Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

GluX

Użytkownik
  • Zawartość

    1528
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    16

Zawartość dodana przez GluX

  1. Wpis zachęcający do refleksji: Źródło: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1342385902522528&id=100002533928737
  2. @Stulejman Wspaniały Więc skoro musisz latać po bibliotekach żeby cokolwiek wypowiedzieć się w sprawie SARMów, niech Twa opinia zamilczy w tym temacie względem mnie, posiłkuj się YT i znawcami suplementów we własnym temacie i własnym zdrowiu. Doucz się w końcu! Na usuniecie tematu się zgodziłem, z powodu tego, że jest to temat kontrowersyjny i go nie chcecie na forum. W zamian prosiłem o nie wspominanie tego względem mnie, tak, żeby temat sam ucichł i ludzie zapomnieli. Taki z Ciebie honory człowiek... Za każdym razem to Ty musisz wywalać brudy na forum. Odwal się z tym w końcu. Umiesz tylko krytykować i mieszać ludzi z błotem, a sam dokonujesz nic w zakresie kultury fizycznej czy zdrowia. Aż mi się przypomniał ten kawał: -Nie mogę schudnąć po urodzeniu dziecka -A ile dziecko ma lat? -6 A taki ze mnie trener - 4 miesiące współpracy: -Dodatkowo naprawiona morfologia krwi i cholesterol @Stulejman Wspaniały @Rnext Sprawdźcie dobrze, co napisałem w temacie, który został usunięty przez moderacje. Nic tam nie przysięgałem. Przestańcie przypisywać rzeczy których nie robię, bo jest to poniżej wszelkiej krytyki. Odpowiadam za to co faktycznie napisałem, a nie za to co wam się wydaje, że napisałem. EDIT: MOJA FORMA W CZERWCU BĘDZIE ZNACZNIE LEPSZA NIŻ TA NA ZDJĘCIU. MACIE MOJE SŁOWO.
  3. @Rnext @Stulejman Wspaniały Rozwiążmy kwestię SARMów raz na zawsze, względem mnie, bo wkurwia mnie to wypominanie. Czekam na konkretne oskarżenia od was drodzy użytkownicy: Przypomnę, że w temacie który założyłem i który był swoistym dziennikiem. Zrobiłem następujące badania - w usuniętym temacie były dane wyniki wątroby o których wspomina Stulejman. Wykonane badania były wszystkie w normach. Dzisiejsza profilaktyka pokazuje, że wszystkie badania są cały czas ok - badam się raz na kwartał. Moje pytanie jest do KAŻDEJ OSOBY KTÓRA KIEDYKOLWIEK MIAŁA CZELNOŚĆ MI WYTRĄCIĆ TEMAT OSTARYNY. JAK TA TRUCIZNA DZIAŁA? LICZĘ NA BADANIA PANOWIE lub METAANALIZY. Nie opinię Marka lekarza rodzinnego, który skończył studia i siedzi na etacie w przychodni czy kogokolwiek z YT(no chyba, że przedstawione są tam badania), bo nawet mieszkańcy Częstochowy mogą nagrywać tam. Poznałem kilku doktorów, tak samo jak endokrynologów i ortopedów - prywatnie i naukowo. To są nic nie znaczący ludzie którzy praktykują pewne schematy i nieczęsto się dokształcają. Liczę na badania, takie jak te: http://thearthritisnews.blogspot.co.uk/2011/05/gtx-announces-that-ostarine-achieved.html?m=1 Czas start - droga jest prosta i ma dwa wyjścia, albo dostanę informację że Ostaryna, a dokładnie Enobosarm lub S-22; GTx-024; MK-2866 lub C19H14F3N3O3 miał skutki uboczne i faktycznie było to trucizną dla mnie i w moim przypadku, oraz faktycznie zrobiłem głupotę życia biorąc to albo KAŻDY Z WAS NIGDY MI NIE WYPOMNI TEGO. Jesteście mężczyznami i macie odwagę, honor oraz odpowiedzialność coś mi zarzucać? To nie bądźcie w momencie próby loszkami udając niewiniątka w momencie powiedzenia "sprawdzam", które tak bardzo hejtujecie i znacie ich schematy. Mam prawo do tego aby żyć wolnym od tego typu oskarżeń i teraz to egzekwuje. Wóz albo przewóz Panowie. Jeśli nikt się nie odezwie w tym, rozumiem kwestie za zamkniętą i nigdy nie poruszoną. Mam dość tego cebulactwa i bycia znawcą we wszystkich tematach - od polityki, po ekonomię, po medycynę. Tacy z was znawcy, pokażcie mi co umiecie albo zamilczcie na wieki w tej kwestii, w mojej kwestii. @Stulejman Wspaniały I jeszcze jedno, nie wziąłem tego k*rwa, żeby przypakować tak jak Ty mi tutaj imputujesz. Wziąłem to, żeby naprawić kolano po operacji, o dziwo naprawiłem kolano, bark i kręgosłup. Dzisiejszy komfort życia jest o niebo lepszy od tego sprzed kontuzji. I jeśli miałbym wziąć to jeszcze raz na problem ze stawami taki jak miałem wtedy to wziąłbym jeszcze raz. Ponieważ na moim przykładzie nie miało to ŻADNEGO SKUTKU UBOCZNEGO. UŻYŁEM TO JAKO LEK, TAK JAK STOSUJE SIĘ TEN ŚRODEK JUŻ W USA. SAMA NAZWA TEMATU BYŁA "Paracykl czyli Naprawa Stawów" czy jakoś tak. A nie "Niech bice i trice rozpieprzą mi rękawki" czy "Ostatni zryw ku większym łapskom" czy "Jak maksymalnie szybko przypakować mięsień? Która z technik jest najlepsza?". To Ty masz jakąś manię przypakowania i chudnięcia na raz, nie ja. Tak jak sprawa w sądzie - czekam na dowody i werdykt będzie - winny(wtedy was przeproszę wszystkich za całe zamieszanie), lub niewinny i nie wrócimy nigdy do tego tematu. Dyskusja może się odbywać tylko na podstawie przedstawionych badań i opinii ekspertów-praktyków z zakresu wymienionego wyżej, a nie wyrażonych opinii ludzi nieznających się. Jeśli zajdzie potrzeba, zrobię badania jeszcze raz na każdy z wymienionych zarzutów, które będą poza tym co wymieniłem powyżej w cytacie i wstawię zdjęcia.
  4. @Stulejman Wspaniały Dlatego też właśnie pisałem do DeMasty, że nie warto tutaj nikogo pouczać. Twój post jest idealnym przykładem. A co do tego co osiągnąłem: W czerwcu wstawiam zdjęcia z tego co zrobiłem w rok - szczęka Ci opadnie Co do SARMów, wiedziałem że o nich napiszesz. Od października jestem czysty, Ty też kiedyś paliłeś papierosy i pewnie nie jedną osobę poczęstowałeś - to ktoś Cię uważa za palacza wciąż? Tak jak pisałem wcześniej, będzie dużo gadania, zero działa i jeszcze mniej efektów. Dodatkowo widzę ogrom usprawiedliwień ekstra. Ja stąd uciekam, dalej. Nie mieszam się już w dalszą dyskusję. Będę sobie dalej prowadził mój malutki blog na TWOJEJ STRONIE. ~GluX
  5. @DeMasta Wiem, że chcesz dobrze, ale nie ma sensu zbawiać ludzi. Zostaw ich w miejscu tam gdzie są, tam też muszą czynić to co mają czynić. Bo idąc dalej, zostaniesz tylko albo zignorowany albo obrzucony gównem (typowe mechanizmy ego). Po drugie dla znacznej większości piszesz słownictwem zbyt specjalistycznym. W tym wątku będą przeważać magiczne receptury, dekalogi odchudzania i magiczne sztuczki. Ale mało kto porwie się na to, żeby objąć sobie za cel trzymanie zdrowej diety do końca życia, jako wyraz szacunku i miłości do siebie samego. Będą się objadać słodyczami, mając problemy hormonalne i złe nawyki emocjonalno-żywieniowe. A jeśli już to schudną raz, a potem wrócą do poprzedniej formy, bo doznali emocjonalnego katharsis. Nikt nie chce zapierdalać i wykonywać żmudną pracę, nudną, powtarzalną każdego dnia, bez żadnych wymówek, według planu, bez żadnych odstępstw. Większość chce efekt na już, teraz, max jutro. Będzie tu dużo gadania, ale zero działania i jeszcze mniej efektów. (No chyba, że ktoś udowodni mi, że się mylę - za co z chęcią przeproszę go, jeśli poczuł się urażony tym zdaniem) Od dłuższego czasu czytam te wszystkie wątki o odchudzaniu - i tylko czytam, nie oceniam, nie wpierdalam się. Odpuść sobie. A dla wszystkich tych, którzy będą chcieli cokolwiek do mnie napisać, że pierdolę. To mam do was pytanie - postawcie się z drugiej strony: Jesteście trenerami z ogromną wiedzą z zakresu boksu, wytrenowaliście wiele gwiazd (niczym Cus D'amato). Przychodzi do was 2 zawodników Pierwszy mówi - chcę za 4 lata zdobyć mistrzostwo Polski w boksie - zrobię wszystko co mówisz, odstawię alkohol, fajki, chujowe żarcie. Będę wstawał o 7 rano na trening. Będę trenować nawet 2-3 razy dziennie. Drugi mówi - za miesiąc się biję z Sebą z osiedla obok na garażach, chcę żebyś na maksa mnie wytrenował i pokazał wszystkie sztuczki. Muszę go pokonać, bo siara będzie. Seba jest 15 cm wyższy i 20 kg cięższy. Trenuje rugby od 10 lat. Oboje mają tą samą genetykę i warunki finansowo-społeczne. Który osiągnie więcej w życiu? Którego wolałbyś trenować? Z którym wolałbyś współpracować? Którym wolałbyś się pochwalić przed innymi?
  6. "Siła woli" to również nawyk. A jeśli to nawyk to można go się uczyć i wzmacniać. Więc mamy tyle siły woli ile jej wypracowaliśmy wcześniej (świadomie lub nie). Powodzenia @Ziomisław
  7. Okłamywanie się Za każdą zmianą musi obcować manifest realnej wykonanej czynności, która jest wykonywana w powtarzalny sposób. W poprzednim temacie omówiłem, że najpierw powinno się zacząć od działania, następnie umysł sam się dostosuje, znajdzie swoja motywację, sens i cel w działaniu - w efekcie dostaniemy trwały nawyk, który na autopilocie zawiezie nas w dane miejsce (warto wiedzieć gdzie - ta wiedza odróżnia frajera od kozaka). Ale są szybsze sposoby na to, aby stworzyć nawyk. Wystarczy zadziałać w według pewnych schematów. 1) Okłamuj się w kierunku zmiany Na początku mało co Ci będzie wychodzić, będzie chujowo, niewygodnie, nie będzie się chciało, nie będzie się miało motywacji, ochoty. Trzeba zacząć robić to POMIMO tego wszystkiego. Efektów nie będzie jeszcze długo - co w takim przypadku trzeba robić? OKŁAMYWAĆ SIĘ. Tak dużo piszę o samoświadomości, a tu wyskakuję z okłamywaniem się. Samookłamywanie się to po prostu zmiana kompasu w stronę zazwyczaj przeciwną. Proces polubienia danej czynności. Więc za każdym razem kiedy robisz nową rzecz okłamuj się - mów do siebie w myślach lub na głos jeśli jesteś sam. "Świetnie mi idzie" "Jestem zajebisty" "Ale ja to mam odwagi, żeby to robić" "Już czuję efekty tego" itp. itd. Widzisz, i tak będziesz miał coś w głowie nt. jakiejś czynności. Czy to będzie realne czy bardziej fikcyjna opinia na podstawie jednorazowego doświadczenia? No właśnie, tak działa ego. A skoro i tak się wszyscy okłamują to czemu nie okłamywać się w kierunku, który jest dla nas doby? 2) Uwalnianie emocji poziom ekspresowy Często do czynienia mam u siebie z taką głupią myślą jak "nie jestem godzien czegoś". Niska samoocena to również nawyk. Jak go zmienić? Jak spuścić hamulec ręczny i uwolnić swój potencjał do działania? Prosta sprawa. Szukamy jakieś mantry, która do nas KOMPLETNIE nie pasuje i wyrażamy ją w stosunku do siebie. Najpopularniejsze które ja stosowałem: "Jestem zdyscyplinowany i z łatwością osiągam swoje cele" "Jestem niezwykle efektywny" "Jestem duszą towarzystwa" "Zasługuję na bogactwo" "Kocham siebie i podziwiam" "To zaszczyt patrzeć na moje postępy" Teraz się połóż, zamknij oczy i zacznij powtarzać jedną z takich mantr, które kompletnie do Ciebie nie pasują w kółko. Zaczniesz odczuwać silne emocje - zapewne w brzuchu, gardle lub twarzy. Nie przestawaj powtarzać mantry, patrz na te emocje i je nazwij. Możesz się spytać siebie, skąd się to wzięło - wtedy uzyskasz dostęp wizualno-empiryczny do doświadczenia, na podstawie którego wytworzyłeś sobie daną opinię na ten temat. Patrz i oglądaj - tak długo aż emocja sama opadnie, bo opadnie na 100% - może to trwać max do 12-15min. Powtarzaj to 2 razy dziennie po 15-30 min - po tygodniu gwarantuję Ci odczuwalną zmianę jeśli wykonywać będziesz ćwiczenie poprawnie. Najważniejsze to znaleźć mantrę która jest igłą dla swojego ego. Która uwiera najbardziej, bo im bardziej uwiera, tym bardziej wyparłeś dana emocję. A im bardziej wyparłeś swoją emocję tym mocniejszy masz nawyk uciekania do danej części życia, a więc i dostęp do dobrych stron danego zasobu. Każdorazowo "niszcz" się takimi mantrami, niech boli. Bo tylko po przez to cierpienie możesz się uwolnić. A jeśli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się. Możesz też powtarzać tą mantrę kiedy idziesz gdzieś, jesteś w toalecie czy jedziesz autem. Wtedy skuteczność się danego ćwiczenia się zwiększa. 3) Nagradzaj się. Traktuj siebie jak psa Pawłowa w rozumowaniu emocjonalnym. Połącz swoją czynność z czymś miłym. Np. po każdym treningu włącz sobie serial albo pograj w grę. Jeśli poświęcisz 2h na trening, a potem pograsz 30 min na kompie to i tak jesteś do przodu. A tylko to się liczy - rozwój. Znałem raz osobę która zawsze lubiła sobie zapalić maryśkę po treningu - ale ja takich "połączeń" nie polecam tworzyć. 4) Twórz rytuały. Ja przed każdym treningiem, w drodze na siłownię słucham od 3 lat tego samego kawałka. Wiem, że jak go włączę to idę na trening i jestem na nim w 100% zmotywowany. Moje rytuały to: -zeszyt z rozpiską co dziś robię i jakim obciążeniem -ręcznik na ławkę -mp3 ze słuchawkami do treningu, na mp3 są odpowiednie kawałki staranie wyselekcjonowane kawałki względem wartości BPM. Minusem jest to, że jak przerwę mój "trans" na siłowni to od razu cały trening jest zjebany, ale pilnuję tego bardzo mocno. Żadnego gawędzenia, tylko ciężka praca. Podobne rytuały mam przed nauką. Mój kawałek w drodzę na trening Korzystaj z tych czterech technologii, a wprowadzenie zmian będzie dziecinnie proste. A tutaj masz ciekawe potwierdzenie tego jak ważne jest nastawienie się i karmienie się dobrymi słowami - niezależnie od wyników EKSPERYMENT Z RYŻEM ~GluX
  8. W tym wpisie zamieszczę tylko filmik z YT - jest opcja napisów PL.
  9. @MoszeKortuxy Nie odrobiłeś pracy domowej i nie przestudiowałeś żadnej z metaanaliz tego eksperymentu, więc jak mam dalej z Tobą rozmawiać? Na podstawie, że Ci się coś wydaje? Czekam na prace opublikowane naukowe za zakresu, które głosisz, szczególnie chodzi mi o jedno przedstawione przez Ciebie przypuszczenie: "homo, bi i hetero seksualizm jest ustalony z góry" BADANIA po proszę. Wybacz mój ton, ale za dużo spędziłem czasu na rozmowach z ludźmi, którym się coś wydaje, a nie, wiedzą. Taki czas zazwyczaj idzie w niepamięć, jest bezwartościowy. Więc podejmiesz wyzwanie i przejdziesz na wyższy poziom czy kończymy rozmowę na tym, że wyraziłeś swoją opinię?
  10. Więcej testosteronu Witam drodzy Bracia Samcy, w tym artykule/poradniku przedstawię w jaki sposób być bardziej męskim, a więc mieć więcej testosteronu. Korzyści z testosteronu wszyscy dobrze znamy, ale też kilka jest ukrywanych: -Dużo energii -Mocniejsze kości -Świetny nastrój -Zdrowe serce -Większy popęd seksualny -Większe zdolności umysłowe (albo jak kto woli wyższe IQ) -Zwiększona masa mięśniowa -Mniejsza tkanka tłuszczowa Znaczna większość facetów jest męska z natury, trzeba wiedzieć dlaczego tacy nie są, dlaczego efekt końcowy jest odwrotny tzn jest samce są coraz bardziej niemęscy. - Uwarunkowanie społeczne - pośmiejecie się i zdziwicie. Piramida żywności - przekręt ogromnej skali - wszystko po to, aby zalegające zboże zostało skonsumowane podczas II wojny światowej, kiedy w USA całe mięso poszło dla żołnierzy.LINK DO PIRAMIDY Później, ktoś mądry wpadł na pomysł, żeby tego nauczać każdego w wieku szkolnym. Wszystko po to, abyś mógł żyć na jedzeniu drugiej kategorii, nie głodował i pracował na podatki. Prawdziwa żywność, jest droższa, nie jakoś sporo, lecz jest. A im gorzej się odżywiasz, tym niższy poziom testosteronu Im w społeczeństwie mniej męskich osobników, tym łatwiej im kontrolować to społeczeństwo - może tu podpiąć każdą chyba teorię spiskową, z UFO włącznie, dlatego nikomu z góry nie zależy na Twoim testosteronie, bo po co? Dlatego prawa mężczyzn są coraz bardziej ograniczane, a kobiet zwiększane. Gdzie kobiety przejmują męską kierownicę, tam łatwiej kontrolować. Kobieta nie wyjdzie na ulice i nikogo nie pobije przecież. Wszechobecna celebracja homoseksualizmu - pracowałem i pracuję z kilkoma "ciepłymi". Wiem jedno, 99% z nich to faceci z bardzo niskimi testosteronem, można powiedzieć, że natura nie obdarzyła ich za mocno fizycznością i psychiką. Z kobietami im nie wychodzi, bo te chcą siły, a pociąg seksualny jakiś tam mają i trzeba go zaspokoić. Celebracja tego jest o tyle zła, że hamuje w nasz naturalny męski odruch pogardy dla gorszych fizycznie kompanów. Bo po co Ci był słaby i chuderlawy "ciepły" jaskiniowiec jak musiałeś upolować ogromnego mamuta? Żeby Cię dopingował? Dlatego uważasz, że niski poziom testosteronu jest ok, a 1800 na miesiąc to szczyt Twoich możliwości. Bielizna - od lat jesteśmy uczeni, że trzeba nosić majtasy albo bokserki - Ja przestałem - i co? Mam się świetnie! Musicie wiedzieć, że bielizna zwiększa mocno temp jąder, gdzie jest produkowany testosteron. Im większa temp tym gorzej się to wszystko tam dzieje. Nie bez powodu jądra są na zewnątrz, a nie pod żołądkiem. (PIS ostatnio chciał tego zakazać, wszyscy się śmiali, ja się nie odzywałem, bo wyszedł bym na idiotę, a nikogo na siłę nie będę oświecać). Jedyne co to musimy bardziej dbać o higienę no i częściej prać spodnie - raz na 2 tyg spokojnie wystarczy. [Nie bez powodu w filmach porno faceci nie mają bielizny ] Kosmetyki - dużo z nich zawiera estrogen, progesteron oraz pochodne ich. Im więcej estrogenu, tym mniej testosteronu. Dlatego ograniczmy się do podstawowych środków - mydło, pasta do zębów, szampon i zestaw do golenia się. Bycie grubym jest ok - NIE JEST OK. Ludzie otyli są chorzy - ich układ hormonalny jest w tragicznym stanie, serce pracuje na ciągle podwyższonych obrotach, ciągle się pocą, a stawy modlą się kiedy to wszystko się skończy. To prawie tak samo jak ciągłe przeziębienie. Nie oszukujmy się, dla mężczyzny najlepszy poziom to gdzieś ok 10%, dla osób po 60 - 13-15% Teraz najważniejsze, jak wrócić do formy, czyli bycia samcem z krwi i kości. Tym kim się urodziłeś i masz być. Zaczynamy dobrze jeść - to co wrzucasz do siebie, to później dostajesz w swoim samopoczuciu. Dobrze jeść tzn: -Dużo mięsa tłustego - białko to budulec, ale to tłuszcz zwierzęcy jest najlepszy do produkcji testosteronu (testosteron ma bardzo zbliżoną budowę do cholesterolu). Od teraz codziennie musisz zjeść przynajmniej karkówkę/golonkę/boczek/dobrą kiełbasę -Warzywa - 300g dziennie to absolutne minimum. - warzywa mają charakter zasadowy + posiadają minerały i witaminy -Pijemy min 2-3 litry wody dziennie odpowiednio zmineralizowanej (600mg/l to minimum) -Jemy jajka do woli! -Na noc jemy większą dawkę dobrych węglowodanów (zaśniesz po tym jak dziecko) -Z rana nie jemy żadnych węglowodanów - jak osobiście polecam jajecznice z boczkiem ,ew. mięsko z warzywami lub białko z olejem lnianym. -Dbamy o suplementację probiotyków - ogólny stan naszego układu pokarmowego, a przede wszystkim jelit. -Wyrzucamy z jadłospisu: *pszenice - mąki, ciasta, makarony, chleb (gluten to okropna sprawa i to co nam robi w organizmie mogłoby Cię przerazić) *nabiał - białko i cukry nie są przez nas dobrze przyswajalne, mogą je pić dzieci, ale nie dorośli. Kefiry, mleko, jogurty, twarogi - to wszystko żegnamy. *cukry - wszystkie napoje słodzone, ciastka, słodycze *owoce - fruktoza to okropna sprawa, jest przetwarzana tylko przez wątrobę, a nadmiar idzie od razu w tłuszcz Przestajemy palić papierosy - każdy wie dlaczego. Ja powiem tylko od siebie jedno. Albo palisz i jesteś słaby, albo nie palisz i jest silny - Twój wybór. Suplementacja - stosujemy ją, bo dzisiejsze warzywa nie mają już tyle minerałów i witamin co kiedyś mieli pod ręką nasi dziadkowie. -Ashwagandha - dawkowanie 500mg-2g dziennie - przed snem i treningiem - skutecznie obniża kortyzol, antagonistę testosteronu -Pyłek sosnowy - 3-10g dziennie, trudno go dostać, ale wart jest swojej ceny -Cynk - (pamiętając o zawartości faktycznej w różnej formach - cytrynian -34%, siarczan - 22%, glukonian - 13%, monometionina - 21%) - dawkowanie 10-40mg, a więc aby dostarczyć 30mg cynku trzeba wziąć 230g glukonianu cynku -Witamina D3+K2 - najważniejsze odkrycie w XX wieku z zakresu medycyny, o którym mało kto wspomina. 5-10 tyś IU (ważne, żeby była wraz z Wit K2 - najlepiej w formie MK7 - dawka 100-200mg) -Witamina A+E - bierzemy tyle wit A ile bierzemy D3 lub więcej - ja biorę 2x tyle co wit D3, wit E - 200IU Kompleksowo możemy to załatwić w postaci takich suplementów jak: -Now Foods Adam lub Special Two -Orange Traid + Greens -ZMB6 Scitec Dbamy o relaks i sen. Poza magnezem i cynkiem na noc, który nam pozwoli spać bardzo głęboko - ważne jest to, aby nie siedzieć do późna na komputerze czy przed TV - ja osobiście polecam poczytać książkę, coś co nam pozwoli odetchnąć po całym dniu latania za pięknymi kobietami i pieniędzmi. Im większy stres tym mniejszy testosteron - jak kogoś stać to polecam masaże - jak nie to pozostaje spacer lub basen, żeby się popluskać. Uprawiamy sport - mając na myśli sport, mówię tu o takim który nam służy - Intensywny i krótki - Najlepiej siłownia, crossfit - tutaj radzę odezwać się do jakiegoś profesjonalnego trenera, żeby ułożył nam plan treningowy i najważniejsze to pokazał jak ćwiczyć - co do diety, nie przekonałbym się - mało osób układa ją, bazując na najnowszych technologiach. Jeśli nas nie stać na siłownię polecam bieganie systemem HIIT - czyli interwały lub tabata. Nie biegamy na długie dystansy, nie jeździmy rowerem setek kilometrów, i nie pływamy na basenie godzinami. Chodzi o to, żeby ciało zszokować, na krótko, a potem żeby się regenerowało i było silniejsze. Nie chodzi o to, żeby zużywać swojego ciała na maksa. Porównaj sobie w lekkoatletyce facetów - na 100m i na 10km - sam zrozumiesz. Schudnij - ograniczając węglowodany i wchodzą na dietę ketogeniczną można sporo schudnąć i zdrowy sposób. Ważne, bo tkanka tłuszczowa konwertuje testosteron w estrogen. Im więcej tłuszczu tym bardziej jesteś Misiem, a nie Niedźwiedziem. No i ograniczamy alkohol do minimum Pamiętaj drogi samcu - masz być w pełni męski, tak jak Cię stworzył świat, na podobieństwo Boga, a nie świni w oborze. Po pół roku stosowania tych zaleceń dostrzeżesz ogromną różnicę, o której niektórzy mogą zapomnieć. Dzielę się tym, bo sam przebrnąłem przed długą drogę do normalności i chcę, żeby ludzi podobnych do mnie było jak najwięcej.
  11. @manygguh Rodzinny może Ci przepisać niektóre badania. Morfo krwi przedewszystkim, chyba LDL i HDL również. Ogólnie słabo to wygląda w PL, ale i tak o niebo jeśli chodzi o zachód - gdzie jedno badanie prywatnie kosztuje 40-120 EUR. Trick najważniejszy, miej dobry powód, a jak lekarz nei chce Ci dać zlecenia to poproś go o odmowę na piśmie - wtedy każdy lekarz da Ci skierowanie
  12. Cześć, jako że zauważam, na forum jest trochę osób, które chciałyby zacząć ćwiczyć albo zmienić coś w sobie - np. samopoczucie na lepsze itp - tworzę taki temat. Chcę aby stworzony temat był miejscem gdzie świeżaki spotykają się z wiedzą innych którzy są już trochę dalej - mamy kilku speców już na forum, którzy siedzą w tym dłużej niż ja. Działamy na zasadzie chatboxu - ktoś się pyta -> @NickUżytkownika i odpowiadamy. Po drugie możemy tutaj uzupełniać swoją wiedzę, o nowości kolegów.
  13. @MoszeKortuxy Zapoznaj się z eksperymentem Calhoun'a i przestudiuj również metaanalizę tego
  14. @Quo Vadis? Odpuść sobie to białko. Wiem, że ego zawodników jest wypierdolone w kosmos - chcą efekty JUŻ, TERAZ, ZARAZ, ZA MIESIĄC. Zamiast skupić się na treningu, dobrze zbilansowanej diecie opartej o racjonalne i skuteczne przesłanki oraz badania naukowe. Również zadbanie wyleczenie czy też naprawa hormonów to dobra inwestycja - co czytam wyniki podopiecznych to najczęstszą grupą z problemami hormonalnymi są naturale, właśnie tacy "zwykli", a nie jak wszyscy myślą Ci na dopingu - a pro po ciekawostki z krainy sportu. Jak masz hajs to zrób badania hormonalne albo zainwestuj w osobę która Ci ułoży coś przystępnego. Wywalanie hajsu w białko bo białko jest dobre to mentalna masturbacja w dalszej perspektywie - bez efektów pozostanie Ci frustracja i zniechęcenie w myśl "wydałem tyle pieniędzy na odżywki, a efektów nie ma". Odpuść sobie to co nie działa albo działa słabo. Skup się na rzeczach najważniejszych najpierw. Nie bądź dzieckiem, które się podnieca czymś co świeci. Zacytuję to co masz w temacie obok "jak zacząć przygodę z siłownią? Podstawy by GluX":
  15. @Faramir Poczytaj czym są superserie - świetnie się sprawdzają w każdym treningu - niezależnie od celu https://www.budujmase.pl/trening/artykuly/6403-superserie-czym-sa-co-sprawia-ze-sa-skuteczne.html @Quo Vadis? Jak ćwiczysz rekreacyjnie to podaż białka = 1,2-1,5g/kg_masy_mięśniowej w zupełności wystarczy, a to ogarniesz spokojnie z odpowiednich nieprzetworzonych produktów dobrej jakości. Białko nie kupuj nigdy ze źródeł roślinnych bo nie jest pełnowartościowe, szczególnie z soi. No chyba, że potrafisz dobierać podaż białka na podstawie braków aminokwasów egzogennych w każdym z podawanych i potrafić je komponować na podstawie wzajemnych uzupełnień/braków.
  16. @aras Jeśli fizycznie niczego nie mówisz na głos, to nie jesteś Ty, a ego. Twój wewnętrzny głos to ego, najczęściej stworzony w wieku 6-9 lat.
  17. Motywacja to gówno. Cześć, chciałbym w tym temacie obalić to co wszyscy z rozwoju osobistym próbują nam zaszczepić - o motywacji. Otóż najpierw zajmijmy się kwestią, kiedy jest nam potrzebna motywacja? . . . Kiedy nam się kuresko nie chce. Proste, logiczne. Idźmy dalej tym tropem - kiedy nam się nie chce czegoś robić? -Kiedy ego nam mówi, że możemy cierpieć przez to, albo chroni nas przed czymś przykład: Nie chce mi się posprzątać mieszkania - moje ego, mówi mi że to głupia i bezsensowna czynność, którą powinna robić kobieta (ale mieszkam sam^^ ). Skąd ego wzięło tą myśl? Ten mechanizm? A no z przeszłości - z tego co zbadałem, to byłem goniony w dzieciństwie do sprzątania, zamiast latania sobie po podwórku. Wszyscy latali, a ja patrzyłem jak oni się bawili myjąc okna. Wytworzyłem przez to równanie odrzucenie przez rówieśników = sprzątanie. Tak więc, czy moje nastawienie, moje ego jest aktualne? Czy mam "strategię", która jest już o 15 lat przestarzała i dziś nieadekwatna do rzeczywistości? Moje ego kreuje rzeczywistość tak, żebym widział to co chcę widzieć i nie widział tego, co nie jest dla mnie ważne. Kto z nas nie miał tak, że nagle zaczął zauważać samochody tej samej marki nagle wszędzie bo kupił takie auto? (tu jest mechanizm selektywnego myślenia) Ego jest prostym mechanizmem - ciągnie nas do przyjemności i chroni przed cierpieniem. Schody robią się gdzie ego uznaje coś za przyjemnego - alkohol, narkotyki, seriale, pornografia, fast foody - albo cierpienie: stres, uczucie smutku, odrzucenia, samotność, uczucie bycia głupim, nieszanowanym. Każde doświadczenie ma wpływ na ego, tak więc jesteśmy sumą swoich przeszłych doświadczeń + i tu jest jeszcze ciekawiej - jak odebraliśmy te doświadczenia. Tak wiec 2 osoby z tą samą przeszłością mogą być diametralnie różne. Ego to swoisty kompas życia. Ok, ale po co to wszytko piszę, skoro miało być o motywacji... Otóż, musisz zrozumieć jedną podstawową rzecz w tym - nie ma ego. Ego jest nierealnym bytem. Spytasz, ale jak to? To tak trochę jak RAM w komputerze, przestrzeń na której operujesz. Prawdą jest, że ego ma nam służyć jako narzędzie i do tego zostało stworzone przez nas umysł - bez tego np nie moglibyśmy wyobrazić sobie, co jest w danej szafce w kuchni. Problem w tym, że ego miało być narzędziem, a jest....kontrolerem. No, ale zaraz - chcesz powiedzieć, że mój głos w głowie to ego, a nie ja? Dokładnie. Twój wewnętrzny głos w głowie to ego, które sformowało się w jakiś czasie i uznajesz to za swój głos. Zrób mały eksperyment, nagraj swój głos na komórkę, a potem porównaj go z tym w głowie - dwa różne, co? Twoje ciało się zmieniło, ale twój umysł dalej jest do tył. I teraz do rzeczy, jesteś więc kontrolowany przez coś co sam stworzyłeś, co jest nierealne i w sumie raczej Ci przeszkadza niż pomaga. Równie dobrze mógłby być to wymyślony karzeł z zespołem downa na ośle, przebrany za clowna - co za różnica? Tak, więc motywacja jest Ci potrzebna do tego, żeby robić coś, co niby Ci się nie chce, bo kiedyś doznałeś nieprzyjemnego uczucia lub sobie ubzdurałeś coś na jakiś temat. Jaki jest z tego punkt wyjścia? Napoleon Hill mówił, że trzeba kontrolować swoje myśli i wtedy otrzyma się ogromną potęgę. Poprzez stosowanie autosugestii. Osho piszę, że wystarczy zbudować w sobie świadomość - coś co jest ponad ego, korzysta z niego ale nie jest nim. Ja jestem przechylny temu drugiemu twierdzeniu. Bo jeśli będziesz kontrolował myśli to znaczy, że jedna część Ciebie chce zdominować inną. Tak jak w tym powiedzeniu - jeśli wygrasz wyścig szczurów, nadal będziesz tylko szczurem. Trzeba wyjść ponad ego. Rozwiązanie każdego problemu zawsze jest poziom wyżej niż sam problem. A będąc w stanie świadomości wszystko jest lekkie, jest naturalne. Czemu? Bo nie ma pośrednika między świadomością, a ciałem - czyli ego. Połóż przed sobą ołówek lub długopis - teraz go podnieś i odłóż na miejsce. Czy potrzebowałeś do tego motywacji, żeby to wykonać? Raczej nie, bo jest to rzecz, której nie nadaliśmy znaczenia - więc jest naturalna - to tylko ołówek/długopis - może pisać na niebiesko lub czarno - ale to tylko fakty. Nie myślisz o tym, że ten ołówek to coś złego lub przyjemnego, no chyba, że nie zrobiłeś tego eksperymentu, bo uważasz, że nie będę Ci mówił co masz robić - to myślowe ograniczenie w takim razie. Jeśli Marek pisał o matrixie, to uważam, że dopiero po wyjściu z ego zrozumiesz czym jest matrix na prawdę. Odrzuć każdą myśl w głowie, na swój temat, na temat życia, na temat przyjaźni, na temat jedzenia, na każdy temat - nie potrzebujesz tego. Medytuj i oczyszczaj swój umysł regularnie. Po pewnym czasie, zauważysz coś ciekawego. Że nie ma Ciebie - jesteś nieistniejący na poziomie niewerbalnym, a dzięki temu zobaczysz ego innych ludzi, zobaczysz ile faktycznie mają lat. Najlepsze w tym wszystkim, że zrozumiesz, że mają po góra 8-9 lat maks. Zrozumiesz, że nie musisz niczego kontrolować w życiu, bo wszystko się robi automatycznie. Nagle nie patrzysz w zegarek, ale nigdy się nie spóźniasz do pracy. Wysypiasz się i wstajesz na czas, choć nie potrzebujesz budzika. Jesteś szczęśliwy, choć nie masz dobrego samochodu, pięknej panny, świetnego domu z ogródkiem. Jesteś niezależny od otoczenia. Robisz wszystko, bo tak nakazuje Ci Twoje faktyczne wnętrze. Patrzysz na niebo i się uśmiechasz, bo tak chcesz. Rozumiesz, że nikt nie jest zły - po prostu każdy ma swoje motywy w ego. A gdy świadomość otula Twoją przeszłość to od razu ją uaktualnia. Wtedy faktycznie się zmieniasz - bo zmieniasz zasoby, na których budujesz swoje zachowania. Tu nie ma efektu jojo. Cokolwiek robisz, bądź świadomy, nie bądź ani w przeszłości, ani w przyszłości - bądź tu i teraz. To jest jedyny grzech - być nieświadomym. Nie bój się życia, doświadczaj jak najwięcej, bo dzięki temu stajesz się na prawdę bogaty. Nie uciekaj przed życiem, biegnij w nie. Po prostu żyj. Nigdy za nic się nie obwiniaj. Bądź w końcu wolny.
  18. Napoleon Hill - Zasady Sukcesu Witam, jako że czasem wspominam otóż tego autora w postach/wpisach na blogu, chcę wam przybliżyć dlaczego darzę tego autora respektem i go promuje bezinteresownie. Życiorys - skopiuję z Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Napoleon_Hill Życie i twórczość Napoleon Hill urodził się w ubogiej, jednoizbowej chacie w miasteczku Pound w stanie Virginia. W wieku lat 15 Hill zaczął pisać do lokalnej gazety jako "reporter z gór". Zarobki przeznaczał na naukę w szkole prawniczej, ale nie wystarczały mu i musiał zrezygnować z tej szkoły. Punktem zwrotnym w jego karierze było spotkanie z Andrew Carnegie – przemysłowcem i miliarderem, fundatorem m.in. słynnej Carnegie Hall. Hill pisał serię artykułów o sławnych ludziach i otrzymał zadanie przeprowadzenia wywiadu z Andrew Carnegie, który w tym czasie był jednym z najbogatszch w tamtych czasach ludzi świata. Carnegie uważał, iż proces osiągania sukcesu można przedstawić w jakiejś prostej formule, którą przeciętny człowiek mógłby zastosować, aby sukces osiągnąć. Carnegie zlecił Hillowi przeprowadzenie wywiadów z ponad 500 osobami, kobietami i mężczyznami, aby odkryć tę formułę sukcesu. Za tę pracę Hill nie otrzymywał wynagrodzenia; Carnegie dostarczał mu jedynie listy polecające. Jednak dzięki niej Hill poznał i rozmawiał z plejadą najbogatszych, najpotężniejszych i najsłynniejszych ludzi swoich czasów. Nazwiska wielu z nich są znane również nam dzisiaj: Thomas Edison, Alexander Graham Bell, George Eastman, Henry Ford, Elmer Gates, John D. Rockefeller, Sr., Charles M. Schwab, F.W. Woolworth, William Wrigley Jr., John Wanamaker, William Bryan, Józef Stalin, Theodore Roosevelt, William H. Taft, Woodrow Wilson, Charles Allen Ward and Jennings Randolph. Opisy spotkań z tymi ludźmi i analizę ich drogi do sukcesu można znaleźć na stronnicach książek Hilla. Zadanie to trwało ponad 20 lat, w którym to czasie Hill awansował najpierw na doradcę pana Carnegie, a następnie był także doradcą dwóch prezydentów USA: Woodrowa Wilsona i Franklina Roosevelta. Ta ogromna praca dała w wyniku Filozofię Sukcesu – formułę dojścia „od biedy do dostatku” – opublikowaną po raz pierwszy w 1928 roku jako kurs do samodzielnej nauki zatytułowany „Prawa Sukcesu”. Była to pierwsza pozycja tego rodzaju w literaturze światowej, chociaż zdecydowanie nie ostatnia. Formułę tę Hill doskonalił i wydawał w kolejnych kursach samodzielnej nauki aż do roku 1941. Hill uważał, że Sukces jest sprawą nadrzędną i że to właśnie jemu Amerykanie zawdzięczają dobrobyt, jakim cieszyli się przez prawie dwa stulecia. On także pierwszy przedstawił ideę „Określonego Celu Głównego” jako wyzwanie dla czytelników, ponieważ uważał, iż 98% ludzi nie ma twardych przekonań i już sam ten fakt stawia sukces poza ich zasięgiem. Książki Hilla nadal sprzedają się w milionach egzemplarzy, co dowodzi, że współcześni Amerykanie równie żywo interesują się dojściem do sukcesu jak pokolenia przed nimi. W swoich utworach Hill poruszał wiele kontrowersyjnych tematów, jak rasizm, niewolnictwo, ucisk, porażka, rewolucja, wojna i bieda. Twierdził, że na przekór tym przeciwnościom, zadaniem każdego Amerykanina jest wytrwać, a potem odnieść sukces. Zasady sukcesu Zadanie to trwało ponad 20 lat, w którym to czasie Hill awansował najpierw na doradcę pana Carnegie, a następnie był także doradcą dwóch prezydentów USA: Woodrowa Wilsona i Franklina Roosevelta. Ta ogromna praca dała w wyniku Filozofię Sukcesu – formułę dojścia „od biedy do dostatku” – opublikowaną po raz pierwszy w 1928 roku jako kurs do samodzielnej nauki zatytułowany „Prawa Sukcesu”. Była to pierwsza pozycja tego rodzaju w literaturze światowej, chociaż zdecydowanie nie ostatnia. Formułę tę Hill doskonalił i wydawał w kolejnych kursach samodzielnej nauki aż do roku 1941. Hill uważał, że Sukces jest sprawą nadrzędną i że to właśnie jemu Amerykanie zawdzięczają dobrobyt, jakim cieszyli się przez prawie dwa stulecia. On także pierwszy przedstawił ideę „Określonego Celu Głównego” jako wyzwanie dla czytelników, ponieważ uważał, iż 98% ludzi nie ma twardych przekonań i już sam ten fakt stawia sukces poza ich zasięgiem. Książki Hilla nadal sprzedają się w milionach egzemplarzy, co dowodzi, że współcześni Amerykanie równie żywo interesują się dojściem do sukcesu jak pokolenia przed nimi. W swoich utworach Hill poruszał wiele kontrowersyjnych tematów, jak rasizm, niewolnictwo, ucisk, porażka, rewolucja, wojna i bieda. Twierdził, że na przekór tym przeciwnościom, zadaniem każdego Amerykanina jest wytrwać, a potem odnieść sukces. Kurs zawiera kilkanaście lekcji, które według autora mają nam zapewnić sukces: Spis lekcji: I. Superumysł Pierwsze prawo musisz poznać, by przygotować się psychicznie i emocjonalnie na sukces, który wkrótce stanie się Twoim udziałem. To prawo leżące u podstaw wszystkich pozostałych. Pozwoli Ci przyswoić niezbędną wiedzę, wskaże drogę do naturalnej harmonii oraz pomoże Ci pozbyć się wszelkich blokujących Cię ograniczeń. II. Określony główny cel Drugie prawo nauczy Cię precyzować życiowe cele i pokaże, jak postępować, by je osiągnąć. Pomoże zajrzeć w głąb siebie, byś mógł jasno określić, co jest dla Ciebie najlepsze; pokaże Ci również siłę działania skutecznej autosugestii na drodze do sukcesu. III. Pewność siebie Trzecie prawo pomoże Ci zapanować nad sześcioma blokującymi lękami: krytyką, utratą miłości, chorobą, ubóstwem, starością oraz śmiercią. Pokaże Ci, jak nie poddawać się nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, jak zachować spokój ducha, jak śmiało i pewnie iść do przodu z umiejętnością pokonywania najtrudniejszych przeszkód. IV. Nawyk oszczędzania Czwarte prawo zawiera wiedzę na temat tego, jak zarządzać pieniędzmi, by móc czuć się pewnie i bezpiecznie, nie obawiając się recesji, kryzysów oraz nagłych i niespodziewanych wydatków. Udowadnia, że umiejętne zarządzanie własnymi dochodami może stać się źródłem Twojej prawdziwej potęgi osobistej. V. Inicjatywa i przywództwo Piąte prawo uzmysłowi Ci, że umiejętności przywódcze są niezbędnym warunkiem odniesienia sukcesu, natomiast inicjatywa to podstawa przywództwa. Pokaże Ci, jak budować aktywną postawę, jak przyswoić sobie cechy charakteryzujące najwybitniejszych przywódców oraz jak zmieniać otaczającą Cię rzeczywistość. VI. Wyobraźnia Szóste prawo nauczy Cię korzystać z możliwości własnego umysłu w celu oddziaływania na innych ludzi. Zdradzi Ci zasady prawa przyciągania oraz autosugestii. Pokaże, jak obudzić w sobie ponadprzeciętną kreatywność i jak wyprzedzić konkurencję, myśląc poza schematami. VII. Entuzjazm Siódme prawo pomoże uwolnić tkwiące w Tobie ogromne pokłady energii. Pokaże Ci, jak zamienić pracę w pasję i jak postępować, by móc poczuć się spełnionym zawodowo i prywatnie. Zademonstruje Ci moc sugestii i udowodni, że możesz wpływać na innych oraz nakłaniać ich do przyjmowania Twoich propozycji i pomysłów. VIII. Samokontrola Ósme prawo to źródło wiedzy na temat tego, jak świadomie kierować swoim działaniem w drodze do realizacji najodważniejszych nawet celów. Pokaże Ci, jak możesz skutecznie negocjować, poprawić wyniki swojej pracy, zdobyć awans oraz szacunek otoczenia. IX. Nawyk robienia więcej niż to, za co Ci płacą Dziewiąte prawo mówi o tym, jak nauczyć się czerpać satysfakcję ze swojej pracy i jak bardzo możesz rozwinąć się, robiąc to, co naprawdę kochasz. Poznaj sekret ludzi wytrwałych i dowiedz się, jak znaleźć źródła wewnętrznej motywacji. Przekonaj się, że miłość, którą wkładasz w pracę, zwróci Ci się w dwójnasób. X. Miła osobowość Dziesiąte prawo uświadomi Ci, jak wiele sekretów zdradza Twój wygląd i strój, Twoja mowa ciała i mimika. Dowiedz się, czym jest osobisty magnetyzm i jak sprawić, by ludzie Ci zaufali i byli lojalni wobec Ciebie . Naucz się robić na innych pozytywne wrażenie i zjednywać sobie przyjaciół oraz zwolenników. XI. Poprawne myślenie Jedenaste prawo będzie dla Ciebie szczególnie cenną lekcją. Pokaże Ci, jak ważne są w codziennym życiu zasady logiki, a także umiejętność wyznaczania priorytetów i gromadzenia wartościowych informacji. Naucz się posługiwać autosugestią, przekonaj się, czym jest kreatywne myślenie i jak możesz zacząć korzystać z potęgi bezgranicznej inteligencji. XII. Koncentracja Dwunaste prawo pozwoli Ci wykształcić w sobie nawyki, dzięki którym będziesz mógł z łatwością osiągać wyznaczone cele. Odkryj, jak wielki potencjał tkwi w Twoim umyśle i jak wiele możesz zrobić dzięki kontrolowaniu własnej uwagi i skupianiu jej na problemie tak długo, aż zostanie rozwiązany. Naucz się w pełni panować nad sobą i swoimi myślami. XIII. Współpraca Trzynaste prawo oferuje Ci wiedzę dotyczącą zawierania korzystnych sojuszy, dzięki którym nie tylko łatwiej osiągniesz założone cele, ale również wzbogacisz swoje osobiste doświadczenie. Pozwoli Ci również otworzyć swój umysł na nowe możliwości, z których do tej pory nie zdawałeś sobie sprawy. XIV. Obracanie niepowodzeń na własną korzyść Czternaste prawo zapewnia Ci siłę, którą będziesz mógł wykorzystać w najtrudniejszych momentach swojego życia. Dowiesz się, jak przezwyciężać porażki, jak czerpać z nich ważne lekcje i jak nie dać się ponieść goryczy oraz rezygnacji. Zrozumiesz, że potknięcia otwierają Ci drogę do nowych, lepszych i bardziej wartościowych rozwiązań. XV. Tolerancja Piętnaste prawo uzmysłowi Ci wartość otaczających Cię osób, dostarczy wiedzy, jak zdobywać przyjaciół i jak oddziaływać na ludzi tak, by przy ich współudziale udało Ci się stworzyć wielkie dzieła. Nauczysz się oceniać rzeczywistość w sposób obiektywny i wydawać sprawiedliwe sądy, rozwiniesz umiejętności interpersonalne i przekonasz się, że ludzie zaczną do Ciebie lgnąć. XVI. Praktykowanie złotej zasady Szesnaste prawo przekracza pod względem ważności każde inne prawo przedstawione w poprzednich lekcjach. Oferuje Ci ono klucz do władzy i wiedzy, jak zdobyć wszystko, co do tej pory leżało poza Twoim zasięgiem. To wydanie zawiera jeszcze jedno prawo, które do tej pory było okryte tajemnicą. Prawo uniwersalne Niezwykła moc tego prawa jest ukryta w Tobie, Twojej naturze, osobowości, posiadanych, a często nieuświadomionych możliwościach. Pozwoli Ci ono spoić wiedzę z drzemiącym w Tobie potencjałem, dzięki czemu osiągniesz szczyty swoich możliwości! Od siebie: Książka zawiera zbiór podstawowych zasad, prawd życia i funkcjonowania człowieka i społeczeństwa. Jest solidną dawką wiedzy. Wiedzy którą powinni nam przekazać starsi, ale tego nie zrobili, bo też jej nie mieli. Ja zbudowałem na niej swój "kręgosłup", kurs pomógł mi przezwyciężyć bardzo ciężkie chwile w życiu. W Polsce można go kupić w 4 tomach w każdej komercyjnej księgarni. Co sobie cenię w tych książkach obnażają gołą prawdę, choć nie robią tego w sposób chamski (tak jak lubię), a przyzwoity. Co również warto wiedzieć to fakt, że działalność Napoleona Hilla była początkiem dla literatury samorozwoju - większość dzisiejszej literatury po powielanie tego co pisał Hill - Tracy, Krool, Grzesiak itp - jedynie dodają coś od siebie do reszty. Ale tak to szkielet wszystkiego jest taki sam. Warto się z nim zapoznać. Dzięki temu kursowi zrozumiałem, że chcę mieć silne towarzystwo, bo dzięki przebywaniu w nim ja również staję się silniejszy. Dlatego drogi czytelniku zależy mi, żebyś przeczytał te książki - był sprytniejszy, inteligentniejszy i wypowiadał się tutaj na forum. Bo im jesteś silniejszy, wypowiadasz się tutaj i ja to czytam, tym silniejszy staję się ja. Więc się rozwijaj Drogi Samcu - bądź silniejszy, dla mojego pożytku. Zależy mi na tym bardzo egoistycznie.
  19. OPIERANIA SWOJEJ WIEDZY NA FAKTACH Trochę Historii: Napoleon Hill w swoich książkach "Zasady sukcesu" opisuje jedną lekcję jako "Poprawne myślenie". Zwraca w tym rozdziale na fakt, że ludzi można podzielić na dwa typy: -Tych, którzy opierają swoją wiedzę na faktach -Tych, którzy opierają swoją wiedzę na domniemaniach Bardzo dużo dobrego przypisuje pierwszej grupie ludzi, pisząc, że osiągają oni więcej niż reszta, mają swoistą "dźwignię" w życiu i stosują ją aby osiągać więcej niż normalnie. Otóż skąd bierze się to, że robimy to co robimy? Jest to automatyczne działanie - nawyk - stworzony przed dziedziczenie społeczne. Eksperyment Stephensona: Eksperyment pokazuje dosadnie, że małpy robiły to co robiły i w sumie nie wiedziały dlaczego. Musimy odpowiedzieć na kilka rzeczy w swoim życiu: -Dlaczego chodzimy do pracy? -Dlaczego robimy takie zakupy? -Czemu ciągle siedzimy przed kompem, nie wiadomo po co? -Jemy to co jemy? -Oglądamy TV co wieczór? Bo tak robią wszyscy. Opinia innych jest dla nas ważniejsza niż cokolwiek. Faceci bardziej cenią sobie dobry samochód niż własne zdrowie, często zaniedbując to co jedzą - no ale Audi A5 musi być. Kobiety bardziej cenią to jak wyglądają niż to czy są szczęśliwe. Dzieci bardziej chcą szpanować nowymi telefonami niż po prostu się bawić. Czy to jest normalne? W świecie zwierząt jak najbardziej, zobaczmy na piękne pawie Samiec posiada piękne pióra, tylko po to aby konkurować z innymi samcami, o samicę. Przez te cholerne pióra samiec jest znacznie mniej mobilny, łatwiej zauważalny za drapieżników - ewolucyjnie same minusy. Wszystko w idę przekazanie genów. Ludzie tak nie robią? Kiedyś pokonywaliśmy wrogów w sposób fizyczny - bijąc, zabijając. Dziś? Jak dziś pokonujemy innych? Odpowiedź jest prosta: Mając więcej pieniędzy niż inni. Gdzieś, kiedyś czytałem spostrzeżenie psychologa, nt. tego ile ludzie chcą zarabiać - doszedł do prostego wniosku: więcej niż inni - niezależnie czy było to w przekroju 2-3tyś czy 5-10 tyś czy więcej. To jest nasz naturalny instynkt. Nie ma się czegoś wstydzić - a instynkt jest im bardziej mocny, im biedniejsze jest społeczeństwo - dlatego w PL częściej doznasz nienawiści gdy coś osiągniesz, niż w innych krajach. Chcę Ci pokazać drogi czytelniku, że jesteś prowadzony niewidzialną ręką społeczeństwa, który wykorzystuje Twoje instynkty i prowadzi do miejsca, które ktoś zaplanował za Ciebie i nie chce żebyś był szczęśliwy. Są to wszelkiego rodzaju reklamy - samochodów, domów, ciuchów, wczasów, kosmetyków, suplementów, lekarstw. Wszystkie instytucje - szkoły, urzędy, sądy. Mają jeden cel na Ciebie - żebyś jakoś to żył, jakoś jadł, jakoś nie chorował i co najważniejsze - płacił, płacił i jeszcze raz płacił. Kupował to, kupował tamto i płacił podatki. Czy to Ci czegoś nie przypomina? Byłbym niezadowolony, gdybym pozostawił Cię w tym momencie. Chcę dać Ci wybór Chcę Ci dać wybór - coś co naturalnie masz - ale z niego nie korzystasz, albo tylko uważasz, że korzystasz. Musisz zacząć szukasz prawdy, opierać swoją wiedzę na faktach, a nie na przekonaniach, emocjach, wspomnieniach i myślach. To wszystko jest nierealne. Zacznij szukać prawdy w sobie - ucieknij od tego wszystkiego - rodziny, przyjaciół, pracy, środowiska - odetnij się od tego wszystkiego i przemyśl to wszystko - wczuj się w siebie, co chcesz naprawdę? Czy cokolwiek z "Twoich" rzeczy ma sens? Pytaj się często, zaczniesz się uczyć i co najważniejsze zaczniesz się na prawdę rozwijać. Tak jak chce tego Twoja natura. Nie uciekaj przed nią, zaakceptuj i wykorzystaj. Zawsze olewaj tych, którzy mówią "mi się wydaje", "tak się nie robi", "nie masz honoru", "nie jesteś męski", "co to za facet w wieku 30 lat bez żony?", "co to za kobieta po 30 bez dziecka?", "musisz to zrobić", "skończ dobre studia", "miej dobrą pracę", "kiedy w końcu dzieci?", "zostań po godzinach i to zrób". Oni jeszcze śpią, nie złość się - możesz próbować ich uświadamiać, ale to będzie trudne. Bo żyją matrixie i będą go bronić, bo na tym zbudowali całe życie. Uświadamiaj się stale sam, jak najczęściej możesz. Odkryjesz wiele rzeczy, wiele nowych rzeczy, reguł, spojrzeń. Świat się zmieni, bo zmieniłeś się Ty.
  20. Kwadrat relacyjny Dziś opowiem o atrakcyjności każdej z jednostek w przeglądzie społecznym oraz indywidualnym. Otóż, na kursie sprzedaży dostaliśmy kwadrat relacji, który określa Twoja pozycję względem klienta i waszą relację. Wyglądał on tak: Pokazuje on 4 typy w relacji sprzedażowej - omówię każdy z nich. Gość wiadomo, mała wartość relacyjna (słabo go znamy, nie piliśmy razem itp) + mała wartość materialna (jest biedny, brzydki, źle ubrany, chujowa praca) - Czyli ogólnie ktoś kogo nie znamy i kto nie wyróżnia się na ulicy Przyjaciel Ma wartość relacyjną (no bo macie kontakt, możecie rozmawiać o problemach itp) ale przyjaciel NIGDY nie ma wartości materialnej. Dostawca Ja go porównuję do fachowca - z którym nie masz wspólnych tematów, nie rozmawiacie. On wykonuje swoją pracę fachowo i wraca do domu. I na końcu: DORADCA Doradca to ten typ człowieka któremu ufamy - mamy wspólne tematy, śmiejemy się, mamy wspólne doświadczenia + ten człowiek w naszym mniemaniu jest fachowcem i zna się na rzeczy. Dlatego... Prosimy go o rady - bo jest naszym doradcą. To tak pokrótce - powiem tylko że jeśli chodzi o relacje długofalowe z klientem to naszym PRIORYTETEM jest bycie dla niego DORADCĄ - wtedy można mu sprzedać wszystko. A teraz zamieńmy nasz kwadrat na relacje damsko-męskie, a ujrzymy coś takiego: Teraz zrozumiesz faktyczny sens, omówimy wszystkie typy jeszcze raz. Gość - nie znamy go i nie ma zasobów materialnych. To jest każda kobieta która: 1) nie wyróżnia się materialnością 2) Nie znamy się Przyjaciel - Znamy się dobrze, możemy pogadać, może to być nieciekawa koleżanka, która jest miła i sympatyczna dla nas itp Kochanek - to jest osoba, która 1) zasoby które chcemy i szanujemy 2) mamy niski poziom relacji (tylko seks, ale już nie pogadamy zbytnio) Wymarzony Partner - To jest osoba, która dla nas jest atrakcyjna materialnie - ciało, zasoby, zaradność + jesteśmy ze sobą zżyci mocną więzią. A teraz trochę matematyki: Każdy kto nie szanuje swojego czasu, nie buduje swojej materialności - nie dba o pieniądze, swoje ciało, swoje miejsce zamieszkania, tym czym się porusza itp - Będzie miał zawsze łatkę przyjaciela - ZAWSZE. Każdy kto szanuje swój czas i wszystko co wyżej wymienione - nigdy nie wpadnie w szufladę przyjaciela. Czemu? Bo po prostu szanuje swój czas. Każdy kto ma problemy z nawiązywaniem relacji będzie gościem - stereotypowy informatyk w flanelowej koszuli Każdy kto szanuje swój czas i materialność, ale nie będzie dążył do zrozumienia i budowania relacji z partnerem może być conajwyżej Kochankiem - może utrzymywać kobietę, ale ona nie będzie względem niego w pełni lojalna - bo wie, że jest na smyczy materialnej. Znacznie ciężej jest przejść z szuflady przyjaciela w wymarzonego partnera niż z kochanka. Będąc gościem wszystko jest pisane o Tobie na podstawie wrażenia i tego co o Tobie ew mówią - choć zapewne niewiele. DLACZEGO JESTEM PRZYJACIELEM ZAWSZE? Bo sobie pozwalasz na to. Zapewne nie trenujesz niczego, nie dbasz o jedzenie które jesz. Nie poświęcasz się realizacji samego siebie, nie spełniasz swoich marzeń, nie planujesz jak powiększyć swoich pieniędzy w najbliższej przyszłości. Jesteś pryszczaty i brzydki - bo nie dbasz o swoje życie - akceptujesz to co masz i się na to godzisz. DLACZEGO RUCHAM LASKI, ALE NIE MOGĘ I TAK ZNALEŹĆ TEJ JEDYNEJ? A masz pasje człowieku? Czy poza imprezowaniem, fajnymi furami możesz opowiedzieć o czymś majestatycznym co ostatnio przeżyłeś. Czy faktycznie słuchasz drugiej osoby i wiesz czego ona chce? Czy czytasz książki? To tak pokrótce, ale nie byłbym GluXem gdybym Cię zostawił w tym momencie Chcę dać Ci wybór i oświecić. Moja rada jest następująca - nigdy się nie zmieniaj dla nikogo. Jeśli chcesz ruchać a brak Ci materialności - nie poświęcaj się, żeby zarobić. Jeśli brak wrażliwości w relacji - nie zadawaj sztucznych pytań, na które nie chcesz usłyszeć odpowiedzi. Ja mówię - odrzuć łatkę przyjaciela, gościa, kochanka, wymarzonego partnera. Ja mówię - bądź sobą. Ja mówię - rozwijaj to co chcesz i to co jest Twoje Ja mówię - odrzuć to czego nie chcesz i nie jest Twoje Wiesz co się dzieje, gdy przystąpisz do wyścigu szczurów po złoty ser? Twój max to bycie najlepszym szczurem, ale wciąż szczurem, nie LWEM. Dlatego skup się na sobie i na innych. Nie uciekaj od wyzwań losu w alkohol, zamulacze i pożeracze czasu i inne rzeczy. Każdy kto ucieka przed czymś jest słaby, każdy kto dąży do przyjemności jest słaby. Jest słaby, bo jest manipulowany. Ktoś chce być bogaty bo raz doświadczył biedy i to było dla niego upokarzające doświadczenie. Ktoś wziął narkotyk i czuł się po nim świetnie - teraz chce doświadczać tego jak najczęściej. Odrzuć cierpienie i odrzuć przyjemność - to tylko figle naszego umysłu - skup się na wyższych stanach - szczęście, radość, wdzięczność, satysfakcja. A wtedy staniesz się wymarzonym partnerem dla wielu ludzi - bo będziesz wolny, prawdziwie wolny. Wiesz dlaczego każdy podziwia człowieka majętnego i szczęśliwego? Bo przypomina mu człowieka prawdziwego - tego, który jest skrywany w każdym z nas. Każdy wie, że on tam jest - człowiek, który nie jest zależny od okoliczności. I w Tobie też jest, wystarczy że jako przyjaciel wysłuchasz go i jako fachowiec dasz mu odpowiednie narzędzia. On czeka, aż dasz mu szansę. GluX
  21. PSYCHOLOGIA TRZYMANIA DIETY Jak wiadomo, o dziwo każdy to wie - trzymanie diety jest okropne. Zawsze jak mówię "jestem na diecie" to słyszę teksty pełne przyznania się do bycia idiotą i powiedzenia czegokolwiek. Najczęściej: "Ja bym tak nie mogła" (Widzę po Twojej objętość kochana) albo "Ty to ciągle ten ryż i ryż" (bo jest łatwy do zrobienia, smaczny i zdrowy to idę najmniejszą linią oporu, łajzo) "A Ty masz czas, żeby zjeść coś co lubisz?" (Przecież jem to co lubię inaczej nie jadłbym tego codziennie). Jak widzicie - SHIT TESTY są normą gdy robi się coś na co większość nie ma odwagi. ZAWSZE. To tak jak małpy patrzą na jednego z najodważniejszego osobnika w stadzie, który podbiega do nowego obiektu, którego nikt nie zna - żeby sprawdzić co to jest. Zadają sobie pytania "da radę?" "czy coś mu się stanie" "ciekawe co to jest?" "może jest groźne?" Pytania są zadawane z naturalnej kolei rzeczy - strachu przed nieznanym. Więc każdy SHIT TEST jest ZAWSZE obrazem nadawcy - jego ograniczeń umysłowych, strachu, wstydu - wszystkiego co najgorsze w nas - naszej NIEŚWIADOMOŚCI. Chyba, że są świadomie stawiane te testy, ale to inna bajka. Więc nie ma co się złościć - testy są i zawsze będą - tak samo jak słońce wstaje rano i gdybyś się wkurwiał przez to, byłbyś najgłupszym człowiekiem na planecie (zaraz za tym sławnym Sławkiem ^^). Nie możesz uzależniać swoich emocji od czegoś co jest niezależne - przecież to głupie i wiesz o tym. Przeszkadza, denerwuje oraz marnuje czas. Po co wchodzić w dietę? Dla korzyści fizycznych, materialnych - żeby schudnąć i być zdrowym, albo być bardziej atrakcyjnym. Więcej nie będziemy się rozwodzić. Nie wchodzę tu w motywację - bo ona w 99% bazuje na kompleksach - jestem gruby i brzydki - nie chcę tak itp. Motywacja Ci nie jest potrzebna. Co nam przeszkadza w trzymaniu diety? TY SAM. Nie ma nikogo poza Tobą samym, kto mógłby Ci przeszkodzić w dalszej perspektywie trzymać ustalony jadłospis. Przeczytaj to jeszcze raz. Nie przeszkodzą Ci dzieci, partner, środowisko oraz czas - bo masz WYBÓR. Doceń to, że wszystko co robisz to wybór, w każdej chwili. To ogromna potęga - wykorzysta ją do bycia WIELKIM. Żeby było jasne, zostałeś zaprogramowany przez społeczeństwo, reklamy, korporacje, szkolnictwo i zostałeś wytresowany jak pies. Dlatego masz takie przekonania jakie masz. Ale przekonania są mocne, ale nie aż tak jak w połączeniu z emocjami. Każdy kto się zakochał bez opamiętania wie o czym mówię. A więc przeszkadzają Ci EMOCJE. Dobra wiadomość -> MASZ NA NIE WPŁYW. Teraz przyjrzyj się jak wchodzisz do supermarketu. Wchodzisz i po prawej pieczywo - o mamo, jak ono pachnie. PACH - zdrowe i pyszne warzywka i owoce. PACH - Pyszne wędlinki i jogurciki w lodówce. (Tak jest zbudowane większość marketów) Teraz lekcja dla Ciebie - jeśli masz czas - przejdź się kilka razy po supermarkecie i rejestruj świadomie co gdzie jest i wyjdź - powtórz to 3-4 razy w ciągu tygodnia. Chodzi o to, żeby wejść do sklepu z pozycji SIŁY, a nie BRAKU. (dlatego też zawsze więcej kupujesz gdy jesteś głodny - udowodnione eksperymentalnie) Musisz zrozumieć jedną rzecz - tam są rzeczy do kupienia i nic poza tym. Nie znajdziesz tam SZCZĘŚCIA, PRZYJEMNOŚCI i RADOŚCI. Chcę, żebyś doszedł do takiej wprawy jak ja - wchodzę i patrzę - "Pieczywo - nie myślę już "Jezuniu ta bagietka czosnkowa jest przepyszna". Chcę żebyś przestał być NIEWOLNIKIEM i zaczął WYBIERAĆ ŚWIADOMIE. Zacznij również obserwować co inni kupują i jak wyglądają. W sklepie to najlepiej wygląda. Schemat jest prosty: dużo nabiału, chleba słodyczy i napojów gazowanych - osoba na 99% z nadwagą. Wyjście ze schematu typu: słodycze <=> PRZYJEMNOŚĆ jest tutaj koniecznością - patrzysz na słodycze i musisz wiedzieć - są źródłem wyrzutów insuliny, w dalszej perspektywie insulinoodporności, hashimoto itp Nie widzisz w tym UCZUĆ a jedynie suche FAKTY - jakie są tego skutki, dokonania tego wyboru. What's next GluX? Teraz pozostaje Ci edukowanie się z zakresu żywienia - bardzo fajne kanały tematyczne YT to tutaj: Ajwen i Mauricz oraz Michał Undra (Jeśli znacie inne, podzielcie się) Musisz nabrać praktycznej wiedzy, którą wykorzystasz w praktyce. Teraz z początku tematu: To kłamstwo. Dobrze dobrana i ułożona dieta najlepiej przez specjalistę jest bardzo smaczna, syta i daje bardzo dużo radości. Dla mnie trzymanie diety nie jest żadnym wyzwaniem. Jest trochę trudniej na początku, ale później to rutyna - nawyk - taki automatyczny proces, bez emocji. Na sam koniec. Chcę żebyś zapamiętał jedną rzecz z tego wszystkiego : Twój stan fizyczny jest efektem Twojej świadomości. Z tą wiedzą jesteś gotów na rozpoczęcie diety. Masz moje błogosławieństwo i certyfikat z tytułem "nie mogę być już głąbem bo wiem za dużo" - GluX
  22. Możesz być bogatszy niż myślisz. Na początek definicja bogactwa W moim felietonie skupimy się na drugiej części - wartościowe dobra. Eksperyment na dziś: weź kartkę i idąc ulicą - wypisuj za każdym razem kreskę jeśli zauważysz uśmiechniętą, pozytywną osobę. Jeśli w ciągu 30 min przejścia przez miasto naliczysz 3 osoby to będzie sporo. Mało, co? Cholernie mało! Teraz zrozum, że miano bogacza ma ten kto ma dostęp do rzadkich rzeczy: ładna dziewoja, Lexus LC500, piękny duży dom itp Ale ktoś zapomniał Ci powiedzieć również o: bezpodstawne i niezależne odczuwanie szczęścia. To jest tak rzadka rzecz, że ludzie się zabijają o to. Nie? Myślisz inaczej? Hipsterzy stoją po 2-3 dni przed sklepami gdzie są sprzedawane nowe Iphony - każdy z nich powiedziałby Ci to samo - wolałby być jak najdłużej szczęśliwy niż mieć nowy model smartfona. Każdy z nas stałby nawet i tydzień, gdyby ktoś mu zagwarantował, że wtedy będzie szczęśliwy. Tak jak ochotnicy przed domem Tyler'a. Wychodzimy do prostej nierówności w takim razie: Szczęście >> Co tam sobie wybierzesz Teraz zrozum - duży dom, piękna dziewczyna, drogi samochód - one mają Ci zapewnić SZCZĘŚCIE. Nie? Zobacz sobie jakąkolwiek reklamę - jest w niej zawsze zagrożenie, seks i jedzenie - wszystko co wpływa na Twoją uwagę. Ale koniec końców - jest obiecywane szczęście jeśli kupisz dany produkt. Szczęście to produkt tak luksusowy, że stawia się wyżej niż prezesa wielkiej korporacji. Pieniądze szczęścia nie dają - To słyszałeś na 100%. To jest papka dla ubogich, żeby się nie bogacili. Przeanalizowałem to zdanie - jest w nim jeden przekaz podprogowy: Nie bogać się bo i tak nic z tego nie wyjdzie i w dodatku będziesz miał więcej zmartwień, więc po co Ci pieniądze, skoro nawet nie dają szczęścia? Ale GluX mądra głowa i buntownik z wyboru - uwielbia robić na opak matrixowi. Drogi Bracie: To szczęście daje pieniądze. Najpierw to Ty musisz być szczęśliwy, chociaż słowo "musisz" jest tutaj niepotrzebne. Ale wiesz o zasadach - podobne przyciąga podobne, czyż nie? Jak jesteś szczęśliwy to przyciągasz rzeczy, które będą to potwierdzać - tak samo jak jesteś smutny to cały świat chce Ci udowodnić Twoją rację. Bo tak działa świat - jest na Twoje skinienie w gruncie rzeczy i czeka na Twoje rozkazy. A skoro Ty jesteś smutny to dajesz światu rozkaz, że chcesz być smutny. Więc bądź szczęśliwy, a świat będzie udowadniać, że masz rację. Dla niego zawsze masz rację - kapujesz? Różnorodność świata i myślenie selektywne dają możliwość udowodnienia czegokolwiek sobie zażyczysz. Twoja laska Cię zdradziła? Nagle zaczniesz zauważać, że każda laska to materialna szuja, która czeka na skok na lepszą gałąź. Pomogłeś małemu dzieciakowi, a w zamian dostałeś od niego lizaka? Świat jest piękny, ludzie życzliwi i w gruncie rzeczy są dobrzy. Każde z tych przekonań to kłamstwo - ale chodzi mi to, że każda teza emocjonalna znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości. Nikt Ci nigdy nie powiedział jak masz żyć. Tak, samo jak w szkole - każdy kazał Ci się uczyć, ale czy ktoś Ci powiedział jak masz się uczyć? Ja, zanim nie przeczytałem pewnej książki - nie wiedziałem. Pytanie to uważam, za jedno z najważniejszych i odpowiedź jest prosta jak prezentacja w powerpaincie: Jak chcesz. (K*rwa, GluX - spodziewałem się czegoś innego) Tak wiem, zawiodłem Cię prostotą zapewne. Ale...przyjrzyj się dobrze...bardzo dokładnie. (K*rwa, GluX - to są dwa słowa). Przyglądaj się dalej. . . . . Masz żyć - i traktuj to jak rozkaz od mnie - tak jak chcesz! Nie tak, jak masz żyć. Jedna postawa jest wyprowadzona z pozycji siły - druga z pozycji braku. A Ty masz siłę w sobie chłopie - siłę wyboru. Bóg Ci ją dał - bo stworzył Ciebie na swoje podobieństwo. Problem leży, gdzie indziej - że go nie wykorzystujesz. Ja to nazywam złóg emocjonalny - działa niczym blokada. Blokuje Cię, abyś był tym chcesz. Otóż Słońce w ciągu dnia, zawsze świeci - jedynie chmury mogą zakrywać ten fakt - tak jest z emocjami. Ale sprawa tutaj jest prosta jak budowa cepa - zacznij uwalniać się od nich. W tej materii nie będę więcej tłumaczył, jest tutaj temat do tego: JESTEŚ BOGATSZY NIŻ 99,9% LUDZI GDY JESTEŚ SZCZĘŚLIWY. Każdy chce przebywać w środowisku osoby szczęśliwej, bo będąc szczęśliwym oddziałujesz na otoczenie. Niczym światło w ciemnym pokoju - oświetlasz je. Każdy reaguje na Ciebie - bo nasz mózg, ten gadzi w moim mniemaniu wie dobrze, że to nasz naturalny stan. Taki jak mieliśmy przed powstaniem społeczeństwa - stan wolności, który jest bliski naszemu sercu. (Ciekawostka: plemiona, które żyją poza cywilizacją - pracują tygodniowo maksymalnie 10 godzin. Resztę poświęcają na zabawę, seks, odpoczynek i relaks.) To wolność emocjonalna jest największą umiejętnością - to dzielenie się miłością i szczęściem jest największym zasobem. Jedynie, jaki możesz mieć teraz myśl przeczącą temu co piszę - taaaa, łatwo Ci mówić - nie zarabiać najniższej krajowej. GluX mówi na to: ale zarabiałem tyle jeszcze 2 lata temu na ochronie zarabiając 7,5zł/h. To co mówisz, to przemawia przez Ciebie Twoja małość - zazdrość, nienawiść, pożądanie itp Ale wraz z uwalnianiem emocjonalnego złogu będziesz rosnąć w wielkość. Pieniądze przyjdą same, jakoś - bo będziesz magnesem dla ludzi, a w efekcie dla pieniędzy.
  23. Zmiana Każdego człowieka dążącego do bycia lepszym sobą będzie ciągle towarzyć wybranka życia – zmiana. Zmiana musi każdorazowo występować u jednostki stale kształcącej się, stale podążającej do swoich wartości, celów i ambicji – ponieważ na świecie nikt nie ma dostępu do jednej, uniwersalnej prawdy, którą można by się poruszać całe życie. A więc poruszanie się jednostki zawsze przypomina błądzenie w ciemnościach, w których pełno pułapek, zasadzek i trudności – tak jest i nic z tym nie zrobimy. To co najczęściej może Cię ograniczać to dwie rzeczy – Ty sam oraz środowisko. Jak widzisz, napisałem „oraz”, a nie „lub”. Każdorazowo ogranicza Cię przeszłość, którą splatasz się i mimowolnie wytworzone relacje z otoczeniem. To nic złego, to naturalny proces – tak jak poznawanie się kobiety i mężczyzny, w efekcie stają się kochankami. Czysta chemia, hormony oraz nasze podstawowe dążenia biologiczne jako osobników stadnych. Nikt z nas nie chce być sam, nawet świadome osobniki – ponieważ w głębi każdy z nas jest taki sam. Niestety ewolucja to bardzo bolesny proces. Ale im szybciej zrozumiesz, że ból oraz poświęcenie się jest naturalną ceną do zapłaty za rozwój – tym będziesz osiągać więcej w życiu. Mit słów „rób to co kochasz” albo „jeśli robisz to co kochasz to nie przepracujesz ani jednego dnia” wrzucam do śmietnika – są zasady dotyczące niewielkiego promila naszego społeczeństwa. Jeśli komuś się udało robić to co kocha i ma z tego serio dobre pieniądze – czapki z głów i uszanowanko. Niestety w większości przypadków – nas, ludzi – jesteśmy zmuszeni do robienia rzeczy niekoniecznie miłych czy przyjemnych, aby dostawać to co chcemy od życia. Naucz się języka obcego, zdaj studia, ukończ kurs, ćwicz codziennie, nie jedz słodkiego, nie pij alkoholu, czytaj codziennie książki, nie siedź do późna przed ekranem itp. Niestety, do takich rzeczy musimy się zmuszać, ale to właśnie dzięki „muszę”, dobrowolnemu „muszę” stajemy się wolni: "musze” ćwiczyć, żeby dobrze wyglądać, a w przyszłości nie mieć problemu ze sprawnością, „muszę” wstać o szóstej żeby dzisiaj wszystko zdążyć zrobić, żeby nie cierpieć w sytuacjach kiedy nie mam pieniędzy, „muszę” się nauczyć na ten przedmiot, żeby zdać studia „musze” usiąść godzinę dziennie, żeby nauczyć się języka – w efekcie zmienić pracę na lepszą. Z natury umysłu, zawsze szukamy najłatwiejszych i najlżejszych sposobów na życie – dlatego program 500+ sprawił, że tak dużo osób przestało pracować ;). Łatwo nam się osiada na mieliźnie życia, w jego szarym kącie, z każdym miesiącem stajemy się bardziej misiowaci, bardziej wygodni, wpadający w rutynę życia. Praca-dom-sklep. Podstawowe potrzeby zaspokojone? Tyle wystarczy. W tym momencie chcę powiedzieć, że jeśli nie masz ambicji to tutaj przestań czytać. Nie interesuje mnie co myślisz, ani kim jesteś – jeśli nie działasz jak człowiek ambitny to nim nie jesteś. Ambicja to dziwka, której się płaci w krwi, zepsuciu, pocie, bólu i cierpieniu. Kto nie jest gotów na zepsucie i śmierć, ten nie jest gotów żyć. Kto nie jest gotów umrzeć teraz, nie będzie wolny nigdy. Bo ogranicza go strach, lęk przed tym co życie ma najlepsze – wariacją najróżniejszych doświadczeń – od szczęścia, przyjemności, uśmiechu po strach, smutek oraz ból. Przeciętny zjadacz glutenu woli jednak nie ryzykować, bo „życie jest niebezpiecznie”. Lepiej siedzieć w domu, chodzić przez 30 lat do jednej pracy – niech każdy dzień toczy się bezpiecznie ku…no właśnie? Ku śmierci. Chcesz, czy nie – umrzesz. Koniec, kropka – nie dyskutujesz, wiesz o tym. Więc czemu nie przeżyć życia jak najlepiej, na własnych warunkach? Jako aparat imitacyjno-naśladowczy musisz rozumieć, że z kim przystajesz takim się stajesz. Towarzystwo to środowisko wtórne Twoich myśli, zachowań i słów – będzie Cię korygować, abyś nie odstawał od niego za bardzo – bo naturalnie lubimy podobnych do siebie, a odmieńców nie szanujemy, bo zaburzają nasz spokój, komfort przekonań. Pamiętaj co się stało z Jezusem ;). Tak więc jeśli będziesz się otaczać sportowcami to mimowolnie zaczniesz ćwiczyć. Zaczniesz otaczać się przedsiębiorcami to sam zaczniesz myśleć jakby tu zrobić biznes + będziesz mógł się poradzić kogoś, kto jest dalej od Ciebie. Zaczniesz się otaczać imprezowiczami i studentami? Zaczniesz przystawać do nich. Narzędzie wykorzystane w sposób przemyślany, pozwala na ogromny skok w rozwoju jednostki, ale tak jak z ogniem – trzeba uważać, żeby się nie poparzyć. Jeśli zaczniesz przystawać do ludzi smutnych i narzekających – sam zaczniesz to robić. Ludzie mało ambitni, siedzący co wieczór na ławce z piwskiem i szlugami? Niedługo kupisz sobie dresik Adasia oraz czapkę z daszkiem. Jesteś w toksycznym związku z kobietą? Niedługo przytyjesz, przestaniesz dbać o siebie – a po dawnym tygrysie zostanie Kłapouchy. Sam, widzisz – jeśli chodzi o towarzystwo – jest jedna zasada. Musi służyć Tobie. I nie ma tutaj odpowiedzi „trochę tak, trochę nie” – albo tak albo nie. Jeśli towarzystwo źle na Ciebie działa, zmieniasz je. Decyzja nie powinna być negocjowalna z nikim poza Tobą. To Twoje życie i w tym momencie bierzesz odpowiedzialność za siebie – bo musisz, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie, bo jesteś świadom konsekwencji odwlekania tej decyzji w czasie, bo marnujesz swój limitowany czas w życiu. Nikt nie powinien móc wpływać negatywnie na Twoje wartości poza Tobą samym. Szczerość i pielęgnowanie małżeństwa z samym sobą to największy kapitał, jaki możemy stworzyć – wszystko inne jest pochodną. Tak więc podejmując w życiu decyzje o zmianie – musisz być świadom tego, że: -Będziesz musiał się zmuszać do rzeczy, których nie lubisz aby uzyskać to co chcesz -Towarzystwo z czasem będzie Cię ograniczać, jeśli nie będzie się rozwijać w kierunku co Ty -Będziesz musiał podjąć decyzję, żeby opuścić towarzystwo Cały temat chcę teraz zamknąć w tym, że będziesz musiał opuścić swoje środowisko. Mimo młodego wieku, przechodziłem to kilkanaście razy w życiu, ostatni raz – kiedy jeszcze się przejąłem to było gdy się rozstałem z byłą, którą bardzo kochałem. Dzięki doświadczeniu opiszę tutaj pewien schemat. Ambicja do dążenia i stawania się bardziej sobą wymaga tego, abyś nie tracił czas na relacje, które utrzymujesz w życiu, a: -źle na Ciebie wpływają -trzymasz je ze względu na sentyment i przywiązanie -trzymasz je ze względu, że nie poznasz nikogo lepszego w swoim mniemaniu -nie wnoszą nic do Twojego życia To jak zareaguje towarzystwo, które opuszczasz świadczy o tym czy zrobiłeś dobry ruch. Reakcje osób można zobowiązać do dwóch zachowań: Powie Ci, że się cieszy, że Cię poznała i miała chwilę spędzone z Tobą. Rozumie Twoje postępowanie i życzy Ci jak najlepiej. Jeśli ktoś Ci tak podziękuje, zawsze miej namiary na taką osobę do końca życia – to znak, że potrafi ona brać bezosobowo to co przynosi życie, rozumie filozofię zmiany – w efekcie posiada ogromną siłę. Powie, żebyś spierdalał – zdenerwujesz ją i zacznie Cię obrażać. „Nie masz jaj, żeby być ze mną po prostu” „Jesteś nic nie wart” „Zmarnowałam z Tobą czas” „Odbiła Ci woda sodowa do głowy” „Nie masz w sobie za krzty pokory i szacunku do rodziców” „To było na żarty, ja tak nie myślałam” Następnie w tym towarzystwie Twoja osoba będzie obrażana oraz dewaluowana. To w sumie dobry znak, bo gdybyś nic nie znaczył, to nikt by nie chciał umniejszać Twojej wartości. Nikt nie obgaduje żula i go obraża na forum publicznym, co nie? To również znak, że podjąłeś dobrą decyzję – czemu? Jednostki skłonne do takich zachowań, mają poczucie, że do nich należysz i jesteś im coś winny. Środowisko jest brutalne dla odmieńców. Jeśli lider środowiska Cię skrytykuje, to większość podaży za nim – również ludzie, którym pomagałeś niedawno, byłeś gotów nastawić za nich kark, śmiałeś się z nimi czy po prostu rozmawiałeś i dzieliłeś się doświadczeniami. Oni nie pójdą z Tobą. Nie miej do nich żalu nigdy, wybacz – każdy popełnia swoje błędy – ale nie zapominaj o tym. Nigdy nie wracaj. Relacji się nie naprawia, a zmienia się je. Jest 7 miliardów ludzi na świecie, nie musisz biedować – na tym świecie jest wystarczają dużo książek, ludzi, pieniędzy abyś miał je dla siebie w takich ilościach i jakościach jakich chcesz. Świat to nieograniczony zasób. Wyrusz w przygodę, spakuj się, ogol się na łyso, poznawaj dużo osób, śmiej się do późnej nocy, często się kochaj, dużo podróżuj i zwiedzaj - żyj niebezpiecznie, popełniaj błędy, ucz się ciągle. To jest Twoje życie, przeżyj je tak jak Ty chcesz. To mój manifest wolności. GluX
  24. Frajerem być Każdy z nas ma jedno życie . Rodzimy się i umieramy - co było przed i po życiu jest w sumie wielką nie wiadomą. Człowiek z racji wykształcenia w sobie ego lubi czuć się szczególnie. Lubi myśleć, że jest szczególny, że nie ma takich jak on na świecie, że nikt tyle nie przeżył co on, [dodaj co chcesz]. Wielkie korporacje zbijają na tym majątek - od firm odzieżowych, motoryzacyjnych aż po wszelkie religie świata. Mało kto potrafi się przyznać do tego, że fizycznie, na poziomie biochemii - nie różnimy się od kota, psa, banana. Idąc jeszcze "niżej" - na poziomie struktury, cząstek czy atomów - sterty kamieni. Ten fakt jest dla nas BAAAARDZO niemiły. No jak to? Nie różnię się od kota, przecież studiowałem informatykę, pasjonuję się sztuką wyższą, chodzę do filharmonii, codziennie się myję i szczotkuję zęby, ubieram wyprasowaną koszulę i śmigam świetnym autem do pracy. Pozwól, że Ci wyjaśnię - że jeśli zaatakowałoby Cię stado psów czy wilków to Twoja wyjątkowość byłaby bardzo praktyczna, szczególnie jeśli pies dorwałby się do Twojej szyi, a dokładnie tętnicy szyjnej. Och, czekaj - chcesz mnie wyśmiać, zaprzeczyć, przecież Ciebie to nie dotyczy, mieszkasz na 9 piętrze w bloku albo w domku za miastem, masz ciepło w domciu, wódeczka jest, papieroski są, TV, komputer, gry. Podstawowy byt jest zapewniony - jedzenie, schronienie, rekreacja. No i masz rację. Nie mniej, nie powinieneś zapomnieć, że cywilizacja - czyli zlepek betonowych nor wielopiętrowych, zagrodzonych, z ustalonymi zasadami gry jest bodajże, od może 5 tysięcy lat, podczas gdy całe nasze dziedzictwo od małpy ma ZNACZNIE więcej. Co to powinno znaczyć dla Ciebie? A no fakt, że w ciągu 5 tysięcy lat za dużo zmienić się nie może w naszej biologii. Tak, żyjemy dłużej dzięki medycynie i śmiertelność jest mniejsza. Nie zabijamy się, a nasz stosunek już nie przypomina gwałtu na kobiecie. Staliśmy się CYWILIZOWANI. CYWILIZOWANI to ulubione słowo dzisiejszej poprawności politycznej, szczególnie jeśli chodzi o politykę imigracyjną. Te media narzucają to co nienaturalne - najlepszy przykładem jest działaczki, które propagują to, a potem są mordowane i/lub gwałcone. Ale nie o tym ma być temat. Cywilizacja NARZUCA Ci poprzez programowanie społeczne kilka rzeczy, które nie są naturalne, które można wrzucić w jeden kubeł pt: "SAM SOBIE NIE PORADZISZ, MUSISZ BYĆ ZALEŻNY OD INNYCH" I tutaj zaczyna się oraz kończy ogólna definicja frajera. Frajer z definicji to osobnik, który jest uzależniony od czynników zewnętrznych na które nie ma wpływu. Frajer to osoba, która CZEKA, ma mnóstwo wymówek oraz mnóstwo ograniczeń, na których skupia swoją uwagę. Najczęstsze słowa tej pasywnej postawy to "Muszę chodzić do tej pracy" "Nie nadaję się na podwyżkę" "Jak ja nienawidzę" "Jak mnie to wkurwia" "Nie mam motywacji" "Nie chce mi się" "Nie mam czasu" "Nie umiem tego" "Jestem za stary, żeby" "Nie mogę się odnaleźć" Bla bla bla. Jak słyszę kogoś takiego od razu go wyrzucam z otoczenia. Nie dość, że frajer nie wnosi nic konkretnego do Twojego życia, to jeszcze ma nieświadomą czelność Ci paprać w umyśle, który jest najważniejszym zasobem. Frajer nigdy nie rozumie tego, dlaczego nie każdy chce się z nim zadawać i go lubić - potrzeba akceptacji u frajera jest największa - to typ ten miękkiej fujary, któremu robiono psikusy w szkole. Najsłabsze ogniwo. On chce być fajny, chce być szczęśliwy, chce czuć się lubiany, może tyrać po 12 godzin, ale jak szef mu powie, "że go lubi", to będzie pracować po 16 godzin. Bardzo łatwy typ do manipulacji, daj mu bodziec i uzależnij go od siebie, a będzie Ci płacić do końca życia. To typ mentalnego dziecka, które przychodzi do Ciebie z rysunkiem dinozaura i pyta "tat, dynosaur ladny ?", a Ty uśmiechasz się i mówisz, że tak. Dzieciak jest szczęśliwy, bo został pochwalony. Choć ten typ głównie dominował kiedyś wśród kobiet, to dzisiaj wynik coraz bardziej zbliża się niestety na przewagę facetów. Spróbuj komuś nie odpowiedzieć "cześć", zobaczysz ile osób poczuje się urażonych. To widać od razu. To słynne "trzeba być gotowym", że "musisz być przygotowany", żeby zagadać do kobiety i ją poznać. Ja się pytam - do czego w życiu jesteś przygotowany w 100%? Do jakiej czynności w życiu jesteś w pełni przygotowany? Odpowiem za Ciebie, bo mam rację - do żadnej. Do żadnej. Do żadnej rzeczy w życiu nie jesteś w pełni przygotowany. - Do jazdy autem? Niech Ci wyskoczy dzik z lasu to zobaczysz. - Do egzaminu? Nigdy nie nauczysz się w 100%, zawsze czegoś nie umiesz - na maturze można mieć 100% (sam miałem podobny wynik z matmy), ale wynik to efekt przygotowania. A więc przygotowanie nie jest efektem. - Do podejścia do kobiety? Skąd masz wiedzieć w jakim jest humorze, czy jej się spodobasz, czy nie ma faceta, którego kocha ale i nienawidzi? Ale jak Cię oleje to powiesz sobie "nie byłem [wstaw cokolwiek]"? Przecież to głupota! - Do zarządzania firmą? Niech US Ci zajmie konto, bo komuś kto ma wtyki robisz konkurencję - patrz np. Roman Kluska i firma Optimus. W życiu będzie często nie wychodzić - bo nie ma nigdy gwarancji efektu. Ale frajer chciałby mieć tą gwarancję, ale jej nie ma i dlatego nic nie robi. Kolejna sprawa: "Jeśli wszystko masz pod kontrolą to znaczy, że wzrost idzie za wolno" Wniosek jest jeden - bezosobowe podejście do efektów i traktowanie ich na podstawie "zabawy" lub "eksperymentów naukowych" na zasadzie "zobaczymy co się stanie gdy..." jest NAJEFEKTYWNIEJSZYM sposobem uczenia się, a więc rozwoju, a więc sięgania po to co chcesz. Ktoś powie: "ale myśli nie dają mi spokoju" - to wtedy odpowiadam - "JEBAĆ MYŚLI JAK CI PRZESZKADZAJĄ!". Jak coś Ci przeszkadza to mówisz "jebać to" i robisz to pomimo tego. Zrozumienie, że najskuteczniejsze programowanie swoich nawyków - a więc najwyższa forma samokontroli - jest poprzez DZIAŁANIE, a nie mantry, medytacje, wizualizacje i inne magiczne chuje muje [to chyba tak się piszę] może być dla wielu szokiem poznawczym. Najpierw się działa, potem myślenie się układa do tego. Spytaj się kogokolwiek kto ma jakąś pasję, spytaj się jak zaczął. 99% odpowie: "zacząłem to robić i po prostu robiłem". Bo widzisz, zdradzę Ci tajny sekret. Pasji się nie odnajduje - ona nie czeka nigdzie, za szafą, pod zlewem, pod łóżkiem. PASJĘ SIĘ TWORZY! Pasję się tworzy setką godzin spędzonych, przepracowanych nad danym tematem. Ludzie pasji to ludzie obsesji, oni spędzają ogromną ilość czasu nad tym. To jest prawdziwa pasja. Wiem, że wiele osób Ci będzie mówić "ja miałem szczęście, że mogę robić to co kocham", "mi się udało" czy "jakoś tak wyszło". A co mają Ci mówić? Prawdę? "Hej frajerze, ja ciężko pracuję, więc teraz Ty zapierdalaj na mnie też. Mam wszystko to czego Ty nie masz i o czym nawet boisz się marzyć, więc mnie podziwiaj i uważaj, że jestem szczególny oraz wyjątkowy". Jako, że świat dominuje w miękkie faje to jednak taka reklama nie byłaby pożądana. A dobra reklama to dobry pieniądz. A pieniądze są bardzo ważne. Każdy pilnuje swojego interesu. A skoro jesteśmy przy pasji, to zrozumiałe dla Ciebie będzie, że bez pasji nie ma prawdziwego sukcesu. Bez zapierdalania, nie ma szampana. Trump pracował podczas kampanii po 20 godzin dziennie przez kilkanaście miesięcy. Rozumiesz? 70letni dziadek pracował po 20 godzin dziennie, bo coś chciał. Ktokolwiek osiągnął coś wybitnego - ZAPIERDALAŁ. Zrozum, że nie ma drogi na skróty. Ale Cię pocieszę (a raczej Twoje ego) - 99% paliwa spalane jest w pierwszych sekundach startu rakiety w kosmos, potem zostaje już automatyzacja i regulacja kierunku - czyli nawyk - rozumiesz? Skoro wyjaśniłem sprawę pracy. Kolejna rzecz to Twoja postawa życiowa. To słynne "jestem sobą", które jest wymówką frajerów. Twój charakter. A nawet nie Twój, bo charakter to również NAWYK, a dokładniej to zestaw nawyków. A każdy nawyk można zmieniać. A jak się zmienia nawyk? Przecież już wiesz -> poprzez działanie! Znowu dla wielu to może być szok, ale Twój charakter można zmieniać. Jest plastyczny, może nie tak jak u dziecka, ale wciąż pozostaje DUŻA wrażliwość do zmiany. Wybierz sobie zestaw cech, który przyszły Ty chce mieć i zacznij je wyrabiać poprzez działanie. - Chcesz mieć świetną sylwetkę? Wyrób sobie nawyk ćwiczenia i zdrowego odżywiania, wykorzeń nawyk jedzenia kijowej jakości oraz cotygodniowego chlania - Chcesz mieć pieniądze? Wyrób sobie odpowiedni zestaw bezwzględności względem własnych działań podejmowanych w celach zarobkowych, wykorzeń strach oraz prokrastynację - Chcesz mieć fajne kobiety w życiu? Wyrób w sobie nawyk bycia duszą towarzystwa, wykorzeń strach w kontaktach interpersonalnych i bojaźliwość opinii innych U większości frajerów w tym momencie załącza się czerwona kontrolka - STOP, NIE CZYTAJ DALEJ. Wiesz dlaczego? Bo frajerowi wmówiono, przez całe jego życie go programowało otoczenie - że to puste, egoistyczne i narcystyczne. Potrzeba pieniędzy, ładnych kobiet oraz dobrego, zdrowego ciała to coś złego. O ile się nie sprzeczam z tym, że jest to puste, egoistyczne i narcystyczne. To jebie mnie opinia ludzi, którzy mówią, że to złe. - Bycie pustym to atut. Ci których nie zaprząta myślenie, rozmyślanie są bardziej skuteczni w życiu i cieszą się lepszym zdrowiem. EWOLUCYJNIE takie jednostki są wyżej. Najczęściej jednak bycie pustym utożsamiamy z frajerem, który w wieku 19 lat zrobił dziecko i dalej siedzi co wieczór z ziomeczkami na ławce, albo tapeciarą, którą poza atutami mięsnymi nie ma nic do zaoferowania. Bycie pustym to stan flow, w którym nie ma myśli, a pozostaje czyste działanie, bez motywacji oraz usprawiedliwiania się. Myśli nam nie przeszkadzają. Dziwne jest zawsze to, że Ci którzy mówią na kogoś że jest pusty bo jeździ dobrym autem i bo pracuje w Holandii na ogórasach, zazwyczaj sami jeżdżą tramwajem. Jedni i drudzy to frajerzy. Ci wszyscy "myśliciele" jeżdżą raz do roku nad morze i czekają na operację kilka lat na NFZ. Są myślicielami i uważają się za lepszych bo kto przełknie gorzką prawdę - że jest frajerem? Przyznanie się do błędu to pierwszy etap do uleczenia. - Egoizm to najważniejsza siła napędowa naszego gatunku. W trybie naturalnym, pierwotnym jesteśmy egoistami. Dbanie o swój interes, o siebie to jest egoizm i egoizm jest dobry. Egoizm jest prawem wzrostu. Kiedyś egoizm przejawiał się tym, że jeden drugiemu walnął kamieniem w łeb. Dzisiaj przejawia się tym, że jeden dla drugiego pracuje. Kim wolisz być? Martwy czy żywym? Właścicielem swojego życia czy frajerem? - Narcyzm to uwielbienie siebie. Dzisiaj jest to tak negatywne stwierdzenie, że nawet są już "teorie", że jest to zaburzenie osobowości.Jak wytłumaczysz, że osoby narcystyczne to najwięksi światowi liderzy? Trump, Berlusconi, Wałęsa, Putin. Za każdym zwycięstwem stoi stado frajerów, które obrzuca pomidorami tego najwyżej. To jest tłumaczenie wewnętrzne pt "Skoro się boję być taki jak on, to mu obrobię dupę". Frajer boi się kochać samego siebie, bo po pierwsze znowu - boli się przyznanie do bycia frajerem. Dwa - wymaga to działania i porzucenia tego co obecne - a więc zmiany. Bądź pokorny, bo zostaniesz wyrzucony z raju w którym zarabiasz 1200. Pieniądze, seks oraz pozycja społeczna dałem jako najbardziej uniwersalny przykład najczęściej skrywanych potrzeb. Przyznanie się do tego, że ma się również swoją "ciemną stronę" daje swoiste uwolnienie emocjonalne. Nagle rozumiesz to, że możesz się wkurwiać zamiast myśleć "nie mogę, bo nie wypada, bo to głupie". To, że pożądasz jakieś kobiety nie jest niczym grzesznym. Pamiętaj, biologicznie nie różnisz się zbytnio od zwierząt, masz jedynie bardziej wykształcony mózg. A wiesz co to znaczy? Że dla naszej planety jesteśmy po prostu pasożytami. Nie żadnym "na podobieństwa Boga", "astralnym bytem", to tylko sposoby na okłamywanie się, że jest się zwykłym człowiekiem w wszechświecie którego wielkość ma 92 miliardy lat świetlnych. W tym wszystkim, jako człowiek rozumny musimy sobie znaleźć PANA - bo każdy frajer musi mieć Pana. Zamiast uczynić siebie samego Panem. Panem samego siebie. Panem tego co daje Ci świat. Właścicielem tego co Cię otacza. A lepiej dysponować dobrami materialnymi, niż być od nich zależnym. Odkryj swoją zwierzęcą naturę. Życie to ciągła wojna, miej swoją armie. Na koniec chcę poruszyć temat szczęścia. Zbyt wiele osób chce być "szczęśliwych". Co to w ogóle znaczy szczęśliwy? Idziesz sobie drogą i się delektujesz dniem? Nie mówię, że szczęście nie jest ważne. Ale stan szczęścia to NARZĘDZIE, a nie cel. W stanie szczęścia i spokoju ducha jesteś bardziej efektywny, a im bardziej jesteś efektywny w tym co chcesz, tym bardziej jesteś szczęśliwy. Koło się zatacza. Szczęście to nie jest spanie do 12:00, to jest zaspokojenie potrzeby ucieczki przed życiem i samym sobą u frajera. Jeśli takie szczęście to maks Twoich ambicji, to pozostań frajerem. Pracuj dla tych, którzy mają odwagę i żelazny charakter, który realizują w sposób przemyślany i dyplomatyczny. Bądź tym "szczęśliwym", pracuj na swoją cywilizację, możesz nawet przebranym za jednorożca, tylko żebyś płacił jałmużnę do góry. Stwórz siebie takim jakim Ty chcesz, a nie Ci u góry. Rób to na co masz ochotę jak najczęściej. Dominuj w swoim otoczeniu. Zaakceptuj swoją zwierzęcą naturę. To co Cię wkurza jest tym, co faktycznie chcesz od życia. Baw się i pozostaw po sobie więcej niż tylko dziecko. Nie bądź frajerem. ~GluX
  25. Niech zgubi - mam swoje życie żeby cierpieć, zmuszać się, a w efekcie dokonywać niemożliwego dla innych, więc nie psuj mi planu na życie (wiem, że dobrze życzysz )