Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 29.03.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 32 polubień
    Hej ! Od roku śledzę forum i w końcu postanowiłem się zarejestrować i dodać coś od siebie w ramach rewanżu. Dodam że interesuje się bardzo tematyka MGTOW (Men Going Their Own Way) To mój pierwszy wpis na jakimkolwiek forum. Dzięki za wyrozumiałość. Wikipedia: Robert Briffault (1874-1948) był francuskim nowelistą, historykiem,antropologiem społecznym i chirurgiem. Urodzony we Francji emigrował do Nowej Zelandii mieszkał też w Stanach zjednoczonych a po 1 wojnie światowej osiedlił się w Wielkiej Brytanii. PRAWO BRIFFAULTA Samica, nie samiec ustala wszystkie warunki danej Rodziny zwierząt. Jeśli samica nie czerpie korzyści z kontaktów z samcem , tego typu kontakty nie będą miały miejsca. Możemy wyróżnić 3 wnioski wynikające z tego prawa. 1-Wcześniejsze korzyści dostarczone przez samca nie gwarantują utrzymania kontaktów z samicą w przyszłości 2-Każdy układ w którym samiec dostarcza korzyści w zamian za przyszłe kontakty z samica zostaje anulowany w momencie gdy samiec dostarczył korzyść.(pkt 1) 3-Obietnica otrzymania przyszłych korzyści przez samice ma ograniczony wpływ na teraźniejsze/ przyszłe kontakty z samicą. Jest odwrotnie proporcjonalna do czasu w którym samica otrzyma korzyści i wprost proporcjonalna do zaufania jakim darzy samca. 1 Czyli jeśli opiekujesz sie kobieta i jestes dla niej miły, nie mozesz oczekiwac niczego spowrotem 2 Jeśli oczekujesz ze otrzymasz coś w zamian ( dostęp do waginy ) w przyszłości w za to co teraz robisz dla kobiety , to się mylisz . Musiał byś dostarczać korzyści praktycznie w nieskończoność . 3 Kobieta która widzi potencjalne korzyści w przyszłości będzie inwestować swój czas tylko na podstawie swojego przekonania o tym jak długo musi czekać i na ile ufa mężczyźnie. Jeśli kobieta widzi korzyści powiedzmy za 6 miesięcy, to będzie skłonna zainwestować swój czas. Jeśli jednak na korzyści musiałaby czekać 6 lat może nie być już tak chętna. Z drugiej jednak strony jeśli za 6 lat mogłaby dostać 10 milionów dolarów to taka inwestycja będzie się jej opłacać. Ludzie słyszą korzyści,, myślą o pieniądze. Może to być jednak bardziej subtelne, na co trzeba BARDZO uważać.Korzyścią może być praktycznie cokolwiek. Możesz dobrze gotować, ładnie malować , pięknie śpiewać ,być popularnym , usługiwać kobiecie, byś uległy, poświęcać czas, być tamponem emocjonalnym, mieć układy i możliwości, znać ludzi, mieć przystojnego kuzyna ... itd Część mężczyzn wchodząc w związek myśl : Ona jest dobrą kobietą nie leci na moje pieniądze. Tymczasem kobieta szuka korzyści . Jeśli kobiecie chodzi o pieniądze jest to łatwe do zauważenia problem zaczyna się gdy nie zauważasz prawdziwego motywu kobiety. Jeśli mężczyzna zdecyduje wejść w związek konieczne jest zdanie sobie sprawy jakimi korzyściami /motywami kieruje się kobieta. ... nie posiadasz człowieczeństwa ani osobowości w oczach kobiety. Jesteś tylko narzędziem którego cele jest służenie jej interesom. W zamian dostaniesz sex i możne jakąś pseudo uwagę, czułość. Co się może szybko skończyć jeśli kobieta otrzyma lepsze korzyści gdzieś indziej. Zrodła https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Briffault https://www.youtube.com/watch?v=9W6wvHSMmzY https://www.stickmanbangkok.com/readers-submissions/2009/11/the-rosetta-stone-of-womens-behavior/ Napiszcie w komentarzach co myślicie.Wiem ze trochę sucho ale się rozkręcę. Mam w planach opisać jeszcze kilka ważnych tematów. Pozdrawiam wszystkich udanych świat.
  2. 29 polubień
    Oświadczam co następuje. Z dniem dzisiejszym kończę ze sprawowaniem funkcji moderatora na forum braciasamcy.pl Te 2,5 roku spędzone tutaj jako 'straż miejska' dało mi dużo doświadczenia - zarówno tego pozytywnego jak i również niestety tego negatywnego, za co kierowany zasadą: 'nie ma złych eksperymentów, są tylko niewyciągnięte wnioski' jestem niezmiernie wdzięczny tak społeczności forum (zwłaszcza tej spotkanej na żywo), kolegom moderatorom, jak i samemu Markowi. Nie odchodzę z forum definitywnie, ale będę na forum zdecydowanie rzadziej niż to było do tej pory. Jak to się mówi - hajs się sam nie zarobi, a dodatkowo chciałbym poświęcić czas na swój własny projekt. Z uszanowaniem obok podpisany etc, etc
  3. 25 polubień
    Zdradzają bo: 1 zawsze zdradzały 2 obecnie jest to bardziej widoczne, bo nastąpiło rozluźnienie napiętnowania społecznego kobiecej zdrady 3 sprytnie kolportują zagrywkę pijarową 'zdradziła? pewnie mężczyzna się nie starał, nie to, nie tamto' czyli 'zawsze wina mężczyzny' a one 'zawsze pokrzywdzone'. Znamy to ... 4 zdrada nie wiąże się z utratą środków do życia z uwagi na możliwość pracy oraz system prawny, który w przypadku kobiet szczególnie z dziećmi - faworyzuje je w podziale majatku 5 zdradzają bo odczuwają swoistą 'wyższość' nad płcią męską - wyższość która jest propagowana w mediach itd. Utrata szacunku to pierwszy krok do zdrady. Teraz nie ma już 'niecnie uwiedzionych niewinności' - zdrada ze strony kobiety jest starannie zaplanowana i wielokrotnie skalkulowana do czwartej cyfry po przecinku 6 bo w zasadzi nic im nie grozi, o czym pisał @Długowłosy. Statystyczna Karyna średniej urody w mig znajdzie stulejarza czy grono stulejarzy. Sprzeda mu łzawą historię, w której się wybieli i pokaże jako pokrzywdzona, ex partner będzie potworem - a ten durny stulejarz to łyknie jak pelikan 7 i tu dochodzimy do punktu, który wynika z punktu 6 - zdradzają, bo jako płeć męska im na to 'pozwalamy'. Zdradzany facet to dla nas rogacz, obiekt pośmiewiska - nie wstawiamy się za nim, nie piętnujemy zdradzającej kobiety - tylko sami przymilamy się do niej w nadziej, że da czterech liter. Piszę o płci męskiej en masse. Mężczyźni z zasadami, którzy mówią jak jest i postępują wedle tych zasad - to kilka procent. Reszta skundli się za kawałek żeńskiego mięsa i zamieszka w psiej budzie pod drzwiami mieszkania kobiety. Na pohybel swołoczy ! S.
  4. 22 polubień
    Źródło: http://www.mobilesoftwarecreate.com/2017/04/11/dlaczego-programista-to-dobry-kandydat-na-meza/ Właściwie krok po kroku opisane jak złapać frajera, którego da się omotać dupą i wycyckać finansowo. W pakiecie nie swoje dzieci oraz zdradzanie z Bad Boyami i wyśmiewanie za plecami.
  5. 21 polubień
    Uwodzenia można się nauczyć bo to jest umięjetność taka jak każda inna. Tylko, że to zajmuje naprawdę sporo czasu a efekt końcowy często nie jest warty wysiłku, ponieważ trzeba naprawdę zmienić siebie i całe swoje życie pod kobiety tak jak to robią PUŁasi(oczywiście oni powiedzą Ci że zmieniasz się dla siebie a nie pod kobiety więc dlaczego zmieniają się "dla siebie" akurat wtedy kiedy nie idzie im z kobietami? przypadek? nie sądze). Możesz przez killka lat wychodzić co tydzień do klubów albo latać po ulicach - w końcu nauczysz się tego czego chcesz, tylko wtedy i tak zobaczysz, że dalej nie dajesz rady z tymi laskami, które naprawdę Ci się podobają, tylko tymi średnimi i ładnymi ale tylko trochę w twoim typie. Wielu puasów chwali się 50, 100 albo nawet i większą liczbą poderwanych dziewczyn ale myślisz, że to są jakieś modelki? Nie to są zwykłe dziewczyny na ich poziomie SMV jak mają szczęście, a przeważnie dużo poniżej ich poziomu. Bo idą na ilość nie na jakość. Dodatkowo zmarnujesz dużą ilość czasu na naukę różnych teorii, mowy ciała itp a koniec końców to i tak nie będziesz ty, tylko wyuczona wersja ciebie w pewnych sytuacjach. No i te umiejętności do czego innego Ci się przydadzą w życiu? Jest druga opcja - znacznie lepsza, którą proponuje to forum - wyleczeniem przyczyny a nie objawów. Zamiast uczyć się latami żmudnej sztuki uwodzenia, możesz przez pare lat skupić się tylko i wyłącznie na sobie - każdym filarem swojego życia. a.) Wygląd - jak się fajnie ubierać, fajne fryzury - zadbanie o zęby, usunięcie trądziku, sylwetkę - 4 lata na siłowni przy odpowiedniej diecie i ćwiczeniach będziesz wyglądał jak model z okładek (nawet 2 lata wystarczą naturalnej pracy nad sobą, tylko ćwicząc amatorsko czasami ciężko jest to osiągnąć ze względu na inne obowiązki, wiadomo są inne ważniejsze rzeczy czasami) b.) Finanse - znalezienie dobrego zawodu - takiego, w którym będziesz mógł się realizować i spełniać - najlepiej takiego, w będziesz miał chęć do pracy bo będziesz robił to co lubił. Oraz oczywiście będziesz odpowiednio wynagradzany. c.) Pasje - najlepiej jeśli byłaby związana z pracą, ale niekoniecznie. Przez kilka lat szukania na pewno znajdziesz coś, co polubisz a potem tylko rób to dopóki nie będziesz w tym dobry. c.) Status - wiąże się bezpośrednio z pracą i pasją - wpływa na postrzeganie ciebie przez innych. Generalnie do pewnego momentu im wyższy status tym lepiej, natomiast w pewnym momencie to już zależy od Ciebie - czy wolisz piąć się po drabinie światku materializmu i konsumpcjonizmu czy wystarczy Ci utrzymać dany poziom, by godnie żyć. d) Relacje z innymi - wiąże się ze statusem i pewnością/samoakceptacją siebie - im wyższy status, im więcej sukcesów w danej dziedzinie osiągniesz tym więcej ludzi( w tym kobiet) zacznie cię podziwiać i zapragnie z Tobą przebywać. Ale to ma drugą stronę medalu - dużo ludzi zacznie cię nienawidzić i próbować ściągnąć do ich poziomu. e) Pewność siebie/samoakceptacja - najważniejszy filar - jeśli chodzi o priorytet. Od niego cała machina się zaczyna - nie będziesz miał sukcesów ani wysokie statusu jeśli nie będziesz pewny siebie. Nie zarobisz kupę kasy i nie będziesz się czuł dobrze nawet w super wyglądzie modela jeśli nie zaakceptujesz siebie. Tak naprawdę jeśli będziesz miał wysoką samoocenę to wszystkie inne filary trącą na znaczeniu - bo nie będziesz potrzebował atencji XXX kobiet ani dziesiątek tysięcy dollarów na koncie, żeby czuć się dobrze ze sobą - pieniądze, powodzenie i status zawsze można stracić przez niefortunny wypadek ale jeżeli wyrobisz sobie pewność siebie to żaden poważny wypadek nie odbierze ci twojego wewnętrznego stanu - bo będziesz ważny sam dla siebie a cała reszta nie będzie mieć znaczenia. Przykładem może być Nick Vujicic - człowiek bez kończyn. Ludzie którzy opierają swoją sztuczną pewność siebie na kasie albo powodzeniu kobiet w wyniku wypadku jak myślisz co by zrobili? Ja myślę, że 90% by się poddało i popełniło samobójstwo. Tylko pełna samoakceptacja i wysoka pewność siebie daje możliwości w miarę przyjemnego życia na tym ciężkim świecie. Zbliżamy się do końca programu - teraz czas na matematykę. Masz milion dróg do wyboru ale rozważmy 2 skrajne przypadki. 1.) Uczysz się uwodzenia przez kilka lat, chodzisz do klubów podchodzisz do lasek, chcąc nie chcąc zmieniasz się pod nie, żeby osiągać efekty. Zaniedbujesz przy tym w jakimś stopniu swoje życie(bo żeby się czegoś nauczyć potrzeba dużej determinacji i poświęcenia dużej ilości czasu - według "ekspertów" aby stać się mistrzem w danej dziedzinie potrzeba 10000 godzin czyli 416 pełnych dni - a w uwodzeniu musisz nauczyć się wielu pod-dziedzin - podejścia, rozmowy, atrakcyjności, czystego uwodzenia - to już ci daje 40000 godzin czyli ok 1600 dni nauki). Na końcu i doświadczysz tego, że pewnego pułapu nie przeskoczysz - ze względu na zaniedbane inne dziedziny życia. 2.) Wybierasz drogę preferowaną przez to forum. Naukę uwodzenia kobiet wywalasz na margines swoich priorytetów - wystarczy ci przeczytanie kilka razy kobietopedii i kilka audycji na youtube. Zajmujesz się przez kilka lat sobą - pracujesz przede wszystkim nad pewnością siebie potem nad wyglądem, rozwijaniem się zawodowo i społecznie(relacje). Oczywiście musisz to wszystko odpowiednio wyważyć, że nie popaść w skrajność( np żebyś nie stal się niewolnikiem pracy i pieniądza - nieumiejętne podchodzenie do kwestii $$ może zniszczyć człowieka). Po kilku latach ciężkiej pracy spijasz śmietankę - zarabiasz wiecej niż przeciętny, nieświadomy Janusz, pracujesz ile chcesz i robisz to chcesz, ludzie szanują cię za twoje osiągnięcia i efekt końcowy(bo X lat zapierdalania nikt nie doceni - nikt) i nagle zauważasz, że twój wypchany portfel i pozycja sama przyciąga do ciebie kobiety, nie musisz nic robić w tym kierunku a cala nauka uwodzenia nie jest ci potrzebna( bo znasz kobietopedie czyli psychike kobiet, masz odpowiednie asy w rękawie). Nagle bardzo prosto uwieść ci atrakcyjną niewiastę w klubie albo znaleźć sobie dziewczynę na związek i nie potrzebna ci znajomość uwodzenia kobiet. Ja na twoim miejscu wybrałbym opcję numer 2. + filmik - moim zdaniem oddaje w skrócie sens mojej wypowiedzi. W 100% popieram.
  6. 20 polubień
    Czemu zdradzają? Bo mogą - jak nie ten frajer to następny, Białorycerz przyleci, popłacze, wybaczy itp. Ewentualnie walnie się zdjęcie na Insta, Fejsiku i już tłum koniobijców się zleci, zamacha d.pą w klubie - atencja w kilka sekund. Net puchnie od - "jak do niej zagadać w klubie", "jak ją poderwać" - ano srak. Zająć się sobą, budowaniem własnej wartości. Tyle. Współczesny facet zredukował się do czegoś na kształt bankomatu i dawcy spermy, a z drugiej strony petenta w stosunku do kobiet.
  7. 20 polubień
    Spotkali się w święto o piątej przed kinem Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem. Tutejsza idiotko! - rzekł kretyn miejscowy - Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy? Miejscowa kretynka odrzekła - Z ochotą, Albowiem cię kocham, tutejszy idioto. Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko I poszedł do kina z tutejsza idiotką. Na miłym macaniu spłynęła godzinka I była szczęśliwa miejscowa kretynka. Aż wreszcie szepnęła: - kretynie tutejszy! Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy. Więc poszli na sznycel, na melbe, na winko, Miejscowy idiota z tutejszą kretynką. Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym. W ten sposób dorobią się córki lub syna: Idioty, idiotki, kretynki, kretyna. By znowu się mogli spotykać przed kinem Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem. J. Tuwim
  8. 20 polubień
    Jak pewnie niektórzy wiedzą, w historii wyróżnia się trzy fale feminizmu: -pierwszą - końcówka XIX i początek XX wieku -drugą - od lat 60-tych XX wieku -trzecią - od lat 80-tych XX wieku No i generalnie przyjęło się mówić, że pierwsza fala była taka liberalna i pokojowa, kobiety walczyły o prawo do edukacji, pracy i prawa wyborcze. A druga fala zaczęła skręcać w stronę socjalizmu, radykalizmu i coraz większych patologii. Trzecia fala znowu zaczęła przynosić coraz większa dziwactwa jak teoria queer, unisexy, teraz znowu jakiś gender, im dalej w las, tym gorzej. To już samo w sobie implikuje, że dziś feminizm chuja jest wart. Ale nawet i takie założenie jest bardzo dużym uproszczeniem. W tym temacie wykażę, że: -już feminizm pierwszej fali był pełen patologii -emancypacja kobiet to znacznie szersze i starsze pojęcie niż feminizm -przypisywanie terminowi" feminizm" czegokolwiek pozytywnego jest całkowicie błędne Twórcą słowa "feminizm" w 1837 r. był Charles Fourier: https://pl.wikipedia.org/wiki/Charles_Fourier Francuski socjalista utopijny, o którym pisałem w temacie "masakrującym socjalizm". Tak, dokładnie ten, który opisywał jak to świat powinien był złożony z tzw. falansterów, czyli takich idealnych społeczeństw, gdzie praca będzie niezwykle produktywna, wystarczy dwie godziny dziennie żeby opływać w bogactwie, reszta dnia będzie upływać na rozrywkach i dużej ilości seksu. Dzięki postępowi będzie możliwe użyźnienie pustyń, w morzach zamiast wody będzie lemoniada, a ludzie będą hodować specjalne gatunki zwierząt, jak wielkie antylwy, na których będzie można galopować z jednego krańca Francji na drugi, czy antywieloryby, które będą zaprzęgane do ciągnięcia wielkich statków, a księżyc zostanie podzielony na sześć odrębnych satelitów. Feminizm z kolei, w rozumieniu Fouriera miał polegać przede wszystkim na zlikwidowaniu instytucji rodziny, takie wyzwolenie kobiety z roli żony i matki. Miałoby to polegać na pełnej rozwiązłości seksualnej i kolektywnym wychowywaniu dzieci przez całe społeczeństwo, zamiast przez ich rodziców. Urocza geneza, nieprawdaż? Jednak słowo feminizm, zaczęło funkcjonować w publicznej dyskusji dopiero od 1895 r.,: https://pl.wikipedia.org/wiki/Feminizm#Historia_feminizmu Tymczasem idee emancypacji kobiet, są znacznie, znacznie starsze. W pewnym sensie istniały w sumie chyba od samego początku ludzkości. Ale powiedzmy tak na większą skalę, rozwinęły się w średniowieczu. Tak, w średniowieczu, które nie było żadnym ciemnogrodem, co jest historycznym mitem, o którym już nie raz wspominałem na forum. Tak przedstawiała się sytuacja kobiet w tej epoce: http://tosterpandory.blog.onet.pl/2010/02/06/sredniowieczna-emancypacja/ https://pl.wikipedia.org/wiki/Kobiety_w_średniowieczu Jak widzimy kobiety miały praktycznie takie same prawa jak mężczyźni. Miały prawo do własnego majątku, mogły wykonywać te same zawody co faceci, czyli były chłopkami, rzemieślniczkami, kupcami, opatkami, a niektóre nawet królowymi, rządzącymi w swoich królestwach. Dziewczynki, jak i chłopcy mogły się uczyć w szkołach parafialnych i na katedrach. I to Panie stały na czele szkół dla dziewcząt. Kobiety były również obecne w sztuce jak i badaniach naukowych, które przeprowadzane były głównie w klasztorach. Jedynym chyba ograniczeniem był brak kobiet na uniwersytetach, ale i od tego zdarzały się wyjątki, jak Uniwersytet Bostoński, powstały w XI wieku, w których kobiety mogły nie tylko studiować, ale nawet wykładać. XI-wieczne Włochy słynęły z... kobiet lekarek. Pierwsza kobieta lekarz to nie żadna Dr Quinn z XIX wieku, tylko takie kobiety istniały już tysiąc lat temu. A tu poniżej przykład nawet już trochę straszny, XIV-wieczne miasto, w którym kobity dosłownie zdominowały handel i biznes: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/10/08/sredniowieczne-miasto-kobiet-feministki-w-xiv-wiecznej-brugii/ No dobra, ale co takiego się potem stało, że kobiety zaczęły tracić swoje prawa? Bo faktycznie wraz ze schyłkiem średniowiecza, a już zwłaszcza w epokach nowożytnych, zwłaszcza od XVI wieku kobietom zaczęto ograniczać prawa do majątku, zabraniać działalności rzemieślniczej, wycinać z edukacji etc. Czemu? Po pierwsze, ogólnie zaczęły zachodzić zmiany polityczne. Władza dawniej zdecentralizowana po rozdrobnieniu feudalnym, zaczęła się centralizować, aż po tworzenie się monarchii absolutnych. Przynosiło to coraz większy zamordyzm władzy, coraz wyższe podatki, poryte systemy gospodarcze (merkantylizm itd.), zarówno chłopi, jak i mieszczanie zaczęli mieć coraz bardziej przesrane. Po drugie reformacja w Kościele. Reformatorzy należy do największych mizoginów w historii. Marcin Luter tak ładnie wypowiadał się o Paniach: "Jeśli kobiety męczą się i umierają po licznych porodach, nic w tym złego; niech umierają, byle tylko rodziły, na to są." Jan Kalwin miał, co do kobiet podobne zdanie co Luter. O Henryku VIII "ścinającym żony" chyba nawet nie muszę wspominać, bo każdy zna lepiej lub gorzej tę historię. Idee emancypacji kobiet zaczęły ponownie powracać do łask wraz z epoką późnego oświecenia, a następnie także romantyzmu i pozytywizmu. Dużą rolę odegrali tu także abolicjoniści (ruch na rzecz zniesienia niewolnictwa czarnych), którzy rozszerzyli swoje postulaty również o prawa kobiet, jak również liberałowie. I nadal było to o wiele wcześniej zanim chociażby istniało słowo "feminizm". Kilka ważnych kamieni milowych: -1791 r. (dobre sto lat przed feminizmem) - Deklaracja Praw Kobiety i Obywatelki - tekst napisany przez Olimpię de Gouges, francuską abolicjonistkę i dramatopisarkę, jako odpowiedź na Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, czyli dokumentu przyjętego w czasie Rewolucji francuskiej, który pomijał równe prawa dla kobiet -1792 r. - Wołanie o prawa kobiety - manifest autorstwa Mary Wollstonecraft, kobiety ze środowiska politycznego Thomasa Paine'a, jednego z głównych bohaterów Wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych i ojców założycieli USA -George Sand - francuska pisarka epoki romantyzmu, nam Polakom znana ze swojego romansu z Chopinem, jej książki z lat 30-tych XIX w. miały charakter pro-emancypacyjny -John Stuart Mill - poglądy na temat równouprawnienia kobiet zaczął głosić od 1827 r., odkąd poznał działaczkę na rzec emancypacji Harriet Taylor, która potem została jego żoną. I uwaga, Stuart Mill, jako poseł (1865-1868) był pierwszym politykiem, który postulował prawa wyborcze dla kobiet. Tak, to facet to wymyślił. Popierał także zaniechanie ograniczania kobietom dostępu do edukacji i pracy zawodowej. Dodam, że ten Pan nie do końca jest moim ulubieńcem. Stworzył takiego potworka jak liberalna demokracja (demoliberalizm), który potem zaczął się mutować w socjalliberalizm a potem wręcz w socjaldemokrację. Niestety poglądów wolnościowych nie da się połączyć z demokracją, już nawet Marks głosił: "dajcie ludziom demokrację, a do socjalizmu dojdą sami" i tu akurat miał rację. Poza tym Mill w ogóle należał do tych liberałów, którzy zaczęli się "lewaczyć", nie mam na myśli teraz akurat praw kobiet, tylko w ogóle różne kwestie dotyczące gospodarki itp., no ale to temat na zupełnie inny wątek. Mężczyzna działający na rzecz praw kobiet nie powinien nikogo dziwić. Stuart Mill nie był tu wyjątkiem. Inną znaną postacią był chociażby William Lloyd Garrison, wybitny amerykański abolicjonista, wydawca gazety "The Liberator", założonego w 1831r. , założyciel Towarzystwa Antyniewolniczego Nowej Anglii (1832 r.) i współzałożyciel Amerykańskiego Towarzystwa Antyniewolniczego (1833), działał również na rzecz praw kobiet. Ważna sprawa! Dzisiaj słowo feminizm, jest używane bardzo potocznie, wręcz mylnie. Dlatego działaczy na rzecz równouprawnienia potocznie określa się mianem działaczy "feministycznych" nawet w odniesieniu do ludzi, którzy działali przed 1895 r. odkąd w ogóle zaczęto używać słowa feminizm. Podobnie np. słowo "liberalizm" powstało w 1812 r. od hiszpańskich "liberales", czyli hiszpańskich zwolenników monarchii konstytucyjnej. I tak samo potocznie mianem "klasycznych liberałów" określa się ludzi działających przed 1812 r., chociaż sami nie określali się takim terminem, tylko inaczej, np. w Wielkiej Brytanii to byli lewellerzy i wigowie, a np. we Francji to byli fizjokraci itd. itd. A teraz coś o takich paniach, jakimi były sufrażystki, czyli pierwsze feministki, działające na początku XX wieku . Nazwa ruchu od słowa "suffrage", czyli "prawo wyborcze", a więc był to głównie ruch na rzecz praw wyborczych dla kobiet, no i także inne prawa, jak prawo do edukacji, pracy itp. Tu chwilę się zatrzymajmy. Mężczyźni również w większości nie mieli praw wyborczych. Przed większość historii systemem dominującym była monarchia, gdzie coś takiego jak prawo wyborcze nie istniało. A później w monarchiach parlamentarnych i pierwszych demokracjach, prawa wyborcze mieli tylko właściciele ziemscy lub bardzo bogaci mężczyźni, jakieś 3% społeczeństwa, podnosiło się to bardzo powoli: http://bywajtu.pl/strony/historia-cywilizacji/notatka/gdy-glosowalo-tylko-3-procent-spoleczenstwa/ Mężczyźni uzyskali powszechne prawa wyborcze niewiele wcześniej niż kobiety. W dodatku mężczyźni uzyskali je w zamian za odbywanie służby wojskowej, a kobiety za darmo. Co do samych sufrażystek, to były białe kobiety z klasy średniej, walczące o przywileje tylko dla własnej grupy. Miały kompletnie wyjebane na los kobiet z klasy robotniczej, jak i kobiet czarnoskórych, i Murzynów w ogóle. Ba, w odróżnieniu od abolicjonistów, były rasistkami i zwolenniczkami białej supremacji. Poniżej możemy poznać cytaty i publiczne wypowiedzi czołowych sufrażystek, których nie powstydziliby się członkowie Ku Klux Klanu: https://womenagainstfeminismuk.wordpress.com/2017/01/24/who-said-that-suffragists-ku-klux-klan-or-feminazis/ Widzimy również bardzo silną mizoandrię. Kobiety jako płeć nieskończenie lepsza od mężczyzn, kobiety które powinny być dyktatorkami, uroczo . Skoro mowa już o mizoandrii, warto przypomnieć o akcji jaką było wręczanie białego pióra, mężczyznom w czasie I wojny światowej w Wielkiej Brytanii: http://www.wykop.pl/wpis/11802301/wreczanie-bialego-piora-bylo-wczesno-dwudziestowie/ Polegało to na wręczanie białego pióra (symbol tchórzostwa) przez kobiety mężczyznom, którzy nie chcieli zgłosić się do armii na ochotnika. Akcja była aktywnie wspierana przez prominentne sufrażystki, jak Emmeline Pankhurst i Christabel Pankhurst. Sufrażystki wyjątkowo mocno kompromitowały się wręczając pióra wszystkim mężczyznom bez munduru, w tym niepełnoletnich, inwalidów wojennych i żołnierzy na przepustce, w tym weteranów wojennych. Dodatkowo lobbowały za wprowadzeniem przymusowego poboru tych mężczyzn, którzy nie mieli prawa do głosowania ze względu na zbyt młody wiek lub nie posiadanie nieruchomości. Tyle w kwestii walki o "równouprawnienie". Idąc dalej, metody walki stosowane przez sufrażystki: https://www.wprost.pl/historia/498434/Sufrazystki-terrorystki.html Podpalanie budynków, podkładanie bomb, ataki na ludzkie życie, niszczenie mienia, wandalizm, a także pokazy zwykłej głupoty, jak rzucanie się pod pędzącego konia. W powszechnej propagandzie przedstawia się sufrażystki jako bohaterki, dzielnie walczące, zamykane do więzień i prześladowane za walkę o prawa kobiet, tymczasem to była zwykła grupa przestępcza, wręcz terrorystyczna. To jeszcze nie koniec przypałów. Amerykańskie sufrażystki były najsilniejszą obok Amerykańskiego Towarzystwa Krzewienia Wstrzemięźliwości grupą lobbującą za wprowadzeniem prohibicji na alkohol w USA w 1920 r. W zasadzie to było głównie ich dzieło, prohibicja została wprowadzona w tym samym czasie co prawa wyborcze dla kobiet. Jak wiemy z historii, efektem były gigantyczne zarobki dla mafii, handlujących alkoholem na czarnym rynku. Prohibicja była jedną z największych głupot jakie wymyślono. Co pewnie nie spodobałoby się współczesnym feministkom, sufrażystki były również przeciwniczkami legalnej aborcji. Żeby było bardziej zabawnie, uważały one legalną aborcję za... dyskryminację kobiet, męskie wygodnictwo, wyzbywanie się odpowiedzialności za swoje dziecko. Czyli dzisiejsze feministki uważają brak legalnej aborcji za dyskryminację kobiet, a sufrażystki uważały że to legalna aborcja jest dyskryminacją kobiet. To się chyba nazywa wzajemne samozaoranie . Przeciwko sufrażystkom powstał tzw. antysufrażyzm, jego przedstawicielami były głównie.... kobiety. Podobno nawet 94% kobiet w Wielkiej Brytanii było przeciwko sufrażystkom. A co tak naprawdę sprawiło, że kobiety uzyskały równe prawa? Głównie przyczyny zewnętrzne. Rewolucja przemysłowa sprawiła, że zaczęło powstawać wiele nowych miejsc pracy, bardziej przystępnych dla kobiet, rozwinął się sektor usług itp. No i przede wszystkim postęp medycyny sprawił, że znacznie zmniejszyła się umieralność noworodków, przez co kobiety nie musiały już rodzić tylu dzieci, a potem jeszcze rozwinęła się antykoncepcja. Nowe wynalazki zaczęły ułatwiać prace domowe, przez co łączenie pracy zawodowej i obowiązków domowych zaczęło stawać się coraz łatwiejsze. No w I wojnie światowej zginęło wielu mężczyzn, więc znacznie wzrosło zapotrzebowanie na pracę kobiet w fabrykach itp. A potem jeszcze swoje dołożyła II wojna światowa. Nawet gdyby nie wojny, to takie zmiany społeczno-gospodarcze i tak by zaszły, i to w sumie szybciej, bo gdyby nie wojny, gospodarka i postęp techniczny, rozwinęły by się szybciej. I to były główne powody, a nie jakaś sufrażystka rzucająca się pod konia. Na koniec, parę słów jak to było w Polsce. Ogólnie jeśli idzie o historię, bardzo podobnie jak na zachodzie, więc nie ma sensu się powtarzać. Wyszczególnię tylko okres polskiego pozytywizmu, w drugiej połowie XIX w. w którym emancypacja kobiet była jednym z głównym haseł obok pracy u podstaw, pracy organicznej i asymilacji mniejszości narodowych (głównie Żydów). Czyli znowu temat na tapecie o wiele wcześniej niż wypełzły feministki, sufrażystki i tym podobnym element. Bolesław Prus podjął ten temat w książce pt. "Emancypantki", jak również w książce "Lalka", czego symbolem była postać Heleny Stawskiej, kobiety mądrej, pracowitej i pięknej, która musiała pracować na utrzymanie swojej córki i chorej matki, po tym jak jej mąż fałszywie oskarżony o zabójstwo jakieś lichwiarki został zmuszony do ucieczki za granicę. Widzimy też, że Prus to był równy gość, z jednej strony motyw emancypacji kobiet, a z drugiej przesłanie: "nie bądź białym rycerzem, bo skończysz jak Wokulski" i opis takich durnych bab, jak Izabella Łęcka czy baronowa Krzeszowska. Tacy byli właśnie pozytywiści, opisywali samo życie. Podobnie, kolejna wybitna pisarka tej epoki Eliza Orzeszkowa również poruszała kwestie kobiecej emancypacji w powieści "Marta", czy artykule "Kilka słów o kobietach", który ukazał się na łamach pisma „Tygodnik Mód i Powieści” w 1870 roku. Jednocześnie była również autorką książki o ironicznym tytule "Dobra Pani", w której akurat przedstawiła dwulicową babę, traktującą innych ludzi przedmiotowo. Można mówić o równouprawnieniu płci bez feminazistowskiego zacięcia? Jak widać można. Ostatecznie równe prawa dla mężczyzn i kobiet, łącznie z prawami wyborczymi wprowadził w Polsce w 1918 r. tuż po odzyskaniu niepodległości, mężczyzna z wąsem, marszałek Józef Piłsudski. Jako że wcześniej były zabory, a jeszcze wcześniej panowała monarchia, w zasadzie nigdy w naszym kraju nie było sytuacji żeby mężczyźni mieli powszechne prawo wyborcze, a kobiety nie. I tak to właśnie było.
  9. 18 polubień
    Nie szkalują, tylko robią kosztem swojego czasu reklamę, za którą ktoś inny zażyczył by sobie solidne pieniądze. A ich spam pod audycją zaraz doszczętnie spalę w ogniu banów. Edit: rzeźnia dokonana. Czysto i miło, bez bełkotu o jakichś poradnikach oralnych które rzekomo pisałem (wtf?), moim stwardnieniu rozsianym (co???), mojej pustce, kompleksach, byciu żałosnym walikonikiem i odreagowującym na kobietach niepowodzenia z przeszłości.
  10. 18 polubień
    Napisałem na YT w komentarzu, nie wytrzymałem widząc wpisy debili żądających samosądu: Dzień dobry, No dobrze, poemocjonowaliśmy się, to teraz chwilkę pomyślmy logicznie. Słyszymy WYCINEK rzeczywistości, która miała miejsce w domu tej rodziny. I to tylko ten wycinek, który żona tego pana chciała, żebyśmy usłyszeli. Od początku wyraźnie słychać że żona wiedząc o nagrywaniu, wmawia mu że ją uderzył - na co ten zaprzecza. Po co miałby zaprzeczać, skoro nie wiedział o nagrywaniu? Szloch, płacz, wmawianie uderzeń których nie było - ja to słyszę wyraźnie. Słownictwo ściekowe, duża agresja, tak, to prawda i za to należy się kara. Wypowiadanie się o dożywociu czy pobiciu albo gwałcie czy skatowaniu człowieka, bo widzieliśmy tylko mały kawałek rzeczywistości który ukazała nam osoba chcąca uchodzić za ofiarę, to GŁUPOTA. Od tego jest sąd, a nie motłoch oderwany od seriali na polsacie. Skąd wiecie co się działo lata przedtem? Skąd wiecie co się działo gdy nagrywanie było wyłączone? Skąd wiecie jaką presję i jakie rzeczy żona zrobiła temu - nie ukrywajmy - prostakowi? Skąd niby wiecie, czy chwilę przed nagraniami nie było zrobione coś takiego, co KAŻDEGO by wyprowadziło z równowagi? Tego nie wiecie - i wiedzieć nie możecie. Tego spróbuje się dowiedzieć sąd. Do mężczyzn którzy chcą samosądu na radnym - a co jeśli żona będzie was traktować jak ścierwo latami, odmawiać prowadzenia domu, seksu, kłamać, zdradzać, a gdy już po latach nie wytrzymacie i wyleje się z was potok bluzgów, nie nagra tego i nie upubliczni? I wtedy inni głupkowaci mężczyźni będą wam życzyli śmierci i gwałtu. A wy będziecie płakać i uciekać z miejsca zamieszkania, żegnając swoje życie. Dlatego powtarzam - zanim wydacie wyrok na tego człowieka, poczekajcie na fakty i dowody oraz pracę sądu. Widzicie tylko mały skrawek rzeczywistości, nic więcej. Można nawet powiedzieć tak - rzeczywistości sterowanej, bo Pani Żona wyraźnie wskazuje do dyktafonu że była bita, a była popchnięta, co chyba jest sporą różnicą, prawda? Ja przynajmniej widzę różnicę między uderzeniem kobiety w twarz pięścią, a odepchnięciem jej. Ludzie, błagam - myślcie trochę. Bo i was może spotkać coś takiego, albo np. bardzo popularne oskarżenie o pedofilię - Panie nie są za zniszczenie mężczyźnie życia za to karane, co najwyżej jakaś grzywna. Pozdrawiam deszczowo.
  11. 18 polubień
    Jako, że dziś 10-tego czyli bardziej w kalendarzu święto znane jako "Matki boskiej pieniężnej" w rozmowie w pracy pojawił się temat wypłaty. Zaczynamy wstępnie się umawiać na jakieś piwo itp gdy nagle jeden z kolegów dajmy na to Stefan wypalił, iż on wypłaty nie dostanie, gdyż właśnie od tego miesiąca cała kasa będzie przelewana na konto żony (WTF?). Stefcio to chodzący ewenement, który swe życie oddał we władanie kobiecie. Żonaty po raz trzeci (!) płaci alimenety na dziecko z poprzedniego związku, a teraz został po raz kolejny szczęśliwym tatusiem w wieku 45 lat z trzykrotną rozwódką... Dodając do tego, że facet mieszka w jej mieszkaniu mamy obraz zcipciałego gościa, który powierzył swe życie kobiecie. Należy też dodać, że Stefan ma wygląd takiego łysego karka, którego raczej nikt nie chciałby spotkać w ciemnej uliczce. No, ale jak pisał Guru, gdyby to mięśnie rządziły światem, to niedźwiedzie trzymały by człowieka w niewoli. Jest jednak zgoła odwrotnie...
  12. 17 polubień
    @Donovan, przez fazę PUA wielu z forumowiczów przechodziło i w zasadzie z tego wyrosło. Jest to jeden z pewnie nieuchronnych etapów uświadamiania sobie braku własnej atrakcyjności w oczach pań, a "technikalia" mają za zadanie maskować ten fakt odpowiednimi pozami, żeby nie powiedzieć pozerstwem. Tutaj mamy tego świadomość, choć wyrastanie z PUA i białorycerstwa jest tym, co nas w taki a nie inny sposób ukształtowało, więc ogólnie na plus. Być może trzeba to po prostu odchorować jak odrę, żeby nabrać odporności. Poza tym, sam przyznałeś w wątku powitalnym, że kobiety przestały Cię już kręcić i że zaniedbałeś przez nie inne sfery życia a zachęcasz innych do "grania pod kobiety" i starania się o nie kosztem własnego czasu, energii i kasy. To trochę paradoksalne, bo mimo własnych doświadczeń - zachęcając, próbujesz kogoś "wsadzić na lewe sanki" z których sam uciekłeś. Na koniec w kwestii spójrz jaką spierdolinę masz zakodowaną - "rucham więcej od innych to jestem od nich lepszy" lub krócej - "kto nie rucha ten frajer". System error, bluescreen i przepełnienie stosu. Jeśli czyjąś zajebistość definiuje ilość różnych partnerów seksualnych, to raz - ścigasz się z prostytutkami w z góry przegranej konkurencji (nawet początkujące zawsze będą "lepsze" od Ciebie) i dwa - pomyśl jakie one muszą być dzięki temu zajebiste w porównaniu do innych ludzi. Ykhm, ykhmm. Zresztą w ogólnym odbiorze, przez zaledwie kilka popełnionych przez Ciebie do tej pory wpisów, przebija gigantyczna megalomania. Taka refleksja uboczna.
  13. 17 polubień
    To jest ciekawe bo opisuje świat zwierząt. Ale świat zwierząt nie zna opowieści. Cała bajka polega na tym, że my z tego świata zwierząt uciekliśmy. Tak samo jak uciekliśmy z zimna, z głodu. I uciekniemy z Planety, z Układu, z Wymiaru. Oczywiście, nosimy w sobie atawizmy i dlatego to jest bezcenna obserwacja "jak to jest u zwierząt". Ale zwierzęta np zabijają niepełnosprawne potomstwo bo jest im po nic. A my mamy np Stephena Hawkinga. Który zostałby już dawno pozostawiony w lesie by se umarł cichutko. Oczywiście, sporo ludzkich samic egzystuje na niskich levelach. Nosimy komórkową pamięć tamtego świata. Ale koniecznie bierzmy poprawkę. Bierzmy przykład z delfinów. Mam ty coś, co przekreśla niemal wszystkie zwierzęce prawa. Problem w tym ,że nie mówimy otwarcie jako kultura o tym o czym mówi Markus Maksymus. Psychologia ewolucyjna bada np wpływ naszych instynktów na tycie. Bo mając jedzenie chcemy je jeść na zapas a szczególnie tłuste. Bo przez setki tysięcy lat to była dobra strategia. Ale teraz jest inaczej. Pamietajmy też, że umysł świadomy racjonalizuje - jak w słynnym eksperymencie gdzie zahipnotyzowany miał po wybudzeniu otworzyć drzwi. I on otwierał , i zawsze podawał racjonalne wytłumaczenie dlaczego to zrobił (bo zimno bo ciepło bo ktoś "pukał" itd). I tak samo dziś samice będąc zahipnotyzowane przez Naturę się kurwią bo im się wydaje że "słyszały pukanie". W dzisiejszym świecie to prowadzi do tragedii. Rozwody itd , dzieci nieszczęśliwe a koniec końców samice też nieszczęśliwe. Te wszystkie "motylki" w brzuchu trzeba odczarować. To jak z tymi ćmami które nawigowały do księżyca w nocy a dziś mają problem bo ich system nawigacji prowadzi prosto w ogień świeczki. Jednak jesteśmy ludźmi a nie ćmami, naszym celem są gwiazdy i tak jak przekraczamy prędkość ucieczki z Planety tak samo przed nami jest ucieczka z przyciągania tych atawizmów , tych sił które naszym życiem kierują jak grawitacja która świeci dla wszystkich. I tu - Uwaga Techniczna : Otóż - nie mogliśmy przekroczyć Pierwszej Prędkości Ucieczki za pomocą własnych mięśni. Ani maszyny parowej. Dopiero rakiety chemiczne dały radę. Technologia kilka stopni wyżej. Potem pewnie rakietami atomowymi polecimy jeszcze dalej, bo one są kilka stopni wyżej niż rakiety chemiczne. Tak samo - nie uciekniemy z pola siłowego owych sterujących nami sił przy pomocy WOLI ani niedajbozie "PRZYKAZAŃ MORALNYCH". To byłby ekwiwalent "machania rękoma" by polecieć w Kosmos. Przecież jak wiadomo powstawały elaboraty o tych jak to machając skrzydłami albo np za pomocą stada gęsi można polecieć na Księżyc. Taką samą wartość mają owe wydumane traktaty o SILE WOLI albo MORALNOŚCI. By uciec z pola owych sił potrzebujemy technologii stopień wyżej. Myślę że opanowanie PODŚWIADOMOŚCI będzie równie rewolucyjne jak np ROSZCZEPIENIE ATOMU . I czeka nas w najbliższych latach fuzja nowych technologii z duchowością i psychodelikami która da nam zupełnie nowe podejście. Jak to Marek mówił - to co całe życie wykopałeś łopatą jeden gość wykiopie w jeden dzień koparką. Dzięki za czytanie!
  14. 17 polubień
    1. Mieć poczucie własnej wartości 2. Dobrze wybrać 3. Nie bać się odejścia. Dla tych co już są w związkach punkt 3. A ja bym odwrócił sytuację - wiele zależy od naszej, samczej, atrakcyjności SMV. Panowie - nie fokusujmy się (brrrr - nie znam lepszego określenia) na Paniach, a na nas, na naszej wartości i szczęściu. Nie rozkminiajmy czy ją ktoś zaczepia, czy ona flirtuje - budujmy swoją wartość. Po co? 1. Bo wtedy ona sama będzie chciała być z nami odrzucając zaloty innych 2. A jeśli nie to pstrykniecie palcami i weźmiecie sobie inną kobietę bo macie wartość. Wszystkie problemy w związkach wynikają z dwóch kwestii: 1. Niskiej wartości samca na rynku SMV 2. Strachu przed byciem samemu. Związek to wybór nie obowiązek. Jak macie intercyzę i swoją kasę to co się Wam stanie jak żona odejdzie (nie mówię już nawet o niesformalizowanych związkach)? I na stały związek bierzcie ogarnięte (jak na baby) istoty, a nie wariatki, szlauchy z klubów czy kobietę co Wam da d.py.
  15. 17 polubień
  16. 17 polubień
  17. 16 polubień
    Kolego @SiwyPies baaaardzo ciekawy temat poruszyłeś. @GluX to co napisałeś (czyt. Szara myszka) to absolutnie 100%'owy strzał w 10'tkę. Przerabiałem to z moją byłą. Jak najbardziej w punkt. Chcialbym tutaj dodać jedna bardzo ważna rzecz. Prawdopodobnie nie tylko ja stanę przed tym cholernie odrzucającym faktem ale uważam ze w pewnym momencie mniej więcej wszyscy zaczniemy przeklinać to forum. Dlaczego? U mnie jest taki problem ze obojętnie z jaka kobieta teraz podejmuje kontakt, akcja nabiera rumieńców, ja dostaje "zezwolenie na start";] to zaraz przypomina mi się albo audycja Marka o korzyściach albo taki temat jak ten. Z miejsca pojawiają mi się myśli w stylu "ona Cię chce, bo dajesz jej dużo korzyści". No i tutaj jest sedno bo: -z jednej strony odechciewa mi się jakichkolwiek już kontaktów z kobietami ze względu na wyżej wymienione powody -z drugiej strony widać ze mam wpojone bialorycerskie zasady (podświadomie obrażony ze to nie o miłość chodzi, tylko podświadomie postrzegane korzyści czy przetrwanie gatunku) - gdy tylko pomyśle o nawiązaniu jakichkolwiek stosunków z płcią przeciwna myśle "ciekawe ile korzyści ona w Tobie widzi" - mając tą wiedzę można to wykorzystać jako broń w przypadku gdy zaczniemy się do danej kobiety przywiązywać - patrząc na to wszystko możemy dojść do momentu gdy stwierdzamy "po co mi kobieta? Przecież (prócz seksu) ja nie mam żadnych korzyści - mając ta wiedzę lepiej wystrzegać się rozmów z szarymi ludźmi- ujawnienie takich argumentów czy teorii stawia nas w świetle "imbecyla" ...kurde lubię analizować, zahaczać o takie psychologiczne tematy. Chyba dorastam ;]
  18. 16 polubień
    @snoopy Najlepsze miejsca do poznania kobiet: 1. Uczelnia / szkoła / kursy związane z zawodem - tu zdobywasz fach dzięki któremu stajesz się atrakcyjny pod względem zasobów 2. Siłownia / basen / las (bieganie) etc. - tu stajesz się atrakcyjny fizycznie 3. Samotność - najważniejsze i najbardziej wartościowe miejsce - tutaj wykuwasz swój charakter i mindset - jak się tu dłużej pokręcisz to zdasz sobie sprawę, że szukanie miejsc gdzie "znajdę" kobietę jest bezsensem, a gdy osiągniesz odpowiednią wartość, one same zaczną Cię szukać. Problem będzie polegał wtedy tylko na tym, że TY już 99% egzemplarzy nie będziesz potrzebował i zrozumiesz bezsens "poszukiwania".
  19. 16 polubień
  20. 15 polubień
    Taka luźne spostrzeżenie. Organizowałem spotkanie rodzinne w niedzielę wielkanocną. Dwie rodziny, żony i moja - 19 osób. Wszystkie pokolenia, od pradziadków po najmłodsze wnuki i prawnuki. Co można zauważyć. Jedną cholerną prawidłowość. Starsze pokolenie, pokolenie mojego ojca i teścia NIE POTRAFI Z SOBĄ ROZMAWIAĆ POZYTYWNIE. Ni mru mru ! Jakakolwiek dyskusja zaczyna naturalnie dążyć ku polityce lub kwestiom religijnym/kościelnym - co jest najgorszym z możliwych wyborów na dyskusję przy świątecznym stole. I tu są dwie opcje. Jak dyskutujący się zgadzają w jakiejś kwestii co do polityki lub religii - to wspólnie dowalają 'wrogowi'. Jak się nie zgadzają - zaczynają dowalać SOBIE. Łączy ich tylko jedno - wspólna niechęć czy nienawiść do ideologicznego wroga. Gdy takiego wspólnego wroga nie ma - zaczynają przypierniczać się do siebie bo inaczej nie potrafią. Skill umiejętności interpersonalnych w zakresie luźnej, niezobowiązującej rozmowy - ZERO. ZERO ABSOLUTNE. Przy stole czułem się jak forumowy moderator - co chwila trzeba interweniować! Dwukrotnie z uśmiechem prosiłem, by nie poruszać przy stole kwestii politycznych i religijnych. Lepiej rozmawiać o tymco łączy np. o ukochanych przez obydwu dziadków wnukach. No ni w ząb. Za przeproszeniem, stare dziady nie potrafią. Zakaż im rozmów konfliktogennych - to zamilkną bo o niczym innym nie potrafią. Żal. Ogromny żal.pl A po kliku minutach sami z siebie znowu zaczną dryfować ku kłótni o polityce / życiu / religii itd - jak czarna dziura. Średnie pokolenie - potrafi olać te temat i skupia się na innych. Najmłodsze ok. 20stki - również. Tylko stara generacja Polaków wręcz żyje emocjami i utożsamia się z daną opcją polityczną, poglądem na życie czy kwestie religijne. I jak Kmicic w Częstochowie jest gotowa własną piersią bronić ich i kąsać jak wilk w ich imieniu. Oni nie dyskutują. Oni głośno skandują hasła i atakują wszystkich, którzy nie myślą jak oni. Moja mojszość jest mojsza od twojej mojszości. Tak na marginesie to wydaje mi się że sukces ruchu Solidarności w latach 80tych wynikał z podobnej rzeczy - jednoczył nienawiścią i niechęcią do socjalizmu i PRL. Tak pozytywów było mało, gro to była zapiekła nienawiść i chęć dowalenia wspólnemu wrogowi. Gdy wróg znikł - znikł ten jedyny łącznik w postaci wspólnej nienawiści i Solidarność implodowała zapadając się pod własnym ciężarem. Bo nic więcej tych mas ludzkich nie łączyło - a wejść na poziom łączenia 'pozytywnego i konstruktywnego' poza nieliczną mniejszością - nie potrafili. Jako organizatorowi Świąt - zależało mi na odpowiedniej atmosferze i tym, żeby każdy czuł się dobrze. I powiem szczerze - co się nawkur_łem w środku i namęczyłem, by ucinać i zmieniać konfliktogenne dyskusje - to moje. S.
  21. 14 polubień
    Mam wrażenie, że niemiłościwie nam panująca inżynieria prawno-społeczna, prowadzi nieuchronnie do radykalnego i klarownego podziału na dwie kasty: kurwy i pracusiów. Stanowimy niebezpieczne dla systemu zarzewie buntowników, bo niekoniecznie chcemy pracować wyłącznie na rzecz owych "kurew", patrzymy i widzimy. Czasem nawet widzimy rzeczy jakimi są i bez patrzenia Systemowo jesteśmy zmuszani do utrzymywania owych, choćby z własnych podatków (np. programem 500+). Chcemy czy nie, finansujemy paniom ich swawolny i beztroski styl życia. Skoro płacę takiej np. 500 miesięcznie, to niech chociaż za ten hajs, przyjdzie raz w tygodniu chatę mi posprzątać. Ale nie - nie mamy żadnego prawa czegokolwiek od nich wymagać a skrajną bezczelnością byłoby oczekiwanie szacunku czy wdzięczności. Bo jakże ktoś może być wdzięczny, jeśli mu się należy? Mało tego, że płacimy, to jeszcze cieszymy się jak świnie z budowy pobliskiej ubojni. Myślicie że one tego nie wiedzą? "Jeśliś frajer, to płać". Właśnie dlatego gremialnie twierdzą że "prawdziwych facetów już nie ma" i wszyscy to "pizdusie". No i przecież są "lepszą płcią" a skoro wszystko im o tym codziennie przypomina, to musi być prawda. A "lepszemu" przecież więcej wolno. Niemcy przecież też byli "lepsi" od Polaków, dzięki czemu mogli nas bez wyrzutów sumienia wyrzynać. W przekonaniu pewnej rasy, jesteśmy bezdusznym mięsem, więc mamy festiwal pogardy i bezlitosnej eksploatacji. Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomą o ogólnie ujmując - braku równowagi między jin i yang. Powiedziała w pewnym momencie - "bo {wy faceci} jesteście skończonymi durniami {dotyczyło uleganiu popędom}, a która mądra kobieta nie wykorzysta głupiego?" (ona ogólnie lubi się wyrażać o kobietach jako "mądrych", takie femi-skrzywienie ma). Podkreślić wężykiem. Sex - tak, ależ proszę! Tylko nie za wszelką cenę. Szanuj się, bo nikt inny lepiej tego nie zrobi. Zdradzicie przyjaciela dla zysku? Sprzedajecie swoją pracę za 1PLN na godzinę? Bo taką wartość w oczach większości pań ma męska energia im poświęcana. Choć zasadniczo jest nawet bezwartościowa, bo piesków merdających ogonkiem i gotowych aportować jest jak ziaren piasku na plaży. Ceńcie się tak w biznesie jak i w relacjach. Jako w relacjach panie to czynią.
  22. 14 polubień
  23. 14 polubień
    No panowie prócz przyczyn prawnych i higieny psychicznej dochodzi jeszcze jeden element. Jest to element pro zdrowotny, a nawet pro męsko zdrowotny. Okazało się i mężczyznom żonatym bardzo mocno spada testosteron, a co za tym idzie przyśpieszają się procesy starzenia, spadek masy mięśniowej, wypadanie włosów, siwienie itp... Czyżby matka natura zaprojektowała to tak iż nie dość, że panie aktywują poszukiwanie nowego partnera, to męskie organizmy w długotrwałym związku przestają by męskie co przyśpiesza/ zachęca do w/w reakcji organizm pań? Oto jest pytanie. A tu macie materiał: http://tvn24bis.pl/24-godziny,140,m/zyskuja-zony-ale-traca-wazny-hormon-naukowcy-badaja-dlaczego,733966.html A może to jest tak, że my w związku tracimy teścia, a wtedy paniom odpala się poszukiwanie nowej gałęzi. Czyli nasza wina, znaczy naszych organizmów Chichot natury normalnie.
  24. 14 polubień
    Przez bagna lecą, zwabieni kobiecą Wonią, co wznosi konary, maszty, Dzielni żołnierze, biali rycerze Ze wzrokiem utkwionym w szczyt smukłej baszty. Na drodze do wieży, buhaj się szczerzy: Splątane ma kłaki sztywnej szczeciny, I ludzkim głosem, ze zbędnym patosem Rzecze: "Zostawcie w cholerę dziewczyny!" Rycerstwo biadoli: "Jakże to, zostaw? A nie słódź jej i miłuj, i pomnik postaw? Ładnie to damy olewać, przebrzydły?" To rzekłszy, tłuszcza naostrza widły. Znudzony buhaj w obejściu się kładzie. Nie czekał długo: już wkrótce w stadzie, Nadeszły spragnione atencji dziewoje. Rycerze w popłoch: "Ja dwoję się, troję, Bagna przemierzam i wieże zdobywam, a ty?" "A ja?" pyta buchaj. "Nic, odpoczywam." Tak leży byk wielki pośród dziewcząt wianka, Jedna gra na lutni, druga rwie mu sianka. Rycerstwu bezradnie opadają ręce. "Za leżenie w gównie, karmią cię w podzięce?" "Nie za to do mnie przyszły, że spoczywam w chlewie, A za to, że nad baby obce szanuję ja siebie."
  25. 13 polubień
    Zacznijmy od tego, że jako faceci od małego mały trochę przerąbane. Matki wychowują swoich synów, nie na facetów, nie na mężczyzn - chociaż ja uważam, że to jest rolą ojca aby synowi wpoić pewne zasady i wartości, którymi ojciec też w życiu się kieruje - rodzice przecież mają być podstawowymi autorytetami dla swoich dzieci. Oczywiście z biegiem czasu autorytety się zmieniają...ale nie o tym. Jak napisałem wcześniej - matki wychowują swoich synów, nie na takich mężczyzn jakimi synowie powinni być w kontaktach z kobietami, ale na zupełne ich przeciwieństwo. Wychowują i wpajają zasady takich mężczyzn, którzy muszą później w swoim życiu poświęcać się dla kobiety. Dlatego tutaj ojciec takiego syna, ma pełne pole do popisu...ale jak ma korzystać z tego pola skoro zdecydowana większość małżeństw z dziećmi, związków z dziećmi, żyje pod kompletny dyktat kobiety - matki i żony w jednej osobie. Cele i potrzeby faceta schodzą na bardzo dalszy plan, żeby nie stwierdzić w pełni, że facet zupełnie się nie liczy - nie istnieje. Facet ma dwa wyjścia - albo się podporządkuje, albo przełamie ten mur. Robert Tekieli - kto nie wie kim jest ten Pan, odsyłam do Googla - często w swoich wystąpieniach lubi używać zwrotu, że ,,na początku zawsze są cukierki" To zdanie świetnie pasuje także do relacji między mężczyznami a kobietami. W każdym związku na początku są cukierki, które później znikają. Nie ma cukierki, jest totalne podporządkowanie się faceta woli kobiety. Kobieta staje się nagrodą dla faceta, facet spada na dalszy plan kiedy kobieta sprawia sobie np. psa...o dziecku nawet nie będę wspominać. Pojawiają się dzieci, to pojawiają się kolejne idee - m.in. ograniczanie faceta wobec Świata zewnętrznego. Nie ma kumpli, nie ma hobby, jest tylko kładzenie forsy na stół, pieluchy i cała masa zbędnego chłamu, który facet musi wykonywać. Kobiety doskonale zdają sobie sprawę z tego, że facet, który faktycznie posiada własne zdanie od samego początku, nie będzie dla niej pewnym gruntem. Oczywiście nie mam nic przeciwko mężczyznom, którzy biorą pełną odpowiedzialność za swoje związki, dzieci, ich wychowanie i tak dalej. Ale uważam, że w zdrowym związku i tutaj mega ważne - przy NORMALNEJ UMYSŁOWO KOBIECIE - można realizować to wszystko, czego nie mają faceci pozbawieni możliwości stanowienia o sobie w takiej relacji. Mogę wypisać masę przykładów, wiem po sobie, że jestem trochę a nawet bardziej niż ,,persona non grata" w moim gronie znajomych, którzy i tak podzielili się na jeszcze mniejsze zespoły. Widzę taki prosty schemat: 1) Ślub - często i gęsto poprzedzony wymuszonymi zaręczynami, bo panna strzela focha kiedy jej biały rycerzyk nie realizuje jej założeń 2) Pierwsze dziecko do max. 2 lat od ślubu - bo wszyscy inni mają dzieci, więc ona też chce 3) Drugie dziecko do 1,5 roku od poprzedniego - kolejne teraz, bo kiedy jak nie teraz? Ona już młodsza nie będzie a dla Ciebie to będzie ostatnia okazja do seksu 4) Trzecie dziecko.... - i tu już spuszczam całkowicie zasłonę milczenia, kiedy to FACET stwierdza, że ,,fajnie jest mieć dzieci" Dlaczego jestem ,,persona non grata" w oczach moich znajomych? Bo nie mam stałej kobiety, wszystkie moje związki były krótkie i nieudane, bo oni się znają ze swoimi partnerami od czasów szkolnych, bo mówię i szerzę zupełnie inny styl życia, niż oni, bo nie obawiam się mówić i robić tego na co mam ochotę...bo nigdy nie zgodzę na pełny dyktat ze strony jakiejkolwiek kobiety. Dlatego często i gęsto kiedy organizują jakiejś wyjścia, imprezy, domówki to mnie nie zapraszają. Ale mam to gdzieś. One się boją, że pod wpływem mojej osoby - ich mężowie i narzeczeni zmienią swoje podejście do ich związków. Kiedyś taki jeden, już bardzo dzieciaty kolega powiedział mi - w sytuacji kiedy inny wspólny znajomy, przeżywał trudne chwile w związku bo jego kobieta robiła mu jazdy z byle powodu - że ,,faceci o związkach nie gadają" Odpowiedziałem mu, że tak może powiedzieć ktoś, kto jest pieskiem swojej żony, pieskiem pozbawionym od bardzo dawna swoich jaj. Oczywiście poszła obraza majestatu, ale ja mam to w dupie. Kiedy Oni wszyscy za 10 lat popatrzą na siebie w lustrze, będą chodzącymi wrakami ludzi z nadwagą, z zaniedbaniem własnej osobowości, totalnie ograniczonymi przez dyktat ich własnych rodzin i własnych żon, wierzących w każdą kobiecą iluzję. Być może nie każdy ale zdecydowana większość. Nie raz były odwoływane spotkania ze mną, bo ,,dziewczyna coś innego jednak zaplanowała" albo ,,teraz nie mamy kasy na wyjścia bo odkładamy na coś" W tym momencie przypomina mi się tekst, jednej z posłanek, która krzyczała - STOP DYKTATURY KOBIET! Jestem w pełni za tym. Poza tym doskonale zdaję sobie sprawę, że taki osobnik jak ja - albo My wszyscy - jesteśmy jakby zaprzeczeniem przyjętego, utartego systemu w społeczeństwie. Jesteśmy jak ten wybryk natury - można go zaakceptować aby żył swoim życiem, albo go tępić co również ma miejsce. Dobrze ktoś kiedy stwierdził lata temu - rodzinie i znajomych na Tobie nie zależy. Zależy im tylko na tym abyś się ich systemowi wartości podporządkował. Dlatego oni się tak tego boją - braku kontroli i braku narzucania własnej woli i wizji życia. Warto się czasami pochylić i zastanowić czy godzę się na cukierki tylko na samym początku? Ja zawsze odpowiadam - chcę mieć cukierki cały czas!
  26. 13 polubień
    Po dokonaniu masakracji socjalizmu i feminizmu przyszedł czas abym wziął na tapetę trzecią antyludzką ideologię jaką jest islam. Wyjątkowo niebezpieczny system społeczny, religijny i polityczny nie bez powodu tak wspierany przez niszczycieli naszej cywilizacji, czyli apologetów kulturowego marksizmu. Ostrzegam że jeśli ktoś jeszcze do tej pory nie zdaje sobie sprawy z czym mamy do czynienia, podane przeze mnie fakty wydadzą mu się zatrważające, bo takie zresztą są. Trzymajcie się mocno, bo ten temat wgniecie was w fotel. Żeby dobrze zrozumieć w co wierzą muzułmanie i co uważają za słuszne trzeba wpierw dobrze zrozumieć poniższe źródła: -Koran - święta księga islamu, muzułmanie uważają że jest ona "Bezpośrednim, ponadczasowym i niezaprzeczalnym słowem Bożym” -Hadisy - swego rodzaju przypowieści z Mahometem w roli głównej, razem składają się na tzw. sunnę. Muzułmanie uważają że jeśli Mahomet coś robił lub coś pochwalał jest to niezaprzeczalnie słuszne -Fatwy - są to opinie wydawane przez islamskich duchownych (muftiego w sunnizmie lub mudżtahida w szyizmie) w razie dylematów co do prawidłowej interpretacji nauk islamu. Muzułmanie wyjątkowo cenią sobie przede wszystkim opinie swego rodzaju przywódców religijnych, czyli imamów w sunnizmie i ajatollahów w szyizmie -Szariat - prawo oparte na naukach Koranu i Hadisach, muzułmanie nie uznają podziału na prawo świeckie i religijne, dlatego w krajach muzułmańskich to właśnie szariat stanowi podstawę prawa. I właśnie obserwując jakie jest prawo w krajach muzułmańskich możemy najlepiej poznać do czego dążą muzułmanie Islam w pełnej krasie: 1. Agresja, przemoc, dżihad Ludzie powielający cały pic typu: "islam znaczy pokój" nie rozumieją dwóch zasadniczych rzeczy. Po pierwsze tego czym jest tzw. abrogacja. Otóż na początku faktycznie islam był religią pokojową, Mahomet nie chciał przeginać i zrażać do siebie ludzi, stąd mamy w Koranie wersety mówiące o pokoju i tolerancji religijnej. Z czasem jednak wraz ze wzrostem popularności islamu, Mahomet postanowił zradykalizować swoją religię wprowadzając "wersety miecza", które anulowały wersety mówiące właśnie o pokoju. To właśnie jest abrogacja. Jest to proces dokładnie odwrotny do tego, który zaszedł w chrześcijaństwie, gdzie starotestamentowe zapisy oparte na przemocy zostały anulowane na rzecz przykazania miłości i tego co stanowi Nowy Testament i nauki Jezusa, przez co chrześcijanie dziś nie kamieniują, nie ucinają rąk itd. Dlatego jeśli ktoś przytacza pokojowe fragmenty Koranu musi zdawać sobie sprawę, że one już od dawna nie obowiązują. Po drugie trzeba zrozumieć czym są taqiyya (inaczej takijja) i kitman (inaczej ketman). To pierwsze oznacza kłamstwo, a to drugie zatajenie prawdy. Oczywiście chodzi o kłamanie dla dobra islamu. Muzułmanom wolno kłamać na temat swojej religii, udawać, ukrywać swoje prawdziwe intencje a nawet wyrzekać się swojej wiary czy głosić coś, co nie jest z nią zgodne dla zmylenia przeciwników. Stąd właśnie biorą się kłamstwa typu "islam to religia pokoju", dodatkowo uwiarygodniane przez przytaczanie dawno już nie obowiązujących fragmentów Koranu, czy wmawianie że stosujący przemoc muzułmanie z jakiegoś dziwnego powodu źle interpretują nauki tej religii. Tymczasem dżihad jak najbardziej JEST OBOWIĄZKIEM każdego muzułmanina. Wszyscy którzy głoszą: "nie każdy muzułmanin to terrorysta" nie rozumieją, że walka zbrojna (qital) i atak (harb) to nie jedyne formy dżihadu, który jest walką prowadzoną wszelkimi metodami: sercem (walka ze swoimi słabościami) , językiem i piórem (dyskusja, argumenty lub zwyczajne kłamstwa taqiyyyi, ręką (czynami), pieniądzem (np. Arabia Saudyjska finansująca terroryzm) lub mieczem (przemoc bezpośrednia, qital i harb). A co jest w ogóle celem dżihadu? Ano wprowadzanie szariatu. W krajach muzułmańskich za ateizm lub apostazję (odrzucenie islamu) grozi co najmniej więzienie, a w 13 krajach (Afganistan, Arabia Saudyjska, Iran, Jemen, Katar, Malezja, Malediwy, Mauretania, Nigeria, Pakistan, Somalia, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie) grozi za to kara śmierci. W 10 krajach homoseksualizm jest karany śmiercią (Jemen, Iran, Irak, Mauretania, Nigeria, Katar, Arabia Saudyjska, Somalia, Sudan, Zjednoczone Emiraty Arabskie) w innych co najmniej więzieniem. I to jest właśnie szariat. 2. Ociekająca krwią historia islamu Poniżej mamy pełną listę ofiar islamu w historii z dokładnymi źródłami: http://prawicowyinternet.pl/ponad-290-milionow-ofiar-islamskiego-terroru-oto-religia-pokoju/ -120 milionów Afrykańczyków -80 milionów Hindusów -60 milionów Chrześcijan -10 milionów Buddystów -220,000 Żydów tylko w jednym roku 1146 w Maroku -17 milionów niewolników sprowadzonych do islamskich krajów -11 milionów muzułmanów (zabitych przez swoich współwierców) -3 miliony obywateli Bangladeszu -1,5 miliona Algierczyków -1,5 miliona Ormian -750,000 Asyryjczyków -1 milion Greków (+3 miliony przesiedlonych) -300,000 Ugandyjczyków Łącznie ponad 290 mln ofiar. Nieźle jak na "religię pokoju". 3. Badania pokazują jednoznacznie, ogromna rzesza muzułmanów popiera dżihad, szariat i przemoc Poniżej garść badań (dokładne źródła pod linkiem): https://euroislam.pl/badania-nie-potwierdzaja-umiarkowania/ -83 procent palestyńskich muzułmanów, 62 procent Jordańczyków i 61 procent Egipcjan popiera ataki dżihadystów na Amerykanów. World Public Opinion Poll (2009). -1,5 miliona brytyjskich muzułmanów, czyli około połowa ich populacji, wspiera Państwo Islamskie. Sonda ICM (Mirror) 2015 -Dwie trzecie Palestyńczyków wspiera ataki nożowników dokonywane na izraelskich cywilach. Palestinian Center for Policy and Survey Research (2015) -38,6 procenta zachodnich muzułmanów wierzy, że ataki z 11 września były uzasadnione. Gallup (2011). -45 procent brytyjskich muzułmanów zgadza się, że duchowni nawołujący do przemocy wobec Zachodu stanowią „mainstreamowy islam” BBC Radio (2015). -38 procent amerykańskich muzułmanów mówi, że tezy głoszone przez Państwo Islamskie (ISIS) są zgodne z nauką islamu lub że ich przekonania są poprawne. (43 procent się z tym nie zgadza.) Sonda The Polling Company CSP (2015). -Jedna trzecia brytyjskich studentów będących muzułmanami wspiera zabijanie w imię islamu. Center for Social Cohesion (depesza Wikileaks). -78 procent brytyjskich muzułmanów popiera ukaranie wydawców karykatur Mahometa. NOP Research. -80 procent młodych holenderskich muzułmanów nie widzi nic złego w świętej wojnie z niewierzącymi. Większość wyraża poparcie dla bojówkarzy walczących w szeregach Państwa Islamskiego. Motivaction Survey (2014). -Prawie jedna trzecia amerykańskich muzułmanów zgadza się, że przemoc wobec tych, którzy obrażają Mahometa czy Koran jest dopuszczalna. The Polling Company CSP (2015). -68 procent brytyjskich muzułmanów wspiera zatrzymanie i sądzenie każdego, kto znieważa islam. NOP Research. -51 procent amerykańskich muzułmanów uważa, że muzułmanie powinni mieć możliwość bycia sądzonymi przez sądy szariatu, a nie sądy Stanów Zjednoczonych (tylko 39 procent się z tym nie zgadza). The Polling Company CSP (2015). -81 procent muzułmańskich respondentów wspiera Państwo Islamskie (ISIS). Sonda przeprowadzona przez Al-Jazeera (2015). Więcej danych (źródła na stronie): https://bialyrasizm.pl/islam-dane-statystyczne/ Przytoczę tutaj te najbardziej hardcorowe: -43% muzułmanów z Nigerii uważa, że samobójcze ataki przeciwko ludności cywilnej w obronie islamu – są usprawiedliwione (podobnie uważa 38% muzułmanów z Libanu, 68% z Palestyny, 15% z Egiptu, 13% z Indonezji i 12% z Jordanii). -78% muzułmanów z Wielkiej Brytanii uważa, że publikowanie wizerunku Mahometa powinno być karane. -68% Marokańczyków popierało ataki terrorystyczne na Amerykanów w Iraku i Afganistanie. 76% z nich żąda, by prawo szariatu obowiązywało w każdym islamskim kraju. -61% brytyjskich muzułmanów chce, by homoseksualizm był karany -Die Welt (2012): 46% muzułmanów z Niemiec ma nadzieję, że wkrótce w Niemczech będzie więcej muzułmanów, niż chrześcijan -Wenzel Strategies (2012): 58% muzułmanów z USA twierdzi, że krytyka islamu i Mahometa nie kwalifikuje się pod ochronę wolności słowa, którą zapewnia 1 poprawka do konstytucji. 45% z nich uważa, że szydzenie z islamu powinno być karane (38% uważa, że nie powinno być karane). 12% z nich uważa, że za obrażanie islamu powinna być kara śmierci. -43% z amerykańskich muzułmanów uważa, że wyznawcy innych religii nie mają prawa ich pouczać. 32% z nich twierdzi, że szariat powinien być najważniejszym prawem na całym świecie -68% brytyjskich muzułmanów chce, aby ludzie obrażający islam byli karani i zamykani w więzieniach -Muzułmanie w większości krajów twierdzą, że żona zawsze powinna być posłuszna mężowi. (uważa tak 93% muzułmanów z Indonezji i 65% z Turcji). Tylko 22% muzułmanów z Egiptu uważa, że kobieta powinna mieć prawo do rozwodu z mężem (uważa tak 26% osób w Pakistanie, 32% w Indonezji, dla porównania – w Rosji 60%) -1/3 muzułmanów z Wielkiej Brytanii uważa, że mąż ma prawo wystawić swą żonę (bez jej zgody) na licytację -Tureckie ministerstwo edukacji ogłosiło, że 1/4 Turków popiera tzw. „zabójstwa honorowe" -Dwie trzecie brytyjskich muzułmanów przyznało, że popiera tzw. „przemoc honorową” -Kamienowanie kobiet za cudzołóstwo – popierane jest to przez 89% Pakistańczyków, 85% Afgańczyków, 81% Egipcjan, 67% Jordańczyków, 58% Irakijczyków. Z najbardziej „liberalnych” krajów muzułmańskich – kamienowanie popierane jest przez około 50% Indonezyjczyków, Malezyjczyków, Tajów i Tunezyjczyków. Najlepiej pod tym względem wypada Turcja, gdzie kamienowanie kobiet popiera „tylko” 29% ankietowanych -Centrum Spójności Społecznej z Wielkiej Brytanii (Center for Social Cohesion) zbadało, iż 40% brytyjskich muzułmańskich studentów chce wprowadzenia szariatu na całym świecie -Instytut MacDonald Laurier zbadał, że 62% muzułmanów z Kanady popiera wprowadzenia szariatu jako równoległego prawa w Kanadzie, a 15% domaga się, by kanadyjskie prawo wyrzucić do kosza i zastąpić je szariatem -Organizacja „World Public Opinion” podała, iż 81% Egipcjan chce, aby najbardziej restrykcyjna odmiana szariatu została wprowadzona w każdym muzułmańskim kraju. Podobnie myśli 76% Pakistańczyków i 76% Marokańczyków -Economist (Pew 2013): 74% wyznawców islamu z Egiptu twierdzi, że szariat powinien obejmować także wyznawców innych religii -Centrum Nauk Społecznych (WZB) z Berlina ogłosiło, że 65% muzułmanów z Europy stawia prawo szariatu wyżej, niż prawo kraju, w którym żyją -Pew Research (2010): Karę śmierci za porzucenie islamu popiera: 86% Jordańczyków, 84% Egipcjan, 76% Pakistańczyków i 51% Nigeryjczyków -Die Presse (2013): 20% muzułmanów z Austrii twierdzi, że za sam zamiar porzucenia islamu powinna być wymierzona kara śmierci -Na 1.4 miliarda muzułmanów – 800 milionów to analfabeci (6 na 10 muzułmanów nie potrafi czytać) -33% z przepytanych 1.800 mężczyzn z Pakistanu stwierdziło, że gwałcenie nieletnich chłopców jest niezłym pomysłem i nie powinno być karane. W rezultacie szacuje się, że ponad 90% pakistańskich bezdomnych dzieci było przynajmniej raz w życiu zgwałcone -Muzułmanie w Szwecji zgwałcili ponad 300 dzieci i 700 kobiet tylko między styczniem a lipcem 2013 roku A teraz biorąc pod uwagę, że na świecie żyje jakieś 1,5 mld muzułmanów, przemnóżmy sobie te procenty (i tak zaniżone, biorąc pod uwagę że często nie przyznają się oni do swoich intencji) i otrzymamy grupę co co najmniej setek milionów ludzi popierających zaprowadzanie szariatu przemocą i wszelkimi innymi metodami, popierających mordy, gwałty, pedofilię etc. Strach się bać! Na wymienionej stronie widzimy również jak kraje muzułmańskie deklasują resztę świata w wpisywaniu w Google takich haseł jak: "seks ze świnią, seks z osłem, psem, koniem, krową, kozą, seks z dziećmi, z ptakiem, niedźwiedziem, wężem (WTF!!!!! ) . 4. Przemoc wobec kobiet Dlaczego muzułmanie napierdalają swoje żony? Czy to błędna interpretacja religii, jak powiedzieliby postępowcy? Cóż zajrzyjmy zatem do Koranu: "Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! A jeśli są wam posłuszne, to starajcie się nie stosować do nich przymusu. Zaprawdę, Bóg jest wzniosły, wielki!" (4:34) Trochę Hadisów: "Kobieta podeszła do Proroka błagając, żeby ten nakazał jej mężowi przestać ją bić. Jej skóra była pokryta sińcami, była bardziej zielona niż szata, którą miała na sobie. Mahomet nie potępił jej meża, ale nakazał jej powrót do niego i poddanie się jego seksualnej chuci.’"(Bukhari 72:715) "Aisha powiedziała: Nie widziałam innej kobiety, która cierpiałaby bardziej niż kobiety wierzące." Bukhari (72:715) "Mahomet uderzył swoją ulubioną żone, Aishę, w klatkę piersiową, kiedy wieczorem wyszła z domu bez jego pozwolenia. Aisha powiedziała: ‘Uderzył mnie w pierś i to sprawiło mi ból.’" (Muslim 4:2127) W krajach muzułmańskich żona stawi praktycznie własność swojego męża. Może ją bić i gwałcić bez konsekwencji. Gdyż jak rzecze Koran:" Wasze żony są dla was polem do zaorania, korzystajcie więc z nich, kiedy tylko chcecie i jak chcecie." (2:223). Młode kobiety często padają też ofiarami tzw. zabójstw honorowych. Jeśli idzie o gwałt na nie-żonie to teoretycznie jest to grzech i przestępstwo karane surowo. Ale to czysta teoria. Po pierwsze muzułmanie przez swój stosunek do kobiet mocno racjonalizują gwałty, uważając często, że kobieta "sama chciała". Po drugie, udowodnienie gwałtu w krajach islamskich jest prawie niemożliwe, jako że jedynym akceptowalnym dowodem jest zeznanie czterech męskich świadków, muzułmanie nie uznają tu żadnego dowodu z badania DNA, nie ma czterech świadków to do widzenia. W dodatku jeśli kobieta jest mężatką (czyli praktycznie każda dorosła muzułmanka) lepiej niech o gwałcie nawet nie opowiada, bo zostanie oskarżona o cudzołóstwo, za co grozi co najmniej chłosta, więzienie, a w niektórych krajach nawet kara śmierci przez ukamienowanie. Przy okazji, mężczyzna również jest karany za cudzołóstwo tak samo jak kobieta, ale ponownie jako dowód musi znaleźć się czterech świadków. Gwałt na nie-muzułmance jest dopuszczalny w islamie w czasie wojny i podboju oraz jeśli kobieta jest niewolnicą. Mahomet sam podczas podboju militarnego rozdawał kobiety jako łup wojenny i pozwalał gwałcić je na oczach ich mężów. Co bardzo istotne, muzułmanie uważają, że islam jest w stanie ciągłej wojny ze światem nie-muzułmańskim, która trwać będzie dopóki na całym świecie nie zapanuje szariat. Dlatego kiedy gwałcą Europejki nie czują, że robią coś złego, jest to zgodne z ich religią. 5. Pedofilia i przemoc wobec dzieci Mahomet miał niejedną żonę, ale jego ulubioną była Aisza. Poślubił ją gdyby miała.... 6 lat. Jako oświecony człowiek zaczął współżyć z nią dopochwowo "dopiero" gdy skończyła 9 lat. Przez pierwsze 3 lata uprawiał z nią tzw. "mufa’khathat", czyli "seks udowy" polegający na pocieraniu członka pomiędzy udami kobiety (w tym wypadku dziecka). Dlatego muzułmanie sunniccy akceptują posiadanie "małych żon", bo skoro Mahomet tak robił to czemu nie? Jeszcze większa patologia występuje u szyitów, jako że Ruhollah Chomeini, wybitny szyicki ajatollah i legendarny przywódca rewolucji irańskiej w swojej książce „Tahrir al Wasilah” wydawał taką oto opinię: „Mężczyzna może doświadczać seksualnej przyjemności z dzieckiem tak młodym jak niemowlę. Jednakże, nie powinien on (mężczyzna) penetrować dziecka dopochwowo, lecz sodomia (seks analny) z dzieckiem jest akceptowana. Jeśli mężczyzna dokona penetracji i okaleczy dziecko, wtedy będzie on odpowiedzialny za jego utrzymanie. Ta dziewczynka nie będzie się liczyć jako jedna z jego (mężczyzny) czterech stałych żon a mężczyzna nie będzie odpowiedzialny za pobranie siostry tej dziewczynki…” Kolejną patologią są gwałty na małych chłopcach. Co prawda homoseksualizm jest niby zabroniony w islamie, ale nie dotyczy to niewolników, więc z porwanymi lub kupionymi chłopczykami można "to" robić. A gdzie takie straszne rzeczy się dzieją?, ano np. w takich muzułmańskich krajach jak Afganistan, albo Wielka Brytania: http://www.polishexpress.co.uk/afera-pedofilska-w-rotherham-przez-16-lat-skrzywdzono-setki-dzieci Kolejną formą przemocy wobec dzieci jest obrzezanie dziewczynek, tzw. wyrzezanie. Polega to na wycięciu łechtaczki, czasem też warg sromowych mniejszych. Zabieg wykonywany jest mało sterylnymi narzędziami, więc nie tylko oznacza okaleczenie kobiety na całe życie, ale także jest to bardzo bolesne, często prowadzi do zakażenia, a nawet śmierci dziewczynki. O samym zabiegu nie ma wzmianki w Koranie czy Hadisach, jest to jednak forma zwyczaju wychodząca na przeciw podejściu do kobiety w islamie, próba ujarzmienia jej seksualności w celu gwarancji zachowania dziewictwa do ślubu i wierności w małżeństwie (czasami ale dużo rzadziej zabieg ten występuje również w kulturach chrześcijańskich i judaistycznych) . Obyczaj tej występuje głównie w krajach Afrykańskich jak: Etiopia, Somalia, Erytrea, Kenia, Sudan, Czad, Nigeria czy Kamerun. Jednak za pośrednictwem Kurdów tradycja ta rozpowszechniła się także w Kurdystanie, Iraku, Turcji, Syrii, Iranie, Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Omanie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie oraz w Malezji, Pakistanie, Afganistanie, Brunei, na Malediwach, na Filipinach, w Indonezji i w muzułmańskich społecznościach w Indiach. Ze względu na "multi-kulti" wyrzezanie zawitało również do Europy: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/narodowy-skandal-170-tys-obrzezanych-kobiet-w-wielkiej-brytanii,446036.html http://wiadomosci.wp.pl/niemcy-walcza-z-barbarzynstwem-obrzezania-kobiet-lekarze-bezradni-6027396232929921a 6. Byli muzułmanie wyjawiają prawdę na temat islamu Tu np. mamy taki news z 2007 r.: http://www.piotrskarga.pl/byli-muzulmanie-ostrzegaja-przed-islamistami,252,i.html Byli wyznawcy islamu mieszkający w Niemczech i zrzeszeni w Centralnej Radzie Ex-Muzułmanów już 10 lat temu ostrzegali przed islamizacją Europy. Szkoda że nikt ich nie posłuchał. Były muzułmanin Christophe Bilek pochodzący z Algierii potwierdza, islam NIE jest religią pokoju: http://wpolityce.pl/swiat/301061-byly-muzulmanin-media-probuja-wmowic-ludziom-ze-islam-jest-religia-pokoju-nie-ma-radykalnej-i-liberalnej-wersji-religii-istnieje-jeden-islam Wywiad ze "zdrowiejącym muzułmaninem" Boschem Fawstinem: https://euroislam.pl/mam-na-imie-bosch-i-jestem-zdrowiejacym-muzulmaninem/ Ayaan Hirsi Ali - to pochodząca z Somalii była muzułmanka, antyislamska publicystka, ateistka i działaczka na rzecz praw kobiet w islamie. W dzieciństwie padła ofiarą wyrzezania, została też zmuszona do niechcianego małżeństwa, przed którym uciekła do Holandii. Tam podjęła działalność publicystyczną, literacką (pisząc takie książki jak "Niewierna" czy "Heretyczka") i polityczną. To właśnie ona odkryła, że największa liczba bezrobotnych, korzystających z zasiłków, przestępców w Holandii to muzułmanie, a ich integracja jest picem na wodę. Wielokrotnie występowała też przeciwko finansowaniu przez rząd szkól koranicznych, w których odbywa się praktyczna indoktrynacja dzieci, nie mająca nic wspólnego z prawdziwą nauką. Jej stanowiska nie chciała poprzeć Partia Pracy, wypisała się więc z niej i wstąpiła do Partii Liberalnej, co umożliwiło jej wejście do holenderskiego parlamentu. W 2004 r. nawiązała kontakt z reżyserem Theo van Goghiem, razem nakręcili film o ucisku kobiet w islamie pt. Podporządkowanie, który możecie obejrzeć poniżej (niedługi, 12 minut): To już mocno wkurwiło muzułmanów. Oboje zaczęli dostawać liczne groźby pod swoim adresem. Hirsi Ali dostała ochronę policyjną i anonimowe miejsce zamieszkania. Theo van Gogh zlekceważył sprawę i odmówił ochrony policyjnej, co przypłacił życiem. Został zamordowany przez radykalnego muzułmanina, który przybił nożem do jego torsu 5-stronicowy list, grożący zachodnim rządom, Żydom oraz samej Ayaan Hirsi Ali. Brigitte Gabriel - no ona akurat nie była nigdy muzułmanką, tylko wychowała się w rodzinie chrześcijańskich Arabów, maronitów w Libanie. Ale co istotne, jest to kobieta, która w dzieciństwie przeżyła wojnę domową w Libanie. Zacznijmy od tego, że Liban będąc jeszcze chrześcijańskim krajem, był na tyle bogaty, że nazywany był "Szwajcarią Bliskiego Wschodu". No ale doszło do wojny domowej między muzułmanami a chrześcijanami, trwającej bagatela 15 lat, zamieniającej kraj w prawdziwe pobojowisko. Jak do tego doszło? Ano za sprawą przyjeżdżania dużej ilości palestyńskich uchodźców z Izraela, finansowanych przez ZSRR. Hmm, ciekawe co może się stać z chrześcijańską Europą, do której napływa tyle muzułmańskich uchodźców finansowanych z zewnątrz przez Sorosów wszelkiej maści? Ano ciekawe? . Swoje wspomnieniami Gabriel opisuje w książce pt. "Because They Hate". Po tym jak jej dom został zbombardowany, praktycznie przez 7 lat mieszkała z rodzicami w bunkrze. Mając do dyspozycji mały piecyk naftowy, nie mając elektryczności i bieżącej wody zostało zmuszona do walki o życie każdego dnia. Po każdą wodę musiała się czołgać w przydrożnym rowie, żeby uniknąć islamskich snajperów. Wybuch bomby nieopodal spowodował, że została wraz z rodzicami uwięziona na 2 dni. Ostatecznie została uratowana przez chrześcijańską milicję, falangistów, wspieraną przez izraelskie wojsko, wyzwalające pobliskie tereny. Jej ranna matka trafiła do izraelskiego szpitala. W czasie jej odwiedzin autorka doznała prawdziwego szoku. Od dziecka uczona nienawiści do Żydów i Izraela zobaczyła na własne oczy jak izraelscy lekarze i pielęgniarki leczą wszystkich rannych bez względu na pochodzenie i religię, w tym znienawidzonych Palestyńczyków. Zdała sobie sprawę jak gigantyczna jest różnica w mentalności między muzułmanami czy nawet chrześcijańskimi Arabami a chrześcijanami czy żydami o bardziej "zachodnim" sposobie myślenia. Dziś należy ona do jednych z najbardziej znanych antyislamskich publicystek. Obie powyższe Panie mają pewną cechę wspólną. Otóż obie zostały bardzo nienawistnie zaatakowane na Twitterze łącznie z wyrażeniem chęci wycięcia im wagin, przez niejaką Lindę Sarsour. Kimże jest ta urocza pani? Jest to amerykańska feministka pochodzenia palestyńskiego, muzułmanka dumnie chodząca w hidżabie, otwarcie popierająca prawo szariatu, której zresztą rodzina aktywnie wspiera Hamas, czyli czołową palestyńską organizację terrorystyczną. I to właśnie Linda Sarsour była jedną z głównych organizatorek Women March, międzynarodowego "Strajku kobiet" (?). Trochę śmieszno, trochę straszno. Anni Cyrus - urodziła się w Iranie w typowo muzułmańskiej rodzinie. Od 9-tego roku życia została zmuszona do noszenia hidżabu. Przeżyła również brutalny gwałt, na temat którego musiała milczeć. Jeszcze jako dziecko została też wydana za mąż za faceta, którą ją bił, oczywiście w pełni legalnie, sąd nawet nie chciał jej dać rozwodu. W wieku nastoletnim uciekła z Iranu do USA i odrzuciła islam. Obecnie jako już dorosła kobieta działa na rzecz uświadamiania ludzi czym tak naprawdę jest islam. Tu np. tłumaczy głupolom z zachodu na czym polega taqiyya, czyli wspomniane już przeze mnie kłamstwo dla dobra islamu: Nawiązała również kontakt z kanadyjskim publicystą o nazwisku Jamie Glazov, razem prowadzą program The Glazov Gang, gdzie ujawniają prawdę na temat religii islamu. Tu ich kanał na YT: https://www.youtube.com/channel/UCqCK5RFjwgmx2z4sOjqd-kQ Polecam gorąco, dużo ciekawych materiałów, różni gości, w tym znawcy islamu, byli muzułmanie etc. 7. Pokojowe grupy muzułmanów istnieją, ale trzeba wiedzieć z kim mamy do czynienia Turcja jest jedynym muzułmańskich krajem na świecie pozostającym państwem świeckim, nie opartym o prawo szariatu (chociaż przez Erdogana może się to niestety zmienić). I część Turków faktycznie ma postępowe nastawienie do islamu, nie biorą zapisów Koranu i Hadisów tak dosłownie. Podkreślam słowo część, bo niestety spora część jak pokazują badania nadal popiera zabójstwa honorowe itp. Ale faktycznie wśród zwłaszcza młodych Turków, występuje luźne podejście do islamu, niektórzy są też niewierzący lub niepraktykujący. Całkowicie pokojową grupą muzułmanów są Berberowie i Kabylowie. To ludzie pochodzące z Maroka i Algierii. U nich od samego islamu ważniejsze są własne, duże starsze wierzenia w siły przyrody i natury oraz własne tradycje. Tak np. wygląda kobieta w tradycyjnym stroju Kabylów: Wśród Kabylów można znaleźć wiele znanych postaci, jak np. gwiazdy francuskiej piłki: Zinedine Zidane, Karim Benzema czy Samir Nasri. Pokojowo nastawieni są oczywiście także polscy Tatarzy. Czują się oni Polakami i Europejczykami. Mają własną odmienną kulturę różniącą się od tradycyjnych muzułmanów (którzy zresztą ich nienawidzą za odrzucenie dżihadu i bratanie się z "niewiernymi psami"), u nich kobiety nie noszą chusty na co dzień, nie ma u nich nawet wielożeństwa, nawet alkoholu się czasem napiją. No i wytrącając już całkowicie oręż "postępowcom" dodam na koniec, że polscy Tatarzy również nie wierzą w integrację muzułmanów z Bliskiego Wschodu i Afryki z Europejczykami i są przeciwni przyjmowania do Polski "uchodźców": http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/polscy-tatarzy-przeciwni-przyjmowaniu-uchodzcow-dzieli-nas-kulturowa-przepasc
  27. 13 polubień
    Ja wkleję tutaj jedynie kilka cytatów z jednego z kobiecych forów, gdzie "przyszła żona" zaniepokojona decyzją męża nt. intercyzy, poprosiła o "radę". Wychodzi na to, że intercyza to taki diabelski pakt, który został stworzony po to aby uderzyć w rodzaj kobiecy.
  28. 12 polubień
  29. 12 polubień
    Siemka, witam braci nowych oraz starszych. Chciałbym dzisiaj podzielić się z wami sytuacją która wydarzyła się wczoraj. Był piękny dzień także postanowiliśmy po zajęciach wybrać się na piwko. Na początku piliśmy grupą laboratoryjną ( napiszę o tym również temat z moimi obserwacjami jak zmieniają się relacje damsko-męskie w takiej grupie na razie inny temat ! ) Po małej "imprezce" kolega dostał telefon od dziewczyny że kończy zajęcia i że idzie na piwo z koleżanką i jej bojem. Wybrałem się z nim na to spotkanie już ją wcześniej trochę znałem a jeszcze mi wspominał że ta jej koleżanka może nawet być. Mówię idę może ją obkręce czy coś, nie chłopak mi nie przeszkadza... Kolega jest już ze swoją laską ponad dwa lata i wspominał mi że przedwczoraj poruszył temat intercyzy z dziewczyną i że był lekki dym ahhh już czułem jak te nasze wspólne piwko się skończy Kolega już trochę podpity ja tam jeszcze luz i zaczynamy specjalnie rozmawiać na temat intercyzy takim tonem aby jego dziewczyna nie opuściła żadnego słowa pomimo że obrócona plecami gadała ciągle z koleżaneczką. Mówię że intercyza to jest podstawa moim zdaniem że ojciec mi mówi że też to jest podstawa szczególnie jak mam mieszkanie własnościowe jeszcze wspominam jak znajomy ojca został wydymany kiedyś przez kobietę gdzie na rok czasu z chaty na 500 tysięcy musiał mieszkać w kawalerce wiecie takie głośne specjalne rozmowy. Kurwa jak skończyłem swój samczy wywód jak dwie samice do mnie doskoczyły a niby że nie słuchają haha Ty to jesteś chuj, nie lubisz kobiet, ja wiem że ty ciągle je obrażasz, kabaret, X mi mówił że ty kobiet nie szanujesz Kiedy powiedziały mi że jestem chuj to powiedziałem że dosyć często słyszę ten komplement. Taka riposta na laski dla nowych braci jak byście nie wiedzieli co odpowiedzieć No i zaczęła się fala ich argumentów że intercyza to gówno : - Twój kolega to chuj i czemu ty się go słuchasz, mąci ci w głowie ciągle - Ty mnie nie kochasz ? Jak kogoś się kocha to jak można mówić o takich rzeczach, gdzie zaufanie ? - Nie wyobrażam sobie być z kimś kto może mnie w każdej chwili wyrzucić - No ale jak to ja wyremontuję kuchnię, kupię lampkę i tylko potem mam to dostać ? Przecież byśmy razem tam mieszkali. Ja pierdole bracia to jest taki kabaret Baaaa najlepsze ! Ta jej koleżanka mieszka u chłopa w jego mieszkaniu, nie płaci hajsu za nic i jeszcze jak usłyszała temat intercyzy to tak się na niego spojrzała wzorkiem rasowej suki materialistki że szkoda gadać a gościu tylko cichym głosem intercyza... w sumie nie wiem co to... Dobrze wiedział co to jest po coś tam pojękiwał że to jest dobra rzecz ale jest pod takim pantofel i tak go samica krótko trzyma że szybko zmienił swoje zdanie. Jak tak można być dymanym i tego nie widzieć. Oczywiście na koniec awantura, poszły bez słowa oczywiście tamten ziomek wziął ich torebeczki i pobiegł za nimi haha Jak wytresowany piesek. Mówię do ziomka nawet mi się nie waż obracać ona ciągle patrzy czy się obrócisz, obrócisz się - przegrasz. Potem jego laska wróciła i powiedziała mu powodzenia czy coś takiego i chuj to by było na tyle wielkiej miłości Koleżanka okazała się być średnia także lipa trochę no ale piwko smaczne było Potem jeszcze wpadł mój kolega też ogarnięty samiec i wytłumaczył kolesiowi to i owo. Mój kolega zaczął temat intercyzy tylko dlatego że z tydzień, dwa temu mu o tym wspomniałem myślę że do tej pory by nawet o tym nie wiedział. Co by było gdyby poruszył ten temat za 4-5 lat ? i wtedy doszło by do tej awantury ? 7 lat życia zmarnowane z jedną kobietą kiedy w tym czasie mógł robić dużo zajebistych rzeczy. Także panowie rozmawiajcie na te tematy ze swoimi kolegami, najlepiej przy ich laskach nie bójcie się konfrontacji bo my tutaj rządzimy. A co do oskarżeń że nie szanuję kobiet i w ogóle jestem taki zły dla nich. Wieczorem poszedłem na bardzo miłe piwko ( tak wiem znowu piwko xd ) z trzema koleżankami i dziewczyny śmialiśmy się cały wieczór i było bardzo sympatycznie Pozdrawiam i cały czas do przodu Panowie ! Miłego dnia u mnie się robi bardzo cieplutko dziś !
  30. 12 polubień
    Mam mocną psychikę, nie miałem nigdy myśli samobójczych ale byłem w życiu na przysłowiowym ostrzu noża i wiem, że człowiek zna siebie na tyle na ile doświadczył go los. Nie ma twardzieli i nie ma kozaków. Jak ktoś takiego udaje tzn, że jeszcze nie doświadczył lekcji pokory.... jest zwykłym pozerem....Każdego może los złamać, zgnoić, zdeptać..... Nigdy nie oceniam, nigdy nie szufladkuje, samobójców, żuli, żebraków.... żal mi tych ludzi często. Ale wracając do tematu samobójstwa. Opisze pewną historię. Ktoś mi ją opowiedział. Prawdziwa jeżeli ten ktoś nie kłamał. Z mojej oceny to nie. Sam się dziwię jak ludzie się przede mną czasami otwierają. Nie traktujcie Bracia tego jak reguły, po prostu opiszę, sami sobie to oceńcie. Opowiadający to PanX powiedzmy. Opowiadał mi to po latach z dystansu. PanX znalazł się w naprawdę niezłych tarapatach. Nie widząc pojawiającego się światełka w przysłowiowym tunelu zaczął rozważać samobójstwo. To nie miał być akt rozpaczy czy próba mająca zwrócić na siebie uwagę otoczenia. Miał być perfekcyjnie wykonany plan uwzględniający wiele czynników ( rodzina, finanse, skutki jak już go nie będzie, rozliczenie się z wrogami). Wymyślił nawet aby nie skrzywdzić matki i ojca (piętno samobójcy) , że upozoruje własną śmierć. Nie wchodzę w detale, chyba, że dostanę od tego kogoś pozwolenie na opisanie szczegółów ale nie powinienem tego jednak chyba robić. PanX opowiadał mi jak rozmawialiśmy na te tematy egzystencjalne: " Rozmyślałem nad tym wszystkim planując to wszystko i pewnej nocy przyszła mi taka myśl do głowy: Co mi może zrobić świat, te problemy, ten bezsens jak już nie żyję? Kurwa nic. Poczułem się jakbym popełnił samobójstwo i właśnie się odrodził na nowo. Wczułem się w to głęboko. Pomyślałem, pierdolę wszystko jutro zacznę sobie żyć jakby to był mój pierwszy i ostatni dzień nowego życia. Robiłem tak każdego wieczoru kiedy nękały mnie te myśli samobójcze." "Nie będę się niczym przejmował, będę robił co chce, potraktuje każdy dzień jak okazję do zabawy, przygody....". Po tym z automatu znikły PanuX jak opowiadał takie tematy jak: uzależnienie od opinii innych, strach przed oceną, strach przed nie spełnieniem jakiś tram wyimaginowanych wymagań, ról społecznych. Stał się bardzo śmiały w stosunku do ludzi, nawet kobiet. Mówił: " A co Ci zależy jebnąć coś głupiego jak to Twój ostatni dzień życia?". "Spodobało mi się mieć wyjebane na wszystko i chciałem sobie tak dalej żyć. Potrzebowałem hajsu ale nie miałem zamiaru zapierdalać w czymś co by marnowało mój czas, bo co mi z pracy? Chcę robić coś co lubię, co będzie mnie cieszyło." Dodam, że PanX miał niezłe problemy finansowe ale postanowił poszukać pracy, którą będzie po prostu lubił. I tak zrobił. Tak aby jak ma iść do pracy cieszyło go to. PanX każdego ostatniego dnia życia chciał wyglądać jak najlepiej. Więc dbał o siebie, zaczął ubierać się coraz lepiej. Nie śpieszył się. Jak mi to opowiadał przyszło mi do głowy legendarne: Miej wyjebane a będzie Ci dane. Tak na marginesie. Opowiadał mi: "Przychodziły te myśli każdego dnia, każdej godziny..... te myśli o bezsensie i samobójstwie. Od razu wyrzucałem je z głowy mówiąc: chuj z tym, to ostatni dzień mojego życia i mam zamiar dobrze go spędzić, bez stresów, zamartwiań, pierdolenia, wale to wszystko. Co muszę zrobić to zrobię ale tak aby mieć z tego jak najwięcej przyjemności i zabawy dla siebie. Później było ich coraz mniej i coraz rzadsze ( myśli samobójcze)." PanX żył z dnia na dzień, powoli, bardzo powoli wszystko zaczęło się jakoś układać, chodź pewne sprawy ciągną się za nim do dzisiaj ale ma to w dupie. Wielkie strachy, które wcześniej pchały go w bezkres ciemności okazały się jakimiś tam problemami w tle, którymi PanX się jakoś tam zajął. Albo One się zajęły Nim.... ale nie wpływały na jego dobre samopoczucie każdego jego kolejnego ostatniego dnia życia. Bo jeśli sobie uświadomicie, że to ostatni być może dzień waszego życia, nastawienie do wielu spraw po prostu się diametralnie zmienia. Zmieniają się priorytety. Wszystko dookoła staję się hmmm małostkowe, głupie? Wychodzimy z roli społecznej, uwalniamy się od piętna wymagań, imaginacji cudzych w stosunku do Nas, programów Nam zaszczepionych...... zaczynając żyć po swojemu. Sam nie wiem jak ocenić tą historię. Moim zdaniem tak ogromna zmiana nastawienia do życia to wynik zazwyczaj ciężkiej pracy nad sobą ale traumatyczne przeżycia potrafią też szybko poprzestawiać w głowie. Może to bliskie zetknięcie się z samobójstwem (planowanie) w jego przypadku tym było? Opisałem bardzo ogólnie historię bo wydała mi się warta zamieszczenia. Sami chyba przyznacie, że ten Gość całkiem sprytnie to sobie rozkminił?
  31. 12 polubień
  32. 12 polubień
    Z zasady nie daję napiwków. Nigdy. Po pierwsze, nie zamierzam wyręczać pracodawcy w wynagradzaniu jego pracowników, po drugie, zainteresowanie czy uprzejmość, którą muszę kupować jest dla mnie ch... warta a po trzecie - szanuję siebie, swoją kasę, lub jak kto woli jestem skąpy. Co ma pokazać taki gest? Swoją drogą, dlaczego pani w urzędzie nikt ich nie daje gdy z uśmiechem załatwia nam sprawę. To jakiś kolejny chory matrix z tymi napiwkami w knajpach. @SzachMat dałeś się po prostu trywialnie zmanipulować. Jak dziecko.
  33. 11 polubień
    @Pozytywny Odepchnięcie "kumpla" zależy od tego, w jaki sposób wymienił naszą przyjaźń na związek z partnerką. Jeśli przyszedł, przeprosił, powiedział że ją kocha i ma problemy w związku z przyjaźnią ze mną i prosi o zrozumienie, to bym zrozumiał i na pewno nie odepchnął. Okazał szacunek, dostanie szacunek. Ale jeśli żałosny tuman drze japę że chcę mu zabrać jego wielkie szczęście, jest niemiły i znika bez podania przyczyny albo nie odbiera telefonów itd., to niech spierdala i znajdzie innego frajera do wyrzygiwania mu się w rękaw. Na co mi przyjaźń z człowiekiem, który nie uszanuje naszej relacji koleżeńskiej? To też swego rodzaju związek, tylko że nie oparty na seksie a na zaufaniu i wspólnym spędzaniu czasu, podróżach, piciu itd.
  34. 11 polubień
    Ja zauważyłem co się dzieje i jak to działa po kilku jasnych, schematycznych sytuacjach z moją dziewczyną i innymi, ale zmieniłem po tym strasznie podejście do niej (na takie - czy jestem z nią, czy sam to i tak jestem szczęśliwy i jest mi dobrze). 1. Kiedyś - początek naszego związku - byliśmy razem może z pół roku - byłem u kolegi i wypiliśmy po kilka piw, wracając zadzwoniłem do niej i miała wyrzuty i pretensje, że jej nie powiedziałem, że idę pić, że nic nie wiedziała, że co jakby się coś stało. (jakiś czas po tym faktycznie się tłumaczyłem, że idę do kumpla na piwo, później dorosłem i przestałem, teraz mówię, że widzę się z tym i z tym tu i tu i koniec moich wyjaśnień) 2. Zaczęła pracę na wakacje - strasznie przy tym narzekając, że ciężko, że gorąco, że zmęczona. Wytłumaczyłem jej, że to praca na 2 miesiące, zarobi swoje i będzie miała, to mówiła, że nie znam ciężkiej pracy, że nigdy tak nie pracowałem, że co ja tam wiem - odbiłem piłeczkę, przypominając sytuację, że kilka lat temu jeszcze w trakcie szkoły pracowałem na prawie 2 pełne etaty przez pełne 2 miesiące (40h tygodniowo w jednej pracy + około 30-40h tygodniowo w drugiej) tylko po to, żeby zdobyć doświadczenie i zarobić (jak na wtedy) dobre pieniądze, to i tak skwitowała że to inna praca i inna sytuacja, po czasie, jak tamten czas zaczął owocować w sferze zawodowej to podobno zrozumiała że faktycznie miałem ciężko i dużo robiłem . Otworzyły mi się oczy, że tak samo może być po ślubie - ja będę jak wół siedział po godzinach, ona paniusia na paznokciach z koleżankami . 3. Po tamtej sytuacji zacząłem intensywnie myśleć, czytać i jak już wiedziałem co może być grane to zacząłem wspominać i mówić, że jak ślub to tylko intercyza - płacz, że jej nie ufam. Płacz, że już zakładam nasze rozstanie. Płacz, że jak się bierze ślub to wszystko staje się wspólne (tu zapaliła się czerwona, ogromna lampa, wręcz reflektor). Płacz, że nasi rodzice nie mają intercyz i wszystko jest dobrze. Tutaj każda próba wyjaśnień kończyła się tym, że ona takiego ślubu nie chce, a jak ja mówiłem, że nie chcę ślubu bez intercyzy to było że ona nie chce wcale - powiedziałem, że okej, mi ślub niepotrzebny. Po tym zacząłem odkładać pieniądze na wkład własny do mojego mieszkania. Za 2 lata planuję wziąć kredyt, mając całkiem niezły, jak na mój wiek wkład własny. 4. Było straszne ciśnienie na wspólne zamieszkanie w wynajmowanym mieszkaniu. Ona się uczy, ja pracuję i uczę się zaocznie. Ona całe pieniądze które ma dostaje od rodziców - spytałem ile dostaje w tym momencie na życie - powiedziała kwotę, stwierdziłem, że okej, nie ma sprawy, ale ja z mojej wypłaty na życie i wynajem przeznaczę tyle samo co ona i ani grosza więcej - już było coś nie tak, już mówiła, że nie to nie, nie musimy razem mieszkać. Stanęło na tym, że zacznie pracować na stałe i skończy szkołę to dopiero wtedy jest możliwość zamieszkać razem - muszę wyczuć jak zachowuje się taka osoba w dorosłym, normalnym życiu. Życie na koszt rodziców różni się diametralnie od tego gdzie zarabia się i pracuje samemu. 5. Zainteresowania i hobby - zauważyłem, że sam mam ich krocie, w tym dwa przewodnie - takie bez których już nie umiałbym żyć, to jest niejako podstawa mojego życia. Ile widziałeś kobiet, które mają tak samo? Ja żadnej. Wszystkie, które znałem miały słomiany zapał i później powrót - życie tylko i wyłącznie pracą/szkołą i życiem swojego partnera niczym pijawka. Wiele innych spraw z innymi kobietami mi jeszcze otworzyło oczy, moje podejście w trakcie ostatnich 3 lat zmieniło się o 180 stopni - najpierw jestem ja i moje potrzeby, później kobieta. Nigdy inaczej i nigdy odwrotnie.
  35. 11 polubień
    Nigdy albo za późno. A przynajmniej dopóki dostają rady takie jak ta. To bezmyślne hasełko odmienia się tutaj przez wszystkie przypadki, a tak naprawdę jest puste i może tylko zaszkodzić. Nie wierzycie? Zobaczcie: Jeżeli piszecie do sfrustrowanego kolesia żeby miał wyjebane a będzie mu dane, to co on ma z tego zrozumieć? Przecież chce mieć, chce ruchać, chce sobie coś udowodnić, chce pokazać kolegom, że on też jednak może. Od tego uzależnia wartość swoją i swojego życia, po tym siebie ocenia, po tym ocenia innych - jak niby ma mieć wyjebane? Facet zacznie udawać, zacznie się oszukiwać, zacznie grać sam przed sobą, że niby mu nie zależy. Ale to nigdy nie będzie prawdziwe i szczere, bo on chce mieć wyjebane po to żeby mieć dane. Więc nigdy tak przecież naprawdę mieć wyjebane nie będzie! To nie ma prawa zadziałać. Kiedy naprawdę masz wyjebane, to znaczy że po prostu nie potrzebujesz czegoś do szczęścia. Co to oznacza? Ano np. to, że jak już zaczniesz "mieć dane", to nie będziesz w stanie docenić tego "sukcesu" w stopniu choćby zbliżonym do tego, w jaki pożądałeś pięknych kobiet kiedy byłeś frustratem i nie miałeś wyjebki. Wszystko to zgodne ze słowami Hemingwaya, że mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, pod warunkiem że jej nie kocha Wniosek jest prosty: facet, któremu wmówiono, że piękna kobieta=szczęście+bajka+miłość będzie wyłącznie rozczarowany. Po pięknych marzeniach o szczęściu zostanie krwawiąca pustka, zupełnie jak u kolegi z tego tutaj tematu: Z wielu wypowiedzi i rad udzielanych świeżakom wynika właśnie taki schemat: rozwijasz się "dla siebie", budujesz własne SMV, odkrywasz pasję i zarabiasz na niej (obowiązkowo!) gruby hajs, stajesz się niezależny i męski. A wszystko to aby... ...w odpowiednim momencie odebrać nagrodę w cipkach. Ja oczywiście nie jestem przeciwnikiem rozwoju, zarabiania i cipek. Jeżeli jednak ktoś zakłada firmę, idzie na siłkę, rozwija charakter i robi karierę pod własne SMV - czyli po prostu pod baby - to znaczy że nigdy tak naprawdę nie miał wyjebane. I kiedy taki samiec osiągnie swój wymarzony sukces i będzie przebierał w partnerkach, to tylko ze względu na pieniądz i pozycję społeczną, a nie na to że facet ma (niby) wyjebane na temat. Przepraszam że powtarzam ciągle ten idiotyczny zwrot i za wulgarność tego posta, ale chcę zwrócić uwagę, że to hasło jest naprawdę głupie. To dalej frajerski schemacik: cipa=nagroda, a Ty masz na nią zasłużyć. Swoją "obojętnością". Taki dziwny paradoks! Jeżeli rzeczywiście masz wyjebane i chcesz się po prostu rozwijać, to musisz pogodzić się z tym że Twoja pasja i rozwój nie musi automatycznie przekładać się na pieniądz, prestiż i wyższe SMV. Być może wręcz przeciwnie - ludzie uznają Cię za przegrywa, który ucieka od rzeczywistości w jakieś dziwne hobby? Jeśli to robisz naprawdę tylko ze względu na siebie (tzn. masz wyjebane), to brak akceptacji i pieniędzy nic Cię nie obejdzie i będziesz robił swoje. W przeciwnym wypadku - nie masz i nigdy naprawdę nie miałeś na nic wypierdolone. Okłamywałeś sam siebie... Kiedy naprawdę masz wyjebane, to po prostu srasz na to czy będziesz ruchał śliczne laski. I nawet jeżeli będziesz, to... będziesz miał wyjebane. Czy umiałbyś to udźwignąć?
  36. 11 polubień
  37. 11 polubień
  38. 11 polubień
    Żona do męża: – Kochanie, mam propozycję. Może pobawimy się dzisiaj w „głębokie gardło”? – Naprawdę? – Hehe, żartowałam głuptasie! Prima Aprigargaggrraggggle…
  39. 11 polubień
    A jak mówiłem i pisałem że Trump to NAJPRAWDOPODOBNIEJ kolejny Wałęsa, to były wrzaski i bluzgi że jestem pomyleńcem, że oto Rockefellerowie drżą ze strachu bo idzie wielka przemiana świadomości, planeta się budzi i zmiecie wszelkie zło, a zatriumfuje miłość i szczęście. No to macie swoją nową jakość. Syria będąca na oczach całego świata, nagle wali w dogorywających rebeliantów bronią chemiczną, kiedy pełne odzyskanie kraju jest kwestią tylko i wyłącznie czasu? Kto uwierzy w takie coś? Ja na pewno nie.
  40. 11 polubień
    Nie no, spoko, rozumiem, jest tylko jeden problem, którego nie zauważacie w tej sytuacji: W trakcie małżeństwa: Kobieta - wychowuje dzieci Mężczyzna - zarabia pieniądze Po rozwodzie: Kobiecie przyznaje się opiekę nad dziećmi, bo przecież to ona rodziła i wychowywała Mężczyźnie zabiera się połowę majątku, bo przecież kobieta wychowywała dzieci i nie miała czasu na robienie kariery Mężczyźnie zabiera się pieniądze w postaci alimentów, bo przecież to też jego dziecko i musi wspomóc finansowo w dalszym jego rozwoju Łapiesz do czego zmierzam? Jeśli kobieta uważa, że to jej należy się 100% opieka nad dzieckiem, bo przecież to ona się nim zajmowała, to jako facet uważam, że mi należy się 100% wypracowanego przeze mnie majątku. Skoro kobiety chcą 50% naszych majątków jako zadośćuczynienie po rozwodzie, to mężczyznom powinno się przyznawać 50% opieki nad dzieckiem również jako zadośćuczynienie. Oczywiście bez alimentów. A tak to obecnie wygląda w ten sposób, że: Kobieta otrzymuje to, czym zajmowała się przez lata (dziecko) + 50% tego, czym zajmował się mężczyzna (pieniądze). Facet natomiast traci 50% tego, czym się zajmował i nie dostaje prawie niczego, czym zajmowała się kobieta (ograniczony czas z dzieckiem). Wniosek jest taki, że kobieta zarabia na rozwodzie, a facet traci. A to, że w 70% to kobieta wnosi pozew o rozwód stanowi tylko potwierdzenie tej tezy...
  41. 11 polubień
    Ja tam zrobiłem się wrednym kutafonem, mówię co myślę i co wiem. W głębokiej dupie mam co sobie o mnie myślą szczególnie waginy,czy ja żyję dla innych czy dla siebie? Lubię jak prawda wkurwia panie
  42. 10 polubień
    Archetypy męskości Na początek trochę teorii: Robert L. Moore w 1990 napisał książkę pod tytułem "King, Warrior, Magician, Lover: Rediscovering the Archetypes of the Mature Masculine", jego dzieło bazowało na wcześniejszych dziełach Carla Gustava Junga. Moore w swojej idea zawarł myśl iż męskość można podzielić na 4 archetypy/rodzaje: -Król (King) -Wojownik (Warrior) -Czarodziej (Magician) -Kochanek (Lover) Podzielenie męskości w swoim założeniu upraszcza szukanie problemu w działaniu mężczyzny dla psychologa czy samego mężczyzny. Dzieląc nasze role, można jest w łatwy sposób ocenić, zbadać problemy i ich źródło, a następnie wypracować rozwiązanie, które często zmienia sporo w życiu. Omówmy każdy z archetypów po kolei: Król (King) W swoim założeniu Król to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Wycentrowanie osobowości - silny król to przede wszystkim spokój i opanowanie, niezależne od okoliczności potrafi on nie być impulsywny, zawsze przemyśli swoje działanie i słowa. Jest to również świadomość, że jest się panem samego siebie i swojego umysłu. To zrozumienie, że bycie reaktywnym w świecie to słabość (frajerów). Jest swoistą opoką w czasach kryzysów. Rozumie doskonale: "Można mnie pokonać, ale to od mnie zależy czy będę przegranym". 2) Jest decydujący - po przez nadanie sobie pozycji króla, mężczyzna wyzbywa się wstydu. Osoba z dobrze ukształtowanym królem - nigdy nie spyta "co zrobić, żeby się komuś przypodobać". Jest królem, nie sprzedaje się, nie interesuje go bycie gwiazdą, jest przecież królem, więc po co miałby uzyskiwać uznanie innych, skoro ma uznanie najważniejszej osoby na świecie - siebie samego. Dzięki tej świadomości, król ma odwagę decydować - o sobie, najbliższych i dalszych. Bycie decyzyjnym to kwestia czasu jeśli potrafimy zachowywać świadomość w czasach kryzysu - to domena liderów, którą oczywiście można się nauczyć. 3) Żyje wraz z innymi - król, nie może być królem bez swojego ludu (w przypadku tyrana mowa o poddanych). Jednak sporo wciąż archetypów króli w dziejach kinematografii czy książek, którzy byli źli, podstępni i słaby - a swoich poddanych traktowali jak gatunek niższy. Cóż, dobrze wykształcony król to osoba, która rozumie ekosystem działania społeczeństwa, dba o swoich poddanych w sposób szczodry, sprawiedliwy oraz pełen miłości. Rozumie chociażby w rodzinie, że doceniona żona będzie lepiej zarządzać domem niż taka, której się nie poświęca uwagi - a potomstwo lepiej będzie się rozwijać, przy jego wsparciu (finansowym ale również emocjonalnym czy służąc swoim doświadczeniem). 4) Wydaje polecenia - Król to osoba decyzyjna, ale ma również świadomość, że musi wydawać polecenia - sobie jak oraz po zdobyciu odpowiedniej pozycji - innym. Wie, że jeśli działalność ma się rozwijać, potrzeba osoby z odpowiednią wizją, która ma niezłomną wolę. Wie, że ludzie uwielbiają ludzi zdecydowanych, inteligentnych, posiadających swój cel - bo mogą pracować pod jego przewodnictwem. Ale mądry król to lider, nie tyran. Wydanie poleceń nie może być puste, jeśli nie ma się odpowiednich zasobów czy pozycji. Nikt nie będzie miał szacunku do osoby, która sobie na to nie zasłużyła np. zawód syn. 5) Inspiruje, wspiera i błogosławi innych - wie dobrze, że im silniejsze posiada otoczenie, tym sam jest silniejszy. Zawsze inwestuje w najbliższych, wspiera ich dobrym słowem, pomysłem. Podsyca ich kreatywność oraz odwagę. Nie boi się pomagać innym w myśl, że zostanie zdetronizowany. Wierzy w dobroć ludzi, rozumie zależność karmy. Błogosławienie to coś szczególnego dla króla, bo daje on coś w rodzaju dobrego nastroju dla osoby z jego otoczenia. Błogosławienie to nie jest samo słowo, które tak używają kapłani (którzy często też są swoistymi królami w pewnych miejscach), błogosławieństwo to nasycenie emocjonalne drugiej osoby po przez kontakt z nią. To zarażenie jej entuzjazmem w celu, który ona chce. 6) Obmyśla swoje dziedzictwo - król wie, że umrze, że świat będzie się dalej kręcił po jego śmierci, ale chce odcisnąć piętno na tym świecie - pomniki, nadanie imienia danemu obiektu jak najbardziej w cenie. Ale czasem to po prostu wychowanie odpowiednio podopiecznych - np. trener swoich zawodników, najsławniejszy: Cus D'Amato, który wytrenował m.in Mike Tysona (wojownika). Król - materiał YouTube #1 Król - materiał YouTube #2 Król - materiał YouTube #3 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycji króla w swojej osobowości -Don Vito Corleone z Ojca Chrzestnego -Tyler Durden z Fight Clubu -Maximus z Gladiatora -Terence Fletcher z Whiplash -Podpułkownik Frank Slade z Zapachu kobiety -Frankie Dunn z "Za wszelką cenę" -Trener Ken Carter -Yip Man -Francis Underwood z House of Cards -James Keziah Delaney z serialu Taboo -Skipper z Pingwinu z Madagaskaru -Król Leonidas z 300 -Batman (rola Christiana Bale'a) -Sigismund Dijkstra z Wiedźmina Cienie archetypu: -Za dużo -> Tyran - W przypadku nieograniczonej lub za dużej władzy, która zostaje przyznana dla danej jednostki Tyran sprawia, że jest on już Panem i Władcą tego co go otacza. Błękitna krew czy arystokracja to jedno z określeń na takich ludzi. Człowiek z za dużą ilością archetypu króla w swojej osobowości zapomina, że mimo niezależności i wycentrowania, jest częścią czegoś większego od siebie. Jest on żądny władzy głównie po to, aby niszczyć i pokonywać to czego nie trzeba, głównie dla pokazania swojej władzy dla innych. Gardzi słabością. Nie potrafi się zrelaksować oraz nie przyjmuje krytyki w żaden sposób. -Za mało -> Słabeusz - W przypadku, kiedy mężczyzna wyprze u siebie część króla, stanie się on słabeuszem, popychadłem. Bez własnego kompasu będzie dążyć do wartości narzuconych przez innych - moda, selfie w modnym miejscu. Nie będzie potrafił nigdy być asertywnym, agresywnym czy stanowczym. Tutaj często trafia wielu mężczyzn, którzy stali się pantoflami w związku. Wojownik (Warrior) W swoim założeniu Wojownik to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Bycie agresywnym - Lecz nie w taki sposób jak to robią dresy na osiedlu, ale bycie agresywnym w sposób włożenia wszelkiego wysiłku, aby uzyskać to czego się chce. Bycie energicznym oraz pełnym inicjatywy. Wojownik rozumie rolę agresji w życiu codziennym, wie że jeśli nie będzie się rozwijał, nie będzie się zmagał z problemami to nie będzie już niedźwiedziem, postrachem tundry ale stanie się ursusem-omega czyli misiaczkiem. 2) Ma swój cel - Walczy o niego każdego dnia, jego życie nie jest skierowane ku szczęściu, przyjemności i komforcie. Ma w swoim sercu wyryty cel większy niż jego życie i podporządkowuje swój czas oraz swoje działania pod tym kątem. Nie mając celu stanie się leniwy i słaby, jego umysł nie będzie szczęśliwy bez celu, bo natura wyposażyła go w cechy drapieżnika. A drapieżnik musi mieć cel. 3) Bycie w tu i teraz - Wojownik skupia się na teraźniejszości, jest świadom, że nie mamy wpływu na przeszłość bo już wydarzyła, nie mamy wpływu również na teraźniejszość bo za szybko się ona dzieje, wie że jedyne na co ma człowiek wpływ tp przyszłość - ta bliska, jak i ta dalsza. Swoje cele osiąga szybciej dzięki pustemu umysłowi i pełnemu skupienia się na działaniu w tu i teraz. W taki sposób jest on najbardziej efektywny. Jest to umiejętność pochłonięcia się w 100% na wykonywanej czynności. 4) Jest zdolny do adaptacji - Niezależnie od sytuacji, nie będzie on płakał, że jego nowe auto miało właśnie wypadek i nie ma wykupionego AC. Jeśli nie ma niczego zastępczego to będzie jeździł chociażby komunikacją miejską, ale nie będzie się użalał i bronił się swoim wspomnieniami oraz przywiązaniem się do rzeczy materialnych. Będzie wiedział, że takie myślenie go ogranicza. Bez problemu odrzuci on rzeczy i osoby w swoim życiu, które nic nie wnoszą do jego życia, albo co gorsza - mu przeszkadzają. Wśród wojowników nie znajdziesz narkomanów i palaczy czy alkoholików - oni wiedzą, że takie używki robią z nich słabeuszy. Wojownik chce być silny, wykorzystuje do tego swoją zdolność do adaptacji. Niezależnie gdzie los wyrzuci wojownika, on sobie poradzi. 5) Bycie minimalistą - "Spartańskie warunki" to tutaj dosyć adekwatne stwierdzenie, które powinno być użyte. Ale minimalizm w roli wojownika to ograniczenie się do rzeczy niezbędnych i najważniejszych. Wojownik nie kupi niepotrzebnej pierdoły, nie ma czasu na zajmowanie się rzeczami nieważnymi. Nie ogląda całymi dniami TV, seriali, nie trzyma w szafie za wielu zbędnych ubrań, a jego szafki w mieszkaniu nie są pełne jakiś badziewi. Jeśli komórka to do dzwonienia, jak strój na siłownie to wygodny i trwały, a nie najmodniejszy, samochód wystarczający do czego ma służyć. Branie kredytów konsumpcyjnych to strzał w kolano dla filozofii wojownika. Ograniczenie życia to rzeczy i osób najważniejszy to minimalizm godny wojownika. 6) Konsekwencja - Raz podjęta decyzja przez wojownika to wyznacznik tego czemu się podda niezależnie od wszystkiego. Choćby świat stał przeciwko niemu, jeśli on widzi sens w tym co robi - opinia świata będzie dla niego nic nie warta. Dla wojownika najważniejsze jest to, co ma w sercu. Wie, że będzie upadać, że będzie raz gorzej, raz lepiej - ale będzie konsekwentny w tym co sobie postanowi. Bo to wyznacza jego wartość oraz pewność siebie. 7) Wykształcony - Wojownik jest mistrzem w swoim fachu, bo prawdziwy wojownik dąży do bycia wybitnym. Nie mam na myśli tego, że każdy ma robić teraz doktorat. Wojownik czyta, dokształca się, chodzi na kursy. Wiecznie się rozwija. Motto wojownika to "ciągle naprzód". Jeśli wojownik nie dąży do przodu, starzeje się szybciej niż czas mija. Wojownik zaspokaja swoją ciekawość oraz potrzebę odwagi. 8) Dyscyplina - Trzymanie dyscypliny w stosunku do samego siebie i swoich zasad to najważniejszy zasób lojalności. Jeśli wojownik mówi, że nikomu czegoś nie powie, to nikomu tego nie powie. Bo nie chodzi o uczciwość, względem drugiej osoby, a uczciwość względem samego siebie - najważniejszy kapitał jaki posiada wojownik. Dyscyplina to najwyższa forma szacunku do samego siebie. 9) Bez emocji - Aby wojownik mógł osiągać to co chce, nie może być podatny na swoje uczucia. Wie, że uczucia to tylko informacje od ciała, umysłu i świata. Ale on ma swoje cele i zasady, które są odporne na wszelkie wahania emocji. Emocje z założenia nie są stałe, a w pracy wojownika tylko przeszkadzają. Nie ma miejsca na słowa "nie mam motywacji". Wojownik, jeśli ma niesprzyjające okoliczności to je ignoruje i tworzy swoje, przyjazne dla jego celów 10) Ewolucjonista - Wojownik wie, że aby się rozwijać, musi pozwolić rzeczom bezużytecznym upaść. Wie że w dalszej perspektywie lepiej pożegnać kogoś i później udawać, że się go nie zna niż aby taka osoba mąciła nam w życiu. Wojownik otacza się tylko rzeczami oraz osobami, które są dobre dla niego i tylko takie rzeczy i kontakty praktykuje. Szanuje swój czas i nie boi się samotności. Wie, że musi zrobić miejsce na nowe, lepsze rzeczy. Wojownik - materiał YouTube #1 Wojownik - materiał YouTube #2 Wojownik - materiał YouTube #3 Wojownik - materiał YouTube #4 Wojownik - materiał YouTube #5 Wojownik - materiał YouTube #6 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją wojownika w swojej osobowości: -William Walance - Braveheart -Doug Stamper z House of Cards -Rust Cohle z True Detective -Christian Wolff z The Accountant (chyba najbardziej wyraźny archetyp wojownika z jakim się spotkałem) -Rico z Pingwiny z Madagaskaru -Leon Zawodowiec -Zbigniew Religa w Bogowie -Joker z Mrocznego Rycerza -Hachiko (pies) z Mój przyjaciel Hachiko -John W. Creasy z Człowiek w Ogniu -Clint Eastwood w większości westernów oraz Gran Torino -Niki Lauda z Wyścig -Bryan Mills z Taken -Geralt z Rivii z Wiedźmina Cienie archetypu: -Za dużo -> Sadysta - w przypadku gdy samodyscyplina i agresja bez zasad moralnych sprawia, że powstaje mężczyzna bez skrupułów, który potrafi nakierować swoją agresję w za dużych dawkach na otoczenie, innych oraz swoje cele. Pozbawiając się w tym miejsca na inne archetypy, szczególnie swój przeciwstawny - kochanka. Każdy pracoholik to sadysta. -Za mało -> Masochista - w przypadku, gdy mężczyzna nie zaakceptuje swojej agresji, testosteronu oraz wszystkich rzeczy, świadczącym o nim jak o drapieżniku - mimowolnie nakieruje swoją agresję, swoją energię na szkodzenie samemu sobie. Każdy mężczyzna, który ma syndrom ofiary, wyparł swój archetyp wojownika. Czarodziej (Magician) W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Skarbnica wiedzy - Czarodziej studiuje, studiuje i jeszcze raz studiuje, ale nie tak jak dzieciaki w wieku 19-24 lat w akademiku. Archetyp czarodzieja, jest odpowiedzialny głównie za zdobywanie wiedzy - po przez książki, eksperymenty i badania. To dzięki ciągłej nauce, zaspokajaniu swojej ciekawości stają się właśnie skarbnicą wiedzy. 2) Mistrz technologii - dzięki ciągłej nauce, czarodziej może opanować wiedzę o tym jak działa wszechświat. Poznając, bawiąc się materią może on tworzyć nowe technologie, pierwotne założenie czarodzieja to osoba przeistaczające prawa naturalne na bardziej zrozumiałe dla nas ludzi w formie pisemnej czy praktycznej. Głównymi dziedzinami są tutaj - matematyka, biologia, fizyka, chemia oraz filozofia (i wszystko pośrednie - medycyna, elektryka, elektronika itp). Zadaniem czarodzieja jest ułatwić życie otoczeniu. 3) Bycie skłonnym do refleksji - O ile wojownik to energia akcji i aby całe życie nie kopać rowów łopatą, za pomocą refleksji będziesz mógł użyć koparki. Refleksja to wyobrażanie sobie innych sposobów rozegrania danych sytuacji, które się już zdarzyły. To dzięki nim możesz mądrzejszy każdego dnia i nie popełniać tego samego błędu dwa razy. 4) Bycie skromnym - Trudno mi to było określić w naszym języku, ale idea tego jest następująca: Czarodziej nie rozmawia z każdym, nie dzieli się swoją wiedzą z każdym. Wie, że nie każdy go zrozumie, ale również, że można się dzielić wiedzą tylko z osobami, które na tym skorzystają. Nauka musi być przekazywana, ale wiedza powinna być przekazana tylko odpowiednim osobom, które tego chcą i są tego godne. Dużo tutaj mężczyzn popełnia błąd m.in. rozmawiając o polityce z każdym czy też opowiadając o swoich technicznych studiach humaniście. 5) Alchemista życia - Czarodziej szuka ciągłych okoliczności do bycia lepszym człowiek. Rozumie, że porażki posiadają w sobie zawsze ziarno sukcesu, które warto odnaleźć. Mimo porażek nie poddaje się, a z każdym upadkiem jest mądrzejszy, silniejszy i bardziej efektywny. Nie boi się życia i chce czerpać z niego pełnymi garściami - niezależnie czy to co nadchodzi jest złe czy dobre. 6) Filozof - Ale mam tutaj na myśli, osobę która gada rzeczy niepraktyczne po pijaku, tylko tego kim pierwotnie powinni być filozofie - przewodnikami życia. Dzięki nauce, bogatemu doświadczeniu mogą oni pomagać innym poprzez służenie radą. Niczym szaman w plemieniu, który był odpowiedzialny za wyjaśnianie świata oraz wszelkie rytuały i obrządki. Czarodziej - materiał YouTube #1 Czarodziej - materiał YouTube #2 Czarodziej - materiał YouTube #3 Czarodziej - materiał YouTube #4 Czarodziej - materiał YouTube #5 Czarodziej - materiał YouTube #6 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją czarodzieja w swojej osobowości: -John Forbes Nash Jr. z Beautiful Mind -Walter White z Breaking Bad -Somerset z Se7en -Dr Hannibal Lecter z Milczenia Owiec (Ten serialowy bardziej by podszedł pod wojownika) -Dr Bob Sweeney z Więzień Nienawiści -Sean Maguire z Buntownik z wyboru -Andy Dufresne z Skazani na Shawshank -Albus Dumbledore z Harrego Pottera -Nicola Tesla (osoba z najbardziej wykształcony archetypem czarodzieja jak dotąd) -Prot z K-PAX -Carter Chambers z Bucklet List -Kowalki z Pingwiny z Madagaskaru -Vasemir z Wiedźmina -Dr House Cienie archetypu: -Za dużo -> Manipulator - czarodziej, który ma w sobie za mało wiedzy, aby móc nauczać. Jest to częstość w świecie coachingu, gdzie ludzie, którzy nic nie osiągnęli uczą innych. Ja używam sformułowania "dzieci wychowują dzieci" w takich przypadkach. Manipulator, osoba która posiada wysoką wiedzę i nie przekaże jej albo osoba, która nie posiada wiedzy i chce ją sprzedać. -Za mało -> Niewiniątko - osoba, która wyparła w sobie ciężką pracę w celu bycia mądrzejszym, w studiowaniu i uczeniu się, a mimo wszystko chce osiągnąć to wszystko bez włożenia chociażby sekundy w naukę. Niewiniątko to osoba, która chce zasługi i tytuły bez zapłacenia odpowiedniej ceny za to wszystko. To często ludzie na średnich szczeblach, którzy narzekają na lekarzy i prawników, że tyle zarabiają. Jak jesteś taki pewny siebie, to może sam zostaniesz lekarzem? Kochanek (Lover) W swoim założeniu Kochanek to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za: 1) Smakosz życia - Kochanek to nie określenie jedynie seksualne, to nastawienia do życia i świata. Kochanek chce smakować, poznawać i doświadczać nowego. Nie mam tu na myśli zmiany partnerów czy orientacji seksualnej. To otwarcie się na doznania i aktywne ich poszukiwanie. Dotyk, smak, zapach, słuch, wzrok - smakosz chce poznawać, podróżować, bawić się. 2) Dziecięcość - Kochanek cechuje się odwagą, która nie jest skażona w żaden sposób wstydem i poczuciem winy. Akceptuje w pełni to kim jest i chce się dzielić sobą i życie z innymi. Jeśli ktoś potrafi się zaczepić na ulicy bo razem stoicie na przejściu dla pieszych to z całą pewnością, kochanek jest dobrze wykształcony u takiej osoby. Taka osoba nie wstydzi się nigdy niczego, gdy ma problem to prosi o pomoc. Rozumie, że wszyscy jesteśmy tacy sami na pewnym poziomie i się nie różnimy. Nie jest on zaprogramowany zewnętrznymi wyznacznikami jak "musisz mieć to, żeby być prawdziwym mężczyzną", nie podąża za modą, nie widzi sensu szukania akceptacji wśród innych, bo nie odczuwa wstydu ze względu na to kim jest. Jest to postawa oznaczająca prawdziwą wolność. 3) Budowanie relacji opartych na otwartości, zaufaniu oraz intymności - Kochanek posiada relacje, które są dla niego oraz drugiej osoby źródłem inspiracji, miłości, przyjaźni. To osoba, która potrafi nawiązywać więź z innymi ludźmi, właśnie przez świadomość tego, że wszyscy jesteśmy na pewnym poziomie tacy sami. Swoją odmienność traktuje jak świetne uzupełnienie relacji, wymienia się doświadczeniami, wspomnieniami i myślami. Tworzy bliskość i namiętność w kontaktach. Kochanek - materiał YouTube #1 Kochanek - materiał YouTube #2 Kochanek - materiał YouTube #3 Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją kochanka w swojej osobowości: -Driss z Nietykalni -Forrest Gump -Noah Calhoun z Pamiętnika -Wolfgang Amadeusz Mozart z Amadeusz -George Jung z Blow -James Hunt z Wyścig -Kapitan Jack Sparrow z Piraci z Karaibów -Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru Cienie archetypu: Za dużo -> Uzależniony. Kochanek staje się uzależniony w przypadku gdy skupi się na tym, aby skupiać się na braniu miłości. Podczas gdy największe piękno jest gdy się nim dzielimy czy też ofiarujemy, nie oczekując niczego w zamian. Dawanie prezentów daje najwięcej radości i satysfakcji. Kochanek uzależniony od dawania miłości oznacza, że problem jest na poziomie wewnętrznego dziecka. Dorosły nie ma powodu by potrzebować uwagi, miłości bez której nie może funkcjonować. Wiele facetów zostaje w tym miejscu gdy nie uda im się po związku w który się mocno zaangażowali Za mało -> Impotent emocjonalny. Oczywiście chodzi o niezdolność do dzielenia się emocjami. Zazwyczaj wyparcie strefy emocjonalnej skutkuje w dalszej perspektywie brakiem satysfakcjonujących relacji, w których mężczyzna można się spełniać jako mężczyzna w sferze emocjonalnej, towarzyskiej czy też seksualnej. Impotenci zwyczajnie nie potrafią się bawić. Nie chodzi już tu czasem o to, że ktoś nie ma czasu na imprezę, ale zwyczajnie podczas czasu zabawy nie wiedzą jak się zachować. Teraz główne założenia w leczeniu mężczyzny to zwyczajnie zdiagnozowanie, który z archetypów jest zaniedbany i dać mu odpowiednie wskazówki, aby wesprzeć dany archetyp u mężczyzny. Dla każdego z archetypów podam narzędzia służące pomocy samemu sobie, narzędzia są proste: Król (King) -Więcej twórz niż zużywasz -Zdecyduj co chcesz pozostawić po sobie tutaj -Zbuduj praktyczną wizję tego co chcesz osiągnąć -Bądź czyimś mentorem -Znajdź swojego mentora -Ustal swoje główne zasady w życiu -Odetnij pępowinę od rodziców -Stań się samodzielny -Zbuduj plan na życie i go przestrzegaj -Strzeż się podążania za pieniędzmi, władzą i seksem -Żyj wśród innych Wojownik (Warrior) -Czytaj biografie ludzi sukcesu -Rób rzeczy których się obawiasz -Medytuj i uspokój umysł, następnie skoncentruj się na tym co chcesz osiągnąć, tworząc mentalny model swojej osobwości -Zbuduj system działania i wartości w którym będziesz funkcjonować -Spisuj każdego dnia listę do zrobienia lub grafik -Kup książkę, która Ci przyda -Stwórz zasady do których będziesz lojalny -Wyznaczaj sobie nowe wyzwania -Zapisz się na sztuki walki - aby zrozumieć lepiej agresję -Zrób generalne porządki w mieszkaniu - zapoznaj się z filozofią 5S Czarodziej (Magician) -Zapisz się na szkolenie -Kup książkę która pomoże Ci lepiej zarabiać -Każdego dnia przeznacz godzinę na naukę -Medytuj i pozwól sobie na czas wyłącznie na myślenie -Dołącz do organizacji lub klubu, gdzie będą obowiązywały zjazdy -Wykorzystuj wolne chwile na audiobooki i programy, które pomogą Ci być lepszym -Zapisz się na studia jeśli masz taką potrzebę Kochanek (Lover) -Bądź spontaniczny -Planuj każdego tygodnia, że zjesz coś nowego -Wyjedź gdzieś -Spotkaj się z przyjacielem czy znajomym, z którym chciałbyś mieć lepszy kontakt -Miej odwagę poznawać nowe osoby -Witaj się z sąsiadami i współpracownikami -Przynajmniej raz tygodniowo zjedź z kimś obiad czy kolację -Zadbaj o odpoczynek i relaks - GluX.
  43. 10 polubień
    3 lata temu bym uwierzył w taki poradnik, ale dziś dałbym taką radę, żeby kobieta nie zdradziła: 1)Ciągle podwyższaj swoją i tak wysoką pozycję społeczną i materialnią 2)Mocniej się kochaj w łóżku 3)Bądź zawsze w pewnym stopniu niezależny, zimny i egoistycznych 4)Dbaj o swoja fizyczność Możemy tutaj dodać czynniki typu "więzi" czy "chemia" - ale trudno tutaj o wyczucie, dla jednej kobiety 5letni związek będzie miał już wartość sentymentalną, a dla drugiej będzie to część życia, którą określi wśród koleżanek słowami "a ten mój idiota...". I jak kobieta chce zdradzić to zdradzi jeśli jest 6+/10 bez problemu.
  44. 10 polubień
    Do tego posłuchajcie w jaki sposób mężatki wyrażają się o swoich partnerach przy innych kobietach. Nie spotkałem jeszcze samicy, która by swojego męża chwaliła. Ciągle tylko narzekanie albo robienie z niego łajzy. Nawet gdyby facet robił coś na 110% to i tak zawsze jest to samo gadanie i robienie z siebie biednej i pokrzywdzonej w małżeństwie albo takiej bez której misiu sobie nie poradzi w codziennym życiu. Z resztą nawet nie trzeba ślubu, aby to zauważyć. Jeżeli byliście panowie w jakimś friendzone i posłuchaliście trochę gadania samic to myślę, że doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, jak za plecami mężczyzn owe wspaniałe panie obrabiają im tyłek i w dupie mają szanowanie swoich partnerów. Wystarczy tylko uważnie obserwować i słuchać.
  45. 10 polubień
  46. 10 polubień
    Ktoś tu na forum ktoś wrzucił filmik o całowaniu Hanka w dupę, bardzo dużo mi wyjaśnił na temat powstawania mitologii ( czy to chrześcijańskiej czy każdej innej) , sposobów tłumaczenia sobie i racjonalizacji że skoro kilka przykazań jest sensowne to wszystkie muszą być. Genialnie pokazana struktura praktycznie każdej religii w której ktoś dawno temu gadał z Bogiem. Jak go znajdę to wrzucę. Już znalazłem :
  47. 10 polubień
    Z przyjemnością informuję, że @Rnext dołączył do grona Senior Moderatorów, czyli uzyskał niemalże Boską władzę co do karania i nagradzania :> Gratulacje!
  48. 10 polubień
    Bo to statystyka na podstawie niebieskich kart, którą można się co najwyżej podetrzeć. Spróbuj jako facet założyć babie niebieską kartę. Ano właśnie. Poza tym kobiety częściej stosują przemoc psychiczną, którą trudniej udowodnić, a mężczyźni często się nie przyznają do bycie ofiarami. Tu mamy np. badanie CBOS: http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2012/K_082_12.PDF Cały artykuł na temat: http://natemat.pl/76931,jak-nekaja-nas-kobiety-20-proc-mezczyzn-pada-ofiara-przemocy-psychicznej Dane z zagranicy: https://en.wikipedia.org/wiki/Domestic_violence_against_men#Gender_symmetry https://www.theguardian.com/society/2010/sep/05/men-victims-domestic-violence Wychodzi mniej więcej po równo. Jeszcze więcej artykułów: http://pikio.pl/jaka-plec-ma-przemoc-domowa/# https://www.wprost.pl/43866/Krzywda-meska A tu takie ciekawe badania: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1635092 Polecam całego bloga na ten temat: http://sabinagatti.blogspot.com/ Takie feministyczne manipulacje już dawno zostały doszczętnie zaorane.
  49. 10 polubień
    Jeszcze przyszło mi do głowy - wprowadzanie do kultury, nowomowy rodem z Orwella, np: Pozytywna dyskryminacja czyli usankcjonowanego moralnie szykanowania mężczyzn. Dyskryminacja mężczyzn jest w porządku, kobiet już nie. Wszystko wśród haseł równouprawnienia. Stosując tą logikę, Żydzi w czasie II WW też byli pozytywnie dyskryminowani rasowo. Vaginal american - bardzo zabawne określenie Amerykanina płci żeńskiej. Rycerskość - nowe znaczenie to "instrument ucisku, sprawiający, iż kobieta nie jest w stanie rozwiązywać życiowych problemów bez codziennej pomocy mężczyzny" ("Polityka ciała" N. Henley) Reverse rape - wspominana już na forum kwestia, czyli "gwałtu odwróconego", mającego miejsce wówczas, gdy facet odmawia brzydkiej kobiecie seksu. Jak śmie!? Tylko kobieta może odmówić. Excessive eye contact (nadmierny kontakt wzrokowy) - jedna z form molestowania seksualnego. Termin upowszechnił się po tym, jak w 1994 roku studentka Uniwersytetu w Toronto pozwała do sądu wykładowcę, który patrzył na nią w trakcie wykładu. Sąd nakazał sprawcy zapłacić studentce 200 tysięcy dolarów kanadyjskich. Dla kontrastu poniżej: Insufficient eye contact (niedostateczny kontakt wzrokowy) - współcześnie jedna z form przemocy wobec kobiet. Przykład - jeśli profesor-mężczyzna podczas wykładu nie patrzy na studentkę, może ona stracić wiarę w swoje siły i możliwości, a także poczuć fizyczne zagrożenie. Postcoital nonconsent (brak zgody po stosunku) - formalne wycofanie lub oprotestowanie przez kobietę uprzedniej zgody na sex już po jego odbyciu. Wśród uznanych przez sąd ważnych powodów wycofania zgody może być np. niewspółmierność aktu płciowego w stosunku do oczekiwań i pragnień kobiety. Conceptual rape (konceptualny gwałt) - wyobrażanie sobie uczestnictwa w akcie płciowym z kobietą bez jej uprzedniej zgody (kwintesencja myślozbrodni!). I to wszystko się przesącza do masowej świadomości kulturowej (kropla drąży skałę). Skoro język dostosowuje się do zmian (postępu) a nie odwrotnie, to gdzie już z tymi zmianami jesteśmy i czy przekroczyliśmy Rubikon.
  50. 10 polubień
    Sensowna kontra jest taka, że gdy on zarabia pieniądze i robi karierę, ona żyje na jego koszt. To on opłaca jej całe życie, gdyż ona siedzi w domu i nie pracuje. Zwykła wymiana dóbr, która trwa na bierząco (on na bierząco łoży na jej utrzymanie, ona na bierząco sprząta mu dom i daje dupki). Zatem w chwili nagłego zerwania takiego kontraktu, w świetle logiki nikt nie jest pokrzywdzony - ona traci dostęp do jego pieniędzy, za to on traci seks + ogarnięcie domu + zajmowanie się dziećmi. Teraz on musi znaleźć sobie kogoś kto się zajmie jego domem, a ona musi znaleźc sobie kogoś innego, kto będzie na nią łożył hajs. W takiej sytuacji kobiety nie widzą, że fakt siedzenia w domu z dziećmi został już przez faceta opłacony na bierząco w postaci hajsu przynoszonego do domu, z którego pani chętnie korzystała. Przez te wszystkie lata mieszkała w jego domu, jeździła jego autem i kupowała jedzenie za jego pieniądze. Jej trud i wysiłek był opłacany na bierząco, więc po rozwodzie nic jej się dodatkowego nie należy. Dlatego wspólnota majątkowa jest niesprawiedliwa - w przypadku rozwodu tracę dostęp do dupki swojej żony, przestaje mi sprzątać i gotować. Tracę wszystkie profity z jej obecności w moim domu. Natomiast ona otrzymuje 50% mojego majątku jako zadośćuczynienie. Innymi słowy - to trochę tak, jakby kobieta po rozwodzie była urzędowo zmuszona do uprawiania seksu z ex mężem z powodu obniżenia się jego standardu życia (miał regularny seks, teraz nie ma). Kiedyś ciocia powiedziała mi, że to niesprawiedliwe, że ona przez 15 lat pierze skarpetki facetowi, a potem zostaje z niczym, bo się mu znudziła. Twierdziła, że po tych wszystkich latach coś jej się należy. Spróbujcie w towarzystwie kobiet powiedzieć, że waszym zdaniem powinien być obowiązek udstępniania dupci swojemu ex mężowi, gdyż to niesprawiedliwe, że przez 15 lat wydajesz pieniądze na kobietę i teraz nic z tego nie masz, więc ci się należy...