Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mosze Red

Starszy Moderator
  • Zawartość

    6321
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    192

Zawartość dodana przez Mosze Red

  1. @kryss http://trybun.org.pl/2015/08/26/noszenie-broni-w-swietle-przepisow-ustawy-o-broni-i-amunicji/ https://www.arslege.pl/odpowiedzialnosc-karna-za-naruszenie-przepisow-ustawy/k90/a15644/ i w bonusie:
  2. Wstaw avatar i przedstaw w odpowiednim dziale.
  3. Ładujesz na komputer >>> otwierasz za pomocą adobe after effects lub premiere (bardzo drogie programy do zaawansowanej obróbki video) >>> odpalasz plugin twixtor i możesz zapisać projekt w slow motion. Tą metodę testowałem na filmach z kamery. Druga metoda za pomocą I Movie, pokazana w tym filmiku i jest rozwiązaniem twojego problemu:
  4. @GluX - 1p - 7 dni blokady dostępu do forum - ofensywne zachowanie wobec administratora
  5. Marek nie musi się odwalać, jest u siebie. Jeśli tobie @GluX nie pasują tutejsze zasady i/ lub właściciel to możesz opuścić to grono. Jest wiele for gdzie spełnisz się w tematach sportów siłowych, dietetyki czy suplementacji, choćby SFD. Dodatkowo jesteś strasznie ofensywny wobec właściciela forum, czyli osoby dzięki, której masz platformę do dzielenia się swoją wiedzą. Z racji tego otrzymujesz tydzień urlopu od forum, żebyś miał czas na przemyślenie swojego zachowania. Mam nadzieję, że po tej przerwie wrócisz do normalnego użytkowania forum bez fochów. Masz też drugą opcję. Wrócisz z fochem i będziesz odgrywał uciemiężoną mniejszość SARMatów, co zapewne skończy się kolejną kłótnią i kolejnym banem.
  6. Nóż - mocno śliska sprawa. Kastet odpada. Gaz i pałka teleskopowa jeśli potrafisz prawidłowo się posłużyć. Broń palna, możesz nosić nabitego czarnoprochowca, zezwolenia nie trzeba. Kubotan lub dwa, udające breloczki do kluczy. Tyle, że posługiwanie się tym wymaga umiejętności walki wręcz, co ci z kubotana jak nie trafisz przeciwnika lub zbierzesz łomot i nie będziesz maił szansy go użyć.
  7. Każda samiczka będąc młodą i w miarę atrakcyjną marzy o "księciu z bajki", oczywiście wymagania drastycznie spadają wraz z obrotami wiekometra. Fajnie by było mieć faceta z pozycją, zamożnego i takie tam...... Czas na zimny kubełek: Na świecie mamy 3 600 000 000 mężczyzn Na świecie mamy 33 000 000 osób, które zgromadziły majątek wielkości 1 milion dolarów lub wyższy. W śród tych ludzi jest 12% kobiet - nie wnikam jak do tego majątku doszły, albo wnikam 3/4 odziedziczyło po mężu/ rodzicach/ uzyskało w wyniku rozwodu Pozostaje nam więc do rozdysponowania 29 040 000 milionerów płci męskiej. Czyli populacja milionerów wynosi 0,8%. Czyli jeden na 125 facetów, których poznajecie drogie panie jest statystycznym milionerem. Biorąc poprawkę iż część z nich się rozwiedzie i wejdzie w związek małżeński drugi raz to wasze szanse rosną do mniej więcej 1:100. Czyli 1% z was drogie panie ma szansę "ustrzelić" milionera. Czas na zimny kubełek numer 2: Przyjmijmy iż macie już swojego statystycznego milionera pod pantoflem. Niestety rozczaruję was nie będzie życia jak z serialu gdyż majątek wart 1kk usd, nie oznacza że ma się dużo kasy na wydatki. W dzisiejszych czasach to jest raczej wymierająca klasa średnia czyli przysłowiowy domek z ogródkiem + dziecko + pies + dwa auta + brak kredytów. Czyli zwykłe życie ale bez zadłużenia. Żeby pożyć jak w serialu trzeba kogoś zamożniejszego. Styl życia jak np. agenta 007 kosztuje 1,5 kk usd rocznie. Majątek, który generuje taki roczny zysk to przy bardzo pomyślnych wiatrach dziesięciokrotność tej sumy (chociaż 10% zwrotu z inwestycji to i tak w obecnym stanie rynku i tak nad wyraz optymistyczne założenia). Realnie trzeba przyjąć żeby tak żyć trzeba by mieć majątek rzędu 15 000 000 usd (czyli ponad 55 000 000 pln). Majątek powyżej 15 000 000 usd zgromadziło mniej niż 10% milionerów. Czyli na księcia, który zapewni życie jak z filmu macie szansę 1 : 1000. Szanse w Polsce są jeszcze niższe, gdyż żyjemy w biednym kraju I tym miłym akcentem zakończymy dzisiejszy wykład na temat poszukiwania księcia z bajki.
  8. @MarcinK87 - avatar
  9. Masz tylko jedną opcję, która może ci faktycznie pomóc. Zgłoszenie sprawy na policję, niezgłoszenie sprawy w niczym ci nie pomoże, a gorzej będzie właśnie wtedy jeśli nic z tym nie zrobisz. Otrzymałeś odpowiedź na swoje pytanie. Jeśli natomiast masz problem z przełamywaniem lęków zapisz się na sesję kołczingową z Markiem. Temat zamykam.
  10. Przedstaw się w odpowiednim dziale, zapoznaj z regulaminem. Jeśli chodzi o rozwiązanie twojego problemu, polecam wizytę na komisariacie policji.
  11. Ponownie otwarte po wysłuchaniu z autora.
  12. Są dwie opcje. 1 Przypomniała sobie jakąś traumę z przeszłości. 2 Niektóre, niewiasty tak mają, płaczą podczas lub po stosunku. Chomik emocjonalny w musku, zwiera im styki. Znałem 2 takie panie. I też na początku byłem zszokowany, to nie była kwestia złych wspomnień, czy bólu, czy braku przyjemności. Jak jedna skomentowała: "sama nie wiem, ale czasem podczas stosunku mam takie kłębowisko myśli, że płaczę".
  13. Dwie kromki suchego chleba + wiaderko wody na dzień, zrzucisz dychę w 2 tygodnie
  14. @ReddAnthony - 3p i miesiąc urlopu od forum - - złe podejście, brak zrozumienia dla nowych użytkowników, ofensywne wpisy wobec właściciela forum
  15. Temat zamknięty do wyjaśnienia, czekam na PW od autora w ciągu 24h.
  16. @_projectOr_ - 3p - brak aktywnego uczestnictwa w forum, zero merytorycznych treści, nieustanne spamowanie na czacie, polecam zmianę portalu na czateria, ewentualnie forum na kafeteria
  17. @Blair - 5p - wielokrotny off top, robienie śmietnika z merytorycznych wątków
  18. @welder21 - 1p - dublowanie tematów
  19. Wojtek.
  20. W moim życiu było kilka zdarzeń, które skutecznie wypchnęły mnie poza standardowe postrzeganie świata. Jako młody człowiek, mimo dość zdroworozsądkowego wychowanie i nieidealizowania relacji międzyludzkich przez najbliższą rodzinę, dalej tkwił we mnie jakiś idealizm, można to nazwać pierwiastkiem biało rycerskim. Nie do końca, wierzyłem w otrzymywaną wiedzę, a może inaczej, żywiłem głęboką nadzieję, iż istnieją jakieś wyjątki od reguły. Teraz z perspektywy lat oceniam to jako wpływ kultury masowej i promowanych przez nią wzorców oraz pęd do tego, żeby wszystko sprawdzić samemu, jak to bywa u młodych ludzi. Z czasem dokonywałem coraz bardziej interesujących odkryć, często były to zdarzenia przypadkowe. 1, Kiedy doszedłem do wniosku, iż materiał genetyczny jest najważniejszy? (także dla naszych cudownych i delikatnych pań). a) Mając lat 22 lub 23, byłem świadkiem pożaru domu jednorodzinnego (jak się później okazało więcej dymu niż ognia, spaliła się część pomieszczenia kuchennego), gdzie rozhisteryzowana kobieta krzyczała „ratujcie dziecko". Owa kobita trzymała za rękę małą dziewczynkę. Na szczęście sprawa skończyła się dobrze, miły pan strażak wyniósł dziecko. Kilka minut później podjechał mężczyzna, jak się okazało, ojciec wyniesionego dziecka i partner owej pani. Po chwili rozpoczęła się awantura, jak się okazało: - pani wbiegła do budynku i wyprowadziła swoją córkę. - pani zostawiła w środku drugie dziecko (które było dzieckiem jej partnera z pierwszego małżeństwa), mimo iż to przebywało w pomieszczeniu znacznie bliżej wyjścia niż jej własne, mogła z łatwością wyprowadzić oboje dzieci. - pani po wyprowadzeniu córki nie wróciła po dziecko partnera, tylko stałą w bezpiecznej odległości i starała się nakłonić innych, żeby to zrobili. b ) Kolejna rzecz, która utwierdziła mnie w przekonaniu to rozmowy z kumplem, który jest pedagogiem i psychologiem. Opowiadał mi, o przypadkach adopcji dzieci, przez pary, które miały problemy z poczęciem. Zazwyczaj na taką adopcję mocno prą kobiety (no chyba, ze wina leży po stronie partnera, wtedy wymiana na inny model). Czasami zdarzało się, iż jednak panie rodziły własną pociechę już po adopcji, zaczynały się dziać bardzo dziwne rzeczy. Nagle traciły zainteresowanie adoptowaną pociechą, były teksty „nie potrafię go zaakceptować”, "jest inne niż się spodziewałam", "coś z nim/ nią jest nie tak". Chyba kiedyś już to opisywałem w innym wątku... Efektem tego były zwroty „depozytu” w postaci adoptowanego dziecka. Mój kolega opisywał wiele takich sytuacji, panie miały 1001 wymówek, żeby dziecko oddać, natomiast faceci byli niesamowicie skrępowali i mieli silne poczucie winy, że tak postępują. Niestety presja w domu ze strony pań i często ich rodzin, ciągłe awantury, płacz przez ścianę itp. w końcu wygrywały z męską moralnością. Adoptowany dzieciak był traktowany jako obiekt zastępczy przez panie, był dostatecznie dobry, gdy nie było nadziei na przekazanie własnych genów lub ta nadzieja była nikła. Gdy pojawiało się dziecko, naturalnie poczęte stawał się zbędnym balastem. Kilka lat później miałem nieprzyjemność obejrzeć taką akcję z bliska w gronie znajomych, to przelało czarę goryczy. c ) Kolejny przypadek, który miał miejsce niestety w obrębie mojej rodziny. Kuzyn wziął sobie za żonę, matkę z dzieckiem (syn). Kuzyn bardzo spokojny człowiek, dobrze zarabiający, rodzinny (idealny beta sponsor). Mieli również własne dziecko (również syn). Kuzyn nie robił różnicy, chował jak swoje, zabierał na żagle, spędzał czas, grał w piłkę, wkładał równe środki materialne i niematerialne, żeby żaden nie czuł się gorszy. Natomiast małżonka, robiła różnice między nimi, było to widać w zachowaniu. Jej pierworodny był zawsze oczkiem w głowie, okazywała mu dużo więcej uczuć. Pewnego dnia podczas rodzinnej imprezy, gdy małża kuzyna wypiła o jednego drinka za dużo, wyszło szydło z worka. Podczas rozmowy na temat dzieci i wychowania wypsnęło się pani dwa zdania „mój młodszy nigdy nie będzie jak starszy, bo ojciec jest ciapa” < zauważcie, że i młodszego i starszego wychowywała i utrzymywał „ten ciapa” (kontaktu z biologicznym ojcem nie było wcale) więc jedyną różnica stanowiło, kto dziecko spłodził, czyli to, co według naszych kochanych pań ponoć jest bez znaczenia. Padło jeszcze jedno zdanie na ten temat, znacznie bardziej dosadne, ale co do przekazu takie samo. Więc jak to jest, mama hołubi synka spłodzonego przez łobuza, który poszedł w pizdu, a traktuje gorzej spłodzonego z odpowiedzialnym facetem, który obydwu chłopców wychowuje i traktuje równo. Macie dysonans poznawczy? Ja miałem jak jasna cholera, mimo że obaj synowie byli jej synami, to nadal różnicowała ich na lepszego i gorszego, lepszy i bardziej wartościowy dzieciak, był ten, który został spłodzony przez silniejszego samca, mimo że ten silniejszy był niedojrzałym emocjonalnie gówniarzem, przypadek? 2 Kiedy doszedłem do wniosku, iż nasze anielice mają podwójną, potrójną, a nawet poczwórną moralność? Było wiele sytuacji, ale dwie, których byłem świadkiem, ale dwie wpłynęły na mnie w szczególny sposób. a) Jadłem obiad w jednej z restauracji na Nowym Świecie, przy stoliku obok siedziały trzy panie, jedna starsza dwie w średnim wieku. Jak wywnioskowałem z zasłyszanej rozmowy, była to matka i dwie córki, jedna córka w trakcie rozwodu. Rozmowa była arcyciekawa, ale najciekawsze było to, co się w niej przewijało, głównymi powodami było to: - ja już nie czuję tego, co kiedyś. - on za dużo pracuje i mnie zaniedbuje, wypada dodać, że pani miała na sobie ciuchów za jakieś 7-8k PLN, i biżuterii za wielokrotność tego). - on nie zachowuje się jak prawdziwy facet. I inne podobne pierdolenie, o którym często wspomina Marek w felietonach i audycjach. Druga ważna kwestia poruszona przez loszki to „a co z dziećmi?” - „dzieci zostają ze mną, bo jak zostaną z nim, to nie dostanę alimentów i z czego będę żyć?” - tak kurwa, nie dlatego że jestem lepszym rodzicem, nie dlatego że mogę zapewnić im lepsze warunki, tylko zostają ze mną, żebym miała hajs < dziecko jest źródłem utrzymania kobiety, środkiem do wyciskania zasobów z faceta, a istotą ludzką dopiero w dalszej kolejności. Oczywiście, panie przytakiwały i udzielały pełnego wsparcia swojej biednej i nieszczęśliwej krewniaczce. Omawiane były haki na pana, czego można użyć podczas rozwodu itp. b ) Druga sytuacja, której byłem świadkiem, to gdy moja koleżanka (rozwódka) dowiedziała się, że jej były mąż ponownie się żeni, miało to miejsce 6 lat po rozwodzie. Do tej pory były płacił dość wysokie alimenty na dziecko i niejednokrotnie z własnej woli kupował drogie prezenty, czy dawał ekstra kasę, w rzeczywistości przypuszczam, iż koleżanka miała z niego drugie tyle, prócz alimentów. Wszystko było cacy i ładnie, mimo rozwodu dogadywali się, kasa się zgadzała, dziecko też było zadowolone, bo prawie każdy weekend z tatą, wakacje z tatą, ferie u dziadków. Normalnie sielanka, jak to mówią ludzie, którzy kulturalnie się rozeszli i się dogadują. Gdy były mąż oświadczył, iż ponownie daje się zaobrączkować, zaczął się armagedon. Zaczęło się od tekstów, że ona nie pozwoli mu zabierać syna na weekendy, bo nie wie, co to za baba, z którą się wiąże. Później, że wystąpi o ograniczenie kontaktów z dzieckiem itd. itp. Zazdrość powiecie? Nie moi mili panowie, zapobiegliwość i chciwość. Kumulacja nastąpiła, gdy dowiedziała się, że jego nowa narzeczona jest w ciąży. Takich ataków furii, braku logiki, natężenia różnych form szantażu emocjonalnego, kupczenia dzieckiem to nie widziałem nigdy wcześniej. Ojciec przestał być dopuszczany do dziecka, moja koleżanka złożyła pozew o zwiększenie alimentów, zaczęła opowiadać przypadkowym ludziom niestworzone historie na jego temat. Przyczyna? Nowa baba + nowe dziecko = mniej środków dla niej i jej dziecka. Prócz alimentów były bonusy, które najprawdopodobniej skończyłyby się wraz z nowym związkiem i nowym potomkiem. Do tego dochodzi brak kontroli nad byłym mężem. Czyli zwyczajna utrata środków utrzymania. 3 Kobiety udają znakomicie, że są wspaniałe i wspaniale grają przeciw mężczyznom kolektywnie, a tak naprawdę znakomicie wiedzą jaka jest ich płeć. a) Dawno temu, tak z 10 lat wstecz, kolega miał się żenić. Rodzice mieli bardzo duży dom, Gdzie na piętrze było zrobione oddzielne mieszkanie, z oddzielnym wejściem z drugiej strony budynku, 4 pokoje, kuchnia, łazienka, ubikacja. Było to szykowane z myślą o synu jedynaku. Dodatkowo koło domu stał duży budynek, który miał zostać przeznaczony pod działalność. Kolega był ugadany z rodzicami tak, że przepiszą na niego własność domu, on sobie wyremontuje „swoje" piętro i zajmie budynek gospodarczy pod realizację własnych projektów, a oni sobie dalej będą żyli na swoim pięterku. Rodzina zdrowa, bez patologii, syn szanujący rodziców itp. Problemy zaczęły się, gdy matka dowiedziała się, iż syn się żeni. Od razu wycofała się z prawnego uregulowania własności. Cała akcja odbyła się w mojej obecności, a tekst poleciały takie: - ona teraz jest milutka, a jak się ożenisz, to cię pod pantofel weźmie, a ty zrobisz, co będzie chciała. - przez nią na starość na bruku wylądujemy. Tak więc moi mili kobiety doskonale wiedza, do czego są zdolne inne kobiety. Wspierając się nawzajem, walczą o kolektywny samiczy interes, natomiast gdy jakaś kobieta zagraża indywidualnemu interesowi innej, a właściwie nawet nie zagraża, tylko być może, kiedyś, w dalekiej przyszłości ... będzie zagrażać. To wychodzi szydło z worka i kobiety mówią, jakie są b ) Inny przykład na ten sam mechanizm. Kiedyś „przyjaciółka” zaczęła mnie swatać z jedną swoją znajomą, nawet atrakcyjna dziewuszka, no ale po kilku spotkaniach zaczęły wychodzić jakieś dziwne akcje. Biorę „przyjaciółkę” na spytki i oczywiście nie wprost, ale okrężną drogą chcę się dowiedzieć, co tu jest nie tak. Mówię do niej: „Słuchaj, a czemu mnie swatasz z A?, przecież masz wolego brata, ładna, miła dziewczyna, czemu z nim jej nie zapoznałaś?". Mojej przyjaciółce się wypsnęło „bo wiesz, ona kiedyś miała poważne kłopoty i przejścia”, zorientowała się, że za dużo powiedziała, ale było za późno, dokręciłem śrubę i wyszło szydło z worka. Okazało się, iż A pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie ojciec walił dziada, napierdalał ją i matkę, a do tego była świadkiem gwałtu dokonanego przez ojca. Leczyła się psychiatrycznie, na dodatek ma naprzemienne fazy, trwające po kilka miesięcy raz jest „normalna', a raz jest »fanatyczną katoliczką« i śmiga 2x dziennie do kościoła 7 dni w tygodniu i codziennie się spowiada z każdej pierdoły. Zjebałem swoją „przyjaciółkę”, że chciała wpierdolić mnie na życiową minę, autentycznie się wściekłem. Jaka była reakcja: "jesteś chuj, ta dziewczyna też ma prawo do szczęścia!!!". Zapytałem z przekąsem, tylko czemu to prawo do szczęścia ma być realizowane cudzym kosztem, w tym wypadku moim, a nie np. jej brata. Na to już nie było żadnej odpowiedzi. Myślenie samic > zawsze stać za inną samica murem > chyba że zagraża moim osobistym interesom. Oczywiste jest, iż z A nie spotkałem się już nigdy, a moja „przyjaciółka” przestała być moja przyjaciółką. To sobie teraz braty samcy rozkminiajcie i poszukajcie podobnych sytuacji we własnych wspomnieniach dotyczących bliskiego otoczenia.
  21. Witam
  22. Nowy produkt w samczym sklepie! Marek pragnie dotrzeć do większej grupy potrzebujących osób, zdecydował się na nagrywanie kołczingów, ponieważ indywidualny trening dociera do jednej osoby, a problemy się powielają, można nagrywając materiał dotrzeć do wielu ludzi z tym samym problemem. Dzięki temu zyskujecie: - omówienie konkretnego problemu i konkretne rozwiązania - ponad dwugodzinny materiał czyli odpowiednik trzech spotkań indywidualnych z Markiem - dostajecie to za ułamek ceny - wszystko w przyjaznej i wesołej atmosferze jaką znacie z audycji Do nabycia w samczym sklepie za jedyne 200 pln: http://samczeruno.pl/sklep/downloads/coaching-boj-o-godnosc/ Poniżej "Markowy" opis nagrania: Wielu porządnych, uczciwych ludzi, w zetknięciu z agresywnym „dresiarzem” doświadcza „paraliżu woli walki”. Objawia się to tym, że nie umieją uderzyć napastnika (pięścią w twarz) w obronie swego ciała, godności, albo żeby otoczenie nie zobaczywszy ich słabości, nie wybrało ich na osiedlową/szkolną ofiarę. W naturze słabość przyciąga drapieżniki – i dokładnie tak samo jest w środowisku ludzkim, a na pewno młodzieżowym i szkolnym. Zetknięcie z przemocą (a na pewno z nożem czy szaleńcem), powinno kończyć się ucieczką. Jednak w wielu przypadkach, ucieczka zamiast nas obronić, skazuje nas na lata życia w męczarniach psychicznych i duchowych. W życiu istnieją sytuacje, gdy kilka ciosów pięścią w twarz nie tylko może nas uratować przed latami ataków otoczenia, ale wyraźnie podnieść nasz prestiż w grupie, podwyższyć samoocenę i wesprzeć naszą twórczość, a nawet polepszyć stan zdrowia. Często zdarza się nawet tak, że niedoszły agresor zostaje naszym przyjacielem – siłę szanują wszyscy. Ktoś, kto raz uciekł przed starciem ze strachu, najczęściej zostaje osiedlową czy szkolną ofiarą szykan i prześladowań. Gdy grupa widzi że nie reagujesz na chamstwo uderzeniem, ludzie rozumieją że można bezkarnie Cię dręczyć, a Ty będziesz bał się im oddać. Wielu normalnych ludzi (np. ja) nie wykorzysta Twojej słabości, ale w każdej grupie znajdują się osoby, którym Twoje poniżenie, rozpacz i ból sprawią olbrzymią przyjemność. Na nie oddawanie ciosów mogą pozwolić sobie tylko ci, którzy mają starszego brata/siostrę, grupę wiernych kolegów, albo wrodzone talenty dyplomatyczne (czyli umiejętne podlizywanie silniejszym). Wrażliwy, uczciwy chłopak bez tych „pomocy”, MUSI oddać cios, jeśli nie chce stać się obiektem prześladowań. Jeśli wystawisz swój telefon i portfel, to ktoś na pewno go ukradnie. Jeśli oddasz swoją godność bez walki, znajdą się tacy co chętnie ją wezmą. Jednak nie chodzi tu o o obronę godności, a o to by nie stać się ofiarą, która u wszystkich budzi instynkt drapieżcy. Tak się nie da funkcjonować, pracować, normalnie żyć. Te kwestie powinny być na bieżąco załatwiane – pobicie agresora (albo chociaż przegrana bójka, to też jest szanowane) powinno być zwykłym elementem naszego życia, dokładnie takim jak nauka w szkole, mycie zębów i piękne kwiatki dla ukochanej dziewczyny. W wyniku osłabienia prestiżu w grupie zdarzają się ciężkie pobicia, kalectwo, czasem samobójstwo z rozpaczy, a na pewno życie w nienaturalnym lęku, zerowa samoocena i pojawiające się szybko choroby i obniżenie standardu życia. Człowiek który raz nie oddał ciosu, czy nie ukarał uderzeniem w twarz szydercy za jego podłe słowa, będzie płacił za swój brak reakcji latami nieprawdopodobnych lęków, poczucia słabości – i te wszystkie uczucia, najprawdopodobniej nie opuszczą go aż do śmierci. Mało tego – te wszystkie uczucia (poniżenie, nienawiść do siebie za tchórzostwo i lęk) czasem po latach eksplodują doprowadzając do tragedii, albo sączą się latami zatruwając Twoje dzieci, żonę, niszcząc Twoje życie i rodzinę. Przeszedłem drogę od paranoicznego lęku przed bójką na pięści (uciekałem), poprzez zostanie „osiedlowym lamusem” i wieloletni strach przed „dresiarzami, aż po nieludzki ból psychiczny który kazał mi trenować uderzenia, i wreszcie staczać walki na pięści z agresorami (dużo ich nie było, ale informacja poszła w świat), pewnymi swego „sukcesu”. Nigdy takiej walki nie przegrałem, z racji znacznie większej determinacji, lepszego wyszkolenia i nastawieniu psychiki do „pójścia na całość”. Od tamtej pory dręczenie się skończyło, a zamach na swoją godność i zdrowie karałem – bywało – ciężkim pobiciem. I już nikt nie miał ochoty mnie źle traktować, a nawet zaczęto mnie lubić, szanować. Swoje umiejętności używałem wyłącznie w akcie obrony – nigdy w życiu nikogo nie napadłem, ze względu na wrodzoną życzliwość do ludzi i łagodność charakteru, które to cechy otoczenie chętnie wykorzystuje. W moim przypadku – do czasu. Efektem tych przejść w młodości, było uszkodzenie zdrowia i wieloletnia choroba która trwa do dziś – ale poczucie godności odzyskałem, odebrałem w niekiedy brutalny sposób. Trwający latami strach, zawsze coś zniszczy w organiźmie, życiu i psychice człowieka. Wszystkie swoje (smutne i bolesne) doświadczenia oraz wiedzę, zamieszczam w tym prawie dwu i pół godzinnym coachingu. Nie musisz przeżyć tyle co ja, możesz załatwić te sprawy szybko i skutecznie, oraz zająć się tym co naprawdę Cię interesuje. Dwie i pół godziny słuchania kogoś, kto rozumie wszystkie aspekty tej jakże przykrej lekcji życia, albo lata bólu który nie każdy zniesie. A jeśli zniesie jak ja, zapłaci za to zdrowiem, oraz będzie się to ciągnąć za nim do końca jego dni. Tego o czym mówię w nagraniu, nie nauczy Cię ktoś kto od dzieciństwa był twardy i silny. Tych spraw musi nauczyć Cię ktoś, kto był ofiarą i stał się triumfatorem, przekroczył swoje obawy, lęki i ograniczenia psychofizyczne. Wybór jest prosty – albo uczyć się latami na własnej skórze, albo poświęcić dwie i pół godziny na słuchanie tego, co mam Ci do powiedzenia. Kupować, kupować, szekli nie żałować
  23. Witam
  24. Dodam jeszcze od siebie kilka słów. Zadajcie sobie jedno zajebiście ważne pytanie. Czy kiedykolwiek zawiedliście się na materiałach Marka? Raczej wątpię, nigdy nie wciskał wam tandety, cała wiedza jaką dostaliście zawsze była znacznie więcej warta, niż pieniądz, który kosztowała. Dzięki kasie, którą zarabia na książkach i nagraniach funkcjonuje to forum.
  25. @manygguh 1 To nagranie motywujące/ sesja terapeutyczna trwa ponad 2h. Cel to przełamanie oporów przed odparciem agresji fizycznej. 2 Nagranie wzbudza agresję kontrolowaną, wyzwalaną w określonych warunkach, realnego - fizycznego zagrożenia. Ma budować pewność siebie. 3 Nagranie jest dla ludzi w każdym wieku, nigdy nie wiadomo kiedy staniesz przed napastnikiem i w jakich okolicznościach.