Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 15.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. 25 polubień
    A dziś coś z zapomnianego cyklu „Z pamiętnika młodego kierowcy!”. Uwaga! Długie! Bracia! Czytam temat: „Bezczelność pasztetów przechodzi ludzkie pojęcie...” http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4292-bezczelno%C5%9B%C4%87-pasztet%C3%B3w-przechodzi-ludzkie-poj%C4%99cie/#comment-92332 I krew mnie zalewa. Tak, krew mnie zalewa. Czepiliśmy się naszych drogich Pań, że wolą obcokrajowców bez wypominania na narodowość czy kolor skóry. Że wszystkie to kurwiszony, worki na spermę, puszczalskie i łapiące za kutasy... Ale prawda jest taka że: Gertrut napisał: „Co do tego, ze Janusz nie ma startu do turka czy kogoś. No bo kurwa, na logikę, jaki ma mieć start??? Oburzają się wszyscy, ale jakbyście mieli do wyboru ładną mulateczkę- zadbaną lubiącą seks, nawet tępą jak chuj a z drugiej strony Krystynę- księgową, rozmawiającą cały czas o serialach i koleżankach (odpowiednik piłki i polityki), ubraną w buty na koturnie, jeansy i sweter, to kogo byście wybrali? „ I jak słusznie Bracia zauważyliście, obraz typowego Polaka to obraz nędzy i rozpaczy porównując do zgniłego Zachodu: Brak umiejętności ubioru. Brak umiejętności wysławiania się i wypowiadania Zazdrość i zaściankowość Ograniczenia a raczej brak rozwoju siebie, swojego hobby, zainteresowań. Typowy sposób spędzania czasu: TV, piwko, grill itd. Wyśmianie zamiast wsparcia rodaków którzy starają się osiągnąć coś więcej. Itd. Wielu dorzuci również chujowe zarobki w naszym kraju, brak perspektyw, brak pracy itd. Ja niestety to wyśmieję i popukam w czoło tym, którzy tak mówią by zastanowili się nad tym co czynią! To jest błędne koło i autostopowanie się!!! Niektórzy zakrzykną, że jak coś osiągnąć za 1500 zł?! A ja odpowiem, że mam to w nosie. To ich problem, że nie da się nic zrobić. Ja uważam że da się. Sam zaczynałem pracę w wieku 18 lat. Zaczynałem od 1200 zł w najlepszym wypadku, gdyż w rodzinie mojej nie przelewa się i nie zapowiada się na zmianę patrząc po członkach rodziny. Dość, że dzisiaj robię to co lubię, żyję z tego dostatnio, mam czas na przyjemności małe i duże. Mogę sobie pozwolić na większość zachcianek zarabiając powyżej średniej krajowej. Moszna? Moszna... Tylko trzeba chcieć. A jak zacząć? Praca! A). Jesteśmy do niej przywiązani bardziej niż koń do pługa. Co z tego że chujowa jak stabilna?! A ja się pytam, kto mając chujową pracę szuka innej? Mało kto... Bo się nie chce, bo nie ma czasu, bo nic lepszego nie znajdę... Wiadomo, nie zostanę od razu kierownikiem czy prezesem, skoro dotychczas tyrałem na taśmie. Kto da prowadzić i zarządzać zakładem człowiekowi, który na myśl o zostaniu brygadzistą ma trzęsawkę? Ano właśnie... Przy dzisiejszej dobie internetu można poświęcić dziennie 15 min zamiast facebooka i poszukać i porozsyłać. B). Co miesiąc odkładać po 50 czy 100 zł, bo jak się znajdzie pracę w Krakowie a jest się z Gdańska, to mieć 2 m-ce zapewnione na skromne przeżycie do momentu otrzymania pełnej wypłaty. I znowu głos oburzenia... No jak to? Dom rodzinny zostawić? Łatwo młodemu mówić itd., itp... No to już nie mój problem. Skoro ktoś nie chce, to niech mi nie truje dupy. Skoro koło mego domu nie ma dobrej pracy, to trzeba szukać dalej i dalej... C). „Ale ja nie mam wykształcenia...”- „No sorry Gregory!”. Wykorzystaj przebrzydłą Unię Europejską i idź do CAZ (Centrum Aktywizacji Zawodowej) w UP i tam zapisz się na kursy. A to, że zamiast w weekend popić, to będziesz dymał na 12 godzin kursu... Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. To tak najprościej rzecz ujmując. Zawsze można odłożyć kasę i samemu zapisać się na dodatkowy kurs. Nie spotkałem pracodawcy, który by zabronił. Fakt, niektórzy chcą, byś został po godzinach i np. odpracował piątek, bo masz weekendowy kurs, czy na sobotę przyszedł, bo wcześniej w tygodniu wychodzisz, ale moszna? Moszna! Wykształcenie i kursy wszelakie! I znów kłania się „niechciejstwo i niemajak-ość” Studia. Uczelnie wyższe prześcigają się co do opłat za kierunki. Czesne wysokości 150-200 zł, to już nie problem. To, że wykształcisz się najpierw z obierania marchewki... No cóż... Tu nie chodzi o sam zawód, ale to czego uczą studia- pracy własnej, innego spojrzenia, „STUDIOWANIA” tematu, szukania źródeł i u źródeł. Nawet po „Obieraniu Marchewki”jeżeli uczciwie dla siebie robiłeś, masz inne spojrzenie na świat. Z czasem, gdy przyjdą pieniądze- możesz iść na kierunek który Ci pasuje i podoba się. Wiadomo, że tylko nieliczni są w stanie zapłacić 6 tys za m-c na Akademii Medycznej, ale już jakaś Bankowość czy Ekonomia, które zmuszają trochę do myślenia powodują rozwój. Zawsze też pracodawca troszkę przychylniej patrzy na takiego, co posiada. Kursy. Fajny kurs językowy poziomu podstawowego, by opanować prostą rozmowę dnia powszedniego w języku angielskim czy niemieckim to nomen omnen- 49,99 zł w Empiku. Majątek? Wyrzeczenie? Ależ oczywiście!!! Przecież to jest jedna flaszka mniej w miesiącu i 3 godziny uczciwej nauki dwa razy w tygodniu!!! Kto ma na to czas i chęci?! Lepiej sponiewierać się z kumplami i narzekać, że szef to chuj i nie płaci, Kaśka fajna dupa, ale mi dać nie chce itd... Zadbanie o siebie! No nie oszukujmy się... Kurwa! Nie trzeba mieć 10 tys co m-c by być zadbanym... Małe przeliczenie: Trzepak do ćwiczeń- za darmo. 2m kw. w pokoju do ćwiczeń- za darmo. Systemy ćwiczeń z internetu- za darmo, no dobra- 0.50 zł, bo nie tylko do tego internet wykorzystujemy, lub w tym kierunku najmniej... Drogi do biegania- za darmo. I kurcze, dzięki kalinestyce mamy fajną figurę i zdrowie... No dobrze, teraz coś innego, kosztownego: Żel do stóp przeciw poceniu i odorowi (zajebisty, sam używam!) z wyciągiem z szałwi- 3 zł. Krem do rąk i ciała z biedry (też zajebisty)- 10 zł. Pasta do zębów- 6 zł Szczoteczka do zębów- 3 zł. Mydło- 2 zł. Maszynka do golenia- 1,50 zł. Krem do golenia (duży)- 6zł. Antyperspirant- 6 zł Łącznie: 36 zł.- Butelka wódki Finlandii.... I to masz zestaw na cały miesiąc, który przepoczważa Cię z Neandertalczyka, może nie w Ciacho, ale przynajmniej w osobnika ciut przystojniejszego od Diabła (wszystko z biedronki przetestowane na sobie na skórze wrażliwej!) Koszula i Jeansy? Buty? Na chwilę doraźną można na targu ubrać się fajnie za 150 zł. Wiadomo, nie wytrzyma to może 2 lat taka koszula, ale jest czysta, schludna i dopasowana. Inną wersją, nie wiedzieć czemu wstydliwą są tak zwane „lumpeksy”... Sam osobiście kupiłem tam zajebista koszulę od Armaniego, jakby krojoną na mnie za 50 zł... Można mieć firmowe i niedrogo? Można... Tylko dumę i pychę trzeba do kieszeni schować, dopóki człowiek rozwinie się, zacznie studiować i szukać coraz lepszej pracy! Nawet za granicą! Zamiast oglądać "Trudne Sprawy", czy "Dlaczego ja?" Mając platformę telewizyjną obejrzyj np. "Wszechświat" czy " Czy Bóg istnieje" Z Morganem Freemanem (zajebiste i daje do myślenia), Discovery, TVP Kultura czy Historia... Stań się światłym człowiekiem. To, że nie będziesz specjalistą w każdej dziedzinie? Nikt nie jest, ale rozszerzysz swe horyzonty postrzegania, przemyśleń itp. Moszna? Moszna... „Wymów” i zachowanie się. He he... Kurwa! Ty chuju pierdolony! Zajebać Ci kurwa sukinsynu?! Tak! Do ciebie mówię kurwa, ty kutasie złamany.... No Panowie, nie oszukujmy się... Ale tak to samicy nie zdobędziemy na dłużej niż jedna noc... No może dwie, bo to odmiana i ma chama w łóżku... Co do lepszej pracy też nie byłym optymistą. Jak poprawić wymów i zachowanie się w wersji niskobudżetowej?! Ano biblioteka.... Wypożyczyć książki i czytać. Wzbogacamy słownictwo. Nauczymy się kulturalnego zachowania. Nie, nie po to by używać trudnych zwrotów, których mało kto zrozumie i będzie patrzeć na nas jak na debila, ale by mówić prosto i pieknie. Problemy z dykcją? Masz telefon? Masz... 15 minut dziennie czytać na głos i nagrywać a potem odsłuchać. Stawiam, że po m-cu Twoja wymowa będzie nie porównywalna. Po roku- będziesz niezłym oratorem i mówcą. Hobby i zainteresowania... Wcale nie trzeba wydawać majątków na własne hobby. Trzeba je tylko mieć. To jest tak proste że aż za trudne... Tak więc Bracia, Troszkę rozpisałem się, ale zagotowałem się na temat tego, jak postrzegamy Panie na zachodzie i skąd to się bierze... Piszecie prawdę, ale nie oszukujmy się... Można wiele. I to bez ogromnych pieniędzy. Najgorzej to gdy się nie chce a nie może... Chłopaki na spotkaniu w Gdyni widzieli mnie. Może nie jestem Adonisem, ale jakoś trzymam się mimo 3,5 roku za kierownicą ciężarówki. I jakoś wypowiedzieć się umiem, i sylwetka nie jest najgorsza... Mój przepis na sukces? Przestać pieprzyć farmazony a wziąć się do pracy nad sobą. Zamiast pić wódkę na parkingu, to ubrać wygodne buty, plecak na plecy i heja przejść się po okolicznych terenach. Nie rzadko człowiek zostaje ugoszczony czy podwieziony. Wystarczy uśmiech i odrobina chęci. A to że kaleczy się język? No kurcze, nie jestem urodzonym Niemcem, Anglikiem czy Holendrem. Mam prawo się pomylić i popełnić jakiś błąd językowy. Ilu rodaków nie umie mówić poprawnie po polsku i im to nie przeszkadza? Na zachodzie wiedzą o tym, że nie jest to mój język. Doceniają starania, poprawią, wytłumaczą... Nic tylko korzystać... Ale trzeba się przełamać- a to boli gorzej nic kac po wódce i żołądek po nieświeżym mięsku. Do tego ćwiczenia. Wystarczą brzuszki, hantle (fajne można mieć za 30 zł na portalach lokalnej sprzedaży), biegać. Tylko że trzeba przemóc się z tym, że zamiast robić pół litra- biegniesz do lasu i podnosisz się na gałęzi. Tak, można wiele. Wystarczy chcieć! Nawet w ciężarówce. Nauka języka? Tak, przyznaję się. Angielski zaniedbałem. Jest słaby. Na zasadzie Kali jesć, Kali pić, Kali srać! Ale teraz mam możliwość zapisania się na kurs angielskiego dofinansowany z Unii, który mnie za pół roku nauki będzie kosztował bagatelne 200 zł. Trzy razy w tygodniu po 2 godziny zajęć i refundowane materiały do nauki. No kurwa... Flaszka wódki co miesiąc mniej. Ale trzeba się zainteresować i trzeba chcieć! I nie ma problemu by zagadać do Hiszpanek, Portugalek czy Niemek lub Brytyjek. Powiem więcej, są nami zafascynowane, gdyż nie jesteśmy zmanierowani i „z niczego potrafimy coś!”. To wszystko można osiągnąć stopniowo małymi kroczkami zaczynając do 1500 zł na reke. I niech mi nikt nie gada, że nie ma jak. Bo sam teraz robię prawię 60 godzin tygodniowo i mam czas na wszystko. Moszna? Moszna!
  2. 20 polubień
    Przejmujesz się. Niech biorą te polskie królewny z całym wyposażeniem Jeśli słyszę, że dziunia: 1. Była na Erasmusie 2. Pracowała na zachodzie 3. Jest tzw. "postępowa" to włącza mi się alarm w głowie i jeśli już dochodzi do czegokolwiek to pełna uwaga i tylko guma. Co więcej, jak się lekko temat podrąży i wyjdzie, że się bujała z kolorowym (a nie oszukujmy się, praktycznie każda Polka by chciała ale nie wszystkie mogą / mają na tyle odwagi) dziękuję za współpracę. Przecież dla takich panien to jest wielki "hajp" pokazywać się z takim gościem na dzielni, dodatkowo to zazwyczaj chamidełko, które robi jej fajnego push and pulla i laska jest cała w skowronkach. Raz powie "aljawju bejbi" raz przypierdoli i polka cała w skowronkach. Jak kobiety na to patrzą? Ano prosto - ostatnio koleżanka mi z dumą opowiadała, że jej znajoma wyjechała z facetem na wakacje do Bułgarii, tam poznała Włocha, i w 3 dniu pobytu zostawiła swojego chłopaka. Ja mówię "no nieźle", a ona "tak, taka fajna przygoda, on był taki ładny" bla bla bla. Także moi drodzy Panowie w stosunku do Pań Polek ja odczuwam 0 patriotyzmu i jakichkolwiek napinek przy ich puszczalstwie z kolorowymi itp. Opowiem jeszcze taką sytuację - lubię sobie czasem przysiąść na Kreuzbergu w Berlinie (jak wysiada się z metra, niedaleko stacji, jest taki ciąg kebabiarni i schodki do posadzenia tyłka) i popatrzeć jak cała banda ciapków i murzynów zaczepia białe laski, które tam specjalnie przychodzą żeby takie sytuacje miały miejsce. Wiecie jaka nacja dominuje? Polki. Nasze Panie mają tyle popieprzonych kompleksów, wymieszanych z księżniczkowatością oraz poczuciem wyższości, że taki kolorowy dżentelmen: a) dowartościowuje taką Halinkę czy Dżesikę co tyra w fabryce czy na szmacie u Helmuta b ) nie pyta jej o zdanie tylko bierze do wyra c) ona będzie cool i trendy. Kto bywa w Berlinie (ale to samo jest pewnie w Lądku, Brukseli czy Paryżu) ten niech podpatrzy jak to się odbywa. Ciapki są super w podrywie. Do tego dochodzą jeszcze: 1. Ciapek zazwyczaj jest lepiej ubrany niż przeciętny Polak 2. Polka, sama z biednego kraju, ma zakodowane - "zachód = hajs" O Portugalczykach / Hiszpanach dymających hurtowo w Polszy nie ma nawet o czym pisać No i w sumie można by zwiesić nos na kwintę i szlochać o tym, jacy jesteśmy pokrzywdzeni ale.... z własnego doświadczenia powiem Wam, że obracanie lasek z Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Grecji (południe Europy) oraz Latynosek (Meksyk - z tymi miałem przyjemność się zapoznać, i to nie na wakacjach all inclusive) to żaden kłopot pod dwoma warunkami: 1. Jakoś wyglądacie 2. Znacie angielski Po pierwsze latynosi są mali, krępi albo zalani więc jak macie +180cm i trochę "mięska" na sobie to stanowicie tam miłą odmianę w otoczeniu. Ciuchy - wiadomo fajne, bo tamtejsi faceci dobrze się ubierają ale warto mieć swój styl. I przede wszystkim szczerość i prostota - południowe kobiety są takie, że jak im przypadniecie do gustu, to nie będzie całego tego pierdolenia jak w Polszy, tylko same Wam będą nadskakiwać. Stare, połduniowe wzorce, tam jeszcze działają, nie mówiąc o tym, że w Meksyku jak jesteś biały to masz status półboga. Teraz chwila o arabkach. Podrywałem te panny i tu dwie uwagi - dziewczyny się bardzo boją, że za to, że się do Was odezwą (nie mówiąc już o tym, że umówią) będą miały przejebane. I tu cholernie uważajcie, bo ja już raz miałem przystawiony nóż za zaczepianie kobiet z maghrebu i okolic - uczy pokory do życia Ale wśród nich trafiają się zajebiste perełki jeśli chodzi o urodę, nieosiągalny typ tu w Polsce, ogólnie dziewczyna z Turcji to np. nie to samo co z Pakistanu, smaczków jest wiele ale dla ciekawych do poszukania. Podsumowując - nie labidzimy tylko obracamy zagraniczne kobietki, a żeby to robić trzeba: 1. Być pewnym siebie 2. Szczególnie w mówionym angielskim 3. Mieć dobre ciuchy 4. Czym lepsze ciało tym dostęp do lepszych panien (czyli norma) 5. Warto, choć kilka słów, umieć powiedzieć, o kulturze ich kraju / sztuce etc. Jak laska nie jest tępą dzidą to od razu usłyszycie "wow, skąd Ty to wiesz?!". Dobre też przy poznawaniu amerykanek (jak skumacie, że z południa) pieprznąć swojskim "Howdy" albo zanucić "The yellow rose of texas" albo "Oh susana" - nawet jak zlewaczona, to jej oczy z orbit wyjdą skąd to znacie i 10000 innych patentów - po to nam Bozia mózg dała żeby myśleć i kombinować Także Panowie Bracia - lać ciepłym moczem na nasze kochane księżniczki, lustrować ich "wyczyny" w przeszłości (Erasmus, saksy etc.) i jak coś nie pasi żegnać bez żalu ale się nie denerwować Niech robią co chcą - droga wolna - świat jest pełen dużo piękniejszych kobiet niż Polki
  3. 16 polubień
    Tak mnie coś natchnęło po zerknięciu do wątku, który założył @Assasyn - http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4301-mentalno%C5%9B%C4%87-polaka-czyli-dlaczego-jeste%C5%9Bmy-smutni/#comment-92475 Natchnęło mnie to, że powtarzając stereotypy utrwalamy je. To kolejny poziom matrixa i w tym wątku chciałbym go zacząć zmieniać na bardziej korzystny. Dlatego bazując na mechanizmie tożsamości narodowej proponuję stworzyć wątek afirmacyjny oparty na następujących zasadach: 1. W wątku podajemy przykład rodaków, małych i dużych, płci obojga - a podstawowym kryterium wyboru jest to, co w życiu zrobili - ich dokonania - nie mylić z pozycją i stanowiskiem! (a więc odpadają przynależności do jakichkolwiek grup poza Polską!) Żadnych stopni naukowych, żadnych posad - tylko człowiek i jego czyny. 2. Dziedzina ich działań jest nieograniczona. Sport, nauka, sztuka, wojsko, muzyka, literatura, filozofia, przedsiębiorczość, bohaterski czyn, etc. - co tylko chcecie. Pod warunkiem, że są to rzeczy udokumentowane. 3. Nie zamieszczamy ich biografii, dat, statystyk, linków i rozwlekłych opisów ani skopiowanych z neta materiałów (pójście na łatwiznę). Żadnego copy-paste z wikipedii. Niech napisanie jednego-dwóch samodzielnych zdań określających ich dokonania będzie naszym wyrazem szacunku i niech aktywnie niweluje w nas nasze 'narodowe kompleksy'. 4. Obowiązkowo zamieszczamy ich zdjęcie lub wizerunek - o ile istnieje. 5. Z grona zamieszczanych osób wykluczeni są obywatele RP, którzy wyparli się swojej narodowości (nie mylić z obywatelstwem). 6. NIE PISZEMY O ICH WADACH, BŁĘDACH, PROBLEMACH I TRAGEDIACH! ŻADNEJ MARTYROLOGII! 7. Nie śmieszkujemy. Każdy post, który nie spełnia powyższych wymagań zostanie wyedytowany lub skasowany, a w skrajnych przypadkach poleci warn. Ja zacznę: Jerzy Kukuczka - wspinacz i himalaista. Pierwszy Polak i drugi człowiek na świecie, który zdobył Koronę Himalajów (14 ośmiotysięczników). Wytyczył wiele nowych dróg wspinaczkowych i jako jedyny człowiek na świecie zdobył dwa ośmiotysięczniki w ciągu jednej zimy. Jan Czochralski - chemik i metaloznawca. Odkrywca metody otrzymywania monokryształów krzemu dzięki którym możliwe było skonstruowanie tranzystora i budowa komputera. Dodatkowo w czasie okupacji z racji swoich koneksji podjął się sabotowania działań Wermachtu i ratowania rodaków.
  4. 11 polubień
    @everyman84 pamiętaj o tym, że: -Potrzeby ruchania tak naprawdę nie da się zaspokoić. To tak jakbyś myślał, że raz zjesz pizzę i więcej nie będziesz już miał na nią ochoty. Zaruchasz, będziesz miał przez 3 dni ćwierkające ptaszki w głowie i motylki w dupie, a tydzień później znów szyja będzie Ci latać na widok dup w obcisłych spódnicach. Mało tego. Możesz znaleźć sobie dziewczynę która będzie Ci dawała na wszystkie sposoby osiem razy dziennie, opierdalała gałę z połykiem, dawała się ładować w cipę, dupę i uszy i co? I gówno - dalej będziesz fantazjował o innych dupach i cyckach. Możesz mieć nawet tak jak ja - po całym dniu jebania, po dojściu jakieś 5 razy, dziewczyna szła do domu, a ja odpalałem pornola albo jechałem pamięciówę. Wydaje mi się że ta kompulsywność była nawet jeszcze silniejsza kiedy reguralnie ruchałem w związku. Była czułość, kochałem ją (jeszcze mi chyba nie przeszło) a i tak miałem ochotę ładować fujarę do ust jakiejś innej panience... bez sensu. -Nie ma znaczenia co robiłeś przez jakąś tam część życia. Nie ma znaczenia kiedy ostatni raz ruchałeś, ile razy i ile panienek dymałeś. Wiesz dlaczego? Bo umrzesz i pójdziesz do piachu i zeżrą Cię robale, i zostanie po tobie tylko szkielet w garniturze. Fajnie, co? Ale mnie ta myśl wyzwala. Po rozstaniu myślałem sobie: kurwa, moja była napewno już się z kimś jebała, może nawet ojebała pół miasta, obciągała druty, rżnęła się w cipsko a ja konia walę. Ojej, ojej, ojojoj! No i co? No i chuj. Bez znaczenia. Co za różnica czy porucham za miesiąc, rok czy dwa? Co za różnica ilu facetów ona już jebała i ile po naszym rozstaniu? No kurwa żadna. Dopiero niedawno to do mnie doszło. Wszyscy kurwa umrzemy. To jest smutne tylko jeśli tak to zinterpretujesz. W tym przypadku to bardzo pocieszające. Bo ma różnicy, przynajmniej w moim pojęciu rzeczywistości. I teraz polecę lekko schizofrenicznie, ale dwójmyślenie to coś co zawsze uprawiałem i będę uprawiać: Jeśli ktoś nie rucha, a chce mu się ruchać, to powinien zacząć ruchać! Kurwa! Z wieloma z braci się nie zgadzam. Chłopakowi chce się dymać bo mlody i jurny, a wy mu mówicie: "eee, seks jest do dupy, daj se spokój!" To tak jakby biedak mieszkający w zagrzybiałym pokoju w akademiku, żywiący się chińskimi zupkami słyszał : eeee stary, pieniądze szczęścia nie dają, po co ci fajne mieszkanie i dobre jedzenie, pierdol to, odkryj swoje wnętrze, będziesz najszczęśliwszy na świecie! Mieszkaj pod drzewem, jedz tynk z sufitu, pieniądze są złe! Yolo hare kriszna kriszna hare! No może coś w tym jest, ale lepiej być smutnym w rolls-royce niż w dorożce, jak to mawiał Osho. Dlatego: wiedząc że tej potrzeby i tak do końca nie zaspokoisz (może tylko w jakimś małym stopniu, tak naprawdę to potrzebujesz to zrobić żeby DOŚWIADCZYĆ, bo możesz usłyszeć to samo od 100 osób i nie pojmiesz), że biologii nie oszukasz, wiedząc że kobiety same w sobie szczęścia nie dają i lecą w chuja, zadziałaj na przekór temu i właśnie, kurwa, naucz się podrywać. Ja też miałem kiedyś podobną sytuację, tak bardzo chciało mi się dymać, że aż w głowie mi się pierdoliło. Czułem się po prostu sfrustrowany i zgorzkniały. Ile razy w życiu podszedłeś i zagadałeś do obcej laski? Prawdopodobnie jesteś miękki jak niedopieczona bułeczka. Przestań robić sobie wymówki że kobiety są chujowe (z charakteru/osobowości zazwyczaj są, ale walenie sobie konia do ich chujowości Ci nie pomoże) i naucz się je, kurwa, uwodzić. Wiem po sobie, że gdybym wtedy nie scisnal sie za jaja i powiedział "kurwa mać, ja już dłużej tak nie potrafię", to teraz miałbym na liczniku może jedną albo dwie laski, kilka stosunków i byłbym w chuj wkurwiony na siebie i życie, nawet ze świadomością tego jakie są kobiety. Dlaczego? Bo nie doświadczyłbym. Jak nie doświadczysz na własnej skórze, to nie będziesz wiedział, nawet po 436346 h coachingu z Markiem i po przeczytaniu wszystkich książek o kobietach na ziemi. Ja uczyłem się podchodzić i zagadywać na ulicach w dzień (w klubach nie umiem, nie ogarniam bazy), byłem odrzucany tyle razy że już praktycznie mam to w dupie. Spłonąłem w atmosferze, ze tak powiem. Tu nie chodzi o kobiety i o to czy daja czy nie daja szczescia, chodzi o Ciebie. O przelamywanie sie, o walkę z samym sobą, o DOŚWIADCZENIE. Zasada jest taka: jeśli coś cie uwiera i wkurwia, to weź się za to i rozwiąż ten problem. To tak jakbys chcial pojezdzic mercedesem SL a wszyscy kumple mowili by Ci: nie, mercedesy sa chujowe, stary! Mercedes nie da Ci szczescia, kup sobie skode fabie po tuningu! Jesli skoda cie nie uszczesliwi, to mercedes tez nie. Rozumiesz bezsens? Musisz doswiadczyc. Mnie wkurwia ze jestem chudy. Z jednej strony musze to zaakceptowac, z drugiej strony nie robiac z tym nic czuje sie wkurwiony i to ile lasek da mi dupy i ilu kumpli powie mi ze fajnie wygladam nie ma większego znaczenia, ja i tak musze to zrobic dla siebie. Dlatego nie rozumiem dlaczego tak wielu z was jedzie na PUA i nauke uwodzenia. To brzmi jakbyscie zaliczyli w zyciu dwie laski, sparzyli sie a pozniej poszli płakać mamie w rękaw. Brzmi jak 20 latki głoszące mądrości życiowe. O kobietach może wypowiadać się Marek, który miał ich kilkodziesiąt, nie dwudziestoletni student który prawie nie ruchał a później Ania zostawiła go dla Władka i teraz jest smutną pizdą która "zrezygnowała z kobiet bo samorozwoj". Tak, wiem - większość trenerów uwodzenia to idioci i pierdolą bzdury, ale rzecz w tym że słabości trzeba przełamywać - nie umiesz zagadać do laski na ulicy (ktos napisal ze "jest ciezko" - ciezko to jest przejsc sahare w kurtce zimowej albo wychowac samodzielnie szóstkę dzieci, nie załamuj mnie) to zjaczy że boisz się kobiet i nie ufasz sobie. Musisz cos z tym zrobic. Nie potrzebujesz szkol uwodzenia zeby zaczac podchodzic do lasek. Potrzebujesz tylko przygotowac sie na zderzenie z rzeczywistoscią. Ale jesli sam nie dajesz rady, to lepiej zaplacic komus kto mial setki lasek zeby pokazal Ci jak to sie robi, niz frustrowac sie na forum jaki jestes kurwa biedny i smutny i jak bardzo zmarnowales zycie, bo masz juz 30 lat (no kurwa, panie! Z czym do ludzi?) Mozesz tez sie poddac, plakac, oszukiwac siebie ze nie potrzebujesz juz nigdy kobiet, seksu ani czulosci bo poczytales forum i ktostam pisal ze baby som gópie. Wybor nalezy do Ciebie.
  5. 10 polubień
    No cóż, w Wielkiej Brytanii to norma, panie z naszego kraju specjalizuja sie w opalonych od pracy poganiaczach kóz na stepie, kurdowie i Turcy też sa mile widziani... Ogromne kompleksy odnosnie do Panów z Zachodu, bo lepszy, bo zgrabniejszy, bo fajniejszy, jak dostanie dobry zasiłek za ktore kupi niezłe BMW, to Pani w skowronkach, trend bedzie postepowac bo Panie nie widza w tym nic złego...? Dla ciemnej skóry i twardego jak stal kutasa przymykaja oko na miedzy innymi typowy odór w ktorym specjalizuja sie Panowie z Afryka... Pewnego dnia wyszedlem na siłownie, bylo rano, paru chłopakow w grupie której tylko ja bylem biały, po pol godziny od chlopakow walił taki smród że nie moglem wytrzymac... Kurestwo kwitnie równierz z innych powodów, Janusz nie stanowi konkurencji...jego głownym konkurentem jest piwo, często slabo zna język, w zwiazku z tym jest nudny, za to Pani szuka przygód...i znajduje ? Imprezy, babskie wieczory gdzie znajduja sie chętni napaleni ciapaci, po co One tam chodza? Bo mogą, bo w domu Janusz wszystko ogarnal ksieżniczce, zalatwil prace, nagrzal w domu i tak dalej, wszystko zrobione? Idziemy w tango... Papka medialna, filmy, seriale gdzie pokazywani sa super ratownicy made in USA, mulaci, macho z Meksyku czy Hiszpanii w tych robiacych kisiel z mózgu tasiemcach... Dla Polaków sa zamkniete, natomiast byle glupi żart Albanczyka, Irakijczyka wzbudza ogromne salwy smiechu u Pani, tak Osama Ona jest juz mokra, wystarczy teraz cos powiedziec po polsku i masz niunie na weekend ? Co mi sie u gości z Bliskiego Wschodu podoba? To ze sa stanowczy i zdecydowani, laska spoznia sie pięć minut z zakupów to Osman opierdala ja jak burą suke(taki przyklad) Janusz pogubil sie miedzy regałami, to dostaje opierdol że az boli... Panie reaguja wtedy kiedy ich wyćwiczona na slowianskiej ziemii, podparta kultem Maryi ksiezniczkowata osobowosc trafia na silny arabski mur, który sprzeciwu nie znosi, wtedy cipa puchnie z wrażeń... Nie ma na to siły, najgorsze sa z biednych domów o ego wielkosci katedry, taka dopasuje sie idealnie do norm na Zachodzie, bedzie sie pruć ile wlezie, romansowac i tak dalej, tylko aby byc wyzwolona i postepową... Wracajac na Bliski Wschod Panowie z Bliskiego Wschodu sa ciency w uszach, nie wyrozniaja sie niczym, czesto nie pracują, maja w dupie wszystko i sie nie myja, podobnie z tchorzliwymi Hiszpanami, o Francuzach juz nie wspomne, bo wiekszych delikatesow nie widzialem, oni powinni miec tylko bialy kolor we fladze i pol ksieżyc, zreszta nie ważne.. Głownie chodzi o mentalnosc, polacy maja bardzo często mentalność przegranych, to widac, slychac, czuć... Absolutnie nie potrzebnie, bo zadbany Polski mezczyzna, moze miec naprawde fajne kobiety z różnych krajów, no ale trzeba by bylo podszkolić jezyk, umyc sie, zadbac o zęby, jakos sie ubrać+perfum, ale sie nie chce bo po co? Za to Polki w krzykliwych kolorach zwracaja uwage na siebie mówiac "Ci jebani arabowie, gwalciciele, brudasy" ale kto slucha tego co mówi kobieta? polak... Ten na mysl o zagadaniu do Hiszpanki, Angielki, Turczynki czy Francuzki dostaje drgawek, twarz puchnie jak po 12h w fabryce, to co to za konkurencja? Jak juz zagada to o czym zagada? Zapyta sie "gdzie robisz?" "Ja pracowac w tej fabryka, ostatnio wyjebac pare piw na raz, polish piw, very good polish bir" Oczywiscie wyjatki sa, ale to 5% polaków, i na koniec motywator... Panowie, dbanie o siebie, fajna fryzura, jakies dobre schludne ciuchy, perfum, pewnosc siebie i wyeliminowanie tego pierdolonego polskiego poddaństwa i klaniania sie, to przynosi sukcesy...? wiem co mówie ? Bo Polacy naprawde maja potezne mozliwosci, tylko...no wlasnie... Jesli ktoras niunia powie ze na emigracji uganiali sie za nia Arabowie, skwitujcie to krótko, no tak, najnizsze ceny zawsze przyciagaja najwiecej klientów.. Wybaczcie ze tak narzekam, no ale co ja moge...?
  6. 10 polubień
    Ja to wszystko rozumiem, nie chcę nikogo przekonywać że ma "złą kobietę" czy coś w tym stylu, tak jak nigdzie tego nie pisze, że kobiety są złe. Odbieracie to w babski, emocjonalny sposób, co mnie z lekka dziwi, kiedy dopiero co czytam wojskowego który pisze że kobiety mają niezbyt ciekawe i dobre osobowości. To jak w końcu? Albo A albo B. Casus kalibabki to nic innego jak trafienie na desperatki uzależnione emocjonalnie, chore kobiety. Jak by je nie skrzywdził, one by i tak mu wybaczyły. One inwestowały w niego, na odwrót niz w relacji gdzie kobieta góruje samooceną, bo wtedy to mezczyzna inwestuje i trudniej mu znalezc zastępstwo. Kobiecie latwiej, ale tym desperatkom juz nie. Desperatki nie mają wymagan co juz pisałem. Wystarczy BY JE CHCIEĆ. Prog atrakcyjnosci ustawiaja sobie na tak niski, ze wystarczy zainteresowanie nimi, spedzanie z nimi czasu, seks, wiadomo. I nastepuje uzaleznienie. Do tego gosc potrzebował pomocy, a kobiety ktore sie zakochują są oczywiscie skłonne do pomocy. Tego nigdzie nie neguję. Kobiety bardzo lubia poprawiac mezczyzn, urabiac ich, a pomoc dla kobiety tez jest wazna, bo z reguly są empatyczne. Mało tego. Jest typ osobowosci u kobiet (jeden, dany) ktory ma osobowosc pomocnika-lekarza. Zazwyczaj sa to kobiety nadwrazliwe, z syndromem "kochania za bardzo", zakompleksione, naiwne, dziecinne, latwo sie zakochujące, potrzebujące. Dlatego swoją pomocą czują że sie w zyciu spełniają, tak, do tego marzą mieć swojego ksiecia wiec pomagaja mu by tym księciem był. Ale to zawsze kobiety problemowe są, mają swoje za uszami, dlatego przyciagaja takich ktorzy je wykorzystują, a one nie umieją odejść. To jest dokladnie ta sama sytuacja jak kobieta wiaze sie z bad boyem, ktory wywoluje mase emocji i kobieta nie moze o nim kompletnie zapomniec, odejsc. Chce go zmienic. Nie neguje tego nigdzie, tylko tlumacze mechanizmy doboru i zachowania. Casus inwalidy? Wyjatki, ktore potwierdzaja regule. Gdyby bylo inaczej juz pisalem nikt by nie miał problemow z kobietami, bo byłyby proste do zrozumienia, proste do zaspokojenia (a to są studnie bez dna), nie miałyby wymagan jakie mają. Nie gardziłyby słabościami w dany sposób segregując sobie populacje mezczyzn. Jeden jest uzyteczny do wywoływania wilgoci pomiedzy nogami, drugi do bezpiecznego zwiazku, a trzeci tylko na przyjaciela bo np jest rozmowny i tez uczuciowy, ale nie prezentuje cech z ktorych kobieta moglaby skorzystac, wiec odpala go. Jak sie kobieta boi czegos stracic, to tez wie ze musi hamować swoje zapędy. Ale to trzeba miec bogatą ofertę, lepszą niż inni, najlepszą na jakie daną kobiete stać. I byc moze takie wlasnie teraz dopiero trafiliscie, wczesniej tez myslac ze kazda z osobna byla wyjatkowa, a jednak sie to konczylo co sobie racjonalizujecie, jak my wszyscy. Czyli kobieta jest fajna DO CZASU. Do czasu aż sie nie znudzi, nie minie chemia, nie pozna lepszego, nie zauwazy w nas słabości, gdy ma zapewnione wszystko czego chce, a nie gdy to ona musi dawać. Oboje z was jak pisaliscie mieliscie setki doswiadczen, poznaliscie setki kobiet, takze bliżej. W jaki sposób statystyczny mężczyzna ma z tego cokolwiek wyciągnąć dla siebie? Mając lat 20-30, nie ma możliwości poznac setek i to blizej. Normalny gosc jest zajety innymi sprawami niz ciaglym poznawaniem kobiet, pracą, rozwojem. Kobiety są pomiedzy tym wszystkim i nigdy w takich liczbach. Wy widocznie mając lat więcej, poznając setki kobiet błądziliście, doswiadczaliscie. Jedyne co tym przekazujecie to co baby czyli: - nie wszystkie są takie same (w tym aspekcie o ktorym pisze m.in gardzenia slabosciami i gdy to one maja wyzsze wymagania w stosunku do innych niz siebie samych) - należy kurwa szukać, szukać, szukać, szukać, szukać Tworzycie mit pierdolonego płatka śniegu, wyjątkowej kobiety, która jest inna niż wszystkie. Bardzo romantyczne. Szkoda tylko, że to nieprawda. W konstrukcji psychicznej są niesamowicie podobne, mają dany zestaw hormonów które sterują ich zachowaniami i doborem danego mezczyzny. Jest to jebana natura, ktora krzyżuje dane sobie geny. Kobieta podnieca się tylko przy kimś kto pasuje do niej genetycznie, szanuje kogos tylko kto ma wyzszy status. I nie warto prawic o wyjątkach, gdzie kobieta karierowiczka, z kasą przygarnia ciepłą kluche ktora zajmuje sie dziecmi, a ona jest z tego powodu szczesliwa i go wielce kocha. Nie zachodzi to w przyrodzie. Kobiety szukaja zawsze jak najlepszych genow i nigdy nie są wystarczająco zadowolone - zawsze mysla "a może kurwa mogłam mieć lepszego?". Zapominacie też o tym o czym pisałem wcześniej. Tak niby dociera, zgoda była, a później z mózgu wyparowuje. Pisałem ci wojskowy że w końcu znalazłeś taką "lepszą", dlatego że - zdobyłeś obycie z kobietami, czyli podniosłeś umiejętności, pewność siebie, co zmienia zachowanie kobiety - bo inaczej traktują kogoś kto nie umie nawet dotknąć kobiety, a innego który pewnie zabiera się za nią i wie co robić - po czasie, po latach zwiększyliście swoje smv, swój status, swoje zasoby, co kolejny raz mowie zmienia zachowanie kobiety. To nie kobieta się zmieniła, tylko wy się zmieniliscie na + i dzięki temu wydaje się wam że w koncu inna kobieta Kobiety zachowanie zmienia się w zaleznosci - od roznicy na wasza korzysc w atrakcyjnosci - szacunku, czyli tu tez trzeba miec status, a m.in one bardziej szanują kogoś doświadczonego, kogoś starszego, zawsze tak było, bo one pragną zysku, a to im ten zysk zapewnia, także negują chłopięce niedojrzałe zachowania, czyli zawsze jak ktos ma lat naście, czy 20, ma nikłe doświadczenie bedzie gorzej sie prezentował dla kobiety niz ten co juz z niejednego pieca chleb jadł, to sie dzieje tylko i wylacznie na poziomie emocji, a nei logiki Bo kto to powiedział? Grunt to się w kobiecie nie zakochać. Miej wyjebane, a będzie ci dane. Nie jest tak? Jest. Zawsze pomaga niedostepnosc emocjonalna, zawsze pomaga pewnosc siebie, zawsze pomaga posiadanie, a nie potrzebowanie. Roznica w atrakcyjnosci pomaga byc pewniejszym siebie przy danej kobiecie, ale tez obycie z kobietami wieloletnie pomaga, by nie traktowac je jak te płatki śniegu. Adorować tak, ale nie robić z nich bóstwa ulegając. Co też przekłada się na mniejszą zależność emocjonalną od nich. Do tego wojskowy dziwi mnie to co piszesz, bo dopiero co się przyznałeś że myślisz o byłej, będąc z aktualną. Kurwa, to przecież wiadome, że jak kobieta nie ma kontroli (nie jestes full zakochany w aktualnej) i widzi że jest niżej w skali atrakcyjności to zachowuje sie lepiej. To ciagle tlumacze. Pozycja, status, wladza, dominacja, doswiadczenie. I to sie uzyskuje z wiekiem. I z tym sie zgadzacie, wiec bycie potrzebną jak pisałem: w pierdołach, do dowartościowania się gdy juz samoocena słaba i typ kobiety matki teresy. W innym przypadku jak pisał OnTakisJakis gdy nie bedziesz dawał rady z czyms, stracisz pracę, zdrowie itd to spokojnie mozna powiedziec ze w 80% przypadkow kobieta takiego delikwenta zostawi i splunie jeszcze na niego. I to potwierdza sie w statystytkach rozwodow i pozwow inicjowanych przez kobiety. Nie dlatego ze misiu jest niedobry, bije ją, tylko dlatego że baba sobie znalazła juz lepszą gałąź i chce przeskoczyc z wyrachowania. Autor tematu jak przeczytalem z kolei widac od razu ze nie lubi siebie. To na pewno nie jest jeden powod, ze nie ma seksu to od razu czuje się gorszy. Na penwo jest tego wiecej. Kobiety uciekają wlasnie dlatego, ze nie jest szczesliwy i jest potrzebujący. Kobiety takich nie chcą i tyle. Tu nie ma zdziwienia. Trzeba siebie ciagle rozwijac, a wtedy kobiety przyjdą i same beda blagac o to by je pokochać, bo uroda stygnie szybko, nie ma juz adoracji ze strony wszystkich, wiec łapią się byle czego i minimalnie pokornieją. Ale jak widac po np forumowych kolezankach nie wszystkie.
  7. 9 polubień
    - Mamo, tato! Co to jest seks oralny? - To jak się bierze siusiaka do buzi... - Wkłada do buzi! Syna mamy głupia p*zdo!
  8. 9 polubień
  9. 9 polubień
    To zacytuje Pana Mario Puzo: "Nigdy nie traktuj kobiety zbyt dobrze. Kobiety trzymają się ochlaptusów, kurwiarzy, szulerów i brutali. Nie mogą wytrzymać ze słodziutkim, milusim facetem. A wiesz dlaczego? Nudzą się. Nie chcą być szczęśliwe. To nudne." acha Bracia..... dodam, że pierwszy raz ten cytat usłyszałem z ust kobiety.
  10. 8 polubień
    Ok, więc jedziemy. "Są mężczyźni, którzy naprawdę nie mają problemów z kobietami!" Są naturalnie predysponowani do tego, ale nie każdy takie cechy posiada. Pisałem to w odniesieniu do tego, że kobiety odrzucają kogos kto posiada słabości, w odroznieniu od tych co sobie radzą (plus). Mają za mało, żeby być cenionymi przez kobiety w dłuższym okresie. Problemy z kobietami biorą się tylko z niewiedzy na ich temat, tego czego potrzebują i czego tak naprawde chcą. Słuchając kobiet nigdy się tego tak naprawde nie dowie, a zostanie tylko sługusem który spełnia ich zmienne kaprysy i daje sie wodzić za nos manipulacjom. Czytalem niedawno kolege, ktory podaje iz jego zwiazki trwaja maksymalnie 3 miesiace, dlatego ze nie daje sobie wejsc na glowe i to on rządzi. Kobiety widząc że nie działają na niego manipulacje, obiecywanie przez nie gruszek na wierzbie (milosc do konca zycia he he he) odpuszczają go sobie, ale te kobiety jednak nadal ma. Im wiecej posiadasz, im bardziej zasobny jestes, atrakcyjny, dominujacy, TYM WIECEJ KOBIET PRZYCIAGNIESZ KTORE BEDA ZAKOCHANE SZCZERZE I MILUTKIE (zachowanie). Dlatego kompletnie nie działa argumentacja, że w końcu się znalazło inną niż wszystkie, po latach poszukiwań, porażek. Najpierw trzeba sprawdzić czynniki wywołujące dane zachowanie kobiet względem nas, a potem sprawdzać czy to kobieta jest inna, czy czasem my nie jesteśmy inni i dlatego zachowanie kobiety się zmieniło. One są zbyt podobne psychicznie (+ ich potrzeby) by nie móc wiedzieć jak uzyskiwać ich zainteresowanie, oraz lepsze zachowania. One manipulują, ale także są bezbronne w starciu z emocjami, więc jeśli potrafi sie je wywoływać, być atrakcyjnym, to ma się lepsze kobiety i w wiekszej ilosci. Oczywiscie ze powielam "prawdy objawione" po to by sie podeprzec w argumentacji. Ja jestem zdania że zachowanie kobiety zależy od nas, czyli to w jakimś stopniu nasza "wina". To my pozwalamy kobietom być takimi. Dlatego mówie, że jeśli rozwinąłeś się w czasie, to możliwe że i pierwsza kobieta z którą nie wyszło, teraz by była tą z którą by wyszło. Nie dlatego że nastąpiła zła selekcja, ale że my się rozwinęliśmy. Piszesz ze obwiniamy kobiety o niepowodzenia, ale osobiscie tego nie widzę. Mozna sie przyznac do: - złego wyboru kobiety, ponieważ nie mieliśmy dużej przewagi atrakcyjności (ciul, niech uczą o hipergamii w szkole) - była zaburzona ale jej atrakcyjność przykrywała niedostatki - zaufania jej, ponieważ nie znało się jej natury i dzięki temu następowało ewentualne rozczarowanie (bo ona mówi misiu co, bez intercyzy, nie ufasz mi? ja taka dobra jestę) Jak się nie zna podstaw gry ani jej warunków, to w jaki sposób chcesz grać? Grasz po omacku, lub na warunkach kobiety, a to sie nie konczy dobrze bo władza kobiety rozpuszcza, gdyż były są i będą bardziej egoistyczne niż my i to wynika z ich słabości. Niestety tak jest. Dlatego slabi mezczyzni sa odrzucani, bo kobiety widzą podobienstwo, zbyt mały zysk, lub stratę. Zakochanie OFF. I mozesz sobie byc miły i dobry. Nie ma to znaczenia. Każda kobieta może ci wcisnąć np że się za mało starałeś, albo za dużo starałeś i przypisać winę tobie. Winą jest tylko brak wiedzy, że to jest manipulacja która ma za zadanie zniszczyc poczucie wlasnej wartosci, a kobieta uniknac kary za wlasne zachowania np oszustwo. Kobieta nie moze gorowac nad mezczyzna, by szanowała. A bez szacunku miłości nie ma, a wiec i nie ma dobrych zachowan, są zdrady i inne posrane zachowania. Jeśli się góruje nad kobietami, ma się te cechy alfa, to kobieta potrafi pokazywać multum czasu tylko swoją dobrą stronę natury, a nikt nie przeczy że ją posiada. Bo jakby nie posiadała, to byśmy nie chcieli sie z kobietami wiązać. Trzeba jednak znać też tą złą i znać ryzyko, znać powody jej ujawiania. Jak tlumaczysz danej kobiecie np poczekaj, rozwine sie z czasem, to zobaczysz ze sama bedziesz bardziej zadowolona. Zobaczysz ze np jak wyprostuje jakis problem, to i ja bede inaczej sie zachowawal (pewnosc siebie, pozytywne nastawienie) i dzieki temu ona bedzie bardziej zakochana. Np skonczysz studia, awansujesz. Ale kobiety oceniaja tylko tu i teraz, emocjonalnie. Teraz nic nie czuje? To mysli ze nigdy nic nie poczuje. Teraz sie zachowuje fatalnie to caly czas taka bedzie. Nieprawda. Kobieta ma plynne emocje i zalezne od obiektu z ktorym sie widuje. Ona nie uznaje sie za jednostke autonomiczną, tylko daje przyzwolenie sobie na popełnienie np czynu amoralnego przy mężczyźnie którego nie szanuje, z którym nie łączy ją żaden interes. Gdy nie opłaca się jej być miłą, a opłaca być niemiłą i np go wykorzystać. To dlatego w sądach najczesciej kobiety nie maja zadnych skrupułów by doszczętnie ogołocić chłopa, wypedzic na bruk i uważać że mają dobry powód do tego. Powod do zemsty kobieta zawsze sobie wynajdzie i usprawiedliwi zawsze swoje złe zachowanie. Dlatego nalezy sie rozwijac, by miec lepsze kobiety. Rozwoj zawsze pomoze mezczyznie. Kobiecie mniej, bo w polu makro zawęża sobie pule dopasowań. Zobacz sobie jedno zdanie. "kobiety nie doceniają, więc nie ważne ile byś się starał i tak będzie niezadowolona". Dalej prawo Briffaulta itd. Można to odczytać emocjonalnie, że ktoś kto tak pisze odczuwa jakieś emocje mówiąc o tym, ale możesz to odczytać jako fakt, tak jakbyś powiedział że każdy człowiek posiada parę nóg. Tyle, żeby ten fakt ci jakoś tam zgodził się z twoją rzeczywistością, to musisz go doświadczyć. Faktycznie można być "skrzywdzonym" w jakims sensie, ale każdy mezczyzna tego doswiadcza. Masy odrzucen, porzucen, zjebek, zlewek. To my prezentujemy zasoby, a kobieta wydaje werdykt; zaslugujesz na mnie, albo nie. Bede ci mowila o milosci, albo nie. Bede brała co dajesz, albo nie. Taka nasza rola by byc aktywnym, brac na klate konsekwencje (nawet nieswoich dzialan), a kobieta dzieki manipulacjom kary i odpowiedzialnosci unikac, co im sie swietnie udaje. Siedzac cicho i biorąc na klate wszystkie problemy jest bardziej honorowe, ale po to jest forum by dyskutowac i byc moze niektorych uswiadomic. Kobiety za to rozmawiaja bardzo duzo, manipulując, uzyskujac przywileje. Nie mozna ciagle siedziec cicho bo dochodzi do ich wladzy, co czyni spoleczenstwa slabszymi i bardziej nieszczęśliwymi (sorry tak jest, kazda kultura matriarchalna w koncu upadała). Mezczyzna jest wykorzystywany, kastrowany psychicznie i nie moze sie bronic. Musi sobie tylko radzic z tym co mu dane. Np placic alimenty kiedy stroną winną rozpadu malzenstwa jest kobieta, ale dzieci z automatu sa przyznane jej jak wlasnosc. Nie masz wiedzy o tym, wiec wierzysz kobiecie, dajesz slub, intercyze, a potem sie dziwisz ze kobieta utyla, nie stara sie, zdradza, cholera wie co jeszcze. Nie poznasz regul gry nie rozmawiajac o tym I NIGDY Z KOBIETĄ. Jeśli ktoś doświadczał tego wszystkiego to wie na czym to polega, a jeśli błądził i nie znał przyczyn to dzięki temu je pozna. Jeśli jeszcze nie doświadczył to znaczy, że ma na tyle wysokie SMV może z natury, może wypracował, albo znalazł sobie kobietę o niższym poziomie która jest w niego zapatrzona (zakochana szczerze), że ta kobieta po prostu siedzi cicho i jej starcza co ma. Albo jest tak sprawną manipulatorką, że ukrywa swoje nastawienie, gra role zakochanej, by za plecami szukać lepszej gałęzi (vide temat Assasyna - prawdopodobnie rogacz sądzi że ma przykładną kobiete w zwiazku). Dlatego dobrym zwiazkiem nazywa się jest ten, w którym nie odkryje się np zdrady, a nie w którym ta zdrada faktycznie nie zaszła. Z drugiej strony jest jeszcze chemia, która steruje też kobiecym zachowaniem na + więc bedac pewnym ze "mam inna niz wszystkie" jesli nie byłeś z nią np co najmniej kilku lat (zdecydowanie powyżej 3 MIESZKAJĄC ZE SOBĄ NA STAŁE) to jest to naiwnosc. Pisze wprost. Jest wielka różnica między kimś złym, a kimś pojebanym. Dla jednych być pojebanym to interesować się kobietami, rozpracowywac ich metody, a dla drugich tarzanie się w piasku. Dla jednych złe jest kłamstwo, a dla drugich złe jest pozwalanie na kłamanie. Dla jeszcze kogoś innego złem jest tylko wtedy, gdy inni robią źle, a sobie wszystko wybacza. Relatywizm 5 latka, które stosują dorosłe kobiety. Sami nadajemy zdarzeniom i wyrazom emocjonalnie znaczenie. Manipulacje tak samo, mogą być dobre, a mogą być złe. Jak powiem ze kobiety lepiej manipulują niż my, to te obrażalskie odbiorą to jakbym sie na nie żalił. A przecież moge chwalić i zazdrościć. Na jednym przykladzie zobrazuje, własnym zeby bylo najblizej jak sie zmienia zachowanie kobiet wzgledem nas, kiedy sie rozwijamy. Jak mialem lat 16 czy 17, pocalowalem pierwszy raz dziewczyne to zrobilem to fatalnie, zabieralem sie do tego jak pies do jeża, byłem drętwy i mechaniczny. Wiele kobiet mnie odrzucilo wtedy dlatego ze nie działałem, albo nie działałem na nie dobrze. Brakowalo mi obycia, doswiadczenia, techniki, pewnosci siebie. Czy bylem innym czlowiekiem niz teraz, ze mnie odrzucaly, a dzis robi to mniej kobiet? Bylem nawet lepszy (wg tego co kobiety gadają), bo nie wiedzialem nic o kobietach, traktowalem je jak bóstwo, nie widziałem wad w nich, nigdy nie krytykowałem, nie rozumiałem czym sie kierują. Byłem ślepcem i głuchym. Slyszalem ze nie mozna generalizowac, kazda kobieta jest inna, wyjatkowa i zgadzałem sie z tym. Mimo to kobiety były mniej zainteresowane niz dzis. Czemu? Bo posiadalem mniej, bylem dla nich tylko młokosem, ktory nawet nie potrafi wzbudzic w nich usmiechu, ktory nawet nie powie pewnie szczerego komplementu, bo boi sie odrzucenia. Ta sama kobieta dzis ktora mnie odrzucila snuje plany jakby mnie tu usidlić i juz jestem dla niej nagle atrakcyjny. Juz zachowuje sie o wiele lepiej niz wczesniej, jest milsza, starająca się. Jest starsza, obnizyło sie jej smv, jest pokrzywdzona przez innych, wiec spokorniała, a ja lekceważe ją i wyznaczam granice. Nagle roznica w smv dziala na moja korzysc, wiec pytanie brzmi: - czy jakbym ją poznał dziś, a nie wiedział jaka była wcześniej to bym uznał że jest wyjątkowa, inna? i plotł bzdury, że da radę spotkać taką, nie wiedząc czemu zmieniła zachowanie wobec mnie? To jest 2 etap rozwoju seksualnego kobiety. Czyli w mlodosci spluwała na miłych chłopaków, a po 30stce, z dzieciakami, nagle "potrzebuje milego i zaradnego, ktory bedzie dobrym ojcem dla jej dzieci". I juz na takiego delikwenta nie pluje, bo dobrze wie ze na wiecej nie zasługuje. To jest tylko rewizja swojego spadku atrakcyjności, a nie spotkanie wyjątkowej. To samo, gdy byłem w lepszym stanie, pewniejszy siebie, wiecej zartowalem przyciagalem wiecej kobiet niz wtedy gdy byłem powiedzmy w stanie obojetnosci, albo smutku (np po porzuceniu). Wtedy przyciagalem "przyjaciolki", ktore wszystko rozgadywaly. TO tez byla nauka, ze kobietom cos mowic to porazka, a juz na pewno nie o słabościach. Strzal w kolano, gdzie później to wykorzystają tylko i wyłącznie na własną korzyść nie mając nic sobie do zarzucenia. To też możesz odebrać emocjonalnie, ja odbieram to jako nauke jak postępować, by "żyło sie lepiej". Kobiety gardzą słabościami? No to mamy 2 wyjscia. - slabosci ukrywac, zmieniac po swojemu, samemu z nimi walczyć (i zaimponowac kobiecie tym) - liczyc ze ktoras z kobiet zakocha się w tych słabościach (nigdy tego nie osiągając, bo nimi gardzą) Jedyne co nie moge robic by poderwac kobiety to - nie mowic o sobie zle, nie marudzic, narzekac - nie mowic o kobietach zle (pierwsza zasada the red pill - nie rozmawiaj z kobietami o kobietach - jak rozmawiasz to twoja wina że odrzuciła cie, bo kobiety nie znoszą słuchać prawdy o sobie, chcą sie czuć dobre, wyjątkowe i koniec, dlatego najwiekszy strzał w kolano: kobieta wie, że wiesz i że przesiadujesz na forum gdzie choćby można to odczytać jako sporą dawke szowinizmu, albo jak niektorzy sądzą mizoginizmu gdzie to sie ma nijak do mizoandrii gdzie wystepuja o wiele bardziej rozswscieczone zachowania kobiet, a mizoandrią sie to nie nazywa) Tylko czlowiek pozytywny (mówiący o pozytywnych rzeczach), pewny siebie, zaradny, ogarniety, zadowolony z siebie, tylko taki przyciagnie masę kobiet. Inny zadowoli się tymi 4/10 z wieku 30 lat, kiedy maja parcie na szybkie usidlenie, czy na dziecko. I tez tylko wtedy gdy nie bedzie sie żaliło, bo to w kobiecie wywoła tylko i wylacznie negatywne emocje i zamiast się przyznać do błędu, poprawić, mieć honor, to powie "szukaj innej jak ci źle". No sprobuj skrytykowac kobietę, spróbuj. Ale jesli twierdzisz ze są takie ktore przyjmuja krytyke i poprawiaja sie, to jesli tego doswiadczcze to nie omieszkam zweryfikowac swoich poglądów i wierzyc w ten płatek śniegu. Z reszta tak samo jak u nas. Nikt nie lubi ponuraków narzekajacych na cały swiat. Masz umiec, masz wiedziec, masz sie rozwijac. Dlatego np jak ktos ma lat 30 i jest prawiczkiem, to jego pewnosc siebie przy kobietach moze byc fatalna i dla niego najwazniejsze jest zaliczyc kilka, lekcewazyc je, nie pragnac zeby sie w nim zakochały i naprawiły mu samoocene swoja "miloscia". Wszystko, tylko nie to. I nie przyznawac się, bo kobiety tego nie zaakceptuja. To czysty pragmatyzm, to nie wstyd ze sie cos robilo. To sztuka posiadania wiedzy czego kobiety pragną i jak sie zachowuja w starciu z prawdą. Bez doswiadczenia i wiedzy nic nie zrobisz. Dlatego trzeba przerobic iles kobiet, by zrozumiec. Pozniej szukac wiedzy o tym jak np to forum i dopasowywac klocek do klocka. Zbudowac nowe przekonanie oparte na twardych fundamentach i uwolnic sie od programowania spolecznego, ktorym jestesmy mamieni. Matrixu. Nawet podam taki przykład jednego osiłka, grał w czymś takim jak Agent bodaj. Pozytywny człowiek, zawsze mowi zeby chronic kobiety, rozpieszczać, oddawać im wszystko co się posiada, by bron cie panie boże nie czuły się źle. Twardy, więc mówi że on może spać na śmietnisku, a kobiecie oddałby ciepły schron. Totalny białorycerz. Wszystko fajnie, tylko do czasu, bo puściła go w trąbe mimo bycia takim ideałem. Jaki uzyskal efekt swoim zachowaniem? Jeszcze to bardzo ważne "ZAWSZE i baba, i chłop będzie myślał, że mógł trafić w życiu lepiej - to jest zupełnie normalne!!! I zdrowe!!! " Nie wiem, ja mam inaczej. Jak podejmuje jakąś decyzje, to wiem że jest albo najlepsza, albo w ogóle jej nie podejmuje. Nie ma półśrodków. Także jeśi biore sobie daną kobiete, to wiem że jest najlepsza i jest to moja odpowiedzialność. Jeśli ta kobieta nie jest najlepsza i skrycie marze o lepszej, to nie zawracam jej gitary. Jak chce mieć modelke to idę po modelke, musze znać reguły gry i wiedzieć ile musze zaoferować by raczyła sie mną zainteresować. Jeśli sie nie uda, to moja wina. Jeśli mnie oszuka - jej wina. Jeśli znam nature kobiet i wiem że pierdolą jedno, a robią drugie, to sprawdzam po czynach, a gadanie wypuszczam drugim uchem. Co innego kobiety, te potrafią super oszukiwać innych i siebie same, nie mając z tym żadnego problemu bo obwiniają innych o własne decyzje. Mówiąc: to on mnie chciał, on uwiódł, mógł odczytać że jestem oszustką, że nie kocham go, a nie odczytał. Idiota z niego. Nakłamałam go, nazdradzałam, narobiłam nadziei, a idiota się starał, dał się wykorzystywać myśląc że z nim będe. I sie w duszy smieją uznajac ze są to słabości przez co dają sobie prawo osobnika wyeliminować z obiegu. Bezwzględność poziom maksymalny. I nie poprawiają się póki solidnej kary nie dostaną i nie boją się, że dostaną ją drugi raz. Tyle ze u nas kobiety się nie kara, a szuka powodu do bezpodstawnej nagrody, zainteresowania i ochrony. Do zrzucania z nich odpowiedzialności dokładnie tak jak chcą by było. I to tez jest fakt. Ostatnio podawalem jak wygląda równouprawnienie w pigułce. Jak mowi Lew-Starowicz. Kobieta ma 500 powodów by zdradzić. Może to być dowolna pierdoła, nawet że rok temu zapomniałeś jej złożyć życzenia na jakieś tam święto. Jak komuś coś nie wychodzi, to szuka rozwiązania. Może pomyśleć, że wina jest w nim (zapomniałem o tym święcie, mam nauczke, od dziś będe zawsze pamiętał o świętach żeby tylko mnie nie zdradziła), albo wina jest w innych (i tak znalazłaby dowolny powód na zdradę, jeśli nie ten, to zupełnie przeciwny np że byłem zbyt dobry i pamiętałem o wszystkich datach, a ona chciała poczuć dreszczyk emocji). I na co się przejmowac, na co nadawać temu emocjonalne znaczenie? Nie ma. Są tylko fakty, informacje, przyczyny, skutki, rozwiązania. Znajomosc kobiecej natury nie oznacza tego, że się ją obwinia o niepowodzenia związkowe. Piszesz, że sądzimy, że kobieta kieruje sie zewem natury. W wiekszosci przypadkow tak. Emocjami. Ale do tego dochodzi wyrachowanie, zimna, chłodna kalkulacja co sie bardziej opłaca. Nigdy nie opłaca sie miec straty, więc słabości będą odrzucane, jeśli jest szansa tych słabości przy sobie nie mieć. Ja zawsze tak mowie: mamy to na co zasługujemy. Jeśli interesuja sie mna kobiety 4/10 to uwazam ze na tyle zasługuje i jesli cos mi nie pasuje, to musze cos zrobic, by miec atrakcyjniejsze. Gdzies mamy rozbrat w rozumowaniu, ale że jak mniemam nie jesteś baba, to da się coś z tych rozmów wycisnąć konstruktywnego.
  11. 8 polubień
  12. 7 polubień
    Jeśli chciałeś żeby wróciła i znów cię lofciała popełniłeś błąd w tym miejscu: To powinno nastąpić po 48h, pakujesz, wieziesz jej pod drzwi, dzwonisz dzwonkiem, ona otwiera. Mówisz: twoje rzeczy, pa. Odwracasz się, wsiadasz do auta i odjeżdżasz w siną dal. Zero dyskusji, odbierania telefonów, czekasz kolejne 2 dni aż przejdzie wszystkie fazy, przerzucania winy, obelg, błagań, przepraszania, aż dojdzie do momentu błagania o twój powrót. Wtedy łaskawie możesz porozmawiać, ale wszelkie próby przerzucenia winy na ciebie, zbagatelizowania swojej lub rozłożenia po połowie ucinasz bezkompromisowo. Efekt = kontrola nad sytuacją i pani zna swoje miejsce.
  13. 7 polubień
    Cięty. Synek to masz pecha. Twój stary chroni swój dorobek życia., Po za tym Ci nie ufa, żąda praktyki, gdzie masz ją zdobyć? To życie, musisz to przetrwać. Nie proś, pokaż że masz wyjebane na auta rodziców, zaciśnij zęby, przeczekaj. Niedługo ojciec będzie coś potrzebował, abyś gdzieś pojechał, coś załatwił. Wtedy będziesz miał pole do popisu. Odmów tłumacząc że źle się czujesz jeżdżąc jego autem, bo zbyt duża presja i obawy że uszkodzisz jego auto, bo to dorobek całej rodziny. Odwróć kota ogonem. Bądź po prostu sarkastyczny. jeżeli ojciec jest kumaty, załapie. Mój młodszy synek też miesiąc temu odebrał prawko. Ale nie mam problemu aby brał moje auto (Ford Transit), lub matki, mały dupowóz. Od czegoś musi zacząć. Forda mi już przytarł, bo gabaryty ciut większe. Zresztą starszy Synek parę lat temu zrobił to samo w 'okularze', jak posiadałem. Cóż wychowanie dzieci polega również na inwestowaniu w umiejętności dzieci, co procentuje w przyszłości. Nie opierdoliłem Synków za straty finansowe, wliczyłem to w koszta, wiem że źle się z tym czuli, to mi wystarczy. Ale nie przeszkodziło mi to aby drzeć z nich łacha i wytykać brak umiejętności z uwagi na małą praktykę za kierownicą. Kurwa mistrzowie kierownicy się znaleźli. Mam nadzieję że jesteś świadomy swoich niskich umiejętności jako kierowca! Jeździj tak aby nikt przez Ciebie nie musiał płakać. Miej szacunek do maszyny, jej możliwości i pamiętaj że dostałeś prawo do korzystania z niebezpiecznego narzędzia które może kogoś lub Ciebie zabić. Odnośnie W210, propsy. Miałem dwie 'Beczki", jedyne auta które sobie chwalę do dzisiaj, obierz taki cel, kup doprowadź do porządku,(części są tanie), i śmigaj z zimnym łokciem jak prawdziwy koneser. Ojcu wybacz, martwi się o Ciebie.
  14. 7 polubień
    Antoni Kuczyński - polski etnolog i historyk specjalizujący się w Syberii i ludach na niej żyjących, specjalista od polskiej diaspory. Wielki erudyta, inteligent z doskonałym poczuciem humoru. i poliglota. Facet z "krwi i kości", który z niejednego pieca jadł chleb. Człowiek o wspaniałym kontakcie z młodzieżą i dziećmi. Nigdy nie zapomnę jego zdjęcia w otoczeniu Jakutów, sięgających mu do ramienia, a on w kowbojkach, jeansach i czapce z lisa (sam zrobił) oraz ze szlugiem w ustach i karabinem w ręku siedział, gdzieś na końcu świata i realizował swoje pasje badania i dokumentowania obyczajów. Nielubiany przez część studentów, ponieważ nie dawał zaliczeń "za nic" tylko za realną wiedzę, a poza tym, bardzo wyśmiewał feminizm, gender etc. Wzór nauczyciela akademickiego i niezależnego umysłu, badacza. Z jego książki "Syberia. Czterysta lat polskiej diaspory. Antologia historyczno-kulturowa" można się dowiedzieć, że dla wielu Polaków, Syberia stała się trampoliną do kariery, polskim "dzikim zachodem", który zdobywali, badali i cywilizowali.
  15. 7 polubień
    Jacek Karpiński - elektronik, informatyk, który na początku lat 70-tych opracował i zbudował 16-bitowy minikomputer K-202 oparty na układach scalonych. Skonstruowany przez niego komputer był wydajniejszy od IBM PC produkowanych 10 lat później. Antoni Patek - zegarmistrz, pionier przemysłowej produkcji zegarków i założyciel firmy Patek Philippe produkującej najdroższe i najbardziej ekskluzywne zegarki na świecie.
  16. 7 polubień
    Marian Tadeusz Gryglas - Polski sztangista, w wieku 24 lat wracal do Gdańska ostatnim pociagiem aby zdarzyc na zawody, wracał z wesela swojego brata, nie udalo sie, wpadł po pociąg i stracił noge. Po powrocie do domu wegetował, zastanawial sie jak popełnić samobójstwo, bo kompletnie stracił nadzieje... Mimo to NIE PODDAŁ SIĘ! Zacząl wyciskac leżąc, zrobił w swojej stodole mini siłownie do której przychodzili młodzi chłopcy. Po paru nastepnych latach brązowy medalista MŚ z Paryża w 1983 roku. Od tamtej pory zdobył na arenie swiatowej 18 medali, 20-krotny mistrz Polski, jako ciakawostke moge podac że na festiwalu filmowym w Cannes siłował sie na ręke z Sylvesterm Stallone i Arnoldem Schwarzenegerem. Obu pokonał.
  17. 7 polubień
    Marcin Śmiglecki - polski filozof, logik, teolog i polemista religijny. Jest najwybitniejszych logikiem i wybitnym pisarzem filozoficznym dawnej Polski. Książka Logica przez długi czas była jednym z najlepszych i najbardziej rozpowszechnionych podręczników na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii, gdzie korzystano z niego jeszcze w połowie XIX wieku, na uniwersytecie oxfordzkim. Jego traktat, O Lichwie, opisuje wolnorynkowe mechanizmy rynku, jako właściwe i sprawiedliwe.
  18. 7 polubień
    @OnTakiJakis niestety nie znam takich Polaków, natomiast znam dwóch Anglików którzy sa w zwiazku z Hinduskami... O zwiazkach białych mezczyzn z Arabkami nie słyszalem ani nie widzialem, bo Arabki ogolnie trzymaja sie bardzo swoich, kwestia religii, wychowania, kultury... Znam natomiast Polaka co jest z Hiszpanką, ogolnie Polacy w przeciwienstwie do Polek, boją sie zawierac znajomosci z "obcymi" kobietami, czesto słaby język, mentalnosc chłopska, brak oglady, szok kulturowy, lepiej w chalupie na dupie... Boja sie swoich kobiet a co dopiero z innych krajow, skad On moze wiedziec czym czikita go zaskoczy, nie ma wprawy, wiedzy. Zauwazylem charakterystyczny wlasnie dla polskich męzczyzn dziwne zamkniecie do innych, dystans, podejrzewam ze tu wlasnie chodzi o nisko samoocene, strach przed czyms nowym, strach przed plotkami, kobiety natomiast sa o wiele bardziej otwarte, stad zwiazki polek z Anglikami, Francuzami, Rumunami czy Turasami... Polak ogranicza sie czesto do pracy, siedzenia w domu i picia piwa, stad po kilku latach siedzenia w miejscowosci ma tylko znajomych z pracy... Ale sa tez Polacy którzy sie otwieraja, nabieraja pewnosci siebie, rozumieja ze swiat oferuje duzo wiecej niz zapierdalanie w fabryce, czasami widze usmiech, podniesiona glowa, wyprostowana sylwetka, ładny ciuszek i o to kurwa chodzi! To my mielismy husarie, wygrywalismy bitwy w stosubkach 10:1 mamy byc z czego dumni... Anglik zawsze powie ze "U nas to slonce nie zachodzilo nad naszym krajem" Rosjanin "Wielka wojna ojczyzniana, mysmy wygrali, zwycięzyli" a Polak sam siebie biczuje, a prawda jest taka ze jestesmy najlepszymi wojownikami, tylko dajemy sie poniżać, przez te jebane zydowskie media ktore wmawiaja nam poczucie niższosci celebrowanie przegranych powstań itd i kosciółek... Dobry zadbany męzczyzna z Polski, znajacy jezyk, i wierzacy w siebie jest najlepszy...Bo nie dość ze Slowianska rasa ma ładne rysy twarzy, to jeszcze taki Polak potrafi zrobic coś z niczego, umie, daje rade, czesto pod tym zamknieciem kompleksami da sie zauwazyc poczucie humoru, przebojowość, sile i walke... Niestety za wiekszosc rodakow aż wstyd, nie umie sie zachowac, nie wie jak sie zachowac w róznych sytuacjach, chamskie żarciki za plecami, dziwne krzyki, smutna mina, wiecznie wkurwiony, zamyślony, kobiety to dostrzegaja, a kto chce spedzac czas z ponurakiem który siedzi i mysli ile to funt kosztuje... Kobiety w Wielkiej Brytani sa czesto wesołe, usmiechniete, bardzo otwarte na znajomosci, przyjemne i uprzejme, tylko trzeba umiec z tego korzystać... Czesto da sie zauwazyc imprezy mieszane, francuzi, hiszpanie, portugalczycy, ludzie z Afryki, nawet Rumuni, a Polskich mezczyzn brak... Nikt z nimi nie chce, bo wypije taki troche i chodzi, szuka dymu, zaczepki... No ale jak 70% to patologia to co sie dziwić... Co do Arabek, sa różne, ale sa przepiekne, jesli sie maluja to robia to doskonale, potrafia podkreslic swoje walory, w dodatku te chusty sugeruja niedostepność, fajne kobiety, te ktore sie tu wychowaly, bo te ktore wychowaly i urodzily sie wkrajach Arabskich, maja czesto inna mentalność...
  19. 7 polubień
  20. 6 polubień
  21. 6 polubień
  22. 6 polubień
    Jan Szczepanik - polski nauczyciel, wynalazca zwany „polskim Edisonem”, „austriackim Edisonem”, „Leonardem da Vinci z Galicji” i „galicyjskim geniuszem”. Wynalazł m.in kamizelkę kuloodporną (wraz z drugim Polakiem Kazimierzem Żegleniem), system barwnego tkactwa, system barwnego filmu i kolorowej fotografii, film dźwiękowy, czy silnik elektryczno-chemiczny. Łącznie ponad 50 wynalazków i kilkaset pomysłów technicznych.
  23. 6 polubień
    No jakbym o teściowej czytał... Trąci mną czasem jeszcze ale zbieram się raz dwa - kilka minut i po temacie. Czas mam wypełniony po brzegi - zasypiam jak niemowlę dzień w dzień... Najbardziej cieszę się z mego kilkuletniego alkoholowego hobby - smakuje wszystkim i mam pierwsze zamówienia Oczywiście nie ma chwili, w której nie myślę o dzieciach, ale uspokaja mnie fakt, że moja żona jest dobrą matką a u teściowej są bardzo dobre warunki lokalowe. Ogólnie uważam, że doszedłem do siebie w pełni i mogę poczynić kolejne kroki w kierunku lepszego JA. Obserwuję sobie świat z dystansu i robię swoje. W tym wszystkim poraża schematyczność samic i skala nieszczęścia mężczyzn - komu się da podrzucam nasze forum. Od pewnego czasu otwarcie mówię jak jest w moim małżeństwie - oczywiście dostaję dobre rady, które natychmiast ucinam - po chwili rozmówcy się otwierają i opowiadają o swoich samiczkach i perypetiach z nimi. Smutne. Ciekawą rzecz zauważyłem - w dzień, w godzinach pracy, gdy sączę kawę siedząc w kawiarence przy ulicy i odpisuję na głupie maile od niewolników korpo widzę przejeżdżające samochody. Moją uwagę zwrócili kierowcy - w tych lepszych/nowszych/droższych autach śmigają samice... Domyśliłem się, że ich mężczyźni pracują właśnie, gdy one wypalają kolejny litr paliwa na transfer z galerii do koleżanki czy na areobik. Wszystkie oczywiście jakby od fryzjera wyszły przed chwilą no i okulary od słońca na nosie to obowiązek. Współczesne księżniczki. Wpisem tym kończę pierwszy etap zmiany "Z pluszowego penisa w przewodnika stada". Stado się rozlazło ale i plusz znikł. Samice stały się oczywiste a we mnie zawitał spokój i opanowanie. Z dniem dzisiejszym rozpoczynam etap numer dwa: "Stalowy penis przewodnikiem stada": koniec rozważań typu wróci / nie wróci. Koniec zmartwień. Koniec stresów. Od dziś tylko ja i dzieci. Od dziś jestem wolny. Cel nadrzędny drugiego kroku - rzucić palenie! Na dobry początek drugiego kroku - niech żyje chrom i stal!
  24. 6 polubień
    Pisanie książek to twoja praca, za każdą pracę należy się wynagrodzenie. Duchowość nie ma nic do tego. Duchowością się nie najesz, ani nie zapewnisz sobie dachu nad głową. Natomiast mądrość wynikającą z posiadania wiedzy możesz normalnie sprzedawać, nie ma w tym nic nagannego. Ale sam to już wiesz. Typowa baba, byłeś cacy do czasu jak coś mogła uzyskać.
  25. 6 polubień
    Wieloletnie doświadczenie uczy, że nie powiedziały ani nic istotnego ani nic co byłoby zgodne z prawdą. Powiedziały to co bezpiecznie wypada powiedzieć w towarzystwie bądź co było w ich interesie. S.
  26. 6 polubień
  27. 6 polubień
    To o czym piszesz, to tylko potwierdzenie tego co wiemy o kobiecej naturze. Zrywałeś z kobietami co pokazywało dominację, podświadomie że to ty jesteś ten lepszy, wyższy status. Przy takim zachowaniu kobiety wybaczają wszystko. Jak byłbyś tym porzuconym to nie licz na nic oprócz łatki frajera, który się nie nadaje, jest winnym, bydlakiem, albo wszystkie odmiany określenia słaby. Teraz odpowiedz sobie na pytania. Jaka jest szansa by mężczyzna wziął pod opieke słabą kobietę, ba, pozwolił jej nie pracować, była przez niego rozpieszczana, adorowana, miała wszystko ogarnięte, zabezpieczone, nauczał ją, prowadził, zarażał zainteresowaniami, zwiększał jej pewność siebie eliminowaniem jej słabości. I teraz jaka jest szansa że kobieta zrobi to samo w stosunku do mężczyzny? (mając na uwadze, że kobiety eliminują posiadających słabości z obiegu seksualno-miłosnego, po to mają te swoje testy i manipulacje). 2 pytanie. Dlaczego kobiety cenią dominację, zaradność, zasobność, hojność, wsparcie emocjonalne, a same nie oferują tego wszystko mężczyźnie? To pokazuje że TO KOBIETY SĄ POTRZEBUJĄCYMI, co się wyklucza z tym, by to ich potrzebować i jednocześnie je mieć. 3 pytanie. Czy czasem nie jest tak że my chcemy być potrzebni kobietom, dlatego odrzucamy zadufane w sobie aroganckie, niezależne, silne, nie szanujące nas księżniczki? Które pokazują się tym jako męskie i jest to kompletnie odpychające? A teraz do sedna. Kobieta szuka bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo uzyskuje z kimś kto JEJ ZAPEWNIA STABILIZACJĘ, a nie ona jemu. Nie bez powodu kobiety lubią też zaradność, bo wiedzą że ktoś obdarzony taką cechą NIE POTRZEBUJE nikogo, a szczególnie kobiety. Da radę sam, zrobi wszystko sam, zarobi na każdą zachciankę, będzie podejmował DOBRE decyzje i to on za nie weźmie odpowiedzialność. On też poniesie konsekwencje, nie ona. Ona jest zwolniona z tego i w takim środowisku czuje się dobrze. Nawet w filmach pokazuje sie, ze to rycerz ratuje kobietę, a nie gdy kobieta ratuje mezczyzne i dzięki niej np on osiąga jakieś sukcesy. Prędzej kobieta kaszalot zamienia sie w łabędzia, ale w życiu realnym taka kobieta by zostawiła tego mezczyzne, bo poczułaby ze juz przewyzszyla go wartością, a w filmie zostaja razem. Po co opiekować się kimś kto opieki nie potrzebuje? Kto jest silny, zdrowy, zaradny, władczy, dominujący i ma wszystkie cechy samca alfa? Nie można. Jedyne kobieta moze sie czuc potrzebna by wprowadzić w nim jakieś poprawki typu by mniej klnął. Wielkie to zapotrzebowanie nie jest, to tylko egoistyczny cel kobiety: urabianie pod swój ideał. Tak realnie, jak kobieta moze poczuwac sie potrzebną? Jakich czynów się dopuści, by to okazać? Bo odpowiedzialność rozumiem poprzez działanie. Jak ona mu pomoże? Jak dla mnie to typowe matkowanie, co się zdarza, co nie znaczy że jest to reguła i nie znaczy że kobiete to nie męczy. Kobieta wiesz kiedy może być potrzebna? Kiedy jej super ogarnięty samiec alfa zachoruje raz do roku. Ona wtedy wyskoczy mu do apteki po tabletki i powie mu "misiu, będzie dobrze". Do tego można kobiety potrzebować, a potem znowu będziesz ceniany za efekty i albo całe życie utrzymujesz status samca alfa, albo go tracisz - potrzebując kobiety i podejmując złe decyzje za które jesteś winny. I masz jaja by to przyznać, w przeciwienstwie do kobiety która zwala odpowiedzialność na ciebie (sprawdz jak wysoki % kobiet składa pozwy rozwodowe, inicjuje rozstania zawsze z winy mężczyzny). Jakby kobiety chciały się czuć potrzebne to nigdy by nie odrzucały niepewnych siebie wrażliwców bez pracy i samochodu, czy rozprawiczałyby ofiary losu, które nie umieją nawet zagadać. Nie gardziłyby słabościami i nie żyłyby zyskiem, tylko same byłyby dawcami. Tak nie ma, a jeśli są to wyjątki nikogo nie interesują bo trudno je spotkać i trzeba wybierać w tym co jest w standardowym wyposażeniu kobiety.
  28. 6 polubień
    Z cipką jest inaczej niż z trawką. Jeśli czujesz ją z drugiego pokoju, to nie jest to dobry towar.
  29. 6 polubień
    Nie wiem czego nie rozumiesz. Przecież to; A. modne, B. można na kochasiu wymusić kolejną pierdołę, C. niewykluczone, że modę stworzyło bardzo silne ostatnio lobby kłódkarskie.
  30. 6 polubień
  31. 5 polubień
    Kiedyś dużo czasu spędzałem na tworzeniu i graniu. Kilkuletni związek sprawił, że hobby zanikło. Próbki mojej dawnej twórczości. Elektroniczne i z gitarą. Co sądzicie? Bo mnie dystansu brak
  32. 5 polubień
    Zanim wypowiesz się o tym jak 'szczęśliwie' i 'pokojowo' żyją sobie sąsiedzi, to polecam zbudować sobie wynalazek umożliwiający podglądanie emocji u innych ludzi kiedy są sami w domu...
  33. 5 polubień
    Dorzucę swoje marne 5 groszy. Kolego, Ty NIE umiesz jeździć. Ty dostałeś papier, że nie rozjebiesz się na pierwszym lepszym przypadkowym drzewie. W razie jakiejkolwiek kolizji Twój Stary dostanie taką zwyżkę na OC że się posra z wrażenia. Moja rada- idź do byle jakiej roboty i kup jakieś małe gówno z badziewnym silniczkiem 1.0 czy coś. Osobiście polecam to co kupiłem jako pierwsze-Fiat Uno. Da się wszędzie podjechać, jak stukniesz to nie ma żalu, auto proste jak jebanie, wszystkie części po 30zł, ubezpieczenie tanie jak barszcz:D Moim zdaniem małe auto i mały silnik najlepiej uczy pokory na drodze- masz świadomość że auto to nie bezpieczny bunkier, a wyprzedzić Cie może średnio wyżywiony kogut z pobliskiej wsi. No chyba ze chcesz wyrywać panienki - na Uno to chyba tylko w krajach 3-go świata:D
  34. 5 polubień
    Jaki bezsens - Facet dominuje, bo taki ma genotyp - to jest instynkt pierwotny i jest pochodną testosteronu (w sensie przekłada się to na zachowanie) Dzisiaj coraz bardziej się chwali ciotowatych mężczyzn - dobra praca na etacie i wspiera żoncię albo zostaje w domu i wychowuje dziecko, podczas gdy kobieta robi karierę. Dajcie mi stwierdzenie, a dopiszę do tego teorię. Pierze nam się mózgi tymi gównami - kobieta święta jest, zawsze musisz ją szanować, bla bla bla. Ja wiem jedno, przez to że tyle kobiet jest w oświacie - młody mężczyzna musi się k*rwa borykać z tymi pierdolnientymi kobitami, które gówno wiedzą o czymkolwiek (ludzie z pasją w szkolnictwie to gatunek na wymarciu i raczej ludzie starszych dat) i w sumie nikt go nie uczy jak być facetem, jak podrywać dziewczyny, jak zdobywać to co chce, jak szanować swój czas. EDIT: I każda kobieta, gdzieś tam w środku chce dominującego faceta - jest to bardziej lub mniej przykryte programowaniem społecznym.
  35. 5 polubień
    No i właśnie wszedłem tutaj, bo przez przypadek przeczytałem posta o niepowodzeniach u chyba XYZ... a więc z czystej solidarności zechciałem mu pomóc. Widzę, wiele wypowiedzi ale ja dorzucę coś od siebie. Tak się składa, że mam pewne zdanie na temat wrodzonych predyspozycji u facetów Myślę, że to trochę sprawa przereklamowana. Ja w życiu miałem partnerek tak chyba coś około 25 , 26 nie chce mi się teraz liczyć. Były różne, kilka księżniczek też bym znalazł w tym stadku Pasztet , taki przez duże P to jeden - ale byłem już na głodzie...( dobrze, że nie mam psa bo straciłby do mnie szacunek po tym wyskoku ) Byłem zdradzony , i byłem gościem, z którym zdradzano. Czy sam zdradzałem - to jeśli nawet , to nigdy wam tego nie powiem ( nigdy ale to nigdy się nie przyznawajcie do zdrady, choćby chuj na chuju stawał ) Jak wasza laska złapie was na zdradzie to mówcie, że akurat potknąłeś się i wbiłeś przez przypadek kutasa w jakąś leżącą tam akurat laskę . To porada , jaką dostałem dawno od pewnej pięknej dziewczyny, a która uratowała mi w życiu dupę. Ale znam facetów o o wiele większym przebiegu , mam dobrego kolegę co ma na liczniku coś chyba ponad 200 babeczek... znaczy twierdzi, że po 200 przestał liczyć. To po jakimś czasie już tak mu się poprzestawiało od tego ruchania, że zaczął jeździć po swingers klubach i zaliczać hurtowo po 5 na raz ( tak jest to możliwe ale o tym później ) Tak więc faktycznie jeśli chodzi o wygląd to tragedii nie ma no ale do Ronalda to im daleko . majątku jakiegoś wielkiego tam nie ma też. A wiesz co jest ? Taka fajna pewność siebie, ale taki jakby brak żadnego obciachu... i wiesz co? To, nawet chyba gdzieś Marek wspominał w swojej książce. Wiesz ile razy Taki gość dostał kosza od dupy, został odrzucony czy coś tego typu ? W chuj razy , i wiesz co? i nic... pierdoli to i idzie dalej, tak jakby zupełnie go to nie dotyczyło , Nie przejmuje się. ale nie udaje , że się nie przejmuje a w domu siedzi przed lustrem i napierdala afirmacje ( nie mam nic przeciwko - to pomaga , ale od siedzenia w kiblu przed lustrem , laska nie zastuka do Twoich drzwi ) , musisz wyjść z domu, Nie wiem jak kolego wyglądasz ale postaraj się o swój wygląd, to, że Ty uważasz, że wyglądasz ok to jeszcze nie wszystko, zapytaj jakichś fajnych lasek , najlepiej kilku, Bo jak ja widzę chłopa z brodą jak mikołaj, czy przebranego za żołnierza w środku miasta, czy wyglądającego jak kurwa taternik w polarku i z czekanem za paskiem w Biedronce na zakupach... no to ci faceci, też myślą, że wyglądają zajebiście ..no ale tak niestety nie jest. ( albo stety - mniejsza konkurencja ) Więc ogarnij swój wygląd w konsultacji z jakąs fajną dupą - nie wierzę, że takiej nie znasz - chociaż jako koleżanki. Poproś o pomoc , nie wstydź się jej - nie wyjdziesz na silnego gościa - ale warto poświęcić jedna koleżankę - dla wielu fajnych dupeczek. I atakuj wiele dupeczek - tak właśnie robią faceci, którzy ruchają - uwierz mi... nie kasa, nie wygląd ronalda - ale taka trochę świrnięta pewność siebie. To działa... A teraz do chłopaka, który pisał, że poszedł na dziweczki i nie STANĄŁ na wysokosci zadania a napisał coś jeszcze o samobójstwie. Że mu się nie chce życ itd A Ty myslisz , że Ty jeden tak masz ? No to ci powiem - nie . WIelu facetów tak ma - ja też tak miałem - już mi laska leży rozłożona a tu zwis - konsternacja I bardziej chcesz walić tym bardziej wisi To oczywiście psychika tak działa, jak Ci na dupie nie zależy to kutas stoi jak maszt a jak laska jest zajebista i Ci w chuj zależy to masz zwisa i blamaż przed dupeczką. A więc jesli chcesz być w 100 % pewnym swojej sprawnośći - skombinuj sobie Viagrę , albo jakąs postać syldenafilu , nie polecam czarnego rynku. Możesz pójść do lekarza - seksuologa i jak mu powiesz , że masz tego typu problem, to na pewno Ci wypisze odpowiednią receptę - nie wstydź się , oni mają takich przypadków wiele. Kupisz dobry środek w aptece i pojedziesz na całego a dupeczka będzie zachwycona. Nie przekraczaj zalecanej dawki, nie mieszaj z Red Bullami i podobnym syfem, Jesli trenujesz i bierzesz suple z Argininą to w ten dzień je odstaw To świetny sposób , sam fakt, że masz taką tabletkę w kieszeni robi robotę , będziesz miał zwisa to nie wpadniesz w panikę, tylko wyjdziesz do łazienki połkniesz tabletkę, wrócisz , poudajesz jakieś pieszczoty i za 20 min do dzieła na całego. To cenna rada i weź sobie ją do serca - warto .... Dla młodych chłopaków ( prawiczków) dobry sposób na pierwsze ruchanko . Oki , może się to komuś przyda mam nadzieję, lecę na siłkę bo barki się same nie zrobią , Pozdrawiam A więc moja rada ( dla większości niezorientowanych - nie wiem czy temat był poruszany na forum , ale jak był to dla przypomnienia )
  36. 5 polubień
    Nie liczy się długość, tylko grubość
  37. 5 polubień
  38. 4 polubienia
    Kilka lat temu wpadły mi w przednie łapy pewne statystyki. Mianowicie: w naszym miodem i mlekiem płynącym kraju zgonów z udziałem broni palnej jest kilkanaście sztuk, w tym zabójstw 3 do 5, do tego wypadki i samobójstwa. W tym samym kraju i w tym samym czasie zgonów z udziałem pojazdów mechanicznych jest w granicach 1500-2000. Ciekawe prawda? Tylko rak i samobójcy są wyżej! Na dictum, że samochód nie jest narzędziem niebezpiecznym podpowiem, że tylko w minioną majówkę zginęło tak całkiem na śmierć ponad 30 osób. A kolejna majówka przed nami. Mam nawinięte na koła zawodowo i prywatnie grubo ponad milion km. Dawno przestałem je liczyć. Praktycznie wychowałem się w garażu i mając lat 12 samodzielnie potrafiłem powozić Wartburgiem czy Fiatem 125p, to zasługa mojego ojca, który berbecia sadzał na kolanach i powoził Syreną. Mając 13-14 lat warowałem w oknie kiedy ojciec wraca z pracy, żeby chociaż do garażu auto wstawić. A z wiadrem, gąbką i szmatą mogłem przy nim siedzieć cały dzień. Przynajmniej mama wiedziała gdzie jestem . Dziś zawodowo mam tak, że bywają dni w których kilka razy dziennie muszę pogonić cudze auta, których wartość często kilkakrotnie przekracza mój roczny dochód. Prywatnie mam tak, że na co dzień raczej jeżdżę sam, ale parę razy w roku z 3 pasażerami ruszam gdzieś w trasę, min 700 km w jedną stronę. Gdy wsiadam za kółko borę w ręce nie tylko kierownicę, ale również odpowiedzialność za pasażerów albo powierzony mi sprzęt. Tę odpowiedzialność wpoił mi mój stary, miał swoje wady ale paru rzeczy mnie nauczył dobrze. Sam też jestem ojcem. I moja córa zanim zdała egzaminy (za 5 razem, ale to bez znaczenia, ważniejsze jest, że zdała samodzielnie) to przed kamienicą czekało już jej własne auto. Zarejestrowane i ubezpieczone na nią! Sama zarobiła kasę, ja pomogłem kupić i wykorzystałem umiejętności i możliwości co by to pierdzidełko pierwsze było sprawne i bezpieczne. Pamiętam jej pierwszy samodzielny wyjazd, gdy z pól godziny po starcie zadzwonił mój telefon to o mało zawału nie dostałem!!! A młoda pytała: - JAK SIĘ WLEWA PALIWO!!! To chyba najlepiej obrazuje poziom szkolenia kierowców w tym kraju . I tak Ci powiem młody bracie, że pomimo tego, że jeździ już czwarty rok, zmieniła sobie auto na mocniejsze i samodzielnie wyrusza w całkiem dalekie podróże, to mojego SMOKA i tak w łapy nie dostaje. A ja gdy zachleję gdzieś na mieście i tak wołam taksówkę Sam mam etylinę zamiast krwi, świetnie rozumiem parcie na kółko, po tylu latach i kilometrach jazda autem wciąż sprawia mi ogromną radość, ale... młody... JĘCZYSZ!
  39. 4 polubienia
  40. 4 polubienia
    Polscy mezczyzni - moje spostrzezenia w Londynie: 1. Jezyk. Kurwa (hehe) to jest cos po prostu makabrycznego. Jedziesz metrem i slyszysz "kurwa to, kurwa tamto...". Nie spotkalem jeszcze obcokrajowca, ktory nie umialbym wypowiedziec poprawnie "kurwa". Dla mnie wstyd jak jasna cholera. 2. Z ubiorem jest duzo lepiej niz w kraju. Eksperymenty coraz czesciej, buty skorzane, materialowe, jakies swetry, kurtki. Wciaz niesmiertelny zestaw praktycznego polaka na kazda pore roku czyli kurtka przeciwdeszczowa/mrozowa/wietrzona gore-tex i buty trekkingowe + jeansy (do porzygania nudne), ale juz coraz mniej... 3. Mentalnosc - niestety, dla wielu zapierdalanie w Coscie za 8.5f zeby dostac 1.5f wiecej za dwa lata to szczyt ambicji. W sieciowkach z kawa w Londynie prym wioda polacy. Kelnerzy, knajpy, kawiarnie... Jest taka polska mentalnosc i kompletna niezdolnosc w korzystaniu z mozliwosci. Pierwsze wyplaty, funty przychodza na konto i polak juz jest ululany i zadowolony, ze w tydzien ma tyle co w PL przez miesiac. 4. Wygodnictwo - laczymy sie w skupiska, popularne sa przypadki, ze ktos siedzi w Londynie kilka lat i umie sie tylko przedstawic po angielsku. Znow brak ambicji, zeby sie mieszac w srodowiskach, uczyc czegos. Szczerze powiedziawszy ja mam w dupie od jakiegos czasu co panie tu robia z ciapatymi itd. Kobieta moja nie bedzie wiec moze nawet gangbangi odpierdalac. Jebie mnie to. Nie ma do konca co ich winic i sie bulwersowac. Ktos kto lubi moczyc w workach na sperme to sobie bedzie moczyl, jak ktos chce normalna kobiete z malym przebiegiem to osranym patykiem takiej nie dotknie. Co do tego, ze Janusz nie ma startu do turka czy kogos. No bo kurwa na logike jaki ma miec start??? Oburzaja sie wszyscy, ale jakbyscie mieli do wyboru ladna mulateczke, zadbana, lubiaca seks, nawet tepa jak chuj a z drugiej strony Krystyne ksiegowa, rozmawiajaca caly czas o serialach i kolezankach (odpowiednik pilki i polityki), ubrana w buty na koturnie, jeansy i sweter, to kogo byscie wybrali? Trzeba inwestowac w siebie, rozwijac sie troche a nie narzekac, ze polki sie pruja z przystojnymi smierdzielami.
  41. 4 polubienia
    Taki ładne pytania zadałaś, że aż sam Ci odpowiem. 1. Bo budzą brak zaufania. 2. bo są realistami i to co mają do zaoferowania to umiejętności, umysł, decyzyjność, a nie dupa przetargowa 3. Rezygnują bo zajmują się rzeczami, które wymagają poniesienia jakichś zasobów, a nie rysowanie motylków i motylkowa wiara w cuda 4. Każdy facet chce być zabijaką i lovelasem i mieć hajs 5. Rezygnacja z siebie, nie trzymanie dupy krótko 6. łagodności 7. Dostać porządny wpierdol jak chłopak 8. przejmowanie się rzeczami nie mającymi znaczenia, oraz nieumiejętność dyskutowania w zakresie jednej zmiennej
  42. 4 polubienia
  43. 4 polubienia
    Chodzi o schludność, czystość ubrań. Możesz ubierac sie jak wolisz, ważne żeby nie łaczyc ze soba pewnych rzeczy Nie zakladaj dresów w zestawie ze swetrem Nie wpuszczaj swetra w spodnie Nie zakładaj krawata do koszuli z krótkim rękawem Zadbaj o czystość butów Dopasuj ciuchy, nie za duże i nie za małe mają być Nie zakładaj rurek, a tymbardziej pantofli do takich spodni... Nie dawaj skórzanej kurtki w zestawie z dresami... T-shirt, jeansy i buty, dobry kolor to ciemny, w zależnosci na taka pogode jako teraz mamy... Ja osobiscie preferuje czesto biała koszule, ciemne jeansy i pasek pod kolor butów np brązowy, pasek zegarka równierz mam w takim kolorze... Każdy ma swoj styl, ważne zeby nie popełniac błędow jak opisałem wyżej...
  44. 4 polubienia
    co do tego całego wcześniejszego wpisu " ...Skąd do chuja pana to się w Polakach bierze? Dlaczego portugalski burak nie ma w sobie tego wstydu, ma siłę, a w Polakach jest ta niemoc, jebany paraliż... " Szkoła i rodzice, w szkole np. w mojej (podstawówce) spytane nieodpowiedniego nauczyciela o "coś" to jak wejście na minę . A w domu z moich własnych obserwacji i od kumpli kompleksy rodzin to się ciągnie pokoleniami, starzy opierdalają młodych za brak wiedzy w jakiejś dziedzinie zamiast wytłumaczyć często się słyszało "to nie wiesz? w twoim wieku powinieneś to wiedzieć!, marsz do książek " ,\ albo jakieś szlabany znajomi dostawali " wyniki w nauce" ,"bo jest gorszy od kogoś tam w klasie" , brak swobody myślenia , i możliwość pytania starszych bez obawy wyśmiania czy zjebania unas jest wszystko poważne i smutne (dzieciom wpaja sie powstania,krew,cierpienie poetów, KK cierpienie) to moim zdaniem jest przyczyna . Brak Chilloutu
  45. 4 polubienia
    @Parafianin: Wiedziałem, że tak będzie (że pierdolniesz ścianę tekstu i znów napiszesz to samo, co zawsze ;-) Nie mam siły pieprzyć się z edytorem, bo właśnie wróciłem z upojnego wieczoru z super atrakcyjną damą... było bosko! (ale nie zostałem do rana z powodu... mniejsza z tym Powiem tak, w miarę krótko: 1. Ustawiłeś sobie swój mind s stosunku do kobiet w pozycji "game" - słabo, bo na dłuższą metę nic Ci to nie da - możesz wygrać bitwę, ale nie wygrasz nigdy w ten sposób całej batalii = nie utrzymasz związku z kobietą - chyba, że nie o to Ci już chodzi - to spoko 2. Brzytwa gdzieś tam w wątku napisał i twardo podtrzymuje, że "baby są tak zaprogramowane biologicznie i szlus" - i Ty się pod tym podpisujesz w całym swoim poście - ja się z tym nie zgadzam; biologia to tylko jedna strona medalu - druga to szczególne cechy psychologiczne, czyli osobowość danej samicy - jeśli będziesz się skupiał tylko na opanowaniu w kobiecie tylko jej nastrojów powodowanych jakąś burzą hormonalną, to i tak wtopisz 3. Związki oparte wyłącznie na "chemii" w dłuższej perspektywie zawsze skazane są na porażkę - i to kompletnie niezależnie od tego, czy facet był słaby, czy nogę mu urwało, czy mu już nie staje itd. - tylko związki, w których istnieje wspólnota celów, porozumienie i chęć rzeczowego i wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb mają szansę na długą, nawet dozgonną karierę - a żeby móc w ogóle rozmawiać o wspolnocie celów, związem musi mieć solidne podstawy - czyli przede wszystkim facet musi w nim być facetem - nie oznacza to, że musi być adonisem i herkulesem ani samcem alfa - wystarczy, żeby sam wiedział, czego chce i był konsekwentny w dążeniu do osiągniecia swoich celów życiowych. Jeśli facet mgliście postrzega własną przyszłość, to nie stanowi oparcia, fundamentu - nie dla samicy, ale dla związku - i per saldo przegra - ale nie dlatego, że "tak sa zaprogramowane baby", tylko dlatego, że jest ogólnie cienki. 4. Związki rokują dość dobrze, kiedy zaczynają się od przyjaźni, od poznawania się w dłuższym czasie, zanim pojawi się chemia. Związki z tzw. "zauroczenia" (miłość od pierwszego wejrzenia) mogą przetrwać tylko w opcji "przyzwyczajenia", do momentu kiedy na horyzoncie nie pojawi się lepsza, bardziej atrakcyjna i dostępna opcja - i to dotyczy obu stron!!! I nie chodzi tu o "słabość" aktualnego partnera, tylko o jego braki w stosunku do lepszej opcji (czy to będzie kasa, większy ptak w przypadku kontr-samca, albo lepsza w łózku i chętna do ciągłego bzykania, superatrakcyjna kontr-samica) - wtedy baba rzucająca aktualnego samca będzie to sobie racjonalizować (np. "słaby był", "nie dawał mi tego, czego chciałam") chcąc zmniejszyć/wyeliminować poczucie winy po swojej stronie, a facet rzucający aktualną samicę dla lepszej opcji z reguły spierniczy i urwie kontakt, żeby nie musieć jej spojrzeć w oczy i sypać głowę popiołem itd.) - oboje będą sobą samym manipulować tak, żeby się pozbyć odpowiedzialności za de facto zrobienie partnera w ch** (bo obiecywało się hohoho, a może i więcej) 5. Zarówno porzucony facet jak i baba odczuwają to podobnie podle. To, jak które sobie z tym radzi, zależy przede wszystkim od charakteru osobnika (czyli mitycznej "siły psychicznej"); osobnik pewny siebie radzi sobie z taką sytuacją szybciej i sprawniej, niż osobnik, dla którego partner był "psychiczną ostoją" i w związku z obecnością którego osobnik wiązał i plany na przyszłość, ale i z nim kojarzył poczucie "szczęścia" - a w szczególności jeśli rosło mu poczucie własnej wartości. I tutaj możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy "średni" samiec (ale nie w tzw. skali SMV, tylko w ujęciu całokształtu swojej osoby) był związany z bardzo atrakcyjną samicą, która nie daj Boże była jeszcze od niego lepsza intelektualnie (to się zdarza) - wtedy taki samiec, jeśli zostanie porzucony, traci wszystko (głównie w jego mniemaniu), co miał najlepszego. I nie może tego zaakceptować mentalnie i psychicznie. Wtedy zaczyna się racjonalizacja, a jak brak atutów, to najlepiej wziąć i zgnoić samicę - i żeby było jasne - u bab jest tak samo! To dlatego gnoją samca, i dlatego, żeby nie musieć przyznać się do własnych błędó, słabości itd. Nawiążę tu jeszcze do propagowanych teorii związanych z islamem itd. - w tego typu kulturach kobiety zostały sztucznie ubezwłasnowolnione przede wszystkim z powodu lenistwa i samo-wygody samych mężczyzn, którzy, chociaż będąc silniejszymi fizycznie, i tak musieli walczyć o kobiety między sobą. Żeby uniknąć ryzyka odebrania "swojej" kobiety przez innego samca, utworzyli coś na kształt uniwersalnego "prawa własności", a dalej to już poszło... Mi taka kultura i cywilizacja nie odpowiada - lubię zawalczyć o kobietę, a jeszcze bardziej lubię, kiedy kobieta chce zawalczyć o mnie! Nie ma nic przyjemniejszego dla faceta, niż widok zainteresowanej nim samicy. To takie pierwotne, zwięrzęce wręcz i tak znakomicie podnosi poczucie własnej atrakcyjności/wartości Jak sprawić, by kobieta zechciała zawalczyć? I jak sprawdzić, czy to właśnie "ta" kobieta? Być atrakcyjnym i próbować!!! I nie polegać na "chemii", bo to naprawdę za mało! - odnośnie "być atrakcyjnym" - każdy może! i każdy może być atrakcyjnym na swój właściwy sposób - bo "każda potwora ma swojego amatora"! Z innej strony - większość mężczyzn, zwłaszcza młodych (przechodziłem przez to) myśli, że laskę wystarczy dobrze przelecieć i załatwione, raz na zawsze Jest już "moja", oszalała od chemii i amen! Otóż, niestety, to nie wystarczy!
  46. 4 polubienia
  47. 4 polubienia
    Straszne to wydaje się z samego początku - głównie dlatego że jest to nowość która burzy nasz zastany porządek. Potem staje się czymś normalnym, potem czymś o czym można żartować, a potem czymś o czym zapominasz że nawet istnieje - bo masz tak głęboko wbite pozytywne wzorce męskie, które nie pozwolą abyś się dał poniżać, że nie musisz poświęcać czasu na ich utrwalanie = odrobiłeś lekcje. Wtedy można się zając ciekawszymi rzeczami.
  48. 4 polubienia
    Wbrew pozorom są dwie opcje: 1 Małpeczka szuka intensywnie nowej gałęzi, tak jak zresztą większość kolegów sugeruje 2 U ciebie wszystko jest na Nie, dzieci nie, mieszkanie razem nie, łożenie na zachcianki księżniczki nie, to księżna pani doszła do wniosku że cię chamie ucywilizuje, zwyczajnie wzbudza w tobie zazdrość, to że córka dzwoniła jej "szukać" nic nie znaczy, widziałem już takie akcje z wykorzystywaniem dzieci nawet dorosłych w takich rozgrywkach, mogła wtedy siedzieć obok córki i śmiać się w poduszkę. Tak czy siak, szybko wyjaśnij sprawę. Jeśli opcja 1 to niech wypierdala, jeśli 2 to naprowadź na właściwe tory.
  49. 4 polubienia
    No i widzisz powielasz matrix, dziecko powinno się utrzymywać do spółki z samicą, a nie utrzymywać JĄ i dziecko.
  50. 4 polubienia
    Dobra po kolei. Zaczynałeś jako odskocznia - dostarczyciel przyjemnych emocji obok nużącego męża. Piszesz, że zaczynaliście w 2011 a w 2013 zaczęły się 'problemy z hormonami' - czy cokolwiek Tobie mówi hasło fenyloetyloamina lub oksytocyna? To hormony zakochania które utrzymują się w organizmie do około 2 lat. Coś się przejaśniło? To dlaczego ona nie chce odejść od mężulka jest proste jak budowa cepa - ma z tego mieszkanie i hajs dla siebie i dzieci. Od emocji jesteś Ty. Jeżeli uwierzyłeś w cokolwiek co ona mówiła i ona o tym wie, to jest równoznaczne z tym że tracisz swoją pozycję jako kochanek-bedboj a stajesz się kolejnym nudnym misiem. Jaką prawdę chcesz poznać?