Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

seba33

Użytkownik
  • Zawartość

    285
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

seba33 wygrał w dniu 23 Sierpień 2016

seba33 posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

413 Świetna

O seba33

  • Tytuł
    Starszy Szeregowiec
  • Urodziny 07.03.1985

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Polandia

Ostatnie wizyty

582 wyświetleń profilu
  1. Czy to takie ważne? Są o wiele bardziej istotne sprawy, którym należy poświęcic czas i energię ?
  2. Sorry Bracia, ale nie ogarniam. Szanuję Was wszystkich tutaj,bez wyjątku. Nie róbmy jednak bałaganu z tego forum, bo trolle tylko czekają na Nasze potknięcia. Nie karmy ich, tylko róbmy to co wychodzi nam najlepiej - naprawiajmy Ziemię, tę Ziemię...
  3. Ale to chyba nie wina autora, że niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Ja osobiście chętnie czytam takie historie i jestem skłonny w to uwierzyć. Kobiety w takich sytuacjach naprawdę rzadko kierują się logiką i są w stanie zrobić wiele, by uratować swoje cztery litery. O ile zawsze staram się piętnować trolli, tu będę bronił autora. Romans z mężatką zawsze niesie spore ryzyko i takich opowieści nigdy za wiele.
  4. Pojadę offtopem, ale przypomniało mi się z milenijnego Sylwka: Ogłoszono konkurs na to jak powinna ubrać się kobieta na sylwestra przełomu wieków. Zwyciężył gość, który powiedział tylko jedno słowo: SZYBKO
  5. Myślę, że prędzej czy później laska i tak będzie dążyć do związku. U mnie tak było. Pani menadżer powiedziała, że potrzebuje tylko seksu i nie chce wchodzić w żadne związki. W to mi graj. Niestety po około trzech-czterech miesiącach zaczęły się docinki, że może powinienem zmienić pracę, a co jak będzie chciała mieć ze mną dziecko itp... Na szczęście w porę się ewakuowałem. Sądzę, że to zależy od loszki, ale w każdej prędzej czy później ujawnia się instynkty biologiczne.
  6. Pytanie jak w temacie. Kiedyś usilnie dążyłem do tego, by w ten dzień iść na jakąś imprezę, a gdy się nie udawało to strasznie żałowałem. Sądziłem, że przecież wszyscy się bawią to ja też muszę. W tamtym roku całego sylwka spędziłem w pracy i przysiągłem sobie, że w tym pójdę gdzieś na bal. Minął rok i szczerze to nie mam jakoś ochoty balować, dlatego jadę do rodziców, kupuję flasię, zapodaję dobre komedie i odpoczywam. Tak po prostu. Im bardziej ogarniam nauki Marka i samorozwój tym mniejszą mam ochotę robić coś pod publiczkę. Wszyscy mają zamiar imprezować, ale ja nie muszę. A jak będzie u Was?
  7. Przypilnuj tylko by nie zorganizował tak jak mój kumpel wieczru "kawalersko—panieńskiego" ?
  8. Polecam artykuł o pani, która właśnie awansowała na dowódcę okrętu Marynarki Wojennej. Polecam również wejść na fanpejdź czasopisma "Polska Zbrojna", gdzie został umieszczony w/w artykuł. Roi się tam od komentarzy białorycerskich typu: "Chciałbym służyć na takim okręcie. Kobiety to przecież spokój i opanowanie...". Nie wiem czy śmiać się czy płakać... http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/21450?t=Ster-w-kobiecych-rekach
  9. "Ty chamie skurw....ny jak możesz odejść od kobiety z dzieckiem", "Zrobiłeś dziecko, a teraz się rozwodzisz", "No jak to chcesz żyć sam, coś z tobą jest nie tak w takim razie", "Co z tego, że żonie oddaję wypłatę, mam przynajmniej laskę robioną, a ty musisz jechać na ręcznym", "Ty jesteś facet. No jak to nie umiesz być elektrykiem, hydraulikiem, murarzem, tynkarzem, flizarzem, nie umiesz zabawić kobiety itp"...
  10. Witaj
  11. Witamy
  12. Witaj. Jeśli jest tak jak mówisz to gratuluję, ale człowiek cały czas się uczy
  13. Bylem, widziałem, przeżyłem. Wszyscy napierdalają na służbę zdrowia, tylko nikt nie sprawdzi jak jest naprawdę. Po porodzie zarówno jeden Syn, jak i drugi musieli zostać w szpitalu przez ok. dwa tygodnie na obserwacje i szczerze? Nic nie dałem żadnemu lekarzowi i opieka była naprawdę dobra. Jedynie do czego mógłbym się przyczepić to salowe - stare utyte krowy, które tylko potrafiły burczeć, że kubek po herbacie krzywo postawiony. Nie zauważyłem jednak, by lekarze czy pielęgniarki zachowywali się w niewłaściwy sposób. Zawsze rzetelnie, co chwila przychodziły, pomagały itp. Nie widziałem żadnego zniechęcenia, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem to wręcz personel wykazywał anielską cierpliwość, a jak wiadomo pacjenci potrafią być różni. To moje subiektywne odczucia. O jakiej szklance wody mówimy? Kobieta w trakcie porodu jest tak wyczerpana, zła, krzyczy, wrzeszczy, że o piciu nie może nawet myśleć. Owszem, po porodzie, gdy już jest zaszyta i przewieziona na inną salę to wtedy jak najbardziej można podać jej coś do picia. I chcę zwrócić uwagę na jedno: Kiedyś nasze babki, prababki musiały rodzić w różnych warunkach np na sianie w stodole, a teraz loszki mają wręcz sterylne warunki i jeszcze narzekają. Panowie poród to normalna część biologii kobiety - jest genetycznie, zarówno pod względem fizycznym i umysłowym ukształtowana do tego. Kolega @Mandeep gratuluję przyszłego potomka, ale za nic w świecie nie daj się wkręcić w poród. Nie bój się jak napisałem wyżej, zaopiekują się nią doskonale, zapewniam Cię. Po prostu loszka nie ma odwagi. No chyba, że chcesz być workiem do treningu, by mogla się na Tobie wyżyć. I jeszcze jedno: Nie licz na to, że dziecko umili Ci życie. Musisz pokochać sam siebie, inaczej tego nie zrobi nikt za Ciebie, żadna osoba. Ech i uważaj na tzw "depresję poporodową". Kumpla żona takową posiada, mimo iż córa ma już 15 lat
  14. Dziękuję Wodzu i Wam Drodzy Bracia za kolejny rok! Wszystkim życzę dużo szczęścia, aby wszystkie sprawy ułożyły się po Waszej myśli. Wesołych Świąt i aby po świętach nie trzeba było zbytnio popuszczać pasa! Strzałeczka Mordeczki
  15. Byłem przy dwóch porodach moich Synów i jedyne co mogę powiedzieć to, że z całą stanowczością: ODRADZAM! Co wrażliwszych Braci i spożywających w tym momencie posiłek, ostrzegam że nie będzie przyjemnie, ale za to jak najbardziej prawdziwie. Otóż wszystkie te teksty, że rodzimy we dwoje, że kobiecie potrzebna jest obecność partnera, że to takie powiedzmy wręcz duchowe przeżycie należy – i tu użyje eufemizmu – włożyć między bajki. Przy pierwszym porodzie z braku miejsca stanąłem „od frontu” i widziałem wszystko. Gdy wychodziła główka, pochwa zaczęła pękać, krew tryskać na wszystkie strony. Pociemniało mi w oczach, na szczęście lekarka była rozgarnięta i widząc co się dzieje, stanowczo zakomunikowała mi, bym wyszedł bo narobię im dodatkowego problemu. Gdy już było po wszystkim, wszedłem przytuliłem eks, która dodatkowo przeżywała iż nie mogła przytulić naszego Synka, gdyż ze względu na komplikacje trafił do inkubatora (wcześniak). Przy drugim porodzie było już nieco lepiej. Stanąłem tuż obok żony i jakoś udało mi się wytrzymać całość. Tu również pamiętam masę krwi, obryzgane nogi położnej, a żona po porodzie wyglądała tak jakby jej w środku wybuchła bomba. Gdy Syn przyszedł na świat, moim oczom ukazała się pępowina – długa żółtawa glista i tu również żołądek podszedł mi do gardła. Nie miałem siły przeciąć. Nie boję się krwi i nie należę do ludzi, którzy się brzydzą takich widoków, ale to było naprawdę koszmarne. A sama ex jęczała, krzyczała, oberwało mi się kilka razy i nawet nie było mowy o trzymaniu jej za rękę. Nigdy nie zapomnę jednak momentu, gdy Syn już po zważeniu i umyciu trafił na moje ręce. Pomarszczony, z płaską twarzą, ale ten moment zapamiętam do końca życia. Cud narodzin, nowy człowiek, część mnie. Dlatego myślę, że nie warto być przy samym porodzie. Widząc partnerkę w takim stanie, można stracić ochotę na sex i czuć psychiczny dyskomfort. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, by czekać na zewnątrz sali porodowej, a już po wszystkim podejść, przytulić i ucałować. To zdecydowanie lepsze i bardziej intymne od oglądania morza krwi i wysłuchiwania krzyków i jęków.