Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Odlotowy

Użytkownik
  • Zawartość

    441
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana Odlotowy w Rankingu w dniu 21 Wrzesień

Odlotowy posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

851 Świetna

3 obserwujących

O Odlotowy

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Kino

    No i prawidłowo, że jest na haju - niech poza ten smak, te uczucie. Niech zobaczy i odczuje co to jest i z czym to się je. Dla niego im szybciej tym lepiej, zwłaszcza, że młody jest więc ta wiedza, kiedy pójdzie w Świat - będzie mu niezbędna. Jeśli miałaby dowolną alternatywę w postaci innego gościa, toteż realnej wizyty u swojej ,,psiapsiółki" to stawiam tutaj bardzo dobry budyń, że z tych waszych spacerów poszłaby w stronę, któregokolwiek z wcześniej wymienionych - a raczej ty byś ją odprowadził w jedno z tych miejsc a potem w głowie miałbyś matrix'a dlaczego tak się zadziałało? Przecież nic złego nie zrobiłeś, żadnego błędu nie popełniłeś A jeśli nie miała żadnej alternatywy - to tak mogłeś ją podbudować swoim zachowaniem, ona zwyczajnie czerpie z ciebie energię. Właśnie tu jest ,,clue" wszystkiego co najistotniejsze w tym temacie. Zapewne zdajesz sobie sprawę, że dziewczyny w tym wieku, to tak na dobrą sprawę jeszcze dzieciaki? Oczywiście one żyją w mniemaniu, że są już pełnowartościowymi kobietami ale prawda jest zupełnie inna - one potrzebują piesków, adoratorów, chłopaków, którzy poświęcą im swój czas, energię i pieniądze dzięki czemu się podbudują i ich wartość oraz samoocena wzrosną. Chłopaków, którzy będą je podziwiać - ty się w to idealnie wpisujesz - nie chcą mieć faceta, który o nich będzie znać każdą prawdę, który w każdej sytuacji będzie miał siłę powiedzieć jej prawdę prosto w oczy, skrytykować w towarzystwie znajomych czy rodziny. Rzecz jasna nie wszystkie takie są - ale zdecydowana większość - wolą ładnych chłoptasiów, którzy prawą komplementy i robią za nie wszystko i są jak małe pieski. Do tego w głowie mają niewiele, oczekują zaangażowania czy tzw. ,,kochania jej" lub ,,chodzenia" z nią. Niektóre z nich, szukają mocniejszych wrażeń czy przygód, a jeszcze innym - wystarczy przytulenie w kinie, gdzieś w bocznych miejscach - ależ trywialne. Ona się chce bawić teraz, próbować życia, poznawać jak najwięcej ludzi - w tym oczywiście chłopaków - była z tobą w kinie, ale z pewnością pomyślała, jakby to było z innym. Moim skromnym - Odlotowym zdaniem - tych grzybów z nią nie doczekasz. Jesteś niezwykle płytki w tej relacji, nie masz świadomości tego, że dla niej jesteś miłą opcją, kimś kto inicjuje spotkania, poświęca uwagę, zaprasza, pisze z nią z ,,lekkim podtekstem w kontekście przyszłościowym" - i ty wierzysz w tą iluzję, kupujesz to garściami. Uwierz mi, nawet 17latka, a zakładam, że jest w pełni świadoma, jak ją facet kręci to potrafi sama dobrać się do wiadomych miejsc, sugerować czy sama proponować od siebie. Natomiast u ciebie jest kontekst przyszłościowy, ponieważ zwyczajnie liczysz, że to skończy się poważnym związkiem, w którym seks będzie nagrodą za aranżowanie spotkań w kinie a tymczasem prawda jest zwyczajnie brutalna - nie kręcisz ją na tyle aby było coś więcej, niż całowanie i inne czułości. To ona jest nagrodą dla ciebie, napalasz się na jej temat niczym Arab na kurs pilotażu. Kilka porad dostałeś, jak zawsze, co z poradami zrobisz - to już twoja sprawa.
  2. Ojojoj, jaka biedna, ta myszka jest teraz... Normalnie, aż mi jej żal, tak mi jej żal, że nie wiem co mam z jej żalem zrobić?! Wielu facetów, po takich listach, zwyczajnie pęka i daje się złamać. A tak naprawdę, to w jej słowach nie ma żalu - żadnej refleksji - tylko zazdrość o nową kobietę tego faceta. Gdyby on pozwolił byłej żonie wrócić do siebie - to za miesiąc czasu znowu zaczęłaby swoje jazdy i fanaberie na nowo.
  3. Kino

    Niestety nie wiemy na jak początkowym etapie znajomości jest ta relacja, ponieważ kolejny geniusz zakłada, że wszyscy jesteśmy tutaj wróżkami i sobie to wywróżymy. Poza tym - przynajmniej ja nie mam z tym problemu - to nie musi być, własny kwadrat a nawet jeśli, to też nie mam oporów aby Pani powiedzieć, że kończymy spotkanie.
  4. Kino

    Pierwsza sprawa - co to znaczy dla ciebie ,,w początkowych relacjach"? Wyjaśnij najpierw kilka rzeczy: 1) Po ile macie lat? 2) Jak długo się znacie? 3) Czy były już jakiekolwiek spotkania/randki/spacery/nocne rozmowy itp. itd.? 4) Kto częściej inicjuje kontakt oraz proponuje spotkania? Dla jednych początkowe relacje to przykładowo 3 miesiące, dla innego 2 tygodnie, a niektórzy spotykają się raz i zaliczają ,,wszystkie" bazy. Kolejna sprawa - kino. Ja osobiście nie jestem fanem zabierania, toteż zapraszania lub proponowania wypadu z kobietą do kina - jeśli zaczynacie się dopiero spotykać, to musisz wpierw zbudować z nią więź oraz emocje. W jaki sposób koralu złoty, chcesz to zrobić w kinie, patrząc się na ekran z dobre 2 godziny i nie zamieniając ani jednego słowa z dziewczyną? Nigdy ale to nigdy - pierwsza randka w kinie - to tylko w serialach dla wielkomiejskich Grażyn idą na pierwszą randkę do kina i już są bardzo w sobie zakochaniu Kawa/Piwo/Wino/Czekolada/Herbata/Cokolwiek byle nie sale ze srebrnym ekranem - po wszystkim rozejdziecie się, każde w swoją stronę a na drugi lub trzeci dzień dostaniesz wiadomość o treści ,,zostańmy przyjaciółmi" Potem zapytasz co zrobiłeś źle? - zabrałeś Panią do kina i tym gorzej dla Ciebie, jeśli to Ty proponujesz lub zapraszasz - ale, jeśli to Pani proponuje kino, to warto się nad tym zastanowić, chociaż ja osobiście nie zgodziłbym się od razu Swojego czasu mój pseudo-kolega miał branie od całkiem atrakcyjnej kobiety, w przypływie desperacji - zaprosiła go do kina - niestety nie skorzystał z żadnej mojej rady po czym 3 dni później Pani stwierdziła, że szkoda na niego czasu. Jak już musisz iść do tego kina - z twojej własnej inicjatywy - to pamiętaj, że choćbyś cokolwiek źle zrobił, źle powiedział, to zostaniesz wpędzony do Friendzone. W kinie trzeba budować kontakt fizyczny, nie bać się złapać albo dotknąć kobiety za rękę, ramię, kolano...o niższych sferach nawet nie wspomnę A przytulanki zostaw dla Biało-Rycerskich Misiaczków Zwyczajnie ją chwytasz i ciągniesz do siebie - korona jej z pupci nie spadnie a tobie strzeli najwyżej focha - ale masz szanse, że do Friendzone nie trafisz. Po prostu ty wtedy prowadzisz spotkanie i jesteś jej liderem Dwie sytuacje z własnego doświadczenia: 1) Jeszcze w czasach Biało-Rycerskich, pierwsze spotkanie w kinie(sic) ale po wcześniejszej, całodziennej rozmowie z kobietą, sam wybrałem film i kino. W kinie, mimo jej oporów dotykam i miziam - bleh - ją po nodze, zgłasza swój sprzeciw, że jej się to nie podoba ale 4 godziny później lądujemy w łóżku. 2) Całkiem niedawno - już bez damskiej opaski na oczach - umawiam się z kobietą na kontynuację ,,Greya" Przyjeżdżam na miejsce wcześniej i okazuje się, że Pani już czeka na ,,Misia" - wyperfumowana , ubrana jakby na wesele szła, od razu głębokie buzi na powitanie, wymiana uprzejmości, a na sali kinowej istna petarda Chodzi o to, że kino jest miejscem, gdzie przełamujesz bariery, musisz być pewny i zdecydowany - to ty ją prowadzisz, jeśli to ,,twoje spotkanie" Ale zdecydowanie najlepszą opcją będzie - kino domowe, w domowym zaciszu - moje ulubione zresztą, przecież ,,film" to tylko pretekst, taki sam dobry jak kolekcja znaczków W końcu chodzi o to aby jednak na ,,randce" ugrać seks - winko, kocyk, gra emocjami oraz dotykiem a co będzie leciało w tle, to zasadniczo nie ma znaczenia. Jak dobrze rozgrywasz piłkę, to gola strzelasz niczym Lewandowski w Półfinale z Portugalią w 1'szej minucie meczu A wiesz, że zaczynasz wygrywać mecz, jak kobieta przychodzi do Ciebie Zastanów się czy lepiej to kino sobie teraz odpuścić, czy lepiej zmienić jego formę?
  5. Dziwna znajomość z portalu

    Młodszych nie było? Umawia się z kilkoma facetami naraz a potem decyduje się na spotkanie z tym jednym, wybranym lub wyrzuconym przez komorę maszyny losującej, która w chwili umawiania się jest pusta. Przez pół roku latała z tym wybranym gościem - zapewne nie wypaliło - i nagle sobie przypomniała o Tobie, aby również Ciebie wrzucić na listę potencjalnych orbiterów. Sonduje na kogo może sobie pozwolić, spotka się - wybada teren - czyli Ciebie, pod każdym kątem a potem albo znowu zniknie na kolejne pół roku albo zarzuci na Ciebie pętlę, którą z czasem będzie mocniej zaciskać. Tak od ręki zgodziłeś się z nią spotkać? Błąd - pokazujesz, że jesteś bardzo dostępny. Pomijam tylko ten jeden fakt, że powinieneś jej kulturalnie odmówić z uwagi na to, że pół roku wcześniej Ciebie ,,wystawiła" Zatem masz do czynienia z korposzczurem, przez całe życie robiącym karierę i jednocześnie niespełnionym związkowo. Szuka na szybko gałęzi, faceta aby nadrobić stracony czas - zaangażować się, zakochać, nawet zaciągnąć do Urzędu Stanu Cywilnego aczkolwiek mam wrażenie, że to tylko idealna bajeczka aby Ciebie trochę do niej przekonać. A o czym tak bardzo chce z Tobą porozmawiać? Zapytałeś ją o cel rozmowy? ,,Misiu, jeszcze tyle życia przed Nami tyle możemy razem zdziałać, osiągnąć, zbudować zawsze podam Tobie moją pomocną dłoń oraz szklankę wody, kiedy tylko tego zapragniesz" Jak usłyszysz od niej na spotkaniu, pierwszym po pół roku - które powinieneś odmówić - że ona jest lub szuka związku - to uciekaj od niej jak najdalej. Oczywiście odmów jej grzecznie, kulturalnie a potem krokiem spokojnym oddal się od niej i ignoruj później każdą wiadomość od niej. Jak to pociągniesz, to za 3 miesiące będziesz już jej narzeczonym, a za rok mężem. Zapamiętaj sobie również na koniec, że kobieta w jej wieku jest jak Rosja - wszyscy wiemy gdzie leży, ale nie każdy z Nas - chce tam jechać.
  6. Co do związku

    A także wspólnego konta bankowego, oczywiście bez dostępu do pieniędzy dla samca - jemu nie potrzebne, ma Panią, która jest z nim zsynchronizowana i to mu powinno wystarczyć do szczęścia.
  7. Starsza kobieta zazwyczaj jest bardziej doświadczona i bardziej obcykana w zakresie ukrywania pewnych faktów oraz zachowań - w tym przypadku na domiar złego, związałeś się z kobietą, której ,,pochodzenie rodzinne" jest podobne do Twojego. U psychologa zapewne rozmawia o tym co robić aby to jej było dobrze w tej relacji. Mieszkasz u niej, czy ona mieszka u Ciebie? Wynajmujecie czy też może mieszkanie macie po rodzinie? To dość istotne fakty aczkolwiek, po tym co napisałeś zakładam - być może mylnie - że to Ty mieszkasz u niej. Mała ilość seksu przed małżeństwem nie sprawi, że już w małżeństwie, tego seksu będzie więcej a raczej będzie go zdecydowanie mniej i jedynie w celach prokreacyjnych - o ile dojdzie do ślubu. Poza tym seks z kobietą w związku, jest zwyczajnym narzędziem do walki z Tobą a także - symbolem nagrody za ,,dobre sprawowanie" To ona jest nagrodą dla Ciebie w tej relacji, nie na odwrót. Wszelkie unikanie kontaktów fizycznych z Tobą - zakładam, że odmawia Tobie nie tylko seksu - to wyraźny sygnał na to, że relacja cofa się w rozwoju, osiągnęła pewny dla kobiety bezpieczny poziom i strefę komfortu. Nie musi się starać, nie musi być specjalnie zaangażowana. A z drugiej strony...być może widzi, że masz parcie na seks, czuje, że Tobie zależy, ponieważ poziom zaangażowania z Twojej strony jest znacznie wyższy od niej. Nie usłyszałem nigdy o kobiecie, która żyła by bez seksu - to taka gra w kotka i myszkę, która ma Ciebie wykończyć emocjonalnie a jednocześnie wzmacnia mentalnie ją samą. Testy, które niestety musisz odbijać aby budować atrakcyjność w jej oczach ,,Dziadek byłby dumny z wnuczki, która zasłania nim swój tyłek" ,,To ty sobie odpocznij, a ja idę do koleżanki"...i wracasz nad ranem albo na drugi dzień Nic na tym nie tracisz, a jeszcze możesz fajnie się poczuć przez to, że w końcu postanowiłeś zareagować na jej gierki. Wydarzyła się kiedyś taka historia: Spożywałem dzisiaj śniadanie jak zawszę z moją żoną. Wszystko przebiegało normalnie do chwili. Chciałem poprosić moją partnerkę o sól i zamiast : - Kochanie, czy mogła byś mi podać sól ? Przejęzyczyłem się mówiąc : - Ty stara k***o zmarnowałaś mi 25 lat życia. To Twoja historia za 25 lat. Ona nie ma dominującego charakteru, tylko Ty jesteś uległy i dałeś sobie wejść na głowę. Pora zatem ją zrzucić ze swojej głowy, oraz ze swojego życia - spakować własne walizki i zakończyć tą toksyczną relację.
  8. A myślisz, że faceci zarabiający takie pieniądze, czy nawet dużo mniejsze - przyjmijmy przedział rzędu 2000-4000 - to mają swobodę ich rozdysponowywania? W dniu wypłaty czy też wpływu kasy na konto, na dzień dobry spowiedź z paska - jeśli dostają rozliczenie od księgowości - spowiedź z konta bankowego - sprawdzenie czy na pewno taka kwota została wypłacona - i od razu wypłata tyle ile kobieta zawoła, ponieważ trzeba opłacić rachunki, kupić żarło do lodówki, nabyć rzeczy potrzebne dzieciakom a na koniec się okazuje, że zarobki faceta idą na zachcianki Pani domu. Większość tzw. mężów - a więc ideologicznie posłusznych niewolników systemu - wyglądają jak dziady, ostatnio takiego znajomego ,,męża" spotkałem - nieogolony, na sobie miał brudne buty, rzeczy noszone od niepamiętnych czasów - jakbym go nie znał, to pomyślałbym, że to tylko trochę ,,lepszy kloszard" Akurat wyszedł wtedy z domu na spacer, aby się przejść, z uwagi na ,,nerwową sytuację w domu", po której Pani domu w przypływie niechcenia, upuściła jego telefon co poskutkowało poważnym uszkodzeniem wyświetlacza - na domiar złego on nie ma wewnętrznej siły aby swoją żonę wysłać wreszcie do pracy, która od czasu ślubu - kilka ładnych lat - już nie pracuje, ponieważ nagle po ślubie okazało się, że ona jest nauczona ,,z domu", że to mężczyzna pracuje i utrzymuje dom. Zdecydowana większość tych tzw. szczęśliwych mężów, których znam - wyglądają jak dziady, zapuszczeni, z nadwagą, odkąd pamiętam ciągle robią coś aby ich żonom było lepiej - wielu z nich w imię dobra rodziny, zrezygnowało z własnych zainteresowań, wyjść z innymi kolegami, także z seksu...byleby tylko mieć tą upragnioną i ukochaną żonę - tą kobietę poznaną jeszcze w czasach szkolnych, tą jedną jedyną, na całe życie Kolejną historią z mijającego tygodnia, jest jeszcze inny znajomy, który niedawno - po ciśnieniu swojej dziewczyny - zmienił pracę na nieco lepszą, pod względem wynagrodzenia. Nie są to kokosy, ale takie finanse, które pozwalają na pewne rzeczy trochę częściej, niż tylko raz na miesiąc. Efekt finalny jest taki, że jego dziewczyna, zaczęła podbierać mu pieniądze - pomimo, że sama nie zarabia mało, według jego relacji, a nawet jeszcze więcej, niż on sam. Po rozmowie ze mną - zaczął się zastanawiać nad zostawieniem jej, ale tylko w sytuacji kiedy na jej miejsce będzie miał inną - tutaj nie kontynuowałem tematu, uznałem, że przyjął do siebie z tego co mu tłumaczyłem, tylko to, co bardzo pasowało mu na rękę. Wniosek jest zatem bardzo prosty - masz zarobki, niezależnie od ich wielkości, to jest Twoja własność, Twoja praca i energia jaką poświęcasz na pracę i własne utrzymanie. Trzymaj się tego, oszczędzaj, pomnażaj, inwestuj jeśli masz możliwość - ale nigdy nie dopuszczaj do nich kobiety - jakiejkolwiek, która pod byle emocjonalnym pretekstem, będzie chciała realizować własne potrzeby kosztem oszukiwania Ciebie i nawet własnych dzieci, jeśli będziesz je miał w przyszłości. Na własne dzieci - oczywiście tylko po badaniach DNA - nie zaniedbuj finansowo ich utrzymania, ale zawsze wedle własnych zasad i własnego bezpieczeństwa.
  9. A ja będę trochę inny i być może wsadzę kij w mrowisko... Po mojemu to właśnie trochę marudzisz...a dlaczego? To czytaj poniżej. Czy aby tylko na pewno tylko wczoraj? Ile było takich wieczorów czy dni? Zareagowała agresją a Ty już chcesz uciekać, bo kobieta Tobie słowem ,,źle życzyła"? Dlatego uważam, że zwyczajnie marudzisz ale wierzę, że mogło Ciebie to ruszyć - każdego, kto myśli, że trzyma ramę i ma ustawioną kobietę, prędzej czy później spotyka ściana rozczarowania, która zwyczajnie zwala się na takiego nieszczęśnika i niszczy jego obraz życia w związku z kobietą. Nie wymiękaj tylko żyj tak jak pisałeś o tym wcześniej. Oczywiście, że sobie dasz radę - w razie czego, znajdziesz sobie młodszą a ją kto zechce?
  10. Dziecko i walka o normalność

    Te akcje z lekcjami, to jedynie pretekst to większej jazdy, sprawdzenie na ile może sobie pozwolić i olać postanowienia Sądu... Ameryki nie odkryję: - nagrywaj każdą rozmowę z nią, telefoniczną, rozmowę bezpośrednią, nawet jak masz możliwość to włączy nagrywanie filmu w telefonie i przy każdej okazji miej ze sobą papiery z Sądu, nawet sms'y czy e-maile od niej zapisuj - nie ma co się martwić, że syna zaniedbasz, ale tak samo nagrywaj ile się da, rób zdjęcia, wrzucaj to na portale społecznościowe, filmiki jak bawisz się z dzieckiem, słowem - zbieraj materiały na rozprawę w Sądzie o ograniczenie Twoich praw - skoro Twoja ex ma nowego faceta, to niestety ale spodziewaj się, że któregoś dnia również i on wkroczy do akcji - niczym Rycerz na Białym Koniu - aby storpedować Twoje relacje z synem, on będzie miał decyzje Sądu w głębokim poważaniu, ponieważ będzie reprezentować interesy Twojej ex - oczywiście będzie prowokować do bójek - licz się z tym, że któregoś dnia w przypływie złości po kolejnej nieudanej akcji Twojej ex, ta poleci na Policję i powie, że ją pobiłeś albo zabierasz dziecko w terminach do tego nieupoważnionych lub przetrzymujesz dziecko wbrew jego własnej woli - masz dołek gwarantowany - wystarczy, że jej zeznania potwierdzi jej nowy Rycerz - o takich sprawach jak podważanie Twojej pozycji zawodowej, demonizowanie Ciebie w ogólnej opinii, buntowaniu dziecka przeciwko Tobie czy nawet wykorzystywanie rodziny przeciwko Tobie, wspominać nie będę - to czyste klasyki Nie za bardzo widzę w tym sens - bazuje na doświadczeniach rodzinnych, ponieważ była tak właśnie taka sytuacja: - Wychowawczyni - kobieta do tego(sic) może zagrać przeciwko Tobie nie fair jeśli pokieruje się solidarnością jajników i spotkać się tylko z Twoją ex, albo zorganizować spotkanie wspólne i ,,mentalnie" trzymać stronę ex - Wychowawczyni może uznać, że ona za bardzo nie widzi dla siebie pola, ponieważ jest orzeczenie Sądu i powoła się na jego realizowanie zarówno ze strony Ciebie - jako ojca - oraz Twojej ex - jako matki - Wychowawczyni może zasugerować spotkania z psychologiem, także dziecięcym albo wizytę w poradni Proponuję również konsultację z Dzielnicowym oraz Prawnikiem specjalizującym się w tego typu sprawach
  11. Zaczynam się przywiązywać

    Czuję wyzwanie! Przyjmuję i do tematu przystępuję - ależ mi się zrymowało! Jeśli związek wygląda w Twoim odczuciu bardzo dobrze, to za bardzo nie ma co kombinować - trzymaj ramę tak jak do tej pory to było Nie widziałeś się z nią 4 tygodnie i jeśli do tej pory nie ma żadnych oznak zdrady z jej strony albo przynajmniej latania po innych gałęziach, to ja bym za bardzo nie robił problemu tam gdzie go nie ma. Pamiętaj jednak, że kobiety bardziej potrzebują faceta, niż faceci potrzebują kobiet. Te tygodnie nieobecności zwyczajnie poświęciłbym również na budowaniu swojej pozycji w tym związku. Absolutnie nie zabraniaj jej żadnych spotkań - jak zabronisz jej cokolwiek to ona i tak zwyczajnie, zrobi to ale z podwójną siłą. Ty również możesz oznajmić jej, że przecież ,,na szkoleniu poznałem fajne koleżanki, nigdy takich nie miałem, ostatnio wypiliśmy trochę wina do 03:00 w nocy"...i czekasz spokojnie na jej reakcję Zwyczajnie ignoruj temat tego ,,przystojnego kolegi"- shit test jak nie wiem co - a jeśli dla Ciebie to będzie łatwiejsze, to potraktuj go jak kolejną koleżankę Twojej kobiety. Pod żadnym pozorem, nie pokazuj zazdrości, bądź sobą, baw się dobrze, mów i rób wszystko to, na co masz ochotę. W pierwszym poście tego tematu - z 16.09.2017 - napisałeś, że w obecny związek wszedłeś w rok, po zakończeniu kilku-letniej relacji, w której to kobieta zostawiła Ciebie dla innego. Zwyczajnie obawiasz się, że tutaj będzie tak samo - demony z przeszłości, koszmary na jawie - mocne, silne, odbierające energię do pracy i bycia w związku z inną, powracają z dużą siłą. Jak dla mnie, rok czasu od poprzedniego ,,rozstania" to trochę za mało aby wejść w kolejny związek - ale ja to ja ja jestem Odlotowy - Ty nie musisz - Ty bądź sobą bądź unikatem, dla którego warto się starać. Kolejna sprawa - nie ufasz jej - i bardzo dobrze, okazywanie kobiecie choćby w małym stopniu zaufania, to oznaka słabości a oznaka słabości dla kobiety, jest oznaką słabego faceta, który ląduje na śmietniku Taka jest istota tej rzeczy - moim zdaniem - dobrze robisz, że jej nie ufasz Kobiety same oczekują poważnego i pełnego zaufania ale same, w zamian za to - nie dają za wiele - a już na pewno nie tego, czego oczekujemy Nie ufaj, rób swoje, dobrze się baw, korzystaj ze szkolenia Zasiej w niej własną, cząstkę niepewności - choćbyś jej miał powiedzieć po powrocie ze szkolenia - ,,zobaczyłem, że kobiety potrafią być inne, niż Ty" Zapamiętaj sobie na całe życie - będąc z kobietą, jesteś skazany na innych mężczyzn w Waszym, związkowym życiu
  12. To jest iluzja - dopasowana do takiego toku myślenia aby jednak odrzucić faktyczną istotę związku i wiązania się z kobietą w dowolny sposób - kredyt, małżeństwo, adopcja dzieci itp. itd. Związek z rozsądku to niestety ponad 90% emocji oraz pozostałe 10% to właśnie rozsądek - owszem, nawet w tzw. miłości, uczucia się wypalają, haj mija i pojawia się brutalna rzeczywistość. Mimo wiedzy, chcesz się dostosować jednak pod kobietę a nawet ruszyć z ,,motyką na Słońce" co zakończy się porażką ponieważ, ogromny procent mężów, prawdy o swoich żonach przekonywała się w pierwszych latach tzw. pożycia małżeńskiego. Miło, że posiadasz oczekiwania względem kobiety, lepiej byłoby gdyby to były względem niej wymagania, które ona i tak przestawi, zmieni i odwróci na Twoją niekorzyść. Idąc na takie rozwiązanie musisz się liczyć z konsekwencjami tego wyboru o wątpliwościach, które będą nawet nie będę wspominać. Związek z rozsądku to pole do popisu dla zdrad, z Twojej strony oraz ze strony ,,żony z rozsądku" - razem będziecie ze sobą gotować, prać, sprzątać, wychowywać potomstwo a z drugiej strony - będziecie mieli kogoś innego, kto Was zafascynuje. Tylko czekać, aż taka bombka eksploduje.
  13. Co ja mam robić w tej sytuacji??

    Witaj Bracie @ForcePush - czytając Twój temat, zwyczajnie poczułem się jakbym czytał o sobie samym z przełomu lat 2011/2012, kiedy w podobny sposób latałem za pewną kobietą, która na tamtą chwilę mieszkała ze swoim byłym, miała bliską przyjaciółkę wsparcia, która zapewne nie jeden raz robiła jej sieczkę w mózgu odnośnie traktowania facetów. Oczywiście chodziliśmy do łóżka, aż do dnia kiedy w sposób zwyczajny zaczęła mnie unikać - my to nazywamy ochłodzeniem znajomości, ponieważ kobiety nie powiedzą Tobie czy Nam wszystkim, abyśmy się poszli ,,walić" Zaczęła stosować zasadę, o której napisał brat @Rexera więc P&P - umawiała się ze mną, po czym odwoływała spotkanie aby pójść spotkać się z innym. Doszło nawet do tego - dzisiaj wiem, że to był test - że napisała do mnie w pewny poniedziałkowy wieczór abym ,,kupił jej coś w KFC i jej przywiózł" A ja naiwny w swój niezwykle, romantyczny, niemęski sposób, przejechałem pół miasta aby znaleźć KFC, a potem jechałem drugie tyle drogi do niej aby jej to zawieść. Po kilkunastu minutach zostałem wręcz wyproszony przez nią a wychodząc zauważyłem leżące w kącie pod ścianą, kolczyki, które ode mnie dostała na Mikołaja. Ależ mi się przykro wtedy zrobiło, chyba miałem łzy w oczach wtedy jak wracałem do domu, aczkolwiek w jeszcze bardziej romantyczny i naiwny sposób tłumaczyłem sobie, że ,,to nie ta właściwa" Bracia powyżej napisali w zasadzie wszystko, ale w sposób dla mnie charakterystyczny oraz ze znaną mi metodą analizy i rozkładu na czynniki pierwsze, pozwolę sobie na parę słów uwagi z mojej, skromnej osoby Lecimy No więc poznałeś 20letnią kobietę a raczej jeszcze dziewczynę, która zapewne, jak większość dziewczyn w jej wieku lubi się bawić i to dobrze bawić, błyszczeć w towarzystwie, otaczać się w ich mniemaniu atrakcyjnymi mężczyznami w celu podbicia swojej wartości ,,rynkowej" Nie znałeś na tyle jej dobrze aby faktycznie uznać, że ona może być warta Twojej uwagi - zaznaczam - to Ty masz określać, czy kobieta jest warta Twojej uwagi, nigdy na odwrót. Ale potrafię zrozumieć to, że Twoje wewnętrzne poczucie samotności oraz ogromne pragnienie kobiety, w tamtym czasie zwyciężało z samym Tobą. Ja bym się jej wtedy zapytał ,,czy dobrze się czuje inwigilując obce dla niej osoby"? Wybacz ale jeśli faktycznie dziewczyna posuwa się do tego, aby ,,grzebać" w papierach z danymi osobowymi aby nawiązać kontakt z kimkolwiek jest niestety rzeczą, zwyczajnie nienormalną i wtedy jak już do niej napisałeś, mogłeś wyrazić się w sposób kulturalny i grzeczny, że ,,nie życzysz sobie takiego traktowania, przeszukiwania papierów z Twoimi danymi, że dla Ciebie jest to niepoważne" Było wzbudzić w niej poczucie zrobienia czegoś złego, zrzucenia na nią winy za całą sytuację - winy za to, że wysłała do Ciebie zaproszenie Wtedy ona zbudowałaby sobie inny obraz Ciebie, niż ten, który w tamtym momencie właśnie powstał - łatwego i dostępnego chłopaka. A o czym tak z nią rozmawiałeś? O kotkach? O kalendarzach z motylkami? Zapewne rozmów z wiadomym podtekstem nie było, leciała masa testów, których nie odbijałeś i właśnie wtedy wylądowałeś w szufladce tego nieatrakcyjnego. Swoją drogą od kogo dostała tego kotka? Od innego ,,kolegi"? Od koleżanki? Od rodziny? Twoja ,,Pani" pojechała na randkę do innego miasta, do innego faceta a ta uczelnia miała miejsce zapewne w mieszkaniu tego gościa. Nie daj sobie więcej wmawiać bajek o ,,kolegach gejach" Dzisiaj co druga ma takiego mitycznego, niczym Yeti kolegę geja, którego nikt na oczy nie widział - mogłeś odbić w tamtej sytuacji, że ,,chętnie go poznasz" i zobaczyłbyś jej reakcję pełną negatywnych zachowań, komentarzy, stanowczej odmowy. Czerwonych róż kobietom w takich sytuacjach jak odejście z uczelni czy pracy się nie daje. Twoja ,,Pani" pięknie grała na kilka frontów i prawdopodobnie ta randka miała miejsce z podobnym do Ciebie orbiterem. Miałeś wtedy sytuację w stylu ,,to jest Twoja chwila prawdy" - ten moment, w którym mogłeś zwyczajnie zakończyć tą znajomość a jeśli dalej liczyłeś na to, że być może ,,twoja Pani" Ciebie zechce, zwyczajnie zacząć ochładzać relację, zacząć grać w jej grę ale na Twoich, własnych warunkach i regułach. Spotykać się z innymi kobietami, przestać się z nią spotykać, przestać odzywać się do niej pierwszy i proponować jej spotkania. Korona by jej ,,z pupci" nie spadła, gdyby sama zaproponowała Tobie spotkanie ale to nie miało miejsca, ponieważ już wtedy nie była Tobą w żaden sposób zainteresowana. Wręczyłeś jej nagrodę za to, że zwyczajnie Ciebie oszukiwała. Brawo. Zapamiętaj sobie na całe życie - kwiatów, bukietów, czekoladek, perfum czy jeszcze czegoś innego, nie wręcza się kobiecie, z którą się nie jest w związku - a tak podbijałeś jeszcze bardziej jej wartość, która nie była w Twoim zasięgu. Mam nadzieję, że wyciągnąłeś z tego lekcję, że kobiet się o nic nie pyta, jak chciałeś ją pocałować to należało to zrobić. Najwyżej strzeliłaby focha a nie umarłbyś od tego. Pomijam fakt, że czas na ,,całusy" to był do góra 2go lub 3ciego spotkania a takie zachowania już po fakcie, to bardziej gwóźdź do trumny, niż promyk nadziei Otóż nie! Nie narzuciłeś jej żadnego tempa ponieważ, zwyczajnie tam nie było żadnego tempa, tylko marnowanie czasu, energii i pieniędzy, które mogłeś przeznaczyć na coś innego i bardziej perspektywicznego. Jej stwierdzenie, że nie chce ,,teraz bawić się w związki" to tylko grzeczne poinformowanie, że nie jest zainteresowania Tobą pod kątem związku. Oznajmiła, że nie jesteś dla niej atrakcyjny. 20letnia dziewczyna powiedziała Tobie, że ona nie wie czy kiedykolwiek pójdzie do przodu? Proszę Cię - uwierzyłeś w to?! Dałeś się jej zrobić jak mały Kaziu. Pamiętaj, że nie liczą się czyny a nie słowa - Tobie powiedziała, że nie wie czy pójdzie do przodu - ale widziałeś ją z różą, miałeś wątpliwości co do jej szczerości, wiedziałeś, że Ciebie spławia, traktuje jak zapchajdziurę. Jak kobieta zaczyna Ci opowiadać o byłych - to nie jest dobry znak - to także test na sprawdzenie, jak na to zareagujesz, czy pokażesz słabość czy zazdrość. Warto w takich sytuacjach zacząć albo opowiadać o swoich byłych, nawet pokazać, że dalej ma się kontakt z byłymi - to w oczach kobiet jest atrakcyjne - lub zwyczajnie zaproponować jej aby się z byłymi dalej spotykała albo powiedzieć kobiecie, że ,,gdy tak wspomina o swoich byłych, to zwyczajnie sam zaczynasz za nimi tęsknić" Wtedy masz ten temat z głowy i raczej więcej o byłych wspominać już nie powinna. Stawiam tutaj szklankę dobrej herbaty , że owa róża, z którą ją widziałeś prawdopodobnie była od byłego Pamiętaj - czyny a nie słowa - nie wierz we wszystko co Ci próbuje wmówić, to iluzje, które kupujesz ponieważ zwyczajnie Tobie na niej zależy. Iluzje, iluzje i jeszcze raz iluzje... Friendzone trwał już od dłuższego czasu zanim zobaczyłeś ją z różą - podobno ktoś kiedyś widział faceta, który wyszedł z Friendzona. Szukała uwagi, niczego więcej + chełpienie się Tobą jako ,,przyjaciela" - czyli całkowicie pozbawiła Ciebie nabiału. Takie wiadomości odbieraj jako pokazywanie tego, czegoś co mogłeś mieć ale nie sięgnąłeś dłonią po to. Nie ma żadnej dla Ciebie nadziei, a dlaczego: 1) Nie wzbudziłeś emocji 2) Nie inicjowałeś seksu 3) Byłeś na wyciągnięcie ręki 4) Nie stanowiłeś dla niej wyzwania 5) Byłeś dobrym Misiem Faktycznie zależy Ci na takiej znajomości, która pozbawia Ciebie męskości? To niech nie pisze, niech się nie odzywa a Ty przestań zachowywać się jakby to był koniec Świata - a nie jest - to trudna lekcja dla Ciebie, z której masz wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ciesz się, że to w ogóle miało miejsce, że tylko w takim stopniu, każdy z Nas to prędzej czy później przechodził. Tyle ode mnie! Zalecam ochłodzenie swojej głowy oraz relacji z nią - przyjmij do wiadomości, że z tego nic nie będzie, jest dla Ciebie zwyczajną koleżanką i to się nie zmieni. Więc myślę, że nie warto tracić emocji na jej osobę.
  14. Niedawno internet, obiegła pewna fotografia ze ślubu pewnej pary. Ona, dumnie klęcząca przed swoim wybrankiem, On - dumnie przed nią stojący, w spodniach opuszczony. Co o tym sądzić? 1) Pamiątka ostatniego lodzika w życiu? 2) Pomnik zwycięstwa mężczyzny, który uchował sobie Panią? 3) Marna prowokacja? 4) Duży dystans świeżo poślubionej pary? 5) Tani chwyt reklamowy? Przecież autor się podpisał na zdjęciu. 6) Przekroczenie granic dobrego smaku, nawet jak na taką uroczystość? Jakie jest Wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji!
  15. Jezus synem Lucyfera?

    Ja sobie z moimi ranami poradzę, ale są osoby, dla których ten wpis mógłby być brzemienny w skutkach, o chęci wchodzenia na forum i uczestniczenia w dyskusjach już wspominać nie będę. Ten jeden wpis był poniżej, wszelkiego poziomu dyskusji. Równie dobrze można postawić inne pytanie - czy Jezus był kosmitą? Różnica polega na tym, że inaczej widzimy sprawę istnienia Jezusa - dla jednych bajka, dla jednych prawda - wymagająca wiary. To co dla innych jest ciemnością, dla drugich jasnością, dla przeciwników Jezusa jest on niczym wręcz iluzją, dla Katolików - drogą do zbawienia. Akurat w tym przypadku chodzi bardziej o powołanie, w którym człowiek się odnajduje i żyje.
×