Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'rodzina' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 33 wyników

  1. Witam Bracia. Kiedyś pisałem że starszy syn r.92, wyjechał za chlebem na Islandię, jako tako się urządził, w tym roku ściągnął brata który ukończył technikum. Żyje im się jak to na obczyźnie, wynajmują wspólny pokój, mieszkają i pracują razem. Od jakiegoś czasu zauważyłem pewną separację o de mnie. Starszy zaczął mnie traktować z pewnym dystansem, tu muszę wrzucić coś negatywnego na mój temat. Mianowicie w czasie sesji na skype, zawsze jestem nawalony, nie przyjemny w sensie wizerunku, matka jak to matka chciała by wszystko wiedzieć co u nich, natarczywa jest. Źle nas odbierają jako całość. Wiem, zwalam winę na mnie i kobietę, ale to ja czuję się winny. Od kilku miesięcy zauważyłem że starszy Syn stara się obniżyć moją wartość, mówi mi co źle robię, wyciąga perełki z mojego życia, mówiąc: Ty nie byłeś lepszy. Boli kurwa, ale to co mówi jest prawdziwe. Odbieram to jak coś w rodzaju próby detronizacji mnie, lub próby wskazania mi żebym mu nie pierdolił głupot, bo sam nie jestem lepszy. Nie chcę tej sytuacji odbierać jako konflikt, ale kurwa boli mnie to, bo gdzieś zanika relacja Ojciec-Syn. Gdzieś zawiązuje się relacja: Mężczyzna vs Mężczyzna. Nie wiem czy jestem gotowy na to, przede wszystkim ja jako ojciec. Zdaję sobie sprawę że jestem ułomny ze swoimi nałogami, kiedyś nawijałem makaron jako autorytet, ojciec. Teraz wydaje się sobie jako lekko pół śmieszny. Nawijam o życiu, a sam jestem niejako, jak by złamas. Wiem na czym problem polega, ale jestem ciekaw opinii chłopaków młodszych o pokolenie. Pozdro.
  2. Specjalnie zakładam ten wątek w rezerwacie aby jak najwięcej osób mogło się wypowiedzieć. Po poście @krótkowłosy postanowiłem stworzyć temat, którego celem jest porównanie cech dzieci wychowywanych przez samotne matki i samotnych ojców z drugim podziałem na chłopców i dziewczynki. Piszcie o przykładach, które znacie z własnego życia, waszych dzieci oraz obserwacji i wiedzy, którą uzyskaliście od rodziny, znajomych, kolegów, przyjaciół czy innych osób. Jeśli ktoś posiada na ten temat jakieś dane naukowe to są one tutaj mile widziane. Zasady: Powyżej swojej wypowiedzi piszcie pogrubionymi literami o kim piszecie np. Samotny ojciec - syn, Samotna matka - córka. Dopiero potem piszcie resztę swojej wypowiedzi. Tu ułatwi wszystkim czytanie, a następnie porównywanie cech dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców obojga płci. Gorąco zapraszam do udzielania się w tym temacie
  3. Ojciec nie może wydziedziczyć córki tylko dlatego bo stanęła po stronie matki. Widać tu doskonałe wzajemne wspieranie się kobiet i prokobiece prawo. http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1083598,wydziedziczenie-mozna-podwazyc.html Sprawa dotyczyła powództwa o zachowek, z którym wystąpiła córka zmarłego przeciwko swojemu bratu, dziedziczącemu na podstawie testamentu cały spadek. Kobieta domagała się blisko 130 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami. Jej zdaniem wydziedziczenie w testamencie z powodu uporczywego niedopełniania przez nią obowiązków rodzinnych względem ojca było nieskuteczne. Tłumaczyła, że złe relacje pomiędzy nią a zmarłym wynikały z konfliktu ojca z matką. W wieloletnim sporze kobieta opowiedziała się za matką, jednak jak zaznaczyła „nigdy nie wyrzekła się ojca i zawsze odwzajemniała próby nawiązania kontaktów, nigdy nie odmówiła mu opieki w chorobie i nie dopuściła się względem niego rażącej obrazy czci”. Z tymi twierdzeniami nie zgadzał się pozwany. Przekonywał, że to powódka ponosiła odpowiedzialność za pogorszenia się wzajemnych relacji. Decyzję o wydziedziczeniu nazywał przemyślaną. Rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Gliwicach zgodził się z kobietą i zasądził na jej rzecz żądaną kwotę. Oczywiście były tez oskarżenia mężczyzny o znęcanie się nad matką i obronę jej przez córkę. Co o tym sądzicie?
  4. Cześć Bracia. W Finlandii, a konkretnie w Helsinkach 2 przedszkola rezygnują z Dnia Ojca na rzecz "Dnia Bliskiej Osoby" i rzekomo chodzi o to aby dzieci nie posiadające ojca nie czuły się pokrzywdzone w ten dzień. To kolejny krok ku zniszczeniu autorytetu Ojca nie tylko w rodzinie, ale i w społeczeństwie. Skandynawowie bez reszty są wykastrowani. A co wy o tym sądzicie? http://www.rp.pl/Spoleczenstwo/171109775-Finlandia-Przedszkola-rezygnuja-z-Dnia-Ojca.html
  5. No w Skandynawii coraz bardziej "postępowo" W Danii od 2018 roku wystartuje serial o nazwie "Gravid med en fremmed” czyli "Ciąża z nieznajomym". Teraz uczestniczki nowego programu mają zachodzić w ciążę z obcymi sobie mężczyznami. To osoby, które chcą mieć dziecko, ale pozostać jednocześnie singlami. Po dobraniu partnera wedle preferencji mają zajść z nim w ciążę, a potem wspólnie sprawować nad nim opiekę, mieszkając osobno. "Format reklamowany jest jako odejście od tradycyjnego modelu rodziny." Takie seriale oglądają głównie kobiety i mają one utrwalić w kobiecych głowach przeświadczenie, że ich dzieci nie potrzebują ojca, a mężczyzna jest im jedynie potrzebny do zapłodnienia. Co sądzicie o tym serialu? źródła: http://www.fronda.pl/a/ciaza-z-nieznajomym-w-dunskiej-telewizji-oto-kolejny-dowod-moralnego-upadku-europy,101770.html http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/discovery-networks-reality-ciaza-z-nieznajomym-pregnant-with-a-stranger https://www.wprost.pl/teatr-opera/10083912/slub-z-nieznajomym-nowy-hit-telewizji-to-ciaza-z-nieznajomym.html
  6. Niedawno internet, obiegła pewna fotografia ze ślubu pewnej pary. Ona, dumnie klęcząca przed swoim wybrankiem, On - dumnie przed nią stojący, w spodniach opuszczony. Co o tym sądzić? 1) Pamiątka ostatniego lodzika w życiu? 2) Pomnik zwycięstwa mężczyzny, który uchował sobie Panią? 3) Marna prowokacja? 4) Duży dystans świeżo poślubionej pary? 5) Tani chwyt reklamowy? Przecież autor się podpisał na zdjęciu. 6) Przekroczenie granic dobrego smaku, nawet jak na taką uroczystość? Jakie jest Wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji!
  7. Witam serdecznie! Nie znalazłem podobnego tematu, dlatego podejmuję rękawice w tej kwestii. W trakcie lektury pewnej książki, został poruszony temat o autorytecie własnego Ojca, czyli najważniejszego mężczyzny w życiu syna. Ukłuło mnie strasznie, gdyż prawda o tym jak siebie postrzegam, zabolała. Chodzi o to bracia samcy, iż nie czuje się pewnie w roli faceta. Pomimo "rozwoju osobistego", w którym tkwię parę lat, gdzieś podświadomie nadal tkwią we mnie przekonania samca beta. Moj tata jest facetem, który dał sobie wejść na głowę i teraz za to niestety bardzo mocno pokutuje. W książce pana Elridge, " Tęsknoty męskiej duszy" był ciekawy fragment, traktujący o roli ojca, gdy kształtują się wzorce młodego mężczyzny. Odczuwam pewnego rodzaju dysonans pomiędzy przekonaniami które zdobyłem, a tym co faktycznie czuje. Bardziej wygląda to tak, że szukam potwierdzenia bycia facetem, wśród otoczenia i rodziny. Odczuwam pewna pustkę, że ojciec nigdy nie zasugerował mi do podświadomości, ze jestem facetem i powinienem dominować. Macie może podobne odczucia? też brakuje takiego potwierdzenia wypływającego tylko od was, że nic wam nie brakuje? pozdrawiam i zapraszam do dyskusji
  8. Witam was Bracia Bardzo krótko moje zapytanie do Was . Właśnie zmarł mój życiowy mentor mój Tata . Wielka postać w moim życiu I mój najwierniejszy Przyjaciel . Nie znam się na prawie ale mam ograniczone zaufanie niestety do partnera moje Siostry który ma na nią niepozytywny wpływ który mógłby nastawić Siostrę przeciwko swojemu Bratu . Chodzi o sprawy spadkowe (dom Rodzinny) - po pół roku zostanie otwarty testament z wolą mojego Taty , - raczej wola Taty będzie taka że dom zostanie przepisany na moją Mamę w całości za jej życia (osoba nie zdolna do samodzielnej egzystencji psychicznie i fizycznie) nie posiada chyba odpowiedzialności prawnej jest po operacji - po śmierci Mamy dom przechodzi raczej na dzieci w równej połowie jeśli nie zostało to inaczej określone w woli zmarłego chyba Siostra i Ja . - obecnie Siostra samozwańczo wzięła Mamę do siebie pod opiekę po śmierci Taty Moje pytania do osób z podobnymi doświadczeniami : 1) Czy powinienem być osobiście na odczytaniu testamentu mojego Taty ? 2) Czy brak obecności wpłynie prawnie na dalsze losy zarządzania majątkiem ? 3) Jeśli Tata zadecydował że dom przejdzie na moją siostrę za "dożywotnią opiekę" nad Mamą czy i jak mogłbym tą ewentualną wolę zakwestionować ? 4) Jeśli siostra dostała by dom za opiekę nad Mamą czy nadal według prawa należy mi się jakaś część majątku (domu) ? Moje słowne ustalenia z Siostrą w przyszłośći , nie chcę domu bo jej zależy żeby go zatrzymać z tytułu sentymentu zależy mi tylko na spłacie części która mi się należy . Mam Syna i też chcę się jakoś zabezpieczyć . Dziękuję za ewentualne rady Masterblaster
  9. Rodzina Jacy go wydziedziczyła o czym wspomina Daniel na swoim streamie.
  10. Cześć Bracia. Chciałbym założyć temat dotyczący tego jak wychować syna. Podawajcie tu swoje rady, przemyślenia, doświadczenia, artykuły, książki itp. dotyczącego wychowania syna przez ojca. Choć sam nie chcę być nigdy ojcem to ta wiedza może się przydać innym braciom, którzy mogą zechcieć mieć dzieci Oczywiście na ten artykuł trzeba spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka w niektórych momentach link - http://joemonster.org/art/40562/ treść artykułu: W języku angielskim istnieje słowo "cuckold", w skrócie "cuck", oznacza mężczyznę, który pozwala swojej żonie na posiadanie wielu partnerów seksualnych, bo myśli, że sam nie jest psychicznie czy fizycznie w stanie jej zaspokoić. No typowa pipa-jeleń. No to jedziemy z koksem. Jeśli ostatnio wszedłeś w posiadanie syna i jak wszyscy ojcowie (i matki) nie chcesz, żeby syn ci wyrósł na małą piczę, która pozwala innym facetom bzykać na jego oczach jego żonę, to przygotowaliśmy dla Ciebie zrozumiałą i prostą instrukcję, jak tego uniknąć. Podstawówka Wszyscy wiemy, że publiczne szkoły zostały przejęte przez socjalistów uwielbiających indoktrynację i pragnących wyprać mózgi naszym dzieciakom już za młodu, by zagwarantować sobie, że będą w pełni posłuszne ideologicznej rewolucji, poprawności politycznej, zasadzie "różnorodności" i tak dalej. Ich celem jest wytworzenie w małych chłopcach poczucia wstydu spowodowanego wszystkim tym, co związane z męstwem. Każą im odrzucić konwencjonalne myślenie, opierające się na starym, dobrze sprawdzonym systemie ról płciowych. W skrócie: chcą, by Twój chłopak był dziewczynką. Na szczęście z odpowiednim wzorcem możesz pokrzyżować niecne plany zjebania Twoich dzieci. Opiekunka w przedszkolu nie będzie się mogła bawić z Twoim synem karabinem, ale Ty możesz bez problemu skoczyć na strzelnicę ze swoim 5-latkiem i wywalić z nim parę magazynków do tarczy. Twój syn powinien być odpowiednio wprowadzony w świat broni najszybciej jak to tylko możliwe. Nic nie daje więcej poczucia męstwa, niż zestrzelenie jakiegoś szajsu. Jak będzie miał 9 lat, to powinien wejść na poziom snajpera. Żeby zwiększyć swoje szanse w walce przeciw praniu jego mózgu, musisz pokazać synowi, że płacz jest dla kobiet, uczucia są dla słabych i że choć przemocy powinno się unikać, to nigdy nie można jej wykluczyć z arsenału potencjalnych rozwiązań. Na przykład, jeśli jesteś na wycieczce w lesie ze swoim 9-letnim synem, który właśnie zauważył jelenia i mówi "Och, zobacz, jaki słodki ten jeleń"... NATYCHMIAST wróć do samochodu, wyciągnij swojego Winchestera i wytłumacz młodemu, że nie wyjdzie z lasu, dopóki jeleń nie będzie martwy, oprawiony i złożony na pace twojego pickupa. Wiele osób (szczególnie liberalnych kobiet) będzie myślało, że zastrzelenie czegokolwiek i wypatroszenie tego nożem myśliwskim jest okrutne i zupełnie niepotrzebne 9-latkowi, ale to są właśnie te osoby, które wychowały swoich synów na pizdojeleni. Gimnazjum Och, ach, Twój syn jest w wieku, w którym zaczyna interesować się laskami. No to co? Wciskać "panic-button"? Nie! W żadnym wypadku! Feminazistyczne przegrywy będą próbowały sprawić, by Twój syn poczuł się winny z tego powodu, że podobają mu się dziewczyny i lubi się za nimi oglądać. Nawet za samo patrzenie w dekolt dłużej niż 3 sekundy nazwą go gwałcicielem. Straszne, co? Nic się nie bój, jesteśmy tu, by Ci pomóc. Młody facet czujący pociąg do kobiet jest jak najbardziej normalny. Nigdy i pod żadnym pozorem nie rób nic co sprawi, by myślał, że jest inaczej. Jeśli wejdziesz do pokoju Twojego syna i zastaniesz go oglądającego nagie kobiety w internecie, to nie krzycz na niego i nie dawaj mu szlabanu, lepiej podrzuć mu jakieś dobre stronki, jak RedTube czy Pornhub. W momencie, w którym chcesz go powstrzymać lub zawstydzić, potwierdzasz tylko wszystko, co marksistowskie feminazistki chciały zaaplikować mu poprzez pranie mózgu w ostatnich latach. Będzie myślał, że oglądanie gołych babeczek i ślinienie się do cycków to perwersja (wcale tak nie jest, to całkiem normalne), będzie myślał, że jest z nim coś nie tak i pewnego dnia, jak za dotknięciem magicznej pałeczki, zamieni się w cipojelenia. Szkoła średnia Jeśli wprowadziłeś i utrzymałeś dyscyplinę, odpowiednie poczucie moralności, etyki i właściwe wzorce różnic płciowych swojemu synowi przez ostatnie 14 lat, to już jesteśmy prawie w domu. W tym miejscu Twój syn powinien dowiedzieć się, jak być jednocześnie rycerskim dżentelmenem i dziką bestią. Obydwie postawy są niezwykle istotne i potrzebne dla utrzymania równowagi męskiego mózgu - współczucie jest równie istotne jak agresja. Pogódź się z tym, bądź mężczyzną. W wieku 15 lat powinien wiedzieć już co to jest praca, powinien znać zasady obowiązujące przy robocie i powinien mieć za sobą już najmniej jedną wakacyjną pracę. Chłopakom najlepiej dawać jakieś prace wymagające tężyzny fizycznej już w wieku 8 lat, żeby upewnić się, że nie zostaną cuckami-cipkami. Kiedy będzie miał 18 lat, powinien od razu odebrać prawko i mieć jakiś fajny samochód. Nie kupuj mu waginosceptycznej, brzmiącej normami środowiskowymi hybrydy, kup mu jakiegoś żrącego wachę muscle-cara. Im więcej będzie kopcił i zanieczyszczał środowisko, tym lepiej. Jeśli zrobisz to dobrze, ziemia powinna ocieplić się o jakieś 3 stopnie Celsjusza przez globalne ocieplenie spowodowane tym, że młody przewiezie 100 różnych lasek na bzykanie jeszcze przed skończeniem szkoły średniej. Studia Najlepiej w ogóle nie wysyłać synów na studia, tylko zrobić im jakieś porządne szkolenie i wrzucić w wir handlu, albo niech sobie wyrobi prawko na ciężarówki, jak prawdziwy facet. Studia to tylko drogi dom opieki prowadzony przez marksistów. No ale jeśli musi iść już na studia, to upewnij się, że będzie woził się tylko z najlepszymi laskami, że odrzucił feminazistyczne, nonsensowne spojrzenie na świat i wie, jak być prawdziwym facetem. Upewnij się, że chodzi na wszystkie imprezy, wali browary do 9 rano, stuka masę dobrych lasek i nie daje jebania o to, co myślą o nim inni. Upewnij się, że on wie, że jeśli ktokolwiek nazwie go "dupkiem", to powinien przyjąć to jako komplement, bo pipki są po prostu zielone z zazdrości i nienawiści, a wiadomo, haters gonna hate. Nołbadi kiers. Na tym kończymy szkolenie. Gratuluję, Twój syn nie stał się pizdojeleniem!
  11. Bracia, Witajcie! Znalazlem sie bo szukalem odpowiedzi na nurtujace mnie pytania i watpliwosci. Otoz jestem w zwiazku z dziwczyna od 5lat ja 35 ona 30 wiec juz pierwsza mlodosc mamy za soba. Mieszkamy za Odra ale dosc blisko polskiej granicy w duzym miescie. Wiec emigracja ale dosyc lajtowa mozna jezdzic i bywac czesto w kraju rowniez na weekend. Nie jest zle oboje pracujemy IT i zarobki nie sa moze kosmiczne ale pozwalaja zupelnie spokojne zycie a w razie zwolnienia kazdy moze liczyc na roczna opieke ze strony panstwa. W sumie ja jestem facetem troche nietypowy. Zawsze mialem mnostwo roznych pasji czasem dosc dziwnych i glowe pelna jakis kreatywnych pomyslow. Dlatego opcja ze dosc stabilna praca + troche czasu wolnego na wlasne kreatywne poczynania zawsze byla jakims moim celem. No ale jak juz zamieszkalismy razem to moja partnerka niewiele mi daje takich mozliwosci na rozwijanie wlasnych pasji i projektow. Zazwaczaj cos mi sie udalo czasem porobic w nocy jak juz spala, ale tak to zarzuca mi ze to skupianie sie na sobie i egoizm. No ale poza tym pewnie wynika to z tego ze nie do konca podziela moje zainteresowania.. Rodzinka. Wiem ze wykladnia wasza jest moze inna, ze rodziny nie nalezy mieszac ze zwiazkiem. Ale moja partnerka ostatnio ma ich w d**. Jak tu ktos przyjedzie nas odwiedzic raz na ruski rok to tylko sie mnie pytala po pierwszej nocy mnie kiedy juz wyjadzie. Tymczasem jej rodzinka i znajomi sa tu duzo czesciej i zostaja spokojnie na kilka nocy. Nawet na weselu w rodzinie mi nie towrzyszyla. Niby fajnie jak rodzina i rodzice znaja swoje miejsce ale z drugiej strony wiem, moi starzy to troche katole choc moj ojciec potrafi byc bardzo easy-going i lubiany w towrzystwie gosc. Poza tym ona jest z takiej rodziny rozbitej i ma przede wszystkim kontakt z mama, z ktorej nie jest zbyt dumna bo troche sie zapuscila po rozwodzie (spora otylosc i brak znajomych). A ja jestem z rodziny o korzeniami katolskimi, ale moi starzy nauczyli sie byc dosc tolerancyjni bo w sumie nie maja innego wyjscia. Ale przynajmniej bylo tak u nas ze sie debatowalo i kazdy pomagal jak mogl, a u mojej partnerki to czesto jakies krzyki i dziwne akcje, i czeste kwasy. A wiem to bo z reguly razem jezdzimy do jej domu w polsce. W moim rodzinnym przez 5 lat byla na razie raz. Oboje wiemy ze jestesmy z tym naszym zwiazkiem na zakrecie. Ja bo czuje sie w nim zduszony regularnym sabotazem. Jej wlaczyl sie wyrazny instynkt rodzicielstwa. Wiadomo paru znajomych tez od niedawna w pieluchach wiec „czas na Nas“. Ale sam nie wiem czy to bedzie dobre rozwiazanie, moge miec dzieci pozniej, jesli faktycznie sa one pisane w moim scenariuszu. Z drugiej strony mega mi sie wlacza potrzeba posiadania po pracy wlasnego azylu, jakis 2 godzin w ktorych moge sam po prostu pobyc ze soba, popracowac nad czyms lub czegos sie nauczyc. Od dawna wiem ze to uczucie ze cos tworze i sie rozwijam daje mi najwieksza satysfakcje. Poza tym moze jestem idealista ale wyobrazam sobie ze moja idealna partnerka powinna byc w jakims sensie Kreatywna, tak zeby nasze pasje sie wspolnie nakrecaly i nawet scieraly ALBO w jakims sensie otwarta na lekka partyzantke w zyciu (camping, sporty mniej lub bardziej ekstremalne).. bo nie znosze jednak takich typowych ksiezniczek. Pozy tym zaluje ze przez ten zwiazek tyle miejsc nie pojade, bo lubie takie wyprawy w stylu wedrowki po gorach i spartanskie warunki w schronisku. Prawie codziennie wyobrazam sobie co bym robil gdybym byl sam i gdzie bym wyjechal bez niej na wakacje i ajkich zanjomych bym odwiedzil. Jak to czujecie co tu przedstawilem ?
  12. Wiele na tym forum przeczytałem deklaracji niczym z „Misia”, o tym, że w życiu się nie ożenię! Ale wszystko ma swoje zady i walety! W każdej sytuacji można zachować kontrolę nad swoim życiem, o ile wie się co należy, jak i kiedy robić oraz gdy ma się taką możliwość. Do młodzieży, nie myślcie, że pozostając singlem rozwiązaliście już swój główny problem. Mnie też, nigdy specjalnie nie ciągnęło do małżeństwa, ani nawet dzieci, nie za bardzo chciałem brać je nawet na ręce. We wczesnej młodości po dość jednoznacznych doświadczeniach z kobietami, głównie w związkach, stwierdziłem, że jak już, to nie wcześniej jak między 30 a 40 rokiem życia pomyślę nad tą sprawą. Gdy żeniłem się z moją kobietą, miałem jakieś 35 lat i „chodziliśmy” ze sobą już od około 8 lat. Co mnie przekonało? Miałem kiedyś okazję być zaproszonym na obchody bodaj 50 rocznicy ślubu pewnej nobliwej pary. Okazało się, że para owa miała chyba 8 dzieci. Każde z tych, miało też od ok 5 do 7 dzieci (wnuki). Niektóre wnuki miały już po 2 do 3 dzieci, razem ze swoimi kobietami/ mężczyznami, rodzeństwem solenizantów (czyli tylko najbliższa rodzina) było ok 120 osób. Uderzające było to, że utrzymywali dość bliskie prawie codzienne stosunki (mieszkali w obrębie 100 km od siebie). Co mnie tak ruszyło? Ludzie normalni, zwykli, ale ich siłą była rodzina (jak w mafii), w ramach której można było znaleźć bezinteresowną pomoc prawie w każdej dziedzinie życia. Byli lekarze (kilku specjalności), prawnicy, ekonomiści, cyrkowcy, kucharki, nauczycielki, żołnierz, policjanci, robotnicy budowlani, rolnicy, polityk, przedsiębiorcy, artyści. Naprawdę było czuć od tych ludzi siłę i odpowiedzialność za siebie, wszyscy dobrze się znali, widywali się, w większym składzie, co najmniej kilka razy w roku. Każde z dzieci solenizantów w zasadzie przejęło taki model rodziny i tworzyło swój odpowiednik. Co do kobiet, duża ich grupa, córki ze swoimi córkami, przygotowywały jedzenie przez jakieś dwa dni inne sprzątały, dekorowały, organizowały całe przedsięwzięcie. Wiedziały czego się od nich oczekuje i nie wyglądało na to, aby im to przeszkadzało lub się do tego zmuszały. Może poza kilkoma wyjątkami (żony synów). I jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się w oczy, solenizanci, ludzie pod 80-tkę, ich rodzeństwo starsze i młodsze, w zasadzie bez objawów demencji (wszyscy byli ze partnerami/partnerkami!), prawie nikt nie nosił okularów, choć już nie tak żwawo, ale tańcowali w miarę możliwości i ochoty, większość jarała skręty i piła wódkę (w granicach rozsądku). A i sama impra nie była jakaś sztywniacka, raczej jak w piosence Kayah – Prawy do lewego http://www.tekstowo.pl/piosenka,kayah_i_bregovic,prawy_do_lewego.html I tu pytanie do tych co już po zawarciu związku są. Co was skłoniło do założenia rodziny?
  13. Cześć. Mam 22 lata, mieszkam we Wrocławiu, wynajmuję pokój. Uczyłem się pilnie, ale nie w szkole. Całe życie pracuję w sprzedaży. Potrafię tworzyć systemy marketingowo-sprzedażowe (sklepy internetowe, grafikę, organizuję reklamę). Biznesowych książek mam sporą kolekcję, przeczytałem z 50. W skrócie - mam teorię. Nie miałem nigdy swojej firmy, nie wiem jak to jest w praktyce. Moi rodzice prowadzą od kilkunastu lat firmę produkującą meble, mają pracę, ale brakuje tam dobrze zorganizowanych systemów i marketingu. Nisko cenią swoje usługi chodź są jednymi z lepszych w branży. (wspominam o tym bo sprawa tego dotyczy) Ostatnio wymyśliłem i sprawdziłem kilka pomysłów - przekalkulowałem wszystko i wyszło mi, że opłaca się robić dla mnie 2 rzeczy. 1. Mogę zacząć tworzyć kontent w internecie (kursy, blogi, wideo, podcastu). Myślę, że mógłbym pomóc ludziom, którzy chętnie mi za to zapłacą. Wiem i już. Biznes bym rozwijał po godzinach w międzyczasie jebał bym na etacie na niezbyt wymagającym stanowisku, po to by zapewnić sobie przepływ pieniężny. 2. Mogę wejść do rodzinnego biznesu, gdzie teren jest już rozeznany, firma i magazyn stoi, a pracownicy pracują. Działał bym tam w kontekście marketingu i sprzedaży, oraz obsługi klienta. Żeby być cenny w firmie zaplanowałem to tak, że zajmę się tym na co mam największy wpływ i da największe rezultaty tzn. sprzedaż. A kiedy zdobędę, dzięki sprzedaży wpływ na firmę to będę mógł wprowadzić zmiany, które ułożą biznes i zapewnią większy zwrot z biznesu dla mnie i rodziców. Do tej pory wszystko wygląda super tylko. Mam problem z ojcem. Nigdy nie traktował, poważnie moich pomysłów. Niszczył poczucie mojej własnej wartości. Wiem, że może to brzmieć jak lament, ale często wyśmiewa moje propozycje. Nie ukrywam takie zachowanie podcina mi skrzydła. Wiem, że muszę ojcu udowodnić, że jestem warty tego, by być traktowany poważnie w ich firmie, ale boję się, że to może skończyć się jak walka z wiatrakami. Zawsze moje działania będą uzależnione od tego co on o tym myśli, a na to nie mam wpływu. A nie chcę, by moja przyszłość zależała od kogoś innego. Mając te 2 możliwości. 1. Jestem zależny tylko od siebie i tego co robię. Nie mam nikogo kto podcinał by mi skrzydła co jest oczywiście plusem. Jednak zwrot z tej opcji pojawi się dopiero po dłuższym czasie (1-2 lata). Nie mam tu pewności czy to będzie dobry biznes, co wiąże się z ryzykiem. 2. Mam dobry, sprawdzony interes rodzinny. Gotową infrastrukturę i now how w branży. Ale mam też człowieka, który nademną stoi i może w prosty sposób zniszczyć efekty mojej pracy. Robiąc z rodzina biznes narażam swoje z nimi relacje. Czy ktoś z Was też miał taki dylemat? Jak kończy się współpraca z rodziną? Może jakieś przykłady? Czy warto ryzykować i tracić czas? Może lepiej zająć się swoimi sprawami i szukać swojej drogi? Jak przeobrazić się w oczach ojca z dziecka na mężczyzną, z którego zdaniem trzeba się liczyć?
  14. Witam wszystkich braci samców, Zanim opiszę mój problem, chciałbym się ze wszystkimi przywitać. Nazywam się Adam i jestem tu nowy, mam lat 19. Jestem obecnie na studiach i ogólnie wszystko u mnie w porządku oprócz jednej rzeczy.. Rodzice chcą abym koniecznie zdał sesję. Niby w tym nic złego, przecież martwią się o swojego jedynego syna, ale nie chcą zaakceptować, że chcę się przenieść na inny kierunek, że ten na którym jestem mi nie odpowiada. Mówią, że przestaną mnie utrzymywać, że lekceważę wszystko. Mało tego tego tata co tydzień do mnie przyjeżdża żeby mnie sprawdzać z lekcji i tak dalej. Jak im wytłumaczyć że coś takiego mi się nie podoba ? Pozdrawiam
  15. Dzisiaj przeglądając swojego Facebook'a, zauważyłem, że niektóre z moich znajomych, zamieszczają na swoich tablicach posty z linkami do różnych for, tematów, blogów poświęconych relacji damsko-męskich. Zazwyczaj tematy te dotyczą relacji w małżeństwie i jeden z takich tematów biorę właśnie na tapetę i poddam własnej analizie. Zaznaczam, że temat małżeństwa jest mi bardzo obcy, mogę polegać jedynie na własnym doświadczeniu, w relacjach męsko-damskich oraz na obserwacji związków oraz małżeństw moich własnych znajomych. Link: http://www.calareszta.pl/mezowi-trzeba-dac-zupy-i-dupy/ ,,Wyczytałam ostatnio, że stara babcina prawda głosi, że „mężowi trzeba dać zupy i dupy”. To już było kilka tygodni temu, a do teraz śmieję się pod nosem na wspomnienie tych słów. Bo wiecie co? A gówno prawda. Możliwe, że ja nie jestem całkowicie przystosowana do życia. Przyznaję. Wychowałam się w rodzinie, w której kobiety miały swoje zdanie, umiały tupnąć nogą, a w moim domu rodzinnym to w ogóle gotował tata, a mama od święta coś słodkiego. Kiedy miałam niewiele ponad dwadzieścia lat wyjechałam na tak zwany zachód i moje podejście do równouprawnienia na dobre się ukształtowało. " No więc na dzień dobry, autorka tematu przyznaje się, że nie jest przystosowana do życia w relacjach społecznych na równych i uczciwych warunkach a swoje niedostosowanie wyniosła z domu rządzącym przez matriarchat. Gdzie roszczeniowa kobieta, z mężczyzny robi niewolnika i pozbawia go prawa i możliwości do tworzenia faktycznego związku rodzinnego oraz prawa głosu i stanowienia o sobie. Z takimi wzorcami zderzyła się z inną rzeczywistością na zachodzie, gdzie egzotyczni mężczyźni niwelują wszelkie względem równouprawnienia. ,,I mam do powiedzenia tyle – możliwe, że coś w tym jest, że facet z pełnym brzuchem i zaspokojony seksualnie jest zadowolony z życia. Możliwe. Jednak dla mnie mężczyzna, partner, ojciec moich dzieci to nie jest ktoś przypominający intelektem jamniczka, który ma mieć w jednym miejscu pełno, a w drugim pusto, bo inaczej świat mu się zawali, albo, o zgrozo, poleci na kiełbasę do suczki sąsiadów. I takie stwierdzenie, nawet w żartach, jest lekko dla facetów obraźliwe." Nie znam mężczyzn, których takie określenie obraża - wręcz przeciwnie - znam mężczyzn, którzy właśnie chcą mieć to wszystko a więc pełny brzuch i zaspokojenie seksualne. Niestety nie mają tego ponieważ w związkach - czy to nieformalnych czy małżeńskich - na wszystko ten mężczyzna musi zapracować, poświęcić resztki wolnego czasu jaki ma dla siebie oraz oszczędności życia. Jednoznacznie dostajemy do zrozumienia, że według autorki seks w związku nie jest ważną kwestią a jeśli mężczyzna poleci na inną - to tylko dlatego, że ,,głupim psem" ,,Nie mówiąc już o tym, że sprowadza związek do zaspokajania potrzeb, a kobiety zniża do poziomu niewolnicy, bo jaśnie pan mąż, pan i władca ma mieć podane a sex w małżeństwie nudny i z obowiązku, więc gdzie tu mowa o romansie, grze wstępnej, czy w ogóle podnieceniu. Szybko, szybko Halina, ogarnij się jak już dzieciaka położysz, bo mecz będzie i browara po drodze podaj. Możliwe, że tak to wyglądało gdzieś kiedyś w średniowiecznych wioskach zabitych dechami, ale Proszę Państwa, to już nie te czasy. " Autorka tematu nie ma zielonego pojęcia o tym jak faktycznie było w średniowieczu, gdzie zdecydowana większość małżeństw była aranżowana i zazwyczaj potencjalna wybranka rodziny aranżującego nie miała w ogóle nic do powiedzenia. W średniowieczu kobieta była kobietą a mężczyzna mężczyzną i każde zajmowało się tym do czego zostali powołani. Ogólnie w średniowieczu społeczeństwa były zdecydowanie lepiej zorganizowane i ogarnięte jak dzisiaj - oczywiście zdarzały się wyjątki od reguły, ale bardzo szybko usuwano takie jednostki. Bywało nawet - zwłaszcza w niższych warstwach społecznych - że faktycznie zdarzała się miłość i uczucie jak z bajki ale bardzo rzadko i nie wszędzie. Ogólnie na co dzień społeczeństwo miało bardzo dużo do czynienia ze śmiercią, z bólem, z twardą walką o przetrwanie i nikt nie miał czasu myśleć o czymś takim jak równouprawnienie. Funkcjonowały bardzo dobrze prosperujące zamtuzy - burdele - na które, łożyli nawet królowie. Kobieta znała swoje miejsce - wiedziała, że jak jej mężczyzna idzie na wojnę, to na pewno pokradnie, na pewno pogwałci po drodze ale w gruncie rzeczy zawsze do niej wróci. Była świadomość tego, że dzisiaj jesteśmy i żyjemy a jutro mogą wszystkich w wiosce zarąbać i nikt z pomocą nam nie przyjdzie. Druga sprawa jest taka, że w małżeństwie wszystko przemija - młodość, piękność, szczęście, pieniądze, zdrowie - wszystko schodzi na dalszy plan, ponieważ życie upływa oklepanym schematem. Kobieta staje się panem mężczyzny, wylicza mu czas co do sekundy, wyznacza codzienne zadania jak w jakiejś grze, karze i nagradza takiego rycerzyka, który dla niej, z miłości zrobi wszystko. Nie są istotne potrzeby mężczyzny - trzeba realizować potrzeby kobiety, tylko potocznie zwane potrzebami małżeńskim oraz rodzinnymi. ,,Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa. I jeśli ten mąż jest z tych, co to tylko czeka na tę zupę, mrucząc przy tym z niezadowoleniem, że bałagan jakby wkoło, a potem uważa, że jak psu buda mu się ta zupa na czas należy, to mam dla niego nowinę – raczej się nie doczeka. Kobiety pozostawione same sobie z dziećmi, domem i ogarnianiem rodziny są tak wykończone, że musisz się chłopie postarać, żeby coś jeszcze wykrzesać, a dostać to możesz ewentualnie mopa do ręki. Dwie rączki Bozia dała? Ano dała. Żelazko w męskiej ręce dość ergonomicznie wygląda. Instrukcja obsługi pralki napisana jest przystępnym dla obu płci językiem. Kupa dzieciaka to problem i matki i ojca. Jeśli chcesz być kolego męski, to Ci podpowiem, że nic tak kobiety nie kręci, jak widok faceta, który sprząta, opiekuje się dziećmi i naprawia sprzęty domowe sam z siebie, bez przypominania co dwa tygodnie przez rok. " Dla autorki tematu nie ma problemu - tak samo jak dla zdecydowanej większości kobiet - aby w małżeństwie kupczyć wszystkim a nawet wykorzystywać własne dzieci celem manipulacji i osiągania z tego własnych korzyści. Starający się facet jest w oczach kobiety nikim, niewolnikiem i nawet niech nie liczy na jakieś specjalne względy. Ona zajmuje się dzieckiem, jednocześnie pokazuje, że kręci ją władza w małżeństwie. Władza absolutna nad facetem sprowadzonym do parteru, którym wystarczy pomachać dzieckiem przed oczami aby ten tańczył jak ona zagra. Seks w małżeństwie zanika albo jest nudny i z obowiązku, ponieważ kobieta nie czuje podniecenia względem takiego faceta; brzydzi się takim facetem, poniża go w oczach własnych, rodziny i znajomych. Ale przynajmniej będzie zajmować się dziećmi, naprawiać sprzęty domowe i myśleć, że wszystko jest dobrze. ,,Panuje takie dziwne przekonanie, że kiedy w naszym kiedyś namiętnym związku nagle włączy się faza „rodzina”, to kobieta będzie lizała podłogi od rana do nocy, ślęczała przy garach z potomkiem luźno zwisającym z biodra, będzie te kupy przebierała, brudne skarpetki prała, śpiki z nosa wyciągała, usługiwała komu akurat najbardziej trzeba, a potem hop siup wskoczy z czarującym uśmiechem i figurą supermodelki w ponętne ciuszki i zamieni się w ognistą kochankę. Bo przecież to jej małżeński obowiązek. Tymczasem obowiązki małżeńskie faceta można skrócić do prostej zasady: ma być. Jeśli nie puści nas kantem, znudzony małżeńską rutyną książę, zdegustowany ciałem, które rozorała ciąża, a do tego nie bije i za dużo nie pije, wtedy to już naprawdę jest rewelacyjny mąż. A jak jeszcze czasami w domu pomoże, dziecko przez te trzy minuty, kiedy matka w toalecie, doglądnie, takiego to na rękach nosić, dbać o wątłe męskie ego, głaskać często, zupę i dupę bez mrugnięcia okiem podawać! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę, że taki facet co w domu pomaga, to skarb. Dom przecież też jest jego! Dzieci też nie zrobiłyśmy sobie same! Braw za ogarnianie wspólnego życia niestety nie będzie. ,,Tak więc, moje drogie Panie i jakże drodzy Panowie. Jeśli chcesz zjeść zupę, to sam sobie ugotuj. Byle nie tylko dla siebie, bo dzieci też głodne. A jak chce Ci się dupy, to zacznij od dzielenia obowiązków domowych ze swoją kobietą. Możliwe, że starczy jej jeszcze siły na nocne rozrywki. I od czasu do czasu się zastanów, że skoro mężowi trzeba dać zupy i dupy, czego trzeba dać żonie, co dla niej jest tą „zupą i dupą”. Możliwe, że to, co Was kręci, to dwie różne rzeczy i dlatego tak często boli ją głowa. " Nie znalazłem choćby jednego akapitu mówiącego o obowiązkach kobiety w trakcie małżeństwa - są jedynie roszczenia i zrzucanie całej odpowiedzialności za rodzinę na faceta. Nawet jeśli facet znajdzie poza rodziną, inną kobietę to właśnie dlatego, że własna żona sprowadziła go do roli służącego, zniszczonego małżeńską rutyną z kobietą, która ani myśli zadbać o siebie, ponieważ jest leniwą krową. Zdaniem autorki, w małżeństwie czy w życiu rodzinnym kobieta nie ma żadnych obowiązków, przecież ona rodzi dzieci, to jej się należy - wbrew pozorom to właśnie wg kobiety - ma być! Mało tego - nawet jeśli facet jest dobrze ogarnięty, to i jak nic z tego nie będzie mieć. Bo w jej oczach będzie samcem beta - dlatego są bóle głowy, dlatego są testy na posiadanie nabiału, niewybredne komentarze, pojawienie się kochanka, którego czeka taki sam los jak biednego męża, który przecież z uwagi na dzieci, swoją złą, żonę jednak kocha i poświęci dla niej wszystko. Resztę i ocenę pozostawiam Wam - miłego komentowania.
  16. Cześć Bracia. Właśnie natrafiłem na pewną stronę na Fb o nazwie "Kapitalizm Zabija" której autor, a raczej autorka pisze (w odniesieniu do tego artykułu ---> http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/ojcostwo-nie-konczy-sie-z-rozwodem/0h9x55y ) takie rzeczy: " WRACAMY DO IDEOLOGII... DZIECI. nie ustaje temat praw ojców, a raczej skowyt ojców którzy niczym Romea walczą o swoje dzieci niczym o pieski czy samochody, coś co najlepiej dowodzi jak fatalnymi są oni ojcami. zrozumcie więc jasno: 1. DLA DZIECKA LEPSZA JEST NAJGORSZA MATKA NIŻ NAWET NAJLEPSZY TATUŚ 2. MATKA DECYDUJE O TYM CZY OJCIEC MA WIDZENIA, CZY NIE, I ROLĄ SĄDU JEST TYLKO (A) PRZEKAZYWANIE WIADOMOŚCI, ORAZ (B) DECYDOWANIE O ALIMENTACH. W KWESTIACH WIDZENIA, MIEJSCA ZAMIESZKANIA, WYCHOWYWANIA, ROLI OJCA, CODZIENNOŚCI DZIECKA MATKA JEST SĘDZIĄ OSTATECZNYM. JEŚLI WIĘC OJCOWIE CHCĄ WYCHOWYWAĆ DZIECI TO POWINNI WYSYŁAĆ WNIOSKI DO MATKI A NIE DO SĄDÓW. MATKA JEST SĘDZIĄ. takie są prawa natury. " Nie ukrywam, że ten post tej durnej lewackiej stronki Mnie wkurzył. A co Wy sądzicie na ten temat?
  17. Uważam że dla młodego chłopaka czy później faceta bardzo ważne są korzenie rodzinne, chodzi mi o wzorce facetów czy kobiet we własnej rodzinie . Jako mały dzieciak mało mnie to interesowało a nawet jak się pytałem to rodzina ,bliska mówiła mi zdawkowe informacje o osobach , utrzymywała nie w matrixie i taki właśnie obraz zbudowałem sobie o nich w głowie czyli ludzie „nijacy”, „ szarzy” , tych co poznałem jako starych ludzi byli zniszczeni życiem,alkoholem, i doświadczeniami ,czasem zdziwaczali . Dla młodego chłopaka to smutne „doświadczenie” ... Jakiś czas temu znajomy zrobił projekt fotograficzny na temat naszego miasta szukamy starych zdjęć czy zapisków co się działo X lat temu . I chcąc nie chcąc wkręciłem się w to mocno zacząłem szukać fotografii po ludziach, i trafiłem też na wujka w mojej rodzinie. Wujek opisywane przez moją rodzinę był jako „taki tam inżynier” ,”gdzieś tam za młodu jeździł” …. niczym przybrana rodzina Luka mówiła o Ben’ie Kenobie a później okazał się Obi-Wanem ! Facet w zaawansowanym wieku z iskrą w oku i zawadiackim spojrzeniem niczym Indiana Jones, pracował jako inżynier w Iraku,Libanie ,ogólnie nazwał bym go człowiekiem renesansu ,pisze książki,wiersze,koresponduje z USA ze szlachcianką ,która pochodzi z Polski ,umie obsługiwać laptopa ,zrobił drzewo genealogiczne , matematyk i duża wiedza ! Dla mnie to ogniwo którego mi brakowało ! Moja śp. babcia na odkrytych prze zemnie zdjęciach czarno białych od młodych lat jeździła po świecie. Kiedy jeszcze żyła w ostatnich latach wypytywałem ją o rodzinę , okazało się że miała brata który został wywieziony z „łapanki” jako młody chłopak 14 lat na roboty do Niemiec .Po powrocie był innym człowiekiem i poszedł w alko ,młodo zmarł . Pradziadek motocyklista! Zawadiacki uśmiech ,w helowce buta widać długi nóż ,podobno jeździł do warszawy podrywać prababcie i nosił ostrze dla ochrony , zafascynowany motoryzacją , na każdym zdjęciu albo motor albo ciężarówka Dziwi mnie to że gdzieś do swojej 40-50stki na zdjęciach był tez jak Indiana czy zawadiaka a później „podupadł” widać to na ubiorze (może bieda?) i braku tego błysku w oku w późniejszych latach . Dziadek kolegi , budowniczy inżynier,budował np. zakopiankę czy drogi w górach ,walczył z "niemcem" Od jakiegoś czasu mam zajawkę czy hobby na szukanie starych zdjęć i szukanie do nich odpowiedzi od starszych ludzi . Polecam wam to jako swojego rodzaju terapie albo poznanie swojej rodziny , inaczej się czujesz mając takie”zaplecze” we własnej rodzinie. Albo wiesz np. dlaczego osoba ,którą znałeś była alkoholikiem, okazuje się że wpływ na to miały zdarzenia i nie był „złym” człowiekiem jak go ci bliska rodzina opisywała ! tutaj wklejam ciekawa zajawkę co robi dobre zaplecze w rodzinie
×