Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Bojkot

Użytkownik
  • Zawartość

    186
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

164 Świetna

O Bojkot

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

559 wyświetleń profilu
  1. Piszę w rezerwacie, bo interesuje mnie opinia kobiet w temacie. Z moich długoletnich obserwacji wynika, że w niezaspokojoną kobietę wstępują demony. Jeśli nie ma wystarczającej ilości seksu, nie jest dla niej satysfakcjonujący, udaje orgazmy (motywacja dziwaczna, ale nie niemożliwa np. aby nie sprawić swojemu partnerowi przykrości itp. ) dostaje wścieku mózgu. Moja kobieta, zawsze była dość bezpośrednia i wiele rzeczy waliła prosto z mostu, niemal jak facet, choć spokojniej (może dlatego tak dobrze zawsze się dogadywaliśmy). Taki przykład. Drobna sprzeczka o poranku, o coś mało istotnego, już mi gól skoczył, ale spoko, minął dzień. Przyszedł wieczór i biorę ją na rozmowę dyscyplinującą. Ona przeprasza, jest jej przykro, nie chciała, nie rozumie czemu tak się zachowała. Mówi też, że pokłóciła się także z koleżanką z pracy i dla swojej matki była nie zbyt miła i w ogóle chodzi jakaś podminowana. Pytam ją: - no i co zamierzasz z tym zrobić? Ona na to, - weź mnie porządnie wyruchaj, bo już nie mogę wytrzymać sama ze sobą. I był ogień. ALE CO WAŻNE! Był to koniec około 3 tygodniowego okresu, który zaczął się od momentu, gdy pewnego wieczoru, przytuliła się na filmie, mi się zachciało, wiec zrobiłem co chciałem. Na koniec widzę, że nie patrzy na mnie, nie odzywa się. Pytam o co chodzi. Ona na to, że chciała się tylko przytulić, a ja od razu jazda bez gadania, gry wstępnej ect. Ciśnienie mi skoczyło. Ale mówię spokojnie. OK., jak nie chcesz, to nie, ja nic nie inicjuję, masz ze mną luz. Kolejne tygodnie bez żadnej inicjatywy z mojej strony. Buzowało we mnie, ale się nie ugięłam, żadnych prób seksu z mojej strony. Chodziłem nerwowy, to było widać. Parę razy zainicjowała seks, w celach leczniczych jak sądzę, żebym był spokojniejszy, ale po zrobieniu mi laski, ładnie dziękowałem i szedłem spać, nie robiłem nic aby ją zaspokoić. Przez te trzy tygodnie, plus czas tuż przed okresem, tak na nią wpłynęły, że zaczęła tracić nad sobą kontrolę. Czy można wysnuć wniosek, że jeśli kobieta robi jazdy jest po prostu (lub między innymi) niezaspokojona?
  2. Moja kiedyś, parę lat temu, niby w żartach, powiedziała, że ma taką wizję. - Ponieważ kobiety żyją dłużnej, to jak umrzesz sprzedam wszystko, wyjadę na południe Europy i tam będę sobie żyła spokojnie, w ciepłym kraju. Choć powiedziała to niby żartobliwie, to samo to, że w ogóle coś takiego przylazło jej do głowy, ciśnienie mi podniosło. Ale spokojnie odpowiedziałem - oj, widzę, że nie czytałaś mojego testamentu. Uśmieszek zniknął jej z twarzy. - No przecież żartowałam! - A ja nie. Nie miałem z nią nigdy większych jazd, ale teraz mam taki plan. Jak mi z czymś wyskoczy, a ja się zdenerwuję, powiem tak - ch.. , mnie to interesuje, na kolana i ciągnij. Jak zrobi co każe, a ja skończę, każe jej przynieść sobie drinka. Nie skończę, bo mi nie stanie, lub odmówi, ubieram się i wychodzę, na jakąś godzinkę lub dwie. Zobaczymy co się wydarzy.
  3. Obawy przed moją własną agresją

    Miałem to samo. Zawsze byłem opanowany, choć w środku się we mnie gotowało. Ale parę razy nie dałem rady, pękłem i o mało źle się to dla mnie skończyło. Dopiero treningi Kyokushin cztery razy w tygodniu po 2 godziny pomogły. Bywało, że nie miałem siły iść się wyszczać po zejściu do przebieralni. Pomagało, do póki ćwiczyłem. Ale uczucie wewnętrznego spokoju było tak kuszące, że z czasem zacząłem wypracowywać w sobie spokojne reakcje nawet na ostre zaczepki. Zauważyłem, jak agresorów trafia szlag na mój spokój i obojętność, zacząłem czuć satysfakcję, że to ich krew zalewa i tracą kontrolę, a mnie ciśnienie co najwyżej dygnęło. Niestety szybko zauważyłem, że zachowuję zbytni spokój, także w sytuacjach gdy należało zareagować ostrzej. Trudna sprawa, do tej pory sprawia mi to trudności. Agresję mam pod kontrolą, ale popuszczam jej znacznie więcej niż kiedyś, taki wentyl bezpieczeństwa. Jak powiedział ponoć ojciec do Łomnickiego (ekranowy Pan Wołodyjowski), "jak nie będą się ciebie bali, będą się z ciebie śmiali".
  4. Na śpiocha

    "Na śpiocha" jak najbardziej. Z zaskoczenia, na ślinę. Bez budzenia obracam ją tyłkiem do siebie jednym ruchem i nim się zorientuje już jestem w niej. Lubi. O czym to świadczy? Nie każda się przyzna, ale w mojej opinii, lubią być brane, bez pytania, z zaskoczenia. Na pralce, gdy właśnie zaczęła wypakowywać pranie. w łazience, podczas uroczystości rodzinnej, gdy na chwilę wyszła żeby poprawić makijaż, na spacerze w parku późną nocą. Odmawia, buntuje się, uznałbym, że nie jest mną do końca zainteresowana, a jest ze mną z innego powodu.
  5. Najpiękniejszy wiersz jaki czytały me oczy

    Ten wiersz był pierwszym, który dał mi do myślenia i zachęcił do dalszych poszukiwań. "Do prostego człowieka. Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy „do ludności”, „do żołnierzy” Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić „historyczną racją”, O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę − bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab − kwiatami Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. - − O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z panami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”, Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta! I od stolicy do stolicy Zawołaj broniąc swej krwawicy: „Bujać − to my, panowie szlachta!”
  6. Co do związku

    Wszystko zależy od sytuacji. Z jednej strony słodzisz z drugiej dociskasz. Nie ma jednej recepty, co dla jednej kara, dla inne nagroda. Próbuj różnych rzeczy i patrz jak reaguje. Nie stosuj jednej metody, czy nawet kilku naprzemiennie, ale adaptuj je do nowej sytuacji, bo się przyzwyczai. Moim zdaniem brak ci testosteronu. Jak on buzuje w żyłach, takie odpowiedzi pojawiają się samoistnie. Chcesz przykładów napisz na priv.
  7. Co do związku

    Bez przesady, ale pilnować żeby oddała, wtedy kiedy obiecała. A jak nie odda to naciskać i żadnych dalszych pożyczek, czy prezentów. W ramach testu, poproś ją o pożyczkę, żeby sprawdzić jak ona zareaguje. Dawać, ale nie za drogie. Najlepiej niby spontanicznie, ale drobne. I nie żądać wprost zwrotu z inwestycji w naturze. Najlepsi kucharze na świecie do mężczyźni. Jak dla mnie żaden okaz słabości. Posłodzić i postawić granice. Przykład: "Jesteś piękną kobietą, szanuję cię, ale wiem, że wielu mężczyzn chce cię wyrwać (nawet jeśli same nie zdajesz sobie z tego sprawy) i nie będę ukrywał, że wk...ia mnie jak na ciebie patrzą, ale jeśli ty przekroczysz granice koleżeństwa, więcej mnie nie zobaczysz. Nie będzie rozmów, przeprosin itp. " Bez przesady, nie am co robić dymów z dupy. Zawsze znajdzie się jakiś powód do mniej lub bardzie ostrej reprymendy. Jak kasy na czas nie odda, nie ugotuje po raz siódmy w tym tygodniu, nie posprząta itp. Moja ostatnio mi powiedziała, że zdradziła mnie dopiero po tym, jak nabrała przekonania, że ja jej nie zdradzam!!! Znaczy tyle, że póki myślała, że pukam na boku, było OK. Powiedziała, że nie chciała wiedzieć, byle bym zawsze wracał i opiekował się rodziną. Więc śmiało divy i cichodajki, ale tak aby nie było szansy, żeby do niej toi dotarło. Żadne koleżanki wspólne, koleżanki z pracy, siostry cioteczne itp. Kobieta, którą pukasz na boku nie może wiedzieć o tobie nic osobistego (gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz itp.) Przykład. Jak co rano, podwożę kobietę do roboty. Wsiadam do wozu, puszczam głośno muzę, a ta z jadem w oczach drze japę, że se nie życzy i paluchem pach się do Power off. Wyłączyła. Ja włączyłem, nakurwiałem muzą całą drogę i ani słowa do niej. Wieczorem zjebka dla niej, że to ja sobie nie życzę, a one może mnie co najwyżej, w moim samochodzie, uprzejmie poprosić abym ściszył lub wyłączył, a ja to rozważę itp.. Ona przeprasza, bo coś tam, staję przed nią, wyjmuje kutasa, i mówię przeproś. I przeprosiła, nawet z niezwykłym zaangażowaniem.
  8. Stres - jak nad nim zapanować?

    Stres wyniszcza, to truizm, ale jeśli dłużej to potrwa, możesz zachorować. Czy ta druga osoba przy tobie wówczas zostanie? Nie chcesz od niego odejść, dlaczego? Bo go kochasz? Uważasz, że nie można odejść od kogoś kogo się kocha? Nawet jeśli nas wyniszcza? Uważasz, że nie spotykasz już nikogo wobec kogo mogłabyś czuć coś podobnego? Moja żona, jak twierdzi, nigdy nie zamierzała od mnie odejść, ponieważ mnie kocha :)) !!!. Nie przeszkodziło jej to jednak spółkować z kolegą, bo ja jej już nie dawałem tych uczuć/emocji których potrzebowała (była dla niej to tak wielka potrzeba, że w przypływie haju, była gotowa robić rzeczy, które całkowicie pozbawiły by ją władzy rodzicielskiej - najmłodsze dziecko miało dopiero rok). Jeśli zostaniesz ze swoim mężczyzną, który przyprawia cię o tak duży stres, jak trafi ci się okazja, nie będziesz mogła się oprzeć komuś (to kwestia czasu), kto odpowie na twoje potrzeby, a ty im ulegniesz. Poczucie winy cię dobije. I tak wszytko się sypnie. Nie chcesz go upodlić i poniżyć zdradzając go, odejdź zanim to zrobisz, bo to raczej kwestia czasu. Co do stresu, niezależnie od jego przyczyny, spróbuj afirmacji, było o tym w niektórych wątkach. Mnie pomagała, w szczególnie ważnych (stresujących) momentach mojego życia. Pomagała mi odpowiedzieć sobie, krótko i rzeczowo (w jednym, maksymalnie trzy/cztero wyrazowym, zdaniu), czego dla siebie oczekuję. Ale nie ogólnikowo, tylko konkretnie. Pamiętaj, że to co sobie "wymarzysz" się spełni, ale będzie miało swoje koszty w innej sferze twojego życia. Równowaga w kosmosie musi być zachowana . Nirvanę (https://pl.wikipedia.org/wiki/Nirwana) osiągniesz dopiero po śmierci. O ile w ogóle istnieje . Inny sposób, nawet wbrew sobie, zacznij się zastanawiać, jakie pozytywne konsekwencje cała sytuacja może mieć dla ciebie. Ja tak zrobiłem, szukałem powodów dla których nie powinienem zostawiać rodziny. Trochę to trwało, ale wynalazłem ze dwa, trzy powody. Przynajmniej jeden był mocny (jak dla mnie). P.S. "Piękno jest piękne na tle brzydoty, a dobro jest dobrem na tle zła. Jedno bez drugiego nie istnieje." Przeżywać radość można tylko w odniesieniu do smutku, który nas dotknął. Im większy smutek, tym większa radość gdy smutek mija. Oczywiście nie należy popadać w przesadę.
  9. Coś ode mnie. Z bardzo dawnych czasów. - W podstawówce była jedna taka (12 -13 lat) co za złotówkę pokazywała cipkę kolegom po śmietnikach. Nie wiem co z niej wyrosło, ale chyba niewiele. - szkoła średnia, tu pewnie doświadczenia są podobne jak u innych. - w wojsku (służba zasadnicza w latach 90-tych), duże miasto wojewódzkie. Nazywali je "siatkary" bo dawały przez siatkę żołnierzom na warcie!!! Zwykle te same, choć czasem pojawiały się nowe. Nie słyszałem, żeby im ktoś płacił. Średnia wieku 16-18 lat. - Kompania (ok 20 chłopa) została na weekend na służbie. W piątek zawinęli z dyskoteki organizm płci żeńskiej, z piątku na sobotę przeruchali ją prawie wszyscy (poza tymi co się brzydzili), w magazynie szefa kompani. W sobotę, jako że na kompanii nikt nie mógł zostać, wiara musiał iść na kuchnię, a panna wyjść nie chciała, zabrali ją więc na kuchnię. Żeby szef kuchni się nie zorientował, przekonali ją, że jeśli chce zostać, to musi się jakoś ukryć. A że nie było za bardzo gdzie to ..., do dziś nie mogę w to uwierzyć (sam tego nie widziałem), zagrzebali ją w ziemniakach!!! Ponoć donosili posiłki, a chętnym obciągała, w ciangu dnia. Z soboty na niedzielę, impra na całego od nowa na kompanii.
  10. Urozmaicenie

    Jedna z historii, która zadziałała, w jednej konkretnej sytuacji. Więcej tego nie powtórzyłem, chodź efekt przerósł moje oczekiwania. Lepiej się nie powtarzać, choć raz zasugerowała, że chciałby powtórzyć tą opowieść. Na poczatku było leniwie i spokojnie. Nic nie zapowiadało wielkiego finału, ot tak dla relaksu w niedzielne popołudnie. Zauważyłem, że zaczyna się rozkręcać, zapytałem czy nie wstyd ci, że dajesz się tak wykorzystywać, przyznaj się? Powiedziała, że trochę jej wstyd i pierwszy raz zobaczyłem, że oblewa się rumieńcem (może ta myśl ją podnieciła, a może mi się tylko wydawało). W każdym razie poszedłem za ciosem i powiedziałem, że przecież i tak nie ma wyjścia, bo zrobię co zechcę i wykorzystam ją jak zechce, działało. I tu zaczyna się opowieść. Ona zamknięte oczy a ja robię swoje, obserwuję jej reakcje i plotę co mi ślina na jerzyk przyniesie. Akurat przypomniał mi się film "Kaligula" (http://superfilm.pl/film-Kaligula) Nakreśliłem jej że jest niewolnicą, a ja jej właścicielem i wezwałem ją na przyjęcie, w męskim gronie, jakie zorganizowałem. Kazałem jej sobie wyobrazić, że wchodzi do dużego pomieszczenia w rzymskim stylu, dookoła na poduchach leżą moi goście. Ona tylko w skromnej todze, stoi na samym środku pomieszczenia, rozmowy umilkły, ona czuje na sobie wzrok wszystkich zgromadzonych mężczyzn. Czuje wstyd, a nawet zażenowanie, ale wie, że i tak będzie musiała zrobić wszytko co jej każę, i z drugiej strony czuje narastając w niej podniecenie. Zachwalam jej wdzięki przed towarzyszami i ogłaszam, że jest niezwykle wierna i posłuszna. Jeśli ktoś chciałby jej dotknąć, o coś zapytać, pomacać sobie, polizać, powąchać, czy sobie użyć, droga wolna. Potem nastąpiła seria różnych poleceń, które miała wykonywać (w wyobrażanej sobie przez nią uczcie) ... i więcej nie pamiętam ... ale emocje były duże. Nie chodziło też tylko oto co mówiłem, ale też robiłem niektóre rzeczy o których mówiłem. Raz przy tym byłem delikatny, a innym razem "brutalny" i "chamski", wczuwałem się w role z opowieści. Ona cały czas miała zamknięte oczy i jestem przekonany, miała wizje, tego wszystkiego co jej opowiadałem (coś jak sen albo sugestia hipnotyczna).
  11. Urozmaicenie

    W większości przypadków, w trakcie stosunku, dobrze odpowiednią gadkę toczyć podczas całej akcji. Często tylko to co mówisz podnieca kobietę bardziej, niż to co robisz. Niektóre bez tego nawet nie zbliżą się do orgazmu. Co, której mówić (co na którą działa) to wielka tajemnica, którą trzeba odkryć. Nieodpowiednia gadka i po grzybach, nic z tego nie będzie. Cóż zdarza się. 1. Studentka i profesor: ona czyta książkę nagłos, im nudniejsza tym lepiej, np. ekonomia polityczna. Ona zaczyna czytać, obracasz ją energicznie na bok (na leżąco), jednym ruchem ściągasz majtki (albo tylko zsuwasz) i wchodzisz w nią. Potem przerzut na plecy, na burzach ..., a ona wciąż ma czytać. Jak przerywa, karcisz słownie, uprzedzasz, że jak jeszcze raz to będzie kara. Oczywiście przerywa (może z ciekawości co ją czeka, ale kogo to ...) i jest kara. Musi usiąść, ja staje przed nią i kutas w usta, i wciąż ma czytać na głos, chwila przerwy i powtórka. Jak się stara, nagroda, wracam z kutasem do cipki, ... . 2. Goście w pokoju gościnnym zajadają ciasto, a ty bierzesz ją za rękę i stanowczo wyprowadzasz z pokoju do łazienki. Ryglujesz drzwi i karzesz jej zrobić ci dobrze. Za pierwszym razem nie jest pewna o co chodzi, ręka na ramię i lekki, acz stanowczy nacisk połączony z rozpinaniem rozporka drugą rękę powinienem ją naprowadzić o co chodzi. Ty musisz tu i teraz i koniec. Następnym razem już wszytko będzie jasne. Góra 5 min.. Dojdziesz czy nie, wracacie. 3. nietypowe miejsca, przebieralnie, murek w parku (wczesną letnią nocą), toaleta damska w restauracji, rękodzieło w samochodzie (podczas jazdy) .., Wszytko kreuje mężczyzna kobieta podąża.
  12. Mam pytania do was Panowie

    A byłaś w 1998 na targach służb mundurowych w Kielcach? P.S. Jeśli to co opisałem było choćby namiastką Singapurskiego pocałunku, to jest to broń atomowa kobiety, w oddziaływaniu na mężczyznę. Moim zdaniem.
  13. Mam pytania do was Panowie

    Zdania są podzielne. Jedni twierdzą, że brak seksy prowadzi do przerostu prostaty, co ostatecznie morzę prowadzić do zgonu, inni zaś, że nadmiar seksu może doprowadzić do tego samego. Pewnie prawda leży po środku i jak we wszystkim i w seksie potrzebny jest umiar, wstrzemięźliwość i folgowanie od czasu do czasu.. Nie wymaga tyle zachodu, co stosunek i można "popuścić" wodze wyobraźni bez obaw, że fantazje mężczyzny (których kobieta może nie akceptować, nawet nie nie lubić, bo nigdy tego nie robiła, ale ma blokadę w głowie) zrujnują związek. I może kiedyś przyznałbym rację takiemu stwierdzeniu, ale spotkałem kiedyś modą profesjonalistkę, z silnym wschodnim akcentem, która tak potrafiła umiejętnie pracować biodrami (leżąc czy to na plecach, czy na brzuchu)\, że waginą obciągała mi kutasa lepiej niż ustami (w odpowiednim momencie, synchronicznie jak w tańcu, poruszając biodrami w przód i w tył) i to był najszybszy seks w moim życiu, jak do tamtej pory. Żadna masturbacja tak szybko nie załatwiła mi sprawy, jak ta niezwykła dziewczyna, nawet się nie spociłem. Trudno było się oprzeć, by do niej nie wrócić. Czasami kobiety powinny pomoc mężczyźnie w daniu upustu, wewnętrznemu napięciu, bez ceregieli i gry wstępnej (taki wolontariat dla bliskiej osoby, pobudzający poczucie dominacji mężczyzny, wobec uległości kobiety), może to doprowadzić, jeszcze tego samego wieczoru, do spokojnego, długie seksu, bardziej nastawionego na potrzeby kobiety. A na pewno ograniczy poszukiwanie wrażeń (których brak mu u stałej partnerki) na boku. Dospawanie upodobań seksualnych, moim zdaniem jest kluczowe, aby związek przerwał.
  14. Witam wszystkich :)

    Witaj i pytaj!
  15. Pomocy!!!

    A gdzie ty chcesz odlatywać? Spakuj jej walizę i wystaw za drzwi. Chce balować i nie wyraża skruchy? Droga wolna. Dzieci zostają z tobą, ona się wyprowadziła, powinieneś postarać się i dostać opiekę nad dziećmi, a potem ona niech tobie płaci alimenty. Mrzonka? Znam osobiście przynajmniej jeden taki przypadek. Wymaga to pracy, przygotowań (samo się nie zrobi) i kasy, było o tym już w kilku wątkach na tym forum. Nawet jeśli do niczego nie dojdzie, niech poczuje, że to ona może stracić rodzinę (dzieci), a nie ty, w niej jest wina, nie w tobie, więc dlaczego ty masz się wyprowadzać.
×