Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 26.05.2017 w Posty

  1. 38 polubień
    Witam szanownych forumowiczów, zapraszam na drugi odcinek ciepło przyjętego cyklu "Chujnia na sobotę". Dziś pochylę się nad fascynującym wpisem ze znanego i lubianego przez panie serwisu, nazwijmy go hmm..... netloszki, żeby nie robić reklamy. Trafiłem na taką perełkę, czas przetłumaczyć tekst z loszkowego na polski "Zaczelo sie 7 lat temu ,ani ja ani on nie chcielismy zwiazku ale po roku spotykania sie ,zaczelismy coraz wiecej do siebie czuc ,wkoncu sie wprowadzil do mnie zylismy Cale lata szczesliwie dal mi wszystko o czym kobieta marzy cieplo milosc i wiernosc dalabym za niego reke w ognien ,poprostu byl wspanialym facetem wyrozumialym cierpliwym i pracowitym .pracowalismy razem, prowadzimy firme budowlana poczatki byly bardzo ciezkie ogolnie nigdy latwo nie jest jak trzeba samemu na siebie zarabiac i walczyc o klienta." - rok mi zajęło żeby przeskoczyć z fuck friends do związku (musiałam udawać, że jestem postępowa i nowoczesna i też ceni luźne związki) - wszedł totalnie pod pantofel i mogłam go eksploatować/ zrobił by dla mnie wszystko - znosił moje fochy i pracował na zachcianki - otworzył firmę budowlaną bo miał fach w ręku, a poziom mojej konsumpcji rósł "Pare slow o nim " jest bardzo mily spokojny czlowiek bardzo fer do innych zawsze pomoze jest w stanie wszystko i kazdego zrozumiec , ma jednak jeden Problem ,jest bardzo zamkniety w sobie jezeli nie zagadasz do niego to sam sie nie odezwie tak jakby bal sie kontaktow ,rozmow ,na imprezach zazwyczaj cicho siedzi ,ma Problem z nawiazywaniem nowych kontaktow. " (Tego przyczyne znam) bardzo dlugo potrzebowalam zeby go rozgrysc i zeby sie choc troche otworzyl ." - typowy pantofel i beta orbiter, łatwo wzięłam go pod obcas - małomówny i trochę gburowaty, nie jest lwem na salonach, ale to i lepiej przecież jest od pracy, bo od robienia dziecka był kto inny - dużo czasu mi zajęło zanim wyciągnęłam jego wszystkie sekrety, ale jak już się zwierzył to mam go w garści "Skonczyl 40 lat i zaczol szalec ,biegac kremiki na twarz sluchac muzyki itd.... Pare slow o mnie , jestem bardzo oddana milosci zrobie wszystko zeby go uszczesliwic ,pomagam mu prowadzic firme poniewarz on ma bariere jezykowa ,Cale lata nie bylo minuty zebym o nim nie myslala, mam chorego syna ktory potrzebuje mnie nonstop, spie rowniez z synem bo cierpi na leki ,maz niby to rozumi ( syn nie jest jego dzieckiem)." Tu się zaczyna ciekawie robić, radze się skupić, w dalszej części będą jeszcze inne wskazówki. - zaczął dbać o siebie, nie podobało mi się to, mogę stracić źródło utrzymania dla siebie i dziecka, ALERT ALERT mogę stracić źródło utrzymania - on zapierdalał na budowie a ja odbierałam telefony (pomagałam w firmie ) - mam syna z innego związku , ciężko chory (kosztowny, wymagający stałej opieki więc potrzebowałam nieśmiałego, pracowitego, beta orbitera żeby na niego łożył) - misio zapierdala po całych dniach, nie ma seksu bo śpię z gówniakiem, który zresztą nie jest jego tylko tego, który spłodził i spierdolił, o którym nadal mam mokre sny "A teraz do mojej histori , bardzo sie kochalismy przynajmniej mi sie tak wydawalo ,robil dlamnie wszystko ja rowniez ,kazdy mowil ze nasz zwiazek jest niesamowity ze wszystko przetrwamy szanowalismy sie i kochalismy ,rok temu kupilismy dom wyremontowalismy mieszkania pod wynajem nie chcielismy wynajmowac obcym ludzia bo sami zamieszkalismy na dole ,wiec wynajelismy znajomym ,jego pracownikowi ,zonie ( moja najlepsza przyjaciolka) dziecku i tesciowej .pol roku ja mieszkalam z mezem na budowie nie bylo latwo wszystko co do zycia potrzebne bylo w jednym pomieszczeniu ,ale dawalam rady." - wszedł totalnie pod pantofel, spełniał zachcianki, wszystkie koleżanki były pełne podziwu, że tak go owinęłam wokół małego paluszka - kupił i wyremontował dom, wyremontował moje mieszkanie, które sobie teraz wynajmuję i mam dodatkowy dochód - niby dom ale nie wykończony, standard za niski, niech zapierdala więcej "zaczelo sie lato imprezy alkochol ja nie pije a on sie zachlysnol i tak jak bardzo malo pil zaczol sie strasznie opijac tak ze musialam go sciagac z dworu naturalnie wszystko z naszymi sasiadami wiec moja kolezanka z mezem. ktoregos razu mialam juz dosyc i chcialam spac ale on i moja kolezanka nie chcieli zostawilam ich samych ale nie weszlam do domu calkiem ,obserwowalam ich i w ktoryms momencie musialam ja z niego sciagnac ,byli strasznie pijani wiec przegryzlam to i wybaczylam skonczylo sie opijanie alkocholem." W tym fragmencie autorka jest bardzo zdziwiona dwoma zjawiskami: 1 Facet, który tyra po całych dniach, nie ma seksu, stawia mu się coraz większe i bardziej absurdalne żądania, łoży gigantyczne kwoty na chore cudze dziecko, zaczyna pić. Cóż loszko, oświecę cię, dobił do 40 tki, zobaczył w jak czarnej dupie się znajduje, że zapierdala i nic z tego nie ma, a jedynym beneficjentem jego poświęceń jest loszka, która wzięła go pod pantofel i cudza pula genetyczna. Dziwisz się, że zaczął pić, gdy zrozumiał iż zmarnował większość życia, serio? 2 Facet, któremu brakuje seksu w domu szuka go gdzie indziej. Najpopularniejszy schemat świata iż najlepsza psiapsiółka wskoczyła mu na kutanga, zważywszy na fakt iż jest on szefem jej męża (właścicielem firmy), a jej mąż zwykłym pracownikiem fizycznym, można było być pewnym takiego scenariusza na 99%. "Pazdziernik 2016 ,minelo pare miesiecy oboje zmeczeni budowa w domu i pracy klopoty finansowe duze wydatki ,klient raz placi raz nie jak mu sie zachce ,zaczely sie klutnie ,mardzo malo czasu ze soba spedzalismy praktycznie sexu to moze raz na miesiac , koncem pazdziernika stwierdzilismy ze musimy odpoczac bo mamy za duzo stresu pojechalismy na urlop ,po 3 dniach maz wtedy narzeczony zaproponowal zebysmy jechali do polski i zrobili papiery i sie jeszcze w tym roku 2016 ozenili, i tak pojechalismy ,papiery zalatwilismy ." - trzeba coraz więcej kasy na moje dziecko i moje zachcianki, frustracje wyładowywałam na facecie - dawałam mu z łaski raz na miesiąc - w końcu udało mi się na nim wymusić ślub wykorzystałam wcześniejsze embargo na dupę, podczas wakacji zdjęłam blokadę i robiłam mu dobrze ile się dało, aby go urobić (oczywiście na forum napiszę, że on chciał z własnej woli i bez oporów, wtedy otrzymam współczucie i będę mogła uchodzić za pokrzywdzoną) - zapewne wykorzystała wszystkie możliwe formy nacisku, rodzinę koleżanki, wspólnych znajomych, księdza "po powrocie zaczelam przygotowywac slub ,goscie jedzenie sala itd , duzo stresu mialam praktycznie sama wszystko organizowalam ,on duzo pracowal wracal wieczorami. dzien slubu 16.12.2016 bylam niespokojna wtedy jeszcze nie wiedzialam dlaczego , na slubie moze 3 razy zatanczylismy malo sie nawet widzielismy wiec wkoncu go okrzyczalam on sie obrazil ,na noc poslubna go budzilam godzine rano sie nie odzywal do mnie Cale poprawiny milczal ." - no nareszcie dopięłam swego, wszystkim się zajęłam żeby było jak sobie wymarzyłam, on miał tylko płacić - byłam już na swoim więc zrobiłam mu awanturę na ślubie - nie dałam mu w noc poślubną i zwaliłam winę na niego - nie przewidziałam, że się obrazi i spierdoli poprawiny, przecież powinien zignorować moje skurwysyństwo i udawać szczęście i dozgonną miłość, bo co ludzie powiedzą? "Grudzien 27. zauwarzylam ze na whatsapie jest online co chwile i niewiem co mnie ponioslo zeby sprawdzic czy moja swiadkowa( wiec moja kolezanka zarazem sasiadka) tez jest online , byla i tak sie zaczelo ze podejzewalam ich o Romans ,moja najlepsza przyjaciolka swiadkowa i zona naszego pracownika.do lutego obserwowalam wiele razy blagalam ich o prawde praktycznie z bulu umieralam ale oni klamali caly ten czas ,padly nawet slowa ze sie mnie boja ze wpadlam w jakas obsesje wkoncu uwierzylam ze z milosci szaleje , ale ktoregos razu sprawdzilam rachunki telefoniczne byl do niej sms z dnia 27. grudzien wtedy pierwszy raz pytalam go czy z nia pisze , wiec musial jej smsa wyslac ze musza byc ostrozni pewnie. Juz zaczelam tak naciskac ze przyznal sie ze mieli Romans najpierw sie to nazywalo ze pare slow za duzo ze soba napisali , potem mu powiedzialam ze odtworzylam jego wykasowane wiadomosci i ze wszystko przeczytalam( a tak nie zrobilam) i ze chce jeszcze raz z jego ust slyszec co zrobil ," - zaczęłam szpiegować go i moją najlepszą przyjaciółkę spodziewając się romansu - udało mi się z niego wycisnąć prawdę, tak miał romans "moj swiat sie zawalil chcialam odejsc ale nie potrafie za bardzo go kocham ! ale mecze sie codziennie niesamowity bol ,on strasznie wychudl przez ten czas stoi na glowie zeby to naprawic ale ja nie potrafie sie z tym obejsc nie umie zapomniec codziennie placze i robie jemu tez awantury ." - error, error mogę stracić źródło utrzymania - chciałam odejść, ale dom postawił przed ślubem , a ja nadal mam własne mieszkanie więc go nie oskubię, gówniak ma ojca więc trudno będzie wyciągnąć alimenty, więc nadal lofciam go nad życie - codziennie robię awantury i płacz, wzbudzam poczucie winy aby ode mnie nie spierdolił i aby przejąć zasoby (pewnie próbuje nakłonić do przepisania domu, po tym co zrobiłeś nie czuję się bezpieczna, pójdziesz do innej i zostawisz mnie z niczym, jak mam teraz tobie zaufać ... bla bla bla ...) "Pare slow o niej , zauwarzylam juz w lecie ze za kazda okazja kokietuje facetow kolegow swojego meza lubi byc podziwiana i wiem ze meza swojego nie kocha to mi mowila czesto , ale nauczylam sie ja akceptowac taka jaka jest bo dlamnie byla bardzo dobra kolezanka. na ta zdrade mi powiedziala ze to byla glupia zabawa ze dlaniej moj maz byl krolikiem doswiadczalnym bo chciala sprawdzic czy naprawde swojego meza nie kocha ,jeszcze cos majac afere z moim mezem na naszym slubie poznala naszego kolege zaczela z nim rowniez afere moj maz mi w to nie wierzyl i dalej sie z nia spotykal a ona mu wciskala klamstwa ze tamten ja napastauje a tamtemu mowila ze moj maz ja napastuje ... prostaczka ." Dochodzimy do arcyciekawej części, można z niej wyciągnąć kilka wniosków. - jest popularna i ładniejsza, kręcą się koło niej faceci - nieraz mówiła, że nie kocha swojego męża, ale co mnie to obchodzi, ja tez swojego wykorzystuję - ma romans z moim mężem, trzeba prewencyjnie podstawić jej innego gacha, a nadal się z nią kumpluje (będzie z niej pożytek w wypadku rozwodu, mam ją w garści, jej mąż pracuje w naszej firmie i mieszka w moim mieszkaniu, więc zezna co powiem) - ha ha co z tego, że jest ładniejsza jak ja jestem cwańsza i lepiej się ustawię "wiem ze zdarza sie wszystko w zyciu ale nie myslalam ze mi sie to jeszcze kiedys zdarzy myslalam ze on jest moim ksieciem ktory kocha bez granic niby pisali tez o tym ze on mnie bardzo kocha i chcieli to zakonczyc ale cos im chyba bylo ciezko do momentu kiedy jej maz wyjechal na urlop a ona przyprowadzila naszego kolege do siebie do domu i moj maz jej kochanek sluchal jak ona u gory uprawia sex z naszym kolega . czy ich Romans by sie skonczyl jakby ich nie uslyszal???" - myślałam, że będzie tyrał do końca życia i nigdy się nie wymknie - sprawa z koleżanką załatwiona, ona ma nowego gacha, mąż zobaczył jaka ona jest i wrócił z podkulonym ogonem, a ja nadal mam dobre relacje z potencjalnym świadkiem podczas rozwodu, ale jestem sprytna - teraz trzeba jeszcze opisać moją historię gdzieś w internetach, pożalić się ludziom i rodzinie, więcej świadków i dowodów "jestem w stanie przebaczyc ale musze najpierw zrozumiec dlaczego to zrobil ,dlaczego bral slub ,mogl mnie lepiej zostawic lub mi prawde powiedziec i dac wolny wybor czy chce byc jego zona ,dlaczego mnie tak zranil co go pociaglo zeby miec afere przed i po slubie ,napisalam wam pare zeczy o naszym zyciu bo mysle ze objektywniej bedziecie mogli mi moze troszke doradzic narazie sobie nie radze z niczym brak sily do dalszego zycia ale ze mam syna musze" - muszę to dalej ciągnąć bo dom jest jego, kasę zarabia on, dopóki nie ogarnę lepszej gałęzi lub nie wymyśl jak go oskubać będę go "lofciała" - gdyby nie dzieciak, poszła bym w tango ale potrzebuję kasy - zmusiłam go do ślubu, ale popłaczę w sieci, czemu się ze mną ożenił i tak mnie skrzywdził :> - zrobiłam mu piekło podczas wesela, nie było nocy poślubnej, no ale to on jest wszystkiemu winien :> - teraz opiszę wszystko na forum dla kobiet, może któraś podsunie mi pomysł jak wszystko przejąć, żebym mogła go zostawić Mój komentarz będzie krótki. Związek zbudowany na wymuszeniu małżeństwa, wzbudzaniu poczucia winy, niesamowitym wyzysku faceta, pracy ponad siły. Faceta z niskim poczuciem wartości, gdyż wziął pod opiekę loszkę z cudzym dzieckiem na dodatek wymagającym olbrzymich nakładów finansowych. Jak każdy pantofel, który poświęcił się dla księżniczki przestał być atrakcyjny seksualnie, seks raz w miesiącu, schemat goni schemat. Dobił do 40 tki chciał się ogarnąć, zaczął o siebie dbać, zostało to zaatakowane i zduszone w zarodku. Uciekł w alko, wdał się w romans z jej psiapsiółką, która sama była bardzo nachalna bo miał pozycję wyższą od jej męża. Teraz loszka jest z nim bo musi, w wypadku rozwodu dużo nie ugra bo dom nie jest jej, a ma własne lokum, dziecko nie jest jego, małżeństwo trwa krótko, więc robi burze w internetach szukając tak naprawdę porady jak przekręcić faceta.
  2. 37 polubień
    Choć linkowałem kiedyś źródło w jakimś poście, to żeby nie umknęło, zakładam jako nowy temat i wklejam pełną treść wywiadu. *** Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje Bożena Aksamit: Łatwiej jest przebijać się przez życie w spodniach czy w spódnicy? Prof. Bogdan Wojciszke: To pytanie jest źle postawione. Dlaczego? - Mamy po prostu inne zadania do wykonania. Mężczyźni są inwestycją na trudne czasy. Dopóki czasy są średnie, kobiety świetnie się sprawdzają i wystarczą. Kiedy robi się naprawdę ciężko, stajemy się niezbędni. Czym się różnimy? - Jeśli chodzi o właściwości intelektualne, to mężczyźni mają nieco większe zdolności matematyczne i przestrzenne, zaś kobiety są nieco lepsze w komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Jeśli chodzi o średnią inteligencji, to nie różnimy się niczym. Naukowcy są już tego pewni, niedawno Anglicy przebadali jednego roku wszystkich 12-latków, ponad 300 tys. dzieciaków. Okazało się, że kobiety i mężczyźni nie różnią się między sobą, ale tylko porównując średnią arytmetyczną. W grupie osób ze zdolnościami umiarkowanymi jest wyraźna nadreprezentacja kobiet. A wśród geniuszy więcej jest mężczyzn? - Tak, ale wśród kompletnych idiotów także. Mężczyźni są bardziej krańcowi, także gdy bada się inne wskaźniki. Każdy zna zjawisko szklanego sufitu, czyli niedoreprezentowania kobiet na wyższych szczeblach władzy. Im wyższy szczebel, tym mniej tam jest kobiet. Jednak gdy spojrzymy na dno społeczne, tam też jest więcej mężczyzn. Różnica jest niebywała. Wśród 85 tys. więźniów w Polsce zaledwie 3 proc. to kobiety. W USA siedzi ponad 2 mln osób, tam kobiety stanowią 7 proc. więźniów. Duża cena za geniusz. Może kobietom trudniej trafić na szczyt lub dno, bo czego innego od nich wymagano? - Przez cały XIX wiek i dużą część XX standardem wykształcenia panien z lepszych domów była umiejętność gry na pianinie. Grały wszystkie, czy miały talent, czy nie. Wiek XIX wydał najwięcej wspaniałych kompozytorów. Żadnej kompozytorki? - Od Beethovena do Strawińskiego nie ma ani jednej kobiety, mimo że to one głównie uczyły się gry na instrumentach. Ja chyba wolę być szarą gąską, grać kolędy na pianinie, niż szarpać się w korporacji czy dać się zabić na idiotycznej wojnie. - Mężczyźni są silnie nakręceni na rywalizację, ale nie ma co się dziwić. Dane genetyków pokazują, że 80 proc. kobiet żyjących w przeszłości się rozmnożyło i zaledwie 40 proc. mężczyzn. Gdy się jest kobietą, nie trzeba za wiele robić dla sukcesu reprodukcyjnego, wystarczy się urodzić. Mężczyzna musi zawalczyć, by przekazać DNA. Ten mechanizm skutecznie nakręca rywalizację i skłonność do ryzykownych zachowań. Owocuje to m.in. szybszą śmiercią mężczyzn. Panowie żyją krócej, bo biologia zmusza ich do wyniszczającej rywalizacji o partnerki? - Tak. Jakiekolwiek zachowania ryzykowne weźmiemy pod uwagę - pożądane społecznie czy naganne - to zawsze więcej tam jest mężczyzn. Najbardziej rywalizują osoby, które świeżo weszły na rynek matrymonialny. Dwójka kanadyjskich badaczy zestawiła intensywność wojen domowych, które miały miejsce w latach 90., mierzoną liczbą zabitych, z danymi o proporcji młodych mężczyzn w wieku od 15 do 29 lat w populacji. Dlaczego akurat tych? - Bo w tej grupie wiekowej jest silna nadreprezentacja osób popełniających agresywne przestępstwa, hazardzistów, sprawców kolizji. I okazało się, że istnieje wyjątkowo silna korelacja między proporcją młodych mężczyzn a intensywnością wojen. Na wojnie walczą o kobiety? - Nie wprost, ale najprawdopodobniej to pragnienie młodych mężczyzn, by zawładnąć zasobami, bo inaczej kobiety ich nie zechcą, przekłada się bezpośrednio na ryzykowne zachowania. To działania niepożądane, a z drugiej strony skłonność do ryzyka przekłada się też na działania, bez których cywilizacja by nie przetrwała. Jakie? - Antropolodzy kulturowi na podstawie analizy kilkuset społeczeństw skompilowali listę cech występującą jednocześnie w różnych kulturach. Ze zdumieniem wykryłem na tej liście większą ruchliwość przestrzenną mężczyzn. Pokrywało się to z moimi obserwacjami: od 12 lat jeżdżę w kółko między Warszawą a Sopotem, w pociągu spotykam przeważnie mężczyzn. Z czego to wynika? - Kobiety i mężczyźni mają dążenia wspólnotowe polegające na tworzeniu relacji z innymi ludźmi. Różnica między płciami polega nie tyle na intensywności, ile na sposobie ich realizacji. Kobiety są zorientowane na bliskie związki z niewielką liczbą osób, mężczyźni na luźne koalicje z szerszymi grupami. Lady Diana mówiła: "Troje to już tłum", księciu Karolowi to nie przeszkadzało. Mężczyźni bardziej skłonni są do związków luźniejszych, ale szerszych, obejmujących coraz to nowe osoby, z którymi robi się interesy czy uprawia politykę. Orientacja wyłącznie na najbliższych prowadziłaby do niesłychanej atomizacji społeczeństwa. Od zmian kulturowych są mężczyźni, kobiety pełnią funkcję kotwicy stabilizacyjnej. Dziś to kobiety prą do zmiany. Domagają się od partnerów większego udziału w życiu rodziny, empatii. Panowie czują się zagubieni. - To dotyczy niewielkiego odsetka populacji. Ważnego, bo trendotwórczego, ale nie mam przekonania, że to jakaś fundamentalna zmiana. To zjawisko trochę podobne do tego, które pojawiło się, gdy kobiety zaczęły pracować zawodowo. Ich życie skomplikowało się w sposób nieznany wcześniej ani mężczyznom, ani kobietom. Panie stanęły przed koniecznością godzenia ról - gdy poszły to pracy, to nie po to, by stać się mniej kobiece i przestać zajmować się dziećmi. W domu miały być takie jak zawsze. Podobnie będzie z mężczyznami - mają być "kobiecy" w kontakcie z rodzinami, a nie w środowisku zawodowym. Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje. Mężczyźni mają stać się bardziej "kobiecy" w sensie relacji społecznych. Można to pogodzić? - Marzenia można mieć, ale trzeba pamiętać - za tą psychiczną czy kulturową męskością leży sprawczość, orientacja na zadania, cele, ambicja i wytrwałość w ich realizacji. Za kobiecością leży wspólnotowość, orientacja na relacje, na emocje, na podtrzymanie jakości związku. Chociaż często się mówi, że to płci przeciwne, to gdy patrzymy na wymiar psychiczny, ta teza się nie broni. Kobiecość i męskość to jakby osie układu współrzędnych, są do siebie prostopadłe, a nie przeciwległe. Teoretycznie nie ma powodu, żeby nie być i wspólnotowym, i sprawczym jednocześnie. Tylko może zabraknąć czasu, bo jedno i drugie jest żarłoczne. Wychowanie dzieci zbyt pochłania, by zrobić wielką karierę? - Wychowanie dzieci czy praca mogą być czasochłonne, ale to też trochę kwestia umiejętności. Nie wierzę, żeby żarłoczność pracy była konieczna dla jej wydajności czy ilości pieniędzy, jakie przynosi. Ale panowie często zatracają się w pracy. - Nie tylko dlatego, że tak chcą, ale też dlatego, że takich chcą kobiety. Panie nie pragną facetów, którzy zarabiają połowę tego, co one. W USA zrobiono badania, które pięknie obrazują tę tezę. Nawet jeśli oboje partnerzy zarabiają na tyle dużo, że pieniądze nie są problemem, sytuacja, w której mężczyzna zarabia mniej od kobiety, jest silnym predyktorem rozwodu. Ten, który ma kasę, automatycznie staje się seksowny? - Oczywiście nie każdy, ale bardzo trudno być seksownym bez kasy, szczególnie po przekroczeniu pewnego wieku. Gdy wszyscy są młodzi, to liczą się plany na przyszłość i ambicje, potem widzi się już, jak jest. Nie ulega wątpliwości, że gdyby zamożność i pozycja nie byłyby seksowne w oczach kobiet, to mężczyźni mniej by za tym biegali. Badano to? - Wielokrotnie, np. młody mężczyzna był pokazywany paniom w uniformie Burger Kinga, a innym w trzyczęściowym garniturze z roleksem na przegubie. Ten drugi był oczywiście sexy, na pierwszego żadna nie zwróciła uwagi. To automatyczna reakcja, niekoniecznie biologiczna, wiele automatyzmów ma podłoże kulturowe. Jak powstają stałe pary? W naszym kręgu kulturowym potrzebne jest zakochanie, przynajmniej na początku. Czujemy motyle w brzuchu, targa nami namiętność. - Ludzie dobierają się w taki sposób, że zaleta jednego z partnerów jest wyrównywana dobrem oferowanym przez drugiego, a układ sił w związku zależy od liczby wnoszonych dóbr. Potwierdza to wiele badań przeprowadzonych na setkach par. Piękne kobiety zdobywają lepiej zarabiających mężczyzn niż brzydkie. Żony zarabiających dużo częściej uważają, że mężowie powinni mieć więcej do powiedzenia w związku. A ci z cieńszym portfelem? - Ich żony są za równouprawnieniem. Im kobiety więcej zarabiają, tym więcej mają do powiedzenia w swoich związkach. Gdy mężczyzna traci pracę, to często traci też autorytet we własnej rodzinie. Uroda, fajny charakter w ogóle się nie liczy? - Liczy się, ale o ogólnej atrakcyjności mężczyzny jako partnera decyduje raczej to, jak dalece jest on w stanie dostarczać pożądanych przez kobietę dóbr, cokolwiek to oznacza w danym społeczeństwie. Kobiety - aby zapewnić sobie sukces reprodukcyjny - muszą być bardziej selektywne, ponieważ ich wybór oznacza w biologicznym sensie większe nakłady. Ponieważ współczesnym wskaźnikiem zdolności mężczyzny do dostarczania niezbędnych dóbr są jego perspektywy finansowe, ambicja i przedsiębiorczość to cechy cenione przez kobiety. Czy zna pani jakąś bajkę, żeby książę wybrzydzał na kandydatki do swych względów? Za to o serce księżniczki zawsze starają się liczni konkurenci. Baśniowe prawdy się potwierdzają? - Kobiety są o wiele bardziej wymagające, do tego poziom ich wymagań pozostaje wysoki niezależnie od stopnia zaangażowania w związek. Amerykański psycholog Douglas Kenrick prosił młode kobiety i mężczyzn o określenie minimalnych wymogów od potencjalnych partnerów. Najwyższe oczekiwania obie płcie stawiały parterom "stałego chodzenia" i małżeństwa, wymagania obu płci specjalnie się nie różniły. Ogromne różnice pojawiały się przy związkach przelotnych: panom wystarczała pani o inteligencji paprotki, zaś panie nadal pożądały pana o inteligencji wyższej niż przeciętna - dla nich seks zawsze oznaczał potencjalnie duże inwestycje. Te upodobania ukształtowały się w odległej przeszłości, kiedy nie było środków antykoncepcyjnych. Przelotny seks bez zobowiązań to wybitnie męski pomysł, który paniom podoba się tylko w szczególnych okolicznościach i nigdy nie oznacza seksu z kimkolwiek. Stereotyp kobiety jako uduchowionego anioła skłonnego do romantycznych uniesień i przyziemnego mężczyzny zajętego pracą się nie sprawdza? - Nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Amerykanki Susan Sprecher i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha. A kto się łatwiej odkochuje? - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i zrywają związki. Prą do rozwodów? - Nie, małżeństwo rządzi się innymi prawami. Kobiety szybciej zrywają związki przedmałżeńskie, są też bardziej stanowcze, gdy chcą skończyć. Mężczyźni dłużej trzymają się straconej sprawy i cierpią mocniej, są bardziej przygnębieni, nieszczęśliwi. Warto wspomnieć, że w tak różnych krajach jak Polska i USA liczba samobójstw popełnianych przez mężczyzn z powodu zawodu miłosnego jest kilkakrotnie wyższa niż kobiet - u nas cztero-, a za oceanem trzykrotnie większa. Skąd zatem obiegowa opinia, że faceci to cyniczni seksualni łowcy, a kobiety są ofiarami ich nienasyconego pożądania? - Panie mają tendencję do silniejszego przeżywania wszelkich uczuć, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mocniej przeżywają swoją miłość i czują się bardziej uzależnione od stałych partnerów. Można zatem powiedzieć, że kobiety są bardziej uczuciowe, choć mężczyźni bardziej kochliwi. A kto jest bardziej zazdrosny? - Zazdrość mężczyzn koncentruje się głównie ma seksie, kobiet - na niebezpieczeństwie utraty lub pogorszenia się związku. Jednak przykłady wskazują, że do zazdrości nie dochodzi nawet w przypadku "zdrady małżeńskiej", jeżeli na gruncie przyjętych przez partnerów norm akt seksualny miał miejsce w okolicznościach niezagrażających istnieniu związku bądź poczuciu wartości własnej małżonków. Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz. Jeśli mężczyzna chce seksu, to tylko takiego, który kończy się sukcesem reprodukcyjnym? - Oczywiście nie jest to świadoma motywacja. Nikt nie chodzi po ulicy, przyglądając się kobietom i szukając takiej, z którą uda się ten sukces odnieść. Przyciąga to, co ma sens. Czyli? - Młode kobiety, które są ładne i mają wydatne wcięcie w talii. Krótko mówiąc - płodne, choć oczywiście nikt o tym nie myśli w ten sposób, podobnie jak nie myślimy o smakowitej gruszce jako źródle sacharozy i innych węglowodanów. Nie ma nic niezwykłego w tym, co przytrafiło się premierowi Marcinkiewiczowi, który porzucił żonę dla młodszej. To może się nie podobać, ale to standard u zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej. Wśród moich kolegów, amerykańskich czy polskich profesorów, znam tylko kilku, którzy mają tę samą żonę od 30 lat. Ale chyba nie wszyscy panowie po czterdziestce chcą nawiewać? - Oczywiście, że nie. Problem jest inny: nie jesteśmy dostosowani swoją konstrukcją psychiczną i biologiczną do tak długiego życia. Kiedyś 40-letni mężczyzna umierał. W ciągu ostatnich stu lat bardzo wydłużyła się długość życia, a tych wszystkich problemów, które pojawiają się między 50. a 70. rokiem życia, niedawno w ogóle nie było. Musimy się nauczyć je rozwiązywać, a to trochę potrwa.
  3. 30 polubień
    Witam Panowie: krótko i zwięźle. To od Marka i od Was zaczęło się dosłownie wszystko. Chciałbym podziękować za wiedzę którą przekazujecie innym. Na początku roku pisałem, że mam zamiar uciekać z kraju i zaczynać prace jako animator sportowy. Dziś piszę tego posta z Greckiej kawiarni na Krecie - jako animator sportowy w hotelu "Malia Park". NIGDY nie dopuszczajcie do momentu w którym zaczynacie wątpić w swoje marzenia. NIGDY nie zapominajcie o sile podświadomości. DZIĘKUJĘ
  4. 27 polubień
    Napiszę wam dialog, który się wywinął między mną a moją dziewczyna. Troszkę o niewiaście – 18lat, liceum, 9+/10 – co tydzień jakiś szajbus wysyła jej zdjęcie członka. Mówi, że jakby zapisywała to by miała już sporą kolekcję. Miałem sporo ładnych kobiet, ta jest bardzo dobra, co mi się podoba niezmiernie. Ale jest to relacja na teraz luźna, za mało wspólnego mamy jak na teraz, zresztą zobaczymy co ja z tym zrobię. I rozmowa: -Wiesz, mój były do mnie pisze… -Pokaż mi go <pokazuje na FB – ogólnie jej rówieśnik 18 lat, rurki, długa grzywka – coś jak ja w gimnazjum, znam ten typ mentalny – romantyk, introwertyk, „będzie o nią walczył” bla bla bla> -Co tam pisze do Ciebie? -A wiesz, że tęskni, co u mnie – wiesz, standard. -Daj mu jak chcesz -COOOOO? -Daj mu jak chcesz, nie mam z tym problemu -Chyba oszalałeś! -Słuchaj, widzę jak bierzesz go na sentyment. Pewnie Twoja pierwsza poważniejsza miłość lub coś w tym stylu. Daj mu z litości, sentymentu ostatni raz, potem patrz jak mimowolnie będziesz go przyrównywać do mnie i jak na końcu będziesz nim gardzić, bo jest słaby. Szukasz silnego faceta w życiu – czy tego chcesz czy nie – a nie pizdy, z którą będziesz szczęśliwa. Wiesz dobrze o co mi chodzi. W tym momencie rozmowa się kończy na dłużej, widzę że poczuła się troszkę „dziwnie”. Troszkę jakbym nazwał ją „dziwką” ale z drugiej strony jest bardziej zaskoczenie „jak mogłem?” Śpimy razem w nocy i słyszę: -Ty mnie doskonale rozumiesz… -Z czym dokładniej? -Z tym byłym co Ci mówiłam… -Aha -Nie muszę przed Tobą udawać, że jestem dobra i te gówna o miłości coś dla mnie znaczą. Ty mnie rozumiesz. <Ja się nie odzywam, bo padnięty jestem po dwóch treningach tego dnia> 5min później -Zawsze się bałam, że zła jestem czy coś, bo tak myślę i czuję, a nie inaczej. Że kręcą mnie Ci pewni siebie i z problemami, a nie dobrze wychowani z dobrymi ocenami. <Ja w śmiech> -A co ja mam za problemy? :> -No właśnie <moje_imię>, Ty nie masz słabości. -Już się nie podlizuj tak W tym momencie dobiera się do mnie, zbliżenie spektakularne, mam wrażenie, że coś puściło w niej i zrzuciła łańcuchy. Drze się jak poparzona, chcę zobaczyć minę sąsiadów jak ich spotkam na klatce...UF. Jak widać na moim przykładzie, lektura forum POMAGA. Dla mnie jest dźwignią w działaniu, której nie posiada nikt w moim przedziale wiekowym, bo w końcu wiem JAKIE SĄ REGUŁY GRY i dzięki temu WIEM JAK ZDOBYWAĆ TO CO CHCĘ. Coś pięknego, po wielu latach babrania się w błocie i gównie, czyli białorycerstwa, móc mieć wyjebane, a zarazem posiadać przyjemne efekty.
  5. 24 polubień
    W jaki ? A proszę - w zasadniczy Bo chyba nie łudzisz się, że kierowała się wyłącznie 'przyjemnością'. Po pierwsze mściła się na mężu. Po drugie upewniała, czy ma jeszcze branie. Po trzecie nabijała sobie poczucie własnej zajebistości. Po czwarte - upewniała się, ŻE MOŻE WSZYSTKO KIEDY TYLKO ZECHCE. Po piąte - bo utrwaliłeś w niej ZEPSUCIE. Dociera powolutku? To tak jak napisał @GluX- mężatek się nie puka. Ale ja akcentuje kwestie 'strategiczne' dlaczego nie warto tego robić. Bo zwiększa się wówczas ogólną masę mentalnej żeńskiej spierdoliny w kosmosie. Ja Cię nie osądzam, ani nie krytykuje ani nie pochwalam. Twoje życie, prawda? No właśnie. Ale z powodu takiego pukania - spierniczamy mentalność kobiet. One trzymają sztamę w ramach solidarności jajników. A stado facetów jest w stanie zapomnieć o swojej pewnej solidarności interesów - byle tylko popukać. I dlatego zawsze ... ... jako 'en masse' samcy będziemy w czarnej du_ie. Bo jak zachcemy wychowywać naszą partnerkę to zawsze będzie mogła sobie znaleźć odskocznię i nabijacza zajebistości w postaci usłużnego pukacza. Co było do udowodnienia. S.
  6. 23 polubień
    Oj chłopaki, chłopaki... Przewróciliście moje życie do góry nogami, wybiliście mnie całkowicie z mojej wcześniejszej rzeczywistości i pomieszaliście w głowie tak, że sam nie wiem jak to możliwe. Przeczytałem książki Marka - Kobietopedię, Wyprawę po Samcze Runo, Stosunkowo dobry. Po tej lekturze już nigdy nie będę taki sam, zmieniłem podejście do wszystkiego i wszystkich, a zwłaszcza do siebie. Jestem mniej krytyczny dla siebie - nie wyszło? Spokojnie, następnym razem się przyłożysz i będzie lepiej. Wcześniej, przed otwarciem moich oczu chciałem (tak, chciałem i cały czas bym chciał, już to wiem) być bogaty, teraz, po niecałym miesiącu (bo pod koniec maja kupiłem książki) wiem, że to zupełnie nie o to chodzi i że przez to szczęśliwy nie będę nigdy. Ale jak już nie dążę ślepo do pieniędzy, to w miesiącu czerwiec zarobiłem już prawie dwa razy więcej niż w maju (a to tylko i wyłącznie zmiana podejścia! podświadomość działa cuda), jest identycznie jak pisał Marek - to się dzieje samo, wcześniej nie widziałem takiej możliwości, teraz dookoła siebie widzę tyle rzeczy na których można zarabiać kupę pieniędzy praktycznie zerowym poświęceniem i wkładem, że to jest szok! Widzę jakąś opcje? Po prostu zacząłem to robić. Ludzie w okół (najbliższa rodzina) już zaczęli to zauważać, czekam na spełnienie się schematów z książek - tych kiedy się okaże, że ktoś ma lepiej, ciekawe, czy będą mnie faktycznie próbowali temperować. Zazdrość 2 moich znajomych (parka) już zauważyłem na początku czerwca (moje pierwsze małe sukcesy) - nie cieszyli się tym zupełnie, ogromnie zazdrościli co było widać i słychać, ludzie którzy lubią narzekać na wszystko i wszystkich - nie utrzymuje już z nimi kontaktu. Moja partnerka o ile przed tymi wydarzeniami praktycznie rządziła w związku nie ma już zupełnie nic do powiedzenia. Jestem ja a ona może być w moim świecie o ile się dostosuje do mnie - inaczej możemy się pożegnać tu i teraz. Wcześniej (np. rok 2016) kłótni było kilka w miesiącu - o bzdury, teraz wiem dlaczego - testy, testy, testy, które skutecznie oblewałem. Teraz - w czerwcu była jedna próba sprawdzenia mnie i przesunięcia granic z zastraszeniem mnie odejściem włącznie - uciąłem to bardzo szybciutko stwierdzając, że jak chce odejść, to rozstać się możemy już teraz i po zapytaniu czy to aby na pewno ostateczna decyzja nagle się odwidziało i stwierdziła, że to nerwy i przeprasza. Mhm. Nerwy - ja już to znam i wiem o co chodzi. Nie dam sobą sterować. Jestem inny. Lepszy. Jest mi lepiej. Dziękuję.
  7. 21 polubień
    Witam w sobotni wieczór, dziś z pomocą w znalezieniu tematu przyszedł mój ulubiony serwis netloszki. Znalazłem tam taki typowy loszko schemacik: Lecimy z tym koksem i tłumacze z loszkowego na ludzki: "Mam 28, on 44. Poznaliśmy się 4 lata temu przez internet. Początkowo były to tylko zwykłe rozmowy na Skypie, później rozmowy telefoniczne. Wielogodzinne. Powiedział mi, że ma żonę i dwójkę dzieci, ale że ich pożycie małżeńskie ustało dawno temu, ze odbywał karę pozbawienia wolności. Nie brałam sobie tego do serca, bo nigdy nie myślałam że coś nas jednak połączy. Ale stało się inaczej. Początkowo spotykaliśmy się co 3-4 miesiące, kiedy przyjeżdżałam do swojej cioci na wakacje/weekendy. " 1 Szukałam przygody w internecie ponieważ w świcie realnym sobie nie radziłam ze znalezieniem faceta. 2 Poznałam żonatego faceta z dwójką dzieci, do tego kryminalistę - o mój boże jaka romantyczna przygoda !!! 3 Jeździłam "niby do ciotki" żeby spotykać się z nim z dala od domu, ach ten dreszczyk emocji. "Nigdy nie powiedziałam nikomu że znam kogoś takiego jak on. Wiedziałam, że nikt tego nie zrozumie i nie zaakceptuje (wiedział tylko jeden znajomy)." 1 Przezywałam sekretną, romantyczną przygodę z prawdziwym mężczyzną. 2 Powiedziałam tylko swojemu beta orbiterowi. "Po ok. 2 latach przeprowadziłam się tam skąd on pochodzi, ponieważ dostałam pracę w swoim zawodzie. Przyznaję, wielokrotnie go naciskałam by się ze mną spotkał, by przyjechał, a on nie odmawiał. Mimo, że powtarzał że nie jesteśmy razem, że unikał tematu wspólnej przyszłości i złościł się kiedy o tym wspominałam,jednak nadal przy nim trwałam. Stałam się kochanką. Bolało mnie to. Ale wszystko ma swoje granice, zrozumiałam że pewne rzeczy mnie przerosły, jak np to że zostało mu do odsiedzenia kilka lat wyroku. Kiedy on wyjdzie ja będę mieć ponad 30 lat, kiedy wszyscy wkoło będą mieli rodziny ja będę nadal czekać. Że zostanę sama,bo wszyscy się ode mnie odsuną. Nie chciałam takiego życia, w ukryciu, niepewnego. " 1 Dwa lata kombinowałam, żeby znaleźć się bliżej niego. 2 Latałam za nim jak suczka z cieczką, ruchał jak dzikie zwierze. 3 Zawsze po mówił, że nie jesteśmy parą, chciałam ucywilizować tego chama ! 4 Dowiedziałam się, że wróci do więzienia, a mam już 28 lat i trzeba się rozmnożyć, co za niefart Trzeba się jakoś z tego wykręcić (efekt szczura uciekającego z tonącego statku). " Wtedy on zadzwonił, że żona złożyła pozew o rozwód. Jak się okazało, zaszła w ciąże z kimś innym. Nie mogłam go wtedy zostawić,mimo że on chciał mnie od siebie odsunąć. Chcialam go wesprzeć w tych trudnych chwilach. To były najlepsze 2 miesiące, jednak po tym czasie znowu zaczęło się psuć. Tyle,że tym razem role się odwróciły i to on chciał nagłego ślubu, dzieci, przeprowadzki. Nie byłam w stanie mu tego dać. Nie byłam w stanie nawet przyznać się rodzicom o istnieniu takiego związku. Zrozumiałam, że w takim razie to nie miłość, może to było tylko zauroczenie?" 1 Nareszcie się pozbędę tej kurwy, jego żony ! 2 A może on jednak nie jest taki fajny, jak żona chce mieć dziecko z innym ? bzzz bzzz zwarcie, bzzz bzzz dysonans poznawczy :> 3 Przez dwa miesiące było fajnie i nareszcie on zaczął traktować mnie poważnie i o mnie zabiegać, ale ja nagle przestałam czuć to co kiedyś !!! "Zerwałam z nim w lutym, i od tamtego czasu toczy się batalia. On nie odpuszcza, nie rozumie moich tłumaczeń że go nie kocham, ze nikt tego nie zrozumie, ze jego nie będzie, że ja nie bede w stanie czekać na niego kilka kolejnych lat. Raz nawet mnie zastraszył, że zrobi mi krzywdę jeśli do niego nie wrócę. Stał się dla mnie człowiekiem nieobliczalnym. Miłość czasem zaślepia wiem, ale jestem już tym tak bardzo zmęczona najgorsze że nie wiem nawet z kim o tym porozmawiać. Moja mama jest schorowana, nie mogę i nie chcę jej tego wszystkiego mówić. Zawiodłaby się na mnie Czasem czuje, że mnie od siebie uzależnił, nie wiem jak się z tego wyplątać." 1 Sama nie wiem czemu przestał mnie interesować, spławiłam go w lutym. 2 Ten podły człowiek, cham i kryminalista za mną gania i mi grozi. 3 Nagle stał się człowiekiem nieobliczalnym. 4 Nikomu nie mogę się wyżalić to pochwalę się w internecie sukcesem w cywilizowaniu kryminalisty i może inne loszki poradzą jak się go pozbyć. Krótkie podsumowanie. Mamy tutaj do czynienia ze schematem: - przezywam romantyczna przygodę z kryminalistą > - on mnie nie chce ale latam za nim > - traci w moich oczach (zdrada żony + zaczyna o mnie zabiegać) > - przestał mnie podniecać na dodatek znów idzie do więzienia > - mam 28 lat muszę się go pozbyć > idę pisać w internetach, że niebezpieczny bandyta mnie prześladuje (przecież nikt nie zauważy, że przez 4 lata dawania mu dupki wiedziałam, że jest niebezpiecznym bandytą i nie powie, że dla tego mu dupku dawałam) Tutaj jest jedna bardzo ważna rzecz warta podkreślenia. Loszki często są z wami dla tego, że coś je kręci i podnieca itp. Jednak gdy zaczyna się sprawa sypać odwracają kota ogonem i cechy, które je podniecały bądź zachowania, do których wywołania same dążyły zostają użyte przeciwko wam. Znam sytuację, gdy loszka wywołała bójkę w barze (sprowokowała obcych mężczyzn) , mąż staną w jej obronie, uszkodził napastnika i dostał wyrok w zawieszeniu. Loszka mówiłeś, kochanie nie przejmuj się broniłeś mnie, byłeś dzielny, męski bla bla bla. Był w tym dniu najwspanialszym misiem we wszechświecie, cipka była mokra, a kilak lat później przy rozwodzie loszka krzyczała, że się boi bo mąż ma skłonność do przemocy, bo kiedyś pobił niewinnych ludzi w barze, bez powodu To jest schemat tego samego typu. To co jednego dnia jest waszą największa zaletą, nawilżaczem cipki, przy rozstaniu staje się często wasza największą skazą.
  8. 21 polubień
    Od dłuższego czasu prowadziłem rozmowę z paniami w taki sposób, żeby uzyskać informację co sprawia iż są zainteresowane danym facetem i chciały wejść/ weszły z nim w relację. Interesowała mnie grupa kobiet z tzw. wyższej półki. Czyli skupiłem się na kobietach w wieku 23 - 35, które albo mają ugruntowaną pozycję zawodową, albo są na drodze do dobrych zarobków i pozycji społecznej np. studentki medycyny, studentki prawa (które później będą pracowały w zawodzie - tj. z rodzin prawniczych). Tak żeby nikt mi nie zarzucił, że panie z nizin społecznych tak mają Pań, z którymi rozmawiałem było 42 sztuki. Wielkiego zaskoczenia nie było. Oczywiście kupę wymijającego pierdolenia jaki facet "musi być" - dobry, wyrozumiały, hojny, opiekuńczy bla bla bla ... Kierowałem rozmowę w kierunku ich aktualnych i przeszłych związków, żeby zobaczyć jakie cechy miał facet , z którym były. Najczęściej były to zupełnie inne cechy niż te, które znajdują się na liście "musi być". Gdy zwracałem im uwagę iż lista i to z kim były ze sobą nie gra, padało sakramentalne "sama nie wiem, on miał to coś", "on taki był tylko maskował , ale ja wiem jaki był/ jest naprawdę" To tak jak z filmowym Januszem Traczem i paniami mówiącymi, że on nie jest taki zły :> Drążyłem temat, żeby się dowiedzieć od naszych kochanych pań jakie cechy mieli owi faceci "z tym czymś". Znów nie byłem zaskoczony, we wszystkich relacjach ze związków, zapoznania, co je zainteresowało itp. prócz standardowego pierdolenia wyłaniały się cztery cechy, z których owi faceci posiadali nie mniej niż dwie (a często trzy lub nawet cztery). - pewny siebie - bezczelny - arogancki - samolubny/ egoista I oczywiście panie czuły, że oni naprawdę tacy nie są, że mają piękne wnętrze Zaskoczenie niby żadne, ale poziom racjonalizacji i auto zakłamania pań mimo znajomości tematu nie przestaje mnie zadziwiać.
  9. 21 polubień
    Gdy spoglądam wstecz w swoje życie, widzę tysiące błędów. Gdybym ich nie popełniał, byłbym teraz w zupełnie innym (lepszym) miejscu - w każdym możliwym sensie; finansowym, społecznym, psychologicznym, zdrowotnym. Nie potrafię zliczyć ludzi, z którymi rozmawiałem przez te lata zamknięcia w domu (przez chorobę). Zdecydowana większość z nich, to ludzie toksyczni, niewdzięczni, nienawistni, chorzy psychicznie, zakompleksieni, przysysający się do kogoś kto okazał im uwagę (energię), i mszczący gdy już masz dość dawania jej bez żadnej wdzięczności. Z tej całej masy, odwdzięczyło się realnie kilkunastu ludzi. Straciłem wiele lat swojego życia, żeby zaspokajać potrzeby ludzkich odkurzaczy emocjonalnych, którzy żyją tylko dla brania, a nie zdrowego dzielenia się. Gdybym umiał rozpoznawać ludzkie charaktery, inwestowałbym swoją troskę, lojalność, energię i czas w ludzi, którzy się odwdzięczają - i są w stanie odczuć wdzięczność. Nie dla zysków, a dla zaspokojenia potrzeby uznania, którą ma każdy normalny człowiek. Zyski też by się pojawiły, czemu nie? Ale nie miałem takiej umiejętności. Oczywiście te negatywne doświadczenia też coś zbudowały - ale i wiele zniszczyły. Bieda płynąca z oddawania za darmo darów Bożych i talentów skutkowała nie tylko chaosem w życiu, niską samooceną i chorobą, ale także staniem się celem dla Sławomira, który jak wiecie zadbał, by mi za przyjemnie nie było przez ostatnie dziesięć lat. Zaatakował ciężko chorego biedaka w depresji, jako łatwy łup - gdybym był zamożnym smakoszem życia, na pewno by tak się nie stało. Jaki więc płynie z tego wniosek? Trzeba zrobić wszystko, by się nauczyć "życia" i ludzkiej natury. To może oszczędzić nam nieprawdopodobną wręcz ilość cierpień i upokorzeń, straty nieodnawialnego czasu i energii. Nauka jest bezwzględnie konieczna, ponieważ cierpiące otoczenie nie da nam tej wiedzy. Gdyby ją miało, to by nie cierpiało. Na szybko do nauki życia zaliczę: 1. Muzyka klasyczna - odchamia, uwrażliwia, uszlachetnia i wzmacnia pragnienie doskonałości. Zapytacie - co ma muzyka do nie dawania się "wyruchać" cwaniaczkom? Ma wiele - bo im większe piękno odczuwasz, tym większe obrzydzenie czujesz do szpetoty ducha. Gdy czujesz i kochasz piękno, dążysz do niego a omijasz moralne kupy na chodniku codzienności. To nie panaceum na kurestwo życia, a wspomagacz. Coś jak kreatyna w sporcie. 2. Wzmacnianie własnej samooceny, by nie wykorzystał nas ktoś, kto zaoferuje nam chwilowe jej podniesienie. 3. Dbanie o zdrowie, długi sen i wczesne kładzenie się spać, małe ilości jedzenia, ćwiczenia fizyczne, dostęp do słońca i świeżego powietrza. 4. Zadawanie się z inspirującymi ludźmi, dbanie o nich by nas wspomogli w ewentualnym upadku. 5. Czytanie; przede wszystkim biografii dyktatorów, psychopatów, znanych morderców i bestii ludzkich, by poznać ich uwarunkowania i wiedzę. Psychologia, psychiatria, historie wojen, dzieje religii. 6. Niezależność finansowa. 7. Wiara w Istotę ABSOLUTNIE DOSKONAŁĄ, która istnieje i nas kocha. Odwoływanie się do niej w chwilach słabości. ------------------------- Tyle na dziś, bo bolą mnie dłonie od pisania. Zapraszam do waszych spostrzeżeń na temat życia.
  10. 21 polubień
    To Cię uświadomię Bracie. Jesteś dalej w głębokiej dupie mentalnie. Przeczytałeś książki i 3 miesiące Forum ale w Twojej podświadomości nadal rządzą Tobą Twoje stare wzorce. Wzorce 99% facetów w tym kraju tzw wzorce białego rycerza. Tak łatwo to nie działa. Tak łatwo ich nie zmienisz. Jakie to wzorce? Zabiegania o kobietę i jej atencję ... w konsekwencji traktowanie zdobycia kobiety jako triumf .... a Ona ma być nagrodą dla Ciebie. Bzdura. Jesteś młody i wszystsko przed Tobą. One nie muszą robić nic (w tym wieku, z tego co piszesz jesteś na studiach). Adorują siebie dostawaną atencją z otoczenia. Im więcej robisz dziwacznych podchodów, jakieś zagadywanie na tych tam bukach i innych , itp, itd..... tym bardziej się pogrążasz. One czują jak facet chce je podejść, z automatu to jeszcze utrudniają w myśl zasady "staraj się bardziej", wpojonej do samiczej podświadomości. Czują to jak facet zabiega nieudolnie o jej wdzięki. Skoro On musi się starać o nią tzn, że jest gorszy prawda? Przecież gorszy stara się o lepszego. Myślisz, ze tak poruchasz? Nie ma się co rozpisywać, po co te wszystkie kombinacje, jak miałeś ochotę z nią się spotkać, wyjść trzeba było wprost od razu jej to powiedzieć a lepiej przedstawić ją przed faktem dokonanym ( z jej strony opór z automatu, masz go przełamać aby pokazać jej jaki jesteś silny i nie pisze tutaj o żadnej przemocy fizycznej tylko o dominacji psychicznej). Silny facet wie czego chce i to bierze. Jak odmówi to kara dla niej, niech teraz Ona się stara, taka tam zabawa i gra tych relacji.... .... ale wracając do meritum.... .... zmień swoje wzorce, pogłębiaj wiedzę, czytaj, obserwuj, eksperymentuj.... bo .... jeżeli Ty masz takie rozkminy tylko po to aby poznać jakąś tam laskę, marnujesz tyle czasu i energii na rozmyślanie o tym, to jesteś jeszcze głęboko w dupie w tych gierkach. jednak jak już pisałem jesteś młody, wszystko przed Tobą.
  11. 21 polubień
    Niesamowicie drażni mnie jedna babska maniera, szwendające się mamy z małymi gówniakami i ich zachowanie, a konkretniej straszenie dziecka obcymi ludźmi lub konkretną grupą zawodową. Teksty słuchaj się mamy bo ten pan cię zabierze, słuchaj mamy bo cię oddam temu panu itp. i pokazują bezczelnie palcem jakąś randomową obcą sobie osobę. Po pierwsze ta osoba może czuć się z tym źle, bo co to ma być kurwa pedostraszak na cudze dzieci? Po drugie wzbudzają w dziecku lęk przed porzuceniem, czy one naprawdę nie s świadome własnego spierdolonego zachowania? Ręce opadają. Najlepsze jest jednak straszenie np. policją. Będziesz tak robił to mama odda cię policji, uspokój się bo zawołam tamtego policjanta. I budują irracjonalny lęk przed kontaktem z funkcjonariuszem i takie dziecko gdy będzie starsze i będzie potrzebowało pomocy np. nie zadzwoni na policję ze strachu wyuczonego przez mamusię ze zrytym beretem. To zjawisko jest tak często spotykane, że nosi znamiona epidemii odmóżdżenia matek Polek.
  12. 20 polubień
    Nie lubie tego typu inicjatyw - bo z zalozenia sa one dobre, ale w gruncie rzeczy chodzi tylko o to zeby sie przypodobac foczkom i pytanie jak to zrobic? A no srak. Nie wolno sie nigdy szmacic! Jak robisz co chcesz i jestes w tym zajebisty to niech kobieta pomysli jak sie przypodobac Tobie, a nie na odwrot.
  13. 20 polubień
    Dziś będzie króciutko Mamy taki wpis z serwisu net loszek. Wpis schematyczny do bólu, mimo to warty przytoczenia. i dodatkowe info z innego posta tej samej loszki w tym samym temacie: Lecimy od początku: "Witajcie. Jestem tu nowa. Kompletnie sobie nie radze. Rozstalam się z facetem którego bardzo kochałam. W sumie on mnie zostawil. Przez ten czas bardzo cierpialam. Zaczęłam spotykać się z panem A. Było milo. Dopóki nie poszłam z nim do łóżka. Okazało się to zupełna pomyłka" - facet mnie zostawił, jak on mógł/ jestem taka nieatrakcyjna/ jestem nikim - znalazłam miłego gościa, ale seksualnie mnie nie kręcił, nie był taki fajny jak ten co mnie zostawił - chciałam się zemścić/ odegrać/wzbudzić zazdrość i pokazać koleżankom, że nadal jestem atrakcyjna więc złapałam pierwszego zainteresowanego "przestaliśmy się spotykać po 2 mc się dowiedziałam że jestem z nim w ciazy ... zalamalam sie. On oczywiście ma mnie gdzieś. " - zostawiłam go i poszłam szukać kolejnej gałęzi - o kurwa wszystko się posypało okazało się, że jestem w ciąży z tym drugim - chciałam wrócić do niego, jak ten cham mógł mieć godność osobistą i mnie odrzucić? no jak? "A do mnie dotarło jak bardzo tęsknię i kocham mojego byłego faceta. Ale jest już za późno. On mnie z dzieckiem nie zaakceptuje. Wiem że mnie też kocha Ale nie wyobraża sobie tego to dla niego zbyt ciężkie. " - jak beta orbiter mnie spławił, postanowiłam spróbować wrócić do niegrzecznego chłopca - ten chuj i prostak też ma godność osobistą i mnie nie chce z cudzym gówniakiem - ale ja wiem, że mnie kocha i chciałby wrócić (no jasne wykopanie cię ze swojego, życia świadczy o tym ^^), tylko ta ciąża mu przeszkadza "Nie radzę sobie. Ciągle płacze czuje się strasznie samotna . Jestem w 19 tyg ciazy . Zostalam zupełnie sama . Nikt mnie już nigdy nie pokocha z dzieckiem. Mam totalne załamanie. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji ? Pozdrawiam Was serdecznie:(" - nie mam frajera, który zapłaci za moje błędy, co mam zrobić/ co ludzie powiedzą/ będę samotną matką - kurwa powiedzcie mi jak z tego wybrnąć ! "Mam 23 lata były 27. Pracuje w niemczech Ale z powodu ciazy wróciłam do polski. Finansowo stoję ok jak na ten wiek. Nie oceniaj mnie . W ciągu tego okresu minęło trochę czasu i każdy popełnia błędy. " - jestem dzielna i samodzielna na pokaz, a tak naprawdę zionę desperacją bo muszę mieć faceta i źródło utrzymania - wiem, że prowadziłam rozwiązły tryb życia i mam niechcianą ciążę, ale kurwa nie mówcie tego na głos - nie oceniajcie tylko powiedzcie jak to załatwić żeby się ustawić "Dlaczego się rozeszlismy? Nie układało nam się i się poddaliśmy. Żałujemy tego Ale czasu się nie cofnie. On mnie z dzieckiem już nie zaakceptuje" - nie powiem publicznie co zjebałam bo się pogrążę - zjebałam i mnie zostawił - chciałam wzbudzić zazdrość, ale znów zjebałam i zaszłam z innym na dodatek termin był taki, że nie mogę udawać, ze to tego pierwszego I teraz w ramach zabawy, gry logicznej itp. Jaka jest celowość zamieszczenia posta o takiej treści przez loszkę i o co jej tak naprawdę chodzi?
  14. 20 polubień
    Ludzie ogarnijcie się, zachowujecie się jak banda dzieciaków w piaskownicy. Nie ma żadnego znaczenia jaki gość jest z charakteru, jak zachowuje się w życiu prywatnym. Nie ma znaczenia, że żyje z chujowego kontentu dla nastolatków, jest zapotrzebowanie na dany typ rozrywki jaka ona by nie była, pojawiają się ludzie, którzy ją robią. To jest wszystko nieważne, wobec jednego prostego faktu, że ZOSTAŁ OKRADZIONY i był OKRADANY SYSTEMATYCZNIE. Złodziej się tym chełpi publicznie i swój czyn opisuje jako cnotę. Zaczynacie rozróżniać ludzi na tych, których można krzywdzić i można wobec nich łamać prawo na zasadzie bo kogoś lubię/ nie lubię, bo robi chujowy show, bo nie podoba mi się jego wizerunek medialny? Serio kurwa? Spodziewałem się po was ciut więcej. Co będzie następne "dziesiona" na ulicy, i fajnie że tak się stało, bo typ był chujowy z charakteru, albo będziecie się cieszyć, że ktoś pada ofiarą przestępstwa bo go zwyczajnie nie lubicie np. wasz sąsiad? I właśnie przez takie postawy jak tutaj prezentowane, w tym kraju jest chujowo, bo każdy z was zamiast odnieść się do prostej sytuacji robi wykopaliska z życia ofiary. Bo może sobie zasłużył, bo jest chujowym człowiekiem, bo mi się nie podoba, bo ona ma cycki, a on nie .... Ja pierdolę, ręce opadają, prawo ma być równe dla wszystkich i ma CHRONIĆ WSZYSTKICH, nawet skazanego przestępce. Dam wam przykład, gość siedział 10 lat w więzieniu, odsiedział swoje, wyszedł. Później zostaje okradziony lub pobity i co powiecie fajnie się stało bo gość był bandytą? Nie kurwa niefajnie stuleje, odbył karę, wrócił do społeczeństwa i ma być traktowany jak każdy inny chyba, że znów coś wywinie. I taka konkluzja dziś dojeżdżają Isamu, który jest ofiarą wielokrotnej kradzieży, a jutro zaczną dojeżdżać kogoś z was np. bo baba was okradnie i będzie chciał zabrać wam dorobek życia. I też będą ludzie, którym się nie podobacie i też będą klaskać brawo loszce, że chce was ograbić. Może ktoś z takich zjebów mentalnych trafi się w prokuraturze lub sądzie i zajmie się waszą sprawą i będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tego kurwa chcecie, takiego podejścia? Dziś Isamu publicznie, jutro jeden z was w życiu prywatnym, bo dajecie przyzwolenie na bandytyzm wobec określonych ludzi, za którymi nie przepadacie. Sprawa jest prosta, złodziej jest złodziej, a wagę czynu, okoliczności łagodzące i wymiar kary ma wyznaczyć sąd i nie przez pryzmat tego czy lubi kontent Pana Isamu lub jego charakter, tylko na podstawie materiału dowodowego.
  15. 19 polubień
    Cześć wszystkim Mam 36 lat, żyję na południu Polski, to mój pierwszy post. Od jakiegoś czasu jestem zarejestrowanym użytkownikiem a swojego czasu wpadłem na tą stronę zupełnie przypadkiem zagłębiając się w czeluściach jej artykułów na pół dnia. Od tamtej pory jednak nie byłem tutaj obecny z powodów zawodowych do czego wrócę w odpowiednim momencie mych wypocin. JEDEN Próbując zacząć w odpowiednim momencie musimy się cofnąć do września 2016 kiedy to zagadałem w piękny i słoneczny dzień do nazwijmy ją Oli (29 lat). Ola okazała się wysoką i atrakcyjną panną o odstającym tyłku 11/10. Być może dla celów tej historii i rozkmin czytelnika dodam, że Ola była/jest w trakcie rozwodu i ma 2 letnie dziecko. Po kilku telefonach o wszystkim i o niczym, po niedoszłym do skutku spotkaniu i po ok. 3 tygodniach od pierwszego widzenia udało się nam umówić ok. północy na piwko. Buziak w policzek na dzień dobry. (Pozwolę sobie dodawać pewne mało lub bardziej istotne szczegóły w nawiasie) Chlapnęliśmy po piwku i dawaj na spacer. (Wziąłem ją na pewniaka pod pachę i poleźliśmy się przejść) Jakieś żarty, niby erotyczne zaczepki na co było przyzwolenie bo od samego początku chyba obojgu nam o coś chodziło. Po około 30 minutach chodzenia odprowadziłem ją pod dom próbując pocałować lecz Ola się odsunęła co obróciłem w żart, z którego się śmiała. Następnego dnia zaprosiła mnie do siebie bo mówiła, że córeczkę sprzeda rodzicom a jest mecz więc pooglądamy. Tak też się stało, wziąłem alkoholu i dopłucnych używek i wio. ... mecz się skończył, zaproponowałem masaż pamiętając o tym zajebistym dupsku. Została w staniku i spodniach i położyła się na brzuchu. Stanik natychmiast zdjąłem i oliwką masowałem plecy zsuwając z niej spodnie, które odsłoniły 8 cud natury. Sam zdjąłem z siebie wszystko i chciałem wejść... Ola na odchodne powiedziała coś w stylu "rozochociłeś mnie i nawet nie wydupczyłeś". (Tutaj pojawia się jeden z głównych wątków całej historii - pornole i bicie konia) Nie rozpisując się zbytnio w naszych spotkaniach i raz lepszego raz gorszego a raz żadnego seksu powiem w skrócie, że po prostu fiut nie chciał stawać na wysokości zadania. Był to problem, z którym żyłem dość długo i przy każdej nowej partnerce on występował. Niby na powodzenie u kobiet nie narzekałem jakoś specjalnie ale PROBLEM powodował, że podświadomie byłem miękki. Lekarstwo przyszło zupełnie przypadkowo jak zarejestrowanie się u Braci. Otóż gdzieś na wykopie czy coś znalazłem artykuł o ruchu NOFAP a było to 27.01.2016 i rzutem na taśmę wtedy powiedziałem sobie stop. Czytałem mnóstwo o tym jak ludzie się poddawali i walili po tygodniu, dwóch, miesiącu czy coś. Biorąc pod uwagę, że waliłem około 20 lat to udało mi się przejść próbę 90 DAYS NOFAP CHALLENGE od strzała i po dziś dzień nie walę. Olę pieprzyłem jak ździrę bo sama się o to prosiła. Prosiła bym do niej mówił w stylu "lubisz to suko", "tylko mnie rżnij" i podobne komplementy. Tak się złożyło, że znalazła jakiegoś faceta, którego pewnie zechce urobić na dziecko bo my od samego początku byliśmy jedynie FF. W każdym razie zero kontaktu a co wydupczyłem moje. Przed drugim rozdziałem należy dodać, że dysfunkcja na jaką cierpiałem nazywała się PIED - tutaj jeden z wielu odnośników, które warto poczytać jeśli ktoś posiada ten problem. Śmiało mogę powiedzieć, zostałem w 100% wyleczony, pornoli nie oglądam, konia nie walę. Rano mdleję z powodu ilości krwi w fiucie. DWA Wyleczenie z przykrego i walącego w męskie jaja schorzenia przyniosło zmianę nie tylko na stopie seksualnej. Stałem się atrakcyjny dla kobiet, stałem się bardzo pewny siebie co czasami dzieje się aż za szybko bo jak nazwać sytuację gdy do koleżanki znanej od dzieciństwa, i która zawsze była tylko koleżanką mówisz nagle, że chodź skoczymy do ciebie, ostro cię zerżnę i wrócimy tutaj? Najlepsze, że ona nie daje mi w pysk tylko do niej idziemy... To wszystko sprawia, że stałem się ogromnym zwolennikiem nieoglądania pornoli bo ponoć to właśnie pornole mają wpływ największy na ten burdel we łbie oraz niemarszczenia freda, którego nie czuję potrzeby by zwalić. Stałem się bardziej pociągający dla żony, czy to swojej czy cudzej i mam zamiar w tej kwestii się bardzo rozwinąć bo jestem pieprzonym egoistą o bardzo pozytywnej opinii nt. właśnie egoizmu. Pokrótce mogę wytłumaczyć to jednym zdaniem. Jeśli mi jest dobrze to każdemu wokół też będzie dobrze. Być może to miejsce Braciszkowie da mi pewne wskazówki co do postępowania. Cała historia nie nabrałaby smaczku gdyby nie było w niej wzmianki o pieniądzach... Nie wdając się zbytnio w szczegóły musiałem założyć firmę gdyż były do podniesienia z ziemi pieniądze. Mając za sobą oddech niedawnego pracodawcy, pisma od jego prawnika, będąc na etacie w jeszcze innej firmie zaryzykowałem i otwarłem na początku kwietnia 2017 działalność. W pierwszym miesiącu na czysto zarobiłem 5000 złotych, w drugim na czysto 15000zł, teraz jest połowa trzeciego miesiąca i zysk wyniesie przynajmniej 75000zł. Sprawa powoduje, że chcę złożyć wypowiedzenie u obecnego pracodawcy jeszcze w tym miesiącu. Z tego właśnie powodu nie zagłębiałem się w treści owego forum bo w moim życiu było obecny strach, milion myśli w głowie, trylion problemów oraz pierdylion spraw do zorganizowania. Wciąż nie mam aż tak bardzo klarownej sytuacji jaką chciałbym mieć gdyż wciąż pojawiają się nowe rzeczy do zorganizowania, kupienia, sprzedania, wydupczenia Jestem umówiony z pewną miłą panią na ostre pieprzenie i nawet teraz gdy do was piszę otrzymuję od niej wiadomości na messengera. Oto jedno sprzed 5 minut "Mam na ciebie straszną ochotę". Pani nazwijmy ją tym razem Ania jest kilka lat ode mnie starszą lasencją z zajebistym tyłkiem. Poznałem ją na Tinderze i od razu zaiskrzyło, od razu w zasadzie padło bezpośrednie pytanie "Gramy w otwarte karty?". Myślę, że już na pierwszym spotkaniu pójdziemy do łóżka bo oboje tego chcemy. CREDITS Biorąc pod uwagę fakt, że moim zdaniem jestem człowiekiem, który mimo tego, że całe życie był w jakimś stopniu jebany od życia za całokształt i egoistyczny gówniarski charakter to jestem człowiekiem, który ma w życiu szczęście i mam wrażenie, że ktoś pisze mi jakiś ciekawy scenariusz. Miałem w życiu trzy prorocze sny, po pierwszym zmarł mój dziadek, po drugim poważny wypadek ze szpitalem w tle miała moja niedaleka rodzina. Przy trzecim śniła mi się krowa, która z tyłu miała taką metalową dużą balię i do niej srała, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tego gówna wyrzuciła z siebie tony i nie przestawała. Obrzydzenie mnie wybudziło i wysłało natychmiast do sennika sprawdzić - otóż gówno oznacza pieniądze i tak się też dzieje. Moje wnioski są takie, że poprzestanie ręcznych praktyk z moim fiutem oraz odstawienie pornoli zrobiło ze mnie dorosłego faceta, który jest w stanie wziąć na klatę problemy związane z życiem, pracą, kobietami i wszystkim co mnie otacza. Nie mam w głowie umysłu nastolatka a odpowiedzialnego faceta, który potrafi zadbać o siebie i innych. Nie twierdzę, że moje doświadczenia spowodują, że komuś życie napisze podobny scenariusz bo myślę, że każdy jest kowalem swego losu. Nie stałem się IronManem, nie mam nadludzkich zdolności ale śmiało mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 stopni w przeciągu kilku miesięcy i wciąż się zmienia. Mam plany wyprzedzające mnie o 5 lat i twierdzę, że robię to z głową. Jeśli dotrwałeś Szanowny Kolego/Czytelniku do tego momentu to bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas bo już od dłuższego czasu chciałem opisać tutaj moją historię.
  16. 18 polubień
  17. 18 polubień
    A mi się wydaje, że ona powiedziała po prostu to co chciałeś usłyszeć chociaż wcale nie musi tak myśleć, czyli opisywany już tutaj syndrom kameleona. Znacie się już pewnie trochę i myślę, że ona już dobrze kojarzy Twój światopogląd i wizję relacji damsko-męskich, więc bez problemu mogła powiedzieć, że woli silnych, pewnych siebie facetów i jak słusznie zauważyłeś w ostatniej wypowiedzi połechtać Twoje ego tym, że jesteś takim właśnie silnym facetem. Czyli jeden ze sposobów, żebyś bardziej się zaangażował - dobry seks i komplementy. Kawałek wcześniej widać inny ze sposobów - wzbudzanie zazdrości, jednakże zauważyła, że nie zadziałał, więc przeszła do innych środków. A dlaczego jej tak zależy? Jesteś od niej starszy, zarabiasz hajs, masz pasje, wysportowane ciało i masz umiejętności kontaktu z kobietami. Masz całą paletę cech, której nie da jej praktycznie żaden rówieśnik na ten moment.
  18. 17 polubień
    źródło: http://www.mensfitness.com/women/dating-advice/are-you-her-back-plan Jak to wygląda w praktyce? Otóż jako wolny strzelec jestem b. często brany jako opcja zastępcza dla loszki, jeśli ona poczuła, że może mieć lepiej niż w obecnym związku - reguła dotyczy loszek z zakresu 16-35 lat jeśli chodzi o gościa w moim wieku - to niby przypadkiem zawsze dąży do relacji czy spotkania. Takie gadki to u mnie reguła - (koleżanka w 5letnim związku) I nie, Twoja loszka nie jest inna. Z poważaniem, GluX.
  19. 17 polubień
    Ja jednak będę w tym momencie przysłowiowym adwokat diabła, @Voqlskyi napiszę tak: CZY KTOŚ PRZYKŁADA TYM FACETOM ODBEZPIECZONY PISTOLET DO SKRONI I KAŻE PONADNORMATYWNIE SIĘ PAŚĆ ? Nie! Nie! Nie i jeszcze raz NIE ! Kobiety, jak każda fizycznie słabsza strona może osiągać swój cel sprytnie i bezwzględnie wykorzystując słabość drugiej strony. Jak gość jest żarty - to go tuczą. Jak jest leniwym abnegatem i nich chce zadbać o swój ubiór - to go 'ubiorą'. Jak coś chcą - to tak mu będą truły, że wymięknie i się nagnie do ich woli. Słabość! Tak! One bazują na słabości tych ... facetów. Nie napiszę mężczyzn - bo w moich oczach aby zostać tak nazwanym trzeba czegoś więcej niż męskich organów płciowych. Pięknie widać ostatnimi czasy olbrzymie rozwarstwienie społeczne w Polsce. Nie tyle pod względem majątku i dochodów, ile pod względem świadomości - SPAŚLAKI vs DBAJĄCY O SIEBIE. A za tą świadomością idzie też nastawienie do życia. Skąd te brzuchy godne wieprzy? Rozrośnięte kałduny? Nalane, spocone ryjki? Kobiety, nawet młode nastolatki na słoniowych nogach wpierniczające kolejną paczkę czipsów popijając napakowanym węglami energetykiem ? Zwykłe wygodnictwo! Lenistwo! Kapitulanckie uleganie własnym najprymitywniejszym popędom. A potem taki spasiony knur jeden z drugim będą przy wódce jęczeć, że 'stara to zniszczyła mi życie'. Jasne! Bo gdyby nie jego 'stara' to jak Adonis brylowałby właśnie w haremie megaatrakcyjnych młodych hostess i modelek. Jasne ... Złośliwie napiszę, że w sumie mi to jest cholernie na rękę, że jest tyle tłustych, zaniedbanych facetów. Wystarczy prawie nic nie robić a i tak lśni się na ich tle jak rubin Mniejsza konkurencja i tyle ! S.
  20. 17 polubień
    Znajdź miłą, porządną dziewczynę, już ona Ci wyliczy co jednej setnej grosza ile wydałeś "na głupoty" :>
  21. 17 polubień
    Kisnę. Gdyby loszka wartościował cię wysoko, chciała by się pochwalić tobą przed kuzynką.
  22. 17 polubień
    Dziś w cyklu "Chujnia na sobotę" poddamy analizie wpis, który znalazł się pod audycją Marka na temat dramy Isamu vs Nymfa. Wpis ze względu na swój wydźwięk, nielogiczność i bezpodstawne robienie gównoburzy został usunięty z YT. Jednakże zachowałem go w "kapowniczku" w celach edukacyjnych. Będzie to przerażający i mrożący krew w żyłach pokaz loszko logiki, który jest w stanie przyprawić o impotencję każdego zdrowego faceta. Bez zbędnego pierdolenia, lecimy z tym tematem: "powiem Ci, że do autora nic nie dotrze. On już postawił swoją opinię i jej nie zmieni. Skoro przedstawił tak bezkrytycznie i w samych superlatywach postać Szymona, to już jest po chłopie Zresztą w jakim celu zaczyna ten temat, mówiąc, że on Isamu nie zna, nie wie czy nick dobrze czyta, bla bla bla? Chyba każdy wie z czego Szymon zabłysnął na YT - z poniżania i obrażania każdego kto się napatoczy." - nie wiem, ale się wypowiem bo przeczytałam tytuł i się rozemocjonowałam (Marek nie przedstawił postaci Szymona w superlatywach, opisał jedynie co zrobiła Nymfa i w jakim celu, jedyne co sugerowało owe superlatywy to tytuł audycji gdzie widnieje "internet niszczy dobrego chłopaka", który był lekkim clickbait, czyli mamy do czynienia z panią, która nie zapoznała się z treścią audycji lub zapoznała się pobieżnie i już ma opinie i klepie elaborat. Jest to klasyczne loszkowe wypowiadanie się w tematach, o których nie ma pojęcia, czego efektem w 90% przypadków jest żenada) - ja go znam więc wszyscy go znają - jest to stwierdzenie, które manifestuje trzy rzeczy: 1 Mierzenie innych własną miarą - ja znam więc wszyscy znają, klasyczne loszko założenie + szczypta egocentryzmu (no dobra szufla ). 2 Młody wiek wypowiadającej się osoby - ponieważ znajomość dram z życia Isamu na przestrzeni ostatnich kilku lat świadczy o zainteresowaniu tego typu rozrywką, która przeznaczona jest dla osób 12 - 20 lat. 3 Zarzucenie kłamstwa autorowi materiału. "Słownictwo jakim operował od początku, kiedy nie miał żadnych współprac, ani partnerstw było iście jak z rynsztoka. Udowodnił wiele razy, że nikogo nie szanuje i nie ma żadnych hamulców, a wrogów eliminuje bez żadnych wyrzutów sumienia. Nawet na swoich live'ach niejednokrotnie pokazywał brak szacunku do Nymfy. Jeśli autor audycji uważa, że nagranie z TS rozmowy Amelii z jej ZNAJOMYMI, z którymi się trzymała jeszcze przed związkiem z tym pato gościem, jest w celu zemsty na Szymonie, że to wszystko było zaplanowane, to ja nie wiem gościu, ale idź poszukaj mózgu, bo Ci chyba wypadł. Ta rozmowa pokazuje właśnie jak Nymfa była traktowana i jak ją skrzywdził." 1 Tutaj mamy listę "domniemanych" grzechów Isamu, na podstawie, których będzie później implikowane uzasadnienie słuszności kradzieży. 2 Domaganie się szacunku dla drugiej osoby, osoby która nie reprezentuje sobą nic czym może ten szacunek wzbudzić, czyli klasyczne TRZEBA SZANOWAĆ KOBIETY BO TAK, przeniesione na konkretny przypadek. 3 Wyzwiska względem autora filmu (Marka), z braku logicznych argumentów, którymi można by zawalczyć z argumentacją zawartą w audycji, czyli jak mała dziewczynka na podwórku krzycząca na kolegę, który nie przyznał jej racji "Jesteś gupi, jestś gupi, jesteś gupi, poskarżę się mamie" < to o czym wielokrotnie było mówione kobiety mają mentalność dzieci i używają dziecinnych argumentacji, bardzo niewiele z nich wybija ponad ten poziom. "Nie słyszysz emocji w jej głosie i wołania o pomoc, bo już sobie nie radzi? Skoro tak namiętnie upierasz się, że okradała Szymona bez jego zgody i wiedzy, to pomyśl przez chwilę. Ich dziecko urodziło się w marcu zeszłego roku, a po paru miesiącach były już wyprowadzki. Po jej profilu na instagramie wnioskuje, że nie mieszkała z Szymonem od września (wrzucając fotki udostępniała lokalizacje miasta, w którym obecnie mieszka). Ile w takim razie miała szans na zabranie mu tych dużych pieniędzy? Skąd wiesz czy przez te miesiące Szymon wysyłał pieniądze na dziecko?" 1 Emocje najważniejsze 2 Wiktymizowanie samicy za wszelką cenę, w ramach kolektywu, tworzenie bezpodstawnego i nie popartego argumentami czarno białego obrazu sytuacji. Już kiedyś pisałem na ten temat, loszki biorą stronę innych loszek zawsze, chyba że wzięcie jej strony zagraża jej osobistym interesom. 3 Jest fanką Nymfy, skoro tak skrupulatnie śledzi jej profil i przeżywa dramy. UWAGA UWAGA DOTARLIŚMY DO ARCYCIEKAWEGO FRAGMENTU: "W styczniu widać, że znowu razem mieszkali. Mogła wtedy wziąć ten tysiak więcej. Każdy chyba by zauważył, że mu kasa z konta znika, a z pewnością ten łasy na hajs gnojek. Gdyby trwało to Bóg wie ile i miał coś przeciwko to by zareagował. Gdybyś też miał cokolwiek szacunku do kobiet, a przede wszystkim samotnych matek i do tego w zaawansowanej ciąży, nie poruszał byś tego tematu." 1 Znowu razem mieszkali czyli na 99% otrzymała od Isamu drugą szansę. Zapewne było udawane przepraszanie i sypanie głowy popiołem. Nieświadomie uzyskaliśmy też dodatkową informację od fanki Nymfy, że ten powrót miał na celu dobranie się do zasobów finansowych faceta, czyżby owe podbieranie pieniążków było wcześniej zaplanowane? 2 Ponowne domaganie się bezwarunkowego szacunku dla drugiej osoby z racji tego, że posiada określone organy płciowe. Nie dziewczynko, nie szanuje się drugiej osoby za to, że urodziła się z waginą, można ją szanować za osiągnięcia zawodowe, postawę moralną czy inne pozytywne przymioty, których tutaj ewidentnie brak. 3 Próba zamknięcia ust ulubioną argumentacją "ona jest w ciąży to jej więcej wolno/ wszystko wolno", co przewijało się kilkukrotnie i pod audycją Isamu. I znów domaganie się szacunku dla jakiegoś kolektywu, w tym wypadku są nim "samotne matki", co jak wiadomo jest typową loszko argumentacją. Samotna matka może być wspaniałą osobą, a może by ludzkim śmieciem, kwestię indywidualne więc nie szanuje się wszystkich "samotnych matek", tylko można szanować konkretną samotną matkę i to nie ze względu na to, że jest samotną matką tylko na określone przymioty, bo akurat poczęcie dziecka jest funkcją biologiczną taką samą jak wypróżnianie. Ba nawet mniej istotną dla jednostki z punktu widzenia funkcjonowania organizmu, bo wypróżniać trzeba się regularnie, a posiadanie potomstwa nie jest niezbędne do życia. Tak więc szanuje się człowieka za osiągnięcia/ przymioty posiadane, natomiast czy ten człowiek jest "samotną matką" nie jest istotne, bo to nie jest wartość sama w sobie tylko właściwość, którą posiada. "Temat Ciebie nie dotyczy, a jednak zależy Ci na oglądalności, popularności zdobytej czyjąś tragedią. Tak, bo to jest tragedia kiedy cały internet stoi murem i szczuje się na bezbronną osobę, która nie posługuje się bez żadną armią zjebów i bezmózgów, a których celem jest połechtanie isamu. Niestety ręka, rękę myje i tak paskudne charaktery się przyciągają i wspierają. Czekam na zaciążenie jego nowej ukrainki, która mówi, że już długo jest w związku z Szymonem, a związek Amelii i Szymona zakończył się w połowie marca." - całkowite zignorowanie faktu iż materiał, który się ukazał został stworzony przez Nymfę oraz wyemitowany za jej zgodą, więc to ona poddał go pod publiczną dyskusję, czyli klasyczne zamknij się bo masz inne zdanie niż ja. - epitety w kierunku osoby, które ma inne zdanie niż ona, znów syndrom małego dziecka. - Isamu ma paskudny charakter, a ty bierzesz go w obronę czyli bezpodstawne przeniesienie cech z jednej osoby na drugą, tylko dla tego iż stanęła w czyjejś obronie w konkretnej sytuacji. - Co ewentualna ciąża jego kolejnej partnerki ma z tym wszystkim wspólnego :> ? "Ciekawe ile czasu pukał te ścierę będąc w związku z Nymfą. I skoro była z nim 4 lata w związku to chyba go dobrze poznała, z pewnością lepiej niż Ty, czy ja. Jeśli jednak wybrała życie bez Szymona w gorszych warunkach i sytuacji finansowej to chyba musi świadczyć o tym, że ją źle traktował. Jeszcze Ci powiem, jeśli chodzi o jej kanał. Ona nigdy nie czuła się dobrze przed kamerą. Wolała robić chłopakom intra, montaże filmów itd. nawet po jej pierwszych wielu, wielu nagraniach widać jaka jest spłoszona i przestraszona." - inwektywy wobec osoby, której nie zna, tylko dla tego, że jest nową partnerką jej idolki (co w praktyce oznacza, że jest na wielu płaszczyznach lepsza łózko/ życie codzienne/ mniejsze spierdolenie charakteru << świetne powody do nienawiści prawda), tak naprawdę jest to hejt za to iż inna kobieta okazała się być lepsza w czym? no właśnie w czym? :> W byciu KOBIETĄ ^^ - usprawiedliwianie stanu "leżę i pachnę" czyli nieróbstwa i pasożytnictwa "Nie chodzi o to, że nie chciała nagrywać, bo jest leniwa. Lubi grać, a wie, że na tym może zarabiać, lecz widocznie większy dyskomfort jej to sprawiało niżeli przyjemność więc czemu ją tak źle za to oceniasz? Sam nie pokazujesz swojej twarzy i nikt Cię do niczego nie zmusza. Chciałbyś żyć w związku, w którym ktoś cały czas Cię poniża, nakłania Cię do robienia czegoś, czego nie chcesz? Chciałbyś być porównywany do psa i słuchać, że jest niego większy pożytek niż z Ciebie? te nagrania krążą po internecie." - dalszy ciąg usprawiedliwień nieróbstwa i pasożytnictwa :> - dziewczynko, jeśli to kiedykolwiek przeczytasz i uda ci się tego dokonać ze zrozumieniem, to pracy nie trzeba lubić (miłe jeśli się ją lubi), ale jak się nie ma innych opcji i dziecko na utrzymaniu to się idzie do jakiejkolwiek pracy, znam samotne matki, które zasuwają na dwóch etatach fizycznie, a twojej idolce nie chciało się posiedzieć przed kamerą, bo miała wszystko za darmo, żyła na cudzy koszt. "Wystarczy poszukać. Dla mnie wszyscy co ją tak obrażacie, poniżacie i gnębicie, jesteś zepsutymi osobami, osobami bez uczuć i jakiekolwiek współczucia. aha i jeszcze jedno, powiedz mi czemu Szymon nie spędził pierwszych urodzin ze swoją córeczką? to jest bardzo ważny dzień, w którym ojca nie powinno zabraknąć. Myślisz, że Szymon nie wie gdzie była mała? Myślisz, że Amelia zamknęła się z małą w bunkrze przeciwatomowym? Jakby mu zależało zrobiłby wszystko, mimo wszystko by spędzić ten dzień razem. Dla mnie jest tu wszystko jasne. "Jak Ci na czymś zależy - znajdziesz sposób, jeśli nie to znajdziesz przyczynę" " A tutaj mamy klasyczną zmianę tematu i wywlekanie epizodów z przeszłości, każdy kto był w jakimkolwiek dłuższym związku, niekoniecznie małżeńskim zna to z autopsji. Kiedy loszka coś spierdoli, a dyskusja dotyczy bieżącej sytuacji i konkretnego zdarzenia to zaczyna wywlekać zamknięte już epizody z przed miesięcy lub lat, które mają usprawiedliwić jej aktualne zachowanie. To nie ma nic wspólnego ze sprawą kradzieży! - nie był na urodzinach dziecka, więc można go okraść - nieładnie się do niej odezwał, więc można go okraść - ona jest w ciąży, więc jej wszystko wolni - ona na waginę, więc nie wolno jej krytykować - ona jest samotną matką, więc wszystko co czyni jest z założenia "dla dobra dziecka" Taki jest wydźwięk tego całego wpisu. Niech ktoś mi kurwa powie co za pacan dał im prawa wyborcze, to zrobimy zrzutkę, zbudujemy wehikuł czasu, cofnę się i własnoręcznie gościa uduszę :>
  23. 17 polubień
  24. 16 polubień
    Witam. Jako, że się przedstawiłem, chciałbym w skrócie przestawić moją historię. Przyznam szczerze, że inni mieli gorzej, ale gdy jesteś dobrym dzieckiem, w złym miejscu możesz mieć lipę. Kiedyś mnie bardzo wiele rzeczy bolało z powodu "programowania religijno-społecznego". Wszystkiego wzorce, które miały za zadanie wychować mnie na porządnego człowieka, zrobiły mi sieczke w głowie i wpoiły niesamowitą ilość kłamstw. Rodzice, niby dbali o mój byt, ale co z tego, skoro mnie do tej pory poniżają, starają się za wszelką cenę mi wmówić, że jestem nikim, zabić przejawy mojej indywidualności, a także potępiają mój światopogląd. Dodajmy do tego, że ojciec jest... jaki jest, matka poszła w jego ślady i mam wrażenie, że byłem chowany w patologicznej rodzinie. Całe szczęście, że mam brata bliźniaka, bo czuję dzięki temu, że ktoś mnie kocha i mam dla kogo żyć. Jest jeszcze starszy brat, ale... On poszedł w melanż i pewne nawyki siedzą w nim do dziś, mimo iż założył rodzinę. Do tego dochodzi białorycerstwo ojca i starszego brata. Jednak zanim założył rodzinę, starał się zastąpić mi ojca, który był tak pochłonięty pracą, że nie miał dla nas czasu. Następstwem było wykorzystanie mojej osoby do różnych czynności i wyładowanie nerwów, urojeń na najsłabszych. Potrafiłem usłyszeć stek wyzwisk lub dostać " kopa" za to, że nie posłodziłem herbaty. Jednak krzyki, upodlenia, depresja matki, z nerwicowany i obojętny ojciec, a do tego brat, który lubił sobie popić lub przypalić nie tylko papierosy, skutecznie zablokowali mój rozwój. Sam fakt, że miałem swoje pasje i inaczej myślałem od innych powodował, że byłem wyśmiewany i odtrącony. Wszyscy do tego uznają mnie do tej pory za dziwaka, ponieważ staram się nie pić ( w mojej rodzinie alkoholizm jest chyba dziedziczny), nie palę( choć próbowałem, ale na szczęście się nie wkręciłem), a do tego kolega, który miał za sobą wizytę w zakładzie penitencjarnym, nie mógł uwierzyć ( jak i wszyscy inni znajomi), że nigdy w życiu nie pchałem białej suki do nosa( uwierzył, gdy odmówiłem mu belki mefiego). Z kobietami zaliczyłem same porażki, choć... Po moim wielkim przebudzeniu rzuciłem pannę, która zrobiła ze mnie pantofla, a ostatnio nie dałem się zmanipulować pannie, która chciała się ze mną bzykać lub niszczyć mi życie związkiem. Do tego doszły przeróżne porażki w życiu szkolnym, towarzyskim, zawodowym. Po części z mojej winy, bo uwierzyłem w to co mówią inni, czyli jestem zerem itd. Na szczęście, nieszczęście w zeszłym roku poczułem, że spadłem na dno. Psychicznie byłem w rozsypce. Nie miałem kasy. Popadałem w paranoje, gdy myślałem o swojej przyszłości. I pewnego razu, po tym jak nie przespałem całej nocy, postanowiłem pobiegać i w sąsiedniej wiosce spotkałem pijanego ziomka, który chciał wsiadać do auta, ponieważ planował kupić alkohol. Los sprawił, że on wsiadł do auta, ale jako pasażer. Płakałem cały dzień, gdy sobie myślałem, co by było gdybym, się nie zjawił, bo wcześniej pokłócił się z bratem, a dodając do tego beznadziejną pogodę i fakt, iż na danym odcinku drogi, feralnego dnia było 6 wypadków, cieszę się, że mogę go jeszcze spotkać. Po tym zdarzeniu poczułem, że jestem coś warty i uśmiecha się do mnie pozytywna karma. W następstwie znalazłem pracę, wspomagam finansowo rodziców, wybaczyłem złe rzeczy innym, później wybaczyłem sobie. Wychodzę na ludzi. Już nie jestem taki wystraszony, introwertyczny, nieśmiały, jak dawniej. A teraz moje życie idzie w dobrym kierunku. Czasami prześladuje mnie negatywna energia, ale staram się z tym walczyć, abym zachował pogodę ducha. Uważam też, że wszystkie porażki, które mnie dotknęły, czegoś mnie nauczyły i miały swój cel. " Kobietopedia", felietony pana Marka, komentarze użytkowników, z tego zacnego forum, spowodowały, iż nabyłem niezbędnych podstaw, których nie przekazali mi rodzice. Dlatego jestem wdzięczny Waszej społeczności. I nie zamierzam się poddawać w poszukiwaniu prawdy i godnego życia.
  25. 16 polubień
    @Pawel1978 @lola123 Przecież większa część tego forum z moderacją na czele to sfrustrowani, niedojrzali, skrzywdzeni przez kobiety dzieciaki z pryszczami na czole, bez pracy i perspektyw. Nie mamy co robić więc całymi dniami przesiadujemy w internecie, na forum i wylewamy żale, bo nie mamy najmniejszej szansy zaruchać i tutaj sobie to racjonalizujemy. A no i oczywiście mieszkamy z rodzicami i nie mamy kasy. Takie biedaki cebulaki, w dodatku prawiczki, laski widujemy tylko w formacie .jpg. Nie warto w tym uczestniczyć. Naprawdę. (Zrobiłem to za Was, w końcu i tak by padło) Nara
  26. 16 polubień
    Dziś w cyklu chujnia na sobotę zamieszczam wpis z grupy fejsikowej podesłany przez jednego z was, dzięki @Mariuszsoq za materiał. Komcie pod wpisem też fajne, więc zostawiam dla potomności. Tak więc dziś nie będę tłumaczył z loszkowego na polski, a zwyczajnie zamieszczam wpis, w którym schemat goni schemat. Jest on znakomitym zobrazowaniem sposobu myślenia naszych kochanych pań. To może w punkcikach: 1 Jest z chłopakiem w związku od trzech lat i dobrze im się układa (zwróćcie pilną uwagę na czym polega to dobre układanie się - kroję go z kasy, on na mnie zapierdala, a ja robię co chcę << to zazwyczaj oznacza gdy loszka mówi, że układa jej się w związku, zapamiętajcie sobie raz na zawsze wasza kasa + jej samowolka = udany związek) 2 Zostawił ją chłopak, w którym była zalofciana i wskoczyła od razu na beta orbitera, nie chciała być sama. Strach przed spadkiem pozycji w grupie, strach przed brakiem źródła utrzymania - kolejny schemat. 3 Facet jej ufa i robi dla niej wszystko, kupuje co chce, a ona go nie kocha jest z nim dla kasy. Co więcej ona wie, że on traktuje relację poważnie i to wykorzystuje. 4 Pracuje ciężko, a ona hula za jego kasę i zdradza go regularnie z różnymi facetami. Kolejny schemat - prosta droga do tego żeby zostać frajerem (nieświadomym), który nie spłodzi ale wychowa. 5 Facet tyra, Karyna cały tydzień imprezuje na jego koszt, zdradza go i okłamuje, nie pracuje skoro ma czas na codzienne imprezy. 6 Dodatkowo mieszkają w jednym mieście, więc wszyscy znajomi wiedza, że jest rogaczem, ni da się być z kimś w związku przez 3 lata, regularnie łowić gachów na mieście w taki sposób żeby otoczenie o tym nie wiedziało. Klasyczna sytuacja wszyscy wiedzą tylko nie główny zainteresowany. 7 Ona jest przekonana, że by jej wybaczył - pełne poczucie bezkarności. 8 Pisze, że jest jej źle z tym co robi << pod publikę wszystko inne w tym wpisie świadczy o tym, że jest dokładnie odwrotnie i jest z tego dumna. 9 Wie, że się z nim nie zestarzeje - intensywnie szuka lepszej opcji. 10 Nie może sobie pozwolić na bycie singlem - nie była by w stanie utrzymać samodzielnie takiego poziomu życia. 11 Ostatnio podłapała nową gałąź ale nie jest jej pewna więc nadal trzyma się tego biedaka. Małe podsumowanie: - trzy lata okradania faceta i okłamywania go - życie na czyjś koszt - czyli pasożytnictwo w najczystszej postaci - ciągłe zdrady i afiszowanie się z nimi w mieście, w którym żyją czyli kompletny brak szacunku do partnera i dążenie do publicznego upodlenia go - poczucie bezkarności, ZAPAMIĘTAJCIE RAZ NA ZAWSZE !!! WASZA DOBROĆ I HOJNOŚĆ TO WYWOŁUJE, nie wywołuje wdzięczności, przywiązania, chęci odpłacenia dobrem za dobro, wywołuje pogardę do was, poczucie bezkarności i czyni z was ofiarę - deklarowanie kontynuacji tej relacji, a ewentualne zakończenie jej jedynie gdy się znajdzie ktoś lepszy Schemat goni schemat i schematem pogania. I pytanie do was, co facet zrobił źle, jakie błędy popełnił i jak taka relacja powinna wyglądać?
  27. 15 polubień
    Oraz z jeszcze jednej sprawy. Rzeczone jędrne cycki się dostaje za nic. Ot loteria genowa. Ciach - cycki są. Wkład własny posiadaczki cycków - zerowy. Natomiast na przysłowiowe 5 zł, metry kwadratowy lokum czy konia mechanicznego samochodu trzeba zasuwać. I nie ważne jak, trzeba coś dać od siebie. Coś osiągnąć, coś udowodnić. Zarobić. Cycki nie wymagają postawy aktywnej, wystarczy pasywna. Zero wysiłku. Zasoby, których wymaga statystyczna kobieta od mężczyzn wymagają postawy stricte aktywnej. Maks wysiłku. S.
  28. 15 polubień
  29. 15 polubień
    Samiczki mają mokro jeśli w danej chwili jesteś najlepszym dostępnym towarem. Nie ważne czy masz super auto czy jeździsz busem. Czy jesteś lekarzem czy spawaczem. Czy masz 185cm i kwadratową szczenę czy 170cm i bojler. Wybierają najlepsza daną opcję na tą chwilę, ale to już było poruszane setki razy. Co prawda schematy istnieją i utarło się, że samiczki marzą o lekarzach i prawnikach gdyż są to według nich pewne i dobrze płatne zawody. Do tego rodzice samicy, gdy dowiedzą się że ich córcia ma chłopaka lekarza trąbią o tym na całą wieś i ubijają świniaczka, żeby godnie przyjąć nowego syna w rodzinie. Jednak kim byś nie był i czego byś nie miał, zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Bądź milionerem, zacznij zabierać ją na przyjęcia a tam pozna inne kobiety - żony miliarderów, które będą patrzeć na nią jak na biedaczkę bo nie ma jachtu za 150 milionów. Szybko okaże się, że jesteś w jej oczach nieudacznikiem. Dlatego robienie czegoś pod samice mija się z celem, musiałbyś dzień w dzień podwyższać poprzeczkę, na co to komu? Zresztą znudzone żonki obrzydliwych starych bogaczy i tak marzą o tym młodym opalonym ogrodniku który śpiewa hiszpańskie piosenki kosząc jej trawnik Ja się wyleczyłem z imponowania cipkom. Gdybym by sam to one musiałaby mi zaimponować. A czym może zaimponować teraz przeciętna Klaudia poza fotkami z psim ryjem na fejsie?
  30. 14 polubień
    Loszki niszczą mężczyzn jedzeniem! „Świnie przy korycie” Witam obserwuję od dawna to zjawisko na przykładzie mojej rodziny i znajomych jest to przejadanie, karmienie na siłę dzieci i facetów. Ciotki,babcie,siostry tuczą dzieci które wyglądają jak „maskotka opon Miszelin” ,kiedy dzieci odmawiają dalszego jedzenia ciotka odpala TV i mówi do dzieciaka długo i jednostajnie jakąś historie „hipnoza” dzieciak na chwile się „zawiesza” i wyłącza mu się wolna wola, może jeść dalej . Pewna dziewczynka została doprowadzona do takiego stanu że wyglądała jak „klon” babki . Dla osób dorosłych jest „poczucie winy” zjedz żeby Babci nie zrobić przykrości , lub Ciocia się tak napracowała przy tych potrawach . Miśki i biali rycerze ,próbują cię namówić „ Co tak mało? Na takiego chłopa jak ty? … weź więcej ! Halina dołóż mu więcej, jedz nie krepuj się ” Kiedy zwrócisz uwagę siostrze,ciotce że niszczy dzieci to zaczyna się mega ujadanie. Rozumiem że loszki chcą utuczyć faceta po ślubie ale dlaczego niszczą swoją rodzinę? Dzieci,młodzież? Czy jest to jakaś szeroko zakrojona akcja niszczenia mężczyzn ? Wiadomo ,że żarcie prowadzi do „otępienia” coś ala narko człowiek nie ma sił żeby czytać, czy rozwijać się. Ukryta Agresja? Na szczęście Ja i brat cioteczny wyrwaliśmy się z tej patologi . Macie jakieś doświadczenia?
  31. 14 polubień
    Tysiące lat ewolucji i kształtowania człowieka napędzanego pierwotnymi instynktami, którego głównym celem jest przetrwać i się rozmnożyć - ale chuj tam, wszystkiemu winne rozwody i alkohol. Znam mnóstwo kobiet wychowanych w normalnych pełnych rodzinach i jakoś wszystkie przejawiają wspomniane w artykule zachowania. Nie wspominajac o chwalonym przez Ciebie Zachodzie, gdzie laski odpierdalają większe cyrki niż te nasze karyny. Z całym szacunkiem chłopak, ale ty naprawdę nie wiesz o czym piszesz. Im lepsza sytuacja ekonomiczna, tym mniej stabilne związki - kobiety nie muszą żyć z facetami, mogą od nich odejść a i tak sobie poradzą. Na Zachodzie w niektórych krajach nawet 60-70% małżeństw się rozwodzi, u nas "tylko" 40%. Każda kobieta leci na hajs, ale tutaj nikt nie mówi, że lecą tylko na $$$. Uroda, pewność siebie czy gadane to też istotne czynniki, nie zmienia to faktu, że kobiety wbrew pozorom mózg mają i potrafią się domyślić, że wychowanie dziecka i fajne życie kosztuje, stąd każda pani planująca założyć rodzinę zwraca uwagę również na pieniądze. A najlepsze, jak słyszę "ja nie lecę na hajs" od kobiet, które biednych facetów widziały, ale u koleżanek: 1 koleżanka - "dzisiaj my kobiety nie lecimy już na dupków, teraz właśnie wolimy dżentelmenów" - jej fagas to gangsta, ma znajomości mafijne i kumpli w pierdlach, zarabia kilka-kilkanaście tys. miesięcznie, koks z siłowni, nieprawdopodobnie pewny siebie, napierdala każdego, kto krzywo na niego spojrzy, kiedyś pobił policjanta w trakcie kontroli drogowej, bo ten mu zaczął pyskowac. 2 koleżanka - "hajs wcale nie jest najważniejszy, może i niektóre faktycznie lecą na pieniądze, ale nie wszystkie" - jej chłopak jest kilka lat starszy, ma firmę, 3 mieszkania. Jak kiedyś z nią gadałem chwaliła mi się, że z nim wszystko jest takie łatwe i proste, że ona w ogóle się niczym nie martwi...
  32. 14 polubień
    I gdzie są teraz te wspaniałe niewiasty, które nie lecą na kasę tylko na wspaniałe wnętrze? Zbudowałeś sobie, z którąś życie, zestarzałeś się, odchowałeś dzieci, przeżyłeś sielankowe 30 lat np.? Niech zgadnę .... poszły w pizdu do faceta z zasobami
  33. 14 polubień
  34. 14 polubień
    Mam obecnie 34 lata. W wieku 20-30 miałem kilka normalnych zwyczajnych związków, jedne dłuższe, inne krótsze, nic szczególnego. Ale zawsze to ja byłem porzucany, zostawiany, zawsze one odchodziły. Fakt, że zawsze mierzyłem bardzo wysoko i ja raczej przeciętny chłopak zawsze byłem z pięknościami 10/10 (choć to oczywiście subiektywne). Nie rozumiałem co robię nie tak, gdy starałem się im dogadzać, robić dla nich wszystko, być tym białym rycerzem. One mnie zostawiały po pół roku, po roku, po 2 latach chyba najdłużej. Mówiły że nie są gotowe na poważny związek itd, że potrzebują być same itp, a co się okazywało - zawsze po miesiącu już były z kimś nowym, kimś przystojniejszym ode mnie, z lepszym autem, lepszym mieszkaniem i lepszymi zarobkami. Zacząłem ogarniać co się dzieje dopiero w wieku około 30stki. Może dlatego, że większość znajomych już było w stałych związkach, po ślubie. Zacząłem obserować, że okazuje się że wszystkie te podchody kobiet są tylko po to by złapać jak najbogatszego faceta, żeby się ustawić za jego pieniądze. Nagle po ślubie się okazuje że kobiety rezygnują z pracy, albo jeśli pracy nie miały i szukały - przestają szukać, albo natychmiast chcą dziecko = rezygnują z pracy, itd. Nagle zauważyłem, że moi koledzy po ślubie mają o wiele gorsze życie niż przed. To był pierwszy moment gdy zacząłem się nad tym zastanawiać. Po 30stce już coraz bardziej uważałem na kobiety. Przykładów mógłbym opisać wiele, ale przytoczę tylko jedną historię (może inne opiszę później). Ja - wtedy świeżo po 30stce, ona ciut przed 30stką. Poznaliśmy się typowo przez znajomych, mniejsza z tym. Nic o niej nie wiedziałem, ale dziewczyna 7/10 więc ładna, także po wymianie numerów trochę pisania i spotkania na kawę. Spotkań było wiele. Na początku ją poznawałem, później niedowierzałem że ona taka jest, więc jeszcze kilka razy się spotkałem z nią. Zanim to zakończyłem. Opiszę kilka faktów o niej, czego się dowiedziałem od niej samej: - kobieta lat prawie 30 , nigdy w życiu nie pracowała, jest na utrzymaniu rodziców, mieszka z nimi (nie są bogaci, przeciętna rodzina z bloku z osiedla z lat 70) - nigdy nie była w związku, podejrzewam że zawsze pojedyncze randki i faceci uciekali gdy bliżej ją poznali, w sumie jak ja - całe dnie spędza na oglądaniu filmów , bardzo chętnie o tym opowiada i w zasadzie nic poza tym nie robi - opowiada cały czas co sobie kupiła (nie są to jakieś wielkie kwoty, nie jest rozrzutna, ale samo to że chwali się na co wydaje pieniądze rodziców) Jej podejście do mnie (i do facetów ogólnie): - rozmawialiśmy o tym kilka razy, ona uważa że to facet ma pracować i utrzymać rodzinę, a kobieta absolutnie nie powinna pracować, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - podpuściłem ją i zapytałem jak sobie wyobraża dzielenie się rachunkami i wydatkami na życie, skoro nie zamierza pracować, odpowiedziała że to kobieta powinna trzymać całą kasę którą facet zarabia i powinna wydzielać na co trzeba wydać, bo tak było u jej rodziców i dziadków - jak najszybciej ślub i dziecko - seks... jaki seks... ogólnie tego tematu unika - jak najszybciej ślub i dziecko A teraz kilka faktów z naszych spotkań: - na pierwszym spotkaniu oczywiście ja płaciłem za wszystko, na kolejnych też się starałem, choć coś mnie tknęło gdy ona zawsze wybierała najdroższe rzeczy z menu (restauracje, kawiarnie), np. pytałem ją na co ma ochotę sugerując wybór napoju bo umawialiśmy się na kawę, to ona na to "a ja bym zjadła obiad" - jak się umawialiśmy na kolejne spotkanie, to niby żartem mówiłem "ostatnio ja Cię zapraszałem, to teraz Ty zapraszasz" - od razu zaczęła przeciągać datę spotkania, odkładać, a jak ja zapraszałem to każdego dnia miała czas - kilka razy powiedziała coś w stylu - uwaga to naprawdę cytat - "ooo otworzyli nową restaurację niedaleko, musisz mnie tam zaprosić" - nie powiedziała, że może byśmy tam poszli, może się tam wybierzemy, itp, tylko musisz mnie zaprosić. I to nie była jednorazowa sytuacja, wiele razy tak mówiła. - kilka razy też mówiła: może zabierzesz mnie na wycieczkę do Krakowa/nad morze itd? chodziło jej o wspólny wypad na weekend, ale wprost sugerowała że ja mam za wszystko zapłacić, nie mówiła "może sie wybierzemy" tylko "może mnie zabierzesz" , więc nigdy taki wypad nie doszedł do skutku... Mógłbym tak jeszcze wymieniać dalej przykłady jej zachowania. Ja już po kilku spotkaniach wiedziałem, że pora uciekać, ale z czystej ciekawości spotkałem się jeszcze kilka razy, nawet za cenę tej kawy, po prostu mnie to śmieszyło - a że w ogóle nic do niej nie czułem to mogłem obiektywnie obserować zachowanie typowej kobiety:) Potem zakończyłem znajomość, ale.................. ona się we mnie zakochała:) Tak mi napisała i nie odpuszczała przez długi czas:) Na szczeście po ignorowaniu jej w końcu odpuściła. Śmieszna historia i dała mi dużo do myślenia o kobietach.
  35. 14 polubień
    Rozumiem czyli cały czas męczysz się z dziewczyną o której pisałeś między innymi tutaj: tutaj: tutaj: tutaj: I tutaj też: Ile jeszcze tematów o tej dziewczynie założysz? Wygląda na to że pisanie pisanie braci w Twoich tematach jest bezcelowe. Nie chcesz niczego zrozumieć. Chyba nikt tyle rad nie dostał co Ty. Tak bardzo masz wyjebane na te wszystkie rady które od nas dostałeś. Przykro mi to stwierdzić ale nie szanujesz nas. Bądź w końcu mężczyzną!
  36. 14 polubień
    Ponoć to, co najczęściej słyszą star-upowcy w Dolinie Krzemowej, to słowa - "it's OK to fail". Zmienia podejście do porażek, podobnie jak dźwięczący mi w głowie od dzieciństwa cytat przypisywany (chyba niesłusznie) Edisonowi, który miał o wymyślaniu żarówki powiedzieć - "Nie poniosłem klęski. Odkryłem tylko 10 tys. błędnych rozwiązań". Ponoć dalszy ciąg brzmiał - "Co by było, gdybym zakończył na ostatniej porażce?". Błędy i niepowodzenia są tym, co również czyni nas takimi, jakimi jesteśmy. Podejdę więc do tematu trochę z innej beczki. Błędy i porażki są nieuniknione. Natomiast powinniśmy budować arsenał umożliwiający ograniczanie ich negatywnych skutków wraz z z doskonaleniem zestawu detektorów ściemy czy manipulacji ze strony świata zewnętrznego. Dodam więc jeszcze od siebie: - Budowanie poczucia wolności (i autonomii) - tu mam na myśli jej zrozumienie i diagnozowanie sytuacji w których jesteśmy niewolnikami: uczuć, zbyt drogiego auta, używek, szefa, toksycznej relacji czy niedostatku. - Wszechstronne wykształcenie i ciągłe samokształcenie. Moim ideałem jest (może i zmitologizowany) tzw. "człowiek renesansu". Pobudzony ciekawością świata, o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach typu języki, literatura, muzykowanie, technologie - ogólnie nauka i sztuka. IMO trudno cieszyć się życiem mając umysłowość fistaszka, choćby ten nie wiem jak był zasobny. - Unikanie decyzji trudno- i nieodwracalnych o długofalowych skutkach (przypadkowe rodzicielstwo, kredyty, narkotyki etc.) - Pewien dystans do samego siebie. Trochę jak z moim graniem na gitarze, jestem w tym do dupy, ale kocham to robić
  37. 14 polubień
    @JorundCzy tą zasadę stosujesz we wszystkich aspektach swojego życia? Tzn, że jak gościowi wystaje portfel z kieszeni to go sobie bierzesz bo jak nie ty to ktoś to na pewno zrobi. Albo się ma zasady albo się ich nie ma.
  38. 13 polubień
    Dzisiaj zadzwonił do mnie znajomy z prośbą o pomoc w pewnej sprawie (mała pożyczka pieniężna). Odmówiłem grzecznie niewzruszonym głosem do słuchawki. Dlaczego? Z osobą tą miałem kiedyś dobry kontakt na stopie koleżeńskiej. Wiele razy pomogłem mu w pewnych kwestiach, również pożyczając pieniądze. Niestety ta osoba nie wywiązała się wobec mnie z tych kwestii do końca, nie wielkie sumy ale ... Ponadto Wasz Brat Senna był kiedyś w niezłych kłopotach i ta osoba mogła mi pomóc, wiedziała o moich problemach i mimo, to olała mnie. Nie byłby to wielki wysiłek dla tej osoby aby wtedy mi pomóc ale mniejsza o to. Na szczęście, o nic nie poprosiłem mając przysłowiowy nóż na gardle z czego dzisiaj jestem dumny. Wychowany przez matkę bez ojca miałem jebany wzorzec pomagania innym, uczynności, wyrozumiałości dla innych i darzenia innych zaufaniem. Sam nie wiem skąd to kurestwo się wzięło i nie chcę wiedzieć. Kiedy dostałem parę razy mocno po dupie zrozumiałem, że jestem frajerem i dokładnie przyjrzałem się wzorcom i je przepracowałem. Oczywiście skłoniły mnie do tego jak najczęściej bywa doświadczenia życiowe. Jeżeli krzywdzisz siebie pomagając komuś robisz bardzo źle. Więc Bracia wbrew temu co być może macie w głowie zapamiętajcie sobie raz na zawsze do końca życia: Jeżeli ktoś Was o coś prosi (np pożyczka pieniężna) z automatu macie mu odpowiedzieć - nie -. Ludzie to egoiści, każdy jest egoistą, każdy. Ja jestem egoistą, Ty jesteś egoistą. Wpojone wzorce uczynności i pomocy innym są wbrew naszej naturze. Aby dobrze się zrozumieć pisze o sytuacjach kiedy Ty aby komuś zrobić potocznie mówiąc "dobrze" musisz ponieść tego jakieś konsekwencje - np utraty pieniędzy, zasobów, czasu. Działasz wtedy sam wbrew naturze. Nie robisz dobrze, bo krzywdzisz siebie pomagając komuś. Pomagać to nie dobrze dobrane określenie, powinno być dając się wykorzystać komuś pod przykrywką pomocy. Najpierw TY, Twoje sprawy, zasoby, czas, emocje daleko później sprawy innych, prośby innych, emocje innych. I tylko wtedy jeżeli Cie na to stać. Pasożyty jak właściwie określa ich Marek nie mają żadnej litości, skrupułów, poczucia wstydu. Jak im raz pomożesz wyczują ofiarę i będą ja drenować. Wykorzystają Cię ile im pozwolisz i nie licz, że kiedykolwiek odpłacą się wdzięcznością. Oni nie mają poczucia wstydu. Więc wybaczcie, że pisze dość chaotycznie, późna pora.... ale po dzisiejszym telefonie pasożyta do mnie rozpoczynam post o asertywności i zdrowo pojętym samczym EGOIZMIE jak kluczu do prawdziwej męskiej postawy. Acha.... odmawiając poczułem się dobrze. Poczułem, że postąpiłem właściwie. Dla siebie, świata. Nie dałem się wykorzystać co skutkowałoby moim złym samopoczuciem, negatywnymi emocjami i najprawdopodobniej stratami. ( Nawet niedawno Marek miał audycje o asertywności. Nie chce powtarzać po Nim ale temat uważam za tak ważny, że napisałem tego posta. Jak ktoś kojarzy audycję można wrzucić linka)
  39. 13 polubień
  40. 13 polubień
    Szkoda, znaczy nie to, że chcesz bałamucić nastoletnie fotomodelki Szkoda,że chcesz się żegnać z forum, będzie to niepowetowana strata. Poziom i ilość merytorycznego materiału jaki wnosisz jest nieoceniona.
  41. 13 polubień
    Son's of a whore. Give me back my money.
  42. 13 polubień
    Na wstępie, proszę mi wybaczyć dłuższy post, niż zwykle. Spotkałem dzisiaj przypadkiem znajomą z dawnej pracy, przypadkiem weszliśmy na siebie, ona z dzieciakiem na zakupach, ja wracałem z kina. Tak się złożyło, że towarzyszył jej, nasz inny znajomy z tej samej pracy - inny dział, inne wszystko - w trakcie rozmowy okazało się, że są parą. Do czego zmierzam... Tak się złożyło, że miałem z tą dziunią taki typowy wakacyjny romansik, trwający 3 miesiące - ja byłem singlem jeszcze wierzącym w jakiekolwiek ostatki Biało-Rycerstwa - ona zaś, miała kryzys w małżeństwie i zastanawiała się nad rozwodem. Dzisiaj wiem, że szukała emocji na zewnątrz, ja korzystałem bo jako jeszcze Biały-Rycerzyk wierzyłem, że jej na mnie zależy, co pokazywała każdego dnia w pracy i po pracy; na piwie i w łóżku...słowem - zero tajemnic mieliśmy przed sobą. W tym miejscu warto dodać, że nie miałem wtedy jeszcze stanowiska liderskiego, zaś owa samiczka była na tym samym stanowisku co ja. Dziwiłem się, że między nami jest tak zajebiście, podczas kiedy w domu miała ciągły koszmar...bynajmniej wtedy wyznawałem takie myślenie - a teraz poczujcie w jakim g***nie siedziałem; owa samiczka miała dziecko ze swoim partnerem, nie mieli ślubu, wszyscy mieszkali u ojca dziecka, który wtedy był pośrednikiem sprzedaży nieruchomości a więc dobrze zarabiał. Dzisiaj wiem, że to ją przy nim trzymało - wtedy zastanawiałem się, czemu typa nie zostawi? Widzicie....Odlotowy, nie był kiedyś taki Odlotowy, jak teraz. Skończyło się tym, że się rzecz jasna zakochałem, ona niby też ale jednak postanowiła to zakończyć i jak każdy frajerzyk, wylądowałem w Strefie Przyjaźni - po niedługim czasie okazało się, że w między czasie spotkała się jeszcze z kilkoma facetami. Jakoś na Święta Bożego Narodzenia przyznała mi się, że jednak jej stały partner nie chce z nią być ale z uwagi na dziecko pozwala im mieszkać u siebie, po czym sam się wyprowadził do innej kobiety. Już w tym miejscu moje Biało-Rycerstwo powinno się skończyć, ja jednak tłumaczyłem to wszystko sobie, że ,,tak musiało najwidoczniej być" czy inny chłam w stylu ,,przeznaczenie..." czy ulubione loszkowe powiedzenie, że ,,nie byliśmy sobie pisani" Za kolejne pół roku, loszka odziedziczyła po majętnych dziadkach trochę szmalu, trochę na nowy start dostała od rodziców swoich oraz rodziców ojca jej dziecka - co za patola?! - ogarnęła własne mieszkanie, na obrzeżach miasta, zaczęła inwestować w swój rozwój i tak dalej. Oczywiście dalej mieliśmy kontakt, oczywiście ja dalej liczyłem, że może jednak mnie dostrzeże ponownie. A skąd! Dowiedziałem się później od niej, że żyje z gościem poznanym na studniach, pracującym w budowlance...a więc dzisiaj wiem, że znalazła łosia co jej po kosztach mieszkanie zrobi, wyremontuje, umebluje...tak też się stało. Wtedy jednak nastąpiły zmiany zawodowe u mnie i u niej - drogi nam się rozeszły. Dzisiaj powiedziała, że ten budowlaniec to nie było jednak ,,to" i go pogoniła - dzisiaj wiem, że wykorzystała samca do końca a gdy nie był już jej potrzebny, pogoniła go. Obecnie ma kolejnego faceta, który pracuje w byłej firmie, w której razem pracowaliśmy w jednym dziale. Jest z nim jakieś pół roku - najbardziej żal mi tylko jej dzieciaka, który obserwuje jak przy mamusi co jakiś czas znajduje się inny facet; nie dopytywałem o ojca dzieciaka - oczywiście od razu zaczęła wypytywać mnie o wszystko. Rzuciłem na odchodne kilka bajeczek, stwierdziła, że koniecznie musimy odnowić znajomość i poznać się na nowo. Numerami się co prawda wymieniliśmy ale nie sądzę abym się do niej odezwał - nie potrzebuje w życiu urozmaicenia w postaci czyszczenia komina, z g**na, które tam się znajduje - a tym by się skończyło. Kwintesencją końca mojego Biało-Rycerstwa, jest ubiegłoroczny dzień urodzin, kiedy odkryłem, że kobieta, z którą jestem dobre 2 lata zdradza mnie z moja gośćmi jednocześnie. Żebyście słyszeli jej tłumaczenia - koniec końców z jednym z tych gości się zaręczyła. To tyle ode mnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca - bardzo dziękuję, że poświęciłeś czas na tą historię.
  43. 13 polubień
    @Pyrrus - co za problem, biorą gówniaka idą na badania i wiadomo czy faceta czy nie, wszystko max miesiąc potrwa i nie mówię o pozbawieniu alimentów tylko o zawieszeniu, jeśli ojcostwo się potwierdzi gość zapłaci zaległe alimenty. Jeśli nie, niech loszka idzie do tego co spłodził, a nie do tego, którego próbowała ograbić, proste? :> Gorzej jak nie wie kto spłodził, ale to już loszki problem :> I z automatu zarzuty prokuratorskie za próbę wyłudzenia dla takiej pani :>
  44. 13 polubień
    No widzisz kocica, bo sympatia nie jest uczuciem, którym obdarzam kolektyw, tylko jednostki. Mogę czuć sympatię lub/ i szacunek, a nawet podziw do jakiejś konkretnej niewiasty, ale nie do kobiet jako ogółu. Jest to bezsensowne, nielogiczne i stanowiłoby podstawowy błąd w budowaniu relacji międzyludzkich. To są elementarne, proste rzeczy, których dziwnym trafem nie ogarnia 99% społeczeństwa i przez to jest jak jest.
  45. 12 polubień
    Panowie, Niniejszym proszę aby nie robić problemów koledze Superego i nie krzywdzić go nieświadomie. A krzywdzicie go - pisząc w zakładanych przez niego wątkach. Acha, dokładnie tak... Kolega Superego, co wyraźnie widać, słychać i czuć - nie bierze pod uwagę żadnych Waszych rad czy wpisów. Jest na nie zaimpregnowany. Porusza się w bardzo wąskim zakresie swojej intelektualnej reaktywności oraz poglądów i bierze pod uwagę wyłącznie tą część wpisów, które są kompatybilne z jego w/w ograniczoną percepcją. Co za tym idzie udzielając mu odpowiedzi paradoksalnie utrwalacie w nim złe i błędne nawyki. Ergo - nieświadomie krzywdzicie go, wcale nie mając tego na celu. Miejcie to proszę na względzie. Osobiście żywię nadzieję, że taka a nie inna percepcja rzeczywistości prezentowana tu przez Superego wynika li tylko wyłącznie z jego młodego wieku i niedoświadczenia a nie z immanentnej ociężałości umysłowej. Bardziej dyplomatycznie napisać już nie mogłem... S.
  46. 12 polubień
    @Rnext Twojej poetyckiej i fraszkowej duszy powinien przypaść do gustu ten jakże zacny tekst:
  47. 12 polubień
    Ten obrazek jest tak bardzo antyrycerski i w ogóle że... dobra przyznawać się, kto z Was to zrobił?
  48. 12 polubień
    Pierwszą rzeczą, której MUSISZ SIĘ NAUCZYĆ NA PAMIĘĆ jest to, że dla statystycznej kobiety SEKS TO WALUTA ORAZ KARTA PRZETARGOWA. Zawsze ale to zawsze będzie badać, ile może za to uzyskać. A żeby uzyskać - sprawdza na ile jesteś w potrzebie. I ile poświęcisz by to dostać. Zwykłe prawo popytu i podaży. Jak u dilera i narkomana - i jest to całkiem trafna analogia. Jeśli swoją postawą pokazujesz, jak bardzo chcesz - to stawiam zakład o 100zł, że szybko cena za 'dostęp do dobra' zostanie szybko wywindowana w górę. I kolejny błąd logiczny w myśleniu - piszesz, że stałe związki = więcej seksu i ciągły dostęp do niego. U Bracie ! Może przez pierwsze parę miesięcy Bo później zarówno częstotliwość jak i jakość współżycia zaczyna spadać. Popytaj ludzi z dłuższym stażem w związkach (kilkanaście miesięcy - kilka lat). Owe myślenie "stały związek = stały dostęp do częstego seksu" to cholerny mit na którym kładzie się pokotem niczym krzyżacka jazda pod Grunwaldem cały legion nieświadomych facetów. A teraz najważniejsze i zarazem najtrudniejsze do zrozumienia. Chcesz mieć dużo ofert seksu? Musisz nie potrzebować seksu ! Czy to jasne? Wątpię Ale spoko - jest szansa że kiedyś dojdziesz to takiego momentu zrozumienia reguł mechaniki i dynamiki relacji damsko-męskich, że złapiesz to w lot. Czego Ci życzę. S.
  49. 11 polubień
    Gdy jako młody, zakompleksiony młodzieniec z zazdrością patrzyłem na piękne, szczupłe i jędrne dziewczyny i ich chłopów, czułem się jak ostatni przegryw. Nic nie miałem, nie byłem przystojny - nawet dla takich Pań nie istniałem. Dziś niemal każdą z tych "bogiń" oblukałem wzdłuż i wszerz na fejsie, i czuję się jak zwycięzca. Gdybym wtedy "wygrał", dziś byłbym wrakiem uwiązanym u boku nie grzeszących urodą Pań (delikatnie mówiąc...), a teraz mogę je mieć, ale sama myśl mnie brzydzi. Życie jest przewrotne...
  50. 11 polubień
    Ty myślisz, ze pukałeś ją podczas gdy w rzeczywistości. Ona wypukała od Ciebie Wszystko dokładnie w taki sposób jaki chciała Będzie rymem Bracia teraz, bom weną poetycką owian w ten piątek... Bracie mój w wieku młodym, nigdy nie myl dwóch rzeczy, gdy myślisz jak fajnie się dyma. Otóż gdy sądzisz że ty pukasz mężatkę a w rzeczywistości to ona z tyłu za pośladki - mentalnie Cię trzyma. S.