Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 15.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. A dziś coś z zapomnianego cyklu „Z pamiętnika młodego kierowcy!”. Uwaga! Długie! Bracia! Czytam temat: „Bezczelność pasztetów przechodzi ludzkie pojęcie...” http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4292-bezczelno%C5%9B%C4%87-pasztet%C3%B3w-przechodzi-ludzkie-poj%C4%99cie/#comment-92332 I krew mnie zalewa. Tak, krew mnie zalewa. Czepiliśmy się naszych drogich Pań, że wolą obcokrajowców bez wypominania na narodowość czy kolor skóry. Że wszystkie to kurwiszony, worki na spermę, puszczalskie i łapiące za kutasy... Ale prawda jest taka że: Gertrut napisał: „Co do tego, ze Janusz nie ma startu do turka czy kogoś. No bo kurwa, na logikę, jaki ma mieć start??? Oburzają się wszyscy, ale jakbyście mieli do wyboru ładną mulateczkę- zadbaną lubiącą seks, nawet tępą jak chuj a z drugiej strony Krystynę- księgową, rozmawiającą cały czas o serialach i koleżankach (odpowiednik piłki i polityki), ubraną w buty na koturnie, jeansy i sweter, to kogo byście wybrali? „ I jak słusznie Bracia zauważyliście, obraz typowego Polaka to obraz nędzy i rozpaczy porównując do zgniłego Zachodu: Brak umiejętności ubioru. Brak umiejętności wysławiania się i wypowiadania Zazdrość i zaściankowość Ograniczenia a raczej brak rozwoju siebie, swojego hobby, zainteresowań. Typowy sposób spędzania czasu: TV, piwko, grill itd. Wyśmianie zamiast wsparcia rodaków którzy starają się osiągnąć coś więcej. Itd. Wielu dorzuci również chujowe zarobki w naszym kraju, brak perspektyw, brak pracy itd. Ja niestety to wyśmieję i popukam w czoło tym, którzy tak mówią by zastanowili się nad tym co czynią! To jest błędne koło i autostopowanie się!!! Niektórzy zakrzykną, że jak coś osiągnąć za 1500 zł?! A ja odpowiem, że mam to w nosie. To ich problem, że nie da się nic zrobić. Ja uważam że da się. Sam zaczynałem pracę w wieku 18 lat. Zaczynałem od 1200 zł w najlepszym wypadku, gdyż w rodzinie mojej nie przelewa się i nie zapowiada się na zmianę patrząc po członkach rodziny. Dość, że dzisiaj robię to co lubię, żyję z tego dostatnio, mam czas na przyjemności małe i duże. Mogę sobie pozwolić na większość zachcianek zarabiając powyżej średniej krajowej. Moszna? Moszna... Tylko trzeba chcieć. A jak zacząć? Praca! A). Jesteśmy do niej przywiązani bardziej niż koń do pługa. Co z tego że chujowa jak stabilna?! A ja się pytam, kto mając chujową pracę szuka innej? Mało kto... Bo się nie chce, bo nie ma czasu, bo nic lepszego nie znajdę... Wiadomo, nie zostanę od razu kierownikiem czy prezesem, skoro dotychczas tyrałem na taśmie. Kto da prowadzić i zarządzać zakładem człowiekowi, który na myśl o zostaniu brygadzistą ma trzęsawkę? Ano właśnie... Przy dzisiejszej dobie internetu można poświęcić dziennie 15 min zamiast facebooka i poszukać i porozsyłać. B). Co miesiąc odkładać po 50 czy 100 zł, bo jak się znajdzie pracę w Krakowie a jest się z Gdańska, to mieć 2 m-ce zapewnione na skromne przeżycie do momentu otrzymania pełnej wypłaty. I znowu głos oburzenia... No jak to? Dom rodzinny zostawić? Łatwo młodemu mówić itd., itp... No to już nie mój problem. Skoro ktoś nie chce, to niech mi nie truje dupy. Skoro koło mego domu nie ma dobrej pracy, to trzeba szukać dalej i dalej... C). „Ale ja nie mam wykształcenia...”- „No sorry Gregory!”. Wykorzystaj przebrzydłą Unię Europejską i idź do CAZ (Centrum Aktywizacji Zawodowej) w UP i tam zapisz się na kursy. A to, że zamiast w weekend popić, to będziesz dymał na 12 godzin kursu... Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. To tak najprościej rzecz ujmując. Zawsze można odłożyć kasę i samemu zapisać się na dodatkowy kurs. Nie spotkałem pracodawcy, który by zabronił. Fakt, niektórzy chcą, byś został po godzinach i np. odpracował piątek, bo masz weekendowy kurs, czy na sobotę przyszedł, bo wcześniej w tygodniu wychodzisz, ale moszna? Moszna! Wykształcenie i kursy wszelakie! I znów kłania się „niechciejstwo i niemajak-ość” Studia. Uczelnie wyższe prześcigają się co do opłat za kierunki. Czesne wysokości 150-200 zł, to już nie problem. To, że wykształcisz się najpierw z obierania marchewki... No cóż... Tu nie chodzi o sam zawód, ale to czego uczą studia- pracy własnej, innego spojrzenia, „STUDIOWANIA” tematu, szukania źródeł i u źródeł. Nawet po „Obieraniu Marchewki”jeżeli uczciwie dla siebie robiłeś, masz inne spojrzenie na świat. Z czasem, gdy przyjdą pieniądze- możesz iść na kierunek który Ci pasuje i podoba się. Wiadomo, że tylko nieliczni są w stanie zapłacić 6 tys za m-c na Akademii Medycznej, ale już jakaś Bankowość czy Ekonomia, które zmuszają trochę do myślenia powodują rozwój. Zawsze też pracodawca troszkę przychylniej patrzy na takiego, co posiada. Kursy. Fajny kurs językowy poziomu podstawowego, by opanować prostą rozmowę dnia powszedniego w języku angielskim czy niemieckim to nomen omnen- 49,99 zł w Empiku. Majątek? Wyrzeczenie? Ależ oczywiście!!! Przecież to jest jedna flaszka mniej w miesiącu i 3 godziny uczciwej nauki dwa razy w tygodniu!!! Kto ma na to czas i chęci?! Lepiej sponiewierać się z kumplami i narzekać, że szef to chuj i nie płaci, Kaśka fajna dupa, ale mi dać nie chce itd... Zadbanie o siebie! No nie oszukujmy się... Kurwa! Nie trzeba mieć 10 tys co m-c by być zadbanym... Małe przeliczenie: Trzepak do ćwiczeń- za darmo. 2m kw. w pokoju do ćwiczeń- za darmo. Systemy ćwiczeń z internetu- za darmo, no dobra- 0.50 zł, bo nie tylko do tego internet wykorzystujemy, lub w tym kierunku najmniej... Drogi do biegania- za darmo. I kurcze, dzięki kalinestyce mamy fajną figurę i zdrowie... No dobrze, teraz coś innego, kosztownego: Żel do stóp przeciw poceniu i odorowi (zajebisty, sam używam!) z wyciągiem z szałwi- 3 zł. Krem do rąk i ciała z biedry (też zajebisty)- 10 zł. Pasta do zębów- 6 zł Szczoteczka do zębów- 3 zł. Mydło- 2 zł. Maszynka do golenia- 1,50 zł. Krem do golenia (duży)- 6zł. Antyperspirant- 6 zł Łącznie: 36 zł.- Butelka wódki Finlandii.... I to masz zestaw na cały miesiąc, który przepoczważa Cię z Neandertalczyka, może nie w Ciacho, ale przynajmniej w osobnika ciut przystojniejszego od Diabła (wszystko z biedronki przetestowane na sobie na skórze wrażliwej!) Koszula i Jeansy? Buty? Na chwilę doraźną można na targu ubrać się fajnie za 150 zł. Wiadomo, nie wytrzyma to może 2 lat taka koszula, ale jest czysta, schludna i dopasowana. Inną wersją, nie wiedzieć czemu wstydliwą są tak zwane „lumpeksy”... Sam osobiście kupiłem tam zajebista koszulę od Armaniego, jakby krojoną na mnie za 50 zł... Można mieć firmowe i niedrogo? Można... Tylko dumę i pychę trzeba do kieszeni schować, dopóki człowiek rozwinie się, zacznie studiować i szukać coraz lepszej pracy! Nawet za granicą! Zamiast oglądać "Trudne Sprawy", czy "Dlaczego ja?" Mając platformę telewizyjną obejrzyj np. "Wszechświat" czy " Czy Bóg istnieje" Z Morganem Freemanem (zajebiste i daje do myślenia), Discovery, TVP Kultura czy Historia... Stań się światłym człowiekiem. To, że nie będziesz specjalistą w każdej dziedzinie? Nikt nie jest, ale rozszerzysz swe horyzonty postrzegania, przemyśleń itp. Moszna? Moszna... „Wymów” i zachowanie się. He he... Kurwa! Ty chuju pierdolony! Zajebać Ci kurwa sukinsynu?! Tak! Do ciebie mówię kurwa, ty kutasie złamany.... No Panowie, nie oszukujmy się... Ale tak to samicy nie zdobędziemy na dłużej niż jedna noc... No może dwie, bo to odmiana i ma chama w łóżku... Co do lepszej pracy też nie byłym optymistą. Jak poprawić wymów i zachowanie się w wersji niskobudżetowej?! Ano biblioteka.... Wypożyczyć książki i czytać. Wzbogacamy słownictwo. Nauczymy się kulturalnego zachowania. Nie, nie po to by używać trudnych zwrotów, których mało kto zrozumie i będzie patrzeć na nas jak na debila, ale by mówić prosto i pieknie. Problemy z dykcją? Masz telefon? Masz... 15 minut dziennie czytać na głos i nagrywać a potem odsłuchać. Stawiam, że po m-cu Twoja wymowa będzie nie porównywalna. Po roku- będziesz niezłym oratorem i mówcą. Hobby i zainteresowania... Wcale nie trzeba wydawać majątków na własne hobby. Trzeba je tylko mieć. To jest tak proste że aż za trudne... Tak więc Bracia, Troszkę rozpisałem się, ale zagotowałem się na temat tego, jak postrzegamy Panie na zachodzie i skąd to się bierze... Piszecie prawdę, ale nie oszukujmy się... Można wiele. I to bez ogromnych pieniędzy. Najgorzej to gdy się nie chce a nie może... Chłopaki na spotkaniu w Gdyni widzieli mnie. Może nie jestem Adonisem, ale jakoś trzymam się mimo 3,5 roku za kierownicą ciężarówki. I jakoś wypowiedzieć się umiem, i sylwetka nie jest najgorsza... Mój przepis na sukces? Przestać pieprzyć farmazony a wziąć się do pracy nad sobą. Zamiast pić wódkę na parkingu, to ubrać wygodne buty, plecak na plecy i heja przejść się po okolicznych terenach. Nie rzadko człowiek zostaje ugoszczony czy podwieziony. Wystarczy uśmiech i odrobina chęci. A to że kaleczy się język? No kurcze, nie jestem urodzonym Niemcem, Anglikiem czy Holendrem. Mam prawo się pomylić i popełnić jakiś błąd językowy. Ilu rodaków nie umie mówić poprawnie po polsku i im to nie przeszkadza? Na zachodzie wiedzą o tym, że nie jest to mój język. Doceniają starania, poprawią, wytłumaczą... Nic tylko korzystać... Ale trzeba się przełamać- a to boli gorzej nic kac po wódce i żołądek po nieświeżym mięsku. Do tego ćwiczenia. Wystarczą brzuszki, hantle (fajne można mieć za 30 zł na portalach lokalnej sprzedaży), biegać. Tylko że trzeba przemóc się z tym, że zamiast robić pół litra- biegniesz do lasu i podnosisz się na gałęzi. Tak, można wiele. Wystarczy chcieć! Nawet w ciężarówce. Nauka języka? Tak, przyznaję się. Angielski zaniedbałem. Jest słaby. Na zasadzie Kali jesć, Kali pić, Kali srać! Ale teraz mam możliwość zapisania się na kurs angielskiego dofinansowany z Unii, który mnie za pół roku nauki będzie kosztował bagatelne 200 zł. Trzy razy w tygodniu po 2 godziny zajęć i refundowane materiały do nauki. No kurwa... Flaszka wódki co miesiąc mniej. Ale trzeba się zainteresować i trzeba chcieć! I nie ma problemu by zagadać do Hiszpanek, Portugalek czy Niemek lub Brytyjek. Powiem więcej, są nami zafascynowane, gdyż nie jesteśmy zmanierowani i „z niczego potrafimy coś!”. To wszystko można osiągnąć stopniowo małymi kroczkami zaczynając do 1500 zł na reke. I niech mi nikt nie gada, że nie ma jak. Bo sam teraz robię prawię 60 godzin tygodniowo i mam czas na wszystko. Moszna? Moszna!
    18 polubień
  2. Tak mnie coś natchnęło po zerknięciu do wątku, który założył @Assasyn - http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4301-mentalno%C5%9B%C4%87-polaka-czyli-dlaczego-jeste%C5%9Bmy-smutni/#comment-92475 Natchnęło mnie to, że powtarzając stereotypy utrwalamy je. To kolejny poziom matrixa i w tym wątku chciałbym go zacząć zmieniać na bardziej korzystny. Dlatego bazując na mechanizmie tożsamości narodowej proponuję stworzyć wątek afirmacyjny oparty na następujących zasadach: 1. W wątku podajemy przykład rodaków, małych i dużych, płci obojga - a podstawowym kryterium wyboru jest to, co w życiu zrobili - ich dokonania - nie mylić z pozycją i stanowiskiem! (a więc odpadają przynależności do jakichkolwiek grup poza Polską!) Żadnych stopni naukowych, żadnych posad - tylko człowiek i jego czyny. 2. Dziedzina ich działań jest nieograniczona. Sport, nauka, sztuka, wojsko, muzyka, literatura, filozofia, przedsiębiorczość, bohaterski czyn, etc. - co tylko chcecie. Pod warunkiem, że są to rzeczy udokumentowane. 3. Nie zamieszczamy ich biografii, dat, statystyk, linków i rozwlekłych opisów ani skopiowanych z neta materiałów (pójście na łatwiznę). Żadnego copy-paste z wikipedii. Niech napisanie jednego-dwóch samodzielnych zdań określających ich dokonania będzie naszym wyrazem szacunku i niech aktywnie niweluje w nas nasze 'narodowe kompleksy'. 4. Obowiązkowo zamieszczamy ich zdjęcie lub wizerunek - o ile istnieje. 5. Z grona zamieszczanych osób wykluczeni są obywatele RP, którzy wyparli się swojej narodowości (nie mylić z obywatelstwem). 6. NIE PISZEMY O ICH WADACH, BŁĘDACH, PROBLEMACH I TRAGEDIACH! ŻADNEJ MARTYROLOGII! 7. Nie śmieszkujemy. Każdy post, który nie spełnia powyższych wymagań zostanie wyedytowany lub skasowany, a w skrajnych przypadkach poleci warn. Ja zacznę: Jerzy Kukuczka - wspinacz i himalaista. Pierwszy Polak i drugi człowiek na świecie, który zdobył Koronę Himalajów (14 ośmiotysięczników). Wytyczył wiele nowych dróg wspinaczkowych i jako jedyny człowiek na świecie zdobył dwa ośmiotysięczniki w ciągu jednej zimy. Jan Czochralski - chemik i metaloznawca. Odkrywca metody otrzymywania monokryształów krzemu dzięki którym możliwe było skonstruowanie tranzystora i budowa komputera. Dodatkowo w czasie okupacji z racji swoich koneksji podjął się sabotowania działań Wermachtu i ratowania rodaków.
    8 polubień
  3. Cięty. Synek to masz pecha. Twój stary chroni swój dorobek życia., Po za tym Ci nie ufa, żąda praktyki, gdzie masz ją zdobyć? To życie, musisz to przetrwać. Nie proś, pokaż że masz wyjebane na auta rodziców, zaciśnij zęby, przeczekaj. Niedługo ojciec będzie coś potrzebował, abyś gdzieś pojechał, coś załatwił. Wtedy będziesz miał pole do popisu. Odmów tłumacząc że źle się czujesz jeżdżąc jego autem, bo zbyt duża presja i obawy że uszkodzisz jego auto, bo to dorobek całej rodziny. Odwróć kota ogonem. Bądź po prostu sarkastyczny. jeżeli ojciec jest kumaty, załapie. Mój młodszy synek też miesiąc temu odebrał prawko. Ale nie mam problemu aby brał moje auto (Ford Transit), lub matki, mały dupowóz. Od czegoś musi zacząć. Forda mi już przytarł, bo gabaryty ciut większe. Zresztą starszy Synek parę lat temu zrobił to samo w 'okularze', jak posiadałem. Cóż wychowanie dzieci polega również na inwestowaniu w umiejętności dzieci, co procentuje w przyszłości. Nie opierdoliłem Synków za straty finansowe, wliczyłem to w koszta, wiem że źle się z tym czuli, to mi wystarczy. Ale nie przeszkodziło mi to aby drzeć z nich łacha i wytykać brak umiejętności z uwagi na małą praktykę za kierownicą. Kurwa mistrzowie kierownicy się znaleźli. Mam nadzieję że jesteś świadomy swoich niskich umiejętności jako kierowca! Jeździj tak aby nikt przez Ciebie nie musiał płakać. Miej szacunek do maszyny, jej możliwości i pamiętaj że dostałeś prawo do korzystania z niebezpiecznego narzędzia które może kogoś lub Ciebie zabić. Odnośnie W210, propsy. Miałem dwie 'Beczki", jedyne auta które sobie chwalę do dzisiaj, obierz taki cel, kup doprowadź do porządku,(części są tanie), i śmigaj z zimnym łokciem jak prawdziwy koneser. Ojcu wybacz, martwi się o Ciebie.
    7 polubień
  4. - Mamo, tato! Co to jest seks oralny? - To jak się bierze siusiaka do buzi... - Wkłada do buzi! Syna mamy głupia p*zdo!
    7 polubień
  5. 6 polubień
  6. Jacek Karpiński - elektronik, informatyk, który na początku lat 70-tych opracował i zbudował 16-bitowy minikomputer K-202 oparty na układach scalonych. Skonstruowany przez niego komputer był wydajniejszy od IBM PC produkowanych 10 lat później. Antoni Patek - zegarmistrz, pionier przemysłowej produkcji zegarków i założyciel firmy Patek Philippe produkującej najdroższe i najbardziej ekskluzywne zegarki na świecie.
    5 polubień
  7. Marian Tadeusz Gryglas - Polski sztangista, w wieku 24 lat wracal do Gdańska ostatnim pociagiem aby zdarzyc na zawody, wracał z wesela swojego brata, nie udalo sie, wpadł po pociąg i stracił noge. Po powrocie do domu wegetował, zastanawial sie jak popełnić samobójstwo, bo kompletnie stracił nadzieje... Mimo to NIE PODDAŁ SIĘ! Zacząl wyciskac leżąc, zrobił w swojej stodole mini siłownie do której przychodzili młodzi chłopcy. Po paru nastepnych latach brązowy medalista MŚ z Paryża w 1983 roku. Od tamtej pory zdobył na arenie swiatowej 18 medali, 20-krotny mistrz Polski, jako ciakawostke moge podac że na festiwalu filmowym w Cannes siłował sie na ręke z Sylvesterm Stallone i Arnoldem Schwarzenegerem. Obu pokonał.
    5 polubień
  8. Antoni Kuczyński - polski etnolog i historyk specjalizujący się w Syberii i ludach na niej żyjących, specjalista od polskiej diaspory. Wielki erudyta, inteligent z doskonałym poczuciem humoru. i poliglota. Facet z "krwi i kości", który z niejednego pieca jadł chleb. Człowiek o wspaniałym kontakcie z młodzieżą i dziećmi. Nigdy nie zapomnę jego zdjęcia w otoczeniu Jakutów, sięgających mu do ramienia, a on w kowbojkach, jeansach i czapce z lisa (sam zrobił) oraz ze szlugiem w ustach i karabinem w ręku siedział, gdzieś na końcu świata i realizował swoje pasje badania i dokumentowania obyczajów. Nielubiany przez część studentów, ponieważ nie dawał zaliczeń "za nic" tylko za realną wiedzę, a poza tym, bardzo wyśmiewał feminizm, gender etc. Wzór nauczyciela akademickiego i niezależnego umysłu, badacza. Z jego książki "Syberia. Czterysta lat polskiej diaspory. Antologia historyczno-kulturowa" można się dowiedzieć, że dla wielu Polaków, Syberia stała się trampoliną do kariery, polskim "dzikim zachodem", który zdobywali, badali i cywilizowali.
    4 polubienia
  9. Jan Szczepanik - polski nauczyciel, wynalazca zwany „polskim Edisonem”, „austriackim Edisonem”, „Leonardem da Vinci z Galicji” i „galicyjskim geniuszem”. Wynalazł m.in kamizelkę kuloodporną (wraz z drugim Polakiem Kazimierzem Żegleniem), system barwnego tkactwa, system barwnego filmu i kolorowej fotografii, film dźwiękowy, czy silnik elektryczno-chemiczny. Łącznie ponad 50 wynalazków i kilkaset pomysłów technicznych.
    4 polubienia
  10. Chodzi o schludność, czystość ubrań. Możesz ubierac sie jak wolisz, ważne żeby nie łaczyc ze soba pewnych rzeczy Nie zakladaj dresów w zestawie ze swetrem Nie wpuszczaj swetra w spodnie Nie zakładaj krawata do koszuli z krótkim rękawem Zadbaj o czystość butów Dopasuj ciuchy, nie za duże i nie za małe mają być Nie zakładaj rurek, a tymbardziej pantofli do takich spodni... Nie dawaj skórzanej kurtki w zestawie z dresami... T-shirt, jeansy i buty, dobry kolor to ciemny, w zależnosci na taka pogode jako teraz mamy... Ja osobiscie preferuje czesto biała koszule, ciemne jeansy i pasek pod kolor butów np brązowy, pasek zegarka równierz mam w takim kolorze... Każdy ma swoj styl, ważne zeby nie popełniac błędow jak opisałem wyżej...
    4 polubienia
  11. Zanim wypowiesz się o tym jak 'szczęśliwie' i 'pokojowo' żyją sobie sąsiedzi, to polecam zbudować sobie wynalazek umożliwiający podglądanie emocji u innych ludzi kiedy są sami w domu...
    3 polubienia
  12. Iwan. Wychodzi z Ciebie białorycerskość i nie zrozumienie psychiki kobiety. Wałkuje się to na forum, a Ty nic nie skumałeś. Schemat działania kobiety podpiera się przede wszystkim na emocjach jakie grają w kobiecie. Kto zapewnia te emocje? Facet z którym się związała, z którym jest w związku. Jeżeli się z nim związała to z jakichś przyczyn. Te przyczyny to przede wszystkim socjal jaki samiec potrafi zapewnić. Ale miśkowatość kończy się po jakimś czasie, przychodzi marazm życia i księżniczka się nudzi! W jaki sposób chcesz jej zapewnić emocje, które powodują że dalej jesteś "tym facetem"? No musisz ją utwierdzać w tym że jest mało warta, stosować manipulacje, pokazując że w każdej chwili masz gdzie pójść. Zasugerować że masz wybór. Tak ciężko zrozumieć? To działa tylko na pasztety i głupie - no i w fazie "gimnazjalnej". Dojrzała (psychicznie) kobieta to zwyczajnie oleje - albo, zapewni cię, że "masz dane", po czym bez pardonu wyjebie cię na śmietnik. Iwan/Janek. Teraz dojebałeś! Dalej twierdzę że nie zaskoczyłeś o co chodzi w związkach damsko-męskich. Odnośnie gimnazjalistów się nie wypowiem. Nie ta sfera. Dojrzała psychiczne kobieta,(jest taki stwór?), działa w/g schematu. Patrz forum!
    3 polubienia
  13. Taki ładne pytania zadałaś, że aż sam Ci odpowiem. 1. Bo budzą brak zaufania. 2. bo są realistami i to co mają do zaoferowania to umiejętności, umysł, decyzyjność, a nie dupa przetargowa 3. Rezygnują bo zajmują się rzeczami, które wymagają poniesienia jakichś zasobów, a nie rysowanie motylków i motylkowa wiara w cuda 4. Każdy facet chce być zabijaką i lovelasem i mieć hajs 5. Rezygnacja z siebie, nie trzymanie dupy krótko 6. łagodności 7. Dostać porządny wpierdol jak chłopak 8. przejmowanie się rzeczami nie mającymi znaczenia, oraz nieumiejętność dyskutowania w zakresie jednej zmiennej
    3 polubienia
  14. Marcin Śmiglecki - polski filozof, logik, teolog i polemista religijny. Jest najwybitniejszych logikiem i wybitnym pisarzem filozoficznym dawnej Polski. Książka Logica przez długi czas była jednym z najlepszych i najbardziej rozpowszechnionych podręczników na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii, gdzie korzystano z niego jeszcze w połowie XIX wieku, na uniwersytecie oxfordzkim. Jego traktat, O Lichwie, opisuje wolnorynkowe mechanizmy rynku, jako właściwe i sprawiedliwe.
    3 polubienia
  15. To polecam kolejne nagranie, popatrzcie jak skurwysyny sie wtracaja Panu Sumlińskiemu... Brawo Wojciech!
    2 polubienia
  16. 2 polubienia
  17. Jaki bezsens - Facet dominuje, bo taki ma genotyp - to jest instynkt pierwotny i jest pochodną testosteronu (w sensie przekłada się to na zachowanie) Dzisiaj coraz bardziej się chwali ciotowatych mężczyzn - dobra praca na etacie i wspiera żoncię albo zostaje w domu i wychowuje dziecko, podczas gdy kobieta robi karierę. Dajcie mi stwierdzenie, a dopiszę do tego teorię. Pierze nam się mózgi tymi gównami - kobieta święta jest, zawsze musisz ją szanować, bla bla bla. Ja wiem jedno, przez to że tyle kobiet jest w oświacie - młody mężczyzna musi się k*rwa borykać z tymi pierdolnientymi kobitami, które gówno wiedzą o czymkolwiek (ludzie z pasją w szkolnictwie to gatunek na wymarciu i raczej ludzie starszych dat) i w sumie nikt go nie uczy jak być facetem, jak podrywać dziewczyny, jak zdobywać to co chce, jak szanować swój czas. EDIT: I każda kobieta, gdzieś tam w środku chce dominującego faceta - jest to bardziej lub mniej przykryte programowaniem społecznym.
    2 polubienia
  18. One liczą się jak chcesz zakładać rodzinę/żenić się itd. Jak chcesz ruchać liczy się wygląd/gadka/doświadczenie/pewność siebie/bezczelność/wyczucie/komunikacja/inteligencja emocjonalna/"mam wyjebane"/"jestem lepszy od innych bo tak". Ja zawsze czułem że jestem trochę lepszy od innych, nie wiem skąd mi się to wzięło i prawdopodobnie to przekonanie biło ode mnie a laski to czuły i to że prawdopodobnie miały więcej w łapie ode mnie nie stanowiło dla nich wielkiego problemu. Snoop Dogg w jakimś wywiadzie albo może nawet w MTV Cribs mówił że zawsze czuł dokładnie to samo Też chudy chłopaczyna, swoją drogą Raczej nie zadawały mi takich pytań. Były ciekawsze tematy, opowiadałem o swoich marzeniach, planach itd. Laski, mówimy tutaj głównie o tych młodszych często chcą nie tyle wiedzieć że już coś masz (jak masz to fajnie, masz dużego plusa, ale nie musisz), one chcą wiedzieć że będziesz miał, że wiesz czego chcesz w życiu, że jara Cię Twój własny plan na życie, że masz jaja, że idziesz do przodu itd. Oczywiście jak już szukają żeniaczki i rozrodu to się zapewne zmienia, jak Bracia często i gęsto pisali - nie wiem, zawsze wolałem młodsze, po chuj będę walił stare próchno, jeszcze drzazgi mi wejdą w kutasa i po co mi to? Także wierzę na słowo. Akurat bezrobotny byłem krótko, ale rzecz w tym że prawie wszystkie kobiety w życiu miałem mieszkając z rodzicami (nie było gdzie ich wziąć bo rodzice mieszkają w bloku i do tego radykalni katolicy, to latało się na wyjazdy na stopa, po akademikach, itd), albo będąc studentem - wtedy po prostu mówiłem że studiuję, w czasie wolnym nagrywam muzykę a pieniądze mam z pracy za granicą na wakacje i tyle. Ogólnie teksty typu "nie rucham bo kobiety som gópie i nie mam pieniądzów i nie wyglądam jak Beckham" to tylko wymówki i głaskanie się po pupach. Nie rucham i nie potrzebuję seksu bo osiągnąłem 12 poziom oświecenia, ale kurwa z gruchy do pornola chętnie zjadę. Nie? Kurwa, ja znam takie przypadki, taki poziom męskiego spasztecenia, nieogarnięcia życiowego itd. a ci kolesie mają takie dobre dupeczki - ja pierdolę. Oczywiście za kilka lat one pewnie puszczą się z innym albo ich zostawią, ale co poruchają to ich I może oni się wtedy ogarną wizualnie/życiowo i znajdą sobie jeszcze lepsze Panie. Akurat tutaj PUA mają rację - 95% tego pierdolnika z kobitami to psychika, podejście, doświadczenie, twarda dupa (bo odrzucany będziesz w chuj razy, często bez powodu, nawet jak jesteś super ciacho) i po prostu czysta statystyka - no kurwa, jak podejdziesz do 100 dziewczyn, nawet jeśli jesteś trochę zestresowany i nie wyglądasz jakoś super to nie ma chuja żebyś którejś się nie spodobał. Chyba że masz dwie głowy, jedną konia drugą gnoma, 1cm penisa i kobiety tak cię stresują że po 1 minucie rozmowy wymiotujesz z nerwów na ich buty. Wtedy idź do psychiatry oraz na operację i pozbądź się drugiej głowy (najlepiej gnoma, koń jest spoko). Ja to tam chuj, znam np. kolesia który posunął kilkadziesiąt dziewczyn, wygląda jak typowy gej w stylu ciota (grzyweczka itd.), mieszka z rodzicami i zajmuje się spożywaniem alkoholu w dużych ilościach oraz wędkowaniem. Czasami coś pomoże ojcu w interesach. I chuj i rucha często i gęsto. Dupa a nie żadne SMV. Ta teoria sprawdza się na późniejszym etapie życia. Wiadomo - np. student który ma hajs i zasoby porucha więcej i pewnie lepiej, ale gdyby wziąć takiego "zasobnego" syna pana prezesa, albo naprawdę ogarniętego młodego biznesmena, który jednak cały swój czas przeznaczał na naukę, jest zapracowany, zestresowany, zapierdala i zestawić go z takim nieogarniętym gościem który zajmuje się spijaniem wódy i rzyganiem w akademikach, ale co noc wychodzi do klubów i zagaduje do lasek i odpierdala tarło i ma wyjebane na cały świat, to na 100% ten drugi będzie ruchał więcej, częściej i lepiej. No i wiadomo - mówimy o dymaniu albo krótkich związkach, ew. długich związkach w młodym wieku (np. pierwszy-drugi rok studiów itd), jak chce się zajebiście atrakcyjną kobietę uwieść i utrzymać co by nie przeskoczyła na lepszą gałąź - to zasoby bardzo się liczą.
    2 polubienia
  19. To był typowy gówno test, którego Redbull nie zdał. Ja w takim przypadku odsunął bym się, zajął pozycje do obserwacji i wyciągał wnioski. To baba ma pilnować siebie, a nie ja baby. Później zależnie od okoliczności uciął bym związek i wypierdolił ze swojego życia, lub dał szanse jednocześnie wyzwał od kurestwa i nielojalności i trwało by to długo. Osobiście wychodzę z założenia że to baba ma się starać o mnie, a nie odwrotnie. Dla tego jestem tak długo w związku i nie ma szans aby mi odpuściła. To nie jest baza trwałego związku. Tak jak napisałem, jak już zdobyłeś kobietę i przywiązałeś kobietę do siebie. To codziennie powinna słyszeć że nie zależy Ci na niej. Bo tego kwiata to pół świata, bo prostytutki, bo słabo robi loda, bo poznałem fajną koleżankę, etc., etc. Zrozumcie w końcu Bracia. To wy macie być wyzwaniem dla baby, nie odwrotnie. One potrzebują emocji, i to są właśnie te emocje którymi się żywi to stworzenie. Miej wyjebane a będzie Ci dane!
    2 polubienia
  20. 2 polubienia
  21. Coma- Leszek Żukowski Leszek Żukowski to postać autentyczna, jest to po prostu dawny znajomy wokalisty Piotra Roguckiego. Poznali się na egzaminach do łódzkiej "filmówki" wiele lat temu. Żaden się nie dostał. Po tym wszystkim Leszek strasznie załamał się niepowodzeniem. Rogucki postanowił, iż napisze o nim piosenkę i tak się stało. Utwór został wizytówką zespołu. Tekst piosenki jak dla mnie ponadczasowy. A zespól cały czas koncertuje. Polecam się wybrać.
    2 polubienia
  22. + nić dentystyczna, płyn do płukania ust, szczotka do szorowania pleców
    2 polubienia
  23. Wracając do symulatora i robiąc mały offtop. Miałem okazję dosiadać staruszka Urala. Był to przerobiony ciągnik czołgowy na auto do wywozu drewna z lasu. Czyli posiadał przyczepo-wózek z kłonicami. Największą przeróbką była wymiana silnika benzynowego i skrzyni biegów na dieslowskie z Renault Magnum z I serii z amerykańskim silnikiem MACKa 500 KM. Nigdy nie dowiedziałem się ile to pali na godzinę pracy w terenie, ale błoto po lusterka, 50 ton drewna na kłonicach a ten szedł przez to z prędkością 3-4 km/h... A Kamaz.... JAk go ra wyprodukowali, to może tylko kabiną różni się Ruskie mają talent do solidnych konstrukcji, bo Tajga i Syberia nie wybaczają.
    2 polubienia
  24. Aleksander Doba - szybowcowiec, spadochroniarz, kolarz i nade wszystko kajakarz. Nieprawdopodobny hart ducha.
    2 polubienia
  25. @OnTakiJakis niestety nie znam takich Polaków, natomiast znam dwóch Anglików którzy sa w zwiazku z Hinduskami... O zwiazkach białych mezczyzn z Arabkami nie słyszalem ani nie widzialem, bo Arabki ogolnie trzymaja sie bardzo swoich, kwestia religii, wychowania, kultury... Znam natomiast Polaka co jest z Hiszpanką, ogolnie Polacy w przeciwienstwie do Polek, boją sie zawierac znajomosci z "obcymi" kobietami, czesto słaby język, mentalnosc chłopska, brak oglady, szok kulturowy, lepiej w chalupie na dupie... Boja sie swoich kobiet a co dopiero z innych krajow, skad On moze wiedziec czym czikita go zaskoczy, nie ma wprawy, wiedzy. Zauwazylem charakterystyczny wlasnie dla polskich męzczyzn dziwne zamkniecie do innych, dystans, podejrzewam ze tu wlasnie chodzi o nisko samoocene, strach przed czyms nowym, strach przed plotkami, kobiety natomiast sa o wiele bardziej otwarte, stad zwiazki polek z Anglikami, Francuzami, Rumunami czy Turasami... Polak ogranicza sie czesto do pracy, siedzenia w domu i picia piwa, stad po kilku latach siedzenia w miejscowosci ma tylko znajomych z pracy... Ale sa tez Polacy którzy sie otwieraja, nabieraja pewnosci siebie, rozumieja ze swiat oferuje duzo wiecej niz zapierdalanie w fabryce, czasami widze usmiech, podniesiona glowa, wyprostowana sylwetka, ładny ciuszek i o to kurwa chodzi! To my mielismy husarie, wygrywalismy bitwy w stosubkach 10:1 mamy byc z czego dumni... Anglik zawsze powie ze "U nas to slonce nie zachodzilo nad naszym krajem" Rosjanin "Wielka wojna ojczyzniana, mysmy wygrali, zwycięzyli" a Polak sam siebie biczuje, a prawda jest taka ze jestesmy najlepszymi wojownikami, tylko dajemy sie poniżać, przez te jebane zydowskie media ktore wmawiaja nam poczucie niższosci celebrowanie przegranych powstań itd i kosciółek... Dobry zadbany męzczyzna z Polski, znajacy jezyk, i wierzacy w siebie jest najlepszy...Bo nie dość ze Slowianska rasa ma ładne rysy twarzy, to jeszcze taki Polak potrafi zrobic coś z niczego, umie, daje rade, czesto pod tym zamknieciem kompleksami da sie zauwazyc poczucie humoru, przebojowość, sile i walke... Niestety za wiekszosc rodakow aż wstyd, nie umie sie zachowac, nie wie jak sie zachowac w róznych sytuacjach, chamskie żarciki za plecami, dziwne krzyki, smutna mina, wiecznie wkurwiony, zamyślony, kobiety to dostrzegaja, a kto chce spedzac czas z ponurakiem który siedzi i mysli ile to funt kosztuje... Kobiety w Wielkiej Brytani sa czesto wesołe, usmiechniete, bardzo otwarte na znajomosci, przyjemne i uprzejme, tylko trzeba umiec z tego korzystać... Czesto da sie zauwazyc imprezy mieszane, francuzi, hiszpanie, portugalczycy, ludzie z Afryki, nawet Rumuni, a Polskich mezczyzn brak... Nikt z nimi nie chce, bo wypije taki troche i chodzi, szuka dymu, zaczepki... No ale jak 70% to patologia to co sie dziwić... Co do Arabek, sa różne, ale sa przepiekne, jesli sie maluja to robia to doskonale, potrafia podkreslic swoje walory, w dodatku te chusty sugeruja niedostepność, fajne kobiety, te ktore sie tu wychowaly, bo te ktore wychowaly i urodzily sie wkrajach Arabskich, maja czesto inna mentalność...
    2 polubienia
  26. @Parafianin: Wiedziałem, że tak będzie (że pierdolniesz ścianę tekstu i znów napiszesz to samo, co zawsze ;-) Nie mam siły pieprzyć się z edytorem, bo właśnie wróciłem z upojnego wieczoru z super atrakcyjną damą... było bosko! (ale nie zostałem do rana z powodu... mniejsza z tym Powiem tak, w miarę krótko: 1. Ustawiłeś sobie swój mind s stosunku do kobiet w pozycji "game" - słabo, bo na dłuższą metę nic Ci to nie da - możesz wygrać bitwę, ale nie wygrasz nigdy w ten sposób całej batalii = nie utrzymasz związku z kobietą - chyba, że nie o to Ci już chodzi - to spoko 2. Brzytwa gdzieś tam w wątku napisał i twardo podtrzymuje, że "baby są tak zaprogramowane biologicznie i szlus" - i Ty się pod tym podpisujesz w całym swoim poście - ja się z tym nie zgadzam; biologia to tylko jedna strona medalu - druga to szczególne cechy psychologiczne, czyli osobowość danej samicy - jeśli będziesz się skupiał tylko na opanowaniu w kobiecie tylko jej nastrojów powodowanych jakąś burzą hormonalną, to i tak wtopisz 3. Związki oparte wyłącznie na "chemii" w dłuższej perspektywie zawsze skazane są na porażkę - i to kompletnie niezależnie od tego, czy facet był słaby, czy nogę mu urwało, czy mu już nie staje itd. - tylko związki, w których istnieje wspólnota celów, porozumienie i chęć rzeczowego i wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb mają szansę na długą, nawet dozgonną karierę - a żeby móc w ogóle rozmawiać o wspolnocie celów, związem musi mieć solidne podstawy - czyli przede wszystkim facet musi w nim być facetem - nie oznacza to, że musi być adonisem i herkulesem ani samcem alfa - wystarczy, żeby sam wiedział, czego chce i był konsekwentny w dążeniu do osiągniecia swoich celów życiowych. Jeśli facet mgliście postrzega własną przyszłość, to nie stanowi oparcia, fundamentu - nie dla samicy, ale dla związku - i per saldo przegra - ale nie dlatego, że "tak sa zaprogramowane baby", tylko dlatego, że jest ogólnie cienki. 4. Związki rokują dość dobrze, kiedy zaczynają się od przyjaźni, od poznawania się w dłuższym czasie, zanim pojawi się chemia. Związki z tzw. "zauroczenia" (miłość od pierwszego wejrzenia) mogą przetrwać tylko w opcji "przyzwyczajenia", do momentu kiedy na horyzoncie nie pojawi się lepsza, bardziej atrakcyjna i dostępna opcja - i to dotyczy obu stron!!! I nie chodzi tu o "słabość" aktualnego partnera, tylko o jego braki w stosunku do lepszej opcji (czy to będzie kasa, większy ptak w przypadku kontr-samca, albo lepsza w łózku i chętna do ciągłego bzykania, superatrakcyjna kontr-samica) - wtedy baba rzucająca aktualnego samca będzie to sobie racjonalizować (np. "słaby był", "nie dawał mi tego, czego chciałam") chcąc zmniejszyć/wyeliminować poczucie winy po swojej stronie, a facet rzucający aktualną samicę dla lepszej opcji z reguły spierniczy i urwie kontakt, żeby nie musieć jej spojrzeć w oczy i sypać głowę popiołem itd.) - oboje będą sobą samym manipulować tak, żeby się pozbyć odpowiedzialności za de facto zrobienie partnera w ch** (bo obiecywało się hohoho, a może i więcej) 5. Zarówno porzucony facet jak i baba odczuwają to podobnie podle. To, jak które sobie z tym radzi, zależy przede wszystkim od charakteru osobnika (czyli mitycznej "siły psychicznej"); osobnik pewny siebie radzi sobie z taką sytuacją szybciej i sprawniej, niż osobnik, dla którego partner był "psychiczną ostoją" i w związku z obecnością którego osobnik wiązał i plany na przyszłość, ale i z nim kojarzył poczucie "szczęścia" - a w szczególności jeśli rosło mu poczucie własnej wartości. I tutaj możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy "średni" samiec (ale nie w tzw. skali SMV, tylko w ujęciu całokształtu swojej osoby) był związany z bardzo atrakcyjną samicą, która nie daj Boże była jeszcze od niego lepsza intelektualnie (to się zdarza) - wtedy taki samiec, jeśli zostanie porzucony, traci wszystko (głównie w jego mniemaniu), co miał najlepszego. I nie może tego zaakceptować mentalnie i psychicznie. Wtedy zaczyna się racjonalizacja, a jak brak atutów, to najlepiej wziąć i zgnoić samicę - i żeby było jasne - u bab jest tak samo! To dlatego gnoją samca, i dlatego, żeby nie musieć przyznać się do własnych błędó, słabości itd. Nawiążę tu jeszcze do propagowanych teorii związanych z islamem itd. - w tego typu kulturach kobiety zostały sztucznie ubezwłasnowolnione przede wszystkim z powodu lenistwa i samo-wygody samych mężczyzn, którzy, chociaż będąc silniejszymi fizycznie, i tak musieli walczyć o kobiety między sobą. Żeby uniknąć ryzyka odebrania "swojej" kobiety przez innego samca, utworzyli coś na kształt uniwersalnego "prawa własności", a dalej to już poszło... Mi taka kultura i cywilizacja nie odpowiada - lubię zawalczyć o kobietę, a jeszcze bardziej lubię, kiedy kobieta chce zawalczyć o mnie! Nie ma nic przyjemniejszego dla faceta, niż widok zainteresowanej nim samicy. To takie pierwotne, zwięrzęce wręcz i tak znakomicie podnosi poczucie własnej atrakcyjności/wartości Jak sprawić, by kobieta zechciała zawalczyć? I jak sprawdzić, czy to właśnie "ta" kobieta? Być atrakcyjnym i próbować!!! I nie polegać na "chemii", bo to naprawdę za mało! - odnośnie "być atrakcyjnym" - każdy może! i każdy może być atrakcyjnym na swój właściwy sposób - bo "każda potwora ma swojego amatora"! Z innej strony - większość mężczyzn, zwłaszcza młodych (przechodziłem przez to) myśli, że laskę wystarczy dobrze przelecieć i załatwione, raz na zawsze Jest już "moja", oszalała od chemii i amen! Otóż, niestety, to nie wystarczy!
    2 polubienia
  27. @everyman84 pamiętaj o tym, że: -Potrzeby ruchania tak naprawdę nie da się zaspokoić. To tak jakbyś myślał, że raz zjesz pizzę i więcej nie będziesz już miał na nią ochoty. Zaruchasz, będziesz miał przez 3 dni ćwierkające ptaszki w głowie i motylki w dupie, a tydzień później znów szyja będzie Ci latać na widok dup w obcisłych spódnicach. Mało tego. Możesz znaleźć sobie dziewczynę która będzie Ci dawała na wszystkie sposoby osiem razy dziennie, opierdalała gałę z połykiem, dawała się ładować w cipę, dupę i uszy i co? I gówno - dalej będziesz fantazjował o innych dupach i cyckach. Możesz mieć nawet tak jak ja - po całym dniu jebania, po dojściu jakieś 5 razy, dziewczyna szła do domu, a ja odpalałem pornola albo jechałem pamięciówę. Wydaje mi się że ta kompulsywność była nawet jeszcze silniejsza kiedy reguralnie ruchałem w związku. Była czułość, kochałem ją (jeszcze mi chyba nie przeszło) a i tak miałem ochotę ładować fujarę do ust jakiejś innej panience... bez sensu. -Nie ma znaczenia co robiłeś przez jakąś tam część życia. Nie ma znaczenia kiedy ostatni raz ruchałeś, ile razy i ile panienek dymałeś. Wiesz dlaczego? Bo umrzesz i pójdziesz do piachu i zeżrą Cię robale, i zostanie po tobie tylko szkielet w garniturze. Fajnie, co? Ale mnie ta myśl wyzwala. Po rozstaniu myślałem sobie: kurwa, moja była napewno już się z kimś jebała, może nawet ojebała pół miasta, obciągała druty, rżnęła się w cipsko a ja konia walę. Ojej, ojej, ojojoj! No i co? No i chuj. Bez znaczenia. Co za różnica czy porucham za miesiąc, rok czy dwa? Co za różnica ilu facetów ona już jebała i ile po naszym rozstaniu? No kurwa żadna. Dopiero niedawno to do mnie doszło. Wszyscy kurwa umrzemy. To jest smutne tylko jeśli tak to zinterpretujesz. W tym przypadku to bardzo pocieszające. Bo ma różnicy, przynajmniej w moim pojęciu rzeczywistości. I teraz polecę lekko schizofrenicznie, ale dwójmyślenie to coś co zawsze uprawiałem i będę uprawiać: Jeśli ktoś nie rucha, a chce mu się ruchać, to powinien zacząć ruchać! Kurwa! Z wieloma z braci się nie zgadzam. Chłopakowi chce się dymać bo mlody i jurny, a wy mu mówicie: "eee, seks jest do dupy, daj se spokój!" To tak jakby biedak mieszkający w zagrzybiałym pokoju w akademiku, żywiący się chińskimi zupkami słyszał : eeee stary, pieniądze szczęścia nie dają, po co ci fajne mieszkanie i dobre jedzenie, pierdol to, odkryj swoje wnętrze, będziesz najszczęśliwszy na świecie! Mieszkaj pod drzewem, jedz tynk z sufitu, pieniądze są złe! Yolo hare kriszna kriszna hare! No może coś w tym jest, ale lepiej być smutnym w rolls-royce niż w dorożce, jak to mawiał Osho. Dlatego: wiedząc że tej potrzeby i tak do końca nie zaspokoisz (może tylko w jakimś małym stopniu, tak naprawdę to potrzebujesz to zrobić żeby DOŚWIADCZYĆ, bo możesz usłyszeć to samo od 100 osób i nie pojmiesz), że biologii nie oszukasz, wiedząc że kobiety same w sobie szczęścia nie dają i lecą w chuja, zadziałaj na przekór temu i właśnie, kurwa, naucz się podrywać. Ja też miałem kiedyś podobną sytuację, tak bardzo chciało mi się dymać, że aż w głowie mi się pierdoliło. Czułem się po prostu sfrustrowany i zgorzkniały. Ile razy w życiu podszedłeś i zagadałeś do obcej laski? Prawdopodobnie jesteś miękki jak niedopieczona bułeczka. Przestań robić sobie wymówki że kobiety są chujowe (z charakteru/osobowości zazwyczaj są, ale walenie sobie konia do ich chujowości Ci nie pomoże) i naucz się je, kurwa, uwodzić. Wiem po sobie, że gdybym wtedy nie scisnal sie za jaja i powiedział "kurwa mać, ja już dłużej tak nie potrafię", to teraz miałbym na liczniku może jedną albo dwie laski, kilka stosunków i byłbym w chuj wkurwiony na siebie i życie, nawet ze świadomością tego jakie są kobiety. Dlaczego? Bo nie doświadczyłbym. Jak nie doświadczysz na własnej skórze, to nie będziesz wiedział, nawet po 436346 h coachingu z Markiem i po przeczytaniu wszystkich książek o kobietach na ziemi. Ja uczyłem się podchodzić i zagadywać na ulicach w dzień (w klubach nie umiem, nie ogarniam bazy), byłem odrzucany tyle razy że już praktycznie mam to w dupie. Spłonąłem w atmosferze, ze tak powiem. Tu nie chodzi o kobiety i o to czy daja czy nie daja szczescia, chodzi o Ciebie. O przelamywanie sie, o walkę z samym sobą, o DOŚWIADCZENIE. Zasada jest taka: jeśli coś cie uwiera i wkurwia, to weź się za to i rozwiąż ten problem. To tak jakbys chcial pojezdzic mercedesem SL a wszyscy kumple mowili by Ci: nie, mercedesy sa chujowe, stary! Mercedes nie da Ci szczescia, kup sobie skode fabie po tuningu! Jesli skoda cie nie uszczesliwi, to mercedes tez nie. Rozumiesz bezsens? Musisz doswiadczyc. Mnie wkurwia ze jestem chudy. Z jednej strony musze to zaakceptowac, z drugiej strony nie robiac z tym nic czuje sie wkurwiony i to ile lasek da mi dupy i ilu kumpli powie mi ze fajnie wygladam nie ma większego znaczenia, ja i tak musze to zrobic dla siebie. Dlatego nie rozumiem dlaczego tak wielu z was jedzie na PUA i nauke uwodzenia. To brzmi jakbyscie zaliczyli w zyciu dwie laski, sparzyli sie a pozniej poszli płakać mamie w rękaw. Brzmi jak 20 latki głoszące mądrości życiowe. O kobietach może wypowiadać się Marek, który miał ich kilkodziesiąt, nie dwudziestoletni student który prawie nie ruchał a później Ania zostawiła go dla Władka i teraz jest smutną pizdą która "zrezygnowała z kobiet bo samorozwoj". Tak, wiem - większość trenerów uwodzenia to idioci i pierdolą bzdury, ale rzecz w tym że słabości trzeba przełamywać - nie umiesz zagadać do laski na ulicy (ktos napisal ze "jest ciezko" - ciezko to jest przejsc sahare w kurtce zimowej albo wychowac samodzielnie szóstkę dzieci, nie załamuj mnie) to zjaczy że boisz się kobiet i nie ufasz sobie. Musisz cos z tym zrobic. Nie potrzebujesz szkol uwodzenia zeby zaczac podchodzic do lasek. Potrzebujesz tylko przygotowac sie na zderzenie z rzeczywistoscią. Ale jesli sam nie dajesz rady, to lepiej zaplacic komus kto mial setki lasek zeby pokazal Ci jak to sie robi, niz frustrowac sie na forum jaki jestes kurwa biedny i smutny i jak bardzo zmarnowales zycie, bo masz juz 30 lat (no kurwa, panie! Z czym do ludzi?) Mozesz tez sie poddac, plakac, oszukiwac siebie ze nie potrzebujesz juz nigdy kobiet, seksu ani czulosci bo poczytales forum i ktostam pisal ze baby som gópie. Wybor nalezy do Ciebie.
    2 polubienia
  28. Jak wspominałem rozstaje się z kobietą z którą mam dziecko. Mam spory problem, rozterkę. Dziecko 2 lata, chłopak. Przy wszystkich zachowuje się normalnie, a przy niej wpada w szał, jak tylko ona chce go ubrać, wykąpać itp. itd. Ona w odpowiedzi wyzywa go od gnoi, bachorów, przyciska go siłą i ubiera. Zjebałem ją za to kilka razy ,ale nic nie dociera. Ona uważa, że to jest ok, bo dziecko ma się słuchać. Wykładałem jej łopatologicznie, że jak robi tak i to nic nie daje, ale jest gorzej, to znaczy, że nie przynosi to efektów i będzie jeszcze gorzej. Wściekła się. Nic nie dociera. Czy da się jakoś wytłumaczyć jej, żeby coś dotarło do łba? Jak poruszam ten temat, to zachowuje się sama jak małe dziecko, wychodzi, pokazuje fucka itp. Oczywiście, uważa się za dobrą matkę... ręce opadają...
    1 polubienie
  29. Jeśli chciałeś żeby wróciła i znów cię lofciała popełniłeś błąd w tym miejscu: To powinno nastąpić po 48h, pakujesz, wieziesz jej pod drzwi, dzwonisz dzwonkiem, ona otwiera. Mówisz: twoje rzeczy, pa. Odwracasz się, wsiadasz do auta i odjeżdżasz w siną dal. Zero dyskusji, odbierania telefonów, czekasz kolejne 2 dni aż przejdzie wszystkie fazy, przerzucania winy, obelg, błagań, przepraszania, aż dojdzie do momentu błagania o twój powrót. Wtedy łaskawie możesz porozmawiać, ale wszelkie próby przerzucenia winy na ciebie, zbagatelizowania swojej lub rozłożenia po połowie ucinasz bezkompromisowo. Efekt = kontrola nad sytuacją i pani zna swoje miejsce.
    1 polubienie
  30. Siemka. Boss wynagrodzi Cie trzysekundową pochwałą wzrokową
    1 polubienie
  31. Assasyn polecam wykłady Pana Bartosiaka geostrategy , nasz kraj to wrota miedzy Azją a Europą " mamy najlepsze i najgorsze położenie" ;D Film 1 reszte masz na kanale albo na YouTube.
    1 polubienie
  32. Dzieki za rady. Dzis odslucham tego Don Juana. Mam zaufanie do nagran z tej strony, bo Mocy przemian slucham od dawna i dziala.
    1 polubienie
  33. Po pierwsze - zacznij prowadzić dziennik snów. Bardzo pomaga w zapamiętywaniu. Rano się budzisz i zapisujesz sen. Ja już się wprawiłem i pamiętam często sny sprzed 2-3 dni bez zapisywania. Po drugie - przed snem odsłuchaj nagranie Don Juan - http://www.autohipnoza.pl/nagrania Po trzecie - w trakcie dnia zacznij trenować testy rzeczywistości: - obserwacja swoich dłoni - próba 'przebicia' palcem stałej materii (np: stół, ściana) - próba oddychania przez zatknięty palcami nos
    1 polubienie
  34. Ale Panowie, jaki powód mialby mieć Putin żeby zlikwidować prezydenta i innych ważnych? Przeciez Polska to kraj nie liczący się, tymbardziej dla Rosji...Putin robi wałki z wielkimi tego swiata; Chinami, USA czy Izraelem...a Polska? No chyba ze Tusk ugadal sie z Wladkiem aby zlikwidowac Lecha i miec nieograniczona wladze, co jak widzimy i tak sie nie udało z perspektywy czasu... I czy Tusek moglby sie posunac do takich czynów? Przeciez od jakiegos czasu non stop gada na Putina, nawoluje do sankcji, jesli byl by zamach to na pewno FSB mialo by info na ten temat tego i za plecami mogliby przymknac Tuska żeby nie gadal takich rzeczy...Jak sądzicie?
    1 polubienie
  35. @bumblebee Studia są przereklamowane. Lepiej wyłożyć na lekcję z native speakerem. Polacy to debile, zamiast wziąć się za konkretną pracę to robią multum studiów, podyplomówek, kursów - a umiejętności praktycznych - ŻADNYCH. Jeśli chcesz znać dobrze angielski to wyjedź na kilka miesięcy gdzieś za granicę - USA, UK - nauczysz się mega szybko + ogarniesz jak faktycznie się mówi. Osobiście też używam sporo ang w pracy, ale to jak my się uczymy - tego para angielskiego, to jest jakaś żenada. Przeintelektualizowanie totalne.
    1 polubienie
  36. Jedna z moich ulubionych kapel. Teledysk, tekst i muzyka, tworzą tutaj wyśmienite połączenie.
    1 polubienie
  37. 1 polubienie
  38. Ja w sumie jestem "lingwistą" - jestem tłumaczem kabinowym i pracuję w Brukseli w jednej z instytucji EU. Przedstawię Ci kilka wniosków z mojej "kariery" i kontaktów z kolegami i koleżankami, którzy skończyli filologie. 1. Wiele z rzeczonych koleżanek "skończyło" filologię ang. i słabo mówi w tym języku, głównie fonetykę mają bardzo słabą. Nie wiem, co tam robili na tych "studiach". Jeśli Ci języki pasują, nie popełnij tego błędu i ostro zapier...laj i ucz się, bo nie ma nic moim zdaniem bardziej żałosnego, niż taka "absolwentka" filologii, co to ani o życiu nic nie wie, ani o języku, którego się niby uczyła 5 lat, co prowadzi mnie do wniosku kolejnego... 2. Filologia nie da Ci wiedzy o życiu, o tym jak świat działa, a to jest wiedza dziś bezcenna. Poczytasz sobie Beowulfa, czy co tam, i to jest super i fajne, ale postaraj się obok tego też czegoś konkretnego nauczyć. Nie mówię od razu, że równolegle jakieś studia prawo/ekonomia/biotechnologia, ale sam mgr z filologii niewiele Ci da, może już myśl o jakichś studiach podyplomowych.. Mówię na podstawię własnego doświadczenia: ja sam skończyłem ekonomię i podyplomowo robiłem studia językowo-tłumaczeniowe, potem też stosunki międzynarodowe zrobiłem w filii amerykańskiego uniwersytetu.... Kształceniu dziś po prostu nie ma końca. 3. W moim fachu - tłumaczy konferencyjnych - najlepsi to ci, co studiowali medycynę/prawo/ekonomię i potem podyplomowo zrobili języki/tłumaczenie - w ten sposób mają jakiś konkretny "fach", coś wiedzą o życiu. Mój wniosek jest taki, że absolwenci filologii gówno wiedzą o niczym. Jeśli chcesz robić angielski w biznesie, to stronę biznesu musisz potraktować naprawdę poważnie. 4. Myślę, że specjalizację nauczycielską możesz sobie darować, chyba że już teraz wiesz, że chcesz być nauczycielem. 5. Rację ma kol. Quizas powyżej - nie zaniedbaj innych języków - w Polszcze chyba teraz niemiecki i/lub chiński miałby największy sens. Jakbyś miał dalsze pytania, dawaj. Pozdro, Wojtek
    1 polubienie
  39. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem - znaczy zdecydowałeś się na dwie specjalizacje? Jeżeli masz tą wrodzoną łatwość do nauki języków obcych, która może uczynić Ciebie poliglotą, to warto z tego skorzystać. Przy perfekcyjnie opanowanym angielskim jakiś mniej popularny język nawet na poziomie B1 będzie Ci dawał sporą przewagę nad konkurencją na rynku pracy.
    1 polubienie
  40. Za bardzo futurystyczne, ja potrzebuję czegoś prostego, co od razu "wsiądzie na psyche" że się tak wyrażę. Ale dzięki. Dzięki, ale za mało czytelne - my zrozumiemy o co biega, ale nowy narybek nie. I w tym problem. Sprzedaż książek skoczyła po tym filmie o dwa miliony procent To jest baner chyba Brzytwy i wstawił mi go Red, bo ja nie umiałem się z tą rozdzielczością tam połapać. Z rozdzielczością jeszcze dodam co i jak, obecnie coś mi się popsuło i nie umiem tego znaleźć.
    1 polubienie
  41. 1 polubienie
  42. Przejmujesz się. Niech biorą te polskie królewny z całym wyposażeniem Jeśli słyszę, że dziunia: 1. Była na Erasmusie 2. Pracowała na zachodzie 3. Jest tzw. "postępowa" to włącza mi się alarm w głowie i jeśli już dochodzi do czegokolwiek to pełna uwaga i tylko guma. Co więcej, jak się lekko temat podrąży i wyjdzie, że się bujała z kolorowym (a nie oszukujmy się, praktycznie każda Polka by chciała ale nie wszystkie mogą / mają na tyle odwagi) dziękuję za współpracę. Przecież dla takich panien to jest wielki "hajp" pokazywać się z takim gościem na dzielni, dodatkowo to zazwyczaj chamidełko, które robi jej fajnego push and pulla i laska jest cała w skowronkach. Raz powie "aljawju bejbi" raz przypierdoli i polka cała w skowronkach. Jak kobiety na to patrzą? Ano prosto - ostatnio koleżanka mi z dumą opowiadała, że jej znajoma wyjechała z facetem na wakacje do Bułgarii, tam poznała Włocha, i w 3 dniu pobytu zostawiła swojego chłopaka. Ja mówię "no nieźle", a ona "tak, taka fajna przygoda, on był taki ładny" bla bla bla. Także moi drodzy Panowie w stosunku do Pań Polek ja odczuwam 0 patriotyzmu i jakichkolwiek napinek przy ich puszczalstwie z kolorowymi itp. Opowiem jeszcze taką sytuację - lubię sobie czasem przysiąść na Kreuzbergu w Berlinie (jak wysiada się z metra, niedaleko stacji, jest taki ciąg kebabiarni i schodki do posadzenia tyłka) i popatrzeć jak cała banda ciapków i murzynów zaczepia białe laski, które tam specjalnie przychodzą żeby takie sytuacje miały miejsce. Wiecie jaka nacja dominuje? Polki. Nasze Panie mają tyle popieprzonych kompleksów, wymieszanych z księżniczkowatością oraz poczuciem wyższości, że taki kolorowy dżentelmen: a) dowartościowuje taką Halinkę czy Dżesikę co tyra w fabryce czy na szmacie u Helmuta b ) nie pyta jej o zdanie tylko bierze do wyra c) ona będzie cool i trendy. Kto bywa w Berlinie (ale to samo jest pewnie w Lądku, Brukseli czy Paryżu) ten niech podpatrzy jak to się odbywa. Ciapki są super w podrywie. Do tego dochodzą jeszcze: 1. Ciapek zazwyczaj jest lepiej ubrany niż przeciętny Polak 2. Polka, sama z biednego kraju, ma zakodowane - "zachód = hajs" O Portugalczykach / Hiszpanach dymających hurtowo w Polszy nie ma nawet o czym pisać No i w sumie można by zwiesić nos na kwintę i szlochać o tym, jacy jesteśmy pokrzywdzeni ale.... z własnego doświadczenia powiem Wam, że obracanie lasek z Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Grecji (południe Europy) oraz Latynosek (Meksyk - z tymi miałem przyjemność się zapoznać, i to nie na wakacjach all inclusive) to żaden kłopot pod dwoma warunkami: 1. Jakoś wyglądacie 2. Znacie angielski Po pierwsze latynosi są mali, krępi albo zalani więc jak macie +180cm i trochę "mięska" na sobie to stanowicie tam miłą odmianę w otoczeniu. Ciuchy - wiadomo fajne, bo tamtejsi faceci dobrze się ubierają ale warto mieć swój styl. I przede wszystkim szczerość i prostota - południowe kobiety są takie, że jak im przypadniecie do gustu, to nie będzie całego tego pierdolenia jak w Polszy, tylko same Wam będą nadskakiwać. Stare, połduniowe wzorce, tam jeszcze działają, nie mówiąc o tym, że w Meksyku jak jesteś biały to masz status półboga. Teraz chwila o arabkach. Podrywałem te panny i tu dwie uwagi - dziewczyny się bardzo boją, że za to, że się do Was odezwą (nie mówiąc już o tym, że umówią) będą miały przejebane. I tu cholernie uważajcie, bo ja już raz miałem przystawiony nóż za zaczepianie kobiet z maghrebu i okolic - uczy pokory do życia Ale wśród nich trafiają się zajebiste perełki jeśli chodzi o urodę, nieosiągalny typ tu w Polsce, ogólnie dziewczyna z Turcji to np. nie to samo co z Pakistanu, smaczków jest wiele ale dla ciekawych do poszukania. Podsumowując - nie labidzimy tylko obracamy zagraniczne kobietki, a żeby to robić trzeba: 1. Być pewnym siebie 2. Szczególnie w mówionym angielskim 3. Mieć dobre ciuchy 4. Czym lepsze ciało tym dostęp do lepszych panien (czyli norma) 5. Warto, choć kilka słów, umieć powiedzieć, o kulturze ich kraju / sztuce etc. Jak laska nie jest tępą dzidą to od razu usłyszycie "wow, skąd Ty to wiesz?!". Dobre też przy poznawaniu amerykanek (jak skumacie, że z południa) pieprznąć swojskim "Howdy" albo zanucić "The yellow rose of texas" albo "Oh susana" - nawet jak zlewaczona, to jej oczy z orbit wyjdą skąd to znacie i 10000 innych patentów - po to nam Bozia mózg dała żeby myśleć i kombinować Także Panowie Bracia - lać ciepłym moczem na nasze kochane księżniczki, lustrować ich "wyczyny" w przeszłości (Erasmus, saksy etc.) i jak coś nie pasi żegnać bez żalu ale się nie denerwować Niech robią co chcą - droga wolna - świat jest pełen dużo piękniejszych kobiet niż Polki
    1 polubienie
  43. @Hicks To co opisałeś, jak sam zauważasz, to taki klasycznie odgrywany przez kobiety schemat. Kiedyś, za nieświadomych lat, gdybym sam doznał na własnej skórze czegoś podobnego - uznałbym że nie miałem szczęście i że 'to zła kobieta była' a z inną będzie dobrze Teraz wiem doskonale, że z każdą będzie TAK SAMO. Różnice będą kosmetyczne - raczej w ekspresji i natężeniu zachowań niż w ich ogólnym charakterze, bo ten jest jednorodny i predysponowany biologicznie. S.
    1 polubienie
  44. 1 polubienie
  45. Wieloletnie doświadczenie uczy, że nie powiedziały ani nic istotnego ani nic co byłoby zgodne z prawdą. Powiedziały to co bezpiecznie wypada powiedzieć w towarzystwie bądź co było w ich interesie. S.
    1 polubienie
  46. Ja nie testowałem VR porn, ale testowałem VR (oculus rift+symulacja wesołego miasteczka) - mimo że było to w Armenii, komputer stary a wyświetlana grafika wyglądała jak 3D z 1999 roku (jakość chyba VGA, a jakość modeli 3D - polygon na polygonie+pixeloza, czyli bardzo kanciasto i nierealistycznie), to gdyby mnie nie trzymali - wyjebałbym się na twarz, bo mój mózg był pewny że leci w tym momencie twarzą w dół ze stu metrów, a nogi dawały zupełnie inny sygnał. Rezultat: ugieły się pode mną kolana i straciłem równowagę. Jeszcze kilka minut po zdjęciu oculusa czułem się jak po 0.5 L. Gdyby to było 4K + najnowsza wersja OR + jakiś dobry porn...hmm Niemniej jednak powyższy film wygląda mega upiornie, nasuwają mi się skojarzenia z nekrofilią. Wszystko musialoby odbywać się z oculusem albo innym zestawem na gębie, bo patrzeć na taką lalę...brrr...wolę moją prawicę. Sztuczną cipkę albo dupsko zrobić to nie duży problem, ale z ustami i lodzikiem byłaby lipa, zwłaszcza przy próbie oddania przez robota kombinacji alpejskich które potrafią Panie z dużym doświadczeniem, lub z bardzo dużym doświadczeniem, zwane też kurwami. O to też w stawianiu gały chodzi, aby było w tym procesie sporo finezji i zwrotów akcji. Chyba że ktoś lubi tylko szybkie numerki. Może być też spory problem z innymi aspektami takimi jak zapach - i nie chodzi mi tylko o perfumy. No chyba że będą robili wyciąg z cipki i potu zajebistych lasek i kropili nim te lalki To się wtedy pornosuczki i inne modelki nieźle dorobią. Nawet takie subtelności jak oddech kobiety który czujemy na sobie lub raczej jego brak wiele zmieni. Kolejny problem, chyba największy - dotyk. Podobno w robotyce humanoidalnej poza inteligencją i świadomością największym dylematem jest uchwyt/uścisk - w tej chwili niewiele robotów radzi sobie z najprostszym podnoszeniem delikatnych przedmiotów takich jak szklanki, kieliszki, sztućce, nie mówiąc już np o podniesieniu kota. Do tego dochodzi bardzo mała precyzja manualna - nie muszę mówić jakie problemy sprawiało by to przy próbie pieszczot jąder albo handjoba przez taką robocyber-Panią. Ja to czarno widzę- zabawa typu wsadź w wirtualną pizdę i zapychaj ile wlezie pewnie będzie przednia, skarpetki, gazety, kabiny prysznicowe i papierowe ręczniki tego świata odetchną z ulgą, ale seks w pełnej krasie, ze wszystkimi jego subtelnościami i emocjami - raczej chujowo i "creepy". No kurwa, nawet element rozbierania kobiety z jej ładnych szmatek jest zajebisty, a tutaj jedziesz silikon. Dla mnie wielką częścią obcowania z kobietami w łóżku, na blacie i na pralce nie było jedynie załadowanie i rozładowanie armaty, ale wszelkie emocje, brzydkie rozmowy i inne subtelności temu towarzyszące. Roboty i VR raczej tego przez długi czas nie zapewni. "Zbawienie" widzę jedynie w kontroli snów, ale tutaj obstawiam jeszcze conajmniej kilkadziesiąt albo może i ponad sto lat pracy nad tym tematem, bo obecnie jesteśmy na poziomie 0.
    1 polubienie
  47. Na moje to raczej już nic nie zrobisz, jeżeli wszystkie kwoty są wpisane poprawnie. Gdybyś był żonaty w zeszłym roku, to można kombinować ze wspólnym rozliczaniem z żoną. Jeśli ona nie weszła w drugi próg to by się opłacało. Ewentualnie na przyszłość możesz pokombinować z wpłatami na IKZE, co pozwoli odzyskać część kasy.
    1 polubienie
  48. No i widzisz powielasz matrix, dziecko powinno się utrzymywać do spółki z samicą, a nie utrzymywać JĄ i dziecko.
    1 polubienie
  49. To zacytuje Pana Mario Puzo: "Nigdy nie traktuj kobiety zbyt dobrze. Kobiety trzymają się ochlaptusów, kurwiarzy, szulerów i brutali. Nie mogą wytrzymać ze słodziutkim, milusim facetem. A wiesz dlaczego? Nudzą się. Nie chcą być szczęśliwe. To nudne." acha Bracia..... dodam, że pierwszy raz ten cytat usłyszałem z ust kobiety.
    1 polubienie
  50. 1 polubienie