Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Wyszukaj: Wyświetlanie wyników dla tagów 'emocje' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'

Blogi

  • Blog Ruchacza
  • Critical Thinking
  • Pan Kabat Blog
  • Bacy
  • Paweł z N.
  • Silvia
  • Blogosfera Vincenta
  • 105 kg skurwysyna
  • Brzytwą pisane
  • „Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz.”
  • RysiekBlog
  • PZK
  • Aroxblog
  • Zasady Drugiej Strony Lustra
  • Self Blog
  • friendship
  • redBlog
  • OpenYourMind
  • kootasBlog
  • Blog
  • The Samiec Post
  • TradeMe
  • Zapiski Eldritcha
  • Blog Chłopaka na Testosteronie
  • nowhereman80
  • ALPHA HUMAN
  • Myśli bieżące - filozoficznie ...
  • Samczym okiem
  • Za twórczością podążający, pragnący swego zaniku.
  • Ryśkowe szaleństwa.
  • Spira - żeby wygrać, trzeba przegrać
  • Scarcity of Knowledge
  • Throat full of glass
  • Ćwierć Wieku Poezji
  • TRANCE & STUFF
  • Moje przemyślenia
  • Blog Duńczyka
  • Podkręcili mi śrubkę!

Znaleziono 13 wyników

  1. Panowie, dzisiaj trochę dłużej. Czymś, o co stale zahacza się w dyskusjach na tym forum jest tzw. matrix. O niego się wszystko rozbija, na niego wszędzie trafiamy. A co to w ogóle za zwierzę? Najkrócej powiedziawszy, jest to panująca w społeczeństwie powszechna ideologia, stworzona przez elity na potrzeby przeciętnych "Januszy". Oczywiście nie służy ona potrzebom zwykłych ludzi, tylko nadzorców stada. Owieczki mają być nieszczęśliwe, mnożyć się i kupować - panowie je golą i strzygą. Tutaj dochodzi jeszcze specyfika naszego kraju, który jako kolonia zachodniego kapitału, jak słusznie mówi Marek - taki ekonomiczny obóz koncentracyjny, jest miejscem rabunkowej gospodarki zasobami ludzkimi. Z tego powodu owieczki goli się u nas do kości, a i z mnożeniem pogłowia przy pustym korycie jest dosyć nietęgo. To jednak problem naszych pastuchów, a my się tymczasem przyjrzyjmy jak zarządzają stadem. Propaganda, prawo, religie, doktryny. To wszystko istnieje już od głębokiej starożytności, a chyba nawet początku człowieka jako gatunku. Podział na masy i elity też jest czymś naturalnym i nie ma w nim nic złego. To wszystko utrzymuje ludzkie stado w kupie i pozwala mu przetrwać we wrogim środowisku i pośród innych stad. Pewien zasób wspólnych wartości i ogólnie uznawanych pojęć jest po prostu niezbędny, żeby społeczeństwo mogło funkcjonować. W normalnej sytuacji i w zdrowych społecznościach tę rolę pełniła tradycja, religia i prawo zwyczajowe. Dzięki temu jednostka miała wystarczający margines swobody, a jednocześnie mogła spokojnie żyć w ramach tradycyjnych struktur: rodu, plemienia, państwa, miasta, cechu, gildii, gminy itp. Im wyższa cywilizacja, tym sprawy się bardziej komplikują. Dzisiaj technologia i stopień złożoności struktury społecznej wyprzedziły naturę o wiele długości: jesteśmy jaskiniowcami z bronią nuklearną. Jak to się ma do tematu? W czym problem w ogóle? Problem polega na tym, że dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu elity dostały do rąk takie narzędzia do kontroli mas, o których w dawnych czasach nie mogły nawet marzyć. Rozwój massmediów, reklamy i nauk społecznych doprowadził do tego, że zwykły człowiek jest dzisiaj całkowicie bezbronny. Pierwsze próby hodowli nowego człowieka, a więc idealnego niewolnika Systemu, były prymitywne. Nazizm, faszyzm, komunizm, co widać po naszej historii, pomimo ogromnych nakładów i pozorów potęgi okazały się niewystarczające i zbyt niewydolne. Dopiero rozwój marksizmu kulturowego wg recepty Gramsciego pozwolił zaprząc dosłownie całą kulturę w rydwan propagandy elit i zmienić świadomość mas. To dzięki niemu panuje dzisiaj feminizm i terror politycznej poprawności. W ten sposób powstał matrix. Z czego on się składa i jak go rozmontować? Oczywiście, jak słusznie prawi nasz Boss, z pozycji zwykłego szaraczka Systemu nie obalisz. Nawet myślenie o tym nie ma żadnego sensu, bo gdybyś miał tak wielkie możliwości żeby cokolwiek zmienić, to jakakolwiek zmiana na korzyść prostych ludzi godziłaby bezpośrednio w Twoje interesy. Jedyne co możemy, to pracować nad sobą, spróbować uciec od stada albo odejść gdzieś na bok, gdzie jest więcej miejsca dla niesfornych owieczek Dobra wiadomość jest taka, że to w zupełności wystarczy: jeśli tylko skutecznie zmienimy swój świat, to tak jakbyśmy zmienili cały świat w ogóle! Jak się do tego zabrać? Zmienić przekonania. Dlaczego to takie ważne? W oparciu o przekonania nasz umysł tworzy emocje. Emocje natomiast trafiają wprost do podświadomości. Nikomu kto słuchał Marka i czytał jego książki nie trzeba tego wyjaśniać. O podstawowym znaczeniu przekonań dla naszej jakości życia wiedziano już w starożytności. Świat i wszystko co na nim się dzieje nie jest tak naprawdę ani zły ani dobry. To nasze przekonania nadają takie znaczenie wszystkiemu z osobna. Tworzymy sobie jakieś wyobrażenia o szczęściu i nieszczęściu i zgodnie z tym odczuwamy. Marek (przypadek? ) Aureliusz pisał: Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usuń poczucie krzywdy, a usunie się i krzywda. Dzisiaj te wyobrażenia wtłacza nam do głów reklama, komiksy, filmy i telewizja, szkoła i w ogóle cała szeroko pojęta popkultura. Zaraza szerzy się nawet oddolnie, bo zindoktrynowane jednostki z rozkoszą robią za pożytecznych idiotów: zob. np. memy. Wszystkim tym zarządzają spece od inżynierii społecznej, takie pieski pasterskie na smyczy u właścicieli stada. Jedyne co można z tym zrobić, to te fałszywe przekonania wyłapać, zrozumieć ich właściwą funkcję i przeciwstawić im własne - które będą nas wspierać. Po tym przydługim wstępie chciałbym otworzyć listę. Dodawajcie od siebie, co sami wyłapaliście. 1. Dom+dzieci+ładna żona=szczęście (ew. wariant o domu, drzewie i synu, w tym wszystkie pokrewne), 2. Kto nie ma tego przed 30. ten jest frajer i przegryw (szczególnie w polskich realiach to bardzo destrukcyjne przekonanie, perfidnie dołujące większość młodych samców), 3. Im kto ma więcej hajsu i ładniejszą kobietę tym lepszym i bardziej wartościowym jest człowiekiem, 4. Sex to najlepsza rzecz, która istnieje, sens życia, 5. Sex=szczęście, 6. Hajs=szczęście, 7. Twoje życie jest warte tyle ile zarabiasz, 8. To facet musi się starać, kobieta wystarczy że jest, 9. Musisz być miły dla pań, 10. Dzieci=szczęście=sens życia (niepotrzebne skreślić)...
  2. Witam Temat ogarniam od ponad miesiąca. Przeczytałem Kobietopedie, Stosunkow Dobry, forum prawie całe. Wychodznie z Matrixa to dla mnie zbawienie, a jednocześnie boli bardzo, bo białym rycerzem to chyba od zawsze byłem Głównym wątkiem który mnie interesuje w tym temacie to tzw karmienie kobiet emocjami. Niektórzy bracia piszą, że karmią samice emocjami bedąc w związkach. Jak to się robi? Kurder stary jestem ale jak mi łopatologicznie nie wytłumaczycie to chyba nie zrozumiem.... Najlepiej jakieś przykłady z życia.
  3. Nie znalazłem tematu skupiającego się na tej kwestii, aczkolwiek parę wypowiedzi związanych przeczytałem w założonym przez @Tamten Pan : " Najgorsze błędy na randkach (grzechy nieporuchalne i zaniedbania niejebliwe)". Proszę szanownych braci o podzielenie się doświadczeniami, poglądami na tę sprawę, technikami zasłyszanymi lub wypróbowanymi, czyli wszystkim co z tym związane. Także powyższa wypowiedź słowem wstępu, przejdźmy zatem do dyskusji. Spotkałem się ostatnio z niewiastą, początek rozmowy, lekkie wątpliwości z jej strony wyczułem, postanowiłem wybadać ją wzrokiem, uporczywym lecz nienachalnym patrzeniem w twarz, szczególnie oczy. Przynęta zarzucona, niewiasta złapała się. Potem przeszedłem do zadawania pytań, zaczynam zdobywać informacje, przy okazji "oddaję jej inicjatywę" w rozmowie. Znowu się złapała, ujawnia się powoli gadulstwo i potrzeba rozmowy o własnej prywatności, standard. Ja cierpliwie słucham i obserwuję każdy ruch, wkręcam coraz mocniej śrubę, aby wyrzuciła jak najwięcej informacji rzutujących na dłuższą relację.Popłynęła... Pomiędzy zmianą tematów jakieś ironiczne wstawki,droczenie, wypowiedzi o "bezczelnym zabarwieniu". W jej oczach powoli pojawiają się "kurwiki", coraz bardziej żywiołowe ruchy z jej strony, bariera przełamana myślę sobie. Działam dalej, żadnego przeciągania tematów z mojej strony, odpowiedzi zwięzłe, brzmiące enigmatyczne dla niej. Potem spacer, skracam dystans w miarę upływu czasu, ona także dąży do kontaktu, zapada noc, styki zaczynają się przegrzewać, coraz dłuższe wymiany spojrzeń( czuję jej mocny puls), przytulanie, obtarcia itd. Ja dalej trzymam się planu, rzucam niekiedy jakieś uwagi co do wyglądu, cielesności ogólnie, bez komplementów( no może z 1 padł ode mnie), ona zaczyna chwalić mój wygląd i ubiór, na chłodno przyjmuję( żadnych dziękuję ani łechtania ego). W końcu mówię, że się zbieram, ona chciałaby przedłużyć(w pewnym momencie schodzimy na temat pobytu u niej,waha się), stawiam na swoim, czas na pożegnanie. Ona bez namysłu: "Spotykamy się w ten i ten dzień" . Ja:"Może, zajęty jestem, jak już, to wieczorem". Zgodziła się od razu. Przyjeżdżam do domu, ona po chwili pisze SMS-a, coś tam odpisuję i zaznaczam,że już nie mam siły, idę spać, przyjmuje do wiadomości. Co o tym myślicie?
  4. Bracia, temat emocji/uczuc jest czesto poruszany na naszym forum. Nie raz w naszych dyskusjach padaja porady w stylu "wez sie w garsc", "naucz sie kontrolwac swoje uczucia", "wiecej spokoju", itd. Tylko jak to robic? Jak sie tego nauczyc? Pierwszym krokiem jest oczywiscie tzw. mindfulness, czyli wlasna obserwacja swoich emocji i odczuc. Drugim krokiem jest znaleziene tzw. trigger, czyli czynnika sprawczego i w trzecim kroku nauczenie sie - lub przekierowanie dotychczasowej reakcji - na ta ktora chcemy (czyli czesto potocznie nazywane "zimna krwia). Dzisiaj chcialbym sie z wami podzielic jak ja staram sie w sposob troszke ustrukturowany "uporzadkowac" swoje emocje. Kluczem jest zapisywanie - jednak przede wszystkim - podzielenie emocji na cztery komponenty: 1. Subjektywne doswiadczenie (jaka emocje/uczucie i jak mocno odczuwam w tym momencie?) 2. Poziom umyslowy: (jakie mam mysli w tym momencie? katastrofa? zawala sie swiat? jestem zajebisty? podobne wspomnienia, itd.) 3. Poziom cielesny: (napiecie, drzenie, przyspieszone bicie serca, pocenie sie, itd.) 4. Poziom akcji: (co zrobilem w tym momencie? ucieczka, atak, konfrontacja, rezygnacja, itd.) Ja zrobilem sobie tabelke w Excel-u i zapisuje takie kluczowe lub wazne dla mnie przezycia. Staram sie to robic jak najszybciej od danego momentu, gdyz emocjie zmieniaja sie z uplywem czasu (oczywiscie nie zawsze sie udaje). Podaje linka do ksiazki z ktorej to wzialem: https://www.amazon.com/Gefühle-Griff-Emotionen-braucht-reguliert/dp/3642353495 (dostepna niestety tylko po niemiecku) Moze sie komus przyda. Pozdrawiam, Doug
  5. Mniej więcej trzy tygodnie temu zacząłem intensywnie medytować. Doszły do tego darmowe nagrania Adama Bytofa związane z autohipnozą. Moc przemian, wodospad i te sprawy. Pewnie niektórzy z was już mieli z tymi nagraniami do czynienia. Słuchałem nagrań i medytowałem codziennie, aby oczyścić się z negatywnych emocji. Miałem straszny natłok negatywnych myśli, w tym myśli skrajne. Wybrałem medytację, aby "przezwyciężyć siebie". Do czego zmierzam. Słuchałem nagrań kilkadziesiąt dni, codziennie, w tym stosowałem podstawowe techniki oddechowe. Wprowadzałem się w bardzo głęboki stan relaksu, który faktycznie pomagał (mniej więcej po dwóch tygodniach zauważyłem dobre rezultaty - 1-2 godziny dziennie czystego relaksu, często z udziałem bieżni). Idealny sen, energia z rana, większa motywacja do pracy, wewnętrzna czystość myśli. W tym czasie zaproszono mnie na mało znaczącą imprezę. Po prostu posiedzieć, pogadać i iść do domu. Poszedłem, i co się dzieje? Czułem się przed imprezą bardzo dobrze emocjonalnie, myśli ok. Miałem pozytywne, wręcz bardzo pozytywnie odczucia. Wynik? Praktycznie wszyscy ludzie na wydarzeniu "coś do mnie mieli". Straszny kwas, zachowania agresywne, w tym posądzenie mnie o kradzież. Do tego bardzo krzywe jazdy od dwóch kobiet, gospodarza i innych ludzi. Chyba pierwszy raz w życiu musiałem się ewakuować. Nigdy coś takiego, w tak ekstremalnej formie mnie nie spotkało. Praktycznie wszyscy uczepili się mojego stylu życia, filozofii, charakteru. Nie mogli mnie znieść. Zaburzyłem się emocjonalnie po tej imprezie i co najdziwniejsze wróciłem następnego dnia do negatywnych nawyków. Kupiłem kilka bronków, zamówiłem pizzę, nawpierdalałem się jakiegoś syfu, zamiast pracować przesiedziałem przed grą, ogólnie masakra i zaprzeczenie dotychczasowym celom. Jakbym zrobił to na nieświadomym pilocie. Zacząłem niedawno o tym myśleć. Czy jest możliwe, że ten "sabotaż osobisty" wynika z rozpoczęcia długoterminowej medytacji? Czy waszym zdaniem "prawo wahadła" działa? Miałem bardzo pozytywne emocje i te emocje musiały się zrównoważyć ze złymi? Co waszym zdaniem zrobić, aby utrzymać równowagę między pozytywnym/negatywnym oddziaływaniem? Wierzę, że właściwie wyjaśniłem zagadnienie. Coś takiego spotkało mnie pierwszy raz. Z bardzo dobrego humoru medytacyjnego wszedłem na ścieżkę nienawiści ludzkiej. Czy ktoś z was borykał się może z podobnym problemem i potrafi mnie naprowadzić na właściwe rozwiązania? Z medytacji nie zamierzam rezygnować, ale być może robię coś źle. Na razie unikam kontaktów międzyludzkich.
  6. Pewnego dnia gdy słońce zaświeciło mi prosto w oczka, byłem w stanie wielkiego napięcia emocjonalnego: kłębił się we mnie żal, smutek, nienawiść itp. (same negatywne emocje). Mój nastrój tego pięknego dnia był jednym słowem chujowy. Byłbym w stanie rozszarpać pierwszą napotkaną osobę, ale, że rzekłem pewne słowa i zacznę pracować nad samym sobą, to pomimo owładnięcia mojego umysłu czarnymi myślami wyciągnąłem kartkę, zacząłem zgłębiać się w sobie samym i o to do czego doszedłem: -spierdolone wzorce, które utkwiły w mojej psychice powodują te skoki emocjonalne, których doświadczyłem przez wydarzenia jako mały berbeć m.in odrzucenie przez matkę. Jako dziecko byłem narażony na sytuacje ponad swój stan,a psychika to utrwaliła, bo jak wiadomo podświadomość małej istotki kształci się od najmłodszych lat, a że w tym okresie nie doświadczyłem poczucia bezpieczeństwa, miłości to odbiło się na mojej psychice. (obserwując relacje w rodzinie wnioskuje jednak, że nie tylko ja tak miałem i nie ja jeden zostałem tym obarczony, ale zwalczam to poprzez medytację, która zapewnia mi spokój i wyciszenie oraz afirmację. Wzorce się zmieniają, ale jeszcze długa praca przede mną, aż uzyskam to czego pragnę) -silne emocje to jest moim osobistym i skromnym cholernie samobójstwo. Człowiek będący pod nimi nie jest w stanie racjonalnie myśleć. Nie kieruje się wtedy logiką i rozumiem, lecz ulega nagromadzonemu ładunku emocjonalnemu. A wtedy dochodzi do takiej sytuacji, że zaczyna tracić on całą energię życiową na nie. Zraża innych od siebie, wyładowuje się na Bogu winnych ludziach (czyt. 100 % relacji w mojej rodzinie).
  7. Cześć, Ostatnio w ręce wpadła mi książka "Seksualny Klucz do Kobiecych Emocji" - jeszcze nie czytałem, tylko przewertowałem. Ogólnie traktuje ona o tym jak kobiety odbierają komunikację werbalną - autor twierdzi, że zupełnie inaczej niż faceci i że warto używać zwrotów opisujących głębie/szerokość/temperature/przestrzeń/fakturę - itd. czyli np. "głębokie zainteresowanie", "wślizgnięcie się w ten temat" itd, plus różne emocjonalne dialogi rodem lekko z telenoweli - autor zaznacza tam, że dla mężczyzny brzmi to idiotycznie, ale kobiety podświadomie się nakręcają i otwierają seksualnie. Wspominał o tym również Marek w audycjach i bodajże którejś książce. Czy ktoś z was czytał tę pozycję? Pytanie do tych z was którzy mieli kilkanaście/kilkadziesiąt lasek i powyżej - w jaki sposób rozmawiacie z kobietami coby jak najszybciej i najpewniej sfiniszować transakcję? Szczególnie interesuje mnie tutaj zdanie @Mgbwanduna ten temat. Podobno poznałeś dogłębnie kilkadziesiąt pań, nawet uwzględniając że szturchałeś również pasztety, jak sam się przyznajesz, to w dalszym ciągu bardzo imponująca ilość. Masz niewątpliwie talent do pisania, więc jestem ciekawy jak z nimi rozmawiasz, piszesz na portalach randkowych itd. Słuchałem wczoraj audycji "jak nie wypalić się przed randką", ale w niej tylko lekko zarysowałeś temat. Z tego co pamiętam jest tu sporo panów którzy mają "gruby" licznik kontaktów damsko-męskich, więc jestem ciekawy również Waszych opinii na ten temat. Nigdy nie miałem dużych problemów w rozmowach z kobietami, po prostu starałem się wprowadzić luźny klimat (czyli nie "randka w restauracji przy świecach" a raczej "plener" albo "wypijmy wino na dachu wieżowca") i wywoływać różne emocje. Np. raz mówię coś śmiesznego - dajmy na to historyjka z podróży, później coś uroczego (np. o kotach), później coś drastycznego/strasznego - z podróży przechodzę do terrorystów odcinających ludziom głowy, albo wspominam że kiedyś kot wbiegł mi pod auto i trzeba było go zakopać w lesie, później znów coś wesołego, później chwila ciszy/nudy, znów emocje, do tego staram się inicjować i eskalować kontakt fizyczny i zazwyczaj jakoś to idzie. Natomiast teraz po 1.5 rocznym związku z moją byłą mocno ścipiałem, wypadłem z rytmu randkowania/poznawania kobiet. Byłem ostatnio na dwóch randkach i było całkiem spoko, ale zupełnie straciłem umiejętność pisania z laskami. Kiedyś wychodziło mi to naturalnie, teraz niebardzo, zupełnie jakbym zapomniał "jak to się robi". Nie czuję "flow". Kilka dość ładnych lasek na badoo i sympatii zagadało do mnie, a ja niebardzo wiem o czym z nimi pisać (np. jak nie mają żadnego opisu swojej osoby). Pytam o studia, zwierzęta i jakieś bzdury i troche się nudzę. Czasami nawet nie odpisuję, bo nie wiem co. Wiem że w tej zabawie nie chodzi o "klikanie na czaciku" tylko jak najszybsze wyciągnięcie laski na spotkanie w realu, z tymże chciałbym przed tym je nakręcić, spotkanie powinno być wtedy łatwiejsze. Poderwałem w przeszłości dwie dziewczyny przez internet, ale to było na deviantart.com, dziewczyny były bardzo inteligentne, mieliśmy wspólne zainteresowania, więc zupełnie inna gadka. Pytanie - jak przez neta wyrwać lachona/karynkę, albo nawet egzemplarz dobrze udający inteligencję, na niezobowiązujące dupczenie przy świecach? Czuję że logiczne rozmowy to jebanie w bambus i myślę o wypróbowaniu wiedzy z tej książki. Czy odnoszenie się do emocji i używanie wyżej opisanego języka może być jakąś "drogą na skróty" do aktywatora wilgoci w ich cipkach? Macie z tym jakieś doświadczenia?
  8. NLP

    Nie udało mi się znaleść tematu stricte dotyczącego NLP. Panowie co myślicie o tej popularnej ostatnio rzeczy? Z jednej strony pozwala spojrzeć z troche innej perspektywy na procesy myślowe, stany, samopoczucie- z drugiej (jak zwykle) roi się tu od ludzi, którzy widzą w tym możliwość zarobienia dobrego szmalu. Może ktoś podzieli się jakimś większym doświadczeniem, bądz profitem jaki osiągnął dzięki nlp. Sam temat zainteresował mnie po kilku wykładach z psychologii osobowości i wpisach na blogu samczeruno dotyczących podświadomości. Obecnie jestem po lekturze książki wprowadzającej i staram się skorzystać z tych metod by bardziej świadomie korzystać z dobrodziejstw jakie daje nam umysł.
  9. W poprzednim tekście wspominałem, że ludzki mózg przetwarza około 400 miliardów bitów informacji na sekundę z czego tylko 2000 dociera do naszej świadomości. Wyjątkowo wiele reakcji w naszej głowie zachodzi więc na swoistym autopilocie. Zostaje jeszcze pytanie co uruchamia te reakcje? Oraz w jaki sposób dostarczane są poszczególne informacje do mózgu? Otóż reakcje wywołują bodźce z otoczenia, a są one odbierane przez 5 zmysłów: wzrok, słuch, węch, dotyk i smak. Istnieją również bodźce emocjonalne, płynące z wewnątrz, są to nasze uczucia, emocje, nastroje, namiętności, sentymenty. Jednak bodźce z zewnątrz nieustannie wpływają na to co czujemy „w środku”, wyjątkowo silne reakcje emocjonalne na bodźce zewnętrzne, takie jak gniew, radość, rozpacz czy strach bywają nazywane afektami. Praktycznie w każdym momencie naszego życia działa ten mechanizm, odbieramy multum bodźców, które wywołują określoną reakcję, mózg przefiltrowuje tylko część z nich, które dopuszcza do naszej świadomości. A reszta? Po prostu się dzieje, nie pytając nikogo o zgodę. Mechanizm powstawania strachu, jako przykład omawianego mechanizmu Przyjrzymy się niezwykłej pracy naszego mózgu w sytuacji zagrożenia. Poniższy fragment pochodzi z książki Daniela Golemana pt. „Inteligencja emocjonalna”: „„W POWSTAWANIU STRACHU centralną rolę odgrywa ciało migdałowate. Kiedy rzadka choroba mózgu zniszczyła u pacjentki, której tożsamość neurolodzy skrywają pod inicjałami S.M. ciało migdałowate (nie naruszając wszakże innych części mózgu), z jej repertuaru psychicznego zniknął strach. Nie potrafiła rozpoznać strachu na twarzach innych osób ani sama przybrać przestraszonej miny. Jak powiedział leczący ją neurolog: „Gdyby ktoś przyłożył jej pistolet do głowy, to wiedziałaby, że powinna się bać, ale nie czułaby strachu jak pan czy ja”. Ze wszystkich mechanizmów powstawania uczuć naukowcy najdokładniej chyba przebadali mechanizm powstawania strachu i sporządzili szczegółową mapę biorących w tym udział dróg nerwowych, chociaż na obecnym etapie wiedzy żadna z emocji nie jest jeszcze całkowicie przebadana. Prześledzenie procesu powstawania strachu pozwala lepiej zrozumieć neuronalny mechanizm emocji. Strach odegrał szczególnie ważną rolę w ewolucji, ponieważ bardziej chyba niż jakiekolwiek inne uczucie przyczynił się do przetrwania gatunków. Oczywiście w czasach obecnych nieuzasadnione obawy stały się naszą zmorą, sprawiając, że cierpimy z powodu różnych lęków czy obaw albo - w postaci patologicznej - z powodu ataków lękowych, fobii czy nerwicy natręctw. Powiedzmy, że siedzisz wieczorem sam w domu i czytasz książkę, kiedy nagle słyszysz dobiegający z sąsiedniego pokoju łoskot. To, co dzieje się w następnych chwilach w twoim mózgu, pozwala przyjrzeć się neuronalnemu mechanizmowi powstawania strachu oraz roli ciała migdałowatego jako systemu alarmowego. Pierwszy zaangażowany w to obwód nerwowy odbiera dźwięk jako fale fizyczne i przekłada je na język mózgu, aby postawić cię w stan czujności. Ta droga nerwów biegnie od ucha do pnia mózgu i dalej, do wzgórza. Potem rozwidla się: mniejsza wiązka połączeń nerwowych prowadzi do ciała migdałowatego, położonego w jego pobliżu hipokampa; druga, większa, do okolicy słuchowej kory mózgowej, znajdującej się w płacie skroniowym, gdzie są klasyfikowane i interpretowane dźwięki. Hipokamp, główne siedlisko pamięci, szybko porównuje ten łoskot z innymi podobnymi dźwiękami, które już „słyszał”, aby zorientować się, czy dźwięk ten jest mu znany - czy łoskot jest dźwiękiem, który natychmiast rozpoznajesz. W tym samym czasie okolica słuchowa przeprowadza bardziej dogłębną analizę tego dźwięku, starając się wyjaśnić jego źródło - czy to kot? Czy może okiennica poruszona wiatrem? A może złodziej? Potem kora okolicy wzrokowej przedstawia swoją hipotezę - być może to kot strącił, powiedzmy, lampę ze stołu, ale może to też być włamywacz - i wysyła tę wiadomość do ciała migdałowatego i hipokampa, które szybko porównują ją z podobnymi wiadomościami przechowywanymi w pamięci. Jeśli wniosek jest uspokajający (to tylko okiennica, która łomocze w mur za każdym razem, gdy poruszy ją wiatr), to stan ogólnego pogotowia nie ulega podwyższeniu. Jeśli jednak nadal nie masz pewności, to inny zwój obwodu nerwowego znajdujący się pomiędzy ciałem migdałowatym, hipokampem i korą przedniej części płatów czołowych zwiększa twój niepokój i skupia uwagę na owym dźwięku, zmuszając cię do poszukiwania jego źródła. Jeśli i ta dalsza, szczegółowa analiza nie da satysfakcjonującej odpowiedzi, to ciało migdałowate włącza alarm, a jego okolica środkowa pobudza do działania podwzgórze, pień mózgu i autonomiczny układ nerwowy. W tym momencie lęku i podświadomego niepokoju ujawnia się cała misterna architektura ciała migdałowatego jako centralnego systemu alarmowego mózgu. Każda poszczególna wiązka neuronów w ciele migdałowatym ma swój własny, odmienny od reszty, zbiór przedłużeń, z receptorami nastawionymi na różne neuroprzekaźniki, tworząc coś, co porównać można do firm obsługujących domowe systemy alarmowe, gdzie operatorzy gotowi są postawić natychmiast na nogi straż pożarną, policję i sąsiadów, gdy tylko system zabezpieczenia domu zasygnalizuje jakieś kłopoty. Różne części ciała migdałowatego odbierają różne informacje. Do jądra bocznego ciała migdałowatego dochodzą wypustki ze wzgórza oraz okolic słuchowej i wzrokowej. Do śródkorowej części dochodzą, poprzez opuszkę węchową, impulsy o zapachach, natomiast informacje o smaku oraz sygnały z trzewi kierują się do środkowej części ciała migdałowatego. Wszystkie te sygnały utrzymują ciało migdałowate w stanie nieustannego czuwania; sprawdza ono, niczym wartownik, każdą docierającą do niego wiadomość. Ciało migdałowate połączone jest ze wszystkimi ważniejszymi częściami mózgu. Z obszarów środkowego i przyśrodkowego biegnie połączenie do okolic podwzgórza, które wydzielają związek uruchamiający reakcje ciała na sytuacje krytyczne - hormon uwalniający kortykotropinę (CRH), mobilizujący ciało za pośrednictwem strumienia innych hormonów do walki lub ucieczki. Z okolicy leżącej u podstawy ciała migdałowatego biegnie droga do ciała prążkowanego, łącząca ciało migdałowate z ośrodkami ruchowymi mózgu. Natomiast poprzez leżące w pobliżu jądro mostu oraz dalej, przez rdzeń, ciało migdałowate przesyła sygnały do autonomicznego układu nerwowego, wywołując szeroki wachlarz reakcji w układzie sercowo-naczyniowym, mięśniowym i trawiennym. Z okolicy znajdującej się z boku podstawy ciała migdałowatego wyłania się konar łączący je z korą obręczy oraz włóknami zwanymi „istotą szarą środkową”, czyli zespołem komórek regulujących pracę dużych mięśni szkieletowych. Te właśnie komórki sprawiają, że pies warczy, a kot na widok intruza wkraczającego na ego terytorium wygina grzbiet w pałąk, przyjmując postawę grożącą. U ludzi te same układy nerwowe napinają mięśnie strun głosowych, co powoduje, że osoba przerażona mówi wysokim głosem. Jeszcze inna droga prowadzi z ciała migdałowatego do miejsca sinawego w pniu mózgu, który z kolei wytwarza norepinefrynę (zwaną też noradrenaliną) i rozsyła ją do różnych części mózgu. Norepinefryna zwiększa ogólną reaktywność obszarów mózgu, które ją otrzymują, dzięki czemu ośrodki czuciowe stają się bardziej wrażliwe na docierające do nich impulsy. Zalewa ona korę mózgową, pień i sam układ limbiczny, stawiając cały mózg w stan pogotowia. Teraz nawet zwykłe trzeszczenie mebli może wywołać dreszcz przerażenia. Większość z tych zmian zachodzi poza naszą świadomością, tak że możesz nawet nie zdawać sobie jeszcze sprawy z tego, że czujesz strach. Kiedy jednak zaczynasz rzeczywiście odczuwać strach, to znaczy kiedy nieświadomy dotąd niepokój przebije się do twojej świadomości, ciało migdałowate przechodzi do drugiego etapu zadania. Wysyła do komórek pnia mózgu sygnały nakazujące wywołać na twarzy grymas przerażenia, wprawia w zdenerwowanie i popłoch, powstrzymuje nie związane z napawającą cię przerażeniem sytuacją ruchy mięśni, nawet dopiero co rozpoczęte, przyspiesza rytm serca, podnosi ciśnienie krwi i zwalnia oddech (może sam zauważysz, że kiedy po raz pierwszy poczujesz strach, wstrzymujesz nagle oddech, aby wyraźniej słyszeć to, co cię przeraża). Jest to zaledwie część szerokiego wachlarza ściśle skoordynowanych ze sobą zmian, które wywołuje w twoim organizmie ciało migdałowate i połączone z nim ośrodki, kiedy obejmują w sytuacji kryzysowej komendę nad mózgiem. Jednocześnie ciało migdałowate, wespół z połączonym z nim podwzgórzem, nakazuje komórkom, które wysyłają najważniejsze neuroprzekaźniki, aby wyzwoliły, na przykład, wydzielanie dopaminy prowadzące do skoncentrowania uwagi na źródle twego przerażenia – dziwnych odgłosach dobiegających z sąsiedniego pokoju - oraz napięcia mięśni, aby gotowe były do odpowiedniej reakcji. W tym samym czasie ciało migdałowate wysyła sygnały do ośrodków czuciowych sterujących widzeniem i uwagą, nakazały oczom wypatrywanie wszystkiego, co ma znaczenie dla naszego położenia w danej chwili i ściśle łączy się z krytyczną sytuacją, w której się znaleźliśmy. Równolegle do tego przetrząsane są korowe zasoby pamięci, aby wiedza i wspomnienia mające największy związek z nagłą potrzebą emocjonalną mogły być jak najprędzej przywołane w decydującej chwili. Nie związane z tą sytuacją pasma myśli usuwane są na bok. Po wysłaniu tych sygnałów ogarnia cię pełnoobjawowy strach: odczuwasz charakterystyczny ścisk żołądka, serce bije w przyspieszonym rytmie, napinają się mięśnie karku i ramion albo cały trzęsiesz się; zamierasz w miejscu, wytężając uwagę, aby dosłyszeć dalsze dźwięki, a w twoim umyśle trwa gorączkowa gonitwa myśli o możliwych czających się w drugim pokoju niebezpieczeństwach i o sposobach zareagowania na nie. Cały ten proces przechodzenia jednej emocji w inną - zaskoczenia w niepewność, niepewności w obawę, obawy w strach - może trwać około jednej sekundy. (Więcej informacji na ten temat dostarcza Jerome Kagan, Galen’s Prophecy, New York: Basic Books 1994).”” I w taki sposób uruchamia się każda emocjonalna reakcja w naszym organizmie, radość, stres, śmiech, podniecenie seksualne, zdziwienie, poczucie satysfakcji, można wymieniać bez końca. Percepcja zmysłowa aktywuje mózg, który „podejmuje decyzję” w jaki następnie sposób pokierować naszą fizjologię. Co ciekawe reakcja emocjonalna zawsze poprzedza myślenie racjonalne. A więc najpierw w ruch idzie nasza podświadomość, aktywuje się głównie ciało migdałowate, dopiero potem aktywuje się kora przednich płatów czołowych, która pełni rolę swoistego menadżera emocji. Zwłaszcza lewy płat, pełni rolę swego rodzaju wyłącznika uruchomionej emocji. Dlatego też żeby opanować emocje, trzeba jak najsilniej uruchomić myślenie racjonalne. Mówiąc obrazowo, gdy działają w nas silne emocje, to „emocjonalne” części mózgu są bardziej ukrwione, „racjonalne” słabiej. Gdy zaczynamy myśleć, analizować, schemat się odwraca. Właśnie dlatego gdy dowiadujemy się że osoba, która przed chwilą bardzo nas zdenerwowała, np. dziś straciła pracę nagle nasza złość się zmniejsza, a wręcz uchodzi. Nowa informacja pozwala nam spojrzeć, zupełnie z innej perspektywy na sytuację. Na tym mechanizmie opierają się też różne techniki NLP itp. służące opanowaniu emocji. Pogmerać komuś w organizmie nawet go nie dotykając Wyobraź sobie, że opowiadasz dowcip w dużej grupie osób. Jeśli kawał jest naprawdę dobry to wszyscy wpadają w śmiech. Gratulację, właśnie mocno podniosłeś poziom endorfin i serotoniny kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu osobom. Nikomu nie musiałeś podawać żadnej substancji, podawać tabletek ani robić zastrzyków, po prostu powiedziałeś kilka odpowiednich zdań, a ich percepcja zmysłowa (głównie słuch i wzrok) i późniejsza reakcja mózgu zrobiła resztę. Prawda, że ten mechanizm jest niesamowity?
  10. Tylko dla rekinow

    ...czy przez Trading mozna zarobic kase? Oczywiscie, ze mozna. Przeciez zarobilem! A czy przez Trading mozna przez dluzszy okres czasu zarabiac kase? Albo moze jeszcze lepiej: nie pracowac, tylko zajac sie w 100% gielda. Podobno mozna. Jestem najlepszym dowodem, ze nie mozna. To kurwa, dlaczego innym sie udaje, a mi nie?! Widocznie maja cos, jakies predyspozycje, jakies cechy charakteru, ktore im umozliwiaja zycie z rynku. Ilu takich znam osobiscie? - Zadnego. Dlaczego inni ruchaja panienki, a ja sam siebie?! Tylko, ze ruchac panienke to fajna rzecz - dobrowolnie wsadzic sobie kija w dupe, niezbyt. A wsadzac sobie tego kija ciagle i ciagle to juz jest glupota. Debilizm. Przeciez to jest kurwa mac takie proste: kupujesz lub sprzedajesz. Szanse lepsze niz w ruletce (nie ma "zielonego" zera, ok... za to jest spread). Nie interesuje mnie czy idzie w gore czy w dol - abyc miec pozycje, ktora jest w kierunku mojego trade. Proste to jest w teorii... czytac mozna duzo, licza sie jednak czyny. A w praktyce cholernie ciezkie! Takie ciezke, ze ciagle i ciagle laduje na pysku! Jedno jest jasne jak slonce: liczy sie 100% psychologia. Nawet tzw. trading plan odzwierciedla nasza osobowosc. I tu sek we wszystkim: najaralem sie za mlodu American Dream, nafaszerowalem sie "Pain is temporary, quitting lasts forever" (po prostu nie umiem sie poddac), stracilem majatek, narobilem dlugow i... jestem skazany na sukces siedze w szambie po szyje. Plotka z Mazur w oceanie pelnym rekinow. To be continued...
  11. Nie rozumiem Was tu na forum z tym ciągłym powtarzaniem, że kobietom to koniecznie emocji trzeba dostarczać. Kiedy święty spokój najpiękniejszy na świecie. Spokój w związku jest na prawdę, powtórzę się piękny. I nie nudny. I może on istnieć i jest to możliwe. Można to też wypracować.
  12. Co myślicie o takim porównaniu dwóch mechanizmów? 1. Ludzie mogą się pokłócić nawsadzać sobie ch i k... ale potem mają to gdzieś i wracają do normy, najwyżej uznają glupotę "tej drugiej strony" i to wszystko. Zresztą głupota jest najczęściej przemilczana i najłagodniej traktowana. 2. Kiedy ktoś komuś udowodni spokojnie, logicznie i racjonalnie, że jego poglądy są głupie, to osoba ta się wścieka i nabiera resentymentów, takich że ten ktoś, kto to zrobił staje się wrogiem nr. jeden. Tutaj znalazłem krótki felieton o tym http://lukaszkk.blog.onet.pl/2009/06/12/mylic-sie-jest-rzecza-ludzka-ale-przyznac-sie-do-bledu-juz-nie/ Najłatwiej to chyba sobie narobić wrogów na forach religijnych i ezoterycznych, bo tam ludzie nie ogarniają, że to nad czym pieją zostało w dużej mierze już rozłożone naukowo na czynniki pierwsze i wyjaśnione, a oni wciąż gadają o "wróżkach i elfach", albo o pojęciach fizycznych, których nic, a nic nie kumają ("kwantowość")
  13. Czasem nie trzeba chemicznego turbodopalacza w postaci dymu, ampułki, czy tabletki, aby poczuć się inaczej. Wszyscy w jakimś topniu posiadamy mechanizmy, które dają nam natychmiastowego kopa. Są to nasze reakcje emocjonalne. To w jakim składzie się uwalniają, jaką częstotliwości i natężeniem zależy od cech osobistych. Wszyscy pod tym kątem się różnimy. Dziś przyjrzę się fundamentalnej, a zarazem dość wyrazistej emocji jaką jest GNIEW. Ostatnimi czasy nie mam wielu powodów do gniewu. Choć może inaczej... powodów mam może dużo, jak każdy porządny polak. Jednak przy konsekwentnym stosowaniu terapii "pieprzyć to", w większości aspektów ograniczyłem w sobie tą emocje. Mam też ku temu powody praktyczne, staram się nie robić sobie nie potrzebnych stresów, a tym samym utrzymywać poziom kortyzolu na niskim poziomie. Trzeba w końcu dbać o swoje zdrowie i psychikę. Natomiast jestem zdania, że wszystko co odczuwamy jest dobre, trzeba to tylko zrozumieć i w miarę potrzeby umieć wykorzystać. Zacząłem się zastanawiać jakie funkcje w moim życiu może pełnić gniew. Stwierdziłem, że jest potrzeba odkryć jaki mechanizm stoi za gniewem - aby z niego korzystać trzeba go najpierw mieć, a żeby go mieć trzeba wiedzieć jak powstaje. Musiałem sobie przypomnień takie sytuacje w których on występował, by wzbudzić go w sobie ponownie. Być może ktoś z Was nie będzie miał z tym problemu. Zazwyczaj wpadamy w gniew, gdy coś nam się nie udaje, idzie nie po naszej myśli, lub gdy jest to reakcja na czyjeś zachowanie, frustrujące bądź też atakujące. Największym źródłem gniewu dla mnie była chyba rodzinka i szkoła. Przypominając sobie np. zachowania siostry i moje przeszłe myślenie o tym, angażując się w to mogę wyzwolić w sobie gniew. Ok, więc podstawę już mam. Rozłóżmy to trochę na czynniki pierwsze. Psychologia społeczna rozbiła gniew na trzy, w sumie logiczne elementy: Myśli. Jak ktoś ogarnia trochę rozwój osobisty, to zapewne posiada już wiedzę, że w życiu nie denerwują nas rzeczy same w sobie, lecz nasze myśli, przekonania i wyobrażenia o tym. Niektóre z nich są instynktowne, automatyczne, gdzieś po drodze przyswojone i siedzące w nieświadomości. W każdym razie coś dotykało nas do żywego, musi najpierw sprzyjającą temu strukturę w naszej świadomości np. sprzeczność z celami, pragnieniami, wartościami lub jakiś związek z zagrożeniem. Reakcję fizjologiczną. Będąc w gniewie nasze ciało (mięśnie) i psychika (układ współczulny) ulegają mobilizacji, szykujemy się do obrony. Krew jest wycofywana z kończyn, z pod skóry i pompowana jest do głównym mięśni, serca i do mózgu. Wyłącza się układ pokarmowy. Wzrasta ciśnienie krwi i przyspiesza akcja serca, psychika zwiększa stres i wzmaga koncentrację. Rośnie nasza siła i refleks. Oraz jest jeszcze kilka pomniejszych symptomów. Wiemy już zatem jakie korzyści na tym poziomie niesie gniew. Trzeba zwrócić jednak uwagę, że jest to na zasadzie coś kosztem czegoś. Zachowanie. Wyróżnieniem dla gniewu pośród innych emocji jest to, że w swojej unormowanej formie jest emocją, w której nie tracimy całkowicie kontroli nad sobą. Możemy kontrolować zarówno poziom tego gniewu (angażując się lub opanowując) jak i swoje własne zachowanie. Oczywiście będzie to podyktowane genetyką, inteligencją, uspołecznieniem i treningiem jeśli taki sobie zastosujemy (z tego jak później zobaczymy może wynikać, czy opłaca nam się korzystać z tej emocji). W swojej pierwotnej formie, gniew miał służyć do ataku, który miał być odpowiedzią na negatywne zachowanie zaczepne. Powiedzmy sobie, że w naturalnym środowisku nie było demokracji, a zachowania w grupie były określane ścisłą hierarchią określaną siłą i agresją. Dzisiaj nie możemy kierować się prawem jungli, więc w relacjach społecznych lepiej zachować wysoką kontrolę i sprowadzać gniew do mowy ciała i komunikatów werbalny. Akty fizyczne mogą nieść za sobą konsekwencje prawe. Wiem, wiem, niektórym by się przydał niezły wpierdol, ale cóż... kultura obowiązuje, póki nie dostaniemy solidnego pretekstu... Gdy jesteśmy w gniewie zniekształca się nasze postrzeganie rzeczywistości, tak jak w stanie wywołanym narkotykami lub innymi emocjami, naszym doświadczeniom towarzyszy wtedy pewne zabarwienie. Takie zakrzywienie może sprzyjać naszym działaniom, czynić je efektywniejszymi. Jednak gdy nie mamy kontroli lub ją stracimy wtedy już nie możemy mówić o gniewie (mówimy wtedy raczej o złości i wściekłości - destrukcyjnych i negatywnych emocjach) i jakiś korzyściach, stajemy się niepoczytalni i możemy wyrządzić krzywdę komuś lub sobie. Dlatego warto warto nauczyć się określenia poziomu i natężenia gniewu służy m.in. skala ekspresji gniewu (SEG). Ok, wiemy już sporo o samym gniewie, więc przyszła pora na rozpatrzenie pozytywnego znaczenia gniewu: 1. Gdy ktoś przekracza twoje granice lub masz do czynienia z jakimś atakiem umiejętnie kontrolowany gniew może być dobrym środkiem wspierającym Twój wyraz, Twoją ekspresje, postawę, obronę. 2. Może on pełnić funkcję energetyzującą. Rozumiem to w ten sposób, że czasem czujemy, że nie mamy na coś energii i wtedy jeśli potrafimy wzbudzić w sobie gniew, to dostajemy zastrzyk energii do robienia czegoś. Spotkałem się ze wskazówkami, że jeśli się czegoś uczymy i cienko nam idzie, to dobrze się na coś wkurzyć, bo wtedy rośnie koncentracja i mamy emocje, które mogą zastąpić motywacje. 3. Pełni funkcje katarktyczną, inaczej mówiąc może pomóc w Katharsis (oczyszczeniu). Ja to sobie tłumacze jako przepracowanie pewnych napięć, blokad, stłumionych i skrępowanych uczuć/myśli. Po takim zdrowo odreagowanym gniewie poczuć możemy ulgę, tak jakby nasz układ nerwowy się oczyścił. Stres dla organizmu może być czymś pozytywnym jeśli dobrze potrafimy go rozładować. Spotkałem się jeszcze z metodą w której wykorzystujemy silniejsze emocje do wprowadzania nowych programów do podświadomości, przy czym nie ważne czy one do siebie pasuję, podświadomość i tak to odpowiednio koduje. Jeśli będzie potrzeba będę mógł zamieścić dokładny opis. 4. Obrona własnej wartości, ochrona ego. Wiadomo, że wszyscy wokoło chcą na nas jakoś wpłynąć, a my mamy swoje cele i zamierzenia. Może być sygnałem dla nas i dla innych, że coś/ktoś chce na nas wpłynąć, zepchnąć na bok nasze potrzeby. Gniew może nas obronić przed demotywacją i wspomóc nas w dbaniu o siebie. W życiu nie ma jednak tak kolorowo, więc są również strony ujemne. Wymieńmy zatem przeciwwskazania do korzystania z gniewu: - Gniew może być źle postrzegany. - Może prowadzić do impulsywności, a ona może nam szkodzić, szczególnie jeśli nabierzemy pewne nawyki. - Możemy zacząć go używać w nieodpowiednich momentach, w których lepiej zadziałało by inne zachowanie. - Może przeradzać się w silniejsze emocje co wiąże się z utratą kontroli i zachowaniami niepoczytalnymi. Nie wiem czy ktoś z was czytał Roberta Antona Wilsona i zna teorie obwodów neurologicznych. Nie chcę rozwijać w tym artykule pobocznego wątku. Jednak trzeba sobie uświadomić, że większość ludzi dotyczą podstawowe płaszczyzny funkcjonowania. Ja gniew kojarzę z funkcjonowaniem obwodu "analnego", "ssaczego", odpowiada on za obronę terytorialną i ustalanie hierarchii w stadzie u ssaków naczelnych. Te wszystkie mechanizmy - instynkty i popędy jeszcze w nas funkcjonują. Dlatego ja sam mimo iż nie preferuje komunikacji na poziomie tego obwodu, to korzystnym dla mnie jest jeśli umiem się tak komunikować, aby do poszczególnych osób dotrzeć. Umiejętność dojrzałego wyrażania gniewu może w tym pomagać. W ogóle umiejętność korzystania z emocji jest elementem, który może dodać napędu do naszego życia. Choć zastanawiam się czy dla każdego takie postępowanie będzie dobre. Wydaje mi się, że nie. Trzeba się zastanowić jakie zachowania skierują nas w stronę złotego środka. Gniew w kulturze i rozwoju osobistym. Tak jak wyższy akapit sugerował, trzeba sobie zadać pytanie "czemu to ma służyć?", "jakie cele chcemy osiągnąć?". W buddyzmie - który ja uważam za system filozoficzny (tak wiem, że to również religia i ten aspekt mnie nie interesuje i go nie popieram), który wskazuje drogę do funkcjonowania już w wyższym obwodzie - gniew jest uważany za niekorzystny. Jest tak dlatego, że celem buddyzmu jest między innymi uzyskanie "czystego postrzegania" - niezmąconego silnymi emocjami umysłu. Chodzi też o taki chilloutowy sposób bycia. Na gniew nie ma tutaj miejsca, co ma swoje uzasadnienie. W chrześcijaństwie natomiast wyróżnia się dwa rodzaje gniewu. Nie jest on zatem jednoznacznie zły. Sztampowym przykładem jest tu obraz Jezusa, który przepędza kupców ze świątyni działając pod wpływem gniewu. Z drugiej strony gniew jest uznawany grzechem główny wtedy "gdy jest on nieuporządkowany i nieuzasadniony" (sami musicie dochodzić o co chodzi, nie mam w tym aspekcie większej wiedzy teologicznej). W rozwoju osobistym nie posiadamy dogmatów i powraca tu pytanie o warunki i cele. Ja osobiście wolę unikać korzystania z gniewu i używać innych środków wyrazu, kultywować inne emocje. Myślę, że zwiększając swoją świadomość to nawet gdy gniew przyjdzie to będziemy mieć nad nim większą kontrolę i lepszy pożytek. Natomiast ćwicząc specjalnie na gniewie, bym go w jakiś sposób wzmacniał, co jeśli chodzi o wachlarz zachowań byłoby dla mnie niekorzystne, a długofalowe jego stosowanie mogłoby się odbić na mnie zdrowotną czkawką. Jednak nie mówię, że zawsze musi to być nie. Jeśli ktoś już ma w sobie ten gniew, to niech z niego korzysta (mądrze) dla swojego pożytku, bo taki też można mieć z niego. A jak radzić sobie z czyimś gniewem? Odpowiem metaforycznie: Kto zobaczy w lesie dzika niech na drzewo zaraz zmyka. Dziękuję Koledze Assasyn za podsunięcie dobrego tematu do refleksji. Źródło na którym się po części opierałem: wikipedia