Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Mosze Red

Starszy Moderator
  • Zawartość

    6217
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    189

Zawartość dodana przez Mosze Red

  1. Swoją drogą to te statystyki są wprost przerażające: Z tego jasno wynika, że kobieta w wypadku rozwodu/ rozstania powinna mieć ograniczony kontakt z dzieckiem, a nie mężczyzna.
  2. Intel przeprowadził atak wyprzedzający przed pojawieniem się w marcu pierwszych procesorów AMD Zen. Wszystko cichutko, bez reklamy Dokonano bardzo prostego zabiegu, dodano do 2 rdzeniowych procesorów pentium G, wielowątkowość, czyli właściwie z technicznego punktu widzenia różnią się od procesorów serii i3 (sky lake, kaby lake) jedynie taktowaniem rdzenia i nazwą. W ten prosty sposób intel uderzył w bastion AMD, czyli budżetowe procesory do grania, który to segmend od lat przypadał właśnie AMD. Bardziej jest to powrót do korzeni niż nowość, dawno dawno temu pentiumy obsługiwały HT , później zostały pozbawione tej możliwości na rzecz starszych braci i3. Otrzymaliśmy pod nazwą Pentium G4560 procesor 2 rdzenie/ 4 wątki - procesor ma taktowanie 3,5 GHz. Różnica między dwoma podstawowymi procesorami dla graczy to odpowiednio 3,7 GHz dla i3 - 6100 (sky lake) oraz 3,9 GHz dla i3 7100 (kaby lake). Dodatkowo Pentium G4560 jest dostępne w cenie 269 pln, natomiast bracia o nazwie i3 kosztują na dzień dzisiejszy 525 i 535 pln. Czyli dostajemy i3 pod nazwą pentium G w cenie najtańszego budżetowego quada od AMD Teraz odpowiedź na najważniejsze pytanie jak to śmiga? Bardzo dobrze śmiga jest około 2-3% wolniejsze od i3 - 6100 i 5% od i3 7100. Co przekłada się na różnicę w grach rzędu 1 - 3 FPS. Kilka filmów: Dodam jeszcze, że nowe Pentium G deklasuje wciąż znajdujące się w sprzedaży i bardzo popularne ze względu na przystępne ceny płyt głównych i obsługę ddr 3, procesory i3 czwartej generacji, bez problemu zostawia w tyle sztandarowe i3 4170. Dodatkowo w grach toczy wyrównaną walkę z procesorami i5 drugiej i trzeciej generacji, które królują na rynku wtórnym i trzymają dość wysoką cenę. W jednych minimalnie wygrywa, w innych minimalnie przegrywa, różnice też rzędu 1- 4 FPS. Oczywiście w zastosowaniach profesjonalnych nadal jest za i5, wiadomo 4 pełne rdzenie w renderingu nadal wygrywają. Ale jeśli ktoś poszukuje procesora do gier i standardowej pracy, internetu itp. To nowe Pentium G ma kilka zalet w porównaniu do starszych generacji i5: - jest nowe - energooszczędne - macie najnowsza podstawkę pod najnowsze generacje więc zawsze możecie włożyć i5 lub i7 (sky/ kaby) w przyszłości - niskie temperatury na boxowym chłodzeniu - płyty główne z usb 3,1 Można G4560 włożyć w budżetowe płyty H110 po aktualizacji biosu lub nowe B250, które są już dostosowane + standardowo obsługują szybsze moduły pamięci + mają więcej portów usb. Tak natomiast wygląda deklasowanie sztandarowego budżetowca AMD, który jest aktualnie droższy - MIAZGA: W każdym razie nowe pentium z rodziny kaby lake, deklasuje wszystkie athlony x4 (845, 860, 870, 880), zwyczajnie je miażdży. To samo robi z fx 4300 i 6 wątkowym fx 6300. Wszystkie budżetowe procesory AMD są droższe, zużywają dużo więcej energii, oddają więcej ciepła (więc zasadniczo poza x4 845 wymagają jeszcze doinwestowania w chłodzenie). I teraz tak. Gdy wejdzie generacja zen, najtańsze 4 rdzeniowe procesory AMD w cenie poniżej 100 usd, będą musiały zjechać z ceną do poziomu pentium G lub niżej jęśli nie dorównają wydajnością. Mistrzowskie posunięcie, zaoranie konkurenta nim wprowadził nowy produkt. Zasadniczo otrzymujemy pod nazwą Pentium G4560, z technologicznego punktu widzenia pełnoprawne i3 z rodziny kaby z obniżonym taktowaniem i 5% niższą wydajnością (porównując do i3 7100). Otrzymujemy to za połowę ceny, architektura, pamięć cache są identyczne. Pentium G4560 (3,5 GHz) za 269 pln VS i3 7100 (3,9 GHz) za 535 pln. Powtarzam jeszcze raz, mistrzowskie zagranie Intela. Na koniec macie jeszcze test z różnymi kartami graficznymi:
  3. Kupuj nową. Z prostej przyczyny, karty z roku 2015 nadal są w sprzedaży, zalegają na magazynach, a ich cena na rynku używek jest wysoka. Natomiast nowe serie, które weszły w 2016 są praktycznie nie do dostania na rynku wtórnym, a paradoksalnie są tańsze i mniej prądożerne od swoich poprzedników. Np. gtx 960 4 Gb kosztuje 900 - 950 pln (używany około 700 pln), a jego następca, który jest ciut wydajniejszy, chłodniejszy, kosztuje od 650 pln w górę, piszę o gtx 1050 TI. Tutaj propozycja nisko profilowy, zgrabny model wyżej wymienionej karty, która pozwala na chwilę obecną grać we wszystkie gry w 1080p (ustawienia very high lub ultra), może z wyjątkiem mafia 3, która jest fatalnie zoptymalizowana i nie rozwija skrzydeł nawet na PC za 7-8k . No chyba,że włożysz jakiś mało wydajny procek ze stajni AMD to będzie dławił grafikę. https://www.morele.net/karta-graficzna-msi-geforce-gtx-1050-ti-4gt-lp-4gb-gddr5-displayport-hdmi-dual-link-dvi-gtx-1050-ti-4gt-lp-975879/ lub normalna wysokość, ale krótka (też wejdzie do małej obudowy): https://www.morele.net/karta-graficzna-msi-geforce-gtx-1050-ti-4g-oc-4gb-gddr5-128-bit-hdmi-dvi-d-dp-box-975437/ I jeszcze jedna porada odnośnie obudowy, nie kupuj silver stone dla tego, że obsługują tylko płyty mini itx. Natomiast silentium pc przy takich samych gabarytach obudów, niższej cenie i niższym poziomie hałasu pozwalają na montaż płyt prócz mini itx, micro atx, które są najbardziej rozpowszechnione na rynku i zwyczajnie tańsze (o bonusach wynikających z rozmiaru płyty też warto wspomnieć - więcej portów rozszerzeń). Jeszcze dodam, że obudowy są lepiej chłodzone np: https://www.morele.net/obudowa-silentiumpc-alea-m50-pure-black-spc105-720233/ https://www.morele.net/obudowa-silentiumpc-alea-s25w-pure-black-spc149-975029/ I wtedy mimo małej obudowy nie musisz się "szczypać" i wkładasz pełnowymiarową kartę = chłodniej + ciszej: https://www.morele.net/karta-graficzna-msi-geforce-gtx-1050-ti-4gt-oc-4gb-gddr5-128-bit-hdmi-dvi-d-dp-box-975436/
  4. Guru w chwili słabości pozwolił im pisać w "manipulacje i obrona", z dobrych źródeł wiem, że do tej pory żałuje, ale słowo się rzekło.
  5. Tylko z oszczędności nie przekręcaj prezerwatywy na druga stronę
  6. @Aragorn - 3p - reklama kanału yt bez uzgodnienia z administracją.
  7. Jeśli chodzi o CPU to jeszcze via za czasów pentium i pentium mmx. Po ukazaniu się pentium II zaczęły procesory via odstawać, a w czasach pentium III dogorywały.
  8. Z racji tego iż miałem ostatnie półtora tygodnia przewalone, dziś wybrnąłem z papierków, komputer jest, play online ma zasięg, obijam się do poniedziałku, więc lecimy z tematem. Dodam iż przebywam nad jeziorem, w domku wypoczynkowym. Jest trochę za zimno żeby pływać ale okoliczności przyrody są przyjemne, humor też mi dopisuje, a miałem ostatnio sporo rozkmin na temat związków długoterminowych głównie małżeńskich aczkolwiek nie tylko. Temat oprę na trzech przykładach, jednak na początek chcę objaśnić jak mnie naszło na tą rozkminę, mam taki zwyczaj iż bliższych kumpli, przyjaciół często podpytuję o ich związki (a najczęściej nawet nie muszę podpytywać), później robię sobie z tego notatki, taki mój mały research (wolę się edukować na cudzych błędach). Biorę pod uwagę tylko osoby z minimum 5 letnim stażem w związku. Wyniki nie są pocieszające, z grupy 38 mężczyzn w różnym wieku (między 26 a 53 lata): - 8 jest po rozwodzie (z czego 5 weszło w ponowny związek małżeński) - 3 jest po dwóch rozwodach (1 wszedł w kolejny związek małżeński - szacun Karol ) -16 jest bardzo niezadowolonych z życia ze swoją aktualną żoną lub partnerką jednak nadal pozostają w związkach ze względu na a) dzieci wspólne zobowiązania finansowe c) oba wymienione d) dochodzi jeszcze element presji społecznej/ rodzinnej ale to w zasadzie u wszystkich - 8 uważa życie i rodzinę za stosunkowo udane ale żałuje niezrealizowanych marzeń i ambicji i nie widzi perspektyw na ich realizację - 3 jest szczęśliwych (tu dochodzimy do sedna) Przypadki: Przypadek pierwszy małżeństwo staż 12 lat (właśnie ten przypadek skłonił mnie do napisania tego posta, oraz opinia Marka iż kobiety zawsze chcą tego samego lecz kobiety z innych kultur dają za to samo więcej). - on 38 lat, dobrze sytuowany, praca w bankowości, zarobki na poziomie 20k miesięcznie - ona 33 lata, atrakcyjna, bardzo drobna, rozgarnięta pochodząca z Chin (poznali się w UK, tam wyjechała zarobkowo) - potomstwo sztuk dwie , 8 i 6 lat Kumpel pojechał kiedyś na wycieczkę do Londynu i wrócił z żoną moje obserwacje: - zawsze bardzo duże okazywanie szacunku wobec męża - bardzo staranne wywiązywanie z domowych obowiązków i opieki nad dziećmi - duży szacunek dla gości, świetne wyczucie gdy ktoś przychodzi z jakąś sprawą do męża (nie istotne z prywatną czy służbową) pani proponuje podanie herbaty i przekąsek, dyskretnie się oddala (nie ma parcia jak u Polek żeby być w centrum zainteresowania, nie ma pierdolenia na tematy, o których nie ma pojęcia) - dbałość o relację męża z rodziną i przyjaciółmi (zupełna odwrotność tego co robią nasze panie), regularne zaproszenia na jakieś małe imprezy, wspólne wyjazdy - zero wpierdalania się w hobby męża - niewygórowane oczekiwania wobec męża, ma pamiętać o rocznicach, urodzinach małżonki/ dzieci/ rodziny spędzić trochę czasu z dziećmi, raz w tygodniu zabrać dzieciaki do kina, lunaparku itp. - poza zarabianiem kasy, obowiązki domowe kumpla ograniczają się do wystawienia kubłów ze śmieciami pod furtkę w dniu odbioru, strzyżenia trawnika, odśnieżania (tu już kumpel ma przebiegły plan w celach edukacyjnych przejdzie na dzieci jak podrosną, i słusznie ) - kiedy widzi że mąż długo pracował, jest zmęczony wtedy nie dopuszcza do szturmu pociech na tatę - zawsze jest bardzo zadbana mimo licznych obowiązków domowych - codziennie ćwiczy (jakieś chińskie wygibasy + trening fitness), czasem basen - mówi w 6 językach, płynnie z rozmów z kumplem: - jakakolwiek kłótnia przy obcych /znajomych /rodzinie /dzieciach/ w miejscu publicznym wykluczona jeśli jest coś na rzeczy, wszystko w 4 oczy się odbywa w ciągu 12 lat małżeństw zdarzyło się iż krzyknęła podczas kłótni 2x (i później przepraszała za to zachowanie) - kłótnie i ich tematy, głównie dotyczą wychowania dzieci (czego mają się uczyć, gdzie uczęszczać) wynikające z różnic kulturowych - w ostatecznym rozrachunku jak nie mogą dojść do porozumienia mąż ma ostatnie słowo, tak ma być i koniec - był okres wbijania szpilek jak kumpel miał mało czasu na ruch i złapał parę dodatkowych kilo, to strasznie marudziła że zachoruje umrze i ją zostawi, więc kumpel wziął się za siebie - problemy finansowe nie występują więc w tym obszarze żadnych spięć nie ma - małżonka ma własną działalność, prowadzi z domu, sprowadza różne pierdoły z Chin i sprzedaje na serwisach aukcyjnych (z tego co zarobi połowę wydaje na siebie, czasem jakiś prezent dla męża^^, a połowę odkłada na przyszłość dla dzieci^^) - nigdy nie kładzie się spać przed mężem , dosłownie nigdy, jak pracuje w domu do późna podaje kawę, herbatę, ciasto , kanapkę, wymasuje plecy - zero szantażu seksem (negatywnego), odcinania dostępu itp. bo pozytywne zachęty się zdarzają (żeby przekonać do czegoś) w postaci wybitnie upojnych nocy (generalnie zaspokojenie męża uważa za jeden ze swych głównych obowiązków, drugi po opiece nad dziećmi) - egzotyczna kuchnia na duży plus, ale polska też jak najbardziej przyswojona od teściowej i szwagierki To z moich kumpli człowiek, który chyba osiągną najwyższy poziom szczęśliwości w związku. Jest szczęśliwy, kocha żonę, kocha dzieci, nikt mu kołków na głowie nie ciosa, ma hobby, realizuje się zawodowo i prywatnie. Co do ciągot do innych pań, to dostaje tyle seksu w domu iż praktycznie nie występują. Po nim widać iż jest szczęśliwym człowiekiem. Przypadek 2: małżeństwo staż 10 lat - on 45 lat właściciel firmy przewozowej, bardzo dobry status materialny - ona 35 lat, fryzjerka, własny salon - potomstwo sztuk 3 - 8,6,4 lata Nie ma nawet nad czym się zbytnio rozpisywać. Żona wiecznie zakochana w swoim mężu, który dba o to żeby była zakochana (zawsze odwali coś szalonego, coś wymyśli, coś zorganizuje) dba o to żeby jego pani miała stały napływ emocji. Generalnie bardzo dużo pracy nad związkiem (w sumie nad panią) ze strony faceta. Dodatkowy motywator w postaci rozdzielności majątkowej. Kasa się zgadza, dzieci dobrze chowają. Ugotowane, posprzątane, awantury sporadycznie, jak występują szybkie przejęcie kontroli przez kumpla. Nie ma wpierdzielania się w hobby faceta (były starania na początku ale zostały ukrócone), mówi jadę na zlot za 2 tygodnie i jedzie, nie ma awantur itp. Nie ma dostępu do kasy faceta, wszystko co niezbędne idzie na pół. Jakieś dodatkowe sprawy typu wakacje zagraniczne itp. większość płaci on (dużo lepiej zarabia) ale żona zawsze się dokłada. Kupczenie dupą i bóle głowy nie występują. Kumpel jest zadowolony ze swojego życia, dumny z dzieci, wiedzie mu się bardzo dobrze i prywatnie i zawodowo. Przypadek 3: konkubinat, staż 17 lat - on 53 lata architekt - ona 40 lat też architekt - potomstwo sztuk 1 , lat 14 W sumie analogicznie do przykładu 2 tyle że bez ślubu. Więc nie będę się rozpisywał. Moje osobiste wnioski co do szczęścia faceta w związku: 1. kasa musi się zgadzać (tobie zgadzać), nie udostępniaj swoich zasobów, dbaj o dzieci, a żonę/ partnerkę nagradzaj według zasług) 2. nigdy nie daj sobie odebrać swoich pasji 3. wymagaj zaangażowania w tym finansowego kobiety 4. brak szantażu na dupę (jeśli występuje jest już spalona) 5. nie ustępuj, ty jesteś głową rodziny, twoje słowo ma być prawem 6. duży wpływ na zachowanie kobiety ma kultura/ wychowanie 7. dbaj aby emocje w związku nie wygasły
  9. Z tego co prezentowali ostatnio to budżetowe zen z 4 rdzeniami będą miały wydajność zbliżoną do i 3 4170 i miały kosztować około 85 USD. Czyli będą to procesory ciut mniej wydajne od nowego Pentium G, któe kosztuje 64 USD Więc AMD na wejściu, będzie musiało zjechać z ceny budżetowych jednostek z planowanych 85 USD do 60 -65 USD.
  10. Nie widziałem nigdzie info o mobilnej wersji tego procesora, wątpię żeby była planowana wersja na rynek sprzętów mobilnych. To jest produkt nastawiony na zamieszanie na rynku procesorów do gier i użytku domowego w ceni poniżej 100 USD.
  11. W sumie nie jest złe rozwiązanie, pod warunkiem, że ładna loszka nie może odmówić seksu facetowi, który wygląda jak kloszard Jak równouprawnienie to niech będzie pełną gębą
  12. Znasz ty takie przysłowia "nie urodzi wrona gawrona" ; "niedaleko pada jabłko od jabłoni" ; "czym skorupka za młodu nasiąknie" ? Większość zachowań zarówno pozytywnych i negatywnych wynosimy z domu rodzinnego + ze środowiska w którym żyjemy. Tak naprawdę wzorce wyniesione z lat dziecięcych/ młodzieńczych bardzo trudno zmienić i wymaga to wieloletniej pracy nad sobą i całkowitej zmiany środowiska - nie przebywania w miejscu i kręgu osób, nie utrzymywania z nimi kontaktów. Z tej, a nie innej przyczyny np. loszki, z domów przemocowych gdzie np. tatko pił i bił (wystarczy, że bił matkę) podświadomie będą dążyły do związku z takim samym facetem, a jak zwiąże się z misiem to będzie dążyła do tego, żeby wyszedł z siebie i stanął obok. Reasumując jak od czasu do czasu nie będzie porządnej awantury i pasa na dupę, albo paru liści to loszka będzie szukała dziury w całym i chodziła nieszczęśliwa. Zwyczajnie, misio nie będzie odpowiadał jej utrwalonemu obrazowi prawdziwego mężczyzny To samo tyczy się puszczalskiej matki, skoro mama tak robiła to jest normalne i wręcz pożądane. Nawet jak loszka cię "lofcia" to w jej musku jedno nie musi pokrywać się z drugim tj. lofcianie z wiernością, przecież mamusia też lofciała tatusia, a dawała np. listonoszowi, panu od w - fu i sąsiadowi. Wzorzec normalności i przyzwolenia na zdradę powoduje całkowity brak wyrzutów sumienia, istnieje jedynie strach przed złapaniem na gorącym uczynku oraz konsekwencjami (co mogę stracić, gdy on przyłapie mnie na zdradzie? - to jedyny dylemat). To wszystko to są głęboko utrwalone wzorce, które loszka może chwilowo wycofać w głąb psychiki ze względu na doraźne korzyści, a w momencie gdy poczuje się pewnie i komfortowo odpali je, jak Seba fajerwerki z Lidla na sylwestra. Całe to pierdolenie "to dobra dziewczyna ale z patologicznego domu" ; "to dobra dziewczyna, nie jest taka jak matka" można sobie wrzucić w niszczarkę, a strzępy podpalić. To nie jest punkt wyjścia do oceniania loszki. Są osoby, które wypracowały zmiany schematów wieloletnią pracą, to jest rzadkość. Są osoby, które zmieniły schemat w skutek nagłych traumatycznych zdarzeń, ale to jeszcze większa rzadkość. Są osoby, które mają wykształcony wystarczająco silny charakter, żeby trzymać negatywne wzorce i emocje na wodzy, u których logika i zasady górują, to już są promile promila, osiągnięcie takiego poziomu samoświadomości to jak trafić 2x szóstkę w lotto. Więc moja rada jest taka w swoich rozważaniach na temat swojej pani wyjdź z punktu "ona jest dokładnie taka jak jej matka, tylko jest młodsza i nie zdobyła jeszcze dość doświadczenia, żeby grać w babskie gierki na tym poziomie co mamusia".
  13. Jakiś czas temu miałem bardzo ciekawy sen. Wyobraźcie sobie taką scenę, piękna polska wiosna, wszystko kwitnie i rośnie, ciepełko, słoneczko. Wszystko rozgrywa się na prowincji, więc krajobraz śliczny i przaśny. Łąki, pola i lasy, ćwierkające ptaszki. Moderacja wraz z naszym dzielnym wodzem na czele postanowiła wybrać się na wycieczkę plenerową. Idziemy sobie łąką, w oddali majaczy las. Na środku pięknej, pachnącej i kolorowej od kwiatów łąki stoi wielkie drzewo, a nieopodal pasie się stado owieczek. Niby wszystko ok, tyle że nasza grupka wygląda dość dziwnie, idziemy sobie gęsiego, każdy z plecakiem, uporządkowani od najniższego do najwyższego. Ja i Brzytwa ubrani normalnie jak na wyjście w teren, bojówki, koszulka, czapeczka, żeby słońce po oczach nie dawało. Guru tradycyjnie, klasycznie i po słowiańsku, 100% Borys style. Dresik, trzy paski, adidasy i kajdan na szyi. Długowłosy wyglądał ciut nieszablonowo. Kojarzycie ten medialny wizerunek barbarzyńcy odzianego w skórę wilka lub niedźwiedzia z zarzuconym łbem zwierzęcia na głowę? Tak więc Długowlosy miał na sobie „walonki” obszyte futrem, skórzane stringi z ćwiekami, goła wytatuowana klata, a na plecy zarzucone futro stwora i łeb założony na głowę. Tyle że było to futro z Alfa tego z serialu, tak tego samego, który widnieje w jego awatarze. Guru dojrzał owce i wtedy rozpoczął się armagedon. Guru: „Chłopaki patrzcie jakie fajne owieczki, chodźcie popatrzymy z bliska” Brzytwa: „Co ty owcy nie widziałeś? Daj spokój, idziemy do lasu. Odpoczniemy sobie w cieniu drzew, niedługo południe będzie prażyć jak popcorn w mikrofali” Długowłosy: „Daj mu się nacieszyć, niech sobie z bliska zobaczy” I w tym momencie zaczęły ogarniać mnie złe przeczucia, ale podeszliśmy do stada owieczek. Marek podbiegł do owcy i zaczął ją czochrać za uszami, ta wydała z siebie złowróżbne meeeee. Owce jak na komendę rozproszyły się, a pośrodku stada ukazały się dwa barany. Jeden normalny, klasyczny baran w rozmiarze XXL, duży przywódca stada, a drugi to było istne kuriozum. Tak jak są świnki miniaturki, to był baran miniaturka. Dorosły osobnik, jednak nikczemnego wzrostu i przypakowany jak hodowany na sterydach pitbull. Małe kaprawe oczka bestii patrzyły na Marka złośliwe. Spojrzenia Marka i barana spotkały się, guru wyczuł, co jest grane, krzykną „Osłaniajcie mój odwrót”, po czym zaczął uciekać w kierunku wielkiego drzewa. Zdecydowanie pobił swój życiowy rekord na sto metrów. Oba barany nie stały bezczynni, rzuciły się za Markiem. Przyznam, iż popełniłem taktyczny błąd i zamiast skupić się na jednym, a resztę akcji pozostawić kolegom próbowałem powstrzymać oba. Zastawiłem drogę temu małemu, jednak ten wystartował do przodu jak perszing i sprytnie przemknął się między moimi nogami. Jedyne co udało mi się zauważyć, to iż mały baran jest oznaczony na zadzie, wypalonym znamieniem skody i literami GMO. Rzuciłem się na dużego, skacząc mu na kark, niestety zrobiłem to o ułamek sekundy za późno i misterny plan złapania bydlaka za rogi skończył się na chwycie za futro. Bydle zrzuciło mnie kilkoma energicznym wierzgnięciami. Brzytwa dzielnie zaryczał „Biorę go na siebie, ratujcie guru!”, po czym starł się frontalnie z baranem i rozgorzała zacięta walka, z której prawdę powiedziawszy, nie widziałem zbyt wiele. Ponieważ wyglądała jak bijatyka z kreskówek, takie kłębowisko dymu, z którego co jakiś czas było widać to rączkę, to róg, to nóżkę, to kopytko. Mały baran ze znamieniem skody gnał za Markiem, Długowłosy gnał za baranem, ja goniłem za nimi. Guru udało się dopaść do drzewa i z nadzwyczajną sprawnością, o którą bym go nie podejrzewał, wspiął się na wysokość 7-8 metrów nad ziemię. Mały karakan dotarł do drzewa i zaczął energicznie podskakiwać jak na trampolinie na wysokość +/ - jednego metra. Marek krzyczał histerycznie „Zabierzcie tego skurwysyna, bo mnie zaraz sięgnie!!!” „To jest zamach, to bydle zostało zmodyfikowane genetycznie na Politechnice Częstochowskiej, to ON to nasłał, zabierzcie to!!!”. Dotarliśmy z Długowłosym do drzewa i patrzymy na bezradnie podskakującego barana, słuchamy krzyków Marka i zaczęliśmy się tarzać po ziemi ze śmiechu. Po dłuższej chwili uspokoiliśmy się i Długowłosy oznajmił „Ja się tym zajmę” spod skóry alfa na plecach wyjął gliniany garnek i fujarkę, siadł w pozycji kwiatu lotosu i zaczął hipnotyzować barana jak fakir kobrę. Baran przestał podskakiwać, patrzył teraz na długowłosego, rytmicznie kiwając się na boki w takt muzyki. Mówię „Dobra to ja idę pomóc Brzytwie z tym dużym”. Zacząłem oddalać się, w kierunku miejsca gdzie Brzytwa toczył epicką walkę z dużym baranem. Kurz opadł, dwaj mężni wojownicy na chwilę zamarli w bezruchu, zarówno człowiek, jak i bestia. Moderator ze zmierzwioną brodą i siniakami, baran z powyrywanymi kawałkami futra i przetrąconym kopytkiem. Oboje patrzyli na siebie z wyraźnym szacunkiem, między nimi nawiązała się mistyczna nić porozumienia, już widziałem, iż chcą zakończyć konflikt jednym szybkim starciem, jak dwóch pojedynkujących się samurajów. Ruszyli na siebie obaj, wydając dzikie odgłosy, Brzytwa chwycił barana za rogi i wyjechał mu frontalnie z dyni. Zachwiali się, zamarłem w przerażeniu i fascynacji. Po chwili moderator opadł na jedno kolano, a baran padł, tracąc przytomność. Brzytwa z trudem podniósł się, otrzepał z kurzu i zaczął kuśtykać w moją stronę. Udaliśmy się pod drzewo, gdzie mistyczne zabiegi Długowłosego przyniosły efekty, zmutowany baran leżał na grzbiecie, mecząc cichutko, a nasz Alf drapał go po brzuchu, obłaskawił bestię. Kątem oka zauważyłem na pobliskiej polnej drodze jadącą powoli czarną fabię z przyciemnianymi szybami i coś jakby błysk szkieł lornetki. Ja: „Marek złaź sytuacja opanowana” Guru: „Nie zejdę, to bydle symuluje, jak tylko znajdę się na ziemi rzuci mi się do gardła” Ja: „Złaź, nie pierdol, będzie nas na dole czterech, a on został bez wsparcia, jak symuluje to damy mu radę” Guru: „Nie zejdę, mam ajfona, wi-fi ma zasięg. Zostaję, to będzie nowa siedziba sekty, musicie mi tylko dowozić kebsy studenckie i piwo” Postanowiłem użyć podstępu, sięgnąłem do plecaka po żelazne racje, pomachałem batonem, "Marek nie gwiazdorz, zejdziesz na dół to dostaniesz snickersa”. Niestety guru uparł się i nie chciał zejść. Z impasu postanowił wyprowadzić nas Brzytwa, nie mam pojęcia skąd, ale nagle w jego rękach pojawiła się siekiera fiskars x11. Brzytwa: „Już ja go ściągnę z tego drzewa, nawet jak miałbym to zrobić razem z drzewem. Wycieczkę nam rujnuje, najpierw owieczek mu się zachciało, a teraz utkwił na drzewie” - „Chuju!!! Złazisz sam? Czy mam ścinać? !!!” Guru: „Nie zejdę, żadna siła mnie nie ściągnie, a ty Mordechaju masz w sobie dużo ukrytej agresji, potrzebujesz kołczingu”, odparł z wyrzutem. Długowłosy zaczął się tarzać ze śmiechu, do spółki z baranem. Postanowiłem interweniować. Ja: „Mordechaj spokojnie, drzewa szkoda” Ja: „Marek słuchaj, ułóż sobie tarota, będziesz wiedział, czy możesz zejść bezpiecznie, czy nie” Guru: „Ale tarot Crowleya daje 50% szans, więc może się mylić” Ja: „To rozłóż trzy razy, statystyka będzie po twojej stronie”, odparłem przytomnie, nie pomogło. Udaliśmy się w gronie moderacji na bok w celu odbycia narady. Po długich debatach, którym baran miniaturka przysłuchiwał się, z nieskrywanym zainteresowaniem ustaliliśmy, że trzeba go ściągnąć, ale drzewa nie można ściąć. Skoro prośby i groźby nie pomogły, pozostało nam tylko jedno rozwiązanie. Zadzwoniliśmy po straż pożarną i weterynarza. Po jakimś kwadransie przyjechał wóz strażacki z „balkonikiem” i weterynarz, który podał baranowi zastrzyk usypiający, mimo wyraźnych sugestii Brzytwy, żeby tę strzykawkę lepiej Markowi wbił w dupę. Baranek został zapakowany do auta i wywieziony. Brzytwa mamrotał pod nosem „Koniec wycieczek, niech on się skupi na tym, czym się zna siedzi na dupie, książki pisze i audycje nagrywa, pleneru mu się zachciało, owieczek … kurwa” Dwaj strażacy zostali wyniesieni na wysokość Marka, wzięli go pod ramiona i zapakowali do wagonika. Jeden z nich się pyta: - „Panie toż to osiem metrów, jak pan tam wlazł” Guru: „MMA panowie ….. MMA”. I tak oto zakończył się mój sen dziwny kuriozalny, proroczy, pełen mistycyzmu i licznych alegorii, nawiązań do historii forum bliższej i dalszej. Po którego upublicznieniu zapewne dostanę perm bana, ponieważ guru wypadł w nim dość niekorzystnie. Na wszelki wypadek piszę "Cześć, lubiłem was".
  14. Ostatnio był tu taki, który chciał wzbogacać genetycznie kozy. I jak skończył ?
  15. Szary barszcz i podcios to są hardcorowe zupy, teraz pewnie by krzyczeli, że niezdrowe :>
  16. Jaki Czopko, takie skale :>
  17. Ty się nie tłumacz, bo powiem kto wczoraj żarł karpatkę Do roboty, ściągaj skale analne i wahaełkuj jak pan Czopko radził
  18. Ja jako małolat najbardziej lubiłem na szybką przekąskę babciny chleb ze smalcem (skwareczki, cebulka, zioła) i ogórkiem kiszonym. Albo świeże bułki z serkiem topionym i pomidorem.
  19. @kicek1 Czemu nie zapoznałeś cię z regulaminem, zasadami, nie wstawiłeś avatara i nie przywitałeś się w odpowiednim dziale?
  20. Dziś kolejny wykład z cyklu red bawi i uczy. Wielu z was zetknęło się z takimi stwierdzeniami "my kupiliśmy", "my zrobiliśmy" itp. Generalnie my (coś tam) razem (w domyśle przy takim samym nakładzie pracy/ środków/ czasu). Jest to prosty mechanizm, za pomocą, którego samiczka będąca z wami w związku, buduje w otoczeniu obraz własnej użyteczności oraz obraz równych wkładów, kreuje wizerunek związku partnerskiego. Mechanizm ten kiedyś opisał mi dawno temu dziadek, zauważył też przesunięcie granicy jego występowania. Mówił, że w jego czasach młodości słynne kobiece "my coś tam, razem" występowało jedynie po zawarciu związku małżeńskiego lub w sytuacjach gdy faktycznie było to "coś, razem" na równych prawach. Następnie zaobserwował, że w kolejnym pokoleniu zaczęło się to przesuwać na okres narzeczeństwa. stwierdził,ze teraz już wiele mniej lub bardziej zaawansowanych narzeczonych mówi wszystkim w koło, "my coś tam razem". Ja widzę w młodszym pokoleniu to pucowanie się samic na cudze zasługi już nie tylko u żon czy narzeczonych, teraz już bardzo często wystarczy mieszkać razem lub nawet być tylko w związku. Podkreślam jeszcze raz, nie ma nic złego w tym gdy było to faktycznie razem. Czas na przykłady z życia wzięte: 1 ) Narzeczona kumpla - sytuacja w restauracji, w szerszym gronie - 6 osób. ona: "Wiesz kupiliśmy nowy telewizor 3d i laptopa" ja: "kupiliście czyli zapłaciliście po połowie?" Konsternacja na twarzy, zwarcie styków i odpowiedź z dużym ociąganiem: ona:"Sebastian zapłacił ale ja pomagałam wybrać". ja: "Znaczy znasz się na nowych telewizorach i na komputerach, dla tego pomagałaś wybrać?" Złość na twarzy, zmiany kolorów cery ona: "Nie, ale z nim byłam w sklepie" ja: "To czemu oszukujesz? nie kupiliście tylko kupił, a ty tylko poszłaś z nim do sklepu" ona: "Oj wiesz, tak się tylko mówi" (próba zbagatelizowania sytuacji) ja: "Tak się nie powinno mówić, przypisujesz sobie cudze zasługi i sprawiasz wrażenie, że ponosisz koszty, których nie ponosisz, lansujesz się cudzym kosztem" Kobieta wkurw, foch i się już nie odezwała do końca spotkania. Kumpel kilka dni później stwierdził, że dobrze iż mu zwróciłem na to uwagę, wcześniej nie zauważał takich akcji, a mają one daleko idące konsekwencje - o czym napiszę na zakończenie. 2 ) Kumpel się pobudował, wykończył dom. Kupił nowe meble, rozpakował i zaczął składać (chciał oszczędzić trochę kasy bo za składanie liczyli ekstra). Instrukcja średnio pomocna, no ale dał radę. Szacowna małżonka wpadała co chwilę do pokoju i truła nad głową rozważaniami typu, w którym rogu biurko wstawić jak już złoży, albo że komoda będzie lepiej wyglądać tu niż tam itp. Akcja na parapetówce, kolejnego dnia po meblowaniu i wprowadzeniu się. małża: "wczoraj złożyliśmy meble i rozstawiliśmy" - z wielką dumą kumpel: "ja złożyłem i ja rozstawiałem" małża :"no wiesz co!, nie rób scen przy gościach" kumpel: "nie robię scen tylko mówię jak było" małża: "przykręciłeś parę śrubek, a się zachowujesz jak byś sam te meble wyprodukował" - jak już nie mogła przypisać sobie części zasługi, to chciała umniejszyć pracę męża, w oczach gości, kumpel: "przykręcił bym szybciej, ale jak pierdolisz nad głową to śrubki kręcą się w drugą stronę" - piękna kontra Takich przykładów mógł bym przytoczyć jeszcze 30-40, ale mi się nie chce, dwa wystarczą aby ukazać mechanizm. Możecie powiedzieć, ale to takie nic, to w sumie nieistotne, niech sobie baba gada itp. Oświecę was to jest GÓWNO PRAWDA, może to mieć bardzo poważne reperkusje w przyszłości. Całe to babskie pierdolenie powoduje iż otoczenie, odbiera was jako równorzędnych partnerów. Równy nakład finansowy na realizację wspólnych potrzebo, równy nakład pracy w obrębie gospodarstwa domowego, równy nakład w budowanie relacji itp. Ten mechanizm działa na wielu płaszczyznach nie tylko finansowej czy prac domowych. Prowadzi to do tego: Wszytko co zrobicie, lub na co wydacie to zasługa WAS JAKO PARY. Wszystko co zrobi pani, BĘDZIE TYLKO JEJ ZASŁUGĄ, będzie o tym wspominać pizdylion razy. Jednocześnie jak coś się pani nie podoba w związku (najczęściej jest to brak kontroli nad wami i/lub waszymi zasobami), następuje WYŻALANIE SIĘ KOLEŻANKOM jacy to źli, nie czuli, nie dojrzali, chamscy itp. jesteście. Że jest z wami nieszczęśliwa. Znacie to? Wizerunek kreowany społecznie waszego związku wygląda w wyniku tego odwrotnie niż jest w rzeczywistości: - kobieta robi więcej niż wy (bo albo robi coś sama, albo robicie razem - nie ma twoich zasług) i wygląda na to że 3/4 WASZEJ RELACJI OPIERA SIĘ NA JEJ PRACY, a jest dokładnie odwrotnie - kobieta stwarza wrażenie równych nakładów finansowych, świetna podkładka na wypadek rozwodu, przecież WSZYSCY WIEDZĄ ŻE ZA WSZYSTKO PŁACILIŚCIE WSPÓLNIE - podbudowuje własne ego ponad miarę, co nie jest zdrowe dla relacji partnerskich Cały mechanizm tworzenia obrazu mitycznego związku partnerskiego i przypisywaniu sobie udziału w cudzej pracy/ wydatkach/ pomysłach/ zasługach stanowi zabezpieczenie na wypadek rozwodu/ rozstania. W przypadku kłopotów w związku dzięki temu kobieta może: 1 wiktymizować się 2 ma gotowych świadków potwierdzających udział w zakupie określonych rzeczy (nakłady finansowe) 3 ma gotowych świadków na okoliczność tego jak się poświęcała dla ciebie/ rodziny 4 przy połączeniu tego z praktyką "skarżenia się koleżance" uzyskuje wizerunek niewiasty robiącej wszystko dla utrzymania związku z facetem, który się nie stara i generalnie jest fhooj fuj 5 tworzy fałszywy, lecz przydatny obraz, kochającej, pracowitej, zawsze pomocnej myszki Porada dnia: Nie dajcie się rolować w ten sposób, budowanie tego mechanizmu trwa latami, a efektem jest to że ona wygląda super, a wy w najlepszym razie nieszczególnie. Nie pozwalajcie na to, za każdym razem jak kobieta próbuje się pucować się w towarzystwie na wasze zasługi lub waszą kasę, mówcie jak jest, otwarcie i przy świadkach, nie pozwalajcie tego bagatelizować. Nie pozwalajcie aby środowisko, w którym się obracacie wytworzyło sobie fałszywy obraz waszego wspólnego życia, to się może na was srogo zemścić.
  21. Triumph dla Karyny, to jak adidas dla Sebixa
  22. Ostatnio pani 29 lat zapytała mnie czy lubię koty bo ma dwa Odpowiedziałem "Jak dasz dużo czosnku to wszystko opierdolę"