Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 15.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. 18 punktów
    A dziś coś z zapomnianego cyklu „Z pamiętnika młodego kierowcy!”. Uwaga! Długie! Bracia! Czytam temat: „Bezczelność pasztetów przechodzi ludzkie pojęcie...” http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4292-bezczelno%C5%9B%C4%87-pasztet%C3%B3w-przechodzi-ludzkie-poj%C4%99cie/#comment-92332 I krew mnie zalewa. Tak, krew mnie zalewa. Czepiliśmy się naszych drogich Pań, że wolą obcokrajowców bez wypominania na narodowość czy kolor skóry. Że wszystkie to kurwiszony, worki na spermę, puszczalskie i łapiące za kutasy... Ale prawda jest taka że: Gertrut napisał: „Co do tego, ze Janusz nie ma startu do turka czy kogoś. No bo kurwa, na logikę, jaki ma mieć start??? Oburzają się wszyscy, ale jakbyście mieli do wyboru ładną mulateczkę- zadbaną lubiącą seks, nawet tępą jak chuj a z drugiej strony Krystynę- księgową, rozmawiającą cały czas o serialach i koleżankach (odpowiednik piłki i polityki), ubraną w buty na koturnie, jeansy i sweter, to kogo byście wybrali? „ I jak słusznie Bracia zauważyliście, obraz typowego Polaka to obraz nędzy i rozpaczy porównując do zgniłego Zachodu: Brak umiejętności ubioru. Brak umiejętności wysławiania się i wypowiadania Zazdrość i zaściankowość Ograniczenia a raczej brak rozwoju siebie, swojego hobby, zainteresowań. Typowy sposób spędzania czasu: TV, piwko, grill itd. Wyśmianie zamiast wsparcia rodaków którzy starają się osiągnąć coś więcej. Itd. Wielu dorzuci również chujowe zarobki w naszym kraju, brak perspektyw, brak pracy itd. Ja niestety to wyśmieję i popukam w czoło tym, którzy tak mówią by zastanowili się nad tym co czynią! To jest błędne koło i autostopowanie się!!! Niektórzy zakrzykną, że jak coś osiągnąć za 1500 zł?! A ja odpowiem, że mam to w nosie. To ich problem, że nie da się nic zrobić. Ja uważam że da się. Sam zaczynałem pracę w wieku 18 lat. Zaczynałem od 1200 zł w najlepszym wypadku, gdyż w rodzinie mojej nie przelewa się i nie zapowiada się na zmianę patrząc po członkach rodziny. Dość, że dzisiaj robię to co lubię, żyję z tego dostatnio, mam czas na przyjemności małe i duże. Mogę sobie pozwolić na większość zachcianek zarabiając powyżej średniej krajowej. Moszna? Moszna... Tylko trzeba chcieć. A jak zacząć? Praca! A). Jesteśmy do niej przywiązani bardziej niż koń do pługa. Co z tego że chujowa jak stabilna?! A ja się pytam, kto mając chujową pracę szuka innej? Mało kto... Bo się nie chce, bo nie ma czasu, bo nic lepszego nie znajdę... Wiadomo, nie zostanę od razu kierownikiem czy prezesem, skoro dotychczas tyrałem na taśmie. Kto da prowadzić i zarządzać zakładem człowiekowi, który na myśl o zostaniu brygadzistą ma trzęsawkę? Ano właśnie... Przy dzisiejszej dobie internetu można poświęcić dziennie 15 min zamiast facebooka i poszukać i porozsyłać. B). Co miesiąc odkładać po 50 czy 100 zł, bo jak się znajdzie pracę w Krakowie a jest się z Gdańska, to mieć 2 m-ce zapewnione na skromne przeżycie do momentu otrzymania pełnej wypłaty. I znowu głos oburzenia... No jak to? Dom rodzinny zostawić? Łatwo młodemu mówić itd., itp... No to już nie mój problem. Skoro ktoś nie chce, to niech mi nie truje dupy. Skoro koło mego domu nie ma dobrej pracy, to trzeba szukać dalej i dalej... C). „Ale ja nie mam wykształcenia...”- „No sorry Gregory!”. Wykorzystaj przebrzydłą Unię Europejską i idź do CAZ (Centrum Aktywizacji Zawodowej) w UP i tam zapisz się na kursy. A to, że zamiast w weekend popić, to będziesz dymał na 12 godzin kursu... Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. To tak najprościej rzecz ujmując. Zawsze można odłożyć kasę i samemu zapisać się na dodatkowy kurs. Nie spotkałem pracodawcy, który by zabronił. Fakt, niektórzy chcą, byś został po godzinach i np. odpracował piątek, bo masz weekendowy kurs, czy na sobotę przyszedł, bo wcześniej w tygodniu wychodzisz, ale moszna? Moszna! Wykształcenie i kursy wszelakie! I znów kłania się „niechciejstwo i niemajak-ość” Studia. Uczelnie wyższe prześcigają się co do opłat za kierunki. Czesne wysokości 150-200 zł, to już nie problem. To, że wykształcisz się najpierw z obierania marchewki... No cóż... Tu nie chodzi o sam zawód, ale to czego uczą studia- pracy własnej, innego spojrzenia, „STUDIOWANIA” tematu, szukania źródeł i u źródeł. Nawet po „Obieraniu Marchewki”jeżeli uczciwie dla siebie robiłeś, masz inne spojrzenie na świat. Z czasem, gdy przyjdą pieniądze- możesz iść na kierunek który Ci pasuje i podoba się. Wiadomo, że tylko nieliczni są w stanie zapłacić 6 tys za m-c na Akademii Medycznej, ale już jakaś Bankowość czy Ekonomia, które zmuszają trochę do myślenia powodują rozwój. Zawsze też pracodawca troszkę przychylniej patrzy na takiego, co posiada. Kursy. Fajny kurs językowy poziomu podstawowego, by opanować prostą rozmowę dnia powszedniego w języku angielskim czy niemieckim to nomen omnen- 49,99 zł w Empiku. Majątek? Wyrzeczenie? Ależ oczywiście!!! Przecież to jest jedna flaszka mniej w miesiącu i 3 godziny uczciwej nauki dwa razy w tygodniu!!! Kto ma na to czas i chęci?! Lepiej sponiewierać się z kumplami i narzekać, że szef to chuj i nie płaci, Kaśka fajna dupa, ale mi dać nie chce itd... Zadbanie o siebie! No nie oszukujmy się... Kurwa! Nie trzeba mieć 10 tys co m-c by być zadbanym... Małe przeliczenie: Trzepak do ćwiczeń- za darmo. 2m kw. w pokoju do ćwiczeń- za darmo. Systemy ćwiczeń z internetu- za darmo, no dobra- 0.50 zł, bo nie tylko do tego internet wykorzystujemy, lub w tym kierunku najmniej... Drogi do biegania- za darmo. I kurcze, dzięki kalinestyce mamy fajną figurę i zdrowie... No dobrze, teraz coś innego, kosztownego: Żel do stóp przeciw poceniu i odorowi (zajebisty, sam używam!) z wyciągiem z szałwi- 3 zł. Krem do rąk i ciała z biedry (też zajebisty)- 10 zł. Pasta do zębów- 6 zł Szczoteczka do zębów- 3 zł. Mydło- 2 zł. Maszynka do golenia- 1,50 zł. Krem do golenia (duży)- 6zł. Antyperspirant- 6 zł Łącznie: 36 zł.- Butelka wódki Finlandii.... I to masz zestaw na cały miesiąc, który przepoczważa Cię z Neandertalczyka, może nie w Ciacho, ale przynajmniej w osobnika ciut przystojniejszego od Diabła (wszystko z biedronki przetestowane na sobie na skórze wrażliwej!) Koszula i Jeansy? Buty? Na chwilę doraźną można na targu ubrać się fajnie za 150 zł. Wiadomo, nie wytrzyma to może 2 lat taka koszula, ale jest czysta, schludna i dopasowana. Inną wersją, nie wiedzieć czemu wstydliwą są tak zwane „lumpeksy”... Sam osobiście kupiłem tam zajebista koszulę od Armaniego, jakby krojoną na mnie za 50 zł... Można mieć firmowe i niedrogo? Można... Tylko dumę i pychę trzeba do kieszeni schować, dopóki człowiek rozwinie się, zacznie studiować i szukać coraz lepszej pracy! Nawet za granicą! Zamiast oglądać "Trudne Sprawy", czy "Dlaczego ja?" Mając platformę telewizyjną obejrzyj np. "Wszechświat" czy " Czy Bóg istnieje" Z Morganem Freemanem (zajebiste i daje do myślenia), Discovery, TVP Kultura czy Historia... Stań się światłym człowiekiem. To, że nie będziesz specjalistą w każdej dziedzinie? Nikt nie jest, ale rozszerzysz swe horyzonty postrzegania, przemyśleń itp. Moszna? Moszna... „Wymów” i zachowanie się. He he... Kurwa! Ty chuju pierdolony! Zajebać Ci kurwa sukinsynu?! Tak! Do ciebie mówię kurwa, ty kutasie złamany.... No Panowie, nie oszukujmy się... Ale tak to samicy nie zdobędziemy na dłużej niż jedna noc... No może dwie, bo to odmiana i ma chama w łóżku... Co do lepszej pracy też nie byłym optymistą. Jak poprawić wymów i zachowanie się w wersji niskobudżetowej?! Ano biblioteka.... Wypożyczyć książki i czytać. Wzbogacamy słownictwo. Nauczymy się kulturalnego zachowania. Nie, nie po to by używać trudnych zwrotów, których mało kto zrozumie i będzie patrzeć na nas jak na debila, ale by mówić prosto i pieknie. Problemy z dykcją? Masz telefon? Masz... 15 minut dziennie czytać na głos i nagrywać a potem odsłuchać. Stawiam, że po m-cu Twoja wymowa będzie nie porównywalna. Po roku- będziesz niezłym oratorem i mówcą. Hobby i zainteresowania... Wcale nie trzeba wydawać majątków na własne hobby. Trzeba je tylko mieć. To jest tak proste że aż za trudne... Tak więc Bracia, Troszkę rozpisałem się, ale zagotowałem się na temat tego, jak postrzegamy Panie na zachodzie i skąd to się bierze... Piszecie prawdę, ale nie oszukujmy się... Można wiele. I to bez ogromnych pieniędzy. Najgorzej to gdy się nie chce a nie może... Chłopaki na spotkaniu w Gdyni widzieli mnie. Może nie jestem Adonisem, ale jakoś trzymam się mimo 3,5 roku za kierownicą ciężarówki. I jakoś wypowiedzieć się umiem, i sylwetka nie jest najgorsza... Mój przepis na sukces? Przestać pieprzyć farmazony a wziąć się do pracy nad sobą. Zamiast pić wódkę na parkingu, to ubrać wygodne buty, plecak na plecy i heja przejść się po okolicznych terenach. Nie rzadko człowiek zostaje ugoszczony czy podwieziony. Wystarczy uśmiech i odrobina chęci. A to że kaleczy się język? No kurcze, nie jestem urodzonym Niemcem, Anglikiem czy Holendrem. Mam prawo się pomylić i popełnić jakiś błąd językowy. Ilu rodaków nie umie mówić poprawnie po polsku i im to nie przeszkadza? Na zachodzie wiedzą o tym, że nie jest to mój język. Doceniają starania, poprawią, wytłumaczą... Nic tylko korzystać... Ale trzeba się przełamać- a to boli gorzej nic kac po wódce i żołądek po nieświeżym mięsku. Do tego ćwiczenia. Wystarczą brzuszki, hantle (fajne można mieć za 30 zł na portalach lokalnej sprzedaży), biegać. Tylko że trzeba przemóc się z tym, że zamiast robić pół litra- biegniesz do lasu i podnosisz się na gałęzi. Tak, można wiele. Wystarczy chcieć! Nawet w ciężarówce. Nauka języka? Tak, przyznaję się. Angielski zaniedbałem. Jest słaby. Na zasadzie Kali jesć, Kali pić, Kali srać! Ale teraz mam możliwość zapisania się na kurs angielskiego dofinansowany z Unii, który mnie za pół roku nauki będzie kosztował bagatelne 200 zł. Trzy razy w tygodniu po 2 godziny zajęć i refundowane materiały do nauki. No kurwa... Flaszka wódki co miesiąc mniej. Ale trzeba się zainteresować i trzeba chcieć! I nie ma problemu by zagadać do Hiszpanek, Portugalek czy Niemek lub Brytyjek. Powiem więcej, są nami zafascynowane, gdyż nie jesteśmy zmanierowani i „z niczego potrafimy coś!”. To wszystko można osiągnąć stopniowo małymi kroczkami zaczynając do 1500 zł na reke. I niech mi nikt nie gada, że nie ma jak. Bo sam teraz robię prawię 60 godzin tygodniowo i mam czas na wszystko. Moszna? Moszna!
  2. 8 punktów
    Tak mnie coś natchnęło po zerknięciu do wątku, który założył @Assasyn - http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4301-mentalno%C5%9B%C4%87-polaka-czyli-dlaczego-jeste%C5%9Bmy-smutni/#comment-92475 Natchnęło mnie to, że powtarzając stereotypy utrwalamy je. To kolejny poziom matrixa i w tym wątku chciałbym go zacząć zmieniać na bardziej korzystny. Dlatego bazując na mechanizmie tożsamości narodowej proponuję stworzyć wątek afirmacyjny oparty na następujących zasadach: 1. W wątku podajemy przykład rodaków, małych i dużych, płci obojga - a podstawowym kryterium wyboru jest to, co w życiu zrobili - ich dokonania - nie mylić z pozycją i stanowiskiem! (a więc odpadają przynależności do jakichkolwiek grup poza Polską!) Żadnych stopni naukowych, żadnych posad - tylko człowiek i jego czyny. 2. Dziedzina ich działań jest nieograniczona. Sport, nauka, sztuka, wojsko, muzyka, literatura, filozofia, przedsiębiorczość, bohaterski czyn, etc. - co tylko chcecie. Pod warunkiem, że są to rzeczy udokumentowane. 3. Nie zamieszczamy ich biografii, dat, statystyk, linków i rozwlekłych opisów ani skopiowanych z neta materiałów (pójście na łatwiznę). Żadnego copy-paste z wikipedii. Niech napisanie jednego-dwóch samodzielnych zdań określających ich dokonania będzie naszym wyrazem szacunku i niech aktywnie niweluje w nas nasze 'narodowe kompleksy'. 4. Obowiązkowo zamieszczamy ich zdjęcie lub wizerunek - o ile istnieje. 5. Z grona zamieszczanych osób wykluczeni są obywatele RP, którzy wyparli się swojej narodowości (nie mylić z obywatelstwem). 6. NIE PISZEMY O ICH WADACH, BŁĘDACH, PROBLEMACH I TRAGEDIACH! ŻADNEJ MARTYROLOGII! 7. Nie śmieszkujemy. Każdy post, który nie spełnia powyższych wymagań zostanie wyedytowany lub skasowany, a w skrajnych przypadkach poleci warn. Ja zacznę: Jerzy Kukuczka - wspinacz i himalaista. Pierwszy Polak i drugi człowiek na świecie, który zdobył Koronę Himalajów (14 ośmiotysięczników). Wytyczył wiele nowych dróg wspinaczkowych i jako jedyny człowiek na świecie zdobył dwa ośmiotysięczniki w ciągu jednej zimy. Jan Czochralski - chemik i metaloznawca. Odkrywca metody otrzymywania monokryształów krzemu dzięki którym możliwe było skonstruowanie tranzystora i budowa komputera. Dodatkowo w czasie okupacji z racji swoich koneksji podjął się sabotowania działań Wermachtu i ratowania rodaków.
  3. 7 punktów
    Cięty. Synek to masz pecha. Twój stary chroni swój dorobek życia., Po za tym Ci nie ufa, żąda praktyki, gdzie masz ją zdobyć? To życie, musisz to przetrwać. Nie proś, pokaż że masz wyjebane na auta rodziców, zaciśnij zęby, przeczekaj. Niedługo ojciec będzie coś potrzebował, abyś gdzieś pojechał, coś załatwił. Wtedy będziesz miał pole do popisu. Odmów tłumacząc że źle się czujesz jeżdżąc jego autem, bo zbyt duża presja i obawy że uszkodzisz jego auto, bo to dorobek całej rodziny. Odwróć kota ogonem. Bądź po prostu sarkastyczny. jeżeli ojciec jest kumaty, załapie. Mój młodszy synek też miesiąc temu odebrał prawko. Ale nie mam problemu aby brał moje auto (Ford Transit), lub matki, mały dupowóz. Od czegoś musi zacząć. Forda mi już przytarł, bo gabaryty ciut większe. Zresztą starszy Synek parę lat temu zrobił to samo w 'okularze', jak posiadałem. Cóż wychowanie dzieci polega również na inwestowaniu w umiejętności dzieci, co procentuje w przyszłości. Nie opierdoliłem Synków za straty finansowe, wliczyłem to w koszta, wiem że źle się z tym czuli, to mi wystarczy. Ale nie przeszkodziło mi to aby drzeć z nich łacha i wytykać brak umiejętności z uwagi na małą praktykę za kierownicą. Kurwa mistrzowie kierownicy się znaleźli. Mam nadzieję że jesteś świadomy swoich niskich umiejętności jako kierowca! Jeździj tak aby nikt przez Ciebie nie musiał płakać. Miej szacunek do maszyny, jej możliwości i pamiętaj że dostałeś prawo do korzystania z niebezpiecznego narzędzia które może kogoś lub Ciebie zabić. Odnośnie W210, propsy. Miałem dwie 'Beczki", jedyne auta które sobie chwalę do dzisiaj, obierz taki cel, kup doprowadź do porządku,(części są tanie), i śmigaj z zimnym łokciem jak prawdziwy koneser. Ojcu wybacz, martwi się o Ciebie.
  4. 7 punktów
    - Mamo, tato! Co to jest seks oralny? - To jak się bierze siusiaka do buzi... - Wkłada do buzi! Syna mamy głupia p*zdo!
  5. 6 punktów
  6. 5 punktów
    Jacek Karpiński - elektronik, informatyk, który na początku lat 70-tych opracował i zbudował 16-bitowy minikomputer K-202 oparty na układach scalonych. Skonstruowany przez niego komputer był wydajniejszy od IBM PC produkowanych 10 lat później. Antoni Patek - zegarmistrz, pionier przemysłowej produkcji zegarków i założyciel firmy Patek Philippe produkującej najdroższe i najbardziej ekskluzywne zegarki na świecie.
  7. 5 punktów
    Marian Tadeusz Gryglas - Polski sztangista, w wieku 24 lat wracal do Gdańska ostatnim pociagiem aby zdarzyc na zawody, wracał z wesela swojego brata, nie udalo sie, wpadł po pociąg i stracił noge. Po powrocie do domu wegetował, zastanawial sie jak popełnić samobójstwo, bo kompletnie stracił nadzieje... Mimo to NIE PODDAŁ SIĘ! Zacząl wyciskac leżąc, zrobił w swojej stodole mini siłownie do której przychodzili młodzi chłopcy. Po paru nastepnych latach brązowy medalista MŚ z Paryża w 1983 roku. Od tamtej pory zdobył na arenie swiatowej 18 medali, 20-krotny mistrz Polski, jako ciakawostke moge podac że na festiwalu filmowym w Cannes siłował sie na ręke z Sylvesterm Stallone i Arnoldem Schwarzenegerem. Obu pokonał.
  8. 4 punkty
    Antoni Kuczyński - polski etnolog i historyk specjalizujący się w Syberii i ludach na niej żyjących, specjalista od polskiej diaspory. Wielki erudyta, inteligent z doskonałym poczuciem humoru. i poliglota. Facet z "krwi i kości", który z niejednego pieca jadł chleb. Człowiek o wspaniałym kontakcie z młodzieżą i dziećmi. Nigdy nie zapomnę jego zdjęcia w otoczeniu Jakutów, sięgających mu do ramienia, a on w kowbojkach, jeansach i czapce z lisa (sam zrobił) oraz ze szlugiem w ustach i karabinem w ręku siedział, gdzieś na końcu świata i realizował swoje pasje badania i dokumentowania obyczajów. Nielubiany przez część studentów, ponieważ nie dawał zaliczeń "za nic" tylko za realną wiedzę, a poza tym, bardzo wyśmiewał feminizm, gender etc. Wzór nauczyciela akademickiego i niezależnego umysłu, badacza. Z jego książki "Syberia. Czterysta lat polskiej diaspory. Antologia historyczno-kulturowa" można się dowiedzieć, że dla wielu Polaków, Syberia stała się trampoliną do kariery, polskim "dzikim zachodem", który zdobywali, badali i cywilizowali.
  9. 4 punkty
    Jan Szczepanik - polski nauczyciel, wynalazca zwany „polskim Edisonem”, „austriackim Edisonem”, „Leonardem da Vinci z Galicji” i „galicyjskim geniuszem”. Wynalazł m.in kamizelkę kuloodporną (wraz z drugim Polakiem Kazimierzem Żegleniem), system barwnego tkactwa, system barwnego filmu i kolorowej fotografii, film dźwiękowy, czy silnik elektryczno-chemiczny. Łącznie ponad 50 wynalazków i kilkaset pomysłów technicznych.
  10. 4 punkty
    Chodzi o schludność, czystość ubrań. Możesz ubierac sie jak wolisz, ważne żeby nie łaczyc ze soba pewnych rzeczy Nie zakladaj dresów w zestawie ze swetrem Nie wpuszczaj swetra w spodnie Nie zakładaj krawata do koszuli z krótkim rękawem Zadbaj o czystość butów Dopasuj ciuchy, nie za duże i nie za małe mają być Nie zakładaj rurek, a tymbardziej pantofli do takich spodni... Nie dawaj skórzanej kurtki w zestawie z dresami... T-shirt, jeansy i buty, dobry kolor to ciemny, w zależnosci na taka pogode jako teraz mamy... Ja osobiscie preferuje czesto biała koszule, ciemne jeansy i pasek pod kolor butów np brązowy, pasek zegarka równierz mam w takim kolorze... Każdy ma swoj styl, ważne zeby nie popełniac błędow jak opisałem wyżej...
  11. 3 punkty
    Zanim wypowiesz się o tym jak 'szczęśliwie' i 'pokojowo' żyją sobie sąsiedzi, to polecam zbudować sobie wynalazek umożliwiający podglądanie emocji u innych ludzi kiedy są sami w domu...
  12. 3 punkty
    Iwan. Wychodzi z Ciebie białorycerskość i nie zrozumienie psychiki kobiety. Wałkuje się to na forum, a Ty nic nie skumałeś. Schemat działania kobiety podpiera się przede wszystkim na emocjach jakie grają w kobiecie. Kto zapewnia te emocje? Facet z którym się związała, z którym jest w związku. Jeżeli się z nim związała to z jakichś przyczyn. Te przyczyny to przede wszystkim socjal jaki samiec potrafi zapewnić. Ale miśkowatość kończy się po jakimś czasie, przychodzi marazm życia i księżniczka się nudzi! W jaki sposób chcesz jej zapewnić emocje, które powodują że dalej jesteś "tym facetem"? No musisz ją utwierdzać w tym że jest mało warta, stosować manipulacje, pokazując że w każdej chwili masz gdzie pójść. Zasugerować że masz wybór. Tak ciężko zrozumieć? To działa tylko na pasztety i głupie - no i w fazie "gimnazjalnej". Dojrzała (psychicznie) kobieta to zwyczajnie oleje - albo, zapewni cię, że "masz dane", po czym bez pardonu wyjebie cię na śmietnik. Iwan/Janek. Teraz dojebałeś! Dalej twierdzę że nie zaskoczyłeś o co chodzi w związkach damsko-męskich. Odnośnie gimnazjalistów się nie wypowiem. Nie ta sfera. Dojrzała psychiczne kobieta,(jest taki stwór?), działa w/g schematu. Patrz forum!
  13. 3 punkty
    Taki ładne pytania zadałaś, że aż sam Ci odpowiem. 1. Bo budzą brak zaufania. 2. bo są realistami i to co mają do zaoferowania to umiejętności, umysł, decyzyjność, a nie dupa przetargowa 3. Rezygnują bo zajmują się rzeczami, które wymagają poniesienia jakichś zasobów, a nie rysowanie motylków i motylkowa wiara w cuda 4. Każdy facet chce być zabijaką i lovelasem i mieć hajs 5. Rezygnacja z siebie, nie trzymanie dupy krótko 6. łagodności 7. Dostać porządny wpierdol jak chłopak 8. przejmowanie się rzeczami nie mającymi znaczenia, oraz nieumiejętność dyskutowania w zakresie jednej zmiennej
  14. 3 punkty
    Marcin Śmiglecki - polski filozof, logik, teolog i polemista religijny. Jest najwybitniejszych logikiem i wybitnym pisarzem filozoficznym dawnej Polski. Książka Logica przez długi czas była jednym z najlepszych i najbardziej rozpowszechnionych podręczników na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii, gdzie korzystano z niego jeszcze w połowie XIX wieku, na uniwersytecie oxfordzkim. Jego traktat, O Lichwie, opisuje wolnorynkowe mechanizmy rynku, jako właściwe i sprawiedliwe.
  15. 2 punkty
    To polecam kolejne nagranie, popatrzcie jak skurwysyny sie wtracaja Panu Sumlińskiemu... Brawo Wojciech!
  16. 2 punkty
  17. 2 punkty
    Jaki bezsens - Facet dominuje, bo taki ma genotyp - to jest instynkt pierwotny i jest pochodną testosteronu (w sensie przekłada się to na zachowanie) Dzisiaj coraz bardziej się chwali ciotowatych mężczyzn - dobra praca na etacie i wspiera żoncię albo zostaje w domu i wychowuje dziecko, podczas gdy kobieta robi karierę. Dajcie mi stwierdzenie, a dopiszę do tego teorię. Pierze nam się mózgi tymi gównami - kobieta święta jest, zawsze musisz ją szanować, bla bla bla. Ja wiem jedno, przez to że tyle kobiet jest w oświacie - młody mężczyzna musi się k*rwa borykać z tymi pierdolnientymi kobitami, które gówno wiedzą o czymkolwiek (ludzie z pasją w szkolnictwie to gatunek na wymarciu i raczej ludzie starszych dat) i w sumie nikt go nie uczy jak być facetem, jak podrywać dziewczyny, jak zdobywać to co chce, jak szanować swój czas. EDIT: I każda kobieta, gdzieś tam w środku chce dominującego faceta - jest to bardziej lub mniej przykryte programowaniem społecznym.
  18. 2 punkty
    One liczą się jak chcesz zakładać rodzinę/żenić się itd. Jak chcesz ruchać liczy się wygląd/gadka/doświadczenie/pewność siebie/bezczelność/wyczucie/komunikacja/inteligencja emocjonalna/"mam wyjebane"/"jestem lepszy od innych bo tak". Ja zawsze czułem że jestem trochę lepszy od innych, nie wiem skąd mi się to wzięło i prawdopodobnie to przekonanie biło ode mnie a laski to czuły i to że prawdopodobnie miały więcej w łapie ode mnie nie stanowiło dla nich wielkiego problemu. Snoop Dogg w jakimś wywiadzie albo może nawet w MTV Cribs mówił że zawsze czuł dokładnie to samo Też chudy chłopaczyna, swoją drogą Raczej nie zadawały mi takich pytań. Były ciekawsze tematy, opowiadałem o swoich marzeniach, planach itd. Laski, mówimy tutaj głównie o tych młodszych często chcą nie tyle wiedzieć że już coś masz (jak masz to fajnie, masz dużego plusa, ale nie musisz), one chcą wiedzieć że będziesz miał, że wiesz czego chcesz w życiu, że jara Cię Twój własny plan na życie, że masz jaja, że idziesz do przodu itd. Oczywiście jak już szukają żeniaczki i rozrodu to się zapewne zmienia, jak Bracia często i gęsto pisali - nie wiem, zawsze wolałem młodsze, po chuj będę walił stare próchno, jeszcze drzazgi mi wejdą w kutasa i po co mi to? Także wierzę na słowo. Akurat bezrobotny byłem krótko, ale rzecz w tym że prawie wszystkie kobiety w życiu miałem mieszkając z rodzicami (nie było gdzie ich wziąć bo rodzice mieszkają w bloku i do tego radykalni katolicy, to latało się na wyjazdy na stopa, po akademikach, itd), albo będąc studentem - wtedy po prostu mówiłem że studiuję, w czasie wolnym nagrywam muzykę a pieniądze mam z pracy za granicą na wakacje i tyle. Ogólnie teksty typu "nie rucham bo kobiety som gópie i nie mam pieniądzów i nie wyglądam jak Beckham" to tylko wymówki i głaskanie się po pupach. Nie rucham i nie potrzebuję seksu bo osiągnąłem 12 poziom oświecenia, ale kurwa z gruchy do pornola chętnie zjadę. Nie? Kurwa, ja znam takie przypadki, taki poziom męskiego spasztecenia, nieogarnięcia życiowego itd. a ci kolesie mają takie dobre dupeczki - ja pierdolę. Oczywiście za kilka lat one pewnie puszczą się z innym albo ich zostawią, ale co poruchają to ich I może oni się wtedy ogarną wizualnie/życiowo i znajdą sobie jeszcze lepsze Panie. Akurat tutaj PUA mają rację - 95% tego pierdolnika z kobitami to psychika, podejście, doświadczenie, twarda dupa (bo odrzucany będziesz w chuj razy, często bez powodu, nawet jak jesteś super ciacho) i po prostu czysta statystyka - no kurwa, jak podejdziesz do 100 dziewczyn, nawet jeśli jesteś trochę zestresowany i nie wyglądasz jakoś super to nie ma chuja żebyś którejś się nie spodobał. Chyba że masz dwie głowy, jedną konia drugą gnoma, 1cm penisa i kobiety tak cię stresują że po 1 minucie rozmowy wymiotujesz z nerwów na ich buty. Wtedy idź do psychiatry oraz na operację i pozbądź się drugiej głowy (najlepiej gnoma, koń jest spoko). Ja to tam chuj, znam np. kolesia który posunął kilkadziesiąt dziewczyn, wygląda jak typowy gej w stylu ciota (grzyweczka itd.), mieszka z rodzicami i zajmuje się spożywaniem alkoholu w dużych ilościach oraz wędkowaniem. Czasami coś pomoże ojcu w interesach. I chuj i rucha często i gęsto. Dupa a nie żadne SMV. Ta teoria sprawdza się na późniejszym etapie życia. Wiadomo - np. student który ma hajs i zasoby porucha więcej i pewnie lepiej, ale gdyby wziąć takiego "zasobnego" syna pana prezesa, albo naprawdę ogarniętego młodego biznesmena, który jednak cały swój czas przeznaczał na naukę, jest zapracowany, zestresowany, zapierdala i zestawić go z takim nieogarniętym gościem który zajmuje się spijaniem wódy i rzyganiem w akademikach, ale co noc wychodzi do klubów i zagaduje do lasek i odpierdala tarło i ma wyjebane na cały świat, to na 100% ten drugi będzie ruchał więcej, częściej i lepiej. No i wiadomo - mówimy o dymaniu albo krótkich związkach, ew. długich związkach w młodym wieku (np. pierwszy-drugi rok studiów itd), jak chce się zajebiście atrakcyjną kobietę uwieść i utrzymać co by nie przeskoczyła na lepszą gałąź - to zasoby bardzo się liczą.
  19. 2 punkty
    To był typowy gówno test, którego Redbull nie zdał. Ja w takim przypadku odsunął bym się, zajął pozycje do obserwacji i wyciągał wnioski. To baba ma pilnować siebie, a nie ja baby. Później zależnie od okoliczności uciął bym związek i wypierdolił ze swojego życia, lub dał szanse jednocześnie wyzwał od kurestwa i nielojalności i trwało by to długo. Osobiście wychodzę z założenia że to baba ma się starać o mnie, a nie odwrotnie. Dla tego jestem tak długo w związku i nie ma szans aby mi odpuściła. To nie jest baza trwałego związku. Tak jak napisałem, jak już zdobyłeś kobietę i przywiązałeś kobietę do siebie. To codziennie powinna słyszeć że nie zależy Ci na niej. Bo tego kwiata to pół świata, bo prostytutki, bo słabo robi loda, bo poznałem fajną koleżankę, etc., etc. Zrozumcie w końcu Bracia. To wy macie być wyzwaniem dla baby, nie odwrotnie. One potrzebują emocji, i to są właśnie te emocje którymi się żywi to stworzenie. Miej wyjebane a będzie Ci dane!
  20. 2 punkty
  21. 2 punkty
    Coma- Leszek Żukowski Leszek Żukowski to postać autentyczna, jest to po prostu dawny znajomy wokalisty Piotra Roguckiego. Poznali się na egzaminach do łódzkiej "filmówki" wiele lat temu. Żaden się nie dostał. Po tym wszystkim Leszek strasznie załamał się niepowodzeniem. Rogucki postanowił, iż napisze o nim piosenkę i tak się stało. Utwór został wizytówką zespołu. Tekst piosenki jak dla mnie ponadczasowy. A zespól cały czas koncertuje. Polecam się wybrać.
  22. 2 punkty
    + nić dentystyczna, płyn do płukania ust, szczotka do szorowania pleców
  23. 2 punkty
    Wracając do symulatora i robiąc mały offtop. Miałem okazję dosiadać staruszka Urala. Był to przerobiony ciągnik czołgowy na auto do wywozu drewna z lasu. Czyli posiadał przyczepo-wózek z kłonicami. Największą przeróbką była wymiana silnika benzynowego i skrzyni biegów na dieslowskie z Renault Magnum z I serii z amerykańskim silnikiem MACKa 500 KM. Nigdy nie dowiedziałem się ile to pali na godzinę pracy w terenie, ale błoto po lusterka, 50 ton drewna na kłonicach a ten szedł przez to z prędkością 3-4 km/h... A Kamaz.... JAk go ra wyprodukowali, to może tylko kabiną różni się Ruskie mają talent do solidnych konstrukcji, bo Tajga i Syberia nie wybaczają.
  24. 2 punkty
    Aleksander Doba - szybowcowiec, spadochroniarz, kolarz i nade wszystko kajakarz. Nieprawdopodobny hart ducha.
  25. 2 punkty
    @OnTakiJakis niestety nie znam takich Polaków, natomiast znam dwóch Anglików którzy sa w zwiazku z Hinduskami... O zwiazkach białych mezczyzn z Arabkami nie słyszalem ani nie widzialem, bo Arabki ogolnie trzymaja sie bardzo swoich, kwestia religii, wychowania, kultury... Znam natomiast Polaka co jest z Hiszpanką, ogolnie Polacy w przeciwienstwie do Polek, boją sie zawierac znajomosci z "obcymi" kobietami, czesto słaby język, mentalnosc chłopska, brak oglady, szok kulturowy, lepiej w chalupie na dupie... Boja sie swoich kobiet a co dopiero z innych krajow, skad On moze wiedziec czym czikita go zaskoczy, nie ma wprawy, wiedzy. Zauwazylem charakterystyczny wlasnie dla polskich męzczyzn dziwne zamkniecie do innych, dystans, podejrzewam ze tu wlasnie chodzi o nisko samoocene, strach przed czyms nowym, strach przed plotkami, kobiety natomiast sa o wiele bardziej otwarte, stad zwiazki polek z Anglikami, Francuzami, Rumunami czy Turasami... Polak ogranicza sie czesto do pracy, siedzenia w domu i picia piwa, stad po kilku latach siedzenia w miejscowosci ma tylko znajomych z pracy... Ale sa tez Polacy którzy sie otwieraja, nabieraja pewnosci siebie, rozumieja ze swiat oferuje duzo wiecej niz zapierdalanie w fabryce, czasami widze usmiech, podniesiona glowa, wyprostowana sylwetka, ładny ciuszek i o to kurwa chodzi! To my mielismy husarie, wygrywalismy bitwy w stosubkach 10:1 mamy byc z czego dumni... Anglik zawsze powie ze "U nas to slonce nie zachodzilo nad naszym krajem" Rosjanin "Wielka wojna ojczyzniana, mysmy wygrali, zwycięzyli" a Polak sam siebie biczuje, a prawda jest taka ze jestesmy najlepszymi wojownikami, tylko dajemy sie poniżać, przez te jebane zydowskie media ktore wmawiaja nam poczucie niższosci celebrowanie przegranych powstań itd i kosciółek... Dobry zadbany męzczyzna z Polski, znajacy jezyk, i wierzacy w siebie jest najlepszy...Bo nie dość ze Slowianska rasa ma ładne rysy twarzy, to jeszcze taki Polak potrafi zrobic coś z niczego, umie, daje rade, czesto pod tym zamknieciem kompleksami da sie zauwazyc poczucie humoru, przebojowość, sile i walke... Niestety za wiekszosc rodakow aż wstyd, nie umie sie zachowac, nie wie jak sie zachowac w róznych sytuacjach, chamskie żarciki za plecami, dziwne krzyki, smutna mina, wiecznie wkurwiony, zamyślony, kobiety to dostrzegaja, a kto chce spedzac czas z ponurakiem który siedzi i mysli ile to funt kosztuje... Kobiety w Wielkiej Brytani sa czesto wesołe, usmiechniete, bardzo otwarte na znajomosci, przyjemne i uprzejme, tylko trzeba umiec z tego korzystać... Czesto da sie zauwazyc imprezy mieszane, francuzi, hiszpanie, portugalczycy, ludzie z Afryki, nawet Rumuni, a Polskich mezczyzn brak... Nikt z nimi nie chce, bo wypije taki troche i chodzi, szuka dymu, zaczepki... No ale jak 70% to patologia to co sie dziwić... Co do Arabek, sa różne, ale sa przepiekne, jesli sie maluja to robia to doskonale, potrafia podkreslic swoje walory, w dodatku te chusty sugeruja niedostepność, fajne kobiety, te ktore sie tu wychowaly, bo te ktore wychowaly i urodzily sie wkrajach Arabskich, maja czesto inna mentalność...
  26. 2 punkty
    @Parafianin: Wiedziałem, że tak będzie (że pierdolniesz ścianę tekstu i znów napiszesz to samo, co zawsze ;-) Nie mam siły pieprzyć się z edytorem, bo właśnie wróciłem z upojnego wieczoru z super atrakcyjną damą... było bosko! (ale nie zostałem do rana z powodu... mniejsza z tym Powiem tak, w miarę krótko: 1. Ustawiłeś sobie swój mind s stosunku do kobiet w pozycji "game" - słabo, bo na dłuższą metę nic Ci to nie da - możesz wygrać bitwę, ale nie wygrasz nigdy w ten sposób całej batalii = nie utrzymasz związku z kobietą - chyba, że nie o to Ci już chodzi - to spoko 2. Brzytwa gdzieś tam w wątku napisał i twardo podtrzymuje, że "baby są tak zaprogramowane biologicznie i szlus" - i Ty się pod tym podpisujesz w całym swoim poście - ja się z tym nie zgadzam; biologia to tylko jedna strona medalu - druga to szczególne cechy psychologiczne, czyli osobowość danej samicy - jeśli będziesz się skupiał tylko na opanowaniu w kobiecie tylko jej nastrojów powodowanych jakąś burzą hormonalną, to i tak wtopisz 3. Związki oparte wyłącznie na "chemii" w dłuższej perspektywie zawsze skazane są na porażkę - i to kompletnie niezależnie od tego, czy facet był słaby, czy nogę mu urwało, czy mu już nie staje itd. - tylko związki, w których istnieje wspólnota celów, porozumienie i chęć rzeczowego i wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb mają szansę na długą, nawet dozgonną karierę - a żeby móc w ogóle rozmawiać o wspolnocie celów, związem musi mieć solidne podstawy - czyli przede wszystkim facet musi w nim być facetem - nie oznacza to, że musi być adonisem i herkulesem ani samcem alfa - wystarczy, żeby sam wiedział, czego chce i był konsekwentny w dążeniu do osiągniecia swoich celów życiowych. Jeśli facet mgliście postrzega własną przyszłość, to nie stanowi oparcia, fundamentu - nie dla samicy, ale dla związku - i per saldo przegra - ale nie dlatego, że "tak sa zaprogramowane baby", tylko dlatego, że jest ogólnie cienki. 4. Związki rokują dość dobrze, kiedy zaczynają się od przyjaźni, od poznawania się w dłuższym czasie, zanim pojawi się chemia. Związki z tzw. "zauroczenia" (miłość od pierwszego wejrzenia) mogą przetrwać tylko w opcji "przyzwyczajenia", do momentu kiedy na horyzoncie nie pojawi się lepsza, bardziej atrakcyjna i dostępna opcja - i to dotyczy obu stron!!! I nie chodzi tu o "słabość" aktualnego partnera, tylko o jego braki w stosunku do lepszej opcji (czy to będzie kasa, większy ptak w przypadku kontr-samca, albo lepsza w łózku i chętna do ciągłego bzykania, superatrakcyjna kontr-samica) - wtedy baba rzucająca aktualnego samca będzie to sobie racjonalizować (np. "słaby był", "nie dawał mi tego, czego chciałam") chcąc zmniejszyć/wyeliminować poczucie winy po swojej stronie, a facet rzucający aktualną samicę dla lepszej opcji z reguły spierniczy i urwie kontakt, żeby nie musieć jej spojrzeć w oczy i sypać głowę popiołem itd.) - oboje będą sobą samym manipulować tak, żeby się pozbyć odpowiedzialności za de facto zrobienie partnera w ch** (bo obiecywało się hohoho, a może i więcej) 5. Zarówno porzucony facet jak i baba odczuwają to podobnie podle. To, jak które sobie z tym radzi, zależy przede wszystkim od charakteru osobnika (czyli mitycznej "siły psychicznej"); osobnik pewny siebie radzi sobie z taką sytuacją szybciej i sprawniej, niż osobnik, dla którego partner był "psychiczną ostoją" i w związku z obecnością którego osobnik wiązał i plany na przyszłość, ale i z nim kojarzył poczucie "szczęścia" - a w szczególności jeśli rosło mu poczucie własnej wartości. I tutaj możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy "średni" samiec (ale nie w tzw. skali SMV, tylko w ujęciu całokształtu swojej osoby) był związany z bardzo atrakcyjną samicą, która nie daj Boże była jeszcze od niego lepsza intelektualnie (to się zdarza) - wtedy taki samiec, jeśli zostanie porzucony, traci wszystko (głównie w jego mniemaniu), co miał najlepszego. I nie może tego zaakceptować mentalnie i psychicznie. Wtedy zaczyna się racjonalizacja, a jak brak atutów, to najlepiej wziąć i zgnoić samicę - i żeby było jasne - u bab jest tak samo! To dlatego gnoją samca, i dlatego, żeby nie musieć przyznać się do własnych błędó, słabości itd. Nawiążę tu jeszcze do propagowanych teorii związanych z islamem itd. - w tego typu kulturach kobiety zostały sztucznie ubezwłasnowolnione przede wszystkim z powodu lenistwa i samo-wygody samych mężczyzn, którzy, chociaż będąc silniejszymi fizycznie, i tak musieli walczyć o kobiety między sobą. Żeby uniknąć ryzyka odebrania "swojej" kobiety przez innego samca, utworzyli coś na kształt uniwersalnego "prawa własności", a dalej to już poszło... Mi taka kultura i cywilizacja nie odpowiada - lubię zawalczyć o kobietę, a jeszcze bardziej lubię, kiedy kobieta chce zawalczyć o mnie! Nie ma nic przyjemniejszego dla faceta, niż widok zainteresowanej nim samicy. To takie pierwotne, zwięrzęce wręcz i tak znakomicie podnosi poczucie własnej atrakcyjności/wartości Jak sprawić, by kobieta zechciała zawalczyć? I jak sprawdzić, czy to właśnie "ta" kobieta? Być atrakcyjnym i próbować!!! I nie polegać na "chemii", bo to naprawdę za mało! - odnośnie "być atrakcyjnym" - każdy może! i każdy może być atrakcyjnym na swój właściwy sposób - bo "każda potwora ma swojego amatora"! Z innej strony - większość mężczyzn, zwłaszcza młodych (przechodziłem przez to) myśli, że laskę wystarczy dobrze przelecieć i załatwione, raz na zawsze Jest już "moja", oszalała od chemii i amen! Otóż, niestety, to nie wystarczy!
  27. 2 punkty
    @everyman84 pamiętaj o tym, że: -Potrzeby ruchania tak naprawdę nie da się zaspokoić. To tak jakbyś myślał, że raz zjesz pizzę i więcej nie będziesz już miał na nią ochoty. Zaruchasz, będziesz miał przez 3 dni ćwierkające ptaszki w głowie i motylki w dupie, a tydzień później znów szyja będzie Ci latać na widok dup w obcisłych spódnicach. Mało tego. Możesz znaleźć sobie dziewczynę która będzie Ci dawała na wszystkie sposoby osiem razy dziennie, opierdalała gałę z połykiem, dawała się ładować w cipę, dupę i uszy i co? I gówno - dalej będziesz fantazjował o innych dupach i cyckach. Możesz mieć nawet tak jak ja - po całym dniu jebania, po dojściu jakieś 5 razy, dziewczyna szła do domu, a ja odpalałem pornola albo jechałem pamięciówę. Wydaje mi się że ta kompulsywność była nawet jeszcze silniejsza kiedy reguralnie ruchałem w związku. Była czułość, kochałem ją (jeszcze mi chyba nie przeszło) a i tak miałem ochotę ładować fujarę do ust jakiejś innej panience... bez sensu. -Nie ma znaczenia co robiłeś przez jakąś tam część życia. Nie ma znaczenia kiedy ostatni raz ruchałeś, ile razy i ile panienek dymałeś. Wiesz dlaczego? Bo umrzesz i pójdziesz do piachu i zeżrą Cię robale, i zostanie po tobie tylko szkielet w garniturze. Fajnie, co? Ale mnie ta myśl wyzwala. Po rozstaniu myślałem sobie: kurwa, moja była napewno już się z kimś jebała, może nawet ojebała pół miasta, obciągała druty, rżnęła się w cipsko a ja konia walę. Ojej, ojej, ojojoj! No i co? No i chuj. Bez znaczenia. Co za różnica czy porucham za miesiąc, rok czy dwa? Co za różnica ilu facetów ona już jebała i ile po naszym rozstaniu? No kurwa żadna. Dopiero niedawno to do mnie doszło. Wszyscy kurwa umrzemy. To jest smutne tylko jeśli tak to zinterpretujesz. W tym przypadku to bardzo pocieszające. Bo ma różnicy, przynajmniej w moim pojęciu rzeczywistości. I teraz polecę lekko schizofrenicznie, ale dwójmyślenie to coś co zawsze uprawiałem i będę uprawiać: Jeśli ktoś nie rucha, a chce mu się ruchać, to powinien zacząć ruchać! Kurwa! Z wieloma z braci się nie zgadzam. Chłopakowi chce się dymać bo mlody i jurny, a wy mu mówicie: "eee, seks jest do dupy, daj se spokój!" To tak jakby biedak mieszkający w zagrzybiałym pokoju w akademiku, żywiący się chińskimi zupkami słyszał : eeee stary, pieniądze szczęścia nie dają, po co ci fajne mieszkanie i dobre jedzenie, pierdol to, odkryj swoje wnętrze, będziesz najszczęśliwszy na świecie! Mieszkaj pod drzewem, jedz tynk z sufitu, pieniądze są złe! Yolo hare kriszna kriszna hare! No może coś w tym jest, ale lepiej być smutnym w rolls-royce niż w dorożce, jak to mawiał Osho. Dlatego: wiedząc że tej potrzeby i tak do końca nie zaspokoisz (może tylko w jakimś małym stopniu, tak naprawdę to potrzebujesz to zrobić żeby DOŚWIADCZYĆ, bo możesz usłyszeć to samo od 100 osób i nie pojmiesz), że biologii nie oszukasz, wiedząc że kobiety same w sobie szczęścia nie dają i lecą w chuja, zadziałaj na przekór temu i właśnie, kurwa, naucz się podrywać. Ja też miałem kiedyś podobną sytuację, tak bardzo chciało mi się dymać, że aż w głowie mi się pierdoliło. Czułem się po prostu sfrustrowany i zgorzkniały. Ile razy w życiu podszedłeś i zagadałeś do obcej laski? Prawdopodobnie jesteś miękki jak niedopieczona bułeczka. Przestań robić sobie wymówki że kobiety są chujowe (z charakteru/osobowości zazwyczaj są, ale walenie sobie konia do ich chujowości Ci nie pomoże) i naucz się je, kurwa, uwodzić. Wiem po sobie, że gdybym wtedy nie scisnal sie za jaja i powiedział "kurwa mać, ja już dłużej tak nie potrafię", to teraz miałbym na liczniku może jedną albo dwie laski, kilka stosunków i byłbym w chuj wkurwiony na siebie i życie, nawet ze świadomością tego jakie są kobiety. Dlaczego? Bo nie doświadczyłbym. Jak nie doświadczysz na własnej skórze, to nie będziesz wiedział, nawet po 436346 h coachingu z Markiem i po przeczytaniu wszystkich książek o kobietach na ziemi. Ja uczyłem się podchodzić i zagadywać na ulicach w dzień (w klubach nie umiem, nie ogarniam bazy), byłem odrzucany tyle razy że już praktycznie mam to w dupie. Spłonąłem w atmosferze, ze tak powiem. Tu nie chodzi o kobiety i o to czy daja czy nie daja szczescia, chodzi o Ciebie. O przelamywanie sie, o walkę z samym sobą, o DOŚWIADCZENIE. Zasada jest taka: jeśli coś cie uwiera i wkurwia, to weź się za to i rozwiąż ten problem. To tak jakbys chcial pojezdzic mercedesem SL a wszyscy kumple mowili by Ci: nie, mercedesy sa chujowe, stary! Mercedes nie da Ci szczescia, kup sobie skode fabie po tuningu! Jesli skoda cie nie uszczesliwi, to mercedes tez nie. Rozumiesz bezsens? Musisz doswiadczyc. Mnie wkurwia ze jestem chudy. Z jednej strony musze to zaakceptowac, z drugiej strony nie robiac z tym nic czuje sie wkurwiony i to ile lasek da mi dupy i ilu kumpli powie mi ze fajnie wygladam nie ma większego znaczenia, ja i tak musze to zrobic dla siebie. Dlatego nie rozumiem dlaczego tak wielu z was jedzie na PUA i nauke uwodzenia. To brzmi jakbyscie zaliczyli w zyciu dwie laski, sparzyli sie a pozniej poszli płakać mamie w rękaw. Brzmi jak 20 latki głoszące mądrości życiowe. O kobietach może wypowiadać się Marek, który miał ich kilkodziesiąt, nie dwudziestoletni student który prawie nie ruchał a później Ania zostawiła go dla Władka i teraz jest smutną pizdą która "zrezygnowała z kobiet bo samorozwoj". Tak, wiem - większość trenerów uwodzenia to idioci i pierdolą bzdury, ale rzecz w tym że słabości trzeba przełamywać - nie umiesz zagadać do laski na ulicy (ktos napisal ze "jest ciezko" - ciezko to jest przejsc sahare w kurtce zimowej albo wychowac samodzielnie szóstkę dzieci, nie załamuj mnie) to zjaczy że boisz się kobiet i nie ufasz sobie. Musisz cos z tym zrobic. Nie potrzebujesz szkol uwodzenia zeby zaczac podchodzic do lasek. Potrzebujesz tylko przygotowac sie na zderzenie z rzeczywistoscią. Ale jesli sam nie dajesz rady, to lepiej zaplacic komus kto mial setki lasek zeby pokazal Ci jak to sie robi, niz frustrowac sie na forum jaki jestes kurwa biedny i smutny i jak bardzo zmarnowales zycie, bo masz juz 30 lat (no kurwa, panie! Z czym do ludzi?) Mozesz tez sie poddac, plakac, oszukiwac siebie ze nie potrzebujesz juz nigdy kobiet, seksu ani czulosci bo poczytales forum i ktostam pisal ze baby som gópie. Wybor nalezy do Ciebie.
  28. 1 punkt
    Zostaw cipkę, idź w kierunku mądrości (radia)
  29. 1 punkt
    Młody. A co ty masz takie ciśnienie na kierowanie samochodem? Wyluzuj. Może Twój stary to widzi i myśli za Ciebie? Za bardzo napalony jesteś na to kierowanie! Naprawdę.
  30. 1 punkt
    1. To jest jego auto, 2. Pewnie ma prawko co najmniej 20 lat. 3. On jako właściciel auta i Twój ojciec odpowiada pośrednio za siebie i Ciebie 4. Jego stać na mandat i pokrycie kosztów ewentualnego dzwona.
  31. 1 punkt
    Tak wiem, wiem o wiele więcej. @Brzytwa błagam , patrz wyżej "SS".
  32. 1 punkt
    Ja już Assasynowi kiedyś te filmy polecałem. I polecam je każdemu, jako kolejny punkt patrzenia na świat i kolejną garść wiedzy. Tym razem z perspektywy hegemona. Sam przeorałem zdecydowaną większość tych filmów i po pierwszym zaskoczeniu i 'nakręceniu się' na nie, naszły mnie dwie refleksje względem ob. Bartosiaka: Po pierwsze - to abstrahując od oczywistego prymatu USA i jego wpływu na nasz życie, może istnieć - uzasadniona oczywistymi koneksjami amerykańskimi - obawa, że ob. Bartosiak prezentuje niejawne, ale widoczne sympatie względem środowisk 'liberalno-demokratycznych' - czyli było, nie było - broni status quo uprzednio panującej szajki. Po drugie - nie zdradza się w żaden sposób, ani samodzielnie, ani w ogniu niewygodnych pytań, ze swojego stanowiska ani względem obecnej, ani przeszłej polityki krajowej. Oczywiście ma do tego prawo, ale budzi to we mnie pytania - na czyj dobrobyt on pracuje i działa? I komu tak na prawdę służy? Mogę się w tych sprawach mylić, bo nie wiemy czy ob. Bartosiak nie pracuje na przykład potajemnie dla polskiego rządu. Ale pytania w tej sprawie zadawać jak najbardziej można, a nawet trzeba.
  33. 1 punkt
    Amen. Jeśli musisz "walczyć" żeby baba była z Tobą to znaczy, że masz niższe SMV od niej. Jeśli nawet "wywalczysz" to stanie się prędzej czy później tak, że pojawi się ktoś z wyższym SMV i żegnacie się jak w wątku w którym piszemy. Przegrywa strona, która musi włożyć w relację więcej żeby ona trwała. Osobiście dopuszczam "staranie się" tylko w pierwszych etapach poznawania - ściągasz kobietę z ulicy, poznajecie się przypadkiem, ona nic o Tobie nie wie, wtedy można się "postarać" ale tylko na chwilę, bo jeśli to staranie ma trwać dłużej, to znaczy, że sorrry brachu ale jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, nie jesteś dość atrakcyjny dla danej księżniczki. Relacja musi być ustawiona tak, żeby to ona się starała i walczyła, a jest to możliwe tylko w przypadku gdy męskie SMV jest wyższe od damskiego. Aby tak się stało facet musi mieć: 1. Pozycję 2. Kasę 3. Wygląd odpowiedni do danego pułapu kobiet. I nie ma zmiłuj się - jak mawia @parafianin - "pierdolone płatki śniegu" (księżniczki z bajek, kochające faceta, za to "jaki jest") nie istnieją. Witamy w realnym świecie @RedBull1973 - Twój błąd polegał na tym, że nie katapultowałeś sie z tej relacji w momencie pisania pierwszego posta w tym wątku - wiele osób pisało Ci już wtedy o rogach i zdradzie. Może by ją to otrzeźwiło, może nie, ale uniknąłbyś tego gnoju emocjonalnego jaki masz teraz w głowie.
  34. 1 punkt
    Fajny zbieg okolicznosci (a moze i nie?) - od jakiegos czasu tez sporo mysle o ''bylejakosci'' niektorych osob, a tu tematy na forum rosna jak grzyby po deszczu. Jestem czlowiekiem, ktory ma pierdolca na punkcie porzadku. Potrafie siedziec jak baba w lazience, poki sie nie ''dopicuje'' na blysk. Szlag mnie trafia, gdy mi sie buty ubrudza (w czasie i okolicznosciach, gdy to sie stac nie powinno), zawsze staram sie miec ze soba gumy do zucia, jedne w kieszeni, drugie w samochodzie. O wlasnie, apropo samochodu. Ludzie, nawet mlodzi, w ogole nie dbaja o swoje samochody. Zauwazylem pewna analogie, ze co w samochodzie to i w zyciu tak jakby. Jesli jade z kumplem w jego aucie i w srodku wita mnie mily zapach (lub chociazby swieze powietrze), czystosc, zatankowany bak paliwa i kolega jedzie jak czlowiek rozumny, ze mozna spac cala droge (i to wcale nie oznacza, ze jezdzi jak dziadek), to we wszystkich znanych mi przypadkach taki czlowiek ma poukladane w glowie i w zyciu, umie zarobic, ma jakas pasje, cos go interesuje w zyciu, mozna ciekawie porozmawiac. Ale jesli ktos (a znam takich sporo niestety) ma w samochodzie napalone papierochami tak, ze jak otworzy drzwi/okno to cale wojewodztwo spowija mgla, na tapicerce slady blota i innych nieprzyzwoitych substancji, zawsze rezerwa, polowa funkcji nie dziala, a w ogole samochod bez przegladu, kierowca bez prawa jazdy, szarpie przy zmianie biegow jakby chcial ze swojego 90 konnego diesla sprzed dwoch dekad wykrzesac 400 koni itd. - to we wszystkich takich przypadkach mamy do czynienia z gosciem ''od soboty do soboty, od flaszki do flaszki'' i ,,tyle zapierdalam i nic z tego nie mam''. Ja mam takie obserwacje i one sie sprawdzaja. Ludzie maja w dupie wizerunek swoj, swojego auta, swojego domu. Byle przezyc, zrzygac sie na kacu, zjesc kawalek kielbasy i wykombinowac, skad tu 20 zl na wache zdobyc, zeby w sobote do remizy dojechac.
  35. 1 punkt
    To zalezy w jakim te panny byly przedziale wiekowym i czy to miala byc zabawa czy dluzsza relacja. Na dluzsza relacje bez statusu spolecznego nie przejdziesz w wiekszosci wypadkow. Wyjatek potwierdza regule.
  36. 1 punkt
    Na ważna rzecz zwróciłes uwage @OnTakiJakis, pamietam znajomego którego tu widzialem, po jego powrocie z Hiszpanii... Wiek ok 37 lat, króciutko ogolony ale widac było siwe odrosty, twarz opalona, biała kurteczka, pomarańczowa koszulka, błekitne spodnie i białe buty, wygladal co najmiej komicznie, śmiesznie, powstrzymywalem sie by nie walnąc śmiechem... Jeszcze jedno, nie podciagaj spodni pod pachy, maja lezec swobodnie na tyłku, krótkie wlosy, jesli kto woli, ja obcinam sie co dwa tygodnie, nawet czesciej, króciutke wlosy, wygladasz wtedy swieżo, estetycznie, jak kto woli i co komu pasuje rzecz jasna... Krótkie paznokcie, czyste, masz miec zadbane dłonie, a nie jak bys zapierdalal na budowie i mial wielkie, szorstkie z odciskami i brudnymi paznokciami łapy... Koszulki, koszule, spodnie wyprasowane, klamra od paska wyrównana, to sa szczegoly, ale cholernie istotne... Zawsze mnie odrzuca jak widze gosci którzy zakladaja pantofle do spodni jeansowych, dla mnie to wyglada jak namietny disco-polowiec... Nie zaklada sie koszuli eleganckiej do spodni które maja kieszenie na skos... Zęby czyste, oddech swieży... Spodnie maja byc idealnie dopasowane do ciała, nie za duze, bo wtedy wygladasz jakbys nasrał w gacie, i nie za ciasne bo wygladasz jak pedzio... Kolor? Ja osobiscie preferuje czarny, ewentualnie niebieskie, brzydza mnie żólte, czerwone czy zielone spodnie u męzczyzn...
  37. 1 punkt
    Mała zmiana. "Dlaczego mężczyźni boją się atrakcyjnych kobiet?" Problem polega na tym, że te kobiety same siebie uważają za nie wiadomo kogo z tytułu wyglądu. Tu nie chodzi o banie się. My jako mezczyzni jestesmy nastawieni na rywalizacje, a z kobietą nie chcemy rywalizowac wiec liczy sie to co aras powedział - łagodność. Albo czujemy sie potrzebni, szacunek dostajemy za potrzebność, albo jesteśmy nikim. Nie po to chcemy byc tymi lovelasami i mieć hajs, by kobiety gardziły. Dlatego hipergamia = mieć więcej niz kobieta, a ona za to szanuje.
  38. 1 punkt
    Ja dodałbym do tego podstawowe rzeczy: 1. Rozpoznaj swój typ sylwetki 2. Do niego dobieraj ciuchy 3. Nie patrz na metki tylko jak coś leży na Tobie 4. Jeśli nosisz okulary / zarost - dobierz do twarzy 5. Fryzura - dobrana do twarzy - jak jesteś łysy, to radzę się albo opalać albo robić wszystko, żeby nie świecić "żarówą" szczególnie w zimie (w sensie - łyse jest ok ale jak masz ciemniejszą karnację) 6. Dobrać strój do wieku i okazji 7. Nie podążać za modą tylko wybierać z niej to co pasuje do Ciebie 8. Mydło, szampon, szczotka do zębów, pasta, krem do wysuszonych dłoni
  39. 1 punkt
  40. 1 punkt
    Na twoim miejscu tłumaczyłbym na czym polega problem dziecku. Jeżeli ma już kilka lat to jak dobrze to ubierzesz w słowa to da rade. Predzej on zrozumie a czym skorupka za młodu nasiąknie..
  41. 1 punkt
    Marek. Przecież robisz to dla siebie. Wiem, jak każdemu facetowi brakuje Ci komplementów. Ja Ciebie doceniam, to co robisz. Ale nie licz na podziękowania. Wiele ludzi bierze co dajesz. Bo przecież jest za darmo.Twoją siłą jest to co dajesz i skupiasz wokół siebie tych najlepszych, którzy Cię doceniają. Jesteś poważany i słuchany. Masz wielu wirtualnych przyjaciół, na śmierć i życie. Niech Ci to na razie wystarczy, przyszłość przyniesie profity. Trzeba czekać i być cierpliwym. Na razie Ja,Tobie dziękuje za nowe spojrzenie na życie. Dzięki Tobie ogarnąłem siebie i moich Synków. Dużo Ci zawdzięczam i w przyszłości na pewno się z rewanżuję.
  42. 1 punkt
    Może za mało wypiłeś i dlatego nie było ładnej dziewczyny
  43. 1 punkt
    No jakbym o teściowej czytał... Trąci mną czasem jeszcze ale zbieram się raz dwa - kilka minut i po temacie. Czas mam wypełniony po brzegi - zasypiam jak niemowlę dzień w dzień... Najbardziej cieszę się z mego kilkuletniego alkoholowego hobby - smakuje wszystkim i mam pierwsze zamówienia Oczywiście nie ma chwili, w której nie myślę o dzieciach, ale uspokaja mnie fakt, że moja żona jest dobrą matką a u teściowej są bardzo dobre warunki lokalowe. Ogólnie uważam, że doszedłem do siebie w pełni i mogę poczynić kolejne kroki w kierunku lepszego JA. Obserwuję sobie świat z dystansu i robię swoje. W tym wszystkim poraża schematyczność samic i skala nieszczęścia mężczyzn - komu się da podrzucam nasze forum. Od pewnego czasu otwarcie mówię jak jest w moim małżeństwie - oczywiście dostaję dobre rady, które natychmiast ucinam - po chwili rozmówcy się otwierają i opowiadają o swoich samiczkach i perypetiach z nimi. Smutne. Ciekawą rzecz zauważyłem - w dzień, w godzinach pracy, gdy sączę kawę siedząc w kawiarence przy ulicy i odpisuję na głupie maile od niewolników korpo widzę przejeżdżające samochody. Moją uwagę zwrócili kierowcy - w tych lepszych/nowszych/droższych autach śmigają samice... Domyśliłem się, że ich mężczyźni pracują właśnie, gdy one wypalają kolejny litr paliwa na transfer z galerii do koleżanki czy na areobik. Wszystkie oczywiście jakby od fryzjera wyszły przed chwilą no i okulary od słońca na nosie to obowiązek. Współczesne księżniczki. Wpisem tym kończę pierwszy etap zmiany "Z pluszowego penisa w przewodnika stada". Stado się rozlazło ale i plusz znikł. Samice stały się oczywiste a we mnie zawitał spokój i opanowanie. Z dniem dzisiejszym rozpoczynam etap numer dwa: "Stalowy penis przewodnikiem stada": koniec rozważań typu wróci / nie wróci. Koniec zmartwień. Koniec stresów. Od dziś tylko ja i dzieci. Od dziś jestem wolny. Cel nadrzędny drugiego kroku - rzucić palenie! Na dobry początek drugiego kroku - niech żyje chrom i stal!
  44. 1 punkt
    Cześć @Lebowska jak widać po pierwszym poście w świetnej formie. A czego Ty się spodziewasz po współczesnych kobietach. Im mniej mają pracy wymagające od Nich myślenia na przód, planowania i absorbującej czas to się rozleniwiają. Rozwój cywilizacyjny rozleniwia. A z drugiej strony kiedyś to było normalnością, że kobieta ma wyjść za mąż, urodzić dzieci i zajmować się nimi, tworzyć ognisko domowe, a dzisiaj to samo z kolei traktowane jest jako szukanie jelenia. Odbiór tego priorytetu dzisiaj jest inny i jest inne do niego podejście. A podstawowe założenie to samo. Kiedyś po prostu kobiety bały się tupnąć nóżką nawet jak miały rację, dzisiaj tupią mając powód czy też nie. A najczęściej bez powodu, bo większość zapomniała że w inny sposób mogą komunikować swoje ale. Kiedyś jak kobieta deklarował, że nie chce mieć męża, urodzić dzieci to uważana była za dziwadło, a teraz za świadomą kobietę (no nie przez wszystkich, tak dobrze to jeszcze nie ma).
  45. 1 punkt
    A wezcie wy te swoje hormony i wyjedzcie z nimi gdzies w piz du,.... jeśli logiczne myślenie jest dla was beeee to bez zalu ... Mam dzieciaki nie mam baby i to jest najlepszy układ,niestety bez was nie da sie tego osiągnąć. I tu siegamy sedna, nic wiecej nie jestescie w stanie dac od siebie.
  46. 1 punkt
    Ok, więc jedziemy. "Są mężczyźni, którzy naprawdę nie mają problemów z kobietami!" Są naturalnie predysponowani do tego, ale nie każdy takie cechy posiada. Pisałem to w odniesieniu do tego, że kobiety odrzucają kogos kto posiada słabości, w odroznieniu od tych co sobie radzą (plus). Mają za mało, żeby być cenionymi przez kobiety w dłuższym okresie. Problemy z kobietami biorą się tylko z niewiedzy na ich temat, tego czego potrzebują i czego tak naprawde chcą. Słuchając kobiet nigdy się tego tak naprawde nie dowie, a zostanie tylko sługusem który spełnia ich zmienne kaprysy i daje sie wodzić za nos manipulacjom. Czytalem niedawno kolege, ktory podaje iz jego zwiazki trwaja maksymalnie 3 miesiace, dlatego ze nie daje sobie wejsc na glowe i to on rządzi. Kobiety widząc że nie działają na niego manipulacje, obiecywanie przez nie gruszek na wierzbie (milosc do konca zycia he he he) odpuszczają go sobie, ale te kobiety jednak nadal ma. Im wiecej posiadasz, im bardziej zasobny jestes, atrakcyjny, dominujacy, TYM WIECEJ KOBIET PRZYCIAGNIESZ KTORE BEDA ZAKOCHANE SZCZERZE I MILUTKIE (zachowanie). Dlatego kompletnie nie działa argumentacja, że w końcu się znalazło inną niż wszystkie, po latach poszukiwań, porażek. Najpierw trzeba sprawdzić czynniki wywołujące dane zachowanie kobiet względem nas, a potem sprawdzać czy to kobieta jest inna, czy czasem my nie jesteśmy inni i dlatego zachowanie kobiety się zmieniło. One są zbyt podobne psychicznie (+ ich potrzeby) by nie móc wiedzieć jak uzyskiwać ich zainteresowanie, oraz lepsze zachowania. One manipulują, ale także są bezbronne w starciu z emocjami, więc jeśli potrafi sie je wywoływać, być atrakcyjnym, to ma się lepsze kobiety i w wiekszej ilosci. Oczywiscie ze powielam "prawdy objawione" po to by sie podeprzec w argumentacji. Ja jestem zdania że zachowanie kobiety zależy od nas, czyli to w jakimś stopniu nasza "wina". To my pozwalamy kobietom być takimi. Dlatego mówie, że jeśli rozwinąłeś się w czasie, to możliwe że i pierwsza kobieta z którą nie wyszło, teraz by była tą z którą by wyszło. Nie dlatego że nastąpiła zła selekcja, ale że my się rozwinęliśmy. Piszesz ze obwiniamy kobiety o niepowodzenia, ale osobiscie tego nie widzę. Mozna sie przyznac do: - złego wyboru kobiety, ponieważ nie mieliśmy dużej przewagi atrakcyjności (ciul, niech uczą o hipergamii w szkole) - była zaburzona ale jej atrakcyjność przykrywała niedostatki - zaufania jej, ponieważ nie znało się jej natury i dzięki temu następowało ewentualne rozczarowanie (bo ona mówi misiu co, bez intercyzy, nie ufasz mi? ja taka dobra jestę) Jak się nie zna podstaw gry ani jej warunków, to w jaki sposób chcesz grać? Grasz po omacku, lub na warunkach kobiety, a to sie nie konczy dobrze bo władza kobiety rozpuszcza, gdyż były są i będą bardziej egoistyczne niż my i to wynika z ich słabości. Niestety tak jest. Dlatego slabi mezczyzni sa odrzucani, bo kobiety widzą podobienstwo, zbyt mały zysk, lub stratę. Zakochanie OFF. I mozesz sobie byc miły i dobry. Nie ma to znaczenia. Każda kobieta może ci wcisnąć np że się za mało starałeś, albo za dużo starałeś i przypisać winę tobie. Winą jest tylko brak wiedzy, że to jest manipulacja która ma za zadanie zniszczyc poczucie wlasnej wartosci, a kobieta uniknac kary za wlasne zachowania np oszustwo. Kobieta nie moze gorowac nad mezczyzna, by szanowała. A bez szacunku miłości nie ma, a wiec i nie ma dobrych zachowan, są zdrady i inne posrane zachowania. Jeśli się góruje nad kobietami, ma się te cechy alfa, to kobieta potrafi pokazywać multum czasu tylko swoją dobrą stronę natury, a nikt nie przeczy że ją posiada. Bo jakby nie posiadała, to byśmy nie chcieli sie z kobietami wiązać. Trzeba jednak znać też tą złą i znać ryzyko, znać powody jej ujawiania. Jak tlumaczysz danej kobiecie np poczekaj, rozwine sie z czasem, to zobaczysz ze sama bedziesz bardziej zadowolona. Zobaczysz ze np jak wyprostuje jakis problem, to i ja bede inaczej sie zachowawal (pewnosc siebie, pozytywne nastawienie) i dzieki temu ona bedzie bardziej zakochana. Np skonczysz studia, awansujesz. Ale kobiety oceniaja tylko tu i teraz, emocjonalnie. Teraz nic nie czuje? To mysli ze nigdy nic nie poczuje. Teraz sie zachowuje fatalnie to caly czas taka bedzie. Nieprawda. Kobieta ma plynne emocje i zalezne od obiektu z ktorym sie widuje. Ona nie uznaje sie za jednostke autonomiczną, tylko daje przyzwolenie sobie na popełnienie np czynu amoralnego przy mężczyźnie którego nie szanuje, z którym nie łączy ją żaden interes. Gdy nie opłaca się jej być miłą, a opłaca być niemiłą i np go wykorzystać. To dlatego w sądach najczesciej kobiety nie maja zadnych skrupułów by doszczętnie ogołocić chłopa, wypedzic na bruk i uważać że mają dobry powód do tego. Powod do zemsty kobieta zawsze sobie wynajdzie i usprawiedliwi zawsze swoje złe zachowanie. Dlatego nalezy sie rozwijac, by miec lepsze kobiety. Rozwoj zawsze pomoze mezczyznie. Kobiecie mniej, bo w polu makro zawęża sobie pule dopasowań. Zobacz sobie jedno zdanie. "kobiety nie doceniają, więc nie ważne ile byś się starał i tak będzie niezadowolona". Dalej prawo Briffaulta itd. Można to odczytać emocjonalnie, że ktoś kto tak pisze odczuwa jakieś emocje mówiąc o tym, ale możesz to odczytać jako fakt, tak jakbyś powiedział że każdy człowiek posiada parę nóg. Tyle, żeby ten fakt ci jakoś tam zgodził się z twoją rzeczywistością, to musisz go doświadczyć. Faktycznie można być "skrzywdzonym" w jakims sensie, ale każdy mezczyzna tego doswiadcza. Masy odrzucen, porzucen, zjebek, zlewek. To my prezentujemy zasoby, a kobieta wydaje werdykt; zaslugujesz na mnie, albo nie. Bede ci mowila o milosci, albo nie. Bede brała co dajesz, albo nie. Taka nasza rola by byc aktywnym, brac na klate konsekwencje (nawet nieswoich dzialan), a kobieta dzieki manipulacjom kary i odpowiedzialnosci unikac, co im sie swietnie udaje. Siedzac cicho i biorąc na klate wszystkie problemy jest bardziej honorowe, ale po to jest forum by dyskutowac i byc moze niektorych uswiadomic. Kobiety za to rozmawiaja bardzo duzo, manipulując, uzyskujac przywileje. Nie mozna ciagle siedziec cicho bo dochodzi do ich wladzy, co czyni spoleczenstwa slabszymi i bardziej nieszczęśliwymi (sorry tak jest, kazda kultura matriarchalna w koncu upadała). Mezczyzna jest wykorzystywany, kastrowany psychicznie i nie moze sie bronic. Musi sobie tylko radzic z tym co mu dane. Np placic alimenty kiedy stroną winną rozpadu malzenstwa jest kobieta, ale dzieci z automatu sa przyznane jej jak wlasnosc. Nie masz wiedzy o tym, wiec wierzysz kobiecie, dajesz slub, intercyze, a potem sie dziwisz ze kobieta utyla, nie stara sie, zdradza, cholera wie co jeszcze. Nie poznasz regul gry nie rozmawiajac o tym I NIGDY Z KOBIETĄ. Jeśli ktoś doświadczał tego wszystkiego to wie na czym to polega, a jeśli błądził i nie znał przyczyn to dzięki temu je pozna. Jeśli jeszcze nie doświadczył to znaczy, że ma na tyle wysokie SMV może z natury, może wypracował, albo znalazł sobie kobietę o niższym poziomie która jest w niego zapatrzona (zakochana szczerze), że ta kobieta po prostu siedzi cicho i jej starcza co ma. Albo jest tak sprawną manipulatorką, że ukrywa swoje nastawienie, gra role zakochanej, by za plecami szukać lepszej gałęzi (vide temat Assasyna - prawdopodobnie rogacz sądzi że ma przykładną kobiete w zwiazku). Dlatego dobrym zwiazkiem nazywa się jest ten, w którym nie odkryje się np zdrady, a nie w którym ta zdrada faktycznie nie zaszła. Z drugiej strony jest jeszcze chemia, która steruje też kobiecym zachowaniem na + więc bedac pewnym ze "mam inna niz wszystkie" jesli nie byłeś z nią np co najmniej kilku lat (zdecydowanie powyżej 3 MIESZKAJĄC ZE SOBĄ NA STAŁE) to jest to naiwnosc. Pisze wprost. Jest wielka różnica między kimś złym, a kimś pojebanym. Dla jednych być pojebanym to interesować się kobietami, rozpracowywac ich metody, a dla drugich tarzanie się w piasku. Dla jednych złe jest kłamstwo, a dla drugich złe jest pozwalanie na kłamanie. Dla jeszcze kogoś innego złem jest tylko wtedy, gdy inni robią źle, a sobie wszystko wybacza. Relatywizm 5 latka, które stosują dorosłe kobiety. Sami nadajemy zdarzeniom i wyrazom emocjonalnie znaczenie. Manipulacje tak samo, mogą być dobre, a mogą być złe. Jak powiem ze kobiety lepiej manipulują niż my, to te obrażalskie odbiorą to jakbym sie na nie żalił. A przecież moge chwalić i zazdrościć. Na jednym przykladzie zobrazuje, własnym zeby bylo najblizej jak sie zmienia zachowanie kobiet wzgledem nas, kiedy sie rozwijamy. Jak mialem lat 16 czy 17, pocalowalem pierwszy raz dziewczyne to zrobilem to fatalnie, zabieralem sie do tego jak pies do jeża, byłem drętwy i mechaniczny. Wiele kobiet mnie odrzucilo wtedy dlatego ze nie działałem, albo nie działałem na nie dobrze. Brakowalo mi obycia, doswiadczenia, techniki, pewnosci siebie. Czy bylem innym czlowiekiem niz teraz, ze mnie odrzucaly, a dzis robi to mniej kobiet? Bylem nawet lepszy (wg tego co kobiety gadają), bo nie wiedzialem nic o kobietach, traktowalem je jak bóstwo, nie widziałem wad w nich, nigdy nie krytykowałem, nie rozumiałem czym sie kierują. Byłem ślepcem i głuchym. Slyszalem ze nie mozna generalizowac, kazda kobieta jest inna, wyjatkowa i zgadzałem sie z tym. Mimo to kobiety były mniej zainteresowane niz dzis. Czemu? Bo posiadalem mniej, bylem dla nich tylko młokosem, ktory nawet nie potrafi wzbudzic w nich usmiechu, ktory nawet nie powie pewnie szczerego komplementu, bo boi sie odrzucenia. Ta sama kobieta dzis ktora mnie odrzucila snuje plany jakby mnie tu usidlić i juz jestem dla niej nagle atrakcyjny. Juz zachowuje sie o wiele lepiej niz wczesniej, jest milsza, starająca się. Jest starsza, obnizyło sie jej smv, jest pokrzywdzona przez innych, wiec spokorniała, a ja lekceważe ją i wyznaczam granice. Nagle roznica w smv dziala na moja korzysc, wiec pytanie brzmi: - czy jakbym ją poznał dziś, a nie wiedział jaka była wcześniej to bym uznał że jest wyjątkowa, inna? i plotł bzdury, że da radę spotkać taką, nie wiedząc czemu zmieniła zachowanie wobec mnie? To jest 2 etap rozwoju seksualnego kobiety. Czyli w mlodosci spluwała na miłych chłopaków, a po 30stce, z dzieciakami, nagle "potrzebuje milego i zaradnego, ktory bedzie dobrym ojcem dla jej dzieci". I juz na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie ze na wiecej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej. To samo, gdy byłem w lepszym stanie, pewniejszy siebie, wiecej zartowalem przyciagalem wiecej kobiet niz wtedy gdy byłem powiedzmy w stanie obojetnosci, albo smutku (np po porzuceniu). Wtedy przyciagalem "przyjaciolki", ktore wszystko rozgadywaly. TO tez byla nauka, ze kobietom cos mowic to porazka, a juz na pewno nie o słabościach. Strzal w kolano, gdzie później to wykorzystają tylko i wyłącznie na własną korzyść nie mając nic sobie do zarzucenia. To też możesz odebrać emocjonalnie, ja odbieram to jako nauke jak postępować, by "żyło sie lepiej". Kobiety gardzą słabościami? No to mamy 2 wyjscia. - slabosci ukrywac, zmieniac po swojemu, samemu z nimi walczyć (i zaimponowac kobiecie tym) - liczyc ze ktoras z kobiet zakocha się w tych słabościach (nigdy tego nie osiągając, bo nimi gardzą) Jedyne co nie moge robic by poderwac kobiety to - nie mowic o sobie zle, nie marudzic, narzekac - nie mowic o kobietach zle (pierwsza zasada the red pill - nie rozmawiaj z kobietami o kobietach - jak rozmawiasz to twoja wina że odrzuciła cie, bo kobiety nie znoszą słuchać prawdy o sobie, chcą sie czuć dobre, wyjątkowe i koniec, dlatego najwiekszy strzał w kolano: kobieta wie, że wiesz i że przesiadujesz na forum gdzie choćby można to odczytać jako sporą dawke szowinizmu, albo jak niektorzy sądzą mizoginizmu gdzie to sie ma nijak do mizoandrii gdzie wystepuja o wiele bardziej rozswscieczone zachowania kobiet, a mizoandrią sie to nie nazywa) Tylko czlowiek pozytywny (mówiący o pozytywnych rzeczach), pewny siebie, zaradny, ogarniety, zadowolony z siebie, tylko taki przyciagnie masę kobiet. Inny zadowoli się tymi 4/10 z wieku 30 lat, kiedy maja parcie na szybkie usidlenie, czy na dziecko. I tez tylko wtedy gdy nie bedzie sie żaliło, bo to w kobiecie wywoła tylko i wylacznie negatywne emocje i zamiast się przyznać do błędu, poprawić, mieć honor, to powie "szukaj innej jak ci źle". No sprobuj skrytykowac kobietę, spróbuj. Ale jesli twierdzisz ze są takie ktore przyjmuja krytyke i poprawiaja sie, to jesli tego doswiadczcze to nie omieszkam zweryfikowac swoich poglądów i wierzyc w ten płatek śniegu. Z reszta tak samo jak u nas. Nikt nie lubi ponuraków narzekajacych na cały swiat. Masz umiec, masz wiedziec, masz sie rozwijac. Dlatego np jak ktos ma lat 30 i jest prawiczkiem, to jego pewnosc siebie przy kobietach moze byc fatalna i dla niego najwazniejsze jest zaliczyc kilka, lekcewazyc je, nie pragnac zeby sie w nim zakochały i naprawiły mu samoocene swoja "miloscia". Wszystko, tylko nie to. I nie przyznawac się, bo kobiety tego nie zaakceptuja. To czysty pragmatyzm, to nie wstyd ze sie cos robilo. To sztuka posiadania wiedzy czego kobiety pragną i jak sie zachowuja w starciu z prawdą. Bez doswiadczenia i wiedzy nic nie zrobisz. Dlatego trzeba przerobic iles kobiet, by zrozumiec. Pozniej szukac wiedzy o tym jak np to forum i dopasowywac klocek do klocka. Zbudowac nowe przekonanie oparte na twardych fundamentach i uwolnic sie od programowania spolecznego, ktorym jestesmy mamieni. Matrixu. Nawet podam taki przykład jednego osiłka, grał w czymś takim jak Agent bodaj. Pozytywny człowiek, zawsze mowi zeby chronic kobiety, rozpieszczać, oddawać im wszystko co się posiada, by bron cie panie boże nie czuły się źle. Twardy, więc mówi że on może spać na śmietnisku, a kobiecie oddałby ciepły schron. Totalny białorycerz. Wszystko fajnie, tylko do czasu, bo puściła go w trąbe mimo bycia takim ideałem. Jaki uzyskal efekt swoim zachowaniem? Jeszcze to bardzo ważne "ZAWSZE i baba, i chłop będzie myślał, że mógł trafić w życiu lepiej - to jest zupełnie normalne!!! I zdrowe!!! " Nie wiem, ja mam inaczej. Jak podejmuje jakąś decyzje, to wiem że jest albo najlepsza, albo w ogóle jej nie podejmuje. Nie ma półśrodków. Także jeśi biore sobie daną kobiete, to wiem że jest najlepsza i jest to moja odpowiedzialność. Jeśli ta kobieta nie jest najlepsza i skrycie marze o lepszej, to nie zawracam jej gitary. Jak chce mieć modelke to idę po modelke, musze znać reguły gry i wiedzieć ile musze zaoferować by raczyła sie mną zainteresować. Jeśli sie nie uda, to moja wina. Jeśli mnie oszuka - jej wina. Jeśli znam nature kobiet i wiem że pierdolą jedno, a robią drugie, to sprawdzam po czynach, a gadanie wypuszczam drugim uchem. Co innego kobiety, te potrafią super oszukiwać innych i siebie same, nie mając z tym żadnego problemu bo obwiniają innych o własne decyzje. Mówiąc: to on mnie chciał, on uwiódł, mógł odczytać że jestem oszustką, że nie kocham go, a nie odczytał. Idiota z niego. Nakłamałam go, nazdradzałam, narobiłam nadziei, a idiota się starał, dał się wykorzystywać myśląc że z nim będe. I sie w duszy smieją uznajac ze są to słabości przez co dają sobie prawo osobnika wyeliminować z obiegu. Bezwzględność poziom maksymalny. I nie poprawiają się póki solidnej kary nie dostaną i nie boją się, że dostaną ją drugi raz. Tyle ze u nas kobiety się nie kara, a szuka powodu do bezpodstawnej nagrody, zainteresowania i ochrony. Do zrzucania z nich odpowiedzialności dokładnie tak jak chcą by było. I to tez jest fakt. Ostatnio podawalem jak wygląda równouprawnienie w pigułce. Jak mowi Lew-Starowicz. Kobieta ma 500 powodów by zdradzić. Może to być dowolna pierdoła, nawet że rok temu zapomniałeś jej złożyć życzenia na jakieś tam święto. Jak komuś coś nie wychodzi, to szuka rozwiązania. Może pomyśleć, że wina jest w nim (zapomniałem o tym święcie, mam nauczke, od dziś będe zawsze pamiętał o świętach żeby tylko mnie nie zdradziła), albo wina jest w innych (i tak znalazłaby dowolny powód na zdradę, jeśli nie ten, to zupełnie przeciwny np że byłem zbyt dobry i pamiętałem o wszystkich datach, a ona chciała poczuć dreszczyk emocji). I na co się przejmowac, na co nadawać temu emocjonalne znaczenie? Nie ma. Są tylko fakty, informacje, przyczyny, skutki, rozwiązania. Znajomosc kobiecej natury nie oznacza tego, że się ją obwinia o niepowodzenia związkowe. Piszesz, że sądzimy, że kobieta kieruje sie zewem natury. W wiekszosci przypadkow tak. Emocjami. Ale do tego dochodzi wyrachowanie, zimna, chłodna kalkulacja co sie bardziej opłaca. Nigdy nie opłaca sie miec straty, więc słabości będą odrzucane, jeśli jest szansa tych słabości przy sobie nie mieć. Ja zawsze tak mowie: mamy to na co zasługujemy. Jeśli interesuja sie mna kobiety 4/10 to uwazam ze na tyle zasługuje i jesli cos mi nie pasuje, to musze cos zrobic, by miec atrakcyjniejsze. Gdzies mamy rozbrat w rozumowaniu, ale że jak mniemam nie jesteś baba, to da się coś z tych rozmów wycisnąć konstruktywnego.
  47. 1 punkt
    Słucha ktoś? Chodzi mi tutaj o takie kapele jak: PFK i K44, Miuosh, TeTris, L.U.C, Zeus, Smarki Smark, Brudne Serca, Małolat, Małpa, Enson, Hans Solo, W.E.N.A, Parias, Rasmentalism... Od tego jest wyszukiwarka, żeby sprawdzić, czy temat o czymś istnieje. Polecam skorzystać następnym razem. Q
  48. 1 punkt
    Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio wygrzebałem coś, co może się amatorom LD przydać - paczajcie tu: http://www.autohipnoza.pl/ebooks
  49. 1 punkt
    Księżniczki lubią mieć wielu wyznawców w zanadrzu dla tego utrzymują kontakty z wieloma byłymi na stopie towarzyskiej lub spychają ich do funkcji poduszki do wypłakiwania. Generalnie kontakt będzie podtrzymywać, żalić się, jak nie znajdzie nic lepszego lub zacznie się kończyć termin przydatności to będzie chciała wrócić. Jej wartość rynkowa tak naprawdę jest nikła, mąż , dwójka dzieci, nie radzi sobie z własnymi emocjami - depra. Ot typowa kobieta, której podświadomość kalkuluje, o nic więcej nie chodzi.
  50. 1 punkt
    Assasyn - to zupełnie odwrotnie niż w Polsce. Tu od stuleci rządzi motłoch, a lud mimo wszystko daje rade.
×