Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    123
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mayki

  1. Jako architekt prosiłbym o niewypowiadanie się w sprawach, w których nie ma się zielonego pojęcia Architekt wnętrz nie tworzy projektów na bazie obecnych trendów, tylko inwestor (czyli klient) mówi architektowi co ten ma zaprojektować. Jest to swego rodzaju ironia życia, bo jak zapytasz się studentów architektury dlaczego chcą zostać architektami, to każdy odpowie "bo chcę projektować swoje budynki". Rzeczywistość niestety niszczy te dziecięce plany i najczęściej wygląda to tak, że architekci projektuja to, co sobie klient zażyczy. Jeśli więc kiedykolwiek przebywasz we wnętrzu, które nie ma duszy - nie wiń architekta, tylko właściciela, bo widocznie w takim wnętrzu chciał mieszkać i takie sobie zażyczył u Pana architekta.
  2. Co do seksu po ślubie: Kiedyś na babskim forum jakiś chłopak żalił się, że 7 lat czekał z seksem do ślubu, w końcu po ślubie seks był, ale rzadko, słabo, po ciemku, ogólnie jak na tyle lat czekania spore rozczarowanie. Wziął pannę na rozmowę i po przyciśnięciu wyznała, że ona nie lubi seksu, nie jest jej to do życia potrzebne, ale nie mówiła mu tego wcześniej, bo bała się, że wtedy ją zostawi i nie będzie ślubu. Najlepsze lata młodości bez seksu + kolejne kilkadziesiąt z seksem po ciemku raz na 2 miesiące. Ładnie się chłopak ustawił w życiu... I druga historia prosto od babeczki - dziewczyna czekała z seksem do ślubu, w końcu się doczekała, pierwszy raz i falstart chłopaka. "Pewnie zmęczony weselem" pomyślała. Drugie podejście i znów lipa. A później trzecie i kolejne i kolejne. Sfrustrowana poszła na forum radzić się kobitek. Dlaczego jej mąż jest słaby w łóżku. Diagnoza loszek - bo jest niedoświadczony, musisz dać mu czas, żeby się rozkręcił, ma na koncie dopiero kilka stosunków w życiu. Odpowiedź sfrustrowanej - ale ja myślałam, że jak on tyle czekał na seks, to teraz będzie istnym wulkanem energii i całe to napięcie, które kumulowało się w nim przez te wszystkie lata teraz znajdzie ujście i będzie po prostu bosko. Dorosła, prawie 30-letnia kobieta. Dziewczyny poinformowały ją, że przez dłuższy czas tak to niestety będzie wyglądać, chciałaś mieć prawiczka to masz i nie marudź. Po wypowiedziach sfrustrowanej widać było, że nagle ten brak doświadczenia męża zaczął jej mocno przeszkadzać i po głowie zaczęły jej chodzić brudne myśli "ciekawe jak by to było z innym, bardziej doświadczonym". Seks po ślubie to kiepski pomysł, bo w ten sposób kobieta ciebie rujnuje - zamiast ćwiczyć i uczyć się umiejętności łóżkowych, czekasz tak na prawdę chuj wie na co, po czym jak już będziesz miał 28 lat i zaczniesz współżyć dowiadujesz się, że jesteś slaby i jej koleżanki mają fajniejszy seks. No więc dziewczyna zostawia ciebie, tego słabego i idzie do bardziej doświadczonego. A to, że wymagała od ciebie wstrzemięźliwości - i tak się nie przyzna do błędu, jak będzie bezczelna to jeszcze Ci powie, że przecież nie musiałeś się jej słuchać i co z ciebie za facet, że nie masz własnego zdania - bardziej doświadczeni bracia poświadczą, że tego typu teksty to nie jest rzadkość u kobiet.
  3. A ja przyznam szczerze zastanawiałbym się, czy jest sens to ciągnąć dalej. Koledzy proponują, żebyś z nią pomieszkał na wynajmowanym, ale przecież kobiety potrafią świetnie udawać i w takiej sytuacji mógłbyś dostać fałszywy obraz swojej niewiasty. Powiesz jej że chcesz pomieszkać na próbę na wynajmie. Dla niej to 2 ważne informacje - po pierwsze ten stan nie będzie trwał długo, rok-dwa lata; po drugie im lepsza dla Ciebie będzie, tym szybciej zgodzisz się na kredyt. W trakcie wynajmu będzie dla Ciebie wspaniała i cudowna, a jak już przekonasz się, że ona jest inna niż wszystkie - weźmiesz kredyt, a ona w końcu odetchnie z ulgą i pokaże Ci swoje prawdziwe oblicze. Moim zdaniem skoro dziewczyna zachowuje się tak bezczelnie, że nie pracując wręcz żąda, byś wziął kredyt na wasze wspólne mieszkanie i to jak najszybciej, to raz że ona Cię nie szanuje, a dwa nie nadaje się kompletnie do wspólnego życia z zobowiązaniami takimi jak ślub, dziecko, kredyt. Typowy przypadek dziewczyny, która chce się ustawić czyimś kosztem. Ona się przecież nie zmieni. Skończysz jak ci wszyscy zmęczeni życiem pantofle ze spuszczonymi głowami, którzy posłusznie wykonują polecenia małżonki i zapierdalają po 12 godzin żeby sprostać oczekiwaniom żonki, bo wiedzą, że jak tego nie będą robić, to kopnie ich w tyłek zabierając majątek i dzieci. Ze szczerego serca Ci radzę spierdalaj od niej, bo dobra z niej zawodniczka, a ty niedoświadczony - przemieli Cię równo po swojemu.
  4. Być może pamiętacie, jak kiedyś pisałem o znajomym, który narobił prawie milion długów głównie za sprawą swojej małżonki (nigdy nie pracowała), która prosiła go co chwilę o nowy samochód w leasing, wczasy czy drogie ciuchy. Niedawno zmarł no i w takiej sytuacji należy jej się spadek, ale razem z długami. Ona oczywiście zmuszona była zrzec się spadku. Owa pani kilka dni po śmierci męża zdradziła, że żałuje, że nie wniosła pozwu o rozwód. Dlaczego? Wg prawa w Polsce jeśli małżeństwo jest w trakcie rozwodu, współmałżonek nie dziedziczy długów. Zatem w takiej sytuacji należałby jej się spadek po mężu, ale bez długów. No, także ten... jak widać strasznie ciężko znosi śmierć męża sponsora.
  5. Nie wiem skąd się bierze ten stereotyp, że kobiety friendonują facetów ze względu na urodę. Skoro chłop daje się sfriendzonować, to jest cipą i to stąd takie podejście laski. Większość mężczyzn trafia do luku Davy'iego Jonesa nie przez wygląd, a przez cipowaty i służalczy charakter. A to, że kobieta twierdzi, że chciałaby mieć takiego chłopaka - chyba nie muszę mówić, co sądzimy na temat słuchania tego co one mówią
  6. I tak też faceci robią - radzą się profesjonalistek. Kobiety w tej sytuacji występują w roli profesjonalistek, bo jednak wciąż panuje mocne przekonanie, że któż nie wie najwięcej o kobietach, jak nie inna kobieta? Stąd wielu samców idzie po porady do nich i do ich porad się stosują A te kobiety tworzą produkt - obraz wspaniałej samicy - który nam mężczyznom sprzedają. Jeśli produkt ten okazuje się wadliwy i nie taki jak go reklamowano - wina leży po stronie sprzedawcy tego produktu, bo wprowadził klienta w błąd. Nie znasz się na samochodach, więc idziesz do mechanika, a ten wciska ci kity, że połowa rzeczy do wymiany i skroi cię na olbrzymie pieniądze. Coś ci śmierdzi, dzwonisz po znajomych - wszyscy polecają tego mechanika. Wbijasz na neta - same pozytywne recenzje. No trudno, widocznie tak ma być i ze spuszczoną głową płacisz... Tak wygląda rzeczywistość relacji z kobietami. Samonakręcająca się spirala, z której ciężko wyjść bo nie wiesz o jej istnieniu. Jesteś dobry dla kobiety, ona jest dla ciebie neutralna. Jesteś dla niej zły - strzela focha. Faceci są prostymi istotami, więc myślą na logikę - obraziła się, bo narozrabiałem. Więc starają się być dla niej milsi. Ale to nie wystarcza, kobieta zaczyna obrażać się o coraz mniejsze pierdoły, a oni cały czas widzą prostą zależność - nie spełniam jej potrzeb - strzela focha. I tak nauczeni tym prostym schematem starają się robić wszystko tak jak kobieta chce, żeby tylko nie było cichych dni. A fochy nie ustępują. Idą więc po poradę do matki/siostry, ciotki, koleżanki a one im tłuką te hehe kobiece hehe porady "może coś źle robisz, może musisz jej dać czasu, kobieta jest skomplikowana, czasami ma gorsze dni, my już tak mamy, przyzwyczaj się do tego". A koleżanki narzekające na facetów tylko pogarszają sprawę. Ciężko mężczyznom zdobywać wiedzę o kobietach w świecie, w którym wszyscy cię przekonują, że jak nie wiesz jak postępować z samicą - spytaj się innej samicy. Nam naprawdę łatwo mówić "faceci są głupi, bo nie znają zasad", bo my mamy świadomość istnienia Matrixa, a oni nie. @Tony Twój przykład jest błędny. Faceci nie wchodzą na zaminowane pole, tylko do pięknego zielonego parku w tryskającą fontanną i bawiącymi się dziećmi, w którym coś właśnie urwało im nogę. W tej sytuacji każdy z nas byłby zdziwiony, że nie ma kończyny
  7. Nie zgodzę się z tym. Jak zostawię otwarty dom na noc i ktoś mnie okradnie, to jest to moja wina i mojej głupoty, czy raczej złodzieja, który nie szanuje cudzej własności? Choćbym miał zostawić otwarty samochód z kluczykami w centrum miasta - nikt nie ma prawa nim odjechać, więc w razie stwierdzenia przeze mnie braku obecności ww. przedmiotu w miejscu w którym go zostawiłem - winnym kradzieży jest tylko i wyłącznie złodziej, a nie ja. Ja jedynie ułatwiłem mu robotę, co i tak w perspektywie profesjonalistów jest bez sensu - jak złodziej zechce to włamie się do każdego samochodu. Idąc tym tokiem rozumowania jak koleżanka zaprosi mnie do siebie na korepetycje, a ja ją zgwałcę, to też będzie jej wina, bo w końcu to ona mnie wpuściła do mieszkania? Faceci, którzy nie rozumieją zasad gry jedynie ułatwiają podstępną robotę kobietom. Winowajcą tak czy inaczej pozostaje kobieta, bo to ona wykorzystuje samca. Mało tego: dlaczego jest tak wielu mężczyzn, którzy nie rozumieją, jak postępować z kobietami? Bo to KOBIETY sieją obłudną propagandę o tym, że trzeba być miłym, szanującym i usługującym dżentelmenem. Jak słusznie zauważył @JoeBlue - to one tworzą Matrix, więc to one są odpowiedzialne za to, że mężczyźni nie umieją z nimi postępować i w konsekwencji cierpią. Argumenty o tym, że natura tak stworzyła laseczki do mnie nie przemawiają, bo nas natura stworzyła do zapładniania jak największej ilości partnerek, a jednak wielu mężczyzn tego nie robi i potrafi żyć wiele lat z jedną kobietą lub w ogóle dać sobie na wstrzymanie z dziurawcami.. Ale do tego trzeba pracy nad sobą i jakiegoś kręgosłupa moralnego, którego większość samic nie ma, bo świat jest dla nich litościwy i wszystkie grzeszki kobiet są zawsze jakoś tłumaczone. Efektem tego są później artykuły na popularnych portalach, usprawiedliwiające zdrady kobiety rzekomym zaniedbywaniem ich potrzeb przez samców. Jak facet wykorzysta kobietę to jest to jego wina, bo nie liczy się z uczuciami drugiej osoby. Jak kobieta wykorzysta faceta, to też jest jego wina, bo dał się wykorzystać? Ja rozumiem, że mężczyźni mają swoje na sumieniu, ale nie usprawiedliwiajmy wszystkich złych zachowań kobiet nieumiejętnym postępowaniem samców, bo skoro tak źle się obchodzimy z nimi, to dlaczego nam nie wytłumaczą jakie błędy popełniamy? Ano dlatego, że czerpią z tego korzyści, co kłóci się nieco z próbą przedstawienia ich jako Bogu ducha winnych istot. Faceci cierpią przez własną głupotę w ten sam sposób co kibic przechodzący w szaliku Widzewa obok kiboli ŁKSu. Metafory tłumaczyć chyba nie muszę...
  8. 1. Podczas mixowania korzystasz ze wspomagaczy pokroju Mixed In Key czy utwory dobierasz na słuch? 2. W twoim mniemaniu co oznacza dobry mix? Taki, przy którym słuchacz może się nie zorientować, kiedy wszedł nowy utwór, do bólu płynny i poprawny, czy może nie do końca poprawny technicznie, ale za to charakterystyczny, wyróżniający się? Np. Tiesto stosował czasami przejścia, jak ja to nazywam "nieoczywiste", różnorodne, człowiek nie wiedział, w jaki sposób wejdzie nowy utwór, co moim zdaniem dodawało charakteru całemu setowi i poszczególne przejścia w jego setach bywały mocno zapamiętywalne (np. przejście z Kopenhagi pomiędzy A New Dawn a Dancing Water).
  9. W takich sytuacjach ostrożnie dobierałbym słowa używając zwrotów "piękna z brzydkim" Jak już zostało zauważone - młodsze kobiety nie sumują zalet mężczyzn liniowo - koleś średnio przystojny, niezbyt zamożny i leniwy, ale z poczuciem humoru i dostarczający wachlarz emocji jest w mniemaniu kobiet atrakcyjniejszy od nudnego kujona, który jest inteligentny, bogaty, pracowity i ogarnięty. Nie mówiąc już o tym, że estetyka to kwestia gustu - facet wg Ciebie 3/10 może być dla dziewczyny 8/10. Kwestia gustu. Podobnie z kobietą - dla Ciebie to 9/10, dla kogoś innego może to być 6/10. Wśród moich znajomych mam sporo ładnych kobiet, które mają partnerów średnio urodziwych w moim mniemaniu czy koleżanek, którymi wszyscy się zachwycają, a dla mnie są przeciętne i na pewno nie ładne. Chyba najbardziej spektakularnym przykładem jest Mister Polski (nie zdradzę z którego roku), który w szkole średniej był nazywany greckim bogiem (wysoki, przystojny, kwadratowa szczęka, kaloryfer na brzuchu, do tego bogaty), a dziewczynę miał o urodzie czarownicy, dla mnie 5/10.
  10. Ambicja to dość ciekawe zagadnienie, bo z jednej strony jest motorem napędowym działań i samorozwoju, z drugiej - blokuje. Jestem ambitnym człowiekiem, do tego stopnia, że praca jako kelner czy operator koparki jest dla mnie uwłaczająca. Efekt tego jest taki, że pierwszą swoją pracę podjęłem w wieku 24 lat, w zawodzie. Pracując jako kelner czy barman, mógłbym poznać wiele ludzi, nauczyć się współpracy, nabyć pewności siebie i podszlifować swoje zdolności interpersonalne. Ale tego nie zrobiłem, bo "jak to, tyle lat się uczyłem i mam skończyć jako barman?". Wolałem się uczyć z nadzieją na ambitną pracę w przyszłości niż iść do gównianej pracy. Jakie są tego efekty, chyba się domyślasz... Mam znajomego, który ma wszystko - jest cholernie bogaty, ma 11 lat młodszą, piękną żonę, mnóstwo znajomych (nawet wśród elit i osób publicznych) i sporo doświadczenia z kobietami. Co ciekawe, urodził się w biednej rodzinie. Wiesz, dlaczego on to wszystko ma? Bo całe życie ROBIŁ. Po prostu. Nie zastanawiał się, nie rozmyślał, tylko robił. Jak chciał zarobić, to szedł do pracy i zarabiał. Jak chciał więcej, to brał drugą robotę dorywczą. A później założył jedną firmę, drugą. Teraz ma pomysł na kolejną + 2 dorywcze fuchy. Wiesz kim jest ten człowiek? Handlarzem. Mówię poważnie - nie prawnikiem, lekarzem czy stomatologiem, tylko handlarzem. To typ człowieka, który nie patrzy, co studiował, czy musi się ubrudzić czy nie, czy ma robić jako ubezpieczyciel, podpisywać kwity czy kopać doły - podejmie się każdej roboty, byle tylko był dobry zarobek. Dlatego jest taki bogaty - większość ludzi siedzi w domach z myślą "w tym kraju nie ma godnej pracy dla ludzi z moim wykształceniem". Ukończyli prestiżowe kierunki, więc chcą latać w gajerkach i zarabiać pięciocyfrowe sumy. Kiedyś w trakcie rozmowy zdradził mi sekret swojego sukcesu - "pieniądze leżą dosłownie na ulicy, trzeba się tylko po nie schylić" Dlatego dam Ci radę - jeśli chcesz poprawić cokolwiek w swoim życiu, to po prostu to zrób. Nie zastanawiaj się "a co jak się nie uda, czy to konieczne, a co jak będzie gorzej?". Po prostu rób. Mało ci płacą? Zmień pracę. Przekwalifikuj się, załóż firmę, wyjedź za granicę, cokolwiek, byleś nie siedział z myślami że w życiu nie można mieć wszystkiego. I nie bój się pracy, nawet poniżej kwalifikacji. Kończę prestiżowe studia, na etacie będę zarabiał 2k. On jako handlarz wyciąga kilka razy więcej.
  11. A po co z tym fantem cokolwiek robić? Źle zrozumiałeś posty braci - my nie narzekamy, że kobiety lecą na hajs, tylko to dostrzegamy i zauważamy, co jest istotne z punktu widzenia wszechobecnej obłudy na ten temat. Większość z nas rozumie i akceptuje fakt, że $$$ mają znaczenie dla kobiet i rozumiemy, że taka jest biologia i nie można za to ganić kobiet. To normalne i naturalne, jako kobieta też byś leciał na hajs, bo która matka chciałaby, żeby jej dzieci wychowywały się w biedzie? A że sama nie zarobi? Świat jest jaki jest, faceci lecą na cycki, to babki to wykorzystują - po co się rozwijać i zarabiać, skoro może to za nie zrobić mężczyzna? (tekst jednej z moich koleżanek). W życiu za wszystko się płaci, pamiętaj o tym. Chcesz mieć ładną i atrakcyjna dziewczynę, to musisz jej coś dać w zamian. Miłość bezinteresowna nie istnieje. Osobiście nie mam problemu z tym, że dziewczyny zwracają uwagę na posag mężczyzny póki same dbają o nich i dają im to czego chcą. Facet ma ogarnięty dom, miłą pannę, świetny seks, a w perspektywie czasu ładne potomstwo, a dziewczyna żyje na poziomie - jak dla mnie całkiem sprawiedliwy układ.
  12. Po co przejmować się takim szmaciarzem, który traktuje Cię jak dostawcę półdarmowego stuffu dla swoich ziomków? I to jeszcze w tak chamski sposób? Sam byłem w podobnej sytuacji, mam w rodzinie handlarza, który załatwia mi auta taniej i znajomy ostatnio się zapytał, czy dla niego też by czegoś nie miał. Odpowiedziałem mu wprost, że takie okazje to on tylko dla rodziny daje i nikomu innemu, mój znajomy odpowiedział tylko "ok rozumiem" i nie było tematu, żadnej spiny czy ochłodzenia stosunków.
  13. Wszystko jest kwestią kto ma jakie "ambicje". Ja w tym momencie jestem takie 6/10 (moja własna ocena + koleżanki), jestem nieśmiały i ciągle pracuję nad sobą, więc kiedyś byłem słabszy. W ciągu ostatnich 3 lat 4 dziewczyny do mnie podbijały. Nie musiałem nic robić, same wyrażały zainteresowanie moją skromną osobą i wykonywały pierwszy krok. Na żadną z nich się nie zdecydowałem, bo 3 z nich były przeciętne i dupy wyglądem nie urywały, jedna z nich była 7/10, ale ona chciała tylko FF i wymagała bardzo dobrego seksu, więc uznałem, że nie dam rady jej zadowolić i zniszczy mi psychikę, więc spasowałem. Pewna dziewczyna mi kiedyś powiedziała "jak facet nie ma seksu, to znaczy, że nie chce go mieć, bo kobiet jest więcej niż mężczyzn". I pewnie coś w tym jest. Szkoda tylko, że ludzie i matrix wciskają facetom byle jakie dziewczyny byle tylko były, bo inaczej będziesz nieudacznikiem, który panny nie umie sobie znaleźć. A ja mam swoje wymagania i ambicje i w byle pizdę fiuta wsadzać nie będę. Kto wybrzydza ten nie rucha
  14. Kiedyś od pewnej dziewczyny dowiedziałem się, dlaczego dziewczyny olewają Dzień Mężczyzny. Jej odpowiedź - "a co mam facetowi kwiatka kupić?". To doprawdy fascynujące jak te istoty z dziurką między nogami wymagają, by mężczyzna był oryginalny i tryskał pomysłami na spędzenie wspólnie czasu, podczas gdy ich poziom pomysłowości szoruje po dnie oceanu.
  15. Mnie najbardziej rozpierdala u nich wybielanie swoich zachowań używając do tego cech charakteru idących w parze z bogactwem - my nie lecimy na hajs, tylko na zaradność (która ten hajs zapewnia). Jakie to sprytne i wygodne. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że faceci wcale nie lecą na wygląd, tylko na atrakcyjność kobiety.
  16. Są. Bazowo wszystkie kobiety mają wgrany ten sam system operacyjny. A różnice w ich zachowaniach wynikają z możliwości lub ich braku. Weźmy hajs. Ilu jest bogatych facetów? Poniżej 20%? Gdyby kobiety miały się trzymać zasady, że sypiają tylko z bogatymi, to większość z nich byłaby dziewicami. Większość kobiet po prostu nie ma fizycznej możliwości kontaktu z bogatymi, bo takowych nie zna a jeśli zna, to są zbyt mało atrakcyjne, by taki pan zechciał je zaliczyć. Stąd wiele dziewczyn nie ma zamożnych chłopaków, a później się chwalą "nie wszystkie lecą na hajs, ja jakoś mam biednego chłopaka". Fajnie, tyle że to, że ma biedniejszego nie znaczy, że nie leci na hajs, tylko że żaden bogatszy się nią nie zainteresował. Zwykłe manipulowanie faktami i próba obrócenia wady (niska atrakcyjność) w zalety (nie jestem taka jak inne). I wg tego schematu można pocisnąć ze wszystkim. Są kobiety które zdradzają i są takie, które nie zdradzają. Większość tych, które nie zdradziły nie zrobiły tego nie dlatego, że są porządne, tylko dlatego, że żaden fajny koleś się nimi nie zainteresował. Taki mają wgrany system, by zawsze szukać lepszej opcji i tylko brak możliwości może to powstrzymać.
  17. Koleżanka w rozmowie ze mną napisała, że chciała się ustatkować po studiach, ale będzie musiała to odłożyć na później, bo nie zna fajnych facetów. Po czym dodała, że jak nie znajdzie męża to trudno to będzie wieczną singielką, bo źle jej samej nie jest. Dodatkowo w trakcie pisania tego wyznała mi że szuka sobie sekspartnera (konkretnie to liczyła na mnie), bo swoje potrzeby ma. Zatem podsumowując - dobrze jej samej ze sobą, ale na gwałt potrzebuje kogoś do seksu. Nie jest jej źle samej, ale chciała się ustatkować po studiach (czyli w ciągu 2 lat). Jak zacząłem jej pisać, że pracuję nad sobą, to znów gadka inna "weź bo zaczne widzieć w tobie potencjalnego męża, w ile lat się zmienisz, ile mam czekać?". Niby dobrze jej samej ze sobą, ale kandydatów na męża szuka już nawet wśród tych, którzy na razie są dla niej mało atrakcyjni, ale w przyszłości może się to zmienić.
  18. Odnoszę wrażenie, że niektórzy żyją w jakiejś gdybylandii... Gdyby nie makijaż, gdyby nie ciuchy, gdyby nie coś tam. Ale one są i czy nam się to podoba czy nie - za ich pomocą kobiety podkręcają swój wygląd. I bardzo często jest tak, że dziewczyna z makijażem mi się podoba, a bez makijażu już nie. Znakomicie to widać na przykładzie starszych filmów, fotografii, gdzie ze świecą szukać ładnej kobitki. Jak dla mnie wszystkie były brzydkie. Więc faktycznie jest tak, jak piszecie, że ilość ładnych naturalnie kobiet wcale nie jest wyższa niż przystojnych mężczyzn. Tyle że po ulicach nie chodzą naturalne piękności, tylko sztucznie podkręcone. I oceniając to co widać na ulicy, nie sposób nie dostrzec, że jednak więcej jest atrakcyjnych dziewczyn niż panów, bo każda niewiasta jest o dobre 2-3 oczka ładniejsza dzięki ciuchom i makijażowi. Dlatego wciąż wydaje mi się, że Bóg wcale nie poskąpił pożądania kobietom i kobieta może pożądać jakiegoś mężczyznę tylko z uwagi na wygląd tak samo, jak my kobietę. Po prostu dzięki sztuczkom kobiety stały się ładniejsze niż powinny i stąd więcej mężczyzn ślini się do kobiet niż kobiet do mężczyzn. Ostatnio miałem okazję zobaczyć na własne oczy jak moje koleżanki zachowują się wobec superprzystojnego mężczyzny, którego dopiero co poznały i wyglądało to dokładnie tak samo, jak w przypadku facetów - łaszenie się, narzucanie, podlizywanie, śmianie się ze wszystkiego, co powie, robienie wszystkiego, o co je prosił, przymykanie oka na jego bezczelne zachowanie. Jak mówił do nich "loszki" to się śmiały, jak ich dawny znajomy powiedział to samo, to się oburzyły, że takie chamskie odzywki to na budowie może sobie mówić. @DOHC Czy nie za bardzo cię ponosi przypadkiem? Obraziłeś mnie zupełnie bezpodstawnie, a ja to wszystko zlałem ciepłym moczem, bo po co się kłócić, natomiast ciebie cholernie dotknęło to, że ktoś nazwał mężczyzn płcią brzydką. I jeszcze wmawiasz mi, że niby napisałem brzydki = gorszy. Fajnie, że o siebie dbasz i czujesz się atrakcyjny, ale nie wszyscy tacy są. Czy ci się to podoba czy nie - większość mężczyzn wygląda przeciętnie lub co najwyżej dobrze, bo wciąż żyjemy w kraju, w którym dbanie o siebie uznawane jest za pedalskie. Tak czy inaczej - to tylko internet, nie ma się co pienić bo ktoś napisał coś, co tobie się nie spodobało. Wystarczyło kulturalnie napisać, że się nie zgadzasz i nie byłoby problemu.
  19. Przecież tu widać, że to jest podstęp - podała zaporową cenę, aby zgłosił się do niej super bogaty koleś, którego na to stać, seks bez zabezpieczenia, nastąpi zapłodnienie a później laska wywalczy gigantyczne alimenty. Szczwana bestia.
  20. Skąd ta teza? Kobiety mogą pożądać tak samo jak i faceci, sęk w tym, że więcej jest bardzo ładnych kobiet niż mega przystojnych facetów. Przeciętna Polka w ciągu roku widzi na ulicy kilku (sic!) facetów, którzy z wyglądu są tak atrakcyjni, że byłyby w stanie się z nimi kochać bez rozmowy. Stąd kobieta żeby się zakochać, najczęściej musi poznać faceta, bo z wyglądu mężczyźni zazwyczaj są albo przeciętni albo co najwyżej dobrze wyglądający. Nie bez powodu mówi się o nas płeć brzydka - po prostu kobietom trudno nas pożądać za sam wygląd, bo ten na ogół dupy nie urywa.
  21. Kontynuując motyw rozpoczęty przez @Subiektywny chciałbym przypomnieć, że otoczenie swoją opinię o nas czerpie od nas samych. Jeśli ktoś czuje się brzydki i ma przez to kompleksy - jest smutny, przygnębiony, przez co otoczenie faktycznie będzie uznawać go za mało atrakcyjnego. Jeśli jednak ktoś przeciętnie wyglądający jest wesoły, szczęśliwy, tryska pozytywną energią, ma duże poczucie własnej wartości - ludzie będą go odbierać za dużo bardziej atrakcyjnego niż jest w rzeczywistości. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy podobasz się innym - przekonaj ich do tego, że tak właśnie jest. Pewni siebie ludzie mający wysokie poczucie własnej wartości mają wyjebane co kto o nich myśli, bo oni sami wiedzą, że są atrakcyjni i tymi pozytywnymi o sobie myślami zarażają innych, przez co ci również zaczynają patrzeć na nich jak na atrakcyjne osoby. A więc znów mylona jest przyczyna ze skutkiem - wiele osób czuje się atrakcyjnych, bo ktoś im powiedział, że są przystojni. A powinno być na odwrót - inni powinni uważać nas za przystojnych, bo przekonaliśmy ich, że tacy właśnie jesteśmy. Zamiast wmawiać i przekonywać innych, że jesteśmy atrakcyjni i wartościowi - oczekujemy, że to ktoś przekona nas, że jesteśmy atrakcyjni. Wszystko jakoś tak na odwrót...
  22. Yyy ale ja jestem facetem... I napisałem, że właśnie nie lubię, jak kobieta mówi, że to upokarzające, bo to takie głupie doszukiwanie się czegoś czego nie ma. Dlatego dodam jeszcze do listy, że nie lubię, jak dziewczyny nie umieją czytać ze zrozumieniem
  23. Ja nie znoszę: - absurdalnego zakompleksienia i braku dystansu do siebie - lubię, kiedy np. dziewczyna z małymi cyckami potrafi je zaakceptować i nie wstydzi się o nich mówić albo kiedy kobieta potrafi przyznać, że faceci są lepszymi kierowcami - doszukiwania się drugiego dna oraz dowodów na poniżanie kobiet - jak facet klepnie partnerkę w tyłek to na pewno zależy mu tylko na jej wyglądzie, robienie facetowi dobrze ustami jest upokarzające, żarty o seksie jako dowód na traktowanie kobiet jako sekszabawki itd. - nadmiernej wstydliwości - wywyższania się z racji ładnego wyglądu czy samego faktu posiadania dziurki między nogami
  24. A o to Ci chodziło. Mówiąc "taka okazja" miałem na myśli dziewczynę, która nie chce związku ze mną (a więc i ślubu) a tylko FF, w dodatku która jest bardzo bezpruderyjna i rzadko kiedy używa słowa Nie w łóżku. Nie wszystkie dziewczyny takie są jak mniemam. A dwa różnie się może życie potoczyć i równie dobrze w wieku 30 lat mogę wyglądać gorzej niż teraz, przyszłości nie można przewidzieć. W moim przypadku, jeśli znasz mój post powitalny, problemem jest również brak doświadczenia z kobietami, więc też tak czekać do 30 na kontakty z nimi to trochę słabo. Gdybym był wcześniej w jakichś związkach to bym się tym nie przejmował. Dlatego uznałem, że jest to jakaś forma "okazji" która się nadarzyła, bo cokolwiek by nie mówić - facetowi bez doświadczenia ciężko być pewnym siebie w kontaktach z kobietami. Więc na co mi ta atrakcyjność w wieku 30 lat, jak będę przed laseczką trząsł się cały ze strachu "bo jeszcze nigdy tego nie robiłem". A tak to jest okazja, by mieć to za sobą i po prostu być pewniejszym w kontaktach z samicami. Niemniej jednak, rozumiem że faktycznie mogło to zabrzmieć nieco pesymistycznie