezpiecznie na tle Europy, można stawiać fabryki bez strachu że je ktoś wysadzi, albo podpali. I bynajmniej to się szybko nie zmieni. Społeczeństwo jest dosyć świadome, 70% Polaków jest przeciwko przyjmowaniu islamskich imigrantów. Na szczęście przeciw jest także obecny rząd. Dlatego PIS niewątpliwie wygra kolejne wybory, a PO, .Nowoczesna sami strzelają sobie tu w stopę. Więc przez najbliższe 6 lat to się nie zmieni. A w międzyczasie nastąpi "dożynanie watahy". Rząd PIS-u ładnie wyciął finansowanie wszelkiej maści Sorosowych organizacji z budżetu państwa. W najbliższym czasie stracą oni również prawdopodobnie tzw. fundusze norweskie, czyli pieniądze wpłacane do krajów UE przez kraje, które nie są w UE, ale są w Schengen, czyli Norwegię, Islandię i Liechtenstein. Wyobraźcie sobie cały ten hajs do tej pory zgarniała Fundacja im. Batorego, która następnie rozsyłała go według klucza: 100% na organizacje lewicowe, feministyczne, LGBT, pro-imigranckie itp. Ale PIS i prezydent Duda mówią tu basta. Tak dalej nie będzie. O problemach Gazety Wyborczej, która straciła państwowe wsparcie i leci na dno, już chyba wszyscy wiedzą. Przypomnę tylko o bojkocie konsumenckim, omijać szerokim łukiem sieć kin Helios, jedyne liczące się obecnie źródło dochodu Agory SA. Pozbawiona dotychczasowych przywilejów grupa zawiązała tzw. KOD. Jednak jedyne co udało im się osiągnąć to całkowita kompromitacja. Skompromitowali się zarówno Kijowski, jak i Petru, do tego pocałunek śmierci przez wsparcie inicjatywy przez takie "autorytety" jak Stefan Michnik, Jan Tomasz Gross, emerytowani SB-cy i ostatni hit, Kondrad M. lider KOD-kapeli, robiący oprawy muzyczny dla KOD-u został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na 6,5 roku więzienia za handel kobietami i zmuszanie do prostytucji, no comment. Poza tym jeśli już ludziom przeje się PIS to to zyska na tym np. Kukiz. Bo na kogo może niby zagłosować były wyborca PIS-u, jak nie na Kukiza lub podobną partię? Przecież nie na PO, Nowoczesną czy Partię Razem. Na młodzież również nie mają co liczyć. Wszak młodzież u nas stała się bardzo prawilna. Prosty schemat, młodzi ludzie mają dość mainstreamowych mediów, idą w Internet, a tam Korwin, Michalkiewicz, Max Kolonko, Cejrowski, Marcin Rola, Miriam Shaded etc. Jak grzyby po deszczu wyrastają niepoprawne politycznie portale, Ndie, Euroislam, Anty biały rasizm, Wmeritum, W Realu24, Pikio, Libertarianin.org, PodziemnaTV, Niezłomni.com, Prosto z mostu i wiele innych. Rozwinęła się prawdziwa "antylewacka" popkultura, czego owocem są memy i wstawki typu: beka z feministek, lewak na dziś, mistrzowie logicznego myślenia itp.. Panuje również moda na poszerzanie wiedzy ekonomicznej, stąd inicjatywy typu Instytut Misesa, Prosta Ekonomia, Kontestacja, Asbiro itp. No w i końcu mamy modę na patriotyzm. Wystarczy wyjść na ulicę a tam nie brakuje luda w koszulkach typu: "Żołnierze wyklęci", "Inka", "ŚWO", "Głupi, głupszy i KOD". Śmieszki z KOD-u, PO, Nowoczesnej, Partii Razem itp. mogą liczyć co najwyżej na wpierdol, a nie społeczne poparcie. Po drugie, gospodarka Istnieje w ekonomii takie określenie jak konwergencja: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwergencja_(ekonomia) Jest to mechanizm, który sprawia że biedniejsze kraje rozwijają się szybciej od bogatszych a w konsekwencji zaczynają je doganiać. Powodem jest: -Prawo malejących przychodów - najprościej mówiąc oznacza że kiedy inwestujemy w jeden czynnik, osiągamy prędzej czy później moment, kiedy już nie opłaca się dalej w niego inwestować. Przekłada się to na to, że małe firmy potrzebują o wiele mniej kapitału, żeby zacząć się rozwijać. I tak np. mając 100 tys. złotych mały biznes możemy baaaardzo rozwinąć, ale żeby zwiększyć obroty międzynarodowej korporacji o ogromnych dochodach taką kwotę możemy sobie wsadzić w buty, potrzebne byłby grube miliony. I analogicznie, w biedniejszym kraju potrzeba o wiele mniej kapitału, żeby go rozwijać. Tak więc opłaca się inwestować w "gospodarki wschodzące" tak samo jak opłaca się inwestować w startupy na rynku -Import technologii - czyli biedniejszy kraj może spokojnie ściągać maszyny, technologie itp. już sprawdzone i opracowane przez inne kraje i to coraz niższym kosztem Dlatego np. kraje azjatyckie po uwolnieniu swoich gospodarek zaczęły się dynamicznie rozwijać w przeciwieństwie do zamykających się na zachód Korei Północnej i krajów Afryki. Polska trochę sama sobie szkodzi przez biurokrację, podatki itp. hamujące ten naturalny proces w gospodarce, no ale nie jesteśmy aż tak zamknięci jak niektóre kraje III świata, więc owszem jesteśmy krajem rozwijającym się. Kolejna, rzecz, globalny wzrost cen żywności. W ostatnich latach mocno wzrósł popyt na produkty rolne i żywność ogólnie, a to za sprawą Chin i Indii. Te kraje niegdyś bardzo, bardzo biedne, ostatnimi czasy w końcu zaczęły się rozwijać. Przekłada się to na to, że biedota zaczyna masowo przechodzić do klasy średniej. A związku z tym ludzie ci, lepiej się odżywiają, kupują więcej jedzenia. Chińczycy i Hindusi stanowią niemały odsetek ludzkości, więc ich decyzje mają duży wpływ na światową gospodarkę. Oczywiście dla Polski, która eksportuje produkty rolne za granicę, jest plusem że takie produkty są teraz w cenie. Tutaj trochę miesza nam biurokracja, zwłaszcza unijna, i dotacje dla rolnictwa, które tak naprawdę tylko sprzyjają cwaniakom, ciągnącym kasę za sam fakt posiadania gospodarstwa, zamiast motywować ich do pracy. Dlatego najbardziej na tym globalny wzroście cen żywności, zyskała w ostatnich latach Nowa Zelandia, gdzie przeprowadzono mocno wolnorynkowe reformy i zlikwidowano wszelkie dotacje dla rolnictwa, farmerzy protestowali, straszyli głodem, a tu po reformach produkcja rolna wzrosła pięciokrotnie. Ale tak czy inaczej cała ta sytuacja to dla Polski plus. No i dochodzi budowa Nowego Jedwabnego Szlaku - wiem, że są tu jego zwolennicy jak i przeciwnicy, ale mimo wszystko Polska w mniejszym lub większym stopniu na nim zyska Natomiast co do minusów, zagrożeń, kontrowersji Co z programem 500+? Czy to jakiś tajfun, który rozpierniczy nam gospodarkę? Spokojnie, tu jest na dwoje babka wróżyła. Ten program sprawia, że ludzie odzyskują część pieniędzy, które zabiera im państwo, i potem wydają je na rynku, albo na konsumpcję albo na inwestycję, tak czy inaczej jest to dobre dla rozwoju gospodarczego. Im więcej pieniędzy w kieszeniach ludzi (nie państwa) tym lepiej. A więc działa to trochę podobnie jakby rząd obniżył podatki. Niestety jednak w porównaniu z obniżaniem podatków pojawiają się również efekty uboczne. Program, który kosztuje rocznie 23 mld trzeba z czegoś pokryć, albo nowymi podatkami albo wzrostem deficytu i długu publicznego. Nowe podatki hamują rozwój gospodarki i zubażają społeczeństwo, tyle że oczywiście ludziom, którzy biorą 500+ i tak się to kalkuluje na plus. Bardziej kłania się tu problem moralny, nowe podatki uderzają w ludzi, którzy nie korzystają z 500+. Czyli mamy redystrybucję pieniędzy z osób bezdzietnych i z jednym dzieckiem, którzy nie załapali się na 500+ do osób posiadających dzieci. W praktyce jest to "bykowe" wprowadzone tylnymi drzwiami, nieładnie, nieładnie. Z kolei wzrost deficytu powoduje osłabianie się waluty, a to przekłada się na wzrost cen i zmniejszenie napływu kapitału i inwestycji do krajowej gospodarki. Natomiast wzrost długu publicznego, zwiększa same odsetki od długu (tzw. koszty obsługi długu publicznego), które już teraz kosztują budżet 40 mld rocznie. No i obniża to także rating, zdolność kredytową kraju. No ale, jak się okazało, rząd PIS-u praktycznie nie wprowadził nowych podatków, poza podatkiem bankowym, którego zresztą banki nauczyły się omijać na lajcie i jakąś dopłatą do rachunków za prąd. Podatek od sklepów szczęśliwie cofnęła Komisja Europejska, co było zresztą do przewidzenia, to samo było na Węgrzech. Jak się okazuje na program 500+ pieniądze znalazły się przede wszystkim z uszczelnienia podatku VAT, wzięto się ostro za mafie, przekręty, karuzele podatkowe. I jak pokazują najnowsze dane z gospodarki, deficyt okazuje się rekordowo niski. Gdzie jest haczyk? Problem w tym, że nakręcamy głównie konsumpcję bez wzrostu inwestycji i produkcji. A więc zużywamy dobra, nie produkując nowych, wystarczająco szybko. W efekcie spada podaż dóbr, przy wysokim popycie na te dobra, rosną więc ich ceny. Czyli krótko mówiąc nakręca się inflację, na początku rządów PIS była ona na minusie (deflacja) obecnie dochodzi do 2% i rośnie. Po pewnym czasie NBP będzie musiał podwyższyć stopy procentowe, a to oznacza spowolnienie gospodarcze i wzrost kosztów obsługi długu publicznego, a więc nową dziurę w budżecie. Klasyczny cykl koniunkturalny, najpierw boom potem osłabienie a nawet kryzys. Do tego trzeba się liczyć z uderzeniem kryzysu z przyczyn zewnętrznych, takich jak masowe drukowanie euro przez EBC, kryzys imigracyjny w Europie i tego że niskie ceny ropy naftowej znowu zaczynają iść w górę, zwłaszcza że na Bliskim Wschodzie znowu dużo się dzieje. Tyle, że Polska z takimi kryzysami radzi się sobie całkiem nieźle, jako że jesteśmy krajem mniejszym, biedniejszym, do tego nie szalejemy aż tak z zaniżaniem stóp procentowych jak robi to EBC czy FED. Będzie podobnie jak z kryzysem 2008. No i będzie też bodziec, żeby zmienić trochę politykę gospodarczą. Za te kilka, czy kilkanaście lat, patrząc jak rozkładają się poglądy u młodych ludzi (głownie Korwin, Kukiz, Braun) poparcie z PIS-u będzie przechodzić na jakąś partię "kukizopodobną". Możliwe również, że to sami ludzie z PIS-u się ogarną, tak jak zrobił to Victor Orban na Węgrzech, gdzie widząc swoje błędy zamiast podwyższać, zaczął obniżać podatki, zrezygnował z podatku od Internetu, podatku bankowego, znacznie obniżył VAT i od razu zaczęło to przynosić lepsze rezultaty. Rząd PIS przecież już w tym roku, podniósł kwotę wolną od podatku, obniżył CIT dla małych firm z 19% do 15%, a nawet wprowadził zerowy VAT na statki dając kopa dla polskich Stoczni. Do tego ułatwienie wycięcia drzewa na własnej działce i ustawa o legalnej leczniczej marihuanie. Obecnie dużo mówi się także o zmianie największego mankamentu polskiej gospodarki, czyli absurdalnego ryczałtu ZUS, przez który trzeba płacić 1200 zł miesięcznie nawet jeśli firma nie wypracowuje zysku, a nawet przynosi straty, przez co masa początkujących przedsiębiorców zamyka działalność po 1-2 latach od założenia firmy. Więc idące zmiany wcale nie są takie złe. Poza tym w dłuższej perspektywie efekt konwergencji i inne plusy polskiej gospodarki i tak będą działać. Na koniec słówko o postrzeganiu Polski za granicą. Ratingi znowu idą w górę. Nikt się już nie nabiera manipulacjom KOD-u i zagranicznych mediów o "dyktaturze w Polsce". A tak widzą nas ludzie o zdrowym rozsądku, przykłady: Cato Institute, znany Think-Tank z USA wrzucił ostatnio na swój YT piosenkę Kelthuza o gen. Pinochecie, pt. "Hammer Of The Right". Sorry nie mogę wrzucić linka, bo youtube zaczął podawać mi że "ten film jest niedostępny w twoim kraju". Ale jak jeszcze było to dostępne, było 30 tys. wyświetleń, ładnych parę miesięcy temu. Teraz pewnie już leci z 50k lub więcej. Popularny youtuber Sargon of Akkad wrzucił kompilację wypowiedzi Korwina Mikke masakrującego głównie feministki w PE, przetłumaczone na język angielski: Ponad 280 tys. wyświetleń i rośnie. Milo Yiannopoulos - mega popularny amerykański masakrator "lewaków", feministek i poprawności politycznej, wrzucił na swojego fejsa wypowiedź premier Beaty Szydło o walce z islamem i terroryzmem, z napisami ang: 2,3 mln wyświetleń, ponad 46 tys. polubień I znowu film z zagranicy jacy to Polacy są mądrzy nie dają się islamistom: 310 tys. wyświetleń Teraz Polska, Panowie (i Panie)
  47. 12 polubień
    Panowie, Niniejszym proszę aby nie robić problemów koledze Superego i nie krzywdzić go nieświadomie. A krzywdzicie go - pisząc w zakładanych przez niego wątkach. Acha, dokładnie tak... Kolega Superego, co wyraźnie widać, słychać i czuć - nie bierze pod uwagę żadnych Waszych rad czy wpisów. Jest na nie zaimpregnowany. Porusza się w bardzo wąskim zakresie swojej intelektualnej reaktywności oraz poglądów i bierze pod uwagę wyłącznie tą część wpisów, które są kompatybilne z jego w/w ograniczoną percepcją. Co za tym idzie udzielając mu odpowiedzi paradoksalnie utrwalacie w nim złe i błędne nawyki. Ergo - nieświadomie krzywdzicie go, wcale nie mając tego na celu. Miejcie to proszę na względzie. Osobiście żywię nadzieję, że taka a nie inna percepcja rzeczywistości prezentowana tu przez Superego wynika li tylko wyłącznie z jego młodego wieku i niedoświadczenia a nie z immanentnej ociężałości umysłowej. Bardziej dyplomatycznie napisać już nie mogłem... S.
  48. 12 polubień
    @Rnext Twojej poetyckiej i fraszkowej duszy powinien przypaść do gustu ten jakże zacny tekst:
  49. 12 polubień
    Ten obrazek jest tak bardzo antyrycerski i w ogóle że... dobra przyznawać się, kto z Was to zrobił?
  50. 12 polubień
    Pierwszą rzeczą, której MUSISZ SIĘ NAUCZYĆ NA PAMIĘĆ jest to, że dla statystycznej kobiety SEKS TO WALUTA ORAZ KARTA PRZETARGOWA. Zawsze ale to zawsze będzie badać, ile może za to uzyskać. A żeby uzyskać - sprawdza na ile jesteś w potrzebie. I ile poświęcisz by to dostać. Zwykłe prawo popytu i podaży. Jak u dilera i narkomana - i jest to całkiem trafna analogia. Jeśli swoją postawą pokazujesz, jak bardzo chcesz - to stawiam zakład o 100zł, że szybko cena za 'dostęp do dobra' zostanie szybko wywindowana w górę. I kolejny błąd logiczny w myśleniu - piszesz, że stałe związki = więcej seksu i ciągły dostęp do niego. U Bracie ! Może przez pierwsze parę miesięcy Bo później zarówno częstotliwość jak i jakość współżycia zaczyna spadać. Popytaj ludzi z dłuższym stażem w związkach (kilkanaście miesięcy - kilka lat). Owe myślenie "stały związek = stały dostęp do częstego seksu" to cholerny mit na którym kładzie się pokotem niczym krzyżacka jazda pod Grunwaldem cały legion nieświadomych facetów. A teraz najważniejsze i zarazem najtrudniejsze do zrozumienia. Chcesz mieć dużo ofert seksu? Musisz nie potrzebować seksu ! Czy to jasne? Wątpię Ale spoko - jest szansa że kiedyś dojdziesz to takiego momentu zrozumienia reguł mechaniki i dynamiki relacji damsko-męskich, że złapiesz to w lot. Czego Ci życzę. S.