Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'dziewczyny' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 6 wyników

  1. Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie? link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly treść: Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej” Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć. Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy. Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety. Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie. „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP. Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła. Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«" Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości. Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«" Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak. Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze. Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę. Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała. Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam. Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów. Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?". Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie. Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa. Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«". Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
  2. Witajcie, W ubiegłym tygodniu zostałem zaproszony przez koleżankę na imprezę, na którą przyszedłem. Ku mojemu zdziwieniu kiedy minąłem futryny drzwi, od razu rzuciło mi się coś w oczy. Byłem jednym facetem na tej imprezie, w trafiłem na babski wieczór. Hmm... kiedy zostałem otoczony kobietami, nie ukrywam odczułem mały dyskomfort (było ich 11), wszystkie na mnie patrzyły jak na striptizera, a umówmy się że daleko mi do tego zawodu . Po przywitaniu się z miłymi Paniami (średnia ocen 7/10) zostałem poczęstowany drinkiem, i zaproszony do tańca. Oczywiście cały czas pytałem dlaczego zostałem zaproszony na tę imprezę, odpowiedzi nie dostałem, a że lubię otaczać się kobietami, to nie nurtowało mnie to aż tak bardzo, choć wiedziałem że mają jakiś cel, dlatego cały czas byłem czujny. Nie będę przedłużał i przejdę do sedna sprawy. Pod koniec imprezy zostałem zaciągnięty przez 3 kobiety do łóżka, dwie z nich to kobiety moich kumpli. Mimo tej świadomości, nie mogłem się powstrzymać i przeszedłem na całość. Według mojego gustu to dwie oceniam na 8/10 i 9/10. Pragnienie było duże, a i alkohol podkręcił atmosferę . Seks nieziemski, wrażenia były nie do opisania. Nie wiem teraz czy mówić chłopakom o całej sytuacji, czy raczej mieć to dla siebie? Dlaczego one to ze mną zrobiły? Rozumiem, że moja kariera zawodowa lepiej się rozwija, i może więcej zarabiam, ale czy to mogło być przesłanką do takiej głupoty? Osobiście nie mam nic sobie do zarzucenia, czuje się z tym dobrze.
  3. Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny
  4. Cześć Bracia. Natrafiłem na pewien artykuł w którym wypowiada się były dżihadysta. Co o tym sądzicie? Czy to pokazuje, że najlepszą bronią przeciw radykalnemu Islamowi jest zaspokojenie seksualne potencjalnych terrorystów? Teraz słowa tego uchodźcy sprzed 1,5 roku o "pełnych jądrach" i zamawianiu prostytutek mają zupełnie inne znaczenie. link do artykułu: https://www.wprost.pl/swiat/10071122/Byly-dzihadysta-o-terrorystach-Wielu-z-tych-chlopakow-po-prostu-potrzebuje-dziewczyn.html treść artykułu: – Widzi się to, gdy chodzi o białych rasistów, dżihadystów czy zwykłych maczo. Tą ideą jest przekonanie, że przemoc czyni cię silnym. A jeszcze ponad tym jest zabijanie w imieniu Allaha – mówił na antenie Fox News Mubin Shaikh, były dżihadysta. Mężczyzna, który w przeszłości sympatyzował z islamskimi radykałami, tłumaczył, że dyżurnym żartem jest to, że wielu terrorystów „po prostu potrzebuje dziewczyn”. Jego zdaniem tkwi w nim ziarno prawdy. – Nie staram się minimalizować problemu ani wybielać tych ludzi. Ale rzeczywistość jest taka, że u źródeł problemu leży natura i wychowanie. Nienawiść jest czymś wyuczonym, a tego, czego można się nauczyć, można się też oduczyć – przekonywał mężczyzna w ekskluzywnym wywiadzie dla Fox News. Shaikh został zaproszony do studia w sobotni wieczór, by skomentować czwartkowe zamachy w Katalonii. W stolicy regionu, Barcelonie, w ataku terrorystycznym zginęło 13 osób, a około 100 zostało rannych. Po kilku godzinach w oddalonym o około 100 km nadmorskim Cambrils policjanci zastrzelili 5 terrorystów, którzy chcieli powtórzyć scenariusz z Barcelony. Śmierć poniosła tam także jedna z zaatakowanych osób, kilka zostało rannych. Zdaniem byłego dżihadysty, motywacją sprawców zazwyczaj jest żal. Nienawiść terrorystów do przedstawicieli zachodniej cywilizacji jego zdaniem wzbudza fakt, że czują się oni marginalizowani.
  5. Witajcie Panowie, Wszyscy już wiem, że kobieta nie potrzebują ładnego, bogatego, wpływowego (czyt. na stanowisku) , tylko inteligentnego romantyka! - Podobno podobno ktoś to potwierdził. Wracając do realiów, każda kobitka posiada mokre zapotrzebowanie na bogatego/silnego mężczyznę. A taki mężczyzna musi posiadać posadę/firmę, samochód, apartament/dom, wykształcenie, znać jakieś języki, itd . Dlatego musimy sobie zadać kilka podstawowych pytań. Jaki samochody zwilża kobiety do X PLN - np. X= 80 000 tyś 1) 2) 3) ... Jaki zawód musi wykonywać potencjalny kandydat na męża . - np. adwokat, chirurg, programista . 1) 2) 3) ... Jak się ubierać, a dokładnie jakie znaczki na sobie nosić - np. Emporio Armani, Ralph Lauren, Lacosta, Tommy Hilfiger 1) 2) 3) Jakie jest najbardziej prestiżowe wykształcenie w wyrywaniu foczek? - np. Prawo, informatyka, zarządzanie ogrodnictwem 1) 2) 3) ... Temat swobodny, każdy wedle własnego uznania i doświadczenia wypełnia ranking. Tak jak wy sądzicie. Jak macie pomysły na pytanie z odpowiedzią w formie rankingu, to super! dzięki temu będziemy mogli określić się gdzie stoimy, i nad czym trzeba popracować, aby osiągnąć cel
  6. Tekst jest dość długi, więc jak ktoś nie ma czasu lub ochoty go czytać, niech nie czyta poprostu i zignoruje to, co poniżej. Nie mam też na celu nikogo obrazić. Mam poprostu problem, z którym sobie nie poradzę, bo nie widzę nadziei na to. Ale byćmoże o czymś zapomniałem czy coś przeoczyłem, to słowa krytyki lub wskazówki, są najmilej widziane. Nie wiem od czego zacząć, bo temat relacji dziewczyn i chłopaków, to wydaje mi się, temat nieskończony. Można by dyskutować o nim w nieskończoność, a natura itak zrobi swoje. Może więc skupię się na sobie i swoich doświadczeniach i teoriach na ten temat, gdyż mam nieodpartą chęć zbadania tego, dlaczego jestem tak wrogo nastawiony do rozmnażania i od ok.2 lat, mój świat realcji damsko-męskich, poprostu legł w gruzach, bez żadnej nadziei na jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji. A więc w życiu miałem 4 stałe partnerki. Pierwsza miłość była dla mnie totalnym szokiem, kiedy nagle odkryłem, że tak bardzo lubię pewną dziewczynę, że nie mogę żyć normalnie bez jej obecności obok mnie. Kiedy zerwała ze mną, bardzo to przeżyłem, ale po jakimś roku, otrząsnąłem się i mój mózg wrócił do normy. Wtedy już z bagażem miłosnego doświadczenia, poznałem kolejną, w stosunku do której nigdy nie "otworzyłem" się do końca (po poprzednim doświadczeniu) i robiłem wszystko, żeby tylko mieć ją pod kontrolą emocjonalną, a sposoby manipulacji i szantażu emocjonalnego, zapożyczyłem właśnie od mojej byłej. Zakochała się bardzo. Kiedy nie odbierałem telefonu, potrafiłem na wyświetlaczu zobaczyć nawet 200 nieodebranych połączeń i 50 SMS'ów, a więc cel swój osiągnąłem. Osiągnąłem tym też ogromny spokój emocjonalny, bo czułem że ktoś mnie bardzo kocha i myśli o mnie. Niestety na dłuższą metę, taka relacja nie mogła istnieć, gdyż była poprostu destrukcyjna. Zerwałem ostatecznie, a po ok. 5 miesiącach poznałem kolejną, bardzo atrakcyjną, ułożoną dziewczynę. Wtedy nie myślałem już za bardzo o manipulowaniu nią, ale mimo tego zauważyłem, że ona jest mi bardzo uległa. Czułem, że mnie kocha, że nie potrafi ode mnie odejść. Kolejnym więc razem jakimś sposobem, udało mi się uzyskać to, że dziewczyna bardzo mnie kocha. Jednak, kiedy się przeprowadziliśmy do mojego nowego domu (zamieszkaliśmy we dwójkę), coś się popsuło. Miałem pieniądze, bo miałem firmę, ale bardzo się rozleniwiłem, przytyłem. Zaczęły się rozstania, aż któregoś dnia ona odeszła i o dziwo, nie wróciła nagle:) Znowu przeżyłem to dość mocno i znowu (jak po tej pierwszej) dostałem mocnej depresji. Potem jakoś się pozbierałem, zacząłem biegać, trenować, itd. Po kilku miesiącach poznałem kolejną, która zamieszkała ze mną bardzo szybko i ona też mnie bardzo pokochała. Czułem i widziałem, że mam nad nią ogromną kontrolę i że ona nie potrafi mi się sprzeciwić. Każde moje zerwanie z nią, było dla niej ciosem nie do zniesienia. Brała tabletki na uspokojenie, chodziła do psychiatry. W końcu jednak doszło z mojej strony do tego, że ją zdradziłem z młodszą ode mnie o 11 lat, bardzo atrakcyjną dziewczyną. Mój wrażliwy organizm, jednak tego nie wytrzymał i o wszystkim jej powiedziałem. Przyjęła to ze spokojem, lecz po ok.2 miesiącach, nagle nie chciała ze mną być i znowu doznałem załamania nerwowego. Znowu dostałem depresji, nie mogłem spać, ani jeść. Role się odwróciły. Odeszła, a ja trafiłem do szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej. Kiedy się trochę otrząsnąłem z tego, zacząłem próbować znowu. Jednak tym razem, sprawa strasznie mi się skomplikowała, ponieważ dosłownie wszystkie się już porozmnażały:( Walczyłem ze sobą dosyć długo, aż uległem w końcu i zacząłem spotykać się z dzieciatymi. Robiłem to w desperacji, a te laski piepszyły tylko o tych swoich bachorach. Dawałem jakoś radę to wytrzymywać, ale na dłuższą metę, robiło się to nie do zniesienia. W końcu ja nie potrzebuję poznawać jakichś dzieci. Ja potrzebuję tylko dziewczyny, jak każdy facet. Poznałem taką jedną (okazało się, że ma 3 dzieci, jednak byłem już tak zmęczony byciem samemu, że było mi już wszystko jedno). Zacząłem się z nią spotykać, ale stworzenie z nią stałej telacji, jest niemożliwe. Ona by chciała, żebym ja mieszkał z nią i jej bachorkami, a te bachorki mnie strasznie drażnią i denerwują. Nie ma więc ogólnie mowy nawet o tym, żeby laska z dzieckiem, pokochała mnie, bo ona już ma swoje bachory, które kocha i ja na nią nie mam żadnego wpływu. Mam teraz 35 lat i zero szans na związek, w którym poczuję się kochany przez dziewczynę. Jedyne co mogę osiągnąć, to wdzięczność dziewczyny, że będę zajmował się jej bachorami, co bardzo mi nie odpowiada, bo ja wręcz dzieci nienawidzę. Irytują mnie, drą się ciągle, ciągle tylko piepszą o pierdołach czy grach komputerowych, co mnie kompletnie nie interesuje. Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.
×