Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

K272

Użytkownik
  • Zawartość

    60
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

50 Świetna

O K272

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny 01.01.1972

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Jak reagować przy dziecku?

    Kolejny poziom upadlania faceta. 1. Nie udało się jej z wyzwiskami więc, 2. straszyła Cię ojcem ale że nic z tego nie wyszło to teraz, 3. upadla Cię przy dziecku. Rozwiązanie? Spokój, chodząca oaza spokoju, "pierdolony kwiat lotosu na spokojnej tafli jebanego jeziora". Poczytaj książkę którą dziś podlinkowałem w temacie o wychodzeniu z białorycerstwa, jest tam cały rozdział poświęcony tylko sposobom radzenia sobie z takimi manipulacjami. [edit] Dodatkowo obowiązkowa wizyta w jakimś supermarkecie i zakup kamerki która nagrywa wtedy gdy widzi ruch. Koszt około 100zł. Po co? Następnym krokiem Twojej żony będą rękoczyny i prowokowanie Ciebie, żebyś ją uderzył. Potrzebujesz dowodów na to, że jej nie pobiłeś ani w żaden sposób nie zaatakowałeś.
  2. Jeśli chodzi o gierki i akcje takie jak opisywany przez ciebie plaskacz na uczelni, to do pracy nad sobą, zrozumieniu mechanizmów takich akcji oraz sposobów ich zwalczania może Ci pomóc książka "Wredni ludzie" Jay Carter. Poniżej masz kawałek do poczytania: http://docer.pl/doc/nvec5e Warto ją przeczytać.
  3. Grozi mi swoim ojcem

    Przemyśl temat, żeby nie okazało się że zamiast kary żona będzie miała bekę z Twoich nieudanych prób. No i przygotuj się na to, że Twoje dotychczasowe życie (również w sensie: małżeństwo) morze rozlecieć się w drobny pył. Masz plan awaryjny na wypadek ewentualnej separacji lub rozwodu?
  4. Trzymaj poziom, nie poddawaj się i nie zwlekaj z testem. Za błędy trzeba płacić, poużywałeś sobie na głupiej pannie, teraz płacisz frycowe. Ważne żeby jasno określić czy dziecko jest Twoje. Jak jest, to cóż, bierzesz to na klatę. Najdziksze jazdy będziesz miał wtedy, gdy okaże się, że formę zalał kto inny... Oby!
  5. Grozi mi swoim ojcem

    Masz problem, bo samym gadaniem nic nie załatwisz... Może przestaniesz mylić męską siłę z pieniactwem. Nie o strach chodzi tylko o szacunek. Straszą, biją, awanturują się ludzie słabi.
  6. Grozi mi swoim ojcem

    Człowieku, o czym Ty piszesz? Jaka konfrontacja? Z kim gość ma się konfrontować? O jakim chowaniu głowy w piasek teraz piszesz? Gadanie baby to po prostu gadanie baby. To jest jedyny problem. Nie relacja autora z teściem ani konfrontacja z teściem. W całej tej akcji chodzi o to, żeby pozbyć babę argumentów do szczucia, bez wciągania w ten burdel osób postronnych. W tym wypadku osobą postronną jest teść i będzie nią tak długo jak długo nie zabierze w niej głosu. I jestem przekonany że gość tego nie zrobi. Córeczka mu się pożali, on wzruszy ramionami i słowem się do zięcia nie odezwie w tej sprawie. Tak sądzę. Twoje porady mają sens i rację bytu dopiero wtedy, gdy teść włączy się w konflikt i jawnie opowie po stronie córki. Jaki strach? Koleś ma problem z żoną a nie z teściem. Jeszcze raz to napiszę. Problemem jest jego durnowate babsko w domu a nie teść. Co tu za strach jest do oswajania? Muszę zapytać? Masz żonę? Teściowie jeszcze żyją? Pytam bez uszczypliwości i zupełnie poważnie. Mówisz jak człowiek który nigdy nie doświadczył relacji z teściami. Żaden normalny teść nie będzie wpierdalał się w życie zięcia i córki. Żaden normalny zaznaczam. Jeśli do tej pory gość nie wpierdzielił się w problemy małżeńskie autora, to tym bardziej nie zrobi tego w przyszłości. Po co go mieszać w akcję robioną przez córkę? Przecież ona tego CHCE! W ten sposób wpadasz w pułapkę którą ona zastawiła. Ona chce wspólnej rozmowy w której będzie uczestniczyć z tatusiem przeciwko mężowi. Jak dojdzie do takiej awantury, to laska dopiero zrobi facetowi jazdę stulecia na oczach tatusia, wiedząc że ma w razie czego obrońcę za swoimi plecami. Zapytam inaczej, myślisz że ona nie żaliła się tatusiowi na mężusia? Na 100%. Teść zareagował? Nie, więc jeszcze raz zapytam. Skoro on nie zareagował to po co samemu go mieszać w tą akcję? Jak wmieszasz teścia w swój konflikt, to choć byś nie wiem jak dobrze z nim żył, i nie wiem jakich mądrych argumentów użył, on zawsze opowie się za swoim dzieckiem i stanie po jego stronie. Więc odpuść sobie teścia i skup się na żonie, bo to ona stwarza problemy. Zapytam z innej mańki, jak żona straszyła by autora, że napuści na niego sąsiada siłacza, który mieszka piętro niżej, to też byś do niego leciał wyjaśniać swoje problemy? Z tej akcji nie ma żadnych korzyści. Będzie albo nie będzie. Na dwoje babka wróżyła, uderz pierwszy, masz wtedy pewne że będzie. A może teść ma dość córuchny bo mu np. za bardzo żonę przypomina i pamięta jakie miał akcje z tamtą i teraz rękami, nogami broni się przed córuchną? Tak długo jak "tatuś" w jawny sposób nie opowie się za córką, nie wciągasz go w swoje problemy. Tak, w tym przypadku nie ma czegoś takiego jak asertywna rozmowa, szczególnie kiedy startujesz do teścia z tekstami takimi jak Ty zaproponowałeś. To jawna napaść i wypowiedzenie wojny. Można to zrobić, tylko po co? OK. możemy się nie zgadzać, tylko teraz mieszamy facetowi w głowie. Konkretna rada jest taka, że ma ogarnąć swoją żonę a teścia zostawić w spokoju tak długo, jak długo on w problem nie będzie się mieszał. Facet zaczął pracować nad sobą, co wywołało reakcję żony. Asertywność w tym wypadku polegać będzie na konsekwentnym robieniu tego co poprzednio, na samorozwoju, na pracy nad sobą i na zlewaniu żony i jej shit testów. To też sytuacja do przepracowania przez autora, skoro tak go to ruszyło. Nauczyć się zlewać gadki baby. Ona uderza tam, gdzie widzi, że autora jej akcja najmocniej rusza. Jego zlanie tematu będzie genialnym sposobem na ukrócenie jej chorych akcji. [edit] Chciałem dopisać jeszcze jedną myśl która mi umknęła. Najlepszym rozwiązaniem strachu przed silniejszym gościem jest praca nad swoją siłą tak, aby mieć pewność, że za jakiś czas sobie z kolesiem poradzisz. Takiej siły nie zyskasz żadną gadką. Taką gadką nie zyskasz też niczyjego respektu. Gadka nie poparta własną siłą świadczy tylko o twojej słabości. Siłę można osiągnąć tylko wylewając wiadra potu na na treningu, pracując nad swoimi mięśniami. Jeśli popracujesz nad własnym ciałem, jeśli popracujesz nad własną kondycją, nauczysz się perfekcyjnie wyprowadzać lewego sierpowego lub kopa w jaja, to nie będziesz potrzebował rozmów. Ludzie będą czuć i szanować to, że jesteś silnym gościem.
  7. Grozi mi swoim ojcem

    Sorry ale muszą to napisać! Już dawno nie czytałem równie głupiej porady! Po co? Po co robić takie akcje komuś, kto może mieć wywalone na jej ewentualne żale? Zawsze kiedy ty poruszasz temat twojego małżeństwa przed teściem, to dajesz sygnał otoczeniu i teściowi, że nie radzisz sobie sam ze swoją kobietą. Czemu wszyscy naganiają autora na konfrontację z teściem? Stawiacie teścia w opozycji do autora z powodu słów żony autora? Przecież to śmieszne! Facet może nic nie wiedzieć o sytuacji albo mieć na nią totalnie wywalone. Nic bym z teściem nie rozmawiał na ten temat! Chyba że on sam, zaczął by walić do mnie teksty o tym, że ja nie szanuję jego córki, nie dbam o nią lub coś podobnego.
  8. Grozi mi swoim ojcem

    Ja bym do teścia z niczym nie chodził. To tylko stawia autora w pozycji petenta. Nie puszył bym się też przy nim podczas spotkań. Tylko relacja jak równy z równym. Po co chcieć go dominować? Żeby coś kobiecie udowodnić? Bez jaj. Jej gadkę potraktować można na dwa sposoby. Pierwszy i najprostszy, to ja bym ją zlał totalnie zgodnie z zasadą, że nie ma sensu przejmować się czyimiś groźbami. Śliny facet nie chodzi po ludziach i nie mówi, że zaraz im wpierdol spuści, bo to jest śmieszne. Straszą tylko słabeusze, którzy boją się wejść w realny konflikt. Silny facet, jak mu coś nie pasuje i ma przypierdolić, to idzie i przypierdala. Po co ma gadać? Słabeusz będzie straszył, bo sam boi się podnieść rękę. Jak ktoś mnie tak straszy to zawsze go zlewam, ewentualnie powtarzam mu jego własne słowa na zasadzie odbitej piłeczki. Przykładowo, ktoś mi mówi że mi wpierdzieli wieczorem z kolesiami, wtedy ja się śmieję i mówię że ja mu zaraz wpierdzielę sam, tutaj i bez kolesi. To zawsze działa. Podobnie działa straszenie kobiet. Jak mogła by spowodować wpierdziel, to już dawno by to załatwiła. Najwyraźniej zostało jej tylko gadanie. Sposób numer dwa. Jak ona go straszy, to on powinien jej odpowiadać w ten sam sposób. Takie dwie trzy akcje i laska przestanie gadać głupoty, spierdzielając w podskokach z miną skopanego kundla. Tekst:"Powiem tatusiowi, to ci wpierdzieli". Odpowiedź: "Wiesz co? Mam dosyć twojego pierdolenia. Jak ja powiem twojemu ojcu co tutaj odpierdalasz to on ci spuści taki wpierdol że ci się odechce."
  9. 1. Bardzo dobrze, jak pali to niech sama lata po ogień. Jak zaczęła sapać to trzeba było ją dodatkowo dobitnie posłać w diabły. 2. Jak ktoś wyciąga rękę na powitanie, to wcale nie masz obowiązku wyciągnąć swojej. Foch nie foch, miałeś prawo tak się zachować i już. To nie powód do startowania do kogokolwiek z łapami. Jak laska strzeliła Ci plaskacza to natychmiast powinieneś strzelić jej takiego samego. Strzał to pokaz wyjątkowego chamstwa i buractwa z jej strony który trzeba tępić w zalążku. Jak parę razy natychmiast oddasz plaskacza, to żadna laska nigdy więcej do Ciebie z łapami nie wystartuje. Trzeba się szanować!
  10. A ty się nie żenisz?

    A ja wam napiszę coś z drugiej strony barykady. Ostatnio na samczym piciu jeden z młodszych kolegów pochwalił się że właśnie się oświadczył. Jaka była reakcja pozostałej, starszej i żonatej części towarzystwa? Ogólna beka i niekończący się rechot, podsumowany właśnie tym jednym nieśmiertelnym zwrotem: "i bardzo dobrze, czego masz mieć lepiej niż my!" :-)
  11. Alkoholik, zboczeniec, brudas, tyran, awanturnik. Biedna była bita, poniżana, odarta z godności a w łóżku małżeńskim był dramat, bo ham wcale o nią nie dbał. W ogóle nie dbał. O nic. Tyle ciekawostek dowiedziałem się w trakcie rozwodu brata o nim samym. A później było przedstawianie dowodów, kolejnych dokumentów, zdjęć, zeznań świadków i na koniec okazało się, że to moja była już bratowa była puszczalską szmatą, która przyprawiła bracholowi rogi, co też zostało udowodnione w sądzie. Wisienka na torcie? Po ostatniej rozprawie laska wyjechała z tekstem, że chciała by jednak być w przyjaźni z bracholem :-)
  12. Jaki samochód do nocowania.

    Jeśli w grę ma wchodzić szeroko pojęta ekonomia + jak największa przestrzeń to wybór wydaje się oczywisty. Ford mondeo MKIII kombi z silnikiem diesla wyprodukowany po 2005 roku. 1. Ekonomia zakupu. Auto można kupić za śmieszną kasę, całkiem przyzwoite egzemplarze odkupione od poprzedniego właściciela (a nie podpicowane przez handlarza) zaczynają się w cenie 5tyś zł 2. Ekonomia użytkowania. Części do tego samochodu potrafią być niższe niż cena usługi polegająca na ich zainstalowaniu. Dodatkowo auto na trasie potrafi spalić, przy ekonomicznej jeździe w okolicy 2,5tyś obrotów około 6 litrów paliwa na 100km (prędkość 120-130km/h). Jest tego pełno w całej europie, gdzie nie trafisz zawsze znajdzie się jakiś szwagier Heniu z garazem, "Fanczesko", "Arnold" czy "Huanez", który przy pomocy młotka i klucza 17 naprawi w nim prawie wszystko. 3. Wygoda podróżowania. Auto jest przestronne, wyciszone i przyjemne w prowadzeniu. Pokonanie w nim kilku tyś kilometrów nie robi wrażenia. 4. Przestrzeń. Tym autem można przewieźć niemal wszystko a po złożeniu tylnej kanapy zyskujesz wielgachne łóżko do spania. Nawet z bagażami spokojnie znajdziesz sobie w nim miejsce dla siebie i swojej kobiety, jeśli zechcesz w nim nocować. Pisze z własnego doświadczenia, śmigam nim od wielu lat na wakacje (Chorwacja) i jeszcze nigdy mnie nie zawiodło.
  13. Karanie samic

    Właśnie aplikuję mojej ślubnej terapię wstrząsową pod nazwą "totalna olewka i obojętność". Na początku miała to centralnie wywalone, teraz widzę że zaczyna nią szarpać niepewność, najwyraźniej sama nie wie jak się zachować i chyba moja obojętność zaczyna ją męczyć. Ciekawe co będzie dalej?
  14. Ukrainizacja Polski

    Niekupowania taniego badziewia z Chin najlepiej nauczyły mnie własne dzieci. Zwykła ekonomia. Solidna zabawka (nawet jeśli zrobiona w Chinach) z solidnej firmy to zdecydowanie lepszy i w perspektywie czasu tańszy wydatek, niż kupienie najtańszego badziewia. Takie solidne markowe zabawki przeżyły wyczyny obu moich synów i pozostają sprawne po dziś dzień. Zabawki kupione pod wpływem chwili, zrobione z badziewnego chińskiego shitplastiku łamały się często już pierwszego dnia i nadawały się tylko do wywalenia na śmieci. Więc nie, to nie jest tak że się oszukuję. Wracając do Ukraińców pracujących w Polsce, najbardziej chyba cieszą się rolnicy i sadownicy, bo po wprowadzeniu 500+ nikt już nie chciał do nich przychodzić pracować w trakcie sezonu, za proponowane przez nich stawki. Ciekawe też, co będzie się u nas działo, gdy Niemcy otworzą dla nich swój rynek. Ilu z nich pozostanie tutaj a ilu wyjedzie tam, robiąc konkurencję naszym rodakom?
  15. Ukrainizacja Polski

    No niestety... [edit] Z drugiej strony, gdyby płace były wyższe i lepiej bym zarabiał, to wolał bym wydać pieniążki na rodzimy produkt, wyższej jakości niż kupować tanie chińskie badziewie które i tak zaraz się popsuje...
×