Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 16.06.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 21 polubień
    Ja zauważyłem co się dzieje i jak to działa po kilku jasnych, schematycznych sytuacjach z moją dziewczyną i innymi, ale zmieniłem po tym strasznie podejście do niej (na takie - czy jestem z nią, czy sam to i tak jestem szczęśliwy i jest mi dobrze). 1. Kiedyś - początek naszego związku - byliśmy razem może z pół roku - byłem u kolegi i wypiliśmy po kilka piw, wracając zadzwoniłem do niej i miała wyrzuty i pretensje, że jej nie powiedziałem, że idę pić, że nic nie wiedziała, że co jakby się coś stało. (jakiś czas po tym faktycznie się tłumaczyłem, że idę do kumpla na piwo, później dorosłem i przestałem, teraz mówię, że widzę się z tym i z tym tu i tu i koniec moich wyjaśnień) 2. Zaczęła pracę na wakacje - strasznie przy tym narzekając, że ciężko, że gorąco, że zmęczona. Wytłumaczyłem jej, że to praca na 2 miesiące, zarobi swoje i będzie miała, to mówiła, że nie znam ciężkiej pracy, że nigdy tak nie pracowałem, że co ja tam wiem - odbiłem piłeczkę, przypominając sytuację, że kilka lat temu jeszcze w trakcie szkoły pracowałem na prawie 2 pełne etaty przez pełne 2 miesiące (40h tygodniowo w jednej pracy + około 30-40h tygodniowo w drugiej) tylko po to, żeby zdobyć doświadczenie i zarobić (jak na wtedy) dobre pieniądze, to i tak skwitowała że to inna praca i inna sytuacja, po czasie, jak tamten czas zaczął owocować w sferze zawodowej to podobno zrozumiała że faktycznie miałem ciężko i dużo robiłem . Otworzyły mi się oczy, że tak samo może być po ślubie - ja będę jak wół siedział po godzinach, ona paniusia na paznokciach z koleżankami . 3. Po tamtej sytuacji zacząłem intensywnie myśleć, czytać i jak już wiedziałem co może być grane to zacząłem wspominać i mówić, że jak ślub to tylko intercyza - płacz, że jej nie ufam. Płacz, że już zakładam nasze rozstanie. Płacz, że jak się bierze ślub to wszystko staje się wspólne (tu zapaliła się czerwona, ogromna lampa, wręcz reflektor). Płacz, że nasi rodzice nie mają intercyz i wszystko jest dobrze. Tutaj każda próba wyjaśnień kończyła się tym, że ona takiego ślubu nie chce, a jak ja mówiłem, że nie chcę ślubu bez intercyzy to było że ona nie chce wcale - powiedziałem, że okej, mi ślub niepotrzebny. Po tym zacząłem odkładać pieniądze na wkład własny do mojego mieszkania. Za 2 lata planuję wziąć kredyt, mając całkiem niezły, jak na mój wiek wkład własny. 4. Było straszne ciśnienie na wspólne zamieszkanie w wynajmowanym mieszkaniu. Ona się uczy, ja pracuję i uczę się zaocznie. Ona całe pieniądze które ma dostaje od rodziców - spytałem ile dostaje w tym momencie na życie - powiedziała kwotę, stwierdziłem, że okej, nie ma sprawy, ale ja z mojej wypłaty na życie i wynajem przeznaczę tyle samo co ona i ani grosza więcej - już było coś nie tak, już mówiła, że nie to nie, nie musimy razem mieszkać. Stanęło na tym, że zacznie pracować na stałe i skończy szkołę to dopiero wtedy jest możliwość zamieszkać razem - muszę wyczuć jak zachowuje się taka osoba w dorosłym, normalnym życiu. Życie na koszt rodziców różni się diametralnie od tego gdzie zarabia się i pracuje samemu. 5. Zainteresowania i hobby - zauważyłem, że sam mam ich krocie, w tym dwa przewodnie - takie bez których już nie umiałbym żyć, to jest niejako podstawa mojego życia. Ile widziałeś kobiet, które mają tak samo? Ja żadnej. Wszystkie, które znałem miały słomiany zapał i później powrót - życie tylko i wyłącznie pracą/szkołą i życiem swojego partnera niczym pijawka. Wiele innych spraw z innymi kobietami mi jeszcze otworzyło oczy, moje podejście w trakcie ostatnich 3 lat zmieniło się o 180 stopni - najpierw jestem ja i moje potrzeby, później kobieta. Nigdy inaczej i nigdy odwrotnie.
  2. 20 polubień
    Nie lubie tego typu inicjatyw - bo z zalozenia sa one dobre, ale w gruncie rzeczy chodzi tylko o to zeby sie przypodobac foczkom i pytanie jak to zrobic? A no srak. Nie wolno sie nigdy szmacic! Jak robisz co chcesz i jestes w tym zajebisty to niech kobieta pomysli jak sie przypodobac Tobie, a nie na odwrot.
  3. 17 polubień
    Ja jednak będę w tym momencie przysłowiowym adwokat diabła, @Voqlskyi napiszę tak: CZY KTOŚ PRZYKŁADA TYM FACETOM ODBEZPIECZONY PISTOLET DO SKRONI I KAŻE PONADNORMATYWNIE SIĘ PAŚĆ ? Nie! Nie! Nie i jeszcze raz NIE ! Kobiety, jak każda fizycznie słabsza strona może osiągać swój cel sprytnie i bezwzględnie wykorzystując słabość drugiej strony. Jak gość jest żarty - to go tuczą. Jak jest leniwym abnegatem i nich chce zadbać o swój ubiór - to go 'ubiorą'. Jak coś chcą - to tak mu będą truły, że wymięknie i się nagnie do ich woli. Słabość! Tak! One bazują na słabości tych ... facetów. Nie napiszę mężczyzn - bo w moich oczach aby zostać tak nazwanym trzeba czegoś więcej niż męskich organów płciowych. Pięknie widać ostatnimi czasy olbrzymie rozwarstwienie społeczne w Polsce. Nie tyle pod względem majątku i dochodów, ile pod względem świadomości - SPAŚLAKI vs DBAJĄCY O SIEBIE. A za tą świadomością idzie też nastawienie do życia. Skąd te brzuchy godne wieprzy? Rozrośnięte kałduny? Nalane, spocone ryjki? Kobiety, nawet młode nastolatki na słoniowych nogach wpierniczające kolejną paczkę czipsów popijając napakowanym węglami energetykiem ? Zwykłe wygodnictwo! Lenistwo! Kapitulanckie uleganie własnym najprymitywniejszym popędom. A potem taki spasiony knur jeden z drugim będą przy wódce jęczeć, że 'stara to zniszczyła mi życie'. Jasne! Bo gdyby nie jego 'stara' to jak Adonis brylowałby właśnie w haremie megaatrakcyjnych młodych hostess i modelek. Jasne ... Złośliwie napiszę, że w sumie mi to jest cholernie na rękę, że jest tyle tłustych, zaniedbanych facetów. Wystarczy prawie nic nie robić a i tak lśni się na ich tle jak rubin Mniejsza konkurencja i tyle ! S.
  4. 14 polubień
    Loszki niszczą mężczyzn jedzeniem! „Świnie przy korycie” Witam obserwuję od dawna to zjawisko na przykładzie mojej rodziny i znajomych jest to przejadanie, karmienie na siłę dzieci i facetów. Ciotki,babcie,siostry tuczą dzieci które wyglądają jak „maskotka opon Miszelin” ,kiedy dzieci odmawiają dalszego jedzenia ciotka odpala TV i mówi do dzieciaka długo i jednostajnie jakąś historie „hipnoza” dzieciak na chwile się „zawiesza” i wyłącza mu się wolna wola, może jeść dalej . Pewna dziewczynka została doprowadzona do takiego stanu że wyglądała jak „klon” babki . Dla osób dorosłych jest „poczucie winy” zjedz żeby Babci nie zrobić przykrości , lub Ciocia się tak napracowała przy tych potrawach . Miśki i biali rycerze ,próbują cię namówić „ Co tak mało? Na takiego chłopa jak ty? … weź więcej ! Halina dołóż mu więcej, jedz nie krepuj się ” Kiedy zwrócisz uwagę siostrze,ciotce że niszczy dzieci to zaczyna się mega ujadanie. Rozumiem że loszki chcą utuczyć faceta po ślubie ale dlaczego niszczą swoją rodzinę? Dzieci,młodzież? Czy jest to jakaś szeroko zakrojona akcja niszczenia mężczyzn ? Wiadomo ,że żarcie prowadzi do „otępienia” coś ala narko człowiek nie ma sił żeby czytać, czy rozwijać się. Ukryta Agresja? Na szczęście Ja i brat cioteczny wyrwaliśmy się z tej patologi . Macie jakieś doświadczenia?
  5. 14 polubień
    Samiczki mają mokro jeśli w danej chwili jesteś najlepszym dostępnym towarem. Nie ważne czy masz super auto czy jeździsz busem. Czy jesteś lekarzem czy spawaczem. Czy masz 185cm i kwadratową szczenę czy 170cm i bojler. Wybierają najlepsza daną opcję na tą chwilę, ale to już było poruszane setki razy. Co prawda schematy istnieją i utarło się, że samiczki marzą o lekarzach i prawnikach gdyż są to według nich pewne i dobrze płatne zawody. Do tego rodzice samicy, gdy dowiedzą się że ich córcia ma chłopaka lekarza trąbią o tym na całą wieś i ubijają świniaczka, żeby godnie przyjąć nowego syna w rodzinie. Jednak kim byś nie był i czego byś nie miał, zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Bądź milionerem, zacznij zabierać ją na przyjęcia a tam pozna inne kobiety - żony miliarderów, które będą patrzeć na nią jak na biedaczkę bo nie ma jachtu za 150 milionów. Szybko okaże się, że jesteś w jej oczach nieudacznikiem. Dlatego robienie czegoś pod samice mija się z celem, musiałbyś dzień w dzień podwyższać poprzeczkę, na co to komu? Zresztą znudzone żonki obrzydliwych starych bogaczy i tak marzą o tym młodym opalonym ogrodniku który śpiewa hiszpańskie piosenki kosząc jej trawnik Ja się wyleczyłem z imponowania cipkom. Gdybym by sam to one musiałaby mi zaimponować. A czym może zaimponować teraz przeciętna Klaudia poza fotkami z psim ryjem na fejsie?
  6. 14 polubień
  7. 14 polubień
    Mam obecnie 34 lata. W wieku 20-30 miałem kilka normalnych zwyczajnych związków, jedne dłuższe, inne krótsze, nic szczególnego. Ale zawsze to ja byłem porzucany, zostawiany, zawsze one odchodziły. Fakt, że zawsze mierzyłem bardzo wysoko i ja raczej przeciętny chłopak zawsze byłem z pięknościami 10/10 (choć to oczywiście subiektywne). Nie rozumiałem co robię nie tak, gdy starałem się im dogadzać, robić dla nich wszystko, być tym białym rycerzem. One mnie zostawiały po pół roku, po roku, po 2 latach chyba najdłużej. Mówiły że nie są gotowe na poważny związek itd, że potrzebują być same itp, a co się okazywało - zawsze po miesiącu już były z kimś nowym, kimś przystojniejszym ode mnie, z lepszym autem, lepszym mieszkaniem i lepszymi zarobkami. Zacząłem ogarniać co się dzieje dopiero w wieku około 30stki. Może dlatego, że większość znajomych już było w stałych związkach, po ślubie. Zacząłem obserować, że okazuje się że wszystkie te podchody kobiet są tylko po to by złapać jak najbogatszego faceta, żeby się ustawić za jego pieniądze. Nagle po ślubie się okazuje że kobiety rezygnują z pracy, albo jeśli pracy nie miały i szukały - przestają szukać, albo natychmiast chcą dziecko = rezygnują z pracy, itd. Nagle zauważyłem, że moi koledzy po ślubie mają o wiele gorsze życie niż przed. To był pierwszy moment gdy zacząłem się nad tym zastanawiać. Po 30stce już coraz bardziej uważałem na kobiety. Przykładów mógłbym opisać wiele, ale przytoczę tylko jedną historię (może inne opiszę później). Ja - wtedy świeżo po 30stce, ona ciut przed 30stką. Poznaliśmy się typowo przez znajomych, mniejsza z tym. Nic o niej nie wiedziałem, ale dziewczyna 7/10 więc ładna, także po wymianie numerów trochę pisania i spotkania na kawę. Spotkań było wiele. Na początku ją poznawałem, później niedowierzałem że ona taka jest, więc jeszcze kilka razy się spotkałem z nią. Zanim to zakończyłem. Opiszę kilka faktów o niej, czego się dowiedziałem od niej samej: - kobieta lat prawie 30 , nigdy w życiu nie pracowała, jest na utrzymaniu rodziców, mieszka z nimi (nie są bogaci, przeciętna rodzina z bloku z osiedla z lat 70) - nigdy nie była w związku, podejrzewam że zawsze pojedyncze randki i faceci uciekali gdy bliżej ją poznali, w sumie jak ja - całe dnie spędza na oglądaniu filmów , bardzo chętnie o tym opowiada i w zasadzie nic poza tym nie robi - opowiada cały czas co sobie kupiła (nie są to jakieś wielkie kwoty, nie jest rozrzutna, ale samo to że chwali się na co wydaje pieniądze rodziców) Jej podejście do mnie (i do facetów ogólnie): - rozmawialiśmy o tym kilka razy, ona uważa że to facet ma pracować i utrzymać rodzinę, a kobieta absolutnie nie powinna pracować, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - podpuściłem ją i zapytałem jak sobie wyobraża dzielenie się rachunkami i wydatkami na życie, skoro nie zamierza pracować, odpowiedziała że to kobieta powinna trzymać całą kasę którą facet zarabia i powinna wydzielać na co trzeba wydać, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - seks... jaki seks... ogólnie tego tematu unika - jak najszybciej ślub i dziecko A teraz kilka faktów z naszych spotkań: - na pierwszym spotkaniu oczywiście ja płaciłem za wszystko, na kolejnych też się starałem, choć coś mnie tknęło gdy ona zawsze wybierała najdroższe rzeczy z menu (restauracje, kawiarnie), np. pytałem ją na co ma ochotę sugerując wybór napoju bo umawialiśmy się na kawę, to ona na to "a ja bym zjadła obiad" - jak się umawialiśmy na kolejne spotkanie, to niby żartem mówiłem "ostatnio ja Cię zapraszałem, to teraz Ty zapraszasz" - od razu zaczęła przeciągać datę spotkania, odkładać, a jak ja zapraszałem to każdego dnia miała czas - kilka razy powiedziała coś w stylu - uwaga to naprawdę cytat - "ooo otworzyli nową restaurację niedaleko, musisz mnie tam zaprosić" - nie powiedziała, że może byśmy tam poszli, może się tam wybierzemy, itp, tylko musisz mnie zaprosić. I to nie była jednorazowa sytuacja, wiele razy tak mówiła. - kilka razy też mówiła: może zabierzesz mnie na wycieczkę do Krakowa/nad morze itd? chodziło jej o wspólny wypad na weekend, ale wprost sugerowała że ja mam za wszystko zapłacić, nie mówiła "może sie wybierzemy" tylko "może mnie zabierzesz" , więc nigdy taki wypad nie doszedł do skutku... Mógłbym tak jeszcze wymieniać dalej przykłady jej zachowania. Ja już po kilku spotkaniach wiedziałem, że pora uciekać, ale z czystej ciekawości spotkałem się jeszcze kilka razy, nawet za cenę tej kawy, po prostu mnie to śmieszyło - a że w ogóle nic do niej nie czułem to mogłem obiektywnie obserować zachowanie typowej kobiety:) Potem zakończyłem znajomość, ale.................. ona się we mnie zakochała:) Tak mi napisała i nie odpuszczała przez długi czas:) Na szczeście po ignorowaniu jej w końcu odpuściła. Śmieszna historia i dała mi dużo do myślenia o kobietach.
  8. 14 polubień
    @Tamten Pan- to nic osobistego co teraz napiszę, absolutnie żadna szpila czy tym podobny bzdet, ot po prostu taka męska uwaga/spostrzeżenie - odnoszę wrażenie że wykazujesz objawy syndromu odstawienia od tej dziewczyny. Może się mylę, może nie - cóż, tak to sobie subiektywnie widzę. Koniec offtopu, teraz meritum. Pisać, że nieprawdą jest że 100% żeńskiej populacji do niczego się nie nadaje - nie muszę. Bo to oczywiste. Podobnie jak to, że będąc nawet z szanowaną, inteligentną i życiowo ogarniętą kobietą od czasu do czasu zaliczymy serię dziwnych zachowań i reakcji z jej strony - również. Cenię moją wybrankę życiową. Szanuje za cechy osobowości i poukładanie, za inteligencję i życiową zaradność. Ale owe podejście nie zasłania mi faktu, że od czasu do czasu dostaję od niej w sprzężeniu zwrotnym rzeczy, które mnie uwierają niczym mały kamyk w wygodnym bucie. A to, że dociekam skąd się to bierze, jaki jest mój wpływ na to (bądź jego brak) oraz jak mogę reagować bądź zapobiegać - i tego szukam na tym forum, nie oznacza że maszeruję przez życie łopocząc banerem z napisem "wszystkie baby to czarownice!". Kolega hxc wpadł, zaczął pisać dość sensownie i składnie by potem stwierdzić, że to on reprezentuje ogólnie pojętą życiową zajebistość a reszta to dno, muł i wodorosty. Słabo. To tak jakbym mierząc się na hektary ziemi, metry kwadratowe domu, konie mechaniczne mojego auta, cyfry na koncie w banku i koszt koszuli oraz garnituru, który właśnie mam na sobie powiedział - cała reszta która nie jest na tym poziomie co ja - to życiowe złamasy, które do niczego w życiu nie doszły! Jebać biedę! Jebać, jebać, jebać! Słabo brzmi? Słabo jak cholera - bo jest to nic innego jak wyciągnięcie fiuta z majtek i mierzenie się. Kolega hxc wyciąga swoją domniemaną zajebistość życiową i w układach z kobietami (gratuluje dobrego samopoczucia i samooceny - i nie piszę tego ironicznie hxc) i mierzy się, niczym w podstawówce na długość fiutów. Nie tędy droga. Doszedłeś do czegoś? Jesteś w czymś dobry? To do jasnej cholery pomóż tym, którzy pytają! Nakieruj, wskaż ogólną drogę, nie musisz zdradzać tajemnic zawodowych! A nie pusz się jak paw z odstrzelonym przez myśliwego ogonem, pławiący się w samozajebistości i z pogardą traktujący wszystkich, których uważasz za gorszych od siebie. W czym oni są gorsi? Że czegoś nie wiedzą? Że cały czas szukają? Że mają pytania? No właśnie. Z forum wyciągnąłem mnóstwo fantastycznych informacji. Dużo przerobiłem i wcieliłem w życie. Dla kilkunastu osób z Was naprawdę warto być zarejestrowanym - bo jak widzę, że wpis pochodzi od osoby X czy Y tudzież Z to wiem, że warto go wyświetlić na ekranie. Nie jest sztuką założyć konto, rąbnąć sobie w awatar "Jestem King Bruce Lee karate miszcz" i arogancko równać z ziemią wszystkie poglądy inne niż swoje. Chcesz błysnąć? Wykazać się? Wytłumacz a nie gardź. Pogarda jest słaba, więcej mówi o kondycji umysłowej gardzącego niż pogardzanego. S
  9. 13 polubień
    Na wstępie, proszę mi wybaczyć dłuższy post, niż zwykle. Spotkałem dzisiaj przypadkiem znajomą z dawnej pracy, przypadkiem weszliśmy na siebie, ona z dzieciakiem na zakupach, ja wracałem z kina. Tak się złożyło, że towarzyszył jej, nasz inny znajomy z tej samej pracy - inny dział, inne wszystko - w trakcie rozmowy okazało się, że są parą. Do czego zmierzam... Tak się złożyło, że miałem z tą dziunią taki typowy wakacyjny romansik, trwający 3 miesiące - ja byłem singlem jeszcze wierzącym w jakiekolwiek ostatki Biało-Rycerstwa - ona zaś, miała kryzys w małżeństwie i zastanawiała się nad rozwodem. Dzisiaj wiem, że szukała emocji na zewnątrz, ja korzystałem bo jako jeszcze Biały-Rycerzyk wierzyłem, że jej na mnie zależy, co pokazywała każdego dnia w pracy i po pracy; na piwie i w łóżku...słowem - zero tajemnic mieliśmy przed sobą. W tym miejscu warto dodać, że nie miałem wtedy jeszcze stanowiska liderskiego, zaś owa samiczka była na tym samym stanowisku co ja. Dziwiłem się, że między nami jest tak zajebiście, podczas kiedy w domu miała ciągły koszmar...bynajmniej wtedy wyznawałem takie myślenie - a teraz poczujcie w jakim g***nie siedziałem; owa samiczka miała dziecko ze swoim partnerem, nie mieli ślubu, wszyscy mieszkali u ojca dziecka, który wtedy był pośrednikiem sprzedaży nieruchomości a więc dobrze zarabiał. Dzisiaj wiem, że to ją przy nim trzymało - wtedy zastanawiałem się, czemu typa nie zostawi? Widzicie....Odlotowy, nie był kiedyś taki Odlotowy, jak teraz. Skończyło się tym, że się rzecz jasna zakochałem, ona niby też ale jednak postanowiła to zakończyć i jak każdy frajerzyk, wylądowałem w Strefie Przyjaźni - po niedługim czasie okazało się, że w między czasie spotkała się jeszcze z kilkoma facetami. Jakoś na Święta Bożego Narodzenia przyznała mi się, że jednak jej stały partner nie chce z nią być ale z uwagi na dziecko pozwala im mieszkać u siebie, po czym sam się wyprowadził do innej kobiety. Już w tym miejscu moje Biało-Rycerstwo powinno się skończyć, ja jednak tłumaczyłem to wszystko sobie, że ,,tak musiało najwidoczniej być" czy inny chłam w stylu ,,przeznaczenie..." czy ulubione loszkowe powiedzenie, że ,,nie byliśmy sobie pisani" Za kolejne pół roku, loszka odziedziczyła po majętnych dziadkach trochę szmalu, trochę na nowy start dostała od rodziców swoich oraz rodziców ojca jej dziecka - co za patola?! - ogarnęła własne mieszkanie, na obrzeżach miasta, zaczęła inwestować w swój rozwój i tak dalej. Oczywiście dalej mieliśmy kontakt, oczywiście ja dalej liczyłem, że może jednak mnie dostrzeże ponownie. A skąd! Dowiedziałem się później od niej, że żyje z gościem poznanym na studniach, pracującym w budowlance...a więc dzisiaj wiem, że znalazła łosia co jej po kosztach mieszkanie zrobi, wyremontuje, umebluje...tak też się stało. Wtedy jednak nastąpiły zmiany zawodowe u mnie i u niej - drogi nam się rozeszły. Dzisiaj powiedziała, że ten budowlaniec to nie było jednak ,,to" i go pogoniła - dzisiaj wiem, że wykorzystała samca do końca a gdy nie był już jej potrzebny, pogoniła go. Obecnie ma kolejnego faceta, który pracuje w byłej firmie, w której razem pracowaliśmy w jednym dziale. Jest z nim jakieś pół roku - najbardziej żal mi tylko jej dzieciaka, który obserwuje jak przy mamusi co jakiś czas znajduje się inny facet; nie dopytywałem o ojca dzieciaka - oczywiście od razu zaczęła wypytywać mnie o wszystko. Rzuciłem na odchodne kilka bajeczek, stwierdziła, że koniecznie musimy odnowić znajomość i poznać się na nowo. Numerami się co prawda wymieniliśmy ale nie sądzę abym się do niej odezwał - nie potrzebuje w życiu urozmaicenia w postaci czyszczenia komina, z g**na, które tam się znajduje - a tym by się skończyło. Kwintesencją końca mojego Biało-Rycerstwa, jest ubiegłoroczny dzień urodzin, kiedy odkryłem, że kobieta, z którą jestem dobre 2 lata zdradza mnie z moja gośćmi jednocześnie. Żebyście słyszeli jej tłumaczenia - koniec końców z jednym z tych gości się zaręczyła. To tyle ode mnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca - bardzo dziękuję, że poświęciłeś czas na tą historię.
  10. 11 polubień
    Panowie zobaczcie ten schemat, wszystko jest dobre żeby uzyskać ponowny dostęp do bankomatu i argumenty "boskie", a jak to nie działa to argumentacja dupą. Niestety pani arsenał się skończył i jak nie ma na niego haka z rodzaju "mogę cię wsadzić do więzienia na lata" to nie ma co liczyć na powrót bankomatu.
  11. 11 polubień
    Pomijając całkowicie fakt, że jesteś prawiczkiem: Czyli sprawiasz lepsze wrażenie na pannach niż zdajesz sobie sprawę. Panny Cię adorują, a ty - jak już się blisko jakiejś znajdziesz - zaczynasz polerować zbroję tak, że oczy krwawią. Sam stwierdziłeś czemu zawalałeś, a wyciągnąłeś jakieś konkretne wnioski? Zmęczyłeś swój mózg choćby przez chwilę by zrobić coś z tą wiedzą? Jakiż piękny to schemat Panna leje miód na moje serce, dasz do niej namiary? Dogadałbym się z nią moment i bzykał po godzinie, no góra dwóch od poznania Twoja zbroja, taka piękna <3 Nie wiedziałeś co zrobić? Spytać "czy ta atrakcyjna koleżanka, z która Cię widziałem ostatnio to się rucha bez problemu, czy też pierdoli takie farmazony jak ty?" Nasmarowała Ci paluszkiem anusik żelikiem tak, że nawet nie poczułeś Była dla Ciebie taka delikatna <3 :* Przeprowadziła analny fisting Twojego ego a ty nawet nie zauważyłeś. Jej koleżanka też UDAŁA zaskoczenie po mistrzowsku Oferowały Ci obie chusteczki? Przytulały Cie może? Wszystko Ci już bracia napisali. 2 lata na forum? Adresy Ci się nie pomyliły czasem? Nie czytałeś cały ten czas kafeterii przypadkiem? Zrobiłeś z siebie pizdeusza w jej oczach, którym zresztą jesteś. Weź sprawdź czy coś Ci zwisa w kroku bo jeśli tak to na pewno nie są to jaja, zaschnięte fistaszki to max. Postaram się być miły, choć gdybyś był moim młodszym bratem dostałbyś otwartą po ryju za robienie z siebie cipy. Oczywiste oczywistości: 1. Gówno Cie obchodzi co ona sobie o Tobie myśli. Co ktokolwiek o Tobie myśli. To Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje, to TOBIE ma być dobrze. 2. Masz problem ze śmiałością to zrób coś z tym, odzyskaj swoje jaja. A nie czekasz aż przypadkiem się potkniesz tak szczęśliwie by wpaść w waginę. 3. Kiedy kobieta Cie rzuca to wszystko co powie jest nieważne bo powie Ci albo to co chcesz usłyszeć albo wszystko by Cię zranić, innej opcji nie ma. Prawidłową odpowiedzią na tego sms'a powinno być "i tak masz dla mnie za małe cycki" i przestać odpisywać Mniej oczywiste: 1. Przeanalizuj swoje dzieciństwo i relacje z rodzicami, relacje miedzy nimi, a potem swoje z rówieśnikami, bo tam leży pies pogrzebany jeśli chodzi o Twoją odwagę i samoocenę. 2. Znajdź sobie jakieś męskie hobby. Będąc w ociekającym testosteronem otoczeniu choćbyś nie wiem jak był oporny zaczniesz to chłonąć. 3. Kup książki Marka i czytaj ze zrozumieniem do cholery. W Twoim wypadku mogą to być najlepiej wydane pieniądze w życiu. Modlić się żeby okres Ci się skończył albo zainwestować w tampony. Nie gadać, nie utrzymywać kontaktu żadnego prócz okazjonalnych spotkań w większym gronie, a w takim wypadku lać na nią ciepłym moczem. Są dwa poziomy: 1 - dla amatorów takich jak ty a mianowicie nie wchodzić z nią w żadne interakcje podczas grupowych dyskusji, 2 - dla tych którzy potrafią napompować swoje jaja - czyli jesteś mistrzem ceremonii, dusza człowiek, dowcipny, błyskotliwy, ale jak tylko będzie chciała się przykleić i robić maślane oczy to ZLEWASZ i otwarcie IGNORUJESZ lub mówisz wprost przy wszystkich, że nie jesteś nią zainteresowany Syndrom sztokholmski. Zostałeś analnie zgwałcony mentalnie a jeszcze ją usprawiedliwiasz. Weź łaskawie podejdź do lustra. Już? A teraz daj sobie ode mnie porządnie po ryju z otwartej. Brakuje? Nie pokazywałeś słabości? Turlam się buhahahahaha. Przecież to co opisałeś to jedna wielka słabość. Większą pizdę mogłeś zrobić z siebie tylko gdybyś się przy niej rozpłakał i/lub błagał by nie odchodziła i/lub od razu się oświadczył. Niedaleko co? Reasumując: odszukaj swoje jaja albo wygól i nawilż dobrze dupę. Jak będziesz taką pizdą to któraś zdesperowana zawodniczka popuści Ci szpary tylko po to byś spłodził bachora i mogła ssać z Ciebie alimenty. A ty nawet wtedy będziesz polerować zbroję bo: Czytając i odpowiadając na ten gówno-post przeszedłem całe spektrum stanów emocjonalnych począwszy od rozbawienia, politowania, przez obrzydzenie aż po pogardę - a ponieważ nie lubię tak negatywnych emocji to łatwiej mi założyć że jesteś po prostu pieprzonym trollem.
  12. 11 polubień
    Bada czy w razie wu będzie mogła do Ciebie wrócić, czy ma szukać nowego koła zapasowego, świadomość tego że może zostać sama rozpierdala ją od środka.
  13. 10 polubień
    Już onegdaj rozmawialiśmy o ubieraniu przez panie swoich mężów, tak, by zniszczyć ich atrakcyjność dla innych samic. Karmienie to bardzo podobny aspekt. I to prawda, nikt pod bronią nie każe im ani jeść gówna ani wyglądać jak dziady. Trochę generalizując, jako że jednak znam wokół wyjątki od poniższej reguły, która brzmi mniej więcej tak - ludzie wykształceni z ambicjami "światowymi", często pochodzący z majętnych i znaczących rodzin (choć często i dorobieni nuworysze), bardzo dbają o to co do garnka trafia ze szczególnym naciskiem na to co dostają jeść ich dzieci. Nieraz byliśmy na obiadach czy kolacjach, gdzie kilkuletnie potomstwo gospodarzy wcinało małże bądź ostrygi z takim samym apetytem jak cała reszta biesiadników. Małe dzieci z biedniejszych rodzin nie wezmą do ust niczego, co nie jest przynajmniej słodkie/słone (musi zawierać jakieś ekscytotoksyny, bo kto by ten "papier" inaczej przełknął?). Dwa tygodnie temu u nas z siedmioletnią córką znajomych wyżeraliśmy na wyścigi łyżeczką kawior ze słoika. Sami go we dwójkę opędzlowaliśmy. Słodycze, chipsy, fabryczne soczki, batoniki itp. dla nich nie istnieją. Dzieciaki nie boją się nowych smaków a co słodkie to jest "be". Jedzą tak, jak mamusia nauczy smaków, ale uwaga - często pod naciskiem wymagań ze strony męża. Za to stojąc przy taśmach podawczych w sklepach, często obserwuję sobie cudze zakupy. Cuchnąca na kilometr candidą, młoda i otyła mamusia w dresach, z dzieckiem w kształcie piłki plażowej ma na taśmie batoniki, słodycze, chipsy, colę... Przecież skoro coś się sprzedaje w legalnym sklepie, nie może być trujące, prawda? No jasne, fajki i gorzała też są legalnie w obrocie. Amunicja nie jest Jest potężny rozdźwięk pomiędzy nawykami żywieniowymi w różnych "kastach". Nie wiem czy to skutek taniości (dostępności ilościowej, za ten sam hajs można kupić duuuużo) powszechnych pasz, bo do żywności temu daleko, czy samoświadomości. Trochę to straszne i smutne, bo przecież za karmienie w domu przeważnie odpowiadają panie. Jakoś nie ogarniają, że więcej nie znaczy lepiej. Jeśli facet miałby do wyboru samochód, to prędzej wybierze jeden przyzwoity niż pięć wraków. A te nie, wybiorą parówki z MOMu bo jest sześć zamiast dwa prawdziwe kabanosy.
  14. 9 polubień
    Żyłem z kobieta przez dwadziescia dwa lata bez slubu. Bylem mezem przez rok,a rozwodzilem sie dwa lata.
  15. 9 polubień
    Moje historie Kumpel ojca poznał kobietę (wcześniej samotny gościu po rozwodzie) bardzo majętny. Samica cud marzenie, dbała o niego, zagorzała katoliczka ( pomoc biednym, pielgrzymki, msza w niedziele), kanapeczki i podawanie pilota. Potem ślub i wspólne mieszkanie. Mieszkanie na kredyt w sumie kosztowało 800 tysięcy (kredyt oczywiście na kolegę ojca) . Zgadnijcie co się stało po kupnie chaty. Zmiana zamków, sprawa rozwodowa, kłamanie w sądzie ( bicie, skłonności do alkoholu oczywiście wszystko zmyślone). Koleś nie miał gdzie mieszkać a suczka mieszkała w nowej chacie na którą nie dała ani grosz. Kolega bez domu, zniszczona opinia, długi (20-25 tysięcy do płacenia miesięcznie), 20h pracy dziennie żeby to spłacać. Na szczęście sprawa w sądzie się dobrze wyjaśniła dla kumpla. Laska została wyrzucona z chaty i musiała ponieść koszty sądowe ( spore ) + każdy wie że jest materialną dziwką. Od zawsze wiedziałem że z kobietami coś jest nie tak już od najmłodszych lat nie ufałem koleżankom heh. Ten przypadek dał mi jeszcze mocniej do myślenia. Ostatnie moje panienki były to panienki w związkach. W mojej opinii łatwiej jest wyrwać zajętą kobietę niż wolnego stanu. Umiem dobrze podejść emocjonalnie takie okazy. To tylko umacnia mnie w moim przekonaniu że kobiety to fałszywe stworzenia którym nigdy nie należy ufać ani obdarowywać żadnym uczuciem co najwyżej stwarzać pozory że tak jest. Zapodam wam jedną z wielu historyjek z mojego życia z zajętymi pannami. Trochę streszczę historię bo jakbym miał pisać wszystko po kolei to było by za długo. 1. Poznałem laskę na imprezie, wziąłem kontakt. Kilka dni pozniej mówi żebym wpadał. Wchodzę na chatę siedzi druga klientka, mówię dobra nie robię dymu o to że nie wpadłem na damki wieczór tylko z nią poszaleć dobra poczekam aż rozwinie się sytuacja. Drinki się lały, dziewczyny się śmieją jest super. Widziałem że co chwilę jednej i drugiej buczy telefon, oczywiście dzwonili ich misie czy aniołki już śpią. Jedna i druga po jakimś czasie wyłączyła telefon bo już dostawały kurwicy jak jej misiu dzwonił. Jedna mi powiedziała podczas rozmowy na imprezie (tej wcześniejszej) że ma chłopaka od tej drugiej dowiedziałem się w trakcie naszej posiadówki że też jest w związku. Spokojnie dziewczyny ja mam dziewczynę ( taaaaaa.... heh). Wiedziałem że jedna i druga na mnie leci. Dobra koniec imprezy Dolores ściel łóżko. Spaliśmy we trójkę. Zrobiłem jedną ( trochę na koniec za ostro z nią poleciałem, nie pytajcie co chciałem jej zrobić ) i poszła spać do innego pokoju. Jej koleżanka podczas tego spała, wiadomo Dolores poszła to czas na Kasie no i z Kasią też poszło gładko. Oczywiście one do tej pory nie wiedzą że zrobiłem jedną i drugą, typowe kobiety niby najlepsze przyjaciółki a nie chcą wyjść na najgorsze. Rano smsy do misiaczków " No wstałam właśnie, jem jajecznice" XDDD pije kawę i tylko myślę co za suki, żal mi trochę mi było tych ich misiaków że żyją w swoim matrixie no ale cóż może kiedyś się ogarną. Historią jak z amerykańskiego filmu studenckiego ale takie są nasze księżniczki. Jeśli jesteś w związku i to czytasz to się zastanów co kiedyś mogła robić twoja księżniczka kiedy nie odbierała telefonu. PS. Potem jedna powiedziała mi że nie chce się już spotykać bo powiedziała chłopakowi o swoich zdradach a ten jej wybaczył XDDDDD SZANUJMY SIĘ PANOWIE XDDD ja mówię że spoko. Za miesiąc czasu status wolny Także panowie, cieszcie się i korzystajcie z tego forum i wiedzy na nim zawartej. No i nigdy nie ufajcie kobietom ( powtarzam się ale zawsze będę to podkreślał )
  16. 8 polubień
  17. 7 polubień
    Oglądając ostatnie dramy i streamy youtuberów, poczułem że to może być fajny pomysł. Oczywiście mordy bym nie pokazał, bo i po co, ale na żywo uruchomiłbym infolinię (jak Łoboda hi hi hi), mogliby ludzie w problemach dzwonić, a ja na żywo bym odpowiadał. No i donejciki... Co o tym sądzicie, i jak miałoby to wyglądać żeby było dobrze?
  18. 7 polubień
    Jakby każdy facet na wspomnienie na temat ślubu, zaczął wyjeżdżać z tekstem w stylu "rozumiem że dziewictwo dla mnie trzymałaś", to chyba nie byłoby ślubów. Kwintesencja loszek - ugrać jak najwięcej przed ślubem, wyszaleć się, być wyruchaną przez x facetów, potem wybrać najlepszą osiągalną partię wmawiając, że to miłość, w rezultacie zabezpieczyć się materialnie. No, żyć nie umierać karwa kawka! Szkoda tylko, że wpadają w te pułapki dobrzy chłopacy, tacy co się zakochują i pragną odwzajemnienia, spokojnego życia bez niepotrzebnych awantur z dupy, odwzajemnionej troski i równych starań z drugiej strony. A w zamian zazwyczaj otrzymują wnerwiającego, przedwcześnie starzejęcego sie babsztyla, który w razie niespełnienia swoich oczekiwań życiowych zwłaszcza w kwestii materialnej, zwala całą winę na faceta. A facet sięga po alkohol, bo już nic innego mu nie pozostało. I tak się kończy życie większości mężczyzn w tym kraju, też bym tak skończył jakbym się nie ocknął. Warto jednak być pasztetem pochodzącym z ubogiej rodziny w latach młodzieńczych...
  19. 7 polubień
    Pozostało straszyć jedynie karą Bożą :>
  20. 7 polubień
    Błędy popełniane? Brak odwagi i skrępowanie. Kiedy doszedłem do wniosku, że nie mam nic do stracenia zacząłem żyć. W końcu i tak każdy z nas umrze, a tysiące ludzi, których poznajemy i tak okazują się przelotnymi znajomościami. Od tego momentu praktycznie nie widzę czegoś, czego uczynić nie mógłbym lub nie potrafił. Odbiło się to też na płaszczyźnie międzyludzkiej - potrafię zagadać do każdego, bez względu na jego urodę, status, poglądy, okoliczności i czas. Po prostu przestałem odczuwać skrępowanie i analizować każde swoje słowa w rozmowach z innymi. Co więcej stałem się totalnie odporny na czyjeś obraźliwe określenia, pomówienia - zapominam o nich automatycznie po oddaniu z nawiązką. To też dobra lekcja - jeżeli ktoś testuje Twoją tolerancje i cierpliwość oddaj mu ze zdwojoną siłą. Wtedy on ani nikt ze środowiska nie zrobi tego ponownie.
  21. 7 polubień
    Dodałbym jeszcze do Waszych propozycji zdrowo rozumianą pokorę.
  22. 7 polubień
    Do mnie bardziej uderzyło to: " Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki " Witamy w XXI wieku. Smutne to kurwa.
  23. 6 polubień
    Pisałem już kiedyś. NAJWAŻNIEJSZY JEST ARANŻ i BAJERA. Koszty aranżu: - zadbane, WYSPORTOWANE ciało, zadbane dłonie, paznokcie, włosy i zęby - zero złotych (nie licząc zębów jeśli ktoś zaniedbał) - ciuchy - ważniejsze od metek jest wyczucie klasy, stylu, dopasowania do sytuacji i smaku - nie musisz mieć najdroższych, metki i loga wyeksponowane znanych marek to buractwo - dobry perfum - od 100zł. - dobry zegarek - od 1500 zł. - samochód - temat rzeka, ma być ale wcale nie trzeba dużo, samochód ma być bez żadnych udziwnień, czysty i zadbany, ładnie się prezentujący, w każdej kwocie cenowej znajdę typy na dobry aranż ( od 15 tys złotych) - bajer - kwestia obycia i doświadczenia Nie zaczynać żadnych akcji bez przeczytania "Co z tymi kobietami" "Kobietopedii" !!! W przypadku wykrycia pierwszego syndromu tzw "zakochania się" - NATYCHMIAST zakupić "Poradnik rozwodnika" i zapoznać się z treściami w nim zawartymi. Jak pytają co robię hmmm kłamię, bajeruję, nie mówię wprost, jak One to lubią .... w dłuższe relacje nie wchodzę, jestem dopiero po 30stce przecież.
  24. 6 polubień
  25. 6 polubień
    Oj chlopaku ja nie mialem na oplate mieszkania, ledwo ciagnelem koniec z koncem, ale w tym czasie ruchalen na potege Bylem dobrym barmanem
  26. 6 polubień
    W kwestii konfiskaty GLD w USA (executive order 6102 z 1933r., spójrzcie jak ładnie przydał się wykreowany "kryzys"), ponoć skonfiskowano tylko 10% tego co było na rynku. Ludzie nie oddali, mimo zagrożenia sankcją w postaci 10 lat więzienia czy 10k$ (szacunkowo 150k$ dzisiejszych). Tzn to była konfiskata, pod postacią przymusowego skupu po circa 20 ówczesnych $ za uncję, po czym cena na rynkach natychmiast wzrosła do 35$ (czyli o 75%). Kredyty - jak @Subiektywny wspomniał - banksterka nie może stracić. Money-makers nie po to je drukują i kontrolują. Dorzynanie dłużników wielce prawdopodobne, choć raczej jako efekt uboczny. W każdym razie możliwość przejęcie ich nieruchomości i (pseudo)własności za bezcen. Pod warunkiem posiadania jakichś "środków płatniczych". Wygra ten papier, który będzie najdłużej uznawany (no właśnie np. gównowaluta CHF bądź USD). Tak, to są gównowaluty, i choć sam coś tam w nich mam, to z pełną tego świadomością. Hiperinflacja... genialny mechanizm wywłaszczenia. W rodzinie Blondi jest kultywowane wspomnienie o jednym z przodków, który sprzedał kamienicę za dobrą cenę a wróciwszy do rodzinnej miejscowości, mógł za to kupić już tylko pęk rzemieni. Gdyby zarządał wypłaty w GLD, kupiłby sobie dwie gdzieś indziej. @Brat Jan to co pisze @Mosze Red wcale nie jest nieprawdopodobne, nazwiemy to z dzisiejszej perspektywy "wojną domową" ale czymże będzie rzeczywistość w momencie gdy wszystkie systemy państwowe przestaną działać w elementarnym dla obywateli zakresie, zabezpieczając tylko "szczury". Szczury w pierwszej kolejności zadbają o samych siebie, porzucając społeczeństwo, na rzecz którego niby pracują i służą (bujda jakich mało i kolejny matrix). Zresztą w tym temacie, czytałem kiedyś wspomnienia Serba z czasów wojny. Amunicja, antybiotyki, zgrana paczka ludzi, medykamenty, konserwy - jedyny środek płatniczy. No i oczywiście jędrne i młode cipki córek, na handel, tyle że z nich najmarniejszy grosz był (jedna mała konserwa). Edit: Znalazłem wspomnienia z Bośni, na które kiedyś trafiłem: Jestem z Bośni. Wiesz, w latach 1992 i 1995 tu było piekło. Przez rok mieszkałem i przetrwałem w mieście, gdzie 6000 osób żyło bez wody, prądu, benzyny, pomocy medycznej, obrony cywilnej, obsługi i dystrybucji wszelkiego rodzaju tradycyjnych usług, lub reguł prawa. Nasze miasto zablokowało wojsko i przez cały rok życie zamieniło się w koszmar. Nie mieliśmy armii, nie było policji. Mieliśmy tylko grupy zbrojne: uzbrojonych ludzi chroniących swoje domy i rodziny. Kiedy to wszystko się zaczęło niektórzy z nas byli lepiej przygotowani na przetrwanie, ale większość rodzin, sąsiadów miała wystarczającą ilość pożywienia zaledwie na kilka dni. Niektórzy mieli pistolety, mało kto miał AK-47, lub strzelby. Po miesiącu lub dwóch gangi rozpoczęły działalność niszcząc wszystko. Na przykład szpitale przekształcono w rzeźnie. Nie było policji. Około 80 procent pracowników szpitala zniknęło. Miałem szczęście. Moja rodzina była w tym czasie był dość duża (15 osób w dużym domu, sześć pistoletów, trzy AKS) i przetrwaliśmy (przynajmniej większość z nas). Amerykanie zrzucali paczki co 10 dni, aby pomóc w blokadzie miasta. To nigdy nie było dosyć. Niektórzy – bardzo niewielu – miało ogrody. To trwało trzy miesiące, już w pierwszym miesiącu rozprzestrzeniały się plotki o ludziach umierających z głodu i zimna. Usunęliśmy wszystkie drzwi, ramy okienne z opuszczonych domów, zerwaliśmy podłogi i spaliliśmy to wraz z meblami, aby uzyskać trochę ciepła. Wielu zmarło z powodu chorób, zwłaszcza z powodu braku wody (dwoje z mojej rodziny). Piliśmy najczęściej wodę deszczową, jedliśmy gołębie, a nawet szczury. Pieniądz szybko stał się bezwartościowy. Wróciliśmy do wymiany. Za puszkę z tuszonką [mięsem] można było mieć kobietę. (Trudno o tym mówić, ale to prawda.) Większość dziewczyn była sprzedawana przez zdesperowane matki za broń, amunicję, świece, zapalniczki, antybiotyki, benzynę, baterie i żywność. Walczyliśmy o te rzeczy jak zwierzęta. W takich sytuacjach liczyło się wszystko co można było wymienić. Mężczyźni stawali się potworami. To było obrzydliwe. Siła była w liczbach. Mężczyzna mieszkający sam zostawał zabity i okradziony- to było tylko kwestią czasu, nawet jeśli był uzbrojony. Dziś ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani, jestem dobrze uzbrojony. Mam doświadczenie. To nie ma znaczenia, co się stanie: trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, załamanie gospodarcze, powstanie. Ważne jest to, że coś się wydarzy. Oto moje doświadczenia: nie można przetrwać na własną rękę. Nie zatrzymuj się poza rodziną, przygotujcie się wspólnie, wybierzcie solidnych przyjaciół. Poniżej moje rady oparte są na rocznym doświadczeniu i przeżyciu! 1. Jak bezpiecznie poruszać się w mieście. Miasto zostało podzielone na społeczności wzdłuż ulic. Nasza ulica (15 do 20 domów) miała patrole (pięciu uzbrojonych mężczyzn w każdym tygodniu) do odstraszania swym wyglądem gangów i naszych wrogów. Wszystkie wymiany towarów miały miejsce na ulicy. Około 5 km od centrum miasta była cała ulica do obrony, wszystko dobrze zorganizowane, ale tam w centrum było zbyt niebezpieczne z powodu snajperów. Można było także być okradzionym przez bandytów. Na ten plac ogólnej wymiany w mieście poszedłem tylko dwa razy, gdy potrzebowałem czegoś naprawdę rzadkiego (lista leków, głównie antybiotyków). Nikt nie używał samochodów w mieście: ulice były zablokowane przez wraki i porzucone samochody. Benzyna było bardzo droga. Jeśli już trzeba było gdzieś iść, robiło się to w nocy. Nigdy nie należało podróżować samotnie. Zawsze poruszaliśmy się w grupach, które były duże, co najmniej kilku mężczyzn. Wszyscy uzbrojeni, chodziło się w cieniu, poprzez ruiny, a nie wzdłuż otwartych ulic. Było wiele gangów- band od 10 do 15 silnych mężczyzn. Niektóre liczyły nawet 50 mężczyzn. Ale było też wielu normalnych ludzi, jak my, ojców i dziadków, którzy zabijali i rabowali. Nie było żadnych „dobrych” i „złych” ludzi. Większość z nich była gotowa na najgorsze, aby przetrwać i obronić rodziny. 2. Co z drewnem? Twoje miasto, dom jest otoczony przez park, sad, lasy, dlaczego ludzie palą drzwi i meble? Wokoło miasta rosły drzewa. To było bardzo piękne miasto przed wojną – restauracje, kina, szkoły, a nawet lotnisko. Każde drzewo w mieście, w parku miejskim wycięto na opał w pierwszych dwóch miesiącach. Bez energii elektrycznej do gotowania i ciepła, trzeba było coś palić. Meble, drzwi, podłogi: drewno pali się szybko. Nie mieliśmy żadnych możliwości zaopatrzenia się z podmiejskich gospodarstw. Wróg był na przedmieściach. Byliśmy otoczeni. Nawet w samym mieście nigdy nie wiadomo, kto jest wrogiem w danym punkcie. 3. Jaka wiedza była przydatna w tym okresie? Aby wyobrazić sobie nieco lepiej sytuację powinieneś wiedzieć, że to praktycznie powrót do epoki kamienia. Na przykład miałem pojemnik do gotowania gazu. Ale nie używałem go do wytwarzania ciepła. To byłoby zbyt drogie! Dołączone do niego dysze używałem do wypełnienia zapalniczek. Zapalniczki były cenne. Jeśli mężczyzna przyniósł pustą zapalniczkę mogłem ją wypełnić, a on dał mi za to puszkę z jedzeniem lub świeczkę. Byłem sanitariuszem. W tych warunkach, moja wiedza jest moim bogactwem. Bądź nowoczesny i wykwalifikowany. W takich warunkach ważna jest zdolność do ustalenia co jest cenniejsze niż złoto oraz artykuły, których z pewnością zabraknie, ale twoje umiejętności będą zawsze w cenie. Chcę powiedzieć tak: dowiedz się jak naprawiać rozmaite urządzenia, rzeczy, buty lub jak leczyć ludzi. Mój sąsiad na przykład wiedział jak robić lampy naftowe. On nigdy nie był głodny. Jeśli miałbyś trzy miesiące na przygotowanie się, co byś zrobił? Trzy miesiące? Uciekaj z kraju? (Żarty) Dziś wiem, że wszystko może nastąpić bardzo szybko. Mam zapas żywności, artykułów higienicznych, baterie. Tyle, by przetrwać przez sześć miesięcy. Mieszkam w bardzo bezpiecznej płaskiej okolicy i we własnym domu ze schronem, w wiosce 5 km od centrum. To mała wioska, większość ludzi jest tam dobrze przygotowanych- wojna nauczyła ich. Mam cztery karabiny i 2000 nabojów do każdego. Mam ogród i nauczyłem się ogrodnictwa. Ponadto mam dobry instynkt. Wiesz, kiedy wszyscy wokół ciebie informują cię, że wszystko będzie dobrze, ale ja wiem, że to wszystko może się zawalić, to mam siły do tego, co trzeba zrobić, aby chronić swoją rodzinę. Bo gdy wszystko upada musisz być gotowy do zrobienia „złych” rzeczy, aby utrzymać dzieci przy życiu i chronić swoją rodzinę. Przetrwać na własną rękę jest praktycznie niemożliwe. (Ja tak obecnie myślę po moich przeżyciach.) Nawet jak jesteś uzbrojony i gotowy na wszystko, jeśli jesteś sam- umrzesz. Widziałem to wiele razy. Dobrze przygotowane rodziny i grupy z wiedzą i umiejętnościami w różnych dziedzinach: to jest o wiele lepsze. Co należy przygotować, zmagazynować w domu? To zależy. Jeśli zamierzasz chronić się przed kradzieżą potrzebna jest broń i amunicja. Dużo amunicji. Jeśli nie- więcej żywności, środki higieny, baterie, akumulatory, małe elementy handlowe (noże, zapalniczki, krzesiwa, mydło). Ponadto alkohol takiego typu, który jest trwały. Najtańsza whisky to dobry produkt handlowy. Wiele osób zmarło z niedostatecznej higieny. Musisz mieć proste rzeczy w wielkich ilościach. Na przykład dużo worków na śmieci. I papier toaletowy. Jednorazowe naczynia i kubki. Musisz mieć tego dużo. Dlatego, że nie ma tego w ogóle. Jak dla mnie dostawa elementów higieny jest chyba ważniejsza niż jedzenie. Można zastrzelić gołębia. Można znaleźć rośliny do jedzenia. Nie można jednak znaleźć lub zdobyć środków dezynfekujących. Środki dezynfekujące, detergenty, wybielacze, mydła, rękawice, maski. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy, przemywania ran i oparzeń to podstawowe umiejętności przetrwania. Być może znajdziesz lekarza i będziesz w stanie mu zapłacić, ale to przypadek. Nie licz na to. Naucz się stosować antybiotyki. Dobrze jest mieć ich zapas. Należy wybrać najprostszą broń. I nosić Glock 0,45. Podoba mi się ten pistolet, ale tutaj jest to rzadki okaz. Więc mam dwa pistolety TT. (Każdy ma takie i pasującą do nich amunicję.) Nie lubię kałaszników ale znowu ta sama historia: każdy je ma. Musisz posiadać drobne, niezauważalne przedmioty. Na przykład generator jest dobry, ale o wiele lepsze są zapalniczki (1000 sztuk). Generator będzie przyciągać uwagę, bo jest głośny, ale 1000 zapalniczek nie zajmuje dużo miejsca, są tanie i zawsze mogą być przedmiotem obrotu. Zwykle zbieram deszczówkę do czterech dużych beczek, a następnie gotuję ją. Była mała rzeka, ale jej woda bardzo szybko stała się bardzo brudna z pływającymi trupami. Ważne jest również, aby były pojemniki na wodę: beczki i wiadra Czy złoto i srebro przydatne? Tak. Osobiście sprzedałem dużo złota z domu dla amunicji. Czasami mieliśmy w naszych rękach pieniądze: dolary i marki niemieckie. Kupiliśmy za nie kilka rzeczy, ale to było rzadko i ceny były astronomiczne. Na przykład puszka mięsna kosztowała 30 do 40 dolarów. Lokalny pieniądz szybko stał bezwartościowy. Wszystko co potrzebne zamieniliśmy na zasadzie barteru. Czy sól była droga? Tak, ale kawa i papierosy były jeszcze droższe. Miałem dużo alkoholu i sprzedawałem bez problemu. Spożycie alkoholu wzrosło ponad 10 razy w stosunku do czasu pokoju. Być może dzisiaj jest bardziej przydatne utrzymanie zapasów papierosów, zapalniczek i baterii. One zajmują mniej miejsca. W tamtych czasach nie znałem zasad przetrwania. Nie mieliśmy czasu na przygotowanie – na kilka dni przed tym, jak się to stało politycy powtarzali w TV, że wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma powodu, aby być zaniepokojonym. Gdy niebo spadło na nasze głowy, zrobiliśmy to, co mogliśmy. Czy trudno było kupić broń palną? Po wojnie mieliśmy broń w każdym domu. Policja skonfiskowała wiele broni na początku wojny, ale większość z nas ją ukrywała. Teraz mam licencję na jeden pistolet. Zgodnie z prawem to się nazywa tymczasowa kolekcja. Jeśli są zamieszki rząd będzie rekwirował całą zarejestrowaną broń. Nigdy nie zapominaj o tym. Wiesz, jest wielu ludzi, którzy mają jedną prawną broń, ale także nielegalne pistolety, jeśli ta legalna zostanie skonfiskowana. Jeśli masz dobre towary handlowe możesz być w stanie uzyskać broń w trudnej sytuacji. Ale pamiętaj – najtrudniejszy czas to pierwsze dni, a może i nie będziesz miał wystarczająco dużo czasu, aby znaleźć broń, aby chronić swoją rodzinę. A zostać rozbrojonym w czasie chaosu i paniki to jest zły pomysł. W moim przypadku był człowiek, który potrzebował akumulator do swojego radia. Miał strzelby. Wymieniłem akumulator za obie. Zdarza się, że zamieniasz amunicję za żywność, a kilka tygodni później żywność za amunicję. Niewiele osób wie, jak dużo i co trzymam w domu. Najważniejsze jest to, aby zachować tak wiele rzeczy, jak to możliwe pod względem przestrzeni i pieniędzy. W końcu zrozumiesz, co jest cenniejsze. Korekta: Będę zawsze najbardziej bronił wartości broni i amunicji. Drugie? może środki higieny i lekarstwa. Co z bezpieczeństwem? Nasza obrona była bardzo prymitywna. Powiem ponownie: nie byliśmy gotowi i wykorzystaliśmy to, co mogliśmy. Okna zostały zniszczone, a dachy w okropnym stanie po zamachach. Okna były zabarykadowane – niektóre przez worki z piaskiem, inne przez kamienie, zamurowane betonem. Wszelkie bramy były zabarykadowane albo przez wraki albo gruz i śmieci. Używano drabin, aby dostać się do domu przez małe lufciki w zabarykadowanych oknach. Mieliśmy kolegę na naszej ulicy, który całkowicie zabarykadował się w swoim domu. Wybił dziurę w ścianie tworząc przejście dla siebie w ruinach domu sąsiada -rodzaj tajnego wejścia Może to wydawać się dziwne, ale najbardziej chronione domy zostały splądrowane i zniszczone w pierwszej kolejności. W mojej dzielnicy miasta były piękne domy o betonowych ścianach z psami, alarmami i zakratowanymi oknami. Ludzie zaatakowali ich w pierwszej kolejności. Niektórzy przeżyli, inni nie. To wszystko zależy, jak wiele rąk i karabinów mieli w środku. Myślę, że obrona jest bardzo ważna, ale to musi być prowadzone dyskretnie. Jeśli jesteś w mieście i bandy przychodzą trzeba mieć proste, niekrzykliwe miejsce z dużą ilością broni i amunicji. Ile amunicji? Tyle ile to możliwe. Zrób swój dom tak nieatrakcyjny, jak możesz. Teraz jestem właścicielem stalowych drzwi, ale to tylko na pierwszą falę chaosu, po której – jak przejdzie – będę mógł opuścić miasto, by dołączyć do większej grupy ludzi – swoich przyjaciół i rodziny. Nie ma potrzeby mówić o szczegółach, ale zawsze mieliśmy doskonałą siłę ognia i ceglany mur po naszej stronie. Również stale patrolowaliśmy ulicę. Jakość organizacja jest najważniejsza w przypadku ataków gangów. Strzały było ciągle słychać w całym mieście w dzień i w nocy. Nasz obwód bronił się prymitywnie. Wszystkie wyjścia zostały zabarykadowane i miały małe szczeliny jak w średniowiecznych zamkach. Wewnątrz mieliśmy co najmniej pięciu członków rodziny gotowy do walki w każdej chwili i jednego mężczyznę na ulicy ukrytego w schronie. Byliśmy w domu w ciągu dnia, aby uniknąć ognia snajperskiego. Kto jest slaby od razu zginie. Następnie reszta walczy. W ciągu dnia ulice były praktycznie puste z powodu ognia snajperskiego. Obrona były nastawiona na walkę z bliskiego zasięgu. Wielu zginęło jeśli wyszli, aby na przykład zebrać informacje. Ważne jest, aby pamiętać, że nie ma informacji, nie ma radia, telewizji – tylko plotki i nic więcej. Nie było zorganizowanego wojska- każdy człowiek walczył. Nie mieliśmy wyboru. Każdy był uzbrojony, gotowy do obrony. Nie należy nosić wartościowych elementów w mieście, ktoś cię zamorduje i je zabierze. Powiem wam coś: jeśli “coś” rozpocznie się jutro, będę miał skromny wygląd. Będę wyglądać jak każdy inny. Zdesperowany, straszny. Może będę nawet krzyczeć i płakać. Bez ładnych ubrań. Należy je całkowicie wykluczyć. Nie, ja zostanę na boku dobrze uzbrojony, dobrze przygotowany, czekając i oceniając moje możliwości, z moim najlepszym przyjacielem i bratem. Jeśli ludzie myślą, że coś jest wartościowe, to przyjdą, aby to zabrać. To tylko kwestia czasu, ilości broni i rąk. Jak tam sytuacja z toaletą? Używaliśmy łopaty i skrawku ziemi w pobliżu domu. Czy to wydaje się “niehigieniczne”? I takie było. Myliśmy się tylko wodą deszczową, lub w rzece, ale przez większość czasu było to zbyt niebezpieczne. Nie mieliśmy papieru toaletowego, a jeśli mieliśmy w ogóle, to był na handel. To był „brudny” biznes. Pozwól mi dać ci radę: musisz mieć broń i amunicję jako pierwsze, wszystko inne jako drugie. Dosłownie wszystko! Wszystko zależy od miejsca i ile masz pieniędzy. Jeśli coś zapomnisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma to na sprzedaż. Ale jeśli zapomnisz broni i amunicji, to dla Ciebie nie będzie dostępu do handlu. I nie sądzę, że duże rodziny oznaczają więcej ust do jedzenia. Wielkie rodziny oznaczają przede wszystkim więcej broni i siły . Jak ludzie traktują chorych i rannych? Większość obrażeń była od strzałów. Bez specjalisty i bez wyposażenia – jeśli ranny człowiek nie znalazł gdzieś lekarza miał tylko około 30 procent szans na przeżycie. To nie jest film. Ludzie umierali. Wielu zginęło od zakażenia ran powierzchniowych. Miałem oczywiście antybiotyki dla rodziny. Dość często ludzie umierali głupio: prosta biegunka zabije cię w ciągu kilku dni bez leku, z ograniczoną ilością wody. Było wielu chorób skóry i zatrucia żywności. Miejscowych ziół i czystego alkoholu wystarczyło na krótkotrwałe leczenie, ale były bezużyteczne w przypadku przewlekłych dolegliwości. Higiena jest bardzo ważna, jak również posiadanie tyle leków, jak to możliwe – zwłaszcza antybiotyków.
  27. 6 polubień
    Będzie inflacja, cholerna inflacja która zeżre 'naddrukowane' w kompach pieniądze, a przy okazji - oszczędności. Popadają ludzie mający do spłaty kredyty mieszkaniowe. Bo jak będzie inflacja, to mocno podniosą stopy bazowe. Oj będzie się działo... Złoto? Jedno rozporządzenie i zdelegalizują handel złotem oraz nakażą jego konfiskatę. Jak w USA. I będziesz mógł pohandlować złotem wyłącznie licząc na czarny rynek - u silnorękiego Sebixa, nigdy nie będąc pewny czy cię nie oszwabi lub nie skończysz z kosą pod żebrem. Bitcoin? Nie żartujcie ! Nie ma kompów i infrastruktury, nie ma bitcoinów. Kolejna tulipomania ... Co się liczy w każdych sytuacjach kryzysowych? Dostęp do wody, dostęp do żywności, dostęp do opału, dostęp do schronienia, dostęp do broni. Taka elementarna układanka. Jak ktoś bardziej zapobiegliwy to może zainteresować się ruchem preppersów np: http://preppersi.blogspot.com/2012/11/kim-jest-preppers-prepper-jest-osoba.html A dla nienasyconych seksomaniaków napiszę, że jak już wszystko się spierniczy to za cała noc z topową laską zapłacicie małą konserwą 'Turystyczną' lub butelką wódki Ot tak rynek wyceni wartość tej 'usługi' S.
  28. 6 polubień
    Ja też byłem pewny jak wielu innych tutaj hahaha
  29. 6 polubień
    Dużo chłopaków mogłoby wyrazić tutaj swoje zdanie... no ale .... no komu chce się czytać tak zredagowany post z tyloma błędami.
  30. 6 polubień
    Tylko dlatego i aż dlatego gówno z tego wyszło kolego Nie bądź też taki znowu pełen entuzjazmu, bo powiedzieli ci na forum co należy zrobić. Owszem teraz wiesz co należy zrobić w tej konkretnej sytuacji, ale potem będzie coś innego, albo inna kobieta i co? znowu będzie problem. Ale to dobrze, bo Twoja historia świetnie pokazuje różnice między teorią a praktyką. Piszesz, że czytasz to forum 2 lata i jakoś nie uchroniłeś się przed popełnionymi błędami gdy jakaś baba zawróciła ci w głowie. Bo jednak przeczytanie gotowej instrukcji obsługi na niewiele się zda, gdy tego nie czujesz, dlatego o co w tym biega zrozumie w pełni tylko ten, kto chociaż raz wszedł na minę, kobita go wyfrajerowała, poniósł porażkę w jakimś związku. Przypomina to trochę zadanie z matematyki. Owszem możesz niby zrozumieć jak należy je rozwiązać patrząc tylko na gotowe rozwiązania tych zadań, jednak gdy przyjdzie samemu stanąć przed problemem, gdzie trzeba wziąć długopis i od zera to rozkminić to jest to zupełnie coś innego. Wtedy gdy popełni się parę błędów (mimo rozumienia sposobu i zagadnienia) zrobi się ze sto podobnych przykładów, nabierze wprawy, to wtedy można powiedzieć, że coś się umie i rozumie. Tak samo jest z kobietami i w ogóle ze wszystkim. Ty już zrobiłeś pierwsze błędy i właśnie teraz powinieneś znowu przeczytać całe to forum i wyciągnąć samodzielnie wnioski. A co do tamtej dziewuchy na której ci tak zależy, to już inni zgodnie napisali, że należy ją osrać. Ale ty też nie siedź bezczynnie, tęskniąc za tamtą, tylko podbijaj do innych kobiet, po to by powiększyć swoje doświadczenie, a jak poznasz trochę tego 'towaru' (który naprawdę nie różni się niczym od siebie tylko ewentualnie walorami fizycznymi: jedna ma większe cyce, inna dłuższe nogi, inna piękne kręcone włosy, co kto lubi) poruchasz to o tamtej nawet nie będziesz myślał i szybko o niej zapomnisz
  31. 6 polubień
    Mnie zawsze dręczyła ludzka potrzeba prokreacji i zaspokojenia seksualnego... Początkowo jeszcze dziewczynki były innym gatunkiem, który się tępiło dla zasady, a kto z nimi się bawił był odmieńcem i jego też się gnoiło (straszną krzywdę koledze przez to wyrządziliśmy, grzeszki młodości bardzo wczesnej), następnie hormony zaczęły działać i wszyscy zaczęli się oglądać za dziewczynami. Byłem i w sumie nadal jestem nieśmiały i miałem problemy z rozmową z płcią przeciwną, ale nigdy jakoś szczęśliwie czy też nie się nie zauroczyłem (chwilowe pożądania seksualne, ale chwilowe... A to się ładną koleżankę zobaczyło, popatrzyło i po chwili się nią nudziłem). W pewnym momencie zauważyłem, iż koleżanki starają się o moją atencję, ale mnie to tylko irytowało (nie podobały mi się i miałem jakąś awersję do kobiet czy to z nieśmiałości, czy też z czegoś innego to naprawdę nie mam pojęcia). Koledzy znajdowali sobie kobitki, a ja z niczym, przez co miałem lekkie kompleksy, ale w sumie nadal nie dążyłem do zdobycia jakiegoś obiektu westchnień. Przez jakiś czas kobiety zdawały mi się obrzydliwe, bo zależało im tylko na stosunkach seksualnych, kasie i innych przyziemnych rzeczach w końcu sobie uświadomiłem, że to nie ich wina (mężczyźni mają te same pragnienia seksualne jakby nie patrząc tylko, że dziecko nie jest aż tak ważny priorytetem w tych relacjach) i jakoś u normalizowałem swoje zachowanie wobec nich, ale odczucie, że samo dążenie do seksu, posiadania dzieci i kontaktu z tą 2 jest niskie i niewarte zachodu. Może to ograniczyć moją wolność, swobodę myśli i dążeń w życiu. Może kiedyś zachce mi się rodzina czy związek, ale chwilowo jest to dla mnie nieistotne. Wolę żyć dla siebie i spełnić się w tym życiu, zjednoczyć z Bogiem, znaleźć spokój i szczęście w ciszy, podróżować i przeżywać, a nie wegetować. Może i jestem niedojrzały czy też mało wiem, ale takie mam odczucia. Niskie dążenie do materii/ cielesności stało się obrzydliwe tym bardziej jak czytam historię co kobiety dla kasy robią uczciwym ludziom (mężczyźni też nie tacy święci, ale zawsze się trafi czarna owca ;>).
  32. 5 polubień
    Kupa mięsa Cytat z mojego dawnego tematu: Źródło A tak szczerze, pora otworzyć oczy - odrzucić prawie wszystko co Ci powiedziano i szukać prawd, które działają. Jesteś tylko użytkownikiem swojego ciała - to musisz pamiętać. Bo jak napisałem wyżej - nie jest to nawet "Twoje" ciało czy "Twoje" życie. Dostałeś je - bo rodzice uprawiali seks i doszło do zapłodnienia. Nic więcej, nic mniej. Nie masz żadnego celu, ani żadnego wyższego powodu dlaczego tu jesteśmy. Nie kupuję tego, że jesteśmy istotami duchowymi koniec końców. Studiowałem dzieła z tym związane i za każdym razem coś mówiło mi "że to nie tak", że to znowu jest papka która ma mi umilić życie tutaj - dać jakiś wyższy sens nam. Ale co jeśli go nie ma? Dlaczego w ogóle zakładamy, że jest wyższy sens dla nas? Że odrodzimy się w następnym wcieleniu, że są wyższe energie, które nas kontrolują? Że jest na nas plan tutaj? Co jeśli zostaliśmy "wywaleni" jak klocki lego na dywan i musimy się nauczyć żyć tutaj? Zrozumiałem po studiowaniu zakamarków świadomości - że prawda jest brutalna - jesteśmy tylko kupą mięsa spowitą siecią neuronową. I wszystko co mamy w życiu ogranicza nas przez to. Dlaczego tak uważam? Ja nie uważam, tylko tak jest: Miło? Nie? Jak mi przykro. A jeśli chodzi o świadomość, to radzę ją traktować jako ciekawostkę i zagadkę, którą nasz umysł na ten moment nie ogarnie. Dlaczego? Są ku temu dwa powody: Pierwsza rzecz to osoby zajmujące się duchowością zawsze odrzucają jedną "duchowość" na rzecz drugiej. Np Kościół Katolicki odrzuca medytację, mantry i wszelkie inne tego typu pojęcia. Natomiast ci wielcy duchowni odrzucają nauki Jezusa, Buddy, Mahometa itp. Ja nie wchodzę w ogóle w tą dyskusję, bo szkoda czasu. Bo jeśli jedni mają rację to większość się myli. A po studiowaniu świadomości wiem, że racja to małostkowa jednostka ograniczonego umysłu. Gdzie w takim razie ta wielka otwartość każdego z tych duchownych ludzi? Zamiast tej całej pobożnej duchowości i astrologii polecam Ci zapoznanie się materiałami takich ludzi jak Friedrich Nietzsche, Napoleon Hill czy Ralph Waldo Emerson. Oni w odróżnieniu od "duchownych" dają Ci realne zasady tego świata, a kto zna zasady ten może używać dźwigni w swoich działaniach do bycia skuteczniejszym. Dwa - stałem raz przed firmą i jakaś babka uwiązała psa przed sklepem. Padał śnieg. Płatki śniegu spadały na pysk zwierzaka. Widziałem po jego oczach, że nie rozumie zbytnio co się dzieje. Nie był w stanie pojąć tego, jego mózg go ograniczał. Gdzie Ty wiesz, dlaczego śnieg to śnieg, a jeśli nie wiesz to wiesz gdzie się dowiedzieć - czyż nie mam racji? I to samo uważam jeśli chodzi o duchowość, świadomość i karmo-podobne zagadnienia. Nasz umysł nas ogranicza w tym, żeby to zrozumieć - nie ma sensu szukać i próbować to zrozumieć. Świat jest wielką zagadką i zapewne jeszcze bardzo długo zostanie. Po co marnować czas na coś, co nie osiągniemy? Jak myślisz, jak daleko jesteśmy od małp? Ja myślę, że jakaś znacząca różnica jest w tym, że mamy tylko bardziej rozwinięty mózg i nic więcej. Cała ta otoczka bycia altruistą i wszechobecnego pomagania: uchodźcom, kobietom, dzieciom, starszym osobom. To takie miłe głaskanie Ciebie drogi Samcu po główce i mówienie "świat jest miły, nic się nie stanie, bądźmy szczęśliwi!". Ale tak nie jest. Za często zapominamy, że jak dopadnie nas choroba, potrąci na samochód czy zaatakuje nas fanatyk religijny to życie się skończy albo pogorszy nas stan. Będziemy jak warzywko, w dodatku robić pod siebie - co według mnie jest najgorszy scenariuszem życia. Ale życie jest realne, nie ma w nim chęci, dobrych myśli - jest za to za dużo uprzedzeń, urazów i ograniczeń oraz za mało REALNOŚCI. Ludzie często zapominają, że jesteśmy zwierzętami - w ulepszonej wersji - takie powiedzmy 2.0 - właśnie są beta-testy jeśli chodzi o działanie społeczeństwa wykwalifikowanego w ustroju socjalistyczno-niby-kapitalistycznym. Za często karzemy się za to, że jesteśmy tym kim jesteśmy i mamy odruchy jakie mamy. Przypominamy wtedy tego psa poniżej, który cierpi na jakiś rodzaj zaburzenia i nie rozpoznaje swoich własnych kończyn. A przecież to on i nie widzi tego kim jest? https://9gag.com/gag/aPB5RPK O NLP słów kilka Uważam, że NLP jest jedną z nauk życia, która jest najbardziej efektywna. Teraz wam wyjaśnię w kilku punktach dlaczego. -Nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, nie na odwrót. Mam taki uraz do robienia porządków - sprzątania i zmywania naczyń. Po prostu nie cierpię tego i uważam, że nie jest to rzecz dla mężczyzny - w przyszłości wynajmę sobie jakąś sprzątaczkę do mieszkania/domu. Co robię gdy mam sprzątać i zmywać naczynia? Włączam audiobooka i go słucham PRZY OKAZJI - sprzątam. Skupiam się na tym co leci w słuchawkach, a gdzieś tam nawykowo bez użycia uwagi robię swoje. Bo są typowo MECHANICZNE czynności. Tak samo jak spora ilość ćwiczeń na siłowni czy np bieganie na bieżni czy jazda na rowerze stacjonarnym. Dzięki nie skupianiu się na czynności, robię ja z taką lekkością jak oddychanie. Przeczytaj o eksperymencie Skinnera na gołębiach -Skoro nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, a później wierzymy w prawdziwość myśli to myśli wzmacniają to co się dzieje (trochę jak to powyżej). Ile razy miałeś tak, że kupiłeś auto albo rodzice i nagle widziałeś te auta wszędzie? Nie jest tak? Dodatkowo działa wzmocnienie w programowaniu neurolingwistycznym - na zasadzie co daje mi przyjemne doznania będzie się wzmacniać w zachęcaniu, co daje mi nieprzyjemne doznania będzie wzmacniać w odpychaniu - tak jak poniżej: Koty nauczyły się dzwonić, bo dostawały jedzenie za każdym razem. -Ale trzeba też zrozumieć ograniczenie w tym systemie. Gdzieś, kiedyś przeczytałem coś takiego: Dlaczego o tym wspominam? KAŻDY z nas, powtarzam, KAŻDY ma jakieś głupie przekonanie z przeszłości - najczęściej dzieciństwa - stało się coś przyjemnego i voilà - mamy już zbudowaną regułę na świat. Tata bił Cię pasem? Masz uraz do ludzi i syndrom ofiary Sąsiad Cię zrobił w ciula? Teraz już nikomu nie zaufasz za bardzo Kobieta Cię zdradziła? Teraz każda to suka, niewarta Twojego czasu Kolega miał problem z ZUSem? Nie warto prowadzić biznesu w Polsce. Teraz coś Ci się zapytam: Jak to kurwa jest, że inni uważają inaczej i mają inne rezultaty? Przypadek losu? Nie! Oni po prostu nie trafili na coś nieprzyjemnego, nie zbudowali na tym przekonania i dalej żyją życiem bez doświadczenia, którego Ty nabrałeś. Niektórzy spotykają się z wieloma kobietami. Niektórzy mają wiele znajomych i przyjaciół. Niektórzy budują z sukcesem swoje firmy. Teraz wracamy do początku: Po co to wspominam? Żebyś zrozumiał, że Twoje ciało, Twój mózg to tylko pudełko. Możesz tam wpuszczać sobie takie węże - jak uprzedzenia typu: "nie warto nikomu ufać choćby na trochę" "ćwiczą tylko mięśniaki bez mózgu" "jestem już za stary na to" A możesz sobie wrzucać takie fajne i co najważniejsze przydatne rzeczy jak: "Świetnie mi idzie z kobietami!" "Zarabiam sporo pieniędzy, sporo oszczędzam i ciągle dostaję podwyżki" "Jestem zdrowy, wysportowany" "Jestem ważny" "Zasługuję na szacunek, miłość i przyjaźń wartościowych ludzi i tylko wartościowych" "Dbam o to co jem, bo kocham siebie - jest to mój wyraz szacunku do samego siebie" I teraz najważniejsze! To nie miłe i ładne myśli sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi - to dobre i skuteczne nawyki i zachowania sprawiają, że jesteśmy radośni. A więc również zmuszanie się do bólu np. "nie jedzenia słodyczy, które są takie dobre" czy "ćwiczeń, które sprawią ból naszym mięśniom". Bo gdybyśmy nie doznawali bólu i cierpienia - szczęście nie miałoby sensu - popatrz na bogate gwiazdy, która zaćpały się na śmierć - czy dzieci zamożnych. Rozumiesz? To po przez zbudowanie nawyków - m.in. konfrontowania się z bólem - daje nam szczęście. Jeśli nadal nie rozumiesz, to zrozumiesz za jakiś czas. Teraz jak podchodzimy do zmiany? Po przez okłamywanie się. H5 zarzucał, że tak nie można i trzeba być szczerym ze samym sobą. Zgodzę się pod warunkiem, że jak już jesteś szczery ze sobą to kurwa coś z tym robisz, a nie jedynie kolejne pogrążanie się w mantrze. Szczerość względem to punkt pierwszy - to latarnia dla statku - wiesz gdzie jesteś i wiesz gdzie jest port - teraz przed Tobą zadanie dobić właściwie do portu do którego wyznaczyłeś sobie cel. Jak to jest że nie robimy rzeczy, które chcemy? A robimy to co nie chcemy? Bo takie jest nasze NLP! (programowanie neurolingwistyczne). Teraz zmiana NLP Jak to zrobić - czyli AlphaHuman by GluX w pigułce. Włączamy muzyczkę, która nas wprowadzi w odpowiedni nastrój i jazda! 1. Zmiana musi być wymuszona w sposób zdecydowany! Zamykasz oczy - wyobrażasz sobie co chcesz osiągnąć. -Dom? -Samochód? -Życie w ciepłych krajach? -Sporty ekstremalne? -Złoto na olimpiadzie? -Spisz wszystko co chcesz - swoje cele! Pamiętaj - cel musi być realny, czyli musi być możliwy do włożenia go np. do magazynu czy bagażnika auta. -Teraz spisz zasady, które muszą obowiązywać, abyś osiągnął to co chcesz. Ładne ciało? Sport + dieta + ew. suplementacja. Lepsza praca? Podjęcie jakiegoś kursu, może studia podyplomowe? Zestaw dobrych ciuchów? Comiesięczne wydawanie określonej sumy na odzież lub oszczędzanie np. na garnitur na miarę. Cokolwiek to jest, ZAWSZE możesz określić co musisz zrobić, żeby coś osiągnąć. -Teraz spisz rezultaty osiągniętych celów Lepsza praca to możliwość odłożenia większej ilości pieniędzy, większe bezpieczeństwo. Możliwość kupna lepszego auta itd. Skup się na pozytywnych jak i negatywnych rezultatach. Spodziewaj się, że jak zaczniesz się lepiej ubierać, to zaczną Cię obgadywać i przywiązywać mięso. Musisz być świadomy zawsze ceny tego co chcesz i musisz być świadomy, że zawsze jest druga strona. -Następnie idź na naradę do najbliższej Ci osoby - przedstaw co chcesz osiągnąć, po co chcesz to osiągnąć i dlaczego chcesz to osiągnąć. Jakich rezultatów się spodziewasz oraz jaka jest cena tego - czyli negatywne rezultaty. Opowiedz jaki system jesteś w stanie wdrożyć, aby to osiągnąć - np. siłownia 3x w tyg. Czy nauka j. niemieckiego w szkole językowe. Po proś go o krytykę tego co chcesz zrobić albo pomoc w poszukaniu optymalnego rozwiązania. -Na końcu uporządkuj to co zakładałeś i to co Ci przyjaciel powiedział i spisz wszystko od nowa w oparciu o to co już wiesz i co przedyskutowałeś. Spisz najbliższe działania, które Cię przybliżą do osiągnięcia celu. Zazwyczaj na początku jest to wykonanie 2-5 najbliższych działań. Na przykładzie języka: Poszukaj szkoły językowe w okolicy Twoje pracy lub miejsca zamieszkania -> Przedzwoń i sprawdź oferty cenowo i jakie mają opinie -> Ustal jakie godziny nie kolidują z ofertami danych firm -> Zapisz się do najbardziej optymalnej opcji. Po wykonaniu najbliższych działań pozostaje szlifowanie NAWYKU. 2. Zmiana musi być przyjazna dla Ciebie. Trochę się gryzie z tym czym myślisz, że jest zmiana. Ale to nie prawda. Zmiana jest naturalna i łatwa jeśli wiesz jak. To jak z biciem się - jak trenowałeś sztuki walki to nie jest to dla Ciebie problem, jak nie trenowałeś to zazwyczaj jest. Ja Ci daję teraz CZARNY PAS Kuta-Karate od Sensei Miyagi: -Wyobraź sobie siebie, kim musisz się stać, aby NATURALNIE osiągać to co chces Wyobraź sobie to raz, bardzo szczegółowo - im więcej bodźców - zapachów, kolorów, dźwięków tym lepiej. Powtarzaj wyobrażenie min 5 razy dziennie przez minutę. -Okłamuj się w tym, kim chcesz być: "jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem" Powtarzaj w wolnych chwilach - np. w toalecie - tak długo, aż stanie się to prawdą. -Wyobraź sobie, że jeśli coś musisz załatwić u innych osób to emocjonalnie nie mają one więcej niż 5-7 lat i takie też mają potrzeby. Traktuj każdego jak dziecko pod względem emocjonalnym, dla którego ważne jest dobra zabawa. U prawie każdego bardzo dobrze się to spełni. 3. Aby mówić o zmianie musi być to powtórzona czynność min. 50 razy. Czyli jeśli się zapisujemy na siłownię i chodzimy 3 razy w tygodniu to skupiamy się na szlifowaniu nowego NAWYKU - i jeśli nie przejdziesz 50 razy sesji treningowej to dopiero się uczysz ćwiczyć, rozumiesz? Nie oczekujesz efektów od razu, one przyjdą ale z czasem - teraz najważniejsze to szlifować i kształcić nawyk. Niech każda sesja będzie najdoskonalsza i dawaj z siebie wszystko. Buduj nawyk WYGRYWANIA! Gdy 50 razy przyjdziesz na trening i zrobisz go świetnie przy użyciu fachowej wiedzy, będziesz miał efekty - na 100% - małe lub duże - ale będzie zmiana, a to już coś! Podsumowanie: -Mój sposób jest w jakiś sposób logiczny, ale w gruncie rzeczy nie jest. Bo nie jesteśmy istotami bazującymi na inteligencji, a na emocjach. Więc to na nich musimy grać, żeby mieć efekt. A żeby mieć efekt musimy stworzyć inteligentny projekt - czyli inteligencja ma wpłynąć na emocje - i to chyba jest klucz do tego wszystkiego, aby być szczęśliwym. Umiejętność budowania nawyków emocjonalnych (NLP) w oparciu o to co racjonalne. Przydatne pozycje: Getting Things Done Książka autorstwa: David Allen NLP w 21 dni Autorzy: Beryl Heather, Harry Alder 7 nawyków skutecznego działania Książka autorstwa: Stephen Covey Myśl i bogać się Książka autorstwa: Napoleon Hill Sukces mimo wszystko Książka autorstwa: Donald Trump Spytasz się, a co z nawykami destrukcyjnymi - palenie papierosów, mastrubacja, alkoholizm? One miną same jeśli wrzucisz swój plan działania w akcje, tak jak na filmie: https://jbzdy.pl/obr/554633/cala-prawda-o-narkotykach Jeśli dotrwałeś aż tutaj - specjalny prezent dla Ciebie, czytelniku: Film dokumentalny wart swojego czasu - jak bardzo jesteśmy podobni do małp: https://www.cda.pl/video/12986043d Jesteśmy tylko kupą mięsa, oplecioną liniami nerwów zaprogramowanych przez emocje oraz wyobrażenia - naucz się je programować i wprowadzaj w życie zmiany, bo tylko tak będziesz szczęśliwy, przez bycie skutecznym. -GluX
  33. 5 polubień
    Pomimo że jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkiej maści szufladkowania to niestety muszę pewien schemat potwierdzić. Kobiety nagle dostają +50% do zainteresowanie moją osobą, gdy dowiedzą się czym się zajmuję. Cóż, taki społeczny fejm i zarazem, co napisze Wam szczerze, tak naprawdę napompowany MIT. Ale równie szczerze przyznam, że nie zamierzam tego demitologizować. Bo jest mi to na rękę. Wiecie, te +50% Money for nothing, chicks for free - że tak pojadę klasykiem. Ale, a pisze to słowa po trzech whisky on the rocks, to tak naprawdę wolę fejm i kobiecą mitologię związaną z byciem rockmanem lub wziętym DJem. To jest dopiero POWER PACK tak naprawdę za nic ! Szkło puste, idę sobie polać... Jak to fajnie mieć lodówkę z wytwarzaniem lodu S.
  34. 5 polubień
    Wiesz co, ludzie pustyni to pewnie by mu i z 300 imion nadali, ale skonczyly im sie pomysly. To i tak duzo, jak na lud ktory mentalnie jak i postepowo jest w 1438r. co dokladnie sie zgadza z ich kalendarzem, modla sie do prostopadloscianu z pustakow przykrytego czarna szmata i czcza kawalek meteorytu schowany w muszli klozetowej a ich najwiekszym wynalazkiem jest kawalek patyka do czyszczenia zebow. Niestety smieszki smieszkami, ale jesli oni przejma i podbija Europe, a wszystko na to wskazuje narazie, cofniemy sie do tego okresu zacofania. Dlatego uwazam, ze cala ta "religia" powinna zostac zdelegalizowana tutaj jako zwiazek wyznaniowy szerzacy nienawisc do innych religii, Kaaba powinna zostac zrownana z ziemia, meczety w Europie pozamykane a wszelkie proby zgromadzen tlumione. Kazdy zamach terrorystyczny z ich reki powinien byc odwzajemniony 100x bardziej dotkliwie wlacznie z pochowaniem zamachowcow razem ze swinskim truchlem i tluszczem koniecznie przez naszych kaplanow. Tylko pokaz sily dziala na tych pierdolonych dzikusow. Wszedzie gdzie sie osiedlaja przynosza burdy, smrod, ubostwo poprzez swoja mentalnosc. No ale pomarzyc zawsze mozna.
  35. 5 polubień
    Ty mi tutaj nie słodź tylko idź i wyhoduj sobie z powrotem jaja. To że doznałeś olśnienia zmienia tylko CHWILOWO Twoją optykę i spojrzenie na świat. Teraz praca nad sobą i swoim charakterem tak, byś stał się tym kim ty chcesz a nie tym kogo wszyscy od Ciebie oczekują. Przejdź tę przemianę mentalną z poziomu bojaźliwego gówniarza w silnego psychicznie faceta u którego reszta chce wzbudzić szacunek - czujesz tę przepaść między tymi dwoma postawami? PS. Ponieważ forum jak dotąd czytałeś bez zrozumienia to zaznaczę: nigdy się nie żeń, w dzisiejszych czasach małżeństwo się facetowi po prostu nie opłaca.
  36. 5 polubień
    Zacznij gadać o intercyzie.... W obecnej fali feminizmu to podstawa.
  37. 5 polubień
  38. 5 polubień
  39. 5 polubień
    Cały temat powinien się sprowadzić do arcyważnego zdania w całym artykule autora. i na tym zdaniu zamknąć. Bo pierwsze co szukałem w tym artykule to przyczyn kryzysu, którym straszy artykuł. Nie mniej - to co mówi Red - to będzie na 99% w przypadku wojny. Ale nie ma co się srać na zapas, a raczej mądrze zarządzać teraźniejszością - czyli inwestycja w rzeczy wartościowe. Co do wojny jako sytuacji - nie przejmuje się ani trochę - jak będzie to będzie - jak nie będzie to będę tu robił dalej to co uwielbiam - pieniążki i podnosił ciężary oraz pukał księżniczki To co kolega @jaro670 przekazuje jest b. mądre i warte uwagi. Ewidentnie ktoś nas chce straszyć, bo idzie za dobrze. A jeśli chodzi o kryzysy to jedyna osobę, którą bym posłuchał w tej sprawie to UWAGA! Janusz Korwin-Mikke - pierdzielony szaleniec, za często ma rację Ostatnio mi się przypomniało, jak mówił 3 lata temu, że to kibole nas będą bronić przed muzułmanami, a nie cała lewacka spierdolina - i kto walczył ostatnio podczas zamachu w Londynie?
  40. 5 polubień
    Dodam, że "tradycja" wszelkich spotkań rodzinnych i uroczystości sprowadza się do nażarcia się i nachlania. Te bardziej kameralne to jeszcze kulinarny popis pani domu.
  41. 5 polubień
    Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku między tym co pisze red a hxc. Przeświadczenie że wszystkie kobiety są totalnie upośledzone, tępe i niezdolne do jakiejkolwiek kreatywności, inicjatywy itd. jest po prostu durne i serio pachnie trochę małym, skrzywdzonym przez los Krzysiem którego nie dość że Asia nie kocha, to jeszcze dzisiaj od mamy dostał karę na komputer. Moja była naprawdę sporo mi pomagała w biznesie, np. tak jak mówiłem, miała bardzo fajne pomysły odnośnie social media których ja nie miałem, jako że nie mam smartfona (nienawidzę chujstwa) tylko starą komórkę z klawiaturą, nieraz poświęcała czas żeby wrzucać za mnie wrzuty na instagrama, znalazła też soft który sam generował following, a znalazła go bo sama sie interesowała tematem, w przeciwieństwie większości kobiet. Ja jej to pokazałem? Tak. Ja jej zrobiłem w głowie odpowiednie podejście do pieniędzy? Tak. Ona wykazywała inicjatywe, starała się, była aktywna, pomagała mi i sobie? Tak. Często bez pytania mnie o nic sama coś wrzucała zamiast robić coś swojego i z fajnym skutkiem. Nieraz kazała mi edytować posty na fanpagu facebookowym bo mówła że chujowo to zrobiłem i prawie zawsze był fajny efekt. Dodatkowo posty które ona wymyśliła zaawsze miały największy odbiór, najwięcej sharów, likeów itd. Nie muszę chyba mówić jaką moc reklamy mają social media w dzisiejszych czasach. Jest mnóstwo firm które doszły w ciągu roku od zera do milionów obrotu w 100% przez social media. Mówiąc krótko - miała zajebiste pomysły, których ja nie miałem. Ale pewnie i tak będziecie tutaj zaraz pierdolić że miałem omamy, halucynacje i że to nieprawda bo ktośtam napisał gdzieśtam cośtam i chuj. Co jeszcze - jak akurat nie miałem samochodu, to podwoziła mnie w różne miejsca - np. do fotografa, żeby zrobić foto produktu, gdzie spędziliśmy jakieś 5 godzin - nie kazałem jej, poprosiłem czy by chciała i bez żadnego problemu się zgodziła. Tutaj też dawała całkiem ciekawe porady. Przypominam - ja nie byłem kurwa jej sponsorem. NIC jej nie kupowałem, wszystko było 50:50. Mimo to była pod tym względem zajebista. Potrafiła w jeden dzień nieraz zarobić więcej niż przeciętny Polak jebie przez miesiąc. Ja jej to pokazałem? Tak. Ona to wykorzystała tak jak należało i aktywnie działała, w przeciwieństwie do 99% osób które truły mi dupe i chciały żebym im nakręcał temat i robił wszystko za nich? Tak. Była bardziej odważna niż 99,999% osób które znam, inwestując w chuj pieniędzy w pierwszy produkt? Tak. Moja siostra zarabia więcej niż 95% z Was i to bez wychodzenia z domu, do wszystkiego doszła sama od zera i też mnie w to wkręciła, pomogła postawić pierwszy krok. Zanim zaczeła swój biznes też była w chuj bardziej obrotna i ambitna niż 95% facetów których znam. Walczyła o swoje jak lwica i nigdy się nie poddawała. Tylko teraz nie zaczynajcie PRLowskiego pierdolenia że "piniondze to panie nie wszystko", "piniondze som złe", "prywaciaże to som złe ludzie!" bo rzygnę i zejdę na zawał, a tego byśmy nie chcieli. Ludzie z całego świata do niej piszą i proszą nieraz o pomoc. Nieraz mnie wkurwia jak każda kobieta, ale mądrości życiowej, zaradności i inteligencji ma w chuj więcej niż większość facetów jakich poznałem, niestety albo stety. Z jej facetem są już 7 albo 8 lat i jak mi mówi że nie kłócą się w ogóle i żyją w harmonii, to akurat komu jak komu, ale jej wierzę. Więc pierdolenia że wszystkie kobiety są durne, niekreatywne i tylko latają za facetami jak psy wkładam między chujowe bajki o Kasjopejanach i Reptilianach tworzone przez skrzywdzonyh przez mamę Krzysiów. I teraz mamy to co mówi red- większość jest tępa - fakt. Niestety to się tyczy też facetów, jakbyście tej rzeczywistości nie zaklinali. Większość to kurwa skończeni idioci z ambicjami na poziomie ameby (nażreć się kebaba, zaruchać, piwo, mecz w TV, może jakiś wpierdol żeby sobie fiuta powiększyć). To że u kobiet to jest bardziej jaskrawe to już inna bajka, często przez te wszystkie zdjęcia z dziubkami i inne gówna i ich chęć ciągłego popisywania się i zwracania na siebie uwagi to po prostu bardziej wypływa na powierzchnie, ale typowy Seba ze zdjęciami przy swoim starym skapcaniałym BWM nie jest częściej w niczym lepszy. Szczerze - jak mam do wyboru pogadać z nudnym, tępym typowym Januszem o polityce czy piłce nożnej, to wolę z typową Krystynką o dupie maryni, kobiety chociaż więcej fantazji czesto mają, można porozmawiać na bardziej fikcyjne tematy (czyli zazwyczaj pierdolenie o niczym, ale to często jest zabawne) i nie chcą co chwile mierzyć sobie fiutów jak większość tępych samców. Również to co pisze red i wielu z Was (w tym ja), faktycznie schematy się powtarzają. Czy laska inteligentna, czy tępa, czy emocjonalnie w miarę ogarnięta, czy durna tak czy inaczej trzeba tak samo uważać, trzymać ramę, mieć jaja itd. I zawsze chyba związek będzie pewnego rodzaju walką o wpływy. Niestety jak widzę to co piszą niektórzy z Was i ten ból dupy to nie dziwie się na reakcję hxc - piszecie np. że utrzymywaliście laski, płaciliście im w 100% za wszystko, zrobiły z Was bankomaty a i tak kurwa nie mieliście seksu (ja do samego końca miałem zajebisty seks, jedynym problemem był lodzik którego później przestała robić, pewnie dlatego że się zmisiowałem, przestałem dbać o siebie, przepraszałem ją za jej jazdy i straciła do mnie szacunek), że wybaczaliście zdrady itd itd. No to kurwa czy to wina kobiety, że byliście skończonymi pizdami, czy wasza? Jak ktoś robi z siebie chłopca do bicia to będzie bity, proste. Jak ktoś sam siebie nie ogarnia i nie szanuje to nawet dzieci będą w stosunku do niego chamskie i agresywne i będą go wykorzystywać. Czy to znaczy że dzieci sa chujowe, tepe, zjebane i manipulują dorosłymi? Tylko jak im się na to pozwoli. Prawda jest taka, że większość z Was tutaj nie chce wziąć chyba odpowiedzialności za to, że wasze związki rozpadły się faktycznie w dużej mierze przez Was. Nie przez to, że za mało lataliście za swoimi kobietami, za mało kwiatów kupowaliście i jeszcze za małymi podnóżkami byliście, tylko po prostu mieliście za małe jaja albo za małą ramę/brak konsekwencji/wiliście się jak piskorze/za bardzo wam zależało bo mieliście wcześniej za mało lasek/nigdy się nie nauczyliście jak uwodzić/bo nie nauczyliście się jak się kobiety obsługuje, a to tak jakby bawić się fajerwerkami na stacji benzynowej. Piszę to teraz trochę sam do siebie, bo możliwe że gdybym od samego początku stawiał jasne granice, wytykał jej niespójności, prowadził bardziej zdecydowaną ręką, nie zostawał aż takim słodkim misiem-przytulaczkiem itd. to istnieje jakieś prawdopodobieństwo że miałbym dalej fajny związek z dziewczyną która miała więcej odwagi, inicjatywy i życiowego wigoru niż 99% osób jakie kiedykolwiek poznałem. A nawet jakbym nie miał, to zakończyło by się to szybciej/wolniej, w każdym razie byłoby dużo mniej kwasu i bólu, tak mi się wydaje. Niestety byłem na to za mało facetem i okoliczności nie były odpowiednie (mieszkanie w miejscu które mi się nie podobało, poświęcanie dużo moich celów dla niej, itd). Może by się nie udało, bo może faktycznie miała borderline i jakieś inne skrzywienia psychiczne, nie wiem, to że nie wychowała się z ojcem itd też napewno dobrze nie wróżyło. To wszystko co ona spierdoliła widzę bardzo jasno i klarowie, ale po prostu wiem że zwalanie odpowiedzialności za rozjebany związek w 100% na kobietę jest tak samo chujowym rozwiązaniem jak zwalanie w 100% na siebie. A widzę że wielu z Was popada ze skrajności w skrajność i później się dziwi. Tutaj akurat ufam mojemu psychoterapeucie - moja kobieta miała od początku dziecinne podejście do związków i pokazywała dziwne oraz bardzo zachowania, ale to ja spierdoliłem tłumacząc się jej, przepraszając, najpierw kłamiąc a później się przyznając, później co chwilę zmieniając zdanie (raz czułem się winny a raz niewinny i atakowany) itd. Ja zjebałem i mam się odwagę do tego przyznać. Jestem też daleki od pierdolenia farmazonów że nie ma inteligentnych, twórczych i fajnych kobiet które wspierają swoich facetów, inspirują ich i pomagają im. Poczytajcie sobie biografię self-made milionerów i miliarderów, naprawdę większość z nich mogłaby mieć najlepsze dupy 11/10 i ciągle ruchać super-ekskluzywne prostytutki biorące 20k USD za noc, a jednak decydują się na stały związek z jedną, która często dupy nie urywa (np. Zuckerberg, Mark Cuban, robert Hjerjavjec i w chujaaaaaaaaa innych). Bardzo wielu z nich poznało swoje kobiety kiedy jeszcze byli gołodupcami i dorobili się wszystkiego ze swoimi kobietami u boku. O czymś to świadczy. Prawda leży po środku.
  42. 4 polubienia
    Chcesz zjeść ciastko, i mieć ciastko. Tak się nie da. Zaręczyny nie są ostateczną deklaracją, więc jeśli masz jakieś opory, to jest jeszcze szansa na rezygnację. Fakt, że obczajasz inne dupy jest normalną reakcją, i to się nigdy nie zmieni, bo choćbyś miał najdoskonalszą kobietę u boku, to zawsze znajdzie się taka, która zwróci Twoją uwagę. Druga strona medalu jest taka, że jak to napisałeś, nie czujesz, że się wybawiłeś. Skoro tak, to nawet się z nią nie żeń. Będziesz miał pretensje do siebie samego, i podświadomie także do niej, że zabiera Ci najlepsze lata życia. Chcesz się bawić ? Ok, ale wpierw podziękuj swojej kobiecie za związek, i nie marnuj Wam obojga życia. Pamiętaj, że to są bardzo ważne decyzje, od których zależeć będzie Twoje dalsze życie. Zdecyduj, czy chcesz związku, stabilizacji, i wieeeelu wyrzeczeń, czy wolności, niezależności od drugiej osoby, i zabawy ?
  43. 4 polubienia
    Otóż to. Bardzo dobra obserwacja. A to jeden z komentarzy pod artykułem ze zdjęciami z sesyjki (pisownia oryginalna): "zamiast kusic to bym oskarzyla kochanke meza o rozwalenie malzenstwa i rzadala odszkodowania niech pani k zaplaci za rozwalanie malzenst i rodzin" Niech płaci. Bingo. Tajemnica pragnienia powrotu chłopa rozwiązana .
  44. 4 polubienia
    Powtórzę to jeszcze raz: trzeba zgłupieć. Bo na serio możemy sobie tutaj dyskutować, że trzeba to i tamto - tylko, że to będzie kolejna czcza gadanina, którą słychać jak polska cała w każdej robocie i przy co drugiej flaszce. Jak miałem 18 lat to w wakacje robiłem na budowie z kolesiami, którzy zniszczyli całe swoje życie - alkohol, kurwy, lenistwo, złodziejstwo. I każdy z tych gości, którzy nie potrafili ogarnąć własnego losu czuł się na siłach aby urządzić Polskę tak, żeby było dobrze. Nie mamy wpływu - to nie powinniśmy sobie tym zaprzątać głowy, bo będzie nas bolała na darmo. Sytuacje, gdy ludzie wypływają znikąd są bardzo rzadkie - wojny rewolucje. Tak pozostaje dość długa i mozolna praca. Dla dobra kraju można zrobić wiele dzieci: - można założyć porządną rodzinę, napłodzić 15 dzieci, które wychowa się w poczuciu obowiązku, uczciwości i pracowitości - można założyć firmę, zarobić w chuj sosu. Zarobiony sos oprócz dziwek i kokainy przeznaczyć na działalność dobroczynną, edukacyjną, fundować stypendia, finansować partie i organizacje pozarządowe - można robić karierę naukową; Poprzez swoje osiągnięcia sławić dobre imię polski. Dobry background akademicki, tytuł naukowy, rozpoznawalne nazwisko to bardzo dobra pozycja wyjściowa do robienia kariery w polityce - można zaangażować się w działanie organizacji pozarządowych, sypać pomysłami na ulepszenie, pisać petycje - i dalej będąc jakimś tam liderem mieć wpływy - można bawić się w publicystykę - jak ktoś ma talent i determinację może stać się jakimś tam głosem w opinii publicznej - można od razu iść w politykę i próbować przebijać się w jakiejść partii Wiem, że to nie są jakieś piękne recepty. Ale przeciętny człowiek faktycznie może tu coś zdziałać, a nie tylko pierdolić o podatkach i przepisach, bo jak żyję to jeszcze z tego nic nie wynikło. A tak poza tym Vincent : zgłupiej. Nie przejmuj się tym, że dla Polski nie ma nadziei. Bo tak naprawdę świat jest zajebiście zmienny i jutro może być zupełnie inaczej niż dzisiaj. Ja jeszcze urodziłem się za komuny. A to tylko 26 lat temu. Za 10 lat może nie być unii europejskiej i co wtedy? Nie mówiąc o tym, że może jebnie jakaś asteroida - albo mnie przejedzie samochód. Popatrz na karierę Dmowskiego, którego sobie wrzuciłeś w awatara - nie był na kongresie wiedeńskim przez całe życie. Biologią się zajmował, publicystyką. Przez większość jego życia wcale nie było Polski. Trzeba zająć się tym, co jest tu i teraz. Realizować nasze aktualne zadania i plany - bo właśnie w ten sposób najlepiej przygotowujemy się do tego, co przyniesie nam przyszłość.
  45. 3 polubienia
    @radeq Rzeczy TANIE na dłuższą metę wychodzą DROGO. Dotyczy to prawie wszystkiego, od chińskiego t-shirtu począwszy na jedzeniu kończąc. S.
  46. 3 polubienia
  47. 3 polubienia
  48. 3 polubienia
    Pamiętacie film "Dobry rok"? W jednej ze scen, wuj pyta małego Maxa, który wyrósł na maklera giełdowego: - Maxi(million) - what's the most important thing in comedy? - ... - Timing! Myślę, że będzie starannie dobrany. Podłoże już jest przygotowane, wystarczy odpalić lont. Raczej możni tego świata nie biegają spanikowani po swoich posiadłościach, trzymając się za głowę z pytaniem "co tu robić, co tu robić?" CHF to jednak też już "fiat money", czyli praktycznie może się okazać papierem toaletowym. Bitcoin... wystarczy wyłączyć prąd, że o jakimś impulsie EM nie wspomnę (taktyczne nuki czy jakieś wyładowanie na Slońcu). Nieruchomości czy ziemia też kłopot, różnie być może - skażenie, zniszczenie - jednak per saldo i tak stanowi własność "państwową", o czym łatwo się przekonać nie płacąc podatków a wysokość tychże zależeć będzie po prostu od potrzeb. Ponoć termin "real estate" pochodzi z hiszpańskiego - "własność króla". Zwykle historycznie sprawdzało się Au i Ag w postaci fizycznej. No i broń + amunicja, choćby BP. Można się obronić (państwo może przestać działać) a i zapolować. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby w ten sposób okazało się, że skorzystaliśmy z planu, który na swoje potrzeby zorganizowali możnowładcy.
  49. 3 polubienia
    lola123 jaki jest pożytek z dywagacji "czy istnieje przyjaźń damsko-męska czy nie". Oczywiście, że istnieje np. moja Partnerka i jej kumpel Gej. Bardzo się przyjaźnią. Masz orbitera - pytasz się co można z tym zrobić, jak to rozegrać. Odpowiedź jest banalnie prosta. Chcesz być wobec niego w porządku? ( a przede wszystkim siebie samej) To go klasycznie "wykastruj" - czyli pogawędka w stylu "zrozum, ale między nami nic nie będzie, wierzę że zostaniemy przyjaciółmi..." Ale Ty tego nie zrobisz, bo po prostu nie chcesz tracić swojego orbitera. Co więcej, możesz zakładać, że kiedyś jednak może się jeszcze przydać. Czyli opcja z wykastrowaniem odpada bo się chłopak jeszcze zrazi i zapamięta na całe życie ów uraz... Krótko pisząc, jest Ci z nim fajnie i tak na wszelki wypadek trzymasz go w rezerwie ( plan C, D, albo i nawet G ) I jeśli ja dostrzegam w opisanej sytuacji jakiś "mechanizm" to klasyczny mechanizm usprawiedliwiania się. Szukasz usprawiedliwienia Lola, i niczego więcej, doskonale wiesz co robić ze swoim orbiterem. Tak czy inaczej, zrobisz co zechcesz. W końcu takich historii były są i będą miliony.
  50. 3 polubienia