Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 22.10.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. 84 punktów
    Dziś rozpoczynam nowy cykl zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych (oj tak, niektórym by się przydało ) "red radzi, jak wyjść ze spierdolenia". Czyli co robić i czego nie robić aby być odbieranym pozytywnie, nie zamykać sobie życiowych furtek, nie niszczyć własnego wizerunku, nie tracić przy bliższym poznaniu. Są takie rzeczy, które wpływają kolosalnie na nasz odbiór zarówno przez ludzi w ogólności jak i panie w szczególności. Są to rzeczy prozaiczne, jednakże mają one przełożenie na bardzo wiele spraw, na każdej płaszczyźnie naszej egzystencji. Są to rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić lub, te których nie powinien zaniedbywać. 7 grzechów głównych mężczyzny 1 Biadolenie - odpowiedzcie sobie na pytanie ilu z was ma manierę biadolenia i skąd nabyli ową cechę? Wielu z was wyniosło z domu rodzinnego, adaptując to od kobiecego otoczenia bądź zniewieściałych mężczyzn, inni nauczyli się iż biadoląc można uzyskać w życiu ekstra bonusy od osób lub instytucji. Źródło problemu jest nieistotne liczy się efekt negatywny jaki ten problem wywołuje w nas samych jak i w naszym otoczeniu. Odbiór przez otoczenie: - po pierwsze biadolący facet dla kobiety = słaby facet, ponieważ jest to cecha typowo reprezentatywna dla jej własnej płci, cecha ta wywołuje pogardę kobiet wobec mężczyzn W tym miejscu przerwę małą przypowieścią. Siedziałem kiedyś w typowo damskim towarzystwie i rozmowa zeszła na temat facetów, znajomych/ rodziny bliższej lub dalszej, którzy zeszli z tego świata z powodu nowotworów. No i panie opowiadały o kolegach, znajomych, wujkach. Szczególne miejsce poświęcały jak panowie radzili sobie z owym nazwijmy to wprost umieraniem. Była kupa pierdolenia typu jakie to straszne dla rodziny, a jak się wszyscy nacierpieli, czemu to tak długo trwało, kara boża bla bla bla... Reakcje pań lekkie zażenowanie, skrywana pogarda (tak tak wiem, jakoś mitycznej kobiecej wrażliwości nie było). Gdy jedna z pań 50+ doszła do opisania przypadku gdy jej kolega, któremu zostały dwa miesiące życia, był pogodzony z losem, wesoły, żartował sobie z własnego stanu. Owa pani zapytała go "przecież umierasz, jak się możesz tym nie przejmować?", mężczyzna odpowiedział "i tak tego nie zmienię, a przynajmniej będę się dobrze bawił aż do śmierci". Oczywiście pani opisała jego buńczuczną postawę, pogardę wobec śmierci, zadziorną minę. Efekt jaki? Wszystkie panie od tych młodych do tych pod 60 z opowiadającą na czele (a było ich około 10 sztuk) wypieki na twarzy, maślane oczka, drżące uda. Oczywiście pierdolenie o tym, jak tak można hamować i ukrywać emocje, że to niezdrowe bla bla bla.... Jednocześnie reakcja na samą myśl o nieustraszonym w obliczu śmierci mężczyźnie, który się nad sobą nie użala wywołuje reakcję mega podniecenia, mimo iż bohater opowieści już od lat wącha kwiatki od dołu. Koniec dygresji. - biadolący mężczyzna to mężczyzna niezaradny z automatu nie jest traktowany przez innych mężczyzn jako osoba, z którą można wejść w spółkę/ robić interesy/ zainwestować w pomysł takiej osoby kasę - biadolący mężczyzna, to osoba, z którą niechętnie spędza się czas, nikt nie lubi smętków Teraz tak stuleje kiedy biadolicie, użalacie się nad sobą i swoimi problemami, wyolbrzymiacie je, gadacie po próżności czyli żeby sobie pogadać, a nie rozwiązać problem strzelacie sobie w stopę i miażdżycie własne jaja w imadle własnego spierdolenia. Panie wami gardzą totalnie w sposób skrywany lub otwarty. Faceci są mniej okrutni i zazwyczaj wzbudzacie u nich tylko lekkie politowanie zmiksowane z zażenowaniem. Biadoląc zamykacie sobie wiele bram życiowych, zarówno tych, które znajdują się między udami pań, jak i tych, które sypią do waszej kieszonki szeklami, dają wam szersze możliwości zawodowe, znajomości pomocne w życiu, możliwości realizowania ważnych dla was projektów. Sami sobie robicie krzywdę. - biadoląc wpajacie sobie i utrwalacie własną nieporadność życiową - zaczynacie gardzić sami sobą - zazdrościcie ludziom, którzy tego nie robią i jednocześnie szukacie pizdowatych usprawiedliwień dla siebie typu "on nie marudzi bo zawsze miał łatwiej w życiu" Więc drodzy stulejarze następnym razem kiedy macie zamiar zacząć biadolić na cokolwiek przypomnijcie sobie maksymę: "facet rozmawia o swoich problemach tylko z innym facetem, tylko wtedy gdy jest przekonany iż rozmówca jest w stanie mu pomóc/ doradzić". Tak, kurwa, nim zaczniecie wylewać z siebie gorzkie żale ugryźcie się w język ewentualnie przytrzaśnijcie sobie jajo w szufladzie, paradoksalnie wyjdzie wam to na zdrowie. 2 Zaniedbanie kondycji fizycznej - tak stulejki, hodowanie kindziuka, zaawansowana lustrzyca nie są ani seksowne, ani dla was dobre. Nie mówię tu o sylwetce modela tylko o sprawności, zresztą Marek niejednokrotnie o tym wspominał. Można mieć normalną sylwetkę lub lekką nadwagę i być przy tym wysportowanym i sprawnym człowiekiem cieszącym się dobrym samopoczuciem i pozytywnie odbieranym przez otoczenie. Tutaj nawet nie będę omawiał jaki daszek nad ptaszkiem ma wpływ na wasze życie społeczne i zdrowie, w tym temacie nie kłamie nawet TVN. W skrócie, jesteś spasiony = jest chujowo. Rozwiązanie tak naprawdę jest tylko jedno MŻ + WR = mniej żryj + więcej ruchu. 3 Lenistwo - tak moi drodzy, wielu z was żyje według zasady "co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego". Odkładanie spraw na później zawsze wraca do was rykoszetem, problemy mają tą tendencję, że się nawarstwiają, kumulują i zazębiają. Niejednokrotnie normalne rzeczy odłożone "na później" zmieniają się w gigantyczny problem, bo zabrakło czasu, bo doszło coś niespodziewanego. Jak masz coś stulejo zrobić, to szereguj to według ważności i załatw w pierwszej kolejności to co najpilniejsze. Jak zarobiłeś trochę hajsu to nie siedź na dupie, aż się skończy i nie wrzucaj na luz. Dalej wykonuj tyle samo pracy, paradoksalnie im więcej czasu poświęcasz na dana pracę tym lepszy się w niej stajesz i po pewnym czasie okazuje się, że to co zajmowało ci 8h robisz lepiej i krócej. Czyli finalnym efektem pracowitości jest: lepszy efekt w krótszym czasie, za więcej kasy. Lenistwo jest natomiast zarzewiem nieszczęść wszelakich. - brak zabezpieczenia przed zdarzeniami losowymi - brak zabezpieczenia na starość - regres na wszystkich płaszczyznach (osobistej, finansowej, duchowej) Więc rusz swoją leniwą stulejo dupę i co masz zrobić dziś, zrób dziś, bez kwękania. 4 Brak szacunku dla własnego czasu - tak wielka wina, największa ze wszystkich. Niech każdy z was sobie pomyśli ile czasu zmarnował na bezwartościowe, nic nie wnoszące do jego życia rzeczy, takie jak robienie za tampon emocjonalny dla loszki, oglądanie spierdolonych seriali czy inne gówno, które absolutnie nic pozytywnego nie wnosi do jego życia, a niejednokrotnie wpaja wypaczone wzorce i mylny obraz rzeczywistości? Policzcie sobie ile godzin tygodniowo marnujecie, policzcie ile rocznie, ile przez dekadę.... I co głupio wam? Nie mówię oczywiście, żeby rezygnować z rozrywek, zwyczajnie należy je dobierać co do rodzaju, ilości i częstości, żeby wynieść dla siebie jak najwięcej przy efektywnym gospodarowaniu czasem. Dodam, że jeśli nie szanujecie własnego czasu to inni też go nie będą szanować. Cały czas będziecie bombardowani cudzymi zdupingowymi problemami, wszak czasu w opinii otoczenia macie nadmiar. Czasu wam nikt nie zwróci. Więc zamiast zajmować się jakimś gównem, zajmijcie się czymś przydatnym. Zamiast gównianej telenoweli, czy "trudnych spraw" obejrzyjcie program popularnonaukowy, przeczytajcie kawałek książki, uczcie się nowego języka. 5 Niezdolność do użycia przemocy - tak mamy XXI wiek, wszędzie się promuje miękkofajskie wzorce zachowań. Jednakże w życiu zdarzają się takie sytuacje, że facet musi użyć przemocy i musi potrafić to zrobić. Owa przemoc nie koniecznie musi być zawsze fizyczna, niejednokrotnie wystarcza sama gotowość do jej użycia, czy zdolność wywarcia presji. Znacie powiedzeni "atmosfera jest tak gęsta iż można ją ciąć nożem", jeśli potraficie wywołać taki efekt na zawołanie to jesteście na dobrej drodze. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, nie każę wam bić się z ludźmi o byle pierdołę, jednakże w życiu mężczyzny są takie chwile gdy trzeba komuś przypierdolić, bądź go zastraszyć aby uniknąć konieczności owego przypierdolenia. Jak jesteście znani z twardości charakteru, nie będzie zbyt wielu chętnych do wystawiania was na próbę i paradoksalnie będziecie mieli w życiu mniej sytuacji konfliktowych i przemocowych od miękkiej fajki. Każdy niezdolny do użycia przemocy, jest w naturze przyporządkowany do kategorii ofiara. Ten typ stworzeń przyciąga drapieżniki. Oczywiście w społeczności ludzkiej pojęcie drapieżnika jest znacznie szersze nie ogranicza się do łobuzów czy bandytów, równie dobrze może być ktoś kto przekręci was na grubsza kasę. Bandyta, czy fizyczny, czy malwersant zawsze typuje słabą ofiarę. Silny może się mścić, może odpłacić krzywdą za krzywdę, słaby raczej nie. Tak więc stuleje, poza dbałością o sprawność ogólną facetowi potrzebna jest umiejętność walki. Większość z was nie jest/ nie będzie/ nie chce być zawodowymi fighterami, to oczywiste. Każdy facet, któremu zdrowie pozwala powinien trenować jakąś sztukę lub sport walki. 2 - 3 x w tygodniu, po półtorej godziny wystarczy. Będą też inne bonusy w postaci wzrostu samooceny, pewności siebie, szacunku otoczenia. << chyba nie trzeba wam tłumaczyć jaki to ma wpływ na wasze życie. I ponownie stulejo, rusz dupę i zapisz się na coś. 6 Oddawanie kontroli - facet, który oddaje kontrolę nad sobą czy kobiecie, czy rodzicom, czy religii, czy ideologii wzbudza w innych szczególne uczucia - kobiety zaczynają takim gościem gardzić - rodzice kontrolują jego życie, najczęściej traktując jako narzędzie do realizacji własnych planów,co najczęściej nie wychodzi na dobre - facet, który daje się kontrolować religii bądź ideologii popada w ślepy fanatyzm, lub co gorsza brnie w fanatyzm mimo wewnętrznych wątpliwości Tutaj dam wam przykład. Pan Terlikowski, człowiek znany, inteligentny, odniósł sukces zawodowy jednakże oddał całkowicie swe życie i poświęca energię na walkę o przywileje korporacji religijnej. Teraz zastanówcie się jakie w was uczucia wzbudza Pan Terlikowski? Mimo licznych osiągnięć, niezbyt pozytywne. Pozytywne uczucia wzbudza jedynie w obrębie własnej grupy nastawionej na realizację tych samych celów, i te pozytywne uczucia są wynikiem wysokiej pozycji, jaką zajmuje w tej grupie. Reszta świata, cóż ..... Nigdy, przenigdy nie oddajcie lejców. Wasze życie ma być kontrolowane przez was, w pierwszej kolejności ma służyć realizacji waszych celów i pragnień. Można być religijnym, można popierać jakąś ideologię, można szanować rodziców i chcieć spełnić ich pragnienia. Wszystko to jest ok, ale tylko do momentu, gdy nie przesłania wam większego obrazka, którym jest wasze osobiste szczęście i życie w zgodzie z samym sobą. Oddawanie kontroli bywa kuszące, ponieważ często wiąże się z przeniesieniem odpowiedzialności za własne niepowodzenia na osoby trzecie. Jednakże skutkami oddania lejców będą wasze problemy, a to że obwiniać będziecie o nie innych wcale nie poprawi waszej sytuacji. Tak więc, bądź facetem i nigdy nie przedkładaj cudzego szczęścia nad swoje, cudzych celów nad swoje, cudzych potrzeb nad swoje. 7 Zaniechanie - czyli nie podjęcie istotnych działań z błahych powodów, często natury czysto emocjonalnej, takich jak: strach przed odrzuceniem, przed reakcją otoczenia, wygodnictwo, spychologia problemów, obawa przed porażką, obawa przed konsekwencjami. Zaniechanie to przyczyna gigantycznych nieszczęść życiowych. - nie chciałem intercyzy bo moja myszka źle się poczuje - nie sprawdzam swojej myszki, bo jest inna niż wszystkie i mnie nie zdradzi - ne złożę pozwu, bo przegram - nie pomogę przyjacielowi, bo mojej myszce się to nie spodoba - nie wezwę karetki do leżącego człowieka, bo śmierdzi alkoholem i wszyscy go ignorują - on/ ona zrobiła coś złego ale podaruję, bo mam miękką dupę I tak można mnożyć przykłady sytuacji w tysiące. Później konsekwencje prawne, zdrowotne, finansowe, utrata bliskich przyjaciół czy gryzące sumienie. Metoda jest tylko jedna, jeżeli możesz coś zrobić, aby uniknąć przykrych dla siebie konsekwencji, to zrób to, miej prosty kierunkowskaz WŁASNE DOBRO I WŁASNE POCZUCIE PRZYZWOITOŚCI. Tak stulejki wyjście ze spierdolenia to droga długa i kręta. Kierunkowskazy już macie, nie wyjebcie się na zakręcie
  2. 75 punktów
    Wątek ma cel jedynie informacyjny, będzie zamknięty bez możliwości dodawania komentarzy. Ponieważ Marek przeżywa dość mocno wszystkie sprawy związane z hejtem i innymi zdarzeniami powiązanymi z prowadzoną działalnością, wątek zakładam ja skromny moderator . Zamieszczone w nim materiały są "cenzurowane" aby nie było możliwości mataczenia, usuwania treści, ustalania wspólnych wersji. Osoby te dowiedzą się gdy zostaną postawione w stan oskarżenia, wszak będą miały wgląd do akt. Zamieszczamy jedynie część materiałów dotyczących pierwszej sprawy + streszczenie o co chodzi w pozostałych. Wraz z rozwojem spraw (postępami pracy ze strony policji - prokuratury - biegłych) watek będzie uzupełniany o nowe informacje. Opiszę wszystko chronologicznie + wstawię foto części materiałów. Sprawa pierwsza: Ponieważ Marek nie miał samodzielnej możliwości ustalenia danych sprawców, a nosił się z zamiarem wniesienia oskarżenia, zwrócił się o pomoc do policji. Marek otrzymał wezwanie na policję w celu złożenia zeznań, ku naszemu miłemu zaskoczeniu po pewnym czasie dostał kolejne wezwanie tym razem z prokuratury gdzie uzupełnił zeznania, a prokurator dokonał oględzin materiałów. Efektem tego było: Prokuratura zleciła przeprowadzenie czynności policji, o tym Marek jako pokrzywdzony w sprawie został poinformowany. Co ciekawe czynności nie obejmują materiałów jedynie z ostatniego roku, ci bardziej kumaci domyślą się czemu tak się stało i jaki ma to cel . Wraz z rozwojem sytuacji i zwiększaniem się ilości treści na wykopie szły kolejne wnioski dowodowe, było ich trochę, więc wkleję tylko część. Marek ustalił część danych osób, które piszą na wykopie, podzielił się z tą wiedzą niedawno z prokuratorem. Odnośnie tych osób podano nazwiska, miasto zamieszkania i miejsce zatrudnienia co pomoże w uzyskaniu dokładnych danych adresowych. Jeśli okaże się iż wpisy były dokonywane w godzinach pracy ze służbowych komputerów, trzeba będzie wystąpić o zabezpieczenie nośników danych także w miejscu pracy tych osób. Myślę iż pracodawcy nie będą zbyt zadowoleni z zaistniałej sytuacji. Dodatkowo w dniu dzisiejszym Pani doktor, słynna już "gospodyni" skierowała dość obszerne pismo do prokuratury, z którego publikuję fragmenty. Czytałem całość i w mojej skromnej opinii kwalifikuje się to na oddzielną sprawę karną z 2 lub 3 paragrafów. Sprawa druga: Dotyczy wyłącznie jednej osoby. Możecie zgadywać o kogo chodzi Jest to sprawa z artykułu 190 kk w powiązaniu z art 157 kk par 1 (średni uszczerbek na zdrowiu). Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało zgłoszone niedawno. Ze względu na dobro śledztwa oraz fakt iż dokumentacja zawiera wiele szczegółów osobistych dotyczących zdrowia i życia Marka i jest bardzo obszerna opublikujemy dokumentację w późniejszym terminie. Poczekamy spokojnie na rozwój wydarzeń i działania ze strony prokuratury, w momencie gdy prokuratura zidentyfikuje sprawcę możecie liczyć na publikację. Uchylę rąbka tajemnicy: Wykonano dwa badania lekarskie, przez lekarzy będących biegłymi sądowymi. Wykazano uszczerbek na zdrowiu w stopniu średnim, długotrwały, jako przyczynę wskazuje się wyraźnie nienawistne i systematyczne wpisy na różnych portalach internetowych. Obie opinie lekarskie są zbieżne. Co zabawne zawierają też szczegółowy opis technik jakimi posługiwał się internetowy napastnik podczas znęcania nad swoją ofiarą i jakie to odniosło skutki. Skompletowano wszystkie dane, które mogą posłużyć zidentyfikowaniu sprawcy i dołączono do zgłoszenia. Prokuratura wszczęła postępowanie z urzędu jak w sprawie pierwszej. Sprawa została automatycznie przeniesiona do prokuratury okręgowej, czynności zlecono policji. Śledczy prowadzący sprawę, stwierdził że jedyna rzecz tak naprawdę jaka jest do zrobienia to zidentyfikowanie napastnika. Przy okazji zauważył jedną rzecz, gdy Marek wyraził obawy o możliwość namierzenia sprawcy. "Panie Kotoński ile czasu pisał Pan na portalu wykop, a od kiedy posiada konto tamta osoba?". i od razu wyciągną wniosek (nie przytaczam słowo w słowo ale zachowuję sens wypowiedzi). "Skoro osoba atakująca pana jest tam dłużej to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli ta osoba maskuje swoje ip obecnie, to przed pańskim pojawieniem się nie maskowała swoich połączeń lub robiła to sposób bardziej prymitywny". Jeśli uda się policji ustalić kto ukrywa się pod "sami wiecie, którym nickiem" opublikujemy cały dostępny materiał zamazując oczywiście dane natury osobistej i/ lub zdrowotnej Marka. Sprawa trzecia: Robię tylko zapowiedź - sygnalizuję. Są kompletowane materiały dowodowe przeciwko jeszcze jednej osobie, sprawa zostanie zgłoszona do prokuratury w ciągu najbliższych 7 - 12 dni. Jak będzie decyzja o wszczęciu postępowania i zostaną zlecone/ przeprowadzone pierwsze czynności śledcze będziemy publikować w tym wątku. Będzie to sprawa z art 190 kk + 191 kk. Sprawa czwarta: Z uwagi iż dokonano kilku prób ataków na forum (między innymi ddos), oraz prób włamania na skrzynkę moderatorską, prób uzyskania i przejęcia kanału yt poprzez wysyłanie fałszywych maili (podszywanie się pod support yt) w celu wyłudzenia danych logowania, to samo tyczy się forum. Marek zdecydował iż zareaguje również w tej sprawie. Uzyskane dane od firmy, która obsługuje serwer, serwisy, strony należące do Marka i inne skompletowano i oddano do analizy firmie zajmującej się informatyką śledczą - identyfikacją sprawców tego typu ataków. Co nas przekonało? Mianowicie to iż firma bierze pieniądze, jedynie gdy uda jej się dotrzeć do sprawców działań, co jednoznacznie wskazuje iż są uczciwi i pewni swych umiejętności. W celu zachęcenia panów do efektywnej pracy obiecałem premię w wysokości 300% ich standardowej stawki, jeśli dzięki materiałom dowodowym, które dostarczą, prokurator uzyska wyrok skazujący. Klasyfikacja czynów będzie zależała od zebranych materiałów dowodowych, tutaj będzie wybór dość szeroki ponieważ przestępstwa elektroniczne podpadają pod kilka paragrafów. Uwagi końcowe: Materiały w tym wątku będą uzupełniane wraz z rozwojem spraw. Wątek opisuje jedynie niewielką część podjętych działań. Obie opinie wystawiane przez biegłych sądowych byłyby ciężkie do podważenia. Lekarze powszechnie znani, biegli z nieposzlakowaną opinią, tytułami naukowymi i licznymi publikacjami. Żadnego z nich nic nie łączy z Markiem, nie znają się na gruncie prywatnym. Gdyby jakiś "geniusz" wpadł na pomysł iż oskarży Marka o pieniactwo ze względu na ilość postępowań to może cmoknąć go w pompkę . Marek występuje/ będzie występował jako osoba pokrzywdzona we wszystkich sprawach, aczkolwiek doniesienie o popełnieniu przestępstwa nie muszą być składane przez niego. Ustalenie sprawców w toku postępowania prokuratorskiego, uzyskanie wyroków skazujących zaowocuje złożeniem pozwów cywilnych. Na chwile obecną Marek cierpliwie czeka, dosyła wnioski dowodowe, ma zapewnioną opiekę prawną oraz medyczną. Znając tempo działania polskiego wymiaru sprawiedliwości, zamknięcie wszystkich spraw potrwa około 3 lat, a co będzie później? Później Marek napisze o tym książkę, dobry papier, twarda oprawa i Empik :> Aktualnie Marek zajęty jest tym:
  3. 58 punktów
    TL;DR: Trochę spostrzeżeń na temat randek z naszymi kochanymi kobietami - dlaczego bywają nudne, ona nie odbiera telefonu albo czemu to nam nie chce się zadzwonić. Zebrane przez lata i morze zlewek, olewek i kilka "sukcesów". Do czytania raczej dla tych na poziomie "beginner" / "medium", lepszych ode mnie zawodników (a takich na forum mamy) proszę o swoje uwagi (w tym krytyczne) oraz wnioski. Czy powinienem to czytać? Po pierwsze - lubię kobiety. Ich towarzystwo, śmiech, miny, przekrzywianie głowy i dziecięce miny kiedy czegoś nie rozumieją, udawanie idiotki gdy chcą coś osiągnąć. Mam do tego słabość. Panie ceniłem nawet wtedy, gdy były dla mnie czymś nieosiągalnym - po prostu mnie do nich ciągnęło. Z takiej perspektywy piszę, to co poniżej. Jeśli nienawidzisz kobiet, masz do nich żale i pretensje, urazy, buldupizm albo jeszcze nie pogodziłeś się z ich prawdziwą naturą - szkoda Twojego czasu na ten tekst. Po co to napisałem? Patrząc z perspektywy czasu na pewne wydarzenia, muszę szczerze powiedzieć, iż nie kojarzę żadnego innego faceta poza piszącym te słowa, u którego stopień kumulacji błędów w relacjach damsko-męskich, a już szczególnie na tzw. "pierwszych randkach" byłby tak olbrzymi. To zabawne, przypomnieć sobie co człowiek wyrabiał na randkach w wieku 19-21 lat, kiedy wreszcie udało mu się wybłagać jakąkolwiek samicę, żeby się z nim umówiła. Skala błędów, zaniedbań i żenady z mojej strony musiała wywalać w kosmos tym dziewczynom "frajerometry" zamieszczone w ich głowach oraz całkowicie betonować, w stosunku do mojej osoby, części ciała znajdujące się duuuużo niżej Doskonale pamiętam te młodzieńczo-prawiczkowe rozkminy dlaczego koledzy już dawno "kogoś mają", sypiają z kim chcą (tak mi się wtedy wydawało - ) no i najważniejsze - czemu kobiety w których się "zakochiwałem" miały mnie kompletnie w doooopie Uważam, iż jest to jedno z najfajniejszych doświadczeń jakie przyniosło mi moje życie - pozwoliło najpierw przejść totalną załamkę, następnie zacząć zadawać pytania o co tu chodzi, zdiagnozować przyczyny problemu by później zająć się ich rozwiązywaniem. Po co to piszę? Ponieważ widzę na forum, a także w moim bliższym i dalszym otoczeniu masę chłopaków, którzy straszliwie miotają się w swoim życiu prywatnym - są oni mniej więcej w tym samym miejscu gdzie byłem i ja. Nie każdy ma na tyle dużo silnej woli i samozaparcia, żeby szukać samemu - duża część z nich popada w depresję, ładuje się w kiepskie związki z kobietami znacznie poniżej ich możliwości byle tylko "kogoś mieć". To cholerny błąd, mogący zrujnować życie. Zawsze ale to zawsze miejcie standardy i wymagajcie. Szczególnie od kobiet. Abyście jednak mogli stawiać ramy znajomości, musicie najpierw zrozumieć i nauczyć się, pewnych rzeczy. Jeśli macie otwarty umysł i potraficie myśleć próby rozumienia, studiowanie i przede wszystkim ćwiczenie dynamik socjalnych staną się jedną z najbardziej fascynujących przygód Waszego życia. Tym najinteligentniejszym z Was już powinna się zapalić lampka, iż przydają się one nie tylko do randkowania.... Podstawa - mindset Mój ogólny mindset znajdziesz w tym poście: Jeśli tego nie czytałeś warto, dla zrozumienia całości niniejszego postu. Ogólna zasada - wszystko co jest tu opisane nie zadziała, dopóki w Twojej głowie nie będzie poukładane w należyty sposób. Najprościej zrobisz to interesując się książkami Marka - "Stosunkowo dobry" oraz "Kobietopedia" - bo to one, w moim przypadku, stanowiły cegiełkę zamykającą obwód. Jednak mój umysł, w kontekście konwersacji i randkowania z Paniami ukształtował pewien człowiek i jego książka - Juggler i "Conversational Jujitsu". Polecam Wam ją serdecznie - googlujcie. To, co jest w niej najpiękniejsze to sama idea, jaką propaguje autor (w ramkach moje wolne tłumaczenia oryginału): Powtórzę abyście dobrze zrozumieli - idąc na randkę z kobietą nie macie żadnego zadania i spinki na cokolwiek. Już dawno mieliście seks, osiągnęliście to co chcecie, a teraz macie się dobrze bawić. Tak WY macie się dobrze bawić, ponieważ Wasze podejście do życia polega na posiadaniu dobrego stanu umysłu, do którego to Wy dopuszczacie kobietę. Czy zdajecie sobie sprawę, iż już w tym momencie "jedziecie pasem autostrady zakazanym dla zwykłych użytkowników" omijając wszystkie światła, korki i bramki opłat? Zakładając, iż większość społeczeństwa, a kobiet to pewnie 99,99999999% miota się w swojej egzystencji, nie wiedząc czego chce, w tym punkcie jesteście unikatem. Podchodząc do tego w taki sposób "kradniecie ramę" kobiecie - te dziesiątki randek na których wcześniej była (a jak jest atrakcyjna to setki) przebiegało według schematu: napalony na nią facet nie potrafiący opanować chuci -------> próby zaimponowania kasą / pozycją społeczną / wyglądem / inteligencją -------> jej znudzenie powtarzanym schematem -------> oszacowanie czy warto dać d.py (geny (wygląd) + zasoby (kasa)) -------> olewka / dopuszczenie samca. Zastanówcie się teraz jak wielki mindfuck zrobicie danej kobiecie, jeśli nie będziecie chcieli od niej nic, a będzie po Was widać, iż w każdej chwili na jej miejsce znajdą się inne? O "lewarowaniu" (czyli podnoszeniu swojej atrakcyjności poprzez otaczanie wianuszkiem kobiet) poprzez "zostańmy przyjaciółmi" przeczytacie tu: Dlaczego ona zgodziła się na spotkanie? Przyczyn jest kilka, są one łączne / rozłączne i warunkują jak silną masz pozycję przetargową: 1. Wybłagałeś spotkanie - zakończ czytanie tego manuala i daj sobie na ten moment spokój z kobietami - ogarnij mindset 2. Jesteś tzw. "dobrą partią" - kasa / rodzice / pozycja społeczna/ wygląd - zakamuflowana forma prostytucji - po prostu masz szansę mieć prostytutkę w formie dziewczyny / żony z opcją iluzji "własności" - jw - wbrew pozorom nawet chyba gorzej, bo jeśli masz słaby mindset "wpadniesz" w LTRa z babą-pijawką 3. Jest znudzona i masz jej urozmaicić czas - czytaj manual dalej 4. Podobasz jej się (najczęściej / jest zaintrygowana) - jw. Sytuacja 3 łatwo może być zmieniona w 4 oraz ma dużo większy potencjał na ONS (jednonocny seks) niż LTR (związek). W każdym bądź razie - na wstępie możesz podnieść swoją samoocenę - nie odrzucasz danej kobiety i minimum kapitału jaki posiadasz to "akceptowalny". To już dużo, a Twoje podejście spokojnie sprawi, iż przesuniesz się do "pożądany" - nie muszę Wam tłumaczyć co to oznacza Co muszę ogarnąć przed randką? Po pierwsze - siebie. Uruchomcie wyobraźnię i pomyślcie co ma w głowie nakręcona na faceta kobieta. Po pierwsze spojrzy na Wasze dłonie - czy są czyste, czy macie wypielęgnowane paznokcie i czy nie są popękane. Dlaczego - z prostego powodu - ona już wyobraża sobie, że będziecie nią nimi dotykać. Kolejna sprawa - usta - nie mogą być suche i popękane - "przecież on za chwilę będzie mnie nimi całował, a ja chcę komfortu!". Z tego samego powodu liczą się Wasze zęby i oddech - jeśli ona poczuje stamtąd czosnek lub inną "perfumę" - żegnaj Po drugie - ciuchy i buty. Mają być czyste i dopasowane do Waszej sylwetki. Dobra metka ale źle leżącą szmata to kaplica. Tak samo z brudem i smrodem potu. Takim ubraniom stanowczo dziękujemy. Musisz zdać sobie sprawę, iż kobieta widzi Cię przez pryzmat ewentualnego spojrzenia jej znajomych / rodziny / ludzi na których jej zależy i ich reakcji na Waszą dwójkę trzymająca się za ręce. "Czy ja będę się wstydzić za jego obcisły, różowy sweter podkreślający wydatny bęben? A może moje koleżanki wyśmieją jego koszule w kratę i bojówki, skoro jest 50kilowym suchoklatesem"? Zrozumcie - dopasowane i dobrze dobrane ciuchy dodają Wam spokojnie +1-2 do SMV i pozwalają na wykreowanie swojego wizerunku w sposób, na jaki liczycie. To nie jest miejsce na poradnik modowy ale - jeśli macie 20 lat nie ubierajcie się jak 50 latek, a mając 40 jak 20 latek. To śmieszne i zamiast dodać Wam lansu wystawia tylko na pośmiewisko. A i jeszcze jedno - nie ubierajcie dopiero co kupionych ciuchów / butów które nie wiecie czy są wygodne / nie obcierają. Po trzecie i najważniejsze - logistykę. To Wy macie się czuć komfortowo i przede wszystkim panować nad sytuacją. Jeśli umawiacie się w jakiejś knajpie / kawiarni (a tak to zazwyczaj przy pierwszym spotkaniu wygląda) to przede wszystkim: 1. To Wy wybieracie miejsce. Nie dajcie sobie nigdy narzucić miejscówki, gdzie będziecie się czuć niepewnie, obco i nieswojo. Prosty przykład - nie umiecie tańczyć - nigdy nie umawiacie się na randkę w miejscu, gdzie można to robić. 2. Przed spotkaniem idźcie do tej knajpy i sprawdźcie czy w danym dniu są tam wolne miejsca. W razie potrzeby rezerwować. Nie ma większej lipy niż zonk w postaci konieczności szukania "na siłę" miejscówki bo "na mieście tłok". 3. Knajpa w której się spotkacie musi zapewniać: - wyszynk ( ) satysfakcjonujący obie strony - lipny browar, słaba kawa, kiepskie żarcie nie grają na Twoją korzyść bo zepsują twój stan. Warto zapytać, jeśli idziecie na jedzenie, czy nie jest na coś uczulona - szkoda czasu na zbędne spiny. - komfort rozmowy - to musi być miejsce, gdzie nie będziecie się przekrzykiwać ale też nie będziecie szeptać aby inni Was nie słyszeli - intymność - miejsce gdzie siedzicie nie może jej krępować przed pocałowaniem się z Tobą / przytulaniem - możliwość kontaktu fizycznego - idealnie, jeśli siedzicie koło siebie, a nie naprzeciwko. W tym momencie masz pełen dostęp do jej ciała i możesz bez przeszkód "kinetyzować" czyli pokazywać jej, że nie boisz się dotyku oraz jest dla Ciebie atrakcyjna - rozsądny rachunek i standard - to nie może być melina w której lubisz nawalić się z kumplami ale też nie możesz wydać majątku. Klasa i rozsądek. Po czwarte - czas. I to rozumiany dwojako. Godzina i dzień spotkania - z moich obserwacji wynika, iż warto umawiać się między 18 a 20, szczególnie w środku tygodnia. W rozmaitych przybytkach ludzi jest wtedy dużo mniej, atmosfera intymności i rozmowy o wszystkim jest dużo lepsza. W dużych miastach odradzam randkowanie od czw do sob po 20.30 - kupa ludzi, często pijanych i przeszkadzających. Warto również wykorzystać niedzielę - popołudnie to niezłe combo na pustą knajpę, a następnie spacer. Twój czas - jak już wspomniałem to Ty masz się fajnie bawić, a seks już mieliście. To jak spotkanie z kumplem - nudzi to idziesz do domu. Każdej nowo poznanej kobiecie dajesz na wstępie 45-60 minut i jeśli Cię nuży, kulturalnie się żegnacie. Jeśli laska jest interesująca - "kupuje" u Ciebie czas - za każdym razem 30 minut. Nie bój się kończyć spotkania. To wręcz Twój obowiązek powiedzieć, w najciekawszym momencie - ok, to co idziemy - i patrzeć co ona zrobi Pro tip - ustawcie sobie budzik w telefonie sygnałem dzwonka na 45 minut Jak zadzwoni, a Wam będzie przykro, że to już oznacza to, iż jest fajnie Na godzinę przed spotkaniem Jesteście już ubrani i przyszykowani jak należy, ciuchy na dupie, a twarz, jak i ciało umyte. Zestaw mini na randkę to: 1. Portfel z zapasem $$$ 2. Gumy do żucia / odświeżacz oddechu 3. Prezerwatywy (żeby nie było miotania się w przypadku ONS) 4. Chusteczki higieniczne - dla niej lub dla Ciebie - zawsze mogą się przydać 5. Chusteczki do przetarcia obuwia 6. Jeśli zbiera się na deszcz - parasol - +5 do atmosfery kiedy ją pod niego weźmiesz 7. Telefon z wykasowanymi zdjęciami eks i innych dup (ewentualnie na tapecie ale to już wyższa szkoła jazdy i podpada pod lewarowanie innymi kobietami oraz podnoszenie SMV w ten sposób, jeśli jesteś beginner odpuść) 8. W przypadku zimy - pomadka do ust - niech Broń Boże nie będę popękane / suche. To samo tyczy się dłoni Przed samym spotkaniem idziesz na miejsce gdzie się umówiliście i sprawdzasz czy knajpa na bank jest otwarta, a jeśli nie w trybie awaryjnym obczajasz zapasówkę (masz taką, no nie?). Jeśli wszystko gra oddajesz się jakimkolwiek zajęciom i sþóźniasz 2-3 minuty Nie czekasz jak setki innych psów na nią ale też nie buraczysz olewając. Jeśli pisze, że się spóźni odpisz, iż to dobrze bo Ty też Na "ostatniej prostej" odwiedzasz jakiś sklep z ciuchami (w ostateczności witryna sklepowa wystarczy) i sprawdzasz w lustrze, czy wszystko ok z wyglądem. Jeśli jest zimno - łapy chowasz do kieszeni aby się zagrzały. Za chwilę ją dotkniesz i dłonie MUSZĄ być ciepłe, a nie zimne. Pierwszy dotyk = kotwiczenie skojarzenia = coś miłego. Let the party begin To mój ulubiony moment - Ty dostrzegasz ją, a ona Ciebie i.... zaczynamy Podchodzisz pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach, mówiąc "cześć" i od razu całując dziewczynę w policzek. To cholernie ważne bo komunikujesz jej, że Ci się podoba, nie boisz się kobiet i ogólnie jesteś śmiałym gościem. Ona może zareagować różnorodnie - od oczu "splażowanego królika" po lekki wnerw - to nie ma znaczenia - masz wzbudzić emocje już teraz. Dodatkowo, jeśli laska oprze się o Ciebie podczas pocałunku to bądź pewien, że.... musisz się teraz dużo natrudzić, aby to spieprzyć Następnie kładziesz jej rękę na lędźwiach (ale nie na tyłku) i delikatnie naprowadzasz na stronę świata w która będziecie się przemieszczać. Zaczynasz rozmowę od waty (co u Ciebie) ale warto abyś rzucił jakiś żart dotyczący swojego wyglądu świadczący o dystansie do własnej osoby itp. Ewentualnie, jeśli jest to kobieta o naprawdę wysokim SMV możesz ją od razu lekko zanegować "kurde, dobrze Ci w blond (a jest szatynką )". Jeśli pada - parasol Jeśli zdarzyłoby się, że natrafiacie na tłum ludzi to nie puszczasz jej przodem tylko łapiesz za rękę i prowadzisz pierwszy - jak wyjdziecie nie puszczasz od razu tylko odczekujesz ułamki sekund i sprawdzasz czy sama puści dłoń czy Ty to zrobisz Wchodzicie - otwierasz drzwi, bierzesz od niej kurtkę, podsuwasz krzesło. Jesteś zdecydowanym gościem, znającym swoją wartość ale gentlemanem. Ona to doceni. Obsługę traktujesz z szacunkiem ale stanowczo, jeśli kelner/ka nie podchodzi długo idziesz i to załatwiasz ale bez robienia boruty. Klasa w połączeniu z poczuciem siły. Nie upijasz się, nie przejadasz - cel to ona nie melanż czy najedzenie. Klik klak albo dziękujemy O czym będziecie rozmawiać zależy od Ciebie - pamiętaj jednak o pewnej fajnej regule "na początek": Opowiem Wam coś śmiesznego - umawiałem się kiedyś z pewną kobietą, która na 2 pierwszych randkach wydusiła z siebie kilka zdań. Coś mi tu śmierdziało - kinetyzowanie było mega, ona sama chciała zostać dłużej ale... cisza. Kiedy zaczęliśmy się spotykać "regularnie", a okazała się mega gadułą, zapytałem ją o to - odpowiedziała - "po prostu tak mnie onieśmielałeś"... Zrozum - jako facet, bardzo często będziesz musiał "odwalić za Was dwoje" tę część roboty. To, że ona się nie odzywa nie oznacza, że nie jest Tobą zainteresowana. Podobnie można odebrać ewentualne docinki i drażnienie się. Często to shit testy (babka ma wyższe SMV niż Wy albo nakićkane pod kopułą) ale nie zrażajcie się tym - odbijajcie ile wlezie (w chwili wolnego napisze kiedyś manuala o tym jak to przeramować, i zamiast odbijać, zmienić w shit testy dla niej ). Zasada numer 1 brzmi - macie się dobrze bawić. Jeśli laska jest nudziarą albo zblazowaną atencjuszką - po 45 minutach kulturalnie się żegnacie. Żadnego wyzywania, krzywych uwag itp. Nawet jeśli ona to robiła, Wy pozostańcie niewzruszeni Konwersacja ma przebiegać wedle schematu klik (Ty) - klak (Ona) - wszystko ma grać jak w zegarku O czym rozmawiać, a o czym nie, i kiedy ona skreśla samą siebie? Zachowania kobiety, które upoważniają Was do natychmiastowego przerwania spotkania: 1. Ona się spóźnia powyżej 10 minut i nie tłumaczy dlaczego 2. W wyraźny sposób gapi się na innych gości przy Tobie - mówisz - "posłuchaj, ja Cię szanuje i przyszedłem dla Ciebie, nie gapię się na inne kobiety i poświęcam Ci 100% uwagi, wymagam tego samego od Ciebie albo szkoda naszego czasu" 3. Mówi "mam mało czasu" w sposób dający do zrozumienia, iż Cię lekceważy, a nie jest tak naprawdę - dwa wyjścia - "Nie ma problemu" - wołasz kelnera, płacisz za siebie i wychodzisz - jeśli jej się podobasz wybiegnie za Tobą i zacznie przepraszać, jeśli nie to zostanie sama z burakiem na twarzy - ludzie będą widzieli co się stało i to ją dobije 4. Przyszła w brudnych ciuchach / bez makijażu etc. - jeśli nie jest świeżo z pracy itp. to nic jej nie tłumaczy. Możesz opierdolić od razu - chyba, że wiesz, że ma taką stylówkę i się na to godzisz. Żelazna zasada - zainteresowana Tobą kobieta o 24 po 24 h harówki odwali się w miniówę i przyjdzie w makijażu podkreślającym jej urodę. Ona wie, że wiele zależy od jej wyglądu i nie pozwoli na to, żebyś nie dostrzegł wszystkich jej walorów w tym względzie. O czym nie rozmawiać? 1. Polityce 2. Religii 3. Pieniądzach (to pokazuje Twój strój i dodatki)' 4. Byłych / przyszłych 5. Sprawach depresyjnych / narzekanie etc. O pracy możesz pogadać ale bez spiny, że Ty to ho ho ho ewentualnie prezentując ją w jakiś interesujący / zabawny sposób. Pamiętaj - po 45 minutach zadajesz sobie pytanie - jest fajnie, dobrze się bawisz itp. TAK / NIE i konsekwentnie podejmujesz właściwą decyzję. A co jeśli Pani zasłużyła na drugie spotkanie? Ok - było fajnie. Żegnasz się całując z daną Damą ale tym razem celujesz w usta. 90% odwróci głowę i da policzek - nic się tym nie martw Naturalne zachowanie ponieważ jedziesz totalnie po bandzie Kiedy dzwonić / pisać smsa? Najwcześniej następnego dnia wieczorem najpóźniej dwa dni później również pod wieczór. Nie jesteś wtedy natarczywy, dajesz jej dreszczyk emocji oraz szansę żeby napisała pierwsza Jeśli spuszcza Cię w kiblu kulturalnie dziękujesz za spotkanie i nic się nie martwisz A więc jesteście sobą zainteresowani Druga randka oznacza, iż jesteś z "biorących" przy tym egzemplarzu. Tu już nie ma się co krygować i furtkę do swojego świata, uchyloną na 1 randce, otwierasz całkowicie. Po pierwsze - miejscówka. Daj jej emocje. Mega emocje. Gdzie? - cokolwiek co da Wam obojgu frajdę. Ona ma lęk wysokości albo nie umie czegoś, co Cię pasjonuje - właśnie o to chodzi Jeden warunek - musisz się na tym znać / czuć z tym komfortowo. Wszystko, co pokazujesz jej nowego ma być przez Ciebie wyszlifowane na maksa. Masz prowadzić i pokazać, iż zabierasz ją w totalnie nowe dla danej kobiety rejony, dając jej poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim, możliwość oparcia się na Tobie. Propozycje miejscówek: 1. Miejsca widokowe w Twoim mieście 2. Miejsca gdzie wspólnie coś zrobicie - polecam manufaktury słodyczy, gdzie razem z osobami tam pracującymi połączycie "wspólne" ze "smacznym" 3. Miejscóweczki za miastem - zamki, parki widokowe etc. 4. Kino - ale horror / akcja - wszystko co spowoduje, że ona się przestraszy / przejmie i będzie się przytulać / chciała umieścić dłoń w Waszej dłoni. Zresztą - kombinujcie Po drugie - kinestetyka. Tu już się w ogóle nie krępujcie. Na "dzień dobry" celujecie w usta, na spokojnie możecie na chwilę objąć etc. 0 macania i nachalności ale kinetyzujcie ile wlezie i badajcie jej reakcje. trick z tłumem można wykorzystywać do woli Po trzecie - zbudujcie kompletny wizerunek Telefon służy nie tylko do dzwonienia. Mają być na nim foty, które właśnie teraz razem oglądniecie, a które pokażą, iż jesteście fajnym, wyluzowanym i mającym ciekawe życie gościem. Jakie to mają być zdjęcia - takie, które opowiedzą Waszą historię. Mechanik - fajny, zabytkowy samochód. Weterynarz - ratujecie psa. Matematyk - fajna i śmieszna łamigłówka logiczna. Itd itp. To już jest zazwyczaj szach i mat, bo po "daniu emocji" pokazujecie się jako naprawdę fajny gość Było trudno no nie? Bawcie się dobrze i pamiętajcie, że to Wy tym zarządzacie, wy stopniujecie, a seks jest już dawno za Wami Kilka słów podsumowania 10 przykazań randkującego samca: 1. Cokolwiek się nie stanie jesteś wartościowym człowiekiem zasługującym na szacunek i odpowiednie traktowanie 2. Ładna buzia i zgrabny tyłek nie tłumaczy kobiecego chamstwa i gburowatości 3. Seks już był. Teraz spotkałeś się z kolegą o bardziej wydatnej klatce piersiowej 4. Nie jesteś desperatem - nie ta, to inna. 5. Cokolwiek się nie dzieje, zachowujesz klasę i kulturę 6. Na randce masz się dobrze bawić - nie jest tak - idziesz do domu bez względu na jej urodę 7. Szanujesz swój czas i swoje pieniądze 8. Nie jesteś zadufanym w sobie bucem 9. Dajesz to co najlepsze i oczekujesz tego samego 10. Chcesz mieć najlepsze kobiety - sam bądź najlepszym mężczyzną. SMV można oszukać tylko trochę A przede wszystkim.... baw się i nie traktuj relacji damsko-męskich jako śmiertelnie poważnej gry PS Zdaję sobie, iż jest to tylko "liźnięcie tematu" ale początkującym powinno trochę rozjaśnić w głowie. Zapraszam do dyskusji, krytyki i pytań
  4. 56 punktów
    TL;DR: Tekst opisuje pokrótce czym są Shit Testy, dlaczego mają one miejsce, jak je zbijać i wyprowadzać własne. Do analizy użyto podstaw Juggler oraz Mystery Method i teorii P. Tymochowicza, a także kilkanaście pojęć z języka PUA, dynamik socjalnych oraz przemyśleń własnych autora. Kilka rzeczy, ze względu na charakter publikacji (post), zostało ograniczonych do minimum. PS Przebrnij najpierw przez słowniczek i część teoretyczną aby zrozumieć całość. Słów kilka na początek… Nie ma chyba na świecie mężczyzny, który nie spotkałby się ze zjawiskiem shit testu ze strony kobiety - „Przecież Ty nie umiesz położyć kafelków”, „Jesteś dla mnie za niski”, „Podwieziesz mnie?”, „Zrób tak jak chcę”, „Bo będę płakać” - kilka pierwszych lepszych przykładów, o różnym „kalibrze gatunkowym”. Dla nieobytego z Paniami samca są one zazwyczaj szybką ścieżką ku friendzone bądź, w najlepszym razie, zostania orbiterem. Skąd o tym wiem? To proste - ponieważ wielokrotnie je oblewałem co kończyło się „przyjaźnią” bądź szyderczym śmiechem. Nie ma jednak innej drogi do zrozumienia niż solidna porcja teorii, którą potem przetestujesz w praktyce. Zapraszam Cię więc do świata męskich koszmarów, upokorzeń i porażek, który, po jego poznaniu i zrozumieniu zasad w nim panujących, daje niesamowitą frajdę i praktycznie nieograniczone możliwości zastosowań w relacjach nie tylko damsko-męskich. Schemat dynamiki, shit testy, IOI’e, przeramowanie i inne zabawki Na potrzeby tego tekstu zdefiniujmy kilka podstawowych pojęć dotyczących dynamik socjalnych w ujęciu damsko-męskim. Większość z nich zaczerpnięta jest z Mystery Method, którą stworzył pewien dwumetrowy chudzielec z wiecznymi depresjami i marzeniem o zostaniu magikiem – zrozumcie więc specyfikę języka i postarajcie wczuć się w niego. Schemat dynamiki damsko-męskiej: Attraction + Comfort = LTR / FF Attraction – Comfort = ONS / FF -Attraction + Comfort = LTR („na pasożyta – facet „bankomat”) / Friendzone Attraction = wygląd fizyczny + umiejętności socjalne samca Comfort = pozycja społeczna samca + poczucie samicy, iż po upojnej nocy nie weźmie on nóg za pas. Shit test – podstawowe narzędzie do sprawdzania przez samicę ramy samca. Istnieje wiele teorii mówiących dlaczego jest ono stosowane – dla mnie najbardziej prawdopodobny jest miks: 1. Samiec ma za niskie SMV (atrakcyjność na rynku seksualnym – wygląd plus pozycja społeczna) dla samicy aby nastąpił „Mat Głupca” ale na tyle akceptowalne, iż wchodzi on do gry jako potencjalny kandydat na ONS / LTR – w przypadku oblania wpada w rolę orbitera bądź friendzone 2. Samica ma bardzo duże powodzenie, jest tego świadoma i stara się odrzucić osobniki które zbyt łatwo zrezygnują bądź są za słabe – w punkcie pierwszym mieszczą się też klasyczni „pukacze”, którym szkoda czasu na taką dziewczynę w związku z tym, iż mogą w tym czasie podrywać inne 3. Samicy ktoś swego czasu zrobił niezłe emocjonalne „kuku” (wystawienie, ons przez obietnicę związku, gwałt itp.) i w związku z tym jest ona bardzo niedostępna i podejrzliwa wobec samców 4. Samcowi idzie „za dobrze” a shit testy są ostatnią linią obrony przed ulegnięciem przez samicę 5. Samica jest wariatką, borderką, bardzo niestabilna emocjonalnie itp. Orbiter – facet trzymany „na zapleczu” w sytuacjach gdy samiec Alfa nie będzie osiągalny. W zamian za posługiwanie Pani może liczyć na buziaka w policzek, miłe słowo ale nic więcej. ONS – One Night Stand – nocna przygoda, jednonocny seks. Prywatnie nie sprowadzam takich kobiet do domu, a także nie zostaję u nich na noc. Tego typu akcje bazują na Waszej atrakcyjności oraz obyciu towarzyskim bądź głupocie samicy, myślącej, iż przez łatwe danie dostępu do części ciała na której siedzi, uzyska Wasze zasoby. Trzecia droga, leszcza i frajera, to okłamanie kobiety co do związku itp. LTR – Long Time Relationship – klasyczny związek, rozumiany w kulturze łacińskiej jako para kobieta + mężczyzna. Friendzone – ciekawe narzędzie do zarządzania relacjami interpersonalnymi pomiędzy kobietami, a mężczyznami. Jeśli samiec nie posiada dostatecznie dużego Attraction dostaje friendzone. IOI – Indicator of Interest – znacznik zainteresowania – kobieta / mężczyzna daje wyraźny /zakamuflowany / świadomy/nieświadomy sygnał, iż jest zainteresowana/y stroną przeciwną. Czasem jest to też shit test mający zrzucić do friendzone, w przypadku nieodpowiedniej reakcji samca (zazwyczaj chodzi o to, iż zbyt szybko odczuwa on wtedy potrzebę seksu) Kinetyzacja – dotykanie jednego osobnika przez drugiego. Kinetyzacją jest więc zarówno podanie ręki na powitanie jak i całowanie się. Bardzo często nieumiejętne kinetyzowanie stanowi problem dla mężczyzn z naszego kręgu kulturowego, którzy przez lata uczeni białorycerstwa mają opory przed pocałowaniem kobiety, dotknięciem jej itp. Mistrzami w kinetyzacji są południowcy oraz Arabowie. Rama – wewnętrzny system przekonań, który emanuje w postaci zachowania poszczególnego osobnika. Ramy dzielą się na mocną oraz silną, a także naturalną i wytrenowaną. Silna rama oznacza lidera, przywódcę stada, osobnika niezależnego, narzucającego swoje zdanie innym, decydującego o ich losie, niepotrzebującego innych ludzi do egzystencji. Mocna rama naturalna dotyczy czasem ludzi z zaburzeniami psychicznymi, nieznających często granic dobra i zła, psychopatów bądź kobiet o bardzo wysokim SMV (choć naturalna rama u kobiet jest moim zdaniem dyskusyjna). Mocna rama nabyta kształtuje się w toku życia oraz pokonywania jego kolejnych przeszkód – tak samo zresztą jak rama słaba. Przeramowanie relacji – gdy spotykają się dwie silne ramy, męska i żeńska, jedna z nich musi ulec, aby nadać odpowiedni tor danej interakcji. Odbijanie shit testów i wyprowadzanie własnych pozwala na zbicie kobiecej pewności siebie, przechwycenie jej, prowadzenie, a w konsekwencji do uległości. Z przeramowaniem związana jest również taktyka „odwrócenia społecznych ról”. Kwalifikowanie – metoda polegająca na oznajmianiu kobiecie co jest ważne dla Ciebie w życiu, jakie masz wartości, pasje i hobby, po to, aby sprawdzić, czy wpisuje się Ona w Twoje oczekiwania. Odwrócenie społecznych ról - cel przeramowania. Po zbiciu ramy kobiety, przejmujecie jej rolę w dawaniu / odbieraniu atencji w zamian za jej różne typy zachowań. To kobieta zaczyna się o Was starać nie Wy o nią. Mat głupca – stopień atrakcyjności nieznanego wcześniej samca jest tak wysoki w oczach samicy, iż odbywa ona z nim stosunek seksualny bez znacznych zabiegów z jego strony. Najszybszy mat głupca niżej podpisanego miał miejsce po około 20 minutach do poznania samicy. Często jest to związane z podświadomym ideałem wyglądu jaki każdy z nas posiada w głowie. Podświadoma checklista - dotycząca wyglądu fizycznego osobnika drugiej płci. Po odhaczeniu „checklisty” stajemy się bardzo często bezbronni / zamroczeni dzięki wyrzutowi hormonów jaki następuje. Osobiście uważam, iż nie da się tego opanować, a należy jedynie przeczekać, minimalizując straty i budując punkty zaczepienia do przeramowania. Checklista ma związek z fetyszami – okulary, warkocze, rudy kolor włosów, wzrost itp. 90/10 – wedle Jugglera w początkowych stadiach relacji damsko-męskich to Samiec musi dostarczyć 90% konwersacji aby dopełnić 10% tego, co daje samica (wynika to z ról kulturowych, nieśmiałości, konstrukcji psychicznej kobiet, a także atencji jaką dostają za darmo od białorycerstwa). Szczególnie częste w przypadku sytuacji gdy dochodzi do shit testów. Storytelling – stworzenie swoimi wypowiedziami spójnego i atrakcyjnego wizerunku, który ma uzmysłowić danej samicy, jak interesującym człowiekiem jesteście. Wedle słów P. Tymochowicza „ludzie myślą, iż jesteśmy tym co widzą, a nie tym czym jesteśmy naprawdę”. Gadżetami storytellingu są zdjęcia na telefonie prezentujące Wasze życie biżuteria z odpowiednią historią etc. Storytelling nie może polegać na kłamstwie ale na umiejętnej prezentacji jestestwa. Wata – rozmowa o niczym, często połączona z drażnieniem się i flirtem. Trudna sztuka opanowania tej konwersacji możliwa jest tylko w przypadku bycia kobietą bądź przerobienia naprawdę dużej ilości randek. Zasada 45 minut – każda kobieta na wstępie dostaje 45 minut czasu na randce. Po tym czasie oceniam czy warto spotkanie przedłużyć, czy szkoda na nie czasu. Pro Tip – ustawiajcie sobie budziki w telefonach z sygnałem połączenia / wiadomości aby wyglądało to naturalnie. Zasada 3 randek – jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków. Wszystkie opisywane terminy w praktycznej formie możecie odnaleźć w opisie sytuacji znajdującym się poniżej. Przylot Lubię miejsca w których można obserwować jak witani są wysiadający z pociągu czy samolotu mężczyźni. Ma to w sobie pewną magię – od razu widać na jakim etapie jest związek danej pary, a co więcej czy kobieta szanuję samca z którym jest, czy na niego czeka i wychodzi mu na spotkanie. Kiedy byłem jeszcze szczylem cierpiącym na całą masę kompleksów, często cholernie zazdrościłem facetom witanym przez rzucające się im na szyje kochanki / żony / dziewczyny. Później tylko dwie osobniczki zjawiały się na rozmaitych lotniskach czy dworcach – żelazna zasada brzmiała - do tego prawo mają tylko Panie „na stałe” - kochanki, FF, onsiary etc. to nie ten sort. To dla mnie zbyt intymna sprawa, żeby dzielić się z nią byle kim… - Cześć! O czym tak myślisz, że nawet mnie nie widzisz…??!! Odwracam głowę i widzę znajomą burzę loków… - Co Ty tu robisz? Nie powinnaś być w pracy? - Nie poszłam dziś do pracy. Nie byłam też na uczelni. - ?! - Cały dzień kombinowałam, kiedy wracasz. Przejrzałam pociągi i samoloty i wyszło mi , że chyba tym. Wcześniej czekałam półtorej godziny na drugim dworcu ale teraz się udało... - Ale o co Ci właściwie chodzi? - Nie napisałeś do mnie wczoraj, nie odezwałeś się, zniknąłeś, stałeś się oschły dla mnie, nie spałam pół nocy… - Hmmm - Możesz mnie wreszcie pocałować? - Hmmm może to jednak dobrze, że poznaliśmy się tydzień temu. - Jak zwykle za dużo mówisz, pocałuj mnie do cholery wreszcie zanim się naprawdę wk.rwię!! Obijanie w narożniku O X wiedziałem, iż jest wyluzowaną i dobrze wykształconą, młodą kobietą, o dość dużej pewności siebie. Wygląd znałem powierzchownie ale nie oczekiwałem po tym spotkaniu cudów – zresztą czym tu się ekscytować skoro przez ostatnie 3 dni umówiłem się z 6 kobietami? W zasadzie standardzik – każda szuka księcia z bajki, nie oferując nic w zamian. Szczerze powiedziawszy były okazje do onsów / ff ale nie miałem na to chyba ochoty. Po co robić kolejne nacięcie na ręce – nie doprowadzi to do niczego konstruktywnego? Regulaminowe 3 minuty spóźnienia i jedziemy z koksem… - Cześć – strasznie nie lubię jak ktoś wita mnie zza pleców - No hej… - odwracam się i z automatu całuję w policzek ale coś mi nie pasuje bo zaczynam się rumienić, czego nie doświadczyłem już od bardzo długiego czasu… - To gdzie idziemy, co proponujesz? - Hmmm… ekhm… - już wiem co się stało. Moja podświadomość odhaczyła właśnie tak cholernie dużo punktów z checklisty atrakcyjności, iż utraciłem możliwości swobodnego porozumiewania się. - Ej, no gdzie idziemy, nie bądź takimi ciepłymi kluchami! - Kurcze, może do X - Nie, tam jest nudziarnia, chodź do Y Pokornie zaczynam podążać za właścicielką jednego z fajniejszych tyłków z jakimi dane było mi się spotkać… - Hej, czemu idziesz, za mną, nawet nie wiesz jak mnie to drażni u facetów, może mi jeszcze torebkę poniesiesz?! - Nie nie, wiesz puszczam Cię przodem ble bla bla – w sumie to nie poznaję siebie, checklista plus rama dziewczyny, dwa strzały naraz, dobry odlot, wracają wspomnienia z przeszłości, zlewki, zapominanie co się ma powiedzieć itp. Docieramy na miejsce. Klub. K.rwa co ja tu robię, środowisko zupełnie nieprzyjazne. Nie umiem tańczyć… Nie przepadam za tym towarzystwem... Siadamy… - Nie wierzę, Ty jesteś, aż takim nudziarzem i sztywniakiem?! - Bla bla bla – włącza się „automat” a ja zagłębiam się w myślach. 15 minut. Katastrofa. Czuję się jak 20 latek, znów dostający bęcki na wybłaganych od panien randkach. Shit testy zamieniły się już w sumie w otwarty pojazd. Chyba najgorsza randka w życiu – nuda pomieszana z dosrywaniem i spinką. - Zaczekaj, muszę iść do toalety. - No, żebyś się nie zdziwił, jak mnie tu nie będzie. Kibel. Oaza spokoju i możliwość oddechu. Zimna woda na głowę. Dużo zimnej wody. Szybka ocena sytuacji – jeśli teraz nie odwrócę tego co się dzieje w sposób radykalny mogę iść do domu. Ale jak to, uciec jak gówniarz, dać się jej pojechać do cna – przecież nie spojrzę sobie w twarz w domu . K.rwa, K.rwa, K.rwa to już nie o tę samicę chodzi ale o mój honor. Ok Stary, wychodzisz tam i robisz co do Ciebie należy. Groźna mina numer 125 i jedziesz… - Ok wstawaj i daj m rękę. - Ale o co Ci chodzi? - Wstawaj i daj mi rękę – coś tam mamrocząc wstaje i wyciąga dłoń. Obejmuję ją swoimi palcami i zdecydowanie ciągnę ku wyjściu. - Co Ty robisz? - Wychodzimy stąd, to jakaś masakra żeby siedzieć w tak zrąbanym miejscu – czuję mocny uścisk dłoni. Po 10 minutach jestem na „swoim” - kanapy, sofy, możliwość swobodnej rozmowy i kina. Pełen komfort. - Fajna miejscówka. - Fajna. Lubię tu przychodzić. - I co, którą z kolei w tym tygodniu jestem, którą tu przyprowadziłeś? - 36stą bo dzięki temu mam tu rabat. - Jesteś zwykłym chamem. - Tam są drzwi, wiesz którędy możesz opuścić lokal – odwracam głowę w kierunku wyjścia i wskazuję jej ręką kierunek. - Nie no weź, Ty tak na serio? - Posłuchaj, wk.rwiałaś mnie dobre pół godziny, nudziłaś jakimiś fochami, dąsami i innym szitem, mimo to siedzę tu z Tobą i staram się porozmawiać jak z człowiekiem, bo uważam, że być może jest w Tobie coś interesującego. Od Ciebie zależy czy zostajesz czy wychodzisz bo zmarnowałaś już dość czasu jaki przeznaczyłem na to spotkanie więc albo rozmawiamy normalnie albo się żegnamy. Twoja decyzja. - Zostaję… ale nie bądź taki niedobry – źrenice w wyraźny sposób się rozszerzają, a głos staje się niższy. Załapało. (15 minut waty i storytellingu) - Wiesz to zabawne ale kiedy byłem w X to… - rzucam mimochodem. - Serio tam byłeś? Nie wierzę, nie bałeś się?! (Znów 15 minut waty i storytellingu. Telefon w kieszeni zaczyna wibrować, czas na „dobicie” i kończenie zabawy na dziś – żelazna zasada 45 minut) - Wiesz uwielbiam ciuchy marki X. Dobrze leżą, choć są cholernie drogie. - Zauważyłem, że dobrze się ubierasz, to rzadkie u dzisiejszych kobiet, spotkać babkę z klasą, o dobrze dobranych ciuchach jest naprawdę trudne. Większość myśli, że opięte spodnie na tyłku plus dekolt załatwia wszystko, a to bzdura. - A co myślisz o mnie? - Hm…. Wiesz, to już nie ma znaczenia, zbieramy się. (Tu nastąpił opis sytuacji z jej strony podkreślający status majątkowy jej środowiska, a także ogólne pompowanie własnej osoby). - Posłuchaj, nie interesuje mnie to, a wręcz zwisa i powiewa. Wiem dokąd idę, wiem czego chcę i wiem z jakimi ludźmi się dogaduje. Pieniądze to rzecz ulotna, raz są, raz ich nie ma, jeśli wiesz czego chcesz to i tak będziesz je miał. Wychodzimy. (5 minut spaceru i pożegnanie). - No to cześć – całuję ją w policzek. Widać widoczne zawahanie. - Pa! -------------------------------------------------------------------------------------------------------- Po powrocie do domu wyłączyłem myślenie i skupiłem się na medytowaniu. Zabrało mi to trochę czasu ale sytuacja została ogarnięta na tyle, iż nie czułem złości ani do siebie ani do Samicy. Ot normalka – przy mocnych shit testach wyłażą wszystkie nieprzepracowane kompleksy, a w przypadku kobiety od razu widać było, że leciała „automatem” więc zapewne nie byłem pierwszy, który dostał takie miłe „powitanie” na początek znajomości. Pytanie brzmiało co robić? Odstawiając na bok atrakcyjność X, była ona niewątpliwie cholernie inteligentna i oczytana. Naprawdę to lubię i doceniam, mając na uwadze fakt, iż nie nie chcę znów wpaść w tryb „rozmów ze ścianą” w przypadku częstszych kontaktów. Sam seks mnie nie interesuje – mogę to mieć gdzie indziej i jeśli tylko to byłoby celem tego spotkania nawet nie pomyślałbym o dalszej znajomości. Co więc robić? Złamać zasady – napisałem do niej następnego dnia rano - „Hej, mam ochotę jutro pojawić się w X, jesteś pierwsza do której piszę, idziesz ze mną?” - nie licząc na jakikolwiek odzew, ewentualnie „hej, nie mam czasu / jestem zajęta”. Nie mija 5 minut, dostaję zwrotkę - „Chętnie. Ale dziś pójdziemy do kina. Nie jadam z nieznajomymi mężczyznami ;)”. Kości zostały więc rzucone… Królowa śniegu i próby na rollercoasterze - Przepraszam, że jestem taka zdyszana ale biegłam, żeby się nie spóźnić – zapowiada się cholernie miło – taka była moja pierwsza myśl po usłyszeniu tego zdania powitalnego. - Spoko, jesteś o czasie. Idziemy. Randka w kinie nie jest zbyt dobrym pomysłem na początek ale da się coś z tego wycisnąć. Odpowiedni dobór filmu plus możliwość „przypadkowego kinetyzowania” dają możliwości posunięcia znajomości do przodu. - Znasz tę serię filmową? - Nie, rzadko chodzę do kina bo nie mam na to zbyt dużo czasu. - Książek też pewnie nie czytasz? - Tak, masz rację, tylko instrukcje obsługi i gazetkę z hipermarketu. - Palant. - Uwielbiam te komplementy, którymi mnie obdarzasz. W trakcie filmu kilka rozmów. Nuda. Totalna nuda i gdybyśmy byli w knajpie zastanawiałbym się po co ja tu jeszcze siedzę, Kiedy scena jaka rozgrywała się na ekranie była wyjątkowo poruszająca, specjalnie się przysuwam, aby kobieta miała w możliwie jak najbardziej naturalny sposób szansę przytulenia się / złapania za rękę. Tym razem 0 reakcji. Jprdl po co tracę na to czas? Totalny bezsens, trzeba było iść się wyspać, tyle fajnych zadań w pracy, świat czeka otworem, a Ty łosiu siedzisz na nudnym filmie z nudną babą w kinie. (Po wyjściu 5 minut waty) - Ok, spoko film, ja lecę do domu. - Hmmm. No ok, to Pa! Idę do domu. Nie mija godzina, a dostaję smsa: „Chyba jest mi bardzo przykro, że jestem już w domu. Liczyłam, że będziemy się widzieć dłużej” - Pani odpala rollercoaster na pełnym gazie wrzucając w to niezły shit test czy się wkurzę: „Moja droga, lodówkę mam w domu i starczy jak ona jedna zieje chłodem. Trzeba było się przytulić w kinie, pewnie nadal siedziałabyś ze mną”. „A dlaczego Ty mnie nie przytuliłeś? ” „Patrz poprzedni sms” „Chyba nie wiem, czy chcę z Tobą iść jutro na obiad :(” „Twoja sprawa. Masz czas do 10 rano dać mi znać. Dobranoc”. Rozbij układankę i na nowo złóż mózg 9.59 sms: „Ok, to co dziś na 18?” - szczerze powiedziawszy tego się spodziewałem. „Nie, zmiana planów, widzimy się o 16, załóż wygodne buty, a nie szpilki jak zwykle”. „A gdzie idziemy?” „To nie ma znaczenia, bądź o tej godzinie w miejscu X” „Ok”. Kolejne trzy godziny zajęło mi latanie po mieście i sprawdzanie lokalizacji, które chciałem z Nią odwiedzić oraz przypominanie sobie informacji, jakie dziś miałem zamiar wykorzystać. Założenia były dwa – mam się dziś dobrze bawić i dać jej na maksa emocji – albo będzie ok albo definitywnie się żegnamy O umówionym czasie Pani X melduje się na miejscu. Strój oraz full tapeta świadczą, iż na to spotkanie nie szykowała się 10 minut. Zapach świeżo wypranych ciuchów i odżywki do włosów oznacza jedno – dziś gramy o wszystko. Buziak na powitanie i rzucamy kości na stół… - Cześć gdzie idziemy? - Daj mi rękę i nie zadawaj zbyt dużej ilości pytań. (Randka) - Kurde skąd Ty to wszystko wiesz, jesteś taki cholernie oczytany. (…) - Nikt mi nigdy tego nie pokazał. (…) - Nigdy nie słyszałam tej wersji historii o tym miejscu. (…) - Naprawdę tam idziemy, tam można wejść? (…) - Boję się, proszę złap mnie za rękę (…) - Przepraszam, popłakałam się z emocji, na bank się nie rozmazałam? (…) - Przytul mnie proszę, cała się trzęsę. (…) - Jezu, dobrze, że to już koniec. Chodźmy gdzieś usiąść, muszę się uspokoić. (Herbata i spacer. Uliczka z latarniami i totalnie starą zabudową. 0 ludzi, stajemy). - Podejdź tu do mnie. - Ale co Ty chcesz zrobić? - Po prostu podejdź bliżej. Bam. Weszło jak złoto. Lubię ten moment, gdy żeby się pocałować, kobieta musi stanąć na palcach, ze względu na różnicę wzrostu. - O matko, jestem cała czerwona. - Daj mi rękę – podaje mi dłoń i przytula się mocno – idziemy gdzieś usiąść. (randka) - Przepraszam Państwa zaraz zamykamy. - Dziś tak wcześnie? - Proszę Pana jest 1 w nocy, siedzicie u nas już państwo 4 i pół godziny – z wyraźnym rozbawieniem kelnerka dodaje - chyba coś Panu dziś za bardzo przedłużyło – uwielbiam tę laskę, przyprowadziłem już do tej knajpy tyle kobiet, a ona trzyma gębę na kłódkę, bo wie, że napiwek będzie naprawdę dobry. - Ok, już się zbieramy. - Cholera, nie wiedziałam, że to już tyle czasu. - Ja też nie. - Przytul mnie jak wyjdziemy ok? -------------------------------------------------------------------------------------------------------- 3 rano. Sms. „Czy mogę do Ciebie zadzwonić”? „Jeśli to coś pilnego to ok” Powoli składam się do kupy ale jestem półprzytomny. Dzwonek telefonu. - „No hej” - „Hej” - „Nie mogę spać, co Ty mi zrobiłeś?” - „O co Ci chodzi?” - „O to, że leżę w łóżku i nie mogę zasnąć. Trzęsą mi się ręce i uda” - „Chyba o to chodziło, no nie?” - „Zabije Cię. To była najlepsza randka w moim życiu” Szpryca i co z nią zrobić? Kładąc głowę na poduszkę już wiedziałem co stało się u X i byłem pewien, że to samo czeka mnie jutro. Z doświadczenia wiem, iż szprycę hormonalną dostaję rankiem, następnego dnia po „zacieśnieniu znajomości”. Jestem zdania, iż z tym „dopałem” nie należy walczyć ani się przed nim bronić tylko wykorzystać w konstruktywny sposób. Właściwie dlaczego miałbyś się bronić przed przyjemnością i uczuciem, gdy hormony szczęścia zalewają Ci mózg? Totalny bezsens – zgrywanie przed samym sobą twardziela świadczy o olbrzymich kompleksach i nieprzepracowanych problemach. Czy nie lepiej jest wykorzystać ten potencjał do zrobienia czegoś twórczego, dociśnięcia pedału gazu w swoim życiu zawodowym oraz samodoskonaleniu już na maksa? Jeśli w tym momencie, cieszy Ci się micha, a Twój banan na twarzy jest nieustający po prostu daj się temu ponieść i ciesz się chwilą. Oczywiście nie oznacza to, że masz nagle stać się białorycerzem i latać za daną Panią. O nie mój drogi, teraz właśnie przychodzi czas na pokazanie całego kunsztu Twojego jestestwa – najlepiej… zniknij. Czy nie zwróciłeś uwagi, iż kobiety stosują często taktykę „kociego kłębka” - dadzą Ci trochę dobrych emocji, po czym odsuwają się od Ciebie, abyś zaczął gonić za nimi. Kiedy przeramowanie masz już dawno za sobą, nadszedł czas na zmianę ról społecznych. To ona, w przeciwieństwie do układów białorycerskich, ma za Tobą ganiać i szukać kontaktu, Ty, choćby szpryca ciągnęła Cię ku niej 24h / na dobę, musisz to opanować i zająć się swoimi sprawami. To trudne ale przyniesie piorunujący efekt. W tym przypadku nie szukalem kontaktu przez całe następne dzień, by następnie oznajmić, że wyjeżdżam i wracam tego i tego dnia. Zwróćcie uwagę jak wielki shit test poszedł z mojej strony – czy ona się zainteresuje, co zrobi i co zaproponuje. Jeśli kobieta na to zareaguje, oznacza to, iż zaczyna jej na Was zależeć, jeśli nie, jest idiotką (bo i takie przypadki się zdarzają, niestety nasze Panie mają czasem inteligencję ameby połączoną z bezradnością 3 latka) albo nadal ma wywalone. W takiej sytuacji decyzja należy do Ciebie – ucinasz to albo cofasz się dwa kroki w tył i kontynuujesz jazdę. Po co to zrobiłem – aby przetestować kobietę i zobaczyć, jakich zachowań mogę spodziewać się w przyszłości i czy spełnia ona moje wymagania w tym zakresie. Osobiście nie oczekiwałem tego co zaszło, a co opisałem we wstępie – raczej po prostu pytania kiedy się umówimy, a nie robienia takiej niespodzianki „lotniskowej”. A co było dalej? Nie pytajcie... Są pewne sprawy o których gentlemani nie rozmawiają -------------------------------------------------------------------------------------------------------- Kiedy warto bawić się shit testami Bardzo słusznym pytaniem, nasuwającym się po przeczytaniu powyższego, jest - „Po co i czy warto”? Nie warto jeśli: 1. Chcesz tylko seksu – możesz go znaleźć o wiele szybciej i łatwiej gdzieś indziej 2. Dziewczyna nie do końca Ci się podoba / nie jest w Twoim typie – szkoda czasu 3. Nie bawi Cię „gra” czyli podrywanie, nie lubisz chodzić na randki – nie nadajesz się do tego – rób sobie ONSy, chodź do agencji itp. 4. Nie lubisz kobiet – nigdy nie będziesz naturalny w tym co opisałem powyżej, nienawiść szybko wybije i sam się na niej poślizgniesz 5. Nie jesteś pewien siebie i tego co jesteś wart – odpadniesz bardzo szybko, a rany jakie dostanie Twoje poczucie własnej wartości, długo się nie zabliźnią 6. Nie lubisz dreszczyku emocji oraz szprycy hormonalnej – zostaw shit testy i skup się na kobietach, które lecą na Ciebie „z automatu” 7. Nie masz choć trochę chęci dowiedzieć się czegoś o dynamikach socjalnych oraz własnych słabościach. Kolejną kwestią jest „bariera opłacalności” tego typu relacji – ja za taką uznaję trzecie spotkanie. Jeśli w jego trakcie „nie zaskoczy” szkoda na to czasu i środków. Zresztą, mówiąc szczerze, – 99% „atencjuszek” udaje mi się odsiać już na pierwszej kawie, a te które zostają są mną zainteresowane, a ja nimi. Dlaczego właściwie dochodzi do shit testów? Odpowiedź na to pytanie jest złożona i po części podzieliłem się z Wami moją opinią już w słowniczku pojęć na początku tekstu. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy, moim zdaniem, najciekawsze aspekty, które często powodują, iż faceci źle interpretują ich pojawienie się. Po pierwsze – tego typu zagrywki są typowe dla kobiet, które mają „branie”. One atencję mają za darmo, nie robiąc nic, od stada białorycerzy. W jaki sposób mają odłowić więc tę wartościową jednostkę, która da im odpowiedni komfort życia? Po drugie – to My faceci, a właściwie białorycerstwo, jesteśmy winni temu, iż kobiety nauczyły się stosować takie zagrywki masowo. Jeśli dziś dana Pani, będąc nawet 5 czy 6, ma atencję na fejsiku w zamian za samo wstawienie zdjęcia z dziubkiem to o czym właściwie rozmawiamy? Doskonale wiecie co dzieje się na portalach randkowych, a jeśli chcecie zobaczyć jak czapkują faceci najlepszym „sztukom” w realu poobserwujcie jakieś 30 minut taką kobietę, zobaczcie te wszystkie otwarte drzwi, uniżone uśmiechy, pytania czy nie pomóc. Panowie – w jej sytuacji też odbiłaby Wam palma. Po trzecie – i najważniejsze – wielu facetów dołuje się, iż dostaje takie zagrywki „na klatę”. Błąd – one często świadczą o tym, że jesteś dla danej kobiety atrakcyjny, a ona jedyne odpaliła program „zanim rozłożę nogi muszę się upewnić”. Najśmieszniejsze jest to, iż możesz się spotkać z Shit Testami gdy… idzie Ci za dobrze. Nie, nie żartuję. Jaka jest najskuteczniejsza metoda na shit testy? Zwróciliście pewnie już uwagę, iż w tym tekście, zamiast listy odzywek Pań i odpowiedzi na nie dostaliście „mięso” w postaci całego procesu przeramowania (niecały tydzień) i wskazówek co do mindsetu. Bierze się to z prostego faktu – najprościej jest je olewać i robić swoje albo odpowiadać w sposób absurdalny. 0 agresji i tłumaczenia się. Czy słoń przejmuje się piskiem mrówki? Czy bogacz myśli o złorzeczeniu żebraka? Czy piękna kobieta przejmuje się wyzwiskami loosera, którego właśnie olała? Z tego właśnie powodu u podstaw musi leżeć Twój mindset – cokolwiek by się nie działo ma się w nim znajdować informacja – nic, co usłyszę od kobiety, nie zmienia faktu, iż to JA jestem tą unikalną jednostką z własnym światem, pasjami i zainteresowaniami, i to JA niejako dopuszczam Ją do swojego świata, który jest o niebo lepszy od jej szarej i nudnej egzystencji. Nie chodzi o to abyś buraczył, był agresywnym idiotą przekonanym o swojej własnej wartości ale raczej człowiekiem świadomym tego kim jesteś i do czego dążysz. Musicie również zdać sobie sprawę z pewnej kwestii – nic co jest związane z kobietami, nie jest Wam dane na stałe. To, że dziś dana panna umawia się z Wami i robi maślane oczy, nie oznacza, że jutro nie będzie tego robić dla innego samca. Panie od zawsze szukały najlepszego osobnika do rozrodu, a dzisiejsze poluzowanie norm społecznych, brak potępienia dla kurewstwa i puszczalstwa spowodował hipergamię do kwadratu – kobiety po prostu przestały być kobiece. Najważniejsze jednak abyś nie wyciągał z tego faktu głupich wniosków w stylu „wszystkie kobiety to k.rwy” etc. Totalny błąd i odbieranie sobie wielkiej frajdy w życiu jaką są relacje damsko-męskie. Nie spłycaj ich do poziomu bzykania, bo jest to po prostu… nijakie. W mojej filozofii życiowej bardzo ważne miejsce zajmuje fakt, iż lubię emocje, nie żyje mi się bez nich dobrze. Kobiety je zapewniają, są naprawdę fajnymi istotami ale… nie wymagaj od nich rzeczy niemożliwych. Uważny czytelnik dostrzegł zapewne fakt, iż lubię nieco teatralne i ocierające się o białorycerstwo teksty i zachowania. Tak – świadomie je wybieram bo kręcą mnie i dają satysfakcję. Decyzją kobiety jest, czy się do nich dostosuje i sama zacznie się tak zachowywać, czy też odejdzie w siną dal. Tu dochodzimy do punktu czy warto pokazywać, iż „zależy mi”. Dla pewnej grupy kobiet i w pewnych sytuacjach warto. Ale – i to bardzo poważne ale – mając warunki i świadomość tego, iż w każdym momencie to wszystko może zniknąć jednak nie wyrządzi Ci to większych strat ponieważ na jej miejsce czekają inne. Zwróć uwagę, iż podczas opisywanej tu interakcji cały czas umawiałem się z kolejnymi kobietami – nie po to, żeby, pisząc kolokwialnie, „zaruchać” ale w celu testowania swojego własnego zainteresowania omawianą samicą – czy spełnia ona moje wymagania, czy nie judze się z nią i czy zapewnia mi emocje, które lubię? Podłe? Chamskie? Nie… wyuczone od kobiet, które robią dokładnie to samo. Dlatego właśnie tak ważne jest dbanie o jakość Twojego życia – jeśli Ty się w nim dobrze czujesz, dbasz o swój wygląd, zarabiasz jakieś sensowne pieniądze, kolejka chętnych Pań będzie cały czas się ustawiała. Chcę jasno podkreślić – tak jak głupotą (w mojej opinii) jest całkowite odrzucanie LTRów, tak samo głupie jest fokusowanie na jednej, jedynej kobiecie. Zresztą… nie ma nic bardziej pociągającego dla naszych Pań, niż świadomość, iż otacza Was wianuszek adoratorek. One chcą wiedzieć, że jesteście coś warci, a to daje Wam towarzystwo innych kobiet (skoro one się interesują, on musi być kimś wyjątkowym) – Panie będą wtedy o Was walczyć, a taki jest cel przeramowania i zmiany ról społecznych. Co po przejściu etapu shit testów? Załóżmy, iż opanowałeś sytuację i zaczynacie się mieć „ku sobie”. Jednym z największych błędów jakie popełniają w tym momencie faceci to osiadanie na laurach podczas gdy to właśnie wtedy zaczyna się zabawa mająca na celu wyznaczenie kobiecie pewnych punktów, które muszą jej pokazać Twoje standardy, do których ona ma dążyć. „Kwalifikowanie” jest ni mniej ni więcej, a właśnie takim postępowaniem. Idealnie jest, gdy wpleciesz jej już w sam początek Waszej znajomości ale tu bądź ostrożny – musisz mieć już za sobą proces Attraction – kobieta czuje do Ciebie pożądanie, chce oddać Ci prowadzenie, widzieć jaki jest Twój świat. Zwróć uwagę, iż dzięki kwalifikowaniu ukazujesz siebie jako człowieka mającego standardy i wymagania – do tego jednak Twoje życie musi być na odpowiednim poziomie, a Ty sam nie możesz być jednym z 1000 lemingów żyjących wedle schematu 8h/8h/8h. Jak kwalifikowanie wygląda w praktyce? - Wiesz, kocham książki Orwella, znasz coś tego gościa? - Wiesz, uwielbiam ludzi z fantazją, ostatnio czytałem o facecie który ….. co o tym myślisz? - Wiesz, kiedyś pracowałem naprawdę ciężko ale dawało mi to satysfakcję – ot, uważam, że każdy powinien się czasem zmęczyć fizycznie co o tym sądzisz? - Wiesz, mam w pracy gościa który tyra po 12h na dobę, średnio mi się to podoba, nie mógłbym tak żyć, co o tym sądzisz? - Wiesz, uwielbiam zwierzęta, wydaje mi się, że jeśli ktoś ich nie lubi nie jest dobrym człowiekiem – jak to jest u Ciebie? - Wiesz, jak szedłem tutaj to spotkałem parę staruszków, takich koło 80tki, trzymających się za ręce, super widok, uważam, że to coś niesamowitego jak ludzie tak bardzo się kochają w tym wieku? Oczywiście są to tylko przykłądowe i w jakiś sposób skalibrowane pode mnie (mniej więcej) kwalifikacje – Ty sam najlepiej wiesz kim jesteś, co lubisz i jak chcesz żeby wyglądała Twoja relacja z kobietą. Myśl, kombinuj i działaj, Jako podsumowanie Kończąc ten mini-tekst chcę zaznaczyć, iż powyższa droga nie jest dla każdego. Tak naprawdę to mój zestaw światopoglądowych, mój świat, do którego Cię zapraszam, a TY, jeśli chcesz przekraczasz jego bramy. Spójrz na moje osobiste uwarunkowania i zrozum, iż jest to takie ukształtowanie liniowego procesu dynamik socjalnych (A + C = ?) abym dostał to czego potrzebuję. Czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie jestem trochę uzależniony od „tarcia ram” w relacjach damsko-męskich – kobiety do puknięcia „z marszu” nie wzbudzają we mnie zainteresowania, tak jak i Panie, o które nie trzeba się w ogóle starać. Może to wina faktu, iż przygniatająca większość mojego życia seksualnego stanowią ONSy? Zapytaj też sam siebie - mam inne cele? Wymagania? Marzenia? Uwarunkowania doświadczeniami i potrzebami? Bardzo możliwe, że tak i zachęcam Cię do posiadania własnego zdania i odnalezienia własnej drogi. Pamiętaj bowiem, iż naprawdę inteligentny człowiek nie kopiuje zachowań innych ale obserwuje je, wyciąga wnioski, sprawdza co działa w jego przypadku, a następnie wdraża w życie zachowania dające mu sukcesy na różnych polach. Wbij sobie do głowy - piękne Panie na całym świecie czekają, żeby poznać kogoś wyjątkowego PS Muszę jeszcze napisać o pewnej dość smutnej rzeczy ale mogącej uratować Ci kiedyś tyłek… W tekście opisałem shit testy pojawiające się w procesie poznawania, dwójki zupełnie obcych sobie ludzi, a pominąłem te, które pojawiają się w związkach czy małżeństwach. Jest to świadome zachowanie z mojej strony ponieważ uważam, iż jeśli coś takiego zaczyna mieć miejsce, to należy… zakończyć związek po to aby nie marnować sobie życia. Jeśli opisana sytuacja dotyczy Ciebie to… przemyśl 100 razy co napisałem w tym akapicie. Zainteresowanych tematem zapraszam do dyskusji, wymiany poglądów, doświadczeń itp. Natomiast w tym wątku proszę nie robić rozkmin na temat samej istoty (i sensowności) PUA i pokrewnych, a także nie biadolić na kobiety.
  5. 55 punktów
    Na wstępie chciałbym złożyć niewielką samokrytykę, przepraszam braci iż od dłuższego czasu nie zamieszczałem materiałów, a moje posty były sporadyczne. Niestety życie zawodowe oraz kilka problemów związanych z osobami mi bliskimi zajmowało mój czas. Jednakże postanowiłem iż w celu poszerzenia zawartości forum postaram się wstawiać regularnie tematy. Nie będzie tego dużo, 2 x w tygodniu, na tyle czas pozwoli. Postanowiłem iż jeden temat będzie stały cykl, a drugi randomowy czyli co mi aktualnie w duszy gra . Właśnie tym postem go rozpoczynam. Będą to wyselekcjonowane perełki z internetów, dotyczące spraw relacji między płciowych. Tytuł cyklu już jest, jego geneza jest prosta dziś postaram się omówić jeden post z portalu chujnia. Wielu z was ma problemy z odczytywaniem loszko przekazu, gubi się w loszko wkrętach i loszkologice. Więc na pożytek wasz i całego narodu samczego zaczynam: Poddam analizie powyższy wpis pani z serwisu chujnia. I objaśniam jak to czytać, rozumieć i interpretować. 1 "Działo się to od kwietnia do maja 2017 roku. Zbliżał się termin ślubu mojej siostry. Mój, wtedy jeszcze narzeczony, mieszkający poza granicami Polski (by pracować na wspólny domek), oświadczył, że nie chce ze mną być bo nie jest mnie pewny. Z mojej strony był płacz, prosiłam, żeby to przemyślał. " - mój misio tyrał za granicą sam, żeby kupić domek który będzie nasz (czyli klasyczna pozycja pantofel - niewolnik, pani w kraju bez kontroli, nie pracuje, eksploatuje i zasadniczo może robić co chce, najprawdopodobniej dostając regularne pieniądze od misia) - misio zaczął pojmować iż jest wykorzystywany i próbował wyrwać się z relacji, zastosowałam szantaż emocjonalny w postaci płaczu i wzbudzania poczucia winy, hura zadziałało ! 2 "Przemyślał, gdy za granicą znalazła się dla mnie praca. Wrócił do mnie, ja zadzwoniłam do pana, który rekrutuje pracowników. Poszliśmy razem na ślub siostry, on zapewniał, że mnie kocha, że był to chwilowy kryzys." - misio postanowił dać drugą szansę jeśli się wezmę za robotę i zacznę do wszystkiego dokładać, przyjechał dał mi namiary na pośrednika i kazał dzwonić, nie miałam wyjścia - dostałam co chciałam, było się z kim pokazać na ślubie (dodam tą część o kochaniu i chwilowym kryzysie żeby uwiarygodnić wpis na chujni i ludzie mi współczuli) 3 "Zbliżały się dni do wspólnego wyjazdu. Wszystko układało się dobrze. I nagle jak piorun z jasnego nieba wszystko zaczęło mu przeszkadzać, to że mam dużą rodzinę, to że tyle gości po ślubie siostry nas odwiedza." - wydawało mi się, że go urobiłam i sprawy idą jak zaplanowałam niestety misio się znów zbiesił - zrobiłam z jego mieszkania trasę przelotową dla rodziny i znajomych chwaląc się misiem, jego zasobami i wyjazdem do UK (misio się wkurwiał bo zawsze kiedy miał pociupciać, ktoś przychodził albo chciałam gdzieś wyjść) 4 "Bezczelnie przy stole gapił się na wielkie piersi ciotki więc postanowiłam walnąć kobiecego focha. Powiedzieć mu o tym, że widziałam jego chamskie zachowanie i dlatego nie jadę z nim do jego kolegi (który i tak mnie zawsze obrażał, a mój ex zbytnio na to nie reagował). " - inne kobiety mają duże piersi, czemu moje cycki są jak cytrynki no czemu ???!!!! - zostawił mnie bo miałam małe cycki, na pewno dla tego, ten cham - zajebałam focha - znów spróbowałam szantażu emocjonalnego, sprawdzona metoda - jego kolega od początku widział co kombinuję, trzeba go było odciąć od misia ale się nie udało 5 "Zrobiłam tak… rozpętało się piekło, w kłótni wyszło, że wrócił wtedy do mnie, bo go o to prosiłam i żal mu było tego, że będę na weselu siostry bawić się sama. Wkurzyło mnie to niesamowicie, wyszłam z mieszkania. Dzwoniłam po 15 min do niego… już nie odbierał, nie chciał ze mną być." - zrobiłam awanturę, żeby dostać to czego chcę (przypuszczam, że padły standardowe argumenty typu - ty myślisz tylko o jednym xD) - przeliczyłam się i mi wygarną,że poprzednio uległ mojemu szantażowi i poddał się mej woli z litości (przecież sama wiem, ale jak on się zorientował i jak śmiał powiedzieć to na głos - co zjebałam @.@ ???) - trzasnęłam drzwiami, gdy emocje opadły i sobie skalkulowałam co tracę zaczęłam atakować go natarczywymi telefonami 6 "Nasz ślub miał się odbyć za 1,5 roku… zamówiona sala… na weselu siostry każdej ciotce opowiadał, że niedługo u nas będą się bawić. I tu panowie mamy najciekawszą część proszę się skupić. Wszystkie powyższe żale są jakie? ... no właśnie CZYSTO MATERIALNE, nie ma rozpaczy nad złamanym serduszkiem, nad utraconą miłością, jest to tylko czysta loszko kalkulacja. - zmarnowałam cztery lata, a on spierdolił, a było już tak blisko nawet namówiłam go na przygotowania, zapłacił zadatek na salę (gdyby ona zapłaciła to by był kolejny powód do rozpaczy we wpisie i wypominanie tych pieniędzy, skoro tego nie ma to znaczy iż on zapłacił) - chwaliłam się ślubem całej rodzinie, brylowaniem w UK i nowym domkiem, a teraz TAKI WSTYD (no ale muszę być skromna to na chujni napiszę, że on to mówił i wina musi być po jego stronie) 7 "Okazało się, że dostałam się do pracy za granicą. Musiałam odmówić, bo kto wytrzymałby z byłą prawie teściową na jednym pokoju? Chyba nikt… I tak właśnie rozpadł się 4 letni związek, KURWA!" I końcówka będzie najlepsza. Co wynika z powyższego zdania? Facet mimo zerwania zaoferował jej miejsce do zamieszkania w UK, więc ułatwił podjęcie pracy i godne ZARABIANIE NA SIEBIE. Czyli chciał być fair. Co zrobiła bohaterka owego postu? Sama to opisuje tylko trzeba umieć czytać między wersami. - dostałam tę pracę jak chciał i załatwił mieszkanie, ale skoro jego już nie ma to po co mam pokazywać, że jestem pracowita? (pretekst na niepodjęcie pracy już jest- niedoszła teściowa i mieszkanie z nią) - zainwestowałam cztery lata, myślałam że owinęłam go wokół paluszka i będzie dom, utrzymanie, a ja będę leżała i pachniała, KURWA NIE UDAŁO SIĘ!!! I jeszcze raz uczulam, zero lofciania, złamanego serduszka, rozpaczy tylko czysta kalkulacja zysków i strat i uczucie porażki bo zasoby nagle zniknęły. I gdzie te motylki, wzniosłe uczucia, jedność dusz? Mam nadzieję iż dzisiejszy wykład, pierwszy z cyklu "Chujnia na sobotę" przypadł wam do gustu.
  6. 52 punktów
    TL;DR: Krótki tekst o jednej z najpotężniejszych manipulacji kobiecych czyli PMSie, okresie oraz wszystkich fochach i cyrkach jakie się z tym wiążą. Pierwsze „złe dni” jakie przeżyjesz ze „swoją” kobietą, to jeden z największych shit-testów, który „ustawi” Waszą relację na przyszłości. Prolog - Czemu kupiłeś nie takie pomidory? - O co Ci chodzi? - Mówiłam Ci jakie mają być (ujadanie) - ……….. (cisza) - I mleko nie takie! - ……….. (cisza) - (koncert ujadania na wszelkie możliwe tematy) - ……….. (cisza) - Wiesz, że mam okres, czemu się mną nie zaopiekujesz, dlaczego nie rozumiesz, że ja się źle czuję, nie pójdziemy gdzieś żebym o tym nie myślała bla bla bla (ujadanie) - Ok powiem Ci czemu... Ta chwila musiała nadejść… Kobieta nie myśli, kobieta czuje. Walczy z emocjami jakie rozsadzają jej mózg, nie może sobie poradzić z burzą hormonów jaka zalewa ją od czasu do czasu, a do tego… nie jest w stanie zdefiniować siebie wobec otaczającego ją świata, szuka opoki, osobnika prowadzącego, kogoś kto de facto „przeżyje za nią życie”. Z tej niepewności wynikają, w większości nieświadome, działania zwane shit – testami (wszystko o shit testach znajdziesz pod tym linkiem) czyli próby jak mocno prowadzisz, czy odpowiadasz wyobrażeniom na temat związku oraz… jak bardzo daleko Ci do jej ideału. Zatrzymajmy się chwilę na tym punkcie drodzy Panowie – chciałbym żebyście zdali sobie sprawę, iż najprawdopodobniej nie jesteście „pierwszym wyborem” Waszej partnerki. Nie chodzi tu nawet o to, że nie macie 185 cm wzrostu, wyraźnie zarysowanej szczęki ani milionów na koncie. Ideał faceta współczesnej kobiety… nie istnieje. Został on stworzony i wbity do głów samicom przez speców od inżynierii społecznej oraz reklamy. Samiec ma być więc – brutalny i czuły, dominujący i uległy, zaradny ale rozrzutny, przystojny ale nie na tyle aby koleżanki się za nim oglądały itp. itd. Piszę Ci to ponieważ nie chcę abyś wpadł w pułapkę myślenia, które kiedyś zaprowadziło mnie na manowce – będę miał więcej kasy, lepiej wyglądał – będę miał mniej shit testów. Bzdura. One zawsze będą istnieć, ponieważ wynikają z natury kobiety oraz… propagandy jaką się jej serwuje. Jeśli nie akceptujesz mnie gdy jestem najgorsza nie zasługujesz na mnie gdy jestem najlepsza! Już z pewnością znasz ten durny slogan. Kobiety powtarzają go z lubością ponieważ oznacza on usprawiedliwienie dla każdej ich manipulacji, podłości, złośliwego zagrania, kupczenia seksem oraz wymuszania tego, co chcą osiągnąć poprzez foszenie. Okres oraz PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego) to jedno ze standardowych, kobiecych zagrań. Jak ma nim nie być skoro w internecie oraz prasie kobiecej dominują teksty tego typu: Co więcej, „dobrzy ludzie” (pod których nickami kryją się zazwyczaj „psycholoszki”) dobrze doradzają wtedy facetom: Czy zwróciłeś uwagę na powtarzająca się manipulację - „ona jest usprawiedliwiona, Ty masz jej wszystko wybaczyć”? Popatrz jak sprytnie jest ona przeprowadzona: Fakt - „mam okres, źle się czuję, wszystko mnie boli” Kłamstwo - „musisz akceptować moje fochy, humory, próby wyżywania się na Tobie – powinieneś próbować mnie uszczęśliwić prezentami, lataniem wokół i jeszcze silniejszym zabieganiem, kiedy ja chcę Cię skrzywdzić” Manipulacja w celu uzyskania określonego zachowania - „jeśli tego nie robisz, nie zależy Ci na mnie, nie zasługujesz żebym z Tobą była, mogę być jeszcze gorsza”. Czy zdajesz sobie sprawę, iż wpadnięcie w ten schemat ułoży Waszą relację w niewłaściwych torach – samica wszystko będzie tłumaczyć swoimi humorami. Ergo - zacznie się to rozciągać na czas inny niż związany z „tymi dniami”, a Ty wpadniesz w ramę „on i tak wszystko zniesie”. Jak z tym walczyć? Jeżeli zdecydujesz się postawić temu tamę miej świadomość, że: a) musisz być gotowy, odejść / iż ona odejdzie b ) idealnie jeśli zdusisz te zachowania w zarodku, kiedy zaczynacie się spotykać, czym później się za to zabierzesz tym mniejsze masz szanse (hamują Cię też wspólne mieszkanie, kredyty, dzieci etc.) Przykładową odpowiedź na kobiece wariactwa znajdziesz poniżej ale aby ona zadziałała powinieneś być najlepszą wersją samego siebie, człowiekiem dbającym o swój wygląd, ducha i finanse, a przede wszystkim wolnym. Wolnym od popędu płciowego oraz konieczności spółkowania właśnie z tą "jedną jedyną". Musisz być po prostu mężczyzną, świadomym siebie, swojej atrakcyjności oraz tego gdzie podąża. Pomyśl o dwóch sytuacjach w których kobieta zaczyna walić focha za fochem, czepiać się Ciebie, pouczać – słowem – dążyć do konfrontacji, a Ty możesz być: 1. „Standardowym, zgnojonym przez społeczeństwo facetem” - boisz się, iż samica odetnie Cię od pozytywnych emocji, seksu, co powie rodzina, znajomi, sąsiedzi kiedy Ty…ośmielisz się bronić (nie atakować, bronić!!!). 2. Mężczyzną – wiedzącym, iż na jej miejsce czeka kolejka chętnych, znającym swoją wartość, cele oraz to gdzie chcesz dojść w życiu. Odpowiedz sam sobie – jak zachowa się facet numer 1? Będzie skamlił, spełni życzenie swej Pani, usprawiedliwi ją „bo ona tak ma i cierpi, to może się na mnie wyżyć”?! Czy naprawdę chcesz dać komukolwiek prawo aby minimum raz w miesiącu wysrywał się w Twój mózg, zabierał Ci energię potrzebną do realizacji Twoich celów i pragnień? A może wolisz... Kości zostały rzucone - Posłuchaj Skarbie co chcę Ci powiedzieć. Nie życzę sobie żebyś tak się zachowywała w stosunku do mnie. Nie tłumaczą Cię żadne PMSy czy inne gówna – czy, kiedy mi coś w życiu nie idzie albo czuje się zmęczony - odwala mi tak jak Tobie? Czy ja się na Tobie wyżywam? Jeśli coś Cię boli, źle się czujesz, powiedz o tym i idź się połóż, a ja zrobię obiad. Będę Ci pomagał ale nie dlatego, że „muszę Cię zrozumieć” ale dlatego, że każdy może mieć cięższe chwile. Prawda jest natomiast taka, że nic nie tłumaczy Twoich fochów i agresji. Nie mam w życiu czasu na kogoś, kto będzie wampirem energetycznym, psuł mi nastrój tudzież spowalniał moje dążenie do realizacji celów. Jeśli chcesz to robić to ja wysiadam – Twoja decyzja. Obydwoje nie mamy problemu ze znalezieniem następcy drugiej strony więc serio, choć Cię lubię i chcę się z Tobą spotykać, nie zniosę takiego gówna emocjonalnego. Twój wybór – idziesz się położyć, robię Ci ciepłą czekoladę, czekasz na obiad w spokoju albo ujadasz dalej ale do pustego mieszkania, a w niedługiej perspektywie, innego kolesia. To Ty decydujesz bo ona jest bezwolna Dama, z którą się spotykasz, może teraz zareagować w następujący sposób: 1. Agresją – fizyczną / werbalną – wychodzisz i idziesz do siebie / otwierasz drzwi i każesz jej wyjść 2. Płaczem i obwinianiem Ciebie – powtarzasz procedurę z rozmowy i jeśli nie poskutkuje punkt 1 3. Płaczem i przeprosinami – przytulasz, prowadzisz do łóżka, robisz dobre żarcie ale pilnie obserwujesz czy sytuacja się nie powtarza 4. Przeprosinami – jw. Związek z jakąkolwiek kobietą nie może podcinać Ci skrzydeł i wysysać energii. Jeśli tak jest, kończysz go, zanim Twoje życie przemieni się w piekło. Nie patrz na jej ciało – jeśli dbasz o siebie, swoje dochody i pasje, znajdziesz równie atrakcyjne / ładniejsze od niej. Bądź gotów ją stracić, a przybiegnie do Ciebie na kolanach, a wtedy opanujesz kobiece szaleństwo (na tyle na ile to możliwe). Za żadne skarby nie dopuść do sytuacji aby kobieta czuła, iż jest nagradzana za złe zachowanie. Wręcz przeciwnie – musi wiedzieć, iż jej foch spotka się z Twoją stanowczą reakcją, a finalnie, osłabia Twoje zainteresowanie jej osobą. To ona ma bać się Ciebie stracić, nie Ty. Nigdy nie pozwól aby ktokolwiek odebrał Ci radość z życia i umniejszał to, jak wspaniałym i niepowtarzalnym człowiekiem jesteś. Na świecie istnieją 3 miliardy kobiet. Jeśli nie z tą, ułożysz sobie życie z kolejną. Droga do szczęścia w relacjach z kobietami, a co za tym idzie do najfajniejszych sztuk, wiedzie przez całkowite wyzbycie się konieczności ich posiadania. Musisz pamiętać o jednej, podstawowej zasadzie - to Ty zapraszasz kobietę do swojego świata i udzielasz jej gościny, a nie ona Tobie. Skoro wnosisz wartość - a, nie oszukujmy się, to facet więcej wnosi i traci w związku niż samica - masz prawo wymagać. Przynajmniej nie ciągnięcia Cie w dół, a najlepiej wspomagania w Twoich działaniach. A kobieta... To tylko dodatek do Twojego życia... Ono samo w sobie szybko przemija i nie warto abyś tracił jakiekolwiek chwile z kimkolwiek kto Ci je zatruwa. Zresztą - wyjdź w bezchmurną noc na świeże powietrze (za miastem), popatrz na to co nad Twoją głową, włącz poniższy utwór i.... roześmiej się na głos z miałkości PMSów, shit-testów i innego syfu
  7. 49 punktów
    Wczoraj spotkała mnie ciekawa i bardzo pouczająca sytuacja... Zrobiłem u siebie Andrzejki na około 10 osób, jako że mam duże mieszkanie i b. dobrze gotuję, nie chwaląc się :-) Przygotowałem wszystko na tip-top: masę pysznego jedzenie, napoje, energetyki :-), muzykę i sprzęt nagłaśniający, łącznie z gramofonem i winylami... Alkohol każdy przyniósł swój (czysta biała wódka, tak jak kazałem:-)) , więc wystarczyło spokojnie i "procentów"... Wszystko super, przyszli fajni ludzie, wszystko znajomi mojej loszki LAT.....impreza wyszła zacna, wiadomo :-) Plan od początku był taki, że potem, około 23:00 jedziemy do lokalu na dyskotekę, gdzie grają muzykę lat 80-tych. Jedna z koleżanek miała akurat urodziny, więc miała opłacić lożę i alkohol w lokalu. Mamy już wyjeżdżać do lokalu, mówię do swojej LAT'ki: słuchaj, ja mam tylko 60 zł, coś mi się popierdoliło z kasą (naprawdę byłem przekonany, że mam przynajmniej 200 zł, bo zawsze staram się tyle mieć minimum w portfelu) Puściła to mimo uszu. Myślę sobie - OK, jestem już dobrze wstawiony, więc dużo już nie będę pił, i jakoś dam radę z tymi 60 zł , tym bardziej że będzie jeszcze urodzinowa wódka postawiona. Poza tym, nieraz wpuszczali nas tam za darmo, jako stałych klientów :-) , bo nie przesadzając, chodzimy ta minimum 2-3 razy w miesiącu , już od dwóch lat... Dobra, wchodzimy do lokalu, oczywiście tym razem nie ma wjazdu za free, bo to Andrzejki, w chuj ludzi, i wjazd 25 zł od osoby. Odruchowo zapłaciłem za siebie i za nią... Tu muszę wyjaśnić, że pozostało mi to z czasów białorycerstwa - zawsze płaciłem za nią, wszędzie i wszystko! Raz, że dla mnie to naprawdę nie stanowiło żadnego obciążenia, a dwa, że "ona taka biedna", a ja "bogaty", więc ja nic nie odczuję, i "nie zbiednieję"... No cóż, człowiek uczy się całe życie, a kilkudziesięcioletnie, białorycerskie nawyki bardzo ciężko wykorzenić... Poza tym, ona często obsypywała mnie prezentami, na przykład dość drogimi książkami, jakich nawet ja sam bym sobie nie kupił, ze względu na wrodzone skąpstwo co do zakupów...:-) Więc odrzucałem myśl, że ona jest ze mną tylko dla korzyści materialnych. Dobra, weszliśmy, od razu jakieś tańce, no ale zaraz towarzystwo obsiadło bar. Myślę sobie - kurwa, miała być loża, alkohol urodzinowy, a ja sam, jak ta ostatnia pizda zostałem, z 10 zł w kieszeni... Moja LAT'ka już przy barze, z tą koleżanką od urodzin, piją sobie drineczki...No kurwa! Mówię do swojej LATki - pożycz mi trochę kasy, bo naprawdę nic nie mam, zresztą mówiłem Ci przed wyjściem , jeszcze w domu... Ona: "Myślałam, że żartujesz...Przecież ZAWSZE masz!" Ja: nie kurwa , nie żartuję, nie mam! Kup mi chociaż wodę, bo nie będę jak ta pizda o suchym pysku siedział... Ona: ale ja też nie mam kasy... No kurwa! Wiem, że zawsze coś tam ma, a poza tym, niech kurwa pożyczy od którejś koleżanki, jeśli naprawdę akurat nie ma... I jeszcze z pyskiem do mnie , żebym nie robił siary i "nie przeklinał przy jej koleżankach" ! Zagotowałem się! Wkurwa dostałem maksymalnego, naprawdę...dym zrobiłem taki, że ta koleżanka czym prędzej zamówiła flaszkę, specjalnie dla mnie...:-) Uspokoiłem się , ale niesmak pozostał. Straszny. OK, dobra muzyka, zabawa, towarzystwo - bawiliśmy się do samego końca, czyli do 5-tej. ========================================================================================= SEDNO OPOWIEŚCI : Z rana, to znaczy około południa :-), przypomniałem sobie całe to zdarzenie z kasą. Poszedłem do drugiego pokoju, aby podrzeć swój testament, w którym przepisywałem wszystko swojej LAT'ce, w razie gdyby coś mi się stało. Przepisałem jej, żeby przypadkiem mojej Ex coś się nie dostało, poprzez synów... Ona: Kochanie coś się stało, co tak hałasujesz tam ? Ja: tak, stało się, WCZORAJ bardzo DUŻO się stało....W związku z wczorajszymi wydarzeniami, od teraz każdy będzie płacił za siebie sam ! Ona: O co Ci chodzi, przecież wiesz że ja jestem samotną matką (!!!) i nie zarabiam milionów... Ja: A co mnie to obchodzi, a poza tym, dlaczego to ja mam zawsze płacić za wszystko ? Raz zabrakło mi kasy i co ? Powtarzam, od tej pory każdy będzie płacił za siebie! Ona: Oooo, to widzę że ta nasza znajomość chyba się zakończy... (!!!) Ja: Oczywiście , że tak! Heh, czaicie... ? :-) Ponad dwa lata "lofciania", niby wielka miłość z jej strony, ciągle tylko jak to ona mnie kocha, ciągle tylko seks albo przytulanie jej w głowie, a tu co... ? Jedno moje stanowcze oświadczenie ,że nie będzie już miała frajera do płacenia, i ....momentalnie w tył zwrot! Tyle jest warta "miłość" kobiety... Poszła jeszcze do kuchni posprzątać po imprezie, a ja położyłem się spać. Wstałem , to już jej nie było :-) I bardzo dobrze. Pokazała, ile warta jest jej ta "miłość"...Tu przypomniało mi się nadzwyczaj trafne zdanie bossa Marka, że NIKT nie kocha bezinteresownie. A kobiety szczególnie kochają kasę, już nawet nie jakieś tam cechy czy zachowania samca Alfa, tylko po prostu - czystą, prozaiczną KASĘ....! To tak gwoli przypomnienia wszystkim braciom, gdyby się przypadkiem któremuś ubzdurało, że tak nie jest i JEGO loszka kocha go za CHARAKTER :-)
  8. 44 punktów
    Witajcie! W kilku ostatnich nowych tematach z działu Świeżakowni pojawiło się stwierdzenie seniorów tego forum, że nowi użytkownicy nie czytają NAJPIERW forum i tworzą nowe tematy z tymi samymi pytaniami, które już były. I seniorzy już są trochę zmęczeni wałkowaniem tych samych tekstów, racji i stwierdzeń. Zmotywowało mnie to do napisania niniejszego postu. Może ja jestem tym wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale od czasu kiedy zapisałem się na to forum, przeczytałem prawie 98% tematów (zaczynając od najstarszych sprzed lat) ze zbioru ‘Relacje męsko-damskie i nie tylko’, a więc z głównej bazy informacji tego forum. Uznałem, że zamiast najpierw pisać swoje pytania i oczekiwać Waszych odpowiedzi, to spojrzę wpierw na historyczne dane, gdyż zapewne tam znajdę odpowiedzi na prawie wszystkie moje problemy z kobietami (czy to problemy przeszłe, teraźniejsze, czy przyszłe). I nie zawiodłem się, gdyż znalazłem tam wszelkie odpowiedzi na pytanie ‘dlaczego?’. A czytając posty, w międzyczasie kopiowałem sobie co ciekawsze i budujące cytaty, i często do nich zaglądałem, by czytając je potem wielokrotnie, budować w swojej głowie ‘nową filozofię męsko-damską’ oraz starać się zmienić z białego rycerza w golden-platinum-titanum białej zbroi w samca alfa ;-) Są to oryginalne cytaty użytkowników forum, tych bardziej zasłużonych i tych mniej, które dawały mi do myślenia, i które według mnie warte były zapamiętania. W kilku miejscach nie mam autora - ani wyszukiwarka forumowa ani Google nic nie podpowiedziało (jak się ktoś przyzna, do dodania). A dziś postanowiłem zrobić z tym porządek i uporządkować w kolejności cytaty, tak aby je czytając można mieć wrażenie pewnej historii o logicznych przejściach pomiędzy cytatami. Poprawiłem błędy ortograficzne, gramatyczne, pododawałem przecinki, ale nic nie zmieniałem w kolejności słów, czy w tekście cytatów. Okazało się, że wszystkie wykopiowane cytaty da się uporządkować w pewną spójną całość podejścia do kobiet i do określenia siebie jako mężczyzny. Na pewno wiele ‘temacików’ nie zostało poruszonych – bo żeby opisać wszystko, to albo musiałaby powstać kolejna gruba książka Guru Niniejszej Sekty, albo trzeba po prostu przeczytać całe forum – ale chyba mam nadzieję, że udało mi się zsyntetyzować ‘clue programu’ tego forum. PS: Żaden dział nie bardzo pasował do niniejszego mojego postu, więc wrzucam go do Świeżakowni. Więc jeśli temat pasuje do innego działu, to proszę moderatorów o przeniesienie. Oto co z tego wyszło - czytając po kolei historia od tego kim jest mężczyzna, jaki powinien być, jak postępować z kobietami i jak się bez nich obejść! @Samiec Alfa Skoro nic nie jest ważne, a Ty jesteś nikim to co masz do stracenia? Nic! @Długowłosy Kiedy jesteś pogodzony sam ze sobą, NIKT nie może Ci NIC zrobić. NIC! @Samiec:) I powiem jeszcze raz: nie patrzcie na opinię społeczną, że tego i tego nie powinno się robić. Chuja tam prawda. Rób tak, jak Tobie jest dobrze i dla własnych korzyści, a najlepiej na tym wyjdziesz. Nie patrz na innych i nie pomagaj za bardzo, bo ludzie zamiast podziękować potem oplują Cię jadem. Tak niestety jest w większości przypadków. @jake Natura kocha skurwieli i nienawidzi mięczaków - za bycie miłym dostaniecie po dupie, za bycie skurwielem zostaniecie wynagrodzeni - dokładnie odwrotnie jak wmawia nam społeczeństwo. Posłuchaj, zwolnij i miej dokładnie w dupie, co w danej chwili robi, myśli, mówi cała pozostała część świata. Facet to ma być facet - twarda ręka, głowa wysoko uniesiona, dominant. Ma symbolizować i emanować siłą. @Brzytwa W praktyce sprowadza się do tego, że albo rządzisz Ty, albo rządzą Tobą. @Mendoza Bo to prawo się wywalcza, a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa. @Tarnawa vel Lancelot Facet robi, nie mówi. @Subiektywny Prawdziwy alfa nie ma takich dylematów. Bo jego pozycja i pewność siebie maja dwumetrowy fundament i nikt nie waży się go nawet tknąć. Samiec alfa nie ma taktyki. On wchodzi i przejmuje. On nie próbuje dominować, on po prostu dominuje. @jaro670 Silny samiec nie negocjuje tylko wymaga. @Dante Szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie, a nie w innych ludziach. @Przemek1991 Należy mieć przede wszystkim poukładane życie z samym sobą, a żadna kobieta nie będzie w stanie spierdolić nam życia. @qbacki Moja rada na wszystkie związki jest taka: jeżeli wchodzisz w związek, to musisz mieć pasje. @manygguh Masz znajomych, przyjaciół i kobieta nie należy do tej grupy, kontakty są na zasadzie, że wiedzą o swoim istnieniu. @qbacki Większość doświadczonych chłopaków tutaj już wie, jak cenny jest nasz czas i wie też, że poświęcanie go dla kobiety nie jest najlepszym rozwiązaniem. @GluX Kobieta nie wytwarza swojej energii - energia kobiety jest bardziej odzwierciedleniem nas samych. @Stulejman Wspaniały Najwyższa pora, by ludzie się obudzili z tego bajkowego snu o tym, że kobiety kochają nas za wnętrze. Oczywiście kobiety tak mówią, no a co mają mówić? Że dokładnie kalkulują ile jesteś wart i czy może nie znajdzie się lepszy? @Długowłosy Kobiety oceniają facetów tylko i wyłącznie po wyglądzie i kasie - pierdolenie o ‘inteligencji i charakterze’ to totalna mrzonka i największe oszustwo jakie można sobie wmówić. @RafX Kobiety są w stanie wybaczyć wszystko oprócz słabości i braku pieniędzy. Bez zasobów jesteście niczym dla kobiety. @Tomko Oprócz statusu kobiety szukają poczucia humoru, inteligencji oraz decyzyjności u mężczyzn. @Subiektywny Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności. Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności. @RedBull1973 Jednak z perspektywy czasu bezwzględnie uważam, że ZAWSZE TRZEBA startować do TYLKO tych ładnych, najładniejszych! @Honest Nigdy kobietom nic nie obiecywałem, a wręcz otwarcie mówiłem, że ani związek, ani posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Zazwyczaj słyszałem wtedy, że widocznie nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny. To że niektóre uznawały to za wyzwanie, nie jest moją sprawą. @Geralt Nigdy nie bierz dupy z własnej grupy. Nigdy się nie spoufalaj z kobietami z pracy. W pracy robisz swoje i wracasz do domu. W pracy PRACUJESZ, a nie romansujesz i skup się tylko na tym. Teraz loszka będzie się mścić. Teraz spodziewaj się dziwnych akcji. Typowych dla kobiet. @Nomorepanic Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo żadna nie jest zainteresowana albo że wszystkie już zajęte - stawiasz się w pozycji ciamajdy. @Długowłosy Zasada 3 randek – jeśli cel interakcji (niezależnie jaki on jest) nie zostaje osiągnięty na 3 spotkaniu, wówczas cofacie się w znajomości lub ją zrywacie. Nie ma od tego wyjątków. @Waginator Im więcej czasu mija bez bliższego kontaktu fizycznego, tym większa szansa na dostanie się do friendzone, więc uważam, że do takiego kontaktu trzeba dążyć jak najszybciej. @Ludzki.Człowiek Nie spinać się, czerpać przyjemność z procesu poznawania i świadomość, że prędzej czy później samica przeskoczy na inną gałąź, działa cuda. @Mosze Red Im więcej ma loszka kompleksów tym bardziej przekłada się to na zjebanie własnego życia np. staropanieństwo, duży przebieg, zniszczona reputacja i prowadzi do jeszcze większej ilości kompleksów. Każdy facet, który zwiąże się z taką laską niszczy samego siebie, ponieważ wcześniej czy później loszka zaczyna odreagowywać własne kompleksy na facecie. @Dobi Dłużej zastanawiają się nad wyborem spodni niż żony. To jest prawdziwa tragedia. Wszystko wynika z wychowania i z tego, co wtłacza się nam przez całe lata. Mało kto rozumie, że żona nigdy nie da szczęścia. Można je znaleźć tylko w sobie. Nikt drugiego człowieka nie uszczęśliwi. @Dobi Jeśli liczymy na stałą relację, to nie wolno mówić kobiecie o słabościach i tym, co nas gryzie. Lepiej iść z kumplem na wódę i z nim pogadać. @Stulejman Wspaniały Szczerość nie popłaca w kontaktach z innymi ludźmi, tylko z sobą samym i ewentualnie Bogiem. @radeq Najlepiej to się nikomu nie zwierzać z niczego. @zuckerfrei Zwierzałeś się kobiecie???? Kobiecie się zwierzałeś?? Poważnie? @Mocny Wilk Ona będzie Ci ściemniała non stop w czasie związku, już o manipulacjach nie wspominając, więc i Ty nie możesz być wylewny. Zbytnia szczerość nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza w relacjach z kobietami. @Przemek1991 Dlatego właśnie, nigdy, przenigdy nie należy się zwierzać kobiecie, niezależnie od tego, czy jest to Twoja matka, siostra, żona, koleżanka, itp. To się zwykle okropnie mści na facecie w przyszłości. @Pozytywny Dlatego wyznaję zasadę ‘Nie rozmawiam z kobietami o kobietach’. Warto stosować. @Dobi Facet, to ma być facet. Mówiąc babie o swoich problemach przestajesz być dla niej mężczyzną. Ona w niczym nie pomoże, najpewniej nawet nie zrozumie, ale przestajesz w jej oczach być mężczyzną. @SennaRot Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym swojej kobiecie. O niczym, absolutnie o niczym co może wykorzystać w jakikolwiek sposób przeciwko Tobie. Dzisiaj, kiedyś, za 20 lat, za 100 lat. Żona, narzeczona czy Twoja wielka miłość, czy jakakolwiek inna kobieta nie jest osobą, przed którą masz wylewać swoje osobiste sprawy. @Zahawi Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę, wywal to z kumplami na browarze. Płacząc przy niej to tak, jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa, a nie mazgajenia, jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym Misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi. @SennaRot Nie pytaj co możesz dać kobiecie, czy co możesz zrobić dla niej. Zapytaj siebie co może Ona Ci dać, co może Ona zrobić dla Ciebie. @Dobi Mężczyzna ma wziąć kobietę do swojego świata. Poza tym kobieta testuje mężczyznę bez przerwy. Często warto nie zgodzić się z nią tak dla zasady. ‘Nie i chuj! Ja tutaj rządzę. Jak nie pasuje, to wypierdalaj!’ Bez tłumaczenia. @SennaRot Kobieta ma być dla Ciebie nie Ty dla niej. Przełamać barierę psychiczną dla wielu, że to facet ma rządzić ‘żelazną’ ręką w związku i to, że kobieta CHCE zobaczyć, czy poczuć emocjonalnie potęgę swojego mężczyzny (dominację), nie jest łatwo. Zbyt wiele błędnych mechanizmów w Nas zakorzeniono poprzez wychowanie, wzorce rodzinne. @SennaRot Podejmujesz decyzje troszcząc się o SWOJE dobro. Nie ulegasz. Nie dajesz sobą manipulować. Nie jesteś spolegliwy, nie dajesz się złamać zagrywkami. Takich chcą i tacy je jarają. Ale to trzeba testować, więc walą swoje testy. Wbrew sobie działasz wtedy, jak jesteś manipulowany, jak ulegasz presji czy zagrywkom innych. Jak jesteś łatwowierny i NIE jesteś krytyczny. @Dante Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów, tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu, tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, którą Ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu. @SennaRot Ty decydujesz. Ty nie wybaczasz. Za złe karzesz srogo. Najmniejsza nagroda od Ciebie musi być przez nią ciężko zapracowana. Nie ulegasz. Nie da się Tobą manipulować. Ustawiasz wszystko po swojemu. Żadnych ustępstw. Kompromis w relacji z kobietą to krok do samobója. @SennaRot Krzywdzisz ją, bo uczysz, że może zrobić coś źle, błędnie i się wymiga, nie poniesie konsekwencji. Tylko dlatego, że jest kobietą, że ma faceta. One muszą ponosić konsekwencje swoich czynów. Muszą zasługiwać na nagrody. @HORACIOU5 W momencie kiedy samica była grzeczna, to miała wstęp na pokład, natomiast kiedy tylko zaczynała być oschła, statek odpływał, a ona zostawała sama w porcie. @Pozytywny Nieokazywanie słabości to jedna z rzeczy jakiej się nauczyłem będą w wieloletnim związku. @nieidealny świat Nie dyskutuj z kobietą. Nic jej nie wytłumaczysz, a zwłaszcza logicznie. @Subiektywny I dlatego Drodzy Panowie, generalnie z kobietami nie ma sensu wchodzić w głębszą polemikę. Szczególnie taką bazującą na twardych danych, liczbach, statystykach, itd. - pisząc jednym słowem - logiczną. Faceci na takich spotkaniach operują prawie wyłącznie na faktach, a kobiety chcą emocji. @Honest Trzeba z kobietami rozmawiać ich językiem, językiem emocji. Logiczne wywody są dobre dla facetów i bardzo staram się tego trzymać. @Oddawaj Fartucha Kobiecie się nie tłumaczysz, z kobietą się nie kłócisz. Jak zaczyna odpierdalać, to za żadne skarby nie próbuj jej nic logicznie tłumaczyć. @parafianin One i tak zrobią po swojemu. I tak zrozumieją po swojemu. I tak najczęściej jedynie chcą pogadać o problemie, wyżalić się, ale żadnych zmian nie wprowadzić. Zresztą same nie rozumieją do końca problemu, bo kierują się emocjami, więc gdzie chcesz polemizować? Retrospekcja u kobiet jest znikoma. @rewter2 Jeśli wydaje ci się, że kiedykolwiek jakiś mężczyzna przekonał jakąś kobietę do czegoś kłótnią, to nie, nigdy taka sytuacja w historii świata nie miała jeszcze miejsca. @Normalny Nie wolno doprowadzać do ‘partnerstwa’ w związku. Należy przestrzegać i trzymać się tzw. tradycyjnych wartości, oczywiście nie zapominając o szacunku dla drugiej strony. @Subiektywny Co do równouprawnienia, to w potocznym rozumieniu kobiet oznacza ono nic innego jak: maksimum przywilejów, minimum obowiązków, zero odpowiedzialności. @Dobi Baby nie chcą odpowiadać za nic. Chciałyby rządzić, ale bez żadnej odpowiedzialności, a tak się nie da. @CalvinCandie Dużo mężczyzn nadal myśli, że trzeba kobiecie usługiwać we wszystkim, a to jest błąd, kobieta ma być partnerką życiową. @Normalny Ona chce samca. A wy pozamienialiście się rolami. @SennaRot Jak już coś obiecujesz kobiecie za darmo, bez jej starań z automatu dla niej jesteś mięczak. @TPakal1 Baby nigdy nie były, nie są i nie będą wdzięczne. Uważają, że to im się należy, tak po prostu z urzędu. I nie jest to kwestia wychowania (może trochę) to jest produkt ewolucji. @Subiektywny W układach z ludźmi, a z kobietami w szczególności, nigdy, ale to przenigdy nie licz na wdzięczność. Nigdy! W ten prosty sposób oszczędzisz sobie wielu nieprzyjemności. Sam zachodzę w głowę jak wiele osób inwestuje we wdzięczność i dziwi się, że ta inwestycja przynosi wyłącznie straty. @Herbu Mizogin W biznesie, jak i w relacjach między płciami, o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ‘niczego nie muszę’. Tak w jednym, jak i drugim przypadku, szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania. @Normalny Związkiem rządzi ten, któremu na nim mniej zależy. @RedBull1973 Mężczyzna nie prosi kobiety o seks, nie tłumaczy… jedyna dopuszczalna forma, to lekki opierdol, że ‘słabo się stara’. @Brzytwa Kobietki na gości, którzy 'proszą', reagują instynktownym zamknięciem 'bram'. @CalvinCandie Bo to często tak jest, że jak samica chce zdobyć samca, to będzie robić takie rzeczy z seksem, że samiec będzie zachwycony. Tylko nie będą tego robić wiecznie. Wcześniej czy później zapytają, czy jesteś gotowy na coś poważnego (czyt. ślub - kolejny certyfikat jak to ładnie ująłeś). Po ślubie przestanie tak dawać dupy, bo będzie miała zabezpieczoną przyszłość. Zacznie się kupczenie dupą, by dostać to, czego chce za Twoje zasoby finansowe. Jak będziesz często fikać, to nie dostaniesz dupy, a jak nadal będziesz fikać, to znajdzie innego gacha, a Ciebie ograbi przy rozwodzie. @JoeBlue Cipka w wersji podstawowej jest warta 100PLN, w lepszym opakowaniu 150, w dobrym opakowaniu 200. @Stulejman Wspaniały Panie instynktownie czują, że ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla seksu oraz bawi się grą do niego prowadzącą, jest silny – a siła jest seksowna. Kto się prosi, jest słaby i pewnie ma mało seksu; czyli inne go nie chcą. A skoro inne nie chcą, to widocznie coś z nim jest nie tak, a w razie związku z nim, koleżanki nie będą jej zazdrościły. @Przemek1991 W związku wygrywa ten, komu mniej zależy. @manygguh W skrócie: niepewność, w której non-stop utrzymuje się kobietę. @SledgeHammer Kobiecie obiecuje się WSZYSTKO, a robi swoje, czyli wszystko, co się robi, robi się dla siebie. @JoeBlue Nie bój się dziewczyny wkurwić. Tylko takie wkurwione idą do lóżka. Pod warunkiem, że ich nie przepraszasz, a jeszcze lepiej - opierdolisz za to, że musiałeś się na nie wkurwić. @HORACIOU5 W przypadku, kiedy mężczyzna zostaje olany, to po prostu ma to gdzieś i zaczyna interesować się inną kobietą. U pań działa to tak, że kiedy widzi, iż nagle interesujesz się inną, a ją masz gdzieś, to robi jej się zwarcie w główce. Oprócz ogólnego schematu w postaci: ‘Dlaczego on już nie lata za mną? Przecież powinien dalej się starać o moją uwagę, bo jestem taka super!’ @Ziomisław To nie od nas zależy, co inni ludzie myślą i co do nas czują. Uczucia kobiety to nie jest Twoja sprawa. Dlaczego pragniesz czegoś, co nie należy do Ciebie? Jej uczucia - jej problem. @Subiektywny Nie słuchaj co kobieta mówi, obserwuj jak się zachowuje i co robi! @SennaRot Wcale tak nie myślała mówiąc to. To był tylko jej test. Testuje Cię jak daleko może się posunąć. @Rnext Reakcja będzie adekwatna do prognozowanej Twojej przydatności do jej celów. Jeśli koszty wyrzucenia Cię z orbity będą dla niej pomijalne, dostaniesz atak furii, focha czy co tam ma w repertuarze. Jeśli jednak się opłacasz, reakcja będzie stonowana. @Wrażliwy Egoista Nie masz jej zjebać - bo będzie to oznaczać twoją emocjonalną reakcję. Tego nie chcesz. Trzymaj ramę. I nie próbuj udobruchać również. Nie próbuj również odpisywać pierwszy - zwykłe przetrzymanie. @Waginator Te pytania ‘co słychać, dawno nie pisałeś’, ‘czy jesteś na mnie zły?’ to wręcz taki standardowy pakiet do friendzone, żeby sprawdzić, czy dalej można doić ofiarę. @jaro670 Wyjebka, to najlepsza terapia na świecie. @Subiektywny Jedna z największych kar dla kobiety to obojętność względem niej. @Długowłosy Czy kobieta zachowywałaby się tak samo, gdyby miała się umówić ze znanym aktorem/milionerem etc.? @Subiektywny Kobiecie, której zależy, ani czas, ani odległość, ani śnieżyca, ani ulewa, ani nic, nie stanie na drodze. Jak kobieta czuje miętę do mężczyzny, to jest w stanie łyżeczką od herbaty górę przekopać w 24 godziny. A jak nie zależy... to usłyszysz byle pretekst do spławienia. @XYZ O wierność kobiety się nie zabiega. Nie mówi się, że ‘kocham’. Nie płacze się. Nie pyta o zdanie i nie prosi o decyzję. Kobietę się ma lub nie. Nie jesteś od tego, aby wstrzelić się w klucz dziewczyny i robić wszystko tak, jak ona chce i kiedy ona chce. Kobiety żyją w świecie utopii, kreują sobie scenariusze ‘jak to powinno wyglądać’, co kiedy po kolei ma następować. Jak będzie za wolno - źle. Jak za szybko - też źle. Ma być tak jak ona chce, a Ty nie jesteś od tego, by postępować wg jej rozkładu. @Wrażliwy Egoista Ty masz z tą dziewczyną umowę. Umowę związku - albo staracie się spełniać swoje potrzeby nawzajem albo umowa zostaje zerwana - tak to wygląda. Jak zaczniesz ‘pragnąć posiadać kobietę’ to automatycznie przegrywasz. Ty masz być samowystarczalny - jak coś odpierdoli, to zrywasz umowę - i tyle, proste. @Dobi Facet ma być gotowy na porzucenie każdej kobiety. @Herbu Mizogin Kobieta musi widzieć, że potrafisz się doskonale obyć bez niej. @Ziomisław Nic tak nie upadla mężczyzny jak to, kiedy uzależnia poczucie własnej wartości od tego, jaką kobietę ma u swego boku @overkill Pamiętaj, że ty z natury będziesz miał jakieś zahamowania, a kobieta to jedzie po bandzie na maxa. @Arox Poczuj chłodny wiatr na twarzy, jedź bez celu w stronę zachodu słońca, stań w jakimś urokliwym miejscu i zadaj sobie pytanie – ‘Po chuj ja to ciągnę, skoro oszukuję wszystkich, włącznie z samym sobą?!’ A gdy zrozumiesz, gdy poczujesz w sercu jaka jest prawidłowa droga - wróć, pocałuj w policzek, wytłumacz dlaczego nie będziecie już razem, żadnych dyskusji i tłumaczenia, wyłącz telefon, idź na dobre piwo z kumplem i przypomnij sobie co tak naprawdę lubiłeś robić w życiu. @XYZ Zauważ, że boimy się tylko przyszłości... ja nie znam kogoś, kto się boi minionych, znanych doświadczeń. Strach to przyszła pochodna twego stanu obecnego - zrób różniczkę, zdyskontuj wyobrażenie sytuacji na czas teraźniejszy - przyjmij, że jej odbiło wczoraj i dziś masz tego konsekwencje. I co wtedy byś potencjalnie zrobił? Przygotuj się. Strach to narzędzie kontroli. Zapanuj nad nim - zapanujesz nad sobą. @jaro670 Byłem szczęśliwy przed tobą ‘bejbe’ to i będę po tobie, więc jak mi robisz problemy, to bądź tak miła i sprawdź, co jest po drugiej stronie drzwi. @Długowłosy Teraz pomyślcie o jednym – na świecie są jakieś setki milionów kobiet (jak nie idzie to w miliardach), które po rękach by Was całowały za związek/małżeństwo/dmuchanie w zamian za paszport. @Długowłosy Każdy z Was, jako samiec, jest wart 10 razy więcej niż każda z dup, które Was olały. Ruchać, jebać, nic się nie bać! @mis_podpalacz Żyć, po prostu, kurwa, ŻYĆ własnym życiem, a nie czyimiś problemami!
  9. 41 punktów
    Hej ! Od roku śledzę forum i w końcu postanowiłem się zarejestrować i dodać coś od siebie w ramach rewanżu. Dodam że interesuje się bardzo tematyka MGTOW (Men Going Their Own Way) To mój pierwszy wpis na jakimkolwiek forum. Dzięki za wyrozumiałość. Wikipedia: Robert Briffault (1874-1948) był francuskim nowelistą, historykiem,antropologiem społecznym i chirurgiem. Urodzony we Francji emigrował do Nowej Zelandii mieszkał też w Stanach zjednoczonych a po 1 wojnie światowej osiedlił się w Wielkiej Brytanii. PRAWO BRIFFAULTA Samica, nie samiec ustala wszystkie warunki danej Rodziny zwierząt. Jeśli samica nie czerpie korzyści z kontaktów z samcem , tego typu kontakty nie będą miały miejsca. Możemy wyróżnić 3 wnioski wynikające z tego prawa. 1-Wcześniejsze korzyści dostarczone przez samca nie gwarantują utrzymania kontaktów z samicą w przyszłości 2-Każdy układ w którym samiec dostarcza korzyści w zamian za przyszłe kontakty z samica zostaje anulowany w momencie gdy samiec dostarczył korzyść.(pkt 1) 3-Obietnica otrzymania przyszłych korzyści przez samice ma ograniczony wpływ na teraźniejsze/ przyszłe kontakty z samicą. Jest odwrotnie proporcjonalna do czasu w którym samica otrzyma korzyści i wprost proporcjonalna do zaufania jakim darzy samca. 1 Czyli jeśli opiekujesz sie kobieta i jestes dla niej miły, nie mozesz oczekiwac niczego spowrotem 2 Jeśli oczekujesz ze otrzymasz coś w zamian ( dostęp do waginy ) w przyszłości w za to co teraz robisz dla kobiety , to się mylisz . Musiał byś dostarczać korzyści praktycznie w nieskończoność . 3 Kobieta która widzi potencjalne korzyści w przyszłości będzie inwestować swój czas tylko na podstawie swojego przekonania o tym jak długo musi czekać i na ile ufa mężczyźnie. Jeśli kobieta widzi korzyści powiedzmy za 6 miesięcy, to będzie skłonna zainwestować swój czas. Jeśli jednak na korzyści musiałaby czekać 6 lat może nie być już tak chętna. Z drugiej jednak strony jeśli za 6 lat mogłaby dostać 10 milionów dolarów to taka inwestycja będzie się jej opłacać. Ludzie słyszą korzyści,, myślą o pieniądze. Może to być jednak bardziej subtelne, na co trzeba BARDZO uważać.Korzyścią może być praktycznie cokolwiek. Możesz dobrze gotować, ładnie malować , pięknie śpiewać ,być popularnym , usługiwać kobiecie, byś uległy, poświęcać czas, być tamponem emocjonalnym, mieć układy i możliwości, znać ludzi, mieć przystojnego kuzyna ... itd Część mężczyzn wchodząc w związek myśl : Ona jest dobrą kobietą nie leci na moje pieniądze. Tymczasem kobieta szuka korzyści . Jeśli kobiecie chodzi o pieniądze jest to łatwe do zauważenia problem zaczyna się gdy nie zauważasz prawdziwego motywu kobiety. Jeśli mężczyzna zdecyduje wejść w związek konieczne jest zdanie sobie sprawy jakimi korzyściami /motywami kieruje się kobieta. ... nie posiadasz człowieczeństwa ani osobowości w oczach kobiety. Jesteś tylko narzędziem którego cele jest służenie jej interesom. W zamian dostaniesz sex i możne jakąś pseudo uwagę, czułość. Co się może szybko skończyć jeśli kobieta otrzyma lepsze korzyści gdzieś indziej. Zrodła https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Briffault https://www.youtube.com/watch?v=9W6wvHSMmzY https://www.stickmanbangkok.com/readers-submissions/2009/11/the-rosetta-stone-of-womens-behavior/ Napiszcie w komentarzach co myślicie.Wiem ze trochę sucho ale się rozkręcę. Mam w planach opisać jeszcze kilka ważnych tematów. Pozdrawiam wszystkich udanych świat.
  10. 40 punktów
    Równo rok temu dziewczyna z którą coś tam zaczynałem kombinować zrobiła mnie pięknie w wuja Historia - standard - wokół Pani, jak była chora, Biały Rycerz skakał po lekarstwa, Pani chciała iść do kina Biały Rycerz szedł. W Walentynki Pani oznajmiła, iż przyjeżdża do niej "kolega z Portugalii" i Biały Rycerz ma spierdalać Tak, via Google, trafiłem tutaj Zanim przyszedłem na to forum miałem za sobą dość solidną bazę PUA, trochę Pań w różnych konfiguracjach ale brakowało najważniejszego.... świadomości, że dopóki nie poukładam sobie w głowie nie mam po co wchodzić w jakiekolwiek relacje z kobietami. Po roku więc dziękuję: 1. @Stulejman Wspaniały - za książki, audycje, to forum i naszą znajomość 2. @dr Mordechaj B'rzyt-wa - za dołożenie kilku ważnych cegiełek w mojej głowie, a przede wszystkim towarzystwo prawdziwego intelektualisty 3. @Mosze Red - za twarde postawienie sprawy co do kryteriów doboru partnerki oraz wyostrzenie pewnego typu myślenia, który ja, niepotrzebnie, starałem się tępić w mojej głowie 4. @Subiektywny - za klasę i pokazanie, iż gentlemani w starym stylu nadal istnieją 5. @Arox - za to że Cię poznałem i że jesteś zajebistym gościem 6. @HORACIOU5 - za poznanie kolejnego człowieka z pasją i Wam wszystkim, Braciom, za codzienną motywację do bycia coraz lepszym każdego dnia
  11. 38 punktów
    Witam szanownych forumowiczów, zapraszam na drugi odcinek ciepło przyjętego cyklu "Chujnia na sobotę". Dziś pochylę się nad fascynującym wpisem ze znanego i lubianego przez panie serwisu, nazwijmy go hmm..... netloszki, żeby nie robić reklamy. Trafiłem na taką perełkę, czas przetłumaczyć tekst z loszkowego na polski "Zaczelo sie 7 lat temu ,ani ja ani on nie chcielismy zwiazku ale po roku spotykania sie ,zaczelismy coraz wiecej do siebie czuc ,wkoncu sie wprowadzil do mnie zylismy Cale lata szczesliwie dal mi wszystko o czym kobieta marzy cieplo milosc i wiernosc dalabym za niego reke w ognien ,poprostu byl wspanialym facetem wyrozumialym cierpliwym i pracowitym .pracowalismy razem, prowadzimy firme budowlana poczatki byly bardzo ciezkie ogolnie nigdy latwo nie jest jak trzeba samemu na siebie zarabiac i walczyc o klienta." - rok mi zajęło żeby przeskoczyć z fuck friends do związku (musiałam udawać, że jestem postępowa i nowoczesna i też ceni luźne związki) - wszedł totalnie pod pantofel i mogłam go eksploatować/ zrobił by dla mnie wszystko - znosił moje fochy i pracował na zachcianki - otworzył firmę budowlaną bo miał fach w ręku, a poziom mojej konsumpcji rósł "Pare slow o nim " jest bardzo mily spokojny czlowiek bardzo fer do innych zawsze pomoze jest w stanie wszystko i kazdego zrozumiec , ma jednak jeden Problem ,jest bardzo zamkniety w sobie jezeli nie zagadasz do niego to sam sie nie odezwie tak jakby bal sie kontaktow ,rozmow ,na imprezach zazwyczaj cicho siedzi ,ma Problem z nawiazywaniem nowych kontaktow. " (Tego przyczyne znam) bardzo dlugo potrzebowalam zeby go rozgrysc i zeby sie choc troche otworzyl ." - typowy pantofel i beta orbiter, łatwo wzięłam go pod obcas - małomówny i trochę gburowaty, nie jest lwem na salonach, ale to i lepiej przecież jest od pracy, bo od robienia dziecka był kto inny - dużo czasu mi zajęło zanim wyciągnęłam jego wszystkie sekrety, ale jak już się zwierzył to mam go w garści "Skonczyl 40 lat i zaczol szalec ,biegac kremiki na twarz sluchac muzyki itd.... Pare slow o mnie , jestem bardzo oddana milosci zrobie wszystko zeby go uszczesliwic ,pomagam mu prowadzic firme poniewarz on ma bariere jezykowa ,Cale lata nie bylo minuty zebym o nim nie myslala, mam chorego syna ktory potrzebuje mnie nonstop, spie rowniez z synem bo cierpi na leki ,maz niby to rozumi ( syn nie jest jego dzieckiem)." Tu się zaczyna ciekawie robić, radze się skupić, w dalszej części będą jeszcze inne wskazówki. - zaczął dbać o siebie, nie podobało mi się to, mogę stracić źródło utrzymania dla siebie i dziecka, ALERT ALERT mogę stracić źródło utrzymania - on zapierdalał na budowie a ja odbierałam telefony (pomagałam w firmie ) - mam syna z innego związku , ciężko chory (kosztowny, wymagający stałej opieki więc potrzebowałam nieśmiałego, pracowitego, beta orbitera żeby na niego łożył) - misio zapierdala po całych dniach, nie ma seksu bo śpię z gówniakiem, który zresztą nie jest jego tylko tego, który spłodził i spierdolił, o którym nadal mam mokre sny "A teraz do mojej histori , bardzo sie kochalismy przynajmniej mi sie tak wydawalo ,robil dlamnie wszystko ja rowniez ,kazdy mowil ze nasz zwiazek jest niesamowity ze wszystko przetrwamy szanowalismy sie i kochalismy ,rok temu kupilismy dom wyremontowalismy mieszkania pod wynajem nie chcielismy wynajmowac obcym ludzia bo sami zamieszkalismy na dole ,wiec wynajelismy znajomym ,jego pracownikowi ,zonie ( moja najlepsza przyjaciolka) dziecku i tesciowej .pol roku ja mieszkalam z mezem na budowie nie bylo latwo wszystko co do zycia potrzebne bylo w jednym pomieszczeniu ,ale dawalam rady." - wszedł totalnie pod pantofel, spełniał zachcianki, wszystkie koleżanki były pełne podziwu, że tak go owinęłam wokół małego paluszka - kupił i wyremontował dom, wyremontował moje mieszkanie, które sobie teraz wynajmuję i mam dodatkowy dochód - niby dom ale nie wykończony, standard za niski, niech zapierdala więcej "zaczelo sie lato imprezy alkochol ja nie pije a on sie zachlysnol i tak jak bardzo malo pil zaczol sie strasznie opijac tak ze musialam go sciagac z dworu naturalnie wszystko z naszymi sasiadami wiec moja kolezanka z mezem. ktoregos razu mialam juz dosyc i chcialam spac ale on i moja kolezanka nie chcieli zostawilam ich samych ale nie weszlam do domu calkiem ,obserwowalam ich i w ktoryms momencie musialam ja z niego sciagnac ,byli strasznie pijani wiec przegryzlam to i wybaczylam skonczylo sie opijanie alkocholem." W tym fragmencie autorka jest bardzo zdziwiona dwoma zjawiskami: 1 Facet, który tyra po całych dniach, nie ma seksu, stawia mu się coraz większe i bardziej absurdalne żądania, łoży gigantyczne kwoty na chore cudze dziecko, zaczyna pić. Cóż loszko, oświecę cię, dobił do 40 tki, zobaczył w jak czarnej dupie się znajduje, że zapierdala i nic z tego nie ma, a jedynym beneficjentem jego poświęceń jest loszka, która wzięła go pod pantofel i cudza pula genetyczna. Dziwisz się, że zaczął pić, gdy zrozumiał iż zmarnował większość życia, serio? 2 Facet, któremu brakuje seksu w domu szuka go gdzie indziej. Najpopularniejszy schemat świata iż najlepsza psiapsiółka wskoczyła mu na kutanga, zważywszy na fakt iż jest on szefem jej męża (właścicielem firmy), a jej mąż zwykłym pracownikiem fizycznym, można było być pewnym takiego scenariusza na 99%. "Pazdziernik 2016 ,minelo pare miesiecy oboje zmeczeni budowa w domu i pracy klopoty finansowe duze wydatki ,klient raz placi raz nie jak mu sie zachce ,zaczely sie klutnie ,mardzo malo czasu ze soba spedzalismy praktycznie sexu to moze raz na miesiac , koncem pazdziernika stwierdzilismy ze musimy odpoczac bo mamy za duzo stresu pojechalismy na urlop ,po 3 dniach maz wtedy narzeczony zaproponowal zebysmy jechali do polski i zrobili papiery i sie jeszcze w tym roku 2016 ozenili, i tak pojechalismy ,papiery zalatwilismy ." - trzeba coraz więcej kasy na moje dziecko i moje zachcianki, frustracje wyładowywałam na facecie - dawałam mu z łaski raz na miesiąc - w końcu udało mi się na nim wymusić ślub wykorzystałam wcześniejsze embargo na dupę, podczas wakacji zdjęłam blokadę i robiłam mu dobrze ile się dało, aby go urobić (oczywiście na forum napiszę, że on chciał z własnej woli i bez oporów, wtedy otrzymam współczucie i będę mogła uchodzić za pokrzywdzoną) - zapewne wykorzystała wszystkie możliwe formy nacisku, rodzinę koleżanki, wspólnych znajomych, księdza "po powrocie zaczelam przygotowywac slub ,goscie jedzenie sala itd , duzo stresu mialam praktycznie sama wszystko organizowalam ,on duzo pracowal wracal wieczorami. dzien slubu 16.12.2016 bylam niespokojna wtedy jeszcze nie wiedzialam dlaczego , na slubie moze 3 razy zatanczylismy malo sie nawet widzielismy wiec wkoncu go okrzyczalam on sie obrazil ,na noc poslubna go budzilam godzine rano sie nie odzywal do mnie Cale poprawiny milczal ." - no nareszcie dopięłam swego, wszystkim się zajęłam żeby było jak sobie wymarzyłam, on miał tylko płacić - byłam już na swoim więc zrobiłam mu awanturę na ślubie - nie dałam mu w noc poślubną i zwaliłam winę na niego - nie przewidziałam, że się obrazi i spierdoli poprawiny, przecież powinien zignorować moje skurwysyństwo i udawać szczęście i dozgonną miłość, bo co ludzie powiedzą? "Grudzien 27. zauwarzylam ze na whatsapie jest online co chwile i niewiem co mnie ponioslo zeby sprawdzic czy moja swiadkowa( wiec moja kolezanka zarazem sasiadka) tez jest online , byla i tak sie zaczelo ze podejzewalam ich o Romans ,moja najlepsza przyjaciolka swiadkowa i zona naszego pracownika.do lutego obserwowalam wiele razy blagalam ich o prawde praktycznie z bulu umieralam ale oni klamali caly ten czas ,padly nawet slowa ze sie mnie boja ze wpadlam w jakas obsesje wkoncu uwierzylam ze z milosci szaleje , ale ktoregos razu sprawdzilam rachunki telefoniczne byl do niej sms z dnia 27. grudzien wtedy pierwszy raz pytalam go czy z nia pisze , wiec musial jej smsa wyslac ze musza byc ostrozni pewnie. Juz zaczelam tak naciskac ze przyznal sie ze mieli Romans najpierw sie to nazywalo ze pare slow za duzo ze soba napisali , potem mu powiedzialam ze odtworzylam jego wykasowane wiadomosci i ze wszystko przeczytalam( a tak nie zrobilam) i ze chce jeszcze raz z jego ust slyszec co zrobil ," - zaczęłam szpiegować go i moją najlepszą przyjaciółkę spodziewając się romansu - udało mi się z niego wycisnąć prawdę, tak miał romans "moj swiat sie zawalil chcialam odejsc ale nie potrafie za bardzo go kocham ! ale mecze sie codziennie niesamowity bol ,on strasznie wychudl przez ten czas stoi na glowie zeby to naprawic ale ja nie potrafie sie z tym obejsc nie umie zapomniec codziennie placze i robie jemu tez awantury ." - error, error mogę stracić źródło utrzymania - chciałam odejść, ale dom postawił przed ślubem , a ja nadal mam własne mieszkanie więc go nie oskubię, gówniak ma ojca więc trudno będzie wyciągnąć alimenty, więc nadal lofciam go nad życie - codziennie robię awantury i płacz, wzbudzam poczucie winy aby ode mnie nie spierdolił i aby przejąć zasoby (pewnie próbuje nakłonić do przepisania domu, po tym co zrobiłeś nie czuję się bezpieczna, pójdziesz do innej i zostawisz mnie z niczym, jak mam teraz tobie zaufać ... bla bla bla ...) "Pare slow o niej , zauwarzylam juz w lecie ze za kazda okazja kokietuje facetow kolegow swojego meza lubi byc podziwiana i wiem ze meza swojego nie kocha to mi mowila czesto , ale nauczylam sie ja akceptowac taka jaka jest bo dlamnie byla bardzo dobra kolezanka. na ta zdrade mi powiedziala ze to byla glupia zabawa ze dlaniej moj maz byl krolikiem doswiadczalnym bo chciala sprawdzic czy naprawde swojego meza nie kocha ,jeszcze cos majac afere z moim mezem na naszym slubie poznala naszego kolege zaczela z nim rowniez afere moj maz mi w to nie wierzyl i dalej sie z nia spotykal a ona mu wciskala klamstwa ze tamten ja napastauje a tamtemu mowila ze moj maz ja napastuje ... prostaczka ." Dochodzimy do arcyciekawej części, można z niej wyciągnąć kilka wniosków. - jest popularna i ładniejsza, kręcą się koło niej faceci - nieraz mówiła, że nie kocha swojego męża, ale co mnie to obchodzi, ja tez swojego wykorzystuję - ma romans z moim mężem, trzeba prewencyjnie podstawić jej innego gacha, a nadal się z nią kumpluje (będzie z niej pożytek w wypadku rozwodu, mam ją w garści, jej mąż pracuje w naszej firmie i mieszka w moim mieszkaniu, więc zezna co powiem) - ha ha co z tego, że jest ładniejsza jak ja jestem cwańsza i lepiej się ustawię "wiem ze zdarza sie wszystko w zyciu ale nie myslalam ze mi sie to jeszcze kiedys zdarzy myslalam ze on jest moim ksieciem ktory kocha bez granic niby pisali tez o tym ze on mnie bardzo kocha i chcieli to zakonczyc ale cos im chyba bylo ciezko do momentu kiedy jej maz wyjechal na urlop a ona przyprowadzila naszego kolege do siebie do domu i moj maz jej kochanek sluchal jak ona u gory uprawia sex z naszym kolega . czy ich Romans by sie skonczyl jakby ich nie uslyszal???" - myślałam, że będzie tyrał do końca życia i nigdy się nie wymknie - sprawa z koleżanką załatwiona, ona ma nowego gacha, mąż zobaczył jaka ona jest i wrócił z podkulonym ogonem, a ja nadal mam dobre relacje z potencjalnym świadkiem podczas rozwodu, ale jestem sprytna - teraz trzeba jeszcze opisać moją historię gdzieś w internetach, pożalić się ludziom i rodzinie, więcej świadków i dowodów "jestem w stanie przebaczyc ale musze najpierw zrozumiec dlaczego to zrobil ,dlaczego bral slub ,mogl mnie lepiej zostawic lub mi prawde powiedziec i dac wolny wybor czy chce byc jego zona ,dlaczego mnie tak zranil co go pociaglo zeby miec afere przed i po slubie ,napisalam wam pare zeczy o naszym zyciu bo mysle ze objektywniej bedziecie mogli mi moze troszke doradzic narazie sobie nie radze z niczym brak sily do dalszego zycia ale ze mam syna musze" - muszę to dalej ciągnąć bo dom jest jego, kasę zarabia on, dopóki nie ogarnę lepszej gałęzi lub nie wymyśl jak go oskubać będę go "lofciała" - gdyby nie dzieciak, poszła bym w tango ale potrzebuję kasy - zmusiłam go do ślubu, ale popłaczę w sieci, czemu się ze mną ożenił i tak mnie skrzywdził :> - zrobiłam mu piekło podczas wesela, nie było nocy poślubnej, no ale to on jest wszystkiemu winien :> - teraz opiszę wszystko na forum dla kobiet, może któraś podsunie mi pomysł jak wszystko przejąć, żebym mogła go zostawić Mój komentarz będzie krótki. Związek zbudowany na wymuszeniu małżeństwa, wzbudzaniu poczucia winy, niesamowitym wyzysku faceta, pracy ponad siły. Faceta z niskim poczuciem wartości, gdyż wziął pod opiekę loszkę z cudzym dzieckiem na dodatek wymagającym olbrzymich nakładów finansowych. Jak każdy pantofel, który poświęcił się dla księżniczki przestał być atrakcyjny seksualnie, seks raz w miesiącu, schemat goni schemat. Dobił do 40 tki chciał się ogarnąć, zaczął o siebie dbać, zostało to zaatakowane i zduszone w zarodku. Uciekł w alko, wdał się w romans z jej psiapsiółką, która sama była bardzo nachalna bo miał pozycję wyższą od jej męża. Teraz loszka jest z nim bo musi, w wypadku rozwodu dużo nie ugra bo dom nie jest jej, a ma własne lokum, dziecko nie jest jego, małżeństwo trwa krótko, więc robi burze w internetach szukając tak naprawdę porady jak przekręcić faceta.
  12. 38 punktów
    Szanowni Modzi, Bracia, Panie z rezerwatu, hejterzy; Z okazji świąt chciałbym życzyć: 1. Moderacji wyższego i niższego szczebla za ich często ciężką pracę, zaangażowanie, poświęcenie - by inni Bracia i Panie mogli spokojnie oraz z przyjemnością korzystać z naszego forum. 2. Braciom z forum za to, że pomagacie swoimi historiami i doświadczeniem zagubionym i poranionym kolegom, oraz sami czerpiecie pomoc od bardziej doświadczonych, przez co piękna idea czynienia dobra i pomagania innym może się ziścić dzięki waszej pracy, energii i wydatkowi czasu, że nie wspomnę o dotacjach za które serdecznie dziękuję, i które dzisiaj przepiję. 3. Kochanym Paniom z rezerwatu, że swą obecnością zwiększają poziom testosteronu i adrenaliny Braciom, i po prostu za bycie z nami. 4. Hejterom, trollom, wariatom, szaleńcom, socjopatom, osobom psychicznie chorym, Sławkowi - za to że dzięki waszej pracy i zaangażowaniu w sprawy forum i moje prywatne, wzrastamy w wiedzę o tym jak się przed wami bronić, a przez to stajemy silniejsi i bardziej trzymamy się razem każdego dnia. Tak więc kochani życzę wam z całego serca: 1. Nawiązania kontaktu z tą Boską cząstką w nas, która daje nam spokój, zadowolenie, szczęście i nie żąda nic w zamian, 2. Coraz wyższej samooceny każdego dnia, byście sami siebie nauczyli się szanować, kochać, lubić i traktować z życzliwością, 3. Zdrowia, pomyślności w zamierzeniach i interesach. 4. Dla zaobrączkowanych i dzieciatych, zadowolenia z dzieci i by zdrowo, mądrze rosły, oraz zadowolenia z kobity, niech będzie zawsze szczupła i ciasna! 5. Niech wasi wrogowie odstąpią od was, precz odejdą.
  13. 37 punktów
    Choć linkowałem kiedyś źródło w jakimś poście, to żeby nie umknęło, zakładam jako nowy temat i wklejam pełną treść wywiadu. *** Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje Bożena Aksamit: Łatwiej jest przebijać się przez życie w spodniach czy w spódnicy? Prof. Bogdan Wojciszke: To pytanie jest źle postawione. Dlaczego? - Mamy po prostu inne zadania do wykonania. Mężczyźni są inwestycją na trudne czasy. Dopóki czasy są średnie, kobiety świetnie się sprawdzają i wystarczą. Kiedy robi się naprawdę ciężko, stajemy się niezbędni. Czym się różnimy? - Jeśli chodzi o właściwości intelektualne, to mężczyźni mają nieco większe zdolności matematyczne i przestrzenne, zaś kobiety są nieco lepsze w komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Jeśli chodzi o średnią inteligencji, to nie różnimy się niczym. Naukowcy są już tego pewni, niedawno Anglicy przebadali jednego roku wszystkich 12-latków, ponad 300 tys. dzieciaków. Okazało się, że kobiety i mężczyźni nie różnią się między sobą, ale tylko porównując średnią arytmetyczną. W grupie osób ze zdolnościami umiarkowanymi jest wyraźna nadreprezentacja kobiet. A wśród geniuszy więcej jest mężczyzn? - Tak, ale wśród kompletnych idiotów także. Mężczyźni są bardziej krańcowi, także gdy bada się inne wskaźniki. Każdy zna zjawisko szklanego sufitu, czyli niedoreprezentowania kobiet na wyższych szczeblach władzy. Im wyższy szczebel, tym mniej tam jest kobiet. Jednak gdy spojrzymy na dno społeczne, tam też jest więcej mężczyzn. Różnica jest niebywała. Wśród 85 tys. więźniów w Polsce zaledwie 3 proc. to kobiety. W USA siedzi ponad 2 mln osób, tam kobiety stanowią 7 proc. więźniów. Duża cena za geniusz. Może kobietom trudniej trafić na szczyt lub dno, bo czego innego od nich wymagano? - Przez cały XIX wiek i dużą część XX standardem wykształcenia panien z lepszych domów była umiejętność gry na pianinie. Grały wszystkie, czy miały talent, czy nie. Wiek XIX wydał najwięcej wspaniałych kompozytorów. Żadnej kompozytorki? - Od Beethovena do Strawińskiego nie ma ani jednej kobiety, mimo że to one głównie uczyły się gry na instrumentach. Ja chyba wolę być szarą gąską, grać kolędy na pianinie, niż szarpać się w korporacji czy dać się zabić na idiotycznej wojnie. - Mężczyźni są silnie nakręceni na rywalizację, ale nie ma co się dziwić. Dane genetyków pokazują, że 80 proc. kobiet żyjących w przeszłości się rozmnożyło i zaledwie 40 proc. mężczyzn. Gdy się jest kobietą, nie trzeba za wiele robić dla sukcesu reprodukcyjnego, wystarczy się urodzić. Mężczyzna musi zawalczyć, by przekazać DNA. Ten mechanizm skutecznie nakręca rywalizację i skłonność do ryzykownych zachowań. Owocuje to m.in. szybszą śmiercią mężczyzn. Panowie żyją krócej, bo biologia zmusza ich do wyniszczającej rywalizacji o partnerki? - Tak. Jakiekolwiek zachowania ryzykowne weźmiemy pod uwagę - pożądane społecznie czy naganne - to zawsze więcej tam jest mężczyzn. Najbardziej rywalizują osoby, które świeżo weszły na rynek matrymonialny. Dwójka kanadyjskich badaczy zestawiła intensywność wojen domowych, które miały miejsce w latach 90., mierzoną liczbą zabitych, z danymi o proporcji młodych mężczyzn w wieku od 15 do 29 lat w populacji. Dlaczego akurat tych? - Bo w tej grupie wiekowej jest silna nadreprezentacja osób popełniających agresywne przestępstwa, hazardzistów, sprawców kolizji. I okazało się, że istnieje wyjątkowo silna korelacja między proporcją młodych mężczyzn a intensywnością wojen. Na wojnie walczą o kobiety? - Nie wprost, ale najprawdopodobniej to pragnienie młodych mężczyzn, by zawładnąć zasobami, bo inaczej kobiety ich nie zechcą, przekłada się bezpośrednio na ryzykowne zachowania. To działania niepożądane, a z drugiej strony skłonność do ryzyka przekłada się też na działania, bez których cywilizacja by nie przetrwała. Jakie? - Antropolodzy kulturowi na podstawie analizy kilkuset społeczeństw skompilowali listę cech występującą jednocześnie w różnych kulturach. Ze zdumieniem wykryłem na tej liście większą ruchliwość przestrzenną mężczyzn. Pokrywało się to z moimi obserwacjami: od 12 lat jeżdżę w kółko między Warszawą a Sopotem, w pociągu spotykam przeważnie mężczyzn. Z czego to wynika? - Kobiety i mężczyźni mają dążenia wspólnotowe polegające na tworzeniu relacji z innymi ludźmi. Różnica między płciami polega nie tyle na intensywności, ile na sposobie ich realizacji. Kobiety są zorientowane na bliskie związki z niewielką liczbą osób, mężczyźni na luźne koalicje z szerszymi grupami. Lady Diana mówiła: "Troje to już tłum", księciu Karolowi to nie przeszkadzało. Mężczyźni bardziej skłonni są do związków luźniejszych, ale szerszych, obejmujących coraz to nowe osoby, z którymi robi się interesy czy uprawia politykę. Orientacja wyłącznie na najbliższych prowadziłaby do niesłychanej atomizacji społeczeństwa. Od zmian kulturowych są mężczyźni, kobiety pełnią funkcję kotwicy stabilizacyjnej. Dziś to kobiety prą do zmiany. Domagają się od partnerów większego udziału w życiu rodziny, empatii. Panowie czują się zagubieni. - To dotyczy niewielkiego odsetka populacji. Ważnego, bo trendotwórczego, ale nie mam przekonania, że to jakaś fundamentalna zmiana. To zjawisko trochę podobne do tego, które pojawiło się, gdy kobiety zaczęły pracować zawodowo. Ich życie skomplikowało się w sposób nieznany wcześniej ani mężczyznom, ani kobietom. Panie stanęły przed koniecznością godzenia ról - gdy poszły to pracy, to nie po to, by stać się mniej kobiece i przestać zajmować się dziećmi. W domu miały być takie jak zawsze. Podobnie będzie z mężczyznami - mają być "kobiecy" w kontakcie z rodzinami, a nie w środowisku zawodowym. Kobiety wcale nie chcą, aby mężczyźni przestali być męscy, a już absolutnie nie powinni mniej zarabiać. Z tego żadna z pań nie zrezygnuje. Mężczyźni mają stać się bardziej "kobiecy" w sensie relacji społecznych. Można to pogodzić? - Marzenia można mieć, ale trzeba pamiętać - za tą psychiczną czy kulturową męskością leży sprawczość, orientacja na zadania, cele, ambicja i wytrwałość w ich realizacji. Za kobiecością leży wspólnotowość, orientacja na relacje, na emocje, na podtrzymanie jakości związku. Chociaż często się mówi, że to płci przeciwne, to gdy patrzymy na wymiar psychiczny, ta teza się nie broni. Kobiecość i męskość to jakby osie układu współrzędnych, są do siebie prostopadłe, a nie przeciwległe. Teoretycznie nie ma powodu, żeby nie być i wspólnotowym, i sprawczym jednocześnie. Tylko może zabraknąć czasu, bo jedno i drugie jest żarłoczne. Wychowanie dzieci zbyt pochłania, by zrobić wielką karierę? - Wychowanie dzieci czy praca mogą być czasochłonne, ale to też trochę kwestia umiejętności. Nie wierzę, żeby żarłoczność pracy była konieczna dla jej wydajności czy ilości pieniędzy, jakie przynosi. Ale panowie często zatracają się w pracy. - Nie tylko dlatego, że tak chcą, ale też dlatego, że takich chcą kobiety. Panie nie pragną facetów, którzy zarabiają połowę tego, co one. W USA zrobiono badania, które pięknie obrazują tę tezę. Nawet jeśli oboje partnerzy zarabiają na tyle dużo, że pieniądze nie są problemem, sytuacja, w której mężczyzna zarabia mniej od kobiety, jest silnym predyktorem rozwodu. Ten, który ma kasę, automatycznie staje się seksowny? - Oczywiście nie każdy, ale bardzo trudno być seksownym bez kasy, szczególnie po przekroczeniu pewnego wieku. Gdy wszyscy są młodzi, to liczą się plany na przyszłość i ambicje, potem widzi się już, jak jest. Nie ulega wątpliwości, że gdyby zamożność i pozycja nie byłyby seksowne w oczach kobiet, to mężczyźni mniej by za tym biegali. Badano to? - Wielokrotnie, np. młody mężczyzna był pokazywany paniom w uniformie Burger Kinga, a innym w trzyczęściowym garniturze z roleksem na przegubie. Ten drugi był oczywiście sexy, na pierwszego żadna nie zwróciła uwagi. To automatyczna reakcja, niekoniecznie biologiczna, wiele automatyzmów ma podłoże kulturowe. Jak powstają stałe pary? W naszym kręgu kulturowym potrzebne jest zakochanie, przynajmniej na początku. Czujemy motyle w brzuchu, targa nami namiętność. - Ludzie dobierają się w taki sposób, że zaleta jednego z partnerów jest wyrównywana dobrem oferowanym przez drugiego, a układ sił w związku zależy od liczby wnoszonych dóbr. Potwierdza to wiele badań przeprowadzonych na setkach par. Piękne kobiety zdobywają lepiej zarabiających mężczyzn niż brzydkie. Żony zarabiających dużo częściej uważają, że mężowie powinni mieć więcej do powiedzenia w związku. A ci z cieńszym portfelem? - Ich żony są za równouprawnieniem. Im kobiety więcej zarabiają, tym więcej mają do powiedzenia w swoich związkach. Gdy mężczyzna traci pracę, to często traci też autorytet we własnej rodzinie. Uroda, fajny charakter w ogóle się nie liczy? - Liczy się, ale o ogólnej atrakcyjności mężczyzny jako partnera decyduje raczej to, jak dalece jest on w stanie dostarczać pożądanych przez kobietę dóbr, cokolwiek to oznacza w danym społeczeństwie. Kobiety - aby zapewnić sobie sukces reprodukcyjny - muszą być bardziej selektywne, ponieważ ich wybór oznacza w biologicznym sensie większe nakłady. Ponieważ współczesnym wskaźnikiem zdolności mężczyzny do dostarczania niezbędnych dóbr są jego perspektywy finansowe, ambicja i przedsiębiorczość to cechy cenione przez kobiety. Czy zna pani jakąś bajkę, żeby książę wybrzydzał na kandydatki do swych względów? Za to o serce księżniczki zawsze starają się liczni konkurenci. Baśniowe prawdy się potwierdzają? - Kobiety są o wiele bardziej wymagające, do tego poziom ich wymagań pozostaje wysoki niezależnie od stopnia zaangażowania w związek. Amerykański psycholog Douglas Kenrick prosił młode kobiety i mężczyzn o określenie minimalnych wymogów od potencjalnych partnerów. Najwyższe oczekiwania obie płcie stawiały parterom "stałego chodzenia" i małżeństwa, wymagania obu płci specjalnie się nie różniły. Ogromne różnice pojawiały się przy związkach przelotnych: panom wystarczała pani o inteligencji paprotki, zaś panie nadal pożądały pana o inteligencji wyższej niż przeciętna - dla nich seks zawsze oznaczał potencjalnie duże inwestycje. Te upodobania ukształtowały się w odległej przeszłości, kiedy nie było środków antykoncepcyjnych. Przelotny seks bez zobowiązań to wybitnie męski pomysł, który paniom podoba się tylko w szczególnych okolicznościach i nigdy nie oznacza seksu z kimkolwiek. Stereotyp kobiety jako uduchowionego anioła skłonnego do romantycznych uniesień i przyziemnego mężczyzny zajętego pracą się nie sprawdza? - Nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Amerykanki Susan Sprecher i Sandra Metts spytały kilkuset młodych ludzi, kiedy uświadomili sobie, że kochają swojego partnera. Co piąty mężczyzna zakochał się w trakcie trzech pierwszych spotkań. Po dwunastu - dwie trzecie panów było już pewnych, że kocha. Kobietom miłość nie przychodzi tak łatwo. Tylko 15 proc. zakochało się po trzech randkach, a po dwunastu - połowa pań nadal nie była pewna, czy kocha. A kto się łatwiej odkochuje? - Też nie mężczyźni. To kobiety częściej podejmują inicjatywę i zrywają związki. Prą do rozwodów? - Nie, małżeństwo rządzi się innymi prawami. Kobiety szybciej zrywają związki przedmałżeńskie, są też bardziej stanowcze, gdy chcą skończyć. Mężczyźni dłużej trzymają się straconej sprawy i cierpią mocniej, są bardziej przygnębieni, nieszczęśliwi. Warto wspomnieć, że w tak różnych krajach jak Polska i USA liczba samobójstw popełnianych przez mężczyzn z powodu zawodu miłosnego jest kilkakrotnie wyższa niż kobiet - u nas cztero-, a za oceanem trzykrotnie większa. Skąd zatem obiegowa opinia, że faceci to cyniczni seksualni łowcy, a kobiety są ofiarami ich nienasyconego pożądania? - Panie mają tendencję do silniejszego przeżywania wszelkich uczuć, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mocniej przeżywają swoją miłość i czują się bardziej uzależnione od stałych partnerów. Można zatem powiedzieć, że kobiety są bardziej uczuciowe, choć mężczyźni bardziej kochliwi. A kto jest bardziej zazdrosny? - Zazdrość mężczyzn koncentruje się głównie ma seksie, kobiet - na niebezpieczeństwie utraty lub pogorszenia się związku. Jednak przykłady wskazują, że do zazdrości nie dochodzi nawet w przypadku "zdrady małżeńskiej", jeżeli na gruncie przyjętych przez partnerów norm akt seksualny miał miejsce w okolicznościach niezagrażających istnieniu związku bądź poczuciu wartości własnej małżonków. Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz. Jeśli mężczyzna chce seksu, to tylko takiego, który kończy się sukcesem reprodukcyjnym? - Oczywiście nie jest to świadoma motywacja. Nikt nie chodzi po ulicy, przyglądając się kobietom i szukając takiej, z którą uda się ten sukces odnieść. Przyciąga to, co ma sens. Czyli? - Młode kobiety, które są ładne i mają wydatne wcięcie w talii. Krótko mówiąc - płodne, choć oczywiście nikt o tym nie myśli w ten sposób, podobnie jak nie myślimy o smakowitej gruszce jako źródle sacharozy i innych węglowodanów. Nie ma nic niezwykłego w tym, co przytrafiło się premierowi Marcinkiewiczowi, który porzucił żonę dla młodszej. To może się nie podobać, ale to standard u zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej. Wśród moich kolegów, amerykańskich czy polskich profesorów, znam tylko kilku, którzy mają tę samą żonę od 30 lat. Ale chyba nie wszyscy panowie po czterdziestce chcą nawiewać? - Oczywiście, że nie. Problem jest inny: nie jesteśmy dostosowani swoją konstrukcją psychiczną i biologiczną do tak długiego życia. Kiedyś 40-letni mężczyzna umierał. W ciągu ostatnich stu lat bardzo wydłużyła się długość życia, a tych wszystkich problemów, które pojawiają się między 50. a 70. rokiem życia, niedawno w ogóle nie było. Musimy się nauczyć je rozwiązywać, a to trochę potrwa.
  14. 36 punktów
    Mocne słowa. Za mocne. Niepotrzebne. Pamiętaj u kogo jesteś i z czyjej pracy korzystasz za darmo - zarabiałem znacznie mniej, a później latami nie tylko że nie zarabiałem, tylko trzeba było dopłacać, a ja zasuwałem wiele godzin dziennie, słuchając o rozwodach, tragediach, śmierciach i dramatach, bo wstydziłem się poprosić o pieniądze za moją pracę. Nie życzę sobie na moim forum, by ktokolwiek pisał o ludziach mniej zarabiających, że są głupi albo nic nie umieją. Zarabiałem mniej a wcale mało nie umiałem i głupi nie byłem. Tak się czasem zdarza. Teraz zarabiam bardzo dużo i to bez wysiłku.
  15. 36 punktów
    Słowo się (@Assasyn'owi) rzekło, kobyłka u płota. Było lato roku pańskiego 19xx (spodobało mi się że brat powyżej też tak zaczął swój wpis ;)) A za iXy można podstawić coś dowolnego, bo moja pamięc aż do Triasu nie sięga. Zresztą dokładna data nie jest istotna, bo schemat działa od pradziejów, niezależnie od kolejnej kartki z kalendarza. Tak naprawdę była późna "złota, polska jesień", która w PL jest krótkim acz ekscytującym epizodem, chyba jeszcze krótszym od lata. Świeżak-studenciak osiedlił się jakiś czas temu w Las Sosnas na tzw. "stancji" w której, jak się zimą okazało, trzeba było niemal buty od zlodowaciałej podłogi odrąbywać siekierą, bo właścicielka domu miała upodobanie do eksperymentów z hibernacją. Głównie na najemcach. Już wcześniej studiowały tu, mieszkając w akademiku moje dwie dalsze kuzynki, które roztoczyły swe opiekuńcze skrzydła nad świeżo przybyłym na obczyznę, "pisklakiem-studenciakiem". Jedna starsza, druga młodsza. Bywałem u nich częstym gościem, nawet nie dlatego żeby na stancji nie marznąć, ale miały po prostu fajne żeńskie towarzystwo swoich koleżanek. Nie ukrywam, że ceniłem sobie kobiecy pierwiastek w swoim otoczeniu. Po dziś dzień go zresztą lubię. Tak się jakoś złożyło, że niefortunnie, starsza kuzynka zamierzała wkrótce, jakoś wiosną, wyjść za mąż. Jak postanowiła, tak w końcu zrobiła więc zaprosiła mnie na swój ślub i wesele. Przyjechałem dzień wcześniej do jej rodzinnego miasteczka, żeby na pewno czegoś nie zawalić czasowo. Siedzieliśmy we dwójkę w jej pokoju do późnej nocy, gadając i słuchając Pink Floyd. W końcu zmęczeni poszliśmy spać, zwłaszcza, że jutro miał być "jej dzień". Nie nie, nie wyobrażajcie sobie zbyt wiele. Relacja absolutnie aseksualna, oboje w oddzielnych łóżeczkach z rączkami na kołderkach. Poranne przebudzenie, promienie słońca zza okiennych firan rozświetlały mgliste powietrze w jej sypialni. Wstała wcześniej, żeby też umyć swoje długie włosy. Na swój sposób fascynowała mnie. Nie rozstawałem się wówczas z aparatem fotograficznym, moim Zenitem 12XP. Siedziałem jeszcze w łóżku, gdy wróciła w piżamie i usiadła na wprost mnie w fotelu. Podwinęła pod siebie nogi i tak patrzyła w milczeniu. Wziąłem aparat do ręki i sfotografowałem ją. Zdjęcie w zamyśle miało być jedynym, bez żadnych powtórzeń. Ten moment był unikalny. Wyszedł pięknie nastrojowy portret. W kontrze okna, z mokrymi, rozpuszczonymi włosami. Pomyślałem że ją po prostu kocham. Niepożądliwie, ot tak po prostu. Wprawiło mnie to w stan rozanielenia i swoistej tęsknoty za "drugą połówką". Lubię czasem popatrzeć na tę fotę. Czas na ceremonię, wspólne zdjęcia, trochę wygłupów i śmiechu z rodziną przemieszaną z niemal obcą familią. Restauracja weselna to dwupiętrowy budynek w którym góra była przeznaczona na pokoje sypialne a cały dół na biesiadowanie. Zostałem posadzony przy stole obok NIEJ. Naturalne blond cudo, strzelista osiemnastka, o imieniu Meg (zmyślonym na potrzeby tej opowieści). Naprzeciwko, po drugiej stronie stołu, jak się później okazało, siedzieli jej dwaj starsi bracia. Zaniemówiłem na jej widok i w milczeniu usiadłem. Nie pamiętam nawet, żebym się przywitał choćby suchym "cześć". Para ze mnie uszła wraz z pewnością siebie. Pierwsze, konkretne życiowe "trzepnięcie". Ręce mi się trzęsły i z trudem wpychałem sobie do ust kawałki wędzonego węgorza, uprzednio przełykając najsmaczniejsze w życiu flaczki. Siedzący na przeciwko bracia w końcu postanowili przełamać lody butelką wódki ze słowami - "napij się z nami" i zalali mój kieliszek. Jako że alko nawet nie nie zamierzałem wąchać, lekko pochyliłem się w kierunku Meg i szepnąłem do ucha - tylko że ja nie piję... Odwróciła głowę, spojrzała na mnie, po czym uśmiechnęła się lekko i mrugnęła do mnie. Pierwszy raz spojrzałem jej prosto w baśniowe, niemal błękitne oczy. Za chwilę nalała w swój kieliszek czystą wodę i niepostrzeżenie podmieniła mój na swój. Oczarowała mnie tym jeszcze bardziej. Całe spięcie się ze mnie wypięło. W końcu odzyskałem mowę, swobodę i nawet dowcip. Tym sposobem, pierwsza część wesela przebiegała według schematu - bracia polewają z zamiarem urżnięcia mnie w trzy dupy, Meg podmienia kieliszki, ja piję wodę a gorzałka z jej kieliszka ląduje w wielkiej donicy z jakimś kwiatem stojącym za nami. W międzyczasie niby to mimochodem musnę Meg a to po udzie a to dotknę ramienia, ona przysunie się złapie mnie za nadgarstek, żeby wskazać na kogoś z jej rodziny i coś o nim opowiedzieć. - przejdziemy się na spacer? - rzuciłem, przerywając w pół słowa jej wypowiedź - chętnie - odparła z uśmiechem Chodziliśmy tak po miasteczku, szwędając się bez innego niż objęcia i pocałunki celu. Pierwszy spacer zakochanych. Przechodząc obok jakichś bloków, zobaczyłem uchylone drzwi na klatkę schodową jednego z nich. Pociągnąłem ją lekko za rękę w ich kierunku - chodź Nie zawahała się nawet, więc po chwili siedzieliśmy na schodach w objęciach, coraz śmielej sobie poczynając. Straciłem poczucie czasu i w tym zatraceniu, nagle zgrzytnęły drzwi do jakiegoś mieszkania i pojawiła się w świetle postać starszej już kobieciny. Wyszła wprost na nas. My od razu zrobiliśmy słupka jak dwa świstaki. Zakłopotanie kobieciny okazało się jednak większe niż nasze. - oj, przepraszam - powiedziała nieco łamiącym się głosem, wycofała się do mieszkania i zamknęła drzwi. Po chwili wróciliśmy do miłosnych uniesień po czym postanowiliśmy wracać na imprezę. Jej bracia byli już nieźle wcięci a jeden z nich przywitał nas radośnie, wstając z krzesła z gestem otwartych ramion - aaa too zzzziee naszsze gołommmbeczki zikneły? - powiedział na tyle głośno żeby cała sala słyszała. Posilaliśmy się w międzyczasie, gdy powrócił scenariusz rotacyjnych kieliszków. Było już dobrze po północy. - ttttyy, ale tyy maszsz łeeepp! - rzucił do mnie przez stół jeden z braci, po czym delikatnie osunął się na krześle w celach regeneracyjnych. Posilony, znów ze smakiem zacząłem się przyglądać Meg - pójdziemy na górę? - teraz? - no a kiedy? - ale to chodźmy osobno, już i tak wszyscy dziwnie się na nas patrzą (wszyscy - czyli jej rodzice) Poszedłem pierwszy i nieco wyczerpany uwaliłem się na stercie ubrań leżących na jakiejś kanapie. Zacząłem już zdążyć przysypiać, gdy weszła Meg. Jeszcze długo byłem w niebie. Love story trwało w najlepsze. Nie zakłócił uniesienia nawet sygnał wysłany mi przez młodszą kuzynkę, która dość otwarcie sugerowała żebym sobie dał z Meg spokój. Nie dopuściłem nawet do głowy faktu, że ona zna Meg dłużej i lepiej. Pisaliśmy więc do siebie papierowe listy, często do niej jeździłem, bo szczęśliwie mieszkała w miejscowości położonej tylko jakieś 80 km od Las Sosnas. Gdy pojechałem do niej po raz pierwszy, usiedliśmy razem z jej rodzicami do wspólnej kolacji. Było drętwo, żadne żarty ani opowieści nie rozluźniały atmosfery. Tłumaczyłem to sobie, że też na miejscu rodziców czułbym się nieswojo, gdyby przyjechał jakoś koleś który nie wiadomo co wyrabia z "naszą córeczką". Dopiero później lepiej chyba zrozumiałem tło ich - jak ją wówczas wolałem odbierać - wrogości. - pościeliliśmy ci w małym pokoju - chłodnym tonem po kolacji oznajmiła jej matka - nie! On śpi w moim pokoju - powiedziała Meg zdecydowanym tonem Poczułem się jak podkowa między młotem a kowadłem. Jednak rodzice bez sprzeciwu odpuścili córeczce. Tym sposobem, w bardzo komfortowych warunkach... nie przespaliśmy całej nocy. Następnego dnia odprowadziła mnie na dworzec, pożegnaliśmy się a ja odruchowo pogładziłem ją po jej cudownie płaskim brzuchu. Wtedy przyszła chwila paniki. Nie używaliśmy gum... Każdy jej list otwierałem drżącymi dłońmi przeszukując szybko treść pod kątem odmiany słowa "ciąża". Dopiero później wczytywałem się w treść i już uspokojony mogłem rozkoszować się jej słowami. W końcu któregoś dnia przyszedł TEN list. Uśmiechnięty bo już "ciążowo" spokojny otwieram kopertę i czytam. Czytam i z każdym zdaniem doznaję kolejnego szoku. Zrywała ze mną. Jej ex o którym czasem wspomniała nigdy tak naprawdę nie był jej ex, tylko walił ją w długich przerwach pomiędzy moim pojawianiem się u niej. Sąsiad z ich wspólnej klatki schodowej. W przerwach kiedy on jej nie posuwał, robiłem to ja. Nagle poskładało mi się wiele elementów układanki, włącznie z obrazami, które wywołały u mnie obrzydzenie. Byłem załamany. Nie pojechałem na uczelnię. Siedziałem pół dnia otępiały na łóżku i trzymałem w rękach ten pierdolony list, chcąc przeczytać w nim coś innego niż było napisane. Wszystko pieprznęło jak szklanka rzucona o podłogę. Tego dnia, pod wieczór postanowiłem pojechać do trzech moich kumpelek z akademika. Mieszkały we czwórkę w pokoju. Ta czwarta to Kasia, z którą się nie zakumplowałem. Zawsze zdystansowana, sprawiająca wrażenie tak wyniosłej jak ładnej. Dziewczyny na widok mojego stanu błyskawicznie ogarnęły co się mogło wydarzyć. Chyba nie płakałem relacjonując im wszystko. Nie pamiętam żebym. Tak siedzieliśmy z ich trójką przy fajkach i herbacie. Po turecku na podłodze, strzepując popiół z papierosów do popielniczki leżącej w środku naszego kręgu. - Chodź, wieczorny spacer dobrze ci zrobi, przewietrzysz się - lekko osłupiałem, bo słowa te wypowiedziała stojąca za mną Kasia, podając mi kurtkę. - To my też z wami idziemy - reszta dziewczyn postanowiła się przyłączyć Szliśmy wśród zapalonych latarń. Było lekko mroźno a i o śnieg w tamtych czasach było łatwiej. Szedłem między Agą i Kasią, trzymając łapy wepchnięte po łokcie w kieszeniach kurtki. W pewnej chwili czuję wślizgującą się w moją kieszeń czyjąś dłoń. Dłoń przesuwa się w kierunku mojej i wplata swoje palce między moje, mocno się zaciskając. Gdy odwzajemniłem uścisk z ust Kasi padło jakby usporawiedliwiające: - bo zimno - i dla potwierdzenia pretekstu chuchnęła w drugą dłoń zwiniętą w piąstkę. Poczułem jej ciepło i bliskość. Poczułem jak Meg odpływa z moich myśli. Dotarło też do mnie dlaczego Kasia była zdystansowana gdy je odwiedzałem. Poraził mnie wtedy chyba piorun, bo pomyślałem - "Boże, jakie to kurwa banalne". Tym sposobem, narodziła się nowa historia, którą moje dziatki, opowiem innym razem Historia Meg ma jeszcze swój epilog. Nie miałem z nią, od "dnia listu pożegnalnego", kontaktu przez jakieś półtorej dekady. Niejako sama mnie dopadła wiedza o niej po tym czasie. Dwójka dzieci, podtuczona konkretnie, po rozwodzie, w relacji z jakimś lekarzem - wiecznym kochankiem. Wiecznym, bo wciąż obiecywał że się dla niej rozwiedzie. Szkoda. Miała piękną twarz i jeszcze cudowniejsze ciało. Zostały z niej tylko blond włosy.
  16. 35 punktów
    Witam wszystkich bardzo serdecznie. Jako, że mamy okres taki jaki mamy, postanowiłem przelać na klawiaturę garść swoich spostrzeżeń odnośnie aktualnej szopki. 1. Kilometrowe kolejki w marketach. Wyścig szczurów, kupowanie żarcia w ilościach hurtowych. ,,Bo tak trzeba, bo są święta''. Żadnej refleksji ,,czy ja tego naprawdę potrzebuję?''. Opychanie się jak świnia i zapijanie tego wódką. ,,Bo tak trzeba''. 2. Zabijanie karpia. Bo taka tradycja. Kurwa, serio? Religia pokoju, święta, czas miłości i wybaczenia, a w znacznej ilości polskich domów tłucze się niewinne stworzenie młotkiem w łeb. Zakładając, że Jezus istnieje, musi on się w tej chwili śmiać do rozpuku z tego, jak ludzie świętują jego urodziny, albo prędzej wygląda tak: Ja na jego miejscu tak bym wyglądał patrząc na swoich obłudnych wyznawców. ,,Religia pokoju i miłości'', a szlachtuje się zwierzęta w imię wydumanych tradycji. To wszystko już dawno zresztą przestało być warunkowane wiarą, a stało się zwykłą pogonią tak naprawdę nie wiadomo za czym. Wszyscy to robią i się nie zastanawiają. 3. Kłótnie, awantury, krzyki, wyzwiska. Bo źle stół stoi, bo Kryśka niedobre ciasto przywiozła i tak dalej. 4. Udawana miłość i pokój przez 10 minut podczas składania życzeń, a potem pijaństwo i obrabianie dupy każdemu. Bo sąsiad kupił nowego Mercedesa E-klasę, chyba nakradł, a tamten Michał spod szóstki to do tej pory nie ma dziewczyny, pewnie pedał, zdechnie sam i nikt mu szklanki wody nie poda. Pojedzą, pochlają, zesrają się i... tyle. Poudają przy stole, ponapinają się przed rodzinką i sąsiadami, nie myśląc w ogóle o tym, dlaczego takie święta są obchodzone. O Jezusie mało kto już pamięta, chociaż uważają się za głęboko wierzących. Umieściłem to w dziale ,,Co Cię wkurwia?'', chociaż tak naprawdę to mogę się tylko z tego śmiać albo uśmiechnąć pod nosem w akcie politowania...
  17. 34 punktów
    Drodzy Bracia!, zarejestrowałem się tutaj 28 lipca 2014 roku, zaledwie dwa dni po założeniu forum, stając się tym samym liczebnikowo dwudziestym szóstym jego użytkownikiem. Nie pamiętam dnia ani godziny, ale w kwietniu 2015 roku spotkał mnie zaszczyt bycia mianowanym na stanowisko moderatora. Nie mnie oceniać przebieg tej służby, ale starałem się pełnić swoje obowiązki jak tylko najlepiej potrafiłem stojąc na straży regulaminu i porządku. Pozamykałem wiele zgłoszeń, wlepiłem kilka ostrzeżeń, trochę pozamiatałem, uczestniczyłem też w kilku polowaniach na systematycznie pojawiającą się na forum trollerkę, ale za dużo ich nie ustrzeliłem, bo zazwyczaj dużo szybszymi rewolwerowcami byli @dr Mordechaj B'rzyt-wa i @Mosze Red. Ostatnimi czasy wiele rzeczy się w moim życiu pozmieniało i chociaż zdawałem sobie sprawę, że ten Zefir pozytywnych zmian nabierze w końcu na sile, to jednak spodziewałem się porwistych podmuchów, a nie dziesiątki w skali Beauforta. Niestety odpowiednie wykorzystanie tego wiatru, tak żeby szedł w żagle kosztuje mnie sporo pracy, a utrzymanie odpowiedniego kursu wymaga poświęcenia znacznych zasobów czasu, przez co moje obowiązki moderatorskie schodzą na dalszy plan. Dlatego po konsultacji z @Silny podjęliśmy decyzję o wysłaniu mnie na emeryturę, oczywiście wraz z sowitą odprawą. To nie jest tak, że odchodzę, pozostaję razem z Wami, tyle tylko, że teraz wracam do cywila. Chciałbym w tym miejscu podziękować Wam wszystkim, bo przez te dwa lata z hakiem zrobiliśmy kawał naprawdę dobrej roboty budując miejsce, które jest ewenementem w skali polskiego internetu. Poznałem tutaj wielu wyrastających ponad przeciętność gości i takich ludzi powinno tutaj przybywać dzięki budowaniu latarni przez @Długowłosy, która zagubionym na morzu życia samcom będzie ułatwiała dobicie do portu, gdzie odszyskają siły, okrzepną i będą gotowi ruszyć w dalszą drogę. Szczególne podziękowania z mojej strony należą się @Adolf, którego poznałem dzięki temu forum, a któremu sam wiele zawdzięczam i jeszcze długo będę się głowił nad tym jak spłacić ten dług. Tak więc pozwalając sobie na ostatnie użycie czerwonej czcionki - Stulejarze, moderator Quizas Jeremi melduje zdanie służby. Q
  18. 33 punktów
    W tym artykule chcę przekazać wszystko co według mnie nie powinien robić każdy kto chce zacząć przygodę z siłownią - bazując na moim doświadczeniu i obserwacjach. Błąd nr 1 - chodzę kiedy potrzebuję i kiedy jest to modne, nie dbam ciągle o formę. Każdy kto chodzi dłużej na siłownię wie, że są 3 fale sezonowców (ludzi którzy chodzą 2-3 miesiące i koniec): I fala - zaraz po wakacjach - jesteśmy niezadowoleni z formy na plaży i idziemy z myślą "za rok to im pokażę - najczęściej takie jednostki chodzą max do listopada II fala - nowy rok, postanowienia noworoczne, rzucę fajki, schudnę, zacznę dbać o siebie w tym roku III fala - marzec/kwiecień - szybko się zrobić przed wakacjami, no bo jak ja się pokażę na plaży? Moje pytanie do takich osób brzmi - oddychasz też tylko kilka miesięcy w roku? Dbanie o formę jest procesem ciągłym. Zaplanuj, że będziesz chodził przynajmniej rok - jeśli będziesz chodzić rok - wytworzysz sobie nawyk do końca życia. A więc dbanie o fizyczność będzie dla Ciebie czymś automatycznym. Dzięki temu będziesz się cieszył dobrym zdrowiem, świetną formą, pewnością siebie, a i również fajnymi znajomościami z siłowni. ONLY THE STRONG SURVIVE <=> ONLY SURVIVED WILL BE STRONG Błąd nr 2 - przychodzę jako samotnik i wychodzę jako samotnik. Chciałbym abyś wytworzył w sobie pewne zasady maniery na siłowniach - wchodzisz do szatni - mówisz "cześć" - kiedy wychodzisz z szatni i idziesz do domu - mówisz "cześć" lub "na razie". Wchodzisz na recepcję i bierzesz kluczyk mówisz "cześć" - wychodzisz - mówisz "na razie". Wchodzisz na salę główną - witasz się z każdym - wychodzisz z inicjatywą i podajesz rękę każdemu facetowi - kobietom mówisz tylko "cześć" bez podawania ręki. O co w tym chodzi? Masz wytworzyć sobie nawyk tego, że to Twoje miejsce, do którego należysz, a tam ćwiczą ludzie z którymi łączy się to, że razem siedzicie. Po czasie zaczniesz mimowolnie rozmawiać z innymi ludźmi i zdobywać kontakty. Wszystko chodzi o to, żebyś zbudował więź z miejscem i ludźmi. Pośmiej się, rzuć coś śmiesznego - spytaj się o coś czego nie wiesz komuś kto wygląda na bardziej doświadczonego. Jedna zasada - 99% ludzi na siłowni z chęcią porozmawia z Tobą o tym co robią. Dzięki temu zabiegowi łatwiej utrzymasz się na siłowni i chętniej będziesz tam chodził. Rozumiem, że siłownie sieciowe nie mają swojego klimatu i jest trudniej - ale mimo wszystko chodzi o to, że jak będziesz się witać to po czasie będziesz miał kontakt ze stałymi bywalcami - a to o nich chodzi głównie - masz stworzyć swoją "paczkę" w dalszej perspektywie. Nie przychodź też ze skrajności w skrajność - siłownia to ma być wysiłek, a nie sielanka towarzyska. Zawsze staraj się porozmawiać z kimś w szatni - ale kurwa, nie pod prysznicem xD No i nie chodź z penisem na wierzchu po szatni - mimo, że możesz mieć wielkiego Błąd nr 3 - skoro ćwiczę to mogę jeść co chcę Otóż nie - jest to okropne przekonanie. Wkleję to co napisałem w temacie "Więcej testosteronu" -Pieczywo tylko bezglutenowe -nabiał tylko od krów grassfeed od zaufanych źródle -owoce - nie przesadzałbym, jeśli nie jesteście na redukcji to można sobie oczywiście pozwolić W rozumowaniu diety - skupiamy się na tym co nam służy i musisz to sam zbadać. Nie dla każdego wszystko działa, bo problemów ze zdrowiem jest tylko ile jest ludzi. Mi służą wysokie tłuszcze zwierzęce, fajne warzywka mrożone, brak ostrych przypraw i węglowodany z ziemniaków lub ryżu białego. Ale mniej więcej to co piszę, mogłoby się sprawdzić u większości facetów. Jeśli nie występuje jakaś patologia - jeśli tak - to potrzebujesz dobrego trenera/dietetyka- pisz na priv - zajmę się tym osobiście lub polecę godną osobistość. Nie chcę robić reklamy, bardziej zależy mi żebyś sam sobie poradził - ale nie zawsze każdy da radę. Motyw przewodni błędu to skupiaj się na jakości produktów niż ilości. Jajka, mięso - najlepiej ze zdrowych źródeł - jeśli oczywiście was stać. Pozyskuj energię głównie z tłustego mięsa niż z węglowodanów. Dieta i relaks to 70% efektu - a więc to jak wyglądasz i jak się masz, ma więcej do czynienia z tym co robisz poza siłownią, niż na niej. Więcej: Błąd nr 4 - Chcę doznać kontuzji. Niestety kontuzje w siłowni są - ale chciałbym, żebyś zrozumiał że to wynika głównie z tego jak się wykonuje ciężary. Na kontuzję ma kilka wkład zawsze kilka czynników: -wykonywanie źle technicznie ćwiczeń -wykonywanie ćwiczeń za dużym ciężarem -powtarzanie tego każdego tygodnia aż do powstania punktu krytycznego Sam doznałem kontuzji rok temu, wiem jak to jest. Wkurwienie, zdołowanie - to emocje. Portfel to druga sprawa. A lepiej zapobiegać niż leczyć. Więc na pierwsze sesje treningowe - poproś jakiegoś trenera który pokaże Ci jak ćwiczyć. Choć i tutaj niestety mało który trener wie jak dobrze np. wykonywać wyciskanie sztangi na płaskiej ławce albo przysiad ze sztangą - o wykrokach nie wspomnę czy podciąganiu. Jeśli chodzi o większość ćwiczeń to mniej więcej tutaj jest ok: http://www.kfd.pl/atlas-ćwiczeń-profesjonalne-opracowanie-f92.html Ale techniki wielostawne - tutaj szukałbym na kanale Barbell brothers - lub tutaj https://www.youtube.com/watch?v=Nxr4-9ZXRBw&list=PLHgc7ECD-8nLQhky4NisgGULXgRd53elM Problem z techniką jest taki - że każdy ma inne proporcje ciała - ja np. nigdy nie dotykam sztangą klatki bo mam długie kończyny - więc robię opadanie max 5-10cm nad klatką. Doświadczony trener zobaczy to i pokaże jak masz robić. Dwa, sporo osób ma patologie - nierozciągnięte pewne grupy mięśniowe i robienie w ich przypadku ćwiczeń jest już drogą na samo dno (np Butt wink). Kolejny problem to za duży ciężar - ja wiem, że dziewczyny patrzą, że jesteś młody i silny, że chcesz pokazać, że coś sobie udowodnić. Ale na początku skup się na technice - powtórzenia najlepiej 15-20 w serii(u każdego przez 3 miesiące minimum na początku) - tak, aby nauczyć się przede wszystkim techniki i czucia mięśniowa. Jak wyciskasz płasko - to masz czuć głównie klatkę - jeśli czujesz triceps i barki to szukasz błędu u siebie . Rozumiesz? Jeśli boli coś Cie - OD RAZU PRZERYWASZ SERIĘ! Szukasz następnie co mogło być źle - w internecie lub pisząc do odpowiednich osób Moja teoria jest prosta - na siłowni wygrywa nie ten, kto masz szybszy progres tylko ten kto jest dłużej na siłowni. To też na treningi zapisujesz zawsze ciężar jaki używasz - do zeszytu! Było ok? zostawiasz. Było za łatwo - za tydzień dołóż max 2-3kg. No chyba, że to wyciąg do pleców - to +5kg. Ale NIGDY nie dowalasz więcej kilogramów kosztem techniki. TECHNIKA MA BYĆ PERFECT! To ona daje efekty - nie ciężar. Jeśli zadbasz o dwa pierwsze punkty - 3ci Cię nie dotyczy. Błąd nr 5 - SUUUUUUUPLE! Boom na suple jest masakryczny - no bo trzeba przypakować. Kupują białka, gainery, kreatyny, BCAA, carbo, glutamine, spalacze tłuszczu, ZMA, HMB i boostery testosteronu. Nawet sprzedawcy nie wiedzą co powodują dane suplementy - ale WSZYSTKO JEST NA SIŁĘ, MASĘ I RZEŹBĘ! Dwa - jeśli zaczynasz przygodę z siłownią to kupuj rzeczy dobre i działąjące - według listy w moim mniemaniu jest najważniejsze czyli kupujemy 1) jak nas stać to 2) jak nas stać to 3) 1) Omega 3 - KFD lub Olimp - dawkowanie ok 1g dziennie na każde 25kg ciała, masz 90kg to bierzesz 3g 2) Dobre witaminsy - special Two albo Adam od firmu NOW FOODS - lub Orange Triad (z Greens lepszy) od Controlled Labs - dawkowanie według producenta 3) Kreatyna - monowodzian najlepszy - specjalnej różnicy nie ma w jej innych formach, a ta jest najtańsza 3-5g dziennie 4) Witamina C - na allegro do kupienia 1kg za 30 zł - dawkowanie 2x3g dziennie 5) Witamina D3+k2 - dawkowanie 4000IU + 200mg - fajną dawkę ma firma OXFORD - Więcej nie potrzebujesz - ew. kofeina 200mg przed treningiem. Są suple które działają, ale w dalszej perspektywie jest to wyrzucanie pieniędzy - bo nie jesteś i nigdy nie bedziesz profesjonalistą. A jaka dla Ciebie jest różnica czy dojdziesz tam gdzie chcesz za 12 czy 12,5 miesiąca? Nigdzie się nie spieszysz, siłownia to ma być przemyślana inwestycja. A suplementacja jest dodatkiem do diety i treningów - jeśli to leży, suple nie pomogą. Błąd nr 6 - najpierw biceps, a potem klata - czyli nie wiem co robię na siłowni Jeśli nie masz planu na kartce przed wejściem na siłownię to nawet nie wchodź. Trening na czuja jest idiotyzmem, tak samo jak zakupy w hipermarkecie - bo kupisz coś co nie potrzebujesz i marnujesz pieniądze. Musisz mieć swój plan na siłownię - co robisz - ile serii, ile powtórzeń - potem zapisujesz w zeszyciku ile było obciążenia, czy było za dużo czy za mało itp KONTROLA! Trening powinien opierać na FBW, a nie na SPLIT - jak ktoś nie wie czemu to odsyłam w badania i internet. 2-4 sesje w tygodniu są jak najbardziej ok. Kolejność wykonywanych ćwiczeń jest następująca 1)nogi 2)plecy 3)klata 4)barki 5)triceps 6)biceps Taka kolejność pozwala na to, żeby nic nam się nie stało i zawsze ćwiczymy największe partie a potem najmniejsze. Łydki i przedramiona wykluczyłem - nie jest to poradnik dla kulturysty, a robienie łydek czy przedramion jest bezsensu - robią się one samoistnie przy wykonywaniu ćwiczeń. Przerwy miedzy seriami odmierzamy stoperem i musi to być również ustalone z góry! PAMIĘTAJ! KONTROLA! Błąd nr 7 - ja to tylko na maszynach bo boję się o kontuzję BUDOWANIE SIŁY I SPRAWNOŚCI JEST NAJSKUTECZNIEJSZE NA WOLNYCH CIĘŻARACH - IM WIĘCEJ HANTLI ORAZ SZTANG W TRENINGU TYM LEPIEJ! Maszyny izolują sporą grupę mięśni - jeśli chcesz być wszechstronnie sprawny to decyduj się na wolne ciężary - Martwe ciągi, przysiady, wyciskania, zarzuty, rwania ! Ach, jak mało osób to robi... Później nie ma z kim porozmawiać, bo efektów chłopaki nie maja. Na nich zbudujesz KOMPLEKSOWO swoje ciało - bo do udziału ćwiczenia pracuje też masa mięśni stabilizujących, a na maszynie - tylko mięśnie główne. Wybór jest Twój. Dodatkowo nie używamy pasów do ciężarów które nie są naszymi maxami na jedno powtórzenie i nie są ciężarami dużymi. Duże ciężary są zależne of TMC - Twoja Masa Ciała Martwy ciąg - min. 2xTMC Przysiady - min. 1,5xTMC Wyciskanie żołnierskie - min. 1xTMC Zobacz sobie na tego kozaka - nie zrobił swojej formy na maszynach, a na wolnych ciężarach. Błąd nr 8 - Po co ćwiczyć przecież nigdy nie będę wyglądał jak kulturysta:/ Oczywiście, że nie będziesz wyglądał jak czołowi kulturyści - oni wydają bodajże 3000$ na sam doping, dietę i suple to już nie liczę. I bądź tego świadom - uważam, że każdy bywalec powinien celować w schludną, lekko wyrzeźbioną sylwetkę o fajnych proporcjach. Ja wiem, że zewsząd są reklamy gości typu "JESTEM MEGA DUŻY I MEGA WYRZEŹBIONY" i reklamują HMB - ale oni wszyscy są na koksie, a Ty nie będziesz nigdy. Dwa - w czasach gdzie jest przerost formy nad treścią nawet nie wiesz jak wartościowo być po prostu gościem w formie. Wśród kobiet również jest to przekonanie, że nie chce chodzić na siłownie "bo nie chcę być przypakowana". Otóż nigdy żadna kobieta nie będzie przypakowana bez koksu - nie masz tyle testosteronu po prostu. Za to może zbudować fajna sylwetkę. Ale zabobony typu "nie jem po 18stej" czy "nie jest tłusto bo będę gruba" są tak obecne wśród kobiecych głów, że sobie nie wyobrażacie. U KOBIET TRENING SIŁOWY + DOBRA DIETA = Przykład: https://www.youtube.com/watch?v=QfqnAwpbLsc Błąd nr 9 - brak pracy nad swoimi słabymi stronami Ileż to razy mnie śmieszy - jak grubasek podnosi ciężary i się szczyci, że miał dużo kilogramów - a chudzielec całą sesję spędził na rowerku i bieżni. Nie widzą jakimi karykaturami są w moich oczach jak i innych bardziej doświadczonych członków klubu. Jeśli jesteś chudy - to dieta z nadwyżką kaloryczną + trening siłowo-wytrzymałociowy Jeśli jesteś gruby - to dieta redukcyjna + trening HIIT + trening wytrzymałościowo-siłowy Gwarantuję Ci - każdy grubasek który schudnie i każdy chudzielec który fajnie przybierze mięśni - efektem będzie kompletna fajna sylwetka, której większość może zazdrościć. Choć przedstawiłem to w skrócie - to głównym założeniem tego punktu jest po prostu zlokalizowanie swoich słabości i praca nad nimi. Błąd nr 10 - wezmę koks, szybciej urosnę - przecież to są lekarstwa Otóż jeśli chcesz się bawić w koks to musisz mieć świadomość kilku rzeczy. Nie zamierzam Ci mówić co masz robić ze swoim życie - jesteś zapewne dorosły i masz dowód osobisty. 1) Wiek min. 25 lat 2) Staż min. 3 lata na trzymaniu diety bez żadnych większych przerw 3) Testosteron na pierwszych cyklach jedynie 4) Mnogość badań do zrobienia przed, w trakcie i po cyklu 5) Profesjonalna opieka osoby która się na tym zna - która pomoże również w odbloku 6) Świadomość tego, że zawsze istnieje szansa, że po cyklu nie będziesz np. wydzielać już nigdy tyle testosteronu co przed i co tydzień będziesz musiał przyjmować leki do końca życia 7) Musisz startować w jakiś profesjonalnych zawodach, rządzenie na dzielni i bycie ochroniarzem w klubie czy bycie gangsterem się nie liczy Błąd nr 11 - brak rozgrzewki Ile to ja się napatrzyłem - ok 90% bywalców nie rozgrzewa się przed sesją treningową. Nie rozgrzewa stawów i mięśni - nie trudno potem o problemy, jak i sama nasza wydolność siłowa jest mniejsza podczas sesji. Dlatego rozgrzewka powinna być przemyślana i stworzona pod nasze potrzeby. Cele rozgrzewki to podniesienie Twojego pulsu do 90-100% wartości maksymalnej- ja polecam bieżnię, ale również tabata też będzie spoko. Następnie rozgrzewka dynamiczna która jest skierowana z góry na dół, czyli kolejność: 1) szyja 2) barki 3) łokcie 4) tułów - plecy i brzuch 5) miednica 6) nogi - uda Rozgrzewka dynamiczna to ruchy powtarzane, dynamiczne, które nie są spięciami mięśni na więcej niż 2-3 sekund. Rozgrzewka statyczna nie powinna być robiona w dni treningowe - a najlepiej na osobnej sesji treningowej. https://www.youtube.com/watch?v=xtWg8MOjEeU https://www.youtube.com/watch?v=GCiT1twyySw Rozgrzewka powinna zająć 15-30min - jeśli zaczynamy trening od ćwiczenia siłowego - obowiązkowo 5-13 serii roboczych przed seriami właściwymi! Po dobrej rozgrzewce powinieneś być przynajmniej lekko spocony. Na koniec chciałbym tylko przekazać słowa, które ostatnio przeczytałem, które brzmiały mniej więcej tak: - Yours faithfully GluX
  19. 33 punktów
    Kłamstwo to zawsze jest ich broń, więc prawdą bolszewika goń . Czyli taka tam moja mała masakra ostateczna socjalizmu, garścią suchych faktów: 1. Wśród czołowych prekursorów socjalizmu próżno szukać słownie jednego przedstawiciela klasy robotniczej czy biedoty. Przeciwnie, na składzie mamy samych przedstawicieli arystokracji, szlachty i burżuazji. Robert Owen (człowiek, który wymyślił słowo komunizm) był brytyjskim fabrykantem, Charles Fourier - francuskim kupcem, z kolei Henri de Saint-Simon - hrabią (i masonem). Karol Marks był synem żydowskiego adwokata, a Fryderyk Engels synem bogatego właściciela fabryki tekstyliów (w dorosłym wieku pracował w zarządzie fabryki ojca). Michaił Bakunin był synem żydowskiego kupca, a także oficerem i arystokratą; Piotr Kropotkin był arystokrata, podobnie jak Lew Tołstoj. Włodzimierz Lenin, pochodził ze szlacheckiej rodziny, podobnie jak polski szlachcic - Feliks Dzierżyński. Z kolei Lew Trocki był synem bogatego kułaka. Fidel Castro był synem właściciela dużej plantacji trzciny cukrowej, adwokatem i praktycznie przez całe życie milionerem. Ernesto Che Guevara - wykształcony lekarz z "dobrego domu". Mao Zedong był synem wyjątkowo zamożnego rolnika i lichwiarza, po którym odziedziczył dużo gruntów ziemi. Pol Pot - podobnie był synem zamożnego rolnika, po którym przejął zyskowną farmę ryżową. Chyba tylko Józef Stalin pochodził ze średnio zamożnej rodziny (ojciec właściciel małego zakładu szewskiego, matka praczka), ale jako dyktator bynajmniej nie biedował. 2. Pierwsi socjaliści, zwani dziś socjalistami utopijnymi, znani byli z tego, że opowiadali bajki. Tzn. nie mam teraz na myśli, że głosili czegoś niezgodnego z prawami ekonomii, logiki itp. tylko dosłownie opowiadali bajki. Najlepszy przykład to opis tzw. falansterów Charlesa Fouriera, gdzie autor opowiadał jak to po zwycięstwie socjalizmu ludzie będą żyć w idealnym społeczeństwie. Praca będzie trwać maks 2 godziny na dobę, osiągając ponad naturalną produktywność, życie będzie upływać głównie na rozrywkach. Dokona się taki postęp, że w morzach i oceanach zamiast wody, będzie oranżada, pustynie zostaną użyźnione, a ludzie nauczą się nawet hodować nowe gatunki zwierząt, takie jak antylwy czy antywieloryby, które w odróżnieniu od lwów i wielorybów przedsocjalistycznych będą służyć człowiekowi. Na grzbiecie takiego antylwa (trzy razy większego od zwykłego lwa) będzie można przegalopować z jednego krańca Francji na drugi. Bajki opowiadali i przedstawiciele rzekomego socjalizmu "naukowego", który miał się odróżniać swoją "naukowością" od socjalizmu utopijnego. Np. Fryderyk Engels twierdził że "człowiek komunistyczny" będzie wiedział i robił wszystko, a praca przestanie być jakikolwiek ciężarem, tylko czystą przyjemnością. Lew Trocki uważał że nawet przeciętni ludzie osiągną poziom intelektualny Arystotelesa, Goethego.... i Marksa . Antonio Labriola (włoski socjalista) wieszczył: "Talenty będą stały na każdym ulicznym rogu, a Platon, Bruno i Galileusz będą mieli tłumy następców" 3. Karol Marks w życiu nie widział na oczy żadnej fabryki, ani nic nie wiedział o sytuacji robotników w swoich czasach. Sam był wręcz patologicznym przykładem nieroba. Wpierw na utrzymaniu rodziny, później praktycznie rzecz biorąc utrzymywał go jego bogaty kolega, Fryderyk Engels. Jedyne co w życiu robił to czasem coś napisał, ale i to szło mu topornie. Głównie dlatego, że nie potrafił odbić argumentów swoich interlokutorów, takich jak chociażby Eugen Von Bohm Bawerk, którzy łatwo wykazali jego błędy logiczne i nieścisłości w jego teoriach. Jedyne co mógł zrobić Marks w odpowiedzi na krytykę "Kapitału" to maksymalne opóźnianie wydania kolejnych części. Dlatego też druga i trzecia część tej książki została wydana już po jego śmierci przez Fryderyka Engelsa. W dodatku Marks był alkoholikiem, hazardzistą i tyranem dla swojej rodziny. Dwie jego córki Eleonora i Laura popełniły samobójstwo, troje innych dzieci zmarło z niedożywienia. Engels nie tylko spłacał za niego wszystkie jego długi, ale nawet łożył na utrzymanie jego nieślubnego syna, spłodzonego na skutek zdrady małżeńskiej ze służącą Lenchen. Prywatnie Marks gardził robotnikami, nazywając ich "szumowinami" i "gnijącą masą". Jak pisał pruski oficer Gustaw Adolf Techow na pewnym zakrapianym przyjęciu Marksowi rozwiązał się język, przyznał że śmieje się z głupców uważających jego książki za katechizm dla proletariatu, gdyż sam szacunkiem darzy tylko arystokratów. Z jedną z arystokratek był zresztą żonaty i jak przystało na dzielnego obrońcę klasy robotniczej nosił monokl i oddawał się takim arystokratycznym rozrywkom jak chodzenie na polowania. 4. Nigdzie na świecie nie było tzw. "komunizmu", czyli systemu pełnego zniesienia prywatnych środków produkcji, bezklasowego społeczeństwa i równego podziału dóbr. Nawet w najczarniejszym okresie stalinizmu w ZSRR istniały pewne formy własności, produkcji towarowej i quasi-przedsiębiorczości w kołchozach, z kolei w sowchozach występowała praca najemna. Komunizm miał dopiero nadjeść. Dlatego wszelkie zbrodnie "komunistyczne", przypadki masowej śmierci głodowej i represje to w rzeczywistości zbrodnie socjalistyczne. W praktyce to zawsze był socjalizm, etap wstępny do komunizmu, który nigdy nie nadszedł. A tzw. socjaldemokraci muszą się liczyć z tym, że właśnie socjaldemokratami nazywali siebie bolszewicy, ich partia nosiła nazwę Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Rosji (SDPRR). Komunistami to oni zaczęli się nazywać dopiero rok po objęciu władzy. 5. Jedynie około 8% ofiar Wielkiej Rewolucji Francuskiej stanowili arystokraci. Resztę stanowili zwykłe, przypadkowe ofiary. W samej tylko Wandei zginęło około 300 tys. ludzi, co stanowiło około 40% mieszkańców miasta. Nie bez powodu Maksymilian Robespierre był przedstawiany jako człowiek ścinający kata (w sensie, że ściął już wszystkich Francuzów, został tylko kat). Nie wszyscy mieli to szczęście, żeby zginąć w miarę szybką śmiercią na gilotynie. Masę ludzi zamordowano w bestialski sposób. Ciężarne kobiety przeciągano przez prasy winiarskie, ojców i córki wiązano razem nago i topiono w lodowatych wodach Sekwany, powszechne były gwałty i orgie połączone z krwawi mordami, krew dosłownie lała się po ulicach. Nic dziwnego że na Rewolucji Francuskiej wzorowali się zarówno bolszewicy, jak i naziści. To właśnie w Wandei powstała pierwsza na świecie fabryka butów, zrobionych z ludzkiej skóry. Sytuacja społeczno-ekonomiczna w przedrewolucyjnej Francji nie była gorsza od innych krajów w Europie. Przyczyny wybuchu rewolucji nie są dokładnie znane, prawdopodobnie takie wydarzenia jak Wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych rozbudziły w ludziach żywiołowe nastawienie. Z tymże początki Rewolucji Francuskiej nie były takie złe: zdobycie Bastylii, zniesienie poddaństwa chłopów, przedstawienie Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela jako projektu przyszłej Konstytucji, gwarantującej każdemu wolność, równość wobec prawa, wolność słowa i wyznania i prawo do własności prywatnej, co byłoby przekształceniem Francji z państwa feudalnego w kapitalistyczne. Problem w tym, że o ile po stronie zwolenników rewolucji znajdowała się zdroworozsądkowa frakcja żyrondystów, którzy byli kimś w rodzaju klasycznych liberałów, postulujących przekształcenie monarchii absolutnej w monarchię konstytucyjną i przeprowadzenie wolnorynkowych reform gospodarczych, o tyle niestety przewagę zyskała "trochę" mniej rozsądna frakcja jakobinów, którzy najwyraźniej kierowali się zasadą: "nie myślmy tyle, tylko mordujmy, kogo się da". I to właśnie jakobini są protoplastą wszelkiej maści socjalistów, komunistów i tym podobnego "lewactwa". 6. Komuna Paryska, pierwsza socjalistyczna rewolucja wzorowana na Rewolucji Francuskiej skończyła się całkowitą katastrofą, nie udało się poderwać ludu Francji, a jej uczestnicy w końcówce zostali zmuszeni do zabijania zwierząt w ZOO żeby tylko nie umrzeć z głodu. 7. Rewolucja październikowa w Rosji nie obaliła cara Mikołaja II jak się niektórym ludziom wydaje, tylko demokratyczny rząd Aleksandra Kiereńskiego. Carat obaliła już wcześniejsza rewolucja lutowa. Natomiast rewolucji bolszewickiej by nie było, gdyby nie to, że Lenin otrzymał gigantyczne wsparcie finansowe od niemieckiego rządu, japońskiego wywiadu i żydowskich bankierów z USA. Natychmiast po objęcie władzy Lenin zaprowadził czerwony terror. Setki tysięcy ludzi zostało zamordowanych przez Czeka, w dodatku na skutek nacjonalizacji większości przedsiębiorstw, wprowadzenia centralnego planowania gospodarki i hiperinflacji (wprowadzenie systemu potocznie zwanego komunizmem wojennym), gospodarka uległa całkowitemu rozpadowi. Na skutek klęski głodu zginęło około 5 mln ludzi. Następnie Lenin zmienił swoją politykę, wprowadzając tzw. Nową Politykę Ekonomiczną (NEP), opartą w dużej mierze na... reformach wolnorynkowych (to nie żart). Pozwolono na działanie prywatnych przedsiębiorców w rolnictwie i usługach, zostawiając w rękach państwa tylko wielkie segmenty takie jak przemysł ciężki czy bankowość. Trzeba przyznać, że efekty były świetne, w ciągu 5 lat produkcja przemysłowa wzrosła trzykrotnie, produkcja rolna dwukrotnie. Znacznie zmniejszył się również poziom biedy, a inne kraje zaczęły znosić sankcje gospodarcze nałożone wcześniej na ZSRR. NEP został następnie zlikwidowany przez Stalina, który przywrócił gospodarkę centralnie planowaną z wiadomymi i znanym z historii skutkami. Co ciekawe Lenin, jak i Trocki od początku byli zwolennikami wprowadzenia takiego "kapitalizmu państwowego" jako etapu przejściowego między kapitalizmem i socjalizmem, ale ulegli naciskom kolegów partyjnych, popierających koncepcję komunizmu wojennego. 8. Zbrodnie czerwonych i tragiczne skutki socjalizmu w praktyce przekraczają ludzkie pojęcie. Po kilu milionach ofiar czerwonego terroru Lenina, nastąpił jeszcze gorszy terror stalinowski. Do gułagów trafiło od 40 do 60 mln ludzi, liczba ofiar śmiertelnych czystek, mordów lub śmierci głodowej waha się od około 20 do 30 mln. Ofiarami stalinowskiego reżimu padali dosłownie wszyscy, Rosjanie, Białorusini, Żydzi, Polacy, Ukraińcy, jak i niestalinowscy komuniści, czyli trockiści i członkowie Międzynarodówki. Stalin w swoim cynizmie posuwał się nawet do wydawania Hitlerowi niemieckich komunistów i antyfaszystów. W maoistycznych Chinach sama tylko liczna ofiar śmiertelnych sięgnęło 65 mln ludzi, w tym od 20 do 40 mln ofiar śmierci głodowej. W Kambodży Pol Pota, na skutek brutalnych egzekucji i tortur, a także śmierci z głodu, chorób lub wyczerpania zginęło 2 mln ludzi, co stanowiło około 25-30% mieszkańców, co jest proporcjonalnie największą zbrodnią w historii. W Rumunii w latach 1949-1951 w ramach tzw. eksperymentu Pitesti, wprowadzono najbardziej brutalny system więziennictwa w dziejach, przebijający nawet niemieckie obozy koncentracyjne i sowieckie łagry. Więźniowie, głownie polityczni nie tylko byli torturowani ale także zmuszani do torturowania siebie nawzajem. Tortury były najbardziej wymyślne z możliwych, bicie gumową pałką po różnych częściach ciała, przypalanie papierosem, zmuszanie do zjadania ekstremów i wymiocin, wybijanie zębów więźniom, którzy błagali o litość. Niektórym od bicia odpadała skóra, jak przy trądzie, z innych dosłownie zostawała mokra plama. 9. W latach 30-tych XX wieku w czasie wojny domowej w Hiszpanii, komuniści i anarchiści (a raczej anarchokomuniści) zaprowadzili swój czerwony terror. W bestialski sposób mordowano księży, zakonnice, ludzi religijnych, jak i zwykłych ludzi za zwyczajne pierdoły typu przyłapanie na używaniu pieniądza lub na modlitwie. Zostali następnie szczęśliwie powstrzymani przez gen. Francisco Franco, który potem wprowadził własne rządy autorytarne. Jednak trudno nie dostrzec plusów takiego obrotu spraw. Franco nie tylko uratował Hiszpanię przed komunizmem, ale także przed II wojną światową, odmawiając Hitlerowi wzięcia w niej udziału, chociaż ten wspomógł go w czasie wojny domowej. Sam Adolf po nieudanych negocjacjach przyznał, że "wolałby stracić trzy zęby, niż musieć powtórzyć tę rozmowę". Gen. Franco nie wydał również Hitlerowi ani jednego z hiszpańskich Żydów, w dodatku umożliwił dziesiątkom tysięcy Żydów ucieczkę przed holocaustem, którzy to uciekali właśnie przez Hiszpanię, Portugalię i Francję. W dodatku wymógł na Hitlerze wypuszczenie z obozów sefardyjskich Żydów, a nawet zwrócenie im zabranego mienia pod groźbą nałożenia sankcji gospodarczych na III Rzeszę. Pod wpływem wykładów u słynnego ekonomisty Wilhelma Ropke, Franco w latach 50-tych przeprowadził szereg wolnorynkowych reform gospodarczych, dzięki czemu hiszpańska gospodarka poszybowała jak strzała, a Hiszpania jako kraj nie uczestniczący w II wojnie światowej nie korzystał nawet z planu Marshalla. Dodam przy okazji że na takie same wykłady u Ropke'go uczęszczał także Ludwig Erhard, który także po wojnie, dzięki wolnorynkowym reformom uczynił Niemcy zachodnie największą gospodarką w Europie. Ponieważ jednym z założeń reform Erharda było możliwe unikanie zagranicznych kredytów, Niemcy skorzystały z planu Marshalla w dużo mniejszym stopniu niż inne kraje europejskie jak Francja i Wielka Brytania. 10. Podobne wydarzenia do tych z Hiszpanii, miały miejsce nieco wcześniej, bo w 1910 r. w Portugalii. W wyniku rewolucji obalającej monarchię również nastał czerwony terror, którego główną ofiarą padli księża i katolicy, a w dodatku gospodarka sięgnęła dna. Autorami rewolucji byli zarówno czerwoni jak i masoneria. Całe to towarzystwo zostało następnie pogonione przez António de Oliveira Salazara, który jako że był profesorem ekonomii, dzięki swoim reformom wprowadził Portugalię w stan wyjątkowej świetności. Razem z Franco również pomagał Żydom w uciekaniu przed holocaustem. Dodam na koniec, że Portugalia i Hiszpania dzisiaj należą do najbiedniejszych krajów "starej UE" z problemami wysokiego bezrobocia i dużego zadłużenia, właśnie dlatego, że później socjaliści ponownie dostali się do władzy i rządzą w tych krajach do dzisiaj. Rządy Salazara w Portugalii obaliła tzw. rewolucja goździków, tym razem pokojowa, ale jednocześnie otwarcie marksistowsko-maoistyczna. Udział w niej brał młodociany wówczas maoista, przyszły przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso 11. Niemiecki narodowy socjalizm, potocznie zwany nazizmem, był jak sama nazwa wskazuje zdecydowanie nurtem socjalistycznym. Sam Adolf Hitler określał się socjalistą. Joseph Goebbels w przedwojennych pamiętnikach określał się mianem "niemieckiego komunisty", w swojej gazecie "Der Angriff" 6 grudnia 1931 r. określił narodowy socjalizm mianem "niemieckiej lewicy". Uważał również "niemiecką rewolucję" za odpowiedniczkę Rewolucji francuskiej. Gospodarka III Rzeszy była stricte socjalistyczna. Praktycznie rzecz biorąc nie było prywatnej przedsiębiorczości, rolę przedsiębiorcy pełnił tzw. betriebsführer, czyli kierownik zakładu, który praktycznie nie mógł decydować o niczym w swojej firmie, nawet o tym kiedy sam może pójść na urlop, wszystko było odgórnie regulowane przez państwo, wszelkie kierunki produkcji, zakres obowiązków i poziom płac dla robotników. Państwo regulowało również ceny i poziom stóp procentowych. Dobra były reglamentowane, kartki na żywność pojawiły się jeszcze przed wybuchem wojny. Aryjczycy pozdrawiali się terminem volksgenosse (towarzysz narodowy), z kolei członkowie NSDAP (Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników) terminem parteigenosse (towarzysz partyjny). Że już nie wspomnę że nazistowska "walka ras" była pochodną marksistowskiej "walki klas", podobnie jak polilogizm rasowy (przypisywanie odmiennej logiki poszczególnym rasom) był pochodną marksistowskiego polilogizmu klasowego (przypisywanie odmiennej logiki poszczególnym klasom społecznym). 12. W latach 1970-1973 w Chile w ciągu zaledwie 3 lat socjalistyczny prezydent Salvador Allende doprowadził kraj do kompletnej ruiny gospodarczej. Inflacja sięgnęła 750%, pojawił się głód, czego malowniczym obrazem był Marsz Pustych Garnków, gdy głodni mieszkańcy Santiago wyszli na ulice, tłukąc pustymi garnkami o bruk stolicy. Gazety zadawały pytania: "dlaczego nie ma chleba, ryżu, cukru?" Sama bratanica Allende (Isabel Allende) po latach przyznała, że w ciągu 3 lat stryj doprowadził do sytuacji, gdzie w sklepach brakowało żywności i środków czystości. Ba, to sam Salvador Allende, przyznał 5 września w radiu, czyli na 6 dni przed puczem wojskowym, że zapasów mąki wystarczy tylko na kilka dni. Krótko mówiąc, gdyby nie ten straszny Pinochet, miliony Chilijczyków spotkałaby niechybna śmierć głodowa na wzór tej z ZSRR, maoistycznych Chin czy Kambodży Pol Pota. W dodatku pucz wojskowy z 11 września, obalający Allende był całkowicie legalny. W dniu 22 sierpnia 1973 r. parlament przyjął rezolucję skierowaną do sił zbrojnych, prosząc o interwencję mającą na celu „jak najszybsze zakończenie licznych naruszeń konstytucji”. 10 września 1973 (dzień przed puczem) Trybunał Konstytucyjny oddał pełnię władzy wykonawczej w ręce armii, pozostającej pod przywództwem gen. Augusto Pinocheta. Bo to właśnie Allende łamał Konstytucję, jak i prawa człowieka poprzez: formowanie paramilitarnych jednostek napadających na właścicieli ziemskich (w ten sposób zgrabione zostało ponad 1700 majątków ziemskich), wsparcie dla nielegalnego przejęcia ponad 1500 firm, rekwirowanie ciężarówek protestujących kierowców, strzelanie do protestujących górników. W dodatku jako że posłuszeństwu Allende wypowiedziało nie tylko wojsko, ale i zwykła policja w kraju zapanowało bezprawie. Na dokładkę wyroki sądowe nie były respektowane. Totalny chaos i ruina. Allende nie zamierzał dobrowolnie ustąpić, wprost przeciwnie, sam zaplanował zbrojne przejęcie władzy totalnej. Spodziewając się zamachu stanu powołał Zespół Osobistych Przyjaciół (Grupo de Amigos Personales – GAP), których zadaniem było zabicie głównodowodzących generałów, kiedy pojawi się próba zamachu stanu. A w ramach planu Z, zebrał siły rewolucyjne, które tylko według oficjalnych statystyk rządowych (a więc zapewne zaniżonych) zebrały więcej broni niż całe chilijskie wojsko, totalne przejęcie władzy było planowane na 19 września 1973 w dniu święta wojska. Tyle, że Allende w odróżnieniu od Pinocheta, jak przystało na socjalistę był kompletnym idiotą, po tym jak sam puścił w eter info o braku żywności, decyzja o puchu wojskowym została przyspieszona i zwyczajnie nie zdążył rozdać broni rewolucjonistom . W dniu puczu 11 września 1973 w czasie okupacji pałacu prezydenckiego, każda kobieta i każdy nieuzbrojony mężczyzna mieli prawo do opuszczenia budynku, ostatecznie nie zginął żaden szeregowy działacz partyjny, czy urzędnik, za wyjątkiem samego Allende, który jak się później okazało popełnił samobójstwo. Lewica bardzo lubi przytaczać około 3 tys. ofiar śmiertelnych "reżimu" Pinocheta, co byłoby nawet OK, gdyby nie przemilczenie paru faktów. Raz że to liczba ofiar po obu stronach konfliktu. A dwa to nie byli sobie tacy zwykli przeciwnicy polityczni, tylko uzbrojeni bandyci. A trzy, kiedy minęło zagrożenie komunizmem, Pinochet dobrowolnie oddał władzę. W dodatku lewica cierpi na dziwny rodzaj amnezji zapominając o innych prawicowych dyktatorach z Ameryki Południowej, którzy wyrzynali lewicową opozycję w pień. Jak np. Jorge Rafael Videla - argentyński dyktator który miał na koncie co najmniej 30 tys. ofiar, w tym brutalne porwania i torturowania lewicowej młodzieży licealnej w ramach tzw. nocy ołówków. Albo np. Alfredo Stroessner - paragwajski dyktator, mający na koncie tysiące ofiar śmiertelnych i uwięzienie setek tysięcy przeciwników politycznych, jego tajna policja była złożona z byłych nazistowskich zbrodniarzy z SS, którym udzielił schronienia. Dlaczego więc to Pinochet jest dla lewicy największym demonem Ameryki Południowej? Dlatego że w odróżnieniu od wspomnianych wcześniej panów dokonał największej według socjalistów zbrodni, czyli wprowadzenie kapitalizmu i uczynienie swojego kraju bogatym. Po reformach gospodarczych dokonanych za radą amerykańskich ekonomistów na czele z Miltonem Friedmanem, Chile stało się najbogatszych krajem Ameryki Południowej, a poziom życia znacznie się podniósł. Reformy były oczywiście mocno wolnorynkowe. Sprywatyzowano niemal całą gospodarkę, łącznie z całą służbą zdrowia, edukacją, a nawet system emerytalnym. Zlikwidowano również płacę minimalną, znacznie obniżono podatki i zniesiono prawie wszystkie cła i bariery handlowe. 13. Kuba jeszcze w latach 50-tych należała do 10 najbogatszych krajów świata. Pod względem PKB na mieszkańca byli na 3 miejscu na świecie, Kuba miała również największą klasę średnią obejmującą 1/3 mieszkańców. Była też drugim krajem na świecie po USA, gdzie pojawiła się kolorowa telewizja. Miała również najwięcej samochodów na osobę ze wszystkich krajów ibero-amerykańskich (do których wlicza się także Hiszpanię i Portugalię). Dziś po paru dekadach rządów Fidela Castro, PKB na mieszańca jest tam trzy razy mniejsze niż w Polsce, a ostatnio hitem stały się Fiaty 126p, miały fiacik to już coś, bo do niedawna jeździło się tam na osiołkach . Trudno powiedzieć ile wynosi liczba ofiar Castro, szacunki wahają się od 15 do 100 tys. ofiar śmiertelnych (w kraju z 6 mln mieszkańców), do tego nie wiadomo ilu ludzi zostało więźniami politycznymi. W dodatku około 65 do 80 tys. ludzi utonęło w morzu próbując uciec z tego "socjalistycznego raju" na prowizorycznych tratwach. Takie "głosowanie wiosłując" to najlepsza laurka rządów Castro, którego śmierć niedawno hucznie świętowali ma ulicach Miami Kubańczycy, którym udało się dotrzeć do Ameryki. Ciekawe też czy młodociani lewacy z koszulkami z Che Guevarą, krzyczący o tolerancji, wiedzą, że ten pan z koszulki nie tylko lubił mordować ludzi, ale także był nienawidzącym Murzynów rasistą, a homoseksualistów wysyłał do obozów pracy, które miały "uczynić z nich prawdziwych mężczyzn". Kuba słynie również z wysokiej liczby samobójstw, w tym Kubanki targają się na swoje życie najczęściej ze wszystkich kobiet na świecie (a kobiety ogólnie zabijają się rzadziej od mężczyzn). Skala ta jest na tyle duża, że rząd od 2012 zakazał robienia badań w tej kwestii. Dodam że w 1962 r. doszło do takiego wydarzenia jak Kubański kryzys rakietowy, kiedy zimna wojna była o włos od zamienienia się wojnę nuklearną, właśnie dlatego że Fidel pozwolił sowietom na umieszczenie rakiet na Kubie, na szczęście Chruszczow i Kennedy zakończyli konflikt w polubowny sposób. 14. Socjalizm przynosi rozpierdol gospodarczy nawet przy sprzyjających warunkach geopolitycznych. Ukraina ma najbardziej żyzne gleby na świecie (czarnoziemy) i to właśnie na tych żyznych glebach w okresie stalinowskim w trzech klęskach głodu, zmarło około 10 mln ludzi. Dziś Ukraina, która nie rozstała się zbytnio z socjalizmem, nadal bieduje, chociaż mogłaby wykarmić cały świat. RPA ma największe na świecie złoża złota, ale lata socjalizmu przynoszą tam tylko biedę, bezrobocie i wysoki poziom przestępczości. Wenezuela ma największe złoża ropy naftowej, obecnie ludzie z głodu napadają tam na bezpańskie zwierzęta, w domach brakuje prądu i papieru toaletowego, a w szpitalach leków i sprzętu medycznego. Ostatnio nawet doszło do takiego kuriozum, że ten kraj o największych na świecie złożach ropy został zmuszony do... importowania ropy z zagranicy. Chile jest największym na świecie eksporterem miedzi, oczywiście za Allende przemysł ten kompletnie się załamał, a po przywróceniu normalności przez Pinocheta kraj znów stał się miedzianym gigantem. Do tego za Allende doszło do już tak komicznej sytuacji, że ten kraj o wąskim kształcie, dosłownie z każdej strony otoczony morzem został zmuszony do... importowania dorszy z ZSRR . Na niewiele zdaje się też pomoc zagraniczna, czego przykładem jest Kuba, która przez lata dostawała wsparcie finansowe z ZSRR, będące 10 razy większe niż pomoc dla Europy zachodniej z USA w ramach planu Marshalla.
  20. 32 punktów
    TL;DR Online dating na portalach randkowych to bardzo popularny sposób na poznawanie kobiet. W poniższym tekście postanowiłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat algorytmu powyższych domen / aplikacji, taktyk na nich stosowanych oraz ich użyteczności. Zapraszam do dyskusji, wymiany doświadczeń oraz uwag. Uwielbiam Twój wyraz twarzy gdy nie rozumiesz, o czym mówię… Przeskok o 15 stopni plus palące słońce zamiast deszczu i chmur… Daje do myślenia i może osłabić, szczególnie z ciężką torbą na ramieniu i w zatłoczonym metrze. Telefon wydaje sygnał dźwiękowy… pewnie jakieś przypomnienie… Badoo – bawiłem się nim chwilę temu… Match („połączenie”) od miłej brunetki w wieku „studiowania”… Już mam odpisywać ale podnoszę wzrok i dostrzegam dziwną zbieżność zdjęcia z osobnikiem płci żeńskiej siedzącym vis a vis mnie. - No siema i co ja Ci mam teraz powiedzieć?! - ?!?!?!?!? - No pewnie że mnie nie rozumiesz, skoro polski i hiszpański nie są kompatybilne… - ?!?!?!?!?!?!? (banan + zakłopotanie) - Ok znasz angielski? - Tak, trochę znam… - Jestem Długowłosy, co u Ciebie? - Raquel. A wiesz, właśnie wróciłam z domu na studia, żyję tutaj od 4 lat i nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego wielkiego miasta. Jestem z Galicji i tam w sumie nie mamy takich molochów... - Galicja… To zabawne ale w moim kraju też jest region o tej nazwie, tylko nie łowimy tam ryb. - Hmmm… skąd wiesz, że jestem z miejsca gdzie kiedyś było pełno rybaków? - Mam takie hobby, że uwielbiam poznawać historie nowych miejsc, nowych ludzi, wtedy czuję że żyję…. - Hmmmm… interesujące, a znasz nasz język? - Znam tylko jedno zdanie ale wiesz, jestem nieśmiały i nie mogę Ci chyba go powiedzieć…. - Długowłosy, powiedz, jestem bardzo ciekawa…. - Esta mujer es muy bonito (oczywiście z błędami, wschodnim akcentem i udając zakłopotanego…) (Polewka wszystkich znajdujących się w promieniu słyszalności tego co powiedziałem, jeden Pan koło 60tki puszcza mi oczko z rozbawieni) - Ha ha ha ha ha ha ha – jesteś niemożliwy, serio nie jesteś stąd? (kino z jej strony) - Nie ale chętnie poznam to miasto i ludzi tu żyjących, pokażesz mi je? - Hmmm….. wiesz nie mam za dużo czasu ale…. (waha się) w sumie nie ma sprawy, poproszę jeszcze koleżanki z akademika, żeby przyszły ze mną, nie będzie Ci przeszkadzać, wiesz nie znamy się... - Moja droga absolutnie nie będzie mi to przeszkadzać z chęcią poznam Was wszystkie…. Trud, pot i łzy – czyli potoczne wyobrażenie o portalach randkowych Sympatia, Badoo, Tinder – dla większości mężczyzn miejsca frustracji, bólu tyłka, wyklinania kobiet oraz skamlenia o jakikolwiek skrawek babskiej atencji bądź darmowy seks. Samcy o różnym statusie społecznym zapuszczają się w te rejony aby… zazwyczaj doznać sromotnej porażki. Wielu tłumaczy sobie ją brakami w wyglądzie, statusie społecznym i milionami innych wymówek co jest po części prawdą ale nie do końca. Gros osób zapomina o tym, iż są to miejsca służące do zarabiania ich twórcom. Co to znaczy? Selekcję użytkowników i podział ich na pewne „klasy” wedle atrakcyjności, a także maksymalne wydojenie z kasy facetów niemających powodzenia. Jak? O tym głównie będzie ten skromny manual… Kilka słów prawdy i apel do zdrowego rozsądku oraz trzeźwej oceny samego siebie Zanim jednak przejdziemy do konkretów chcę zaapelować do Ciebie, mój drogi czytelniku, o rozważenie pewnej kwestii. Otóż – proszę Cię bardzo o dwie rzeczy: 1. Trzeźwą ocenę Twoich zasobów co do wyglądu, 2. Bardzo mocne zastanowienie się czy masz już na tyle poukładane w głowie aby nie mieć rozkmin / załamek po początkowych odrzuceniach. Punkt pierwszy nie wiąże się z tym, że masz być modelem z kaloryferem na brzuchu. Nie. Chodzi o to, że zanim zaczniesz cokolwiek robić w kwestii net game dobij do solidnej 7ki w kwestii wyglądu. Co to oznacza? Prostą sprawę – facet średnio przystojny „6”, który dzięki zadbaniu o swój image (higiena osobista, dobre (dobrane do sylwetki, niekoniecznie markowe) ciuchy, fryzura, ogólny look) jest „7”. Po co? Po to żebyś był „akceptowalny” dla jak najszerszego grona kobiet. Czy to duże wymagania? Moim zdaniem śmiesznie małe ale niestety, wielu z nas Braci Samców-Polaków o nich zapomina. Dwójka jest jednak jeszcze ważniejsza. Musisz, powtarzam musisz, mieć w swoim mózgu zainstalowane następujące przekonanie – cokolwiek się nie dzieje jestem wyjątkową i wartościową jednostką, która przez samo swoje jestestwo zasługuje na szacunek ponieważ jest czymś niepowtarzalnym. Nie masz być oczywiście chamem i bucem ale cenić siebie i znać swoją wartość. Z tego przekonania wynika prosta prawda – ewentualne niepowodzenia to tylko przyczynki do późniejszego sukcesu. Jeśli nie masz ogarniętych tych dwóch punktów – proszę – zostaw randkowanie online i skup się na ich "przepracowaniu". Czy wiesz jak działa Google*? Korzystasz niego na co dzień oddając mu więcej prywatności niż fejsikowi, urzędowi skarbowemu i swojemu lekarzowi razem wziętym. Ale czy zastanawiałeś się, co powoduje, iż po wpisaniu „najlepsza pizzeria w xyz” wyskakuje właśnie dana strona? Przypuszczam, iż nie. Zacznijmy więc od początku – liczą się czynniki on i off site. On to jakość kodu, zbieżność tematyki z wyszukiwaną frazą oraz wiele, wiele innych kwestii. Off to… „popularność w internecie” czyli ilość i jakość linków prowadzących do rankowanej domeny. Po przeliczeniu tych dwóch grup współczynników otrzymujesz Twój własny, spersonalizowany układ pierwszych 10 wyników (bo pamiętajmy o filtrowaniu związanym z Twoją wcześniejszą aktywnością). Brzmi znajomo, nieprawdaż? Powiem Ci coś zabawnego – portale randkowe korzystają z bardzo podobnego algorytmu. On Site oznacza stopień wypełnienia profilu, a off…. Tak zgadłeś…. Popularność wśród kobiet na danym portalu. Jeśli jesteś inteligentnym gościem wiesz, już gdzie dawałeś ciała przez długi czas. Poniżej doradzę Ci, jak popracować nad oboma typami tych factor’ów, tak abyś mógł, będąc „7”, oszukać naturę, mówiącą, iż kobiety wyżej są dla Ciebie nieosiągalne. Pamiętaj – gdyby rozwój ludzkości nie należał do inteligentnych i sprytnych, a jedynie krzyżowalibyśmy się na zasadzie zwierząt, najprawdopodobniej właśnie z idealnie wyglądającym tatusiem o rysach Kena polowałbyś na mamuta, a Twoja Mama, o rysach Barbie po 14nastu porodach, rozpalałaby ognisko w Waszej jaskini. Jakie kobiety przebywają na portalach randkowych? Takie same jak w realu tylko, że są dużo bardziej sukowate, złośliwe oraz wybredne. Dlatego właśnie powinieneś spróbować tu sił aby dostać konkretnie po dupie i nauczyć się czegoś o sobie i życiu. 1000 razy zostaniesz tu wystawiony i olany ale za 1001… znajdziesz Złoty Graal, który jest odpowiedni dla Ciebie. Czy będzie to harem złożony z kilku(nastu?) samic z którymi spotykasz się równolegle, kobieta na stały związek, a może chęć rzucenia relacji-damsko-męskich i zajęcia się sobą? Tego nie wiem ale Ty z pewnością się dowiesz. Dla moich prywatnych celów (nie mam na to żadnych badań itp.) sprofilowałbym portale randkowe w następujący sposób: - Sympatia – mało <24 , dużo Pań +27, przechodzonych, dość często mających dzieci, czujących iż już nie poszaleją więc szukających LTRa ale też chętnie dających „w przelocie”. Doskonałe miejsce na znalezienie atrakcyjnych MILFek, dobrze sytuowanych kobiet chcących zdradzić męża, sfrustrowanych absolwentek pedagogiki (jest taki dowcip mówiący, iż połowa bab na Sympatii jest po pedagogice) oraz tych mających poważne problemy z głową (uwaga na borderki). Ogolnie – Panie szukają księcia z bajki ale jak masz kasę i chcesz się dać wydoić, to dzziewczynę / żonę znajdziesz szybko. W większości z dużych miast. - Badoo – zatrzęsienie matek z dziećmi szukających jelenia, dyskotekowych panienek, patologii, kobiet chcących się zabawić i prostytutek. Na Badoo najłatwiej o seks ale też, w mojej opinii, poziom (zarówno urody jak i intelektualny) Samic dużo niższy niż na Sympatii. - Tinder – ekstraklasa kobiet, w porównaniu do dwóch powyższych. Tutaj rejestrują się studentki, szczególnie przyjeżdżające do dużych miast, wypasione korposuki chcące się zabawić, mniej samotnych i leciwych desperatek. Poziom retuszu zdjęć zatrważający Powyżej napisałem o polskich uwarunkowaniach - co do Tindera we wszystkich krajach w jakich z niego korzystałem jest bez zmian, Badoo na zachodzie służy też za komunikator, natomiast jeśli pojedziecie do Kijowa czy do Mińska… Zrozumiecie po co nie ma sensu napinać się na Polki Bracia, polecam randkować online za granicą i bardzo żałuję, że nie mogę Wam tu wstawić fot z zachodu ani wschodu po to, żebyście zrozumieli, że nie jesteście ograniczeni do kobiet z naszego kraju, które delikatnie mówiąc nie są… cudem natury jak to się im wmawia Jeszcze jedna ważna uwaga - pozycja kobiety jest bardzo zawyżona ze względu na stosunek użytkowników - spokojnie 3/4 to faceci. Oznacza to, iż panna 6/10 w realu tutaj rządzi się jak 8/10. Ale... lejcie na to Po więcej statystyk zapraszam tutaj: https://single2014.wordpress.com/ Profil czyli Twój on site Profil musimy podzielić na trzy składowe: 1. Nazwa użytkownika 2. Zdjęcie 3. „O mnie”, „motto”, „zainteresowania” itp. 1. Nazwa użytkownika Zerknij na to: Źródło: http://badania.net/jak-cie-widza-na-wirtualnej-randce/ Co to oznacza? Żadnej bucerki w stylu „milioner36”, „waginator”, „pogromcaciasnych” czy „mamnajwiększego” bądź „pożądaszmnie”. Osobiście proponuję nawiązanie do intrygujących / ciekawych postaci z filmów / książek / a w szczególności bajek będące kontrastem do Waszego typu sylwetki. Przykład – masz 165 cm wzrostu – koszykarz26 / 190cmwzrostu - lekka nadwaga – baletmistrz31 etc. Dystans, dystans i jeszcze raz dystans do siebie, wywołujący uśmiech ale nie politowania a skojarzenie - „kurcze, ten gość musi być mega wyluzowany i dawać fajne emocje”. Inne kombinacje - CiekawyNowego, Tenktórynieszuka, Ciekaweczysięodważysz? itp. itd. W przypadku Tindera proponuję imię w języku angielskim – sprawdza się przy wyjazdach zagranicznych, a także, jeśli dacie opis po angielsku, na połów stada idiotek, które są gotowe natychmiast rozłożyć nogi przed facetem z zachodu. Powiem, Wam szczerze, że ubawiłem się setnie korespondując z kilkunastoma paniami (Polkami) w języku obcym, gotowymi, mówiąc po gentlemeńsku. Zrobić fellatio w zamian za mglistą obietnicę korzystania z zasobów w USD samca Polecam 2. Zdjęcie Zdjęcie główne jest kluczowym elementem całej zabawy, który pozwoli Ci ściągnąć samice na Twój profil. To Twoja wizytówka i reklama. Masz na nim być w 100% zmaksymalizowany co do swojego potencjału urody. Co to znaczy? Po pierwsze nie buracz – żadnych zdjęć przy samochodzie, z gołą klata, na siłce i z alko. To zostaw dla kolegów i całej masy buraków. Proponuję Ci za to zdjęcie z uśmiechem, w ciekawym otoczeniu (zależnym od Ciebie i tego na kogo się kreujesz) czyli: 1. Robisz jakieś tam interesy – koszula ale luźno odpięta, wesoła mina zawadiaki, restauracja impreza (bez alko i pijanych w sztok kumpli bądź obściskujących Cię innych panien) itp. 2. Tańczysz / śpiewasz / masz pasje itp. - zdjęcie z tego co robisz 3. Pożądane są zdjęcia a kotem / psem szczególnie jeśli masz dość groźny wygląd / koksujesz etc. Ociepl wizerunek. Dzieci też mogą być ale…. Będą rodzić falę zapytań czy Twoje. 4. Pozostałe zdjęcia mają Cię reprezentować w sytuacjach interesujących – tu jest miejsce na delikatne pokazanie ciała – koszulka na ramiączkach, coś podkreślającego jakieś tam Twoje atuty. W sumie nie mniej niż 2 zdjęcia, nie więcej niż 3 – może to być odebrane jako narcyzm. Podsumowując – fotki mają komunikować – jestem fajnym, wyluzowanym facetem bez zadęcia, dbam o swoje życie ale nie muszę się zanadto reklamować i buraczyć. To co najlepsze zostawiam nieodkryte, dowiedz się więcej przy bliższym kontakcie. Polecam Wam zainwestować w koleżankę z dobrym aparatem – niech Wam cyknie jakieś fotki. Pod tym względem fajne jest Badoo - możecie testować jakie oceny dostaje każde ze zdjęć jakie wstawiacie. Dla bardziej ambitnych polecam narzędzie do testów A / B i rozesłanie tego po randomowych kobietach z interesującego Was obszaru świata (ruch / głosy można kupić na giełdach tego typu rzeczy). 3.Opis Nie pomijajcie go. Musi komunikować Wasz dystans do świata ale też kwalifikować kobiety. Co ja bym napisał? „Często znający mnie ludzie mówią, iż jestem połączeniem dorosłego faceta z duszą nastolatka. Myślę, że mają w tym dużo racji, bo, z jednej strony, dokładnie wiem do czego zmierzam w życiu i konsekwentnie to realizuję, ale z drugiej, kocham marzyć i czuć ekscytację na myśl o czymś nowym, czego nie znam. Lubię kobiety dynamiczne, pełne życia, energii, uśmiechu i radości z każdego dnia. Reszta do dogadania. Jeśli nie jesteś taka – nie pisz”. „Zabawnie jest być w nowym miejscu dla mnie, takim jak portal randkowy. W sumie jeszcze nie wiem jak się tu odnaleźć ale myślę, że znajdę tu kupę przyjaciół i fajnych ludzi z którymi da się pogadać. Tak – pozytywne towarzystwo to to, co jest dla mnie podstawą w życiu. Fajnie byłoby gdybyś miała podobne wartości, a jeszcze lepiej… jeśli zarazisz mnie jeszcze lepszymi. Dasz radę? ” „Cześć. Widzę, że zdecydowałaś się wejść na ten profil i dowiedzieć czegoś o mnie. Jestem XX letnim facetem, twardo stąpającym po ziemi ale mającym swoje plany, marzenia i cele. Uważam, że w życiu trzeba spróbować nowych możliwości, a więc jestem tutaj To co dla mnie ważne – radość z życia, energia, otwarta głowa. Nie znoszę smutasów i mordki w podkówkę. Masz podobnie? Wiesz co robić (ten przycisk po prawej z napisem „wyślij ” ). To co powyżej to opis pasujący do mojej osoby i kwalifikujący kobiety pod to, co dla mnie ważne. Ty możesz szukać czegoś zupełnie innego - niemniej - dystans, poczucie humoru, twarde zaznaczenie, że wiesz czego chcesz od życia i świata. To Cię wyróżni. Najważniejsze - nie buracz, że Twoja kuśka ma 30 cm w zwisie, bierzesz 300 kg na klatę, ćwiczysz mma dzię…i czemu w pojedynkę zamiatasz 10 gości, tatko to całkiem przypadkiem Kulczyk, a Ty jeździsz Ferrari. Nawet jak tak jest zostaw to na później albo komunikuj zdjęciami (ale delikatnie). Pamiętaj – luz, energia, ciepło – dajesz to czego nie mają inni. Off site czyli Twój największy błąd Oczywiście jako prawdziwy „alfa-sralfa” co to „jest wybredny i dlatego rucha” na portalach typu Badoo i Tinder dajesz „połączenia” / „match’e” tylko tym najładniejszym, które mają Cię gremialnie w dupie? I tu właśnie przegrywasz mój drogi Drogi Samcze sprawa jest banalna – rankujesz ilością połączeń, przy czym, ich jakość ma mniejsze znaczenie. Co to znaczy? Już odpowiadam. Na Badoo -wchodzisz co 24 h na „chybił trafił” i klikasz „1” (czyli serduszko) aż do oporu czyli „nie masz więcej głosów”. Wiek Pań ustawiasz od 18-60. Nie, nie rozkminiaj tylko zrób co mówię Tu zacznie się magia… Nie patrzysz na te kobiety, tylko „łączysz się z nimi” wirtualnie, a za niedługi czas będziesz im się wyświetlał jako propozycja. Jeśli wypełniłeś profil tak jak Ci doradzałem otrzymasz wiele „match’y” co spowoduje…. Tak…. Twój skok w rankingu „w okolicy” gdzie do wyjęcia są najgorętsze sztuki. One, otwierając tę zakładkę ujrzą jako pierwszego proponowanego… zgadnij kogo? To samo będzie w „chybił trafił”… Po co Ci kobiety z przedziału 30-60…. No chłopie…. Do lewarowania Twojej atrakcyjności Zrozum – czy dostaniesz głos od gorącej nastki czy ryczącej 60tki nie ma to znaczenia dla algorytmu ale porównaj stopień trudności uzyskania obydwu. Kumasz już czaczę? Podobnie rzecz ma się z Sympatią gdzie rolę „lewarka” pełni opcja „Bingo”. Dzięki niej Twój profil może się wbić na „proponowane z okolicy” bądź nawet na główną Onetu Zastanów się tylko czy potrzebujesz aż takiej sławy (powiem, że czasem dość kłopotliwe, szczególnie w pracy albo gdy dzwoni do Ciebie Matka z pytaniem co porabiasz na portalu randkowym bo z Ojcem czytają newsy, a tam Twoja fota na niemieckim portalu ). Tinder – tu sprawa nieco bardziej skomplikowana, bo moim zdaniem, należy po prostu matchować, na początku, wszystko jak leci licząc na podbicie rankingu. Zresztą tinderowy algorytm jest opisany tutaj i nie różni się za wiele od innych: https://www.quora.com/How-does-the-Tinder-algorithm-work https://www.rooshvforum.com/thread-57222.html https://www.fastcompany.com/3054871/whats-your-tinder-score-inside-the-apps-internal-ranking-system Podsumowując – musisz uzyskać duży „ruch” na swoim profilu i wybrać z niego perełki. O czym rozmawiać i jak? W skrócie – sprowadzić relację jak najszybciej do reala. Dwa scenariusze: 1. Randka. 2. Seks. Ad. 1. Samiec: Hej, ciekawe to zdjęcie numer 4 gdzie zrobione / świetny kot jak ma na imię / szukam dobrej miejscówki na narty gdzie zrobiłaś tę fotę? Samica: Bla, Bla bla Samiec: Interesujące…. Wiesz słaby jestem w te internetowe gadki, chodź na kawę, mam ochotę Cię poznać… Samica: Ble ble le Samiec: Nic się nie martw nie jadam brunetek / blondynek / rudych. To piątek, 18.00 (ważne – nie pytajcie „kiedy masz czas” bo to śmierdzi desperacją”, jak powie, że nie może o zaproponowanej dacie to Wy niech zaproponuje coś innego, to Ty zobaczysz kiedy masz wolne). Ta opcja jest dla samic o SMV wyższym od Waszego i oczywiście może się skończyć szybkim seksem po dobrym rozegraniu randki.. Ad 2. Samiec: Hej, strasznie fajne / seksowne pociągające fotki. Podobasz mi się i chciałbym Cię poznać. Samica: Dziękuję bla bla bla. Samiec: Pociągasz mnie, nawet nie wiesz co sobie właśnie wyobraziłem… Samica: ?? / wiem, ja taka nie jestem bla bla Samiec: Zrobiłbym Ci ekstra masaż, znam się na tym Samica: Taak? To interesujące ble bla bla Samiec: W dalszej części badacie czy mieszka sama, czy hotel, ogólnie logistyka. SMV równe i niższe Waszemu. Obie opcje działają tylko po odpowiednim wypełnieniu profilu i popracowaniu nad wyglądem oraz samooceną. W innym przypadku pozostaje Wam mozolne klikanie całymi dniami, do momentu aż ona nie pochodzi sobie na randki i nie uzna, że inni są jeszcze mniej wartościowi od Was Ale jak mam filtrować samice które chcą się umówić na seks? (czyli ciśnie mnie ale boję się przyznać ) Wszystko zależy od Twojego SMV – czym wyższe tym więcej będzie chętnych. Jest jednak kilka grup, które bez problemu dadzą Ci się wyhaczyć na „szybki numerek” i zrobią to całkowicie świadomie, same nieomal go oferując. Filtry: wiek – 18-21 / 28-32 / >36 posiadanie dzieci – tak Te dwa podstawowe filtry miksować z wykształceniem (podstawowe / zawodowe / pomaturalne) i skrajnościami w urodzie (anoreksja – duża nadwaga). Ale to już dla „smakoszy” tudzież „hardcorowców” lub chcących zrealizować jakieś fantazje z kategorii pornhuba Podsumowanie 1. Na Sympatii musisz wykupić abonament, na Badoo nie płać za nic (ściągają co miesiąc, ciężko się wymiksować, a darmoszka spełnia zadanie), Tinder – radzę wykupić opcję full. 2. Wysyłaj dużo wiadomości i bądź aktywny – czasem podejrzewam, że ilość konwersacji też wpływa na rankowanie 3. Miej dobrze wypełniony profil oraz wylaszczone zdjęcia 4. Networkuj – nie każda kobieta musi z Tobą uprawiać seks / być LTRką – nawiązuj znajomości, którymi będziesz się „lewarował” 5. Nie załamuj się niepowodzeniami, bądź wytrwały, znaj swoją wartość 6. Wiedz czego oczekujesz od danej kobiety - kwalifikuj, miej standardy i stawiaj wymagania 7. 90% / 10% - wedle "Juggler method" to Ty odpowiadasz, w początkowej fazie relacji, za 90% interakcji, nie zrażaj się więc 8. Czasem warto uderzać do dziewczyn ze zdjęciami na których mało co widać ich urodę 50/50 mega pasztet albo.... mega sztuka. Te drugie czasem tak robią bo są znudzone falą wiadomości. 9. Na Sympatii wyświetla Ci się tylko (przy wyszukiwaniu) pierwsze 600 wyników. Aby je zmienić, musisz manualnie "usunąć listy" nieinteresujące Cię kobiety, wtedy dopiero dostaniesz dostęp do następnych. Krzyżyk w prawym górnym rogu miniatury nie gryzie 10. Baw się procesem bo relacje damsko-męskie i dynamiki socjalne to… świetna zabawa. Zapraszam do dyskusji * Ta część jest dużym uproszczeniem i ma służyć lepszemu zobrazowaniu sytuacji. PS W tym wątku: - nie skamlemy jak złe jest randkowanie via net - nie negujemy jego celowości - nie tokujemy jakie to są dziewczyny siedzące w online... Niezastosowanie się będzie "premiowane" ostrzeżeniami, a recydywa banem. Masz inne zdanie na temat online - załóż temat i tam je wyraź. Tutaj tylko i wyłącznie dyskusja o tym, co robić żeby poruszać się w odpowiedni sposób na portalach tego typu aby miało to ręce i nogi.
  21. 32 punktów
    Zanim przyszedłem tutaj na forum, już trochę wcześniej zacząłem pracować nad sobą i swoją pewnością siebie. Byłem lękliwym chłopakiem, który miał nieodpowiednie wzorce, rodzina dała mu w kość, a na wszystko jeszcze nałożyło się katolickie programowanie. Spędziłem nad sobą, swoimi emocjami 2 lata. Nie zawsze było łatwo. Czasem przechodziłem okresy w których chciałem wszystko rzucić, poddać się i skończyć z tym wszystkim. Popaść w stagnację i w stan w którym każda rzecz byłaby mi obojętna. Ale coś w środku we mnie nadal chciało walczyć. Pomimo, że zdarzały się okresy w których rzucałem się na wszystkie strony, nie panowałem nad swoimi lękami były momenty w których widziałem zmiany siebie samego. Właśnie te momenty gdy dostrzegałem, że ciężka praca daje odpowiednie efekty dawały mi siłę napędową, by jeszcze bardziej przycisnąć śrubę, śrubę która w końcu została przykręcona na maksa. Czasem potrafi się ona poluzować, ale nie tak bardzo jak kiedyś. Szybka korekcja i wpasowanie w jej odpowiednie miejsce daje mi poczucie tego, że niedługo nie będę się musiał wcale troszczyć o to, by w ogóle pamiętać o jej istnieniu. Są pewne podstawy i wzorce o których należy pamiętać przy pracy nad sobą. 1. Wyparte emocje, lęki Jedno z najważniejszych rzeczy i najtrudniejszych z jaką przyjdzie nam się zmierzyć. Dlatego przed zabraniem się za nie radzę wpierw za pomocą afirmacji podwyższyć choć odrobinę swoją samoocenę, bo gwarantuję wam, że zabranie się za nie , nie będzie przyjemne. Dowiecie się o sobie bardzo wiele oraz to jak sterują wami emocje. Zobaczycie czemu w danych sytuacjach zachowujecie się tak, a nie inaczej. Innymi słowy poznacie siebie i dowiecie się kim naprawdę jesteście i w jaki sposób zaprogramowano waszą podświadomość. Prawda może boleć, ale jest ona konieczna do poznania tego jak mamy pracować samemu ze sobą. W czasie obserwacji, wypuszczania emocji, może zdarzyć się, że dokopiemy się do nieświadomości zbiorowej. Nie przerażajcie się, nie wypierajcie tych emocji, Po prostu pozwólcie im być. 2. Tworzenie nowych wzorców emocjonalnych, myślowych oraz neuroasocjacji. Patent polega na tym jak dokładnie przerobiliśmy punkt to zwróciliśmy uwagę na to, że im bardziej czemuś poświęcamy energię to zaczyna to rosnąć w naszym życiu. Nasza uwaga, świadomość poświęcana jakiejś myśli powoduje, że zaczyna ona nabierać charakteru emocjonalnego która z czasem staje się coraz większa i większa. Zaczyna ona przejmować kontrolę nad nami samymi i nagle uświadamiamy sobie, że pewność siebie można naturalnie wyćwiczyć. Tak samo jak kiedyś wmawialiśmy sobie, że jesteśmy do niczego to tym razem możemy zrobić taki myk i zaprogramować nas samych. Stworzyć nasz prywatny software na naszych zasadach, a nie na kogoś kto nam wmówił głupoty do główki. 3.Kobiety. Pomimo tego, że przepracowaliśmy negatywne emocje, staliśmy się w miarę ogarniętymi ludźmi pozostaje właśnie moim zdaniem aspekt płci przeciwnej, który często pozostaje nierozwiązany albo powoduje przykre odczucia w stosunku do kobiet, blokując przez to radość życia i obcowanie z kobietami. Możemy wyćwiczyć nieziemską pewność siebie, być przysłowiowymi "Alfa" w towarzystwie, ale mieć białorycerskie wzorce, które sprowadzą nas na manowce. Zakochamy się w miłości naszego życia oraz niesieni hajem hormonalnym damy się upokorzyć i łasić przed nią. Nie. Tak nie ma być. Jeśli masz się szanować, masz mieć wysoką pewność siebie nie masz prawa dawać się gnębić, poniżać ani przede wszystkim być okłamywanym. Dotyczy też to drugiej strony. Szanujmy siebie, swój czas i drugie osoby. 4. Dwie rzeczy, które nas ograniczają, a może i trzy? Zakładam, że jesteś już człowiekiem, który wstał na nogi i czuje w sobie pulsującą krew, która daje znak do walki. Chcesz zdobyć świat, chcesz zaliczać najlepsze panienki na świecie, chcesz robić to, chcesz robić tamto, ale czekaj czekaj. Coś nie gra. Masz siłę, motywację, chęć, ale pytanie brzmi czego Ci brakuje? Brakuje Ci pieniędzy. Nie daj nigdy sobie wmówić, że pieniądze nie są ważne w życiu. Są bardzo ważne, bo dzięki nim przede wszystkim jesteśmy niezależni, mamy możliwości i perspektywy przed nami stojące. Pieniądze są symbolem bogactwa, darem bożym, pozwalają cieszyć się życiem. Pewnie powiesz. że trudno je zdobyć, a pierwszy milion trzeba ukraść. Głupota. Jeśli masz jakiekolwiek pojęcie o świecie to doskonale możesz zauważyć, że pieniądze leżą na ulicy. Najpierw trzeba umieć dostrzegać sytuację, a później umiejętnie je wykorzystywać. Tylko ludzie leniwi, głupi, którzy nic nie robią ze swoim życiem narzekający ciągle na wszystko będą Ci wmawiać, że zgromadzenie majątku nie jest możliwe. Więc po pierwsze skup się na pieniądzach, gdy będziesz miał pieniądze będziesz miał możliwości i nie będziesz na nikogo skazany. Będziesz mógł robić to co Ci się żywnie podoba. Spełniać pasje, podróżować po świecie. Inni będą darzyć Cię szacunkiem, bo wiedzą, że muszą to robić. Pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, stabilności oraz pewności tego, że nie musisz być zdany na kogoś innego będąc niezależnym. Pieniądze to wolność oraz jeden z aspektów na których składa się wewnętrzny spokój i pewność siebie. Masz już pieniądze, więc masz możliwości. Ale ogranicza Cię jeszcze tylko jedna rzecz. A jest nią język. Dlatego poświeć swój czas i ucz się języków, wiele zyskasz pokazując swoje obycie z nimi z przyszłymi biznesowymi partnerami z różnych części świata. Ale też nie tylko z nimi. Zaimponujesz prostym ludziom, którzy będą mogli porozmawiać z Polakiem we własnym rodowitym języku co przekłada się na to, że zdanie o Polakach będzie coraz lepsze. Umysł. Lawina myśli. Nigdy nie daj się wpuścić w pułapki myślowe. Ćwicz medytację, sztukę oddychania, jogę. Zacznij panować nad swoim umysłem, Niech on nie panuje nad Tobą, pokaż, że potrafisz go odciąć i nie myśleć, ale po mistrzowsku go wykorzystywać. 5. Decyzje Bez podejmowania celów, decyzji dalej będziesz tkwić w stagnacji, Jeśli nie wiesz czego chcesz od życia, nie wiesz co chcesz zmienić w swoim życiu na lepsze to o czym mamy rozmawiać? Dalej będziesz płynął w strumienie gdzie wszyscy płyną na zatracenie, albo odważysz się i podejmiesz się czegoś. Życiowa gra polega nie tyle na tym, żeby mieć dobre karty, ile żeby dobrze rozegrać marne. A dodając od siebie: Dobrze rozgrywając i wygrywając wkrótce nie będziesz musiał grać, bo będziesz zwycięzca bez względu na to jakie życie podsunie Ci karty. Wtedy zrozumiesz, że życie jest proste i pełne radości, a Ty jesteś drzewem, które pomimo zawieruchy, burz i huraganów nie ugnie się, ale wciąż spokojnie będzie rosnąć i żyć.
  22. 32 punktów
    Niejaka Sabina Gatti z fundacji Masculinum (jednej z niewielu w Polsce męskich fundacji) prowadzi bloga na temat fałszywych stereotypów dotyczących przemocy ze względu na płeć: http://sabinagatti.blogspot.com/ Poza tym że na stronie możemy znaleźć takie informacje, jak to, że mężczyźni doświadczają przemocy ze strony kobiet równie często jak kobiety ze strony mężczyzn, a matki stosują przemoc dwa razy częściej w stosunku do dzieci niż ojcowie, dochodzi jeszcze jeden fakt. A mianowicie zauważenie pewnej logicznej kalkulacji: http://sabinagatti.blogspot.com/2013/07/prosta-i-logiczna-kalkulacja.html Ano kurva właśnie. Żyjemy w społeczeństwie gdzie główny wpływ na wychowanie dziecka mają kobiety. I kto tu jest głównie odpowiedzialny za produkcję "przemocowców" w społeczeństwie? Pytanie retoryczne. Feministki mówiąc o walce z przemocą wobec kobiet ignorują jej pierwotne podłoże. Odchodząc na chwilę od omawianego bloga przypomnę wyniki pewnego badania z Kanady: https://www.babyboom.pl/ciaza/rola_taty/niezastapiony_ojciec_o_roli_ojca_w_zyciu_dziecka.html Już sam brak ojca w wychowaniu potrafi przynosić poważne szkody. A wracając do bloga Pani Sabiny. Dalej mamy fakty, o tym że matki stosują przemoc wobec swoich dzieci dwa razy częściej niż ojcowie. Co gorsza brakuje świadomości społecznej w tej sprawie, bo wielu ludzi ma zakodowane, że głównymi sprawcami przemocy są mężczyźni a ofiarami kobiety i dzieci. Nie trudno zgadnąć jak to przekłada się na psychikę tych dzieci. Czytając zebrane fakty dalej możemy również znaleźć artykuł o fałszywym stereotypie dotyczącym pedofilii: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,17943350,Seksuolog_sadowy__Nie_dowierzamy__ze_pedofilem_moze.html Powszechny stereotyp że pedofilami są niemal wyłącznie mężczyźni jest fałszywy. Wziął się on stąd że przez lata seksuolodzy opierali się na statystykach sądowych. Z kolei sądy ulegają stereotypowi rzekomo "naukowemu" twierdzącemu, że pedofilia wśród kobiet jest niezwykle rzadka. Kobiety pedofilki są po prostu bardziej bezkarne. Klasyczny przykład błędnego koła. A teraz efekty stereotypu: http://violenza-donne.blogspot.com/2009/03/pedofilia-al-femminile-analisi-del.html Według badań przeprowadzonych we Włoszech 78% mężczyzn pedofilów, było wykorzystywanych w dzieciństwie przez kobiety, głównie matki. Skora mowa już o przestępcach seksualnych: http://sabinagatti.blogspot.com/2015/04/gwaty-nie-o-spudnice-tutaj-chodzi.html Szukając potwierdzenia w innych źródłach: http://www.niebieskalinia.pl/pismo/wydania/dostepne-artykuly/5032-gwalt-nie-dla-seksu Owszem, gwałt mężczyzny na kobiecie NIE jest podyktowany chęcią rozładowania napięcia seksualnego, jak uważa wielu ludzi. To akt agresji, chęć zranienia i upokorzenia ofiary. Od strony psychologicznej, gwałciciel to mężczyzna szukający odwetu na kobietach za doznane w przeszłości cierpienia. Często to po prostu człowiek doznający przemocy w dzieciństwie ze strony matki, ciotki, babci, siostry, zakonnic z domu dziecka, w którym był wychowywany itp. To wszystko zebrane do kupy, dają nam prostą odpowiedź na pewien "fenomen", dlaczego im bardziej sfeminizowane społeczeństwo tym więcej w nim przemocy wobec kobiet (mężczyzn zresztą też). Widać to na wszelkich mapkach przemocy wobec kobiet w Europie, gdzie w tej dziedzinie najbardziej przodują feministyczno-postępowe kraje jak Szwecja, Dania, Finlandia, Holandia, Wielka Brytania, Niemcy itd. Raz że zawitało tam wielu przedstawicieli "religii pokoju", którzy w dodatku są bardzo bezkarni, gdyż każdy boi się oskarżeń o rasizm, a dwa: niszczenie wartości rodzinnych, grom samotnych matek, dyskryminacja ojców, stereotypy dotyczące płci, zbyt duże przyzwolenie na przemoc stosowaną przez kobiety prowadzi do zniszczenia psychiki wielu dzieciom, co skutkuje wzrostem sprawców przemocy w społeczeństwie. Organizacje feministyczne nie tylko się tym nie przejmują. Dla nich jest wręcz korzystne. Im więcej przemocy wobec kobiet, tym lepiej prowadzi się mizoandryczną retorykę, tym więcej kasy z budżetu można wyłudzić na organizacje "pomocowe". No i demagodzy pokroju Sorosa płacą im za demoralizowanie i destabilizowanie społeczeństwa, a nie po to żeby "robić dobrze". Dlatego próba dotarcia do nich z omawianą wiedzą musi się skończyć tak: http://sabinagatti.blogspot.com/2014/01/walka-z-przemoca-to-jedna-wielka.html
  23. 32 punktów
    Życie. Czym ono jest? Każdy zdefiniuje je inaczej, pokaże swoje podejście do niego czy to poważne czy też inne. Zależy to od tego w jakim świecie ten ktoś żyje. Ten kto widzi świat w czarnych barwach nie dostrzeże piękna, które jest wokół niego. Człowiek zabiegany nawet nie będzie miał czasu, by się zatrzymać i spojrzeć na siebie, na otaczających go ludzi. Nie dostrzeże, że każdy z nas za czymś goni. Gonitwa stała się symbolem, wyznacznikiem bycia kimś. Nadajemy wielka znaczenia rzeczom, które nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia. Są marnością, chwilą, ulotnym szczęściem i szybko przemijającym stanem euforii po którym następuje depresyjny epizod, który powoduje dalsze szukanie i ciągłe wiercenie się w miejscu. Zero spokoju, radości. Stan ciągłego napięcia oraz przejmowania się każdą rzeczą stał się dla nas tak silnym nawykiem, że nie jesteśmy w stanie wyjść poza niego. Nie dostrzegamy, że można wyjść poza schemat i stać się czymś więcej niż zaprogramowanym robotem. A mam na myśli bycie wolnym i szczęśliwym człowiekiem. To, że żyjemy na tej planecie wcale nie jest żadnym przypadkiem. Wystarczy umieć odpowiednio patrzeć i interpretować rzeczy, które sami dostrzegamy, ale często zapominamy o nich przygniatany przez ogrom obowiązków, problemów, które sami sobie stwarzamy. Nasze poczucie harmonii i spokoju wewnętrznego zostaje zaburzone. Tracimy kontakt z naszym boskim pierwiastkiem, który każdy człowiek ma w sobie. Ze swoim wewnętrznym, pełnym radości, siły, a także niebezpiecznym dzieckiem, które odpowiednio karmione z każdym dniem ciągnie nas w jedną ze stron, którą wybraliśmy. Jesteśmy świadomymi ludźmi. A co znaczy, że ktoś jest świadomy? To, że może obserwować sam siebie, kontrolować siebie oraz samemu wybrać własną drogę i przeznaczenie. Mamy wolną wolę i wybieramy to co chcemy od życia. Nie dajmy, więc sobie wmówić, że potrzebujemy czegoś do szczęścia, nie zaniżajmy własnej wartości, nie przywiązujmy się do rzeczy materialnych ani do ludzi. Bądźmy silni i niezależni. Niech wiatr, który będzie próbował wytargać Twoje ubranie oraz przewrócić na ziemię stanie się Twoim najlepszym przyjacielem. Witaj go z uśmiechem na twarzy, a gdy będziesz upadać śmiej się. Po prostu się śmiej. A czemu nie? Masz coś do stracenia? Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. To czym masz się przejmować? Że stracisz coś? Ale po co masz się tym przejmować skoro Twoja wewnętrzna siła i radość płynie z wewnętrznej boskiej iskry, która umożliwia Ci kontakt z najpiękniejszą istotą we Wszechświecie? Samym Bogiem. Myślisz, że skoro Bóg Cię kocha to Cię opuści? Skądże znowu. Przekierowując się na boską energię, wierząc, że jesteś kimś więcej niż zwykłym człowiekiem będziesz opływał wszystko w co zapragniesz. Wiara czyni cuda. Podchodź do wszystkiego z uśmiechem na twarzy. Nie miej w sobie strachu. Chyba, że chcesz żeby wygrał ten drugi. Ten drugi chce, żebyś wiódł nieszczęśliwe życie, chce Twojego cierpienia, chce żebyś odwrócił się od Boga, chce Twojej klęski. On karmi się Twoją negatywną energią. Chcesz żeby rósł w siłę? Chcesz, żeby z każdym dniem miał nad Tobą coraz większą władzę? Chcesz oddać ten cudowny dar życia w jego ręce? Wybierz mądrze. Miałem przed sobą ciężki i trudny zabieg. Podchodząc do niego nie odczułem żadnego strachu. Byłem ciekawy tego jak on będzie wyglądał, jak on przebiegnie, jak będę się czuł, czy zaszokuję lekarza swoim spokojem. Przystępując do niego miałem uśmiech na twarzy. Po nim cały obolały dalej go miałem go na swojej twarzy. A czemu? Bo szczęśliwie wszystko poszło. Nie straciłem wiary. Już rozumiesz? Strach to tylko iluzja. Coś na sami tworzymy w naszej główce. On nie istnieje. Jest niematerialny. To czysta energia. Albo oddasz ją temu złemu, albo podłączysz się do najcudowniejszej istoty we wszechświecie i od niej będziesz czerpać energię i motywację do działania. Tak samo życie. Przedmioty z zewnątrz, kobiety, pieniądze. To nic nie ma znaczenia. To wszystko przeminie. Liczy się chwila tu i teraz. Obecność z samym sobie gdy wiesz, że najlepiej czujesz się z samym sobą. Nie zapominaj jednak, że tak naprawdę nie jesteś sam i od Ciebie zależy, który z dwóch władców wszechświata stanie Ci za plecami. Jesteś szczęśliwy? Twoja dusza sama pcha Cię ku szczęściu, kobiety widząc Twoją zabójczą pewność siebie, uśmiech na gębie same będą do Ciebie lgnąć. Twoja charyzma będzie za Tobą pociągać ludzi. Zaczniesz się wyróżniać, bo Ty jeden zrozumiałeś, że tak naprawdę to wszystko to jedna, wielka iluzja, a naszym zadaniem jest dobra zabawa i bycie szczęśliwym. Znasz reguły gry. Nie jesteś zależny od niczego. Od otoczenia, kobiet i innych rzeczy. Graj w nią, baw się i korzystaj mądrze! Czas to także iluzja. Nie wierzysz? Odsyłam do pojęcia fizycznego zwanego dylatacją czasu. Świadomość nie ma wpływu na rzeczywistość ? Poczytaj o doświadczeniu Younga. Kończąc chciałbym podziękować jeszcze raz, że trafiłem na to miejsce. Że mogę się z wami tutaj dzielić swoimi emocjami, przeżyciami oraz przemyśleniami. Cieszę się, że są ludzie, którym mogę pomóc oraz Ci, którzy potrafią pomóc mi. A przede wszystkim za to, że zostanę w pełni zrozumiany.
  24. 31 punktów
    Historia napisana w znacznie skróconej wersji, mam nadzieję, że nie traci wydźwięku. Dla tych, którym to umknęło, jest kontynuacją historii z tego wątku: * * * Rozpoznałem ją z daleka. Miała charakterystyczną, post-wybiegową kinetykę chodu i wciąż taką samą fryzurę, zwaną "odwrócony bob", wysoko cieniowaną z tyłu. Przeszły mnie ciarki na wspomnienie jej odsłoniętego karku. Szła ścieżką na wprost mnie, mnie upajającego się akurat dobrym nastrojem i wonią kumaryny po świeżo skoszonej trawie miejskiego parku. Nareszcie na nieskazitelnym błękicie nieba świeciło słońce. Poznała mnie dopiero z odległości, którą wymusiła jej krótkowzroczność. Zatrzymałem się przed nią, mimo wszystko z lekkim niedowierzaniem. Również przystanęła. Podszedłem bliżej, chwyciłem ją lekko za ramiona i pocałowałem w oba policzki na powitanie. Stała w lekkim osłupieniu. - hej, ziemia do Kaśki - szczerząc kły w uśmiechu próbowałem przerwać jej komę - no jestem, jestem - zameldowała się automatycznie - cześć! Wyglądała na speszoną, co odrobinę mnie nawet rozbawiło. Próbowałem przeczytać jej myśli - "co on taki wobec mnie przyjacielski i pogodny skoro go rzuciłam? Może zwariował?" A mnie autentycznie uradował jej widok. Trudno mieć żale o takie rzeczy gdy czujesz że się spełniasz i doświadczasz jednego z niewielu dni czystego poczucia szczęścia w roku. Czas wszystko pudruje i nawet nie pamiętasz dobrze swoich morderczych względem NICH myśli. - kopa lat - niezdarnie próbowała włączyć tryb konwersacji. - liczysz ten czas? Lepiej powiedz co u ciebie słychać! - no wiesz, codzienność, mąż, dwójka dzieci, pracuję itd. A u ciebie? - wszystko ok, dobrze sobie radzę, dzieci zero... Nic się nie zmieniłaś. - dziękuję. Nauczyłeś się uroczo kłamać - uśmiechnęła się, choć raczej ironicznie - uhhmm - i parsknąłem śmiechem - słuchaj, spieszę się trochę. Naprawdę to spotkanie jest bardzo miłym przypadkiem, ale muszę lecieć, trzymaj się! - i cmoknąłem ją w policzek. - za to ty się zmieniłeś - ach, widzisz. W sumie to też twoja zasługa. Cześć, dobrego dnia! Żadnego numeru telefonu, żadnego zaproszenia na niegazowaną mineralną czy truskawki. Nic takiego nie usłyszała. Odwróciłem się po paru krokach, żeby na nią spojrzeć jak odchodzi a szczerze mówiąc z ciekawości czy się obejrzy. Szedłem więc dość zamaszyście parę kroków tyłem aż wpadłem na jakiegoś starszego faceta. - przepraszam pana, zapatrzyłem się. Co za efektowna laska, prawda - i wyciągnąłem otwartą dłoń w kierunku jej pleców - masz oczy w dupie, że tyłem chodzisz? - rozgorączkował się. Trącił z lekka zgryźliwym, staromiejskim dziadygą. * * * Nasze palce splecione w kieszeni mojej kurtki wykonywały delikatne, pieszczotliwe ruchy po zaciśniętych wzajemnie dłoniach. Szliśmy w milczeniu gdy śnieg skrzypiąc przygrywał nam na podeszwach butów. Iskrzył się w świetle lamp sodowych kolorami płomyków świeczek. "Es scheint romantisch zu sein" przypomniała się formułka z książki do niemieckiego z ogólniaka. Odrobinę wewnętrznie zakpiłem z sytuacji, żeby ją w sobie jakoś zrównoważyć. Nikt z nas się nie odzywał. Zrobiliśmy nawrót w kierunku akademika i rozstaliśmy się przy przystanku autobusowym z którego miałem jechać do swojego igloo. - widzimy się jutro? - zapytałem ją - będę po czwartej u siebie Spotykaliśmy się z Kasią prawie codziennie u niej. Spotkania w mojej zimnej norze nie groziłyby zapewne odleżynami, ale odmrożeniami to i owszem. Babinka od której wynajmowałem pokój, wciąż albo miała awarie prądu albo awarie pieca. Takie dość dziwne, bo u siebie miała ciepło. Uznałem że to jakiś fenomen z pogranicza fizyki i czarnej magii, którą bez wątpienia się parała. Choć bezskutecznie poszukiwałem miotły, koguta i czarnego kota. W międzyczasie skontaktował się ze mną kumpel z LO. Licealna ksywka - Hans. Przenosił się na ten sam wydział a że w moim pokoju było wolne kojo, pomyślałem że będzie raźniej, jak zamieszka ze mną. Hans był sprytny, obrotny i miał spore doświadczenie z płcią przeciwną. Typ lekkoducha i wesołego cwaniaka-luzaka. Wprawdzie miał dziewczynę od czasów LO, jednak jego sposób bycia i swoboda hipnotyzowała wiele pań i mówiąc oględnie, nie robił sobie z tego problemu. Trudne to było do udźwignięcia dla mojego wewnętrznego "białorycerza", ale do przełknięcia za cenę towarzystwa do którego można gębę otworzyć. Zainicjowaliśmy w dniu jego zasiedlenia koja odwiedziny u dziewczyn. Gotowaliśmy z nimi, śmialiśmy, opowiadaliśmy różne historie siedząc pod oknem na korytarzu akademika. Potem wróciliśmy z Hansem do igloo. - robię herbatę, chcesz też? - zapytał Hans, wkładając spiralną grzałkę do garnka z wodą - jasne - podoba ci się ta Kaśka, co? - hm, no bardzo, czemu pytasz? Nagle parsknął teatralnym śmiechem i trzymając się dłońmi za brzuch, zgiął się w pół rechocząc dalej. - nie rozśmieszaj mnie, to nie twoja liga. Nawet nie moja! - no ale chodzimy ze sobą - co? Kurwa, niemożliwe! Pierdolisz!? - jego niedowierzanie połączone z wytrzeszczem oczu nawet zaczęło mi schlebiać. Coś co on, master od lasek uznaje za nieosiągalne dla siebie, nagle jest moje! Poczułem się jak bym siedział na wysokim koniu i miał w rękach przycisk atomowy decydując o losach świata. * * * - lubię słuchać twojego głosu - powiedziała Aga patrząc na mnie, gdy po raz kolejny razem siedzieliśmy na korytarzu paląc fajki i gadając przy tym o wszystkim i o niczym. - idę pod prysznic, późno się robi - oznajmiła w tym momencie Kasia, wstając z podłogi - czekaj, idę z tobą - podniosłem dłoń jak uczeń zgłaszający się do odpowiedzi - no to chodź - wyciągnęła zapraszająco rękę - ok, dopalę i zaraz przyjdę Po chwili wychodziła w szlafroku z pokoju, kierując się korytarzem do wspólnej dla całego piętra prysznicowni. Znad jej kabiny, jako jedynej, unosiły się chmury pary. Już rozebrany, jednak z poczuciem lekkiego wstydu przepasany tylko ręcznikiem, nie wiedząc dlaczego, głośno zapytałem: - w której jesteś? Usłyszałem dźwięk odblokowującego się rygla i zobaczyłem lekko uchylające się drzwi kabiny. Popchnąłem je palcem wskazującym. Przedziwnym trafem, byliśmy w łazience sami a teraz już sam na sam w kabinie. Patrzyłem na nią i na lejące się po niej strugi wody jak miś polarny po raz pierwszy od czasu narodzin oglądający zorzę na niebie. Jeśli krople wody mogą być afrodyzjakami, to muszą spływać po jej ciele, spłukując z niego morską pianę. Patrzyłem na narodziny Afrodyty, choć nie z morskiej acz z chlorowanej i bardziej przyziemnej wody. Tak mijały kolejne dni, przeplatane przedpołudniowymi zajęciami i wieczorną, hormonalną szprycą z codziennym zwiększaniem dawki dragów. Byłem przez ten czas trochę jak kierowca nawalony promilami, który nie widzi ani znaków drogowych ani samej drogi. Zawaliłem jedno kolokwium, potem drugie. Nic się nie liczyło poza "wielką miłością" i cudownym błogostanem osiąganym objęciach ramion i lędźwi Kasi. Kiedy ja spędzałem słodkie chwile na wąskim łóżku z Kasią, na przeciwległym łóżku Hans metodycznie posuwał Agę. Metodycznie, bo w końcu ksywa zobowiązuje. On zapominał wtedy o swojej dziewczynie a Aga o swoim chłopaku. Warunki były nieco spartańskie, ale jak widać, Homo Sapiens w celach nawet symulacji prokreacji dość łatwo się adaptuje do środowiska. * * * - za tydzień jest koncert Soyki a wszystkie bilety wyprzedane - z nieukrywanym smutkiem wielbicielki jego twórczości, wypowiedziała niby to w powietrze i do nikogo. Zakładam więc zbroję, zadzieram kiecę i lecę! Przecież jak to możliwe, żeby ukochana miała tak rozpaczać z błachego powodu! Pan "załatwiacz" stanie na wysokości zadania i załatwi. Niestety biletów już nie było nawet u "koników". Pomyślałem że w dniu koncertu jakoś ją pocieszy moje towarzystwo i różne inne z nim związane atrakcje. Wpadam więc niespodziewanie do dziewczyn. - gdzie Kasia? - no na koncercie - i patrzą nieco wygłupione na mnie - udało jej się zdobyć bilety? - w sumie nie, ale ma jakiegoś kolegę, który ją tam wkręci bo jest z obsługi Wyparowałem z ich pokoju. Kręciłem się pod klubem, niecierpliwie czekając na koniec koncertu. Wypatrywałem każdej wychodzącej postaci niczym pies przywiązany do słupka przed sklepem gdy jego opiekun wszedł na zakupy. W końcu wyszła z jakimś kolesiem pod rękę. Na mój widok puściła go i podbiegła do mnie cała rozpromieniona. Była gorąca z emocji z purpurowymi wypiekami na twarzy. Pachniała delikatnie swoim ciepłym potem zmieszanym z perfumami. - co to za koleś? - zapytałem skinąwszy w kierunku jej towarzysza - Łukasz, taki początkujący poeta - machnęła przy tym ręką Od tamtego dnia poczułem że coś się zmieniło. Może stało się to nawet nawet wcześniej, tylko dla mnie niedostrzegalnie. Nie było już takiego odwzajemniania dotyku, chwilami się ode mnie opędzała jak od natrętnej muchy. Postanowiłem pogadać z "fachowcem", czyli Hansem, który całą moją opowieść skwitował prostym komunikatem, zagryzając kolacyjną kanapkę z proletariacką kiełbasą. - idź ją zerżnij po raz ostatni, najlepiej niech to będzie pieprzejnie jej życia. Potem po prostu wyjdź i o niej zapomnij. Nie chciało mi się w to wierzyć, kompletna abstrakcja podwędzana absurdem. Jak to możliwe? Mam ją ot tak, bez emocji przelecieć, założyć portki, wyjść bez słowa i nigdy więcej jej nie zobaczyć? * * * Znów sobie siedzimy w ich pokoju, tylko że tym razem ja znacznie bardziej markotny. Błąkałem się myślami po bezdrożach różnych możliwości nie wiedząc co począć. Właściwie byłem tam obecny tylko ciałem. - słuchajcie, ja spadam się kąpać i będę się kładła - tym razem zabrzmiało w ustach Kasi jak wypraszanie nas z pokoju - pójść z tobą? - nie, idę sama Prosty przekaz. Zbyt prosty, żebym cokolwiek zajarzył, będąc naszprycowany hormonami miłości jak mój miś pluszowy wodą ze strzykawki gdy chciałem jako dziecko zostać lekarzem. Wyszliśmy z Hansem. W autobusie obmyślałem plan. Jutro kupię piękny bukiet róż i do niej pojadę. Wręczę go a ona na powrót się we mnie zakocha. Tak, to doskonały plan. Kobiety uwielbiają dostawać przecież kwiaty. Pokochają również tych, którzy im je wręczają. Następnego dnia, olewając zajęcia, ruszyłem na rynek po wyobrażony w myślach bukiet. Dotarłem do akademika, usiadłem wśród dziewczyn czekając na Kasię. Z tymi durnymi kwaitami leżącymi na jej łóżku. Nie przeczuwałem nawet, że to mój pięknie udekorowany katafalk. Dziewczyny prawie nie odzywały się do mnie. Zerkałem przez okno wypatrując czy nie idzie. W końcu rozpoznałem jej sylwetkę. Zaskoczenie jej w drzwiach windy wydawało się dobrym pomysłem. Podbiegłem więc do windy i nasłuchiwałem czy liny ciągną klatkę w górę. Drzwi windy się rozsunęły i za nimi pojawiła się ona. Zaskoczona spojrzała na mnie entuzjastycznie uśmiechniętego. Gdy dostrzegła kwiaty, zmienił się jej wyraz twarzy z zaskoczonego na pogardliwy. Jak bym słyszał jej słowa - "ty nędzny frajerze, żal mi cię". Znałem jej mimikę. Po chwili zapanowała nad spojrzeniem i wydusiła: - przepraszam... - Łukasz? Tak? Nic nie odpowiedziała. Nie zrobiła nawet kroku, żeby wyjść z windy. Po prostu stała i patrzyła na wprost, jakby przez hologram, nawet wtedy, gdy zasuwały się drzwi a winda wraz z nią w środku zaczęła zjeżdżać w dół. Zostałem tam z tym idiotycznym bukietem przed zasuwającymi się drzwiami. W zwolnionym tempie światło oświetlające ją w windzie zaczęło mi zanikać w wąskich paskach przeszkleń drzwi. Czułem się skrajnie złamany upokorzony. Płonąłem i chciałem żeby została ze mnie tam tylko kupka popiołu. Stałem jak zamurowany kretyn jeszcze długą chwilę. Wyszedłem z akademika i nigdy więcej tam nie wróciłem. Nigdy więcej nie spotkałem się z obsadą pokoju którego numeru już nawet nie pamiętam, choć trafiłbym tam nawet po ciemku. Hans jeszcze jakiś czas tam bywał, wspólnie "gotować" obiadki z Agą. Miała oszałamiającą figurę i ogromny temperament, mimo mniej wyjściowej urody. Wyrzucając bukiet do pobliskiego śmietnika, oprócz różnych obietnic złożyłem sobie też taką, że żadna kobieta, nigdy, porzenigdy nie dostanie ode mnie kwiatów. Tej i paru innych dotrzymałem. Nie wszystkie się jednak udało. Nawet nie wiem i nie potrzebuę do niczego tej wiedzy, czy jej małżonek to ten "poeta" i czy to jego dzieci urodziła. Wśród postanowień, znalazło się też takie, że będę dla kobiet trochę, ale tylko trochę, jak Hans. Widziałem ją potem jeszcze tylko raz z daleka z dwójką szkarbów prowadzonych przez nią za rączki w centrum miasta. Miały kręcone włoski. Pewnie po ojcu.
  25. 30 punktów
    Cześć wszystkim Mam 36 lat, żyję na południu Polski, to mój pierwszy post. Od jakiegoś czasu jestem zarejestrowanym użytkownikiem a swojego czasu wpadłem na tą stronę zupełnie przypadkiem zagłębiając się w czeluściach jej artykułów na pół dnia. Od tamtej pory jednak nie byłem tutaj obecny z powodów zawodowych do czego wrócę w odpowiednim momencie mych wypocin. JEDEN Próbując zacząć w odpowiednim momencie musimy się cofnąć do września 2016 kiedy to zagadałem w piękny i słoneczny dzień do nazwijmy ją Oli (29 lat). Ola okazała się wysoką i atrakcyjną panną o odstającym tyłku 11/10. Być może dla celów tej historii i rozkmin czytelnika dodam, że Ola była/jest w trakcie rozwodu i ma 2 letnie dziecko. Po kilku telefonach o wszystkim i o niczym, po niedoszłym do skutku spotkaniu i po ok. 3 tygodniach od pierwszego widzenia udało się nam umówić ok. północy na piwko. Buziak w policzek na dzień dobry. (Pozwolę sobie dodawać pewne mało lub bardziej istotne szczegóły w nawiasie) Chlapnęliśmy po piwku i dawaj na spacer. (Wziąłem ją na pewniaka pod pachę i poleźliśmy się przejść) Jakieś żarty, niby erotyczne zaczepki na co było przyzwolenie bo od samego początku chyba obojgu nam o coś chodziło. Po około 30 minutach chodzenia odprowadziłem ją pod dom próbując pocałować lecz Ola się odsunęła co obróciłem w żart, z którego się śmiała. Następnego dnia zaprosiła mnie do siebie bo mówiła, że córeczkę sprzeda rodzicom a jest mecz więc pooglądamy. Tak też się stało, wziąłem alkoholu i dopłucnych używek i wio. ... mecz się skończył, zaproponowałem masaż pamiętając o tym zajebistym dupsku. Została w staniku i spodniach i położyła się na brzuchu. Stanik natychmiast zdjąłem i oliwką masowałem plecy zsuwając z niej spodnie, które odsłoniły 8 cud natury. Sam zdjąłem z siebie wszystko i chciałem wejść... Ola na odchodne powiedziała coś w stylu "rozochociłeś mnie i nawet nie wydupczyłeś". (Tutaj pojawia się jeden z głównych wątków całej historii - pornole i bicie konia) Nie rozpisując się zbytnio w naszych spotkaniach i raz lepszego raz gorszego a raz żadnego seksu powiem w skrócie, że po prostu fiut nie chciał stawać na wysokości zadania. Był to problem, z którym żyłem dość długo i przy każdej nowej partnerce on występował. Niby na powodzenie u kobiet nie narzekałem jakoś specjalnie ale PROBLEM powodował, że podświadomie byłem miękki. Lekarstwo przyszło zupełnie przypadkowo jak zarejestrowanie się u Braci. Otóż gdzieś na wykopie czy coś znalazłem artykuł o ruchu NOFAP a było to 27.01.2016 i rzutem na taśmę wtedy powiedziałem sobie stop. Czytałem mnóstwo o tym jak ludzie się poddawali i walili po tygodniu, dwóch, miesiącu czy coś. Biorąc pod uwagę, że waliłem około 20 lat to udało mi się przejść próbę 90 DAYS NOFAP CHALLENGE od strzała i po dziś dzień nie walę. Olę pieprzyłem jak ździrę bo sama się o to prosiła. Prosiła bym do niej mówił w stylu "lubisz to suko", "tylko mnie rżnij" i podobne komplementy. Tak się złożyło, że znalazła jakiegoś faceta, którego pewnie zechce urobić na dziecko bo my od samego początku byliśmy jedynie FF. W każdym razie zero kontaktu a co wydupczyłem moje. Przed drugim rozdziałem należy dodać, że dysfunkcja na jaką cierpiałem nazywała się PIED - tutaj jeden z wielu odnośników, które warto poczytać jeśli ktoś posiada ten problem. Śmiało mogę powiedzieć, zostałem w 100% wyleczony, pornoli nie oglądam, konia nie walę. Rano mdleję z powodu ilości krwi w fiucie. DWA Wyleczenie z przykrego i walącego w męskie jaja schorzenia przyniosło zmianę nie tylko na stopie seksualnej. Stałem się atrakcyjny dla kobiet, stałem się bardzo pewny siebie co czasami dzieje się aż za szybko bo jak nazwać sytuację gdy do koleżanki znanej od dzieciństwa, i która zawsze była tylko koleżanką mówisz nagle, że chodź skoczymy do ciebie, ostro cię zerżnę i wrócimy tutaj? Najlepsze, że ona nie daje mi w pysk tylko do niej idziemy... To wszystko sprawia, że stałem się ogromnym zwolennikiem nieoglądania pornoli bo ponoć to właśnie pornole mają wpływ największy na ten burdel we łbie oraz niemarszczenia freda, którego nie czuję potrzeby by zwalić. Stałem się bardziej pociągający dla żony, czy to swojej czy cudzej i mam zamiar w tej kwestii się bardzo rozwinąć bo jestem pieprzonym egoistą o bardzo pozytywnej opinii nt. właśnie egoizmu. Pokrótce mogę wytłumaczyć to jednym zdaniem. Jeśli mi jest dobrze to każdemu wokół też będzie dobrze. Być może to miejsce Braciszkowie da mi pewne wskazówki co do postępowania. Cała historia nie nabrałaby smaczku gdyby nie było w niej wzmianki o pieniądzach... Nie wdając się zbytnio w szczegóły musiałem założyć firmę gdyż były do podniesienia z ziemi pieniądze. Mając za sobą oddech niedawnego pracodawcy, pisma od jego prawnika, będąc na etacie w jeszcze innej firmie zaryzykowałem i otwarłem na początku kwietnia 2017 działalność. W pierwszym miesiącu na czysto zarobiłem 5000 złotych, w drugim na czysto 15000zł, teraz jest połowa trzeciego miesiąca i zysk wyniesie przynajmniej 75000zł. Sprawa powoduje, że chcę złożyć wypowiedzenie u obecnego pracodawcy jeszcze w tym miesiącu. Z tego właśnie powodu nie zagłębiałem się w treści owego forum bo w moim życiu było obecny strach, milion myśli w głowie, trylion problemów oraz pierdylion spraw do zorganizowania. Wciąż nie mam aż tak bardzo klarownej sytuacji jaką chciałbym mieć gdyż wciąż pojawiają się nowe rzeczy do zorganizowania, kupienia, sprzedania, wydupczenia Jestem umówiony z pewną miłą panią na ostre pieprzenie i nawet teraz gdy do was piszę otrzymuję od niej wiadomości na messengera. Oto jedno sprzed 5 minut "Mam na ciebie straszną ochotę". Pani nazwijmy ją tym razem Ania jest kilka lat ode mnie starszą lasencją z zajebistym tyłkiem. Poznałem ją na Tinderze i od razu zaiskrzyło, od razu w zasadzie padło bezpośrednie pytanie "Gramy w otwarte karty?". Myślę, że już na pierwszym spotkaniu pójdziemy do łóżka bo oboje tego chcemy. CREDITS Biorąc pod uwagę fakt, że moim zdaniem jestem człowiekiem, który mimo tego, że całe życie był w jakimś stopniu jebany od życia za całokształt i egoistyczny gówniarski charakter to jestem człowiekiem, który ma w życiu szczęście i mam wrażenie, że ktoś pisze mi jakiś ciekawy scenariusz. Miałem w życiu trzy prorocze sny, po pierwszym zmarł mój dziadek, po drugim poważny wypadek ze szpitalem w tle miała moja niedaleka rodzina. Przy trzecim śniła mi się krowa, która z tyłu miała taką metalową dużą balię i do niej srała, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tego gówna wyrzuciła z siebie tony i nie przestawała. Obrzydzenie mnie wybudziło i wysłało natychmiast do sennika sprawdzić - otóż gówno oznacza pieniądze i tak się też dzieje. Moje wnioski są takie, że poprzestanie ręcznych praktyk z moim fiutem oraz odstawienie pornoli zrobiło ze mnie dorosłego faceta, który jest w stanie wziąć na klatę problemy związane z życiem, pracą, kobietami i wszystkim co mnie otacza. Nie mam w głowie umysłu nastolatka a odpowiedzialnego faceta, który potrafi zadbać o siebie i innych. Nie twierdzę, że moje doświadczenia spowodują, że komuś życie napisze podobny scenariusz bo myślę, że każdy jest kowalem swego losu. Nie stałem się IronManem, nie mam nadludzkich zdolności ale śmiało mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 stopni w przeciągu kilku miesięcy i wciąż się zmienia. Mam plany wyprzedzające mnie o 5 lat i twierdzę, że robię to z głową. Jeśli dotrwałeś Szanowny Kolego/Czytelniku do tego momentu to bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas bo już od dłuższego czasu chciałem opisać tutaj moją historię.
  26. 30 punktów
    Witam Panowie: krótko i zwięźle. To od Marka i od Was zaczęło się dosłownie wszystko. Chciałbym podziękować za wiedzę którą przekazujecie innym. Na początku roku pisałem, że mam zamiar uciekać z kraju i zaczynać prace jako animator sportowy. Dziś piszę tego posta z Greckiej kawiarni na Krecie - jako animator sportowy w hotelu "Malia Park". NIGDY nie dopuszczajcie do momentu w którym zaczynacie wątpić w swoje marzenia. NIGDY nie zapominajcie o sile podświadomości. DZIĘKUJĘ
  27. 30 punktów
    Panowie, dzisiaj trochę dłużej. Czymś, o co stale zahacza się w dyskusjach na tym forum jest tzw. matrix. O niego się wszystko rozbija, na niego wszędzie trafiamy. A co to w ogóle za zwierzę? Najkrócej powiedziawszy, jest to panująca w społeczeństwie powszechna ideologia, stworzona przez elity na potrzeby przeciętnych "Januszy". Oczywiście nie służy ona potrzebom zwykłych ludzi, tylko nadzorców stada. Owieczki mają być nieszczęśliwe, mnożyć się i kupować - panowie je golą i strzygą. Tutaj dochodzi jeszcze specyfika naszego kraju, który jako kolonia zachodniego kapitału, jak słusznie mówi Marek - taki ekonomiczny obóz koncentracyjny, jest miejscem rabunkowej gospodarki zasobami ludzkimi. Z tego powodu owieczki goli się u nas do kości, a i z mnożeniem pogłowia przy pustym korycie jest dosyć nietęgo. To jednak problem naszych pastuchów, a my się tymczasem przyjrzyjmy jak zarządzają stadem. Propaganda, prawo, religie, doktryny. To wszystko istnieje już od głębokiej starożytności, a chyba nawet początku człowieka jako gatunku. Podział na masy i elity też jest czymś naturalnym i nie ma w nim nic złego. To wszystko utrzymuje ludzkie stado w kupie i pozwala mu przetrwać we wrogim środowisku i pośród innych stad. Pewien zasób wspólnych wartości i ogólnie uznawanych pojęć jest po prostu niezbędny, żeby społeczeństwo mogło funkcjonować. W normalnej sytuacji i w zdrowych społecznościach tę rolę pełniła tradycja, religia i prawo zwyczajowe. Dzięki temu jednostka miała wystarczający margines swobody, a jednocześnie mogła spokojnie żyć w ramach tradycyjnych struktur: rodu, plemienia, państwa, miasta, cechu, gildii, gminy itp. Im wyższa cywilizacja, tym sprawy się bardziej komplikują. Dzisiaj technologia i stopień złożoności struktury społecznej wyprzedziły naturę o wiele długości: jesteśmy jaskiniowcami z bronią nuklearną. Jak to się ma do tematu? W czym problem w ogóle? Problem polega na tym, że dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu elity dostały do rąk takie narzędzia do kontroli mas, o których w dawnych czasach nie mogły nawet marzyć. Rozwój massmediów, reklamy i nauk społecznych doprowadził do tego, że zwykły człowiek jest dzisiaj całkowicie bezbronny. Pierwsze próby hodowli nowego człowieka, a więc idealnego niewolnika Systemu, były prymitywne. Nazizm, faszyzm, komunizm, co widać po naszej historii, pomimo ogromnych nakładów i pozorów potęgi okazały się niewystarczające i zbyt niewydolne. Dopiero rozwój marksizmu kulturowego wg recepty Gramsciego pozwolił zaprząc dosłownie całą kulturę w rydwan propagandy elit i zmienić świadomość mas. To dzięki niemu panuje dzisiaj feminizm i terror politycznej poprawności. W ten sposób powstał matrix. Z czego on się składa i jak go rozmontować? Oczywiście, jak słusznie prawi nasz Boss, z pozycji zwykłego szaraczka Systemu nie obalisz. Nawet myślenie o tym nie ma żadnego sensu, bo gdybyś miał tak wielkie możliwości żeby cokolwiek zmienić, to jakakolwiek zmiana na korzyść prostych ludzi godziłaby bezpośrednio w Twoje interesy. Jedyne co możemy, to pracować nad sobą, spróbować uciec od stada albo odejść gdzieś na bok, gdzie jest więcej miejsca dla niesfornych owieczek Dobra wiadomość jest taka, że to w zupełności wystarczy: jeśli tylko skutecznie zmienimy swój świat, to tak jakbyśmy zmienili cały świat w ogóle! Jak się do tego zabrać? Zmienić przekonania. Dlaczego to takie ważne? W oparciu o przekonania nasz umysł tworzy emocje. Emocje natomiast trafiają wprost do podświadomości. Nikomu kto słuchał Marka i czytał jego książki nie trzeba tego wyjaśniać. O podstawowym znaczeniu przekonań dla naszej jakości życia wiedziano już w starożytności. Świat i wszystko co na nim się dzieje nie jest tak naprawdę ani zły ani dobry. To nasze przekonania nadają takie znaczenie wszystkiemu z osobna. Tworzymy sobie jakieś wyobrażenia o szczęściu i nieszczęściu i zgodnie z tym odczuwamy. Marek (przypadek? ) Aureliusz pisał: Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usuń poczucie krzywdy, a usunie się i krzywda. Dzisiaj te wyobrażenia wtłacza nam do głów reklama, komiksy, filmy i telewizja, szkoła i w ogóle cała szeroko pojęta popkultura. Zaraza szerzy się nawet oddolnie, bo zindoktrynowane jednostki z rozkoszą robią za pożytecznych idiotów: zob. np. memy. Wszystkim tym zarządzają spece od inżynierii społecznej, takie pieski pasterskie na smyczy u właścicieli stada. Jedyne co można z tym zrobić, to te fałszywe przekonania wyłapać, zrozumieć ich właściwą funkcję i przeciwstawić im własne - które będą nas wspierać. Po tym przydługim wstępie chciałbym otworzyć listę. Dodawajcie od siebie, co sami wyłapaliście. 1. Dom+dzieci+ładna żona=szczęście (ew. wariant o domu, drzewie i synu, w tym wszystkie pokrewne), 2. Kto nie ma tego przed 30. ten jest frajer i przegryw (szczególnie w polskich realiach to bardzo destrukcyjne przekonanie, perfidnie dołujące większość młodych samców), 3. Im kto ma więcej hajsu i ładniejszą kobietę tym lepszym i bardziej wartościowym jest człowiekiem, 4. Sex to najlepsza rzecz, która istnieje, sens życia, 5. Sex=szczęście, 6. Hajs=szczęście, 7. Twoje życie jest warte tyle ile zarabiasz, 8. To facet musi się starać, kobieta wystarczy że jest, 9. Musisz być miły dla pań, 10. Dzieci=szczęście=sens życia (niepotrzebne skreślić)...
  28. 30 punktów
    Oświadczam co następuje. Z dniem dzisiejszym kończę ze sprawowaniem funkcji moderatora na forum braciasamcy.pl Te 2,5 roku spędzone tutaj jako 'straż miejska' dało mi dużo doświadczenia - zarówno tego pozytywnego jak i również niestety tego negatywnego, za co kierowany zasadą: 'nie ma złych eksperymentów, są tylko niewyciągnięte wnioski' jestem niezmiernie wdzięczny tak społeczności forum (zwłaszcza tej spotkanej na żywo), kolegom moderatorom, jak i samemu Markowi. Nie odchodzę z forum definitywnie, ale będę na forum zdecydowanie rzadziej niż to było do tej pory. Jak to się mówi - hajs się sam nie zarobi, a dodatkowo chciałbym poświęcić czas na swój własny projekt. Z uszanowaniem obok podpisany etc, etc
  29. 30 punktów
    Witam męską Brać. Przytoczę Wam kawałek swojej przygody. Takie mini Love Story, to co tygryski lubią najbardziej Sytuacja zaczęła się kilka miesięcy temu, gdy razem ze znajomymi i nie tylko, wyjechaliśmy na tygodniowy wypad. Była tam Pani X, którą trochę znałem. Lekarka, blondynka, przed 30, szczupła, fajna Polubiłem ją głównie za tzw. "osobowość" . Taka normalna, inteligentna, kobieca kobieta. Uległa, mająca dystans, można normalnie pogadać i pośmiać się. Coś zupełnie innego niż wariatki, które zazwyczaj spotykam. Na wyjeździe poza tym, że nie doszło do łóżkowych ekscesów, właściwie zaczęliśmy się zachowywać jak para. Pasowało mi to. Oczywiście wyciągnąwszy lekcje z forum, nie latałem za nią jak piesek. Wręcz odwrotnie - trochę jej unikałem, tworzyłem swoją bezpieczną przestrzeń, do której ona chciała się dostać. Gdy zdarzyło jej się dostać ode mnie komplement, uważała to za duży przywilej i wyróżnienie. Fajnie, przyjemnie, śmiesznie. Do tego stopnia, że wracając wyraziliśmy chęć na kontynuowanie tego, pomimo dzielącej nas odległosci (<--> 160km). Dopiero gdy wróciłem, ogarnąłem emocje. Uświadomiłem sobie, że myślę nie tą częścią ciała, którą powinieniem. Zrozumiałem co wyprawiam i jakie to jest schematyczne. Zanim wybrałem się do swojego miasta, pojechałem do niej, aby wszystko wyjaśnić. Bez ściemy. Zanim wylądujemy w łóżku. Podałem jej 2 powody. Po pierwsze, nie chcę się z nikim wiązać na stałe w tym momencie. Po drugie, bardzo ją lubię i chciałbym żeby tak pozostało. A wiadomo, gdyby coś nie wyszło, znajomość by się posypała, do tego wspólni znajomi, itd. Po co mi to. Jakoś to przyjęła, ponoć też miała wątpliwości, bla bla bla. Minął miesiąc, drugi wyjazd podobnym składem. No i tu Pani X chyba wpadła na zajebisty pomysł, że może jednak mnie złapie bzykankiem. Cóż... No nie broniłem się. Aczkolwiek po pierwszym razie zaznaczyłem, że dla mnie to nic nie zmienia, żeby była jasność. Powtarzaliśmy to chyba codziennie przez wyjazd i ze 2 razy później. Emocje były zajebiste. Głównie z tego powodu się na to decydowałem. Nie było to mechaniczne ruchanie. Był haj między nami. Mimo wszystko starałem się być na dłuższą metę niedostępny. Ojj potrzebowała dziewczyna tych emocji, a ja jako gentleman nie odmawiałem Po prostu sprytnie się z nią drażniłem, a ona to uwielbiała. Kurczę lubię ten błysk w kobiecym oku, gdy wie, że już nie ma w zanadrzu riposty na to co usłyszała lub jest zawstydzona. I ta udawana bezbronność Gdy wracałem do swojego miasta, stwierdziła, że teraz potrzebuje czasu żeby się oswoić z tym co się stało. Prawdopodobnie nie będzie chciała się ze mną spotkać przez jakiś czas. Ponoć nigdy poza związkiem nie robiła takich rzeczy. Tiaaa. Może i tak, ale jak coś słyszę od kobiety, to jednak mimowolnie w mojej głowie odpala się piosenka "Nie wierz nigdy kobiecie" Nie widzieliśmy się jakiś czas, pewnie ściemniała, że nie może. Aż ostatnio wyszliśmy razem ze znajomymi. Po pewnej dawce alkoholu - "wygarnęła mi" Stwierdziła, że właściwie zachowałem się jak dupek i szuja. I że zawsze muszę dostać to co chcę! (przejebane... Jak żyć?) Jako, że z doświadczenia wiem, iż nie warto z kobietą dyskutować na argumenty, przyznałem rację. Jestem dupkiem, ale niestety bywa, że nie zawsze dzieje się tak jakbym chciał. Rzadko. Ale zdarza się. Dodatkowo dośc perfidnie się uśmiechnąłem Coż... Nikomu szkody nie zrobiłem i byłem z nią szczery. Więc dla mnie jest OK. Nie mogę sobie tylko przypomnieć, czy jak w niej byłem tego samego wieczora dalej nazywała mnie dupkiem <mysli> Rano podziękowałem za gościnę, poranną kawę i towarzystwo. W odpowiedzi dostałem sms typu "Przemyślałam, wyrzyciłam co mi ciążyło (o kurwa jak to brzmi ) Nie musimy się już unikać. Było fajnie, dziękuję." Dla mnie to kolejna historia potwierdzająca "na żywo" nauki Marka i forum. Przy okazji sprawdzian dla mnie, czy potrafię pozostawać świadomy procesów. Jak widać na początku prawie popłynąłem. Tutaj z mojej strony wyrazy uznania dla @Subiektywny za to, że potrafi przejść przez to świadomie od A do Z. Następnym razem się poprawię Moje wnioski: 1. Zakochiwanie się (czyt. haj hormonalny) jest piękne, o ile jesteś w stanie to kontrolować. 2. Ściemnianie dla zadupczenia jest chujowe! Należy być szczerym i komunikować swoje zamiary. Jak widać to wcale nie oznacza, że panna się obrazi i ucieknie. 3. Obserwowanie rozbieżności między tym co kobitka mówi, robi, czuje jest fajne 4. Emocje i niedostępność działa na laski mokropędnie. 5. Właściwie w większości rozchodzi się o to żeby nie myśleć chujem. Zachować świadomość, logikę i rozsądek. - Ale to takie trudne przy dostępnej zdrowej brzoskwince, prawda? Szczególnie w młodości. Tyle ode mnie. Może młodzi coś wyciągną dla siebie z historyjki. Świadomości i powodzenia na szlaku Drizzt.
  30. 29 punktów
    Panowie, Jakiś czas temu wspomniałem, że trafiła pod moje skrzydła stażystka z Wrocławia. Teraz, gdy powróciła do swojej macierzystej firmy mogę opisać cała historię. A kręci się ona wokół zagadnienia prostego ale złożonego zarazem. Jak wiedzę z forum przekuć w modelowanie rzeczywistości. Zaczną od krótkiego opisu kobiety. Cóż, ile bym się nie napisał podsumowanie wyjdzie jedno - jak dla mnie lux torpeda. Dziewczyna wysoka, smukła o bardzo długich nogach. Nogi te wszem i wobec podkreślała dobranym strojem. Spódnice krótkie i obcisłe plus szpilki, w sezonie jesienno-zimowym długie skórzane kozaki również na obcasie. Młodsza ode mnie o ponad 10 lat. Plus urocza z charakteru. Taka ... hmmm ... dziewczęca. Mężatka. Bardzo elegancka, gustownie i z szykiem ubrana. A ja szalenie zwracam na to uwagę. Założenie które miałem zamykało się w jednym punkcie - pokazać się z najlepszej strony, niech pozna najlepszą wersję samego mnie. I od razu szybkie wytłumaczenie - dziewczyna NIE MUSIAŁA BYĆ MIŁA DLA MNIE bowiem nie byłem jej bezpośrednim przełożonym. Nie ja decydowałem o jej ocenie, nie ja wystawiałem jej opinię dla jej macierzystej firmy (spokrewniona z moją). Trafiła po prostu do mojego działu prawnego, którego jestem wiceszefem. A więc co było grane: włoski styl konwersacji, maks uroczy, ekspresyjny w swej niewerbalności, nieco teatralny, mocno wesoły i wywołujący uśmiech na twarzy. Tu korzystałem z licznych doświadczeń, które zebrałem 2 lata temu (po jakimś czasie panie w wielu punktach uśmiechały się na sam mój widok - kwestia wywarcia wpływu i zaprogramowania odbioru swojej osoby w automatyczny pozytywny sposób). Dwa - zdecydowanie i prowadzenie 'za rękę'. Po prostu bez wyjaśniania szczegółów zacząłem ja zabierać w moje ulubione miejsca. Wchodzę do jej pokoju i po chwili rozmowy mówię coś w style "widzę, że się obrobiłaś z pracą. To świetnie bo zamierzam Cię porwać". Oczywiście z drugiej strony zaciekawione "?" a ja po postu z uśmiechem każę się jej ubrać i o nic nie pytać. Wszystkie te działania poszły od razu! Bez czajenie się, przezwyczajania do siebie, bez dania czasu na oswojenie. Od razu! Bach i bezpośrednio. Zdecydowanie. Pewność siebie. Lekka ale nadal podszyta urokiem bezczelność. Nadawanie kształtu relacji, nawet jeśli jest to relacja natury, nazwijmy to - koleżeńsko zawodowej ewoluująca w bardziej osobistą ale bez przekraczania pewnej granicy. Swoją drogą w pełni popieram własnym doświadczeniem to co pisze @Długowłosyw kwestii korzyści jaką daje lewarowanie się ładnymi kobietami. Koleżanka kobietą jest śliczną więc nie ukrywam, że pozabierałem ją regularnie w moje ulubione miejsca - szczególnie te gdzie są najładniejsze i moje ulubione barmanki i kelnerki... Wiem, wiem ... Ale będąc dość bystrym obserwatorem nie sposób nie zauważyć, że owe panie błyskają mocno okiem i są wyraźnie zaciekawione gdy widzą was trzeci raz w ciągu dwóch tygodni - i za każdym razem z inną, roześmianą i wyraźnie zadowoloną kobietą o bardzo wysokiej urodzie. Lewar i networking za pomocą znajomych kobiet to bardzo ważne zagadnienia, które warto mieć opanowane. Spacery po Starówce, po parkach etc. Wszystko to było grane. To jest ten moment, w którym wychodzicie na kwadrans na kawę po czym ... nagle orientujecie się że siedzicie przy tym stoliku półtorej godziny. A czas minął nie wiadomo kiedy... To czuć kiedy rozmowa i interakcja iskrzą, rozmowa toczy się lekko i sama z siebie a druga osoba jest wyraźnie zadowolona z Waszej obecności! Luuuuuubię to. Lubię to uczucie... Kwestie stricte damsko-męskie. Zero nachalności. Zero jakichkolwiek aluzji. Odpowiednia kinetyka w zakresie zażyłej, miłej i roześmianej konwersacji. Teraz Panowie co do zagrożeń. Zagrożeń płynących z takiej znajomości dla nas samych. Nie odczuł bym czegoś takiego przy kobiecie urody przeciętnej. Nawet lekko ponad przeciętnej. Natomiast przy dziewczynie, która wygląda naprawdę jak 8/10 i powyżej - uruchamia się system hormonalny. Wspomniałem już o tej kwestii ale się powtórzę. Zacząłem łapać się na tym, że intensywnie myślę o tej dziewczynie po godzinach pracy. A myśląc o niej - wpadam w hormonalny hajo - szmerek.... Ooooooooo Subiektywny ! Toż to nic innego jak początki szczenięcego zadurzenia się po uszy !!! Gdybym miał tyle lat co ona lub był lekko ponad trzydziestką - zakochałbym się po uszy. Klasyczne białorycerskie sidła napędzane hormonalnym hajem. Jak naiwne ciele z bezdenną szczęśliwą głupotą wymalowaną na gębie i stąpając 10cm nad chodnikami łaziłbym jak lunatyk po serii szotów kamikadze. I z kogoś, kto 'trzyma kontrolę nad relacją' przeistoczyłbym się z szczeniaka łaszącego się o jakikolwiek kontakt i oznakę atencji. Acha, tak. Tak głeboko tkwi w człowieku ten wdrukowany system zależności okołomiłosnych. Będąc >40 i w jakimś stopniu świadomym - jest zdecydowanie łatwiej. Działasz jakby dwutorowo. Z jednej strony odnotowujesz ten hormonalny szmerek stanu prawie podkochiwania się i rozanieloną idiotycznie minę - a z drugiej działasz jak baczny Obserwator. Śmiejesz się z tego, robisz sam z siebie jaja i kpisz z samego siebie. Stukając się w czoło leżąc wieczorem w wannie i rżąc z idiotycznych pokładów białorycerstwa tkwiących gdzieś głeboko w podświadomości. Reasumując - wejście w miłą, długotrwałą relację w piękną kobietą wystawia nas na duże zagrożenie. Zagrożenie przed niekontrolowaną erupcję emocji, doznać o postaw o stricte białorycerskim rodowodzie. I clou. To nie ta piękna kobieta jest zagrożeniem. Ona jest tylko czynnikiem 'uruchamiającym'. Zagrożeniem dla nas samych jesteśmy my. To co tkwi w nas, nieumiejętność kontrolowania tego oraz niewłaściwe zarządzanie sferą: odczucia-->emocje-->postawa-->działanie. To jak butelka dobrego alkoholu i alkoholik. Nie jest winna butelka. Wina tkwi w człowieku, który nie potrafi odmówić sobie konsumpcji owej butelki. A że kwestie związane z prokreacją są jednymi z najmocniejszych w ludzkiej podświadomości, zaraz po potrzebie jedzenia i ucieczki przez zagrożeniem, stąd kwestie z nią związane są jednymi z najsilniejszych i najtrudniejszych do kontroli. Ostatniego dnia odwiozłem ją na lotnisko, resztę stażu miała spędzić w centrali. Przy żegnaniu się dziewczyna miała mokre oczy. No cóż, widać zdecydowanie owa sympatia (czy jak ją tam zwać) była odwzajemniona... Pisząc krótko - przy naprawdę ładnej o uroczym podejściu do wspólnej relacji kobiecie trzeba mieć się mocno na baczności. Na baczności przed samym sobą i tym, co tkwi w naszej podświadomości. Tak, pamiętam to co trafnie napisałeś @Rnext- a brzmiało to mniej więcej tak: "gdybym sobie na to pozwolił to zakochiwałbym się kilka razy do roku". Mam identycznie. Gdybym sobie na to pozwolił to wpadałbym w hormonalną zupę co kwartał... A skutki byłyby ... żałośnie śmieszne i opłakane. A o głupstwach które bym wyrabiał to nawet nie chce mi się myśleć... S.
  31. 29 punktów
    Napiszę wam dialog, który się wywinął między mną a moją dziewczyna. Troszkę o niewiaście – 18lat, liceum, 9+/10 – co tydzień jakiś szajbus wysyła jej zdjęcie członka. Mówi, że jakby zapisywała to by miała już sporą kolekcję. Miałem sporo ładnych kobiet, ta jest bardzo dobra, co mi się podoba niezmiernie. Ale jest to relacja na teraz luźna, za mało wspólnego mamy jak na teraz, zresztą zobaczymy co ja z tym zrobię. I rozmowa: -Wiesz, mój były do mnie pisze… -Pokaż mi go <pokazuje na FB – ogólnie jej rówieśnik 18 lat, rurki, długa grzywka – coś jak ja w gimnazjum, znam ten typ mentalny – romantyk, introwertyk, „będzie o nią walczył” bla bla bla> -Co tam pisze do Ciebie? -A wiesz, że tęskni, co u mnie – wiesz, standard. -Daj mu jak chcesz -COOOOO? -Daj mu jak chcesz, nie mam z tym problemu -Chyba oszalałeś! -Słuchaj, widzę jak bierzesz go na sentyment. Pewnie Twoja pierwsza poważniejsza miłość lub coś w tym stylu. Daj mu z litości, sentymentu ostatni raz, potem patrz jak mimowolnie będziesz go przyrównywać do mnie i jak na końcu będziesz nim gardzić, bo jest słaby. Szukasz silnego faceta w życiu – czy tego chcesz czy nie – a nie pizdy, z którą będziesz szczęśliwa. Wiesz dobrze o co mi chodzi. W tym momencie rozmowa się kończy na dłużej, widzę że poczuła się troszkę „dziwnie”. Troszkę jakbym nazwał ją „dziwką” ale z drugiej strony jest bardziej zaskoczenie „jak mogłem?” Śpimy razem w nocy i słyszę: -Ty mnie doskonale rozumiesz… -Z czym dokładniej? -Z tym byłym co Ci mówiłam… -Aha -Nie muszę przed Tobą udawać, że jestem dobra i te gówna o miłości coś dla mnie znaczą. Ty mnie rozumiesz. <Ja się nie odzywam, bo padnięty jestem po dwóch treningach tego dnia> 5min później -Zawsze się bałam, że zła jestem czy coś, bo tak myślę i czuję, a nie inaczej. Że kręcą mnie Ci pewni siebie i z problemami, a nie dobrze wychowani z dobrymi ocenami. <Ja w śmiech> -A co ja mam za problemy? :> -No właśnie <moje_imię>, Ty nie masz słabości. -Już się nie podlizuj tak W tym momencie dobiera się do mnie, zbliżenie spektakularne, mam wrażenie, że coś puściło w niej i zrzuciła łańcuchy. Drze się jak poparzona, chcę zobaczyć minę sąsiadów jak ich spotkam na klatce...UF. Jak widać na moim przykładzie, lektura forum POMAGA. Dla mnie jest dźwignią w działaniu, której nie posiada nikt w moim przedziale wiekowym, bo w końcu wiem JAKIE SĄ REGUŁY GRY i dzięki temu WIEM JAK ZDOBYWAĆ TO CO CHCĘ. Coś pięknego, po wielu latach babrania się w błocie i gównie, czyli białorycerstwa, móc mieć wyjebane, a zarazem posiadać przyjemne efekty.
  32. 29 punktów
    Forumowa Braci Nadszedł ten czas kiedy po roku zdaję swoją funkcję Senior Moda - 10.05 oficjalnie przestanę nim być - wtedy też rozpocznie się okres kilku miesięcy kiedy na forum będę bywał dużo rzadziej. Moja decyzja wynika z dwóch przyczyn - chcę rzucić tytułowymi kośćmi na dwóch stołach do gry - zarówno zawodowym jak i osobistym. Co z tego wyjdzie - cholera wie - ale jedno jest pewne - zawsze lubiłem w życiu jazdę bez trzymanki, a ostatnimi czasy emocji mam w bród Chcę przede wszystkim podziękować Markowi, naszemu @Stulejman Wspaniały, za to, iż utworzył to miejsce, które półtora roku temu odmieniło moje spojrzenie na wiele spraw. Właściwie była to cegiełka która zbudowała fajne fundamenty ale brakowało mi jej w sposób widoczny - pomimo doświadczeń ze światem PUA i pracy w bardzo dynamicznej i pociągającej swoim ryzykiem branży Dodatkowo, dziękuję Ci Marku za to, iż obdarzyłeś mnie zaszczytną funkcją moda i swoim zaufaniem, po 3 miesiącach pobytu tutaj Podziękowania należą się również chłopakom-modom z którymi spędziłem ten czas na walce z trollerką, czynieniu tego miejsca coraz lepszym, a także... długim rozmowom dzięki którym zrozumiałem kilka życiowych kwestii - @Brzytwa, @Mosze Red i @Quizas Jeremi - to o Was. Chcę również podziękować szczególnie kilku userom, których wpisy dały mi wiele do myślenia: 1. @Subiektywny - klasa sama w sobie, nie trzeba tłumaczyć 2. @Rnext - jak wyżej 3. @Arox - za pozytywne myślenie Dodatkowo trzymam kciuki za naszą forumową młodzież, szczególnie @HORACIOU5 - i rozwój jej kariery Jeśli miałbym przekazać coś od siebie na koniec - szczególnie nowym Braciom to: 1. Kochajcie samych siebie, takimi jakimi jesteście 2. Szczęścia szukajcie tylko w sobie nie w innych, 3. Nie nienawidźcie kobiet, a zrozumcie je i świadomie zdecydujcie czy chcecie z nimi wchodzić w jakiekolwiek relacje czy nie, 4. Miejcie pracę, która jest Waszą pasją. Dzięki Brachy PS W sumie to dzięki forum mogłem napisać te dwa posty, definiujące kim dziś jestem PS 2 Jeśli ktoś chciałby się skontaktować via PW - proszę załatwić tę kwestię do 10.05 - później moje odpisywanie może być dość nieregularne
  33. 29 punktów
    Tak wczoraj zastanawiałem się trochę 'po godzinach' nad zagadnieniem poruszonym w tym wątku. Ba, właściwie zagadnieniem stanowiącym rdzeń spraw damsko-męskich. I wiecie co? Całość można streścić w dwóch zdaniach. Taki 100% wyciąg. Owszem, możecie się zgodzić w pierwszej chwili bądź nie - ale jeśli zastanowicie się dłużej, głębiej i w szerszym horyzoncie poza 'moje ja i moje doznania' to powinniście szybko złapać wątek. Wszystkie kwestie problematyki relacji damsko męskiej bazują na tym, że obie płcie mają kompletnie inne założenia wobec siebie. I ta rozbieżność po jakimś czasie, z reguły po ustaniu 'motylków', zaczyna coraz bardziej uwierać i przeszkadzać. Nic super odkrywczego - ale da się streścić w dwóch zdaniach. Otóż: Mężczyźni podchodzą do kobiet kierując się zasadą potencjalnej przyjemności. Kobiety podchodzą do mężczyzn kierując się zasadą potencjalnej użyteczności. Quod erat demonstrandum, S.
  34. 28 punktów
    Bracia, Chyba już rozumiecie, że forum to airbag w trakcie "dzwona", rozstania czy rozwodu, i w wielu innych sytuacjach. Wchodzi tu wiele osób - także ze świata mediów, znanych i wpływowych. Gdy piszecie na kobietę "locha", dajecie paliwo naszym wrogom, wzmacniacie ich - od tej pory mogą pisać o nas, że nazywamy kobiety jak świnie. A przecież nasze forum służy wzmacnianiu mężczyzn, a nie do sztuki nienawiści do kobiet, co uważam za porażkę i upadek. Tak nie może dalej być. Musicie zrozumieć, że musimy dbać o image, o to jak nas spostrzegają - bo kilka postów o "lochach", i nasze forum będzie zaklasyfikowane jako miejsce dla frustratów, szaleńców i debili. Nie możemy na to pozwolić. Nasze doświadczenia, opinie - mają trafić do całej Polski. Musimy więc dbać o image, o to jak o nas piszą. Apeluję więc i proszę was o to, by na kobiety pisać tylko i wyłącznie "Panie" - a nie lochy, loszki i inne pogardliwe wyrażenia. Dbajmy o image, elegancję, szyk i styl. No chyba że zależy wam na umieszczeniu naszego forum w kategorii frustratów i głupków.... Mądrzy zrozumieją natychmiast o co chodzi.
  35. 28 punktów
    Nie dawno, jeszcze w okresie wakacyjnym, wracałem z kumplem w nocy z okazjonalnego piwka – kumpel – jeden z lepszych, jeszcze z czasów szkoły średniej, wolny, zadowolony z siebie singiel – osobiście uważam, że kobietom się podoba. W drodze powrotnej poruszył dość istotny temat – mianowicie – tydzień wcześniej spotkał się u naszych, wspólnych znajomych. W momencie dogorywania imprezy i kiedy pan domu był już na tyle słabo kontaktujący, że stwierdził, że uda się spać i już pod jego nieobecność, jego kobieta nagle zaczęła narzekania na swojego faceta ,,jaki to on słaby w łóżku jest” a ,,w ogóle to ma małego penisa” Warto tutaj dodać, że jest to para – związek, który trwa już kilka lat, od niedawna mieszkają ,,na swoim” wynajmowanym u kogoś kwadracie. Mój kumpel – mimo, że uważam go za ogarniętego – myślał przez chwilę, aby sytuację wykorzystać – jednak na jego szczęście – nie zrobił tego, co rzecz jasna bezpośrednio w rozmowie o tej sytuacji, z nim, pochwaliłem go. Rezultat tej akcji byłby katastrofalny w skutkach – w końcu prawdziwi mężczyźni ufają i wierzą swoim kobietom na słowo, ale już nie na czyny Ogólnie sam uznał, że dziewczyna w tamtej chwili potrzebowała atencji i być może, chwilowego urozmaicenia swojego życia – gotowa była się puścić, kiedy za ścianą spał ,,facet jej życia” Znam ją na tyle, że jestem w stanie uwierzyć w jego wersję – pomimo, że wtedy nie byłem z nimi. Ta historia uświadomiła mi pewną rzecz – mianowicie – panie będące w związkach, najogólniej mają tendencję, do narzekania na swoich wybranków pod względem jakości i ,,trwałości” ich własnych, męskości – przyrodzeń. Co jest zaskakujące, ponieważ jak nadmieniłem wcześniej – ich partnerzy to ich własne decyzje i wybory. Co jest najlepsze – takie narzekania mają miejsce w związkach już kilkuletnich, dobrze przetartych – o małżeństwach nawet wspominać już nie będę. Nocne zwierzenia mojego kumpla, przypomniały mi pewną sytuację sprzed kilku lat, kiedy byłem świadkiem podobnej a może nawet, bardziej agresywnej krytyki kobiet na ich facetów. Było to przy okazji, imprezy, którą zorganizowała pewna para zaraz po swoich zaręczynach – aby swoje szczęście oznajmić i pokazać ,,ludowi pracującemu” Jakże wielkie było moje zdziwienie wtedy – dzisiaj już by mnie nie dziwiło – kiedy większość pań obecnych wtedy na tej imprezie, nagle, jak jeden mąż, zaczęły najpierw od delikatnych, krytycznych komentarzy pod adresem swoich facetów, by przejść do agresywniejszej retoryki w sytuacji kiedy widziały, że panowie zupełnie nie reagują na ich zachowanie i słowa. Ile jadu i nienawiści się tam przelewało w słowach, można by pewnie obdarować tym niejedną parę. Panowie rzecz jasna – myśląc, że dobrze robią, ja uważałem podobnie wtedy – nie reagowali, wręcz ignorowali swoje kobiety, które później jak gdyby nic się nie stało, znowu weszły na tory chełpienia swoich facetów ,,jakie to szczęście je wszystkie spotkało” Zarzuty pań dotyczyły w tamtej sytuacji dotyczyły również pewnych cech, fizycznych i mentalnych ich facetów – od kiepskiego fiuta, słabe zarobki – w sensie mogłoby być więcej – że, mogły trafić lepiej niż mają, słabość oraz uległość względem kobiet w różnych sytuacjach. Oczywiście wszystko epatowało w tamtej sytuacji na bazie zwrócenia na siebie uwagi – podniosły głos, zimny wyraz twarzy, stworzenie w 5 minut klubu wzajemnej adoracji. Kiedy z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego to robią – usłyszałem - ,,to tylko żarty” Nie – to nie są żarty. Doskonale wszyscy wiemy, że nie należy takich sytuacji odbierać w kategoriach żartu. Odwracając sytuację – kiedy to panowie, pozwalają sobie na właśnie, takie żarty ze swoich kobiet – kończy się to awanturą, wymuszeniem przeprosin i szlabanem na wiele rzeczy na kilka tygodni lub miesięcy. Błędem takich sytuacji, jest brak reakcji ze strony facetów. Przyznam się Wam, wszystkim, szczerze, że gdybym był w takiej sytuacji, kiedy moja kobieta opowiada takie rzeczy, już nawet nie tyle co w towarzystwie wspólnych znajomych, ale w ostentacyjnej prezentacji tak aby słyszeli to obcy ludzie – byłoby mi co najmniej przykro – ale puściłbym jej szybką, krótką wiązankę nawiązującą choćby do jej niedoskonałości cielesnej – zastosowałbym zwyczajne lustro w takiej sytuacji. Niech odczuje to na własnej skórze. Brak reakcji na takie zachowania, będzie powodował kolejne podobne zachowania i reakcje, ale coraz częściej i z coraz mocniejszą siłą. Wszelka krytyka kobiet odnośnie ich facetów, jest zwyczajnie schematyczna i dotyczy zazwyczaj: 1) Słabego penisa – lub jak kto woli – małego penisa a co za tym idzie narzekania pod kątem łóżkowym 2) Zarobków – ,,zarabiasz za mało, zmień pracę albo zacznij pracować na dwóch etatach” 3) Dbałości o relacje z własną rodziną - ,,nie zamierzam spędzać niedzieli z twoją matką, dlatego na rosołek jedziemy do mojej” 4) Porównywanie do kolegów faceta oraz kolegów z otoczenia kobiety 5) Ciągłe wypominanie czegoś co miało miejsce jakiś czas wcześniej, lub czegoś co facet miał zrobić Takie i podobne żarty często są tematem rozmów kobiet w grupach – rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich – zauważyłem dużą uległość facetów w takich sytuacjach. Nie reagują, nie pokazują kobiecie jej miejsca a zwyczajnie zwrócenie uwagi w stylu ,,nie mów takich rzeczy w towarzystwie, sprawia mi to przykrość” – jeszcze bardziej nakręca kobietę do agresywniejszej postawy. Jak odbierać takie postawy i na nie reagować? Oczywiście należy wyrazić, głośno swoją dezaprobatę w takich sytuacjach – nie po to spotykam się w większym gronie znajomych, aby wysłuchiwać babskich narzekań pod adresem ich partnerów. Kolejna rzecz – to zwrócenie uwagi facetom w takich sytuacjach aby jednak się ogarnęli – to jednak jest osłabianie własnej pozycji w grupie, w oczach całej reszty. Takie i podobne zachowania to również, nic innego jak testy – kobiety takim testom badają grunt, otoczenie, na co mogą sobie pozwolić w towarzystwie a także, walka o lepszą pozycję w gronie znajomych – przecież nikt nie podskoczy do kogoś, kto jest zwyczajnie silniejszy. To także test skierowany w stronę facetów, na to jak się zachowają, czy mają jaja i siłę odpowiedzieć swojej ,,pani” w towarzystwie na takie ,,żarty” lub zaczepki. Tutaj genialnym przykładem jest facet, który praktycznie non-stop krytykowany jest za poziom zarobków, pomimo, że jego żona nie pracuje od ładnych, kilku lat i nie wygląda na to aby coś w tej materii miało się zmienić. Osobiście odbieram takie przejawy zachowań – począwszy od sytuacji mojego kumpla, po sytuację, której świadkiem byłem w większym gronie osób – jako znak, że w danym związku coś się psuje i to od dłuższego czasu. Jak doskonale wiemy – panie wolą szukać nowej gałęzi, nowych możliwości w nowej relacji, niż pracować nad tą, w której się znajdują. Panom, którzy są w związkach i bywa, że poprzez takie zachowania swoich kobiet, znajdują się w centrum zainteresowania – agresywnego i krytycznego – proponowałbym przemyślenie tematu ewakuacji z takiej relacji zanim – zrobi to kobieta, z hukiem i pozbawieniem resztki godności i honoru danego faceta. Za poświęconą uwagę bardzo dziękuję, liczę na zabranie głosu w temacie - proszę wybaczcie mi dłuższy, niż zazwyczaj post...ale temat rzeka i tak nie poruszyłem kilku innych kwestii, związanych z tematem.
  36. 28 punktów
  37. 28 punktów
    A więc mamy ósmy marca Jak odpalę FB to wyleje się fala wazeliny ze strony miękkich faj. Jakieś kwiatki, szczeniaczki, życzonka 'dla wszystkich znajomych kobitek'. Jak matkę kocham, będę walczył z sobą żeby nie napisać im prawdy pod tymi postami, że są dupowłazami i miękkimi fajami, a im więcej pokazują że się przymilają - w tym czarniejszej d_pie lądują. Żyd w mojej głowie szepcze, żebym nie pisał - bo i tak 'różowi' tego nie ogarną i potraktują jako atak a później będą próbować się odgrywać ... Przezabawnie uroczym jest, że największe natężenie ogólnokobiecego wazeliniarstwa w stylu 'zauważ mnie, jestem tak miły i romantyczny!' rejestruję po stronie gości, którzy w realnym życiu totalnie nie radzą sobie z zarządzaniem związkiem i obskakują bądź porost poroża bądź permanentne olewanie ze strony kobiet. Dlatego apeluje ! Samcze, nie bądź jeleń ! Nie podkopuj swojej własnej pozycji bezproduktywnie podlizując się kobietom. Tobie to i tak nic nie da a im zwiększy ogólną ilość mentalnego 'jestem taka zajebista i z pewnością tego warta !' u przeciętnych jak bułka kajzerka z Tesco babek ... Swoją drogą - piękne zwierzę S.
  38. 28 punktów
    Przeprowadziłem ostatnio rozmowę z koleżanką (sympatyczna/ładna i lubię ją - dużo gadamy (tylko gadamy). Spytała mnie jak tam moja znajoma z którą podobno się spotykam i w ogóle co zamierzam w życiu osobistym. Zaczęła się miłą rozmową a skończyło stwierdzeniem, że jestem powalony. A było to tak: Kobieta-kumpela: No i jak tam ta twoja znajoma? Mężczyzna-ja: W porządku? K: Ale coś więcej będzie? M: Nie wiem. Po co? Tak jest ok. K: Jak to po co? Nie chcesz ułożyć sobie życia? M: Ale ja mam ułożone życie - mam pracę, dziecko, odpukać zdrowie - mam wszystko. Dochodzę psychicznie do siebie po rozwodzie i jest już prawie ok. K: No dobra, ale może ta znajoma będzie chciała ułożyć sobie życie z Tobą, może jej się podobasz, skąd wiesz co ona planuje? A ty nie chcesz sobie ułożyć życia? M: Nie wiem co planuje, tak jak jest teraz jest ok. A poza tym powtarzam, że mam ułożone życie. K: Nie gadaj głupot, nie chcesz kobiety? M: No toż mam kobietę! (już lekko zdenerwowany) K: Ale ona może chciałaby być z tobą na stałe, no wiesz? M: Nie ma czegoś takiego jak kobieta na stałe, tak mi dobrze jak jest ( @Długowłosy to cytat z Ciebie) K: Co ty gadasz! Ale jej może tak nie jest dobrze?! M: To może się ze mną nie spotykać? K: Ty nic nie rozumiesz!!! M: No właśnie chodzi o to że rozumiem, teraz właśnie rozumiem (już spokojnym głosem) K: Dziwny jesteś, powaliło cię, gadasz inaczej niż jak wtedy gdy się rozwodziłeś! M: Może i dziwny, a wtedy byłem załamany i w psychicznym dole, wyszedłem z niego i jest ok, jestem zadowolony, dzieciaka tylko mi żal i tęsknie cholernie. K: No ale nie chcesz aby ona była szczęśliwa? Może ona z tobą chce być? Ożenić się? M: No toż jest. Ale nie musi być, droga wolna. Zero przymusu i żadnego ślubu. Żonę miałem i starczy już, dziękuję już za sądy, alimenty i podziały kasy - starczy mi. Dlaczego mam dbać o jej szczęście? O swoje muszę dbać. Przecież jak nie będzie chciała ze mną być to odejdzie. K: Wiesz co...głupoty pieprzysz! M: Może dla ciebie tak, ale nie sądzę. K: Oj dobra..kończmy rozmowę! M: OK...czego się denerwujesz? Luz. Pani parę lat przed 40. Wykształcona - mężatka (notabene mam z jej mężem nie gadać o tym jak mnie ex załatwiła finansowo/mieszkaniowo - on też mieszka u niej, ale raczej go nie pogodni - nie dałaby rady ogarnąć sporej posesji). Może wrócę do tej rozmowy bo była fajna. Gdy zaczepiłem temat seksu, że jest o niebo lepszy - lekki rumieniec u niej . Nie wiem czy to dobry przykład manipulacji - ale to tak koleżanka nieświadomie kreowała mi wizję szczęścia - wizję w której moje szczęście to "szczęście" innej kobiety. Podziękował za takie szczęście.
  39. 28 punktów
    Było lato 2010 roku, miałem wtedy 21 lat, byłem młodziutkim, wystraszonym chłopcem o szczuplutkiej budowie ciała i dziecinnej twarzy. Pojechałem na dyskotekę, jak zresztą co tydzień wtedy, zabraliśmy ekipę i ruszamy... Wchodzimy na parkiet, zabawa trwa i stoi Ona, wysoka, szczuplutka o bujnych włosach i intrygującym spojrzeniu Pani A...Delikatnie mijamy się wzrokiem, skromny uśmiech, koledzy po kilku piwkach rozeszli się po klubie, ona stoi sama, ja sam, zdecydowałem się aby podejść, serce waliło jak dzwon, dobrze że było dosyć ciemno, nie było widać mojego potu, czerwonych policzków, spuchniętych od stresu... Cześć -cześć x, miło mi... Mi również, kontynuując pytam , idziemy na drinka? Chętnie, oznajmiła skromnie... Po chwili złapałem za drobna, kościstą rączkę i powędrowaliśmy do baru, ludzi mnóstwo, wyglądało to jak jedna wielka konserwa wypchana chińskimi sardynkami, zaczynam grzebać w portfelu, widzę dwa banknoty które zarobiłem ciężko pracą u swojego szefa, który płacił mi jak niewolnikowi przy akompaniamencie wyzwisk i szyderstw... No dobra, wziąłem dwa małe piwa, jako kulturalna i dobrze wychowana przez mamę męska istota wziąłem dwie słomki, wsadziłem jej do tej butelki, pijemy, zabawa trwa, z oddali dostrzegam kolegę który robi kolejne kółko, tym razem praktycznie pełza po ziemi, ale nie On jest tu meritum... Zaproponowałem wspólny stolik, siadaliśmy, próbujemy rozmawiać, próbujemy bo nic nie słyszałem, zaproponowałem wyjście na dwór, tam jak to zwykle w tym miejscu ochroniarze którzy dostali przepustkę z wiezienia i pastwią sie nad jakimś niepokornym kliencie...nic nowego mówię... Godzinna rozmowa, wymiana telefonów i rozpierała mnie wtedy duma, byłem w siódmym niebie, ludzie się na mnie dziwnie patrzyli, byłem w tak oświeconym stanie że dało się zauważyć aureole nad moją głową... Mówię sobie ''Taka laska'' czułem wtedy że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, rozpierała mnie duma... W niedziele rano dzwonię, umawiamy się jeszcze tego samego dnia, spotykamy się na mieście, mały spacer, piwko, wyprasowana koszula, buty na połysk, umyte ząbki, gumy...do żucia... Całkiem miło się rozmawia, mówię sobie, coś z tego będzie, spotykamy się przez kolejne kilka miesięcy, przytulanki, całuski, a komin nie przepchany nadal, nie wiedziałem jak się do tego zabrać, byłem tak zauroczony, zakochany i wypchany śmieciami typu ''Po ślubie'' że propozycja sexu ją teraz urazi dlatego odpuściłem, nie ciągnąłem tego tematu, Ona tez nie ciągnęła... Po każdej randce, planowałem jak będzie wyglądać nasza rodzina, dzieci, domek...Ale byłem głupi wtedy, ale skąd miałem czerpać wiedzę, prawda? Po jakimś czasie okazało się że moja niunia miała dziwne zawirowania ze swoim byłym o którym skromnie mi zaczynała wspominać( tak, w tym momencie wpadłem w pułapkę przyjaciel) wysłuchiwałem, doradzałem czując przerażająca wręcz zazdrość i chęć zajebania tego gościa, niestety kopałem sobie kolejny dołek... Nadeszła wiekopomna chwila, jest sobota, zima, godziny przed południowe, słonecznie, wracam autem do domu moja niunia do mnie dzwoni... ''Cześć kochany, wstawiłam dwie fotki na naszą-klasę, na której Ciebie odznaczyć?'' Ja pit...to prawdziwa miłość pomyślałem, auto miało 70 km, miałem wrażenie że dostało co najmniej 200 więcej zamiast benzyny tankowałem endorfiny, podejrzewam że pobiłem nowe rekordy tym autem wtedy, osiągało niesamowite przyspieszenie... Pani A. dalej kontynuuje ''Wrócisz do domku to zobacz, i daj mi znać która się Tobie bardziej podoba'' No to ja w gaz, ślisko, mijam bez kierunkowskazu, król szosy, ludzię trąbią na mnie, mam to w dupie, fotki przerobione przez photoshop ważniejsze, to cud że nic się wtedy nie stało... Wpadam do domu, odpalam komputer, klikam spoconymi paluchami na myszkę, tak, tak , ale cudo, piękna, biorę telefon w łapę, kochanie wszystkie fotki piękne, kocham Cię, ale wybieram to gdzie jesteś w niebieskiej sukience, podekscytowany niemiłosiernie... Po chwili patrze, odznaczyła mnie na tej fotce, moje wrażenia? stan przed zawałowy, wybiegam na dwór, patrze moja mama niesie kosz pełen drzewa, ja w euforii dostałem nadludzkiej mocy, wziąłem ten kosz praktycznie razem z mamą.. No ok, godzina 17, dzwonię do niej, będziesz dziś na dyskotece? -No nie wiem, raczej nie... Posmutniałem, ale pojechałem na imprezę... Patrzę, stoi, podbiega do mnie, całuję i mówi; chciałam zrobić Tobie niespodziankę, Panowie, w jakiej ja wtedy euforii byłem, wszystkie moje problemy przestały mieć znaczenie... Wchodzimy na parkiet, taniec przytulaniec, niby fajnie, ale obserwuje u swojej niuni że dosyć często patrzy sie w jednym kierunku, spoglądam, a tam stoi jej były, pewny siebie, z kamieniem na twarzy, intrygującym spojrzeniem, co robi moja niunia? całuje się ze mną namiętnie, że niby zazdrość i tak dalej, jaki ja wtedy głupi byłem... Coraz bardziej mnie to wkurwiało, bo im była bardziej pijana, im dłużej balet trwał tym była coraz bardziej niechętna wobec mnie...Kompletnie nie potrafiłem tego zrozumieć... Ok godziny 1 w nocy, zakomunikowała mi że wychodzi na dwór z koleżanką, odparłem ok, nie ma sprawy... Godzina 1:30 jej nie ma, godzina 2:00 jej nie ma, dzwonie, telefon wyłączony, brak zasięgu? nie wiem... Wychodzę na zewnątrz, spotykam jej koleżankę, pytam się gdzie jest A. koleżanka pogardliwym głosem do mnie, jest z Ł... Wychodzę na zaplecze klubu, parking, patrzę moja niunia stoi i całuje się z tym gościem, oparta o niego, przytulona, wtulona, wtedy serce mi stanęło, skostniałem całkowicie, po chwili zauważyli mnie że się im przyglądam, przestali się całować... Cholernie niezręczna sytuacja, niunia była do tego stopnia perfidna że nie przestała się w niego wtulać, nawet po tym jak mnie zauważyła... Czułem się wtedy jak ostatnia pizda, rogi miałem tak ogromne że mogłem pchać auta które stały wtedy na parkingu.. No ale jak to? pytam skromnie z zeszmaconym głosem... Gościu zostawił nas samych, był jej tak pewny że nie bał się tego zrobić, nie byłem dla niego absolutnie żadną konkurencją... Ona po chwili do mnie, ''To nie jest to co myślałam'' ja na to? i co dalej? odpowiada mi kręcąc głową(czyli kurwa, daj mi już spokój) nic.. Pojechałem do domu, zbity jak pies, smutny, zrugany psychicznie... Zbierałem się po tej sytuacji ponad rok, na dzień dzisiejszy niunia ma dziecko, wpadka oczywiście, koleś z którym flirtowała również wpadł, przymusowy ślub...:) Tak więc Panowie, wnioski zostawiam wam... Z biegiem czasu ta sytuacja była kamieniem węgielnym mojej aktualnej postawy, nie warto ufać kobietom, gubią emocję, uświadomcie sobie jak ważne jest trzymanie ramy, jak ważny i istotny jest seks dla kobiety, dobry seks oczywiście... Jak ważna jest męska solidna postawa wobec kobiet, wymaganie nie oczekiwanie... Ku pokrzepieniu Panowie.
  40. 28 punktów
    Dziś w cyklu "red bawi i uczy" omówimy jeden z najbardziej krzywdzących wzorców, który do podświadomości wpycha nam tzw. popkultura. Wzorem guru, dziś będzie króciutko . Wielu z was pamięta sceny z filmów lub książek gdy niewiasta w ciąży dowiaduje się nagle, że mężczyzna, który ją zapłodnił jej nie lofcia tylko inną lub przeżywa jakiś wielki dramat życiowy. Oczywiście wszystko ustawione scenariuszowo w ten prosty sposób: - pani dowiaduje się o ciąży - spotyka się z byczkiem, który ją zapłodnił gdyż chce mu przekazać szczęśliwą nowinę (najczęściej romantycznie, w restauracji przy świecach) - i tu nim zdradzi mu szczęśliwą nowinę dowiaduje się iż on lofcia inną/ on ma żonę/ on o przeżywa wielką życiową tragedię/ on nie chce się wiązać bo to zaszkodzi jego karierze (niepotrzebne skreślić) - pani unosi się honorem, odchodzi z godnością (większą lub mniejszą), nie mówi o ciąży, rodzi i sama dzielnie wychowuje, a on dowiaduje się po latach, scenariusz drugi to usuwa ciążę i on też dowiaduje się po latach (aby można było w filmie/ książce obarczyć go winą i upodlić) Czasami zdarza się scenariusz iż pani mówi o ciąży, ale on nie chce dziecka (najczęściej jest niedojrzałym emocjonalnie gówniarzem, nieprzygotowanym na tą wielką odpowiedzialność ) i wtedy dalej leci podobnie, ona znika i sama wychowuje, on po latach (jak już dojrzeje) ją odnajduje i błaga o wybaczenie. Pani w filmie czy książce, nigdy nic od byczka nie chce. Często odrzuca z pogardą pomoc byczka, gdy np. daje jej kasę lub czek, rzuca mu to prosto w twarz, bo ona ma piękne wnętrze zależy jej na nim nie na kasie. Czyli tak, dostajecie prosty przekaz, a właściwie serię przekazów i to się wam w główkach koduje, później macie przesrane kiedy z małego Januszka wyrośnie duży Janusz. Możliwe scenariusze: loszka zaszła > ona nic ci nie mówi bo nie chce niszczyć twojego życia/ rodziny/ kariery (niepotrzebne skreślić) > znika z twojego życia loszka zaszła > dowiadujesz się i chcesz usunięcia > ona unosi się honorem - usuwa/ rodzi (niepotrzebne skreślić) > znika z twojego życia loszka zaszła > dowiadujesz się i chcesz ponieść odpowiedzialność (finansową) ale nie chcesz z nią być > unosi się honorem > odchodzi i nic od ciebie nie chce Czyli dostajesz jasny przekaz: - kobieta jest wspaniała - kobieta nic od ciebie nie chce poza twoim szczęściem - kobieta poświęci swój największy życiowy/ biologiczny cel dla ciebie (zrezygnuje z rodziny/ wicia gniazda/ zdobycia zasobów dla gówniaka) - kobieta ma honor i od faceta, który nie chce dziecka lu jej nic nie weźmie i zniknie z jego życia - kobiecie nie zależy na twoich zasobach i czasie tylko na twoim dobrze i miłości Czyli jeśli wpadniecie z randomową loszką, nie poniesiecie tego żadnych konsekwencji, ona weźmie wszystko na siebie. Nie odbije się to na waszych finansach, rodzinie, życiu prywatnym i zawodowym. To jest przekaz jaki dostajecie od dziecka. Jasne kurwa To teraz szklanka zimnej wody, jak to wygląda w praktyce. Po pierwsze większość tzw. przypadkowych zajść w ciążę nie jest przypadkowa, tylko starannie wyreżyserowana przez panią. Wszystko co następuje po zajściu jest już przemyślane i zaplanowane, jedynie reakcje na niespodziewany rzeczy typu (byku ma żonę) mogą być spontaniczne. I teraz tak, kiedy loszka uniesie się godnością i honorem i odejdzie (bo takie rzeczy się zdarzają, jednakże nie z powodów pokazanych w TV) : 1 Chciała zajść w ciążę, ale nie z wami, wy jesteście tylko narzędziem - chce usidlić kogoś innego i potrzebuje brzucha Wtedy loszka dopilnuje, żebyście się nie dowiedzieli, że to wasze dziecko, cały świat będzie myślał, że to innego byczka. Oczywiście przypomni sobie o was jeśli ten drugi zorientuje się i kopnie ją w dupkę Ewentualnie kiedyś w przyszłości się z nim rozstanie lub on zejdzie przedwcześnie z tego świata, a wiadomo, że doić kaskę można. 2 Druga sytuacja podobna, tyle że facet się dowie i zechce "kochać jak swoje", jednakże w polskich realiach nie będzie jak na amerykańskich filmach, loszka chętnie ściągnie dodatkową kasę z biologicznego ojca dziecka, żeby w domciu żyło się lepiej W ten sposób będzie doiła i "tego prawdziwego ojca co wychowa" i "tego biologicznego co nie jest prawdziwym, ale płacić może" 3 Wypadnie coś randomowego o czym nie wiedziała i nie uwzględniła w planach. Usłyszy od was np. ale ja mam żonę/ czy to na pewno moje dziecko/ mam inną itp. wtedy pojedzie po was po całości, zrobi publiczną awanturę, zadrze noska i odejdzie z godnością i honorem . Nie łudźcie się nie potrwa to lata jak na amerykańskich filmach. Jak skończy wyć w poduszkę, szybko sobie o was przypomni i zacznie systematycznie niszczyć wam życie. Będą ja w tym wspierały mamusia i koleżanki: - "dziecko nie może żyć bez ojca" - "z czego teraz będziecie żyli" - "dziecku się należy" - "myśl o dziecku" - "nie chce z tobą być to niech płaci na ciebie i dziecko" - "godnością się nie najesz kochana" Co się wydarzy w realnym życiu, a nie w scenariuszu filmowym: - jeśli macie żonę, dowie się o kochance i dziecku bardzo szybko (liczenie na opcje odejdzie od żony, a jeśli się nie uda to przynajmniej spierdolę mu życie czyli loszko zemsta) - jeśli macie kasę, a nie zechcecie być z loszką, będziecie niemiłosiernie dojeni (kasa na potrzeby ciężarnej na pakiet start, później alimenty, później szantaż ograniczeniem kontaktów z dzieckiem aby wyjąć z was nieoficjalnie więcej kasy) - jeśli nie macie kasy lub macie jej mało i tak będzie dojenie alimentów, jeśli przydarzy wam się coś złego będzie dojenie np. z dziadków (czyli waszych starych rodziców) - każdy scenariusz obejmuje ciągłe wpierdalanie się w wasze życie prywatne i zawodowe (pamiętajcie o tym) - jeśli jesteście singlem będą próby wymuszenia ślubu, jak się nie dacie klasyczny scenariusz dojenia kasy I wiele, wiele innych nieprzyjemności. Teraz tak, cztery proste zasady, które uratują wam życie: - ruchaj zawsze w gumie - ruchaj tylko w swoich gumach - zawsze pilnuj prezerwatyw, jeśli nie wiesz co się z nimi działo przez jakiś okres (np. zapodziały się, a twoja luba przypadkiem je znalazła - wywal do śmieci i kup nowe) najlepiej trzymaj w znanym tylko sobie trudno dostępnym miejscu - jak już pojawi się ciąża, zawsze domagaj się testów DNA, nawet jak lofciasz loszkę i chcesz iść z nią do ołtarza (żeby nie okazało się, że zrobił inny ale ty jesteś tym "właściwym, który będzie kochał jak swoje", tak wiem twoja myszka nie jest taka )
  41. 27 punktów
    Nie wzbudza we mnie entuzjazmu fakt, że na forum brutalnie gwałcone są podstawowe zasady pisowni w języku polskim. Rozumiem że ktoś może mieć dyslekcję i szereg innych zaburzeń (dawniej skutecznie leczonych pasem przez tatę, dziś nieuleczalnych), i nie wymagam profesorskiej gramatyki z ortografią. Ale żądam by chociaż w minimalnym stopniu szanowano zasady pisowni, ponieważ dzięki niej kontaktujemy się ze sobą. Szanujmy więc samych siebie i forum. Absolutne minimum na forum: 1. Zdanie zawsze zaczynamy z dużej litery. 2. Używamy znaków polskich, takich jak ć, ź, ż, ś itd. 3. Pisząc dłuższy post, nie walimy ściany tekstu której nie chce się czytać, tylko używamy enterów i powstają piękne przerwy. 4. Gdy nie zgadzamy się z czyimś zdaniem, nie piszemy: "pierdolisz, bzdura, gówno wiesz o życiu frajerze" itd., tylko piszemy grzecznie: "nie zgadzam się z Tobą". 5. Spacje przed przecinkami i kropkami. 6. Skomplikowane nicki, których nie da się jednym rzutem oka zapamiętać, utrudniają pracę moderacji i współpracę z innymi forumowiczami. Z tego miejsca apeluję do Braci Samców Moderatorów, by z zapałem, miłością i wzniesieni na skrzydłach rewolucyjnego entuzjazmu, bezlitośnie przydzielali kary wszystkim tym, którzy nie szanują naszych zasad. Ktoś kto nie szanuje naszych zasad, nie może tu przebywać. Ktoś kogo nie stać na kilka prostych zasad, jest albo dywersantem, albo wyjątkowym głupkiem, a takich tu nie chcemy. Szanujmy się po prostu.
  42. 27 punktów
    Przeglądając internet natrafiłem na ciekawe wypowiedzi facetów którzy weszli w związek z kobietą mającą dzieci z poprzedniego związku (na dole dam link). Wypowiedzi facetów jeśli są prawdziwe potwierdzają to co my wiemy lub się dowiadujemy na naszym forum. I myślę, że warto je zacytować - na wypadek jakby ktoś zapragnął "wychowywać/łożyć" na nie swojego dzieciaka w imię "miłości" do kobiety. Wypowiedzi niektórych są tragiczne, bije z nich załamanie i żal. A wszystko dlatego, że tak im świat wmówił - że ma być rodzina, dzieci i wspólne niedzielne spacery. Na tyle zostali zindoktrynowani przez system że wzięli sobie panie z dziećmi - bo miało być tak pięknie, bo przecież miłość i takie tam motylki. Oto niektóre wypowiedzi fragmenty różnych osób (każdy myślnik to inna osoba): * Zero wdzięczności i Ty jesteś zazwyczaj tym gorszym... Jak jest dobrze to jesteś tatą, jeśli się coś zadzieje nie dobrego to automatycznie jesteś obcym facetem.... * ...teraz się buntuje a co dopiero jak będzie starszy bo tak jak mówiłem rodzina nie da zrobić krzywdy temu dziecku a ja czuje sie jak bankomat i doczepka... * ...Jak ją poznałem to byłem najlepszy na świecie, kochany i cały czas uświadczyła mnie, że co mi te dzieci przeszkadzają że nie będę musiał nic względem nich robić i dokładać się do ich utrzymania. ....Co mogę stwierdzić po 6 latach nie ma nic gorszego niż mężatka z dziećmi. Teraz muszę płacić tylko ja za media i je utrzymywać, kupiłem dom żebyśmy mieli gdzie mieszkać bo ojcieć biologiczny nie płaci alimentów albo płaci jak mu się chce.... A teraz to jak pasierby zaczynają pyskować o ona zaczyna je bronić mimo to że nie zawsze mają racje.. wiadomo to jej dzieci. * Po 5 latach związku i wszelkich staraniach z mojej strony emocjonalnych, uczuciowych że o materialnych nie wspomnę, jest coraz gorzej. A żona a ich matka nigdy nie wzięła mojej strony, są dni że pasierb i pasierbica traktują mnie jak sublokatora.. * ..Finał był taki że 3 dni temu, ten obecnie 15,5 latek, wyższy ode mnie i dobrze jak na swój wiek zbudowany, młodociany kibol legii wystartował do mnie z łapami. To są zatrważające wpisy!!! I ci faceci przeżywają to na własne życzenie - a są to męczarnie i fizyczne i psychiczne nie mówiąc o finansowych (ten podkreślony przeze mnie fragment - niezłe prawda). Panowie! Chcecie dziecko - zróbcie swoje! (link: http://facetpo40.pl/forum/pasierb-czyli-wychowanie-cudzych-dzieci,tata-na-medal,196,22)
  43. 27 punktów
    Autor: @Stulejman Wspaniały ,,Dzisiaj będzie króciutko.''
  44. 27 punktów
    Niech idą w pizdu w alkoholizm, koty, dawanie dupy co weekend po klubach i marzenia o Greyu co przyjedzie na białym porszaku po księżną 30+ z dwoma gówniakami.
  45. 27 punktów
    Dzień dobry, Zanim udzielę na wskroś subiektywnej, bo płynącej z osobistych doświadczeń i przemyśleń, odpowiedzi w temacie - pozwolę sobie zacząć ten wpis od części niemerytorycznej, z lekka tylko zahaczającej o temat. Z góry zaznaczam, że jest ona neutralna i w żadnym wypadku nie jest moją intencją urazić kogokolwiek lub wywołać w nim przykre odczucia. A więc ... Jak tylko przeczytałem temat Twojego wątku @Tamten Pantak od razu sobie w duchu pomyślałem "ocho, Tamtym Panem znowu bujnęło ". Mając pewien, przyznaję że dość powierzchowny, ogląd na naszą społeczność i poszczególne osoby można zauważyć pewne zależności. A Twoją @Tamten Panwydaje się być to, że podróżujesz przez życie na swoistej sinusoidzie. Raz chwytasz się za bary z całym światem, przenosisz góry i życiową energią mógłbyś zasilić średniej wielkości miasteczko a raz ... własną łopatką kopiesz pod sobą dołek, kwestionując sens zarówno tego co robisz jak i treści które zasilają forum. Raz hip w górę, raz bach w dół - i tak w kółko na okrągło. Nie ma w tym nic złego ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w ten a nie inny sposób robisz sobie (i na dodatek na własne życzenie) mentalne quasiharakiri. No można, można - ale jako stary cwany życiowy żyd napiszę Ci wedle swojej prześmiewczej mantry - ale czhy tho się opłhaca? A czy tho dobhy intheres ? Ano nie. Ostatnia myśl w tej części postu. Jednym z bonusów, które daje mężczyźnie wiek oraz pierwsze siwe włosy na skroniach jest specyficzny spokój i swoista mentalna stabilność. Sądzę, że zarówno @Adolf, @RedBull1973, @wrońskiczy @Rnext, podobnie jak ja zawyżający lokalną średnią wieku, przyznają mi racje w tej kwestii. Jest to jeden z powodów dla których gdybym miał magiczną możliwość przeniesienia się w czasie i ponownego przezywania wieku 20+ powiedziałbym - NIE, dziękuję Bo z tego co pamiętam, to byłem wówczas swoiście mentalnie 'rozedrgany'. Gdybym miał porównać powyższe np. do eksplozji to wiek 20+ przyrównałbym do wybuchu granatu - gdzie gro energii idzie w cholerę naokoło a jedynie niewielki procent w cel - a wiek 40+ do wybuchu pocisku kumulacyjnego, gdzie strumień energii jest skoncentrowany w jednym punkcie. O taka dygresja trącąca lekko militariami. Teraz pozwolę sobie odpisać ad rem. Po pierwsze nikt nie powinien oczekiwać, że dostanie gotowe rozwiązanie na tacy - na dodatek w wersji instant. Zalewasz gorącą wodą, mieszasz dwie minuty i viole! gotowe! Każdy z nas, pomimo pewnego zasadniczego podobieństwa - jest inny. Jedni dają radę w sformalizowanym małżeństwie, inni się w nim duszą. Podobnie kwestia dzieci. Są mężczyźni, którzy jak nie zakosztują kilku nowych wagin rocznie - to usychają jak niepodlane drzewo. Są też tacy, którym starcza jedna ale smakowicie podawana. To co najczęściej mnie spotyka w wiadomościach PW to regularnie pojawiające się pytania świeżaków na temat "Subiektywny, mam problem egzystencjonalny natury X, Y czy Z - jak żyć by było dobrze?". I 95% z nich chce odpowiedzi na skróty, właśnie takiej instant! Kilo mąki, dwa jajka, cukier, mleko, mieszamy, piekarnik 200 stopni, pieczemy godzinę i gotowe ! Wszystkie problemy życiowe jak ręką odjął ! Gdy słyszą, a właściwie czytają ode mnie, że sprawa rozwija się na rozłożoną w czasie pracę nad sobą, ze zbalansowanym skoncetrowaniem na kwestiach 'zewnętrznych' jak i mindsecie 'wewnętrznym' to wręcz widzę bijące z ekranu ich rozczarowanie i brak satysfakcji z tak udzielonej odpowiedzi. Bo to, za przeproszeniem, chuj a nie odpowiedź. Odpowiedź ma być prosta i załatwiająca sprawę w dwa dni, na kurna góra w tydzień ! Czy mam pisać oczywistą prawdę, że tak się nie da ? Chyba nie muszę. Reprezentuje na forum nieliczne grono mężczyzn, jak to używam tego sformułowanie - żonatodzieciatych. Czyli zarówno w związku małżeńskim jak i z dziećmi. I poza okresowymi momentami, gdy pojawiają się problemy natury siakiej i owakiej (one pojawiały się, pojawiają i pojawiać będą - ale moja w tym praca by jak najrzadziej i jak najsłabsze intensywnością!) generalnie daję sobie w tym małżeństwie radę. I git majonez. To co pali moje gałki oczne i wzbudza uzasadnione poczucie gniewu to bijąca po oczach dysproporcja w akcentowaniu pozycji kobiety i mężczyzny w obecnych czasach. Do czego zmierzam? Pokrótce wypunktuje. Przy czym od razu zaznaczam, że Jezusować nie zamierzam! Zbawiać męskich mas ludzkich ani liczyć na nagłe przebudzenie rzecz milionów również. Zbyt dobrze znam życie by wiedzieć, że to niemożliwe. Ale warto szerzyć pewne idee - bo nawet ogarnięci, inteligentni mężczyźni są w tych czasach zagubieni. Warto być latarnią morską wskazująca kierunek, w którym mogą (jeśli chcą) podążać. 1. w dobie równouprawnienia - walka i uświadamianie szkodliwości relacji kobieta-mężczyzna jako więzi decydent-petent. Mężczyzna skacze, zabiega i prosi, kobieta łaskawie decyduje. 2. przywrócenie naturalnej relacji, gdzie do świadomego i wartościowego mężczyzny ustawia się kolejka kobiet a nie do byle jakiej ale wyposażonej przez naturę w waginę Andżeli krąży stado facetów( jak psy wokół ciekającej się suki) licząc na okruchy zrzucone ze stołu z jaśnie pańskiej łaski. Tu pozwolę sobie napisać, że jest to element quasi zezwierzęcenia i kulturowej 'murzyńskości'. Wraz z utratą wpływów wyższej kultury lansuje się kulturę opartą na prostych instynktach i życiowym hedoniźmie vide 'nażreć, naćpać, pobalować, nachlać, poruch_ć'. Fun, fun, fun 24h/dobę 365 dni w roku, imprezka non stop. 3. temperowanie hipergamiczności kobiet, uświadamianie najwartościowszych mężczyzn na czym ona polega i co w związku z nią grozi. 4. w dobie równouprawnienia - odejście z przepisach KRO i orzecznictwie z nacisku na 'dobro kobiety i dziecka' na kupieckie, rodem z KSH (kodeks spółek handlowych) podejście jak do udziałowców w przedsiębiorstwie, z takimi samymi prawami i obowiazkami co do 'przedsiębiorstwa'. Odejście od paradygmatu 'uczucia-emocji' do rzetelnie i obiektywnie sprecyzowanego 'interesu'. To podstawowe elementy. Z tego co obserwuję, z resztą miałem okazję już o tym pisać, coraz więcej bardzo sensownych, zasobnych i 'topowych' mężczyzn w okolicach 30 - jest wręcz 'rozchwytywanych' na rynku relacji damsko-męskich. Ustawieni, z mieszkaniem, doskonale 'rokujący' - oni nie chcą się wiązać z pierwszą lepszą, oni są świadomi co oznacza w kobiecym znaczeniu 'związek' a szczególnie 'święta więź małżeńska' !!! Widzą, że mają taki wybór kobiet że hej. Nie mam złudzeń co do mas białorycerskich. Ale wśród nich krążą zagubione, wartościowe jednostki - do których warto wyciągnąć dłoń. Warto lekko naprowadzić, pokazać kierunek. I chyba o to chodzi w tym wszystkim. Może nie dziś, na pewno jeszcze nie jutro ale ... na pewno w przyszłości - odciągnięte maksymalnie w stronę uprawnień kobiet 'wahadło' odbije w drugą stronę - bo tak działa ten świat. Warto przybliżać ten moment. Bo jestem zwolennikiem prawdziwego równouprawnienia i równego obdzielania obowiązkami, tak kobiet jak i mężczyzn. Zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym - w tym i w kwestiach 'związkowych'. Natomiast to co obecnie obserwuję, to klasyczne wręcz lansowanie uprzywilejowania kobiet dla niepoznaki właśnie szumnie zwanego 'równouprawnieniem'. Równi w prawach, równi w obowiązkach ! S.
  46. 27 punktów
    Jakiś czas temu siedziała przy naszym jadalnianym stole pewna dziewczyna. Widać że coś z nią nie tak, łzy prawie na wylocie, delikatna apatia. Po pociągnięciu za język, opowiedziała wszystkim dobrze znaną bo sklonowaną historię swojego brata. Ot, po paru latach związku, laska go zostawiła w dodatku udając że nie dla innego. Więc on miał nadzieję że to w nim jest problem (!) i jak coś naprawi to ona wróci do niego. Bo przecież niby nie porzuciła, tylko spakowała się ze słowami w stylu: "potrzebujemy trochę od siebie odpocząć". Tiaaa. "My". Jako że siostra bardzo z bratem zżyta, przeżywała jego załamanie. Co więcej - jej matka również płakała nad losem syna. Ojciec trochę do sprawy zdystansowany, raz mu tylko powiedział: "jesteś przystojny, wysportowany, inteligentny. Brakuje ci tylko większych pieniędzy". Nie znamy jej brata, zero kontaktu do niego, więc w akcie współczucia zranionemu samcowi, postanowiłem jego siostrze dać do przekazania namiary na nasze forum, samczeruno i kanału na YT. Napisałem na karteczce niczym receptę i wręczyłem dziewoi, ze słowami "koniecznie daj bratu". I tu zaczyna się właściwa historia. - co to za strony? - męskie. Poczyta to sam zrozumie - dobrze, porozmawiam o tym z mamą - coooo? Po co? W życiu nie pokazuj tego matce! {moja błędna reakcja} Przekaż to po prostu bratu. Chyba zależy ci na jego dobrze? - ale ja z mamą wszystko konsultuję - to już jak z kimś koniecznie musisz i bez tego nie dasz, to najwyżej z ojcem - dobrze, porozmawiam z tatą Po bodaj dwóch tygodniach, zagaduję ją o brata. - już z nim trochę lepiej. - ooo, to dobrze. Dałaś mu te linki - bardziej stwierdziłem niż zapytałem - nie Zagotowało się we mnie. Od razu założyłem że ma ojca - głąba. - dlaczego? Rozmawiałaś o tym z ojcem i zabronił? - nie rozmawiałam z tatą, tylko z mamą. Przejrzałyśmy razem te strony i ustaliłyśmy że to nie będzie dobre dla brata. Opadły mi ręce - ale miałaś przecież porozmawiać tylko z ojcem - dodałem już lekko zrezygnowanym tonem - no ale nie chciałyśmy taty w to mieszać Zapewne niejeden z bractwa zetknął się nieraz z podobnym zjawiskiem "ochrony danych". Patrzcie uważnie, jak kobiety wspólnymi siłami strzegą wszelkiej wiedzy o swojej naturze. Będą zatajać, fałszować, utrudniać dostęp, byle nie upowszechniło się to, co same o sobie wiedzą. Boją się tego jak pies podróży do Chin. Jak wielkim zagrożeniem dla skuteczności ich manipulacji otoczeniem jest ta wiedza. I jak dalece potrafi sięgać bezwarunkowa miłość do swojego męskiego potomka. Ave forum!
  47. 26 punktów
  48. 26 punktów
    Wakacje się zaczęły więc wysyp podobnych rzeczy będzie na porządku dziennym...no ale lecimy z tematem od początku do końca. Laska buduje iluzje swojej osoby w twoich oczach, w twoim mniemaniu ona będzie taka jaka się tobie przestawi ale tyle razy było ci pisane tutaj o tym jakie one w istocie są. Bierzesz się za kolejną samicę, mając burdel w głowie. Wiesz ilu takich gości potrafi ją zaczepić? Zdajesz sobie sprawę, że jesteś kolejnym typem, który jej coś proponuje, zabiera na spotkania. Ona już do tego przywykła, więc będzie czarować, będzie grać, udawać zainteresowaną bo dla niej jesteś kolejnym, potencjalnym frajerzykiem, który będzie w nią inwestować swój czas, pieniądze i energię, którą mógłby spożytkować na ogarnięcie łepetyny - napisz nam jaki to był zapach zainteresowania z jej strony? Czym pachniało? Lawendą? Truskawkami? A może malinami? A może to zapach kasy, którą inwestujesz w loszkę, która amatorów ma na pęczki?! Chemie to masz na półce w biedronce, laska od samego początku cię testuje, sprawdza jak bardzo jesteś potrzebujący, jak bardzo potrzebujesz atencji - pisałem o tym w innym temacie, który założyłeś. Zero wyciągania wniosków, dalej babrasz się w gównie po pas. Zero wyciągniętej nauki, zero jakichkolwiek konsekwencji. Tańczysz tak jak loszka ci zagra, a to powinno być na odwrót, a wiesz dlaczego tak jest? Nie jesteś dla loszki wyzwaniem - jesteś kolejnym nudnym wręcz do porzygu gościem, który jedzie schematem, który ona zna doskonale z autopsji, schematem ogranym przez innych gości, którzy byli przed tobą, aż do bólu. Nie zaskoczyłeś laski niczym innym, nie wzbudziłeś tak na dobrą sprawę zainteresowania swoją osobą, nie dałeś jej odczuć innych emocji, poza tymi, które ona już zna. To ona była nagrodą dla ciebie, a nie na odwrót - stąd brak całowania - wiesz, całowanie jest dla zwycięzcy dla najsilniejszego samca, który wzbudzi u niej odpowiednią dawkę emocji A ty z kawą czy z klubem jesteś kolejnym, nudnym, Jasiem Dała ci do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, ona teraz nie jest tobą zainteresowana. Ona już myśli o kolejnym Jasiu czekającym w kolejce, który wyłoży kasę na fajny, wieczorek, na którym ponownie będzie korzystać i będzie udawać wielce niedostępną. Ona może być ewentualnie tobą zainteresowana - ale na to bym nie liczył - jeśli, któryś z gości da jeszcze większą plamę od ciebie, ale na to też bym specjalnie nie liczył. Cały wieczór zabiegałeś o nią, o jej względy, byłeś bardzo potrzebującym pieskiem a na koniec dodatkowo strzeliłeś samobója z propozycją kolejnego spotkania - zapamiętaj sobie raz na zawsze - jeśli ty zaproponowałeś pierwsze spotkanie, to kolejne spotkanie ma wyjść z inicjatywy loszki. Myślę, że gdybyś nie proponował od razu kolejnego spotkania, tylko w ogóle byś nie zaczynał tego tematu, to jeszcze może mógłbyś coś ugrać - ale na to również bym specjalnie nie liczył - z uwagi na to co ze sobą obecnie prezentujesz. Dobra zawodniczka potrzebuje jeszcze lepszego zawodnika, a ty nie zaliczasz się nawet do III ligi okręgowej. Wszystko to co ci się wydaje, to tylko twoja własna iluzja, wszystko to co rzekomo odebrałeś jako zainteresowanie z jej strony, to także iluzja i mało tego - iluzja okrytą całą masą testów z jej strony, z uwagi na to, że ma wokół siebie całą rzeszę orbiterów, którzy przy niej są, skaczą i pragną zainteresowania. Zapamiętaj sobie, że loszki testują po to aby robić odsiew, po to aby sprawdzić, który samiec jest przynajmniej silny na to aby w jej towarzystwie mówić i robić to na co ma ochotę - podstawa PUA - najpierw powinieneś ogarnąć łepetynę, zrobić sobie detoks od loszek, lasek i całej maści kobiet. Zejść na ziemię, bo taki zajebisty jak sądzisz o sobie jednak nie jesteś; do tego skończyć z iluzjami i skończyć z robieniem tego co uważasz, że laski chcą abyś robił. Widzisz, ty o niej teraz myślisz, a czy ona o tobie myśli? Nawet jeśli o tobie myśli, to śmieje się z ciebie, śmieje się i bawi, że kolejny łoś dał się zrobić - a tu powinno być na odwrót - to ona powinna myśleć o tobie, tak jak ty teraz myślisz o niej - a ty powinieneś się śmiać, że kolejną samiczkę do kolekcji wybzykałeś...no ale nie wybzykałeś i pewnie jeszcze długo nie wybzykasz, bo napalony jesteś na podobne spotkania i laski jak arab na kurs pilotażu. Z całego tego wieczoru opisanego przez ciebie, wyłania mi się taki obraz - ty siedzący na jej kolanach.
  49. 26 punktów
    Poprzednie 911 turbo sprzedałem. Mówili, że po tym Turbo S już nic nie będzie takie samo. Nawet seks. Jazda tą zabawką jest lepsza niż jebanie. Mieli kurwa racje.
  50. 26 punktów
    Mam filozoficzny nastrój, więc powiem tak - mężczyźni ewoluują, latają w kosmos, budują akceleratory itd. a kobiety w tym czasie wracają do jaskiń. Powtórzę po raz pewnie setny - gdybym był dziś w "wieku poborowym", nie ma opcji żebym się związał z jakąś 20-30 letnią przedstawicielką "kultury zachodniej". Ja po prostu nie mam czasu a i energii mi szkoda, żeby dźwigać towarzystwo stukniętych i psycholek. Więc, odrobinę wulgaryzując, gruby ch... kładę na ich "wymagania".
×