Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    124
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

278 Świetna

O Mayki

  • Tytuł
    Szeregowiec
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

526 wyświetleń profilu
  1. Widzę, że dość podobnie się dzieje jak u mnie. Grzebaniem w bitach zainteresowałem się jakieś 8 lat temu, na początku mixowałem, później robiłem mashupy/edity, a na końcu wziąłem się za produkcję. I podobnie jak i Ty - poległem, gdyż sam sobie ustawiłem wysoko poprzeczkę, której jako świerzak nie dałem rady przeskoczyć, więc po roku się poddałem i od jakichś 5 lat już nie bawię się w produkcję muzyki. Jednak zamierzam powrócić z nieco inną taktyką - dla mnie w muzyce najważniejsza jest melodia, więc zamiast zabierać się od razu za trance, najpierw będę tworzył same melodie, soundtracki, a jak to już opanuję, to zajmę się dobudowywaniem do tych melodii reszty utworu. Większość producentów w breakach korzysta z gotowych sampli pokroju EWQL, więc zainwestuje w nie i nie będę musiał się martwić, że moje dźwięki brzmią amatorsko, tylko skupić się na buildupie i samej melodii. Żeby nie było, zostawię próbkę swoich "umiejętności" - edit zrobiony w podobny sposób jak u Ciebie jakieś 2 lata temu: Swoją drogą, moja kariera rozpoczęła się od dość sporego sukcesu - jako szczyl, jeszcze jako DJ Taudo, jakieś ja wiem 7 lat temu zrobiłem amatorsko połączenie A New Dawn od DJa Tiesto z rozszerzoną wersją tego utworu, w wyniku czego powstał Intro Mix. Jak dla mnie amatorszczyzna, ale jakież było moje zdziwienie, gdy na YouTube kawałek ten miał ponad 30 000 wyświetleń (niestety usunęli mi kanał). I ta duma, gdy całkiem przypadkowo natrafiłem na wątek na forum muzycznym, w którym jakiś DJ prosi o linka do tego utworu, bo jest mu potrzebny na imprezę. Czym prędzej zarejestrowałem się więc na tym forum i spiraciłem własną produkcję, podrzucając mu linka
  2. Jako architekt prosiłbym o niewypowiadanie się w sprawach, w których nie ma się zielonego pojęcia Architekt wnętrz nie tworzy projektów na bazie obecnych trendów, tylko inwestor (czyli klient) mówi architektowi co ten ma zaprojektować. Jest to swego rodzaju ironia życia, bo jak zapytasz się studentów architektury dlaczego chcą zostać architektami, to każdy odpowie "bo chcę projektować swoje budynki". Rzeczywistość niestety niszczy te dziecięce plany i najczęściej wygląda to tak, że architekci projektuja to, co sobie klient zażyczy. Jeśli więc kiedykolwiek przebywasz we wnętrzu, które nie ma duszy - nie wiń architekta, tylko właściciela, bo widocznie w takim wnętrzu chciał mieszkać i takie sobie zażyczył u Pana architekta.
  3. Co do seksu po ślubie: Kiedyś na babskim forum jakiś chłopak żalił się, że 7 lat czekał z seksem do ślubu, w końcu po ślubie seks był, ale rzadko, słabo, po ciemku, ogólnie jak na tyle lat czekania spore rozczarowanie. Wziął pannę na rozmowę i po przyciśnięciu wyznała, że ona nie lubi seksu, nie jest jej to do życia potrzebne, ale nie mówiła mu tego wcześniej, bo bała się, że wtedy ją zostawi i nie będzie ślubu. Najlepsze lata młodości bez seksu + kolejne kilkadziesiąt z seksem po ciemku raz na 2 miesiące. Ładnie się chłopak ustawił w życiu... I druga historia prosto od babeczki - dziewczyna czekała z seksem do ślubu, w końcu się doczekała, pierwszy raz i falstart chłopaka. "Pewnie zmęczony weselem" pomyślała. Drugie podejście i znów lipa. A później trzecie i kolejne i kolejne. Sfrustrowana poszła na forum radzić się kobitek. Dlaczego jej mąż jest słaby w łóżku. Diagnoza loszek - bo jest niedoświadczony, musisz dać mu czas, żeby się rozkręcił, ma na koncie dopiero kilka stosunków w życiu. Odpowiedź sfrustrowanej - ale ja myślałam, że jak on tyle czekał na seks, to teraz będzie istnym wulkanem energii i całe to napięcie, które kumulowało się w nim przez te wszystkie lata teraz znajdzie ujście i będzie po prostu bosko. Dorosła, prawie 30-letnia kobieta. Dziewczyny poinformowały ją, że przez dłuższy czas tak to niestety będzie wyglądać, chciałaś mieć prawiczka to masz i nie marudź. Po wypowiedziach sfrustrowanej widać było, że nagle ten brak doświadczenia męża zaczął jej mocno przeszkadzać i po głowie zaczęły jej chodzić brudne myśli "ciekawe jak by to było z innym, bardziej doświadczonym". Seks po ślubie to kiepski pomysł, bo w ten sposób kobieta ciebie rujnuje - zamiast ćwiczyć i uczyć się umiejętności łóżkowych, czekasz tak na prawdę chuj wie na co, po czym jak już będziesz miał 28 lat i zaczniesz współżyć dowiadujesz się, że jesteś slaby i jej koleżanki mają fajniejszy seks. No więc dziewczyna zostawia ciebie, tego słabego i idzie do bardziej doświadczonego. A to, że wymagała od ciebie wstrzemięźliwości - i tak się nie przyzna do błędu, jak będzie bezczelna to jeszcze Ci powie, że przecież nie musiałeś się jej słuchać i co z ciebie za facet, że nie masz własnego zdania - bardziej doświadczeni bracia poświadczą, że tego typu teksty to nie jest rzadkość u kobiet.
  4. A ja przyznam szczerze zastanawiałbym się, czy jest sens to ciągnąć dalej. Koledzy proponują, żebyś z nią pomieszkał na wynajmowanym, ale przecież kobiety potrafią świetnie udawać i w takiej sytuacji mógłbyś dostać fałszywy obraz swojej niewiasty. Powiesz jej że chcesz pomieszkać na próbę na wynajmie. Dla niej to 2 ważne informacje - po pierwsze ten stan nie będzie trwał długo, rok-dwa lata; po drugie im lepsza dla Ciebie będzie, tym szybciej zgodzisz się na kredyt. W trakcie wynajmu będzie dla Ciebie wspaniała i cudowna, a jak już przekonasz się, że ona jest inna niż wszystkie - weźmiesz kredyt, a ona w końcu odetchnie z ulgą i pokaże Ci swoje prawdziwe oblicze. Moim zdaniem skoro dziewczyna zachowuje się tak bezczelnie, że nie pracując wręcz żąda, byś wziął kredyt na wasze wspólne mieszkanie i to jak najszybciej, to raz że ona Cię nie szanuje, a dwa nie nadaje się kompletnie do wspólnego życia z zobowiązaniami takimi jak ślub, dziecko, kredyt. Typowy przypadek dziewczyny, która chce się ustawić czyimś kosztem. Ona się przecież nie zmieni. Skończysz jak ci wszyscy zmęczeni życiem pantofle ze spuszczonymi głowami, którzy posłusznie wykonują polecenia małżonki i zapierdalają po 12 godzin żeby sprostać oczekiwaniom żonki, bo wiedzą, że jak tego nie będą robić, to kopnie ich w tyłek zabierając majątek i dzieci. Ze szczerego serca Ci radzę spierdalaj od niej, bo dobra z niej zawodniczka, a ty niedoświadczony - przemieli Cię równo po swojemu.
  5. Być może pamiętacie, jak kiedyś pisałem o znajomym, który narobił prawie milion długów głównie za sprawą swojej małżonki (nigdy nie pracowała), która prosiła go co chwilę o nowy samochód w leasing, wczasy czy drogie ciuchy. Niedawno zmarł no i w takiej sytuacji należy jej się spadek, ale razem z długami. Ona oczywiście zmuszona była zrzec się spadku. Owa pani kilka dni po śmierci męża zdradziła, że żałuje, że nie wniosła pozwu o rozwód. Dlaczego? Wg prawa w Polsce jeśli małżeństwo jest w trakcie rozwodu, współmałżonek nie dziedziczy długów. Zatem w takiej sytuacji należałby jej się spadek po mężu, ale bez długów. No, także ten... jak widać strasznie ciężko znosi śmierć męża sponsora.
  6. Nie wiem skąd się bierze ten stereotyp, że kobiety friendonują facetów ze względu na urodę. Skoro chłop daje się sfriendzonować, to jest cipą i to stąd takie podejście laski. Większość mężczyzn trafia do luku Davy'iego Jonesa nie przez wygląd, a przez cipowaty i służalczy charakter. A to, że kobieta twierdzi, że chciałaby mieć takiego chłopaka - chyba nie muszę mówić, co sądzimy na temat słuchania tego co one mówią
  7. I tak też faceci robią - radzą się profesjonalistek. Kobiety w tej sytuacji występują w roli profesjonalistek, bo jednak wciąż panuje mocne przekonanie, że któż nie wie najwięcej o kobietach, jak nie inna kobieta? Stąd wielu samców idzie po porady do nich i do ich porad się stosują A te kobiety tworzą produkt - obraz wspaniałej samicy - który nam mężczyznom sprzedają. Jeśli produkt ten okazuje się wadliwy i nie taki jak go reklamowano - wina leży po stronie sprzedawcy tego produktu, bo wprowadził klienta w błąd. Nie znasz się na samochodach, więc idziesz do mechanika, a ten wciska ci kity, że połowa rzeczy do wymiany i skroi cię na olbrzymie pieniądze. Coś ci śmierdzi, dzwonisz po znajomych - wszyscy polecają tego mechanika. Wbijasz na neta - same pozytywne recenzje. No trudno, widocznie tak ma być i ze spuszczoną głową płacisz... Tak wygląda rzeczywistość relacji z kobietami. Samonakręcająca się spirala, z której ciężko wyjść bo nie wiesz o jej istnieniu. Jesteś dobry dla kobiety, ona jest dla ciebie neutralna. Jesteś dla niej zły - strzela focha. Faceci są prostymi istotami, więc myślą na logikę - obraziła się, bo narozrabiałem. Więc starają się być dla niej milsi. Ale to nie wystarcza, kobieta zaczyna obrażać się o coraz mniejsze pierdoły, a oni cały czas widzą prostą zależność - nie spełniam jej potrzeb - strzela focha. I tak nauczeni tym prostym schematem starają się robić wszystko tak jak kobieta chce, żeby tylko nie było cichych dni. A fochy nie ustępują. Idą więc po poradę do matki/siostry, ciotki, koleżanki a one im tłuką te hehe kobiece hehe porady "może coś źle robisz, może musisz jej dać czasu, kobieta jest skomplikowana, czasami ma gorsze dni, my już tak mamy, przyzwyczaj się do tego". A koleżanki narzekające na facetów tylko pogarszają sprawę. Ciężko mężczyznom zdobywać wiedzę o kobietach w świecie, w którym wszyscy cię przekonują, że jak nie wiesz jak postępować z samicą - spytaj się innej samicy. Nam naprawdę łatwo mówić "faceci są głupi, bo nie znają zasad", bo my mamy świadomość istnienia Matrixa, a oni nie. @Tony Twój przykład jest błędny. Faceci nie wchodzą na zaminowane pole, tylko do pięknego zielonego parku w tryskającą fontanną i bawiącymi się dziećmi, w którym coś właśnie urwało im nogę. W tej sytuacji każdy z nas byłby zdziwiony, że nie ma kończyny
  8. Nie zgodzę się z tym. Jak zostawię otwarty dom na noc i ktoś mnie okradnie, to jest to moja wina i mojej głupoty, czy raczej złodzieja, który nie szanuje cudzej własności? Choćbym miał zostawić otwarty samochód z kluczykami w centrum miasta - nikt nie ma prawa nim odjechać, więc w razie stwierdzenia przeze mnie braku obecności ww. przedmiotu w miejscu w którym go zostawiłem - winnym kradzieży jest tylko i wyłącznie złodziej, a nie ja. Ja jedynie ułatwiłem mu robotę, co i tak w perspektywie profesjonalistów jest bez sensu - jak złodziej zechce to włamie się do każdego samochodu. Idąc tym tokiem rozumowania jak koleżanka zaprosi mnie do siebie na korepetycje, a ja ją zgwałcę, to też będzie jej wina, bo w końcu to ona mnie wpuściła do mieszkania? Faceci, którzy nie rozumieją zasad gry jedynie ułatwiają podstępną robotę kobietom. Winowajcą tak czy inaczej pozostaje kobieta, bo to ona wykorzystuje samca. Mało tego: dlaczego jest tak wielu mężczyzn, którzy nie rozumieją, jak postępować z kobietami? Bo to KOBIETY sieją obłudną propagandę o tym, że trzeba być miłym, szanującym i usługującym dżentelmenem. Jak słusznie zauważył @JoeBlue - to one tworzą Matrix, więc to one są odpowiedzialne za to, że mężczyźni nie umieją z nimi postępować i w konsekwencji cierpią. Argumenty o tym, że natura tak stworzyła laseczki do mnie nie przemawiają, bo nas natura stworzyła do zapładniania jak największej ilości partnerek, a jednak wielu mężczyzn tego nie robi i potrafi żyć wiele lat z jedną kobietą lub w ogóle dać sobie na wstrzymanie z dziurawcami.. Ale do tego trzeba pracy nad sobą i jakiegoś kręgosłupa moralnego, którego większość samic nie ma, bo świat jest dla nich litościwy i wszystkie grzeszki kobiet są zawsze jakoś tłumaczone. Efektem tego są później artykuły na popularnych portalach, usprawiedliwiające zdrady kobiety rzekomym zaniedbywaniem ich potrzeb przez samców. Jak facet wykorzysta kobietę to jest to jego wina, bo nie liczy się z uczuciami drugiej osoby. Jak kobieta wykorzysta faceta, to też jest jego wina, bo dał się wykorzystać? Ja rozumiem, że mężczyźni mają swoje na sumieniu, ale nie usprawiedliwiajmy wszystkich złych zachowań kobiet nieumiejętnym postępowaniem samców, bo skoro tak źle się obchodzimy z nimi, to dlaczego nam nie wytłumaczą jakie błędy popełniamy? Ano dlatego, że czerpią z tego korzyści, co kłóci się nieco z próbą przedstawienia ich jako Bogu ducha winnych istot. Faceci cierpią przez własną głupotę w ten sam sposób co kibic przechodzący w szaliku Widzewa obok kiboli ŁKSu. Metafory tłumaczyć chyba nie muszę...
  9. 1. Podczas mixowania korzystasz ze wspomagaczy pokroju Mixed In Key czy utwory dobierasz na słuch? 2. W twoim mniemaniu co oznacza dobry mix? Taki, przy którym słuchacz może się nie zorientować, kiedy wszedł nowy utwór, do bólu płynny i poprawny, czy może nie do końca poprawny technicznie, ale za to charakterystyczny, wyróżniający się? Np. Tiesto stosował czasami przejścia, jak ja to nazywam "nieoczywiste", różnorodne, człowiek nie wiedział, w jaki sposób wejdzie nowy utwór, co moim zdaniem dodawało charakteru całemu setowi i poszczególne przejścia w jego setach bywały mocno zapamiętywalne (np. przejście z Kopenhagi pomiędzy A New Dawn a Dancing Water).
  10. W takich sytuacjach ostrożnie dobierałbym słowa używając zwrotów "piękna z brzydkim" Jak już zostało zauważone - młodsze kobiety nie sumują zalet mężczyzn liniowo - koleś średnio przystojny, niezbyt zamożny i leniwy, ale z poczuciem humoru i dostarczający wachlarz emocji jest w mniemaniu kobiet atrakcyjniejszy od nudnego kujona, który jest inteligentny, bogaty, pracowity i ogarnięty. Nie mówiąc już o tym, że estetyka to kwestia gustu - facet wg Ciebie 3/10 może być dla dziewczyny 8/10. Kwestia gustu. Podobnie z kobietą - dla Ciebie to 9/10, dla kogoś innego może to być 6/10. Wśród moich znajomych mam sporo ładnych kobiet, które mają partnerów średnio urodziwych w moim mniemaniu czy koleżanek, którymi wszyscy się zachwycają, a dla mnie są przeciętne i na pewno nie ładne. Chyba najbardziej spektakularnym przykładem jest Mister Polski (nie zdradzę z którego roku), który w szkole średniej był nazywany greckim bogiem (wysoki, przystojny, kwadratowa szczęka, kaloryfer na brzuchu, do tego bogaty), a dziewczynę miał o urodzie czarownicy, dla mnie 5/10.
  11. Ambicja to dość ciekawe zagadnienie, bo z jednej strony jest motorem napędowym działań i samorozwoju, z drugiej - blokuje. Jestem ambitnym człowiekiem, do tego stopnia, że praca jako kelner czy operator koparki jest dla mnie uwłaczająca. Efekt tego jest taki, że pierwszą swoją pracę podjęłem w wieku 24 lat, w zawodzie. Pracując jako kelner czy barman, mógłbym poznać wiele ludzi, nauczyć się współpracy, nabyć pewności siebie i podszlifować swoje zdolności interpersonalne. Ale tego nie zrobiłem, bo "jak to, tyle lat się uczyłem i mam skończyć jako barman?". Wolałem się uczyć z nadzieją na ambitną pracę w przyszłości niż iść do gównianej pracy. Jakie są tego efekty, chyba się domyślasz... Mam znajomego, który ma wszystko - jest cholernie bogaty, ma 11 lat młodszą, piękną żonę, mnóstwo znajomych (nawet wśród elit i osób publicznych) i sporo doświadczenia z kobietami. Co ciekawe, urodził się w biednej rodzinie. Wiesz, dlaczego on to wszystko ma? Bo całe życie ROBIŁ. Po prostu. Nie zastanawiał się, nie rozmyślał, tylko robił. Jak chciał zarobić, to szedł do pracy i zarabiał. Jak chciał więcej, to brał drugą robotę dorywczą. A później założył jedną firmę, drugą. Teraz ma pomysł na kolejną + 2 dorywcze fuchy. Wiesz kim jest ten człowiek? Handlarzem. Mówię poważnie - nie prawnikiem, lekarzem czy stomatologiem, tylko handlarzem. To typ człowieka, który nie patrzy, co studiował, czy musi się ubrudzić czy nie, czy ma robić jako ubezpieczyciel, podpisywać kwity czy kopać doły - podejmie się każdej roboty, byle tylko był dobry zarobek. Dlatego jest taki bogaty - większość ludzi siedzi w domach z myślą "w tym kraju nie ma godnej pracy dla ludzi z moim wykształceniem". Ukończyli prestiżowe kierunki, więc chcą latać w gajerkach i zarabiać pięciocyfrowe sumy. Kiedyś w trakcie rozmowy zdradził mi sekret swojego sukcesu - "pieniądze leżą dosłownie na ulicy, trzeba się tylko po nie schylić" Dlatego dam Ci radę - jeśli chcesz poprawić cokolwiek w swoim życiu, to po prostu to zrób. Nie zastanawiaj się "a co jak się nie uda, czy to konieczne, a co jak będzie gorzej?". Po prostu rób. Mało ci płacą? Zmień pracę. Przekwalifikuj się, załóż firmę, wyjedź za granicę, cokolwiek, byleś nie siedział z myślami że w życiu nie można mieć wszystkiego. I nie bój się pracy, nawet poniżej kwalifikacji. Kończę prestiżowe studia, na etacie będę zarabiał 2k. On jako handlarz wyciąga kilka razy więcej.
  12. A po co z tym fantem cokolwiek robić? Źle zrozumiałeś posty braci - my nie narzekamy, że kobiety lecą na hajs, tylko to dostrzegamy i zauważamy, co jest istotne z punktu widzenia wszechobecnej obłudy na ten temat. Większość z nas rozumie i akceptuje fakt, że $$$ mają znaczenie dla kobiet i rozumiemy, że taka jest biologia i nie można za to ganić kobiet. To normalne i naturalne, jako kobieta też byś leciał na hajs, bo która matka chciałaby, żeby jej dzieci wychowywały się w biedzie? A że sama nie zarobi? Świat jest jaki jest, faceci lecą na cycki, to babki to wykorzystują - po co się rozwijać i zarabiać, skoro może to za nie zrobić mężczyzna? (tekst jednej z moich koleżanek). W życiu za wszystko się płaci, pamiętaj o tym. Chcesz mieć ładną i atrakcyjna dziewczynę, to musisz jej coś dać w zamian. Miłość bezinteresowna nie istnieje. Osobiście nie mam problemu z tym, że dziewczyny zwracają uwagę na posag mężczyzny póki same dbają o nich i dają im to czego chcą. Facet ma ogarnięty dom, miłą pannę, świetny seks, a w perspektywie czasu ładne potomstwo, a dziewczyna żyje na poziomie - jak dla mnie całkiem sprawiedliwy układ.
  13. Po co przejmować się takim szmaciarzem, który traktuje Cię jak dostawcę półdarmowego stuffu dla swoich ziomków? I to jeszcze w tak chamski sposób? Sam byłem w podobnej sytuacji, mam w rodzinie handlarza, który załatwia mi auta taniej i znajomy ostatnio się zapytał, czy dla niego też by czegoś nie miał. Odpowiedziałem mu wprost, że takie okazje to on tylko dla rodziny daje i nikomu innemu, mój znajomy odpowiedział tylko "ok rozumiem" i nie było tematu, żadnej spiny czy ochłodzenia stosunków.
  14. Wszystko jest kwestią kto ma jakie "ambicje". Ja w tym momencie jestem takie 6/10 (moja własna ocena + koleżanki), jestem nieśmiały i ciągle pracuję nad sobą, więc kiedyś byłem słabszy. W ciągu ostatnich 3 lat 4 dziewczyny do mnie podbijały. Nie musiałem nic robić, same wyrażały zainteresowanie moją skromną osobą i wykonywały pierwszy krok. Na żadną z nich się nie zdecydowałem, bo 3 z nich były przeciętne i dupy wyglądem nie urywały, jedna z nich była 7/10, ale ona chciała tylko FF i wymagała bardzo dobrego seksu, więc uznałem, że nie dam rady jej zadowolić i zniszczy mi psychikę, więc spasowałem. Pewna dziewczyna mi kiedyś powiedziała "jak facet nie ma seksu, to znaczy, że nie chce go mieć, bo kobiet jest więcej niż mężczyzn". I pewnie coś w tym jest. Szkoda tylko, że ludzie i matrix wciskają facetom byle jakie dziewczyny byle tylko były, bo inaczej będziesz nieudacznikiem, który panny nie umie sobie znaleźć. A ja mam swoje wymagania i ambicje i w byle pizdę fiuta wsadzać nie będę. Kto wybrzydza ten nie rucha