Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 21.09.2017 w Wpisy bloga

  1. 4 punkty
    '"Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł, który pozornie pojawi się znikąd. I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi. Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować. Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem. Podtrzymuj płomień. A wtedy na pewno znajdziesz swój ogień." Planeta Ziemia - wszyscy się tu rodzimy, dorastamy a następnie odchodzimy z tego świata. Jedni wierzą, że później wracamy tu zbierać kolejne doświadczenia (reinkarnacja), inni wierzą, że mamy tylko jedno życie, jeszcze inni nie wiedzą co myśleć na ten temat z powodu przesytu informacji. To co nas od siebie odróżnia to chęć lub jej brak do zostawienia czegoś po sobie. Nie mam tu na myśli potomków. Mam na myśli coś bardziej intymnego, coś bardziej Twojego - Twoją pasję. Nie każdy z nas może się pochwalić tym, że taką posiada, jeśli uważasz, że jej nie masz, być może jeszcze jej nie odkryłeś. Moim zdaniem nie ma człowieka, który nie miałby żadnej pasji. Ona jest iskrą, z której musisz zrobić żar, który przekształci się w płomień aż w końcu zapłonie ognisko. Jak widać jest to proces, który trwa i trwa, prawdopodobnie niewielu z nas osiągnie mistrzowski poziom. Cristiano Ronaldo jest świetnym piłkarzem, swój sukces zawdzięcza głównie ciężkiej pracy nad tym by być coraz lepszym, talentu mu również odmówić nie można, jego wielki rywal - Messi również włożył dużo wysiłku by być tam, gdzie jest ale jeśli zestawimy tych dwóch piłkarzy ze sobą to widzimy jeden szczegół. Jeden z nich ma większy potencjał/talent/to coś. Parafrazując Tomka Hajtę "To są właśnie te detale". Talent + ciężka praca mogą Cię wynieść wysoko, będziesz pracować zarabiając na swojej pasji duże pieniądze, kto by tak nie chciał? Jeśli robienie jakiejś rzeczy sprawia Ci przyjemność - nie rezygnuj z tego. Często wtłoczeni w szarą rzeczywistość zapominamy o naszym płomieniu, który powinniśmy podtrzymywać. Praca, dom, dziewczyna, znajomi i zaczyna brakować miejsca na to by się realizować. Powinieneś postawić przed sobą pytanie, co Ci da kolejne wyjście z kumplami na piwo? Trochę relaksu, interakcji z ludźmi, masę niepotrzebnych informacji i uszczuplenie portfela. Nie chcę Cię nakłaniać do zostania pustelnikiem i poświęceniu się całkowicie rozwojowi. To jest dla nielicznych, wybitnych jednostek. Nie musisz wcale z tego rezygnować, wystarczy to ograniczyć. Tylko i aż tyle. Kiedyś w szkole, gdy rysowałem coś na plastyce, moja nauczycielka zaczeła mnie wypytywać czy lubię rysować. Odpowiedziałem, że tak. Cała klasa w milczeniu przysłuchiwała się naszej rozmowie aż do momentu, gdy jeden z kolegów zaczął robić sobie z tego śmieszki. Siedzieliśmy po kilku przy jednym stoliku i gdy zauważyłem, że grupka, która ze mną siedzi zaczyna mieć z tego bekę poczułem jak usuwa mi się grunt spod nóg. Uciąłem temat i nie przyszedłem na zajęcia dodatkowe po lekcjach na które zostałem zaproszony. Stchórzyłem, bojąc się opinii innych, gdybym mógł jeszcze raz podjąć tą decyzję, zrobiłbym inaczej. Podobnie rzecz się miała z inną moją pasją - piłką nożną. Chodziłem do okolicznego klubu piłkarskiego, treningi, mecze, bardzo to lubiłem. Niestety, tu również ze względu na swoje kompleksy, poczucie niższej wartości - poddałem się. Byłem bardzo chuderlawym dzieciakiem, rówieśnicy byli wyżsi, silniejsi, ciężsi ode mnie i przez to też stałem się obiektem żartów, docinek i wielu innych sytuacji, poprzez które zrezygnowałem z rozwijania się w tym kierunku, ponieważ nie mogłem tego znieść. Szkoda, ten rozdział jest dla mnie niestety już zamknięty. Piszę o tym, dlatego by zwrócić Ci uwagę, drogi czytelniku, że jeśli masz jakieś marzenia, warto przeć ku nim i dołożyć wszelkich starań, by móc je zrealizować. Tak, aby potem, gdy ustaniesz przed lustrem móc powiedzieć sobie "Zrobiłem wszystko co mogłem, reszta jest niezależna ode mnie". Ten wpis jest poświęcony nie tylko tym, którzy mają jakieś wątpliwości, czy warto się rozwijać ale również jest ważny dla mnie. Pozbyłem się wielu kompleksów, przepracowałem wiele emocji, wiele zdarzeń, uporałem się z niektórymi demonami. Mam świadomość, że nadal jest ich wiele ale ta sytuacja od poprzednich różni się tym, że chcę podjąć walkę. Nie wiem jaki będzie jej rezultat, jednak bez względu na niego chcę to zrobić, by udowodnić sobie, że potrafię. Proces tworzenia jest dla mnie dosyć przyjemny, wiem, że to co robię doskonałe nie jest. Jestem samoukiem, korzystam tylko z tutoriali, podpowiedzi i własnej intuicji. To mi wystarcza do tego, by móc się cieszyć szkicowaniem. Zdaję sobie sprawę, że nie umiem wielu technik, że to co robię to amatorszczyzna, mimo wszystko, nie chcę sobie tego odmawiać. W końcu wszyscy na samym początku swojej drogi nazywają siebie amatorami a początki łatwe nie są. Grunt, to działać i być w tym wytrwałym. Efekty przyjdą z czasem. A dziś już zaczyna się niedziela, właśnie dochodzi 1 w nocy. Moje zadanie na ten dzień, to usiąść spokojnie przy swoim biurku, odpalić muzykę klasyczną w słuchawkach, wyciągnąć kartki, ołówki oraz gumki i zacząć działać, tworzyć. Kreator, może to i pyszne ale czy to nie brzmi dumnie? Gospodarz naszego forum zostawi po sobie książki, audycje, ja chciałbym zostawić swoje szkice. To jestem prawdziwy ja.
  2. 4 punkty
    Całe życie będę sam i nie chce żadnych zmian, bo ...nie, nie, nie, nie boje się ich. Najlepiej czuję się jak nikogo koło mnie nie ma. Im więcej ciszy, spokoju tym lepiej. W 2015 roku napisałem sobie przysięgę, że nigdy się nie ożenie i nigdy nie będę mieć dzieci, ale dopiero teraz wiem dlaczego chce trzymać się tej decyzji. Chce po prostu być szcześliwym człowiekiem. Tą odpowiedź znalazłem poznając siebie krok po kroku, a nie szukając odpowiedzi na zewnątrz typu : skończ szkołe, znajdź pracę, ożeń się, założ rodzinę, kup sobie działkę nad jeziorem i tam przejdziesz na emeryturę. Ludzie tego nie rozumieją, no bo jak mają rozumieć ? Każde uczucie samotności to ucieczka w znajomych, pogaduchy, spotkania, a jak nie to TV, internet itd. wszystko, żeby zagłuszyć tą pustkę. U mnie ta pustka rozkwita życiem. Obserwacja samego siebie w ciszy, badanie swoich odruchów myślowych, emocji, kontemplacja życia jest tysiąckroć ciekawsza, aniżeli gadanie o niczym ze znajomymi, oglądanie filmów, impreza itd. Bądźmy szczerzy - 90 % rozmów, pogawędek ze znajomymi, szczególnie wśród kobiet, to zwykły bełkot. Nie wiem dlaczego ludzie nie widzą bezsensu tych spotkań itd. Co inne spotkanie z przyjacielem, żeby nagrać jakiś utwór muzyczny ? Tam jest coś kreatywnego. Robisz coś dla muzyki. Tworzysz. Rozmowa też może być interesująca, ale jest to stosunkowo rzadkie, a może coś mnie ominęło ? Owszem kiedyś marzyłem o wielkiej miłości jak z filmów. Ja i ona wierni towarzysze podróży, lojalni, oddani, jeden za drugiego oddałby wszystko. Niestety to są tylko baśnie, a rzeczywistość jest zgoła inna, więc moja romantyczna dusza musi znaleźć ujście w moich pasjach : muzyka, filozofia, psychologia, technika, samotne podróże. Dzisiaj rano wracałem z długiego spaceru po lesie i widziałem matkę i ojca mającymi do siebie jakieś pretensje i odprowadzającymi swoje dziecko d szkoły... i doszedłem do wniosku, że to że nie dałem się wplątać w ten cały system społeczny, to mój największy życiowy sukces. Oczywiście pewnie oni powiedzieliby, że nie ma nic ambicji, że zgnije sam na starość, nikt nie poda mi szklanki wody itd. Nie obchodzi mnie to. Samotny wilk
  3. 3 punkty
    Dzień dobry wszystkim w ten piękny i słoneczny dzień Słoneczko od rana, powietrze chłodne ale suche więc rześkie... Szczerze powiedziawszy to z motywacją dziś było średnio, ale w końcu zwlokłem się z łóżka i pojechałem na trening. Szkoda zmarnować dnia w taką pogodę i zostać w łóżku, a i opuszczania treningów nie przewiduję Na sali dziś był młody chłopaczek, dwie młode dziewczyny, jakiś duży koleś i ja. Na pierwszy rzut oka myślę sobie - ooo chłop ćwiczy długo, widać po nim. Ale dobrze, wezmę gościa do pary i przynajmniej poboksuję. Cóż to była za niewiedza co się później stanie... Rozgrzeweczka standard, trucht z wymachami, bieg bokserski, zamiast jebanej skakanki pajacyki, czyli lajt. W parach dziś ćwiczyliśmy kombinację ciosów, np. lewy prosty + prawy prosty + unik + lewy sierp na wątrobę. Później było bardziej skomplikowanie aż do etapu gdzie wymienialiśmy się ciosami bez przerwy, tj prawy hak + lewy sierp + unik + prawy prosty + dwa uniki rotacyjne w obie strony + lewy sierp + prawy prosty w przeponę. Zajęcia robią się coraz trudniejsze i dobrze. Zaczęliśmy ćwiczyć i... lampa! Otrząsnąłem się i gość do mnie "musisz trzymać gardę, jeszcze raz". No to jedziemy jeszcze raz - tym razem już lepiej, ale podczas ciosu na wątrobę opuszczam gardę odruchowo zamiast skulić brzuch i... lampa! Później haki na podbródek, lewy + prawy sierp, unik i... lampa! Nosz kurwa No to w końcu wziąłem się za siebie i trzymam gardę, ale koleś wyprowadzał tak mocne ciosy, że czułem palce w rękawicy jak się obijają o czoło. Zauważyłem też, że pod gradem ciosów zamiast trzymać gardę przyjmuję chujową pozycję pancernego żółwia i zaczynam mrużyć oczy... Straszny błąd i już wynikający chyba ze starości. Pewnie młodzikiem gdybym był to miałbym w dupie, że mój mózg odbija się jak kangurek w czaszce Pod koniec treningu odrobinę lepiej, zacząłem przyjmować ciosy na przedramię i łokieć zamiast na wątrobę. Cóż no - trafiłem na kolesia, który trenuje boks 2 lata już. Coś tam mnie na początku przeprosił za tą lampę, ale powiedziałem, że szybciej się nauczę trzymać rękawice wysoko Uśmialiśmy się, że fakt - najszybsza metoda nauki prawidłowej gardy. Rock, chyba za bardzo wziąłem sobie do siebie twoje rady... Obserwacje: - Nogi i praca bioder - wciąż gdzieś uciekają, tracę równowagę po serii ciosów z dystansu. - Garda wyżej - ochraniać głowę i żebra. - Chyba tak jak ze ścianką wspinaczkową - dopóki ci się palce nie ześlizgną, nie odpadniesz i lina cię nie szarpnie - zawsze będziesz się bał. Dopóki nie dostanę czystej lampy przez mrużenie oczu, zawsze będę je mrużył - Wiadro Metafenu, Ibuprom i można spędzać dalej Sobotę Pozdrawiam i miłego weekendu!
  4. 3 punkty
    Cóż - pogoda wraca na tory z pierwszych treningów - dyszsz i jeszcze raz dyszcz. No ale napierdalać trzeba. Wpierdol agresorom w przyszłości sam się nie spuści. Skuszony Sobotnim treningiem pognałem dzisiaj z motywacją. A jaki trener dziś był? Ano ten młody chłopak, którego miałem na pierwszych zajęciach. Myślę sobie - no cool, przynajmniej znajome twarze są. Dwóch dużych chłopa i dwóch mniejszych chłopaczków. "Przynajmniej żadnych dziewczynek co to bym się bał bić to sobie ponapierdalamy". I co? Rozgrzewka taka, że zachciało mi się rzygać niedzielnym obiadem. Trzy, TRZY kur.a rundy skakanki po 2 minuty non-stop. To już nawet nie łydki mnie bolały tylko cała dupa! Trening właściwy to kombinacje ciosów jak zwykle, z tym że z użyciem nóg i moja od dziś ulubiona kombinacja - lewy prosty + prawy prosty w brzuch z przykucem i lewy sierp w szczękę z wybicia. Petarda! Poboksowaliśmy trochę, co zestaw ciosów to 10 pompek + 10 przysiadów. Na koniec worki - 3 rundy po 3 minuty boksowania non-stop w dowolnych kombinacjach ciosów. Zajebiste ćwiczenie, szły mi konkretne petardy. Moja ulubiona kombinacja siada na worek aż haki zrywa Na koniec kurwa przegięcie - minuta truchtu i później: pompki 10sek, grzbiety 10sek, brzuchy 10sek. Wszystko po 3x. Ja pier.... Wyszliśmy mokrzy, na chwiejnych nogach i rękach. Nie mogłem podłubać sobie nawet w nosie. Musiałem oprzeć łokieć o umywalkę i nadziać się na mały palec Treningi jak narazie Wt/Sob. Do tego dokładam basen Czw/Niedz. Dlaczego tak? Miałem ostatnio mocne kłucia w szyji. Poszedłem na basen w Czwartek, 45min pływania i co? Ból ustąpił w 80%. Szyja, ścięgna, mięśnie - wszystko się rozciąga elegancko. Obserwacje: - wykminiam powoli, że nie ma za dużej ciągłości zajęć. Trzeba skupić się nad doskonaleniem techniki samemu, - dziś mimo iż kondycyjnie kaplica to z ciosami na worek była petarda i wchuj zabawy, - dodaję 2x basen w tygodniu na podniesienie wydolności płuc i rozciąganie między treningami, - dziś dwóch kolesi z hali kontemplowało moją furkę na parkingu. Podpytali, skomplementowali, byli w lekkim szoku tego co pod maską. Ahh jak dobrze być czasem próżnym Pozdro wszystkim i...
  5. 3 punkty
    Mijający weekend jako spontaniczny wyjazd za granicę nie był zbyt sportowym przygotowaniem do dzisiejszego treningu. Pasmo chlania, spania po 4 godziny na najebie, próbowania różnych potraw i różnego rodzaju piwa zebrał czarne chmury nad moją głową. Mimo wszystko pojechałem dziś na treningi chociaż mózg od rana mi już gdzieś tam w tyle głowy gadał: "co będziesz jechał, zregeneruj się a na czwartkowym treningu dasz z siebie więcej!" - "Aha? Taki chuj! Już ja znam te sztuczki". Wizja kaca moralnego działa na mnie jak seks z grubą nieumytą laską - staram się do niego nie dopuścić za wszelką cenę". Zajechałem pod salę i widzę te dwie młode dziewczyny jak idą żwawo z torbami na trening i jednego chłopaczka jeszcze - znajome twarze. Zaparkowałem furkę, wysiadam i tu słyszę: "Ooo to pan z treningów! Dzień dobry!" - "Dzień dobry, salut!". Dziś trening z innym trenerem. Rozgrzewka bez skakanki i od razu do założenia rękawic, ochraniaczy i walka z cieniem. Następnie w parach - proste kombinacje ciosów. Naturalnie wymienialiśmy się partnerami (jak ktoś jest swingersem to boks idealny ), ale dziś do ćwiczeń doszły uniki i zbijania. Zabawa polegała na zadaniu ciosu na udo lub bark. Kto dostanie cios - robi jedną pompkę. Dobór partnera - dziewczyna się jedna na mnie rzuciła prawie, druga ją za koszulkę szarpnęła. Myślę - "spokojnie, wiem że przystojny ze mnie koleś, ale ze 4lata ci brakuje jeszcze do 16!" Takie poklepywanie no bo jak z małymi dziewczynami mam ćwiczyć, narobiłem się pompek wchuj. Zmiana partnera - druga doskoczyła pierwsza (no blachary! I niech mi ktoś powie, że auto nie robi roboty ). Znów się poklepaliśmy i zmieniłem partnera. W sumie to wszyscy z wszystkimi ćwiczyli dziś więc to mi się podobało. Jest chłopaczek co jak harpagan bije po rękach więc też na nim trochę poćwiczyłem i drugi duży, który był pierwszy raz - z nim też dobrze się boksowało. Na koniec 2 rundy walki z cieniem po minucie i 4 rundy boksowania w worek jak ostatnio. Obserwacje: - dużo lepsza koordynacja nóg z rękami, lepsza rotacja bioder, - myślę, że ciało zaczyna się w końcu przyzwyczajać do wysiłku, bo zmęczenie jest dużo mniejsze jak ostatnio, - wątpię, że 3 dni chlania i balang do rana dało mi super moc na trening - nie ukrywam, że kupiłem furkę trochę na podrywy, ale pucate 12latki z wielbłądzim paluchem na legginsach to nie do końca mój target
  6. 3 punkty
    Następna dawka "łubu dubu" dla wytrwałych. Zainteresowanych zapraszam do mordowni od H5. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- H5 - THE JOURNEY #031 [2017-07-30]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-031-2017-07-30/ |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-| 01. Eco & Driftmoon - TRUST IN THE WIND [EXTENDED MIX] 02. Giuseppe Ottaviani feat. Tricia McTeague - LONELIEST NIGHT [ON AIR MIX] 03. John Askew - SUPERSONIC [EXTENDED MIX] 04. Simon Patterson feat. David Wright - NORTHERN LIGHTS [ORIGINAL MIX] 05. Arctic Moon - NOCTURNAL HORIZONS [EXTENDED MIX] 06. A.R.D.I & Allam - BRAVEHEART [ORIGINAL MIX] 07. Matt Bowdidge & Phil Taylor - FIRECRACKER [ORIGINAL MIX] 08. Craig Connelly feat. Jessica Lawrence - HOW CAN I [JOHN O'CALLAGHAN REMIX] 09. Jamie Drummond - ORPHAN [WILL ATKINSON REMIX] 10. Sean Tyas - LIFT [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH] -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- H5 - THE JOURNEY #032 [2017-08-27]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-032-2017-08-27/ |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-| 01. Jordan Suckley - ACCESS [ORIGINAL MIX] 02. Sean Tyas - REACH OUT [GIUSEPPE OTTAVIANI REMIX] 03. Simon Patterson feat. Lucy Pullin - NOW I CAN BREATHE AGAIN [EXTENDED MIX] 04. Matt Bowdidge - SLIP BACK [ORIGINAL MIX] 05. Eddie Bitar - HYSTERIA [ORIGINAL MIX] 06. Daniel Skyver - AIRFLOW [ORIGINAL MIX] 07. Pierre Pienaar - NOVUS VITAE [ORIGINAL MIX] 08. Gelardi - JUST FLY [ORIGINAL MIX] 09. Sneijder - OUTSIDER [EXTENDED MIX] 10. Orjan Nilsen - IN FUSION [ORIGINAL MIX] [DESTINATION OF THE MONTH] -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- H5 - THE JOURNEY #033 [2017-09-24]: https://hearthis.at/h5/h5-the-journey-033-2017-09-24/ |-| TRACKLIST |-| TRACKLIST |-| 01. David Forbes feat. Emma Gillespie - SHADOWS [ORIGINAL MIX] 02. Alex di Stefano - SPLIT [ORIGINAL MIX] 03. Mark Sherry - GRAVITATIONAL WAVES [MARCO V REMIX] 04. Super8 & Tab - INTO [EXTENDED MIX] 05. Photographer - HIGHWAY [ORIGINAL MIX] 06. Allen Watts - ARIZONA [EXTENDED MIX] 07. Man En Trance - PURPLE ACID [ORIGINAL MIX] 08. Indecent Noise - BLADE DANCER [EXTENDED MIX] 09. Alex M.O.R.P.H - IT'S FULL OF STARS [EXTENDED MIX] 10. 4 Strings - LET IT RAIN [MYSTERY REMIX] [DESTINATION OF THE MONTH] --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  7. 2 punkty
    Stało się. Upadłem po raz pierwszy. Z racji imprezy weekendowej gdzie przyjechał mój brat z dziewczyną nastąpiło popuszczenie zwieracza i cały mój zapał poszedł się jebać Opuściłem Sobotni trening. Chociaż tyle, że zrekompensowałem sobie go basenem, ale moralniak pozostał... No ale dziś mamy Wtorek i powrót do trenowania Powiem wam, że przerwa robi swoje - dziś na rozgrzewce płuca mi nie wydalały (@self-aware jebana skakanka - nosz odbiera mi całą radość z trenowania!). Los mnie chyba pokarał tym lenistwem bo wybiłem sobie palec już na rozgrzewce. I to ten jebany, który miałem wybity już x razy - prawy palec serdeczny. Krzywy już jak świński fiut a tu jeszcze dziś mu dołożyłem. Teraz tak - @Miodożerny pisałem wcześniej, że nie ma opcji żeby sobie zrobić kuku na palcach i nadgarstkach. Otóż chyba trochę na wyrost. Można przy rozgrzewce - wybiłem palec przy truchcie B z dotykaniem naprzeciwlegle palce-pięty. No więc sobie zacząłem ładnie skakać i nabiłem piętą na wyprostowany palec. Usłyszałem tylko stuknięcie i ukłucie i już wiedziałem, że kurwa mam po satysfakcji z treningu i następny miesiąc będzie napierdalał. Trzeba bardzo uważać na to! Najlepiej chyba zgiąć palce lub zacisnąć w pięści i starać się nie stukać nimi o pięty. Zjebane ćwiczenie w ogóle - nic nie rozciągą... Kurwa mać No w każdym razie. Dziś były kombinacje ciosów, ale już bardziej w zwarciu. Był też w końcu po raz pierwszy sparring z partnerem. Wymiany - najpierw po jednym ciosie, potem po dwa a potem po 3. Cóż mogę rzec - chyba czas się wziąć kurwa za gardę i koncentrację, bo nie mogę z każdego treningu wracać z obolałą głową jak właśnie w tym momencie Podsumowanie: - wybity palec środkowy, - refleks i garda dziś słabo (nie wyspałem się dziś) co zaskutkowało obitym ryjem, - poza tym OK
  8. 2 punkty
    Witam wszystkich! Właśnie wróciłem z trzeciego treningu. Od Wtorku jest paskudna pogoda, ciągły deszcz i niska temperatura demotywuje. Do tego po wtorkowym treningu jeszcze moje płuca nie odzyskały sprawności, wszystko napierdala... Ugrzązłem w korku i już miałem zawracać gdyż nienawidzę się spóźniać (zwłaszcza, gdy jestem nowy w jakiejś grupie), oszukując siebie jak zwykle: "wrócę do domu, wezme kąpielówki i pójdę na basen". Ale pomyślałem od razu o kacu moralnym jaki miałem za każdym razem, kiedy opuszczałem treningi w przeszłości. I wiem co później się dzieje - równia pochyła. Naszedł mnie jednak taki przypływ motywacji - chuj, jadę dalej, przycisnę gaz na prostej, dojadę. Jakiś magicznym cudem korek się trochę przerzedził no i dojechałem na czas - trening się jeszcze nie zaczął. Wszedłem na salę wtedy kiedy skończyło się Taekwondo. Moje uszy zwróciły się w kierunku podniesionego głosu trenera i taka oto konwersacja: Trener - (bardzo stanowczo) Proszę panią, proszę pogadać z chłopcami bo naprawdę szkoda mojego i ich czasu. Madka - Ale o co chodzi? T - Proszę panią, chłopcy kompletnie nie robią tego co się do nich mówi. Stoją i ze sobą rozmawiają. Inne dzieci kiedy robią skakankę czy kładą się na matę oni nie robią kompletnie nic. M - Ale proszę zrozumieć, oni mają 5 i 6 lat dopiero. T - Rozumiem, jednak mamy tu dużo 5 i 6 latków i dzieci ćwiczą i dają z siebie wszystko. Chłopcy są tylko sobą zainteresowani a nie tym co się do nich mówi. M - Ale to rodzeństwo jest, oni są zżyci ze sobą. T - Rozumiem, ale tak jak powiedziałem. Takie zajęcia nie mają sensu jeśli nie ćwiczą z resztą grupy, prosze nie tracić mojego czasu i szkoda naprawdę, żeby chłopcy tu się męczyli. M - (kompletna zmiana z defensywy na ofensywę) Proszę pana, nie podoba mi się ton jakim pan do mnie mówi. Chłopcy będą chodzić na zajęcia. T - Dobrze, mogą chodzić, ale nie tutaj. Nie ma z nimi kontaktu, robią co chcą, nie słuchają się. M - A pan w ogóle ma jakieś wykształcenie pedagogiczne? Bo chyba nie sądzę. T - Tak mam. Między innymi uprawnienia trenerskie do wszystkich grup wiekowych i X lat doświadczenia w sporcie. M - No chyba nie widzę, skoro nie potrafi pan pięciolatka zmotywować do treningu. T - (spokojnie, widać stoicką wytrenowaną psychę) Nie mam zamiaru z panią rozmawiać w taki sposób. Proszę porozmawiać z dziećmi albo wypisać ich z zajęć. Sprawdzę to na następnym treningu. Żegnam Skąd my to kurwa znamy panowie... Do rzeczy! Rozgrzewka jak ostatnio - trucht, wymachy rąk, pajacyki, bieg bokserski, przeplatanki. Wszystko jednak ze zmienioną częstotliwością i BRAK skakanki! Myślę sobie - zajebiście. Skakanka obnaża moje męskie cycki i brak kondychy. Przed treningiem właściwym zawiązałem bandaże na dłoniach. Przećwiczyłem to w domu i pomógł mi filmik na yt: Wydaje się to trudne, jednak wcale takie nie jest. Na początku zawiązałem na żywioł więc jedna ręka inaczej, druga inaczej, ale założenie zostało spełnione - usztywnić i wypełnić rękawicę. Trening właściwy w różnych kombinacjach - jak ostatnio. Cios+cios+unik+cios. Kilka znajomych twarzy - jedna laska, na której stopy się gapiłem w staniku sportowym i cyckami jak dorodne brzoskwinie, jeden koleś i dwie małe co były ostatnio. Dziś było między innymi ćwiczenie na brzuch - ręce splecione za głową i ciosy na brzuch przez 30 sekund. Nie chciałem dziewczyny uszkodzić i ciężko było ją boksować gdy cycki tak fajnie falowały... Uśmiechnięta dziewczyna, przywitała się, podobna trochę do mojej kuzynki tylko ładniejsza i zgrabniejsza... Kurwa dobra wracam na ziemię! Panna z partnerem przychodzi na trening. Dziś były ciosy w zwarciu i wydaje mi się, że pierwsze konkrety. Chwila nieuwagi i ciosy leciały na szczęke i na żebra. Taka przymiarka. Więcej zwarcia. Międzyczasie mordercza 1 minuta boksowania w worek gdy partner go unieruchamiał, potem zmiana, potem 2x30sek na koniec 2x15sek. Moje płuca ochujały i nie wiedziały gdzie rozdysponować tlen. Na koniec treningu co? Skakanka! Kurwaaaaaaa. Skakanka i bieg bokserski potem znów skakanka i znów bieg... Końcówka to jak zwykle brzuchy w różnych kombinacjach. Podsumowanie: - trochę lepiej z gardą, ręce częściej wracają, - organizm trochę lepiej reaguje po treningu, nie jestem taki przyćmiony jak po dwóch ostatnich, - wciąż jestem często poprawianą osobą i pierdolą mi się ręce+nogi, - problemy z koncentracją najprawdopodobniej spowodowane nieużywaniem mózgu, - podświadomy strach przed zwarciem.
  9. 1 punkt
    Każdy z nas w pewnym okresie życia zastanawiał się czy istnieje życie po śmierci. Co się ze mną stanie kiedy moje ciało wyda ostatni oddech i już mnie tu nie będzie?To pytanie jest nieuniknione i każdy z nas nad nim rozmyślał.Wiele religii ma na to już gotowe odpowiedzi ,tłumaczac że trafimy do piekła a jak będziemy dobrzy to statniemy się częcią tego wspaniałego raju jakim jest niebo.Jednak są pewne fakty o których religie i współczesna nauka woli milczyć .Chodzi mi tu o termin REINKARNACJA. Reinkarnacja jest to pogląd według którego dusza (bądż świadomość) po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny .Np .dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowo narodzonego dziecka lub zwierzęcia czy nawet według niektórych poglądów roślin.W zależności od naszych uczynków i karmy z poprzednich wcieleń mamy do spełnienia jeden cel na ziemi.Mamy osiągnąć wyższy stan świadomości ,mamy stać się człowiekiem wolnym (człowiek wolny to osoba która kreuje swoja rzeczywistość).Nam tym świecie nie da się przejść na warunku tak jak w szkole.Trzeba zdać wszystkie egzaminy na 5 w innym wypadku będzie się mieć lepsze i gorsze wcielenia.To zależy przede wszystkim o nas i od naszej pracy. Prace mam tu namyśli drogę za własną legendą czyli szczęściem i marzeniami.Wielu ludzi boi się i ją podejmować dlatego później żałuję ,ze mógł coś zrobić ale się bał.Albo nie spełnił swojego marzenia ponieważ było to głupie ze względu na opinie innych ludzi którzy mu to odradzali.Często zapominamy,że na tej planecie jesteśmy tylko raz i utraconego czasu nam nikt nie zwróci.Bardzo dużo mówi się tu o złodziejach emocjonalnych ,złodziei majątkowych ale zapomina się o złodziejach naszego czasu.Ponieważ nie istnieje żadna waluta na tym świecie ,który ten czas nam zwróci.Nie będę się tu za dużo rozpisywał po prostu przejdę do konkretów :
  10. 1 punkt
    Kompulsywne zachowania prowadzą do automatyzmów,które na dłuższą metę prawie zawsze są destrukcyjne,aby ich się wystrzegać należy celowo i świadomie zabijać rutynę,W przypadku onanizmu,który przeradza się w jedyną,bądź główną drogę zaspakajania popędu seksualnego,mamy do czynienia z postępującym procesem autodestrukcji,uzależniony staje się coraz mniej wrażliwy na poprzednio doświadczane bodźce,więc musi szukać mocniejszych,zwiększać ich częstotliwość. Początkowym atraktorem dla jeszcze nieuzależnionego może być widok zgrabnej łydki,dekoltu,po szybkim czasie(praktycznie od razu to staje się nudne),nadchodzi czas na oglądanie onanizujących się kobiet/klasycznych heteryckich porno,dalej przychodzi czas na zwiększenie bodźców najczęściej pojawia się wtedy tematyka bdsm,perwersje,miłość grecka oraz fetyszyzm. To zdegenerowanie onanisty będącego na etapie ostro zboczonych filmów,może nie stanowić zagrożenia,lecz z czasem zamiast doświadczać normalego czy też udziwnionego seksu z partnerką wzbudzona w nim agresja i żądza agresora,może prowadzić często do wielu przykrych historii. Główną przyczyną takich wypaczeń jest powszechność seksualizacji,darmowe porno…https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw,może i przekazy podprogowehttps://www.youtube.com/watch?v=uOtLwLiHLkQ ?! Ciągłe nakręcanie popędu ma jeden cel zachować jednostki w stanie niezaspokojenia nie szczęśliwości,niedorżnięcia,a gdy w tym stanie funkcjonujemy,nasze decyzje są bardzo często tragiczne w długofalowych skutkach.Niezaspokojony samiec poszukuje jak najszybszej drogi do upuszczenia swojego popędu,zaworem bezpieczeństwa okazuje się być najczęściej dłoń i skrajnie odbiegający od normy film pornograficzny. Podczas jego oglądania możemy doszukać się wielu ciekawych zachowań np. bardzo rzadko praktycznie w 90 procentach filmów,między aktorami nie ma żadnej bliskości poza narządami kopulacyjnymi i znikomą powierzchnią ciała to praktycznie się nie stykają,co całkowicie odwraca rolę seksu jako formę bliskości,a jedynie często udawanym orgazmem i ejakulacją,która jest powiązana z utratą wielu ważnych składników budulcowych męski organizm takich jak hormony,witaminy,minerały etc. Czym różnią się ludzie kopulujący na szybkiego od piesków na ulicy ? Prócz wielu cech które tutaj celowo pominę,najbardziej nas ludzi wyróżnia świadomość,która powinna być dla nas drogowskazem,a jest ona zazwyczaj zwykłym cieniasem w konfrontacji z naszymi emocjami i popędami,które nami zaczynają rządzić, Seks jest wspaniałą formą spędzania czasu wspólnie z partnerką/partnerkami,lecz gdy zamiast niego jesteśmy pod wpływem seks-ciągu nie możemy działać w sposób świadomy,owładnięci ciągłą rządzą tracimy coraz bardziej zdolność skupiania uwagi,twórcze i pożyteczne zachowania zaczynają coraz bardziej zanikać ,zostają wypierane przez automatyzmy,czy to manualne czy klubowe,które niosą ze sobą wiele zagrożeń od nieprzyjemności,po ciąże,alimenty i choroby weneryczne. Cytując niemieckiego medyka o trudnym nazwisku „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.” Możemy dostrzec analogię pomiędzy tym cytatem a zdrowym podejściem do seksu,a kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi na które cierpi coraz więcej osób. Prostacy nie dostrzegają różnicy pomiędzy seksem,a seksem podam tu przykład rozmowy z kolegą bardzo poczciwym gościem,ale niezbyt bystrym,nazwijmy go spoko Sebix. Miałem sposobnośc go odwozić w nocy do jego miejsca zamieszkania. Spytałem się go jak tam jego nowa partnerka czy wszystko ok itd. Jego odpowiedź była przezabawna jest super ma tak duże cycki,że nie mieszczą mi się w dłoniach. Proszę aby powiedział o niej coś więcej,czy ma ładną twarz,sylwetkę,a on dalej o tych cyckach. Gdy ją zobaczyłem kiedyś z nim stwierdziłem,że mamy tu do czynienia z dużym relatywizmem oczekiwań(tak to delikatnie nazwę),była nienachalnej urody,a biust wyglądał raczej jak dwa duże zwisające worki,na siłę podnoszone przez znoszony top. Doszukiwałbym się tutaj zaczątków kompulsywnego może nawet fetyszyzmu wielkiego biustu,który najpewniej został mu przez kogoś lub coś (filmy) narzucony. Dopóki nie pozna partnerki,która będzie spełniała wymóg wielkich (obojętnie jakich) cycków dopóty będzie nie zadowolny Spoglądając na obecne podejście społeczeństwa do seksu, zacytuję Marka "Seks jest poniżeniem dla mądrego, a rozkoszą dla głupiego"https://www.youtube.com/watch?v=yp0p_Bs4MKw ,jest w nich sporo prawdy,mam od pewnego czasu wrażenie,że seksualne ciągi czy to z partnerką czy bez XD ubliżają mi,a jedyna prawdziwa rozkosz płynąca z seksu jest wtedy gdy pojawia się w nim prawdziwa bliskość,a nie jedynie ciąg ruchów frykcyjnych,sam też lubię czasami ostrzej pohulać,aczkolwiek nie uważam,iż to powinno być podstawowym wzorcem seksu,gdyż jest on mocno destruktywny na dłuższą metę,należy doszukiwać się złotego środka i oczywiście w większości przypadków ograniczenie się do jednej życiowej partnerki seksualnej jest sprzeczne z naszą naturą,gdyż zawęża to mocno horyzont,aczkolwiek każdy ma wolną wole i może skłonności masochistyczne w podejmowaniu niektórych decyzji. Uważam,że po kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu partnerkach korzystne jest dla samca osiąść przy dobrze dobranej kobiecie na dłużej,ale nigdy z przymusu czy to finansowego (wspólny kredyt) #dwaśluby(jeden z bankiem,drugi z korporacją/urzędem). Skrajna monogamia oraz skrajna rozwiązłość to dwie niszczące postawy (mniej lub bardziej),powinniśmy doszukiwać się złotego środka,który oczywiście nie jest w postaci celibatu,choć czasami przyczynia się on do gigantycznego zwiększenia naszych osiągnięć np.Nicola Tesla Działajmy tak,abyśmy byli szczęśliwy,a jak wiadomo szczęście to zupełny relatywizm,każdy może mieć inną jego definicję. Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie ten tekst jest moim debiutem na blogach PS. Uważam,że darmowe porno mogło zostać stworzone jako narzędzie kontroli,przez ograniczenie zapału w ludziach,do wyższych celów takich jak rozwój duchowy czy finansowy(głownie ten drugi)
  11. 1 punkt
    Dziś wpadłem na Sobotni trening, gdyż uznałem, że czas między Wtorkiem a Czwartkiem to za krótki czas na regenerację, natomiast między Czwartkiem a Wtorkiem to znów za długo. W czwartek postanowiłem popływać, żeby rozciągnąć ciało co było... zajebiste! Kłucie w szyji przechodzi do tego godzinka na basenie tak podbiła mi libido, że aż byłem w szoku. Była tylko jedna samiczka na basenie, ale gdy przechodziła to musiałem kryć się pod wodą z namiotem Co jak co - wpisuję basen w regularne treningi. Rano byłem tylko ja i młody chłopaczek, który powiedział, że trenuje boks już jakiś rok. Trener wpadł i otworzył drzwi jako, że nie było zajęć dziś przed 10 rano. Weszliśmy na salę, za chwilę zaczęły się zbierać osoby. Ciekawe, że dziś był ten trener co daje mi taki niemiłosierny wycisk. Ciekaw byłem, czy to moja kondycja czy to zasługa trenera, że tak gładko mi ostatnio poszło. Jednak to zasługa trenera Była nas dziś piątka na sali także prawie jak trening personalny Jeden koleś z tego co obserwowałem i z tego co rozmawiali trenuje coś innego oprócz boksu, pomijając fakt, że wygląda jak Różal, to miał problemy z koncentracją. Może boks to też dla niego nowość? Dziś poćwiczyliśmy w zwarciu, ciosy proste, kombinacje i jako nowość ciosy na gardę. Także, już jakaś forma kontaktu jest. Na sam koniec mordercza skakanka i brzuchy. Zobaczymy za tydzień jak pójdzie mi Wt/Sob, jak organizm zareaguje. Dziś pomimo zaspania nie było tak źle Obserwacje: - słaba rotacja bioder - pracuję nad tym cały czas... - problem z unikami, muszę wykształcić odruch skłony odpowiedni do wyprowadzonej ręki przeciwnika
  12. 1 punkt
    Naszła mnie myśl aby zmalować coś krótkiego a ponieważ jest to coś, co rzuca się ciągle w oczy mi (i zapewne nie tylko mi) to postaram się z tym zjawiskiem uporać w miarę szybko. Może to niestety dla osób postronnych przypominać walkę z hydrą i prawdopodobnie to będzie też taką walką. Nie jestem co prawda Heraklesem ale jestem pewien, że nie jedną głowę tej kreaturze odrąbie a ta spadnie z łoskotem na ziemię przy okazji brudząc posoką wszelkie lśniące, białorycerskie zbroje w okolicy. Jeśli jesteś więc takim rycerzem i to czytasz to w tym momencie dokonujesz harakiri na swoich przekonaniach, natomiast jeżeli jesteś bywalcem tego forum, to niestety ale mój wpis za wiele do Twojego życia nie wniesie ale pośmiać się z kobiecej hipokryzji oraz przekonań sporej części facetów można. W końcu śmiech to zdrowie, zatem mam nadzieję, że ten tekst przyczyni się do wydłużenia Twojego życia na co najmniej kilka dobrych lat Pod lupę dzisiejszego pięknego i jakże uroczego niczym uśmiech Rafalali wieczoru weźmiemy ten oto wpis z bloga na FB: Tak przeleciałem po nagłówkach tematów jeszcze raz dla pewności, że to nie zwidy a ja nie jestem pacjentem szpitalu psychiatrycznego, potem zrobiłem to ponownie i jeszcze raz. Na koniec uszczypnąłem się, wylałem wrzątek na dłoń i doszedłem do wniosku, że w takim wypadku to nie ja jestem nawiedzony a osoba pisząca ten blog na FB. Pierwsze trzy zdania: Osoba, która jest jakiś czas na forum i udziela się w dziale świeżakownia, widzi, że najczęstszy sch(t)emat jest taki, że wchodzi facet, który ma problem. I tym problemem jest co? A to, że miś był za dobry! Nie wiem na jakich przesłankach ten Pan się opierał pisząc te wypociny, śmiem mniemać, że są one wyciągnięte z opowiastek biednych, skrzywdzonych niewiast, które jak wiadomo mają skromnie mówiąc predyspozycje do przekolorowywania własnych przeżyć. Później widzimy standardową, że tak to ujmę loszkologikę tj. wiecznie zagubieni chłopcy, stuleje, cioty, nie radzą sobie z kobietami, pewnie pasztety a może mają jakieś problemy ze sobą i pewnie w ogóle są frajerami, haha, tak jest, banda mizoginów stulejarzy, którzy nic nie potrafią! O i najlepiej, przedefiniujmy na potrzeby tego wpisu słowo mężczyzna bo okazuje się, że ktoś kto nie spełnia zachcianek Pań, nie da sobie wejść na głowę, nie płacze za loszką, która w przypływie furii ( może akurat taki dzień..) zaczyna się niepotrzebnie wydzierać i wychodzi z mieszkania, kto nie ugnie się pod naporem wrzasków i krzyków, szantaży, testów NIE JEST MĘŻCZYNĄ. Właściwie powinienem specjalnie przejaskrawić i napisać MĘŻCZYZNOM, bo to co czytam powoduje u mnie reakcję jak w pewnym słynnym już na całe internety gifie: W takim razie nie jestem mężczyzną.. tyle lat w błędzie i z artykułu (?) pewnego bliżej nieznanego nikomu grafomana dowiaduję się tej oto szokującej wiadomości. Jak to robią w CNN, "Breaking News" i kilka wykrzyników przeplatanych jedynkami, jako tytuł "NIE JEST MĘŻCZYZNOM - GRODZKA GO NIENAWIDZI" a pod spodem "Sprawdź jak w kilka minut stał się bardziej kobiecy niż Anna Grodzka, ona go NIENAWIDZI!" Serio? Starczy tych żartów. A może nie, nie wiem czy się powstrzymam, bo zostało jeszcze trochę zdań do wyjaśnienia. Dalej czytamy, że prawdziwy mężczyźni istnieją i nie patrzą tylko na czubek swojego nosa (pozdrawiam wszystkie bankomaty). Parafrazując słowa padające w reklamie VISA "Torebka - 100zł, kosmetyki - 200zł, szpilki - 150zł, zdrada z kochasiem - BEZCENNE". No i się nie powstrzymałem.. no dobrze, postaram się to opisać bez mojej ukochanej wybranki, ironio, tylko Ty mnie rozumiesz. Kolejne zdania, które czytam przyprawiają mnie o dreszcze i palpitacje serca, pozwolę sobie ponownie zacytować: Szybka myśl, szkoda, że nie jestem feministką, przynajmniej mógłbym oskarżyć autora o mowę nienawiści a tłuszcza ludzka przyklaskiwałaby mi rechocząc i obrzucając oskarżonego pomidorami. Nie wiem co prawda, czy ten wpis to nie jest jakaś kartka z dziennika z równoległego świata ale odniosę się do tych słów. Większość z nas to banda idiotów, jestem w stanie się z tym zgodzić, pod warunkiem, że mamy na myśli ludzki ogół a nie piętnowanie mężczyzn. Nie wiem na jakiej podstawie sądzi się, że większość mężczyzn jest bez jakiegokolwiek moralnego kręgosłupa? Może dlatego, że o tym się częściej mówi? A kobiece grzeszki, czego idealnym przykładem jest kobieca pedofila są tematem tabu. Prawdopodobnie po terapii hormonalnej takie zjawisko jest możliwe do zauważenia aczkolwiek nie miałem okazji porównywać. I te "kurwa mać", oj autorze, Ty bad boyu, seksy na dziś ustawione? Żartowałem! Mężczyzna z klasą nie robi takich rzeczy, zboczeńcy jesteście i tyle, mi właściwie chodziło o coś innego i tam się wkradła tylko taka literówka, ot co. Nie, to nam "samcom alfa, ciotom, niedojrzałym i zagubionym chłopcom, stulejarzom i mizoginom z tego forum jest wstyd za to co właśnie przeczytaliśmy. Takie blogi, na których się publikuje wpisy o tak słabej merytorycznie wartości powstają jak grzyby po deszczu. Przepis na popularnego wśród Pań bloga? Proszę bardzo: obrazek przystojnego modela, wpis narzekający na facetów, dodajcie do tego jeszcze jakieś wulgaryzmy na ch, k, i koniecznie wspomnijcie o wiecznie niedojrzałych i zagubionych chłopcach i voulla. Miliony wyświetleń, setki komentarzy (kobiecych i próbujących im się przypodobać dupolizów) gotowe. Żyła złota. Chciałbym tylko na koniec tej mojej krótkiej rozkminy wspomnieć o tym, że wystarczy trochę bardziej przyjrzeć się temu co się dzieje w relacjach damsko-męskich, odrzucić wszelakie stereotypy o złych mężczyznach i okaże się, że tak naprawdę 3/4 kobiecych historii idzie o kant dupy potłuc. Przejrzyjmy coraz bardziej idiotyczne prawa (Kanada) i okazuje się, że ta płeć wcale tak uciskana nie jest. I nagle widzimy, że jest zupełnie inaczej niż wmawiają nam media. Kobiety trzeba zrozumieć, kobiety należy szanować (o ile szanują nas) ale nie dajmy się zwariować. To czy kupiłeś jej kolejnego kwiatka jak kolega Zenek w tym tygodniu nie świadczy o tym czy jesteś mężczyzną. To czy dałeś jej się upodlić i pozwoliłeś na brak szacunku wobec siebie również nie świadczy o tym, czy jesteś mężczyzną. Nie świadczy o tym też czy masz nowe porsche czy ferrari i czy odpowiadasz wciąż lawinowo rosnącym wymaganiom ze strony kobiet. Mężczyzną się urodziłeś i nim jesteś, nie daj sobie wmówić, że nie jesteś. Nie daj się wciągnąć matrixowi. Bądź świadom tego jakie są kobiety i do relacji damsko męskich podchodź odpowiedzialnie, wciąż mając wiedzę z forum z tyłu głowy.
  13. 1 punkt
    ,,Być samemu, znaczy z nikim i niczym się nie wiązać, nie uznawać żadnej religii, nie mieć narodowości, w nic nie wierzyć i nie przyjmować żadnych dogmatów. Taka samotność wiedzie do czystości nie zbrukanej przez ludzi. Czystość ta może żyć w świecie pełnym zgiełku, a jednak do niego nie należeć. Nie przywdziewa ona żadnych szczególnych szat. Dobroć nie rozkwita, gdy stąpamy jakąś drogą, albowiem żadna droga nie wiedzie do prawdy.''- Jiddu Krishnamurti
  14. 1 punkt
    Do plecaka zapakowałem krótkie spodenki, koszulkę do biegania w której wyglądałem jak plażowy pedzio (naturalnie z czasów gdy chodziłem na siłownię i ładnie na mnie leżała) i pojechałem na trening. Po przebraniu się w szatni i przywitaniu ze wszystkimi poszedłem się rozciągać. Było kilku chłopaków i trzy dziewczyny, każdy z nich miał rękawice - to nie był ich pierwszy trening. Wszyscy byli boso, tylko ja miałem buty. "Nie patrz laskom na stopy i na ich dupy w legginsach. Nie patrz! Przyjdzie i na to czas!!!" Zaczęliśmy od rozgrzewki. Trucht dookoła sali z różnymi kombinacjami - przeplatanki piłkarskie, wymachy rękami, obroty głową. Ciężko było z koordynacja, trochę biegałem jak paralityk machając głową na boki - myślę, że to błędnik. Brak ćwiczeń i jakiegokolwiek dynamicznego ruchu sprawił, że ten się rozleniwił... Doszła później do tego skakanka. 2 minuty skakanki, później wymachy ramion, później znów 2 minuty skakanki, wymachy, rozciągnięcia mięśni nóg i nadgarstków. Po rozgrzewce myślałem, że wypluję płuca. Jeszcze właściwy trening sie nie zaczął a ja już zacząłem powłóczyć nogami. To był znak, że moja kondycja jest w opłakanym stanie. I mimo iż potrafiłbym przebiec 5km bez większych problemów to na krótki i intensywny wysiłek - leżę. Jako, że tylko ja byłem pierwszy raz na treningu, ustawiony zostałem przed lustro podczas gdy reszta ćwiczyła w parach. Trener pokazał mi podstawy - pozycję bokserską, ciosy proste, kroki w przód i tył, sierpowe i haki oraz gardę. Po więcej informacji odsyłam do tematu naszego brata @colossus, który długo trenował boks i tworzy poradnik o tym właśnie sporcie. Po około 30minutach intensywnego machania rękami, zmian nóg, kroków przed lustrem, dostałem na pierwszy raz klubowe rękawice i ćwiczyłem z resztą na worku. Na sam koniec zrobiliśmy rozciąganie mięśni połączone z serią brzuszków na mięśnie skośne i proste, górne i dolne. Po treningu byłem kompletnie zamroczony. Zmęczenie i hiperwentylacja dała sie we znaki i przyćmiła satysfakcję z treningu. "Całe te bajki o endorfinach można sobie w dupę wsadzić" - pomyślałem. Jednak ten sam efekt miałem po pierwszych razach na siłowni. Wracałem kompletnie zmęczony - tak zmęczony, że aż mi się fujara kurczyła. Jakbym z morza wyszedł. Później jednak było coraz lepiej. Wracałem zmęczony, ale organizm się przyzwyczajał i lekkim krokiem szedłem do domu. Byłem coraz pewniejszy siebie, coraz bardziej "cocky" (zadziorny), wrócił entuzjazm, wczesne poranki... Skoro wtedy to było to na pewno wróci do mnie znowu. Nie mogę się tylko poddać na samym początku. Teraz jest czas, gdy niewyćwiczone ciało dostaje srogi wpierdol kondycyjny i zamiast się cieszyć, czuję jakby mi płuca chciało rozsadzić, boli mnie głowa a jaja to chyba się schowały już do podbrzusza... Ono będzie szukać wymówek, że ból, że to niezdrowe, że klatka boli... I chuj - masz ty kurwa spasiona kupo sadła! Żryj gruz i cierp za te miesiące wpierdalania fast-foodów! Problemy, które się ujawniły po pierwszym treningu: - przenoszenie masy ciała podczas wyprowadzania ciosu, - spięte pośladki, spięta postawa ciała w kroku bokserskim, - kondycja mniej niż 0
×