Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 20.09.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. 31 polubień
    Dziękuję życiu za moją wspaniałą córeczkę. Choć z jej matką się nie udało i nadal nie da się z nią dogadać w żadnej sprawie (adwokatka jej zabroniła), to jestem jej wdzięczny za to, że urodziła mi taki skarb. Fakt, gdyby nie było córki, rozwód z ex wyglądałby zupełnie inaczej (chociaż nie sądzę, aby wtedy dążyła do rozwodu), ale mimo wszystko, córeczka jest osobą, która nadaje sens życiu. Wiadomo, że każdy chwali swoje dziecko... i ja też, nie mogłoby być inaczej, bo Zuzia jest cudowna. To jest taki aniołek prosto z nieba, a nie dziecko. Grzeczna, wrażliwa, spokojna, opanowana, mądra, uczynna. Nie mam z nią absolutnie żadnych problemów. Nie muszę nawet podnosić na nią głosu. Po prostu wie, co można, a czego nie wolno. Wie, że jeśli tata coś powie, to tak ma być. Zawsze dbałem o to, aby mieć z nią jak najlepsze relacje. Dziecko to pamięta. Może nie wiedzieć, dlaczego z tatą jest fajnie, ale wie, że jest. Gdy mieszkaliśmy razem, to zawsze wolała czytać bajki ze mną. Z ex się nudziła. Dlaczego? - Bo tata opowiadał bajki, a nie czytał to, co było tam napisane. Córka miała zawsze wiele pytań - odpowiadałem na każde. Zawsze byłem przy niej, gdy tylko mnie zawołała. Już jako roczne czy dwuletnie dziecko wiedziała, że tata zawsze przyjdzie, gdy tylko go zawoła. Matka często ją ignorowała, bo serial był ważniejszy. Dla mnie najważniejsza jest córka i telewizor był wyłączany, gdy przychodziła do mnie. Takie rzeczy procentują i widzę, że wszystko, co robiłem dla córki wcześniej, gdy była malutka, teraz działa. Córeczka wie, że gdy potrzebuje pomocy, to wystarczy zawołać tatę. Jeśli tata mówi, że za chwilę wróci, to tak będzie. Ma do mnie duże zaufanie. W sklepach nie krzyczy "tato, kup mi to". Gdy wybiera słodycze, pyta: "tato, a to lubię?" Gdy odpowiem, że nie, to rezygnuje z zakupu. Nie pozwalam jej objadać się słodyczami i tłumaczę, dlaczego jest to niezdrowe. Zamiast tego często jemy różne owoce, warzywa albo orzechy. Rzadko spędzamy czas w domu. Zuzia uwielbia basen, więc jeździmy tam tak często, jak to możliwe. Ma do wyboru trzy miejsca. Jeśli chce jechać do Łodzi - nie ma problemu. Jeśli jest problem, to jej o tym mówię i sama zmienia plany Nie robię nic na siłę, po prostu uwielbiam spędzać z nią czas. Lubię jej towarzystwo. Im jest starsza, tym jest lepiej. Po prostu fajnie. Teraz możemy pożartować, pogadać. Pomimo tego, że ma tylko 5 latek, już potrafi rzucić dobrym żartem, który chyba tylko ja zrozumiem np. w odniesieniu do jakiejś bajki, którą niedawno oglądaliśmy. Ostatnio na jej urodziny kupiliśmy tort (jej matka nie pozwala dziecku spędzać urodzin z tatą) i spędziliśmy ten czas razem u mnie. Zuzia zaczęła gryźć tort. Zapytałem: Co robisz? Zaczekaj, pokroję i położę na talerzyki. Odpowiedziała: "Nie zjadam tortu". Skumałem, że chodzi film "Gorączka lodu" i scenę, w której Olaf zjadał tort dla Anny. Odpowiedziałem od razu: "To jest tort dla Zuzi" Niby drobiazg, ale fajnie było. Innym razem, gdy chciała jakąś lalkę, a ja byłem przed wypłatą i z kasą miałem trochę słabo, powiedziałem jej wprost: "Córuś, ale nie mam teraz pieniążków". Zuzia natychmiast odpowiedziała "Ale ja mam!". Pobiegła do mamy, wyjęła wszystko, co miała w skarbonce i mi dała. Normalnie myślałem, że się poryczę na ulicy Pomimo wszystkich problemów z ex i je całą rodziną, Zuzia jest takim aniołkiem, dzięki któremu wiem, że to wszystko miało sens. Staram się wychowywać ją jak najlepiej, ale jako typowy ojciec w Polsce - mam na to bardzo ograniczony wpływ. Niestety, tak jest w tym kraju, że ojciec ma być tylko bankomatem bez prawa do decydowania w sprawach dziecka. Trochę trudno jest być ojcem, kiedy o podstawowe prawa trzeba walczyć w sądzie i w prokuraturze. Widzę, że mojej córci jest źle z jej matką i resztą jej rodziny, ale na razie jest za mała, aby pewne rzeczy zrozumieć i nie zaprzątam jej tym głowy. To są sprawy dorosłych. Jestem przekonany, że przyjdzie taki czas, kiedy sama powie "dość" i wybierze rodzica, z którym chce mieszkać. Żeby nie było - nie rozpuszczam mojego dziecka, nie przekupuję prezentami. Rodzina ex to robi - ja nie muszę. Rzadko dostaje ode mnie prezenty. Jeśli już, to sama wybiera potrzebne rzeczy: kredki, farby, blok rysunkowy itp. Czasami kupujemy też ubrania, bo matka nie daje nam nic na zmianę. Zuzia już wie, że gdy istnieje szansa, że się pobrudzi, to musi przebrać się w ubrania od taty (ma cały komplet, bo ex nie daje nam nic na zmianę). "Bo mama krzyczy, jak się pobrudzę". Kiedy wraca do mamy, znów przebiera się w ubrania od niej "Bo mama będzie krzyczeć, jak przyjdę w ubraniach od Ciebie". Ex niestety nie rozumie, że dostaje alimenty w takiej wysokości, że to ona ma kupować ubrania dla dziecka. Często słyszę od niej teksty "Co z ciebie za ojciec, że nawet ubrań dziecku nie kupisz?". Super. Przyda się jako dowód do sądu. Jej gadaniem się nie przejmuję. Nie dała ubrań na zmianę - jedziemy do sklepu. Dobra. Trochę się rozpisałem. Chciałem się pochwalić moją córeczką
  2. 31 polubień
    To nawet nie jest zły dział. To nie to forum.
  3. 27 polubień
    Zakładam fabrykę potrzebna kasa LINK FILM 1) 2) 3) 4) Inne... 5) Jeżeli tylko koszulki to twen post można skasować 5) Projekt strategiczny 6) 7) 8) 9) 10) 11) 12) 13) 14) xD
  4. 17 polubień
    Odniosę się głównie do wskazanych punktów. Uważam przede wszystkim, że szczęście wewnętrzne, zadowolenie, spokój umysłu jest wręcz kluczowe dla przetrwania i rozwoju. Miałem wiele takich dni w życiu, gdzie po prostu czułem opanowanie, szczęście nawet w krytycznych sytuacjach. Zdałem w taki sposób prawo jazdy dla przykładu. Wstałem i po prostu wiedziałem, że to mój dzień. Spokojny umysł sprawił, że dosłownie wszystko widziałem, byłem maksymalnie skoncentrowany i nie z tego powodu, że musiałem coś sobie udowodnić. Po prostu samo przyszło. Spokój, szczęście prowadzi do optymalizacji energetycznej. Złość, gniew, niezdecydowanie, negatywne emocje, katowanie siebie, strach prowadzą do efektu czarnej dziury w głowie. Każdy to zna. W domu materiał do egzaminu wzorowo powtarzasz. Idziesz przed komisję i chuja umiesz. A jesteś przecież tym samym człowiekiem, prawda? Kwestia nawyku, znowu powtarzam. Nawyk, nawyk i jeszcze raz nawyk. To kto pod względem ewolucyjnym wygra? Osoba, która idzie spokojna na egzamin, zdaje śpiewająco bez stresu, bo jest szczęśliwa i wie, że umie, czy ten czarnodziurowiec? Ten szczęśliwy ma większy wgląd do swoich wewnętrznych zasobów. To ogromna wygrana, praktycznie w każdej sytuacji. Uważam, że szczęście to zwykły nawyk do wytrenowania. Napisałeś temat, w którym od razu przypomniał mi się "Dzień Świra", gdzie główny bohater wstaje i zaczyna dzień od słowa "kurwa". Widz od razu wie, że tak rozpoczęty dzień nie okaże się zbyt dobry. Ile jest takich ludzi, którzy budzą się i od razu mówią "o ja pierdolę, znowu do roboty". To jest zaprzeczenie szczęścia. Ale to jest nawyk samobiczowania się. Nie masz pojęcia, co przyniesie ci dzień. Ale masz wybór, czy rozpocząć go miłym słowem do siebie, czy od razu kurwą i o ja pierdolę. Masz wybór? No masz, do chuja Skoro możesz się całe życie samobiczować to i możesz całe życie jechać na fazie szczęścia. Nie chodzi tutaj wcale o czynniki zewnętrzne. Śmierć, bezrobocie, głód, wojny. Nawet mimo tego całego syfu możesz wyrobić w sobie to, że wstajesz pełen energii, a twoja rutyna dnia codziennego jest po prostu dla ciebie wygodna. Trudno mi to trochę wytłumaczyć. Każdy człowiek ma rutynę dnia codziennego. To nieuniknione. Wiele dni w życiu spędza się w ten sam sposób. I tutaj pojawiają się różnice w myśleniu, w podejściu do siebie. Niektórzy się katują "jestem nieudacznikiem", a inni mówią "uśmiecham się i jest fajnie". Kształtujesz siebie latami. Szczęście, odczuwanie wewnętrznej energii i przyjemności trzeba wypracować. Jestem na forum w dużym stopniu z tego powodu. Szukam nowych paradygmatów myślenia, zachowań i je znajduję. Szczęście bezwarunkowe cały czas? Nie wiem, prawdopodobnie rzadko spotykany stan. Myślę, że szczęście to płynne podejście, na które składa się dbanie o cały organizm i psychikę, wybaczenie sobie, dopracowanie rutyny dnia codziennego, odkrycie własnych talentów i ograniczeń. Mierzenie siły na zamiary. Dla przykładu. Jestem w dobrej formie fizycznej i wykonuję pracę przed komputerem. Taka jest moja rutyna. Ćwiczę ciało, a przez to nie mam bólu pleców, dłużej siedzę, nie boli mnie głowa. Kiedy byłem zatłuszczony na maksa nie dałem rady siedzieć, bo wszystko bolało. Wypracowałem pozytywną zmianę, a przez to szczęście wewnętrzne, więcej energii w sobie. Wyrobione nawyki zaczynają się zazębiać na wszystkich poziomach, fizycznym i psychicznym. Dałem tylko przykład. To jest szczęśliwy dzień, kiedy mogę zadania wykonywać bez nieprzyjemności w ciele, zgodnie z założonym grafikiem. Tak jest u mnie. Trzeba zatem zadbać o własną przyjemność, o siebie. Wyrabiasz nawyk. Dlaczego człowiek ma ochotę wyjść pobiegać? To po prostu nawyk. Pojawia się w ciele miłe uczucie, energia i masz nagle motywację do biegania. Wychodzisz, biegasz, wracasz do domu. Powtarzasz i praktycznie o identycznej godzinie, np. w ustalony dzień treningowy znowu objawia się motywacja do biegania. To nie przychodzi od razu. Cały opisany wyżej proces to jednocześnie szczęście. Wiesz, że robisz coś dla siebie. Biegniesz, słuchasz ulubionej muzyki, tworzysz schemat, program, który zapamiętuje ciało i psychika. Rozpoczyna się produkcja hormonów. Zobacz zatem, że na szczęście składa się wiele czynników, małych procesów. Kiedy mam spokojny umysł, po prostu, nawet w kryzysowej sytuacji, kiedy się nie przejmuje byle gównem to wymyślam po prostu najlepsze rozwiązania. Szczęście wewnętrzne daje ci większą wartość przetrwania. Tak mi się wydaje. Ustalenie celu, a nawet jego realizacja nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Ustalanie celów to inny nawyk. Możesz mieć człowieka, który nie ustala celów i robi więcej od innych, bo lubi czynność, którą wykonuje. I wraca do niej codziennie, w kółko. Niczego nie planuje, bo wie, że i tak ciągle będzie robić to samo Może tak być? Może. Szczęście może mieć ten, który planuje i ten, który nie planuje. Chodzi jedynie o przekonanie wobec siebie, paradygmat wewnętrzny. O własne szczęście również walczysz. Czynniki zewnętrzne atakują, np. foch od kobiety, zjebka od szefa, błąd popełniony w życiu. To próby dla psychiki. Akcja i reakcja. Dostałeś zjebę i masz wybór. Albo samobiczowanie, albo działanie ku rozwiązaniu. Inne alternatywy? Z twojego postu wynika, że uzależniasz w pewnym sensie stan szczęścia od spełnienia określonych czynników. No i to jest prawda. Dla każdego te czynniki to coś innego. Wyznaczanie celów, tracenie wagi, zmiana wyglądu. Czy w chujowej sytuacji życiowej nie można się cieszyć? Można, a wręcz należy oczyścić umysł i nie brać na barki problemów całej rzeczywistości. Tylko przez spokój przychodzą zajebiste rozwiązania. Moja myśl, przedstawiona tutaj to również nawyk. Podświadomość słucha, o tym wszyscy wiemy. Mówisz komunikat stale, że spokój = dobre rozwiązanie. Szczęście = dobre rozwiązanie, lepsze życie. Dostajesz tyle, ile dajesz. Dajesz gówno sobie na dzień dobry, typu rozpoczęcie dnia od "ja pierdolę" to co masz dostać? Szczęście i kurwa życiowe fajerwerki? No nie ma takiej opcji. Człowiek się samodzielnie programuje. To jest piękne i straszne jednocześnie. Masz program, który uniemożliwia osiągnięcie bezwarunkowego szczęścia? Nie ma sprawy @Tamten Pan, odsyłam cię ogólnie do pojęcia zmiany paradygmatu. Dla mnie szczęście to miła rutyna dnia codziennego, w której nie muszę nikomu nic udowadniać, nie patrzę na zegarek i po prostu dobrze się czuję we własnym ciele. Wiadomo. Boisz się czasami, napadają cię negatywne emocje, ale łatwo jest się poddać tym kurwom o poranku, pierdoleniu, że będzie i jest źle. Temu najłatwiej się poddać. To robi gówno. Gówna jest dużo, więc grawitacja cię sprowadza do tego poziomu. Miłe słowo do siebie, odwaga, aby stawić czoło nieznanemu, cnoty filozofów, pojęcia zapomniane w dzisiejszym świecie, o to jest trudne do przyswojenia. Walczymy wszyscy o pozytywne zmiany. Zobacz na dział przysięgam. Zobacz na historie chłopaków, że z najgorszego dna da się wyjść i poczuć wyzwolenie. Czy to nie smutne, że człowiek czasami nie chce sobie sam dobrego słowa powiedzieć? Czy warto tak funkcjonować? Niezależnie od czynników zewnętrznych. Podsumowanie. Szczęście to nawyk. Wymaga pracy fizycznej i wyrobienia pozytywnych nawyków myślowych. Po prostu mniej obrabiania sobie dupy w myślach, katowania, wspominania przeszłości, błędów, itp. Widzisz, ile kurwa tego jest? Ciągle coś wkurwia, ciągle coś. A wystarczy powiedzieć stop, wróć, od nowa. Jestem mac i jestem spoko gościem. Często tyle wystarczy, aby dostać powera na cały dzień, a z każdego kolejnego dnia robi się całe życie. Tamten Pan i jeżeli jesteś ze sobą szczęśliwy to kurwa działasz i to na najwyższych obrotach. Chce ci się po prostu tworzyć, osiągać, coś robić. Szczęście nie oznacza stagnacji i wycofania do bylejakości. Szczęście to wyszukiwanie jakościowych rozwiązań. To ludzie w depresji nie są w stanie wstać z łóżka, ciągle się katują, nie ogarniają. Depresja, ciągle ta depresja. Nic mi się nie chce. Człowiek szczęśliwy po prostu działa, ale nie z musu. Nie musisz, nie chcesz. Po prostu cię ciągnie, rozpierdala cię energia od środka. Robisz, co lubisz to chyba nie chcesz, aby cię od tego odrywano. To jest szczęście. O szczęście się walczy, po szczęście się sięga, szczęścia się człowiek uczy. Szczęścia trzeba pilnować. To nawyk. Do wyrobienia dla każdego. Ehh, nie wiem. Mam nadzieję, że pomogłem Wierzę w to, co napisałem. Wiele razy w życiu wybierałem. Z wielu rzeczy w życiu zrezygnowałem. Wiele razy się katowałem. Wiem, co to znaczy być na dnie psychicznym, kiedy jedziesz po sobie od najgorszych. Wiem również, jak to jest, kiedy zostajesz swoim najlepszym przyjacielem. Różnica jest niesamowita, a to przecież zawsze byłem ja. Zawsze miałem wybór. Wybieram zadowolenie, działanie, a nie pierdolenie, poczucie winy, samobiczowanie Nie jestem zawsze szczęśliwy, ale duża różnica występuje, kiedy nie zaczynasz dnia od ja pierdolę kurwa, do chuja @Tamten Pan, wrzuć na luz
  5. 15 polubień
    " 4. Pojawiły się męskie odpowiedniki samic, tzw. „piękni” („beautiful ones”). Samce te nie wykazywały żadnego zainteresowania samicami, jak równiez nigdy nie brały udziału w jakichkolwiek konfliktach. Ich zachowanie sprowadzało się wyłącznie do picia, jedzenia, spania, jak również dbania o własny wygląd (np. czyszczenie futerka, czy nieangażowanie się w walki – brak blizn). "
  6. 15 polubień
    Z tego miejsca chciałbym podziękować mim rodzicom za wsparcie. Wszystkim kolegom i samczej społeczności, którzy mi kibicowali no i mojej wyimaginowanej dziewczynie, która po imprezie rozdania nagród zrobi mi loda.
  7. 14 polubień
    To Panie nie patrzą na charakter i wnętrze samca tylko urodę i zasoby? No niemożliwe Bo ma się "uwalić" w małżeństwo z równolatką, oddać jej wszystko, "kochać ją" itp. itd., a jak nie to jest pedałem / pedofilem (tak lubią o mnie mówić Panie w moim wieku ) Kobieta to biologiczny robot stworzony do rodzenia dzieci oraz pochodnych - szuka więc zdrowych genów plus możliwości odchowu czyli ładnego samca z kasą. Jako, że rówieśnicy 18-25 (a śmiem twierdzić, że i w większości do 30stki w PL) kasy ani pozycji nie mają stąd jeśli dany Samiec nie jest przystojny to najwięcej stosunków seksualnych odbędzie z własną ręką, a Panie, będzie oglądał jak Ferrari w salonie - śliniąc się przez szybę. A co do moralności kobiet - kiedy taki szczeniak 18-25 ma łeb nabity "miłością" Panie już dawno wiedzą, że liczy się forsa i ustawienie się w życiu - są dużo od niego mądrzejsze. Więc kiedy on zmądrzał, dowiedział się, że pasje, zainteresowania, deklamowanie wierszy i inne sranie w banie dla 99% kobiet nic nie znaczy w obliczu wyrzeźbionej klaty i/lub pełnego portfela po prostu odbiera co jego. Co więcej - ma do tego pełne prawo, bo w przeciwieństwie do kobiet zapracował na to własnymi siłami, a nie dostał jako kombinacja genów. --------------------------------------------------------------------------------------------------------- Dlatego też Drogi Samcu 18-25 - choćby Ci żal dupę ściskał, choćby Ci było przykro i choćbyś płakał, że kobieta na której Ci zależy ma Cię w dupie - przyjmij do wiadomości, że jak teraz włożysz full pary w naukę / rozwijanie się / podnoszenie kwalifikacji żeby zostać specjalistą / biznesmenem / mieć fach w ręku za parę lat będziesz się śmiał swoim rówieśniczkom w twarz. Tak, tym samym, które teraz mają Cię za śmiecia i przegrywa niewartego umówienia się na kawę
  8. 13 polubień
    Wtrącę tutaj swoje trzy groszy, bo widzę, że poniektórzy tutaj mają duży problem z moralnością przez co źle ją definiują. W polskim prawie jest zapis mówiący o tym, że seks z osobą poniżej 15 r. życia to przestępstwo. Co to znaczy, że jeśli dziewczyna ukończyła lat 15 lub ma ich więcej i wyraża na to zgodę nie ma żadnych przeszkód, aby współżyła seksualnie ze starszym mężczyzną. Druga sprawa. Kobiety mają o wiele łatwiejszy start. A czemu? Uroda. Tylko,że uroda z czasem przemija i termin przydatności się kończy, czyli kiedy są one w wieku kiedy ich cena jest bardzo wysoka nie zwracają uwagi na swoich rówieśników tylko kierują oczka wyżej. Czemu? Każdy z nas to chyba wie. Więc wytłumaczcie mi proszę dlaczego zadbany facet, który osiągnął w życiu sukces, ma pieniądze, jest zadbany i ma wysoką pozycję społeczną ma nie korzystać z życia tak jak one kiedy były na samej górze? Panie nie znają takiego pojęcia jak moralność, a doskonale wiem z własnego bolesnego przykładu, że zrobią dużo dla kogoś takiego niż jakiegoś " frajera " w ich wieku.
  9. 13 polubień
    Co za różnica czy panna 16 lat bierze po same kule kutasa kolegi z klasy czy gościa mającego 30 lat? W drugim przypadku mniejsze prawdopodobieństwo, że zajdzie w ciążę (większa dojrzałość i kontrola emocji u dojrzałego mężczyzny). Nie widzę w tym nic chorego, młode ciało z małym przebiegiem. Przecież nie spotykasz się z taką żeby porozmawiać to chyba oczywiste. A bić to sobie możecie co najwyżej głową w ścianę, aż zrozumiecie jak działa ten burdel.
  10. 12 polubień
    Wszystko to prawda co piszecie ,ale moim zdaniem PODSTAWOWY i najgorszy błąd jaki popełniają mężczyźni, to to , że WIERZĄ W TO, CO PIERDOLĄ IM SAMICZKI... A przecież DZIŚ jest już dla mnie JASNE , że ONE co INNEGO gadają ,a czego innego CHCĄ ! Czego chcą ? Oczywiście KAŻDA najbardziej chce KASY, POZYCJI i w miarę atrakcyjnego SAMCA - żeby koleżanki zazdrościły. To jest ponad wszelka wątpliwość, takie są babskie priorytety. Każda chce SAMCA ALFA, takiego, który zapewni jej POZYCJĘ w społeczeństwie, który robi to, na co ma ochotę, ma silny charakter, a jak trzeba , to pierdolnie nie tylko KOMUS, ale i jej (pierdolnie w sensie mentalnym raczej, choć jest całkiem wiele Pań, które podnieca zwierzęca brutalność i siła samca...) Każda chce być w gruncie rzeczy krótko trzymana, i wiedzieć JASNO, co jej wolno, a czego NIE - jak dziecko... Ale...żeby być ALFĄ i 'krótko trzymać babę", to trzeba mieć w sobie autentyczny POTENCJAŁ i moc...być tym ALFĄ naprawdę ! One doskonale wyczują, czy tylko chcemy UDAWAC ALFĘ, czy naprawdę nim jesteśmy. Żadnej Pani nie oszukamy, że niby jesteśmy Alfa , a zarabiamy średnią krajową i wyglądamy tylko nieco lepiej, niż Jaś Fasola... Zresztą nawet mając KASĘ I WYGLĄD, to do celu jeszcze nam DALEKO... Najwazniejsze sa nasze zachowania wobec kobiety - ulegamy jej ,czy nie ? Stąd te wszystkie shit-testy, gierki, fochy - to jest nieustanne BADANIE, czy mają do czynienia z Alfą , czy z Beta, a może nawet z Męską Cipą...
  11. 12 polubień
    Posprzątane. Można wracać do cywilizowanej dyskusji Panowie.
  12. 11 polubień
  13. 11 polubień
    Ja się spotykałem z 18latką i 19latką. Głównie na seks. Obie miały na to takie parcie jakby były facetami. Patologia - nie sądzę - tatuś jednej mógłby kupić Ciebie i mnie jak i pewnie 99% użytkowników tego forum. Druga z normalnego domu w stylu niedzielny obiad = rosół. Moje pytanie brzmi - lepiej jakby dawały d.py swojemu rówieśnikowi i zaszły w ciąże bo koleś nie wie co to są gumy? 18 i 19 lat (młodszego towaru nie tykam) jest zazwyczaj tak zafascynowane możliwością dania d.py starszemu od siebie facetowi (nieco młodszemu od ich Ojca - ja tak miałem), że to raczej rozmowa z ich rodzicami, a nie z tymi z którymi sypiają jest wskazana. Jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci, a w szczególności córki, z pewnością porozmawiam z nimi jak to wygląda i będę się starał wpoić coś bardzo trudnego dla kobiety do zrozumienia - nie dawaj d.py na zawołanie, nie kupcz nią, i się szanuj. A to, co ona zrobi i tak zależy od NIEJ SAMEJ bo obroży na szyję nie założysz. Jak wyżej. Idealny wiek kobiety jako partnerki to Twój wiek / 2 +- 2-3 lata. W moim przypadku to około 20 lat. Twoje rówieśniczki mają obecnie 25 lat - to już jest powoli szrot. Czekam co zaczniesz mówić za parę lat. On tego jeszcze nie kuma. Zresztą pisałem wcześniej - ja kobietom nie kłamię, jeśli chodzi mi o seks, walę tym prosto, a nie bajdurzę o związku itp. BTW - ja tam kilka całkiem ogarniętych 19nastek i 20stek znam Dostanie po dupie i zrozumie. Prędzej czy później Ten sam poziom co kolesie, gdy ich żona zdradza, startujący do jej kochanka zamiast do rozmowy z własną "żoną".
  14. 10 polubień
    KOMPLEKSOWY PORADNIK SPALANIA TŁUSZCZU Cześć i witam - jako że raz już schudłem i dokonałem coś czego znacznej większości facetów się nie udaje - wróciłem do rozmiaru spodni z liceum. Chcę się podzielić z wami poradnikiem ogólnych zasad spalania tłuszczu i obalę kilka mitów. Tutaj link do tematu mojej metamorfozy - chcę żebyś przejrzał zdjęcie, dietę oraz ćwiczenia - nie oceniał i wrócił tutaj do blogu - wyjaśnię dalej co i jak. Na początek obalamy mity: "Schudłem 2 kg w tydzień od tej nowej pracy" - po pierwsze utrata wagi, a spalanie tłuszczu to dwie różne rzeczy - możesz się odwodnić, mogą Ci się przepchać jelita - ale wiesz mi proces spalania tłuszczu to proces faktyczny, długotrwały a nie na 1 tydzień. To jest taka różnica jak między wypadaniem włosów, a łysieniem - jedna z marek szamponów robi na tej różnicy dobry hajs. "Oliwa z oliwek jest dobra na chudnięcie, ale np cukier i słodkie nie." "Od jabłek się chudnie, od bananów tyje" - nie do końca prawda, po pierwsze, aby ciało zaczęło spalać tłuszcz musisz przyjmować mniej kalorii niż zużywasz, po drugie jest coś takiego jak wyrzuty insuliny spowodowane glutenem i węglowodanami (najbardziej cukrem i fruktozą) oraz rzeczy związane z tym, które mogą przeszkadzać w spalaniu tłuszczu. "Jem dużo owoców bo jestem na diecie" - okropna decyzja - po pierwsze owoce, które posiadają fruktozę są spalanie w wątrobie - nadmiar idzie od razu w tłuszcz - dlatego, znam kilka osób, które jedzą głównie owoce (brak kompletnie mięsa) a i tak są grube/otyłe. "Trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby schudnąć" - i tak i nie - ja byłem na diecie niskotłuszczowej i chudłem przy 4-5 posiłkach, mój kumpel był na diecie niskowęglowodanowej(ketonowej) i jadł 2 posiłki na dzień i też chudł - zależy od diety. "Żeby schudnąć trzeba zacząć biegać" "Areoby to podstawa chudnięcia" - kompletnie nie trafiona informacja. Można mieć tylko treningi siłowe i świetnie chudnąć również, a nawet dodał bym, że lepiej niż od biegania. Przy bieganiu zużywamy mięśnie,są spalane najpierw, a dopiero potem potem tłuszcz - bo do biegania organizm się przygotowuje, w taki sposób "aha, mięśnie spalają najwięcej kalorii więc trzeba się ich pozbyć, żebyśmy mogli lepiej biegać, potem jak mięśnie będą na niskim poziomie, zobaczymy co dalej, może spalimy tłuszcz" - więc nie licz na fajną sylwetkę przy bieganiu, co najwyżej wychudzoną. W ogóle zapomnij o świetnych ramionach - one pierwsze spadną. "Brązowy ryż jest na chudnięcie bo ma niski indeks glikemiczny" - po pierwsze ryż brązowy nie jest do końca zdrowy - zawiera tak kwas fitynowy, dwa nie jemy tylko ryżu, dodatkowo jemy warzywa i mięso, ew tłuszcze - więc średnia posiłku będzie o wiele mniejsza niż od samego ryżu białego - więc spokojnie możesz jeść biały ryż. Ogólne moje rady (nie patrz proszę na moją dietę przy redukcji, bo czułem się na niej jak szmata): -Wyrzuć wszelkie rzeczy związane z mąką/pszenicą - glutem bardzo mocno podwyższa insulinę - ludzie z cukrzycą wiedzą o tym doskonale, dodatkowo gdybyś zobaczył proces trawienia glutenu to widać, że żołądek nie wie co do nie wrzuciłem i próbuje go przetrawić na "oślep" -Ogranicz nabiał, jeśli możesz wyeliminuj go kompletnie - chodzi o to, żeby nie pozyskiwać kalorii z tego źródła pożywienia, bo zawiera wszystko - białka/tłuszcze/węglowodany - a jeśli jesteś na diecie niskotłuszczowej - to nie chcesz mieć tłuszczy, na ketonowej - węglowodanów. -Nie jedz owoców - kompletnie - wyżej wyjaśniłem -Nie jest nic słodkiego - jedząc słodkie utrudniasz sobie tylko cały proces - pozwól działać glukagonowi LINK DO MECHANIZMU GLUKAGONU -Pij tylko wodę i kawę (bez mleka i cukru) - woda wiadomo, wypłukuje wszystkie szkodliwe związki - kawa zwiększa metabolizm i zmniejsza uczucie głodu. Wodę pij do posiłków, jedzenie napęcznieje i dłużej nie będziesz głodny. Teraz tak, wyróżniamy 3 stanu w których znajduje się KAŻDY człowiek: spalanie tłuszczu, stabilizacja i budowanie masy lub tycie. Teraz kilka prawd: -Nie można zbudować zbytnio mięśni na redukcji - chyba, że mamy mały staż treningowy to jest to możliwe - później już nie. -KAŻDY PROCES REDUKCJI TRZEBA ZAKOŃCZYĆ STABILIZACJĄ - w przeciwnym wypadku, wrócimy do stanu sprzed 3-4 tygodni w ciągu 1-2 tygodni (efekt jojo) -Każda redukcja to niszczenie metabolizmu, po to aby później na stabilizacji to naprawić -Im większa różnica między Twoim zapotrzebowaniem kalorycznym, a dostarczanym w pożywieniu - tym łatwiej o efekt jojo + bardziej niszczysz metabolizm i go spowalniasz - dlatego głodówki są debili i ludzie bez żadnej wiedzy, działających na chłopski rozum Opisanie procesu jojo przez Mariusza Mroza -Redukcja jest łatwiejsza niż stabilizacja - głównie ze względów psychologicznych - bo masz myśli typu "dobra, schudłem - chcę żreć normalnie już!" "już zrobiłem swoje!" - otóż nie, runda druga zaczyna się wraz ze stabilizacją i cotygodniowym dodawaniu kalorii aż będziesz na poziomie dla siebie optymalnym. Teraz, skoro już tyle wiemy to: Co potrzebuję, żeby schudnąć? -Waga łazienkowa - kontrolujesz i zapisujesz w zeszycie, na kartce każdego dnia lub tygodnia wagę - zaczynasz kontrolować swoje ciało - dzięki temu wiesz czy schudniesz i czy nie - dzięki porównaniu z przeszłością -Waga kuchenna - od teraz musisz wszystko ważyć - WSZYSTKO - nie ma nic takiego jak "zjadłem kurczaka z warzywami i ryżem" - konkretnie - ILE TEGO ZJADŁEŚ? po co? a no, żeby wiedzieć ile dostarczasz kalorii do organizmu. No chyba, że masz na paczce napisaną wagę - warzywa mrożone/mięso w paczkach. -Suplementacja: Witamina D3 - ok 5000-10000 UI dziennie ALLEGRO LINK (Może być z witaminą K2) - witamina D3 jest w sumie bardziej hormonem niż witamina - bardzo pomaga w chudnięciu - jest to naturalny spalacz. Witamina C - 1-7g dziennie ALLEGRO LINK - świetnie oczyszcza organizm + pilnuje żebyśmy nie zachorowali Przy problemach ze stawami MSM - 2-5 g dziennie ALLEGRO LINK Przy redukcjach gdzie chcesz mieć kratę na brzuchu, takie serio mocne wycięcie polecam: VPX REDLINE HARDCORE - ale to dopiero przy poziomie ok 12% tłuszczu możemy brać się za spalacze, do tego momentu są one wyrzuceniem pieniędzy w błoto. -Kalkulator żywieniowy LINK DO POBRANIA KALKULATORA- tutaj piszemy to co zamierzamy jeść/ jaką dietę sobie ustalamy + wpisujemy swoje dane - wzrost/wage/tryb pracy/budowa ciała i zaznaczamy "x" przy redukcji. Nie sugerujemy się podanymi wartościami białka/węglowodanów/tłuszczy przy zapotrzebowaniu dobowym w kalkulatorze - interesuje nas tylko zapotrzebowanie kaloryczne. Później wyjaśnię dlaczego. I NAJWAŻNIEJSZE: ZAJEBISTA WYTRWAŁOŚĆ Świadomość tego, że spalanie tłuszczu to proces, a nie jednorazowy wyczyn. Wiedza, że spalanie tłuszczu to głównie trzymanie odpowiedniej diety, a nie ćwiczenia. Bez ćwiczeń schudniesz, bez diety - nie. DWIE SZKOŁY SPALANIA TŁUSZCZU JEŚLI CHODZI O DIETY 1) Niskotłuszczowa - Dukana/Plaż południowych/Wysoko białkowa Ogólne zasady: Nie jemy rzeczy tłustych - sery/tłuste mięso/ ograniczamy tłuszcze typu: smalec/oliwa z oliwek/masło/wszelkie oleje - max 40g/ml dziennie. Żadnych sosów. Jemy głównie: -Piersi z kurczaka, szynka odłuszczona -Jajka -Chude ryby -Warzywa -Biały Ryż/Kasze Wady: Niszczy bardzo metabolizm, jest wolniejsza od następnej, jest gorsza jeśli chodzi o chudnięcia przy poziomach 5-10% Zalety: Jemy częściej/ posiłki są bardziej schludne/ na początku nie ma problemu z koncentracją, możemy czasami coś podjeść - raz na 5-7 dni. Przykładowa dieta: 2) Niskowęglowodanowa - Paleo/Samuraja/Ketonowa 1 ZASADA: węglowodany jemy tylko na noc, maksymalnie 60g dziennie resztę energii dostarczamy z białek i tłuszczy. Węglowodany też liczymy z warzyw. Jemy głównie: -Tłuste mięsa - golonki, wieprzowina [karkówka, boczek itp], wołowina -Jajka -Tłuszcze - olej kokosowy, masło klarowane, oliwa z oliwek, smalec -Tłuste ryby -Warzywa -Możemy ew sery. Wady: Przez pierwsze 2-3 dni możemy mieć bóle głowy i problemy z koncentracją, które później zanikają (organizm się przestawia na pozyskiwanie energii z ciał ketonowych), jeśli podjesz coś słodkiego to partaczysz proces na kolejne 2-3 dni - więc tutaj trzeba być bardzo rygorystycznym, śmierdzi z buzi przez owe ciała ketonowe więc zaopatrujesz się w gumy do żucia Zalety: jest to naturalna dieta naszych przodków, która bazowała tylko na tłustym mięsie /jest nam o wiele cieplej/tłuszcz jest spalany znacznie sprawniej/po przestawieniu się mamy taką "klarowność umysłu", możemy sobie zjeść 2-3 posiłki dziennie - są bardzo syte przez tłuszcz Przykładowa dieta: Teraz jak postępujemy dalej? Najpierw szukamy swojego pułapu kalorycznego - wiec wyliczamy sobie kaloryczność przez kalkulator. Później trzymamy dietę przez tydzień bez podjadania - sprawdzamy jak się waga trzyma - jest więcej? mnie? bez różnicy? Jeśli więcej - to obniżasz kaloryczność o 200kcal Jeśli bez różnicy - obniżasz o 100kcal Jeśli schudłeś 0,5 - 1kg - zostawiasz. I tak co tydzień. Co gdy osiągnę swoją upragnioną wagę? Czyli o STABILIZACJI. Stabilizacja polega na dodawaniu do diety co tydzień ok 100-150kcal tygodniowo - proces powinien trwać przynajmniej 4 tygodnie. Dodajemy, tłuszcze (masło, więcej tłustego mięsa) i węglowodany (ryże, kasze). Jakie ćwiczenia na przyśpieszenie metabolizmu? Jeśli siłownia - wystarczy tutaj 3 razy w tygodniu FBW (trenując kolejności na sesji: nogi, plecy, klatę, barki, triceps, biceps i brzuch - na każdą partię 3serie x 15 powtórzeń - 45s przerwy miedzy seriami - ruch powolny i kontrolowany Jeśli nie chcemy chodzić na siłownię - polecam HIIT - znajdujemy bieżnię gdzieś w okolicy i biegamy - 3 razy w tygodniu Czym jest HIIT - Link do YT Jeśli nie chcemy w ogóle trenować i nie lubimy się pocić, albo z przyczyn zdrowotnych nie możemy, to musimy i tak ruszyć tyłek - codziennie godzinny spacer - z psem, partnerem, samemu. Jeśli potrzebujecie dobry zestaw ćwiczeń i/lub diety ułożonej pod siebie warto uderzyć do odpowiednich trenerów - np Przemysław Kozak. Zaznaczam, że reguły działają na osoby, które zdrowie znajduje się w normach zdrowotnych - nie jest to porada dla osób mających choroby przewlekłe. Na koniec jeden z autorytetów wypowiada się nt piramidy żywienia: http://www.ajwendieta.pl/blog/dieta/piramida-zywienia-dziecka-wg-ajwen-iwona-wierzbicka/
  15. 9 polubień
    A mnie osobiście taki koleżka wcale nie przeszkadza. Zgadzam się też z tym, co mówi w drugim wrzuconym tu filmiku; co mnie obchodzi, że jakiś facet robi se makijaż? A niech se robi, co mi to przeszkadza? Ja nigdy bym sobie mejkapu nie zrobił i jakoś nieszczególnie pasuje mi on do faceta, ale jeśli ktoś ma na to ochotę, to czemu nie? On wcale nie mówi głupio - jak ludzie byliby z siebie w miarę zadowoleni, to po co by zwracali na niego uwagę i mu złorzeczyli? Gość rzeczywiście nie robi nikomu krzywdy, jak ktoś ma takie życzenie to go ogląda i ewentualnie stosuje się do jego porad. Jak mi nie odpowiada, to przechodzę obok niego obojętnie i tyle. Niech nadal robi z siebie pajaca. Coś Wam powiem: gdybym w jakiś sposób mu zazdrościł, to pewnie zacząłbym go atakować. Myślę, że inni działają podobnie. Możliwe jest też, że właśnie tacy chłopcy podobają się (niektórym) dziewczynom. Takie czasy. Może to z powodu pewnej odmienności? Nie byłbym szczególnie zaskoczony, gdyby kręcił się wokół niego wianuszek dziewcząt, choć nie wiem, czy chciałby z nimi nawiązać jakąś intymną relację. Możliwe, że to pedzio. Wiecie co? Jak dla mnie może być ich coraz więcej: więcej pedziów = więcej wolnych laseczek.
  16. 9 polubień
  17. 9 polubień
    @Eredin przez 90% czasu spotykam się z podobnymi tekstami, że powinienem się ustatkować, ożenić bo niedługo będę miał 30 lat bla bla bla. Ale raz miałem inną sytuację. Przyszli znajomi (nie wiem czy są małżeństwem czy nie ale chyba nie) mojej mamuśki do nas i nagle ja wpadłem do domu po pracy. No i kobietka która przyszła pyta się mnie czy mam już jakąś dziewczynę na oku jako potencjalną kandydatkę na żonę. Kiedy usłyszała, że nie mam zamiaru się żenić i nie wpakuję się w największe możliwe gówno z prawnego punktu widzenia to ją zatkało. Za to jej facet uśmiechnął się od ucha do ucha, podał mi rękę pogratulował bardzo mądrej decyzji i powiedział, że za to mnie właśnie lubi Mina tej kobiety i mojej mamuśki bezcenne
  18. 8 polubień
    Baba dość podobna do mojej Ex , tyle Ci powiem... Takie nigdy się nie zmieniają, nie łudź się! Byłoby tylko coraz gorzej z każdym rokiem. Zakończ z nią wszelkie kontakty, choć zdaję sobie sprawę ,jak kręcą NAS takie istoty... Też całe życie u mnie było mało seksu, od samego początku... I tak samo wymuszała na mnie określone zachowania, tak samo mnie poniżała , tak samo pogrywała itp. Całe życie z nią to była jedna wielka "jazda", gruba awantura minimum raz w miesiącu, nie licząc pomniejszych - potem kilka dni ekstazy, potem spokój, i potem znów jakaś "mega-jazda"... Standard. Ona związała się z Tobą TYLKO I WYŁĄCZNIE z WYRACHOWANIA - wygoda ,kasa ,być może twoja pozycja itp itd. To zazwyczaj wygląda jak "prawdziwe zakochanie", oczywiście że tak... ALE NIE POŻĄDA CIEBIE ! I NIGDY NIE POŻĄDAŁA , ANI NIE BĘDZIE ! -zrozum to... Absolutnie nigdy jej nie pociągałeś seksualnie, niestety taka jest BOLESNA prawda. Jeżeli kobietę facet kręci, to ona chce z nim kochać się CODZIENNIE...sama inicjuje zbliżenia, i NIGDY PRZENIGDY nie odmówi seksu! Nawet jak źle się czuje, jest zmęczona itp. - to swojemu wspaniałemu mężczyźnie zawsze zrobi choć lodzika... Przekonałem się o tym, szkoda że dopiero teraz. Te wszystkie problemy które opisujesz, mają tak naprawdę jedno proste źródło - nie jesteś dla niej Samcem Alfa. A tego już nie zmienisz, bo ona Cię doskonale ZNA... Jedynie u innej , nowej samiczki możesz zaprezentować się i funkcjonować jako ALFA. Tak jak zawsze to powtarzam , seks jest nieomylnym miernikiem jakości związku! P.S. 1. Kobiety wbrew temu co PIERDOLĄ oficjalnie , GARDZĄ facetami przy garach i z mopem w ręku! Owszem - uwielbiają , jak OD CZASU DO CZASU mężczyzna coś ugotuje, ale nie tak ,że napierdala śniadania, obiady i kolacje dzień w dzień... Potwierdzone w wielu rozmowach z samiczkami! 2. Chcesz być atrakcyjny dla swojej kobiety - to LEPIEJ raz na jakiś czas (ale nie co trzeci dzień) ODPICUJ SIĘ, i wyjdź z kumplami na drinka, nie dzwoń do niej, i wróć wesoły nad ranem. 3. Nie unikaj sytuacji, gdzie inne kobiety wyrażają zainteresowanie Tobą! 90 % mężczyzn robi ten błąd, bo "nie chce dymów"...Błąd! Trzeba POKAZYWAĆ swojej kobiecie , że jesteśmy ALFĄ i PODOBAMY się innym kobietom!
  19. 8 polubień
    A to wszystko przez wtłukiwanie młodym chłopakom, że najważniejszy jest podryw i gadka. Faceci, zamiast dbać o rozwój wolą zaprzątać sobie głowę sztuką podrywu, w necie jest cała masa zapytań, artykułów i filmów traktujących o podrywaniu kobiet, co powoduje, że mężczyźni zamiast dbać o swoją atrakcyjność, wolą uganiać się za laskami. Skutkiem tego jest fakt, większość z nich za bardzo nie ma czym zatrzymać przy sobie samicy poza dobrocią, stąd jak taki się postawi, to usłyszy, że jest problematyczny, że nie wspiera dziewczyny i laska go zostawi, bo naokoło pełno mu podobnych, więc na jego miejsce szybko kogoś znajdzie. A jak chłop jest atrakcyjny to dziewczynom bardziej zależy na zatrzymaniu ich przy sobie, bo wybija się taki ponad resztę i ciężko im byłoby znaleźć równie atrakcyjnego następcę.
  20. 8 polubień
    Drzazgę w oku bliźniego widzą, ale budowlanej krokwi we własnej dupie już nie bardzo.
  21. 8 polubień
  22. 7 polubień
    A ja mam swoje własne zdanie na temat polityki. Prawdziwym polskim rządem będę mógł nazwać ten, który umożliwi dostęp do broni palnej prawie każdemu normalnemu, uczciwemu obywatelowi. Jeśli nie masz prawa bronić siebie i swojej rodziny, to tak naprawdę nie masz żadnych praw.
  23. 7 polubień
    To wszystko, to jest jakby umniejszanie roli mężczyzny. Mężczyzna ma się starać, on ma robić wszystko dla kobiet. Tak, jakby sam nie miał nic do zaoferowania. Wmawia się nam od dziecka, że to my musimy się starać o kobiety... Tylko w imię czego? Wtłacza się nam do głów, że powinniśmy się cieszyć, jeśli jakaś nas zechce, że zdobycie kobiety jest jakimś celem naszego życia. Prawda jest taka, że świat rozwija się tylko dzięki mężczyznom. Kobiety sporadycznie robią coś sensownego.
  24. 7 polubień
    Tak czytam i czytam, moje zdanie jest takie. Wszyscy, tutaj zarzekający się że nie, nigdy kobiety na stałe, tym bardziej z dzieckiem, wszyscy w podświadomości chcecie tego ogniska domowego, tej miękkości kobiecej, tęsknicie za tym. Owszem znając zasady gry, jak kobieta myśli i działa można uchronić się przed wkręceniem w związek i związane z tym konsekwencje. A co jak się trafi naprawdę wartościowa, dbająca o dom I partnera? Dlaczego to odrzucać? Samotność to nie ciekawa sprawa, nie każdy ma kumpli z którymi może w każdym momencie wyskoczyć na browara i pogadać o głupotach, nie każdy ma jakieś hobby czy inną pasję która skutecznie zabija poczucie samotności. Jeszcze kwestia obcego dziecka, jeżeli relacje z dzieckiem są zdrowe, nie wywołują konfliktów,sprawy finansowe uregulowane to czemu nie? Wszystko jest grą i z naszej strony i ze strony samic, jeżeli znasz zasady, i jesteś lepszy to życie ułożysz pod siebie.
  25. 6 polubień
    W Londynie był Morawiecki, na spotkaniu z polonią, by namawiać do powrotu do kraju i inwestowania w Polsce. Nie wiem, jak dużo ludzi zdecyduje się na powrót , gdy: Zus to opłata 250 Funtów na miesiąc w Polsce, w UK tyle jest opłaty za rok. Kwota wolna od podatku w Polsce to kilka tysięcy, w UK to będzie prawie 55 tysięcy, wiem, że posłowie mają podobną do tej angielskiej. Jak mawiał ŚP Kisielewski: To, że jesteśmy w dupie to już wiemy. Najgorsze, że zaczęliśmy się w niej urządzać…
  26. 6 polubień
    Przykład z ich "logiki". Kiedyś ex ciągle mnie krytykowała za wszystko. Bo tata robi inaczej, bo coś tam, bo ktoś tam itp. itd. Mnie nie chciało się kłócić o byle pierdoły i wolałem mieć spokój. Na koniec stwierdziła, że ona jest idealna, bo jej nie poprawiałem, a ja mam pełno wad, bo ciągle musiała mi je wytykać. Wniosek z tego wyciągnąłem jeden - jak baba robi coś źle, nawet zwykłą pierdołę, to od razu trzeba ją za to zgnoić. Chyba tego oczekują...
  27. 6 polubień
    No cóż, wprawdzie pierwsze upojenie alkoholowe (winem) zaliczyłem już w wieku 14 lat (Andrzejki "87 hehehe) , to jednak dopiero z początkiem 1990 roku zaczęło się prawdziwe imprezowanie... Również w roku 1990 zaliczyłem swoje pierwsze "poważne" doświadczenia z dziewczynami - pocałunki i pettingi (kutas mało nie porozrywał mi gaci hehe ) ... Biwaki, ogniska ,imprezy na chacie, czy po prostu w dyskotece, gdzie pracowałem... Fantastyczny okres! Mnóstwo ciekawych ludzi z Polski, i ze świata też...Wszystko nowe, wszystko pierwsze... Niewiarygodne przygody - a to łódkę ktoś zajebał nam, gdy byliśmy na wyspie z laskami (na biwaku)... (popłynąłem potem wpław po drugą ,na ląd) A to koleś napił się tak, że tylko głowę miał w namiocie, i jak zaczął padać deszcz ,to darł się, żeby go wciągnąć do namiotu, bo on nie da rady... "Wciągnijcie mnie!" Jakieś ucieczki przez Policją po parku, bo we trójkę na motorowerze jechaliśmy, ech... To znowu moja ucieczka z domu, bo zburzyłem się , że nie będę chodził do kościoła...i awantura jak chuj, to ja w długą! Najpierw "mieszkałem" w dyskotece ,a potem w internacie...Za parę tygodni starzy przyjechali "dogadać się"... To samochód ojcu zajebałem podczas jego imienin, i zaliczyłem dachowanie (oczywiście całe auto kolesi i koleżanek) - cud, że nikomu nic się nie stało, oprócz potłuczeń... Było tego Teraz patrząc z perspektywy rodzica, to niezły "zawodnik" byłem...wkurwiający zapewne! Ojciec też wpierdol jeden raz ode mnie zaliczył, jak coś się zaczął sadzić do matki po alkoholu... Albo takie zdarzenie, 1990: laska była sporo starsza ode mnie, na 99% chciała się bzykać, a ja wtedy jeszcze taki szczyl, tylko alkohol mi w głowie był i muzyka... Siadła mi na kolana i zaczęła macać i całować ,a ja jak ta pizda nic prawie ... A chata była wolna, bo to w trakcie "domówki" u mnie... Nadrobiłem trochę później, w 1991 (latem) miałem swój pierwszy raz... Było oczywiście tak sobie, laskę znałem kilka dni, przyjechała na wakacje. Słuchaliśmy wtedy "Still Got The Blues" Garry Moora, heh... że człowiek pamięta takie rzeczy! Była nieco korpulentna, nie gruba broń Boże ,ale miała konkretny cyc i dupcię - tak mi zostało do dziś, uwielbiam kobiece kształty, i nienawidzę wieszaków ! Potem to już poszło z górki z tym bzykaniem, lawinowo wręcz - miałem wielkie powodzenie , nie chwaląc się W 1992 byłem już nieźle doświadczony, jak to stwierdziła pewna przeurocza 25-latka (ja 19 lat...)...moja wielka miłość... Jak ze mną zerwała (wracała na studia do innego miasta), najebałem się z przyjacielem tak ,że matka musiała mi otworzyć drzwi, a ja padłem na korytarzu... Ale matka płakała ze mną , tak ją lubiła...taka to była dziewczyna...klasa! Jedyna laska, która ze mną zerwała...tak to ja zawsze kończyłem, i zostało tak mi do dziś - to ja wystąpiłem o rozwód. Jeśli chodzi o komputery: ...w 1992 roku zakupiłem sobie pierwszy komputer, Commodore 64...z kartriżem Turbo, tak że gry wczytywały się tylko minutę (!) ,a nie jak w Atari, nawet pół godziny (World Karate ChampionShip)... A w 1993 spełniłem pierwsze duże marzenie - Amiga 600...! Desert Strike, SWIV, Cannon Fodder, Moonstone, Lotus II...wspaniałe gry!
  28. 6 polubień
    Skromnie Psychodelicznie , jak będzie czas coś lepszego
  29. 6 polubień
    No ta, córka się puszcza, to zamiast sobie wpierdolić to będziecie gonić jakiegoś ziomka
  30. 5 polubień
    Np takiej, delikatna, spokojna i piekna
  31. 5 polubień
    Nie odniosłem się do wszystkiego, bo to co ważniejsze zostało zawarte. Starsi użytkownicy ode mnie myślę, że nie byliby tak łagodni. Czytaj forum. Ze zrozumieniem! +audycje Radia Samiec, felietony, książki. Codzienna pielęgnacja naszymi stulejarskimi przekonaniami pozwoli Ci się wyprostować.
  32. 5 polubień
    IMO zależy to od ogólnie pojętej atrakcyjności, tego ile masz siana i czy związek jest formalny czy nie. Jak jesteś atrakcyjny, masz hajs i jesteś bez ślubu to laski jakby mniej pyskate się robią, bo się boją, że się wkurwisz i ją na śmietnik wypierdolisz. A kobieta zrobi wszystko, by zatrzymać przy sobie dobrą partię, choćby miała mu usługiwać. Jak jesteś bidny, mało atrakcyjny albo masz z nią ślub, to masz przejebane.
  33. 5 polubień
    Nagminne jest, że laski uważają się za tak wspaniałe i wyjątkowe, że argument, żeby trochę nad sobą popracowały, w ogóle do nich nie dociera. To świat ma się do nich dostosować, a nie one do świata. A potem żal, że nikt nie jest nią zainteresowany, że wszyscy faceci to świnie. Po czym wstępuje w szeregi wojujących o ch.j wie co, feministek.
  34. 5 polubień
    No to mamy juz stroje wyjsciowe na sadowa rozprawę
  35. 5 polubień
  36. 5 polubień
    Nie wiem, jak nazwać to drenowanie umysłów przez rządzących. ELYTY żyjące z państwowego cycka, myślą, że ktoś musi, i pragnie dla ich rządu oddawać pieniądze na zmarnowanie. Sprawa jest tak banalna, że ręce opadają, urzędnik myśli, że jego pozwolenie, daje możliwość tworzenia czegoś dla społeczeństwa. Przykład, https://pl.wikiquote.org/wiki/Elżbieta_Jakubiak Elżunia rzekła: Esencja biurestwa. I przez to niektóre kraje się wyludniają intelektualnie.
  37. 5 polubień
    Jestem dawno temu na imprezie. Chyba sylwester. Wszyscy najebani na maksa, większość już kima. Ściszyłem muzę i sprawdzam kawałeczki, które kumpel miał na laptopie. Podchodzi do mnie taka znajoma dupa, siada na kolana i mówi agresywnie - zostaw kompa. Po prostu chciała borutę robić. Nic nie mówię (pijacki ignor 100%), dalej siedzę przed kompem. I nagle czuję kurwa mnie ugryzła w ramię (miałem uczucie, że mi zębami mięso wyrywa). Szybko przerzuciła się na klatę i zajebała mnie malutkimi zębami przy sercu. Taki ból, że ja pierdolę. W akcie desperacji ścisnąłem jednocześnie jej ramię (poprzestawiało się jej coś w środku) i szyję z tyłu do takiego stopnia, że się galaretowato wygięła (nie chciała puścić, więc maksymalizowałem nacisk). Widziałem w oczach tej laski to, że chce mnie właśnie zabić, przysięgam wam. Wydarłem mordę, żeby mi z nią pomogli. W końcu ścierwo odpuściło. Do tej pory mam po kurwie tatuaż. Kiedy wytrzeźwiała powiedziała - ee, nic nie pamiętam. A ze mnie wali krew. Powiem wam panowie. Niektóre kobiety są nieobliczalne. Gdyby chciała mogłaby mi odgryźć wtedy ucho lub mnie naprawdę mocno uszkodzić, właściwie za nic. Jeszcze dodam ważną kwestię. Jeżeli myślicie, że widzieliście granicę zachowania kobiety to się kurwa grubo mylicie. Nie ma u nich żadnych granic. Druga akcja mi się przypomniała. Siedzę w klubie ze znajomą. Usiedliśmy po prostu na wolnym miejscu, żeby odpocząć od tańca. Podchodzi wytapetowana, wysoka dupa i mówi, ja tu siedzę. Mówię, nikogo nie widziałem tu od 20 minut. Posiedzę z koleżanką przez 10 minut i lecimy dalej. Ona nie, ja tu siedzę, spierdalaj. Powiedziałem, że nie pójdę Ona to wzywam ochronę. To wzywaj mówię, prędko. No i poszła. Wraca z ochroniarzem. Tłumaczę, co i jak facetowi. Facio wyjaśnia panience, że klub to strefa publiczna i mam rację. Nie ma pani rezerwacji, siedzi kto chce i gdzie chce. Laska w tym momencie wyjebała mnie z liścia, mało się nie popłakałem Cios kurwa miała dobry. Ochroniarz zajebał jej w nerki, wziął na plecy i wyniósł. Piękne po prostu.
  38. 4 polubienia
    To mają być perfumy, nie broń biologiczna :>
  39. 4 polubienia
    Odetnij wrzód całkowicie. ŻADNEGO powtarzam ŻADNEGO kontaktu. Brak spotkań, wiadomości, dzwonienia. Ta osoba nie żyje dla Ciebie. Chcesz dojść do siebie? Wyobraź sobie ognisko: nie widzisz jej, nie masz kontaktu to płomień gaśnie, bo nie ma opału. Będzie się tlił długo, ale coraz słabiej. W końcu zgaśnie i jesteś wolny. Każdy kontakt to duża szczapa suchego drewna. Pojmujesz? Kobiety to gadzie mózgi, ona zawsze gra pod siebie. Zrozum to kolego.
  40. 4 polubienia
    Ale o czym ty chcesz z nią rozmawiać? Nie czaje, dałeś po sobie jeździć jak po burej suce, wdeptała Twoje ego w ziemie a po tym się jeszcze na nie wysrała a ty białorycersko chcesz się z NIĄ spotkać i rozmawiać? Mało czasu straciłeś? Jestem o krok od podania ci chusteczki. Ty sie dopiero starasz siebie przekonać, ze to właściwy krok a jak panna jest dobra zawodniczka to zrobi Ci taki burdel we łbie na tym "spotkaniu" ze się jeszcze poplaczesz, klekniesz i oświadczysz wyznając jak bardzo ja loffciasz Wcale tak nie jest? To czemu czytając to się denerwujesz? Ja bym jej napisał krótkiego sms zawierającego aż 2 słowa: "przemyślałem, wypierdalaj" Skłamałem ja bym jej napisał tylko ostatnie Po czym wyjebał ja ze wszystkich fejsow srejsow zdjęć tagów czy gdzie tam jeszcze swoje uśmiechnięte dziubki wstawialiście z zablokowaniem numeru w telefonie włącznie. Żadnych wyjaśnień i kontaktu, bedzie ja wpierdalać dlaczego się do niej nie odzywasz, co robisz i czy już kogoś masz A może cały czas miałeś (nie czytaj dalej chyba ze potrafisz znaleźć w sobie prawdziwego człowieka skurwiela) --- god mode on --- Umówiłbym się na to spotkanie po czym przyszedł z zajebista, elokwentna i wyszczekana panna po czym przedstawił jej ja słowami: poznaj Weronike, spotykam się z nią od roku a skoro i tak ze mną spalyście obie to może trójkąt? Na wszystkie próby histerii pod tytułem dlaczego jej to zrobiłeś odpowiadał bym ze ona daje mi w dupkę i to ochoczo a ty nie Po czym się uśmiechnął i kazał się odezwać jak jednak się przełamie co do dupki. --- god mode off --- Oczywiście nie zachęcam i nie polecam. Masz o wiele za miękką psyche żeby zrobić coś takiego z zima krwią
  41. 4 polubienia
    No i te ciągłe teksty "co ona w tobie widzi", "powinieneś się cieszyć, że ona chciała za ciebie wyjść" itp. itd. Słyszał je chyba każdy, kto się ożenił. Po rozwodzie okazuje się, że mężczyzna w końcu zaczyna żyć, a baba szuka nowego faceta, bo źle jej jest samej Jak znajdzie kolejnego jelenia, to akcja zaczyna się od początku. One nigdy nie wyciągają wniosków i ciągle postępują według jednego schematu. Byle by "dociągnąć" do ślubu, a później "jakoś to będzie". Nie muszą już się starać, pokazują swoje prawdziwe oblicze. Mężczyzna ma robić wszystko, aby uszczęśliwić swoją wybrankę, ale ona nie musi nic.
  42. 4 polubienia
    Sam ćwiczę Krav Magę. Na sali masz i takich gości jak ja - po 185cm i 90+ kg wagi jak i takich po 170cm i około 65 kg. Przy prostej konfrontacji - wiadomo, kto ma większe szanse, przy użyciu technik KM (szczególnie dźwigni) uwierz mi, że mój instruktor będący o 1/4 lżejszy i mniejszy ode mnie rzuca mną po parkiecie jak chce. Dźwignie, dźwignie i jeszcze raz dźwignie + naciski na słabe punkty w ciele. I pozamiatane. Raz trafiła mi się w sparingu nieduża dziewczyna. Przyznam szczerze, że ją delikatnie zlekceważyłem. No i zaczęła od kopnięcia w krocze (spox, nosimy ochraniacze) i a potem walczyła ze mną jak równy z równym. Pokonać by mnie nie pokonała ale przyznaję uczciwie, że miałbym dość ciężki orzech do zgryzienia gdybyśmy walczyli tak na prawdę bo technicznie dziewczę było bardzo dobre. Z mojej strony polecam. Co prawda obrona przez nożem i pistoletem to takie trochę hokus-pokus (udaje się w 1/3, w 2/3 przypadków - dziękuję, nie żyjesz...). Za to techniki blokowania, dźwigni i ataku - bardzo ciekawe. Gdyby zaszła konieczność obrony - kiedyś próbowałbym uderzać pięścią, teraz zdecydowanie zaczynałbym od siarczystych niskich kopnięć (low kick). Dobrze wykonane i trafione potrafi obalić na ziemię chłopa wielkości tura Cokolwiek zaczniesz ćwiczyć - na dłuższą metę 'robi dobrze na głowę' i polepsza samopoczucie. Osobiście jestem zdania, że każdy mężczyzna powinien ćwiczyć wybraną sztukę walki bo to kształtuje charakter. S.
  43. 4 polubienia
  44. 4 polubienia
  45. 4 polubienia
    W ostatnim roku lat 90-tych miałem zaledwie 5 lat, ale najważniejsze co stamtąd pamiętam i do czego tęsknię to to, że relacje między ludźmi były normalne, a nie oparte na tym, kto komu polubił zdjęcie na portalu społecznościowym albo kto ma więcej sztucznych znajomych. Jeśli spotykałeś długo nie widzianych znajomych to miało się temat do rozmowy na długie godziny - dzisiaj wie się wszystko o wszystkich, bo każdy upublicznia przekrój swojego życia w internecie, robi zdjęcia wszystkiego i wszędzie. Jeśli ktoś robił sobie zdjęcie, to dawał aparat drugiej osobie lub używał samowyzwalacza, a samemu stawał na tle natury, zabytków, jakiegoś samochodu czy innych ciekawych rzeczy. Nikt nie robił zdjęć w kiblu ze skrzywionym ryjem do lustra lub trzymając telefon umiejscowiony na kiju od szczotki. Wrócić do tamtych czasów nie mogę, ale najchętniej zamieszkałbym gdzieś w cichym miejscu, pozbył się całkowicie telewizji i został rolnikiem. Ograniczył kontakty z ludźmi telefoniczno-smsowo-mailowe do absolutnego i koniecznego minimum, a wrócił do dawnych rozmów przy ognisku. Zawsze miałem naturę samotnika, ale jestem pewny, że 20-30 lat temu była by ona widoczna zdecydowanie mniej niż dzisiaj. Nie, żebym narzekał. Kiedyś się zdarzało. Może więcej na jakimś zlocie opowiem.
  46. 4 polubienia
    Żonaty kumpel powiedział mi to samo kiedyś w przypływie szczerości jak był zanietrzeźwiony alkoholem. I wtedy sobie uświadomiłem, że te wszystkie ,,dobre rady'' + wyliczanie zalet małżeństwa, to tak naprawdę desperacka próba ściągnięcia innych w dół. Oni już wiedzą w jakim położeniu się znajdują toteż każdy w otoczeniu, kto przełamuje schemat, jest dla nich ciosem prosto w serce. Przyjeżdża sobie zadowolony człowiek motocyklem, opowiada z radością o swoich planach, o tym co zrobi, o tym co robił i im żal dupę ściska, bo oni muszą harować na iluzję ,,szczęścia'', która okazała się piekłem. Ludzie nie potrafią być szczerzy sami ze sobą, nie potrafią powiedzieć ,,stary, zazdroszczę Ci, niepotrzebnie się w to wpakowałem'' - będą chodzić naookoło, ale to wszystko da się zauważyć...
  47. 4 polubienia
    podobnie jak ja niczym biały rycerz szukasz kobiety która o siebie dba, ćwiczy, rozwija się i nie ogląda seriali... to sobie możemy szukać długi czas :/
  48. 4 polubienia
    Od siebie dodam, że duża część rodaków wyjeżdża za granicę, żeby mieć więcej pieniędzy na chlanie. I taki człowiek choćby dorobił się willi w Las Vegas świecącej mocniej niż całe miasto, będzie nadal chodził w szarym wyciągniętym dresie, trzymał skręconego papierosa w żółtej ręce z brudnymi pazurami, a w drugiej puszkę Karpackiego czy innej Warki, a wszelkie kwestie wypowiadane (albo czasem dźwięki wydawane) przez takiego będą się ograniczać do ,,kurwa ale żem się umęczył, ten chuj nas tak gania w tej robocie, kurwa ale ciężko, ja pierdolę, robota to głupota''. Dzień w dzień narzekanie.
  49. 4 polubienia
    Polscy mezczyzni - moje spostrzezenia w Londynie: 1. Jezyk. Kurwa (hehe) to jest cos po prostu makabrycznego. Jedziesz metrem i slyszysz "kurwa to, kurwa tamto...". Nie spotkalem jeszcze obcokrajowca, ktory nie umialbym wypowiedziec poprawnie "kurwa". Dla mnie wstyd jak jasna cholera. 2. Z ubiorem jest duzo lepiej niz w kraju. Eksperymenty coraz czesciej, buty skorzane, materialowe, jakies swetry, kurtki. Wciaz niesmiertelny zestaw praktycznego polaka na kazda pore roku czyli kurtka przeciwdeszczowa/mrozowa/wietrzona gore-tex i buty trekkingowe + jeansy (do porzygania nudne), ale juz coraz mniej... 3. Mentalnosc - niestety, dla wielu zapierdalanie w Coscie za 8.5f zeby dostac 1.5f wiecej za dwa lata to szczyt ambicji. W sieciowkach z kawa w Londynie prym wioda polacy. Kelnerzy, knajpy, kawiarnie... Jest taka polska mentalnosc i kompletna niezdolnosc w korzystaniu z mozliwosci. Pierwsze wyplaty, funty przychodza na konto i polak juz jest ululany i zadowolony, ze w tydzien ma tyle co w PL przez miesiac. 4. Wygodnictwo - laczymy sie w skupiska, popularne sa przypadki, ze ktos siedzi w Londynie kilka lat i umie sie tylko przedstawic po angielsku. Znow brak ambicji, zeby sie mieszac w srodowiskach, uczyc czegos. Szczerze powiedziawszy ja mam w dupie od jakiegos czasu co panie tu robia z ciapatymi itd. Kobieta moja nie bedzie wiec moze nawet gangbangi odpierdalac. Jebie mnie to. Nie ma do konca co ich winic i sie bulwersowac. Ktos kto lubi moczyc w workach na sperme to sobie bedzie moczyl, jak ktos chce normalna kobiete z malym przebiegiem to osranym patykiem takiej nie dotknie. Co do tego, ze Janusz nie ma startu do turka czy kogos. No bo kurwa na logike jaki ma miec start??? Oburzaja sie wszyscy, ale jakbyscie mieli do wyboru ladna mulateczke, zadbana, lubiaca seks, nawet tepa jak chuj a z drugiej strony Krystyne ksiegowa, rozmawiajaca caly czas o serialach i kolezankach (odpowiednik pilki i polityki), ubrana w buty na koturnie, jeansy i sweter, to kogo byscie wybrali? Trzeba inwestowac w siebie, rozwijac sie troche a nie narzekac, ze polki sie pruja z przystojnymi smierdzielami.
  50. 3 polubienia
    Wystawiasz się na cierpienie i walkę z wiatrakami. Dlaczego się wystawiasz? Bo ona ma 32 lata, niedługo cipka będzie wisieć jak rękaw magika, chce małżeństwa i będzie o to cisnąć z każdym miesiącem co raz bardziej. Dobra kurwa, jesteś samcem, ale pytanie brzmi kiedy zrozumiesz że zamiast poświęcać energię do kreowania nowego życia będziesz walczyć z matrixem który poniekąd sam stworzyłeś. Albo ślub + intercyza (ciśnięcie o potomostwo wciąż przed Tobą) Albo rozchodzisz się i wytyczasz własną ścieżkę.