Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

OdważnyZdobywca

Użytkownik
  • Zawartość

    108
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

38 Świetna

O OdważnyZdobywca

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

420 wyświetleń profilu
  1. Panna z innego miasta - wizyta

    U mnie podobnie. Pamiętam, dawno temu była jedna taka, Sara. Lekko naiwna (a raczej niezbyt obdarzona inteligencją), jednak umiała po pewnym czasie trochę się wycwanić. Możliwe,że miała leciutkie upośledzenie (chodź tutaj jedynie strzelam) dlatego było tak fajnie. Grubsza, nie jakoś strasznie, po prostu przy kości. Chodziliśmy razem do gimnazjum. Lubiła się pośmiać (nie jak szara myszka, ale też nie jak ,,chłop"), tak pośrodku. Naprawdę jedna z niewielu dziewczyn która miała taką ,,miłą energię". Lub aurę, sam nie wiem. Samo siedzenie i gadanie o pierdołach (mimo,iż ogólnie tego nie lubiłem) przy niej stawało się takie ... przyjemne. Nie to,że ją idealizuję, czy się zakochałem po prostu mówię, jak było. Nie widziałem jej nigdy żeby krzyczała ze złości jak to baba potrafi (a jak to w małej szkole, wszyscy wszystko wiedzą). Zamiast tego taki nieco zabawny (z mojej perspektywy) głośniejszy wywód, przeplatany z leciutko pozytywną energią. Prawdomówna a i od razu było widać czy kłamie. Jak już to po prostu nie mówiła nic w danym temacie. Ogólnie chrześcijanka, bo tak ją wychowali. Nie miała mocniejszych ciągot do religii. Dziecko, bo dziecko, ale z tej jasnej strony. To w sumie jedyna panna (bardziej by pasowało - dziewczyna) którą spotkałem w życiu z taką ,,aurą" czy tam energią. Bez mocniejszych podchodów, nienawiści (wcześniej czy później) lub mocnego wyrachowania. A jak już to w znacznie znaczaaacznie mniejszym stopniu. Latała za za mną czy innymi chłopakami chociaż nigdy nie słyszałem by weszła z kimś w związek. Ani nawet o pocałunkach z kimś. Miała dosyć majętnych rodziców. I 2-3 młodszego rodzeństwa.
  2. Stopniowe odstawianie cukru

    Powiem co ja zrobiłem: zwykły cukier zastąpiłem ksylitolem: do herbaty, czasami do pierogów itd. Droższy ale zdrowszy. Pije kilka herbat dziennie, więc powolutku zamiast 1 łyżeczki schodziłem do pół, obecnie biorę szczyptę - i smakuje. Patrzę co jem - w każdej rzeczy przetrzepuje skład. Po niedługim czasie wiesz mniej więcej co ile ma. Wypróbowuje po pierwsze smaczne po drugie znacznie bliższe naturze jedzenie (zdrowsze). Dzięki temu zmiany przechodzą praktycznie niezauważalnie. Na ogół jem lepsze jakościowo, ale mam czasami ochotę na czekoladę czy baton (najzwyklejszy Snikers czy Mars) - więc jem. Nie żałuje sobie. Zazwyczaj jak tylko go zjem chęć przechodzi (stawiam na aspekt psychologiczny; czuje tą chemię w żywości i na jakiś czas mi się odechciewa). A że mam własny i naoczny miernik to wiem od razu co jest zdrowe (albo co mój orga(ni)zm chętnie przyjmuje) - po słabych żarciu wyskakują mi pryszcze, głównie na twarzy. Już po kilku godzinach Ostatnie, najważniejsze - traktuje to wszystko jako eksperyment, zabawę. Mówi to gość który kilka lat temu potrafił zjeść kilka białych czekolady na raz, plus jakieś batoniki. W między czasie (m.inn dlatego,że zdrowie się sypało) przeszedł 2 miesięczną dietę - zero cukru,białej mąki, mleka; nawet z owocami i warzywami bardzo ostrożnie. Jedzenie kupowałem w zdrowej żywności. Generalnie wniosek był taki,że organizm dostał kopa (od natury), odżył. Bardziej wyczuwałem smaki. Ale to dawno było. Zmian było co najmniej kilka, jak choćby mniejsza częstotliwość zachorowań. Chyba będę musiał do tego wrócić.
  3. Izolacja płci

    Oboje byli na haju, dobrze myślę ? Plus dopasowanie (magia, to ,,coś" gdy trafiasz na odpowiednią pannę). Gdyby byli już ze sobą kilka lat, bardzo nikłe szanse na uzyskanie takiego efektu. A i to (intymna chwila) pasuje do ,,kobiety chcą emocji", tylko nie wiemy, jak ich opowieść potoczyła się dalej. Chwile mogły być piękne, ale całokształt ... Poruszyłeś tu ważną kwestię - pułapka ego i pułapka schematów. Na drodze do swojego wymarzonego życia, bardzo łatwo wpaść na przynajmniej jedną z nich (szczególnie dla kogoś młodego, niedoświadczonego, gdzie jedni guru mówią tak, inni zupełnie odwrotnie). Takie podejście miałem od zawsze ukryte w sobie (wzorce) - kobiety to nie tylko puste worki na sperme, ale mimo wszystko ... człowiek (podobny do mężczyzny) Co innego niż PUA i niektórzy ludzie starają się nam wmówić. Czy może jeszcze jestem white king ?
  4. Numerologia. Jaką macie liczbę urodzenia?

    Jako 8 w chińskim systemie jestem Smokiem. Zazwyczaj z różnych stron zgadza się 50%-70%. Z tej celność chyba była największa: http://czary.pl/horoskopy/chinski/chinski_05_charakter.php @dobryziomek Z tego co kojarzę, może być tak,że niektóre rzeczy odkrywasz dopiero np: koło 50. Zobacz sobie w tym systemie: - Droga życia- Liczba ekspresji- Liczba osobowości- Liczba duszy Do każdego masz napisane na stronie objaśnienie (wprawdzie czasami typowo horoskopowe, ale jako jedna z wielu ,,opinii" czemu nie).
  5. Numerologia. Jaką macie liczbę urodzenia?

    @Guliver Pisz koniecznie! Bardzo chętnie sam kupiłbym taką książkę w której jest solidna wiedza, a jeszcze odkrycie ,,siebie" w dosyć szyki i skuteczny sposób ?! Baardzo chętnie. Co do liczb mistrzowskich - https://numerologia-partnerska.blogspot.nl/2014/10/liczby-mistrzowskie-11-22-33-44-co.html Jaro - to wymyślono tak dawno,że nie dowiesz się na 100% dlaczego ktoś tak zrobił. Sam chciałbym znać powody, dlaczego tak a nie inaczej, jednak zapewne nie dowiemy się tego. Prawie jak z Biblią i Chrystusem - jedni mówią to, drudzy tamto, możesz wierzyć lub nie. Ale pewności nie masz.
  6. Numerologia. Jaką macie liczbę urodzenia?

    Jestem 8 - liczba skrajności. Wiele się zgadza, ale dopiero odkrywam co i jak. @jaro670 Bo liczby takie jak 11, 22, 33, 44 itd. to liczby mistrzowskie. Dlatego oznaczają trochę co innego niż np: w przypadku 11 - 1+1=2. Jeszcze inna sprawa: czasami mamy tak,że dodajemy do siebie 2 ostatnie liczby i jest to np: 1 + 7 = 8. Podczas przeglądania tematów obiło mi się o uszy,że (w tym wypadku) liczbę 8 tworzą liczby 1 i 7 więc 8 ma mocne ,,predyspozycje" do cech jedynki i siódemki. Nie wiem tylko, na ile to jest prawdą.
  7. Związek typu LAT, a życie rodzinne

    I tu bym polemizował. Jest takie coś jak podnajem mieszkania czyli wynajęcie wynajętego. Np: nasze są 2 pokoje, reszta ,,kogoś" kto płaci nam czynsz. Lub inna opcja to samo tylko,że z naszym mieszkaniem - zostawiamy sobie ze 2-3 pokoje, resztę wynajmujemy. Mamy gdzie w razie czego przenocować i spędzić czas, a mieszkanie nie jest pasywem. Ewentualnie przyszli lokatorzy to nasi znajomi którzy znają naszą sytuację i w razie czego nie będą robili problemów. Martwię się,że kiedyś każda kobieta zacznie fikać. Prędzej czy później. Raz coś takiego zrobi i zerwanie relacji ? Średnia opcja.
  8. Wyrywanie na domówkach

    Tylko czy wiara w przekonanie które prowadzi do sexu z kobietami ale takie, z którym się głęboko, wewnętrznie nie zgadzamy to dobra droga ? Według mnie nie. Zresztą, był temat bodaj @HORACIOU5 o samooszukiwaniu się. Nie znam dokładnie jego treści, zaledwie przejrzałem kilka tematów (więc operuje na bardzo płytkim poziomie więc jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić), ale rzuciło mi się w oczy, wręcz główne hasło: chcesz pukać panienki - bądź taki i taki; niepukający to wszyscy inni. Jeżeli ktoś jest z natury taki (czy tam odkryje i to mu się spodoba) to nie ma problemu. Ale jak ktoś nie chce być taki jak opisuje uwodziciel, kłoci się to z jego ,,wewnętrznym ja", czuje,że zachowując się tak będzie ,,inny, nie sobą" to ? No właśnie. Coach gada a życie swoje. PS: podoba mi się za to, że gość operuje na przekonaniach - ,,zmienisz przekonanie (więc prawdziwą przyczynę problemu) - zmienisz zachowanie. Naturalnie."
  9. Samotność

    @Ksanti Możesz rozwinąć dlaczego samotność jest bardzo szkodliwa ? Przecież są pustelnicy, czy nawet osoby które są same z wyboru w wielomilionowym mieście. Jeżeli chcą, czują, że nie potrzebują ludzi to dlaczego ma to im szkodzić ?
  10. Darmowe supermożliwości w Badoo

    Dobra opcja jak ktoś chce wypróbować te super uber możliwości. Wydaje mi się ,że można przyspieszyć nieco proces przez użycie programu typu AutoClick - program powtarza dokładnie te same ruchy które mu pokażemy (w skrypcie). Nie jestem pewny, ale chyba da się zrobić tak,że robimy 2 skrypty (uruchamiane kombinacją klawiszy) - w pierwszym robimy wszystko do kroku 2 oprócz innej, nowej nazwy e-mail. W drugim wszystko co jest potem. Poradniki jak zrobić podstawową automatyzację są na YT. Faktycznie gdzieś czytałem,że niektórzy po dodaniu swojego numeru karty mieli problem, bo zjadało im te kilkanaście złotych miesięcznie. Z telefonem może być problem, jeżeli chcecie założyć fake'owe konto na dłuższy czas. Miałem weryfikacje e-mailem (Google) i Twiterem, wszystko pięknie ładnie ale po jakiś czasie, gdy kilka razy byłem ,,popularny", przysłali,że trzeba zweryfikować zdjęciem (inaczej nie można było dostać się do konta). Zdjęcie na Badoo fałszywe, zweryfikowałem prawdziwym (oczywiście jedyna opcja to zrobienie zdjęcia ,,na żywo" i od razu przesłanie do nich, więc odpada opcja Photoshopa; plus zdjęcie musi być według wytycznych inaczej z automatu odrzuca). Ostatecznie poszło. Na razie nie widzę negatywnych konsekwencji (reklamy itp) ale nie mówię,że ich nie będzie.
  11. Wyrywanie na domówkach

    Ta, a potem płacz: kurwa, tyle inwestowałem, zagadywałem, męczyłem się i tak mało dostałem w zamian. Albo,że mnie wyruchali. Teraz chuj, nie robię nic. Sporo takich historii jest - ktoś inwestował więc oczekiwał zwrotu z inwestycji. A tu lipa. Chyba wiem o co pierwotnie Ci chodziło - zagadywać (jeżeli taka Twoja wola i chęć) jednak nie oczekiwać niczego w zamian. Będzie to będzie, nie będzie to też dobrze. Wypośrodkowane podejście. Myślę,że to jest jak najbardziej ok. Musisz to, tamto sramto. Mówię Ci - pierdol to. Ty możesz. Jesteś szczęśliwy sam ze sobą, możesz coś zrobić jeżeli chcesz. Bez tej presji. Bo jak to Marek mówi - ,,ludzie to wyczuwają". Co do reszty to się zgadzam.
  12. Wyrywanie na domówkach

    @Matizz Sądzę,że ten zwiastun obrazuje co chcesz przekazać:
  13. Cholera, też się nad tym zastanawiam. Wydaje mi się,że trzeba stosować to co dla nich ważne (w sensie zabierać im to gdy są ,,nieodpowiednie"). Tu na forum, dowiedziałem się,że mocnym uderzeniem jest dla kobiety spadek opinii publicznej. Inaczej mówiąc - upokorzyć lekko ją przy wszystkich. Panie bardzo dbają o opinię w towarzystwie więc powinno nieco pomóc. Tyle z teoretycznej strony. Tak jak mówisz @arek84: zasady generalne znamy, wszystko ładnie pięknie tylko nie wiemy jak to egzekwować. Szczególnie,że mamy różne typy osobowości - jeden lubi krzyczeć na babę, drugi powiedzieć raz w ciszy a potem wymienić zamki Sam nie wiem, czy nie jest to związane z postrzeganiem przez nas konfliktu (i radzeniem sobie z nim). Zlanie pupci w delikatniejszych sprawach ok, w grubszych idzie na policję, pokazuje to mamusi i już jesteśmy ugotowani. A jak to nagra (wiadomo, tylko tą część jak ,,uczymy ją zasad") i wypuści to ... lipa.
  14. Za dużo pasji ?

    Bartek mówi,że co za dużo to nie zdrowo. Mówi,że mając tylko jedną pasję opieramy swoje życie (finansowe) na niej więc niejako jesteśmy jej niewolnikami. Więc pasja tak, ale oprócz tego coś innego. Zgadza to się z Waszym doświadczeniem i przemyśleniami ? Pozdrawiam
  15. Nie potrafię być zły

    Kobiety nie mogą/umieją udawać kisielu. To tak jak z nami: albo na jej widok (albo jej dziurki) Ci staje, albo nie. Nie możesz udawać,że Ci staje. Poza tym fenomenalnie wyczuwają siłę. Wystarczy,że tylko zmienisz swoją świadomość dotyczącą swojej siły i już jest inaczej. Ale jak udajesz - w końcu przestaniesz, wrócisz do punktu wyjścia. Zazdrość działa na nie, jednak z tego co zauważyłem na krótką metę. Jeżeli widzą,że jesteś pożądany (przez inne) jest ok. Jeżeli przez długi czas o tym jej nie przypominałeś - pożądanie słabnie. Te forum to skarbnica wiedzy. Poczytajcie tematy, wiele odpowiedzi na wasze pytania jest zawartych w różnych wątkach.
×