Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

SpecimenSix

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralna

O SpecimenSix

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Cześć wszystkim Mam do Was pytanie. Czy jest możliwość załatwienia sobie plomb na zęby na NFZ, a jeśli tak to jak to zrobić?
  2. U mnie dzisiaj w robocie nie dało się uniknąć dawania kwiatków. Wszyscy faceci to pantoflarze, a że firma mała, w małym mieście to nie chciałem się wychylać. Ale opiszę Wam, co mnie spotkało. Szczerze mówiąc nawet mnie to nie zszokowało, po tym co tutaj się naczytałem 1. Żadna kobieta z mojego najbliższego otoczenia nawet się ze mną nie pożegnała przy wychodzeniu z pracy. Akurat byłem w kuchni (ja druga zmiana), one przyszły, przebrały się i sobie poszły 2. Jedna babka która idzie na emeryturę od kwietnia po wyjściu z pracy zadzwoniła do mnie, że widziała właśnie pracownicę, która przyszła do nas z innego oddziału firmy. I żebym wziął jej kwiatek (tej co dzwoni) i dał tej co przyszła. Bo ona i tak go nie będzie brała do domu. Prawie ją opierdoliłem. Zadzwonić do kogoś, kto dał prezent i powiedzieć, żeby dać komuś innemu bo jej niepotrzebny. Oczywiście tego nie zrobiłem, a jutro jak coś powie na ten temat, to nie wytrzymam. Marek pisał w swoich książkach żeby szanować i kochać kobiety, ale po takich akcjach nie mogę, no po prostu nie mogę... Edit: no ale prawie bym zapomniał. My też coś od nich dostaliśmy. Flaszki. Żeby nie było że tylko samo zło wygarniam
  3. 7, 8
  4. @Vaeith SSRI? Ja też raz byłem u psychiatry i przepisał mi te leki. Ale jak przeczytałem o PSSD natychmiast przestałem je brać i powiedziałem, że sam znajdę inny, alternatywny sposób. No i znalazłem to forum i felietony Marka. Odwyk od fapania znacznie zmniejszy Twoją fobię, jak nie możesz całkiem wyeliminować, to po prostu ograniczaj jak tylko się da. Bo najzwyczajniej w świecie marudzisz. Był czas (1,5 roku temu), że pod względem psychicznym było ze mną naprawdę tragicznie. Teraz też nie jest za dobrze. I za 5 lat pewnie dalej nie będzie. Ale wiesz co? Im bardziej się nad sobą użalałem, im więcej narzekałem i marudziłem, tym było gorzej. Po co tkwić w czymś co nie przynosi rezultatów? A co do pracy to.. może rodzice, albo dalsza rodzina mogą Ci coś ogarnąć?
  5. Ja trzy lata temu jak poszedłem na staż, to tak się bałem, że z nikim się nie przywitałem i nie przedstawiłem się. Zdarza Ci się fapować? Jeśli tak, to przestań, albo maksymalnie ogranicz. Częste strzelanie tylko pogłębia fobię, sprawdzone. Czytałem nawet artykuł i było tam napisane dlaczego tak się dzieje, ale niestety nie mogę go znaleźć.
  6. U mnie w szkole było bardzo podobnie. Z tą różnicą, że dochodziła jeszcze przemoc fizyczna. Do tego w domu miałem konkretny młyn- awantury praktycznie dzień w dzień, ojciec lubił wypić i nie pracował, a matka go nie kochała i zdradzała. Jak czytam Twój post to dziwię się sam sobie, że nie miałem myśli samobójczych. Moje rady- czytaj Marka, forum, słuchaj audycji i powoli wcielaj nową wiedzę w życie. A baby na razie musisz olać. Co do poprawy samooceny. Zacznij uprawiać jakiś sport. Ja sam osiągnąłem całkiem niezłą sprawność fizyczną, jeśli weźmie się pod uwagę, że w gimnazjum nie mogłem przebiec 500 metrów. I ręczę, że to bardzo dużo daje. No i ogarniaj ten zespół. Czy po "cudownych" latach w szkole miałeś/masz objawy fobii społecznej?
  7. Ja tego dnia wybieram się na sparing
  8. Kiedyś w pracy pewna starsza pani doradzała mi jak znaleźć żonę. Zapytała się koleżanki siedzącej obok jakie dziewczyny mają wymagania. Standardowo własne mieszkanie, kasa, bla bla bla. Jak powiedziałem że faceci też mają swoje wymagania, to cała załoga zaczęła się śmiać (same kobiety i jeden facet). Niestety sam jeden nie byłem w stanie ich przekrzyczeć i odpuściłem. Ale w środku byłem konkretnie wkurwiony. Nie na nich tylko na to, że przez całe lata dzieciństwa wciskali innego. Sam nawet swego czasu marzyłem o zaliczaniu panienek w podobny sposób jak gość o którym pisze autor tematu. Nie dla zabawy czy przyjemności, tylko z zemsty. Na szczęście przeszło. Z tej sytuacji wyciągnąłem jeden wniosek- kobiety mają ogromne mniemanie o sobie, wymagania z kosmosu, ale jak od nich się czegoś wymaga, to już się bardzo im to nie podoba.
  9. Zauważyłem że po polucjach nie mam tych objawów co po fapaniu. Powiedziałbym nawet że mam jeszcze większą chcicę i energię do działania niż miałem. Może to przez orgazmy wielokrotne które miałem kilka godzin wcześniej. Bo tak naprawdę teraz fapuję tylko po to żeby opanować tę zajebistą umiejętność zero porno (ok. 3 miesiące już), zero kompulsywnego trzepania do wytrysku. Jest różnica na plus.
  10. Co do marszczenia freda. Nie mogę ręcznie doprowadzać się do wytrysku częściej niż raz na dwa tygodnie bo to powoduje u mnie pogłębienie nieśmiałości. Szukałem odpowiedzi dlaczego tak się dzieje i znalazłem artykuł w którym było napisane, że przy częstych wytryskach zmniejsza się wrażliwość mózgu na androgeny. I to nawet jeśli uprawia się za dużo seksu z kobitą. A temat polucji mnie zaciekawił bo uczę się orgazmów bezejakulacyjnych i ostatnio po osiągnięciu trzech orgazmów w ciągu minuty (bez uronienia kropelki) organizmi tak pozbył się balastu w nocy.
  11. Mam pytanie odnośnie nocnych zmazów. Czy w trakcie polucji traci się całe wyprodukowane przez organizm nasienie czy tylko nadmiar?
  12. W który momencie fabuły jesteś? Ja dotarłem do kryjówki spojówki i dalej nie zmogłem. Nuda się wkradła..
  13. http://www.wykop.pl/wpis/14744423/jak-przesiasc-sie-do-lazika-chuma-chce-ruszyc-na-p/
  14. Cześć wszystkim. Długo trwało zanim zdecydowałem się w końcu napisać, ale w końcu się zebrałem. Moje ostatnie 8 lat życia (aktualnie mam 24), to tak naprawdę ciągła próba naprawienia swojej psychiki, poczucia własnej wartości, pewności siebie, swoich nawyków,sposobu myślenia o innych ludziach, o sobie, i wielu innych rzeczy. Generalnie po ukończeniu gimnazjum byłem (a właściwie dalej jestem, tylko trochę mniej) psychicznym wrakiem, zalany tłuszczem, pryszczaty i i bardzo słaby fizycznie (nie mogłem zrobić jednej pompki ani przebiec kilometra). Pochodzę z patologicznej rodziny, w której ojciec był alkoholikiem bez pracy, a moja matka wyszła za niego bo tak jej kazał mój dziadek. Do tego trzeba dodać prawie 10 lat ciągłego znęcania się psychicznego i fizycznego w szkole (z naciskiem na to pierwsze). Czyli nie dość że w domu miałem praktycznie ciągłe awantury, widok mojego ojca który dzień w dzień był nawalony, wieczne niszczenie mojego poczucia własnej wartości przez wmawianie mi że się nie nadaję do niczego, opierdalanie mnie za parę jedynek z matmy, czy nawet takie proste rzeczy jak mówienie mi czegoś w stylu "Ty się do tego nie nadajesz, niech zrobi to ktoś inny" to jeszcze dochodziło to co się działo w mojej szkole. Tak naprawdę pracę nad sobą zacząłem już w momencie gdy trafiłem do technikum, a obecnie poświęcam temu najwięcej swojej energii. Fizycznie jestem znacznie silniejszy (siłownia, muay thai, szybka i długodystansowa jazda na rowerze oraz bieganie potrafią zdziałać cuda), mam całkiem niezłą pracę, ale na poziomie swojej psychiki, pewności siebie nie osiągnąłem dużych postępów. Dalej uważam się za nieatrakcyjnego (a wiele razy się zdarzało że laski się do mnie uśmiechały), gorszego od innych, nieudacznika i w ogóle za ostatnie gówno. Jeśli chodzi o kobiety, to tak jak pisałem wcześniej, fizycznie im się podobam, ale co z tego jak w ich obecności mi odpierdala, jednocześnie jestem wobec nich nieśmiały i nieprzyjemny dla nich, dystansuję je od siebie, odpycham. Prawdopodobnie dlatego, że moje koleżanki z podstawówki i gimnazjum nie pozostawiały na mnie suchej nitki. Czasami jak mam dobry dzień to udaje mi się w pracy sprawić by kobieta z którą rozmawiam zaczęła się zachowywać tak jakbym się jej podobał (poprawia włosy, dotyka mnie i inne tego typu pierdoły), ale to są raczej pojedyncze epizody, chociaż pochwalę się, coraz częstsze. Aktualnie w styczniu planuję wybrać się do prostytutki, liczę że to też pomoże mi się w jakimś stopniu przełamać. Wielu rzeczy nie napisałem, wyszedłem z założenia, że nie ma sensu w pierwszym poście mówić o wszystkim bo wyjdzie z tego tak długa ściana tekstu, że mało kto to przeczyta.Chętnie opowiem więcej jeśli zajdzie taka konieczność. PS. Zastanawiałem się czy nie napisać tego postu na jakimś forum, które skupia osoby dotknięte zaburzeniami psychicznymi, które również doświadczyły podobnych rzeczy za dzieciaka, ale uznałem, że to miejsce jest lepsze, wśród zdrowych ludzi szybciej wraca się do zdrowia. PS 2. Nie jestem trollem Pozdro.