Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 21.02.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Witajcie, Dużo tu smutnych historii, to ja wychylę wahadło w drugą stronę i podzielę się z Wami swoim małym/dużym sukcesem z przed ok. 3 lat. Jest to związane ze zmianą miejsca zamieszkania, pracą, samopoczuciem. Po przeczytaniu, może mój przykład da komuś wiary, motywacji, bo tego typu rozważań jest dużo. Wyprowidzić się do dużego miasta? Zmienić pracę? Zacząć od nowa? Studiować, pracować? Ja 3 lata temu: Mieszkałem u rodziców. Powtarzałem 4. rok studiów niezwiązanych z moim głównym zajęciem. Jako, że Pani Dziekan dowaliła mi różnice programowe, fizycznie nie byłem w stanie wszystkiego ogarnąć. Było kwestią czasu kiedy mnie wywalą. Czyli wchodziły w grę znowu jakieś warunki, powtarzanie roku, kombinacje itd. Do tego dorabiałem okazyjnie przy skręcaniu mebli na wymiar. Na normalną pracę nie miałem czasu przez studia, które i tak finalnie ujebałem Pięknie. Psychicznie - chujnia. Tyle lat na karku, narzeczona, a ja ciągle jestem w dupie. Z rodzicami relacje się psuły. Z kobietą też. Finansowo - chujnia. Padła decyzja - zbieram się z tego miasta i szukam pracy w tym co chce robić, ale w dużym mieście, za lepszą kasę. Dorwałem nagrania Briana Tracy'ego i zacząłem z tym pracować. Wypisywałem cele codziennie. Tak, aby wryły mi się totalnie w podświadomość. Tak, abym nie miał żadnych wątpliwości, że może być inaczej niż napisałem. Starałem się za wszelką cenę utrzymywać pozytywne myślenie i wiarę w siebie. Do tego, zrobiłem swoją stronę, dopracowałem CV. Potem zacząłem rozsyłać i jeździć na rozmowy kwalifikacyjne, nacując u kumpla. Po kilku miesiącach wykreśliłem ze swoich celów, jako te zrealizowane: 1. Pracuję w swojej branży w mieście X. 2. Mieszkam sam ze swoją kobietą w mieście X. 3. Lubię to co robię. 4. Mam w pracy fajnych ludzi. Po paru następnych: 5. Zarabiam XXX zł netto miesięcznie. 6. Zmieniłem auto na nowsze, szybsze, wygodniejsze, ładniejsze niż obecne. Uczucie gdy to wykreślasz.... bezcenne Tak to u mnie wyglądało. Ogólnie, dla mnie to była super decyzja, która wpłynęła bardzo pozytywnie na moje życie. Wylazłem z dołka. Oczywiście nie przeszkodziło to w tym, aby rozwalił się 7/8 letni związek Ale o tym nie będę tu pisał. I żył długo i szczęśliwie Pozdro.
    18 polubień
  2. Wątek zakładam zainspirowany i trochę podbudowany pozytywnym odbiorem tematu o "błędnym kole przemocy". Jednocześnie muszę podzielić się ze smutnym wnioskiem, że w Polsce w tym temacie "wieje chujem", jakby to powiedział @Pikaczu. Brakuje badań, statystyk, świadomości społecznej, słowem wszystkiego. Wspominana w temacie Sabina Gatti zebrała dużo materiałów na swoim blogu, właśnie dlatego że jest tłumaczką, prywatnie interesującą się psychologią od ponad 20 lat, dobrze znając języki: włoski, angielski i szwedzki jest w stanie sięgać po wiele źródeł zagranicznych. Jak sam również zauważyłem, w źródłach zagranicznych można znaleźć o wiele więcej informacji. W innych krajach nawet funkcjonują potoczne określenia jak np. "crying rape", polskich odpowiedników brak. No ale kto powiedział, że trzeba korzystać tylko ze źródeł polskich? Postanowiłem więc założyć temat, gdzie będziemy podawać różne strony, źródła, gdzie można znaleźć informacje na temat dyskryminacji mężczyzn, praw mężczyzn, przemocy wobec mężczyzn itd. Coś jak temat "Strony, które mówią jak jest", tyle że zamiast o polityce, będzie o męskich sprawach. Oczywiście zacznę pierwszy Źródła polskie: http://masculinum.org/ - strona chyba jedynej fundacji w Polsce omawiająca sprawy męskości, praw mężczyzn, fałszywych stereotypów dotyczących płci itd. http://sabinagatti.blogspot.com/ - wspomniany wcześniej blog Sabiny Gatii, o tym że przemoc nie ma płci http://koniectoksycznych.blogspot.com/ - blog o toksycznych kobietach i ich męskich ofiarach, większość tekstów to tłumaczenia z artykułów Dr Tary Palmatier z Texasu Fundacje walczące o prawa ojców, portale w tym temacie itd.: http://dzielnytata.pl/ http://nocotytato.org.pl/ http://www.prawaojca.org.pl/ http://www.csopoid.pl/ Pomoc dla fałszywie oskarżonych o przestępstwa: https://pl-pl.facebook.com/StopPomowieniom/ http://www.hfhrpol.waw.pl/niewinnosc/ http://www.stopmanipulacji.info.pl/ http://www.ipps.pl/index.html - ważna instytucja w przypadku oskarżenia o molestowanie dziecka lub problemów z niekompetentnym psychologiem/biegłym Źródła zagraniczne: http://www.realsexism.com/ - zbiór danych co do dyskryminacji mężczyzn https://www.avoiceformen.com/ - chyba największy taki portal dla mężczyzn na świecie, cała tematyka co do męskich problemów, dyskryminacji itp., mocno "anty-matriksowy" https://www.reddit.com/r/MensRights/ - dział portalu reddit.com o prawach mężczyzn http://news.mensactivism.org/ - kolejny portal o prawach mężczyzn http://mensrightsactivism.com/ - jak wyżej http://www.returnofkings.com/ - wybitnie "redpillowy" portal http://shrink4men.com/ - strona wspomnianej już Dr Tary Palmatier pomagającej mężczyznom w problemach z toksycznymi kobietami, przy okazji dużo tematyki o fałszywych stereotypach dotyczących płci i przemocy Tematyka fałszywych oskarżeń o gwałt, przemoc itd.: http://www.cotwa.info/ http://accused.me.uk/ http://www.falserape.net/ Antyfeminizm, obnażanie hipokryzji i kurestwa współczesnych feministek: https://www.facebook.com/AgainstFeminism/ https://pl-pl.facebook.com/evilfeminism/ https://www.youtube.com/playlist?list=PLhZOzU5WE3iHiR-4XYE58HQxtwpAfrnyX - antyfeministyczna playlista kanału "The Amazing Atheist" https://www.youtube.com/user/JockeVXO/videos - kanał o mitach dotyczących płci i mizoandrii Antyfeminizm w kobiecym wydaniu: http://womenagainstfeminism.com/ https://pl-pl.facebook.com/WomenAgainstFeminism/ https://womenagainstfeminismuk.wordpress.com/ - portal co prawda brytyjski, ale opisujący najbardziej chore akcje feministek z całego świata, mój numer jeden jeśli idzie o masakrowanie feminazistek https://www.youtube.com/channel/UCGP7Obfm6Z1TFg_Pwx4ctxg https://www.youtube.com/user/Shoe0nHead https://www.youtube.com/playlist?list=PLOhJRao9eBPO-npQlBLFO_JRPKad8ZkbS https://www.youtube.com/channel/UCFmGu_0gJFKQWrbBp5N3oqw/videos Dodam jeszcze mały słowniczek angielsko-polski co do najważniejszych pojęć: men's rights - prawa mężczyzn men's rights movement - ruch na rzecz praw mężczyzn men's rights activist - aktywista na rzecz praw mężczyzn violence/abuse - przemoc domestic violence - przemoc domowa male victims of domestic violence - męskie ofiary przemocy domowej female victims of domestic violence - kobiece ofiary przemocy domowej violence against men - przemoc wobec mężczyzn child abuse - przemoc wobec dziecka parental alienation - alienacja rodzicielska rape - gwałt, a raczej zgwałcenie, bo gwałt to w zasadzie szersze pojęcie niż tylko przemoc seksualna false accusation - fałszywe oskarżenie wrongly accusation - błędnie/niesłuszne oskarżenie wrongful convictions - niesłuszne skazanie crying rape lub cry rape - potoczne określenie na fłaszywe oskarżenie o gwałt paternity fraud - oszukanie na ojcostwie miasandry - mizoandria violence has no gender - przemoc nie ma płci
    14 polubień
  3. Z apelami do wszystkich to na razie wyhamuj. Zdecydowanie mylisz role. Jesteś symbolem totalnego męskiego zniewieścienia - powiedz mi jak to jest możliwe 6 razy naciąć się (będąc nazwanym ciepłym przyjacielem), i po raz 7 ponownie popełnić ten sam błąd? Gdzie tu konsekwencja, Gdzie refleksja nad popełnianymi błędami? Poważnie pisze to 30latek? Gdzie łeb na karku, który powinieneś mieć? - powinieneś być tego świadom, że 10lat młodsza laska, to zupełny inny zestaw zachowań. Czy zdajesz sobie sprawe jak dzisiejsze pokolenie 15-20latków jest totalnie spierdolone? Na wszystkich płaszczyznach. Rady Braci o radykalnej zmianie, divach, paleniu styków na razie sobie odpuść > jesteś na to totalnie niegotowy. Przerobi Cię jeszcze nie raz gdy tylko będzie chciała; ta lub inna. Daj sobie czas. Nie daj wmówić, że wiek cię goni. Zacznij czytać lekture forum, książki Bossa + Radio Samiec. Masz 30lat, zacznij analizować, zderzać zdobytą tu wiedze ze swoimi doświadczeniami - zobaczysz do jakich ciekawych wniosków dojdziesz. Wtedy dopiero zacznij się bawić, sprawdzać, testować, smakować. A tą lale usuń z życia już teraz. Nie po to by palić jej styki. Nie dla jej reakcji w móżdżku. Zrób to dla siebie.
    13 polubień
  4. A ja podejdę do odpowiedzi na to pytanie inaczej - po co je zadałeś i czy szukanie klarownego TAK / NIE ma sens. Zadałeś je ponieważ w zakamarkach duszy czai się odwieczny dylemat niepewności co do swojej wartości, a właściwie nieprzepracowania jednej rzeczy - kobieta nie jest gwarantem Twojego szczęścia i, mówiąc kolokwialnie, powinieneś mieć na to wy....e czy ogląda się za innymi czy nie. Zazdrość - jest - ale musisz nad nią panować jeśli masz być niezależny Za odpowiedzią kryje się chęć uzyskania "ulgi" - "tak, jest taki moment, że to ja jestem numer 1, tylko ja istnieję,mogę odetchnąć i nie myśleć o konkurencji". A jest tak: 1. Tylko przy haju hormonalnym masz "oddech" 2. Później to bardzo często kalkulacja. Moja propozycja - miej to w doooopie
    13 polubień
  5. Autor: @Stulejman Wspaniały ,,Dzisiaj będzie króciutko.''
    13 polubień
  6. Są pierwsze efekty walki kobiet o równouprawnienie
    12 polubień
  7. @Tony zadajesz niewygodne pytania ;] Swoją drogą gdzieś kiedyś w jakiejś śniadaniówce oglądałem wywiad z kobietami podczas PMS i jego wpływem na podejmowanie decyzji. Oczywiście, jeśli podejmowane były złe decyzje, to automatycznie były usprawiedliwiane PMS, no i wyrozumiałość, srałość i ta cała reszta, że przecież w sumie to nic się nie stało. No i w pewnym momencie niepokorny redaktor (rodzynek w dyskusji) wyszedł poza skrypt i zapytał coś w ten deseń: "ale zaraz, czy w takim razie kobiety piastujące urząd Sędziów, pod wpływem PMS nie wydają wyroków innych, niż wydawałyby poza tym okresem?". No panny w studiu dostały takiego kociokwiku, że oblałem się kawą ze śmiechu. Z miejsca stwierdziły, że oczywiście nie ma takiej możliwości. Wyroki są zawsze sprawiedliwe, PMS może zostać wyłączony pstryczkiem pierdolniczkiem i wszystko jest tak, jak powinno być...
    11 polubień
  8. Stawiam pięknie lśniące, okrągłe 5 zł prosto z mennicy na to, że w okresie 'prawdziwej miłości' czy też 'okresie wyrzutów hormonalnych' - zawieszają. Pokrywa się to zarówno z własnymi doświadczeniami, tym co mogę zaobserwować u osób trzecich oraz ze swoistym algorytmem natury. Inną kwestią jest jak długo ten stan trwa, bo tu wydaje mi się że może naprawdę różnie. A później? A później to już generalnie i w zasadzie kalkulacja zysk/strata, odejść czy nie, kalkuluje się czy korzystniej jeszcze zostać, element wygodnictwa itd. I o ile mężczyźni patrzą też przez pryzmat 'sentymentu' do tego co przeżyli z partnerkami o tyle kobiety wykazują się bardziej pragmatycznym podejściem - było co było ale liczy się przede wszystkim to co będzie. S.
    11 polubień
  9. 10 polubień
  10. @Mosze Red. A nie mógł byś, kiedyś, tak normalnie po bożemu? A nie od razu łeb do kibla i wpierdol pałą, posypując cebulą... Ja pier.....
    9 polubień
  11. Robota załatwiona. Kierunek Irlandia. Wylatuję 13go marca. Wypowiedzenie złożone przy akompaniamencie biadolenia kierownika. Klamka zapadła.
    9 polubień
  12. Czas - zasób, z którego czynię oręże walki na tym łez padole z coraz lepszym skutkiem. Śmiem twierdzi, iż stanowi on najistotniejszą zmienną warunkująca wszelkie negocjacje, czy te życia codziennego czy też te biznesowe. Ta niematerialna istota jest nieodłącznym towarzyszem każdego bytu ziemskiego i stanowi wyznacznik aktualnej siły tegoż bytu… Wyobraźmy sobie kamień i wodę – głaz pozostawiony w rzece. Siła tego bytu mierzona jest wielkością rozstępu wodnego utworzonego nieustępliwym oporem kruszca… jednak woda jest cierpliwa i obmywając kamień wygładza go, a z czasem nawet i rozpuszcza pozostawiając małego otoczaka wśród setek tysięcy innych na swoim dnie. Pierwotny rozmiar kamienia to czas jego siły - rzeka jest silna czasem. ID – przeszłość, wzór, podświadomność Niemowlę powite we krwi matki, jej krzyku, cierpieniu i fekaliach niczym nie przypomina nam kamienia rzuconego do rzeki – jest słabe, bezbronne, zależne. Jest bardziej jak woda rzeki nieświadomie meandrująca w poszukiwaniu ujścia. Niemowlę ma czas – 3 godziny na pierwszą kupę, miesiąc do chrztu, rok na pierwsze kroki, 3 lata na pójście do przedszkola... Okres wzrostu i rozwoju potrzebuje spokoju i czasu na naukę, zdobywanie podstawowej wiedzy i umiejętności wszelakich z możliwością konfrontowania ich bez negatywnych następstw. EGO – teraźniejszość, cielesność, świadomość Przychodzi czas, kiedy dziecko przeobraża się w mężczyznę lub kobietę i zderza się z przeszkodami życia dorosłego – jedno wygra obmywając te kamienie, drugie będzie zbyt słabe i tama spiętrzy wodę utrudniając jej ujście. Ten okres życia to permanentny brak czasu – zarwane noce czy to na naukę czy to na imprezę, ciągły pośpiech czy to za uciekającym autobusem czy w pogodni za płcią przeciwną. Dorosłość to czas na siłę z uwagi na brak czasu. To moment zmiany z rzeki w kamień, zmiany polegającej na porzuceniu wygodnego życia „w czasie” na życie w kontrze do uciekającego zasobu i chęci prześcignięcia swego czasu, swojej epoki… w celu… zdobycia czasu. O zgrozo – walczyć z czasem, aby go zdobyć? Tak – zdobyć czy to w postaci zasobów doczesnych, które pozwolą nie pracować już więcej i korzystać z wolnego czasu, czy też w celu 'wykupieniu' czasu po zgonie w postaci pamięci przyszłych pokoleń o dokonaniach tego czy innego sławnego człowieka, niemalże zawsze mężczyzny Jest to okres ścierania się podświadomych wzorców i umiejętności bezrefleksyjnie przyjmowanych w dzieciństwie ze świadomym oglądem bieżącego świata i próbą jego dopasowania do zaprogramowanych wcześniej algorytmów. SUPEREGO – wartości wyższego rzędu, duch, przyszłość Wszyscy już wiecie, co jest dalej – starość. Każdy sam określi, kiedy jest jej początek: gdy tracimy siłę dorosłości czy gdy uświadamiamy sobie, że jej nie posiadaliśmy i możliwość ta przeminęła? Okres starczy winien być połączeniem siły płynącej ze zdobytych doświadczeń oraz swoistym stosunkiem do nieuchronnie zbliżającego się końca czasu. Starość to siła kamienia wyrażona cierpliwością rzeki dopływającej do swego ujścia wraz z drobinkami pokruszonych po drodze głazów… Alkoholik zawsze znajdzie czas na swoją namiętność bez względu na koszta materialne czy społeczne. Wiadomo – nałóg, taka specyficzna forma podświadomości podrzucająca emocjonalne komunikaty o zbliżającym się szczęściu w butelce… Refleksja to świadomy nałóg mędrca – to umiejętność zatrzymania się i zaplanowania dalszych kroków na bazie doświadczeń całego życia. Refleksja to lepienie drobinek pokruszonej skały niesionej przez rzekę, to budowanie spotęgowanej siły z okresu minionego nie zawierającej błędów czy luk. Nasza czasoprzestrzeń – nasz rozwój osobisty Dzieje ludzkości to nieustające próby definiowania, czym jest czas. Ostateczna fizyczna definicja nie zmieni jednak kulturowego postrzegania tego zjawiska. Na nasz stosunek do czasu rzutuje wiele czynników: od wychowania, po geografię, klimat, stan zdrowia… aż po ambicje życiowe… - pomińmy te aspekty i w ślad za teorią względności uznajmy więc, że czas jest współrzędną w przestrzeni i funkcji tej nie zakłóca kulturowy odnośnik. Rozwój osobisty to swoista podróż w czasie… naszych doświadczeń. Celem rozwoju jest posiadanie świadomości starca i siły dorosłego, a refleksja stanowi machinę, która tę podróż umożliwia. Powstrzymanie się od działania daje nam czas na przemyślenie swego postępowania, wyciszenie emocji dziecka i poszukanie doświadczeń mędrca w postaci wiedzy dostępnej w różnych nośnikach informacji czy też głowach naszych przyjaciół. Refleksja to machina czasu zakrzywiająca przestrzeń i skupiająca sumę energii człowieka i jednym momencie, w jednej współrzędnej… Wyróbmy w sobie świadomy "nałóg" posiadania tego komfortu jakim jest czas na refleksję – nie dostaniemy tego od nikogo innego. Edit: wpiszcie słowo "czas" w forumową wyszukiwarkę...
    8 polubień
  13. Skoro jesteśmy przy Brajankach to znalazłem niezłe combo
    8 polubień
  14. To pruski model edukacji. Poczytaj o tym. Niemiecki cesarz chciał mieć lojalną armię, która będzie świetnie wyszkolona a jednocześnie nie będzie nic kwestionować. Doradcy doradzili mu zreformowanie systemu edukacji. Mieli się uczyć tego, by wypełniać rozkazy i działać wg schematów, bo dzięki temu można przewidywać jak ktoś się zachowa. Elity to podpatrzyły i zaczeły wprowadzać w innych krajach. Stąd masz np wypełnianie zadań wg klucza i Szymborską, która wg ministerstwa nie umiała zinterpretować własnego wiersza. Masz myśleć tak, jak Ci każemy, bo jak nie, to zostaniesz ukarany. Elity rządzące światem nie mają interesu w tym, by ludzie byli mądrzy I znali zasady funkcjonowania swojego ciała, psychiki, procesu decyzyjnego itd. Gdybyś chciał utrzymywać masy w ciemnocie, to taka wiedza z ich strony byłaby Ci nie na rękę. Jest to również sposób otępiania mas, by poprzez zmuszanie do przyswajania niepotrzebnych informacji, obrzydzić ludziom naukę, poszerzanie wiedzy, a więc rozwój. Kolejny punkt to nasiąkanie patologią. Np dzieciak uczy się angielskiego 10 lat a i tak ledwo duka mimo, że powinien być biegły po takim czasie. Wpędzanie w kompleksy. Łechtanie ego nauczycieli, najczęściej kobiet etc. Streszczając, ma to być narzędzie kontroli społecznej, więc siłą rzeczy, tak jak w telewizji, rzadko można znaleźć tam coś wartościowego.
    8 polubień
  15. "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką" Dz 17,24 Takie tam z jednej księgi, kto by się przejmował
    8 polubień
  16. No nieźle. Nawet nie musiała pracować dupką. Chyba wiesz co powinieneś jeszcze dzisiaj, teraz, w tym momencie zrobić? Przepal jej styki. Usuń ze znajomych, zablokuj gdzie możesz i każ jej spierdalać jak będzie dopytywała "co się stało".
    8 polubień
  17. 8 polubień
  18. O to mniej-więcej chodzi. Pracuj nad swoją głową, książki Marka, spróbuj medytacji i wzmacniaj poczucie własnej wartości. Loszek nie wolno się bać, gardzić nimi itp. - zaakceptuj i świadomie wybierz jakiego typu relacje chcesz z nimi utrzymywać Natomiast nigdy nie mierz swojej wartości przez pryzmat kobiet / ich braku / atencji od nich. Nigdy.
    8 polubień
  19. Tylko z oszczędności nie przekręcaj prezerwatywy na druga stronę
    8 polubień
  20. Rozgraniczmy dwie rzeczy: 1. naszą sprawność w ars amandi, która ma skutkować tym że panna będzie w skowronkach, chętnie krzątała się wokół swoich domowych obowiązków oraz będzie ciągle chętna na igraszki. 3. naszą sprawność w ars amandi, która w zasadzie jest dawana 'friko' bo panna owszem, chętnie się jej odda - ale i tak będzie pogrywać, foszyć i grać uprzywilejowaną rolę w relacji decydent-petent. Z obiema sytuacjami miałem styczność osobistą. I nie było ważna w zasadzie, czy zabierałem się do spraw łóżkowych z finezją drwala czy też urządzałem maraton doznań godnych Elizjum - efekty były różne. Pomijam już fakt, że niektóre kobiety są tak przeraźliwie zamknięte w sobie i stanowią konglomerat kłębków nerwów połączony z labiryntem wstydu i uprzedzeń - że 'otwarcie ich' na nowe doznania w łóżku przypomina mityczne siedem prac Herkulesa. Zatnie się taka mentalnie, zesztywnieje i kicha - ciągnikiem Zetor z miejsca nie ruszysz. Ona tylko po ciemku, na plecach i z rozłożonymi nogami i najchętniej pod kołdrą... A jak już przeforsujesz chłopie zapalenie światła czy zabawę w dzień - to nagle okazuje się, że masz do czynienia z materiałem opałowym do kominka ... Za przeproszeniem doznania prawie identyczne, jakby kupić sobie 10kg boczku, uformować w odpowiedni kształt, podgrzać do temperatury ciała i heja. A jak sie zamknie oczy - to nawet większej różnicy nie czuć I znowu, KURWA JEGO MAĆ, dyskurs społeczny i podwójne standardy zrzucają całą odpowiedzialność na mężczyznę ! Ty kurna masz się starać w łóżku, ty masz się spinać, ty masz osiągać sprawność będącą skrzyżowaniem wirtuoza i mistrza - a jak druga strona sztywna i wycofana - to twoja chłopie wina ! Boś jej nie rozpalił. Boś wcześniej przez 24h nie nakręcił jej emocjonalnie. Nie przygotował. Twoja wina! Twoja, twoja, twoja ... Nawet, kurwa mać, jak masz do czynienia z partnerką będącą skrzyżowaniem zdechłej, śniętej ryby z porąbanym drewnem olchowym - na dodatek szczelnie zakrytej kokonem kompleksów. Twoja wina ! Przecież 'prafcify meszczyzna' rozpaliłby taką w pięć minut a w kolejne dwadzieścia - uczynił z niej wyuzdaną i posłuszną dziką seks-kocicę. Fejm miliarderera Greya wiecznie żywy, kurwa mać ... Idę na allegro, zaraz kipię zestaw bacików i kajdanek. I wiecie o co chodzi? Czy pannie zaprawdę zależy czy nie. Jak zależy, ale tak prawdziwie - to się jedna z drugą postara. Na rzęsach stanie, przynajmniej początkowo... A jak nie zależy to ... ... to sobie możemy. Kontekst hipergamii połączonej ze społecznym przyzwoleniem na faworyzowanie pozycji kobiet doprowadza do jednego - kobietom na dłuższą metę NIE zależy. Mają biologiczny pęd oraz pełne społeczne przyzwolenie na stawienie się w pozycji 'wymagam' oraz 'jestem ZAWSZE warta więcej niż mam'. No chyba żeś jednen z drugim 9/10 i powyżej... S.
    7 polubień
  21. Bardzo bym chciał żeby takie lalki powstały i trafiły do masowej produkcji. Powinny być połączone z funkcją bankomatu oraz banku spermy, a wtedy okazałoby się, że 99% Pań przestaje udawać, że tzw. "związki" są dla nich coś więcej warte niż rozpłód + wygodne życie.
    7 polubień
  22. 7 polubień
  23. Gówno tam nie lepiej. W `90 rozkładałeś kocyki, szedł handel i budowałeś chałupę. Teraz też może człowiek rozłożyć kocyk. Na dworcu zanim go nie wyjebią. Nie porównuj bo się nóż w okolicach krocza otwiera.
    7 polubień
  24. hahahahahaha. ehh.. Wstęp: Polska to nie jest normalny kraj, w którym funkcjonuje coś, co moglibyśmy nazwać "racją stanu". Jest to pojęcie obce w tym społeczeństwie. Nie wiem dlaczego, ale tak jest. Historycznie zostało to jakoś zduszone w narodzie. Polska to taki prywatny folwark różnych grup nacisku, koterii i prywatnych interesów. Zaczynałem edukację w LO w latach 80'tych. Język polski wtedy to w zasadzie nie był język polski, ale historia literatury. Pojęcie, które wbiło się mi szczególnie mocno, to prywata, która za polski sarmackiej doprowadziła do upadku Państwa Polskiego. Racja stanu funkcjonuje w takich Państwach jak Rosja, Niemcy, Chiny, USA. Pewnie we wielu jeszcze innych. Ale niestety - Polska? Jakoś słabo to widzę. Najlepiej to widać po tym, kto nami rządzi od wielu lat. Ostatnia ustawa Szyszki: kto miał wyciąć to wyciął. Przykład: wycięcie drzew na działce 1ha pod hotel kosztuje 3 mln PLN. Ile takich działek w rękach PiS w Polsce jest? Pewnie dużo. Rozwinięcie: Polska to też mocno zakompleksiony kraj. Mówi się, że taki UJ albo UW to elitarne uczelnie. No przepraszam. W swoim czasie na tych 2 uczelniach łącznie studiowało 100.000 studentów. No ja przepraszam. Nosz kurwa mać! 100.000 Elity? Przy założeniu, że 20% z tego co roku zostaje absolwentem tych uczelni, to co roku przybywa nam w kraju 20.000 elity. No chyba komuś się coś popierdoliło. Elitarne uczelnie w USA: MIT 11.000, Princeton 8.000 i Yale 12.000. Poza tym wiele Elitarnych uczelni w USA to uczelnie prywatne, spółki prawa handlowego, posiadają właściciela, zarząd, prezesa zarządu, radę nadzorczą, składają sprawozdania finansowe, utrzymują się z czesnego oraz ze sprzedaży patentów i wyników badań. Co do systemu edukacji w Polsce to bardzo dobrze opisuje go dialog chyba z filmu "Chłopaki nie płaczą": "Zbytnia pobłażliwość wobec studentów spowoduje, że oni gotowi jeszcze pomyśleć, że to my tu jesteśmy dla nich" (albo jakoś tak). Sposób finansowania uczelni w Polsce jest chory. Towarzystwo, które zostaje na uczelni bezpośrednio po studiach i nie pracowało wcześniej nigdzie w przemyśle (zapomniałem - nie ma przemysłu), to często są teoretycy. Skąd oni mają wiedzieć jak to wszystko działa. Był taki produkt, jak wu-ftpd. Do 2000 roku był to najpopularniejszy serwer ftp na świecie. Nawet IBM używał go w systemie AIX. WU pochodzi od Washington University. A czym mogą się nasze uczelnie pochwalić? Ktoś coś wymyśli, to zawiść, zazdrość, grantu nikt nie da, bo osoba która decyduje o przyznaniu grantu jest z konkurencyjnej uczelni. No to potem młodzi naukowcy zawijają dokumentacje, wykorzystują kontakty z uczelniami w USA i wyjeżdżają. Jakoś mnie to nie dziwi. Zakończenie: A co by tu napisać na koniec. Chujnia z grzybnią i patatajnią. Jak @Rnext napisał powyżej: służba zdrowia (biznes zdrowia), policja (państwo w państwie) i szkolnictwo (biznes edukacyjny), to wszystko leży. Oczywiście każdy z nas z ręką na sercu powie, że ja taki nie jestem i pewnie ma racje. Z pewnością działa tu psychologia tłumu. Jak ktoś skończy studia, jest uczciwy, pracowity i etyczny pójdzie do pracy w miejsce, gdzie panują jakieś złe zasady to prędzej czy później "dostosuje" się. Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Potem lata praktyki i człowiek zapomina, że za młodu miał jakieś ideały. To byt kształtuje świadomość. Z wiekiem pojawia się cynizm, wyrachowanie, wyjebanie, brak zrozumienia, brak współczucia, chciwość, niezdrowy egoizm i inne takie "fajne" rzeczy. Nie każdego stać (dosłownie - finansowo) na komfort, aby postępować zgodnie z zasadami. Kiedyś jak miałem lat 20-parę i komuna upadała, to miałem nadzieje, że coś się w Polsce zmieni. Miałem kolegę (zmarł) i na pytanie, kiedy w Polsce będzie lepiej odpowiedział "Nigdy". Wtedy te 25 lat temu kompletnie mnie to zaskoczyło i nie wiedziałem o co chodzi. Dzisiaj go rozumiem. Zmieniło się, ale czy jest lepiej?
    6 polubień
  25. Choć specjalistą nie jestem, a uważam, że nie można tworzyć przymusowego planu nauki. Wspólne dla naszych rodaków muszą być jedynie 3 elementy. Strzelanie, żeby wiedzieć jak się bronić i strzelać. Historia, żeby wiedzieć do kogo strzelać. I wspólne studiowanie słownika, i encyklopedii. Abyśmy używali tych samych definicji. Bo jak słyszę że pis to prawica, a peło to wolnorynkowcy, to czuję się jak z innej planety. Resztę pozostawiłbym prywatnemu sektorowi. Jeśli patrzę na obecne elyty, to jestem pewien, że nic się nie zmieni. Wiadomo dlaczego, co było opisane w innych tematach. Polak ma być biedny, pozbawiony bazy do logicznej analizy świata, i najlepiej bez fachu, w którym dobrze się czuje, żeby służył za marne pieniądze.
    6 polubień
  26. 6 polubień
  27. Być może był tu taki temat, ale nie mogę się dokopać stąd prośba do modów o przeniesienie ewentualne. Wiele miejsca bracia poświęcają tutaj dyscyplinowaniu samic w sensie negatywnym, tzn. wyznaczaniem granic czy karaniem, mało jest natomiast o wpływaniu na samicę metodą marchewki bardziej niż kija. Przyznaję, że sam dopiero ostatnio odkryłem to co nazwijmy roboczo "mocą marchewki", co wynikało ze specyficznego (albo i nie, nie wiem jaka jest skala tego zjawiska) wychowania, w którym bardzo rzadko byłem za coś chwalony, stąd też początkowo brak mi było wzorca. Jednocześnie nie chciałbym zostać źle zrozumiany jako zwolennik nadskakiwania kobietom z racji samego posiadania organu płciowego, chodzi mi o takie zmieszanie proporcji kija i marchewki, żeby na zasadzie kontrastu kij bolał jeszcze bardziej, a marchewka stała się jeszcze słodsza, co eliminowałoby konieczność częstego stosowania i jednego, i drugiego Przenosząc to na skalę makro, mało jest systemów politycznych, w których władca rządzi wyłącznie strachem, nawet w III Rzeszy Hitler kupował sobie poparcie transferując łupy z podbitych krajów do Niemiec Myślę, że byłoby pomocne gdyby zebrać tu parę technik sprawdzonych w działaniu (przynajmniej na konkretnych egzemplarzach kobiet, ale, umówmy się, kobiety znacznie mniej różnią się między sobą niż nam się wpaja). Ze swojej strony mogę się pochwalić następującymi: 1. Loteria prezentowa, innymi słowy brak jakichkolwiek reguł, co i za ile kupuję partnerce. Czasem na urodziny dostanie coś relatywnie taniego, czasem na bzdetne okazje typu Dzien Kobiet wydam więcej niż oczekuje. Po pierwsze unikam w ten sposób roszczeniowości partnerki, bo nie przyzwyczaja się do konkretnego poziomu finansowego. Po drugie, o czym kiedys wspominał @Waginator jest to warunkowanie instrumentalne. Pożądany bodziec czyli kasa jest dawkowana niezależnie od zachowania partnerki, w związku z czym partnerka bardziej się stara bo próbuje różnych metod wyzwolenia tegoż bodźca. 2. Chwalenie za zachowania mieszczące się w tradycyjnym kanonie kobiecości przy jednoczesnym piętnowaniu innych kobiet jako babochłopów. Mogą to być rzeczy drobne jak np. chodzenie na obcasach albo w sukienkach, albo ważniejsze, np. opiekuńczość w stosunku do dziecka (z moich doświadczeń wynika niestety, że to już nie jest tak oczywiste u wszystkich kobiet). Po pierwsze uruchamiamy w ten sposób głęboko zakodowaną u samic wzajemną rywalizację, po drugie wzmacniamy własną ramę w związku, jako mężczyzny który ma wybór i wymagania. To tyle na szybko, jak mi się przypomni więcej to dopiszę.
    6 polubień
  28. Z nagradzaniem kobiet, choć co do zasady uważam je za warty używania instrument, jest zasadniczo jeden problem. Kobiety ekstremalnie szybko przyzwyczajają się do 'dobrego'. I po jakimś czasie to co do stawały 'ekstra' za dobre zachowanie - zaczynają traktować jako oczywistość, punkt wyjścia. I od teraz każda kolejna 'nagroda' musi być wyższej rangi niż to, co dostała dotychczas. Taka, że tak to ujmę, samonakręcająca się spirala oczekiwań. Jak zabierzesz ją przykładowo na weekendową wycieczkę do Monako, to kolejna weekendowa wycieczka np. do Mediolanu - będzie miała wartość 0,8 pierwotnej wycieczki. Kolejna, dajmy do Wiednia - już tylko 0,5. A przy kolejnej - zobaczymy charakterystyczną niezbyt podekscytowaną minę wyrażającą nieme 'znooowuuuu, nuuuudaaaa'. Czyli albo zamieniamy się w żonglera-akrobatę realizującego program '1001 sposobów jak wypalić się próbując zaskoczyć swoją kobietę' albo ... ... no właśnie. Albo balansujemy raz mentalnie tarmosząc po kudłach a później równie mentalnie dając garść cukierków. I z całą odpowiedzialnością za słowa - ta druga metoda, choć początkowo mi obca, jest znaaaaacznie skuteczniejsza. Już ludowa mądrość w prostackich 'jak się baby nie bije to jej wątroba gnije' zawiera ziarnko prawdy. A prawda jest prosta. Rollercoaster: raz w dół a później w górę - i statystyczna Paulinka chodzi w skowronkach jak szwajcarski zegarek z manufaktury Breguet. Tylko że bawienie się w generowanie tego emocjonalnego rollercostera jest dla normalnego mężczyzny, powiedzmy sobie szczerze, upierdliwe i uciążliwe. Trzeba być lekkim psychopatą by czerpać z tego radochę. Nijak ma się to do tego, co generalnie cenimy czyli tzw. świętego spokoju. Jest to rzecz bardzo, ale to bardzo charakterystyczna właśnie dla kobiet jako dla płci. U mężczyzn bądź nie występuje bądź występuje w zauważalnie mniejszym natężeniu. Taka ciekawostka. S.
    6 polubień
  29. 6 polubień
  30. Mój znajomek, dobrze wychował kobietę. Otóż ponieważ zarabia około 3 x tyle co ona, to on trzyma w domu kasę i wydziela na potrzeby bieżące. Jak ona chce jakiś ciuch ekstra musi na niego zarobić. W jaki sposób? Hehe, ma wycenione że 1 x lodzik = 50pln. Ona chce ciuch za 500 stów, musi zapracować. Nic nie dostaje z góry. Chce szybko ciuszek to musi się postarać. To się kurna ustawił.
    6 polubień
  31. Aby dana nacja przetrwała współczynnik dzietności musi wynosić 2.11, jeśli jest mniejszy to z czasem dana nacja po prostu wyginie. Patrząc po historii, jeśli współczynnik wynosił 1.9 było pozamiatane. Dzietność na poziomie 1.3 potrzebuje od 80 do 100 lat aby odwrócić szkody, a który model ekonomiczny na to pozwoli? Żaden. Innymi słowy, jeśli są dwie pary rodziców mające po jednym dziecku, to dzieci jest dwa razy mniej niż rodziców, jeśli oni wydadzą na świat jedno dziecko, to wnuków będzie czterokrotnie mniej niż dziadków. A teraz trochę współczynników: Francja 1.8 Anglia 1.6 Grecja i Niemcy 1.3 Uśredniając w 31 krajach Europy współczynnik wynosi 1.38 Zapytacie pewnie jaki jest współczynnik dzietności w krajach muzułmańskich...8.1
    6 polubień
  32. Tu zacytuję Ziemkiewicza: "Pogłaszcz chama to cię ugryzie, ugryź chama - to cię pogłaszcze". Z ludźmi bardzo prostymi i prymitywnymi należy postępować wedle słów Ziemkiewicza. Bo uprzejmość dla nich to wyłącznie objaw naszej słabości. A jeszcze lepiej wszystkich prostaków i prymitywów ze swojego życia towarzyskiego - skutecznie wyeliminować. To taka inwestycja mocno procentująca w przyszłości. S,
    6 polubień
  33. 6 polubień
  34. Ambicja to dość ciekawe zagadnienie, bo z jednej strony jest motorem napędowym działań i samorozwoju, z drugiej - blokuje. Jestem ambitnym człowiekiem, do tego stopnia, że praca jako kelner czy operator koparki jest dla mnie uwłaczająca. Efekt tego jest taki, że pierwszą swoją pracę podjęłem w wieku 24 lat, w zawodzie. Pracując jako kelner czy barman, mógłbym poznać wiele ludzi, nauczyć się współpracy, nabyć pewności siebie i podszlifować swoje zdolności interpersonalne. Ale tego nie zrobiłem, bo "jak to, tyle lat się uczyłem i mam skończyć jako barman?". Wolałem się uczyć z nadzieją na ambitną pracę w przyszłości niż iść do gównianej pracy. Jakie są tego efekty, chyba się domyślasz... Mam znajomego, który ma wszystko - jest cholernie bogaty, ma 11 lat młodszą, piękną żonę, mnóstwo znajomych (nawet wśród elit i osób publicznych) i sporo doświadczenia z kobietami. Co ciekawe, urodził się w biednej rodzinie. Wiesz, dlaczego on to wszystko ma? Bo całe życie ROBIŁ. Po prostu. Nie zastanawiał się, nie rozmyślał, tylko robił. Jak chciał zarobić, to szedł do pracy i zarabiał. Jak chciał więcej, to brał drugą robotę dorywczą. A później założył jedną firmę, drugą. Teraz ma pomysł na kolejną + 2 dorywcze fuchy. Wiesz kim jest ten człowiek? Handlarzem. Mówię poważnie - nie prawnikiem, lekarzem czy stomatologiem, tylko handlarzem. To typ człowieka, który nie patrzy, co studiował, czy musi się ubrudzić czy nie, czy ma robić jako ubezpieczyciel, podpisywać kwity czy kopać doły - podejmie się każdej roboty, byle tylko był dobry zarobek. Dlatego jest taki bogaty - większość ludzi siedzi w domach z myślą "w tym kraju nie ma godnej pracy dla ludzi z moim wykształceniem". Ukończyli prestiżowe kierunki, więc chcą latać w gajerkach i zarabiać pięciocyfrowe sumy. Kiedyś w trakcie rozmowy zdradził mi sekret swojego sukcesu - "pieniądze leżą dosłownie na ulicy, trzeba się tylko po nie schylić" Dlatego dam Ci radę - jeśli chcesz poprawić cokolwiek w swoim życiu, to po prostu to zrób. Nie zastanawiaj się "a co jak się nie uda, czy to konieczne, a co jak będzie gorzej?". Po prostu rób. Mało ci płacą? Zmień pracę. Przekwalifikuj się, załóż firmę, wyjedź za granicę, cokolwiek, byleś nie siedział z myślami że w życiu nie można mieć wszystkiego. I nie bój się pracy, nawet poniżej kwalifikacji. Kończę prestiżowe studia, na etacie będę zarabiał 2k. On jako handlarz wyciąga kilka razy więcej.
    6 polubień
  35. Wspaniały wynalazek. Ile kotów dzięki temu odzyska spokój i szczęście. Koty już nie mogą doczekać się masowej sprzedaży.
    6 polubień
  36. Jeśli sam nie doświadczyłeś, to na pewno słyszałeś mnóstwo historii w których kobieta upojona wieczornym towarzystwem swojego "ukochanego" szepcze mu czułości do ucha, zapewnia o wielkim uczuciu i zaklina że to już na zawsze a dwa dni później nie chce go znać. Dwa tygodnie haju mieszczą się w okresie "do dwóch lat" również. Ponadto, inne impulsy emocjonalne mogą zagrać. Jeden - nagłe obrzydzenie do partnera lub inny, pochodzący od "lepszego" samca i mogą ją ze "starego" haju wyrwać, czy przekierować haj na nowego. Wtedy usłyszymy "nie wiem co się ze mną stało", "to było jak przeznaczenie" itp. Nigdzie nie jest tu złamana ani zasada działania haju, ani hipergamiczność. Masz na myśli, ogarnąć najlepszego możliwie faceta, który będzie na nią łożył, zabawiał, organizował (sporo emocji) a pomagać będzie jeszcze wianuszek orbiterów i przypadkowych służących - czy co innego? Wkurz kobietę odmiennymi poglądami wypowiadanymi stanowczo i ze spokojem, to się dowiesz czy jest emocjonalna. Możesz też spróbować z "wydaje mi się że trochę przytyłaś". Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana. Jak mawiam, faceci są pragmatyczni w biznesie a kobiety w relacjach. I to wcale nie oznacza, że są twarde jak beton, tylko świetnie zarządzają swoją emocjonalnością do praktycznych celów.
    6 polubień
  37. Bo przecież najważniejsze to dać się zapłodnić, inaczej nic nie wiesz o życiu i jesteś nikim.
    5 polubień
  38. Nawet w bajkach znajdzie się przynajmniej ziarno prawdy. Z tymi kontenerami z bronią też ciekawy motyw, wychodzi że jest szczelny firewall medialny, bo nie przebija się to do powszechnej świadomości ludzi. W każdym razie imigranci są rozzuchwaleni i czują się bezkarni. Dostali ochronę prawną i polityczną, co jest faktem. Jakoś te kropki można połączyć. Podrzucę jeszcze w tym kontekście fragmenty przepowiedni o. Klimuszki:
    5 polubień
  39. 5 polubień
  40. Nie widzę w islamie sojusznika. Wyczekiwanie że islam nas "oswobodzi" jest naiwne, zwłaszcza, że wskazuje na naszą słabość i chęć zawarcia paktu z kimś "silnym" bo coś zrobi za nas. Nie moi drodzy, takie sprawy albo załatwiają faceci po męsku zamiast chować głowę w turban albo giną jako tymczasowy, słaby sojusznik, który stał się z czasem balastem. Niektórzy uważają że można się z muslimami dogadać i dobrze żyć. Ale spójrzcie, jest ich stosunkowo mało w UE a już są poważne problemy. Wraz z ich przyrostem problemy będą się też mnożyć. Jeszcze te ich wewnętrzne konflikty religijne, szyici, sunnici, do tego frakcje w ramach odłamów wzajemnie oskarżające się o herezję. Dogadać się w tym kontekście oznacza - przystać na ich warunki i im potakiwać. A weź tu potakuj jednocześnie dwóm heretykom. Dawno losy Europy nie spoczywały tak ciężko na barkach mężczyzn, jak obecnie. Ale z innej beczki. Ze dwa lata temu, znajoma zaprosiła mnie do knajpy, bo szła tam akurat z dwiema swoimi koleżankami. Obie koleżanki okazały się być skrajnymi feminazistkami, więc miałem używanie Zanim postanowiłem wracać do domu, były już pąsowe ze złości i puszczały im wszelkie hamulce. Z taką agresją ze strony kobiet dawno się nie spotkałem. Gdyby uszło im to płazem, posiekałyby mnie na tatara kuflem od piwa. Jedną zapamiętałem dobrze, bo fajna optycznie, wysportowana, wysoka lacha po medycynie. Spokojnie można by ją potraktować przedmiotowo ;). Druga raczej coś na kształt Yabby, więc sorry. No i ta medyczka za wszelką cenę starała się wszystkich przekonać, że kobiety programistki są lepsze (po ki czort?) bo ona zna jedną taką. I że jak zmienił się szef jej oddziału z faceta na kobietę to teraz w pracy są normalne stosunki bo pod facetem to była tragedia a jak ona otworzy własną klinikę, to będzie zatrudniała wyłącznie kobiety... - nie będziesz brała pod uwagę kompetencji tylko płeć? - tak, kobiety muszą się popierać bo mamy pod górkę - krytykujesz seksizm a sama go wyznajesz? - yyyyyy - a chociaż facetów będziecie leczyły w tej klinice? - yyyyy Niestety, dopóki panie żyją w odrealnieniu, bez kolizji z rzeczywistością (co mamy im finansować z własnej pracy/podatków bez żadnej korzyści z tego tytułu) będą tworzyły takie fantasmagorie. A zgwałcenie idiotki przez muslima nie uczyni z niej geniusza.
    5 polubień
  41. Odpuść ją zupełnie , ona już nie jest Twoja ja też patrzyłem jak moja -jeszcze żona umawiała się na spotkania ze swoim gachem , jeszcze przez 2 miesiące wspólnego mieszkania musiałem to znosić. Pytała mnie czy może , odpowiedziałem , że przez 3 lata mnie nie pytała romansując z nim w pracy , to i teraz nie musi , jeszcze robiłem sobie żarty , że dziś to chyba będzie coś więcej niż przytulanie ( żona utrzymywała , że przez 3 lata się tylko przytulałą , w co oczywiście nie uwierzyłem). Robiłem sobie z tego jaja udając że mam wyjebane , naprawdę jak wszyscy wiecie żaden facet by nie miał , ale ona już nie była moja a próby ingerencji w jej pisanie , czy spotkania pokazują jej tylko , że Ci zależy . To pastwienie się jej nad Tobą , taki ostatni guzik , który jeszcze wciska mając nadzieję że wywoła określne Twoje reakcje , to cholernie boli , ale musisz udawać , że masz wyjebane , a nawet , że się cieszysz , że sobie życie układa . Mi przez te 2 miechy śniło się jak jej gach ją posuwa i kończy na niej a potem w jego sokach przychodzi do mnie żeby się ze mną rżnąc . Prawie noc w noc miałem te sny > To solidna lekcja , żeby się za bardzo nie angażować , myślę , że zapamiętam ją do końca życia . Powodzenia .
    5 polubień
  42. Z tą loterią prezentową, to nie jestem do końca pewny czy to tak super działa. Ja bym jednak postawił na klasyczne warunkowanie, czyli prezent i nagroda za dobre (dla mnie) zachowanie, i bezwzględna kara za zachowania złe. Prezent to jak wspomniałeś pochwały, jakiś drobiazg, czasem coś droższego wg. uznania, ale jak kobieta nabroi, karzemy milczeniem (moje ulubione :>), wyjściem z domu, brakiem prezentów i nawet życzeń w kobiece święto.
    5 polubień
  43. Bo młody to koniecznie musi być głupi i nie może mieć racji. Tak samo jak ,,nie dyskutuj ze mną bo ja jestem starszy''. Często słowa ,,nie dyskutuj'' są używane przez kobiety w momencie gdy nie mają żadnych argumentów. Czasami celowo siadam i tylko czekam na reakcję, bo wiem, że nastąpi. I wtedy odpowiadam ,,wiem, właśnie dlatego tak siadłem, żeby zapobiec nieszczęściu''. Wzburzenie na twarzach rycerzy i niewiast - bezcenne. Wyuczone reakcje jakby włączane na przycisk.
    5 polubień
  44. 5 polubień
  45. TL;DR: krótkie przemyślenia na temat jednego z rodzajów mindset'u mogącego przynieść wymierne korzyści w życiu oraz próba wyjaśnienia w jaki sposób wykorzystać swoje porażki życiowe jako dźwignię do lewarowania przyszłych sukcesów. Dlaczego? Wczoraj, 14 sierpnia, upłynęło dokładnie 6 miesięcy odkąd jestem na forum Braciasamcy.pl oraz (lekko ponad) rok czasu odkąd zakończyłem swój 5.5 letni LTR. Z pierwszym wydarzeniem wiązała się dość ciekawa historia - w Walentynki byłem umówiony z pewną młodą damą, która tegoż to dnia zadzwoniła do mnie (kilka godzin przed terminem spotkania), iż nie umówimy się dziś ponieważ przyjeżdża do niej długo niewidziany kolega. Pamiętam, iż zacząłem się naprawdę mocno śmiać z i życząc jej miłej zabawy pomyślałem - "dziękuję Ci za ten kop w dupę". Swoją drogę, gdybym był jej równolatkiem (20 lat), taki strzał 14 lutego skończyłby się niezłym knockdown'em ale (o czym ona nie widziała) "w odwodzie" miałem dwie FF (i 12 lat różnych doświadczeń z babami) więc po prostu zadzwoniłem do jednej z nich i umówiłem się na walentynkowe bzykanie. Zaraz po nim poszedłem do kolejnej dziewczyny, z którą powtórzyłem ten numer (ach, jak słodko, że Twoim rodzice wyjeżdżają na weekendy - to był mój ulubiony tekst do niej ), a wieczorową porą, dołączyłem do szacownego grona miejscowych looserów i stulejarzy Byłem wtedy właśnie w środku okresu, kiedy w wódzie i kolejnych nowo-poznanych cipkach topiłem swoje problemy emocjonalne i nieumiejętność poradzenia sobie z samotnością po bardzo udanym związku. Zapytacie teraz - jak to udanym, skoro zakończonym? O kobiecie z którą spędziłem ten kawał czasu nie mogę powiedzieć złego słowa - mój ulubiony typ urody, semicki (wielokrotnie pytano mnie czy nie jest z południa europy / żydówką), skromna, pracowita oraz przede wszystkim dbającą o swojego faceta i o to, żeby były mu dobrze. Te 5.5 roku nauczyło mnie, że LTR z dobrze dobraną kobietą jest czymś naprawdę fajnym. Kłótni między nami nie było prawie w ogóle, kwestie łóżkowe to miód i malina (ogólnie stąd właśnie wyniosłem przekonanie, że najlepszy seks jest tylko między ludźmi, którzy są w związku i trochę się znają). Co nie zatrybiło? Jakoś od około 3 lat trwania związku zacząłem mieć cykliczne sny, które łączyły, po przebudzeniu, dwa odczucia - "jest za łatwo" oraz "nie robisz kolejnego kroku". Stąd, z dnia na dzień, postanowiłem to skończyć - był to bardzo ciężki czas, płaczu i szlochania (z jej strony) i bardzo dużej presji (ze strony całego naszego otoczenia) abym do niej wrócił. Czekała pół roku, obecnie układa sobie życie z innym facetem - szczerze, życzę jej żeby wyszło jej tak jak zawsze marzyła - dom, dzieci i fajny mężczyzna obok. Trzymam kciuki Podsumowując - na książki Marka oraz forum trafiłem w momencie nieprzyjemnego rozbicia emocjonalnego zaprawionego dużą ilością seksu i substancji powodujących utratę kontaktu z "realem" i "bezmyślnik". Można więc powiedzieć, że uciekałem przed realnym życiem, po to, żeby zgubić demony własnej nieporadności i nieumiejętności poradzenia sobie z zastaną rzeczywistością. Nie dasz rady. Na bank się do tego nie nadajesz. Te słowa usłyszałem w sobotni wieczór, kiedy próbowałem rozpalić ogień za pomocą, polanych chwilę wcześniej wodą, gałęzi, krzesiwa oraz niewielkiej ilości suchej trawy i patyczków. Prawa dłoń krwawiła (zdarte kilka godzin wcześniej kostki), a w lewym kciuku uwierały, zatopione w moim mięchu, resztki spalonego tamponu (znacie smród mięsa na którym topi się plastik? ). Tu, gwoli wyjaśnienia - ten środek higieny intymnej, jak i chusteczka higieniczna czy kawałek koszulki, to najprostsze źródła do rozpalenia ognia. Instruktor doskonale wiedział co robi, to dobry psycholog, wiedzący, iż nic nie kręci mnie tak, jak pewne formy negatywnej motywacji oraz dociśnięcie dupy i twarzy bardzo blisko ziemi. Sytuacja powtórzyła się również w niedziele, kiedy podczas wielokilometrowego marszu byłem już bliski upadku z braku cukru i zmęczenia, gdy usłyszałem te słowa, od razu, jakaś część mnie odpowiedziała -"pozwolisz, żeby jakikolwiek skurwysyn mówił Ci, że nie dasz rady"? Ten typ myślenia i sposoby w jaki można go wykorzystać, chciałbym Ci przedstawić poniżej. Zastrzegam jednak z góry - jako, że życie jest implementacją w swój własny mózg tego, co działa najlepiej z naszą własną głową - nie jest on dla każdego i nie każdemu przyniesie sukcesy. Sól w ranę w pracy Twoja praca musi dawać Ci: a) satysfakcję b ) energię c) rozwój d) pieniądze. Dokładnie w takiej kolejności i takim ułożeniu. Musem jest bowiem to, żebyś przychodząc do niej szedł jak na odkrycie nowego lądu albo randkę z naprawdę seksowną kobietą. Poszukiwanie zawodu dającego mi takie odczucia zajęło mi wiele lat. Właściwie, swoje życie "w branży" zacząłem dość późno, bo w 29 roku życia - bez studiów kierunkowych, doświadczenia itp. Ale odkąd zetknąłem się z tym co robię wiedziałem, że to jest to. Pracowałem często za grosze albo za "miskę ryżu" byleby tylko mieć możliwość podpatrzenia mistrzów w swoim fachu. Od znajomych i rodziny słyszałem - "nie nadajesz się do tego", "nie skończyłeś kierunku ścisłego", "jesteś słaby z matematyki". Moim ekspracodawcy powtarzali mi to bardzo często, że nie jestem typem człowieka, który się sprawdzi w tego typu zadaniach. I wiecie co? Naprawdę dziękuję im teraz wszystkim, właśnie im, a nie tym, którzy mówili "uda się". Uwielbiam ten moment, gdy wchodzę rano do roboty ( a przychodzę zawsze jako ostatni, bo lubię się spóźniać ostentacyjnie) widzę te znudzone i zdołowane twarze, które dostają szału na widok mojego banana na pysku. "Jesteś w pracy, przecież tu trzeba narzekać, a nie się cieszyć" - usłyszałem niedawno. Moja odpowiedź - "nie moja wina, że masz ch.jowe życie i pracę" Co musisz zrobić, żeby Twoja robota była dla Ciebie seksi? a) Pracować z lepszymi - praca z ludźmi, którzy wiedzą mniej od Ciebie jest kusząca, bo oznacza przywództwo ale daje stagnację, natomiast praca z lepszymi daje Ci ich wiedzę i możliwość przechwycenia umiejętności plus walkę o przywództwo - a to rozwija b ) Rób to co Cię interesuje - wtedy Twoja praca stanie się przyjemnością, a Ty będziesz się dokształcał po godzinach nie z bólem dupy ale bananem na twarzy c ) Mieć ambicje zawodowe i wytyczać sobie cele - gdzie chcę być za rok? Za pół roku? Kiedy otwieram własną firmę żeby nie tyrać na kogoś całe życie? d) Przestać się bać zmieniać pracodawców - nie siedź w jednej firmie latami. To zabija kreatywność i stajesz się leniwy. Rok-półtora i idź się sprawdzać gdzie indziej. Zamiast wygodnej kawki rano ze znajomymi ziomkami kolejne rozpychanie się łokciami w nowym towarzystwie. e) Kiedy praca w danej firmie / przy projekcie przestaje być wyzwaniem - odejdź f) Do minimum ogranicz kontakty z narzekającymi g) bierz się za zadania, przy których padają inni, a łatwe zostaw leszczom. Sól w ranę w szkole "Na pewno się tego nie nauczysz", "Dam Ci 3 i masz spokój", "Zostaw, po co Ci to potrzebne", "Nigdy nie złapiesz tego akcentu" - dzięki takim stwierdzeniom, przez wiele lat moimi słabymi stronami były matematyka oraz języki obce. Dzisiejszy system edukacji promuje bycie miernym, pasywnym oraz minimalistycznym. Zakuj, Zdaj, Zapomnij. Pamiętając o tym, że Twoja praca ma być dla Ciebie "seksi" nie rezygnuj z rzeczy (przedmiotów), których nie rozumiesz / masz z nimi problemy. Czellendżuj je tak długo, aż nie rozgryziesz tego co jest ich treścią. Jeśli już studiujesz, przejrzyj cały program uczelni na która uczęszczasz (ale też i innych co Cię interesują) i chodź na wykłady z innych kierunków, które dadzą Ci więcej mocy (praktycznej wiedzy). Pamiętaj, że każdy wykład na każdej uczelni,ma formę otwartą i z założenia może na niego uczęszczać każdy. Bądź aktywny i wchodź w interakcję z wykładowcami, cześć z nich będzie zachwycona, bo 99% studentów ma w doooopie co oni mówią, a często zdarza się, że opowiadają oni o swojej pasji. Czerp z ich wiedzy pełnymi garściami, to kapitał, który nigdy Cię nie zawiedzie. Nie możesz zrozumieć - nie łam się - pytaj i drąż do skutku. Nauka języka. Nie bądź pizdeuszem i zarób kasę na prywatne lekcje 1 na 1 z osobą, która nie zna języka polskiego. Angielski - tylko z nativem, który nie kuma co to "barszcz". Hiszpański - jasne ale Rodrigo czy Juanita nie może wymówić "brzęczyszczykiewicz". Tylko wtedy będziesz w stanie spiąć się w 100% żeby móc się z nimi komunikować. To nie ma znaczenia, że się wstydzisz, że myślisz, że nie dasz rady - po prostu musisz to zrobić żeby Cię zrozumiano. Przełamiesz lęk i barierę, gramatyka i poprawność to później pikuś. Sól w poczucie własnej atrakcyjności "Jestem gruby i się wstydzę", "Jestem chudy i się wstydzę", "jestem słaby i nie podołam wysiłkowi fizycznemu", "wyglądasz jak gówno, jak mogłabym się z Tobą umówić", "nie masz szans w konkurencji z tym przystojnym kolesiem" - codzienność? I bardzo dobrze. Stań przed lustrem i odpowiedz sobie na jedno pytanie - czy podobasz się sobie taki jaki jesteś? Jestem pewien, że większość z nas odpowie "NIE", a potem dopowie "ale nie mogę z tym nic zrobić". Wymówki i wstyd związany ze swoimi ułomnościami blokują pracę nad ciałem bardzo wielu samców. Do tego ciągłe porównywanie się "ideałami" z okładek i teledysków.... Chłopie - "każdy z nas ma swój Mount Everest" na który musi wejść. Jesteś niski - musisz na siebie narzucić mniej kg mięsa, żeby wyglądać fajnie i jesteś bardziej zwinny (sporty walki?) - otoczenie będzie Cię postrzegać jako atrakcyjnego. Jesteś wysoki - jeśli fajnie dopakujesz, będziesz miał naturalny respekt u innych. Jesteś chudy - łatwiej będzie Ci zrobić fajną rzeźbę. Jesteś gruby - łatwiej będzie z siebie zrobić szafkę trzydrzwiową. Dążę do tego, że żadna sytuacja bazowa nie przekreśla tego, iż możesz się stać naprawdę atrakcyjną najlepszą wersją swojego ciała. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w przypadku pracy nad nim nie jesteś w stanie oszukiwać. Żresz po nocach - zamiast kraty - bęben. Opierdalasz się na treningach - nadal 50 kilogramowy charłak. Jeśli usłyszysz jakikolwiek krzywy tekst co do swojego ciała - podziękuj za niego (chyba, że chodzi o jakąś formę inwalidztwa - wtedy wal chama w pysk ). Niech będzie to paliwo do przyszłej zmiany. "Ty maluchu jesteś gówno wart", "grubasie, co Ty tam możesz" - podziękuj, a w myślach powiedz - "ja Wam skurwysyny pokażę" i działaj Sól w poczucie własnej wartości Chyba zgodzicie się ze mną, że nic nie robi lepszego kuku w głowie niż zgnojenie przez kobietę. Chcecie posłuchać czegoś dobrego? No to lecimy z koksem: "chyba żartujesz, z Tobą?" "nie pasujesz do mojego stylu ubierania się" "z taką biedą jak Ty?" "co Ty sobie wyobrażasz, myślisz że z kimś takim jak Ty?" "jesteś zupełnie nieatrakcyjny" "jesteś nikim" To tylko niektóre teksty jakie udało mi się usłyszeć od nowo-poznanych kobiet. Za każdy z nich jestem ogromnie wdzięczny, ponieważ, pomimo robienia mi często mind fucka w głowie, po jakimś czasie dawał mi paliwo do dalszej pracy. Ale to w sumie drobnostki, ot laski zaczepiane na ulicach, w sklepach czy gdziekolwiek - "siema, co u Ciebie", chwila rozmowy i albo się zapoznajecie albo zapominasz bo to kolejna z setek twarzy. Umawianie się z zupełnie nieznanymi kobietami (i otrzymywanie od nich zlewek) ma też ten plus, iż zwalczasz swoją nieśmiałość. Dlatego też, zawsze pisałem Wam, aby na portalach randkowych od razu dążyć do umówienia się, bez zbędnego poznawania. Ale do rzeczy - dziękuj każdej kobiecie, która Cię olała i stawiajcie poprzeczkę coraz wyżej. W pewnym momencie, kiedy już zaczniesz się umawiać z naprawdę ładnymi dziewczynami, kolejne kosze nie będą miały znaczenia, ponieważ zawsze włączy Ci się mechanizm "dociśnij pracę nad sobą" oraz "he he he przecież już pukałem dużo lepszą od niej". Zrozum - odrzucenia od kobiet mają Cię motywować nie dołować. Żeby jeszcze podnieść poprzeczkę, kiedy nie mam motywacji do pracy nad sobą wychodzę wieczorem na rynek mojego miasta i siadam w jakiejś knajpie / ławce, tak aby widzieć przechadzający się tłum. O tej porze bujają się tam najbardziej wylaszczone panny ze swoimi facetami - bogaczami, playboyami, modelami, kolesiami których znam z TV. Siedzę i patrzę myśląc - kurwa, dociskam za słabo, jestem gówno wart w stosunku do nich ale jeśli docisnę mocniej, będę o dwa stopnie wyżej, bo oni są już w swoim maksie, a ja wchodzę na swój Mount Everest. Tylko ode mnie zależy, czy tam wejdę czy odpadnę. Kto ma bliżej do Berlina / bywa niech idzie na Kreuzberg. Koło bud z żarciem i sokami (stacja metra) siedzą Turasy i Arabusy zaczepiające białe laski. Patrzcie. Uczcie się. adaptujcie. To samo z Włochami i Latynosami. Nie wkurwiajcie się - uczcie i myślcie - oni są w swoim maksie, ja do tego co robią oni dołożę siebie i będę jeszcze lepszy. Sól w ranę na długi dystans 14 lat temu zakochałem się, jak typowy szczyl, w pewnej dziewczynie. Dostałem kosza. Dość ciężkiego. Składałem się po tym długi czas. Ta kobieta to w 3/4 mój ideał jeśli chodzi o urodę, natomiast jeśli brać pod uwagę lifestyle i podejście do życia to... 99%. Skąd o tym wiem? Kilka lat temu minęliśmy się dość przypadkowo na ulicy. Oczywiście nawet mnie nie poznała ja rzuciłem na nią tylko kątem oka i pomyślałem - mało się zmieniłaś. Jednak prawdziwe wyzwanie pojawiło się po tym, gdy znalazłem ją na fejsie. Okazało się, że wiedzie ona dokładnie takie życie, jakie zawsze marzyło mi się co do wspólnego spędzania czasu z partnerką, co więcej jest matką i teraz najlepsze - z kolesiem, który jest totalnym zaprzeczeniem mojego wyglądu i charakteru. To drugie wiem stąd, że całkowitym przypadkiem, poznałem go niedługo później i zapytałem jak się z nią żyje. Okazało się, że mamy wspólnych znajomych, oni potwierdzali jego wersję. Mind fuck jaki miałem w związku z tym trwał dobre kilka tygodni. Domyślacie się jednak co z niego wyniosłem? Tak - jeszcze większą chęć do pracy nad sobą i walki. O co? O to, żeby mieć jeszcze lepiej i w kwestii związków akceptować tylko bardzo duże zbliżenie do ideału jaki mam w głowie. Udowodniło mi to po prostu jedno - to, czego szukam", istnieje. A że tego nie dostałem? "Cóż, za słabo docisnąłem". Jej fejsa przeglądam zawsze, kiedy zaczynam wątpić w siebie - "patrz na to, chcesz mieć coś takiego, dociskaj życie mocniej". Podsumowanie Doskonale zdaję sobie sprawę, iż zaproponowany przeze mnie mindset nie jest dla wszystkich. On boli, uwiera jak kamień w bucie, powoduje częste mind fuck'i, zwątpienia ale... daje też kosmiczne efekty. Po prostu jest to benzyna, którą możesz się oblać i podpalić albo zatankować rakietę i polecieć nią na swój księżyc. Twój wybór Czy jest to dla Ciebie dowiesz się po pierwszej załamce - w tym systemie myślenia nie ma miejsce na tłumaczenie porażek osobami trzecimi - za nie winny jesteś Ty. Ok więc jak - dasz radę tak postrzegać rzeczywistość czy wymiękasz? Bo słyszałem, że miękka fajeczka z Ciebie A jeśli się jednak zdecydujesz 1. Dużo medytuj i czytaj o rozwoju duchowym - w chwilach dołka to Cię uratuje 2. Pracuj z ludźmi lepszymi od siebie 3. Przebywaj w towarzystwie które Cię motywuje 4. Bierz się za rzeczy, przy których inni wymiękają - to Twój drogowskaz 5. Pokonaj swoje demony - rób to w czym jesteś słaby 6. Nie łam się i nie odpuszczaj 7. Pamiętaj - czy wygrasz czy przegrasz, zależy od Ciebie Trzymaj głowę w górze i do zobaczenia na szlaku
    5 polubień
  46. Życie. Czym ono jest? Każdy zdefiniuje je inaczej, pokaże swoje podejście do niego czy to poważne czy też inne. Zależy to od tego w jakim świecie ten ktoś żyje. Ten kto widzi świat w czarnych barwach nie dostrzeże piękna, które jest wokół niego. Człowiek zabiegany nawet nie będzie miał czasu, by się zatrzymać i spojrzeć na siebie, na otaczających go ludzi. Nie dostrzeże, że każdy z nas za czymś goni. Gonitwa stała się symbolem, wyznacznikiem bycia kimś. Nadajemy wielka znaczenia rzeczom, które nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia. Są marnością, chwilą, ulotnym szczęściem i szybko przemijającym stanem euforii po którym następuje depresyjny epizod, który powoduje dalsze szukanie i ciągłe wiercenie się w miejscu. Zero spokoju, radości. Stan ciągłego napięcia oraz przejmowania się każdą rzeczą stał się dla nas tak silnym nawykiem, że nie jesteśmy w stanie wyjść poza niego. Nie dostrzegamy, że można wyjść poza schemat i stać się czymś więcej niż zaprogramowanym robotem. A mam na myśli bycie wolnym i szczęśliwym człowiekiem. To, że żyjemy na tej planecie wcale nie jest żadnym przypadkiem. Wystarczy umieć odpowiednio patrzeć i interpretować rzeczy, które sami dostrzegamy, ale często zapominamy o nich przygniatany przez ogrom obowiązków, problemów, które sami sobie stwarzamy. Nasze poczucie harmonii i spokoju wewnętrznego zostaje zaburzone. Tracimy kontakt z naszym boskim pierwiastkiem, który każdy człowiek ma w sobie. Ze swoim wewnętrznym, pełnym radości, siły, a także niebezpiecznym dzieckiem, które odpowiednio karmione z każdym dniem ciągnie nas w jedną ze stron, którą wybraliśmy. Jesteśmy świadomymi ludźmi. A co znaczy, że ktoś jest świadomy? To, że może obserwować sam siebie, kontrolować siebie oraz samemu wybrać własną drogę i przeznaczenie. Mamy wolną wolę i wybieramy to co chcemy od życia. Nie dajmy, więc sobie wmówić, że potrzebujemy czegoś do szczęścia, nie zaniżajmy własnej wartości, nie przywiązujmy się do rzeczy materialnych ani do ludzi. Bądźmy silni i niezależni. Niech wiatr, który będzie próbował wytargać Twoje ubranie oraz przewrócić na ziemię stanie się Twoim najlepszym przyjacielem. Witaj go z uśmiechem na twarzy, a gdy będziesz upadać śmiej się. Po prostu się śmiej. A czemu nie? Masz coś do stracenia? Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. To czym masz się przejmować? Że stracisz coś? Ale po co masz się tym przejmować skoro Twoja wewnętrzna siła i radość płynie z wewnętrznej boskiej iskry, która umożliwia Ci kontakt z najpiękniejszą istotą we Wszechświecie? Samym Bogiem. Myślisz, że skoro Bóg Cię kocha to Cię opuści? Skądże znowu. Przekierowując się na boską energię, wierząc, że jesteś kimś więcej niż zwykłym człowiekiem będziesz opływał wszystko w co zapragniesz. Wiara czyni cuda. Podchodź do wszystkiego z uśmiechem na twarzy. Nie miej w sobie strachu. Chyba, że chcesz żeby wygrał ten drugi. Ten drugi chce, żebyś wiódł nieszczęśliwe życie, chce Twojego cierpienia, chce żebyś odwrócił się od Boga, chce Twojej klęski. On karmi się Twoją negatywną energią. Chcesz żeby rósł w siłę? Chcesz, żeby z każdym dniem miał nad Tobą coraz większą władzę? Chcesz oddać ten cudowny dar życia w jego ręce? Wybierz mądrze. Miałem przed sobą ciężki i trudny zabieg. Podchodząc do niego nie odczułem żadnego strachu. Byłem ciekawy tego jak on będzie wyglądał, jak on przebiegnie, jak będę się czuł, czy zaszokuję lekarza swoim spokojem. Przystępując do niego miałem uśmiech na twarzy. Po nim cały obolały dalej go miałem go na swojej twarzy. A czemu? Bo szczęśliwie wszystko poszło. Nie straciłem wiary. Już rozumiesz? Strach to tylko iluzja. Coś na sami tworzymy w naszej główce. On nie istnieje. Jest niematerialny. To czysta energia. Albo oddasz ją temu złemu, albo podłączysz się do najcudowniejszej istoty we wszechświecie i od niej będziesz czerpać energię i motywację do działania. Tak samo życie. Przedmioty z zewnątrz, kobiety, pieniądze. To nic nie ma znaczenia. To wszystko przeminie. Liczy się chwila tu i teraz. Obecność z samym sobie gdy wiesz, że najlepiej czujesz się z samym sobą. Nie zapominaj jednak, że tak naprawdę nie jesteś sam i od Ciebie zależy, który z dwóch władców wszechświata stanie Ci za plecami. Jesteś szczęśliwy? Twoja dusza sama pcha Cię ku szczęściu, kobiety widząc Twoją zabójczą pewność siebie, uśmiech na gębie same będą do Ciebie lgnąć. Twoja charyzma będzie za Tobą pociągać ludzi. Zaczniesz się wyróżniać, bo Ty jeden zrozumiałeś, że tak naprawdę to wszystko to jedna, wielka iluzja, a naszym zadaniem jest dobra zabawa i bycie szczęśliwym. Znasz reguły gry. Nie jesteś zależny od niczego. Od otoczenia, kobiet i innych rzeczy. Graj w nią, baw się i korzystaj mądrze! Czas to także iluzja. Nie wierzysz? Odsyłam do pojęcia fizycznego zwanego dylatacją czasu. Świadomość nie ma wpływu na rzeczywistość ? Poczytaj o doświadczeniu Younga. Kończąc chciałbym podziękować jeszcze raz, że trafiłem na to miejsce. Że mogę się z wami tutaj dzielić swoimi emocjami, przeżyciami oraz przemyśleniami. Cieszę się, że są ludzie, którym mogę pomóc oraz Ci, którzy potrafią pomóc mi. A przede wszystkim za to, że zostanę w pełni zrozumiany.
    5 polubień
  47. 5 polubień
  48. Właśnie ze względu na to, do czego byliśmy zdolni otrzymuje rady żeby spierdalał z tej relacji. A czasami padają mocne słowa nie po to, aby mu dowalić tylko po to, aby nie spieprzył sobie życia.
    5 polubień
  49. Chyba jednak muszę się rozpisać, bo widzę że kolega wszedł już na pole minowe i zamiast zawrócić po własnych śladach, dalej brnie do przodu licząc, że mina nie wyjebie. Zostałeś obiektem testowym jej wdzięków, sprawdzała na ile może sobie pozwolić bez dawania dupy. Lecimy z tym koksem: Ponieważ byłeś najbardziej podatnym obiektem, który testowała w swym młodym samiczym żywocie, odnowiła z tobą kontakt. Stwierdzenie jaka ja głupia byłam, zawsze jest wstępem do odnowienia relacji. Teraz będziesz stanowił w zależności od potrzeb: - podbudowanie jej samooceny (że dalej ma nad tobą władzę, za trochę pieszczot czyli nic) - kartę przetargową w relacji z narzeczonym (pobudzacz zazdrości, blotka do wywalenia za coś co chce uzyskać od niego) - szambo do spuszczania swoich negatywnych emocji (będziesz jej przyjaciółkiem wypłakiwaczkiem) - dostarczycielem emocji ze strony twojej i narzeczonego (tak będziesz katalizatorem) - być może jej związek nie jest tak piękny jak się wydaje i jesteś kołem zapasowym gdyby z śluby wyszła figa (czyli koło zapasowe, jak facet kopnie w dupę do czasu aż znajdzie kolejnego) Wszystkie te funkcje będą występowały w różnej konfiguracji, w zależności od JEJ POTRZEB. - właśnie wskoczyłeś w rolę karty przetargowej w związku, wzbudzacza zazdrości narzeczonego, o czym pisałem wyżej, dla tego powiedziała o twoim istnieniu, najprawdopodobniej pobudza jego zazdrość bo nie jest pewna czy dojdzie do ślubu, jesteś narzędziem Bajka, którą wymyśliła żebyś nie spierdolił na wieść o tym że jej facet wie o twym istnieniu. Bajka w sensie, że był z tego zadowolony, na bank nie był. Bo powiedzieć o tobie powiedziała, pewnie nawet wspomniał, że kiedyś coś tam było, jakieś macanko, lizanko, a teraz "tylko" się fumflujecie. Ziarno zostało zasiane. Już wie, że jesteś na każde zawołanie. utwierdza się w pozycji władzy względem ciebie. Dalej upewnia się na ile sobie może pozwolić, do jakiego stopnia ciebie wykorzystać bez dawania dupy. Chodzi jej o to co pisałem w punktach, będziesz narzędziem o różnych funkcjach zależnie od rozwoju sytuacji między nią, a jej narzeczonym. Jesteś jednym ze środków, które mają doprowadzić samca przed ołtarz, najzwyczajniej nie jest go pewna, musi generować dodatkowe uczucia między nimi. Odpowiedź brzmi, nie poruchasz. Szanse na to są bardzo nikłe. Natomiast czeka cię wiele przykrości: - poczucie podgrzewanej cały czas frustracji seksualnej - poczucie bycia wykorzystanym gdy wyjdzie szydło z worka, ona powie ci "wiesz musimy zerwać/ rozluźnić kontakt bo mój misio jest zazdrosny" - użyty i wywalony do zsypu - być może ryzykujesz obrażeniami fizycznymi, jej facio w ramach zazdrości spuści ci wpierdol, albo zrobi to za pomocą kogoś, wtedy loszka zerwie z tobą znajomość "dla twojego własnego dobra i bezpieczeństwa" - jeśli jej facet jest totalną cipą i pozwoli na kontynuowanie waszej znajomości, zostaniesz zepchnięty do 1000% friend zone i będziesz szambem na jej emocje i nadal wzbudzaczem zazdrości jej misia W żadnym przypadku nie poruchasz (chyba, że jej gierki nie zadziałają i on ją zostawi, wtedy da ci, żeby się zemścić na nim). Jedyne co masz gwarantowane, to mnóstwo negatywnych emocji, poczucie bycia wykorzystanym i prawdopodobny wpierdol, o gigantycznej stracie czasu nie wspomnę. Tyle na temat pani i jej zachowania oraz celów. Teraz jedno zdanie na twój temat kolego: Twoje standardy moralne są bardzo niskie, skoro próbujesz przelecieć loszkę, która niedługo wychodzi za mąż. Nic ciebie nie usprawiedliwia, nawet to, że ona sama dąży do kontaktu cielesnego. Mógłbym ci napisać dokładnie co masz zrobić, żeby ją przelecieć, na 90% by się udało. Niestety uważam, twoje postępowanie za niegodne mężczyzny, więc ci nie pomogę.
    5 polubień
  50. Nawet nie chce mi się tego tłumaczyć, dam ci tylko radę, spierdalaj od niej jak najdalej.
    5 polubień