Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Przemek1991

Użytkownik
  • Zawartość

    664
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

538 Świetna

O Przemek1991

  • Tytuł
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Mazowsze
  • Interests
    Entuzjasta whiskey, obserwator ludzkich zachowań, fan kobietyzmu :D

Ostatnie wizyty

2441 wyświetleń profilu
  1. Drodzy Bracia. W odpowiedzi na zamieszczony ostatnio temat, pragnę przytoczyć swoją historię ku przestrodze dla Was wszystkich, którzy żyjecie w związkach. A więc lecimy z tematem od początku. Poznałem ją na pierwszym roku studiów. Był to rok 2012, lato, piękna pogoda, miłość wisiała w powietrzu. Studiowała ten sam kierunek co ja, jednak okazja do bliższego poznania się, nadarzyła się pod koniec pierwszego roku. Początki nie były dla mnie łatwe, z racji tego, że to ja byłem głównym zainteresowanym. Powoli, małymi kroczkami, przekonałem ją do siebie, no i wszystko się zaczęło. Wymiana smsów, rozmowy przez telefon, spotkania, po czym zaprosiła mnie pierwszy raz do siebie do mieszkania. Zadanie o tyle łatwe, że wówczas jej rodzice byli na wyjeździe w Szwecji, więc strach dużo mniejszy. Jedynym "utrudnieniem" był jej brak, z którym o dziwo, szybko złapałem dobry kontakt. Przy okazji tego spotkania doszło do małego co nie co, więc byłem zachwycony. I w tym właśnie momencie zostałem usidlony. Po powrocie rodziców z sezonowego wypadu za miedzę, zapoznaliśmy się, i również bardzo szybko złapaliśmy dobry kontakt, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że to musi być ta jedyna. Kolejne miesiące to bardzo pozytywne wydarzenia, świata poza nią nie widziałem. Zakochałem się po uszy, i cała reszta poza moją E mogła nie istnieć. Z dnia na dzień pogrążałem się co raz bardziej w tej miłości, co zostało przez moją wybrankę zauważone, gdyż pozwalała sobie na co raz to większe rozkazywanie mi co, i jak mam robić. Zaślepiony miłością i przywiązaniem nie zwracałem na to początkowo uwagi, a sygnały musiały być wyraźne, skoro najbliższa rodzina i znajomi zwracali mi uwagę na pewne jej zachowania. Nic to. Przemek dalej robił swoje, mając pewność, że wszystko jest pod kontrolą. Tymczasem kontrola z każdym dniem zostawała przejmowana nade mną. Zaczęły się pierwsze poważniejsze kłótnie, pierwsze nakazy, i zakazy, pierwsze poważne fochy. To także z początku nie robiło na mnie większego wrażenia, bo przecież to normalne. Tak wówczas myślałem. Lampka ostrzegawcza w mojej głowie zaświeciła się, gdy moja E zaczęła mówić o zaręczynach. Odparłem, że jeszcze nie jestem gotów, i po prostu nie chcę się zaręczać, więc wybuchła wielka afera, że jej nie kocham, że pewnie już mam kogoś na boku, a nią się tylko bawię, i jestem nieczułym skurwysynem. Autentyczne słowa. Dwa dni ciszy, po czym przeprosiła mnie za swoje zachowanie, i temat ucichł na jakieś 3 tygodnie. Następnie były kolejne próby, tym razem w obecności rodziców, i innych członków rodziny, w celu wywarcia na mnie presji. Trwało to około pół roku, i wiecie co zrobiłem ? Tak, tak, zgadza się, dla świętego spokoju zorganizowałem zaręczyny, by udobruchać moją wybrankę, pomimo tego, że wewnątrz czułem, iż czynię źle. Ponieważ jestem tradycjonalistą, całą ceremonię zorganizowaliśmy w domu mojej wybranki, w obecności jej rodziców, brata, dziadków, a także moich rodziców, sióstr i dziadków. Poprosiłem "przyszłych" rodziców o rękę córki, a po wyrażeniu przez nich zgody w geście wdzięczności wręczyłem obu paniom kwiaty, a panom po flaszce dobrego trunku. Następnie klęknąłem przed swoją miłością, i zapytałem: Moja droga E, czy wyjdziesz za mnie ? Radość, euforia, płacz szczęścia, i huczna impreza do późnych godzin nocnych, a we mnie odzywał się głos, który mówił: Przemek, zjebałeś temat po całości. Nic to. Alkohol wchodził mi wyjątkowo dobrze, więc ta sytuacja nie wydawała się taka zła. Nazajutrz, kac gigant, masa sprzątania, i ta dręcząca myśl, że coś jest nie tak. Kolejne miesiące to była moja klęska. Wpadłem pod pantofel po całości. Nakazy, zakazy, brak kontaktu z kumplami, nawet własną rodzinę bardzo zaniedbałem na czas związku. Co raz więcej kłótni, co raz gorsze położenie w całej tej sytuacji. Moje życie ograniczyło się do schematu praca-dziewczyna-sen. I tak to sobie trwało około pół roku po zaręczynach. Po entej już kłótni pewnego wieczora, budząc się o poranku, spojrzałem na swoją narzeczoną, i wiecie co ? Absolutnie nic. Nic już do niej nie czułem. Była mi obcą kobietą, miałem wrażenie, że leżę obok zupełnie innego człowieka. Gotowało mi się w głowie. Zupełnie nie wiedziałem co robić. Zerwałem się z łóżka, nałożyłem byle jakie ciuchy, i udałem się do rodzinnego domu, w którym poinformowałem rodziców, że zrywam z E, i ślubu nie będzie. Ucieszyli się, jakby trafili szóstkę w totka. I wtedy właśnie wyszło szydło z worka. Dowiedziałem się, co moi najbliżsi myślą o kobiecie, z którą spędziłem, ponad 3 lata życia. Po wyznaniu "winy" , wsiadłem w auto, udałem się do mojej E, i prosto z mostu wyznałem wszystko to, co mi leżało na sercu. Pierwsze jej wrażenie, cisza. Następnie zdjęła pierścionek, cisnęła nim o podłogę, i przyjebała mi w twarz tak mocno, że nie powstydziłby się tego zawodowy bokser, po czym uciekła do kuchni, chwyciła za nóż i zaczęła krzyczeć, że się potnie. Gdy chciałem jej go odebrać, powiedziała: Nie podchodź do mnie, bo najpierw zajebię ciebie, a później siebie. Byłem przerażony. Jedyne, co mogłem zrobić, to zadzwonić po ojca by przyjechał i załagodził sytuację. Aha, to się działo w chwili, gdy jej rodzice kolejny raz byli za granicą. Przyjechał mój ojciec, zabrał mnie do domu. Próbowała mnie zatrzymać, jednak bezskutecznie. Wieczorem były dziesiątki wiadomości. Od wyznawania miłości, po groźby karalne, ale nie robiło to na mnie wrażenia. Pierwszy rok po rozstaniu to było moje osobiste piekło. Szukałem łatwego seksu, czegoś w rodzaju klina, alkohol lał się strumieniami, i generalnie miałem w dupie samego siebie, i tego, co się wokół mnie dzieje. Stoczyłem się okropnie. Naprostował mnie dopiero ojciec, uświadamiając mi, że zabijam sam siebie. Od tych wydarzeń minęło już ponad dwa lata, ale tak bardzo dało mi się to we znaki, że momentami odłamki jeszcze mnie ranią. Tym, którzy dotrwali do końca tej opowieści bardzo dziękuję za lekturę, i wierzę, że poprzez swoje słowa wniosę coś wartościowego w Wasze życie. Pamiętajcie, to, że dziś jest jak w raju, nie oznacza, że jutro nie będzie piekła. Jeśli jesteście aktualnie w związkach, to pamiętajcie, że kobieta to nie jest ósmy cud świata. Trzymajcie ramę, żyjcie w zgodzie z własnymi przekonaniami, i nigdy nie pozwólcie sobie wejść na głowę, bo wówczas będziecie przegrani. Pozdrawiam serdecznie, Przemek Piona !
  2. Oświadczyny bez klękania

    Ja już raz się oświadczyłem... Klęknąłem, i wyszło mi to bokiem. Wszystko trzeba było odwoływać, bo w momencie wręczenia pierścionka, mojej niedoszłej żonie odjebało, i stałem się jej "murzynem". Przemyśl jeszcze temat. Masz trochę czasu
  3. Kiedyś byłem w związku, i byłem szczęśliwy... Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bo pewnego dnia uczucia mogą bardzo łatwo się przewrócić do góry nogami. Wszystko zależy od tego jak do związku podchodzimy, oraz czy dbamy o to uczucie, bo to są dwie zasadnicze kwestie. Dajesz sobie wejść na głowę, i pozamiatane.
  4. Samiec Samcowi Wilkiem

    Ależ odpowiedź jest bardzo prosta. To są wspaniali rycerze, którzy swą chwalebną postawą starają się zdobyć względy księżniczki, licząc na to, że zostaną dopuszczeni do jej najcenniejszej komnaty. Zapominają tylko, że wraz z takim zachowaniem, ich notowania drastycznie lecą w dół.
  5. Wiecie co ? Przeraża mnie, że w dzisiejszych czasach dużo bardziej przyciąga uwagę głupota ludzka, niż prawdziwe wartości, które coś wnoszą do życia człowieka. Te baby pojawiły się chuj wie skąd, potwierdzają tylko, że brak im bardzo ważnego elementu w ciele człowieka, a mianowicie mózgu, i jeszcze się idiotki cieszą, bo jakie to one fajne. Gdzie się kurwa nie obejrzę, tam siostry Godlewskie. Boje się iść do lodówki, bo kto wie, może mi się karp przemienił w jedna z nich ? Ech... No nic, Wesołych Świąt Bracia ! Nabierajcie mocy na nowy rok
  6. Nie szkoda mi gościa. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
  7. Takiego to ze świecą szukać

    Żadna nowość Bracie Zauważ tylko, że pojawiają się kobiety, które wcale nie kryją się z tym, że zdrada to nic złego, przecież zawsze można obarczyć winą misia, który nie dba wystarczająco o swoją kobietę. Jeśli chciała się popisać przed kolegami jaka to ona jest fajna, to jej to kiepsko wyszło, ale przynajmniej Ty nie dałeś się na to nabrać, i wiesz z kim masz do czynienia. Będziesz ją traktował zgodnie z jej przekonaniami o niej samej A tak poza tym, to krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
  8. Podchodzenie na ulicy

    Nie jeżdżę komunikacją miejska od ponad 7 lat, więc nie powiem Ci jak to jest w moim przypadku. A z sytuacji zaobserwowanych w necie, to faceci za cholerę nie zrobią żadnego kroku w takiej sytuacji, tylko później napiszą na Spotted jakąś durną informację typu: Dziewczyno o pięknych blond włosach, widziałem Cię dzisiaj w autobusie linii 17, miałaś czarną kurtkę, niebieskie spodnie, i buty Nike, spoglądałaś na mnie, i już miałem zagadać, ale akurat był mój przystanek, jeśli to czytasz, zostaw like, lub superke, a na pewno się odezwę <3 Śmiech na sali Panowie
  9. Na szczęście nie doświadczyłem czegoś takiego, ale znam przypadki, w których panna sobie wirowała wokół kilku facetów dla własnych korzyści. W moich stronach jest wiele takich kobiet, które nawet się szczególnie z tym nie kryją, co jest dla mnie przerażające, bo po pierwsze dla mnie jako obserwatora jest to widoczne gołym okiem, natomiast dla tych "biednych" facetów, to są bzdury wyssane z palca przez ludzi, którzy im zazdroszczą takiej fajnej kobiety
  10. My, Bracia!- Rzecz o zbędnej wojnie.

    W punkt Bracie ! Jestem aktualnie na tym etapie, i szczerze wyznam, że są takie chwile, kiedy doznaję szoku, gdy uświadamiam sobie jak beznadziejnie żyłem przez ostatnie 3 lata. Ten sam schemat, te same błędy, to samo służalcze podejście do relacji z kobietami. Jestem zły sam na siebie, ale ciesze się, że wreszcie to do mnie dotarło, głównie za sprawą tego forum i ludzi, którzy je tworzą. Mój charakter pracy również jest taki, że spotykam w niej wielu ludzi, i wiecie co ? Same klony, tylko "opakowanie" inne. Narzekają, jęczą, nie potrafią przyznać się do tego, że oni sami są kreatorami tego beznadziejnego żywota, i mimo, iż mnie to nie dotyczy, to wkurzam się, gdy muszę tego słuchać. Osobiście chcę wyrobić sobie nawyk nie zwracania uwagi na czyjeś niepowodzenia, czy ogólne narzekanie na cały świat, a skupiać się w pierwszej kolejności na sobie, i swoich potrzebach. To trudne zadanie, bo nie da się tak po prostu zmienić czegoś, co dorastało wraz ze mną, ale jak to mówią, najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, który mam już za sobą.
  11. Weź ty się kobieto nie pogrążaj nawet... Aż mi się scyzoryk w kieszeniach otwiera jak to czytam. Swoim zachowaniem niszczysz rodzinę kochanka i dajesz złudną nadzieję swojemu facetowi na udany związek. Nie dziwię się, że w dziale kobiecym zostałaś zjechana. Moja rada ? Piedolnij się mocno w głowę i zostaw obu tych facetów w spokoju. Dorosnij, i jak już będziesz gotowa na zdrową relację to wtedy próbuj, ale póki co, to nie daję Ci dużych szans na powodzenie w tej kwestii.
  12. Mnie feministki od zawsze śmieszyły. Za każdym razem, gdy czytam, bądź słucham ich wywodów na różne tematy doznaję ataku śmiechu połączonego z zażenowaniem. Ich brak wiedzy aż razi w oczy. Osobiście nigdy nie czułem się urażony słowami tych pań, jeśli taka jest ich wizja mężczyzn, to w porządku, nie będę się przyczyniał do walki z czymś, z czym nie wygram. To syzyfowa praca. Grunt, że znam swoją wartość i potrzeby.
  13. W obawie przed byciem orbiterem

    Skoro obawiasz się, że zostaniesz jej orbiterem, to znaczy, że jeszcze nie przepracowałeś dobrze tematu związanego z kobietami. Jeśli podoba Ci się ta dziewczyna, to zaproś ją na spotkanie, obserwuj jej zachowanie, poznaj ją lepiej, wszak może się okazać, że poza ładną buźką nic więcej do zaoferowania nie ma. Wielu facetów ( w tym także ja, w przeszłości), popełnia podstawowy błąd, a mianowicie, nie daje sobie szansy na lepsze poznanie kobiety, tylko od razu napalają się na sam fakt, że panna wykazała nimi zainteresowanie. W późniejszym czasie dopiero wychodzi cała prawda. To tak jak z kupnem samochodu. Masz trochę gotówki, i chcesz kupić auto. Wiadomo, że nie weźmiesz pierwszego lepszego, tylko obejrzysz kilka modeli, zorientujesz się co do ceny, części zamiennych, ogólnych kosztów eksploatacji, i zrobisz jazdę próbną. Dlaczego więc nie postąpić tak samo względem kobiety. Poznaj ją na różnych płaszczyznach. Przekonaj się jak się będzie zachowywała sam na sam z Tobą, jaka będzie względem Ciebie w obecności znajomych, bądź rodziny. Jaka jest po alkoholu, jakie ma podejście do ludzi i świata. To są detale, które wiele mówią o człowieku. Rozwijaj się, czytaj forum, zdobywaj doświadczenie. Wszystko na spokojnie i z odpowiednim podejściem.
  14. Cele na 2018 rok

    Jeśli chodzi o moje cele na nadchodzący rok, to mam tylko trzy: - zadbać o swoją prezencję i wizerunek, - zadbać o swoje zdrowie, głównie poprzez zdrowsze odżywianie, i unikanie całego syfu w postaci fast foodów i wszelakich gazowanych napoi, a także regularne ćwiczenia fizyczne, - praca nad swoim charakterem, poprzez wszelkiego rodzaju książki, materiały wideo, ebooki, i tym podobne. Czas w końcu zbudować silną osobowość. Zarówno drugi, jak i trzeci cel są dla mnie najważniejsze, a także najtrudniejsze do zrealizowania. Daję sobie czas do końca przyszłego roku. W grudniu zrobię sobie solidny rachunek sumienia, i podsumuję, co udało się osiągnąć. Zamierzam założyć sobie coś w rodzaju kalendarza, gdzie w każdym miesiącu będę zapisywał zarówno postępy, jak i zachowania niepożądane, a także pod koniec każdego miesiąca będę robił swoiste podsumowanie swoich czynów, co pozwoli mi mieć jasny obraz tego, w którą stronę podążam. Tak mi dopomóż Ja !
  15. Od momentu ukończenia 18 lat, czas upływa mi bardzo szybko, a rok obecny to już kosmos, ledwo świętowałem zakończenie ubiegłego roku, a tu lada dzień kolejny sylwester. Dla każdego czas biegnie tak samo, z tym, że każdy inaczej to postrzega. Ja wiem jedno, życie jest krótkie, i warto godnie je przeżyć.
×