Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    107
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mayki

  1. Są. Bazowo wszystkie kobiety mają wgrany ten sam system operacyjny. A różnice w ich zachowaniach wynikają z możliwości lub ich braku. Weźmy hajs. Ilu jest bogatych facetów? Poniżej 20%? Gdyby kobiety miały się trzymać zasady, że sypiają tylko z bogatymi, to większość z nich byłaby dziewicami. Większość kobiet po prostu nie ma fizycznej możliwości kontaktu z bogatymi, bo takowych nie zna a jeśli zna, to są zbyt mało atrakcyjne, by taki pan zechciał je zaliczyć. Stąd wiele dziewczyn nie ma zamożnych chłopaków, a później się chwalą "nie wszystkie lecą na hajs, ja jakoś mam biednego chłopaka". Fajnie, tyle że to, że ma biedniejszego nie znaczy, że nie leci na hajs, tylko że żaden bogatszy się nią nie zainteresował. Zwykłe manipulowanie faktami i próba obrócenia wady (niska atrakcyjność) w zalety (nie jestem taka jak inne). I wg tego schematu można pocisnąć ze wszystkim. Są kobiety które zdradzają i są takie, które nie zdradzają. Większość tych, które nie zdradziły nie zrobiły tego nie dlatego, że są porządne, tylko dlatego, że żaden fajny koleś się nimi nie zainteresował. Taki mają wgrany system, by zawsze szukać lepszej opcji i tylko brak możliwości może to powstrzymać.
  2. Koleżanka w rozmowie ze mną napisała, że chciała się ustatkować po studiach, ale będzie musiała to odłożyć na później, bo nie zna fajnych facetów. Po czym dodała, że jak nie znajdzie męża to trudno to będzie wieczną singielką, bo źle jej samej nie jest. Dodatkowo w trakcie pisania tego wyznała mi że szuka sobie sekspartnera (konkretnie to liczyła na mnie), bo swoje potrzeby ma. Zatem podsumowując - dobrze jej samej ze sobą, ale na gwałt potrzebuje kogoś do seksu. Nie jest jej źle samej, ale chciała się ustatkować po studiach (czyli w ciągu 2 lat). Jak zacząłem jej pisać, że pracuję nad sobą, to znów gadka inna "weź bo zaczne widzieć w tobie potencjalnego męża, w ile lat się zmienisz, ile mam czekać?". Niby dobrze jej samej ze sobą, ale kandydatów na męża szuka już nawet wśród tych, którzy na razie są dla niej mało atrakcyjni, ale w przyszłości może się to zmienić.
  3. Odnoszę wrażenie, że niektórzy żyją w jakiejś gdybylandii... Gdyby nie makijaż, gdyby nie ciuchy, gdyby nie coś tam. Ale one są i czy nam się to podoba czy nie - za ich pomocą kobiety podkręcają swój wygląd. I bardzo często jest tak, że dziewczyna z makijażem mi się podoba, a bez makijażu już nie. Znakomicie to widać na przykładzie starszych filmów, fotografii, gdzie ze świecą szukać ładnej kobitki. Jak dla mnie wszystkie były brzydkie. Więc faktycznie jest tak, jak piszecie, że ilość ładnych naturalnie kobiet wcale nie jest wyższa niż przystojnych mężczyzn. Tyle że po ulicach nie chodzą naturalne piękności, tylko sztucznie podkręcone. I oceniając to co widać na ulicy, nie sposób nie dostrzec, że jednak więcej jest atrakcyjnych dziewczyn niż panów, bo każda niewiasta jest o dobre 2-3 oczka ładniejsza dzięki ciuchom i makijażowi. Dlatego wciąż wydaje mi się, że Bóg wcale nie poskąpił pożądania kobietom i kobieta może pożądać jakiegoś mężczyznę tylko z uwagi na wygląd tak samo, jak my kobietę. Po prostu dzięki sztuczkom kobiety stały się ładniejsze niż powinny i stąd więcej mężczyzn ślini się do kobiet niż kobiet do mężczyzn. Ostatnio miałem okazję zobaczyć na własne oczy jak moje koleżanki zachowują się wobec superprzystojnego mężczyzny, którego dopiero co poznały i wyglądało to dokładnie tak samo, jak w przypadku facetów - łaszenie się, narzucanie, podlizywanie, śmianie się ze wszystkiego, co powie, robienie wszystkiego, o co je prosił, przymykanie oka na jego bezczelne zachowanie. Jak mówił do nich "loszki" to się śmiały, jak ich dawny znajomy powiedział to samo, to się oburzyły, że takie chamskie odzywki to na budowie może sobie mówić. @DOHC Czy nie za bardzo cię ponosi przypadkiem? Obraziłeś mnie zupełnie bezpodstawnie, a ja to wszystko zlałem ciepłym moczem, bo po co się kłócić, natomiast ciebie cholernie dotknęło to, że ktoś nazwał mężczyzn płcią brzydką. I jeszcze wmawiasz mi, że niby napisałem brzydki = gorszy. Fajnie, że o siebie dbasz i czujesz się atrakcyjny, ale nie wszyscy tacy są. Czy ci się to podoba czy nie - większość mężczyzn wygląda przeciętnie lub co najwyżej dobrze, bo wciąż żyjemy w kraju, w którym dbanie o siebie uznawane jest za pedalskie. Tak czy inaczej - to tylko internet, nie ma się co pienić bo ktoś napisał coś, co tobie się nie spodobało. Wystarczyło kulturalnie napisać, że się nie zgadzasz i nie byłoby problemu.
  4. Przecież tu widać, że to jest podstęp - podała zaporową cenę, aby zgłosił się do niej super bogaty koleś, którego na to stać, seks bez zabezpieczenia, nastąpi zapłodnienie a później laska wywalczy gigantyczne alimenty. Szczwana bestia.
  5. Skąd ta teza? Kobiety mogą pożądać tak samo jak i faceci, sęk w tym, że więcej jest bardzo ładnych kobiet niż mega przystojnych facetów. Przeciętna Polka w ciągu roku widzi na ulicy kilku (sic!) facetów, którzy z wyglądu są tak atrakcyjni, że byłyby w stanie się z nimi kochać bez rozmowy. Stąd kobieta żeby się zakochać, najczęściej musi poznać faceta, bo z wyglądu mężczyźni zazwyczaj są albo przeciętni albo co najwyżej dobrze wyglądający. Nie bez powodu mówi się o nas płeć brzydka - po prostu kobietom trudno nas pożądać za sam wygląd, bo ten na ogół dupy nie urywa.
  6. Kontynuując motyw rozpoczęty przez @Subiektywny chciałbym przypomnieć, że otoczenie swoją opinię o nas czerpie od nas samych. Jeśli ktoś czuje się brzydki i ma przez to kompleksy - jest smutny, przygnębiony, przez co otoczenie faktycznie będzie uznawać go za mało atrakcyjnego. Jeśli jednak ktoś przeciętnie wyglądający jest wesoły, szczęśliwy, tryska pozytywną energią, ma duże poczucie własnej wartości - ludzie będą go odbierać za dużo bardziej atrakcyjnego niż jest w rzeczywistości. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy podobasz się innym - przekonaj ich do tego, że tak właśnie jest. Pewni siebie ludzie mający wysokie poczucie własnej wartości mają wyjebane co kto o nich myśli, bo oni sami wiedzą, że są atrakcyjni i tymi pozytywnymi o sobie myślami zarażają innych, przez co ci również zaczynają patrzeć na nich jak na atrakcyjne osoby. A więc znów mylona jest przyczyna ze skutkiem - wiele osób czuje się atrakcyjnych, bo ktoś im powiedział, że są przystojni. A powinno być na odwrót - inni powinni uważać nas za przystojnych, bo przekonaliśmy ich, że tacy właśnie jesteśmy. Zamiast wmawiać i przekonywać innych, że jesteśmy atrakcyjni i wartościowi - oczekujemy, że to ktoś przekona nas, że jesteśmy atrakcyjni. Wszystko jakoś tak na odwrót...
  7. Yyy ale ja jestem facetem... I napisałem, że właśnie nie lubię, jak kobieta mówi, że to upokarzające, bo to takie głupie doszukiwanie się czegoś czego nie ma. Dlatego dodam jeszcze do listy, że nie lubię, jak dziewczyny nie umieją czytać ze zrozumieniem
  8. Ja nie znoszę: - absurdalnego zakompleksienia i braku dystansu do siebie - lubię, kiedy np. dziewczyna z małymi cyckami potrafi je zaakceptować i nie wstydzi się o nich mówić albo kiedy kobieta potrafi przyznać, że faceci są lepszymi kierowcami - doszukiwania się drugiego dna oraz dowodów na poniżanie kobiet - jak facet klepnie partnerkę w tyłek to na pewno zależy mu tylko na jej wyglądzie, robienie facetowi dobrze ustami jest upokarzające, żarty o seksie jako dowód na traktowanie kobiet jako sekszabawki itd. - nadmiernej wstydliwości - wywyższania się z racji ładnego wyglądu czy samego faktu posiadania dziurki między nogami
  9. A o to Ci chodziło. Mówiąc "taka okazja" miałem na myśli dziewczynę, która nie chce związku ze mną (a więc i ślubu) a tylko FF, w dodatku która jest bardzo bezpruderyjna i rzadko kiedy używa słowa Nie w łóżku. Nie wszystkie dziewczyny takie są jak mniemam. A dwa różnie się może życie potoczyć i równie dobrze w wieku 30 lat mogę wyglądać gorzej niż teraz, przyszłości nie można przewidzieć. W moim przypadku, jeśli znasz mój post powitalny, problemem jest również brak doświadczenia z kobietami, więc też tak czekać do 30 na kontakty z nimi to trochę słabo. Gdybym był wcześniej w jakichś związkach to bym się tym nie przejmował. Dlatego uznałem, że jest to jakaś forma "okazji" która się nadarzyła, bo cokolwiek by nie mówić - facetowi bez doświadczenia ciężko być pewnym siebie w kontaktach z kobietami. Więc na co mi ta atrakcyjność w wieku 30 lat, jak będę przed laseczką trząsł się cały ze strachu "bo jeszcze nigdy tego nie robiłem". A tak to jest okazja, by mieć to za sobą i po prostu być pewniejszym w kontaktach z samicami. Niemniej jednak, rozumiem że faktycznie mogło to zabrzmieć nieco pesymistycznie
  10. Co masz na myśli pisząc "pesymizmem", bo chyba nie załapałem? I nie, spokojnie, nie planuję zaślubin, lektura tego forum skutecznie mnie do tego zniechęciła
  11. Ja mam również podobną sytuację, miałem w zasadzie o tym wątek założyć - ładna atrakcyjna dziewczyna o 2-3 oczka wyżej ode mnie dała mi jasno do zrozumienia, że chciałaby być ze mną w FF. To koleżanka ze studiów, jesteśmy w zasadzie na ostatnim roku i też nie bardzo wiem co mam robić, bo z jednej strony nie bierz dupy z własnej grupy, z drugiej jednak mam świadomość, że taka okazja może się nigdy nie trafić. Ładna, atrakcyjna, szczupła w dodatku bezpruderyjna. Dlaczego akurat FF? Dziewczyna ma wysokie wymagania i nie ma nikogo nadającego się na męża na oku, ale jej problemem jest bardzo wysokie libido, z którym ciężko jej żyć samej. Jak sama przyznaje "jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje potrzeby".
  12. Żeby zdobyć pewność siebie, trzeba wiedzieć, czym ona jest. Pewność siebie to nic innego jak świadomość, że to co robimy i mówimy jest prawidłowe i odpowiednie. Mówiąc krótko - wiemy, że damy radę. A do tego niezbędne są 2 rzeczy - umiejętności i doświadczenie. Im więcej wiesz, umiesz i im więcej doświadczasz, tym pewniejszy siebie jesteś. Jeśli dużo wiesz, to nie boisz się dyskutować z ludźmi, bo wiesz, że to co mówisz ma sens i masz na wyjaśnienie tego logiczne argumenty. Jeśli jesteś silny i ćwiczysz sporty walki, to nie boisz się innych ludzi, bo wiesz, że w razie czego im wpierdolisz. Jak jesteś nadziany to mało czego się boisz, bo wiesz, że w razie czego stać cię na opłacenie kogo trzeba i czego trzeba. Jeśli masz świadomość swojego poczucia humoru, to nie boisz się żartować, bo wiesz, że ludzie będą się śmiać. Jeśli jesteś przystojny i wygadany i zaliczyłeś 20 lasek w roku, to nie boisz się zagadywać do kolejnych, bo wiesz, że jesteś atrakcyjny i dasz radę je wyrwać, robiłeś to nie raz. Z brakiem pewności siebie nierozerwalnie związany jest strach - lęk przed ośmieszeniem, upokorzeniem czy polegnięciem. Ot, np. jak ktoś nigdy nie leciał samolotem to idąc na lotnisko boi się, czy sobie poradzi, czy będzie wiedział jak się zachować, czy nie zrobi niczego głupiego. Z obawy przed tym siedzi na forach i ogląda poradniki na YT jak wygląda odprawa. Ale już po kilku-kilkunastu wizytach na lotniskach taka osoba zachowuje się dużo pewniej siebie bo już wie jak to wygląda i wie, że sobie poradzi - w końcu robił to już ileś razy. Dlatego twoja siostra jest pewniejsza siebie. Najprawdopodobniej była często adorowana i wie, że się podoba innym i że ludzie ją lubią. Dlatego nie boi się przybywać wśród nich i ich zagadywać. Ale jakby teraz kilku facetów pod rząd dało jej kosza, wierz mi - jej pewność siebie by spadła, gdyż przestałaby wiedzieć, że na pewno da radę i się innym podoba. Jeśli chcesz być pewny siebie - musisz przestać się bać. A żeby to zrobić - musisz wiedzieć, że sobie poradzisz. A żeby to wiedzieć - musisz mieć doświadczenie, na podstawie którego będziesz wiedział, że dasz radę. Dlatego ja bym proponował to co @Artem zrobił - wychodzenie do ludzi, praca z wieloma klientami, przebywanie wśród innych jak najczęściej. Dzięki temu nabierzesz doświadczenia i przestaniesz się bać. Doświadczaj jak najczęściej jak najwięcej, próbuj nowych rzeczy i rób to, czego się obawiasz (np. zagadywania do dziewczyn) a po jakimś czasie przestaniesz się tego obawiać.
  13. Ja tylko chciałbym przypomnieć autorowi, że w rękach, którymi witają się z tobą koledzy, nie raz trzymali swojego fiuta. A ty nieraz oblizywałeś swoje palce po cziperach. Więc zgodnie z twoją logiką myślenia to trochę tak, jakbyś w życiu miał w ustach setki penisów. Jesli do tej pory tobie to nie przeszkadza, to nie rozumiem w czym problem, że kiedyś twoja dziewczyna coś tam z kimś robiła.
  14. Na Costa Brava mieszkania są tańsze niż nad Morzem Bałtyckim, a pogoda i widoczki przednie. Byłem w tym roku w Blanes i miasteczko cud miód i orzeszki. Problemem Hiszpanii jest wysokie bezrobocie, wcale nie wysokie pensje oraz dla mnie zbyt wysoka temperatura. Ale ja się łatwo i szybko pocę, stąd na chwilę obecną nie dałbym rady tam mieszkać. Natomiast jak rozmawiałem z tubylczynią to mówiła, że w Hiszpanii przeciętnie 2 ludzi w 2 lata jest w stanie uzbierać na nowy samochód. Nie zmienia to faktu, że kokosów się tam nie zarabia, ale jak ktoś nie ma wysokich wymagań co do życia, to nie ma problemu z godnym życiem.
  15. Bo same nic nie potrafią, a tak płacić obcym hydraulikom, mechanikom, informatykom, monterom za zrobienie każdej pierdółki w ich życiu to też szkoda hajsu marnować. Nie od dziś wiadomo, że kobiety pragną wszystko umiejących facetów, żeby mieć wszystko w domu zrobione "za darmo" w ramach użyczania dupci. Sprytne bestie.
  16. Spoko, zdaję sobie sprawę, pisałem o tym już w powitaniu na forum, że od zawsze byłem typem dobrego chłopca, który pomagał wszystkim naokoło, nie mając z tego żadnych korzyści. Co ciekawe, muszę zauważyć, że dziewczyny potrafią się z tym jakoś kryć, koledzy byli znacznie bardziej bezpośredni. Tak czy inaczej pracuję nad tym. Odkąd jestem na forum informuję środowisko, że "wakacje podatkowe były, ale się skończyły i teraz trzeba płacić". Jakiś tydzień temu poprosiła mnie, bym coś jej podesłał. Pół żartem pół serio odpowiedziałem, że spoko, zapłacisz 50 zł i nie ma problemu. Usłyszałem od niej "wszędzie widzisz tylko pieniądze".
  17. Haha przypomniała mi się pewna sytuacja z dobrą koleżanką ze studiów, której od początku dużo pomagam - wysłała mi opracowane pytania na egzamin z żartobliwym tekstem "proszę bardzo, to za 4 lata pomagania mi i na kolejne 100 lat". Traf chciał, że były tam drobne błędy, więc poprawiłem je i tego samego dnia, wieczorem, odesłałem pannie z takim samym tekstem "to za kolejne 100 lat pomagania mi w każdej potrzebie". Ta moja koleżanka odpisała mi wtedy "a z tymi 100 latami to przesadziłeś, za to, że dostałeś ODE MNIE te pytania i parę z nich poprawiłeś?" Odpisałem jej, że za to, że przez 4 lata jej cięgle pomagam, to chyba uczciwa oferta. Odpisała oschle "no nie bardzo". Także tego, to tyle w kwestii pomagania samiczkom. Na uczelni kilka razy spotkałem się z "wyliczaniem" pomocy, koleżanka wysłała mi coś kilka dni wcześniej i do mnie z tekstem "wyślesz mi swoje notatki?, przypominam ci, że dostałeś ode mnie pytania, więc wypadałoby się odwdzięczyć". Chuj z tym, że przez kilka lat nieustannie jej we wszystkim pomagam i stosunek mojej pomocy do jej wynosi jakieś 250:1. Najważniejsze, że ona raz mi pomogła, więc muszę za to zapłacić, a ta wcześniejsza moja pomoc się nie liczy.
  18. Jasne, że nie, wiem co masz na myśli, odniosłem się tylko do tego, co napisałeś - postawiłeś tezę, że Lewy od młodości ciężko zapierdalał, a ona nic nie robiła, no więc tylko zwróciłem uwagę na to, że ona też ciężko pracowała, bo jednak medalów za nic się nie dostaje. To, że Lewandowska stała się sławna dzięki mężowi to fakt niezaprzeczalny, jednak trzeba przyznać, że coś tam w życiu dzięki swojej ciężkiej pracy osiągnęła. A to, że Anka na początku była niezbyt przychylnie nastawiona do Roberta, czym potwierdziła prawdziwą naturę kobiet to już inna sprawa.
  19. Ekhm akurat Anna jest tutaj kiepskim przykładem Z tego co widzę medale zaczęła zdobywać od 2005 roku, a więc w czasach, gdy Lewy grał w polskiej III lidze i nikt nawet nie wiedział, że ktoś taki istnieje
  20. Nikt nie robi kurwy z logiki, po prostu wcielamy się w odmienne punkty widzenia. Weźmy taki prosty przykład - koleś, szkolny cwaniaczek grozi twojemu bratu. Dopadasz go w autobusie i go napierdalasz. Z punktu widzenia pasażerów - to ty jesteś ten zły, bo bijesz bogu ducha winnego chłopaka. Człowiek sobie siedzi nikomu nic nie robi a ty go lejesz. Tyle że pasażerowie nie wiedzą, co się stało wcześniej i że ten niewinny chłopaczek wcale taki niewinny nie jest. Jak będzie szedł sobie koks z dziewczyną, a ja klepnę ją w tyłek, to ziomek mi napierdoli i wierz mi lub nie, ale nikt z przechodniów nie pochyli się nad moim losem. Zarówno kobiety jak i mężczyźni zapewne mruczeliby pod nosem "i dobrze mu tak", a jakbym się z tym typkiem nadal awanturował, to kobiety krzyczałyby abym sobie już poszedł i dał im spokój, a faceci próbowaliby mnie zglebować i obezwładnić. Trochę podobnie jest tutaj. Za bardzo skupiasz się na "grozili mu śmiercią" a pomijasz fakt, dlaczego akurat jemu grozili, a nie innym pasażerom. Oni nie grozili mu bez powodu. Oczywiście moje przykłady są bardziej drastyczne, wypicie dwóch piw to nie to samo co pobicie czy inny występek, ale nie o to tutaj chodzi, a o fakt, że bez powodu chłopaka nikt się nie czepiał. To kierowca jest szefem w pojeździe i to on decyduje kto wsiądzie a kto nie. Zobaczcie co się dzieje w autobusach przy okazji np. Święta Zmarłych. Nie raz nie dwa były sytuacje, że autobus był tak napchany, że kierowca nie mógł ruszyć. Wysiadał wtedy i mówił, że nie ruszymy, dopóki ktoś nie wysiądzie, bo drzwi nie chcą się zamknąć. I jakoś nikt nie płacze "jak to, ja kupiłem bilet, mam sieciówkę i nie mogę pojechać?". Nie, nie możesz. Kierowcy to nie chuje i bez powodu nikogo z autobusu/autokaru nie wyrzucają. A już na pewno bez powodu nikomu nie grożą. Chłopak opuściłby pojazd, zaakceptowałby to, że kierowca nie chce jechać z podchmielonym to by na pewno nikt mu nie groził. Ale zdaję sobie sprawę, że są osoby takie jak Pan Dwa Piwka, który nigdy nic złego nie robi, ino cały świat się jak zwykle go czepia nie wiadomo o co. Nie umiem podrywać
  21. Mnie bardziej zastanawia coś innego - skoro jak sam Szef i autor wątku słusznie zauważył, że "ofierze napaści" grożono śmiercią kilkukrotnie, że jest to karygodne itd., to dlaczego temat nie nazywa się "kierowcy-osiłki grozili pasażerowi śmiercią"? Faceci gnębią jakiegoś chłopaka, ale i tak wszystkiemu najbardziej winna jest kobiecina, bo się odezwała. Nie mam pojęcia, kto bardziej zawinił, uważam, że rację macie wszyscy i żaden - z jednej strony w regulaminie nie ma nic mowy o piciu przed wejściem na pokład - z drugiej strony - kierowca nauczony doświadczeniem mógł nie chcieć wpuścić podchmielonego do autobusu. Jako pasażer podjąłbym pewnie inną decyzję niż jako kierowca. Natomiast to, co warto odnotować, to niezaprzeczalny fakt, że: W całym tym zamieszaniu paradoksalnie najdojrzalej zachowała się właśnie samica. Grzecznie, bez spiny wyraziła swoją opinię. A faceci? Jedni buce grożą i wyzywają, drugi Pan Dwa Piwka a raczej Pan Dwa Pipka zachowuje się jak typowa zawistna kobieta "skoro ja nie pojadę to wy też nie pojedziecie". Kurwa, jak mnie wkurwia taka polska mentalność "inni nie mogą mieć lepiej ode mnie".
  22. U mnie właśnie coś podobnego się stało przez to forum. Ostatnio koleżanka prowokowała mnie i dała mi jasno do zrozumienia, że chciałaby, żebym ją przeleciał. Jakoś tak nagle zaczęła się mną interesować (znamy się od 4 lat). A ja zachowałem się jak "cipa" i zamiast pojechać do niej, nie zrobiłem nic, tylko kontynuowałem rozmowę (przez neta). Postąpiłem tak, bo niejednokrotnie bracia mówili o słabiakach latających z wywalonym jęzorem za laskami. O tym, jak kobiety wykorzystują mężczyzn dla własnych potrzeb. Nie chciałem zachować się jak desperat, który rzuca wszystko i leci do loszki, bo ta obiecała mu kawałek mięska. Jak się później okazało, dziewczyna od dłuższego czasu nie ma chłopaka, strasznie swędzi ją cipka i szuka kogoś, kto ją wyrucha. Zatem przez 4 lata jak mnie znała, nie czuła potrzeby seksu ze mną, bo byli inni (miała kilku partnerów), a teraz, jak przez dłuższy czas nie może nikogo znaleźć, to nagle przyszła do mnie. Kiedyś pojechałbym do niej bez zastanowienia, teraz potrafię w miarę zapanować nad popędem - ta dziewczyna jest całkiem atrakcyjna 7-8/10 no i bezpruderyjna, więc seks z nią mógłby być bardzo satysfakcjonujący. Niemniej jednak, nie skreślam jej, ożenić się z nią nie ożenię, ale jako fuck friends i mnie przydałby się taki układ, więc jeśli nadal będzie mnie prowokowac, być może poczynię jakieś kroki ku zbliżeniu. W ogóle ta dziewczyna to bardzo ciekawy przypadek i być może niedługo założę osobny wątek co bracia sądzą o niej, cobym się w gówno nie wpakował
  23. Przytoczę tutaj cytat braci Wachowskich z Matrixa: „Nie wszyscy są gotowi do odłączenia. Niektórzy tak bardzo wierzą w system, że są gotowi zginąć w jego obronie” Choćbyś nie wiem jak próbował i się starał, są ludzie, którzy po prostu nie chcą żyć inaczej. Dysonans poznawczy jest u nich tak wielki, że każdą próbę pokazania im rzeczywistości odbiorą jako atak na ich wolność i sens życia, dlatego lepiej zostawić ich w spokoju.
  24. Tak apropo wspomnianej pomocy murzynom - ciekawy artykuł nt. pomocy międzynarodowej i jej skutków w Afryce.
  25. Ja raczej bym powiedział, że zagrywki pua powstały po to, by niczym niewyróżniający się samiec mógł wyhaczyć najlepszy towar. Takie trochę granie na kodach - nie jestem bogaty ani przystojny, a zaliczam najlepsze, bo dokładnie znam naturę kobiet i wiem czego chcą. Czym by to nie było, sprowadza się do jednego - staraniem się zrobić jak najlepsze wrażenie na kobiecie po to, by ta w końcu rozłożyła nogi. A wydaje mi się, że to kobieta powinna starać się zrobić dobre wrażenie na mężczyźnie, bo to on przyjmuje ją pod swój dach, opiekuje się nią i wydaje mnóstwo czasu, energii i pieniędzy na nią. Osobiście mi by się chyba nie chciało stosować takich gierek po to, by istota funkcjonująca jak pasożyt zechciała się łaskawie do mnie podłączyć. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że mężczyzna może mieć cel w postaci zaliczenia jakiejś ślicznotki i wtedy takie gierki mogą bardzo pomóc.