Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 18.06.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 27 punktów
    Choć linkowałem kiedyś źródło w jakimś poście, to żeby nie umknęło, zakładam jako nowy temat i wklejam pełną treść wywiadu. *** Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje Bożena Aksamit: Łatwiej jest przebijać się przez życie w spodniach czy w spódnicy? Prof. Bogdan Wojciszke: To pytanie jest źle postawione. Dlaczego? - Mamy po prostu inne zadania do wykonania. Mężczyźni są inwestycją na trudne czasy. Dopóki czasy są średnie, kobiety świetnie się sprawdzają i wystarczą. Kiedy robi się naprawdę ciężko, stajemy się niezbędni. Czym się różnimy? - Jeśli chodzi o właściwości intelektualne, to mężczyźni mają nieco większe zdolności matematyczne i przestrzenne, zaś kobiety są nieco lepsze w komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Jeśli chodzi o średnią inteligencji, to nie różnimy się niczym. Naukowcy są już tego pewni, niedawno Anglicy przebadali jednego roku wszystkich 12-latków, ponad 300 tys. dzieciaków. Okazało się, że kobiety i mężczyźni nie różnią się między sobą, ale tylko porównując średnią arytmetyczną. W grupie osób ze zdolnościami umiarkowanymi jest wyraźna nadreprezentacja kobiet. A wśród geniuszy więcej jest mężczyzn? - Tak, ale wśród kompletnych idiotów także. Mężczyźni są bardziej krańcowi, także gdy bada się inne wskaźniki. Każdy zna zjawisko szklanego sufitu, czyli niedoreprezentowania kobiet na wyższych szczeblach władzy. Im wyższy szczebel, tym mniej tam jest kobiet. Jednak gdy spojrzymy na dno społeczne, tam też jest więcej mężczyzn. Różnica jest niebywała. Wśród 85 tys. więźniów w Polsce zaledwie 3 proc. to kobiety. W USA siedzi ponad 2 mln osób, tam kobiety stanowią 7 proc. więźniów. Duża cena za geniusz. Może kobietom trudniej trafić na szczyt lub dno, bo czego innego od nich wymagano? - Przez cały XIX wiek i dużą część XX standardem wykształcenia panien z lepszych domów była umiejętność gry na pianinie. Grały wszystkie, czy miały talent, czy nie. Wiek XIX wydał najwięcej wspaniałych kompozytorów. Żadnej kompozytorki? - Od Beethovena do Strawińskiego nie ma ani jednej kobiety, mimo że to one głównie uczyły się gry na instrumentach. Ja chyba wolę być szarą gąską, grać kolędy na pianinie, niż szarpać się w korporacji czy dać się zabić na idiotycznej wojnie. - Mężczyźni są silnie nakręceni na rywalizację, ale nie ma co się dziwić. Dane genetyków pokazują, że 80 proc. kobiet żyjących w przeszłości się rozmnożyło i zaledwie 40 proc. mężczyzn. Gdy się jest kobietą, nie trzeba za wiele robić dla sukcesu reprodukcyjnego, wystarczy się urodzić. Mężczyzna musi zawalczyć, by przekazać DNA. Ten mechanizm skutecznie nakręca rywalizację i skłonność do ryzykownych zachowań. Owocuje to m.in. szybszą śmiercią mężczyzn. Panowie żyją krócej, bo biologia zmusza ich do wyniszczającej rywalizacji o partnerki? - Tak. Jakiekolwiek zachowania ryzykowne weźmiemy pod uwagę - pożądane społecznie czy naganne - to zawsze więcej tam jest mężczyzn. Najbardziej rywalizują osoby, które świeżo weszły na rynek matrymonialny. Dwójka kanadyjskich badaczy zestawiła intensywność wojen domowych, które miały miejsce w latach 90., mierzoną liczbą zabitych, z danymi o proporcji młodych mężczyzn w wieku od 15 do 29 lat w populacji. Dlaczego akurat tych? - Bo w tej grupie wiekowej jest silna nadreprezentacja osób popełniających agresywne przestępstwa, hazardzistów, sprawców kolizji. I okazało się, że istnieje wyjątkowo silna korelacja między proporcją młodych mężczyzn a intensywnością wojen. Na wojnie walczą o kobiety? - Nie wprost, ale najprawdopodobniej to pragnienie młodych mężczyzn, by zawładnąć zasobami, bo inaczej kobiety ich nie zechcą, przekłada się bezpośrednio na ryzykowne zachowania. To działania niepożądane, a z drugiej strony skłonność do ryzyka przekłada się też na działania, bez których cywilizacja by nie przetrwała. Jakie? - Antropolodzy kulturowi na podstawie analizy kilkuset społeczeństw skompilowali listę cech występującą jednocześnie w różnych kulturach. Ze zdumieniem wykryłem na tej liście większą ruchliwość przestrzenną mężczyzn. Pokrywało się to z moimi obserwacjami: od 12 lat jeżdżę w kółko między Warszawą a Sopotem, w pociągu spotykam przeważnie mężczyzn. Z czego to wynika? - Kobiety i mężczyźni mają dążenia wspólnotowe polegające na tworzeniu relacji z innymi ludźmi. Różnica między płciami polega nie tyle na intensywności, ile na sposobie ich realizacji. Kobiety są zorientowane na bliskie związki z niewielką liczbą osób, mężczyźni na luźne koalicje z szerszymi grupami. Lady Diana mówiła: "Troje to już tłum", księciu Karolowi to nie przeszkadzało. Mężczyźni bardziej skłonni są do związków luźniejszych, ale szerszych, obejmujących coraz to nowe osoby, z którymi robi się interesy czy uprawia politykę. Orientacja wyłącznie na najbliższych prowadziłaby do niesłychanej atomizacji społeczeństwa. Od zmian kulturowych są mężczyźni, kobiety pełnią funkcję kotwicy stabilizacyjnej. Dziś to kobiety prą do zmiany. Domagają się od partnerów większego udziału w życiu rodziny, empatii. Panowie czują się zagubieni. - To dotyczy niewielkiego odsetka populacji. Ważnego, bo trendotwórczego, ale nie mam przekonania, że to jakaś fundamentalna zmiana. To zjawisko trochę podobne do tego, które pojawiło się, gdy kobiety zaczęły pracować zawodowo. Ich życie skomplikowało się w sposób nieznany wcześniej ani mężczyznom, ani kobietom. Panie stanęły przed koniecznością godzenia ról - gdy poszły to pracy, to nie po to, by stać się mniej kobiece i przestać zajmować się dziećmi. W domu miały być takie jak zawsze. Podobnie będzie z mężczyznami - mają być "kobiecy" w kontakcie z rodzinami, a nie w środowisku zawodowym. Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje. Mężczyźni mają stać się bardziej "kobiecy" w sensie relacji społecznych. Można to pogodzić? - Marzenia można mieć, ale trzeba pamiętać - za tą psychiczną czy kulturową męskością leży sprawczość, orientacja na zadania, cele, ambicja i wytrwałość w ich realizacji. Za kobiecością leży wspólnotowość, orientacja na relacje, na emocje, na podtrzymanie jakości związku. Chociaż często się mówi, że to płci przeciwne, to gdy patrzymy na wymiar psychiczny, ta teza się nie broni. Kobiecość i męskość to jakby osie układu współrzędnych, są do siebie prostopadłe, a nie przeciwległe. Teoretycznie nie ma powodu, żeby nie być i wspólnotowym, i sprawczym jednocześnie. Tylko może zabraknąć czasu, bo jedno i drugie jest żarłoczne. Wychowanie dzieci zbyt pochłania, by zrobić wielką karierę? - Wychowanie dzieci czy praca mogą być czasochłonne, ale to też trochę kwestia umiejętności. Nie wierzę, żeby żarłoczność pracy była konieczna dla jej wydajności czy ilości pieniędzy, jakie przynosi. Ale panowie często zatracają się w pracy. - Nie tylko dlatego, że tak chcą, ale też dlatego, że takich chcą kobiety. Panie nie pragną facetów, którzy zarabiają połowę tego, co one. W USA zrobiono badania, które pięknie obrazują tę tezę. Nawet jeśli oboje partnerzy zarabiają na tyle dużo, że pieniądze nie są problemem, sytuacja, w której mężczyzna zarabia mniej od kobiety, jest silnym predyktorem rozwodu. Ten, który ma kasę, automatycznie staje się seksowny? - Oczywiście nie każdy, ale bardzo trudno być seksownym bez kasy, szczególnie po przekroczeniu pewnego wieku. Gdy wszyscy są młodzi, to liczą się plany na przyszłość i ambicje, potem widzi się już, jak jest. Nie ulega wątpliwości, że gdyby zamożność i pozycja nie byłyby seksowne w oczach kobiet, to mężczyźni mniej by za tym biegali. Badano to? - Wielokrotnie, np. młody mężczyzna był pokazywany paniom w uniformie Burger Kinga, a innym w trzyczęściowym garniturze z roleksem na przegubie. Ten drugi był oczywiście sexy, na pierwszego żadna nie zwróciła uwagi. To automatyczna reakcja, niekoniecznie biologiczna, wiele automatyzmów ma podłoże kulturowe. Jak powstają stałe pary? W naszym kręgu kulturowym potrzebne jest zakochanie, przynajmniej na początku. Czujemy motyle w brzuchu, targa nami namiętność. - Ludzie dobierają się w taki sposób, że zaleta jednego z partnerów jest wyrównywana dobrem oferowanym przez drugiego, a układ sił w związku zależy od liczby wnoszonych dóbr. Potwierdza to wiele badań przeprowadzonych na setkach par. Piękne kobiety zdobywają lepiej zarabiających mężczyzn niż brzydkie. Żony zarabiających dużo częściej uważają, że mężowie powinni mieć więcej do powiedzenia w związku. A ci z cieńszym portfelem? - Ich żony są za równouprawnieniem. Im kobiety więcej zarabiają, tym więcej mają do powiedzenia w swoich związkach. Gdy mężczyzna traci pracę, to często traci też autorytet we własnej rodzinie. Uroda, fajny charakter w ogóle się nie liczy? - Liczy się, ale o ogólnej atrakcyjności mężczyzny jako partnera decyduje raczej to, jak dalece jest on w stanie dostarczać pożądanych przez kobietę dóbr, cokolwiek to oznacza w danym społeczeństwie. Kobiety - aby zapewnić sobie sukces reprodukcyjny - muszą być bardziej selektywne, ponieważ ich wybór oznacza w biologicznym sensie większe nakłady. Ponieważ współczesnym wskaźnikiem zdolności mężczyzny do dostarczania niezbędnych dóbr są jego perspektywy finansowe, ambicja i przedsiębiorczość to cechy cenione przez kobiety. Czy zna pani jakąś bajkę, żeby książę wybrzydzał na kandydatki do swych względów? Za to o serce księżniczki zawsze starają się liczni konkurenci. Baśniowe prawdy się potwierdzają? - Kobiety są o wiele bardziej wymagające, do tego poziom ich wymagań pozostaje wysoki niezależnie od stopnia zaangażowania w związek. Amerykański psycholog Douglas Kenrick prosił młode kobiety i mężczyzn o określenie minimalnych wymogów od potencjalnych partnerów. Najwyższe oczekiwania obie płcie stawiały parterom "stałego chodzenia" i małżeństwa, wymagania obu płci specjalnie się nie różniły. Ogromne różnice pojawiały się przy związkach przelotnych: panom wystarczała pani o inteligencji paprotki, zaś panie nadal pożądały pana o inteligencji wyższej niż przeciętna - dla nich seks zawsze oznaczał potencjalnie duże inwestycje. Te upodobania ukształtowały się w odległej przeszłości, kiedy nie było środków antykoncepcyjnych. Przelotny seks bez zobowiązań to wybitnie męski pomysł, który paniom podoba się tylko w szczególnych okolicznościach i nigdy nie oznacza seksu z kimkolwiek. Stereotyp kobiety jako uduchowionego anioła skłonnego do romantycznych uniesień i przyziemnego mężczyzny zajętego pracą się nie sprawdza? - Nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Amerykanki Susan Sprecher i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha. A kto się łatwiej odkochuje? - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i zrywają związki. Prą do rozwodów? - Nie, małżeństwo rządzi się innymi prawami. Kobiety szybciej zrywają związki przedmałżeńskie, są też bardziej stanowcze, gdy chcą skończyć. Mężczyźni dłużej trzymają się straconej sprawy i cierpią mocniej, są bardziej przygnębieni, nieszczęśliwi. Warto wspomnieć, że w tak różnych krajach jak Polska i USA liczba samobójstw popełnianych przez mężczyzn z powodu zawodu miłosnego jest kilkakrotnie wyższa niż kobiet - u nas cztero-, a za oceanem trzykrotnie większa. Skąd zatem obiegowa opinia, że faceci to cyniczni seksualni łowcy, a kobiety są ofiarami ich nienasyconego pożądania? - Panie mają tendencję do silniejszego przeżywania wszelkich uczuć, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mocniej przeżywają swoją miłość i czują się bardziej uzależnione od stałych partnerów. Można zatem powiedzieć, że kobiety są bardziej uczuciowe, choć mężczyźni bardziej kochliwi. A kto jest bardziej zazdrosny? - Zazdrość mężczyzn koncentruje się głównie ma seksie, kobiet - na niebezpieczeństwie utraty lub pogorszenia się związku. Jednak przykłady wskazują, że do zazdrości nie dochodzi nawet w przypadku "zdrady małżeńskiej", jeżeli na gruncie przyjętych przez partnerów norm akt seksualny miał miejsce w okolicznościach niezagrażających istnieniu związku bądź poczuciu wartości własnej małżonków. Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz. Jeśli mężczyzna chce seksu, to tylko takiego, który kończy się sukcesem reprodukcyjnym? - Oczywiście nie jest to świadoma motywacja. Nikt nie chodzi po ulicy, przyglądając się kobietom i szukając takiej, z którą uda się ten sukces odnieść. Przyciąga to, co ma sens. Czyli? - Młode kobiety, które są ładne i mają wydatne wcięcie w talii. Krótko mówiąc - płodne, choć oczywiście nikt o tym nie myśli w ten sposób, podobnie jak nie myślimy o smakowitej gruszce jako źródle sacharozy i innych węglowodanów. Nie ma nic niezwykłego w tym, co przytrafiło się premierowi Marcinkiewiczowi, który porzucił żonę dla młodszej. To może się nie podobać, ale to standard u zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej. Wśród moich kolegów, amerykańskich czy polskich profesorów, znam tylko kilku, którzy mają tę samą żonę od 30 lat. Ale chyba nie wszyscy panowie po czterdziestce chcą nawiewać? - Oczywiście, że nie. Problem jest inny: nie jesteśmy dostosowani swoją konstrukcją psychiczną i biologiczną do tak długiego życia. Kiedyś 40-letni mężczyzna umierał. W ciągu ostatnich stu lat bardzo wydłużyła się długość życia, a tych wszystkich problemów, które pojawiają się między 50. a 70. rokiem życia, niedawno w ogóle nie było. Musimy się nauczyć je rozwiązywać, a to trochę potrwa.
  2. 10 punktów
    I gdzie są teraz te wspaniałe niewiasty, które nie lecą na kasę tylko na wspaniałe wnętrze? Zbudowałeś sobie, z którąś życie, zestarzałeś się, odchowałeś dzieci, przeżyłeś sielankowe 30 lat np.? Niech zgadnę .... poszły w pizdu do faceta z zasobami
  3. 9 punktów
    Mój ulubiony tekst: "to ja chyba jestem jakaś dziwna" . Ja się o kobietach dowiedziałem dwóch fundamentalnych rzeczy: 1. Wszystkie kobiety są inne niż wszystkie 2. Każda kobieta chce jednego - wszystkiego A co do tematu to z moich obserwacji (niepopartych oczywiście żadnymi badaniami) wynika, że najważniejsze w sukcesie z kobietami są: (w kolejności od najważniejszego do najmniej ważnego) 1. Uroda + pewność siebie (50:50) 2. Uroda (100) 3. Uroda + pieniądze (50:50) 4. Pieniądze + pewność siebie (50:50) I tyle... Po prostu powiedzmy sobie wprost, żadnym sukcesem nie jest gdy kobieta wykorzystuje mnie finansowo, emocjonalnie (jako wsparcie, przyjaciela), jako rozwiązywacza problemów, doradcę w sprawach technicznych i nietechnicznych itd. a seksualnie mnie nie chce albo chce ale wolałaby (i szuka) innego. Wkład w związek dzisiejszych kobiet skupia się głównie na ich towarzystwie i seksie stąd tylko w kontekście dostępu do tych dwóch można mówić o byciu atrakcyjnym czy sukcesie w relacji. Pieniądze i pozycja społeczna nie sprawiają, że człowiek staje się atrakcyjny dla płci pięknej. To jest tylko sygnał dla pasożyta, który jest w każdej kobiecie, że tutaj warto się otorbić i pobierać cenne składniki. Jednak nie odciągnie to żadnej samicy od punktów zainteresowania seksualnego czyli 1-4. Podobnie błędnie interpretowane jest pojęcie inteligencji faceta. Kobiety lubią inteligentnych czyli takich, którzy potrafią im nawinąć makaron na uszy a więc po prostu pewnych siebie bajkopisarzy. Nie ma to nic wspólnego z inteligencją jaka daje np. sukces zawodowy (czy też zwiększa jego szansę). Popatrzcie np. na Elona Muska. Miliarder, wizjoner, bardzo wpływowy i szanowany człowiek, niebrzydki i zadbany, jednak w "miłości" mu jakoś nie idzie. Gość jest urodzonym inżynierem i myślicielem ale z pewnością siebie nigdy nie przesadzał. Z pierwszą żoną mu nie wyszło a teraz przyssała się do niego jakaś pijawa, z którą już dwa razy się rozwiódł (sic!). Raz widziałem wywiad, w którym odpowiadał łamiącym się głosem na pytanie dotyczące życia osobistego. Zapewne ten, który teraz obraca mu pannę nie ma takich przeżyć a może i pije szampana za pieniążki, które ta lafirynda mu ukradła. Oczywiście, w pewnym momencie kobieta chce ale już nie może, wtedy musi znaleźć tego frajera, który weźmie jej problemy na barki i zestarzeją się razem trzymając się za rączkę na ławeczce i patrząc w kierunku zachodzącego słońca. Tylko pytam jeszcze raz: to jest dla mężczyzny sukces w relacji z kobietą?
  4. 8 punktów
    Tysiące lat ewolucji i kształtowania człowieka napędzanego pierwotnymi instynktami, którego głównym celem jest przetrwać i się rozmnożyć - ale chuj tam, wszystkiemu winne rozwody i alkohol. Znam mnóstwo kobiet wychowanych w normalnych pełnych rodzinach i jakoś wszystkie przejawiają wspomniane w artykule zachowania. Nie wspominajac o chwalonym przez Ciebie Zachodzie, gdzie laski odpierdalają większe cyrki niż te nasze karyny. Z całym szacunkiem chłopak, ale ty naprawdę nie wiesz o czym piszesz. Im lepsza sytuacja ekonomiczna, tym mniej stabilne związki - kobiety nie muszą żyć z facetami, mogą od nich odejść a i tak sobie poradzą. Na Zachodzie w niektórych krajach nawet 60-70% małżeństw się rozwodzi, u nas "tylko" 40%. Każda kobieta leci na hajs, ale tutaj nikt nie mówi, że lecą tylko na $$$. Uroda, pewność siebie czy gadane to też istotne czynniki, nie zmienia to faktu, że kobiety wbrew pozorom mózg mają i potrafią się domyślić, że wychowanie dziecka i fajne życie kosztuje, stąd każda pani planująca założyć rodzinę zwraca uwagę również na pieniądze. A najlepsze, jak słyszę "ja nie lecę na hajs" od kobiet, które biednych facetów widziały, ale u koleżanek: 1 koleżanka - "dzisiaj my kobiety nie lecimy już na dupków, teraz właśnie wolimy dżentelmenów" - jej fagas to gangsta, ma znajomości mafijne i kumpli w pierdlach, zarabia kilka-kilkanaście tys. miesięcznie, koks z siłowni, nieprawdopodobnie pewny siebie, napierdala każdego, kto krzywo na niego spojrzy, kiedyś pobił policjanta w trakcie kontroli drogowej, bo ten mu zaczął pyskowac. 2 koleżanka - "hajs wcale nie jest najważniejszy, może i niektóre faktycznie lecą na pieniądze, ale nie wszystkie" - jej chłopak jest kilka lat starszy, ma firmę, 3 mieszkania. Jak kiedyś z nią gadałem chwaliła mi się, że z nim wszystko jest takie łatwe i proste, że ona w ogóle się niczym nie martwi...
  5. 7 punktów
    W wywiadzie jest jeden ciekawy cytat pokazujący to co się dzieje dziś w obyczajowości i w tzw zmianach społecznych - Mężczyźni są inwestycją na trudne czasy. Dopóki czasy są średnie, kobiety świetnie się sprawdzają i wystarczą. Kiedy robi się naprawdę ciężko, stajemy się niezbędni. Otóż to. Czasy mamy spokojne, wojen brak, kryzysów żywieniowych brak. Ciepła woda w kranie jest. Wszystko jest. Kobietom jest dobrze, a im jest im dobrze tym chcą aby było jeszcze lepiej. Prą do przodu eksploatując facetów ile się da. A jak facet jest już wyeksploatowany to schodzi na dalszy plan lub w ogóle z planu a w dalszym wyzysku pośrednio pomaga państwo (alimenty, pomoc społeczna itp.). Ewentualnie przechodzą do wyzysku innego faceta bo przecież - o ogólnej atrakcyjności mężczyzny jako partnera decyduje raczej to, jak dalece jest on w stanie dostarczać pożądanych przez kobietę dóbr.
  6. 7 punktów
    @HORACIOU5 Mi w pamięci został obraz jak znajomej wprost powiedziałem o co jej chodzi (hajs i ustawienie się, dotyczyło innego faceta, żadna tam miłość). Nie absolutnie abym się wpieprzał w kogoś sprawy, zawsze mi do tego daleko ale sama znajoma mnie do tego sprowokowała Do dzisiaj pamiętam jej żywą do mnie nienawiść jak jej to powiedziałem, wręcz pogardę. Tak jakby miały zaprogramowaną reakcję obronną - no inne może takie są ale na pewno nie ja -. Wiedzą dzielę się tylko na Forum, stąd też ją czerpię. W realu wykorzystuję praktycznie, nigdy o niej nie mówię. Najważniejsze, że wszystko co piszemy potwierdza się w praktyce.
  7. 7 punktów
    @Rnext no jak widać chyba nie. Sam też robiłem kiedyś eksperymenty jak @SennaRot i kiedy wyjeżdżałem z zachowaniami, które zaobserwowałem u pań to w końcu wszystko sprowadzało się do agresji słownej i tekstów pokroju: "Pewnie jakaś kobieta Cię skrzywdziła, ale jak się zakochasz to zmienisz zdanie"; "Ale Ty musisz nienawidzić kobiet, że takie rzeczy wygadujesz"; "Szkoda mi Twojej matki, że jej się taki syn trafił"; "Mam nadzieję, że żadna Cię nie zechcę i nie będziesz miał dzieci". I tak dotarło do mnie, że skoro kobiety to niby takie dobre istoty, to skąd u nich tyle jadu, pogardy oraz nienawiści po wytknięciu im ich zachowań zwłaszcza, że sam żadnej z nich nie obraziłem, a one zaczęły robić wycieczki personalne
  8. 6 punktów
    Emancypacja kobiet to główny powód, przez który mężczyźni nie chcą mieć dzieci. Praca, pieniądze, mieszkanie, wiek, dopasowana partnerka to ważne czynniki, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do konsekwencji wyzwolenia kobiet. Im więcej rozmawiam z bezdzietnymi tym częściej słyszę ten sam argument 'nie wyobrażam sobie posiadania dziecka, skoro w każdej chwili kobieta może je ode mnie zabrać i skończę w szambie'. To musi być horror - ufam kobiecie, kocham ją, odzywa się we mnie instynkt tacierzyński, zapładniam ją swoim boskim nasieniem, tworzę nowe życie, małą pociechę, którą wychowuję od chwili narodzin i która jest dla mnie przysłowiowym oczkiem w głowie, mijają rozkoszne 3-4 lata, widzę jak szkrab dorasta aż kobieta mówi 'słuchaj, odchodzę, już Cię nie kocham/to się wypaliło/poznałam X który zarabia więcej/jesteś nieudacznikiem, zabieram dziecko, w sądzie ustalimy alimenty, żegnaj'. No i co zrobisz? Przecież te sądowe kurwy zawsze przyznają opiekę nad dzieckiem matce, choćbyś był miliarderem a ona bezdomną.Już samo rozstanie z kobietą to dramat, ale co musi czuć taki młody ojciec, gdy z dnia na dzień odbiera mu się ukochane dziecko, mimo że nie zrobił nic złego? Nagle stajesz się niedzielnym ojcem z dwugodzinnym widzeniem, nagle dziecko znika z Twojego życia, stajesz się dla niego drugorzędną postacią.. Kiedyś takie sytuacje prawie w ogóle nie miały miejsca, kobiety zostawały z mężczyzną i wychowywały dzieci, a każdy mężczyzna miał pewność, że żona go nie opuści, nie zabierze dziecka. Oczywiście pomijam patologie typu mąż napierdalający żonę widłami, mowa o 'normalnych' relacjach. Mężczyźni rozmnażali się, tworzyli rodzinę, robili to z odwagą nie czując zagrożenia. A dziś? W XXI wieku związki są kruche, ludzie łatwo się rozchodzą, kobiety są odważne, wyemancypowane, zmieniają partnerów jak rękawiczki, mają wysokie wymagania, co wcale nie jest złe, ale po prostu powoduje niechęć mężczyzn do posiadania dzieci. Po co mieć dziecko skoro mogę je stracić? Ba, nie dość że stracę dziecko to jeszcze feministyczne sędziny obarczą mnie alimentami. Podwójna kara.Negatywne konsekwencje są zbyt wysokie, aby mężczyzna chciał mieć dziecko. Kochasz i ufasz partnerce? Fajnie, ale i tak słyszałeś 17 historii jak to parę lat po ślubie i dziecku żona zdradziła sąsiada/kolegę i odeszła zabierając dzieci. Takie rzeczy siedzą Ci z tyłu głowy, martwi Cię to, że jesteś bezsilny, dlatego zwlekasz z ojcostwem do 30-tki, do 35-tki. Ktoś powie 'jakbyś był dobrym mężem i ojcem to by nie odeszła'. Zamknij mordę. Kobiety odchodzą bo w dzisiejszych czasach same decydują co ze sobą robić, z kim być, z kim sypiać, nie boją się presji społecznej i ostracyzmu, łatwo przekreślą relację dla kogoś kto zawróci im w głowie, one inaczej na to patrzą bo i tak zachowają dzieci. A młody ojciec? Przegrał życie, stracił miłość, a przede wszystkim stracił dziecko. Mojego znajomego spotkał właśnie taki los - 5 lat po ślubie żona odeszła z 4-letnim synem, z dnia na dzień ot tak, długo rozważał samobójstwo a teraz płaci alimenty i spotyka go co sobotę. Super ojcostwo bulwo. A potem słucham tego pieprzenia, że przyrost naturalny niski bo nie ma mieszkań ani urlopów. Będzie niski bo to kobiety dziś rządzą i dyktują warunki. Jeśli jakiś mężczyzna chce biegać na palcach pod ich dyktando to proszę bardzo, tylko potem nie płaczcie takim jak ja, którzy nie chcą przechodzić przez takie piekło.#oswiadczenie #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #dzieci #gorzkiezale #truestory #takaprawda https://www.wykop.pl/wpis/24713161/emancypacja-kobiet-to-glowny-powod-przez-ktory-mez/ PS. Przepraszam za ciemne tło, na wykopie takiego używam, skopiowałem bezpośrednio. Wycofałem ciemne tło, tego nie dało się czytać w tamtej postaci. Rx
  9. 6 punktów
    Mam wrażenie, że parę osób wpadło i rozpieprzyło super ciekawy wątek.
  10. 6 punktów
    Stary, wyloze to krotko i tresciwie. W PL przecietny obywatel naszego kraju ma szanse na to, aby uzyskac sredniej jakosci wyksztalcenie, wziasc kredyt na conajmniej 25 lat i byc przykuty do srednio platnej roboty przez wiekszosc swojego zycia tylko po to, aby moc ow kredyt za m2 splacic, splodzic jedno lub dwojke dzieci i je wychowac, wejsc w zwiazek malzenski z jakas kobieta itp. Chcialbs takiego zycia? Teraz o laskach. One tak samo jak my chca miec ciekawe zycie, ktore nie polega na zapierdalaniu w jakiejs nudnej robocie, braniu kredytu, siedzeniu w domu itp. Ja to rozumiem. Jak wyjezdzalem w 2004 do UK to sie nadziwic nie moglem, ze tam ludzie tacy na luzie, ze nie ma tej spiny. A wiesz dlaczego tam jej nie ma? Bo w UK, podobnie jak w innych krajach Europy Zachodniej, robota lepsza czy gorsza ale jest i moze ja miec kazdy. Przecietny tamtejszy Kowalski zmienia stabowisko pracy bardzo czesto, co nie pozwala mu osiagnac stagnacji a nie ma nic gorszego dla faceta niz stagnacja bo facet to zdobywca i lubi osiagac nowe. Na Zachodzie nie bylo komunizmu i calej zwiazanej z nim patologii, strachu prze tajna policja poza IIWS i gestapo. Zachodnie spoleczenstwa mialy etos pracy, ktory pozwolil im na zbudowanie prosperity i to, co maja dzis czyli wysoko rozwinietej cywilizacji z cala gama mozliwosci. Na Zachodzie ludzmi nie steruje lek o przetrwanie, ktory wynosza z domu, tylko chec zmian i doswiadczania bo maja do tego odpowiednie warunki. Teraz przeloz to sobie na relacje kobieta-mezczyzna. W PL kobieta przewaznie wynosi z domu program pt. przetrwac, a wiesz dlaczego? Bo od jakis 400 lat na ziemiach polskich albo byla jakas wojna, albo trwalo jakies powstanie i nie wiadomo bylo, czy jedyny zywiciel rodziny wroci zywy do domu. Czyli bida, nedza, i generalnie niezly syf plus brak perspektyw na inne zycie. Mezczyzni w Polsce tez chca miec lepiej ale jak miec lepiej, skoro robota jest ale wylacznie dla wysoce wyspecjalizowanych informatykow czy technikow, a nie dla kazdego? Przeciez facet chce sie spelniac zawodowo, i pokazywac dookola co robi, co nie? A jak tego nie ma, zaczyna sie lipa niezla. I to sie przedklada na relacje. Bo ani kobieta nie chce miec u boku frustrata ani facet nie chce czuc sie niespelniony w swoich ambicjach tylko miec to poukladane i zdobywac samiczke za samiczka. Po prostu w PL mamy chujowa sytuacje, brak roboty, a jak jest to jest chujowo platna. Ludzie sa do siebie niemili, klocimy sie zamiast wpolnie dzialac. Rynek mieszkaniowy to osobny tenat i kolejna patologia. Ja do dzis nie kumam, jak to jest, ze w teoretycznie wolnym kraju trzeba 3/4 zyia zapierdalac na jakies m2 i 10letniego uzywanego Opla podczas gdy na Zachodzie wiekszosc wynajmuje domy i stac ich poza tym na wiele innych rzeczy typu wycieczki, dobry samochod, edukacja, opieka zdrowotna itp. Dziwisz sie laskom, ze nie chca takiego zycia. A odpowiedz sobie szczerze: Ty chcialbys miec takie zycie? Pomijajac te 10 procent populacji u nas, ktora robi w korpo, albo ma jakis zajebisty biznes i zarabia gruby hajs, reszta zadowala sie nedznymi ochalapmi podczas gdy na Zachodzie przecietny Kowalski ma szanse na o wiele bardziej udane zycie zawodowe i prywatne (jedno wiarze sie z drugim). Ma szanse, bo tam nie ma takich warunkow jak u nas. Tam jak naprawde chcesz do czegos dojsc, to uwierz mi ale dojdziesz. A na pewno zrobisz wiecej niz u nas bo tam po prostu jest na to wiecej mozliwosci. Po prostu u nas dominuje ciagle lek, i u lasek i u facetow. One chca stabilizacji, my chcemy cos osiagac. A jak tego nie ma, to co jest? Wkurw, frustracja, brak wyladowania. Dodaj sobie do tego, ze od conajmniej 200-300 lat alkoholizm byl plaga na tych ziemiach, do dzis kazdy z nas na pewno mial lub ma kogos w rodzinie, kto chleje na umor. O malych miasteczkach ni wspominam bo tam to juz w ogole jest jazda konkretna. Kosciol tez robi swoje. W wielu rodzinach facet to nie przyklad do nasladowania i rekojmia stabilizacji tylko gosc, ktory jest maksymalnie niespelniony i swoj stres wyladowuje lazac po knajpach albo po burdelach. Na Zachodzie tez to jest ale nie tak duzo, jak u nas. Bo jak ma byc normalnie, skoro mamy ciagle jak gdzies w jakism kraju typu Ameryka Pld gdzie garstka ma wszystko a reszta zyje w syfie i braku perspektyw. A na koniec taki przyklad: mieszkam w PL od pol roku i mam konkretne doswiadczenie zawodowe, z ktorym w UK to ja wybieralem ogloszenia i stawki, a nie na odwrot. w PL do dzis nie udalo mi sie znalezc pracy, ktora odpowiadalaby moim oczekiwaniiom i to nawet, kiedy zszedlbym z rzadan o zarobki. Bo u nas ciagle licza sie znajomosci, a nie doswiadczenie. Ze jakis Zenek z wichury zabitej dechami ma lepsza posade bo ma w rodzinie kogos ustawionego niz ktos, kto rzetelnie zapierdalal latami na swoje wyksztalcenie i pozycje spoleczna. I gdyby nie to, ze ciagle zarabiam na Wescie, to juz dawno musialbym pojsc do jakiejs nedznej roboty za 2500/m w miescie, gdzie sam wynajm kawalerki w jakims blokowisku kosztuje 1000/miesiac plus oplaty etc. W UK nie jest rozowo, ale jest o wiele norlaniej niz u nas pod tymi kwestiami. Brytile to rasisci i leniuchy ale generalnie ich system spoleczno-ekonomiczny jest oparty na konkretnych podstawach a u nas tego nie ma bo my nie mielismy mozliwosci wyksztalcic sobie takiego systemu, bo jak budowac cos, co zaraz jakis Rusek, Niemiec czy inny przyjdzie i ci to r.....i i bedzie nowa wojna. O to chodzi. Mam nadzieje, ze troche rozjasnilem w temacie. Nie bronie kobiet ale nie bronie tez nas bo tez nie jestesmy do konca ok i poza tym sytuacja w PL jest niestety chujowienka i tego nie zmieni sie za pynieciem palca. Taka prawda.
  11. 6 punktów
    @Rnext Pan Profesor ładnie zaorał schematy i poniekąd zburzył starannie wykreowany wizerunek pań. Krótko mówiąc powiedział brutalną prawdę... ale kobiety i tak będą to mówić, że to nie jest prawda i to nie tak. Jeszcze może okrzykną Pana Wojcieszke mizoginem, okazującym kobietom pogardę niedojrzałym mężczyzną albo przegrywem i będzie komplecik określeń pań wobec samców mówiących prawdę
  12. 6 punktów
    A Marek tłumaczy... Nigdy nie przywiązuj się do rzeczy materialnych, kochaj tylko siebie, wtedy strata tak bardzo nie boli. Kiedyś tu napisałem sentencje z filmu 'Gorączka', gdzie De'Niro mówi: "Nigdy nie posiadaj rzeczy której nie był byś w stanie porzucić w 30 sek". Wziąłem sobie to do serca i stosuje. Staram się nie przywiązywać zbytnio do czegokolwiek. Wtedy utrata mniej boli. Ostatnio młodszy synek, w robocie złamał swojego rocznego smartfona, powiedział, wiesz tata bardzo mnie nie boli bo to tylko telefon. Zarobię to kupię nowy. I tyle, warto rozmawiać z młodzieżą.
  13. 5 punktów
    Cześć wszystkim Mam 36 lat, żyję na południu Polski, to mój pierwszy post. Od jakiegoś czasu jestem zarejestrowanym użytkownikiem a swojego czasu wpadłem na tą stronę zupełnie przypadkiem zagłębiając się w czeluściach jej artykułów na pół dnia. Od tamtej pory jednak nie byłem tutaj obecny z powodów zawodowych do czego wrócę w odpowiednim momencie mych wypocin. JEDEN Próbując zacząć w odpowiednim momencie musimy się cofnąć do września 2016 kiedy to zagadałem w piękny i słoneczny dzień do nazwijmy ją Oli (29 lat). Ola okazała się wysoką i atrakcyjną panną o odstającym tyłku 11/10. Być może dla celów tej historii i rozkmin czytelnika dodam, że Ola była/jest w trakcie rozwodu i ma 2 letnie dziecko. Po kilku telefonach o wszystkim i o niczym, po niedoszłym do skutku spotkaniu i po ok. 3 tygodniach od pierwszego widzenia udało się nam umówić ok. północy na piwko. Buziak w policzek na dzień dobry. (Pozwolę sobie dodawać pewne mało lub bardziej istotne szczegóły w nawiasie) Chlapnęliśmy po piwku i dawaj na spacer. (Wziąłem ją na pewniaka pod pachę i poleźliśmy się przejść) Jakieś żarty, niby erotyczne zaczepki na co było przyzwolenie bo od samego początku chyba obojgu nam o coś chodziło. Po około 30 minutach chodzenia odprowadziłem ją pod dom próbując pocałować lecz Ola się odsunęła co obróciłem w żart, z którego się śmiała. Następnego dnia zaprosiła mnie do siebie bo mówiła, że córeczkę sprzeda rodzicom a jest mecz więc pooglądamy. Tak też się stało, wziąłem alkoholu i dopłucnych używek i wio. ... mecz się skończył, zaproponowałem masaż pamiętając o tym zajebistym dupsku. Została w staniku i spodniach i położyła się na brzuchu. Stanik natychmiast zdjąłem i oliwką masowałem plecy zsuwając z niej spodnie, które odsłoniły 8 cud natury. Sam zdjąłem z siebie wszystko i chciałem wejść... Ola na odchodne powiedziała coś w stylu "rozochociłeś mnie i nawet nie wydupczyłeś". (Tutaj pojawia się jeden z głównych wątków całej historii - pornole i bicie konia) Nie rozpisując się zbytnio w naszych spotkaniach i raz lepszego raz gorszego a raz żadnego seksu powiem w skrócie, że po prostu fiut nie chciał stawać na wysokości zadania. Był to problem, z którym żyłem dość długo i przy każdej nowej partnerce on występował. Niby na powodzenie u kobiet nie narzekałem jakoś specjalnie ale PROBLEM powodował, że podświadomie byłem miękki. Lekarstwo przyszło zupełnie przypadkowo jak zarejestrowanie się u Braci. Otóż gdzieś na wykopie czy coś znalazłem artykuł o ruchu NOFAP a było to 27.01.2016 i rzutem na taśmę wtedy powiedziałem sobie stop. Czytałem mnóstwo o tym jak ludzie się poddawali i walili po tygodniu, dwóch, miesiącu czy coś. Biorąc pod uwagę, że waliłem około 20 lat to udało mi się przejść próbę 90 DAYS NOFAP CHALLENGE od strzała i po dziś dzień nie walę. Olę pieprzyłem jak ździrę bo sama się o to prosiła. Prosiła bym do niej mówił w stylu "lubisz to suko", "tylko mnie rżnij" i podobne komplementy. Tak się złożyło, że znalazła jakiegoś faceta, którego pewnie zechce urobić na dziecko bo my od samego początku byliśmy jedynie FF. W każdym razie zero kontaktu a co wydupczyłem moje. Przed drugim rozdziałem należy dodać, że dysfunkcja na jaką cierpiałem nazywała się PIED - tutaj jeden z wielu odnośników, które warto poczytać jeśli ktoś posiada ten problem. Śmiało mogę powiedzieć, zostałem w 100% wyleczony, pornoli nie oglądam, konia nie walę. Rano mdleję z powodu ilości krwi w fiucie. DWA Wyleczenie z przykrego i walącego w męskie jaja schorzenia przyniosło zmianę nie tylko na stopie seksualnej. Stałem się atrakcyjny dla kobiet, stałem się bardzo pewny siebie co czasami dzieje się aż za szybko bo jak nazwać sytuację gdy do koleżanki znanej od dzieciństwa, i która zawsze była tylko koleżanką mówisz nagle, że chodź skoczymy do ciebie, ostro cię zerżnę i wrócimy tutaj? Najlepsze, że ona nie daje mi w pysk tylko do niej idziemy... To wszystko sprawia, że stałem się ogromnym zwolennikiem nieoglądania pornoli bo ponoć to właśnie pornole mają wpływ największy na ten burdel we łbie oraz niemarszczenia freda, którego nie czuję potrzeby by zwalić. Stałem się bardziej pociągający dla żony, czy to swojej czy cudzej i mam zamiar w tej kwestii się bardzo rozwinąć bo jestem pieprzonym egoistą o bardzo pozytywnej opinii nt. właśnie egoizmu. Pokrótce mogę wytłumaczyć to jednym zdaniem. Jeśli mi jest dobrze to każdemu wokół też będzie dobrze. Być może to miejsce Braciszkowie da mi pewne wskazówki co do postępowania. Cała historia nie nabrałaby smaczku gdyby nie było w niej wzmianki o pieniądzach... Nie wdając się zbytnio w szczegóły musiałem założyć firmę gdyż były do podniesienia z ziemi pieniądze. Mając za sobą oddech niedawnego pracodawcy, pisma od jego prawnika, będąc na etacie w jeszcze innej firmie zaryzykowałem i otwarłem na początku kwietnia 2017 działalność. W pierwszym miesiącu na czysto zarobiłem 5000 złotych, w drugim na czysto 15000zł, teraz jest połowa trzeciego miesiąca i zysk wyniesie przynajmniej 75000zł. Sprawa powoduje, że chcę złożyć wypowiedzenie u obecnego pracodawcy jeszcze w tym miesiącu. Z tego właśnie powodu nie zagłębiałem się w treści owego forum bo w moim życiu było obecny strach, milion myśli w głowie, trylion problemów oraz pierdylion spraw do zorganizowania. Wciąż nie mam aż tak bardzo klarownej sytuacji jaką chciałbym mieć gdyż wciąż pojawiają się nowe rzeczy do zorganizowania, kupienia, sprzedania, wydupczenia Jestem umówiony z pewną miłą panią na ostre pieprzenie i nawet teraz gdy do was piszę otrzymuję od niej wiadomości na messengera. Oto jedno sprzed 5 minut "Mam na ciebie straszną ochotę". Pani nazwijmy ją tym razem Ania jest kilka lat ode mnie starszą lasencją z zajebistym tyłkiem. Poznałem ją na Tinderze i od razu zaiskrzyło, od razu w zasadzie padło bezpośrednie pytanie "Gramy w otwarte karty?". Myślę, że już na pierwszym spotkaniu pójdziemy do łóżka bo oboje tego chcemy. CREDITS Biorąc pod uwagę fakt, że moim zdaniem jestem człowiekiem, który mimo tego, że całe życie był w jakimś stopniu jebany od życia za całokształt i egoistyczny gówniarski charakter to jestem człowiekiem, który ma w życiu szczęście i mam wrażenie, że ktoś pisze mi jakiś ciekawy scenariusz. Miałem w życiu trzy prorocze sny, po pierwszym zmarł mój dziadek, po drugim poważny wypadek ze szpitalem w tle miała moja niedaleka rodzina. Przy trzecim śniła mi się krowa, która z tyłu miała taką metalową dużą balię i do niej srała, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tego gówna wyrzuciła z siebie tony i nie przestawała. Obrzydzenie mnie wybudziło i wysłało natychmiast do sennika sprawdzić - otóż gówno oznacza pieniądze i tak się też dzieje. Moje wnioski są takie, że poprzestanie ręcznych praktyk z moim fiutem oraz odstawienie pornoli zrobiło ze mnie dorosłego faceta, który jest w stanie wziąć na klatę problemy związane z życiem, pracą, kobietami i wszystkim co mnie otacza. Nie mam w głowie umysłu nastolatka a odpowiedzialnego faceta, który potrafi zadbać o siebie i innych. Nie twierdzę, że moje doświadczenia spowodują, że komuś życie napisze podobny scenariusz bo myślę, że każdy jest kowalem swego losu. Nie stałem się IronManem, nie mam nadludzkich zdolności ale śmiało mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 stopni w przeciągu kilku miesięcy i wciąż się zmienia. Mam plany wyprzedzające mnie o 5 lat i twierdzę, że robię to z głową. Jeśli dotrwałeś Szanowny Kolego/Czytelniku do tego momentu to bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas bo już od dłuższego czasu chciałem opisać tutaj moją historię.
  14. 5 punktów
  15. 5 punktów
  16. 4 punkty
    Mało kto w Polsce pamięta kim był Julian Dunajewski, tymczasem portret tego wybitnego polskiego ekonomisty do dziś wisi w parlamencie austriackim. Do historii przeszedł jako człowiek, który uratował budżet Austro-Węgier doskonałymi reformami gospodarczymi, jako minister skarbu tego kraju w latach 1880-1891. Po Dunajewskim to stanowisko zaczęli obejmować również inni Polacy: Leon Biliński, Witold Korytowski, Seweryn Kniaziołucki czy Wacław Zaleski. W zaborze austriackim Polacy byli nie tylko lepiej traktowani niż w zaborze niemieckim i rosyjskim, ale byli zwyczajnie doceniani. Dlatego tak wielu z nich mogło pełnić ważne funkcje, w tym nawet w rządzie. Carl Menger, założyciel Austriackiej Szkoły Ekonomii, urodzony w Nowym Sączu bronił doktorat z prawa właśnie u Dunajewskiego. Ludwig von Mises z Galicji, chyba najbardziej znany ekonomista ASE czerpał garściami wzorce właśnie od Polaków, którzy stanowili większość mieszkańców Galicji. Po odzyskaniu niepodległości w II RP działalność rozpoczęła Krakowska Szkoła Ekonomiczna, wzorowana zarówno na Szkole austriackiej, jak i ekonomii klasycznej (Adam Smith etc.) ze wskazaniem na ASE. A w raz z nią jej najważniejsi przedstawiciele Adam Heydel, Adam Krzyżanowski i Ferdynand Zweig. Polecam świetny film na temat tej prawie zapomnianej szkole ekonomicznej:
  17. 4 punkty
    To niby skąd wnioski, że były inne niż wszystkie? Na podstawie, krótkiej i luźnej relacji, bez znajomości dalszych losów pań? Mamy mały koncercik myślenia życzeniowego, w tym wątku
  18. 4 punkty
    Słowa u samic nie mają znaczenia. To tylko dźwięki bez pokrycia w tym co naprawdę myślą. Tutaj wyszła z nich akurat zwykła zazdrość i zawiść o partnera koleżanki. Ale tego nie mogą przyznać tak jawnie.
  19. 4 punkty
    @Normalny profesor bardzo urzekająco ubrał to w słowa. Pamiętam gdy pierwszy raz czytałem ten art parę lat temu, przytoczone przez Ciebie fragmenty najbardziej mnie uderzyły trafnością w pigułce. Natomiast uściślenia wymaga jedno: Państwo nie ma innej kasy niż rabowana dodrukiem "pieniądza" bądź podatkami. Na podatki pracują głównie faceci, jako że panie w zawodach biurowych pełnią bardzo pomocniczą rolę w generowaniu dobrobytu. Zaś w rozdętych działach administracji, pełnią wręcz rolę pasożytniczą w ramach "pozorowania zapotrzebowania na stanowiska", które są de facto elementem zbierania elektoratu i ukrywania bezrobocia. Ten mechanizm eksploatacji mężczyzn jest więc nieźle zakonspirowany i o ile w systemach w których byłaby jawna widoczność generatorów dobrobytu, mężczyźni mogliby liczyć na korzyści zwrotne z własnego wkładu (skoro dla pań to biznes, dlaczego my mielibyśmy podchodzić do tego inaczej?) o tyle w łże-patriarchalnych systemach społecznych nie osiągają z własnej pracy należytych korzyści. Czy którakolwiek z pań pobierających 500+ wpadnie Ci raz w tygodniu posprzątać czy umyć okna? Nie, ma Cie w dupie i jeśli w ogóle pomyśli, to jak o złamanym frajerze. Więc łże-patriarchalny system społeczny wzmacnia pogardę do męskości. Już nie wspomnę o skali, demoralizującej panie, pomocy socjalnej w bogatszych niż nasz, krajach. @Pawel1978 naprawdę uważasz, że kobiety "zachodu" nie mają tego samego uwarunkowania biologicznego? Ty tak zupełnie poważnie? Nawet moje osobiste doświadczenia kompletnie temu przeczą. Znam bogate miejsca typu południe Francji czy nadmorską północ Italii. Nie chłopie - tam panie w pierwszej chwili patrzą na zegarek, buty i do jakiego auta bądź na jaki jacht wsiadasz. Nawet jeśli w ramach dobrobytu mają stringi za 200EUR na tyłkach. Naprawdę nie wiem po co próbujesz udowodnić że słoń to mrówka.
  20. 4 punkty
  21. 4 punkty
    Często jadą takim klasykiem. Choć rozbierając - "buduję do ciebie pogardę że niby to jesteś taką słabą ciotą, że dałeś się skrzywdzić, bo bez obniżenia twojej wartości, gdzie będzie moja?"
  22. 4 punkty
  23. 3 punkty
    Ja bym się poniekąd zgodziła z @Pawel1978, do tego dodałabym ścisły system wartości, który sam w sobie nie jest zły ale jeśli nałoży się na niego patologiczne wzorce (DDA/DDD) mamy sfrustrowanych ludzi którzy męczą się razem czując tego sprzeczność, ale nie są w stanie się rozstać bo zasady tkwią w nas głęboko. Nie potrafimy powiedzieć "daruj sobie". A jednak w obrębie pewnych założeń słusznie realizują się przeważnie te osoby, które przejęły poprawne (nie toksyczne) wzorce relacji rodzinnych. Teraz to się trochę zmienia, choć zachodnie wzorce pokazują, ze idąc na ustępstwa cały system się zwija, robi się miejsce na inną kulturę bardziej restrykcyjną która w pewnym sensie prędzej czy później prawdopodobnie zniewoli ludzi. Próżnia nie lubi głupoty jaką jest lewicowe myślenie. Bez konserwatyzmu w dziedzinie moralnej nie da się przetrwać, a z drugiej strony sytuacja jednostki znajdującej się pomiędzy globalnym spójnym systemem a związkiem z psycho-alfo–kurwiarzem (te formy ucieczki) a wrzeszczącą matroną (idem) stawiają na rozdrożu interpretacyjnym odnośnie wszelkich systemów ideologicznych. U nas panuje rygorystyczna forma konserwatyzmu w porównaniu z dużą skalą wypracowanych pokoleniowo dysfunkcji, począwszy od rozpijania narodu w okresie zaborów, żeby można było ludźmi lepiej manipulować. Dodać jeszcze do tego można absurdalny, skomplikowany pełen pułapek system podatkowy, który blokuje naturalną, tkwiącą w Polakach przedsiębiorczość (co widać za granicą) -tez pokłosie socjalizmu i demoralizujące ustawianie swoich na stołkach to mamy ludzi którzy w okręgu zamkniętym nie są w stanie spełniać (w wielu przypadkach) swych naturalnych funkcji wynikających z biologicznej natury. Wentyl bezpieczeństwa jakim jest emigracja często bywa przyczyną rozpadu małżeństw, albo samotności osób które musiały śmigać na emigrację zarobkową by coś mieć i w najlepszym dla siebie czasie nie nawiązały relacji rodzinnych. Dla młodych wyjazd za granicę często jest też formą ucieczki od rodziców, od tego co powinno być wzorem pięknych relacji, a jest koszmarnym wspomnieniem niejednokrotnie blokującym na wszelkie relacje. Mamy swoje rany do wylizania (przepracowania), a podświadomość nie próżnuje podsyłając nam „toksycznych” partnerów. Ogólnie nie ma nic nowego w tym co mówi prof. Wszystko jest coraz bardziej pragmatyczne. Rywalizujecie o piękne, młode kobiety(też schemat biologiczny), a do tego potrzebny jest kapitał. Coraz częściej ona wie że jej uroda, jest jej głównym kapitałem, nie ma więc co się dziwić, że tanio nie chce takich cudów sprzedać. Z drugiej strony ludzie mówią: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Niejednokrotnie jak to wy określacie „pasztet” z kompleksem zwiąże się z mężczyzną niezbyt majętnym z kompleksami innego typu i tak sobie żyją, może nawet lepiej bo nieświadomi w matriksie i poza pułapkami pazernego świata, który po takich łap nie wyciąga. W zależności od charakteru niektórych będzie taki stan frustrować (pobudzanie pragnień) dla innych będzie darem wdzięczności za możliwość odbicia się w parze akceptujących oczu (zasada lustra). Takim osobom będzie tez łatwiej osiąść we wzorcach zastanych. Alternatywą jest samotność. Wszelkie pretensje należy zgłaszać do Boga. Proszę pisać petycję. Skoro obiecano nam miłość a wszystko to biologia i nic nie jest stałe, rozczarowanie jest obustronne. Niektórych odkrycie schematów biologicznych (pozakulturowych- bo czy to nie przez kulturę ogarnia się naturę-w tym sensie stanowi ona zawsze pewną formę opresji) zniesmacza. Innych odczuwana dychotomia pomiędzy kulturą a naturą popycha nawet na wyższy poziom świadomości. Przecież różni myśliciele tworzyli swoje dzieła zainspirowani lub pod wpływem (zawiedzionej) miłości z jednej strony widząc w niej apologię prawie religijną z drugiej odruchy naturalnej seksualności. W tym wszystkim odpowiadając na pytanie natury filozoficznej natura czy kultura, chciałabym zauważyć, że teorie odnoszące się do natury powinny uwzględnić, że na poziomie biologicznym wszyscy jesteśmy zwierzętami (ssakami) a rys historyczny (nie uwzględniający wpływu cywilizacji wyższych) jest dość sprzeczny z badaniami bowiem socjolodzy podkreślają, że choćby statystyki zdrady z roku na rok się zwiększają, co zdaje się potwierdzać, iż obecne standardy wynikają ze zmian kulturowych (istotny współczynnik). Napisano już tak dużo o relacjach damsko-męskich o miłości platonicznej, romantycznej, erotycznej, agape. O funkcjach feromonów, przysadki, hormonów w procesie zakochania, o fascynacji postawą, o zauroczeniu pięknem ludzkiego ciała, o rozdarciu duszy w depresji opuszczenia, o zasadach, o tęsknocie, wiemy jakie składniki naszej biologii i kultury dyktują niemal wszystko. Obawiam się że niedługo nie zostanie nic, będziemy mogli sobie tylko czytać pod czerepami. My wam- wy nam. Już i tak wszystko jest tak bardzo schematyczne. Obecnie kobiety marzą o zabiegach i upiększaniu, luksusowym życiu u boku kogoś majętnego, mężczyźni zaś o potędze, władzy, pieniądzach i modelkach. Oni już wiedza że za wszystko trzeba zapłacić, one że trzeba mieć co sprzedać. Jednym słowem gdyby nie te krzywe zęby lub wakat w portfelu ale byśmy byli szczęśliwi, można to mnożyć. Determinizm biologiczny bierze nas w swe ramiona, wiadomo predestynacja. Biologizm bez wartości jest straszny, wymaga wyparcia opresyjnych wzorców, niektórzy będą zagubieni, rozbici. Jesteśmy rozpracowani, rozłożeni na części pierwsze. My Polacy jesteśmy szczególni-we wszystko można nas wkręcić. Jest za czym gonić, zapobiegać, nadkładać wysiłku, mamy kolejne zadania na całe życie. Choć to przejaskrawienie, większość Polek i Polaków chce normalnie egzystować osiągając wytyczone kulturowo standardy. Nie widzę w tym nic złego. Powiedziałabym, że ma to w sobie jakiś urok. Polacy wciąż wedle badań kultywują wartości rodzinne. Co widać wśród rodzin które za granicę wyjechały razem, tam posiadają dzieci, nie ma strachu prenatalnego (np. Niemiec nigdzie nie chce się już rozmnażać pomimo bogactwa). Uważam, że Polacy są kulturalnym narodem z wartościami mimo wszystko. Mężczyźni (często nawet ci pijący) mają wpojone zasady dbania o rodzinę, ale dla wielu niestety jest to nie do przeskoczenia, wartości konsumpcyjne rosną a pensje są co najmniej "takie sobie", po rozwodzie wysokość alimentów kończy życie osobnika. Mamy też wysoki współczynnik samobójstw wśród mężczyzn, jeden z najwyższych w Europie (czy nie ma tu korelacji pomiędzy wpojonymi wartościami, możliwością rozwoju a ideałem miłości który się rozpada?) Na emigracji obserwujemy inne życie, jednak ciągle w kompleksach narodowych nie dostrzegamy naszych pozytywów. Myślę, że gdyby u nas zmieniła się sytuacja ekonomiczna to uwzględniając wartości, które wciąż posiadamy, mniej by było patologi, a więcej spójnych rodzin. Nawet jeśli badania na szczurach pokazują, że wzrost dobrobytu hamuje demografię, to badania na polskich rodzinach za granicą tego akurat nie potwierdzają. Łatwiej też by było ogarnąć kobietę, która nadaje prosperatywnemu mężczyźnie większe znaczenie-wynika to ze słów samego profesora.
  24. 3 punkty
    No ale czemu sobie tej stabilizacji sama nie zapewni, mamy XXI wiek, równe prawa + zestaw przywilejów, więcej kobiet kończy studia wyższe niż mężczyzn. Więc czemu ową stabilizacje finansową ma sobie zapewniać kosztem faceta? :> 99% facetów nie zapewnia sobie stabilizacji kosztem loszki :> więc jaki problem ?
  25. 3 punkty
  26. 3 punkty
    Jako, że cały sezon obfitował w sukcesy i udało mi się wyprostować wiele trudnych spraw postanowiłem podwyższyć poprzeczkę. Podsumowanie sukcesów: - wyprostowanie spraw rodzinnych ( dobra, uległa żona ) - tutaj jednak ramę trzymam cały czas i nie opuszczam gardy. Wystarczyło zmienić podejście do wieloletniego związku a wszystko dzięki wiedzy z forum. - kompletna zmiana światopoglądu i utrwalenie go. W tym czasie dużo obserwacji i eksperymentowania na kobiecej psychice. Wszystko na totalnej wyjebce. - wyprostowanie własnej psychiki - pogodzenie się z przeszłością i zwycięska walka z wieloletnią depresją. Witaj pogodo ducha. - wyprostowanie spraw finansowych. Nie jest jeszcze dobrze ale praktycznie wszystkie większe zaległości mam uregulowane. - Sport - udało mi się wystartować w zawodach kulturystycznych z całkiem niezłym wynikiem. Dla mnie nadspodziewanie dobrym. - wyjście z uzależnienia - sam, bez leków i bez jakiegokolwiek wsparcia wyszedłem z ciężkiego i wieloletniego uzależnienia od pewnej substancji. Nie będę się rozpisywał ale lekko nie było. Sport bardzo w tym pomógł. W planach.... Nie, nie w planach. Utrwalam wszystkie swoje małe sukcesy i ciągle pracuję nad własną psychiką. Tu nie ma miejsca na błędy i drogę na skróty. Od poniedziałku zaczynam przygotowania do debiutów 2018. Ten rok upłynie pod znakiem wątróbki i diety najtańszym kosztem ale obiecuję, ze dam radę. Jestem Samcem Alfa do kwadratu. Trzymajcie kciuki bo w planach jest może nie pudło ale finał.
  27. 3 punkty
    Frustracja? Nie, nic z tych rzeczy. Dlaczego miałbym być sfrustrowany? Może byłem wtedy kiedy odkryłem Matrix i nie w kierunku kobiet tylko w kierunku, że tyle lat żyłem nie rozumiejąc procesów, co dotyczy się również innych płaszczyzn życia. To jak uczucie frustracji z powodu zmarnowanego czasu. Absolutnie nie można winić kobiet za to jakie są. To ich natura. Nawet gdyby się w to zagłębić dałoby się wiele zachowań "usprawiedliwić" dopisując do tego jakąś ideologię. Lubię kobiety za to jakie są a jeszcze bardziej lubię to, że dzisiaj rozumiem procesy i rozumiem kobiety. To wspaniałe uczucie, daje wewnętrzną satysfakcję i radość. Posty na Forum można interpretować emocjonalnie na różne sposoby. Oczywiste jest, że ktoś kto jest na początku drogi zrozumienia będzie czuć jakiś negatyw, negatywne emocje czytając Forum. Odzywają się stare wzorce, podświadomość szuka wytłumaczenia, wręcz odrzucenia wiedzy. To jednak emocje wzbudzone u czytelnika a nie emocje piszących posty. Skąd więc oskarżenie Nas o frustrację? Na jakiej podstawie? Relacje mogą być łatwiejsze i są tylko z powodu lepszych warunków/możliwości bytowo-egzystencjalnych. Proste. Mniej problemów zwłaszcza finansowych lepiej układa się w związku. Stara życiowa prawda. Natomiast schematy zachowań i natura kobiet jest taka sama. Wszystko jest zrozumiałe.
  28. 3 punkty
    Do kobiet nie ma się co przywiązywać, jak tylko coś im się nie spodoba/zagada do nich lepszy seba, to spierdalają szybciej niż TGV. Ile to już było historii, że kobieta jednego dnia wmawia facetowi, że go bardzo kocha pod wpływem uniesienia, a następnego żegna się z nim "bo do siebie nie pasujemy(czyt. Rucham się z nowym gachem i jestem pewna że mnie nie kopnie w dupę)". Ile razy to ja się naczytałem na forach kobiecych, że są ze swoimi, jest ok, ale jakby znalazł się tylko ktoś ciekawszy, to bez trudu by odeszły. A najlepsze są te wątki"DLA KOBIET KOCHAJĄCYCH ZA BARDZO" Ja raczej bym to nazwał "Dla kobiet zostawionych przez faceta, przez co wpadają w rozpacz, bo to nie one zadecydowały o rozpadzie, przez co ego cierpi".
  29. 3 punkty
    Dla mnie sprawa jest jasna. A Wy po czym poznaliście, że to napisała samica?
  30. 3 punkty
    @SennaRot to powyżej Ci napisałem, jakie sam słyszałem teksty na swój temat. I te teksty oraz agresja przekonały mnie, że coś tutaj nie gra i dziwnym trafem panie nie są takie wspaniałe, jak nam wciskano, skoro są zdolne do takich tekstów. Oczywiście i tak będą jojczyć, że to nie jest prawda a my po prostu źle trafiliśmy no nie?
  31. 3 punkty
    Dziś pozwolę sobie podjąć temat, na którym dużo osób łamie sobie głowę i niestety często wyciąga zupełnie nieprawidłowe wnioski. A mianowicie, jak rozwiązać taki paradoks: w ostatnich latach mamy do czynienia w mediach i polityce z wyjątkowo nachalną propagandą pro-islamską, a przecież podobno tak wpływowymi ludźmi są znienawidzeni przez muzułmanów Żydzi, a sam mainstream jest mocno lewicowy, a więc powinien mieć świra na punkcie antysemityzmu. Tu zazwyczaj ludzie odpowiadają tak: a bo Żydzi są sprytni, u siebie w Izraelu budują mury na granicy, nie przyjmują islamskich "uchodźców", a w Europie to promują multi-kulti i lewactwo, żydowski spisek level hard :>. Tylko, że Żydzi nie żyją tylko w Izraelu, dla tych żyjących w diasporze, rozsianych po całym zachodnim świecie, napływ islamu stanowi ogromne zagrożenie. W dodatku jeśli muzułmanie przejmą kontrolę nad silnymi militarnie krajami zachodu, Izrael może spokojnie zostać zmieciony z powierzchni ziemi. Poza tym, czemu Żydzi mieliby promować pro-islamską, a co za tym idzie skrajnie antysemicką propagandę? Coś tu śmierdzi. Ale po kolei. Temat zacznę od tego, że tzw. Palestyńczycy (dlatego "tzw." napiszę trochę później) nie są tak fajni, jak się ludziom od lewa do prawa wydaje, zwłaszcza nacjo-sebiksom z Internetu. Przypominając badania o których już mówiłem w temacie o islamie: https://euroislam.pl/badania-nie-potwierdzaja-umiarkowania/ https://bialyrasizm.pl/islam-dane-statystyczne/ http://www.pewforum.org/2013/04/30/the-worlds-muslims-religion-politics-society-exec/ Widzimy, że np.: -83% palestyńskich muzułmanów popiera ataki dżihadystów na Amerykanów -Dwie trzecie Palestyńczyków wspiera ataki nożowników dokonywane na izraelskich cywilach -68% muzułmanów z Palestyny uważa, że samobójcze ataki przeciwko ludności cywilnej w obronie islamu są usprawiedliwione -89% palestyńskich muzułmanów twierdzi, że szariat powinien być uprzywilejowanym „oficjalnym prawem ziemi” Na terytorium tzw. Autonomii Palestyńskiej (obejmującej Strefę Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu) rządzi Hamas, wybrany demokratycznie przez samych Palestyńczyków w wyborach 2006. Jest to organizacja terrorystyczna, która w swoim podstawowym dokumencie (karcie Hamasu) jasno określa swój cel, jakim jest zniszczenie Izraela i wymordowanie Żydów, w dodatku motywuje to religią islamu. Wcześniej rządził tam Fatah, kolejna organizacja terrorystyczna, której nazwa pochodzi z rozdziału Koranu oznaczającego "podbój", pod przywództwem Jasira Arafata, który został prezydentem Autonomii z 87% poparciem. Konstytucja Fatahu także wzywa do: „Całkowitego wyzwolenia Palestyny i eksterminacji obecności syjonistycznej na polu ekonomicznym, politycznym, militarnym i kulturowymˮ; wyszczególnia, że „zbrojna powszechna rewolucja jest nieunikniona jako sposób na wyzwolenie Palestynyˮ, i że „ta walka nie skończy się, póki nie zostanie zniszczone syjonistyczne państwoˮ. Jasir Arafat: „Dla nas pokój oznacza zniszczenie Izraela. Przygotowujemy się do wojny totalnej; wojny, która będzie trwać pokolenia… Nie spoczniemy i nie wrócimy do domu, aż do dnia, gdy unicestwimy Izrael”. Wypowiedź z 1996 r. (3 lata po podpisaniu porozumienia z Oslo): „Planujemy wyeliminować państwo Izrael i ustanowić państwo palestyńskie. Uczynimy życie Żydów nie do zniesienia, wykorzystując wojnę psychologiczną i eksplozję demograficzną. Żydzi nie będą chcieli dłużej żyć wśród Arabów. Nie mamy żadnego zastosowania dla Żydów. Oni są i pozostaną Żydami. Wszyscy teraz potrzebujemy pomocy od was (państw arabskich) w nasze bitwie o zjednoczenie Palestyny pod arabskimi rządami”. I kolejna wypowiedź z 1996 r.: "Nie poddamy się, dopóki krew ostatnie Żyda, od najmłodszego dziecka, po najstarszego, nie rozleje się ku odkupieniu naszej ziemi” Źródłem nienawiści muzułmanów do Żydów jest Koran: "Dzień Sądu nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie zaczną zabijać Żydów, a wtedy, gdy Żyd schowa się za kamieniem czy drzewem, kamień i drzewo zawołają: O muzułmanie, o Abdulla, kryje się za mną Żyd, przyjdź i zabij goˮ. Zarówno w karcie Hamasu, konstytucji Fatahu, czy statucie Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) jak i wypowiedziach palestyńskich przywódców jest to samo . Cele Palestyńczyków są jasne i klarowne: -zniszczyć Izrael -wymordować wszystkich Żydów -zaprowadzić prawo szariatu i to bynajmniej nie tylko na terytorium Izraela, ale na całym świecie co jest celem i obowiązkiem KAŻDEGO muzułmanina W Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, absolutną normą jest to, że ulice, szkoły, teatry, noszą imienia arabskich terrorystów. Wzywanie do dżihadu, jest powszechną praktyką stosowaną przez rządowe media. Dzieci są uczone i zachęcane do przemocy zarówno przez swoich rodziców, jak i nauczycieli w szkołach. Jak to wygląda w praktyce możemy zobaczyć na filmach z tych kanałów na YT: https://www.youtube.com/user/palwatch/videos https://www.youtube.com/user/Koraszewska1/videos Dla przykładu taka kreskówka dla dzieci wprost ze Stefy Gazy (napisy PL): Do czego zdolni są tzw. Palestyńczycy także w stosunku do chrześcijan pokazała wojna domowa w Libanie, która rozpięła na skutek napływu do tego niegdyś chrześcijańskiego kraju właśnie palestyństykich uchodźców z Izraela, co zresztą było finansowane przez ZSRR. Jak pisała pochodząca z rodziny chrześcijańskich Arabów (maronitów) Brigitte Gabriel w swojej książce "Because They Hate", w której opisuje swoje wspomnienia z dzieciństwa w czasie tejże wojny, islamskie milicje dążyły do wymordowania wszystkich chrześcijan. Tymczasem kiedy jej ranna matka trafiła do izraelskiego szpitala, przekonała się jak izraelscy lekarze i pielęgniarki leczą wszystkich rannych przez względu na pochodzenie i religię, w tym także Palestyńczyków. Jej matka będąca Arabką została przyjęta nawet przed izraelskim żołnierzem, bo zwyczajnie była znacznie bardziej ranna. Dlatego obecnie Gabriel jest antyislamską publicystką. Sandra Solomon - to pochodząca z Palestyny, a wychowana w Arabii Saudyjskiej była muzułmanka (przeszła na chrześcijaństwo) w swojej twórczości publicystycznej opowiada jak muzułmanie od małego dziecka są uczeni nienawiści do Żydów, jak również zresztą do chrześcijan i innych "niewiernych", co zna z własnego doświadczenia. Dlatego dziś staje po stronie Izraela przeciwko islamskiej babarii, można ją znaleźć w różnych miejscach internetu i na youtube. A dlaczego napisałem "tzw. Palestyńczycy"? Otóż przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że coś takiego jak "naród palestyński" zwyczajnie nie istnieje i nigdy nie istniało. "Palestyna" to jedynie nazwa mandatu brytyjskiego istniejącego w latach 1920-1948 r. (wcześniej ten teren należał do Imperium Osmańskiego). Wszystkie grupy etniczne mieszkające na tym obszarze, a więc zarówno Arabowie, Żydzi, Druzowie czy Ormianie byli nazywani "Palestyńczykami". Żydzi mieszkający obecnie w Izraelu, także są "Palestyńczykami" jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Żydzi byli tam atakowani przez Arabów na długo za nim powstał Izrael (1948). Przykładami są: -zniszczenie żydowskiej osady Tel Chaj przez libańskich Beduinów w 1920 r. -krwawe pogromy Żydów w Jaffie, Judei i Samarii dokonywane przez Arabów w 1921 r. -atak dokonany na żydowskie osiedla przez Arabów w 1925 r., m.in. w Hebronie zginęło 150 żydowskich wychowanków szkoły rabinackiej -krwawe rozruchy antyżydowskie w 1936 r. -kolaboracja wielkiego Muftiego Jerozolimy, Muhammada Amina Al-Husajniego z Hitlerem w czasie II wojny światowej Zarówno Żydzi jak i Arabowie mieszkający w brytyjskim mandacie Palestyny dążyli do założenia własnego państwa, podobnie jak powstały kraje afrykańskie po upadku kolonializmu. Tak zresztą powstało pierwsze arabskie państwo w Palestynie, czyli Jordania, w 1921 r., która zgarnęła 80% całego terytorium, wtedy nazywało się to Emirat Transjordanii, od 1946 r. kraj ten zaczął funkcjonować jako twór w pełni niepodległy (wolny od wpływu Wielkiej Brytanii). Pozostała częściej mandatu miała zostać podzielona decyzją ONZ z 1947 r. na państwo arabskie i państwo żydowskie (czyli właśnie Izrael). Żydzi zgodzili się na taką, może nie jakąś super propozycję, bo zwyczajnie chcieli mieć w końcu swój własny kraj i nie mieszkać w jednym państwie z Arabami. Problem w tym, że na powstanie państwa żydowskiego nie chciała się zgodzić strona arabska. Doszło więc do takiego wydarzenia jak wojna domowa w Mandacie Palestyny na przełomie 1947 i 1948 r. Żydzi tę wojnę wygrali i Izrael powstał 14 maja 1948 r. Już na drugi dzień Izrael został zaatakowany przez stronę arabską, i to nie przez jakiś "Palestyńczyków" z jakieś mitycznej "Palestyny" tylko przez pięć sąsiadujących arabskich krajów − Egipt, Jordania, Syria, Liban i Irak. Była to tzw. wojna o niepodległość Izraela. Izrael wygrał tę wojnę, podobnie jak każą inną, czyli wojnę sześciodniową z 1967 r. (atak na Izrael ze strony Egiptu, Jordanii i Syrii przy wsparciu Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Algierii) czy wojnę Jom Kippur z 1973 r. (atak ze strony Syrii i Egiptu). Od samego początku swojego istnienia Izrael jest atakowany zarówno przez arabskie kraje, jak i prywatne organizacje terrorystyczne dokonujące zamachów na izraelskich obywateli, w sposób, który ostatnio stał się popularny również w zamachach w Europie, a więc ataki nożowników, przejeżdżanie ludzi samochodem, atak z broni palnej czy wybuch ładunku wybuchowego. Bynajmniej nie jest to walka o jakąś mityczną "swoją ziemię" tylko realizacja nauk islamu. Król Saud z Arabii Saudyjskiej w 1954 r.: „Dla świata arabskiego Izrael jest jak rak dla ludzkiego ciała, a jedynym remedium jest wycięcie go, tak jak wycina się rakaˮ. (...) „Narody arabskie są gotowe poświęcić 10 milionów z 50 milionów swoich ludzi, jeśli będzie trzeba, aby zniszczyć Izraelˮ. Egipski minister stanu Anwar Sadat: „Nasza wojna przeciw Żydom to antyczne starcie, które rozpoczął Mahomet… Jest naszym obowiązkiem walczyć z Żydami w imię Allaha i w imię naszej religii i jest naszym obowiązkiem zakończyć wojnę, którą rozpoczął Mahometˮ. Iracki prezydent Abdul Rahman Arif w maju 1967 r.: „To jest nasza okazja, by wymazać hańbę, która nie opuszczała nas od 1948. Nasz cel jest jasny − wymazać Izrael z mapyˮ. Syryjski minister obrony Hafez al-Assad w 1967 r.: „Nasze siły są teraz nie tylko w pełni gotowe do odparcia agresji, lecz także do aktu wyzwolenia i rozbicia syjonistycznej obecność w arabskiej ojczyźnie… nadszedł czas, aby ruszyć do walki o anihilację!ˮ. Prezydent Egiptu Gamal Abdel Nasser w 1967 r.: „Naszym podstawowym celem jest zniszczenie Izraelaˮ. Ajatollah Chomeini w latach 80-tych : „Och bracia! Nie patrzmy na tę świętą i męczeńską wojnę jako wojnę między Arabami a Izraelem. Uznajmy ją za wspólną wojnę muzułmanów przeciwko Żydom i ich przywódcom. Jest obowiązkiem wszystkich islamskich rządów i ich poddanych, aby całymi swoimi siłami, swoim potencjałem, pomagały i wspierały Fedajinów (partyzantów) na linii ogniaˮ. Istnieją aż dwa solidne dowody na to, że aby Arabowie żyli w pokoju z Izraelitami wystarczy że po prostu Izraela nie atakują: -w 1979 r. Egipt zgodził się na zaprzestanie agresji przeciwko Izraelowi w zamiast za roponośny Półwysep Synaj, który Izrael przejął od Egiptu podczas wojny sześciodniowej. Od tamtej pory oba kraje żyją w pokoju -w 1994 r. Jordania zgodziła się podpisać traktat pokojowy z Izraelem − w zamian za obietnicę Stanów Zjednoczonych na anulowanie długów Jordanii. Izrael i Jordania od tamtej pory są w stanie pokoju Żeby było śmieszniej, Strefa Gazy należała dawniej do Egiptu, a Zachodni Brzeg do Jordanii. Wówczas żadna z organizacji walczących o "wyzwolenie Palestyny" nie zgłaszała roszczeń terytorialnych do tych ziemi ani w stronę Egiptu ani Jordanii. Zmieniło się kiedy te tereny przejął Izrael po wojnie sześciodniowej z 1967 r. Tyle że ostatecznie to właśnie Izrael zgodził się na utworzenie Autonomii Palestyny w 1994 r. To sam Izrael przesiedlił stamtąd Żydów pozwalając Arabom na utworzenie właściwie własnego państwa, z własnym rządem, policją, wojskiem, mediami, całą administracją, wszystko za obiecany pokój. Arabowie, którzy odziedziczyli po Żydach całą infrastrukturę, szklarnie, nowoczesne systemy nawadniające mieli w Strefie Gazy stworzyć "Singapur morza śródziemnego". Zamiast tego rozjebali wszelkie szklarnie, zamieniając je na na składy amunicji i stworzyli z tego mini-kraju wojskową teokrację, dążąca do zniszczenia Izraela. Cały ten pic mówiący o "nazistowskim Izraelu", który robi "holocaust Palestyńczyków" bierze się stąd, że Arabowie po raz kolejny zrywając porozumienia pokojowe atakują Izrael, który następnie zaczyna się bronić. Wówczas Arabowie stosują typowe dla dżihadystów metody działania, a więc używają ludności cywilnej jako żywych tarcz, sami rodzice wysyłają własne dzieci na śmierć. A potem media i internety krzyczą o tym, że "Izrael morduje palestyńskie dzieci". Jak to się odbywa w praktyce tłumaczy poniżej, o dziwo tym razem człowiek z prawej strony politycznej, prof Wolniewicz: Ale dlaczego mainstream nas w tej spawie aż tak okłamuje. I czy w ogóle tak jest. Bo może ktoś mi i panu profesorowi nie wierzy. No to zajrzyjmy do Gazety Wyborczej: http://wyborcza.pl/1,75968,16318450,Izrael_tylko_sie_broni.html Widzimy powyżej niesamowicie krytyczny wobec Izraela artykuł. Tak, w tej arcylewackiej i w dodatku żydowskiej gazecie. I kolejny art z Wyborczej: http://wyborcza.pl/7,75399,21202545,izraelski-sad-egzekucja-rannego-terrorysty-to-zabojstwo.html Tu możemy się dowiedzieć, że żydowscy osadnicy są "radykalni" a arabscy terroryści, zabijający przypadkowe osoby są... "sfrustrowani" . To wciąż jest Gazeta Wyborcza. Jeśli kogoś dziwi nienawiść do Izraela u lewoskrętnych Żydów, niech sobie przypomni z jaką niechęcią do Izraela odnosił się Marek Edelman, legendarna twarz Unii Wolności, Unii Demokratycznej i w ogóle "michnikowszczyzny". Praktycznie każda lewicowa gazeta w Europie jest mocno antyizraelska, dobrym przykładem jest tu brytyjski Guardian. Idąc dalej, George Soros, czołowy sponsor lewactwa na świecie, człowiek żydowskiego pochodzenia, finansuje masę antyizraelskich organizacji: http://niezwykle.com/george-soros-izrael-sponsoruje-organizacje-ktore-zyja-z-demonizowania-izraela-i-wzywaja-do-bojkotu-zydowskiego-panstwa/ Pytanie zasadnicze: czemu ci Żydzi z lewicy tak atakują Izrael? Żeby to zrozumieć trzeba wpierw pojąć, jak kształtuje się stosunek lewicy do Żydów. Otóż ten stosunek był zawsze bardzo zmienny, zależny od bieżącego interesu politycznego. W swojej genezie lewica była na skroś antysemicka, utożsamiająca Żydów ze wszystkim, czym lewica gardzi, czyli pieniądzem, handlem, przemysłem, giełdą i bankowością. Ponadto Żydzi przez większość historii stanowili głównie klasę średnią i mieszczaństwo, czyli tak naprawdę najbardziej znienawidzone przez lewicę grupy społeczne. Termin "burżuazja" oznaczał po prostu mieszczaństwo, z francuskiego "bourgeoisie" - mieszczaństwo. To właśnie mieszczanie byli grupą, która obaliła przywileje feudalne szlachty, grzebiąc tym samym feudalizm i stwarzając podwaliny pod kapitalizm. Kto czytał "Manifest komunistyczny" Karola Marksa, ten wie, że autor miał niemały ból dupy o to, że ta niedobla burżuazja ośmieliła się obalić feudalną arystokrację, co umożliwiło rozbudowę miast i rewolucję przemysłową. Ale zaraz. Czy przypadkiem Marks nie miał żydowskiego pochodzenia? Ano miał, w niczym nie przeszkadzało mu to być wyjątkowo zaciekłym antysemitą, że sam Hitler by się przy nim zawstydził. A własnego żydowska się zwyczajnie wstydził. Co ciekawe, identyczną postawę reprezentował Ferdinand Lassalle, kolejny znany prekursor socjalizmu, który nienawidził Żydów, chociaż sam nim był. Zwykł mawiać: „Nienawidzę dwóch rzeczy: żydów i literatów, niestety jestem jednym i drugim”. Bardzo dużą niechęcią do Żydów odnosił się także guru lewicowej ekonomii, John Maynard Keynes. Jednakowoż, kiedy coraz więcej Żydów zaczęło zasilać szeregi międzynarodówek, partii socjalistycznych i komunistycznych, nie mówiąc już o poparciu dla bolszewików przez rosyjskich Żydów, ooo to nagle dla lewicy Żydzi stali się fajni. Teraz już mamy inną narrację. Nie krytykuj Żydów, ty prawicowa, antysemicka świnio. Kiedy jednak Stalin zaczął zwalczać trockistowską opozycję, gdzie każdy Żyd był uznawany z góry za "trockistę", Żydzi zaczęli być w ZSRR bardziej prześladowani, niż nawet w analogicznym okresie w III Rzeszy Niemieckiej, a więc jeszcze przed II wojną światową i holocaustem. Taka Noc Kryształowa to był pikuś przy pogromach na Żydach, jakie miały miejsce wówczas w Związku Radzieckim. Kiedy jednak znowu Stalin montował w Polsce po II wojnie światowej nowe elity, w miejsce tych wymordowanych w Katyniu, Żydzi znowu stali się dla niego użyteczni. Przedstawiciel nowych elit to musiał być człowiek, który nie będzie miał odchyleń polsko-patriotycznych, a więc po pierwsze mieć komunistyczne poglądy, a po drugie mieć niepolskie pochodzenie. Idealnie nadawali się więc tu żydowscy komuniści, dlatego było tak wielu Żydów w UB, i w ogóle tak powstała polska elita żydokomuny. Kiedy jednak znowu doszło do pogorszenia się relacji ZSRR z Izraelem w czasie wojny sześciodniowej w 1967 r., dla władz PRL Żydzi znowu przestali być fajni, i mieliśmy wydarzenia marcowe 1968 r. I tak w koło Macieju. A jak to jest obecnie? Owszem, współczesna lewica chroni Żydów, ale tylko tam gdzie stanowią oni "prześladowaną mniejszość" i można tym atakować pozostałą większość, jacy to z nich antysemici, faszyści, mohery i ciemnogród. Schemat ten oczywiście nie zadziała w Izraelu, gdzie Żydzi nie są przecież mniejszością tylko większością, poza tym zgodnie z poprawnością polityczną, Żydzi, podobnie jak kobiety i homoseksualiści, mogą być dyskryminowani tylko przez katoli z zachodu, broń Boże, nie przez muzułmanów. Ponadto, od samych Żydów dla lewicy obecnie ważniejsza jest promocja islamu, co stanowi ulubione narzędzie kulturowego marksizmu do rozwalania całej zachodniej cywilizacji. Do tego wszystkiego nie należy zapominać o istnieniu silnego lobbingu arabskiego. Takie kraje jak Arabia Saudyjska, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, mają całe morze gotówki na korumpowanie zachodnich polityków i mediów. Jak powszednie wiadomo, chociażby Fundacja Clintonów, była solidnie wpierana przez Saudyjczyków i Katarczyków. Katar już sobie wykupuje nawet całe imprezy sportowe. ONZ to już od dawna jest praktycznie prywatny folwark Arabii Saudyjskiej. Ten kraj w którym kobiety nie mają prawie żadnych praw, został ostatnio wybrany do komisji ONZ ds. statusu kobiet, a w 2015 to właśnie ten kraj został wybrany na przewodniczącego komitetu ONZ ds. Praw Człowieka, chociaż prawa człowieka łamie się w tej dyktaturze szariatu na co dzień. Lobby pro-islamskie są w ONZ na tyle silne, że ONZ stał się w ostatnich latach nawet anty-izraelski, co widzimy w podsumowaniu poniżej: I tak jesteśmy sączeni tą pro-islamską propagandą na każdym kroku i to od lat. Poza przekłamaniem konfliktu Izrael-Palestyńczycy oczywiście kłamania się skrywanie prawdy o cieniach multi-kulti w Europie i USA, tuszowanie spraw islamskich gwałtów, racjonalizowanie zamachów terrorystycznych, których dokonują "nieszczęśliwie zakochani czy sfrustrowani życiem ludzie o nieeuropejskich rysach twarzy". Czy też zrzucenie całej winy w Wojnie w Bośni i Hercegowinie na Serbów, gdzie do ofiar masakry w Srebrnicy doliczono nawet muzułmanów, którzy wyjechali albo zostali zabici przez swoich współbraci. Tymczasem całkowicie przemilczano zbrodnie dokonywane przez Albańczyków (czyli muzułmanów) na serbskich cywilach. Nikt za te ludobójstwo nawet nie odpowiedział, poza Naserem Oricem, który dostał 2 lata więzienia, z wyroku został zwolniony, jako że odsiedział 3 lata w areszcie. Ok, omówiłem więc jak działa lewica i na czym polega arabski lobbing. Ale pozostaje jeszcze kwestia, dlaczego to sami Żydzi z lewicy mają nastawienie anty-izraelskie? Tu trzeba zrozumieć, że Żydzi jak każdy naród na świecie, również są między sobą podzieleni. Istnieje więc zarówno: -żydowska lewica, czyli tacy ludzie jak Soros czy Michnik -żydowska prawica Izrael jest to kraj założony przez tzw. syjonistów. Nie do końca jest tak, jak niektórzy mawiają że syjonizm = żydowski nacjonalizm, dlatego że syjoniści również dzielą się na prawicowych i lewicowych. Jest to dosyć ogólne określenie na Żydów będących "za Izraelem". Kiedyś tak nazywało się zwolenników utworzeniu tego kraju, obecnie każdego kto z nim sympatyzuje. Tak więc jest to coś w rodzaju żydowskiego patriotyzmu, naturalnie że syjonizm zbiera więc głównie żydowskie środowiska patriotyczne, konserwatywne, niekiedy nawet nacjonalistyczne. I w polityce Izraela od wielu lat, bodajże od lat 70-tych dominują partie prawicowe, konserwatywne i nacjonalistyczne. Podział na prawicę i lewicę funkcjonuje również w samym Izraelu. Poza dominującą opcją prawicową istnieje opozycja lewicowa, a właściwie to lewacka, bo są to znane z zachodu typowo przypałowe grupy jak: LGBT, feministki, różni zieloni i tęczowi. Lewactwo w Izraelu potrafi być naprawdę nieźle popierniczone, czego przykładem są egalitarystyczne eksperymenty w kibucach, te słynne "gender w praktyce", które się nie powiodło itd. Parady równości w Tel-Aviwie należą do największych na świecie. Żydzi mieszkający w Izraelu zdając sobie sprawę z islamskiego zagrożenia wiedzą, że trzeba wybierać do władzy prawilnych chłopaków, którzy nie będą się patyczkować z muzułmanami, którzy będą inwestować w silną armię i dbać o pozycję Izraela na arenie międzynarodowej. I tu dochodzimy do najważniejszej konkluzji, żydo-lewica i żydo-prawica nienawidzą się nawzajem i zwalczają jak tylko mogą. Dlatego żydo-lewactwo tak nienawidzi Izraela, czyli prawdziwą ostoję żydo-prawicy. Poza tym żydowskie lewactwo ma dokładnie taką samą mentalność jak każde lewactwo na świecie, a więc pogardę dla własnego narodu. To że islamizacja i multi-kulti może się bardzo źle skończyć dla Żydów, zarówno tych żyjących w diasporze jak i Izraelu, mają centralnie w dupie. Ważniejsza jest dla nich realizacja kolejnej lewackiej utopii, kiedyś był to komunizm, obecnie multikulturalizm i sorosowa koncepcja "społeczeństwa otwartego". Na koniec jeszcze taka dosyć istotna sprawa. Żydo-prawica z Izraela stara się mieć dobre relacje z innymi prawicowymi ugrupowaniami na świecie. Nie jest to łatwe, dlatego że prawica zazwyczaj nie jest zbyt przychylna Żydom, ale są od tego wyjątki. Idealnym przykładem jest obecny prezydent USA, Donald Trump. Nasz polski PIS, również jest partią pro-izraelską i pro-amerykańską, dlatego od zawsze żre się z lokalną żydo-lewicą, czyli michnikowszczyzną i organizacjami Sorosa w Polsce, zorientowanymi wokół Fundacji im. Batorego. Warto przyjrzeć się ostatnim wydarzeniom w USA. Za Obamy doszło do mocnego zacieśnienia więzi między Ameryką a Arabią Saudyjską. Iran został wykreślony z "osi zła", zniesiono sankcje nałożone na ten kraj w zamian za podpisanie "porozumienia nuklearnego". Wszystko przy wyraźnym sprzeciwie Izraela. Czyli widzimy tu wychłodzenie relacji z Izraelem i "puszczenie oczka" do świata islamu. Do tego arabska wiosna, czyli tak naprawdę obalanie świeckich władz na Bliskim Wschodzie. No i wojna z Assadem, będącym wielkim wrogiem Arabii Saudyjskiej, która zakładała (Arabia) nawet możliwość samodzielnego ataku na Syrię. Poza tym wojna w Syrii stworzyła doskonale narzędzie do islamizacji zachodniej Europy napływem psedouchodźców. W ostatnich wyborach naprzeciw siebie stanęli: -Hillary Clinton - finansowana przez Sorosa, jak i prawie wszystkie banki, wspierana przez media i Hollywood, jak i finansowana przez Arabię Saudyjską i Katar -Donald Trump - finansujący się praktycznie samemu, ale jednocześnie deklarujący przyjazne stosunki z Izraelem i walkę z islamskim terrorem Po zwycięstwie Trumpa, NGO Sorosa szaleją, dochodzi już nawet do fizycznych ataków na zwolenników Trumpa. Do tego Women March, marsz zorganizowany przez Lindę Sarsour, Palestynkę, muzułmankę, otwarcie popierającą prawo szariatu, pochodzącą z rodziny wpierającej Hamas, marsz był finansowany przez Sorosa. Sojusz Sorosowo-proislamski widoczny jak na dłoni. Trump realizuje swoją antylewacką i antyislamką politykę, czyli stara się zablokować napływ islamskich imigrantów, zaostrza stanowisko wobec Iranu (chce renegocjacji porozumienia nuklearnego), demontuje Obamacare, prawdopodobnie Ameryka zaostrzy również stanowisko wobec Arabii Saudyjskiej, którą Trump niejednokrotnie krytykował, szykują się też obniżki podatków. No i fajnie, ale ktoś teraz zapyta: ale czemu Trump podjął decyzję o bombardowaniu Syrii? Faktycznie Trump wydaje się tu kontynuować politykę Obamy, ale robi to z zupełnie innych motywów. Otóż Assad jest nie tylko wrogiem Arabii Saudyjskiej, ale także Izraela. Assad sam zapowiadał, że jak tylko upora się z rebeliantami, zaatakuje Izrael. Assad wspiera również antyizraelski Hezbollah w Libanie. Do tego reżim Assada jest wpierany przez Iran, wielki, wielki wróg Izraela, który już praktycznie oficjalnie deklaruje chęć zmiecenia Izraela z powierzchni ziemi. Poza tym Iran wspiera również Hamas. A czy to dobrze, czy to źle że tak zmieniły się stery w Ameryce? No, na pewno obecna opcja jest o niebo lepsza od sojuszu Obama-Clintonowie-Soros-Islam bo to już jest przepis na całkowite zniszczenie zachodniego świata. Pewną wadą może być dalszy napływ "uchodźców" do Europy. Ale przecież gdyby wygrała Clintonowa, było by to samo, a właśnie to było by jeszcze gorzej, Trump póki co w zasadzie tylko zbombardował jakieś rosyjskie bazy, żeby mu Izrael nie truł dupy, no i przy okazji odciął się tym samym od spekulacji co do swojej rzekomej pro-rosyjskości. Poza tym, każdy głupi już wie że z tymi uchodźcami to ściema, do Europy nie napływają żadni uchodźcy wojenni, tylko imigranci ekonomicznym z różnych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki, po prostu nadal należy się na to nie nabierać i już. Trochę konstruktywnych wniosków z tego wszystkiego: 1. Należy zdać sobie sprawę z tego czym jest islam i dżihad, zachęcam do lektury mojego tekstu o islamie: Nade wszystko, przestać sobie wkręcać takie bzdety jak: Zamach we Francji? Abo Francja wysłała wojska do Algierii. Czeczeńscy terroryści atakują rosyjskie dzieci w szkole? A bo winny Putin. Arabowie atakują Izrael? A bo walczą o jakąś tam swoją ziemię. Muzułmanie wyrzynają Serbów? A bo walczą o swoje. Nie, nie, i jeszcze raz nie. To jest jeden wielki bullshit. Szwedzi, Norwedzy i Brytyjczycy byli dla muzułmanów aż zbyt mili i jak się im odwdzięczyli? Islam prowadzi od 1400 lat świętą wojnę z całym nie-muzułmańskim światem i nie spocznie póki jej nie wygra. Muzułmanie o tym wiedzą, czas aby nie-muzułmanie też to w końcu zrozumieli. 2. W sprawie islamizacji zachodniego świata należy wdrążyć rozwiązania "izraelskie", czyli tak jak w Izraelu: zamknąć granice na jakichkolwiek islamskich imigrantów, na każdy akt przemocy reagować natychmiastowo, rozbijać siatki terrorystyczne i islamską V kolumnę biorąc przykład z Mossadu. Rozpowszechniać wiedzę o islamie i dżihadzie, wzorem takich izraelskich wykładowców jak Moshe Sharon. 3. W sprawie Sorosa i jego organizacji powinno się wprowadzić wariant "putinowski", czyli tak jak Putin wywalił z Rosji wszelkiej maści sorosowe fundacje, a jak człowiek Sorosa, Michaił Chodorkowski, założył Open Russia, która była kopią sorosowej Open Society, również zostało to zaorane. Podobnie jak Pussy Riot, czyli feminazistki, także finansowane przez Sorosa.
  32. 2 punkty
    Ostatnio zrozumiałem ,że większość problemów mężczyzn w dzisiejszych czasach związanych jest z rodziną.Sam mam 20 lat i nie mam w tym doświadczenia ,ale po analizie kilku przykładów wyłoniło się trochę wniosków.Bardziej doświadczonych samców proszę o korektę. A więc tak.Wydaje mi się, ze większość mężczyzn nie potrzebuje do życia luksusów,nawet jeśli je lubią to nie jest dla nich wielkim problemem jeśli ich nie mają.Jesli nie potrzebują wielkich pieniędzy to nie mają też raczej problemów z pracą.Gdy nie ma się wielkich wymagań to praca nie jest już taka ważna.Można podejść do niej bardziej na luzie.Robić to co się lubi lub wybrać coś co nie powoduje stresu. Problemy się zaczynają gdy mamy kobietę.To ona wymaga od nas drogich gadżetów , ubrań, mieszkania.By jej to zapewnić musimy znaleźć dobrze płatną pracę , która często jest stresująca i której musimy się trzymać bo możemy już takiej nie znaleźć.Nawet gdy te zachcianki zostaną spełnione to nie mamy pewności ,że kobieta nas nie zostawi.Żyjemy więc w ciągłym stresie. Jakie mamy z tego korzyści?Seks i potomków.Nie napisze o domowym ognisku, bo to często zwykle bujdy.Mieszkam sam i sprzątanie ,gotowanie i pranie to nie jest wiedza tajemna.Do tego niektóre kobiety nawet tego nie potrafia.A miłość?Co to za miłość gdy jak mężczyzna zerwie "kontrakt małżeński" przez np.incydent losowy i nie będzie mógł dostarczyć zasobów to nagle i miłość się skończy.
  33. 2 punkty
    Ale dziewczynki sobie urządziły zabawę ale i tak najprzystojniejszy jestem ja ;).
  34. 2 punkty
    Po prostu kobiety trzeba umieć dawkować, tak samo jak z alko, przeholujesz to masz przejebane Mój ulubiony schemat to porobić coś razem, ale coś co mnie kręci, a potem bzykanko i nara.
  35. 2 punkty
    Podobno wszyscy faceci lecą na młodsze i i ładniejsze a ja znam takich co są ze starszymi i brzydszymi. To, że jakaś samica nie ma dzianego kolesia nie oznacza, że jest inna niż wszystkie. Wszystko zależy od jej możliwości. Milionerów i książąt nie starczy niestety dla wszystkich, nawet jeśli od dziecka im wmawiano, że na takiego zasługują Wtedy trzeba brać to co zostaje i udawać, że nie jest się taką jak inne. Albo zostać silną i niezależną kobietą chlipiącą po nocach do poduchy. Są też sprytne samice które potrafią kalkulować. Co z tego, że wyrwie kolesia przy kasie jak ten może się nią znudzić po kilku latach i ją wykopać. Czasem lepiej dla nich znaleźć sobie typowego bete i wychować go pod siebie. Taki misiu będzie tyrał dla swojej księżniczki. Dla niego to ogromne szczęście, w końcu taka cudowna i piękna kobieta a wybrała jego. Prostego chłopaka bez majątku. Musi jej pokazać, że na nią zasługuje. Może nie wszystkie samice lecą bezpośrednio na kasę, ale w gruncie rzeczy zawsze chodzi o dobra jakie samiec może jej zapewnić w dłuższej perspektywie.
  36. 2 punkty
    Proponuje tydzień urlopu od pisania (masz Alt na klawiaturze?) i zapoznać się z historiami na forum. Bo historie są różne. I o podrywie ... ale i choćby o relacjach ojców z dziećmi. Myślałem że rok w nicku to Twój rok urodzenia - ale myślę, że to niemożliwe.
  37. 2 punkty
    @Pawel1978 i jeszcze jedna rada: naucz się czytać ze zrozumieniem, to wtedy będzie Ci łatwiej opierać swoje wywody na faktach a nie wrażeniach czy odczuciach. Zignorowałeś totalnie to, co napisałem ja, @Rnext oraz @SennaRot i nadal wmawiasz nam coś czego nie robimy. Dlatego dyskutowanie z Tobą jest bezcelowe, bo w kobiecy sposób opierasz wszystko co piszesz na domysłach a nie na konkretnej argumentacji.
  38. 2 punkty
    Ja poznałem po "na wszystko przyjdzie czas" i po "zatruwaniu życia drugiej osobie będąc egoista" xd
  39. 2 punkty
    Może to zabrzmi nie skromnie ale ja jak już miałem 14 lat. To widziałem jak moje koleżanki zadawały się z chłopakami z zawodówki, żeby miał je kto opłacać. Wiadomo ty idziesz do dobrego liceum uczysz się ale nie masz hajsu i bwm,golfa, audi a4 w gazie i nie masz dniówki z pracy na budowie więc nie masz za co je wziąść na disco. Jak one już skończyły 18-19 lat to szukały takich starszy, 20-23 lata Ci goście już skończyli jakieś technikum no i mają maturę z takimi to się można pokazać na chrzcinach u kuzynki, albo weselu brata. Ale jak już się zostały studentkami europeistyki, albo marketingu, albo prawa i administracji. To waliły się po dyskotekach w Rzeszowie i olały tych gości z technikum i zadawały się z fajnistami i kasiastymi gościami co z klubów. A teraz moje koleżanki jak ja mam prawie 30 lat i wypłatę 4500 brutto( mówię serio, jako programista testów automatycznych) lgną do mnie jak ćma do światła. Bo jestem spokojnym gościem z perspektywą na większą kasę. Ludzie kobieta zawsze błyszczy one zresztą same tak o sobie mówią błyszczysz na dysce, błyszczysz na dzielni. Ale szkoda, że tylko błyszczysz. Bo faceci świecą , faceci świecą własnym światłem. A kobiety tylko to światło dobijają i nim błyszczą Paweł 1978 co ty pierd*lisz byłem w Niemczech od 19 roku życia w każde wakacje zarabiać na studia. Problem Polaków polega w tym ,że są jebanymi cwaniakami i kombinatorami nie czującymi więzi narodowościowych. W Rosji więcej chleją a jak widziałem Rosjan w Niemczech, to się trzymali razem. Zresztą Rosjanie są spoko tylko Rosjanie nie Ukraińcy. Jak bawiłem z Rosjanami to czułem, że to bracia Słowianie. Tak samo ziomale z bałkanów Serbowie ,Bośniacy.A ile angole chleją, to nie jest wina alkocholu tylko jebanej mentalności Pańszcyźniano Chłopskiej. I kombinatorstwa wyuczonego od żydów. Bo w II RP i I RP biznesmanami w tym kraju byli żydzi, a jacy byli zapytajcie ludzie przed wojennych stąd Polacy wzięli swoje wzorce biznesmena. Z resztą co piszesz Paweł 1978 się zgadzam, ale z alkocholem to nie prawda.
  40. 2 punkty
    Po tym że trzeba walczyć o siebie
  41. 2 punkty
    Tylko nie dzwon. Nie pisz. Nic z tych rzeczy. Będziesz miał test na "milosc". Ktoś musi się teraz złamać i ulec jeśli wasza relacja ma być kontynuowana. Chce ci tylko powiedzieć ze jeśli ona chce iść dalej to zadzwoni za tydzień dwa. Ale jeśli ty pierwszy wyjdziesz z inicjatywą to stary masz przesrane. Stracisz dużo w jej oczach a może nawet wszystko. To taki test na męskość. Powiedziales co i jak to teraz się tego trzymaj. Wiem ze ciężko ale dasz rade. Idź popływać lub pobiegać i czekaj. Jeśli "kocha" - wykalkuluje sobie czy relacja z tobą się jej opłaca - to wroci. Jeśli nie to szykuje się ze ktory orbiter wskoczy na twoje miejsce. Zawsze też możesz zaliczyć inne, ale czy jesteś alfa czy tylko tak ci się wydaje?
  42. 2 punkty
    @Pawel1978 dlaczego imputujesz nam emocje których nie przejawiamy? Jakbyś czytał uważnie to zauważyłbyś, że dzielimy się swoimi spostrzeżeniami z przeszłości w momencie gdy wychodziliśmy z matrixa. Jesteś tutaj od niedawna i od razu wyciągasz wnioski na zasadzie "bo ja wiem lepiej, co oni odczuwają pisząc to co piszą"
  43. 2 punkty
    No i git w końcu możesz podymać inne panny, nie o to chodziło ?
  44. 2 punkty
    Stary klasyk, efekt wychowywania często dziewczynek bez poczucia odpowiedzialności za własne czyny: "winni są wszyscy dokoła tylko nie ja! ".
  45. 2 punkty
    Wszystko prawda tylko ze u nas, w Polsce i generalnie w Europie Wschodniej jest jeszcze cos, o czym wszyscy zapominaja - poczytajta sobie o syndromie DDA/DDR i wszystko stanie sie jasne, czemu te ,,laski leca tak na kase" a ,,faceci chca tak ruchac nieprzytomnie".
  46. 2 punkty
    Zawsze mówiąc prawdę o naturze kobiet spotykałem się z ich wrogością, nienawiścią wręcz pogardą do mnie. Pierwszy raz, kiedy spotkałem się z taką reakcją zdziwiło mnie to spodziewając się raczej zdziwienia na twarzy Pani a tutaj pogarda. Później już tylko celowo powielałem schemat aby przekonać siebie samego. Dlatego potwierdzenie wiedzy, tego co piszemy prawie nigdy nie usłyszymy z ust kobiety. Jednak dostrzeżemy (zobaczymy) zawsze obserwując zachowania. Ile to razy już człowiek widział jak kobieta zaprzeczała wprost temu co zrobiła. Kłamstwo dla kobiet ma zupełnie inny wymiar. Zresztą jak wiele definicji.
  47. 2 punkty
    @Pozytywny to się chyba też bierze stąd że większość tych dobrodusznych chłopaków seks zdobywało w wielu trudach i męczarniach i zakładają schematycznie że skoro oni nie potrafią sfinalizować jednodniowej znajomości z panną w kiblu to jest to fizycznie niemożliwe. Myślą że jest to długi,trudny proces ( bo u nich tak było) zwyczajnie nie wierzą że jego myszka może opieprzać pałę gościowi którego poznała godzinę temu. Stąd to przekonanie że jego myszka taka nie jest bo misiowi dała na 150 randce. Wielu facetom zaakceptowanie faktu puszczalstwa panien przychodzi z wielkim trudem chociażby dlatego że żeby to zaakceptować trzeba też spojrzeć na własną pierdołowatość a to bardzo trudne.
  48. 2 punkty
    Jak kobieta bedzie chciala pizdusia, to bedzie miala pizdusia, jak macho, to bedzie miala macho itd...Ale... Zasoby to wazna kwestia, bo kobieta odbiera to podswiadomie jako poczucie bezpieczenstwa, natomiast na sex sklada sie jeszcze wiele innych czynników, poczucie humoru, wygadania, ubiór i styl bycia, dlatego czesto gesto kobiety ida na ruchanie juz na pierwszej randce, bo koles im czyms zaimponowal, bardzo wazna jest takze wyobraznia u faceta... Jesli ma duza wyobraznie, umiejetnosci konwersacji, poczucie humoru i pewnosc siebie to moze zdobyc naprawde dobry target, bo kobieta koncentruje sie tylko na dany moment, obecna chwile, dlatego bajerant moze byc golodupcem, ale ma talent do stwarzania aranzacji i pobudzenia kobiecych emocji... No wlasnie, pewnosc siebie to znajomosc siebie samego, swiadomosc siebie, im wiecej jestes swiadomy tym bardziej siebie kontrolujesz, jestes spojny, dlatego tak wazna jest praca nad soba... Dlatego pisalem ze jak pracowalem w nadmorskich kurortach jako barman, nie mialem pieniedzy, malo zarabialem, mieszkalem w jakiejs klitce, ale mimo wszystko posuwalem 2-3 kobiety na tydzien oczywiscie wykorzystalem fakt ze te Panie przyjezdzaly tutaj sie po prostu zabawic, co ulatwialo mi zadanie Seksualnosc jest niesamowicie istotna, bo tak naprawde pomijajac cala ideologie ktora sobie dopisujecie do spotkania, o nia tak naprawde chodzi, bo wszystko ma i tak sie zakonczyc wystryskiem, chocbys dorabial do tego nawet najlepsza historie Dlatego niezwykle istotny jest dotyk, juz na samym poczatku, delikatna jego eskalacja, to pobudza wyobraznie i pomaga sie wam ze soba oswoic... Kobieta ma kilka punktów erogennych, ktore trzeba umiejetnienie stymulowac, naprzyklad zamiast rzucania sie z lapami na twarz bezczelnie, trzeba wymyslec jakos historie np ''O poczekaj Dominika, Mariolka etc, masz jakis maly napruszek w kaciku ust, i zdejmujesz deliktanie... Druga sprawa, Polacy maja problemy z podrywaniem kobiet, bo wychowalismy sie w takim kregu kulturowym, dlatego typowy Polak czesto zastanawia sie nad tym co powiedziec, aby jej nie urazic, jak podejsc, dlatego na tym polu przegrywamy sromotnie z ciapakami, bo tamci sa bezczelni, pewni siebie, wychowali sie w kulturze w ktorej mezczyzna jest stawiany wyzej od kobiety, dlatego ida do kobiet jak po swoje dzieki temu pozbywaja sie stresu, emanuja pewnoscia siebie itd... W Polsce przecietny chlopak jest wychowany w poczucie bycia gorszym od kobiet, ma stworzony wyidealizowany obraz kobiety, dlatego czesto boi sie podejsc, bo na jej tle wypada blado, co jest oczywistym absurdem
  49. 2 punkty
    Żyłem z kobieta przez dwadziescia dwa lata bez slubu. Bylem mezem przez rok,a rozwodzilem sie dwa lata.
  50. 2 punkty
    Nie, po prostu zegarek ten dostałem - ma kozacki dizajn. Przelacialem parę niewiast. I tak zakończył em przygodę z lotnictwem.
×