Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Użytkownik
  • Zawartość

    30
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

33 Świetna

O Stary_Niedzwiedz

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Z centralnej Polski pochodzi
  1. Historia jakich wiele ...

    Czyli już za chwilę zobaczysz coś niesamowitego. To się fachowo nazywa "Złota dekada". Trwa to od okolic 35 lat. Jak facet ogarnięty, to wystruga z tego dwie dekady. Lada chwila będziesz potrzebował grubego kija, żeby się od loszek oganiać. 1. 170/65 = Jesteś szczupły. Niewiele musisz "włożyć" w siebie, żeby wyglądać zajebiście. Protip: Popatrz na swoich rówieśników - 7/10 z nich to już utyte balerony stateczni ojcowie rodzin z wylewającym się ohydnym bębnem z podkreślającym ten przepiękny status brzuszkiem - wszak wiadomo, dobry gospodarz konia pod dachem trzyma. Obok kroczą równie roztyte walenie lądowe mające jeszcze chwilowo po 10-letnim dziecku odrobinkę tłuszczyku matrony. Cóż za sielski obrazek! Liźnij się siłownią, dołóż trochę biegania (z takim "rozmiarowzrostem" możesz mieć nawet sensowne wyniki - to jest całkiem fajna pasja) - ładnie się dotniesz i będziesz kosił loszki jak żniwiarz :-) 2. Masz perspektywiczny zawód. Nie masz (przynajmniej nic nie napisałeś) żaru pod dupą (kredyty, guwniaki na utrzymaniu, roszczeniowa locha szczekająca "dej-dej-dej" nad uchem). Możesz podjąć ryzyko zmiany pracy na bardziej dochodową... 3. Samochód etc to przede wszystkim zewnętrzne oznaki statusu. Czy one są niezbędne? Hmmm... Większość z tu zgromadzonych mówi, że "trza mić". A ja mówię, że loszka MA MYŚLEĆ, że Ty masz. One nas karmią złudzeniami (sztuczne cycki/mejkap nakładany pacą do tynków/ciuch/fryz/wymów) - no to dlaczego my mamy nie przyciąć w kulki? :-) "Mam furę, stoi w warsztacie - wiesz, modzą silnik. 300 koni to trochę za mało dla mnie, ja to lubię polatać czasem po winklach. Przewiozę Cię jak skończą, chyba jakoś w przyszłym tygodniu. A dziś w ramach rozwijania swojego instynktu przetrwania cisnę zbiorkomem - wiesz, mam takie hobby, jestem prepersem i od czasu do czasu ćwiczę, jak to jest w trudnych czasach. Chcesz, opowiem Ci u mnie przy winku co-i-jak". Ostatnio wyznaczyłem sobie twardy limit wydatków. 100 PLN (sto nowych złotych polskich) Jeżeli pani osiągnie w/w limit przed zdjęciem majtek - koniec imprezy, pa, następna proszę. Działa!! Ergo -> nie trzeba worka szmalcu! 4. Ciuch/fryz/wymów - patrz pkt 1 -> doinwestuj się w sensowny ciuch. Niekoniecznie "bling-bling" metką - po prostu nie bądź Januszem w skarpetach pod sandałami i z siatexem z Biedronety. W połączeniu z pkt 1 - bijesz na głowę 70% panów chodzących w Twojej kategorii wiekowej. 5. Facet 30-35+ bez zobowiązań rodzinnych, ogarnięty wyglądowo, z perspektywiczną robotą, to dla pań jak złoty graal. Też w to nie wierzyłem, aż nagle okazało się, że to prawda najprawdziwsza. Mankament jest tylko jeden: STADO (!) desperatek, poszukujących dawcy "najcudowniejszego cudu życia, kwintesencji kobiecości" (no i hajsu na owego rozdartego cudaka). Protip: Kochaj gumki. Bardzo, bardzo, bardzo. I pilnuj ich bardziej, niż portfela. Bo to dla pań pieniądz w najczystszej postaci... 6. To co już Ci powiedzieli, a ja dam na sam koniec. Najważniejsze. Kochaj SIEBIE. Ciesz się SOBĄ. W końcu jesteś NAJWAŻNIEJSZĄ osobą w swoim życiu. Jedyną, z którą FAKTYCZNIE będziesz aż po kres dni swoich :-)
  2. A to jest jakaś istotna przeszkoda? Zęby w trakcie też bolą? :-) Obawiam się, że tu nastąpiłby proces BŁYSKAWICZNEJ akomodacji do "królewskich" warunków. I wraz z nimi równie błyskawiczny wzrost oczekiwań. Z drugiej strony - to przecież wygodny układ: "Pakuj się i adieu, maleńka, właśnie na rynek wszedł nowszy model..."
  3. Alimenty

    "Takie, jakie zasądzi sąd. Nie znam się na tym". (Oczywiście kwity gromadź. Im więcej tym lepiej - zawsze'ć to łatwiej wywieźć na makulaturę 10 segregatorów nadmiarowego kwita, niż mieć "za krótko" o jeden, jedyny papierek. Jeżeli sąd zasądzi Ci (np.) 300 - przecież możesz dawać i 1 000. To jest "nie mniej niż" :-) Oczywiście danie tego 1 000 PLN samicy do ręki to samobój, bo zaraz poleci do sądu, żeby to wyrokiem przyklepał i jesteś w dupie. ALE - Ty też masz (mieć będziesz) koszty związane z dzieckiem. Więc jak masz gest na więcej, to luz, tylko że zawsze możesz to dać w naturze. Kup dziecku obóz/wycieczkę/mebel/jakąś elektronikę UŻYTECZNĄ (a nie szpanofon/tablet/pierdoły do przedłużania fjuta). Żadnego hajsu do łapy babie, a już zwłaszcza regularnego. W razie czego masz podkładkę do sądu, że "zaoszczędziłeś na żarciu bo kartofle na działce wyhodowałeś, lato ciepłe to i obrodziły, więc od ust sobie odjąłeś, dziecku nieba przychyliłeś psze wysokiego sądu. Żaden dochód - po prostu: żyję jak mnich, bo mnie stałe alimenty dobijają!". Samiczemu pośrednictwu w transferze dóbr do potomstwa mówimy nie...
  4. Spermjacking - porywaczki spermy

    Hmmm... Takie porównanie dam: Nie tak dawno temu (powiedzmy - 25 lat temu), żeby kogoś odnaleźć, to trzeba było poruszyć niebo i ziemię i mieć sporo farta. Dziś? Imię + nazwisko w google i masz duuuuuuuuuuuuuuuużżżżo informacji w sekundę, ze zdjęciami, miejscem zatrudnienia, majątkiem, czasem do stopnia adresu domowego włącznie. Dziś bierzesz 3 zestawy DNA (matka, ojciec, dziecko) i na tej podstawie badasz pokrewieństwo. Jutro... Bierzesz swoje DNA, wrzucasz do wyszukiwarki i wyskakuje tatuś (rzeczywisty, nie domniemany!)i mamusia... I to nie że "tak nie będzie". To powstanie. I to raczej za naszej kadencji. Technologia już jest... Brakuje tylko legislacji, która stworzy centralną bazę DNA, a potem wrzuci do niej próbki całej ludzkości. W dobie terroryzmu - widzę to już na horyzoncie. Czujesz, jaka to będzie bomba??? Wszyscy anonimowi dawcy, którzy kiedyś oddali w dobrej wierze nasienie się zdziwią. Stada (!) "ojców" się zdziwią. Stada nie-ojców się zdziwią... Panowie, nasze nasienie to straszliwa bomba... Jeden fałszywy ruch i można się wpieprzyć po same uszy... A takie jak wyżej pomysły dla dawcy... Jeeezuu...
  5. Najlepszy kandydat dla kobiety

    Posługujesz się w powyższym bardzo męską logiką. Panie MÓWIĄ, że chcą takiego faceta. I taki facet to dla kobiety idealny... NIKT. Jasne, pani z wygody zwiąże się z takim gościem. Trochę cycem poświeci, trochę dupka zakręci, żeby miś się zaangażował. Może nawet urodzi "mu" dziecko ("miś, nieważne kto spłodził, ważne, kto wychował!!!"). Przede wszystkim - intensywnie misia podoi widząc w nim... frajera... ALE - będzie NIESZCZĘŚLIWA. Przez misia. Bo miś nie da NAJważniejszej rzeczy dla kobiety - EMOCJI. Idealny kandydat dla kobiety to zasobny samiec alfa. Taki, który będzie dziany hajsem (zasoby), miał wysoką pozycję społeczną (fejm w towarzystwie - loszka "odziedziczy" po nim takowąż pozycję) i będzie 100% odporny na podchody ("och, miś, jaki ty ekscytujący!!"), do stopnia groźby (realizowalnej niezwłocznie!) strzelenia loszce w mazak w przypadku przekroczenia granic, czego loszka będzie 100% świadoma. Pan taki będzie kopcił panią w absolutnie dowolny sposób, o absolutnie dowolnej porze, a pani będzie na samą myśl o nim płynąć niczym Niagara, chcąc dosiąść go choćby tu i teraz, centralnie pośrodku ronda z palmą, jeśli tylko jej miś sobie takowych działań zażyczy. #życie, panowie...
  6. Utrudniony kontakt z dziećmi + alimenty

    Słaby troll, ale pociągnę troszeczkę. 1. Uważasz ludzi tu siedzących za idiotów, którzy będą Cię podżegać do popełnienia przestępstwa? Hmmm... Brawo... 2. Uważasz, że "kupisz" żula za 3 flaszki, a ten za kolejne 4 nie pójdzie zeznać, kto go do tego namówił? Serio? Hmmm... Brawo po raz drugi... 3. 1+2 => uważasz, że jesteś poszkodowany, chcesz angażować w to machinę biurokracji, cytujesz KK, a sam jednocześnie w ramach zemsty chcesz popełnić przestępstwo... Hmmm.... Serio?? Zemsta jest rozkoszą bogów i potrawą, która najlepiej smakuje na zimno...
  7. Doookładnie. Mam analogiczne zdanie i głośno je wyrażam. A że panie w mojej okolicy nie łapią się na te kryteria, to bóldupix lvl 1000 i dwulicowej podejście że "no przecież tak nie można skreślać automatycznie" i "jak ja się tak ośmielam". No proste -> Bo mogę :-) Ech, temat rzeka :-) Polecam każdemu z braci zrzucić taką bombę atomową w towarzystwie - CUDOWNY materiał do obserwacji :-)
  8. Ja jestem zwolennikiem BEZ orzekania o winie. Dlaczego? Bo pamiętaj, że żyjemy w ginocentrycznym systemie prawnym. Facet jest spermodawcą i bankomatem. Jeśli "rozwiniesz skrzydła" w procesie, możesz mieć problemy gdzie indziej - loszka jest przecież niewinna, Ty jesteś ten zły, więc zacznie grać dziećmi, a sąd jej to przyklepie "bo matka". Pytanie też zasadnicze - PO CO CI TO? Co do kwestii alimentów, to tak jak napisano - przy braku orzeczenia o winie, alimenty max przez 5 lat (może ulec przedłużeniu), o ile eksmałżonek "popadnie w niedostatek" - (brak pracy, choroba, poważne problemy. Nie że "na waciki ni mam, bo un psze sundu uciek!"). Masz więc 5 lat "żaru w butach", czy czegoś nie odwali, potem jesteś wolny. Wszelkie obowiązki wygasają w momencie wstąpienia eks w nowy związek małżeński, ale kto na to pójdzie? :-) Co do kwestii czasu procesu. Bez orzekania o winie, jeśli mądrze wysmażysz pozew i OBIE STRONY chcą mocno rozwodu i są 100% zgodne, to masz 9/10 szans na szybki termin i że przyklepią Ci to na 1 rozprawie. W sprawie z orzekaniem o winie - ostatnio "w okolicy" miałem taki proces. Zaczął się od "bez orzekania", ale loszce w trakcie odwaliło. Efekt? 3,5 roku zabawy, wciągnięty w wir postępowania sztab ludzi; znajomi, LUDZIE Z PRACY (!!!), oczywiście rodzina. Cyrk na kółkach i ściek żenady. Jak pisano wyżej - ja bym notarialnie całość podzielił (nieruchomości, gotówka itd). To najbezpieczniejsze DLA CIEBIE rozwiązanie (odporne na odchyły loszki w trakcie procesu, bo w proces wchodzisz już z przyklepanym na amen tematem) Nie mam pewności jak to wygląda, ale CHYBA tańszym rozwiązaniem jest złożenie (dołączenie do pozwu rozwodowego) wniosku o podział majątku. Odpadają Ci wówczas taksy notarialne. Jeśli złożycie taki projekt (pewnie wujek gugle podpowie jakieś wzory), I ZGODNIE POTWIERDZICIE PRZED SĄDEM - sąd to klepnie i wyrok nabierze mocy urzędowej również w kwestii majątku (składacie odpis wyroku do wydziału ksiąg wieczystych i tam dokonują odpowiednich adnotacji w zmianie właścicieli nieruchomości/na podstawie wyroku możesz przerejestrować samochód itd). W pozwie rozwodowym. To zrobić MUSISZ, inaczej sąd "weźmie sprawę na swoje barki" (i możesz się zdziwić...) Różnych formularzy jest w guglach masa. Co do pkt 6 - o taką formułę trudno - sądy mają "swoje standardy" i jakieś alimenty Ci włożą z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością :-( Środek zapobiegawczy? Opieka naprzemienna. Wówczas masz twarde podstawy do wzajemnej rezygnacji z alimetacji na rzecz dzieci - są 50/50 z obojgiem rodziców + sensowne porozumienie co do "kosztów stałych" (szkoła, zajęcia dodatkowe, wakacje bez rodziców, koszty leczenia itp) Rozważ to. Usiądź, DOKŁADNIE przemyśl i rozważ to 100x. Pamiętaj, że to TRUDNE zadanie (dla Ciebie), ale w całej tej imprezie najkorzystniejsze dla dzieciaków. Będą miały sensowną więź z ojcem, a to cenniejsze, niż pieniądze... Formalnie - niestety nie. Podobnie jest też zresztą w temacie alimentacji na dzieci/sposobu sprawowania opieki. Jest to kwestia "kruchego sojuszu". Niestety - tu może być tak, że wywalczysz coś_tam, a loszka dzień po uprawomocnieniu się wyroku złoży wniosek o zmianę sposobu sprawowania władzy rodzicielskiej. Działa oczywiście w obie strony, ale - jak wyżej - jesteś facetem, więc jesteś nikim. Stąd podkreślam swój pkt widzenia - tu trzeba - niestety - mądrych rodziców, którzy wzniosą się ponad wzajemne animozje. We wniosku o podział majątku, albo - jeśli dzielicie notarialnie - to tam.
  9. Możliwości jest wiele. Podstawową, najskuteczniejszą i najtańszą dla Ciebie jest właśnie zebranie wymazu z wewnętrznej strony policzka. Da się to zrobić dyskretnie, ale raczej u małego dziecka - większe zapyta o co chodzi, no i będzie lipa. Duże dziecko = pobranie mikrośladu. Drożej + ryzyko, że nie uda się wyodrębnić odpowiedniego materiału z próbki. Przykładowy materiał: "Używana" guma do żucia (trzeba sensownie zabezpieczyć - daj znać jak chcesz pomysły) Używany patyczek do czyszczenia uszu (u mnie ten sposób okazał się skuteczniejszy) Używana szczoteczka do zębów (tu moim zdaniem duże ryzyko zanieczyszczenia próbki). Ja czekałem ok 3+ tygodnie, ale... Badanie z mikrośladu + druga próbka bo z pierwszej nie udało się wyizolować. Moja próbka = wymaz z policzka. Wynik przychodzi tak, jak sobie zażyczysz - mailem (załącznik szyfrowany z hasłem, które ustalasz sobie w/g życzenia), może przyjść też oficjalny wynik pocztą/kurierem na wskazany adres - ładnie zbindowane wykresiki/tabelki na końcu masz "magiczne zdanie": Prawdopodobieństwo pokrewieństwa = minimum 99,9998% (takie jest obecnie) - w praktyce: jesteś tatusiem :-) Prawdopodobieństwo pokrewieństwa = 0,0000% - wykluczenie ojcostwa = jesteś wolnym człowiekiem :-) Poguglaj sobie strony laboratoriów, tam będziesz miał nawet przykładowe kwity. AHA, ważne => jeśli nie zatargasz dzieciora wraz z jakimś kwitem tożsamości do punktu pobrań (+ Twój własny dokument), to wówczas jest to badanie ANONIMOWE. Jest to kwit użyteczny dla Ciebie (bo przecież wiesz, czyją próbkę wysłałeś), ALE - nie jest to dowód o wadze sądowej. W razie "W" zresztą i tak pewnie będzie badanie na zlecenie sądu. Oczywiście możesz np w pozwie wskazać, że wykonałeś anonimowo badanie dziecka i wyniki "nasunęły poważne wątpliwości" :-D Powodzenia!
  10. Jaką rolę odgrywa fryzura?

    A widziałeś taki znaczek na końcu? ->> :-) <<- ooo taki A to MGTOW (moim zdaniem zakładanie, że BS = MGTOW to daleko idące uogólnienie) nie może być atrakcyjnym facetem? Idąc dalej -> ZADBANY, ogarnięty facet = "pedzio"? Hmmm... Krytykujemy na tym forum panie za zapuszczanie się, nieogarnięcie życiowe i podwójne standardy (wymagam wobec faceta, a sama nic nie muszę, bo mam waginę). Wymagamy zatem od pań. Mamy iść ich śladem i nie wymagać od siebie? Hmmm... Moim zdaniem właśnie "wymagam od SIEBIE dla siebie" to kwintesencja MGTOW... Zawsze do usług :-)
  11. Jaką rolę odgrywa fryzura?

    Prawda, Bracie. Niestety (!) większość panów ten temat zlewa. Fryz w wersji "za dyszkę proszę" i... Niby OK, ale... Wiele, wiele lat nosiłem się takoż właśnie, aż w końcu w ramach wielu zmian w swoim życiu i wyglądzie zacząłem drążyć (także) temat fryzur i stylizacji. Koniec końców zostałem z dość... awangardową (zwłaszcza jak na mój wiek, zawód i miejsce pracy :-) ) fryzurą. Plusy? - Laskom się podoba :-) - Pasuje do mojego image, - Dobrze się komponuje z moim ryłem i łbem. - PODOBAM SIĘ SOBIE (więc są "+" do pewności siebie) Minusy? - Koszty (fryzjer co max 4 tygodnie, najlepiej co 3, koszt ok 40 PLN/strzał). Raz na 2-3 m-ce muszę dokupić trochę kosmetyków (50 PLN) - Trochę zabawy (trzeba stylówę zrobić codziennie - powiedzmy +5 minut do porannych ablucji) NATOMIAST... Zauważyłem, że - niestety - większość panów temat zlewa i TRACI na tym. Serio, MĘSKIE wydatki na fryzjera, o ile nie idziemy w zupełną awangardę z koloryzacją itp to kropla w morzu w porównaniu do wydatków pań. Sępienie paru zeta na OGARNIĘTEGO fryzjera, który zrobi nam na głowie coś więcej, niż "540DDC", tudzież fryz "na zapałkę"... Dla mnie obecnie wydatek na fryzjera to taki sam koszt jak pieniądz wydany na ogarnięty ciuch. Po prostu - trzeba. Pewnie, można popylać w ortalionach 24/7, tylko że sami sobie strzelamy w ten sposób w stopę, tonąc w tłumie "Januszy". Bracia Samcy są elitą, i jak idą między plebs to mają błyszczeć jak diamenty! :-)
  12. Lista kanałów MGTOW

    Howard Dare - https://www.youtube.com/channel/UCs-brcHDxKqrOGU9cEWuCMQ MGTOW Philosopher - https://www.youtube.com/user/Balancemaster Turd Flinging Monkey - https://www.youtube.com/user/MorgueToeTag Stefan Molyneux - https://www.youtube.com/channel/UC4pJtV2ySmwPjXzTJMyqXnQ Enterpreneurs In Cars - https://www.youtube.com/user/EntrepreneursInCars
  13. Fanka Marka - czyżby mityczna loszka z Tybetu?

    Przecież to uzdrowiłoby Wasz związek! Ty zimny, nieczuły warchlaku!! Dziecko na zgodę to najlepszy pomysł na świecie!
  14. Rozstanie

    Koledzy już w większości opowiedzieli to, co chcę powiedzieć i ja, ale -> więcej głosów = "większa słuszność" :-) No to jedźmy: Udaj się do lekarza, poproś o skierowanie na badań krwi, KONIECZNIE z oznaczeniem poziomu wapnia. Również dieta wysokowapniowa to dobry pomysł. Rosnące intensywnie poroże może spowodować jego niedobory. Czytaj: "Mam bolca na boku. Bolec jest NIECO lepszy niż Ty, ale jeszcze nie urobiłam go dupką wystarczająco dobrze. Bądź zatem taki miły i zechciej poczekać na bocznicy, abym - w razie niepowodzenia mojego Wspaniałego Planu - miała gdzie wracać i "dać ci drugą szansę, ale nie spieprz tego tym razem!" No serio? "Stacja techniczno-postojowa >>ORBITA<<. Pociąg kończy trasę" "Miś, Ty wiesz, ile kosztuje wynajęcie magazynu? I to jeszcze z ubezpieczeniem i ochroną? Miś, ja teraz mam pilniejsze wydatki! Miś, ja teraz odżyłam, ja muszę być piękna dla swojego nowego bolo! Czy Ty wiesz, ile brazylijski wosk kosztuje?? Miś, Ty w ogóle nie rozumiesz potrzeb kobiety! Miś, ja przecież nie zwalę mu się po paru tygodniach na łeb ze swoimi klamotami, bo jeszcze gotów na oczka przejrzeć! Miś, ja pourabiam, a Ty poczekaj jeszcze na stacji techniczno-postojowej! Rozmawiałeś z moją psiapsi? Ona tak mądrze prawi o lekcjach życia, prawda? Ucz się, Miś, UCZ! I pamiętaj, Miś, jak tylko mnie bolec kopnie w dupę to jesteś w ścisłej czołówce kolejki adoratorów! No, to buziolki, muszę lecieć, bo mój drugi Miś czekał nie będzie! Pilnuj moich fatałaszków! "Wiesz, Miś, jednak mój Bolo nie bałdzo chce się określić. Urabiam ile mogę, ale już cipka mnie od tego urabiania boli. Chodzę jakby mi jajka spuchły, a Bolo dalej twardy, no... Miś, wiesz, to ja to poprzemyśliwuję. Ile mi dasz, za udostępnienie mojej groty rozkoszy? Może i bym wróciła, ale wiesz - nie ma w życiu darmowych lunchy... Ja? Winna? Miś, co Ty za głupoty pleciesz? Miś, przecież ja jestem KOBIETĄ! Ja jestem z definicji IDEALNA. Miś, ty ciesz się, że ja w ogóle chcę z Tobą rozmawiać!" I słuszna koncepcja. Na chwilę obecną pozostaje kupić sobie dywan. Rozłożyć elegancko na podłodze, po czym paść, gryźć ów dywan, wyć w niebogłosy (głównie nad głupotą własną), po czym wstać i grać twardziela. Co do gratów - eksmisja "na twardo" (spakuj i wywieź na śmietnik) bez uprzedzenia to moim zdaniem słaby pomysł. Jeśli już, to poinformować panią na piśmie (SMS/fejzbóg/etc), że "czas do namysłu się skończył, TY sobie przemyślałeś, żadnej przyszłości nie będzie, więc ma 7 dni na zabranie klamotów. Po tym terminie uznajesz je za porzucone i uznajesz, że upoważniła Cię do ich utylizacji". Spakować, "żeby nie musiała się wysilać" (a tak naprawdę - żeby skróciła czas pobytu u Ciebie do minimum) i niech zabiera. Nie zabierze - trudno. Powtórz wezwanie, a jak nie, to utylizuj. Powodzenia!
  15. Wymagania kobiet z wiekiem maleją?

    Nie-do-końca. Po prostu - w pewnym wieku czas robi swoje. Hormony to jeszcze bardziej szaleją (vide libido pań rosnące lawinowo po 30) Niestety -> cyc oklapł, dziób już nie ten, celulit rozkwitł, a konkurencja wciąż piękna, młoda i ma niezmiennie 21 lat :-) Pani CHCE mieć faceta 10/10, ale z jej aktualnymi warunkami to musi zrewidować chciejstwo i "poczuć potrzebę ustatkowania się", "znaleźć DOBREGO chłopaka" itd. Oficjalnie nazywa się to "dojrzałą postawą". A w praktyce jest skamlaniem za piękną młodością. Pańcia już nie powojuje - musi łepetynkę posypać popiołem i udać się na swoje miejsce w szeregu... Niestety - dysonans poznawczy tego procesu bywa dla pań straszny... Rozczula mnie loszkopierdzenie, jakie to panie 35+/40+ są "LEPSZE niż 20-tki, bo takie dojrzałe, z klasą, i w ogóle" Kwiczę, kisnę, torfieję, fermentuję - do wyboru... I wprost mówię czasem, że "sory niunia, kobiety są jak samochody - można mieć SENTYMENT do starego auta. Lubić te jego poobijane zderzaki, wysiedziany fotel, skrzypiący silnik, ale obiektywnie - nówka sztuka wprost z salonu jest LEPSZA i jeździ się nią duuużo przyjemniej..." O jakże się pienią :-) Prawda jest czasem okrutna...
×