Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Ziomisław

Użytkownik
  • Zawartość

    126
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

238 Świetna

O Ziomisław

  • Tytuł
    Szeregowiec
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Ale przecież nie ma filmu ani książki o takim tytule! Chodzi Ci o książkę sezon burz? Wiem że Sapek, wałęsa polskiej fantastyki , ma politpoprawne odpały, ale wychowałem się na jego książkach i chociaż po czasie mam większość za takie sobie, to sentyment pozostał. Wieśka już kupiłem więc po ptokach. Poza tym - na pohybel kodzim synom!...
  2. @Przemek1991: bardzo zdrowe podejście. @ciekawyswiata: Jakieś kontakty z kobietami na pewno warto mieć - chociażby po to żeby spuścić czasem z krzyża i rozwijać umiejętności społeczne. Bez obycia z samicami łatwo może Cię potem oplątać i wydymać jakaś pazerna hiena. Mam paru znajomych, którzy za długo byli sami i zyskiwali na wartości tylko po to, żeby stać się ofiarą takiej drapieżnicy. Jak za długo nie widzisz cipy, to w końcu oczy Ci nią zarastają i ślepy idziesz pod nóż. Dlatego kobiety - tak. Ale żeby grubo przed 30. ładować się w naprawdę poważny związek - a co dopiero dzieci i małżeństwo! - to broń Cię Panie Boże!
  3. Ja akurat jestem w długotrwałym związku, na który nie narzekam, ale gdyby się skończył to wcale bym też nie płakał. Samemu źle mi nie będzie , a zawsze się znajdzie chętna: z uwagi na moje postępy w ogarnięciu siebie teraz zapewne młodsza i lepsza genetycznie. Najważniejsze jest zdrowe podejście, bez idealizacji i nadmiernych oczekiwań. Związek z odpowiednią kobietą da Ci: -sex, czasem fajny, czasem nie, -żarcie, raz lepsze raz gorsze, -obsługę drobnych spraw związanych z domem i mieszkaniem w stylu sprzątania itp., -poczucie bycia potrzebnym, bliskości, ciepła i innych rzeczy o których my mężczyźni tak wstydzimy się pisać - to może chłopu bardzo pomóc i w związku jest chyba najlepszą rzeczą, ale z tego rodzaju emocjami trzeba naprawdę ostrożnie, gdyż od ich nadmiaru się cipieje, -kogoś z kim zawsze możesz pogadać, ale nie o wszystkim i nie tak fajnie jak z kolegami, -kogoś kim możesz porządzić i go powychowywać, jeśli lubisz takie rzeczy, -możliwość rozmnożenia się, jeśli oczywiście uznajesz to za celowe. Związek nie da Ci za to tego co najważniejsze: -spełnienia, -szczęścia, -spokoju duszy, -poczucia samorealizacji. Biologicznym celem związku jest przedłużenie gatunku, a społecznym - wychowanie potomstwa, kumulacja zasobów i ułatwienie przetrwania wszystkim członkom rodziny w myśl zasady, że w kupie siła. Słowem - budowa siły społeczeństwa i narodu. Tylko tyle i aż tyle. Oglądajmy rzeczy bez uprzedzeń, takimi jakie są.
  4. @Vaeith czytałem Twoją historię i przypomniałem sobie jak ja się strasznie czułem kiedy miałem te wczesne 20. Powody były podobne, a różnica taka że zamiast Marka i forum miałem ziomali i flaszkę Znieczulania się ani dodawania sobie odwagi alkoholem nie polecam. Mój pierwszy raz był przypadkowy, po pijaku z jakąś świnią w kiblu: ukłony dla BFF Był, a zupełnie jak gdyby nie było go wcale, bo tak się wtedy naprułem. Nienawidziłem siebie za to że nie miałem dziewczyny ani dobrej pracy. Co prawda nie miałem odwagi by bezpośrednio targnąć się na życie ale za to chlałem i się szmaciłem bez opamiętania i było mi wszystko jedno co się ze mną stanie. Do dzisiaj dziękuję Bogu, że nie skończyło się bachorem ani adidasem! Kolega-gitarzysta żalił się kiedyś na puste szmaty, które chcą się z nim pieprzyć tylko dlatego że gra w zespole. Ja nie wiedziałem z czym on ma problem (głodny sytego nie zrozumie ) i tylko mu zazdrościłem. Pierwszy świadomy stosunek miałem z prostytutką: francuz w gumie, a potem kilka chwil dymanka - i z głowy! Polecam o wiele bardziej niż przypadkowy sex na bani albo desperackie ładowanie się w związek z pierwszą lepszą laską. Najgorzej jak się zakochasz i uznasz ją za "jedyną": to jedno z najgorszych kłamstw jakimi nas karmi popkultura. Najpierw będzie Ci super, jak pisał @Mr Bread, a potem kiedy haj minie skończysz z obcą babą i rozwrzeszczanym bachorem. Takie historie codziennie piszą tu starsi bracia. Z tego powodu prostytutka to najlepszy wybór. Sam sex był taki sobie, bez ściemy i udawania, ale damę wybrałem ładną i całkiem sympatyczną. Za to po wszystkim to uczucie ulgi: zupełnie jak po jakimś trudnym egzaminie (co z nami robi matrix!) a morda sama się śmieje Dokładnie bracie, inżynieria społeczna ładuje ludziom do głowy chore przekonania. Najwięcej z nich dotyczy seksu i pieniędzy. To są rzeczy potencjalnie pożyteczne i przyjemne, ale nic więcej. Cała reszta poglądów na ich temat to ściema wymyślona po to żebyś był nieszczęśliwy i łatwo było Tobą kierować. Polecam swój temat o fałszywych przekonaniach: Na koniec świetny cytat z Marka (Aureliusza ): Zastanów się, o ile częściej cierpisz z powodu swego gniewu i żalu, niż z powodu rzeczy, które wprawiają cię w gniew i żal.
  5. Ok, widzę że jaja sobie robisz, ale nic mi nie szkodzi wyłożyć kawę na ławę metodą łopatologiczną. W końcu to lubię i sam pewne rzeczy też sobie układam. Zakładając, że to zwykły koleś a nie syn milionera: dokładnie tyle, ile w 1944 r. było potrzeba żeby być atrakcyjnym dla panny ze zdjęcia Status też przyzwoity: za mundurem panny sznurem, a na wojnie zawsze można szybko awansować. Potencjał był. Dziwisz się, że młody marynarz z II WŚ mógł mieć kobietę? To że przez 70 lat utrzymał i wytrzymał? Jak dla mnie - wielki szacun. Widać facet miał jaja i potrafił ustawić babę. W tamtych czasach było zresztą łatwiej: społeczeństwo się zmienia, jak wiesz to temat rzeka... Nie rozumiem Twojego poczucia humoru. Trolling nieudany. Co Tobie rodacy zrobili? Z KODu żeś się urwał? Ja to widzę w ten sposób: To że wiesz na co tak naprawdę lecą panie, daje Ci korzyść w tej grze - znasz już jej zasady. Pozbywasz się złudzeń, przez które możesz wejść na minę. Lepiej wiesz jak to działa i masz większe szanse osiągnąć swoje cele. Jakie one są? Sam musisz określić... Co do konkretów, to @Mosze Red napisał już wszystko. Może trochę rozwinę: z jednej strony zależy jakie kto ma priorytety w życiu, a z drugiej - możliwości. W przypadku kiedy Twoim najwyższym celem jest związek i rodzina albo liczba kobietek na liczniku, to możliwości są dwie: 1) Jeżeli jesteś bogaty albo super przystojny, to nie zawracasz sobie głowy punktami A-D, tylko po prostu ruchasz najlepsze sztuki 2) Jeśli nie wygrałeś na loterii genowej ani żadnej innej i jesteś zwykłym Januszem, to pewnie A i C. Jeżeli interakcje z kobietami nie są dla Ciebie sensem życia ani miarą Twojej wartości jako człowieka, to raczej B albo D.
  6. @Testoviron: nie dziw się poirytowaniu wielu starszych Braci. Niewielu z nich chce z Tobą dyskutować, bo poruszony przez Ciebie temat był już wielokrotnie wałkowany na forum. Mało kto lubi się powtarzać. Dokładne odpowiedzi na wszystkie Twoje wątpliwości i argumenty istnieją w tym wątku: Przeczytaj go dokładnie, bo naprawdę warto. Sam mógłbym zacytować swoje posty stamtąd, które są gotowymi odpowiedziami na wszystko co napisałeś, ale lepiej będzie jak sam zgłebisz problem Coś niedokładnie jednak czytałeś to forum... Ode mnie masz duży plus za to co napisałeś o tym, jak działa nasza uwaga i filtrowanie rzeczywistości przez mózg. To bliskie mi poglądy: logiczne, racjonalne i dużo bardziej przekonujące niż wszelkie ezoteryczne dywagacje na temat. Jak widać nie trzeba wymyślać nowych ideologii i praw "rządzących" wszechświatem, wystarczy zdrowy rozsądek Na koniec proponowałbym przenieść dyskusję do właściwego wątku. Tu tylko dublujemy wypowiedzi stamtąd.
  7. Ziomuś, wydaje mi się że szukasz dziury w całym. W wieku 25 lat zarabiasz średnią krajową? Stać Cię na życie, o którym większość Polaków może tylko pomarzyć. Gdybym był stereotypowym Januszem, napisałbym tak: "rusz chopie dupę i idź na dupy, tylko nie ładuj w dupę, bo tera chodzi o to żeby po katolicku spłodzić gromadkę dzieciarów do roboty na moją emeryturę (a tak naprawdę to do najgorszych prac na Zachodzie ). I nie bój się, 500+ przy okazji zgarniesz, na chrzciny też wystarczy". Czy nie brzmi to czasem znajomo? To oczywiście wypowiedź wulgarna i doprowadzona do absurdu, a ja nie mam zamiaru obrażać Twojego ojca. Jednak nawet jeżeli jego teksty stałyby na podobnym poziomie, to zacytuję Ci jeszcze raz co starszy brat napisał: Nie wiem jaki jest Twój ojciec, z tego co piszesz wynika że potrafi zirytować, ale mimo wszystko spróbuj go zrozumieć. On się wychował w zupełnie innej epoce, za jego czasów tradycyjna rodzina trzymała się mocno i była powszechnie uznawaną wartością. W PRLu było przaśnie i licho, ale było bezpieczeństwo socjalne i człowiek nie bał się zakładać rodziny. Być może Twój ojciec ożenił się wcześnie i uważa to za naturalne? A może właśnie późno i teraz tego żałuje? Być może widzi że w dzisiejszych skandalicznych warunkach na polskim rynku pracy Ty mimo wszystko radzisz sobie świetnie, więc dziwi się na co czekasz? Pewnie mierzy Cię własną miarką, a skoro jest gorliwym katolikiem, to oczekuje od Ciebie że pójdziesz tą samą drogą. Nie musisz nią oczywiście iść, ale szanuj go za wszystko co dla Ciebie zrobił. Poświęcił swoje życie żeby Cię wychować, możesz być mu wdzięczny. On ma swoją wizję świata i jest wierny wartościom jakie wyznaje: jakkolwiek ich nie podzielasz, to również za tę wierność i konsekwencję należy mu się szacunek. Dobrze, że szczerze rozmawiasz z ojcem. Im więcej rozmów o życiu, tym lepsze porozumienie. Z doświadczenia wiem że przed taką rozmową warto jest postanowić i zdecydować sobie, że "bez względu na to jak będzie nie dam się wyprowadzić z równowagi". Wtedy przychodzi dystans, luz i błyskotliwość. Pamiętaj że to starszy człowiek o ugruntowanych poglądach, który swoje przeżył i może mu się wydawać że wszystko najlepiej wie. Nikt nie jest nieomylny, każdy ma jakieś wady, ojcu warto wybaczyć. Nie przejmuj się jego reakcjami, weź na nie poprawkę. Zobacz od innej strony: widać że miałeś rację, zabiłeś mu ćwieka i nie wiedział co powiedzieć. Dlatego właśnie na koniec palnął byle co. Pamiętaj że mimo wszystko chce dla Ciebie dobrze. To tylko Twoje życie i sam o nim decydujesz. Prędzej czy później rodzina musi się z tym pogodzić. Przeprowadzka do innego miasta na pewno jest świetnym pomysłem. Dosłownie i w przenośni nabierzesz zdrowego dystansu do rodziców, a to z kolei pomoże by ich właściwie docenić.
  8. Witaj Spowiedź szczera się chwali. *puk puk* (parafiankę... ) Moja puenta będzie taka, że Twoja historia to poszukiwanie szczęścia w relacjach z kobietami. I tu mam dwie wiadomości, z których jedna jest dobra: w kobiecie spełnienia nie znajdziesz, bo związek i rodzina nie są w stanie dać szczęścia Dlaczego to dobra wiadomość? Ano, poczytaj forum i zobacz, że takie poszukiwania to droga do nikąd. Jeżeli dobrze zadziałasz, to z niej powoli zawrócisz. Nie żebyś miał zostać mnichem albo jakimś gejem, po prostu zdasz sobie sprawę z dosyć istotnej różnicy pomiędzy przyjemnością a prawdziwym szczęściem. Zła wiadomość jest taka, że swoje szczęście musisz wypracować sam i odnaleźć je w sobie. To ciężka i długa praca, bo trzeba odprogramować we własnym umyśle mnóstwo chorych przekonań i wzorców emocjonalnych wtłaczanych przez społeczeństwo. Wszystkie wartości potrzeba umieścić na swoim miejscu, a tak się akurat składa że dzisiaj świat stoi na głowie i tego przestawiania będzie bardzo dużo. Dodatkowo wielu złych nawyków myślowych sobie nie uświadamiamy, co czyni nasze zadanie nawet jeszcze ciekawszym... Dlatego właśnie ta wiadomość może Ci się wydać na początku kiepska: nie ma łatwych rozwiązań. Dobra, przyznaję, ściemniałem. Dwie wiadomości są dobre. Poczujesz to i zrozumiesz, jak więcej poczytasz forum i posłuchasz Marka. Tutaj uwaga techniczna, bo nie wiem czy dobrze trafiłeś. Bo może szukałeś info o wyrywaniu loszek? Oczywiście znajdziesz tu wiele o relacjach z kobietami, w tym również o tym jak w nie wchodzić , ale im więcej przeczytasz, tym mniejsze znaczenie będziesz im nadawał. Nikt Cię nie będzie oceniał po liczbie zaliczonych samiczek, bo nie o to chodzi w życiu. To nie jest forum PUA, nikt nie czci w tym miejscu waginy ani nie modli się do guru z największą ilością zaliczeń. Tu otwierają się oczy. Witamy poza matrixem
  9. A żeby tylko zwykłemu Kowalskiemu! Przede wszystkim - paniom. Wszak kobitki nigdy nie przyznają się do czegoś co jest niepopularne i piętnowane społecznie. Im feministki głupsze i bardziej rozwrzeszczane, tym lepiej dla nas wszystkich Kiedy feminizm stanie się niemodny, obciachowy i wstydliwy, to będzie początek naszej wielkiej kontrrewolucji. Forumowa zrzuta na spray dla tytułowej pani to właśnie strzał w 10! Zobaczcie: właściciele PRL i III RP zawsze organizowali sobie własną "opozycję", nie tylko takich Bolków, ale i radykałów, których zadaniem było kompromitowanie niewygodnych idei, odstraszanie zwykłych ludzi i zapędzanie "normalsów" do zagrody mainstreamu. Kiedy nasz ruch urośnie w siłę, to pójdźmy za tym przykładem i wyhodujmy sobie własne feministki! I niech to będzie ekstrema jakiej świat nie widział: takie różowe ISIS Dzisiejszy wpis sponsoruje literka V jak vagina power!
  10. tyle:
  11. Wężykiem, wężykiem! Panowie, to jest jedna z cenniejszych obserwacji jakie można znaleźć na tym forum. Po prostu destylat czystej prawdy w wysokoprocentowej postaci. Teraz trzeba tylko wybrać, jak to chcemy wypić. Można na smutno: gdybym był w depresyjnym nastroju to napisałbym, że na tym kurewskim świecie szczerość nie jest w cenie a im kto bardziej dwulicowy, tym dla niego lepiej. Można to łyknąć neutralnie, nie krzywiąc się zbytnio, i zauważyć że desperacja nigdy nie była w cenie, a kto się z nią ujawnia ten bardzo wiele traci. Dla laski to ostrzeżenie: o, misiek wyposzczony, inne kobiety go nie chcą więc pewnie mają rację i ani nie jest przystojny ani na hajs nie rokuje Z drugiej strony każdy normalny facet ucieka przed materialistką, której pierwsze pytanie to "jakim autkiem jeździsz", bo to na pewno pusta i głupia blachara... Da się też na wesoło, a przynajmniej optymistyczniej. Zależy co wybierzemy. Bo przecież nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo, pamiętajmy że wszyscy jesteśmy ludźmi - nawet pan prezes banku i loszka 10/10. O ile komplementy w stronę naszego statusu lub urody mogą czasem połechtać ego, o tyle każdemu jest przykro jeśli dla innych ludzi jest wyłącznie bankomatem albo parą cycków. Od osobników, które widzą w nas tylko jedno i traktują człowieka wyłącznie jak stację obsługi, każda normalna osoba trzyma się jak najdalej. Jest to więc zdrowy i zbawienny instynkt, który nas ostrzega przed pasożytami.
  12. Też nie jestem żaden szlachcic, zresztą nie widzę nic złego w sraniu przez żerdkę i sam to robiłem. Bardzo wygodna sprawa gdy jest się na łonie natury Odebrałem tamte posty jako hejt na Polaków i wieś, stwierdziłem żeście się zapędzili, więc zareagowałem. Jeżeli zaszło nieporozumienie i sam się zapędziłem, to oczywiście zwracam honor.
  13. Walę tynki? Amerykańskie gówno, kolejny pretekst żeby samice mogły generować niepotrzebne wydatki - oczywiście z portfeli swoich frajerów. Kto na tym zarabia? Ano, jak to w hameryce, burżuje i kapitaliści Żal mi wszystkich ludzi, którzy to "obchodzą". No i fakt, jest z nich beka Ja swojej na wstępie wyjaśniłem, że nie chcę o tym słyszeć. Przełknęła. Jak widać - da się
  14. Sorry ziomeczki, ale proszę o jedno: nie srajcie (przez żerdkę czy nie) na ten kraj, nie piszcie o tenkraju. To jest mój kraj, jak i kraj większości z nas. Nasza Ojczyzna, jaka by nie była i nasi współobywatele i ziomkowie, jacy by nie byli. Bracia Polacy i bracia samcy - tyle że zagubieni. To że kogoś zżera zazdrość albo robi aranżacje na pokaz po to żeby inni zazdrościli - to problem tylko i wyłącznie tej osoby. Tacy Janusze zasługują wyłącznie na współczucie - to ludzie prości i wychowani w złych wzorcach, nieświadomi i przez to nieszczęśliwi. Publiczne okazywanie im pogardy i zarażanie nią innych jest czymś niestosownym i pozbawionym klasy. Zawiść to straszna choroba duszy, która niszczy człowieka. Sam jeszcze z nią walczę, jak mniemam już z sukcesami, i bardzo współczuję wszystkim których to świństwo zżera. Jeżeli moje słowa to dla Was za mało, to posłuchajcie audycji Marka: on nagrał co najmniej dwie wyłącznie o tym, że osoba na poziomie nie pogardza prostym człowiekiem. Upraszam zatem o trochę szacunku dla Polski, rodaków i samych siebie. @jaro670 lubię Cię i dlatego wytknę: widzę, że w temacie pochodzenia i kompleksów narodowościowych masz trochę do przepracowania Jak uczył Marek (tym razem Aureliusz), jeżeli czujesz się na siłach to napominaj i uświadamiaj nieświadomych, a jeśli nie - unikaj. Ale nie pogardzaj i nie miej ich w nienawiści, bo jako ludzie oni są tobie równi. Co do tematu, to fakt. Kumple znikają, zwłaszcza wtedy kiedy zaczyna się zakładanie rodzin i wyjazdy za pracą. Z niektórymi, jak np. koledzy od butelki pod blokiem, sam ograniczasz kontakty ponieważ po jakimś czasie nie macie wspólnych tematów. Luźniejsze znajomości są ze swojej natury zawierane na pewien etap w życiu i nie ma co narzekać, że znajomi zmieniają się razem z tymi etapami. Na placu boju jest w stanie pozostać jedynie prawdziwy przyjaciel. Oczywiście, przyjaźń jest interesowna i opiera się na wymianie korzyści. Ale ja ją akceptuję i w nią wierzę, właśnie taką jaka jest. Jeżeli ktoś potrzebuje naszej przyjaźni, to nawet mając rodzinę i będąc zapracowany znajdzie czas na wspólny wypad w góry, na piwko albo sport. Podstawą są wspólne tematy i zainteresowania. Mam paru takich przyjaciół i dbam o kontakt z nimi. Kto chce ten może, i tyle. Relacje z takimi ludźmi to skarb i trzeba je sobie cenić. Przyjaciela możemy widzieć na oczy parę razy w roku, ale to nie jest przeszkoda, jeśli jest nim naprawdę. Nie zgodzę się też z tym że w pracy nie ma kolegów. Oczywiście nie przychodzimy tam szukać przyjaciół i trzeba zachować ostrożność, ale... nie wszyscy są skurwysynami. Z wieloma ludźmi nawiązałem poprawne lub bardziej niż poprawne kontakty, kontunuowane również poza pracą a nawet po odejściu z firmy. Wszystko zależy od środowiska i jednostek, na które trafimy. Może być dobrze i wielu przypadkach - jest.
  15. Nie warto jej wysłuchiwać. Na pewno powie to co myśli, że zechcesz usłyszeć. Na pewno sama myśli inaczej, a robić będzie to samo co zawsze. Ot uświadomiła sobie, że Twoja gałąź jest grubsza i dłuższa niż te nowe i lepszej może już nie znaleźć. Szkoda Twojego czasu i równowagi psychicznej. Olej ciepłym moczem. Ona nie miała skrupułów, więc teraz niech ma za swoje. Niech dalej wypina dupę na insta, a Tobie jej nie zawraca