Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

herodotrk

Użytkownik
  • Zawartość

    31
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

24 Świetna

O herodotrk

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Zestaw samczych badań, co polecacie?

    Ja rok temu robiłem zestaw badań - chyba 450 PLN ( w prywatnej przychodni ) USG brzucha ( łącznie z gruczołem krokowym), USG serca ( echo serca??, słabo się znam na tym) EKG, prześwietlenie płuc i oczywiście badania krwi i moczu. Na koniec rozmowa z lekarzem podsumowującym badania. Raz na 10 lat chyba można wydać...
  2. Spotykacie niskie dziewczyny?

    Bo to widzisz Anderson, takie pokolenie wychowane na kurczakach faszerowanych hormonami wzrostu No ja też mam wrażenie, że teraz ta średnia wzrostu kobiet, zwłaszcza z roczników 90-97 to jakaś taka "zawyżona". No ale to może ciągle mój kompleks niskiego wzrostu się odzywa. I mogę nie być tu obiektywny.
  3. deomi - nie jesteś kobietą. Oszukujesz, podając się za kobietę. A tego na tym forum bardzo się nie lubi. Żadna kobieta w wieku 20-25 lat nie ma takich problemów. Owszem, mają ale dopiero jak zaczyna załamywać się ich uroda ( 35-45l ). W tym wieku takie dylematy mają tylko faceci.
  4. Często zastanawiałem się, dlaczego kobiety tak źle znoszą relacje przełożony-podwładny między sobą. Ponad 15 lat pracy w branży finansowej i obserwacji tego zjawiska i dochodzę do wniosku, że kobiety ogólnie nie potrafią znieść/zaakceptować faktu, że przełożoną jest kobieta. Oczywiście "kierowniczki" też często dostawały małpiego rozumu. Władza dla kobiety nad innymi kobietami to dla nich jakiś afrodyzjak... Oczywiście generalizuję, bo były wyjątki - moim najlepszym szefem np/ była właśnie kobieta. I miała dobre relacje zarówno z mężczyznami jak i kobietami. Istota tego zjawiska chyba tkwi w ewolucji. Dla nas facetów poddanie się czyjeś władzy jest czymś normalnym. W końcu przez setki tysięcy lat polowań lub wojen ktoś zawsze musiał dowodzić... Kobiety się tego mechanizmu albo dopiero się uczą albo to problem specyficzny tu w Polsce. Po prostu jakieś 70-80% kobiet w Polsce ma pokręcone relacje z matkami. Tym samym - nigdy nie nauczyły się szacunku do innych kobiet.
  5. Karma - naprawdę w nią wierzycie?

    Obawiam się, że masz bardzo uproszczoną wizję działania karmy. Już Marcin Luter dokonał przewrotu w chrześcijaństwie kiedy zrozumiał, że my w ogóle nie wiemy co jest dobre dla boga a co nie. Patrzymy na wszystko przykładając naszą ludzką miarę. A to trochę tak jakbyś oglądała telenowelę składającą się z 600 odcinków a Ty znasz tylko np. 364. I na podstawie tego jednego próbujesz ocenić bohaterów. W przypadku karmy jest jeszcze gorzej bo tych "odcinków" jest niekiedy kilkadziesiąt tysięcy. Na nasze indywidualne karmy nakładają się jeszcze karmy rodzinne, narodowe. Cały system jest jest o wiele bardziej skomplikowany niż na zasadzie - zabiłem kota to w przyszłym wcieleniu będę kotem . To kompletna bzdura. Poczytaj sobie stronę/blog Andrzeja Kluzy jeśli faktycznie chcesz się czegoś na ten temat dowiedzieć.
  6. Czy są tu fani motoryzacji z lat 80' i 90' ?

    Jak ktoś mi rzuca takim tekstem to od razu zapala mi się lampka ostrzegawcza. Pewnie, że w tamtych czasach robiono auta wytrzymalsze ale nie uwierzę, że robiąc 1,2 mln nie wymienił uszczelki pod głowica, termostatu, pompy oleju, wody ( a zwłaszcza uszczelek od tych mechanizmów). Do tego rozrusznik ( choćby szczotki! ), alternator. I ciężko to wszystko nazwać "rzeczami eksploatacyjnymi". Po prostu dbał o auto, ale żadna uszczelka nie wytrzyma 1,2 mln kilometrów - silnik tak, ale już uszczelniacze zaworów - nie wierzę. Zadbane silniki 4G63 Mitsubishi też robią po pół miliona kilometrów bez większych problemów ( z milionem nie widziałem - raczej blacharka się rozsypuje...) ale cudów nie ma - cały czas trzeba dbać o taki silnik.
  7. Honda xl250r problem

    No proszę, rozluźniony rozrząd i wykrzywiły się zawory. Człowiek całe życie się uczy. Szkoda, że ta głowica jest pęknięta. Bo na fotce wcale nie wygląda to źle jak na silnik z 82 roku. Zawory to byś w końcu znalazł, japońce lubią te same części umieszczać w różnych modelach. Zwłaszcza w tamtych latach. No ale jak głowica pęknięta... Może znajdziesz jakiś inny uszkodzony silnik ale z dobrą głowicą. U nas to niestety, ciągle mały rynek takich części używanych. W UK albo USA to byś pewnie znalazł nawet nówkę nie śmiganą :-) Pozdrawiam!
  8. Honda xl250r problem

    W każdym razie nie pisz maili - kiepsko im idzie odpowiadanie. Zdecydowanie dzwoń. Może zaproponuj jakąś opłatę? np. 50 -100 PLN? Tak, żeby coś mieli z tego... Pisząc "kawałki" oczywiście miałem na myśli jakieś opiłki metalu - do tego mogły się gładzie cylindra "poharatać" i dlatego tak marnie się kręci. W sumie nieważne, i tak będziesz musiał to rozkręcić to wtedy zobaczysz co się stało. Opisz potem jak to wyglądało Pozdrawiam
  9. Honda xl250r problem

    Wygląda na to, że pierścienie Ci się rozsypały. A kawałki utkwiły pomiędzy ściankami tłoka i cylindra. W Poznaniu, jest taki warsztat Japan Garage. Specjalizują się ogólnie w japońskich autach ale Honda to ich ulubiona marka. W sumie nawet nie wiem, czy robią też motocykle, ale pewnie mają dostęp do różnych serwisówek - zadzwoń, pogadaj. To pasjonaci, sympatyczni- może Ci udostępnią taki manual. Jak wrzucisz nazwę Japan Garage w google to Ci wyskoczy ich strona.
  10. Koszule męskie

    Witaj. Krawcowa ma pracownię na Chwaliszewie 9 "U Teresy" Teresa Tomaszewska. Przy czym broń boże nie dawaj do przymiarek innym osobom. Do "upięcia" jak to ujmuje krawcowa. Niech tylko Szefowa czyli Teresa to robi. Choćbyś miał tylko spodnie skrócić. telefon 61 852 55 30 Jest bardzo sympatyczna i kontaktowa. Robiłem już u Niej naprawdę trudne rzeczy, przede wszystkim marynarki i płaszcze. Gdzie trzeba było niekiedy dokonywać dość solidnych zmian. Jedyne co, to pilnuj ją jak Ci będzie skracać nogawki albo rękawy przy marynarkach. Ma tendencję do wydłużania - jakby bała się, że klient potem powie "za krótkie".
  11. Koszule męskie

    Mnie u Milera zawsze podobały się te tkaniny z materiału tzw. " Tattersall ", ale w końcu nigdy nie zamówiłem u niego. Oczywiście, że lepiej szyć na miarę. Wszystko szyte na miarę jest lepsze. To nie podlega dyskusji, ale dochodzi kwestia ekonomiczna. Ja koszule używam na co dzień ( taka praca). Takie koszule z Wólczanki ( najchętniej właśnie z linii Lambert, jak dobrze to opisał Subiektywny) w czasie dobrych obniżek kosztują po 150-200 PLN Potem poprawki u krawcowej za 20-40 PLN za sztukę ( przynajmniej ja tyle płacę, mogę polecić świetną krawcową w Poznaniu - Chwaliszewo, nie boi się żadnych przeróbek) I mam dobre koszule. A choćbyś nie wiem jakiej jakości miał koszule to one się zużywają... Lekkie przetarcia na mankietach, kołnierzyku i koniec. Owszem, masz ich dużo, możesz robić dużą rotację. Dużo to mam na myśli min 20 do 30 koszul. Jakbyś chciał wszystkie mieć na zamówienie to koszt wyniósłby tak lekko dwa razy więcej. Owszem, dobrze mieć 2-3 koszule szyte na miarę na jakieś doborowe okazje ale tak poza tym - niespecjalnie. Dobrej klasy koszula z Bytomia czy Lambert będzie też wyglądała świetnie . To takie moje codzienne "konie robocze". Ale tą koszulę z tkaniny tattersall u Millera to w końcu sobie zamówię ! Kojarzą mi się z takim "British Style" a taki właśnie lubię.
  12. Koszule męskie

    Zara jest przereklamowana. W tym sezonie same smętne kolory. Blade, jasne pastelowe, jak mawia mój jeden znajomy : "nudne w chuj". W dodatku jakość użytych materiałów w stosunku do cen - bardzo słaba. Inna rzecz, że z takimi "lepszymi" sieciówkami to jest tak, że w jednym roku jest tam sporo ciekawych rzeczy a w drugim nic nie idzie dosłownie znaleźć. Bawełna powyżej 80%? Tu raczej chodzi o jakość tej bawełny niż sam skład. Owszem, dobrej klasy koszule raczej mają skład 100% bawełny ale ważniejsza jest jakość bawełny. Jak ją ocenić ? Najłatwiej po dotyku, po pierwszym praniu... Ja koszule dotychczas kupowałem w wólczance ale ostatnio częściej kupuję w Bytomiu. Mają bardzo duże zróżnicowanie wzorów i kolorów. A koniec końców najważniejsze jest jaki styl ubierania się preferujemy. Ja lubię ubierać się klasycznie ( cóż, wiek 44 lat do czegoś zobowiązuje...). Koszula to tylko jeden z elementów ubioru. Ważna jest cała stylizacja.
  13. Pyrrus, nie wiesz o co jej chodzi? Chodzi jej o to żeby było lepiej ale żeby nic się nie zmieniło :-) Jeszcze nie chwyta, że bez zmian nic się nie zmieni... Samiczko, ostatni post. Drrizt nawiązywał do prac Łazariewa - Diagnostyka Karmy. Przeczytaj sobie pierwszy tom. Na tym poziomie to Ci w zupełności wystarczy.
  14. Ok. W Twoim tekście samiczko było sporo szczerości ( jak na kobietę ) więc postaram się napisać jak męska przyjaciółka czyli bez złośliwości ( a mógłbym Cię trochę wypunktować, ale zakładam że Bracia jeszcze to zrobią) Opierając się na tym co napisałaś - ze związku nic już nie będzie. Nie ma na to szans. Nawet jeśli jeszcze nie jesteś o tym przekonana. Będzie tylko walka/szarpanina, którą ktoś kiedyś nazwał "przeciąganiem liny". Czyli kto kogo bardziej przeciągnie na swoje pozycje. Umęczycie się, ( a zwłaszcza Ty ) i nic to kompletnie nie da. Dlaczego? Bo się zbyt mocno rozjechaliście. Patrzycie na świat w innych kierunkach, oczekujecie od życia czegoś innego. Trzymają Cię przy nim dwie rzeczy. Pierwszy mechanizm - zainwestowałaś w ten związek dużo czasu i energii, szkoda Ci tego zmarnować. To dość powszechny mechanizm, kiedy czemuś lub komuś poświęcimy dużo uwag, czasu, pieniędzy - niechętnie się z tym rozstajemy. Drugi mechanizm - p47 Ci dobrze napisał, fakt, że nie robi tego co byś chciała - nakręca Cię. Prawdopodobnie jest na tyle sprytny, że owszem, robi coś dla Ciebie ale tak na 5-10% tego co byś chciała. Dzięki temu wzbudza w Tobie nadzieję, że "w końcu się zmieni" bo przecież coś dla Ciebie robi/zrobił. I tak się nakręcasz tą nadzieją. A dalej to już to o czym wspomniała Selqet - trzeba sobie odpowiedzieć na " zajebiście ważne pytanie". Czego chcesz? Ustalić co jest dla Ciebie najważniejsze ( z pełnym poczuciem, że z pewnych rzeczy TRZEBA zrezygnować ). samiczko, nie miej złudzeń - będzie ciężko! Nikt z takiego związku nie wychodzi łatwo). Weszłaś w ten związek jako nastolatka. Czyli wtedy kiedy siła emocji i uczuć jest olbrzymia. Takie rzeczy zostawiają trwały ślad. Nawet jak już się rozstaniesz, będziesz przez lata jeszcze do tego wracać. Będą miały na Ciebie wpływ. Pamiętaj tylko o jednym "lepszy jest koszmarny koniec niż koszmar bez końca".
  15. Orbiter?

    lola123 jaki jest pożytek z dywagacji "czy istnieje przyjaźń damsko-męska czy nie". Oczywiście, że istnieje np. moja Partnerka i jej kumpel Gej. Bardzo się przyjaźnią. Masz orbitera - pytasz się co można z tym zrobić, jak to rozegrać. Odpowiedź jest banalnie prosta. Chcesz być wobec niego w porządku? ( a przede wszystkim siebie samej) To go klasycznie "wykastruj" - czyli pogawędka w stylu "zrozum, ale między nami nic nie będzie, wierzę że zostaniemy przyjaciółmi..." Ale Ty tego nie zrobisz, bo po prostu nie chcesz tracić swojego orbitera. Co więcej, możesz zakładać, że kiedyś jednak może się jeszcze przydać. Czyli opcja z wykastrowaniem odpada bo się chłopak jeszcze zrazi i zapamięta na całe życie ów uraz... Krótko pisząc, jest Ci z nim fajnie i tak na wszelki wypadek trzymasz go w rezerwie ( plan C, D, albo i nawet G ) I jeśli ja dostrzegam w opisanej sytuacji jakiś "mechanizm" to klasyczny mechanizm usprawiedliwiania się. Szukasz usprawiedliwienia Lola, i niczego więcej, doskonale wiesz co robić ze swoim orbiterem. Tak czy inaczej, zrobisz co zechcesz. W końcu takich historii były są i będą miliony.
×