Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Herbu Mizogin

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    124
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

175 Świetna

O Herbu Mizogin

  • Tytuł
    Szeregowiec
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Czyli z grubsza to trzyma cię przy niej to samo co ją przy tobie - ,,rachunki'', które dzielone pozwalają: tobie na zatankowanie motocykla, a jej na zakup ubrań. Sam znam może i bardziej ekstremalną konfigurację - para wychowuje trójkę dzieci z czego dwójka z poprzednich małżeństw, a trzecie wspólne. Facet w końcu rzucił pracę uznając najwyraźniej, że alimenty, zasiłki i 500+ to dosyć żeby sprostać jego wyobrażeniom szczęśliwego życia. Chuj, że mieszka z wredną babą po czterdziestce z prezencją 1/10. Ma na żarcie, ma na alkohol, stać go nawet na utrzymanie auta a do tego ma pewność, że jego kobieta nie przeskoczy na lepszą gałąź bo jest tak paskudna, że w życiu nie znajdzie już jakiegoś choćby przyzwoitego beta-providera. Jemu ten układ jak sądzę odpowiada. Pytanie czy sytuacja w jakiej ty się znalazłeś odpowiada tobie - jeśli nie to sprzedaj motor, z myślą, że kiedyś to sobie powetujesz, gromadź dodatkowe oszczędności i... Chciałem napisać ,,zaryzykuj'', ale przywołany wyżej wariant to żadne ryzyko biorąc pod uwagę pewne jak Amen w pacierzu katastrofalne konsekwencje twojego obecnego ,,związku''. Nb. ja bym odpuścił jakąkolwiek, nawet przypadkową relację z kobietą, o której bym wiedział, że jej chłopak/mąż się powiesił. Choćby była 10/10, choćby chodziło o ONS, a wiadomość ta dotarłaby do mnie w formie plotki. To tak w ramach profilaktyki.
  2. Ludzie, którzy już w młodym wieku są nauczeni wiązać przyjemność łączącą się z tak złożonym fenomenem jak życie wyłącznie z ,,hajsem'' i zaliczaniem panienek na ogół kończą bez pieniędzy i dostępu do atrakcyjnych kobiet. A to dlatego, że zarówno w biznesie jak i w relacjach między płciami o skuteczności decyduje pewien patos dystansu, poczucie, że ,,niczego nie muszę''. Tak w jednym jak i drugim przypadku szczególnie istotne są dwie umiejętności - negocjacji i wyczekiwania. Matrix, któremu uległeś młody padawanie uczy czegoś przeciwnego. Zresztą nawet te Twoje obsesje stłumił już do czegoś akceptowalnie przeciętnego, bo przecież:
  3. Z mojej strony podziękowania dla Ciebie Długowłosy za mnóstwo wartościowych spostrzeżeń, którymi dzielisz się tutaj z Braćmi. Uczysz jak nie podchodzić do życia od dupy strony.
  4. Takie były, są i będą reguły tej gry. Wystarczy jedynie się do nich dostosować co oznacza, że jeśli jesteś samcem spełniającym warunek użyteczności nie powinieneś schodzić poniżej pewnego progu w ocenie tego co tobie należy się jako adekwatna do twoich zasobów przyjemność. Czyli jeśli pod względem zasobów jesteś np. na poziomie 7 czy 8/10 nie ulegaj pokusie schodzenia poniżej tego poziomu w doborze Pań, a jeśli posiadasz jakieś dodatkowe atuty celuj nawet wyżej. Nie pozwól sobie wmówić, że powinieneś dawać jakieś bonusowe punkty samicom za sam fakt, że urodziły się kobietami - pamiętaj Bracie, że 5/10 przez samo to, że się ładnie do ciebie uśmiechnęła, a ty właśnie pościłeś przez 2 tygodnie nie stała się nagle 7/10.
  5. Prawdopodobnie jeszcze jeden, który sprzedał się za garść srebrników. Sądząc po wieku osobnika i amatorszczyźnie wykonania była to dosłownie garść,
  6. A mnie ich nie szkoda. Bez żartów, dramatem to można nazwać pierwszą miłość jakiegoś młodzika prowadzącą do totalnego emocjonalnego kolapsu, a nie narzekania 40-letniego mężczyzny, który ubolewa nad stanem swojego konta uszczuplonego przez związanie się z dzieciatą Panią. Czy tych ludzi zajmował los biologicznego ojca, kiedy zaczynali te relacje? Czy próbowali poznać rzeczywiste przyczyny, dla których rodzina się rozpadła? Raczej nie, dopóki Pani dawała dupci, gotowała obiadki i wszystko było cacy grali rolę tego lepszego ojca, kochanka i pojemniejszego bankomatu byle zadowolić Panią. Mam dwóch znajomych, którzy bez skutku walczyli o opiekę nad dziećmi i z ich relacji wynika, że konkubenci ich byłych byli w tej walce równie bezwzględni co ex żony. Jeden już zresztą poszedł w odstawkę na rzecz kolejnego i teraz też ponoć jojczy, że to jednak suka była... Powiem dosadnie: trzeba mieć dużo cech kobiecych w sobie żeby w wieku 40 lat wiązać się z dzieciatą.
  7. Panie Subiektywny, gdzie tam szata i Empik. Ja swojego czasu zaobserwowałem tę zależność w formie bardziej wulgarnej w pobliskim monopolowym, który odwiedzałem kiedyś codziennie po godzinach pracy. Otóż reakcje ekspedientek zmieniły się z chwilą, kiedy zaczęliśmy z wspólnikami wypłacać większość zysku w gotówce, a nie jak wcześniej w formie przelewów i siłą rzeczy w moim portfelu zaczął się ukazywać ich oczom pliczek banknotów dwustuzłotowych. Facet niby ten sam, ubiór niby ten sam, stały bywalec ergo alkoholik... Sprawcą cudownej przemiany nie był nikt inny jak Zygmunt I Stary, a ściślej jego podobizna skopiowana zapewne z jakiegoś nieudanego konterfektu.
  8. Powodzenia!
  9. Były o tym przekonane, bo błędnie interpretowały przejawy okazywanej im atencji ze strony innych samców, gdzie w dziewięćdziesięciu pięciu przypadkach na sto chodziło tylko o jedno/kilkurazowe zaliczenie. Tutaj już sami jesteśmy sobie winni tworząc swoistą bańkę spekulacyjną na tak niepełnowartościowym towarze... Ale co kto lubi, mnie np. mężatki w ogóle nie interesują - pomijając już wszystko inne stanowią zbyt łatwy, niewymagający w sensie wyzwania cel. A jak mi się trafia taka zaobrączkowana Pani 28-35 lat, która dupą chce uzyskać jakiś rabat przy zakupie to może być pewna jednego - że żadnego rabatu nie dostanie.
  10. Telewizor, gry, zioło, pizza... Gdyby katalog moich zainteresowań był równie ubogi to pewnie też bym stawiał na pierwszym miejscu kobiety. A tak są gdzieś tam jako numer 3-4, który wiosną/latem na parę miesięcy w roku przesuwa się na pozycje 2-3. Mówię tu o sumie czasu i środków finansowych jaką na poszczególne rozrywki poświęcam.
  11. Wszystkiego dobrego!
  12. Nieśmiało zauważę, że u wielu gatunków samiec ,,inwestuje'' w przekazanie swoich genów życie, którego utrata jest tożsama z definitywną anihilacją jego możliwości przekazywania genów. Dotyczy to wszystkich gatunków, u których rywalizacja samców o samice wiąże się z walką prowadzącą do śmierci, trwałego okaleczenia czy odrzucenia przez stado przegranego samca. Istnieją gatunki owadów, gdzie zapłodnienie samicy jest wręcz równoznaczne ze śmiercią samca. Rozmaite wyobrażenia w kulturach pierwotnych, które antropologia ujmuje wspólnie jako ,,vagina dentata'' powstały z dużym prawdopodobieństwem w oparciu o te właśnie dane czerpane przez naszych dalekich przodków z codziennych obserwacji świata przyrody. Na marginesie: nie ukrywam, że z zainteresowaniem będę śledził jak ,,zasada ewolucjonistyczna'' sprawdzi się w odniesieniu do zapładniania przez użytkownika Waginator umysłów Braci na naszym forum. Niejaki Ryszard był równie oświecony.
  13. Są do śmieszności poważne w błahych sprawach i, odwrotnie, potrafią żartować w wulgarny sposób ze spraw domagających się jakiegoś, choćby i pozoru, powagi. Najogólniej: brak umiejętności rozróżniania między komicznym, a tragicznym. Z tego wynika, że ciężko dzisiaj przy kobiecie odpocząć - utraciły kompletnie zdolność prowadzenia lekkiej, dowcipnej rozmowy, a jeśli chodzi o rozmowy z Paniami to więcej nie wymagam. W ogóle to, mając świadomość naturalnych ograniczeń, niewiele od kobiet wymagam - oczywiście jeszcze poza tym żeby były młode, ładne, zgrabne i zadbane. Może dlatego tak uderza mnie, że już im się nawet nie chce dzisiaj ćwiczyć w tej upadającej powoli sztuce jaką jest flirt (zastąpionej przez ,,dziubkowanie'' na facebooku czy instagramie).
  14. Po pierwsze to mądrości Pana Sonika należy słuchać z dystansem biorąc pod uwagę jakie były początki jego ,,prywatnej'' inicjatywy w latach 80-tych i jak wyglądają jego obecne, manifestowane publicznie, polityczne sympatie. Większym autorytetem w dziedzinie doboru kadr jest dla mnie dowolny, drobny 35-40 letni przedsiębiorca zatrudniający kilkanaście osób i zarządzający firmą na miejscu - ktoś kto odczuwa w sposób bardziej bezpośredni każdy błąd w obsadzie personelu (bo nie liczy zysku w setkach tysięcy, ale w dziesiątkach) i ma możliwość poczynienia codziennych psychologicznych obserwacji na pracownikach. Kobieta w pracy nie przestaje przecież być przede wszystkim kobietą, a więc istotą, która pozór nauczyła się cenić wyżej od rzeczywistych, twardych danych. Wyraża się to w relacji czynności widzialnych do ich efektywności. Panie potrafią stworzyć wrażenie tytanicznej pracy, a odbywa się to często przy pomocy plotek, śmiesznych malutkich intryg, których rezultaty mniej wytrawny obserwator dostrzega poniewczasie albo i nie dostrzega wcale. Odpowiedzialność kobiet w pracy to kolejna wersja bajki o cnotliwej księżniczce. Mam to okazję obserwować na co dzień w miejscu, gdzie prowadzę swoją działalność, a gdzie znajduje się jeszcze kilka innych firm. Po ,,fajrancie'' (a więc punkt 16:00 albo 17:00) Panie w pośpiechu opuszczają miejsce pracy, podczas gdy widok mężczyzn zostających ,,po godzinach'' jest czymś normalnym. Pan Sonik odpowiedziałby zapewne, że to dlatego, że są bardziej efektywne. Co innego, kiedy właściciel jest na miejscu, wtedy potrafią się ,,poświęcić'' i zostać dłużej. Każda bez wyjątku loszka traktuje swojego szefa, o ile zasobność jego portfela idzie w parze ze znośną prezencją , jako potencjalną gałąź, a mechanizmy są te same co w tzw. życiu prywatnym. Dopóki będzie dostrzegała, choćby i urojoną szansę, na skuteczne przeskoczenie na tę gałąź będzie się ,,starała''.
  15. Przecież już to zdanie jest wyrazem nie czego innego jak...poprawności politycznej. Widzisz, wielka polityka to co innego - w niej nie chodzi o to żeby ..wiedzieć'' post factum, ale żeby przewidywać i zapobiegać. Demokratyczne obłaskawianie rzeczywistości zostawmy wszelkiej maści neomarksistom, których system myślenia politycznego, jak przypuszczam zupełnie nieświadomie, podzielasz. Tylko nie zdziw się jeśli kiedyś będziesz zmuszony, podobnie jak to czynią co 10-20 lat geniusze lewicowej myśli politycznej, do kolejnej teoretycznej rewolty i mowy o ,,wypaczeniach'' kiedy już Saraceni się u nas na dobre zadomowią.