Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 17.11.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 46 punktów
    Jako że ostatnio mamy wysyp naprawdę irracjonalnych pomysłów związanych z tworzeniem relacji z kobietami, które się do tego w ogóle nie nadają, to podyskutujemy sobie o samicach niezbyt dobrze rokujących na przyszłość. Zacznijmy może od kobietek, które lubię nazywać atencyjnymi karynkami. Panowie Bracia, no jak wy sobie wyobrażacie relację z taką samicą, skoro dla niej będziecie jedynie jednym z wielu dających jej atencje? Serio myślicie, że kiedy się z nią zwiążecie to ona przestanie flirtować przy was z innymi mężczyznami? Że przestanie odwalać ciekawe akcje za waszymi plecami? Oczywiście kobiety tak mają, że atencji chcą, ale akurat ten typ jest od tego uzależniony i bez względu na to ile się będziecie produkowali to ciągle jej będzie mało. Dorzućcie do tego jakieś dziwne krzywe akcje mając na celu prowokowanie was do tego, żebyście skakali ciągle wokół niej i pomyślcie sobie, czy w dłuższej perspektywie czasu ma to sens. Co z tego, że może się fajnie wam ją pukać, skoro będziecie wydrenowani z energii i będziecie musieli znosić dziwne gierki? Weźmy teraz na tapetę sobie ostatnio jakże genialny pomysł o koncentrowaniu się na samicy, która lubi sobie ćpać. To zaprawdę niezwykle mądre... tylko powiedzcie mi z której strony? Od strony waginy to no pewnie, że fajnie nie? No bo w końcu zamoczenie jest najważniejsze nie? To, że potem taka samica może odwalać naprawdę przegięte akcje to przecież pikuś, prawda? Oj tam może wpadnie wam do domu i pod wpływem narkotyków rozwali wam coś w mieszkaniu albo uszkodzi was, bo coś tam jej odwali. A może będzie drenowała was nie tylko z energii ale i kasy, no bo wiesz miś, ja potrzebuję na działeczkę, a Tobie jak na mnie zależy to mi dasz, bo inaczej embargo na cipeczkę i nie będzie ruchanka. I tak mnie zastanawia... po co sobie niektórzy z was chcą komplikować życie poprzez pakowanie się w relacje z takimi kobietami? A może by tak zamiast myśleć kutasem użyć mózgu? No to teraz czas na mniej destrukcyjny przykład niż ten powyżej, ale ma za to inne "asa" w rękawie. Wyobraźcie sobie, że spotykacie się z kobietką, jest w sumie super i fajnie... ale okazuje się, że ona woli słuchać "złotych rad" psiapsiółek, a nie was. Jak to się kończy? Wy mówicie, że czegoś nie lubicie, ale ona ma to gdzieś, bo przecież koledzy / koleżanki jej powiedziały, że KAŻDY mężczyzna to lubi, więc mam gdzieś Twoje zdanie misiu. Albo zacznie wam wkręcać, że coś jest z wami nie tak i w końcu podświadomie zaczniecie wierzyć, że może jednak ma rację, a to nie prowadzi do niczego dobrego. Weźmy też pod uwagę to, że z takim typem kobiety nie stworzycie stabilnej relacji, bo ona będzie wierzyła w każde plotki na wasz temat, przez co jazdy będą często połączone z wywoływaniem poczucia winy i tak dalej, bo przecież KTOŚ tak powiedział, więc ona wierzy. Życzę powodzenia w życiu z taką kobietą... no ale tak się przecież fajnie rucha nie? A teraz przejdźmy do borderek. O tutaj to jest nieraz jazda bez trzymanki. Jedno dnia macie aniołka, drugiego dnia macie totalną rozpierdolkę bez litości, trzeciego dnia to już w sumie sami nie wiecie co się dzieje, a czwartego znowu macie tak cudownie, że ło ho ho. Zazwyczaj z takimi wiążą się mężczyźni, którzy mają silne poczucie uratowania tej biednej, skrzywdzonej przez świat samicy, której wystarczy pomóc, a ona zawsze będzie taka jaka jest w te dobre dni. Nie, nie będzie. Możecie się starać ile tylko potraficie ale nic to nie da. Koniec końców ona NIGDY nie będzie zadowolona i będziecie tylko czuć się coraz gorzej sami ze sobą. W sumie do tej grupy można też dorzucić nihilistki wszelakie, bo to bardzo podobny typ kobiety, tylko dodatkowo zakorzeni wam wstręt do życia oraz samego siebie, bo przecież egzystencja jest taka paskudna... ale hej, przecież ruchanko jest zajebiste więc wszystko ok nie? Szanujcie się Panowie i myślcie głową, a nie kutasami, bo dla ruchania nie warto jest dać się zeszmacić i wpakować w niezłe bagno. Po to przecież macie to forum i audycje, aby coś do was dotarło, więc może by tak w końcu uruchomić mózgownice i zacząć wyciągać wnioski? To nie jest trudne, tylko wymaga starcia ze swoim własnym ego oraz kutasem... ale hej, i tak się znajdą tacy którzy powiedzą, że przecież z naturą się nie wygra. Bo grunt to pójść na łatwiznę i znaleźć wymówkę zamiast się wysilić, ale to akurat nie jest najlepsza droga.
  2. 32 punktów
    Trzy dni temu, jeden z naszych userów @Spokojny podlinkował w jednym z tematów, bardzo ciekawy artykuł p. Rafała Olszaka stąd: http://www.ocalsiebie.pl/artykuly/czy-faktycznie-przemoc-ma-płec/ Uznałem, że ten wpis zasługuje na oddzielny wątek. W kontekście obecnego przewrotu społeczo-ideologicznego, wszechogarniającego ośmieszania, deprecjacji i tyranizowania męskości, uważam, że każdy facet powinien się z nim zapoznać, by móc skatalogować postawy przemocowe pań i podregulować własny sensor granic akceptowalnych wobec siebie zachowań. U pań obecnie ów sensor jest silnie przesterowany, dając możliwość kwalifikowania jako przemocy, nadużycia czy agresji wobec nich dowolnego męskiego zachowania. Mężczyźni przyjmują przemoc wobec siebie zbyt miękko, ponieważ zasadniczo świat ma ich w dupie i nie dostarcza (a wręcz ich strzeże przed informacją) bodźców uświadamiających. W związku z brakiem zaufania do odporności różnych portali na neomarksistowski przewrót i cenzurę ukrytą pod nowomową w postaci "poprawności politycznej", pozwolę sobie przekleić treść jego wpisu, na wypadek gdyby miał kiedyś zniknąć. * * * Jako psycholog pisuję różne teksty. Choć ludzie są sami odpowiedzialni za własne emocje, to jednak nie jest mi to całkiem obojętne, jak reagują na moje artykuły. Wiadomo mi, że niektóre bulwersują kobiety, a inne – mężczyzn, choć rzecz jasna nie są pisane po to, by kogokolwiek wytrącać z równowagi. Mają zwrócić uwagę na pewne zjawiska, nad którymi warto pracować, by je ograniczać. Rozmowa o przemocy może wywołać gorące emocje, ale warto mieć na względzie, że celem poniższego artykułu jest omówienie tego zagadnienia po to, by ograniczać przemoc, która rujnuje relacje. W tym wypadku stosowaną wobec mężczyzn przez kobiety. Jeśli jesteś kobietą, a chcesz przeczytać niniejszy artykuł nie biorąc go nadmiernie do siebie, wyobraź sobie, że te rzeczy miałyby spotkać twojego syna. Prawdopodobnie pozwoli to podejść do tematu bardziej empatycznie. Mężczyzna w naszej kulturze od dziecka wychowywany jest na człowieka, który nie donosi, swoje sprawy załatwia samemu, szerokim łukiem omija rolę ofiary w ostateczności dzielnie znosząc ciosy bez robienia wokół tego szumu, bo „chłopaki nie płaczą”. Nie znaczy to bynajmniej, że nie bywa ofiarą przemocy ze strony płci przeciwnej. Nie ma po prostu wewnętrznej zgody ani społecznego przyzwolenia na afiszowanie się z tym. Kobiecie mogłoby przynieść to pewien pożytek, i często jest kartą przetargową w walce o różne przywileje. Mężczyźnie o ile w ogóle dałoby to jakiekolwiek korzyści, to wiązałoby się z większymi stratami. Feministki twierdzą, że przemoc ma płeć, oczywiście męską, na poparcie tej tezy przywołując statystyki przemocy fizycznej wobec kobiet. Na podstawie tych statystyk nie można niestety wysnuć logicznego wniosku, jakoby mężczyźni rzadziej bywali ofiarami przemocy fizycznej, a jedynie taki, że bez wątpienia rzadziej to zgłaszają. Co więcej, należy również podkreślić, że przemoc fizyczna nie jest jedynym istniejącym rodzajem nadużycia. Nie mniej raniące są inne formy przemocy, na które przynajmniej w zaciszu gabinetu psychoterapeutycznego i w anonimowych relacjach zwracają uwagę jej ofiary, w tym równie często mężczyźni. Przyjrzyjmy się niektórym rodzajom kobiecej przemocy wobec mężczyzn. Przemoc słowna oraz tzw. werbalne kastrowanie – „mężczyzna zaczyna się od 190 cm”, „gdybyś był prawdziwym mężczyzną nie miałbyś problemu ze znalezieniem pracy”, „co to za facet bez samochodu”, „co z ciebie za chłop skoro masz depresję”, „jak mogę traktować cię jak mężczyznę, głowę rodziny, skoro mniej zarabiasz ode mnie”, „jesteś gorszy niż twój ojciec”, „do niczego się nie nadajesz”, „jesteś najlepszym dowodem, że kryzys męskości to fakt”, „co to za man bez kaloryfera”, „gdybyś zarabiał tyle, ile powinien prawdziwy facet, nie mielibyśmy takich trudności”, „mój były mógł robić to kilka razy przez całą noc, więc ciesz się, że z tobą jestem” – oto przykłady przemocy słownej oraz tzw. werbalnego kastrowania, którym często towarzyszą obelgi. Generalnie kobieca przemoc słowna najczęściej wymierzona jest w poczucie godności, honor, dobre imię, męskość. Czasami ogranicza się do okresu, gdy związek trwa, ale nierzadko nasila się dopiero po jego zakończeniu, by zniszczyć reputację mężczyzny. Bywa, że przyjmuje formę pieniactwa – w sądzie mężczyzna jest oskarżany o najgorsze rzeczy (nawet molestowanie własnych dzieci, przemoc wobec małżonki bądź wręcz o gwałt), szkalowany pod pozorem respektowania prawa. Stosunek sądów do tych kwestii – nie licząc dobrych wyjątków, gdy kobieta naprawdę zostaje ukarana za fałszywe oskarżenia i pomówienia – jest niestety bardzo pobłażliwy. Bierna agresja – istotą biernej agresji jest celowe, ale dobrze zakamuflowane wyrażanie złości. Bierno-agresywna osoba na przykład specjalnie ociąga się w realizacji wspólnych planów choć deklarowała ich poparcie, obraża się i milczy by tak dokuczyć partnerowi, demonstracyjnie okazuje chłód emocjonalny, niby przypadkiem zapomina o ważnych dla partnera kwestiach, ewentualnie perfidnie sabotuje działania mężczyzny żeby mu dopiec, uprzykrzyć życie. Czasami bierna agresja przyjmuje wręcz formę instytucjonalną, gdy na przykład kobieta wykorzystuje swoją uprzywilejowaną w polskim prawie pozycje i, choć systematycznie otrzymuje alimenty, mimo to i tak zgłasza sprawę do komornika, by narazić mężczyznę na większe koszty i niedogodności, wstyd. Bierna agresja nierzadko przybiera formę gry mającej na celu wytrącenie partnera z równowagi, by kobieta mogła z czystym sumieniem otwarcie wybuchnąć niejako odpowiadając na atak, co czyni taką odpowiedź usprawiedliwioną. Na przykład bierna agresja może być celowo nadmierną reakcją na dostrzeżenie u partnera gniewu. Typowy przykład to użycie słów „Nie unoś się, czego się wściekasz” w sytuacji, gdy uzasadniona złość partnera jeszcze jest całkowicie pod kontrolą, a jedynie widać, że jest zdenerwowany. Takie komunikaty mają charakter prowokacji, unieważniają uczucia mężczyzny, co oczywiście w końcu może prowadzić do wybuchu. Wtedy kobieta w końcu osiąga swój cel i mogąc o to obwinić stronę, która pierwsza otwarcie okazała gniew, odpowiada ogniem i wreszcie wygarnia to, o co jej tak naprawdę chodziło, dumna, że nie zaatakowała otwarcie pierwsza. W razie czego może wtedy o wszystko obwiniać partnera. Hejt płci – częstym zjawiskiem, zwłaszcza w Internecie, choć bynajmniej nie tylko, jest atakowanie męskości jako takiej werbalnie lub postawą, z domieszką stereotypizacji... „mężczyzna powinien móc zawsze”, „wszyscy faceci są tacy sami”, „facet to świnia”, „każdy facet zdradza”, „oj jacy mężczyźni są biedni, rozczulające, do roboty by się wzięli, żeby przynajmniej płacić alimenty, tylko do tego się nadają”, „mężczyźni to duże dzieci”, „gdzie ci mężczyźni?!”, „prawdziwych facetów już nie ma!”, „wszystko na barkach kobiet, na facetów nie ma co liczyć”, „faceci myślą tylko o jednym”, „wszyscy macie horyzonty ograniczone do szerokości rozporka” to komunikaty lub podejście do mężczyzn, które oczywiście może dotykać, bulwersować, ranić. Przemoc ekonomiczna – presja, by mężczyzna ponosił wszystkie koszty spotkań, atrakcji, randek, czy czerpanie profitów poprzez perfidne wykorzystanie obowiązku alimentacyjnego poprzez żądanie wsparcia wyższego, niż rzeczywiście niezbędne, to formy nadużyć wobec mężczyzn, jakich dopuszczają się czasami niektóre kobiety dla korzyści majątkowych. Mężczyzna bywa bezwzględnie sprowadzany do roli bankomatu pod groźbą etykietowania jako niemęski, nie dość dobry, gorszy, rodzic drugiej kategorii. Problematyczne bywają również podwójne standardy w kontekście pieniędzy: jeśli mężczyzna jest tymczasowo bez pracy lub zarabia mniej niż kobieta, ona źle na niego patrzy lub wręcz daje mu do zrozumienia, że jest nieudacznikiem, a kiedy to jej się zawodowo nie powodzi, surowo oczekuje opieki. Zatrważająca jest zuchwałość niektórych pań w zakresie stosowania tej strategii. Na pewnym zgrupowaniu kobiet jedna z prelegentek powiedziała „Drogie panie, pamiętajmy, pieniądze kobiety są kobiety, a pieniądze męża są nasze” i otrzymała owacje na stojąco. To jest właśnie wypaczony, seksistowski sposób, w jaki wiele współczesnych kobiet pojmuje równouprawnienie, co oczywiście prowadzi je do stosowania przemocy ekonomicznej względem mężczyzn. Manipulacja – na przykład w wielu miejscach w Internecie można znaleźć krótkie i bardziej obszerne dyskusje bądź artykuły na temat tego „jak złapać faceta na dziecko”; na serwisach aukcyjnych można kupić pozytywne testy ciążowe czy zdjęcia płodu, które mają ułatwić oszukanie mężczyzny. Szacuje się również, że około 10-12% ojców w Polsce wychowuje nie swoje dzieci nie mając o tym bladego pojęcia, bo ich partnerki to celowo zatajają. Systemowo podwójne standardy – przyjęło się, że mężczyzna jest też pozbawiony prawa głosu w pewnych sprawach, w których ma decydować kobieta. Na przykład gdy partnerka zachodzi w ciążę – o konsekwencjach ma decydować wyłącznie ona. Może urodzić lub przeprowadzić aborcję, a mężczyzna nie ma nic do powiedzenia i jest zdany na jej łaskę lub niełaskę. Kobieta może zrezygnować z konsekwencji macierzyństwa, a mężczyzna nie – jeśli kobieta tak zdecyduje, ma zostać jej wierzycielem na lata i koniec dyskusji. Trudno się dziwić, że ktoś potraktowany jak śmieć bez prawa głosu potem sabotuje spłatę alimentów... Szantaż emocjonalny – różne rodzaje przemocy wobec mężczyzny od stawiania ultimatum („Jeśli spróbujesz się ze mną rozwieść, to nigdy już nie zobaczysz dzieci!”, „alimenty cię wykończą”, „jak wyjdziesz do kolegów to zapomnij o miłej atmosferze”), poprzez groźby („jeśli odejdziesz, załamię się”), cierpiętnictwo (na pytanie co kobiecie dolega mężczyzna słyszy „nic”, a potem robi się chłodna i nieprzyjazna), a skończywszy na manipulacjach związanych z gratyfikacjami („między nami będzie jak dawniej pod warunkiem, że...”). Pieniactwo – mężczyźni w trakcie rozwodów bywają bezzasadnie oskarżani przez byłe partnerki o przeróżne czyny od przemocy fizycznej, poprzez zarzuty ukrywania dochodów, próby uprowadzenia własnych dzieci, a na ich rzekomym molestowaniu kończąc. Wszystko po to, by dokuczyć, narazić na jak największy stres, oczernić mężczyznę, ugrać jak największe alimenty lub odizolować od dzieci. Nastawianie dzieci przeciwko ojcu bądź utrudnianie ojcu kontaktu ze swoim potomstwem – to problem, który dotyka wielu mężczyzn w trakcie rozwodów lub po nich. Przemoc emocjonalna – ma na celu wywoływanie trudnych stanów psychicznych i napięcia, zwykle ma służyć podporządkowaniu, wywarciu presji, spowodowaniu takim chwytem pożądanej zmiany zachowania. Przejawia się na przykład poprzez oskarżanie mężczyzny przez kobietę o jej własne gwałtowne zachowania lub wręcz twierdzenie, że mężczyzna na takie traktowanie zasługuje. Często polega na umniejszaniu, podkopywaniu poczucia własnej wartości, wywoływaniu poczucia winy lub złości (co czynione systemowo, tydzień po tygodniu, razem z innymi oddziaływaniami, nieuchronnie prowadzi do zmęczenia materiału, sprowokowanego wybuchu, który jest triumfem kobiety, bo daje jej kolejne argumenty możliwe do wykorzystania podczas konfliktów na całe tygodnie, a nawet miesiące). Przemoc seksualna (w tym kontrola seksu, szantaż seksualny, deprywacja seksualna) – polega na tym, że niektóre kobiety traktują seks jak kartę przetargową, stosują pewien rodzaj szantażu, bezwzględnie wywierają presję na mężczyznę, świadomie deprywując jego seksualne potrzeby, by realizować własne cele w małżeństwie (rano uwodzicielsko „jeśli to zrobisz, popieszczę cię tak, jak lubisz”, wieczorem ewidentnie fałszywie i z uczuciem triumfu na twarzy: „nie mam dzisiaj jednak ochoty, bo źle się czuję”; „dla kobiety gra wstępna trwa cały dzień, kotku...”). Zdarza się również dotykająca mężczyzn przemoc seksualna w formie niewłaściwych zachowań kobiet w miejscu pracy, prowokacji seksualnych, wykorzystywania pozycji w hierarchii firmy. Formą przemocy seksualnej bywa epatowanie seksapilem w niewłaściwych okolicznościach, a potem odwracanie kota ogonem i oskarżanie mężczyzny o brudne myśli, które zostały oczywiście wywołane z premedytacją. Rażąco nieasertywna komunikacja – ma miejsce gdy kobieta na przykład nie mówi o swoich potrzebach, a potem okazuje niezadowolenie, że mężczyzna ich nie zaspokoił, albo zamiast powiedzieć wprost, że czegoś nie akceptuje, mści się przy najbliższej okazji, ewentualnie zamiast powiedzieć, w czym tkwi problem, nie odbiera telefonu, by dokuczyć mężczyźnie, wywołać w nim przykre odczucia. Seksizm – nawet kobietom z wykształceniem psychologicznym zdarzają się niestety komentarze w stylu „mężczyzna też człowiek”, a znanym dziennikarkom „kobiety są ciekawsze, ładniejsze i bardziej barwne niż mężczyźni”. Są to delikatne przykłady seksistowskich tekstów. Wystarczy udać się w weekend do dowolnego baru, gdzie grupki młodych kobiet opowiadają sobie nawzajem z dosłownie wszystkimi szczegółami o mężczyznach, na których się natknęły w minionym tygodniu. „Ciachem” nazwany zostanie przystojny, ale już mężczyzna, który ośmielił się nie opłacić rachunku w całości, może liczyć na najgorsze obelgi. Pewną formą seksizmu są zachowania kobiet towarzyszące narzucaniu ich wymogów mężczyznom na zasadzie „facet powinien...”, a jeśli tych kryteriów nie spełnia, otrzymuje werbalny lub niewerbalny komunikat, że coś z nim nie tak. Kobieta traktuje mężczyznę jak przedmiot, który ma działać zgodnie z jej instrukcją – jeśli tak się nie dzieje, to... Najwyraźniej ten pan jest kolejnym dowodem, że trwa kryzys męskości! Przemoc fizyczna – wbrew pozorom kobiety również bywają sprawcami przemocy tego rodzaju, jakkolwiek mężczyznom, o ile w ogóle postrzegają siebie jako ofiarę, jest niezwykle trudno przemóc się, by sprawę tą zgłosić, ponieważ w naszym społeczeństwie to piętnujące i stanowi tabu. Zarzuty źle adresowane – kobiety miewają pretensje do mężczyzn za sytuacje, na które same się zdecydowały, obwiniają mężczyzn za role, które samodzielnie przyjmują, okazują gniew na mężczyzn za to, na co same przystały. Okazują rozczarowanie, kiedy partner po pracy potrzebuje odpoczynku, a jednocześnie same nie zamierzają iść do pracy, by tak wzmocnić budżet domowy i by partner nie był tym w całości obarczony w pojedynkę i w efekcie wyczerpany. Często kobiety w nadmiernym stopniu obwiniają także mężczyzn za swoje własne emocje, które pojawiły się głównie w odpowiedzi na sposób myślenia kobiety, a nie postępowanie partnera. Coraz powszechniejszym i bardziej dającym się mężczyznom we znaki jest też zjawisko dyskryminacji mężczyzn, o którym więcej informacji można znaleźć w artykule http://www.ocalsiebie.pl/artykuly/co-niszczy-współczesnego-mężczyznę-r117/ Na zakończenie warto również zasygnalizować, iż teza, jakoby przemoc miała płeć (męską) wydaje się bezzasadna również w świetle rozlicznych badań na ten temat. Na przykład badania przeprowadzone w USA dostarczają wiedzy, że kobiety dwa razy częściej stosują przemoc wobec dzieci. Więcej informacji o przemocy w rodzinie można znaleźć tutaj: http://www.niebieskalinia.pl/pismo/wydania/dostepne-artykuly/4961-mezczyzna-ofiara-przemocy Podsumowując, feministyczne twierdzenie, że przemoc ma płeć jest niebezpiecznym stereotypem - to bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe stwierdzenie, przez co właściwie samo w sobie stanowi najlepszy dowód na to, iż jest fałszywe. Niezależnie od tego, kogo dotyczy przemoc, jest to zjawisko, przed którym należy się bronić. Wprawdzie mężczyźni rzadziej w ogóle postrzegają siebie jako ofiarę przemocy, ale jeśli już ktoś rzeczywiście jest w ten sposób traktowany, warto by niezwłocznie podjął kroki na rzecz przeciwdziałania temu zjawisku.
  3. 26 punktów
    Na wstępie chciałabym nadmienić, że temat ten powstał za namową @Tomko i @Rnext Penis, członek kojarzący się Paniom jako narząd służący do kopulacji, ale czy naprawdę musi służyć tylko nam- kobietom? Dajmy mu zabawę, dajmy przyjemność, luz, niech gotowość, którą nam okazuje i nektar, którym nas chojnie obdarza nie służy tylko rozmnażaniu, ale niech się nie marnuje, tylko w kobiecych gardłach ląduje:) i wreszcie dajmu mu radość z baraszkowania w kobiecych ustach:) Każda Pani, która lubi robić lodzika, wie, a przynajmniej powinna wiedzieć, że usta kobiece potrafią zdziałać cuda. I nie jest to wcale takie łatwe, ale jeśli zależy wam na mężczyźnie będziecie wiedzieć jak się postarać aby mu dogodzić. Cipka, owszem potrafi działać, można zaciskać, ściskać, posuwać, ale cipka nie ma języka:)) Zawsze traktowałam penisy moich mężczyzn z szacunkiem. Tak drogie panie członki naszych mężczyzn wymagają szacunku, pielęgnacji, zrozumienia, cierpliwości, ale nade wszystko delikatności. Co lubią penisy: mokro, ciepło i przyjemne niespodzianki. Czego nie lubią: szarpania, gryzienia, wiadomo wszystkiego co może sprawić im ból. To nie wszystko, penisy lubią odpowiednią atmosferę, przyjemne zapachy, bodźce wizualne bez tego ani rusz, nasz twardziel pozostanie mięczakiem:))) Kiedy i gdzie: pora i miejsce, każde w sumie dobre:)) kwestia tylko intymności, penisy nie lubią jak coś je rozprasza no chyba, że jest to druga cipka Osobiście wiem, że najlepszą porą, a zarazem miłym początkiem jest poranek:) żaden budzik tak nie pobudzi jak lodzik:)) Opiszę teraz jak to robiłam, gdy mój mężczyzna jeszcze spał:) Godzina 6 rano, budzę się i mam ochotę na igraszki:))) mój facet jeszcze śpi więc myślę, że trzeba go delikatnie obudzić:)) nikt nie lubi przecież jak przeraźliwe, nagle dzwoni budzik z rana, a więc....przystępuję do dzieła: Najpierw powoli delikatnie całuje sutki mojego mężczyzny, słyszę jego cichy jęk, ale oczy cały czas zamknięte...całuje dalej zmierzając do brzucha i niżej od czasu do czasu wysuwając mokry języczek...lekko się porusza, słychać jak szybciej oddycha...gdy dochodzę językiem do penisa, on już twardy i naprężony czeka by zakosztować moich ust:)) bez pomocy dłoni wsuwam go sobie do buzi, można powiedzieć, że wssysam go:)))) mrrr słyszę...gdy trzymam twardziela w ustach na chwilę się zatrzymuje...słychać jak wstrzymał oddech:)) wysuwam go powoli, aż do główki, by znów przytrzymując delikatnie ustami skórkę, ściągając ją lekko w dół, nie zaciskam przy tym mocno ust...lekko z wyczuciem, spokojnie bez pośpiechu rozkoszuje swoje podniebienie smakiem pożądaniaa, smakiem lubieżności pomieszanej z dominacją... ...tak, właśnie w tym momencie mam władzę, ale tylko dlatego, że mój mężczyzna mi na to pozwolił, to świadomość tego, że mi zaufał, powierzając we władanie moich ust swój największy skarb jest podniecająca.... Więc posuwam ustami jego penisa, zaciskam usta by za chwilę puścić, gdy mam go głęboko w buzi robię wdech i...na wydechu wysuwam powoli z buzi..chwila przerwy, ale nie próżnuje...zabieram się za jąderka...o tak...one też lubią moj mokry, ciepły język..najpierw muskam ustami czuły punkt pomiedzy penisem a jądrami, stamtąd powoli przesuwam język do jąder, obejmuje ustami i wssysam delikatnie jajeczka do buzi...hmmm wysuwam i jeszcze raz i jeszcze i języczkiem zataczam kółeczka i wracam szybko do penisa, którego przez ten czas pobudzałam dłonią, tak tak ani na chwilę nie zostawiam mojego przyjaciela samego:))) mój facet już rozgrzany co jeszcze bardziej mnie nakręca...tym razem zdecydowanie wsuwam gorącego i mokrego penisa do buzi jak tylko najgłębiej wssysam, i wyciągam i wssysam i wysuwam ustami cały czas zaciskajac i puszczając hmmm czuje w buzi jak jeszcze bardziej twardnieje, czuje pod językiem jego pulsujace nasienie, czuje że za chwile tryśnie...więc przyspieszam...mój facet chwyta mnie za głowe i przyciska...ssij ohhh słyszę..szybciej...ohhh i w tym momencie czuje gorącą spermę, która tryska mi prosto w podniebienie:)) hmm trzymam go w ustach, póki wije się w spazmach rozkoszy po czym połykam cudowny nektar... Powoli wysuwam go z buzi...delikatnie..i gdy jeszcze lekko pulsuje oblizuje go delikatnie bo przecież nie może się zmarnować żadna kropla tego boskiego nektaru:) To jest oczywiście lodzik z mojego punktu..hmm...robienia z rana:)) w zależności od sytuacji metody są różne, nie ma jednego sposobu, ja zawsze próbuje, smakuje, eksperymentuje w ten sposób uczę się:)) A więc zapraszam Panie do dzielenia się doświadczeniami w tym zakresie:))))))
  4. 26 punktów
    Panowie, Rok temu byłem załamany po odkryciu (kolejnej) zdrady żony. Byłem totalnie zdruzgotany i nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem. Dzisiaj po 30 minutach rozprawy sądowej orzeczono mi rozwód i odetchnąłem znów pełną piersią. Możecie mi pogratulować Dzięki Markowi, Jego książkom, temu forum i wiernym przyjaciołom odzyskałem moje życie i pozytywnie patrzę w przyszłość. W ciągu tego roku osiągnąłem wiele - były wzloty i upadki ale przede wszystkim nauka i ciężka praca nad sobą. Dziękuję Marek @Stulejman Wspaniały oraz Wam wszystkim, którzy pomogliście mi (dzięki temu, co tutaj piszecie) spojrzeć na życie z innej perspektywy! PS. W najbliższych dniach umieszczę na forum "instrukcję" wraz z dokumentacją opisującą jak doprowadzić do szybkiego i bezbolesnego rozwodu. Pozdrawiam!
  5. 24 punktów
    Osobiście, dla mnie jesteś w takim razie skretyniałym idiotą. Zginął człowiek, który świadomie podjął decyzję aby bronić codziennego bezpieczeństwa nie tyle co państwa ale ogół obywateli i nie interesował go żaden rozgłos... Chciał bronić porządku Świata i bezpieczeństwa obywateli... Człowiek, który go zabił, był lub jest gotowy aby odstrzelić takich jak ty i twoja rodzina - bez żadnego zastanowienia. Nie wiem co miał wzbudzić twój post, dla mnie taki jak ty lub tacy jak ty nie zasługują nawet na to aby na nich splunąć. Pokaż własnej rodzinie jakim to odważnym facetem jesteś - chełpiącym bandytyzm, gotowym posłać na śmierć własne dzieci. Miej odwagę frajerze powiedzieć to rodzinie tragicznie zmarłego - a nie przepraszam, odwaga jest tylko w internecie...aby zwrócić uwagę na siebie... Człowiek, który umarł w tragicznych okolicznościach, miał rodzinę, plany na życie, plany na wakacje, wiele jeszcze spraw do zrobienia, których nie zdąży zrobić... Ale taki śmieć jak ty będzie pisać, że taki człowiek ,,jak on" będzie symbolem opresji, żal bronić takich baranów jak ty... Wyrazy współczucia dla rodziny i dla żony i dla dzieci, w takim czasie stracić męża i ojca, zaraz przed Świętami...coś strasznego, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie ich bólu i dramatu, jaki przeżywają...
  6. 24 punktów
    Na to skojarzenie naprowadziło mnie, dawno zasłyszane powiedzenie, że "mężczyzna jest głową a kobieta szyją". Czy jest w tym ukryte przesłanie, że mężczyzna myśli główką a kobieta działa szyjką (macicy)? Tak czy inaczej, jestem ciekaw intencji autora tego powiedzenia. Ponieważ "matrix" wydaje się być rodzajem gry ewolucyjnej w której rolę joysticka (pamiętacie jeszcze taki sprzęt?) przejmuje nasz "mały powstaniec", który w sprawnych (nomen omen) rękach w tej grze pomaga wygrać. Różne rzeczy, frukty, benefity, ilość zer na liczniku, przetrwanie gatunku itd. Radość i satysfakcja z gry spada na grającego, a joystick vel penis jest zachwycony, że ktoś go użył i mógł parę razy strzelić. Zatem penis, jest ewolucyjnym narzędziem do zarządzania i wygrywania w matrixie. Niejako nawiązuję do kilku wątków forumowych, gdzie jest mowa o męskiej samokontroli, zachowaniu godności (vide ostatnia audycja RS), właściwych wyborach, czyli aspektach, nad którymi tylko głowa ma kontrolę a nie głowica (jądrowa). Jeden z niestety już ex-userów wspominał czasem słowa swojego bodaj swojego dziadka (?), że "gdyby 20-latkowie mieli świadomość 40-latków to kobiety biegałyby po ulicach i wyły". Wprawdzie przemyciłem na forum nieco bardziej drastyczną wersję tego spostrzeżenia, ale zostawmy to w tej złagodzonej formie. Dwudziestolatkowie, budujcie więc sobie zawczasu świadomość 40-latków. Nie po to, by panie wyły, tylko żebyście nie wyli sami. Miałeś sex? Może nawet z ex? I tak naprawdę kto kogo wydymał? Dla kilku sztychów i wyspermienia wielu zrobi i odda wszystko. Stanowimy awangardę, jak wielokrotnie Marek podkreślał - swoistą elitę, która miała odwagę spojrzeć w przepaść. Dlatego namawiam do budowania szacunku do samego siebie również poprzez odebranie władzy firmie "Penis & Cipka Sp. z o.o.". Panie, wyposażone są w odpowiedni software i hardware, bez mrugnięcia okiem przełączą nasz tryb działania, zrootują nam system, jeśli nie odpalimy firewall'a, którego będziemy aktualizować.
  7. 23 punktów
    Zdajesz sobie sprawę, że Twoje słowa "Nie uważam tego forum za "laurkę" ponieważ widzę jak się skurwiło. Widzę mnóstwo wad oraz te wszystkie czarne strony których (moim zdaniem) być nie powinno. Był czas gdy Mareczka stawiałem na piedestale, ten piedestał już dawno płonie, już go nie ma. " będą używane latami przez naszych wrogów, feministki, i wszystkich tych co nienawidzą wiedzy o kobietach? Przykro mi, że tyle dostałeś, a w zamian na koniec takie słowa. Niewdzięczność to za małe słowo. Życzę Ci powodzenia, ale takie słowa nie powinny paść. Jesteś na zwyżce emocjonalnej, i wydaje Ci się że możesz wszystkich łatwo oceniać, a forum zawsze miało jeden cel - pomagać tym mniej wiedzącym. Jak na początku Ty mało wiedziałeś, tak inni pisali także dla Ciebie, a teraz pewnie Ci przeszkadza, że są tu młodzi i mało wiedzący. Nie wracaj tu już nigdy. Zegnam.
  8. 22 punktów
    @Rnext podesłał mi drogie ($) panie takie cacuszko: https://kobieta.onet.pl/zdrowie/seks/prof-zbigniew-lew-starowicz-to-bedzie-koniec-flirtu/d9w0cjc W tym artykule słusznie obrywa się mężczyznom, którzy dopełnili się pewnych rzeczy poprzez podejście "moralność mnie nie dotyczy, więc wszystko mogę", jak i słusznie obrywa się kobietom, które składają fałszywe oskarżenia w sprawie gwałtów i molestowania oraz tym, które przypominają sobie o tym po latach. Pan Profesor słusznie zauważa, że wkrótce nastąpi zmiana obyczajowości, ale chyba nie zdajecie sobie drogie panie z tego, z czym to się wiąże. Biorąc pod uwagę to, jak przedstawia się teraz mężczyzn oraz cały wysyp o molestowania wszelakie wkrótce grono samców wyciągnie wnioski i zmieni swoje podejście do kobiet. Doprowadzi to do tego, że argument "to facet musi zrobić pierwszy krok" przestanie mieć rację bytu, bo to samice będą musiały ową interakcję zainicjować. Mężczyźni z obawy przed niesłusznym oskarżeniem zaprzestaną adorowania czy dawania atencji kobietom. No dobra, Ci bardziej kumaci, bo Ci myślący kutangami tego nie zrozumieją i spotkają się z ostracyzmem społecznym a może i nawet jakaś samica je oskarży o coś. Jednakże świat zmieni się w taki sposób, że nawet niewinny flirt przestanie mieć rację bytu, a kiedy będzie wam źle to żadne męskie ramie was nie przytuli. Oprócz tego obecna sytuacja z oskarżeniami będzie miała też inny długofalowy skutek. W momencie kiedy na jaw wyjdą kolejne fałszywe oskarżenia, to w pewnym momencie kobiety przestaną być traktowane poważnie i może dojść do sytuacji, kiedy samica którą naprawdę ktoś skrzywdził zostanie zignorowana, bo zostanie uznana za kolejną prowokatorkę, która chce uzyskać pewne rzeczy takim zachowaniem. Poza tym może to również negatywnie wpłynąć na to jak pracodawcy będą na was patrzeć. W końcu po co mu ktoś, kto może go nagle z dnia na dzień oskarżyć o molestowanie, bo ten miał czelność krzywo spojrzeć na kobietę? Wracając jeszcze do molestowania to pamiętajcie, że o ile was może jeszcze te zmiany nie dotkną, tak wasze dzieci już jak najbardziej. Chcecie żeby wasz syn został fałszywie oskarżony i miał zniszczone życie przez takie coś? Chcecie żeby wasza córka została zignorowana i uznana za prowokatorkę podczas gdy faktycznie stała jej się krzywda? A takie absurdy mogą mieć miejsce. I jeszcze jedno: jeżeli gwałt czy molestowanie FAKTYCZNIE miało miejsce to osoba, która się tego czynu dopuściła powinna zostać surowo ukarana BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ. Tylko wiecie co, drogie panie? Ja wiem, że pewnie niektóre z was cieszą się z tej inicjatywy i tego jak mężczyźni mają coraz bardziej przerypane. Ja wiem, że niektóre z was ignorują zupełnie kobiece przegięcia w pewnych sprawach i starają się tylko dodatkowo przedstawić samców jako tych bezwzględnych brutali bez ani krztyny empatii. Ja wiem, że na ten moment cieszycie się z tego jak świat się zaczyna zmieniać na niby waszą korzyść... tylko powiedzcie mi, z kim potem będziecie spędzać czas? Same ze sobą? No chyba tak, bo mężczyźni będą bali się zostać z wami sam na sam. Paradoksalnie to wszystko co się teraz dzieje prowadzi do tego, że kiedy będziecie potrzebowały męskiego ramienia, to go nie będzie. Kiedy będziecie potrzebowały czułości, to jej też nie będzie. Kiedy będziecie potrzebowały seksu, to jego też nie będzie. Bo wtedy zostaniecie już po prostu same. Bez adoracji. Bez atencji. Same ze swoimi "prawami".
  9. 22 punktów
    Od jakiegoś czasu obserwuję forum i niestety dochodzę do dość niepokojących wniosków, które przedstawię wam w tym oto wątku. Jakiś sprytny człeczyna wymyślił sobie taki oto pomysł, żeby skłócić mężczyzn i kobiety, bo dzięki temu zrobi się niezły bajzel, na którym skorzystają odpowiednie osobniki. I tak oto zaczęto napędzać propagandę polegającą na wzajemnej niechęci pomiędzy samcami oraz samicami... i z przykrością stwierdzam, że to działanie zaczyna zbierać żniwo na forum. Weźmy na przykład instytucję rodziny. Dziecko aby miało w sobie pewne wartości potrzebuje MĄDREGO ojca, który będzie dla niego wzorem męskości, ale również MĄDREJ matki, która będzie dla niego z kolei wzorem kobiecości. Tymczasem co się ostatnio dzieje na forum? Przepychanki o to, która płeć jest lepsza ubarwiona podtekstami, że "wszystkie kobiety to kurwiszony" oraz "wszyscy mężczyźni to gnoje". Ba, powstaje nawet temat pokroju "Samotny ojciec vs samotna matka", który nawet nie dopuszcza trzeciej opcji: pełna rodzina. I właśnie taki był cel tej propagandy. Zniechęcić obie strony do siebie, przez co kolejne pokolenia będą w pewien sposób "upośledzone". A teraz przyjrzyjmy się, jakie jeszcze zachowania pojawiają się ostatnio na forum. Mamy sobie oto mężczyzn, którzy niby kobiety rozumieją... ale nagle dziwnym trafem zaczynają je darzyć niechęcią i są wręcz przepełnieni negatywnymi emocjami w ich kierunku. To tak, jakby mieli pretensje do kota, że miauczy a nie szczeka. Zapomnieli chyba o tym, że ideą forum jest zrozumienie kobiet oraz nauczenie się jak sobie z nimi radzić bez popadania w pewną skrajność. Ale hej, lepiej przecież zgeneralizować całą płeć i powiedzieć "wszystkie kobiety są złe i w sumie to nie da się z nimi w ogóle współpracować". Oprócz tego jest jakaś tendencja usprawiedliwiania pewnych zachowań poprzez zrzucanie winy tylko na kobiety. No jeżeli ktoś tak myśli to pozostaje mi pogratulować takiej logiki i wysłać do panienek feministek, bo możecie sobie z nimi przybić piąteczkę. Co? Nie przepadacie za nimi? To dlaczego w takim razie robicie to co one? Nie zastanowiliście się nad tym, że w całym tym zacietrzewieniu do kobiet możecie się stać tacy jak to, czego nie znosicie? A szkoda, bo powinniście użyć mózgownicy i to rozważyć. Teraz weźmy na tapetę kobietki. Ach, te nasze kochane samice udające jakie to one nie są wspaniałe i rozumiejące... ale kiedy przychodzi co do czego, to nagle zaczynają działać zgodnie z super duper nowoczesną propagandą i szybciutko wynajdują przykłady przedstawiające mężczyzn jako brutalnych skurczybyków. Oprócz tego kiedy tylko pojawiają się tematy związane z przedstawianiem negatywnych zachowań kobiet, to zaczyna się taki popis wybielania, manipulowania oraz odwracania kota ogonem, że jedyne co mi pozostaje to przytulić logikę i pogłaskać ją po głowie. Nie wspominam nawet o obwinianiu za całe zło tego świata mężczyzn (bo my to ofiary jesteśmy tego wszystkiego, a to faceci do tego dopuścili) albo celowym prowokowaniu mężczyzn i ciągłej walce z nimi, bo samiec to wróg, nie? Tylko powiedzcie mi moje wy boczuszki, serdelki i pulpeciki... o co walczycie? O pokazanie kto ma większego penisa? Zasmucę was, bo penisy mają mężczyźni, a kobiety mają waginy, więc ta walka jest bez sensu... ale oczywiście wy nie jesteście "nowoczesne" i "wyzwolone" tylko "rozumiecie" co się dzieje. Szkoda tylko, że wasze czyny temu przeczą. A co się dzieje, kiedy w tych dwóch grupkach znajdą się osoby, które wyłamują się z tych schematów? No w przypadku naszych jakże ogarniętych mężczyzn mamy nagle zagłuszanie takiego kogoś, olewanie jego wypowiedzi albo kpienie z nich. Mówienie o tym, że samiec powinien mieć honor oraz jakieś zasady? Po co to komu? Zrzućmy winę na wszystkie kobiety i nazwijmy je największym złem oraz puszczalskimi szmatami! To jest dopiero droga prawdziwego samca! A najlepiej to jeszcze zacznijmy usprawiedliwiać gwałty na kobietach przez muzułmanów, bo to przecież wina samic! Logiczne tak bardzo, że aż mi się niedobrze robi jak czytam takie wypociny. A jak jest u kobietek? Jest grupa samic, które próbują pokazać, że ich płeć nie jest krystaliczna i faktycznie jest coś nie tak. Przyznają się do tego, zgadzają się z mężczyznami a w zamian ich forumowe "koleżaneczki" zaczynają na nie syczeć i pluć jadem, bo mają czelność powiedzieć prawdę. No bo to przecież niedopuszczalne, żeby kobiety stanęły po stronie samców i opierały się temu calem spierdolenia. Trzeba tłamsić takie jednostki, bo nie daj Boże prawda wyjdzie na jaw i okaże się, że kobietki też są zdolne do skurwysyństwa! A prawda leży po środku. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że są mężczyźni, którzy potrafią zrobić okropne rzeczy, ale są też kobiety, które również potrafią się posunąć do czegoś strasznego? Że są zarówno mężczyźni jak i kobiety, którzy opierają się temu syfowi i nie należy ich karać za przewinienia tych pierwszych? Ile jeszcze niewinnych osób musi ucierpieć, żebyście do kurwy nędzy zrozumieli tak podstawowy fakt, że odpowiedzialność grupowa jest chujowa, bo są osoby, które oberwą NIESŁUSZNIE. Czy kobiety, o których nieraz wspominał @Rnext albo @EnemyOfTheState powinny dostać po dupie za to, że walczą z feminizmem i starają się pokazać, jak bardzo jest on szkodliwy? A za co? Mam wrażenie, że wielu z was zapomina, że zrozumienie kobiet nie polega na nienawidzeniu ich, tylko na nauczeniu się jak sobie z nimi radzić, a kiedy ogarnięta kobieta spotka ogarniętego samca, to wtedy mogą egzystować ze sobą w zajebisty sposób, bo nie będą ze sobą walczyć, tylko UZUPEŁNIAĆ, bo każde z nich będzie ŚWIADOME SWOJEJ ROLI. I tak się tylko zastanawiam, jak długo jeszcze ta bezsensowna wojna będzie się toczyła. Zamiast zrozumienia naskakiwanie na siebie. Zamiast współpracy ciągłe dopierdalanie sobie. A może by tak przestać patrzeć w wąski korytarz, tylko odwrócić się i spojrzeć na wszystko z bardziej otwartej perspektywy hmm? Bo można to zrobić, tylko wymaga to pokonania swojego ego. Dacie radę? Ja w was wierzę. A wszystkim tym, którzy pomimo bycia krytykowanymi albo wyśmiewanymi przez mężczyzn i kobiety nadal próbują przepchać pewne wartości i przedstawiać wady obu płci chciałem podziękować. Tak po prostu. Dzięki, że się nie poddajecie i nie ulegacie temu całemu spierdoleniu i nie dołączacie do wojny płci, która nastawia nie tylko jedną płeć przeciwko sobie, ale również mężczyzn przeciwko mężczyznom oraz kobiety przeciwko kobietom. Mam również nadzieję, że Marek oraz moderacja dołącza się do mojego apelu i zrobią co tylko w ich mocy, aby obecna sytuacja nie uległa pogorszeniu, a użytkownicy męscy i żeńscy przestaną w końcu obrzucać się wzajemnie błotem, tylko zaczną się wzajemnie szanować i nauczą się pewnych zasad. Proszę was Panie i Panowie o przeczytanie tego co tutaj napisałem ze zrozumieniem i wyciągnięcie wniosków, a nie bezsensowne lajkowanie. Dziękuję. Może chociaż do paru osób przekaz dotrze. Może...
  10. 21 punktów
    Jakiś czas temu miałem okazję zaobserwować pewną parę i kiedy wróciłem do tej sytuacji myślami to zdałem sobie sprawę z tego, jak mogą wyglądać za jakiś czas relacje pomiędzy płciami. Wyobraźcie sobie kobietę i mężczyznę, którzy siedzą i patrzą się tępa przed siebie, a ich oczy są puste i pozbawione jakiejkolwiek radości czy chęci życia. Wyglądają niczym bezduszne automaty, które po prostu wegetują, a interakcja pomiędzy nimi jest czymś wymuszonym. I tak sobie myślę, że właśnie taki jest tej całej propagandy niechęci pomiędzy płciami, żebyśmy się traktowali właśnie w taki sposób i zabili w sobie odczuwanie jakiejkolwiek przyjemności z przebywania ze sobą wzajemnie. A teraz pomyślcie, jak by to wyglądało, gdybyśmy mieli do czynienia z troszkę inną sytuacją. Wyobraźcie sobie parę, która siedzi rozmawiając ze sobą, uśmiechają się do siebie, nawiązują kontakt wzrokowy oraz fizyczny i najzwyczajniej w świecie czerpią radość z tego, czego w chwili obecnej doświadczają. Tylko tutaj musi być spełniony jeden istotny warunek. Zarówno kobieta jak i mężczyzna muszą być ŚWIADOMI pewnych kwestii oraz tego, że nie muszą rywalizować między sobą, bo mogą spokojnie koegzystować. Przecież tak było przez wiele lat i co? I nagle feminizm albo innego typu skrajne poglądy mają to wszystko rozpieprzyć? W sumie wychodzi na to, że im się udaje, bo nawet na forum pojawiają się tematy promujące rywalizację pomiędzy samcami oraz samicami czy też sprowadzające to wszystko jedynie do spuszczenia z krzyża. A gdyby tak jednak uzyskać świadomość tego, na jakich zasadach to wszystko działa i jakie reguły panują w relacji damsko męskiej? Wyobraźcie sobie Bracia, że siedzicie sobie z kobietą i potraficie stworzyć taką atmosferę, że cierpliwie nakręcacie ją spojrzeniem, uśmiechem, wzrokiem, dotykiem czy głosem, przez co zapisujecie się wielkimi literami w głowie takiej samicy i gwarantuję wam, że będzie o was myślała bardzo często. Nagle ze zwykłego ruchacza, który ma parcie tylko na zamoczenie stajecie się kimś więcej i kobiety potrafią to wyczuć, bo… no bo tak mają. Jeżeli kiedyś pomimo niby „dobrego seksu” samica was olała, to może właśnie w tej kwestii kulejecie i warto by było nad tym popracować. Macie forum, macie audycje, macie książki, wystarczy po to sięgnąć i przeczytać ze zrozumieniem, a nie wybrać tylko to, co dla nas wygodne. Po prostu kopnijcie ego w tyłek i otwórzcie swój umysł na całokształt, a przyniesie to odpowiednie owoce i nagle wasze interakcje z kobietami zyskają na tym. Oczywiście mam tutaj na myśli normalne samice (a mało ich), a nie te z wypaczonymi mózgownicami. Wystarczy chociażby nauczyć się jak radzić sobie z kobietami, bo dziwnym trafem często Ci, którzy mówią że samice są wszystkiemu winne i są najgorszym złem tego świata, tak naprawdę nie potrafią ich ogarnąć i stąd bierze się takie a nie inne gadanie. Dlaczego? Zazwyczaj nie chcą się przyznać przed samym sobą, że jednak nie są tacy idealni jak myślą, a przecież zmiana siebie wymaga jakiejś pracy prawda? A to przecież jest takie… trudne. Łatwiej jest powiedzieć „e tam, to ich wina, bo ja to przecież taki idealny jestem”, tylko że to jest pójście na łatwiznę i nie prowadzi do niczego. Więc Panowie zachęcam, abyście jednak podjęli walkę z ego i opanowali coś więcej, niż tylko mechaniczne ruchy i poradniki jak krok po kroku coś zrobić, bo jeżeli nie będziecie potrafili zapanować nad kobiecymi emocjami (a przy tym wyobraźnią), to będziecie prędzej czy później olani na rzecz mężczyzny, który będzie to potrafił. Za to jeżeli potrafisz sprawić, że nagle samica ma wrażenie jakby otoczenie nie istniało, traci poczucie czasu spędzając czas z Tobą, a po zakończeniu spotkania jej myśli kręcą się ciągle wokół Ciebie to wiedz, że robisz to dobrze Brohan. Podejdźcie do tego co napisałem z otwartymi umysłami i... good luck.
  11. 20 punktów
    Cześć, Podobnie jak większość użytkowników trafiłem na audycje Marka będąc na etapie całkowitego mentalnego spierdolenia. W październiku bieżącego roku stwierdziłem, że mam dość dawnego życia i biorę się ostro za siebie. Wszystkie przykre wydarzenia z przeszłości zaakceptowałem i potraktowałem je jako cenne doświadczenia, które jak każdy mężczyzna musiałem zdobyć. W dniu 1 października postanowiłem rozpocząć proces przemiany na płaszczyźnie zarówno mentalnej jak i intelektualnej oraz fizycznej. Przez dwa miesiące udało mi się : przeczytać 8 książek (chce czytać minimum jedną książkę na tydzień), rzucić palenie(nie palę miesiąc). rozpocząć aktywność fizyczną(całe dwa miesiące chodziłem na basen), odstawiłem całkowicie kofeinę, którą piłem nałogowo W grudniu zaczynam dietę (4000 Kcal) + treningi na siłowni. Byłem już u dietetyka teraz czas odwiedzić jakieś dobrego trenera personalnego ponieważ chce do października 2018 roku zbudować fajną sylwetkę. Temat kobiet olewam - Przez najbliższe 5 lat czyli do momentu skończenia przeze mnie 30tki - kobiety dla mnie nie istnieją (chyba, że jako koleżanki). Mam nadzieję, że się uda wytrwać w tych postanowieniach bo jak na razie idzie dobrze. Czasem mi się nic nie chcę po pracy, ale nawet wtedy staram się robić coś rozwojowego - słucham audycji albo oglądam jakieś programy naukowe czy słucham sobie audiobook'a Niestety odczuwam, że nadal jestem w mentalnym Bangladeszu i ciężko mi będzie zmienić stare wzorce. Wiem, że czeka ma wiele lat pracy i obawiam się, że bez psychoterapii to będzie mi bardzo ciężko. Moje cele : 1 .Do października 2018 roku przejdę fizyczną ,,metamorfozę" (nienawidzę tego słowa, ale niech będzie) 2. Zaliczę pewien trudny egzamin 3. Załatwię ostatecznie swoje rodzinne sprawy, które dalej się za mną ciągną 4. Znacznie wzbogacę swoją wiedzę specjalistyczną oraz wiedzę z zakresu psychologii klinicznej oraz mentalizmu 5. Zmienię na lepsze swój wizerunek Pozdrawiam
  12. 20 punktów
    Szanowni Państwo! Drogie Panie, Drodzy Panowie! Klub Mizogina (czyli że mnie) i Stulejarza (czuli że @Arox'a) "MiŚ" ma przyjemność zaprosić Państwa na prawdziwą apokalipsę i zwątpienie czyli... sugestię względem ubioru dla kobiet. Szok i niedowierzanie! Jest już temat dotyczący spódnic oraz sukienek, ale ten wątek będzie poruszał inną kwestię. Drogie Panie, spójrzcie na powyższe stroje a teraz pozwólcie że powiem wam, dlaczego taki ubiór jest znacznie bardziej intrygujący dla nas mężczyzn. Oczywiście kiedy ubierzecie się wyzywająco, gdzie prawie że widać wam tyłek albo cycki to przyciągniecie wzrok samca... ale efekt będzie krótkotrwały i nie będzie to niosło ze sobą niczego więcej. Ponadto przyciągniecie do siebie jedynie obiekty kierujące się swoim kutangiem, a Ci bardziej ogarnięci nie znajdą w was niczego oryginalnego czy wyróżniającego się na tle współczesnych karynek. W końcu skoro już teraz pokazujecie całemu światu wszystko, to gdzie jest w tym nutka tajemnicy ciekawości? Ano nie ma. A co się stanie, kiedy wybierzecie strój taki jak Panie na powyższych zdjęciach? Zwrócicie na siebie uwagę samców, którzy znudzeni są tym całym pokazem karynkowatości. Będzie ich intrygowało to, że potraficie wyglądać kobieco i zaciekawić płeć przeciwną bez epatowania tyłkiem czy cyckami. Wtedy samo odsłonięcie kolana będzie znacznie bardziej stymulujące i przyciągające wzrok niż ciągłe paradowanie w legginsach. Bo taki samiec rzuci okiem na tyłek i szybko się nim znudzi, ale kiedy zobaczy wasz strój, to będzie go zastanawiało, co się kryje pod nim, a wtedy zacznie się uwodzenie oraz flirt. Jeżeli wtedy reprezentujecie sobą coś więcej (patrz temat: Kobieta z klasą), to wszystko zaczyna nabierać dodatkowego smaczku, a wtedy obie strony spędzają czas w miłej atmosferze. Ale czy w dzisiejszych opresyjnych ze strony białych mężczyzn czasach ma możliwość zaistnieć taka sytuacja? Ileż z was zatraca się, zakładając codziennie po raz kolejny jeansy czy legginsy, a przy tym poddając się temu odzieraniu was z kobiecości? Najwyższa pora Drogie Panie przypomnieć sobie, co to znaczy być kobietą, albowiem wcale nie musicie wyglądać jak my i zachowywać się jak my. Macie w sobie coś innego od nas i kiedyś samice potrafiły być naprawdę urocze, bo zamiast pyskowania czy chłodu potrafiły roztoczyć aurę ciepła i stworzyć taką atmosferę i klimat, że mężczyzna wręcz chciał z wami spędzać czas. Poza tym nawet nie wiecie ilu z nas chciało by znowu zaznać tej kokieteryjności i powabu z waszej strony w tych szalonych czasach, gdzie wmawia się kobietom iż muszą być takie jak my. Za tę delikatną nutę w waszym ubiorze, która rozpala nasza wyobraźnię oraz nakręca pożądanie do temperatury płomienia palnika plazmowego. Za tę umiejętność słuchania i milczenia a także sprawiania, że mężczyzna może odpocząć przy was, a nie toczyć kolejną bitwę o to, kto ma większego penisa i kto jest lepszy. Dlatego też Drogie Panie odrzućcie te bezduszne spodnie i próbę wmawiania wam, że musicie być tacy jak my. Sięgnijcie po swoją kobiecość, która tkwi w was. Przestańcie nosić te bezduszne spodnie a zamiast tego pokażcie swój powab i kokieteryjność. Udowodnijcie, że nie musicie z nami rywalizować, bo jesteście po prostu inne i że potraficie nas właśnie ową innością oczarować i zaintrygować. Dziękują i pozdrawiają was z serdecznymi uśmiechami Prezesi klubu "MiŚ" czyli @HORACIOU5 i @Arox.
  13. 20 punktów
    To mi przychodzi do głowy. Wybaczcie panowie, ale musiałem to wkleić
  14. 19 punktów
    Oj tam. Wczoraj jechałem pociągiem z Łodzi do Gdyni. Bezprzedziałowym. Na siedzeniach obok siedziało młode małżeństwo. Ona 8/10 on jakiś ciapowaty, pewnie bogaty. Gdy poszedł do kibla, ona zaczęła się rozbierać i wskoczyła mi na kolana. Od razu wyciągnąłem kutasa i nadziałem ją aż zapiszczała. Zaraz przybiegł konduktor pytać co tu się dzieje i czemu świnię zarzynamy w pociągu takie kwiki a ja mu na to, panie kochany wyjmuj pan chuja i pakuj jej w usta to będziesz miał pan ciszę. Dwa razy nie trzeba go było namawiać. Po chwili przyłączył się jeszcze kierownik pociągu, i nim ciapowaty mąż wrócił z toalety jego żonka była cała wyobracana i z każdej dziurki płynęło jej słodkie nasienie. Stara gwardia wie o czym mowa, młodzi to tylko w internecie a tak się żyje naprawdę. Innym razem jechałem z wycieczką szkolną na Mazury. Przez bite pięć dni zielonej szkoły cała klasa drużynowo jebała bibliotekarkę a dyrektorka szkoły brała z dupy do mordy na gwizdek, tak ją żeśmy z chłopakami wytresowaliśmy. Kto nie wierzy to jego sprawa. Wszystko to piszę by pozbawić was złudzeń co do państwowej edukacji i komunikacji. Moja koleżanka, tak na oko 8.23/10 zawsze się spóźniała na zajęcia bo jeździła tramwajami a tam ją wszyscy rżnęli i szczali do pyska, łącznie z motorniczym i kanarami. Na szczęście doradziłem jej, by kupiła hulajnogę bo inaczej pewnie by nie zaliczyła roku przez ciągłe absencje na uczelni. Oczywiście, za swoje doradztwo odebrałem słone wynagrodzenie ale to temat na inną historię.
  15. 18 punktów
    Chwytasz za włosy, hap to dzidy, potem rżniesz w dupę bez pytania a potem znów hap za kudły z dupy do mordy... O. Przepraszam. To nie ten wątek
  16. 17 punktów
    Witam Szanownych Braci. Tytuł trochę przewrotny, sam wątek lekko kontrowersyjny a mi samemu nie wiem dlaczego chodziło to dzisiaj po głowię. Napiszę posta i zapraszam wszystkich Braci do wymiany doświadczeń. Nie raz Wódz poruszał to w swoich audycjach więc słuchacze na pewno dobrze już znają i wiedzą jak to jest z tymi co oddają swój czas, energię, zasoby za darmo innym i jak to się kończy więc w tej kwestii nie będę (nawet nie ośmielam) się powtarzać. Kwestia dawania (przepisywania i innych form prawnych) dóbr kobiecie jest chyba też tak oczywista, że również jej nie poruszam. Jak ktoś nie wie jakie są konsekwencje oddania majątku czy innych dóbr kobiecie ... a konsekwencje są zawsze jednakowe koniecznie zachęcam do zapoznania się z książkami Marka jak również "Poradnikiem rozwodnika" MoszeReda i Marka. To tyle tytułem wstępu aby delikatny temat był jasno zrozumiany. Chciałem sprecyzować bo chodzi mi o "drobne" rzeczy, sprawy, załatwienia, przysługi, czas..... czasami nawet błahe. O relacje i sytuacje jak kobieta prosi nas, wymaga, oczekuje. Nigdy nic "za darmo". Pisze o zwykłych relacjach międzyludzkich, nie jako wyrocznia tylko jako tło do dyskusji. Owszem im dłużej żyje jako obserwator na tym świecie tym bardziej zgorzkniały, cyniczny się staje. Przyznaję się. Ale przejdźmy do meritum.... Ile razy zdarza się, że kobieta prosi Nas o jakąś przysługę, czasami nawet drobnostkę. Często zdarza się, że wymaga.... bo to jest w kwestii faceta, bo to męska sprawa. Konkretny przykład: Dzwoni do mnie znajoma i prosi aby pomógł jej w kwestii x (powiedzmy, że się na tym znam ale operacja wymaga ode mnie poświęcenia około godziny czasu i dojazd w mieście 20 km w jedną i drugą stronę). - Odpowiadam okay, muszę zrezygnować z czegoś (ściemniam, że z treningu) aby poświęcić Ci czas.... miałem swoje plany hmmmm Informuję ją, że poświęcam jej swój czas i energię aby po prostu o tym wiedziała. Wszystko grzecznie z wyczuciem. I zaraz dodaje: - Jak mi wynagrodzisz to poświęcenie? (tutaj w formie żartu najlepiej, zawsze tak robię) - Ona tam coś odpowiada... albo coś usiłuje wymyślić.... produkuje się mniejsza o to.... jak żart chwycił można się trochę podroczyć, czasami tani shit test ..... "co z Ciebie za facet" itp .... Taki przykład aby dobrze zrozumieć o co chodzi. Większość facetów, rycerzy jak mają taką "okazję" jakiegoś wykazania się, zwłaszcza jeśli prosząca kobieta jest atrakcyjna.... jest gotowych wskoczyć w lśniącą zbroję i gnać jak na odsiecz w pełnym rynsztunku. Uczą tym, że kobietom należy się wszystko za nic, uczą wysługiwania się facetami, uczą i utrwalają jak łatwo jest coś dostać nie dając w zamian nic. Jaki obraz ma taka kobieta tego faceta w podświadomości? Jego wartość i atrakcyjność gwałtownie spada, jest aseksualny. Dobry, pomocy, do rany przyłóż, super po prostu ale słaby, na każde zawołanie, łatwy. Rozumiecie do czego zmierzam? Facet, który też poświęci swój czas, energię, potencjał dla kobiety ale zaznaczając przy tym subtelnie tego wartość, wymagając również coś w zamian to nie egoista tylko znający swoją wartość, atrakcyjny samiec. Taki drobny niuans. Ale trzeba wiedzieć, że mężczyźni oddający coś za darmo są zawsze postrzegani jako słabi, gorsi, bezwartościowi. Świat płci, świat drapieżników a inny drapieżnik docenia tylko coś co zdobył wtedy..... jak musiał sam coś dać od siebie.....
  17. 17 punktów
    Wydaje mi się, że wszyscy ci, którzy wypisują za "pożegnanie" tego typu złote myśli nie zasłużyli na to aby nosić dumne miano samca. Typowo babskie pierdolenie. A gdzie honor, gdzie szacunek do ludzi, wdzięczność? Zasrać komuś podłogę jest bardzo łatwo ale powiedzieć proste słowo dziękuję jakoś niektórym nie chce przejść przez gardło. Dziękuję nauczane jest już w szkole podstawowej wraz ze słowami proszę i przepraszam i jest wyrazem elementarnej kultury człowieka ale jak doskonale widać w przypadku autora pseudopostu ze świecą doszukiwać się jakichkolwiek fundamentów kultury osobistej. Może lepiej, że taki człowieczek spierdala z tego forum tylko po co na odchodne pozostawia po sobie kupkę śmierdzącego gówna na dywanie, na którym tak niedawno układał klocki? Wstyd "panie kolego" wstyd. Trochę pokory panie kupacki bo nic nie jest wieczne nawet twoje miliony- ty też nie.
  18. 17 punktów
    Kit, nikt nie zapłaci 1k za numer telefonu z ogłoszenia, żeby dostać kontakt do Karyny, która może nie istnieć.
  19. 17 punktów
    Drugi dzień jestem niebywale rozbawiony sytuacją, która spotkała mojego kuzyna. Jego ślubna z wykształcenia jest matematykiem, co jest dość istotne dla omawianego przypadku i zarazem pogłębia zarówno jego śmieszność jak i straszność Standardowa sytuacja wygląda tak: 1 Szacowna małżonka codziennie zażywa witaminki w formie musującej. 2 Są to dwa preparaty, w dwóch opakowaniach typu tubka. 3 Zawsze wyciąga jedną z pojemnika A i jedną z pojemnika B i wrzuca do dużego kubka z wodą, więc spożywa je jednocześnie. A to się wydarzyło (polecam się skupić na opisie to jest tak mega irracjonalne zdarzenie ): 1 Szacowna małżonka miała końcówkę witaminek w obu tubkach, po 2 tabsy w każdym. Otworzyła oba opakowania i jak zwykle wyjęła po jednym tabsie i wrzuciła do kubka z wodą. 2 Nie zamknęła opakowań i podniosła je do góry, 2 pozostałe tabsy wypadły na stół, zebrała i wrzuciła do tubek. 3 Następnego dnia miała znów wypić witaminki, naszykowała kubek z wodą i ma wyjmować tabsy z tubek. 4 Nagle zamiera i mówi do męża, "wiesz co? idź proszę do apteki bo wczoraj tabletki mi wypadły z tubek i się mogły pomieszać" (należy dodać, że faktycznie tabsy wyglądają identycznie, chociaż to i tak nic nie zmienia ) 5 Mąż mówi, że przecież to bez znaczenia bo zawsze bierze te same tabletki, to nie problem jak nawet zamieniła je opakowaniami bo miała tylko po jednej każdego rodzaju. 6 Szacowna małżonka, frustracja i cała tyrada, że jak się pomyli i weźmie jednej za dużo to jej zaszkodzi, że nic o nią nie dba bla bla bla 7 Biedny facet tłumaczył ponad trzy godziny rozemocjonowanej żonie że przecież miała tylko 2 sztuki i jedna tabletka z tubki A, a druga z tubki B i zawsze pije jednocześnie więc nie ma opcji żeby pomyliła leki czy wzięła, któregoś więcej a innego mniej. 8 Awantura, płacz powtarzanie w koło, że pomyliła opakowania i nie może teraz zażyć 9 Kuzyn w końcu się wkurwił, wziął karton i kolorowe flamastry i narysował jej to co zrobiła z tabsami i czemu jest to bez znaczenia (operacje na zbiorach, matematyka level szkoła podstawowa). - miałaś żono dwa opakowania w każdym po jednej tabletce - wyjęłaś te dwie tabletki na stół (do wspólnego zbioru) - potem włożyłaś do opakowań ponownie ale istnieje prawdopodobieństwo, że zawartość zbioru A jest teraz w zbiorze B i odwrotnie - ponownie wyjęłaś tabsy, żeby umieścić je we wspólnym zbiorze (kubek z wodą) Siedziała 20 minut gapiąc się na rysunki, na koniec jebnęła focha, powiedziała mężowi że jest chuj bo zrobił z niej idiotkę i poszła wyć do drugiego pokoju. Dodam, że podobnych irracjonalnych sytuacji sam przeżyłem kilka :> I teraz pytanie do naszych drogich pań, kiedy wasz mózg zamienia się w 'musk' i czy naprawdę wskazane jest żebyście pracowały np. jako obsługa elektrowni atomowej lub obsługa wyrzutni rakiet balistycznych? I drugie równie frapujące pytanie, czemu to jest zawsze wina faceta?
  20. 16 punktów
    Wkurwiłem się troszkę Bracia. Oto co napisała pewna Pani na moim fejsie, pod ostatnią audycją (KLIK). Warto dodać że jest całkiem atrakcyjna, oraz do tej pory utrzymywała maskę "inna niż wszystkie", ale dzisiejsza audycja ją rozbiła psychicznie i przystąpiła do ataku. Patrzcie co się dzieje, gdy powiesz prawdę o oczywistościach, wieku kobiety, jej problemach ze zdrowiem itd. One mogą - my nie. Wypowiedź Pani Agaty: Straszny obraz małżeństwa i kobiety ..tylko kasa złapać na dziecko brak miłości z czasem..seksu..olaboga biedni Panowie! Uciśnieni i bez praw..my tylko starzejace się i szukajace ostoi finansowej..a potem tylko gderamy...oo i te Pani lekkich obyczajów...jak one mogą! Marek...nie przesadzaj..masz niezłe spaczony pogląd.Sorry. Jak słucham jakie jednostki do cb dzwonią się żalić...iloraz inteligencji..niski. Nie potrafią często dobrze się wysłowić. 4/10 max. Nie burze się. Nie pochlebiajcie sobie wszyscy. Nie uważam też,że nie lubisz kobiet. Masz jedak coś "takiego" w sobie co Cię ogranicza pogladowo...lubisz dominować w szeroko pojety sposób chcesz mieć zawsze racje..nie przyznasz się. Ale wyluzuj z osadami zbytnio.kategoruzujesz..możesz też czegoś nie dostrzegać co widzą inni -------------------------------------------------------------------------------------------------- Moja odpowiedź: Samcze Runo Dlaczego obrażasz ludzi, którzy do mnie dzwonią? Jakim prawem śmiesz po niewyraźnej, telefonicznej rozmowie znać iloraz inteligencji dzwoniącego? Jakim prawem oskarżasz o niewyraźne mówienie wzruszonych mężczyzn, którzy są w tragicznej sytuacji po rozstaniu z żoną, kiedy ich dzieci rozpaczają z tego powodu? Mają rechotać, mówić jak aktorzy filmowi? Ja nie pracuję z radosnymi ludźmi, tylko rozbitkami - i im pomagam, i do mnie dzwonią po wsparcie. Jak ma brzmieć mężczyzna, któremu się posypało życie? Ale są też ludzie, którzy aż takich kłopotów nie mają - aktorzy, biznesmeni, artyści. O tym już nie wspomnisz, bo Twoja fałszywa wizja by się nie "domknęła" - i właśnie to świadczy o tym, że jesteś dokładnie taka jak inne Panie. Kłamstwa, pomówienia, oczernianie zrozpaczonych ludzi że biedni i nie mówią jak zawodowi lektorzy. Co do reszty tego co napisałaś, to szkoda nawet odpowiadać na takie coś. Aby dowalić, poniżyć, uderzyć - ale dobrze że to z Ciebie wyszło wreszcie, i skończy się mit "Agaty która jest inna niż wszystkie". Jesteś dokładnie taka sama :> Pozdrawiam mocno.
  21. 16 punktów
    To może ja przetłumaczę: "Dawno nie miałem stosunku z kobietą, a tu znienacka jeb! o dziwo jest jedna która chętnie zrobi loda lub nawet dojdzie do penetracji przy większym nakładzie środków.I nie będę musiał latać po mieście gdzie i tak nic nie wyrwę po pijaku.Wszystko fajnie, ego mi szybuje, tanio wyjdzie bo laska woli lizanko od słodyczy.Rzec można ideał gdyby nie to, że dziewczę swoją aparycją odbiega od standardów atrakcyjności i stosunki z nią mogą być odebrane przez kolegów jako upadek mego mitu jebaki konesera.W ogóle co ludzie powiedzą? przecież spełnianie ich oczekiwań względem mojej osoby to podstawa życia. Do tego ten 40letni zgred też chce zakisić ogóra i jego zaborczy stosunek do samicy może skończyć się walką kogutów o kurę.Boję się. Pomożecie?"
  22. 16 punktów
    To jest nadzwyczaj prosty mechanizm stosowany od czasów starożytności. Jeśli jakaś grupa przenosi się na nowy teren, to i jest liczna da się ją jedynie zasymilować potęgując w niej obrzydzenie do własnego pochodzenia i tradycji. Wyjechało kilka milionów Polaków z kraju, tam gdzie osiedli i mieszkają nie są potrzebni Polacy tylko Niemcy, Brytyjczycy, Francuzi itp .... Wpajając i podsycając obrzydzenie do różnych naleciałości kulturowych w tym tradycji kulinarnej przyśpiesza się asymilację, produkuje rzesze neofitów. Seba i Karyna nie chcą już być Polakami, chcą być bardziej niemieccy od Niemców, bardziej angielscy i światowi od Anglików. Taki Seby i Karyny napłodzą małe Brajanki i Dżesiki, separują od wszelkich przejawów polskości, zaszczepią obrzydzenie do Polski i Polaków, pogłębią wstyd do własnego pochodzenia. I bum w drugim pokoleniu mamy, Niemców czy Brytoli polskiego pochodzenia, którzy się go wstydzą i brzydzą i są bardziej ortodoksyjni w swojej nowej narodowej tożsamości niż rodowici przedstawiciele tych nacji. Po czym poznać, że proces przebiega prawidłowo? 1 Separowanie się Polaków zagranicą od innych Polaków, szukanie towarzystwa autochtonów i przedkładanie go nad towarzystwo rodaków. 2 Tłumaczenie autochtonom faktu separowania się od rodaków zniechęceniem do typowo - anegdotycznych polskich przywar: - kradną - kłamią - ksenofobii - rasiści - za dużo piją 3 Nadawanie własnym dzieciom obcojęzycznych imion. 4 Separacja dzieci od rówieśników polskiego pochodzenia i wysyłanie ich do szkół nauczających w języku lokalnym. 5 Coraz popularniejsza zmiana nazwiska na obcojęzyczne. Wiele, wiele innych symptomów. Wracając do obrzydzeń kultury to prócz klasycznego powiększania przywar narodowych, dochodzi robienie obciachu z polskiej tradycji, że stroje ludowe to wiocha (to samo muzyka ludowa), Niemiec ze swoich ma być dumny, a polskie to już obciach. Że grzyby zbierają biedacy i obciach chodzić na grzyby bo się kupuje hodowlane w markecie :> Że kapusta - bigos śmierdzi, w domyśle kto je tradycyjne polskie jedzenie jest śmierdziuchem, itd. itp.... I to wszystko to nic nowego, tak samo załatwia się to od tysięcy lat Tyle, że teraz proces przebiega szybciej ze względu na postęp technologiczny i możliwości rozprzestrzeniania określonych informacji. Inny przykład w USA była spora grupa Irlandczyków, jednakże gdy zaczęły się 2-3 pokolenia później kolejne fale emigracji za chlebem, czyli nowi przybysze zastępowali lokalnych w mniej wymagających zajęciach to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia najbardziej tępili i prześladowali nowo przybyłych Irlandczyków. Bo Irlandczyk kojarzył się z biedą, tanią siłą roboczą i prymitywizmem. Tak więc zasymilowana grupa prześladowała najmocniej ludzi, którzy przybyli z tego samego miejsca co oni, chcieli być bardziej amerykańscy niż inni Amerykanie Bo uważano, że bycie Irlandczykiem to obciach, że Irlandczyk to gorszy sort, więc musieli udowadniać sobie i innym, że oni już nie są Irlandczykami. Tak to dział. I jeżeli kiedyś kraj zwany Polską będzie miał zostać pozamiatany, to wyśle się to hordy Niemców, Anglików i innych polskiego pochodzenia, żeby robiąc tu czystki udowodnili iż odcięli się od korzeni. Zawsze tak było, jest i będzie. Proces asymilacji: Zmiana miejsca życia > przejęcie elementów kulturowych > odcięcie się od elementów kulturowych z grupy pochodzenia > zatracenie tradycji i języka > przyjęcie jako swoje wzorców miejsca życia i przekazywanie go potomstwu. A jak potrzeba 'chrzest' przez krew, a może raczej w krwi rodaków - Ty Helmut ale twój dziadek był Polakiem, może nie podoba ci się ta wojna z Polską? - Panie pułkowniku ja jestem Niemiec, wstyd mi tych kilku kropli polskiej krwi ! - Helmut jesteście gotowi udowodnić to, że jesteście prawdziwym Niemcem? - Tak, jest panie pułkowniku! - To Helmut mamy dla was zadanie, wejdziecie w skład specjalnego oddziału, który ma działać na terenach okupowanych, wychwytywać i likwidować wrogi element, nauczycieli, wykładowców, inteligencję ..... - Tak jest panie pułkowniku, jestem dumny z powierzonej mi misji, polskie robactwo musi zginąć na chwałę naszego narodu !!! Tak to się robi, wszyscy zawsze tak robili, Grecy, Rzymianie, Egipcjanie, Chińczycy ........
  23. 15 punktów
    Słynne Białorusinki to są tu, guru pojechał motorem i zamówił dla siebie i Brajanka, który strzelił selfie:
  24. 15 punktów
  25. 15 punktów
    1/3 małżeństw w Polsce kończy się rozwodem, a jesteśmy jednym z najbardziej katolickich państw na świecie. Na zachodzie w wielu krajach przebija to 50%. W 98% małżeństw to mężczyzna więcej zarabia i znacznie więcej przeznacza na tz. dom i rodzinę. Czy skacze się ze skarpy jak się wie , że co drugi skoczek ląduje na wózku inwalidzkim? Trzeba być idiotą lub niepoczytalnym. Normalnie taka kobieca natura :> Czytaj: "Mi się nie podoba to co ten Kotoński mówi, argumentów mi brak, więc tak, bo tak" Jak rozumiem pani mierzy IQ za pomocą analizy akustycznej głosu. Oho, będziemy mieli kolejną noblistkę Wysławianie się jest domeną humanistów, którzy niewiele wnoszą do współczesnego społeczeństwa i powiedzmy sobie szczerze bez humanistów cywilizacja przetrwałaby i się rozwijała, bez speców od techniki/ technologii/ nauk ścisłych już nie, no dobra też by przetrwała ale byłaby cywilizacja małpoludów składających wiersze . No jasne te kilka wersów wyżej, nie jest efektem wzburzenia My się wartościujemy na podstawie realnych przesłanek, pozycja społeczna/ umiejętności/ zdolności, więc możemy sobie pochlebiać. Nie konkurujemy jak orangutany wypinając dupsko na fejsie lub robiąc dziupka :> Marek wiesz co cię ogranicza poglądowo. To, że masz rację Jak zwykle pani widzi jakieś mistyczne coś, ale już opisać tego "cosia" nie potrafi. Banał goni banał, w tej wypowiedzi, pustosłowie level Karyna atencjuszka
  26. 15 punktów
    Bracia, źle się stało, że dopiero wczoraj w nocy zobaczyłem wątek badmoona - w którym pisał o tym, jak to szmaci kobiety. Ktoś powie - zmyślał, fantasta. Jasne że tak. Ale nie o spełnienie bajeranta szukającego atencji chodziło, a o zaszkodzenie nam. Sami zobaczcie - niebawem będziemy forum nr1 w Polsce, i być może zacznie się o nas mówić w skali kraju. Może tak, może nie, ale załóżmy że tak się stanie. Jak uderzą w nas przeciwnicy? W prosty, stary, dobrze wypróbowany sposób. Napiszą że to miejsce samych degeneratów, i wkleją wpisy np. badmoona o biciu kobiet i szmaceniu ich. Ale tego że dostał bana już nie napiszą a info pójdzie w świat, żeby skojarzyć nas z oszołomami i debilami i podjudzić innych do wojny z nami. A przecież ja zawsze się brzydziłem nienawiścią i podłością wobec kobiet. Dokładnie to samo robili Sławek, Rysiek i Vincent na wykopie - oczerniali mnie nonstop z dwóch powodów: 1. Skojarzyć mnie z przestępstwami, podłością itd. 2. Nakręcić jakiegoś głupka kłamstwami o mnie, żeby mi zrobił krzywdę, dokładnie jak było z taksówkarzem co zabił posła PIS-u. Dlatego bardzo was proszę, żebyście byli czujni i zawsze uważali na to, co ktoś pisze. Jeśli pojawi się cokolwiek o przemocy wobec kobiet, zgłaszajcie, reagujcie, bo to później i w was uderzy. Na forum nie ma miejsca na antysemityzm, przemoc wobec kobiet i inne szaleństwa. Nasi wrogowie, ludzie którzy nie chcą żebyście mieli fajne miejsce do przebywania, czerpania siły, zasięgania rad i pomocy, aktywnie działają by to miejsce utopić. Jeśli ktoś nie wierzy mi, to niech zrozumie że sama prokuratura widząc to, co robili na wykopie, od razu wszczęła postępowanie. A jest tego znacznie więcej. Zakładają konta, lajkują się wzajemnie, a potem jest coś takiego jak akcja z tekstem badmoona. Trzeba takie treści wyłapywać, natychmiast kasować, sprawców banować. Pamiętajcie że jak dbacie o własny dom czy mieszkanie, samochód i ciało, tak też o swoje forum trzeba dbać. "Oni" nie pozwolą nam na spokojne bycie na forum. To jest stan wojny, bezustanny.
  27. 15 punktów
    Pozwolę sobie zrobić mały offtop. Poniżej wklejam artykuł O tym w jak bardzo ogłupionym kraju żyjemy świadczą przeprowadzane badania. Ponad 50% naszych rodaków w tym kraju uważa, że nie płaci podatku Vat! I jak tu nie strzyc, nie skłócać, nie zwodzić tak ogłupionej szarej masy? A w szkołach, które powinny przygotowywać do życia (i uczyć choćby takich rzeczy jak poniżej wstawiłem) wciąż króluje religia. Jak państwo ściąga haracz z Polaków W ostatnim czasie wiele mówi się na temat podatków. Rząd modyfikuje przepisy w takim tempie, że nikt normalny nie jest w stanie nadążyć za zmianami. Celem jest oczywiście uszczelnienie systemu i zwiększenie dochodów państwa. Mało kto jednak zastanawia się jak duże podatki w istocie płacimy. Dziś postanowiłem zająć się tym tematem, gdyż zdecydowana większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak ogromne są obciążenia podatkowe oraz ile faktycznie państwo zabiera z naszych dochodów. Ogromna część środków, które trafiają do budżetu jest marnowana. Ostatecznie każdy z nas jest w stanie zarządzać ciężko zarobionymi pieniędzmi dużo efektywniej niż robią to politycy. Myślę, że większość z Was jest tego samego zdania. Dużo większym problemem jest natomiast fakt, że gdybyśmy zapytali 100 osób na ulicy czy jesteś za zwiększeniem wydatków na szkolnictwo, opiekę zdrowotną czy wszelkiego rodzaju zasiłki to więcej niż 90% stwierdzi, że tak. Problem jaki ja widzę jest taki, że my jako społeczeństwo nie zdajemy sobie sprawy, że państwo nie ma własnych pieniędzy. Środki jakimi dysponuje w absolutnej większości pochodzą z naszych podatków. Jeżeli zatem politycy czy biurokraci mają wydać na jakiś cel pieniądze to w pierwszej kolejności muszą je nam zabrać. Zabierają nam dużo więcej niż nam się wydaje. W skali całej populacji jest to mniej więcej połowa naszych środków. Oficjalnie. Realnie jeszcze więcej. Ile zatem realnie płacimy podatków? a) Podatki bezpośrednie Zacznę może od podatku dochodowego. Załóżmy, że przeciętny Kowalski zarabia 3000 PLN netto. Tyle co miesiąc otrzymuje od pracodawcy u którego zatrudniony jest na umowę o pracę. Mało :-). Wiele osób pracujących na etacie faktycznie nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje ich zatrudnienie. Aby pracownik otrzymał owe 3000 PLN co miesiąc, pracodawca musi odprowadzić ponad 2000 PLN do państwa w postaci różnych składek na ZUS oraz podatku dochodowego. My (jako pracownicy) dostajemy 3000 PLN podczas gdy pracodawcę faktycznie kosztujemy 5000 PLN. Okazuje się, że na tym etapie państwo zabiera nam już 40% z naszej pensji. Nieważne czy składki płacimy z naszej części czy z części pracodawcy. Pracodawca zatrudniając nas wycenia naszą pracę na 5000 PLN, ale dzięki „uprzejmości” państwa opiekuńczego na nasze konto trafia niecałe 60 % naszego wynagrodzenia. Źródło: https://medium.com/polis Spora część daniny na rzecz państwa nazywana jest składkami, ale gdyby faktycznie tak było to wracałyby do nas w jakiejkolwiek sensownej formie. Zastanówmy się czy z naszych 2000 PLN zabranych przez państwo nie bylibyśmy w stanie wykupić prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego oferującego dostęp do służby zdrowia na poziomie wyższym niż publiczne szpitale? Skoro do stomatologa chodzimy na prywatne wizyty to czemu większość opieki zdrowotnej jest pod kontrolą państwa kreując monopole i blokując skuteczniejsze i wielokrotnie tańsze metody terapeutyczne. Ile musielibyśmy co miesiąc odkładać, aby zagwarantować sobie emeryturę na dużo wyższym poziomie niż dzisiejsze emerytury? Może lepiej nie liczcie. Szkoda nerwów. Jak bardzo wzrósłby poziom nauki gdybyśmy mieli konkurujące między sobą prywatne szkolnictwo dostosowane do wymagań rodziców zamiast narzuconego z góry programu nauczania opracowywanego i finansowanego przez „inteligentnych inaczej” biurokratów. Podatki pośrednie Mamy już nasze ciężko zarobione pieniądze. Wybieramy się na zakupy i zastawiamy się czemu wszystko jest aż tak drogie. Czemu produkt na półce kosztuje kilka razy tyle co koszt wytworzenia? Każdy musi zarobić. Producent, importer, hurtownik i na końcu sprzedawca. Każdy z nich włożył jakąś wartość dodaną dzięki czemu finalnie możemy nabyć czy to produkt czy to usługę. To jest wolny rynek. Rzadko kiedy jednak zdajemy sobie sprawę, że prawie 1/4 ceny stanowi VAT. Poza VATem mamy jeszcze akcyzę. Czasami dochodzi do tak absurdalnych przypadków (benzyna), w których ponad 50% ceny stawią podatki. Tankując bak za 300 zł okazuje się, że faktycznie za paliwo płacimy 140 zł, podczas gdy kolejne 160 zł stanowią ukryte podatki. Przypadek paliwa jest ekstremalny, ale poza 50% opodatkowaniem mamy niższe stawki jak np. 5% czy 8% VAT. Problem jest jednak taki, że ceny praktycznie wszystkich produktów uwzględniają wysoki koszt paliwa (w tym akcyzy odpowiadającej za 1/3 finalnej ceny). Feralną akcyzę płacimy od energii elektrycznej, gazu oraz praktycznie wszystkich nośników energii co ostatecznie podraża wszystkie produkty z czego bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę. Owszem, osoby które 90% swoich dochodów netto przeznaczają na bieżącą konsumpcję faktycznie płacą niższy podatek gdyż wiele produktów pierwszej potrzeby jest opodatkowane na niższym poziomie ale nie zmienia to faktu, że w Polsce czy Europie generalnie podatki są na wysokim poziomie. Poza standardowymi podatkami mamy przecież ponad 100 rożnych opłat, z których wymienię tylko kilka. Są to np. cła na produkty spoza UE, podatki rolne oraz od nieruchomości, podatek od czynności cywilno-prawnej, podatek od CO2, opłaty klimatyczne, podatek od gier i mnóstwo innych jak chociażby abonament RTV czy podatek za psa, których jedynym uzasadnieniem są dodatkowe wpływy do budżetu. Ile kosztują nas chore regulacje UE nakładające chociażby na producentów samochodów w kwestii neutralnego gazu jakim jest CO2? Ile zatem realnie podatków płaci osoba pracująca na etacie zarabiająca 3 tys. netto oraz wydająca 100 % dochodów na bieżące potrzeby? Wiedziałem, że w Polsce czy generalnie w Europie opodatkowanie jest na bardzo wysokim poziomie, ale wynik konkretnie mnie zaskoczył. Roczny koszt dla naszego pracodawcy (tyle by nam płacił gdyby nie podatki) - 61 tys. PLN ZUS oraz podatek PIT - 25 tys. PLN Nasze wynagrodzenie netto - 36 tys. PLN Podatki ukryte w cenach podstawowych produktów - 11 tys PLN Tyle rzeczywiście wydajemy na nabywane produkty - 25 tys PLN Nagle się okazuje, że w państwie opiekuńczym po uwzględnieniu wszystkich podatków pozostaje nam do dyspozycji około 40% z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Aż 60% zabierane jest oficjalnie lub pod postacią różnych ukrytych opłat. Szokujący jest fakt, że na utrzymanie państwa takie osoby pracują przez 233 dni w roku. Od 1-go stycznia aż do 21 sierpnia wszystkie nasze środki oddajemy państwu. Cudownie, 7,5 z 12 miesięcy pracujemy na biurokratycznego potwora w zamian za co otrzymujemy wątpliwej jakości usługi. W internecie znalazłem fantastyczny kalkulator pokazujący ile realnie płacimy podatków. Możecie go znaleźć na stronie: www.sprawdzpodatki.pl No właśnie, na co państwo przeznacza środki z naszych podatków? Tu macie ciekawe wyliczenie: Opodatkowanie przedsiębiorców Nie jest żadną tajemnicą, że najwyższe podatki płacą osoby zatrudnione na etacie. Przedsiębiorcy jednak wcale nie mają dużo lżej na gruncie podatkowym, o kontrolach, które z założenia mają przynieść kary nawet nie wspomnę. Przyjrzyjmy się zatem ile faktycznie odprowadza podatków przedsiębiorca oferujący usługi na większą skalę. Przykład może będzie ekstremalny, gdyż wiele osób mając do wyboru różne metody opodatkowania wybiera te optymalne. Celowo jednak podaję przykład taki a nie inny gdyż w ciągu ostatniego roku prawo zmieniło się w taki sposób, aby przedsiębiorcy płacili możliwie najwyższe podatki, a wszelkie legalne metody ich obniżenia traktuje się jako czynności pozorne. Mamy zatem spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością sprzedającą usługi na dużą skalę. Już na wejściu spółka odprowadza 23% VAT. Ktoś powie, VAT jest neutralny, VAT płaci klient. Nie jest to do końca prawda. Gdyby nie 23 % VAT mógłbym sprzedawać moje usługi znacznie taniej. Miałbym zatem więcej klientów i tym samym większe przychody. Gdyby nie konieczność odprowadzenia VATu do Urzędu Skarbowego moja marża byłaby dużo wyższa. Dobrym przykładem są tu wielokrotnie wyższe marże dilerów srebra w Estonii niż w Polsce. Estończycy dostosowali ceny do cen europejskich z tą różnicą, że ich ceny uwzględniają wyższe marże w przeciwieństwie do przedsiębiorców operujących z innych krajów. O ile w przypadku sprzedaży towarów VAT da się przeżyć, o tyle w przypadku usług o dużej wartości dodanej większość VATu jest w rzeczywistości podatkiem. W mojej ocenie przy sprzedaży usług ok 10% - 15% z 23% VAT’u jest realnym kosztem podatkowym. Zapłaciliśmy zatem pierwszy podatek - niech będzie to 12%, choć w wielu znanych mi przypadkach jego realna wartość jest dużo wyższa. Przyszedł czas na CIT czyli podatek od zysków korporacyjnych. Tu od razu uderza nas 19%. Spółka opłaciła podatek ale dla urzędników to za mało. Politycy nie rozumieją, że pieniądze czy zysk spółki to to samo co zysk jego udziałowców. Skoro można coś opodatkować dwa razy to przy wypłacie dywidendy ponownie zapłacimy podatek aby móc jako właściciel firmy posługiwać się naszymi pieniędzmi. Mamy zatem powiedzmy 100 tys. od których w pierwszej kolejności odprowadziliśmy VAT z czego 11% powiedzmy jest neutralne (bilansuje się z kosztami), a 12% jest rzeczywistym podatkiem. Postało nam 88 tys. Płacimy następnie CIT oraz podatek od dywidendy, po których opłaceniu pozostaje nam 57 tys. Realne opodatkowanie na poziomie 43%!!! Nie jest to niestety koniec. Jeżeli doliczymy do tego składki na ZUS, niższe niż u osób zatrudnionych na umowę o pracę to rzeczywiste opodatkowanie / oskładkowanie jeszcze nam wzrośnie. Pewnym plusem jest możliwość zaliczania wielu wydatków „osobistych” w koszty spółki ale oszczędności z tego typu działań kurczą się z każdym miesiącem. W końcu mając do dyspozycji opodatkowane pieniądze wydajemy je na cele konsumpcyjne gdzie uderza nas VAT i akcyza. Jeżeli udało się nam trochę zaoszczędzić i odłożyć kapitał chociażby na przyszłą emeryturę to oczywiście od każdych dochodów z inwestycji zapłacimy 19% podatku Belki (tymczasowo ustanowiony jakieś 10 lat temu). Co gorsza podatek ten liczy się od nominalnych, często iluzorycznych zysków. Dla państwa bowiem nie jest istotne czy zyski były wyższe czy niższe od inflacji (realna strata). Podatek się należy i tyle. Inflacja - kolejny ukryty podatek W ciągu ostatnich 10 lat podaż waluty M3 w Polsce wzrosła o 137%, co oznacza rokroczny wzrost w wysokości ok. 9%. O tyle rośnie tempo pieniądza w obiegu. Z drugiej strony mamy naturalną 2% deflację wynikającą z postępu technologicznego oraz spadku cen. Można zatem powiedzieć, że rzeczywista inflacja wyniosła ok. 6 - 7% rocznie. Mając oszczędności ulokowane czy to na lokatach, czy to w pozornie bezpiecznych obligacjach rządowych regularnie spada siła nabywcza naszych pieniędzy. O ile w ciągu roku dużej różnicy nie zobaczymy (2,5% odsetek - 7% inflacji = strata 4,5%) o tyle w perspektywie dekady utrata 55% z naszej siły nabywczej robi już wrażenie. Szkoda, że ze skutków inflacji nie zdaje sobie sprawy więcej niż 90% naszego społeczeństwa. Czy podatki muszą być aż tak wysokie? Absolutnie nie. Może wydawać Wam się śmieszne ale brytyjska kolonia zwana dziś USA rozpoczęła walkę o niepodległość, gdy Król Anglii postanowił wprowadzić podatek w wysokości 7%. Jeszcze 100 lat temu podatki całkowite na poziomie 10% były standardem, gdyż rozmiar aparatu państwowego i ingerencji w nasze życie był ograniczony do minimum. Źródło: Marc Faber, tradingeconomics.com W zbiurokratyzowanej UE poziom wydatków rządowych w relacji to PKB wynosi 47,7%. Kapitalizm czy ukryty komunizm w fazie przedzawałowej? Odpowiedzcie sobie sami. Mimo trendu zwiększającego udział państwa (oraz podatków) nadal są kraje w których daniny ograniczono do minimum. W Singapurze mamy VAT na poziomie 8%. Od dochodów do ok. 300 tys. PLN nie płaci się podatku dochodowego wcale, powyżej płaci się 7%. Maksymalna stawka podatku dochodowego nie przekracza 17%. Mimo to, a może właśnie dlatego kraj ten rozwija się w tempie 6% rocznie, systematycznie notuje nadwyżki w budżecie, a przy okazji nie ma długu netto. Wszystko działa prawie perfekcyjnie, gdyż tępi biurokraci nie blokują naturalnej przedsiębiorczości i każdy odpowiada za siebie oraz wydaje zarobione pieniądze wg zasad gospodarki wolnorynkowej. Podsumowanie Większość Polaków, gdy spytamy ich o podatki, pomyśli o stawce PIT w wysokości 19%, tymczasem okazuje się, że podatków płacimy dużo, dużo więcej. Dzień Wolności Podatkowej w 2017 przypada na 161 dzień roku, czyli 9 czerwca. Od tego dnia przestajemy pracować dla rządu i zaczynamy symbolicznie pracować już dla siebie. Teoretycznie, bo dla przeciętnego Polaka dzień ten wypada dużo później. Aż dziwne, że ludzie się nie buntują. W głównej mierze dzieje się tak dlatego, że rządzący ukrywają przed nami wszelkiego rodzaju nakładane daniny jednocześnie zapewniając nam setki tematów zastępczych. Dajcie ludziom chleb i igrzyska, a przestaną się buntować. Coś co działało ponad 2000 lat temu działa i dziś. Problem jest w naszej naturze i oczekiwaniach. Zamiast myśleć samodzielnie i walczyć o swoje większość z nas woli przyjąć bierną postawę w stylu „rząd powinien coś z tym zrobić”. Jak długo będziemy godzić się na ogromny udział państwa w naszym życiu, tak długo będziemy oddawać niewydolnemu, zbiurokratyzowanemu potworowi większość swoich dochodów. Nie bez przypadku najsilniej zadłużone kraje na świecie są jednocześnie tymi o najwyższych podatkach oraz poziomie biurokracji. Następnym razem jak pójdziecie do pracy to pomyślcie o tym, że przez pierwsze 4 godziny pracujecie na podatki, a dopiero potem dla siebie.
  28. 15 punktów
  29. 14 punktów
    Podzielę się z Wami historią z mojej bardzo wczesnej młodości. Drodzy Czytelnicy, nie oceniajcie MNIE – ja byłem tylko młodym, wiecznie czymś nawalonym zwyrolem, piszę to jako lekturę dla Świeżaków, żeby im łuski spadły z oczu i dowiedzieli się do czego zdolne są nasze panny cnotliwe, księżniczki nadobne. Czas akcji – połowa lat 90-tych. Mój pierwszy związek, Pani A, powiedzmy. Naprawdę klasa sztuka, uroda niebagatelna. Pierwsza miłość, dla niej też, trwało 6 lat. Przez ostatnie półtorej roku coś mi zaczeło świtać, że chyba mi rogi przyprawia. Ale gdzież tam...wmówiła mi, że jestem paranoikiem, krzywdzę ją takimi podejrzeniami, chodziłem tak długo z poczuciem winy, że co się ze mną dzieje, jak ja tak mogę robić mojemu słoneczku. I żyliby długo i szczęśliwie, gdyby pewnego dnia kobitka nie wybuchła nagle bez powodu płaczem, w trakcie którego przyznała się do zdrady ( na razie jednej). I teksty, że to było tak dawno temu, przez ten czas chyba udowodniła, że mnie kocha, zrobi wszystko, ona mi to wynagrodzi i tak dalej. Ja wtedy dobry rok nie schodziłem z LSD, rozwalałem wrota percepcji, czy coś tam. I w takim stanie mówię: Chcesz mi to wynagrodzić? Ok, zawsze podobała mi się Twoja siostra. I tym sposobem zaliczyłem kilka fajnych trójkącików. Jak Pani A swoją siostrę do tego przekonała, to nie wiem i nie wnikałem. Potem przyznała się, że jednak tych zdrad to 6 było ( z zupełnie przypadkowymi kolesiami, np raz poszła coś załatwić do jakiegoś biura i tam poleciała na dwa baty z panami, co tam pracowali). Ale o tym powiedziała, jak już znalazła nowego misia a mnie pożegnała tekstem ''Potrzebuję luksusu'' ( Nie myślcie sobie, że żyła w biedzie ze mną, co to, to nie, kaski nie brakowało, nie musiała nic robić. Ale i tak było jej mało widocznie). Przez następne 2 lata życie Pani A wyglądało tak, że przed każdą randką z nowym misiem przychodziła do mnie (bo tak jej kazałęm) i na randkę szła wyobracana na wszystkie fronty. Czasami było tak, że totalnie szmaciłem ją na klatce schodowej, spust w cipkę, spust w dupkę i spust do buzi, jak już widziałem, ze nowy misio na parking wjeżdża. Wybiegała z tej klatki połykając po drodze i do nowego misia buzi z języczkiem na powitanie, przyjmowała kwiatki, wsiadała do auta (tak, tak, ucz się młody padawanie). Po randce z misiem przychodziła, opowiadała co i jak, a czasami demonstrowała. Raz kazałem jej wykonać to co robiła z misiem na moim koledze, a ja popatrzę – i to też zrobiła. Jeszcze po 2 latach wystarczył mój telefon z innego miasta oddalonego o kilkaset kilometrów, że ma mi posprzątać mieszkanie, wziąć takie i takie rzeczy, przyjechać tutaj. I kurwa misio ( już kolejny) ją przywiózł ( nie wiem, co mu nawciskała) i oczywiście rżnięcie całą noc. A w sumie to ściągnąłem ją tylko po to, że laska mojego kumpla, nazwijmy ją Panią B, miała na mnie chęć, ale kumpel powiedział, że takie zabawy, to tylko, jak i on jakąś laskę dostanie na weekend. No to mu wcisnąłem Panią A. Myślicie, że miała opory? A gdzieżby. Do misia cały czas smski ''kocham, tęsknię'', całuski, buziaczki. ( tak, tak, ucz się młody padawanie) Po tym weekendzie Pani B powoli zaczeła dojrzewać do stwierdzenia,że ten mój kumpel, to wpawdzie jej wielka miłość, ale w łóżku nie to. Pewnej nocy przyszła w samej koszuli nocnej z tekstem ''chcesz mnie jeszcze?'' . Jasne, kotku, wchodź. (tak, tak, ucz się młody padawanie) Pani B okazała się nimfomanką. Taką prawdziwą. 10 razy dziennie to była norma. I tak półtorej roku. Młody byłem, to wytrzymałem. Nie wiem, czy jest jakieś miejsce, w którym nie uprawiałęm z nią seksu, tramwaje, autobusy, Neptun na starówce gdańskiej. Potrafiła zrobić loda w biały dzień w centrum Warszawy, udając, że niby śpi z głową na moich kolanach. Setki ludzi nas mijały, nie wiem, czy się kapneli. Oczywiście cały czas tak naprawę kochała tego kumpla i nawet zapłakać za nim potrafiła. Pani C była krótką przygodą pomiędzy tamtymi dwoma. Zapoznałem ją z tym kumplem, któremu odbiłem B i wyobraźcie sobie – 3 miesiące i zaciążyła. Stan ten nie przeszkadzał jej w wydzwanianiu do mnie, próbach zaciągnięcia mnie w celu wiadomym na klatkę, albo nawet do osiedlowego śmietnika, kiedy szczęśliwy ojciec robił zakupy i innych takich numerach (tak, tak, ucz się młody padawanie), ale nie poszedłem na to. Pewnego razu zrobiliśmy sobie nawet wspólne święta, bo co? We are happy family, każdy już z każdą był i w ogóle, więc co za problem. Atmosfera była cokolwiek dziwna. Pani D była cichą szarą myszką, z tym że lubiła dorobić jako domina, a sama lubiła, żeby jej parę razy w ryj przypierdolić, aż krew z nosa pójdzie, za włosy, łbem o ścianę, na podłogę, zerżnąć w dupę, wyjąć, dać do buzi, a potem oddać na nią mocz i w takim stanie wyrzucić za drzwi krzycząc ''won, kurwo''. Tego było za dużo na moje nerwy, więc to był ONS. Potem znalazła upodobanie w psach ( nie policjantach, tylko psach). Bo wiecie, nim dostąpi zaszczytu bycia penetrowaną przez swego Pana, to jego pies powinien najpierw przetestowac, co nie? Zamieszkała z hodowcą rotweilerów, czy innych takich i jeszcze filmiki robili. Teraz, jak o tym myślę, to najbardziej mi żal tych biednych zwierząt, nieźle im na psyche musiało siąść. I teraz kulminacja, Pani E – warta wspomnienia w tym wątku, bo po tej nocy postanowiłem znormalnieć. Siedzę sobie w barze z Panią, hmm, niech będzie F, lofcianie, całuski, tequila... Pani F wychodzi do toalety. W tym momencie dosiada się Pani E ( dla mnie nieznajoma, atrakcyjna kobieta), wali mojego szota tequili, wypuszcza powietrze i pyta: ''chcesz się ze mną kochać? '' Jasne. "to idziemy''. No to poszliśmy, taryfa, rachunek w barze nie uiszczony, nabite na jakieś 300 zł było, Pani F w toalecie.. W taksówce Pani E stwierdza, że najpierw do innego baru. Ok. W tym innym barze przypieprzyli się jacyś pijani kolesie, oblali ją piwem, jednemu dałem w ryj, padł, przybiegła ochrona, okazało się, że Pani E zna tych ochroniarzy, więc wynieśli tych pijanych za drzwi ( takj, jakbyśmy my byli trzeźwi, hehe). Wychodzimy potem, Pani E po drodze zgarnia dosłownie siłą jakiegoś kompletnie naprutego kolesia, tłumacząc mu, że jedziemy do niej.. W parku okazuje się, że ci wcześniej wyrzuceni przez ochronę ( wtedy nikt się nie pierdzielił, wylecieli na niezłych kopach) czekają na nas, a ten, co nos rozwaliłem ma broń i krzyczy ''zabiję cię chuju''. No i nawet próbował.. W życiu tak nie spierdalałem...... Wszyscy troje jakoś się znaleźliśmy na przystanku po tej ucieczce. I jedziemy do Pani E, jak było w planie. Po drodze dowiedziałem się, że jest sobota, a jej chłopak przyjeżdza w środę z Londynu, i on jej tu kasę przysyła, zamieszkają razem i tak dalej ( tak, tak, ucz się, młody padawanie). Wymiękłem, ten drugi koleś też, ale dopiero u niej w mieszkaniu. Ja się kimnąłem, a on poszedł do domu. Nagle telefon, dzwoni jego matka, kolo wrócił do domu, wciągnął ścieżkę i umarł na kiblu. I ta matka krzyczy, że zarazam tam u nas policja będzie. No to spływam od Pani E. I teraz tak: dowlokłem się do chaty około 5 rano, patrzę, a tam radiwozy, koguty...dzizas. Podchodzę blizej, nie, to podwórko obok. Wiecie co się okazało? Kolega ( a bardziej kolega tego kolegi od podwórka) właśnie wrócił z Luksemburga. Tyrał tam ileś latek, słał kaskę, kupił mieszaknie, samochody, kaska na koncie, wraca, a tu drzwi otwiera mu nowy misio jego Pani ( tak, tak, ucz się młody padawanie), laska oznajmia, że ma spierdalać, konto jest na nią, chata na nią, samochody na nią, a nowy misio mu mordę obił. No i ten kolega kupił wódkę, przyjechał do kolegi na podwórko, wypili, muzyka grała z radia w samochodzie, kolega powiedział, że zmieni płytę, włączył ""your my heart, your my soul'' i się zastrzelił ( tak, tak...) Poszedłem do domu, kimnąłem się, wstałam i stwierdziłem, że jak się ma 21 lat i trzy razy na noc śmierć po piętach depcze, to trzeba coś zmienić. Droga do tego okazała się jeszcze daleka, ale w tak porabane akcje z kobietami już nie wchodziłem, a przynajmniej nie świadomie. Dziś mam 20 lat więcej i jestm zupełnie innym człowiekiem, ale jak mi tu któryś wyjedzie z tekstem, że ''moja jest inna'', to zadzwonię po kumpli z tamtych czasów i zrobimy mu z dupy jesień średniowiecza.
  30. 14 punktów
    Może i gość jest "ciepłe kluchy", nie każdy musi być alfa. Jedno jest pewne, to że za nią płakał i się upraszał by została pokazuje, że szczerze ją kochał. Proceder ruchania mężatek się nie skończy dopóki będą chętni. Ja się brzydzę osób które się tego dopuszczają, bo jak sobie pomyśle jaki ból i rozpacz przeżywa rogacz to aż serce się kraje i nie można obwiniać kogoś takiego o ciapowatość bo to człowiek nieznający schematów, nie z własnej winy. Po prostu nie miał dostępu do odpowiedniej wiedzy.
  31. 14 punktów
    Żeby wydłużyć stosunek seksualny zwykle dopłacam 80 złotych.
  32. 14 punktów
    Witam drogich Braci! Chciałbym się pochwalić udaną wyprawą rowerową z Oslo do Bergen. Przełamując swoj strach postanowiłem ruszyć przed siebie. Swoja pasją zaraziłem jeszcze bratniego samca, którego namówiłem na wspólną wyprawę. Nie ukrywam że jestem z tego faktu bardzo zadowolony:) Postanowiliśmy zrobić sobie pamiątkę i wrzucić parę filmików na yt. Zapraszam do wizyty na kanale mojego kumpla, wybaczcie brak profesjonalizmu, ale ja na robieniu filmików nie znam sie kompletnie, a kolega Bubu sie uczy:) Bracia zdobywajcie szczyty!!:)
  33. 13 punktów
    Niestety ale od jakiegoś czasu na forum pojawiają się pytania w stylu "ale po co to robić" albo "ale jaki jest w tym sens", doprawione dodatkowo tekstami, że w sumie to przecież pracowanie nad sobą trudne jest i w ogóle. Panowie Bracia, serio macie zamiar zadawać takie pytania? Po tym jak Marek oraz inni Bracia produkują się tutaj i udzielają wam rad, abyście z nich skorzystali i dzięki temu mogli uniknąć pewnych rzeczy albo ulepszyć swoje życie? Przecież są tutaj osoby, które poświęcają swój czas po to, abyście wyciągnęli pewne wnioski i nie wpakowali się w niektóre sytuacje... a wy wyskakujecie z pytaniem "ale w sumie to po co to"? No bez jaj Panowie Brohany. Ale jeżeli macie wątpliwości, to napiszę wam po co to robicie. Dla siebie. Zadziwiające nie? Po to się rozwijamy, aby móc czuć się lepiej sam ze sobą, albo żeby skorygować to, co nam się w nas nie podoba albo po prostu kuleje. Masz problem z pewnością siebie? Zmień to, a przyniesie to niezłe korzyści. Masz problem z byciem stanowczym? Praca nad tym pomoże Ci w różnych aspektach życia. Masz problem w jakichś innych kwestiach? Są Bracia, którzy i w tym Ci doradzą i pomogą. Tutaj jest naprawdę skarbnica wiedzy, tylko jest jeden drobny szczegół. Nikt wam Panowie nie poda poradnika krok po kroku jak zmienić siebie bo... nikt nie jest wami. To wy sami musicie eksperymentować i znaleźć metodę, która będzie odpowiadała wam i będzie skuteczna. Tylko tutaj jest też jeden mały problem, który chyba niektórzy nie rozumieją. Praca nad sobą oraz zmiana siebie nie polega na myśleniu "ej no jeżeli mam taką pasję, to muszę ją olać, bo inaczej nie zamoczę" albo "skoro lubię cieszyć się widokiem natury, to muszę to w sobie zabić, bo wyjdę na pizdeusza i nie zamoczę". Jeżeli tak myślisz, to znaczy że tak naprawdę nie robisz tego wszystkiego dla siebie, tylko dla waginy, a to jest błędne podejście. Nikt Ci przecież nie każe zabijać w sobie tego, co sprawia Ci frajdę prawda? Mówiąc o rozwoju cały czasy mamy na myśli konkretne kwestie typy pewność siebie, stanowczość czy bycie konkretnym i mającym zasady, a także stawiającym pewne granice kobiecie. Jak opanujecie chociażby te kwestie, to będziecie sobie w stanie poradzić nie tylko w relacji z samicami, ale również w codziennych interakcjach z nimi. A teraz Brohan powiem ci takie oto coś ciekawego. Masz pasję? Fajnie, rozwijaj ją dalej. Kiedy będziesz pracował nad sobą to będziesz w stanie jasno określić samicy, że nie odbierze Ci tego. Lubisz spędzać czas na łonie natury i lubisz takie widoki? Nie ma sprawy! A jeżeli kobieta to wyśmieje to znaczy, że po prostu wypierdzielasz ją ze swojego życia, bo nie szanuje Ciebie. Panowie, nauczcie się doceniać pozytywne cechy, które w sobie macie, a korygujcie tylko te, które faktycznie tego wymagają. Do tego zacznijcie szanować siebie oraz swoje własne ja i nie zmieniajcie się pod waginę, bo Wy nie macie wartościować samego siebie przez pryzmat tego, czy moczycie regularnie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Macie się czuć sami ze sobą dobrze i to wy sami macie siebie uważać za wartościową osobę, oczywiście bez wpadania w pułapkę zwaną "przerost ego". Przemyślcie sobie to.
  34. 13 punktów
    Skąd ta moda na odchodzenie w glorii i chwale? Nie można po prostu nie pisać na forum jeśli nie ma się ochoty? Trzeba robić te pompatyczne odejścia? Forum pomogło wielu i wielu jeszcze pomoże. Mówienie, że się skurwiło jest po prostu obrzydliwe. Mówiąc o forum mówisz o jego użytkownikach. Naprawdę nie rozumiem tych odejść, nie macie ochoty pisać to nie piszczcie.
  35. 13 punktów
    Pani Gatti podesłała mi swój list otwarty, którego treść wklejam poniżej. Źródło jest na jej blogu. Jest na tyle ważny, że nie powinien przejść bez echa i jeśli ktoś ma możliwości, pejsy, chęć i czas, proszę propagować, tagować i tak dalej. Jeśli odnośniki nie działają, działają te z jej wpisu http://sabinagatti.blogspot.com/2017/12/list-otwarty-do-zastepczyni-praw.html. ----------- List Otwarty do Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania Pani Sylwi Spurek i Filipa Springera Szymona Majewskiego Artura Siódmiaka Andrzeja Wrony Kacpra Kuszewskiego Karola Kłosa Jana Englerta Andrzeja Seweryna Adama Bodnara - Rzecznika Praw Obywatelskich wspierających tą kampanię - czytaj Zwracam się nie z prośbą ale z żądaniem oficjalnego wycofania tych słów: "przemoc ma płeć, czy tego chcemy, czy nie " "Warto powiedzieć o kliku faktach. Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni." i zaprzestania utrwalania stereotypów i nieprawdy. - czytaj Uważm, że tytuły dr, prof, mgr zobowiązują do posiadania wiedzy, w tematach w których osoba z tytułami wypowiada się. Jeżeli tej wiedzy nie zdobyła w toku swojego uniwersyteckiego kształcenia, zobowiązana jest zdobyć ją na własną rekę. Osoby z tytułami powinny przekazywać wiedzę obywatelom i podnosić świadomość w społeczenstwie. Powyższe słowa, wypowiedziane przez Panią, są dowodem na to, że nie ma Pani żadnej wiedzy na temat przemocy, kto stosuje przemoc, dlaczego ją stosuje, skąd ona się bierze i dlaczego mężczynza w dorosłości staje się przemocowy. Tylko z racji zajmowanego stanowiska i władzy uzurpuje sobie Pani prawo do wypowiadania się w temacie, który jest dla pani zupełnie obcy a tylko statystyki policyjne są Pani znane i nic więcej. A z tych policyjnych statystyk wynika, że najbardziej poszkodowanymi osobami w rodzinie są kobiety a nie dzieci. Myślę, że nawet nie mając tej wiedzy, w temacie przemocy, którą zebrałam tutaj _ czytaj trudno jest uwierzyć człowiekowi, który nie ma zaburzonego logicznego myślenia, że to kobiety a nie dzieci doznają więcej przemocy w „4ścianach”. W jakim wieku dziecko jest w stanie zadzwonić na policję i zgłosić, że mama albo tata je bije, psychicznie wykańcza albo seksualnie wykorzystuje? - czytaj Mówi Pani, że: „To mężczyźni, którzy nie biją, powinni włączyć się do walki o prawa kobiet i do walki związanej z przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet, bo na tym tracimy wszyscy” A ja powiedziałabym, że: mężczyźni, którzy nie biją, powinni zorganizować się i powiedzieć: BASTA! z robieniem z nas mężczyzn POTWORÓW a z kobiet OFIARY. BASTA! z robieniem z mężczyzn OJCÓW POTWORÓW a kobiet ŚWIĘTE MATKI, święte opiekunki w przedszkolu i żłobku i w szkołach - czytaj Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich natomiast tak komentuje w jednym z wywiadów: „Znany feminista, zmarły przed kilkoma miesiącami prof. Wiktor Osiatyński, proponował mężczyznom, aby rachunek sumienia zaczynali zawsze od siebie – od uświadamia sobie, czy ich sposób traktowania żon, koleżanek z pracy, przyjaciółek, jest w porządku". Jak zawsze, trafiał w sedno.” Ja natomiast proponuję kobietom, aby rachunek sumienia zaczynały zawsze od siebie - od uświadomienia sobie, czy ich sposób traktowania synów, córek, dzieci w żłobkach, przedszkolach i szkołach był i jest w porządku! czytaj Ile miliardów rocznie przeznaczane jest na świecie na utrwalanie stereotypów o kobietach i mężczyznach, zagłuszaniu prawdy o kobietach i matkach i blokowaniu przerwania błędnego koła przemocy o którym tyle pisała Alice Miller. Nikt nie rodzi się przemocowy tylko się taki staje. Genu przemocy nie ma. Utrwalanie KŁAMSTWA!, że przemoc ma płeć męską jest czynem karygodnym, bo niezgodnym z prawdą i bardzo krzywdzącym mężczyzn. - czytaj Poprawność polityczna, ignorancja i brak wiedzy a nawet wręcz niechęć do niej jest przerażająca. Prawda jest niewygodna dla wielu albo może być bardzo bolesna ale bez tej prawdy, że matki stosują częściej przemoc wobec dzieci niż ojcowie a kobiety są tak samo przemocowe jak mężczyźni, błędnego koła przemocy nigdy się nie przerwie a przemocy nie wyeliminuje się w naszym kraju i na świecie - czytaj Jeżeli już chce Pani nadać płeć przemocy, to musi Pani powiedzieć PRAWDĘ niestety, że jest ona zabarwiona bardziej na "różówo" a nie na "niebiesko".
  36. 13 punktów
    Oj tak, to prawda. Ale tak samo nie można kolegom za darmo ot tak oddawać, bo Cię mają za "frajera". Jest to bardzo bolesna sprawa, gdy widzisz że nikt nie docenia Twojego wysiłku i czasu, człowiek czuje się poniżony. Moja książka "Co z tymi kobietami" była za darmo z opcją "co łaska", i przez chyba dwa lata dostałem 10zł. Gdy dałem cenę 10zł, zarobiłem ładną sumkę, ale trzeba było znieść narzekania że przecież miało być za darmo. Zobacz na moje strimy - wiele godzin słuchania ciężkich problemów, i ludzie jeszcze się przypierdalają, że kliknę czasem coś w trakcie. Za to wszystko dostałem 340zł łącznie, a po strimach jestem jak wrak, totalnie bez energii. No ale zwiększam zasięg kanału, więc coś za coś można uznać że jest.
  37. 13 punktów
    I byś w jej oczach słabo wypadł. Ale gdybyś np. inną koleżankę zabrał na kawę do miasta, a żonie na pytanie odpowiedział że nie mogłeś zabrać jej bo była przecież zajęta, to byś w długim okresie zaplusował. Generalnie kto kogo wyprowadzi z równowagi ten wygrywa.
  38. 13 punktów
    Zaciekawiony ostatnimi audycjami Radio Samiec postanowiłem poczytać Księgi Syracha (przepraszam ewentualnych biblistów jeśli spłycę temat, zastosuję złą pisownię, bez oznaczeń i wyrwane cytaty z całości itp.). Krótkie info z Wikipedii - Księga została napisana po hebrajsku ok. roku 190 p.n.e. w Jerozolimie (tekst hebrajski zachował się jedynie we fragmentach) ... W Kościele katolickim istniały wahania co do jej przyjęcia (a to ciekawe dlaczego?). Wiele tez w niej zawartych porównałem do swoich przeżyć i doświadczeń. Poniżej parę fragmentów które szczególnie mnie zaciekawiły: Przyjaciele. Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! Bywa bowiem przyjaciel, ale tylko na czas jemu dogodny, nie pozostanie nim w dzień twego ucisku. Różne przestrogi i rady. Nie czyń zła, aby cię zło nie pochłonęło. Odstąp od nieprawości, a ona odstąpi od ciebie. Roztropność i zastanowienie. We wszystkich sprawach pamiętaj o swym kresie, a nigdy nie zgrzeszysz. Nie sprzeczaj się z człowiekiem potężnym, abyś przypadkiem nie wpadł w jego ręce. Nie pożyczaj człowiekowi możniejszemu od siebie, a jeślibyś pożyczył, uważaj to za stracone! Nie ręcz ponad swoją możliwość, a jeśliś poręczył, troszcz się jako płatnik! Nie wyruszaj w drogę z człowiekiem nieroztropnie odważnym, aby ci nie był ciężarem: on bowiem według swej woli będzie postępować i mógłbyś zginąć przez jego szaleństwo. Wobec obcego nie zdradzaj tajemnic, nie wiesz bowiem, co wymyśli. Kobiety. Nie podejrzewaj swej żony, byś nie nauczył jej złego postępowania przeciw sobie. Nie zaprzedawaj kobiecie swej duszy, by się nie wyniosła nad twoją władzę. Odwróć oko od pięknej kobiety, a nie przyglądaj się obcej piękności: przez piękność kobiety wielu zeszło na złe drogi, przez nią bowiem miłość namiętna rozpala się jak ogień. Z kobietą zamężną nigdy razem nie siadaj ani nie ucztuj z nią przy winie, aby przypadkiem twa dusza nie skłoniła się ku niej, byś przez swą namiętność nie potknął się aż do zagłady. Przestawaj z równymi sobie! Kto się dotyka smoły, ten się pobrudzi, a kto z pysznym przestaje - do niego się upodobni. Nie bierz ciężaru ponad swoje siły i nie szukaj towarzystwa z możniejszym i bogatszym od siebie. Cóż za towarzystwo może mieć garnek gliniany z metalowym kotłem? Gdy ten uderzy, skruszy tamtego. Gdy bogaty wyrządzi krzywdę, zżymać się będzie, gdy biedny poniesie krzywdę, jeszcze sam poprosi o przebaczenie. Jeśli będziesz tamtemu pożyteczny, wykorzysta ciebie, a jeśli popadniesz w biedę, to cię opuści. Dobra i zła kobieta. Każda rana, byle nie rana serca, wszelka złość, byle nie złość żony. Wolałbym mieszkać z lwem i smokiem, niż mieszkać z żoną przewrotną. Nie dawaj ujścia wodzie ani możności rządzenia przewrotnej żonie. Jeżeli nie trzyma się rąk twoich, odsuń ją od siebie. No i na koniec absolutny hit (poruszany w Radio Samiec) aby każdy wyrył to w pamięci: Bądź niezależny. Ani synowi, ani żonie, ani bratu, ani przyjacielowi nie dawaj władzy nad sobą za życia, nie oddawaj też twoich dostatków komu innemu, abyś pożałowawszy tego, nie musiał o nie prosić. Póki żyjesz i tchnienie jest w tobie, nikomu nie dawaj nad sobą władzy. W dniu kończącym dni twego życia i w chwili śmierci rozdaj [swoje] dziedzictwo! Minęło ponad 2 tyś lat a to wciąż aktualne. Zachęcam do przeczytania całości bo zacytowałem tylko niewielkie wycinki tekstu. Może ktoś odnajdzie odpowiedzi na własne pytania – niezależnie od własnych poglądów religijnych.
  39. 13 punktów
    A to jest jakiś deficyt kobiet, które zajęte nie są? Coś mnie ominęło? I nie loszka. Kobieta. W Twojej historii akurat oboje jesteście siebie warci. A Ty o tym wiedziałeś i jakoś nie przeszkadzało Ci jej posuwać A teraz jesteś w podobnej sytuacji i ktoś ma Ci pomóc? Niby czemu, skoro Ty zlałeś to, że ten człowiek będzie przez Ciebie cierpiał jak się dowie? Bardzo mnie ciekawi odpowiedź. Myślicie, żebyś się ogarnął, bo sam też jesteś ciepłe kluchy. Ave.
  40. 13 punktów
    Nie rozumiem. Idea tego forum to: "facet to musi mieć siebie ogarniętego", reszta potem. Ona teraz mówi "auto" -> potem "mieszkanie" -> "dom" -> "samolot" itd. Równie dobrze można powiedzieć: "kobieta musi mieć 90-60-90 i DD"
  41. 13 punktów
    Niespecjalnie mam ochotę odnosić się do wypowiedzi @r.wicijowski ale się zmuszę bez przyjemności, jako że sprawiasz wrażenie w miarę bystrego człowieka (tak wiem, wizerunek, nad którym być może nawet pracuje zespół - a rzeczywistość, to często dwa odrębne byty) i jak na kreowany wizerunek przystało, uznaje tylko jedne zasady - własne. Tak tania manipulacja tu nie przejdzie. To również tłumaczy Twoją recydywistyczną pogardę dla forumowego regulaminu, jako że po raz kolejny (multi) tu wpadasz, nasrasz i pójdziesz wciąż przekonany o własnej wartości i wielkości. (Twoja ostatnia prośba o hejt z naszej strony była naprawdę poniżej poziomu, chyba masz tego świadomość?). Otóż Panie Wicijowski, są jak ładnie to ujął Tischner trzy prawdy: "świento prawda, tys prawda i gówno prawda". Półprawdy i komunały które Pan propagujesz, łapią się w zakres autorytarnie wygłaszanych tych ostatnich, zręcznie usprawiedliwionych formułką: "przecież to tylko moje zdanie do którego mam prawo". Nie drogi panie, pan nie zamierzasz nikogo oświecać i czynić świata lepszym, pan zamierzasz robić biznes i się lizusowsko wpasować. Być może nawet oszukać własną partnerkę, obecną i następne. Zaś w kwestii Domyślam się, że wiesz lepiej, co p. Gatti pod tym pojęciem rozumie i jakie podejmuje działania. Brawo. Pożycz mi swoją szklaną kulę, bo Twojej aberracji nie potrzebuję (mam własną). Rozumiem, że wychowałeś (pardon, wsparłeś - acha, jak się wspiera trzylatka w zrobieniu sobie posiłku czy podcieraniu tyłka? I czy opieka wyklucza wsparcie?) już przynajmniej jednego syna w wychowaniu na "prawdziwego mężczyznę"? Ta kobieta deklasuje Cię pod każdym względem w zakresie wiedzy, doświadczenia, rozumienia świata i rządzących nim mechanizmów. Budowanie własnej wartości poprzez ujmowanie jej lepszym od siebie, być może jest świetną w Twoim przypadku ochroną konstrukcji własnej osobowości. Nie dziwię się, stąd niecierpliwie oczekuję miażdżącej riposty w zapowiadanym wpisie na blogu! Tobie również życzę stosunkowo udanej pozostałej części dnia. Zaś samemu sobie, po prostu udanej. Widzisz jak tanie były Twoje "życzenia"?
  42. 13 punktów
  43. 12 punktów
  44. 12 punktów
    Podam wam przykład - Sławek na eioba straszy tym, że powiadomią Pana Marszałkowskiego, który zrobi o mnie film (wcześniej były groźby jak pamiętacie sprawy sądowej, nawet pisma wysyłał że to zgłosił, ciągle straszenie skarbówką). I jeśli ten Pan by się skusił na to, to właśnie takie posty zbudują jego obraz tego forum. Jak mi ktoś pomógł, i potem już nie uważałem tej osoby za super, to nigdy bym nic nie powiedział - z szacunku. I powiedzcie mi proszę, czymsię różni @qbacki od swojej niedoszłej małżonki? Ona wpadła w szał, że nie spełniło się to, czego oczekiwała - a co zrobił on? Czerpał wsparcie i pomoc (oczywiście za darmo, co nie jest żadnym grzechem), a gdy obraz w jego głowie nie pokrył się z rzeczywistością, publicznie obraził forum, a forum to przecież nie jakiś wirtualny byt, ale my wszyscy którzy je tworzymy. No ale marzenia się spełniają, blisko bańki jest, więc można pokazać biedakom co się o nich myśli. To nie tylko przykre i wstrętne, ale i głupie - bo jest tu trochę ludzi, co pułap bańki przekroczyli i to konkretnie, a z szacunkiem korzystają z naszego wsparcia i wiedzy. Przykre jak cholera.
  45. 12 punktów
    Ja jestem zdania, że ta historia to tylko manifestacja kobiecych oczekiwań wobec życia, nie wydarzyła się naprawdę i/ lub krzyk rozpaczy zazdrosnej pani (zazdrosnej o atrakcyjniejszą koleżankę, która ma dobrą partię). Czas na post z cyklu "red bawi i uczy": Zwróćcie uwagę na główny mechanizm: facet daje od siebie bardzo dużo, pieniądze, apartament, prezenty w zamian za sporadyczne spotkania, z seksem lub bez. Jest to odzwierciedlenie życia w tzw związku lub małżeństwie. Stąd też spora jak na polskie warunki kwota 8k. Pani zwyczajnie marzy, żeby dostawać jak najwięcej za jak najmniej. Syndrom, ty płacisz za wszystko, a ja jestem wspaniała, leżę i pachnę. Przejdźmy do sedna, to się jeszcze nie wydarzyło, to jest imaginacja pani o układzie sponsorowanym. Tak naprawdę zazdrości koleżance lub siostrze/ kuzynce związku z zamożnym facetem, kieszonkowego, prezentów itp. Ponieważ nie jest wystarczająco atrakcyjna i/ lub cwana żeby to osiągnąć tradycyjnymi metodami doszła do wniosku, że spróbuje sponsoringu, a ten wpis jest manifestem jej wyobrażeń i oczekiwań wobec takiego układu + sondowaniem opinii społecznej. Usprawiedliwienie wszystkiego sumą 8k i możliwością pomocy bliskim oraz zwierzętom jest to mechanizm zabezpieczający, który działa w jej 'musku' jestem mniej kurwą, a bardziej dziewczyną, bo będę brała więcej za mniej i przeznaczam na zbożny cel. Przy okazji jak ktoś zechce płacić więcej za mniej = jestem więcej warta. I teraz będzie tak, zamieści ogłoszenie/ a na portalu w jej mniemaniu 'dla lepszych sponsorów', z wymaganiami jak z opisu. Chętnych brak, za to pojawią się prześmiewcze maile i dużo niższe oferty. Takie ogłoszenie poleci 2 lub 3x z kolejnych będzie zaznaczone, że traci nadzieję na poważny układ i poważne potraktowanie jej oferty, że brak na portalu mężczyzn z klasą bla bla bla ... Kolejne ogłoszenie będzie z zejściem z ceny (zmiana maila/ telefonu/ zestawu zdjęć). I finalnie zgoda na układ sponsorowany na dużo gorszych warunkach niż tu opisane (mniej kasy - więcej seksu). I teraz tak, ta pani jest ekstremalnie niebezpieczna, ponieważ motywem jej działania jest zazdrość wobec innej pani. Jak znajdzie sponsora, który będzie dość reprezentacyjny nastąpi próba złapania na dziecko. Reasumując, pojawi się gentleman, który szczodrze zapłaci za sam numer telefonu do niej, bo jest tak wspaniała, później będzie jaj płacił za wieczory przy świecach, dawał kasę, zabierał w ekskluzywne miejsca itp. Na sam koniec pozna jej piękne, nieskalane wnętrze i poprosi o rękę. Taka Karyno - nowoczesna wersja "Pretty woman".
  46. 12 punktów
    Gdybym miał jeszcze raz 20 lat to idąc na wojnę ominąłbym schody do zbrojowni.... A, że tego nie wiedziałem to tak olśnił mnie blask pięknej białej zbroi z wykutymi kurwa diamentami, że nie mogłem się oprzeć i chciałem być jak każdy inny rycerz... Koniec końców wielkie smoczysko i tak mnie zjadło swoją pochwą. Zbroja nie pomogła.
  47. 12 punktów
    Rozkmina na poziomie gimbazy? Zamierzasz opisywać każdą sytuację jaką będziesz miał z kobietami? Jeśli tak - to bardzo słabo - czyny a nie słowa. A swoją drogą to ja osobiście, nie chciałbym być z dziewczyną, która będzie mi testować kumpli takimi niskimi zachowaniami - swoją drogą w zasadzie to sam zostałeś poddany testowi i lepiej uwierz w to, że ona nawet była gotowa powiedzieć całej reszcie, że ją ,,obmacywałeś" i wtedy byłby problem. Zapomniałeś o czymś takim, że dziewczyny kumpla/kolegi/przyjaciela/sąsiada się nie rusza? Poczułeś w swojej główce tą pulsującą krew i byłeś gotowy działać - mnie oczu nie zamydlisz. Powinieneś ją porządnie ochrzanić za takie zachowanie a nie wytrzeszczać ślepia niczym 40-letni prawiczek, który kobiece narządy widział jedynie na zdjęciu! ,,Cudy Miś pijany jest słodki i zabawny - własny - idiota jakich mało" - czujesz sentencję? Podstawowa zasada jaką powinieneś sobie twardo wbić do głowy - Ty, twoi kumple oraz cała rzesza facetów Wam podobnych, jesteście jedynie opcją - nawet narzeczony czy mąż - to tak samo opcja. Jakbyś zareagował jakbyś widział, że twoja dziewczyna zachowuje się w ten sposób?! A skąd ty masz taką pewność? Robisz za ich materac? Tak się poczułeś ważny i atrakcyjny jak ci pokazała kawałek piersi, że ego poszło do góry, się podbudowałeś jaki to ty lepszy jesteś od całej reszty. Szklaneczkę zimnej wody na głowę zachęcam.
  48. 12 punktów
    @Stulejman Wspaniały Siema Marek, ano troche czasu Tak, nadal Australia, zaproszenie, przypominam, nadal aktualne W sumie chyba ciezko o lepsze alternatywy, polowa najlepszych miast swiata w AU/NZ, chociaz jak moja prawica dorobi sie w koncu obywatelstwa, to moze brykniemy na jakis czas w inne regiony, mozliwe ze nawet Europa znowu na troche Co do zdjec, to z checia wstawie, macie tu jakas galerie czy cus? PS. Genialna ksywa, haha Wracajac do tematu Azjatek, na poczatek dwie rzeczy: * Teoretycznie wszystkie muzulmanskie kraje Bliskiego Wschodu to Azja, ale nie rozmawiamy o muzulmankach * Nie rozmawiamy o tzw. „bananach” – z zewnarz zoltych, bialych w srodku, czyli paniach wygladajacych na azjatki, ale w sumie urodzonych lub wychowanych poza Azja. Takie przypadki nalezy traktowac tak samo jak wszystkie inne kobiety urodzone w danym kraju – roznice w osobowosci, charakterze, zachowaniu itd. beda raczej marginalne Mowiac o Azjatkach, warto tez wspomniec, ze istnieja dosc znaczne roznice miedzy paniami z poszczegolnych krajow; tak samo jak w Europie, inaczej zachowuje sie Hiszpan, Niemiec czy Rumun, tak samo w Azji, sa spore roznice pomiedzy poszczegolnymi krajami. Odpowiadajac na pytania, rowniez te zabawne: · Czy Azjatki zdradzaja mniej? Zdecydowanie TAK. Slyszalem o tylko jednym przypadku mezatki (Chinka), ktora pusila sie konferencji z moim dobrym znajomym, ale na usprawiedliwienie dodam, ze maz ja totalnie olewal, nie bzykali sie przez pare miesiecy, itd. Generalnie, choc w Azji rozwody to coraz bardziej powszechna rzecz, to mimo wszystko wplywy spoleczne – rodzina, znajomi – sa takie, ze zadna porzadna Azjatka nie bedzie bzykac sie na boku. Ale – jedno wielkie ALE. Wiekszosc Europejczykow wybierajacych sie na wczasy do Azji, spotyka Azjatki w nocnych klubach, salonach masazu i tego typu miejscach. Na portalach randkowych tez spotyka sie raczej bardziej „otwarte”. Z punktu widzenia „porzadnych Azjatek” w takie miejsca z reguly wybieraja sie panny o raczej lzejszych obyczajach. Co w sumie nie jest zle, jak chce sie pobzykac, hehe, ale w praktyce – czy zaufalbym na powazny zwiazek lasce, ktora bawi sie moim fiutem po 15 minutach znajomosci (autentyk)? Raczej nie. · Czy Azjatki maja w poprzek? Tak, jak sie ja ustawi w odpowiedniej pozycji · Czemu maja skosne oczy? Nie maja skosnych oczu, sa tak samo zamontowane jak u wszystkich innych kobiet Wrazenie skosnosci czy tez waskich oczu powoduje warstwa tluszczu na pod gorna powieka. Swojej pannie zalecam regularne cwiczenia powiek jak idzie na fitness · Czemu piszcza podczas seksu? Czy kolega mowil o Chinkach? Mialem kilka Chinek, wszystkie wydawaly piszczace dzwieki i za cholere nie potrafie wyjasnic dlaczego. Laski z innych krajow w sumie zupelnie normalnie, przynajmniej te z ktorymi mialem do czynienia, hehe. Z drugiej strony, jak sie nie podoba to kaz jej sie zamknac, proste · Co do seksu – Akira to filmowa gwiazda z gornej polki, takich umiejetnosci raczej wszedzie bym sie nie spodziewal. Z drugiej strony, pierwsza Tajka jaka obracalem, na rozgrzewke, jeszcze pod prysznicem, zapodala mi glebokie gardlo - szacun. Jednakze pamietac nalezy ze w Tajlandii, podobnie jak na Filipinach, bzykanie to sport narodowy, wiec luzik, jak wyrywasz panne w nocnym klubie mozesz oczekiwac ponadprzecietnych umiejetnosci, z tym ze pamietaj, inicjatywa nalezy do ciebie, Azjatki to nie Latiny. Z reszta bywa roznie - ALE – porzadne Azjatki w wiekszosci sa wychowane tak, ze ona jest zadowolona kiedy ty jestes zadowolony, wiec w wielu przypadkach mozesz przekonac ja do wielu rzeczy · Co do transwestytow – potrafie w 95% przypadkow szybko rozpoznac konia, wiec raczej unikam, ale naprawde trzeba byc znawca aby rozpoznac tych 5% bardzo dobrze zrobionych ($7-10k USD+) , tak medycyna poszla do przodu. Znam Czecha ktory posuwal przez 3 lata Tajke, po czym jak sie zareczyli, w koncu powiedzial(a) mu, ze byl(a) kiedys facetem... Bezcenne · Odnosnie Murzynow. Azjaci, generalnie, to rasisci. Bedac bialym w Azji, masz na dzien dobry sporo bonusow (jak i minusy w sensie bedziesz placil wiecej niz lokalni), ale zasadniczo jestes traktowany lepiej. Bedac czarnym, jestes traktowany gorzej – zasadniczo im ciemniejsza skora tym mniejsze powazanie. Azjatki raczej nie interesuja sie murzynami ani nawet – w przypadku Azji Pd-Wsch – Hindusami, Paki czy Bangla. Zreszta, biale pytony i tak sa z reguly dla nich wieksze niz lokalna srednia Znam osobiscie jedna pare – Hindus i laska z Indonezji, i z tego co wiem, koles mial sporo problemow z rodzina, ktora stawiala dodatkowe wymagania kiedy chcieli sie pobrac – a ktorych na 99% raczej by nie mial gdyby byl bialasem. · Czy Azjatki sa bardziej zadbane? Trudno jednoznacznie odpowiedziec, nigdy nie spotkalem laski ktora mialaby problemy z higiena osobista. O, przepraszam, raz, laska z Izraela, gotowa sie stukac bez prysznica, wiec nawet nie podszedlem Jesli chodzi zas o rzeczy typu makijaz, moda, wyglad zewnetrzny itd. – Japonia to pierwsza liga, latwo odroznic Japonki bo sa z reguly mega odpicowane. Podobnie Singapur, Korea – czyli wszedzie gdzie jest kasa. Ciekawostka takze jest, ze innych, biedniejszych krajach, makijaz, szpilki, mini, itd – w polaczeniu z miejscami rozrywki - to raczej oznaka Pan lzejszych obyczajow @Ksanti, odnosnie Twoich bardzo dobrych pytan, oddzielna sekcja -> 1. Czy w Azji jest sporo dziewic? TAK. W zasadzie w wiekszosci krajow Azji, nawet tych rozwinietych, konserwatywny mezczyzna moze oczekiwac, ze jego przyszla zona to dziewica. W krajach biedniejszych i bardziej tradycyjnych, jak na przyklad Indie – to praktycznie obowiazek. Oczywiscie, w miare otwierania sie na swiat, modele sie nieco zmieniaja, Azjatka ktora studiowala za granica raczej dziewica nie bedzie, ale kazda porzadna bedzie sie trzymac, nawet jesli miala wczesniej relacje – to nie spodziewalbym sie setki, moze jednen, dwoch partnerow. Wyjatek – Tajlandia czy Filipiny, ale nawet konserwatywne Tajki wychodza za maz jako dziewice. 2. Gdzie najwięcej można spotkać ładnych dziewcząt ? Trudno powiedziec, chyba zalezy co kto lubi. Dwie najpiekniejsze kobiety jakie w zyciu spotkalem, o totalnie powalajacej urodzie i parametrach, byly z Afganistanu, ale jak pisalem – o tych nie piszemy, bo muzulmanek sie zasadniczo nie tyka. Jesli chcesz isc na latwizne, pokrec sie po nocnych klubach w Tajlandii lub Filipinach, łatwo znaleźć ślicznotki. Poza tym – z zalozenia, kazda podrozujaca po Europie/USA/Australii itd. Azjatka jest do wyrwania, o ile podrozuje sama, tudziez w malym gronie a nie w duzej zorganizowanej grupie (tamte z reguly nie znaja jezykow) 3. Które narodowości (wg. własnego doświadczenia) są bardziej kochliwe, znaczy lubiące miłość fizyczną + skoki w bok? Jak wyzej – Filipiny i Tajlandia, bzykanie to sport narodowy, najlatwiej o seks. W innych krajach tematy tez do ogarniecia, ale trzeba troche sie rozeznac aby zjarzyc co i jak dziala, nie zawsze jest to tak otwarte i oczywiste. Inna sprawa, praktycznie kazda Azjatka z ktora bedziesz w relacji bedzie gotowa i chetna na akcje zawsze, kiedy bedziesz mial na to ochote. Nigdy nie spotkalem ani nie slyszalem – ani ja, ani znajomi – o sytuacji, w ktorej twoja Azjatycka dziewczyna powiedzialaby „nie” czy „boli mnie glowa” hehe 4. Które z nich lubią sukienki i są bardziej dziewczęce/ kobiece? Sukienki? To chyba kazda kobieta lubi, czyz nie? Jak jej kupisz to bedzie nosic Chcesz panne modna, to polecam Japonke, ale nie latwo wyrwac z uwagi na bariere jezykowa. Pamietaj jednak, ze moze miec oczekiwania, ze jako jej facet to ty bedziesz jej za te modne rzeczy placil 5. Czy w Azji jest więcej brzydkich/ przeciętnych dziewczyn niż w Polsce? Nie wiem, nie ogladam ani nie interesuja mnie brzydkie laski, niezaleznie od narodowosci 6. Jak bardzo Azjatki rokują na LTR? (wykształcenie, uległość, gotowanie, opiekuńczość) Jesli chodzi o dlugotrwale zwiazki, to jak sprobujesz z Azjatka, to przestaniesz sie ogladac za Polkami, Europejkami czy bialymi laskami w ogole. To nie tylko moja opinia, lecz mam kilku dobrych znajomych, Polakow i Europejczykow innych nacji – w tym gosci co maja 100+ lasek na koncie, i tez mysla podobnie o Azjatkach. W Australii moi przyjaciele Polacy albo bujaja sie z Azjatkami, albo sa w zwiazkach z Polkami, ktore w praktycznie 100% przypadkow przytargali ze soba z kraju. Glowny powod atrakcyjnosci Azjatem: we wszystkich krajach w Azji, nawet w Japonii, panuje patriarchat, dominuja faceci. Nie oznacza to tego, ze Azjatki sa ulegle – maja swoje charakterki jak je poznac, ale sa bardziej subtelne i sklonne do oddawania inicjatywy mezczyznie. Poza tym, sa znacznie bardziej tolerancyjne i spokojne, oraz znacznie bardziej szanuja swoich facetow - moja kobieta NIGDY – a jestesmy razem 6 lat juz ponad – nie podniosla na mnie glosu, zero problemow z PMS, itd. W ogole, czasami bywa w szoku jak slyszy ton wypowiedzi niektorych Polek – w Azji nie do pomyslenia. Takze, komfort w relacji zupelnie nieporownywalny do czegokolwiek innego. 7. Gdzie najlepiej na seks a gdzie po ślub lub chociaż związek? Jesli chodzi o podejscie sportowe, to do seksu najlepsze sa, jak juz wspominalem, Filipiny lub Tajlandia. Choc jesli chcesz laske z inicjatywa, to wybralbym sie raczej do Am Pd na latiny Tak apropos murzynek – tez kiedys moje marzenie, ale teraz nawet 11/10 nie ruszylbym, bo po prostu wiekszosc z nich ma dosc dziwny zapach skory – przespij sie i przekonaj sie sam, mnie to po prostu odpycha. Co do zwiazkow, to trudno powiedziec, to raczej nie chodzi tyle o sam kraj, co raczej o kobiety z odpowiednich kregow. Osobiście unikalbym raczej Chinek – dziwne laski trafiałem, wiekszosc z nich to jedynaczki, a z jedynakami, ogolniej, nieco trudniej budowac zwiazki, poza tym sporo tam zmanierowanych kobiet (w koncu 20-30 mln wiecej facetow, wiec moga sobie pozwolic), a takze Japonek – z racji dosc uniakalnej, subtelnej kultury i raczej mniej niz bezposredniej komunikacji, z ktora czasami czujesz sie jak slon w skladzie procelany (w pewnym sensie, Japonki podobne sa do Brytyjek, nigdy nie wiesz co do konca siedzi w bani). Ostrozny tez bylbym z laskami z najbiedniejszych krajow jak Kambodza czy slumsy Manili – jakos nie mialby przekonania, czy laska autentycznie mnie kocha czy tylko udaje, bo wyciagasz ja z buszu do cywilizacji – ale to raczej moje indywidualne spojrzenie. Tak samo, budowanie relacji z laskami wyciaganymi z nocnych klubow czy burdeli to raczej ryzyko. Moja kobieta jest z Wietnamu – osobiscie mi to odpowiada z wielu wzgledow, jeden banalny przyklad – w Wietnamie, w odroznieniu od wiekszosci krajow Azji, wszyscy jedza... chleb, bagietki dokladniej mowiac, wiec nie ma klopotu z wciaganiem ton ryzu, ktory osobiscie raczej mniej preferuje. Oczywiscie, jest wiele innych rzeczy hehe, ale czasami takie drobiazgi, zwlaszcza w dluzszych i powazniejszych relacjach, moga wplywac na ogolne samopoczucie w relacji. Pozytywne doswiadczenia mialem tez z Koreankami, Malezyjkami czy dziewczynami z Singapuru. Ciekawa opcja bylby zwiazek z laska z Indii, jak ktos jest sklonny ladowac sie w malzenstwo na podstawie katalogow, zdjec i bez zbednych ceregieli haha Co do azjatycko wygladajacych Australijek – osobiscie dziekuje za „banany”, w koncu to Zachodnie kobiety wygladajace na Azjatki, spotkalem kilka, niektore nawet fajne, ale raczej chyba jestem na nie
  49. 12 punktów
  50. 12 punktów
    Dlatego właśnie mamy takie zboczenie, że lubimy gdy połknie 😀 Pożyteczny nawyk 😉
×