Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 20.09.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Zakładam fabrykę potrzebna kasa LINK FILM 1) 2) 3) 4) Inne... 5) Jeżeli tylko koszulki to twen post można skasować 5) Projekt strategiczny 6) 7) 8) 9) 10) 11) 12) 13) 14) xD
    16 polubień
  2. A to wszystko przez wtłukiwanie młodym chłopakom, że najważniejszy jest podryw i gadka. Faceci, zamiast dbać o rozwój wolą zaprzątać sobie głowę sztuką podrywu, w necie jest cała masa zapytań, artykułów i filmów traktujących o podrywaniu kobiet, co powoduje, że mężczyźni zamiast dbać o swoją atrakcyjność, wolą uganiać się za laskami. Skutkiem tego jest fakt, większość z nich za bardzo nie ma czym zatrzymać przy sobie samicy poza dobrocią, stąd jak taki się postawi, to usłyszy, że jest problematyczny, że nie wspiera dziewczyny i laska go zostawi, bo naokoło pełno mu podobnych, więc na jego miejsce szybko kogoś znajdzie. A jak chłop jest atrakcyjny to dziewczynom bardziej zależy na zatrzymaniu ich przy sobie, bo wybija się taki ponad resztę i ciężko im byłoby znaleźć równie atrakcyjnego następcę.
    7 polubień
  3. Baba dość podobna do mojej Ex , tyle Ci powiem... Takie nigdy się nie zmieniają, nie łudź się! Byłoby tylko coraz gorzej z każdym rokiem. Zakończ z nią wszelkie kontakty, choć zdaję sobie sprawę ,jak kręcą NAS takie istoty... Też całe życie u mnie było mało seksu, od samego początku... I tak samo wymuszała na mnie określone zachowania, tak samo mnie poniżała , tak samo pogrywała itp. Całe życie z nią to była jedna wielka "jazda", gruba awantura minimum raz w miesiącu, nie licząc pomniejszych - potem kilka dni ekstazy, potem spokój, i potem znów jakaś "mega-jazda"... Standard. Ona związała się z Tobą TYLKO I WYŁĄCZNIE z WYRACHOWANIA - wygoda ,kasa ,być może twoja pozycja itp itd. To zazwyczaj wygląda jak "prawdziwe zakochanie", oczywiście że tak... ALE NIE POŻĄDA CIEBIE ! I NIGDY NIE POŻĄDAŁA , ANI NIE BĘDZIE ! -zrozum to... Absolutnie nigdy jej nie pociągałeś seksualnie, niestety taka jest BOLESNA prawda. Jeżeli kobietę facet kręci, to ona chce z nim kochać się CODZIENNIE...sama inicjuje zbliżenia, i NIGDY PRZENIGDY nie odmówi seksu! Nawet jak źle się czuje, jest zmęczona itp. - to swojemu wspaniałemu mężczyźnie zawsze zrobi choć lodzika... Przekonałem się o tym, szkoda że dopiero teraz. Te wszystkie problemy które opisujesz, mają tak naprawdę jedno proste źródło - nie jesteś dla niej Samcem Alfa. A tego już nie zmienisz, bo ona Cię doskonale ZNA... Jedynie u innej , nowej samiczki możesz zaprezentować się i funkcjonować jako ALFA. Tak jak zawsze to powtarzam , seks jest nieomylnym miernikiem jakości związku! P.S. 1. Kobiety wbrew temu co PIERDOLĄ oficjalnie , GARDZĄ facetami przy garach i z mopem w ręku! Owszem - uwielbiają , jak OD CZASU DO CZASU mężczyzna coś ugotuje, ale nie tak ,że napierdala śniadania, obiady i kolacje dzień w dzień... Potwierdzone w wielu rozmowach z samiczkami! 2. Chcesz być atrakcyjny dla swojej kobiety - to LEPIEJ raz na jakiś czas (ale nie co trzeci dzień) ODPICUJ SIĘ, i wyjdź z kumplami na drinka, nie dzwoń do niej, i wróć wesoły nad ranem. 3. Nie unikaj sytuacji, gdzie inne kobiety wyrażają zainteresowanie Tobą! 90 % mężczyzn robi ten błąd, bo "nie chce dymów"...Błąd! Trzeba POKAZYWAĆ swojej kobiecie , że jesteśmy ALFĄ i PODOBAMY się innym kobietom!
    6 polubień
  4. Drzazgę w oku bliźniego widzą, ale budowlanej krokwi we własnej dupie już nie bardzo.
    6 polubień
  5. Przykład z ich "logiki". Kiedyś ex ciągle mnie krytykowała za wszystko. Bo tata robi inaczej, bo coś tam, bo ktoś tam itp. itd. Mnie nie chciało się kłócić o byle pierdoły i wolałem mieć spokój. Na koniec stwierdziła, że ona jest idealna, bo jej nie poprawiałem, a ja mam pełno wad, bo ciągle musiała mi je wytykać. Wniosek z tego wyciągnąłem jeden - jak baba robi coś źle, nawet zwykłą pierdołę, to od razu trzeba ją za to zgnoić. Chyba tego oczekują...
    5 polubień
  6. A mnie osobiście taki koleżka wcale nie przeszkadza. Zgadzam się też z tym, co mówi w drugim wrzuconym tu filmiku; co mnie obchodzi, że jakiś facet robi se makijaż? A niech se robi, co mi to przeszkadza? Ja nigdy bym sobie mejkapu nie zrobił i jakoś nieszczególnie pasuje mi on do faceta, ale jeśli ktoś ma na to ochotę, to czemu nie? On wcale nie mówi głupio - jak ludzie byliby z siebie w miarę zadowoleni, to po co by zwracali na niego uwagę i mu złorzeczyli? Gość rzeczywiście nie robi nikomu krzywdy, jak ktoś ma takie życzenie to go ogląda i ewentualnie stosuje się do jego porad. Jak mi nie odpowiada, to przechodzę obok niego obojętnie i tyle. Niech nadal robi z siebie pajaca. Coś Wam powiem: gdybym w jakiś sposób mu zazdrościł, to pewnie zacząłbym go atakować. Myślę, że inni działają podobnie. Możliwe jest też, że właśnie tacy chłopcy podobają się (niektórym) dziewczynom. Takie czasy. Może to z powodu pewnej odmienności? Nie byłbym szczególnie zaskoczony, gdyby kręcił się wokół niego wianuszek dziewcząt, choć nie wiem, czy chciałby z nimi nawiązać jakąś intymną relację. Możliwe, że to pedzio. Wiecie co? Jak dla mnie może być ich coraz więcej: więcej pedziów = więcej wolnych laseczek.
    5 polubień
  7. " 4. Pojawiły się męskie odpowiedniki samic, tzw. „piękni” („beautiful ones”). Samce te nie wykazywały żadnego zainteresowania samicami, jak równiez nigdy nie brały udziału w jakichkolwiek konfliktach. Ich zachowanie sprowadzało się wyłącznie do picia, jedzenia, spania, jak również dbania o własny wygląd (np. czyszczenie futerka, czy nieangażowanie się w walki – brak blizn). "
    5 polubień
  8. Wszystko to prawda co piszecie ,ale moim zdaniem PODSTAWOWY i najgorszy błąd jaki popełniają mężczyźni, to to , że WIERZĄ W TO, CO PIERDOLĄ IM SAMICZKI... A przecież DZIŚ jest już dla mnie JASNE , że ONE co INNEGO gadają ,a czego innego CHCĄ ! Czego chcą ? Oczywiście KAŻDA najbardziej chce KASY, POZYCJI i w miarę atrakcyjnego SAMCA - żeby koleżanki zazdrościły. To jest ponad wszelka wątpliwość, takie są babskie priorytety. Każda chce SAMCA ALFA, takiego, który zapewni jej POZYCJĘ w społeczeństwie, który robi to, na co ma ochotę, ma silny charakter, a jak trzeba , to pierdolnie nie tylko KOMUS, ale i jej (pierdolnie w sensie mentalnym raczej, choć jest całkiem wiele Pań, które podnieca zwierzęca brutalność i siła samca...) Każda chce być w gruncie rzeczy krótko trzymana, i wiedzieć JASNO, co jej wolno, a czego NIE - jak dziecko... Ale...żeby być ALFĄ i 'krótko trzymać babę", to trzeba mieć w sobie autentyczny POTENCJAŁ i moc...być tym ALFĄ naprawdę ! One doskonale wyczują, czy tylko chcemy UDAWAC ALFĘ, czy naprawdę nim jesteśmy. Żadnej Pani nie oszukamy, że niby jesteśmy Alfa , a zarabiamy średnią krajową i wyglądamy tylko nieco lepiej, niż Jaś Fasola... Zresztą nawet mając KASĘ I WYGLĄD, to do celu jeszcze nam DALEKO... Najwazniejsze sa nasze zachowania wobec kobiety - ulegamy jej ,czy nie ? Stąd te wszystkie shit-testy, gierki, fochy - to jest nieustanne BADANIE, czy mają do czynienia z Alfą , czy z Beta, a może nawet z Męską Cipą...
    4 polubienia
  9. To wszystko, to jest jakby umniejszanie roli mężczyzny. Mężczyzna ma się starać, on ma robić wszystko dla kobiet. Tak, jakby sam nie miał nic do zaoferowania. Wmawia się nam od dziecka, że to my musimy się starać o kobiety... Tylko w imię czego? Wtłacza się nam do głów, że powinniśmy się cieszyć, jeśli jakaś nas zechce, że zdobycie kobiety jest jakimś celem naszego życia. Prawda jest taka, że świat rozwija się tylko dzięki mężczyznom. Kobiety sporadycznie robią coś sensownego.
    4 polubienia
  10. Odetnij wrzód całkowicie. ŻADNEGO powtarzam ŻADNEGO kontaktu. Brak spotkań, wiadomości, dzwonienia. Ta osoba nie żyje dla Ciebie. Chcesz dojść do siebie? Wyobraź sobie ognisko: nie widzisz jej, nie masz kontaktu to płomień gaśnie, bo nie ma opału. Będzie się tlił długo, ale coraz słabiej. W końcu zgaśnie i jesteś wolny. Każdy kontakt to duża szczapa suchego drewna. Pojmujesz? Kobiety to gadzie mózgi, ona zawsze gra pod siebie. Zrozum to kolego.
    4 polubienia
  11. Nie odniosłem się do wszystkiego, bo to co ważniejsze zostało zawarte. Starsi użytkownicy ode mnie myślę, że nie byliby tak łagodni. Czytaj forum. Ze zrozumieniem! +audycje Radia Samiec, felietony, książki. Codzienna pielęgnacja naszymi stulejarskimi przekonaniami pozwoli Ci się wyprostować.
    4 polubienia
  12. Sam ćwiczę Krav Magę. Na sali masz i takich gości jak ja - po 185cm i 90+ kg wagi jak i takich po 170cm i około 65 kg. Przy prostej konfrontacji - wiadomo, kto ma większe szanse, przy użyciu technik KM (szczególnie dźwigni) uwierz mi, że mój instruktor będący o 1/4 lżejszy i mniejszy ode mnie rzuca mną po parkiecie jak chce. Dźwignie, dźwignie i jeszcze raz dźwignie + naciski na słabe punkty w ciele. I pozamiatane. Raz trafiła mi się w sparingu nieduża dziewczyna. Przyznam szczerze, że ją delikatnie zlekceważyłem. No i zaczęła od kopnięcia w krocze (spox, nosimy ochraniacze) i a potem walczyła ze mną jak równy z równym. Pokonać by mnie nie pokonała ale przyznaję uczciwie, że miałbym dość ciężki orzech do zgryzienia gdybyśmy walczyli tak na prawdę bo technicznie dziewczę było bardzo dobre. Z mojej strony polecam. Co prawda obrona przez nożem i pistoletem to takie trochę hokus-pokus (udaje się w 1/3, w 2/3 przypadków - dziękuję, nie żyjesz...). Za to techniki blokowania, dźwigni i ataku - bardzo ciekawe. Gdyby zaszła konieczność obrony - kiedyś próbowałbym uderzać pięścią, teraz zdecydowanie zaczynałbym od siarczystych niskich kopnięć (low kick). Dobrze wykonane i trafione potrafi obalić na ziemię chłopa wielkości tura Cokolwiek zaczniesz ćwiczyć - na dłuższą metę 'robi dobrze na głowę' i polepsza samopoczucie. Osobiście jestem zdania, że każdy mężczyzna powinien ćwiczyć wybraną sztukę walki bo to kształtuje charakter. S.
    4 polubienia
  13. Nagminne jest, że laski uważają się za tak wspaniałe i wyjątkowe, że argument, żeby trochę nad sobą popracowały, w ogóle do nich nie dociera. To świat ma się do nich dostosować, a nie one do świata. A potem żal, że nikt nie jest nią zainteresowany, że wszyscy faceci to świnie. Po czym wstępuje w szeregi wojujących o ch.j wie co, feministek.
    4 polubienia
  14. No cóż, wprawdzie pierwsze upojenie alkoholowe (winem) zaliczyłem już w wieku 14 lat (Andrzejki "87 hehehe) , to jednak dopiero z początkiem 1990 roku zaczęło się prawdziwe imprezowanie... Również w roku 1990 zaliczyłem swoje pierwsze "poważne" doświadczenia z dziewczynami - pocałunki i pettingi (kutas mało nie porozrywał mi gaci hehe ) ... Biwaki, ogniska ,imprezy na chacie, czy po prostu w dyskotece, gdzie pracowałem... Fantastyczny okres! Mnóstwo ciekawych ludzi z Polski, i ze świata też...Wszystko nowe, wszystko pierwsze... Niewiarygodne przygody - a to łódkę ktoś zajebał nam, gdy byliśmy na wyspie z laskami (na biwaku)... (popłynąłem potem wpław po drugą ,na ląd) A to koleś napił się tak, że tylko głowę miał w namiocie, i jak zaczął padać deszcz ,to darł się, żeby go wciągnąć do namiotu, bo on nie da rady... "Wciągnijcie mnie!" Jakieś ucieczki przez Policją po parku, bo we trójkę na motorowerze jechaliśmy, ech... To znowu moja ucieczka z domu, bo zburzyłem się , że nie będę chodził do kościoła...i awantura jak chuj, to ja w długą! Najpierw "mieszkałem" w dyskotece ,a potem w internacie...Za parę tygodni starzy przyjechali "dogadać się"... To samochód ojcu zajebałem podczas jego imienin, i zaliczyłem dachowanie (oczywiście całe auto kolesi i koleżanek) - cud, że nikomu nic się nie stało, oprócz potłuczeń... Było tego Teraz patrząc z perspektywy rodzica, to niezły "zawodnik" byłem...wkurwiający zapewne! Ojciec też wpierdol jeden raz ode mnie zaliczył, jak coś się zaczął sadzić do matki po alkoholu... Albo takie zdarzenie, 1990: laska była sporo starsza ode mnie, na 99% chciała się bzykać, a ja wtedy jeszcze taki szczyl, tylko alkohol mi w głowie był i muzyka... Siadła mi na kolana i zaczęła macać i całować ,a ja jak ta pizda nic prawie ... A chata była wolna, bo to w trakcie "domówki" u mnie... Nadrobiłem trochę później, w 1991 (latem) miałem swój pierwszy raz... Było oczywiście tak sobie, laskę znałem kilka dni, przyjechała na wakacje. Słuchaliśmy wtedy "Still Got The Blues" Garry Moora, heh... że człowiek pamięta takie rzeczy! Była nieco korpulentna, nie gruba broń Boże ,ale miała konkretny cyc i dupcię - tak mi zostało do dziś, uwielbiam kobiece kształty, i nienawidzę wieszaków ! Potem to już poszło z górki z tym bzykaniem, lawinowo wręcz - miałem wielkie powodzenie , nie chwaląc się W 1992 byłem już nieźle doświadczony, jak to stwierdziła pewna przeurocza 25-latka (ja 19 lat...)...moja wielka miłość... Jak ze mną zerwała (wracała na studia do innego miasta), najebałem się z przyjacielem tak ,że matka musiała mi otworzyć drzwi, a ja padłem na korytarzu... Ale matka płakała ze mną , tak ją lubiła...taka to była dziewczyna...klasa! Jedyna laska, która ze mną zerwała...tak to ja zawsze kończyłem, i zostało tak mi do dziś - to ja wystąpiłem o rozwód. Jeśli chodzi o komputery: ...w 1992 roku zakupiłem sobie pierwszy komputer, Commodore 64...z kartriżem Turbo, tak że gry wczytywały się tylko minutę (!) ,a nie jak w Atari, nawet pół godziny (World Karate ChampionShip)... A w 1993 spełniłem pierwsze duże marzenie - Amiga 600...! Desert Strike, SWIV, Cannon Fodder, Moonstone, Lotus II...wspaniałe gry!
    4 polubienia
  15. To mają być perfumy, nie broń biologiczna :>
    3 polubienia
  16. Np takiej, delikatna, spokojna i piekna
    3 polubienia
  17. Jaka Mamusia taka Córusia. Ty znasz tylko jej wersję, ojca pytałeś dlaczego zaczął chlać aż w końcu spierdolił? Pani pedagog. Ha ha ha. Jeden z najgorszych typów bab, wydaje jej się że wszystko wie i wszystkich poucza. Twoja panna to pasożyt, niech idzie swoją drogą ale bez Ciebie. Tak jak chłopaki doradzają, wypierdol ją ze swojego życia, życz jej szczęścia i zajmij się sobą. Ciesz się że jesteś wolny Człowieku.
    3 polubienia
  18. Każda muzyka działa na Ciebie - tak jak każda osoba z którą spędzasz czas, mieszkanie/dom w którym mieszkasz. WSZYSTKO MA WPŁYW NA CIEBIE. Jeśli chodzi o muzykę - słuchać jak najmniej, poza klasyczną. 90% tego ścierwa ma negatywny przekaz: -utrata miłości - większość muzyki pop -utrata przyjaźni - pop -mam chujowe życie - metal, rock -będziesz błagał o przebaczenie gnoju - hip hop i rap -to ja tutaj rządzę - większość rapu Jak chcesz być szczęśliwy skoro słuchasz tego kilka godzin dziennie? To wszystko ma ukryty przekaz. Nasłuchasz się o życiu które jest ciężkie ale koleś dał radę? - bedziesz mimowolnie wiódł ciężkie życie, MOŻE dasz kiedyś radę. Dlatego nie polecam nigdy słuchania tego typu klipów motywacyjnych - bo one z góry zakładają, że będzie ciężko - zanim wyjdziesz z domu. Że musisz coś poświęcić, że będziesz cierpieć itp A życie jest łatwe i świetne - jeśli dasz mu szansę Im mniej muzyki/TV/wiadomości - tym bardziej skupiasz się na życiu i jesteś szczęśliwszy
    3 polubienia
  19. No i te ciągłe teksty "co ona w tobie widzi", "powinieneś się cieszyć, że ona chciała za ciebie wyjść" itp. itd. Słyszał je chyba każdy, kto się ożenił. Po rozwodzie okazuje się, że mężczyzna w końcu zaczyna żyć, a baba szuka nowego faceta, bo źle jej jest samej Jak znajdzie kolejnego jelenia, to akcja zaczyna się od początku. One nigdy nie wyciągają wniosków i ciągle postępują według jednego schematu. Byle by "dociągnąć" do ślubu, a później "jakoś to będzie". Nie muszą już się starać, pokazują swoje prawdziwe oblicze. Mężczyzna ma robić wszystko, aby uszczęśliwić swoją wybrankę, ale ona nie musi nic.
    3 polubienia
  20. Tak trzymaj - rób kolejny biznes. Mieszkanie jak chcesz kupić to jak TY będziesz potrzebował, nie Twoja kobieta. Dbaj dalej o swoją materialność, dawaj jej ultimatum jak coś przeskrobie mocno, potem to egzekwuj. I powiedz coś na co większość nie ma odwagi - że w domu to Ty chcesz mieć spokój, żeby mieć siły na zdobywanie pieniędzy na zewnątrz. A jak Ci się nie podoba to ją rzuć, znajdź kogoś innego. Jednym słowem - rób co chcesz
    3 polubienia
  21. Skromnie Psychodelicznie , jak będzie czas coś lepszego
    3 polubienia
  22. To nawet nie jest zły dział. To nie to forum.
    3 polubienia
  23. Dziękuję życiu za moją wspaniałą córeczkę. Choć z jej matką się nie udało i nadal nie da się z nią dogadać w żadnej sprawie (adwokatka jej zabroniła), to jestem jej wdzięczny za to, że urodziła mi taki skarb. Fakt, gdyby nie było córki, rozwód z ex wyglądałby zupełnie inaczej (chociaż nie sądzę, aby wtedy dążyła do rozwodu), ale mimo wszystko, córeczka jest osobą, która nadaje sens życiu. Wiadomo, że każdy chwali swoje dziecko... i ja też, nie mogłoby być inaczej, bo Zuzia jest cudowna. To jest taki aniołek prosto z nieba, a nie dziecko. Grzeczna, wrażliwa, spokojna, opanowana, mądra, uczynna. Nie mam z nią absolutnie żadnych problemów. Nie muszę nawet podnosić na nią głosu. Po prostu wie, co można, a czego nie wolno. Wie, że jeśli tata coś powie, to tak ma być. Zawsze dbałem o to, aby mieć z nią jak najlepsze relacje. Dziecko to pamięta. Może nie wiedzieć, dlaczego z tatą jest fajnie, ale wie, że jest. Gdy mieszkaliśmy razem, to zawsze wolała czytać bajki ze mną. Z ex się nudziła. Dlaczego? - Bo tata opowiadał bajki, a nie czytał to, co było tam napisane. Córka miała zawsze wiele pytań - odpowiadałem na każde. Zawsze byłem przy niej, gdy tylko mnie zawołała. Już jako roczne czy dwuletnie dziecko wiedziała, że tata zawsze przyjdzie, gdy tylko go zawoła. Matka często ją ignorowała, bo serial był ważniejszy. Dla mnie najważniejsza jest córka i telewizor był wyłączany, gdy przychodziła do mnie. Takie rzeczy procentują i widzę, że wszystko, co robiłem dla córki wcześniej, gdy była malutka, teraz działa. Córeczka wie, że gdy potrzebuje pomocy, to wystarczy zawołać tatę. Jeśli tata mówi, że za chwilę wróci, to tak będzie. Ma do mnie duże zaufanie. W sklepach nie krzyczy "tato, kup mi to". Gdy wybiera słodycze, pyta: "tato, a to lubię?" Gdy odpowiem, że nie, to rezygnuje z zakupu. Nie pozwalam jej objadać się słodyczami i tłumaczę, dlaczego jest to niezdrowe. Zamiast tego często jemy różne owoce, warzywa albo orzechy. Rzadko spędzamy czas w domu. Zuzia uwielbia basen, więc jeździmy tam tak często, jak to możliwe. Ma do wyboru trzy miejsca. Jeśli chce jechać do Łodzi - nie ma problemu. Jeśli jest problem, to jej o tym mówię i sama zmienia plany Nie robię nic na siłę, po prostu uwielbiam spędzać z nią czas. Lubię jej towarzystwo. Im jest starsza, tym jest lepiej. Po prostu fajnie. Teraz możemy pożartować, pogadać. Pomimo tego, że ma tylko 5 latek, już potrafi rzucić dobrym żartem, który chyba tylko ja zrozumiem np. w odniesieniu do jakiejś bajki, którą niedawno oglądaliśmy. Ostatnio na jej urodziny kupiliśmy tort (jej matka nie pozwala dziecku spędzać urodzin z tatą) i spędziliśmy ten czas razem u mnie. Zuzia zaczęła gryźć tort. Zapytałem: Co robisz? Zaczekaj, pokroję i położę na talerzyki. Odpowiedziała: "Nie zjadam tortu". Skumałem, że chodzi film "Gorączka lodu" i scenę, w której Olaf zjadał tort dla Anny. Odpowiedziałem od razu: "To jest tort dla Zuzi" Niby drobiazg, ale fajnie było. Innym razem, gdy chciała jakąś lalkę, a ja byłem przed wypłatą i z kasą miałem trochę słabo, powiedziałem jej wprost: "Córuś, ale nie mam teraz pieniążków". Zuzia natychmiast odpowiedziała "Ale ja mam!". Pobiegła do mamy, wyjęła wszystko, co miała w skarbonce i mi dała. Normalnie myślałem, że się poryczę na ulicy Pomimo wszystkich problemów z ex i je całą rodziną, Zuzia jest takim aniołkiem, dzięki któremu wiem, że to wszystko miało sens. Staram się wychowywać ją jak najlepiej, ale jako typowy ojciec w Polsce - mam na to bardzo ograniczony wpływ. Niestety, tak jest w tym kraju, że ojciec ma być tylko bankomatem bez prawa do decydowania w sprawach dziecka. Trochę trudno jest być ojcem, kiedy o podstawowe prawa trzeba walczyć w sądzie i w prokuraturze. Widzę, że mojej córci jest źle z jej matką i resztą jej rodziny, ale na razie jest za mała, aby pewne rzeczy zrozumieć i nie zaprzątam jej tym głowy. To są sprawy dorosłych. Jestem przekonany, że przyjdzie taki czas, kiedy sama powie "dość" i wybierze rodzica, z którym chce mieszkać. Żeby nie było - nie rozpuszczam mojego dziecka, nie przekupuję prezentami. Rodzina ex to robi - ja nie muszę. Rzadko dostaje ode mnie prezenty. Jeśli już, to sama wybiera potrzebne rzeczy: kredki, farby, blok rysunkowy itp. Czasami kupujemy też ubrania, bo matka nie daje nam nic na zmianę. Zuzia już wie, że gdy istnieje szansa, że się pobrudzi, to musi przebrać się w ubrania od taty (ma cały komplet, bo ex nie daje nam nic na zmianę). "Bo mama krzyczy, jak się pobrudzę". Kiedy wraca do mamy, znów przebiera się w ubrania od niej "Bo mama będzie krzyczeć, jak przyjdę w ubraniach od Ciebie". Ex niestety nie rozumie, że dostaje alimenty w takiej wysokości, że to ona ma kupować ubrania dla dziecka. Często słyszę od niej teksty "Co z ciebie za ojciec, że nawet ubrań dziecku nie kupisz?". Super. Przyda się jako dowód do sądu. Jej gadaniem się nie przejmuję. Nie dała ubrań na zmianę - jedziemy do sklepu. Dobra. Trochę się rozpisałem. Chciałem się pochwalić moją córeczką
    2 polubienia
  24. Postanowiłem rozpocząć trening sportów walki. Pierwszym moim pomysłem był boks, odradzono mi to, ze względu na niską masę ciała i związany z tym problem z mięśniami karku. Zastanawiam się, co by było dobre, dopóki nie zrobię masy mięśniowej ( i tak w przyszłości celuję w boks). Myślałem nad jakąś sztuką walki, bądź czymś takim jak Combat Sambo, ewentualnie krav maga. Ważne dla mnie jest, żeby na początku nie dostawać zbyt wielu ciosów na głowę i żeby techniki były proste i skuteczne. Co polecacie?
    2 polubienia
  25. Wystawiasz się na cierpienie i walkę z wiatrakami. Dlaczego się wystawiasz? Bo ona ma 32 lata, niedługo cipka będzie wisieć jak rękaw magika, chce małżeństwa i będzie o to cisnąć z każdym miesiącem co raz bardziej. Dobra kurwa, jesteś samcem, ale pytanie brzmi kiedy zrozumiesz że zamiast poświęcać energię do kreowania nowego życia będziesz walczyć z matrixem który poniekąd sam stworzyłeś. Albo ślub + intercyza (ciśnięcie o potomostwo wciąż przed Tobą) Albo rozchodzisz się i wytyczasz własną ścieżkę.
    2 polubienia
  26. Perfumy mam nadzieję, że na bazie specjalnego ekstraktu przyciągającego tylko specyficzną grupe wiekową 17-23 @Voqlsky naprawdę jestem pod wrażeniem.
    2 polubienia
  27. Mój ostatni post w tym temacie. Obiecuję
    2 polubienia
  28. W Londynie był Morawiecki, na spotkaniu z polonią, by namawiać do powrotu do kraju i inwestowania w Polsce. Nie wiem, jak dużo ludzi zdecyduje się na powrót , gdy: Zus to opłata 250 Funtów na miesiąc w Polsce, w UK tyle jest opłaty za rok. Kwota wolna od podatku w Polsce to kilka tysięcy, w UK to będzie prawie 55 tysięcy, wiem, że posłowie mają podobną do tej angielskiej. Jak mawiał ŚP Kisielewski: To, że jesteśmy w dupie to już wiemy. Najgorsze, że zaczęliśmy się w niej urządzać…
    2 polubienia
  29. Osobiście uważam, że sama muzyka ma wpływ na obecny stan naszego samopoczucia, a nie na nasz charakter. Co innego teksty, których się słucha zwłaszcza w młodym wieku. Jeżeli od małego słucha się dzień w dzień teksty typu "jesteś zerem', "idź się powieś" itp. to będzie to miało w przyszłości wpływ na takiego człowieka. To tak jak toksyczni rodzice krytykujący ciągle swoje dziecko - "musk" rozjebany. Za gówniarza nigdy nie wsłuchiwałem się w teksty piosenek, po prostu słuchałem dobrej muzyki. Często słuchałem Metallica, piosenki "One", "Dyers eve", "The God That Failed". Teksty mocne, pełne cierpienia, ale i energetyczna muzyka. Muzyka i teksty w niej zawarte pomaga wyrzucić z siebie emocje, jak miałem wkurw na cały świat to często słuchałem sobie Godsmack - Sick of Life: https://www.youtube.com/watch?v=q3Vs6rRT-7U I nie ze względu na tekst, a samą agresję zawartą w tej piosence. Słuchawki na uszy i jazda na głośno. Ciśnienie schodziło z człowieka. Obecnie jak chcę wieczorem odpocząć to wrzucam: https://youtu.be/53c6o_cNPEo?t=58s https://www.youtube.com/watch?v=e9GtPX6c_kg https://www.youtube.com/watch?v=aHjpOzsQ9YI Linki celowo wrzucam jako tekst, żeby nie robić posta na pół strony i nie dostać bonusa od "doktora"
    2 polubienia
  30. Przede wszystkim wybierz dobry klub, bo jak się okazuje wcale nie tak łatwo taki znaleźć. Wielu trenerów powiela mity i ma pojęcie o biomechanice ciała co za tym idzie nauczają szkodliwych dla zdrowia technik. Osobiscie na twoim miejscu spróbowałbym wszystkiego po trochę i zobaczył w czym najlepiej się czuje.
    2 polubienia
  31. Wypierdol ze swojego życia, jak najszybciej, i zero kontaktu. A żeby nie cierpieć po rozstaniu: -ostrzyżony, ogolony -dobrze ubrany -po drinku ( nie po ziółku) -na miasto do jakiegoś pubu, klubu -i zagadywać młode dziewczyny które widać że pchają się na fiuta, na parkiecie mozna się szybko zakręcić (widać która jest zainteresowana) -potem na chate do niej albo do ciebie -i dalej to już wiesz co robić Jeśli zostaniesz z aktualną nabawisz się problemów psychicznych i stracisz szacunek do siebie. Szczęścia tu nie zaznasz...
    2 polubienia
  32. Nie można wyświetlić tego posta, ponieważ znajduje się na forum, które wymaga co najmniej 400 napisanych postów, żeby można było je przeglądać.
  33. Teraz już wiem, jak to wszystko działa Dlatego wszystkie są milutkie do dnia ślubu
    2 polubienia
  34. IMO zależy to od ogólnie pojętej atrakcyjności, tego ile masz siana i czy związek jest formalny czy nie. Jak jesteś atrakcyjny, masz hajs i jesteś bez ślubu to laski jakby mniej pyskate się robią, bo się boją, że się wkurwisz i ją na śmietnik wypierdolisz. A kobieta zrobi wszystko, by zatrzymać przy sobie dobrą partię, choćby miała mu usługiwać. Jak jesteś bidny, mało atrakcyjny albo masz z nią ślub, to masz przejebane.
    2 polubienia
  35. Jak chcesz iść w przyszłości na boks to wal już teraz. Co ma do tego niska masa? Ile wogóle ważysz? Ja jak zaczynałem ważyłem 68 kg przy 182 wzrostu i też byłem chuchrem. Wzmocnisz sie tam. A druga sprawa piszesz że masz słabe mięśnie karku...tam sobie je wzmocnisz szybko. Przecież nikt Cię nie będzie brał na ring narazie. Zaczniesz od treningów na workach,tarczach,z lustrem,zadaniówkach w parach itd. Moim zdaniem śmiało już teraz mozesz iść na boks. A nawet kiedy pojawią sie pierwsze sparingi,bedziesz dobierany z kimś o podobnej wadze do Twojej
    2 polubienia
  36. @Dobi to zależy od baby. Są takie, że jak je opierdolisz to zaraz się zaczną rzucać i pyszczeć jaki to Ty zły i niedobry i mizogin albo jeszcze coś innego. Krótko mówiąc nie dogodzisz, po prostu się nie da. Nic nie powiesz, to potem powie że ona idealna bo jej nie poprawiasz. Jak ją opierdolisz to jesteś gnój i w ogóle bo jak śmiesz ją poprawiać, przecież ona jest zajebista. Równie dobrze mógłbyś na rzęsach stanąć. Wyczyn niesamowity... no ale loszka by zauważyła, że stoisz na jednej rzęsie krzywo i już by zaczęła Ci dopierdzielać, że źle to zrobiłeś mimo że sama nie potrafi nawet 50% (optymistycznie) z tego
    2 polubienia
  37. Chyba: "Jeżeli nie jesteś w stanie znieść mnie kiedy jestem najgrubsza, to nie zasługujesz na mnie kiedy jestem w najlepszej formie"
    2 polubienia
  38. EuroCapo (bez skojarzeń - capo to po włosku głowa) zna eksperyment Calhouna i potrafi "łączyć kropki". Może dlatego wpuścili do zdegradowanej Kolonii "agresywne szczury"?
    2 polubienia
  39. Normalnie. To może dać pewne korzyści ekonomiczne. Może dać też straty. Chodzi o to, że raczej ciężko zaprzestać spożywania alkoholu i rząd to wie. A więc ludzie aż tak bardzo nie będą rezygnować. A jak nie będą rezygnować, to poniosą dodatkową opłatę, co da z kolei dodatkowe wpływy do budżetu. Rząd musi szukać dodatkowych źródeł dochodu ze względu na wydatki jakie ponosi (przede wszystkim 500 plus). Poszerza więc bazę podatkową oraz zwiększa stawki. Warto zauważyć, że w przypadku alkoholi prawdopodobny jest duży wzrost szarej strefy (bimber itp.), co może spowodować, że założone cele nie zostaną osiągnięte. Osobiście jestem bardzo ciekawy, jak rząd sfinansuje budżet w następnych latach - teraz było jeszcze trochę rezerw, całkowite zniszczenie OFE, środki ze sprzedaży częstotliwości LTE, bla bla bla i jakoś dali radę. Następne lata ciemno widzę. Coś czuję, że zadłużą oni Polskę bardziej niż to zrobiła Platforma.
    2 polubienia
  40. No to mamy juz stroje wyjsciowe na sadowa rozprawę
    2 polubienia
  41. 2 polubienia
  42. 2 polubienia
  43. 2 polubienia
  44. Co za różnica czy panna 16 lat bierze po same kule kutasa kolegi z klasy czy gościa mającego 30 lat? W drugim przypadku mniejsze prawdopodobieństwo, że zajdzie w ciążę (większa dojrzałość i kontrola emocji u dojrzałego mężczyzny). Nie widzę w tym nic chorego, młode ciało z małym przebiegiem. Przecież nie spotykasz się z taką żeby porozmawiać to chyba oczywiste. A bić to sobie możecie co najwyżej głową w ścianę, aż zrozumiecie jak działa ten burdel.
    2 polubienia
  45. Jak chodzi o pis to się najbardziej obawiam przepychania umów TTIP. Wiadomo że są sterowani z USA, według mnie poprzednia frakcja po/psl miała poparcie kapitału z domu rothshild - czyli frakcja żydo anglo saska. Teraz usa/izrl czyli rockefeller group. Co do zadłużenia to poprzednia ekipa zostawiła Polskę w takim stanie że jako ugrupowania powinni zostać zdelegalizowani i pociągnięci do odpowiedzialności - pragrafów złamali aż nadto. Niech każdy kto pluje na pis przeczyta to: http://markd.pl/afery-po-0-748-i-kadencja-rzadow/ może trochę otworzycie oczy... Zobaczymy czy pis dotrzyma im kroku - trzymam kciuki chociaż wiem że będzie im cięzko tyyyyle osiągnąć... Kilka moich spostrzeżeń dotyczących ostatnich wydarzeń w kraju: Macierewicz - ciągła nagonka na niego - za negację oficjalnej wersji "katastrofy" Smoleńskiej - to naprawdę trzeba być idiotą do kwadratu żeby wierzyć w teorię o "katastrofie" Brzózka, 100 trupów, smoleńsk, katyń, nic nie wyjaśniono, nie zbadano! spoko katastrofy lotnicze można wyjaśnić po latach, z dokładnością co do śrubki! Śmierdzi zamachem na kilometr, ale co ja będę komuś tłumaczył, przecież wszyscy wiedzą najlepiej! Bo widzieli w telewizorze Misiewicz - jadą po nim jak po burej suce - gościu ujawnił afery przy przetargach w wojsku - odcinają struktury wsi od koryta - już płacz Tusk i Bieńkowska sabotują zmiany w pl ze stołków unijnych - no tutaj cisza, jakoś nie słyszę wzburzenia. Komorowski się wygadał na kacu u olejnik że "prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni" - włos mu z pustej głowy nie spadł. Rostowicz minister finansów - on powinien siedzieć, przyklepał skok na ofe - luz spoko, nic się nie stało Gronkiewicz walc - hahah no ta menda za reprywatyzacje powinna dostać dożywocie. Nawet pitera co się pluła o dorsza - okazuje się że kupiła mieszkanie w wawie za 200 pln za metr można? moszna... Ale i tak za wszystko winne pisiory aha i kościół katolicki trochę już żyję ale takich głupot to ja jeszcze nie słyszałem... Nawet Milik zaczął strzelać gole po mistrzostwach (gdzie jebał wszystko co było do niego ... i nie tylko) ale przecież ... po raz enty powtarzam że... nic się nie stao...
    1 polubienie
  46. 1 polubienie
  47. Odniosę się głównie do wskazanych punktów. Uważam przede wszystkim, że szczęście wewnętrzne, zadowolenie, spokój umysłu jest wręcz kluczowe dla przetrwania i rozwoju. Miałem wiele takich dni w życiu, gdzie po prostu czułem opanowanie, szczęście nawet w krytycznych sytuacjach. Zdałem w taki sposób prawo jazdy dla przykładu. Wstałem i po prostu wiedziałem, że to mój dzień. Spokojny umysł sprawił, że dosłownie wszystko widziałem, byłem maksymalnie skoncentrowany i nie z tego powodu, że musiałem coś sobie udowodnić. Po prostu samo przyszło. Spokój, szczęście prowadzi do optymalizacji energetycznej. Złość, gniew, niezdecydowanie, negatywne emocje, katowanie siebie, strach prowadzą do efektu czarnej dziury w głowie. Każdy to zna. W domu materiał do egzaminu wzorowo powtarzasz. Idziesz przed komisję i chuja umiesz. A jesteś przecież tym samym człowiekiem, prawda? Kwestia nawyku, znowu powtarzam. Nawyk, nawyk i jeszcze raz nawyk. To kto pod względem ewolucyjnym wygra? Osoba, która idzie spokojna na egzamin, zdaje śpiewająco bez stresu, bo jest szczęśliwa i wie, że umie, czy ten czarnodziurowiec? Ten szczęśliwy ma większy wgląd do swoich wewnętrznych zasobów. To ogromna wygrana, praktycznie w każdej sytuacji. Uważam, że szczęście to zwykły nawyk do wytrenowania. Napisałeś temat, w którym od razu przypomniał mi się "Dzień Świra", gdzie główny bohater wstaje i zaczyna dzień od słowa "kurwa". Widz od razu wie, że tak rozpoczęty dzień nie okaże się zbyt dobry. Ile jest takich ludzi, którzy budzą się i od razu mówią "o ja pierdolę, znowu do roboty". To jest zaprzeczenie szczęścia. Ale to jest nawyk samobiczowania się. Nie masz pojęcia, co przyniesie ci dzień. Ale masz wybór, czy rozpocząć go miłym słowem do siebie, czy od razu kurwą i o ja pierdolę. Masz wybór? No masz, do chuja Skoro możesz się całe życie samobiczować to i możesz całe życie jechać na fazie szczęścia. Nie chodzi tutaj wcale o czynniki zewnętrzne. Śmierć, bezrobocie, głód, wojny. Nawet mimo tego całego syfu możesz wyrobić w sobie to, że wstajesz pełen energii, a twoja rutyna dnia codziennego jest po prostu dla ciebie wygodna. Trudno mi to trochę wytłumaczyć. Każdy człowiek ma rutynę dnia codziennego. To nieuniknione. Wiele dni w życiu spędza się w ten sam sposób. I tutaj pojawiają się różnice w myśleniu, w podejściu do siebie. Niektórzy się katują "jestem nieudacznikiem", a inni mówią "uśmiecham się i jest fajnie". Kształtujesz siebie latami. Szczęście, odczuwanie wewnętrznej energii i przyjemności trzeba wypracować. Jestem na forum w dużym stopniu z tego powodu. Szukam nowych paradygmatów myślenia, zachowań i je znajduję. Szczęście bezwarunkowe cały czas? Nie wiem, prawdopodobnie rzadko spotykany stan. Myślę, że szczęście to płynne podejście, na które składa się dbanie o cały organizm i psychikę, wybaczenie sobie, dopracowanie rutyny dnia codziennego, odkrycie własnych talentów i ograniczeń. Mierzenie siły na zamiary. Dla przykładu. Jestem w dobrej formie fizycznej i wykonuję pracę przed komputerem. Taka jest moja rutyna. Ćwiczę ciało, a przez to nie mam bólu pleców, dłużej siedzę, nie boli mnie głowa. Kiedy byłem zatłuszczony na maksa nie dałem rady siedzieć, bo wszystko bolało. Wypracowałem pozytywną zmianę, a przez to szczęście wewnętrzne, więcej energii w sobie. Wyrobione nawyki zaczynają się zazębiać na wszystkich poziomach, fizycznym i psychicznym. Dałem tylko przykład. To jest szczęśliwy dzień, kiedy mogę zadania wykonywać bez nieprzyjemności w ciele, zgodnie z założonym grafikiem. Tak jest u mnie. Trzeba zatem zadbać o własną przyjemność, o siebie. Wyrabiasz nawyk. Dlaczego człowiek ma ochotę wyjść pobiegać? To po prostu nawyk. Pojawia się w ciele miłe uczucie, energia i masz nagle motywację do biegania. Wychodzisz, biegasz, wracasz do domu. Powtarzasz i praktycznie o identycznej godzinie, np. w ustalony dzień treningowy znowu objawia się motywacja do biegania. To nie przychodzi od razu. Cały opisany wyżej proces to jednocześnie szczęście. Wiesz, że robisz coś dla siebie. Biegniesz, słuchasz ulubionej muzyki, tworzysz schemat, program, który zapamiętuje ciało i psychika. Rozpoczyna się produkcja hormonów. Zobacz zatem, że na szczęście składa się wiele czynników, małych procesów. Kiedy mam spokojny umysł, po prostu, nawet w kryzysowej sytuacji, kiedy się nie przejmuje byle gównem to wymyślam po prostu najlepsze rozwiązania. Szczęście wewnętrzne daje ci większą wartość przetrwania. Tak mi się wydaje. Ustalenie celu, a nawet jego realizacja nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Ustalanie celów to inny nawyk. Możesz mieć człowieka, który nie ustala celów i robi więcej od innych, bo lubi czynność, którą wykonuje. I wraca do niej codziennie, w kółko. Niczego nie planuje, bo wie, że i tak ciągle będzie robić to samo Może tak być? Może. Szczęście może mieć ten, który planuje i ten, który nie planuje. Chodzi jedynie o przekonanie wobec siebie, paradygmat wewnętrzny. O własne szczęście również walczysz. Czynniki zewnętrzne atakują, np. foch od kobiety, zjebka od szefa, błąd popełniony w życiu. To próby dla psychiki. Akcja i reakcja. Dostałeś zjebę i masz wybór. Albo samobiczowanie, albo działanie ku rozwiązaniu. Inne alternatywy? Z twojego postu wynika, że uzależniasz w pewnym sensie stan szczęścia od spełnienia określonych czynników. No i to jest prawda. Dla każdego te czynniki to coś innego. Wyznaczanie celów, tracenie wagi, zmiana wyglądu. Czy w chujowej sytuacji życiowej nie można się cieszyć? Można, a wręcz należy oczyścić umysł i nie brać na barki problemów całej rzeczywistości. Tylko przez spokój przychodzą zajebiste rozwiązania. Moja myśl, przedstawiona tutaj to również nawyk. Podświadomość słucha, o tym wszyscy wiemy. Mówisz komunikat stale, że spokój = dobre rozwiązanie. Szczęście = dobre rozwiązanie, lepsze życie. Dostajesz tyle, ile dajesz. Dajesz gówno sobie na dzień dobry, typu rozpoczęcie dnia od "ja pierdolę" to co masz dostać? Szczęście i kurwa życiowe fajerwerki? No nie ma takiej opcji. Człowiek się samodzielnie programuje. To jest piękne i straszne jednocześnie. Masz program, który uniemożliwia osiągnięcie bezwarunkowego szczęścia? Nie ma sprawy @Tamten Pan, odsyłam cię ogólnie do pojęcia zmiany paradygmatu. Dla mnie szczęście to miła rutyna dnia codziennego, w której nie muszę nikomu nic udowadniać, nie patrzę na zegarek i po prostu dobrze się czuję we własnym ciele. Wiadomo. Boisz się czasami, napadają cię negatywne emocje, ale łatwo jest się poddać tym kurwom o poranku, pierdoleniu, że będzie i jest źle. Temu najłatwiej się poddać. To robi gówno. Gówna jest dużo, więc grawitacja cię sprowadza do tego poziomu. Miłe słowo do siebie, odwaga, aby stawić czoło nieznanemu, cnoty filozofów, pojęcia zapomniane w dzisiejszym świecie, o to jest trudne do przyswojenia. Walczymy wszyscy o pozytywne zmiany. Zobacz na dział przysięgam. Zobacz na historie chłopaków, że z najgorszego dna da się wyjść i poczuć wyzwolenie. Czy to nie smutne, że człowiek czasami nie chce sobie sam dobrego słowa powiedzieć? Czy warto tak funkcjonować? Niezależnie od czynników zewnętrznych. Podsumowanie. Szczęście to nawyk. Wymaga pracy fizycznej i wyrobienia pozytywnych nawyków myślowych. Po prostu mniej obrabiania sobie dupy w myślach, katowania, wspominania przeszłości, błędów, itp. Widzisz, ile kurwa tego jest? Ciągle coś wkurwia, ciągle coś. A wystarczy powiedzieć stop, wróć, od nowa. Jestem mac i jestem spoko gościem. Często tyle wystarczy, aby dostać powera na cały dzień, a z każdego kolejnego dnia robi się całe życie. Tamten Pan i jeżeli jesteś ze sobą szczęśliwy to kurwa działasz i to na najwyższych obrotach. Chce ci się po prostu tworzyć, osiągać, coś robić. Szczęście nie oznacza stagnacji i wycofania do bylejakości. Szczęście to wyszukiwanie jakościowych rozwiązań. To ludzie w depresji nie są w stanie wstać z łóżka, ciągle się katują, nie ogarniają. Depresja, ciągle ta depresja. Nic mi się nie chce. Człowiek szczęśliwy po prostu działa, ale nie z musu. Nie musisz, nie chcesz. Po prostu cię ciągnie, rozpierdala cię energia od środka. Robisz, co lubisz to chyba nie chcesz, aby cię od tego odrywano. To jest szczęście. O szczęście się walczy, po szczęście się sięga, szczęścia się człowiek uczy. Szczęścia trzeba pilnować. To nawyk. Do wyrobienia dla każdego. Ehh, nie wiem. Mam nadzieję, że pomogłem Wierzę w to, co napisałem. Wiele razy w życiu wybierałem. Z wielu rzeczy w życiu zrezygnowałem. Wiele razy się katowałem. Wiem, co to znaczy być na dnie psychicznym, kiedy jedziesz po sobie od najgorszych. Wiem również, jak to jest, kiedy zostajesz swoim najlepszym przyjacielem. Różnica jest niesamowita, a to przecież zawsze byłem ja. Zawsze miałem wybór. Wybieram zadowolenie, działanie, a nie pierdolenie, poczucie winy, samobiczowanie Nie jestem zawsze szczęśliwy, ale duża różnica występuje, kiedy nie zaczynasz dnia od ja pierdolę kurwa, do chuja @Tamten Pan, wrzuć na luz
    1 polubienie
  48. Ja się spotykałem z 18latką i 19latką. Głównie na seks. Obie miały na to takie parcie jakby były facetami. Patologia - nie sądzę - tatuś jednej mógłby kupić Ciebie i mnie jak i pewnie 99% użytkowników tego forum. Druga z normalnego domu w stylu niedzielny obiad = rosół. Moje pytanie brzmi - lepiej jakby dawały d.py swojemu rówieśnikowi i zaszły w ciąże bo koleś nie wie co to są gumy? 18 i 19 lat (młodszego towaru nie tykam) jest zazwyczaj tak zafascynowane możliwością dania d.py starszemu od siebie facetowi (nieco młodszemu od ich Ojca - ja tak miałem), że to raczej rozmowa z ich rodzicami, a nie z tymi z którymi sypiają jest wskazana. Jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci, a w szczególności córki, z pewnością porozmawiam z nimi jak to wygląda i będę się starał wpoić coś bardzo trudnego dla kobiety do zrozumienia - nie dawaj d.py na zawołanie, nie kupcz nią, i się szanuj. A to, co ona zrobi i tak zależy od NIEJ SAMEJ bo obroży na szyję nie założysz. Jak wyżej. Idealny wiek kobiety jako partnerki to Twój wiek / 2 +- 2-3 lata. W moim przypadku to około 20 lat. Twoje rówieśniczki mają obecnie 25 lat - to już jest powoli szrot. Czekam co zaczniesz mówić za parę lat. On tego jeszcze nie kuma. Zresztą pisałem wcześniej - ja kobietom nie kłamię, jeśli chodzi mi o seks, walę tym prosto, a nie bajdurzę o związku itp. BTW - ja tam kilka całkiem ogarniętych 19nastek i 20stek znam Dostanie po dupie i zrozumie. Prędzej czy później Ten sam poziom co kolesie, gdy ich żona zdradza, startujący do jej kochanka zamiast do rozmowy z własną "żoną".
    1 polubienie
  49. Trochę poza tematem, ale mi się przypomniało. Miałem w podstawówce kolegę. Ten kolega miał zwyczaj mówienia na dziewczyny - dziwczyny. Pytał, np. co u was dziwczyny? Już w wieku 12 lat Gość jest obecnie znanym lekarzem i dalej tak mówi Mądrość już w podstawówce Żałuję, że się z nim nie trzymałem Po obserwacji kobiet, także z mojej rodziny stworzyłem jeden wniosek. Jeżeli chodzi o życie emocjonalne to kobiety w wieku 16-75 lat zachowują się identycznie. Wpędzanie w poczucie winy (najważniejsza broń każdej baby), obrażanie się za byle gówno, foszki mniejsze lub większe, uważanie porodu za ponadprzeciętne osiągnięcie dla ludzkości, minimalizowanie sukcesu mężczyzn, bo to przecież mężczyzna, więc MUSI. Poza tym z kobietami zawsze jest wybór tragiczny
    1 polubienie
  50. Jestem dawno temu na imprezie. Chyba sylwester. Wszyscy najebani na maksa, większość już kima. Ściszyłem muzę i sprawdzam kawałeczki, które kumpel miał na laptopie. Podchodzi do mnie taka znajoma dupa, siada na kolana i mówi agresywnie - zostaw kompa. Po prostu chciała borutę robić. Nic nie mówię (pijacki ignor 100%), dalej siedzę przed kompem. I nagle czuję kurwa mnie ugryzła w ramię (miałem uczucie, że mi zębami mięso wyrywa). Szybko przerzuciła się na klatę i zajebała mnie malutkimi zębami przy sercu. Taki ból, że ja pierdolę. W akcie desperacji ścisnąłem jednocześnie jej ramię (poprzestawiało się jej coś w środku) i szyję z tyłu do takiego stopnia, że się galaretowato wygięła (nie chciała puścić, więc maksymalizowałem nacisk). Widziałem w oczach tej laski to, że chce mnie właśnie zabić, przysięgam wam. Wydarłem mordę, żeby mi z nią pomogli. W końcu ścierwo odpuściło. Do tej pory mam po kurwie tatuaż. Kiedy wytrzeźwiała powiedziała - ee, nic nie pamiętam. A ze mnie wali krew. Powiem wam panowie. Niektóre kobiety są nieobliczalne. Gdyby chciała mogłaby mi odgryźć wtedy ucho lub mnie naprawdę mocno uszkodzić, właściwie za nic. Jeszcze dodam ważną kwestię. Jeżeli myślicie, że widzieliście granicę zachowania kobiety to się kurwa grubo mylicie. Nie ma u nich żadnych granic. Druga akcja mi się przypomniała. Siedzę w klubie ze znajomą. Usiedliśmy po prostu na wolnym miejscu, żeby odpocząć od tańca. Podchodzi wytapetowana, wysoka dupa i mówi, ja tu siedzę. Mówię, nikogo nie widziałem tu od 20 minut. Posiedzę z koleżanką przez 10 minut i lecimy dalej. Ona nie, ja tu siedzę, spierdalaj. Powiedziałem, że nie pójdę Ona to wzywam ochronę. To wzywaj mówię, prędko. No i poszła. Wraca z ochroniarzem. Tłumaczę, co i jak facetowi. Facio wyjaśnia panience, że klub to strefa publiczna i mam rację. Nie ma pani rezerwacji, siedzi kto chce i gdzie chce. Laska w tym momencie wyjebała mnie z liścia, mało się nie popłakałem Cios kurwa miała dobry. Ochroniarz zajebał jej w nerki, wziął na plecy i wyniósł. Piękne po prostu.
    1 polubienie