Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Fedde

Użytkownik
  • Zawartość

    133
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

66 Świetna

O Fedde

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    Historia głównie II WŚ, gitara, sport

Ostatnie wizyty

634 wyświetleń profilu
  1. Witam Panowie, trzydziesty raz się będę tu kajał, ale znowu mam wrażenie, że dałem konkretnie dupy. Czuje się trochę jak gówno (chce się wygadać więc raczej nic odkrywczego nie napisze). Aż mi wstyd, odsunąłem się od forum, nawet Marka audycje wydawały mi się znowu zbyt pesymistyczne względem kobiet... się porobiło. Tak Saint i jemu podobni macie racje ;> tyle czasu na forum, a wszystko jak grochem o ścianę. Sama Kobietopedia + jakiś De Mello/Łazariew/Tolle, praca nad samooceną i życie powinno się z każdym dniem stawać piękniejsze. Doświadczyłem tego, żadna kobieta nie jest w stanie dać takiego stanu... I mimo wszystko człowiek jest głupi, jest mi wstyd. Czuje się żałośnie. Tyle wiedzy, a za przeproszeniem chuja z tego wynika. Jest mi głupio przed Wami też. Przysięgam też nigdy więcej babrania się w dziewczynach z jakimikolwiek zaburzeniami (nie polecam histrioniczek, x100 dramy więcej i kurwienia logiki też). Już wole te "normalne", które też lecą w chuja ale w przewidywalny sposób, a nie tworzą (grają) te chore sytuacje. Nigdy więcej. Wiem Panowie, że takiego gadania, że teraz ktoś bierze się za siebie i będzie ogarnięty tutaj jest wiele, a nie za wiele z tego wynika, ale... myślę, że te wszystkie przykre doświadczenia się na coś przydadzą :> Wygadałem się, na duszy lżej, czas ruszyć do przodu ;> Pozdrawiam
  2. Dzięki Panowie ;>
  3. Witam Panowie, otóż zabrałem się ostatnio znów za rozwój osobisty, tu trochę Łazariewa, trochę Marka, afirmacje, lustro, bogging iiii... tak jak dawniej bywało, że po kilku dniach pracy z ekstazy wręcz wpadało się w jakiś gorszy stan, były wahania nastrojów tak tym razem nie wiem co się stało. Z dupy właściwie, z takiego powiedzmy delikatnie pozytywnego stanu bycia wpadłem w taki wkurw, wszystko zaczęło mnie irytować, obudziło się jakby to co najgorsze we mnie, potem się to zaczęło przeradzać w konkretnego doła. Nie mogę się do kupy pozbierać. Jeszcze takiego czegoś nie doświadczyłem. Rozumiem, że to może jakieś rzeczy zepchnięte wcześniej do podświadomości wybijają, ale mimo wszystko jakoś sobie nie mogę poradzić z tym. Pewnie ktoś miał podobnie, czekam na wasze doświadczenia, jak się ogarnąć z tego stanu ;> Z góry dzięki, Pozdrawiam :>
  4. @GluX cieszy, że wróciłeś. Zgodzę się z Tobą, ale te osoby chcą od każdego pochwał, komplementów, będą uwodzić każdego z otoczenia itd to już normalne nie jest ;> @manygguh HZO jest zaburzeniem osobowości a to co opisuje jest tylko stylem osobowości, czyli, że teoretycznie normalne, zdrowe czy jak to tam ująć.
  5. Witam Panowie, zakupiłem ostatnio książkę pana Bernsteina Emocjonalne wampiry - polecaną przez guru - i jest w niej całkiem szeroko opisane Histrioniczne zaburzenie osobowości (HZO). Jest to zaburzenie powiązane z bordeline, generalnie z daleka od takich kobiet. Jednakże jest łagodniejsza forma, mieszącą się w krańcowych normach normalnych zachowań czyli histrioniczny styl osobowości. Dotyka to w przewadze kobiet i polega na tym, że lubi słyszeć komplementy i pochwały. Zachowuje się w sposób czarujący i jest skłonna do subtelnego flirtowania. Zwraca uwagę na swój wygląd zewnętrzny, dba o siebie, czerpie przyjemność śledzenia trendów mody. Mimo, że bywa impulsywna zdolna jest odroczyć zaspokojenie. Chociaż lubi pozostawać w centrum uwagi, potrafi ustąpić z centralnej pozycji i zająć miejsce widza. Jest skłonna do poszukiwania wrażeń, pełna życia i wylewna w okazywaniu uczuć. Choć reaguje w emocjonalny sposób, to kontroluje emocje bardziej adekwatnie od osóbz HZO. (https://www.researchgate.net/publication/265050245_Histrioniczne_zaburzenie_osobowosci) Sam znam jedną taką kobietę, z tym, że ona ma jeszcze silne programowanie religijne (prawdopodobnie na pokaz) + bardziej konserwatywne wychowanie, więc nie było słychać by "szukała wrażeń" czyli się puszczała na prawo i lewo, chyba, że dobrze to ukrywa. Do tego gra taką grzeczną, porządną itd ale to wiadomo często potem wychodzi wręcz na odwrót ;> Co Panowie sądzicie o takich kobietach? Ktoś miał jakieś doświadczenia związkowe? ;> Można by to podciągnąć do atencyjnych księżniczek, jednak jest w takich osobach coś jakby ponad to, dodającego uroku (może ten element psychopatii). Pozdrawiam o/
  6. @HORACIOU5 masz rację. Za szybko się rzuciłem "w kobiety" zamiast jeszcze na spokojnie pracować nad sobą. Dzięki ;>
  7. @ObiŁan takie "miłości" to już przeszłość ;> Nie jest aż tak źle, tylko czuje, że nie do końca mam kontrolę. Poczytałem jeszcze Marka i jest lepiej. @jaro670 Słusznie prawi ;p @bezprym takie wyjazd by się przydał ale same święta muszą wystarczyć. Dzięki Panowie ;>
  8. Witam Bracia, otóż od jakiegoś czasu wziąłem się za siebie tzn. praca nad samooceną, Kobietopedia dzień w dzień czytana niczym samcza Biblia, Markowe nagrania itd. generalnie przyjemność z życia poszła ostro w górę, aż sam byłem w szoku co można zdziałać w tak krótkim okresie czasu. Ale do rzeczy, była/jest też pewna Panna, z którą wcześniej nie wyszło, bo popełniłem kilka strategicznych błędów chociaż też wiele rzeczy zrobionych uważam przeze mnie prawie idealnie, jak powyższa książka pisze można powiedzieć ;p Widujemy się praktycznie codziennie, generalnie myślałem, że mam już pełen spokój z nią, no ale po podniesieniu samooceny zaczęła robić jakieś dziwne akcje zazdrości, znaczy się ja miałem być zazdrosny, jak się dowiedziała, że z kimś pisze to ona była zazdrosna itd. Przyjąłem niby na chłodno, wydaje mi się, że mam ją już rozgryzioną na każdą stronę, nie bardzo jest mnie w stanie czymkolwiek zaskoczyć, bo wszystko po niej widać, co jest udawane, a co nie (chyba, że i tu jestem w błędzie, zdarza się przecież). Coś tam z dupy niby zagadałem, bez jakiejś spiny a owa koleżanka znowu wpadła w jakiś taki stan ekstatycznego uniesienia, głupawki, zaczęła gadać totalne brednie jak jakaś małolata. Wszystko było by spoko gdyby nie to, że mnie rykoszetem uderzył też konkretnie haj hormonalny. Dobrze, że teraz kilka dni się nie będziemy widzieć, będzie czas się ogarnąć z tym, i tutaj Panowie mam prośbę do Was ;> Jestem świadomy, że ten stan naćpania wymyka mi się z pod kontroli delikatnie i że nie da się w takim stanie nic dobrego ugrać. Wiem, że w każdej chwili mogę się odciąć, wycofać, krzywda się nie stanie przecież, nie ta to za jakiś czas inna, ale chciałbym spróbować się na tej Pannie „ogarnąć”. Taki rodzaj wyzwania ;> Poza pracą nad samooceną dorzuciłem Łazariewa (akurat się Marka audycja idealnie zbiegła), ale to wszystko pomaga tylko na jakiś czas. Ciężko o taki pełen spokój jak wcześniej. Wiem, też że jak będzie mi tak zależało to to zjebie albo ja albo samo się zjebie (siły równoważące – o ile ktoś tam w to wierzy ;>). Ciekaw jestem Waszego zdania, przydałoby się może otrzeźwienie, głos rozsądku. Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
  9. @Arox "dogadanie się" z nią w taki sposób raczej niemożliwe, dopiero by ją wkurw ogarnął, zaraz by był pewnie płacz i by poleciała do szefowej, a przyaktorzyć potrafi. Reszta pracowników kobiety albo totalne lizodupy także wsparcia raczej miałbym zero w razie czego ;> Śmieszy to jak nagle wszystkie teraz zaprzyjaźnione niby ;d taka hipokryzja i sztuczność bije z tych rozmów, aż mdli. @AdrianoPeruggio generalnie to nie szukałem wtedy nikogo, ale dałem się złapać na maślane oczka, bawienie włosami itd. głupota i tyle ;> i dziękuję Paniom również, bo pominąłem ;> Pozdrawiam
  10. Dzięki Panowie za odzew ;> Sprawa wygląda tak jak piszecie tzn. koleżanka urabia już pozostałe kobiety, wcześniej za nimi nie przepadała jakoś, za to teraz śmiechy i nie wiadomo co jeszcze. Do szefa nie pójdę, bo to... kobieta, dodatkowo ta koleżanka ma opinie dobrej, grzecznej, no chodzący ideał. Więc mógłbym sobie tylko syfu narobić jeszcze większego. Dobrze chociaż, że szefowa widziała te flirty, to mnie jakoś tam ratuje w razie czego. Zostałem trochę towarzysko zepchnięty na bok, co mi w sumie nie przeszkadza jakoś tam, bo wiadomo jaka jest wartość merytoryczna większości takich biurowych rozmów, tutaj jeszcze prawie tylko z kobietami. Zwolnić mnie raczej nie zwolnią, bo za bardzo jestem w tej chwili potrzebny, zbyt autonomiczne stanowisko, nie miałby kto tego ogarnąć tak od razu :> Dzięki za wsparcie! Nie powiem przeczytanie powyższego dodało mi takiej pozytywnej energii ;> Pozdrawiam
  11. 4,5, i 8,9
  12. Witam Bracia, Chodzi o pannę o której pisałem już wcześniej. To znaczy taki mój ostatni NAWALT, z którym pracuje (już niedługo, i teraz wiem gdzie się pracuje... :D). W skrócie, byłem czymś w rodzaju orbitera, pani niby chciała, tu niby nie, tu zaraz miała „chłopaka”, tu jednak go szukała, bawiłem się w to zdecydowanie za długo. No ale pewnego pięknego wieczoru wszystko to co w sobie przez ten czas dusiłem, i co się wewnątrz nazbierało, po kilku głębszych wylało się ze mnie. Mój wywód był w miarę kulturalny, mimo wszystko to raczej pokazanie słabości, ale skoro i tak nic do ugrania już nie było to sobie chociaż ulżyłem. Oczyściłem sobie też w końcu z koleżanki głowę. Panna, czego się można było spodziewać, wszystkiemu zaprzeczyła, odwróciła kota ogonem jak to mówią. Chociaż myślę, że w 90% trafiłem w punkt ;> Oczywiście wszystko było moją winą itd. Tak bardzo się myliłem, tak bardzo miała to w dupie, że musiała mnie poblokować wszędzie gdzie się dało w internetach Następny tydzień w pracy był bardzo ciekawy. Miałem odczuć jak bardzo to jestem w niełasce teraz. Ocierało się to o taką czystą nienawiść powiedziałbym Bawiło to strasznie ;p tym bardziej ze po tym „oczyszczeniu”, miałem wyborny humor. Generalnie widać było, że jest przybita, cały czas zdenerwowana, z przerwami na udawanie świetnego humoru, który trwał po kilkanaście minut ;> Widać było, że zabolało. Cały tydzień przychodziła opuchnięta pod oczami jakby ryczała, no ale jak ktoś mógł księżniczce coś niemiłego napisać. Gdy nie wychodziło udawanie dobrego humoru to z kolei robiła z siebie ofiarę, taka wyciszona, jaka to ona biedna i pokrzywdzona. Im dalej w tydzień tym ta nienawiść się przeradzała w smutek, żal. Koleżanki próbowały ja pocieszać, któraś kazała jej się uśmiechnąć to skończyło się płaczem. Pewnie w większej części to wszystko było udawane ;> Doszło do powyższego oczywiście strojenie się codziennie jak nigdy wcześniej, pewnie coś w stylu „zobacz co straciłeś” Piszę to bo tak do końca nie rozumiem zaistniałej sytuacji. Wiadomo, panna musiała zaprzeczyć wszystkiemu, bo wtedy by wyszła na głupią. Rozumiem, że mogło dotknąć to co napisałem, ale z drugiej strony skoro byłem tylko orbiterem, jednym z wielu, skoro niby ma tego chłopaka to dlaczego się tym aż tak przejęła. Wiem, że wiele można udawać, ale wydaje mi się, że w miarę dobrze czytam kobiece emocje. Może jej żal, bo wie jak mogła mieć dobrze. W końcu miała i huśtawki emocji, cała przeszczęśliwa była, tyle, że nie dała się nigdzie wyciągnąć. Może przelicytowane. A może po prostu nie jestem panny godzien W każdym razie dla mnie trochę dziwna sytuacja, ale przynajmniej mam czystą głowę no i w końcu wziąłem się ostro za prace nad sobą. Do czegoś się przydała chociaż ;> Także Bracia, proszę o opinie, co o tym myślicie, jak to widzą bardziej ogarnięci ludzie ;> Pozdrawiam!
  13. W tym co Joda mawiał, były jakieś ezoteryczne prawdy z tego co pamiętam ;>
  14. Marku, w audycji "Łazariew, transerfing i siły równoważące" mówiłeś o tym, że jego nauki są nieczyste, że po jakimś czasie mogą one szkodzić, że są poobciążane, mógłbyś to rozwinąć? ;> Pozdrawiam
  15. Dzięki Panowie ;> @The Saint zgodzę się generalnie, ale i też tak nie do końca. Mój błąd, że łudziłem się, że laska wychowywana na wsi, w niby dobrym domu, niby ułożona, cicha będzie trochę "lepsza" (brzmi trochę jak inna niż wszystkie ;x), nie wierzyłem też, że można niektóre stany aż tak udawać tak przekonywująco, no brakuje właśnie tego otrzaskania się trochę. Czy klapki na oczach hmm no ja bym to zrzucił na brak doświadczenia, bo świadomość tych wszystkich procesów jest, w teorii na pewno, gorzej z tą praktyką, głupie to ale jak wyżej to całe jej wkurwianie itd dałem się podebrać wstyd przyznać, nie doceniłem jej ;> Na szczęście niedługo pannę przenoszą do innego oddziału więc problem się rozwiąże sam. Nie było też aż takiego latania z nią, to było z w miarę dystansem wszystko. Nie błagałem o spotkanie z kwiatkami i nie wiem czym tam jeszcze Błędów jednak było za dużo, inaczej się na to patrzy jak się to wszystko opisze, zabrakło tego dystansu, jak z młodym ;> No nic kajam się ;p trzeba wrócić do Kobietopedii nadrobić braki. Dzięki za głos rozsądku. Pozdrawiam!