Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ziomisław

Użytkownik
  • Zawartość

    72
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

126 Świetna

O Ziomisław

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Powiem tylko, że gdybym ja zakładał ten temat, to bym go wrzucił w dziale o tym co mnie wkurwia... Polska jest niestety tylko pionkiem, a może i nawet nie to - polem na szachownicy. I właśnie na nie wjechał amerykański konik, by lepiej się ustawić do swoich przyszłych akcji. Myślę że głównym błędem w myśleniu Polaków o naszych "sojusznikach" i całym tzw. Zachodzie jest idealizacja, stawianie na piedestał i wielki kompleks niższości, a w dalszej konsekwencji - robienie z siebie szmaty. Spełnianie wszelkich zachcianek w zamian za cień uśmiechu i czasem miłe słówko, brak jakichkolwiek wymagań, niezdolność do odmowy. Polskie elity polityczne zachowują się wobec Zachodu dokładnie tak jak frajer i nędzna męska łajza w stosunku do kobiet. Ta "przyjaźń" PL i USA to czysty, klasyczny friendzone. Jesteśmy tu na kolanach i adorujemy. Robimy też inne rzeczy stosowne dla tej pozycji... Możecie mi teraz powiedzieć, że to nie wina Polaków, bo dzisiaj tzw. elity to tylko kolaboranci, gangsterzy i obcy agenci. Ja się z tym chętnie zgadzam, ale zwróćcie uwagę że już przed wojną politycy suwerennej RP robili wobec Zachodu zupełnie to samo. W rezultacie dali się najpierw wystawić na pierwszy strzał Hitlerowi, a potem wydymać od tyłu i od przodu w Jałcie. Razem z całym narodem. Jakaś nauka dziś z tego? Oczywiście żadna. Wyjaśnijmy też sobie króciutko, dlaczego. Nasza klasa polityczna to oczywiście ekspozytura obcych interesów, natomiast naród był i jest poddawany ciągłemu praniu mózgu. I żeby było zabawniej - to cały czas jest na topie ta sama łzawa bajka o wyzwolicielach: najpierw "wyzwolili" nas sowieci, a później przyszedł Reagan i "wyzwolił" Wsch. Europę od Ruskich. A prawda jest bardzo prosta i trudna do przełknięcia: Polska jak była kolonią Moskwy, tak jest kolonią Zachodu. Dymaną we wszystkie otwory. Polski naród znalazł się po przegranej stronie najpierw w drugiej wojnie, a potem w tej zimnej. Nasza gospodarka, przemysł kraj i ludzie zostali po 1989 r. potraktowani przez Zachód jako kolejna zdobycz i nie znaczymy nic więcej. Trochę nowych zasobów, przede wszystkim ludzkich: najemnicy od brudnej roboty i wprowadzania demokracji, siła robocza na zmywak i tanie Karyny do ruchania. Tymczasem propaganda wmawia ludowi, że w 89 r. naród polski wygrał, bo Ruscy przegrali. Wszystkie bajeczki o przyjaźni narodów i wspólnocie wartości (tak w ramach "cywilizacji łacińskiej" jak jakiejś słowiańskiej wspólnoty) służą tylko uspokojeniu naiwnych Polaków żeby nie przeszkadzali starszym i mądrzejszym. Wpływu na politykę nie mamy, ale odrzućmy złudzenia i mówmy jak jest. Obce wojska w naszym kraju. Wspaniała, kurwa, wiadomość...
  2. @Guliver wyszło mi 33: http://magiakart.pl/numerologiczna-33/ Nie będę wklejał opisu, kto chce niech sobie zajrzy. Opiszę pierwsze wrażenie: Jest tam oczywiście wiele miłych rzeczy, z którymi chętnie bym się zgodził. Z drugiej strony niektóre z wymienionych cech nijak mi nie pasują. W moim skromnym odczuciu i w świetle wiedzy o Bossie, ta charakterystyka najlepiej pasuje do Marka Z drugiej strony wszystko to wzięte razem jest niezwykle pojemne i ogólnikowe. Podejrzewam, że jeśli ktoś by się uparł, to mógłby bez problemu wpasować się w każdy wynik. W tym sensie skojarzyło mi się to z horoskopami, o których nic nie napiszę gdyż mógłbym kogoś obrazić. Z tego powodu czuję do siebie nawet lekki żal, iż poświęciłem czas ma tego rodzaju aktywność, no ale cóż - eksperyment Mimo wszystko jeszcze nad tym pomyślę, na spokojnie parę razy przeczytam, i jeśli dojdę do jakichś nowych ustaleń to chętnie dam Ci znać. P.S. Ciekawa rzecz, ale gdy przeczytałem to drugi raz, doszedłem do wniosku że właściwie to zgadza się wszystko. No, może z wyjątkiem zdolności terapeutycznych, bo tym się nie zajmowałem, tudzież tarapatów finansowych, gdyż jeśli chodzi o wydatki to jestem bardzo zdyscyplinowany. Pytana: dlaczego się zgadza? Prawda, ogólnikowość czy auto sugestia? A może tylko w tej chwili tak mi się wydaje?
  3. @Guliver nie chciałbym żebyś odbierał moją wypowiedź jako atak. Ja też uważam, że najważniejszym celem człowieka jest poznanie sensu istnienia swojego, tudzież całej reszty. Różnimy się co do środków, cel pozostaje ten sam. To, że mi akurat ezoteryka wydaje się ślepą uliczką wcale nie oznacza, że chcę Cię zniechęcić do jej wyboru. Wręcz przeciwnie - z ciekawością prześledzę Twoją podróż tą ścieżką żeby sprawdzić, dokąd Cię ona zaprowadzi. Każdy ma własną drogę. Co będzie po śmierci to nie wiem, kiedyś się przekonamy Chciałbym zaproponować pewien eksperyment. Czy mógłbyś polecić mi jakąś instrukcję/wprowadzenie dot. numerologii, dzięki której mógłbym sprawdzić w sposób prosty, szybki i praktyczny, czy jej wykorzystanie może mi dać cokolwiek w temacie poznania siebie? Moje wyniki testów osobowości znasz, może (nie znam się, pytam) da się to też np. przełożyć na jakieś liczby? Uprzedzam, że jestem świadom iż po uważnej lekturze moich postów na forum da się wydedukować przybliżoną datę urodzenia
  4. Jako świeżak nie chciałem się wypowiadać w tym temacie uważając, że jest to sprawa starszyzny, ale post: wywołał mnie do tablicy, bo warto chyba pokazać jak cała ta afera wygląda z punktu widzenia nowego użytkownika. Przeglądając starsze tematy na forum trafiałem na posty Ryśka i nie ukrywam, że wiele z nich mi się podobało. Bez dwóch zdań to jest inteligentny facet i umie ciekawie pisać. Potem trafiłem na jego blog, dzięki czemu (i obejrzanemu wcześniej filmowi, to ładnie się zgrało) dość skutecznie zaraziłem się jego fascynacją Beksińskimi. Później z ciekawości wyszukałem powód, dla którego Rysiek dostał banana: knuł, kręcił i intrygował? Ok, nie moja sprawa, przyjąłem do wiadomości. Mnie interesują idee, ludzie to tylko nośnik, spory personalne niewiele mnie obchodzą. Następnie zobaczyłem, że @Dobi i @RedBull1973 to multikonta Ryśka i je zbanowano. Tutaj już mnie zatkało: lubiłem i ceniłem tych "użytkowników", nieraz ich lajkowałem. Potrafili też pisać farmazony i zawracać dupę, ale, myślałem sobie, każdy ma gorsze chwile. Słowem - iluzja stała na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Oczywiście przebiegły mi przez głowę jakieś wątpliwości. Bo przecie po jaką cholere taki zdolny facet siedziałby tyle na forum i bawił się w te gierki?! Ponadto Rysiek na blogu wspominał coś o pracy w korpo, więc jak on przy tym mógłby znaleźć na to czas? Z drugiej strony nie mam żadnego powodu żeby nie ufać moderacji, a tym bardziej nie widzę sensu w obdarzaniu zaufaniem intryganta. Nie mieści mi się wręcz w głowie, że ktoś mógłby włożyć tyle pracy w coś takiego. No ale właśnie z tego, że większości pewne rzeczy nie mieszczą się w bańce, korzystają oszuści, agenci i politycy! Myślę że motyw jest jeden: forum to potencjalnie żyła złota. Za parę lat to będzie nie tylko silny ruch społeczny, ale i duży rynek zbytu, tudzież grupa wpływu. I ktoś chce to ujebać na starcie. To, czy na wykopie pisze teraz Rysiek, czy może jakiś trolas, co podszył dię za @RedBull1973, jest już obojętne. Nie mogę się sobie nadziwić, że wlazłem dziś w to szambo: wykop to w końcu miejsce gdzie bloga miał TW Bolek . Hipokryzja Słabka przekracza wszelkie granice: najpierw pisze że nie słucha "mlaskania" Marka, by zaraz słowo w słowo cytować jego audycje ja nie chcę mieć z tymi ludźmi nic wspólnego, nie wierzę im jak psom. Ich jedynym celem jest zniszczenie tego forum i Marka osobiście, tudzież zmanipulowanie i przejęcie użytkowników. Popieram politykę Wodza. I na tym zakończę temat...
  5. Pan Stasiu zawsze na propsie, ale... Co to, przecinek, bracie, tutaj ma do rzeczy? Jakbym chciał wymieniać fałszywe przekonania poliytczne to internetów by nie wystarczyło, zatem uprzejmie poproszę o nie trollowanie tematu...
  6. @Guliver Po tym jak dałeś znać w innym temacie że przygotujesz ten tekst, przyznam że byłem ciekaw i dużo sobie po nim obiecywałem. Przeczytałem go w całości dwa razy (teraz będzie trzeci) i mam mieszane uczucia, tudzież kilka uwag. Lećmy po kolei: 1. Z wysłaniem dziecka daleko na studia, ew. wyjechaniem gdzieś w pizdiec do roboty - zgadzam się w 100%. To uczy życia, daje pewność siebie i podbija samoocenę. Sam studiowałem w miejscu zamieszkania i wiem, że zrobiło mi to krzywdę na całe życie: przede wszystkim cierpi na tym wiara w siebie i samoocena. Dopiero wyjazd za granicę i praca w oddalonym mieście pomogły mi jako tako ogarnąć swoje emocje i całą resztę życia. Co więcej, w świetle mojej obecnej wiedzy wiele rzeczy, które niegdyś przeklinałem, są dzisiaj raczej powodem aby dziękować Stwórcy i Opatrzności: Jeżeli uda mi się kiedyś poradzić ze swoim istnieniem na tyle, że poczuję sens w powołaniu kogoś nowego do życia w tym naszym universum, to jak najwcześniej wyślę go z domu w szeroki świat. Bardzo mocnym przykładem na skrajną szkodliwość długotrwałej (i wielopostaciowej!) zależności od rodziców jest moim skromnym zdaniem los Tomasza Beksińskiego. Warto poczytać o tej rodzinie lub choćby obejrzeć film, to niezmiernie ciekawa i pouczająca historia. 2. Zgadzam się, że dobrze jest odrzucić autorytety (w dzisiejszych zdegenerowanych czasach kiedy za takie robią c(w)elebryci i ludzie pokroju Frasyniuka, Baumana czy Kijowskiego to naprawdę nietrudne!) i myśleć samodzielnie: starać się nie przyjmować niczego bezrefleksyjnie, nie działać automatycznie, tylko przed każdą decyzją wykonać pracę myślową. 3. Warto też poznać samego siebie: testy osobowości, szukanie i odkrywanie swoich talentów i szczerych zainteresowań. Mi w testach osobowości wychodzi INTJ-T i 5w4. Ciekawie się o tym czyta i wiele rzeczy się zgadza, dzięki temu nieco lepiej rozumiem motywy swoich zachowań. 4. Widocznie jestem Januszem (nie widzę w tym imieniu nic obciachowego btw.), bo tutaj kończy się u mnie zrozumienie dla Twoich argumentów. Jeżeli tym sformułowaniem chciałeś obrazić ludzi myślących podobnie jak ja, to jest to tylko Twój problem. Dalsza część Twojego postu jest po prostu skierowana do osób, które weszły głeboko w ezoteryczne klimaty. Pokrótce wyłożę, co o tym myślę: 5. Po pierwsze nie wierzę w reinkarnację, sceptycznie podchodzę również do ezoteryki. Dla mnie osobiście są to rzeczy niesprawdzalne, mój umysł został ukształtowany w taki sposób, że jest na takie rzeczy w dużym stopniu zamknięty. Miewałem świadome sny, paraliż przysenny, spełnione modlitwy i coś w rodzaju oobe. Być może rzeczywiście coś tu jest na rzeczy. Tym niemniej sądzę że człowiek doświadczający takich fenomenów nie jest i nigdy nie będzie w stanie odróżnić, czy są to zjawiska duchowe, czy może objawy choroby nerwowej albo psychicznej. Istnieje we mnie obawa, że silna wiara i koncentracja uwagi na tego typu "wiedzy" - z całym szacunkiem dla wierzących w nią, ale dla mnie to jest właśnie wiara i osobiste odczucia, a nie dowiedzione fakty - może doprowadzić do choroby psychicznej lub wejścia w rzeczywisty świat duchowy, którego skutki będą takie same. To taka uwaga ogólna. 6. Patrząc z tej pozycji wszelkie ezoteryczne systemy uważam za ludzką próbę stworzenia takiego złożonego z "ezoterycznych" pojęć interfejsu, nakładanego na codzienną rzeczywistość. Zapewne ułatwia to wierzącym poruszanie się w niej i daje wytłumaczenie różnych zagadkowych zjawisk. 7. Systemy, które wymieniasz są wszystkie bardzo złożone i wejście w nie wymaga mnóstwa czasu i pacy. Z tego powodu zasadne wydaje się pytanie o celowość wchodzenia w ten temat. Dla ułatwienia załóżmy, że np. numerologia i horoskopy rzeczywiście coś dają. Że pozwalają przewidzieć pewne rzeczy od nas niezależne i się np. na nie lepiej przygotować. Czy w takiej sytuacji mimo wszystko nie lepiej skoncentrować się raczej na swej wewnętrznej postawie: systemie przekonań i pojęć, pracy nad emocjami i samooceną. Dla mnie osobiście ideałem jest niezależność emocjonalna i pełna wewnątrzsterowność. Wyjście z autopilota i porzucenie automatyzmów, czy raczej świadome z nich korzystanie. Kiedy będę gotowy, napiszę o tym więcej. Tymczasem poobserwuję ten wątek i może się czegoś nauczę. Pozdrawiam wszystkich Januszy, tudzież i Grażyny
  7. Dzięki za podpowiedź. Szczerze, to nie rozumiem tego języka i muszę iść po pomoc do wujka googla. Póki co biorę w kapsułkach magnez i zn+mg, jak się skończą to poeksperymentuję. Co do konsultacji z lekarzem, to na spokojnie przeczytam o co chodzi z tymi grupami leków i go zapytam. Estazmolam biorę tylko w ekstremalnych sytuacjach i bardzo mało zużyłem. W tej chwili jest nieco lepiej niż kiedy zaczynałem wątek. Najpierw o tym czego nie zrobiłem: 1)badań (zapomniałem) 2)nie znalazłem też starych wyników 3)nie pozbyłem się z diety płatków z mlekiem, rano nie mogę nic innego przełknąć. Jak widać, idzie mi kiepsko. Kupiłem to asha..., biorę od paru dni. Różnicy nie widzę. Święta dały mi trochę oddechu, ale też rozregulowały mój tryb życia. W ostatnią nd np., jeśli to kogo obchodzi wstałem po 11. W rezultacie tej nocy spałem ok 3h, bo obudziwszy się o 2.43 nie byłem już w stanie zasnąć - tak mnie ten budzik stresuje. Zobaczymy jak będzie w tym tyg...
  8. Dodatkowo jeśli nie ma się patologii fizycznej - np choroby oraz zarabia się więcej niż średnia krajowa - można zaczynać zaliczać laski w ilościach satysfakcjonujących Bracia już napisali swoje, ja tylko dodam, że przekonanie iż każdy powinien być taki jak w poście powyżej, bardzo pasuje do listy z mojego tematu: Wmawianie ludziom, że muszą coś mieć (kobiety, pieniądze, władzę i skodę na gaz) aby dobrze się czuć z samym sobą jest w ostatecznym rozrachunku destrukcyjne i służy jedynie dysponentom tych fikcyjnych dóbr i miejsc w fikcyjnej hierarchii. Czyli np. banksterom kontrolującym obieg wirtualnego pieniądza i atencyjnym księżniczkom łowiącym jeleni. Z całym szacunkiem, ale tego typu poglądy - a i moja podświadomość nie jest od nich wolna - robią z ludzi frajerów zależnych od otoczenia, opinii innych, banków i korporacji. Słowem - to czysty matrix! A z tym przecież walczymy. Dla równowagi i sprowadzenia dyskusji na właściwsze tory, przytoczę bardzo dobry cytat z tematu: @Drizzt napisał: Jak możesz nie lubić czegoś, na co nie masz wpływu i nie jest pochodną Twoich działań. Więc to wina Boga? Nie wiem jakie masz podejście do takich rzeczy, ale w tym momencie go obrażasz. Ta Boskość stworzyła wszystko takie jakie ma być i należy to z pokorą przyjąć, zrozumieć, zaakceptować. Bóg nie jest sadystą i na pewno wszystko dzieje się zgodnie z jego planem. (przepraszam, ale w trybie edycji mam problem z dodaniem cytatu) To jest bardzo ważne, żeby pogodzić się z istnieniem swoim i świata w danej obecnie formie i nie robić niczego po złości. Sam jeszcze tak nie potrafię, ale już wiem że chciałbym.
  9. Ok, to jest po prostu nielogiczny ale bardzo wygodny chwyt retoryczny. Ale przy tym że człowiek jest istotą społeczną będę się upierał. Bez innych ludzi i choćby najprostszej organizacji społecznej nie jesteśmy w stanie przetrwać jako jednostki, ani tym bardziej jako gatunek. Co oczywiście nie oznacza, żebym z tego powodu miał kogokolwiek namawiać do podążania za stadem...
  10. Temat ładnie rośnie, pora trochę przystrzyc @Asceta ad. 35: człowiek jest istotą społeczną - moim zdaniem to jest prawdziwe przekonanie. To jak je rozumiesz zależy od kontekstu. Wiadomo, że jeśli chcesz sobie poczytać albo pograć w Wieśka a ktoś Ci z takim tekstem wyskakuje - to jest to tania manipulacja. Ale jeśli popatrzeć na to z wyższego poziomu, to ludzie żeby przetrwać muszą żyć w społeczności. Pustelnicy albo traperzy to raczej wyjątki potwierdzające regułę, zresztą nawet większość z nich potrzebuje datków, jałmużny, ew. zbytu na swoje towary od jakichś lokalsów. Fajna i długa lista, ale jak dla mnie częściowo do odchudzenia. Po pierwsze niektóre rzeczy są nie do końca na temat, a raczej w stylu tego co napisał @TestosteroneBoy. Ty możesz oczywiście uważać te przekonania za fałszywe i jednocześnie ważne gdyż sport i odżywianie to Twoja pasja. Dla mnie część z nich jest dyskusyjna, ale nawet nie o to chodzi. Ważne, że generalnie to nie na nich opiera się cały matrix. Chodziło mi o wyłapanie fałszywych przekonań na tematy bardziej ogólne, takie jak podejście do życia, świata i ludzi. Tak czy owak lista fałszerstw światopoglądowych, które trafnie wytypowałeś jest długa. Zostawiłbym na niej 52-59, 63-79, 81-86. Co do 80 nijak się nie zgadzam (co nie znaczy że nie ściągałem ). @jaro670, @Endeg: Gites i cymes, zwłaszcza nr 92: wykształcenie jest jak nobilitacja jest godny wyróżnienia. Nie ma nic śmieszniejszego niż świnka z licencjatem częstochowskiego marketingu, która nie umówi się z "robolem", bo czuje się lepsza od niego. Przy okazji ten prosty mechanizm pokazuje dlaczego edukacja kobiet jest najlepszym sposobem na ograniczenie dzietności społeczeństwa: nie chodzi o to, że mądrzejsza woli nie rodzić ani nawet o lata poświęcone na studia, tylko o hipergamiczność. Tym "wykształconym" samiczkom trudniej znaleźć partnera, bo znaczącą część kandydatów odrzucają już na starcie jako "gorszych" od siebie - a wszystko z powodu jednego bzdurnego przekonania @Eredin: o proszę, przypominają mi się audycje Bossa @Artem, @Przemek1991: to wszystko już tutaj było, ale powtarzania pewnych rzeczy nigdy dosyć. Jesteśmy na co dzień bombardowani propagandą (milion gwoździ w milion desek), więc utrwalajmy sobie pozytywne wzorce. Szczególnie godne podkreślenia przykłady fałszywek: @Herbu Mizogin: dokładnie, kurwa, w punkt! Więcej takich postów Co do nowego roku, postanowień i sylwestrowej histerii - zgadzam się w pełni. To tylko umowna data, równie dobrze mogłaby być kiedykolwiek indziej. Z drugiej strony jeśli niektórym pomaga w planowaniu i wyznaczaniu celów - to wszystko jest ok. Ważne, żeby służyło - sylwester jest dla ludzi a nie odwrotnie @Rnext: Spoko, a więc off-topu nie będzie Kto ma rozum ten może sobie wyobrazić albo sięgnąć po analogie z historii.
  11. To trochę offtopic, ale jestem bardzo ciekaw jak wygląda świat po drugiej stronie druta (kolczastego) @Subiektywny: Z niecierpliwością czekam na Twoją relację i podsumowanie korzyści jakie odniosłeś z forum i pracy nad sobą. Motywacji nigdy dość! @Asceta: dzięki za policzenie i dobre nowe punkty! 32-33, 40 - mega! 41, 43 też. Twierdzenie 42 jest niestety prawdziwe dla większości ludzi. Niektórym cipa zasłania wszystko, a mało kto umiałby nie dać się okręcić wokół palca ostrej i profesjonalnej zawodniczce. Mimo to, jeśli ktoś się przejmie tym przekonaniem i przyjmie je jako własne - to będzie spalony na starcie. Kult zakochania i romantyzm=samo zło. To jest akurat właściwe przekonanie, o tych prawdziwych założę kiedyś osobny temat
  12. Kobieta myje samochód:
  13. @Subiektywny: Dokładnie tak. To dlatego prymusi pracują później u trójkowych: pierwsi nauczyli się dobrze wykonywać polecenia, a drudzy tak kombinować żeby się nie narobić Tradycyjny model monogamicznej rodziny (o tym gdzieś już czytałem, chyba też na forum) działał także na korzyść masy samców beta i całych społeczeństw. Dzięki temu zwykły chłop też mógł poruchać i chciało mu się robić na siebie i swoich. Wtedy gospodarka szybciej się kręciła, czyli nie tylko więcej podatków trafiało do elit, ale też ogólnie rozwój i dobrobyt całego społeczeństwa. Dodatkowo rodziło się i przeżywało więcej dzieci, dzięki czemu było więcej wojowników i w ten sposób kultury monogamiczne opanowały świat. Ja uważam siebie za konserwatystę i popieram tradycyjny model. On nie jest doskonały i stąd nie jest dla wszystkich, ale przez wieki jakoś działa i zapewnia ludziom poprawne funkcjonowanie. Sceptyków odsyłam do wątku o żonie-Chince i zdegenerowanych mentalnie Polkach. Problem zaczyna się wtedy kiedy tradycyjny model jest celowo psuty i się degeneruje. Degeneracja kapitalizmu=konsumpcjonizm, degeneracja tradycyjnej rodziny=feminizm. To wszystko cofa ludzkość do etapu kiedy dobre samice brał dla siebie alfa, jego przydupasom dostawały się odpady, a cała reszta miała swą łapkę lub kozę. Dzisiaj oczywiście można się pocieszyć pornuskiem z internetów lub (w kulturze europejskiej) profesjonalistką. Na tych zmianach korzystają oczywiście wyłącznie elity. Zwykły człowiek natomiast zostanie z chujem w ręce... i (sądząc po równoczesnej promocji homosexualizmu) w dupie! Być może jest to nieuchronny i konieczny proces: w końcu mamy postępującą automatyzację i praca tylu ludzi przestaje być potrzebna. W takim układzie masy samców beta trzeba w końcu zniechęcić do jej wykonywania: historia zatoczy koło i w zrobotyzowanym sztucznym raju znów będzie siedział alfa wśród gromadki samic Czy warto się tym przejmować? Oczywiście że nie! Przypominam o fałszywym przekonaniu nr 1: dom+dzieci+ładna żona=szczęście
  14. Panowie, schodzimy z tematu. To, że samice wykorzystują i podtrzymują fałszywe przekonania, z których mają korzyści - to chyba oczywiste Głupio by je było za to hejtować, sam bym chciał wspólne konto jakbym był kobietą Wróćmy do fałszywych przekonań. Mam tu jeszcze jedno: Miłość=haj hormonalny=szczęście=sens życia Z tym się wiąże cały romantyzm, kultura wiecznego adorowania samicy i robienia z niej bogini, stawiania pizdy na piedestale. To jest po prostu trucizna wsączana mężczyznom do łbów i bardzo perfidnie ich szmaci. Efektem - biali rycerze...
  15. Prosiłbym z numerami, bo Ordnung muss sein 12. Łzy kobiety są największą porażką mężczyzny