Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'ex' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 10 wyników

  1. Dobar Dan Pany Pojawił się u nas ciekawy temat o samotnych 30 letnich paniach. Przeczytałem, pośmiałem się, zapomniałem, poszedłem do klubu i co? No i oczywiście spotykam moją "za przeproszeniem" ex I teraz nawiązując do tematu samotnych 30-tek. Z ex nie mam kontaktu jakieś 1,5 roku, może dłużej, nie pamiętam, nie liczę. Wcześniej kumpel opowiadał, że też ją spotkał w tym samym klubie w okolicach listopada. Dopytywała się o mnie. Pytała czy kogoś mam? Narzekała, że po naszym rozstaniu nie może sobie nikogo znaleźć na stałe. Pytała czy jestem razem z nim w klubie, itd? Jednym słowem wywiad środowiskowy o natężeniu umiarkowanym, przechodzący w zaawansowany. Kumpel odciął się kłamiąc, że nie wie (mały kłamczuszek) Ten wstęp jest ważny, bo odnosi się do wczorajszych wydarzeń. Wczoraj widzę ex, był to klub. Kontaktu wzrokowego nie złapaliśmy. Ona przyszła z jakimiś 3 kolesiami. Wiek na oko od 33-36 max (Ona 32). Pany, czego ona nie robiła, żebym tylko poczuł zazdrość, jak to mi nie latała nimi przed oczami, jaka to ona nie była szczęśliwa. No och, ach, bon tą silwu ple. Trochę żałosne jak na 32 letnią, wydawałoby się dorosłą kobietę. No, a że ja już jestem całkiem nieźle wyszkolony przez tutejszą brać, to sobie siedzę przy barze i nic. Null, jak powietrze, se siedziałem i se siedziałem i nic. Odczułem straszną manipulację z jej strony. Udawała, że mnie nie widzi, ale jednocześnie lata mi z jakimiś gachami przed oczami. Niby grała niezainteresowaną, ale jakieś dwa miesiące wcześniej wywiad na mój temat robi. Powiem szczerze. Nie wiedziałem co się z nią stało. Nie poznałem kobiety z którą byłem 10 lat. Desperacja w oczach, próba atencji od facetów z którymi przyszła( w sumie ciekawe, że sama przyszłą z 3, nie? ). Wygląd już nie ten co kiedyś. Ubrana byle jak. Przeżyłem szok. Jak boga kocham, przeżyłem szok. Chciała imprezować, szaleć, spróbować z kimś innym. Myślałem, że odżyje po naszym rozstaniu, wylaszczy się, a tu wręcz przeciwnie. Może to zabrzmi egoistycznie, ale patrząc na to, gdzie ja jestem teraz, gdzie ona jest teraz( i jak wygląda), to wiem, że ja skorzystałem. Ona nie. Podsumowując i spinając ten temat jedną klamrą. Jeżeli wszystkie 30tki są tak zdesperowane jak moja ex, to im współczuję i nie zazdroszczę. One też cierpią, bo latka lecą, cyc opada, zmarszczki się robią, a przystojnego szejka jak nie było, tak nie ma. Jest tylko typowy, szary "Janusz z Radomia" i wizja życia z nim. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkie gorące 30tki hahahahahahha
  2. Witajcie Bracia. Sprawa wydaje się nieskomplikowana lecz poszedłem tak grubo po bandzie że muszę gdzieś tu wywalić. Trzy miesiące temu zostawiła mnie po 8 latach związku (6 lat wspólne mieszkanie), z dnia na dzień standardowo " potrzebuję czasu, nie wiem co do Ciebie czuję, nie kocham Cię" to była dość ciekawa rozmowa bo byłem skuty jak bąk, trochę szok, trochę niedowierzanie, znam ją przecież. Kończąc, tylko nie myśl że chodzi o innego...i "paszła" to co się działo potem każdy wie, bywało lepiej. Wyprowadziłem się z domu (mieszkania) które sami ogarneliśmy z przydomowego garażu jej rodziców, do matki. Po tygodniu dostałem wiadomość że ona się wyprowadza do koleżanki i mogę wrócić na chatę dopóki niczego innego nie ogarnę. Mówię spoko może coś ogarnę jakoś porozmawiamy. Taki chuj. Po tygodniu użalania się nad sobą nie ogarniania życia i ogólnej mimozy, wdrożyłem w życie poszukiwanie odpowiedzi. Przetrzepałem laptopa, inny bolec. Jako że jestem spokojnym człowiekiem, napisałem miłego smsa, oddaj mi pieniążki kochana a jak nie masz to niech bolec Ci pożyczy. Zjawiła się, wylaszczona, wypachniona. Przyznała się ustaliliśmy kwotę spłaty. Cześć jak czapka. I po tym miłym przy nudnym wstępie zaczyna się historia przypału. -nie, nie chodzi tu o moją ex. Mam ziomka takiego wiecie od piaskownicy, tak go życie potargało że się puścił z koleżanką z pracy, stara rura (8 lat starsza), cały problem że on był w związku i leciał sobie na dwa fronty, oczywiście skurczybyk pokazał nam że do niego pisze, ba nawet pokazywał swojej ówczesnej...obracał w żart a ruchał pół roku na boku Przyszedł dzień, musiał podjąć decyzję, wybrał pewną opcję, romans chciał zakończyć ale Pani bolcowanej nie było to na rękę. Wszystko w pizdu ciąże, poronienia, depresje policje... strasznie ma nadal chłopak przejebane. Tak zawziętej suki nie widziałem. Ale o co chodzi? o ex załamaną zranioną i zapłakaną, po trzech miesiącach związała się z najlepszym kumplem mojego ziomka. Razem pół roku,przed świętami rozstali się. Powodów wiele. Chłopak już wcześniej miał problem że zapraszam ją na piwo, ale kurwa znam laskę 10 lat to chyba mogę iść z kumpelą na jedno czy dwa. Zrealizowałem aż za dobrze ten plan bo laska wskoczyła mi na siodło finalnie. Rano odwiozłem do domu. I zrozumiałem że powinienem przyjebać w drzewo. Pomyślałem kutasem, ciśnienie zeszło, przestałem myśleć o mojej kurwa pięknej ex, dopierdalając sobie zdradą przyjaciela... Laska co najlepsze spotkała się wczoraj ze swoim świeżym, bo on chciał by spróbować jeszcze raz. no i zajebiście. Odnoszę wrażenie że laska zrobiła to z premedytacją, wykorzystując moje zranione serduszko wbiła półmetrowego kutasa w mojego ziomka. Taka sobie zemsta. Pytanie: Jak ogarnąć ten temat? Czekać a chuj może się nigdy nie wyda? jak się wyda to: ex nr 1 ex nr 2 oraz jego ziomek będą chcieli mnie zajebać. Musiałem przebrnąć przez wszystkie historie pokrótce by nakreślić sprawę.
  3. Dzień dobry, Bardzo długo wzbraniałem się przed opisaniem swojej historii. Może dlatego, że jest mi po prostu wstyd, że zrobiłem to sobie drugi raz w moim życiu a może dlatego, że nie mogłem tego wyrzucić z siebie. Potraktuję to trochę jak terapie, wygadanie się ale też chciałbym usłyszeć opinię mądrzejszych, obytych na ten temat. Wskażcie mi Bracia gdzie się zatraciłem. Choć wydaje mi się, że teraz coś już zaczynam rozumieć. Chyba się pośmiejecie. Opiszę w skrócie tak bardzo jak się da - ciężko skrócić prawie dekadę swojego życia w kilku słowach. Historia zapewne jakich wiele, dawno temu w klasie maturalnej poznałem kobietę która w zasadzie zabrała mnie na „przejażdżkę’ na 7 lat. Dlaczego przejażdżkę? Myślę, że miała cały czas pełną kontrolę nad moim życiem i doskonale wiedziała czego chce, zapewne wie to dalej. Choć czasami myślałem, że mam kontrolę to tak naprawdę tylko mi się wydawało. Jaki wtedy byłem? Inteligentny, bardzo przystojny, dobrze zbudowany, wygadany, dobrze ubrany. W środku jednak lekko rozwalony, miałem nieprzepracowane traumy (nieciekawe dzieciństwo, winiono mnie m.in. za smierć kogoś bliskiego). Oczywiście nie pokazywałem tego, starałem się być skałą z pozoru. Zaiskrzyło między nami, otworzyłem się przed nią i zostaliśmy parą (Ja wtedy 18, Ona 19). Po pół roku wyjechałem na studia bardzo daleko. Miałem przed sobą bardzo, bardzo dobrą przyszłość. To jeden z tych modnych teraz wśród młodych protestujących kierunek. Trzy lata tak studiowałem jednocześnie każdą chwilę spędzając z nią. Przyjeżdżałem kiedy tylko mogłem. Bardzo poważnie myślałem o X (nazwijmy ją X) toteż wiedziony trochę tęsknotą a trochę strachem przed utratą jej zrezygnowałem z tych studiów i pojechałem z nią zamieszkać do dużego miasta. Było dobrze, naprawdę byłem szczęśliwy przez długi czas. Myślałem, że tak będzie zawsze. Pominę teraz opis codzienności etc. Jaki ja byłem w tamtym czasie? Starałem się być „idealnym” do rany przyłóż facetem. Płaciłem za wiele rzeczy, sprzątałem, gotowałem, kupiłem psa - który miał nas jeszcze bardziej zbliżyć, zawoziłem wszędzie, zakupiłem jej sprzęt potrzebny do nauki (studiowała kilka kierunków ale nie skończyła nigdy żadnego) i wiele innych rzeczy które możecie sobie wyobrazić. Zbierając to wszystko uważam, że nie było żadnych symptomów na to co się stało. Zaczęła pracę w fitness. Pewnego dnia po prostu wróciła z pracy i powiedziała, że chce się rozstać. Pamiętam ten dzień - przygotowywałem dla nas obiad w tym momencie. Nie mogłem uwierzyć. Dzień wcześniej kochała mnie, uprawialiśmy sex etc. Jako powód usłyszałem tylko wiązankę tego jaki dobry człowiek a ona chce spróbować życia bo jest młoda i ta stabilizacja to nie to. Zarzekała się, że nikogo nie ma (a miała kolegę koksa z pracy). Płakałem, błagałem, kwiaty i te sprawy - nic, tylko chłód z jej strony. Wyprowadziłem się bez kasy i nagranego mieszkania - pomogli mi znajomi, pożyczyli pieniądze. To było po ok 5 latach bycia razem. Przez najbliższy (może 1,5 miesiąca) bardzo się za to winiłem, wręcz nienawidziłem się, nie rozumiałem. Jak to mogło się wydarzyć. Spotykałem się z nią bo chciała się widywać z psem i przyjaźnić ze mną. Tak naprawdę bała się, że ktoś inny mnie będzie chciał. Przystałem na to, jednocześnie biorąc się do pracy nad sobą, bo chciałem ją odzyskać. Mnóstwo rzeczy poprawiłem w sobie, byłem po lekturach Pana A. i to działało. Poznawałem kobiety ( i to nawet te 10/10) - tylko do pewnego momentu bo mówiłem stop i uciekałem od dalszej znajomości. Zacząłem odżywać, lepsza praca, siłownia, powodzenie. Pewnego dnia powiedziałem sobie dość i chciałem urwać kontakt - chciałem jednak przed tym dać jej prezent który już dawno kupiłem dla niej (skok spadochronowy - kiedyś jej tego zabroniłem więc to załatwiłem, po prostu czułem się zobowiązany, wiedziałem, że muszę to zrobić i chój). Zawiozłem powiedziałem otwórz w urodziny (czyli za jakiś czas) i powiedziałem, że to koniec znajomości i że nie chcę nic od niej. Pojechałem od niej, płakałem w samochodzie, prawie się posrałem ale wiedziałem, że tak trzeba. Wiecie co się stało? Zaczęło się natarcie z jej strony, niedługo potem. Zaproszenia na obiad, spacery. Zdecydowała, że to ja mam być przy tym jak będzie to marzenie spełniać. Pojechałem z nią - wiadomo wielkie emocje po skoku, pocałowała mnie ja już szczęśliwy. Zabrałem ją jeszcze na zamkniętą imprezę dla ludzi z pierwszych stron gazet. W takich kręgach się zacząłem obracać. Oczywiście wróciliśmy do siebie. Wspaniali ludzie którzy mi pomagali po rozstaniu, pokazali życie od innej strony poszli w odstawkę. Zadbała o to. Wprowadziłem się do niej i żyliśmy naprawdę, naprawdę dobrze, znowu zacząłem zatracać siebie. Pewnego dnia coś mi nie dawało spokoju i sprawdziłem jej FB. Myślałem wtedy, że się zajebie. Ona mnie zdradzała już przed tym jak mnie zostawiła. No jak to możliwe? Wyczytałem jak, gdzie i kiedy się „bzykali”. Jakby koleś nie kopnął jej w dupę to ja nie byłbym taki fajny - to też przeczytałem. W rozmowie z koleżanką pisała, że nie rozumie jak on może ją olewać no bo przecież się bzykają. Jednocześnie przeczytałem o sobie duuuużo „fajnych rzeczy” frajer, pizda, pantofel etc. Chciałem odejść, zatrzymywała mnie, zabierała klucze od samochodu, zastawiała drzwi. Przepraszała, żałowała, płakała, wpadała w histerię, sex - ja pierdole! Tak w kółko. Pojebało mnie, prawie umarłem. Uległem po jakimś czasie - stwierdziłem, wybaczam! Druga część tej historii jest taka, że wyjechaliśmy z tego miasta i ja wróciłem na studia, ona ze mną. Oświadczyłem się. Naprawdę jej wybaczyłem i kochałem jak sam skurwysyn. Zdałem rok ale musiałem wrócić żeby zarobić na resztę. No to wróciliśmy do miasta rodzinnego. Zgadnijcie co się stało po powrocie ? Zostawiła mnie jakiś czas temu ( ponad 7 lat znajomości), ale ja już wiedziałem, że ma kogoś na boku - sprawdziłem to. Wiem kto to jest. Pojechałem do niej pewnej soboty i udawałem, że nie wiem. Zmusiłem ją żeby mi powiedziała czy chce tego związku czy nie. Odpowiedziała to co kiedyś - chce się pobawić życiem, chce odnaleźć siebie. Jak tam jechałem obiecałem sobie, że te resztki honoru tym razem zachowam. Nie płakałem - powiedziałem „ Szanuję twoją decyzję”. Kurwa najbardziej ją zabolało, że ja miałem czelność mieć cyt. „tyle klasy”. Powiedziała oczywiście, że nie zerwie kontaktu, będziemy się widywać etc. - czyli pies ogrodnika. Pojechałem do domu - a ona została tam z przeświadczeniem, że znowu jej się udało, że ja nie wiem, że jestem kurwa jej ukochanym naiwnym, własnym frajerem, niezatapialnym kołem ratunkowym. Dalej bym w tym tkwił bo ona nie miała zamiaru ze mną „już teraz zrywać”. Mieliśmy iść na sylwestra, wspólna wigilia, wyjazd na wakacje w kwietniu itp. Po prostu postawiłem ją pod ścianę - bo już kurwa nie mogłem bardziej brzydzić się sobą. Od tamtego czasu minął już miesiąc i ja czuję, że żyję. Wcześniej te wiele lat temu, jeżeli ktoś by mi taką historię opowiedział to bym kurwa nie uwierzył, że można tak bardzo kogoś kochać kogoś, poświęcać się i nienawidzić siebie. W każdym razie, pracuje w fajnym miejscu, odkładam na dokończenie studiów, spotykam się z kobietami - różnymi, niektóre mi się nawet podobają. Była próbowała się odzywać ale ja nie odbieram, nie odpisuje, nie interesuję się już jej życiem. Czy coś do niej nadal czuję ? Tak. Myślę, że bardzo ją kochałem - czyt. byłem uzależniony. Teraz powoli nabieram kontroli nad swoim życiem - to świetne uczucie po tylu latach. Wiem też, że za jakiś czas zwróci się do mnie po coś więcej ale jak mówiłem tę furtkę którą ona zostawiła uchyloną ja zatrzasnąłem. Kochałem i przegrałem, przyjmuję to. Jaki teraz jestem? Przepracowałem u psychologa traumy z dzieciństwa, dalej pozostałem inteligentny, choć trochę mądrości nabieram, przystojny ponoć bardzo :), wesoły, pogodnie patrzę w przyszłość, asertywny. Poczucie humoru mi zostało. Uczę się, że kobieta ma być „towarzyszką” mojej własnej zajebistej, zaakceptowanej drogi a nie moim przewodnikiem. To jest tylko jakieś 10% - chyba najważniejsze. Jak coś sobie ważnego przypomnę, dodam niżej. Nie żałuje, dużo mnie nauczyło to wszystko. Fajne momenty też były - sporo. Mimo wszystko będę miał o czym potomnym opowiadać. Bracia to najkrócej jak się dało, liczę na szczerość, śmiech, cokolwiek. PS: Swoją drogą ten pies - to ze mną został, najlepszy przyjaciel ! Dodatek 1. Z racji tego, że nie wiem jak edytować post główny, dopiszę tutaj. Po tym wszystkim co mnie spotkało na własne życzenie jak wspomniałem przepracowałem traumy u psychologa. Moja miłość dołożyła mi nerwicę, ataki paniki w środku nocy, ataki agresji, ataki drgawek - mózg się przeładowywał po prostu. Teraz już tego nie ma na szczęście.
  4. Zainspirowany tematem założonym przez @Łapinski napiszę przy okazji swoją historie z ex, którą nie zupełnie dzieliłem się jeszcze na forum. Też tęsknie za swoją ex mimo, że już rok minął od ostatecznego rozstania. Z telefonem nigdy nie miałem problemów bo po prostu nie lubię przez niego rozmawiać. W porównaniu z dziewczynami, które obecnie poznaje to była niebo a ziemia. Serio to jest porażka. Czuję się mocno rozczarowany i jest naprawdę ciężko poznać równie fajną, nie mówiąc o lepszej dziewczynie. Tylko to mnie dalej trzyma przy niej wspomnieniami. Plus fakt, że była we mnie wpatrzona jak w obrazek a ja rozwaliłem ten związek. Traktowałem tą relacje jak zapchaj dziurę po poprzedniej. Ściślej mówiąc najpierw ja zerwałem. Myślałem, że wyrwę taką jedną, która mi się podobała. Jednak dupa. Przy rozstaniu zrobiło mi się żal i chyba coś raz wspomniałem o luźnym związku. Tak na wyrąbaniu była mowa, że będziemy ze sobą dopóki ktoś kogoś sobie nie znajdzie (byłem zbyt pewny siebie a ona taka nieśmiała - nie wiem czemu ale myślałem, że sobie nikogo nie znajdzie). Teraz wiem, że nawet najbrzydsza może mieć dużo orbiterów. Byłem głupi bo na zdjęciach wygląda na 9/10, realnie naturalna siódemka. Wystarczyłoby, że to wrzuci w internet a cała machina wojenna ruszy. Przez ten czas zaczęła lepiej się ubierać, dbać o siebie, stała się pewniejsza siebie. Ja zacząłem się angażować a ona mnie nakręcała na siebie i pisała, że ma na mnie ochotę, takie tam. Z ofiary zmieniła się w ofiarę ze skłonnościami drapieżnika. Wcześniej chciałem się rozstać bo po prostu nie dbała o siebie, żarła dużo słodyczy a i też odbiło się to na moim zdrowiu, z resztą do teraz (dalej nie wiem jak to cholerstwo wyleczyć a wpływa na potencję i sen/ niestety badania mówią żem zdrowy, tylko niby jakieś osłabienie odporności). Pewnego razu chciała się ze mną spotkać w jakiejś tajemniczej sprawie. Kiedy ją zobaczyłem cała się trzęsła a jej mowa ciała przekazywała sprzeczne ze sobą komunikaty. Nic z tej rozmowy nie wynikało. Miałem wtedy do niej 100% zaufanie (bo niby przecież ona taka szara myszka). Jednak po 3 dniach udało mi się z niej wydusić, że jest zakochana. "Wtf co? Jak to? Jak możesz być zakochana w kimś innym skoro znasz kogoś dopiero miesiąc?" Trochę sobie jaja z tego robiłem, jednak potem dotarło do mnie "o kurwa faktycznie". W tym czasie mi już zaczęło zależeć i zrobiłem się o nią zazdrosny. Powiedziałem jej, że już wybrała i nie ma o czym rozmawiać. Tłumaczyła się, że dałem jej przyzwolenie (zapomniałem o tym) a i koleżanki ją chciały wysfatać (o naszym związku nikt nie wiedział). Potem mówiła, że kocha tylko mnie i popełniła wielki błąd a jeśli od niej odejdę to ona zaakceptuje ten stan rzeczy -.-. Z tym orbitererem to mówiła, że tylko się przytulali i całusy w policzek oraz chodziła z nim do kina i na spacery bo ja tego nie robiłem (myślę, że seksu raczej nie bo jest zamknięta na ludzi i nieufna). Potem wyszło, że coś tam miał co do niej plany na rodzinę. A jaja jakieś. Sam nie wiem ile z tego jest prawdy. Miałem poczucie winy i kazałem jej zerwać z nim kontakt natychmiast i jakoś rozeszło się po kościach (chyba). Po tym zajściu uświadomiłem sobie, że mi na niej zależy. W porównaniu z poprzedniczką była fajna i nie robiła mi jazd. Pewnego razu rozmowa zeszła na temat o rodzinę. Powiedziałem jej, że nie chce się żenić a dzieci najwcześniej dopiero po 30 (teraz to ani to ani tamto nigdy w życiu). U niej na wsi to wszyscy się pożenili a i rodzina ją naciskała. W dodatku nikt o mnie nie wiedział ani o niej w mojej rodzinie. Poszło, że tradycyjnie jestem egoistą, wszyscy z miasta jesteście zepsuci oraz mam chore podejście do wiary, obraziła się. Potem przeprowadziła się do kogoś z rodziny i już nie była na wynajmowanym mieszkaniu sama z obcą dziewczyną. Od tej pory wszystko się zmieniło. Dwa miesiące później spotkania o wiele rzadsze, brak chęci do seksu, chociaż ja sam miałem problemy (to co napisałem wcześniej). Jednak nawet już samo przytulanie i pieszczoty były dla mnie przyjemniejsze od seksu. No i trochę zrobiła się oziębła. Pewnego razu powiedziała, że do mnie nie przyjdzie bo myślę "tylko o jednym" a ona chce na spacer i inne rozrywki. Wiedziałem już, że nie jest dobrze, mimo to jakimś cudem byłem dalej optymistą. Kolejny raz zaproponowałem jej głupi układ, o którym potem zapomniałem i go żałowałem. Zostanie, odejście albo pomiędzy. Wybrała opcje pomiędzy. Z dnia na dzień coraz bardziej unikała kontaktu fizycznego. Co najgorsze im bardziej mi odmawiała tym bardziej mnie to kręciło. Byłem jej ciałem tak bardzo zafascynowany, że w myślach naiwnie myślałem, że już tak pozostanie. Moje skłonności mnie zgubiły. Podobało mi się, że taka szara myszka zrobiła się trochę dominujaca. Jednak białorycerzem nie byłem odkąd mnie zostawila pierwsza. Najwyżej dalej trochę naiwny. Co najgorsze miałem w głowie skłonności cuckold (chyba poprzednia mi tak zryła psychikę) i trochę na to liczyłem oraz, że mnie nie zostawi. Oczywiście walczę z tym bo mam świadomość, że w realu by mnie to prawdopodobnie rozwaliło psychicznie, jestem mimo wszystko uczuciowy i się przywiązuje. Nawet rozważałem po rozstaniu aby jej zaproponować bycie jej orbiterem (spotkania erotyczne). Zrezygnowałem bo mnie olewała na chacie. Obawiałem się też tego, że zapamięta mnie jako jakiegoś dewotę. Teraz gdyby mi to zaproponowała możliwe, że bym się zgodził. Jednak to typ miłej i raczej grzecznej dziewczyny. Sprawa związku już jest zamknieta ale czuję z nią silną więź i tęsknotę. Była dziewicą i tylko takiej "niewinnej" i miłej dam się lekko dominować. Przed tym jak ja zacząłem kombinować to wszystko działało w relacji. Uwielbiałem jej stopy bardziej niż jej cipkę i więcej to znaczyło oraz dawalo przyjemności niż sam seks. Dziewczynami z przebiegiem podświadomie gardzę. Jednak tylko podświadomie bo nie traktuje ich jakoś źle. Wiem, że takie coś mam. Nie widzę się z taką w związku i aby móc się spełniać. Trochę mnie męczy ta moja (chyba) ciemna strona. Bo logika myśli jedno a ciało reaguje na odwrót i chce czegoś innego. Teraz jakbym znalazł taką dziewczynę to bym nawet nie pomyślałem o innej. Kończąc opowieść. Pewnego dnia spotkaliśmy się wieczorem. Ona nie chciała iść tam gdzie ja, przy pocałunku patrzyła w dal. Odjechała komunikacją miejską a przy następnych próbach spotkania nagle się okazywało, że non stop coś robi. Po miesiącu tej szopki napisała mi, że uczucie się wypaliło itd. Koniec. Pół roku potem zaprosiła mnie na snapie nie wiedzieć po co. Wygarnąłem jej to wszystko o co miałem do niej żal i mnie przeprosiła. Na tym się zakończyło to wszystko i się nie oddzywałem. Podejrzewam, że do tej pory jest sama bo wiem, że chodziła na imprezy a ona nie ten typ. Z perspektywy czasu trochę żałuje rozstania, ale ma parcie na rodzinę a ja nie (przynajmniej tak to odebrałem). Tak przy okazji, jak zrobić tak aby nowo poznaną miłą laskę przekonać do relacji FF nie bawiąc się w związek? Nie chciałbym jej robić przykrości ani dawać nadzieji. Sam jestem teraz niechętny do związku chyba, że by się znalazła odpowiednia zawodniczka jak w poprzednich akapitach.
  5. Sen o ex

    Hej jak często wam się śni eks, która kusi do złego? Ja miałem w swoich snach sytuacje gdzie różne eks pokazywały smutną minkę i chciały abym z nimi porozmawiał albo wrócił. Ostatnio mi się przyśniło, że mnie kusiła "na ładne nogi" ale już nie pamiętam co chciała osiągnąć. Oczywiście w realu nie pogada się normalnie bo zupełny lód i izolacja a tu takie słodkie w snach A "najlepsze" jest to, że nawet jak się nie myślało o takiej delikwentce przez kilka miesięcy to po przebudzeniu trochę się tęskni.
  6. Pytanie Ja 31 lat ,ex 31 lat rozstaliśmy się po 10 latach nie mamy kontaktu od 9 miesięcy. Chciała ślubu i dzieci. Ja nie. po rozstaniu zablokowałem ją,usunąłem z wszystkiego,nie piszę. Teraz tak : jej brat udaje,że mnie nie zna,siostra głowa w dół jak mnie widzi. Ja od tego czasu ex widziałem raz, pierwsza powiedziała cześć i nic więcej, poszła.Odpowiedziałem. Podejrzewam,że musiała nieźle na mnie nasrać u rodziny... Dostałem kopa w największym swoim kryzysie w życiu(sprzedaż firmy,utrata pracy,depresja od roku zakończona 10 dniowym pobytem w szpitalu psychiatrycznym)Oczywiście zero wsparcia. Na do widzenia usłyszałem: -ogarnij swoje życie -znajdź pracę -chcę szaleć i spotykać się z innymi -chcę spróbować jak to jest z innym -spotykam się z kimś(później to odwołała) -potrzebuje czasu, daj mi 2 tygodnie(wyjechała sobie na wakacje)oczywiście już się nie odezwała. Pytanie,bo mam moralniaka : -jak ją spotkam ,mówić cześć,czy przejść obojętnie -jak spotkam jej matkę,członków rodzinny, to samo ,cześć ,czy obojętność? Z jednej strony udawanie obojętności po 10 latach jest raczej słabe i pokazuje emocje,ale z drugiej strony po takim kopie to ona powinna dla mnie być niewidzialna. Spalić za sobą wszystkie mosty na wypadek jej powrotu(wiem,że teraz aktywnie szuka nowego na portalach randkowych itp.,więc jak nic nie znajdzie znając życie zacznie się szał i chęć powrotu) Czy może mieć tę całą sytuację w pompie? Jak Wy to załatwiacie?
  7. Cześć i czołem Samice! Dostałam namiary na wasze forum od znajomego. Temat dzieci jest tematem trudnym a konflikty między byłymi partnerami o dzieciaki jeszcze trudniejszym... I właśnie o tym postanowiłam pisać swoją pracę magisterską. Jestem w związku z facetem, który ma 2 synów w wieku przedszkolnym i szkolnym. Czy znajdzie się tu jakaś samica w takiej samej sytuacji jak moja?
  8. Bracia, śledzicie i kontrolujecie swoje ex na fejsie itd? Czy odczuwacie grzeszną radość (a kysz!) na widok obwisłych cycków, tłustego brzucha i przemijającej urody Pań, które wami wycierały podłogę pewne swej kobiecej siły?
×