Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
chudy.bolek.3891

Pamięć - jak to u was wygląda

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Jeśli nie tu to proszę moderacje o przeniesienie.

Sprawa wygląda tak ze po kilku rozmowach z kumplami przez ostatnie pół roku wychodzi na to ze mam słabą pamięć (jedni powiedzą ze super drudzy ze słabo)  ale :D

Moje wspomnienia z dzieciństwa, podstawówka, liceum a nawet studia czy okres po jest dla mnie w dużej mierze czarna plama.

Oczywiście mam jakieś wspomnienia jak spojrzę na zdjęcia czy ktoś coś zacznie opowiadać ale tak sam z siebie żeby coś wyciągnąć to zero.

Kumple mi mówią ze oni pamiętają naprawdę dużo. Jakieś wyjazdy co robiliśmy jak się bawiliśmy a dla mnie to był po prostu wyjazd sztuk raz może kilka zdań bym powiedział ale obrazów w głowie nie ma szans żebym przywołał. Tez tak macie?

Pytanie to po prostu moja ludzka ciekawość. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli nie robiłeś nic ekscytującego i nie pojawiało się dużo emocji, to będzie dużo takich plam. Ja mam tak prawie z całą szkołą, ale różne odpały kolegów i swoje raczej pamiętam. Myślę, że to właśnie monotonia jest tego wynikiem dlatego życie "szarych" ludzi mija tak szybko... Zauważam to po sobie. Smutne to i pokazuje, że nie robimy nic ciekawego ze swoim życiem (w sumie ciężko winić się za okres szkolny, bo jest to wymuszone, by uczęszczać do tego przybytku).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Takie odległe wspomnienia to kwestia  twojej pamięci długotrwałej. Do takiej pamięci trafiają wspomnienia, które wzbudziły duże emocje.

Może zamiast szukać wspomnienia, szukaj emocji, które mogły mu towarzyszyć? To powinno naprowadzić. Sam wiesz, że widząc zdjęcie, które wzbudza emocje uruchamiasz wspomnienia, więc jaki z tego wniosek?

 

Kolejnym popularnym mitem dotyczącym słabej pamięci jest roztargnienie. Zapomnienie  kluczyków, miejsca zaparkowania samochodu to nie efekt słabej pamięci, a zautomatyzowania czynności. Robiąc coś setny raz nie przykładasz do tego dużo uwagi, bo i po co? Trzeba oszczędzać energię. A tak przynajmniej myśli mózg.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@chudy.bolek.3891 A to ciekawe, też mam kolegę z takim samym problemem co ty :).

Kiedyś wspomniałem mu, że dwa lata temu się kłóciliśmy pod klubem, i mało co się nie pochlastaliśmy.

A on parsknął śmiechem, i zapytał - serio?

Takich sytuacji było wiele, najwidoczniej on i ty macie kiepską pamięć długotrwałą lub nie macie pamięci do wydarzeń.

Z kolei ja pamiętam bardzo dużo, i pamiętam wiele szczegółów, nawet z mało istotnych wydarzeń sprzed kilku lat.

 

Powinieneś teraz uważać, jest to twoja duża wada. Ludzkie pasożyty mogą tę cechę wykorzystywać przeciwko tobie przy długotrwałych relacjach .

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie czytam ten wątek i tak się zastanawiam jakie mogą być przyczyny słabej pamięci? Wywołam @PanDoktur, jeśli masz odrobinę czasu i chęci aby jakoś naświetlić temat, będę ogromnie za to wdzięczny :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

U mnie pamięć niesamowita. Pamiętam dokłądne obrazy z dzieciństwa, dialogi ze znajomymi, które były 25 lat temu. 

W szkole jak czegoś nie rozumiałem, to po prostu ryłem na blachę. Cały zeszyt potrafiłem dosłownie wyrecytować z pamięci.

Myśle, że ma to związke z bardzo aktywnym, sportowym życiem za dzieciaka. (rozwinięty hipokamp). 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Kazdemu Bóg czy los (niepotrzebne skreslic) dał jakas umiejetnosc dzieki ktorej przetrwa.

Jesli nie dal zadnej - nie przeczyta tego tekstu.

Uzyj tego co robisz najlepiej.

Ja np. pamietam linię komend jaka wpisalem 10 lat temu w oknie polecen komputera i ktora zrobila cud czyli uratowala czyjes dane albo pozwolila firmie pracowac zamiast miec awarie a nigdy nie pamietam imion gdy mi sie ktos przedstawi. Po 5 minutach juz nie wiem jak sie nazywal ten kto mi sie przedstawial. To mi sie utrwala po 5-10 razach, gdy mam z kims dluzej do czynienia.

Troche wkurzajace ale co mam zrobic? Gwizdnąć?

 

 

Edytowane przez JoeBlue

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@JoeBlue Tak samo jak pamiętasz co robiłeś 11 września 2001 roku, a nie pamietasz 12 września 2017 - o ile nic istotnego dla Twojego życia się nie wydarzyło - ladunek emocjonalny.

Emocje są jakby wzmacniaczem pamięci - robią w mózgu - ZAPISZ. Wydarzenia bez znaczenia są zapisywane w pamięci krótkotrwałej i usuwane bardzo szzybko, jeżeli nie decydują o Twoim przetrwaniu, szczęściu, zagrożeniu itd - czyli znowu ładnuek emocjonalny.

Wszystko się kręci wokół emocji. Każda nasza decyzja jest emocjonalna - cierpienie vs przyjemność. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja tak samo jak autor. Norma nie ma sie czym przejmować. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Potrafię bez problemu pamiętać słowo w słowo co ktoś mi powiedział 10 lat temu.

Ktoś mnie prosi o pomoc, a ja mówię że zaraz przyjdę. Po minucie już tego nie pamiętam. 

Edytowane przez SpecimenSix

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Warto wspomnieć, że niektórzy mają taką ,,dolelwość' , że pamiętają zdarzenie w formie faktu, ale już nie widzą obrazu chwili.

Czyli np. ktoś zna fakt, że wczoraj był na spacerze, ale nie potrafi sobie tej chwili wyobrazić, zwizualizować.

Po raz pierwszy zetknął się z tym podczas studiowania jedneo z narzędzi rozwojowych - wizualizacji.

Ludzie pisali, że nie potrafią sobie wyobrazić siebie za x lat, bo po prosut nie potrafią. Tak samo dzieje, ze wspomnieniami z dzieciństwa.Ciemność, ciemność widzę....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wizualizacja to inny wątek.

Moja baba potrafi wyobrazic sobie jak beda wygladac meble w mieszkaniu i caly pokoj z nimi.

Ja tylko rysuje na kartce w skali czy sie zmieszcza.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Strusprawa1
      Witam. Ten temat poruszałem już lekko, choć wart jest głębszego przedyskutowania. Znalazłem 2 miesiące temu znalezisko na wykopie, gdzie wykopowicz przepisał pamiętnik na komputer i puścił go w świat. Jest to 30 długich stron ciekawego tekstu, który chciałbym przedyskutować. Jest w nim myśl jednak niezbyt popularna w tym kraju, brak w niej typowej polskiej megalomanii, a spogląda bardziej obiektywnie na świat. Bardzo zaskoczyło mnie, że autor dostrzega te same błędy, ten sam charakter polski narodowy jak twórcy ZADRUGI z czasów wojny (polecałem już wiele razy jedną z ich prac "Kultura Bezdziejów" - za darmo w internecie). Autor opisuje, między innymi, jak katolicyzm kształtował umysły Polaków i wady w "naszym" charakterze. (nie obelżywie, rzecz jasna)
       
      Gość żył około 110 lat temu (+-), emigrował do Niemiec, Ameryki (fabryki Forda w Detroit), a potem ruszył na I Wojnę Światową na front wschodni.
       
      https://www.wykop.pl/link/2897131/pamietnik-pradziadka-zostal-ukonczony/
       
       
       
      (Tutaj bardziej chodzi o porównanie Galicji - najbiedniejszego z zaborów, gdzie Polakom dano sporo luzu, a Niemiec - okolice Frankfurta nad Menem)
       
       
      Jakie są wasze odczucia względem tego pamiętnika? Jak się do tego odniesiecie?
    • Przez Adolf
         Panowie.
       
         28 Grudnia br. Miłościwie nam przewodzący zaliczy 38 lat na doczesnym padole. Piękny wiek jak na starca, kuśka jeszcze da radę a loszki w tym wieku już podlegają biodegradacji.
      Do ceńmy urodziny Bossa. Gadżetów posiada co nie miara, jeżeli czegoś nowego zapragnie niech se kupi. Umożliwmy mu to, kaska załatwi problemy egzystencjonalne szanownego @Silny
       
        Do niczego nie namawiam, jeżeli jakieś ma spontaniczne pomysły to bardzo proszę, może ktoś użyczy za wazelinowanej dupy, bardzo proszę, może jakiś lodzik od wiernego czytelnika.
      Też mile widziany, (mam nadzieję).  Liczę na Waszą kreatywność Bracia.
       
      Pozdrawiam.
       
      Ps Może by warto było wymyślić jakieś prawdziwie 'bratersko-samcze' pozdrowienie.
       
    • Przez melanger
      Bracia,
      zauważalnie jest na Forum sporo z Nas, którzy dorastali właśnie w latach 90. minionego wieku czy też wchodzili w dorosłość. Podzielmy się tutaj swoimi wspomnieniami, historiami.
      Czy były to cudowne lata? Czy może lepsze są dzisiejsze czasy, kiedy tak technika poszła do przodu i (prawie) wszystko jest na wyciągnięcie ręki?
      Oczywiście zapraszam Wszystkich do tematu :).
      To zaczynam.
      W 2000 roku dostałem zieloną książeczkę, która potwierdziła mój wiek :). Poczułem, że to był koniec jakiejś tam ery w moim życiu. Państwo stwierdziło, że jestem pełnoletni. Książeczka utopiła się w wannie, kiedy po czterech Okocimiach mocnych wróciłem do domu . A co było wcześniej?
      W latach 90. uczęszczałem do podstawówki - gdzie kadra była absolutnie sfeminizowana. Panie na koniec obdarowały mnie bodajże pięcioma dwójami ze wszystkich nie-humanistycznych przedmiotów. Z takim bagażem trafiłem do zawodówki. Wtedy przeżywałem to mocno, bo jednak "lekko" nie pasowałem do tych chłopaków, gdzie liczył się kult siły, nie inteligencji. Na szczęście przeżyłem "kolejówkę" bez większych kłopotów. Niemniej ... co się tam działo! Dziś mi się japa śmieje na wspomnienia, jak pijany siedziałem na lekcji, jak graliśmy w chuja na elektrowozach, obijając się ;). Młodzieńcze libacje, solidarność - to było to!
      Muzyka stanowiła ważny element naszej tożsamości. W podstawówce słuchało się jeszcze zachodnich densów na początku a później kiedy wszedł Stachursky, śpiewano gromkie "taki jeeeestem" albo "chcesz czy nie". Później odkryliśmy z chłopakami rap (wtedy tak się określało ten nurt). Nawet zainspirowani nagrywaliśmy na magnetofonie pierwsze swoje demo .... odkryliśmy następnie Kaliber 44 i zrobiło się mistycznie. Kasety kupowaliśmy od gościa na targu. Zawsze miał nowości z "kopalni" :).
      Piłka nożna - nie było wtedy tych pizdeczek z żelem na głowie. Chodziło się na II ligę (drużyna z naszego miasta wtedy świetnie sobie radziła). Samemu kopało się w piłkę. I k... były prawdziwe emocje!
      W tym miejscu robię przerwę ... Czekam na Wasze posty :).
    • Przez Stulejman Wspaniały
      Teraz to naprawdę zaczynam się bać.
       
      Zacznę od tego, że zawsze miałem hujową pamięć. Tyle książek co ja przeczytałem, to powinienem być omnibusem, a nie jestem. Np. parę miesięcy temu, ponieważ lubię mapy i geografię, nauczyłem się niemal wszystkich rzek, gór i większości miast w Europie. Teraz tak wykułem na maksa, bo zawsze zapominałem - użyłem do tego mnemotechnik czyli kojarzenia z kolorami, obrazami i emocjami.
       
      No i minął tydzień, siadam na klopie i biorę mapę do ręki... i nic nie pamiętam. No nic kurwa. Wiadomo że stolice ogarniam, ale nic poza tym. Wszystkie rzeki, góry - obudziłbym się w nocy i bym je znał, a tu nic. Strasznie mnie to podłamało, bo zawsze chciałem znać geografię dobrze. To był taki ostatni wyskok żeby się tego nauczyć, ale nie mam już siły i motywacji, nic nie działa, nawet książki o pamięci kupowałem żeby to poprawić.
       
      A angielski? Znałem swego czasu trzy tysiące słówek - i zapominałem wszystko. Kilkadziesiąt razy uczyłem się OD NOWA tego samego. Przecież to szaleństwo!
       
       
      A dziś wyczyściłem piec, wracam i nie mam kluczy do domu. Szukam w piecu, w węglu, coś do śmietnika wrzucałem więc i tam grzebię, nie ma. Ja w panice - a okazało się że klucze miałem w tylnej kieszeni. Przed chwilą się przebieram, patrzę nie ma komórki i kluczy - demony? Zostawiłem w kuchni na blacie pół minuty wcześniej, zero wspomnień tego. Dziś wysyłałem czytelnikom książki, panna mnie prosi o nr telefonu swój - zapomniałem na śmierć. Musiałem szukać w komórce.
       
      Jestem tym naprawdę przestraszony. Miałem duże ambicje związane z nauką, ale to zadanie ponad moje siły. Dobrze że chociaż pamiętam 1 września datę - ale innych ni huja. Setki razy uczyłem się dat powstań i wielu innych, od lat kocham historię - ale to gehenna. Muszę zrobić jakieś badania, poważnie ogarnąć ten temat.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×