Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Szkaradny

Użytkownik
  • Zawartość

    106
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

86 Świetna

O Szkaradny

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

490 wyświetleń profilu
  1. Dla zainteresowanych takie stoickie pisanie: https://dailystoic.com/
  2. Alko --> Praca

    @jaro670 Zgadza się Też miałem dużo wspomnień o odczuciach sprzed picia, jako dziecko czy nastolatek, powrót do zapomnianych smaków życia, wracały też pozytywne, zapomniane wspomnienia, stąd tez m. in. radość. Takie wrażenie jakbym przestał pozwalać alkoholowi zastępować te trzeźwe wrażenia i uczucia, które były takie własne, autentyczne, bliskie duszy. Słowem - miałem ciekawy weekend, jakbym daleką podróż przeżył Co do przyszłości to dominuje ciekawość, jak to będzie wyglądało i smakowało . @Klapaucjusz Dzięki, .... kurde sporo się pozmienia - te ustawki "na piwo", "flaszki w podziece", trudno zdawać sobie sprawę ze skali zmian, to globalna zmiana!. Bo najbardziej znaczące jest, że metoda nie pozostawia Cię w poczuciu ciągłego zagrożenia tylko wyzwala i dosłownie przenosi w inny wymiar świadomości. kurna ale jestem podjarany
  3. Uroczyście przysięgam i zobowiązuję się!

    Już przerabialiśmy temat alko! Pijesz i masz syf w życiu i żenujące akcje. Naprawdę? Masz powody, które uzasadniają picie? Grubo się ładujesz. sex, sex, sex - faktycznie lata porno zrobiły swoje. To nie jest droga do podniesienia samooceny, a wpakowanie się w kolejną zależność. No ale Ty to wiesz. Wszystko podporządkowane pod sex i baby, ehh. Spójrz na swój pierwszy post i plan - jaki tam miałeś zakres działań - co zostało? Czytaj "Stosunkowo dobry" - najlepiej co miesiąc aż do skutku - tzn. aż zaczniesz praktykować i zrozumiesz i poczujesz, że masz realny wpływ na swój stan i życie. Konfrontacja z rzeczywistością jako przyjemny nawyk, poczucie szczęścia jako wybór, akceptacja, entuzjazm w trudnych sytuacjach, niestandardowe(nowe pozytywne) zachowania - to RÓB! Piszesz "....zrobiłem: ..... - postanowiłem bla bla bla " no to jeszcze nie zrobiłeś Zrób zmianę w Sobie!
  4. Alko --> Praca

    @jaro670 łyknąłem na weekendzie książkę Carra - przyznam, że czuję się jak zahipnotyzowany, a raczej bardziej właściwie trzeba powiedzieć, że wybudzony z hipnozy. Treść i sedno sprawy możnaby ogarnąć na 50 stronach, ale chyba celowo jest dużo grubsza. Przez te kilka godzin wałkowania tematu, przewinęło się przez moją głowę tysiące myśli, wspomnień, naprawdę niemiłych, trudnych, gorzkich. Jakbym oglądał film o sobie z wszystkich możliwych alkoholowych sytuacji i kontekstów. Można się zdołować, ale ...... nie! poczucie lekkości i wolności jest dominujące! Bardzo dobry czas, bo wcześniej, nie poświęcałem temu problemowi tyle czasu i przemyśleń, może ze wstydu, może z żalu nad sobą, niemiło do tego wracać, ale warto uświadomić sobie jakie są fakty. Co czuję? Odrzut od trucizny, ulgę, radość, spokój, moc, energię i lekkość. Dziękuję, za podrzucenie tego tytułu. Polecam wszystkim. @jaro670, @Metody, @Cortazar Wkrótce przed mną konkretny test - wypad z samczą ekipą z którą znam się ponad 20 lat Będzie ciekawie
  5. Uroczyście przysięgam i zobowiązuję się!

    No to pisz człowieku, te raporty, nawet jak ci się nie podobają, bądź uczciwy wobec nas i siebie. Przestań się dymać ..... a trzepać się możesz Jak postępy?
  6. Dokładnie tak samo się nad tym zastanawiałem. ZOSTAW te rozkminy, NIE MA WINY, nie szukaj winnych i powodów, przyczyn itd. skup się na obecnej chwili, wracaj do "tu i teraz". Bądź jak najczęściej sam ze sobą, żeby to polubić, żeby dowiedzieć się co lubisz, co chcesz - luźne swobodne bycie ze sobą, taka spokojna medytacja. Twoją przeszkodą jest teraz Twoje ego, twoje myśli, które odtwarzają te same filmiki, historie, na siłe chcesz to wyjaśnić. Owszem może to i trochę potrzebne, ale celem jest rozpuszczenie tych myśli, aby mogły pojawiać się nowe, oryginalne i pozytywne. Nic sobie nie zarzucaj, nie bierz do siebie tego co Ci mówi, sam się nie biczuj. Też jedziesz na autopilocie jak ona, ale jak już to wiesz to możesz zacząć działać i wychodzić z matrixa. Już to obczaiłeś, klamka już zapadła, intencja odpalona - to do roboty! Ale spokojnie - nie próbuj biegać nocą po gęstym lesie - wyjdziesz z niego macając każdą przeszkodę i trzymając się jednego kierunku. Z czasem będzie też jaśniej i szybciej nauczysz się rozpoznawać co Ci zagradza. Teraz nie związek jest ważny, priorytetem jesteś TY. Więcej optymizmu Uważność --> świadomość --> zrozumienie (szkodliwości) --> działanie --> efekty (zdarzenia, emocje, myśli, uczucia) w takim cyklu nakręcasz się i energii zużywasz coraz mniej. Tak jak @KurtStudent pisze - przesteruj się na nowe pozytywne aktywności sport, książki, rozwój, zdrowe relacje, nowe nawyki itp. Swoją energię szanuj i inwestuj ją mądrze (świadomie ustalaj zadania, cele, zarządzaj czasem, finansami ). Nie zużywaj energii na ratowanie jej, czy innych, nie daj się z niej okradać. Na bieżąco usuwaj (uświadamiaj sobie) negatywne emocje.., ale i pozytywne - taki codzienny bilans z przeżytego dnia - ustalisz, co warto robić a czego unikać. Tyle na dziś.
  7. Podzielam zdanie @azagoth że to manipulacja (może i nawet nieświadoma). Uważaj i obserwuj, czy nie zachodzi takie zjawisko: Jej chodzi o utrzymanie dotychczasowego układu, więc używa sexu do znieczulania Ciebie. Dostaniesz dawkę "draga" i już wracasz na wyznaczoną orbitę. Niby wszystko ok, każdy zadowolony, ale po pewnym czasie orientujesz się, że jesteś w tym samym miejscu, .... a miałeś się zmienić! Dynamika związku pull & push: Najpierw następuje przyciągnięcie (pull), czyli głębsza intymność, uwodzenie partnera, sex, a potem następuje wycofanie i porzucenie (push) - brak zainteresowania, przedmiotowe traktowanie, zaangażowanie w inne obszary (praca, hobby). Ty znów starasz się i stajesz na rzęsach, a efekty są odwrotne do zamierzonych (chłód, olewka, poniżanie, obwinianie) wiec w końcu sam uciekasz i oddalasz się - wtedy jej włącza się lęk przed porzuceniem i uaktywnia uwodzenie. Ponieważ ledwo się zaczęło Twoje "przepoczwarzanie" już dajesz się łapać na ten lep, już rozkminiasz czy "czy zainicjować dziś seks i zobaczyć czy też będzie taka chętna jak wczoraj, czy może czekać aż ona znowu zainicjuje ?" - MYŚLISZ TYLKO O ĆPANIU. To droga do jeszcze większego uzależnienia od osoby. Choć Ci to nie w smak - to odzyskaj SIEBIE - Twoim celem jest zbudowanie nowej osobowości, która nie jest uwarunkowana od zewnętrznych źródeł. Masz być szczęśliwy sam ze SOBĄ. To Twój cel nr JEDEN. Uzależnienie od osoby polega na : 1. poświęcasz nieproporcjonalnie dużą ilość czasu i troski osobie, od której jest uzależniony, a także ,,cenisz ją bardziej od siebie”; to skupienie się na partnerze bywa często obsesyjne. 2. W sposób jawnie nierealistyczny oczekujesz od partnera bezwarunkowo pozytywnego stosunku do siebie. 3. przestajesz się troszczyć o siebie i wierzyć w swoją wartość. Wpadacie w cykle pull&push które są coraz boleśniejsze i przynoszą coraz więcej cierpienia. Te cykle nakręcane sią przez dwa lęki: przed intymnością i przed porzuceniem. Takie dynamiki relacji pewnie są wam znane z doświadczeń z dzieciństwa. Huśtawka buja coraz bardziej, aż ktoś zaczyna zpierdalać. CO MASZ ZROBIĆ: Uwolnić się od uzależnienia. Dotyczy to wszystkich uzależnień, które masz, którymi leczysz fazy porzucenia i złego traktowania. Np. alkohol, nikotyna, zioło, hazard, gry komputerowe, fap, porno, praca, zakupy, itp. Potrzebujesz wrócić do jasnego myślenia i kierowania swoim życiem, potrzebami. Może nie trafiam z diagnozą, ale pewne rzeczy mi się kojarzą i z moimi doświadczeniami i z teoria (Toksyczna miłość. Pia Melody). Chyba opiszę to w oddzielnym wątku, bo schemat jest popularny i trudno samodzielnie go sobie uświadomić, siedząc w rollerkasterze
  8. Witajcie Bracie, Kolejny odcinek z mojego podwórka z ostatniego miesiąca. 1. Pozytywne zachowania żony: duże zaangażowanie w dzieci, dom, częsty kontakt ze mną, wspólny czas, rozmowy, brak ucieczek/wyjść żony gdzieś po hgw co, brak mulenia i zalegania w łóżku, pomysły na aktywność, ogarnięcie, większe otwarcie, dbanie o nastrój, okazywanie satysfakcji i pozytywnych emocji, dłuższe okresy stabilnych zdrowej atmosfery, powiedziała, że mnie kocha! (duże zaskoczenie), przepraszała za uniesienia i wzbudzanie fermentu, konsultowanie spraw i decyzji, przyjemna aprobata moich pomysłów na "co robić?", większa otwartość, słucha i uwzględnia moje zdanie dot. dzieci i ich wychowania, brak "cichych dni", szybkie powroty do dobrej atmosfery po sporadycznych spinach, wyrażanie zadowolenia ze wspólnie spędzonych wyjść (kino, spektakl, pub), robi dobre ciekawe żarcie, twierdzi, że "poukładała sobie w głowie i będzie dobrze". 2. Negatywne zachowania żony: Sporadyczne wybuchy żalu (2-3 przypadki), że musi mnie o wszystko prosić, że ją olewam, że traktuję jak przedmiot, nie rozumiem, nie pomagam, itp. (to co było wcześniej), tendencje do powrotu picia w domu (kupowanie alkoholu, proponowanie pod pozorem wieczornego pogadania, polepszenia samopoczucia). Ostatnio zapracowuje się w domu, rzuca się na wiele zadań, a potem zdarza się, że żali się i gra ofiarę, obwiniając mnie, że robię z niej kuchtę, a raczej sprzątaczkę. Brak okazywania bliskości fizycznej. Ostatni miesiąc pozytywny i inny niż pozostałe pod względem aktywności żony. Nabrała wigoru, stwierdziła, że poukładała sobie w głowie i działa i stara się. Zmiana całkiem OK. Brakuje jednak fizycznej bliskości, ta strefa nie istnieje dla niej, miesiąc temu jeszcze cos próbowałem, ale się wkurwiła przez co zupełnie przestałem się upominać o nią, żadnych prób zbliżeń, brak zainteresowania z mojej strony, autentycznie przestałem tego chcieć, flatline, wolę poczytać lub spokojnie poleżeć i posłuchać muzyki na dobranoc. Nie wiem co o tym myśleć, ale nie będę prosić o sex, który miałby być wymuszony, czy z "poświęcenia". Ale luz, nie cierpię przez to, moje zainteresowanie (głód) gdzieś się rozmyło. Dodatkowo naprawdę mam czym się zajmować, bo mam pierwsze zlecania dodatkowej roboty. Nie mam jej jednak w dupie, weekendy były zorganizowane, wypady do kina, teatru, pubu (nic na siłę, tylko takie rzeczy które chciałem zobaczyć), na tygodniu spa, basen, ona chętna. Problemem jest tutaj alko, bo tendencja jest, żeby pić - jedno, drugie itd. Potem źle się z tym czuję, spadek energii i jasności sytuacji. Inna kwestia to przegięcie w drugą stronę - rzuci się na robotę, sprząta, gotuje, robi zakupy, z dziećmi lekcje, pranie, prasowanie ... a potem z wkurwem i żalem, że ona sama to musi robić, bo jej zależy a mi nie - robię z niej kuchtę i sprzątaczkę. Ucinam takie sytuacje krótko - raz, że gada bzdury, bo też się angażuję i szuka tylko pretekstu by mnie obwinić a siebie wybielić, drugie, że jak tak różnie postrzegamy i mamy inne wartości to może nie ma sensu się razem męczyć. Zazwyczaj na drugi dzień albo przeprosi i wraca do normy albo nie ma tematu i zachowuje się ok. Ocena pod kątem przyjętej strategii: żadnego bezsensownego alko w domu (tylko wyjścia ze znajomymi) gorzej - było 4-5 razy jeszcze w dodatku z loszką. zero podjazdów do zbliżeń, gdy są lepsze momenty OK - jeden był i wystarczy, miesiąc bez podjazdów, pociąg ustał. więcej działań w celu zmiany pracy i zarabiania kasy OK - pierwsze sumy zarobione. więcej czasu z dziećmi - też rozmowy w normie - dzieci znacząco zadowolone, że mama mniej się denerwuje i nie spędza godzin w łóżku. Ogólnie to się stara, ale nie zawsze wychodzi, więcej spokoju. Może taka dynamika oznacza że sobie dajemy spokój ze sobą? Czy to zachowanie na przetrwanie, przeczekanie? Czy może coś się odradza powoli? Te i wiele innych pytań znajdą wkrótce odpowiedź Dziękuję za uwagę.
  9. Alko --> Praca

    Ciekawe, przykleiła się do mnie ta myśl, robi robotę Filmik Leo też mi się podobał i zmienił sposób podejścia, obserwuję i wnioskuję. Z przegięciem raczej dam spokój, nienawidzę kaca i szkoda mi zdrowia. @jaro670 Wiem o co chodzi z klikiem. "Zakliknąłem" w kilku problemach bezwysiłkowo, więc będzie dobrze.
  10. Dokładnie, napisz więcej.
  11. Prawdopodobnie kierujesz się w życiu przekonaniem, że jak będziesz miły, cierpliwy i tolerancyjny to w końcu zostanie to docenione. Rezygnujesz ze swoich potrzeb i najpierw chcesz zaspokoić potrzeby jej. Jak będzie w końcu szczęśliwa to przyjdzie czas dla Ciebie. Jest tak? Czy w stosunku do innych osób też jesteś taki "dobry"? Z czasem ona posuwa się do coraz śmielszych kroków i wylewa Ci na łeb swoje żale i obarcza poczuciem winy, że nie jest jej dobrze. tak? Dopuszcza się do szantażu emocjonalnego (tekst "jak ci się nie podoba to są chętni"), musisz się z tym czuć nędznie. Co robić??? Moja rada to powiedzieć "Sprawdzam!" - i zobaczyć co za tym jej gadaniem i fochami stoi. Czyli powiedz OK, czas poszukać alternatywy w sytuacji gdy nam obojgu to nie odpowiada. Wyraź, że Tobie też to nie odpowiada. Ale musisz być na wszystko przygotowany mentalnie, emocjonalnie i psychicznie, żeby nie blefować. Jeśli nie jesteś na to gotowy to zastosuj radę, którą tu sam kiedyś dostałem - zajmij się Sobą, swoim szczęściem niezależnym od nikogo. Stań się szczęśliwy bez niej - będzie miała do wyboru albo podążać za Tobą, albo odejść (choć do tego będzie jej potrzebna nowa gałąź). Jak zostanie obojętna i niechętna do zmian to trzeba odejść samemu.
  12. Alko --> Praca

    @jaro670 Książka zamówiona, powinna być w piątek. Chętnie i ją wykorzystam do osiągnięcia celu. Owszem masz sporo racji z defektami mojej metody, ale w moim przypadku podłoże jest jeszcze bardziej złożone i zrozumienie potrzebne jest nie tylko jakim syfem jest alkohol, ale dlaczego ja w ogóle sięgam po ten syf. Chodzi o to, żebym nie zastąpił jednego syfu innym i kluczem do sukcesu jest porządek w głowie i odpowiednio kierowana uwaga, bo jak "przysnę" to sięgam po jakieś "znieczulacze" od rzeczywistości. Od ponad roku odstawiam w sumie 7 takich nałogów/uzależnień, zastępując je pozytywnymi nawykami i zmianą życia ogólnie. W każdym przypadku mam już większe lub mniejsze zrozumienie i świadomość by kontrolować te używki, ale przede wszystkim muszę poznawać Siebie i swoje zachowanie. Wiele lat żyłem z przekonaniem że taki jestem i koniec, leciałem na autopilocie. W ogóle nie brałem pod uwagę, że mogę tym życiem kierować (kierowało nim ego). Niektóre rzeczy odpadły szybko i łatwo, szybko przyszły pozytywne efekty, więc jest ok. W przypadku alko już się chyba biologia odzywa i fizyczne uzależnienie - tak sobie tłumaczę te trudności, ale pokonam je świadomością i zmianą schematów. Jeszcze trochę czasu, doświadczeń, ugruntowania i będę nudny w moich raportach
  13. Alko --> Praca

    Podsumowanie po 6 miesiącach: x- picie O - zero alko I miesiąc: OXXXXOOOOXXXOXXOOXXXOOOOOOOO X 12/28 17 piw 2,0 l wódy II miesiąc: OOOOOOOOOXOXOXXOOOOOOOOXOOXX X 7/28 20 piw 250ml wódy III miesiąc: OXOXXOXXOOOOOOOOXXXXOOOOOOOO X 9/28 20 piw 1500ml wina IV miesiąc: OOXXXOOOOOOXXXOXXOOOXXXXXOXO X 14/28 39 piw litra wódy V miesiąc: OOXXOOOOOOXOXXOOXXXOXXOOOOOO X 10/28 20 piw 2,2 litra wódy VI miesiąc: OOXXXOOXOXXXOOOOOXXXXOOOOOOO X 11/28 23 piwa 0,9 litra wódy Statystycznie utrzymuję podobny poziom jak ostatnio, ale wnioski mam inne, bo alko pojawiał się gdy spędzałem czas z małżonką z racji polepszenia klimatu w naszej relacji (były też dwie imprezy urodzinowe). Odezwały się stare schematy i łatwe pozwalanie sobie na 1-2 piwka, by niby pogadać wieczorem. Taka autościema - znów przysnąłem - niby przyjemnie, ale chujowo, a przestać też dopiero po 2-4 dniach się udawało. W tych dniach słaba energia, brak jasności myślenia, mieszanie odczuć, słaba radocha. Więc redukuję - końcówka miesiąca trzeźwa i wróciło dobre samopoczucie. Podsumowanie realizacji celów: spadek wykonanie 86% - w sumie 4 razy alko było, liść się należy. spadek wykonanie 60% - nie zrealizowany plan. Więc teraz po prostu konkretnie zaplanuję 5 dni kiedy będzie alko. Mam już 4 - jeden w rezerwie. Proste, limit!. spadek - słabizna duża, niby pogaduchy, jakieś wieczorki, pitu-pitu, ale po browar latamy, a potem to już jak domino. DO KOREKTY, bo poza utratą energii i samopoczucia, tracę kontrolę nad ramą. Z pozytywów wymienię, że wolny czas przeznaczam na pracę, rozwój i dzieci, co mnie cieszy i coraz bardziej rozbudza apetyt na trzeźwość. Loszka mnie ściąga w dół, bo znów chce się ratować alko, a ja bywam za miękki i ulegam. Trzeba się będzie od niej odciąć, jeśli nie dostosuje się do ustaleń, które ponownie wyjaśniłem : zero picia w domu, zero picia samotnie, zero picia jako lekarstwo na doła/wkurw, zero picia przy dzieciach (wyjątki to jakieś okazje, świętowanie, szersze grono rodzinne/znajomych). Dobra, wracam do działania @Metody, @Mr Sinister, @Beno, @ciekawyswiata - Dzięki za doping - biorę Wasze wskazówki pod uwagę. @jaro670 trzymasz się? Powodzenia dla wszystkich na tym froncie! Szkaradny
  14. @viko - Elegancko masz to uświadomione, wiesz co nie tak, to spory krok do przodu (odkrycie przeszkód w swoim myśleniu). Bierzesz odpowiedzialność za swoje samopoczucie i los a nie pozostajesz ofiarą. Teraz tylko .... to zrobić . Doświadczałem większości Twoich problemów + kilka dodatkowych (uzależnienia, relacje) utrwalane w dłuższym okresie czasu, bo mam 40+ , ale gdy przestałem przed tym uciekać jak Ty, zatrzymałem się i zdecydowałem, że będzie inaczej - to wszystko zaczęło się zmieniać. Drąż swój temat, warto medytować - po prostu przeznaczaj czas na trwanie ze Sobą i znoszenie Siebie, myśli, odczuć. Dorzuć jeszcze jakieś drobne zachowania do codziennej rutyny (takie 5-10-20-30 min ) - książka, nauka nowych umiejętności, prowadzenie dziennika, telefon do bliskiej osoby, zrób ciekawą fotę raz każdego dnia. To wszystko pomaga przekierować uwagę na nowe rzeczy, pobudza, wyrywa ze starych schematów, podświadomość dostaje nowe wrażenia i podsuwa nowe pomysły :). Kręcenie berłem i pornole - no niestety - może w małych dawkach, incydentalnie nie szkodzi, ale nałogowo to droga do bardzo niskiej samooceny. Moja rada - gdy będziesz chciał się znów zgwałcić - pomyśl, że to będzie jak tatuowanie sobie na czole słowa "PRZEGRYW". Masz ochotę chodzić z takim napisem po świecie? A tak będzie, bo Ty będziesz tak czuł. Słusznie zauważyłeś negatywny wpływ mediów, czy innych kanałów, które walą gównem, to przeszkadza, irytuje i wpaja jakieś iluzje (o stracie czasu nie wspominając). Uwagę kieruj do środka siebie, oczyścisz się z tego co nie Twoje. Wróci spokój, radocha i odwaga Nie szarp się, są jeszcze "sznurki" które Tobą miotają, nie trać energii na walkę z tym, zamiast walki - unik, świadomość, niedogodności wykorzystaj jako trening osobowości. Zamiast skurwysyńskiego spojrzenia i kurwików najpierw - spokój, luz i uśmiech. Nie napinaj się, bo zrobisz sobie krzywdę, luuuuuźno!
  15. Uroczyście przysięgam i zobowiązuję się!

    @Invincible1 No witaj synu marnotrawny. Dawaj te raporty,a w domu zrób sobie dziennik - pomaga zrozumieć kiedy się załamujesz - a poza tym bedziesz miał ciekawą pamiątkę na stare lata, jak pamięć zacznie zawodzić
×