Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Subiektywny

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    2223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    74

Ostatnia wygrana Subiektywny w Rankingu w dniu 18 Kwiecień

Subiektywny posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

4675 Świetna

O Subiektywny

  • Tytuł
    Starszy chorąży sztabowy
  • Urodziny 1 Styczeń

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Kraków i okolice.
  • Interests
    Zabawy z patyczkami, kamyczkami i sznurkiem.

Ostatnie wizyty

6943 wyświetleń profilu
  1. posłuchaj mnie,starej suczy,przeciętnej urody acz pożeraczki męskich serc. Olej to zapraszanie! Stwórz 3-4 fałszywe meskie konta na fb i dodaj do swoich znajomych Konta załóz jak najszybciej,niech bedzie na nich jakiś ruch,coś z nich ud co jakiś czas,zmieniaj fotki (uwaga nie bierz fotek z neta!!) Konta muszą mieć znajomych,żaden problem,najpierw uzupełniaz profil potem spraszasz spersonalizowanych ludzi( profil ud mnóstwo aut-spraszasz blacharzy,lakierników luzny przykład) Po około 2-3 tyg zacznij bardziej dbać o siebie i byc bardziej tajemnicza,kup simkę i wyślij sobie niewinnego smsa od "Artura" o treści "Patrycjo może jednak zmienisz zdanie?" Jednocześnie fałszywy profil Artura lajkuje i kom Twoje nowe ładne zdjęcia na fejsie. poza Arturem zdjęcia serduszkuje też "Marek" oraz "Grzegorz" Wszystko dajesz na publiczne bo męża nie ma w znajomych. W ogóle nie okazujesz żadnej zazdrości,zapisujesz się na fitness,częściej wychodzisz wieczorami (chociazbyś miała sama łazic 2 h po miescie),cały czas masz tel przy sobie,panicznie boisz się zostawic tel na 5 min bez opieki. Po około 1-1,5 mc twój maż zaczyna trybić że chyba robisz go w bambuko,zaczyna zabiegać bo przecież nie będą mu jakieś "Artury" żony na fejsie serduszkować. Poza tym zabawa polega na tym by gonić króliczka,króliczek sie wymyka to włącza się instynkt. Oczywiscie Ty łaskawie acz z pewnym oporem pozwalasz się nowo uwodzić mężowi. I tak scalona na nowo ze swoją drugą połówką ,NIE zapominasz o powyzszych akcjach,ich nateżenie zalezy od aktualnej temp waszego związku. Proszę - idealny temat do działu 'manipulacje'
  2. A widzisz Bracie, jestem na takim etapie życia i świadomości że bez wstydu mogę napisać - czasami gdy mam gorszy okres, taki spadek formy, to po prostu mięknę i mam dosyć. Pięć lat temu nie będąc aż tak świadomym - puszczałem to koło oczu i uszu. Teraz mając wiedzę, która jest (napiszmy szczerze) zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem, widzę jak na talerzu mechanizmy, zależności oraz całą świadomą i nieświadomą gierkę która rozgrywa się obok mnie. Gdy mam formę - mogę góry na swych barkach przenosić. Gdy forma mnie opuszcza - wnerwia mnie to co widzę i dołuje podwójnie, bo jestem świadom co to za mechanizmy, jak się odpalają i co za nimi stoi. Gdy nie wiedziałem - nie kuły w oczy No i co? Strzelić sobie w stopę próbując zabraniać i suszyć głowę robiąc z siebie zazdrosnego błazna? Automatyczny samobój i pokazanie słabego punktu. Pójść w wyścigi 'oko za oko', kto będzie bardziej towarzysko uroczy i w jednostce czasu więcej orbiterów płci przeciwnej złowi? Kolejny samobój, na dodatek od razu skazany na przegraną - bo kobieta łowi praktycznie bezkosztowo, na 'pokazanie się' i sami się zlatują jak osy do słodkiego. Ja muszę się naprodukować, napokazywać a i tak suma summarum rezultat będę miał, co tu kryć, wielokrotnie gorszy. W szranki w tej dziedzinie nie staniesz Pozostaje tylko to co piszesz Bracie - siła spokoju wynikająca w wewnętrznej siły, spójności osobowości, charakteru oraz podejścia do życia. Ale ciężko ją zachować, gdy męczą zawodowo w pracy (i to solidnie, tak że czasami aż nie mam już siły i chęci pisać na forum) plus dodatkowo też obskakuje się na innych frontach problemami, problemikami i problemusiami. Więc owej siły spokoju chwilowo mi brak. S
  3. Panowie, Przykład z życia wzięty. W sobotę byłem na proszonej imprezie koło Tenczynka (znajomi biznesowi żony), przyszło z 60 osób, w niedzielę było mniejsze 'afterparty'. W sobotę się bawiłem a w niedzielę siedzieliśmy 'konsumpcyjnie' przy stołach. Do kogo biło męskie towarzystwo gdy dowiedziało się, że moja żona zajmuje się daną dziedziną. Ano do żony Zaraz wianuszek się utworzył pytaczy-umilaczy-nadskakiwaczy. Mi się, przyznaję szczerze, zagadywać pań przy stole nie chciało - bo i nie było specjalnie kogo zagadać. Więc z uśmiechem obserwowałem. Żona skilla do ludzi ma a że buzia niebrzydka i figura ok - to widzicie jak jest. I co ? I jajco panowie szlachta Ładna kobieta - wystarczy że siedzi i potrafi rozmawiać oraz uśmiechać się. Zaraz kolejka się ustawi. Się trochę jak kwiatek przy kożuchu czułem. Mężczyzna? Nawet jeśliś modelem bielizny od Calvina Kleina a zarazem członkiem Mensy - to i tak musisz sam podbijać, sam zagadywać, sam inicjować, sam ryzykować że zostaniesz spławiony. I żeby skały się skichały a Wisła bieg odwróciła - tego nie zmienicie. Więc nic, ale to nic mnie nie przekona że tu zachodzi jakakolwiek równość. Atomem nawet tego nie zmienicie. Więc nie dziwcie się, że panny tak lubią łazić na proszone imprezy. Odstawi się jedna z drugą, odmaluje. Pójdzie, pomruga zalotnie oczami, pouśmiecha - i już ma jednego, dwóch czy nawet całe stado zagadywaczy-nadskakiwaczy. Sami przyjdą. W drugą stronę tak nie ma. S.
  4. Z kolei ja jestem adwokatem PUA i wezmę je w częściową obronę. PUA otwiera oczy, uczy koncentracji na pomijanych w mainstreamie zagadnieniach dynamiki socjalnej damsko-męskiej oraz daje dodatkowe punkty w rozwoju osobistym. Warto zapoznać się ze zgromadzoną tam wiedzą oraz mając ją - być jej świadomym. Natomiast nie warto pod wpływem PUA ustawiać swojego zachowania, życia i osobowości pod wyścig "kto więcej zaliczy ten mistrzuniu, kto mniej ten frajer". Bo to tak społecznie sztampowe, że aż kuje w oczy. Mi lektura "Gry" Neila Straussa przyniosła naprawdę kupę radochy i przeczytałem ją z ciekawością. Coś tam podczytywałem na polskich stronach WWW o PUA ale w zasadzie to była wiedza, którą można było wyciągnąć z GRY Straussa. I ostatnia część wypowiedzi. Jakie dziewczęta chodzą do klubu? Szukają tam partii do zamążpójścia czy bardziej badboya od emocji? No właśnie. Fun & emotions Pod 30stkę już szukają partnera według innej optyki. Badboy z klubu fajny, ale nieperspektywiczny. Teraz szuka czegoś pewniejszego i zasobniejszego. Później jak już się rozmnoży i dzieci odchowa - znowu będzie w cenie badboy Poderwać rozchwytywaną ładną dwudziestkę, która ma siekę w głowie bo co tydzień podbija do niej nastu-dziesięciu bajerantów - więc może wybierać, przebierać i grymasić TO CO INNEGO niż podbić do z lekka przeterminowanej trzydziestolatki, która czuje że kończy się jej czas. Tą drugą 'wyrwać i zaliczyć' będzie o niebo łatwiej. Ba! Często sama będzie się przymilać i tylko półślepy tego nie zauważy. S.
  5. Panowie, Sam się biję z myślami. Może nie są one natrętne ale pojawiają się co pewien czas. A myśli te ogniskują się wokół zasadniczego pytania: - odmówić grzecznie, kulturalnie i z uśmiechem tj. na drodze dyplomatycznej czy - powiedzieć wprost, że nie robię niczego dla ludzi którzy pamiętają o mnie wyłącznie gdy mają potrzebę a poza tym praktycznie nie utrzymują kontaktu. Czyli kawa na ławę. Znacie od mnie trochę więc pewnie domyślacie się dobrze, że wygrywa opcja pierwsza. Jako rozsądniejsza. Druga niesie z sobą ryzyko - na moje oko w 95% przypadków gość się ciężko obrazi, uzna nas za złamasa i będziemy mieli dodatkowego wroga w pakiecie all inclusive. Może w 5% przypadków najdzie go refleksja, że faktycznie - milczy lata potem gdy jest needy to wyciąga łapę po pomoc - a później znowu będzie milczał do następnej okazji. Ale przyznaję się, że wzrasta we mnie ochota by wygarnąć i powiedzieć jednemu z drugim jak jest. Albo od razu z uśmiechem powiedzieć, że stawka wynosi 3/4 stawki adwokackiej/radcowskiej a owe 25% mniej to bonus za 'znajomość'. Wątpliwą znajomość. Też jak znam życie - zaraz się wycofają a później będą kolportować opinię że Subiektywny to łasy na kasę
  6. No i patrzcie, co za zbieg okoliczności Dzwonił do mnie znajomy. Oczywiście z zapotrzebowaniem na doradzenie + świadczenie na jego rzecz pomocy. To był jego pierwszy telefon od ... pięciu czy sześciu lat. Z uśmiechem, tak jak wspominał @Drizztodmówiłem uzasadniając, że nie zajmuję się daną dziedziną. Czy mógłbym się zająć ? Naturalnie. Wymagało by to ode mnie nakładów własnej pracy, czasu oraz dojścia do pewnych ludzi których znam. W ułamku sekundy, nawet się nie wahając uznałem, że nie warto. Po co? By znowu za pięć czy sześć lat odebrać telefon z kolejną 'prośbą' o zajęcie się tematem? No właśnie ... S.
  7. W temacie. Mam w gronie znajomych na FB dziewczynę, którą poznałem będąc dzieckiem. Nie utrzymujemy kontaktu 'w realu' od lat. Panowie, nawet nie jesteście w stanie wyobrazić sobie jak jest ... szpetna. Okropnie. Czym się w zeszłym tygodniu pochwaliła? Pierścionkiem zaręczynowym No i proszę, nawet na taki felerny towar trafił się jakiś desperat. Jakoś nie widzi mi się takie coś w drugą stronę. Tu babki mają ZAWSZE przewagę nad nami. Przeciętna dziewczyna idąc na imprezę zawsze zostanie zaczepiona przez podbijających do niej gości. Przeciętna! Zwykły facet idąc na imprezę - szansa na to że zaczepi go przeciętna dziewczyna - oscyluje blisko zera, wręcz czołga się na poziomie podłogi. Takie jest prawo rzeczywistości w której przyszło nam funkcjonować i basta. W wieku rozpłodowym przeciętna Karyna 5/10 ma towarzysko wartość wielokrotnie większą niż przeciętny Seba 5/10. Deal with it. S.
  8. NIE Jeśli oczekujesz, że zewnętrzny świat to doceni, ludzie zauważą i będą mieli na uwadze przy ocenie Twojej osoby, gdy nastawiasz się na swoistą wymianę i oczekujesz jej tj. "ja jestem dobry i uczciwy więc oczekuję w drugą stronę podobnego podejścia do mojej osoby". Takie podejście, które chyba każdy przechodził w swoim czasie, niesie za sobą wyłącznie rozczarowanie, frustrację i niechęć. Warto sobie ich oszczędzić. TAK Jeśli robisz to dla spójności swojego wizerunku i postaw przed samym sobą. Gdy chcesz się czuć dobrze gdy myślisz o swoim podejściu do świata zewnętrznego i mieć poczucie, że z Twojej strony wszystko jest OK. To jeden z elementów składowych dobrego samopoczucia i pewności siebie. Jak widzisz - wszystko zależy od Twojego nastawienia. Nastawiając się na 'zwrot od świata za okazaną dobroć' - generalnie się zawiedziesz. Nastawiając się na utrwalanie tej postawy jako składnika charakteru i osobowości / wizerunku - generalnie możesz wyłącznie zyskać. Jedna uwaga. Twoje dobro, uczciwość i pomocność powinny automatycznie kończyć się tam, gdzie zaczyna się cudzy, nieuzasadniony zysk Twoim kosztem. S.
  9. Dałaś mi do myślenia @Beata, bo powiększenie skilla w dziedzinie 'TANIEC' przydałoby mi się. Bo pisząc bez ogródek, ponad męski poziom 'marnoprzeciętny' nie wyrastam (choć i tak jest lepiej niż było). A z tego co obserwuję - potrafiący tańczyć powyżej przeciętnej mężczyzna ma u pań +50 pkt do wizerunku, niejako z automatu. S.
  10. @Brat Jan U mnie na stole podczas świąt nigdy nie ma wódki. Góra dwie butelki wina, jak ktoś sobie zażyczy lampkę do posiłku, i szulus. Taki wódczany zamordysta i kijowy gospodarz ze mnie, święta nie są od nawalania się, i basta S.
  11. A ilu ja bliskich znajomych, którym doradzałem czy pisałem pisma w zakręconych sprawach rodzinnych czy przy rozwodach. Potwierdzam w całej rozciągłości - później się wstydzili, najwidoczniej było im głupio że dowiadywałem się różnych rzeczy o których oni woleli żeby nikt nie wiedział. Więc później unikali mnie jak diabeł święconej wody, taki odruch obronny. Od tego czasu nie pomagam OSOBIŚCIE osobom, których znajomość lubię w tego typu sprawach. Po co mnie mają później unikać, po co się wstydzić. S.
  12. Ale czemu się dziwicie? Przecież to naturalne. Siła robocza (mężczyzna) należy do kobiety, w jej i społecznym mniemaniu. Siłę roboczą należy wykorzystać dla polepszenia dobrostanu i komfortu kobiety oraz jej potomstwa (w wersji propagandowej - dla dobra rodziny). Siłę roboczą należy skutecznie kontrolować by móc realizować zdanie pierwsze i zdanie drugie. Wszystko co może utrudniać użycie siły roboczej jest tępione i zakazywane przez kobietę, bo broń Boże siła robocza zobaczy, że można żyć inaczej. Ilu znacie takich szczelnie kontrolowanych przez żony 'misiów-zapierniczaczy' ? Ja co najmniej kilku. A ich żony moooocno dbają, żeby dureń jeden z drugim nie zobaczył że można żyć inaczej - i tak im wypełniają czas, że na nic go już nie mają poza tyrką zawodową, tyrką domową oraz snem. Próba odcięcia od rodziny, przyjaciół i znajomych to taki standard. Wręcz pakiet 'BASIC' ze strony partnerki. S.
  13. Taka luźne spostrzeżenie. Organizowałem spotkanie rodzinne w niedzielę wielkanocną. Dwie rodziny, żony i moja - 19 osób. Wszystkie pokolenia, od pradziadków po najmłodsze wnuki i prawnuki. Co można zauważyć. Jedną cholerną prawidłowość. Starsze pokolenie, pokolenie mojego ojca i teścia NIE POTRAFI Z SOBĄ ROZMAWIAĆ POZYTYWNIE. Ni mru mru ! Jakakolwiek dyskusja zaczyna naturalnie dążyć ku polityce lub kwestiom religijnym/kościelnym - co jest najgorszym z możliwych wyborów na dyskusję przy świątecznym stole. I tu są dwie opcje. Jak dyskutujący się zgadzają w jakiejś kwestii co do polityki lub religii - to wspólnie dowalają 'wrogowi'. Jak się nie zgadzają - zaczynają dowalać SOBIE. Łączy ich tylko jedno - wspólna niechęć czy nienawiść do ideologicznego wroga. Gdy takiego wspólnego wroga nie ma - zaczynają przypierniczać się do siebie bo inaczej nie potrafią. Skill umiejętności interpersonalnych w zakresie luźnej, niezobowiązującej rozmowy - ZERO. ZERO ABSOLUTNE. Przy stole czułem się jak forumowy moderator - co chwila trzeba interweniować! Dwukrotnie z uśmiechem prosiłem, by nie poruszać przy stole kwestii politycznych i religijnych. Lepiej rozmawiać o tymco łączy np. o ukochanych przez obydwu dziadków wnukach. No ni w ząb. Za przeproszeniem, stare dziady nie potrafią. Zakaż im rozmów konfliktogennych - to zamilkną bo o niczym innym nie potrafią. Żal. Ogromny żal.pl A po kliku minutach sami z siebie znowu zaczną dryfować ku kłótni o polityce / życiu / religii itd - jak czarna dziura. Średnie pokolenie - potrafi olać te temat i skupia się na innych. Najmłodsze ok. 20stki - również. Tylko stara generacja Polaków wręcz żyje emocjami i utożsamia się z daną opcją polityczną, poglądem na życie czy kwestie religijne. I jak Kmicic w Częstochowie jest gotowa własną piersią bronić ich i kąsać jak wilk w ich imieniu. Oni nie dyskutują. Oni głośno skandują hasła i atakują wszystkich, którzy nie myślą jak oni. Moja mojszość jest mojsza od twojej mojszości. Tak na marginesie to wydaje mi się że sukces ruchu Solidarności w latach 80tych wynikał z podobnej rzeczy - jednoczył nienawiścią i niechęcią do socjalizmu i PRL. Tak pozytywów było mało, gro to była zapiekła nienawiść i chęć dowalenia wspólnemu wrogowi. Gdy wróg znikł - znikł ten jedyny łącznik w postaci wspólnej nienawiści i Solidarność implodowała zapadając się pod własnym ciężarem. Bo nic więcej tych mas ludzkich nie łączyło - a wejść na poziom łączenia 'pozytywnego i konstruktywnego' poza nieliczną mniejszością - nie potrafili. Jako organizatorowi Świąt - zależało mi na odpowiedniej atmosferze i tym, żeby każdy czuł się dobrze. I powiem szczerze - co się nawkur_łem w środku i namęczyłem, by ucinać i zmieniać konfliktogenne dyskusje - to moje. S.
  14. Wiesz jak to jest z tymi ankietami u kobiet ? Domyślasz się doskonale, z resztą jak my wszyscy. Większość niuń udzieli odpowiedzi 'takich jak społecznie powinno się udzielić' - kwestia wizerunkowa. Prędzej oddadzą Śląsk Niemcom a Przemyśl Ukraińcom niż przyznają się do pewnych społecznie nie do końca akceptowalnych nawyków i zachowań. A co do procesu podniecenia u kobiet i mężczyzn to jest jak mówisz. Mężczyzna odpala od przycisku. Kobietę generalnie trzeba dłużej nakręcać. Choć i tu mam wyjątek. Lata temu miałem kolegę-kobieciarza z Politechniki Warszawskiej. Mistrz ! Nakręcał kobiety, oczywiście nie każde, w czasie liczonym w minutach. Ot taki naturszczyk - do dziś nie wiem co takiego w sobie miał. S.
  15. To jest właśnie ciekawe zagadnienie - bo spotkałem się wielokrotnie ze stwierdzeniem, że kobiecy popęd jest wcale nie mniejszy od męskiego. Różni się tylko w kwestiach hipergamiczych. My 'skorzystamy' z wdzięków pań równych nam i powyżej - a jak trafi się panna lekko poniżej - również przymkniemy na to oko i skorzystamy. I kobiet z kolei wystąpi mierzenie 'zawsze w najwyższą półkę'. Więc panna o powiedzmy SMV 6 raczej odrzuci z automatu gościa o równym SMV za to będzie 'chętna' przy gościu o SMV 8 i wyżej. Wydaje mi się, że tu tkwi całe sedno zagadnienia. S.