Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rnext

Starszy Moderator
  • Zawartość

    1642
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    23

Ostatnia wygrana Rnext w Rankingu w dniu 18 Czerwiec

Rnext posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

3098 Świetna

O Rnext

  • Tytuł
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Las Sosnas

Ostatnie wizyty

2208 wyświetleń profilu
  1. Moim zdaniem powinni założyć miniówy i szorty podkrojone na pośladkach, plus podklejać sobie jaja plastrami, wzorem jednej miss w Cannes. A już w ogóle do tego obcisłe bluzeczki ledwie zakrywające brodawki sutkowe. W sumie akcja mi się podoba, ale za rok pewnie w mediach będzie że to w obronie kobiet przed przemocą.
  2. @Headliner w "nowym, wspaniałym świecie" zawsze znajdą się jakieś badania amerykańskich naukowców pod tezę którą aktualnie chce ktoś udowodnić Kiedyś przodowali w tym naukowcy radzieccy, na papierze nawet dobrze wychodziło odwracanie biegu rzek (uwierzysz?). OK, mam nadzieję że żarcik jest jasny, bo dotyczy "naukowych" nadużyć. Nikt nie twierdzi, że wobec męskiej agresji fizycznej jesteście fizycznie bezradne jako panie, za to świetnie zaradny jest w Waszym imieniu system prawny, społeczny i medialny. My za to jesteśmy bezradni wobec tyranii emocjonalnej i psychicznej pań, z powodu tegoż samego systemu, który za Wami stoi murem. Co do zdrady - jak do tanga - trzeba dwojga. Jeśli pań jest w tym procederze o 20% mniej, to znaczy że jedna mężatka obrabia kilku żonatych. Mówi Ci to coś? Pewnie dlatego przez dekady, 30% mężczyzn wychowuje i finansuje "kukułcze dzieci". Na skali skurwysyństwa ze strony pań, jest to o wiele dalej niż zdrada i jak dla mnie powinno się liczyć 10-krotnie. Zresztą studium kryminologiczne Cabalskiego dotyczące przemocy ze strony kobiet sporo powinno Ci rozjaśnić. Bo mnie się akurat nie chce. Krótki mesydż mam dla Loli Niechaj Lola nie swawoli.
  3. Elo!
  4. To bym się dopiero zdziwił Poprawność polityczna i cenzura jest obecnie na poziomie komuny, gdzie między wierszami trzeba było czytać to, co nie było napisane
  5. Jakiś czas temu też paniusia zastawiła wąskie dość przejście w sklepowej alejce - sobą i koszykiem (też nie rozumiem po co ludzie wciąż je ze sobą targają wszędzie, zamiast zostawić i donosić produkty). Laska z cyklu ładnych z nadętym, wręcz prychającym ryjem. Nie byłem w nastroju, więc usłyszała ode mnie: "weź się kurwa jeszcze w poprzek połóż". Ryj jej się "oddął" i zrobiła wielkie oczy, po czym uruchomiła swój wewnętrzny generator pogardy, twarz jej się zmieniła. I sobie pomyślałem, że jakiś nieszczęśnik obudzi się przy niej z takim widokiem. Inna częsta sytuacja - kasjerka przesuwa zakupy nad skanerem i popycha dalej. Panie przeważnie ich nie pakują na bieżąco, tylko stoją w otępieniu i czekają na podsumowanie. Po czym zaskoczone faktem, że trzeba zapłacić, zaczynają grzebać w torebkach w poszukiwaniu portfela. Pakują po zapłaceniu. Taki mają chyba sygnał przebudzeniowy ze stanu hipnozy zakupowej.
  6. W zasadzie Becker jest jednym z wielu znanych ludzi ze "świecznika", których nazwiska nadają się na temat wątku. Ale jako że na świeżo został ogłoszony bankrutem, jest najbardziej na tą chwilę "gorący". http://eurosport.onet.pl/tenis/legendarny-boris-becker-uznany-bankrutem/3rkmrq Lista zbankrutowanych gwiazd sportu i kina jest dość długa i powszechnie znana. Czasem pojawią się jednak takie informacyjne wyzwalacze, skłaniające do refleksji. Zwłaszcza w kontekście złodziejki spermy, ugoda z którą kosztowała Beckera ponoć 10 mln $. Nie wiem czy tej pani należy się tytuł "gwiazdy złodziei" czy "laur biznesu" za osiągnięcie najwyższej stawki za numerek w kiblu. To jest tak paradoksalne jak wypłata rekompensaty złodziejowi, przez okradzioną ofiarę i przypomina mi stary, gorzki żart z czasów komuny o handlu z ZSRR - oni biorą od nas węgiel a my im za to dajemy statki. Co zresztą zaczyna również obecnie opisywać relacje z paniami. Mniejsza z tym. W końcu nie jemu jednemu w dojściu do ruiny pomogła kobieta, bo np. Burta Reynoldsa zrujnowały obie żony, doprowadzając do czegoś jeszcze gorszego - utraty zdrowia. Ze zdobyciem jakiegoś majątku jest jak ze zdobyciem kobiety. Dość "łatwo" jest ją zdobyć, trudniej jednak utrzymać. Znacznie lepiej jest więc stracić kobietę aniżeli majątek, bo tracąc majątek, stracisz jedno i drugie... a czasem nawet trzecie, czyli zdrowie. A wtedy wszystko stracone. Stąd moja dzisiejsza, poranna refleksja: chrońcie swój majątek, spermę i zdrowie, nieustająco ucząc się na cudzych błędach. Tu jak by co - "urocza" wybranka BB http://c7.alamy.com/comp/HY2HBT/duesseldorf-germany-01st-apr-2017-angela-ermakova-mother-of-model-HY2HBT.jpg
  7. Pocieszę Cię, istnieje. Jest nią miłość matki do dziecka. No i do zasobów. A nieszczere jest odczuwanie po zażyciu np. hery?
  8. @Subiektywny pokutne, tygodniowe L4 na życzenie.
  9. @GurneyHalleck nie mam pod ręką swoich papierów więc nie chcę Cię wprowadzić w błąd ile płacimy za administrowanie, ale rynkowe stawki zarządzania są w sumie zależne od wielu czynników i potrafią oscylować od kilkudziesięciu groszy do paru PLN za m2 powierzchni budynku. Jako członek WM możesz się dokładnie dowiedzieć jak zarządca skalkulował stawkę i poszukać lepszej oferty. Tylko... czy nie złapałeś się na pułapkę w postaci pozycji "koszty zarządu" - bo to coś kompletnie innego, choć brzmi jak brzmi. W owe koszty zarządu (a nie zarządzania) wchodzą np: - wynagrodzenie administratora (czyli to tylko część kosztów) - ubezpieczenia budynku - energia elektryczna do oświetlenia klatek i/lub budynku - ogrzewanie klatek schodowych - przeglądy techniczne - sprzątanie - usuwania awarii - bankowe i pocztowe
  10. @GurneyHalleck: Wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy samego prawa. Nie jest potrzebna ani wola jej zawiązania, jak dzieje się w przypadku spółdzielni, ani jakiekolwiek działanie ukierunkowane wyłącznie na jej utworzenie. Powstaje wówczas, gdy jest co najmniej dwóch właścicieli lokali w jednym budynku. I już widzę, jak ktoś ze wspólnoty będzie chciał się zajmować czynnościami administracyjnymi za free - organizowanie przeglądów okresowych wszystkich instalacji, kominów, organizował zebrania u siebie w domu żeby cokolwiek poustalać, reprezentował w urzędach, papierologia, dokumentacje, wypłacał wynagrodzenie dozorcy itd... Po to się zatrudnia firmę administrującą nieruchomością i jej (dość symbolicznie) płaci. Chodzi o to, że administrować budynkiem ktoś musi, nawet jeśli miałoby to znaczyć załatwienie powieszenia tabliczki z numerem domu (pewnie nawet nie wiedziałeś że za jej brak są mandaty - administrator takie rzeczy musi wiedzieć). W budynkach wielorodzinnych, bez tego, jest to wszystko trudne do ogarnięcia.
  11. To po prostu utarte określenie obiegowe, wskazujące na brak konieczności utrzymywania rozdętej administracji np. spółdzielni mieszkaniowej czy tłustej pensji jej prezesa. Płacić i tak zawsze będziesz, tyle że "bezczynszowe" z reguły, z powyższych względów będzie tańsze. Właściciel takiego mieszkania wchodzi w skład wspólnoty mieszkaniowej (WM)(poszczególni właściciele mieszkań wchodzą w jej skład). WM ma plusy dodatnie i plusy ujemne. Najwięcej do powiedzenia będzie miał właściciel bądź grupa, która ma większość udziałów w danym obiekcie (np. kamienica). Jeśli we wspólnocie panuje zgoda, to spoko. Dym może być wtedy, gdy jest jeden hegemon (ma większość udziałów) bo właściwie on narzuca warunki i potencjalnie nie musi być zainteresowany szczególną dbałością o obiekt, bo chce go np. tylko eksploatować najmem swoich części o które sam zadba. Bez dokładnego rozpoznania terenu nie wchodzisz w temat. Kluczowe rzeczy do sprawdzenia: - stan techniczny obiektu i jego części wspólnych (również infrastruktura wod-kan-gaz-elektr) - czy kamienica nie jest zakredytowana po szyję (wtedy stajesz się współudziałowcem w długu) - jakie osoby wchodzą w skład zarządu WM (powinny być przytomne, rzutkie i ogarnięte. Znajomość choćby elementarna budowlanki wskazana i spory potencjał do bycia "społecznikiem". Taka osoba będzie z tym trochę miała latania - odbiory, protokoły, podpisy, uzgodnienia z projektantami i wykonawcami...) - firma, która administruje budynkiem WM też do prześwietlenia (opinie itd.) - historia głosowań WM pod kątem zgodności czy jakości przyjmowanych uchwał - rozkład udziałów wśród właścicieli - wywiad środowiskowy wśród mieszkańców (charaktery, zgodna koegzystencja, zrozumienie dla wspólnego interesu ich w kontekście obiektu itp.) - skalę zgromadzonych na koncie WM środków, wielkość funduszu remontowego... Tak z grubsza.
  12. Jak będzie tam najwięcej kryptowalut, to się wtedy zastanowię Przecież pisałem, że ja tylko realne commodities. Wiem czym są kolorowe kartki ksero, nawet ostatnio pisałem tu o gównowalutach nawet w odniesieniu do CHF, ale dopóki nimi trzeba płacić podatki, są płynne i każdy je akceptuje, wyjścia nie ma, coś trzeba mieć. Również napisałem że jak dla mnie kryptowaluty to wydmuszka, więc jeszcze gorsze kartki ksero. Czy ja Wam bronię "tulipomanii"? Ludzie mają naturalną skłonność do ignorowania zjawisk typu HILPE (High Impact, Low Probability Events) więc rozumiem Twoje podejście. Po prostu uznaj "wyłączenie prądu" za metaforę, czy to będzie wirus, czy słoneczny impuls EM, albo delegalizacja na wniosek FED/EBC w ramach walki z terroryzmem - wszystko jedno. W kwestii cofnięcia się do epoki kamienia, nie żartuj. Pierwsze generatory zaczęto budować dopiero w IX wieku po odkryciu indukcji przez Faradaya, że już o elektryfikacji powojennej PL nie wspomnę. Naprawdę do tamtej pory, cywilizacja sporo osiągnęła, i jakoś nasi pradziadowie nie mieszkali w jaskiniach. Nasi dziadkowie nawet nie wiedzieli o komputerach. Zniknie jakiś Tinder, FB czy bankowość elektroniczna. Ale niebo nie powinno zwalić się nam na głowy ani mamuty zmartwychwstać.
  13. Inwestuję wyłącznie w realne commodities. Co do kryptowalut - wystarczy choćby wyłączyć prąd a znikną razem z nim. Chociaż wcale bym się nie zdziwił, gdyby zostały przez kontrolerów "prawdziwego" pieniądza wykorzystane do grubszej akcji złamania zaufania do takich projektów. A do spekulacji nie mam ni nerwów ni smykałki, więc kolejny powód. Ktoś zręczny pewnie na tym zarobi. Osobiście nie tykam. No i tak myślę - w czym mają BT pokrycie? W zużytym prądzie? Wydmuszka.
  14. Drodzy Rodacy Forumowicze i -czki. Po trudnym okresie błędów i wypaczeń, postanowiliśmy wprowadzić stan wyjątkowy w postaci nierobienia wyjątków. Od chwili obecnej, panie mają do dyspozycji wyłącznie rezerwat. Decyzja Wodza Narodu o możliwości udzielania się Pań w "manipulacjach" zostaje bezwarunkowo cofnięta. Wszelkie naruszenia będą karane spaleniem w koksowniku.