Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'seks' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 61 wyników

  1. Pierwszy raz

    Witam Was. Jestem nowy na tym forum i chciałbym się poradzić starszych kolegów na temat pierwszego razu ponieważ jednak czuję pewne opory. Dziewczyna oznajmiła mi że jej się podobam więc teraz tylko ode mnie zależy czy ją "przelecę". Ogólnie mam ponad 20 lat i czas mnie goni więc wypadałoby skorzystać z okazji ale z drugiej strony dziewczyna nie specjalnie mi się podoba, nie jest brzydka tylko nie w moim guście. Dodatkowo dodam że pracujemy razem więc tak czy inaczej będę ją codziennie widywał, więc czy jest sens się w to pakować głównie dla seksu? Boję się również że mogę mieć problemy z seksem ponieważ po tylu latach fapania mogłem wyczulić się na swoją rękę, do tego dochodzi jeszcze stres i obawiam się że się ośmieszę. Dodam jeszcze że ona jest już doświadczona. Może są tu tacy co mieli podobną sytuację i mogliby mi doradzić
  2. czasami można wyczytać o facetach, którzy z podróży po świecie przywieźli sobie Azjatkę i są zadowoleni. jak ktoś nie chce podróżować, ale woli sprowadzić sobie Ukrainkę czy Białorusinkę do siebie do Polski, to spokojnie, są wyspecjalizowane biura które zajmują się takowym pośrednictwem. Wcale nie trzeba osobiście jechać do Mińska ani do Zaporoża. A odnośnie sprowadzenia sobie kobiety z Azji? Szukałem nieco po internecie, to natrafiłem na jakieś nie budzące zaufania strony gdzie można "kupić żonę", co rozumiane dosłownie oznaczałoby handel ludźmi, a więc przestępstwo zagrożone karą więzienia. A opis form płatności (jakieś bitcoiny albo western union) wskazuje że to nie kupujący sobie zarucha, ale że to raczej jego wyruchają, na pieniądze. Jak sądzicie, istnieje jakakolwiek uczciwa i legalna i godna zaufania oferta w tym zakresie? Mnie interesowałoby małżeństwo z Azjatką, a jeszcze lepiej konkubinat z Azjatką.
  3. Około 10 lat temu wziąłem ze swoją ówczesną dziewczyną ślub bezskutkowy o którym wspominałem w innym wątku. Związek nie przetrwał próby czasu. Po pięciu latach rozstaliśmy się (dzięki mojej zapobiegliwości bezboleśnie dla kieszeni), a ja potrzebowałem jakiegoś pocieszenia i dowartościowania. Tuż po rozstaniu z żoną, czyli 5 lat temu, wyhaczyłem w internecie nastolatkę, która "szuka sponsora". Panna sprawiała wrażenie mało doświadczonej i nie bardzo wiedziała jak się zabrać do szukania sponsora. Ja za to byłem konkretny. Po pierwszym telefonie postanowiliśmy spotkać się, poszliśmy do kawiarni, z wyglądu bardzo mi się spodobała. Dość powiedzieć, że spodobała mi się na tyle mocno, że już po 10 minutach postanowiłem ją "wylegitymować", aby mieć pewność, że "w razie czego" prokurator nie postawi zarzutów (bo już wtedy wiedziałem że na "kawie" nie skończy się). Aby mieć pretekst do obejrzenia dokumentu zawierającego datę urodzenia (już podczas pierwszego spotkania w kawiarni) zaprosiłem ją na wspólną wycieczkę do Lwowa i wyjaśniłem jej, że potrzebny będzie paszport albo co najmniej szkolna legitymacja. Powiedziała że ma paszport i że przyniesie na drugie spotkanie. Okey, umówiliśmy się na jutro na 8:30 bo o 9:00 będzie otwierane biuro podróży w którym wykupimy wycieczkę. Kazałem jej także być na czczo (nie pytała dlaczego). A ja po prostu nie wiedziałem czy konkretne badanie lekarskie robi się na czczo czy to nie ma znaczenia (nie każdy musi się na tym znać). Rano sprzedałem pannie bajkę, że przed wycieczką trzeba zrobić badania czy nie jest się chorym zakaźnie, bo takie przepisy wprowadza pojutrze Ukraina. Rano poszliśmy do laboratorium i "na potrzeby wycieczki" zrobiliśmy badania z których wynikało że żadnej kiły ani syfa nie złapię na pewno a HIV z dużym prawdopodobieństwem (bo to ostatnie badanie wykrywa zdarzenia sprzed kilku tygodni). Panna zgodnie z tym co obiecała przyniosła paszport. Dziewczę miało 15 lat i dwa miesiące. Byłem mocno zdziwiony bo wyglądała na co najmniej 17, ale najważniejsze że "wiek przyzwolenia" jest. Ja miałem wtedy czterdziestkę, a więc różnica (jak na mój gust) optymalna Na biurze turystycznym kartka, dziś wyjątkowo czynne od 12:00 dla mnie żaden problem, mnie tak mocno na tej wycieczce nie zależało. W każdym razie zaproponowałem że pójdziemy do kawiarni, a ona zgodziła się. I tam zaczęła mi więcej o sobie opowiadać. C.d.n.
  4. Prawiczek - to wstyd?

    Witajcie. Krótka piłka - strasznie mnie męczy to, że mam już prawie 23 lata a praktycznie żadnego doświadczenia seksualnego, nawet się nigdy nie całowałem.. Wobec tego mam 2 pytania 1. Czy wg Was jest to wstyd, że do tej pory nie miałem żadnego doświadczenia? 2. Jak wytrzymać bez seksu? Masturbacja to nie to samo, zresztą to się stało nałogiem i pogłębia moją fobię społeczną a prostytutka odpada. Raz że nie mam pieniędzy a dwa boje się, że mógłbym się zarazić jakąś chorobą.
  5. Witajcie, W ubiegłym tygodniu zostałem zaproszony przez koleżankę na imprezę, na którą przyszedłem. Ku mojemu zdziwieniu kiedy minąłem futryny drzwi, od razu rzuciło mi się coś w oczy. Byłem jednym facetem na tej imprezie, w trafiłem na babski wieczór. Hmm... kiedy zostałem otoczony kobietami, nie ukrywam odczułem mały dyskomfort (było ich 11), wszystkie na mnie patrzyły jak na striptizera, a umówmy się że daleko mi do tego zawodu . Po przywitaniu się z miłymi Paniami (średnia ocen 7/10) zostałem poczęstowany drinkiem, i zaproszony do tańca. Oczywiście cały czas pytałem dlaczego zostałem zaproszony na tę imprezę, odpowiedzi nie dostałem, a że lubię otaczać się kobietami, to nie nurtowało mnie to aż tak bardzo, choć wiedziałem że mają jakiś cel, dlatego cały czas byłem czujny. Nie będę przedłużał i przejdę do sedna sprawy. Pod koniec imprezy zostałem zaciągnięty przez 3 kobiety do łóżka, dwie z nich to kobiety moich kumpli. Mimo tej świadomości, nie mogłem się powstrzymać i przeszedłem na całość. Według mojego gustu to dwie oceniam na 8/10 i 9/10. Pragnienie było duże, a i alkohol podkręcił atmosferę . Seks nieziemski, wrażenia były nie do opisania. Nie wiem teraz czy mówić chłopakom o całej sytuacji, czy raczej mieć to dla siebie? Dlaczego one to ze mną zrobiły? Rozumiem, że moja kariera zawodowa lepiej się rozwija, i może więcej zarabiam, ale czy to mogło być przesłanką do takiej głupoty? Osobiście nie mam nic sobie do zarzucenia, czuje się z tym dobrze.
  6. SEKS SEKS SEKS

    Pytanko. Mam 21 lat, jestem prawiczkiem i tak sobie słucham jak Marek opowiada, że seks z prostytutką jest zajebisty, tylko nie można dać sobie zrobić loda, trzeba bzykać się w grubych gumach, żeby było bezpiecznie itp. itd. No i pytanie jest następujące. Czy taki seks daje w ogóle jakąś przyjemność? Walisz tę babę w grubej gumie, prawie nic nie czujesz, masz świadomość, że przed tobą były tysiące, pewnie obrzydliwych samców... No gdzie w tym jakaś satysfakcja? Seks w związku to samo, trzeba ruchać w gumie, żeby samemu nie zostać wydymanym na bobaska. Czy seks w dzisiejszych czasach musi być tak beznadziejny? Strzelam, że w moim wieku, jak znajdzie się jakąś młodą siksę, która nie ma parcia na dziecko (uczy się itp.), to można zaryzykować i pozwolić jej brać tabletki albo kupić zegar cyklu (wtedy jedziemy bez gumy), tylko tu dochodzi problem, że ona może mieć HIV z poprzednich związków... Więc, co? kazać przebadać się lasce przed wejściem w jakiś luźny związek?
  7. Cześć Bracia. W Japonii coraz mniej osób chce uprawiać seks z ludźmi, a zamiast tego wybierają np. seks manekiny. Znalazłem kilka artykułów, które opisują sytuację seksualną wśród Japończyków. Ja osobiście uważam, że wynikiem tego wymierania Japończyków będzie ściąganie imigrantów z krajów biedniejszych aby Ci pracowali na ich kraj bo sami Japończycy już sobie z tym nie poradzą. A wy co o tym sądzicie? treść artykułu: Dlaczego żonaci Japończycy decydują się na współżycie z manekinami, a młodzi stronią od seksu? Ojczyzna samurajów powoli zmienia się w kraj otaku – obsesyjnych kolekcjonerów erotycznych gadżetów Z czymkolwiek bym do niej nie przyszedł, zawsze mnie wysłucha. Kocham ją bardzo mocno, chciałbym być z nią pochowany – zwierza się Masayuki Ozaki. Ona ma na imię Mayu i jest manekinem z silikonu wielkości człowieka. Wygląda prawie jak żywa kobieta – ma giętkie stawy, skórę prawie tak delikatną jak ludzka i zadziwiająco naturalne oczy. Pod wieloma względami jest jednak doskonalsza od żyjącej istoty: można jej wymienić głowę i genitalia (w zależności od potrzeby), nie narzeka, jest zawsze piękna i uległa. – Japonki mają zimne serca, są samolubne, a mężczyźni potrzebują przecież kogoś, z kim mogliby porozmawiać po przyjściu z pracy bez wysłuchiwania zrzędzenia – tłumaczy swój wybór Ozaki Miłość i statystyki Ozaki, 45-letni fizjoterapeuta z Tokio, jest jednym z bohaterów niedawnego fotoreportażu agencji AFP o Japończykach, którzy zostawili żony dla manekinów. Jego małżeństwo rozpadło się lata temu. – Kiedy żona urodziła dziecko, przestaliśmy uprawiać seks i poczułem się strasznie samotny – opowiada. Pocieszenie znalazł w sex shopie. – Jak zobaczyłem Mayu na wystawie, to była miłość od pierwszego wejrzenia – wspomina. Dziś mieszka w jednym domu z manekinem, żoną i dorosłą córką (na początku obie się wściekały, teraz tolerują nową lokatorkę). Wozi Mayu na spacery w wózku inwalidzkim, kupuje jej drogie ubrania, biżuterię, bieliznę. W silikonowej lali o imieniu Saori zakochał się też inny z bohaterów reportażu AFP – 62-letni Sanji Nakajima. Sam ją kąpie, czesze, suszy jej włosy. Dzieli z nią nie tylko łóżko, ale i życiowe pasje. To z Saori spędził ważne dla Japończyków Święto Kwitnącej Wiśni, latem uczył ją surfować. Nowa miłość rozbiła rodzinę – żona odeszła, dorosły syn akceptuje wybór ojca, córka nie chce go znać. – Nigdy nie umówię się już z prawdziwą kobietą – zarzeka się Nakajima. W Japonii kryzys przeżywa wiele małżeństw, bo tempo życia jest szybsze niż w Europie czy USA, a presja na jednostkę jeszcze silniejsza. Według ekspertów w Japonii rocznie sprzedaje się 2000 wysokiej jakości seksmanekinów. Ale przecież nie każdego stać na wydatek rzędu 6000 dolarów (tyle kosztuje lala taka jak Saori). I nie każdy ma tyle odwagi, by pokazywać się sąsiadom z manekinem. Tym bardziej że dla japońskich baby boomers udane życie seksualne było jednym z wyznaczników sukcesu społecznego, czego nie można powiedzieć o ich dzieciach – milenialsach. Z najnowszego badania japońskiego Narodowego Instytutu Ludności i Bezpieczeństwa Socjalnego wynika, że 43 proc. Japończyków w wieku 18-34 lata nie uprawiało nigdy seksu, zaś 70 proc. badanych mężczyzn i 60 proc. kobiet w tym przedziale wieku nie żyje w żadnym związku. W kraju rodzi się coraz mniej dzieci – współczynnik dzietności jest najniższy spośród rozwiniętych krajów Zachodu. Demografowie biją na alarm, ujemny przyrost naturalny zagraża przyszłości kraju. W 2015 r. w Japonii urodziło się milion dzieci, zmarło zaś 1,3 mln ludzi. W 2016 r. liczba nowo narodzonych spadła po raz pierwszy od kilku dekad poniżej miliona. Rząd premiera Shinzo Abe przeznaczył już miliardy jenów na programy mające na celu zwiększenie przyrostu naturalnego. W 2010 r. ruszył projekt ikumen, czyli finansowane z budżetu szkolenia przygotowujące mężczyzn do roli mężów (m.in. do opieki nad dziećmi). Chodzi o to, by zwiększyć ich atrakcyjność w oczach przyszłych matek. Źródła: http://www.newsweek.pl/swiat/dlaczego-japonczycy-nie-uprawiaja-seksu-seks-po-japonsku,artykuly,414008,1.html http://facet.onet.pl/seks/japonczycy-rezygnuja-z-seksu/7enq3d http://tvn24bis.pl/24-godziny,140,m/niemal-polowa-japonczykow-nie-uprawia-seksu-rzad-bije-na-alarm,715922.html http://natemat.pl/131051,polowa-doroslych-japonczykow-nie-uprawia-seksu-rzad-ubolewa-a-obywatele-nie-widza-problemu http://facet.interia.pl/obyczaje/news-mlodzi-japonczycy-nie-chca-uprawiac-seksu-czy-nas-czeka-to-s,nId,1053949
  8. Kto lub co zaprogramowało w nas pożądanie?

    Gdyby nie silne pożądanie seksualne, nigdy bym nie włożył kobiecie do ust języka, nie połykałbym jej śliny, nie lizał cipeczki, nie wkładał tak przecież wrażliwego siusiaka w jej pochwę... gdyby nie silne pożądanie seksualne, kobiety byłyby dla mnie jakimiś... kosmitkami? :> Sprytnie natura to urządziła - nagrodzić uczuciem przyjemności i euforii gdy dochodzi do zbliżenia, a przecież dla mężczyzny każdy wytrysk jest utratą witamin, minerałów i masy cennych dla zdrowia składników. Genialne jak nas zaprogramowano. Ale kto tak uczynił? Kosmici? Bóg? Że tak samo się zrobiło, nie uwierzę nawet po litrze wódki. Program jest genetycznie przekazywany - ale czy za np. 100 lat będzie można te programy z genów zmieniać, kasować, wyrzucać?
  9. Cześć Bracia, Jak wiecie ( wczesniejszy post)zerwalem niedawno z loszką i teraz poczułem wolność,niczym nieskrepowana. Na moich studiach jest zajebista laska,która podobała mi sie juz dużo wcześniej,ale wiecie,rozumiecie związek mnie ograniczal,więc były tylko uśmieszki, żarciki itd. Ostatnio po zaliczonym egzaminie poszliśmy z kumplem i laskami(miedzy innymi ją) napic się złocistego trunku( tam powiedzialem im,że zerwalem niedawno z dziewczyną i zaczalem gadac,ze teraz nie chce związku tylko mile,luzne chwile,ale cipki ciasne;p), tego dnia włączył mi się tryb obmacywacza i jak poczulem,ze mogę wszystko,zacząłem sie przystawiac do tej laski,zarty,bezposrednia eskalacja,przytulenie,zlapanie za tylek i żarcik jakiś i chyba byłem za bardzo nachalny,ale cholernie mam na nia ochotę Umówiliśmy sie na wyjście do klubu, gdzie powiedziałem,ze bedzie moja. I tutaj nie moge jej rozgryźć, usmiecha się,cieszy,dobrze bawi itd. ale niby sugeruje,ze ona się nie da i jak juz troche przesadzalem z eskalacja,to zaczęła sie odsuwac i mowic:" nie nie i pokazywać,ze ona nie dla mnie ,nie dosłownie", potem mówiła,ze moze byc pomocnikiem w wyrywaniu kobiet,a my czyli ja z kumplem jej pomocnikami, czyli sugeruję niby,ze nie chce ,ale idzie z nami do klubu. Dzisiaj w klubie chce ja konkretnie poobracac i eskalowac na maksa,zeby zobaczyć czy rzeczywiscie nie chce czy to tylko jakieś jebane shit testy i tutaj pytanie czy jeśli ona bedzie mnie zwodzic i nie bedzie chciała i udawała taka wielce bonton, to starac się doprowadzic do bzykania czy olac ja bo bedzie mnie wykorzystywać emocjonalnie i sprawdzac granicę,co bracia byscie polecili?;) P.S. Jestem wolny i troche napalony i tak sie zastanawiam,że to moze czują dupy. Ostatnio będąc w klubie tańczyłem w klubie z 3 dupami i dosyc intymnie i blisko,poczuły mojego kutasa na swojej dupce jak kręciły nia to i od razu wszystkie dziękowały za taniec, przeciez to ze stoi kutas to powienien byc komplement dla takiej pani,bo czego tu sie bac,ze mam na nie ochotę,nie czaję;)
  10. Panowie Bracia! Nie wiem, jak tam u Was z znajomością niemieckich czasopism. Otóż, fragment który pozwolę sobie zacytować pochodzi z internetowego wydanie "Der Spiegel", od pewnego czasu ukazuje się na ramach Spiegel dodatek o tytule "Bento" - feminizm, lewactwo w najgorzej postaci. Na początku były pod artykułami komentarze, ale moderatorzy nie nadążali z usuwaniem obelg... teraz komentarzy już nie ma. Ale do sedna sprawy: "Keine Lust auf Sex zu haben, das hat immer auch einen Grund." Stress in der Uni, ein leeres Bankkonto, Probleme mit dem Partner: "All das sind berechtigte Gründe, warum jemand keine Lust, ja vielleicht nicht mal die Energie dafür hat, mit seinem Partner zu schlafen." Tłusty druk w originale. Krótkie tłumaczenie: Brak ochoty na seks zawsze ma jakiś powód. Stres na uczelni, puste konto w banku, problemy z partnerem. Wszystkie te powody są uzasadnione, gdy ktoś nie ma ochoty na seks, może nawet energii by przespać się z partnerem. Artykuł był zatytułowany "Czy naprawdę kobiety mają mniej ochoty na seks niż mężczyźni?" - oczywiście nie... To wyboldowane pokazuje, jak jest tłumaczone. Mnie się zo jednoznacznie skojarzyło z tym, co jest tu na forum opisywane: jest forsa - jest seks, jest stres - to najwyżej można królewnie stópki masować, no i oczywiście problemy z partnerem... wyboldowane słowo "partner" chociaż cały czas przedtem pisane w formie neutralnej (jakby mogło też chodzić o mężczyznę, który odmawia seksu) - i tu przekaz problem z partnerem, a nie problem z twoją głową... Chciałem się tą perełką podzielić!
  11. Historia z typu tych prawdziwych, ale muszę to z siebie wydusić. Byliśmy parą przez 3 lata, bywało gorzej i lepiej jak to w każdym związku, rozstawaliśmy się kilka razy i kilka razy do siebie wracaliśmy. Jak to na studiach seks zaczął się szybko, wiadomo tabletki weszły do jej rutyny więc byliśmy bezpieczni. Jednak nie chcąc dawać ślepemu losowi pola do popisu zawsze latałem w ogumieniu - 1zł więcej, i 5% przyjemności mniej ale za to 100% pewności. Polecam. Byliśmy tak ze sobą 3 lata i zaczęły się przebąkiwania że Miś ma z nią zamieszkać (a nie chciałem bo nie byłem pewny w pewnych aspektach i wiedziałem że to podróż w jedną stronę prowadząca do ślubu). Zaczęła się ostra manipulacja " Nie chcesz ze mną mieszkać to [email protected]#!, z nami koniec". Sprowadziło to związek do bytu w którym ludzie się nienawidzą i są ze sobą z przyzwyczajenia - ostatnie pół roku agonii. W sumie to nie dziwie się tej kobiecie. 25 lat na liczniku, blisko do 30. Zegar biologiczny tyka, a kto będzie chciał używany towar? Zwrot akcji 2.02.2017 Wytoczone zostały główne działa - dobry seks o każdej porze dnia i nocy. Było magiczne "Misiu kończ we mnie przecież biorę tabletki" i mówiłem że ok, udawałem że dochodzę to ona dosiadała mnie jak konia i robiła wszystko żebym się "schlapał". Jednak w głowie w tym momencie miałem słowa Marka i mówiłem że muszę założyć jednak ogumienie Wszystko kończyło się dla mnie dobrze i bezpiecznie, jednak ona widać że była zawiedziona Każdy normalny zdrowy facet chciałby skończyć bez, ale tylko mądry facet będzie miał w głowie całe konsekwencje całego tego "zajścia". Jednak kilka razy zapomniałam tabletek. 8-07.2017 Nastała sytuacja w której "wygadała się' że tydzień wcześniej wypiła dużo alkoholu ( 1.02.2017) i ponadto nie wzięła tabletek na wieczór. Przypadek? Nie sądzę. Po kilku akcjach kiedy nie chciałem kończyć w środku, a mimo to zapewniłem jej zajebisty seks zaczęły się ciche dni, nieodzywanie się itp. Po co chciałaby tego skoro oficjalnie oboje stosowaliśmy antykoncepcję? A no chciała mnie wziąć podstępem i wrobić w rolę ojca. Im większe naciski były tym większy był opór z mojej strony na to wspólne mieszkanie i dzieci, zwłaszcza że nie zarabiamy ponad 5k aby zapewnić im godne życie. Historia kończy się bardzo typowo. Przespała się z kolegą na wyjeździe integracyjnym i to by było na tyle. Koniec związku. Ciężko jest ja oceniać, jest kobietą, rządziły nią hormony i instynkty pierwotne - byliśmy ze sobą kilka lat, nie mam prawa jej szmacić. Podziękowanie dla Marka Kotońskiego Dzięki tym twoim nagraniom umiałem zachować trzeźwość umysłu, przejrzałem ją na wylot i nie dałem wrobić się w ojcostwo, na które były duże szanse - prędzej czy później. Nauczyłem się dużo, nie minęły dwa miesiące i poznałem kilka dużo lepszych dziewczyn. Do tego rozwój, siłownia i dbanie o siebie. Powodzenia chłopaki i uważajcie na kobiece instynkty pierwotne.
  12. Szanowni Bracia, w przeciwieństwie do większości z was, nie udzielam się na tym dziale z uwagi na to, że traktuje seks jako tabu. Owszem, czasem można o nim mówić, ale np. nigdy przy kobietach ani z nimi. Nigdy, ale to nigdy nie należy roztrząsać pożycia, mówić o jego szczegółach z kobietą. Jest to sfera, w której mężczyzna musi poruszać się w sposób niewerbalny. Kobiety tak właśnie postępują (nie myśląc o tym pewnie nawet). Przedmiotem w jakim odkryłem, (nie ja pierwszy oczywiście...) dla siebie niejaką nowość, jest częstotliwość bezpośredniej inicjacji seksu przez kobietę. Wniosek do jakiego doszedłem jest taki, że prawidłowo zachowująca się niewiasta bardzo rzadko, sporadycznie inicjuje seks. Mam na myśli sposób bezpośredni, tak jak robimy to my, faceci. Zazwyczaj, wysyła ona do nas szereg sygnałów, które mają nas przymusić do działania. Są one różne i mężczyzna biegły w odczytywaniu tego kodu może je przeważnie często rozpoznać. Do katalogu tych sposobów zaliczyć należy znane i kontrowersyjne "zawsze się trochę gwałci" Korwina. Co oznacza tyle (piszę dla świeżaków), że kobieta lubi początkowo udawać pewien opór, który chce, aby został przez nas przełamany (psychopaci nie rozróżniają tego od odmowy). Jeśli Twoja kobieta bez powodu inicjuje bezpośredni seks, i robi to często - wiedz, że coś się dzieje. To nie jest normalne. I druga rzecz. Jeśli robi to w sposób kobiecy, czyli niewerbalny i zawoalowany a ty zlekceważysz to jeden raz, a potem drugi to spodziewaj się konsekwencji. Jej podświadomość zacznie szeptać, że być może trzeba zacząć szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności gdzieś indziej...
  13. Bracia, nie samym seksem mężczyzna żyje ... ponoć. Jednak co zrobić w sytuacji, kiedy zdrowy, w pełni sił witalnych z dużymi potrzebami w tym zakresie facet żyje bez seksu? Czy jest z Was ktoś w tej sytuacji co i ja? Ja poszczę od ponad czterech miesięcy. Jest cholernie ciężko i trudno. Masturbacja nie załatwia wszystkiego ... Oczywiście mógłbym iść do prostytutki, ale obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Byłem raz, czułem się podle, że musiałem zapłacić za seks. Ze znalezieniem panny do seksu też jest problem, bo w sieciach coraz gorzej z tym. W real jeszcze nie śmiem uderzać - nie mam za wysokiej samooceny, śmiałość kuleje. I prawdę napisawszy, lepiej zawsze szedł mi podryw sieciowy.
  14. Niejednokrotnie zetknąłem się z dziwactwami/ perwersjami naszych delikatnych niczym kwiatek pań. Wy zapewne też, przy niektórych akcjach 50 twarzy to romansidło dla nastolatki. Upodobania naszych pań bywają dość dziwne Więc zaczynam: 1 ) Pani Monika - oficer straży granicznej, domagała się żeby jej przyjebać i to tak konkretnie, podniecało ją bicie pięścią w brzuch i okładanie pałką po udach, lubiła też bicie po twarzy - mocne policzkowania, ale na ten luksus ze względów wizerunkowych mogła pozwolić sobie jedynie w okresie urlopowym ...... 2 ) Pani Marta - zawód nieznany, zawsze przy łóżku stawiała talerzyk ze świeżo siekaną cebulą i chciała, żeby podczas seksu rzucać na jej nagie ciało plasterki, bardzo nieprzyjemna perwersja z wielu względów ...... 3 ) Pani Ania - korposzczurzyca - kręciło ją podtapianie w sedesie (tzw. spłuczka) podczas kopulacji na pieska ......
  15. Wojna płci to wielkie kłamstwo. Dlaczego tak uważam? Nam, mężczyznom, "zainstalowano" cechy i "programy", które gwarantują przetrwanie ludzkości. Z Paniami zrobiono dokładnie to samo - dostały się na świat, w którym przetrwanie gwarantował tylko silny samiec, więc ich organizmy i układ nerwowy dostosował się, wzbudzając pożądanie przy silnych - a odrazę przy słabych samcach. Obie płcie zostały wykorzystane - ktoś (coś) zainstalowało nam w głowie (układzie nerwowym, gadzim mózgu, podświadomości) te programy, których spełnienie wyklucza prawdziwe, trwałe szczęście. Przyjemność przy silnym (dobrej jakości sperma), złe samopoczucie przy słabym (kiepska sperma, kiepskie cechy do przetrwania w fizycznej realności). Nienawiść do kobiety za programy które wytworzył jej organizm przez miliony lat ciężkiego życia, to WIELKIE NIEPOROZUMIENIE. Ale ta walka istnieje - musimy wznieść się ponad nią, ponad biologię i jej uwarunkowania, jeśli chcemy zachować swą niewinność. Jak mogę nienawidzić kobietę, która mnie odrzuca? Ma rację. Jestem słaby ciałem, choroby, słabe geny... jej organizm reaguje odrzuceniem. Jak mogę nienawidzić kobietę za to, że jej uwarunkowany organizm reaguje zgodnie z wzorem który powtarzał się przez miliony lat, i chronił kobiety? Muszę go uszanować, ba! pokłonić się przed nim z wielkim szacunkiem. Ten system ochraniał ludzkość, i dzięki temu systemowi (odsiewanie słabych genów i przyjmowanie silnych) zaistnieli na tej planecie moi pradziadkowie, dziadkowie, rodzice - a dzięki nim wykształciło się moje ciało i osobowość. Ja to nie ciało - to tylko pojazd, dzięki któremu doświadczam tej planety. Nic więcej. Kobieta odrzucająca "mnie", odrzuca zestaw genów, a nie "mnie" - warto to zrozumieć. Zrozumienie rodzi wybaczenie i wielką serdeczność, życzliwość. Jedziemy na tym samym "wózku"; kobiety i mężczyźni. Walką płci próbuje się odsunąć naszą uwagę od prawdy - którą jest "program" a nie istota ludzka. Właśnie dlatego powiadam wam - kocham kobiety. Wykroczenie poza przeciętność i "zwykłość", to kochanie kobiet z ich zjebaną logiką, nadmierną emocjonalnością - to dusze doświadczające życia w takiej a nie innej "formie" - warto je kochać, miłować, szanować. Wiedząc jednakże, że próba zbliżenia ze swymi uczuciami wywoła "wilka z lasu", czyli chęć założenia rodziny, a co za tym idzie, wszelkich nieszczęść. To właśnie jest drogą, prawdą i życiem; kochanie kobiet miarą naszego człowieczeństwa. Kochać nie znaczy dać się wydymać. Kochać oznacza kochać - tak po prostu. Kultywować miłość w sobie, pielęgnować ją, szanować, pieścić słowami, myślami i emocjami - to jest najważniejsze. Miłość w nas niech będzie - niech opromienia wszystkie bestialstwa i koszmary świata, tego i innego który ukryty jest poza naszym "oprogramowaniem", którego nie widzimy, ale który przecież istnieje. Jeśli czujesz odrazę bądź nienawiść do kobiety - coś jest nie tak w Twoim "oprogramowaniu". Każda niechęć i nienawiść to źle życzący przyjaciel, od którego warto trzymać się z daleka. Nienawiść do zła - szlachetna - i nienawiść do kobiet - rzekomo szlachetna, to jedno i to samo. Dopóki nie będzie w Tobie miłości wobec istoty kobiety, jej Duszy, nie poznałeś prawdy. Błąkasz się po pełnych mgły drogach Złego, który zwieść Cię pragnie. Skutkiem tego pomieszanie i wielkie cierpienie, konsekwencje nienawiści i strachu, zawsze i wszędzie.
  16. W okresie erotycznych szaleństw, kiedy niewiele wiedziałem o naturze Pań, zaliczyłem niejedną mężatkę - NIEŚWIADOMIE. Otóż pytane o status Panie, odpowiadały zdaniem które dziś mnie jednocześnie śmieszy i wkurwia zarazem, natomiast wcześniej cieszyło, a brzmi ono "separacja". Skoro separacja - to można "legalnie" poruchać. W końcu mąż - potwór, świnia, kanalia i potwór, a biedna niewiasta uciekła od niego, i pragnie poczuć moralnego, prawdziwego mężczyznę głęboko (tak do 15cm) w sobie. I ruchałem. Najczęściej bez gumy, do końca, tak jak lubiłem. W cipkę, w tyłek, do buzi - po kilku razach skojarzyłem, że słowo "separacja" zawsze wiąże się z brakiem zahamowań, co troszkę mnie zastanawiało - ale ponieważ tak bardzo mnie to cieszyło, nie wnikałem w istotę rzeczy. Otrzeźwienie przyszło wtedy, gdy do jednej (już zalanej pod korek) atrakcyjnej 30-tki zadzwonił telefonik. Zbladła, poprosiła by milczeć i zaczęła kłamać małżonkowi gdzie jest (nie pamiętam co skłamała) i że niebawem wróci. Gdy ją zdenerwowany spytałem dlaczego mnie okłamała, powiedziała że nie rozumiem jej i jestem płytki. Więcej nie mieliśmy kontaktu. Później drążyłem temat "separacji", co w znacznej większości przypadków kończyło rozmowę - a gdy jej nie kończyło, czytałem że jestem popierdolony i nienormalny.
  17. Dobry wieczór. Chciałam zapytać o radę mężczyzn i panie Otóż nie potrafię wyrwać się z pewnego schematu i układu ról w związku. Zawsze mi w mężczyznach imponowała siła, ambicje, samodyscyplina (jeśli się u mężczyzny pojawia to jest dla mnie niezwykle atrakcyjny), wytrzymałość itd. Wiem, że mężczyzna nie jest robotem tylko człowiekiem i ma prawo do słabości czy gorszego stanu psychicznego, ale ja mam pecha trafiać na ekstremalne przypadki słabych mężczyzn. Na początku wszystko wygląda bez zarzutu albo wręcz cudownie, a potem się okazuje, że: a) facet płacze więcej niż ja, z byle powodu głos zaczyna się trząść, łzy i gluty lecieć b ) okazuje się że ma jakiś poważny, destrukcyjny nałóg, który wcześniej ukrywał albo problem który powoduje dużo syfu c) okazuje się osobą która wiecznie szuka wymówek, usprawiedliwień, regularnie przegrywa z lenistwem lub żądzami d) okazuje się kruchym, małym chłopcem który potrzebuje czułości i atencji aż do przesady, to znaczy na każdym kroku i w takim stopniu, że gdyby laska wam tak robiła, to byście powiedzieli że opętana przylepa, maruda i jęczydupa. Jeśli nie powiem "kocham Cię" na każde 5 minut mojego życia, źle. Jeśli ośmielam się zajmować się życiem codziennym, czyli jedzeniem czy spaniem i nie napiszę to też źle. I niestety dochodzi do tego, że taka osoba przelewa na mnie swoje frustracje i problemy i zaczynam zawalać swoje sprawy, zdrowie, obowiązki, psychikę bo dźwigam cudze problemy i załatwiam cudze rzeczy. Z powodu mojego poprzedniego faceta dostałam ekstremalnej anemii i skończyłam na kozetce u psychiatry, bo do tego stopnia zaniedbałam siebie, "ratując" jego. Kolejny zmyślił sobie dwa nowotwory i szantażował mnie próbą samobójczą (i konsekwentnie kłamał), tuż przed ważnymi egzaminami. Oboje płaczliwi i wrażliwi jak jajka. Okej, pomagam osobie na której mi zależy i odczuwam smutek kiedy ta osoba go odczuwa. Ale taki facet przestaje mi się kojarzyć z obiektem seksualnym i zaczynam czuć do niego instynkt macierzyński, libido spada mi tak drastycznie że robię to tylko żeby im nie było przykro. Przestaję się też z takim czuć jak przy samcu. Ewentualnie sama staję się mniej wrażliwa na różne rzeczy i nadrabiam spokojem za ich zachowania (albo staram się trzymać pozory). To niby tylko seks, ale jestem nieszczęśliwa w takim czymś i nie wiem jak sprawić by moje stosunki z mężczyznami zaczęły być zdrowe i przestały mnie dołować. To nie tak, że nie chcę wspierać mężczyzny. Chciałabym w nagrodę za stresy w pracy i bycie dzielnym przynieść facetowi piwo przed TV, podać ulubione danie, wyściskać i zrobić masaż pleców, ale tak, by dalej kojarzył mi się z samcem. Liczę się z tym, że sama muszę być nienormalna skoro takie sytuacje mi się zdarzają, ale jestem zdezorientowana i nie wiem jak postępować. Czy to możliwe żeby kobieta wyssała z faceta testosteron chociaż jest dla niego miła? Czy po prostu powinnam być bardziej uważna zanim się zakocham? Jak wspierać męskość, tak żeby nie zrobić z własnego faceta miękkiej fajki? Nie oczekuję współczucia ani pocieszania, proszę jednak byście nie zakładali z góry, że WSZYSTKO jest moją winą. Nie chcę też się chwalić że jestem supermenką, bo nie jestem. I wyprzedzam ewentualne pytania o moją osobę: Nie jestem brzydka i zakompleksiona ani zdesperowana. Nie jestem też wredna, raczej wesoła i niekonfliktowa. Nie zdradzałam, chociaż byłam mocno sfrustrowana. Coś innego musi być problemem
  18. Bracia pomóżcie bo nie wiem co począć. Poznałem młodą dziewczynę z którą po pierwszym spotkaniu w klubie skończyliśmy u mnie ale bez penetracji, tylko ja jej minetkę ona mi lodzika. Spotkałem się z nią drugi raz ale tylko na chwilę na kawę, było całkiem miło. Na trzecim spotkaniu zaprosiłem ją do mnie wylizałem jej patelę i zrobiłem taką palcówkę, że aż dostała drgawek po czym ona się nie odwdzięczyła i zaczęła sie pytać co ja o niej sądze ( powiedziałem że sądze że mi sie podoba i tam jakies bzdury) potem cały czas drążyła temat żebym powiedział coś więcej, to zapytałem się wprost czy chce żebym jej powiedział że ją kocham i że chce żeby ze mną była do końca życia bo jeżeli tak to tego ode mnie nie uslyszy xd nic nie odpowiedziała co niemiłosiernie mnie wkurwiło wiec powiedziałem żeby sobie poszła bo mam coś pilnego do roboty. Dziś do mnie dzwoniła i mówiła jak gdyby nigdy nic. Zapytałem się czy uważa, że wszystko jest okej, ona odpowiedziała że nie wie o co mi chodzi więc wszystko jej opisałem. Początkowo coś tam ona zażartowała o lizaniu w odwołaniu do tej minetki i nastąpiła mniej wiecej taka rozmowa między mną (K) i nią (P): K: Pies Cie lizał P: Ty też K: No to już nie poliżę P: Poliżesz K: NIE P: Tak K: PFF ( takie parsknięcie) P: Teraz ja poliże K: Chciałabyś P: Tak, ale ty też K: A no to jasne, ale dostałaś wczoraj szanse i jej nie wykorzystałaś. Nie wiem czy dam Ci drugą. P: Serio? K: Normalnie P: Dobrze a to co teraz zamierzasz? Zakończyć taką znajomość? K: Nie no nie wiem, to zależy od Ciebie P: A od ciebie co zależy? K: Ode mnie zależy to żeby nikt ze mną nie igrał w taki sposób P: Jaki? K: Ty wiesz o co chodzi.. Więc nie będę Ci tłumaczył P: O loda? rozwiń swoje zdanie K: Nie bo nie musze, bo pochuj? <<<< XD P: Ale ja chciałabym K: >> tu coś zacząłem gadać że to powinno przychodzić naturalnie ble ble ble i że jak ktoś z dwójki osób które podobają się sobie nawzajem to nie kupczą między sobą różnymi czynnościami tylko po prostu to robią xd P: >> Nie pamiętam dokładnie ale mniej więcej powiedziała że sie wstydziła i ze boi sie tego co o niej pomyśle, boi się że będzie jedną z wielu, że nie wiem jak to jest, i że:"TAKIE PRAGNIENIA SĄ DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE, NIE POTRAFIĘ CI TEGO WYTŁUMACZYĆ, ALE ZALEŻY CO TY CHCESZ DALEJ ROBIĆ, NIE CHCE SŁYSZEĆ ŻE MNIE KOCHASZ I ŻE CHCESZ ZE MNĄ BYĆ DO KOŃCA ŻYCIA TYLKO TO CZEGO PRAGNIESZ ODE MNIE I JAK SOBIE TO WYOBRAŻASZ" Tu rodzi się pytanie do was bo ja sie spotykam z czymś takim pierwszy raz. O chuj jej chodzi z tymi pragnieniami? Jakie są wasze przypuszczenia. Wtedy po tej imprezie też mówiła, że jakieś pragnienia są dla niej najważniejsze xd
  19. Panowie, Artykuł co prawda z pudelka, ale to jakis absurd. I najlepsze informacje klucze - oszukał, kobiety nie dostały wynagrodzenia... Trochę przegięcie z wysyłaniem do szefów, ale do chłopaków jak najbardziej. Cichy bohater idzie do więzienia na 10lat za demaskowanie kurew. Hi Sarah, nice to hear from you, http://www.pudelek.pl/artykul/110521/34-letni_fotograf_weselny_uprawial_seks_z_kobietami_pod_pretekstem_castingow_do_filmu_porno/
  20. Art. z wykopu Żródło -http://turystyka.plportal.pl/node/607 Ciekawy jestem jaka jest skala roczna wyjazdów Polek, tysiące czy dziesiątki tysięcy.
  21. Moim zdaniem. Pierwsza o ktorej trąbie od dawna to dominacja kobiet, która jest ustawowa "bo tak". Nie jest to w zadnym wypadku żal, a fakt. To do niech sie podchodzi, one maja w kim wybierac nawet jak są przeciętne, one maja ulgi w towarzystwie, one moga okazywac slabosci, one dostana pomoc od rycerzy (ktos widzial rycerki?), one krocej pracuja, one dluzej zyja, one moga uprawiac manipulacje i przemoc psychiczna i bedzie uznane to za naturalne, a gdy mezczyzna to od razu nazwie sie to tak jak powinno sie nazywac: socjopata, psychopata. One dostaja dziecko na wlasnosc, opieke nad nim, one potrafia ustawic sobie zycie dajac odpowiedniemu mezczyznie, one dostaja alimenty, one dostaja prace w ktorych sa wyreczane, one dostaja prace do ktorych nie maja predyspozycji wiec zajmuja stanowiska bo tak z gory jest nakazane, tylko one moga byc zgwalcone, one nigdy nie popelniaja wykroczen, zawsze sa swiete, wybielane i potrafia same to zrobic, to mezczyzna zawsze jest "tym złym" i sprawca nieszczesc, to do mezczyzny nalezy zapewnianie kobiecie korzysci: emocjonalnych czy finansowych, zabawianie, inicjowanie wszystkiego, rozmow tez, w ktorych to on bedzie ta rozmowe prowadzil, a kobieta nie musi miec nic wartosciowego do powiedzenia, bycie dobrym w lozku, inteligentnym, z pasjami, ciekawym, silnym (najlepiej niezniszczalnym i bez emocji), pewnym siebie, dzis dodatkowo przystojnym, zaradnym, przesiebiorczym, dobrze zarabiajacym (i lepiej od kobiety, bo inaczej rzuci go na 100%). To mezczyzna zawsze jest tym ktorego sie nie akceptuje, to on musi się według kobiety zmienić, nie ona. To on jest winnym klotni, sprzeczek, braku chemii, czy słabego seksu, czy zaniku miłości. To mezczyzne mozna i trzeba krytykowac, kobietom zwracac uwagi nawet nie mozna. To kobieta moze sie obrazac i strzelac fochy, ale siebie nigdy ine nazwie niedojrzałym dzieckiem, tylko nazwie tak mezczyzne gdy raz na 100 lat pokaze podobne zachowanie do niej, albo uzasadni sobie to ze jest dziecinny bo... nie lozy na jej zachcianki, a zajmuje sie sobą, czy pasja ktora nie przynosi kasy - ale tez jak uwaza nie jest materialistką. Zachowuje sie jak dziwka, czy jak te aktorki porno, po których sama jedzie i obraża je, ale nie stawia sie na rowni z nimi. Zawsze siebie wybiela, kreuje w dobrym swietle, uwaza siebie za lepszą, mimo ze zachowania posiada takie same lub nawet gorsze niz osoba obok (niewazne czy kobieta czy mezczyzna). Do mezczyzn jest o wiele wiecej wymagan, musza oferowac wiecej, a nie sa plcia wystawiana na piedestal i majaca autorytet. Oczywiscie mam tu na uwadze, ze od kobiet tez sie wymaga, ale zdecydowanie mniej, oraz latwiej wykaraskaja sie z klopotow przebiegloscia. Mam na uwadze to ze brzydka kobieta ma ciezki zywot, ale ja nie o tym, tylko o blednym postrzeganiu czy ocenianiu plci i podwojnych standardach, ktore sa korzystniejsze dla kobiet, mimo ze wymagaja wiecej niz daja i to rodzi oslabienie meskiej sily, uleglosc wobec kogos kto jest definitywnie slabszy w ofercie i mimo ze ten ktos uległości nie lubi. Czyli obowiazki mezczyzn, poswiecanie mezczyzn, roszczniowosc i wybrzydzanie kobiet jest dla mnie problemem numero uno nie tylko w zwiazkach, ale cala ta kultura tak wyglada, ze tworzy chore relacje przez odwrocenie rol ktore obiektywnie nie sa poprawne, oraz falszywa rownosc, ktora jest tez tylko korzysciami dla kobiet, co powoduje konflikty bo mezczyzna jest wychowany tak by był prawy, obowiazkowy i sprawiedliwy (oczywiscie nie wszyscy, są patole ktorzy... przyciagaja wiecej kobiet niz ci uczciwi). Widzimy ze cos jest nie tak w tym systemie i jestesmy karmieni kłamstwami. Roszczeniowosci kobiet: szacunek sie nalezy, adoracja sie nalezy, seks sie nalezy, zafanie do kobiety sie nalezy, kobietom odmawiac nie mozna Oczywiscie dziala to w 1 strone, bo mezczyznie nic sie nie nalezy i musi zapracować na to wszystko Kobiety nie mają poczucia obowiązku i odpowiedzialności, ponieważ sądzą, że im sie wszystko należy, jest to infantylne, narcystyczne i egoistyczne postrzeganie swiata, ktore wypacza zasady rownosci i wzajemnosci, o ktorych same trąbią więc głównie wychodzą na zakłamane hipokrytki Jeśli unikają obowiązków, a chcą korzyści, to prawda jest taka że mają mniej do zaoferowania, a na tym polega dzisiejszy feminizm przynajmniej rozumiany przez wiekszosc kobiet Dlaczego cenić je wyżej? tylko z powodu wyglądu, lub rodzenia, albo wmówienia tego że są płcią słabszą? jakoś nie widze tych ich słabości, nie popelniaja samobojstw, jak zerwą to zaraz mają innego, humorek sie zmienia jak w kalejdoskopie, zawsze znajdzie sie ktos kto pomoze, pocieszy, zawsze sie potrafią ustawić, urobić sobie mezczyzne jak nie kilku ufaj mi, zamiast sama niech pracuje na zaufanie do niej zamiast dać działania i czyny, ktore to zaufanie zbudują, to rości je do siebie (jak w przypadku daj intercyze, szantaz emocjonalny i wzbudzanie poczucia winy: nie ufasz mi? jak sie kocha to sie ufa!! ale sama nerwowo reaguje jak miło gawędzisz z atrakcyjną koleżanką) Ten mniejszy procent który "rozumie" że na zaufanie się pracuje zamiast rzeczywiście pracowac i być prawdomówną, spełniać obietnice, to stwarza pozory takich, a za plecami robi swoje. Ale jest jeszcze jedno roszczenie wyborowych ksiezniczek! kochaj mnie mężczyzno (akceptuj, miłuj, miej wgląd w potrzeby), a ja ciebie nie muszę (choć powiem że muszę, żebyś się kłócił i wyszło na moje) albo kochaj mnie bezgranicznie, bezinteresownie, a ja ciebie jak sobie zasłużysz Badzmy rowni, partnerscy, mowia slowa kobiet, a zachowanie kobiet mowi to ja w tej relacji jestem ważniejsza, mam wiecej problemow, potrzebuje wiecej uwagi, wiecej potrzeb moich ma byc spelnione, a twoje będą spełniane tylko zebys mi nie zwiał do innej i musze choc pozory zaangazowania dawac Traktowanie uzytkowe mezczyzn przez kobiety (i ludzi, bo w sumie kolezanek czy dzieci tez, bo w sadzie graja dzieckiem jak mogą, w relacjach rodzinnych dziecko tez jest tylko jednym z argumentow ktore powoduja to, ze moga wiecej rościć) i wyrachowanie kobiet Warto wpisac sobie w google "wszystkie kobiety są takie same" Sporo żalu, ale mnie ten żal nie obchodzi, tylko przekaz, a przekaz się zgadza: zakłamanie, interesowność i zapatrzenie w siebie kobiet, które wywyższają się bezpodstawnie. Dewaluują innych, którzy mają więcej do zaoferowania, lepiej się zachowują, a siebie wywyższają mimo braków, wad, ponieważ jak ze wszystkim uważają że ich złe zachowania sa winą innych, ich wady są też spowodowane kimś innym, albo czymś innym (łatwo zwalic na humor, który spowodowany jest innymi, albo hormonami, albo czymś czego nie da się zmienić, a zmiane gałęzi brakiem chemii, utraceniem "tego czegoś" przez mężczyzne co nic nie mówi i żyć dalej będąc taką jaka jest i się nie zmieniając) Problemem jest niskiej jakości towar którego cena jest bardzo wysoka Przecena może być wtedy kiedy kobieta jest załamana, ale bardzo szybko wyssie energie z pocieszyciela i wróci do ceny standardowo zawyżonej, poniewaz jak widać po kazdym zachowaniu kobiet są BIORCAMI, czyli głównie pasożytują na tym co ktos inny zbudował, lub na co im pozwolił Brak sprecyzowanej roli tworzy chaos i rywalizacje miedzy plciami, wiec nie ma wspolpracy w zwiazkach. Nie ma tego ze jedna jest zalezna od drugiej i dlatego nie ma MOTYWATORA DO STARAN. Nie ma tez KARY, za np rozstanie a pochwała, przynajmniej w przypadku kobiet. Brakuje motywacji do bycia w dlugim zwiazku, kiedy wyrownuje sie sztucznie plcie, ale tez brakuje kar za złe zachowania w przypadku kobiet, a uzasadniane jak wczesniej: ze jest silna, gdy odchodzi i zawsze od winnego mezczyzny. Zeby nie bylo ze wina jest tylko po stronie kobiet - nawet nie jestem za tym, ze po ich, tylko rządzących nami, bo to oni wykorzystują je do swoich prywatnych celów, a są łatwym kąskiem. Wina mezczyzn jest to, ze wolą siedzieć cicho zamiast mowic prawdę, wolą walczyć o seks, chowając głowe w piasek. Seks jest tak wielką potrzebą u mężczyzn, że zanika wartosc jak honor, przez co kobiety są jakie są, bo od nich wiekszosc nie wymaga. Po co mi było wnikać w te zachowania kobiet. mogłem dalej je usprawiedliwiać mówiąc nie ta to inna, nie wszystkie są takie same, kolejna będzie wyjątkowa, a ta po prostu miała zły dzień, tamten ją uwiódł, podły kretacz dam mu w mordę, wina jest innych, a nie w niej, tak jak ona uważa. Słuchanie kobiet daje jedno, wini się wszystkich tylko nie kobiety, więc można do konca zycia byc niepoprawnym romantykiem i je uwielbiac tak jak chcą, nawet gdy postępują jak bezlitosne zimne suki Co waszym zdaniem jest największym problemem, zgrzytem, co powoduje konflikty i nietrwałość związków, czy też braku dotrzymywania słów w byciu razem: na dobre i na złe?
  22. Teksty na rozluźnienie ud i sumień Mamusiek

    W ostatniej audycji https://www.youtube.com/watch?v=rh79XMroFVo&feature=youtu.be powiedziałem, że stworzę wątek gdzie porozmawiamy sobie o tekstach, które wzbudzą pożądanie w Milfach. Wpisujcie co zadziałało, a co nie - niech małolaci coś mają z życia :>
  23. Witajcie, Przejdę do rzeczy. Krótki zarys: Jestem od roku z dziewczyną. Uczę się/pracuję, dziewczyna z biednego domu => dużo daję od siebie finansowo i nie tylko, ona oczywiście też daje coś od siebie Dziewczyna: -Oczekuje ode mnie b. dużo uwagi, potrafi się obrazić jeśli nie pogadam z nią 1/2 razy dziennie będąc na wyjeździe -Potrafi się obrazić jeśli wyjdę do znajomych (czasem to przełyka) Wydaje mi się że wpadłem w relację typu beta-portfel ;] Ale coś do niej czuję i będąc świadomym jej sytuacji finansowej nie mam z tym problemu. Trudno mówić mi coś takiego o bliskiej osobie ale dodam że ogólną bystrością czasem nie grzeszy. Problem występuje też na lini seksu - ona nie lubi oralnego, ja go czasem potrzebuję - bywało że mnie tym zwodziła a później 'w trakcie' się wykręcała Dziś była powtórka, przerwałem akcje. Powiedziałem jej - w czym problem - że nie chcę tego cały czas - że nie toleruje zwodzenia Ona dopatrzyła się w tym zmuszania (a może słusznie?) i jestem na etapie milczenia. I mowa tu o zwykłym oralu, którego muszę wytargowywać od święta, a jeśli dostanę to przez 10s. Oczywiście inne fantazje jak spust w usta itp są nie do pomyślenia dla niej. Co mogę robić? Czy moje zachowanie jest nie w porządku? Doradź ktoś, coś
  24. Witam Braci Moja aktualna kobieta wykupiła wejściówki na - nie wiem jak to nazwać, wykład albo szoł - chyba dwa w jednym. Zgodziłem się tam pójść, nie wiedząc w ogóle na co idę. Wyszedł sapiący parowóz - tak wyglądał bardzo otyły prowadzący i poinformował, że mowa będzie o seksie. Na początek wprowadził zasady, że jak kobiety się z czymś zgadzają to klaszczą i tak samo z mężczyznami. W zasadzie cały "wykład był jak zrobić dobrze kobiecie" kwestię mężczyzn prawie całkowicie pominął. Przesłaniem wykładu było to - ze praktycznie facet ma być sługą pani i powinien dążyć do tego wszelkimi sposobami, aby panią zadowolić. Jego tezy: 1. Facet ma się starać aby kobiecie było dobrze w łóżku. 2. Kobieta ma mieć orgazm zawsze pierwsza potem ewentualnie facet może doznać zaspokojenia. 3. Szeroko prezentował na manekinie metody obserwacji reakcji kobiety na działania "łóżkowe" 4. Omawiał kwestię przyjścia kobiety do domu z pracy - jak facet w domu już jest (!) tak jakby facet był gosposią domową. Facet ma kobietę wysłuchać potakiwać mówić "eche" "tak kochanie" "czy coś jeszcze" ani słowa nie było o tym czy facet ma coś mówić i czy kobieta ma go słuchać. Tak aby kobieta była zadowolona z przyjścia do domu. 5. Jak sprawić kobiecie radość - kąpiel w wannie otoczonej płonącymi świecami w płatkach róż. 6. No i teraz kwiatek/wisienka na torcie - jak facet ma się zachowywać aby mieć wieczorem seks a) wstać wcześnie rano i przygotować pani śniadanko do łóżka, pozmywać naczynia posprzątać w domu, ugotować obiad, zająć się wszystkim aby pani była zadowolona i dopuściła wieczorem kolesia do krocza. Oczywiście wszystkie głupawe laski biły brawo jak oszalałe. 7. Opisał sytuację po seksie żeby pani była zadowolona do końca - to facetowi nie wolno zasnąć w łóżku jako pierwszemu. Bo pani w samotności będzie myślała o głupotach. 8. Zawsze przed seksem ma być gra wstępna. 9. Na koniec rzucił pytanie - kto ma ostatnie słowo w domu - i stwierdził że mężczyzna - a brzmi ono - "tak kochanie" Oczywiście napisał książki: pod tytułem wszystko mówiącym Jak WYCHOWAĆ faceta. Jak zrozumieć kobietę. Zaklinacz Kobiet Oraz kwiatek na koniec pozycja o tytule Jak rozmawiać z chłopem JEŁOPEM. Z jego "wykładu" przebija się postawa, że faceci to debile, nie wiedzą nic o związkach i kobietach, nie umieją zadowolić kobiety, faceci to JEŁOPY. Na a kobiety.....cud świata, anioły wcielone, sama dobroć, itd. Spotkał ktoś tego człowieka kiedyś - bo mi to wygląda na niezłego pajaca. Nawet moja kobieta z którą byłem nie ze wszystkim się zgadzała - i czasami wprost się śmiała z tego. A nawet podsumowała to w ten sposób, że nie chciała by w domu takiego faceta jakiego przedstawił i opisał ten koleś. W dodatku wspomniał, że jest wielkim fanem tego pisarza co napisał - Kobiety z wenus a faceci z marsa. I się ponoć spotkali i doświadczenia wymieniali. Moja ex kupiła mi kiedyś te książki z marsa i wenus - ale po kilku stronach nie mogłem czytać tych pierdół.
×