Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Eloquence

Samice
  • Zawartość

    19
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

14 Dobra

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Interests
    Filmy, astronomia, biologia, chemia, psychiatria, psychologia

Ostatnie wizyty

493 wyświetleń profilu
  1. @Selqet haha rzeczywiście, takie trochę psychopatyczne spojrzenie Znam go z serialu i nie zauważyłam tego co na zdjęciu, ale za to ma dla mnie świetny kolor oczu
  2. Stefan Pawłowski Mario Gomez +Joseph Gordon Levitt Ian Harding
  3. @lola123 - idąc tym tokiem to duża ilość małżeństw po jakimś czasie powinna czuć się jak rodzeństwo. A może tak jest? Tego nie wiem. Na razie nie zauważyłam u siebie czegoś takiego. Kiedyś moja koleżanka powiedziała, że przyjaciel i chłopak to zupełnie dwie rożne kategorie. A ja się zaczęłam zastanawiać kim dla niej właściwie jest ten chłopak, skoro kategorycznie nie może być jej przyjacielem...
  4. @lola123 mam pytanie, bo często słyszałam od znajomych to samo. Dlaczego sobie tego nie wyobrażasz? Przecież właśnie przyjaźń to taka podstawa, żeby wejść w związek, w którym przecież powinno się wzajemnie rozumieć, mieć wiele tematów do rozmów. A gdy masz takiego dobrego kolegę, z którym lubisz się spotykać, spędzać czas to właśnie powinno być coś całkiem normalnego, a nie abstrakcyjnego (o ile te dwie osoby się sobie podobają, wiadomo o co chodzi, bo to też jest ważne). Z tego co napisałaś wydaje mi się, iż chodzi o coś innego, skoro użyłaś słów "nie wyobrażam sobie".
  5. @Selqet coś jest na rzeczy z tymi nauczycielami od historii. Ja miałam świetną nauczycielkę z tego właśnie przedmiotu. Bardzo wymagająca, rzetelna, z dużą wiedzą i ogóle nie korzystała z podręczników. Był czas, że byłam przez nią bardziej zainteresowana II wojną światową niż moim rozszerzeniem z biologii.
  6. @Beata chodziło mi o to, że gdyby ludziom było obojętne to, czy aborcja jest legalna to nie byłoby tyle szumu wokół tego (zostałyby do rozpatrzenia kwestie moralności). Skoro szum jest to znaczy, że to co mamy nie wystarczy tym, którzy ją popierają. Poza tym to nie trzeba być feministką, żeby popierać aborcję, a raczej na tych protestach nie ma samych feministek. Znam kilka kobiet, które uczestniczyły w czarnym proteście, a feministkami nie są. + mężczyźni też tam byli.
  7. @Beata faktem jest też to, że jednak ludzie protestują i gdyby aborcja była legalna to byłoby tym, którzy jej potrzebują trochę łatwiej. Skoro protestują to znaczy, że jednak robi im to jakąś różnicę albo po prostu głośno domagają się swoich racji.
  8. Według mnie aborcja to zbyt ciężka sprawa, żeby jednoznacznie stwierdzić poparcie na to lub brak poparcia. Każda sytuacja jest inna i powinno się je rozpatrywać osobno. Wyobraźmy sobie sytuację zgwałconej kobiety, która zaszła w ciążę z gwałcicielem. Jeśli nie urodzi dziecka to z pewnością będą ją dręczyły wyrzuty sumienia i to wpłynie na całe jej życie. Może nie poradzi sobie z tym psychicznie. W dodatku dziecko nie jest winne. Jeśli urodzi to trzeba liczyć się z tym, że będzie w nim widziała swojego oprawcę (chodzi mi o to, że dziecko będzie przypominało jej to traumatyczne wydarzenie i to wszystko odbije się na nim). Słyszałam właśnie o takim przypadku od przyjaciółki. I jak tutaj podjąć decyzję, skoro ucierpi i dziecko i matka? Ewentualnie można dać dziecko do adopcji, żeby miało normalną i kochającą rodzinę. Kolejna sprawa - dziecko urodzi się z poważną chorobą genetyczną. Moja nauczycielka opowiadała o przypadku rodziny, która urodziła chłopca z poważną chorobą (nie pamiętam jaką dokładnie). Lekarze uświadomili ich, że chłopiec szybko umrze, aczkolwiek oni się zdecydowali. Podobno był to najlepszy czas w ich życiu, trwało to chyba kilka miesięcy. Tylko znowu tutaj pojawiają się minusy, że to dziecko mogło cierpieć. Do tego dochodzi kwestia wiary. Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że decyzja o aborcji raczej nie jest podejmowana na spokojnie. O feministkach, które uważają, że to ich ciało i ich decyzja to nawet nie wspomnę, bo to żenujące jest. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany osobno. Jeśli nie to najlepiej gdyby aborcja była dozwolona tylko w określonych sytuacjach jak właśnie ta ciężka wada genetyczna, żeby dziecko nie cierpiało. Jeśli aborcja będzie całkowicie legalna to można popaść w kolejną skrajność i niektóre kobiety (i partnerzy tych kobiet) będą to wykorzystywać tak naprawdę nie bardzo rozumiejąc co robią, nie będą brać odpowiedzialności za swoje czyny i nie poniosą konsekwencji.
  9. Dla mnie ruskie też są najlepsze Te domowe. Jadłam kilka razy w różnych miejscach i zawsze były słabe.
  10. @qbacki Dzięki. To oczywiście nie jest moje zdjęcie, a aktorki. Wybrałam to, bo ogólnie mnie jakoś odzwierciedla i nawet podobna do niej jestem na tym. Akurat pierogom to chyba nikt nie odmówi
  11. @Pola - No kurde, teraz uważasz się za zwyczajną, a wcześniej napisałaś, iż nie masz "typowego programu jak większość kobiet". Może napisz więcej czym jest dla Ciebie ten podstawowy program, bo jedynymi wyznacznikami o których wspomniałaś to dzieci (a nie możesz mieć pewności, że to się nie zmieni, bo hormony, czy instynkt macierzyński nieźle zmieniają biochemię mózgu) i to, że nie interesuje Cię status majątkowy mężczyzny (tak na marginesie to może dlatego nie interesuje Cię jego status, bo tak jak napisałaś - "Mój partner jest bardzo męski. Inni mężczyzni przy nim w moich oczach wypadają bardzó marnie" :p) - a to tak trochę mało jak na stwierdzenie, że Ty masz zakodowane coś, a większość kobiet ma inaczej. Jeśli masz więcej tych swoich innośći to opisz, a jeśli nie masz to nie ma sensu roztrząsać tutaj tego, że masz "inny program", bo nie masz innego programu i odrzucanie bycia utrzymanką tego nie zmienia. Nie większość kobiet, a wszystkie kobiety są przecież takie same, więc powinnaś odnieść się do wszystkich. Chodzi mi o naturę. A dalej to już każdy kształtuje się indywidualnie i rozwija, co nie zmienia tej naszej natury i popędów. A tak jak wspomniałam można jedynie nad tymi "złymi" zapanować i to jest wyznacznikiem rozwoju i chyba po prostu pokonania tej otoczki niewłaściwych kobiecych zachowań. Po drugie (bo zapytałaś) mężczyźni, którzy są z kobietami dla kasy nie mają żadnego programu, tylko są z kobietami dla kasy, bo tak chcą i tyle. Każdy ma inny charakter. Zresztą po co ja się tak rozpisuję, przecież zmieniliśmy temat na kizombę...
  12. @Szakal Niestety, stres maturalny zwyciężył Na ogół ma definitywnie destruktywny wymiar. Człowiek pewnie wpada w wielu przypadkach w fobię społeczną i zamiast pomyśleć o sobie to ciągle zajmuje się opiniami innych.
  13. @Pola To ja dodam swoje co do tych dzieci - to wszystko w każdej chwili może Ci się odmienić. Znam koobietę, która zarzekała się, że ona to dzieci mieć nie będzie, bo nie chce i to się na pewno nie zmieni nigdy. I co? Nagle po 30 jej się odmieniło i ma trójkę dzieci (a ciągle jest przed 40). A najbardziej w tej sytuacji zaciekawiła mnie jedna sprawa. Otóż ta kobieta powiedziała coś w tym stylu "zastanawiam się czy dobrze zrobiłam, że urodziłam te dzieci w takim niewielkim odstępie. Ale w sumie... potem będę miała spokój" - tak jakby to był jej obowiązek, kara I nie da się nie mieć "programu", każdy człowiek ma ten sam biologiczny program. I akurat o wyjątkach tu nie ma co mówić, bo to byłoby sprzeczne z biologią. Ona dąży do tego, aby człowiek mógł przekazać swoje geny dalej w postaci potomstwa. To jest metoda na przetrwanie i każdy ma to zakodowane i tyle. Napisalaś "nigdy nie chciałam mieć dzieci" - tak jakby posiadanie ich było czymś złym, a Ty jesteś super wyjątkowa, bo ich nie chcesz? Chcenie dzieci nie jest według mnie wyznacznikiem wyjątkowości, tylko raczej nasze czyny i myślenie. I często wykorzystywanie rozumu, żeby właśnie się przeciwstawiać tym zwierzęcym zachowaniom. Antygen D-...
  14. @Szakal - Ja niestety zawsze zastanawiam się co myślą o mnie inni po podjęciu jakiegoś działania (mającego mniejszy lub większy wpływ). Dlatego właśnie i w tej sytuacji naszła mnie refleksja. @PanDoktur - Tak, mężczyźni też się tutaj oczywiście zaliczają - to już kwestia indywidualna, niezależna od płci. Napisałam tylko o kobietach z wiadomych przyczyn. Dzięki za dalszą część wytlumaczenia. Z góry przepraszam za takie opóźnienie
  15. A gdyby odwrócić sytuację - on po wejściu do przedziału pokazuje swoją stanowczość? Logiczne, że wtedy byłby na wygranej pozycji. W dodatku ludzie z przedziału (jak wyżej napisaliście) zaraz zapomnieliby o całej sytuacji. W końcu cała podróż odbywałaby się w komfortowych warunkach. I teraz się zastanawiam co odczułaby ta kobieta. Byłaby neutralna wobec tego i swobodnie oddała mu miejsce (skoro sama nalegała) czy wręcz poczułaby uznanie wobec niego? Wiadomo, że nie powinna poczuć uznania, bo to miejsce mu się należało i to naturalne, że chce usiąść, aczkolwiek skoro kobiety zachowują się często jakby wszystko im się należało to jest to chyba prawdopodobne. A nawet pewne.