Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'dzieci' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'

Blogi

  • Blog Ruchacza
  • Critical Thinking
  • Pan Kabat Blog
  • Bacy
  • Paweł z N.
  • Silvia
  • Blogosfera Vincenta
  • 105 kg skurwysyna
  • Brzytwą pisane
  • „Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz.”
  • RysiekBlog
  • PZK
  • Aroxblog
  • Zasady Drugiej Strony Lustra
  • Self Blog
  • friendship
  • redBlog
  • OpenYourMind
  • kootasBlog
  • Blog
  • The Samiec Post
  • TradeMe
  • Zapiski Eldritcha
  • Blog Chłopaka na Testosteronie
  • nowhereman80
  • ALPHA HUMAN
  • Myśli bieżące - filozoficznie ...
  • Samczym okiem
  • Za twórczością podążający, pragnący swego zaniku.
  • Ryśkowe szaleństwa.
  • Spira - żeby wygrać, trzeba przegrać
  • Scarcity of Knowledge
  • Throat full of glass
  • Ćwierć Wieku Poezji
  • TRANCE & STUFF
  • Moje przemyślenia
  • Blog Duńczyka
  • Podkręcili mi śrubkę!
  • Pułapki i kruczki
  • Jak działa rzeczywistość i kim jesteśmy - rozważania
  • Otwórz Oczy
  • Bez litosci

Znaleziono 13 wyników

  1. Panowie, czy Waszym zdaniem, mężczyczna powinien być przy porodzie? W marcu na świat przychodzi mój syn, zastanawiam się czy być przy porodzie. Jaki wyglądają Wasze doświadczenia, plusy i minusy?
  2. Cześć i czołem Samice! Dostałam namiary na wasze forum od znajomego. Temat dzieci jest tematem trudnym a konflikty między byłymi partnerami o dzieciaki jeszcze trudniejszym... I właśnie o tym postanowiłam pisać swoją pracę magisterską. Jestem w związku z facetem, który ma 2 synów w wieku przedszkolnym i szkolnym. Czy znajdzie się tu jakaś samica w takiej samej sytuacji jak moja?
  3. Ostatnio w prasie (Gazeta Prawna) pojawiła się informacja dot. prac koncepcyjnych prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości nad tabelami alimentacyjnymi. Na wzór działających w Niemczech. Nie mają mieć one charakteru wiążącego ale stanowić wskazówkę dla Sędziów: „Obecnie w Ministerstwie Sprawiedliwości nie prowadzi się prac zmierzających do odstąpienia od ustalania zakresu obowiązku alimentacyjnego według wypadkowej potrzeb dziecka oraz możliwości majątkowych i zarobkowych rodziców, określonej w art. 135 ustawy z 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy” – czytamy w odpowiedzi na interpelację poselską udzieloną przez dr Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości. Przedstawiciel ministerstwa wskazuje jednak, że pojawiły się prace koncepcyjne właśnie nad tabelami. Szczegółów jednak nie podaje." Wg mnie pomimo nie obligatoryjnego stosowania tej tabeli (jeśli wejdą) to i tak można spodziewać się, że Sędziowie będą próbowali wstrzelić się w kwoty które byłyby w tabeli. Dlaczego? Oczywiście nie dlatego, że żal im ojca lub chcą szukać sprawiedliwej kwoty. Tylko dlatego że nie chcą odwołań, długich procesów, ponownego rozpatrywania spraw. Po ludzku...mają to w dupie, chcą mieć święty spokój, klepnąć sprawę i iść do domu. Tym bardziej, że jak twierdzi Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych liczba spraw o alimenty w Polsce stale rośnie. Faceci mają też większą świadomość swoich praw - odwoła się taki od wyroku i trzeba będzie się tłumaczyć przełożonej że z iluś tam spraw ma kilka odwołań. Tak, sędziowie też są rozliczni. Zarabiasz netto tyle, tabela mówi tyle to dostaniesz tyle - ewentualne odstępstwa gdy dziecko ma szczególne potrzeby (np stałe drogie leki). Ponadto np. w DE powyżej kwoty 5000 EUR zarobków alimenty ustalane są już indywidualnie. Wiadomo, że dopracowania wymagałby by kwestie np ukrywania dochodów, ale też nie może być tak że facet zarabiał 10000 zł, dostał ogromne alimenty i gdy traci taką pracę lub znajduje gorzej płatną alimenty mu zostają, bo przecież posiada osławione "możliwości zarobkowe".
  4. Obserwując to co się dzieje w współczesnym społeczeństwie, przy tym jak zmieniły się kobiety, są na pewno takie rzeczy, które dzisiaj matka synowi nie powinna przekazywać, wpajać do głowy. Dzięki Wam wiem już jak mam uważać aby eliminować jakiekolwiek cechy białorycerstwa u mojego Syna gdyby się pojawiły (jak na razie nie ma, asertywny jest pod tym względem, na szczęście, nie wiem jak będzie w przyszłości, nastolatek w tej chwili). Przy tym zidioceniu jakie występuje i indoktrynacji jaką się pakuje nastolatkom z każdej strony trudno jest wbijać zdrowy rozsądek do głowy. Już nastolatki są wykorzystywane jako grupa konsumencka, silnie się ich wykorzystuje pod tym względem, wpływ reklam na młodzież jest ogromny, wbija im się silnie konsumpcjonizm itd. Nie mówiąc o tym jak produkuje się lemingi i jak wbija się wzorce jak zachowywać się mają. Czego ja jako matka nie powinnam mówić Synowi, czego nie powinnam uczyć? Moim zdaniem na pewno nie da się wychowywać synów tak jak kiedyś. Czasy się zmieniły. Owszem z uczenia i wpajania odpowiedzialności nie rezygnujemy z Mężem. Przekazania jak najwięcej umiejętności radzenia sobie w codziennym życiu, kładziemy nacisk na wysoki poziom kultury osobistej, rozwój, uczenie się, dbania o siebie w szeroko pojmowanym zakresie, pracowitości, konsekwencji podejmowaniu decyzji itd. z tego nie zrezygnujemy. Staramy się żeby dzieci jak najszybciej osiągnęły umiejętności do samodzielnego życia. Ma wpajane poczucie własnej wartości (nie mylić z zarozumiałością). Mojemu synowi nie wbijam, że ma się w przyszłości ożenić, że ma mieć dzieci, że to ma być podstawa w Jego życiu (dla mnie singiel to nie jest nieszczęśliwy człowiek). Nie ma obranej, narzuconej drogi zawodowej. Z obserwacji w rodzinie mam ileś spostrzeżeń (proszę o wyrozumiałość, nie opiszę ich, bo moi kuzynowie sobie tego nie życzą, zbyt drażliwe dla nich, nie chcą tego). Jesteśmy bardzo konsekwentni z Mężem w ograniczaniu gier komputerowych, ilości spędzania czasu przed komputerem, ponieważ dzieciaki lawino uzależniają się. Jak porównuje współczesnych nastolatków ich samodzielność, umiejętności do pokolenia moich kuzynów, kolegów to jest przepaść. Dla mnie jako matki jest to bardzo ważne jak dziecku świadomie i podświadomie nie wbić jakiejś głupoty. Nie wbijam do głowy, że przez pryzmat kobiety u boku ma siebie oceniać i wartościować, i nie pozwalam na to w mojej rodzinie nikomu na przekazywanie takich wzorców. Jak myślicie, czego na pewno nie powinno się przekazywać synom. Co?
  5. Mili Panowie Powracam z tematem, w którym chyba gównoburzy nie będzie. Chyba Mianowicie ciekawi mnie jak Waszym zdaniem należy wychowywać dziewczynki. Oczywiście na temat tego jak to robić wiele zostało napisane, ale ciekawa jestem jakie macie spostrzeżenia w kontekście prawd życiowych płynących z tekstów Marka ;) Wiadomo, natura naturą, ale wzorce i postawy wyniesione z domu wpływ na człowieka mają i to całkiem spory. O ile o wychowanie chłopców nie muszę pytać, to ciekawi mnie jak widzicie wychowanie córki. Nie wiem czy są na forum jacyś ojcowie córek, ale na ich opiniach zależy mi najbardziej, gdyż w stosunku do swojego dziecka trudno nie mieć stosunku emocjonalnego, więc na jakimś polu się chyba zrozumiemy Wiadomo, wszystkie kobiety to czyjeś córki, domyślam się, że większość z Was najchętniej widziałby kobietę służącą mężczyźnie, jednak kiedy pomyślicie tak o własnej córce to... no właśnie, co? Pozwolę się podzielić swoimi spotrzeżeniami na ten temat. Zacznę od banału - moim zdaniem dziewczynka powinna wiedzieć, że uroda przemija. Tak jak sobie policzymy, to kobieta może być piękna w wieku powiedzmy 15-35 lat, czyli przez 20 lat, czyli dajmy na to 25% całej długości życia. Po 35 roku życia może już być tylko w najlepszym wypadku "ładna, jak na swój wiek" Należałoby więc "inwestować" w wykształcenie, wiedzę, zainteresowania, ale z drugiej strony - zbyt wykształcona to też niedobrze, im lepsze wykształcenie tym więcej "singielek" a i baby takie czasami są nie do zniesienia. Stosunek matki do ojca to moim zdaniem filar wychowania. Mam koleżankę która ma 9-letnią córkę. Jej mąż (ojciec małej) to prosty chłopak po podstawówce, pracownik fizyczny. Umysł niezbyt lotny, czasami nie ogarnia zadań domowych córki (o ile się nie mylę, 3 klasa podstawówki), koleżanka ma skończone studia, co prawda żadna rewelacja, ale jednak zasób słownictwa, wiedza itp. na innym poziomie niż on. Myślę, że domyślacie się jak męża szanuje małżonka. Niestety córka kopiuje zachowania matki i chłop jest poniżany w domu, na co nie zasłużył. Do pewnego momentu tylko słuchałam narzekań koleżanki na męża, nie chciałam drążyć tematu, bo trudno dyskutować jak mi np. mówiła, że jej małżonek nie ma w zwyczaju brać codziennie prysznica (przypominam: pracownik fizyczny), a jak wiadomo, kobieta wybaczy, że jesteś gruby, ale że śmierdzisz - już nie. Nie mniej od jakiegoś czasu zaczęłam stawać w obronie jej małżonka, mówiąc, że nie powinna tak wypowiadać się przy córce, bo to w końcu druga najbliższa córce osoba, a młoda w przyszłości to "kastrowanie" faceta będzie powielać itp. Także stosunek rodziców wobec siebie na pewno jest kluczowy, opisany przypadek jest skrajny, ale niestety - zdarza się i tak. Mój mąż na szczęście jest mądrzejszy ode mnie, więc akurat pod tym względem nie boję się, że pójdę w takie klimaty Jak mi coś jeszcze przyjdzie na myśl, to dopiszę, pierwszy post nie może być za długi, bo nikt nie przeczyta, nie odpowie i gdzie wtedy moja atencja??? :< Pozdrawiam
  6. Coś mnie czasem zżera. Kiedyś już o tym pisałem. Moja pierwsza żona to straszna kanalia była. Po prostu zła kobieta. Moja matka mi o tym mówiła z 15 lat temu, to nie wierzyłem, tylko się na nią obraziłem za to. Dziś już jak z matrixa wychodzę to wiele rzeczy sobie uświadamiam i dociera. Ogólnie to jakoś radzę sobie z negatywnymi emocjami, ale jak wygląda stan na teraz. Około 3 lata temu pierwsza Ex nastawiła dzieci (2 synów 26, 24 oraz córkę 21) przeciwko mnie. Unikają permanentnie kontaktu ze mną. Oczywiście przestałem po jakimś czasie się do nich odzywać, bo nie będę z siebie robił kompletnej szmaty. Około roku temu pozwały mnie o alimenty. Uwaga! Po 3.000 na twarz. Bo skoro ja jeżdżę Porsche 911 Turbo i na FB mam zdjęcia z New York City i pomieszkuję na Wyspach Kanaryjskich to one też chcą. Oczywiście. Mój błąd, bo mocno rozpieszczone były. Przez 10 lat po rozwodzie 3-4 razy w roku wakacje za granicą. A to narty w Austrii, Chorwacja, Kanary, Kenia, weekendy w Berlinie. Cokolwiek potrzebowały/chciały to ich matka zawsze im mówiła "idźcie do ojca". No i ostatecznie z ojca stałem się bankomatem. Jak 3 lata temu powiedziałem "stop" i powstał poważny konflikt z 1. ex o udziały w jakiejś starej spółce z o.o i nieruchomości no to PIZDA. Ogólnie i tak wyjebała mnie na jakieś 100.000 PLN ale chuj jej w dupę. W pismach procesowych do sądu (sprawa alimentacyjna toczyła się rok - w listopadzie doszło do ugody: najstarszy jednorazowo 6k; średni 500/mc; najmłodsza 1300/mc) robiły ze mnie takiego potwora, że sąd w którymś momencie zapytał się, czy to sprawa alimentacyjna czy sprawa o pozbawienie praw rodzicielskich. Ostatecznie ich pisma procesowe stanowią załącznik do testamentu z wydziedziczeniem ich - testament jest dzięki temu niepodważalny. Martwi mnie jedno. W rodzinie mojej 1. ex jest już pewien precedens. Jest to ojciec mojej byłej teściowej (dziadek 1. ex). Panuje tam zmowa milczenia na jego temat. Na pytanie o jego osobę teściowa (jak również jej brat) robili takie miny, że zegary w domu się zatrzymywały i obraz w TV również. Nikt nic nie wie. Więc chyba również się postawił babci. Teść nie żyje - baba go wykończyła, jak 1. ex miała 20 lat. Więc wzorzec rodziny był. Wykończyć starego - dzieci mają się wychowywać bez ojca. Obecnie dzieciaki chodzą po mieście i mówią, że chuj jestem (znajomi donieśli). Trudno. Sobie (i matce) świadectwo wystawiają. Teściowa chodzi po mieście i mówi, że jest dumna z córki, że jej wnuki nastawiła przeciw ojcu, bo chuj jestem (znajomi donieśli). Czy te dzieciaki kiedykolwiek zrozumieją ten matrix, w który je matka wpakowała? Czy zrozumieją, jak same będą z matrixie ze swoimi żonami/mężami? Czy zrozumieją, że poprawne relacje z ojcem są potrzebne aby być (w miarę) szczęśliwym? Czy kiedykolwiek się do mnie odezwą? Ogólnie to jakoś staram się nie myśleć o tych dzieciakach, chociaż chyba nie ma dnia, abym nie myślał. Jednak czasem są takie dni, że przychodzi do mnie taka fala nienawiści do 1. ex, Ja bardzo chciałbym aby mi to przeszło permanentnie raz na zawsze, bo wiem, ze to mnie niszczy. Po chuj mi to. Jakimi afirmacjami mam sobie z tym poradzić, bo mnie to męczy i przeszkadza w pracy i normalnym funkcjonowaniu (z naciskiem na pracę). Jak taka fala przyjdzie, to nie mogę spać po nocach i wtedy Trittico na sen i rano niewyraźnie mówię. Już nawet z prywatnej galerii fotografii wywaliłem ich zdjęcia, bo co wchodziłem, to ciągle mi gdzieś wyskakiwali. Czy afirmacje pomogą? Czas? Pomóżcie, bo już mnie to poważnie wkurwia.
  7. Mam pytanie, głównie do braci z dziećmi i partnerką. Aczkolwiek celne uwagi od reszty również mile widziane. Mamy z żoną małe dziecko. Ona poszła na macierzyński i potem została w domu a ja nadal pracuje i utrzymuję nas wszystkich. Powiedziałem, że małym dzieckiem głównie opiekuje się matka, a jak podrośnie to stopniowo wkracza ojciec. Zgodziłem się, że będę dodatkowo opiekował się dzieckiem przez 1h w dni kiedy pracuje oraz nieco ponad 2h w dni kiedy mam wolne. Praca z dojazdami zajmuje mi około 9h dziennie. Ponieważ większość czasu muszę w niej myśleć i być skupiony to wracam z niej zjebany jak koń po westernie. Co jakiś czas mówiła mi, że 1h to za mało czasu, brakuje jej na gotowanie, sprzątanie i inne czynności. Odpowiadałem krótko, żeby lepiej zarządzała czasem. Kończyło się krótkim wkurwem i rzeczy wracały do normy. I tak to się kręciło przez kilka miesięcy. W tym tygodniu przechodzę zmasowany atak. Mówi mi, że chciałaby, abym wstawał w nocy. Ja odpowiadam, że jak będę wstawał w nocy, to w dzień będę zombi i za chuja nie skupie się na robocie. Stanowcze nie. Wtedy opcja numer dwa, wydłużyć mój czas do 2h. Na co ja odpowiadam, że potrzebuje odpocząć po pracy i że podzieliliśmy się obowiązkami - ona dom a ja utrzymanie go. Wtedy ona mówi, że ona pracuje 23h na dobę a ja tylko 9h. Kiedyś jej powiedziałem, że jej praca, mimo, że pracuje 23h, po wycenieniu wychodzi część pieniędzy, które przynoszę do domu. Wpadła w mały szał i powiedziała, że pieniądze są różne ale jej wkład jest większy. Powoli zaczynają mnie te gadki wkurwiać. Jeśli sprawa dojdzie do muru to nie wykluczam rozwodu i opieki naprzemiennej (wynajmę opiekunkę na mój czas). Ale na chwile obecną jest to rozwiązanie ostateczne i obserwuje rozwój wydarzeń. Oczywiście, gdzieś w tle pojawia się uczucie, że przeginam. Z drugiej strony wiem, że jak pójdę po jej myśli to: spadnie mi wydajność w pracy, prawie zero czasu dla siebie po pracy. I czuje w kościach, że pojawi się eskalacja żądań, również w innych obszarach. Jak to wygląda(ło) u Was?
  8. Witam tytuł w wyszukiwarce "nie znaleziono" więc wklejam Wpływ kreskówek na psychikę dzieci , dokument Rosyjski
  9. Dzisiaj poszło niemalże na noże. Emocje jeszcze nie zeszły ze mnie. Sytuacja wyglądała tak. Ona wróciła, ja siedzę w pokoju z dzieckiem (siedziałem na fotelu przy kompie). Syn(2,5 roku), do mnie podniesionym głosem: Tato zejdź (chciał oglądać bajki na kompie) Mówię mu: Teraz nie zejdę, poczekaj. Dzieciak zaczął płakać i wołać mamę, no i się zaczęło. Ona-ustąp mu. Ja-nie ma mowy Ona-jak ty traktujesz dziecko, przecież cię poprosił (powiedział proszę szarpiąc za krzesło i wrzeszcząc) Ja- to nie w tym rzecz, nie ustąpię i tyle Nie pamiętam dokładnie dalszego dialogu, ale rozwój sytuacji. Zaczęła krytykować to jak traktuję dziecko, że robię jej na złość kosztem syna, że to moja wina itp. itd. Waliłem mocne riposty, co jeszcze bardziej podkręcało atmosferę, wszystko to przy uwerturze krzyków i płaczu dziecka. Co chwila pytała czy puszczę go na komputer, odpowiadałem, że nie i koniec. No i zaczęła suka jedna, do dzieciaka gadać, że ojciec to kutas, tyran itp. itd. wyzwisk nie było końca. Też ją trochę zjechałem, ale z umiarem (byłem o wiele spokojniejszy od niej). "Najlepsze" było na koniec. Zaczęła drzeć się żebym wypierdalał, mówię jej nie, więc zaczęła mnie przepychać, złapałem ją za rękę, wyrwała się i na cały dom drze mordę(tak, że pewnie w promieniu 100 metrów było słychać): co, pobijesz mnie? Na policję zadzwonię, wtedy pożegnaj się z dzieckiem. No i tym też mnie nie złamała. W końcu trochę odpuściłem, bo młody był rozhisteryzowany strasznie i dogadał się ze mną żebym mu włączył(wcześniej chciał, żeby mama mnie pogoniła i z nią rozmawiał). Powód mojego postępowania był taki, że po pierwsze, on się przyzwyczaił, że za pomocą matki, można sprawić, że ustępuję mu kompa, a po drugie: nie dam dzieciakowi, ani babie rządzić. Skończyło się. Jest jedna rzecz, która mi siedzi. Czy warto przy dziecku brnąć w takie akcje, czy lepiej ustąpić(takie kłótnie to dla mnie patologia)? Nie jestem w stanie totalnie się opanować, jak suka wytacza na mnie ciężką artylerię(chociaż przy tym wszystkim, byłem dość spokojny). Myślę, że samo nieustępowanie, jest dobrym przykładem dla dziecka, bo krzywdy mu tym nie robię. Jestem wkurwiony całą sytuacją.
  10. Temat w ramach autoterapii Dziecko nie jest zabawką, ani Twoją własnością. Jest żywą istotą ludzką, która została powołana przez Ciebie na ten świat. Skoro to zrobiłeś w pełni odpowiadasz za nie. Nie ma być powodem szczęścia, nie masz też przelewać na niej swojej goryczy i żalu życia licząc na to, że łamiąc w nim radość i chęć poznania świata, a także poczucie bezpieczeństwa ono Ci się kiedyś odwdzięczy. Spłodziłeś je, ale od małego katowałeś i pastwiłeś się nad nim, bo sam nie umiałeś radzić sobie z codziennym życiem i światem, który po prostu Cię zniszczył. Głupio uwierzyłeś innym, że dzięki dzieciom Twoje życie się odmieni, że Twoje problemy znikną, że wychowasz sobie przyzwoitego młodego i dzielnego człowieka, który zdobędzie świat. Ale czekaj. Czy to nie jest Twoja wizja? Czy Ty czasem na siłę nie chcesz złamać woli tego małego człowieczka, który od maleńkości pragnął czegoś innego? Może chciał grać w piłkę nożną, a Ty tego nie akceptowałeś zaganiając go krzykiem i wyzwiskami do książek, bo Twoim, zaznaczam Twoim wyobrażeniem Twoje dziecko ma stać się kimś wielkim, ale nie rozwijając się tam gdzie ono chcesz, ale tam gdzie Ty je widzisz? Może Twoja córka ma piękny głos, jej marzeniem, pasją jest śpiew, a Ty jak szaleniec w amoku będziesz je wyzywał i poniżał, bo ona ma chęć życia i chce realizować swoje plany? A ty za wszelką cenę chcesz zabić w niej to wszystko. Zniszczyć jej marzenia i pragnienia. Nie pozostawić złudzeń, bo skoro sam nie umiałeś nic zrobić ze swoim życiem to czemu ona, by miała? Lepiej przeleję na nią swoją frustrację, będę wymagać od niej, by spełniała się tam gdzie Ty nie mogłeś narzucając jej swoje racje myśląc przy Tym, że jesteś dobrym ojcem albo dobrą matką? Niestety muszę pozbawić Cię złudzeń. Jesteś po prostu mordercą. Mordujesz i niszczysz duszę dziecka tworząc kolejną zranioną osobę, która będzie cierpieć. Zamiast radości dostarczysz jej tylko ogromnego poczucia zranienia. Jeśli decydujesz się na to, by powołać do istnienia kolejną osobę pamiętaj o tych rzeczach: - Jeśli jesteś biedny, ledwo wiążesz koniec z końcem. Po co Ci dzieci? Odpowiedź sobie sam na to. Jeśli nie jesteś w stanie utrzymać samego siebie to jak wyobrażasz sobie zapewnić odpowiednie warunki do wychowania i rozwoju młodego człowieka? Skąd weźmiesz pieniądze na to, by Twoje dziecko mogło się samorealizować? Nie ma większej głupoty od tej. - Zapewnienie wsparcia emocjonalnego. To podstawa, nie możesz pozwolić na to, żeby Twoje dziecko miało się czuć zagubione i zlęknione. Pomyśl sobie sam jak Ty byś się czuł gdyby ktoś Ciebie z rodziny zaczął atakować i wyśmiewać. Czułbyś się zagrożony. Nie miałbyś spokoju. Twoja samoocena byłaby równa zero. Jeśli masz tak krzywdzić dziecko to w ogóle go nie rób. - Jeśli widzisz, że Twoja kochana i niewinna druga połówka z którą spłodziłeś dziecko atakuje je niemiłosiernie, wytyka palcami jako mężczyzna powinieneś jak najszybciej doprowadzić ją do porządku, jeśli to nie pomoże starać się o rozwód i odciąć ją od malucha. Dziecko widząc, że nie pozostajesz bierny zapamięta ten wzorzec i będzie wiedziało, że każdą osobę, która nie będzie go szanować nie powinno się liczyć i od razu zrywać kontakt. Dziękuję za cierpliwość i dotrwanie do samego końca.
  11. Nie dokończyłam myśli o grzechach kobiet, a już dopadł mnie kolejny smutek. Postawiłam zmusić swoją głowę by pomyśleć o kobiecie inaczej niż mi to podsuwają pod nosek. I co? Przyszła zgroza na mego ducha. Nie mi oceniać, sama popełniłam wiele błędów- to tylko subiektywne spostrzeżenia, wolne wnioski. Dodam tylko, że nie powoduje mną gniew czy chęć osądzania innych. Staram się nie fałszować rzeczywistości dzieląc świat na winnych i ofiary. I tak mi się dziś rzuciło na głowę.. Serce dzisiejszej kobiety jest opustoszałe, nieprzygotowane by dawać. Dramat ten nie odgrywa się tylko na płaszczyźnie relacji damsko- męskich, sprawy zaszły dalej. Macierzyństwo, a raczej jego sens i odczuwanie. Bycie matką staje się jednym z wielu codziennych obowiązków. Obserwuje te zapracowane kobiety, biegnące za karierą, rozwojem, robieniem czegoś tylko i wyłącznie dla siebie. Ślepo i egoistycznie zapatrzone w teksty z kolorowych pism: "szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko". Interpretacja tych słów bywa różna. Dość często bardzo niedojrzała. I tu się zaczyna; fitness dwa razy w tygodniu, sauna, zumba, warsztaty lepienia garnków i ikebany, język angielski, w weekend studia podyplomowe- doba ma jedynie 24h, tydzień 7 dni, a dzieci rosną niesłychanie szybko. Nawet się nie obejrzymy, a słodki Jaś przyprowadzi do domu Małgosie , w celu oznajmienia, że się wyprowadza do rzeczonej panny. Będzie dość normalnie jeśli będzie to Małgosia, a nie na przykład Piotr. Gdyby tak się stało, nie widzę powodów do zdziwienia. Brak matki, która odgrywa zwykłe role społeczne: matki, żony, partnerki, powiernika może doprowadzić do niepełnego "światopoglądu" u młodego człowieka. I w sumie mogłabym mieć to wszystko gdzieś, martwić się o własną głowę i potomstwo. Z tym, że staram się myśleć trochę bardziej długofalowo i z moich kombinacji "myślowych" wynika, że przyszłe pokolenie będzie zubożałe szczególnie na poziomie emocjonalnym. Moje dzieci będą miały trudność zawiązania relacji z innym człowiekiem, ze stworzeniem rodziny, znalezieniem przyjaciela. Nie mam ciemnogrodu w głowie, chcę aby kobiety były wykształcone, wypoczęte i zrealizowane. To gwarantuje spokój wszystkich zainteresowanych. Zalecam jednak dozowanie "samorealizacji" z umiarem. Mam też podejrzenia, że tak pędząca kobieta zaczyna 'inaczej" kochać swoje dzieci. Myli prawdziwy zachwyt nad dzieckiem z wrzuceniem kolejnej fotki swojego "szczęścia" na fb, podarowaniem setnej kolorowanki w zamian za wspólne stworzenie kartki dla taty, babci, kogokolwiek. Taka kobieta ma bardzo mało czasu, wymyślone aktywności zabierają jej dzień i cześć nocy. Jest frustratką, chcę nadążyć i zrealizować plan dnia- i oczywiście dziecko ma się idealnie w ten plan wpasować. Gdy tak się nie dzieje jest coraz bardziej zirytowana, ucieka, zaczyna działać jak automat, a macierzyństwo traktować jako jeden z obowiązków. Są oczywiście przebłyski normalności, czasem nawet kobieta się ocknie i zaczyna być normalnie. Lebowska.
  12. Z potralu http://dzielnytata.pl/dzielnamama/cel.htm "Cel: Zwycięstwo nad frajerami. ( zobacz ile już Frajerów przekazało nam swoje domy, mieszkania. Pamiętaj aby budować dom na swojej działce. Frajer się nie zorientuje że po rozwodzie wszystko to co na Twojej działce zostanie przy Tobie. Będziesz miała alimenty na siebie gdy rozwód będzie z jego winy) Przechwycenie majątku frajera - jak będziemy miały ich majątki to my będziemy rządzić a nie oni Izolacja frajerów w więzieniach "samiec twój wróg" Izolacja alimenciarzy w więzieniach - jeśli nie płaci Ci okupu za dziecko wsadź go do więzienia Budowa więzień dla alimenciarzy Odbieranie prawa jazdy za nie alimentację - wiedz że gminy zabierają prawa jazdy frajerom - niech wiedzą kto tu rządzi" Do rozwagi / dyskusji