Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rnext

Starszy Moderator
  • Zawartość

    1670
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    23

Ostatnia wygrana Rnext w Rankingu w dniu 18 Czerwiec

Rnext posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

3145 Świetna

O Rnext

  • Tytuł
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Las Sosnas

Ostatnie wizyty

2263 wyświetleń profilu
  1. W tym, że to jednak kobieta
  2. Przypomniałaś mi coś tym tekstem. Niewielu osobom, ale jednak trafiały się takie, mówiłem że "fajnie jest z tobą pomilczeć i ponicnierobić".
  3. Mam kilka, są świetne. Z tym że ja uderzam u niego głównie w jednobarwne - błękitne i białe. Prasowanie - bajka (ale ja mam akurat stację parową do takich poruczeń, więc zaprasuję nawet worek na ziemniaki ;)), mięsisto-jedwabista bawełna, świetny splot, odszyte że w pale się nie mieści, szwy bieliźniane, guziki... co tu dużo gadać. Przymierzać czy pasuje i kupować. Tu macie wspomagający link http://milerszyje.pl/jak-ocenic-jakosc-koszuli-w-mniej-niz-minute.html Jak by powiedział klasyk - "to jest kurwa dramat".
  4. Na mnie akurat Vistule nie pasują, jakieś takie szyją na metro-chłopców, patyczaków o wąskich w ramionach. Jak mi pasuje w pasie to rozłazi się na guzikach na klacie a wcale nie jestem jakimś rozrośniętym koksem. Jak pisze @herodotrk - Bytom ma ciekawszą (również dla mnie) ofertę, choć też szału często nie ma. Ale i tak jest lepiej. Większość koszul kupuję zakładając konieczność poprawki krawieckiej, (głównie w postaci taliowania - zaprzyjaźniona krawcowa). Patrzę na splot, materiał i odszycie. Zwykle przed zakupem zgniatam kawałek koszuli w dłoni i patrzę jak się gniecie (wspomniana jakość bawełny). Czasem to tragedia. Niemal wystarczy chuchnąć i jest jak psu z gardła. Lubię szmaty od Milera, z Bytomia się trafi i od wielkiego grzmotu coś w Van Graafie. Może kiedyś coś od Osovsky'ego kupię, choć mam lekki dystans do nich. Zara? Oj, sorrrrrryyyy. Czyli nie - dziękuję. Nie mogę oprzeć się wrażeniu że to sklep dla nierozgarniętych w kwestiach jakości - panienek. Taka trochę inna wersja szmateksu.
  5. @HORACIOU5 teraz jest OK. Przekonałeś mnie, zapuszczam loki
  6. @HORACIOU5 obrazka brak
  7. Lee Iacocca nazywał ich "liczykrupami", księgowych, którzy zabierają się za rzeczy, o których nie mają bladego pojęcia i zachowują się trochę tak, jak idiota, który chce przyoszczędzić na wydatkach na żywność, jedząc suchy chleb na śniadanie, obiad i kolację, fundując sobie za cenę chwilowego zysku długofalową stratę. Jest bardzo fajne określenie na taką strategię - "suboptymalna". Sprawdza się do czasu i w mikro-skali. IMO współczesny "ekonomista motoryzacyjny" jest jak świnka morska - ani świnka, ani morska. Poczekam na efekty pracy takich "ekonomistów od promów kosmicznych" albo od techniki militarnej, którzy jakoś nie mogą się pojawić
  8. @Vegeta rozumiem, gdybyś miał pomysł na lepszą nazwę tematu, to daj znać - zmienimy, bo pierwotny nie licuje.
  9. Ja mam tylko do Ciebie @Vegeta takie poboczne pytanie - skąd wziąłeś pomysł na pierwotny tytuł tematu? 26-latka to żadna lolita, nawet gdyby miała 10 lat mniej. A już na pewno nie dla 32-latka jak Ty. Możesz rozwikłać tą zagadkę? p.s. Tytuł tematu został zmieniony.
  10. Za 10 lat pewnie tak, ale może się okazać że z opcji "friends with benefits", owe benefity będą już w wieku szkolnym a ich mamusia dopiero wtedy dojrzeje naprawdę jako kobieta Współcześnie zaangażowanie się emocjonalne w kobietę w wieku poborowym, jest bardziej ryzykowne od kupowania obligacji śmieciowych (junk bond). A wierz mi, zaangażowanie to tylko kwestia przyzwolenia sobie na nie. Po prostu chciałeś się wykąpać w hormonach i nic więcej. Zimny prysznic i stukaj dalej.
  11. Moja propozycja: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tabbouleh Jedynie IMO lepsze jest użycie kaszy pęczak jako bazy.
  12. Wspólnik ostatnio kupił używkę Grand Cherokee do tyrania nim na budowie. Wymienił od razu kulturalnie olej, po czym okazało się że po wymianie w silniku wszystko stuka (przy kupnie ciśnienia w garnkach cacy, ładna praca itd). Magicy rozebrali silnik i jak to określili, silnik był "nadtarty", wymienione wcześniej panewki, dwa korbowody przebarwione z przegrzania... Kupiłby Dustera (mnie osobiście nic się w nim nie podoba, wręcz wszystko odpycha) to by chyba lepiej na tym wyszedł. Oglądał też Pajero w DE ale ściemniacz handlarz nie powiedział mu, że "super-hiper" Pajero przywaliło podwoziem o skały (z wierzchu - śliczności). Przejechał 800 km psu w d... Ja tam nie mam nerwów do używek z wolnego rynku, więc rozumiem @p47thunderbolt
  13. Po braku tolerancji dla cudzej... powiedzmy - nietolerancji. Ale ja jestem nietolerancyjny i dobrze mi z tym. Twoja postawa tolerancyjna zakładałaby zamiast wyrażenia - "nie czaję jak można mieć o to ból dupy" - napisać "doskonale rozumiem że ktoś może być zdegustowany". I o ile ja rozumiem, że Ci nie przeszkadza wywalanie cyca (co jest jedyną zrozumiałą strategią kobiety w trybie "nam powinno być wolno więcej"), jednak tego nie toleruję, bo nie jestem tolerancyjny dla pewnych zjawisk/zachowań. Próba deprecjonowania rozmówcy zarzucając mu ów tandetnie zmitologizowany "ból dupy" też jest mało elegancka i mniej więcej na poziomie chińskiej błyskotki. Oświadczam niniejszym, że z bólami dupy nie mam problemów, hemoroidów brak, nie nadstawiam jej również do seksu analnego i niczego w nią sobie nie wtykam. To prawda, walenie konia jest znacznie bardziej ostentacyjne od chodzenia z " kulkami gejszy' w pochwie po mieście czy w pracy. Pewnie zaraz @Anna wyskoczy z tekstem - jakież to ja panie znam . Zwykłe, naprawdę zwykłe to robią. Na koniec mojego udzielania się w tym wątku, opiszę pewną anegdotę z życia, obrazującą moją "nietolerancję" w kwestii publicznego walenia konia. Swego czasu, gdy mieszkałem z dwiema paniami, na sąsiednim podwórku jakiś koleś trzepał sobie regularnie patrząc w nasze okna. Jak był deszcz też, tyle że palcami jednej ręki okulary sobie przecierał W każdym razie w trakcie jego jednej z jazd, ze znajomym wyposażeni w wiatrówki, wparaowlaiśmy z obu stron na tamto podwórko (żeby mu odciąć drogę ucieczki) i obiecaliśmy że jak go jeszcze raz zobaczę, to mu nafaszerujemy fiuta śrutem. No jakoś nie wrócił nigdy
  14. Jakoś mnie to nie dziwi. Droga do zrozumienia jest długa i nie dla każdego dostępna. Ale OK, to może inny model - wg kilku z Was, oczekujecie bycia tolerancyjnym dla zjawisk w czyimś odbiorze niesmacznych, ale względem postaw "oburzenia" (już mi się nie chce w kółko powtarzać, że się nie oburzam) tolerancja przestaje istnieć. Nie ma to jak podwójne standardy. Jeśli tego nie łapiesz, przeczytaj pierwsze zdanie.
  15. @Stulejman Wspaniały, "mądrej głowie dość dwie słowie" a głupiej elaborat za mało.