Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Eredin

Moderator
  • Zawartość

    2333
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana Eredin w Rankingu w dniu 23 Grudzień 2016

Eredin posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

2854 Świetna

1 obserwujący

O Eredin

  • Tytuł
    Starszy chorąży sztabowy
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Nieokreślona
  • Miejscowość:
    Tir ná Lia

Ostatnie wizyty

2490 wyświetleń profilu
  1. Jeśli wentyl dobry to prawdopodobnie krzywa felga. Przed MZ-tą jeździłem skuterem i miałem to samo - musiałem gdzieś wjechać w dołek (o co nietrudno na polskich drogach) i powietrze powoli uchodziło. Felgi nie prostowałem bo aż tak krzywa nie była żeby w jeździe przeszkadzała, wstawiono mi dętkę i było dobrze.
  2. To tak jakby dziwili się, że rowerzysta nie dał sobie rady na desce w skateparku. Kiedyś powstał mit niepokonanego kafara - nie wiem na jakiej podstawie, zapewne w latach 90-tych gdzieś na wsiach, gdzie nikt nie trenował sportów walki, więc taki przepity Mietek spod sklepu dostawał w łeb od dużego i silnego gościa. Robiłem kiedyś masę, też myślałem, że sobie poradzę 'w razie czego' - jak poszedłem na treningi BJJ czy boksu, dziękowałem życiu/sobie/Bogu, że nigdy nie szukałem dymu - bo na tych treningach dowiedziałem się, co to znaczy walczyć.
  3. @Stulejman Wspaniały Nie rozmawiajmy o tak luksusowych limuzynach, bo jesteśmy zbyt małymi człowieczkami na taki kaliber. W przypadku tego tematu po raz kolejny sprawdza się to, co kiedyś mówiłem: jestem w stanie bardziej ''szanować'' (cholernie niewygodne słowo, ale inne mi nie przychodzi do głowy) kobiety mówiące otwarcie, że się po prostu chcą rżnąć jak zwierzęta niż takie obchodzące temat naokoło i dopisujące jakiejś historyjki oraz ideologie. No, ale trzeba sobie tworzyć wizerunek.
  4. Tak naprawdę ta pani jest tak samo wyjątkowa jak Volkswagen Passat B5 w Polsce czy dwie dekady temu Fiat 126p.
  5. Ciekawe usprawiedliwienie. ''Mogę się ruchać z murzynami, bo ja to robię świadomie, wychodzę na przeciw społeczeństwu'' To w takim razie koleś, który nałogowo korzysta z usług prostytutek nie jest zwykłym kurwiarzem (rzecz jasna ja go tak nie postrzegam, mówię raczej 'ogólnie') tylko miłosiernym samarytaninem wpierającym biedne dziewczyny, które życie zmusiło do nierządu, jednocześnie pozwalając im obcować z męskim ciałem ku pokrzepieniu serc.
  6. Ciary miałem jak grałem, szczególnie, że i moment występowania tego utworu jest bardzo klimatyczny.
  7. Głównie na tym forum.
  8. @Miner I jak wyszło?
  9. Ot, klasyk gatunku. ,,Staraj się, nadskakuj mi, zadowalaj mnie, a ja księżna pani łaskawie być może uśmiechnę się do ciebie, a nawet pozwolę ci usiąść bliżej'' Tylko zdajecie sobie sprawę Panowie, że atrakcyjne laski mają wystarczająco adoratorów w rzeczywistości i nie próbują ich szukać w ten sposób w internecie? Przynajmniej te znane mi. A rycerstwo nadskakujące i usługujące za darmo jest we wszystkich grupach społecznych - nawet wśród tych bogatych osób, więc z pewnością trafiłby się ktoś ustawiony, kto dobijałby się po rycersku do bram miłości. Druga sprawa - ,,szukanie przyjaźni''. Nawet nie wiem, jak to skomentować. Szukać poprzez ogłoszenie to można jakiegoś rzadkiego przedmiotu na rynku wtórnym, a nie czegoś, co powstaje w wyniku poznawania człowieka i ''dogrania się'' charakterami. Może się mylę, może jestem staroświecki, ale wg mnie przyjaźń powstaje sama z siebie i jakby przez przypadek (nie do końca to musi być przypadek, ale to już temat na inną rozmowę). Znasz wielu ludzi, a jednak zaprzyjaźniasz się z kimś i w sumie to nie wiesz dlaczego. To trzeba czuć, a nie ustalić. Jak to miałoby niby wyglądać? -cześć, zostaniemy przyjaciółmi? -tak. -okej. Już jesteśmy? -tak. -to fajnie. Wiadomo, że podkoloryzowałem trochę, ale sens pozostaje. Chyba, że ktoś ''przyjaciółmi'' nazywa wszystkich ludzi, których ma w znajomych na FB albo pił z nimi piwo kiedyś gdzieś - no ale tutaj też nie mam więcej pytań.
  10. @marios27 Gość rozmawia z jedną, normalnie się o coś pyta, a druga podchodzi i napierdala pokrywkami robiąc przy tym minę jakby się zesrała. Czekam w utęsknieniu na kolejne kobiece deklaracje o niedojrzałości mężczyzn, którzy odważyli się żyć z pasją i po swojemu.
  11. Zwróćcie proszę jeszcze uwagę na to, jak temat ten ukazuje nam w prosty sposób zasadę działania haju hormonalnego zwanego zakochaniem. -autorowi wątku nie podoba się fizycznie dziewczyna, a jedynie chciałby z nią być z rozsądku -gdyby dziewczyna trafiała w jego gusta wizualnie, mógłby się w niej zakochać i przez pewien czas NIE DOSTRZEGAĆ wad. Mówię to też z własnego doświadczenia - poznawałem kiedyś dziewczyny, które charakterem mi bardzo odpowiadały (na tamten czas - byłem rycerzem), ale choćbym na głowie stawał, to nie mogłem się do nich ''zmusić'', przekonać. Za to te, które wizualnie mi odpowiadały... robiły mi sieczkę emocjonalną samą swoją obecnością. Gdy haj zakochania mijał, patrząc na jedne i drugie, gdybym musiał wybierać - nie wybrałbym żadnej spośród tych, w których się zakochiwałem. O czym to świadczy? Zakochanie to nie jest jakaś mityczna miłość i przeznaczenie - my to wiemy, ale to tak dla świeżych użytkowników, którzy dopiero się wdrażają w temat. Gdy byłem zakochany, uważałem, że to jest właśnie to, że to sens życia i początek szczęścia - dziś nawet nie pamiętam twarzy niektórych z tych dziewczyn, a pamięć mam dobrą. I jak widać po przykładzie z tematu - panna odpowiada autorowi z charakteru w stu procentach (inna sprawa czy to prawdziwy charakter czy maska nałożona w pewnym celu), ale nie jest do niej przekonany, nie może się ''zakochać'' z powodu jej wyglądu. Wniosek? Stan zakochania nie jest żadnym uduchowionym przeżyciem, które nadaje sens egzystencji, tylko ładnie opakowanym popędem, z dodatkiem mnóstwa emocji.
  12. Też byłem tego pewny kilka razy... ... i na końcu i tak wylądowałem na forum dla niedojrzałych zwyrodnialców nienawidzących płeć żeńską. A tak na poważnie, kobiecy charakter to często: 1. coś nietrwałego 2. dobre aktorstwo ,,Fajny charakter'' często znika w momencie gdy panna osiąga to, co zamierzała. A poza tym... dlaczego miałbyś nie chcieć być z ładną kobietą? Kto Ci broni? Popatrz z drugiej strony: kobiety nie mają żadnych zahamowań przed brutalną selekcją samców, nie mają sentymentów tego typu. Nie oznacza to, że radzę komukolwiek stosować podobne zagrywki. Ale dlaczego miałbyś być gównojadem i nie pozwolić sobie na to, co Ci się naprawdę podoba? Ja np. nie widzę powodu, dla którego miałbym jeździć Wartburgiem zamiast, powiedzmy, BMW serii 7. Podwyższaj sobie poprzeczkę - chcesz mieć ładną kobietę? Teoretycznie żaden problem. WSZYSCY lecimy na wygląd, nie oszukujmy się, że jest inaczej. Ja sobie kiedyś wkręcałem, że jestem taki uduchowiony, że wygląd dziewczyny nie ma dla mnie znaczenia - ale jak sobie ''rozebrałem na czynniki pierwsze'' to, co mną kierowało w momencie zakochania - wyszło mi jasno, że gdyby nie wygląd, nawet bym na tamte dziewczyny nie spojrzał. Z całym szacunkiem do tamtej dziewczyny, ale nie bójmy się mieć jakieś jasne wymagania i oczekiwania. A wygląd w wielu przypadkach wiąże się ze zdrowiem, a ono jest najważniejsze (jeśli chodzi o ''ziemskie'' sprawy).
  13. Ja jeszcze poruszę temat tego, przez kogo ci tytułowi faceci cierpią: przez kobiety czy przez siebie? Dla mnie to jest trudne pytanie, ale postaram się posłużyć - tak jak lubię - porównaniem. Wyobraźmy sobie, że jest taki pan - niech mu będzie, że Krzysztof. Krzysztof nigdy nie słyszał o lwach pewnego razu postanowił pojechać na urlop do Afryki. Nagina przez sawannę, patrzy i myśli ,,o kurwa jaki fajny gołąb!" ,,o, jaki fajny kotek, pójdę pogłaskać''. Idzie, a kotek zostawia go wybebeszonego w trawie. Krzysztof cierpi. Czy Krzysztof cierpi przez lwa czy przez swoją niewiedzę? Trudno powiedzieć. Lew zły nie jest - lew miał po prostu taki instynkt dany mu przez naturę/Boga/kogokolwiek, kto jest odpowiedzialny za ten nasz ziemski teatrzyk. Czy należy lwa zastrzelić? Nie, należy edukować ludzi, że jeśli tam pójdą - może być przykro. I krwawo. Jeśli wiesz, jakie są kobiety i się z tym godzisz - nie cierpisz, tak samo jak nie cierpisz wiedząc, że rower na dwa koła. Jeśli masz fałszywy obraz kobiet w głowie i brutalnie zderzysz się z rzeczywistością - cierpisz, ale czy na pewno przez kobiety? To tak samo, jak z tym wspominanym przed chwilą rowerem. Gdybyś nie wiedział, czym jest rower i wyobrażał sobie, że np. ma 7 kół i jest zrobiony z drewna, srogo byś się zawiódł decydując się na zakup - ale czy to wina roweru lub jego twórcy? W tym przypadku wina tego, że gość miał inne oczekiwania niż to, co oferuje rzeczywistość. Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. A jeśli chodzi o to, co doradzają nam najbliższe kobiety z rodziny czy dobre koleżanki... Zauważcie, jak silna jest ich wrodzona solidarność. Doradzają nie tak, żebyś to Ty (wnuczek, syn, siostrzeniec, kolega ze szkolnej ławy) miał dobrze, tylko jakaś inna teoretyczna kobieta, której nikt nie zna...
  14. W kwestii zostawiania preparatu na plamie to ja zawsze zostawiam na pół minuty-minutę, niech się ''wchłonie''. Widoczną plamę te środki usuwają, ale do ''prania'' się nie nadają. Ot takie doraźne działanie jak się coś rozleje, nic więcej.
  15. Moja szklana kula pokazuje, że kłaniający się w pas wazeliniarze muszą się dziś zaopatrzyć w odzież przeciwdeszczową, bo aura mglista i pochmurna na zewnątrz, a jaskinie miłości pozostaną dla nich zamknięte... i nie schronią się tam przed złem tego świata... ...a nawet jeśli, to sucho tam będzie niczym na pustyni słońcem bez ustanku palonej. Hehe.