Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    139
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

350 Świetna

O Mayki

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

728 wyświetleń profilu
  1. Ja też nie zamierzam być z kobietą, która nie ma sylwetki modelki zrobionej na siłowni, wpieprzając tylko liście sałaty. Niech się laseczki pomęczą...
  2. Ja tłumaczę to sobie zawsze w taki prosty sposób, że cycki są integralną częścią kobiety, dlatego lecenie na wygląd jest szlachetniejsze, bo powoduje, że chcąc nie chcąc pragniemy przebywać z daną osobą, natomiast w drugim przypadku facet jest zbędny, liczą się tylko jego papierki. 1. Mężczyzna lecący na cycki jakby nie patrzeć potrzebuje być z posiadaczką tych atrybutów, przebywać z nią i ostatnie czego by pragnął, to jej śmierci, bo wtedy nie miałby czego ściskać. 2. Kobieta lecąca na hajs widzi osobę mężczyzny jako zbędną, niepotrzebną, w zasadzie jakby umarł nie przejęłaby się tym zbyt mocno, zwłaszcza jakby odziedziczyła po nim majątek. Pisałem kiedyś o znajomej, która kilka dni po śmierci swojego męża żałowała, że nie wzięła z nim rozwodu, bo tak to odziedziczyłaby jego majątek bez długów.
  3. Tysiące lat ewolucji i kształtowania człowieka napędzanego pierwotnymi instynktami, którego głównym celem jest przetrwać i się rozmnożyć - ale chuj tam, wszystkiemu winne rozwody i alkohol. Znam mnóstwo kobiet wychowanych w normalnych pełnych rodzinach i jakoś wszystkie przejawiają wspomniane w artykule zachowania. Nie wspominajac o chwalonym przez Ciebie Zachodzie, gdzie laski odpierdalają większe cyrki niż te nasze karyny. Z całym szacunkiem chłopak, ale ty naprawdę nie wiesz o czym piszesz. Im lepsza sytuacja ekonomiczna, tym mniej stabilne związki - kobiety nie muszą żyć z facetami, mogą od nich odejść a i tak sobie poradzą. Na Zachodzie w niektórych krajach nawet 60-70% małżeństw się rozwodzi, u nas "tylko" 40%. Każda kobieta leci na hajs, ale tutaj nikt nie mówi, że lecą tylko na $$$. Uroda, pewność siebie czy gadane to też istotne czynniki, nie zmienia to faktu, że kobiety wbrew pozorom mózg mają i potrafią się domyślić, że wychowanie dziecka i fajne życie kosztuje, stąd każda pani planująca założyć rodzinę zwraca uwagę również na pieniądze. A najlepsze, jak słyszę "ja nie lecę na hajs" od kobiet, które biednych facetów widziały, ale u koleżanek: 1 koleżanka - "dzisiaj my kobiety nie lecimy już na dupków, teraz właśnie wolimy dżentelmenów" - jej fagas to gangsta, ma znajomości mafijne i kumpli w pierdlach, zarabia kilka-kilkanaście tys. miesięcznie, koks z siłowni, nieprawdopodobnie pewny siebie, napierdala każdego, kto krzywo na niego spojrzy, kiedyś pobił policjanta w trakcie kontroli drogowej, bo ten mu zaczął pyskowac. 2 koleżanka - "hajs wcale nie jest najważniejszy, może i niektóre faktycznie lecą na pieniądze, ale nie wszystkie" - jej chłopak jest kilka lat starszy, ma firmę, 3 mieszkania. Jak kiedyś z nią gadałem chwaliła mi się, że z nim wszystko jest takie łatwe i proste, że ona w ogóle się niczym nie martwi...
  4. A ja bym się zgodził z kocicą. Pierwszą myślą po przeczytaniu posta @jaro670 było "oho, obraził się :D". Bo niestety tak to wygląda, widać, że Cię to rusza, że nie jesteście razem. Nieutrzymywanie kontaktów z byłą nie oznacza, że nie może się w ogóle odzywać czy o cokolwiek zapytać. Moim zdaniem zdecydowanie bardziej eleganckim zachowaniem jest zwykła oschłość i pewnego rodzaju olewka: ona - a tak co u Ciebie? jak rodzice? ty - ok ona- to dobrze ty - dobra muszę już lecieć, na razie Kiedy była pisze do Ciebie, dajesz jej parę minut na rozmowę (jeśli je masz) i po tych kilku chwilach kończysz rozmowę. Dajesz jej kulturalnie do zrozumienia, że nie chce Ci się z nią gadać. Jak nie masz czasu czy ochoty, piszesz jej że nie masz czasu rozmawiać. Jak się pyta o twoje życie towarzyskie, odpowiadasz na luzie, że właśnie szykujesz się na randkę z biuściastą 18-latką, dlatego musisz już kończyć. Jak się pyta jak tam twój pies, odpowiadasz, że bardzo dobrze, że cieszysz się, że polubił twoją nową 19-tkę, bo z reguły nie przepada za nowymi osobami. I tyle i nie trzeba się od razu spinać "a co cię to kurwa obchodzi". Takie jest moje zdanie, ale ja nie mam doświadczenia z kobietami, więc mogę się mylić
  5. Poczułeś tak wielką wolność i ulgę po rozstaniu, że od razu pakujesz się w kolejną relację... Spoko Nie jesteś wolny, tylko zniewolony przez swój popęd seksualny. Na obecnym etapie zrobisz wszystko dla jakiejś cycatej blondi, która będzie obracać cię jak chce, a ty nawet tego nie dostrzeżesz i dalej będziesz twierdził, że jesteś nieskrępowanie wolnym Panem świata.
  6. Z pożyczaniem jest jak z udzielaniem kredytu w banku - pożycza się tylko tym, których na to stać. Biedny kumpel, który od 3 lat nie potrafi oddać mi 200 zł bo "nie ma teraz hajsu" chciał ostatnio pożyczyć ode mnie auto (marki premium). Zgodnie z radami z forum odmówiłem stanowczo bez żadnego zbędnego tłumaczenia, powiedziałem, że ja samochodu nikomu nie pożyczam, takie mam zasady, to skwitował tylko pod nosem, że się boję, że on 9 lat jeździ i nigdy wypadku nie miał. Ale dzięki temu mam spokój, wie, że ode mnie nic nie utarguje.
  7. To nie jest definicja friendzone. Dzisiaj często nadużywa się pojęcia FZ i myli go z pospolitym koszem czy nieszczęśliwym zakochaniem. To, że nie podobasz się koleżance, zaś sam do niej wzdychasz nie znaczy, że jesteś w friendzonie. Osobiście uważam, że granica tkwi tam, gdzie kobieta zaczyna przerzucać na kolegę obowiązki jej partnera, nie będące jednocześnie seksem. Jeśli koleżanka, która nie widzi Ciebie jako partnera seksualnego chce, byś poszedł z nią na zakupy czy użyczył jej ramienia do wypłakania - to jest friendzone, bo są to czynności, które powinien robić jej chłopak a nie ty. W takim momencie dochodzi do upokarzających sytuacji, gdzie dziewczyna idzie z kolegą na zakupy, by ten jej coś doradził, po czym po skończonym shoppingu oznajmia koledze, że musi się zmywać, bo chłopak na nią czeka z romantyczną kolacją (i seksem po). W tym czasie on zamiast szlajać się ze swoją panną na zakupach, śpi, gra w PlayStation czy idzie na siłkę. Wyręczasz kolesia z jego "obowiązków", a pannę rucha i tak on. Zatem większość przysług w stylu "przyjedź po mnie, zrób za mnie, załatw za mnie, napraw mi" kwalifikują się do friendzonowania, bo od tego dziewczyny mają chłopaka, żeby takie rzeczy dla nich robił.
  8. Dzięki za wszystkie bardzo wartościowe wpisy, jesteś jedną z tych osób, które naprawdę warto słuchać, dlatego liczę, że od czasu do czasu się na forum pojawisz. Powodzenia
  9. A to nie jest tak, że poziom testosteronu z wiekiem u mężczyzn spada? I nie ważne czy ślub czy nie? A fakt, że u żonatych mężczyzn wykazano niższy poziom testosteronu nie wynika poniekąd z tego, że trudniej znaleźć 35 letniego singla? Zatem większość badanych starszych facetów była jednocześnie żonatymi? Moja teoria jest taka, że żonaci mają niższy poziom teścia, bo prowadzą leniwy i kanapowy tryb życia. Naturalnie z wiekiem ten poziom maleje, ale można go sobie zwiększyć, ćwicząc fizycznie, zdrowo się odżywiając itp. A jak wiemy - po ślubie nie ma czasu na pierdoły takie jak siłka, wszak potrzeby żonki i małego Brajanka są ważniejsze, toteż coby nie zostać zniesławionym jako zły mąż, który zaniedbuje rodzinę - faceci rezygnują z wszelkich form aktywności. Do tego pizza, chipsy i piwo przy wieczornym filmie, które jeszcze bardziej pogarszają sytuację. Niedawno na netkobietach był temat dziewczyny, która stała się zazdrosna o męża, który poszedł na siłkę, schudł i wygląda teraz bardzo dobrze. Powiedziała wprost, że jej poczucie bezpieczeństwa jest zagrożone i najlepiej by było, jakby mąż znów przytył.
  10. A ja jestem cipa, bo nie mam żadnego warna
  11. Kilkanaście sekund szukania w Google:
  12. Nie no, spoko, rozumiem, jest tylko jeden problem, którego nie zauważacie w tej sytuacji: W trakcie małżeństwa: Kobieta - wychowuje dzieci Mężczyzna - zarabia pieniądze Po rozwodzie: Kobiecie przyznaje się opiekę nad dziećmi, bo przecież to ona rodziła i wychowywała Mężczyźnie zabiera się połowę majątku, bo przecież kobieta wychowywała dzieci i nie miała czasu na robienie kariery Mężczyźnie zabiera się pieniądze w postaci alimentów, bo przecież to też jego dziecko i musi wspomóc finansowo w dalszym jego rozwoju Łapiesz do czego zmierzam? Jeśli kobieta uważa, że to jej należy się 100% opieka nad dzieckiem, bo przecież to ona się nim zajmowała, to jako facet uważam, że mi należy się 100% wypracowanego przeze mnie majątku. Skoro kobiety chcą 50% naszych majątków jako zadośćuczynienie po rozwodzie, to mężczyznom powinno się przyznawać 50% opieki nad dzieckiem również jako zadośćuczynienie. Oczywiście bez alimentów. A tak to obecnie wygląda w ten sposób, że: Kobieta otrzymuje to, czym zajmowała się przez lata (dziecko) + 50% tego, czym zajmował się mężczyzna (pieniądze). Facet natomiast traci 50% tego, czym się zajmował i nie dostaje prawie niczego, czym zajmowała się kobieta (ograniczony czas z dzieckiem). Wniosek jest taki, że kobieta zarabia na rozwodzie, a facet traci. A to, że w 70% to kobieta wnosi pozew o rozwód stanowi tylko potwierdzenie tej tezy...
  13. Walisz takimi tekstami i się dziwisz, że laski nie wyrwałeś?
  14. Sensowna kontra jest taka, że gdy on zarabia pieniądze i robi karierę, ona żyje na jego koszt. To on opłaca jej całe życie, gdyż ona siedzi w domu i nie pracuje. Zwykła wymiana dóbr, która trwa na bierząco (on na bierząco łoży na jej utrzymanie, ona na bierząco sprząta mu dom i daje dupki). Zatem w chwili nagłego zerwania takiego kontraktu, w świetle logiki nikt nie jest pokrzywdzony - ona traci dostęp do jego pieniędzy, za to on traci seks + ogarnięcie domu + zajmowanie się dziećmi. Teraz on musi znaleźć sobie kogoś kto się zajmie jego domem, a ona musi znaleźc sobie kogoś innego, kto będzie na nią łożył hajs. W takiej sytuacji kobiety nie widzą, że fakt siedzenia w domu z dziećmi został już przez faceta opłacony na bierząco w postaci hajsu przynoszonego do domu, z którego pani chętnie korzystała. Przez te wszystkie lata mieszkała w jego domu, jeździła jego autem i kupowała jedzenie za jego pieniądze. Jej trud i wysiłek był opłacany na bierząco, więc po rozwodzie nic jej się dodatkowego nie należy. Dlatego wspólnota majątkowa jest niesprawiedliwa - w przypadku rozwodu tracę dostęp do dupki swojej żony, przestaje mi sprzątać i gotować. Tracę wszystkie profity z jej obecności w moim domu. Natomiast ona otrzymuje 50% mojego majątku jako zadośćuczynienie. Innymi słowy - to trochę tak, jakby kobieta po rozwodzie była urzędowo zmuszona do uprawiania seksu z ex mężem z powodu obniżenia się jego standardu życia (miał regularny seks, teraz nie ma). Kiedyś ciocia powiedziała mi, że to niesprawiedliwe, że ona przez 15 lat pierze skarpetki facetowi, a potem zostaje z niczym, bo się mu znudziła. Twierdziła, że po tych wszystkich latach coś jej się należy. Spróbujcie w towarzystwie kobiet powiedzieć, że waszym zdaniem powinien być obowiązek udstępniania dupci swojemu ex mężowi, gdyż to niesprawiedliwe, że przez 15 lat wydajesz pieniądze na kobietę i teraz nic z tego nie masz, więc ci się należy...
  15. Widzę, że dość podobnie się dzieje jak u mnie. Grzebaniem w bitach zainteresowałem się jakieś 8 lat temu, na początku mixowałem, później robiłem mashupy/edity, a na końcu wziąłem się za produkcję. I podobnie jak i Ty - poległem, gdyż sam sobie ustawiłem wysoko poprzeczkę, której jako świerzak nie dałem rady przeskoczyć, więc po roku się poddałem i od jakichś 5 lat już nie bawię się w produkcję muzyki. Jednak zamierzam powrócić z nieco inną taktyką - dla mnie w muzyce najważniejsza jest melodia, więc zamiast zabierać się od razu za trance, najpierw będę tworzył same melodie, soundtracki, a jak to już opanuję, to zajmę się dobudowywaniem do tych melodii reszty utworu. Większość producentów w breakach korzysta z gotowych sampli pokroju EWQL, więc zainwestuje w nie i nie będę musiał się martwić, że moje dźwięki brzmią amatorsko, tylko skupić się na buildupie i samej melodii. Żeby nie było, zostawię próbkę swoich "umiejętności" - edit zrobiony w podobny sposób jak u Ciebie jakieś 2 lata temu: Swoją drogą, moja kariera rozpoczęła się od dość sporego sukcesu - jako szczyl, jeszcze jako DJ Taudo, jakieś ja wiem 7 lat temu zrobiłem amatorsko połączenie A New Dawn od DJa Tiesto z rozszerzoną wersją tego utworu, w wyniku czego powstał Intro Mix. Jak dla mnie amatorszczyzna, ale jakież było moje zdziwienie, gdy na YouTube kawałek ten miał ponad 30 000 wyświetleń (niestety usunęli mi kanał). I ta duma, gdy całkiem przypadkowo natrafiłem na wątek na forum muzycznym, w którym jakiś DJ prosi o linka do tego utworu, bo jest mu potrzebny na imprezę. Czym prędzej zarejestrowałem się więc na tym forum i spiraciłem własną produkcję, podrzucając mu linka