Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Tony Montana

Użytkownik
  • Zawartość

    67
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

55 Świetna

O Tony Montana

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Co prawda nie przeziębienie, a grypa, ale myślę, że może komuś się to przydać.
  2. Zgadza się. "Jesteśmy pokoleniem wychowanym przez kobiety. Czy kolejna baba to dobre rozwiązanie?" Dużo czasu nie upłynęło odkąd skończyłem 20 lat, bo zaledwie sześć, mimo to pewne rzeczy bym skorygował. Nie popełniłem żadnego poważnego życiowego błędu, mimo to pewne rzeczy bym zmienił: 1. Nie szukał akceptacji na zewnątrz. 2. Był totalnie sobą i nie starał się asymilować się z otoczeniem. 3. Przestałbym zastanawiać się nad tym, co inni sobie o mnie pomyślą, a co za tym idzie - zwiększył pewność siebie. 4. Wcześniej rzuciłbym pracę, która mnie unieszczęśliwiała i nie dawała odpowiedniej kasy, a tkwiłem tam, bowiem wiedziałem, kiedy i z której strony mnie coś pierdolnie - taki pseudo "komfort". 5. Wcześniej poszedłbym za swoją pasją, tj. motoryzacją i gitarą elektryczną, nie zrobiłem tego, bo bałem się, że stracę tylko czas jeśli mi się nie uda. Teraz na to nie zważam, po prostu to robię. 6. Olałbym laski, które olały mnie, zamiast starać się z nimi skontaktować za wszelką cenę. 7. Chętnie trafiłbym na Marka znacznie wcześniej, bowiem popadając w matriksowe schematy uwierzyłem, że życie "właśnie tak wygląda", a takie życie niezupełnie mnie satysfakcjonowało. Trafiając na forum poznałem innych ludzi, którzy też widzą, że schemat życia: narodziny, szkoła, praca, żona, dzieci, kupno vana, śmierć, raczej nie jest tym wymarzonym, a co najważniejsze - jedynym. Nie będę pisał, że dymałbym więcej, bowiem nie miałbym na to zapewne czasu tak jak i teraz, a ponadto boję się nieplanowanej ciąży i alimentów bardziej niż ognia.
  3. Narzeczona kumpla

    Macie ciekawe spostrzeżenia. Sam osobiście nigdy nie brałem się za dziewczyny kolegów i nie planuję - nie z uwagi na to, że to "ich" kobiety, ale z szacunku do samego siebie i kumpli, bowiem odbudowanie zaufania po incydencie związanym z uwiedzeniem czyjejś kobiety jest niemożliwe. A co w wypadku kiedy od siebie odejdą? Cóż... zdania są podzielone. Później do siebie wracają, a kumpel jak się dowie to różnie z tym bywa - niby nic nie zrobiłeś, wszak nie byli ze sobą, ale jak w tym dowcipie: "niesmak pozostał". Czasami to gra ze strony kobiety - rozstać się, skoczyć w bok i wrócić - niektórzy to łykają i są dalej w związku. Mnie osobiście dziewczyny moich kumpli nigdy nie pociągały, bo na ogół nie są w moim typie, a nawet gdyby... no nie wiem... mam jakiś odruch, że nie jestem w stanie związać się emocjonalnie, ani nawet fizycznie z kobietą człowieka, którego znam. Trudno to nazwać, ale mnie to po prostu odpycha. Nieważne, czy to kumpel, czy nie... jak znam faceta, który pukał jakąś dziewczynę to mi przy niej nawet nie stanie. Serio. Skojarzenie na wzór pięknie odszykowanego auta na sprzedaż, że aż oczy grają, kiedy wiesz, że kiedyś pałował go aż silnik wiszczał młody rycerz ortalionu - wszystko spoko, wygląda ładnie, ale coś tutaj, jakieś takie nie tego... Wiecie o co chodzi...
  4. Jeśli nie będziesz się realizował, a każdą wolną chwilę zaczniesz spędzać ze swoją damą to po Tobie. Z tego, co wyczytałem myślisz o budowie domu - u mnie wyglądało to tak, że kiedy o tym powiedziałem do swojej ówczesnej panny podkreślając, że to pochłonie znaczną część moich funduszy oraz wolnego czasu to było wielkie poruszenie, że będziemy mniej razem wychodzić do lokali. Kumasz to? Bo ja nie... Mówiłeś o tym swojej damie? Tak? Jak reakcja? Nie? Powiedz i podkreśl, że będziesz jej potrzebował to pomocy (wymyśl jakąś pierdołę, coś podać, przytrzymać, itepe.) i zwróć uwagę na reakcję. Negatywna to uciekaj, a pozytywna... to też wiej, gdzie pieprz rośnie, bo z tego co piszesz to szykują się z tego niezłe kłopoty w przyszłości.
  5. Modlitwa z audycji Marka

    Podepnę pod temat inne pytanie - pamięta ktoś nazwę audycji, w której Marek jechał autem i mówił o tym, że szczęście zależy od naszego układu hormonalnego? To było fajne, chcę kumplowi to pokazać,ale nie mogę tego namierzyć.
  6. Dzięki za wrzutę @Adolf, bardzo mądre rzeczy ten człowiek mówi.
  7. Samcu! Co dzisiaj zrobiłeś dla swojego ciała?

    Od połowy ubiegłego tygodnia zacząłem biegać. Niewiele, bo 1 kilometr ostrego marszu i 1 kilometr biegu, muszę wejść w rytm, bowiem nigdy nie biegałem na dłuższe dystanse.
  8. Nie jestem mężczyzną w swoich oczach

    Też nie mam żadnych kolegów, bo tym, którym ufałem próbowali mnie kiwać. Też nie mam z kim wyjść, ani specjalnie pogadać. Mam 26 lat i też mieszkam z rodzicami, lecz z Nimi się świetnie dogaduję. Z tym jest trudno polemizować, Człowiek przesiąka otoczeniem w którym się znajduje. Generalnie ideałem byłoby odseparowanie się od nich, lecz znam warunki płacowe i ceny mieszkań, nawet pod wynajem, także może to zabrzmi idiotycznie, ale proponuję stworzyć swój własny świat. Taki oddział zamknięty, w którym możesz się zatrzasnąć i na czymś skupić. Masz pewnie swój pokój? Zatem to dobry początek... Może inaczej - masz rozwiniętą inteligencję emocjonalną i pewnie ktoś to zauważył i zaczął wykorzystywać. Szkoła to festiwal drapieżników. Sam nie miałem lekko w podstawówce i gimnazjum. Kiedy wyjechałem do szkoły średniej do większego miasta, gdzie nikt mnie nie znał mogłem zbudować siebie inaczej. Polecam zmianę otoczenia, stałą pracę nad swoimi przekonaniami i będzie dobrze. Pamiętaj - myśli są odzwierciedleniem rzeczywistości przepuszczanej poprzez filtr Twoich przekonań. Pomyśl, czy ów filtr jest właściwy. Nie jest? Co chcesz zmienić? Powoli, małymi krokami - nie od razu Rzym zbudowano. Ooooo staaary. Co do samotności to nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cię rozumiem, lecz zadaj sobie pytanie - czujesz samotność, czy osamotnienie? Wbrew pozorom to nie to samo. Samotność to tęsknota za ludźmi. Osamotnienie to pogodzenie się z faktem, że lubisz ludzi i przebywanie z Nimi - ale ich nie potrzebujesz by cieszyć się życiem. Trudno o wsparcie w dzisiejszych czasach, bowiem mamy społeczeństwo, które stale chciałoby tylko brać, czerpać od Ciebie energię. Musisz sam się zmotywować, inaczej nie da rady. Sam napisałem ok. miesiąc temu post, że miewam samobójcze myśli. Nieszkodliwe, ale sam fakt, że je miewałem był niepokojący. Znajdź cel w życiu - chłopaki mi podpowiedzieli, teraz ja chcę podpowiedzieć coś Tobie. Znajdź cel w życiu. Nie szukaj tego, czego nie umiesz, a tego, co chcesz się nauczyć. Nie umiesz naprawić kranu? Popatrz jego budowę w necie - to banalnie prosty mechanizm. Remont? Wszystko jest na youtube - pooglądasz filmiki, będziesz miał pojęcie co i jak. Kup narzędzia i próbuj swoich sił. Spierdolisz coś? To nic. Już wiesz jakich błędów uniknąć, jesteś mądrzejszy. Sam na dniach mam kłaść kamień dekoracyjny na ścianę, czego nigdy nie robiłem. Poczytałem, jaki klej, co do czego, obejrzałem kilka filmików i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Nigdy nie mów, że czego nie umiesz, bo jeśli będziesz to robił to Twoja podświadomość w to uwierzy i faktycznie zrobisz coś źle. Auto to grubszy szpadel - dobrze wziąć do pomocy przy kupnie kogoś, kto się zna, a później zaznajamiać się z budową w praktyce. Jak kupisz rumpla to tylko się wkurwisz, ale jak ktoś Ci doradzi to na spokojnie obczaisz co i jak. A co w przypadku, jeśli ta grupa pierdoli głupoty? Też czasami zdarza mi się trafić w jakieś denne towarzystwo, w którym czuję się jak małpa z papierosem. Ktoś rzuci jakąś denną uwagę, zjebany żart, a wszyscy kiwają głowami, że to takie zabawne, a ja mam minę w stylu WTF? Ponadto nie podporządkowuj się pod jakąkolwiek grupę - masz wyrażać siebie, a nie stanowić tło dla innych. Do wspólnych tematów trzeba mieć podatny grunt, czyli ludzi, z którymi coś Cię łączy. Przypadkowe osoby nie gwarantują zadowolenia z konwersacji, jeśli macie zupełnie inne światopoglądy, tudzież zainteresowania. Ale z jakiegoś względu ją zmieniłeś. Podjąłeś decyzję. Być może była błędna, ale chciałeś coś zmienić w swoim życiu. Nie piętnuj się za to, idź dalej. Podejmuj świadome działania tylko w zgodzie z samym sobą, a nie innymi, chyba że chcesz, żeby to wszyscy wokół Ciebie byli szczęśliwi, ale nie Ty. Słuchaj opinii wszystkich ludzi, ale decyzje podejmuj samodzielnie. Zdanie innych? A kim oni są? Jeśli coś w życiu osiągnęli warto czasami niektórych wysłuchać, ale jeśli chodzi o osoby, które tylko hejtują, żeby podnieść własną samoocenę proponuję otrząchnąć się i kazać kilku osobom działającym na niekorzyść Twojej kondycji psychicznej po prostu spierdalać. Brzmi jak brzmi, ale czasami to jedyna opcja. Pomimo tego, że przedstawiam Ci alternatywny punkt widzenia też miewam chwilę słabości. Ty, ja i inni użytkownicy forum, którzy raczej się ze mną zgodzą. Nie masz wpływu na przeszłość, pogódź się z tym. Też stale pracuję, robię różne rzeczy, które mnie drażnią, wieczorem z kimś bym pogadał, wyszedł na piwo, podzielił się jakimś problemem, wysłuchał kumpla, doradził, ale wiesz co? Podobnie jak Ty nie mam nikogo takiego, a żebranie o znajomości z innymi źle się kończą, zwłaszcza z kobietami. Rada? Zadaj sobie pytanie: co musi się stać, żebym poczuł się jak mężczyzna? A później zacznij to wcielać w życie. "Nie można zjeść słonia w całości, ale można po kawałku."
  9. 6 Weidera - Budujemy mięśnie brzucha

    A6W również odradzam - plecy bolą po tym niesamowicie nie wspominając już o bólu kręgosłupa na odcinku lędźwiowym. Ja sobie odpuściłem.
  10. Ze swoją ówczesną damą, z którą się spotykałem i ona chciała wziąć ze mną ślub (ja niekoniecznie) też nie szło się porozumieć w momencie, kiedy miała styczność ze swoją matką. Jej ojciec? Nie zgadniecie - też drinkował. Teraz po latach przeglądając to forum wyciągam wnioski, których wcześniej nie widziałem - żona swoim gderaniem miała wpływ na tą sytuację. Nie mam na to dowodów, ale wiele na to wskazuje. A ciągu dalszego historii chętnie się dowiem.
  11. @marios27 Dokładnie, a to jest właśnie przykre. Jest się po prostu uprzejmym w stosunku do kobiety to jest się dymanym, jest się człowiekiem, który żąda szacunku, a nie traktowania jak kolejnego uniżonego sługi to jest się prostakiem, no bo "mężczyzna powinien biegać za kobietą" i paradoksalnie faceci, typu "pieski" mają większą styczność z kobietami. Pieskiem nigdy nie byłem z uwagi na wspomniany szacunek do siebie, ale przez to mam ograniczony dostęp, bo one lubią otaczać się facetami, którzy są na wezwanie albo mają hajs. Nie nadaję się do tej roli i nie jestem aż tak bogaty, żeby to za mną biegano, a zatem jest jak jest.
  12. Zazdroszczę takich problemów Jestem sam od dwóch lat i jakoś nie mam szczęścia do kobiet.
  13. Druga rewolucja kulturalna na forum (zdrowy styl życia)

    Pomysł przedni, jestem za. Ludzie bardziej obeznani w temacie - jeśli mieli by ochotę - mogli by podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem jakich błędów unikać, co przynosi pozytywne efekty itd. Nie tak dawno, bo jeszcze wiosną byłem w stanie zrobić 115 brzuszków, 15 podciągnięć na drążku podchwytem i 77 pompek, co jest moim życiowym rekordem - sęk w tym, że po tym ostatnim wysiadł mi lewy bark i przez ok. miesiąc ledwo spałem z bólu, a fizjoterapia gówno mi dała. Latem zaniechałem ćwiczeń, bowiem pracowałem dość ciężko fizycznie i nie chciałem się dojechać na amen, żeby nie wstrzymywać roboty. Listopad jest moim miesiącem wypoczynkowym - remontuję wnętrze domu, więc się za bardzo nie namacham, ale faktycznie chcę od grudnia ruszyć z kopytem, zatem... byłbym zainteresowany nowym działem, a zwłaszcza dietami, bowiem nigdy nie potrafiłem jej sobie ułożyć, a mam trochę inny problem - jem co chcę i ciężko jest mi przytyć. Mam 176 cm wzrostu i 69 kg wagi od kilku lat, a chciałbym mieć, ok. 75. Wskaźnik BMI jest w normie, ale masa by mi się przydała.
  14. Równe godziny, kiedy patrzę na zegarek.

    O jakim przebudzeniu mówicie, bo chyba nie łapię o co kaman.
  15. Festiwal białorycerstwa na wykopie.

    Czytając Was, Bracia, aż przypomniała mi się pewna sytuacja, kiedy bodajże 5 lat wstecz poznałem pewną pannę mieszkającą ode mnie ok. 80 kilometrów. Miałem 21 lat, byłem napalony na nową dziewczynę, świeżo zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze, kupiłem swojego wymarzonego Opla Astrę II, bank trzymał mnie za gardło, ale takie było moje marzenie i jak miałem gdzieś dalej jechać to oglądałem prognozę pogody, żeby przypadkiem mi grad fury nie pobił. Raz nawet wziąłem taką grubszą plandekę do bagażnika. Niby brzmi komicznie, ale zrozumie to tylko ten, co zainwestował w to czas, pieniądze i kawałek serca. Pojechałem poznać pannę. Pierwsze spotkanie git, na drugie wpadła do mojego miasta - też nawet, nawet. Za trzecim razem wystawiła mnie do wiatru, bo zamiast się ze mną spotkać powiedziała, że idzie z kolegą na wesele. Już wtedy powinienem ją odstawić, ale byłem odpowiednio głupi by tylko się wkurwić i nic nie zrobić oprócz rozłożenia rąk w geście bezradności. Odezwała się po tygodniu, że mogę do Niej przyjechać (jupi!), zabrać ją i jej znajomych i gdzieś pojechać nad jakieś jezioro... eeeeeeee... WTF? Chciałem spotkać się z Nią w 4 oczy, a ona mi zaczęła ściągać do mojej wymarzonej fury kupionej za ostatni grosz stado swoich znajomych,żeby pobujać się na mój koszt. Już samo to stwierdzenie podbiło mi ciśnienie, ale najlepsze dopiero się zbliżało. Wyraziłem swoją dezaprobatę, co do w/w pomysłu, jednakże zapytałem, na co mogę od Niej liczyć, jeśli zgodzę się gdzieś ich zawieźć? Odpowiedź: "Jak to co? No będziesz miał satysfakcję." Po tych słowach odnotowałem znaczny spadek ciśnienia w kabinie. xDDDD Pomysł wyśmiałem i kategorycznie odmówiłem tego wątpliwej jakości przywileju. Wówczas pomyślałem, że może postąpiłem zbyt ostro, ale teraz czytając Was widzę, że jednak miałem przebłyski logicznego myślenia, a nie dawania się do wodzenia za nos na poczet wilgotnych spotkań. Szacunek do siebie to podstawa podstaw. Nie ma zamienników do tego uczucia.
×