Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 21.12.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 16 punktów
    Profesor jest już starszym panem i mimo w miarę światłego umysłu, nie ogarnia do końca współczesności. Spektrum wymagań ze strony pań przekracza zakres widzialny widma słonecznego i stale się wskutek propagandy ze strony pralni damskich mózgów się poszerza. Więc nie ma możliwości, by nie czuły się czymś zawiedzione. Nawet jak nie ma powodów, to łatwo w nich wygenerować poczucie bycia nadludźmi. Chyba łatwiej nawet, niż wbić wszystkie w pocięte jeansy i założyć te same kurtki. Łykną wszystko. To my je zawodzimy niby? Bo ja to widzę zupełnie odwrotnie. Czy my naprawdę mamy żyć tylko po to, żeby czynić paniom zadość, tyrać na nie oraz ich potomstwo i dawać im satysfakcję? A co z naszą? Z naszą samorealizacją, poczuciem spełnienia, uczuciami czy szczęściem? Halo, profesorze!? Panie mogą żyć jak chcą a my tylko pod ich dyktando? Czy tyranizowanie mężczyzn słowami „Moje dziecko, moje pieniądze, mój wibrator. Nie jesteś mi potrzebny” nie powinno być zgaszone krótkim - i vice versa - moja ręka, moje dziwki, moje auta, moje sex-roboty, moje jachty, moje nieruchomości, moja pozycja, moje pasje (zresztą zwróćcie uwagę na krótką listę potrzeb pań, sprowadzającą się do "dziecko, pieniądze, wibrator") zamiast zafunkcjonować w roli bata na (naszą) niby bezwartościową bo i zbędną płeć? Gdyby pozbyć się kobiet "pracujących" w bezwartościowych urzędach czy piastujących stanowiska parzycielek kawek i plotkarek na zapleczu, nie cofnęli byśmy się cywilizacyjnie ani o krok, bo wszyscy wiedzą jaki jest wkład "złotych spódniczek". Nawet one same. A bez samych tylko "bezwartościowych i zawodnych" szambonurków, tonęlibyśmy w gównie po uszy. Sorry ladies, ale jak wiele razy mówiłem, tylko bez naszego pożądania, miałybyście żerowiska na wysypiskach śmieci. Wizja możliwości zaspokojenia pożądania w inny sposób, bądź jego wygaszenia, powinna was przerazić. Myślicie, że będziecie nam tu stawiać w nieskończoność jakieś warunki? Ale w sumie chyba każdy tetryczejący facet, mimowolnie staje się sabotażystą. Podobnie ma zresztą Zimbardo.
  2. 13 punktów
    Panowie, taka mnie myśl i refleksja naszła, podpinając się pod słowa \http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/11676-prof-lew-starowicz-o-tym-jak-si%C4%99-zmienia-stosunek-polek-do-seksu/ Wszyscy tutaj jeżymy się, spinamy, odgrażamy, walczymy i dobry Bóg raczy wiedzieć, co jeszcze się z nami dzieje odnosząc się do takich kwiatków społecznych, feminizmu i spierdolenia kulturowego... Patrząc od strony ezoterycznej, walimy sobie sami karmę, podsycamy energetycznie tą awanturę. Ze strony materialnej czarno na białym widzimy, co kto i komu by zrobił i dlaczego... Po co to wszystko? Po co to nakręcanie? Przyjmijmy takie rzeczy za fakty. Może i uderzające w nas, ale jak widać- stało się. Porozmawiajmy o tym bez nakręcania się i nienawiści. Zrozummy, że dzieje się to za oknem i stało się faktem. To co możemy zrobić? Przyjąć postawę Mahatma Gandhiego. Stwórzmy ruch oporu, który stroni od przemocy słownej i fizycznej Gdy zostaniemy atakowani, przez nasze miłe Panie, przytaknijmy im. Powiedzmy im, że mają rację. Bo dlaczego mają jej nie mieć? Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją. Opowiem Wam coś z mojego życia. Z racji mojego zawodu mam kontakt z ludźmi. Aby od nich odciąć się, słuchałem radia i była jakaś audycji, w której naśmiewano się z feminizmu i feministek. Mniejsza o to, co było powodem. Ważne dla historii, że jedna z Pań słyszała tą audycję i zobaczyła mój uśmiech na twarzy, który audycja wywołała. Oczywiście, (tu zacytuje klasyka forumowego, starsi w wierze Bracia będą wiedzieli o kogo chodzi) Pani poczuła się do poczuwania I zaczęła się na przystanku awantura... Słowotok... Nie przerywałem. Gdy Pani straciła oddech, pomysł na wykrzykiwanie słów itd, zwróciłem się do niej wyrażając pełną aprobatę jej postulatów itd. To był pierwszy szok. Drugi szok nastąpił, gdy zwróciłem się do niej słowami w stylu: "Rozumiem Panią doskonale, ale proszę, zajmijmy się sprawami naprawdę ważnymi życiowo i niech mi Pani doradzi, które auto mam sobie wybrać, bo chcę kupić sobie nowe, z salonu." Cóż, Pani ze łzami w oczach i zwarciem w główce opuszczała mój jeżdżący przybytek Panowie, proszę Was. Zajmijmy się rzeczami naprawdę ważnymi- takimi jak nasze życie, cele, marzenia. Zacznijmy z powrotem marzyć, przekraczać granice do absurdu włącznie. Czy naprawdę te 15 tys wypłaty jest nam tak niezbędne by zarywać życie i pasje. Czy zamiast Porsche nie mogę jeździć jakimś porządnym BMW? Ja nie bronię nikomu tego, wręcz życzę. Tylko chcę byśmy przystanęli na chwile i zastanowili się czy przypadkiem nie osiągamy tego zbyt dużym kosztem- zatraceniem Siebie na rzecz dodatków do życia. Tak, bo to są dodatki. Gdzie jestem JA z dzieciństwa, moje cele, marzenia. Czy cena za ten dodatek nie jest za wysoka. Zbudujmy swój jacht, wyremontujmy motorynkę, odkurzmy stare śmieci, które zalegają gdzieś w otchłani garażu i zawsze obiecujemy sobie, że przyjdzie czas, iż pochylimy się nad tym. Ilu z nas przestało grać na gitarze, czytać książki, pisać opowieści, sklejać modele, zrobić wino itd., bo brakuje mu czasu, bo musi wygrać wyścig szczurów, bo musi podobać się kobietom, bo musi walczyć z feminizmem, komunizmem i innym izmem. (Jak słusznie zauważył @Stulejman Wspaniały oraz @Drizzt, nastąpił błąd z mojej strony w wypowiedzi, stąd poniższe komentarze. Wkradł się duży chochlik, a raczej mój błąd. Użyłem skrótu myślowego, ale żaden z Użytkowników nie jest mną, więc teraz, po fakcie napisania tego tematu pozwolę sobie na sprostowanie wypowiedzi. W powyższym wątku, dotyczącym walki z Feminizmem, komuniznem i innym izmem, jako formą przeciwdziałania tym zjawiskom, chodzi mi o walkę przejawiającą się agresją słowną, fizyczną, rękoczynami i innymi brutalnymi formami. Nie jestem za poddaniem się i biernością wobec zjawisk, tylko zmianą formy na zaakceptowanie tego co jest i przejście do pracy "u podstaw" by walczyć z przyczyną- Zmiany Systemowe, a nie skutkiem, czyli postawą społeczeństwa. Za tego chochlika przepraszam. Arox) Przez pracę, ciągły napływ informacji z internetu, fejsbuka i inne źródła informacji zatracamy się w tym co na zewnątrz. Biegamy na siłownię by zbudować sylwetkę, bo nie akceptujemy samych siebie. Musimy wręcz pochwalić się tym jakie ciężary podnosimy lub ile schudliśmy. A dziecko wewnątrz płacze, bo chciałoby pójść na wystawę klocków lego, czy do jakiegoś muzeum nauki i przez zwykłą ciekawość poznać coś więcej. Ale nie... Siłownia musi być i basta. Co z tego, że organizm po 10 godzinach zapierdalania w pracy chce odpocząć i zregenerować. Przestaliśmy słuchać samych siebie na rzecz zewnętrznej ułudy. Zacznijmy przemiany kulturowe od nas samych. Zrzućmy pęto dnia codziennego i ten chory wyścig szczurów po depresje, choroby serca, miażdżycę, zawał, wylew i parę innych drobnych przyjemności. Zawołam sloganem „Obudźmy swoje wewnętrzne Dziecko”. Pozwólmy sobie na nic nierobienie. Pozwólmy sobie na chwilę wytchnienia. Świat się zmieniał i zmienia nadal... Nic z tym nie zrobimy, bo taka rola świata, że zmienia się i ewoluuje... Zmieńmy swój stosunek z walki na zaakceptowanie. Nie na zgodę a na zaakceptowanie. A Feministki, Hipokryci, Biali Rycerze z zakonu Różowego Misia, inne dziwne postacie i wymysły naszego dnia- niech żyją sobie obok nas własnym życiem. Niech mają swój mały świat, w którym miętolą te same kwestie, podsycają się nienawiścią. Tylko po co mamy im dawać własną energię i czas? Bądźmy ponad nimi a nie bądźmy na ich poziomie. Nie uczestniczmy w tej walce płci, nienawiści itd... Oni są jak małe dzieci w piaskownicy. Obrzucają się piaskiem, krzyczą na siebie, wyrywają zabawki. My jesteśmy jak dorośli, którzy stoją z boku i obserwują to wszystko, bo nasze dzieci nie bawią się tam. Spróbujemy zareagować? Inni rodzice rzucą się nam do gardła. Po co? A panie były, są i będą. I bardzo dobrze. Ale wpuśćmy je do naszego życia na naszych zasadach jako dodatek a nie cel życia. Jak Pani nie podoba się, to dziękujemy jej za wspólny czas z uśmiechem na twarzy i szczerze życzymy jej wszystkiego co najlepsze. Ot, tak po prostu. Nie walczmy z nimi i nie siejmy nienawiści. Kochajmy za to, jakie są, lecz nie oddawajmy swego życia.
  3. 11 punktów
    Arox masz wiele racji, ale zauważ że ktoś napędza gigantycznymi pieniędzmi medialny walec, przekonujący kobiety że są ofiarami - jeśli będziemy się tylko uśmiechali a nie walczyli (nawet słowem), to ten proces doprowadzi do tego, że Ty się uśmiechniesz do Pani na przystanku i przyznasz jej rację, a ona będzie miała tak wielkie poczucie wmówionej krzywdy, że i tak Cię zaatakuje. Ten proces dąży do wzbudzenia gigantycznej nienawiści, i wtedy uśmiech nie wystarczy. To tak jakbyś do esesmana się miło uśmiechał - on ma program nienawiści do nas, i zabije bez wzgledu na to, co zrobimy. Trzeba walczyć, przeciwstawiać się, zmienić coś i mówić ludziom co jest grane. Na Węgrzech powiedziano ludziom, co wyprawia Soros - i oni tego nienawidzą, gdy ludzie wiedzą co jest grane. Trzeba zmienić prawo, wprowadzić równouprawnienie, państwowe testy DNA, karanie Pań za fałszywe oskarżenia i spłatę hajsu mężczyźnie, który wychowywał nie swoje dziecko. Tylko to sprawi, że kobiety zaczną uważać, nie zdradzać i dbać o mężczyzn. A żeby zmienić prawo, trzeba albo zmusić rządzących, albo samemu przejąć władzę.
  4. 9 punktów
    Wpis kieruję głównie do mężczyzn, ale żeby nie odbierać paniom możliwości wypowiedzi, umieszczam w rezerwacie. Mam ostatnio w swoim otoczeniu wysyp hormonalnych „ćpunów” i trudno mi jest przejść nad tym w milczeniu do porządku. "Ćpunów" aktywnych jak i marzących o przyćpaniu. Choćby skrycie. Widzę jak się miotają, czasem nawet męczą. Są łatwym celem dla wszelkiej maści sprytnych podpalaczek serc, jak i świadomych swojego oddziaływania pań, które "przecież nic nie robią". Zważywszy, że one mają arsenał, środki i wyrafinowane umiejętności "gry" a my mężczyźni przeważnie z punktu „zakochujemy” się we własnych iluzjach i od/u-czuciach z taką dziewczyną związanych, a te są podsycane zręcznie, przez grające, najczęściej do swojej bramki panie. Był niedawno u mnie przyjaciel z którym znamy się od dzieciństwa. Po rundzie po pubach i klubach go-go (on gustuje w takich rozrywkach, choć przerżnął już chyba pół Europy) siedzimy w aucie i sobie jeszcze gadamy, zanim on ruszy w trasę do domu. W domu żona, córka już gdzieś na studia wyjechała w tym roku. I zabił mnie. Zabił jednym tekstem. Nabrał powietrza i na wydechu, nostalgicznym tonem wyznał, że on ma nadzieję, iż ta wielka, jedyna miłość wciąż przed nim, że jej, takiej prawdziwej jeszcze nie spotkał ale ona gdzieś tam jest. Szybko poklepałem się po kieszeniach czy aby nie mam przy sobie jakiejś strzykawki z preparatem udrażniającym kontakt z mózgiem a jako że nie miałem w totalnym zdezorientowaniu wydukałem tylko: – Oszalałeś? Miłość to tylko iluzja podsycana hormonami (tu zapożyczyłem sobie słowa Miltona z „Adwokata diabła”) – przeceniana, a z chemicznego punktu widzenia nie różni się od zjedzenia tabliczki czekolady. - Hmmm, mówisz? – i tu zwiesił głos – jednak bym chciał się tak prawdziwie zakochać. - Miałeś tyle lasek i się jakoś nie zakochałeś - Ale to wszystko dziwki były (to wymaga wyjaśnienia – nie wszystkie były formalnymi prostytutkami, ale zawsze w jakiś sposób musiał za nie zapłacić „z góry” a nie „z dołu”, więc tak ma zakodowane) I teraz pomyślcie, jak łatwym łupem jest facet, który łaknie kobiecego ciepła, sexu, miłości, wsparcia i poczucia „unoszenia się nad ziemią”. Który nie jest zamknięty na "narkotyk" zgodnie z zasadą "haha, no obejdzie się bez". Niemal każda kobieta jest w stanie zagiąć na niego (albo jemu ) parol i osiągnąć to czego chce. Jeśli widzi jego głód emocjonalny a chce od niego tylko sexu czy jego zasobów, zagra każdą rolę z zakochanym podlotkiem włącznie, byle dostać swoje. Wyjdzie naprzeciw jego potrzebom, dostosuje się do jego wizji. Jak to robią? Nie mam pojęcia, bo wydaje mi się raczej, że to my sami sobie to robimy przeróżnymi konfabulacjami i snuciem wizji. A panie mają szczególne zdolności w wyzwalaniu w nas "odmiennych stanów świadomości", nawet pozornym "nicnierobieniem". Patrzymy na panie przez pryzmat niskiego wyrachowania własnego w relacji i pewnej stabilności własnych potrzeb, podczas gdy u nich to wszystko jest na zupełnie innym poziomie. Ich miłość też widzimy przez pryzmat własnej. Mało tego! Na twardego, poukładanego zawodnika, często znajdzie się jeszcze twardsza zawodniczka. Kwestia jej determinacji. Szczęśliwie na rynku jest tak wielu providerów skłonnych przelicytować, by oddać więcej za mniej, że panie łatwo odpuszczają. I jak przestają być zainteresowane ofiarą, ta wówczas zaczyna cierpieć. Irracjonalne, prawda? Odrębną sprawą jest rozpoznanie, czego pani od nas chce. Często zadeklaruje "chcę tylko sexu", wiedząc że kolejny raz u kolejnego kolesia wywoła ten sam mechanizm łańcuchowy. A my sobie to przełożymy i i tak usłyszymy: "tak tylko gada, kto by kobiety słuchał" i odpalamy rakietę. A potem sznur albo pod most. Chciałoby się powiedzieć "naostrzcie swoje hamulce" ale to nieco nonsensowny związek frazeologiczny. Więc tylko powiem - przywdziejcie w początkowych fazach znajomości zbroję. Tylko że azbestową. Nie dawajcie się podpalić małą iskrą. Jeśli jakiejś pani zależy na nas jako osobie z którą chce spędzać życie, sprawia jej przyjemność przebywanie w naszym towarzystwie w zupełnie naturalny sposób i bez zbędnych gierek roznieci się w nas ogień (który należy odróżnić od płonącego konara - bo tu leży pies pogrzebany ;). Tylko pod jednym warunkiem - że wiemy czego chcemy i dajemy na to sobie przyzwolenie. Zacznijcie kontrolować moment i sytuacje w których dopuszczacie pójście o krok dalej. Bo naprawdę zbyt wielu facetów wokół mnie wpada w kompot z prędkością śliwki.
  5. 6 punktów
    To jest najczęściej stosowany argument wybielających siebie karynek oraz ogólnie pojętej lewej strony. "Nie oceniaj mnie, bo nie masz do tego prawa, ale ja będę oceniała każdego, bo ja mogę, a Ty nie, bo tak". Logiczne tak bardzo, że szkoda gadać.
  6. 5 punktów
    Witam braci, w końcu zdecydowałem się opisać swoją historię, chyba dlatego że po prostu nie wyrabiam już sam ze sobą, ale do rzeczy. Z samicą byłem 3 lata, mieszkaliśmy dość daleko od siebie, a że poznaliśmy się przez internet to pierwsze 2 lata były odwiedzaniem się co 2-3 tygodnie lub spędzane na wycieczkach weekendowych. Cud miód i orzeszki, były emocje, po roku naszego związku postanowiłem się jej oświadczyć. Nie było to pod presją otoczenia czy innego tego typu, po prostu byłem zakochany tak jak nigdy, czułem że to ta jedyna wyjątkowa, przeznaczona mi… (sam się z tego śmieję) Oczywiście się zgodziła. Rok po zaręczynach zdecydowaliśmy, że się do niej wprowadzę. Miałem parę spraw i kursów do dokończenia, więc chcieliśmy na spokojnie. Teraz po czasie mogę stwierdzić, że już wtedy zaczęło się coś zmieniać, chyba poczuła że ma już misia, który zrobi dla niej wszystko. Coraz częstsze sprawdzanie na ile może sobie pozwolić na wyjazdach, a to coś jej się nie podoba i np zamiast wędrować po górach wolała spędzać ten czas w pokoju hotelowym przy fb/insta i serialach, co najwyżej wyjście wieczorem pozwiedzać. Byłem na nią wściekły, bo nie tak się umawialiśmy co do wakacji - powiedziałem jej o tym i jaka odpowiedź? Jak mi nie pasuje to możemy wracać… a to był 2 dzień ponad tygodniowego urlopu w tym miejscu. Jak jeleń starałem się wytłumaczyć że to bez sensu, może coś tam dotarło bo kolejne dni co prawda bez szału, ale częściej wychodziliśmy pozwiedzać i aż raz na szlaku (dziękuje bardzo za takie poświęcenie z jej strony). Jest to opisana tylko jedna w wielu naszych wycieczek, ale prawie wszystkie wyglądały tak samo, przed wyjazdem wszystko super ustalone a na wyjeździe jedno selfi na fb/insta i właściwie to hmm możemy wracać? Po dwóch latach związku, roku po zaręczynach, wprowadziłem się do niej. Na początku było mi się ciężko ogarnąć nowe otoczenie, brak rodziny, znajomych, jednak z pracą nie było problemów, lepiej płatna, ale miała wady w postaci dziwnego grafiku przez który nie mogłem sobie pozwolić na jakiekolwiek kursy językowe lub inne zajęcia które chciałem kontynuować, bo i tak by mnie na większości nie było. Nie chciałem jej zmieniać, bo zarobki lepsze. Moim zajęciem w wolnych dniach było - starać się kontynuować ćwiczenia siłowe w domu i wyczekiwać na księżniczkę. Która w zależności od dnia przychodziła szczęśliwa, wściekła, roszczeniowa lub żeby po prostu się dopierdolić o cokolwiek. Od dzieciństwa problemy z ojcem, a to się dziećmi wystarczająco nie interesował, a jak już dorosłe to się nazbyt interesuje. Przez to że miała z nim słaby kontakt oczywiście cała agresja spadła na mnie. Złapałem taką depresje że jedynie w pracy odpoczywałem. Dom, rodzina, znajomi za daleko żeby od tak sobie odwiedzić. Panna ciche dni, bo jak przestałem reagować na jej zaczepki to nie miała się na kim wyżyć, lub w przeciwną stronę - jeszcze bardziej pociskała, a że to nic nie robię w domu, a to wieczny bałagan. No chwila raz na jakiś czas ugotowałem, coś po swojemu, miałem dość jałowego żarcia teściowej ( mieszkaliśmy w jej rodzinnym domu) ale w większości to teściowa gotowała i sprzątanie miała na głowie, bo nie pracowała. Druga sprawa kto zrobił bałagan to niech go sprząta, z jakiej racji ja mam po kimś sprzątać. Co innego skosić trawnik, zgrabić liście, odśnieżyć (sprawy należące do wszystkich domowników)- to robiłem, a co innego zmywać po pani bo jej się nawet nie chciało do kuchni zanieść... Akcja nabierała tempa, do czasu aż dostała ode mnie zjebke, dlatego że już psychicznie nie wyrabiałem. Jak się można domyślić po przeczytaniu forum, wielki szok niedowierzanie i dała mi spokój, nawet seks był ale po tygodniu to samo. Czasami jak robiła mi takie jazdy, właściwie o nic to gdy się broniłem mówiąc, że zakończę owywać to ja ci bardziej dojebie” to dziecinne znaczyło “nie reagujesz na moje nadąsanie i humorki”. Wiem powinienem ją zjebać od góry do dołu, ale to by ją jeszcze bardziej nakręciło. Furiatka z niej niesamowita, po ojcu którego tak nienawidzi. Z teściami miałem zawsze bardzo dobry kontakt, może to ją też wkurzało, że nie najeżdzałem na jej ojca. Sam mi zresztą powiedział że nareszcie poznała kogoś normalnego, przy poprzednich związkach mówił jej, że nic z tego nie będzie jak zobaczył faceta, ale na złość ojcu wolała z nim być. To powinno mi dać do myślenia że miała dość ciekawą przeszłość. Co do reszty rodziny, tutaj wprost przeciwnie, kuzyneczki i przyjaciółki to koło wzajemnej adoracji. Na początku to och ach jaki on jest super, do mnie teksty "jak ty z nią wytrzymujesz, podziwiam"itp a po 2,5 roku jak już zaczęło się jebać to potrafiły mi wprost powiedzieć, że czasem lepiej odpuścić jak się nie układa. Na co zawsze odpowiadałem “ lepiej rozwiązywać problemy niż je kończyć a po latach żałować, że się nie próbowało” i co próbowaliśmy? nie my, to ja próbowałem a jej obojętność coraz większa. Wszystkie jej przyjaciółki to i tu niespodzianka niezależne wartościowe (feminazistki) kobiety po 30. Samica miała 25 lat jak się poznaliśmy teraz już prawie 28 więc coraz bliżej 30. Powinienem przewidzieć, że im więcej w takim towarzystwie będzie się obracać, to ściągną ją na swoją stronę. Najlepsze były ich spotkania, które miałem okazję obserwować, przy większej ilości wina wszystko wychodziło, co której leży na sercu i wielkie wspieranie się. Samica kiedyś wypaliła z tekstem “ja do ślubu się nie spieszę i zostanę niezależną kobietą, wszyscy faceci są tacy sami” itp. Ja takie oczy o co jej kurwa chodzi, może się zapomniała ,że jestem w towarzystwie. Reszta przyjaciółek to na nią to na mnie i szybko któraś zmieniła temat. Odłożyłem alkohol i zacząłem się zastanawiać “ co ja tu kurwa robię” później jej przyjaciółka do mnie przyszła z tłumaczeniami, że ona tak ma po alkoholu. To po co pije jak tego nie kontroluje? ale odpowiedz nasuwa się sama - silna niezależna… Co do seksu, tutaj nie było szału. Przed zaręczynami było po kilka orgazmów dziennie, sama się wyrywała i ujeżdżała jak dzika, po zaręczynach spadło o połowę, po wyprowadzce do niej raz na 2-3 miesiące…. i to jeszcze jak ona się opiła prawie do nieprzytomności, to sama się dobierała. Gdy ja zainicjowałem zbliżenie to teksty “a co ci się tak zebrało” “ jutro bo jestem zmęczona “ to zmęczenie polegało na przeglądaniu fb, czytaniu Greya…. i wiele innych. Nie dość że zmienia się częstotliwość na “od święta” to jak już doszło do zbliżenia to kłoda w łóżku, nie to co kiedyś. Brakowało jeszcze żeby powiedziała “długo jeszcze?” chyba bym zabił na miejscu. Przestało mi na tym zależeć i całkowicie już nie inicjowałem, ale organizm się na maksa domagał i co? popadłem w uzależnienie od pornoli i fapu co nas jeszcze bardziej oddaliło. Punkt kulminacyjny był na weselu u mojej siostry. Księżniczka niezadowolona że w ogóle ja chce na poprawiny zostać, bo nagle w piątek się okazało że musi być w poniedziałek w pracy - ściema. No ale jak ona sobie wyobrażała, że siostrze, z którą miałem dobre kontakty odmówię, druga sprawa nie widziałem większości bliskiej rodziny od roku, a tej dalekiej już nie pamiętam ile, dobrze wiedziała że bardzo się cieszę na spotkanie z rodziną, więc musiała coś odpierdalać. Na weselu siedziała jak na skazanie, powiem szczerze chciałem ją stamtąd wypieprzyć, żeby siostra nie zauważyła. Wszyscy się dobrze bawią, a moja księżniczka obrażona na cały świat. Powiedziałem jej wprost “jak zamierzasz takie sceny odwalać to baw się sama, ja się zamierzam dobrze bawić czy to z Tobą czy bez Ciebie”. Komentowała przy stole że muzyka nie taka, jedzenie nie takie, połowa ludzi źle ubrana i poszła do auta. Przesiedziała tam do 4 nad ranem z fb/insta…. Na poprawinach posiedzieliśmy tylko chwile, bo nie mogłem już patrzeć na jej humory. To szybko się udziela innym. Daliśmy sobie niby jeszcze jedna szanse na ostatniej wycieczce, tylko dlatego ze już była opłacona. Jak to wyglądało? Spędzaliśmy czas osobno, tylko pokój hotelowy mieliśmy razem. Dobrze że było około 40 osób, więc nie byliśmy skazani tylko na siebie. Gdy chciałem to już ostatecznie wyjaśnić bo przecież nie będę tego tolerował do końca życia, zapytałem “czy na pewno nie chcesz próbować, bo moim zdaniem nie warto tak po prostu rezygnować” (prób było w cholerę, ale nie umiałem się z tym pogodzić i chciałem ją naprawić może przez to że jestem DDA) w odpowiedzi usłyszałem zimne “nie będę z Tobą szczęśliwa”. Wpadłem w taką wewnętrzną furie. Musiałem wyjść z domu żeby ochłonąć. Przejechałem kilka km, zaparkowałem i zacząłem się zastanawiać “co ja kurwa robię, na chuj sie męczyć, przecież sam świata nie zmienię jak ona nie chce” Po kilku godzinach jak już ogarnąłem furie i łzy wróciłem, oznajmiłem jej że składam wypowiedzenie jutro i się wyprowadzam. W komentarzu usłyszałem “jak chcesz” wtf?! Z pracą bardzo żałuje ze zrezygnowałem, bo od tamtego czasu nie mam nic, same słabe oferty u mnie w miescie, i czułem się zbyt przybity żeby przebywać wśród ludzi. Miałem w porządku kierownika i jak wytłumaczyłem sytuacje to nie robili problemu tylko porozumienie stron, nie wyobrażam sobie jeszcze u niej siedzieć dwóch tygodni na wypowiedzeniu, a wynajmować coś na ten czas to bez sensu. Podjąłem się dwóch ofert, ale nie dałem rady psychicznie zmierzyć się z rozstaniem i zakończyłem współpracę. Dobija mnie fakt że tak fajnie zarabiałem u niej w mieście, ale musiałem zrezygnować bo nie wyszlo z samicą, sam miałbym ciężko się utrzymać w obcym mieście, dlatego wróciłem do rodziców. Dobija mnie fakt, że jestem bez pracy, ale nie umiałem w niej funkcjonować, dałem sobie czas do końca roku na “pogodzenie się ze swoimi uczuciami” żeby od nowego roku już przestać się użalać i iść do przodu. Inna sprawa miałem trochę oszczędności, więc nie musiałem się łapać jakiejkolwiek oferty. Minęło 2,5 miesiąca od rozstania. Czasem jest lepiej i widzę parę plusów, nic mnie nie ogranicza jak poprzednia robota, samica, która jest wiecznie niezadowolona. Czuje wewnętrzny spokój, że nie muszę znosić tego terroru psychicznego. Mogę iść na kursy językowe, co zawsze chciałem robić, po prostu rozwijać się. Wrócić do diety i ćwiczeń siłowych, niby u niej przestrzegałem, ale do czasu jej kolejnej jazdy i przez stany depresyjne mi sie nawet tego odechciewało. W ciągu ostatniego czasu schudłem 8kg. Nie mogę sobie pozwolić na dalsze straty na zdrowiu. Jednak przychodzą takie dni, że mam wszystkiego dość, nie tego ze chciałbym do niej wrócić - nie wyobrażam sobie po tej obojętności w jej oczach jeszcze prosić ją o łaskę powrotu, mam dość tego, że gdy człowiek zaufał, to zostało od niego zabrane co najlepsze, a później wydalony bo niepotrzebny, i żyj sobie dalej. Pewnie niektórych może zastanawiać fakt, czy nie mogłem się spełniać, rozwijać osobiście z nią. Odpowiedź brzmi tak - mogłem, niczego mi nie zabraniała, ja też jej nigdy niczego nie zabraniałem nawet zachęcałem żeby się na coś zapisała. Ale przez psychiczne znęcanie się nade mną, powoli gasła we mnie chęć życia. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy jak bardzo to na mnie wpływa dopiero teraz to zauważyłem Dzięki forum i audycjach Marka przejrzałem na oczy, od samego początku było wiadomo że nic dobrego z tego nie wyjdzie, teraz pozostaje mi zaakceptować to. Przepraszam wiem że bardzo długi tekst ale potrzebowałem komuś się wyżalić, a wiadomo po rodzinie i znajomych usłyszę “będzie lepiej, nie ta to inna” przecież nie chodzi o to, żeby pakować się w kolejny związek, tylko o to żeby być szczęśliwym sam ze sobą - co będę starał się powoli realizować. Łapię się na tym, że mimo iż to był toksyczny związek to brakuje mi tego narkotyku. Gdybym znalazł to forum trzy lata temu to może bym wiedział na co zwracać uwagę.
  7. 5 punktów
    Rady? A za co, za szmacenie obu ludzi? No chyba żeś z chuja na rył upadła
  8. 5 punktów
    Pisali Bracia, pisałem ja w różnych wątkach, ale skoro ten ma być podsumowującym to trzeba trochę spisać myśli. Podstawą dłuższych związków są podobieństwa. Polaryzacja charakterów i wartości jest dobra, namiętna i mocno intensywna, ale tylko w krótkich relacjach. Dlatego jeżeli wybierasz kogoś to podobne powinny być: - stosunek do jednostki społecznej jaką jest rodzina oraz małżeństwo; - poziom inteligencji, nie tylko tej analitycznej, ale emocjonalnej, inter-, intrapersonalnej; - poziom mądrości, a na to składa się wiedza, doświadczenie, inteligencja; - poczucie humoru, rezolutność; - poziom finansowy, według mnie na korzyść mężczyzny; - hierarchia wartości i poglądy; - relacje między członkami rodziny przyszłego partnera; - religijność albo podejście do samych spraw duchowych. Pewnie jeszcze o czymś zapomniałem, ale to są cechy, które przyszły mi od razu do głowy. Może to brzmieć ogólnikowo, ale jeżeli każdy się zastanowi nad danym punktem to na pewno znajdzie taką zależność panującą w życiu na podstawie obserwacji, doświadczenia. Stąd ludzi z klasy wyższej wiążą się z tymi z klasy wyższej, średni ze średniej itd. Ewentualnie kobieta z warstwy średniej z facetem z klasy wyższej, aczkolwiek w pierwszej kolejności szuka się partnera z własnego poziomu. @SennaRot Uważam, że facetom też się zmienia potrzeba w zależności od etapu życiowego. U kobiet jednak jest to bardziej widoczne, namacalne (?). Sam napisałeś, że facet najpierw wybiera po prostu piękną, byle lico miało gładkie. Potem, będąc już bardziej świadomym i dojrzałym bardziej uwagę zwraca się na charakter. Jeżeli było się wychowanym w zdrowej atmosferze rodzinnej, w której matka dawała dużo ciepła to zaczyna się szukać podobnej kobiety do niej. Według mnie jest to ewidentna zmiana w doborze partnerki. Sam widzę po sobie, patrząc jakie kręciły mnie kiedyś kobiety a jakie teraz. Kwestia czy swoją zmianę mogę odnieść do ogółu - czy nie jest to za mała próba badawcza, chociaż moi przyjaciele przytaknęliby mi, bo taka sama zmiana ich spotkała.
  9. 4 punkty
  10. 4 punkty
    Masz racje @Stulejman Wspaniały, ale ja mówię o dniu codziennym. O tym co nas otacza i o niepotrzebnej utracie czasu i energii. Odpowiedz mi, czy ma sens to, że będę się naparzał słownie z każdą napotkaną feministką? Ma sens, że będę spieprzał do roboty i pracował po 18 godzin na dobę z powodu małżowiny, która szaleje w domu i terroryzuje całą rodzinę? Uczestniczył w chorym wyścigu szczurów, bo to by finalnie wyać zarobione pieniądze na leczenie, w najlepszym wypadku jakiś nerwic czy depresji? Chyba nie... Czy jest sens wiązać się z kobietą, która traktuje nas jako zło konieczne, jako chodzący bankomat, który jest by wypełnić jej cele ponad wszystko? chyba, że ktoś jest sado-masochistą. Tylko co dadzą kłótnie, ta bezsensowna walka z zaistniałym faktem? Nic, poza skokiem ciśnienia i stresem. Zmiany systemowe a życie codzienne, to dwie różne kwestie. Jestem za uświadamianiem społeczeństwa, zwłaszcza mężczyzn. Oddaje swój czas i energie, ile tylko mam wolnego w to Forum, bo mimo niezgody z pewnymi treściami czy postawami (każdy ma prawo mieć swoją, a niezgoda jest prywatną kwestią- proszę nie mylić z moderowaniem). Zostałem doceniony na tyle, że dostałem nominację na moderatora. I cieszę się z tego, bo chcę być "Kamieniem na Szaniec" męskiej wolność. Na marginesie- Forum jest pierwszą rzeczą w życiu, w którą naprawdę mocno zaangażowałem się. Chcę, by moje przyszłe, niedoszłe dzieci dorastały w normalnych warunkach i normalnym, tolerancyjnym społeczeństwie. Bo z tej tolerancji na tle wieków, jaka była w Polsce, jestem dumny. Ale nie pozwolę, by została wykrzywiona przez współczesne czasy. Mówisz o podniosłych sprawach... Równouprawnienie, Państwowe Testy DNA, karanie Pań- piękne i utopijne. Umiesz napisać projekt ustawy wprowadzającej zmiany w KK? Bo ja nie umiem i nie mam środków finansowych by to sfinansować i zlecić odpowiedniemu biuru prawniczemu. Wiesz, ja jestem zwykłym kierowcą autobusu, który nie ma siły przebicia. Ale z chęcią wesprę finansowo, swoim wpisem pod projektem ustawy te zmiany. Przywołujesz mocne porównanie essesmana. To jest zmiana systemowa. Ten człowiek został wychowany w takim systemie a nie innym. Czy to powód, że mam z nim walczyć? Nie, będę z nim walczył tylko w obronie życia i zdrowia mojego i moich bliskich. Czy zmienisz jego postawę? Wątpliwe, jak ze zmianą feminizmu czy lewactwa. Ale można zadziałać "u podstaw", by ten essesman miał świadomość, że jak mnie zaatakuje, będzie próbował zabić- będzie wisiał nad nim topór katowski w postaci prawa, które wyciągnie wobec niego odpowiednie konsekwencje. Dlaczego przywołałem Mathamiego Gandhi? Bo on właśnie zamiast "wojować szabelką" i kawalerią rzucać się na czołgi zaczął pracę "u podstaw". Zaczął swoją pracą i postawą uświadamiać społeczeństwo. Można by Ciebie porównać do niego. Jesteś po części takim Gandhim prawdziwejwolności dla mężczyzn. Wpis jest po to, że mam nadzieję, iż ktoś zrozumie, że nienawiść nie prowadzi do rozwiązania problemu, że pogoń za tym co ułudne i na zewnątrz nas doprowadzi do frustracji a za tym do przelewu krwi, bo w końcu osiągnie to masę krytyczną. I wszyscy wtedy zaczną zadawać sobie pytanie "na co to było" Zamiast prowadzić profilaktykę przeciwnowotworową to podsyca się stan zapalny prowadzący do poważnej choroby organizmu jakim jest świat.
  11. 4 punkty
    @jaro670 Hahahahaha sorry, ale skończyły mi się lajki W punkt! @jurny O ch...j, ale nędzny tekst Ileż razy ja to słyszałem. A człowiek był głupi i odpisywał: "wcale nie jest tak, bo siedzę z kumplami na piwie". Ehhh ta lśniąca zbroja Tylko się nie usprawiedliwiaj i nic nie pisz, że "nie ma innej dziewczyny czy coś". Niesamowite jak kobiety potrafią irracjonalnie działać. Chce od ciebie transportu a w wiadomości traktuje cię jak śmiecia z samochodem. Zamiast się przymilać... Ehhh Moja chciała mnie zaobrączkować to kretynka zamiast robić lody maestro, być seksualnym robotem, gotować obiadki to mnie gnoiła i śrubę przykręcała. Durne te baby są niektóre
  12. 3 punkty
    Żadne argumenty nie trafiają, bo autorkę wątku interesuje tylko jedno rozwiązanie - jak zjeść ciastko i mieć ciastko.
  13. 3 punkty
    Nikt o zdrowych zmysłach nie da Ci rady jak zrobić w chuja mężczyznę. Zarówno narzeczonego jak i tego zdradzającego.
  14. 3 punkty
    Typowy schemat, kiedy małpka szuka innej gałęzi, ale wciąż trzyma się starej. Stałeś się Beta-Providerem. U mnie był to samo, u innych to samo, u przyszłych pokoleń także będzie to samo. Skoro poznałeś już "jak działa wróg" to zaakceptuj to, bo tak dzirwuchy zostały stworzone, nie walcz z tym. To współczesny świat wykreował w głowach samców obraz "dziewczyny jak z obrazka", lecz to jedynia masaka, która spada gdy motylek z brzucha uleci. Skup się na sobie, jedynie to Ci pozostało i tylko to da Ci pełnie radochy. Good Luck
  15. 3 punkty
  16. 3 punkty
    Ja proponuję wprowadzić kagańce i smycz dla feministek :>
  17. 3 punkty
    Dla faceta burza to przedmieścia Kabulu albo Powstanie Warszawskie a to co Ciebie zaraz spotka to brzęczenie komara w letnią noc albo kwiękanie rozwydrzonego bachora którym Twoja pani zresztą jest. I tak radzę na to patrzeć.
  18. 2 punkty
    Czołem Bracia, skoro pojawiły się tematy na 2017 rok, czas więc na temat związany z nowym rokiem, jakie macie cele na 2018 rok ? Może na starcie zacznę od siebie : - utrzymać jak największą serię "no fap" (90 dni to minimum), całkowicie wyrzec się pornografii. - Odwiedzić Tajwan i Pekin. - Zdać HSK 5 . -czytać jeszcze więcej książek. -zmienić sposób myślenia na pozytywny. - zacząć zarabiać konkretne pieniądze, pozwalające się utrzymać + coś odłożyć o ile sklep internetowy wypali. - wprowadzić w nawyk medytację, regularne chodzenie na siłownię. - zapisać się na boks. -zakończyć redukcję do 69 kg, zmasować do 80-85 kg i zredukować do 75-70kg. - polepszyć kondycję. - stopniowo polepszyć samoocenę. -wprowadzić w życie wstawanie o 5. - ćwiczyć pamięć i logiczne myślenie. -wreszcie się rozprawiczyć Oczywiście to wszystko będę się starał wdrażać stopniowo do swojego życia, wtedy większe szanse na zrealizowanie tych celów, czas na Was Bracia, Pozdro !!!
  19. 2 punkty
    Nasze emocje i potrzeby to w wielu przypadkach zakorzenione wzorce albo społeczne manipulacje na Nas. Faceci tak łatwo padają łupem kobiecych zagrywek, słusznie wyżej i bardzo trafnie opisanych bo od małego są programowani i mają wszczepione wzorce. Jeden z nich to wyjątkowość kobiety, synonim szczęścia podobnie jak związek - również synonim szczęścia i spełnienia. Do tego dochodzi jeszcze znany Nam haj emocjonalny ściśle powiązany ze sexem. Facet poczuje do tego cipkę i dupeczkę i logika znika. Czuje, tzn emocje wskazują mu chwilowy komfort i satysfakcję ( o które często dba kobieta, one to potrafią jak chcą coś ugrać). Jest gotowy na podjęcie decyzji, których konsekwencji nie zna. Zycie. No ale aby być świadomym tego co się na prawdę dzieje trzeba poznać samego siebie. Jak funkcjonujemy, my, emocje, mózg, podświadomość. Człowiek tego nie świadomy (nie rozumiejący) jest tylko biorobotem, który jest sterowany społecznym procesem wychowania, mediami, środowiskiem. Poprzez zakorzenianie w nim wzorców.
  20. 2 punkty
    Ja bym zaakceptował tylko Twój soczysty out z mojego życia Nie pozdrawiam.
  21. 2 punkty
    Bo autorka zwyczajnie pyta czy powiedzieć kochankowi czy nie powiedzieć. Ona i tak będzie miała opinię naszą w dupie bo nie tego chce się dowiedzieć. Ja tam nie widzę żadnego "co mam zrobić, nie chcę oszukiwać obu panów, pomóżcie". Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem co jest napisane. Jak ktoś przychodzi na forum i pyta "wyjebać sąsiada A na kasę czy sąsiada B na kasę?" to raczej nie prosi o radę jak rzucić palenie.
  22. 2 punkty
    Lepiej niech ktoś zamknie ten temat, bo laska kurwi się na boku z żonatym facetem, z narzeczonym jest pewnie dla finansowego zabezpieczenia i nawet nie widzi, że jednemu może rozbić rodzinę, a drugiemu marnuje życie. Takie laski nawet splunięcia nie są warte.
  23. 2 punkty
    @Livia to widać, że masz problemy z czytaniem, skoro nie dostrzegałaś, jak nieraz mężczyźni byli tutaj jechani za odpierdalanie pewnych akcji. Ale przecież to normalka, bo musisz wybrać tylko wygodne dla siebie momenty nie?
  24. 2 punkty
    @Sitriel znowu bzdurny argument "bo czasy są inne". A co to ma do rzeczy? Mamy nie mówić prawdy i tego jak jest, bo "czasy są inne"? A tak, zapomniałem, przecież mówienie prawdy jest nie na rękę kobietkom, więc trzeba to zamieść pod dywan i użyć bzdurnych argumentów, a do tego głośnego hasełka o tym, że przecież to my nie możemy oceniać nikogo, bo nie mamy do tego moralnego prawa. "Genialne" tak bardzo
  25. 2 punkty
    @Adacis Dobrze, że to do Ciebie dotarło, pamiętaj jesteś dla siebie najważniejszy, jesteś kimś, jesteś alfą i omegą, kobieta musi zasłużyć byś choć się do niej uśmiechnął. Stawiaj zawsze siebie na pierwszym miejscu. Kochaj, ale wymagaj. Twoje potrzeby > potrzeby karynki x. Zero kompromisów itd. Dla nich nawet kompromisy to słabość.
  26. 2 punkty
    Nie niszcz im życia! Nie bądź egoistką, zostaw ich oby dwu, zostań sama i niszcz siebie. Tak delikatnie. Rozgrzeszenia nie dostaniesz.
  27. 2 punkty
    Rurki mi się nie mieszczą na uda spodnie normalne, lekko zwężane. Czyli jednak jakieś tam rurki Jakie laski? Myślę, że dobrze ubrany człowiek ma większe pole manewru - społeczeństwo lepiej traktuje takich.
  28. 2 punkty
    1. Nie zdałeś wielu shit-testów = straciłeś w jej oczach 2. Była już "obruchana" i każdy kolejny kandydat będzie kończył jak Ty, znudzi się to do widzenia. 3. Pogarda dla ludzi = zero szacunku do każdego, typ narcystyczny. 4. Inna gałąź wzbudzała w aktualnym momencie w niej pożądanie, była nieosiągalna, myślała ciągle, marzyła = poszedłeś w odstawkę 5. Gdyby nadarzyła się okazja puściłaby Cię wolno bez zastanowienia, co de facto to zainicjowała.
  29. 2 punkty
    Można kobietę kontrolować poprzez ustalenie konkretnych zasad i przestrzeganie ich. A jeżeli kobieta nie potrafi się dostosować do tego, tylko zaczyna odwalać dziwne akcje z różnych przyczyn, to wtedy zrzuca się ją z szachownicy. Problem rozwiązany, samiec ma spokój, a samica ma wolną drogę do bycia samotną "nowoczesną" i "wyzwoloną", która obudzi się z dziwnym bólem i zwarciem styków około trzydziestki. A wtedy będzie gorzki płacz w poduszkę Problem tkwi w tym, że mało mężczyzn potrafi określić zasady i się ich trzymać oraz mało jest kobiet, które potrafią się do ustalonych przez samca reguł dostosować, bo wolą kombinować jak koń pod górę i rozpieprzać wszystko
  30. 2 punkty
    Tak, to prawda. Nasze rozmowy polegały na co słychać w pracy, później już nawet tego nie było. Tego nie wiem, nie bronie jej żeby nie było. Może wcześniej badała grunt, ale ostatnie 2 miesiące po obojętności w jej oczach faktycznie mogę stwierdzić, że chciała przeskoczyć na inną gałąź ale nie była pewna. Ułatwiłem jej to kończąc znajomość. Podejrzewam że powodów było więcej, ale tylko to i to jeszcze z wielkim trudem wydusiła z siebie. Jak ona odczuwa wieczną pogardę do innych ludzi i na tym się skupia raczej szybko nie znajdzie szczęścia. Na początku związku nie zwracałem aż tak bardzo na to uwagę, myślałem że to tylko gorszy humorek, ale im dalej w las tym bardziej to okazywała. W szkołach powinny być rozdawane ulotki o audycjach Marka Panowie dziękuje za w wsparcie, no i jak to się mówi "człowiek uczy się całe życie"
  31. 2 punkty
    IN THE DARK: TAKEOVER Mężczyźnie nie było zbyt wygodnie. W końcu kto by się czuł komfortowo siedząc związanym na krześle z zaklejonymi taśmą klejącą ustami? Dodatkowo naprzeciwko siedział jakiś gość w płaszczu z nieprzyjemnym uśmiechem na ustach oraz bronią w ręce. Patrzył na związanego jak by był insektem, którego można przypalać lupą i obserwować jak ginie od promieni słonecznych. Różnica polegała na tym, że w odróżnieniu od lupy oprawca miał karmazynowe źrenice i szykował coś znacznie gorszego. - No chyba bohater wieczoru oswoił się już z sytuacją co? – powiedział nieznajomy do związanego mężczyzny. W odpowiedzi usłyszał jakieś dziwne stękanie połączone ze spojrzeniem, które zdawało się sugerować, że mężczyzna nie wie, dlaczego doświadcza tego wszystkiego. - Oj spokojnie już spokojnie. Za chwileczkę wszystkiego się dowiesz ale najpierw musimy ustalić pewną zasadę – powiedział, a potem przystawił broń do skroni swojej ofiary – Jeżeli zaczniesz krzyczeć, to zapoznam Cię z moim przyjacielem zwącym się Colt 1911, który szybciutki zapozna Cię z jego przyjacielem, czyli kalibrem .45, który chętnie zapozna się z tym, co kryje się w Twojej pociesznej główce. Rozumiemy się? Mężczyzna gwałtownie przytaknął. Pot spływał z jego czoła, a w oczach widać było czyste przerażenie. Nieznajomy uśmiechnął się i po chwili gwałtownie zerwał taśmę z ust mężczyzny. - No to teraz możemy sobie pogadać mano e mano mój niesamowicie pocieszny przyjacielu. Zacznijmy może od przedstawienia się. A więc jestem… o może żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania w Twojej skołowanej główce powiedzmy, że nazywam się Jacob. - Henry… mam na imię Henry – odpowiedział mu mężczyzna dygocącym głosem. - Henry! Znakomicie! Powiedz mi mój przyjacielu czy domyślasz się, dlaczego znalazłeś się w tej oto jakże intrygującej sytuacji? - Nie… pierwszy… pierwszy raz widzę Cię na oczy więc skąd mam wiedzieć?! – odpowiedział łkającym głosem Henry. - Oj bardzo nieładnie jest tak kłamać, wiesz? Ale nie martw się! Trafiłeś na świetnego nauczyciela, który szybciutko nauczy Cię dobrych manier! – powiedział z uśmiechem nieznajomy. Henry nie rozumiał o co mu chodzi… ale wszystko stało się jasne, kiedy nieznajomy zatkał mu usta, a potem wyciągniętą błyskawicznie z płaszcza brzytwą zaczął mu odcinać jego lewe ucho. Ból był niewyobrażalny, ale silna ręką Jacoba skutecznie tłumiła jego krzyk. Dopiero kiedy przestał dłoń nieznajomego zniknęła z jego ust. - No już dobrze, dobrze. To przecież tylko powierzchowna rana i do jutra się zagoi! - Ty… Ty pieprzony sadysto! – powiedział po uspokojeniu się Henry. - Sadysto? Ależ jak możesz! Przecież ja chcę Cię tylko oduczyć kłamania, a Ty tak mnie określasz. Smutno mi… a właśnie, był bym zapomniał, musze się teraz nachylać do Twojego prawego ucha, żebyś mnie dobrze słyszał. Halo wóz, jak mnie słychać? - Pieprz się! - A fe, cóż za wulgarny język! Zaraz coś na to poradzimy! Z drugiej strony chcę jeszcze z Tobą trochę podyskutować więc… - powiedział Jacob z perfidnym uśmiechem. Sięgnął po taśmę klejącą i zakleił Henry’emu usta… po czym chwycił go mocno za głowę i zaczął wycinać mu jego lewe oko. Ból był jeszcze silniejszy niż poprzednio, a krzykowi towarzyszył głos Jacoba nucący jakąś piosenkę. - Gotowe! Mam nadzieję że zapamiętasz tę jakże cenną lekcję i już nigdy więcej nie zastosujesz takiego języka oraz kłamania – powiedział zadowolony ze swojej pracy Jacob, a kiedy zauważył, że jego rozmówca uspokoił się usunął taśmę klejącą z jego ust. - Czego… czego chcesz? - Tylko żebyś ładnie i grzecznie odpowiadał na moje pytania! Jeżeli się pospieszysz, to może nawet zrobią coś z Twoim uchem. Z okiem to już chyba niekoniecznie ale kto wie. Medycyna wszakże ruszyła mocno do przodu więc może i je odzyskasz. - Dobrze tylko proszę… nie… nie rób mi już niczego więcej – powiedział zapłakany Henry, który nawet nie zauważył, kiedy narobił z tego wszystkiego w spodnie. - Podoba mi się zmiana w Twoim zachowaniu! Widać moje lekcje nie poszły na marne – powiedział z dumą w głosie Jacob – A teraz przejdźmy do rzeczy. Zapytam raz jeszcze. Czy domyślasz się, dlaczego znalazłeś się w tej sytuacji? - Tak. Jesteś… jesteś tym dzieciakiem, którego potrąciłem. - O widzę, że pamięć Ci powróciła. Tylko widzisz, to nie mnie potrąciłeś, a mojego młodego przyjaciela. Był w bardzo paskudnym stanie, ale chyba powinienem Ci podziękować, bo dzięki temu jestem teraz tutaj i mogę korzystać sobie z tego oto całkiem sprawnego ciała. Henry nie rozumiał o co chodzi jego oprawcy. Miał mętlik w głowie i chciał tylko, żeby to wszystko jak najszybciej się skończyło. Jacob przyglądał się uważnie jego reakcjom i po chwili rzekł: - Widzę, że nie masz pojęcia o co mi chodzi. Nic nie szkodzi. Najważniejsze, że sprawy potoczyły się w taki a nie inny sposób. Wiesz, myślałem nad tym, żeby wykończyć Cię szybko w ramach wdzięczności ale przypomniałem sobie, że zostawiłeś Jacoba na pewną śmierć. Ginął by powoli, czując jak ucieka z niego życie, a Ty byś wegetował sobie dalej w swoim Bi Em Dablju, starając się zaimponować swoim znajomym oraz kobietom. Nieznajomy przerwał na chwilę swój monolog. Sięgnął po paczkę papierosów, wydobył z niej jednego i zapalił. - Na czym to ja skończyłem? A tak. Prowadziłbyś jałowe życie pozbawione jakiegokolwiek głębszego sensu oprócz kopulowania, alkoholizowania się oraz ciągłego udowadniania swoim kumplom, że masz największego penisa poprzez różnego rodzaju popisowe zachowania. Czekaj. Jak to się teraz mówi? Ciupcianie? Chyba tak. A więc żyłbyś w nic nie wnoszącym do życia błędnym kole polegającym na ciupcianiu, chlaniu i potwierdzania swojej wartości każdego dnia. Nieznajomy odłożył papierosa na bok i po chwili spojrzał Henry’emu prosto w oczy z wyjątkowo paskudnym uśmiechem. - Na szczęście trafiłeś na mnie i pomogę Ci sprawić, aby Twoje życie przyniosło temu światu chociaż odrobinę rozrywki. Jak tak się rozejrzałem trochę po współczesnym świecie to dostrzegłem, że jednak zbyt wiele się nie zmieniło i nadal ludzka śmierć intryguje ludzi tak bardzo, że są gotowi szukać zdjęć pokazujących ludzkie zwłoki. Wystarczy tylko nagłośnić jakąś sprawę i machina rusza. Henry dopiero po chwili zrozumiał co go czeka i już chciał krzyczeć, ale nieznajomy był szybszy. Zatkał ręką jego usta i zaczął go głaskać po głowie. - Spokojnie Henry, spokojnie. Zadbam o to, żebyś odszedł z hukiem. Zostawiłeś Jacoba żeby wyzionął ducha, więc przygotowałem dla Ciebie coś specjalnego. Będziesz niczym papieros spalał się powolutku, czując jak ucieka z Ciebie życie ale nie martw się, nie będziesz sam. Będzie Ci towarzyszyło w tym wszystkim Twoje ulubione Bi Em Dablju. A po tych słowach w mieszkaniu słychać było tylko szlochanie połączone z krzykiem rozpaczy. * Stał i przyglądał się z daleka jak Henry krzyczy głośno płonąc w swoim ukochanym samochodzie. Ten widok wywołał uśmiech na jego twarzy, a potem spojrzał w górę i dostrzegł gwiaździste niebo. Zamknął oczy, wziął głęboki wdech, a do jego uszu dochodziły tylko odgłosy wydobywające się z gardła palonego żywcem mężczyzny. Po chwili otworzył oczy i uśmiechając się powiedział: - Widzisz Jacob? Obiecałem, że pomogę Ci z Twoimi problemami a to, mój młody przyjacielu, dopiero początek. * Jacob czuł ulgę i spokój dryfując sobie w błogiej ciemności. Dawno nie zaznał tak przyjemnego stanu i uśmiechał się pod nosem… a dopiero po chwili do jego nozdrzy dotarł zapach palonego mięsa i mógł przysiąc, że słyszał jakiś dziwny głos proszący o pomoc.
  32. 2 punkty
    Jedyne czego mi brakuje to SYMBOLI I MARKERÓW do propagowania nowej "RELIGI". Więc czekam cierpliwie na oficjalne wpuszczenie na rynek . Koszulki,emblematy,itp przybywajcie. @Arox Podobnie do ciebie mam kontakt z całą rzeszą przypadkowych ludzi w pracy,natomiast sam wybieram kogo i jak nawracam. Fakt iż wiemy co nieco więcej o naturze ludzkiej daje nam możliwość pewnego wyboru w relacjach. To jak tymi relacjami kierujemy jest tylko i wyłącznie zależne od naszych umiejętności, zaangażowania ,predyspozycji i chęci.
  33. 2 punkty
    @Drizzt, tak samo jak Ty, uczestniczę w życiu tego Forum. Jest to mój wkład w nie bycie biernym wobec zmian nas otaczających i tego, dokąd to prowadzi. Na chwilę obecną mogę tylko tyle zrobić ze swej strony. Być może źle wyraziłem się w pewnym miejscu. Znów się powtórzę- mi nie chodzi o bierność i siedzenie i przyglądanie się temu z założonymi rękami. Mi chodzi o zmianę postawy. Zamiast walki w życiu codziennym, jakimi są kłótnie, wygrażania, nienawiść, zawiść- przejść do pracy "u podstaw". Zacząć zastanawiać się nad swoim życiem i postępowaniem. Zdobyć się na jakąś autorefleksję wobec postawy jaką aktualnie sobą przedstawiam. Zacząć zadawać pytania w stylu "dlaczego to robię?", "Po co to robię?", "Czy jest mi to niezbędnę?", "Czy to moja potrzeba czy narzucone z zewnątrz?", "Dlaczego uczestniczę w tym konflikcie?", "W jaki sposób uczestniczę?" itd itp. Ostatnio obserwuję zachowania, gdzie ludzie oskarżają wszystkich wkoło o to, co się z nimi dzieje. Przestaliśmy prowadzić autorefleksję nad swoim życiem i decyzjami. Przestaliśmy dokonywać wolnego wyboru, jaki został nam dany, oddaliśmy się w kierat systemu a potem narzekamy. Bo nikt nie uczy nas myślenia nad swoimi czynami, wyciąganiem wniosków. Jesteśmy od przedszkola uczeni, by dążyć cały czas do przodu wg schematu, bezmyślnie, jak stado baranów, a każda samodzielna myśl jest karana i piętnowana. Przez społeczeństwo a nie przez system.
  34. 2 punkty
    @Tomko naprawdę nie widzisz że gość nas wkręca? :>
  35. 2 punkty
    Oni wygadują takie pierdoły, że jelita się skręcają a neurony prostują. Tak jak by nie było alternatywy w postaci "gdybym był młodą kobietą to chciałbym mieć fajnego rozgarniętego faceta z którym można wspólnie budować i radośnie wiosłować przez życie". Tylko że Zimbardo ma pewnie skrytą nadzieję, że podlizując się paniom (bo resztę bzdetów trudno komukolwiek sprzedać, pochlebne, fałszywe bździny kupują tylko panie), jakaś pełna poświęcenia i wdzięczności się w końcu znajdzie żeby mu postawić flaka.
  36. 2 punkty
    @Krugerrand Nawet tampon opatentował mężczyzna. Czyli wychodzi, że nawet nie umiały własnej cipki obsługiwać prawidłowo.
  37. 2 punkty
    @Łaskobójca Nie forsują tylko o tym gadają. Poza tym po raz kolejny widać brak elementarnej wiedzy na temat rozwoju człowieka u feministek. Wiele razy nad tym się zastanawiałem. Nad tymi wszystkimi ograniczeniami. Efekt będzie zupełnie odwrotny. To jak często gdzieś przetacza się komentarz, że pedofilów trzeba kastrować. Ale ponieważ ludzie (a może kobiety) piszący te komentarze nie zdają sobie sprawy, że to okaleczenie a to rodzi jeszcze większą frustrację i agresję. Zamiast gwałtów będą wtedy morderstwa. No ale ja siedzę cicho i obserwuję. Tutaj będzie to samo. Dzieciak, który nie spuści z krzyża albo będzie izolowany od normalnego procesu dojrzewania i poznawania swojego ciała będzie agresywny, sfrustrowany i nie do wytrzymania. No ale próżno u feministek szukać jakiejkolwiek wiedzy podstawowej na temat ludzkiego organizmu. Ciężko jakiejkolwiek wiedzy u nich szukać. No może danie kotu karmy z puszki i wody (a niektóre dają kotom mleko jak w bajkach dla dzieci) to szczyt ich umiejętności wychowania.Nie wspomnę już, że taki chłopak wyrośnie na kogoś z bardzo poważnymi zaburzeniami seksualnymi, tendencją do BDSM i agresją w łóżku. Czyli efekt zupełnie odwrotny - zamiast pewnych siebie i dojrzałych mężczyzn dostaną zamkniętych w sobie, wycofanych mężczyzn z fobiami i problemami ze wzwodem. Dzieci często przenoszą upokorzenia z młodych lat w dorosłe życie. Ehhh niech ktoś te feministki wysadzi w powietrze albo ubije w końcu.
  38. 2 punkty
    Po pierwsze, nie nastawiaj się, że od razu będzie związek. Może wyjdzie z tego tylko seks. Może friends with benefits. Niewiadomo. Trzeba podejść do tego na luzie. Ale pozostawienie sytuacji jak jest sprawi, że zostaniesz jej obrbiterem na dobre. Musisz jej pokazać, że jesteś nią zainteresowany. Także seksualnie. Zaproś na film. Na piwo we dwoje. Na radnkę. Cokolwiek, ale nie pozostawaj "dobrym kolegą", bo to najgorsze. Jeśli odmówi, znaczy, że chcę Cię doić jak się da, bez nawet dania dupki. Wtedy już będziesz wiedział, że należy zlewać i kopnąć w dupę pasożyta. Jeśli się zgodzi, to gierka się toczy
  39. 2 punkty
    Skoro obawiasz się, że zostaniesz jej orbiterem, to znaczy, że jeszcze nie przepracowałeś dobrze tematu związanego z kobietami. Jeśli podoba Ci się ta dziewczyna, to zaproś ją na spotkanie, obserwuj jej zachowanie, poznaj ją lepiej, wszak może się okazać, że poza ładną buźką nic więcej do zaoferowania nie ma. Wielu facetów ( w tym także ja, w przeszłości), popełnia podstawowy błąd, a mianowicie, nie daje sobie szansy na lepsze poznanie kobiety, tylko od razu napalają się na sam fakt, że panna wykazała nimi zainteresowanie. W późniejszym czasie dopiero wychodzi cała prawda. To tak jak z kupnem samochodu. Masz trochę gotówki, i chcesz kupić auto. Wiadomo, że nie weźmiesz pierwszego lepszego, tylko obejrzysz kilka modeli, zorientujesz się co do ceny, części zamiennych, ogólnych kosztów eksploatacji, i zrobisz jazdę próbną. Dlaczego więc nie postąpić tak samo względem kobiety. Poznaj ją na różnych płaszczyznach. Przekonaj się jak się będzie zachowywała sam na sam z Tobą, jaka będzie względem Ciebie w obecności znajomych, bądź rodziny. Jaka jest po alkoholu, jakie ma podejście do ludzi i świata. To są detale, które wiele mówią o człowieku. Rozwijaj się, czytaj forum, zdobywaj doświadczenie. Wszystko na spokojnie i z odpowiednim podejściem.
  40. 2 punkty
    Przecież to jest wszystko ściema. Zarówno tamten temat o tabletkach jak i ten. A my czekamy na dalszy rozwój wypadków jak na kolejny odcinek mody na sukces. Sam jestem ciekaw co się wydarzy jak pani zapuka do drzwi. @jurny Co tam masz w scenariuszu ?
  41. 2 punkty
  42. 2 punkty
    Jeżeli nie czuję potrzeby bycia w związku, to w żaden nie wchodzę. Tak samo jak gdy nie potrzebuję np. drugiego samochodu, to nie kupuję go tylko dlatego, że jest sympatyczny i "chodzi jak w zegarku". Sympatycznie może przestać być, gdy się okaże, że jednak nie wszystko działa jak w zegarku... Mogą wyjść "usterki", które przy pierwszej wizualnej ocenie były fachowo ukryte przed "nabywcą". A naprawa niektórych może być kosztowna nie tylko w formie wydatków finansowych... Ze swojej strony zalecałbym duży dystans i chłodną ocenę sytuacji, w miarę możliwości bez udziału emocji.
  43. 2 punkty
    Nie mylisz się - prędzej czy później wpadniesz na orbitę lub już na niej zwyczajnie jesteś gdyż, krótki okres pracy nad samym sobą i związane z nim małe efekty, trochę przysłaniają faktyczny obraz i stan rzeczy - a już na pewno go zakłamują. A panna, że zwraca na ciebie uwagę i w dodatku atrakcyjna - załóżmy, że faktycznie jest atrakcyjna - to rośnie tobie w tych okresach dodatkowe HP do zajebistości. Wcześniej nie zwracała uwagę a teraz prosi o jakieś pierdoły? - chce być w centrum uwagi - twojej - chce abyś dla niej się poświęcał, tracił na nią energię, to także potrzeba atencji z jej strony - mnie by się lampka ostrzegawcza zapaliła. Skoro poszedłeś twardo w swój rozwój - to się go trzymaj - taka relacja z panną, która wcześniej nie wykazywała zainteresowania wali mi śledziem na kilometr - zdechłym śledziem - zwyczajnie wszedłeś w jej grę - Panie uciekaj od niej, im dalej i im szybciej, zanim ona spuści ciebie, któregoś pięknego poranka w toalecie razem z poranną kupą. A to nastąpi jak tylko pokażesz, że zaczyna ci zależeć lub chciałbyś czegoś więcej.
  44. 2 punkty
    Heh to by było proste Ale musiałbym zostać analfabetą, powiedzieć znajomym, że ziemia jest płaska i zacząć wąchać dupy innych gości klęcząc na małym dywaniku
  45. 2 punkty
    „moje dziecko, moje pieniądze, mój wibrator – ale dobrze, że jesteś, łączy nas więź uczuciowa i czasem miło się przytulić” - No i fajnie się mieć kim pochwalić przed społeczeństwem, że nie jestem sama, że mam faceta. Te wolne i niezależne tak naprawdę nie chcą takie być gdy są same. Natomiast chcą być same jak są z kimś. Kobieto-logika - pomieszanie z poplątaniem.
  46. 2 punkty
    Od momentu ukończenia 18 lat, czas upływa mi bardzo szybko, a rok obecny to już kosmos, ledwo świętowałem zakończenie ubiegłego roku, a tu lada dzień kolejny sylwester. Dla każdego czas biegnie tak samo, z tym, że każdy inaczej to postrzega. Ja wiem jedno, życie jest krótkie, i warto godnie je przeżyć.
  47. 2 punkty
    Czytam @Sheeker twoje tematy i uważam że strasznie się miotasz.Mimo tego że mało się udzielam staram się wyciagać wnioski Naszych Braci. Jeżeli by był patent na znalezienie kobiety idealnej nie było by tego forum i audycji Marka.Jeżeli słuchacz audycji Marka i czytasz forum nie zadawał byś tego typu pytań.Wszyscy dobrze wiemy jakie w dzisiejszych czasach są nasze drogie panie.Możesz być przystojny,bogaty ,pachnieć władczym samcem alfa a kobieta i tak Cię kopnie w dupe.Dlaczego? Bo w mediach,prasie na kawusi z funfelami zawsze się znajdzie powód😉. Ale czy to naprawdę takie ważne?Związek z kobietą to ma być sukces? Dziś kobieta jest jutro jej nie ma.I ma do tego prawo. Jeżeli jesteś ciekawym facetem,masz pasję,uprawiasz sport i masz pomysł na życie do tego potrafisz być asertywny,pewny siebie i znasz swoją wartość nie zastanawiasz sie gdzie szukać kobiety.Po prostu same się znajdą. Jeżeli @Sheeker nie zgadzasz się z Braćmi to nie rozumiem po co tracisz tu swój cenny czas.A i w jakimś celu załozyłeś tu konto wieć coś jest na rzeczy stulejarzu 😀😉. A i zapomniał bym ,wyciągasz wnioski mając swój umysł ale brakuje Ci pokory i lekkiego dystansu do Siebie😉.I nie odbieraj tego jako atak. Taka moja luźna obserwacja.Pozdro
  48. 1 punkt
    Elohim to bogowie po hebrajsku. El to bóg po hebrajsku.
  49. 1 punkt
  50. 1 punkt
    W sumie nikt o tym nie wspomina, ale jedno z przykazań mówi "Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest". Mężczyzna nie może pożądać cudzej żony, ale nie ma to mowy, że żona nie może pożądać innego faceta.
×