Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'seks' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'

Blogi

  • Blog Ruchacza
  • Critical Thinking
  • Pan Kabat Blog
  • Bacy
  • Paweł z N.
  • Silvia
  • Blogosfera Vincenta
  • 105 kg skurwysyna
  • Droga do męskości
  • „Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz.”
  • RysiekBlog
  • PZK
  • Aroxblog
  • Zasady Drugiej Strony Lustra
  • Self Blog
  • friendship
  • redBlog
  • OpenYourMind
  • kootasBlog
  • Blog
  • The Samiec Post
  • TradeMe
  • Zapiski Eldritcha
  • Blog Chłopaka na Testosteronie
  • nowhereman80
  • ALPHA HUMAN
  • Myśli bieżące - filozoficznie ...
  • Samczym okiem
  • Za twórczością podążający, pragnący swego zaniku.
  • Ryśkowe szaleństwa.
  • Spira - żeby wygrać, trzeba przegrać
  • Scarcity of Knowledge
  • Throat full of glass
  • listy do dusz
  • TRANCE & STUFF
  • Moje przemyślenia
  • Blog Duńczyka
  • Podkręcili mi śrubkę!
  • Pułapki i kruczki
  • Jak działa rzeczywistość i kim jesteśmy - rozważania
  • Human Centric Lighting
  • Arasowy blog postrzegania subiektywnego
  • Otwórz Oczy
  • Bez litosci

Znaleziono 49 wyników

  1. Niejednokrotnie zetknąłem się z dziwactwami/ perwersjami naszych delikatnych niczym kwiatek pań. Wy zapewne też, przy niektórych akcjach 50 twarzy to romansidło dla nastolatki. Upodobania naszych pań bywają dość dziwne Więc zaczynam: 1 ) Pani Monika - oficer straży granicznej, domagała się żeby jej przyjebać i to tak konkretnie, podniecało ją bicie pięścią w brzuch i okładanie pałką po udach, lubiła też bicie po twarzy - mocne policzkowania, ale na ten luksus ze względów wizerunkowych mogła pozwolić sobie jedynie w okresie urlopowym ...... 2 ) Pani Marta - zawód nieznany, zawsze przy łóżku stawiała talerzyk ze świeżo siekaną cebulą i chciała, żeby podczas seksu rzucać na jej nagie ciało plasterki, bardzo nieprzyjemna perwersja z wielu względów ...... 3 ) Pani Ania - korposzczurzyca - kręciło ją podtapianie w sedesie (tzw. spłuczka) podczas kopulacji na pieska ......
  2. Bracia pomóżcie bo nie wiem co począć. Poznałem młodą dziewczynę z którą po pierwszym spotkaniu w klubie skończyliśmy u mnie ale bez penetracji, tylko ja jej minetkę ona mi lodzika. Spotkałem się z nią drugi raz ale tylko na chwilę na kawę, było całkiem miło. Na trzecim spotkaniu zaprosiłem ją do mnie wylizałem jej patelę i zrobiłem taką palcówkę, że aż dostała drgawek po czym ona się nie odwdzięczyła i zaczęła sie pytać co ja o niej sądze ( powiedziałem że sądze że mi sie podoba i tam jakies bzdury) potem cały czas drążyła temat żebym powiedział coś więcej, to zapytałem się wprost czy chce żebym jej powiedział że ją kocham i że chce żeby ze mną była do końca życia bo jeżeli tak to tego ode mnie nie uslyszy xd nic nie odpowiedziała co niemiłosiernie mnie wkurwiło wiec powiedziałem żeby sobie poszła bo mam coś pilnego do roboty. Dziś do mnie dzwoniła i mówiła jak gdyby nigdy nic. Zapytałem się czy uważa, że wszystko jest okej, ona odpowiedziała że nie wie o co mi chodzi więc wszystko jej opisałem. Początkowo coś tam ona zażartowała o lizaniu w odwołaniu do tej minetki i nastąpiła mniej wiecej taka rozmowa między mną (K) i nią (P): K: Pies Cie lizał P: Ty też K: No to już nie poliżę P: Poliżesz K: NIE P: Tak K: PFF ( takie parsknięcie) P: Teraz ja poliże K: Chciałabyś P: Tak, ale ty też K: A no to jasne, ale dostałaś wczoraj szanse i jej nie wykorzystałaś. Nie wiem czy dam Ci drugą. P: Serio? K: Normalnie P: Dobrze a to co teraz zamierzasz? Zakończyć taką znajomość? K: Nie no nie wiem, to zależy od Ciebie P: A od ciebie co zależy? K: Ode mnie zależy to żeby nikt ze mną nie igrał w taki sposób P: Jaki? K: Ty wiesz o co chodzi.. Więc nie będę Ci tłumaczył P: O loda? rozwiń swoje zdanie K: Nie bo nie musze, bo pochuj? <<<< XD P: Ale ja chciałabym K: >> tu coś zacząłem gadać że to powinno przychodzić naturalnie ble ble ble i że jak ktoś z dwójki osób które podobają się sobie nawzajem to nie kupczą między sobą różnymi czynnościami tylko po prostu to robią xd P: >> Nie pamiętam dokładnie ale mniej więcej powiedziała że sie wstydziła i ze boi sie tego co o niej pomyśle, boi się że będzie jedną z wielu, że nie wiem jak to jest, i że:"TAKIE PRAGNIENIA SĄ DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE, NIE POTRAFIĘ CI TEGO WYTŁUMACZYĆ, ALE ZALEŻY CO TY CHCESZ DALEJ ROBIĆ, NIE CHCE SŁYSZEĆ ŻE MNIE KOCHASZ I ŻE CHCESZ ZE MNĄ BYĆ DO KOŃCA ŻYCIA TYLKO TO CZEGO PRAGNIESZ ODE MNIE I JAK SOBIE TO WYOBRAŻASZ" Tu rodzi się pytanie do was bo ja sie spotykam z czymś takim pierwszy raz. O chuj jej chodzi z tymi pragnieniami? Jakie są wasze przypuszczenia. Wtedy po tej imprezie też mówiła, że jakieś pragnienia są dla niej najważniejsze xd
  3. Panowie, Artykuł co prawda z pudelka, ale to jakis absurd. I najlepsze informacje klucze - oszukał, kobiety nie dostały wynagrodzenia... Trochę przegięcie z wysyłaniem do szefów, ale do chłopaków jak najbardziej. Cichy bohater idzie do więzienia na 10lat za demaskowanie kurew. Hi Sarah, nice to hear from you, http://www.pudelek.pl/artykul/110521/34-letni_fotograf_weselny_uprawial_seks_z_kobietami_pod_pretekstem_castingow_do_filmu_porno/
  4. Witajcie. Krótka piłka - strasznie mnie męczy to, że mam już prawie 23 lata a praktycznie żadnego doświadczenia seksualnego, nawet się nigdy nie całowałem.. Wobec tego mam 2 pytania 1. Czy wg Was jest to wstyd, że do tej pory nie miałem żadnego doświadczenia? 2. Jak wytrzymać bez seksu? Masturbacja to nie to samo, zresztą to się stało nałogiem i pogłębia moją fobię społeczną a prostytutka odpada. Raz że nie mam pieniędzy a dwa boje się, że mógłbym się zarazić jakąś chorobą.
  5. Art. z wykopu Żródło -http://turystyka.plportal.pl/node/607 Ciekawy jestem jaka jest skala roczna wyjazdów Polek, tysiące czy dziesiątki tysięcy.
  6. Bracia, nie samym seksem mężczyzna żyje ... ponoć. Jednak co zrobić w sytuacji, kiedy zdrowy, w pełni sił witalnych z dużymi potrzebami w tym zakresie facet żyje bez seksu? Czy jest z Was ktoś w tej sytuacji co i ja? Ja poszczę od ponad czterech miesięcy. Jest cholernie ciężko i trudno. Masturbacja nie załatwia wszystkiego ... Oczywiście mógłbym iść do prostytutki, ale obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Byłem raz, czułem się podle, że musiałem zapłacić za seks. Ze znalezieniem panny do seksu też jest problem, bo w sieciach coraz gorzej z tym. W real jeszcze nie śmiem uderzać - nie mam za wysokiej samooceny, śmiałość kuleje. I prawdę napisawszy, lepiej zawsze szedł mi podryw sieciowy.
  7. Moim zdaniem. Pierwsza o ktorej trąbie od dawna to dominacja kobiet, która jest ustawowa "bo tak". Nie jest to w zadnym wypadku żal, a fakt. To do niech sie podchodzi, one maja w kim wybierac nawet jak są przeciętne, one maja ulgi w towarzystwie, one moga okazywac slabosci, one dostana pomoc od rycerzy (ktos widzial rycerki?), one krocej pracuja, one dluzej zyja, one moga uprawiac manipulacje i przemoc psychiczna i bedzie uznane to za naturalne, a gdy mezczyzna to od razu nazwie sie to tak jak powinno sie nazywac: socjopata, psychopata. One dostaja dziecko na wlasnosc, opieke nad nim, one potrafia ustawic sobie zycie dajac odpowiedniemu mezczyznie, one dostaja alimenty, one dostaja prace w ktorych sa wyreczane, one dostaja prace do ktorych nie maja predyspozycji wiec zajmuja stanowiska bo tak z gory jest nakazane, tylko one moga byc zgwalcone, one nigdy nie popelniaja wykroczen, zawsze sa swiete, wybielane i potrafia same to zrobic, to mezczyzna zawsze jest "tym złym" i sprawca nieszczesc, to do mezczyzny nalezy zapewnianie kobiecie korzysci: emocjonalnych czy finansowych, zabawianie, inicjowanie wszystkiego, rozmow tez, w ktorych to on bedzie ta rozmowe prowadzil, a kobieta nie musi miec nic wartosciowego do powiedzenia, bycie dobrym w lozku, inteligentnym, z pasjami, ciekawym, silnym (najlepiej niezniszczalnym i bez emocji), pewnym siebie, dzis dodatkowo przystojnym, zaradnym, przesiebiorczym, dobrze zarabiajacym (i lepiej od kobiety, bo inaczej rzuci go na 100%). To mezczyzna zawsze jest tym ktorego sie nie akceptuje, to on musi się według kobiety zmienić, nie ona. To on jest winnym klotni, sprzeczek, braku chemii, czy słabego seksu, czy zaniku miłości. To mezczyzne mozna i trzeba krytykowac, kobietom zwracac uwagi nawet nie mozna. To kobieta moze sie obrazac i strzelac fochy, ale siebie nigdy ine nazwie niedojrzałym dzieckiem, tylko nazwie tak mezczyzne gdy raz na 100 lat pokaze podobne zachowanie do niej, albo uzasadni sobie to ze jest dziecinny bo... nie lozy na jej zachcianki, a zajmuje sie sobą, czy pasja ktora nie przynosi kasy - ale tez jak uwaza nie jest materialistką. Zachowuje sie jak dziwka, czy jak te aktorki porno, po których sama jedzie i obraża je, ale nie stawia sie na rowni z nimi. Zawsze siebie wybiela, kreuje w dobrym swietle, uwaza siebie za lepszą, mimo ze zachowania posiada takie same lub nawet gorsze niz osoba obok (niewazne czy kobieta czy mezczyzna). Do mezczyzn jest o wiele wiecej wymagan, musza oferowac wiecej, a nie sa plcia wystawiana na piedestal i majaca autorytet. Oczywiscie mam tu na uwadze, ze od kobiet tez sie wymaga, ale zdecydowanie mniej, oraz latwiej wykaraskaja sie z klopotow przebiegloscia. Mam na uwadze to ze brzydka kobieta ma ciezki zywot, ale ja nie o tym, tylko o blednym postrzeganiu czy ocenianiu plci i podwojnych standardach, ktore sa korzystniejsze dla kobiet, mimo ze wymagaja wiecej niz daja i to rodzi oslabienie meskiej sily, uleglosc wobec kogos kto jest definitywnie slabszy w ofercie i mimo ze ten ktos uległości nie lubi. Czyli obowiazki mezczyzn, poswiecanie mezczyzn, roszczniowosc i wybrzydzanie kobiet jest dla mnie problemem numero uno nie tylko w zwiazkach, ale cala ta kultura tak wyglada, ze tworzy chore relacje przez odwrocenie rol ktore obiektywnie nie sa poprawne, oraz falszywa rownosc, ktora jest tez tylko korzysciami dla kobiet, co powoduje konflikty bo mezczyzna jest wychowany tak by był prawy, obowiazkowy i sprawiedliwy (oczywiscie nie wszyscy, są patole ktorzy... przyciagaja wiecej kobiet niz ci uczciwi). Widzimy ze cos jest nie tak w tym systemie i jestesmy karmieni kłamstwami. Roszczeniowosci kobiet: szacunek sie nalezy, adoracja sie nalezy, seks sie nalezy, zafanie do kobiety sie nalezy, kobietom odmawiac nie mozna Oczywiscie dziala to w 1 strone, bo mezczyznie nic sie nie nalezy i musi zapracować na to wszystko Kobiety nie mają poczucia obowiązku i odpowiedzialności, ponieważ sądzą, że im sie wszystko należy, jest to infantylne, narcystyczne i egoistyczne postrzeganie swiata, ktore wypacza zasady rownosci i wzajemnosci, o ktorych same trąbią więc głównie wychodzą na zakłamane hipokrytki Jeśli unikają obowiązków, a chcą korzyści, to prawda jest taka że mają mniej do zaoferowania, a na tym polega dzisiejszy feminizm przynajmniej rozumiany przez wiekszosc kobiet Dlaczego cenić je wyżej? tylko z powodu wyglądu, lub rodzenia, albo wmówienia tego że są płcią słabszą? jakoś nie widze tych ich słabości, nie popelniaja samobojstw, jak zerwą to zaraz mają innego, humorek sie zmienia jak w kalejdoskopie, zawsze znajdzie sie ktos kto pomoze, pocieszy, zawsze sie potrafią ustawić, urobić sobie mezczyzne jak nie kilku ufaj mi, zamiast sama niech pracuje na zaufanie do niej zamiast dać działania i czyny, ktore to zaufanie zbudują, to rości je do siebie (jak w przypadku daj intercyze, szantaz emocjonalny i wzbudzanie poczucia winy: nie ufasz mi? jak sie kocha to sie ufa!! ale sama nerwowo reaguje jak miło gawędzisz z atrakcyjną koleżanką) Ten mniejszy procent który "rozumie" że na zaufanie się pracuje zamiast rzeczywiście pracowac i być prawdomówną, spełniać obietnice, to stwarza pozory takich, a za plecami robi swoje. Ale jest jeszcze jedno roszczenie wyborowych ksiezniczek! kochaj mnie mężczyzno (akceptuj, miłuj, miej wgląd w potrzeby), a ja ciebie nie muszę (choć powiem że muszę, żebyś się kłócił i wyszło na moje) albo kochaj mnie bezgranicznie, bezinteresownie, a ja ciebie jak sobie zasłużysz Badzmy rowni, partnerscy, mowia slowa kobiet, a zachowanie kobiet mowi to ja w tej relacji jestem ważniejsza, mam wiecej problemow, potrzebuje wiecej uwagi, wiecej potrzeb moich ma byc spelnione, a twoje będą spełniane tylko zebys mi nie zwiał do innej i musze choc pozory zaangazowania dawac Traktowanie uzytkowe mezczyzn przez kobiety (i ludzi, bo w sumie kolezanek czy dzieci tez, bo w sadzie graja dzieckiem jak mogą, w relacjach rodzinnych dziecko tez jest tylko jednym z argumentow ktore powoduja to, ze moga wiecej rościć) i wyrachowanie kobiet Warto wpisac sobie w google "wszystkie kobiety są takie same" Sporo żalu, ale mnie ten żal nie obchodzi, tylko przekaz, a przekaz się zgadza: zakłamanie, interesowność i zapatrzenie w siebie kobiet, które wywyższają się bezpodstawnie. Dewaluują innych, którzy mają więcej do zaoferowania, lepiej się zachowują, a siebie wywyższają mimo braków, wad, ponieważ jak ze wszystkim uważają że ich złe zachowania sa winą innych, ich wady są też spowodowane kimś innym, albo czymś innym (łatwo zwalic na humor, który spowodowany jest innymi, albo hormonami, albo czymś czego nie da się zmienić, a zmiane gałęzi brakiem chemii, utraceniem "tego czegoś" przez mężczyzne co nic nie mówi i żyć dalej będąc taką jaka jest i się nie zmieniając) Problemem jest niskiej jakości towar którego cena jest bardzo wysoka Przecena może być wtedy kiedy kobieta jest załamana, ale bardzo szybko wyssie energie z pocieszyciela i wróci do ceny standardowo zawyżonej, poniewaz jak widać po kazdym zachowaniu kobiet są BIORCAMI, czyli głównie pasożytują na tym co ktos inny zbudował, lub na co im pozwolił Brak sprecyzowanej roli tworzy chaos i rywalizacje miedzy plciami, wiec nie ma wspolpracy w zwiazkach. Nie ma tego ze jedna jest zalezna od drugiej i dlatego nie ma MOTYWATORA DO STARAN. Nie ma tez KARY, za np rozstanie a pochwała, przynajmniej w przypadku kobiet. Brakuje motywacji do bycia w dlugim zwiazku, kiedy wyrownuje sie sztucznie plcie, ale tez brakuje kar za złe zachowania w przypadku kobiet, a uzasadniane jak wczesniej: ze jest silna, gdy odchodzi i zawsze od winnego mezczyzny. Zeby nie bylo ze wina jest tylko po stronie kobiet - nawet nie jestem za tym, ze po ich, tylko rządzących nami, bo to oni wykorzystują je do swoich prywatnych celów, a są łatwym kąskiem. Wina mezczyzn jest to, ze wolą siedzieć cicho zamiast mowic prawdę, wolą walczyć o seks, chowając głowe w piasek. Seks jest tak wielką potrzebą u mężczyzn, że zanika wartosc jak honor, przez co kobiety są jakie są, bo od nich wiekszosc nie wymaga. Po co mi było wnikać w te zachowania kobiet. mogłem dalej je usprawiedliwiać mówiąc nie ta to inna, nie wszystkie są takie same, kolejna będzie wyjątkowa, a ta po prostu miała zły dzień, tamten ją uwiódł, podły kretacz dam mu w mordę, wina jest innych, a nie w niej, tak jak ona uważa. Słuchanie kobiet daje jedno, wini się wszystkich tylko nie kobiety, więc można do konca zycia byc niepoprawnym romantykiem i je uwielbiac tak jak chcą, nawet gdy postępują jak bezlitosne zimne suki Co waszym zdaniem jest największym problemem, zgrzytem, co powoduje konflikty i nietrwałość związków, czy też braku dotrzymywania słów w byciu razem: na dobre i na złe?
  8. W ostatniej audycji https://www.youtube.com/watch?v=rh79XMroFVo&feature=youtu.be powiedziałem, że stworzę wątek gdzie porozmawiamy sobie o tekstach, które wzbudzą pożądanie w Milfach. Wpisujcie co zadziałało, a co nie - niech małolaci coś mają z życia :>
  9. Witajcie, Przejdę do rzeczy. Krótki zarys: Jestem od roku z dziewczyną. Uczę się/pracuję, dziewczyna z biednego domu => dużo daję od siebie finansowo i nie tylko, ona oczywiście też daje coś od siebie Dziewczyna: -Oczekuje ode mnie b. dużo uwagi, potrafi się obrazić jeśli nie pogadam z nią 1/2 razy dziennie będąc na wyjeździe -Potrafi się obrazić jeśli wyjdę do znajomych (czasem to przełyka) Wydaje mi się że wpadłem w relację typu beta-portfel ;] Ale coś do niej czuję i będąc świadomym jej sytuacji finansowej nie mam z tym problemu. Trudno mówić mi coś takiego o bliskiej osobie ale dodam że ogólną bystrością czasem nie grzeszy. Problem występuje też na lini seksu - ona nie lubi oralnego, ja go czasem potrzebuję - bywało że mnie tym zwodziła a później 'w trakcie' się wykręcała Dziś była powtórka, przerwałem akcje. Powiedziałem jej - w czym problem - że nie chcę tego cały czas - że nie toleruje zwodzenia Ona dopatrzyła się w tym zmuszania (a może słusznie?) i jestem na etapie milczenia. I mowa tu o zwykłym oralu, którego muszę wytargowywać od święta, a jeśli dostanę to przez 10s. Oczywiście inne fantazje jak spust w usta itp są nie do pomyślenia dla niej. Co mogę robić? Czy moje zachowanie jest nie w porządku? Doradź ktoś, coś
  10. Witam Braci Moja aktualna kobieta wykupiła wejściówki na - nie wiem jak to nazwać, wykład albo szoł - chyba dwa w jednym. Zgodziłem się tam pójść, nie wiedząc w ogóle na co idę. Wyszedł sapiący parowóz - tak wyglądał bardzo otyły prowadzący i poinformował, że mowa będzie o seksie. Na początek wprowadził zasady, że jak kobiety się z czymś zgadzają to klaszczą i tak samo z mężczyznami. W zasadzie cały "wykład był jak zrobić dobrze kobiecie" kwestię mężczyzn prawie całkowicie pominął. Przesłaniem wykładu było to - ze praktycznie facet ma być sługą pani i powinien dążyć do tego wszelkimi sposobami, aby panią zadowolić. Jego tezy: 1. Facet ma się starać aby kobiecie było dobrze w łóżku. 2. Kobieta ma mieć orgazm zawsze pierwsza potem ewentualnie facet może doznać zaspokojenia. 3. Szeroko prezentował na manekinie metody obserwacji reakcji kobiety na działania "łóżkowe" 4. Omawiał kwestię przyjścia kobiety do domu z pracy - jak facet w domu już jest (!) tak jakby facet był gosposią domową. Facet ma kobietę wysłuchać potakiwać mówić "eche" "tak kochanie" "czy coś jeszcze" ani słowa nie było o tym czy facet ma coś mówić i czy kobieta ma go słuchać. Tak aby kobieta była zadowolona z przyjścia do domu. 5. Jak sprawić kobiecie radość - kąpiel w wannie otoczonej płonącymi świecami w płatkach róż. 6. No i teraz kwiatek/wisienka na torcie - jak facet ma się zachowywać aby mieć wieczorem seks a) wstać wcześnie rano i przygotować pani śniadanko do łóżka, pozmywać naczynia posprzątać w domu, ugotować obiad, zająć się wszystkim aby pani była zadowolona i dopuściła wieczorem kolesia do krocza. Oczywiście wszystkie głupawe laski biły brawo jak oszalałe. 7. Opisał sytuację po seksie żeby pani była zadowolona do końca - to facetowi nie wolno zasnąć w łóżku jako pierwszemu. Bo pani w samotności będzie myślała o głupotach. 8. Zawsze przed seksem ma być gra wstępna. 9. Na koniec rzucił pytanie - kto ma ostatnie słowo w domu - i stwierdził że mężczyzna - a brzmi ono - "tak kochanie" Oczywiście napisał książki: pod tytułem wszystko mówiącym Jak WYCHOWAĆ faceta. Jak zrozumieć kobietę. Zaklinacz Kobiet Oraz kwiatek na koniec pozycja o tytule Jak rozmawiać z chłopem JEŁOPEM. Z jego "wykładu" przebija się postawa, że faceci to debile, nie wiedzą nic o związkach i kobietach, nie umieją zadowolić kobiety, faceci to JEŁOPY. Na a kobiety.....cud świata, anioły wcielone, sama dobroć, itd. Spotkał ktoś tego człowieka kiedyś - bo mi to wygląda na niezłego pajaca. Nawet moja kobieta z którą byłem nie ze wszystkim się zgadzała - i czasami wprost się śmiała z tego. A nawet podsumowała to w ten sposób, że nie chciała by w domu takiego faceta jakiego przedstawił i opisał ten koleś. W dodatku wspomniał, że jest wielkim fanem tego pisarza co napisał - Kobiety z wenus a faceci z marsa. I się ponoć spotkali i doświadczenia wymieniali. Moja ex kupiła mi kiedyś te książki z marsa i wenus - ale po kilku stronach nie mogłem czytać tych pierdół.
  11. SIema, Jeśli zły dział to przenieście. Piszę tego posta bo czuję, że ta karuzela się kreci...ale światełka przygasają, jak to stwierdził pewien kolega z forum. Chciałbym wnieść postulat o stworzenie nowego działu forum dla ludzi aktywnych seksualnie. Tak - tacy też są na forum, i mam nawet ostatnio wrażenie, że są w mniejszości. Fajnie by było stworzyć miejsce dla takich ludzi ponieważ warto powymieniać się doświadczeniami. Fajnie też jeśli dostęp byłby tylko dla starszych stażem bywalców a nie nowych gości wyjeżdzających z tematami fistingu pissingu itp. na dzień dobry. Mam wrażenie, że ostatnio na forum góruje trend niewalenia. Czy to gruchy czy lasek. Człowiek się odezwie na czacie na temat dupczenia to przypinają mu łatkę płytkiego psychopaty. Bez sensu to , bo niektórzy zaczynają tu się czuć co najmniej dziwnie - piszę to bo nie jest to tylko moja opinia. Moim zdaniem umiarkowana aktywność seksualna jest po prostu zdrowa, ale jak widać nie dla wszytskich. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji na ten temat.
  12. Rozmowy z Paniami często obfitują w naprawdę mocne twierdzenia: "znam 55-latkę która ma urodę i figurę lepszą od 18-tek!". "Znam 60-tkę, dla której faceci tracą głowę!". W ten sposób Panie chcą nam powiedzieć, że kobieta im starsza - tym seksowniejsza. Czyżby w tym przypadku Panie miały rację? Oto seksowna i piękna 60-tka, dla której stracił głowę i oszalał z pożądania dorodny murzyn - pragnie jej tak bardzo, że natychmiast żąda ślubu! I co teraz puści, płytcy, stulejarscy masturbanci? Kto miał rację?
  13. Czemu kobiecy sposób wyboru związków jest nieefektywny? Odnosząc się do artykułu Rollo "Love Experience" który opisał, że mężczyźni i kobiety są hipergamiczni jestem w stanie temu zaprzeczyć. Rozgraniczmy, że ludzie (i kobiety i mężczyźni) optymalizują, ale tylko kobiety są hipergamiczne (instynktownie szukają zdrowszych genów niż własne, by ludzkość nie wyginęła). Różnicą są progi dopuszczalnej do seksu atrakcyjności które są inne dla obu płci. W czasach równouprawnienia kobiety nie poślubiają mężczyzn którzy są dla nich atrakcyjni seksualnie. Odkąd kobieca seksualność została w pewien sposób wyzwolona tworzy to sytuacje w których większość kobiet uprawia seks z mężczyznami, którymi nie są szczerze zainteresowane. Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z przeciętną kobietą, ale przeciętna kobieta nie odczuwa tego z przeciętnym mężczyzną. Miej na uwadzę, że pisząc o atrakcyjności piszę o atrakcyjności seksualnej. Czyli gdy kobieta autentycznie chce uprawiać seks z danym mężczyzną i to samo dotyczy mężczyzn. Hipergamia oznacza "zainteresowaniem osobą o wyższej wartości seksualnej niż własna" (w skrócie SMV, które będę używał w tym artykule). Jest to cecha wyłącznie kobieca. Równouprawnienie do którego dążą kobiety jest sprzeczne z naturą. W dawnych czasach kobieta była gorsza od mężczyzny w wielu aspektach. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała kompleksów z tego powodu. Dzięki czemu mogła na mężczyznę patrzeć z fascynacją - i społeczną i seksualną. Dziś gdy kobiety wywalczyły sobie prawa zaczynają wywyższać się nad mężczyzn przez co hipergamia nie pozwala im tych mężczyzn kochać. Hipergamia mówi o tym, że kobieta kocha tylko kogoś kto ma wyższą od niej wartość na rynku seksualnym. Brak idealnych mężczyzn (lepszych niż równych w równouprawnieniu) powoduje to, że kobiety są wiecznie nieszczęśliwe i sfrustrowane, oraz przestają wierzyć w miłość. Te problemy stworzyły sobie same kobiety nie rozumiejąc swojej natury, która każe im być uległą, gorszą i słabszą wobec mężczyzny. Teraz do rzeczy. Optymalizacja vs Hipergamia Wszyscy optymalizujemy. Innymi słowy, mężczyźni czy kobiety szukają najlepszego co mogą w życiu dostać, w każdej dziedzinie: seks, szkoła, praca, kariera, małżeństwa, wakacje, dom, kupno samochodu, cokolwiek. W każdym miejscu i czasie, w każdej sytuacji i okoliczności, wszyscy szukamy najlepszego co możemy uzyskać, by później móc to innym zaoferować. Mogą to być pieniądze, sex appeal, zasoby, umiejętności, wiedza, znajomości. Wszyscy, mężczyźni i kobiety optymalizują. I teraz dochodzi do głosu hipergamia. Wszyscy optymializujemy, ale patrząc na hipergamię skupiamy się na zdobywaniu innych cech, które będą dodawały nam schodków w progu atrakcyjności. Obie płci różnią się atrakcyjnością. Mężczyźni po prostu optymalizują; kobiety optymalizują po to by uzyskać to czego chce ich hipergamiczna natura. Męskie podejście Mężczyźni mają dużo szerszy zakres filtrów atrakcyjności niż kobiety. To oznacza mniejsze wymagania by chcieć uprawiać seks. Większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet. Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV (seksualna wartość rynkowa), na tym samym poziomie SMV, a także troszkę poniżej. Większość mężczyzn ma próg zainteresowania seksualnego ciut poniżej własnego. Mężczyzna nie będzie uprawiał seksu z kobietą, którą nie jest zainteresowany seksualnie. Nigdy nie zainwestuje w nią, nigdy nie będzie zaangażowany. Jednakże jak pisałem, mężczyzna może być zainteresowany kobietą o niższej wartości seksualnej niż on sam. W praktyce wygląda to tak. Wyjściową będzie SMV +0, czyli gdy kobieta z mężczyzną mają równy poziom wartości seksualnej. Mężczyzna także będzie zainteresowany kobietami SMV +1, +2, +3, ale też -1 i nawet w wielu przypadkach -2. Czyli gdy kobieta jest od niego mniej atrakcyjna. Próg może być różny od okoliczności. Mężczyzna 9 lub 10 (skala 1/10) będzie miał dużo szerszy zakres zainteresowania seksualnego kobietami. Taki mężczyzna zainteresuje się seksualnie kobietami 10,9,8,7,6, a nawet 5. Mężczyzna 5 (przeciętny) jeśli jest wyposzczony zainteresuje się kobietą 2. Mężczyzna 2 ma już bardzo spłycony zakres, ponieważ będzie mógł uprawiać seks z kobietami 2 i 1. Przypominam, że te kobiety są poniżej jego wartości seksualnej (SMV), ale nie poniżej progu atrakcyjności (po chłopsku: mimo że będzie to kobieta 1 to i tak spodoba mu się na seks, podnieci go). Weźmy przeciętnego mężczyznę. 5. Bez zająknięcia zainteresuje go kobieta 6 i wyżej. Będzie także zainteresowany odpowiedniczką, czyli SMV 5. W wielu przypadkach zainteresuje sie kobietą 4, czasami też 3. Jego najlepszą relacją będzie relacja z kobietą 4, ponieważ kobieta zrealizuje w nim swoją hipergamiczną naturę zdobywając samca o wyższej wartości seksualnej na rynku. Ponieważ on jest 5, nie będzie mógł utrzymać relacji z kobietą 6 i wyżej na zbyt długi czas. Kobieta 5 także po pewnym czasie związku nie będzie usatysfakcjonowana mężczyzną 5, ponieważ kobiety nie są zainteresowane swoimi odpowiednikami SMV. Kiedy dochodzi do małżeństwa priorytetem mężczyzny jest to, by był zainteresowany seksualnie kobietą. Mężczyzna nie poślubi kobiety, z którą nie chce uprawiać seksu. Dla mężczyzn seks jest zerojedynkowy. Albo chcą seksu, albo nie. Albo są totalnie napaleni, albo kompletnie tego nie chcą. Nie ma nic po środku, nie ma "może", nie ma "gdyby", nie ma "ostatecznie mogę to zrobić". Mężczyźni nie rozkładają tego na czynniki i pod pewnymi warunkami. Kobiece podejście To działa zupełnie inaczej u kobiet. Kobiety mają znacznie wyższe wymagania i tym samym węższy zakres, w którym będą chciały uprawiać seks. Typowa kobieta NIE JEST zainteresowana większością mężczyzn. Progi atrakcyjności dla niej są równe lub powyżej jej własnej SMV. Hipergamia tego wymaga. Progiem zainteresowania dla kobiety będzie więc SMV +1,+2,+3 i wyżej. Ona nie jest prawdziwie zainteresowana SMV +0 (odpowiednik własnej atrakcyjności) i NIGDY nie jest zainteresowania kimś o niższej atrakcyjności (SMV -1 i niżej). Podamy przykład kobiety 6. Będzie bardzo zainteresowana mężczyzną 9. Spodoba jej się też mężczyzna 8 i 7. Troszkę zainteresowania wykrzesi do mężczyzny 6. Aczkolwiek ona nigdy nie zainteresuje się mężczyzną 5 i niżej. Dopuszczalna granica atrakcyjności seksualnej płci przeciwnej dla kobiet jest SMV+0 (w przeciwieństwie do -2 mężczyzn). I tu sie zaczyna zabawa. Próg atrakcyjności kobieta ustawia na +0, ale to nie znaczy że ona nie dopuści do siebie mężczyzny o niższej atrakcyjności. Mężczyzna może nadrobić swój brak atrakcyjności tym co kobieta potrzebuje społecznie. W większości zawiera się to w 3 składniowych: pieniądze, zasoby i zaangażowanie. Są jeszcze inne "wymagania" typu wiek, przeszłość seksualna, chęć na posiadanie dzieci, poglądy, presja kulturowa i rodziny. Kobieta może iść ze swoją naturą na kompromis interesując się gorszym wg niej mężczyzną dając mu tzw pseudo miłość. Pragnę, mogę, nie chcę Kobiety mają inne podejście do seksu niż mężczyźni. Nie jest to zerojedynkowe. Kobieta pragnie seksu, mogłaby go uprawiać (warunkowo) i kategorycznie nie chce. Nasza hipotetyczna kobieta 6 chciałaby seksu z 7, ale rzeczywiście pragnęłaby seksu z mężczyzną 8 i 9 (10 powiedzmy zostawia sobie na fantazje). Mogłaby też uprawiać seks z mężczyzną 6, czy nawet niektórymi 5, ale TYLKO wtedy gdyby nadrobili wymaganiami społecznymi którymi są: pieniądze, stabilizacja, zasoby, zaangażowanie (miłość mężczyzny do kobiety, nie na odwrót), inne cechy. Ona kompletnie nie chce uprawiać seksu z mężczyzną 4 i poniżej (chyba że jest Billem Gatesem, Donaldem Trumpem, ale wtedy zaciśnie zęby, a podczas stosunku będzie myślała o jakimś przystojniaku). To jest wszystko znane, jeśli pomyślisz o swoich obserwacjach. Kobieta 6 pragnie seksu z mężczyzną 8 i właśnie dlatego mężczyzna 8 nie musi nic wnosić w związek, by kobieta go pragnęła. Mężczyzna 6 musi nadrabiać innymi cechami, by ona się "przemogła". Mężczyzna 5 i niżej będzie przynosił zasoby, ale ona nigdy naprawdę tego seksu z nim nie będzie chciała. Zwiąże się z nim, dostanie czasem seks, ale nie będzie to prawdziwa jej chęć. Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji by mieć seks. Im niższe SMV, tym mężczyzna musi więcej wnosić np zasobów by to dostać. Będzie pracował, inwestował i będzie zaangażowany. Ona jednak nie będzie nim prawdziwie zainteresowana, tylko jego zaangażowaniem ("oh on mnie adoruje, jest taki dobry"). Może negocjować zobowiązania, ale nie dostanie od niej przyciągania. Jak to wszystko działa Dla mężczyzn jest to proste. Mężczyzna będzie uprawiał seks z satysfakcją z kobietą o jego poziomie lub ciut niżej. Będzie oferował jej zaangażowanie, będzie chciał wziąć z nią ślub. Mężczyźni poślubiają tylko te kobiety z którymi chcą uprawiać seks i są nimi prawdziwie zainteresowani. Kobiety uprawiają seks z mężczyznami dla nich nieatrakcyjnymi. Uprawianie seksu więc nie jest żadnym wyznacznikiem zainteresowania kobiety mężczyzną, a jego zaangażowaniem czy zasobami (stąd popularne: kobiety lecą na kasę, kobiety nie zachowują się inaczej niż prostytutki). Mężczyzna będzie optymalizował, czyli wybierze sobie najlepszą kobietę na którą go stać, ale tylko taka która będzie dla niego atrakcyjna seksualnie. Czyli jeśli progiem mężczyzny 5 jest kobieta 4, to wybierze sobie najlepszą kobietę 4 spośród możliwych. To jest optymalizacja męska. Szukanie najlepszego, ale na swoim progu, który jest często niższy niż własny. Mężczyzna zaoferuje kobiecie jego progu zaangażowanie, nawet wtedy kiedy nie da mu seksu. Dla kontrastu kobieta która jest poniżej jego progu nie ma mu nic do zaoferowania, więc niczego od niego nie dostanie. Co się dzieje z mężczyznami, którzy nie mogą uprawiać seksu z kobietami z którymi chcieliby to robić? Obywają się bez, lub uciekają w pornografię. Mężczyzna nie widzi innego wyjścia w oparciu o bilans zysków i strat nie mając innego wyboru. Kobiety często sądzą, że to kwestia charakteru, złego "podrywu", ale to wszystko wynika z atrakcyjności seksualnej (geny). Dla kobiet jest to bardziej skomplikowane. Oczywiście do samego seksu kobieta mężczyznę zawsze znajdzie, ale sprawa ma się inaczej gdyby chciała z takim się związać lub poślubić. Na świecie nie ma tak dużo mężczyzn 8, 9 czy 10, którzy byliby zainteresowani kobietami 5 i wyżej (a te kobiety są właśnie nimi zainteresowane prawdziwie). Najbardziej atrakcyjni mężczyźni są NIEDOSTĘPNI. Albo zajęci, albo nie chcą się wiązać prowadząc bogate życie seksualne. Kobiety wtedy decydują się na rolę kochanki lub zdradzają. W konsekwencji większość kobiet nie może poślubić mężczyzn, których pragną. Jeśli chcą związku obniżają poprzeczkę (będąc nieszczęśliwymi). Kobiety chcące związku idą na ugodę rezygnując z najbardziej seksownych mężczyzn, których mogą mieć w luźnych relacjach, a nie mogą "zmusić" ich do zaangażowania w związek. Kobiety jednak nadal szukają najlepszego dla siebie, by uniknąć rezygnowania z większości swoich wymagań. Z wiekiem jest to coraz trudniejsze. Kobieta obniży swoją skalę SMV, by mieć związek, rekompensując to sobie zasobami mężczyzny i jego zaangażowaniem, jego "pozostałymi" cechami, ale nie oznacza tego że będzie nim zainteresowana (zauroczona, zakochana). To że on będzie posiadał dla niej ważne cechy społeczne kwalifikujące do związku nie znaczy, że będzie nim seksualnie zainteresowana. Często nazywa się to związkami z rozsądku. To że ona wymaga zaangażowania od mężczyzny mniej atrakcyjnego (dbaj o mnie, to będziesz mnie miał - dla kontrastu ci atrakcyni w ogóle nie dbają ,a kobiety im nadskakują) nie znaczy że ona PRAGNIE z nim seksu. To znaczy że ona mu ten seks DA i MOŻE go z nim mieć. Może, więc nie jest to dla niej satysfakcja. Jej satysfakcja nie jest zalezna od tego mężczyzny, od jego "techniki" czy umiejętności, tylko od tego że nie jest nim seksualnie zainteresowana. Jest to kluczowe, by mężczyźni to zrozumieli. Kobieta jest skłonna do coraz większych negocjacji, poświęceń i zmniejszenia wymagań wraz z postępem jej wieku. Wtedy będzie skłonna do związania się z mężczyzną, z którym MOŻE uprawiać seks, rezygnując z mężczyzn która PRAGNIE do seksu. Mężczyzna, z którym ona pragnie uprawiać seks wystarczy by był sobą przez cały czas, by utrzymać jej zainteresowanie. Mężczyzna, z którym ona jedynie mogłaby uprawiać seks bez prawdziwego pragnienia, musi wnosić do związku dużo więcej. Jeśli nie uda mu się to z byle powodu, jego małżeństwo i relacja jest skończona. Kobiety nieatrakcyjne fizycznie i będące świadome swoich słabych genów najczęściej nie patrzą na atrakcję seksualną mężczyzny ("ja nie patrzę na wygląd, ma dla mnie małe znaczenie lub żadne"). One ustawiły sobie SMV na poziomie 1 dzięki czemu będą zainteresowane mężczyznami od 2 wzwyż. Czasami nazywają się romantyczkami. Jest to ckliwe, ale tak naprawdę one cierpią przez swój brak atrakcyjności. Różnicą jest to, że mężczyźni nie postępują tak jak kobiety. Jeśli nie pragną seksu z daną kobietą to nie pragną. Full stop. Nie ma tu miejsca na kompromisy. Mężczyźni nie uprawiają seksu gdy tego autentycznie nie chcą. Mężczyźni nie oferują zasobów, pieniędzy i zaangażowania (adoracji, chęci związku) kobietom z którym nie chcą uprawiać seksu. Mężczyźni nie poślubią kobiety, z którą nie chcą uprawiać seksu. Jeśli mężczyzna podjął decyzję by uprawiać seks z daną kobietą, to znaczy że ona jest dla niego seksualnie atrakcyjna. Mężczyzna nie zrobi niczego dla kobiety dla niego nieatrakcyjnej. Jeśli chodzi o relację seksualną, kobiety nigdy nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość. Będą uprawiały seks z mężczyznami SMV +2, +3 ponieważ znaleźć takiego to dla nich żaden problem. SMV +1 czasami dostaną od nich seks ponieważ się jej podobają. Mężczyźni z SMV +0 i niżej nie dostaną od nich niczego, choć... te kobiety będą od nich wymagały zaangażowania (adoruj mnie, a być może uczucia się pojawią, bo liczy się charakter). Jest to zabawne, ponieważ kobieta trzyma w otoczeniu kilku adoratorów którymi nie jest zainteresowana, uprawia seks z niezainteresowanymi związkiem alfami, czekając na innego alfę, z którym wejdzie w związek. Co ciekawe on nigdy się nie pojawia, ponieważ nie istnieje w przyrodzie, a wtedy kobieta decyduje się na zerwanie relacji seksualnej z alfa, dla beta providera którym nie jest aż tak zainteresowana, a który chce związku. Kobiety wchodzą w związki z mężczyznami, którymi nie są seksualnie zainteresowane na wysokim poziomie. Czemu tak robią? Ponieważ nie mają wyboru. Praktycznie żadna z nich nie poślubi mężczyzny, z którym sypiała w relacji czysto seksualnej (fuck friends or whatever). Ona może uprawiać seks z mniej atrakcyjnymi, ale tylko wtedy kiedy oni coś wniosą dodatkowego. Ludzie w otoczeniu komentują, że jeśli się związali to na pewno ona jest nim seksualnie zainteresowana, że on się jej podoba. Racjonalizują sobie to. "Poślubiła go, prawda? Mają dzieci! Wyglądają na szczęśliwą rodzinkę". Wniosek otoczenia? Kochają się. Zwykle jest to nieprawda i to ze strony kobiety. Winą niekochania obarcza mężczyznę, ponieważ nie zna swojej hipergamicznej natury i weszła w związek z kimś kto nie był dla niej atrakcyjny seksualnie. Seks bez pragnienia ze strony kobiety jest okej dla dużej części mężczyzn. Nie zauważają też różnicy kiedy kobieta tego seksu pragnie, czy tylko udaje zaangażowanie. Małżeństwa jednak przestają przez to funkcjonować poprawnie. Mężczyźni także są obarczani winą, gdy byli za dobrzy. Co to oznacza? Że mężczyzna oferował zasoby kobiecie, gdy ona ich NIE CHCIAŁA. Nie chciała ponieważ nie była nim prawdziwie zainteresowana. Okłamywała go (i często siebie). To dlatego też kobiety zostają przy mężczyznach, którzy je źle traktują. Z tymi mężczyznami jednak łączy je seksualna więź. Są oni dla nich atrakcyjni seksualnie. Społecznie nie, ale to się NIE LICZY dla kobiety, choć pragnęłaby i atracji seksualnej i społecznej (mężczyzna 10, dobry i zaangażowany). To właśnie dlatego kobiety po ślubie przestają chcieć uprawiać seks (ból głowy). Wcześniej dawały go tylko po to, by uzyskać ślub, status społeczny, nierzadko pieniądze. Seks był celem, a nie ich pragnieniem. Czasami go uprawiają, ale nie dlatego że chcą, a dlatego że czasem muszą się rozładować. Wskaźnik zdrad wśród kobiet sięga ponad 30%, oraz ponad 50 gdy mężczyzna ma równy lub niższy status społeczny niż kobieta (nie może nadrobić seksualności pieniędzmi). Kobieta jeśli dostanie wybór atrakcyjniejszego mężczyzny z łatwością zerwie obecny związek. Stąd powiedzenie i przechodzeniu kobiety z gałęzi na gałąź czy wyrachowaniu. Nie wińmy jednak za to kobiety. To ich natura, która zmusza do podtrzymania gatunku ludzkiego. Mężczyźni nie mają problemu z połączeniem seksu w związku, ponieważ będą zainteresowani większością kobiet. Kobiece podejście jednak powoduje mnóstwo problemów, a badania pokazują, że większość kobiet poślubia mężczyzn którymi nie są zainteresowane seksualnie. Jak to odnieść do mężczyzn? 1. Najważniejsze pytanie: czy ona pragnie uprawiać seks ze mną? Czy mogłaby używając jako kartę przetargową, "za coś", czy mnie pragnie jako mnie? 2. Jeśli ona nakazuje Ci czekać na seks, ociąga się z tym, ona tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale nie ma na niego chęci. Jeśli nie jest entuzjastycznie nastawiona do seksu z Tobą to nadal tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale go NIE CHCE. Nie jesteś dla niej atrakcyjny. 3. Kobiece "pragnąć" i móc" uprawiać seks jest podobne. Kobiety to idealne aktorki. Potrafią udawać miłość, zaangażowanie, by zmusić Cię do poświęcenia dla niej zasobów i zaangażowania. Rozkochają Cię, choć same nie są Tobą seksualnie (miłosnie) zainteresowane. Jak odróżnić kiedy kobieta chce od Ciebie czegoś uzyskać, a naprawdę jest zaangażowana uczuciowo? Popatrz na jej byłych kochanków. Jeśli nie jesteś do nich podobny to nie ma możliwości, byś był obiektem jej szczerego zainteresowania. W jakim ona jest wieku? Jeśli około 30 wzwyż to prawdopodobnie płaci cenę za starzenie się i obniża wymagania. Nadal nie jest to jej prawdziwe uczucie. Jeśli zmienia nastawienie do seksu, jest często chłodna, to znaczy że nie jesteś dla niej atrakcyjny. Jeśli zasłania się dziećmi, przyszłością, zmianą pracy czy chęcią poczucia nowości, lub gdy mówi że ją ograniczasz - nadal nie jesteś atrakcyjny dla niej. 4. Pamiętaj - możesz ten seks dostać, może sie z tobą kobieta umawiać na randki. To nie znaczy, ze jesteś dla niej atrakcyjny, a znaczy że ona ma w tym jakiś inny cel.
  14. Od czasu do czasu zdarza mi się wejść w krótszy lub dłuższy związek nieformalny z kobietą. Przyznam, że najbardziej lubię sielankowy okres zauroczenia i prawdziwą chemię. Oczywiście faktyczna chemia rzadko się zdarza, jednak warto moim zdaniem się za nią rozglądać. Po okresie idealizacji partnerki i partnera następuje stabilizacja związku, w której dochodzi naturalnie do drobnych nieporozumień światopoglądowych. Niektóre z tych nieporozumień przechodzą granicę akceptowanej przeze mnie normy. W takiej sytuacji można pogodzić się lub się rozstać. Zależnie od skali poruszanego problemu. Czasami faktycznie chcę rozmawiać z samicą, aby naświetlić jej moje spojrzenie na życie. Po kłótni mamy kilka dni przerwy, myślę w tym czasie nad argumentami, swoimi emocjami. Jestem gotowy do rozmowy. Umawiamy się ponownie. Przychodzę na spotkanie pojednawcze, a dotychczas średnio dbająca o siebie partnerka pozuje na luksusową prostytutkę. Usta pomalowane na czerwono, obcisły gorset, pięknie ułożone włosy, idealny makijaż. Zamiast rozmawiać, idziemy do łóżka (kto by nie poszedł, prawda?). Temat, który miał zostać przedyskutowany cofa się znowu do poziomu sielanki. Kolejny poziom sielanki trwa jednak krócej, bo nierozwiązana kwestia dąży naturalnie do rozwiązania. Z podobnym elementem bezpośredniej gry seksem zetknąłem się wiele razy. Standardowo nazywa się to seksem na zgodę. Ja to nazywam manipulacyjnym seksem na zgodę, aby nie zagłębiać się w poważne sprawy, odsunąć je. Kobieta odpicowana od razu chciała przechodzić do rzeczy, a nie dyskutować o światopoglądzie dotyczącym „wspólnej” relacji. Uważam, że w takiej sytuacji kobieta chce się po prostu mną jeszcze pobawić, a i tak się nie zgodzi w dyskusji. Ewentualnie chce do swoich racji przekonać seksem, abym siedział cicho. I tak na to samo wychodzi. Większość problemów w związkach u mnie kończyło się kilkukrotnym seksem na zgodę. Poziom niechęci osiągał pewną granicę i odchodziłem. Panowie, co myślicie o seksie na zgodę? Czy to manipulacja, a może jeszcze coś innego? Zachęcam do dyskusji. Chętnie poznam opinie doświadczonych braci.
  15. Witam Braci Znalazłem nową kobietę. Na trzeciej radce u niej w domu, skończyliśmy w sypialni. Potem drugie spotkanie i też sypialnia. Cały czas coś gada, np: ty dzikusie, pieprz mnie itd. Ale ostatnio jak już się ubieraliśmy rzuciła tekst na który nie mogłem się już powstrzymać i wybuchnąłem śmiechem. Powiedziała - "przez ciebie jutro będę cały dzień mokra, aż będzie ciekło po nogach." - po prostu nie wytrzymałem i śmiałem się. Gada jeszcze, że jestem tajemniczy i nie może mnie rozgryźć. Co Wy na to powiecie - to moja pierwsza kobieta tak gadająca - wcześniej nie spotykałem takich. A Wasze panny jak gadają w czasie i po seksie?
  16. Cześć Bracia Samcy. Czy / ew. kto też tak ma że po seksie całkowicie spada mu poziom energii ? Do takiego stopnia że ciężko aż się skupić, strach wsiąść za kierownicę. Nie mam tu na myśli zwykłej senności. Utrzymuję się to u mnie kilka godzin, nawet ponad dzień i łączy ze spadkiem libido. Przykład z ostatnich dni. Pół dnia wzajemnego nakręcania się z moją kochanką (nie - nie mam żony), potem sex (brak/słaby orgazm u mnie to już raczej niestety norma, za to zabawa z samego procesu zajebista), potem po ok godzinie drugi raz , już słabszy. A potem zjazd taki że w drodze powrotnej prawie usypiałem w MPK. Dodam że zdrowotnie jest u mnie (tak myślę) wszystko na tip top. Trenuję 5-6 razy w tygodniu (ciężko), regeneruję się (dobry sen, sauna) bardzo zdrowo odżywiam, nie palę, alko poniżej 3 lampek wina w tygodniu i nie na raz,mam 34 lata. Wracając do pytania - czy to normalne, czy coś nie tak? co ? jak temu zaradzić ?
  17. Wojna płci to wielkie kłamstwo. Dlaczego tak uważam? Nam, mężczyznom, "zainstalowano" cechy i "programy", które gwarantują przetrwanie ludzkości. Z Paniami zrobiono dokładnie to samo - dostały się na świat, w którym przetrwanie gwarantował tylko silny samiec, więc ich organizmy i układ nerwowy dostosował się, wzbudzając pożądanie przy silnych - a odrazę przy słabych samcach. Obie płcie zostały wykorzystane - ktoś (coś) zainstalowało nam w głowie (układzie nerwowym, gadzim mózgu, podświadomości) te programy, których spełnienie wyklucza prawdziwe, trwałe szczęście. Przyjemność przy silnym (dobrej jakości sperma), złe samopoczucie przy słabym (kiepska sperma, kiepskie cechy do przetrwania w fizycznej realności). Nienawiść do kobiety za programy które wytworzył jej organizm przez miliony lat ciężkiego życia, to WIELKIE NIEPOROZUMIENIE. Ale ta walka istnieje - musimy wznieść się ponad nią, ponad biologię i jej uwarunkowania, jeśli chcemy zachować swą niewinność. Jak mogę nienawidzić kobietę, która mnie odrzuca? Ma rację. Jestem słaby ciałem, choroby, słabe geny... jej organizm reaguje odrzuceniem. Jak mogę nienawidzić kobietę za to, że jej uwarunkowany organizm reaguje zgodnie z wzorem który powtarzał się przez miliony lat, i chronił kobiety? Muszę go uszanować, ba! pokłonić się przed nim z wielkim szacunkiem. Ten system ochraniał ludzkość, i dzięki temu systemowi (odsiewanie słabych genów i przyjmowanie silnych) zaistnieli na tej planecie moi pradziadkowie, dziadkowie, rodzice - a dzięki nim wykształciło się moje ciało i osobowość. Ja to nie ciało - to tylko pojazd, dzięki któremu doświadczam tej planety. Nic więcej. Kobieta odrzucająca "mnie", odrzuca zestaw genów, a nie "mnie" - warto to zrozumieć. Zrozumienie rodzi wybaczenie i wielką serdeczność, życzliwość. Jedziemy na tym samym "wózku"; kobiety i mężczyźni. Walką płci próbuje się odsunąć naszą uwagę od prawdy - którą jest "program" a nie istota ludzka. Właśnie dlatego powiadam wam - kocham kobiety. Wykroczenie poza przeciętność i "zwykłość", to kochanie kobiet z ich zjebaną logiką, nadmierną emocjonalnością - to dusze doświadczające życia w takiej a nie innej "formie" - warto je kochać, miłować, szanować. Wiedząc jednakże, że próba zbliżenia ze swymi uczuciami wywoła "wilka z lasu", czyli chęć założenia rodziny, a co za tym idzie, wszelkich nieszczęść. To właśnie jest drogą, prawdą i życiem; kochanie kobiet miarą naszego człowieczeństwa. Kochać nie znaczy dać się wydymać. Kochać oznacza kochać - tak po prostu. Kultywować miłość w sobie, pielęgnować ją, szanować, pieścić słowami, myślami i emocjami - to jest najważniejsze. Miłość w nas niech będzie - niech opromienia wszystkie bestialstwa i koszmary świata, tego i innego który ukryty jest poza naszym "oprogramowaniem", którego nie widzimy, ale który przecież istnieje. Jeśli czujesz odrazę bądź nienawiść do kobiety - coś jest nie tak w Twoim "oprogramowaniu". Każda niechęć i nienawiść to źle życzący przyjaciel, od którego warto trzymać się z daleka. Nienawiść do zła - szlachetna - i nienawiść do kobiet - rzekomo szlachetna, to jedno i to samo. Dopóki nie będzie w Tobie miłości wobec istoty kobiety, jej Duszy, nie poznałeś prawdy. Błąkasz się po pełnych mgły drogach Złego, który zwieść Cię pragnie. Skutkiem tego pomieszanie i wielkie cierpienie, konsekwencje nienawiści i strachu, zawsze i wszędzie.
  18. Co myślicie o kobietach, które uprawiają seks tylko z młodymi mężczyznami? Osobiście uważam, że takie kobiety istnieją tylko w mitach wykreowanych przez filmy pornograficzne, lub są równie rzadkie co dziewice na magisterce. Nie mówiąc już o tym, że niby istnieją takie, co lubią rozprawiczać nieśmiałych chłopców. Temat zainspirowany wypowiedzią pewnego użytkownika.
  19. Witam Braci Chciałbym skorzystać z waszego doświadczenia - mam od 3 lat kobietę. Na początku w łóżku było fajnie, bo wiecie - nowa kobieta, atrakcja itd. Jednak jakiś czas temu zaczęło się coś zmieniać. Aby urozmaicić pożycie łóżkowe zacząłem wprowadzać nowości. I tu trafiłem na opór i słowo NIE. Jak ją poznałem to wydawało mi się że jest otwarta, miała jakąś inicjatywę - jednak nie taką o jakiej myślałem. Teraz to po prostu kłoda - tak mi się wydaje. Tylko proste sprawy - całowanie i proste pukanie, najlepiej w pozycji tradycyjnej. Nakłonić ją żeby się zajęła swoim facetem to graniczy z cudem - zazwyczaj zmęczona, "spać mi się chce", "nie mam siły". W codziennym takim życiu - chłodna, żadnego sygnału, dotyku o podtekście seksualnym po prostu nic, jakby to nie istniało. Ostatnio chciałem 69 to wprost usłyszałem słowo NIE - kilkukrotnie powtórzone - wnerwiłem się. Zacząłem i ja używać NIE w jednej sprawie którą ona chce i jej na tym zależy. Po prostu powiedziałem NIE bo nie chcę. Trzy lata temu, jak opowiadała o swoim byłym mężu - to powiedziała że on na odchodne powiedział jej że jest kłoda w łóżku. Wtedy się z tego śmiałem. Dzisiaj już nie jest to śmieszne. A wręcz realne. Zaczyna mi to przeszkadzać. Zacząłem jej delikatnie dawać do zrozumienia, że coś jest nie tak, zacząłem być bierny i czekać aż ona się weźmie za robotę - powiedziałem wprost - "teraz działaj, pokaż co potrafisz, kamasutre czytałaś chociaż" - a tu nic tylko jakiś prosty lodzik bez polotu nie kończący się niczym. Wszystko co lubię jej robić to nie chce tego tylko niby przytulać i zaraz proste pukanie - tak jakby chciała mieć to już za sobą. I jakby programowała mnie, że seks z mojej inicjatywy jest beznadziejny. Macie jakieś uwagi, doświadczenia pomysły co z tym zrobić? Bo mnie to zaczyna porządnie uwierać. Żeby był całkowity ogląd sprawy - ostatnio między nami się jakoś ochłodziło - ona nawet do mnie nie przyjedzie tygodniami, i dopóki ja nie przyjadę to nie ma spotkania. Piszcie prosze.
  20. Marek wspominał, że kobiety są częściej przygotowane na zdradę : http://stosunkowodobry.blox.pl/2014/12/Zdrada-tak-sie-mszcza-kobiety.html Ja po przeczytaniu tego tekstu też zamierzam być na to przygotowany Nie wiem czy to prawdziwa historia ale już wiem co zrobię gdy przyłapałbym kobietę (gdybym miał) na zdradzie. Mam nadzieję, że miałbym w sobie siłę aby postąpić jak opisano niżej, oczywiście z relacją na forum. źródło: http://ruchmistrz.blogspot.com/2008/04/co-zrobi-gdy-go-zdradzia.html
  21. Szukałem podobnego tematu, ale chyba nie ma. Jakie Waszym zdaniem są najgorsze rzeczy, które można zrobić na pierwszej randce? Może przyda się młodzianom i świeżakom, a możliwe że sami również coś z tego wyniesiemy. Jak to mawia stare słowiańskie przysłowie - "Łukasz, Łukasz, reką chuja nie oszukasz!". A nawet jak oszukasz, to edukacja nie boli. Wiele z błędów które odstraszają od nas kobiety są również błędami (albo naszymi nieuświadomionymi wadami charakteru/postępowania) które zaniedbane i zostawione samym sobie zaszkodzą również w pracy, biznesie, relacjach męsko-męskich zwanych również samczą przyjaźnią, w kontach z rodziną, urzędnikami i tak dalej. Mam na myśli błędy, które zazwyczaj odpychają samice w ten sposób, że na drugą randkę nie bardzo jest co liczyć, nie wspominając nawet o seksie tego samego wieczoru. Ew. obniżają mocno wartość, którą już sobie w kobiecych oczach stworzyliśmy. Z mojego doświadczenia (o banałach typu świeży oddech/czyste paznokcie, czyste buty itd. nie będę wspominał, bo wiadomo): -Za dużo pierdolenia o dupie Jadzi, robienie wiatraka z języka. Kiedyś ciągle nawijałem, gadałem, opowiadałem historyjki, próbowałem być zabawny (albo byłem, ale co z tego?), ale laska zapewne czuła się jak na randce z telewizorem albo odbiornikiem radiowym. Częste przerywanie w związku z poczuciem że mam coś niesamowicie ważnego/mądrego/zabawnego do powiedzenia - to samo. Oczywiście nieraz laska prawie w ogóle się nie odzywa (wstydliwa lub tępa/nieciekawa, bądź wolno się rozkręca, albo mocno introwertyczna lub martwa) w początkowych fazach, wtedy nawijanie się przydaje. Ale z wyczuciem, obserwując samicę i nie przytłaczając jej. -Zbyt logiczna rozmowa/za dużo przewidywalnych/upierdliwych pytań. "Świętej pamięci" Brat nasz @Vincent bardzo się w którymś poście dziwował tudzież trochę rozpaczał, że Panna nie chciała rozmawiać o dziejach kolei polskiej w XIX wieku na Mazowszu, czy gdzieśtam indziej, itd.. No cóż - ja też bym chyba nie chciał, bo "ni w ząb" się na tym nie znam i nie interesuję. Natomiast wydaje mi się, że z kobietami trzeba rozmawiać emocjonalnie. Robienie wywiadu i pierdolenie ciągle o pracy, studiach, karierze, ew. Twoich "nerdowych" zainteresowaniach i innych nudnych gównach (chyba że umiesz opowiedzieć o tym w zajebiście ciekawy, brawny lub zabawny sposób) nie prowadzi do celu (zaliczenia/macanka/robótek ręcznych). Co najwyżej można zostać kolegą/opcją zapasową. -Nie patrzenie w oczy (=nie budowanie kontaktu/napięcia seksualnego). Z tym mam do tej pory problem, bo kiedy patrzę komuś w oczy, to nie potrafię się skupić na tym, co chcę przekazać. Kilka dziewczyn mówiło mi, że miały wrażenie, że ja na randce jestem sam i gadam sam do siebie, jak psychol, zwłaszcza w połączeniu z punktem pierwszym. Dobrze że mi to powiedziały, bo to coś, co przeszkadza w kontaktach międzyludzkich ogólnie, nie tylko z samicami. Bardzo to ogarnąłem, ale czasami się jeszcze zapominam, zwłaszcza jak mówię o czymś co mnie aktualnie mocno "jara". -Zbyt intensywne/uporczywe/natarczywe gapienie się w oczy. Bez przerwy, jak psychopata. Z tym akurat nie mam problemu, ale jeden mój znajomy tak robi i 99% znajomych samic uważa, że to "creep" i chodzące dziwadło. No nie dziwie się, mam takie samo wrażenie jak z nim przez dłuższy czas rozmawiam. -Zapominanie tego, co już Wam o sobie mówiły. Zauważyłem że większość samic jest na to kurewsko wrażliwa. Np. Pani Księżna (albo Pani Chłopczyca) powiedziała Ci kiedyś, że mieszka na Wypizdówku Górnym, a Ty zapomniałeś, spytałeś znowu przy okazji umawiania się na coś, no i chuj w dupę i wiatr w oczy. Masz pamiętać. Zapomnienie imienia to już w ogóle grzech śmiertelny (często grzech "nieporuchalny", zwany też "niejebliwym") dla samic, nawet jeśli same są najebane jak bela i ledwo stoją na szpilkach. Natomast POMYLENIE imienia i nazwanie np. Kasi Basią, albo Ani - Franią. Ooooooooo Long Johnson, Ooooo Don Piano: (grzech śmietelny, warto mieć też na sobie kamizelkę kuloodporną i czarny pas w Karate). Jedna Pani jebnięta jak stąd do Toronto, co mówiła że dużo bardziej woli jedzenie niż seks (o dziwo zgrabna i ładna), i że chodzi do kościoła bo rodzice jej każą, dała mi kosza po pierwszym spotkaniu, bo... ...podobno na pierwszej randce mówiła mi, że nie lubi sziszy, a ja raczyłem zaprosić ją na sziszę (chyba gadaliśmy o trawce, może pomyliła "gandzia" z "szisza", chuj ją wie). Dodatkowo, ponoć nie otworzyłem przed nią drzwi do pubu, ale wydaje mi się że miała omamy i nawet nie będę tego szerzej komentował, bo ten egzemplarz akurat był bardzo wadliwy psychicznie, aż żal dupsko ściska, więc dobrze się stało. -Nie odjebanie się. Nie odjebanie się w najfajniejsze ciuchy, nie użycie perfum i nie ogolenie się mogłoby działać w przypadku zajebiście zdesperowanej laski, albo jeśli wyglądalibyśmy jak Johnny Depp czy inny Ryan Gosling. Pisząc "ogolenie", nie mam na myśli tzw. "babyface", ale raz spotkałem się z laską po 5 dniach bez trimmera (z lenistwa) - ani nie wyglądałem czysto, ani jak groźny pirat, ino jak zaniedbany młodziej wracający z przystanku Woodstock). Pomyślałem "jakoś to będzie", bo poznałem ją na imprezie, kiedy byłem odjebany w marynarkę, ogolony i pachnący. Nie było jakoś, tylko chuj bombki strzelił. Ubiór - nie mówię o trzyrzędowym garniaku i pierdolonych lakierkach - po prostu dobre, ładnie leżące, czyste, wyprane, niepogniecione (koszulę warto wyprasować) i eleganckie (albo ziomskie, jeśli jesteś ziomkiem i spotykasz się z ziomicami i jest swag i jest lol i jest omg) ciuchy. -Za dużo gadania, za mało dotykania, obejmowania, ew. macania. Niestety ostatnimi czasy, po dwuletnim związku, zgubiłem gdzieś to wyczucie kiedy dotknąć laskę (kiedyś "miałem to w palcach", na każdej randce było co najmniej całowanie, a raczej lizanie i macanie). Dodatkowo, organizowanie zbyt wielu randek przed wzięciem jej na chatę. Albo do sypialni rodziców, jak ktoś ma 17 lat. -Nakręcanie laski, kiedy nie ma jej gdzie później zabrać i zerżnąć, ew. nie ma czasu. To jest wielki błąd, przegięcie w drugą stronę. Jaśnie Pani najprawdopodobniej już się z nami nie spotka i udostęni swej Przenajświętszej Cipencji. -Nie pociągnięcie za spust czyli nie załadowanie armaty tam gdzie jej miejsce, kiedy jest ku temu okazja (bo np. zbyt nam zależy na Pani i się "zesramy"). To samo jak wyżej, ale chyba jeszcze gorzej. -Wymądrzanie się, pouczanie, matkowanie/ojcowanie, ew. licytowanie się na zasadzie "ja jestem fajniejszy od ciebie, bo mam lepszą pracę, droższy samochód, mój tata zarabia więcej niż twój, moja mama jest ładniejsza od twojej, kończyłem lepszą uczelnię". Brzmi śmiesznie, ale wielu Panów na to cierpi - ten przykład z "ja kończyłem lepszą uczelnię" jest z życia wzięty. Mój kumpel-ciacho (surfer, gitarzysta, mgr. inżynier, przystojny, wysportowany, naturalnie dobrze zbudowany i zajebiście ubrany) odpycha w ten sposób od siebie większość kobiet i prawie nigdy nie rucha. Może jedną noc raz na kilka lat. Serio. Nie tylko laski takie zachowanie odpycha, innych facetów również wkurwia. Nie wspomnę co to robi z psychiką dziecka, jeśli ktoś taki się rozmnoży. -Opowiadanie o byłych lub dawnych podbojach seksualnych. Kiedyś myślałem że w ten sposób pokazuję swoją wartość (patrz, jaki jestem fajny, miałem sporo lasek przed tobą, czyli jestem atrakcyjnym samcem), ale, o kurwa, nigdy tego nie róbcie! Nawet jak uda Wam się zaliczyć taką pannę i np. później Wam odpierdoli i zachce się związku - będziecie mieli przejebane. To może wyjśc nawet po 2 latach. Albo 3. Albo po 26ciu. Można lekko wpleść jakąś aluzję, z wyczuciem, ale nic ponadto. Co innego gdy kobieta WIDZI nas w otoczeniu innych lasek, zwłaszcza gorących. Wtedy cipka mięknie. Co jeszcze możemy dodać? Słyszałem też kiedyś (Chyba PUA zwany Gunwitch o tym wspominał) że nie warto rozmawiać na randce o seksie ("seks się uprawia, a nie rozmawia o nim z kobietami") - ale nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony powinno nakręcać, z drugiej faktycznie może być "creepy" i desperackie. Ciężko powiedzieć.
  22. Witam Was Bracia Samcy Pewnie problem jakich wiele, może i banalny ... ale chciałem się wypisać tu i poradzić doświadczonych w temacie. Od pół roku spotykam się z mężatką, dała mi dupy na pierwszym spotkaniu już, wiadomo przed spotkaniem ponad miesiąc kręcenia przez sieć, telefon. Deklaracje miłości, pragnień itd... W momencie gdy na pewnym portalu społecznościowym, do mnie zagadała, była w konflikcie "milczącym" ze swoim mężulkiem. W styczniu - tutaj oczywiście moja wersja - mężulek miał dość i chciał "rozładować" sytuację, więc zrobił demonstrację, że ją opuszcza, że wymeldowuje się i że wraca kilkaset km do siebie na zadupie... Ona była w sytuacji, że kilka dni wcześniej zmarł jej ojciec po ciężkiej chorobie, była w rozsypce. Gość wiedział, kiedy uderzyć. Oczywiście, nie puściła go, on najpewniej nie miał zamiaru nigdzie odjeżdżać. Od tej chwili zaczęło się psuć. Przyciąganie i odpychanie, dalej dawanie dupy, znów odpychanie, wyrzuty sumienia itd. Nie śpią razem (w to wierzę), nie uprawiają seksu (no na 100 % nie dam głowy). Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie aż doszło do sytuacji, kiedy ona mi mówi, że dawania dupy już nie będzie, że nie będzie już prowadziła podwójnego życia, że to ją zabija itd. Chce żebym został jej "przyjacielem". Zainwestowałem w nią sporo uczuć, prezentów i co z tego, kiedy nadal chce siedzieć z tamtym a mnie tak urządzić. Co o tym myślicie. Pierd... to wszystko? Da się tu coś odmienić?
  23. Witajcie, mam dla was z rana dawkę damskiej hipokryzji. Oczywiście temat ten przewijał się już na forum nie raz, ale tutaj mam również ciekawy przykład. Mianowicie wczoraj koleżanka podlinkowała mi pewne zdjęcie z facebooka, które na fanpage'u, na który zostało wrzucone, jest traktowane prześmiewczo oraz jako zwykły żart. Poniżej owe zdjęcie: Następnie przejrzałem komentarze, w których to wyraźnie swą kobiecą 'odmienność' i bezinteresowność podkreśla jedna z pań, której komentarz cieszy się bardzo dużym poparciem. Ta samica zapewne poczuła spory ból dupki, którego owoc jawi nam się w komentarzach. W sumie jej się nie dziwię, bo co miała powiedzieć - "manipuluję tyłkiem"? Ale tak po prostu, takie sytuacje są zwyczajnie śmieszne, a hipokryzja aż daje po oczach.
  24. Panowie, jestem człekiem młodym i jeszcze niedoświadczonym w relacji z kobietami. Czytając Marka jakie to kobiety są złe i niedobre faktycznie coraz bardziej się utwierdzałem w tym przekonaniu. Jak wspomniałem, moje wspomnienia dotyczące relacji z matką oraz kobietami również mi sprawy nie ułatwiały. Dlatego odkryłem w końcu, że to nerwowe zachowanie dziewczyn przy mnie może brać się z moich podświadomych przekonań o kobietach. A że one to wyczuwały to się faktycznie tak zachowywały jak myślałem że się będą zachowywać. To jest jakby patrzenie na fragment rzeczywistości przez czarne okulary. Wierzę, że zmieniając podejście do kobiet zacznę je bardziej do siebie przyciągać. Będę mógł przekazywać czystą, dobrą energię, która mi zaowocuje jeszcze lepszym szekszem Jestem młodym facetem, który pragnie działać, podrywać, no i ten... szekszować się Ale umacniając się w przekonaniu że kobiety to zło i wierząc w to no to sorry, ale mam blokady. Wypisałem kilka swoich przekonań, co ciekawe, większość pochodziła z domu, z moich obserwacji związku rodziców oraz tekstów najbliższej rodziny. I co w sobie odkryłem? Że: -potrzebowanie czegoś od kobiety (seksu, bliskości) jest żałosne, -prawdziwy mężczyzna to twardziel i samotnik, który nie okazuje słabości -prawdziwy mężczyzna nie pragnie ani nie pożąda kobiety, jest aseksualny, nie potrzebuje jej -kobiety nie potrzebują seksu, moze nawet go nie lubią, robią ogromną łaskę dając swoje ciało (to przekonanie może być w małżeństwach prawdziwe, ale podrywając młode dziewczyny nijak mi się to nie przyda) -nie podrywam bo jestem wtedy żałosny (byłem często wtedy zawstydzany gdy w podstawówce ktoś mi się podobał. mam jeszcze mentalność z podstawówki w tej kwestii. Idąc z dziewczyną jakby czekam aż uslyszę od kogoś: "artem ma dziewczynę! zakochana para!") Bardzo proszę Samców (mających już pewne doświadczenie) o pomoc w zmianie tych przekonań. Może macie jakieś historie pozytywne na temat kobiet, co mogą nam one dać, jakie są korzyści z głębszych kontaktów z nimi (np. związek). Bo póki co to na forum dominuje taka tendencja, by narzekać na kobiety. Rozumiem no ale żeby stać się lepszym człowiekiem, cały czas napieprzając na jedną płeć niewiele mi to da. Rozumiem też że macie takie doświadczenia i przeżycia, no ale musi być też ich jaśniejsza strona. No bo w końcu PO COŚ się z nimi spotykaliście/kacie. Podziwiam też Marka, który mimo że narzeka na kobiety jednak je podziwia i szanuje. No ja popadłem trochę w skrajność właśnie i teraz zachowując Wasze porady o naturze kobiet (ich egoizmie itp itd) chcę spojrzeć na korzyści z tych relacji z drugą płcią. Chciałbym polubić kobiety. Myślę że ten wątek może też poslużyć Wam do ogarniania swoich przekonań, które Was blokują. Możemy sobie nawzajem pomóc. Jeśli jesteście chętni to je wypisujcie, reszta może dawać argumenty przeciw i jedziemy ;D