Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 21.12.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 42 punktów
    Z okazji świąt chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia Braciom forumowiczom, oraz Braciom moderatorom. Życzę zdrowia, radości, dużo pieniędzy, intuicji i wiedzy co do natury swojej jak i naszych kochanych Pań, wspaniałych doznań i spełnienia zdrowych marzeń. Dziękuję też przy tej okazji wszystkim tym, którzy stale pracują nad pisownią i eliminacją błędów w swoich postach, przyczyniając się swoją pracą do tego, by forum było znacznie lepiej postrzegane w internetach
  2. 40 punktów
    Tak sobie czytam forumowe wypociny i się zaczynam zastanawiać Panowie, czy aż tak bardzo przesiąkliście kobiecą logiką, czy po prostu ogarnęła was hipokryzja. A może zachłysnęliście się po prostu swoim ego i poczuciem bycia super duper rozwiniętymi gościami? To pewnie dlatego pojawiły się jakże wyrafinowane próby usprawiedliwienia pukania zajętych kobiet… i to po raz kolejny jest racjonalizowanie takiego zachowania. Jak już pisałem w innym wątku, skurwysyństwo pozostanie skurwysyństwem bez względu na to, jak ładnie zostanie opisane. W tym momencie Panowie Brohany, jesteście jak panienki z początku poniższego filmiku: Cóż one takiego zrobiły? Ano uznały, że zdrada to w sumie ludzka natura, więc przyprawienie rogów ich partnerom jest usprawiedliwione. Rozumiem, że nie macie nic przeciwko temu, prawda? Co? Krzyczycie, że puszczalskie i jest to spierdolone zachowanie? Ale jak to? Przecież sami próbujecie racjonalizować takie zachowanie tylko robione przez mężczyzn. Czyli co, jedna strona może, a druga nie może, bo jest to be? W takim razie brawo Panowie! Możecie oficjalnie uznać, że jedziecie na loszkologice, bo to nieraz kobiety wychodzą z takimi tekstami. No ewentualnie wychodzicie na niezłych hipokrytów i nawet nie wyjeżdżajcie mi tutaj z durnym usprawiedliwianiem tego na zasadzie „a bo jak nie ja, to inny ją przeleci” albo „a bo świat taki jest, więc w sumie to wszystko jest ok”, bo jest to tylko dziecinne usprawiedliwianie pewnych akcji (może nawet waszych własnych), zamiast mieć jakieś zasady. Tak wygodnie jest zrzucać winę tylko i wyłącznie na kobiety, prawda? To takie komfortowe, kiedy wyjeżdżacie z bzdurnym argumentem, że gdyby nie dała, to facet by nie wziął. A samiec to co, mózgu nie ma? A no tak, przecież lepiej jechać na fiutowym autopilocie, a potem powiedzieć, że to w sumie taka natura i taki jest świat, bo jakoś trzeba się wybielić nie? Najlepiej oczywiście w kobiecym stylu, poprzez zrzucenie całej winy na drugą stronę. Wow, ale zajebisty poziom rozwoju wtedy jest prezentowany! No normalnie czapki z głów Panowie! Oczywiście jeżeli dotarcie do karynkowego poziomu mentalności można uznać za osiągnięcie… ale hej, przecież to takie fajne, kiedy można obwinić kogoś za swoje czyny. To takie supcio. A dla waginki, to przecież należy sprzedać wszystkich swoich kumpli, bo moczenie jest na pierwszym miejscu życiowych wartości. No kurwa gratuluję takiego podejścia. W tym momencie przestańcie jojczyć na kobiety, bo skoro sami dążycie do usprawiedliwiania pewnych męskich zachowań pogłębiających spierdolenie, to nie jesteście w niczym lepsi od samic, które potępiacie. Taka jest brutalna prawda i żaden wyrafinowany sposób wybielania się nie zmieni tego chociaż wiem, że chcielibyście aby tak się stało. Oprócz tego jest jeszcze jakieś chore radzenie kobietom, aby tkwiły w toksycznych związkach… bo tak. Samiec napiernicza Cię jak byś była workiem treningowym? Zrób mu lodzika, nie zmieniaj niczego i ciesz się. Samiec jest ćpunem, który sprzedaje wszystko co tyko może aby dostać działkę? Zrób mu lodzika, nie zmieniaj niczego i ciesz się. Samiec jest alkoholikiem, który wyzywa Cię i traktuje jak najgorsze gówno tego świata? Zrób mu lodzika, nie zmieniaj niczego i ciesz się. Serio Panowie? Przecież sami radzicie innym samcom, aby spieprzali z takich relacji a kobietom będziecie wciskać, żeby tkwiły w takim gównie? Serio jesteście aż tak wielkimi hipokrytami? Co jest do cholery? To jest jakieś wyżywanie się na samicach za to, co odpierniczają feminazistki? Odpowiedzialność grupowa jest wprowadzana na zasadzie „tamta grupka jest be, to niech cierpią wszystkie”? To zasuwajcie do feministek i podajcie sobie rękę, bo właśnie osiągnęliście ich mentalny poziom. Gratuluję. Po prostu ręce opadają, jak się widzi "klasę" oraz "poziom rozwoju" u niektórych Brohanów. Pozostaje jedynie walnąć wielkiego facepalma z tego wszystkiego. I tak się zastanawiam teraz, do ilu osób dotrze ten przekaz, a ile będzie go miało głęboko w dupie.
  3. 37 punktów
    Straty jakie poniosłem są głównie finansowe - vimeo dwa i pół kafla, przesyłanie filmów prawie tysiąc, ktoś też będzie musiał oporządzić filmy więc znowu pewnie parę kafli, ja nie dam rady obrabiać 840 filmów (tagi, opisy, zdjęcia itd.) Spadną zasięgi, a więc sprzedaż produktów za którą wszystko utrzymywałem, ale to nic - uruchomię sprzedaż książek w papierze i wejdą nowe książki, i sobie zarobię. Tak więc zadali mi cios finansowy, ale nie za duży. Jakby to porównać do wojny konwencjonalnej, to rozwalili dwie linie kolejowe na sto dostępnych. Pewnie w Częstochowie i Rosji strzelają kurki od szampanów - ale nie ma się z czego cieszyć chłopaki, ja nadal będę mówił i pisał, dwa kroki w przód, półtora do tyłu. Zyski: 1. W dobie promocji na youtube młodych alkoholików bijących swoje niepełnosprawne dziewczyny, być tam to trochę wstyd. Jestem w szacownym gronie ludzi, którzy zostali uznani przez lewaków za niebezpiecznych - napawa mnie to wielką dumą. 2. Z rozkoszą pokażę, że moja pozycja na youtube (5,5 miliona unikalnych wyświetleń) nie była przypadkiem, a czymś oczywistym. 3. Obudziła się we mnie energia do działania.
  4. 28 punktów
    @HORACIOU5 mam nadzieję, że mimo rezygnacji z uczestnictwa w forum przeczytasz ten post. Na pożegnanie specjalnie dla ciebie cykl "red bawi i uczy", w którym wyjaśnię czemu twoja pozornie dobra postawa nie jest do końca dobra, nie mam na myśli jedynie tego wątku ale wiele twoich wpisów z ostatnich kilku miesięcy. Kwestia główna to radykalne potępianie mężczyzn sypiających z mężatkami, która nie jest absolutnie czarno - biała i ma mnóstwo aspektów, z których nieliczne tutaj przytoczę. Mamy kilka grup mężczyzn, którzy sypiają z mężatkami: 1 Mężczyźni, którzy robią to świadomie/ z premedytacją ponieważ nie wyznają określonych zasad, a seks z mężatką ma dla nich liczne plusy takie jak łatwość dostępu, dyskrecja itp. Tu można ich podzielić na podgrupy, tych którzy usprawiedliwiają to tym iż kobieta 'daje' i to wina kobiety, o czym wspomniałeś i co jest hipokryzją bezpośrednią, szukaniem usprawiedliwienia itp. Ci mężczyźni czują/ wiedzą że postępują źle i potrzebują usprawiedliwienia przed samym sobą. Drugim odłamem są ci, którzy mówią wprost że mogą i lubią mają seks i nic ich to nie obchodzi, nie szukają winy w kimś innym. Są to osoby, które mają inny system wartości niż H5, o systemach wartości będzie później. 2 Mężczyźni, którzy są sfrustrowani i robią to ponieważ brakuje im innych opcji lub tkwią w toksycznym związku. Przykładowo są zamknięci w sobie, nie mają śmiałości do kobiet i wtedy zainteresowanie okazane przez jakąkolwiek kobietę i dopuszczenie między uda jest dla nich wielkim świętem. Ewentualnie tkwią w toksycznej relacji, mają zaniedbane partnerki, lub partnerki, które nimi gardzą i nie posiadają życia seksualnego w związku, ci też skorzystają z walorów mężatki. Ale już nie jest to tak czarno - białe jak w przypadku pierwszej grupy. Często mechanizm jaki tu działa jest obustronny, mężatka tkwi w toksycznym związku, facet też i poznają się, wzajemnie żalą, powstaje jakaś sympatia, nić porozumienia i dochodzi do seksu. Zasada taka ja mam złego chłopa, ty masz złą babę = mamy ten sam problem. Następuje zbliżenie poprzez wzajemne zrozumienie swoich problemów. A to że budują kolejną relację na złych podstawach i wskakują z deszczu pod rynnę, to temat na oddzielny wykład. Ale jak widzisz tutaj ocena moralna już nie może być mocno jednoznaczna. Czyli w tej grupie mamy nieśmiałych mężczyzn z trudnym dostępem do seksu i ludzi w kiepskich związkach, którzy z jakichś przyczyn nie chcą lub wręcz nie mogą z nich wyjść. Mogą mieć poczucie winy wobec partnerki, mogą mieć wspólny kredyt, pozostają w związku ze względu na dzieci itp. 3 Mężczyźni, którzy nie pytają. Czyli ci, którzy mają zasady, ale ich linia graniczna jest przesunięta w stosunku do zasad jakie promujesz. Już objaśniam, facet nie ruszy kobiety, o której wie że jest zamężna, ale jak laska nie ma obrączki to zaliczy bez oporów i nie będzie pytał czy tego męża ma. Czyli jeśli posiada wiedzę odpuszcza, jeśli nie posiada nie stara się jej zdobyć. Zasady taki facet ma? No jasne, że ma tylko jego linia graniczna jest w innym miejscu. 4 Mężczyźni, którzy pytają i nie ruszają kobiet zajętych i/ lub mężatek. Dla jednego tabu będzie każda mężatka (ale np. dziewczyny/ narzeczone już nie w myśl zasady "nie takie zajęte widziałem"), dla innego każda kobieta w związku, jeszcze inny wyłączy z kategorii tabu mężatki, będące w separacji. 5 Mężczyźni, którzy nie ruszają kobiet kolegów/ przyjaciół itp. Jeszcze inna kategoria i też tacy ludzie mają określony kodeks moralny odmienny od twojego. Taki facet nie ruszy kobiety znajomego, ale kobiety innych mężczyzn nie będą dla nich tabu. 6 Mężczyźni nieświadomi i biali rycerze. Mężczyźni, którzy zostali oszukani przez kobietę iż ona jest singielką, przypuszczam iż będzie to największa grupa, pytają, wnikają, zostają okłamani i kopulują. I niby poszli z mężatką do łóżka, ale to już jednak zupełnie inny wydźwięk. Biali rycerze natomiast łykają wszystkie loszko historie, które słyszą on mnie bije, jest podły, nie układa się nam, jesteśmy w separacji, jesteśmy w trakcie rozwodu itp. Czyli dostają sygnał jestem niby zajęta, ale tak naprawdę to nie, trzeba mnie tylko uratować od tej strasznej zemsty. Są to ludzie najczęściej niedoświadczeni życiowo i dają się łatwo wkręcić, najczęściej stają się nieświadomym narzędziem kobiecej zemsty. Te dwie grupy są najliczniejsze. I teraz tak H5 twoja zero jedynkowa postawa opiera się na twoim własnym systemie wartości. A systemów wartości/ zestawów moralnych może być wiele różnych, mogą być jak powyższe lub kombinacją powyższych np. nie ruszam mężatek + dziewczyn kolegów, ale dziewczyna obcego faceta, bez obrączki na palcu już nie będzie tabu. Świat nie jest czarno - biały. Całkowicie ignorujesz fakt, że każdy człowiek ma własny sposób wartości, zawsze są jakieś różnice, mniejsze lub większe. Niezrozumienie tej prostej prawdy prowadzi zawsze do wygenerowania czegoś co się nazywa zapałem neofity, a co prowadzi w prostej linii do wielu nieszczęść. Wszystkie totalitaryzm promowały nachalnie określony system wartości jednakowy dla wszystkich. I wszystkie totalitaryzmy upadały. Niestety podjąłeś, próbę narzucenia swojego systemu wartości innym jako jedynego właściwego. A każdy system wartości tak naprawdę jest nabyty, dla jednego dobrym i miłym bogu uczynkiem będzie przeprowadzenie staruszki przez ulicę, dla innych zabicie osoby o innym wyznaniu, i całkiem możliwe że obaj panowie doznają tego samego uczucia satysfakcji i będą mieli przekonanie o swej wyższości moralnej. Tak naprawdę, twój system wartości kiedy forsujesz go ofensywnie, nie służy wyższemu celowi, a jedynie poprawieniu sobie samopoczucia, pozycjonujesz się wobec innych jako wyższy moralnie. Mówiąc najprościej nie przekonujesz ludzi aby go przyjęli i postępowali w sposób prawy, a jedynie ich gnoisz bo ich moralność ma inne granice niż twoja. W ten sposób odstraszasz ludzi, którzy mogliby z czasem zmienić swoje postępowanie, idą sobie precz i dalej postępują tak samo. Natomiast podejście łagodne, akceptacja mimo wad i różnic światopoglądowych powoduje integrację z grupą i z czasem przesunięcie granic moralnych do poziomu bliższego grupie, według zasady z kim przystajesz takim się stajesz. Każdy nauczyciel wie, że tłumaczenie jest lepsze od ataku bo jest efektywniejsze. Tak naprawdę tłumaczenie i kierowanie nie działa tylko na skrajne przypadki, niezależnie, na którym biegunie się znajdują. Stworzyłeś sobie własny standard moralny, dość wysoki jednakże twoje metody promowania go były kompletnie niewłaściwe. Podjąłeś walkę z wiatrakami, aby poczuć się lepiej, efektu nie odniosłeś zamierzonego. Ostatecznie wygenerowało to nierozwiązywalny konflikt i doprowadziło do odejścia z grupy. Odszedłeś z powodu frustracji, bo w twoim mniemaniu wzbiłeś się już na wyżyny standardów moralnych, a grupa nie podążyła za tobą. Zapalczywość neofitów jest charakterystyczna dla ludzi młodych, i bardziej szkodzi niż pomaga, ale zrozumienie tego przychodzi z wiekiem, każdy ma taki etap więc i tobie przejdzie. Teraz pomyśl co byłoby gdybyś forsował swoje poglądy łagodnie, przesuwając powoli granice moralne osób, które ciebie czytają. Np. masz na forum gościa. który ma całkowity brak oporów przed zaliczaniem cudzych kobiet, po pewnym czasie obcowania z twoimi treściami zmienia swój system wartości i przestaje tykać znajome mężatki i kobiety kolegów. Czy to jest już to? Nie jest, ale granica się przesunęła, człowiek zmienił się na lepsze, odniósł byś już jakiś sukces w promowaniu idei. Natomiast bezpośredni atak i potępienie odrzuca człowieka od grupy i szanse na zmianę jego systemu wartości spadają do zera. Żadnego efektu, jedynie opieprzający autorytet poczuł się lepiej. I tak, czasami trzeba opierdolić jak ktoś postępuje źle, nawet zawstydzić. Opierdolić w celach edukacyjnych można dopiero jak z daną osobą ma się już zbudowaną relację, jest ona częścią grupy. Wtedy jest szansa, że opieprz poskutkuje i zostanie odebrany jako coś czynione dla jego/ jej dobra. W przeciwnym wypadku osoba, która jeszcze w społeczność nie weszła odbierze to jako atak fanatyka. Na zakończenie kilka słów do @Arox z lasu, bo zareagował na całe zajście nadmiernie emocjonalnie. Odszedłeś z funkcji moda i forum w geście koleżeńskiej solidarności z H5. Chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego jaką krzywdę mu tym wyrządziłeś, umocniłeś go w tym iż jego droga jest jedynie słuszną drogą, a jego odejście prawidłową i właściwą reakcją. Czyli ugruntowałeś jego własne przekonanie, które zmierzają w kierunku, który uniemożliwia zrozumienie innych, zamyka na wszelkie alternatywy i możliwości dyskusji z ludźmi o innym systemie wartości. Najprościej mówiąc przyklepałeś jego przeświadczenie o własnej słuszności i nieomylności. Kolejną rzeczą było zarzucenie Markowi iż trzyma @MoszeKortuxy ponieważ ten robi robi robotę wartą wiele tysięcy, za darmo. Robi, tylko co w tym złego? Idea rozwija się dzięki ludziom, którzy robią robotę, ściąga ludzi na forum i dobrze, nie jest istotne czy dana osoba przyjdzie na forum z powodu dramy na yt, czy z powodu kłopotów z kobietą. Jak już się pojawi jest szansa na zaszczepienie idei, a każda idea musi mieć duże poparcie oddolne żeby zaistnieć w ludzkiej świadomości. Pracuje jako wolontariusz, ponieważ idea go interesuje, a że jego talenty dotyczą skrawka, który nie podoba się części starszych forumowiczów, to nie jest jego problem, tylko ich problem. Nie jest istotne czy gość trafi tu prowadzony chęcią dyskusji o lejących w majty patusach, czy o Korwinie, Leninie, trudnych sprawach itp. Ważne, że będzie miał szansę zainteresowania się czymś innym jak już tu będzie obecny, i ważne jest z czym wyjdzie z forum.
  5. 26 punktów
    Wstajesz rano bo budzi cię budzik (urządzenie wymyślone i zbudowane przez samca). Podrywasz się z łóżka (które zrobił stolarz z drzewa które ściął drwal - faceci), idziesz przez swoje piękne mieszkanko (które wybudowali faceci budowlańcy), po panelach podłogowych (które wytworzyli i ułożyli faceci) do łazienki, otwierając drzwi (które zrobił stolarz), zapalasz światło (które podłączył elektryk, po tym jak górnik wydobył węgiel do elektrowni, a w elektrowni jeszcze inni faceci przerobili go na prąd). Siadasz na kibelek (który wymyślili i zbudowali faceci), podcierasz pipkę papierem (który wymyślili i wyprodukowali z drewna faceci). Odkręcasz wodę do mycia (którą dostarczają pompy i rurociągi wymyślone i zbudowane przez facetów), myjesz rączki, zakręcasz kran (wymyślony i zbudowany przez facetów), idziesz do kuchni...wyjmujesz z lodówki (wymyślonej i zbudowanej, no i oczywiście wniesionej na 5 piętro przez facetów) swój ulubiony jogurcik z mleczka od krówki (hodowanej przez rolnika), w gospodarstwach (które są obrabiane za pomocą maszyn i urządzeń wymyślonych przez facetów). Bierzesz małą metalową łyżeczkę (na zrobienie której, żelazo wydobywają w kopalniach górnicy faceci), i wracasz do pokoiku. Po drodze idziesz do okienka, zerknąć co tam na świecie słychać... A za oknem (wymyślonym, zaprojektowanym i wyprodukowanym przez wiesz kogo) jak to za oknem, osiedle domów (wybudowanych przez facetów), chodnik, ulica, sklep (wybudowane przez facetów)...no banały, nie ma tam nic interesującego. Jakiś ładny Mercedesik przemknął...powoziłabyś dupcię, myślisz...(Mercedesik oczywiście zrobiony z żelaza wydobywanego w kopalniach przez facetów, wymyślony i zaprojektowany przez facetów, i napędzany benzyną wyprodukowaną z ropy wydobywanej i produkowanej przez...? No zgadnij kogo, tak, facetów). No wreszcie możesz zasiąść do komputerka (wymyślonego i zbudowanego przez facetów). Och nie! Paznokieć się uszczerbił! Wyciągasz szybko z szuflady biurka ( wyprodukowanego przez facetów) cążki i pilniczek (zrobione przez facetów, z metalu który wydobywają górnicy, tak, zgadłaś, faceci). Piłujesz, podcinasz...gdzie lakier do cholerki??! Jest. Wyjmujesz z szuflady. Twój ulubiony, o kolorze wiśni, w małej szklanej buteleczce z malutkim pędzelkiem ( wyprodukowany z ropy naftowej wydobywanej i rafinowanej przez facetów, ze szkła które z piasku wydobywanego przez facetów w hutach jest przerabiany przez jeszcze innych facetów na buteleczki). Zrobione! Odpalasz komputerek (wiadomo przez kogo wymyślony i zbudowany), wchodzisz na internet (wymyślony i dostarczany przez facetów za pomocą urządzeń wymyślonych i zbudowanych przez facetów). Dzwoni Ajfonik, to psiapsiółka...(Ajfonika i sieci komórkowe też wymyślili i zbudowali faceci)...gadasz z psiapsiółką o tym i o tamtym, głównie o tym jacy to faceci są świnie. Odkładasz Ajfonika, wchodzisz na neta, na forum...gdzie piszesz jaka to jesteś silna i niezależna od samców, i o tym jak to czasy się zmieniły, i jak to kobieta wcale do życia już nie potrzebuje samca aby przeżyć, bo zaraz idziesz zarabiać swoje własne pieniądze! W pracy! Masz dwa fakultety! Socjologię i kulturoznawstwo.
  6. 23 punktów
    Jest to mój pierwszy post na konkretny temat, ale nie proszę o wyrozumiałość. Na wstępie może kilka słów o sobie. Mam 27 lat, studia skończone 3 lata temu w trybie indywidualnym bo w zasadzie cały czas pracowałem, na uczelnie podjeżdżając czasami raz na dwa tygodnie. Od dwóch lat prowadzę swoją działalność w branży drzewnej, pracuje również o dawna w rodzinnej firmie. Produkcja, eksport, transport międzynarodowy. Od małego ojciec gonił mnie do roboty. W wieku 12-14 lat ogarniałem wszystko co ma koła i jeździ oraz większość sprzętu na firmie. Teraz przez ostatnie lata w od kwietnia do października pracuje po 13 do 15h dziennie, obecnie zimą trochę mniej, 9-10h. Lubię to co robię, nie czuję się zmęczony. Status materialny jak na ten wiek, uważam, że wysoki. Przedsiębiorczość i pracowitość wpojona przez ojca od najmłodszych lat, za co mu bardzo dziękuje i na starość nie szklankę wody, a dobrej whisky tam gdzie sobie zamarzy podam. Matka miała inne podejście, broniła przed pracą, mówiła i mówi, żeby odpocząć itd itd, jak to matka. Jeśli chodzi o kobiety w moim życiu, jakoś specjalnie nigdy nie miałem na nie za wiele czasu, ale pomimo, że równocześnie mieszkam na prowincji, mam dość dużo koleżanek. Są to dziewczyny od wszystkiego, do potańczenia, na zakupy odzieżowe, które robię hurtowo raz na 7-9 miesięcy, oraz od bliższych kontaktów też. Koleżanka, to koleżanka- prosta sprawa Oprócz koleżanek były również dziewczyny, z którymi wchodziłem już w jakieś głębsze relację. Więc o takiej jednej dziewczynie dzisiaj króciutko opowiem. Jakieś 6 lat temu, może trochę więcej poznałem na studiach pewne dziewczę. Jak się okazało mieszka w sąsiedniej miejscowości, jakieś 7500 metrów ode mnie.Dziewczyna szczupła, zadbana, 7/10. Chłopakami się bardzo nie interesowała, ale za to była to zagorzała katoliczka. W kościele kilka razy w tygodniu, przed snem modlitwa, przestrzeganie postu itd. Miałem wtedy nieco inne podejście do kobiet jak obecnie więc jakoś mi to nie przeszkadzało. Trochę minęło i zostaliśmy parą, a później jeszcze mniej niż trochę minęło i zerwała ze mną. O co więc poszło? Mianowicie o wiarę i mamonę jej zdaniem. Nie chciałem się zgodzić na chodzenie do kościoła, ponieważ jestem niewierzący. Zaczęła mnie namawiać, próbowała nawrócić, bylem nieugięty. Również zarzucała mi, że ciągle pracuje i gonie za kasą, a ona nie chcę być z kimś takim. Dla niej jej zdaniem nie liczył się materializm w ogóle, żyła scenariuszem z bajek Disneya i tym co jej KK wpompował do głowy. Poza tym z tą dziewczyną odpalił mi największy haj hormonalny jaki w życiu miałem, i nie powiem, początkowo było ciężko. Po kilku miesiącach pozbierałem się wróciłem do normalnego trybu pracy w firmie rodzinnej i dorabianiu się. Od tamtego czasu minęło kilka lat. Z tamtą dziewczyną spotykałem się kilka razy w tym czasie. Najczęściej przypadkowo w gronie wspólnych znajomych. W międzyczasie poprawiałem swój status. Kupiłem jeden, a później drugi samochód. Woziłem pary młode do ślubu, nawet 20 w ciągu roku. Któregoś razu spotkałem się z nią. Było to dwa lata temu i od razu zauważyłem u niej pewną zmianę, albo początek swojego demaskowania... Zaczęła się mnie mocno dopytywać o samochód, ile dałem itd. oraz co zrobiłem ze starym autem. Od razu zapaliła mi się pomarańczowa lampka, no ale spoko może jest ciekawska po prostu. Później były jeszcze również niepodobne wcześniej do niej pytania odnoszące się pośrednio bądź bezpośrednio do mojego statusu materialnego. Już wtedy byłem bardzo uczulony na ten temat w stosunku do dziewczyn i pomimo, że bardzo mi się ta dziewczyna podobała ( znowu haj), zerwałem kontakt. Ona dalej jedną nogą tkwiła w kościele i próbowała mnie tam wciągnąć. Nie dałem się. Kontakt został ucięty. Minęły kolejne dwa lata, aż do dnia dzisiejszego i przewrotność życia spowodowała, że 300 metrów od jej domu zainwestowałem z dużą pomocą rodziców w naprawdę dużą działkę pod działalność oraz dom. Standard wysoki, metraż ok 270 mkw. Od blisko roku wiedziałem, że tam będę mieszkał (bardziej nocował) i powoli zacząłem myśleć o tym jak dziewczę zareaguję, kiedy dowie się, że będziemy dalszymi sąsiadami. dopiero dwa miesiące temu się dowiedziała i co się teraz stało z katoliczką, dla której kasa nie liczy się w ogóle... Bardzo często sama próbuje się ze mną skontaktować, kiedy wcześniej raczej tego nie robiła. Aranżuje spotkania. Z góry zapowiedziała się, że będzie moim najczęstszym gościem. Chce gotować w mojej kuchni i sama, już u siebie domu ćwiczy podobno, choć wiem, że nigdy nie gotowała. Chciała "doglądać" moją i moich rodziców inwestycje... zapewne żeby móc powiedzieć na koniec "tak zbudowaliśmy to...", "tak zrobiliśmy to..." Dopytuję się o firmę, pyta się o moje zdrowie, kiedy nigdy tego nie robiła. Kościół...? Już nie ma kościoła... Krótko mówiąc Panowie, jej zdaniem otworzyła się przed nią szansa na lepsze życie. Zmiana o jakieś 150 do 160 stopni w swoim zachowaniu. Myśli teraz, że dzięki temu mnie złapie, zauroczy będzie wybuch haju i zapewne szybciutko zaręczyny i ślub. Postaram się żeby wybuchu haju nie było. Wiem, że będzie na mnie mocno naciskała, bo sama ma blisko 27 lat. Posunie się do wielu metod. Ciekawe czy będzie mnie chciała złapać na dziecko i ciekaw jestem też jakie metody zastosuje. Szykuję się niezły seans i komedia Panowie. Będę informował jak się sprawa rozwinie :).
  7. 23 punktów
    Braterstwo jak je rozumiem, to nie kwestia genetyczna, a ideowa. Takie jest życie na tej planecie - wypełnione kłamstwami i okrucieństwem. Pewne rzeczy zauważyłem, kolejne doczytałem i ułożyła mi się w głowie pewna idea, którą opisywałem w artykułach, książkach a w końcu w audycjach Radio Samiec. Zrozumiałem że to co wiem, nie może zniknąć wraz ze śmiercią mojego ciała - trzeba to przekazać innym, młodym, którzy tego nie wiedzą, by mieli w życiu lżej, ale i starsi skorzystają. Chciałem ze swojego zrozumienia stworzyć taką widoczną dla wielu latarnię w mroku - i się udało. Jest kanał, forum, niedługo ruszy z kopyta samiecweb.pl Chciałem by moje niezbyt przyjemne i udane życie nabrało sensu - z tego co mnie spotkało, wyszła jednak pewna skuteczna, dająca korzyści wiedza. Postanowiłem ją przekazać innym, i temu poświęciłem wszystko co miałem. Dlatego bratem dla mnie nie jest ten, co nosi w sobie moją krew albo mnie zna osobiście, tylko ten, kto kieruje się w życiu taką co ja ideą. Chce pomóc ludziom w życiu, sprawić by zrozumieli to, czego szkoła, ksiądz i rodzice nie uczą. Chcemy być światłem dla ludzi, pomagać im w związkach, kwestiach samooceny, ważnych decyzjach. Jest wielu takich jak ja - co mieli w życiu pod górkę, ale jakimś fartem im się powiodło. I zamiast żyć jak świnia w oborze dla jedzenia i kopulacji, chcieli oddać swoje doświadczenie innym ludziom, którzy go nie mają. To jest mój Brat - to ktoś, kto podziela moje cele życiowe. I wszyscy działamy i żyjemy właśnie dla tej misji, ponieważ wiemy że kiedyś umrzemy, ale nasza wiedza i doświadczenie zostanie. I wszystko co robimy, robimy dla przekazania naszych doświadczeń tym, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, coś zrozumieć. Nie oznacza to że jesteśmy "frajerami", którzy oddadzą życie dla pasożytów, mitomanów, farmazonów, wampirów emocjonalnych, psychopatów i socjopatów. Musimy być cwani, sprytni, czasem bezwzględni i okrutni, by wiedza dostała się do normalnych, porządnych ludzi, a nie tracić czas i energię dla ludzkich pasożytów żyjących na koszt innych. Jesteśmy nauczycielami, pomocnikami, wspomożycielami, doradcami, aniołami stróżami znękanych, Wyższymi Ja przerażonych - dajemy wiedzę, radość, poczucie ciepłej wspólnoty, nadzieję, wiarę - ponieważ to nadaje sens naszej kruchej egzystencji. A gdy umrzemy, zostaniemy zapomniani a to co mówiliśmy - zmienione i wyszydzone. To normalny proces życia. To też rozumiemy i się z tym zgadzamy. Nasze życie przeminie jak wieczorny wietrzyk, ale coś jednak zostawimy. Nie masę bobasów, a wiarę, siłę, wiedzę; kto wie, może damy tyle wiary w siebie ludziom, że będą tworzyć piękne rzeczy i idee? I dla tego warto żyć.
  8. 22 punktów
    Często była na forum mowa o tym, że kobiety potrafią manipulować aby tylko uzyskać odpowiednie korzyści od mężczyzny. Jednakże tutaj chciałbym wspomnieć o specyficznym typie samicy, który robi to całkiem sprytnie i nie ogranicza się do jednego providera, tylko potrafi tak lawirować pomiędzy kilkoma samcami. Zazwyczaj jej działania sprowadzają się do tego, aby podbudować ego mężczyzny i mówić mi dokładnie to, co chce usłyszeć. Taka kobieta potrafi wyczuć, jakiego rodzaju samcem jesteście i bez problemu dostosować się do was. Dzięki takiej zdolności adaptacji będzie potrafiła pociągnąć za odpowiednie sznureczki, aby tylko uzyskać od was konkretne korzyści. Oczywiście na początku będzie stopniowo ładnie smyrała wasze ego, żebyście czuli się jak król świata i super duper samiec alfa, który wyrwał taką oto niesamowitą kobietę. Ma to na celu potwierdzenie waszej wartości i wykreowanie iluzji, że to wy kontrolujecie sytuację, podczas gdy tak naprawdę to ona robi z wami co chce poprzez używanie odpowiednich manipulacji. Kiedy już jesteście urobieni, to wtedy zaczyna się kolejny etap, czyli tworzenie jakichś ciekawych historyjek albo zgrywanie biednej i pokrzywdzonej… i jakoś dziwnym trafem remedium na jej wszystkie problemy są pieniążki w różnych postaciach. Czasami może to być czysta gotówka, a nieraz jakiś wypad w konkretne miejsce. Tylko na tym etapie, to już ona ma samca owiniętego wokół paluszka, a ten niczym baranek idący na rzeź robi wszystko, aby jego biedna samiczka poczuła się lepiej. Potrzebuje pieniążki? O no to dam jej i pokażę, jak to mnie stać i że przy mnie to zasoby będą, a do tego zamoczę sobie. Smutno jej? No to zabiorę jej na wycieczkę i tam na pewno odzyska radość, a ja sobie przy okazji zamoczę. Wtedy taki mężczyzna jest już urobiony i nawet nie wie kiedy wpadł w niezłe sidła. Staje się dojną krową, która daje samicy masę atencji oraz pieniędzy, a przy tym myśli, że to on trzyma rękę na pulsie. A tak naprawdę jest tylko jednym z dziesięciu bankomatów oraz dawców atencji pomiędzy którymi lawiruje sobie taka samica. Jednego dnia nie może się spotkać z samcem 1, bo jedzie wtedy do samca 3, a w tym czasie prowadzi korespondencję z samcami 4, 5, 6, a numerkom 7, 8, 9 i 10 robi ciche dni, bo nie dali jej pieniążków na jej fanaberie. Tak Panowie, jesteście dla takiej samicy tylko bankomatami, a nie ludźmi. Ona tak naprawdę ma was w dupie, bo liczą się tylko jej egoistyczne pragnienia oraz zachcianki. Dla niej jesteście tylko środkiem do uzyskania tego, czego chce, a kiedy przestaniecie być przydatni, to wyrzuci was jak zużytą szmatę. A jacy najczęściej mężczyźni wpadają w taką pułapkę? Tacy, którzy bezrefleksyjnie łykają wszystkie bajeczki kobiet i nie zastanowią się, czy to aby jest na pewno prawda. No bo oni chcą się przypodobać samicy i pokazać, jacy to oni są męscy. W końcu trzeba jakoś podbić swoje ego, prawda? A ona im to ego dodatkowo nakręca, przez co taki samiec żyje iluzją bycia ogarniętym mężczyzną, a tak naprawdę jest tylko marionetką w rękach takiej kobiety. Dlatego tyle razy się mówi o tym, aby schować ego do kieszeni i popracować nad sobą ale tak na poważnie oraz nie wierzyć bezmyślnie we wszystkie zapewnienia samic. Po to jest to forum oraz audycje, żeby można było prędzej czy później wyczuć tego typu kobiety i poradzić sobie z nimi, a przy tym uratować swoje życie od niezłego rozpierdolu na różnych płaszczyznach. No chyba, że wolisz Bracie tylko wmawiać sobie, że jesteś zajebiście ogarniętym mężczyzną to wtedy możesz olać moje powyższe rady. Tylko pamiętaj, że możesz udawać ile tylko dusza zapragnie, ale kobiety wyczują to jaki jesteś naprawdę, a taka wampirzyca w szczególności. Wtedy nawet nie będziesz wiedział kiedy owinie Cię wokół paluszka i będziesz słyszał dokładnie to co trzeba, aby ona mogła swobodnie drenować Cię z energii oraz Twoich zasobów. Staniesz się jej kolejnym bankomatem, a później będziesz cierpiał i płakał, kiedy wszystko się rozpieprzy. Następny etap to zrzucanie winy na kobiety, bo nie chciało Ci się wysilić tylko udawać bycie ogarniętym samcem, zamiast faktycznie stać się takim mężczyzną... a przecież ego piecze i do błędu ciężko się przyznać, prawda?
  9. 21 punktów
    Panie od 30-letniego mężczyzny oczekują, że będzie "Myślał poważnie o życiu". Co to znaczy? Może to znaczyć wiele, w zależności od konkretnej Pani, jej statusu i obecnej sytuacji. W skrócie oznacza to mniej więcej tyle: - Masz doceniać i wybierać kobiety w swoim wieku, maksymalnie 2 lata młodsze. Oglądając się za 20-latkami jesteś niedojrzały a tym samym, nie myślisz poważnie o życiu. - Masz mieć stałą pracę na etacie lub własny biznes, wtedy jesteś zaradny. Stała praca lub stały pewny biznes a nie jakieś wolne zawody. Inaczej nie myślisz poważnie o życiu. - Fajnie jak masz pasję, ale tylko do momentu kiedy się z nią zwiążesz. Wtedy jeśli pasja/hobby pochłania twój czas i zasoby to musisz z tego zrezygnować. Od teraz twoją pasją jest ona. Jeśli tego nie zrobisz to nie myślisz poważnie o życiu. Wyjątkiem jest hobby/pasja które może dać Ci dochód, ewentualnie podbija prestiż owej Pani, bo może się tym chwalić koleżankom które będą zieleniały z zazdrości. - Musisz mieć auto. Facet bez auta to nie facet. Przecież dojrzały mężczyzna nie jeździ komunikacją. No i wyobrażasz sobie Panią która ma faceta i jeździ autobusem? Poważnie myślący mężczyźni mają auto. - Musisz wiedzieć, że kobieta z dzieckiem to żaden problem, ale wręcz dar. Dar w postaci miłości który może zaoferować Ci ona, oraz jej pociecha. Tylko mężczyzna poważny i dojrzały to doceni. - Koledzy i rodzina to przeżytek. Poważni mężczyźni w twoim wieku wiedzą, że jedyną rodziną, przyjaciółką i spowiedniczką jest twoja druga lepsza połówka. - Żadnych tajemnic! Mówisz jej wszystko o wszystkim. O swoich kumplach, o pracy o biznesach jakie robisz. To twoja bratnia dusza więc zawsze Ci dobrze doradzi. Tylko niepoważni mężczyźni mają tajemnice przed swoimi Paniami. To tak w skrócie.
  10. 21 punktów
    @HORACIOU5 Zgadzam się, choć skończyły mi się lajki. Zauważyłem ostatnio również podwójne standardy. I myślenie zero-jedynkowe. Mam wrażenie, że wydaje się co poniektórym osobom, że za wszystko odpowiada: "kasa, hipergamia i rollercoaster emocjonalny". Nie ma nic pomiędzy - jest czarno-biało. Laska cię olała? Nie twoja wina - pewnie lepsza gałąź. Dała innemu niż tobie? Na pewno lepsza gałąź. Jesteś z alkoholikiem? Twoja wina - masz rollercoaster. Myślisz o zerwaniu z chłopem? No jasne - lepsza gałąź się pojawiła. Na wszystko jest recepta - daj dupy lub wyruchaj dobrze. Serio - zaczyna mnie to śmieszyć i przerażać jednocześnie. Podwójne standardy też się wychylają co jakiś czas. Czy to o zdradę chodzi, czy to o staranie się (niech ona się stara a ty tylko wystaw faję) itp. Co do książek Marka i audycji - owszem, wiedza jest istotna i przydatna. Jednak jedno co zauważyłem - traktowana jest jak mantra, bez żadnej refleksji. "Dziewczyna z rynsztoka zawsze cię do niego wciągnie" - ok, nie tykam się lasek z problemami. "Kobiety lubią niedostępność" - ok, będę kutasem i traktował ją jak śmiecia. "Z dzieciatymi są problemy" - urywam kontakt z laską bo ma bagaż. "Po 30 zegar tyka i przydatność się kończy" - nie ruszam żadnej starej po 30-tce. To się śmieszniejsze robi. Rezultat jest taki, że chłopaki, którzy nigdy nie byli w żadnym związku albo mają małe w tym doświadczenie, powtarzają jak mantrę to co mówią inni i z góry zakładają, że kobiety jedyne do czego się nadają to dawanie du..y. Zauważyłem pewną butę na forum ostatnio i traktowanie rezerwatu jako szaletu dla niektórych osób. Nie wiem już kto większy burdel tam robi - użytkowniczki czy niektórzy użytkownicy z ubłoconymi buciorami wysrywający się tam. Przychodzą tu różne kobiety z różnymi problemami. Czasami są to gówno-problemy w stylu "on nie odpisuje już drugi dzień" a przychodzą i z realnymi problemami jak @deomi. Pomijam fakt, że wątki wartościowe u nas jak samorozwój, legislacyjne rzeczy czy hobby mają 1/3 wyświetleń niż kobiecy wątek o szmince, to poziom niektórych rad jest ku..a żenujący. Serio. Albo zakładany od razu trolling, albo bagatelizowanie problemu na zasadzie "daj mu dupy i będzie ok" albo atak. Czasami rzucanie się jak sępy na autorkę. Panowie - użyjcie czasami mózgu i pomyślcie jak później jest odbierane forum. Zdajecie sobie sprawę, że można bez problemu wysmarować z wątku @deomi artykuł z cytatami na jakiś damski blog jacy to prawdziwi mężczyźni są na forum? Przychodzi kobieta i mówi, że chce zostawić alkoholika, ale chce jakoś mu pomóc i pyta o radę. Dostaje radę - "daj mu dupy, posprzątaj mieszkanie to przestanie chlać. Dodatkowo nie pierdziel bo lubisz ten rollercoaster, atencjuszko". Nosz kurwa przecież jakbym był wrogiem tego forum i prowadził bloga jakiegoś to zaraz bym wysmarował arta włącznie ze screenami. Inny przykład - przyszła laska, nieistotne czy troll czy nie, i przyznała się, ze ma dwóch kolesi - narzeczony i kochanek. Ten wątek miał chyba kilka stron i grubo ponad 1000 wyświetleń. A w środku jak dobrze pamiętam "kurwienie się, suka, szmata" itp. określenia. Wątek gdzie koleś ma FF na boku i regularną dziewczynę - "no wiesz gościu, tak się nie robi, ale najlepiej sobie skombinuj drugi telefon, załóż szyfr i lej po łapach gdy zagląda ci w telefon". Ludzie używajcie mózgu! To jest woda na młyn dla przeciwników forum. Trzymajmy jakiś poziom!
  11. 21 punktów
    18 lat po ślubie. Gorsze niż odsiadka. Jakbym ją ubił od razu to dziś bym wychodził za dobre sprawowanie.
  12. 21 punktów
    Profesor jest już starszym panem i mimo w miarę światłego umysłu, nie ogarnia do końca współczesności. Spektrum wymagań ze strony pań przekracza zakres widzialny widma słonecznego i stale się wskutek propagandy ze strony pralni damskich mózgów się poszerza. Więc nie ma możliwości, by nie czuły się czymś zawiedzione. Nawet jak nie ma powodów, to łatwo w nich wygenerować poczucie bycia nadludźmi. Chyba łatwiej nawet, niż wbić wszystkie w pocięte jeansy i założyć te same kurtki. Łykną wszystko. To my je zawodzimy niby? Bo ja to widzę zupełnie odwrotnie. Czy my naprawdę mamy żyć tylko po to, żeby czynić paniom zadość, tyrać na nie oraz ich potomstwo i dawać im satysfakcję? A co z naszą? Z naszą samorealizacją, poczuciem spełnienia, uczuciami czy szczęściem? Halo, profesorze!? Panie mogą żyć jak chcą a my tylko pod ich dyktando? Czy tyranizowanie mężczyzn słowami „Moje dziecko, moje pieniądze, mój wibrator. Nie jesteś mi potrzebny” nie powinno być zgaszone krótkim - i vice versa - moja ręka, moje dziwki, moje auta, moje sex-roboty, moje jachty, moje nieruchomości, moja pozycja, moje pasje (zresztą zwróćcie uwagę na krótką listę potrzeb pań, sprowadzającą się do "dziecko, pieniądze, wibrator") zamiast zafunkcjonować w roli bata na (naszą) niby bezwartościową bo i zbędną płeć? Gdyby pozbyć się kobiet "pracujących" w bezwartościowych urzędach czy piastujących stanowiska parzycielek kawek i plotkarek na zapleczu, nie cofnęli byśmy się cywilizacyjnie ani o krok, bo wszyscy wiedzą jaki jest wkład "złotych spódniczek". Nawet one same. A bez samych tylko "bezwartościowych i zawodnych" szambonurków, tonęlibyśmy w gównie po uszy. Sorry ladies, ale jak wiele razy mówiłem, tylko bez naszego pożądania, miałybyście żerowiska na wysypiskach śmieci. Wizja możliwości zaspokojenia pożądania w inny sposób, bądź jego wygaszenia, powinna was przerazić. Myślicie, że będziecie nam tu stawiać w nieskończoność jakieś warunki? Ale w sumie chyba każdy tetryczejący facet, mimowolnie staje się sabotażystą. Podobnie ma zresztą Zimbardo.
  13. 20 punktów
    Czołem Bracia! Jakiś już czas temu zakończył się mój związek z pewna damą, i jak to ostatnio mam w zwyczaju analizować niektóre sprawy, chciałbym poddać temat do dyskusji, i podzielić tym nieciekawym doświadczeniem… a może komuś się przyda. Dziewczynę poznałem w pracy, spotykaliśmy się, zamieszkaliśmy razem. To tytułem wstępu. Nie chciałbym poddawać ocenie związku czy też jej/swojego zachowania – bo wiem, spieprzyłem (spieprzyłem dużo), a jej zachowanie to schemat opisywany już wielokrotnie na forum. Uważam, że jednym z powodów rozstania, który wywołał u niej program "gałąź" była atencja kolegów z pracy. Pielgrzymowali oni do biurka mej wybranki żartować, prawić jej komplementy, robić fotki komórką mówiąc że taka ładna, podwozili ją samochodami, na imprezach firmowych kolejka do tańca, stadnie oferowana pomoc w wykonywaniu obowiązków pracowych, wyświadczanie przysług. Większość z nich była w związkach, małżeńskich, część posiadała wieloletnie partnerki. Wszyscy wiedzieli jaki jest między nami. Na skutek atencji jej SMV wystrzeliło w kosmos, zaroiło się od gałęzi, i z początkowo niezbyt śmiała dziewczyna zamieniła się w gwiazdę święcącą na firmamencie firmy. Taka natura kobiety, trudno. Próbowałem nawiązać na ten temat rozmowę, oczywiście schemat, to tylko hehe koledzy, co ja zrobię hehe że oni mnie lubią. Nic nie mogłem z tym zrobić, stałych „kolegów” było co najmniej kilku, szacuję że może z pięciu, może z ośmiu, wpadali też coraz to nowi od czasu do czasu, pewnie drugie tyle w social mediach. Przecież nie będę za wszystkimi biegał, ona na to pozwalała, a ja wyszedłbym na zazdrosnego paranoika który się o wszystko czepia. Olałem więc, licząc że może się znudzi (wiem, błąd, powinienem ją olać), ale bańka rosła, i wszyscy udawali że jest spoko, a moje notowania zapewne leciały na łeb, na szyję. Zachowanie tych że „kolegów” względem mnie było bardzo różne, część próbowała mi pojechać w żartach, część starała być się w stosunku do mnie nie miła, zachować dystans, część rozmawiając z nią i widząc że nadchodzę/się przysiadam traciła na pewności siebie i po prostu uciekała. Wszyscy inni mężczyźni w firmie którzy nie byli nią zainteresowani zachowywali się względem mnie normalnie, więc takie sytuacje były dla mnie widoczne. Na zbieg okoliczności, że jej koledzy akurat mnie nie lubią, raczej bym nie liczył. Na jednego z kolegów z którym spędzała czas w firmie (siedzi za nią, status – długoletni związek) wskoczyła już tydzień po wyprowadzeniu się ode mnie. Może skakała już po nim wcześniej, może też po innych, to już nie ważne, wszystko mi jedno. Jej koledzy, donosili na mnie. Kiedy już nie byliśmy razem, ale oficjalnie w robocie nikt nic nie wiedział – jeden z nich doniósł jej, że zrobiłem sobie konto na badoo. Taka męska solidarność. Bracia, pomijając niepoprawne zachowanie ex, powiedzcie mi co się dzieje z tymi samcami, z lojalnością, sumieniem, systemem wartości? Czy to syndrom psa ogrodnika, ja nie mam, on ma, zdyskredytuję go w jej oczach? Co oni mieli wszyscy w baniach? Przelecieć dziewczynę kolegi z pracy, za wszelka cenę? Adorować ją, żeby podpompować ego jej towarzystwem? Zachowania typu przywalę mu gdzieś w przestrzeni publicznej, pokaże że jestem bardziej fajny, niech zobaczy jaki z niego lamus, na to by wskazywały. Takie zachowania wykraczają po za mój system wartości. Tak jak wielokrotnie było to już napisane na forum, one takie są, bo im na to pozwalamy, mało tego, zachęcamy je do tego. Szanujmy się Bracia, oraz Braci swoich. Pozdro!
  14. 19 punktów
    Bo kiedyś chłop miał babę, służyła do robienia dzieci i pracy w kuchni i ogrodzie a już na pewno nie do podbijania wartości faceta jak dziś co jest kosmicznym idiotyzmem. Jak panie zaczęły wpływać na wszystko i podbijać swoją "wartość" stworzyła się potrzeba posiadania baby jako wyznacznika męskiej wartości , męskości. Dziś to jest plaga , mam siostrzeńca co zna pannę 2 miesiące i pielgrzymuje z nią po całej rodzinie jak ze świętym obrazem żeby pokazać że on też ma ten cud z otworem między nogami. Synek aż pęka z dumy nie zastanawiając się nawet na sekundę co będzie jak mu się to odbierze. Ci biedni frajerzy biegający za tymi atencjuszkami nawet dziś nie zastanawiają się kto tę potrzebę stworzył i komu ona służy najbardziej.
  15. 18 punktów
    Jak w temacie. Lat to było temu już z 8. Dziewczyna 27 lat. Przyjechała do Wawy z mniejszego miasta rozbuchana ambicjami, i chłonna wiedzy od światowych koleżanek o tym "Jak powinien wyglądać nowoczesny związek". W niedługim czasie zaczęła więc być strasznie roszczeniowa. Główny argument to oczywiście ten mityczny "równy podział obowiązków". Ja jestem w tych sprawach tradycjonalistą, dodatkowo potrafię zrobić sporo zarówno w domu jak i przy aucie. Powiedzmy złota rączka taka byłem, i chyba jestem dalej. Nie przychodziło mi nawet do głowy, żeby szczupła dziewczyna (lubię takie ) dziewczyna, kiedy przyjechał nasz wymarzony zestaw kina domowego (solidny, a przez to ciężki sprzęt z drewnianymi kolumnami 120W, tv 37 cali wtedy wchodziły dopiero, amplituner yamaha, który sam ważył z 7 kilo, dvd itd) nosiła ze mną. Wciągnąłem wszystko na 4 piętro po schodach sam. Kiedy ciężkie zakupy też ja. Kiedy przywieźli szafę, też ja, a w domu składanie. Kiedy łóżka przestawiać, szafy itd, ja. Kiedy coś się psuło, oczywiście ja. Przy tym jeszcze normalne prace w domu - odkurzanie itd. Jedyne czego nie robiłem to zmywanie garów. No po prostu nie cierpię tego. W wojsku dostałem urazu bo w ramach dojeżdżania kota aplikowali mi "drużynkę" czyli pomoc kuchenną. Kiedy więc 3 dni stałem przy zmywaku i myłem rano po południu i wieczorem po 300 talerzy, talerzyków i aluminiowych zatłuszczonych tac, do tego rondle, gary, kotły, patelnie itd, dostałem obrzydzenia do tego. Autentycznie mycie garów rękoma mnie odrzucało, obrzydzało. Moja ukochana, słodka myszka wiedziała o tym doskonale, i wcześniej, kiedy mieszkaliśmy sami myła te dwa talerze i kubki dziennie na krzyż, twierdząc że w porządku "ty robisz te wszystkie ciężkie rzeczy to ja to będę robiła/tyrała przy tym (oczywiście w domyśle, że za mnie)". I tak nasz słodka sielanka trwała. Do czasu aż moja "gwiazda śródmieścia i okolic" nie dostała nowej pracy - okienko w banku. Poznając przy okazji wiele nowoczesnych i światowych panien, które szybko ją uświadomiły w jakim zaścianku i nienowoczesnym związku żyje. Zaczęły się więc wojny o mycie naczyń. Któregoś dnia powiedziałem jej tak bez nerwów, zwyczajnie spokojnie "ok, po równo to po równo, zaczynam myć naczynia". I myłem. Z obrzydzeniem, ale myłem. Któregoś dnia jechaliśmy z Pragi na Tarchomin autem. To znaczy auto to za dużo powiedziane. Stary Opel Corsa który się psuł, a najczęstszą jego dolegliwością było to, że skakał i wibrował mu silnik, co powodowało, że mocowania układu wydechowego się zrywały. Jedziemy więc i na wysokości Żerania słyszę potworny hałas. Do tego kierowcy mi pokazywali, że "tam pod spodem". Wiedziałem więc, że to rura znów puściła na gumach i spadła szorując po asfalcie. Zjechałem na parking pod Żerańską FSO, zatrzymałem się, otworzyłem bagażnik, wyjąłem z niego duży koc, rękawice i narzędzia. Ułożyłem to pod autem ładnie, równo, i mówię do mojej oblubienicy: "no to co...kładź się pod auto i napraw. Ostatnio jak się urwała rura ja naprawiałem. Jest wszystko po równo. Twoja kolej." Gały jej wyszły na wierzch jak temu murzynowi z memów co to potrafi gałki oczne wypychać z oczodołów, zabrakło jej powietrza, zbladła, zatelepotało nią całą (czekałem tylko aż zacznie jej się głowa obracać jak na horrorach i zacznie chodzić na rękach i nogach ale plecami do asfaltu. Po czym wydobyła z siebie "jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa?????????????????". -tak, ty - jaaaaaaaaaaaaaaaaaa???????? - tak, ty. (tu mógłbym jeszcze ze 3 razy to wpisać, ale...) - jaaa? ja nie mogę! - dlaczego? Pytam. - bo, bo ja się ubrudzę. Mam białe spodnie. - ja mam biały tshirt, też się ubrudzę. Masz koc, rękawice, uważaj więc tak jak ja to zawsze robię kiedy naprawiam tego grata. - ale ja nie umiem. - to proste, będę ci mówił i pokazywał. Uklęknę obok, pomogę, będziesz już umiała na następny raz. - połamię paznokcie! Chyba chcesz żeby twoja kobieta atrakcyjnie wyglądała?! (no przyznam, że ten argument prawie mnie rozwalił, byłem bliski od buchnięcia śmiechem. Ale byłem jednak twardy i uparty). - tak, lubię jak atrakcyjnie wyglądasz, ale cóż, sytuacja jest jaka jest. Obetniesz więc paznokcie, auto się psuje co jakiś czas więc będziesz miała już "na żaś" (pastwiłem się trochę Wiedziałem, że pazury ją złamią bo "wylizane" je miała zawsze bardziej niż pies jajca). - nie położę się. To już dzwoń lepiej po pomoc drogową. - ok, nie ma sprawy. Pomoc płacimy po połowie. - ok, dzwoń. - ok. Halo, pomoc drogowa? Mam rozkraczone auto na Żeraniu, dacie radę teraz? Ok, ile to będzie? 350zł... w tym momencie moja gwiazdka jak szarpnęła mi fonem to myślałem, że palce mi urwie. - powaliło cię?!!! 350 zł za zabranie auta??!!! - no chciałaś. Plus naprawa ze 200zł. Coś w niej umarło w tym momencie Wiedziałem co - ten feminizm, który zaczął tak wspaniale kiełkować. Panna zrozumiała, że przegrała. Ja czekam. Siedzę na krawężniku, jaram sobie, i mówię do niej - no to myśl. Po 5 minutach... Misiek napraw to pliz. - była twoja kolej, wiesz o tym. Niestety. - wiem o co ci chodzi, o te gary. - nie, nie chodzi o "te gary" tylko o całą ta twoją infekcję wirusową - głupie feminizowanie. Widzisz sama jak to działa. - widzę. - jakie wnioski? - przepraszam, i nie będę męczyła cię myciem naczyń. - Bóg to słyszał, jakbyś w razie czego zaczęła się wypierać. - no wiem , wiem. Tak to jest z feminizmem. Ta bzdura może funkcjonować tylko w zamożnych, zautomatyzowanych społeczeństwach. Tam gdzie już wszystko faceci wybudowali, gdzie dostarczają prąd, gaz, wodę do domów, serwisują to, gdzie jest ciepły kaloryferek, komputerek, internecik, pączuś na talerzyku a kawka w kubuniu z napisem " padłaś to popraw koronę i idź dalej". Wystarczy wyłączyć prąd na kilka dni, kiedy po wodę trzeba będzie chodzić do rzeki, rąbać opał żeby się ogrzać, zdobywać pożywienie, a srać chodzić w krzaki i podcierać d liściem, feminizm się kończy. Teraz na taki argument białogłowy odpowiadają "pffffff" bo wiadomo przecież, że ich wyobraźnia nie potrafi objąć więcej czasu wprzód niż dwa dni dzielące ją od wizyty i kosmetyczki. Przeciez historia pokazuje, że nie ma wojen, kryzysów, powstań, przewrotów itd. Zawsze panuje tylko pokój, dobro i spokój. -
  16. 18 punktów
    Wpis kieruję głównie do mężczyzn, ale żeby nie odbierać paniom możliwości wypowiedzi, umieszczam w rezerwacie. Mam ostatnio w swoim otoczeniu wysyp hormonalnych „ćpunów” i trudno mi jest przejść nad tym w milczeniu do porządku. "Ćpunów" aktywnych jak i marzących o przyćpaniu. Choćby skrycie. Widzę jak się miotają, czasem nawet męczą. Są łatwym celem dla wszelkiej maści sprytnych podpalaczek serc, jak i świadomych swojego oddziaływania pań, które "przecież nic nie robią". Zważywszy, że one mają arsenał, środki i wyrafinowane umiejętności "gry" a my mężczyźni przeważnie z punktu „zakochujemy” się we własnych iluzjach i od/u-czuciach z taką dziewczyną związanych, a te są podsycane zręcznie, przez grające, najczęściej do swojej bramki panie. Był niedawno u mnie przyjaciel z którym znamy się od dzieciństwa. Po rundzie po pubach i klubach go-go (on gustuje w takich rozrywkach, choć przerżnął już chyba pół Europy) siedzimy w aucie i sobie jeszcze gadamy, zanim on ruszy w trasę do domu. W domu żona, córka już gdzieś na studia wyjechała w tym roku. I zabił mnie. Zabił jednym tekstem. Nabrał powietrza i na wydechu, nostalgicznym tonem wyznał, że on ma nadzieję, iż ta wielka, jedyna miłość wciąż przed nim, że jej, takiej prawdziwej jeszcze nie spotkał ale ona gdzieś tam jest. Szybko poklepałem się po kieszeniach czy aby nie mam przy sobie jakiejś strzykawki z preparatem udrażniającym kontakt z mózgiem a jako że nie miałem w totalnym zdezorientowaniu wydukałem tylko: – Oszalałeś? Miłość to tylko iluzja podsycana hormonami (tu zapożyczyłem sobie słowa Miltona z „Adwokata diabła”) – przeceniana, a z chemicznego punktu widzenia nie różni się od zjedzenia tabliczki czekolady. - Hmmm, mówisz? – i tu zwiesił głos – jednak bym chciał się tak prawdziwie zakochać. - Miałeś tyle lasek i się jakoś nie zakochałeś - Ale to wszystko dziwki były (to wymaga wyjaśnienia – nie wszystkie były formalnymi prostytutkami, ale zawsze w jakiś sposób musiał za nie zapłacić „z góry” a nie „z dołu”, więc tak ma zakodowane) I teraz pomyślcie, jak łatwym łupem jest facet, który łaknie kobiecego ciepła, sexu, miłości, wsparcia i poczucia „unoszenia się nad ziemią”. Który nie jest zamknięty na "narkotyk" zgodnie z zasadą "haha, no obejdzie się bez". Niemal każda kobieta jest w stanie zagiąć na niego (albo jemu ) parol i osiągnąć to czego chce. Jeśli widzi jego głód emocjonalny a chce od niego tylko sexu czy jego zasobów, zagra każdą rolę z zakochanym podlotkiem włącznie, byle dostać swoje. Wyjdzie naprzeciw jego potrzebom, dostosuje się do jego wizji. Jak to robią? Nie mam pojęcia, bo wydaje mi się raczej, że to my sami sobie to robimy przeróżnymi konfabulacjami i snuciem wizji. A panie mają szczególne zdolności w wyzwalaniu w nas "odmiennych stanów świadomości", nawet pozornym "nicnierobieniem". Patrzymy na panie przez pryzmat niskiego wyrachowania własnego w relacji i pewnej stabilności własnych potrzeb, podczas gdy u nich to wszystko jest na zupełnie innym poziomie. Ich miłość też widzimy przez pryzmat własnej. Mało tego! Na twardego, poukładanego zawodnika, często znajdzie się jeszcze twardsza zawodniczka. Kwestia jej determinacji. Szczęśliwie na rynku jest tak wielu providerów skłonnych przelicytować, by oddać więcej za mniej, że panie łatwo odpuszczają. I jak przestają być zainteresowane ofiarą, ta wówczas zaczyna cierpieć. Irracjonalne, prawda? Odrębną sprawą jest rozpoznanie, czego pani od nas chce. Często zadeklaruje "chcę tylko sexu", wiedząc że kolejny raz u kolejnego kolesia wywoła ten sam mechanizm łańcuchowy. A my sobie to przełożymy i i tak usłyszymy: "tak tylko gada, kto by kobiety słuchał" i odpalamy rakietę. A potem sznur albo pod most. Chciałoby się powiedzieć "naostrzcie swoje hamulce" ale to nieco nonsensowny związek frazeologiczny. Więc tylko powiem - przywdziejcie w początkowych fazach znajomości zbroję. Tylko że azbestową. Nie dawajcie się podpalić małą iskrą. Jeśli jakiejś pani zależy na nas jako osobie z którą chce spędzać życie, sprawia jej przyjemność przebywanie w naszym towarzystwie w zupełnie naturalny sposób i bez zbędnych gierek roznieci się w nas ogień (który należy odróżnić od płonącego konara - bo tu leży pies pogrzebany ;). Tylko pod jednym warunkiem - że wiemy czego chcemy i dajemy na to sobie przyzwolenie. Zacznijcie kontrolować moment i sytuacje w których dopuszczacie pójście o krok dalej. Bo naprawdę zbyt wielu facetów wokół mnie wpada w kompot z prędkością śliwki.
  17. 17 punktów
    Witam Braci. Znalazłem mini poradnik, napisany przez sfrustrowaną Panią, której ciocia zwróciła uwagę. Mądra ciocia która wie jak jest, powiedziała tylko prawdę, czego jak wiemy Panie nienawidzą i nie przyjmują do świadomości. "To dlatego współczesne kobiety mają taki problem z mężczyznami, Zosie Samosie, kiedyś był porządek, wszyscy znali swoje miejsce, a teraz co?! A Ty co? Taki wspaniały mąż, pójdzie kiedyś w diabły, zobaczysz. " Pani nie wytrzymała i napisała swoją własną wersję idealnego pantoflo-osła męża. "Pierwsze i najważniejsze: podążaj z duchem czasu i nawet jeśli słyszałeś od mamy (babci), że żona z zupą powinna czekać, miej to gdzieś i raczej pomyśl, co ty możesz zrobić dla niej. Po drugie: Bądź radosny i interesujący. Po nudnym (ciężkim) dniu pracy żona może potrzebować czegoś na poprawę humoru, a w końcu ludzie bliscy powinni wspierać się na duchu (ona, oczywiście, oferuje ci to samo). Po trzecie: Sprzątaj i wycieraj kurze, gdy jest zmęczona, wyczerpana a.) pracą b.) dziećmi c.) życiem Nie, przepraszam, sprzątaj i wycieraj kurze nie zważając w jakim ona jest w stanie – w końcu też tu mieszkasz. Po czwarte: nigdy nie narzekaj, gdy żona wraca z pracy. Także nie krytykuj, gdy spóźni się na obiad lub całą noc spędzi poza domem, u koleżanki. Weź pod uwagę jej pełną napięć pracę. Po piąte: Troszcz się o wygodę żony. Niech siądzie wygodnie w fotelu lub położy się na chwilę w sypialni. Popraw jej poduszki. Zaproponuj, że zdejmiesz jej buty, miej przygotowana dla niej ciepłe i zimne napoje, mów miłym, spokojnym głosem. Po szóste: Dbaj o ciszę. Wyeliminuj wszelkie hałasy. Gdy twoja zapracowana żona wraca do dom po ciężkim dniu, należy jej się relaks na najwyższym poziomie. Po siódme: Witaj ją szczerym i ciepłym pocałunkiem, a żegnaj szczerym, namiętnym pocałunkiem. Po ósme: Słuchaj jej. Nawet jeśli masz ochotę powiedzieć: „gadasz głupoty”, „nudne co mówisz”, ugryź się w język i pozwól jej dokończyć. Nie wtrącaj się też od razu z milionem rad. Po dziewiąte: szanuj ją i podziwiaj. Po dziesiąte: nie myśl w łóżku co ona może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla niej. I uwierz, jeśli będziesz się stosować do tych dziewięciu punktów wyżej, twoje małżeństwo będzie idealne i szczęśliwie. Bo w życiu działa święta zasada wzajemności – dajesz, dostajesz." - ahahahaha Całość do poczytania tutaj: http://ohme.pl/zwiazek/poradnik-dobrego-meza-jak-uszczesliwic-zone-wersja-2016-rok/ Czyli jak zwykle, służ, dbaj, adoruj i podporządkuj swoje życie pod Panią a będziesz szczęśliwy. Ma kobiecina fantazję
  18. 17 punktów
    Witam, chciałabym w tym miejscu wyrazić swoje podziękowanie dla dwóch użytkowników, których dziś już z nami nie ma - @HORACIOU5 oraz @Arox z lasu Jestem na tym forum od trochę ponad roku i niektóre wpisy powyższych użytkowników ale nie tylko kierowały mój wzrok w miejsca, do których nie zaglądałam lub rzadko zaglądałam. Przełożyło się to na rewizję niektórych poglądów i rozwój mojej osobowości. Dało wsparcie psychiczne i otuchę, że są jeszcze na tym świecie osoby, które nie ulegają presji złych postaw innych ludzi oraz mają swoje zasady. Jestem im za to bardzo wdzięczna i darzę ich za to szacunkiem. Życzę takim osobom ale również pozostałym odwagi, rozsądku i nie poddawania się w chwilach zwątpienia. Wspierajmy się nawzajem w ciężkich chwilach. Jest mi smutno z powodu tego, że wielu wartościowych ludzi z tego forum odchodzi, ale taka jest kolej rzeczy – wszystko przemija.
  19. 17 punktów
    No i stało się. Twoja partnerka LTR przyłapała Cię na zdradzie. Zaszalałeś tak mocno, że wylądowałeś z kochanką w waszym słodkim gniazdku w dodatku w Waszym łóżku. Przylapany na gorącym uczynku? Chcesz wybrnąć z takiej sytuacji? Czytaj! Twoja długoletnia partnerka właśnie wparowała do waszego gniazdka jak Donald Trump na fotel prezydenta US. To już nie przelewki: - Za kogo się uważasz, ruchasz i pierdolisz jakieś szmaty. Tu ważna uwaga - nigdy nie mów: - Kochanie ale to nie tak jak myślisz! (Jeżeli tak mówisz to jesteś stuleją.) Epitety lecą dalej w stosunku do Ciebie? Czas przejąć inicjatywę musisz koniecznie powtarzać to co mówi do Ciebie Twój LTR! - Tak kochanie ruchalem ją, pierdolilem jak szmatę, wpuszczałem się na jej cyce zachowałem się jak zwierzę. - Ale Ty Kochanie z Tobą się kocham i chcę Cię kochać i kocham Cię i jeżeli Ty chcesz to wszytko co Nas łączy, rozwalić przez jakieś ruchanie, to ja nie chcę takiego związku... Nie zasługujesz na mnie! Inspirowane życiem pewnego Pana.
  20. 17 punktów
    vs Czyli masz zamiar w ten sposób usprawiedliwić gwałcenie kobiet oraz dzieci? Naprawdę sensowny argument Usuwając całość mamy pewność, że nie będzie z nimi problemów w przyszłości. Zanim zaczniesz kogokolwiek pouczać, to najpierw sam zweryfikuj to, jak Ty przyjąłeś wiedzę Marka, bo zaiste wygląda to bardzo ciekawie. Racjonalizowanie gwałtów na kobietach i dzieciach przez muzułmanów, podwójne standardy (mężczyzno, olej toksyczny związek ale Ty kobieto to w nim tkwij, bo masz cierpieć... bo tak... a widać to w wypowiedziach do @deomi), nienawiść do całych grup bez względu na to, że nie wszyscy zawinili, a do tego chęć wyrżnięcia wszystkich (w tym wszystkich kobiet, bo skoro feministki robią coś nie tak, no to wycinamy wszystkie samice, żeby nie było z nimi problemów) bez litości, bo co tam, to nie ma znaczenia czy ktoś na to zasłużył czy też nie. Oprócz tego jawne mówienie o tym, że ludzie w innych krajach powinni jeszcze bardziej cierpieć... kwintesencja rozwoju. Polecam zrobienie print screena, żeby ten post czasem nie wyparował
  21. 17 punktów
    Ponadto dochodzą nowe obowiązki związane z ustawą o ochronie danych osobowych i komplikuje to mnóstwo spraw. To rozwiązanie ma więcej minusów niż plusów i jest gigantyczną stratą czasu oraz środków. Kolejna sprawa. Komplikuje proces rejestracji co spowalnia proces pozyskiwania nowych forumowiczów, zapomnijcie o nr 1 w 2018 + spadek przychodu ze sprzedaży, którego nie zastąpi przychód z rejestracji. W mojej opinii z biznesowego punktu widzenia jest to strzał nie tylko w stopę, ale i w głowę. Jeszcze jedno będzie istniała możliwość ustalenia wszystkich użytkowników forum z imienia i nazwiska, jeśli to kiedyś wypłynie, a my będziemy szli tą samą postępową i nowoczesną ścieżką co tzw/ zachód, to może się okazać, że będzie to miało swoje konsekwencje społeczne dla forumowiczów. Żadne forum w Polsce nie jest płatne, prawdopodobnie zaowocuje to kompromitacją, podśmiechujkami i oskarżeniami o oszołomstwo jak internet długi i szeroki.
  22. 16 punktów
    Dobar Dan Pany Pojawił się u nas ciekawy temat o samotnych 30 letnich paniach. Przeczytałem, pośmiałem się, zapomniałem, poszedłem do klubu i co? No i oczywiście spotykam moją "za przeproszeniem" ex I teraz nawiązując do tematu samotnych 30-tek. Z ex nie mam kontaktu jakieś 1,5 roku, może dłużej, nie pamiętam, nie liczę. Wcześniej kumpel opowiadał, że też ją spotkał w tym samym klubie w okolicach listopada. Dopytywała się o mnie. Pytała czy kogoś mam? Narzekała, że po naszym rozstaniu nie może sobie nikogo znaleźć na stałe. Pytała czy jestem razem z nim w klubie, itd? Jednym słowem wywiad środowiskowy o natężeniu umiarkowanym, przechodzący w zaawansowany. Kumpel odciął się kłamiąc, że nie wie (mały kłamczuszek) Ten wstęp jest ważny, bo odnosi się do wczorajszych wydarzeń. Wczoraj widzę ex, był to klub. Kontaktu wzrokowego nie złapaliśmy. Ona przyszła z jakimiś 3 kolesiami. Wiek na oko od 33-36 max (Ona 32). Pany, czego ona nie robiła, żebym tylko poczuł zazdrość, jak to mi nie latała nimi przed oczami, jaka to ona nie była szczęśliwa. No och, ach, bon tą silwu ple. Trochę żałosne jak na 32 letnią, wydawałoby się dorosłą kobietę. No, a że ja już jestem całkiem nieźle wyszkolony przez tutejszą brać, to sobie siedzę przy barze i nic. Null, jak powietrze, se siedziałem i se siedziałem i nic. Odczułem straszną manipulację z jej strony. Udawała, że mnie nie widzi, ale jednocześnie lata mi z jakimiś gachami przed oczami. Niby grała niezainteresowaną, ale jakieś dwa miesiące wcześniej wywiad na mój temat robi. Powiem szczerze. Nie wiedziałem co się z nią stało. Nie poznałem kobiety z którą byłem 10 lat. Desperacja w oczach, próba atencji od facetów z którymi przyszła( w sumie ciekawe, że sama przyszłą z 3, nie? ). Wygląd już nie ten co kiedyś. Ubrana byle jak. Przeżyłem szok. Jak boga kocham, przeżyłem szok. Chciała imprezować, szaleć, spróbować z kimś innym. Myślałem, że odżyje po naszym rozstaniu, wylaszczy się, a tu wręcz przeciwnie. Może to zabrzmi egoistycznie, ale patrząc na to, gdzie ja jestem teraz, gdzie ona jest teraz( i jak wygląda), to wiem, że ja skorzystałem. Ona nie. Podsumowując i spinając ten temat jedną klamrą. Jeżeli wszystkie 30tki są tak zdesperowane jak moja ex, to im współczuję i nie zazdroszczę. One też cierpią, bo latka lecą, cyc opada, zmarszczki się robią, a przystojnego szejka jak nie było, tak nie ma. Jest tylko typowy, szary "Janusz z Radomia" i wizja życia z nim. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkie gorące 30tki hahahahahahha
  23. 16 punktów
    A jakie masz wymagania wobec siebie, jaki pomysł na życia, jaką wizję ? Tylko to się liczy. Przestań gonić za kobietami i nabijać sobie u nich punkty. To nie jeste postawa dojrzałego mężczyzny. Potem będziesz pytał : kochanie gdzie idziemy, żebyś była ze mną szczęśliwa i mnie kochała. Bo dokładnie o to pytasz .Białorycerstwo w nieco innym wydaniu.
  24. 16 punktów
    1 Uzasadnienie, które nie daje opcji aby osoba prosząca poszukiwała rozwiązania: Jeśli powiesz "nie mogę", "nie chcę", "niestety", "chciałbym, ale" itp, zostawiasz furtkę do dyskusji czyli nadzieję na zmianę zdania, a jak zaczniesz dyskutować lub nawet nie zaczniesz narażasz się na kolejne zaczepki i dociekanie przyczyn odmowy i próby rozwiązania problemu 'który stoi na drodze'' spełnienia prośby. Należy mówić: "postanowiłem", "podjąłem decyzję" to zamyka drogę do dyskusji, jednocześnie eksponuje twoje prawo do odmowy i odmawiasz z pozycji siły, a silnych się nie atakuje. 2 Zmiękczenie odmowy, jeśli odmowa dotyczy kogoś z kim jesteś w relacjach należy ją zmiękczyć, aby nie narażać relacji i nie zamykać sobie furtki. Wystarczy dodać zwykłe przepraszam np. "Przepraszam, postanowiłem .... ", "Przepraszam, podjąłem decyzję ......". 3 Jak masz do czynienia z kimś nachalnym, akwizytor, agent ubezpieczeniowy itp. możesz dodać utwardzenie, które sygnalizuje całkowity koniec dyskusji np. "Decyzja jest nieodwołalna, postanowiłem ..... ". W sumie tyle, jeśli mówimy o normalnych ludziach, jak trafisz na niezrównoważonego lub psychopatę to czy tak, czy siak będzie nieciekawie.
  25. 16 punktów
    Dziwny temat zważywszy na to, że połowa chłopaków z forum nie uprawia seksu XD
  26. 16 punktów
    Dobra panowie widzę, że czas na wykład z cyklu "red bawi i uczy" dziś będzie wykład na temat jak złote rady rozpierdalają biznes. Generalnie proponujecie wprowadzenie płatnego przy rejestracji modelu biznesowego, jaki cel ma taki model. W praktyce biznesowej ma jeden cel stworzenie ELITARNOŚCI. Taki model ma na celu uzyskanie dużych sum od małej grupy klientów, żeby biznes był opłacalny. Niestety 2 pln nie daje ewentualnemu nabywcy poczucia elitarności, tu trzeba kilku zer za dwójką . Wytworzenie elitarności, za którą ludzie chcą płacić duże pieniądze jest drogie i czasochłonne i niestety powoduje zabicie idei. Drugi model biznesowy opiera się na powszechności, czyli przyciągnięciu jak największej grupy odbiorców, którym oferuje się produkty za rozsądne pieniądze. I to mamy teraz. Dodatkowo mamy również pewien rodzaj elitarności wynikający z konieczności zrozumienia pewnych treści i wprowadzania ich w życie. Najlepszy możliwy model to masowość, która daje poczucie elitarności. Czyli dostarczenie dużej grupie odbiorców produktu, za mocno wygórowaną cenę, patrzcie np. produkty z jabłuszkiem w logo. Wprowadzenie odpłatności na forum zaowocuje: - spadkiem ruchu (spadkiem w rankingu for o kilka miejsc, co jest niestety gwoździem do trumny każdego forum) - spadkiem napływu nowych ludzi stawiam że o jakieś 90 - 95 % - spadkiem wpływów finansowych do kieszeni Marka - zabiciem masowości, co natomiast zaowocuje: ZATRZYMANIEM ROZPRZESTRZENIANIA IDEI. Niestety rada kolegi @StonekZiemniaczany zaowocuje katastrofą zarówno biznesową jak wizerunkową, cofnie forum do poziomu pierwszego roku działalności lub doprowadzi do jego upadku. Dodatkowo zatrzyma marsz ideologiczny, co za tym idzie uniemożliwi realizację wszystkich przyszłościowych planów fundacja/ dom samca/ polityka. Wszystkie te plany wymagają poparcia w postaci masy, a ową masowość kolega radzi zabić. Wszelkie idee, które mają zaistnieć w świadomości ludzkiej, muszą rozrastać się oddolnie. Idee i organizacje tworzone odgórnie zawsze upadają (żeby nie szukać daleko KOD). Dla tego powszechność/ masowość/ łatwy dostęp jest podstawą rozwoju.
  27. 16 punktów
  28. 16 punktów
    "Wiele zyskał ten, kto k*rwę stracił"
  29. 15 punktów
    Witam szacowne grono, w tym temacie będą podawane linki do najnowszych audycji zamieszczanych na vimeo. Nie będzie opcji dodawania komentarzy, wątek ma cel jedynie informacyjny, abyście wiedzieli co w trawie piszczy.
  30. 15 punktów
    Słuchaj lala, masz piękne wnętrze jesteś inteligentna i elokwentna, ale niestety się kiepsko ruchasz. Ja natomiast jestem płytkim emocjonalnie gówniarzem i zwracam uwagę na dobre rżnięcie, a nie walory ducha i umysłu. Za stary ze mnie koń, żeby się zmieniać, więc zrobimy tak ..... ponieważ na ciebie najwyraźniej nie zasługuję to idź do biblioteki poszukać porządnego chłopaka, który odwzajemni twoje uczucie, a ja znajdę jakąś panią co mi dobrze będzie w łóżku robiła.
  31. 15 punktów
    Jak wiecie, Sławek/kanister po wyrzuceniu za mutlikonta z wykopu, przeniósł się na portal eioba. Scenariusz ten sam - oszczerstwa, kłamstwa, zakładanie masy kont spod których pisał o mnie kłamstwa. Ostatnio jednak dał mi ultimatum - kasuję wszystko co z nim związane (dla niepoznaki wspomniał też o Vincu i Ryśku), a on nie zacznie od stycznia nowej sagi o mnie, i znajomej u której mieszkałem. Zrozumiał że ubodło mnie to, że mało jej nie zabili tym co działo się na wykopie, to zaczął walić w ten punkt. Ponieważ wizja skasowania kanału, forum i wszystkiego co mam nie wzbudziła we mnie entuzjazmu, napisałem do eioby, wysłałem im pisma z prokuratury i policji i w efekcie: kuti Konto zostało zablokowane na stałe Powód: Złamanie regulaminu serwisu, multikonta Okazało się jak myślałem - wszystkie konta tam piszące, to multi Sławka, nawet się nie ukrywał przekonany o bezkarności. Ale żeby nie było że się boję "rewelacji" które ujawni Sławek, bo nie boję (było to już opisywane na wykopie jakieś kilkaset razy) - są cały czas na ecoego jako historia Wiki, nigdy tego nie kasowałem. Także ostatnie słowa Sławka :> Za to po Nowym Roku mam plan ruszyć tutaj z telenowelą opisującą jak to dorosły chłopiec, cwaniaczek z warszawskiej Pragi, skłócił ze sobą pewną rodzinę udając przejętego losem pewnej starszej Pani. Będzie w niej o tacce, którą go zbiła pewna staruszka, czym zasłużyła sobie na sąd. Będzie o tym jak sobie zrobił z jej domu poligon doświadczalny dla swoich fobii. Pierwotnie opowieść ta miała siedem części, ale jej autor tak wstydził się tych treści, ze je skasował. Zrobił to za późno i tak się składa, ze ja je mam i z przyjemnością będę udostępniał Skoro ich bohater się do nich nie przyznaje, a materiał jest WSPANIAŁY, to dlaczego nie? Czyli w przyszłym roku konkretne cytaty, wypowiedzi, opinie jako studium przypadku okraszone moją analizą psychologiczną Plany planami, więc mogą ulec zmianie. Moje plany odnoszące się do historii roli bohatera w "Rodzinie Addamsów" zmienią się jeśli "kołcz" usunie ze swoich stron treści, w których pada mój wykopowy nick, wymyślone historie dotyczące Ferred, Ryśka, Vincenta, Red Bulla, blogera i wszystkich innych Jeśli po Nowym Roku zobaczę albo usłyszę o "hejterach" i "prześladowcach" świat zobaczy jak cwaniaczek wygodnie się urządził na Podkarpaciu kosztem relacji rodzinnych i zdrowia starszej Pani Będzie to dla mnie to prawdziwa przyjemność, ale bez powodu nie widzę sensu tego nawet zaczynać. Daję zatem kolejną możliwość zakończenia naszej trzyletniej "przygody" A na razie do widzenia do wieczora Pozdrawiam ------------------------------------- Nie będę ukrywał, że mam z tego powodu gigantyczną satysfakcję. Jest przyjemnie, bardzo przyjemnie nie mieć tego szaleńca na plecach - wiem że to na chwilę, że zaraz znowu znajdzie jakieś miejsce, gdzie będzie obrażał, ale tak szybko go nie znajdzie, to raz, a dwa - zanim rozwinie swoją działalność, stworzy lewe konta itd. da mi trochę czasu. Liczę że w tym czasie zadziała już prokuratura (ile można czekać?), i będzie miał ważniejsze rzeczy na głowie. Edit: Kilkanaście minut po skasowaniu konta Sławka, pojawiły się konta - jedno mnie obrażało że byłem bity w młodości, drugie szukało płatnych masaży itd. serce rośnie, gdy widać tę furię :>
  32. 15 punktów
    Panowie, taka mnie myśl i refleksja naszła, podpinając się pod słowa \http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/11676-prof-lew-starowicz-o-tym-jak-si%C4%99-zmienia-stosunek-polek-do-seksu/ Wszyscy tutaj jeżymy się, spinamy, odgrażamy, walczymy i dobry Bóg raczy wiedzieć, co jeszcze się z nami dzieje odnosząc się do takich kwiatków społecznych, feminizmu i spierdolenia kulturowego... Patrząc od strony ezoterycznej, walimy sobie sami karmę, podsycamy energetycznie tą awanturę. Ze strony materialnej czarno na białym widzimy, co kto i komu by zrobił i dlaczego... Po co to wszystko? Po co to nakręcanie? Przyjmijmy takie rzeczy za fakty. Może i uderzające w nas, ale jak widać- stało się. Porozmawiajmy o tym bez nakręcania się i nienawiści. Zrozummy, że dzieje się to za oknem i stało się faktem. To co możemy zrobić? Przyjąć postawę Mahatma Gandhiego. Stwórzmy ruch oporu, który stroni od przemocy słownej i fizycznej Gdy zostaniemy atakowani, przez nasze miłe Panie, przytaknijmy im. Powiedzmy im, że mają rację. Bo dlaczego mają jej nie mieć? Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją. Opowiem Wam coś z mojego życia. Z racji mojego zawodu mam kontakt z ludźmi. Aby od nich odciąć się, słuchałem radia i była jakaś audycji, w której naśmiewano się z feminizmu i feministek. Mniejsza o to, co było powodem. Ważne dla historii, że jedna z Pań słyszała tą audycję i zobaczyła mój uśmiech na twarzy, który audycja wywołała. Oczywiście, (tu zacytuje klasyka forumowego, starsi w wierze Bracia będą wiedzieli o kogo chodzi) Pani poczuła się do poczuwania I zaczęła się na przystanku awantura... Słowotok... Nie przerywałem. Gdy Pani straciła oddech, pomysł na wykrzykiwanie słów itd, zwróciłem się do niej wyrażając pełną aprobatę jej postulatów itd. To był pierwszy szok. Drugi szok nastąpił, gdy zwróciłem się do niej słowami w stylu: "Rozumiem Panią doskonale, ale proszę, zajmijmy się sprawami naprawdę ważnymi życiowo i niech mi Pani doradzi, które auto mam sobie wybrać, bo chcę kupić sobie nowe, z salonu." Cóż, Pani ze łzami w oczach i zwarciem w główce opuszczała mój jeżdżący przybytek Panowie, proszę Was. Zajmijmy się rzeczami naprawdę ważnymi- takimi jak nasze życie, cele, marzenia. Zacznijmy z powrotem marzyć, przekraczać granice do absurdu włącznie. Czy naprawdę te 15 tys wypłaty jest nam tak niezbędne by zarywać życie i pasje. Czy zamiast Porsche nie mogę jeździć jakimś porządnym BMW? Ja nie bronię nikomu tego, wręcz życzę. Tylko chcę byśmy przystanęli na chwile i zastanowili się czy przypadkiem nie osiągamy tego zbyt dużym kosztem- zatraceniem Siebie na rzecz dodatków do życia. Tak, bo to są dodatki. Gdzie jestem JA z dzieciństwa, moje cele, marzenia. Czy cena za ten dodatek nie jest za wysoka. Zbudujmy swój jacht, wyremontujmy motorynkę, odkurzmy stare śmieci, które zalegają gdzieś w otchłani garażu i zawsze obiecujemy sobie, że przyjdzie czas, iż pochylimy się nad tym. Ilu z nas przestało grać na gitarze, czytać książki, pisać opowieści, sklejać modele, zrobić wino itd., bo brakuje mu czasu, bo musi wygrać wyścig szczurów, bo musi podobać się kobietom, bo musi walczyć z feminizmem, komunizmem i innym izmem. (Jak słusznie zauważył @Stulejman Wspaniały oraz @Drizzt, nastąpił błąd z mojej strony w wypowiedzi, stąd poniższe komentarze. Wkradł się duży chochlik, a raczej mój błąd. Użyłem skrótu myślowego, ale żaden z Użytkowników nie jest mną, więc teraz, po fakcie napisania tego tematu pozwolę sobie na sprostowanie wypowiedzi. W powyższym wątku, dotyczącym walki z Feminizmem, komuniznem i innym izmem, jako formą przeciwdziałania tym zjawiskom, chodzi mi o walkę przejawiającą się agresją słowną, fizyczną, rękoczynami i innymi brutalnymi formami. Nie jestem za poddaniem się i biernością wobec zjawisk, tylko zmianą formy na zaakceptowanie tego co jest i przejście do pracy "u podstaw" by walczyć z przyczyną- Zmiany Systemowe, a nie skutkiem, czyli postawą społeczeństwa. Za tego chochlika przepraszam. Arox) Przez pracę, ciągły napływ informacji z internetu, fejsbuka i inne źródła informacji zatracamy się w tym co na zewnątrz. Biegamy na siłownię by zbudować sylwetkę, bo nie akceptujemy samych siebie. Musimy wręcz pochwalić się tym jakie ciężary podnosimy lub ile schudliśmy. A dziecko wewnątrz płacze, bo chciałoby pójść na wystawę klocków lego, czy do jakiegoś muzeum nauki i przez zwykłą ciekawość poznać coś więcej. Ale nie... Siłownia musi być i basta. Co z tego, że organizm po 10 godzinach zapierdalania w pracy chce odpocząć i zregenerować. Przestaliśmy słuchać samych siebie na rzecz zewnętrznej ułudy. Zacznijmy przemiany kulturowe od nas samych. Zrzućmy pęto dnia codziennego i ten chory wyścig szczurów po depresje, choroby serca, miażdżycę, zawał, wylew i parę innych drobnych przyjemności. Zawołam sloganem „Obudźmy swoje wewnętrzne Dziecko”. Pozwólmy sobie na nic nierobienie. Pozwólmy sobie na chwilę wytchnienia. Świat się zmieniał i zmienia nadal... Nic z tym nie zrobimy, bo taka rola świata, że zmienia się i ewoluuje... Zmieńmy swój stosunek z walki na zaakceptowanie. Nie na zgodę a na zaakceptowanie. A Feministki, Hipokryci, Biali Rycerze z zakonu Różowego Misia, inne dziwne postacie i wymysły naszego dnia- niech żyją sobie obok nas własnym życiem. Niech mają swój mały świat, w którym miętolą te same kwestie, podsycają się nienawiścią. Tylko po co mamy im dawać własną energię i czas? Bądźmy ponad nimi a nie bądźmy na ich poziomie. Nie uczestniczmy w tej walce płci, nienawiści itd... Oni są jak małe dzieci w piaskownicy. Obrzucają się piaskiem, krzyczą na siebie, wyrywają zabawki. My jesteśmy jak dorośli, którzy stoją z boku i obserwują to wszystko, bo nasze dzieci nie bawią się tam. Spróbujemy zareagować? Inni rodzice rzucą się nam do gardła. Po co? A panie były, są i będą. I bardzo dobrze. Ale wpuśćmy je do naszego życia na naszych zasadach jako dodatek a nie cel życia. Jak Pani nie podoba się, to dziękujemy jej za wspólny czas z uśmiechem na twarzy i szczerze życzymy jej wszystkiego co najlepsze. Ot, tak po prostu. Nie walczmy z nimi i nie siejmy nienawiści. Kochajmy za to, jakie są, lecz nie oddawajmy swego życia.
  33. 14 punktów
  34. 14 punktów
    Ani jedno ani drugie. Bo właściwie co mnie (nas) to obchodzi? Ludzie są różni - są i tacy. Mam tylko małą uwagę do autora "listu" - określanie takich pań en masse jako wspaniałych jest ciężkim naginaniem rzeczywistości. "Ludzie marzą o atrakcjach" jak śpiewał Grabaż. Sposobów na zasypanie wewnętrznej pustki i zabijanie czasu jest wiele a i często są one ucieczką od swojego miejsca w teraźniejszości, by przenieść się w świat imitacji, pozorów, Insta czy FB. I w tym niestety przodują panie.
  35. 14 punktów
    Ja jednak pozostanę takim dużym chłopcem. Jak już Pani narąbie tego drewna do kominka, poda mi obiad do stołu, wysłucha z uwagą jak mi dzień minął (ale z taką prawdziwą uwagą, nie błądząc gdzieś myślami i potakując tylko), to być może wieczorem jej się nawet poszczęści. Ale niech tylko zauważę jakiś grymasik, ziewnięcie czy też oznakę zmęczenia, to nie omieszkam nałożyć jej tygodniowego szlabanu na kutaska. Następnym razem postara się bardziej.
  36. 14 punktów
    Jestem w bardzo udanym związku z samym sobą. Mamy wspólne zainteresowania, wspólne plany na przyszłość ba nawet wspólny portfel
  37. 13 punktów
    Niczego nie potwierdził tylko dalej zaburza przekonania młodych mężczyzn. Utożsamianie męskości z kasą (czyli poczucia własnej wartości z ilością zarabianych pieniędzy) - przeliczanie męskości na kobiety, "ilość" i "jakość" kobiet oraz podświadome sugestie, że jeżeli nie spełniasz norm społecznych(czyli nie robisz kasy aby ZAIMPONOWAĆ kobietom i STAWIAĆ im kolacje i wycieczki na Chorwacje = coś z tobą nie tak). Tak więc w ramach sprostowania: 1.) Męskość nie zależy od naszych zarobków ani ilości kobiet w życiu. 2.) Poczucia własnej wartości nie buduję się na wyglądzie zdobytych kobiet i ilości zarobionych pieniędzy ale szukać w sobie(nie uzależniać od czynników zewnętrznych) 3.) Kasę i pracę wykonujemy dla siebie aby nam się lepiej żyło 4.) Pasja ma być związana z tym co kochamy a nie tym, co pociąga kobiety. 5.) Nadmierne stawianie i adorowanie zwłaszcza ładnych kobiet niszczy nasze społeczeństwo; uczymy kobiety, że ich uroda(czyli coś na co nie miały wpływu a dostały od losu) jest czymś wartościowym i facet powinien inwestować w atrakcyjną kobietę swoje zasoby(czyli coś co kosztuje faceta najcenniejszą rzecz - dany nam czas i wysiłek). Innymi słowy takie zachowanie uczy kobiety, że należą im się wycieczki i drogie kolacje nie za to jakimi są osobami ale za to jak wyglądają. Ładujemy nasz dorobek, godziny/miesiące/lata pracy w coś co szybka przemija, nie jest przydatne w życiu, i nie ma wartości samej w sobie (uroda kobiety). Przykładowo: nawet inwestując w beznadziejny biznes zawsze możemy się czegoś nauczyć, wyciągnąć lekcje albo osiągnąć sukces. W każdym wypadku zasoby zostały zainwestowane w coś co ma wartość albo coś co zwraca nam cenne informacje(feedback). Inwestując w kobietę mamy 100% szans na zmarnowanie zasobów. Nie muszę chyba mówić jakie to niesie za sobą konsekwencje. Ten filmik to rana dla mojej duszy.
  38. 13 punktów
    Dziś w cyklu "red bawi i uczy" będzie króciutko, acz treściwie. Temat dzisiejszego wykładu to "jak debilom doktoraty rozdawali". Posłużmy się cytatem z materiałów źródłowych: Drogi kanistrze, na psychologii to może być oparta opinia. Prawda jest oparta na faktach :>
  39. 13 punktów
    "Krzywdzi mezczyzn i nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. " - Marek, jak możesz, zdaj sobie sprawę! "Ja mam wrażenie, że koleś został skrzywdzony i teraz się spowiada. " - Już się bałem, że nie będzie nic o tym jak ktoś został skrzywdzony...uf. "ja też jestem po 30, ale śmiać mi się chce facetów po 40 uganiających się na siksami, bo albo zostaną oskubani albo mają ten sam poziom umysłowy co wybranki. " - Bałem się też, że nie będzie silnej, niezależnej, atrakcyjnej trzydziestolatki, która nie może znaleźć faceta bo ci chcą tylko młodych, głupich i pustych lalek, zamiast docenić dojrzałą wspaniałą kobietę jak ona. "Nie rozumiem tego kanału. Wynika z tego że wszystkie kobiety zdradzają, naciagająa na kasę, są głupie, cwane i wyciągają alimenty. Radzę zmienic otoczenie. " - Źle trafiałeś, poszukaj w kościele i bibliotece.
  40. 13 punktów
    To prawda, kobiety są świetne w zmyślaniu więc nic dziwnego, że akceptują takich bajkopisarzy jak tamten Pan. Swoją drogą, zawsze jest podobny schemat: - w tle zdjęcie najlepiej w jakimś garniturze (lvl męskości over 1000) - czasami przekleństwa w tekście podkreślające (a jakże) ten "bedbojowy lajfstajl" naszego autora - tłumaczenie, że faceci są przegrywami i że kobiety zasługują na kogoś lepszego (w domyśle autora - on jest tym najlepszym samcem alfa) - nie doczytanie i nie rozumienie idei i wypowiadanie się na jej temat to podobne bardzo do recenzowania książki po przeczytaniu kilku stron - niedoceniony i niespełniony 200% mężczyzna, który dla swojej kobiety poleciałby na księżyc i zesrał się na tęczowo oraz wyrwał róg jednorożcowi i przyniósł jej w zębach - wszyscy faceci to świnie (tylko nie on, bo on jest ten prawdziwy hehe) - wszyscy faceci to.. świnie - wszyscy - kobiety są najlepsze a faceci to świnie oprócz niego - świnie to faceci a kobiety to najlepsze - zdjęcie w garniturze w tle
  41. 13 punktów
    "Może jeszcze niech tylko ona pracuje na wasze utrzymanie, a Ty odpoczywaj w przytulnym łóżku. Zimą daj jej siekierę i niech idzie drewno porąbać żebyście mogli posiedzieć wspólnie w ciepłym mieszkaniu, a Ty zrelaksuj się z piwkiem na kanapie. " Aż się rozmarzyłem... Tylko niech nie zapomni mnie pocałować, zapytać jak mi minął dzień i wysłuchać moich problemów oraz tego co się działo ciekawego w telenoweli.
  42. 13 punktów
    @WąsatySamiec nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pisząc o swoim podejściu reprezentujesz kodeks moralny złodzieja, który obrabowanie czyjegoś mieszkania skwituje słowami "trzeba było zamontować lepsze drzwi i alarm". Nie upilnował, jego wina, ja jestem "czysty". Do tego jeszcze mówisz o ruchaniu w kontekście "profitów", które inni będą zgarniać, jeśli się samemu nie skorzysta. No cóż, świat niektórych kręci się przeważnie wokół dupy i ona nadaje ich życiu sens i wartość. Parę razy wspominałem, że sam onegdaj święty nie byłem więc w jakimś sensie rozumiem taką postawę. Ale po nadejściu etapu refleksji, są to rzeczy które spędzają mi sen z powiek i zastanawiam się jak mogłem w takim spierdoleniu uczestniczyć i nie tylko rękę do niego przykładać. Jedynie niewielką ulgę przynosi świadomość że to były prekambryjskie czasy. Niewielką. Tu nie tyle chodzi o męską solidarność, co o własną, elementarną higienę moralną i psychiczną. Dajcie spokój z argumentami typu 1% nie będzie przestrzegać i "spijać śmietankę". A na zdrowie. Jeszcze brakuje żeby im zazdrościć tego, czego samemu nie chce się robić. No jaja.
  43. 13 punktów
    Wielu tematów ostatnio na forum zwyczajnie nie czytam, jakoś mnie odrzucają swoimi tytułami albo zwyczajnie wolę trzymać swój język za zębami co by mi ktoś nie zarzucił nagle, że stałem się jakimś wielkim samcem z zasadami i z tego powodu odpadły mi jaja. Podrywanie, namawianie do zdrady zajętych kobiet jest ostatnio zwyczajnie modne - taki poziom społeczeństwa osiągnęliśmy w dzisiejszym Świecie. Kto nie biega za damskim kroczem, ten ma mniej, jest gorszy od całej reszty - a zasady? Zasady są dla słabych mężczyzn, co robią sobie dobrze do produkcji rodem z Brazzers - typowi nieudacznicy, których trzeba jechać za to, że ośmielili się skrytykować podrywanie zajętej kobiety kumpla. Sam tego tutaj doświadczyłem, niektórzy forumowicze tworzą posty tak słabe i tak beznamiętnie puste w swojej treści, że płakać mi się chce a są to goście, niekiedy starsi ode mnie i rzekomo bardziej obeznani - a niestety robią takie byki bo chcą zaliczać jak najwięcej na potęgę, żyją iluzjami o swojej zajebistości - ,,przystojny co dobrze rucha" ale płacze bowiem Pani ustawia go do pionu jak chce, jeszcze inny startuje do panny swojego kumpla i dostaje za to pochwały - ale niech ktoś mu napisze, że to jest złe, to niczym atencyjna Pani zareaguje na zasadzie ,,jak cię to boli, to nie czytaj" A już największą hipokryzją jest kiedy oni sami, innym wskazują, że nie odnoszą się z nich samych z szacunkiem. Mężczyźni dzisiaj są niewolnikami damskiego krocza - to wina wszystkiego i wszystkich wokół nas - społeczeństwa, polityki, oczekiwań lub konieczności realizacji jednego ze spełnień alby poczuć się silnym i wartościowym człowiekiem. Co do samej zdrady, to zdrada w milionach procent jest winą tylko i wyłącznie zdradzającego - czy to facet, czy kobieta - a jest winna, ponieważ dopuszcza się zdrady - tak jak z zabójstwem, gdzie winny jest ten, który dopuścił się tego czynu. Zdradzasz? Chcesz zdradzić albo namawiasz do zdrady? - to znaczy tyle, że nie masz szacunku nawet do samego siebie - ślepa wiara w to, że czynienie zła jest dobre. Panowie zwyczajnie myślą, że im od seksu z zajętymi kobietami przybędzie w spodniach, na koncie i punktów zajebistości. Największym tego typu problemem jest to, że mężczyźni w ogóle nie są ze sobą w żaden sposób solidarni, jeden drugiego sprzedałby za paczkę fajek - uczyć się od kobiet zachowań oraz takiej solidarności, jaka jest wśród nich. Do zdrady to są pierwsi, ale do faktycznie pokazania jaj i przyznania się do tego - to już są malutcy - każdy boi się zemsty później, czy to żony, czy to dziewczyny, czy nawet samej kochanki. Ale już nie daj Panie Boże, że jemu ktoś ,,zaliczy" jego Panią wychodzi wtedy cała prawda o takim pseudo-silnym samcu.
  44. 12 punktów
    Bracia, z powodu rozrastania się naszego forum (więcej pięknych kwiatów, ale i chwastów do wyrwania), przydałoby się kilku zaufanych chłopaków jako modów. Kogo proponujecie? Moderatorka to władza, prestiż itd., ale i wymagania. Można by się umówić kto co pilnuje dokładnie, jaki dział czy ile działów, albo na całym forum - na okres próbny czy pasuje do takiej roli. Lubię wielu chłopaków na forum, i byłoby myślę nieźle jakby modem zostali np. @Quo Vadis?, @Voqlsky @EnemyOfTheState i paru innych konkretnych gości. Co o tym sądzicie i co sądzą o tym w ogóle wymienieni przeze mnie Bracia? :>
  45. 12 punktów
    Co za chujnia. "Powinnaś kochać... bleble" - Że co? I co, po przeczytaniu stwierdzasz: "Aaaa ok. To od jutra go zacznę kochać za to i za tamto, a za to już przestanę." Absurd. "Śmiej się z tego i tamtego." - No nie. Jak ktoś ma śmiać się wymuszonym śmiechem to lepiej niech zamilknie. Ale to jest słabe. Jak ktoś sam z siebie nie nadaje się do związku i nie szanuje innych to maskarada tego typu nic nie zmieni. To tylko pozory, a zwierz ukryty w środku i tak wyjdzie. To jest raczej poradnik w stylu - Jak szybko rozkochać w sobie faceta i doprowadzić do ślubu. A potem możesz znowu być sobą Ktoś bardzo dawno wrzucał na forum fajny tekst o żon wyborze. Już nie pamiętam kto, ale na tyle mi się spodobał, że go zapisałem i teraz go przytoczę:
  46. 12 punktów
    Czyżby w rezerwacie odłączono ogrodzenia od prądu?
  47. 12 punktów
  48. 12 punktów
    Skoro już w humorystyczny a ironiczny sposób omawiamy zasady podrywania dam z portali netowych - ja również zdradzę swój niezawodny sposób. I jest on znacznie tańszy niż opisany przez autora wątku. Nie wymaga ani lustrzanki, ani wiedzy o kosmetologii, ani Mercedesa z wypożyczalni nawet. Mianowicie - podrywam damy na proste równoległe W romantycznej tonacji dyskusji prowadzonej za pomocą dowolnego komunikatora - roztaczam jej wizje takie oto: - Wyobraź sobie, że Ty i ja jesteśmy jak dwie proste równoległe. Czy proste równoległe mogą się kiedykolwiek przeciąć czyli spotkać ? - Eeeee, proste równoległe... nieeee, nie przetną się bo są przecież równoległe. - No dobra, ale w jakiej przestrzeni te proste równoległe nigdy się nie spotkają ? - Nooo, w chyba każdej.... - Otóz - one nie spotkają się tylko w jednym, jedynym bardzo szczególnym przypadku przestrzeni. Mianowicie - na płaszczyźnie. Czyli - na dwuwymiarowej powierzchni euklidesowej geometrii. Ale w każdej innej - tak ! - Eeeee, yyyyy..... jak to ? - Popatrz na globus. Ma on dwa bieguny - północny i południowy. Z bieguna północnego wychodzą południki. Te linie są idealnie proste i idealnie równoległe. Nie wierzysz ? To otwórz płaski atlas i przekonasz się, że południki są idealnie proste i idealnie równoległe. Dochodzą do bieguna południowego. Co się stało na biegunie południowym ? Przecięły się ! - Nooo, niby tak. - Bo to co Ci powyżej opisałem nazywa się w matematyce zanurzeniem w rozmaitości Riemanna. Więc co on i ona, będąc jak dwie proste równoległe powinni uczynić by się przeciać czyli spotkać ? Otóż - powinni zanurzyć się w rozmaitości Riemanna ! Bo powierzchnia kuli nie jest geometrią Euklidesa. Jest to własnie geometria Bernharda Riemanna, ucznia Gaussa, ktory to 8 czerwca 1854 roku, broniąc swoją habilitację - ukazał ludzkosci jak wąsko patrzyła na otaczający świat. I dlatego gdy na swej niewątpliwie kształtnej piersi narysujesz trójkąt - przekonasz się, że suma kątów w tym trójkącie jest większa niż 180 stopni. Bo powierzchnia Twej piersi jako zywo jest typowym przykładem geometrii Riemanna Przyznacie, że to znacznie tańszy sposób na seks z laską 10/10 aniżeli kupowac lustrzankę i brać z wypożyczalni pojazd wyprodukowany przez koncern Daimler-Benz :), zbrojny w tablice rejestracyjne WB co się przekłada na "własnosć banku"
  49. 12 punktów
    Dlatego też: 1. Nigdy nie jestem zazdrosny bo to nie ma żadnego sensu a wprowadza same problemy. 2. Kobieta, która daje powody do zazdrości nie jest godna zazdrości
  50. 12 punktów
    Mam swoje własne motto : ,,Biorę w życiu to co chce, ale uważam czego chce" Zapomnij, że ludzie mają jakieś zasady. Niestety, ale u wielu facetów na widok cycków mózg się wyłącza. To co opisałeś to sposoby walki, którą toczą mężczyźni o kobiety - niestety, ale deprecjacja konkurencji(jest to dla mnie żałosne) jest na porządku dziennym. Czy taki facet dzięki temu coś osiąga ? Absolutnie nic. Twoja była partnerka przeskoczyła na inną gałąź, o to co zyskał Twój ,,konkurent" : 1. Kobietę, która już prawdopodobnie raz zdradziła więc jest duża szansa, że jego też nie oszczędzi. 2. Trochę seksu, z czasem co raz mniej (ryzyko wpadki, ale może on jest z tych ,,dojrzałych" - w co wątpię ze względu na punkt pierwszy). 3. Wysoki poziom fenyloetyloaminy. 4. Emocjonalny rollercoaster - w skład, którego wchodzą : systematyczne fochy i inne chore emocjonalne jazdy, które są toksyczne zarówno dla niego jak i jego partnerki. Żebyś Ty wiedział o jakie pierdoły ludzie potrafią się kłócić. Czas, który spędzi z Twoją byłą kobietą mógłby zagospodarować na swój własny rozwój : czytanie książek, szkolenia, podniesienie swoich kompetencji, siłownia,studia podyplomowe czy cokolwiek. Nikt mu nie zwróci już tego czasu, nikt mu nie zwróci już tych nerwów, które stracił. Widzisz on teraz myśli, że wygrał. Zgodnie z jego tokiem myślenia pokonał konkurencję, okazał się najsilniejszym samcem, który wziął to co chciał I niech myśli tak sobie dalej..... Poniekąd jest to prawda gdyż walkę o kobietę zawsze wygrywa ten najsilniejszy, ale wraz z rozwojem związku to jego siła prawdopodobnie spadnie. Moja metoda jest taka, że nie inwestuje czasu w relacje damsko-męskie bo to jak zaciągnięcie zobowiązania w celach wyłącznie konsumpcyjnych. Jest tak dlatego, że nie mam jeszcze poukładane w głowie tak jakbym chciał, nie osiągnąłem jeszcze tego co chcę. Po co mam być kolejnym sfrustrowanym mężczyzną, który trzyma się kurczowo swojej partnerki bo nic innego w życiu nie ma? Kobiety takich mężczyzn nie szanują, ale będąc w związku w młodym wieku nie przeskoczysz na wyższy poziom ponieważ stracisz dużo czasu, który mógłbyś zagospodarować w inny sposób. Najpierw dobry mindest, a dopiero później kobiety nigdy odwrotnie. Bo czy mężczyźni, którzy tak biegają za jedną kobietą mają poukładane w głowie? Czy mężczyźni, którzy piszą do stu kobiet na fejsie z propozycją spotkania mają poukładane w głowie? Gdyby mieli to nie musieliby tego robić. Wniosek jest taki : Niech oni się pienią, pokazują, popisują przed kobietą. Ty w tym czasie obserwuj ich zachowanie, wyciągaj wnioski i zajmij się swoim życiem. Zapomniałbym - mam kilka bardzo atrakcyjnych koleżanek, które startują w tych wszystkich wyborach ,,miss czegoś tam". Gdybyś Ty wiedział jakie one codziennie dostają wiadomości od facetów to można by o tym napisać książkę. Zdjęcia penisów są na porządku dziennym, serio. Tak mężczyźni są zdesperowani w dzisiejszych czasach. Piszą do nich mężczyźni będący w związkach małżeńskich, mający dzieci itd. One nimi gardzą, śmieją się z nich, nie są dla nich atrakcyjni. Czasami nawet udpostępniają publicznie prywatne rozmowy z zajętymi facetami albo facetami, którzy nieudolnie próbują je poderwać.
×