Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 24.04.2017 w Wpisy bloga

  1. 19 polubień
    Faceci myślą tylko o jednym, czyli zakamuflowana rzeczywistość Całkiem niedawno jedna z blogerek w swoim wpisie nawiązującym do nas wskazała, że patrzymy, a nie dostrzegamy i „też bym wolała być sama niż z facetem, który chuja pomylił z wiertarką”. Tekst ten bardzo mnie zaintrygował, bo chociaż libido jest indywidualną kwestią, to jednak spotykamy się tutaj z pewnym rozpowszechnionym przekłamaniem dotyczącym ogółu reprezentantek płci pięknej. Seksmaszyna jest kobietą Wbrew przechwałkom niczym James Brown czy Shaggy to jednak nie do reprezentantów płci brzydkiej należy ten zaszczytny tytuł. Żeby nie pozostać gołosłownym i pokazać, że nie tylko król lubi być nagi postanowiłem zajrzeć do monarszej sypialni. Przypomniała mi się tutaj scenka z miasteczka „South Park”, gdzie główni bohaterowie rozmawiają o tym jakie dostaną prezenty na gwiazdkę, oczywiście po uprzednim sprawdzeniu domowych skrytek rodziców. Jeden chwali się, że dostanie jakiegoś wymarzonego przez wszystkich robota, na co drugi odpowiada, że w szafce matki znalazł „Wibrującą rozkosz 2000” – na pytanie „co to?” odpowiada „nie wiem, ale będzie zajebiste”. Niech drogie panie odpowiedzą sobie same, po co im wibrator trzmany w nocnej szafce albo w ukryciu przed partnerem, tylko bez bajek, że używają go jako moździerza przy robieniu sobie maseczki ziołowej na twarz przed snem. Badanie rynku Chciałem na początku napisać, że to przecież nie przypadek, że tak świetnie sprzedającą się wśród kobiet książką było „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (ponad 40 milionów sprzedanych egzemplarzy od publikacji w 2011), która to wśród wielu recenzentów zdobyła miano niskiej klasy pornusa. Fakt, że boginią miłości ze szczególnym naciskiem na cielesną nie był przecież mężczyzna, a kobieta – czy to grecka Afrodyta, czy też rzymska Wenus, również postanowiłem pozostawić z boku, bo przecież to były inne czasy i zapewne było to podyktowane spiskiem patriarchatu. Wszakże słowa nic nie znaczą, to czyny mówią same za siebie! Postanowiłem przeprowadzić więc szybkie badanie rynku, którego nie powstydziłby się żaden doktor marketingu. Początkowo chciałem zamieścić tutaj zrzuty ekranu, ale każdy może wyniki zweryfikować w szybki i łatwy sposób. Dlatego postanowiłem opisać cały proces badawczy, wyłącznie dla jego uwiarygodnienia, a nie podkreślenia ogromu tytanicznie wykonanej pracy i poświęconego czasu. Otworzyłem więc w przeglądarce internetowej największy na polskim rynu serwis aukcyjny, kierując się do działu „Sport i wypoczynek” – właśnie tam mieści się dozwolona od lat 18-stu kategoria „Erotyka” i stamtąd bezpośrednio jakże swojsko, a nowocześnie zarazem brzmiącej podkategorii „Akcesoria i gadżety”. Jako męska szowinistyczna świnia oczywiście pierwsze moje zainteresowanie przykuły artykuły zaspokajania pierwszej potrzeby skierowane do mężczyzn. Panowie Bracia, jest w czym wybierać, w tamtym momencie dokładnie 8 446 ofert pochew, masturbatorów i lalek miłości. Każdy zboczuch znajdzie coś dla siebie. Przyszła pora na zestawienie z ofertami zaspokojenia dla pań – i tutaj mamy nokaut w pierwszej rundzie. Same wibratory to 23 733 oferty, dochodzą do tego takie gadżety jak „korki i sondy analne, kulki i jajka stymulujące, penisy i dilda” co daje nam następne 28 164 ofery. Przypominając jedno z podstawowych praw ekonomii, że to podaż wynika z popytu, potwierdza to, że większym maniakiem seksu, wbrew temu co próbuje się nam wmówić, są kobiety. Jako błąd statystyczny uznaję dużych chłopców, którzy lubią bawić się sami zabawkami przeznaczonymi przez producenta dla dużych dziewczynek. Dane techniczne Gdyby zapytać kobiet, dlaczego zdradzają swoich chłopaków i mężów, wspólnym mianownikiem większości odpowiedzi byłoby poszukiwanie „lepszego seksu”. Kobiety lubią to często dużo bardziej od mężczyzn, chociaż niechętnie się do tego przyznają. Wciąż w naszym społeczeństwie żyje i ma się dobrze mit, ze one nie potrzebują i nie lubią seksu tak bardzo jak my. Oczywiście znajdą się wyjątki potwierdzające regułę, ale zdrowa kobieta, bez problemów natury medycznej i odchyłów psychicznych, będzie lubiła seks przynajmniej w takim samym stopniu jak jej męski odpowiednik. Sama natura mocno predestynowała kobietę do bycia bardziej seksualną istotą, zróbmy tutaj sobie szybkie i krótkie porównanie przedstawiciela i przedstawicielki ssaków naczelnych zwanych człowiekiem. Przeciwnie do kobiety mężczyzna nie posiada części ciała, takiej jak łechtaczka, która poświęcona jest całkowicie pubdzeniu seksualnemu. Przeciwnie do mężczyzny kobieta może doświadczać wielokrotnych orgazmów bez żadnych przerw. Nie pomińmy także milczeniem różnorodności rodzajów orgazmów jakich może doświadczyć kobieta, oraz mnogości ich źródeł. Wszystkie te części składają się w obraz ludzkiej seksmaszyny i najwyższa pora spojrzeć prawdzie w oczy: jako mężczyzni nie jesteśmy w stanie nawet pretendować do tego tytułu. Jeżeli kobieta o normalnym popędzie seksualnym mówi, że nie potrzebuje mężczyzny, który pomylił fiuta z wiertarką oznacza to tyle, że potrzebuje mężczyzny, który pomylił fiuta z młotem udarowym. Morał z tej historii nie jest powszechnie propagowany Jeśli prawda o kobiecej seksualności stałaby się powszechnie znana, uderzyłoby to w obecnie przyjęty bałagan, który dyktowany jest przez poprawność polityczną i podwójne standardy. Sam proces godowy jest dzisiaj mocno skomercjalizowany i wielu kawalerów jest święcie przekonana, że spieniężając swoje zainteresowanie na pannę (walentynki, biżuteria, wakacje itd.) idzie we własciwym kierunku, natomiast może to budować poczucie konieczności odwzajemnienia – bo skoro wydał na mnie tak dużo, to rozłożę te nogi, jęknę kilkanaście razy i udam orgazm. Idąc tą drogą wybierasz zwykłą huśtawkę, podczas gdy jeśli odrobisz pracę domową może na Ciebie czekać prawdziwy Disneyland. Wielu chłopów zgadza się na bycie traktowanym jak pies i nagradzanym za wykonywanie komend seksem, a odsyłanym do budy za nieposzłuszeństwo, podczas gdy powinni odebrać babie smycz, którą sami jej wręczyli. Jeżeli będziesz wiedział jak odpowiednio z nią postepować, zdobędziesz akces nie tylko do jej waginy, ale także serca. Obopólna satysfakcja gwarantowana! Wpis mocno inspirowany twórczością Marca Rudova, szczególnie książką "Under the Clitoral Hood" oraz artykułem "Sony's Ugly Truth About Women".
  2. 17 polubień
    ==========>>> WPIS ZBIORCZY Z TEMATU NA FORUM <<<========== Panowie, Tak jak miałem okazję zamieścić jakiś czas temu wpis odnośnie męskich wad, tak teraz pragnę Wam przybliżyć zagadnienie związane z wadami naszych jakże miłych i bliskich sercu (bądź innym częściom ciała) pań. Wpis jest wyłącznie szkicem, szybkim i powierzchownym prześlizgnięciem się po głównych zagadnieniach. Z częścią z nich miałem okazję sam się zapoznać na własnej skórze (oj miałem...), części znam z własnych obserwacji i licznie odbytych rozmów. Mam świadomość że nie jest to lista kompletna, piszę te słowa 'na szybko' wyrywając kilka chwil z napiętego życiowego terminarza. Chcąc nie chcąc skupiam się więc na tych główniejszych. Jeśli coś mi umknęło – dopiszcie to proszę w komentarzach pod postem. Gotowi? Uśmiechnięci? Kawa zaparzona? Piwo otwarte? Grzech pierworodny - bezwzględne, wręcz kapitulanckie uleganie presji wywieranej przez biologię. Kobiecy grzech – matka wszystkich innych grzechów. Kwintesencja 'kobiecości' bowiem predysponuje do występowania innych grzechów i grzeszków, świństw i świństewek. Grzech tym większy, że kobiet jego świadomych jest garść, a takich które próbują z nim walczyć i dać opór – jeszcze mniej. Biologiczną rolą kobiety jest, czy to się jednej makolągwie z drugą podoba czy nie – urodzić dziecko. A że jest to inwestycja wysoko energetyczna i czasochłonna to przed urodzeniem oraz przynajmniej przez pierwsze 7-10 lat zabezpieczyć środki na jego utrzymanie. I temu celowi poświęcone jest 90% (jak nie więcej) aktywności pań. Znalezienie odpowiedniego samca na dawcę genów i do łożenia na dziecko (dalej w punkcie 3), presja na status, zgromadzone zasoby, środki pieniężne, na zapewnienie bezpieczeństwa (patrz punkt 7), presja na małżeństwo … Biologiczna funkcja kobiety kieruje jej zachowaniem w sposób totalny. Nadaje ton sposobowi myślenia, predysponuje do określonego zachowania, wręcz wymusza. To co jest zgodne z dyskretnym dyktatem biologii – jest wedle kobiety 'dobre i pożądane', to co stoi w sprzeczności – dostaje etykietkę 'odstępstwa, dziwactwa, emocjonalnego porąbaństwa'. Większość kobiet nawet nie zdaje sobie sprawę, że jest biologicznymi robotami napędzanymi wszechogarniającą koniecznością urodzenia dziecka i jego wychowania, a te które mają tą świadomość – w żaden sposób z tym nie walczą. Stąd też mając styczność z paniami, po jakimś czasie i nabyciu jako-takiego doświadczenia dochodzimy do jednego wniosku – one wszystkie są takie same w zachowaniu, różnią się w zasadzie szczegółami (dalej w punkcie 4). Sposób zachowania, wygląd, nawet czas w miesiącu kiedy kobieta ma ochotę na seks – bo zwykle jest on skorelowany z jej dniami płodnymi – to wszystko jest sterowane odgórnie przez biologię i instynkt. Przy czym same panie są mistrzyniami w kamuflowaniu tego, zarówno przed osobami trzecimi jak i … przed sobą (patrz punkt 2). Jak to? Jak to? Kłamstwo! Poruta! Świętokradztwo! Niewierny! Spalić go! - zakrzyknie pewnie niejedna oburzona pani. Ano takto. Przyjrzyj się, jedna z drugą, ale tak szczerze co was napędza od środka i jakie macie cele od, pi razy drzwi, osiemnastego roku życia do późnych lat jesieni życia. Ano urodzenia dzieci a później zajmowanie się … rodziną 2 Hipokryzja i racjonalizacja swoich świństw. Wszechgalaktyczy kongres istot rozumnych, tak jak dla zobrazowania i miary głupoty powinien przyjąć wzorzec młodego samca homo sapiens tak dla miary hipokryzji powinien przyjąć nikogo innego jak samicę homo sapiens. W wieku każdym i bez wyjątku. Już Marek w swoich felietonach pisał lata temu, a jak to w całości potwierdzę, że na większości portali randkowych w dziale 'czego nie lubię' kobiety na jednym z pierwszych miejsc wpisują 'hipokryzji i obłudy'. Przy czym, o dziwo, same są ich mistrzyniami. Przy czym to co robi Kaśka, Aśka czy Zuźka – to jest obłuda i hipokryzja, patrzcie no ludzie na te pindy lafiryndy! Ale jak ja tak robię, oooooo, to już obłuda i hipokryzja nie jest! Bo ja mam powód! Baaaardzo ważny powód! Nawet masę powodów, wręcz zmuszona jestem do takiego zachowania! I tu wkraczamy w kolejne, radośnie grząskie pole kobiecości jakim jest racjonalizacja swojego zachowania, świństw i świństewek. Panie zawsze mają istotny powód aby zachować się tak a nie inaczej! Porzucą, zdradzą, zniszczą, spalą, zadepczą a prochy w błoto rozrzucą – ale zawsze to sobie wytłumaczą! I będą czuć się niewinnie, a jakże! Każda kobieta nosi z tyłu głowy podręczny leksykon „1001 wymówek i wytłumaczeń na każdą okazję” i ma go w pogotowiu 24h na dobę, 365 dni w roku! Chcesz na serio słuchać kobiecych prób wytłumaczenia najbardziej nieracjonalnych zachowań? Dlaczego poszła w tango z kolegą z pracy? Dlaczego postąpiła tak a nie inaczej? Wiesz co, w 99% przypadków po prostu sobie daruj – strata czasu. Poznaj Bracie Mężczyzno niekwestionowanego mistrza wag wszelakich Hipokryzji, Obłudy oraz Racjonalizacji Własnych Działań. Nie wiem jak ma na imię, gdzie mieszka i jakim językiem się posługuje na co dzień. Ale jednego jestem pewien: To kobieta. 3 Skrajna hipergamiczność oraz wieczne poszukiwanie lepszego partnera (syndrom skaczącej małpy). Panie zawsze poszukują najlepszego, wedle ich mniemania, mężczyzny. Co to wygląd ma Adonisa, bogactwo Midasa, kocha dzieci jak Miś Uszatek a na dodatek uwielbia telenowele o miłości więc dla wybranki serca jest gotów własnoręcznie wyrżnąć sobie serce z klatki piersiowej. A umierając, bo tak kończą tacy durnie, ostatnim tchem będzie zapewniał o dozgonnej miłości. OK, nie ma tu niby nic złego ale …. panie to robią cały czas! Jest sama – szuka i jest otwarta na nową znajomość. Jest z Tobą, Bracie Samcu i ….. uwaga niespodzianka!... szuka nadal i jest otwarta na nową znajomość! Nie, nie misiu kolorowy – ty jesteś naj, ale wyłącznie przez chwilę. Zaraz załączy się kobiecy racjonalizator-porównywacz i panna zacznie rozglądać się, czy gdzieś obok nie czai się fajniejsza okazja. Lepsza genowo więc z buźką Brada Pitta, zasobowo więc jak nic drugi Gates czy Trump... I niech się tylko taki raczy do niej uśmiechnąć – to już poznasz na własnej skórze co oznacza powiedzenie, że kobieta zmienną jest. Ale jako że nie jest pewna czy ten drugi to tak tylko trochę ją chce (w wiadomym celu) czy tak na poważnie – będzie kręciła na dwa fronty lepiej niż PSL przy tworzeniu koalicji parlamentarnej. Trochę z tobą, trochę z nim. A tobie powie 'adieu' dopiero wtedy, gdy na 99,9% będzie pewna że może przeskoczyć do nowego partnera. Sam miałem w życiu tak dwukrotnie Najpierw to ja byłem tym lepszym a panna robiła w bambuko swojego chłopaka, później po latach zanim przesiadła się na 'nowszy model' była otwarta i dla mnie i dla tego 'nowego'. A będąc pewna nowego – podziękowała z hukiem mi. Ech... Myślisz że Twoja Andżelika czy Nikola są inne? (patrz punkt 4) Obyś się nie zdziwił któregoś dnia, gdy kilka dni/tygodni po końcowej awanturze poznasz Adonisa Midasa Brada Pita D.Trumpa Juniora. I opadnie ci kopara a pod czaszką załopocze myśl 'Ale kiedy? Ale kiedy i jaaaak...?' Ano wtedy Widzisz jaka obrotna, i dla ciebie miała czas i jakoś znalazła go dla tego nowego. Ot specjalizacja na 102 ! Bo tej suce na imię hipergamia. 4 Każda cholernie oryginalna i wyjątkowa ale, o dziwo!, w masie wszystkie takie same. Tak. I potwierdzi to każdy doświadczony mężczyzna, który miał więcej niż kilka partnerek. Każda z kobiet jest przekonana o swojej wybitnej zajebistości, oryginalności, wyjątkowych zaletach umysłu, zmyśle muzycznym i plastycznym, umiejętnościach takich czy owakich – ale jak przyjdzie co do czego – wszystkie ale to wszystkie są JEDNAKOWE. Szczególnie w zachowaniu. Ok, różnią się elementami zewnętrznymi, z jednymi jest się pokazać w towarzystwie mniej wstyd niż z innymi. Ale ich zachowanie napędzane jest tym samym motorem (patrz grzech główny). Więc wybór masz jak z kupnem auta. Czy to będzie Audi, Toyota, Nissan, Ford czy BMW – zasady poruszania są takie same. Lać paliwo do baku też trzeba. Cała sztuka poleca by wybrać model mnie awaryjny. I tyle. I mieć świadomość, że i tak awarie co jakiś czas będą się przydarzać. Więc czy włosy długie czy krótkie, biust mniejszy czy większy, imię na K czy S – wszystko napędzane tym samym softem. Na tej niewiedzy co do fundamentalnej cechy kobiet poda pokotem, niczym krzyżacka piechota pod Grunwaldem, wielu Braci. Bo są święcie przekonani, że poblemy które mieli z Mariolką - to już ich nie będą mieli z Kasią, a te które są z Kasią - to na pewno nie przydarzą się z Justynką. Ano właśnie, najczęściej (nie licząc totalnych zakręconych kobiet) - wymiana modelu nic nie zmienia, co najwyżej można liczyć na fajny 'okres promocyjny' - później będzie tak jak zawsze i ze wszystkimi. Elementarne jazdy napędzane biologią, hipergamią, hipokryzją i obłudą jak były - tak można na nie liczyć dalej. Co najwyżej, jaśli taka wola Najwyższego, może będzie ich trochę mniej lub będą bardziej ukrywane... 5. Bazowanie na swoim SMV oraz jedyny 'posag' jaki większość kobiet wnosi do układu damsko-męskiego - cztery litery. Okres życia kobiety łatwo można podzielić na dwa okresy. Ten około 17 roku życia do mniej więcej 30 lat oraz ten po 30 tce. Między 17 a 30 rokiem życia kobieta jest najatrakcyjniejsza, ma wysokie SMV. Z reguły oznacza to, że krąży wokół niej wianuszek adoratorów, ma mnóstwo opcji na 'kolejne gałęzie do przeskoczenia' i ... korzysta z tego. Większość młodych kobiet w tym wieku jest niestała i korzysta ze swoich wdzięków do nabijania sobie fejmu adoracją stada napalonych samców. Wybiera, przebiera, grymasi - bo zawsze 'jest warta więcej niż ma w tej chwili'. Sytuacja diametralnie zmiania się przed trzydziechą, gdzie część kobiet czując cykający zegar biologiczny (patrz grzech główny) w dużym popłochu wybiera pierwszego lepszego, jako-takiego samca, który chce się związać małżeństwem i jako-tako rokuje do łożenia na nią i dzieci przez następne lata (mierny, bierny ale wierny). Gdy mija ulga związana z presją zamążpójścia oraz urodzenia dziecka - kobieta wraca do swojej hipergamiczności - nie szanuje męża, bo byle jaki, bo nie siaki, nie owaki. Przestaje dbać o siebie i dzięki mitycznym 'problemom z tarczycą oraz innym niezwykle ciężkim do zdiagnozowania choborom' tyje 10-15 a nawet 20 kg. Bo już nie musi się starać! Już nie musi dbać o siebie! Prawnego dostarczyciela dóbr wszelakich zdobyła i teraz społeczeństwo oraz system prawny będący wypadkową tegóż społeczęństwa stoi po jej stronie. Od strony seksualnej zaczynają się bóle głowy, brak chęci itd - rolą męża jest tyrać na dobro 'rodziny'. Przy czym w miażdżącej większości wypadków, dziwnym zbiegiem okoliczności 'dobro rodziny' = 'widzi mi się kobiety'. Gro kobiet do związku damsko-męskiego wnosi jako jedyny atut swoją seksualność. Cała reszta to konglomerat zaciachów, fochów, uprzedzeń, marudzenia i wiecznych pretensji. Co gorsza, o czym nie myślą Bracia, owa atrakcyjność seksualna jest mocno ograniczona w czasie a z każdym kolejnym rokiem traci na wartości. To trochę interes jak z kupnem drogiego auta w salonie - kupujesz płacąc 100 jednostek, w czasie używania mocno łożysz by jeździł a po 10 latach budzisz sie z gratem w garażu, który może ktoś od Ciebie łaskawie odkupi za 20 jednostek. W przypadku rozwodu to jeszcze ty będziesz długo dopłacał by 'samochód' raczył wyjechać z tego garażu, mało tego - jeszcze częściej okaże się, że ty już nie masz garażu ... 6. Brak poważniejszych pasji i zainteresowań. Co potwierdza wielu samców. Gro kobiet jako swoje pasje traktuje usilną pielęgnacje ciała i dbanie o modne ciuchy (patrz grzech główny - samca trzeba wabić!) oraz różnego rodzaju towarzysko społeczne gierki interpersonalne celem wykazania swojej zajebistości oraz pogrążenia konkurentek (patrz grzech główny - samca trzeba wabić a samej wspinać się wyżej w hierarchii celem zdobycia większego fejmu i zajebistości. Większy fajm i zajebistość = większa szansa na 'odpowiedniego' samca). Jeśli akceptuje twoje pasje, szczególnie pozadomowe na które trzeba łożyć pieniądze - to w miażdżącej większości przypadków wyłącznie do ślubu. Potem twoje pasje stają się 'dziecięco żałosne i manotrawiące środki, które można przeznaczyć na rodzinę'. Oczywiście 'przeznaczenie środków na rodzinę' bardzo często oznacza nowe mobelki (trzecie w ciągu dwóch lat) czy nowe futerko dla małżonki (to sprzed trzech lat jest już niemodne - i nie ważne że w szafie nie ma go gdzie upchnąć). W ramach 'pasji' duży procent kobiet oddaje się ingerowaniu w życie bliźnich, bardzo szeroko pojętemu. W ostateczności skupi się na tobie - a to już kaszanka po bandzie. Lepiej wyjedź do Afganistanu ... 7. Totalna sprzeczność i niespójność między tym co kobieta mówi, tym co myśli a tym co robi. Temat-rzeka! Jak Nil długa a jak Missisipi szeroka. Kobieta jest targana, i to bardzo dobrze dobrane określenie, wieloma siłami które ją wręcz rozrywają od środka. Targa nią biologia, targają nią oczekiwania społeczne, presja otoczenia, jej wizja zachcianek oraz wieczne 'co pomyślą inni'. W rezultacie zachowanie kobiety w wielu przypadkach jest mocno alogiczne i nieadekwatne do okoliczności. Będąc młodym, niedoświadczonym samcem można sparzyć sie na tym wielokrotnie. Prawie każda kobieta zapewnia, że jej marzeniam jest kochający, łagodny mąż, gromadka dzieci, biały mały domek z ogródkiem (maż będzie zapieprzał aby go utrzymać) i mały, modny słodki piesio w torebce Moshino za 3 patyki, by pokręciło z zazdrości te suki koleżanki. I paradoskalnie - jak tylko to zdobywa i ma - przestaje się to dla niej liczyć!!! Już to ma więc teraz szuka innych wyzwań!!! Czegoś innego, najlepiej o 180 stopni - kompletnego przeciwieństwa ! Najlepiej cuchnącego smarem i końskim potem maczo na motorze, który będzie ją brał od tyłu przyciskajac stopą do ziemi nie zważając na jej piskliwe protesty i bijące piąstki. Mając maczomena - znudzi się nim w oka mgnieniu i odda swe myśli przystojnemu playboyowi-przedsiębiorcy z jachtem, bywalcowi Monaco i Wysp Jońskich. Kobieta podświadomie zawsze szuka czegoś innego niż ma w tej chwili, nawet gdy to co ma - jeszcze kilka dni temu stanowiło jej największe marzenia i crem de la creme jej egzystencji. I tu jest pies pogrzebany. Bo kobiecie dogodzić ciężko. Jak jej nie zapewniasz tego co pragnie - będzie zrzędzić i wiercić dziurę w brzuchu 24h/dobę, w dni robocze i świąteczne. Jak się zepniesz i zapewnisz - ona zaraz się tym znudzi i będzie chciała czegoś absolutnie innego - a najlepiej - on nowego, fascynującego mężczyzny. Bo jak wiemy, legiony szejków śniadolicych z Dubaju oraz książąt z Bliskiego Wschodu marzą by związać się i obsypać złotem Mariolki i Andżele z Knurowa Dolnego koło Misichkiszek... Och, Och! Ochhchchch... Życie zmarnowałam z tobą a tam gdzieś czekał na mnie książę ... To co kobieta mówiła i twierdziła wczoraj - dziś już się nie liczy. To co mówi i twierdzi dzisiaj, ba!, wręcz dała by się pokroić za to - jutro będzie jak pył na wietrze. Nie patrz na to co kobieta mówi, patrz na to jak się zachowuje. I nie słuchaj wytłumaczeń - one wszystko wytłumaczą tym, że tak 'czują' - się znaczy zrobiłą to co kazała jej zrobić wypadkowa sił rozrywająca ją od środka. A z 'czuciem kobiety' kolego, to sprawa jest jak z określeniem śniegu u Eskimosów. To samo słowo i określenie może znaczyć sto pięćdziesiąt różnych rzeczy w zależności od okoliczności. A ty bądź mądry i się domyśl, co znaczy dzisiaj ... 8. Wieczne i ustawiczne testowanie przez kobietę na ile może sobie pozwolić w związku. Kobieta po pewnym czasie znajomości, często nawet jeszcze w trakcie fazy 'zauroczenia' zaczyna podświadomie testować, na ile może sobie pozwolić w związku. Gdzie są granice, po których przekroczeniu spotkają ją jakiekolwiek reperkusje czy nieprzyjemności - choćby w formie rozmowy czy połajanki. Nie dotyczy to tylko budowania przez nią i podtrzymywania więzi z 'facetami - orbiterami' którzy pełnią rolę koła zapasowego, ot tak na wszelki wypadek gdyby coś nie wyszło ale również delegacji obowiązków gdy np. mieszkacie razem. Na ile da się zepchnąć na ciebie sprzątanie. Na ile da się zepchnąć gotowanie itd. Nawet jak stworzycie grafik gdzie jasno zapiszecie co kto co kiedy robi i czym się zajmuje (pozdrawiam kolegę M. z P.) to i tak po kilku chwilach podświadomie zacznie łamać te ustalenia - bo dziś jest 'zmęczona', bo 'nie w nastroju', bo ciężki dzień na uczelni czy w szkole miała itd. I patrzy - zrobisz za nią czy nie. Jak zrobisz raz, drugi i trzeci - dziękuję i do widzenia - już będziesz zawsze robił. 'Bo tobie kochanie tak wspaniale to wychodzi ...'. Jak napisał @thepass gro kobiet dąży do stworzenia w związku dla siebie idealnego habitatu, gdzie mogą skupić się na leżeniu, pachnieniu i byciu zajebistą - wszystkie niedogodności, utrzymanie i obowiązki zaś zwalić na partnera, ile tylko się da. Spać do 12ej w południe, potem jakieś zakupki w centrum handlowym, ploteczki z psiapsiółkami przy kawusi, cały czas obczajanie czy na roztaczaną przez nią zajefajność nie złapał się jakiś lepszy samiec, którego będzie można wciągnąć w orbitę krążących adoratorów-orbiterów 'na wszelki wypadek', powyginać tyłeczkiem na wieczornej imprezie by nabić sobie fejmu + na wszelki wypadek popolować i powabić. I cały czas kalkulacja 'dobrze mi czy może być lepiej? a jak zrobię tak to jak on zareaguje? zaryzykować z Tomkiem czy jeszcze zostać z moim Misiem?'. Cyk, cyk, cyk, cyk - cały czas pod głową roją się i kłębią ewentualności. Ze względu na mistrzostwo w punkcie II (hipokryzja i obłuda) kobieta zawsze ma 1001 wytłumaczeń dlaczego tak migdali się zalotnie do kolejnego orbitera (miś, to tylko kolega! nie ufaaaaasz miiiii ... jak możesz!), kręci tyłkiem w obcisłej kusej spódniczce (ja nie wabię! ja się w niej po prostu najlepiej czuję!) czy po raz enty zostawiona sama w domu na cały dzień nawet nie tknęła naczyń w zlewie - które czekają aż raczysz wrócić z pracy po 18ej i się nimi zająć (miś! taka zmęczona jestem ... smutno mi... przytul ... /się naklikała na fejsie.../). Wybór masz prosty. Albo odpuszczasz ale wiedz wówczas, że po jakimś czasie najprowdopodobniej tyrać w domu będziesz wyłącznie ty. Albo co jakiś czas bądź przygotowany na awantury i ścięcia - przy których dowiesz się jak ją ograniczasz, traktujesz jak pomoc domową, żeś filar opresyjnego patriarchatu i takie tam. Fochy i łzy - w bonusie. Przyznaję sam - na dłuższą metę oba rozwiązania są męczące. Pierwsze nieakceptowalne, drugie wymaga zwarcia i gotowości 24h na dobę, poza tym nie wiążę się by się mentalnie boksować co jakiś czas i denerwować - dziękuję, nie jestem zainteresowany. Stresu mam dość w pracy zawodowej. Idealnym rozwiązaniem dla mnie, jako doświadczonego samca jest bycie razem ALE MIESZKANIE OSOBNO. Masz ochotę - spotykasz się, nie masz - nie spotykasz. Ona ma ochotę żyć w chlewie - jej sprawa. Niestety wymaga to zasobów (własne lokum do którego nie dajemy się sprowadzić kobiecie) oraz jest wyjątkowo niemile widziane przez panie. Choć jak obserwuję młodą, dość zasobną generację 30 latków z dużych miast - to coraz częściej wybierana opcja. Razem ale osobno. Jak dla mnie - ma sens. 9. Podwójne standarty oraz cholernie oryginalnie pojmowane 'równouprawnienie'. Tak. A najlepszą ilustracją tego będzie ten obrazek: Co do równoupranienia to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiazków, zero odpowiedzialności. Mój przyjaciel, dość zaciekły zwolennik feminizmu i generalnie człowiek o lewicowych poglądach sam przyznał, że z owym równouprawnieniem to kobiety przesadzają - bo żądają niby zniesienia patriarchatu ale ... z zachowaniem swoich przywilejów z niego wynikających ! Ot cwane bestie. Skoro zauważa to lewicujący feminista - mówi to samo za siebie ... A najgorsze jest to, że my im na to pozwalamy .... S.
  3. 12 polubień
    Archetypy męskości Na początek trochę teorii: Robert L. Moore w 1990 napisał książkę pod tytułem "King, Warrior, Magician, Lover: Rediscovering the Archetypes of the Mature Masculine", jego dzieło bazowało na wcześniejszych dziełach Carla Gustava Junga. Moore w swojej idea zawarł myśl iż męskość można podzielić na 4 archetypy/rodzaje: -Król (King) -Wojownik (Warrior) -Czarodziej (Magician) -Kochanek (Lover) Podzielenie męskości w swoim założeniu upraszcza szukanie problemu w działaniu mężczyzny dla psychologa czy samego mężczyzny. Dzieląc nasze role, można jest w łatwy sposób ocenić, zbadać problemy i ich źródło, a następnie wypracować rozwiązanie, które często zmienia sporo w życiu. Omówmy każdy z archetypów po kolei: Król (King) W swoim założeniu Król to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Wycentrowanie osobowości - silny król to przede wszystkim spokój i opanowanie, niezależne od okoliczności potrafi on nie być impulsywny, zawsze przemyśli swoje działanie i słowa. Jest to również świadomość, że jest się panem samego siebie i swojego umysłu. To zrozumienie, że bycie reaktywnym w świecie to słabość (frajerów). Jest swoistą opoką w czasach kryzysów. Rozumie doskonale: "Można mnie pokonać, ale to od mnie zależy czy będę przegranym". 2) Jest decydujący - po przez nadanie sobie pozycji króla, mężczyzna wyzbywa się wstydu. Osoba z dobrze ukształtowanym królem - nigdy nie spyta "co zrobić, żeby się komuś przypodobać". Jest królem, nie sprzedaje się, nie interesuje go bycie gwiazdą, jest przecież królem, więc po co miałby uzyskiwać uznanie innych, skoro ma uznanie najważniejszej osoby na świecie - siebie samego. Dzięki tej świadomości, król ma odwagę decydować - o sobie, najbliższych i dalszych. Bycie decyzyjnym to kwestia czasu jeśli potrafimy zachowywać świadomość w czasach kryzysu - to domena liderów, którą oczywiście można się nauczyć. 3) Żyje wraz z innymi - król, nie może być królem bez swojego ludu (w przypadku tyrana mowa o poddanych). Jednak sporo wciąż archetypów króli w dziejach kinematografii czy książek, którzy byli źli, podstępni i słaby - a swoich poddanych traktowali jak gatunek niższy. Cóż, dobrze wykształcony król to osoba, która rozumie ekosystem działania społeczeństwa, dba o swoich poddanych w sposób szczodry, sprawiedliwy oraz pełen miłości. Rozumie chociażby w rodzinie, że doceniona żona będzie lepiej zarządzać domem niż taka, której się nie poświęca uwagi - a potomstwo lepiej będzie się rozwijać, przy jego wsparciu (finansowym ale również emocjonalnym czy służąc swoim doświadczeniem). 4) Wydaje polecenia - Król to osoba decyzyjna, ale ma również świadomość, że musi wydawać polecenia - sobie jak oraz po zdobyciu odpowiedniej pozycji - innym. Wie, że jeśli działalność ma się rozwijać, potrzeba osoby z odpowiednią wizją, która ma niezłomną wolę. Wie, że ludzie uwielbiają ludzi zdecydowanych, inteligentnych, posiadających swój cel - bo mogą pracować pod jego przewodnictwem. Ale mądry król to lider, nie tyran. Wydanie poleceń nie może być puste, jeśli nie ma się odpowiednich zasobów czy pozycji. Nikt nie będzie miał szacunku do osoby, która sobie na to nie zasłużyła np. zawód syn. 5) Inspiruje, wspiera i błogosławi innych - wie dobrze, że im silniejsze posiada otoczenie, tym sam jest silniejszy. Zawsze inwestuje w najbliższych, wspiera ich dobrym słowem, pomysłem. Podsyca ich kreatywność oraz odwagę. Nie boi się pomagać innym w myśl, że zostanie zdetronizowany. Wierzy w dobroć ludzi, rozumie zależność karmy. Błogosławienie to coś szczególnego dla króla, bo daje on coś w rodzaju dobrego nastroju dla osoby z jego otoczenia. Błogosławienie to nie jest samo słowo, które tak używają kapłani (którzy często też są swoistymi królami w pewnych miejscach), błogosławieństwo to nasycenie emocjonalne drugiej osoby po przez kontakt z nią. To zarażenie jej entuzjazmem w celu, który ona chce. 6) Obmyśla swoje dziedzictwo - król wie, że umrze, że świat będzie się dalej kręcił po jego śmierci, ale chce odcisnąć piętno na tym świecie - pomniki, nadanie imienia danemu obiektu jak najbardziej w cenie. Ale czasem to po prostu wychowanie odpowiednio podopiecznych - np. trener swoich zawodników, najsławniejszy: Cus D'Amato, który wytrenował m.in Mike Tysona (wojownika). Król - materiał YouTube #1 Król - materiał YouTube #2 Król - materiał YouTube #3 Król - materiał YouTube #4 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycji króla w swojej osobowości -Don Vito Corleone z Ojca Chrzestnego -Tyler Durden z Fight Clubu -Maximus z Gladiatora -Terence Fletcher z Whiplash -Podpułkownik Frank Slade z Zapachu kobiety -Frankie Dunn z "Za wszelką cenę" -Trener Ken Carter -Yip Man -Francis Underwood z House of Cards -James Keziah Delaney z serialu Taboo -Skipper z Pingwinu z Madagaskaru -Król Leonidas z 300 -Batman (rola Christiana Bale'a) -Sigismund Dijkstra z Wiedźmina -Putin Cienie archetypu: -Za dużo -> Tyran - W przypadku nieograniczonej lub za dużej władzy, która zostaje przyznana dla danej jednostki Tyran sprawia, że jest on już Panem i Władcą tego co go otacza. Błękitna krew czy arystokracja to jedno z określeń na takich ludzi. Człowiek z za dużą ilością archetypu króla w swojej osobowości zapomina, że mimo niezależności i wycentrowania, jest częścią czegoś większego od siebie. Jest on żądny władzy głównie po to, aby niszczyć i pokonywać to czego nie trzeba, głównie dla pokazania swojej władzy dla innych. Gardzi słabością. Nie potrafi się zrelaksować oraz nie przyjmuje krytyki w żaden sposób. -Za mało -> Słabeusz - W przypadku, kiedy mężczyzna wyprze u siebie część króla, stanie się on słabeuszem, popychadłem. Bez własnego kompasu będzie dążyć do wartości narzuconych przez innych - moda, selfie w modnym miejscu. Nie będzie potrafił nigdy być asertywnym, agresywnym czy stanowczym. Tutaj często trafia wielu mężczyzn, którzy stali się pantoflami w związku. Wojownik (Warrior) W swoim założeniu Wojownik to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Bycie agresywnym - Lecz nie w taki sposób jak to robią dresy na osiedlu, ale bycie agresywnym w sposób włożenia wszelkiego wysiłku, aby uzyskać to czego się chce. Bycie energicznym oraz pełnym inicjatywy. Wojownik rozumie rolę agresji w życiu codziennym, wie że jeśli nie będzie się rozwijał, nie będzie się zmagał z problemami to nie będzie już niedźwiedziem, postrachem tundry ale stanie się ursusem-omega czyli misiaczkiem. 2) Ma swój cel - Walczy o niego każdego dnia, jego życie nie jest skierowane ku szczęściu, przyjemności i komforcie. Ma w swoim sercu wyryty cel większy niż jego życie i podporządkowuje swój czas oraz swoje działania pod tym kątem. Nie mając celu stanie się leniwy i słaby, jego umysł nie będzie szczęśliwy bez celu, bo natura wyposażyła go w cechy drapieżnika. A drapieżnik musi mieć cel. 3) Bycie w tu i teraz - Wojownik skupia się na teraźniejszości, jest świadom, że nie mamy wpływu na przeszłość bo już wydarzyła, nie mamy wpływu również na teraźniejszość bo za szybko się ona dzieje, wie że jedyne na co ma człowiek wpływ tp przyszłość - ta bliska, jak i ta dalsza. Swoje cele osiąga szybciej dzięki pustemu umysłowi i pełnemu skupienia się na działaniu w tu i teraz. W taki sposób jest on najbardziej efektywny. Jest to umiejętność pochłonięcia się w 100% na wykonywanej czynności. 4) Jest zdolny do adaptacji - Niezależnie od sytuacji, nie będzie on płakał, że jego nowe auto miało właśnie wypadek i nie ma wykupionego AC. Jeśli nie ma niczego zastępczego to będzie jeździł chociażby komunikacją miejską, ale nie będzie się użalał i bronił się swoim wspomnieniami oraz przywiązaniem się do rzeczy materialnych. Będzie wiedział, że takie myślenie go ogranicza. Bez problemu odrzuci on rzeczy i osoby w swoim życiu, które nic nie wnoszą do jego życia, albo co gorsza - mu przeszkadzają. Wśród wojowników nie znajdziesz narkomanów i palaczy czy alkoholików - oni wiedzą, że takie używki robią z nich słabeuszy. Wojownik chce być silny, wykorzystuje do tego swoją zdolność do adaptacji. Niezależnie gdzie los wyrzuci wojownika, on sobie poradzi. 5) Bycie minimalistą - "Spartańskie warunki" to tutaj dosyć adekwatne stwierdzenie, które powinno być użyte. Ale minimalizm w roli wojownika to ograniczenie się do rzeczy niezbędnych i najważniejszych. Wojownik nie kupi niepotrzebnej pierdoły, nie ma czasu na zajmowanie się rzeczami nieważnymi. Nie ogląda całymi dniami TV, seriali, nie trzyma w szafie za wielu zbędnych ubrań, a jego szafki w mieszkaniu nie są pełne jakiś badziewi. Jeśli komórka to do dzwonienia, jak strój na siłownie to wygodny i trwały, a nie najmodniejszy, samochód wystarczający do czego ma służyć. Branie kredytów konsumpcyjnych to strzał w kolano dla filozofii wojownika. Ograniczenie życia to rzeczy i osób najważniejszy to minimalizm godny wojownika. 6) Konsekwencja - Raz podjęta decyzja przez wojownika to wyznacznik tego czemu się podda niezależnie od wszystkiego. Choćby świat stał przeciwko niemu, jeśli on widzi sens w tym co robi - opinia świata będzie dla niego nic nie warta. Dla wojownika najważniejsze jest to, co ma w sercu. Wie, że będzie upadać, że będzie raz gorzej, raz lepiej - ale będzie konsekwentny w tym co sobie postanowi. Bo to wyznacza jego wartość oraz pewność siebie. 7) Wykształcony - Wojownik jest mistrzem w swoim fachu, bo prawdziwy wojownik dąży do bycia wybitnym. Nie mam na myśli tego, że każdy ma robić teraz doktorat. Wojownik czyta, dokształca się, chodzi na kursy. Wiecznie się rozwija. Motto wojownika to "ciągle naprzód". Jeśli wojownik nie dąży do przodu, starzeje się szybciej niż czas mija. Wojownik zaspokaja swoją ciekawość oraz potrzebę odwagi. 8) Dyscyplina - Trzymanie dyscypliny w stosunku do samego siebie i swoich zasad to najważniejszy zasób lojalności. Jeśli wojownik mówi, że nikomu czegoś nie powie, to nikomu tego nie powie. Bo nie chodzi o uczciwość, względem drugiej osoby, a uczciwość względem samego siebie - najważniejszy kapitał jaki posiada wojownik. Dyscyplina to najwyższa forma szacunku do samego siebie. 9) Bez emocji - Aby wojownik mógł osiągać to co chce, nie może być podatny na swoje uczucia. Wie, że uczucia to tylko informacje od ciała, umysłu i świata. Ale on ma swoje cele i zasady, które są odporne na wszelkie wahania emocji. Emocje z założenia nie są stałe, a w pracy wojownika tylko przeszkadzają. Nie ma miejsca na słowa "nie mam motywacji". Wojownik, jeśli ma niesprzyjające okoliczności to je ignoruje i tworzy swoje, przyjazne dla jego celów 10) Ewolucjonista - Wojownik wie, że aby się rozwijać, musi pozwolić rzeczom bezużytecznym upaść. Wie że w dalszej perspektywie lepiej pożegnać kogoś i później udawać, że się go nie zna niż aby taka osoba mąciła nam w życiu. Wojownik otacza się tylko rzeczami oraz osobami, które są dobre dla niego i tylko takie rzeczy i kontakty praktykuje. Szanuje swój czas i nie boi się samotności. Wie, że musi zrobić miejsce na nowe, lepsze rzeczy. Wojownik - materiał YouTube #1 Wojownik - materiał YouTube #2 Wojownik - materiał YouTube #3 Wojownik - materiał YouTube #4 Wojownik - materiał YouTube #5 Wojownik - materiał YouTube #6 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją wojownika w swojej osobowości: -William Walance - Braveheart -Doug Stamper z House of Cards -Rust Cohle z True Detective -Christian Wolff z The Accountant (chyba najbardziej wyraźny archetyp wojownika z jakim się spotkałem) -Rico z Pingwiny z Madagaskaru -Leon Zawodowiec -Zbigniew Religa w Bogowie -Joker z Mrocznego Rycerza -Hachiko (pies) z Mój przyjaciel Hachiko -John W. Creasy z Człowiek w Ogniu -Clint Eastwood w większości westernów oraz Gran Torino -Niki Lauda z Wyścig -Bryan Mills z Taken -Geralt z Rivii z Wiedźmina Cienie archetypu: -Za dużo -> Sadysta - w przypadku gdy samodyscyplina i agresja bez zasad moralnych sprawia, że powstaje mężczyzna bez skrupułów, który potrafi nakierować swoją agresję w za dużych dawkach na otoczenie, innych oraz swoje cele. Pozbawiając się w tym miejsca na inne archetypy, szczególnie swój przeciwstawny - kochanka. Każdy pracoholik to sadysta. -Za mało -> Masochista - w przypadku, gdy mężczyzna nie zaakceptuje swojej agresji, testosteronu oraz wszystkich rzeczy, świadczącym o nim jak o drapieżniku - mimowolnie nakieruje swoją agresję, swoją energię na szkodzenie samemu sobie. Każdy mężczyzna, który ma syndrom ofiary, wyparł swój archetyp wojownika. Czarodziej (Magician) W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Skarbnica wiedzy - Czarodziej studiuje, studiuje i jeszcze raz studiuje, ale nie tak jak dzieciaki w wieku 19-24 lat w akademiku. Archetyp czarodzieja, jest odpowiedzialny głównie za zdobywanie wiedzy - po przez książki, eksperymenty i badania. To dzięki ciągłej nauce, zaspokajaniu swojej ciekawości stają się właśnie skarbnicą wiedzy. 2) Mistrz technologii - dzięki ciągłej nauce, czarodziej może opanować wiedzę o tym jak działa wszechświat. Poznając, bawiąc się materią może on tworzyć nowe technologie, pierwotne założenie czarodzieja to osoba przeistaczające prawa naturalne na bardziej zrozumiałe dla nas ludzi w formie pisemnej czy praktycznej. Głównymi dziedzinami są tutaj - matematyka, biologia, fizyka, chemia oraz filozofia (i wszystko pośrednie - medycyna, elektryka, elektronika itp). Zadaniem czarodzieja jest ułatwić życie otoczeniu. 3) Bycie skłonnym do refleksji - O ile wojownik to energia akcji i aby całe życie nie kopać rowów łopatą, za pomocą refleksji będziesz mógł użyć koparki. Refleksja to wyobrażanie sobie innych sposobów rozegrania danych sytuacji, które się już zdarzyły. To dzięki nim możesz mądrzejszy każdego dnia i nie popełniać tego samego błędu dwa razy. 4) Bycie skromnym - Trudno mi to było określić w naszym języku, ale idea tego jest następująca: Czarodziej nie rozmawia z każdym, nie dzieli się swoją wiedzą z każdym. Wie, że nie każdy go zrozumie, ale również, że można się dzielić wiedzą tylko z osobami, które na tym skorzystają. Nauka musi być przekazywana, ale wiedza powinna być przekazana tylko odpowiednim osobom, które tego chcą i są tego godne. Dużo tutaj mężczyzn popełnia błąd m.in. rozmawiając o polityce z każdym czy też opowiadając o swoich technicznych studiach humaniście. 5) Alchemista życia - Czarodziej szuka ciągłych okoliczności do bycia lepszym człowiek. Rozumie, że porażki posiadają w sobie zawsze ziarno sukcesu, które warto odnaleźć. Mimo porażek nie poddaje się, a z każdym upadkiem jest mądrzejszy, silniejszy i bardziej efektywny. Nie boi się życia i chce czerpać z niego pełnymi garściami - niezależnie czy to co nadchodzi jest złe czy dobre. 6) Filozof - Ale mam tutaj na myśli, osobę która gada rzeczy niepraktyczne po pijaku, tylko tego kim pierwotnie powinni być filozofie - przewodnikami życia. Dzięki nauce, bogatemu doświadczeniu mogą oni pomagać innym poprzez służenie radą. Niczym szaman w plemieniu, który był odpowiedzialny za wyjaśnianie świata oraz wszelkie rytuały i obrządki. Czarodziej - materiał YouTube #1 Czarodziej - materiał YouTube #2 Czarodziej - materiał YouTube #3 Czarodziej - materiał YouTube #4 Czarodziej - materiał YouTube #5 Czarodziej - materiał YouTube #6 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją czarodzieja w swojej osobowości: -John Forbes Nash Jr. z Beautiful Mind -Walter White z Breaking Bad -Somerset z Se7en -Dr Hannibal Lecter z Milczenia Owiec (Ten serialowy bardziej by podszedł pod wojownika) -Dr Bob Sweeney z Więzień Nienawiści -Sean Maguire z Buntownik z wyboru -Andy Dufresne z Skazani na Shawshank -Albus Dumbledore z Harrego Pottera -Nicola Tesla (osoba z najbardziej wykształcony archetypem czarodzieja jak dotąd) -Prot z K-PAX -Carter Chambers z Bucklet List -Kowalki z Pingwiny z Madagaskaru -Vasemir z Wiedźmina -Dr House Cienie archetypu: -Za dużo -> Manipulator - czarodziej, który ma w sobie za mało wiedzy, aby móc nauczać. Jest to częstość w świecie coachingu, gdzie ludzie, którzy nic nie osiągnęli uczą innych. Ja używam sformułowania "dzieci wychowują dzieci" w takich przypadkach. Manipulator, osoba która posiada wysoką wiedzę i nie przekaże jej albo osoba, która nie posiada wiedzy i chce ją sprzedać. -Za mało -> Niewiniątko - osoba, która wyparła w sobie ciężką pracę w celu bycia mądrzejszym, w studiowaniu i uczeniu się, a mimo wszystko chce osiągnąć to wszystko bez włożenia chociażby sekundy w naukę. Niewiniątko to osoba, która chce zasługi i tytuły bez zapłacenia odpowiedniej ceny za to wszystko. To często ludzie na średnich szczeblach, którzy narzekają na lekarzy i prawników, że tyle zarabiają. Jak jesteś taki pewny siebie, to może sam zostaniesz lekarzem? Kochanek (Lover) W swoim założeniu Kochanek to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Smakosz życia - Kochanek to nie określenie jedynie seksualne, to nastawienia do życia i świata. Kochanek chce smakować, poznawać i doświadczać nowego. Nie mam tu na myśli zmiany partnerów czy orientacji seksualnej. To otwarcie się na doznania i aktywne ich poszukiwanie. Dotyk, smak, zapach, słuch, wzrok - smakosz chce poznawać, podróżować, bawić się. 2) Dziecięcość - Kochanek cechuje się odwagą, która nie jest skażona w żaden sposób wstydem i poczuciem winy. Akceptuje w pełni to kim jest i chce się dzielić sobą i życie z innymi. Jeśli ktoś potrafi się zaczepić na ulicy bo razem stoicie na przejściu dla pieszych to z całą pewnością, kochanek jest dobrze wykształcony u takiej osoby. Taka osoba nie wstydzi się nigdy niczego, gdy ma problem to prosi o pomoc. Rozumie, że wszyscy jesteśmy tacy sami na pewnym poziomie i się nie różnimy. Nie jest on zaprogramowany zewnętrznymi wyznacznikami jak "musisz mieć to, żeby być prawdziwym mężczyzną", nie podąża za modą, nie widzi sensu szukania akceptacji wśród innych, bo nie odczuwa wstydu ze względu na to kim jest. Jest to postawa oznaczająca prawdziwą wolność. 3) Budowanie relacji opartych na otwartości, zaufaniu oraz intymności - Kochanek posiada relacje, które są dla niego oraz drugiej osoby źródłem inspiracji, miłości, przyjaźni. To osoba, która potrafi nawiązywać więź z innymi ludźmi, właśnie przez świadomość tego, że wszyscy jesteśmy na pewnym poziomie tacy sami. Swoją odmienność traktuje jak świetne uzupełnienie relacji, wymienia się doświadczeniami, wspomnieniami i myślami. Tworzy bliskość i namiętność w kontaktach. 4) Dbanie o relaks i odpoczynek - energia kochanka, jako opozycja do wojownika jest energią odpowiedzialną poza relacją do świata, opartej na miłości, jest również energią w stosunku do samego siebie. Jako wyrażanie miłości do samego siebie - poza wygodnym dobrym, ubiorem, poza tkwieniem z świecie w którym jest się szczęśliwym, ale też zrozumienie że odpoczynek jest Twoim prawem i obowiązkiem. Czas na zabawę i relaks. Niestety w PL jest to tylko alkohol. A w dalszym rozrachunku, alkohol jest stresorem w życiu i ucieczką od problemów i pracy co weekend. Relaks ma też za zadanie nabycie dystansu do obecnego życia, poszukania szerszej perspektywy tego co się dzieje. Kochanek - materiał YouTube #1 Kochanek - materiał YouTube #2 Kochanek - materiał YouTube #3 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją kochanka w swojej osobowości: -Driss z Nietykalni -Forrest Gump -Noah Calhoun z Pamiętnika -Wolfgang Amadeusz Mozart z Amadeusz -George Jung z Blow -James Hunt z Wyścig -Kapitan Jack Sparrow z Piraci z Karaibów -Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru Cienie archetypu: Za dużo -> Uzależniony. Kochanek staje się uzależniony w przypadku gdy skupi się na tym, aby skupiać się na braniu miłości. Podczas gdy największe piękno jest gdy się nim dzielimy czy też ofiarujemy, nie oczekując niczego w zamian. Dawanie prezentów daje najwięcej radości i satysfakcji. Kochanek uzależniony od dawania miłości oznacza, że problem jest na poziomie wewnętrznego dziecka. Dorosły nie ma powodu by potrzebować uwagi, miłości bez której nie może funkcjonować. Wiele facetów zostaje w tym miejscu gdy nie uda im się po związku w który się mocno zaangażowali Za mało -> Impotent emocjonalny. Oczywiście chodzi o niezdolność do dzielenia się emocjami. Zazwyczaj wyparcie strefy emocjonalnej skutkuje w dalszej perspektywie brakiem satysfakcjonujących relacji, w których mężczyzna można się spełniać jako mężczyzna w sferze emocjonalnej, towarzyskiej czy też seksualnej. Impotenci zwyczajnie nie potrafią się bawić. Nie chodzi już tu czasem o to, że ktoś nie ma czasu na imprezę, ale zwyczajnie podczas czasu zabawy nie wiedzą jak się zachować. Teraz główne założenia w leczeniu mężczyzny to zwyczajnie zdiagnozowanie, który z archetypów jest zaniedbany i dać mu odpowiednie wskazówki, aby wesprzeć dany archetyp u mężczyzny. Dla każdego z archetypów podam narzędzia służące pomocy samemu sobie, narzędzia są proste: Król (King) -Więcej twórz niż zużywasz -Zdecyduj co chcesz pozostawić po sobie tutaj -Zbuduj praktyczną wizję tego co chcesz osiągnąć -Bądź czyimś mentorem -Znajdź swojego mentora -Ustal swoje główne zasady w życiu -Odetnij pępowinę od rodziców -Stań się samodzielny -Zbuduj plan na życie i go przestrzegaj -Strzeż się podążania za pieniędzmi, władzą i seksem -Żyj wśród innych Wojownik (Warrior) -Czytaj biografie ludzi sukcesu -Rób rzeczy których się obawiasz -Medytuj i uspokój umysł, następnie skoncentruj się na tym co chcesz osiągnąć, tworząc mentalny model swojej osobwości -Zbuduj system działania i wartości w którym będziesz funkcjonować -Spisuj każdego dnia listę do zrobienia lub grafik -Kup książkę, która Ci przyda -Stwórz zasady do których będziesz lojalny -Wyznaczaj sobie nowe wyzwania -Zapisz się na sztuki walki - aby zrozumieć lepiej agresję -Zrób generalne porządki w mieszkaniu - zapoznaj się z filozofią 5S Czarodziej (Magician) -Zapisz się na szkolenie -Kup książkę która pomoże Ci lepiej zarabiać -Każdego dnia przeznacz godzinę na naukę -Medytuj i pozwól sobie na czas wyłącznie na myślenie -Dołącz do organizacji lub klubu, gdzie będą obowiązywały zjazdy -Wykorzystuj wolne chwile na audiobooki i programy, które pomogą Ci być lepszym -Zapisz się na studia jeśli masz taką potrzebę Kochanek (Lover) -Bądź spontaniczny -Planuj każdego tygodnia, że zjesz coś nowego -Wyjedź gdzieś -Spotkaj się z przyjacielem czy znajomym, z którym chciałbyś mieć lepszy kontakt -Miej odwagę poznawać nowe osoby -Witaj się z sąsiadami i współpracownikami -Przynajmniej raz tygodniowo zjedź z kimś obiad czy kolację -Zadbaj o odpoczynek i relaks - GluX.
  4. 12 polubień
    Dzisiaj będzie krótko, prosto i na temat. Na wstępie zaznaczę tylko że metoda obrony, o której piszę działa jedynie w manipulacji w bezpośrednim kontakcie z manipulatorem. Nie przyda się np. do obrony przed wpływem reklamy czy spotu wyborczego. Jednak ma i swoje zalety, największą z nich jest to, że nie wymaga ona znajomości technik manipulacji (które mimo wszystko polecam poznać, tak czy inaczej), jest bardzo uniwersalna. Żeby wszyscy dobrze zrozumieli na czym ma polegać ta metoda proponuję przemyślenie następującej sytuacji: Mamy sobie „bandziora” który postanowił dokonać napadu ciemną nocą w celach „zarobkowych”. I teraz mamy dwie sytuacje: dróżką przechadza się grupa napakowanych dresiarzy z zakazanymi mordami dróżką idzie sobie jeden chudy koleś W której sytuacji istnieje większa szansa że napastnik przystąpi do akcji? Odpowiedź jest na tyle oczywista, że nasuwa się sama. Drapieżnik mając wybór, zawsze wybiera słabszą ofiarę. Tak samo jest z manipulacją psychiczną, najłatwiej manipulować człowiekiem: z niskim poczuciem własnej wartości – łatwy cel do wyrobienia w nim uczucia zazdrości oraz wyrobienia poczucia że nie może walczyć o swoje, zwyczajnie nie da rady, jest za słaby; jest też dobrym kandydatem na bycie ofiarą fałszywej miłości czy przyjaźni zbyt dobrotliwym, nie potrafiącym odmawiać – łatwo się go wykorzystuje przejmującym się opinią innych – idealny cel do wyrabiania poczucia winy i zaniżania samooceny naiwnym – łatwo go okłamać czy nakłonić do robienia różnych rzeczy, wmawiając mu że to dla niego dobre strachliwym – nietrudno go zastraszyć Uniwersalną metodą obrony przed manipulacją jest zatem nic innego jak przyjęcie postawy asertywnej. Wówczas osiąga się taki efekt, że osoby wyjątkowo toksyczne i wredne, po wyczuciu, że nie mają do czynienia z łatwą ofiarą, trzymają się na dystans, a osoby bardziej „normalne” zaczynają Cię szanować. Ma to przełożenie na wiele dziedzin życia: relacje damsko-męskie – modliszki trzymają się z dala (szukają frajerów gdzie indziej), a bardziej „zwyczajne” kobiety trochę się hamują z gierkami, wiedząc że nie przynoszą one zbyt dużych efektów, a mogę tylko wiele zepsuć w relacji relacje z innymi ludźmi ogólnie – znajomi bardziej Cię szanują, nie jesteś chłopcem na posyłki, obiektem drwin itp. różnego rodzaju oszuści i cwaniacy orientują się że tylko tracą swój czas i zostawiają Cię w spokoju, szukają okazji w innych ludziach sytuacje podbramkowe – jest większa szansa że unikniesz złego losu, jeśli sprawiasz wrażenie osoby z którą „nie ma tak łatwo”. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić Ok, wszystko jest zrozumiałe, ale jak wprowadzić to w życie? Możesz mi wierzyć, że sam nie jestem w pełni zadowolony z własnej asertywności ale też wiem, że praca nad tą cechą charakteru jest możliwa i z biegiem czasu widać coraz lepsze efekty. Właściwie to nawet dobrze, że prawie nie da się osiągnąć pełni sukcesu, dzięki temu wciąż ma się motywację do dalszego rozwoju. Droga do asertywności wiedzie przez poszczególne etapy: Musisz dobrze zrozumieć czym w ogóle jest asertywność, a jest czymś pomiędzy uległością i agresją. Obie postawy są równie złe. Uległość stawia Cię w roli popychadła. Natomiast przez agresję zniechęcasz do siebie ludzi i paradoksalnie łatwiej można Tobą manipulować, ponieważ kierujesz się emocjami. Asertywność natomiast oznacza, że szanujesz zarówno siebie, jak i innych ludzi. Zdajesz sobie sprawę, że masz prawo „walczyć o swoje”, starasz się jednak nie ranić innych ludzi, który również przecież powinni mieć takie samo prawo do szczęścia jak ty. Wbrew pozorom przydatna jest empatia. Nie można jej mylić z ciągłym obwinianiem siebie, albo postawą uległą, która karze Ci wierzyć, że twój interes jest mniej ważny od interesów innych ludzi. Zdrowa empatia to po prostu umiejętność zrozumienia drugiego człowieka, przyjęcie jego perspektywy. To z jednej strony usprawnia komunikację interpersonalną, a z drugiej pomaga w kontroli emocji. Wyobraź sobie, że idąc drogą, ktoś wyjątkowo chamsko Cię potracił, zapełnienie jakby Cię nie widział, a cały chodnik był tylko jego. Takie coś powoduje nagły przypływ gniewu. Ale po chwili orientujesz się, że osoba, która właśnie Cię „stuknęła” jest niewidoma. Ta nowa informacja niemal natychmiast powoduje, że złość przechodzi, pojawia się uzasadnienie, teraz wszystko nagle zaczyna mieć sens. Możesz łatwo wykorzystywać ten mechanizm w wielu sytuacjach. Ktoś jest dla Ciebie bardzo niemiły, zaczynasz myśleć że pewnie jest jakaś tego przyczyna, np. spóźnił się do pracy, ma problemy w domu, przyczyn może być wiele, w ten sposób trzymasz nerwy na wodzy. Pozostaje jednak pytanie, co robić z ludźmi, którzy nieustannie są strasznie złośliwi i chamscy bez powodu? Przede wszystkim musisz zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak brak powodu. Wszystko ma swój powód. Jakie są przyczyny charakteru danego człowieka to już pytanie dla psychologów, ty nie musisz się tym głowić, wiedz tylko że powód istnieje zawsze, a taka osoba nie należy do szczęśliwych ludzi. W końcu nikt normalny nie wkurza się na każdego, kto spojrzy na niego krzywym wzrokiem. Zostaje jeszcze kwestia, jak z jednej strony opanować emocje, a z drugiej nie wyjść na frajera, któremu można wszystko powiedzieć i wszystko z nim zrobić? Po prostu, ucinasz temat na spokojnie, np. zdaniem „nie no, jak masz zamiar mnie obrażać to nie będę z tobą rozmawiać, nara…”. I tyle, unikasz niepotrzebnej kłótni i idziesz w swoją stronę. Ważne jest ustalenie swoich zasad – czyli opracowanie swojego systemu wartości i hierarchii potrzeb, jeśli wiesz czego chcesz, masz punkt odniesienia, nie dasz się „skołować”. Jeśli ktoś próbuje wyrabiać w Tobie poczucie winy, weryfikujesz to ze swoim poglądem na sprawę i już wiesz że ta druga osoba zwyczajnie bredzi albo próbuje na Ciebie wpłynąć. Tylko oczywiście, twój system moralny musi mieć jakiś etyczny sens, pozbawiony relatywizmu i racjonalizacji na każdym kroku. Z kolei jeśli dobrze znasz swoje uczucia i potrzeby, nie dasz się wkręcisz w spełnianie nie swoich celów oraz nikt Ci nie wmówi że robisz coś złego, tylko dlatego że jesteś normalnym, zdrowym człowiekiem. Samoocena – coś nad czym trzeba pracować cały czas, pomagają afirmacje, jak również wyznaczanie sobie różnych celów i osiąganie „małych zwycięstw” Nie tłumacz się – jednym z największych błędów który często sam popełniałem, to niepotrzebne odpowiadania na sądy wartościujące innych ludzi, czasem zupełnie absurdalne. Takie coś wprowadza w stan złości i frustracji i właściwie do niczego nie prowadzi, druga osoba wie swoje i już, to ty jesteś „egoistą”, „idiotą”, „chujem”, „fanatykiem”, „nawiedzionym”, „pojebem”, „niedojrzałym emocjonalnie”, „dziwakiem”, „zboczeńcem”, „lewakiem”, „prawakiem”, „faszystą”, „płytkim”, „dupkiem”, „frustratem”, „draniem” itd. Praktycznie nie ma innych przyczyn takiej sytuacji jak próba wywołania poczucia winy, projekcja lub też skrajny egocentryzm. Z tym nie ma dyskusji, po prostu olewać i odmawiać dyskusji gdzie padają ataki personalne. Albo ktoś rozmawia normalnie albo niech leczy swoje kompleksy gdzieś indziej. Uwaga na testy innych ludzi – jak powszechnie wiadomo kobiety często stosują tzw. shit testy, każda książka o uwodzeniu o tym pisze, jednak nie tylko kobiety mają swoje testy. Wszyscy ludzie generalnie testują się nawzajem, sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić w relacjach międzyludzkich. Tak robią nawet dzieci w podstawówce. Przypomnij sobie szkolne lata, jak działał taki szkolny łobuz? Stopniowo, najpierw drobne złośliwości i sprawdzanie jak zareaguje ofiara i przechodzenie przez kolejne etapy gnębienia. Nawet „dobrzy” ludzie sprawdzają ile można zdziałać dla siebie. Pożyczył 500 zł? A może pożyczy i 800? A skoro 800 dało radę, to czemu nie 1000? Istotne jest wyznaczanie swoich granic, od samego początku, im wcześniej tym lepiej.
  5. 11 polubień
    Anabolizm społeczny Na początek teoria: źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Anabolizm W naszym ciele w każdej sekundzie dochodzi do ogromnej ilości procesów biochemicznych (w jednym słowie to można nazwać metabolizmem). Cały proces utrzymywania nas w ryzach jest regulowany przez ogromną ilość receptorów, które na podstawie sprzężenia zwrotnego regulują to i owo. Cukier za wysoko? Trzustka wywala insulinę. Tkanka tłuszczowa na przyzwoitym poziomie? Produkcja leptyna (przynajmniej teoretycznie). Samiec widzi samicę i stara się o jej względy? Feromony odpalone. Sporo by tego można przedstawić, ale nie jestem endokrynologiem, żeby pisać o tym referat. Chcę tylko pokazać, że to na co składamy się my, jako kupa mięsa wraz z układem nerwowym i mózgiem na czele jest skomplikowane i w każdym momencie zachodzą w nas ogromne zmiany. Gdzieś czytałem, że w ciągu iluś tam lat jesteśmy praktycznie wymieniani na nowo, jeśli chodzi o wszystkie komórki - ile w tym prawdy? Jako zwierzęta stadne, mieszkające w stadach i pracujące w stadach, jesteśmy skazani na obcowanie z innymi, w efekcie wymianę - spojrzeń, myśli, słów, gestów, dotyków, produktów czy pieniędzy. Te rzeczy zachodzą, czy chcesz tego czy nie. Idziesz ulicą, mijasz mimowolnie ludzi i nigdy nie jesteście sobie całkowicie obojętni. Zawsze sobie coś pomyślisz, zawsze jakoś ocenisz, albo będziesz chciał uniknąć czegoś np. wzroku albo wręcz przeciwnie, ktoś Ci się spodoba i będziesz chciał zwrócić jego uwagę na siebie - atrakcyjna płeć przeciwna, stary znajomy, dziecko z otwartym plecakiem. Wymiana jest cały czas - czy tego chcesz czy nie. Nawet siedząc teraz przed komputerem, zapewne ktoś może podświadomie myśleć o Tobie - mama, tata, brat, siostra, dziewczyna, facet, pracodawca, współpracownik, pracownik itp. Nikt nie jest anonimowy, bo każdy zostawia ślad. Czasem jest problem jak ktoś ma nerwicę i myśli, że każdy o nim myśli świadomie, no tak nie jest. Chyba, że ciągniesz za sobą żelazko po chodniku. A więc jeśli wymiana zawsze zachodzi to powiem Ci coś o duszach towarzystwa - to tylko ludzie, którzy wiedzą że taka wymiana zachodzi i kontrolują nią w odpowiednią stronę, aby uzyskać to czego chcą. Większość ma naturalny dar do tego, ale według mnie to przypadkowego wyuczone schematy. Bo jak ktoś dochodzi do czegoś przypadkiem to nie różni się dla mnie od małpy, której spadł orzech kokosa na ziemię, powtórzyła to kilka razy i tak wielce umie rozbijać kokosy zrzucając je z wysokości. To co mnie interesuje to możliwość multiplikowania tego, powielania jak kameleon, aby uzyskać rdzeń i móc go wykorzystać. Nie musisz sportowcem, żeby być w świetnej formie, wystarczy, że będziesz go udawać pół roku, a potem wrócisz do swojej osobowości bogatszy o nowe narzędzie - umiejętność rzeźbienia swojego ciała. Rozumiesz, o co mi chodzi? Ludzie sukcesu, to ludzie którzy wykorzystują kwestię anabolizmu dla siebie, pod swoje wpływy i korzyści. Niektórych nie można zdobyć i są nadane przez naturę - ale jeśli czegoś nie można kontrolować to mówimy "jeb*ć to" i idziemy dalej. Na anabolizm społeczny nakładają się takie zachowania: -W pełni wykształcone cechy fizyczne danej płci -Uśmiech i pozytywne nastawienie do życia -Dobrze dobrana garderoba -Posiadanie przynajmniej większej ilości pieniędzy -Bezwzględna pewność siebie -Bycie zadbanym i czystym -Posiadanie miłej osobowości -Pielęgnowanie swojego indywidualizmu -Wysoka inteligencja emocjonalna Omówienie każdej z wartości: 1. W pełni wykształcone cechy fizyczne danej płci Każdy z nas jest samcem czy też samicą - nie kupuje tej bajki o milionie płci. Posiadanie dobrze wykształconych cech przynależnych do danej płci postrzega nas jako atrakcyjnych. Wiem, że ten zestaw można co najwyżej poreperować u większości, ale często i tak pole do popisu jest wystarczające. U mężczyzny jest to: -Symetryczna twarz i symetryczne ciało -Czysta, zdrowa skóra -Wysoki wzrosty -Niska różnica między talią i biodrami oraz duża różnica między talią, a barkami -Zdrowe zęby -Duży podbródek -Płaski brzuch -Jędrne pośladki -Wyraziste oczy U kobiet: -Zgrabne pośladki -Symetryczna twarz i symetryczne ciało -Czysta, zdrowa skóra -Długie nogi -Zaokrąglone biodra -Młodość -Przeciętna twarz -Gęste włosy -Pełne usta -Mały nos i duże oczy -Wydatne piersi -Wzrost poniżej średniej źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjność_fizyczna Również poziom tkanki tłuszczowej ma wpływ na atrakcyjność fizyczność źródło: http://kobieta.onet.pl/zdrowie/fitness/atrakcyjnosc-fizyczna-a-poziom-tkanki-tluszczowej/xn80w Jak widać, na niektóre czynniki mamy wpływ, na niektóre nie. Zajmiemy się rzeczami, na które mamy wpływ (na te, na które nie mamy mówimy "jeb*ć to!"): a) Czysta, zdrowa skóra. Wyeliminowanie z diety rzeczy, które są zapalne - gluten, nabiał, żywność przetworzona, dodatki konserwantów itp. Dodatkowo jeśli ktoś ma pieniądze, warto zrobić test na alergie pokarmowe. Dobrze zbilansowana dieta jest tutaj również ważna, oparta na racjonalnych przesłankach, dobrana pod potrzeby i wady właściciela. Jelita tutaj to klucz do sukcesu i warto zadbać o prawidłowe ich funkcjonowanie. Również od siebie mogę polecić profilaktyczne dawki - witaminy B5 x 1g + L-Karnityny x 0,5g. Biorę od miesiąca i efekty są zadowalające. Bazowałem na bazie tego produktu, ale paczki dostarczyłem w bardziej ekonomicznych cenach i większych ilościach: http://www.muscle-zone.pl/mocne-wlosy-paznokcie/clear-skin-100-kaps b ) Symetryczna twarz i symetryczne ciało. Nie jest to wsparte żadnymi badaniami, więc nie musisz tego traktować jako prawdę. Ale po stosowaniu przez 3 lata zdrowej diety, z eliminacją rzeczy które wypisałem wyżej udało mi się uzyskać bardziej symetryczną twarz w moim mniemaniu, patrząc na to jak wyglądałem kiedyś. Ale po pierwsze byłem w ostatnim etapie dojrzewania jako 20latek, dwa - jest to moja subiektywna opinia. Co do symetrycznego ciała - często się zdarza, że stoi za tym słaby gorset mięśni core oraz po prostu spięcie mięśni po jednej stronie i rozluźnienie po drugiej stronie. Przy pracy z fizjoterapeutą można to ładnie skorygować. c) Duży podbródek Wiesz co zauważyłem ostatni czasy? Cała ta moda na noszenie brody jest również korzysta dla mężczyzn z tego względu, że zwyczajnie nie widać im podwójnego podbródka. Dlatego tyle jest obrazków, gdzie mężczyzna gdy się ogoli to wygląda na mniej atrakcyjnego. U znaczącej większości facetów wystarczy dobrze zredukować tkankę tłuszczową, dać ćwiczenia 2-4x w tygodniu i ładnie zarysowany podbródek się robi sam po pewnym okresie czasu. Sam mam mocno podkreślony podbródek od pewnego czasu gdy wracam do formy i zależność atrakcyjności jest dla mnie widoczna - na to jak reagują kobiety na mnie oraz faceci, widząc mnie jako konkurenta. d) Zdrowe zęby Co mam Ci mówić, zasady są proste jak świat - rzuć papierosy, szczotkuj zęby elektryczną szczoteczką, a jak masz braki w uzębieniu to jest napraw. Nie ma nic gorszego niż facet bez zęba. e) Zaokrąglone biodra oraz zgrabne pośladki W pewnej kwestii jest to genetyka, ale pole do popisu jest tutaj znaczące. Niestety trzeba tutaj włożyć wysiłek w ćwiczenia fizyczne obejmujące mięśnie core, pośladek i ud. Dobry trener, cierpliwość i ciężka praca + odpowiednia dieta. f) Wydatne piersi Najczęstsze przyczyny problemu z niewydatnym biustem to: problem z tarczycą - myślę że każda kobieta powinna sobie zrobić kompleksowe badanie tego, bo macie o wiele wrażliwszy układ hormonalny od mężczyzn oraz drugim najczęstszym powodem jest zbyt niska podaż tłuszczy w diecie. Reklamowanie produktów FIT bez tłuszczu pozbawia was bazy do produkcji w prawidłowy sposób hormonów. Tłuszcze są do tego niezbędne! Ostatnią sprawą jest to, że kobiety wierzą w takie zabobony, że dzięki bieganiu (ogólnie cardio) wymodelują swoje ciało w taki sposób jaki widzą na okładach sphotoshopowanych modelek. Trening siłowy u kobiet robi mega robotę. Jako mężczyzna gorąco zachęcam do tego, bo w społeczeństwie zawsze brakuje ładnych, zgrabnych kobiet ! :> h) Niska różnica między talią i biodrami oraz duża różnica między talią, a barkami Jak widzisz współczynnik jeden i drugi odnosi się do talii - wystarczy ja zmniejszyć po przez schudnięcie i nasze proporcje fajnie się poprawią. Jeśli jesteśmy chudzi - wystarczy odpowiednio zwiększyć masę mięśniową prostowników, najszerszych grzbietu, kapturów oraz barków i tricepsów. i) Gęste włosy Tutaj sam poprawiłem swoje włoski, bo zawsze miałem cienkie i myślałem już w gimnazjum, że łysieję. Oczywiście zmiana musi nastąpić od środka, kremy w większości są mało skuteczne. Ale biznes jest ogromny, a to znaczy, że jest zapotrzebowanie na tego typu rzeczy. Co ja bym polecił na polepszenie? Cynk, MSM oraz odpowiedni podaż tłuszczy w diecie. Nic więcej, nic mniej. 2. Uśmiech i pozytywne nastawienie do życia Widzisz, jest takie przysłowie "z kim przystajesz, takim się stajesz". A co jeśli Ci powiem, że duża ilość osób jest tego świadoma? Jak myślisz, kogo wolą wybrać, kogoś uśmiechniętego, żywego, pełnego energii czy życiowego frustrata? Każdy woli spędzać czas dobrze niż źle (no chyba, że sami są frustratami to rozumieją się nawzajem). Większość w moim mniemaniu jest raczej neutralno-negatywna i są w stanie poświęcić się dla kogoś kto daje im powody do uśmiechu, dobrze spędzonego czasu. Dla kogoś kto jest albo podobny do nich - na zasadzie plus i plus, bądź na zasadzie dodatniego połączenia dla nich plus i minus. Postaw się na pozycji swojego otoczenia - kredyt do spłacenia, ledwo wiążesz koniec z końcem, wolisz przyjść do pracy do osoby z którą świetnie pogadasz 15min czy 15 min gościa, który będzie narzekać na swoje życie? Będąc pozytywnym stajesz automatycznie odbiornikiem na nowe okazje, nowe zaproszenia, nowe relacje. Ludzie będą do Ciebie lgnąć dlatego, że będą świetnie spędzać z Tobą. Dlaczego muzyka, słodycze, kinematografia, alkohol i narkotyki mają tak duże zapotrzebowanie obecnie? Bo człowiek zrobi wszystko, żeby uciec od szajsu, które go otacza. Jego miernego życia. Stając się pozytywną osobą, stajesz się magnesem w otoczeniu. Osoba pozytywna trzyma się pewnych ram zasad: -Nie narzeka na nic -Jeśli coś jej się nie uda, to nie wstydzi się tego, wie, że to część życia -Nigdy nie odwraca kota ogonem kiedy spotyka problem, stawia mu czoło takim jakim jest, nie zrzuca winy na innych -Nie ma miejsca na nudę, jego życie to pasmo działań - zaplanowanych lub nie -Jego najbliższe otoczenie to również pozytywni ludzie -Ma plany na przyszłość i je realizuje - jest to ogromne źródło pozytywnej energii w jego życiu, nawet jeśli się nie udaje -Nie rozmawia tylko po to, żeby rozmawiać, jeśli nie ma nic do powiedzenia to nic nie mówi, ale ze względu na ciekawe życie zawsze jest coś do powiedzenia Podsumowując ten punkt - bądź plusem w swoim otoczeniu, nawet jeśli jest to otoczenie samych minusów. 3. Dobrze dobrana garderoba Nie ma nic lepszego niż atrakcyjna osoba fizycznie, która jest pozytywna i w dodatku dobrze ubrana. Niestety, dresy można nosić idąc na trening. Jak Cię widzą tak Cię piszą i oczywiście możesz się ubierać jak chcesz gdy jesteś mega miliarderem - Jobs czy Zuckerberg. Ale w ich przypadku też myślę, że ich styl ubierania to kwestia PR'u i chęci nawiązania tego, że jest się normalnym człowiekiem, tak jak każdy z ich klientów - noszą bluzy, jeansy i adidasy. Jeśli natomiast chcesz sięgać wyżej, a taki jest cel wytworzenia anabolizmu społecznego w sobie to trzeba wiedzieć jak się ubierać. Inwestowanie comiesięczne w garderobę nie różni się niczym innym od tego, że kupujesz książkę. Jedno i drugie wpływa na Twoje relacje w otoczeniu. Im lepiej się ubierasz, tym więcej ludzi chce Cię poznać. Dobrze dopasowane koszule do Twojej sylwetki, spodnie, dobre buty, może krawat czy marynarka, koszulka polo, wygodne lniane spodnie na lato - są warte swojej ceny. Jeśli nie masz super dużo hajsu - inwestuj określoną kwotę co miesiąc na nowe ubrania, kolekcjonuj i powoli wprowadzaj w życie. Nawet jeśli będziesz wyglądać lepiej od szefa/szefowej. To będąc pozytywnym, a nie zawistnym będziesz mimowolnie zmieniać ich zdanie o sobie. A im lepsze ich podświadome zdanie o Tobie tym więcej załatwisz, dostaniesz więcej zaproszeń, więcej ofert pracy, dokonasz większej ilości transakcji. Odpowiedz mi sam na pytanie - jak widzisz kogoś atrakcyjnego dla Ciebie to chcesz zwrócić jego uwagę na siebie, co nie? Nawet jeśli nie masz na to odwagi czy możliwości. To samo będą robić ludzie w Twoim otoczeniu. W zasadzie dobierania garderoby powinna królować jedna zasada - klasa, nie trend czy kunszt, nie moda. Kupuj dobre jakościowo rzeczy, nawet jeśli są droższe, idź z kimś na zakupy kto dobrze ubiera jeśli nie masz oka do tego. Z czasem przyjdzie samo. Również musisz mierzyć w praktykę swojego ubioru - lepiej ubrać koszulę polo w miejsce gdzie możesz się ubrudzić czy też nie zakładaj garnituru bawełnianego jeśli jest gorąco. Możesz kupić sobie nawet książkę, żeby zapoznać się z tematyką. http://www.empik.com/gentleman-moda-ponadczasowa-roetzel-bernhard,prod22460331,ksiazka-p?gclid=CPD3hs6MptMCFQqLsgod59QGog&gclsrc=aw.ds Nie namawiam Cię do wydania 3/4 swoich oszczędności w tym momencie, ale do kupowania każdego miesiąca za określoną sumę nowej garderoby. W moim przypadku jest to 15-20% moich zarobków. Ale patrząc w jakim tempie zapełniam swoją szafę dobrymi rzeczami, niedługo najdzie czas nasycenia i zapewne moje wydatki na to zmaleją, ale nigdy nie znikną. Garderoba to ważna część życia jednostki społecznej, kobiety o tym wiedzą bardzo dobrze. A pisząc do kobiet, bo tu nie jestem super znawcą. Nie idźcie za trendami modowymi, adidasy na obcasie, jeansy z dziurami, ubieranie się jak dziw*a itp. Trzymajcie klasę i pamiętajcie, najatrakcyjniejsze jesteście na obcasie 5-6cm według badań. 4. Posiadanie przynajmniej większej ilości pieniędzy Zarabianie pieniędzy to tak ważna kwestia w życiu, że nie ma o czym dyskutować. Tym bardziej u mężczyzny. Wyzwolenie kobiet jest już duże, ale i tak natury nie oszukasz. Kobiety nie chcą się zbytnio wiązać z kimś kto ma niższe wykształcenie, jest mniej inteligentny, a bron Boże mniej zarabia! Wcześniej wyglądało to tak, że kobiety wykonywały lżejsze prace - biurowe, oświata, gastronomia - a mężczyzna szedł do pracy w cięższych warunkach - fabryka, służby państwowe, kopalnie czy szedł po prostu pracować na polu, dzięki czemu zarabiał więcej od kobiety. Cięższa praca = lepiej płatna. Dziś już jest przesunięcie w inną stronę i jest więcej kobiet zarabiających lepiej od mężczyzn, są na stanowiskach nadal zazwyczaj "miękkich" - jak HR, zarządzanie czy marketing i finanse, to dzisiaj te działy nie zarabiają źle. Jedyne co może uwolnić mężczyznę to wykorzystanie jego naturalnych cech, które dostał od natury i nakierowanie ich na zysk. A są to - racjonalność i stałość myślenia (nie mamy okresu co miesiąc, który rozwala nam życie emocjonalne i samopoczucie), łatwiejsze ponoszenie ryzyka, lepsza wyobraźnię przestrzenną. Czyli ma dwa wyjścia w moim mniemaniu - albo stać się specjalistą albo założyć własny biznes. Jak to zrobić, każdy z nas musi znaleźć sam - ale jedno jest pewne, edukacja, ale stawiałbym na formę nieformalną jednak. Kobiety natomiast mają większą ilość współczucia w sobie, lepszą pamięć i w sposób łatwiejszy odgadują typ charakteru drugiej osoby - tutaj z pewnością przyda się to podczas zdobywania klientów czy też sprzedaży. Dlaczego ilość pieniędzy jest tak ważna? Bo bycie z kimś biednym nie napawa do igraszek, po prostu. Taka jest natura, że podziwiamy bogatych, bo pieniądz daje nam to co podświadomie uważamy za podstawę życia - możliwość wolność. Choć niektórzy tutaj mogą podać przykłady, ludzi bogatych pracujących po 12-14 godzin, którzy wpadli w pracoholizm. To jednak warto pamiętać, że praca to system niewolniczy w którym sprzedajesz czas ze swojego życia. Czy będziesz to robić za takie pieniądze jakie chcesz i w sposób jaki chcesz - to już zależy od Ciebie i w tym dopatrywałbym się wolności. Bo nie ma wolności tam gdzie się zarabia dwa tysiące i boi się iść na L4 bo się straci 1/3 pensji, którą jest premia uznaniowa przez kierownictwo czy też boi się stracić pracę bo ma się masę kredytów i brak oszczędności. Gdzie jest strach, tam nie ma wolności. Pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, czy tego chcemy czy nie. 5. Bezwzględna pewność siebie Pewność siebie to postawa życiowa określona jednym mottem według mnie "Tak, mogę". To nie jest stan, który jest statyczny. Pewność siebie to stan występujący tylko podczas działania. Gdy stoisz z kawą w kuchni to nie jest pewny siebie, ale gdy podejdziesz do kobiety która Ci się podoba i zagadasz to już jesteś pewny siebie. Rozumiesz różnicę? Widzę wielu facetów udających "fajnych", ale tam niżej nie ma nic z pewnością siebie. Bo wszystko to co chcemy, odpowiednia postawa życiowa to efekt uboczny pewności siebie, z tego bierze się spokój, opanowanie oraz doświadczenie życiowe. Pewność siebie to również to co określają mierni życiowo jako wybujałe ego. Ale silne, prawidłowo uwarunkowane ego to podstawa zdrowego i szczęśliwego życia. Silne ego to słowa zaklęte w sercu: "skoro inni mogli, to ja również". Bo skoro inni mogli to dlaczego Ty nie możesz? Pewność siebie to według mnie również stawianie na fakty w życiu, a nie opinie i domniemania. Jeśli stawiasz na fakty to JESTEŚ PEWIEN tego, bo to jest fakt, czyż nie? Opinia może i często jest zmanipulowana, ale fakt nie. Fakt to fakt, nie dyskutuje się z nim. Dzięki takiej postawie również osiągniesz coś w rodzaju dźwigni Twojej efektywności. Zobacz na takie biznesy jak np. komputer - kiedyś myślano, że kilka komputerów wystarczy na całą Ziemię. Przyszedł gość i spytał się "czy aby na pewno?", dziś dzięki temu, że ktoś zakwestionował tą myśl, tą opinię mamy komputer w prawie każdym domu w Europie. Rozumiesz o czym pisze? On był pewny siebie, bo podważał schematy, opinie i stawiał na fakty oraz badania. Bezwzględność to tutaj ważne słowo - bo wielu traci pewność kiedy coś idzie nie tak. A co to za pewność siebie, kiedy jej nie masz podczas dołów życiowych, kiedy coś nie idzie po Twojej myśli? To wtedy właśnie przechodzisz test. To jak go zdasz wyrobi w Tobie większy kredyt zaufania do samego siebie. A kredyt zaufania to właśnie pewność siebie. "Pewność" - znajomość, wiedza; "Siebie" - mnie samego, ja. Czy nie można zawrzeć tego również w słowach właśnie "kredyt zaufania"? Że ufa się sobie samemu, że czasem nie wie się co będzie jutro, że jest źle - ale się ufa sobie. Pomimo nieprzyjaznych sytuacji zewnętrznych, pomimo niepowodzeń, pomimo wszystkiego - bezwzględnie. 6. Bycie zadbanym i czystym Niestety, o dziwo nadal wielu ludzi nie dba o swoje zapachy. Już nie mówię o używaniu perfum, ale o tym, żeby nie śmierdzieć po prostu. Nie wiem jak fajny, bogaty i atrakcyjny będziesz - śmierdzisz i będziesz tak głównie zapamiętany. Często to dotyczy ludzi otyłych, którzy zwyczajnie mocno się pocą, szczególnie latem. Zakres umycia pewnych sfer też jest trudniejszy, to dosyć intymny problem dla takich osób. Ale to jeszcze rozumiem, natomiast abstrakcją dla mnie jest to, że ludzie o normalnej budowie, o dobrych zarobkach nie dbają o higienę osobistą. Tłuste włosy, przepocone ubrania, odór. Podstawa tutaj to dobre mydło i gąbka. Również jeśli chodzi o odór to dieta ma bardzo duże znaczenie, szczególnie żywność przetworzona. Następnie wybrałbym dobry dezodorant (antybakteryjny) oraz wypranie wszystkich rzeczy w dobrym proszku, w czystej pralce. Niby podstawy, ale jednak u wielu jest to nadal problem. Czystość to podstawa. Kolejnym problemem jest odór z buzi - przychodzi do mnie koleżanka z pracy i przed chwilą jadła tuńczyka z puszki, pochyla się nad mną tłumacząc mi problem. Ja jej nie słucham, to co chcę to żeby poszła sobie jak najszybciej od mnie. Nie chcę tego czuć. Jeśli brak uzębienia jest dużym problemem, to odór z buzi jest mega problemem. Zadbaj o to, żeby nie jeść rzeczy które dają taki, a nie inny zapach - czosnek, ser, ryba. Albo jak lubisz to jedz to mając pewność, że nikogo nie urazisz tym, szczególnie partnera. Ale są też przypadki, które mają taki "naturalny wydech". Cóż, w takim przypadku zadbałbym o picie octu jabłkowego rano, porządne mycie zębów oraz zmianę diety na zdrowszą, ew. suplementacja Betainą HCL. Papierosy również wielu zniechęcają, ale jest na to przyzwolenie społeczne, ale i tak jest sporo przypadków, którzy nienawidzą tego zapachu. 7. Posiadanie miłej osobowości Miła osobowość to taka, która nas ujmuje. To jest już uzupełnienie do bycia pozytywnym, ale miła osobowość to wisienka na torcie w nastawieniu do innych. Widzisz, gdy wysłuchujesz uważnie i z ciekawością drugiej osoby, mimowolnie budujesz więź oraz kredyt zaufania u tej osoby. A mając wystarczający kredyt u drugiej osoby, będąc pewnym siebie, dobrze ubranym trudno będzie Ci odmówić jeśli o coś poprosisz. I o to w tym chodzi, bo widzisz, sam możesz osiągnąć sporo, ale znacznie szybciej, łatwiej i więcej osiągniesz współpracując z innymi, jeśli będziesz potrafił budować swoją sieć kontaktów w otoczeniu, nawet gdy Ci się powinie noga, będziesz mógł liczyć na przysługi. A nawet jeśli Ci się nie powinie to warto mieć możliwości w zapasie, nieprawdaż? Oferta pracy u szwagra znajomej za lepszą pensję? Twój ojciec zajmuje się również tym co ja? Nie chciałabyś nas umówić na obiad? Dzięki wytworzeniu miłej osobowości zyskujemy przewagę, bo mało jest osób, które Ci odmówią. Mogę również Cię zapewnić, że to działa - wiesz czemu? Bo ile rocznie masz okazji do bycia wysłuchanym, ale tak faktycznie? Nie chcę, żebyś przechodził też w skrajność i był psychologiem każdego. Wysłuchaj, nie oceniaj ale bądź ciekawy drugiej osoby, nic więcej, nic mniej. 8. Pielęgnowanie swojego indywidualizmu Nie wiem jak Ty, ale ja mam dosyć osób, których głównym celem życiowym jest praca na etacie, wracanie do domu przed TV i komputer, spanie. Dodaj tam jakieś trendy shity - jak oglądanie głupich obrazków, filmików, seriali. Różnią się tylko fizycznością, czasem są ładniejsi, czasem brzydsi. Ale w środku jest to samo, szare nic. Brak pasji, brak chęci do życia, brak życia z intencją, brak determinacji, brak sukcesów, brak wszystkiego co wartościowe. Są tylko problemy, dołki życiowe, niezaradność. Wiesz skąd to się bierze? Z życia bez intencji. Ci ludzie nie mają misji, której nadali swoje życie. Żyją bo żyją i chcą żyć jak najprzyjemniej, jak najdłużej, bez cierpienia, bólu i śmierci. Człowiek świadomy wie, że życie też ma swoje ciemniejsze strony i je akceptuje. Wie, że może być ból, cierpienie, łzy, śmierć - akceptuje to i się nie boi. Dzisiejsi ludzi wolą po prostu przeżyć życie, jakoś. Najlepiej ograniczając straty na każdym kroku i nigdy nie ryzykując. Badania pokazują, że w dalszej perspektywie firmy, które właśnie w taki sposób postępowały upadały bądź gorzej się rozwijały od tych, które planowany ekspansywne działania długoterminowe. A każdy z nas przed sobą samym jest jednoosobową firmą i jeśli się nie rozwijasz to się cofasz, bo świat stale się rozwija i musisz nie dość, że się rozwijać to musisz to robić szybciej niż świat, aby osiągać więcej niż inni. Jeśli chcesz tego dokonać to musisz się skupić na sobie. Musisz stworzyć siebie takim jakim chcesz, poprzez powtarzalne nawyki - takie jak ćwiczenia fizyczne, czytanie książek, uczęszczanie na kursy, czytanie badań, śledzenie ludzi, którzy są wyżej niż Ty. W życiu, nie ma nic takiego jak "odkryć coś co się kocha", to tylko uwarunkowanie psychosomatyczne, gdzie ego jest zadowolone, bo uciekłeś przed tym czego nie lubisz, w to co lubisz. Ale raz - rzadko się to zdarza, dwa - prawie zawsze średni z tego pieniądz, trzy - to niszczy Twoje hobby. Nie raz słyszałem, że powinienem zostać trenerem personalnym - ale wiesz co? Pewnie znienawidziłbym tego, gdybym miał 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu siedzieć nad kimś i patrzeć czy dobrze ćwiczy. Jasne, lubię pomagać, ale ile można? Poza tym, trenerzy personalni nie zarabiają milionów, nawet jeśli są najlepsi. Gdy zaczniesz skupiać się na sobie, po kilku miesiącach staniesz się, jak to raz usłyszałem "mind-sexy". Indywidualność przyciąga, bo jest ciekawa. Jesteś ciekawy dla innych, gdy mówisz mądrzej, gdy robisz mądrzej, gdy masz do zaoferowania lepsze rozwiązania np. dla firmy. Im ciekawszy jesteś, tym znowu - więcej ofert świat może Ci dać oraz sam możesz sięgnąć po więcej. Maluj, pisz wiersze, ćwicz, biegaj, idź na kurs tańca, czytaj książki - bądź barwny. I zapamiętaj, że jeśli nie masz pomysłu i wykonania na siebie - to będziesz wykonywać pomysł kogoś innego. 9. Wysoka inteligencja emocjonalna Wysoka inteligencja emocjonalna to świadomość, że człowiek ma emocje w sobie i uwalnia je na podstawie pewnych bodźców oraz te emocje wpływają na jego działanie. To rozumienie, że coś takiego jest - taki mechanizm i co najważniejsze, można go kontrolować i zmieniać. Ile znasz przypadków osób grubych które nie ćwiczą bo "nie lubią" - to "nie lubią" jest tylko efektem ich emocji, tego jak są zaprogramowani, niestety nieświadomie. Z programowanie przychodzi nam NLP i tutaj odsyłam do literatury fachowej http://www.empik.com/nlp-w-21-dni-heather-beryl-alder-harry,prod720302,ksiazka-p Również świadomość tego, że Ty to nie Twoje emocje. Bo w sumie one nie są one "Twoje", po prostu są. Niestety i bardzo ubolewam nad tym - duża część społeczeństwa nie ma tej wiedzy nadal. Przez co nasz gatunek jest płochliwy, obraża się bez problemu i ma urazy oraz żale trzymające przez całe życie. Po co to komu? Skoro można się od tego uwolnić, mieć klarowniejszy, spokojniejszy umysł, a dzięki temu być bardziej efektywnym. Tutaj polecam tę książkę http://virgobooks.pl/alfabetyczny-katalog-ksiazek/88-zapowiedz-tytul-oryginalny-letting-go-the-pathway-of-surrender-david-r-hawkins.html Na początek więcej nie potrzebujesz. Na koniec. W życiu możesz być maksymalnie anaboliczny, czyli będący dla środowiska punktem wzrostu albo katabolicznym, będącym punktem spadku dla środowiska. Możesz to zmienić, masz tutaj wszelką wiedzę, którą potrzebujesz na początek. Co z tym zrobisz, czy odważysz się zmienić swoją osobowość, która tylko jest nawykiem - to już zależy od Ciebie. Nie będę Cię motywował. To Twoja decyzja co zrobisz, ale Twój czas kończy się tutaj - tik tak. - GluX
  6. 7 polubień
    Dawno niczego nie pisałem na blogu, a tym bardziej nie w temacie manipulacji, więc dziś będzie wpis właśnie na ten temat. Socjotechnika (inżynieria społeczna) – jest to zespół technik służących do manipulacji społeczeństwem. Stosują ją zarówno politycy, służby państwowe, jak i media. Zamiast pisać o prostych technikach socjotechnicznych, jak te które można podciągnąć pod zwykłe techniki manipulacji (reguły Cialdiniego itp., o których już pisałem kilkukrotnie) czy takich jak selekcja faktów, dezinformacja, rzucanie sloganów itd., pozwolę sobie opisać metody od razu „z grubej rury”, stosowane przez „najlepszych z najlepszych”. Dywersja ideologiczna – model KGB Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. Znany jest przede wszystkim z omówienia modelu przejmowania kontroli nad społeczeństwem, który omówił w wykładzie pt. „Jak napaść na państwo” (można go znaleźć na YT z napisami PL) złożonego z 4 kolejnych kroków: 1. Demoralizacja 2. Destabilizacja 3. Kryzys 4. Normalizacja Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych etapów przewrotu: Ad. 1 W celu demoralizacji należy podkopać obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Trzeba tu dobrze zrozumieć dwie rzeczy: po pierwsze atak na religię nie następuje w celu jakiegoś oświecania społeczeństwa, a jedynie po to aby podkopać obowiązujący system wartości. W zamian nie proponuje się jakiegoś świeckiego kodeksu moralnego, ale jego brak, pełny relatywizm moralny. Stąd charakterystyczny na zachodzie atak na Kościół katolicki, ludzi wierzących i ogólnie chrześcijaństwo ze strony „postępowców” ma charakter mało merytoryczny i konstruktywny, za to mocno emocjonalny, często wręcz obrzydliwy. Po drugie atakuje się religię powszechnie występującą w danym społeczeństwie. W kraju chrześcijańskim atak pójdzie na chrześcijaństwo, w społeczeństwie buddyjskim, atak poszedłby na buddyzm itd. To tłumaczy dlaczego „tolerancyjna” lewica tak mocno napiera na „chrześcijański ciemnogród”, jednocześnie pobłażając znacznie bardziej przemocowemu islamowi, nie wyłączając feministek, którym przeszkadza podejście do kobiet w katolicyzmie, ale już nie tak bardzo w islamie, gdzie pozycja kobiet jest znacznie gorsza. Pozornie wydaje się jakąś nieprawdopodobną hipokryzją, wręcz skrajną głupotą, ale z punktu widzenia przewrotu ideologicznego ma pewien logiczny sens. Oczywiście sens ten znają „architekci” projektu, ludzie którzy naprawdę w takie nielogiczne bzdury wierzą, pełnią tu rolę tzw. „pożytecznych idiotów”. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja i wychowanie. Za nie już nie mają odpowiadać rodzice, a już zwłaszcza ojcowie, tylko państwo. Stąd mamy rodziców, którzy muszą dużo pracować (dzięki rosnącym podatkom, długom publicznym i utracie siły nabywczej pieniądza), państwowe szkoły z programem wytyczonym przez MEN, dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, zabieranie dzieci rodzicom przez opiekę społeczną itd. Sama edukacja w szkole obniża poziom nauczania, przez „wyrównywania szans” (dostosowanie poziomu do najgorszych uczniów, tworzenie klas mieszanych z imigrantami) i odchodzeniu od przedmiotów ścisłych i praktycznych (matematyka, fizyka, chemia, biologia, muzyka, języki) na rzecz humanistycznych (wiedza o społeczeństwie, spłycona historia, schematyczna nauka literatury z narzuconą interpretacją i kanonem, wyselekcjonowana ekonomia) lub bezużytecznych (europeistyka, bhp, własność intelektualna, edukacja seksualna, warsztaty tolerancji etc). Ostatnio pojawiają się coraz „ciekawsze” pomysły, jak teoria gender. Każde dziecko w szkole musi się dostosować odgórnie narzuconym programom nauczania, wszelki indywidualizm i dociekliwość są niemile widziane. Kolejnym elementem demoralizacji jest promowanie przesadnie konsumpcyjnego, hedonistycznego i irracjonalnego stylu życia: „Sex, Drugs and Rock and Roll”, „róbta co chceta”. Do używek można mieć trzy podejścia: -Bardzo konserwatywne, prohibicyjne, wszystkiego zakazywać – prowadzi do pogłębienia patologii, reglamentowane dobra stają się zakazanym owocem, przez co stają się bardziej pożądane, stają się też drogie, doprowadzając do ruiny osoby uzależnione i ich rodziny, napychając kieszenie mafiom, dilerom, alfonsom itd. -Wolnościowe – oparte na wolnym wyborze i zasadzie „chcącemu nie dzieje się krzywda” – człowiek ma prawo do decydowania o swoim ciele i portfelu, ale jednocześnie bierze za swoje czyny pełną odpowiedzialność. Zaleca się więc zachowanie umiaru i rozwagi. -Lewackie – czyli chlaj, ćpaj i ruchaj wszystko co się rusza bez konsekwencji. W razie czego pomoże państwo, dadzą zasiłek, opiekę zdrowotną na koszt innych. Sam hedonizm jest tu mocno propsowany, jako coś modnego i fajnego. Wszystko także w oderwaniu od wszelkiej moralności. Zdrada? Oj tam, to tylko seks. Młodzież pije i ćpa? Młodzież musi się wyszaleć. Oczywiście przedmiotem przewrotu ideologicznego jest podejście trzecie. Ad. 2 Kiedy społeczeństwo jest już mocno zdemoralizowane, cierpią w nim jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Ludzie skaczą sobie do gardeł, nikomu nie można ufać. Pojawia się destabilizacja. Wszelkie konflikty między ludźmi są stale podgrzewane przez odpowiednie organizacje w tym celu wspierane i finansowane (są to tzw. „pożyteczni idioci”). Np. organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami, związki zawodowe zamiast pomagać pracownikom dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami nawet jeśli jedyne co on przyniesie to szkody w postaci upadku firmy, fali niekończących się strajków i paraliżu kraju. Wierzący ścierają się z niewierzącymi, biali z czarnymi itd. itd. Konflikt, konfliktem pogania. Ad. 3 Kiedy społeczeństwo jest już na tyle zdestabilizowane, że problematyczne staje się funkcjonalnie jakichkolwiek relacji między ludźmi pojawia się poważny kryzys. Może być to kryzys zarówno gospodarczy, jak i społeczny, często idą one w parze. W każdym razie „źle się dzieje”. W takich warunkach ludzie odczuwają potrzebę znalezienia kogoś, kto to wszystko ogarnie, zaprowadzi zmiany. I tu właśnie wchodzi czwarta, ostatnia faza dywersji ideologicznej czyli normalizacja. Ad. 4 Faza „normalizacji” to ostateczny cel całego przedsięwzięcia. Społeczeństwo samo oddaje władzę w ręce dywersanta, który jawi im się jako mesjasz, ktoś kto naprawi całą sytuację. W sytuacji kryzysowej ludzie kierują się emocjami, więc łatwo postawią na kogoś głoszącego populistyczne hasła, slogany, oferującego proste rozwiązania i radykalne, zdecydowane działanie. Tę fazę charakteryzuje również usunięcie „pożytecznych idiotów”, którzy już spełnili swoją rolę. Dzieje się tak dlatego, że ci, którzy naprawdę wierzyli że robią coś dobrego, widząc swoje dzieło, zaczynają przeglądać na oczy i czuć się oszukani. Są więc idealnymi kandydatami do zostania najbardziej zagorzałymi przeciwnikami nowego porządku. Stąd zostają oni usunięci zanim na dobre urosną w siłę. Jeśli przewrót ideologiczny ma miejsce w państwie totalitarnym dochodzi do brutalnej czystki, łącznie z fizyczną likwidacją. Dlatego właśnie w historii zdarzało się że np. jedni komuniści zabijali innych komunistów, np. Stalin niszczący trockistów. Jeśli rzecz dzieje się w zachodnim, demokratycznym świecie takich ludzi po prostu odsuwa się od stanowisk i pokazuje opinii publicznej w negatywnym świetle. Psychologia tłumu i permanentna rewolucja Kelthuz w piosence „Bloody Dictatorship” Nie podoba nam się obecna sytuacja? To może by tak „wyjść na ulicę” i walczyć o swoje? Z tym jest jednak jeden poważny problem, czyli psychologia tłumu. Jest ona silniejsza niż mogłoby się wydawać. Np. słynna „znieczulica” czyli sytuacja kiedy nikt nie pomógł ofierze wypadku, albo brutalnego napadu pomimo dużej ilości świadków nie wynika jak niektórzy uważają z braku empatii tylko ze społecznego dowodu słuszności. Sytuacja odwraca się kiedy pierwsza osoba z tłumu decyduje się pomóc. Wówczas w ślad za nią zaczyna podążać spora grupa osób. Dokładniej opisuje to Robert Cialdini w książce „Wywieranie wpływy na innych”. Praktycznie wszystkie rewolucje i przewroty nie były spontanicznym buntem oddolnym, a zaplanowanymi akcjami finansowanymi z zewnątrz. I tak np. amerykańscy i zachodnioeuropejscy przemysłowcy i bankierzy, zwłaszcza „wiadomego” pochodzenia finansowali zarówno bolszewików, Hitlera, Mussoliniego, czy Franklina Delano Roosevelta i jego New Deal. Wsparcia udzielają też zagraniczne mocarstwa w swoich rozgrywkach, np. Lenin otrzymywał pieniądze od rządów Japonii i Niemiec, a Mussolini od rządu francuskiego i angielskiego. Nawet jeśli dany ruch, partia, czy stowarzyszenie powstanie spontanicznie do walki o lepsze jutro, może zostać łatwo zinfiltrowany przez wrogów, jak stało się np. z Solidarnością i ogólnie całą opozycją w PRL-u. W dodatku tłumem ludzi można łatwo sterować, wystarczy kilku prowokatorów. Przykładem jest chociażby naprowadzenie zbuntowanych Białorusinów do ataku na budynek rządu, po kolejnych wyborach wygranych przez Łukaszenkę. Wystarczyło kilku prowokatorów, za którymi podążył cały tłum ludzi, a po drugiej stronie drzwi już czekała na nich milicja. Że już nie wspomnę że cała akcja może się okazać zwyczajną operacją false flag. Permanentna rewolucja – w myśl Lwa Trockiego rewolucja socjalistyczna jest okresem permanentnych, wielkich przemian, nie ma w nim okresów stabilizacji i trzeba ją rozlewać poza ZSRR. Krótko mówiąc ogień rewolucji nie może przygasać, trzeba go ciągle podsycać. Zwróćmy uwagę że w taką permanentną rewolucję bawi się obecna „opozycja totalna” z KOD-em na czele. Niestrudzenie dążą do postawienia w Polsce „Majdanu”. A to walka o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to prowokacja na pogrzebie Inki, a to Czarny Marsz, a to okupacja Sejmu, a to marsze na ulicach. Póki co wychodzi im jednak tylko „Ciamajdan”.
  7. 5 polubień
    Co u mnie ? Mam kobietę. Jako człowiek, któremu wmawiano przez całe życie, że jest humanistą, mając wokół klimat teatru, dzinnikarstwa, mody bardzo trudno było zdobyć wiarę, że jest dla mnie miejsce w IT. Przygoda z Linuxem zaczęła się od Red Hata 7.1, także trochę lat minęło. Problemy z matematyką potwierdzały, że nie dla mnie IT. w 2010 roku zrobiłem studia podyplomowe "Administrowanie sieciami komputerowymi" teraz robię drugie studia podyplomowe "Informatyka" a we wrześniu zacznę dwuletnią szkołę policealną "technik - teleinformatyk. Udało mi się z dużym trudem i po długim czasie dostać robotę na 4 miesiące "Asystent działu IT" i cieszę się z tego bo teraz aplikując zamiast opierać się na stanowisku Orange - wsparcie techniczne, będzie słowo klucz "IT" D ługa przede mną przygoda, ale mam zajawkę i ide w stronę sieci komputerowych od strony technicznej. Myślę, że będzie mi tu towarzyszyć gdzie niegdzie Linux i tez jest to kierunek przeze mnie akceptowalny. Odpuszczam sobie stanowiska programistyczne, chociaz jakie kolwiek pojęcie mam. Co ostatnio absorbowało moją uwagę to przetwarzanie sygnału analogowego na cyfrowy, co ostatecznie w końcu rozkminiłem, z czego jestem zadowolony to nabycie książek wydawanych od 1994r. do 2004. które maksymalnie wyczerpują tematy, które będą mi w życiu towarzyszyły. A tutaj, możecie sobie Państwo zobaczyć, jakie rzeczy kiedyś mnie absorbowały: cojesturokiem.blogspot.com jest to parę wpisów, a nie żaden prowadzony blog (bo go nie prowadzę i nie czerpię, żadnych korzyści z umieszczenia tutaj linka, traktuję to jako archiwum, czy bazę) , także ma to wartość, taką, że jest napisane to co mógłbym napisać tutaj. Jesli chodzi o moja formę, jest zła, +20 kg. przez 2 lata i już nie jestem bykiem, a facetem z nadwagą. Jakoś musze sobie z tym poradzić, co nie jest łatwe, ze względu na służbę zdrowia, możliwości sportowe przez pewne dolegliwości, które wymagają lekarzy specjalistów i kilku wizyt prywatnych za które będzie trzeba trochę zapłacić. Diety na razie nie pomagają, próbowałem diet do 100 gram weglowodanów, reszta tłusze białko, ale efekty sa krótkotrwałe. I wiem, że wiele osób powie, że liczenie kalorii jest chujowe, ale tak właśnie zrobię. I obiecuję, że zejdę te 15 kg, bo myślę, że mięśni z 5 kg więcej mogło w między czasie wpaść. Byłem panowie i panie również diagnozowany jako borderline (być może) czy (diagnoza ustna na podstawie wywiadu) CHAD, ale szczerze powiem, że nie wierzę do końca w to. Myślę, że to jednak bardziej depresja. A lekarze psychiatrzy tak na prawdę mają zajebiście trudną pracę, bo tak na prawdę wróżą z fusów. Stwierdzam, że żeby tak na prawdę było wiadomo co mi jest, to by chyba musiał mnie sam Freud zbadać. Radzę sobie jak mogę i myślę, że jakąś mądrość życiową posiadłem, która przez niektórych może być doceniona, a niektórzy mnie skreślą, przypną łatkę i koniec. Jak każdy potrafię się wkurwić, jak każdy potrafię się dołować, czasem mogę wydawać się niebezpieczny, a czasem wydawać ekstra ciotą, co ma czasem wpływ na moje zachowanie. W każdym razie do czego zmierzam, jestem zadowolony z życia, poprawił mi się kontakt z ojcem, wierzę w siebie bardziej niż kiedyś, mam kobietę i chociaz wiadomo, że z kobietą trzeba być czujnym, to jednak układa mi się. Każdy kto ma pod górkę, niech walczy o siebie i nie godzi się ! nie sugeruje, nie uzależnia od opinii wytworzonych przez tych bardziej ekstrawertycznych i wyszczekanych lub zadufanych w sobie pyszałków. Niech obserwuje, analizuje, konfrontuje, poprawia, ulepsza, ale niech patrzy na siebie i sobie ufa.
  8. 4 polubienia
    Frajer, a Kozak Jaka jest różnica między tym, kogo nazywamy frajerem, albo nie nazywamy ale podświadomie uważamy, że pasuje do takiej osoby takie określenie, a kimś kto wzbudza podziw, szacunek - jest kozakiem. Gdzie leży ta cienka linia między tym gdzie chłopiec się kończy, a zaczyna mężczyzna? Gdzie jest to ta różnica? W prostej różnicy: * gdyby prawda objawiona była bardziej skomplikowana to nie byłaby prawdą - potężne zasady mają zawsze charakter prostej i wyraźnej zmiany. Teraz dokumentacja i kilka przemyśleń: Co usłyszysz, jeśli spytasz frajera o działanie? "Dlaczego to zrobiłeś?" -Bo wszyscy tak robili -Bo co rodzice/koledzy/inni pomyślą -Bo to przecież tradycja -Bo mam kredyt hipoteczny/zobowiązania -Bo muszę utrzymać dzieci -Bo szef mnie zwolni -Bo jestem zmęczony W skrócie: -Bo + wyobrażenie zagrożenia naszego komfortu Co charakteryzuje zawsze frajera to jego silne "BO", "BO" to motywacja (z łaciny "motivus" czyli ruchomy). Motywacja to szukanie swojego "BO". Ale "BO" jest zwodnicze. Dajmy przykład który jest zawsze popularny, z racji że mamy niedługo lato - to temat chudnięcia. (zawsze przypuszczaj, że większość ludzi to frajerzy - wierz mi, często nie będziesz się mylił) Osoba chudnie, cieszy się nową figurą i w 3/4 przypadkach wraca do poprzedniego stanu - figury. Zjawisko to jest zawsze skorelowane z motywacją, czyli swoim uzasadnieniem. A jakie jest najczęstsze uzasadnienie jeśli o takie postanowienia noworoczne? "Bo nie chcę, być gruba", "Bo chcę poczuć, że mogę być ładna" "Bo chcę sobie coś udowodnić" itp. Co się dzieje, gdy osoba osiągnie to co chciała? MOTYWACJA ZANIKA I BRAKUJE MOTYWU. Jak jesteś już atrakcyjny, to po co to utrzymywać dalej? Trenować i trzymać dietę, skoro można oglądać filmy i jeść ciastka od rana? Wtedy pęka bańka, którą srołcze świetnie sprzedają w swoich książkach, a Ty jesteś na szczycie Mount Everest i nie wiesz co dalej. Nie wierzysz? Spytaj się każdego żula/ćpuna/pracoholika/alkoholika/seksoholika/osobę uzależniona od czegokolwiek, oni uwielbiają się tłumaczyć. Podświadomie lepiej mają to zaprogramowane kobiety - jako pogardę do słabości - spróbuj coś wytłumaczyć kobiecie i zacznij się usprawiedliwiać. Patrz tylko jak z każdą sekundą traci do Ciebie szacunek. Dominujący mężczyźni mają podobnie widząc słabość. I tutaj z pomocą przychodzi nam postawa kozaka! Kozak to osoba, która się charakteryzuje silnym "po co". Gdy spytasz taką osobę "dlaczego coś robi?" - mimo, że samo pytanie już nakierowuje na motywację - to kozak zrozumie pytanie jako "po co to robię" i odpowie następująco: -Żeby awansować -Żeby zarobić więcej pieniędzy -Żeby odpocząć -Żeby się dobrze czuć -Żeby być w dobrej formie -Żeby być zdrowym -Żeby wyjechać na wymarzoną wycieczkę i zwiedzać -Żeby się poznać nową kulturę -Żeby się dobrze bawić W skrócie: -Żeby + wyobrażenie, czegoś dobrego Widzisz różnicę? Kozak ma silne swoje "ŻEBY". Jego "żeby" jest jego kierunkiem działania. On nie potrzebuje oklasków i wsparcia, tacy ludzie wyznaczają swoje szlaki, którymi zazwyczaj inni ludzie podążają. Każdy człowiek prawdziwego sukcesu - odpowie Ci coś podobnego? Czemu? Bo tak jest i to działa. Wyobraź sobie siebie i motywację jako bile na stole bilardowym, a dołki to Twoje cele. Powiedz mi - łatwiej jest wziąć bilę w dłoń i pchnąć ją w kierunku celu, czy za pomocą innej bili (w tym przypadku motywacji), za pomocą uderzeń próbować ją wbić tam gdzie sobie marzysz? Przypomnę tylko, że jeśli chodzi o motywację to nikt nie wie gdzie ona Ciebie zaprowadzi. Dajmy za przykład podwyżkę w firmie dla wszystkich pracowników - dyrektor chce zmotywować pracowników i daje każdemu podwyżkę 500zł na rękę. Jak reagują pracownicy? RÓŻNIE. Jeden pomyśli "ale zajebiście, chciałem odejść z tej pracy ale jednak zostanę na dłużej", Drugi pomyśli "dlaczego mam taką podwyżkę jak Alina, która nic nie robi!?" Trzeci pomyśli "Skoro zarabiam więcej niż Marek to powinienem mieć większą podwyżkę!" Czwarty pomyśli "zajebiście, w końcu sobie kupię [wstaw cokolwiek]". Widzisz? Jeden motyw i tyle ile jest osób, tyle jest różnych reakcji - wiesz, że to prawda. Jedyne wyjście to postawić na jak najmniejszą zależność od motywacji, czyli w gruncie rzeczy emocji, czyli summa summarum - rzeczy, które z założenia są niestałe i ulotne. A skupić się na swoich celach - budując systemy, mechanizmy które nas poprowadzą tam gdzie chcemy. Osiąganie celów jest proste. Masz cel - zapisujesz co możesz zrobić teraz i co jest wymagane, żeby dostać to co chcesz. Dajmy za zadanie - naukę tańca. Bierzesz kalendarz, sprawdzasz w jakie dni możesz chodzić - albo godziny jeśli np to praca zmianowa lub studia. Szukasz w mediach szkoły tańca i różnych kursów. Piszesz ogłoszenie na Facebooku, w odpowiedniej grupie, że szukasz partnerki - jeśli to taniec towarzyski. Robisz mini-casting i zapisujecie się na kurs. Od teraz chodzi w wyznaczone dni i godziny na kurs, tak długo aż osiągniesz to co chcesz - czyli nauczysz się tańczyć sprawnie z partnerką. Niezależnie czy Ci się chce, co powiedzą inni, czy będzie padać śnieg albo kumple będą zapraszać na piwko. Idziesz, masz swoje plany i cele do których dążysz. Jesteś bezwzględny w stosunku tego co planujesz i to wykonujesz. Po prostu. Nie ma że boli, ale jest to po to, żeby ... Na koniec: Pamiętaj, że w każdej chwili, każdym momencie wybierasz - czy robisz coś z perspektywy kozaka czy frajera. Bo robisz coś zawsze i robisz to zawsze z jakiejś perspektywy. A w moim mniemaniu percepcja jest wszystkim jeśli chodzi o efekty długofalowe. Jeśli nie wiesz jak zacząć - zacznij sobie zadawać proste pytanie: "Co robię i po co to robię?" - pytanie zadawaj sobie jak najczęściej, zdziwisz się sam jak szybko urośnie Twoje samoświadomość. To wszystko z mojej strony - a zakończenie filmik. Mimo, że tego gościa nie lubię zbytnio, to muszę przyznać, że ten filmik jest genialny: - GluX
  9. 4 polubienia
    Więcej testosteronu 2.0 Witam drodzy Bracia Samcy, w tym artykule/poradniku przedstawię w jaki sposób być bardziej męskim, a więc mieć więcej testosteronu. Korzyści z testosteronu wszyscy dobrze znamy, ale też kilka jest ukrywanych: -Dużo energii -Mocniejsze kości -Świetny nastrój -Zdrowe serce -Większy popęd seksualny -Większe zdolności umysłowe (albo jak kto woli wyższe IQ) -Zwiększona masa mięśniowa -Mniejsza tkanka tłuszczowa Znaczna większość facetów jest męska z natury, trzeba wiedzieć dlaczego tacy nie są, dlaczego efekt końcowy jest odwrotny tzn jest samce są coraz bardziej niemęscy. - Uwarunkowanie społeczne Piramida żywności - przekręt ogromnej skali - wszystko po to, aby zalegające zboże zostało skonsumowane podczas II wojny światowej, kiedy w USA całe mięso poszło dla żołnierzy. LINK DO PIRAMIDY Później, ktoś mądry wpadł na pomysł, żeby tego nauczać każdego w wieku szkolnym. Wszystko po to, abyś mógł żyć na jedzeniu drugiej kategorii, nie głodował i pracował na podatki. Prawdziwa żywność, jest droższa, nie jakoś sporo, lecz jest. A im gorzej się odżywiasz, tym niższy poziom testosteronu Im w społeczeństwie mniej męskich osobników, tym łatwiej im kontrolować to społeczeństwo - może tu podpiąć każdą chyba teorię spiskową, z UFO włącznie, dlatego nikomu z góry nie zależy na Twoim testosteronie, bo po co? Dlatego prawa mężczyzn są coraz bardziej ograniczane, a kobiet zwiększane. Gdzie kobiety przejmują męską kierownicę, tam łatwiej kontrolować. Kobieta nie wyjdzie na ulice i nikogo nie pobije przecież. Wszechobecna celebracja homoseksualizmu - pracowałem i pracuję z kilkoma "ciepłymi". Wiem jedno, 99% z nich to faceci z bardzo niskimi testosteronem, można powiedzieć, że natura nie obdarzyła ich za mocno fizycznością i psychiką. Z kobietami im nie wychodzi, bo te chcą siły, a pociąg seksualny jakiś tam mają i trzeba go zaspokoić. Celebracja tego jest o tyle zła, że hamuje w nasz naturalny męski odruch pogardy dla gorszych fizycznie kompanów. Bo po co Ci był słaby i chuderlawy "ciepły" jaskiniowiec jak musiałeś upolować ogromnego mamuta? Żeby Cię dopingował? Dlatego uważasz, że niski poziom testosteronu jest ok, a 1800 na miesiąc to szczyt Twoich możliwości. Kosmetyki - zawierające spore ilości androgenów, które wpływają niekorzystnie na Twoją gospodarkę hormonalną - więcej: http://www.strengthsensei.com/top-10-androgen-killers/ Bycie grubym jest ok - NIE JEST OK. Ludzie otyli są chorzy - ich układ hormonalny jest w tragicznym stanie, serce pracuje na ciągle podwyższonych obrotach, ciągle się pocą, a stawy modlą się kiedy to wszystko się skończy. To prawie tak samo jak ciągłe przeziębienie. Nie oszukujmy się, dla mężczyzny najlepszy poziom to gdzieś ok 10%, dla osób po 60 - 13-15% Teraz najważniejsze, jak wrócić do formy, czyli bycia samcem z krwi i kości. Tym kim się urodziłeś i masz być. Zaczynamy dobrze jeść - to co wrzucasz do siebie, to później dostajesz w swoim samopoczuciu. Dobrze jeść tzn: -Dużo mięsa, tłustego mięsa - białko to budulec, ale to tłuszcz zwierzęcy jest najlepszy do produkcji testosteronu (testosteron ma bardzo zbliżoną budowę do cholesterolu). Od teraz codziennie musisz zjeść przynajmniej karkówkę/golonkę/boczek/dobrą kiełbasę -Warzywa - 300g dziennie to absolutne minimum. - warzywa mają charakter zasadowy + posiadają minerały i witaminy -Pijemy min 2-3 litry wody dziennie odpowiednio zmineralizowanej (600mg/l to minimum) -Jemy jajka -Węglowodany dopiero wieczorem - trzymaj całą swoją pulę na moment przed snem -Dbamy o ogólny stan naszego układu pokarmowego, a przede wszystkim JELIT - *probiotyki co jakiś czas (raz na 2-3 miesiące profilaktycznie) *kiszonki 2-3 razy w tygodniu *ZUPA MOCY RAZ NA TYDZIEŃ -Wyrzucamy z jadłospisu: *pszenice - mąki, ciasta, makarony, chleb (gluten to okropna sprawa i to co nam robi w organizmie mogłoby Cię przerazić) *nabiał - białko i cukry nie są przez nas dobrze przyswajalne, mogą je pić dzieci, ale nie dorośli. Kefiry, mleko, jogurty, twarogi - to wszystko żegnamy, nie jesteśmy cielakami domyślnie. *cukry - wszystkie napoje słodzone, ciastka, słodycze, unikamy posiłków z wysoką porcją cukru *owoce - fruktoza to okropna sprawa, jest przetwarzana tylko przez wątrobę, a nadmiar idzie od razu w tłuszcz. Jak już to owoce z zawartością glukozy i nie za często. Przestajemy palić papierosy - każdy wie dlaczego. Ja powiem tylko od siebie jedno. Albo palisz i jesteś słaby, albo nie palisz i jest silny - Twój wybór. Suplementacja Witaminy i minerały: -Cynk - (pamiętając o zawartości faktycznej w różnej formach - cytrynian - 34%, siarczan - 22%, glukonian - 13%, monometionina - 21%) dawkowanie 10-40mg, a więc aby dostarczyć 30mg cynku trzeba wziąć 230g glukonianu cynku -Selen - min. 200mcg (osobna porcja w stosunku do cynku) -Witamina D3 - min. 2000 IU (zawsze przy posiłku zawierającego większą ilość tłuszczu) -Witamina A - min. 5000 IU -Witamina E - min. 200 IU Suplementy warte uwagi: -Ashwagandha - dawkowanie 500mg-2g dziennie - przed snem i treningiem -Tongkat Ali - min. 100mg -Bulbine Natalensis - min. 500mg -Wyciąg z korzenia pokrzywy - min. 500mg -Saw Palmetto - min. 500mg Kompleksowe preparaty, warte uwagi: -Now Foods Adam lub Special Two -Orange Traid + Greens Dbamy o relaks i sen. Ważne jest to, aby nie siedzieć do późna na komputerze czy przed TV - ja osobiście polecam poczytać książkę, coś co nam pozwoli odetchnąć po całym dniu latania za pięknymi kobietami i pieniędzmi. Im większy stres tym mniejszy testosteron - jak kogoś stać to polecam masaże - jak nie to pozostaje spacer lub basen, żeby się popluskać. Uprawiamy sport - mając na myśli sport, mówię tu o takim który nam służy - Intensywny i krótki - Najlepiej siłownia, crossfit - tutaj radzę odezwać się do jakiegoś profesjonalnego trenera, żeby ułożył nam plan treningowy i najważniejsze to pokazał jak ćwiczyć - co do diety, nie przekonałbym się - mało osób układa ją, bazując na najnowszych badaniach. Jeśli nas nie stać na siłownię polecam bieganie systemem HIIT - czyli interwały lub tabata w domu Nie biegamy na długie dystansy, nie jeździmy rowerem setek kilometrów, i nie pływamy na basenie godzinami. Chodzi o to, żeby ciało zszokować, na krótko, a potem żeby się regenerowało i było silniejsze. Nie chodzi o to, żeby zużywać swojego ciała na maksa. Porównaj sobie w lekkoatletyce facetów - na 100m i na 10km - sam zrozumiesz. Schudnij - ograniczając węglowodany i wchodzą na dietę z ujemną kalorycznością, niż Twoje zapotrzebowanie. Ważne, bo tkanka tłuszczowa konwertuje testosteron w estrogen. Im więcej tłuszczu tym bardziej jesteś Misiem, a nie Niedźwiedziem. Przy diecie redukcyjnej zachowaj odpowiedni podaż tłuszczy - min. 1g/kg (z czego min. 30% tłuszczy nasyconych) No i ograniczamy alkohol do minimum - najgorsze jest piwo. Pamiętaj drogi samcu - masz być w pełni męski, tak jak Cię stworzył świat, na podobieństwo Boga, a nie świni w oborze. Po pół roku stosowania tych zaleceń dostrzeżesz ogromną różnicę, o której niektórzy mogą zapomnieć. Dzielę się tym, bo sam przebrnąłem przed długą drogę do normalności i chcę, żeby ludzi podobnych do mnie było jak najwięcej.
  10. 1 polubienie
    Odwaga to jedna z tych cech które w dzisiejszym świecie decydują o tym czy nasze życie będzie udane.Czy wyciśniemy z niego każdą krople czy tylko liźniemy po jego powierzchni.W czasach gdy nasi przodkowie uganiali się za dziką zwierzyną na słonecznej sawannie nie mieli wielkiego wyboru.By przeżyć musieli pokonywać swój strach.W dzisiejszych czasach gdy maszyny wykonują większość pracy za nas -do przeżycia nie potrzeba już odwagi.Praca w fabryce w której przez osiem godzin wykonujemy te same czynności nie wymaga odwagi .Zapewnia natomiast bezpieczeństwo.Ciągłe bezpieczeństwo i brak jakichkolwiek wyzwań doprowadza człowieka do stagnacji-człowiek umiera za życia.Stąd w dzisiejszym świecie mamy taki problem z depresją i innymi chorobami psychicznymi.Ludzie są zanudzeni przebywaniem w swojej strefie komfortu.Nie mają jednak odwagi żeby z niej wyjść. Czym jest odwaga? Odwaga to dążenie do swoich celów mimo lęku.Człowiek odważny różni się od tchórza tym ,że gdy odczuwa lęk to jest w stanie go przekroczyć.Myślicie ,że ludzie których społeczeństwo uznaje za wielkich nie znali strachu?Gdy Juliusz Cezar miał stoczyć sławną bitwę pod Farsalos nie spał całą noc.Zdając sobie sprawę z przeważającej liczebności Pompejusza czuł strach.Wierzył jednak w wyszkolenie swoich jednostek i swoją taktykę.Droga odwagi jest tak na prawdę drogą duchową.Na jej końcu znajdziemy rozpłynięcie się ego.Łatwo jednak zdarza się nam pomylić odwagę z strachem.Często odpowiedzią na strach jest atak-dlatego często wydaje nam się ,że ludzie agresywni są odważni.Dla przykładu osobami zamożnymi są często osoby bojące się biedy.Takie osoby nie potrafią cieszyć się swoim bogactwem .Jest w nich strach ,który nie pozwala ani na chwile rozluźnienia. Po co odwaga? -Im więcej masz w sobie odwagi tym pełniej żyjesz.Szczerość,miłość,mądrość nie jest możliwa bez odwagi.Jak możesz kogoś kochać jeśli nie zaryzykujesz i nie odsłonisz przed nim głębi swojej istoty?Jak możesz stać się mądry jeśli nie zaryzykujesz całej poznanej do tej pory wiedzy -która może okazać się nieprawdziwa?Odwaga wiąże się z życiem,z jego dynamiką.Strach jest jej przeciwieństwem -jest to obroną,chęcią zamknięcia się w znanym . -Dzięki odwadze możesz być sobą.W dzisiejszym świecie sztuczność przekroczyła granice dobrego smaku.Media kreują wzorce do których ludzie mają się wpasować.Takie wzorce to np.:biznesmen,lekkoduch,dobry mąż ,żona,singiel.Każdy taki wzorzec ma swój ideał do którego ludzie mają dążyć.Ideał ten jest jednak niemożliwy do osiągnięcia w prawdziwym świecie.Ten brak autentyczności i pogoń za ideałem powoduje ogromne zapotrzebowanie na wypełnienie tej pustki :drogim zegarkiem,samochodem czy piękna kobieta z którą można się pokazać.Ta fałszywa tożsamość często nazywane jest ego.To ego odpowiedzialne jest za cierpienie psychiczne w naszym życiu.Tylko dzięki odwadze możemy rozpuścić nasze ego i cieszyć się nasza prawdziwą istotą .Naszą "prawdziwą" naturą jak określa to Buddyzm Zen.Prawdziwa natura nie wymaga akceptacji społeczeństwa,samo wyrażanie się jest dla niej szczęściem.Osoba taka jeśli jest np.artystą cieszy się z samego stwarzania.Nie patrzy w pierwszej kolejności na zyski,choć zyski przychodzą same bo ludzie wczuwają w dziełach takiej osoby autentyczność. Jak żyć odważnie: Życie odważne to przyjmowanie życia przez serce.Życie przez serce jest zawsze niebezpieczne.Przyjaciel może nas zdradzić,dziewczyna oszukać , możemy zostać wyśmiani.Ale jedynie przez taki sposób życia możemy odczuć jego pełnie.Gdy idziemy drogą serca nasza czujność i intelekt rozwija się.Nie mamy łatek przyklejonych z góry dla każdego człowieka,sytuacji.Poruszamy się zawsze w tym co nieznane.Takie warunki sprzyjają rozwojowi.Dziecko szybko się uczy,jest tak dlatego ,że podchodzi do świata z wielką otwartością.Nieraz się sparzy,nieraz będzie miało obdrapane kolana ,ale jeśli będzie wyciągać wnioski to będzie wzrastać.Na tej drodze można upaść ale trzeba starać się nie popełniać dwa razy tego samego błędu. Pomocna może być medytacja,gdy medytujemy zaczynamy mieć bliższy kontakt z naszymi lękami.Medytacja powoduje uświadomienie tych lęków i stopniowe ich rozpłyniecie.