Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'rozwód' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 31 wyników

  1. Chciałoby się powiedzieć - nędzna oszustka. No i wszystko już wydała na "bieżące sprawunki", czyli pewnie szafy pękają od ciuchów i butów. http://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Jest-wyrok-Synowa-musi-oddac-bylym-tesciom-100-tys-ktore-dostala-w-prezencie
  2. Dzisiaj wpadłem na bardzo ciekawy tekst. Do wszystkich "świeżaków' na forum przeczytać od deski do deski. http://ohme.pl/zwiazek/miales-racje-mowiac-bedziesz-zalowac-zaluje-list-do-bylego-meza/ Pozwolę sobie skomentować co ciekawsze kawałki tego "listu". Żona poczuła wiatr i wyfrunęła z domu. Pomyślała, zawojuje świat. Standard. Zastanawiałem się jaki jest powód, bo nie podany był, ale założyłem, że pewnie nowa gałąź. Pamiętać Bracia, trzymać ramę, pokażesz słabość - zacznie tobą gardzić. Nic tak nie wkurwia kobiety, jak to, że byłemu się powodzi. Szef przycisnął śrubkę i trza zapierdalać. Ups... a miało być tak pięknie... Panowie, temat byłych ? Ucinać to i tyle. Przepraszam, przepraszam... nie wierzę, ale po chwili wróciła na stare tory. Klasyk "nie moja wina". Słyszeli panowie ? Nie zgadzamy się na manipulowanie dupą ! Początkowe założenie o nowym facecie sprawdziło się w 100%. Nowa gałąź się złamała i teraz chlip chlip popełniłam błąd... Łał ! Najpierw zły, chuj, drań a teraz taki dobry ? Założę się, że jakby facet nie ułożył sobie życia, to dalej by nim gardziła i traktowała jak śmiecia.
  3. Witam. Trochę po marudzę, moja wczoraj dostała jazdy, z czymś tam zwlekałem, dałem sobie czas na załatwienie sprawy w UM, nie chciało mi się. Zareagowała jak patolka, musi być już zaraz, przecież ja kazałam, co ty sobie myślisz. Zaznaczam, żadnych strat finansowych, po prostu nie chciało mi się. Wyznaczyłem sobie termin na dziś i sprawę załatwiłem. Wczoraj dostała jazdy, bo pod wpływem, dobrego humoru powiedziałem jej że wcześniej nie załatwiłem, ponieważ urzędniczki nie było, chociaż tam wcale mnie nie było. No kurwa jazda z jej strony jak mało. Dowiedziałem się że czeka aż w końcu zdechnę, jestem ciężarem, i tak, ona czeka na moją emeryturę, im wcześniej zdechnę tym lepiej. Było tego dużo więcej, nie będę wywlekał, nawet dla mnie za dużo. Wiem, nie dawno pisałem że ona jest ułożona, a gówno! Ona tylko kontroluje siebie, jedno robi, drugie myśli. Nie, nie jestem rozgoryczony, świata, czy kobiet nie naprawię. Chcę spokoju na starość, i dla tego muszę albo dać jej ostro po łbie, czego nie chce mi się, albo rozstać się. Ponieważ rozwodu mi nie da, spróbuję inaczej. Złożę wniosek o separację. Parę lat w separacji i rozwód z automatu. Poszukałem w internecie "wniosek o separację", i taki kwiatek mi wyskoczył, jak poniżej. Bracia nie oczekuję abyście rozkminiali moje życie i moją babę, sam sobie dam radę. Skupcie się raczej na tym co poniżej, wysoko pozycjonowany w goo..., wynik. Wzór pozwu o separację Miejscowość, data.............. Powódka: ............................... Imię i nazwisko Zam....................... Adres Pozwany: Imię i nazwisko Zam....................... Adres Sąd Okręgowy w...................... Wydział Cywilny POZEW O SEPARACJĘ Wnoszę o: 1. orzeczenie separacji małżonków .............. imiona i nazwiska małżonków ................................ pozostających w związku małżeńskim zawartym w dniu .................... USC w ............................., numer aktu małżeństwa, z winy męża; 2. powierzenie obojgu rodzicom wykonywania władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi ................................ z tym, że miejscem zamieszkania dzieci będzie każdorazowe miejsce zamieszkania matki/ lub ograniczenie władzy rodzicielskiej pozwanemu poprzez ustalenie, że jego kontakty z dziećmi polegać będą tylko na ................... i powierzenie władzy rodzicielskiej nad dziećmi:.............(imiona dzieci, daty ich urodzin) powódce*; 3. zasądzenie od pozwanego na rzecz małoletnich dzieci kwoty po ........................ miesięcznie na każde dziecko, tytułem jego udziału w kosztach utrzymania dzieci płatnej do 10 dnia każdego miesiąca z góry; 4. o zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki kosztów procesu; Uzasadnienie Strony zawarły związek małżeński w USC w .............................. w dniu .............................. Dowód: skrócony odpis aktu małżeństwa stron. Z małżeństwa tego w dniu ...................... urodziły się dzieci .............................................. Dowód: odpis skróconego aktu urodzenia Pożycie stron od kilku lat się nie układa. Mąż nadużywa alkoholu, urządza libacje alkoholowe. Pod wpływem alkoholu staje się agresywny. Kilkakrotnie zdarzyło się, że mąż nie pojawił się w domu przez kilka dni, nie przejawia zainteresowania sprawami dzieci i domu. Powódka czyniła starania o utrzymanie związku małżeńskiego. Proponowała mężowi terapię odwykową. Mąż nie chciał skorzystać z profesjonalnej pomocy, twierdząc że jej nie potrzebuje. W związku z awanturami była wzywana policja. Mąż trzykrotnie przebywał w izbie wytrzeźwień. Od roku strony nie prowadzą wspólnego gospodarstwa, nie współżyją fizycznie. Dowód: Zaświadczenie o pobycie z izby wytrzeźwień Zeznania świadka: imię i nazwisko .................................. Mąż uchyla się od łożenia na potrzeby dzieci. Na zaspokojenie usprawiedliwionych potrzeb małoletniego niezbędne jest około ............. Z uwagi na to, że możliwości zarobkowe pozwanego są większe od niż powódki, żądanie zasądzenia alimentów w kwocie ............ jest uzasadnione. Dowód: Zaświadczenie o zarobkach powódki Zaświadczenie o zarobkach pozwanego ( wnoszę o zobowiązanie pozwanego przez Sąd do jego złożenia) Powódka wnosi o orzeczenie separacji z winy pozwanego, jako że w żadnym stopniu nie przyczyniła się do rozkładu pożycia małżeńskiego. Wszelkie zaburzenia funkcjonowania małżeństwa nastąpiły za sprawą pozwanego. ................................ Podpis powódki Załączniki: • skrócony odpis aktu małżeństwa stron • odpis skróconego aktu urodzenia • zaświadczenia o pobycie z izby wytrzeźwień Tak, jesteśmy w czarnej dupie, jak się nie obrócisz dupa zawsze z tyłu.
  4. Witajcie Bracia, chciał bym prosić was o radę w sprawie odwrócenia sytuacji zarówno w moim małżeństwie jak i w innych. Moja żona jak po latach się okazało klasyczna księżniczka i manipulatorka a ja cały czas odrywałem rolę najbielszego z rycerzy. Przebudziłem się jakiś czas temu, przeczytałem większość forum i jestem w trakcie czytania kobietopedii. Poszedłem również za większością rad jakich udzieliliście innym użytkownikom w podobnej sytuacji: schudłem, zadbałem o wygląd, zapisałem się na MMA, postawiłem jej kilka bardzo zdecydowanych granic. Zaowocowało to lawiną lamentów, afer, wyprowadzek "na pokaz" do których nigdy nie dochodziło itp. Jednak jestem pewny że mimo to wszystko ona wciąż nie poczuła się zagrożona. Zmieniła swoje zachowanie w stopniu minimalnym abym nie mógł jej tyle zarzucić. Po tym przydługim wprowadzeniu w sytuację przejdę do rzeczy. Wiemy doskonale między innymi dzięki Panu Markowi że ludziom wpycha się w głowy różne przekonania które dzięki podświadomości ofiara uznaje za swoje. Uważam że sam padłem ofiarą wielu takich sytuacji również w wykonaniu mojej lubej. Ileż to razy święcie wierzyłem że podejmuje samodzielne decyzje a teraz z perspektywy czasu widzę że byłem sterowany. Czy jest możliwe zaszczepienie w jakiś płynny sposób w jej umyśle myśli o zakończeniu tego małżeństwa? Z jej zachowania jasno wynika że nigdy nie dopuszczała takiej myśli do siebie i chodź sprawy w ostatnich miesiącach stawały na ostrzu noża i mówiłem wprost że dla mnie to koniec do niej jakoś to nie docierało(a ja w sytuacji dla mnie wielce stresowej w końcu ulegałem- walczę z tym jak mogę). Szukam sposobu zakończenia tego małżeństwa, na zewnątrz dla wszystkich jesteśmy idealną parą mamy dziecko w wieku przedszkolnym. Moim zdaniem próbowałem wszystkiego by uratować ten związek ale zwyczajnie czuje się w nim jak w więzieniu bez krat. Niby rada jest prosta : powiedz jej jak facet że to koniec i wystaw za drzwi, jednak z powodu dziecka i naszych bardzo katolickich wręcz zaściankowych rodzin chciał bym uzyskać jakiś koronny argument. Zastanawiam się(dzięki audycjom w Radiu Samiec) nad testami DNA, gdyż zawsze dziwiło mnie to że kiedy zaszła w ciąże miałem problemy zdrowotne i nie mogłem "skończyć" w niej. W okresie ponad miesiąca od zapłodnienia w obie strony jestem pewien na 100% że spuściłem się w niej 1 raz. Czy miałem takie szczęście? Z drugiej strony ona już wtedy była na tyle mało atrakcyjna że nie chce mi się wierzyć żeby miała kochanka, do tego tak obsesyjnie mnie opanowała że bardzo rzadko wychodziła z domu sama.
  5. Witajcie Bracia, Przyszedł czas, by opisać swoją historię. Z żoną znamy się od 12 lat, od 8 mieszkamy razem, a małżeństwem jesteśmy od lat 3. Mamy 2,5-letnią córkę. Dotychczas byliśmy zgodnym małżeństwem, jednak od połowy ubiegłego roku zaczęło się psuć - co jakiś czas drobne kłótnie, fochy związane głównie z moimi aktywnościami, tj. - praca - poświęcam jej około 50h tygodniowo; zastrzeżenia, że spędzam zbyt wiele czasu w biurze, a nie z rodziną; ponadto, odkąd mamy dziecko, a żona po rocznym urlopie macierzyńskim powróciła do pracy, to problemem stały się choroby dziecka - gdy nie było kogoś do opieki, najczęściej ona brała zwolnienia, ja bardzo rzadko (moja praca przynosi znacznie większy dochód niż jej, więc powtarzam jej, że powinniśmy traktować ją priorytetowo) - do żony ten argument jednak nie trafia; poza tym zwykle poświęcam jakiś czas na pracę na urlopach, tzn. jestem pod telefonem, odpisuję na maile wieczorem itd. - hobby - moją pasją jest rower, w sezonie spędzam około 100-120h na rowerze (marzec-październik), zwykle to są 3-4 treningi na tydzień - zupełnie tego nie rozumie i co jakiś czas z tego powodu wybuchają awantury, że rower ważniejszy od rodziny/dziecka/żony itp.; ponadto problemem są zakupy związane z tą pasją (odzież, części, gadżety itd.) - słabość do nowinek technologicznych - głównie telefonów, żona nie akceptuje tego i w miarę częstych wymian moich urządzeń - nawet jak się zgadza, to po zakupie potrafi mi to wypominać jeszcze długo. Ponieważ mieszkaliśmy razem przed ślubem prawie 6 lat, zawsze mieliśmy osobne konta, wydatki dzieliliśmy na zasadzie ona opłaca żywność, ja biorę na siebie wszystkie rachunki, kredyty, czynsze, media itp. + co jakiś czas, jeśli potrzebowała, dolewam na jej prośbę; po ślubie nie zażądała wspólnego konta od razu, dopiero od połowy ubiegłego roku zmieniła zdanie; ponieważ nie byłem do tego przekonany, przeciągałem temat ile się da‚ tzn. do dziś nie mamy wspólnego rachunku. - po ślubie zdecydowaliśmy się kupić dom na kredyt (własność wspólna, nie mamy rozdzielności), bazując na wspólnym ustaleniu, że ja poniosę 2/3 raty, żona 1/3; sposób ponoszenia reszty wydatków się nie zmienił i pozostał‚ jak w punkcie wyżej. Sytuacja znacząco się pogorszyła tuż po świętach Bożego Narodzenia - po powrocie z pracy żona miała konkretniejszego focha, co od razu wyczułem. Dopytywałem więc stanowczo o powody i zaczęła wyrzucać: - zaniedbuję rodzinę (praca, rower w sezonie, za mało czasu poświęcam dziecku i jej) - nie wspieram w wychowaniu dziecka - oczekuje, że będę brać tyle samo zwolnień, bo ona też chce pracować (zarabia jakieś 20% mniej niż średnia krajowa), że nie zabieram dziecka na plac zabaw, spacery, bo albo praca albo rower - ma pretensje o pieniądze - teraz chce wspólnego konta i dostępu do kasy (po zakupie domu wspólnie przyjęliśmy cel, że odkładamy na nadpłatę kredytu ile się da - 80% nakładów oczywiście z mojej pensji; aktualnie wszystkie oszczędności są na moim koncie, ale żona wie o ich stanie, bo ją na bieżąco informowałem) Następnie oświadczyła, że: - chce rozwodu i chce odejść i ułożyć sobie życie na nowo - jak stwierdziła, chce wreszcie zacząć żyć dla siebie (oczywiście chce wziąć córkę); nie sądzę, aby miała nowego samca na oku, nie ma na to czasu - na pytanie, co trzeba zmienić, aby została, usłyszałem, że mam zmienić pracę (najlepiej taką do 16) i sprzedać natychmiast rower (całkowita rezygnacja z mojej pasji!) - potem jednak się z tego wycofała i podtrzymuje żądanie rozwodu - zaproponowałem wspólne konto, ale już nie chce - jej żądanie to rozwód za porozumieniem stron, przekazanie jej całej kwoty oszczędności (ok 80k), spłacenie części domu jeślibym w nim pozostał (żona chce się wyprowadzić najpierw do rodziców) oraz ustalenie alimentów na dziecko na poziomie 2k; dodała, że mnie już nie kocha i raczej nie pokocha w przyszłości - nie zgodziłem się na rozwód, powiedziałem, że chce walczyć o małżeństwo i rodzinę, na co stwierdziła, że złoży pozew o rozwód z orzeczeniem o mojej winie - zaproponowałem też terapię małżeńską, ale odrzuciła. Oczywiście od tego czasu ma permanentnego focha - zaprzestała wykonywania wszelkich czynności związanych z domem (poza zajmowaniem się dzieckiem, ale np. rano to ja odstawiam małą do przedszkola, bo żona zaczyna prace wcześniej). Robi na złość jak i kiedy tylko możliwe - oczywiście szlaban na seks i zapowiedź, że nigdy już nie będzie się mogła ze mną kochać, po raz ostatni mieliśmy tuż przed świętami; specjalnie robi bałagan, nawet syf i nie sprząta po sobie. Ponadto wypomina wszystkie złe rzeczy, kłótnie jakie mieliśmy w związku, dostrzega tylko moje wady, podczas rozmowy unosi się gniewem i nawet zdarza się jej mnie wyzwać (np. gnój, egoista itp.). Co o tym sądzicie, Bracia? Negocjować i ewakuować się z tego małżeństwa? Nie wiem na ile faktycznie rozważa pozew z orzeczeniem o winie. Z drugiej strony szkoda mi córki, bo ją kocham i nie chcę stracić kontaktu.
  6. Witajcie Bracia Samcy !! Pomóżcie rozwikłać o co chodzi? Jestem w trakcie rozwodu z drugą żoną. Krótkie to było małżeństwo bo tylko 1,5roku. Kobieta z dwójką dzieci obiecywała przed ślubem wszystko co chciałem usłyszeć. Po ślubie okazało się, że nie chce i nie może mi dać dziecka. Roztyła się. Z pięknej kobiety zamieniła się w starą babę, której musiałem fundować sztuczną szczękę. Nie chciała się przeprowadzić do mnie tylko szybko miałem sprzedawać mieszkanie by kupić nowe w jej miejscowości. W tej miejscowości już wcześniej wynajmowała mieszkanie do którego wyprowadziła się po zdradach pierwszego męża. Zamieszkała z moim poprzednikiem, którego wykopała po dwóch latach gdy stracił pracę. W czasie naszego małżeństwa ona płaciła tylko czynsz za wynajęte na nią mieszkanie, a ja resztę wszelakich kosztów. Szybko nastały kłótnie o to że mam na wszystko płacić , a nie mam mieć nic do powiedzenia. Więc wkurwiony wyniosłem się z tego lokum na trzy miesiące. Potem jednak „MIŁOŚĆ” zwyciężyła i znowu byliśmy razem. Po powrocie okazało się, że moja żona w czasie rozstania dążyła do zdrady wysyłając fotki do różnych mężczyzn ( mam zrzuty z jej poczty ). Mi zarzucała, że siedziałem na portalach randkowych, gdzie widziała mnie niby jej koleżanka. Ale po krótkim przebaczeniu wróciło stare. Znowu awantury o to wynajmowane dla niej i jej dzieci mieszkanie. Awantury o synalków co chcieli tylko pasożytować. Postanowiłem rozegrać to taktycznie. Udając, że wszystko w porządku nakłoniłem ją do podpisania rozdzielności majątkowej i że potem zgodnie się rozwiedziemy bo mamy inne cele. Ja wyjeżdżam z kraju na wiele lat, ona ma dzieci. I czując się pewnie wyniosłem się. I tu przekonałem się, że nie ma nic bardziej złośliwego niż odrzucona kobieta!! Zaczęła grać przed otoczeniem PORZUCONĄ i maltretowaną. Sąsiad niby sam zaproponował, że będzie świadczył o awanturach i przemocy domowej. Dodatkowo „zaprzyjaźniła” się z moją pierwszą żoną by ta pewnie potwierdziła mój gwałtowny charakter ( miałem założone niebieską kartę). Nawiązała współpracę z koleżanką prawniczką. Tydzień po rozstaniu zablokowała dostęp do mieszkania zamkiem, do którego nie miałem klucza „BO SIĘ MNIE OBAWIA”. I teraz po takich przygotowaniach złożyła pozew bez orzekania o winie, bo niby ona taka dobra, ze nie chce prać brudów. I tak też się rozstawała z pierwszym mężem, który ją łoił jak się skurwiła. BRACISZKI POMÓŻCIE skumać o co chodzi? Czy chce ugrać przyszłe alimenty? Czy tylko zabezpieczyć się bym ja nie pociągnął rozwodu z jej winy?
  7. Postanowiłem podzielić się z Wami, jak się tanio i szybko rozwieść przy założeniu, że oboje małżonkowie tego chcą i nie chcą orzekania o winie. Sądy lubią takie sprawy, ponieważ są one szybkie, proste, łatwe i poprawiają statystyki. Myśmy dostali termin 6 tygodni po złożeniu pozwu. Jest to cud biorąc pod uwagę, że jest to duże miasto wojewódzkie i był okres wakacyjny. Jak to zrobić: 1. Jedna ze stron składa pozew. 2. Do pozwu składa się dokument podpisany przez obie strony (może być podpisany kilka lat wcześniej - tak było u nas) pod tytułem "Porozumienie małżonków o sposobie sprawowania władzy rodzicielskiej po rozwodzie oraz wysokości alimentów". Dokument ten zawiera takie informacje: - ojciec może brać co 2 weekend dziecko i obie strony będą ustalać szczegóły - ojciec może brać na tydzień dziecko podczas wakacji zimowych - ojciec może brać na 2 tygodnie dziecko podczas wakacji letnich - wysokość alimentów na dziecko strony ustalają w wysokości (wpisujemy kwotę) - określamy dodatkowe ustalenia, np. na temat wspólnego (po połowie) pokrywania kosztów obozów językowych, komputerów, nart lub szczególnie wysokich wydatków, jak np. leczenia onkologicznego za granicą (tak było u mnie) Należy zwrócić uwagę, że punkt ostatni ma na celu jedynie przedstawić przed sądem dobrą wolę obu stron i nie ma żadnej mocy prawnej - nie może być wpisany do wyroku. Co do leczenia - nie ma dyskusji. Ale jeśli chcemy ex zrobić w konia i powiemy, "że tak.. kup komputer oddam Ci pieniądze" a potem ich nie oddamy, to ex może nam skoczyć. 3. Musimy mieć świadka - przyjaciela rodziny - osobę, która zna małżeństwo od dłuższego czasu i która zezna, że oboje małżonkowie chcący się rozwieść mogą spełniać władzę rodzicielską. 40 minut pierwszej i ostatniej rozprawy, odczytanie wyroku. Koszty sądowe 600 PLN (tyle trzeba zapłacić przy składaniu pozwu), z czego połowę sąd w takim przypadku zwraca. Czyli najtaniej jak się da. pozdrawiam wszystkich p.s. 26-latka, która koło mnie teraz leży mówi, że zawsze można zapierdzieć żonę na śmierć.
  8. Witajcie, Dwa pytania do braci, którzy przerobili temat: 1) Ile czasu czekaliście na termin pierwszej rozprawy rozwodowej licząc od daty wpływu pozwu do sądu? 2) Ile czasu sąd rozpatrywał wasz wniosek o zabezpieczenie kontaktów z dzieckiem (jeśli składaliście)? Ile faktycznie upłynęło od jego złożenia do zabezpieczenia kontaktów? Złożyłem powyższe razem 1,5 miesiąca temu i do tej pory nie zadziało się w sprawie nic. Słyszę tylko, że akta są u sędziego, który ma wydać zarządzenia w sprawie i że trzeba czekać.
  9. Witam Panowie, Przygotowuję się do rozwodu i chciałbym poprosić o opinię prawników i/lub samców tym doświadczonych. Moja sytuacja wygląda następująco: - 10+ lat małżeństwa, 2 dzieci - Powód rozwodu to wielokrotna zdrada żony (dowody posiadam). Próbowałem w przeszłości naprawiać małżeństwo ale obecnie widzę, że nie ma to najmniejszego sensu i decyzja o rozwodzie z mojej strony jest nieodwołalna. - W przeszłości, gdy chciałem być partnerem i misiem było krucho ale obecnie żona jest spokojna i siedzi grzecznie na dupie czekając na rozwój zdarzeń (kontroluję). - Wciąż mieszkamy razem (choć niebawem się to zmieni) i nie ma pomiędzy nami kłótni ani nienawiści (ogarnąłem sytuację tak, aby rozstać się w spokoju głównie ze względu na dzieci, choć wewnętrznie czasem mnie nosi piekielnie). - Mamy wspólne konta ale to ja kontroluję finanse i pieniądze (żona zresztą nie wydaje hajsu na pierdoły). - Kasy nam nie brakuje - ja zarabiam dobrze, ona też ma bardzo dobrą pracę. - Żona nie robi mi problemów ani nie rzuca kłód pod nogi - zgadza się na rozwód (mówi, że zrobimy jak postanowię). Odnoszę sie do tego z rezerwą ale rzeczywiście nie obserwuję działań wymierzonych przeciwko mnie. - Nie wnikając w przeszłość i powody rozstania, chciałbym aby nasze rozwód był jak najszybszy i jak najmniej bolesne dla dzieciaków (choć wcale nie zamierzam dać się wyruchać). - Po ostatnim wyskoku żony zadbałem już o rozdzielność majątkową (od niedawna wprawdzie ale jest) - Uzgodniliśmy, że sami podzielimy majątek (kasę dzielimy na pół a co do reszty to nie zamierzam "walczyć" o meble i inne duperele - zostają dzieciakom) i ustalimy jak wychowujemy dzieci po rozwodzie. Nikt z nas nie gra dzieciakami ani kasą. - Dzieci zostają przy żonie. - Wydatki na dzieci będziemy dzielić po połowie (kontrolowałem zawsze pieniądze zatem wiem, jakie są) Zakupiłem i przeczytałem poradnik rozwodnika ale wciąż mam kilka pytań dot. szczegółów. Byłem już na konsultacjach u 2 prawników ale oni czynią wysiłki w kierunku przedłużenia a nie skrócenia procesu (bo na tym zarabiaja). Mim celem jest natomiast zamknąć wszystko na jednej rozprawie i w związku z tym potrzebuję przygotować wniosek do sądu, który umożliwi sędziemu szybkie podjęcie takiej decyzji. I teraz pytania: 1. Czy pisać wniosek o rozwód z orzekaniem o winie czy bez orzekania o winie? 2. Gdzie i jak zawrzeć informacje o tym, że podziału majątku dokonamy razem? 3. Czy istnieje jakiś formularz/szablon aby opisać jak dzielimy majątek? 4. Gdzie i jak zawrzeć informacje o tym, że jesteśmy zgodni jak wychowywać dzieci? 5. Czy istnieje jakiś formularz/szablon aby opisać plan wychowawczy? 6. W jaki sposób we wniosku zawrzeć informację, że nie oczekujemy sądowego ustalenia alimentów lecz uzgodniliśmy, iż wydatki na dzieci będziemy uzgadniać i pokrywać razem, po połowie? 7. Czy mogę w jakikolwiek się zabezpieczyć przed ewentualnością wystąpienia przez żonę z wnioskiem o alimenty (na nią)? 8. Gdzie i jak zawrzeć we wniosku informację o fakcie, że żona zrzeka się roszczeń do wspólnych udziałów w mojej firmie? 9. Czy są jeszcze jakiekolwiek aspekty, na które powinienem zwrócić uwagę? Z góry dziękuję za pomoc i podpowiedzi.
  10. Cwaniara chciała zajumać sto tysięcy od starszych ludzi, rodziców ex męża, na szczęście się nie udało. I przyznać trzeba, że ci starsi ludzie byli kompletnie bezmyślni i bez wiedzy prawnej: http://www.rp.pl/Spadki-i-darowizny/306049999-Po-rozwodzie-trzeba-oddac-prezent-od-Mikolaja---wyrok-sadu-apelacyjnego.html
  11. Po wysłuchaniu ostatnich audycji Radio Samiec oraz własnych doświadczeniach postanowiłem wstukać parę słów na temat jak wyżej. Po tych wszystkich informacjach dotyczących niszczenia mężów przez żony - zabieranie mieszkań, domów, działek, oszczędności a co najważniejsze (!) dzieci, nagrywanie, pomawianie ... i skonfrontowaniu ich z własnym doświadczeniem dochodzę do wniosku, że gdy jest ci źle w małżeństwie/związku, czujesz że to nie to, męczysz się i dusisz tą relacją, męczą się dzieci kłótniami bądź cichymi dniami lub tygodniami pomiędzy rodzicami, chcesz coś zmienić bo to co robisz już nie zadowala kobiety, bo co byś nie zrobił to dla niej zrobisz źle, gdy już nie widzisz żadnych perspektyw na zmianę tej sytuacji to ... zrób tak aby to ona odeszła od ciebie. I co najważniejsze myślała, że to ona odchodzi. Że to ona ciebie zostawia a nie ty ją. Tak - niech gada te wszystkie tekściki, że zostaniecie przyjaciółmi, że chce z tobą poprawnych relacji po. Tak, tak - i ja to słyszałem. Niech ona złoży pozew - duża szansa, że będzie chciała zakończyć to na pierwszej rozprawie i pokojowo. Jest duża szansa, że nie będzie utrudniała wychowania i kontaktów z dzieciakami - one za parę lat same zdecydują jak ocenić rodziców i w którą stronę pójdą. Jest szansa, że dogadacie się w kwestiach majątkowych. Nie wyzwolisz w niej wtedy tego całego jadu który może się wylać na ciebie. Walki o każdą złotówkę. Może będziesz musiał dużo jej oddać - ale pal licho. Nie sprowokujesz pozwów z orzekaniem o winie, miesięcy w sądzie, kasy na adwokatów, nerwów, stresu, czasu ... Niech myśli, ze to ona odchodzi od ciebie, niech sobie "triumfuje" ... A ty? Po cichu siedzisz, poddajesz się temu, jednocześnie w tle kontrolując sytuacje - trzymasz rękę na pulsie i masz w zanadrzu asa w rękawie, coś na jej temat - coś czego nie wykorzystasz, ale niech ona wie, że ty wiesz. I niech wie, że możesz wykorzystać. Pokazujesz opuszczanego, który to tak naprawdę opuszcza ... ale jej rękoma. Zdobędziesz wszystko - wolność, zdrowie psychiczne i fizyczne, bezpieczeństwo finansowe, dostęp do dzieci - wpływ na ich wychowanie ... - czego chcieć więcej? Czy dobrze myślę? Nie wiem. Tak mnie naszło na weekendzie. Może macie inne zdanie.
  12. Hey, Niedawno brałem ślub, po 10 latach a teraz jest mega krysys ale taki na max. Rozmawiamy o terapii u psychologa? czy ktoś był na czymś takim? możecie opisać jaki to na wasz związek efekt wywarło?
  13. Nowa książka w samczym sklepie do nabycia. Tym razem poradnik w tematach rozwodowych i około rozwodowych. Do nabycia tu: http://samczeruno.pl/sklep/downloads/samczy-poradnik-rozwodnika/ Audycja na temat nowej książki: Opis Marka dotyczący tej pozycji: Jeśli Twoje serce szybciej bije na myśl o pięknej jak jutrzenka dziewczynie, to śmiało można założyć, że kiedyś zapragniesz zaobrączkować (a może i zapłodnić) swą ukochaną. Zaobrączkować i zapłodnić To naturalna kolej rzeczy. Małżeństwo jest jednak decyzją z bardzo poważnymi skutkami prawnymi, które mają kolosalny i dożywotni wpływ na życie mężczyzny. Po Twoim podpisie papierka w urzędzie stanu cywilnego, nic już nie będzie takie samo; odwieczne przedstawienie (komedia romantyczna, dramat, groteska, horror) się zacznie. Małżeństwo (rozumiane jako inwestycja) jest dużo bardziej ważne i skomplikowane, niż jakakolwiek inwestycja której się w życiu podejmiesz. I jeśli w coś inwestujesz, uczysz się wszystkiego na ten temat, by zmaksymalizować zyski i zminimalizować straty. Uczysz się gdzie może się coś nie udać, i jak ratować resztę majątku gdy wszystko zacznie się układać nie po Twojej myśli. To oczywista oczywistość, prawda? Poradnik rozwodnika Właśnie dlatego oferuję wam „Poradnik rozwodnika”, który polecam nie tylko nieszczęśnikom na początku albo w trakcie rozwodu, ale przede wszystkim tym, którzy są w związku, a zwłaszcza tym którzy w związku nie są – ale o nim marzą, gdyż od marzeń do ich realizacji często bywa niebezpiecznie blisko. Co odróżnia człowieka mądrego od naiwnego? Mądry chce wiedzieć wszystko o inwestycji w którą wchodzi. W przypadku małżeństwa, mądry chce nauczyć się jak działa psychika jego kobiety, a także jego własna, oraz poznać wszystkie możliwe konsekwencje porażki wielkiej, życiowej inwestycji, jaką jest małżeństwo. Jeśli wiesz jaki może być koniec małżeństwa, możesz mądrze zaplanować małżeństwo i swój związek, ocalić zdrowie, majątek, dobra opinię i wiele, wiele innych dóbr. Gdy wiesz że szybka jazda (np. na motocyklu) może spowodować kalectwo albo śmierć, zwalniasz i dbasz o dobry ubiór ochronny. Bez tej wiedzy, ludzie kończą swój żywot znacznie wcześniej niż musieli. Wiedza o końcu, pozwala mądrze zaplanować początek. Bez wiedzy o możliwym zakończeniu inwestycji, źle zaczniesz. Jakoś to będzie… Naiwny natomiast idzie za „głosem serca”, oraz z mottem „jakoś to będzie” na ustach, które na sali sądowej zmienia się w rozpaczliwe wrzaski, gdy uświadomi sobie że właśnie stracił mieszkanie, oszczędności życia i został „opodatkowany” na wiele lat przez osobę, która np. go zdradziła i zabrała mu dziecko. Albo dziecko było sąsiada/kolegi z pracy i musi na nie płacić alimenty, a na własne w przyszłym związku nie będzie go stać. Mądry inwestuje 222 złotych, i kieruje swym życiem tak, że nie wpadnie na rafy które go zatopią. Naiwny żałuje dwustu złotych, śmiejąc się pod wąsem, że oto właśnie wyrolował wszystkich „frajerów” którzy zapłacili. Jego uśmieszek zostanie brutalnie zmazany pięścią realności na sali sądowej, gdzie zabiorą mu niemal wszystko. On by teraz chętnie zapłacił znacznie większe pieniądze, ale już za późno. Wiedza musi zostać skonsumowana w odpowiednim momencie, by przyniosła określony efekt. Adwokat weźmie od was 100 – 200pln za 30 minut rozmowy, z której niewiele zapamiętacie. To oczywiste że nie powie wam WSZYSTKIEGO, bo z czego by żył? I czy zrozumiecie jego „prawniczą mowę”? A tu wszystko macie na zawsze pod ręką, profesjonalnie przełożone z prawniczego na polski, ojczysty. Szczęki systemu prawnego Poznacie wszystkie najważniejsze zagadnienia, jakie wiążą się z rozwodem, a więc wzory pism, intercyza, jak Panie wrabiają Panów w „niebieską kartę” i inne ostre szczęki systemu prawnego, włącznie z najbardziej podstawowymi pytaniami (jak się ubrać, zachowywać na korytarzu sądowym gdy ex płacze z rodziną a ta chce nas pobić, koszty procedur sądowych i całą masę innych ciekawostek, dzięki którym przetrwasz te straszne chwile). A Ty jesteś mądry, czy naiwny? Wolisz liczyć na szczęście albo ingerencję Boską, czy też w ogóle nie myśleć, a może wolisz już zawczasu zainwestować w wiedzę, która ochroni Twój majątek, godność, zdrowie i często życie? Worek bokserski sądowych żywiołów Wolisz zminimalizować straty i wyjść zwycięsko z prasy miażdżącej bezrozumnych mężczyzn, czy też płakać, narzekać i rozpaczać całe życie? I na kogo zrzucisz winę za brak wiedzy o małżeństwie, inwestycji prawnej w którą z własnej woli wszedłeś? Kto będzie winny lenistwu, chytrości, dziecięcej naiwności? Chytry dwa razy traci, a w sprawach rozwodowych znacznie, znacznie więcej. Mądry, nowoczesny mężczyzna po prostu MUSI mieć tę wiedzę w swojej głowie, bo bez niej staje się workiem bokserskim sądowych żywiołów. Dopiero ta wiedza, uświadomi Ci jaki jest PRAWDZIWY koszt zaczynającego się związku z ukochaną kobietą – może nie będziesz chętny na taką transakcję, gdy poznasz na początku cały jej przebieg? To już Twoja decyzja. Ta pozycja przyda się "na półce" każdego samca, który jest w związku małżeńskim lub taki planuje. Oczywiście samcom na wylocie (w trakcie rozwodu) też się przyda. I jak zwykle, kupować szekli nie żałować.
  14. Kobieta oskarżyła dziadka (swojego teścia) o molestowanie seksualne synka, po tym gdy dowiedziała się, że jej były mąż ułożył sobie szczęśliwe życie z inną kobietą. Tak postanowiła się zemścić. Jakim bezmózgim warzywem trzeba być, żeby zrobić w ten sposób krzywdę własnemu dziecku? Babska logika w najlepszym wydaniu: http://www.nowosci.com.pl/torun/a/10-tys-zl-za-falszywe-oskarzenie-o-molestowanie,11973043/
  15. Witam wszystkich....cóż mogę powiedzieć o sobie, moja historia pewnie jest jedną z wielu tu podobnych. Jestem w trakcie rozwodu (już od 2 lata) po 10 latach małżenstwa odkryłem zdradę żony...szok, niedowierzanie, trauma. Ex od kilku lat jak się okazało planowała ułożyć sobie życie z żonatym kolegą z pracy, zaplanowali sobie, że jak sprawa ujrzy światło dzienne to uniose się honorem i porzucę mieszkanie, dzieci (dwoje) i grzecznie będę się przyglądał sielance "nowej" rodziny. Stało się inaczej, więc rozpoczeła się fala nienawiści i niszczenia mnie, fabrykowanie dowodów, fałszywe oskarżenia...itp. To podobno standart w rozwodzie "po polsku". Ona złożyła pierwsza pozew rozowdowy bez orzekania winy, ja odpowiedziałem ze wskazeniem jej wyłącznej winy. Aby odwrócić uwagę od jej kilkuletniego romansu próbowała mnie wrobić w znęcanie się nad nią, założyła mi Niebieską Kartę, zainicjowała dwa postępowania na policji, wspólnie z kochankiem fabrykowali obdukcje.....wszystko został umorzone. Kiedy się zorientowała, że jej perfidne kłamstwa nie przynoszą porządanego efektu wplątała w sprawę rozowdową dzieci. Rzowodu jeszcze nie mamy, walcze o dzieci, nie mieszkamy już razem. Jedyne co mogę powiedzieć....nigdy w tak bezwzględny sposób nie zostałem oszukany, nie mogę sobie tego darować, że tak długo niczego nie zauważyłem. Niestety ta cała sytuacja spowodowała, że zacząłem traktowć kobiety przedmiotowo, i chyba już nigdy nie będę w stanie żadnej zaufać......ale dość tych smutków jak na początek.
  16. Chciałem się podzielić jednym zagadnieniem, którego przyznam, że nie rozumie. Jak już opisywałem moją historię w innym poście moje małżeństwo się rozpadło przez zdradę ex, niby się mówi, że wina rozpadu leży zawsze po dwóch stronach – jestem innego zdania….ale nie o tym chciałem. Zbierając dowody zdrady ex, uzbierałem sms’y, bilingi, nawet mam zarejstrowane ich rozmowy tel. Ponieważ kochanek ex ma również żonę, obje ich znam, więc postanowiłem się spotkać z żoną kochanka aby omówić odkrytą sytuację. Myślałem, że w myśl przysłowia „wróg Twojego wroga jest Twoim przyjacielem” rozmowa będzie konstruktywna ale tutaj to nie zagrało. Dziewczyna odkryła ten romans kilka miesięcy wcześnie, ale nie podzieliła się ze mną tą informacją. Jak się z nią spotkałem była uświadomiona przez swojego męża, że romans już zakończony, przedstawiłem jej te dowody które zdobyłem, była zdumiona bo nie wiedziała że nadal żyje w trójkącie, dodam, że jej mąż (kochanek mojej ex) pracują razem więc codziennie się spotykają w pracy. Ona mu wybaczyła, bez żadnego ultimatum w stylu ratujemy małżeństwo ale zmieniasz pracę, nic z tych rzeczy. Po raz drugi mu wybaczyła – nadal mieszkają razem. Zebrałem kolejne dowody, miejsca i terminy spotkań (to było jeszcze wtedy jak potrzebowałem dowody do sprawy rozwodowej) potwierdzenia zakupu drogich prezentów urodzinowych, ona sam go znowu nakryła jak pomagał ex w urządzeniu mieszkania. Nic do niej nie dociera, żal mi jej bo bardzo to przezywa, w końcu napisała mi sms że mam się z nia już nie kontaktować, wygląda na to, że woli nie wiedzieć i żyć w nieświadomości że jest oszukiwana. Mimo wszystko spotkałem się z nią po raz kolejny, nawet chętnie chciała rozmawiać, przekazał mi że spotkali się we troje ona, on i moja ex i jej obiecali, że teraz to już naprawdę skończone a oni sami starają się o dziecko bo jedną ciąże już poroniła. Po 3 miesiącach od tego spotkania on wprowadził się do ex, mieszkał kilka tyg i z tego co wiem wrócił do żony. Zupełnie nie rozumie co siedzi jej w głowie, że pozwala cały czas być okłamywaną, czy chodzi o to że mam obniżoną wartość jako kobieta bo nie może mu dać dziecka, czy to prawdziwa miłość czy już choroba psychiczna. On to typowe usposobienie „Piotrusia Pana” dorosły facet w krótkich spodenkach 8 latka. Może jakaś kobieta pozwoli mi to zrozumieć. Moje siostry czy znajome wypowiadają się o niej wprost "głupia idiotka" ale czy maja rację?
  17. Od dłuższego czasu czytam sobie wszystko na tym forum i wiele się już nauczyłem i przemyślałem. A zwłaszcza zmieniłem w życiu i relacjach z dziewczynami. Niniejszym chciałem coś dać w końcu od siebie. Jednym z miejsc, na które zaglądam, jest portal „Czasopismo Lege Artis” prowadzony przez prawnika. [ Nie mam nic z tym portalem wspólnego i nie chcę tu być posądzonym o ‘promocję’.] Ale wczoraj pojawił się pewien artykuł, który wyjaśnia pewną kwestię. Otóż wielokrotnie przewija się na forum, w większości w przypadku spraw rozwodowych, kwestia nagrywania rozmów z żoną. Poniżej link do artykułu, który precyzuje tę kwestię: http://czasopismo.legeartis.org/2017/03/nagranie-prywatnej-rozmowy-dowod-przestepstwa.html A jako podsumowanie zacytuję fragment podsumowujący ten artykuł: Pozdrawiam kolegów i zapraszam do ewentualnej dyskusji!
  18. Sala sądowa

    Drodzy Panowie i (Panie). Wspominałem o tym w jednym z wątków na forum, ale z uwagi na charakter tego bloga powtórzę to jeszcze raz. Mam do Was duży żal o podejście do spraw związanych bezpośrednio ze sprawami rodzinnymi (rozwód, alimenty, etc.), a dokładniej o stosunek do sal sądowych i szeroko rozumianej jurysdykcji (sędziów;). I nie mam tu na myśli haseł wygłaszanych przez poszczególnych Braci, dotkliwie skrzywdzonych na sali sądowej, ale o to co widzę na własne oczy i słyszę na własne uszy. Z racji wykonywanych obowiązków niezwykle często uczestniczę w bezpośrednim poradnictwie procesowym dot. spraw rodzinnych. W kontekście podejścia i przygotowania się do spraw sądowych Nasze Panie biją Nas na głowę. I nie mam tu na myśli nic złego! One się po prostu Sądu nie boją, nie unikają i dobrze przygotowują do batalii. A my? Hm. Najczęstszym słyszanym frazesem ze strony męskiej jest: w d..ie ich mam, Sądy są przekupne, tam są same baby i tak przegram. Drodzy Panowie, a wiecie czego w tych sprawach boi się druga strona, zwłaszcza w sytuacji gdy wiecie że niejedno ma na sumieniu? Pozwolicie, że wytłuszczę, bo słyszałem i widziałem to wielokrotnie: PRAWNIKÓW. Adwokatów i Radców Prawnych. Zaznaczam, że chodzi o te dwie grupy zawodowe bo (o zgrozo!) okazuje się, że wiele osób myśli, że sprawami rodzinnymi zajmują się tylko adwokaci, którzy nota bene są drożsi, choć merytorycznie przygotowani tak samo jak radcy prawni. Odnosi się to zwłaszcza do małych i średnich miast, gdzie bardzo trudno się wyspecjalizować i obie te grupy zawodowe, czy chcą czy nie, muszą zajmować się sprawami rodzinnymi. Wracając do meritum. Apeluję do Was by nigdy, ale to przenigdy nie lekceważyć spraw sądowych! Nigdy, ale to przenigdy nie zostawiać tych spraw swojemu biegowi! Albowiem jak mawiają mądrzy ludzie jeżeli nie weźmiesz życia w swoje ręce, weźmie je ktoś inny. W przypadku spraw sądowych jest to po prostu druga strona sporu. Dlaczego o tym mówię? Wbijcie sobie to głowy: Sąd (Sędzia) nie jest omnibusem i nie uwierzy Wam na słowo, że to zła kobieta była. Sąd wszystkich faktów o drugiej stronie dowiaduje się od Was i jeżeli tego nie zrobicie, to sam nie postara się o tzw. środki dowodowe. Sędzia takich spraw rocznie przerabia dziesiątki, więc ich stosunek do Nas jest co najmniej ambiwalentny. Wiem, że wielu z Was jest zła na jednego czy drugiego Sędziego o taki, a nie inny wyrok. Wiem, że nieraz pomimo szczerych chęci, kupy wydanej kasy na pełnomocnika, nic nie udało się wskórać. Ale pamiętajcie, że zawsze istnieje możliwość odwołania się (apelacja, zażalenie) i uwierzcie mi, że Sądy drugiej instancji w żaden sposób nie patrzą łagodnym okiem na orzeczenie z pierwszej instancji. Z tego co ja widzę, choć nie ma dużego doświadczenia, to Sądy drugiej instancji często zmieniają lub uchylają orzeczenia, od których się odwołaliśmy. Należy więc pamiętać o fakcie, że dopóki orzeczenie się nie uprawomocni nadzieja nie umarła. Skąd więc tak złe statystyki dla męskiej części populacji w sprawach rodzinnych. Kwestia norm prawnych nierówno traktujących kobiety i mężczyzn? Na pewno! Kwestia klimatu pro-kobiecego? Na pewno. Ale dotyczy to tylko pewnej części spraw. Z moich obserwacji wynika jasno, że: mężczyźni przegrywają większość spraw sądowych bo się nie bronią lub robią to bardzo nieumiejętnie. Kładę ten fakt na karb tego, że mężczyźni zawsze mają gdzieś z tyłu głowy, że sobie poradzą. Myśl podsycona społecznym imperatywem pomagania i pracowania na rodzinę. Mimo wszystko Kobiety jednak zdecydowanie lepiej wiedzą jak trudno zdobyć majątek, słuchając przy okazji historii o uciemiężonej matce - Polce, w której rolę i one chętnie wchodzą. I tu dochodzimy do clou programu. Drodzy Panowie, moi mili Samczykowie. Apeluję do Was: w przypadku spraw sądowych bezwzględnie należy się bronić, a nawet atakować. Jeżeli nie wiecie jak - wynajmijcie profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radce prawnego). Do spraw rodzinnych trzeba się dobrze przygotować, zebrać dowody, ustalić taktykę działania. Że koszty duże? Uwiercie mi, że koszt pełnomocnika to kropla w morzu środków finansowych i majątku, którego możecie zostać pozbawieni. Wielu z Was jest zła, że wydała kokosy na papugę, a nie uwzględnia tego jak bardzo udało się ograniczyć straty. Np.: 1. Czy 3-6 k w trudnej sprawie o alimenty to dużo w sytuacji gdy zamiast 1 tysiąca na potomka Sąd orzekł 500 zł? Łatwo przeliczyć, że w ciągu tylko jednego roku jesteście 6.000 zł na plus. Te pieniądze jeżeli będziecie chcieli, to dacie swojemu dziecku, ale nie musicie. Możecie mu odłożyć na lokatę (zabezpieczenie na przyszłość dla Niego), pojechać z Nim na wakacje (fajny czas spędzony bez mamusi) albo sobie na czarną godzinę (słynna szklanka wody - if You know what I mean . Czy gdyby Sąd przyłożył Wam ten tysiąc coś z tych środków by zostało? Nie. A nawet więcej. Taki syn czy córka byliby święcie przekonani, że wpłacane środki to jest zwykły obowiązek, a rzeczy, jedzenie i uciechy życia finansuje mama. Nie wymagajcie od kilkulatka żeby zrozumiał różnicę. A mając te 500 zł w swojej kieszeni to Wy jesteście Panem sytuacji. 2. Czy 4-10 k za trudny rozwód to dużo? W porównaniu do tego, że uda się wybronić Was z roli przemocowca, a nawet zrobić z siebie ofiarę złej i bezwzględnej kobiety, co potrafi uratować jeśli nie cały to przynajmniej połowę majątku o wartości od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, o alimentach na ex w kwocie 1.000 lub 2.000 zł nie wspomnę. Także, rozważając różne sprawy z Waszego życia codziennego rozważajcie ponoszone koszty przeliczając czy przypadkiem duży wydatek finansowy i nakład własnej pracy dziś, nie przełoży się na duże oszczędności w przyszłości. Rozważajcie nie tylko to co Wam z portfela ucieka, ale też to co z niego nie wypływa. Nie mam w cale za złe kobietom, że próbują zagarnąć dodatkowy majątek dla siebie. Po prostu dbają o sfinansowanie swojego i dziecka bytu. Dobrze wiecie, że życie w tej sferze czysto przyziemnej, to walka. A im wyższy poziom majątku tym lepiej. My też chcemy dobrze żyć. Pozdrawiam:)
  19. Bracia, 100 razy już o tym było , ale naprawdę...uważajcie na nagrywanie ! ZAWSZE bądźcie czujni! Nie dajcie się sprowokować, pamiętajcie że one mają już przygotowane dyktafony, a nawet szkic, jak to wszystko ma wyglądać... Co powiedzą, żeby Was zabolało , żebyście eksplodowali, żeby Was szlag trafił... Ja sam zostałem kiedyś perfidnie nagrany, gdzie na 100% Ex sprowokowała całą sytuację, od początku do końca... Teraz dzwonił do mnie kolega, jego znajomy też został nagrany... Mało tego, dostał po tym nagraniu sądowy zakaz zbliżania się do swojego domu, zakaz kontaktów z dzieckiem ,itp. Raz na kilka lat dał się ponieść emocjom, spokojny gość, no ale raz poniosło.....efekty opłakane...
  20. Witam serdecznie. Jakiś czas temu przeglądając strony związane z franczyzami trafiłem na taką oto perełkę i pomysł na biznes: http://kobietairozwod.pl/wspolpraca/ Oczywiście założycielka sama jest rozwódką, także informację o tym jak bardzo korzystny dla kobiety może być rozwód ma z pierwszej ręki. Tiaaaa...jak wiadomo biedne kobietki nie mają żadnego wsparcia i pomocy Co o tym sądzicie? Może pora pomyśleć o podobnej alternatywie dla mężczyzn? Reklama zrobiłaby się sama, wystarczyłoby podrzucić informację o takim miejscu do różnych lewackich i feministycznych środowisk
  21. Witam Braci Poniżej link do artykułu na onecie o rozwodach. poczytajcie komentarze nawiedzonych pajaców co poniektórych. I warto dodać swoje zdanie. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-miastach-rozpada-sie-niemal-co-drugie-malzenstwo/8n6b5ec W miastach rozpada się niemal co drugie małżeństwo W ubiegłym roku rozwiodło się 64 tys. par, wobec 1,7 tys. orzeczono separację. W miastach rozpada się 44 proc. małżeństw, a na wsi 22,7 proc. Najczęściej rozwodzą się mieszkańcy woj. mazowieckiego i śląskiego – podaje "Rzeczpospolita". Foto: Shutterstock W miastach rozpada się niemal co drugie małżeństwo Najczęściej rozwodzą się pary ze stażem od pięciu do dziewięciu lat. Najczęstszą przyczyną rozwodów w tym okresie jest niezgodność charakterów. Często rozpadają się też małżeństwa po ponad 20 latach. – Na przykład mężczyzna porzuca żonę dla młodszej partnerki – komentuje prof. Ewa Budzyńska z Uniwersytetu Śląskiego. Powództwo najczęściej wnoszą kobiety – składają aż dwie trzecie wniosków. Powodem jest umocnienie ich pozycji społecznej oraz brak potępienia tych, które zdecydowały się odejść od męża. Mniejsze znaczenie mają dziś tzw. twarde przyczyny. Zdrada była powodem co czwartego rozwodu, alkoholizm przyczynił się do rozpadu 11,5 tys. rozwodów, a powody finansowe były przyczyną 5 proc. rozwodów.
  22. Rozprawa sądowa. Sędzia pyta kobiety wnoszącej o rozwód: - czy Pani mąż dbał o Panią, dostarczając środków utrzymania? - tak, Wysoki Sądzie. - czy Pani mąż zadowalał Panią seksualnie? - tak Wysoki Sądzie. - Czy robił to w sposób wyszukany? - tak Wysoki Sądzie. - czy Pani mąż zabierał Panią na zagraniczne wakacje? - tak, Wysoki Sądzie. - jak często? -Nawet kilka razy w ciagu ostatnich trzech lat. - czy Pani mąż dbał o dostarczanie Pani środków na utrzymanie wysokiej klasy wyglądu? - tak, Wysoki Sądzie. - Czy Pani mąż miał kochankę? - ależ nie, Wysoki Sądzie. - Czy chciał mieć ją chociaż może w myślach? - nie, Wysoki Sądzie. - czy Pani mąż dobrze zajmował się dziećmi? - tak, Wysoki Sądzie, przykład idealnego ojca. - czy Pani mąż pomagał w domowych obowiązkach? - tak, Wysoki Sądzie. - czy jeździł nawet na mopie? - tak, Wysoki Sądzie. - To dlaczego chce się Pani z nim rozwieść??? - A żeby Wysoki Sąd widział z jaką MINĄ on to wszystko robił!!!
  23. Od dawna moi starzy są przeciwko mnie. Już się do tego przyzwyczaiłem. Nie ma co wnikać. To nie miejsce na gorzkie żale. Ostatnio dowiedziałem się, dlaczego jestem zły i że to ja zniszczyłem moje małżeństwo, a oni teraz muszą dbać o ex "bo to ich córka" i muszą zajmować się wnuczką, bo jest taka fajna i w ogóle (ale nie pomogą dziecku, aby mogło mieć ojca - bo po co?) Zniszczyłem swoje małżeństwo, bo UWAGA! chciałem rządzić! Taką oficjalną wersję moi starzy przedstawiają światu. Wiem to z pewnego źródła. Chciałem rządzić, a facet ma chodzić do roboty, przynosić żonie grzecznie pieniądze i nic nie gadać Chyba nawet stary przedstawia taką wersję. Ręce mnie opadli Jak żyć? Taką wersję przedstawili mojemu kumplowi, który coś tam u nich robił. Sam zaproponował, że wybada, co starzy mówią naprawdę. Oni znają jego i jego całą rodzinę, ale nie wiedzą, że mam z nim stały kontakt. Kumpel stwierdził, że przez tę ich gadkę mocno się wkurwił, bo niedawno sam się rozwiódł przez to, że jego ex chciała rządzić, a teraz takich rzeczy się dowiedział. Teraz jeżdżą po całej rodzinie i opowiadają jaki to ja jestem zły, bo chciałem rządzić. No chciałem i chcę. Nigdy nie pozwalałem na to, aby baba mi na głowę weszła. Jeśli babie się na to pozwoli, to wejdzie i jeszcze nasra. Tak nie może być. Jeśli baba rządzi w domu, to robi się z tego burdel. Ja już dawno mówiłem, że moi starzy mają szczęście, że ich rodzice już nie żyją. Gdyby żyli, to natychmiast przyjechaliby do nich i tak by im wpierdolili, że szybko by zrozumieli, co to jest syn, a co to znaczy była synowa. Swoją drogą... z opowieści wiem, że w domu ojca rządził dziadek twardą ręką. U matki dziadek zmarł dość wcześnie, gdy ona miała jakieś 9 lat i pewnie stąd to spierdolenie. Babcia musiała wszystko ogarniać, a czasy były ciężkie. No i kobieta dała sobie radę i wychowała 7 córek. Nigdy ich nie słuchałem i zawsze szedłem własną drogą. Teraz jestem tym złym, a brat - ideał No i niech tak zostanie. Wolę żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami niż ciągle lizać wszystkim dupę. Jest jeszcze parę spraw, które mnie zastanawiają, ale na większość chyba już znam odpowiedź Chciałem się tylko pochwalić, że zostałem oskarżony o to, że nie postępuję zgodnie z kodeksem białego rycerza. Dla mnie to dobrze
  24. 19 sierpnia 2016 odbyła się moja pierwsza i ostatnia sprawa rozwodowa z drugą żoną. Z pierwszą rozwiodłem się 15 lat temu. Przez wiele lat myślałem, że to ja mam pecha do "dziwnych" kobiet, jednak to ja jestem dziwny, że akurat takie jędze sobie wybierałem. Ponieważ z drugą żoną od wielu lat mieszkaliśmy oddzielnie miałem parę związków również nieudanych. I to problem ewidentnie jest po mojej stronie. Chyba żyję w niewłaściwych czasach. Średniowiecze, miecz i wojny krzyżowe to by było to. Zawodowo i materialnie osiągnąłem sukces chyba największy spośród moich rówieśników od podstawówki do studiów. Ale co z tego. Jakoś mnie to nie cieszy. Dzieci mam, ale z połowa z nich od 2 lat ze mną nie rozmawia, bo nie chciałem robić za bankomat. Jakieś pojebane to życie.
  25. http://tvn24bis.pl/prawo,82/projekt-zmian-prawa-rodzinnego-i-opiekunczego-autorstwa-kukiz-15,634761.html Zmiany proponowane przez projekt ustawy Pawła Skuteckiego (posła z Kukiz'15) zakładają m.in.: -naprzemienną opiekę rodziców nad dzieckiem w sytuacji ich rozwodu czy separacji -zniesienie nazwy "władza rodzicielska" na rzecz "odpowiedzialności rodzicielskiej" -przyspieszenie zakończenia sprawy w sądzie do maks. 40 dni -tabelę alimentacyjną, wysokość alimentów uzależniona od czasu trwania opieki na dzieckiem i rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka -zniesienie orzekania o winie w sprawach rozwodowych -wprowadzenie do systemu prawnego pojęcia "alienacji rodzicielskiej" jako przestępstwa Wygląda to na prawdziwą rewolucję. Pytanie tylko czy PIS-iorki to przyklepią? Teoretycznie powinni, skoro w ich programie do priorytetów należy dbanie o wartości rodzinne. Jak sądzicie, przejdzie to? Będą poprawki? Nie uwali ktoś tego?
×