Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Medulla_Oblongata

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

9 Neutralna

O Medulla_Oblongata

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Esencja. Dawno zaobserwowałem, że wykształcenie nie ma najmniejszego wpływu na naturę kobiecą. Gotów jestem zaryzykować stwierdzenie, że wykształcone samice nie mają nawet lepszych sposobów na manifestację swojego rdzennego ja, co w praktyce wzbudza u niektórych wielkie zaskoczenie czasem połączane z rozbawieniem, czasem z zażenowaniem. Mają jedynie większy zakres broni żeby mężczyźnie dojebać jak Red stwierdził.
  2. Byłem kiedyś w Biedronce na zakupach i akurat kiedy stałem przy kasie (a ludzi w kolejce było dużo), kiedy szukałem portfela odezwał się mój telefon, a że wenę miałem tamtego lata jaką miałem, to dźwięk smsa był właśnie taki: ...pech chciał, że mimo że zacząłem szybko szukać po kieszeniach telefonu gdy tylko usłyszałem początek "Halooo, halooo", to niestety mając w ręku portfel, w drugiej zakupy, no po prostu zanim dobrałem się do telefonu, cały dźwięk zdążył się odtworzyć (a w międzyczasie wszyscy jeszcze bardziej nasłuchiwali co to jest). Mina kasjerki bezcenna ja po prostu wyszczerzyłem zęby do kumpla i poszliśmy hehe...
  3. E tam, bierz się za trening. Będziesz silniejszy to prędzej araba czy innego najeźdźce napierdolisz w zwarciu jeśli jesteście w tym samemu odcieniu zieleni jeśli chodzi o umiejętność walki wręcz, w innym wypadku to różnie może być.
  4. Szczepień obowiązkowych wcale nie ma tak wiele. Od ładnych paru latu kalendarz szczepień jest podobny. Są dobre, i nie biją się z zasadą jaką wyznaje ugrupowanie jak to starszy kolega powiedział, do którego należę czyli primum non nocere. Będę bronił szczepionek. I od razu na początku z impetem dodam, że nie jestem żadnym politycznym czy komercyjnym syfem zabrudzony. @Dobi, dlaczego szczepienia są obowiązkowe, skoro choroby nie występują od lat? No właśnie dlatego, że od lat są szczepienia. Gdybyś poczytał trochę historię medycyny, to byś się zdziwił jak ludzie (100-200 i więcej lat temu) masowo umierali, albo byli skazani na kalectwo z powodu chorób, którym dzisiaj zapobiegają właśnie szczepionki. Zdrowie publiczne i promocja zdrowia szczyci się tym, że występowanie wielu chorób zakaźnych zostało wyeliminowane / bardzo mocno ograniczone przez szczepionki. Te wirusy istnieją. Wystarczy nie zaszczepić dużej grupy warchlaków, a szybko się o tym przekonamy. @kryss, dawki aluminium czy rtęci używane do produkcji szczepionek są tak małe, że nie szkodzą organizmowi. Wystarczy sprawdzić dawkę toksyczną i porównać ją do tej, która zawarta jest w szczepionce. Swoją drogą, w jedzeniu też masz różne trucizny, a mimo to jesz. Należy pamiętać, że jak powiedział Paracelsus: "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.".
  5. @Mosze Red, no właśnie niestety to miałem na myśli, że ponoć wolna wola to fikcja. Tylko, że w rozumieniu naukowym tak jest, w wierze nieco inaczej. To jest interesujący temat. Ja bym wiary nie nazwał przemysłem, nie należy wiary mylić z tym czego nas uczą od dziecka. Młodzi zakochani pobierają się obiecując (przyrzekając?), że będą wychowywać swoje potomstwo zgodnie z ich wiarą. Chwilę potem okazuje się jaka jest ich wiara, czasem ojca, czasem matki, a czasami duet. Efektem jest m.in. przyczyna powstania tego forum Prawdziwa wiara jest naprawdę dobra, po prostu dobrze się tak żyje. Z moich obserwacji wynika, że większość cierpienia (zdecydowana większość), które człowiek zaznaje, jest na jego własne życzenie. Niestety większość zakochanych (on w jej cipce, ona w jego portfelu), którzy wchodzą w tzw. związek małżeński cierpią właśnie przez iluzje, które sami tworzą. Nie jest to wina samego w sobie małżeństwa, ani Boga, ani nawet Kościoła czy kościoła, czy księdza. Trudno jest wierzyć prawdziwie = nie robić bożków z siłowni, z kobiet, z alkoholu, z samochodów, ogrodu, czegokurwakolwiek. Każde uzależnienie jest złe, także religijność, której jako samej z siebie nie należy mylić z wiarą. Prawdę mówiąc, to jaka chujnia się wyprawia na tym świecie, np. to co wyprawiają media, to jak zachowują się kobiety i wiele innych aspektów sprawia, że właściwie wizja Zbawienia jest moim jedynym ukojeniem i powodem, dla którego chce mi się jeszcze różne rzeczy robić na tym ziemskim padole
  6. Po co ciągle szukać dowodów na to, że nie ma Boga? Bo rozumiem, że taki przekaz ma ten film. To na ile ma to związek z mitami, czy chodziło o Słońce itd., nie jest jakoś specjalnie istotne, bo co to dla nas za różnica w praktyce? Chcemy to wierzymy, nie chcemy - to nie. Ludzie od zawsze w coś wierzyli, ze względu na potrzebę życia duchowego, a skoro taka była, to może coś w tym jest? Pozwolę sobie napisać nieco własnych przemyśleń, o rzeczach też poruszanych w pewnych momentach tego filmu. Jak dla mnie każdy z tych komików nabijających się z Boga, którzy mówią np. "Bóg cię kocha, ale jak będziesz niegrzeczny to za karę wyśle cię do piekła", jest niezbyt bystry. Przecież z definicji człowiek SAM się wysyła do tego piekła. Pójście do piekła nie jest karą od Boga, a jedynie skutkiem odrzucenia Boga. Skoro jest niebo i piekło i możemy wylądować w jednym z nich, a nie chcemy w niebie (tak, nie chcemy), to idziemy do piekła, bo taki był nasz wybór. Nie wiem po co w to wszystko mieszać ludzi - w definiowanie Chrześcijaństwa i wszystkiego z nim związanego. Wielu mówi: patrz na tego księdza, co on wyprawia, a po chwili dodają: taki właśnie jest ten Bóg. Jak kurwa nisko inteligentnym trzeba być żeby oceniać Boga przez pryzmat zachowania ludzi? Przecież ksiądz to tylko człowiek, istota nie doskonała, ma słabości i wady, może iść na dziwki, ale co to ma wspólnego z tym, jaki jest Bóg? Kolejną sprawą jest drwienie z tego, że Bóg tak kochał Syna, że aż wysłał Go na śmierć. Przecież to ludzie zabili Jezusa. Dlaczego? jest to opisane w Biblii. Skoro Bóg nie jest człowiekiem, to co mądrego może wyniknąć z tego, że próbujemy Go interpretować poprzez ludzkie definicje? Chodzi mi o: wolną wolę - ludzie zdecydowali się zabić Jezusa bo się Go bali(?), nie mogli zdzierżyć Jego wyższości (głupota); Boga poza czasem - Bóg wcześniej wiedział, że Jezus zostanie zabity, co nie znaczy, że sam zesłał Go na śmierć. To tak, jakby ktoś miał moc wiedzieć, co za jakiś czas nastąpi (jakiś wypadek), ale to co nastąpi wyniknie z (wolnej* - więc nie ma wpływu na to) woli innego człowieka. Po tym wypadku inni by obwiniali tego co wiedział, że to jego wina, że to nastąpiło. Czy to nie jest ignorancja? Ja Boga nie rozumiem, bo jestem tylko człowiekiem, jak może człowiek pojąć coś, co ludzkim nie jest? pytam grzecznie. "Nic co ludzkie, nie jest mi obce" tak powiedział poeta. Nie jestem grzeczny. Jestem grzesznikiem i o tym wiem, o tym wiem, że jestem grzesznikiem... ale wierzę. Wielokrotnie w moim życiu przytrafiło się coś, co śmiało można by nazwać cudem. Cud czy przypadek, a może Bóg? Może Bóg? *wolna wola - odrębny temat, możemy o nim porozmawiać jak najbardziej.
  7. @toreador, usiądźcie razem w wolny dzień, daj jej kartkę i długopis a następnie powiedz, żeby wypisała co konkretnie robi + ile czasu jej to zajmuje. Jak się zacznie wykręcać = brak współpracy. Brak współpracy z jej strony = rygor w Twoim wykonaniu. Czyli tak jak pisali Bracia: montuj kamery i sam się przekonaj ile haruje a ile czasu przegląda fejsZbuka. Trzeba sprawie łeb upierdolić od samego początku, nie ma rozbestwiania się i koniec.
  8. a tu młoda siksa chciała chyba teledysk z pieskiem nagrać...(9:28) ^^
  9. @przyszlyrozwodnik , ja Ciebie do niczego nie namawiam, nie piętnuję, zrobisz co uważasz. Możesz z nią być. Mężczyzna jest inteligentny i w sposób świadomy może manipulować kobietą, ona manipuluje jedynie podświadomie - takie mam obserwacje wieloletnie. Skoro jesteś w stanie nią manipulować to i możesz to robić tak, żeby chciała z Tobą być. Nie zmienia to faktu, że ona będzie taka, jaka jest. Nigdy się nie zmieni. To miej na uwadze. Jeśli nie zmieniła się w tyle lat, bądź pewien że tak pozostanie. Prawda jest taka, że już po miesiącu-dwóch znajomości można zauważyć czego się spodziewać za 10-15 lat... Jeszcze raz: zrobisz jak chcesz, ale ona się nie zmieni. Wiem, doświadczyłem.
  10. Idź do porządnego lekarza a nie do konowała to coś z tego będzie. Z resztą trzeba by ustalić czy jest coś w tych zatokach (płyn wysiękowy, ew. ropa). Przynajmniej RTG zatok powinieneś zrobić jeśli dolegliwości są tak duże, no i pytanie czy też masz gorączkę do tego - wtedy antybiotyk bo to bakterie. Jeśli to infekcja wirusowa to żadnego antybiotyku. Wystarczy ibuprofen + ew. Envil katar na katar i zatoki, do tego jeśli piecze gardło - Glimbax do płukania. Ibuprom zatoki możesz odpuścić bo to ibuprofen z dodatkiem kofeiny i jakaś odrobina pseudoefedryny z tego co pamiętam, czyli na nic to. Aha, no i ten ibuprofen to trzeba by 3x dziennie po 2 tabl. (3x2 x 200 mg) przez 5-7 dni, do tego możesz IPP 20 mg rano na czczo na osłonę żółądka. Poproś lekarza żeby Ci wypisał Ibuprofen-Pabi. 60 tabletek kosztuje 7 zł, czyli nieco taniej niż 10 tabletek tego samego leku w fioletowym opakowaniu (inna firma), który można kupić bez recepty... powodzenia w zdrowieniu.
  11. Hehe czy podświadomie bym chciał? z 2 razy w miesiącu jak mi się zdarzy wolny wieczór (nie jestem w pracy/nie trenuje/gdzieś na wyjeździe nie jestem) to mi przeleci przez głowę myśl, że ten film co za chwilę obejrzę sam, chętnie bym obejrzał z jakąś dupeczką. Chwilę potem jest kolejna myśl: tyle szarpania się po to, żeby z raz w miesiącu mieć z kim obejrzeć film? pytanie retoryczne. Do mojego konta bankowego + jakiejś samicy władającej nim moje myśli nawet nie docierają. Jestem w pełni kompatybilny z założeniami, że podstawa dobrego małżeństwa (jeśli kiedyś by miało do niego dojść, co na dzień dzisiejszy jest abstrakcją) to spisanie intercyzy + testy na ojcostwo Nigdy nie byłem materialistą, zawsze mnie to brzydziło. Pieniądze nie biorą udziału w relacji damsko-męskiej, więc jeśli kobieta próbowała by je podłączyć, automatycznie mnie odłączy z tej relacji.
  12. @Dobi, ja właśnie też nie szukam... @Normalny, ja już prawie 2 lata nie szukam i prawdę mówiąc nic się samo nie znajduje (choć fakt, były jakieś chętne, ale niestety wybredny jestem i olałem bo nie były w moim guście), co nie zmienia faktu, że dobrze mi samemu, głównie ze względu na możliwość intensywnego samorozwoju. Jak miałem babę to piłem wódkę z kumplami na zapominanie o tym gównie jakim był "związek". Teraz jestem sam i w ogóle nie czuję potrzeby picia.
  13. Dobry LAT nie jest zły, tylko skąd tu wziąć panią do tego, jak się aktualnie mieszka ledwo w 100-tysięcznym mieście i nie chodzi się po klubach czy inna lokalach (taki styl życia...)? Ja bym nie miał nic przeciwko, raz w tygodniu się spotykać byłoby dla mnie idealnie. Nie jestem po rozwodzie jak starsi koledzy, nie mam dzieci, ale miałem kiedyś pannę i jakiś czas mieszkaliśmy razem. Był to istny koszmar, z tym że ja nie dałem się zniewolić tak, że robiłem co chciała, co nie znaczy, że nie próbowała dominować. Koszmar polegał na tym, że mimo że byliśmy w jednym miejscu, to czułem się jakby każdy sobie żył swoim życiem, mnóstwo tzw. cichych dni + jakieś olewanie mnie, ignorancja co mnie doprowadzało do kurwicy. Nie było z nią o czym pogadać, a jak chciałem wyjść w takim razie wieczorem z kumplem (zamiast patrzeć jak ona ogląda sukienki w internecie) to mówiła, że wolę kolegów zamiast niej (jak proponowałem razem coś porobić - nie chciała) . Miałem to w dupie, szedłem się napić z kumplem, żadnych dziewczyn przy tym nawet nie było. Ona jednak po iluś takich moich wyjściach uroiła sobie, że ją z pewnością zdradzam (a wychodziłem często - bo "wiało chujem" w mieszkaniu"), no i tak coraz bardziej się spłycała ta relacja (o ile od początku nie była zerowa poza tym, że wyjątkowo mi jej uroda odpowiadała i drąg często był w akcji...), aż kiedy już byłem bliski powiedzenia jej, że nie widzę w tym żadnego sensu, ona nagle wypaliła, że dla niej się liczę tylko ja (i nieważne, że mi nie ufa), i że ona chce ślub i dzieci (miałem też znacznie więcej pieniędzy od niej, a mimo to nie zgadzałem się żeby się z nią dzielić, co powodowało u niej wielkie niezadowolenie) - to mnie zwaliło z nóg. Powiedziałem, że po pierwsze za wcześnie dla mnie, po drugie nie z nią. Ona się wyniosła, ja się wyniosłem i tak się zakończyła historia.
  14. Prawdę napisałeś, postaram się takiego babola więcej nie zasadzić.
  15. Wybacz Mordechaj, ze zmęczenia przeoczyłem dopisek "i nie tylko" w tytule sprawy damsko-męskie i już nie sprawdziłem, że jak byk jest dział rodzina. Dzięki Bracia za liczne odpowiedzi, rozwialiście moje wątpliwości. Już po sprawie, odmówiłem stanowczo, ale bez brzydkich słów . Reakcji w oczach nie widziałem, bo tak jak Marek poradził - napisałem smsa, niech chłopak sobie przetrawi na spokojnie.