Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

bumblebee

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    258
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

136 Świetna

O bumblebee

  • Tytuł
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Zadupie
  • Interests
    Życie

Ostatnie wizyty

862 wyświetleń profilu
  1. E panie, chyba cię jakaś kiedyś zraniła i teraz się wyżywasz na tych pięknych istotach! XD Każdy orze jak może, to ich jedyny towar przetargowy w tym cyrku. Jak dla mnie to niech się nazywają jak chcą, mi wystarczy, że mogę oprzeć się na czymś innym niż wygląd i nie muszę na każdym kroku patrzeć, czy komuś się podobam. Amen, niech żyje męskość!
  2. Jeśli odebrałeś moją wypowiedź jako przechwałki, to tylko i wyłącznie twoja interpretacja. Nigdzie nie napisałem, że mam lasek na pęczki. Nie powinieneś podchodzić do sprawy z pozycji petenta, bo to łatwo wyczuwalne. Jeśli będziesz myślał, że żadna nie chce się z tobą ruchać, to sam siebie będziesz obrażał i będą sobie pogrywać. Energię seksualną tak czy siak spożytkujesz przez seks z "normalną" dziewczyną, prostytutką, masturbację, sport czy rozwijanie siebie. Ty wybierasz.
  3. Ten podpunkt chyba (mam nadzieję) też jest źle sformułowany. Emocje mogą być znakami, że coś w twoim życiu nie gra albo nie rozwiązałeś wewnętrznych konfliktów. Jak zaczniesz to wypierać to może ci chwilę będzie lepiej, ale...tylko chwilę. Ja uciekałem się do gniewu dopóki nie zobaczyłem, że to słabe. Jeśli chodzi o całą resztę to życzę sukcesów!
  4. 1. Student anglistyki po licencjacie ma udokumentowaną znajomość języka na poziomie C1. Nauka to kwestia indywidualna, dla jednego to będzie krócej, dla jednego dłużej. Trzeba jednak przygotować się na pracę rzędu kilku lat, systematycznie. Godzina dziennie to w moim odczuciu mało. Ja siebie poczuwam na C1 z angielskiego, ale u mnie miała wpływ nauka od dziecka, a poza tym mam zdolności językowe. 2. Jak kolega wyżej- zależy gdzie mierzysz. Moim zdaniem warto mieć papierek, zawsze gdzieś się może przydać, taki IELTS albo TOEFL jeśli chciałbyś postudiować za granicą. 3. Pracodawca zazwyczaj sprawdza. Większość powie, że zna, ale jak przychodzi co do czego to z mówieniem (czyli najważniejszym aspektem każdego języka) zazwyczaj jest cieniutko. Mówię to z perspektywy osoby, która uczy ludzi na poziomie B2, ale ich mówienie leży i kwiczy. Mamy więc do czynienia z bierną znajomością języka. 4. Warto żeby język się podobał poza tym, że jest potrzebny. Chiński może się przydać, skandynawskie, niemiecki. Zasadniczo ciężko powiedzieć, jak nauczysz się jakiegoś mniej znanego to też pewnie nie zaszkodzi.
  5. ONS to po prostu jedna przygoda, z FF to już dłuższa "relacja" oparta na seksie. Z tym, że któraś ze stron może łatwo dać się ponieść. Weźmy np. młodego chłopaka, który nie ma zbyt dużo doświadczeń z płcią przeciwną - może się zakochać, mogą mu oczy zarosnąć wiadomą częścią ciała. Poza tym te pojęcia cały czas przewijają się na forum, polecam poczytać różne wątki. 1. Poznajesz dziewczynę 2. Podobacie się sobie 3. Nadchodzi JEJ decyzja i ci się podkłada tak czy inaczej 4. FF/LTR jeśli jesteś prosperującym samcem. Jeśli jest inny wzór to go nie znam. Amen.
  6. Kolego, zapominasz o nadrzędnym celu języka czyli komunikacji. Jeśli twoja składnia bądź słownictwo odbiega od reszty społeczności posługującej się danym językiem, to nie jesteś silną osobowością. No dobra, tylko i wyłącznie wtedy gdy jesteś w stanie narzucić swoje zasady, w takim wypadku chylę czoła. Widocznie twoje zasady jeszcze do nas nie dotarły...
  7. Prezesem nie jestem, ale czasami udaję. Ktoś, kto przepracuje 20 lat i zrobi miliony moim zdaniem nie robi sobie krzywdy, zamożna osoba może sobie pozwolić na dużo, też przejść na emeryturę zdecydowanie wcześniej. Być może taka osoba mogła robić coś innego, ale skąd pewność, że byłoby lepiej. Zawsze jest lepiej tam, gdzie nas nie ma. To, że filtrujemy rzeczywistość nie jest jakimś odkryciem, miarą naszego sprytu i dojrzałości jest regularna zmiana oprogramowania, które nam szkodzi. Jednak na czym byśmy się nie oparli to będzie to zakrzywiona rzeczywistość w jakiś sposób, dlatego bodajże Łazariew pisał, że najpierw bóg, a potem cała reszta. Jednak nawet w tej sytuacji, jeśli ktoś ma chore wyobrażenie boga to ma nałożony filtr uniemożliwiający jakieś normalne perspektywy. Zrozumienie i wdrożenie pewnych zmian związanych z percepcją to lata doświadczeń, ale na pewno jest to możliwe. Jeśli chodzi o kobiety, to dużo na forum jest napisane. Wszystko fajnie tylko trzeba mieć się na baczności i szanować siebie. Myślę, że jak to się wdroży to można uniknąć wielu nieszczęść.
  8. No właśnie, co to za studia? Poza tym 25 lat to nie jest dużo, zawsze możesz porobić jakieś kursy i ogarnąć jakąś fuchę. Nie jesteś chyba obłożnie chory, nogi masz zdrowe, jakieś wykształcenie też. Skoro tutaj prosisz o poradę to też najwidoczniej masz czas, czego ciężko pracujący ludzie mogliby pozazdrościć. Podstawowym błędem, który popełniasz to skupianie się na rzeczach, których JUŻ NIE ZMIENISZ. Zmarnowałeś czas? Git. Co robisz teraz? Jak chcesz z tego wyjść? Gdzie się chcesz widzieć w przyszłości?
  9. To witaj w klubie. Jednak chociaż mam ten problem, zdołałem pokaźną ilość miejsc zwiedzić i trochu ludzi poznać. Po prostu musisz ruszyć, twoi rodzice już mają swoje lata za sobą, a, jak dobrze wiesz, w pewnym wieku ludzie osiadają (chociaż niekoniecznie powinni). Ty nie powinieneś, i staraj się nie tworzyć sobie takich historyjek. Na przykład jak podejmuję się czegoś nowego bądź gdzieś wyjeżdżam, próbuję nie przekraczać pewnego poziomu stresu, który dla mnie jest chorobowy. Jednak jeśli uległbym mu całkowicie to zacząłbym robić rzeczy do których nie jestem stworzony jak np. granie w gry komputerowe (to nie dla mnie, w nikogo nie uderzam). Jak wyjechałem do pracy za granicę to chciałem wyć po nocach, tak mi wszystko się chujowo układało. No ale nic nie trwa wiecznie, a z doświadczenia wykułem naukę i zawsze mogę poopowiadać i podkolorować, jaki to światowy jestem. Jeśli cię to jednak przerasta to po prostu zluzuj na chwile z planami, daj sobie trochę czasu (byle nie za dużo) i hajda.
  10. Taki może trochę offtop, ale jak mi się dziewczę samo podstawia to mi się odechciewa kontaktu z nią. Nie zastanawiałem się wcześniej dlaczego tak mam, ale to też pewnie kwestia samooceny. Jak jakaś nowopoznana loszka sama bez ogródek chce się ruchać, to zazwyczaj się wycofuję. XD Niewykorzystane sytuacje na bok, białorycerskie zachowania tłamsił i ciągle czasem tłamsi strach albo kwestie nerwicowe. Jak miałem/mam gorsze dni to mam ochotę "pobiałorycerzyć", ale zamiast tego obserwuję odczucia i myśli. Dlatego też nie zrobiłem tylu i prawdopodobnie takich błędów jak Bracia wyżej, ale za to ciężej mi pewne rzeczy wykorzenić poprzez praktykę. Najzabawniejszą sytuację miałem gdy jedna laska takie 8/10 przez okrągły rok za mną latała, a ja wmawiałem sobie, że mi się wydaje. Dawno to było, ale miało wpływ na moje następne lata i przemyślenia. Jednak gdyby nie to, to pewnie bym tutaj tak młodo nie trafił. Chociaż dalej czasami mam chujowo nieadekwatne zachowania względem dziewczyn. Słowem, sam sobie uniemożliwiam przerobienie tych, które same pchają się w moje włochate ramiona. Dziwne to, bo w sumie ojciec mnie zawsze uczył praktycznie - złapać za dupsko i wytarmosić. Coś wcześniej musiało nie zagrać.
  11. Z takim podejściem bardzo sobie będziesz utrudniał życie. Próbujesz spenetrować umysły innych ludzi aby spełnić ich oczekiwania, ale po co? Raz cię poklepią po ramieniu, raz skarcą i będziesz szedł przez życie jak piesek na smyczy. Nikt z nas nie jest idealny, ale naszą miarą jest umiejętność wyciągania wniosków. Znam ludzi "napakowanych" materiałami motywacyjnymi, ale nic nie osiągają. Dlaczego? Czekają na moment, który może nie nadejść, olśnienie, które zdarzy się osobie ciężko pracującej na upragnione efekty. Skończ też w końcu z tym, że ci głupio. Facet jesteś, jak chcesz coś dać od siebie, to po prostu to zrób. Kropka.
  12. Umysł. Popracuj nad samooceną, znajdź sposób na polubienie siebie i wyglądu. Jak dojdziesz do wniosku, że coś chcesz zmienić (sylwetka), upewnij się, że nie robisz tego pod kobietki, bo się przejedziesz (sprawdzone empiryczne). To co tutaj opisujesz to brak szacunku do swojej istoty, wydaje mi się, że tu leży problem, nie w krzywym nosie. Jak przebijesz się przez bagno to zobaczysz, że nagle ludzi będzie do ciebie ciągnęło, ale nie będzie miało to takiego wpływu. Głowa do góry i śmigaj do przodu!
  13. To prawda, jak się za mocno przywiążemy do czegoś to można zapomnieć o spokoju. Pamiętam jak kupiłem sobie drogie słuchawki (wtedy były dla mnie drogie) i tak je polerowałem, dbałem, martwiłem się, że po kilku miesiącach pierdyknęły, nawet gwarancja nie pomogła. Pieniążki, rzeczy są fajne i potrzebne, ale jako dodatek. Jak to ktoś już wcześniej napisał: rzeczami nie zastąpisz swoich braków, zranień. Podobnie z ludźmi, którzy chcą coś osiągnąć - często się porównują, mówią, że za mało, tamten zrobił więcej. Zapominamy o takim prostym kontakcie z samym sobą, o życzliwości wobec siebie. Co to za życie gdy wszystko będzie się tylko opierało na tym co mamy?
  14. Te podwójne standardy... chyba się taki nie narodził, co by jej dogodził. Skończy się na numerkach w kiblu, albo chwilowo będzie musiała zadowolić się jakimś żałosnym prawiczkiem. Ah, jaki ten świat jest okrutny.