Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 23.08.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 6 punktów
    Spierdoliłaś mi życie, a powinienem być na szczycie dostatnio urządzony, z sexu wielce zadowolony teraz mi jeno zostało, co z rzadka oferuje twe spasione ciało w zamian szczupłej laski, po ślubie zostały morświna fochy i mlaski nic to jednak dla mnie rycerza białego nawet jak mnie rzucisz jelenia rogatego spłacę alimenty, wychowam jak swego ponoć mego syna z genami habibiego
  2. 6 punktów
    Spierdoliłas mi życie, a miało być jak w Madrycie, Kiedyś codziennie dawałaś mi w dupala, a teraz pretensje, że co mi odpierdala przed ślubem robiłaś mi pałe pod stołem, po ślubie nazywasz mnie matołem, gdy chciałem ostatnio skończyć ci suko na twarzy, to zripostowałaś "chyba ci sie marzy" zdychaj dziwko pierdolona teraz dmucham innego lachona
  3. 4 punkty
    Dziś napisałem pierwszy artykuł: http://ecoego.pl/utrata-wiary-otwiera-nas-na-prawde-braciasamcy-pl/ Co sądzicie o stronie? Na razie worpress "w środku" po angielsku i z edytorem najprostszym, ale się poprawi.
  4. 4 punkty
    Wesele...typowe zaspokojenie babskich fanaberii..."nie ważne co będzie jutro, ważne że ja dziś tak chce" choćby na kredyt.... A to że goście wysrają,wyrzygają, i wyszczają połowe wartości albo i więcej mieszkania nie ważne...,a po tym i tak dupe obrobią Nie ważne że wrócimy do wynajętej klitki, i dodatkowo kredyt za wesele.. Więc na dobry początek na nowej drodze życia: szafa zajebana ślubną suknią, ból głowy,pretensje że twoi goście gówno dali,kredyt do spłaty, rachunki do zapłacenia i często trzeba z kopert wózek i łóżeczko kupić......ZZZZZZZZAAAAAAJEBISTY początek małżeństwa.........w imię czego? zaspokojenia babskich wymysłów. Brak słów....
  5. 3 punkty
  6. 3 punkty
    pasją jest z definicji coś co robimy z powołaniem. Jeśli twierdzisz że jest fałszywe bo inni tak mówią to trafiłeś na nic innego jak tzw. złodziei marzeń. Robią tak tylko ludzie którym samym się nie udało i chcą sprowadzić do swojego poziomu bo by zzielenieli z zawiści. Unikaj takich ludzi jak ognia bo wystarczy jeden fałszywy ruch by mieć ich za wroga. Audycja marka "zielonooki potwór" mówi szerzej o takich ludziach jeśli chcesz. Polecam jeszcze książkę beara gryllsa "poradnik przetrwania w życiu" (mówi o tym już w rozdziale drugim) sam ją posiadam ale udostępnie w necie dopiero po śmierci autora.
  7. 2 punkty
    "Jesteś dzisiaj bolcowana o 17stej" - bo grunt, to mieć ułożony grafik na każdy dzień
  8. 2 punkty
  9. 2 punkty
    Temat zamknięty, ujawnienie danych umożliwiających identyfikację osoby telefon/ adres. Dodatkowo cały post traktuję jak reklamę serwisu zewnętrznego.
  10. 2 punkty
    Korzystając z okazji składam w tym miejscu apel do wszystkich braci - usuńcie konto na facebooku. Dziękuję za uwagę.
  11. 2 punkty
    I za te bicie leżącego, nieprzytomnego gościa, powinno być 25 lat więzienia.
  12. 2 punkty
  13. 2 punkty
    @Aniania z mojego doswiadczenia i obserwacji (branza budowlana/inzynierka) kobiety stanowia mniejszosc a jesli juz sa to w klimatyzowanych biurach przekladaja papierki albo projektuja. Tylko w kilku przypadkach spotkalem kobiety, ktore byly managerami i mialy pojecie co na budowie sie dzieje, ale prawie nigdy nie mialy zadnej pozycji decyzyjnej typu kierownik budowy. Te pozycje wymagaja bardzo duzej odpowiedzialnosci, wyobrazni i przede wszystkich ryzyka, a jak wiadomo ryzyko to nie jest domena kobiet. Co do mojego zawodu mierniczego, to poznalem duzo kobiet, umialy obslugiwac sprzet, kilka bylo bardzo ogarnietych jednak czesto brakowalo im kreatywnego myslenia. Nie potrafily rozwiazac problemu z uzyciem innych metod, poszukac innego rozwiazania itp. Jedna nie potrafila ocenic zadania do wykonania i wrecz to bylo smieszne, gdy zawsze probowala byc hiper-dokladna i tyczyla dziure w ziemi z dokladnoscia do pojedynczych milimetrow. W moim zawodzie uzywamy sprzetu, ktory daje wachlarz prostych dzialan i konstrukcji geometrycznych a problemy sa czasem zlozone, trzeba uzywac kilku metod, kombinowac z nimi. Zauwazylem, ze jesli nie dalo sie problemu rozwiazac przy pomocy tylko jednego programu w instrumencie, to kolezanki mialy ostro pod gorke i sie zacinaly. Glownie wykonywaly odtworcza prace. Gdy zmienilem firme i zaczalem pracowac na glebszej wodzie wykonujac dodatkowe, bardziej skomplikowane prace, nie spotkalem juz zadnej kobiety inzyniera na tej pozycji. Wpadalem na nie od czasu do czasu na roznych budowach. Pracowaly wciaz dla tej samej firmy i wykonywaly wciaz te same rzeczy, baly sie zaryzykowac lub nie chcialy zmieniac firmy, bo "prosta robota od 8-17 i odpowiedzialnosc niewielka, wiec mi to odpowiada. Wracam sobie do domu i sie nie martwie". Jesli mialbym uogolnic, to jednak radzily sobie gorzej na budowie. To nie jest miejsce dla kobiet i znam moze dwie-trzy kobiety, ktore byly ta praca autentycznie zainteresowane i zadawaly mi wiele pytan pobocznych gdy byly moimi asystentkami.
  14. 2 punkty
  15. 2 punkty
    Ciągle jestem, chociaż bracia już nie raz doradzali mi rozejść się, zajebiście dogaduję się z synami (wiek gimnazjalny), rozmowy z żoną ograniczyłem. Uważam, że kumplowanie się z małżonką to duży błąd, idę w stronę ograniczania kontaktów do wspólnych spraw i sexu. Bo do czego mi jałowe babskie pieprzenie potrzebne? Bardzo dobra reakcja baby, wróżę stabilny i długi związek, To Ty jesteś samcem w związku i jedyne numery w związku to Twoje wyskoki, raz babie może się zdarzyć jakiś wyskok, ale nie zdrada. W małżeństwie to Ty masz wymagać i być świadom swojego statusu. No bo przyznaj do czego Ci baba potrzebna? Tylko do dzieci i sexu, a Ty jej do całej reszty. Wywracasz naturalny porządek do góry nogami. Fascynacja młodą cipką na początku małżeństwa to był mój duży błąd, nie grała nią bo to spowodowałoby moją zawziętość. Ale sam dopuściłem się do "cipkozaślepienia", a raczej matrix mi to wgrał, gdy się od tego uwolniłem to ona zabiega częściej o zbliżenia.
  16. 2 punkty
    Sprawa jest oczywista: Teściu status szwajcarski ( minimum energii) Teściowa kupczy przychylnością - opłaty + emocje + mniej opieki nad wnukiem +zachowanie domu +znajomych Ex ha ha Fizyka się kłania , czym większy nacisk tym mocniejsza obrona , akcja = reakcji , przeciwne zwroty Dzieciak i tak w czarnej dupie obecnie jego świat się zawalił........ szkoda gadać Teścia zweryfikować prosto = przeprowadź się do niego Teściową również , nie zapłać niczego tylko kasa na konto ex na dzieciaka z dopiskiem alimenty(miesiąc, rok) Ex kochanie szukaj sobie innego frajera złożyłem pozew (nic więcej , jaki , co gdzie kiedy , o co) i urywasz rozmowy całkowicie oprócz teścia Super by było jakbyś załatwił jakiś kredyt na hipotekę domu ale pewnie tego nie da rady zrobić Jeśli masz gdzie z magazynować droższe fanty : telewizor ,pralka,lodówka, komputer ogólnie czyścisz samice z fantów 1 potrzeby Jak się będzie rzucać to albo dzielisz od razu na piśmie , lub wynosisz potajemnie(lombard,magazyn kolega) Ogólne wyczyszczenie samicy do zera- niema samca = niema zasobów!!!
  17. 2 punkty
    Miałem kiedyś dwóch ludzi, których uważałem za bardzo dobrych kumpli. Na osobności, w trzyosobowym męskim gronie, często wymienialiśmy się spostrzeżeniami na temat kobiet zbliżonymi do wiedzy znanej teraz z forum czy audycji Marka. Podczas jednego z wspólnych wypadów, tyle że w mieszanym damsko-męskim towarzystwie, rzuciłem kilka ironicznych uwag adresowanych do przebywających z nami Pań. Spotkaliśmy się parę dni później, tzn. już tylko ja i kumple, gdzie usłyszałem, że ,,to było niepotrzebne'', ,,tym razem przegiąłeś'', ,,X (nazwijmy tak kobietę jednego z kumpli) cały czas mi pierdoli o tym, że obraziłeś jej koleżankę'', itd. Na pytanie czy powiedziałem coś niewłaściwego w sensie niezgodności z ich zasadniczymi poglądami czy może uważają, że moja reakcja na zaistniałą wówczas konkretną sytuację była przesadzona odpowiedzieli, że nie, ,,ale wiesz, mogłeś dać sobie spokój'' itd. Począwszy od tego momentu kontakt między nami zaczął powoli zanikać. Przechodząc do rzeczy: X w niedługi czas potem zostawiła kumpla dla naszego wspólnego znajomego - ,,grzecznego'' orbitującego typka, który podczas wspomnianej powyżej dyskusji był nawet przedstawiany jako przykład tego, który ,,potrafi się zachować'' (pruła się z nim już wcześniej). Laska drugiego z kolei kumpla zapragnęła mojego kutasa. Z czego jako ,,cham'', ,,prostak'' i ,,mizogin'' nie skorzystałem.
  18. 2 punkty
    @zuckerfrei Wiadomo, każdy lubi co innego. Ale forum ma być znane, odwiedzane i lubiane - by tak było, musi tu być wszystko to, co interesuje ludzi. Dziś youtube jest popularniejszy niż telewizja, a o serialach jakoś nikomu nie przeszkadza - mordy, rzezie, wojna, wszystko gra. A jak wstawiam coś a,la serial na YT, to nagle wyskakują jak Filip z konopii obrońcy moralności, oburzeni obniżeniem poziomu forum. Nic się nie obniży, kogo to nie interesuje zwinie pasek i po sprawie. A co do Mosze, to pomagał mi, starał się, więc jest awans. Z czasem jak się wszystko rozhula, będzie miał znajomości, możliwość sprzedaży czegoś, pozycję. Tak to działa w życiu.
  19. 2 punkty
    Ja bym się bał gdyby ktoś taki się zainteresował moją osobą
  20. 2 punkty
  21. 2 punkty
    Shinobi - 1p za pisanie po alkoholu bądź narkotykach, albo w języku nieznanym ludzkości.
  22. 2 punkty
    Dokładnie tak. Ślub to najważniejszy loszkoiwent w życiu dla niewiasty i jej żeńskiej części rodziny. A wspierają te dążenia wszelakie filmy, seriale od Holly po Bollywood, harlekiny, magazyny kolorowe, targi i salony mody ślubnej. Pewną namiastką ślubnych uroczystości są też iwenty pierwszokomunijne lub z okazji chrztu, gdzie scenariusz (bez pewnych elementów) i schemat zachowań jest taki sam jak przy ślubach tylko na odpowiednio mniejszą skalę.
  23. 2 punkty
  24. 2 punkty
    Uważam, że samotność jest potrzebna i jest kluczowa w zrozumieniu Matrixa i procesów. To czas w którym trzeba czytać, rozmyślać, analizować. Czytasz książki i analizujesz wiedze w stosunku do tego co widziałeś i przeżyłeś. Zauważasz schematy i masz szersze spojrzenie. Matrix czy nawet rodzina (rodzice) w zdecydowanej większości tego nie dają. Trzeba dojść samemu. Do tego potrzebny jest spokój i czas. Jak ludzie mają rozumieć cokolwiek jak nie rozumieją podstawowej kwestii - jak działam ja, mój mózg, moje emocje, na jakiej podstawie podejmuje wybory i co one niosą w konsekwencji..... Manipulacja, podświadomość, wzorce i ich programowanie..... Większość ludzi to zaprogramowane roboty. Rodzą się i są programowani... żyją w przekonaniu swojej wysokiej i ponadprzeciętnej indywidualności a tak na prawdę są tylko kolejnym chodzącym schematem. Dlatego tak mnie cieszy to miejsce, bo widzę jak dużo osób wychodzi z Matrixa. To cieszy i przywraca wiarę w człowieka. Ostatnio jadę z ludźmi z branży samochodem i jeden z nich zaczyna coś do mnie personalnie (że, po 30stce i sam, że, nie mam dzieci, żony, po co tak żyć, ale niedługo przyjdzie na mnie czas i się zakocham i wtedy zobaczę itp itd). W samochodzie jeszcze dwóch gości z branży. Słucham i słucham ze spokojem.Wiem o gościu, że Matrixowy pantofel ( finansami zarządza żona, wypłata na "wspólne" konto, mieszka w domu jej ( wybudowany przez teściów) itp). Nie atakuje jednak go personalnie po co się zniżać do poziomu emocjonalnego frustrata. Skończył mówić. Zaczynam krótki monolog i przedstawiam schemat w dużym uogólnieniu ( Jak to kobieta stara się o chłopa i nalega na ślub i często zabezpiecza swój majątek przed ślubem, jak znika sex zaraz po ślubie, jak facet dziadzieje stając się uzależnionym od emocji i humorów żony! klasyka po prostu nic zdzwyczajnego itp). Nic do nikogo personalnie w samochodzie. Krótko i treściwie. Ogólnie. .... kończę nie za długi monolog i zapada cisza. Niezręczna cisza. Czuję jakby ktoś chciał skomentować ale każdy komentarz będzie pustym farmazonem. Kolejny pustak, który mnie za dobrze nie zna ale chce oceniać i kierować za mnie moimi wyborami sam nie rozumiejąc co się dzieje w jego życiu..... pomyślałem sobie.
  25. 2 punkty
  26. 1 punkt
    Co to jest wersja light? Nigdy nie słyszałem o jakiejś chorobie w wersji light - albo ktoś na coś cierpi albo tego nie ma. Po tym zdaniu przestałem czytać dalszą część.
  27. 1 punkt
  28. 1 punkt
    @Stulejman Wspaniały fejm rośnie z każdym dniem, kto następny? z drugiej strony mam takie samo wrażenie jak @MoszeKortuxy
  29. 1 punkt
  30. 1 punkt
    Baobab stanie się chyba niebawem narodowym wrogiem każdego :>
  31. 1 punkt
    Nikt nie rodzi się SA Rodzisz się z predyspozycjami i ułomnościami Teraz sam decydujesz które rozwijasz a które zwijasz Sam fakt , że jesteś na forum +5% , nie poddałeś się +10% , sam się odnalazłeś na drodze przemiany i sensu życia +10% . Jeśli jesteś wysoki >182 to + 50% w genetyce czyli do dziecka Wszystkie wady typu okulary, pryszcze -5 % do genetyki .Łysienie się nie liczy (znacznik testosteronu ) Pochodzenie +- (0-50)% do statusu Mózgu nie wymienisz jedynie oprogramowanie i system operacyjny oraz podstawa! (BIOS) ale bios już cache-ujesz Taki dodatek to dziennik pokładowy do przemyśleń , sukcesów i porażek (jedna się mnie pytała kiedy miała okres cobym sprawdził )
  32. 1 punkt
    @jaro670 Ja idę w sobotę na wesele jako osoba towarzysząca.Spróbuję Hahahahahah
  33. 1 punkt
    Jak jestem na weselach to mi się dziwna lampka we łbie włącza mianowicie : hmmm ciekawe czy by się dało wyruchać pannę młodą w dniu jej wesela. Oczywiście nie do pomyślenia jakbym był na ślubie mojego ziomka, kuzyna itp. Zrobił to któryś z Was ? Tak wiem, dziwny pomysł ale nie uwierzę że Was to na weselu nie dopadło .
  34. 1 punkt
    Tłumaczenie młodym jest jak zasiewanie zboża na betonie, dopóki tego betonu typu ja wiem lepiej nie rozmiękczy pokora po wpierdolu to nasza gadka nie ma sensu. Mam kolegę, super mąż, przyjacielski , kochający, jak panna miała złamaną rękę to ją czesał , wszystko za nią robił. Taki może nie miś ale mimo wszystko baaardzo partnerski, niekonfliktowy słodziak. Podejrzewam że jakby go Kasia poprosiła to by po tampony latał. Mówię gościowi żeby nie szalał z tym zaangażowaniem bo za chwilę będzie musiał drzwi na chacie poszerzać bo z porożem nie wyrobi a jedyna jego odpowiedź pełna 100% pewności ,wręcz wyśmiewająca moje bredzenie to : nie wydaje mi się żeby moja Kasia tak się zachowała. To mi się coś wydaje bo kobiety takie nie są. Od 3 miesięcy przyłazi na jego stanowisko laska, mężatka i z nim nawija mimo że ich funkcje są w firmie bardzo rozbieżne. Mówię mu że się prosi na bolca bo widzę jak się loszka zachowuje a on na to że to wykluczone bo ona ma męża i 2 dzieci i ustabilizowaną sytuację. Noż kur... że aż tak ślepym można być ? No ale co powiedzieć jak kolo ma 2 laskę w życiu ( to się zdarza ) i w wieku 27 się ożenił. A panna pracuje w branży rozrywkowej ,między muzykami, akustykami. Ale nie ma się czego obawiać bo Kasia by tak nie postąpiła. Hmm aż zazdrość bierze że on ma taką fajną, wierną, lojalną Kasię.
  35. 1 punkt
    Bez przesady. 200 tys w gotówce od jednych dziadków i 200 tys w akcjach od drugich i 600 tys od rodziców do równego i wystarczy. Od razu mieszkania byś kupował...
  36. 1 punkt
    Mnie ten dział zdziwił lecz nie zaskoczył i tyle nie wchodzę tam i dla mnie problemu nie ma. Może być tez dział np o tapicerach - No Problem, a i może się czegoś nauczę. Dzial o pierdzeniu lubię. Co do @GluX to ja typa lubię. @MoszeKortuxy gratuluje całej piaskownicy. Jednak pamietam jak nie było Cię na forum , a byłeś pod każda audycją Marka. Potem mod na stream i teraz własna piaskownica. Robi to wrażenie (gospodarowanie swoim prywatnym czasem) i mam nadzieje ze nie jesteś karierowiczem czyt. Przydupasem Marka. To nie pocisk tylko moja obserwacja, tak jak tutaj ktoś nie lubił @GluX tak ja obserwuje Twoje wirtualne ruchy tutaj pniesz się do góry bardzo szybko - za szybko jak na moje oko...
  37. 1 punkt
    Tego nie dźwigam , jak można za kawałek babskiej szmaty a'la firana wyjebać 6 tysi. 6 patyków wjebanych w błoto na jeden wieczór. Ale jak facet za te pieniądze kupi moto którym będzie śmigał latami to głupota i dziecinada. Co do wesel to dziś młodzi i tak mają się spoko bo wszyscy dają hajs. W czasach komuny kiedy kupno czegokolwiek było rarytasem młodzi na ślub dostawali np 5 odkurzaczy i 7 żelazek. A może dlatego te małżeństwa trwały tyle lat aż sprzęt ch..... strzelił. A sprzęt był wtedy trwały.
  38. 1 punkt
    A czy jako nie-kawaler dalej się dziwisz? Ślub to cel samiczki, im droższy, tym bardziej wystawny. Moja ex ma brata, który niedawno usłyszał od ich ojca, że ten ,,da mu 60 tysięcy złotych, byle się ożenił" Natomiast moja ex, która weseli się w przyszłym roku, mimo bardzo wysokich zarobków, żydzi na wszystkim byleby tylko ,,zrobić z misiem wesele jak z bajki" Śluby, wesela są dla kobiet - na ślubie we własnej rodzinie, ładnych, kilka lat wstecz, świeżo upieczona żona mojego kuzyna, ustawiała do pionu jego rodziców wręcz po żołniersku - wszyscy wokół niej stali na baczność. Na podstawie tych przykładów wnioskuję, że koszty nie grają roli - najważniejsze aby doszło do ślubu, niech wszyscy zobaczą tą wielką chwilę zwycięstwa kobiety, którą organizowała w głowie od 5-ego roku życia. Ależ oczywiście, że tak. Pieniądze wydane na wesele, są praktycznie nie do odzyskania, natomiast nadal w naszym społeczeństwie panuje przekonanie, graniczące z pewnością, że ,,wesele musi się zwrócić" Mam parkę znajomych, którzy także w przyszłym roku się pobierają - dodam tylko, że samiczka o zaręczyny walczyła dobre 2 lata, niekiedy grożąc nawet zerwaniem związku - wspólni znajomi już ustalają ,,ile dać do koperty" A ja mam prostą zasadę - jako, że nie wyznaję zasady, że ,,wesela mają się zwrócić" - do koperty włożę 10 złotych, bowiem na tyle wyceniam wartość ich znajomości z moją osobą oraz na tyle wyceniam wartość ich związku - na bogato! Niech się głowią, kto dał do koperty 10 złotych, w moim odczuciu to o 10 złotych za dużo, zwłaszcza, że niektórzy ze znajomych chcą dawać nawet po 500-700 zł. Kto bogatemu zabroni - zresztą ślub i wesele, to impreza dla znajomych pary Do kopert to niech rodzina wkłada - rodzice, chrzestni, ciotki, wujki, dziadki - matka lekarz, ojciec również lekarz, w dodatku już w drugim małżeństwie z inną kobietą, więc młody będzie miał przykład teścia, dlaczego nie wytrzymał z matką młodej - jego przyszłą teściową. Pomimo tych rzeczy, o których wspomniałem wcześniej - nie jestem przeciwnikiem ślubów ani wesel. Przecież małżeństwo, rodzina to podstawowy, motor, napędowy gospodarki krajowej. Poza tym każdy z nas - nawet ja - marzył kiedyś o ślubie z ,,miłością swojego życia" - niektórzy nadal marzą i mają do tego prawo - lepiej marzyć o niespełnionej miłości, niż znaleźć się w niespełnionej miłości, w niespełnionym małżeństwie, które umrze w ciągu kolejnych 2 lat a jedyne co ich będzie trzymać razem to dzieci i poczucie obowiązku wobec przysięgi małżeńskiej - ale to również do czasu. Mnie to zasadniczo na weselach za bardzo nie lubią - bo zawsze wyglądam lepiej od Pana młodego i wszystkich pozostałych mężów, otoczonych kordonem ich żon razem wziętych Zwłaszcza, że mężczyźni po ślubie, doznają pewnego szoku - miał być raj na ziemi, a raju nie ma, miało być szczęście, a jest szara codzienność.
  39. 1 punkt
  40. 1 punkt
  41. 1 punkt
    Może jest naturalem, może coś brał. Można gdybać. Niby trenuje 16 lat ale jak oglądałem jego pierwsze filmiki sprzed kilku lat o ćwiczeniach na drążku i jak wygląda teraz to spora różnica. Może ma bdb genetykę - kurdupel i krępy mezomorfik i takim łatwiej masę zrobić. Ja ich przestałem oglądać i przerzuciłem się na kanał Bilczyńskiego - jak być szczupłym i wyrzeźbionym, podejście fitness. Szybko masy mięśniowej niestety nie zrobisz isporo osób po roku ciężkiego przerzucania metalu się zniechęci i idzie na łatwizne. Zrobi w rok 10 kg na sterydach zamiast 1 kg naturalnie.
  42. 1 punkt
  43. 1 punkt
    Tutaj kolego bardzo dobra lekcja dla Ciebie. Ja byłem na tym samym etapie ponieważ mam szwagra który jest specjalistą WE WSZYSTKIM. Dosłownie we wszystkim. On na wszystko ma odpowiedź, wszystko wie, wszędzie się udziela- nosz ja pierdole. Na początku dostawałem czerwonej gorączki bo każde spotkanie z nim doprowadzało do dyskusji - nie wytrzymywałem gdy ten człowiek mądrzył się na pewien temat w którym siedze kurwa od 12 lat ALE ON WIE. ... i widzisz wszystko się zmieniło gdy takie spierdoxy umysłowe zacząłem traktować zupełnie inaczej. Teraz zawsze się uśmiecham i szczerze mnie to już bawi gdy słyszę kolejny wykład z jego strony. Uśmiecham się i mówie - "no tak, masz racje - w sumie Ty zawsze masz racje." NIGDY nie wdaję się w dyskusje bo to nie ma sensu. "nie będę zbawiać świata". Powiem Ci, że facet coraz częściej mi się pyta "no co, a może tak nie jest?" Chyba zaczyna docierać, że coś mu się z lekka pojebało. Idąc dalej - ja już z nikim nie dyskutuje bo zawsze myśle "na chuj mi ta dyskusja, tylko się wkurwiam a świata zbawiać nie będę."
  44. 1 punkt
    Kiedyś też udzielałem się na owych forach. Niby chęci pomocy ale dzisiaj sądzę że bardziej próbowano mnie wciągnąć w to bagno jeszcze bardziej jak np: laska mnie olewała to na takim forum radzono mi - walcz, w końcu zauważy twoje starania i cię pokocha, shit. Kocham kobiety jak każdy normalny facet, pociągają mnie itd ale nie daje się manipulować, ustawiać i na pewno nie daje odczuć że ich nienawidzę bo tak nie jest. Tutaj niestety kolega, którego wpisów szczerze nie chce się już czytać mimo wielu prób wytłumaczenia przez braci jego problemu doprowadza do takiej sytuacji że ludzie mają go dość bo ich słowa, doświadczenia są rzucane na ziemie i zdeptywane, całkowicie nie szanowane i jakby niezrozumiałe dla autora tego wątku.
  45. 1 punkt
    Przedstawię to najprościej jak się da, żeby dotarło ale tak dobitnie: M(yszka): Misiu, ale co Cię gryzie? To? Ojejciu... biedny Ty, nie wiedziałam, że to tak Cię rusza... (W tym samym czasie: Centru Dowodzenia Podświadomością Samicy) P(odświadomość): Ale z niego słabiak buahahaha! Ale... ale... ten Zbyszek... mmm... to jest dopiero prawdziwy twardziel! To tak w skrócie i dość pobieżnie. Powiedzmy że to w pigułce przedstawia to, co wałkowane jest przez całe forum i nie tylko. Może dotrze.
  46. 1 punkt
    Aż jestem wielce zaskoczony, że ten temat nie został założony w ,,Rezerwacie" ale mogę się niedługo zapewne mile zaskoczyć, kiedy i tam założysz podobny temat. Powtarzam jak mantrę , po co tobie te rady"? Mało ich dostałeś? Rzekomo książki przeczytane, audycje słuchane ale wniosków nie wyciągasz wcale? Mało tego - ciągle swoją postawę ukierunkowujesz pod zachowania kobiety - tak jakbyś na siłę chciał pokazać, że można być ,,Białym Rycerzem Alpha" - rany jak to brzmi Dalej żyjesz w iluzjach, mało tego - te iluzje wciąż pielęgnujesz, coraz bardziej się w nich zagłębiasz - do takiego stopnia, że nie wyjdziesz z nich. Niby chcesz się zmienić, ale za każdym razem jest dokładnie to samo - po co się tobie produkować? Doradzać? Skoro żadnej z rad nie zastosowałeś, mało tego - kwestionujesz wszystko co jest tobie przekazywane. Taki przykład: Twoja odpowiedź: Wszystkiemu się dziwisz, albo ciężka sprawa i potrzebna pomoc albo nietypowa kobieta i problem jej orgazmu - chcesz być mesjaszem kobiet i rozwiązywać ich emocjonalne rozterki? Proszę bardzo - zbroja musi lśnić - twój podstawowy problem jest taki, że odrzucasz samcze zachowania na rzecz dostosowywania się do kobiety - przykład: Powiedziałeś jej aby ci napisała rano na karteczce? Co ty dzieciak jesteś? Nie umiesz wyznaczyć granic? Więc co zrobiłeś z tą kartką? Powiesiłeś nad łóżkiem? Przepisałeś? Wydrukowałeś sobie jej tekst na nowo? Oprawiłeś w ramkę? Co napisała na tej kartce? Lista życzeń do zrealizowania z twojej strony? Nie napisałeś do tego ile ona ma lat? Jak długo się znacie? Czy to ta sama kobieta od problemu z orgazmem? Ona mówi ci dokładnie tyle abyś ,,bardziej się dla niej starał, perfumy, kwiatki, czekoladki, duperele, słowem lataj za mną beto!" ,,Nie czuję do ciebie podniety, ale twoja kasa to co innego" Z kobietą najlepiej rozmawiać zbywając ją, zmieniając temat - jak już koniecznie chcesz się nauczyć rozmawiać z kobietą - a to ciekawe, że potrafisz zaciągnąć babę do wyra a już rozmawiać z nią nie potrafisz?! Jeśli już tak bardzo chcesz się rozwijać pod kątem rozmów z kobietami, to zrób to dla siebie a nie dla nich, jako, że jesteś bardzo ukierunkowany na zachowania pod kobietę, tym samym tworzysz sobie jakąś, nową, niepotrzebną, kindersztubę w najgorszym tego słowa, możliwym znaczeniu - z kobietą rozmawiaj o wszystkim, nawet na te tematy, które uchodzą za niebezpieczne w relacjach z kobietami - wspólne zasobności, byli partnerzy, marzenia seksualne - czy wyobrażałeś sobie sytuację, w której zacząłbyś rozmowę z kobietą w stylu - ,,Wiesz, dzisiaj w pracy podrywała mnie moja młodsza od ciebie koleżanka i zastanawiam się jaka jest w łóżku?" - nie dość, że pokazujesz, że nie boisz się otwarcie rozmawiać o innych kobietach, do tego robisz jej niezłego matrix'a a potem możesz jej jeszcze dodać - ,,Przestałaś się dla mnie starać, jesteś taka oschła, pewnie dlatego zwracam uwagę na inne kobiety" - podnosisz jej poprzeczkę. Taki dialog powinien się skończyć porządnym lodem z jej strony i całonocnym umilaniem życia sąsiadom No ale dla ciebie to jeszcze nie ten poziom - nie ten poziom - ponieważ, ty chcesz wszystko w relacjach męsko-damskich, rozbijać na czynniki pierwsze! Po co? Zapamiętaj sobie, że kobieta jest dodatkiem do twojego życia, nie na odwrót. Obowiązuje bowiem odwieczna zasada - nie to co mówisz kobiecie, ale ważne jak to mówisz kobiecie W swoim życiu widziałem i słyszałem całą masę, nudnych, wręcz wyreżyserowanych do bólu rozmów o pasjach, pracy zawodowej, związkach, planowaniu wakacji na 10 miesięcy wcześniej - to są właśnie te iluzje w związkach, w których tkwi cała masa facetów, taka ułudna idylla, która płynie lub zastyga, tworząc granitowe nagrobki, czasami świeżo rozpoczętych relacji w uprzednio wykopanych dołach lub korytach. Później te kobiety zmieniają tych facetów na innych, z lekkim rzuceniem tekstu ,,tamten mnie porwał" - bo słowami nacisnął kobiecie na jej guzik, który ją włączył - chcesz rozmawiać z kobietą o emocjach? To rozmawiaj o własnych emocjach a nie o jej emocjach - kobieta się obawia tego lub czegoś co może stracić - obawia się nawet faceta, którego może stracić - stąd czasami duże zaangażowanie kobiety w faceta, które kończy się zaręczynami i ślubem. Ona to robi tobie, ponieważ zwyczajnie kotwiczy w tobie, a po ślubie będziesz zakładać kolejne tematy pod tytułem ,,Ciężka Sprawa - Jak Rozmawiać z Mężatką" Ty jesteś trochę na etapie młodego chłopaka, przed swoją pierwszą randkę i oczekujesz, że ktoś poda ci gotowy wzór na rozmowę z kobietą - wbrew pozorom wielu jest takich, którzy zwyczajnie oczekują porad i wzorów w stylu - ,,powiedz A, potem B i na końcu C" - za dużą wagę przywiązujesz do tego co ona mówi i boisz się jej cokolwiek powiedzieć, jednocześnie wrzuca ci swoim zachowaniem kolejne iluzje - przecież się stara, jest zaangażowana w ciebie - bawi się tobą, ponieważ nie jesteś dla niej wyzwaniem i nie czuje strachu przed tym, że może cię stracić gdyż, sama ciebie wymieni na inny model. Na taki model, który każe jej w nocy spadać bo on idzie teraz spać, ewentualnie może ją bzyknąć po czym ona zapomni o jego rzekomym braku okazywaniu uczuć
  47. 1 punkt
    Za małe cycki. Za duża dupa.
  48. 1 punkt
    Ufff.... przekopałem się przez całego posta podanego przez @Wotankeld. Jeszcze 6 lat temu pisał bym jak Tamten Pan . Mialem podobną jazde , na dodatek : - mieszkam i pracuje za oceanem , mam ograniczony kontakt z rodziną i tylko pare osòb na ktorych mogłem się oprzeć . - ona miała całą patologiczną rodzinkę po jej stronie - kredyt na dom - ja , 2 kredyty na samochody - fhooj długów narobionych przez ksieżniczke w ciągu 10 lat małżenstwa - ja, bardzo wymagająca praca na pełny etat i często gęsto jakieś fuchy - ja , studia wieczorowe - żona z borderline na które nałożyła się paskudna depresja po porodowa... - teściów obrabiających mi dupe przy każdej możliwej sytuacji - tutejsze zjebane , ultra nazi feministyczne prawo rodzinne i rozwodowe - 14 miesieczne dziecko , o którym zawsze marzyłem i świata poza nim nie widziałem ......... Sam nie wiem jak to ku**a zrobiłem i przez to wszystko przebrnąłem . Po prostu życie , jakoś tak fajnie stawiało na mojej drodze rzyczliwych i pomocnych ludzi. Z perspektywy 6 lat i paskudnego rozwodu ...dzisiaj na wszystko mam wyjebane , patrze na to jak na cenną lekcje od życia . Mój budrysek rośnie zdrowo 😊 uwielbia tate i czas który z nim spędza . 40 % czasu z ojcem w kraju w którym mieszkam zdarza się rzadko , bardzo rzadko...... Robie wszystko aby zniweliwać negatywny wpływ rozwodu na dziecko. Ja wrócilem do mojego ulubionego sportu Thai Boxing , mała sekcja , BARDZO tradycyjnie prowadzona , przez ludzi z Tajlandii 😉. Szybkie , wymagające , bolesne , skuteczne i quuuurewsko brutalne . Jak bym mógł , siedział bym w gym codziennie 😁. Od 2 lat własna firma , zawsze chciałem być niezależny . Nezła opinia w "industry " fhooj roboty za niezłą kase. Za wszelką cenę unikam pracy z kobietami inżynierami lub " pod " kobietami , poprostu nie warto , to jest mentalna sraczka . Jeśli nie mam wyjścia i już musze pracować z lub"pod" babą 😁..... moja stawka godzinowa ×2 , i chuj mnie to obchodzi że jakiś leszcz zrobi to taniej . Zrobi to taniej tylko raz , nastęmpny bedzie drożej , bo leszcz załapie że nie warto pracować za taką kase i być emocjonslnym tamponem . W życiu prywatnym... kobiet na pęczki, same się proszą ..... Unikam polek , naprawde BARDZO blado wypadają w porównaniu do innych kultur ! Żyje w jednym z najwiekszych tyglòw kulturowych , wiem co mówie . Jeśli już się zdecyduje na 'związek' , bedzie to z azjatką ( tak , wszystko co Mosze Red pisze o nich to prawda ) , oczywiście z DOSKONAŁĄ intercyzą i bez ślubu ........ Coż wiecej moge powiedzieć ...... Bracie ......, nigdy...... , przenigdy... , się nie poddawaj !
  49. 1 punkt
    Myślisz że jeśli nie kupujesz kobiecie kwiatów ani prezentów to nie jesteś orbiterem? Twoja argumentacja jest inwalidą. Miałem kilka "przyjaciółek". Żadnej nie kupiłem kwiatów. Żadnej nie zrobiłem prezentu. Mimo to byłem 100-procentowym orbiterem. Wzorowym białym rycerzykiem. Jeśli wmawiasz sobie że skoro nie kupujesz prezentów więc nie orbitujesz, to oszukujesz sam siebie. Piszesz że autor tematu nie jest orbiterem bo nie miał czasu nim zostać. Miał czas: Nie jest to bliski friend. Bardziej piąta orbita, ale jednak orbita. Tutaj nasz kolega awansował do drugiej albo nawet pierwszej orbity. Ale to nadal orbita. Przeżyłem mnóstwo takich "romantycznych" wieczorów ze swoimi koleżankami. Czasami nawet dały się obmacywać. Ale nadal byłem orbiterem. Wtedy myślałem tak jak Ty @Zwierzak. Jeszcze tylko 3-4 spotkania i będzie moja. Takiego wała. Fakt raz udało się zaliczyć jedną koleżankę ale potem było: Zapomnijmy o tym, to nie to, pozostańmy przyjaciółmi. A autorowi tego tematu nie o to chodzi. Jako doświadczony orbiter stwierdzam że gdy wpadło się na orbitę, to nie ma z niej wyjścia. Dzisiaj nie marnuję czasu na kobiety które mnie nie chcą. Olewam je. Nie @Zwierzak nie jestem skazany na walenie konia. Skupiam się na tych które od początku są zainteresowane. Nie chcę i nie muszę się upokarzać żeby zaruchać. Polecam takie podejście.
  50. 1 punkt
    Nie to orbitowanie to była końcówka kiedy panna się oddalała a mi żal dupę ściskał że ją tracę, jakieś ostatnie 3-4 miechy mimo że tego nie pokazywałem. Żeby mi wprost powiedziała że z nami koniec to by wszystko było ok ale ona jak to baba a do tego to dawanie mi dupy powodowało że totalnie byłem skołowany bo moje poprzednie związki kończyły się na ostro. A to że baba nie daje Ci z takim ogniem jak kiedyś to się wyczuwa jak cholera. Ot po prostu staliśmy się jak stare znudzone małżeństwo ale z jeszcze z seksem a w tym czasie pewnie szukała nowej gałęzi. To się bierze też chyba z tego że sporo PUA czytałem wtedy i na część jej testów przyaktorzyłem na maxa ale jak to zwykle bywa szambo i tak wywaliło. Aha i nie zapominaj że właśnie dla cipki dałem się upokorzyć i to bez bombonierek i kolacyjek, nieciekawe uczucie . Szanujmy się. Nie musiałem za nią latać, kupować kwiatków a upokożyłem się tym że potrzebowałem tego bzykania i oddałem jej całą władzę w związku choć pozornie nawet często byłem niedostępny, zero komplementów i włazicipstwa. Sam fakt że potrzebowałem tej cipki i że oddałem jej władzę jest upokarzający dla faceta jak cholera. Chociaż z boku ktoś by nawet mógł pomyśleć że jestem dla niej alfa bo przecież ruchałem. Taaa akurat alfa sralfa.
×