Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Szkaradny

Użytkownik
  • Zawartość

    160
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

212 Świetna

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

843 wyświetleń profilu
  1. Dziś będzie krótko Dziś będzie luźno i spontanicznie. Tak blogowo. Ano spędziłem aktywnie dzień, już 18h działam jak nakręcony. Mam warunki bo wszyscy opuścili gniazdo na weekend i zostałem sam. Większość czasu przy kompie - szlifuję programowanie - w tle leci muzyczka, yt podsuwa mi sam sugerowane kawałki.... w końcu usłyszałem kawałek młodego koleżki - Zeusa i wspomnienia odżyły. Kilka lat temu mocne wrażenie zrobił na mnie jego numer Hipotermia - osobiste wyznanie o bezsilności, depresji, wkurwie i myślach samobójczych młodego człowieka. Bardzo się wtedy utożsamiałem z podobnymi stanami - dynamiczna muza i przekaz trafiał do mnie jak mało który. Słuchałem tego kawałka w kółko. Zastanawiałem się, czy Zeus skończy jak Kurt Cobain. Ponure to były czasy. Tydzień temu robiąc porządki znalazłem moje zapiski z tych czasów. Oto one: ================================================= Nie wiadomo kiedy i jak dokarmia się tego robaka. Dorzuca się mu pożywkę i roją się coraz kształtniejsze myśli o życiu, o parszywym życiu i własnej chujowości, bezsilności, głupocie, marnocie, naiwności i parszywości. Jeszcze nie tak dawno stało się na obu nogach czując grunt pod nogami, ale robak już nabrał na wadze i żre wszystko co fajne, zjada całą wiarę, zajmuje coraz więcej miejsca, jest już najważniejszy. Już nie pozwoli się zignorować, już ja sam nie dam rady, ale i z kimś są wątpliwości. Piękny robak - piękny bo wielki - poza tym to gnój! Kurwa! Trza go zabić, zapić, zakopać, cokolwiek. Inaczej wzbudzi strach przed samym sobą. Zniewoli i zagniecie powoli, już oddycha się ciężko, już duszno, już nie mogę spać. Jebana bańka mydlana, bańka obłędnych myśli - dół potocznie - ... i śmieję się z tego ... i znów się boję, że może to prawda, że nic nie mogę, że tylko szkodzę, że się miotam w klatce jak wariat, jak debil. Pomysłu trzeba, przypomnieć trzeba ... wszystko co ważne i co jest naprawdę. ================================================= Coś okropnego musiałem przeżywać, nie pamiętam kiedy i dlaczego to napisałem, ale pamiętam, że jak bywało źle to wylewałem te żale na papier. Wracając do Zeusa o czym on śpiewał w 2012 o swoim życiu Album: "Zeus, Nie żyje". Dziś wszystko wygląda inaczej. Energia i radość życia, tak po prostu. A co u Zeusa? Tym razem, z albumu "Jest super" 2015 Pięknie. Robi robotę. Podsumowując, jeśli czujesz się teraz beznadziejnie, wykorzystaj swój kryzys, jak Zeus, jak ja Jeśli jeszcze gra to do zobaczenia na koncercie
  2. Historia jakich wiele.

    Zgłaszam niezgodność tytułu z opisem - takich historii jest niewiele - sugeruję "(Ja , Ex , ex , sex) => wielokąt n-wymiarowy". @Straszymorda kibicuję i liczę, że w jakiś magiczny sposób to "odruchasz".
  3. Poszukiwanie pasji

    Możesz wyjaśnić? Czy mówisz o stanie zaangażowania, czy o tym że potrzebujesz pasji, żeby uciec od wszystkiego wokół? Zwróć na to uwagę, bo konflikt "pasja" <=> rzeczywistość będzie po czasie sporo Cię kosztować. Okaże się, że to ucieczka i forma znieczulenia, z czego będzie uzależnienie. Pasja rozwija i pogłębia kontakt z rzeczywistością, "pasja" będzie odcinać i generować cierpienie.
  4. Ciężka sprawa - proszę o radę

    @Metody Spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano. Nie wiem jakie konkretne rezultaty masz na myśli, ale nie podcinaj tak koledze skrzydeł Zakoduje sobie taką myśl i po kilku miesiącach zmuszania się do godzinnego siedzenia na dupie - ego go przekona, że dał się zrobić w członka forumowym bratkom Moje doświadczenia były zupełnie inne, właśnie na początku miałem dużo pozytywnych rezultatów, bogate spektrum przeżyć wynikających z pozwolenia i akceptacji tego co jest "we mnie". Zmiany w sposobie myślenia przychodziły same - ze zrozumienia, a to co wcześniej tak mnie męczyło stopniowo traciło energię i znaczenie, ego się wyszczekało, strach okazał się iluzją. Zgodzę się, że nie dobrze jest "jarać się" i generować oczekiwania, zakładać jakieś efekty i rezultaty - to nie to to przeszkadza. @TylerDurden nie ma przebiec za miesiąc maratonu, ale ma wyjść na świeże powietrze, na spacer, może się przebiegnie może nie. Z czasem może biegać maratony niechcący zupełnie A jak posiedzi tylko przy otwartym oknie to też fajnie. Naturalnie, intuicyjnie, w swoim tempie.
  5. Ciężka sprawa - proszę o radę

    @TylerDurden Braci ładnie Ci klarują jak technicznie ogarnąć rozwód i ogarnąć temat - bezcenne uwagi szczególnie od osób, które mówią z doświadczenia. Czerwone flagi już długo trzepoczą na wietrze, więc rozwód. Ja chciałem kilka słów dorzucić w kwestii ogarnięcia psychiki. Twoja intuicja dobrze Cię kieruje, wskazuje mocne oparcia - jak wymieniłeś są to: wiesz i pamiętasz, że byłeś szczęśliwym, zadowolonym z Siebie i życia człowiekiem chcesz być wspaniałym ojcem - radosnym, pogodnym, uczuciowym, silnym tatą, który jest dla syna przyjacielem i nauczycielem. jesteś świadomy swoich błędów - idealizacja partnerki, białorycerstwo, brak zdrowych granic. To Twoje latarnie, które pokazują gdzie jest ląd. Sztorm w którym się znalazłeś nie jest niczyją winą, wypłynąłeś podczas pięknej ładnej pogody, latały motylki, skakały delfinki i JEB! Coż, brak doświadczenia, wyobraźni, świadomości i ..forum Wiem o czym mówisz "czuję się jak wrak" "życie na polu minowym". Do ogarnięcia emocjonalnego bałaganu sugeruję poczytać: 1. Kiedy życie nas przerasta - Pema Cziedryn - jak odzyskać balans i harmonię w życiowych kryzysach i cierpieniach, jak z nich się uczyć życia i rozumieć co się tak naprawdę dzieje (droga i trudno dostępna książka(80zł na allegro), ale jak coś to mam pdf'a). 2. Przekraczanie poziomów świadomości + Techniki uwalniania David Hawkins - emocje, uczucia dlaczego warto i jak z nimi sobie radzić. Kierunkowskaz, mapa do zdrowego życia. 3. Stosunkowo dobry @Stulejman Wspaniały- zaangażuj podświadomość, zaprzyjaźnij się z nią i działajcie razem Podejrzewam, że możesz mieć zapętlone myślotoki i dręczące myśli, z których trudno się wydostać i myśleć o czymś innym. A to bardzo istotne, żeby myśli się zmieniły - ich natężenie i charakter. Jak zrobić, żeby nie myśleć o "różowym słoniu". Proponuję: 1. Medytacja - nic nie robisz, pozwalasz na swobodny przebieg myśli, niech się samodzieje, nie przywiązuj się do tego, nie oceniaj tego, nie oczekuj na coś konkretnego, jak Cię szarpną emocje to pozwól na to. 2. Praktyka "tu i teraz"/uważność - uwaga na to co obecnie dostarczają zmysły - wzrok, smak, dotyk, słuch, powonienie. Z tą praktyką rodzą się świeże, "brandnew" myśli, akceptacja i wdzięczność za to co jest. Pozwól sobie na eksperymenty, spontaniczność, rób to na co masz wewnętrzną ochotę (zgoda serca i umysłu), niech się dzieją nowe rzeczy. W trakcie tych zmian i praktyk - będzie pojawiał się opór i zwątpienie, mechanizmy obronne ego, pewnie strach, lęk, stare emocjonalne powiązania, schematy, przekonania, jakieś wewnętrzne przymusy, konflikty wewnętrzne, przymus odgrywania ról społecznych, -TO DOBRZE - POZNAJ JE - wytresowałeś się w tym latami i utożsamiłeś z tym, dlatego to teraz działa jak grawitacja, ciśnie w dół. POZNASZ i ZDECYDUJESZ już tym razem ŚWIADOMIE czy chcesz to w życiu czy zmieniasz. Pozdrawiam,
  6. @TheFlorator update jest zaplanowany na 25, ale mogę krótko coś napisać. Między nami Ja minimalizuję kontakt, nie zaczepiam, zajmuje się swoimi działaniami i mam zorganizowany czas. Dominuje spokój i nic się szczególnego nie dzieje. Trwa to kilka dni, po czym wynika jakaś spina – głównie żal lub oskarżenie z jej strony lub zwykle nieporozumienie, ale niepotrzebnie zinterpretowane jako przytyk. Chłodno to odrzucam i dorzucam jej coś w stylu „zajmij się tym, tym i tym, bo widzę że nie masz pojęcia jak są szkodliwe te twoje zachowania” – reaguje wtedy silną złością, nawet przerażeniem (tak to sama określiła), łzy i ucieczka. Potem dość szybko wraca i zajmujemy się swoimi sprawami. Ja w tym mam emocje „szarego kamienia” – test jak jest – OK – jej wybór, ja wybieram emocje które mi odpowiadają. Nie daję się zjeść i nawet dobrze się czuję w takich sytuacjach, bo mogę pokazać swoje granice i wartości. Bez lęku i stresu, że coś mogę stracić. Wręcz przeciwnie mogę tylko zyskać J. Akcja taka trwa około 15-30 min i znów spokój na kilka dni. Nawet znalazłem odpowiedni fragment jak poszedłem za radą Glovera – No more Mr. Nice Guy. ”” When a recovering Nice Guy sets boundaries with his partner, it makes her feel secure. In general, when women feel secure, they feel loved. She will also come to know that if her partner will stand up to her, he is also likely to stand up for her. Setting boundaries also creates respect. When a Nice Guy fails to set boundaries it communicates to his partner that he doesn't really honor himself, so why should she? """ W takich chwilach - powinna czuć się kochana J . Inną sytuacją gdy reaguję jest jakieś przegięcie, zachowanie gdzie dopuszcza się przesadnej reakcji. Zdarza się to coraz rzadziej i faktycznie pilnuje się, bo wie że zdarzy się ze ścianą (kamieniem J). Jak nie może to wychodzi na spacer. Tak, że mam więcej przestrzeni i działam: skilsy w webdev, wiedza nt. corpowalut, aktywność fizyczna, treningi, mindset, medytacja, kontemplacja, relaksacja, dzieci, dom, żarcie, towarzystwo. Kobieta zpadła z piedestału, jest poturbowana, mówi mi takie rzeczy „nie doceniasz jak się staram, to nieuczciwe, zmieniłam wszystko co chcesz, a ty skupiasz się tylko na negatywach, zawsze musisz mieć rację, ja się mniej liczę, czuję się olana itp.” , ale między tymi żalami pojawia się też światełko tj.: „wiem, że jestem odpowiedzialna za to co czuję i co z tym zrobię”. Przytakuję jej wtedy z uśmiechem J .
  7. Teraz, Twoje zdanie jest już bardziej zrozumiałe. Owszem, mam zamiar zrobić tak jak uważam. W obecnej sytuacji - nie męczę się, nie tracę czasu i uważam, że w przyszłości będzie lepiej. To "lepiej" pewnie różnie rozumiemy. Nie wiem, czy znasz cały wątek, ale chodzi o to, że dowodów żadnych na zdradę nie mam i przez wiele lat nie miałem nawet najmniejszych powodów do zazdrości. Natomiast to co mam 10 lat białorycerstwa, kobieta na piedestale, brak granic - zamiast tego pomaganie, wspieranie, ratowanie, akceptacja negatywnych emocji i zachowań, zero ramy, mocne uzależnienia (przekształcenia rzeczywistości), postawa ofiary (czekanie aż doceni, zmieni się) i temu podobne MOJE PROBLEMY. Czuję Więc robię to co trzeba - zajmuję się SOBĄ. Losy związku, małżeństwa to będzie efekt uboczny. Nie mam co do tego oczekiwań. Liczy się tylko, żebym lubił swoje życie i teraz od kilku miesięcy je bardzo lubię Z żoną spędzam mało czasu 2-3-4 godziny w powszednie dni, zakłócenia są owszem - pisze na bieżąco o nich. @Matiz - Ty tak z własnego doświadczenia?
  8. Taki kwiatek : Kobieta może powiedzieć "ja jestem w posiadaniu prawdziwego mężczyzny". Ale najciekawsza dla mnie wypowiedź to: "Bo dla mnie wziąć za kogoś odpowiedzialność, gdzie ktoś oddaje ci swoją duszę, serce i ciało... po czym to wszystko skrzywdzić .. trzeba być największym śmieciem jaki tylko istnieje". CO ZA NAIWNOŚĆ I IGNORANCJA. Istny przepis na toksyk. Brać za kogoś odpowiedzialność -- > katastrofa gotowa oddawać komuś duszę, serce i ciało --> katastrofa gotowa Z takiego układu obie strony wychodzą w poczuciu WIEEEELKIEJ KRZYWDY - to jest właśnie gówniarstwo i zachowanie nastolatków. Co do samego autora to słabo to wygląda jak filmik to montaż 2 sekundowych ścinek pseudo wypowiedzi - nie potrafi wypowiedzieć dłuższej myśli bez cięcia? Mało to dla mnie przekonujące, takie lepienie po pół zdania. Najbardziej jednak razi mnie "ból dupy" Pana Kuby. Co chwila podkreśla jak to trudno mu znieść taka chujową rzeczywistość - tyle syfu, głupoty, braku wartości - nie do zniesienia. Wybija ten emocjonalny konflikt z jego oczekiwaniami. Stawia się w roli Naprawiacza, Ratownika - pokazuje i objaśnia - bo już dłużej nie może tego znieść - "Bo się już kurwa na to nie da patrzeć". Dodam, że wcześniej go nie oglądałem i oceniam tylko ten jeden filmik. Wszystko go tak boli?
  9. Byłem tylko kilka wizyt (6-7) w momencie największej dezorientacji, więc mam małe doświadczenie, ale jak Ci pomaga w kwestii depresji to może te kwestie to zwyczajny opór przed odpuszczeniem pewnych blokad/przekonań. Pamiętać trzeba, że psycholog to wsparcie i ani on ani nikt inny nie może brać odpowiedzialności za Twoje życie. Jak @Ksanti zaznaczył, trzeba odpowiedzi szukać w Sobie. Na otoczeniu i psychologach możesz teraz testować, weryfikować - co oni na to jaki wytoczą argument, na co nacisną co znów Ci się nie spodoba. A szanujesz? Myślę, że to wszystko idzie w parze - gdy masz niską samoocenę, pewność siebie, spójność wewnętrzną to i czujesz lęk i obawy, zagrożenia ze świata i ludzi. Jak będzie moc i wewnętrzny ład, to nie będzie lęku, że Cię ktoś wykorzysta, nawet jak do tego dojdzie to będzie to odebrane naturalnie i bez wielkiej "dramy". Tobie nic nie ubędzie na wartości. Zgadza się, w momencie "ogarniania się" nie ma sensu tworzenie związku, same z tego problemy i świadczy tylko o braku świadomości. Pracuj nad sobą aż poczujesz swobodną przestrzeń otoczoną pozytywnymi uczuciami
  10. Uważam, że 16 godzin efektywnego działania jest możliwe, ale jako efekt przygotowania i wypracowania odpowiednich nawyków i przekonań. takie bym zagadnienia wziął pod uwagę: poznać bariery, swoje szkodliwe przekonania i zachowania, wyeliminować to co zabiera energię, czas, poznać swoje ego i jego mechanizmy, dieta, medytacja, relaks, aktywność fizyczna, pozytywne emocje, samoświadomość, emocjonalna inteligencja, duchowa higiena, odwaga, praktyka "tu i teraz" Dla mnie poświęcanie czasu na te sprawy to jest właśnie produktywne działanie
  11. Wygram!

    @NiesamowitySzymi Jak tam Bratku postępy? Sam od pewnego czasu rozkminiam czy kawa nie powinna wylecieć definitywnie z mojego menu. Robiłem różne przerwy w spożyciu i generalnie widze że 1-2 kawy dziennie przez kilka dni daje znaczącą zmianę obrotów i problemy z koncentracją. Jak piję jedną lub dwie na weekendzie dla towarzystwa, do rozmowy to jest OK, ale jak zacznę pokładać w niej nadzieję na dodatkową moc, większą wydajność, pobudzenie, to efekty są odwrotne. Dziwne, ale tak mam i obserwuję to dokładniej już z pół roku.
  12. Tłumienie wszystkiego w sobie

    @vodkas85 Postaraj się o wewnętrzny spokój, aby nie rządził Tobą strach, że "zrobisz rozpierduchę", albo kogoś skrzywdzisz. Idź za głosem wyrażenia tego co czujesz, że chcesz zakomunikować, ale niech to nie będzie jakaś forma rewanżu, odwetu czy kary. Nie popadaj też w sidła ego i walki z innymi ego. Chodzi i o wewnętrzne uczycie, że to co robisz jest konieczne i dobre, choć trudne i bolesne, - coś jak chirurg przy amputacji kończyny, gdy gangrena zagraża życiu Ogarnij sytuację zrozumieniem, współczuciem i odwagą
  13. Korzyści z czytania

    "Zrobiłem" w tym roku koło 80 pozycji - niektóre tylko przeleciałem, bo okazały się mało ciekawe inne czytałem kilka razy i wracam do fragmentów systematycznie. Głównie psychologia, duchowość, socjologia, rozwój i IT. Kiedyś do takich książek podchodziłem intelektualnie nic nie dało poza pompowaniem ego - teraz podejście mam praktyczne, użyteczne - czytam i stosuję, testuję, sprawdzam - i to ma sens. dla tych co szukają inspiracji jak się ogarnąć: Polecam wszystko Dawida Hawkinsa (no może poza Sukcesem), Tolle(Potęga teraźniejszości), Pia Mellody (Toksyczne związki), Kiedy życie nas przerasta. Psychologia buddyjska w życiu codziennym - Pema Chodron Stosunkowo dobry - Marek, Cztery umowy - Ruiz, Inteligencja emocjonalna - Daniel Goleman Człowiek w poszukiwaniu sensu - V.Frankl Przebudzenie De Mello The Slight Edge - Olson No More Mr. Nice Gay - Robert Glover Prosta metoda jak skutecznie kontrolować alkohol - A. Carr Podręcznik Huny - Wingo Błądzą wszyscy (ale nie ja) - Aronson Niech się stanie człowiek - E. Fromm
  14. Było tak że z dwa miesiące temu ona wyszła z inicjatywą, żebyśmy powiedzieli sobi co chcemy, a czego nie chcemy, aby zobaczyć gdzie są problemy a gdzie części wspólne. Zgodziłem się i dałem trochę czasu, żeby to zrobić w przemyślany sposób. Przygotowałem się zrobiłem sobie to na spokojnie i wyszła mi notka na 24 punkty z podziałem co jest nie tak i jak chcę by to wyglądało. Po tygodniu próbowaliśmy rozmawiać i okazało się, że w ogóle się nie zrozumieliśmy. Ja podszedłem kompletnie, spisałem to, wyszło 4 strony z możliwie precyzyjnym wyrażeniem o co mi chodzi. Ona miała takie "przemyślenia w głowie" , które możnabyło zamknąć w zdaniu "chcę żeby życie było fajne". Moje podejście i to ile mam do niej zastrzeżeń przeraziło ją i nie chciała tak gadać, unik. Po jakimś czasie wręczyłem jej jednak te papiery, choć były to notatki dla mnie, ale "luz" pomyślałem, jest jak jest nie ma co się czaić. Wzięła i kontakt urwał się na jakieś 2 tyg. Potem zebrała się w sobie żeby o tym pogadać i na początku chciała to wszystko wepchnąć pod mianownik "to Twoje interpretacje i własne problemy, które projektuję", ale nie dałem się tak wymanipulować, bo z jej strony częsty argument to "ja tak czuję", a mi właśnie odmawia prawa do tych odczuć i prawa do wyrażania tego, podczas gdy sama swoimi uczuciami prowadzi związek i rodzinę w środek burzy. Podjęła się omówienia całej listy, jak pisałem 7,5 godziny. to były sprawy dotyczące naszej relacji i jej zachowań. Nie było szczegółów typu za co kto odpowiada, też by się to przydało. Nawet jak coś ustalimy to ciężko coś zrobić, bo zawsze się można przywalić do jakości wykonania lub czasu itp. Na choooj mam sprzątać chatę, jak zaraz po mnie poprawia i pitoli "wszystko muszę sama" - tak to kiedyś wyglądało. Teraz już nie ma takich tekstów.
×