Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Szkaradny

Użytkownik
  • Zawartość

    37
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

27 Świetna

O Szkaradny

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. @TheFlorator Zgłaszam się wywołany do odpowiedzi Znam Twój wątek (czytałem wcześniej) i sporo kwestii jest wspólnych - >10 lat staż związku, wspólne cechy partnerów (białorycerstwo, ugodowość, poświęcenie dla związku/relacji/rodziny, strach przed zmianą) oraz wspólne cechy partnerek (huśtawki emocjonalne, słabe wzorce rodzinne, brak ojca, konfliktowość, zarządzanie poczuciem winy! perfekcjonizm, atrakcyjność, zapalnik na bzdurach, manipulacje itp. ). Różnice to liczba dzieci i to, że ja jestem w małżeństwie i mieszkamy razem, przez co na bieżąco wpływam na sytuację. @KurtStudent @overkill @Wrażliwy Egoista sporo konkretów już podali, z którymi się generalnie zgadzam. Pewnie się będę powtarzał za Baraćmi, ale Tobie nie zaszkodzi utrwalić wskazówki, IMO: 1. Ty ponosisz odpowiedzialność, za to co jest! Wyciągnij z tej długiej lekcji info o sobie i skorzystaj z wniosków, by zmienić swoje życie - SIEBIE. To nie przypadek, że w jakiś magiczny sposób tyle lat razem się męczycie - odrób lekcję - poczujesz wdzięczność zamiast flustracji. 2. Laskę traktuj z wyrachowaniem, nie uleczysz jej. Możesz tylko wspierać z umiarem (tak aby chronić swoje uczucia i emocje) gdy sama będzie chciała coś ze sobą zrobić. W sumie to też w twoim interesie, żeby dzieciak miał jak najlepszą matkę, ale nie zmusisz jej, a raczej spotkasz opór. 3. Zadbaj o siebie - ciało, umysł, dusza - to Twoje nowe hobby na resztę życia. Uwolnienie od strachu, nałogów (jak masz), uzależnień (w tym emocjonalnych związanych z jej sexy pupą). Działanie i praktyka - w końcu "wyjdź z głowy", nie trać energii na jałowe akcje, rozmowy, analizy. Bierz Ego i jego mechanizmy obronne pod kontrolę i obserwację. Rób fajne rzeczy, bądź fajny facet, bądź fajny ojciec. Jak Ci trudno to zaakceptuj swój opór i te stany - medytuj dalej 4. Akceptuj to co jest, nie kop się z rzeczywistością i laską - wszystko się ułoży na swoje miejsce jak znajdziesz balans, harmonię i zadowolenie WEWNĄTRZ SIEBIE. To moje wskazówki na etapie 9 miesiąca od wybudzenia z matrixa tego związkowego jak i własnego . Świadomość, akceptacja i rozwój rekompensują mi z nadwyżką pewne niezgodności oczekiwań z rzeczywistością Przyjąłem model działania i go rekomenduję 1. Kreuję SIEBIE szczęśliwego/samoświadomego. 2. Nie uszczęśliwiam/ratuję JEJ, 3. Nie pozwalam JEJ niszczyć SIEBIE, 4. Inspiruję JĄ SOBĄ do zmian, 5. Wspieram gdy ONA zmienia SIEBIE. Możliwe że to iluzja, ale w mojej relacji przerabiam już całe "kółka" tego modelu i żona czasem "wchodzi" w to. Oczywiście towarzyszy temu: ból, strach, złość, niedowierzanie, wątpliwości, podważanie mojego zdania, testowanie, poczucie krzywdy, poczucie braku wsparcia itp. Z drugiej strony są zmiany na lepsze, czas pokaże czy trwałe. No i jeszcze ma orbitera, ale dla MOJEGO szczęścia nie ma to znaczenia Robisz swoje - idziesz dalej. Jak ktoś wcześniej napisał - nie ratujesz jak masz dziurawą łajbę - dodam więcej ONA ma wiertarkę i nie zawaha się jej użyć, aby pokazać, że nie da się jej uratować :( W tą grę nie graj. Mam do Ciebie dwa pytania: Jak tematy łóżkowe? Jak ona do tego podchodzi? dzieje się coś? - Odpowiadało Ci to? Czy tu też daleko do satysfakcji? Może najbardziej zależy Ci na ćpaniu sexu? Czy masz jakieś nałogi? Uciekasz w jakieś zachowania? - Ja miałem tego sporo i miało to spory negatywny wpływ na relację. Odzyskałem wiarygodność, gdy pozbyłem się tych "protez". Jak śledziłeś mój wątek, to pewnie wiesz co polecam z literatury/technik itp. Masz farta, że w końcu tu trafiłeś
  2. @Chrumkacz Dzięki. Z paragonami to raczej lipa, bo nie dowodzą, że to ona kupiła. @Arox Zgadza się. Mam wyznaczony termin do którego wyczerpię konieczne kroki (ultimatum, psycholog/terapia) nawet jak w niektóre nie wierzę, to dam jej opcje do podjęcia tych decyzji. Jak się wyczerpią to idę za ciosem i wychodzę z bagienka. 2. Proszę o rady w jaki sposób można zdrowo przygotować dzieci? Myślałem o : spaniu w innym pokoju, spędzaniu wakacji oddzielnie. 3. Nagrywanie - chyba trzeba zacząć stosować. 4. Kasy to ja nie mam na swoim oddzielnym koncie Tutaj to ona jest ustawiona dobrze. Ja chcę wartościowego życia, rozwoju, pozytywnych ludzi i emocji wokół mnie. Wiem, że nie ma tak "hop siup", ale chcę zmieniam siebie i to osiągnę. @Invincible1 Dzięki
  3. Bracie @Invincible1! Nie będę Cię tu znowu rugał, choć dostarczasz powodów. Konkretnie: Zauważ, że alkohol nie pojawił się w Twoich pierwotnych postanowieniach. BA! Nawet zrobiłeś z niego usprawiedliwienie dla zaniedbywania niektórych postanowień. Z czasem wyszło, że alko Ci mocno przeszkadza w osiąganiu celów. Weź to zmień. Ogranicz picie, ale zrób to z mocna świadomością problemu (jakie są koszty: emocjonalne, własnej oceny, finansowe, zdrowotne! czasowe! ukryta strata potencjalnych sukcesów, flustracja itp.). Niby wiadomo, że alko nikomu nie pomógł, ele ego nas rucha w tym temacie, bo schemat wypracowany latami, kuty niczym samurajski miecz. Ciesz się, że jest ciężko, bo to znak, że ego się boi, traci siłę, pozycję i kontrolę, to znak, że jest dobrze:) Polub to! Zaakceptuj! Spokojnie obserwuj siebie, myśli, zachowanie. Już widzisz, że warto się zmieniać, że pojawiają się nowe spostrzeżenia, ciekawość, utracone wrażenia - smaki życia. Super, że zauważyłeś swoje bariery - perfekcjonizm, który prowadzi do prokrastynacji. To konkretny krok! Wiesz co teraz robić? Ja bardzo lubię filmiki Damiana - Projekt Findyourself - robi koleżka robotę - ale to wszystko pójdzie w chooj jak nie będziesz PRAKTYKOWAŁ - działaj, nie masz nic do stracenia, a wiele do zyskania. NIKT NIE ZROBI TEGO ZA CIEBIE. Polecam też inne filmiki, ja niektóre oglądałem kilka razy, słucham w samochodzie, a potem przerabiam w praktyce - działa! Czytasz? Napisz co czytasz, co uważasz za wartościowe, co Ci pomogło. Dla mnie przełomową lekturą były książki D. Hawkinsa - Przekraczanie poziomów świadomości, Technika uwalniania, Przywracanie zdrowia (polecam w tej kolejności). Nie są tanie, ale są dla mnie bezcenne. Napisane bardzo konkretnie, podręcznikowo, jasno, logicznie, wręcz matematycznie (poziomy). Dzięki nim właśnie przeszedłem na jasną stronę, pozytywne postrzeganie i podejście do problemów. Da się! Ciesz się, że dobrze Ci idzie nofap, ciesz się z flatline - wykorzystaj to na działanie na innych polach. Nie zaniedbuj innych postanowień masz tam: Dobre punkty - rób to. Szanuj się, traktuj z uwagą, dbaj o siebie, samopoczucie, wygląd - to trafia do podświadomości, że dzieją się ważne rzeczy, że zmieniamy życie, podświadomość na pewno się ucieszy, już ma dość tego zaniedbania. Tyle ode mnie - wybrałem IHO najwartościowsze rzeczy, które mi najskuteczniej pozwalają poznawać i zmieniać siebie. Można powiedzieć, że masz skłonności do uzależnień, więc pilnuj się, żeby nie zastępować jednych nałogów innymi np. przesadnym pakowaniem na siłowni i robieniem jakichś wyników kosmicznych. Znajdź równowagę, spokój ducha - mówiąc językiem transferingu - nie wpierdalaj się na wahadła (Transfering rzeczywistości V. Zeland ) Wstawiasz @ żeby kogoś oznaczyć w poście. Działaj!
  4. Raport po kolejnych 3 tygodniach: Żona wchłonięta w pracę, przeplata to dołami i wkurwami oraz czasem gdy jest spoko np. okres Majówki - kiedy to wpędzaliśmy czas ze znajomymi na wyjeździe. Sex się zdarzył raz, fajnie było, w zasadzie to znów nie wiem od czego to zależy. Ogólnie to wyłączyłem swoje pożądanie, podjazdów nie robię, nawet mi się nie chce. W czasie kiedy sporo się uaktywniła zawodowo marudzi że jej nie wspieram, że ma tyle stresów i przeżyć a jeszcze dowalę swoje niekoniecznie przychylne zdanie. Odwzajemniłem się uwagą, że w ogóle nie wie co się ze mną dzieje, nie ma pojęcia o tym co przeżywam, jakie mam problemy, jakie uczucia, ogólnie że zero z jej strony zaangażowania w związek z tylko wymagania i pretensje. Trochę ją to złamało i chyba conieco dotarło, przynajmniej tak mówi, że to teraz! widzi. Kolega z pracy uaktywniony z powody wzmożonej realizacji projektu. Spacery do pracy i powroty. Zdarzyło się ostatnio że na nich wpadłem przed 22 - on się zmył, ja jej wypomniałem wcześniejsze akcje i ogólnie, że ściemnia i kłamie dla mnie to jest jasna sytuacja, oczywiście zaprzeczyła, że to coś poza koleżeństwem. Obiecała że się postara (????). Nie szukam kontaktu, zajmuję się swoimi sprawami, ciche dni. Ocena pod kątem przyjętej strategii: żadnego bezsensownego alko w domu (tylko wyjścia ze znajomymi) jest poprawa - ostatnio całkowity brak alko zero fajek, bo mam skłonność ulegać przy wspólnych rozmowach lub jak mnie coś zirytuje idzie doskonale - zero fajek zero podjazdów do zbliżeń, gdy są lepsze momenty też nieźle - nie szukam kontaktu, odwyk więcej działań w celu zmiany pracy i zarabiania kasy raz lepiej raz gorzej - ale drobne kroki każdego dnia są więcej czasu z dziećmi - też rozmowy Idzie nieźle - najważniejsze, że mam dobry klimat i czas dla nich jest nawet przy samej kolacji ok Z racji ostatniej spiny z okazji jej kolegi orbitera, usłyszałem trochę tłumaczeń i zapewnień itp. ale powiedziałem że w to nie wierzę. Nastały ciche dni. Szczerze nie chcę się nurzać myślami w tym. robię tylko to co daje przyjemność, energię, nowe nawyki, ukręcam stare negatywne. Idzie dobrze. Ogólnie przechył w niekorzystnym kierunku, bo mimo dobrych sytuacji, teraz jest słabo, ale to też coś wyjaśnia - że jej nie zależy, nie wkłada żadnego wysiłku w zmianę siebie (leczenie depresji) ani w związek ze mną. dalej pije i pali, kawi, redbili. :/ Tyle w temacie. Jakieś sugestie?
  5. @Drizzt Chcę ograniczyć maksymalnie jak się da, bo daje mi to dużo świetnego samopoczucia, czasu, dobrej formy itd. a picie działa w drugą stronę. Nie chcę pic ze słabości/wkurwu, zmiany świadomości (pocieszenia/odwagi) - to już raczej się nie zdarza. Zdaję sobie sprawę, że najtrudniej będzie w ze starymi znajomymi to wdrożyć, bo mogą podświadomie ściągać mnie w dół - niby się bawimy, lubimy, ale "rób to co my, nie świruj! itd." - no zobaczymy na czym im bardziej zależy. Mam nadzieję, że presji zbyt dużej nie będą tworzyć, ewentualnie się odetnę :/ Z drugiej strony mam nowe towarzystwo - chłopaków i dziewczyny sekcji sztuk walki. Tu mam mocne przykłady twardych charakterów z uśmiechami, którym alkohol w niczym nie jest potrzebny. Na wyjściach/integracjach w tym gronie pijący alko to mniejszość i to się właśnie czuje jako słabość - tak jak to jest naprawdę - Im lepsi zawodnicy tym większy mają zaciesz bez alko
  6. Kumam, transfering stosuję Moim celem nie jest osiągnięcie restrykcyjnej abstynencji tylko podkręcenie samopoczucia i samooceny, na co ma właśnie pozytywnie wpływa brak alko. Więc ignoruję alko w moim odczuciu naturalnie Znacznie mi pomaga aktywność fizyczna, bo na treningach, czy przy bieganiu wyłazi to obciążenie i powstaje konflikt wewnętrzny - nie można pić i spodziewać się efektów w sporcie, męczę się tylko jak głupi. Robię to, ale już nie chciałem szczegółów pisać - max to było to z 300ml nalewki soplica + 3 browary, na majówce 4-5 browarów/dzień, w domu raz nalewka 250ml, raz 4 browary, czasem jedno piwo. I wracając do twojej pierwszej uwagi - te zapiski właśnie najbardziej podkręcają ważność alko, bo poza nimi nie ma męki, czy myślenia za dużo, jak jest okazja to robię decyzję na bieżąco, mogę się napić jak to mi ma sprawić przyjemność :) . Od jakiegoś czasu gdy zrobiło się cieplej, wychodzę z kumplem/kumplami na ławeczkę na osiedlu i każdy jakiegoś browara robił 2-3szt. Z czasem ja przestałem, inni się ograniczają lub nie Raz wyszliśmy i pogadaliśmy bez alko - abstrakcja pełna, aż się z tego śmiejemy Zapiski stosuję stosując się do metody Dr. Davida Hawkinsa
  7. Witajcie! Po miesiącu podsumowanie: x- picie O - zero alko Przebieg miesiąca: OXXXXOOOOXXXOXXOOXXXOOOOOOOO Już w drugim dniu wpadłem w turbulencje - zewsząd jakieś propozycje, spotkania, a ogólna sytuacja z też "wymagała" standardowych reakcji. 4 dni alko się przyczepiło i to było słabe. Wypłaciłem sobie liścia na otrząśnięcie. Nastąpiła poprawa. Potem znów przyszedł długi weekend i wyjazdy ze znajomymi - więc się towarzysko piło, bez najebki, bardzo miło ale jednak za często. Kolejna trzydniowa wpadka to splot pępkowego u kolegi i potem wkurwu na żonę (słabizna). Najważniejsze, że wyciągnąłem z tego wnioski i ostatnie 7 dni - zero alko. wykonanie w 80% - zdecydowana większość picia poza domem, ale znów tych wyjść/wyjazdów było więcej niż trzeba. 2 przekroczenia tych limitów (pępkowe i konsumpcja z ojcem) 2 przegięcia + sytuacje na długim weekendzie gdzie byliśmy razem w szerszym towarzystwie. Ogólnie to liczyłem, że lepiej się spiszę, ale moje wnioski i korekty sa teraz następujące: W domu nie pić w ogóle (widok butelek na stole i dzieci wokół robi mi mocne poczucie winy) Dążyć do całkowitego ograniczenia picia do zera - jak nie piję jest dużo fajniej, jest poczucie władzy nad sobą, kontroli i satysfakcji. Tym bardziej, że przychodzi mi to dość łatwo, a zdarza się że inspiruje innych i wtedy słyszę "też muszę to ogarnąć/skończyć z tym". Nie picie z loszką - to ważne, bo ona niestety nie wytrzymuje i pije wieczorem sama - i niedługo zacznę wylewać jej alko do zlewu, bo albo się ogarnie albo mnie ściągnie w to bagno. A więc podkręcam śrubę. Jestem też po prostu ciekawy swojego stanu za 3-6 miesięcy abstynencji całkowitej. Udało się z innymi uzależnieniami to i z tym dam radę. Z resztą by podjąć decyzje o rozwodzie to muszę działać na trzeźwo dłuższy czas, w pełnym zaufaniu i kontakcie ze sobą. Macie jakieś komentarze, sugestie? @Klapaucjusz, @bezprym, @jaro670, @X-ray, @HORACIOU5 - dzięki za doping i wskazówki, patent z funkcją kierowcy chętnie stosuję
  8. Uuuuu! Bratku, zjeba się należy i ode mnie dostajesz braterskiego liścia. Szczególnie za alko! Wiem jak jest ciężko, bo też mam z tym problem i swoją przysięgę (dlatego masz mi nie dawać takiego przykładu, ), a wszędzie dookoła pełno okazji i pretekstów - czytaj: "Twoja świadomość przekonała Twoją podświadomość i chleją razem". Przez alko robisz sobie krecią robotę na wszystkich frontach (no ok, poza fapem i pornem). Dobrze robi jakieś obrzydzenie do alko - ja ostatnio byłem na Juwenaliach na trzeźwo, pojechałem samochodem w środku nocy, pospacerowałem w tłumie, posłuchałem muzyki, wsiadłem na karuzelę, ciesząc się z trzeźwego Ja. Całe te widoki pijanych ludzi, palących lasek itp. wzbudzały we mnie współczucie i żal ze strat jakie wystąpią po latach. Ale była też i radocha jak się widzi ludzi, którzy znają umiar i są przez to jacyś tacy przyciągający. Alkohol wcale nie jest temu winny - to TY, to JA go wybieramy, żeby uciec przed problemami - to NIE DZIAŁA. Łap stery i nie zabieraj sabotażysty na pokład swojego życia. Houk.
  9. Nie czuje żadnego skrępowania, nawet chyba uważa że to właściwe, a skrępowanie uważa za jakiś problem. Podobnie czuje się na plaży czy w saunie - swoboda, może podświadomie i potrzeba nagości. Zastanawia mnie to czasem czy to jest dla jej własnego komfortu, czy ma znaczenie że ktoś może ją taką nagą widzieć. Przede mną nie rozbiera się, nie eksponuje ciała, nie kusi, nie prowokuje. Raczej przeciwnie chroni się - ubierze się w piżamę + szlafrok i odwróci plecami i w razie mojego "podjazdu" okazuje lęk lub wkurw (ogólnie dyskomfort - niskie libido). Podczas zbliżeń (raz na 2-3 tyg.) to jednak dochodzi do wyluzowania i emanuje ciałem bez skrępowania. Fajnie, ale rzadko i nie wiem od czego to zależy :/ Fakt, że jak powiedziałem, żeby przestała się kąpać z synem, to przestała od razu i bez dyskusji.
  10. Ciekawy jestem Waszych opinii na temat nagości rodziców wobec własnych dzieci. Może konkretnie zapytam: 1. Czy matka powinna pokazywać się naga synowi? - aktualnie ma 10 lat - a mama paraduje goła po chacie (np. po kąpieli, jak się przebiera) 2. Czy matka powinna kąpać się z synem? (Jak miał jakieś 8 lat to powiedziałem, żeby już tego nie robiła i odpuściła sobie) Trochę mnie to zastanawia, choć nie szczególnie przeszkadza, ale jak dziś jadł śniadanie a ta cała goła się przy otwartej łazience goła giba to coś kazało mi zamknąć drzwi, żeby jej nie oglądał. Może mam niezdrowe podejście, bo wychowałem się w domu gdzie nigdy żaden z rodziców goły mi się nie pokazał. Ja obecnie przed synem pojawiam się goły przy okazji mycia, a akurat wejdzie albo pod prysznicami na basenie (to widzi innych samców i luz mim zdaniem). Przed 15 letnią córką to już jednak się nie pokazuję. Jest jakaś teoria co do zdrowego podejścia? Jakie to może mieć znaczenie w ich dalszym życiu?
  11. Ja znam dziewczynę (35l), która mocno się wkręciła w jogę i po kilku latach została instruktorem, choć zawodowo inna bajka - obecnie dzięki tej pasji przyzwoicie sobie dorabia. Wcześniej sama od dwóch lat z partnerem - przechwytuje niektóre jego pasje i razem sobie tak rzeźbią. Najbardziej świadoma (zdrowa fizycznie i psychicznie) i aktywna kobieta jaką lepiej znam. Zawsze też z dwa razy do roku wyjedzie w ciekawe miejsce. Kilka koleżanek z pracy biega na co dzień i biorą udział w biegach organizowanych, ale to raczej pod kątem formy i zdrowia niż jakaś szczególna pasja. Inne przypadki to takie próby i meczenie się np. z fotografią, książki (oczywiście chodzi o czytanie beletrystyki - sensacje, kryminał), jakieś artystyczne zrywy, czy udział w warsztatach gdzie dłubie się jakies pierdołki, jakies sporty i fitnessy sezonowo. Kurde myślałem że lepiej to wygląda, ale słabo to wygląda po tym rozeznaniu.
  12. Gdzie jest cotygodniowy raport? Ja się pytam. Porwał Cię melanż? Chwal się/żal się.
  13. No to albo nie wiesz albo jeszcze naprawdę nie chcesz zmiany. Nic nie piszesz o pozostałych aktywnościach, które przysięgałeś praktykować. Chuj strzelił? Nie ukrywaj tego przed sobą ani nami To jest bardzo istotne bo miałeś tam sporo pozytywnych rozwojowych działań, które znacznie ułatwią Ci odciągniecie uwagi od unikania porno. W ramach praktykowania angielskiego mam dla Ciebie zadanie Znasz taką metodę ? Rozkmiń i stosuj. Zamień zły nawyk dobrym: tekst z książki: THE ULTIMATE SECRETS OF TOTAL SELF- CONFIDENCE By DR. ROBERT ANTHONY YOU CANNOT GIVE UP ANYTHING YOU REGARD AS DESIRABLE No amount of will power is of any use unless we really want to give up old habits. Most of the time we want to get rid of their painful effects but are not willing to give up the habits themselves. The reason most diets fail after a short time is that the dieter starts feeling deprived. He has the desire to lose weight; to look and feel better, but he has no desire to give up overeating. The end result is that his mind is constantly filled with thoughts of food. The more he thinks about food, the more conscious he becomes of it until the desire to eat overtakes his will power. We should not deceive ourselves that we can change our lives by self-discipline alone; by hoping that we can force ourselves to make a change. If a person really wants to lose weight, he must be “sold” on the idea of getting rid of the habit of overeating that has been serving as compensation for tensions and unfulfilled needs. He will seldom, if ever, stop simply because he thinks he should. To do only generates feelings of guilt, frustration and anxiety, all of which produce resistance to change. Before you can change any habit, you must fully recognize and accept that you have one. The fact that you can’t accept your faults is the reason why you can’t overcome them. Verbally condemning your bad habits and yourself for having them only tightens their hold, thereby defeating all efforts to suppress them. Feeling guilty just makes the hold stronger. Alfred Adler put it this way. “Either do wrong OR feel guilty, but don’t do BOTH. It’s too much work.” This is a great piece of advice! We must create new, more positive habits by eliminating our negative habits through substitution, by providing worthy, positive thoughts and actions to replace them. If your parents took something away from you as a child, they usually offered you something else in return. This kept your mind off what they had taken from you. There are some things we will give up readily. This is because we have placed an importance on these things and recognize their destructive effect on our lives. The more importance you place on something, the more willing you are to do something about it. POSITIVE HABIT CONDITIONING PROGRAM Use the following program to condition yourself to substitute any negative habit that you find detrimental to your well being. STEP ONE Write down the following: A. What negative habit do you desire to replace? B. What positive habit or attitude will you develop to replace it? C. What actions will you take to replace your negative habit? D. What is the easiest and most logical way to do this? STEP TWO A. Visualize yourself as already having succeeded in changing your habit. See yourself enjoying the benefits of your new positive habit. B. Use a positive affirmation to go along with the visualization. (more about affirmations later) STEP THREE Observe your actions and note every time you fail to do what your promise. Remember, DO NOT condemn or scold yourself. Simply make a non-judgmental observation and allow yourself to make the necessary correction. STEP FOUR Keep a record for at least twenty-one days. After you consciously choose your new positive habit pattern, these four steps will enable you to program it into your subconscious. It will then become and automatic response action. If you have established negative responses to life situations, your automatic mechanism will cause you to respond the way you have conditioned yourself to FEEL and ACT. It is advisable to monitor your responses or habit patterns by using the following three-step formula to evaluate and correct them. 1. Remove anything in your life that is not working for your good. 2. See what is working for you and continue to program that into your subconscious. 3. Add new things you find desirable that are likely to work for you. Use the above formula for the rest of your life and you will find that you will gain self-confidence and your life will be full of successful experiences. Remember these important facts about changing your habits: A. Recognize and accept the fact that you have a negative habit and place no value judgement on yourself. B. Before starting to change your habit, weight the potential benefits against the price you will have to pay for overcoming it. C. Understand that no amount of will power is of any use unless you really want to give up a habit. D. You must be convinced that change will bring about the gratification of a particular need or desire. E. Above all, do not feel guilty, condemn or blame yourself for your present condition. Up to now, you have only done what your level of Awareness has allowed you to do. As a new habit becomes stronger we are less and less tempted by the old one. We must always be aware of our thoughts and actions and keep our dominant thoughts focused on what we want instead of what we don’t want. To oczywiście propozycja, ale jak by Ci się spodobała to mogę pdf'a podesłać do całości poświęconej budowaniu właściwej samooceny (jest tez in polish za parę pln na aukcji). Może dorzuć ograniczenia alko do wyzwań - zachęcam, bo sam mam z tym problem.
  14. Krótki raport z ostatnich 3 tygodni: Sytuację oceniam ustabilizowaną, ale nie nudną Do głównych pozytywnych rzeczy zaliczam: Wpadłem na koncept / nową pasję, która też świetnie nadaje się na biznes - ładuję w to teraz energię, czas, myśli. Był sex jakiego jeszcze nie było - tylko raz, ale nowa jakość - zarówno ja jak i ona inaczej to rozegraliśmy Udany weekend z dziećmi - cały czas razem w miłej atmosferze i luźno, choć u niej pojawiały się depresyjne objawy, ale szła wtedy do łóżka spać. Święta u nas, choć trochę sztuczne przez obecność teściów i moich rodziców i szwagrów, ale w miarę pozytywnie. Usłyszałem "bardzo się zmieniłeś przez te pół roku" na pozytywnie oczywiście Ocena pod kątem przyjętej strategii: żadnego bezsensownego alko w domu (tylko wyjścia ze znajomymi) z tym mam widzę problem i biorę się za to - challange i przysięga przed Braćmi już złożona. Szczególnie istotne jest żeby nie pić razem z nią. zero fajek, bo mam skłonność ulegać przy wspólnych rozmowach lub jak mnie coś zirytuje idzie doskonale - nie palę, nie ciągnie mnie, nie męczę się, wręcz mnie odrzuca, nie biorę gdy częstuje zero podjazdów do zbliżeń, gdy są lepsze momenty po tym sex'ie to robiłem podjazdy kilka razy, liczyłem że pójdzie za ciosem - ale spotkałem się tylko z irytacją - co budzi we mnie flustrację - czyli teraz nie inicjuję zaczepek, i w głowie też staram się nie rozkminiać podjazdu więcej działań w celu zmiany pracy i zarabiania kasy idzie doskonale - nie ma kasy, ale wrażenie olśnienia i genialnego pomysłu jak się zagospodarować i co robić w życiu dało mi kopa, sporo nad tym siedzę - faza konceptualizacji - zasługi zaniedbanej podświadomości więcej czasu z dziećmi - też rozmowy Idzie nieźle - z córką jest bardzo sympatycznie, wesoło i dobre rozumienie. Syn trochę marudny ostatnio i łatwo się foszy, tu już mam nowe pomysły na jego zajęcie. Żona komunikuje mi, że walczy, stara się - ja czasem tego w ogóle nie widzę, bo widzę żal, smutek, czasem złość, gniew, bezradność itp. Ucieka w pracę, ale ta dostarcza jej stresu i zmęczenia. Niestety zalewa to alkoholem wieczorem, nie upija się ale, musi się "wspomóc w bólu". Marudzi sporo, że taka jest chujowa i domaga się pocieszenia. Raczej krótko rozgrywam takie sytuacje, nie tkwiąc z nią w tym bagienku. Z kolegą z pracy nie wie co się dzieje, bo nie śledzę telefonu i nie tracę na to energii i myśli. Była 2 razy na wieczornych wyjściach z pracy, wróciła koło 12tej, niepijana. Na najbliższy czas utrzymuję strategię - dorzucam ograniczenie alko, rozwijam pracę z podświadomością i uwalnianiem negatywnych emocji. Dzielcie się Waszymi spostrzeżeniami, może jakieś pomysły na dodatkowe bodźce, działania.
  15. @przyszlyrozwodnik Harpia Cię rozszarpała. Dobry był herbatnik