Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 21.10.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 3 punkty
    Przeprowadziłem rozmowę na portalu randkowym - zresztą nie po raz pierwszy, o podobnej treści. Wydaje mi się, że ONE myślą o facetach, że każdy facet to frajer i jak tylko ONA da zielone światło to każdy pokona nawet Syberię pieszo by się z nią spotkać. A tu Zonk. Mi się nawet nie chce jechać 15 km od Poznania do jakiejś karynki. Bo szkoda mi czasu i pieniędzy na paliwo - napiszcie czy to już sknerstwo. Ale jeżdżenie do NIEJ do Krakowa to już czysta kpina. Pewnie ONA to traktuje jako wyzwanie - aby napalony samiec gnał tyle kilometrów, żeby się z nią spotkać. Już widzę/słyszę jak się chwali koleżankom, że "wiecie co? do mnie frajer przyjeżdża nawet z Poznania i sam płaci za paliwo po to, żeby wypić ze mną kawkę i potrzymać za rączkę" "taka jestem zajebista i wartościowa" - takiej to dopiero rośnie duma z samej siebie. Za te parę stów wydanych na paliwo - to można mieć kilka wizyt u profesjonalistki na miejscu w swoim mieście - lub nawet regularne spotkania z cichodajką. Szybciej, taniej i bez zbędnych ceregieli. Zdaję sobie sprawę dlaczego samice z innych miast piszą do facetów z dużych miast - chcą się zahaczyć na lokalu i mieć pole startowe do dalszych poszukiwań. Macie podobne doświadczenia? Cześć. Miło mi.Aneta. Chciałabym Cię poznać. Pozdrawiam i liczę że się odezwiesz. 21:00 21:57 hej. z poznania jesteś? 21:57 32 minuty temu A na profilu jak jest napisane.?Nie .Z Krakowa.😕 22:00 26 minut temu hmm. to jak chcesz mnie poznać? 22:06 27 minut temu Chyba problem.Za daleko ....co....? 22:05 25 minut temu nooo 22:07 Wiesz wydaje mi się że w dzisiejszych czasach to nie problem. 22:07 23 minuty temu powaznie? 22:09 24 minuty temu Ja mi wiadomo sa srodki transportu😆np.samochód 😁 22:08 będziesz do mnie przyjeżdżać? 22:15 15 minut temu Nie.Ty do mnie. 22:17 12 minut temu Dla mnie to nie problem. 22:20 hahahahah 22:25 żartujesz sobie? 22:26 jakbyś do mnie przyjeżdżała to też nie byłby problem dla mnie 22:26 jakoś nie mam ochoty jechać do krakowa na randkę - w poznaniu też jest dużo kobiet 22:26 1 minuta temu Powodzenia...
  2. 3 punkty
    Napisz - "hejka tajemniczy królewiczu, piszę do ciebie gdyż jestem cała mokra w oczekiwaniu na jakikolwiek dalszy znak zainteresowania z twej strony.Już chuj z tobą i tą kawą, ale na boga nie daj mi odczuć, że me kobiece walory spływają po tobie jak po kaczce ty niedojrzały impotencie! Zachowaj się jak prawdziwy mięciżna i daj mi choć szansę abym to ja ostatnia olała ciebie"
  3. 3 punkty
    Może ci na przykład załatwić robotę w Vanessie. Albo choinkę do malucha o zapachu kokosowym. Albo używane opony do STARa Ja tam się nie wypowiadam, bo moja ostatnia to byliśmy od siebie 1500 km oddaleni. Nie mówię, przylatywałem częściej do PL wtedy, ona też była 3x u mnie w UK. Jednak na chłodno podsumowując to była kompletna głupota. To jest tak, że masz kobietę ale tak jakbyś jej w ogóle nie miał. To się nie może udać w normalnie funkcjonującym związku dwojga ludzi ze swoimi potrzebami. Natomiast koleżanka z portalu to chyba za dużo ostatnio rycerzyków wokół siebie miała i się w mózgu trochę poprzestawiało
  4. 3 punkty
    To nie wiesz, że to facet ma się starać o kobietę i do niej jeździć? A dlaczego? No bo się urodziła i jej się należy
  5. 3 punkty
    @Monika A ja bym się nie odzywał. Ktoś pyta, ty odpowiadasz i teraz jego kolej na zadzwonienie z tą kawą. Takie moje zdanie. Jeśli ktoś pyta i dostaje zielone światło a później nic z tym nie robi to są dwie opcje: rozmyślił się lub jest cipeuszem. Księżniczkowanie jest złe, ale też trzeba mieć swoją godność. Jak mnie gdzieś nie chcą to się przez okno nie wpierdzielam. Jednakowoż! Nie zaszkodzi spytać co słychać kompletnie olewając temat kawy jeśli się znacie. Bardzo możliwe, że drugi raz dojdzie do tej kawy. Jeśli zaś drugim razem użyje sformuowania "będziemy w kontakcie" i się nie odezwie w krótkim czasie to olał bym kolesia z pyty - ekhm z cipki
  6. 2 punkty
    Witam. Mam trochę dużo do przekazania, bo od tygodnia siedzi mi w głowie, aby o tym napisać, więc może się trochę poplątać, ale pomyłki będą tylko kosmetyczne. Zanim zacznę być oskarżony o to, że nie rozumiem ezoteryki, bo jestem młodą duszą, albo nie doszedłem w życiu do zrozumienia tego, to chciałbym napisać, że już od 2,5 roku znam temat, a audycje Marka słucham od kwietnia. Będę trochę odbiegał od tematu, ale to dla zrozumienia, że "wszystko jest po coś". Czytałem ostatnio dużo książek naukowych o mózgu, Ziemi(studiuję geoinformatykę), wymiarach, doborze naturalnym i z każdą stroną zaczynam wierzyć, że świat po prostu sam przez siebie jest. Oczywiście jest to najbardziej logiczna wiara we wszystkich, ale jednak... wiele jest niespójności i chciałbym to tu opisać, a Wy jak możecie, bo zapewne niektórzy z Was dłużej w tym są, że reinkarnujemy się po śmierci, ze mamy czakry... Proste dowody tego. Czytałem książkę Wereszczegina (czy jakoś tak on się zwał), że można udowodnić istnienie aury na podstawie zmoczonego palca wodą, lecz to tak naprawdę nie dowodzi niczemu. Ale do konkretów. Większość naukowców z wyższej półki to ateiści. Całe ich życie opierało się na studiowaniu tysięcy książek, badaniach naukowych, udowadnianiu trudnych teorii. Dzięki nim mamy nowoczesną technologię, nie umieramy od chorób tak mocno jak dawniej (kiedyś, przed XIX wiekiem połowa dzieci nie dożywała 10 roku życia) i zawdzięczamy im dobrobyt (jak również ciężkiej pracy milionów ludzi... ale wiadomo o co chodzi).. Tak więc mają inteligencję, aby zrozumieć trudne teorie z fizyki kwantowej, zbudować nowoczesne wieżowce, skonstruować sex-roboty, natomiast nie są tak doświadczeni duchowo, aby tą wiedzę przekazywać dalej.. Ziemia liczy około 4,5 mln lat. Przez pierwsze około 3,8 mld lat panował Prekambr, w którym nie istniała żadna forma życie wielokomórkowa. Musiało to trwać aż tyle miliardów lat, żeby życie wielokomórkowe mogło powstać. przez następne miliony lat chodziło sobie życie, które nie miało większych ambicji niż żyć, kopulować, spać i po prostu żyć. Człowiek w obecnej postaci żyje około 50 tysięcy lat (ciągle ewoluował przez dobór naturalny w coraz mądrzejszą formę). 35 tysięcy lat temu odkryto w jaskiniach bodajże to we Francji malowidła, które wymagały bardzo ciężkiej pracy. Czyli żyjemy tylko w około 0,00006666% czasu ogólnego Ziemi. Dualizm, czyli ludzka wiara w to, że psychika ludzka - umysł/dusza i ciało fizyczne to dwie całkowicie odmienne byty. Otóż nie. Mamy to wpojone ewolucyjnie i odpowiada za to odpowiednia część mózgu. Dziecko wierzy, że druga rzecz też czuje, zabawki mają swoje uczucia, miś, z którym śpi naprawdę go przytula i tak dalej. Osoby z wrodzonym autyzmem nie są dualistami. Nigdy nie proszą drugiego człowieka o pomoc, bo ta osoba zwyczajnie nie wierzy, że drugi człowiek czuje, jest osobą żywą - ma duszę. Po prostu jest. Dla osoby z autyzmem człowiek to jest figura geometryczna w jego oczach, którą słyszy, która się rusza. Człowiek z uszkodzonym mózgiem z miłego i uczynnego człowieka może się zmienić w potwora chcącego wszystko i wszystkich ustawić (Przez ostatnie zdania idę za książką Michaela S. Gazzaniga "Istota człowieczeństwa"). Wszystko co ludzkie, od pięknej sztuki, aż po wiary człowieka w bóstwa, świat pozagrobowy, kulturę, sztukę - dosłownie wszystko - można udowodnić doborem naturalnym. Podświadomość jest częścią naszego mózgu, a nie duszą. Jest ona w prawej półkuli mózgowej. Otóż ta prawa półkula również odpowiada za emocje, poczucie piękna, uczucia i wszystko co wiąże się z podświadomością. Lewa odpowiada za logiczne myślenie i myślenie abstrakcyjne. Co ciekawe, w Ameryce udowodniono na podstawie rezonansów magnetycznych, że ludzie z różnymi poglądami politycznymi mają różną wielkość danej części mózgu. Dłuzej to tłumaczy Kamil Cebulski (jego seria MyMind do złudzenia przypomina prezentacje Stefana Molyneuxa, Kamila będę jeszcze później podawał, powołuje się on na konkretne źródła naukowe): Czyli ciało duchowe, które odpowiada za idee (nie pamiętam nazwy - atmaniczne?), to tak naprawdę części naszego mózgu. Religia została stworzona po to, aby wpoić poczucie winy i zabronić ludziom seksu aż do małżeństwa. Jest to niezwykle istotna rzecz dla zdrowego społeczeństwa, ponieważ w chwili gdy istnieje publiczne przyzwolenie na to, że kobieta może sobie pójść do kibla ze spoconym dresem bez umowy zwanej małżeństwem (która ta umowa jest NIEROZERWALNA, czyli współczesne małżeństwo małżeństwem nie jest), to społeczeństwo dąży do upadku. W rozwiniętych kulturach, a taką była kultura europejska w XIX wieku i na początku XX wieku, to na kobiety kładło się duży nacisk na to, żeby wyszły za mąż w młodym wieku, zostały matkami i opiekowały się domem. https://imgur.com/a/8ly3b (po angielsku) A tutaj Kamil, po polsku, ale mniej przemyśleń: PO TO powstało małżeństwo. (no i jeszcze po to, aby samcy beta oraz alfa mogli mieć jedną żonę) Mężczyznom kler wciskał od wielu setek lat wstręt do seksu i masturbacji do młodych samców, aby ci mogli rozładować swoją energię w budowę cywilizacji - naukę, architekturę, sztukę, muzykę - wszystko co znamy. Również dlatego były szkoły koedukacyjne, które oddzielały chłopców od dziewczyn, aby udało się utrzymać wstrzemięźliwość seksualną aż do małżeństwa w wieku około 20 lat. Teraz, gdy wszelkie dawne normy upadły, sex nie jest tematem tabu, promuje się wszelkie degeneracje, a niewchodzenie w małżeństwa (tak, wiem, że to jest całkowicie nieodpowiednia umowa dla mężczyzny) nazywa się wyjściem z matrixa, jesteśmy w ostatnich dziesiątkach lat trwania tej cywilizacji. Połączenie prawa rzymskiego, filozofii greckiej i religii chrześcijańskiej (głównie protestantyzmu) dała najlepszą cywilizację w historii ludzkości, która wyniosła ludzkość z powszechnej biedy i przez jej synów dała wielkich budowniczych współczesnego świata. Ten świat umiera. Demograficznie cały świat białego człowieka zdycha, młodzi ludzie są całkowicie zdegenerowani (sam mam 20 lat, więc widzę to, co się dzieje) - czeka nas wielkie "boom", ponieważ wszystkie kraje zachodnie są pozadłużane ze Stanami Zjednoczonymi na czele, a dysproporcje pomiędzy starymi ludzmi, a młodymi stają się ogromne. (stąd "uchodźcy w Niemczech, oraz Ukraińcy w Polsce) Wiem, że może zmieniłem trochę temat, odleciałem, ale chciałem trochę złamać te wierzenia, które są tutaj na forum - większość wierzy, że znajdujemy się w Matrixie - fakt, że innych wymiarów, które odpowiadają za elektronikę, grawitację czy magnetyzm możemy nie widzieć, ale tym poglądom daleko do ezoteryki (choć poprawcie mnie danymi różnymi, jeśli się mylę). Sam chciałbym wiedzieć dlaczego się tutaj znalazłem, po co, ale jak dotąd jedynym prawdziwym wyjaśnieniem jest to, że moi rodzice mieli ze sobą wiadomo co i to tylko tłumaczy moje istnienie. Inni tez nazywają związki Matrixem. Tak, wiadomo jak człowiek był kształtowany przez miliony lat i nagle sztucznie wytworzył coś, co zwie się małżeństwem. Tylko dlaczego to działało u naszych dziadków, a w naszych pokoleniach już nie działa? Jak to działało jeszcze 70 lat temu? Moi dziadkowie urodzili się w latach '30, ślub brali w latach '50. Znali się dosłownie 3 tygodnie, bo byli poznani przez swoich rodziców. Nic nie było o jakichkolwiek uczuciach, zakochaniu - liczyło się spłodzenie potomstwa i jego odpowiednie wychowanie i taki jest cel małżeństwa. (nawiasem mówiąc dopiero po 3 tygodniach od ślubu mieli pierwszy sex, bo dziadek się bał, oczywiście dla ich obojga był to pierwszy raz[babcia mojej mamie pod koniec życia jej powiedziała więc stąd wiem]) Wytrzymali razem 58 lat. Teraz małżeństwo kojarzone jest z przepłaconym weselem, podróżami poślubnymi i innymi wymysły się do tego wymyśla, a ludzie zapomnieli pierwotny tego cel. W tamtych czasach? (lata '50) - dzietność około 6,0. Teraz? Przy dużo większym bogactwie? 1,25. (odchodzę od tematu, ale po prostu muszę o tym wspomnieć, bo na wasze krytyki względem chrześcijaństwa czy kultury nie przedstawiacie żadnej alternatywy) Jeszcze miałem jedną głęboką rozkminę względem reinkarnacji. Otóż - jeśli jesteśmy potomkami dawnych ludzi, dawni ludzie są potomkami małp, małpy są potomkami istot w morzu, istoty w morzu są potomkami bakterii, które zapoczątkowały życie na Ziemi, to skąd mam pewność, że w następnym wcieleniu nie będę pająkiem, którego obecnie się boję, albo gołębiem z centrum Krakowa, lecz właśnie człowiekiem? Czy jest większe prawdopodobieństwo, że w następnym wcieleniu będę moim praprawnukiem? Gdy więcej zadajemy takich logicznych pytań, to znów - reinkarnacja wydaje się bezsensowna. Sam próbowałem autohipnozy, na której miałem się przekonać co ze mną przed śmiercią. Przypominałem sobie czasy, gdy miałem 1 rok, pół roku, których wcześniej nie pamiętałem, ale gdy doszedłem do momentu przed narodzinami, to mięśnie na mojej twarzy zaczęły dostawać skurczy. Zdziwiło mnie to, dalej nie próbowałem. W dzieciństwie zdarzyło mi się kilka paranormalnych rzeczy, ale to normalne, że dzieci mogą widzieć coś w rodzaju duchów. Mojej matce, która pewnej nocy rozpaczała po utracie męża(mojego ojca), pewnego razu przylewitowała (przyleciała - nie wiem jak to określić) duch byłej właścicielki mieszkania i powiedziała "nie płacz, jest wszystko jak ma być". Przyjaciel mi jeszcze opowiadał wiele historii, które zaprzeczają nauce. Pochodzi on z głębokiej wsi lubelskiej (ja w sumie też, ale bliżej miasta) i często przemierza motorem tereny w okolicach Uchań na Lubelszczyźnie. Z jednej z opowieści, którą zapamiętałem była, że zawsze gdy przejeżdżał obok pewnego miejsca, to czuł podświadomy niepokój. Był to zakręt. Potem, podczas orania pola, pewien rolnik odkrył, że obok tamtego miejsca był szkielet człowieka. Wiem, że ezoteryka nie za bardzo ma się do "bajek o duchach", ale bardziej chodzi mi o to, czy zjawiska, które występują w umysłach ludzi, a obiektywny świat są różne... albo może nauka się myli? Marek w swoich audycjach oburza się, że wpaja nam się poczucie winy, ustawia się do pionu, że chrześcijaństwo jest nośnikiem cierpienia i zamyka duszę na wyższe stany. To jest mechanizm kultury. Jakkolwiek w katolicyzmie frazy "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, aniżeli bogaty dostanie się do królestwa bożego" przyprawiają o wymioty, tak sam katolicyzm, który trzymał w szeregu ludzi jest lepszy, niż jakby Ci ludzie mieli iść każdy w swoją stronę, ponieważ bez kultury, moralności i wszelkich obowiązujących tematów tabu oraz religii ogólnie - społeczeństwo powoli, powoli.. Upada. Są oczywiście lepsze kultury od naszej polskiej, w której zostaliśmy wychowani, jak na przykład amerykańska czy angielska na początku XX wieku i w XIX wieku - nie znam chyba lepszych niż te. Połączona moralność, patriarchat z umiłowaniem do przedsiębiorczości stworzyły dwa światowe imperia, przez które do dziś angielski jest językiem międzynarodowym. Kultury konkurują ze sobą, trwa od kiedy istnieje człowiek konkurencja, która nie ma końca. Islam konkuruje z chrześcijaństwem, dawniej chrześcijaństwo wygryzło pogan słowiańskich. Biały człowiek był najlepszy, więc zdobył prawie cały świat, natomiast teraz, gdy od prawie 50 lat kultura zachodnia stała się skrajnie marksistowska (polit-poprawna), to naszą kulturę wygryzają inne - kończy się okres dominacji. (w tym miejscu mogę polecić wydawany w Londynie w 1944 roku audiobook gazety Goreją Wici, który czytał pewien kielecki bard, przez którego zacząłem rozumieć "dlaczego Balcerowicz nie jest taki zły jak wszyscy go rysują"(ale to inny temat): ) Wywlekłem może trochę w tematy poza tematem ezoteryki, bo podałem trochę szerokie pojęcie tego, dlaczego w to wątpię. Jest mnóstwo zagadek, natomiast dowody naukowe, dowody z przeszłości w ogóle nie potwierdzają teorii ezoterycznych, tylko potwierdzają fakt, że jesteśmy kosmicznym żartem, jak ujął to H. P. Lovecraft. Podałem bardzo szerokie pojęcia bardzo krótkimi słowami, bo i tak już drugą godzinę to piszę - nie mam jeszcze wprawy. Chciałbym przedyskutować tą sferę, która nie jest udowodniona, bo tracenie czasu, który mamy przecież skończony na biznes, który nie wiemy czy się zwróci, to robota głupiego. Dla mnie, zapewne jak dla Was, najważniejszą cnotą jest prawda i jestem zdolny do zmiany swego światopoglądu, jeśli coś okaże się prawdą. Wiele mi dało to forum, ale w niektórych częściach wręcz trudno mi się z tymi tezami zgodzić. Marek często w swoich audycjach mówi, że "jesteśmy ukształtowani przez Boga, kosmitów - nie wiadomo.." - wiadomo. Jesteśmy ukształtowani przez dobór naturalny. Jest to już udowodnione i pewne. To, co karze nam dawać jakąkolwiek wartość bytowi zwanemu Bogiem to jest to, że nie jesteśmy w stanie pojąć, że jesteśmy istotami biologicznymi w bardzo zaawansowanych ciałach, więc przypisujemy nasze powstanie kreacji. Cudem można nazwać to, że minęly miliardy lat - co ludzki mózg nie potrafi nawet sobie wyobrazić, bo rzadko kiedy dożywa 100 lat i przez te miliard lat staliśmy się ludźmi mogącymi tak zaawansowanie myśleć abstrakcyjnie i tworzyć tak wiele niesamowitych rzeczy, lecz to, że jesteśmy setną sekundą w trwaniu tej Ziemi, jest dla nas niepojęte, więc ludzie przypisują to Ziemi. To samo ma się do reinkarnacji - bo przecież jak umrzemy, to jak się liczą dobre i złe uczynki? Dawniej zabicie drugiej osoby było normą, bo konkurencja międzyplemienna była wszechobecna - wszelkie nasze zachowania są uwarunkowane przez dobór, natomiast wszelkie nasze wierzenia, że coś jest złe, a coś dobre - przez kulturę. Tak jak rasy się bardzo różnią, mimo że wszystkie rasy mają wspólnego przodka sprzed około 100 000 tysięcy lat(może dawniej), tak nasze pojęcia i to co uważamy - nie musi być prawdziwe. Nadzieję natomiast nadają coraz to nowe badania naukowe, teorie o strunach - w kosmosie jest odpowiedź, bo tak naprawdę na tle kosmosu jesteśmy pyłkiem. To, co można uznawać za zagadkę, to fakt, że jak uformował się dobór naturalny - czy przez te miliardy lat na Ziemi z formy jednokomórkowej wywlokły się te bakterie, które "przez przypadek" miały więcej komórek? (biologiem nie jestem) Czy to, jak niebieskie oczy pojawiły się u ludzi w Europie - nagle bakteria jednokomórkowa wykluła coś większego? Takie pytania można stawiać - był na to czas. Nie przekazałem wszystkiego, ale jak ktoś to przeczyta, to już będzie coś. Dajcie mi więc dowód, gdzie się mylę.
  7. 2 punkty
    Cześć Panowie. To już moje drugie podejście do forum. Książki kupione przeczytane jakiś rok temu. Za pierwszym razem nie wyszło z udziałem na forum, zbyt wiele "problemów" z moją Panią i życiem. Brak czasu (lub tak mi się wydawało) Teraz przyszedł czas na odejście. Od niej. Mam plan. Ale plany nie wypalają. Więc będę improwizować. I będę z wami szczery. Tam gdzie tylko się da Coś o mnie. 27 lat, rozpoczęte 3 kierunki studiów, żadne nie skończone Praca na etacie od 19 roku życia, po 3 latach tułaczki mnie zwolniono. Ponoć zła atmosfera w pracy bo powiedziałem prawdę Pani księgowej. Whatever. Od 23 roku życia DG, początki - ledwo na ZUS. Teraz mam 4 pracowników z ochotą na więcej. Jak już ktos pisał - w życiu wiele razy dostajemy kopa aby być mocniejszym i we wszystkim może być plan. Nie wiem czy tak jest, ale trochę tak do wygląda. Zawsze lubiałem MATME praktyczną, czyli potrafię LICZYĆ. Może dzięki temu DG jest dla mnie bardzo przyjemna jeśli chodzi liczby. Bardzo chętnie pomogę w tym temacie. Lubię biznes, inwestycje i tematy pokrewne, chętnie doradzę. Więcej opiszę w mojej histrorii w innym temacie. To tyle na ten moment. Stefan. PS. Zaraz dodam Avatar
  8. 2 punkty
    Dobra Panowie, jest taka sytuacja - jestem po rozmowie z Arturem, i doszliśmy do kilku wniosków: 1. Stary skrypt portalu wywalamy, bo dziurawy i będą z nim kłopoty (spam, awarie itd.). 2. Portal pisany przez programistów za dyszkę, odstawiamy na później z racji dużej niepewności tak drogiej inwestycji. 3. Na początek Artur postawi portal na tym skrypcie: http://shoutit2.flippydemos.com/index.php?template=default który w stosunku do tej dychy jest śmiesznie tani. Pytanie ile wyniosą koszty dostosowania go pod nasze oczekiwania. Jeśli portal wypali, będzie zainteresowanie, wszystko będzie się kręcić, wtedy uruchamiamy opcję "dychy" - czyli programiści napiszą nowy portal, przeniesie się w nocy bazę danych (chyba tak to wygląda, nie znam sie) i po problemie. Liczę na was, że będziecie mi pisali jakbyście chcieli żeby to funkcjonowało i wyglądało. Co się da, to Artur zmieni, ja wszystko sfinansuję z własnych środków więc proszę żebyście nic nie wpłacali itd., bo spokojnie to ogarnę.
  9. 2 punkty
    @Tomko no to następnym razem nie rób nadinterpretacji, tylko załóż, że mam na myśli dokładnie to, co napisałem. A co do ortografii to nie martw się o to. Jeżeli kiedyś będzie trzeba, to odpowiednio użyję tego zwrotu, ale akurat w tym przypadku nie było takiej potrzeby @Jebak Leśny ale wyobraź sobie ten obraz: na pierwszym planie miłosny dramat kobiety, a w tle szalejące penisy!
  10. 2 punkty
    @volcaniusch Jak słodko hehehe Pamiętam też takie rozmowy na gg. Nawet nie chcę dzisiaj ich szukać bo od tej ckliwości to bym mdłości dostał Ale to fajne jest, człowiek słyszy "dobranoc kochanie :*:*:*:*" i na skrzydłach jest
  11. 2 punkty
    Witaj Adolf,Niedzwiedziu (Karhu to po Finsku zn. niedzwiedz😉). I z tego kraju pozdrawiam cieplo( choc mamy juz przymrozki),dzieki za obecnosc na forum,bo wiele wnosisz tu dobrego. Opisze tobie dwa przyklady , zycie mojego ojca i dziadka ex. Dziadka urobila babka i trzymala krotko ,chlopina nie mial za wiele do powiedzenia i wiekszosc czasu przesiadywal z kaczkami jak z babka. Takich dziadkow ex poznalem,a z opowiadania znam innego dziadka. Dziadka dla ktorego babka zapieprzala z pola po papierosy w podskokach bo zapomniala. Moj ojciec dobiega siedemdziesiatki,nie zna forum. Widze jak trzyma matke w ryzach i nie pozwala jej na wiele. Mimo ze matka ciagle probuje. I albo polegniesz jak dziadek,albo bedziesz walczyc jak moj ojciec. Ja sie rozwiodlem,nie chcialem skonczyc jak dziadek ,a walczyc jak ojciec nie potrafilem.
  12. 2 punkty
    @Monika zasady kultury i savuar-vivru określają, że jeśli ktoś Cię zaprasza to proponuje też miejsce i czas, jeśli Ci pasi zgadzasz się. Mogłabyś wyskoczyć też z propozycją i wtedy to Ty proponujesz. Rozumiem, że jesteście na pierwszym etapie poznawania się, a nie długoletni przyjaciele gdzie panuje luz komunikacyjny. Nie daj sobie wcisnąć kitu, że masz się czuć winna za to, że nie dzwonisz i się nie napraszasz bo czekasz na atencję. Ja olewam każde działanie, które mnie stawia w takiej sytuacji, że nie wiem jak się zachować, jak to napisał Tomko "to wku...a strasznie". Jak ta osoba miała powód, czy zapomniała i wytłumaczy, to nie ma problemu.
  13. 2 punkty
    Może z tego samego powodu, dla jakiego robicie z facetów orbiterów?
  14. 2 punkty
    Ale co może mieć do zaoferowania, żeby do niej jeździć taki kawał? Załatwi darmowy przegląd i tańsze lpg czy co?
  15. 2 punkty
    @Tomko tego czy jest niezdecydowany nie wiemy, to jedynie wygodne przyklejenie mu łatki. Jaki było dokładnie powód, że się nie pojawił? Tak naprawdę nie mamy danych w tej kwestii. Mógł: po prostu ją olać, zapomnieć o tym z różnych powodów... ale tak faktycznie zapomnieć, mogło się zdarzyć coś nagłego i przez to nie miał czasu na myślenie o spotkaniu, różnie bywa. Czy go usprawiedliwiam? Nie. Rozważam różne opcje. Przyklejenie jakiejś łatki, bo tak prościej jest dla mnie pójściem na łatwiznę. Nie zmienia to jednak faktu, że to jest zabawna sprawa, kiedy mężczyźni chcą, aby kobiety były bardziej aktywne, a w praktycznej sytuacji udzielają porad: nie, no Ty nic nie rób, niech on się odezwie Swoją drogą użytkowniczka odpowiedziała sobie sama na swój problem. Gdyby samiec wywoływał w niej pewne emocje, to by się nie pytała o to, co zrobić, tylko by jej się załączył szał wagi... znaczy emocjonalnego chomika i by doskonale wiedziała co ma robić, a wtedy by się uruchomiły wszystkie możliwe zagrywki mające na celu dorwanie go.
  16. 2 punkty
  17. 2 punkty
    Ci kurwa dam zadzwonić...!
  18. 1 punkt
    Sam w miarę regularnie przeglądam fanpejdże typu Partia Mężczyzn, jak i portale zagraniczne typu A Voice for Men, youtube sam mi podsyła masę jakiś redpillowych, antyfeministycznych filmów, więc spoko. W wyhaczaniu newsów nie widzę problemu. Postaram się dać coś od siebie w rozwój tego portalu. Będzie dobrze
  19. 1 punkt
    Jeżeli powiedziałbym mu, że jeżeli nie wykona swoich postanowień, przyrzeczeń to zostanie zabity, a wraz z nim całą rodzina, to nie miałby żadnych wymówek. Kwestia odpowiedniej motywacji.
  20. 1 punkt
    @Selqet hmm... hmm... zważywszy na ostatnie zachowania to już wiem, jaki jest obecny tryb. Chyba
  21. 1 punkt
    Panowie skończcie te mierzenie się na penisy, bo to się żałosne robi.Tym bardziej gdy w tle wątku tli się chybotliwym płomykiem miłosny dramat samicy.
  22. 1 punkt
    Żeby się nie rozpisywać nadto i plątać się, bo do opisania jest mnóstwo rzeczy. Chciałbym przedstawić z kilku źródeł informacje o pewnym najbardziej rasistowskim (anty-białym) kraju na świecie, gdzie od końca apartheidu zabitych białych zostało około 70 000. Z jednego z najbogatszych krajów świata zamienił się w stolicę gwałtów i przestępstw., o których się nie mówi w światowych mediach. Zbrodniarza wojennego (już martwego), Nelsona Mandelę... A zresztą co tu dużo mówić. Lepiej zamieszczę coś "Niepoprawnie politycznego" Na początku must-have informacji od Kamila Cebulskiego (polecam słuchać w tempie 2), gdzie zamieszcza informacje ogólne o zaistniałej sytuacji: Prawda o Nelsonie Mandeli (Stefan Molyneux), : Jak komuś nie chce się oglądać: http://libertarianin.org/prawda-o-nelsonie-mandeli/ http://krajwspanialy.pl/koniec-rpa/ http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-polityczne/dyskryminacja-bialych-w-rpa/ Nie sądzę, aby był sens wklejać bezpośrednio artykuły, aby spamić i odniechęcać do czytania długością. Temat jest skomplikowany i potrzeba dużej dawki informacji, aby przebiło się to, co jest publicznie okłamywane i pomijane. Przy masie tych wszystkich informacji nasuwa się pytanie - czy ten sam los czeka Europę i USA? W USA w tym roku biale europejskie dzieci stanowiły bodajże 49% urodzonych ogółem dzieci, podczas gdy w latach '60 biali jako ogół mieszkańców stanowili 89% ludności. W Niemczech 40% dzieci urodzonych w tym roku było dziećmi z rodzin muzułmańskich (dzietność rdzennych Niemców to 0,8 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym), w Wielkiej Brytanii nie inaczej ma się sytuacja. Na przykład wezmę Polki tam mieszkające - według oficjalnych Brytyjskich danych 23% dzieci, które rodzą Polki mają ojców muzułmanów z Bliskiego wschodu lub "ludzi z Afryki czarnej" (https://www.economist.com/news/britain/21595908-rapid-rise-mixed-race-britain-changing-neighbourhoodsand-perplexing). Co w takiej sytuacji człowiek zachodu (w tym my) możemy zrobić? Jak powstrzymać upadający świat białego człowieka, dzięki któremu de facto świat wyszedł z pułapki maltuzjańskiej i dał ludziom względny dobrobyt? Jakie są wasze obmyślenia odnośnie tych informacji?
  23. 1 punkt
    Wszystki fundacje Sorosa mają się wynieść z Austrii w ciągu 28 dni. Ciekawe, dlaczego "polskie" media nie podają tego, jak ważnego newsa. http://yournewswire.com/youngest-leader-george-soros/
  24. 1 punkt
    @Selqet co Ty możesz wiedzieć o zdobywaniu kobiet, co? Mamy speca przecież! Okiem Mężczyzny na pejsbuczku @Rnext kobieca duma i schemat "to facet ma wychodzić z inicjatywą" jest silniejsze od robienia tego co się chce
  25. 1 punkt
    Dzwonić, nie dzwonić, odczekać trzy dni, podchody, dylematy, rozterki, co myśli, co może pomyśleć... Dżizsss, jak dobrze, że tak daleko od tego jestem. Po prostu robię to co chcę robić a nie robię tego, na co nie mam ochoty. Poza tym kobiety chyba nie są wstanie przeskoczyć swojego "babstwa", czyli wiecznego tornado pod fryzurą. Taka refleksja po przeczytaniu tego wątku.
  26. 1 punkt
  27. 1 punkt
    15 km to ja mam do firmy, więc w zasadzie by mi nawet kobieta pasowała z mojego miasta, bo po drodze i obiadki może by były, a nie odgrzewane kotlety od Mamy... Opony do Stara?! Czujesz moje marzenia czy jak? Chętnie bym sobie takiego Stara kupił, odrestaurował i zrobił mu żółte tablice, a potem nim jeździł jako Retro Reklama, a chuj że brak mi kat. c, ale co tam aż tak często nie kontrolują
  28. 1 punkt
    Inicjatywa inicjatywą, ale w pewnych sytuacjach jakiś szacunek dla siebie trzeba mieć niezależnie od płci.Dla przykładu, jakby nawet znajomy do mnie dzwonił z taką propozycją wyjścia na piwo w następnym tygodniu, a odezwał się łaskawie za 2 tyg to bym mu kazał spierdalać i być dalej w kontakcie.Z pewnością dobijanie się o atencje z pozycji żebraka jeszcze nikomu szacunku nie przysporzyło...
  29. 1 punkt
    @Selqet jedni zaakceptują fakty, a drudzy jak zwykle będą przeinaczać sens wypowiedzi. Normalka. @Adolf ma się wysilić i wyjść z inicjatywą? To... to... to niedopuszczalne!
  30. 1 punkt
    @Adolf Dla mnie taki post jak zamieściłeś, wszystko co w nim opisałeś ze szczegółami jest kolejną lekcją aby uważać będąc w związku. Niby wszystko wydaje się w porządku ale chwila rozluźnienia i niestety można otrzymać niemiłe reakcje jak w tym o czym mówisz. Szanuje każdą twoją wypowiedz jak i innych na tym forum i dziękuje za szereg przedstawionych sytuacji, rad otrzymanych od Ciebie. Szacun i nie daj się! Pozdrawiam
  31. 1 punkt
    Tak myślisz? To odebrałeś zupełnie coś innego niż próbowałem napisać. Podnoszenie poczucia swojej wartości poprzez, między wieloma innymi sprawami, nie danie się zaszufladkować w obowiązujących normach i szarości strefy komfortu może przejawiać się w różnych aspektach. Jeśli robisz to na pokaz a nie dla siebie i oczekujesz uznania, to śmietnik. To jak ze zmianą auta. Jedni robią to, bo są zakompleksieni, a inni by komfortowo jeździć i korzystać z życia, zamiast tracić czas aż podjedzie laweta. Jeszcze inni mają to gdzieś i wolą skupić swoje zasoby na czymś zupełnie innym. A jak odbiera to otocznie, to już jest skutek uboczny. Zresztą, to chyba dział "moda męska" a nie "korygowanie nastawienia." Pozdro bracie!
  32. 1 punkt
    Właśnie @rarek2 - jak to moja kuzynka zwykła mówić: "najlepszy jest czas oczekiwania" Pociąg i będziesz miał całe 7h czy ile tam jedzie pociąg na myślenie o księżniczce. W tym czasie ona będzie ubrana tylko w zapach płynu do kąpieli i jedwabną koszulę nocną stać na balkonie i patrzeć w niebo wyczekując dźwięku twoich kroków na klatce schodowej... Ahh jak romantycznie
  33. 1 punkt
    Zakładając wątek domniemywam, że zależy Ci na tym aby poznać przynajmniej odpowiedź na pytanie - Dlaczego się nie odzywa? Jedyne co Cię powstrzymuje od poznania przyczyny to ego, które szepcze "Jak on mógł?" duma nie pozwala na kolejny krok.
  34. 1 punkt
    Ja myślę, że do rąk opcją będzie trochę poczekać i zastanowić się nad kształtem takiego portalu. Ktoś wspomniał tutaj o pikio. Toż to kompletna żenada, atakujące newsy Szok! Pilnie! 3 wojna światowa?! Szybko pousuwalem takie fanpejdże żeby pierdolca z poplątaniem nie dostać. Od początku trzeba cenić czas i nerwy użytkowników, pracować nad poziomem, tak jak robi tutaj to forum Jeżeli chodzi o informację to proszę zwróćcie uwagę na InfoPiguła - rzeczowe, suche fakty istnieje na FB, ale powoli ruszają dalej z pomysłami. Tutaj na forum można wspólnie myśleć, wymieniać poglądy, ale jak niektórzy proponują tutaj coś ala pikio to już wyjdzie lipa Kategoryzacja i przyjazny interfejs. Druga sprawa to newsy, jakie? Wiarygodnosc, transparentność, tylko jak odnaleźć dobre źródła? Może je rozwinąć temat?
  35. 1 punkt
    Bardziej interesujące jest to, że wraz z nowym projektem pojawiły się sugestie odnośnie reklam i ignorowanie zdania Marka w tej kwestii.
  36. 1 punkt
    Bracie media ogółem mają przykuć uwagę jakimś clickbaitem lub nachalną reklamą by była "oglądalność", więc wynaturzenia są dobrym sposobem na przyciąganie tłuszczy. Weźmy wypadek, ilu jest gapiów z telefonami a ile potrafi pomóc? A no właśnie. I jeszcze jedno. Śmierć, przemoc... Idziesz ulicą a tam krzyże. Dużo krzyży, a to narzędzie tortur. Coś jakby rodzina zastrzelonego człowieka trzymała w domu broń, z której go zabito
  37. 1 punkt
    Przyzwyczajona, że danie (w tym wypadku facet) zawsze jest dostarczane kurierem do jej miasta :>
  38. 1 punkt
    Prawdę mówiąc niczego, myślałem o dyskusji, o tym że Wam opowiem o swoim życiu. W imię łatwiejszego waszego życia. Ktoś musi dać przykład swojego życia aby było o czym gadać. Właśnie, ktoś zarzucił że szósta strona bicia piany o niczym. Fakt, pierdolimy o niczym, czyli życiu, każdy z nas je ma, nie każdy takie jak by chciał. Życie mnie uczyło na przykładach innych. Dla tego jestem tak 'wylewny', opowiadając o swoim życiu rodzinnym. Robię to dla Was. Porad oczekuję, ale rozsądnych. Sam sobie poradzę. żyłem przed Forum, i będę żyć po Forum. Jeżeli ktoś się poczuł urażony moją agresywną reakcją, to z serca przepraszam. Dobrej nocy życzę.
  39. 1 punkt
    Nie ma czegoś takiego jak matrix. To znaczy jest i nie ma. Dlatego, że ludzie definiują coś takiego, to taki konstrukt istnieje w ich głowach. Pytaniem jest czy nasz cywilizacja mogłaby zajść tak daleko, gdyby nie wciskać w miarę oklepanych, ale "bezpiecznych" zachowań kolejnym pokoleniom. Może nawet dalej nie wiem, to kwestia do rozważań. Matrix przestaje istnieć w tej samej chwili, gdy uświadamiasz sobie według mnie 3 podstawowe rzeczy. Nie ma prawa, autorytetów ty jesteś panem. Mogę pójść i zabić kogo chcę, a on może się bronić, a i może jak zrobię to nieudolnie to mnie złapią i zapuszkują. To był mój wybór. Nie istniej coś takiego, że nie mogę tego zrobić. Mogę zrobić co zechcę, ale poniosę pełne konsekwencje swoich czynów. W moim przypadku autorytet upadł kiedy odpowiadałem nauczycielowi w liceum i byłem bardzo zestresowany ponieważ nie nauczyłem się materiału w odpowiednim stopniu. Odpowiedzi nie ułatwiał krzyczący nauczyciel na mnie i moją klasę (nie mam pojęcia po co się nami tak przejmowała. Chyba wyrzuty za swoje zmarnowane życie. Tylko stres i przedwczesna śmierć ze stresu. Zawał murowany). Nagle mnie naszła myśl, że przecież ta drobna osoba jest nikim w porównaniu do mnie (prawie 2 razy większy jestem :d) i mógłbym ją zgnieść jak robaka. Minuta i nie byłoby jej na tym świecie gdybym zechciał. Jaki to autorytet jeżeli gdybym chciał mógłbym go pozbawić życia, lub chociaż trwale okaleczyć? Nie chciałem tego zrobić, ale nagle sprawa się obróciła to ja miałem władzę na nią. Iluzja prysła. Co znaczą jakieś numerki w dzienniku? Jak bym wtedy chciał mógłby spalić tą szkołę. Świat jest taki jak JA chcę, ale nie ma tak, że inni ludzie nie będą mnie powstrzymywać kiedy wejdę w ich rejon rzeczywistości... Wszyscy są tylko i aż ludźmi jak ciekawie o tym pomyśleć.
  40. 1 punkt
  41. 1 punkt
  42. 1 punkt
    Z tego co widzę i jak pamiętam, na dzień dobry też zarzuciłeś swoją historią, gdzie brałeś się za dzieciatą brazylijkę. Bez przywitania, awatara i przeczytania regulaminu. Ale to jest normalna sprawa, że ludzie wrzucają swoje historie, w których my widzimy już tylko powtarzalność schematów. Tak jakoś jest, że dla każdego jego sytuacja wydaje się wyjątkowa i inna niż wszystkie. Dopiero z czasem widzi się to inaczej. To jest standardowe zachowanie, nie hejtuj ich za to. W sumie dzięki temu też jesteśmy w stanie co nie co poznać nowego użytkownika, więc wg mnie nie jest to aż takie złe. Nie zapominajmy, że większość z nas tak zaczynało
  43. 1 punkt
    Nic nie informujesz przez 3 doby to ona może, załatwić sobie zaświadczenie że jest w ciąży i jej nie ruszysz. Może ci podrzucić prochy do domu, dziecięce porno na komputer i milion innych rzeczy. Zero uprzedzania, udajesz miłego, pogodzonego z losem, jak wyjdzie gdzieś na dłużej szybka wymiana zamków, pakowanie i wystawienie za drzwi, wszystko przy świadkach jak opisałem. Dodam jeszcze iż na 99% ona chce zajść w ciążę bo to ją ratuje mieszkaniowo. Obojętne czy tatusiem będzie właściciel mieszkania czy jakiś randomowy kutang, kobieta w ciąży będzie nie do ruszenia, a jak znajdzie sprytnego prawnika to nawet jak to nie jest dziecko faceta, to wyeksmitowanie jej zajmie 4 nawet 5 lat.
  44. 1 punkt
    No bez żartów proszę.
  45. 1 punkt
    Patia. Zaloze sie ze jestes przed 30-ką. Pogadamy gdy bedziesz miala 35. Wiek 16-32 to panowanie kobiety. Potem to sie konczy. Zawsze jest zaskoczeniem. "O k-wa!!! Juz nie jestem krolową. Nastepne 20-ki dają za pizze. Tego nie przebiję. Ja chce czegos wiecej." Mezczyzni inwestuja dlugofalowo i gdy maja 30-35-40 lat nie nadążają dymac tego co im samo wlazi w ręce.
  46. 1 punkt
    Nie zgodzę się z tym. Jak zostawię otwarty dom na noc i ktoś mnie okradnie, to jest to moja wina i mojej głupoty, czy raczej złodzieja, który nie szanuje cudzej własności? Choćbym miał zostawić otwarty samochód z kluczykami w centrum miasta - nikt nie ma prawa nim odjechać, więc w razie stwierdzenia przeze mnie braku obecności ww. przedmiotu w miejscu w którym go zostawiłem - winnym kradzieży jest tylko i wyłącznie złodziej, a nie ja. Ja jedynie ułatwiłem mu robotę, co i tak w perspektywie profesjonalistów jest bez sensu - jak złodziej zechce to włamie się do każdego samochodu. Idąc tym tokiem rozumowania jak koleżanka zaprosi mnie do siebie na korepetycje, a ja ją zgwałcę, to też będzie jej wina, bo w końcu to ona mnie wpuściła do mieszkania? Faceci, którzy nie rozumieją zasad gry jedynie ułatwiają podstępną robotę kobietom. Winowajcą tak czy inaczej pozostaje kobieta, bo to ona wykorzystuje samca. Mało tego: dlaczego jest tak wielu mężczyzn, którzy nie rozumieją, jak postępować z kobietami? Bo to KOBIETY sieją obłudną propagandę o tym, że trzeba być miłym, szanującym i usługującym dżentelmenem. Jak słusznie zauważył @JoeBlue - to one tworzą Matrix, więc to one są odpowiedzialne za to, że mężczyźni nie umieją z nimi postępować i w konsekwencji cierpią. Argumenty o tym, że natura tak stworzyła laseczki do mnie nie przemawiają, bo nas natura stworzyła do zapładniania jak największej ilości partnerek, a jednak wielu mężczyzn tego nie robi i potrafi żyć wiele lat z jedną kobietą lub w ogóle dać sobie na wstrzymanie z dziurawcami.. Ale do tego trzeba pracy nad sobą i jakiegoś kręgosłupa moralnego, którego większość samic nie ma, bo świat jest dla nich litościwy i wszystkie grzeszki kobiet są zawsze jakoś tłumaczone. Efektem tego są później artykuły na popularnych portalach, usprawiedliwiające zdrady kobiety rzekomym zaniedbywaniem ich potrzeb przez samców. Jak facet wykorzysta kobietę to jest to jego wina, bo nie liczy się z uczuciami drugiej osoby. Jak kobieta wykorzysta faceta, to też jest jego wina, bo dał się wykorzystać? Ja rozumiem, że mężczyźni mają swoje na sumieniu, ale nie usprawiedliwiajmy wszystkich złych zachowań kobiet nieumiejętnym postępowaniem samców, bo skoro tak źle się obchodzimy z nimi, to dlaczego nam nie wytłumaczą jakie błędy popełniamy? Ano dlatego, że czerpią z tego korzyści, co kłóci się nieco z próbą przedstawienia ich jako Bogu ducha winnych istot. Faceci cierpią przez własną głupotę w ten sam sposób co kibic przechodzący w szaliku Widzewa obok kiboli ŁKSu. Metafory tłumaczyć chyba nie muszę...
  47. 1 punkt
    Rozgraniczmy dwie rzeczy: 1. naszą sprawność w ars amandi, która ma skutkować tym że panna będzie w skowronkach, chętnie krzątała się wokół swoich domowych obowiązków oraz będzie ciągle chętna na igraszki. 3. naszą sprawność w ars amandi, która w zasadzie jest dawana 'friko' bo panna owszem, chętnie się jej odda - ale i tak będzie pogrywać, foszyć i grać uprzywilejowaną rolę w relacji decydent-petent. Z obiema sytuacjami miałem styczność osobistą. I nie było ważna w zasadzie, czy zabierałem się do spraw łóżkowych z finezją drwala czy też urządzałem maraton doznań godnych Elizjum - efekty były różne. Pomijam już fakt, że niektóre kobiety są tak przeraźliwie zamknięte w sobie i stanowią konglomerat kłębków nerwów połączony z labiryntem wstydu i uprzedzeń - że 'otwarcie ich' na nowe doznania w łóżku przypomina mityczne siedem prac Herkulesa. Zatnie się taka mentalnie, zesztywnieje i kicha - ciągnikiem Zetor z miejsca nie ruszysz. Ona tylko po ciemku, na plecach i z rozłożonymi nogami i najchętniej pod kołdrą... A jak już przeforsujesz chłopie zapalenie światła czy zabawę w dzień - to nagle okazuje się, że masz do czynienia z materiałem opałowym do kominka ... Za przeproszeniem doznania prawie identyczne, jakby kupić sobie 10kg boczku, uformować w odpowiedni kształt, podgrzać do temperatury ciała i heja. A jak sie zamknie oczy - to nawet większej różnicy nie czuć I znowu, KURWA JEGO MAĆ, dyskurs społeczny i podwójne standardy zrzucają całą odpowiedzialność na mężczyznę ! Ty kurna masz się starać w łóżku, ty masz się spinać, ty masz osiągać sprawność będącą skrzyżowaniem wirtuoza i mistrza - a jak druga strona sztywna i wycofana - to twoja chłopie wina ! Boś jej nie rozpalił. Boś wcześniej przez 24h nie nakręcił jej emocjonalnie. Nie przygotował. Twoja wina! Twoja, twoja, twoja ... Nawet, kurwa mać, jak masz do czynienia z partnerką będącą skrzyżowaniem zdechłej, śniętej ryby z porąbanym drewnem olchowym - na dodatek szczelnie zakrytej kokonem kompleksów. Twoja wina ! Przecież 'prafcify meszczyzna' rozpaliłby taką w pięć minut a w kolejne dwadzieścia - uczynił z niej wyuzdaną i posłuszną dziką seks-kocicę. Fejm miliarderera Greya wiecznie żywy, kurwa mać ... Idę na allegro, zaraz kipię zestaw bacików i kajdanek. I wiecie o co chodzi? Czy pannie zaprawdę zależy czy nie. Jak zależy, ale tak prawdziwie - to się jedna z drugą postara. Na rzęsach stanie, przynajmniej początkowo... A jak nie zależy to ... ... to sobie możemy. Kontekst hipergamii połączonej ze społecznym przyzwoleniem na faworyzowanie pozycji kobiet doprowadza do jednego - kobietom na dłuższą metę NIE zależy. Mają biologiczny pęd oraz pełne społeczne przyzwolenie na stawienie się w pozycji 'wymagam' oraz 'jestem ZAWSZE warta więcej niż mam'. No chyba żeś jednen z drugim 9/10 i powyżej... S.
  48. 1 punkt
    Bo się nie cenią (POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI) Bo nie stawiają jasnych granic za naruszenie których jest kara, a za notoryczne - czerwona kartka i out. (MĘSKI I ZDECYDOWANY CHARAKTER) Bo nie wymagają niczego poza 'kochanie bądź ze mną'. (BRAK WYMAGAŃ I BRAK KONTROLI NAD RELACJĄ tj. "RAMY") To co się dziwić, że nie są podmiotami a raczej przedmiotami relacji damsko-męskiej ... S.
  49. 1 punkt
    Jestem lokalnym patryjotą i twierdzę, że żaden islam Cię nie wyszkoli tak, jak typowy związek z typową polską panną. Owszem, tak z obserwacji można wiele wywnioskować, ale powiem Ci że znając sprawę i z obserwacji i z doświadczenia to są to 2 zupełnie różne światy. Obydwa przydatne, ale mimo wszystko różne. Warto żebyś poznał ten drugi, niestety odbędzie się to kosztem tych resztek romantyzmu które posiadasz - i w końcówce nie będzie to przyjemna 'impreza'. Ale wiedz, że po drugiej stronie czeka świat, gdzie nie 'musisz' kompletnie nic - tylko 'możesz'. Zwyczajnie będziesz wiedział i nikt już więcej Ci kitu nie wciśnie, ani panna, ani babcie/ciocie ani białorycerstwo. A kobiety w swoim życiu przestaniesz traktować jako wroga a zaczniesz jak zwyczajny sztafaż.
  50. 1 punkt
    Gdybyś moją eks z którą byłem w dość zaawansowanym związku poznał napisałbyś dokładnie tak samo. Wszyscy mówili jaka to w porządku dziewczyna, szczera, otwarta, bardzo pozytywna i uśmiechnięta. Pomocna dla każdego itp itd do tego jeszcze super atrakcyjna, zgrabna, z klasą. Tylko, że to co kobiety okazują na zewnątrz to gra, manipulacja. Perfekcyjna i doskonała. Dla nich opinia środowiska o niej jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Zwłaszcza przed tzw ślubem kobieta gra perfekcyjnie, ma swój cel i chce go osiągnąć. Jaka jest na prawdę facet dowie się dopiero za zamkniętymi drzwiami, kiedy kobieta już nie będzie musiała grać dla otoczenia. Kiedy osiągnie swój cel. U mojej eks obraz zmieniał się o 180 stopni. Ona na zewnątrz, przy ludziach to był zupełnie ktoś inny niż Ona w domu, kiedy byliśmy, mieszkaliśmy razem. Na pewno każdy z Was zauważył jak kobieta potrafi szybko, dosłownie w sekundę zmienić obraz swojego stanu emocjonalnego i jak perfekcyjnie to robi. Np. mają wpaść do Was znajomi ale kłócicie się ze swoja partnerką z jakiegoś powodu. Jest zła i wściekła ale kiedy dzwonek dzwoni do drzwi otwiera i wita gości z uśmiechem i pogodą ducha na twarzy. Zaznaczam, one aby dobrze wypaść czy osiągnąć jakiś cel potrafią perfekcyjnie udawać. Właśnie po to aby ktoś słyszał i wygłaszał o niej takie opinie. Owszem da się zaobserwować pewne symptomy bo kobieta jak poczuje się pewnie na gruncie potrafi na ułamek sekundy się odsłonić, zdradzić. Ale to wymaga obserwacji w różnych sytuacjach w dość dłuższym czasie.
×