Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mosze Red

Starszy Moderator
  • Zawartość

    6671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    217

Zawartość dodana przez Mosze Red

  1. Niech ci wątroba lekką będzie, a trunki żeby miały minimum 40% :>
  2. Witam w sobotni wieczór, dziś z pomocą w znalezieniu tematu przyszedł mój ulubiony serwis netloszki. Znalazłem tam taki typowy loszko schemacik: Lecimy z tym koksem i tłumacze z loszkowego na ludzki: "Mam 28, on 44. Poznaliśmy się 4 lata temu przez internet. Początkowo były to tylko zwykłe rozmowy na Skypie, później rozmowy telefoniczne. Wielogodzinne. Powiedział mi, że ma żonę i dwójkę dzieci, ale że ich pożycie małżeńskie ustało dawno temu, ze odbywał karę pozbawienia wolności. Nie brałam sobie tego do serca, bo nigdy nie myślałam że coś nas jednak połączy. Ale stało się inaczej. Początkowo spotykaliśmy się co 3-4 miesiące, kiedy przyjeżdżałam do swojej cioci na wakacje/weekendy. " 1 Szukałam przygody w internecie ponieważ w świcie realnym sobie nie radziłam ze znalezieniem faceta. 2 Poznałam żonatego faceta z dwójką dzieci, do tego kryminalistę - o mój boże jaka romantyczna przygoda !!! 3 Jeździłam "niby do ciotki" żeby spotykać się z nim z dala od domu, ach ten dreszczyk emocji. "Nigdy nie powiedziałam nikomu że znam kogoś takiego jak on. Wiedziałam, że nikt tego nie zrozumie i nie zaakceptuje (wiedział tylko jeden znajomy)." 1 Przezywałam sekretną, romantyczną przygodę z prawdziwym mężczyzną. 2 Powiedziałam tylko swojemu beta orbiterowi. "Po ok. 2 latach przeprowadziłam się tam skąd on pochodzi, ponieważ dostałam pracę w swoim zawodzie. Przyznaję, wielokrotnie go naciskałam by się ze mną spotkał, by przyjechał, a on nie odmawiał. Mimo, że powtarzał że nie jesteśmy razem, że unikał tematu wspólnej przyszłości i złościł się kiedy o tym wspominałam,jednak nadal przy nim trwałam. Stałam się kochanką. Bolało mnie to. Ale wszystko ma swoje granice, zrozumiałam że pewne rzeczy mnie przerosły, jak np to że zostało mu do odsiedzenia kilka lat wyroku. Kiedy on wyjdzie ja będę mieć ponad 30 lat, kiedy wszyscy wkoło będą mieli rodziny ja będę nadal czekać. Że zostanę sama,bo wszyscy się ode mnie odsuną. Nie chciałam takiego życia, w ukryciu, niepewnego. " 1 Dwa lata kombinowałam, żeby znaleźć się bliżej niego. 2 Latałam za nim jak suczka z cieczką, ruchał jak dzikie zwierze. 3 Zawsze po mówił, że nie jesteśmy parą, chciałam ucywilizować tego chama ! 4 Dowiedziałam się, że wróci do więzienia, a mam już 28 lat i trzeba się rozmnożyć, co za niefart Trzeba się jakoś z tego wykręcić (efekt szczura uciekającego z tonącego statku). " Wtedy on zadzwonił, że żona złożyła pozew o rozwód. Jak się okazało, zaszła w ciąże z kimś innym. Nie mogłam go wtedy zostawić,mimo że on chciał mnie od siebie odsunąć. Chcialam go wesprzeć w tych trudnych chwilach. To były najlepsze 2 miesiące, jednak po tym czasie znowu zaczęło się psuć. Tyle,że tym razem role się odwróciły i to on chciał nagłego ślubu, dzieci, przeprowadzki. Nie byłam w stanie mu tego dać. Nie byłam w stanie nawet przyznać się rodzicom o istnieniu takiego związku. Zrozumiałam, że w takim razie to nie miłość, może to było tylko zauroczenie?" 1 Nareszcie się pozbędę tej kurwy, jego żony ! 2 A może on jednak nie jest taki fajny, jak żona chce mieć dziecko z innym ? bzzz bzzz zwarcie, bzzz bzzz dysonans poznawczy :> 3 Przez dwa miesiące było fajnie i nareszcie on zaczął traktować mnie poważnie i o mnie zabiegać, ale ja nagle przestałam czuć to co kiedyś !!! "Zerwałam z nim w lutym, i od tamtego czasu toczy się batalia. On nie odpuszcza, nie rozumie moich tłumaczeń że go nie kocham, ze nikt tego nie zrozumie, ze jego nie będzie, że ja nie bede w stanie czekać na niego kilka kolejnych lat. Raz nawet mnie zastraszył, że zrobi mi krzywdę jeśli do niego nie wrócę. Stał się dla mnie człowiekiem nieobliczalnym. Miłość czasem zaślepia wiem, ale jestem już tym tak bardzo zmęczona najgorsze że nie wiem nawet z kim o tym porozmawiać. Moja mama jest schorowana, nie mogę i nie chcę jej tego wszystkiego mówić. Zawiodłaby się na mnie Czasem czuje, że mnie od siebie uzależnił, nie wiem jak się z tego wyplątać." 1 Sama nie wiem czemu przestał mnie interesować, spławiłam go w lutym. 2 Ten podły człowiek, cham i kryminalista za mną gania i mi grozi. 3 Nagle stał się człowiekiem nieobliczalnym. 4 Nikomu nie mogę się wyżalić to pochwalę się w internecie sukcesem w cywilizowaniu kryminalisty i może inne loszki poradzą jak się go pozbyć. Krótkie podsumowanie. Mamy tutaj do czynienia ze schematem: - przezywam romantyczna przygodę z kryminalistą > - on mnie nie chce ale latam za nim > - traci w moich oczach (zdrada żony + zaczyna o mnie zabiegać) > - przestał mnie podniecać na dodatek znów idzie do więzienia > - mam 28 lat muszę się go pozbyć > idę pisać w internetach, że niebezpieczny bandyta mnie prześladuje (przecież nikt nie zauważy, że przez 4 lata dawania mu dupki wiedziałam, że jest niebezpiecznym bandytą i nie powie, że dla tego mu dupku dawałam) Tutaj jest jedna bardzo ważna rzecz warta podkreślenia. Loszki często są z wami dla tego, że coś je kręci i podnieca itp. Jednak gdy zaczyna się sprawa sypać odwracają kota ogonem i cechy, które je podniecały bądź zachowania, do których wywołania same dążyły zostają użyte przeciwko wam. Znam sytuację, gdy loszka wywołała bójkę w barze (sprowokowała obcych mężczyzn) , mąż staną w jej obronie, uszkodził napastnika i dostał wyrok w zawieszeniu. Loszka mówiłeś, kochanie nie przejmuj się broniłeś mnie, byłeś dzielny, męski bla bla bla. Był w tym dniu najwspanialszym misiem we wszechświecie, cipka była mokra, a kilak lat później przy rozwodzie loszka krzyczała, że się boi bo mąż ma skłonność do przemocy, bo kiedyś pobił niewinnych ludzi w barze, bez powodu To jest schemat tego samego typu. To co jednego dnia jest waszą największa zaletą, nawilżaczem cipki, przy rozstaniu staje się często wasza największą skazą.
  3. Dziś rozpoczynam nowy cykl zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych (oj tak, niektórym by się przydało ) "red radzi, jak wyjść ze spierdolenia". Czyli co robić i czego nie robić aby być odbieranym pozytywnie, nie zamykać sobie życiowych furtek, nie niszczyć własnego wizerunku, nie tracić przy bliższym poznaniu. Są takie rzeczy, które wpływają kolosalnie na nasz odbiór zarówno przez ludzi w ogólności jak i panie w szczególności. Są to rzeczy prozaiczne, jednakże mają one przełożenie na bardzo wiele spraw, na każdej płaszczyźnie naszej egzystencji. Są to rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić lub, te których nie powinien zaniedbywać. 7 grzechów głównych mężczyzny 1 Biadolenie - odpowiedzcie sobie na pytanie ilu z was ma manierę biadolenia i skąd nabyli ową cechę? Wielu z was wyniosło z domu rodzinnego, adaptując to od kobiecego otoczenia bądź zniewieściałych mężczyzn, inni nauczyli się iż biadoląc można uzyskać w życiu ekstra bonusy od osób lub instytucji. Źródło problemu jest nieistotne liczy się efekt negatywny jaki ten problem wywołuje w nas samych jak i w naszym otoczeniu. Odbiór przez otoczenie: - po pierwsze biadolący facet dla kobiety = słaby facet, ponieważ jest to cecha typowo reprezentatywna dla jej własnej płci, cecha ta wywołuje pogardę kobiet wobec mężczyzn W tym miejscu przerwę małą przypowieścią. Siedziałem kiedyś w typowo damskim towarzystwie i rozmowa zeszła na temat facetów, znajomych/ rodziny bliższej lub dalszej, którzy zeszli z tego świata z powodu nowotworów. No i panie opowiadały o kolegach, znajomych, wujkach. Szczególne miejsce poświęcały jak panowie radzili sobie z owym nazwijmy to wprost umieraniem. Była kupa pierdolenia typu jakie to straszne dla rodziny, a jak się wszyscy nacierpieli, czemu to tak długo trwało, kara boża bla bla bla... Reakcje pań lekkie zażenowanie, skrywana pogarda (tak tak wiem, jakoś mitycznej kobiecej wrażliwości nie było). Gdy jedna z pań 50+ doszła do opisania przypadku gdy jej kolega, któremu zostały dwa miesiące życia, był pogodzony z losem, wesoły, żartował sobie z własnego stanu. Owa pani zapytała go "przecież umierasz, jak się możesz tym nie przejmować?", mężczyzna odpowiedział "i tak tego nie zmienię, a przynajmniej będę się dobrze bawił aż do śmierci". Oczywiście pani opisała jego buńczuczną postawę, pogardę wobec śmierci, zadziorną minę. Efekt jaki? Wszystkie panie od tych młodych do tych pod 60 z opowiadającą na czele (a było ich około 10 sztuk) wypieki na twarzy, maślane oczka, drżące uda. Oczywiście pierdolenie o tym, jak tak można hamować i ukrywać emocje, że to niezdrowe bla bla bla.... Jednocześnie reakcja na samą myśl o nieustraszonym w obliczu śmierci mężczyźnie, który się nad sobą nie użala wywołuje reakcję mega podniecenia, mimo iż bohater opowieści już od lat wącha kwiatki od dołu. Koniec dygresji. - biadolący mężczyzna to mężczyzna niezaradny z automatu nie jest traktowany przez innych mężczyzn jako osoba, z którą można wejść w spółkę/ robić interesy/ zainwestować w pomysł takiej osoby kasę - biadolący mężczyzna, to osoba, z którą niechętnie spędza się czas, nikt nie lubi smętków Teraz tak stuleje kiedy biadolicie, użalacie się nad sobą i swoimi problemami, wyolbrzymiacie je, gadacie po próżności czyli żeby sobie pogadać, a nie rozwiązać problem strzelacie sobie w stopę i miażdżycie własne jaja w imadle własnego spierdolenia. Panie wami gardzą totalnie w sposób skrywany lub otwarty. Faceci są mniej okrutni i zazwyczaj wzbudzacie u nich tylko lekkie politowanie zmiksowane z zażenowaniem. Biadoląc zamykacie sobie wiele bram życiowych, zarówno tych, które znajdują się między udami pań, jak i tych, które sypią do waszej kieszonki szeklami, dają wam szersze możliwości zawodowe, znajomości pomocne w życiu, możliwości realizowania ważnych dla was projektów. Sami sobie robicie krzywdę. - biadoląc wpajacie sobie i utrwalacie własną nieporadność życiową - zaczynacie gardzić sami sobą - zazdrościcie ludziom, którzy tego nie robią i jednocześnie szukacie pizdowatych usprawiedliwień dla siebie typu "on nie marudzi bo zawsze miał łatwiej w życiu" Więc drodzy stulejarze następnym razem kiedy macie zamiar zacząć biadolić na cokolwiek przypomnijcie sobie maksymę: "facet rozmawia o swoich problemach tylko z innym facetem, tylko wtedy gdy jest przekonany iż rozmówca jest w stanie mu pomóc/ doradzić". Tak, kurwa, nim zaczniecie wylewać z siebie gorzkie żale ugryźcie się w język ewentualnie przytrzaśnijcie sobie jajo w szufladzie, paradoksalnie wyjdzie wam to na zdrowie. 2 Zaniedbanie kondycji fizycznej - tak stulejki, hodowanie kindziuka, zaawansowana lustrzyca nie są ani seksowne, ani dla was dobre. Nie mówię tu o sylwetce modela tylko o sprawności, zresztą Marek niejednokrotnie o tym wspominał. Można mieć normalną sylwetkę lub lekką nadwagę i być przy tym wysportowanym i sprawnym człowiekiem cieszącym się dobrym samopoczuciem i pozytywnie odbieranym przez otoczenie. Tutaj nawet nie będę omawiał jaki daszek nad ptaszkiem ma wpływ na wasze życie społeczne i zdrowie, w tym temacie nie kłamie nawet TVN. W skrócie, jesteś spasiony = jest chujowo. Rozwiązanie tak naprawdę jest tylko jedno MŻ + WR = mniej żryj + więcej ruchu. 3 Lenistwo - tak moi drodzy, wielu z was żyje według zasady "co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego". Odkładanie spraw na później zawsze wraca do was rykoszetem, problemy mają tą tendencję, że się nawarstwiają, kumulują i zazębiają. Niejednokrotnie normalne rzeczy odłożone "na później" zmieniają się w gigantyczny problem, bo zabrakło czasu, bo doszło coś niespodziewanego. Jak masz coś stulejo zrobić, to szereguj to według ważności i załatw w pierwszej kolejności to co najpilniejsze. Jak zarobiłeś trochę hajsu to nie siedź na dupie, aż się skończy i nie wrzucaj na luz. Dalej wykonuj tyle samo pracy, paradoksalnie im więcej czasu poświęcasz na dana pracę tym lepszy się w niej stajesz i po pewnym czasie okazuje się, że to co zajmowało ci 8h robisz lepiej i krócej. Czyli finalnym efektem pracowitości jest: lepszy efekt w krótszym czasie, za więcej kasy. Lenistwo jest natomiast zarzewiem nieszczęść wszelakich. - brak zabezpieczenia przed zdarzeniami losowymi - brak zabezpieczenia na starość - regres na wszystkich płaszczyznach (osobistej, finansowej, duchowej) Więc rusz swoją leniwą stulejo dupę i co masz zrobić dziś, zrób dziś, bez kwękania. 4 Brak szacunku dla własnego czasu - tak wielka wina, największa ze wszystkich. Niech każdy z was sobie pomyśli ile czasu zmarnował na bezwartościowe, nic nie wnoszące do jego życia rzeczy, takie jak robienie za tampon emocjonalny dla loszki, oglądanie spierdolonych seriali czy inne gówno, które absolutnie nic pozytywnego nie wnosi do jego życia, a niejednokrotnie wpaja wypaczone wzorce i mylny obraz rzeczywistości? Policzcie sobie ile godzin tygodniowo marnujecie, policzcie ile rocznie, ile przez dekadę.... I co głupio wam? Nie mówię oczywiście, żeby rezygnować z rozrywek, zwyczajnie należy je dobierać co do rodzaju, ilości i częstości, żeby wynieść dla siebie jak najwięcej przy efektywnym gospodarowaniu czasem. Dodam, że jeśli nie szanujecie własnego czasu to inni też go nie będą szanować. Cały czas będziecie bombardowani cudzymi zdupingowymi problemami, wszak czasu w opinii otoczenia macie nadmiar. Czasu wam nikt nie zwróci. Więc zamiast zajmować się jakimś gównem, zajmijcie się czymś przydatnym. Zamiast gównianej telenoweli, czy "trudnych spraw" obejrzyjcie program popularnonaukowy, przeczytajcie kawałek książki, uczcie się nowego języka. 5 Niezdolność do użycia przemocy - tak mamy XXI wiek, wszędzie się promuje miękkofajskie wzorce zachowań. Jednakże w życiu zdarzają się takie sytuacje, że facet musi użyć przemocy i musi potrafić to zrobić. Owa przemoc nie koniecznie musi być zawsze fizyczna, niejednokrotnie wystarcza sama gotowość do jej użycia, czy zdolność wywarcia presji. Znacie powiedzeni "atmosfera jest tak gęsta iż można ją ciąć nożem", jeśli potraficie wywołać taki efekt na zawołanie to jesteście na dobrej drodze. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, nie każę wam bić się z ludźmi o byle pierdołę, jednakże w życiu mężczyzny są takie chwile gdy trzeba komuś przypierdolić, bądź go zastraszyć aby uniknąć konieczności owego przypierdolenia. Jak jesteście znani z twardości charakteru, nie będzie zbyt wielu chętnych do wystawiania was na próbę i paradoksalnie będziecie mieli w życiu mniej sytuacji konfliktowych i przemocowych od miękkiej fajki. Każdy niezdolny do użycia przemocy, jest w naturze przyporządkowany do kategorii ofiara. Ten typ stworzeń przyciąga drapieżniki. Oczywiście w społeczności ludzkiej pojęcie drapieżnika jest znacznie szersze nie ogranicza się do łobuzów czy bandytów, równie dobrze może być ktoś kto przekręci was na grubsza kasę. Bandyta, czy fizyczny, czy malwersant zawsze typuje słabą ofiarę. Silny może się mścić, może odpłacić krzywdą za krzywdę, słaby raczej nie. Tak więc stuleje, poza dbałością o sprawność ogólną facetowi potrzebna jest umiejętność walki. Większość z was nie jest/ nie będzie/ nie chce być zawodowymi fighterami, to oczywiste. Każdy facet, któremu zdrowie pozwala powinien trenować jakąś sztukę lub sport walki. 2 - 3 x w tygodniu, po półtorej godziny wystarczy. Będą też inne bonusy w postaci wzrostu samooceny, pewności siebie, szacunku otoczenia. << chyba nie trzeba wam tłumaczyć jaki to ma wpływ na wasze życie. I ponownie stulejo, rusz dupę i zapisz się na coś. 6 Oddawanie kontroli - facet, który oddaje kontrolę nad sobą czy kobiecie, czy rodzicom, czy religii, czy ideologii wzbudza w innych szczególne uczucia - kobiety zaczynają takim gościem gardzić - rodzice kontrolują jego życie, najczęściej traktując jako narzędzie do realizacji własnych planów,co najczęściej nie wychodzi na dobre - facet, który daje się kontrolować religii bądź ideologii popada w ślepy fanatyzm, lub co gorsza brnie w fanatyzm mimo wewnętrznych wątpliwości Tutaj dam wam przykład. Pan Terlikowski, człowiek znany, inteligentny, odniósł sukces zawodowy jednakże oddał całkowicie swe życie i poświęca energię na walkę o przywileje korporacji religijnej. Teraz zastanówcie się jakie w was uczucia wzbudza Pan Terlikowski? Mimo licznych osiągnięć, niezbyt pozytywne. Pozytywne uczucia wzbudza jedynie w obrębie własnej grupy nastawionej na realizację tych samych celów, i te pozytywne uczucia są wynikiem wysokiej pozycji, jaką zajmuje w tej grupie. Reszta świata, cóż ..... Nigdy, przenigdy nie oddajcie lejców. Wasze życie ma być kontrolowane przez was, w pierwszej kolejności ma służyć realizacji waszych celów i pragnień. Można być religijnym, można popierać jakąś ideologię, można szanować rodziców i chcieć spełnić ich pragnienia. Wszystko to jest ok, ale tylko do momentu, gdy nie przesłania wam większego obrazka, którym jest wasze osobiste szczęście i życie w zgodzie z samym sobą. Oddawanie kontroli bywa kuszące, ponieważ często wiąże się z przeniesieniem odpowiedzialności za własne niepowodzenia na osoby trzecie. Jednakże skutkami oddania lejców będą wasze problemy, a to że obwiniać będziecie o nie innych wcale nie poprawi waszej sytuacji. Tak więc, bądź facetem i nigdy nie przedkładaj cudzego szczęścia nad swoje, cudzych celów nad swoje, cudzych potrzeb nad swoje. 7 Zaniechanie - czyli nie podjęcie istotnych działań z błahych powodów, często natury czysto emocjonalnej, takich jak: strach przed odrzuceniem, przed reakcją otoczenia, wygodnictwo, spychologia problemów, obawa przed porażką, obawa przed konsekwencjami. Zaniechanie to przyczyna gigantycznych nieszczęść życiowych. - nie chciałem intercyzy bo moja myszka źle się poczuje - nie sprawdzam swojej myszki, bo jest inna niż wszystkie i mnie nie zdradzi - ne złożę pozwu, bo przegram - nie pomogę przyjacielowi, bo mojej myszce się to nie spodoba - nie wezwę karetki do leżącego człowieka, bo śmierdzi alkoholem i wszyscy go ignorują - on/ ona zrobiła coś złego ale podaruję, bo mam miękką dupę I tak można mnożyć przykłady sytuacji w tysiące. Później konsekwencje prawne, zdrowotne, finansowe, utrata bliskich przyjaciół czy gryzące sumienie. Metoda jest tylko jedna, jeżeli możesz coś zrobić, aby uniknąć przykrych dla siebie konsekwencji, to zrób to, miej prosty kierunkowskaz WŁASNE DOBRO I WŁASNE POCZUCIE PRZYZWOITOŚCI. Tak stulejki wyjście ze spierdolenia to droga długa i kręta. Kierunkowskazy już macie, nie wyjebcie się na zakręcie
  4. @Pozytywny - kisnę :>
  5. @poeta98 - perm ban- notoryczne łamanie regulaminu, trolling
  6. @Stulejman Wspaniały w mojej opinii to fejk, albo materiał na temat "fantazje seksualne loszek".
  7. Stawiam na tego "znajomego", któremu powiedziała o romansie z kryminalistą :>
  8. Dziś w cyklu red bawi i uczy zaprezentuję braciom przypadek babskiego skurwysyństwa, mściwości i degeneracji, który obiegł cały świat. Rzecz miała miejsce w roku 2014, z perspektywy dnia dzisiejszego można opisać jak to wyglądało i jak się skończyło. Dodam tylko, że przypadek nie jest odosobniony, podobny miał miejsce w Kanadzie z przedstawicielką tego samego zawodu w roi głównej. Ale skupmy się na opisywanym przypadku, materiał filmowy. Pani na filmie jest obrońcą/ adwokatem, we wcześniejszych latach, przed ukończeniem studiów prawniczych i podjęciem pracy w zawodzie była prowadzącą w rozgłośni radiowej, dość popularną dodam. Tak więc paniusi zachciało się amorów z panem taksówkarzem, sytuacja jak z kiepskiego pornola. Ściągnęła majtki zaczęła się dobierać do rozporka. Pan kierowca kategorycznie odmówił, był napastowany przez kilka minut, w końcu udało mu się usunąć natrętną pasażerkę z auta. Cała sytuacja byłą by śmieszna gdyby nie była straszna. Odrzucona paniusia zareagowała bardzo gwałtownie, zgłosiła na policji iż była molestowana przez kierowcę ! (czyli sytuacja dokładnie odwrotna niż w rzeczywistości). Wykorzystała swoje kontakty zawodowe żeby nieszczęśnika zniszczyć, za to, że jej nie wyruchał. I tu mamy potwierdzenie prawdziwości przysłowia "Kobieta jest jak szansa, niewykorzystana mści się". Nieszczęsny facet został aresztowany, postawiono mu zarzuty i miał pozostać w areszcie, aż do rozprawy - ze względu na wagę zarzucanych czynów. W czasie gdy odpoczywał w celi, paniusia uruchomiła kontakty w mediach i puszczona audycję o TAKSÓWKARZU WIELOKROTNIE NAPASTUJĄCYM KOBIETY. Temat podłapała prasa, lokalna TV, radio zapowiedziało cały cykl programów na jego temat, w tym wywiady z licznymi poprzednimi ofiarami ! Facetowi zawieszono licencję na okres wyjaśnienia sprawy, nie mógł pracować przez 7 miesięcy. Został oczerniony, stracił środki do życia z powodu kłamstwa niedoruchanej kobiety. Paniusia nie wiedziała, że pan nagrywał całą akcję, kiedy pojawił się obrońca tego pana z nagraniem pana wypuszczono. A pani postawiona liczne zarzuty. Na szczęście USA to jeszcze kraj prawa i wolnych ludzi. Na chwilę obecną, otrzymała karę pięciu lat więzienia za napaść na tle seksualnym, złożyła apelację, aczkolwiek czarno to widzę. Dostała zakaz wykonywania zawodu również na 5 lat. Oczekuje również na rozprawę za składanie fałszywych zeznań, gdzie prokurator domaga się kolejnych 5 lat (wyroki nie będą odbywane jednocześnie więc będą się sumować :p). Policjanci, którzy dokonali zatrzymania taksiarza zostali zawieszeni, postawiono im zarzuty aresztowania bez podstaw prawnych, bezprawnego umieszczenia w areszcie i porwania Tak się skończyło białorycerzenie mundurowych, którzy zamiast sprawdzić fakty, uwierzyli na słowo i zawinęli gościa. I oczywiście polecą sprawy o odszkodowanie przeciwko sprawczyni, ale także przeciwko miastu i stanowi. Więc zakończyło się dobrze dla faceta. Teraz bracia pomyślcie, jeśli kobieta jest w stanie zrobić coś takiego facetowi, którego nie zna i tylko za to, że odrzucił jej propozycję seksualną? Co jest w stanie zrobić wam, jeśli jest z wami związana = wzbudzacie w niej jeszcze silniejsze emocje? Rozkmińcie to sobie. I pomyślcie, czy przyszło by wam do głowy mścić się na przypadkowej lasce, za to że nie poszła z wami do łóżka? Raczej sobie tego nie wyobrażacie, prawda? Popatrzcie w jaki sposób kobiety wykorzystują pozycję zawodową i wpływy, do manipulowania i niszczenia innych ludzi, jest to symptomatyczne, zapamiętajcie to sobie. W sumie zniszczono życie trzech facetów, taksówkarza, dwóch białorycerzy + narażono na znaczne koszty miasto i stan, czyli płatników podatków, wszystko z powodu babskiej zemsty. Jak wspomniałem analogiczny przypadek miał miejsce w Kanadzie, tyle że tam taksówkarz pokazał film od razu po przewiezieniu na komisariat i paniusi postawiono również zarzuty napaści seksualnej i wniesienia fałszywego oskarżenia, sprawa kanadyjska jest świeża, jeszcze się nie zakończyła. W obu przypadkach kobieta adwokat. Więc nie myślcie iż kobieta lepiej sytuowana i wykształcona jest również lepsza moralnie od tej biednej prostaczki z plebsu, nie to takie same kłamliwe prymitywne zwierzątka, które reagują na te same bodźce w określony sposób. Jedyna różnica tkwi w tym iż lepiej sytuowana ma większe możliwości, żeby dojebać swojej ofierze.
  9. Dziś kolejny wykład z cyklu red bawi i uczy. Wielu z was zetknęło się ze zjawiskiem zwanym bizneswoman. Widzicie to na filmach, czasem jakaś bardziej znana niewiasta przewinie się w mediach. Abstrahuję całkowicie od pań, które swój biznes odziedziczyły po ojcach lub mężach, tudzież uzyskały w wyniku rozwodu, a następnie powierzyły jego prowadzenie osobom trzecim bo nie miały o tym pojęcia. Ich głównym zadaniem jest bycie twarzą firmy i brylowanie na bankietach. Istnieją oczywiście kobiety, które samodzielnie rozkręciły mniejszy lub większy biznes i sobie radzą. Istnieją też kobiety, które rozkręciły biznes z pieniędzy męża i udają że sobie radzą. Tej wspaniałej grupie kobiet poświęcę dzisiejszy tekst. Niesamodzielne bizneswoman specjalnej troski, stanowią jakieś 70% wszystkich kobiet zajmujących się w tym kraju prowadzeniem interesów. Czas na opisanie zjawiska na przykładach z życia wziętych: 1 Kolega prowadzi szereg małych i średnich interesów, samodzielnie bądź w kooperacji z innymi ludźmi. Żona kolegi, której znudziło się siedzenie w domu i zajmowanie dziećmi pewnego pięknego popołudnia oświadczyła, że ona też potrafi, że chce się realizować, że ma pomysł na biznes i że ma talent fotograficzny i chce otworzyć sobie studio. Po dwugodzinnym pierdoleniu na temat swoich planów, perspektywach przyszłych sukcesów nastąpiło sakramentalne kochanie dasz na to pieniążki? No i kochanie dał pieniążki na sprzęt, zus na trzy miesiące, w jednym ze swoich budynków wygospodarował pomieszczenia na owe studio. Jak sam stwierdził "chuj, niech ma i przestanie jęczeć" - czyli uległ dla tak zwanego świętego spokoju, mimo iż do owego interesu przekonany nie był. Dał żonce 45k, dał lokal i myślał, że będzie miał spokój. Pierwsze schody dla pani zaczęły się przy załatwianiu formalności, zaczęła ginąć w papierach, standardowy poziom niewiedzy typu "co należy wpisać w tę rubrykę?". Zaczęło się zawracanie dupy, o pomoc w załatwianiu formalności, pomógł....... Interes "ruszył" studio urządzone, sprzęt kupiony, aparaty, obiektywy, tła, lampy, inne wynalazki i nastała światłość i prosperita , nie no żartowałem, dwa miesiące bez żadnego klienta. Jakoś konwencja fotografii artystycznej, utalentowanej acz nikomu nie znanej pani fotograf się nie chciała sprzedawać. Zaczęły się kolejne jęki, że mąż jej nie wspiera, że nie pomaga, że mógł by komuś polecić, że mógł by coś zrobić, generalnie szantaż na wycie, obwinianie męża o to że jej nie wychodzi, to co sobie ubzdurała. Kumpel podumał, pogadał w gronie znajomych załatwił na start dwa zlecenia na robienie fotek na weselach, ot tka chałtura fotograficzna. Oczywiście był foch, bo ona jest artystką pełną gębą i nie będzie się zniżać do takich uwłaczających zleceń. Ostatecznie mogła by się podjąć robienia fotek do jakiejś gazety modowej, czy coś. W tym momencie, kumpel wyszedł z siebie i stanął obok, opierdolił na czym świat stoi, stwierdził, że jak chciała mieć biznes to niech zapierdala jak jest okazja zarobienia pieniędzy. Że jak chciała fotografować modelki, motylki i żuczki to trzeba było powiedzieć, że chce sprzęt fotograficzny, a nie interes. Pierdolnął pięścią w stół, że ma być jak mówi i koniec, albo niech sama sobie klientów załatwia. Stanęło na tym, że podjęła się zleceń, swoje zrobiła, kasę zwinęła, wydała na jakieś gówienka do studia, no i tak to wyglądało przez pierwszy rok działalności. Mąż, który pracował po 10 godzin dziennie, jeszcze poświęcał czas na rozkręcenie biznesu żony, żeby tego było mało, co miesiąc dawał jej kasę na ZUS, na koniec roku okazało się, że myszka wydała za dużo i trzeba było jeszcze jej dołożyć aby mogła zapłacić podatki. Minęły już 4 lata, w tym okresie czasu kumpel dołożył do interesu swojej małżonki około 100k pln (+45k, które dał na rozruch). Dalej primadonna co miesiąc jęczy o kasę na ZUS, a co zarobi rozpierdziela na więcej gadżetów, z których niejednokrotnie po kilku dniach zabawy i gadania "to fajne jest, to przyda się" nie ma pożytku i lądują w szafie. Reasumując, gdy podliczyliśmy z przysłowiowym ołówkiem w ręku ile szacowna małżonka by zarobiła w okresie tych 4 lat gdyby samodzielnie płaciła zus i podatki , wyszło nie mniej i nie więcej 570 złotych polskich miesięcznie (tyle ro ona wydaje o tydzień na tak zwane dbanie o urodę, kosmetyczka, spa itp.). Gdyby uwzględnić amortyzację auta i koszty paliwa (za co płaci mąż) zapewne była by na minusie. Ale jak to mówi kumpel "chuj z tym, widocznie taka jest cena względnego spokoju w domu". Wizerunek kreowany przez samiczkę jest za to wspaniały, ma własny biznes, który sama prowadzi! ma klientów! jest artystką! (mimo że odstawia zwykłą chałturę), ma duży dochód, kupiła to, kupiła tamto, jest samodzielna! kobieta sukcesu pełną gębą...... 2 Przykład numer dwa. Ponownie żona kolegi, wymyśliła sobie prowadzenie kawiarenki , takiej konkretnej dla bardziej zamożnej młodzieży. Ciastka, napoje, moccacino, wystrój w hollywoodzkim stylu. Oczywiście mąż dał kasę, mąż pomógł pozałatwiać, mąż dopilnował, mąż znalazł pracowników. Co więcej matka męża pomagała w prowadzeniu itd itp. Schemat jak wyżej. Interes się ledwo co kręcił, cały czas trzeba było żonie dokładać. Schemat wyglądał jak wyżej, ty płać zobowiązania, a co zarobię to moje. W pewnym momencie, kumpel nie wytrzymał, a był to moment gdy przyłapał małże na zapleczu z facetem z obsługi. Cała sprawa zakończyła się rozwodem, szczęście dzieci były już pełnoletnie (studiują), zostały razem z ojcem w rodzinnym domu, żonka wycisnęła ile się dało przy rozwodzie, kupiła M4 w bloku, miała "swój" biznes i kochasia. Była przekonana, że będzie różowo. Chwaliła się wszystkim w koło, jakie ma plany, jak teraz wszystko ładnie się rozwinie gdy nie będzie balastu w postaci tego padalca, z którym się rozwiodła, bo on ją hamował, nie dawał rozwinąć skrzydeł. Nie było, kiedy przyszło do pełnej samodzielności i samowystarczalności, regulowania płatności. Biznes zaczął podupadać, samiczka wzięła kilka kredytów, w tym hipoteczny pod zastaw mieszkania kupionego za rozwodowe, większość kasy wydała nie na ratowanie biznesu, tylko na podtrzymywanie pozorów własnej zajebistości. Po niespełna dwóch latach od rozwodu była bankrutem w gigantycznych długach. Kochaś ją zostawił po pierwszej wizycie komornika. Straciła mieszkanie, pracuje za niewielką pensję, z której lwią część co miesiąc kasuje komornik, zostaje jej niespełna 1000 zł. Mieszka u starych, schorowanych rodziców. Dzieci nie bardzo chcą z nią utrzymywać kontakt, po tym jak rozbiła małżeństwo. Zgadnijcie kto jest winien wszystkich jej nieszczęść i niepowodzeń? 3 Przykład numer trzy. Koleżanka (singielka) otworzyła biuro podróży, takie małe lokalne, wycieczki dla szkół, organizacja kolonii i takie tam drobiazgi. Wzięła kredyty na blisko 80k pln, na start. Większość kasy poszło na wystrój wnętrza i bajery typu bardzo drogi komputer, z "fajnym" monitorem za dwa tysiące złotych (jak by zwykły za 500 zł był zbyt słaby do biura ). Na reklamę, pozyskiwanie klientów i inne potrzebne sprawy poszło może 30% całej kasy, reszta na tak zwaną estetykę. Nie będę się rozpisywał jak to wszystko wyglądało, w każdym razie po około dwóch latach zamknęła działalność, została jej do spłacania jeszcze połowa kredytów, czym zajął się tatuś. Więc teraz intensywnie wzięła się za poszukiwanie beta orbitera na usidlenie (czas najwyższy 29 lat na liczniku), w końcu jakiś misio musi zapewnić wygodne życie, wszak sama nie potrafiła. Mógłbym ponownie przytaczać wiele więcej przykładów, nie ma to jednak sensu, powyższe ukazują zjawisko doskonale. Można to ściśle powiązać ze zjawiskiem opisanym w poprzednim artykule z cyklu "red bawi i uczy", który dotyczył pucowania się na zasługi i kasę faceta. Tu w sumie mamy wyższy poziom takiej akcji, tutaj widzimy jak samiczki kreują pozory samodzielności, za środki samca. Realizują mit samodzielnej kobiety XXI wieku,kobiety sukcesu, podsycany przez popkulturę, a finał jest taki że za błędy pań płacą mężowie lub ojcowie. Dodam jeszcze, że z obserwacji osób, które zajęły się jakakolwiek działalnością gospodarczą od zera. To u facetów wygląda to tak iż udaje się około 50%, którzy podjęli ten trud, a kobietom około 5% (oczywiście, zawsze jest tysiąc wymówek i cudza wina, że nie wyszło). Odsetek mężczyzn, w sumie jest większy niż 50%, niektórzy wyciągają wnioski z niepowodzenia i startują drugi raz, tym razem odnosząc sukces. Czyli u facetów współczynnik powodzenia 6/10, a u kobiet 1/20. Wrócę jeszcze na chwilę do mechanizmu przeniesienia winy. Winna nie jest nieudolna bizneswoman, tylko zazwyczaj partner, który nie pomagał, lub enigmatyczni źli ludzie, którzy przeszkadzali. Tak tępe dzidy to jest rzeczywistość, prowadzisz jakikolwiek biznes, masz masę trudności do pokonania i wiele decyzji do podjęcia, jest to ściśle związane z prowadzeniem biznesu. Bycie przedsiębiorcą polega miedzy innymi na samodzielnym pokonywaniu owych trudności, a nie skomleniu o cudzą pomoc. No ale najlepiej swoimi problemami obarczać innych i winić innych, czekam bracia na wasze relacje podobnych zachowań. To wszystko jest zatrważające, dzieje się tak ponieważ mężczyźni godzą się na zdjęcie brzemienia odpowiedzialności z kobiet. Mogą próbować, mogą być przedsiębiorcze najczęściej bez ryzyka konsekwencji. Bracia nie dajcie się rolować, jeśli wasza żona chce robić biznes, zatroszczcie się o rozdzielność majątkową (jeśli nie zrobiliście tego przed ślubem), jeśli uważacie pomysł za skazany na niepowodzenie nie pozwalajcie się wciągnąć w jego realizację, nie wykładajcie pieniędzy, nie pomagajcie w niczym. Jeśli ktoś aspiruje do prowadzenia własnego biznesu, niech to robi nakładem własnych środków i ponosi za to pełną odpowiedzialność. Nie dajcie kobiecie przywileju działania w obrębie biznesu, połączonego z odpowiedzialnością na poziomie przedszkolaka i bez nakładu kosztów własnych - czyli przy całkowitym wykluczeniu ryzyka własnego lub przeniesieniu tego ryzyka na was.
  10. Macie dzieci? Jeśli tak, to w jakim wieku?
  11. Dalej nic nie wiadomo. Czy firma będzie zlecała firmie, czy on jako osoba prywatna będzie zlecał firmie? Czy będzie zlecał jedynie montaż owej instalacji (której komponenty już posiada), czy będzie kupował tą instalacją wraz z usługą montażu. Ja bym szedł w kierunku umowy zlecenia/ świadczenia usługi gdzie w treści uwzględnione są zasady i termin wykonania usługi, wymieniona kwota zaliczki i potwierdzenie jej otrzymania, oraz zasady i termin zwrotu w przypadku nie wywiązania się strony. Jeśli jest to większa kwota, umowa poświadczona notarialnie.
  12. Marek jest dużo różnych opcji, wszystko zależy od rodzaju towaru/ usługi i kwoty, terminu realizacji, czy jedna ze stron/ obie strony prowadzą działalność gospodarczą i kilku innych czynników. Twój post jest tak ogólnikowy, że nie da się na niego odpowiedzieć rzetelnie.
  13. @Wietkong - przedstaw się w odpowiednim dziale, wstaw awatar, formatuj tekst aby był czytelny, zapoznaj z regulaminem
  14. @lola123 - 666p i perm ban w pakiecie - Trolling, brak poszanowania dla innych użytkowników forum, notoryczne literówki, wywoływanie gównoburz bez rzeczowej argumentacji. Oficjalnie oświadczam, że możesz iść odgrywać męczennice na netloszki, loszkoferię czy gdzie tam ci będzie wygodniej :>
  15. Zamykam ten śmieciotemat, oparty na źródłach niższych lotów niż "Tele tydzień" czy "Pani domu".
  16. Na szybko. Blauer jest to bardzo znany specjalista od szeroko pojętej samoobrony, psychologii walki, kontrolowania emocji podczas walki itp. Wielu znanych zawodników mma (między innymi) szkoli się u niego w tym zakresie. Fragment twojej wypowiedzi, który zacytowałem w poprzednim poście to jest prawie co do słowa cytat z jednego z jego wykładów, tyle że w ciut innym kontekście. Założyłem iż wyczytałeś/ obejrzałeś to w jakichś materiałach w j. polskim, gdzie ktoś starał się kalkować Blauera, ale nie do końca go zrozumiał czy nie do końca mu wyszło.
  17. A wiesz czemu do ankiety dodaje się opcje "nie chcę odpowiedzieć" lub możliwość pominięcia odpowiedzi Ja wiem ponieważ szacuje się iż osoby nie udzielające odpowiedzi w 85 - 90 % powinny zakreślić odpowiedź, która stawia je w złym świetle. Czyli realny wynik ankiety to 25% mężczyźni, 60% kobiety (15 + 45)
  18. Od dłuższego czasu prowadziłem rozmowę z paniami w taki sposób, żeby uzyskać informację co sprawia iż są zainteresowane danym facetem i chciały wejść/ weszły z nim w relację. Interesowała mnie grupa kobiet z tzw. wyższej półki. Czyli skupiłem się na kobietach w wieku 23 - 35, które albo mają ugruntowaną pozycję zawodową, albo są na drodze do dobrych zarobków i pozycji społecznej np. studentki medycyny, studentki prawa (które później będą pracowały w zawodzie - tj. z rodzin prawniczych). Tak żeby nikt mi nie zarzucił, że panie z nizin społecznych tak mają Pań, z którymi rozmawiałem było 42 sztuki. Wielkiego zaskoczenia nie było. Oczywiście kupę wymijającego pierdolenia jaki facet "musi być" - dobry, wyrozumiały, hojny, opiekuńczy bla bla bla ... Kierowałem rozmowę w kierunku ich aktualnych i przeszłych związków, żeby zobaczyć jakie cechy miał facet , z którym były. Najczęściej były to zupełnie inne cechy niż te, które znajdują się na liście "musi być". Gdy zwracałem im uwagę iż lista i to z kim były ze sobą nie gra, padało sakramentalne "sama nie wiem, on miał to coś", "on taki był tylko maskował , ale ja wiem jaki był/ jest naprawdę" To tak jak z filmowym Januszem Traczem i paniami mówiącymi, że on nie jest taki zły :> Drążyłem temat, żeby się dowiedzieć od naszych kochanych pań jakie cechy mieli owi faceci "z tym czymś". Znów nie byłem zaskoczony, we wszystkich relacjach ze związków, zapoznania, co je zainteresowało itp. prócz standardowego pierdolenia wyłaniały się cztery cechy, z których owi faceci posiadali nie mniej niż dwie (a często trzy lub nawet cztery). - pewny siebie - bezczelny - arogancki - samolubny/ egoista I oczywiście panie czuły, że oni naprawdę tacy nie są, że mają piękne wnętrze Zaskoczenie niby żadne, ale poziom racjonalizacji i auto zakłamania pań mimo znajomości tematu nie przestaje mnie zadziwiać.
  19. @lola123 Ad 1 - "jak wykazały badania amerykańskie" - jakie badania, jaki instytut, jaki uniwersytet i jaka metoda badawcza? No właśnie brak danych, brak źródeł, loszkoartykuł bez możliwości weryfikacji. Natomiast prawdziwe badania, wiesz takie z renomowanych uczelni lub instytutów badawczych, gdzie można to wszystko sprawdzić bardzo się rozbiegają w wynikach od tajemniczych wyników amerykańskich. Ad 2 - to samo co punkt 1- na dodatek podawanie za źródło portalu, gdzie nie podają źródła nie świadczy zbyt dobrze o twojej rzetelności, ani bystrości umysłu :> Ad 3 - to samo Podaj wiarygodne źródło tych informacji, a nie loszko schizy. Ad 5 - nie interesowałem się temate, Ad 6 - tak jak do większości zawodów do bycia przestępcą też trzeba mieć predyspozycje psychiczne i fizyczne, więc jak w każdym ryzykownym i wymagającym zawodzie mężczyźni przodują, taki suchar
  20. No i widzisz Glux masz spore braki w temacie :> Emocje dzielimy na dwa typy, ale to materiał na dłuższy wykład. I proszę cię, albo zacznij uważnie słuchać wykładów Blauera, albo niech ci polscy spece, których oglądasz lepiej z nich zżynają i przestaną motać :>
  21. Słowem wstępu: Pragnę zaznaczyć iż przedstawiona historia nie jest moja lecz jednego z moich przyjaciół, aczkolwiek przewijać się będą wątki z moją osobą w tle. Zamieszczam ją za jego zgodą, aby inni mogli wyciągnąć lekcję. Wszystko rozpoczęło się w styczniu 2013, a zakończyło sierpniu 2015 (kilka dni temu). Zaznaczam, historia będzie dość długa. CZĘŚĆ I - Przemek się zalofciał Na początku 2013 roku, mój przyjaciel (wtedy 33 latek) lekarz z zawodu (współwłaściciel prywatnej przychodni) poznał dziewczynę (wtedy 25 lat). Kobieta dość urodziwa, niewysoka, szczupła brunetka o biblijnym imieniu Ewa. Jak to zwykle bywa, "zgodność charakterów" + "zajebisty sex" + "miła dla wszystkich" i jak by to ujęły panie Przemek zaczął mieć motylki w brzuszku, ja to ujmę inaczej zaczął myśleć dolną częścią ciała, ewentualnie dla mniej kumatych bardziej dosadnie - chuj go prowadzał. Oczywiście Ewa otoczyła się aura zalet wszelakich, była niesłychanie miła dla wszystkich przyjaciół Przemka, podlizywała się jak mogła jego rodzicom. Jak to przyszła teściowa dobrze gotuje, jak dom ma zadbany. Jakie to teść ma interesujące hobby (Pan Marek tworzy modele budynków z zapałek ). I w ogóle jacy to wszyscy są zajebiści, szczęśliwi i idealni. Mniej więcej podobny stosunek był do przyjaciół Przemka, bardzo szybko wkręciła się w nasze grono. Też wszyscy byli wspaniali i zajebiści, jakże by inaczej ^^ Panna poczuła zew wyższej klasy społecznej, zaczęła brać lekcje jazdy konnej, nagle stała się miłośniczką teatru i opery. Chłopak się cieszył iż laska się cyt. "rozwija". Zapomniałem nadmienić iż z zawodu Ewa była kucharką - policealne studium gastronomiczne (taka dygresja celem uzupełnienia), pracowała za minimalną krajową. Po około roku Przemek się oświadczył, oczywiście panna zdążyła sobie wyrobić w miarę dobrą markę, więc nikt z rodziny ani przyjaciół nie oponował, odradzał, w skrócie nikt się nie wpierdalał. Do tego szybkie parcie na ślub, termin ustalony za 2 miesiące od zaręczyn. CZĘŚĆ II - skaza na diamencie czyli wesele i co było dalej Pierwsze zgrzyty zaczęły sie wraz z zaręczynami i pojawieniu się teściów. Teściowa o nieodpartym uroku tłustej pełno mlecznej krowy, teść o aparycji knura i na podobnym poziomie intelektualnym, w tym duecie krówka grała pierwsze skrzypce. Stanęło na tym iż przyjęcie weselne odbędzie się w rodzinnej okolicy panny młodej (przecież cała wieś musi zobaczyć jak się zostaje panią doktorową), a same zaślubiny w parafii pana młodego w mieście. Pewne komplikacje logistyczne się z tym wiązały bo część gości trzeba było przetransportować busem, no ale co tam jak powiedział Przemek ślub się bierze raz za wszystko zapłacę. Pierwotnie drużbą pana młodego miał być jego najlepszy kumpel Jacek i tak ustalił ze swoją Ewą, ona miała wybrać druhnę. Pierwszy zgrzyt pojawił się jak wycyckano Jacka z drużbowania, teściowa stwierdziła że tak nie będzie bo druhną jest kuzynka i ona ma chłopaka(zaawansowany nażeczony) to on będzie drużbą. Panie cisnęły chłopaka tak długo aż się zgodził, oczywiście musiał powiedzieć Jackowi że nie będzie drużbą, najbliżsi przyjaciele, znający się od piaskownicy i taka sprawa...... zostawiam to waszej ocenie. Dwa dni przed weselem pojechaliśmy pomóc stroić salę (taka lokalna tradycja), było nas 10 chłopa nie licząc Pana Marka i przyszłego teścia. Rozstawiliśmy stoliki, w kwadracie tak żeby na środku był parkiet taneczny. Później wieszanie jakichś ozdóbek, baloniki, wstążeczki, przybieranie drzwi sztucznymi kwiatami (chuj wie czemu to akurat faceci mieli robić). Później przyszły panie, nakryły stoły obrusami, państwo młodzi zadecydowali jak rozsadzić gości. Rozstawili karteczki z imionami i nazwiskami. Tak jak państwo młodzi ustalili czyli na środku młodzi, z jednej strony ich rodzice, z drugiej drużbowie. Na przeciwko państwa młodych rozsadzono przyjaciół pana młodego i panny młodej (tak żeby młodzi ludzie w swoim towarzystwie przebywali). Panie zostały dokończyć sprawy logistyczne, my się ewakuowaliśmy z panem młodym do miasta na mięsko z grilla i Jim beama. Był oczywiście wieczór kawalerski kolejnego dnia, który wyprawiliśmy, ale że Przemek był romantycznie zakochany w Ewie odpuściliśmy tradycyjny striptiz i dziwki, było spokojnie, nie ma co opisywać. Ślub jak ślub, ksiądz zrobił swoje, panie płakały ze wzruszenia, panowie ze smutkiem żegnali kolejnego poległego towarzysza. Wesele, gdy dojechaliśmy z wielką pompą do sali weselnej i weszliśmy do środka ku naszemu zdziwieniu wszyscy zostali relokowani, zmienił się rozstaw gości. Ewcia z mamusią przestawiły karteczki jak pojechaliśmy. Nasz przyjaciel prócz rodziców został bez wsparcia, przy głównym stole cała rodzinka panny młodej i jej przyjaciółki z partnerami. Dalsza rodzina pana młodego posadzona przy bocznych ławach, w tym rodzeństwo. Przyjaciół pana młodego z partnerkami czyli naszą ekipę wyjebano pod samą scenę w najbardziej odległa i najgłośniejszą część sali, koło dodatkowego stołu dla dzieci. Wszyscy byli zdegustowani łącznie z rodzicami i rodzeństwem Przemka, ale nikt o miejsce nie będzie rabanu robił, przełknęliśmy zniewagę. Żarcie było dobre, tradycyjne, wódka też dobra, kapela niczego sobie, świeżo upieczona pani doktorowa zadowolona. Po jakichś 2 godzinach jak sytuacja się rozluźniła. przesunęliśmy nasze stoły dalej od sceny, Przemek wziął Ewę pod rękę (wiele do gadania nie miała) i razem z rodzicami i rodzeństwem dołączyli do naszej gromadki, dalej już było fajnie, wesele trwało do 5 rano, były też w niedzielę poprawiny, powiedzmy że pierwsze negatywne wrażenia zostały zatarte..... do czasu. Na poprawinach Przemek wszystkim podziękował, okazało się iż prócz prezentów w formie przedmiotowej, w formie kopert zebrało się ponad 30 tysięcy więcej niż kosztowało całe wesele. Nie ma się czemu dziwić Przemek powszechnie lubiany, a goście po stronie jego rodziny i przyjaciół lekarze, przedsiębiorcy, dyrektorzy. Grosza nie poskompiliśmy do kopert. Przejdźmy dalej... tydzień po zaślubinach: Ewa oświadczyła że złożyła wypowiedzenie z pracy, przecież "nie wypada żeby pani doktorowa pracowała jako kucharka". Przemek machną ręką zaproponował nawet że opłaci jej studia , żeby się dokształciła, no ale kochanie kręciło noskiem że nauka też be. Żoncia szybko pociągnęła za kilka sznureczków i urobiła chłopaka, zrobił stałe zlecenie na swoim rachunku, żeby co miesiąc na jej rachunek płynęło 4,5 tysiąca, tak żeby Ewcia miała na swoje kobiece potrzeby. Jeszcze przed ślubem Przemek miał działkę budowlaną, świetna lokalizacja, sam grunt warty ponad 400 tysięcy, szykował się do budowy domu, fundamenty były gotowe rok wcześniej, media doprowadzone. Zaczęło się wałkowanie (przy aktywnym wsparciu teściów) o zrobienie współwłasności owej działki i parcie na jak najszybszą budowę domu. Ponieważ działka była darowizną od rodziców, a oni już zaczęli ogarniać w co syn się wpakował to kategorycznie stwierdzili że jeśli będzie chciał przepisać to odwołają darowiznę. Po tym zajściu nastąpiła zaciekła wojna między rodzicami Przemka i teściami. Oczywiście żona dawała wyraźnie do zrozumienia że nie są mile widziani u niej w domu (w sumie to mieszkaniu Przemka)............. Przejdźmy jeszcze dalej... miesiąc po zaślubinach: Zaczęło się kupczenie dupą, ograniczanie seksu, coraz to nowe wymagania. Ewa stwierdziła że nie będzie więcej robić laski bo "po pierwsze to niezgodne z religią katolicką , a po drugie upokarzające dla kobiety" - taka sytuacja ^^ - wiem to wszystko z późniejszych relacji. Równolegle zaczęła się eliminacja przyjaciół z otoczenia Przemka podaję przykład co mnie spotkało. Dzwoni do mnie Przemek że w stolicy miał stłuczkę, auto zostaje w warsztacie , i czy mógłbym podjechać bo ma kilka kartonów różnego sprzętu i nie zabierze się z tym pociągiem. Mówię ok , jadę akurat była sobota, miałem czas. Zajechałem pod wskazany adres, widzę Przemka z małżonką. Macha rękę mówi żebym otworzył bagażnik. Ewa pakuje się na siedzenie obok kierowcy, on ładuje już kartony. Mówię cześć Ewa, coś tam odburknęła. Wsiadł do auta z tyłu, pojechaliśmy do rodzinnego miasteczka, pogadaliśmy po drodze, tyle że małżonka była markotna. Dwie godziny po powrocie wyskoczyłem z kumplami na bilard i piwko, dzwoni kom., widzę Przemek, wychodzę z lokalu odbieram. "Stary Ewa powiedziała mi że nie powiedziałeś jej dzień dobry jak wsiadła, a jak ona się przywitała to powiedziałeś że z wieśniaczkami nie rozmawiasz, to prawda"? Normalnie aż się we mnie zagotowało. Mówię "chłopie nie powiedziałem dzień dobry tylko cześć Ewa, głośno i wyraźnie, ledwo odburknęła i jakiekolwiek inne rozmowy były już przy tobie" objaśniliśmy obustronnie sprawę, wróciłem do lokalu. Takich akcji i podobnych było kilkanaście (na zasadzie twoi przyjaciele mnie nienawidzą) względem różnych osób na przestrzeni kolejnych 2 miesięcy. ROZDZIAŁ III - cztery miesiące po ślubie, załamanie, konieczna pomoc Ciągłe awantury, ograniczanie swobody, brak czasu dla siebie, prześladowanie ze strony teściów, doprowadziły do załamania nerwowego, stany depresyjne, myśli samobójcze. Przemek zgłosił się do kolegi psychologa. Zaczął regularnie 2x w tygodniu chodzić na terapię, oczywiście Ewcia stwierdziła że chodzi na dziwki....... Po kilku wizytach zdecydował się też na kontakt z adwokatem. Zaczął powoli ogarniać w co się wpakował, złożył pozew rozwodowy. Pewnego dnia wraz z kilkoma kolegami, spakowaliśmy Ewę i wystawiliśmy jej rzeczy za drzwi pod jej nieobecność. Przemek zmienił zamki. Rozpętało się piekło, przyszła z policją, Ewa próbowała wejść do mieszkania siłą (przy asyście braciszków), przyjechał adwokat Przemka, wyjaśnił policjantom iż pani nie jest tu zameldowana, Przemek jest jedynym właścicielem nieruchomości, aktualnie leczy silną depresję, której główną przyczyną jest zachowanie małżonki, w skrócie nie ma chuja nie ma prawa wejść, policja nie ma też nic do roboty, niech wszyscy spierdalają z pod drzwi. Odcią jej też zasilanie comiesięczne rachunku, kasą. Później prześladowania wszelkiego typu (jak dostała info z sądu o złożonym pozwie), telefony, smsy, pogróżki, 2x "oszklone" mieszkanie. Ja cie puszczę z torbami, zdechniesz za to co mi zrobiłeś itp.... nie będę się rozpisywał. W każdym razie wielomiesięczne piekło. ROZDZIAŁ IV - rozwód, podział majątku, pobicie Rozprawa rozwodowa była długa, samo przesłuchanie wszyskich świadków odbyło się aż w 3 terminach, ze względu na ograniczony czas sądu i ilosć świadków. Na temat mojego przyjaciela powstawały niestworzone historie, nawet nie będę przytaczał. Na szczęście miał bardzo wielu świadków, którzy opisali patologiczne zachowania Ewy. Bardzo pomogła opinia psychologa, do którego uczęszczał na terapię. Sąd orzekł rozpad małżeństwa, z który odpowiada małżonka. Co do podziału majątku to na szczęście nic na nią nie przepisał, wszelkie nieruchomości, które posiadał nabył przed ślubem więc nie wchodziły do majątku wspólnego małżonków, wszelkie większe wydatki miał udokumentowane iż pochodzą z jego oszczędności (lokaty założone przed ślubem). Adwokat wykazł bez większych problemów iż bezrobotna małżonka nie przyczyniła się w żaden sposób do powstania majątku wspólnego. Do podziału zostało jedynie to co nabył po ślubie za gotówkę, większa lodówka, trochę mebli, Przemek stwierdził w sądzie że nie będzie o to wojował, żeby zabrała. Sędzia stwierdził iż małżonka i tak wyszła na tym dużo lepiej niż powinna i ma szczęście iż mąż nie chce zostawić jej z niczym. Więc Ewcia została z kilkoma meblami, kupą drogiej biżuterii, markowymi ciuchami i innymi prezentami z okresu narzeczeństwa i małżeństwa. Po rozwodzie odetchną, szczęście nie trwało długo, został mocno pobity przez byłego teścia i szwagrów. Gdy udał się do garażu zarzucili mu worek na głowę, obalili na glebę i został dotkliwie skopany. Pęknięte żebra, złamany nos, uszkodzony nadgarstek, kilkanaście szwów, 2 wybite zęby......... Oczywiście "za to z kurwy synu że zostawiłeś naszą siostrę". Twarzy nie widział, świadków nie było, na szczęście policja się wykazała znaleźli w aucie "teścia" zakrwawiony worek (idiota nie wyrzucił), przyznali się do winy, szwagrowie i teść oczekują na rozprawę, mają dozór policyjny. Wnioski: Reasumując: poważne uszkodzenia ciała, problemy ze zdrowiem psychicznym, strata kasy na adwokata, strata kasy wydanej na dziunię, pogorszenie stosunków z rodziną i przyjaciółmi. Niech to będzie przestrogą
  22. Fałsz, emocje da się kontrolować, można świadomie wprowadza siebie w określone stany emocjonalne aby uzyskać konkretny efekt, znane i praktykowane od tysięcy lat i nie pisze tutaj o kontroli zachowania tylko o wprowadzaniu się w stany emocjonalne,żebyśmy się dobrze zrozumieli. Współczesna nauka daje jeszcze większe pole do manewru. Można też kontrolować emocje chemicznie/ farmakologicznie/ wysyłając odpowiednie impulsy elektryczne w odpowiednie obszary mózgu. Takie rzeczy robiono już dawno temu, można wywoła praktycznie dowolną emocję jedną z tych metod. Także wywołując odpowiednie emocje o odpowiednim natężeniu można wywoływać określone zachowania, jeśli np. prześle się impuls elektryczny do odpowiedniego obszaru mózgu, to ogarnie cię straszliwy smutek, a efektem tego będzie niepohamowany płacz. Tak więc kontrola zachowania jest pochodną kontroli emocji, a nie na odwrót
  23. W moim życiu było kilka zdarzeń, które skutecznie wypchnęły mnie poza standardowe postrzeganie świata. Jako młody człowiek, mimo dość zdroworozsądkowego wychowanie i nieidealizowania relacji międzyludzkich przez najbliższą rodzinę, dalej tkwił we mnie jakiś idealizm, można to nazwać pierwiastkiem biało rycerskim. Nie do końca, wierzyłem w otrzymywaną wiedzę, a może inaczej, żywiłem głęboką nadzieję, iż istnieją jakieś wyjątki od reguły. Teraz z perspektywy lat oceniam to jako wpływ kultury masowej i promowanych przez nią wzorców oraz pęd do tego, żeby wszystko sprawdzić samemu, jak to bywa u młodych ludzi. Z czasem dokonywałem coraz bardziej interesujących odkryć, często były to zdarzenia przypadkowe. 1 Kiedy doszedłem do wniosku, iż materiał genetyczny jest najważniejszy? (także dla naszych cudownych i delikatnych pań). a) Mając lat 22 lub 23, byłem świadkiem pożaru domu jednorodzinnego (jak się później okazało więcej dymu niż ognia, spaliła się część pomieszczenia kuchennego), gdzie rozhisteryzowana kobieta krzyczała „ratujcie dziecko". Owa kobita trzymała za rękę małą dziewczynkę. Na szczęście sprawa skończyła się dobrze, miły pan strażak wyniósł dziecko. Kilka minut później podjechał mężczyzna, jak się okazało, ojciec wyniesionego dziecka i partner owej pani. Po chwili rozpoczęła się awantura, jak się okazało: - pani wbiegła do budynku i wyprowadziła swoją córkę. - pani zostawiła w środku drugie dziecko (które było dzieckiem jej partnera z pierwszego małżeństwa), mimo iż to przebywało w pomieszczeniu znacznie bliżej wyjścia niż jej własne, mogła z łatwością wyprowadzić oboje dzieci. - pani po wyprowadzeniu córki nie wróciła po dziecko partnera, tylko stałą w bezpiecznej odległości i starała się nakłonić innych, żeby to zrobili. b ) Kolejna rzecz, która utwierdziła mnie w przekonaniu to rozmowy z kumplem, który jest pedagogiem i psychologiem. Opowiadał mi, o przypadkach adopcji dzieci, przez pary, które miały problemy z poczęciem. Zazwyczaj na taką adopcję mocno prą kobiety (no chyba, ze wina leży po stronie partnera, wtedy wymiana na inny model). Czasami zdarzało się, iż jednak panie rodziły własną pociechę już po adopcji, zaczynały się dziać bardzo dziwne rzeczy. Nagle traciły zainteresowanie adoptowaną pociechą, były teksty „nie potrafię go zaakceptować”, "jest inne niż się spodziewałam", "coś z nim/ nią jest nie tak". Chyba kiedyś już to opisywałem w innym wątku... Efektem tego były zwroty „depozytu” w postaci adoptowanego dziecka. Mój kolega opisywał wiele takich sytuacji, panie miały 1001 wymówek, żeby dziecko oddać, natomiast faceci byli niesamowicie skrępowali i mieli silne poczucie winy, że tak postępują. Niestety presja w domu ze strony pań i często ich rodzin, ciągłe awantury, płacz przez ścianę itp. w końcu wygrywały z męską moralnością. Adoptowany dzieciak był traktowany jako obiekt zastępczy przez panie, był dostatecznie dobry, gdy nie było nadziei na przekazanie własnych genów lub ta nadzieja była nikła. Gdy pojawiało się dziecko, naturalnie poczęte stawał się zbędnym balastem. Kilka lat później miałem nieprzyjemność obejrzeć taką akcję z bliska w gronie znajomych, to przelało czarę goryczy. c ) Kolejny przypadek, który miał miejsce niestety w obrębie mojej rodziny. Kuzyn wziął sobie za żonę, matkę z dzieckiem (syn). Kuzyn bardzo spokojny człowiek, dobrze zarabiający, rodzinny (idealny beta sponsor). Mieli również własne dziecko (również syn). Kuzyn nie robił różnicy, chował jak swoje, zabierał na żagle, spędzał czas, grał w piłkę, wkładał równe środki materialne i niematerialne, żeby żaden nie czuł się gorszy. Natomiast małżonka, robiła różnice między nimi, było to widać w zachowaniu. Jej pierworodny był zawsze oczkiem w głowie, okazywała mu dużo więcej uczuć. Pewnego dnia podczas rodzinnej imprezy, gdy małża kuzyna wypiła o jednego drinka za dużo, wyszło szydło z worka. Podczas rozmowy na temat dzieci i wychowania wypsnęło się pani dwa zdania „mój młodszy nigdy nie będzie jak starszy, bo ojciec jest ciapa” < zauważcie, że i młodszego i starszego wychowywała i utrzymywał „ten ciapa” (kontaktu z biologicznym ojcem nie było wcale) więc jedyną różnica stanowiło, kto dziecko spłodził, czyli to, co według naszych kochanych pań ponoć jest bez znaczenia. Padło jeszcze jedno zdanie na ten temat, znacznie bardziej dosadne, ale co do przekazu takie samo. Więc jak to jest, mama hołubi synka spłodzonego przez łobuza, który poszedł w pizdu, a traktuje gorzej spłodzonego z odpowiedzialnym facetem, który obydwu chłopców wychowuje i traktuje równo. Macie dysonans poznawczy? Ja miałem jak jasna cholera, mimo że obaj synowie byli jej synami, to nadal różnicowała ich na lepszego i gorszego, lepszy i bardziej wartościowy dzieciak, był ten, który został spłodzony przez silniejszego samca, mimo że ten silniejszy był niedojrzałym emocjonalnie gówniarzem, przypadek? 2 Kiedy doszedłem do wniosku, iż nasze anielice mają podwójną, potrójną, a nawet poczwórną moralność? Było wiele sytuacji, ale dwie, których byłem świadkiem, ale dwie wpłynęły na mnie w szczególny sposób. a) Jadłem obiad w jednej z restauracji na Nowym Świecie, przy stoliku obok siedziały trzy panie, jedna starsza dwie w średnim wieku. Jak wywnioskowałem z zasłyszanej rozmowy, była to matka i dwie córki, jedna córka w trakcie rozwodu. Rozmowa była arcyciekawa, ale najciekawsze było to, co się w niej przewijało, głównymi powodami było to: - ja już nie czuję tego, co kiedyś. - on za dużo pracuje i mnie zaniedbuje, wypada dodać, że pani miała na sobie ciuchów za jakieś 7-8k PLN, i biżuterii za wielokrotność tego). - on nie zachowuje się jak prawdziwy facet. I inne podobne pierdolenie, o którym często wspomina Marek w felietonach i audycjach. Druga ważna kwestia poruszona przez loszki to „a co z dziećmi?” - „dzieci zostają ze mną, bo jak zostaną z nim, to nie dostanę alimentów i z czego będę żyć?” - tak kurwa, nie dlatego że jestem lepszym rodzicem, nie dlatego że mogę zapewnić im lepsze warunki, tylko zostają ze mną, żebym miała hajs < dziecko jest źródłem utrzymania kobiety, środkiem do wyciskania zasobów z faceta, a istotą ludzką dopiero w dalszej kolejności. Oczywiście, panie przytakiwały i udzielały pełnego wsparcia swojej biednej i nieszczęśliwej krewniaczce. Omawiane były haki na pana, czego można użyć podczas rozwodu itp. b ) Druga sytuacja, której byłem świadkiem, to gdy moja koleżanka (rozwódka) dowiedziała się, że jej były mąż ponownie się żeni, miało to miejsce 6 lat po rozwodzie. Do tej pory były płacił dość wysokie alimenty na dziecko i niejednokrotnie z własnej woli kupował drogie prezenty, czy dawał ekstra kasę, w rzeczywistości przypuszczam, iż koleżanka miała z niego drugie tyle, prócz alimentów. Wszystko było cacy i ładnie, mimo rozwodu dogadywali się, kasa się zgadzała, dziecko też było zadowolone, bo prawie każdy weekend z tatą, wakacje z tatą, ferie u dziadków. Normalnie sielanka, jak to mówią ludzie, którzy kulturalnie się rozeszli i się dogadują. Gdy były mąż oświadczył, iż ponownie daje się zaobrączkować, zaczął się armagedon. Zaczęło się od tekstów, że ona nie pozwoli mu zabierać syna na weekendy, bo nie wie, co to za baba, z którą się wiąże. Później, że wystąpi o ograniczenie kontaktów z dzieckiem itd. itp. Zazdrość powiecie? Nie moi mili panowie, zapobiegliwość i chciwość. Kumulacja nastąpiła, gdy dowiedziała się, że jego nowa narzeczona jest w ciąży. Takich ataków furii, braku logiki, natężenia różnych form szantażu emocjonalnego, kupczenia dzieckiem to nie widziałem nigdy wcześniej. Ojciec przestał być dopuszczany do dziecka, moja koleżanka złożyła pozew o zwiększenie alimentów, zaczęła opowiadać przypadkowym ludziom niestworzone historie na jego temat. Przyczyna? Nowa baba + nowe dziecko = mniej środków dla niej i jej dziecka. Prócz alimentów były bonusy, które najprawdopodobniej skończyłyby się wraz z nowym związkiem i nowym potomkiem. Do tego dochodzi brak kontroli nad byłym mężem. Czyli zwyczajna utrata środków utrzymania. 3 Kobiety udają znakomicie, że są wspaniałe i wspaniale grają przeciw mężczyznom kolektywnie, a tak naprawdę znakomicie wiedzą jaka jest ich płeć. a) Dawno temu, tak z 10 lat wstecz, kolega miał się żenić. Rodzice mieli bardzo duży dom, Gdzie na piętrze było zrobione oddzielne mieszkanie, z oddzielnym wejściem z drugiej strony budynku, 4 pokoje, kuchnia, łazienka, ubikacja. Było to szykowane z myślą o synu jedynaku. Dodatkowo koło domu stał duży budynek, który miał zostać przeznaczony pod działalność. Kolega był ugadany z rodzicami tak, że przepiszą na niego własność domu, on sobie wyremontuje „swoje" piętro i zajmie budynek gospodarczy pod realizację własnych projektów, a oni sobie dalej będą żyli na swoim pięterku. Rodzina zdrowa, bez patologii, syn szanujący rodziców itp. Problemy zaczęły się, gdy matka dowiedziała się, iż syn się żeni. Od razu wycofała się z prawnego uregulowania własności. Cała akcja odbyła się w mojej obecności, a tekst poleciały takie: - ona teraz jest milutka, a jak się ożenisz, to cię pod pantofel weźmie, a ty zrobisz, co będzie chciała. - przez nią na starość na bruku wylądujemy. Tak więc moi mili kobiety doskonale wiedza, do czego są zdolne inne kobiety. Wspierając się nawzajem, walczą o kolektywny samiczy interes, natomiast gdy jakaś kobieta zagraża indywidualnemu interesowi innej, a właściwie nawet nie zagraża, tylko być może, kiedyś, w dalekiej przyszłości ... będzie zagrażać. To wychodzi szydło z worka i kobiety mówią, jakie są. b ) Inny przykład na ten sam mechanizm. Kiedyś „przyjaciółka” zaczęła mnie swatać z jedną swoją znajomą, nawet atrakcyjna dziewuszka, no ale po kilku spotkaniach zaczęły wychodzić jakieś dziwne akcje. Biorę „przyjaciółkę” na spytki i oczywiście nie wprost, ale okrężną drogą chcę się dowiedzieć, co tu jest nie tak. Mówię do niej: „Słuchaj, a czemu mnie swatasz z A?, przecież masz wolego brata, ładna, miła dziewczyna, czemu z nim jej nie zapoznałaś?". Mojej przyjaciółce się wypsnęło „bo wiesz, ona kiedyś miała poważne kłopoty i przejścia”, zorientowała się, że za dużo powiedziała, ale było za późno, dokręciłem śrubę i wyszło szydło z worka. Okazało się, iż A pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie ojciec walił dziada, napierdalał ją i matkę, a do tego była świadkiem gwałtu dokonanego przez ojca. Leczyła się psychiatrycznie, na dodatek ma naprzemienne fazy, trwające po kilka miesięcy raz jest „normalna', a raz jest »fanatyczną katoliczką« i śmiga 2x dziennie do kościoła 7 dni w tygodniu i codziennie się spowiada z każdej pierdoły. Zjebałem swoją „przyjaciółkę”, że chciała wpierdolić mnie na życiową minę, autentycznie się wściekłem. Jaka była reakcja: "jesteś chuj, ta dziewczyna też ma prawo do szczęścia!!!". Zapytałem z przekąsem, tylko czemu to prawo do szczęścia ma być realizowane cudzym kosztem, w tym wypadku moim, a nie np. jej brata. Na to już nie było żadnej odpowiedzi. Myślenie samic > zawsze stać za inną samica murem > chyba że zagraża moim osobistym interesom. Oczywiste jest, iż z A nie spotkałem się już nigdy, a moja „przyjaciółka” przestała być moja przyjaciółką. To sobie teraz braty samcy rozkminiajcie i poszukajcie podobnych sytuacji we własnych wspomnieniach dotyczących bliskiego otoczenia.
  24. 1 Bogata lista kontaktów, głównie efekt wieloletniego bujnego życia towarzyskiego, które zaczęło mi się nudzić, a nawet ciążyć około 35 roku życia :> 2 To podpytywanie trwało +/- ostatnie 3 lata
  25. Oscar Wild, mistrz spostrzegawczości, ciętej riposty, obserwator ludzkiej natury Czerpcie z tej krynicy mądrości "Jeden pocałunek mężczyzny może złamać całe życie kobiety. " "Mężczyźni pragną zaw­sze być pier­wszą miłością ko­biety. Ko­biety zaw­sze pragną być os­tatnim ro­man­sem mężczyzny." "Jeżeli chcesz wie­dzieć, co ma na myśli ko­bieta, nie słuchaj te­go co mówi - pat­rz na nią." "Mężczyz­na uczy­ni wszys­tko dla ko­biety, którą nieg­dyś kochał, nig­dy jed­nak nie za­kocha się w niej powtórnie. " "Mężczyz­na za­kochu­je się tak, jak­by spa­dał ze schodów: to po pros­tu wypadek. " "Między mężczyzną a ko­bietą przy­jaźń nie jest możli­wa. Na­miętność, wro­gość, uwiel­bienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń. " "Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie. " "Ko­biety na­leży kochać, lecz nie próbo­wać zrozumieć. " "Mężczyz­na może być szczęśli­wy z każdą ko­bietą, o ile tyl­ko jej nie kocha." "Bar­dzo niebez­pie­cznie jest spot­kać ko­bietę, która nas całko­wicie ro­zumie. Kończy się to zaw­sze małżeństwem. " "Miłość ko­biety uczy­ni z mężczyz­ny anioła, miłość zaś mężczyz­ny - uczy­ni z niej męczennicę. " "Mężczyźnie sa­mot­ność może do­pomóc w od­na­lezieniu siebie, ko­bietę zabija. " "Bi­gamia po­lega na tym że ma się o jedną żonę za dużo. Mo­noga­mia też. " <-- 10/10 w mojej skali "Kiedy ko­bieta nie ma rac­ji, pier­wsza rzecz, którą na­leży zro­bić, to na­tychmiast ją przeprosić. " "Ko­biety mają wspa­niały in­styn­kt. Wszys­tko zauważają - z wyjątkiem te­go, co oczywiste. " <-- 10/10 "Ko­bieta będzie flir­to­wać z ja­kim­kolwiek mężczyzną dopóty, dopóki in­ni to obserwują. " "Brzyd­kie ko­biety są zaw­sze zaz­dros­ne o swoich mężów. Piękne ko­biety nie mają na to cza­su. Są sta­le pochłonięte zaz­drością o mężów in­nych kobiet. " "Je­dyną różnicą między kap­ry­sem a wie­czną miłością jest to, że kap­rys trwa trochę dłużej. " <-- 10/10 "Nie ma ład­nych ko­biet, są tyl­ko dwa rodza­je: brzyd­kie i dob­rze umalowane. " "Dopóki ko­bieta wygląda dziesięć lat młodziej niż jej córka, dopóty jest całko­wicie zadowolona." "Żad­na ko­bieta nie jest ge­niu­szem: ko­biety są de­kora­tywną płcią. Nie mają nic do po­wie­dze­nia, ale czy­nią to w cza­rujący sposób. " <-- 10/10 "Nie można ufać ko­biecie, która przyz­na­je się do swo­jego wieku. Jeżeli mówi coś ta­kiego, go­towa po­wie­dzieć każde głupstwo. " <-- 10/10 "Uro­da jest po­darun­kiem na kil­ka lat. " "Ubo­ga ko­bieta, która nie pro­wadzi się porządnie, jest pros­ty­tutką, ale bo­gata to mod­na dama. " "Współczes­ne ko­biety ro­zumieją wszys­tko z wyjątkiem włas­ne­go męża. " "Je­dyny sposób postępo­wania z ko­bietą to kochać ją, o ile jest ład­na, lub inną, o ile jest brzydka." No i panowie my tu się produkujemy, a jeden facet streścił już zawartość tego forum półtorej wieku temu