Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Dante

Użytkownik
  • Zawartość

    33
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

27 Świetna

O Dante

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Zasada jest prosta. Nie ratujemy nikogo kto NAPRAWDĘ nie chce być uratowany. Przyjaciół można uświadamiać jedynie wtedy kiedy ich umysł jest gotów wyrwać się z matrixu. Niestety najczęściej oznacza to dopiero stan porzucenia przez kobietę. W przeciwnym razie spotkamy się prawie bez wyjątku z agresją.
  2. historia ostatniego związku

    11 lat temu . A mówiąc poważnie i zarazem klasykiem, ależ ty mnie teraz @GoneMyWay zaimponowałeś! Podręcznikowy mat dla loszki szukającej nowej gałęzi. Sztos! Własna guma przyjacielem każdego Brata.
  3. @markospl Bardzo dobra decyzja! Trenowanie "właściwego podejścia do loszek" trzeba zacząć od początku a nie od środka/końca związku. Teraz przygotuj się jeszcze na jeden- dwa epilogi. Bo wierz mi to jeszcze nie koniec. Żadna laska nie odpuści dobrego portfela bez walki. Możesz spodziewać się różnych zagrań łącznie ze spontanicznym seksem, włłącznie z wymarzonym lodzikiem z połykiem (nawet nie wiesz jak ona dobrze zna twoje pragnienia). A potem samotność - nasza stara przyjaciółka. Nie daj sobie wmówić że samotność mężczyzny to coś złego. To ten sfeminizowany świat, który stoi na głowie nadała szlachetnej samotności pejoratywnego znaczenia. Piekne czasy przed Tobą!
  4. Powoli zdejmuję zbroję

    @kwantyfikator Jako, że to forum dużych chłopców to napiszę prosto z mostu - pierdolisz trochę waćpan, tak jakbyś oczekiwał że ktoś tutaj poklepie Cię po pleckach, pogratuluje że odkryłeś forum i całe 3 tygodnie "się zmieniasz". Z jednej strony piszesz " Oooo jaki jestem białorycerski ... wychowany przez kobiety i bez jaj". A z drugiej "No trenuje mma, i koleżanki mówią że jestem ciacho, ale ja tam nie wiem". Pachnie niekonsekwencją i pragnieniem doładowania swojego ego kosztem forum. A jak uczy Guru - szczęścia i poczucia wartości trzeba szukać w sobie i tylko w sobie a nie w innych ludziach. Nie bądź jak kobieta, powiedz wprost "nie mam jaj, ale mam swoje zajawki i trenuje sztuki walki i chciałbym osiągnąć odpowiedni mindset". a teraz do meritum. Co do tej kobiety to wciąż zabawa w rycerzyka, jeśli kiedyś wyzwoliwsz się z okowów matriksa sam się roześmiejesz nad swoimi śmiesznymi podchodami w chwili obecnej. Oczywiscie powinieś ją sobie darować i wysłać na bambus, ale, jak sam napisałeś, nie zrobisz tego (moim zdaniem błąd - to nie działa i jak napisano wyżej srogo się przeliczysz). W takim układzie czas na blitzkrieg i wojnę totalną o wyjście z friendzone. Żadnego układania się na telefon jak małe pensjonariuszki. Żadnych podchodów i wygrywania shittestów. Ty nie masz wygrywać tych testów tylko je łamać jej na głowie. Masz wgniatać ją psychicznie w ziemie. Robić jej kisiel z mózgu tak żeby sama błagała o Twoją uwagę, która ty jej dasz niczym okruchy z pańskiego stołu. Ale do tego jeszcze długa droga. Nie popadaj w samozachwyt nad swoją zmianą. U mnie leci już z 3 rok "uświadomienia sobie co i jak" a wciąż myśle że gówno wiem. Pycha kroczy przed upadkiem! Głowa do góry!
  5. Pierwszy raz nigdy nie jest jak z Hollywood choć wcale nie musi być beznadziejny. Ja mogę tylko powtórzyć to co już padło - zachowaj dystans (wiem że łatwo się mówi z perspektywy czasu, ale o to chodzi - żeby mieć dystans do kobiety i seksu). Najlepsze stosunki jakie miałem (w takim technicznym znaczeniu) były z kobietami, o których satysfakcję specjalnie nie dbałem. I wiesz co? Były zachwycone.
  6. Inwalidka

    Jak mawia Marek, od niepełnosprawnych trzymać się z daleka. Nie chodzi tutaj nawet o litość. Z taką kobietą żadną miarą nie ma przyszłości. Ewentualnie seks, ale ta pielucha ... no zniesmaczyła mnie.
  7. @hermes Odpowiedź na Twoje pytanie zależy jeszcze od Twojego stylu, wykształcenia, środowiska i własnych preferencji. Można założyć zwykłe granatowe lewisy (bez żądnych przeszyć i przetarć na kolanach jak z pomocy dla powodzian) do tego biały t-shirt, czarną ramoneskę (skórzana kórtka) i wyglądać jak milion dolców w ubraniu za kilka stówek. Można też założyć za duży garnitur od Dolce na cztery guziki (tzw. sportowy) w czarnym błyszczącym kolorze do tego cegalną koszulę i pstrokaty krawat i wyglądać jak drobne na autobus w gajerze za milion dolców. Dużo zależy tutaj od osobistego stylu. Ja na przykład lubię tzw. smart casual lub preppy, czyli koszule, marynarki i krawaty z tendencjami do bardziej eleganckich zestawów. Ale mam znajomych co mają jeden jedyny garnitur, a mimo to nie można im odmówić świetnego stylu. Chodzi o to, że wszystkie elementy ich garderoby współgrają ze sobą. Mężczyzna ma o tyle dobrze, że tak naprawdę wystarczy mu 20-25 elementów garderoby. Jeśli wszystko dobrze ze sobą dobierze, postawi na klasykę i uniwersalność, z tych 25 elementów stworzy spokojnie ze 20 zestawów praktycznie na każdą okazję. Wbrew pozorom Polacy są coraz lepiej ubrani, szczególnie w dużych miastach. Niestety kreowane są u nas bardzo kiepskie wzorce modowe, rodzime marki modowe to jakiś żart, a ceny za swoje szmatławe ubrania mają zupełnie z kosmosu. Dodatkowo mam cztery pory roku (obecnie to bardziej 2-3), które wymuszają posiadanie czterech osobnych kolekcji ubrań. Taki Włoch czy Hiszpan w swoich włoskich gajerkach może chodzić cały rok. Napisz na priv, trochę się na tym znam chętnie pomogę.
  8. @Aurea_Prima Bracie, opowiedziałbyś coś więcej o relacjach damsko-męskich pod kątem silnej formacji katolickiej? Kiedy rozpocząłem poszukiwania swojej drogi miałem silny choć dość krótki epizod "katolickiego nawrócenia" przez chwilę wydawało mi się to nawet jedyną słuszną drogą do szczęścia (wiara, modlitwa, seks po ślubie z jedną do końca życia itp. itd.). Mógłbyś skonfrontować z rzeczywistością to co piszą na tych ultra katolickich forach o tym jakie to udane i zgrane małżeństwa? Będę wdzięczny.
  9. Dobrze, że ja jestem w takim wieku, że to wszystkie powyższe teksty dopiero przede mną. A wtedy już będę na nie gotowy, dzięki temu forum i wam bracia. Ha ha ha! O mnie męscy znajomi mówią obecnie "Dante po ostatniej babie ma awersje do kobiet, ale mu przejdzie". Padają nawet słowa o jakieś nienawiści. Szkoda, że Marka nie czytali. Ja nie żywię absolutnie żadnej nienawiści do nikogo, a do kobiet w szczególności. A przejść to nie ma mi co. Zmieniać się już nie zmienię, chyba że na lepsze, bo opadła cipna zasłona z mych oczów i przejrzałem wzrokiem niezmąconym i umysłem czystym jak nigdy. A w pierś mą wlał się spokój, bowiem jestem wolnym człowiekiem. W końcu.
  10. Zgadzam się z wujkiem Redem. Możemy sobie wmawiać, że agresja nie rozwiązuje żadnych problemów i że wszystko można załatwić słowami, ale jest to tyle warte co papier, na którym wydrukowana jest Karta Atlantycka Narodów Zjednoczonych, w której sygnatariusze rzekomo zrzekają się wojny jako środka prowadzenia polityki zagranicznej. Powiedzcie, to milionowi Tutsi zamaczetowanych przez Hutu, wszystkim beznogim dzieciom z Afganistanu - ofiarom radzieckich min, zgwałconym kobietom w czasie wojny w Bośni (w końcu Europa tak miłuje pokój, że dopiero Amerykanie ponownie musieli powstrzymać wojnę na naszym kontynencie). O nie, możemy sobie mówić, że wojna niczego nie rozwiązuje, ale chcąc pokoju trzeba szykować się do wojny. Bierzmy przykład z Izraela.
  11. A ja powiem szczerze, że nie spotkałem się nigdy z deprecjonowaniem mojej pracy (biurowej) w odniesieniu do wykonywanej przez innych pracy fizycznej. Zazwyczaj było i jest wręcz odwrotnie. Zawsze w rodzinie stawiany byłem (ja i moje rodzeństwo) za wzór jako Ci, którzy nauką i ciężką pracą mogą teraz zarabiać głową, a nie rękami. Może to kwestia tego, że rodzina ma korzenie mocno rolnicze, a wykształcenie zawsze było cenione. Niemniej, ja sam uważam trochę inaczej. Wykonuję pracę umysłową o charakterze bardzo, bardzo abstrakcyjnym i oddalonym od tego co zwykło uważać się za "prawdziwą pracę". Dodatkowo jest to branża bardzo dobrze płatna. Przez to zgadzam się trochę z Grodonem Gekko z kultowego "Wall Street", który mówi, że my nic nie wytwarzamy (choć sam nie robię w sektorze finansowym), nasza praca nie ma żadnej wartości dodanej. Nie zrozumcie mnie źle, moja praca, podobnie jak każda dobra praca biurowa jest ciężka i wymagająca i są takie dni kiedy czuje się jak po całym dniu na budowie. Ale jedyne co faktycznie produkuje to papier, a towarem który sprzedaję jest wiedza. Jak ktoś jest lekarzem to pracą swoich rąk ratuje życie, jak ktoś jest inżynierem może zbudować most (polecam film "Margin call" i świetne rozmyślania nad pracą inżyniera), jak ktoś jest informatykiem może zaprojektować jakąś aplikację ułatwiającą życie. Natomiast moja praca jest efektem wysokiego skomplikowania współczesnej gospodarki. Sama z siebie mało przydatna. Mniej przydatne są chyba tylko pełne bab Ha eRy. Dobrze widać to w książce "World War Z", napisanej w formie reportaży. Jeden z nich opowiada o pewnym dyrektorze finansowym ogromnej korporacji, który mówi, że przed zagładą (zombie) zarabiał miliony, miał wszystko, był poważanym człowiekiem sukcesu, a mimo to brakowało mu satysfakcji z pracy. Po zagładzie pracuje jako szewc i z niczego w życiu zawodowym nie był tak dumny jak z pierwszych samodzielnie zrobionych butów. Myślę, że trochę zapomnieliśmy już jak się robi buty.
  12. @RedBull1973 Samokrytyka jak najbardziej słuszna i przyjęta. Co do autora wątku. Należy zakończyć tę relację w trybie natychmiastowym. Rozpocząć intensywną pracę nad sobą i dopiero wtedy myśleć nad wychowywaniem kolejnych kobiet. Nie bierz tego do siebie, ale na chwilę obecną nie dasz rady. Baba przerobi Cię jak tylko zechce. Co do jej manipulacji to wszystko jest jak z katalogu "kobieta wersja 2.0 model XX w./XXI w." wszyscy znamy to dobrze, w tym najpotężniejszą broń tj. wzbudzanie poczucia winy. Absolutnie nie zasłużyłeś sobie na takie traktowanie. Co do zrywania, to polecam miejsce publiczne. Też kiedyś myślałem, że trzeba mieć klasę i takie sprawy należy zakańczać w czterech ścianach. Skończyło się na ucieczce przez balkon (dobrze, że parter) bo samica nie chciała mnie wypuścić. Moja rada. Zabrać swoje rzeczy, ewentualnie oddać jej jej własne a znajomość zerwać "na mieście". Może i będzie scena, ale możliwość spokojnego oddalenia się w swoim kierunku nie zostanie ograniczona.
  13. Współlokatorki oraz kolezanki z pracy seksualnie nie powinny dla Ciebie istnieć. Jak i dla każdego niewyrobionego brata, który przed chwilą opuścił matrix. Nawet jeśli coś z tego wyjdzie szybciutko staniesz się jej rycerzykiem. Żeby poderwać współlokatorkę i bez żalu porzucić trzeba mieć ogromną wprawę. Pamiętaj, że dopóki się nie wyprowadzi ona albo ty cały czas jesteście na siebie skazani. Za dużo tego widziałem, nigdy nie wychodzi.
  14. Primo, obecnie kler i cały KK to niestety moderniści i obrońcy tego wszechpanującego feminizmu. Należy jednak pamiętać, że obecny kościół jest bardzo daleko od prawdziwej doktryny chrześcijańskiej. To co mamy obecnie ciężko w ogóle nazwać wiarą katolicką, a księża to jacyś śmieszni celebryci. Tradycyjny katolicyzm nigdy nie dopuścił by do takiego upadku obyczajów. Secundo, zasadniczo zgadzam się że obecnie za wiele ludzi wypowiada się na tematy, o których nie mają pojęcia. Niemniej, uważam że teoria w każdej dziedzinie jest bardzo ważna, choć nie powinna być przeceniana. Podam przykład. Immanuel Kant (filozof) opracował teorie z zakresu doktryn międzynarodowych które są obecnie podstawą nowożytnych stosunków między państwami. Kant opracował to wszystko na uniwersytecie, nigdy nawet nie opuścił rodzinnego Królewca. Wniosek jest taki, że teoria jest potrzebna ale trzeba mieć warunki żeby teoretyzować i nie należy wszystkich teorii brać za pewnik.
  15. Gdyby cały świat był tak zmotywowany jak menel, dziś mielibyśmy kolonie na Marsie. Pomyślcie sobie że Ci ludzie wstają rano i mają tylko jeden jedyny cel "narąbać się" i ten cel zawsze osiągają. Powinno się zrobić jakieś badania nad ich psychiką, zrobić z tego kurs (już widzę te reklamy "myśl jak menel! I bogać się !") I zarobić niezła kasę.
×