Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

nin

Użytkownik
  • Zawartość

    22
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

14 Dobra

O nin

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. @Normalny Wpisałbym jako kwotę alimentów np 200 zł na potrzeby żywieniowe i rozrywkowe bo matka dziecka np. raz na miesiąc kupuje banana (1szt) twierdząc np. że więcej nie było, a jakiekolwiek wyjście z dzieckiem z domu to dla niej problem (chyba, że do własnej mamusi malować paznokcie). Pozostałe koszty matka pokrywa opłacając 50% mieszkanie i przedszkole więc nie uwzględniam ich we wniosku uznając, że reguluje je dobrowolnie. Wtedy sąd miał do rozpatrzenia dwa wnioski. Jeden od matki na kwotę 1200 zł oraz drugi od ojca na kwotę 200 zł. Może spowodowałoby to jakiś dysonans poznawczy w sądzie? Ale Ok. Podstawa tak jak napisałeś oraz pozostali bracia to spokój. Jeżeli ktoś ma własne wyrobione w oparciu o swoje doświadczenia informacje o dobrym adwokacie/radcy z Trójmiasta lub z miejscowości na trasie Trójmiasto -> Słupsk poproszę o informacje.
  2. Dobry prawnik. Tu mam problem bo jestem w obcym srodowisku. Moze znajdzie sie ktos z Braci z Trojmiasta z wiedza kogo mozna by zaangazowac? Z rozmow jakie przeprowadzilem z innymi doswiadczonymi wylania sie taki scenariusz: W przypadku zlozenia wniosku o alimenty zlozyc swoj wniosek. Oba wnioski beda rozpatrywane jednoczesnie i na rozprawie starac sie wykazac swoje zaangazowanie oraz bezsensownosc wniosku drugiej strony z uwagi na zaangazowanie i wspolne zamieszkanie. Sam wniosek drugiej strony mozna probowac przedstawic jako skok na kase bo przeciez w obecnej sytuacji wszelkie potrzeby dziecka sa zaspokajane dobrowolnie. W przypadku wyprowadzenia sie matki wniesc sprawe o przyznanie opieki niezaleznie od realiow jaki wszyscy znamy wykazujac w ten sposob determinacje i przedstawic swoje atuty.
  3. Dziękuje @Normalny oraz wszystkim pozostałym za wpisy w temacie. Wczytuje się w wasze wpisy i analizuje sytuację. Dziękuje bo stanowi też dla mnie to wsparcie, że nie jestem z tym sam. Jeżeli już to kiedyś byłem nauczycielem i lubiłem te pracę. Określenie Pedagog mi mało pasuje Teraz to już pewnie bardziej wychodzi skrzywienie cyfrowo-logiczne. Matkę oszukasz, ojca oszukasz, sąd oszukasz ale matematyki nie oszukasz Domyślam się, że w sądzie nikt za bardzo nie będzie wnikał i powiedzmy dają obecnie po 500 zł to dadzą 500 bez wnikania. Smutno to trochę bo tak naprawdę tego wnikania nie ma dużo. Trzeba podsumować 5 liczb i można kwotę rzetelnie i sprawiedliwie podliczyć, a nie brać z palca. No bo co w tych wyliczeniach jest nieprawdziwego i trudnego? Jeżeli w alimentach będą uwzględnione koszty lokalowe to jak sądzę należy traktować że są ustalone w kwocie 1/3 kosztów. Więc do alimentów dojdzie obecnie 2/3 kosztów lokalowych / 2 i koniec. Reszta dobrowolnie. Co z tym przedszkolem? Czy dodatek na przedszkole pobierany przez matkę można podnieść jako środki, które są przeznaczane bezpośrednio na potrzeby dziecka i obniżyć koszty przedszkola ponoszone przez Ojca? Raczej nie muszę tego dodawać ale dla jasności. Ja dziecku nie żałuje. Gdy dowiedziałem się o ciąży zobowiązałem się przed matką dziecka i dzieckiem do zapewnienia im opieki. Ze swojego zobowiązania się wywiązałem. Matka swoim zachowaniem zwolniła mnie ze zobowiązania w stosunku do niej. Nie mam żalu, nie zamierzam się mścić, nie zamierzam też jednak dawać cokolwiek za nic wg jej widzimisię. Moje zobowiązanie, co do dziecka nadal mnie obowiązuje i zamierzam się z niego wywiązać w każdym aspekcie: finansowym, czasowym, uczuciowym. Moje zobowiązanie w stosunku do Syna jest dla mnie ważniejsze niż nawet ewentualny wyrok sądu. Jeżeli wyrok sądu będzie w mojej opinii nie zgodny z moim zobowiązaniem zarówno na + lub na - to przemyślę sprawę, dam sobie czas na analizowanie ale finalnie sam podejmę decyzję tak by wywiązać się ze zobowiązania. W wymiarze finansowym będzie to kwota jaką w prosty sposób można obliczyć. Może nie będzie to kwota równa kwocie zasądzonej. Trudno. Moja obecna sytuacja jest taka, że materialnie nie posiadam nic. Posiadam wiedzę, pewne zasoby finansowe, która można uchronić, rodzinę i przyjaciół. Raczej nic nie można mi zabrać. W wymiarze czasowym nie będę miał wyjścia i będzie tak jak uzna sąd. Będę starał się by było to możliwie dużo. Mam pewne atuty, które przedstawiałem i wolę by o to walczyć. Za ewentualnie więcej czasu nie zamierzam matce dziecka jednak płacić. Mogę ten czas dać ale płacił nie będę. Decyzja matki dziecka i jej konsekwencje. W wymiarze uczuciowym syna kochałem, kocham i będę kochał. Jeszcze jedna, może szalona koncepcja. A co by było gdybym to ja złożył wniosek o alimenty? Jesteśmy przecież dokładnie w takiej samej sytuacji. Wniosek jako pierwszy w niskiej kwocie.
  4. Czyli będę robił w oparciu o wyrok to co robię obecnie dobrowolnie (ugodowo). W swoich ustaleniach kwoty alimentów mogę przyjąć metodologię 1/3 czynszu i kosztów opłat oraz 1/2 kosztów przedszkola. Dochodzą koszty jedzenia, leków, ubrania. Co do jedzenia to w przedszkolu jest zapewnione co prawda całodzienne wyżywienie (ale wiadomo, że przed wyjściem dziecko je śniadanie z obiadem dla nas wszystkich bo tak gotuje plus kolacja podobnie jak śniadanie. Realne dodatkowe koszty jedzenia są skromne. Nie ma chorób przewlekłych. Ubrania zasadniczo mamy od rodziny. Mam udokumentowane przekazanie ostatnio 20kg odzieży od matki chrzestnej z mojej strony. Co do przedszkola z tego co wiem pobiera w pracy dodatek na opłacenie przedszkola (nie wiem w jakiej wysokości). Czy jeżeli pracodawca ponosi te koszty przedszkola to można te pieniądze traktować jako przeznaczone bezpośrednio na dziecko, a tym samym obniżyć koszty związane z przedszkolem o tę kwotę? Czyli: koszt przedszkola 400 zł miesięcznie ale 200 zł dodatku na przedszkole pobiera matka od pracodawcy czyli do podziału pozostaje 200zł/2=100 zł Czyli: 300zł czynsz 100zł opłaty 100 zł przedszkole (z uwzględnieniem dodatku na przedszkole) 100 zł dodatkowe jedzenie 50 zł pozostałe --------------- 650 zł miesięcznie Chodzi mi o to czy poprawnie określam ewentualną kwotę alimentów w celu przedstawienia jej w sądzie w obecnej sytuacji wspólnego zamieszkiwania. Bo skoro matka wyliczyła 1200 zł na jakiejś podstawie to chyba ja też mogę/powinienem określić kwotę. Lub też: skoro płacimy obecnie czynsz po połowie, opłaty po połowie, przedszkole po połowie to alimenty na potrzeby dziecka to: 0 czynsz, 0 opłaty, 0 przedszkole, 100 zł 50 zł ---------- 150 zł miesięcznie i taką kwotę w tej sytuacji mam pokazać jako zasadną ze względu na potrzeby dziecka.
  5. Generalnie to taka prawda. Chce być z dzieckiem, a "partnerka" mi nie przeszkadza. Forma umowy z mieszkaniem nie pozwala na jej rozwiązanie bez naszej obopólnej zgody. Mojej zgody nie ma bo chcę być blisko dziecka i dziecko nadal tu mieszka. Jeżeli jednak partnerka chce się wyprowadzić to oczywiście ma do tego prawo i jak sądzę to zrobi tylko $ musi się zgadzać. Dlatego dąży do sprawy o ustalenie alimentów. Tylko właśnie jakich alimentów skoro mieszkamy razem i koszty oraz zakres obowiązków dzielimy pomiędzy sobą? Oczywiście ona może wnieść o alimenty tylko chciałbym wykazać, że w tej sytuacji wniosek o alimenty jest niezasadny. Przelewam środki na konto matki w wysokości 50% kosztów oraz dokonuje zakupów udokumentowanych w formie faktury, zabieram dziecko do play landu, kupuje zabawki, opiekuję się codziennie po powrocie z przedszkola, a w przypadku choroby całodzienne. Więc na jakiej podstawie mają zostać zasądzone alimenty w kwocie x?
  6. @Normalny Taka informatyczno-logiczna osobowość Stosunki są lepsze niż w niejednej uchodzącej za normalną rodzinę. Był okres, w którym mimo wszystko próbowałem sprawę z z nią wyjaśnić, dojść przyczyn i ewentualnie ustalić jak ma wyglądać przyszłość dziecka ale za każdym razem spotykając się z milczeniem lub nie bo nie obecnie odpuściłem. Wtedy te rozmowy nie należały do przyjemnych ale były przeprowadzane bez obecności dziecka i bez jakiejkolwiek przemocy. Ja mówiłem a ona tempo się patrzyła w sufit. Z mojej strony nie ma emocji nakierowanych na molestowanie, przemoc. Na pewno jednak rodzinie i być może koleżankom i w pracy przedstawia sytuację w złym świetle wciąż grając ofiarę. Czysta kalkulacja bo z rodziny i koleżanek też chce doić. To taki, do bólu, jak już wiem z tego forum i książek, typ kobiety. Jak sądzę jednak mogłaby wnosiła by o podwyższenie alimentów z uwagi na zmianę miejsca zamieszkania? Spokój sobie dałem. W pewnym sensie po miesiąca okłamywania i wmawiania mi poczucia winy z jednoczesnym namawianiem mnie do porzucenia dziecka gdy zadzwonił poczułem ulgę. Sprawa stała się dla mnie jednoznaczna w tym momencie. Nie wiem czy obecnie dał sobie spokój czy też ona dała sobie spokój bo mnie to mało interesuje. Nie wiem czy sprawa z sms-em do mnie od kolejnego była zagrywką z jej strony (sama napisała) by wywołać u mnie znowu silne emocje czy też krąg potencjalnych facetów/orbiterów jest szerszy (co jak wiemy jest całkiem normalne) i łapie za kolejne gałązki. Staram się obserwować proces, obserwować z jednej strony do bólu sztampowy spektakle ale z drugiej to obserwuję go na żywo pierwszy raz. Może kiedyś będę miał okazję opowiedzieć o tym przedstawieniu Synowi i dać mu tym samym dobrą lekcję życia. Suchar na koniec (z przedstawienia, które obserwuje): - Bardzo żałuje tego co się stało. Bardzo! - Ale czego ty żałujesz? - Żałuje, że on okazał się takim kretynem! @Stary_Niedzwiedz Dziecko zameldowane jest w rodzinnym mieszkaniu matki czyli u babci dziecka. Matka z pewnością jednak się tam nie wyprowadzi. Myślę, że ona kombinuje tak by uzyskać najpierw możliwie wysokie alimenty i wtedy dopiero się wyprowadzić (czyli jak zwykle by było jak najwygodniej dla niej). Dlatego też nie wyprowadziła się wcześniej do nowego faceta, a wiem, że jej to proponował. Było jej wygodnie: najlepsza niania na świecie w domu, obiadki, posprzątane, dodatkowa kasa i emocje na mieście. Gość jednak w jej mniemaniu jak sama powiedziała okazał się kretynem bo po pewnym czasie doszło do niego, że skoro ona mnie robi w ch... to może i jego robi i zadzwonił. Więc wyglądałoby na to, że mogę tego użyć. Pytanie tylko kiedy. Czy w ewentualnej najbliższej sprawie o alimenty czy też to materiał raczej do sprawy o ustalenia warunków opieki nad dzieckiem czy też do obu tych spraw. Pytania kolejne: 1) Ponieważ ma odbyć się ta mediacja z pełnomocnikiem matki czy na tej mediacji sięgać i przedstawiać swoje dokumenty lub sugerować ich posiadanie. Czy też nic nie robić i jedynie przyjąć do wiadomości to co przedstawi druga strona? To małe miasto i nie mogę mieć pełnego zaufania do mojego radcy. Młody chłopak wydaje się ok ale to jest układ i może sprzedawać informację drugiej stronie próbując się dogadać lub coś ugrać dla siebie w innych sprawach. Rozważam by nie zaangażować finalnie do sprawy kogoś z innego miasta (Trójmiasto, Kartuzy, Wejcherowo). Pełnomocnik w piśmie domaga się określenia gdzie zamierzam mieszkać. Oczywiście zamierzam mieszkać tutaj gdzie mam wiążąca umowę na przynajmniej kolejnych 7 lat. Dziwne pytanie ale pewnie wynikające z tego, że rozważałem w rozmowach z matką wyjazd z tego miasta. 2) Czy przygotować swoją propozycję planu wychowawczego na to spotkanie mediacyjne i przedstawić ją pełnomocnikowi? Matka dziecka nie zaaprobuje żadnej rozmowy jak również samego planu gdyż jej zależy na $, a dziecko jest jedynie środkiem. Oczywiście, można się jeszcze przytulić no i dziecko bezwarunkowo kocha mamusie ale to już w bonusie. 3) Myślę, że dobre dla mnie mogłoby być granie na czas. Czyli odwlekanie mediacji, doprowadzenie do kolejnych spotkań. Matce zależy natomiast na możliwie szybkim rozstrzygnięciu.
  7. @Normalny W związku z tym sąd może skoro pani matka tego chce, a chce bo składa pozew - ustalić kwotę jaką będziesz musiał przekazywać matce i ... koniec kropka - po sprawie No ale przyjmujac,ze dalej mieszka wspolnie to mam rozumiec, ze ona z tych przyznanych alimentow pokrywa czesc czynszu, oplat, przedszkola, kosztow utrzymania, a ja juz wtedy nie musze placic 1/3 tych kosztow? Nie musze juz kupowac i brac faktur na wszystko dla Syna tylko moge oczekiwac, ze zaspokoi te potrzeby z przyznanych alimentow? Przykladowo czynsz teraz place polowe czyli 450. Sad w alimentach na czynsz wyliczy 1/3 wiec bedzie 300 zl z alimentow i teraz w jakich proporcjach bedzie placone pozostale 600 zl? Po polowie? To wtedy bede za czynsz placil 300 w alimentach i 300 w swojej czesci czyli 2/3 kwoty czynszu. Pytanie dlaczego? Czy tez jezeli z alimentow 300 to matka tez 300 a pozostale 300 po polowie czyli wyjdzie to samo 450 zl i na cholere to cale zamieszanie.
  8. @Stary_Niedzwiedz Co do jej intencji to nie mam wątpliwości, że o to chodzi. Zastanawiam się tylko czy może coś ugrać gdy nadal mieszkając pod tym samym adresem, a ja dokumentuje wydatki poniesione na dziecko. Czyli ja ponoszę dobrowolnie koszt około 1000 zł miesięcznie zapewniając swój wkład finansowy: mieszkanie 50%, opłaty 50%, przedszkole 50% plus udokumentowane wydatki. Ma się liczyć z tym, że sąd zamieni dobrowolnie ponoszone koszty na wymagane alimenty w tej kwocie? Ona będzie to miała zasądzone bo przecież tyle płacę i wtedy się wyprowadzi i zrobi sprawę o ustalenie opieki. Zostanę z 1000 alimentów i dzieckiem dwa razy na weekend w miesiącu? Taki scenariusz obrotu sprawy nie ukrywam, że mnie przygnębia. Ze świadkami jest w mojej sytuacji bardzo źle. Jestem 700km od rodzinych stron. Pracując i zajmując się dzieckiem nie nawiązałem praktycznie żadnych znajomości po za jej rodziną, która oczywiście będzie murem za nią stała i wszyscy już kombinują jak tu dorwać się do dziecka i doić. Zresztą mają w tym praktykę bo siostra matki dziecka tak już jedzie z 3 dzieckiem i drugim partnerem. Taki sposób na życie. Pytanie czy filmy z mojej opieki nad dzieckiem, zdjęcia, smsy z informacjami do matki np. że lek podany, dziś na obiad to i to i zdjęcie mms będę mógł przedstawić jako dowód? Jak do tej pory nie brałem L4 no bo kto by pomyślał Jako, że prywatna jednoosobowa działalność nie widziałem wcześniej sensu. Posiadam nagrania naszych rozmów a tam kwiatki typu: "płać i spier...., to nie będę Ci robić pod górę w byciu weekendowym tatusiem" tylko takie nagrania to chyba śliska sprawa.
  9. @piratos 900 zł to czynsz za mieszkanie (100%). Jak sądzę policzyła całość kosztów (100%) i podzieliła na 2: 2000 zł całość kosztów: (czynsz,opłaty,przedszkole i dodatkowe koszty) / 2 = 1000 zł Ponieważ dziecko ma być z matką to poświęca więcej czasu i dodała jeszcze z tego tytułu 200 zł 1000 + 200 zł = 1200 zł No i wyszło jej że na niespełna 3 letnie dziecko powinna otrzymywać 1200 zł alimentów. Ze swoich źródeł wiem, że chodzi tylko o kasę i razem z mamusią mamusi obliczyły to na zasadzie: "przy jego zarobkach to minimum 1000 zł". Teraz tak, z jednej strony dbając o dobro dziecka chciałbym mu zapewnić możliwie duży kontakt z dzieckiem na co mam możliwości czasowe oraz finansowe. Dlatego zaproponowałem 50% i 0 alimentów. Gdyby była wola porozumienia się matki dziecka ze mną to moglibyśmy jakoś to wszystko możliwie poukładać, np. odbieram codziennie z przedszkola, obiad ze mną, odwożę na 18, co drugi weekend, święta naprzemiennie, wakacje 1 miesiąc, ferie zimowe 2 tygodnie itp, przedszkole po 50% i dodatkowe koszty po 50%. Niestety jak się domyślacie takiej woli nie ma i wszystko co nie jest po myśli matki w jej przekonaniu oznacza wojnę Po myśli jest bym się wyprowadził najlepiej daleko i płacił jak najwięcej. Jak mi powiedziała "przecież możesz dojeżdżać te 700 km tak jak dojeżdżałeś gdy się poznawaliśmy, a ja Ci nie będę robić problemów w kontakcie z dzieckiem". Z drugiej strony jeżeli otrzymam standardowe 2 weekendy (tak deklaruje adwokat) i na dodatek wysokie alimenty to trochę bez sensu bym pozostawał w obecnym miejscu zamieszkania bo to powiatowa Polska C. Również nie wiem czy w tym niekorzystnym dla dziecka wariancie moje dokumentowane wydatki oraz dochody nie stanowiłby argumentu do ustalenia wyższych alimentów na zasadzie, że skoro chciał opiekę i go na to stać to niech płaci 2000 zł. Co do dochodów to prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą,a dochód netto szacuje za ubiegły rok na jakieś 2500 zł miesięcznie.
  10. Pytanie dla mnie obecnie podstawowe brzmi: czy mieszkając razem z matką i dzieckiem, ponosząc solidarnie koszty utrzymania oraz zajmując się dzieckiem matka dziecka może wnosić o przyznanie opieki nad dzieckiem i alimenty? Czy to w ogóle wydaje się zasadne? Tzn. wnieść pewnie może ale czy to ma w tej sytacjii sens. Faktury zbieram od grudnia. Również od grudnia w tytule przelewu dla matki (reguluje całość) wpisuje konkretne tytuły: czynsz 50%, opłaty 50%, przedszkole 50% ale przelewam to na konto matki. Wcześniej wpłacałem bez tytułów na jej konto łącznie za 2016 rok 15000 zł. Do tego dochodziła jeszcze gotówka itp. ale tego nie mam jak udokumentować. Na fakturach mam tylko rzeczy dla dziecka: słodycze, zabawki, desery, owoce. Tak naprawdę kupuje wszystko ale rozumiem, że faktur na np. mięso, warzywa itp. to już mam nie brać. Dziecku praktycznie nie były kupowane ciuchy ponieważ w mojej rodzinie są dzieci w podobnym wieku otrzymujemy po 20kg markowej i sporadycznie używanej odzieży. Czy to też jakoś będzie można podnieść? Mam zdjęcia/filmy z doręczenia takiej paczki. Co do czasu. Tak jak pisałem pracuje w naszym wspólnym wynajętym mieszkaniu więc siłą rzeczy spędzam czas z dzieckiem. Zapewniałem również opiekę podczas chorób ale tutaj pytanie jak mogę to udokumentować. Jechać do rodzinnego i zrobić kopię karty chorób dziecka, a następnie poprosić o skonfrontowanie ze zwolnieniami na opiekę nad dzieckiem matki? Ma to jakiś sens? Ma znaczenie jakaś dokumentacja z naszych zabaw, z opieki nad dzieckiem. Staram się obecnie codziennie coś z kronikarskiego obowiązku nagrać/zrobić zdjęcie. Co do zdrady to spotkałem się z różnymi opiniami prawników. Jedni tak jak napisałeś @piratos twierdzili, że nie ma to związku ale były tez opinie, że był to związek i jakieś wzajemne zobowiązanie, a takie postępowanie to przekreśliło, wprowadziło do związku negatywne emocje, przez co ucierpiało dobro dziecka. Na opiekę naprzemienną czyli 50% nie liczę z uwagi na brak zgody matki ale z inną propozycją w moim rozumieniu dobra dziecka nie mogłem wystąpić do negocjacji. Pytanie jest jednak czy pozostając w tym zapyziałym mieście, w którym dziecko się urodziło i teraz chodzi do przedszkola, a matka pracuje będę mógł liczyć na większy kontakt z dzieckiem przyznany przez sąd? Czy ten ewentualny większy kontakt z dzieckiem będzie miał wpływ na wysokość alimentów? Alimenty matka policzyła jak sądze następująco: 900 czynsz 400 opłaty 400 zł przedszkole 300 zł inne koszty RAZEM 2000 zł / 2 = 1000 zł plus dodatkowe 200 zł i w piśmie jest 1200 zł Takie podejście jest właściwe?
  11. Sytacja wygląda następująco. Konkubinat. Syn 2,8 miesięcy. W listopadzie skontaktował się ze mną telefonicznie nowy partner matki naszego dziecka z pytaniem "kiedy się wyprowadzam i kto tu jest rżnięty w d.". Wciąż mieszkamy razem na podstawie umowy najmu okazjonalnego na dwie osoby. Nie ma możliwości rozwiązania umowy bez porozumienia wszystkich stron. Ja nie zamierzam się wyprowadzać. Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda następująco. Wystosowałem pismo z propozycją opieki 50% i w związku z tym 0 alimentów. Spotkanie z uwagi na nieobecność matki i jej pełnomocnika nie odbyło się. Po 2 tygodniach otrzymałem pismo od pełnomocnika, że matka dziecka nie zgadza się na 50% opieki i wyliczyła kwotę kosztów utrzymania na 2000 zł, a tym samym kwotę alimentów na dziecko na 1200 zł. W piśmie nie ma żadnych informacji na temat propozycji kontaktów z dzieckiem (tylko, że 50% nie wchodzi w grę). Kierując się dobrem dziecka zależy mi na utrzymaniu kontaktów w możliwie największym stopniu. Pytania. 1) Czy w związku z dalszym wspólnym mieszkaniem (na dzień dzisiejszy) zasadne będzie ze strony matki kierowanie spraw o alimenty oraz o uregulowanie kontaktów z dzieckiem? Wpłacam połowę czynszu za mieszkanie, opłacam połowę kosztów oraz przedszkola (udokumentowane). Od miesiąca robię zakupy dla dziecka na faktury imienne (tylko produkty wyłącznie dla dziecka). Innymi słowy ponoszę połowę kosztów lokalowych oraz udokumentowane koszty utrzymania dziecka. Spędzam czas z dzieckiem: w przypadku chorób pełnię opiekę w godzinach pracy matki. Gdy dziecko chodzi do przedszkola przygotowuje obiad, no i spędzam czas po jego powrocie. W poprzednim roku w formie przelewów na konto matki dziecka przekazałem około 15 000 zł. 2) Jeżeli jednak do tych spraw przed sądem dojdzie, co może stanowić moje atuty: - wykształcenie wyższe pedagogiczne, - własna działalność gospodarcza wykonywana w miejscu zamieszkania (zdalnie usługi informatyczne), - dochód umożliwiający zapewnienie warunków do rozwoju dziecka, - pozostanie w mieszkaniu w którym syn wychowywał się od urodzenia (zakładając, że to matka się wyprowadzi), - mój miesięczny samodzielny i udokumentowany pobyt syna (wtedy 2 lata) w rodzinnym domu, - sprawowanie opieki nad dzieckiem w trakcie chorób (matka nie brała zwolnienia nigdy mimo że łączny okres w jakim dziecko chorowało to około 2 miesięcy), - samodzielność w wykonywaniu czynności pielęgnacyjnych oraz prowadzeniu domu, - pozostanie w najbliższej okolicy dziecka, - wystosowanie i stawienie się na spotkanie w sprawie uregulowania kwestii opieki nad dzieckiem, na które matka/pełnomocnik się nie stawili. 3) "Moje" wady: rozważałem opuszczenie miejsca zamieszkania i wyjazd do innej miejscowości o czym poinformowałem na etapie podejmowanie decyzji matkę dziecka. Decyzji takiej nie podjąłem i pozostałem, mieszkam w miejscowości w której nikogo nie znam, a tym samym nie mogę powołać żadnych świadków. Czy w ogóle będą dopuszczeni do zeznań jacyś świadkowie: matka matki dziecka itp.? 4) "Wady" matki czy w tych sprawach będzie brany fakt przyczyn, które do tego doprowadziły (zdrada w konkubinacie)? Proszę również o Wasze sugestie i namiary na miejsca gdzie mógłbym uzyskać sprawdzone informacje jak się do tej sprawy przygotować. Jaką opracować strategię by zapewnić dziecku możliwie duży kontakt ze mną.
  12. Czy znacie jakieś sprawdzony serwis oferujący usługę wykonania test DNA? Ofert jest całkiem sporo, rozpiętość cenowa od 600 zł w górę natomiast ciężko zweryfikować te oferty.
  13. Byłem u dwóch adwokatów i każdy twierdził, że moje wyprowadzenie nie będzie miało żadnego znaczenia Nie zostawię syna. W związku z tym nie zgodzę się na rozwiązanie dotychczasowej umowy i pozostaje w mieszkaniu. Spotkanie w sprawie ugodowego ustalenia warunków opieki nad synem jest już zaplanowane. Wychodzę z propozycją 50/50. Papuga jak usłyszał to zaniemówił Z synem jestem od poczęcia przez poród (nie chciałem ale ona prosiła o wsparcie, a mamusia wtedy pojechała sobie na wakacje) przez pierwszą kąpiel itp. itd. Mam pewność, że jeżeli się wyprowadzę z tego miasta tak jak ustaliłem z partnerką wcześniej moje kontakty będą sporadyczne i utrudniane, a Syn będzie nastawiany przeciwko mnie. Wiecie jak jest. Scenariusz mają już przećwiczony na córeczce siostry partnerki. Chłop nie wytrzymał i sam odszedł. Teraz jest dla własnej córki Łukaszem, z którym nie chce się specjalnie widywać. Oczywiście przedstawiany jest przez rodzinę matki jako ostatni *** który zostawił dziecko. Jak kiedyś zapytałem o co chodziło z nim i jego siostrą to partnerka stwierdziła, że nie pił, nie palił ale sobie tak czasami WYCHODZIŁ. I teraz sytuacja dotycząca mnie. Zasłyszana relacja mojej partnerki do swojej matki. "Wiesz on sobie tak wczoraj wyszedł WIECZOREM. Janek na spaniu zaczął charczeć. Więc napisałam mu wiadomość żeby kupił lekarstwa. I wiesz co? Wrócił po 23." Straszne nie? A wyglądało to tak, że wyszedłem po 22. Wiadomość otrzymałem o 22.30. Musiałem znaleźć aptekę dyżurną i kupić co trzeba. Wróciłem o 23 z lekami. Wszystko z buta. Jakieś 2-3km. Urabia tak własnych rodziców by potem uchodzić za ofiarę i czerpać z tego korzyści Urabia tak od miesięcy. Do czasu ewentualnej ugody lub rozstrzygnięć sądowych nie ruszam się stąd. "Okupuje" kuchnie więc dam radę Dodatkowo od dzisiaj wszystkie zakupy na rachunek imienny na syna. Przelew na czynsz 50%, opłaty 50%, stosownie opisany. Dodatkowo dobrowolny przelew na koszty związane z zapewnieniem dziecku warunków. Myślę, że jak zostanę w tym mieście, w tym mieszkaniu, szanse na jakieś sensowne przyznanie kontaktów z synem będą znacznie większe niż gdybym wyjechał 500 km. Sam ten proces dochodzenia do ugody, oraz ewentualne sprawy w sądzie to będą pewnie miesiące. Gdybym się wyprowadził jeździłbym tam i z powrotem całując najczęściej pewnie klamkę, a Syn przez ten czas byłby urabiany. P.S. to konkubinat, nie małżeństwo (instynktownie nie dałem się w małżeństwo wkręcić).
  14. Dotychczas wynajmowaliśmy dla naszej trójki (ja, partnerka, nasz syn) mieszkanie na podstawie umowy najmu okazjonalnego. Stronami umowy są Najemca, oraz ja i partnerka. Mój związek z tą kobietą jest definitywnie zakończony natomiast nie chcę tracić kontaktu z synem. Ponieważ postanowiliśmy się rozejść stwierdziłem, że doprowadzę do spotkania stron i rozwiązania umowy, a następnie partnerka podpisze nową umowę z Najemcą już wyłącznie na siebie. Partnerce bardzo zależy na takim rozwiązaniu. W mieszkaniu od pierwszych dni wychowywał się nasz syn, dobra cena, niskie koszty, itp. Ponieważ nasz syn zachorował na zapalenie płuc postanowiłem jednak, że zostanę w mieszkaniu do czasu wyleczenia i odwołałem spotkanie w celu rozwiązania umowy. NIe wiem nawet czy taka korelacja mojego wyprowadzenia się z datą choroby syna nie stanowiłaby potem dowodu przeciwko mnie. Szok jaki wywołała ta informacja u partnerki był całkiem spory Nagle przestało jej przeszkadzać, że wyjeżdżam gdy syn jest chory. Matka partnerki już czekała 2 klatki obok by po moim wyjściu rozgościć się u córki i wnuka rozpoczynając panowanie. Teraz się zastanawiam czy w ogóle godzić się na to rozwiązanie umowy i moje wyprowadzenie się. Jak sądzę jest to mój jedyny atut w przypadku prób ugodowego ustanowienia warunków opieki nad synem. Ma 2,5 roku i zależy mi na maksymalnym kontakcie w perspektywie najbliższych lat. Jeżeli ona zdecyduje się opuścić mieszkanie to ma do wyboru: wynająć nowe pozostając wciąż na umowie z dotychczasowego, przeprowadzić się do dziadków (mały pokoik) pozostając wciąż na umowie z dotychczasowego, przeprowadzić się do nowego partnera pozostając wciąż na umowie z dotychczasowego. Czy w przypadku ewentualnych rozstrzygnięć sądowych w kwestiach określenia czasu opieki nad dzieckiem będzie to miało jakieś znaczenie?
  15. Czyli wychodzi na to, że miliard muzułmanów nie może się mylić?