Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Zahawi

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2 Neutralna

O Zahawi

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

348 wyświetleń profilu
  1. W głowie pojawiła mi się jeszcze jedna rzecz - ładujemy się na tereny Republiki Weimarskiej razem z Francją gdy pojawiają się przesłanki dotyczące łamania traktatu wersalskiego, a takich nie brakowało. Pod wzniosłymi hasłami Ligi Narodów zaprowadzamy porządek, trzymamy Niemców za mordę, jak znowu zaczną się puszyć, wpadamy ponownie.
  2. Gdyby móc podjąć decyzję kilka lat wcześniej, to rozsądnym wydawałoby się dla Polski wydatkowanie wszystkich sił na zdetronizowanie Hitlera już na początku swojej kariery, zamach zdaje się byłby najlepszy, odsuniecie od władzy NSDAP - takie rzeczy w historii świata się zdarzały, daleko nie szukać na przykład w naszej Rzeczpospolitej Obojga Narodów . Skrajnie nacjonalistyczne nastroje w Niemczech - po śmierci Hitlera i jego świty w jakiejś masowej masakrze ( np. jak w Bękartach wojny ) z czasem powinny ulegać wypłycaniu, i możliwe że Niemcy wojny w ogóle by nie rozpoczęli. Hindenburg swej władzy nie oddawał chętnie i widział czym to się prawdopodobnie skończy. Niemcy, mimo że sfrustrowani postanowieniami traktatu, ale nie podsycani wizją 1000 letniej Rzeszy i całej tej ściemy może by zmiarkowali. ZSRR może by przemyślało kilka razy opłacalność konfliktu z całą Europą i postawiło by na ekspansję w Azji, albo ta w Europie skończyłaby się ona tak jak w 1920. Niewątpliwie potrzebna by była solidarność o co w tamtych czasach było trudno.
  3. Czy warto kupić tego laptopa?

    Jeszcze jedna rzecz o której zapomniałem - weź kompa na fakturę, jakiś znajomy który prowadzi firmę, dogadaj się z nim że zwróci Ci VAT, z kompa za 4000 odbijesz sobie 7,5 stówy + brak Windy to kolejne 4 w kieszeni. Za oszczędzony hajs można wziąć sobie telefon, albo srogo przebalować w klubach
  4. Czy warto kupić tego laptopa?

    Ze swojej strony polecam Ci, bo sam kupiłem Dell Inspiron 7559, i7-6700HQ, GTX 960M, 8GB DDR3, SSD nie ma, ale jest miejsce na montaż drugiego dysku. Poza specyfikacją wygląda nieźle, możesz zrezygnować z podkładki chłodzącej ( 3 wyloty powietrza i srogie wiatraki) nie zagrzeje Ci jajek. IMHO poszukaj opcji bez Windowsa, obniżysz koszt kompa o 400 zł, a Windę możesz sobie załatwić od jakiejś znajomej studentki która nawet nie wie, że na Dreamsparku ma trzy licencje za friko. Oczywiście oprócz powyższej posiadanej przeze mnie specyfikacji są jeszcze lepiej wyposażone do 4,5 - 5 koła.
  5. Moje życie

    Trzyma ją przy Tobie jej familia, przyzwyczajenie do Ciebie, jej wiek, widmo samotności. Wchodzisz jej w głowę, ma 32 lata, robi się stara, robi się brzydka, ciężko będzie jej znaleźć faceta lepszego od przeciętnego ( w wieku +30 lat znakomita większość coś wartych facetów już jest zaanektowana, a jeśli nie, to szukają młodszych od siebie o chociaż połowę dekady. Tu musiała by mocno się spocić żeby znaleźć faceta poukładanego, bez rozwodu, dzieci, nie alkoholika, nie ćpuna, nie nieudacznika, ze standardem życiowym, przy wyższej kapuście jednocześnie. Musiałaby puszyć się i panoszyć, a jak ma kogoś w pogotowiu to jest od Ciebie gorszy, albo taki sam. Teraz, układać wszystko od nowa, starać się, pruć i żadnego zapewnienia po drugiej stronie, że to będzie strzał w 10. Jej rodzina, piewając Cię w niebiosa ma na nią dość znaczny wpływ - facet ułożony, stabilnie, a zegar tyka. Z przyczyn ewentualnej samotności, wysiłku który musiałaby podjąć itd. jej odejście nie jest więc dla niej super opłacalną drogą - nie wierzę, żeby tego tak chłodno nie skalkulowała. Ją coś mierzi, nie wiem, Twój status materialny może jest jeszcze za niski, źle się z Tobą prezentuje, Ty jesteś jakiś nijaki, nie taki, może w swoim wieku wyobrażała sobie swoje życie bardziej bajecznie, koleżanka z mężem wiodą lepsze życie (zapewne tylko na facebooku, typowa dulszczyzna). Stary, jak na moje, zamknij się w swoim lokum w samotności na kilka godzin, walnij sobie mocną kawę, masz zdecydowanie większą ilość informacji potencjalnie przydatnych niż my, rozrysuj sobie, przeanalizuj czego ona oczekuje, co może dostać, jaki Ty jesteś, i jakiego ona chciałaby Ciebie mieć. Jeśli jej ambicja nie zostanie spełniona ( typowa dla córek matek z wysoko sytuowanej rodzinki), to i ona się nie zmieni, albo pogodzi się z obecnym stanem, ale wtedy możesz się spodziewać sfrustrowanej 40, która będzie wspominała ze słodkością lata swoich studenckich czasów, i wyrzygiwała Ci Twoje błędy wspominając dwa razy w tygodniu, że jej się w życiu nie powiodło, że ma nieudacznika za chłopa - czyli też się nie zmieni. Ty zaś, jeśli nie będziesz w stanie albo nie będziesz chciał spełnić jej roszczeń, możesz ją kiwnąć i spokojnie znaleźć sobie spokojną 26 z w miarę poukładaną głową, chcącą w miare normalnego faceta. Nie chlap się przy niej, nie okazuj słabości, nawet jak Cię rozpierdala w środku rób twardą minę wywal to z kumplami na browarze, płacząc przy niej to tak jakbyś sobie odbezpieczony granat w jaja wsadził, baba potrzebuje oparcia, bezpieczeństwa a nie mazgajenia, jak się płaczący wtulasz w jej cycki, to ona myśli o drugim byłym Misiu, z którym teraz nie jest, i zastanawia się co ona tutaj robi. Drugą sprawą jest, że nawet najpoważniejszymi rozmowami, z transmisją TV na wszystkie kontynenty, nic nie zmienisz. Do zmiany potrzebny jest impuls i psycholog Ci powie że musi to być coś z dużą dawką emocji, jak śmierć osoby bliskiej, zawał, informacja o zachorowaniu na nowotwór, czy rozstanie, albo poważna wizja rozstania. Ludzie tak z dnia na dzień nie zmieniają swojego życia.
  6. Jest spokojny, domowy, przytulaśny i jest samotnikiem? Brak mu wyraźnie męskich cech fizycznych? - szerszych barków, niskiego głosu, zarostu, jabłka adama i całoklatowego owłosienia? Jest patykiem? albo grubawy, ale pod tym wszystkim nie widzisz męskiej - trójkątnej budowy ciała ? Zupełnie nie kręcą go kobiety? Nie ogląda się za dupami ani cyckami? Temu facetowi wyraźnie brak testosteronu. Ten jeden hormon kieruje naszym zachowaniem w bardzo znacznym stopniu. Jeśli facet ma go za mało, to jest właśnie takim dobrym ciepłym misiem, bez zacięcia, bez werwy, skłonnym do dzielenia obowiązków, wychowywania dzieci, jeśli ma go za dużo, to ruchacz absolutny, seks 2 razy dziennie, ciągle lata na panienki, rywalizuje, jest agresywny, zaborczy. Dobrze, żeby facet miał go pod dostatkiem, ale ani za mało, ani za dużo. Pokieruj go na mocno mięsną dietę, regularny wysiłek fizyczny.
  7. Czyli co, mam spodziewać się zemsty? Foty z nowym na fejsie, stalking? Po prostu powiedziałem jej, ona na mnie popatrzyła zupełnie nijak, jeszcze z pięć minut rozmowy powymyślałem, podziękowałem jej "za fajnie spędzony czas" że było mi bardzo miło itd. ale różnimy się światopoglądami i w ogóle ona do mnie nie pasuje. Ona ok, i pytania typu, czy będziesz mi mówił cześć jak się gdzieś zobaczymy, czy będę za nią tęsknił i czy przytulę ją jeszcze ostatni raz na pożegnanie. Odmówiłem, wyszedłem i pojechałem się nawpierdalać sajgonek do chińczyka
  8. Chciałem powiedzieć, że dziś zakończyłem z nią znajomość, która nawet przerodziła się w związek dla jej wygody, na ponad miesiąc. Podupczyłem ile się dało, jestem zadowolony. Ta nimfeta sama się dopominała o anal, ciąganie za włosy, związywanie rąk, ogórki nawet sama kupowała. Totalny odjazd jak na moje koprowe lata. Zakończyłem to teraz, stwierdziłem że gdzieś zbliża się moment w którym się za mocno przyzwyczaje i wyjdę z tego ze stratą. Jeśli chodzi o nią, jak powiedziałem jej, że się żegnam to nie zareagowała w żaden szczególny sposób, nie była ani zła, ani smutna, ani zaskoczona. Jest totalnie wyprana z emocji, zupełne totalne nic. Dziękuję Panowie za pomoc, i rady.
  9. Nie istotne jest, chyba czy mogę jechać na wakacje bez żony, z dzieckiem, czy w samotności, tu chodzi chyba o biologię. Ludzie są zaprogramowani tak, zdaje się żeby łączyć się w pary, reprodukować i być ze sobą związani ( chociażby na okres długości wychowywania dziecka) co w istocie jest często pasmem przekleństw w przypadku różnicy charakterów, ale biologia ma chyba to w dupie. Red, jak to jest że ludzie żyją sobie, z dnia na dzień, mijają lata, pewnego dnia wstają i twierdzą, że chcą mieć potomka. Czy tej myśli nie nasunął człowiekowi jakiś fragment mózgu, czy hormon za to odpowiedzialny? Pojawia się to znikąd, chęć dziecka i już. Rozpatruję tak samo związek, czy rodzinę, znakomita część ludzi żyje w związkach, bo tak kieruje nimi biologia. Prokreacja najważniejsza. Sprzeciwienie się temu, czyli życie w samotności, odosobnieniu, bez regulowania swoich potrzeb to jak igranie z popędem seksualnym. Albo Ty zapanujesz nad nim, albo on nad Tobą, prędzej czy później. I samotność - też wbrew biologii często kończy się depresjami, czy innymi zaburzeniami psychicznymi. Taka jest moja opinia na ten temat, mam wrażenie logiczna, opierająca się na wiedzy którą dotychczas zdobyłem również czytając felietony Marka. Wybaczcie, że nie mam o czym piszę kolejny raz tak skrajnych poglądów w tych kwestiach jak wy, i przez to nie do końca wpisuję się w waszą retorykę. Oczekiwałem od was pomocy,i otrzymałem ją, za co dziękuję. Charakteryzuję się tym, że patrzę na życie długoterminowo. Tak to sobie wyobrażam, szukam dziewczyny, do związku długoterminowego, by po dwóch czy trzech latach to sformalizować. ( Wiem, że to jest z goła odmienne od tego, co wy uważacie ) Ta, która pojawiła się teraz, się nie nadaję, co już dzięki waszym postom stanowczo sam stwierdziłem.
  10. Oczekuję przyjaźni, jak z dobrym kumplem, możliwość pogadania na każdy temat, wyżalenia się, dawania pomocy i oczekiwanie jej. Chodzi mi o wsparcie które jest związane blisko ze zdaniem powyżej, powieliłem się więc. Wybacz, że nie sprawdziłem, tego w słowniku. Chodziło mi wobec tego o reprodukcję. Względną stabilizację rozpatruję jako typowy model rodziny serwowany w książkach, gazetach i innej medialnej papce: czyli mama, tata, dzieci, dom, samochód, szkoła, praca, wakacje itd. Kobieta jest tego niezbędnym składnikiem. Dlaczego niespecjalnie nie wyobrażam sobie tego inaczej? Siedząc samotnie w domu, na dupie jestem nieszczęśliwy, odrzucony społecznie.
  11. To znaczy, ja jestem świeży, moje poglądy nie są aż tak skrajne, wiem gdzie trafiłem. Rozpatruję kobietę jako przyjaciela, wsparcie, reproduktor i względną stabilizację ( ale mając jednocześnie z tyłu głowy, żeby być czujnym, bo wszystko może się czasem sypnąć) czego kiedyś już doświadczyłem.
  12. von.hayek ale ja nie jestem w stanie podchodzić do tego wyłącznie jak do rozładowywania napięcia. Jestem jeszcze chyba zbyt młody, po prostu się przywiązuje. Stąd właśnie też to moje ostatnie pytanie. Jak się do kobiety nie przywiązać emocjonalnie? Załóżmy, że wiem że ten związek nie wytrzyma próby czasu, nie będzie z tego nic poważnego ( bo takiej też szukam dziewczyny ), ma cechy charakteru które dyskwalifikują, zdradza w tak młodym wieku, bez większych pobudek, chyba po prostu z nudów. Jak się nie wpakować po porozstaniową traumę?
  13. Witam wszystkich swym pierwszym postem, myślałem czy nie napisać najpierw w stosownym dziale, ale ostatni wpis pochodził z dawna, uznając ze niepopularne, nie chciałem się wyrywać przed szereg. Poznałem pewną dziewczynę w wakacje w pracy, niewymagającej, dorywczej studenckiej, jak otagowałem 8/10, ale moim skromnym okiem na 19 lat, jeszcze myślę trochę dojrzeje, przejrzeje, bardziej o siebie zadba, wyrobi się. Od razu zahaczyłem na nią oko, ona jak wczoraj mi wyznała właściwie też ( śmiem stwierdzić, że jest gotowa powiedzieć mi większość rzeczy ). Zaczęliśmy pisać, zaprosiła mnie do siebie na herbatę, później nieelegancko wprosiła się do mnie (!), trzecie spotkanie przebiegło według etykiety, mam wrażenie wyłącznie z mojej woli), na czwartym, również u niej, doszło do zbliżenia. Po drugim spotkaniu dowiedziałem się, że ma chłopaka. Ona bardzo lubi seks, mam poważne wątpliwości, czy to jest jej pierwsza zdrada, tamten związek trwa dwa lata, obiecuje że go zakończy ( od dwóch tygodni ) Sytuacja jest dość typowa zdaje się, trochę mizoginistycznych treśći wpadło mi do głowy, czytałem, łączę. Jej obecny kształci się na strażaka, albo już nim jest, w jakiejś tam szkółce, niezbyt chyba rozgarnięty w jej rodzinnym mieście, bez aspiracji do przeprowadzki. Ona 'ambitna' przyjechała do wielkiego miasta, do wielkiego świata, na studia. Dowiedziałem się, że jest z nim nieszczęśliwa, bo " widzi się z nim tylko, jak wraca do rodzinnego miasta, i w ogóle nie jest dla niej interesujący". Poznała mnie, studiuję dwa kierunki, mam 21 lat, nie jestem jakiegoś plugawego sortu jeśli chodzi o urodę, mam mieszkanie i samochód. Jej wproszenie się, rozpatruję jako rozpoznanie terenu i uwiarygodnienie, a jej przeciąganie zerwania z tamtym ananasem jako próba łagodnej, bezbolesnej migracji na drugą gałąź, bez wychodzenia ze strefy komfortu. Wczoraj, był dzień kobiet, zaprosiłem ją do siebie, przeleciałem dwa razy, cały nasz czas upływał jednoznacznie. Nie mamy za wiele wspólnych tematów do rozmów, zupełnie nie interesuje jej co mówię właściwie, dziewczyna ta, bardzo lubi seks, jedzenie, rozrywki, spanie. Jest ogromnie hedonistycznie nastawiona do życia, żyje chwilą. Moje pytanie do was, jako bardziej rozległych w tym tematach brzmi : Czy warto to ciągnąć, dla samego dupczenia? Mam wrażenie że tracę z nią czas, ale szkoda mi rezygnować, bo jest naprawdę ładna. Czy dobrze myślę, że szanse na to że nigdy mnie nie zdradzi, są bardzo niewielkie? Co zrobić, by mimo siania spustoszenia w jej mokradłach się do niej nie przywiązać, by później nie czuć zawodu?
×