Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 16.01.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Panowie, Jakiś czas temu wspomniałem, że trafiła pod moje skrzydła stażystka z Wrocławia. Teraz, gdy powróciła do swojej macierzystej firmy mogę opisać cała historię. A kręci się ona wokół zagadnienia prostego ale złożonego zarazem. Jak wiedzę z forum przekuć w modelowanie rzeczywistości. Zaczną od krótkiego opisu kobiety. Cóż, ile bym się nie napisał podsumowanie wyjdzie jedno - jak dla mnie lux torpeda. Dziewczyna wysoka, smukła o bardzo długich nogach. Nogi te wszem i wobec podkreślała dobranym strojem. Spódnice krótkie i obcisłe plus szpilki, w sezonie jesienno-zimowym długie skórzane kozaki również na obcasie. Młodsza ode mnie o ponad 10 lat. Plus urocza z charakteru. Taka ... hmmm ... dziewczęca. Mężatka. Bardzo elegancka, gustownie i z szykiem ubrana. A ja szalenie zwracam na to uwagę. Założenie które miałem zamykało się w jednym punkcie - pokazać się z najlepszej strony, niech pozna najlepszą wersję samego mnie. I od razu szybkie wytłumaczenie - dziewczyna NIE MUSIAŁA BYĆ MIŁA DLA MNIE bowiem nie byłem jej bezpośrednim przełożonym. Nie ja decydowałem o jej ocenie, nie ja wystawiałem jej opinię dla jej macierzystej firmy (spokrewniona z moją). Trafiła po prostu do mojego działu prawnego, którego jestem wiceszefem. A więc co było grane: włoski styl konwersacji, maks uroczy, ekspresyjny w swej niewerbalności, nieco teatralny, mocno wesoły i wywołujący uśmiech na twarzy. Tu korzystałem z licznych doświadczeń, które zebrałem 2 lata temu (po jakimś czasie panie w wielu punktach uśmiechały się na sam mój widok - kwestia wywarcia wpływu i zaprogramowania odbioru swojej osoby w automatyczny pozytywny sposób). Dwa - zdecydowanie i prowadzenie 'za rękę'. Po prostu bez wyjaśniania szczegółów zacząłem ja zabierać w moje ulubione miejsca. Wchodzę do jej pokoju i po chwili rozmowy mówię coś w style "widzę, że się obrobiłaś z pracą. To świetnie bo zamierzam Cię porwać". Oczywiście z drugiej strony zaciekawione "?" a ja po postu z uśmiechem każę się jej ubrać i o nic nie pytać. Wszystkie te działania poszły od razu! Bez czajenie się, przezwyczajania do siebie, bez dania czasu na oswojenie. Od razu! Bach i bezpośrednio. Zdecydowanie. Pewność siebie. Lekka ale nadal podszyta urokiem bezczelność. Nadawanie kształtu relacji, nawet jeśli jest to relacja natury, nazwijmy to - koleżeńsko zawodowej ewoluująca w bardziej osobistą ale bez przekraczania pewnej granicy. Swoją drogą w pełni popieram własnym doświadczeniem to co pisze @Długowłosyw kwestii korzyści jaką daje lewarowanie się ładnymi kobietami. Koleżanka kobietą jest śliczną więc nie ukrywam, że pozabierałem ją regularnie w moje ulubione miejsca - szczególnie te gdzie są najładniejsze i moje ulubione barmanki i kelnerki... Wiem, wiem ... Ale będąc dość bystrym obserwatorem nie sposób nie zauważyć, że owe panie błyskają mocno okiem i są wyraźnie zaciekawione gdy widzą was trzeci raz w ciągu dwóch tygodni - i za każdym razem z inną, roześmianą i wyraźnie zadowoloną kobietą o bardzo wysokiej urodzie. Lewar i networking za pomocą znajomych kobiet to bardzo ważne zagadnienia, które warto mieć opanowane. Spacery po Starówce, po parkach etc. Wszystko to było grane. To jest ten moment, w którym wychodzicie na kwadrans na kawę po czym ... nagle orientujecie się że siedzicie przy tym stoliku półtorej godziny. A czas minął nie wiadomo kiedy... To czuć kiedy rozmowa i interakcja iskrzą, rozmowa toczy się lekko i sama z siebie a druga osoba jest wyraźnie zadowolona z Waszej obecności! Luuuuuubię to. Lubię to uczucie... Kwestie stricte damsko-męskie. Zero nachalności. Zero jakichkolwiek aluzji. Odpowiednia kinetyka w zakresie zażyłej, miłej i roześmianej konwersacji. Teraz Panowie co do zagrożeń. Zagrożeń płynących z takiej znajomości dla nas samych. Nie odczuł bym czegoś takiego przy kobiecie urody przeciętnej. Nawet lekko ponad przeciętnej. Natomiast przy dziewczynie, która wygląda naprawdę jak 8/10 i powyżej - uruchamia się system hormonalny. Wspomniałem już o tej kwestii ale się powtórzę. Zacząłem łapać się na tym, że intensywnie myślę o tej dziewczynie po godzinach pracy. A myśląc o niej - wpadam w hormonalny hajo - szmerek.... Ooooooooo Subiektywny ! Toż to nic innego jak początki szczenięcego zadurzenia się po uszy !!! Gdybym miał tyle lat co ona lub był lekko ponad trzydziestką - zakochałbym się po uszy. Klasyczne białorycerskie sidła napędzane hormonalnym hajem. Jak naiwne ciele z bezdenną szczęśliwą głupotą wymalowaną na gębie i stąpając 10cm nad chodnikami łaziłbym jak lunatyk po serii szotów kamikadze. I z kogoś, kto 'trzyma kontrolę nad relacją' przeistoczyłbym się z szczeniaka łaszącego się o jakikolwiek kontakt i oznakę atencji. Acha, tak. Tak głeboko tkwi w człowieku ten wdrukowany system zależności okołomiłosnych. Będąc >40 i w jakimś stopniu świadomym - jest zdecydowanie łatwiej. Działasz jakby dwutorowo. Z jednej strony odnotowujesz ten hormonalny szmerek stanu prawie podkochiwania się i rozanieloną idiotycznie minę - a z drugiej działasz jak baczny Obserwator. Śmiejesz się z tego, robisz sam z siebie jaja i kpisz z samego siebie. Stukając się w czoło leżąc wieczorem w wannie i rżąc z idiotycznych pokładów białorycerstwa tkwiących gdzieś głeboko w podświadomości. Reasumując - wejście w miłą, długotrwałą relację w piękną kobietą wystawia nas na duże zagrożenie. Zagrożenie przed niekontrolowaną erupcję emocji, doznać o postaw o stricte białorycerskim rodowodzie. I clou. To nie ta piękna kobieta jest zagrożeniem. Ona jest tylko czynnikiem 'uruchamiającym'. Zagrożeniem dla nas samych jesteśmy my. To co tkwi w nas, nieumiejętność kontrolowania tego oraz niewłaściwe zarządzanie sferą: odczucia-->emocje-->postawa-->działanie. To jak butelka dobrego alkoholu i alkoholik. Nie jest winna butelka. Wina tkwi w człowieku, który nie potrafi odmówić sobie konsumpcji owej butelki. A że kwestie związane z prokreacją są jednymi z najmocniejszych w ludzkiej podświadomości, zaraz po potrzebie jedzenia i ucieczki przez zagrożeniem, stąd kwestie z nią związane są jednymi z najsilniejszych i najtrudniejszych do kontroli. Ostatniego dnia odwiozłem ją na lotnisko, resztę stażu miała spędzić w centrali. Przy żegnaniu się dziewczyna miała mokre oczy. No cóż, widać zdecydowanie owa sympatia (czy jak ją tam zwać) była odwzajemniona... Pisząc krótko - przy naprawdę ładnej o uroczym podejściu do wspólnej relacji kobiecie trzeba mieć się mocno na baczności. Na baczności przed samym sobą i tym, co tkwi w naszej podświadomości. Tak, pamiętam to co trafnie napisałeś @Rnext- a brzmiało to mniej więcej tak: "gdybym sobie na to pozwolił to zakochiwałbym się kilka razy do roku". Mam identycznie. Gdybym sobie na to pozwolił to wpadałbym w hormonalną zupę co kwartał... A skutki byłyby ... żałośnie śmieszne i opłakane. A o głupstwach które bym wyrabiał to nawet nie chce mi się myśleć... S.
    27 polubień
  2. Mam filozoficzny nastrój, więc powiem tak - mężczyźni ewoluują, latają w kosmos, budują akceleratory itd. a kobiety w tym czasie wracają do jaskiń. Powtórzę po raz pewnie setny - gdybym był dziś w "wieku poborowym", nie ma opcji żebym się związał z jakąś 20-30 letnią przedstawicielką "kultury zachodniej". Ja po prostu nie mam czasu a i energii mi szkoda, żeby dźwigać towarzystwo stukniętych i psycholek. Więc, odrobinę wulgaryzując, gruby ch... kładę na ich "wymagania".
    20 polubień
  3. Cześć Jako że znowu zaczynam być aktywny fizycznie, postanowiłem wrócić do rzeczy w których zawsze byłem dobry jeśli chodzi o sport, czyli podciąganie na drążku i pompki... Postanowiłem wybrać pompki, na dzień dzisiejszy mój rekord w ''pompkowaniu'' to 96 mój cel to zrobić za jednym zamachem 300! Jeśli tego dokonam wstawię swój własny film, gdzie będę robił te 300 pompek Potrzebuje trochę na to czasu, ale myślę że się uda Życzcie mi powodzenia
    18 polubień
  4. 16 polubień
  5. Psuedo artykuł z "poczytnego" wp http://kobieta.wp.pl/facet-zaczyna-sie-od-180-cm-czyli-czego-pragna-kobiety-z-tindera-6081205657642113a beka z tego artu na wykop http://www.wykop.pl/link/3558881/facet-zaczyna-sie-od-180-cm-czyli-czego-pragna-kobiety-z-tindera/ Czyli to co psuje w głowach młodym ludziom, a zwłaszcza kobietom, nadmiar atencji ze strony białorycerstwa. Bije im na głowę i zaczyna się kawalkada roszczeń - "będe leżeć i kwitnieć a Ty mnie zdobywaj - mile widziany zadbany biznesmen 180cm wzrostu z dobrym samochodem..." bla bla bla od taki rodzaj nowoczesnej prostytucji jak dla mnie ja się wystawiam na portalu , a Ty bez ciężkiego portfele nie podchodź.
    15 polubień
  6. Perełki wśród komentarzy nigdy nie zawodzą
    15 polubień
  7. Poruszasz super istotną kwestię - logistykę czasową. Pracując na etacie od lat bywam w domu +/- mniej więcej o tej samej godzinie. czasem jak zamarudzę po sklepach to z pół godziny, z czterdzieści pięć minut później. Wszystko co przeczytałeś starałem się wykonywać w godzinach pracy. Zarówno w firmie jak i w ramach zabierania jej na służbowe wyjścia do firm/instytucji na mieści (co łączyłem ze spacerem). By wyskoczyć gdzieś posiedzieć wyrywałem i ją i siebie godzinę z 45 minut czy godzinę wcześniej - zajmuję takie stanowisko, że dokąd 'interes się kręci' to nikt mi nic nie powie. Poza tym średnio wypadał jeden wypad na tydzień - tak mniej więcej. Więc logistyka czasowa z mojej strony była ogarnięta. Po jaką cholerę mi problemy? Owszem, można było 'pójść na całość' i porozciągać to w czasie ale ... ja panem swego czasu już od dawna nie jestem. A konsekwencje łatwo sobie wyobrazić. Dodatkowo tak jak wspominał @Ziomisław- wszystko poukładane z wyczuciem i szacunkiem do obowiązków stricte małżeńskich/domowych. Tak by wilk był syty i koza cała. Owszem, można złośliwie podsumować że to takie lizanie cukierka przez papierek na ćwierć etatu - ale podkreśliłem to w pierwszym poście z historią - moim zamierzeniem było sprawdzenie pewnych założeń a nie łowienie ONSa/kochanki/nowej małżonki (to ostatnie potraktujcie z przymrużeniem oka...). A wszystko w z góry narzuconych, określonych i dość ciasnych ramach czasowych. Panowie, W moich postach z opisywanymi historiami, poza kwestiami związanymi z koniecznością zachowania anonimowości i poufności co do osób i konkretnych miejsc - rzecz oczywista, staram się być obiektywny w opisywaniu, oczywiście w ramach swojego indywidualnego, subiektywnego punktu widzenia (nick zobowiązuje ). Stąd też nie przeczytacie zajebiście fejmogennych opowieści, gdzie zaliczam przez weekend hurtowo dziewczynki - początkujące powiatowe modelki i hostessy z agencji modelingowej, rozbijam się z prezesami spółek notowanych na New Connect murzyńsko błyszczącymi kabrioletami po nocy sypiąc wśród gapiów świeżo wypłacone z bankomatu pliki stuzłotówek i popijając równocześnie Don Perignon. Że w miesiąc zarabiam tyle, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy dzwoni do mnie z prośbą o pożyczką na swoją działalność a Warren Buffet od dwóch lat próbuje się dodzwonić proponując bym został jego wspólnikiem. Nie. Więc tym bardziej nie przeczytacie w tym wątku, że razem z 'Kasią' przerobiliśmy całą Kamasutrę od początku do końca i z powrotem a później przez cały weekend kąpaliśmy się w szampanie leżąc w wannie w apartamencie Hotelu pod Różą Dla części forumowiczów, szczególnie tych młodszych i będących bardziej pod wpływem C19H28O2 (wyguglujcie sobie ) ta historia może się wydać nudna, nieciekawa i taka pociesznie friendzonowata. I ja to doskonale rozumiem Bo to trochę taki temat dla ... starszych stażem na ziemi, tej ziemi (jak to ładnie określają w internetach). I do nich przede wszystkim trafi przez z niej płynący. Pozdrawiam, S.
    13 polubień
  8. A ja uważam, że to na +. I nie chodzi o to, że mam 185 cm wzrostu A na plus dlatego, że po raz kolejny upada kolejna obłuda/mit/pop-bajka pt "u mężczyzny liczy się dla mnie jego bogate wnętrze, inteligencja i kultura". Tak, owszem. Liczy się. Drugoplanowo czy nawet trzecioplanowo... Liczy się iloraz dwóch rzeczy. Wygląd pomnożony przez majątek. W przypadku bardzo młodych samców: wygląd pomnożony przez potencjalną zdolność do zarabiania pieniędzy (dobre studia, bogata rodzina, zdolność do dilerki/gangsterki i fejmu na dzielni itd). Można się posiłkować jednym z tych dwóch składników. Tj. mieć zajebisty wygląd ale mniejszy majątek lub kuleć z wyglądem ale nadrabiać majątkiem. I to jest podstawa wszystkiego dla kobiet. Ów algorytm kobiecego zapotrzebowania mogą hakować biegli hackerzy i crackerzy z zakresu 'zakręcę cię emocjonalnie bejbi i posikasz się z emocji w koronki'. Nie muszą być ładni, nie muszą być bogaci - muszą być biegli w kreowaniu iluzji i spełniania emocjonalnych potrzeb kobiet. I swoje ugrają, na krócej czy dłużej. Tak jak wspomniał @Rnext. Przekaz sączący się enmasse od pań to powrót do jaskini. Przy czym, kocham podwójne standardy, one mogą być jaskiniowo roszczeniowe ale my ich maczugą palnąć w łeb nie możemy a w ramach wynagrodzenia rzucić ochłap mamuciny. My mamy być XXI wieczni. Troskliwi, uczuciowy, partnerscy, wykonujący stricte męskie obowiązki i wyręczający panie w tych uznawanych za kobiecie. Oraz WYROZUMIALI. O jak kurna mać bardzo wyrozumiali ... Idę po maczugę. EOT. S.
    13 polubień
  9. 12 polubień
  10. Straszne rzeczy opowiadasz, ta niechęć i nienawiść to mówienie prawdy o płci przeciwnej? Cześć mam na imię Adam, prowadziłem kiedyś taki mały notatniczek, teraz leży w szufladzie w formie pamiątkowej. Miałem w nim odnotowane wszystkie panie (imię, nazwisko, kontakty), z którymi wylądowałem w łóżku, wystawiałem nawet oceny za poszczególne czynności jak i ogólną z uwzględnieniem bonusu za zaangażowanie. Jako że jestem prostym człowiekiem z prowincji to przed 26 urodzinami miałem w notatniku 80 pozycji, później przyszły czasy gdzie otarłem się o seksoholizm bo między 26 - 28 rokiem życia w notatniku przybyło sporo pozycji. Przy 190 przestałem notować, doszedłem do wniosku, że za kolejne 10 lat i tak wszystkie panie z notatnika będą zwyczajnie stare Później już nie notowałem, minęło prawie 11 lat, trochę się tego przewinęło. W roku pańskim 2016 było to około 40 pań. Liczę tylko te gdzie była penetracja, okazjonalnych lodzików nie umieszczam w statystykach. Mogę się wypowiadać o kobietach, czy zbyt pusty jestem? a może nie szukałem gdzie trzeba, do biblioteki powinienem iść? Są takie dwie dziedziny, które pozwalają to ogarnąć jedna to statystyka, a druga to logika. Pierwsza systematyzuje dane, a druga pozwala wyciągać z nich wnioski. :> No i właśnie od tej garstki reszta ma się uczyć. Gdy uczeń jest gotowy, mistrz się pojawia Więc wystarczy kilku rozgarniętych, żeby ukierunkować całe stado. Część się wykruszy, część polegnie w boju, ale będzie też część która dojdzie do celu, a później przekaże kaganek oświaty młodszemu pokoleniu. To ja tobie bardzo mocno współczuję. a = jesteś młody i hormony cię rozwalają b = masz mało seksu dla tego, masz na niego zapotrzebowanie c = a+ b d = jesteś loszką i zachwalasz własny towar To oznacza, że nie kryjesz tyle ile powinieneś Uwodzenie kobiet, kisnę Jak jesteś dla pani atrakcyjny to stanie na rzęsach żeby ci wejść na kutanga, role się odwracają Pomyślmy co mogło by być lepsze: zdobycie 8 tysięcznika, opłynięcie przylądka Horn, spływ Amazonką, wygranie zawodów w dowolnej dyscyplinie sportowej, napisanie książki ..... dobra nie chce mi się dalej wymieniać. - Marian co robiłeś w środę? - Ruchałem Karynę i Zuzę są modelkami, a ty Seba? - Wiesz wygrałem regaty Serio chcesz to porównywać? Kisnę, im większe miasto tym wyższe wymagania pań Warszawa to największy "burdel" w promieniu 500 kilometrów. Apeluję o to samo i pamiętajcie po 2-3 związkach jak już poznacie schematy to gwarantuję wam, że wszystkie inne na 99% będą według nich funkcjonować. I pamiętajcie związek tylko na odpowiednich zasadach z odpowiednią osobą, coś tam, kiedyś naskrobałem na ten temat
    12 polubień
  11. 11 polubień
  12. Genialnie ją zaorał. '''''''''''''' O propos wymagań tępych dzid.
    11 polubień
  13. Właśnie chciałem zauważyć ze wielu samców na tym forum wpada z jednego gówna jakim było biało-rycerstwo w drugie, czyli być chujem i chamem, bucem, kompletnie nie chodzi o to... Osobiście uwielbiam kobiety, jestem dla nich delikatny, czasami szarmancki, miły i prawie im komplementy od czasu do czasu, bardzo często sie z nimi droczę i rozśmieszam, ale przemawia przezemnie coś takiego że Ona od razu w kroku czują że ze mną sobie nie pogra, po prostu automatycznie ma świadomość tego że jestem typem mężczyzny którego nie da się zdominować i wykorzystać i albo się do tego dostosuje, albo dobranoc... Polecam sobie wyrobić taka postawę, jaki jest sens w tym abym był chujem i bucem do Pani która sprzedaje mi pół kilo wieprzowiny w mięsnym? To właśnie charakteryzuje napinaczy, którzy obejrzeli film ''Masz być chujem i chamem, bo to pociąga kobiety'' taki koleś bierze takie słowa jednoznacznie, i potem chodzi po ulicy z twarzą polaka po wypłacie, nienawidzący kobiet... Na nienawiści nie zbudujesz niczego, a tym bardziej siebie, miły, dobry ale dać babie do zrozumienia że jak przekroczy granice to pozamiatane, i Ona ma mieć tego kurwa świadomość! Jak powiesz kobiecie jak powinno się z nimi postępować, to sie bardzo często wkurwi z fochem na Ciebie, ale jak zaczniesz postępować w taki własnie sposób jakim powinno się postępować, będzie w siódmym niebie, uwierz mi...:)
    11 polubień
  14. Specjaliści od podrywów, jakby od jakości mojego życia zależało czy dana dupa da mi włożyć, czy nie, albo czy da mi numer albo nie, i jeszcze dobrą kasą biją na tych walikoniach, bez pomysłu i pasji na siebie...:) Kobieta ma być dodatkiem do życia, a nie całym życiem, nie dajmy się nabrać na udawane frazesy rodem z pejsbuka o tym że kobieta ma być Twoim życiem bracie Cmentarze i więzienia są pełne takich naiwniaków
    11 polubień
  15. 10 polubień
  16. @Subiektywny No i namieszałeś pannie w głowie. Teraz wróciła do swojego misia i pewnie patrzy na niego że on taki jakiś bezbarwny.
    10 polubień
  17. Co robię? To co zawsze: -nadal trenuję sporty walki czy inną aktywność, która mi odpowiada -nadal jeżdżę na motocyklu -nadal podziwiam piękno przyrody (co też się wiąże w pewnym stopniu z jazdą na motocyklu) -nadal gram w gry komputerowe oraz konsolowe, bo robię to od niemal czternastu lat i prawdopodobnie już będę robił do końca swoich dni -nadal interesuję się ezoteryką i rzeczami, których nie widać na pierwszy rzut oka I teraz kolejne punkty, które również poruszyłeś -tak, nadal się myję, golę, ładnie (wg siebie i własnego widzimisię) ubieram -nie staję się otyłym/anorektycznym brudasem -nie zamykam się w pokoju -dbam o zdrowie jak do tej pory Dlaczego? Bo doceniam siebie, kocham siebie, mam poczucie przyjemności płynące z tego, że dbam o siebie, że zakładam ubrania, które mi się podobają. Nigdy nie zrozumiem podejścia, wg którego wszystko kręci się wokół kobiet. Prosty przykład: teraz jest zima to nie, ale w okresie od kwietnia do października sprzątam w środku i myję swój samochód regularnie w każdy piątek lub sobotę. I wiele osób twierdzi, że robię to, bo pewnie jadę do dziewczyny albo na dyskotekę, a ja dziewczyny nie mam a na dyskotece nie byłem chyba 3 lata. Naprawdę niemożliwe jest robienie czegoś po prostu dla siebie? Posiadanie zwyczajnej przyjemności z życia dla siebie, ze względu na siebie, a nie na jakieś ,,tańce godowe'' ukierunkowane na to, żeby się podobać kobietom? Jak widać na moim przykładzie - jest to bardzo realny motyw. A co do materializmu i mentalności kobiet - mi już bardzo dawno przeszła złość na płeć żeńską, niech sobie oczekują czego chcą i będą jakie chcą. I tak szczerze, gdybym jutro się obudził rano, a kobiety w magiczny sposób byłby takie, jak opisują je romantyczne wyobrażenia, to ja nadal miałbym takie podejście jak teraz, bo mi się po prostu wspaniale żyje. Czuję, że robię to, co jest zgodne z moimi przekonaniami, moja dusza się cieszy (jak ktoś nie wierzy w te kwestie to po prostu odczuwam miłe i przyjemnie odczucia w środku w sobie). Podstawą jest ROZUMIEĆ, że są ludzie, którzy żyją inaczej. Ja np. nie piję alkoholu, ale nie dziwuję się, po co ludzie piją i nie wytykam im, że to robią. Gram w gry, ale rozumiem, że ktoś tego nie lubi i nie traktuję ich jako gorszych/lepszych/jakichkolwiek. Po prostu mają inne podejście do życia i inne rzeczy ich kręcą. Z miejsca bez kombinowania: Audi S8 6.0 W12 i pusta autostrada, trening z jakimś znanym zawodnikiem SW, z którym się utożsamiam, wizyta u twórców którejś z moich ulubionych gier, możliwość przeżycia jednego dnia w latach 80-tych w Polsce i w USA. Znalazłoby się tego jeszcze więcej, ale nie ma potrzeby wszystkiego wypisywać, a i nie wszystko chcę. Powiem tak: spełniłem swoje wszystkie seksualne zachcianki i różne fantazje dziwne lub mniej. Byłem w relacjach z kobietami, zależało mi na nich, im zależało na mnie. Nie będę się rozpisywał ile tego było, bo nie na tym rzecz polega. I szczerze? W porównaniu do tych spraw, które opisałem powyżej (i kilku, które zachowałem dla siebie), obcowanie z kobietami daje mi... żeby nie skłamać, może 15 % tej przyjemności? Teraz kilka wyjaśnień: 1. Tak, wiem, że winny się tłumaczy. 2. Dawno tak rozlegle nie przedstawiałem swojego punktu widzenia, a lubię to robić, więc skorzystałem z okazji. 3. Jestem uczulony na podejście w stylu ,,gadacie głupoty, tylko ruchanie/picie alkoholu jest sensowne, a kto tego nie robi ten dziwak''. To taki sam matrix jak żeniaczka i zapuszczenie wąsa oraz piwnego brzucha a później jazda zardzewiałym passatem (z całym szacunkiem do VW), tylko że ubrany w ładniejsze słówka. Na tym polega moje podejście, że jestem wolny od wszelkich społecznych nakazów. Ja się na tą planetę nie pchałem (chyba), nie garnąłem się do tego społeczeństwa, więc nie muszę robić tego, co ktoś ode mnie oczekuje. Jednocześnie nikomu nie przeszkadzam i niech każdy żyje jak chce.
    10 polubień
  18. @Rnext no i mnie zainspirowałeś do wierszyka okolicznościowego ;D Posłuchaj mnie Ty piękny młodzieńcze, Nie liczy się pieniądz a liczy się wnętrze Nie ważne, że auto może dać jej wygodę Ona woli kujona co mądrą rzecz powie Dziewczyny - cenią tych co wrażliwi Z bogatą duszą, nie tych co parszywi Wzrost dla niej ważny jak zeszłoroczna zima Z miłości do Ciebie dziewczę wszystko wytrzyma Gdy będziesz zbyt miły to i tak to doceni Ona nawet dla Ciebie w dziewicę się zmieni Nie wrzuci Cię też do worka "przyjaciela" Nie zrobi jej się mokro na widok skurw**la Będzie Ci wierna i będzie Ci wdzięczna Byś tylko ją kochał i swój czas jej poświęcał Zobaczysz, ona to jest porządna dziewczyna Nie ma zdjęć na fejsie, na których się wypina Tinder? Ona o tym nigdy nie słyszała Nie potrzebna jej atencja ani sprzedaż ciała Bo woli ciężko zapracować nad sobą Niż podniecać na zakupach się torebką nową Więc posłuchaj jeszcze raz pięknisiu młody Zanim wyjdziesz na miasto i zaczniesz przygody Wiedz jedno rycerzu co Cię w zbroję rady kobiet zaklęły: DZIEWCZYNY JAK TA WYŻEJ TO JUŻ DAWNO WYGINĘŁY!
    10 polubień
  19. Tak więc jedno jest pewne, typowy bad boy to człowiek o chorej osobowości i sporych problemach emocjonalnych Jak można stawać się bad boyem tylko po to aby laski za mną latały, ewentualnie abym ruchał i ruchał ? A znam takie osoby... Podobnie z napinaczami którzy udają pewnych siebie aby kobietom zaimponować... Przychodzi sytuacja krytyczna i ów pewny siebie osobnik płaczę i sika pod siebie, oj wiele razy byłem świadkiem takich zajść, przypomina mi się sytuacja, jeszcze za czasów jak pracowałem w Wielkiej Brytanii, byliśmy na dyskotece w czterech, po kilku godzinach mieliśmy drobną spinkę, chyba z Rumunami o ile się nie mylę, w naszej grupie był tak zwany ''fifarafa'' kogo On nie pobił, komu nie przywalił, typowy cwaniak, jak się okazało, usiedliśmy do stolika po całej słownej zadymie i uzgodniliśmy że w razie czego jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, ów napinacz, strach w oczach, nerwowo rozglądał sie po sali, rzucał spojrzeniem, doszło do tego że zawinął się z imprezy przed końcem...;/ Tak więc dalej jesteśmy na usługach, bo ciągle kogoś udajemy, stajemy się skurwysynami aby poruchać, nie bacząc na swoja psychikę, czy to nie jest biało-rycerstwo? tylko zakamuflowane i ubrane w inne szaty? Oczywiście że jest, bo ciągle naszym głównym celem jest kobieta Mało tego, rujnujemy swoje zdrowie psychiczne... Co innego bycie tzw badboyem naturalnie, wtedy to ma jakiś przekaz, nie mnie jednak taka jednostka jak pisałem może mieć spore problemy psychiczne, ewentualnie cechy psychopatyczne, a co innego napinacz po kursach internetowych ''Jak sprawić by Ona chciała się z Tobą kochać 24/h'' Badboy jest atrakcyjny, bo wywołuje w kobietach emocje, mimo słownych zapewnień że Ona by na takiego chuja nie poleciała, ulega mu, typowy badboy charakteryzuje się tym że zapewnię skrajne emocje, raz jest misiem, cieplutkim, a za chwilę może zdemolować kuchnie za to że obiad był za słony, jest taki polski film, młody ma kilka lat, polecam http://www.cda.pl/video/86108ab w tym filmie jest idealnie pokazane jak zachowuje się kobieta w stosunku do tzw bad-boya, i jak w stosunku do białego rycerza który dochodzi w trakcie filmu jako chłopak tej dziewczyny, nie chodzi mi o treść tego filmidła, ale o mechanizmy i charakterystykę głównych bohaterów, zachowań itd Typowy badboy jest ogromnym wyzwaniem dla kobiety, ona nie potrafi go okiełznać, znika by za parę miesięcy znowu się pojawić i wywrócić kobiecie świat do góry nogami, mimo tego że jest jak jest, kobiety nadal mu ulegają... Jest skurwielem bo mu kompletnie nie zależy na kobiecie, uderza w najsłabsze babskie punkty, czyli naiwność, kompleksy, niskie poczucie wartości i ciągły głód atencji, gra umiejętnie pomiędzy tymi zestawami, wie co do czego dobrać, jak uderzyć, wie co powiedzieć, jak to powiedzieć i w którym momencie, dlatego pewne cechy muszą być w takim człowieku wrodzone, analityk i bezwzględny gracz, doskonale wyczuwa nastroje ofiary, umie grac na emocjach, bo jak Stasio flegmatyk w tureckim swetrze, po kilku youtubowych kursach zacznie udawać badboya, to zbierze śmiech i zażenowanie, i wpierdol z czasem BadBoy jest często człowiekiem wybrakowanym, brakuje mu miłości, czułości i ciepła, nie dostał miłości w domu rodzinnym, a że ten brak przekazano mu w formie bardzo negatywnej, tym bardziej negatywnie postępuje aby to zdobyć od kobiet, dlatego jest często człowiekiem skrajności...A to kobiety cholernie pociąga, ile typowa Karyna ma emocji ze swoim misiem? Dyskoteka raz na miesiąc, jakaś pizza po której słodko pierdzi w nocy, schabowy w niedziele u przyszłych teściów, pełna zgoda we wszystkim, brak jaj... BadBoy zawsze wymyśli coś innego, jest opryskliwy, nie zgadza się z babami, kwestionuje jej przekonania wyśmiewając je jednocześnie, pojawia się i znika, udaję kochającego by za moment strzelić Karynie w zęby, szantażuję emocjonalnie, jest bezwzględny, udaję, gra, jest często uroczy, przystojny i wysportowany głownie ze względu na swój temperament z błyskiem w oku, przebojowy, patologicznie pewny siebie, nonszalancki z zajebistym poczuciem humoru... Czy nie zastanawiało was dlaczego tacy ludzie o takich cechach odnoszą sukcesy? no właśnie, światem żądzą psychole Róbcie pieniądze, kobiety same się pojawią...
    10 polubień
  20. Tak na szybko. Gdyby feminzm nie istniał, "elity" musiałyby go wymyślić. Jest to bardzo pożyteczna z perspektywy "zarządców" pełzająca, obłudna i rozwijalna ideologia, ponieważ zniewala kobiety dając im iluzję wyzwolenia. Dostęp i kontrola umysłów kobiet jest prosta (przekupstwo i emocje) a brak z ich strony jakiejkolwiek kontestacji jest skutkiem naturalnej bezrefleksyjności i ograniczonej wyobraźni. Tworzy się w ten sposób neoproletariat, który można łatwo eksploatować a dodatkowo zwiększa się siłę nacisku (wpływu) na zachowania mężczyzn w ramach inżynierii społecznej. Finalnie wszystkie chomiki obojga płci zapieprzają coraz szybciej w kołowrotku a ich nieszczęście i niespełnienie nabija kabzę komu trzeba. Kolejna sprawa - definicje definicjami, ale feminizm ma jedną ważną cechę... podobieństwo do islamu. Jest bardzo elastyczną ideologią dającą możliwość dość swobodnej jego interpretacji z czynieniem wyjątków włącznie. Dzięki temu można znaleźć uzasadnienie niemal wszystkiego w razie potrzeby. Nawet uzasadnić absurd w jednym zdaniu: "wszystkie zwierzęta płcie są równe, ale niektóre są równiejsze". Bo czymże, jak nie paradoksem, jest feministyczny argument o konieczności parytetów w polityce, uzasadniany jednocześnie tym, że kobiety mają takie same zdolności jak mężczyźni oraz - wprowadzają do polityki nową jakość. O absurdach np. w wykonaniu pani Kingi Dunin, która postulowała by mężczyźni przyjmowali prolaktynę, żeby móc odciążyć kobiety karmiąc piersią, tylko wspomnę na marginesie. Jednak kobiety nie chcą tego wszystkiego dostrzec, również dlatego, że przy okazji zostały skorumpowane korzyściami i przywilejami płynącymi z "równości płci", która jak przystało na szatański marksizm sprowadza się de facto do eksploatacji i dyskryminacji mężczyzn. Tyle że i na to feminizm ma świetne hasełko w ramach "nowomowy" - "dyskryminacja pozytywna". Hahaha. Absurd goni absurd. A Ty się jeszcze pytasz czy to droga do zachwiania równowagi. Trochę jak byś pytała czy destabilizacja zakłóca proces stabilizacji.
    10 polubień
  21. Perfekcjoniści mogliby się doczepić, że to nie cały rok, bo do rocznicy zostało tylko 9 dni Ale niestety nie znajdę czasu wtedy na uczczenie tej chwili tego dnia z powodu napiętego jak baranie jaja okresu ciężkiego dla każdego studenta, który będzie musiał zmierzyć się ze swoim największym koszmarem. Ona zaskoczyła nas wszystkich, jak każdego roku I zbierze potężne żniwo w postaci łez, potu i tysięcy zmarnowanych drzew, których los dotknął tak bardzo mocno, że skończyły z nabazgranymi notatkami w koszu. Ale tak słowem wstępu chciałbym już z góry mocno podziękować za sam fakt istnienia miejsca, gdzie świadomi ludzie, z dużym naciskiem na świadomi mogą się wspierać, dzielić własnym doświadczeniem i przede wszystkim czasem dać komuś po mordzie jeśli dalej będzie niewzruszony na logiczne argumenty. Istny przeniesiony z rzeczywistości filmowej do wirtualnej fight club. Panie Marku @Silny dziękuję za to, że pomimo wszystko wytrwał Pan w tym do czego Pan dążył. Nie zważając na przeciwności losu, a także na to, że poniektórzy ludzie zioną do Pana żywą nienawiścią nie załamywał się pan tylko parł do przodu. To świetny przykład dla młodego człowieka, który dopiero co poznaje życie jako dorosły człowiek i błądząc we mgle szuka czegoś czym ma się kierować w swoim życiu. Jeśli będzie trzeba służę pomocą Natrafiając na Pana teksty w pierwszej chwili doznałem wewnętrznego szoku. Co to jest?! Przecież gość pisze wszystko tak jak rzeczywiście jest. Nie tylko o kobietach, ale też o zachowaniach międzyludzkich, o naszej psychice, to jak działa podświadomość. Byłem w szoku. Z wypiekami na twarzy pochłaniałem kolejne artykuły i chłonąłem wiedzę, aż pewnego dnia przyuważyłem link kierujący mnie to tego miejsca. I tu podwójny szok. A więc, są ludzie, którzy myślą tak jak założyciel forum. I to nie pojedyncze jednostki, ale jest ich o wiele więcej. Brałem wiedzę ogromnymi garściami i co trzeba zaznaczyć nic za to nie płaciłem. Byłem wtedy w okresie wielkiego zawirowania emocjonalnego gdzie pewne sprawy były za bardzo dla mnie skomplikowane i mnie przerastały. Zauważyłem, że tutejsza społeczność pomaga sobie nawzajem nie jakimiś głupimi radami, ale pokazuje jak konkretnie rozwiązać dany problem. Więc nadszedł ten dzień. Postanowiłem dołączyć. W pierwszej chwili zastanawiałem się jaki przyjąć sobie nick. Już wtedy miałem jakąś tam wiedzę o podświadomości i to jak wpływa na nas identyfikowanie się z pewnymi formami myślowymi. Po długim namyśle tak narodził się @Samiec Alfa Z drżącymi rękoma założyłem swój pierwszy post. Oczywiście jakżeby nie inaczej dostałem swoje pierwsze i jedyne ostrzeżenie od szeryfa Mośka za brak avatara i postu witalnego. Widać każdy musiał zaliczyć spotkanie trzeciego stopnia z @Mosze Red Po chwili zostaję serdecznie przywitany z pakietem na start jak mam poradzić sobie z sytuacją, która mnie zastała. Nie żadne pierdolenie o szopenie, a konkretne działanie. No cóż powiedzieć. Wciągnąłem się jak cholera Zacząłem jeszcze ostrzej pracować nad sobą. Zmiana nie nastąpiła z dnia na dzień, ale założę się, że każdego dnia posuwałem się do przodu, może nawet o nic nie znaczący milimetr, ale ważne, że szedłem do przodu. Jasne, że zdarzały się momenty kryzysowe i zwątpienia, ale to wszystko wynagrodziło mnie tym, a nie innym aktualnym stanem psychicznym, materialnym i fizycznym. Widzę teraz, że ciężka praca dała owoce. Zasiane ziarno wykiełkowało. W porównaniu z tym co było kiedyś, a co jest obecnie jest to zmiana o całe 180 stopni. Sam bym się nie spodziewał, że można zrobić tyle w takim okresie czasu. Co się zmieniło od tamtego czasu? Samoocena poszybowała mocno w górę. Można powiedzieć, że to jak czuję się kiedyś w porównaniu z tym jak kiedyś to są dwa odległe bieguny. Jestem niezależny finansowo. Mam swoje małe co nie co i mogę żyć w końcu jak normalny człowiek. A chyba największym dowodem na to, że poszło to tam gdzie trzeba jest uśmiech na twarzy dziewczynek, które z automatu widząc mnie wabią mnie swoimi słodkimi uśmieszkami Na czym miałbym się skupić i jak miałby wyglądać mój następny rok? Szczerze powiedziawszy przede wszystkim muszę się skupić na skończeniu studiów oraz na tym, by myśleć jak stawać się coraz lepszą wersją samego siebie. Co prawda wiele emocji przerobiłem, ale czasem toksyczne złogi tkwią we mnie. Może już nie tak mocno jak kiedyś, ale wciąż są, więc trzeba będzie się tym zająć. Kolejną sprawą jest to, że chciałbym znaleźć wewnętrzne powołanie, hobby. Coś co mnie wciągnie i będę wciąż o tym myśleć. Chcę znaleźć swoją własną ścieżkę, którą chcę podążać na której będę się samorealizować, będę mógł wykorzystywać wszystkie moje świadome i nieświadome talenty, aby z każdym dniem stawać się coraz bardziej spełnionym człowiekiem. Będzie to jedno z najważniejszych i głównych zadań w moim życiu. No i oczywiście gdzieś tam są kobiety Podsumowując można śmiało stwierdzić, że nie warto się poddawać, bo często w życiu bywa tak, że nie ten kto był wskazywany jako zwycięstwa od urodzenia staje na podium, a szaraczek, który dzięki swojej ciężkiej pracy i wytrwałości idzie w jego kierunku, by pewnego dnia postawić swoją stopę na nim i przywdziać laurowy wieniec.
    9 polubień
  22. Ostrzeżenie za post w złym dziale !! - żartowałem
    9 polubień
  23. Jak Trollesław Częstochowski nie znajdzie pierwszy tematu i nie zakopie, to dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze Marka materiały są na plusie Tutaj nawet nie miał możliwości bo przy okazji innej dyskusji film Marka wypłynął i jest na YT prawie 2,5 k wyświetleń w 22h.
    9 polubień
  24. Z wypowiedzi Zwierzaka można wywnioskować to, że: a ) każda kobieta jest inna - więc też nie ulega schematom zależnym od danego etapu w jej życiu, które wymienił @SennaRot powyżej. Badboy może być różny, źródło podniecenia również, ale schemat będzie ten sam b ) jesteśmy skrzywdzeni przez kobiety - gdzieś ja to już... ; c ) seks jest najważniejszą czynnością w życiu - no cóż, niektóre panie nie potrafią oprócz urody i seksu zaoferować czegoś więcej więc dla nich faktycznie ten seks może być najważniejszy. Jednak w kontekście Twojej wypowiedzi Zwierzaku mam wrażenie, że to oferta przekupstwa i reklamy seksu, jakbyś chciał(a?) nas namówić na to, że seks jest NAJ i żebyśmy się dla niego zaczęli starać ;D d )robimy wszystko dla seksu - tak, jesteśmy stworzeni do rozmnażania się jak każdy gatunek; możemy niektóre czynności nawet nieświadomie robić aby tylko przypodobać się płci przeciwnej jednakże jesteśmy istotami rozumnymi więc możemy to kontrolować, świadomość swoją pogłębiać i uczyć się czerpać z życia po prostu będąc a miłość kierować najpierw do siebie. Można więc robić rzeczy aby przypodobać się kobietom, można też robić rzeczy dla siebie. Np. czy defekowanie robię dla kobiety? No nie sądzę Czy na koncert pojechałem dla kobiety? Nie, chciałem zobaczyć ulubiony zespół... e ) nienawidzimy kobiet - o znowu gdzieś ja to już... to się chyba deja vu nazywa? ;D f ) nie znasz kobiet, nie spałeś z nimi, nie wypowiadaj się! - czyli rozumiem, że nie znam swojej mamy, siostry, babci, sąsiadki, koleżanki, przyjaciółki bo z nimi nie spałem? Przecież to też kobiety, to też zachowania oraz schematy. Wystarczy trochę poobserwować Twoim tokiem myślenia nie mam prawa się wypowiadać o wojnie w Syrii bo w niej nie uczestniczyłem. No patrz, a w telewizji dziennikarze ciągle o niej mówili swego czasu i co? Zakażesz im? Przecież tam nie byli?!? g ) Warszawa - ehh... wyjdź na miasto, do centrum, Krakowskie i zobacz co się tam dzieje h ) w kwestii związków- owszem się zgodzę ale dobrze jest znać zasady gry oraz naturę kobiet. Więc jeżeli stu chłopa w różnym wieku mówi, że jest tak i tak, no to może jednak coś jest na rzeczy? Jeżeli bywa to podparte badaniami naukowymi? Statystykami? Hmm? To jest tak jakby siadać za kierownicę auta nie znając ruchu drogowego, kumasz? Po co sobie nastukać mnóstwo mandatów jak można tego uniknąć? No, ale znaczenie przeżywania i doświadczania, jak najbardziej jest nam potrzebne, tylko na SWOICH warunkach a nie "bo mi tak Zwierzak powiedział to szukam dziewczyny teraz" No to by było na tyle bo jakoś tak się tutaj REZERWATOWO zrobiło, if you know what I mean
    9 polubień
  25. Z obserwacji znajomych związków krótko i długoterminowych zauważyłem pewną zależność. Gdy kobieta w towarzystwie mówi "mój Krzysztof.." to traktuje mężczyznę poważnie, czuć w tym pewien respekt, można śmiało powiedzieć, że dupsko jest dobrze przetrzepane. Z kolei gdy słyszę "mój Krzysiu" to w 80% przypadków samica uważa swojego faceta za pizdę/tymczasową gałąź/jest bo jest i bonusowo odczuwa wobec niego syndrom matki.
    9 polubień
  26. Zdenerwowałem się tym, nagrałem na ten temat audycję, będzie za kilka minut.
    9 polubień
  27. 9 polubień
  28. W którymś wątku (a może i w kilku) była teoria odnośnie tego, że kobiety nas jedynie używają jako narzędzia do osiągnięcia celu: czy to do zrobienia dziecka, rozrywki czy źródła utrzymania. Idąc dalej tą teorią kobiety nie kochają drani. Kobiety kochają emocje, które oni kobietom dostarczają, czyli spełniają punkt 2.rozrywka. Pozwalają przeżyć im coś nowego, nieziemskiego, niecodziennego. Już panie sobie to ładnie ubiorą w słowa co to dokładnie było I wiecie co? Jakoś nie mam o to żalu. Wręcz przeciwnie, należy podziękować naturze, że pojawiliśmy się na tym świecie i przetrwaliśmy (z różnym skutkiem) właśnie DZIĘKI tym sztuczkom kobiet: schematom, szukaniu providera na męża, szukaniu kochanka-drania do przygód. Przetrwanie. I tyle. Miło mi się czyta wypowiedzi starszych użytkowników forum. Żyjemy najpierw dla siebie, potem możemy się dzielić tym życiem z innymi. Żadnej nienawiści, bawmy się z kobietami, podziwiajmy ich przemijającą urodę! A jak nie chcesz tego robić to też fajnie - tylko nie zatruwaj swojego życia nienawiścią. Niedługo zrobię wątek lub wpis na blogu o Greku Zorbie. Ten to dopiero miał filozofię życiową! Mi jeszcze trochę zejdzie czasu, żeby na taki styl życia wejść, ale będąc tutaj wiem, że jestem na DOBREJ DRODZE, żeby tak było. Jak dokładnie? Odpowiem odnosząc się do tematu: abym nie musiał udawać nikogo kim nie jestem, nie musiał robić z siebie drania-napinacza, abym mógł być w pełni sobą i akceptować swoje wady jak i zalety. Żyć z pasją, rozwijać się i cieszyć z każdego dnia. Wejść sobie w związek nie dlatego żeby nadrabiać swoje braki, a żeby się dzielić tym co się ma. Być wolnym, pewnym siebie, stawiającym granice ale również szarmanckim, miłym i po prostu dobrym. Dziękuję za to Forum bo wiem, że powoli zmierzam w tym kierunku w sporej mierze dzięki Wam. Amen.
    9 polubień
  29. Gościu mówi jak jest. Kobiety starają się dowartościowywać poprzez portale, ciuchy itp. by być "lepszą". Mówi to, o czym my mówimy tylko, że w skrócie.
    9 polubień
  30. Były o tym przekonane, bo błędnie interpretowały przejawy okazywanej im atencji ze strony innych samców, gdzie w dziewięćdziesięciu pięciu przypadkach na sto chodziło tylko o jedno/kilkurazowe zaliczenie. Tutaj już sami jesteśmy sobie winni tworząc swoistą bańkę spekulacyjną na tak niepełnowartościowym towarze... Ale co kto lubi, mnie np. mężatki w ogóle nie interesują - pomijając już wszystko inne stanowią zbyt łatwy, niewymagający w sensie wyzwania cel. A jak mi się trafia taka zaobrączkowana Pani 28-35 lat, która dupą chce uzyskać jakiś rabat przy zakupie to może być pewna jednego - że żadnego rabatu nie dostanie.
    8 polubień
  31. Jak dla mnie te wszelkie ,,uwodzenia'' są całkowicie sztuczne i bezsensowne. Osobiście nigdy nic takiego nie robiłem. Jestem ogólnie miły, kulturalny (chyba, że ktoś nie jest wobec mnie) i traktuję kobiety jak ludzi. Chcę pogadać z koleżanką o pogodzie? Gadam o pogodzie. Interesuje mnie co tam dobrego dziś na obiad ugotowała? Pytam o to. Chcę pożartować i powygłupiać się? Robię to. Wiecie o co chodzi - zwykłe rozmowy na luzie wtedy kiedy mam ochotę i z kim mam ochotę. Nigdy mnie nie interesowały jakieś sztuczne ,,podchodzenia'' hurtowo do kobiet na przystankach i wypytywanie się o godzinę czy gadanie jakichś wyuczonych tekstów. Jaki to ma sens? Jeśli ktoś boi się rozmawiać z kobietami, to nie powinien usuwać skutku (czyli samej ''konfrontacji''), tylko przyczynę. Zastanowić się, dlaczego się ich boi i ewentualnie jeśli mu to przeszkadza - zwalczyć przyczynę. A można to uczynić bez jakichś tańców godowych, wygibasów na ulicach czy imprezach i dopiero później wchodzić w relacje z kobietami po swojemu i czerpać z nich to, co najlepsze. A podchodzenie na siłę do kobiet na ulicy uznaję za tak samo sensowne jak podchodzenie do np. listonoszy czy ludzi w białych koszulach - ot tak, bo ''trzeba''. Jeśli chcę z kimś pogadać to gadam, a jeśli nie chcę to nie gadam, proste. Nie narzucam nikomu swojego stylu życia, chcę tylko wskazać, że warto rozważyć ''przejście'' na bardziej naturalny styl życia i po prostu zadawanie się z tymi osobami, z którymi się ma ochotę, rozmawianie z nimi o tym, o czym się chce, a nie jakieś sztuczne akcje po ulicach i zakreślanie krzyżykami w kalendarzu z iloma pannami się dziś rozmawiało.
    8 polubień
  32. Kobiety wcale nie kochają drani. One kochają emocje które drań im daje. I bonusowo: "Jeżeli nie akceptujesz mnie kiedy jestem biedny, to nie zasługujesz na mnie kiedy będę bogaty" :> :> :>
    8 polubień
  33. - Doszłaś suczko? - Tak, osiemnasty raz ufffff - Okay to pyknę sobie 200 pompek i wracam :D:D:D:D Nic tylko się uczyć i brać przykład :D:D:D
    8 polubień
  34. I dlatego właśnie główne przesłanie forum brzmi - naucz się być ze sobą sam szczęśliwy, a nie będziesz czuł żalu do nikogo, że nie potrafi dać Ci szczęścia.... Amen.
    8 polubień
  35. Dodam od siebie, że jeśli samorozwój przebiega prawidłowo, to w pewnym momencie wszelkie takie ,,zachcianki'' od nas odpadają. Nałogi znikają, znika silna potrzeba czegośtam (np. bliskości z kobietą). Nie oznacza to, że przestaje nam się ,,chcieć'' czy że nagle przestajemy lubić kobiety, ale wtedy nie nadajemy zbyt dużej ważności czemukolwiek. Jest dziewczyna? To miło. Nie ma? Też fajnie, nic nie tracimy. Mamy ochotę na relację z kobietą - idziemy w tym kierunku. Nie mamy - nie robimy tego i nic się w naszym życiu nie zmienia. To jest wolność. Robimy coś jeśli chcemy, jeśli nie to tego nie robimy, bez jakiegoś miotania się i ulegania emocjom i szukania szczęścia u kobiet, w mercedesie z salonu czy na drzewie. Co nie znaczy, że nie możemy mieć kobiety, kupić sobie mercedesa z salonu czy cieszyć się czymkolwiek chcemy - ale nie jest to żadna KONIECZNOŚĆ, a jedna z wielu opcji do wyboru. A, i jeszcze coś:
    8 polubień
  36. Od siebie dodam tylko coś, co już wspomniałem w innym temacie. Jeżeli pracujecie nad sobą i macie jasno określone cele... a tak naprawdę robicie to tylko po to aby ruchać, to wcale nie jesteście wolni. Po prostu dalej jesteście trzymani za mordę przez cycki i cipkę, tylko ubieracie to w ładne słówka.
    8 polubień
  37. Wielce Czcigodni, postanowiłem-widząc w dzisiejszych czasach olbrzymi kryzys męskości i tożsamości-napisać coś od siebie dla chłopaków, którzy są na początku swojej drogi życiowej i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Oczywiście ilu jest ludzi, tyle partykularnych pomysłów na życie, lecz chciałbym zaproponować skorzystanie z kilku wskazówek, być może choć jedna osoba skorzysta z choćby jednej porady. Niby banały, ale nie każdy je dostrzega. Na pewno przewijało się na Forum, ale to jest takie moje spojrzenie w pigułce. Tak więc. Zacznijmy od czasów wczesnej edukacji szkolnej. Co prawda wyżej jest napisane, że WX ma pisać o ''początku drogi życiowej''-więc pomyślicie-no to dawaj swoje spostrzeżenia dotyczące wieku pomaturalnego, gdy jesteśmy najbliżej wyboru zawodu-ale należy cofnąć się wstecz, by nie żałować paru rzeczy. Nie da rady cofnąć życia, ale można nauczyć czegoś innych. 1. Nie znęcaj się nad innymi uczniami, tylko dlatego, że są uznawani za słabych, a w ten sposób zapewnisz sobie atencję ( no właśnie, młodzi chłopcy też walczą o atencję-chodzi o podziw rówieśników i-o ile już zwracają uwagę na niewiasty-dziewczynek) klasy. To częsta praktyka, że ktoś mający problemy w domu z rodzicami wyżywa się nad innymi, albo też sam jest cieniasem, ale żeby grupa nie skupiła się na dręczeniu jego, postanawia znaleźć jeszcze słabszego od siebie. Dzieci mogą tego nie wiedzieć, ale w wielu przypadkach wspomnienia z dzieciństwa ciążą na przyszłym zachowaniu i wyborach już dorosłych ludzi. Ktoś jest gruby, bo nie dostał miłości rodziców, gdy był mały, albo koledzy go bili, śmiali się, nazywali grubasem-a dzieci biorą do siebie takie łatki nawet bardziej niż dorośli. Co wiąże się z tym-gdy jesteś dorosły i widzisz, gdy dzieci gnębią kolegę, zainterweniuj. Ktoś napisze-a co mnie to obchodzi, w moim wieku to była norma, każdy musi to przejść, tworzenie parasola ochronnego spowoduje, że wychowamy dorosłą ciotę, a nie faceta, stal hartuje się w niesprzyjających warunkach. Ok, piszę tutaj o subtelnej pomocy, a nie ciągłym trzymaniu dziecka pod kloszem. Znieczulica jest powszechna, ludzie boją się wyjść ze strefy komfortu, wstydzą mieszać się w nie swoje sprawy. Gdy widzisz, że tłuką w kilku słabszego, spuść im łomot, przepędź. Oczywiście, nie wiesz, czy przypadkiem ten bity nie był wcześniej sam agresorem, kto tu zawinił, no ale chyba można odróżnić taką szkolną ''niemotę'' od zwykłego dzieciaka. Gdy wyzywają, wyzwij ich, a potem gdy odejdą powiedz dziecku, że nie jest takie, jak szczekają rówieśnicy. Może ta z pozoru nic nie znacząca interwencja sprawi, że dziecko otrząśnie się i nie będzie nieświadomie wchodzić w dorosłość w roli ofiary. Jako uczeń pamiętaj, że szkoła kiedyś się skończy, wszyscy zapomną o tym, jaki to byłeś bohaterski znęcając się nad słabeuszem, za to skutki takiego zachowania mogą mieć istotny wpływ na życie tej osoby potem. Brak pewności siebie, otyłość-a więc rekompensowanie braku miłości i sensu życia jedzeniem, zapełnianie pustki życiowej, ciotowatość, nieporadność-mogły mieć źródło w dzieciństwie. Osobiście sam zainterweniowałem, gdy widziałem, jak na przystanku przy szkole jeden chłopak zabierał czapkę drugiemu. Postraszyłem agresora, zapytałem, czemu to robi, jak się okazało-podobno ten drugi sam prowokował. No dobra, ale ten pierwszy wyglądał na wychudzonego i biednego, kto wie, może jak to bywa dzieci były okrutne i wyśmiewały, że nie ma pieniędzy na batona czy inne duperele, agresor sprawiał wrażenie typowego cwaniaczka-więc powiedziałem, że jeśli tamten będzie sam zaczepiał, to nie moja sprawa, ale sam z siebie masz go nie zaczepiać. 2. Podobnie z przemocą rodziców wobec dzieci. Jeśli widzisz, że matka wyzywa dziecko, że granice są przekroczone-interweniuj-oczywiście po ówczesnym rozeznaniu-bez litości. Słowa potrafią ranić bardziej niż pasek na dupie. Toksyczni rodzice-bywa, że w rodzinie np. ojciec zostawił matkę i ta przelewa całą potrzebę miłości na syna. Skutki? Chłop ma ponad 20 lat i jest de facto ubezwłasnowolniony. Odsyłam do wykładu brata Adama Szustaka o potrzebie wyjścia z toksycznej rodziny. 3. Toksyczni rodzice/dziadkowie. Jak się okazuje, z katolickiego punktu widzenia odejście w świat od rodziców ma swoje uzasadnienie w historii Tobiasza-tak zrozumiałem z wykładu. Mężczyzna ma odejść od rodziców i złączyć się z żoną. Oczywiście trzeba dla własnego dobra odrzucić skrupuły, że to zdrada, ze to brak wdzięczności. Nie brałeś ślubu ze swoją matką, masz prawo do własnego życia. WYPROWADŹ SIĘ. Oczywiście pojawi się mnóstwo argumentów przeciw-mamusia nagle zacznie ''chorować'', nie masz zbyt dużo kasy (albo w ogóle), z czego będziesz żył. JEŚLI CZEGOŚ CHCESZ-WYMYŚL, JAK TO ZROBIĆ, BO ŻEBYŚ NIE CHCIAŁ ZNAJDZIESZ POWÓD. Tutaj odniosę się do konieczności przejścia tzw. męskiej inicjacji. Dawniej chłopiec stawał się mężczyzną, gdy opuszczał matkę, rodzinny dom i udawał się do rady starszych. Zmień środowisko, najlepiej miasto, jeśli miałeś kłopoty z toksycznymi rodzicami. Warto zaryzykować. Mamusia zawsze będzie lamentować i siać strach przed nieznanym-a wiedz, że podobnie jak w eksperymencie z żabą (wrzucono żabę do garnka i stopniowo podgrzewano wodę, po jakimś czasie woda była ciepła i żabie było dobrze-podobnie jak Tobie wydaje się, że brak higieny psychicznej i ciągłe kłótnie to drobiazg, bo w domu jest ciepełko i zawsze czeka obiadek-potem temperatura się podniosła i żaba nieświadoma ugotowała się-tak jak Ty żyjąc ciągle w tym miejscu stagnacji tracisz swoje własne życie), stagnacja to błąd. 4. Brak ogarnięcia spraw technicznych. Gdy wychowywała Cię samotnie matka, siłą rzeczy-z kim przestajesz, takim się stajesz-babiejesz. Uczysz się-lamentowania, czczego gadania, nabierasz przeświadczenia, ze Twój ojciec zdezerterował z rodziny, więc jako jego syn masz te same cechy, jesteś słaby psychicznie i uciekasz od konfrontacji ze światem. Jesteś do niczego, skoro Cię zostawił. Masz wyrzuty sumienia, że matka samotnie Cię wychowuje. Po pierwsze to nie Twoja wina. Po drugie, nie pozwól babie narzucić Tobie swoich dziadowskich cech. Sprawy techniczne-skoro nikt nie mógł Cię nauczyć wbijania gwoździa w ścianę, naucz się tego sam. Jeśli jesteś typowym humanistą i nie interesowało Cię majsterkowanie-zrozum, że to śmieszne być mężczyzną i nie umieć ogarnąć chociaż podstaw technicznego funkcjonowania domu. Co robić? Jeśli do tej pory nie miałeś do czynienia z wbijaniem gwoździ, malowaniem ścian, kładzeniem podłogi-KUP TĄ WIEDZĘ. W życiu ponoć za darmo można tylko dostać kopa w dupsko, a i na to trza czasem sobie zasłużyć. Odłóż pieniądze i porozmawiaj z pierwszą lepszą osobą, która nie ma ''dwóch lewych rąk''. Tak, wiem że to wstyd. I wiem, że jako osoba wychowywana bez męskiej ręki jesteś w mniejszości. Ale czas się przełamać. Podejdź choćby do znajomego sąsiada, który majsterkuje i POPROŚ GO O POMOC. Zaproponuj, że umawiacie się np. na weekend, gdy będzie miał wolne, i poświęcacie bite 10 godzin na majsterkowanie. Wiem-dla świeżaka wbijanie gwoździ czy kładzenie parkietu zdaje się heroiczną walką ze sprzętami. Spokojnie, nie od razu Kraków zbudowano. Zrozum, że istnieje możliwość zdobycia wiedzy ZA DARMO-bo można ucząc się majsterkowania choćby pomóc naprawiać dach czy strych sąsiadowi. Można zaproponować także wymianę wiedzy-np. ktoś siedzi w komputerach i w zamian uczy sąsiada liczenia w Excelu, bo nagle okazało się, że do listy wymaganych kompetencji w firmie sąsiada jakiś decyzyjny zażyczył sobie tabelkowania. Nawet, jeśli po wieloletnim wychowywaniu na uległą i zagubioną ciotę przez mamusię nic nie umiesz (poza lamentowaniem)-zdobądź kasę i po prostu KUP TĄ WIEDZĘ. A może trafi się, że nabędziesz ją za darmo, bo sąsiad wyjeżdża rano do pracy, a po powrocie żona gdera, że obiecał wymienić to i owo na strychu-a jak na normalnego faceta przystało, nie chce mu się wysłuchiwać czczego gderania i postanawia to szybko załatwić razem z Tobą. 5. Ciotowatość, zniewieścienie. Wiem, mamusia zawsze płakała, gdy wracałeś ze szkoły obity (a gdzie miałeś nauczyć się bronić?) Gderała na zebraniach, zabroniła się bić i kazała-gdy tylko wyczujesz nosem zarzewie bójki-uciekać. Mija wiele lat, a Ty siadasz wygodnie z kawką w ręku przed kompem i załączasz to Forum. Przypominasz sobie, że nie chciałeś wychodzić wieczorem na spacer z samicą, bo bałeś się, że Ci wleją i że Twoja wartość w oczach baby spadnie do zera. Zapala się lampka, że pozwoliłeś na jakieś chamskie zachowanie wobec siebie lub przemoc wobec słabych (patrz początek artykułu), bo lepiej zrejterować, niż chodzić w wielkich czarnych brylach, aby zakryć limonki pod oczami. Idź na siłownię, nabierz tężyzny. Nikt nie wymaga, abyś nagle stał się Schwarzeneggerem i koksował (jestem przeciw sterydom)-ale korzyści będą takie: -zyskasz siłę i zdrowie aby lepiej żyć -zakumplujesz się z innymi facetami, potem w razie podbramkowej akcji masz do kogo wykręcić telefon -nauczysz się dyscypliny. Odradzam-chodzenia na siłownię w celach rekreacyjnych, tylko po to aby brylować w nowych fluorescencyjnych bucikach albo podwyższać sobie samoocenę tym, że niby skoro już chodzisz 2 miechy, to masz prawo ubierać się w koszulki o wojowniczych hasłach. Odradzam swobodną twórczość. Nie chodź dla samego chodzenia, znajdź autorytet, który ma wiedzę i wyznaczy, co jeść, jak ćwiczyć, kiedy. Jak go znaleźć? Myślę, że to nie jest proste, istnieje możliwość, że gadasz z instruktorem, któremu zależy, abyś nie miał efektów, wtedy będziesz długo chodził, czekając na rezultaty, a on nie zmęczy rączki bazgraniem treningplanu dla świeżego pakowacza. Jak to z każdą wiedzą, szukaj, porównuj, konfrontuj opinie, sprawdzaj rezultaty. Zapisz się na jakiś sport walki. Oczywiście kwestie rozeznania, co jest dobre i kto ma wiedzę, jak wyżej. Opcja wydaje mi się, że niekonieczna dla wszystkich, bo są i tacy, na których sytuacja wymusiła, aby sami nauczyli się bić w praktyce, na ulicy. Nie możesz dać się stłamsić, jeśli pozwolisz, aby Cie popychali, wyśmiewali i opluwali, to będą to robić, spraw aby przekonali się, że to się nie opłaca. Staraj się jak już pisałem żyć w jakiejś grupie zainteresowań, gdy ktoś fika na ulicy nie radzę się mieszać, tylko gdy jest bezpośrednie zagrożenie, najlepiej skrzyknąć towarzystwo i wtedy jeszcze raz zrobić ''small talk'' z pozerem agresorem, przyda się pomoc gdy widzisz, że w kilku biją jednego itd. 6. Nauka pływania. Wiem, że są dorośli, którzy za młodu nie nauczyli się pływać, a lekcje pływania nic nie dają, bo wokół jest pełno osób i ciężko, by jeden szkoleniowiec dokładnie nad tym zapanował, a Ty masz ciągle pytania, jak wymachiwać płetwami. Zapisz się na prywatne lekcje. Podobnie ze sportami walki-jeśli uznajesz, że towarzystwo innych Cię rozprasza lub masz dużo pytań, postaraj się o prywatne lekcje. No właśnie, wracając do samoobrony-nie musisz wcale, jeśli Cię to nie fascynuje, być zaawansowanym mordoobijaczem. Wystarczy, że nauczysz się, jak zadawać ciosy, trzymać gardę, żeby Twoje ruchy nie były bezsensowną młócką powodującą stratę energii i przerost formy nad treścią. 7. Prawo jazdy. W dzisiejszych czasach warto mieć samochód, a nie polegać na publicznym transporcie. Jeśli w rodzinie nie było samochodu-trudno, od tego jest instruktor, by Cię nauczyć, ważne by znaleźć dobrego instruktora, szczególnie jeśli stresujesz się bo masz kontakt z nieznanym. 8. Wykształcenie. Oczywiście róbta, co chceta, ja zaproponuję tylko, abyś pomyślał-idąc za Timothym Ferrisem i ''Czterogodzinnym tygodniem pracy'' docelowo o zdalnym biznesie, albo przynajmniej o samym biznesie. Polecam studia prawnicze, nie po to, aby zostać adwokatem czy radcą prawnym, ale by zrozumieć mechanizmy prawa-to przydaje się w życiu. Oczywiście każdego interesuje co innego, warto, aby podjąć decyzję o studiach z myślą, by w przyszłości z tego wyżyć. Studia nie są konieczne, ale bywają pomocne w życiu. Jeśli pasjonuje Cię ekonomia, polecam zamiast studiów ekonomicznych na których uczą socjalizmu skontaktować się z kapitalistycznymi ośrodkami typu Austriacka Szkoła Ekonomii, ASBIRO-gdzie praktycy biznesu uczą biznesu-nie wiem, nie byłem, ale brzmi atrakcyjnie, może tego warto spróbować. 9. Miej swoje pasje, zainteresowania, bez względu na opinię innych. Jeśli rodzice czy znajomi mówią, że Twoje studia są bez sensu, a Ty czujesz, że jesteś bardzo zainteresowany daną tematyką-zrób je DLA SIEBIE. Dla kasy możesz zrobić drugie. Warto kształcić się w wielu dziedzinach, dla samego siebie. O wartości człowieka nie świadczy jedynie ilość kasy, ale też czym się interesuje. 10. Mieszkaj-przynajmniej w okresie kulminacji życiowego chaosu-sam. W oddaleniu od rodzinnego domu i starego środowiska wraca obiektywna perspektywa, podejmujesz świadome decyzje bez nacisku otoczenia. Może pomysły, które miałeś na życie dawniej zmienią się nagle tylko dlatego, że obmyślasz je w innym miejscu. Jak najczęstsze wyciszenie. 11. Zainteresuj się zdrowiem-co przeniesie się na lepsze samopoczucie. Nauka, pogłębianie wiedzy Z RÓŻNYCH ŹRÓDEŁ, konfrontowanie-czyli de facto studiowanie poza uczelnią. 12. Separuj się od osób ściągających w dół. Wszyscy ględzą, że się nie da, że masz pomysły z kosmosu-trudno, zostaw ich i ogranicz kontakty do minimum-z kim przestajesz, takim się stajesz. 13. Jeśli chcesz do czegoś dojść, DZIAŁAJ TOTALNIE. Nie na pół gwizdka. Bywa, że podczas meczu piłkarskiego komentator opisując gorzej notowaną drużynę mówi, że aby uzyskać remis, muszą walczyć o zwycięstwo. Wyznaczaj sobie maksymalne cele. Wiem, że to brzmi jak kolejne wydanie książki w stylu ''jak zostać milionerem''-ale czy to jest tak łatwe w praktyce? A może Twój cel jest potencjalnie nieosiągalny? Pamiętaj, by wówczas nie poddawać się-tylko na WSZELKIE SPOSOBY(moralne) działać idąc do celu. Żyjemy w czasach, gdy masz wiele na wyciągnięcie ręki-możesz gadać z kimś, kto mieszka na drugim końcu swiata, MOŻLIWOŚCI SĄ WIELKIE. Inspiruj się ludźmi sukcesu, myśl o rzeczach wielkich. 14. Właściwe ułożenie sobie czasu. Uporządkuj swoje życie, wyznaczaj cele, postaraj się, aby w pokoju nie było bałaganu-im mniej przedmiotów, tym chyba lepiej, by skoncentrować się na celu. Po raz kolejny-sięgnij po ''4 godzinny tydzień pracy''-może tam coś znajdziesz. 15. Zanim znajdziesz żonę, czy dziewczynę zapoznaj się z tematami na tym Forum, polecam też Pawła Śląskiego ''Hieny, modliszki, czarne wdowy''. Naucz się eliminować hieny-dzisiaj nie ma takich więzi międzypokoleniowych i jak wspomniał Autor dawniej babcia mogła nakierować Cię, jakich samic się wystrzegać. Nie bierz kredytów na łeb, na szyję, pamiętaj, że kupując mieszkanie na kredyt do czasu zakupu jesteś de facto niewolnikiem banku, dom należy zanim go nie spłacisz do banku, jesteś uzależniony od danej lokalizacji, tracisz mobilność, pomijam wynajmowanie mieszkania bo to inny temat, jeśli myślisz o wynajmie być może to się opłaci, na Forum już było to omawiane. Nie masz pewności, że daną pracę będziesz miał zawsze (owszem, bywają żelazne etaty w administracji, gdzie zajmujesz pewny stołek, ale-co kto lubi-to nie sprzyja rozwojowi finansowemu ani życiowemu), że będziesz miał na spłatę. Kredyt jako taki jeśli w ogóle byłby przydatny to na rozwój firmy, a i to nie zawsze, zalecam ostrożność i rozwagę, nie znasz przyszłości i wielu niewiadomych. 16. Zwiedzaj świat. Podobnie jak w mikroskali wyprowadzka z domu rodzinnego pozwala nabrać dystansu, tak w dużej skali wyjazd poza Europę może być szansą na zaczerpnięcie ciekawych inspiracji na życie, biznes itd. Europa była centrum świata do XIX wieku, może do XX, ale teraz gospodarczo się raczej zwija-podobnie jak USA-a kapitalizm i przedsiębiorczość-a co za tym idzie, bogactwo- mocno wzrastają w krajach azjatyckich, poza tym np. Chińczycy podobno skolonizowali całą Afrykę ekonomicznie. 17. Nie pchaj się zawsze tam, gdzie ''wszyscy''. Wszyscy wokół uznają, że etat i codzienna rutyna to coś normalnego-pamiętaj, że MASZ PRAWO ŻYĆ PO SWOJEMU. To nawiązanie do poprzedniego punktu-z im wyższego miejsca patrzysz, tym więcej widzisz i masz realną możliwość wyboru różnych opcji. Sukces biznesowy poza pracą to też często kwestia dobrej idei, świeżej, nowatorskiej. Ten punkt adresuję do indywidualistów-niepokornych, bo wiem, że ktoś może lubić wstawanie na 8 do pracy, odbębnienie godzin (często udając przed szefem, że coś robisz-w czym celują samice, sprawiając wrażenie niezastąpionych), powrót w korkach do domu jak więzień na czas, bo żona czeka z rosołem, a Ty po raz setny musisz zrezygnować z buszowania po Empiku w poszukiwaniu ciekawej książki, bo po raz setny przyrządzona zupa jest ważniejsza i wg żony nie może poczekać). W tym punkcie chodzi o coś więcej, niż tylko o poradę ''idź swoją drogą''. Czy miałeś w życiu takie sytuacje, że nie doszło do pewnych zdarzeń tylko dlatego, że dałeś ciała i zrezygnowałeś, bo ''co powiedzą inni''? Nie wziąłeś numeru smukłej dzierlatki, bo ludzie Cię obśmieją. Nie kupiłeś książki, bo nie masz czasu bo rosół stygnie. Nie bawisz się klockami Lego, bo otoczenie wydało werdykt, że jesteś za stary na taką zabawę. Facet jest skonstruowany inaczej niż kobita-lubi ryzyko, walkę, wtedy jest fun. Ryzyko jest wpisane w nasze życie-chyba że chcesz być pustelnikiem i odgrodzić się od ludzi. Jeśli nie dajesz sobie szansy na coś nowego w życiu-to nie jest wina otoczenia, ale Twoja. W związku to facet ma rządzić (patrz-Biblia) i wyznaczać cele (oczywiście chodzi o to, że z poszanowaniem celów innych). 18. Ogarnij swój wygląd. Podstawy: -świeży oddech (pasta do zębów, gumy do życia, płyn do płukania, nić dentystyczna) -czyste buty -spodnie, które nie są za długie i nie tworzą harmonijki na dole, jeśli chcesz workowate to idź lepiej do piwnicy i włóż worek od kartofli -regularna wymiana bielizny -dobra fryzura, a nie szopa na głowie, choć z drugiej strony Trump ma specyficzną fryzurę i jakoś na brak kobit nie narzeka -dresy dobre na trening albo do śmigania po domu -jeśli chcesz być zamożny, naucz się przebywać wśród zamożnych, a żeby tak było oswój się z elegancką koszulą, krawatem, koszula przyda się także w sytuacjach niebiznesowych-garnitur jako taki prostuje sylwetkę -dobry zapach. Wiem, że to elementarz ale skoro np. ktoś nie umie wbić gwoździa, to i być może nie umie też innych rzeczy. 19. Zachęcam, abyś mając wolny czas pomyślał, czy ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ, że po śmierci jest coś innego-a jeśli tak, to jako katolik zalecam wszystkie inne kwestie odstawić na bok i postawić zbawienie na 1-szym miejscu. To nie jest indoktrynacja, tylko osobiste odczucie w kwestii stawiania priorytetów-życie jest krótkie, a jeśli po tym ma być wieczność, to w co warto inwestować? Nie lubisz Kościoła, księży-ok, ale często spotykam się z argumentem, że ktoś nie wierzy w nauczanie Kościoła, bo te nauki głoszą m.in. pedofile. To prawda, ale jak już pisałem jeśli stowarzyszenie matematyków okaże się w 100 procentach pedofilskie, to czy jest to powód, aby negować zasadę 2+2=4? Oddziel wiarę od ludzi, nic na siłę, to już Twoja sprawa. 20. Wsłuchaj się w siebie i odkryj nie tylko swoje powołanie (zakon, kapłan, żonaty, samotny-tak to wyróżnia Kościół o ile się nie mylę), ale i sposób jego realizacji. Inspiruj się wiedzą ze świata, kto wie, może akurat zamiast wracać po pracy do domu w bloku wolisz samemu postawić dom? A może chcesz żyć na walizkach i przeżyć przygodę swojego życia (odsyłam znów do Ferrissa)? A może chcesz żyć w przystosowanym do tego samochodzie? A może zbudować domek na drzewie? Ogranicza Cię tylko wyobraźnia i moralność. ODWAŻ SIĘ BYĆ SOBĄ, ALE ŻEBYŚ WIEDZIAŁ, KIM JESTEŚ, MUSISZ TO WYBADAĆ. Bywa, że w oczach znudzonych życiem mężów i ojców pojawia się błysk radości, gdy np. wreszcie robią coś, czego nie mogli robić w dzieciństwie, każdy ma tu co innego w zakamarkach męskiej duszy, myślę że chodzi o przygodę. Czytałem książkę Robert Bly ''Żelazny Jan'' i tam jest opisane, czego ponoć domaga się męska podświadomość. O ile pamiętam ważne jest-jak wyżej napisałem-aby przejść męską inicjację, potem chyba chodziło o złowienie ksieżniczki:) i tak dalej. Jest jeszcze książka, której nie przeczytałem, ale ma ciekawy tytuł-''Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy''John Eldredge. Zapoznałem się z ciekawymi wypowiedziami brata Adama Szustaka dot. rozeznania powołania. Otóż jeśli myślisz, że czegoś chcesz-zadaj sobie pytanie, czy NAPRAWDĘ tego chcesz, bo może pod tym chceniem kryje się inna potrzeba, a pod tą potrzebą jeszcze inna-np. jak mówił myślisz, że chcesz seksu, a tak naprawdę chcesz relacji z kimś, miłości itd. Rozeznanie tego to trudna kwestia, większość ludzi zagłusza to myślenie telewizją i innymi rzeczami. Daj sobie czas, na spokojnie pomyśl. PATRZ NA SPRAWY Z DYSTANSEM. Pamiętam, że we wczesnych latach szkolnych wszyscy patrzyli z szacunkiem, gdy chodziło się na siłownię i koksowało. Minęło kilka lat, zmieniła się perspektywa i nagle uświadamiasz sobie, że tak naprawdę teraz nie robi na Tobie wrażenia pakowanie na siłowni, bo w gronie ludzi, wśród których teraz przebywasz nie ma rywalizacji typowej dla chłoptasiów z trądzikiem na twarzy, co im teraz po wypełnionych wodą rączkach i cwaniactwie, komu chcą zaimponować. Podsumowanie. Podobno Napoleon powiedział, że do prowadzenia wojny potrzeba 3 rzeczy:pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Jeśli czytasz ten tekst i coś tam jest dla Ciebie godne powielenia, coś warto zastosować, ale nie masz pieniędzy, więc np. nie nauczysz się prywatnie przydatnych umiejętności-to nie problem-zdobądź je. Jak? To już inny temat, zahaczający właśnie o wybór zawodu, kwestie etatu, biznesu. W każdym razie, być może nagromadzenie 20 punktów w jednym poście wydaje się dla Ciebie zbyt chaotyczne, myślisz sobie-od czego tu zacząć, jakie priorytety-dlatego podsumuję wywód w skrócie. A. Ogarnij temat zawodu, zarabiania na życie i najlepiej w tej działce zacznij już zarabiać, aby móc zastosować pkt B. Odkładaj pieniądze. B. Wyprowadź się i zamieszkaj sam (chyba, że nie potrzebujesz ciszy i masz wszystko obmyślone). Odkładaj pieniądze. C. Jesteś w nowym otoczeniu, to sprzyja nowym pomysłom na życie. Dalej rewiduj swój pomysł na życie zawodowe, biorąc poprawkę na to, że warto uwzględnić kwestie wiary. Op. D. Być może uznasz, że masz inny pomysł na życie. Zacznij go realizować. Op.
    7 polubień
  38. 7 polubień
  39. 7 polubień
  40. 7 polubień
  41. 7 polubień
  42. Może forum mnie skrzywiło ale ja już nie potrafię na umizgi tych stworzeń patrzeć inaczej jak : czego ona ode mnie chce, gdzie są teksty pisane małym druczkiem i często wprost mówię żeby laska nie pitoliła jak romeło i dżulia bo mi sie tego nie chce słuchać. Ciekawe że to powoduje jeszcze większe ich rozmiękczenie. Całe życie marzyłem żeby tak na mnie patrzyly a teraz coraz bardziej mi to lata. Mam siebie i kocham swoje życie i czy panny są czy nie lata mi to koło pędzla. Zszedłem z tematu trochę.
    7 polubień
  43. Ale co z tego wynika? Że przystojny facet ma łatwiej? No ma. Że mniej urodziwy ma trudniej? No ma? Że warto być "bad boyem"? Nie, bo: 1. Takim człowiekiem się rodzisz albo go udajesz 2. A jeśli chciałbyś nim zostać to musiałbyś się wykastrować z emocji i stać socjopatą. Po co? Żeby poruchać Zacny cel Amen. I dodam do tego - wyzbądź się potrzeby posiadania kobiet, a będzie ich jeszcze więcej. Na koniec - powiedzcie mi kochani na co Wam babska atencja? Tak szczerze?
    7 polubień
  44. 7 polubień
  45. 7 polubień
  46. 7 polubień
  47. Jeśli forum kogoś nie obchodzi po co tu ciągle zagląda? Jeśli nic nie znaczymy to po co komentuje? Jeśli nasze poglądy są takie śmieszne i oderwane od rzeczywistości, po co je krytykuje skoro i tak to nieprawdopodobne żeby ktoś tak żył?
    7 polubień
  48. Szanowni Bracia, od ładnych kilku miesięcy zaglądam na to forum. Jestem pod wrażeniem trafności spostrzeżeń, przytoczonych historii i ciekawych osób tutaj piszących. Smutne jest jednak to jak wielu z was trafiło tu dopiero po przeżyciu życiowych tragedii związanych z małżeństwem czy ogólnie z kobietami. Ja mam to szczęście, że jako chyba jeden z nielicznych, zacząłem uświadamiać sobie istnienie matrixa i grzechu białorycerstwa już w trakcie trwania małżeństwa, ale jeszcze przed groźnymi sytuacjami, które mogłyby niechybnie mieć miejsce, gdybym dalej trwał w stanie tej idiotycznej naiwności. Tak jak wielu, chorobę białego rycerza wyniosłem z domu. Tam rządziła matka, ojciec był jedynie wykonawcą jej poleceń, był bierny i wydaje się, że w pewnym momencie przestał walczyć o siebie, o swój rozwój, o przewodnictwo w rodzinie. Chociaż miał do tego predyspozycje - zaniedbał je. Byłem świadom tej jego, jakby nie patrzeć, życiowej tragedii, i wiedziałem, że nie mogę powielić tego błędu. Nie dostrzegałem jednak tego wielkiego i ważnego połączenia między nieustannym rozwojem mężczyzny i osiąganiem przez niego różnych celów a jego stosunkiem do kobiet i vice versa. Pierwsze lata życia z moją żoną (wtedy narzeczoną) były naznaczone syndromem poważnego białorycertswa. Doszło w pewnym momencie nawet do tego, że idąc z kumplami na imprezę dzwoniłem do narzeczonej by zapytać się czy mogę zapalić sobie blanta… Przebłyski, że coś jest nie tak w takim zachowaniu, i że szkodzi to również kobiecie pojawiały się czasami, ale ciężko było mi to połączyć w jakąś całość. Np. raz, gdy żona ośmieszyła mnie lekko w obecności mojego kolegi, dość stanowczo zwróciłem jej uwagę. Ponieważ praktycznie nigdy wcześniej nie sprzeciwiałem się jej w ten sposób, zareagowała obrazą, fochem itp. Ku mojemu zdziwieniu, nieco później jej stan odwrócił się i stała się nagle jeszcze bardziej kochającą żoną niż wcześniej. Zapaliła mi się lampka. Prawdziwy przełom pojawił się jednak pod wpływem dwóch rzeczy. Pierwszy to obserwacja rozpadających się małżeństw znajomych, które wydawały się może nie idealne, ale na pewno nierozerwalne. „Dlaczego ona go tak traktuje chociaż on jest jak piesek na jej usługi i nawet nie piśnie głosem sprzeciwu?” - myślałem [Właśnie dlatego głupcze!]. Druga rzecz to dwie lektury, które nie tylko uświadomiły mi o co w tym wszystkim chodzi. ale wyłoniły z mgły intuicji i domysłów dość klarowny obraz stosunków damsko-męskich, których obserwacja i amatorska analiza została potwierdzona w praktyce i stała się jednym z moich hobby. Wiedza to jednak podstawa. Pierwszym źródłem, w którym odkryłem prawdziwe zasady dotyczące relacji damsko-męskich, i które dość mocno zszokowało mnie swoją bezpośredniością, było „Vademecum Ojca” p. Janusza Korwin-Mikkego. Jakże to było odkrywcze! Nagle elementy układanki, które wcześniej widziałem w oddali porozrzucane we mgle, zaczęły układać się w spójną całość. Choć było to ładnych kilka lat temu, zadziwiające jak wiele rzeczy z tej książeczki pokrywa się z tezami założyciela tego forum oraz z relacjami braci. Przytoczę tylko kilka cytatów, które pokazują, że elementy wiedzy o życiu samca były dostępne już ponad 20 lat temu: „kobiety usilnie twierdzą, że poszukują u mężczyzn zrozumienia, dobroci i łagodności, a przy pierwszej okazji odchodzą z partnerem agresywnym.” „Panowie! Pamiętajcie, że kobieta czego innego chce — a co innego deklaruje jako swoją chęć! I — oczywiście — ma pretensje, że stosujemy się do oznajmianych przez nią życzeń. I ma rację!” „Próba zrozumienia kobiety jest zupełnie bez sensu. Musi Pan zachowywać się tak, jak Pan uważa za słuszne — i znaleźć kobietę, której to odpowiada.” Dzięki tej książce zrozumiałem, że kobiety są kompletnie inne od mężczyzn, całkowicie inaczej od nich myślą i zachowują się. Byłem na dobrej drodze. Zacząłem wnikliwiej obserwować związki wokół mnie jak i moją relację z żoną. Miałem jednak trudności, których wtedy dobrze nie dostrzegałem, z wprowadzeniem prawidłowych zasad w życie. Przełom dopełnił się, gdy znajomy rozwodnik pożyczył mi audiobooka „Dlaczego mężatki są łatwiejsze?” ojca F. Błaszkiewicza. Jak to, moja żona ma być łatwiejsza? Co on pieprzy - pomyślałem. Okazało się, że człowiek ten dość dobrze zgłębił temat stosunków damsko-męskich (na tyle, że nie jest już księdzem i się ożenił….). Audiobook ten wyszedł pod nazwą „Snajper Uwodziciel” ponieważ oryginalny tytuł był zbyt kontrowersyjny w środowisku kościelnym. Początkowo niedowierzałem, że zakonnik może wiedzieć więcej ode mnie o psychice kobiet i mężczyzn. Srogo się myliłem. Moc wiedzy i konkretnych przykładów spowodowała, że po jednokrotnym przesłuchaniu zacząłem widzieć jak na dłoni co robiłem źle, gdzie mogę się poprawić i jakie wyzwania stoją przede mną. Od drobnych wydawałoby się spraw: „nigdy nie mów kocham cię swojej kobiecie”, „nigdy nie przekupuj swojej kobiety”, „nigdy nie proś o nic swojej kobiety” po fundamentalne: „jaka jest moja misja w życiu, moje dzieło? - nie może być to kobieta!!!”. Pozytywne efekty pojawiły się praktycznie od razu. Zadziwia mnie do tej pory, jak odpowiednie zachowanie mężczyzny wyzwala określoną reakcję u kobiet. Np. rola emocji - znacie to już dobrze. Potem odkryłem to forum, trafiając tu przez Samcze runo. Okazało się, że jest więcej ludzi takich jak ja, którzy odkrywają zanikające zasady współżycia z kobietami, którzy dokonują podobnych obserwacji. Niestety większość z nich po szkodzie, co jest smutne. Udzielając się na forum mam nadzieję, że pomożemy chociaż kilku naiwnym białym rycerzom, którzy pełni dobrych chęci niszczą życie swoje, swoich kobiet i dzieci.
    6 polubień
  49. Panowie, można na to spojrzeć też w taki sposób. Lewactwo i kultura Zachodu w pełni ujawniła kłamstwo, które przez tyle setek lat rządziło społeczeństwami zachodnimi. Kłamstwo, którego używały kobiety, żeby to społeczeństwo się mogło się rozmnażać. Polegające na mamieniu facetów i wymuszające na nich tworzenie rodzin i utrzymywanie ich. Teraz widoczne są tego efekty - potężny niż demograficzny, a w przyszłości katastrofa demograficzna. Teraz wyszły dwie prawdy: - prawdziwe oblicze kobiet, które bliższe jest światu zwierzęcemu niż ludzkiemu, - fakt, że mężczyźni (przynajmniej nie wszyscy) nie są i nie będą niewolnikami kobiet, tylko z uwagi na ich piczki. No i ciekawe co to teraz będzie???
    6 polubień
  50. Taka piękna historia miłosna pewnej lewicowej "humanistki" i "uchodźcy": http://bialyrasizm.pl/uchodzcze-love-story-clare-moseley/ https://www.thesun.co.uk/news/2611408/married-calais-jungle-charity-boss-beds-toyboy-migrant-and-sets-up-love-nest-with-refugee-after-boasting-of-zero-tolerance-sex-policy/ Czyli jak to wszystko wygląda "od kuchni"
    6 polubień