Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    113
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mayki

  1. A po co z tym fantem cokolwiek robić? Źle zrozumiałeś posty braci - my nie narzekamy, że kobiety lecą na hajs, tylko to dostrzegamy i zauważamy, co jest istotne z punktu widzenia wszechobecnej obłudy na ten temat. Większość z nas rozumie i akceptuje fakt, że $$$ mają znaczenie dla kobiet i rozumiemy, że taka jest biologia i nie można za to ganić kobiet. To normalne i naturalne, jako kobieta też byś leciał na hajs, bo która matka chciałaby, żeby jej dzieci wychowywały się w biedzie? A że sama nie zarobi? Świat jest jaki jest, faceci lecą na cycki, to babki to wykorzystują - po co się rozwijać i zarabiać, skoro może to za nie zrobić mężczyzna? (tekst jednej z moich koleżanek). W życiu za wszystko się płaci, pamiętaj o tym. Chcesz mieć ładną i atrakcyjna dziewczynę, to musisz jej coś dać w zamian. Miłość bezinteresowna nie istnieje. Osobiście nie mam problemu z tym, że dziewczyny zwracają uwagę na posag mężczyzny póki same dbają o nich i dają im to czego chcą. Facet ma ogarnięty dom, miłą pannę, świetny seks, a w perspektywie czasu ładne potomstwo, a dziewczyna żyje na poziomie - jak dla mnie całkiem sprawiedliwy układ.
  2. Po co przejmować się takim szmaciarzem, który traktuje Cię jak dostawcę półdarmowego stuffu dla swoich ziomków? I to jeszcze w tak chamski sposób? Sam byłem w podobnej sytuacji, mam w rodzinie handlarza, który załatwia mi auta taniej i znajomy ostatnio się zapytał, czy dla niego też by czegoś nie miał. Odpowiedziałem mu wprost, że takie okazje to on tylko dla rodziny daje i nikomu innemu, mój znajomy odpowiedział tylko "ok rozumiem" i nie było tematu, żadnej spiny czy ochłodzenia stosunków.
  3. Wszystko jest kwestią kto ma jakie "ambicje". Ja w tym momencie jestem takie 6/10 (moja własna ocena + koleżanki), jestem nieśmiały i ciągle pracuję nad sobą, więc kiedyś byłem słabszy. W ciągu ostatnich 3 lat 4 dziewczyny do mnie podbijały. Nie musiałem nic robić, same wyrażały zainteresowanie moją skromną osobą i wykonywały pierwszy krok. Na żadną z nich się nie zdecydowałem, bo 3 z nich były przeciętne i dupy wyglądem nie urywały, jedna z nich była 7/10, ale ona chciała tylko FF i wymagała bardzo dobrego seksu, więc uznałem, że nie dam rady jej zadowolić i zniszczy mi psychikę, więc spasowałem. Pewna dziewczyna mi kiedyś powiedziała "jak facet nie ma seksu, to znaczy, że nie chce go mieć, bo kobiet jest więcej niż mężczyzn". I pewnie coś w tym jest. Szkoda tylko, że ludzie i matrix wciskają facetom byle jakie dziewczyny byle tylko były, bo inaczej będziesz nieudacznikiem, który panny nie umie sobie znaleźć. A ja mam swoje wymagania i ambicje i w byle pizdę fiuta wsadzać nie będę. Kto wybrzydza ten nie rucha
  4. Kiedyś od pewnej dziewczyny dowiedziałem się, dlaczego dziewczyny olewają Dzień Mężczyzny. Jej odpowiedź - "a co mam facetowi kwiatka kupić?". To doprawdy fascynujące jak te istoty z dziurką między nogami wymagają, by mężczyzna był oryginalny i tryskał pomysłami na spędzenie wspólnie czasu, podczas gdy ich poziom pomysłowości szoruje po dnie oceanu.
  5. Mnie najbardziej rozpierdala u nich wybielanie swoich zachowań używając do tego cech charakteru idących w parze z bogactwem - my nie lecimy na hajs, tylko na zaradność (która ten hajs zapewnia). Jakie to sprytne i wygodne. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że faceci wcale nie lecą na wygląd, tylko na atrakcyjność kobiety.
  6. Są. Bazowo wszystkie kobiety mają wgrany ten sam system operacyjny. A różnice w ich zachowaniach wynikają z możliwości lub ich braku. Weźmy hajs. Ilu jest bogatych facetów? Poniżej 20%? Gdyby kobiety miały się trzymać zasady, że sypiają tylko z bogatymi, to większość z nich byłaby dziewicami. Większość kobiet po prostu nie ma fizycznej możliwości kontaktu z bogatymi, bo takowych nie zna a jeśli zna, to są zbyt mało atrakcyjne, by taki pan zechciał je zaliczyć. Stąd wiele dziewczyn nie ma zamożnych chłopaków, a później się chwalą "nie wszystkie lecą na hajs, ja jakoś mam biednego chłopaka". Fajnie, tyle że to, że ma biedniejszego nie znaczy, że nie leci na hajs, tylko że żaden bogatszy się nią nie zainteresował. Zwykłe manipulowanie faktami i próba obrócenia wady (niska atrakcyjność) w zalety (nie jestem taka jak inne). I wg tego schematu można pocisnąć ze wszystkim. Są kobiety które zdradzają i są takie, które nie zdradzają. Większość tych, które nie zdradziły nie zrobiły tego nie dlatego, że są porządne, tylko dlatego, że żaden fajny koleś się nimi nie zainteresował. Taki mają wgrany system, by zawsze szukać lepszej opcji i tylko brak możliwości może to powstrzymać.
  7. Koleżanka w rozmowie ze mną napisała, że chciała się ustatkować po studiach, ale będzie musiała to odłożyć na później, bo nie zna fajnych facetów. Po czym dodała, że jak nie znajdzie męża to trudno to będzie wieczną singielką, bo źle jej samej nie jest. Dodatkowo w trakcie pisania tego wyznała mi że szuka sobie sekspartnera (konkretnie to liczyła na mnie), bo swoje potrzeby ma. Zatem podsumowując - dobrze jej samej ze sobą, ale na gwałt potrzebuje kogoś do seksu. Nie jest jej źle samej, ale chciała się ustatkować po studiach (czyli w ciągu 2 lat). Jak zacząłem jej pisać, że pracuję nad sobą, to znów gadka inna "weź bo zaczne widzieć w tobie potencjalnego męża, w ile lat się zmienisz, ile mam czekać?". Niby dobrze jej samej ze sobą, ale kandydatów na męża szuka już nawet wśród tych, którzy na razie są dla niej mało atrakcyjni, ale w przyszłości może się to zmienić.
  8. Odnoszę wrażenie, że niektórzy żyją w jakiejś gdybylandii... Gdyby nie makijaż, gdyby nie ciuchy, gdyby nie coś tam. Ale one są i czy nam się to podoba czy nie - za ich pomocą kobiety podkręcają swój wygląd. I bardzo często jest tak, że dziewczyna z makijażem mi się podoba, a bez makijażu już nie. Znakomicie to widać na przykładzie starszych filmów, fotografii, gdzie ze świecą szukać ładnej kobitki. Jak dla mnie wszystkie były brzydkie. Więc faktycznie jest tak, jak piszecie, że ilość ładnych naturalnie kobiet wcale nie jest wyższa niż przystojnych mężczyzn. Tyle że po ulicach nie chodzą naturalne piękności, tylko sztucznie podkręcone. I oceniając to co widać na ulicy, nie sposób nie dostrzec, że jednak więcej jest atrakcyjnych dziewczyn niż panów, bo każda niewiasta jest o dobre 2-3 oczka ładniejsza dzięki ciuchom i makijażowi. Dlatego wciąż wydaje mi się, że Bóg wcale nie poskąpił pożądania kobietom i kobieta może pożądać jakiegoś mężczyznę tylko z uwagi na wygląd tak samo, jak my kobietę. Po prostu dzięki sztuczkom kobiety stały się ładniejsze niż powinny i stąd więcej mężczyzn ślini się do kobiet niż kobiet do mężczyzn. Ostatnio miałem okazję zobaczyć na własne oczy jak moje koleżanki zachowują się wobec superprzystojnego mężczyzny, którego dopiero co poznały i wyglądało to dokładnie tak samo, jak w przypadku facetów - łaszenie się, narzucanie, podlizywanie, śmianie się ze wszystkiego, co powie, robienie wszystkiego, o co je prosił, przymykanie oka na jego bezczelne zachowanie. Jak mówił do nich "loszki" to się śmiały, jak ich dawny znajomy powiedział to samo, to się oburzyły, że takie chamskie odzywki to na budowie może sobie mówić. @DOHC Czy nie za bardzo cię ponosi przypadkiem? Obraziłeś mnie zupełnie bezpodstawnie, a ja to wszystko zlałem ciepłym moczem, bo po co się kłócić, natomiast ciebie cholernie dotknęło to, że ktoś nazwał mężczyzn płcią brzydką. I jeszcze wmawiasz mi, że niby napisałem brzydki = gorszy. Fajnie, że o siebie dbasz i czujesz się atrakcyjny, ale nie wszyscy tacy są. Czy ci się to podoba czy nie - większość mężczyzn wygląda przeciętnie lub co najwyżej dobrze, bo wciąż żyjemy w kraju, w którym dbanie o siebie uznawane jest za pedalskie. Tak czy inaczej - to tylko internet, nie ma się co pienić bo ktoś napisał coś, co tobie się nie spodobało. Wystarczyło kulturalnie napisać, że się nie zgadzasz i nie byłoby problemu.
  9. Przecież tu widać, że to jest podstęp - podała zaporową cenę, aby zgłosił się do niej super bogaty koleś, którego na to stać, seks bez zabezpieczenia, nastąpi zapłodnienie a później laska wywalczy gigantyczne alimenty. Szczwana bestia.
  10. Skąd ta teza? Kobiety mogą pożądać tak samo jak i faceci, sęk w tym, że więcej jest bardzo ładnych kobiet niż mega przystojnych facetów. Przeciętna Polka w ciągu roku widzi na ulicy kilku (sic!) facetów, którzy z wyglądu są tak atrakcyjni, że byłyby w stanie się z nimi kochać bez rozmowy. Stąd kobieta żeby się zakochać, najczęściej musi poznać faceta, bo z wyglądu mężczyźni zazwyczaj są albo przeciętni albo co najwyżej dobrze wyglądający. Nie bez powodu mówi się o nas płeć brzydka - po prostu kobietom trudno nas pożądać za sam wygląd, bo ten na ogół dupy nie urywa.
  11. Kontynuując motyw rozpoczęty przez @Subiektywny chciałbym przypomnieć, że otoczenie swoją opinię o nas czerpie od nas samych. Jeśli ktoś czuje się brzydki i ma przez to kompleksy - jest smutny, przygnębiony, przez co otoczenie faktycznie będzie uznawać go za mało atrakcyjnego. Jeśli jednak ktoś przeciętnie wyglądający jest wesoły, szczęśliwy, tryska pozytywną energią, ma duże poczucie własnej wartości - ludzie będą go odbierać za dużo bardziej atrakcyjnego niż jest w rzeczywistości. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy podobasz się innym - przekonaj ich do tego, że tak właśnie jest. Pewni siebie ludzie mający wysokie poczucie własnej wartości mają wyjebane co kto o nich myśli, bo oni sami wiedzą, że są atrakcyjni i tymi pozytywnymi o sobie myślami zarażają innych, przez co ci również zaczynają patrzeć na nich jak na atrakcyjne osoby. A więc znów mylona jest przyczyna ze skutkiem - wiele osób czuje się atrakcyjnych, bo ktoś im powiedział, że są przystojni. A powinno być na odwrót - inni powinni uważać nas za przystojnych, bo przekonaliśmy ich, że tacy właśnie jesteśmy. Zamiast wmawiać i przekonywać innych, że jesteśmy atrakcyjni i wartościowi - oczekujemy, że to ktoś przekona nas, że jesteśmy atrakcyjni. Wszystko jakoś tak na odwrót...
  12. Yyy ale ja jestem facetem... I napisałem, że właśnie nie lubię, jak kobieta mówi, że to upokarzające, bo to takie głupie doszukiwanie się czegoś czego nie ma. Dlatego dodam jeszcze do listy, że nie lubię, jak dziewczyny nie umieją czytać ze zrozumieniem
  13. Ja nie znoszę: - absurdalnego zakompleksienia i braku dystansu do siebie - lubię, kiedy np. dziewczyna z małymi cyckami potrafi je zaakceptować i nie wstydzi się o nich mówić albo kiedy kobieta potrafi przyznać, że faceci są lepszymi kierowcami - doszukiwania się drugiego dna oraz dowodów na poniżanie kobiet - jak facet klepnie partnerkę w tyłek to na pewno zależy mu tylko na jej wyglądzie, robienie facetowi dobrze ustami jest upokarzające, żarty o seksie jako dowód na traktowanie kobiet jako sekszabawki itd. - nadmiernej wstydliwości - wywyższania się z racji ładnego wyglądu czy samego faktu posiadania dziurki między nogami
  14. A o to Ci chodziło. Mówiąc "taka okazja" miałem na myśli dziewczynę, która nie chce związku ze mną (a więc i ślubu) a tylko FF, w dodatku która jest bardzo bezpruderyjna i rzadko kiedy używa słowa Nie w łóżku. Nie wszystkie dziewczyny takie są jak mniemam. A dwa różnie się może życie potoczyć i równie dobrze w wieku 30 lat mogę wyglądać gorzej niż teraz, przyszłości nie można przewidzieć. W moim przypadku, jeśli znasz mój post powitalny, problemem jest również brak doświadczenia z kobietami, więc też tak czekać do 30 na kontakty z nimi to trochę słabo. Gdybym był wcześniej w jakichś związkach to bym się tym nie przejmował. Dlatego uznałem, że jest to jakaś forma "okazji" która się nadarzyła, bo cokolwiek by nie mówić - facetowi bez doświadczenia ciężko być pewnym siebie w kontaktach z kobietami. Więc na co mi ta atrakcyjność w wieku 30 lat, jak będę przed laseczką trząsł się cały ze strachu "bo jeszcze nigdy tego nie robiłem". A tak to jest okazja, by mieć to za sobą i po prostu być pewniejszym w kontaktach z samicami. Niemniej jednak, rozumiem że faktycznie mogło to zabrzmieć nieco pesymistycznie
  15. Co masz na myśli pisząc "pesymizmem", bo chyba nie załapałem? I nie, spokojnie, nie planuję zaślubin, lektura tego forum skutecznie mnie do tego zniechęciła
  16. Ja mam również podobną sytuację, miałem w zasadzie o tym wątek założyć - ładna atrakcyjna dziewczyna o 2-3 oczka wyżej ode mnie dała mi jasno do zrozumienia, że chciałaby być ze mną w FF. To koleżanka ze studiów, jesteśmy w zasadzie na ostatnim roku i też nie bardzo wiem co mam robić, bo z jednej strony nie bierz dupy z własnej grupy, z drugiej jednak mam świadomość, że taka okazja może się nigdy nie trafić. Ładna, atrakcyjna, szczupła w dodatku bezpruderyjna. Dlaczego akurat FF? Dziewczyna ma wysokie wymagania i nie ma nikogo nadającego się na męża na oku, ale jej problemem jest bardzo wysokie libido, z którym ciężko jej żyć samej. Jak sama przyznaje "jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje potrzeby".
  17. Żeby zdobyć pewność siebie, trzeba wiedzieć, czym ona jest. Pewność siebie to nic innego jak świadomość, że to co robimy i mówimy jest prawidłowe i odpowiednie. Mówiąc krótko - wiemy, że damy radę. A do tego niezbędne są 2 rzeczy - umiejętności i doświadczenie. Im więcej wiesz, umiesz i im więcej doświadczasz, tym pewniejszy siebie jesteś. Jeśli dużo wiesz, to nie boisz się dyskutować z ludźmi, bo wiesz, że to co mówisz ma sens i masz na wyjaśnienie tego logiczne argumenty. Jeśli jesteś silny i ćwiczysz sporty walki, to nie boisz się innych ludzi, bo wiesz, że w razie czego im wpierdolisz. Jak jesteś nadziany to mało czego się boisz, bo wiesz, że w razie czego stać cię na opłacenie kogo trzeba i czego trzeba. Jeśli masz świadomość swojego poczucia humoru, to nie boisz się żartować, bo wiesz, że ludzie będą się śmiać. Jeśli jesteś przystojny i wygadany i zaliczyłeś 20 lasek w roku, to nie boisz się zagadywać do kolejnych, bo wiesz, że jesteś atrakcyjny i dasz radę je wyrwać, robiłeś to nie raz. Z brakiem pewności siebie nierozerwalnie związany jest strach - lęk przed ośmieszeniem, upokorzeniem czy polegnięciem. Ot, np. jak ktoś nigdy nie leciał samolotem to idąc na lotnisko boi się, czy sobie poradzi, czy będzie wiedział jak się zachować, czy nie zrobi niczego głupiego. Z obawy przed tym siedzi na forach i ogląda poradniki na YT jak wygląda odprawa. Ale już po kilku-kilkunastu wizytach na lotniskach taka osoba zachowuje się dużo pewniej siebie bo już wie jak to wygląda i wie, że sobie poradzi - w końcu robił to już ileś razy. Dlatego twoja siostra jest pewniejsza siebie. Najprawdopodobniej była często adorowana i wie, że się podoba innym i że ludzie ją lubią. Dlatego nie boi się przybywać wśród nich i ich zagadywać. Ale jakby teraz kilku facetów pod rząd dało jej kosza, wierz mi - jej pewność siebie by spadła, gdyż przestałaby wiedzieć, że na pewno da radę i się innym podoba. Jeśli chcesz być pewny siebie - musisz przestać się bać. A żeby to zrobić - musisz wiedzieć, że sobie poradzisz. A żeby to wiedzieć - musisz mieć doświadczenie, na podstawie którego będziesz wiedział, że dasz radę. Dlatego ja bym proponował to co @Artem zrobił - wychodzenie do ludzi, praca z wieloma klientami, przebywanie wśród innych jak najczęściej. Dzięki temu nabierzesz doświadczenia i przestaniesz się bać. Doświadczaj jak najczęściej jak najwięcej, próbuj nowych rzeczy i rób to, czego się obawiasz (np. zagadywania do dziewczyn) a po jakimś czasie przestaniesz się tego obawiać.
  18. Ja tylko chciałbym przypomnieć autorowi, że w rękach, którymi witają się z tobą koledzy, nie raz trzymali swojego fiuta. A ty nieraz oblizywałeś swoje palce po cziperach. Więc zgodnie z twoją logiką myślenia to trochę tak, jakbyś w życiu miał w ustach setki penisów. Jesli do tej pory tobie to nie przeszkadza, to nie rozumiem w czym problem, że kiedyś twoja dziewczyna coś tam z kimś robiła.
  19. Na Costa Brava mieszkania są tańsze niż nad Morzem Bałtyckim, a pogoda i widoczki przednie. Byłem w tym roku w Blanes i miasteczko cud miód i orzeszki. Problemem Hiszpanii jest wysokie bezrobocie, wcale nie wysokie pensje oraz dla mnie zbyt wysoka temperatura. Ale ja się łatwo i szybko pocę, stąd na chwilę obecną nie dałbym rady tam mieszkać. Natomiast jak rozmawiałem z tubylczynią to mówiła, że w Hiszpanii przeciętnie 2 ludzi w 2 lata jest w stanie uzbierać na nowy samochód. Nie zmienia to faktu, że kokosów się tam nie zarabia, ale jak ktoś nie ma wysokich wymagań co do życia, to nie ma problemu z godnym życiem.
  20. Bo same nic nie potrafią, a tak płacić obcym hydraulikom, mechanikom, informatykom, monterom za zrobienie każdej pierdółki w ich życiu to też szkoda hajsu marnować. Nie od dziś wiadomo, że kobiety pragną wszystko umiejących facetów, żeby mieć wszystko w domu zrobione "za darmo" w ramach użyczania dupci. Sprytne bestie.
  21. Spoko, zdaję sobie sprawę, pisałem o tym już w powitaniu na forum, że od zawsze byłem typem dobrego chłopca, który pomagał wszystkim naokoło, nie mając z tego żadnych korzyści. Co ciekawe, muszę zauważyć, że dziewczyny potrafią się z tym jakoś kryć, koledzy byli znacznie bardziej bezpośredni. Tak czy inaczej pracuję nad tym. Odkąd jestem na forum informuję środowisko, że "wakacje podatkowe były, ale się skończyły i teraz trzeba płacić". Jakiś tydzień temu poprosiła mnie, bym coś jej podesłał. Pół żartem pół serio odpowiedziałem, że spoko, zapłacisz 50 zł i nie ma problemu. Usłyszałem od niej "wszędzie widzisz tylko pieniądze".
  22. Haha przypomniała mi się pewna sytuacja z dobrą koleżanką ze studiów, której od początku dużo pomagam - wysłała mi opracowane pytania na egzamin z żartobliwym tekstem "proszę bardzo, to za 4 lata pomagania mi i na kolejne 100 lat". Traf chciał, że były tam drobne błędy, więc poprawiłem je i tego samego dnia, wieczorem, odesłałem pannie z takim samym tekstem "to za kolejne 100 lat pomagania mi w każdej potrzebie". Ta moja koleżanka odpisała mi wtedy "a z tymi 100 latami to przesadziłeś, za to, że dostałeś ODE MNIE te pytania i parę z nich poprawiłeś?" Odpisałem jej, że za to, że przez 4 lata jej cięgle pomagam, to chyba uczciwa oferta. Odpisała oschle "no nie bardzo". Także tego, to tyle w kwestii pomagania samiczkom. Na uczelni kilka razy spotkałem się z "wyliczaniem" pomocy, koleżanka wysłała mi coś kilka dni wcześniej i do mnie z tekstem "wyślesz mi swoje notatki?, przypominam ci, że dostałeś ode mnie pytania, więc wypadałoby się odwdzięczyć". Chuj z tym, że przez kilka lat nieustannie jej we wszystkim pomagam i stosunek mojej pomocy do jej wynosi jakieś 250:1. Najważniejsze, że ona raz mi pomogła, więc muszę za to zapłacić, a ta wcześniejsza moja pomoc się nie liczy.
  23. Jasne, że nie, wiem co masz na myśli, odniosłem się tylko do tego, co napisałeś - postawiłeś tezę, że Lewy od młodości ciężko zapierdalał, a ona nic nie robiła, no więc tylko zwróciłem uwagę na to, że ona też ciężko pracowała, bo jednak medalów za nic się nie dostaje. To, że Lewandowska stała się sławna dzięki mężowi to fakt niezaprzeczalny, jednak trzeba przyznać, że coś tam w życiu dzięki swojej ciężkiej pracy osiągnęła. A to, że Anka na początku była niezbyt przychylnie nastawiona do Roberta, czym potwierdziła prawdziwą naturę kobiet to już inna sprawa.
  24. Ekhm akurat Anna jest tutaj kiepskim przykładem Z tego co widzę medale zaczęła zdobywać od 2005 roku, a więc w czasach, gdy Lewy grał w polskiej III lidze i nikt nawet nie wiedział, że ktoś taki istnieje